Dodaj do ulubionych

Kto się boi leniwych kobiet?

15.01.16, 19:44
Trochę mnie zirytowała kolejna próba hejtu na kobietę "pracującą w domu" - to określenie używane przez zastraszoną grupę kobiet bojącą się oskarżeń o lenistwo, podczas gdy statystyczny chłop nie kryje że jego jedynym życiowym marzeniem jest " cały dzień leżeć i pierdolić dziwki" mówiąc słowami poety, kobieta musi odgrywać rolę Zosi samosi, pracowitej sroczki która lenić się nie umie a zapier.. Chce i lubi ponad wszystko. Nie bywa leniwym, ekscentrycznym geniuszem. Nie bywa bezwstydną trutnią (nie ma rodzaju żeńskiego do truteń, leń), nie bywa klasą posiadającą. Nie, bywa pszczółką: jedną ręką prowadzi telekonferencję z klientem, drugą miesza konfitury, a trzecią ćwiczy to co jej perfekcyjna pani domu zadała na weekend. Mówię wam - bullshit. Czas przestać przepraszać że się ma i że się do góry kołami leży. I oczywiście kobieta w domu - podejmująca ten bardziej lub mniej angażujący etap - komu, no? Komu stoi ością w gardle?
Proszę, co wam się nie podoba w gospodyniach domowych, w boginiach domowego ogniska, pełnoetatowych matkach, utrzymankach itd. Nazw jest setki. Czemu to dla tak wielu kobiet taki wstyd? Praca zawodowa dla większości kobiet to nie jest droga do niezależności - wedle mediany zarobków np., jednak wybór dobra rzecz. Martwi mnie przegięcie pały w stronę drugą: Stygmatyzacja gospodyń domowych, pań domu. O co wam ludzie gula rośnie i ocieka jadem gdy ktoś się tak z mężczyzną umówi?
--
Don't hate what you can't imitate.
Edytor zaawansowany
  • wont2 15.01.16, 20:04
    A niech się umawiają, byle nie ze mną. Tyle, że najczęściej (piszę widząc po moich znajomych), że nikt się z nikim nie umawia, tylko tak jakoś wychodzi. Najpierw ambitna kobieta, potem mąż, potem dziecko, ciąże wiadomo w XXI są generalnie zagrożone, potem dzidziuś, potem małe dzieciątko, które strach oddać w brudne łapy niańki, potem drugie dziecko, a potem to już nie ma dla mnie pracy w zawodzie :)

    No, takich "poetów" to ja lubię!
    www.youtube.com/watch?v=DroDP8qBdQU
    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • that.bitch.is.sick 15.01.16, 20:22
    Masz dzidziusiowo pieluchową traumę?. I znowu wnioski oparte o obserwacje znajomych:). Więc znajomi przeciw znajomym. Znam szczęśliwych tatusiów - autentycznie od ucha do ucha:) teraz pewnie lepią bałwany. I w tych związkach z kilkorgiem dzieci - autentycznie lepiej się sprawia podział - ty dajesz kasę, ja obrabiam dom i przychówek. niż wszyscy miotają się między babcią żłobkiem opiekunką i poczuciem winy:)

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • ninek04 15.01.16, 20:57
    that. bitch.is.sick napisała
    >w tych związkach z kilkorgiem dzieci - autentycznie lepiej się sprawia podział - ty dajesz kasę, ja obrabiam dom i przychówek. niż wszyscy miotają się między babcią żłobkiem opiekunką i poczuciem winy:)<

    I jeśli tym kobietom taki układ odpowiada, to nie ma o co się czepiać za bardzo, rzecz w tym, że nie każda będzie usatysfakcjonowana takim podziałem i spełnianiem się tylko w roli perfekcyjnej pani domu i mamusi.Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że poczucie winy z powodu zostawienia dziecka pod inną opieką i pójścia do pracy na pełny etat jest tylko na początku, potem wszystko wraca do normy i w zasadzie nic nie dzieje się kosztem dziecka i nie kończy wyrzutami sumienia ze strony matki, ten czas adaptacji do nowych warunków nie jest znowu aż tak długi.
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 00:33
    ninek04 napisała:

    > that. bitch.is.sick >
    > I jeśli tym kobietom taki układ odpowiada, to nie ma o co się czepiać za bardzo
    > , rzecz w tym, że nie każda będzie usatysfakcjonowana takim podziałem i spełnia
    > niem się tylko w roli perfekcyjnej pani domu i mamusi.Ze swojego doświadczenia
    > mogę powiedzieć, że poczucie winy z powodu zostawienia dziecka pod inną opieką
    > i pójścia do pracy na pełny etat jest tylko na początku, potem wszystko wraca d
    > o normy i w zasadzie nic nie dzieje się kosztem dziecka i nie kończy wyrzutami
    > sumienia ze strony matki, ten czas adaptacji do nowych warunków nie jest znowu
    > aż tak długi.

    Gdy Cię czytam to mam wrażenie, że twoja mowa pełna jest wyświechtanych frazesów rodem z pisemek dla " nowoczesnych" pań, pierdolisz sorry koleżanko. Skąd możesz wiedzieć w jakiej roli spełnia się niepracująca zawodowo kobieta? W jakim zwierciadle ci napisali że jest tylko niańką czy kucharką? Kto ci wmówił że tylko działalność zarobkowa jest wartościowa? Albo że tylko etat? kto ci powiedział że " kobieta w roli zawodowej " się spełnia? A może się intelektualnie degraduje na przykład? Każda kobieta? I skąd wiesz czy ten istnieje coś takiego jak "okres adaptacji" dziecka i matki do bycia rozdzielonymi? To że ty nie czujesz wyrzutów sumienia, czy zabiłaś je w sobie, o niczym nie świadczy i co się dzieje kosztem dziecka to skąd do nędzy Ty, Pani stereotyp możesz o tym wiedzieć? Dziecko chyba Cię oceni, jak dorośnie, podobnie jak schematy myślowe w których żyjesz.
    Ostatnia sprawa jest taka że większość kobiet pracuje z ekonomicznej konieczności, a nie jak w serialu - " żeby się spełniać". Naprawdę niewielu mężczyzn w naszym kraju stać na wspomniany układ. Proponuję prześledzić dane o zarobkach.



    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • ninek04 16.01.16, 07:05
    Właśnie o to chodzi, ilu ludzi stać na to, biorąc pod uwagę realia zarobkowe, by jedna osoba w związku mogła sobie pozwolić na nie podejmowanie pracy zarobkowej? No raczej mało kogo. Ale mam na myśli również to,że jeśli taki układ, gdzie kobieta nie pracuje,albo nie pracowała prawie wcale posypie się, to będzie jej o wiele trudniej wejść w nowe realia, niż takiej, która w takim schemacie tkwi na codzień. To,że żyli długo i szczęśliwie to chyba tylko w tych ckliwych serialach się zdarza, a w życiu nic nie jest pewne,jak się posypie, to ja przynajmniej wiem, że moje dzieci głodne chodzić nie będą. Ja nie twierdzę, że kobieta niepracująca nie jest spełniona, a ta aktywna zawodowo jest,ale mam swoje zdanie na ten temat, podobnie, jak Ty masz swoje. Może to kwestia środowiska społecznego, z którym się stykam,ale przeważnie powtarza się jeden schemat-kobieta szybko chce wyjść za mąż, potem zaraz jest w ciąży, około 3 miesiąca idzie na zwolnienie do końca ciąży, i już do tej pracy najczęściej nie wraca, choć mogłaby teoretycznie, bo dzieckiem mialby kto się opiekować.A w międzyczasie narzeka, jak jej ciężko, bo żyją tylko z pensji męża, a ona nie ma na nic czasu,bo dziecko,bo dom i wszystko na jej głowie.Jasne, to jej prawo i wybór, skoro jej tak pasuje i tak woli, ale skoro tak wybrała, to niech nie ględzi, jak jej źle.
  • marek.zak1 16.01.16, 10:20
    that.bitch.is.sick napisała:

    > nych frazesó
    > w rodem z pisemek dla " nowoczesnych" pań, pierdolisz sorry koleżanko. Skąd możesz wiedzieć w jakiej roli spełnia się niepracująca zawodowo kobieta? W jakim zwierciadle ci napisali że jest tylko niańką czy kucharką? Kto ci wmówił że tylk o działalność zarobkowa jest wartościowa? Albo że tylko etat? kto ci powiedział że " kobieta w roli zawodowej " się spełnia? A może się intelektualnie degraduje na przykład?
    =======================================

    No wreszcie ktoś potwierdził, że 90% prac to prace proste, generalnie degradujące intelektualnie. Kolorowe pisma prace dla kobiety utożsamiają z zawodem dziennikarki, aktorki, czy bizneswoman. To robota kapitalistów, którzy chcieli mieć tanią siłę roboczą i wmówili kobietom, że sens życia leży w pracy. Może i tak jest ale dotyczy to tych 10%. Reszta zapierdala wykonując proste często odmóżdżające pracy bo musi.
  • wont2 16.01.16, 10:29
    marek.zak1 napisał:

    > No wreszcie ktoś potwierdził, że 90% prac to prace proste, generalnie degradują
    > ce intelektualnie. Kolorowe pisma prace dla kobiety utożsamiają z zawodem dzien
    > nikarki, aktorki, czy bizneswoman. To robota kapitalistów, którzy chcieli mieć
    > tanią siłę roboczą i wmówili kobietom, że sens życia leży w pracy. Może i tak
    > jest ale dotyczy to tych 10%. Reszta zapierdala wykonując proste często odmóżdż
    > ające pracy bo musi.
    ------
    Ale dzięki nawet takim "prostym i generalnie degradującym intelektualnie" pracom, kobieta jest s a m o d z i e l n a. Nie jest zdegradowana do roli potencjalnego podnóżka pana i władcy, zdana na łaskę dostarczyciela środków do życia. I jeśli się w jej związku coś spierdoli to może po prostu odejść. A jak jest kurą domową, bez możliwości samodzielnego utrzymania się, to niestety jest to dużo bardziej utrudnione. Kilka dni temu przeczytałem w necie, że jakiś dom samotnej matki błaga o kilka ton węgla, bo kończy im się opał.

    Poza tym, bądźmy szczerzy - kura domowa to nie zawód jest, to mentalność.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • marek.zak1 16.01.16, 10:44
    wont2 napisał:


    > Ale dzięki nawet takim "prostym i generalnie degradującym intelektualnie" pracom, kobieta jest s a m o d z i e l n a. Nie jest zdegradowana do roli potencjalnego podnóżka pana i władcy, zdana na łaskę dostarczyciela środków do życia. I jeśli się w jej związku coś spierdoli to może po prostu odejść.
    =======================================================
    Woint, żona z racji prawa dysponuje w taki sam sposób wszystkimi środkami rodziny, w tym zarobkami, jak mąż. Wyjątkiem są spadki, [przedmioty osobiste i nagrody specjalne.
    Jeśli więc jedna ze stron ogranicza te prawa, przywłaszczając sobie, z racji powiedzmy zarobków, środki rodziny, jest przestępcą. To tak jakbyś pisał, że kobieta powinna ćwiczyć, bo facet, jako silniejszy, może ją bić, wykorzystując fizyczną przewagę.
  • wont2 16.01.16, 11:03
    marek.zak1 napisał:

    > Woint, żona z racji prawa dysponuje w taki sam sposób wszystkimi środkami rodzi
    > ny, w tym zarobkami, jak mąż. Wyjątkiem są spadki, [przedmioty osobiste i nagro
    > dy specjalne.
    > Jeśli więc jedna ze stron ogranicza te prawa, przywłaszczając sobie, z racji po
    > wiedzmy zarobków, środki rodziny, jest przestępcą. To tak jakbyś pisał, że ko
    > bieta powinna ćwiczyć, bo facet, jako silniejszy, może ją bić, wykorzystując fi
    > zyczną przewagę.
    ----
    Coś mi wcięło wpis, więc jeszcze raz - teoria teorią a realiom cały czas bliżej do "Placu Zbawiciela".

    www.youtube.com/watch?v=pDcFQPaNaQk
    Gdybym kiedykolwiek miał córkę (odpukać w niemalowane) to uczyłbym ją, że musi być samodzielna, musi umieć się sama utrzymać i nie być zależna od mężczyzny. Po to, aby w razie czego (odpukać w niemalowane) móc, mieć w ogóle taką możliwość, trzasnąć drzwiami od zewnątrz.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • marek.zak1 16.01.16, 11:10
    wont2 napisał:
    > Gdybym kiedykolwiek miał córkę (odpukać w niemalowane) to uczyłbym ją, że musi być samodzielna, musi umieć się sama utrzymać i nie być zależna od mężczyzny. Po to, aby w razie czego (odpukać w niemalowane) móc, mieć w ogóle taką możliwość, trzasnąć drzwiami od zewnątrz.
    > ==============================================
    teoretyzujesz. ja mam 2 dorosłe córki, które pracują a czy trzaskają czy nie, to zależy tylko od ich charakteru i wzajemnych relacji z facetem.
    A posiadanie córki jest zupełnie fantastyczne. Zawsze jest twoja i zawsze Cie kocha. Teraz jadę do Berlina do jednej z nich :).

  • sea.sea 16.01.16, 11:16
    Nie trzeba mieć córek ani samemu mieć cycków, żeby wiedzieć, że jak ktoś się nie ma sam za co utrzymać, to będzie się średnio wyrywał do rozstania, na tym się przecież zasadza skuteczność przemocy ekonomicznej.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • marek.zak1 16.01.16, 11:24
    sea.sea napisała:

    > Nie trzeba mieć córek ani samemu mieć cycków, żeby wiedzieć, że jak ktoś się nie ma sam za co utrzymać, to będzie się średnio wyrywał do rozstania, na tym się przecież zasadza skuteczność przemocy ekonomicznej.
    ==============================================
    Jeśli piszesz o przemocy, czy szantażu, piszesz o przestępstwie, tak samo jak o przemocy fizycznej. W przypadku rozstania środki dzieli się na pół.
    >
  • sea.sea 16.01.16, 11:36
    Masz jakieś statystyki na temat karalności tego typu przestępstwa? :)))) Co można ugrać w sądzie i po jakim czasie, w przypadku, gdy małżonek wylicza niepracującej kobiecie pieniądze na podpaski? :))) Kurna, przecież w Polsce ciężko wyegzekwować alimenty na dzieci, które się należą jak psu micha, no już widzę, jak przemocowy mąż radośnie się godzi na oddanie porzucającej go żonie połowy majątku :)))

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • marek.zak1 16.01.16, 11:40
    sea.sea napisała:

    > Masz jakieś statystyki na temat karalności tego typu przestępstwa? :)))) Co można ugrać w sądzie i po jakim czasie, w przypadku, gdy małżonek wylicza niepracującej kobiecie pieniądze na podpaski?
    =========================================
    Masz jakieś statystyki o przemocy psychicznej nad facetami i ich upokarzaniu przez kobiety?
    >
  • sea.sea 16.01.16, 11:48
    A jaki to ma związek z tematem? To Ty tutaj podnosisz argument, że niedzielenie się majątkiem z małżonkiem, to przestępstwo - jakby sam fakt nazwania tego przestępstwem cokolwiek zmieniał i magicznym sposobem sprawiał, że wszyscy stosujący przemoc ekonomiczną lub mający niepracującego zawodowo, zależnego ekonomicznie małżonka, lecą z pieśnią na ustach oddawać mu połowę swojego majątku po rozstaniu.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • marek.zak1 16.01.16, 11:55
    sea.sea napisała:

    > A jaki to ma związek z tematem? To Ty tutaj podnosisz argument, że niedzielenie
    > się majątkiem z małżonkiem, to przestępstwo - jakby sam fakt nazwania tego przstępstwem cokolwiek zmieniał i magicznym sposobem sprawiał, że wszyscy stosujący przemoc ekonomiczną lub mający niepracującego zawodowo, zależnego ekonomicznie małżonka, lecą z pieśnią na ustach oddawać mu połowę swojego majątku po rozstaniu.
    =====================================
    Cały czas mylisz pojęcia. Majątek jest wspólny bez względu na to, kto pracował. Poza tym żale kobiet sa głośne, a jeśli kobieta stosuje przemoc, o tym nie wie NIKT. Stąd opinia, że to faceci sa źl, a kobiety krzywdzone.i. Ludzie lubią świat czarno-biały.
  • sea.sea 16.01.16, 12:21
    Marku, skoncentruj się, dasz radę! Idziesz w ciężki offtop, bo temat nie jest o tym, kto stosuje więcej przemocy i jakie ponosi z tego tytułu konsekwencje, a o tym, że jak nie masz pieniędzy na WŁASNYM koncie i nie zarobkujesz, to masz problem z wyjściem ze związku, w którym ktoś Cię utrzymywał, jeśli ten ktoś nie jest w nastroju (a najczęściej nie jest), oddawać ci po rozstaniu połowy majątku, mimo, że ten majątek według prawa należy w połowie także do osoby niezarobkującej, jeśli jest małżonkiem. Możesz się z nim wtedy bujać w sądzie i może nawet coś ugrać, tyle, że to trwa, a przez ten czas coś jeść i gdzieś mieszkać jednak trzeba.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • zawle 16.01.16, 12:42
    Mnie wkurwiają niepracujące żony i siedzące z dziećmi mamuśki. Sama kiedyś byłam jedną i drugą. Mam nadzieję że nie kwękałam wtedy jak bardzo nie mam czasu na nic i nie udostępniałam na FB sucharów jak ciężkie jest bycie mamą na cały etat. I dlaczego do cholery mają prawo do emerytury męża???

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • jesod 16.01.16, 13:42
    zawle napisała:
    > Mnie wkurwiają niepracujące żony i siedzące z dziećmi mamuśki.

    Co Ty powiesz...?! Mnie nie wkurwiają, bo... to nie moja sprawa zaprowadzać sprawiedliwość świra.
    Nie Twoje małpy, nie Twój cyrk, więc... o co Ci biega?

    zawle napisała:
    > I dlaczego do cholery mają prawo do emerytury męża???

    A dlaczego mają nie mieć tego prawa?
    Coś w Cię w dupę uwiera z tego powodu?
    Czy też... chciałabyś wspaniałomyślnie i z gestem wyposażyć mężów, którzy zeszli z tego świata, w świadczenia na drugim brzegu?
  • zawle 16.01.16, 15:23
    jesod napisała: > Co Ty powiesz...?! Mnie nie wkurwiają, bo... to nie moja sprawa zaprowadzać spr
    > awiedliwość świra.
    > Nie Twoje małpy, nie Twój cyrk, więc... o co Ci biega?

    pytanie było, to jest odpowiedź, ale parafrazując Ciebie.. nie Twoja sprawa, nie Twój cyrk.

    > A dlaczego mają nie mieć tego prawa?
    > Coś w Cię w dupę uwiera z tego powodu?
    > Czy też... chciałabyś wspaniałomyślnie i z gestem wyposażyć mężów, którzy zeszl
    > i z tego świata, w świadczenia na drugim brzegu?

    na drugi brzeg idzie się gołym a wcześniej wyposaża żonę nie pracującą.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • jesod 16.01.16, 22:33
    zawle napisała:
    > pytanie było, to jest odpowiedź, ale parafrazując Ciebie.. nie Twoja sprawa, ni
    > e Twój cyrk.

    No, fakt. Co mnie obchodzi Twoje wkurwienie? Nic, zupełnie nic.
    Jedyne co mnie zainteresowało to... to, że musisz to obwieszczać innym. Na co liczysz? Na poparcie swojego wkurwienia, czy też przekonanie, że tak przy okazji jego nagłaśniania kogoś do niego przekonasz i będzie wkurwiony razem z Tobą. Wsparcia szukasz?

    zawle napisała:
    > na drugi brzeg idzie się gołym a wcześniej wyposaża żonę nie pracującą.

    A co...? Dwie byłe żony puściły Ciebie w skarpetkach i ... stąd ta gorycz oraz poczucie niesprawiedliwości?
  • zawle 16.01.16, 22:47
    jesod napisała: > A co...? Dwie byłe żony puściły Ciebie w skarpetkach i ... stąd ta gorycz oraz
    > poczucie niesprawiedliwości?

    Nie, uważam na natomiast że powinnaś wrócić tam skąd Cię wypuścili.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • jesod 16.01.16, 23:01
    zawle napisała:
    > Nie, uważam na natomiast że powinnaś wrócić tam skąd Cię wypuścili.

    Niespecjalnie interesuje mnie co uważasz. Właściwie... to jest zupełnie dla mnie nieistotne.
    Rejestruję jednak, że poziom agresji rośnie. Czyżby samodzielność Ci zaszkodziła...? Niedobrze się tak wkurwiać na inne kobiety, przecież złość piękności szkodzi.
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 20:24
    zawle napisała:

    > Mnie wkurwiają niepracujące żony i siedzące z dziećmi mamuśki. Sama kiedyś była
    > m jedną i drugą. Mam nadzieję że nie kwękałam wtedy jak bardzo nie mam czasu na
    > nic i nie udostępniałam na FB sucharów jak ciężkie jest bycie mamą na cały eta
    > t. I dlaczego do cholery mają prawo do emerytury męża???
    >

    Ale dlaczego Cię wkurwiają? Gdy obie strony zadowala taka sytuacja ( bądź jest znośna), co w niej widzisz nieprawidłowego? I co ci do czyjejś emerytury, gdy chce ją dać żonie?
    Nie rozumiem czemu wszystko podciągasz pod analogie ze swojego życia, fakt że odeszłaś od faceta z jakiegoś powodu, nie czyni wszystkich kobiet które są z facetami, godnymi pożałowania. Cóż to za argumentacja? Gdybyś nadal była z facetem, rozumiem że godne pożałowania byłyby te, które się na facetów i związki obraziły. Musisz utwierdzać się w słuszności swojego wyboru kosztem spaczonej percepcji? Istnieją szczęśliwe tego typu związki, więc może nie byłaś akurat TAKĄ kobietą. Ogólnie musisz sobie uświadomić że nie jesteś every woman zawle, widzę że masz z tym problem.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 16.01.16, 20:37
    that.bitch.is.sick napisała: > Ale dlaczego Cię wkurwiają? Gdy obie strony zadowala taka sytuacja ( bądź jest
    > znośna), co w niej widzisz nieprawidłowego? I co ci do czyjejś emerytury, gdy c
    > hce ją dać żonie?

    Bo to niesprawiedliwe. ja chciałabym swoją emeryturę oddać swojej ciotce, ale nie mam takiego prawa. To mnie wkurwia.

    > Nie rozumiem czemu wszystko podciągasz pod analogie ze swojego życia, fakt że
    > odeszłaś od faceta z jakiegoś powodu, nie czyni wszystkich kobiet które są z fa
    > cetami, godnymi pożałowania. Cóż to za argumentacja? Gdybyś nadal była z facete
    > m, rozumiem że godne pożałowania byłyby te, które się na facetów i związki obra
    > ziły.

    A ja nie rozumiem czemu moje uważasz że moje życie prywatne podciągasz pod moje poglądy? Bo coś o sobie mówię? I jedno można połączyć z drugim? Czy to nie zbyt proste? I skąd wniosek że kobiety będące w związku są według mnie godne pożałowania?

    Musisz utwierdzać się w słuszności swojego wyboru kosztem spaczonej perce
    > pcji? Istnieją szczęśliwe tego typu związki, więc może nie byłaś akurat TAKĄ ko
    > bietą. Ogólnie musisz sobie uświadomić że nie jesteś every woman zawle, widzę ż
    > e masz z tym problem.

    Tak też nie uważam. Ludzi mają różne priorytety. Dla jednych jest to pełna rodzina, dla innych poświęcanie się innym, jeszcze inni wybiorą samodzielność czy kasę. Nie zamierzam jednak wznosić pieśni pochwalnych dla wartości których ja nie preferuje i udawać że nie mają swoich ciemnych stron tylko dlatego że są cudze.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 21:41
    zawle napisała:

    > >
    > Bo to niesprawiedliwe. ja chciałabym swoją emeryturę oddać swojej ciotce, ale n
    > ie mam takiego prawa. To mnie wkurwia.
    >
    To chyba pretensja do kształtu systemu ubezpieczeń społecznych, że uprzywilejowuje jakiś typ relacji rodzinnych, a nie do kobiet które z tego świadczenia korzystają. Pomyłka adresu. Widocznie ustawodawca widzi uzasadnienie w tego typu współwłasności : męża i żony, nie widzi u ciotki i bratanicy( siostrzenicy).
    Masz prawa obywatelskie, masz prawo założyć partię ruch społeczny - postulujący małżeństwa między ciotką a bratanicą, tudzież takie dziedziczenie świadczeń. Jeśli dostateczna liczba ludzi będzie widziała uzasadnienie...tak to działa. Nadal nie rozumiem niechęci do kobiet, czy innych grup z powodu posiadania konkretnych uprawnień. Mam nie lubić matek bo nie będę nigdy miała szansy skorzystać z macierzyńskiego?

    Poproszę jakieś sensowne wyjaśnienia.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 16.01.16, 22:45
    that.bitch.is.sick napisała: > To chyba pretensja do kształtu systemu ubezpieczeń społecznych, że uprzywilejo
    > wuje jakiś typ relacji rodzinnych, a nie do kobiet które z tego świadczenia kor
    > zystają.


    Brawo Bitch!! Super że sam na to wpadłaś, na pewno nie przyszłoby mi do głowy żeby komukolwiek to tłumaczyć:))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 23:03
    zawle napisała:

    > >
    >
    > Brawo Bitch!! Super że sam na to wpadłaś, na pewno nie przyszłoby mi do głowy ż
    > eby komukolwiek to tłumaczyć:))

    Tylko szkoda że twoje wkurwienie na system i twoje przeżycia którymi raczyłaś się dzielić, nijak się mają do tytułu, podtytułu wątku, jego treści i mojego pytania. Masz jeszcze potem pretensje że ktoś ci tłumaczy ten bezsens ? Co wy tam pijecie w tym archeo:)?

    Don't hate what you can't imitate.
  • ninek04 16.01.16, 23:00
    >Nadal nie rozumiem niechęci do kobiet, czy innych grup z powodu posiadania konkretnych uprawnień. Mam nie lubić matek bo nie będę nigdy miała szansy skorzystać z macierzyńskiego?

    Poproszę jakieś sensowne wyjaśnienia.<

    Niech nie jęczą na okrągło, ile to mają obowiązków, bo w porównaniu z matkami pracującymi ich jęki i zawodzenia wypadają blado. A poza tym, niech będą łaskawe nie raczyć innych, często postronnych słuchaczy, jednymi i tymi samymi opowieściami, że dziecko się posrało, albo dostało kataru, a męża to ciągle nie ma i one już nie wyrabiają.
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 23:10
    ninek04 napisała:

    > >>
    > Niech nie jęczą na okrągło, ile to mają obowiązków, bo w porównaniu z matkami p
    > racującymi ich jęki i zawodzenia wypadają blado. A poza tym, niech będą łaskawe
    > nie raczyć innych, często postronnych słuchaczy, jednymi i tymi samymi opowieś
    > ciami, że dziecko się posrało, albo dostało kataru, a męża to ciągle nie ma i o
    > ne już nie wyrabiają.

    O żesz w mordę. Niech się suki czołgają, zamkną i mają jak najgorzej.:) a jak usłyszycie z zawle że taką rzucił chłop z trójką dzieci i noga jej się powinęła to odtańczycie taniec radości przy ognisku. Tak, z pewnością twoja " niezależność" obyła się bez kosztów. ;)
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 16.01.16, 23:14
    that.bitch.is.sick napisała: > O żesz w mordę. Niech się suki czołgają, zamkną i mają jak najgorzej.:) a jak
    > usłyszycie z zawle że taką rzucił chłop z trójką dzieci i noga jej się powinęł
    > a to odtańczycie taniec radości przy ognisku. Tak, z pewnością twoja " niezależ
    > ność" obyła się bez kosztów. ;)

    tańca nie będzie. Nikt tego jednak w szkole nie uczy że chłop może odejść i mieć wyjebane. A szkoda.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • ninek04 17.01.16, 16:54
    Pytałaś, co kogo wkurwia w temacie,,więc wypowiedzialam się w swoim imieniu. Powtórzę jeszcze raz:nie wyobrażam sobie kobiety w miarę samodzielnej,która nie podejmuje pracy zawodowej, będąc zdaną na łaskę, niełaskę lub widzimisię partnera, który w danym momencie zapewnia komfort niepracowania i utrzymywania, a w następnym nagle może zmienić zdanie.A sugestie odnośnie zawiści, czy zazdroszczenia takim kobietom są naprawdę nieuzasadnione, bo czego tu zazdrościć -siedzenia w domu 24h na dobę? Jak lubią, to niech siedzą, co mnie do tego.
    Natomiast, to,że nie dałam usadzić się na grzędzie przypisanej kurze domowej zaliczam właśnie do poniesionych kosztów, z którymi muszę się zmierzyć, ale dzięki między innymi swojej niezależności przypuszczam, czy sądzę, że dam radę.
  • sidsidsid 17.01.16, 16:57
    > A sugestie odnośnie zawiści, czy zazdroszczenia takim kobietom są naprawdę
    > nieuzasadnione, bo czego tu zazdrościć

    Mnie tez bawią takie "zarzuty". Ale dobrze mi to robi na ego, bo przy tego typu dyskusjach (najczęściej w realu) mogę poczuć się prawdziwą indywidualistką, bo w ogóle nie łapię klimatu.:>
  • hello-kitty2 16.01.16, 23:48
    ninek04 napisała:

    > Niech nie jęczą na okrągło, ile to mają obowiązków, bo w porównaniu z matkami p
    > racującymi ich jęki i zawodzenia wypadają blado. A poza tym, niech będą łaskawe
    > nie raczyć innych, często postronnych słuchaczy, jednymi i tymi samymi opowieś
    > ciami, że dziecko się posrało, albo dostało kataru, a męża to ciągle nie ma i o
    > ne już nie wyrabiają.

    To im pokaz swoja prawdziwa twarz to sie juz do Ciebie wiecej nie odezwa i bedziesz miala z glowy ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 17.01.16, 17:03
    Ale którą?;) Myślisz, że całkowite odkrycie się i pokazanie siebie takim,jakim się jest, jest możliwe w każdym przypadku? A Ty Kitty, dogryzając mi za moją fałszywość i obłudę możesz szczerze przyznać się przed sobą, że Ty nigdy nie udajesz i żyjesz w zgodzie ze sobą?Bo chyba też nie jesteś do końca zadowolona z tego w jakim punkcie swojego życia jesteś, no chyba, że się mylę, to sorry ;)
  • hello-kitty2 17.01.16, 19:33
    ninek04 napisała:

    > Ale którą?;)

    Ta ktora tu pokazujesz. Przyjaciele sie wtedy ostana, a reszta poucieka i bedziesz miala spokoj.

    Myślisz, że całkowite odkrycie się i pokazanie siebie takim,jakim
    > się jest, jest możliwe w każdym przypadku? A Ty Kitty, dogryzając mi za moją fa
    > łszywość i obłudę możesz szczerze przyznać się przed sobą, że Ty nigdy nie udaj
    > esz i żyjesz w zgodzie ze sobą?Bo chyba też nie jesteś do końca zadowolona z te
    > go w jakim punkcie swojego życia jesteś, no chyba, że się mylę, to sorry ;)

    A co ma niezadowolenie z zycia do bycia soba? Oczywiscie, ze jestem soba tylko ja akurat nie dbam czy jestem szanowana, lubiana i akceptowana wiec nie jest mi wcale trudno byc soba. Gdybym nie mogla byc soba to bym chyba zachorowala psychicznie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.16, 19:43
    hello-kitty2 napisała: > To im pokaz swoja prawdziwa twarz to sie juz do Ciebie wiecej nie odezwa i bedz
    > iesz miala z glowy ;)

    A wiesz ze niektórzy pomimo prawdziwej twarzy zostają? W realu bywam bardziej "bezpośrednia" niż tu, a jednak znajomych mam- nawet wśród kur domowych.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 17.01.16, 20:14
    zawle napisała:

    > A wiesz ze niektórzy pomimo prawdziwej twarzy zostają? W realu bywam bardziej "
    > bezpośrednia" niż tu, a jednak znajomych mam- nawet wśród kur domowych.

    Moze plusujesz tym, ze nie rypiesz sie z ich mezami? ;-) Ale co, ze uwazasz, ze im sie nie nalezy emerytura po mezu tez mowisz wprost?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.16, 20:24
    hello-kitty2 napisała:
    > Moze plusujesz tym, ze nie rypiesz sie z ich mezami? ;-) Ale co, ze uwazasz, ze
    > im sie nie nalezy emerytura po mezu tez mowisz wprost?

    Ale jak nie należy? Należy bo tak mówi prawo. Mówię że to niesprawiedliwe. I wiele innych rzeczy kitka mówię. Mam markę wariatki i dobrze mi z tym, bo nie muszę się w ogóle szczypać. Nawet powiem Ci więcej, mam z tego tytułu profity. Większość ludzi obchodzi mnie kołem;)
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 17.01.16, 20:44
    zawle napisała:

    i dobrze mi z tym, bo nie mus
    > zę się w ogóle szczypać. Nawet powiem Ci więcej, mam z tego tytułu profity. Wię
    > kszość ludzi obchodzi mnie kołem;)

    Ot to to radzilam Ninek. Wystarczy zeby sie otworzyla ;)
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.16, 20:48
    hello-kitty2 napisała:
    > Ot to to radzilam Ninek. Wystarczy zeby sie otworzyla ;)

    A ninek sie może otworzyć jeszcze bardziej? :)))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • ello-kitty2 17.01.16, 21:08
    zawle napisała:

    > A ninek sie może otworzyć jeszcze bardziej? :)))

    W realu Zawle, w realu.
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 17.01.16, 21:12
    zawle napisała
    >hello-kitty2 napisała:
    > Ot to to radzilam Ninek. Wystarczy zeby sie otworzyla ;)

    >A ninek sie może otworzyć jeszcze bardziej? :)))<

    Ale przed kim?Przed kurami domowymi? Toż mnie zadziobią,jak nic ;)
    --
  • hello-kitty2 17.01.16, 22:21
    ninek04 napisała:

    > Ale przed kim?Przed kurami domowymi? Toż mnie zadziobią,jak nic ;)

    A to Ty sie boisz? Skoro sa takie glupie i niegramotne to czego sie boisz?
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 18.01.16, 08:31
    hello -kitty2 napisała
    >A to Ty sie boisz? Skoro sa takie glupie i niegramotne to czego sie boisz?<

    Nie twierdziłam nigdzie, że są głupie, tu bardziej chodzi o brak porozumienia i różne punkty widzenia tych samych spraw,a tu już naprawdę ciężko o znalezienie wspólnych tematów do rozmowy.Strach przed opinią społeczną też nie odgrywa aż takiej roli,bo i tak jestem postrzegana jako ta odstająca od normy, to jaki jest sens odsłaniania się przed kimś, z kim nie mam żadnych punktów stycznych, a kto ma wdrukowany w siebie tylko jeden, słuszny i normalny ogląd świata i rodziny? Zamienić kilka słów można,ale na wchodzenie w bliższe znajomości to już za mało.
  • rekreativa 17.01.16, 22:58
    Kurki mają małe dziobki. Przy takim kruczym dziobiszczu jak Twoje nic Ci nie grozi. Rozłupiesz im łebki raz dwa.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • marek.zak1 16.01.16, 13:17
    Jesli chodzi o prace to po rozstaniu nie ma z nia problemu. Te 90% prostych prac nie wymaga cv ani wielkiego szkolenia. Czy do tej pory kobieta pracowala czy nie ma niewielkie znaczenie.
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 23:16
    marek.zak1 napisał:

    > Jesli chodzi o prace to po rozstaniu nie ma z nia problemu. Te 90% prostych pra
    > c nie wymaga cv ani wielkiego szkolenia. Czy do tej pory kobieta pracowala czy
    > nie ma niewielkie znaczenie.


    I to boli ich Marku, że komuś by było łatwiej bez konsekwencji. I przejdzie przez ucho igielne. I są kołacze bez " pracy".

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • jesod 16.01.16, 13:34
    marek.zak1 napisał:
    > Ludzie lubią świat czarno-biały.

    A Ty jaki jesteś...?
    Czarny czy biały?
    Jako czarny lubisz biały, a jako biały lubisz czarny? Czy też inaczej, bardziej jednoznacznie: jako czary lubisz czarny, a jako biały lubisz biały?
    Inna sprawa, że sam wybierasz kolor i sam go nazywasz... No, ale... w takim razie: co z daltonistami, niedowidzącymi i ślepcami?
    Poza tym... z połączenia czerni i bieli, wychodzi szarość, proszę pana, szarość, szarość... Marność i szarość. Miałkość i nijakość. Szarość to kamuflaż istnienia.
  • sidsidsid 17.01.16, 16:59
    > A jaki to ma związek z tematem?

    Żadnego, ale zdaje się, że żona Marka od wielu lat nie pracuje zawodowo, więc wracamy do klimatu różowych jednorożców i odwracania kota ogonem. :>
  • hello-kitty2 16.01.16, 16:05
    wont2 napisał:

    > Ale dzięki nawet takim "prostym i generalnie degradującym intelektualnie" praco
    > m, kobieta jest s a m o d z i e l n a.

    Samodzielna jak c h u j.

    that.bitch.is.sick napisała:
    > Praca zawodowa dla większości kobiet to nie jest
    > droga do niezależności - wedle mediany zarobków

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 16:10
    Samodzielniejsza o te 1500. To nadal dużo więcej niż nic

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 16.01.16, 16:31
    zawle napisała:

    > Samodzielniejsza o te 1500. To nadal dużo więcej niż nic

    Puknij sie w leb. Jaka samodzielnosc daje Ci 1500 zl (?) jako dajmy na to matce dwojki dzieci? Dekade temu zanim wyemigrowalam 1200 zl kosztowalo wynajecie skromnego mieszkania dwupokojowego w miescie, w ktorym mieszkalam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 16:38
    dawno temu z taką pensją odeszłam od kasowego męża. Mieszkałam z matką w pokoju z kuchnia, dojeżdżałam 130 km do pracy po te 1300. Chcesz powiedzieć że głupia byłam?:))

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • bgz0702 16.01.16, 16:59
    zawle napisała:

    > dawno temu z taką pensją odeszłam od kasowego męża. Mieszkałam z matką w pokoju
    > z kuchnia, dojeżdżałam 130 km do pracy po te 1300. Chcesz powiedzieć że głupia
    > byłam?:))
    >

    no co ty?;) w zyciu, tez bym dojezdzała
  • hello-kitty2 16.01.16, 17:12
    zawle napisała:

    > dawno temu z taką pensją odeszłam od kasowego męża. Mieszkałam z matką w pokoju
    > z kuchnia, dojeżdżałam 130 km do pracy po te 1300. Chcesz powiedzieć że głupia
    > byłam?:))

    NIe, chce powiedziec, ze bylas niesamodzielna.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 17:19
    Kurczę, nawet nie zauważyłam;) A..o to mieszkanie Ci chodzi? Opieka by mi dofinansowała wynajem.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 16.01.16, 18:33
    zawle napisała:

    > A..o to mieszkanie Ci chodzi? Opieka by mi dofin
    > ansowała wynajem.

    No przeciez mowie: samodzielnosc jak chuj: przestac brac od jednego i zaczac brac od drugiego. Przeciez to Ty spiewasz na forum pogardzajaco jak to ciagnie jedna z druga z opieki. A to jakas roznica w 'samodzielnosci' od kogo ciagniesz?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 18:48
    Różnica jest taka że że jak sama nazwa wskazuje opieka zaczęła być pomocą. Nie bez kozery. Pomoc w sytuacji przejściowej. Po której człowiek staje na nogi. Nie wiem co to ma wspólnego z samodzielnością. To ty ją włożyłaś w kwestie finansowe. Dla mnie to sposób myślenia. O sobie i jutrze. I jedni mają taki sposób myślenia że im jest wszystko jedno od kogo ciągną, a inni taki że nie jest ujmą gdy ktoś mu pomoże stanąć na nogi. Jak widzisz stoję na własnych. A z opieki nigdy nie brałam.
    Zresztą nie potępiam ludzi korzystających okazjonalnie lub trwale ze względu na realny brak możliwości ( malutkie dzieci, kalectwo, brak możliwości zatrudnienia), ale wkurwiają mnie sytuacje w których ktoś ciągnie kasę od państwa bo można. Bo przez taką mentalność naprawdę potrzebujący dostają marne grosze.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 16.01.16, 19:29
    zawle napisała:

    Po której człowiek staje na nogi. Ni
    > e wiem co to ma wspólnego z samodzielnością. To ty ją włożyłaś w kwestie finans
    > owe. Dla mnie to sposób myślenia. O sobie i jutrze. I jedni mają taki sposób my
    > ślenia że im jest wszystko jedno od kogo ciągną, a inni taki że nie jest ujmą g
    > dy ktoś mu pomoże stanąć na nogi. Jak widzisz stoję na własnych. A z opieki nig
    > dy nie brałam.

    Odpowiedzialam na post Wonta o rzekomej samodzielnosci (finansowej) dzieki wykonywaniu pracy zawodowej bedacej wykonywaniem prostych czynnosci, ktore to przekonanie podwazylam. Skoro odpowiadasz na moje posty zakladam, ze wiesz o czym pisze. Jesli twierdziesz, ze samodzielnosc to sposob myslenia, a nie samodzielnosc finansowa to zmieniasz temat. Na ten nowy ja akurat niewiele mam do powiedzenia, bo mnie interesuje niezaleznosc finansowa.

    Ja z opieki tez nigdy nic nie bralam, natomiast jak nie czynie rozroznienia: ze od tego brac to ok, a od tamtego brac to nie ok. Dla mnie jeden pies = brak samodzielnosci finansowej.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 19:36
    W wasze dyskusje nie wchodzę, bo są zbyt osobiste.

    Ogólnie....widziałam kobiety podnoszące głowy bo znalazły kawałek roboty na czarno. Zmieniały sposób myślenia i znajdywały siły na rzeczy dla mnie nieosiągalne. I powtarzam....jest samodzielniejsza o te 1500 zł.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 16.01.16, 19:51
    zawle napisała:

    > W wasze dyskusje nie wchodzę, bo są zbyt osobiste.

    NIe widze nic osobistego w rozmowach na forum, chyba, ze chodzi Ci, ze powolujemy sie na osobiste doswiadczenia zyciowe.

    > Ogólnie....widziałam kobiety podnoszące głowy bo znalazły kawałek roboty na cza
    > rno. Zmieniały sposób myślenia i znajdywały siły na rzeczy dla mnie nieosiągaln
    > e. I powtarzam....jest samodzielniejsza o te 1500 zł.

    Nie przecze. Dla mnie jednak to 1500 to za malo zeby sie podniesc. Raczej mysle nad samobojstem zeby byc lzejszym ciezarem o to co rzeczywiscie kosztuje minus to przyslowiowe 1500.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 19:45
    hello-kitty2 napisała: Jesli twierdziesz, ze samodzielnosc to sposob myslenia, a nie samodzielnos
    > c finansowa to zmieniasz temat. Na ten nowy ja akurat niewiele mam do powiedzen
    > ia, bo mnie interesuje niezaleznosc finansowa.

    To absolutnie jeden temat Kitka. Jedna mając te 1500 stwierdzi że właśnie niezależna się stała, inna nie będzie mając 15.000. Ile Tobie jest potrzeba?

    > Ja z opieki tez nigdy nic nie bralam, natomiast jak nie czynie rozroznienia: ze
    > od tego brac to ok, a od tamtego brac to nie ok. Dla mnie jeden pies = brak sa
    > modzielnosci finansowej.
    >

    Bo Pomoc społeczna finansowana jest z podatków które być może i Ty płacisz. To jak kasa zapomogowa do której włożyłaś i w razie złych zrządzeń losu możesz poprosić o pomoc. A siedzenie na głowie człowiekowi, który nie chce Ci niczego dać, ale się wpieprzył w sytuację bo wziął babę pod swój dach/zmajstrował jej dziecko to zupełnie co innego. Ale dla Ciebie może być tym samym. My tu tylko swoje zdanie mówimy. Uważam że człowiek samodzielny bywa rzadko, odkąd pracuje u kogoś, od kogoś zależy.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 16.01.16, 19:58
    zawle napisała:

    > To absolutnie jeden temat Kitka. Jedna mając te 1500 stwierdzi że właśnie nieza
    > leżna się stała, inna nie będzie mając 15.000. Ile Tobie jest potrzeba?

    10.000 - 12.000 euro wystarczyloby mi na poczatek by wyrwac mnie i przyjaciolke z zaleznosci finansowej. A potem tarzam sie w pogardzie dla gatunku meskiego hehe moze byc?

    > Bo Pomoc społeczna finansowana jest z podatków które być może i Ty płacisz. To
    > jak kasa zapomogowa do której włożyłaś i w razie złych zrządzeń losu możesz pop
    > rosić o pomoc. A siedzenie na głowie człowiekowi, który nie chce Ci niczego dać
    > , ale się wpieprzył w sytuację bo wziął babę pod swój dach/zmajstrował jej dzie
    > cko to zupełnie co innego. Ale dla Ciebie może być tym samym. My tu tylko swoje
    > zdanie mówimy. Uważam że człowiek samodzielny bywa rzadko, odkąd pracuje u kog
    > oś, od kogoś zależy.

    Ja raczej dziele na tych, od ktorych dostaje bez jeczenia i proszenia i innych z proszeniem. Trzymam sie tych pierwszych ale i tak mi nie lezy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.16, 20:15
    hello-kitty2 napisała: > 10.000 - 12.000 euro wystarczyloby mi na poczatek by wyrwac mnie i przyjaciolke
    > z zaleznosci finansowej. A potem tarzam sie w pogardzie dla gatunku meskiego h
    > ehe moze byc?

    hehe....wysoka półka. A co jeśli nigdy jej nie osiągniesz? Plan "B"?

    > Ja raczej dziele na tych, od ktorych dostaje bez jeczenia i proszenia i innych
    > z proszeniem. Trzymam sie tych pierwszych ale i tak mi nie lezy.

    Kiesko to brzmi. Plus za szczerość:))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • sidsidsid 17.01.16, 16:41
    Nadal - lepiej mieć 1500 zł niż mieć 0 zł, acz to jest kwestia mentalności, bo pani, która wybiera rolę niepracującej gospodyni domowej, nie podejrzewam o dużą samodzielność życiową.
  • that.bitch.is.sick 16.01.16, 20:45
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > > ce > Poza tym, bądźmy szczerzy - kura domowa to nie zawód jest, to mentalność.
    >

    Mówisz o stereotypie, czy wszystko wokół widzisz stereotypowo? I doprecyzuj cóż to za mentalność? Stworzymy jakiś model teoretyczny? Rozumiesz że kupy trochę twoja wizja nie trzyma - rozumiem że obejrzałeś Plac zbawiciela i tu się mocno wyedukowałeś ok. :) ale w jednym poście przedstawiasz kobietę jako niewolnicę, w poprzedniej zaś odsłonie przedstawiałeś ją jako czerpiącą korzyści z sytuacji manipulantkę. Tym bardziej ciekawa jestem tej mentalności: zaradność, spryt i niezaradność w jednym? Taka dwoistość myślenia : Wolność jest niewolą? Jest Panią sytuacji a zarazem jej ofiarą...taki trochę czarny lud do stygmatyzacji i wrzucania dowolnych pretensji:-)

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • marek.zak1 16.01.16, 22:39
    that.bitch.is.sick napisała:

    > wont2 napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > >
    > > > > > ce > Poza tym, bądźmy szczerzy - kura domowa to nie zawód jest, to mentalność.
    > >
    >
    > Mówisz o stereotypie, czy wszystko wokół widzisz stereotypowo?
    ===========================================

    Teza wzięta z szafy, do dyskusja u cioci na imieninach, zero argumentów. Na marginesie o leniwych kobietach, ja po weekendzie z trojgiem małych dzieci w domu, szedłem w poniedziałek do pracy, jak na odpoczynek. Co na ten temat może wiedzieć Wont?
  • zawle 16.01.16, 22:49
    marek.zak1 napisał: > Teza wzięta z szafy, do dyskusja u cioci na imieninach, zero argumentów. Na mar
    > ginesie o leniwych kobietach, ja po weekendzie z trojgiem małych dzieci w domu,
    > szedłem w poniedziałek do pracy, jak na odpoczynek. Co na ten temat może wiedz
    > ieć Wont?

    Prawda? niepracujące matki trójki dzieci mają gorzej niż te pracujące bo nie mają gdzie wypoczywać:))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • zawle 16.01.16, 22:54
    Wracając samochodem z koleżanką usłyszałam historię z ostatnich dni. Małżonek porzucił niepracującą żonę z trójką dzieci oraz dwa dodatkowe etaty które zabezpieczały potrzeby rodziny. Ale co można mieć do niepracujących kobiet, tych którzy wychodzą w klapkach w góry i palaczy? A gdzie tam. Wolna wola.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • jesod 16.01.16, 23:13
    zawle napisała:
    > Ale co można mieć do niepracujących kobiet, tych którzy wychodzą w klapkach w góry i palaczy?

    Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Mogą iść boso, a wcześniej rzucić palenie. Mogą również pozostać klapkach, ale nie wybierać się w góry i też rzucić palenie. Palenie raczej szkodzi, a niepracująca kobieta już niekoniecznie.
    Poza tym... palacz w góry niech się raczej nie wybiera, bo dostanie zadyszki. Jeśli jednak pójdzie boso, to jest przynajmniej szansa, że zafunduje sobie zabieg refleksoterapii.
  • potwor_z_piccadilly 16.01.16, 23:47
    that.bitch.is.sick napisała:

    > > marek.zak1 napisał:
    - kura domowa to nie
    > zawód jest, to mentalność.
    >
    > Mówisz o stereotypie, czy wszystko wokół widzisz stereotypowo? I doprecyzuj cóż
    > to za mentalność? Stworzymy jakiś model teoretyczny?

    Może to nie mentalność, a po prostu potrzeba zadbania o miejsce w którym kobieta jest szczęśliwa?
    Może ona kocha to miejsce, bo ona w tym miejscu jest kochana i żyją w nim ludzie, których ona kocha?



  • marek.zak1 17.01.16, 11:14
    potwor_z_piccadilly napisał:


    > > > marek.zak1 napisał:
    > - kura domowa to nie zawód jest, to mentalność.
    ===================================
    To napisał Wont, nie ja. Nie znam takowych i się nie wypowiadam.
  • bgz0702 15.01.16, 20:43
    wont2 napisał:

    > A niech się umawiają, byle nie ze mną. Tyle, że najczęściej (piszę widząc po mo
    > ich znajomych), że nikt się z nikim nie umawia, tylko tak jakoś wychodzi.

    samo "wychodzi"? to musi wszystkim pasowac
  • wont2 16.01.16, 10:13
    bgz0702 napisała:
    >
    > to musi wszystkim pasowac
    -----
    Raczej - to wszystkim pasuje bo musi ;)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • bgz0702 16.01.16, 13:47
    wont2 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > >
    > > to musi wszystkim pasowac
    > -----
    > Raczej - to wszystkim pasuje bo musi ;)
    >

    a kto bardziej jest niezadowolony? koledzy czy żony?
  • mabelle2000 15.01.16, 20:09
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Proszę, co wam się nie podoba w gospodyniach domowych, w boginiach domowego ogn
    > iska, pełnoetatowych matkach, utrzymankach itd.

    Wszystko mi sie podoba, absolutnie wszystko. Sama bym chciala taka miec. Przed chwila wymienilam anode magnezowa w kotle gazowym, wiec gdyby przyszla gospodyni domowa i posprzatala ten syf, ktory przy okazji zrobilam, to bylabym dozgonnie wdzieczna. Ciepla kolacja tez bym nie pogardzila :-)
  • bgz0702 15.01.16, 20:38
    mabelle2000 napisała:

    > that.bitch.is.sick napisała:
    >
    > > Proszę, co wam się nie podoba w gospodyniach domowych, w boginiach domowe
    > go ogn
    > > iska, pełnoetatowych matkach, utrzymankach itd.
    >
    > Wszystko mi sie podoba, absolutnie wszystko. Sama bym chciala taka miec. Przed
    > chwila wymienilam anode magnezowa w kotle gazowym, wiec gdyby przyszla gospodyn
    > i domowa i posprzatala ten syf, ktory przy okazji zrobilam, to bylabym dozgonni
    > e wdzieczna. Ciepla kolacja tez bym nie pogardzila :-)

    musisz sobie jakąś znaleźć...;))
  • ninek04 15.01.16, 20:14
    Gdy ktoś się umówi w ten sposób, to pół biedy, jego wolna wola,ale co wówczas, gdy umowa zostanie wypowiedziana, w sposób nagły i niezapowiedziany i to przez tę stronę, która jest dysponentem kasy?Z czym się wtedy zostaje i na czym się stoi? Przypuszczam, że na lodzie, bo na czymże więcej.
  • that.bitch.is.sick 15.01.16, 20:17
    Pracodawca ile ci daje wypowiedzonka? :)

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • ninek04 15.01.16, 20:29
    Na razie nie zanosi się, żeby mi dał, ale jeśli nawet, to natychmiast rozglądam się za nowym pracodawcą, żeby zachować tak zwaną ciągłość, jednocześnie będąc przekonaną, że sobie poradzę, nie musząc zdawać się na innych, bliższych, czy dalszych pociotków, czy też pomoc społeczną.
  • hello-kitty2 15.01.16, 20:44
    ninek04 napisała:

    > Na razie nie zanosi się, żeby mi dał, ale jeśli nawet, to natychmiast rozglądam
    > się za nowym pracodawcą, żeby zachować tak zwaną ciągłość, jednocześnie będąc
    > przekonaną, że sobie poradzę, nie musząc zdawać się na innych, bliższych, czy d
    > alszych pociotków, czy też pomoc społeczną.

    Tak Ci sie przygladam Ninek i mysle, ze mimo tej pracy/pieniedzy/ciaglosci i tak jestes 'zdana' na zycie ze swoim mezem i zdana na opinie spoleczna. Do radzenia sobie to tu daleka droga. Zyjesz przekonaniem. O poziomie szczescia/nieszczescia sie nawet nie wypowiadam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 15.01.16, 21:15
    hello -kitty2napisala
    >Tak Ci sie przygladam Ninek i mysle, ze mimo tej pracy/pieniedzy/ciaglosci i tak jestes 'zdana' na zycie ze swoim mezem i zdana na opinie spoleczna. Do radzenia sobie to tu daleka droga. Zyjesz przekonaniem. O poziomie szczescia/nieszczescia sie nawet nie wypowiadam.<

    Nie żyję ze swoim mężem, nie jestem też na niego zdana w ten sposób, jak pewnie myślisz, ani też nie będę zdana na niego w przyszłości, bo to jest niemożliwe po prostu. A na opinię społeczną to myślę, że każdy w mniejszym, czy większym stopniu jest jakoś tam zdany i nie ze wszystkim obnosi się szczerze dookoła.Co masz na myśli mówiąc o zdaniu się na opinię społeczną -że prowadzę podwójne życie i muszę się z tym kryć i że mnie to w jakiś sposób uwiera,czy co innego?
  • that.bitch.is.sick 15.01.16, 22:24
    Ninek jest pod wpływem propagandy różnych Swetru, którzy grają na nucie samowystarczalności a są ogólnie świetni w dojeniu budżetowej kasy...

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • ninek04 15.01.16, 23:24
    Mylisz się stukrotnie ;) Po pierwsze daleko mi do i od Swetru, bo takich pieniędzy, które on i jego nowocześni posiadają, w życiu na oczy nie widziałam,więc to trochę nie moja ideolo, a po drugie z budżetówką nigdy nie miałam do czynienia, stąd i kasy nie doiłam.
    Pracuję na siebie i dzieci, w miarę lubię swoją pracę i będę pracować, póki starczy sił i zdrowia, ale bez popadania w pracoholizm i pogoń za pieniędzmi.
  • wheels.of.steel 16.01.16, 12:08
    Nie patrząc na popłuczyny po Unii Wolności i sieroty po Balcerowiczu, które nie mają z nim nic wspólnego. Rozsądny i zdrowy, umiarkowany wolny rynek to ogromny zastrzyk energii dla gospodarki, socjalizm to dla niej spadek w dół i garb na plecy. Nie jestem zwolennikiem dzikiego kapitalizmu, ale podoba mi się to co się dzieje w Japonii, Korei Południowej, Singapurze. Dobrobyt, jakby nie patrzeć. Dlatego Azjaci rosną w siłę, a socjalna Europa Zachodnia chyli się ku dołu. Bo wyrosła tak wysoko na protestanckim etosie pracy, który dawno już porzuciła. Owszem, można zarzucać dorabiania się na kolonializmie, ale to i tak efekt przedsiębiorczości (nie zawsze zgodnej z dzisiejszymi normami moralnymi), której dzisiaj już nie ma. Bo socjalizm jest jej zaprzeczeniem.
  • triismegistos 16.01.16, 15:00
    I dlatego przeciętny Chińczyk żyje na wyższym poziomie niż przecietny Duńczyk. Oh, wait...

    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • hateuall 16.01.16, 16:01
    Przeciętny Duńczyk zaczął 500 lat temu a przeciętny Chińczyk 10 lat temu i właśnie Duńczyka dogania. Oh, wait, daj im jeszcze 20 lat, będziesz prawdopodobnie naocznym świadkiem zmian dziejowych.


  • wheels.of.steel 17.01.16, 14:28
    Nie pisałem akurat o Chinach, które są krajem postkomunistycznym relatywnie dopiero od niedawna (mimo, że oficjalnie nadal tam rządzi partia komunistyczna). Mimo to, jak napisał ktoś niżej w Chinach mocno się zmienia. Płace rosną, a niektóre regiony to już europejski poziom życia. A już chiński pracownik biurowy na pewno nie narzeka.
  • bgz0702 15.01.16, 20:41
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Pracodawca ile ci daje wypowiedzonka? :)
    >

    daj spokój;) jak pracodawca daje wypowiedzonka to jeszcze pozostaje zywiciel MAŻ;) a poza tym nic nie mam do niepracujacych kobiet, nic mnie to nie obchodzi i w niczym nie przeszkadza
  • druginudziarz 16.01.16, 10:58
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Proszę, co wam się nie podoba w gospodyniach domowych, w boginiach domowego ogn
    > iska, pełnoetatowych matkach, utrzymankach itd. Nazw jest setki. Czemu to dla
    > tak wielu kobiet taki wstyd? Praca zawodowa dla większości kobiet to nie jest d
    > roga do niezależności - wedle mediany zarobków np., jednak wybór dobra rzecz. M
    > artwi mnie przegięcie pały w stronę drugą: Stygmatyzacja gospodyń domowych, pań
    > domu. O co wam ludzie gula rośnie i ocieka jadem gdy ktoś się tak z mężczyzną
    > umówi?

    Ale komu się nie podoba? kto stygmatyzuje?
  • sidsidsid 17.01.16, 16:35
    Zgadzam się z pierwszą częścią wypowiedzi - czyli z ocenianiem kobiet jako leniwych. Jeśli spędzasz czas wolny jak chcesz, układasz sobie życie jak chcesz, nie tyrasz do upadku na dziób przy przygotowaniu Wigilii, nie masz mnóstwa obowiązków, tylko przyznasz się odważnie, że spędziłaś sobotę na rozrywkach, piciu kawy i leżeniu na sofie, jeśli jak Martyna Wojciechowska idziesz w góry zostawiając dziecko z ojcem/dziadkiem/babcią/opiekunką, jeśli powiesz, że nie chcesz mieć dzieci, bo lubisz swoja wygodę - masz 99% szans na bycie nazwaną leniwą lub egoistką. Nie raz to słyszałam od pań tyrających oraz panów, w których lęk wywołuje kobieta bez mentalności Matki Polki. Mój hit to bycie nazwana egoistką za to, że wyjechałam sama na urlop - widocznie za dużo luzu, to dla niektórych egoizm
    Natomiast co do gospodyń domowych - ja uważam, ze dorosła, zdolna do pracy osoba pracuje zawodowo. Ja tak uważam, a nie że każdemu tak każę. Czy ktoś się spełnia w pracy, czy nie, to inna inszość - zauważyłam (uwaga, seksizm), że to na ogół kobiety mają takie podejście do pracy, żeby się w niej jakoś spełniać. Dla mnie najważniejsze jest, żeby zarobić wystarczająco i nie iść do fabryki z obrzydzeniem, czyli mieć do zrobienia coś na miarę swoich możliwości i pracować w zdrowej atmosferze. Swoją pracę lubię, ale gdyby ktoś dał mi 50 mln euro, jacht i willę nad brzegiem Morza Śródziemnego, to już by mnie w niej nie zobaczyli.:)
    A to, że pani Gienia umówiła się tak z mężem, że ona będzie robiła w domu, a mąż będzie zarabiał na pociechy i żonę, średnio mnie interesuje. Nawet jeśli prywatnie mam panią Gienię za idiotkę, to nie będę komentowała ani oceniała, dopóki pani Gienia nie zacznie czepiać się mnie i mojego stylu życia. A jakoś dziwnie panie Gienie tak mają, że lubią się czepiać kobiet, które żyją zupełnie odwrotnie, niż one - takie mam obserwacje.
  • that.bitch.is.sick 17.01.16, 17:16
    sidsidsid napisał(a):

    > Zgadzam się z pierwszą częścią wypowiedzi - czyli z ocenianiem kobiet jako leni
    > wych. Jeśli >
    > A to, że pani Gienia umówiła się tak z mężem, że ona będzie robiła w domu, a mą
    > ż będzie zarabiał na pociechy i żonę, średnio mnie interesuje. Nawet jeśli pryw
    > atnie mam panią Gienię za idiotkę, to nie będę komentowała ani oceniała, dopóki
    > pani Gienia nie zacznie czepiać się mnie i mojego stylu życia. A jakoś dziwnie
    > panie Gienie tak mają, że lubią się czepiać kobiet, które żyją zupełnie odwrot
    > nie, niż one - takie mam obserwacje.

    I jak straszny mieszczanin Tuwima widzisz wszystko oddzielnie, nie widząc związku między zjawiskiem presji na kobiety opisanej w pierwszej części wypowiedzi, a jadem w drugiej części Twojego posta? Jesteś pewna że epitety i jad którymi " prywatnie" a jednak publicznie obdarzasz te kobiety, nie mają żadnego związku z tym, że gdyby pani Gieni trafił się majętny facet z kasą, który by ją otoczył luksusem i np.zafundował jej jakiś własny, niewymagający biznesik gwoli zabezpieczenia, tudzież jakieś nieruchomości ( znam taki przypadek), to Ty przy pani Gieni wychodzisz na idiotkę i frajerkę średnio rozgarniętą życiowo- choć to nie jest moja prywatna opinia.;-)?
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • sidsidsid 17.01.16, 18:01
    > I jak straszny mieszczanin Tuwima widzisz wszystko oddzielnie, nie widząc związ
    > ku między zjawiskiem presji na kobiety opisanej w pierwszej części wypowiedzi,
    > a jadem w drugiej części Twojego posta?

    A skąd ten wniosek? I czy musisz mnie atakować mieszczanami, żeby "mieć rację"?:>
    Widzę związek, ale co w związku z tym związkiem, mam mieć więcej zrozumienia dla pań Gień ulegających presji, czy może aż im klaskać i podziwiać? Już pisałam, to jest swojego rodzaju reakcja zwrotna - ja do pań Gień się nie wtrącam, o ile one nie wtrącają się do mnie.

    > Jesteś pewna że epitety i jad którymi " prywatnie" a jednak publicznie obdarzasz te kobiety

    O rany, to już nawet nie można myśleć ani pisać na forum tego, czego się uważa?

    > z tym, że gdyby pani Gieni trafił się majętny facet z kasą, który by ją otoczy
    > ł luksusem i np.zafundował jej jakiś własny, niewymagający biznesik gwoli zabez
    > pieczenia, tudzież jakieś nieruchomości ( znam taki przypadek), to Ty przy pani
    > Gieni wychodzisz na idiotkę i frajerkę średnio rozgarniętą życiowo

    Kwestia podejścia. Dla pani Gieni, która ma wybór między sponsorem, byciem kurą domową, a przepracowaniem życia na kasie w markecie - pewnie tak. Ja jednak bardziej cenię sobie kilka tysięcy wypracowywane co miesiąc swoją wiedzą, umiejętnościami, pracą i wykształceniem, niż gdyby pojawił się dobroczyńca i dał mi dużo większą kasę na otwarcie biznesu. Przy takiej perspektywie, jaką przyjęłaś, to ze swoją atrakcyjnością mogłabym pójść zarobić dupą na własny biznes, tylko widzisz, jakoś dziwnie tego nie robię. Dla ludzi różne rzeczy są nieakceptowalne, a ja do tego mam sporą potrzebę niezależności.
  • that.bitch.is.sick 17.01.16, 18:29
    sidsidsid napisał(a):

    > > I ja> A skąd ten wniosek? I czy musisz mnie atakować mieszczanami, żeby "mieć rację"?
    > :>
    > Widzę związek, ale co w związku z tym związkiem, mam mieć więcej zrozumienia dl
    > a pań Gień ulegających presji, czy może aż im klaskać i podziwiać? Już pisałam,
    > to jest swojego rodzaju reakcja zwrotna - ja do pań Gień się nie wtrącam, o il
    > e one nie wtrącają się do mnie.

    No jak to co? Narzekasz i kwękasz że podlegasz presji, po czym przyłączasz się do chóru wywierających presję na przymusową chorobę ambicji i zaradności, bo jakby nie było " prywatnie" stygmatyzujesz " idiotki" . Przez to my, kobiety ( czyli i ty) wszystkie cierpimy przez społeczne ograniczenia o których było wyżej.
    "
    >
    > O rany, to już nawet nie można myśleć ani pisać na forum tego, czego się uważa?

    Mylisz cele dyskusji? Najpierw ustalmy - pienisz się i wyzłośliwiasz na kobiety tego typu, kiedy to przyznasz i przestaniemy się krygować, ja będę miała podkładkę by analizować głęboko skrywaną przyczynę takiej niechęci. To co myślisz o Gieni mi zwisa - interesuje mnie natomiast dlaczego tak myślisz, czaisz bazę?
    >
    > > z tym, że >
    > Kwestia podejścia. Dla pani Gieni, która ma wybór między sponsorem, byciem kurą
    > domową, a przepracowaniem życia na kasie w markecie - pewnie tak. Ja jednak ba
    > rdziej cenię sobie kilka tysięcy wypracowywane co miesiąc swoją wiedzą, umiejęt
    > nościami, pracą i wykształceniem, niż gdyby pojawił się dobroczyńca i dał mi du
    > żo większą kasę na otwarcie biznesu. Przy takiej perspektywie, jaką przyjęłaś,
    > to ze swoją atrakcyjnością mogłabym pójść zarobić dupą na własny biznes, tylko
    > widzisz, jakoś dziwnie tego nie robię. Dla ludzi różne rzeczy są nieakceptowaln
    > e, a ja do tego mam sporą potrzebę niezależności.

    Widzisz tyle, że to znowu nie jest o tym rozmowa. Nie spieramy się o to czy lepiej być piękną, mądrą, zaradną i bogatą bo to jest dość oczywiste, tylko o to że nie dajemy sobie wolności wyboru dróg do tego prowadzących. Możemy się spierać czy Pani Gienia ryzykuje więcej inwestując w więzi rodzinne więcej niż ty ale mnie nadal interesuje pytanie skąd jad i stygmatyzacja kur domowych?

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 17.01.16, 19:00
    Ustalmy najpierw o co tak naprawdę chodzi, bo nie kumam tego wątku... Jasne, że kobieta może sobie zostać kurą domową, jej prawo, tak samo jak mężczyzna może sobie rozkosznie włożyć chuja do snopowiązałki i z rozmarzeniem obserwować jak pętla zaciska się na jajach. Czemu nie? Tak fajnie snopki gilgotały człona na początku, pewnie ta pętelka też będzie przyjemna. Ale żeby takie pytanie, taki wątas na forum, żebyś takie piardy założyła ty, bitch? Nie powiem, że kobieta mądra i rozsądna, bo po co mam ściemniać, ale za to bardzo inteligenta? Złapałaś dzianego gościa i potrzebujesz podbudówki teoretycznej? O co chodzi?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • wont2 17.01.16, 19:18
    Ale tak jak się nie dziwię się kobietom, które wybierają rolę kur domowych (no bo w sumie czego spodziewać się po kobietach wybierających rolę kur domowych), to trochę dziwię się mężczyznom, którzy z kurami domowymi są. O czym wy z kurami rozmawiacie w ogóle? No, po prostu, jaką w ogóle można mieć nić porozumienia z człowiekiem, który cały dzień siedzi w domu i zajmuje się dziećmi a w przerwach ogląda seriale? Ale to w sumie drobiazg, bo czymże to w sumie jest przy wytrysku bycia panem i władcą rodziny. Ale, skoro to o dobro dzieci tak naprawdę w tym wszystkim chodzi, żeby nie zostawiać ich niańkom, które uzależnią ich od narkotyków i nawrócą na satanizm, to nie boicie się że jak wam się nagle i nieplanowanie zejdzie z tego świata (rak, wypadek) to że wasze dzieci, wasze geny, wasza krew, z taką niegramotną matką wpadną w bezdenny niedostatek?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 17.01.16, 19:40
    No co ty Wont, nie oglądałeś żon Hollywood, czy jak im tam? Wiesz jakie te polskie kury domowe zajęte? ;) A co do pilnowania dzieci....masz rację, dziecko trzeba do szkoły odprowadzać. A w zasadzie we wczesnej podstawowej odwozić samochodem z uwagi na wagę plecaka....tak do 5 klasy kiedy to latorośl matkę przerasta. A potem zaczynają się narkotyki i lepiej z domu siedzieć i pilnować.
    Super jeśli mąż zabezpieczy swoją ślubną w sytuacji gdy ona zawodowo nie pracuje, ale procent takich fantastycznych sytuacji jest nikły. Większość to kobiety zdane na łaskę i niełaskę Pana-Pieniążka. Mnie głowy nie zajmują rodziny w których mąż uwielbia swoją pozycję dostarczyciela kasy. Ale znam też sytuacje panów którzy lata proszą żony-ciągle- małych- dzieci żeby wspomogły budżet. Nie chciałabym być w sytuacji takiego. Pójdzie do sądu i powie: Żona nie chce pracować? W drugą stronę to jest argument.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 17.01.16, 20:02
    wont2 napisał:

    to nie boicie się że jak wam się nagle i niepla
    > nowanie zejdzie z tego świata (rak, wypadek) to że wasze dzieci, wasze geny, wa
    > sza krew, z taką niegramotną matką wpadną w bezdenny niedostatek?

    A Ty z rodziny prawnikow pochodzisz podobno, tak? Niegramotnych jakis? Bo wiesz u mnie to nawet kury domowe maja pozakladane i oplacane polisy na zycie, bo gdyby sie takowej zmarlo to zeby pan mogl sie porzadnie dzieckiem zajac to zakladaja, ze nie bedzie juz mogl pracowac na pelen etat. Poniewaz widze po Twoich naiwnych pytaniach, ze wyobrazni i wiedzy nie starcza to delikatnie unaocznie, ze polisy na takie kwoty opiewaja, ze za jednym zamachem 30 letni kredyt splacaja. Slyszal? To moze mamusi i tatusia dopytaj jak sie to robi? Da sie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 17.01.16, 20:11
    hello-kitty2 napisała:

    > A Ty z rodziny prawnikow pochodzisz podobno, tak? Niegramotnych jakis? Bo wiesz
    > u mnie to nawet kury domowe maja pozakladane i oplacane polisy na zycie, bo gd
    > yby sie takowej zmarlo to zeby pan mogl sie porzadnie dzieckiem zajac to zaklad
    > aja, ze nie bedzie juz mogl pracowac na pelen etat. Poniewaz widze po Twoich na
    > iwnych pytaniach, ze wyobrazni i wiedzy nie starcza to delikatnie unaocznie, ze
    > polisy na takie kwoty opiewaja, ze za jednym zamachem 30 letni kredyt splacaja
    > . Slyszal? To moze mamusi i tatusia dopytaj jak sie to robi? Da sie?
    ----------
    Łolaboga, kolejna bajka z cyklu "bo u mnie w wielkim świecie...". Nie, Latającego Holendra też nie widział :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 17.01.16, 20:32
    wont2 napisał:

    > Łolaboga, kolejna bajka z cyklu "bo u mnie w wielkim świecie...". Nie, Latające
    > go Holendra też nie widział :)

    Zaraz wpadnie Zombi i powie, ze forum jest tylko dla Polakow zyjacych w Polsce ;) Dla Ciebie bajka, a dla mnie rzeczywistosc/powszechnosc. No ale skoro zmyslam to pytaj prawnikow. Moze slyszeli. Czekaj, bo Ty po Unii jezdziesz tak? I taki zacofany jestes? Czy takiego udajesz typu: proste prace wykonywane zawodowo zapewniaja kobiecie samodzielnosc finansowa, hell yeah! ;) Z ludzmi na tych wyjazdach nie rozmawiasz? Pewnie masz tylko slownictwo z zakresu small talk i jakby tu jakas samodzielna wyruchac za friko, co? Na jakis real talk pewnie nie starcza, co? ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 17.01.16, 20:40
    hello-kitty2 napisała:

    > Zaraz wpadnie Zombi i powie, ze forum jest tylko dla Polakow zyjacych w Polsce
    > ;) Dla Ciebie bajka, a dla mnie rzeczywistosc/powszechnosc. No ale skoro zmysla
    > m to pytaj prawnikow. Moze slyszeli. Czekaj, bo Ty po Unii jezdziesz tak? I tak
    > i zacofany jestes? Czy takiego udajesz typu: proste prace wykonywane zawodowo z
    > apewniaja kobiecie samodzielnosc finansowa, hell yeah! ;) Z ludzmi na tych wyja
    > zdach nie rozmawiasz? Pewnie masz tylko slownictwo z zakresu small talk i jakby
    > tu jakas samodzielna wyruchac za friko, co? Na jakis real talk pewnie nie star
    > cza, co? ;-)
    ---------
    No ja wiem. A powiedz mi, skoro już sobie konwersujemy przy tym temacie właśnie - ty w Polsce lat temu kilkanaście byłaś samodzielna, miałaś własną pracę, mieszkanie i pieniądze. I zamieniłaś to, z własnej nieprzymuszonej woli, na bycie kurą domową w Holandii. I jak na tym wyszłaś? Ubezpieczenie, jakoś pechowo, nie objęło twojego przypadku?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 17.01.16, 21:00
    wont2 napisał:

    > No ja wiem. A powiedz mi, skoro już sobie konwersujemy przy tym temacie właśnie
    > - ty w Polsce lat temu kilkanaście byłaś samodzielna, miałaś własną pracę, mie
    > szkanie i pieniądze. I zamieniłaś to, z własnej nieprzymuszonej woli, na bycie
    > kurą domową w Holandii. I jak na tym wyszłaś? Ubezpieczenie, jakoś pechowo, nie
    > objęło twojego przypadku?

    A powiedz mi dlaczego Ty podwazasz, od samego poczatku zauwazylam, bo to juz nie pierwsza uwaga z Twojej strony do mnie, ze ja zawsze pracowalam i pracuje zawodowo? Rowniez tu w Holandii zawsze pracowalam i pracuje. Uwazasz, ze klamie? Dlaczego nie szanujesz mnie, a wrecz pogardzasz za wykonywana przeze mnie prace? Uwazasz, ze czlowiekiem mozna gardzic z uwagi na to jaka prace zawodowo wykonuje? Uwazasz, ze wykonywanie prostych prac fizycznych hanbi czlowieka? Co wlasciwie chcesz mi przekazac? No powiedz wprost!

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 17.01.16, 21:09
    hello-kitty2 napisała:

    > A powiedz mi dlaczego Ty podwazasz, od samego poczatku zauwazylam, bo to juz ni
    > e pierwsza uwaga z Twojej strony do mnie, ze ja zawsze pracowalam i pracuje zaw
    > odowo? Rowniez tu w Holandii zawsze pracowalam i pracuje. Uwazasz, ze klamie? D
    > laczego nie szanujesz mnie, a wrecz pogardzasz za wykonywana przeze mnie prace?
    > Uwazasz, ze czlowiekiem mozna gardzic z uwagi na to jaka prace zawodowo wykonu
    > je? Uwazasz, ze wykonywanie prostych prac fizycznych hanbi czlowieka? Co wlasci
    > wie chcesz mi przekazac? No powiedz wprost!
    -----------
    Ja nigdy nie gardziłem żadnym człowiekiem ani tym bardziej pracą więc proszę, żebyś mi nie wkładała w usta rzeczy innych niż sutek. No jakoś tak się złożyło, że w Polsce się umiałaś utrzymać sama, a w Holandii nie umiesz. To nie jest tak, że pojechałaś do Holandii robić za kurę domową vel utrzymankę tylko się zjebało? No powiedz, bo może twoje doświadczenie będzie przydatne w tym wątku.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 17.01.16, 21:50
    wont2 napisał:

    > Ja nigdy nie gardziłem żadnym człowiekiem ani tym bardziej pracą więc proszę, ż
    > ebyś mi nie wkładała w usta rzeczy innych niż sutek. No jakoś tak się złożyło,
    > że w Polsce się umiałaś utrzymać sama, a w Holandii nie umiesz.

    A Ty bys umial, bez jezyka, laczac nauke z wykonywaniem zawodowo prostych prac fizycznych i wychowujac male dziecko? Taki jestes madry? To chodz, przyjedz, pokaz mi jak to sie robi! Wiesz ile mi zajelo nauczenie sie jezyka od zera? Jezyka, w ktorym nie rozumialam na starcie ani jednego slowa jak przyjechalam? 10 lat.

    To nie jest tak
    > , że pojechałaś do Holandii robić za kurę domową vel utrzymankę tylko się zjeba
    > ło? No powiedz, bo może twoje doświadczenie będzie przydatne w tym wątku.

    A co? Na poczatku nie pracowalam? A potem sie zjebalo? Od samego poczatku pracowalam. Do dnia porodu pracowalam, w dniu porodu pracowalam, dwa tygodnie po porodzie juz bylam spowrotem w pracy. Fizycznie zapierdalajac po 8-10 godzin. Bo jak kobieta chce zalozyc rodzine czyli miec dziecko to nierob i utrzymanka, prawda?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 17.01.16, 22:47
    No ale z jakiegoś powodu wyjechałaś z Polski do Holandii. No bo, jak już ustaliliśmy, nie dla lepszej pracy. Zakochałaś się?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 17.01.16, 23:17
    wont2 napisał:

    > No ale z jakiegoś powodu wyjechałaś z Polski do Holandii. No bo, jak już ustali
    > liśmy, nie dla lepszej pracy. Zakochałaś się?

    Przeciez ja juz to opowiadalam. Pracowalam na emigracji w miedzynarodowej firmie z siedziba w Holandii. Bylam singielka po rozwodzie, dobiegalam 30stki, co z tego ze mialam pieniadze i prace jak czulam sie samotna, chcialam sie zwiazac i zalozyc rodzine. Poznalam Holendra, ktory chcial tego samego. Nigdy nie oklamywal mnie ze moglabym nie pracowac. Dodatkowo w Polsce nie moglam sie z nikim zwiazac, bo bylam za gruba. Przy Holenderkach po 1,80 m z dupa w jablko nagle zaczelam wygladac dla zachodniakow drobno, kobieco i atrakcyjnie. Ocenilam, ze i tak juz nikt inny mnie nie bedzie chcial. Zwiazalam sie. Mam bardzo udanego syna. Wszystko.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 17.01.16, 23:25
    > Dodatkowo w Polsce nie moglam sie z nikim zwiazac, bo bylam za gruba

    Whaaat? Tak, pamiętam, że pisałaś, że Polacy jak jeden mąż kazali Ci chudnąć, ale i tak właśnie przeżywam szok poznawczy, mam koleżanki w najróżniejszym wieku i w najróżniejszych gabarytach i żadna nigdy nie zgłaszała takich historii, nawet na babskim wieczorku po pijaku, kiedy się ludzie wywnętrzają z naprawdę najrozmaitszych przypadłości damsko-męskich.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • hello-kitty2 18.01.16, 00:18
    sea.sea napisała:

    > Whaaat? Tak, pamiętam, że pisałaś, że Polacy jak jeden mąż kazali Ci chudnąć, a
    > le i tak właśnie przeżywam szok poznawczy, mam koleżanki w najróżniejszym wieku
    > i w najróżniejszych gabarytach i żadna nigdy nie zgłaszała takich historii, na
    > wet na babskim wieczorku po pijaku, kiedy się ludzie wywnętrzają z naprawdę naj
    > rozmaitszych przypadłości damsko-męskich.

    Moze sa szczuplejsze ode mnie ;) A moze mialam pecha choc Polki bywaja jednak wyjatkowo szczuple wiec naprawde sie roznie. Na zachodzie nie mam tego problemu w ogole. Aha jesli chodzi o rzniecie to nawet ten co zglaszal zastrzezenia to i tak rznal az sie uszy trzesly ;) Ja prostu sie wpisuje w inny typ urody. Kiedys trafil mi sie Turek ktory zachwycal sie moimi umiesnionymi nogami i ogolnie w dupolubnych sie wpisuje dobrze ale poniewaz mam tez duzy biust to przyciagam tez cyckolubnych i wtedy oni mojego dolu nie toleruja. NIe ma sie czym przejmowac. Do seksu i tak sie kogos znajdzie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 18.01.16, 09:06
    sea.sea napisała:
    mam koleżanki w najróżniejszym wieku
    > i w najróżniejszych gabarytach i żadna nigdy nie zgłaszała takich historii, na
    > wet na babskim wieczorku po pijaku, kiedy się ludzie wywnętrzają z naprawdę naj
    > rozmaitszych przypadłości damsko-męskich.

    Pewnie nie pytały:)))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • burzowa.kejt 18.01.16, 00:41
    hello-kitty2 napisała:
    > Ocenilam, ze i tak juz nikt inny mnie nie bedzie chcial. Zwiazalam sie. Mam bardzo udanego syna
    > . Wszystko.

    Kitty, tak z perspektywy lat i doświadczenia, względnie jesteś zadowolona?

    A odpowiadając na pytanie o gospodynie vel kury domowe, to mnie babki nie wadzą, bo jakoś tak wyszło, że w otoczeniu brak, ale te z którymi miałam przyjemność, uważam za osoby nudne i monotematyczne. Dla mnie dodam, bo może innych ich osobowość powala.
    I wydaje mi się, że cały ambaras nie polega na tym, że są zdane na pieniądze zarobione przez kogos innego, ale na tym, że siedząc w domu pozbawiają się kontaktu z ludźmi, ze światem, że brak im perspektywy, że po prostu siedzenie w domu jest drętwe do bólu.

    Kilka lat temu przeprowadziłam się do innego miasta, a po przeprowadzce dałam sobie kilka miesięcy na aklimatyzację, bo wymyśliłam, że po wielu latach zawodowo wyczerpujących przydadzą mi się takie wakacje.
    Długo nie wytrzymałam, wakacje były krótkie, bo okazało się, że na dłuższą metę nicnierobienie jest jednak kiepskie i zupełnie nie dla mnie, ale nie ma co odsądzać od czci i wiary kobitek ktorym z pracą nie po drodze, bo to wyłącznie kwestia charakteru.




  • hello-kitty2 18.01.16, 00:56
    burzowa.kejt napisała:

    > Kitty, tak z perspektywy lat i doświadczenia, względnie jesteś zadowolona?

    Nie jestem Kejt ale w Polsce tez nie bylam. Z perspektywy lat to doszlam do wniosku ze nieszczescie nosze w sobie. Ja po prostu zawsze bede (w duchu) nieszczesliwa. Praca zawodowa jest tylko najlepszym zagluszaczem tego. Na zewnatrz bywam radosna, duzo sie smieje ale nic mnie nie nasyca spelnieniem. A najbardziej to brakuje mi chlopa do ruchania (na stale) ;)

    Ciesze sie, ze Tobie sie uklada.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • burzowa.kejt 18.01.16, 01:19
    hello-kitty2 napisała:
    > Nie jestem Kejt ale w Polsce tez nie bylam. Z perspektywy lat to doszlam do wni
    > osku ze nieszczescie nosze w sobie. Ja po prostu zawsze bede (w duchu) nieszcze
    > sliwa. Praca zawodowa jest tylko najlepszym zagluszaczem tego. Na zewnatrz bywa
    > m radosna, duzo sie smieje ale nic mnie nie nasyca spelnieniem. A najbardziej t
    > o brakuje mi chlopa do ruchania (na stale) ;)

    Wiesz, ja już dawno doszłam do wniosku że jesteś najsmutniejszą osobą tutaj.
    Zaraz po sea. sea ;)
    Więc nie sądzę, że znalezienie kogoś, kto by Cię regularnie posuwał, sprawi że staniesz się szczęśliwa, bo smutek i melancholia to Twoje pierdolone siostry.

    > Ciesze sie, ze Tobie sie uklada.
    Dziękuję, staram się jak mogę żeby tak było.
  • hello-kitty2 18.01.16, 01:32
    burzowa.kejt napisała:

    > Wiesz, ja już dawno doszłam do wniosku że jesteś najsmutniejszą osobą tutaj.
    > Zaraz po sea. sea ;)
    > Więc nie sądzę, że znalezienie kogoś, kto by Cię regularnie posuwał, sprawi że
    > staniesz się szczęśliwa, bo smutek i melancholia to Twoje pierdolone siostry.

    ;-) Trafna obserwacja. Nie wiem czy o sea.sea. Nie myslalam tak o niej. Czyli mowisz jak ta dziewczyna z Kochanka? Kojarzysz film? MOze by Ci sie spodobal? www.youtube.com/watch?v=7KKH6LULwEU

    Mam nadzieje, ze nie przekaze tego synowi. Ja mam to po matce. A Ty jak to robisz zeby byc szczesliwa?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • burzowa.kejt 20.01.16, 12:41
    hello-kitty2 napisała:
    > ;-) Trafna obserwacja. Nie wiem czy o sea.sea. Nie myslalam tak o niej. Czyli mowisz jak ta dziewczyna z Kochanka? Kojarzysz film? MOze by Ci sie spodobal? www.youtube.com/watch?v=7KKH6LULwEU

    Kochanka widziałam wieki temu, szczegółów nie pamiętam, ale chętnie sobie odświeżę.

    > Mam nadzieje, ze nie przekaze tego synowi.
    Wydaje mi się że splin i taka melancholijna osobowość przechodzi z matek na córki, ja w każdym razie nie spotkałam się żeby syn odziedziczył po matce osowiałość.

    > A Ty jak to robisz zeby byc szczesliwa?
    Staram się utrzymywać jak najlepsze relacje z partnerem i nie wpierniczać za bardzo w życie córki. Brzmi może absurdalnie, ale spokój ducha i równowaga są dla mnie najwazniejsze na aktualnym etapie życia.
    A szczęśliwa to ja nie jestem, ani nigdy nie byłam. Bywam szczęśliwa sporadycznie i przez moment. Ostatnio zdarzyło się to jesienią, podczas urlopu na pięknej wyspie - piłam wino w pustej knajpie przy plaży, wiał ciepły wiatr, a morze było czarne jak smoła. Pamiętam każdą sekundę tego wiekopomnego incydentu:D
    I poczułam w pewnym momencie, ze jestem szczęśliwa. Ot tak, po prostu.
    Do rana szczęście się ulotniło hehe.
    Wymyśliłam nawet że tym roku znowu tam polecę, pójdę w to samo miejsce i zobaczę co będzie się działo.
    A tak na co dzień, to staram się dostrzegać i doceniać pierdoły typu nic mnie nie boli, moi najbliżsi są zdrowi, wczoraj pojeździłam na nartach etc.
    Permanentnie szczęśliwa to ja nigdy nie będę, choćby z tego powodu, ze jestem juz zmęczona i za dużo rzeczy mnie wkurwia ;)

  • burzowa.kejt 20.01.16, 13:02
    hello-kitty2 napisała:
    > > Kitty, tak z perspektywy lat i doświadczenia, względnie jesteś zadowolona
    > Nie jestem Kejt ale w Polsce tez nie bylam. Z perspektywy lat to doszlam do wni
    > osku ze nieszczescie nosze w sobie. Ja po prostu zawsze bede (w duchu) nieszcze
    > sliwa. Praca zawodowa jest tylko najlepszym zagluszaczem tego.

    Kitty, a z takich zwyklych, codziennych rzeczy, jest coś, co sprawia Ci przyjemność?

  • hello-kitty2 20.01.16, 13:39
    burzowa.kejt napisała:

    > Kitty, a z takich zwyklych, codziennych rzeczy, jest coś, co sprawia Ci przyjem
    > ność?

    Idziemy w offtop ale skoro pytasz ;) To np:
    1. prasowanie pieknych, damskich ciuchow, organizacja szafy
    2. bycie samemu = posiadanie dnia/domu tylko dla siebie na caly dzien
    3. gotowanie + jedzenie, w tym gotowanie dla gosci
    4. bieg po zmroku
    5. rozmowa z przyjaciolka
    6. seks ale nie szybki numerek
    7. patrzenie w horyzont jadac na rowerze zaraz przed/przy zachodzie slonca
    8. spanie w sloncu (w naslonecznionej sypialni czyli z oknem na wschod)
    9. praca w zespole = wspolpraca z ludzmi (ale to nie jest prosta czynnosc dnia codziennego)
    10. patrzenie jak syn spi

    W ogole bonus mam kazdego dnia w momencie jak zapada wzrok. Wtedy w sekunde sie czuje lepiej, a potem jest znowu normalnie. Zauwazylam tez, ze zawsze lubie wychodzic na dwor jak zapada zmrok, siedzac w domu czy w jakims oswietlonym biurze mozna troche przegapic ten najfajniejszy moment dnia.

    A Tobie? Moze cos dorzuce do swojej listy? ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • burzowa.kejt 20.01.16, 21:06
    hello-kitty2 napisała:
    > Idziemy w offtop ale skoro pytasz ;) To np:
    > 1. prasowanie pieknych, damskich ciuchow, organizacja szafy
    > 2. bycie samemu = posiadanie dnia/domu tylko dla siebie na caly dzien
    > 3. gotowanie + jedzenie, w tym gotowanie dla gosci
    > 4. bieg po zmroku
    > 5. rozmowa z przyjaciolka
    > 6. seks ale nie szybki numerek
    > 7. patrzenie w horyzont jadac na rowerze zaraz przed/przy zachodzie slonca
    > 8. spanie w sloncu (w naslonecznionej sypialni czyli z oknem na wschod)
    > 9. praca w zespole = wspolpraca z ludzmi (ale to nie jest prosta czynnosc dnia
    > codziennego)
    > 10. patrzenie jak syn spi
    > W ogole bonus mam kazdego dnia w momencie jak zapada wzrok. Wtedy w sekunde sie
    > czuje lepiej, a potem jest znowu normalnie. Zauwazylam tez, ze zawsze lubie wy
    > chodzic na dwor jak zapada zmrok, siedzac w domu czy w jakims oswietlonym biurz
    > e mozna troche przegapic ten najfajniejszy moment dnia.
    > A Tobie? Moze cos dorzuce do swojej listy? ;)

    Kitty, cały ten wątek jest offtopowy.
    I chyba połowa forum.

    Spanie na słońcu byłoby dla mnie koszmarem. Lubię półmrok, sypialnię mam od strony północnej, w oknach ciemne rolety, a kiedy noce krótkie zakładam opaskę na oczy.
    A na kolację zjadam niegrzeczne dzieci :)

    No nie wiem czy mogłabym coś dodać do Twojej listy.
    Lubię czytać nekrologi i ogłoszenia drobne. To kompletnie odmóżdżające, wiem, ale robię to chyba od kiedy nauczyłam się czytać. Kiedyś na tapecie miałam jeszcze książki telefoniczne haha.
    Szukałam dziwacznych nazwisk i oryginalnych imion.
    Często też wchodzę na flightradar24 i przeglądam loty.
    Jak mam wolny poranek to zdarza się, że pół dnia przesiedzę w piżamie i przeglądam na necie pierdoły typu loty właśnie, buty i perfumy.

    Widzisz ileż to interesujących rzeczy można robić, żeby mimo przeciwności było całkiem przyjemnie;)

  • ninek04 21.01.16, 04:32
    >Lubię czytać nekrologi i ogłoszenia drobne. <

    Dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto też lubi czytać nekrologi -ja też je lubię czytać i nigdy nie pomijam tych stron, czytając gazetę na przykład.
  • wont2 18.01.16, 07:25
    hello-kitty2 napisała:

    Poznalam Holendra, ktory chcial tego samego. Nigdy nie oklamy
    > wal mnie ze moglabym nie pracowac.
    -------
    No to słaby deal zrobiłaś. Okupiłaś emigrację do Holandii i dziecko degradacją społeczną i zawodową. Myślę, że twój partner czy ex-partner, skoro jemu też zależało na posiadaniu dziecka, powinien wziąć to pod uwagę i cię wspierać finansowo. Wiedziałaś, że tak będzie jak podejmowałaś decyzję o zmianie życia czy jednak liczyłaś na więcej?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • that.bitch.is.sick 18.01.16, 08:21
    wont2 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > Poznalam Holendra, ktory chcial tego samego. Nigdy nie oklamy
    > > wal mnie ze moglabym nie pracowac.
    > -------
    > No to słaby deal zrobiłaś. Okupiłaś emigrację do Holandii i dziecko degradacją
    > społeczną i zawodową. Myślę, że twój partner czy ex-partner, skoro jemu też zal
    > eżało na posiadaniu dziecka, powinien wziąć to pod uwagę i cię wspierać finanso
    > wo. Wiedziałaś, że tak będzie jak podejmowałaś decyzję o zmianie życia czy jedn
    > ak liczyłaś na więcej?
    >

    Widzisz Kitty, zawsze będą kwękania takich wontów. Słaby deal zrobiłaś - tu czekała Cię nobilitacja społeczna, starzenie się będąc bez zobowiązań ruchana przez wontów proszących cię byś schudła i ewentualne samotne macierzyństwo. Potem zusowska emerytura. Zawsze mogłabyś liczyć na zapewnienie o niezależności u forumowego żmijowiska :) to zawsze coś choć nie wiem na czym ta niezależność ma polegać:). Szczęśliwa jak zawle i wont :D. Mogłaś być już na dnie a nie byłaś, nigdy nie dowiesz się, co straciłaś.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 18.01.16, 09:16
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Widzisz Kitty, zawsze będą kwękania takich wontów. Słaby deal zrobiłaś - tu cze
    > kała Cię nobilitacja społeczna, starzenie się będąc bez zobowiązań ruchana prz
    > ez wontów proszących cię byś schudła i ewentualne samotne macierzyństwo. Potem
    > zusowska emerytura. Zawsze mogłabyś liczyć na zapewnienie o niezależności u for
    > umowego żmijowiska :) to zawsze coś choć nie wiem na czym ta niezależność ma po
    > legać:). Szczęśliwa jak zawle i wont :D. Mogłaś być już na dnie a nie byłaś, n
    > igdy nie dowiesz się, co straciłaś.
    -----------
    No interes jak chuj zrobila! Zamiast byc ruchana bez zobowiazan jest bez zobowiazan nieruchana.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 09:22
    wont2 napisał: > No interes jak chuj zrobila! Zamiast byc ruchana bez zobowiazan jest bez zobowi
    > azan nieruchana.

    Czy interes zrobiła to się okaże na starość jak życie będzie wspominać. A o ile kitke znam to nie ruchania jej potrzeba.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 09:32
    zawle napisała:

    > Czy interes zrobiła to się okaże na starość jak życie będzie wspominać. A o ile
    > kitke znam to nie ruchania jej potrzeba.
    ----------
    Nie no, jasne. Bo to czy czlowiek jest szczesliwy dzisiaj, tu i teraz, jest nieistotne. Wazne, jak bedzie wspominac na starosc.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 09:36
    wont2 napisał:
    > Nie no, jasne. Bo to czy czlowiek jest szczesliwy dzisiaj, tu i teraz, jest nie
    > istotne. Wazne, jak bedzie wspominac na starosc.

    Ciebie do tej grupy nie zaliczam, więc nie łudzę się że zrozumiesz o czym piszę.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 18.01.16, 14:34
    wont2 napisał:

    > No interes jak chuj zrobila! Zamiast byc ruchana bez zobowiazan jest bez zobowi
    > azan nieruchana.

    Boze Wont skup sie. Ruchanie bez zobowiazan to tylko Ciebie, Ninek i Sid (jesli kogos pominelam to przepraszam) interesuje. Reszte, a szczegolnie kobiety interesuje ruchanie ze zobowiazaniami, roznego rodzaju. Mnie np nie interesuje ruchanie z facetem, ktory rano nie moze sie doczekac zebym juz wyszla albo z facetem, ktory z gory twierdzi, ze mnie nie kocha i nigdy nie pokocha (przyklady zaczerpniete z opisow Twojego zycia). Nie przykladaj swojej miary szczescia w zyciu do zycia innych. Zreszta nie udawaj tez takiego bezuczuciowego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sidsidsid 18.01.16, 18:38
    > Boze Wont skup sie. Ruchanie bez zobowiazan to tylko Ciebie, Ninek i Sid (jesli
    > kogos pominelam to przepraszam) interesuje.

    To się nazywa życzeniowe myślenie. :>
    Mężczyzn zainteresowanych seksem bez zobowiązań jest większość, tylko nie każdy ma ku temu możliwości. Części kobiet to także nie przeszkadza i są za. A że sporo osób uskutecznia takie klimaty między związkami, a nie zamiast nich lub lub równolegle ze związkami - życie.

    > Reszte, a szczegolnie kobiety interesuje ruchanie ze zobowiazaniami, roznego rodzaju.

    O dupie za związek był cały oddzielny wątek - jeszcze nie wyczerpaliśmy tematu? :>
  • hello-kitty2 18.01.16, 20:28
    sidsidsid napisał(a):

    > To się nazywa życzeniowe myślenie. :>
    > Mężczyzn zainteresowanych seksem bez zobowiązań jest większość, tylko nie każdy
    > ma ku temu możliwości. Części kobiet to także nie przeszkadza i są za. A że sp
    > oro osób uskutecznia takie klimaty między związkami, a nie zamiast nich lub lub
    > równolegle ze związkami - życie.

    Ale ja temu nie zaprzeczam. Odnioslam sie tylko imiennie do uzytkownikow, ktorzy zainteresowanie seksem bez zobowiazan deklaruja na forum wprost. I analogicznie do reszty uzytkownikow, ktorzy tego na ten moment nie deklaruja, nie do calej populacji. Deklaracji tez nie podejmowalam sie weryfikowac.

    > > Reszte, a szczegolnie kobiety interesuje ruchanie ze zobowiazaniami, rozn
    > ego rodzaju.
    >
    > O dupie za związek był cały oddzielny wątek - jeszcze nie wyczerpaliśmy tematu?
    > :>

    Gdybys nie byla tak zafiksowana na stereotypowym zwiazku to bys moze dostrzegla wilorakosc mozliwych miedzyludzkich zobowiazan. Samo slowo 'zwiazek' tez rozumiesz bardzo wasko. Tez tak kiedys je pojmowalam dopoki nie skorygowal mnie jeden Brytyjczyk. Zwrocil mi uwage, ze za mocno zawezam znaczenie slowa 'relationship', bo jak wyjasnil na przykladzie: ''The relationship with my boss is that he is my boss''. Stosowane przez Ciebie powracajace jak refren "dupa za związek" jest chorobliwym czy swiadczacym o jakims skrzywieniu uproszeniu roznorodnych relacji miedzyludzkich mieszczacych w swoim skladzie seks. Ja z jakimis manifestujacymi sie czyimis fobiami czy cholera wie co to jest (?) nie dyskutuje. Nie mam do tego psychologicznego przygotowania. Przepracuj temat ''dupa za zwiazek'' ze swoim psychiatra/psychoteraputa.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sidsidsid 18.01.16, 20:59
    Następna nie potrafi bez osobistych wycieczek i wysyłania na terapie - tak naprawdę nie da się dyskutować. A przynajmniej ja nie mam ochoty.
    Ok, związki są sobie różne, ale piszesz o sytuacji, kiedy za seks ktoś chce otrzymać zaangażowanie, deklaracje zobowiązań, perspektywę bycia razem, czyli bez tych rzeczy nie ma seksu. Do takiego podejścia się odniosłam. Łopatologicznie - podoba mi się facet i aż przebieram nogami, żeby wskoczyć z nim do łóżka, ale nie zrobię tego przed jego deklaracją, że to na poważnie. Czyli moja chcica jest drugorzędna względem tego, co mogę dostać za seks.
  • zawle 18.01.16, 09:19
    that.bitch.is.sick napisała: Szczęśliwa jak zawle i wont :D.

    A ja jestem jedynie zadowolona z siebie. Jak rolnik któremu się udało zebrać okupione ciężką pracą ziemniaki na zimę z kamienistego pola. Ale na swoim. I tego mi nikt nie odbierze.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 18.01.16, 08:42
    wont2 napisał:

    > No to słaby deal zrobiłaś. Okupiłaś emigrację do Holandii i dziecko degradacją
    > społeczną i zawodową. Myślę, że twój partner czy ex-partner, skoro jemu też zal
    > eżało na posiadaniu dziecka, powinien wziąć to pod uwagę i cię wspierać finanso
    > wo. Wiedziałaś, że tak będzie jak podejmowałaś decyzję o zmianie życia czy jedn
    > ak liczyłaś na więcej?

    Jaka narzeczona (Bitch dobrze prawi, ze kryzysowa) taki deal. Zycie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 18.01.16, 09:14
    wont2 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > Poznalam Holendra, ktory chcial tego samego. Nigdy nie oklamy
    > > wal mnie ze moglabym nie pracowac.
    > -------
    > No to słaby deal zrobiłaś. Okupiłaś emigrację do Holandii i dziecko degradacją
    > społeczną i zawodową.


    Ciebie chyba pojebało? Degradacja społeczna i zawodowa? To jak Twoją można nazwać? Bo co Tobie się udało osiągnać i czego dorobić że tak mówisz? Jednym słowem, co zbudowałeś Wont?
    >
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 09:27
    zawle napisała:

    > Ciebie chyba pojebało? Degradacja społeczna i zawodowa? To jak Twoją można nazw
    > ać? Bo co Tobie się udało osiągnać i czego dorobić że tak mówisz? Jednym słowem
    > , co zbudowałeś Wont?
    ---------
    Przypierdalasz sie bo lubisz czy po prostu nie umiesz czytac ze zrozumieniem? To co ja mam to mam ja i nic ci do tego. Degradacja spoleczna i zawodowa kitty oznacza spadek jej pozycji spolecznej i zawodowej po przeprowadzce do Holandii wzgledem jej statusu przed przeprowadzka. Mnie nie ma w tym rownaniu. Nie wiem na chuj to w ogole wyjasniam zamiast jebnac ignora, bo wydawalo mi sie, ze dyskustuje z ludzmi kumatymi.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 09:35
    wont2 napisał:> Przypierdalasz sie bo lubisz czy po prostu nie umiesz czytac ze zrozumieniem? T
    > o co ja mam to mam ja i nic ci do tego. Degradacja spoleczna i zawodowa kitty o
    > znacza spadek jej pozycji spolecznej i zawodowej po przeprowadzce do Holandii w
    > zgledem jej statusu przed przeprowadzka. Mnie nie ma w tym rownaniu. Nie wiem n
    > a chuj to w ogole wyjasniam zamiast jebnac ignora, bo wydawalo mi sie, ze dysku
    > stuje z ludzmi kumatymi.
    >

    Nie, ma po prostu inne zdanie niż Twoja ocena. I wtedy..o kurwa..pojawiasz się w tym równaniu. Gdybym byłą głupią cipą to bym Ci tu napisała że matką została, na zachodzi siedzi, studia skończyła, języka się nauczyła. Ale ja Ci powiem że jebie mnie pozycja społeczna i zawodowa bo znam niejedno dno z taką pozycją że hoho. Pierdolisz coś o tym że nie rozumiesz o jakie półki chodzi, a sam ludzi na nie wpychasz. Wiem, Ty byś wyruchał nawet żulicę bez zawodu, ale Twoje ruchanie to jak wytarcie o kogoś brudnego fiuta, cokolwiek byś na ten temat tu nie wypisywał w chwilach posuchy.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 10:00
    zawle napisała:

    > Nie, ma po prostu inne zdanie niż Twoja ocena. I wtedy..o kurwa..pojawiasz się
    > w tym równaniu.
    -------
    O kurwa. Zdanie to mozesz miec jakie sobie tam chcesz. I tak jebaloby mnie ono, gdyby mnie w ogole mialo czas i ochote jebac, mocno i doglebnie jak czarne dildo.

    Gdybym byłą głupią cipą to bym Ci tu napisała że matką została,
    > na zachodzi siedzi, studia skończyła, języka się nauczyła. Ale ja Ci powiem że
    > jebie mnie pozycja społeczna i zawodowa bo znam niejedno dno z taką pozycją że
    > hoho. Pierdolisz coś o tym że nie rozumiesz o jakie półki chodzi, a sam ludzi
    > na nie wpychasz.
    ---------
    A widzisz, mnie tez pierdoli pozycja spoleczna czy zawodowa, tylko ze ja nie ignoruje jej istnienia. Zreszta, co ja ci bede pisac...


    Wiem, Ty byś wyruchał nawet żulicę bez zawodu, ale Twoje rucha
    > nie to jak wytarcie o kogoś brudnego fiuta, cokolwiek byś na ten temat tu nie w
    > ypisywał w chwilach posuchy.
    ----------
    Calkiem mozliwe, ze bym wyruchal zulice bez zawodu. Jakby byla atrakcyjna, inteligenta i miala rowno pod sufitem to czemu nie? :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 10:09
    wont2 napisał:> O kurwa. Zdanie to mozesz miec jakie sobie tam chcesz. I tak jebaloby mnie ono,
    > gdyby mnie w ogole mialo czas i ochote jebac, mocno i doglebnie jak czarne dil
    > do.

    Mogę i mam. Już Ci miałam napisać żebyś na jakąś instytucję charytatywną dał, żeby Ci spadło ciśnienie, ale doczytałam że Cię twoja fantazja jednak nie wyjebała. Szkoda, może znowu byłbyś romantyczny;)

    > Calkiem mozliwe, ze bym wyruchal zulice bez zawodu. Jakby byla atrakcyjna, inte
    > ligenta i miala rowno pod sufitem to czemu nie? :)

    Mówię i mam. Jakbyś nie ruchał tych co mają nierówno. Tym sposobem poddaję w wątpliwość pozostałe wymogi;)
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 10:10
    Tak mi sie skojarzylo przy okazji klotni z zawle na temat "degradacji spolecznej i zawodowej" - wiadomo, ze po drugiej wojnie swiatowej dziesiatki tysiecy polskich zolnierzy zostalo na emigracji i wielu z nich emigracje przyplacilo wlasnie degradacja spoleczna i zawodowa. General Maczek na przyklad byl barmanem w Edynburgu. General Sosabowski - zwyklym robotnikiem. No i biada, jakby ktos nie daj Boze, napisal, ze Sosabowski czy Maczek przyplacili emigracje degradacja spoleczna i zawodowa, bo zaraz by taka ciotuchna rewolucji, zawle, zaatakowala - oni nauczyli sie jezyka i mieszkaja na Zachodzie! A ty co, chuju? Cozesz zrobil ze swoim zyciem ze krytykujesz?! :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 10:13
    Drugi marek się z Ciebie robi. A jak tak było u Clintonów?

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • marek.zak1 18.01.16, 11:36
    wont2 napisał:

    > Tak mi sie skojarzylo przy okazji klotni z zawle na temat "degradacji spolecznej i zawodowej" - wiadomo, ze po drugiej wojnie swiatowej dziesiatki tysiecy polskich zolnierzy zostalo na emigracji i wielu z nich emigracje przyplacilo wlasnie degradacja spoleczna i zawodowa. General Maczek na przyklad byl barmanem w Edynburgu. General Sosabowski - zwyklym robotnikiem. No i biada, jakby ktos nie daj Boze, napisal, ze Sosabowski czy Maczek przyplacili emigracje degradacja spoleczna i zawodowa,
    ================================================
    A wiesz kiedyś dawno temu spotkałem w UK byłego polskiego oficera, który mi powiedział, że woli za zachodzie w wolnym świecie pracować jako robotnik i jeździć na wakacje na Majorkę, niż mieszkać pod sowiecką okupacją.
  • wont2 18.01.16, 12:12
    marek.zak1 napisał:

    > A wiesz kiedyś dawno temu spotkałem w UK byłego polskiego oficera, który mi pow
    > iedział, że woli za zachodzie w wolnym świecie pracować jako robotnik i jeździć
    > na wakacje na Majorkę, niż mieszkać pod sowiecką okupacją.
    --------
    Ja to doskonale rozumiem, tyle, ze fakt, ze polskiemu oficerowi WP, pracujacemu po wojnie w angielskiej fabryce bylo i tak czesto lepiej niz gdyby wrocil do powojennej Polski, to nie jest to argument uzsadaniajacy traktowanie polskich weteranow przez UK. Przypomne - tylko czterech ze 130 generalow otrzymalo skromna emeryture. 15 generalom przyznano specjalny jednorazowy grant w wysokosci tysiaca funtow. Tylko nieliczni zolnierze otrzymali mozliwosc kontynuowania nauki na uniwersytetach. Jednym slowem - potraktowano ich jak nikomu niepotrzebnych ludzi, ktorzy moga sie przydac jedynie jako parobasy. I o to mi chodzilo z kitty - ze dala bardzo duzo od siebie - zrezygnowala z dotychczasowej kariery zawodowej, urodzila i odchowala facetowi dziecko, to czegos powinna jednak od tego faceta oczekiwac, jakiejs wymiernej pomocy a nie godzic sie na wszystko.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • marek.zak1 18.01.16, 12:19
    wont2 napisał:


    > Ja to doskonale rozumiem, tyle, ze fakt, ze polskiemu oficerowi WP, pracujacemu po wojnie w angielskiej fabryce bylo i tak czesto lepiej niz gdyby wrocil do powojennej Polski, to nie jest to argument uzsadaniajacy traktowanie polskich weteranow przez UK. Przypomne - tylko czterech ze 130 generalow otrzymalo skromna emeryture. 15 generalom przyznano specjalny jednorazowy grant w wysokosci tysiaca funtow. Tylko nieliczni zolnierze otrzymali mozliwosc kontynuowania nauki na uniwersytetach.
    =====================================
    Wont, UK po IIWŚ było całkowitym bankrutem.

    ---------------------------------------------------------------------

    Jednym slowem - potraktowano ich jak nikomu niepotrzebnych ludzi, ktorzy moga sie przydac jedynie jako parobasy. I o to mi chodzilo z kitty - ze dala bardzo duzo od siebie - zrezygnowala z dotychczasowej kariery zawodowej, urodzila i odchowala facetowi dziecko, to czegos powinna jednak od tego faceta oczekiwac, jakiejs wymiernej pomocy a nie godzic sie na wszystko.
    ---------------------------------------------
    Z korpoświata: "You don't get what you deserve, you get what you negootiate".
    >
  • wont2 18.01.16, 13:09
    marek.zak1 napisał:

    Wont, UK po IIWŚ było całkowitym bankrutem.
    ------------
    Jasssssne. I nie stac ich bylo na zaproszenie polskich zolnierzy na londynska defilade z okazji zakonczenia II wojny swiatowej. Dzielni zolnierze z Fiji dostali zaproszenie. Brytyjscy generalowie rowniez nie dostali zolnierskich emerytur, a brytyjscy zolnierze nie dostali zasilkow i pomocy w kontynuowaniu nauki lub znalezieniu pracy.


    > Z korpoświata: "You don't get what you deserve, you get what you negootiate".
    -----------
    No tak, tylko zeby negocjowac to trzeba miec jakakolwiek karte negocjacyjna. A Brytole mieli - mogli ich wszystkich wyslac do komunistycznej Polski.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • marek.zak1 18.01.16, 13:47
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > Wont, UK po IIWŚ było całkowitym bankrutem.
    > ------------
    > Jasssssne. I nie stac ich bylo na zaproszenie polskich zolnierzy na londynska defilade z okazji zakonczenia II wojny swiatowej. Dzielni zolnierze z Fiji dostali zaproszenie. Brytyjscy generalowie rowniez nie dostali zolnierskich emerytur, a brytyjscy zolnierze nie dostali zasilkow i pomocy w kontynuowaniu nauki lub znalezieniu pracy.
    ===========================================

    Wont, będąc korpo i mając tyle lat jesteś idealista. Nie wiesz, ze są równi i równiejsi?
    Dziadek mojej żony, będąc inżynierem wyjechał do Kanady i tam sobie świetnie poradził.


    > > Z korpoświata: "You don't get what you deserve, you get what you negootiate".
    > -----------
    > No tak, tylko zeby negocjowac to trzeba miec jakakolwiek karte negocjacyjna. A Brytole mieli - mogli ich wszystkich wyslac do komunistycznej Polski.
    ===========================================

    No właśnie, mieli i wykorzystali.
  • zawle 18.01.16, 12:24
    wont2 napisał: I o to mi chodzilo z kitty
    > - ze dala bardzo duzo od siebie - zrezygnowala z dotychczasowej kariery zawodow
    > ej, urodzila i odchowala facetowi dziecko, to czegos powinna jednak od tego fac
    > eta oczekiwac, jakiejs wymiernej pomocy a nie godzic sie na wszystko.
    >

    O....Wont wie na co POWINNA się godzić, na co nie. I zna doskonale układy kitki z ojcem jej dziecka. Dobre rady daje. Świat się kończy;)
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 13:01
    zawle napisała:

    > O....Wont wie na co POWINNA się godzić, na co nie. I zna doskonale układy kitki
    > z ojcem jej dziecka. Dobre rady daje. Świat się kończy;)
    ---------
    W przeciwienstwie do ciebie zawle, ja nie pisze ze WIEM, ja pisze ze UWAZAM. A ukladow kitty z ojcem jej dziecka nie znam. Znam, bo je sama opisuje na forum, efekty tych ukladow.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 13:16
    wont2 napisał: > W przeciwienstwie do ciebie zawle, ja nie pisze ze WIEM, ja pisze ze UWAZAM. A
    > ukladow kitty z ojcem jej dziecka nie znam. Znam, bo je sama opisuje na forum,
    > efekty tych ukladow.

    A co ja wiem? Jak kitka ma się z ojcem dziecka? Czy jest zdegradowana społecznie i zawodowo? Czy może piszę że wiem o sprawach o których wiem że wiem. Niestety o niewielu rzeczach wiem. Wiele się tutaj dowiedziałam. Że faceci "pozwalają" swoim kobietom na dziecko ale większość z nich nie chce. Może i tak było u kitki? On jej "pozwolił" żeby zaruchać? To takie wasze.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 13:29
    zawle napisała:

    > Może i tak było u kit
    > ki? On jej "pozwolił" żeby zaruchać? To takie wasze.
    ---------
    Wczoraj wieczorem kitty pisala, ze on tak samo jak ona chcial dziecka i sie zgadali. Przeciez to jest w ogole clou. Przeciez jakby on tego dziecka nie chcial, to caly moj wywod o tym, ze... ech, szkoda gadac.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 13:41
    wont2 napisał:
    > Wczoraj wieczorem kitty pisala, ze on tak samo jak ona chcial dziecka i sie zga
    > dali. Przeciez to jest w ogole clou. Przeciez jakby on tego dziecka nie chcial,
    > to caly moj wywod o tym, ze... ech, szkoda gadac.
    >

    Widzisz wont. Ty nawet jakbyś wiedział na pewno to dalej mógłbyś mieć argumenty z dupy.Czy Ty myślisz że któryś z tu obecnych tatusiów- nie chcących- dzieci głosi te swoje mądrości w domach przy niedzielnym rosole po mszy świętej? Gówno głosi. Dlatego ludziom nie ma co ufać i wierzyć że mówią prawdę albo to, co na serio czują. Gadają nakręcani hormonami, machiną społeczną, chęcią sprowokowania czy błyśnięcia. Partner kitki z tego co ona pisze to bardzo dobry ojciec. Mój były mąż też taki był. I gdybym z nim zostawiła dzieci to pewnie nadal by je kochał. Ale pojechały ze mną, a jemu się zrobiło za daleko i mało warte. I czy ja mogę żądać? Bo oboje chcieliśmy? Czy mam wykrzykiwać że udawał? Nie żądam i nie udawał. Mam wpływ na siebie i swoje życie. On nie dał rady, dałam ja. Nie da się nikogo do niczego przymusić, ani się na każda ewentualność zabezpieczyć, zwłaszcza cudzym kosztem. Sobą można się chronić.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • bianka02 21.01.16, 19:31
    zawle napisała:
    > Widzisz wont. Ty nawet jakbyś wiedział na pewno to dalej mógłbyś mieć argumenty
    > z dupy.Czy Ty myślisz że któryś z tu obecnych tatusiów- nie chcących- dzieci g
    > łosi te swoje mądrości w domach przy niedzielnym rosole po mszy świętej? Gówno
    > głosi. Dlatego ludziom nie ma co ufać i wierzyć że mówią prawdę albo to, co na
    > serio czują. Gadają nakręcani hormonami, machiną społeczną, chęcią sprowokowani
    > a czy błyśnięcia. Partner kitki z tego co ona pisze to bardzo dobry ojciec. Mój
    > były mąż też taki był. I gdybym z nim zostawiła dzieci to pewnie nadal by je k
    > ochał. Ale pojechały ze mną, a jemu się zrobiło za daleko i mało warte. I czy j
    > a mogę żądać? Bo oboje chcieliśmy? Czy mam wykrzykiwać że udawał? Nie żądam i n
    > ie udawał. Mam wpływ na siebie i swoje życie. On nie dał rady, dałam ja. Nie da
    > się nikogo do niczego przymusić, ani się na każda ewentualność zabezpieczyć, z
    > właszcza cudzym kosztem. Sobą można się chronić.


    zawle nic juz nie musisz jak wiesz. Mozesz jedynie zadac sobie pytanie czy czy on nie dal rady byc dalej fajnym ojcem dla Waszych dzieci bo TY nic w tej sprawie nie zrobilas.

    A czasami warto chlopu pomoc byc dalej DOBRYM ojcem. Ty nie stracisz a dzieci zyskaja.
  • zawle 21.01.16, 19:41
    bianka02 napisała: >
    > A czasami warto chlopu pomoc byc dalej DOBRYM ojcem. Ty nie stracisz a dzieci
    > zyskaja.

    Czyli? Może jakieś dobre rady? Najlepiej konkrety.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • bianka02 22.01.16, 18:35
    Nie mam dla Ciebie dobrych rad. Masz swoje racje ale skoro Twoj byly byl dobrym ojcem a teraz corka nie ma z nim kontaktu to chyba cos tu nie halo...czy czasem nie pomoglas tej sytuacji ?
  • mabelle2000 18.01.16, 12:26
    marek.zak1 napisał:

    > A wiesz kiedyś dawno temu spotkałem w UK byłego polskiego oficera, który mi pow
    > iedział, że woli za zachodzie w wolnym świecie pracować jako robotnik i jeździć
    > na wakacje na Majorkę, niż mieszkać pod sowiecką okupacją.

    Szczerze, to tez wole w wolnym swiecie pracowac jako robotnik, nawet bez tych wyjazdow na Majorke ;-), niz mieszkac pod watykanska okupacja.
  • zawle 18.01.16, 12:29
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A wiesz kiedyś dawno temu spotkałem w UK byłego polskiego oficera, który
    > mi pow
    > > iedział, że woli za zachodzie w wolnym świecie pracować jako robotnik i j
    > eździć
    > > na wakacje na Majorkę, niż mieszkać pod sowiecką okupacją.
    >
    > Szczerze, to tez wole w wolnym swiecie pracowac jako robotnik, nawet bez tych w
    > yjazdow na Majorke ;-), niz mieszkac pod watykanska okupacja.

    jedyny plus Polski to to że tu nie ma tylu kolorowych
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • mabelle2000 18.01.16, 12:36
    zawle napisała:

    > jedyny plus Polski to to że tu nie ma tylu kolorowych

    Chyba minus ? ;-) Ludzie dziela sie na "kolorowych" i "akuratnych". Prawda, w Polsce za duzo kolorowych nie ma, a akuratnosc jest malo atrakcyjna :-P
  • zawle 18.01.16, 12:45
    Akuratność jest w Polsce mało atrakcyjna? Wzorzec jaki jest każdy wie i co zrobić żeby być akurat. No chyba że inaczej to pojęcie rozumiemy. Ja kolorowych nie lubię. W nadmiarze ich nie lubię. Mieszkałam obok wielu, jednak lubię wiedzieć że tu jestem u siebie, a tam u nich. Własne zasady i cudze zasady. Świat jest wtedy prostszy.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • mabelle2000 18.01.16, 13:11
    zawle napisała:

    > Mieszkałam obok wielu, jednak lubię wiedzieć
    > że tu jestem u siebie, a tam u nich. Własne zasady i cudze zasady. Świat jest
    > wtedy prostszy.

    Wlasne zasady, a ktore sa wlasne, skoro polski Bog jest zydem, demokracja grecka, wodka rosyjska, auto japonskie, alfabet lacinski, cyfry arabskie, pizza wloska, kawa brazylijska, filmy amerykanskie, kebab turecki, a urlop kroacki ? ;-)
  • zawle 18.01.16, 13:24
    hehe...dobrych rzeczy nie pytam się o pochodzenie:)) Nie chcę znaleźć się z państwie w którym będzie mi się wydawało że mam prawo sama po sylwestrze do domu wrócić, krótkie kiecki nosić i mijać ludzi tak blisko jak pozwalają warunki i nie bać się że obrażam czyjeś uczucia religijne na każdym kroku. Kiedyś wpuściliśmy do naszego kraju chrześcijan to może powinniśmy się uczyć na błędach? ;)

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • rekreativa 18.01.16, 14:05
    Tu się z zawle zgodzę. Róznorodność etniczna i kulturowa jest bardzo fajnym zjawiskiem dopóty dopóki jest w mniejszości do kultury tubylców.
    To jak z daniem i przyprawą - odpowiednia ilość wzbogaca smak potrawy, nadmierna zabija ten smak.
    W tej chwili, niestety, w paru miejscach Europy ten balans zaczyna się chwiać. To nie jest dobre.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 18.01.16, 14:15
    rekreativa napisała:

    > Tu się z zawle zgodzę. Róznorodność etniczna i kulturowa jest bardzo fajnym zja
    > wiskiem dopóty dopóki jest w mniejszości do kultury tubylców.
    > To jak z daniem i przyprawą - odpowiednia ilość wzbogaca smak potrawy, nadmiern
    > a zabija ten smak.
    > W tej chwili, niestety, w paru miejscach Europy ten balans zaczyna się chwiać.
    > To nie jest dobre.

    I dopóki jest pełna pokory, tolerancji i zrozumienia. Czego w naszym świecie nie ma zbyt wiele.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • mabelle2000 18.01.16, 11:39
    wont2 napisał:

    > Tak mi sie skojarzylo przy okazji klotni z zawle na temat "degradacji spoleczne
    > j i zawodowej" - wiadomo, ze po drugiej wojnie swiatowej dziesiatki tysiecy pol
    > skich zolnierzy zostalo na emigracji i wielu z nich emigracje przyplacilo wlasn
    > ie degradacja spoleczna i zawodowa.

    To jest typowy przeciez problem pierwszego pokolenia emigracji, nic nadzwyczajnego nie piszesz. Drugie pokolenie nie ma juz tych wszystkich schiz, nie walczy do upadlego, nie urabia sie po uszy, nie stoi w rozkroku miedzy dwoma krajami, nie musi zmudnie uczyc sie obcego dla siebie jezyka. Drugie pokolenie na obczyznie sie rodzi, wiec czuje sie jak u siebie, a ta obczyzna jest jego ojczyzna. Wiem o czym pisze, bo sama jestem tym pierwszym pokoleniem i poczatki, podobnie jak u Kitty, byly dla mnie bardzo trudne. Niechetnie wracam wspomnieniami do tamtych czasow, bo te walke przyplacilam takze wlasnym zdrowiem. Zauwazylam natomiast, ze wiekszosc ludzi zyjacych w Polsce i nigdy sie z niej nie ruszajac, w ogole nie ma pojecia czym jest emigracja i jak trudny to etap w zyciu. Nie nazwalabym jednak emigracji degradacja spoleczna i zawodowa, chocby z tego wzgledu, ze wyjazd z kraju miedzy innymi pozwolil mi sie uporac z takim widzeniem swiata jaki Ty przedstawiasz- "w Polsce bylem kims , a teraz jestem nikim". Serio to mysle, ze Polsce bylam nikim i teraz tez jestem nikim :-) z ta roznica, ze tutaj nikogo nie obchodzi na jakim stanowisku pracuje i jaka wykonuje prace, nie czuje sie wiec ani gorsza, ani glupsza od tubylcow. Faktem jest natomiast, ze dostalam szanse, aby zjednac sobie tych ludzi otwartoscia, uczciwoscia, solidnoscia i pracowitoscia, i z tej szansy skorzystalam. Bilans wiec, dla mnie przynajmniej, wychodzi na plus, mimo, ze w opinii przecietnego Polaka jestem tu bardziej robolem, niz kims kto zrobil zawodowa kariere.
  • hello-kitty2 18.01.16, 14:55
    wont2 napisał:

    > O kurwa. Zdanie to mozesz miec jakie sobie tam chcesz. I tak jebaloby mnie ono,
    > gdyby mnie w ogole mialo czas i ochote jebac, mocno i doglebnie jak czarne dil
    > do.

    Jessu co Ci sie stalo Wont? Zawsze nawolywales do wzajemnej uprzejmosci, zwracales sie do ludzi zdrobnieniami zeby bylo milo i sympatycznie, a teraz tak z grubej rury? NIe poznaje.

    > Gdybym byłą głupią cipą to bym Ci tu napisała że matką została,
    > > na zachodzi siedzi, studia skończyła, języka się nauczyła. Ale ja Ci pow
    > iem że
    > > jebie mnie pozycja społeczna i zawodowa bo znam niejedno dno z taką pozy
    > cją że
    > > hoho. Pierdolisz coś o tym że nie rozumiesz o jakie półki chodzi, a sam
    > ludzi
    > > na nie wpychasz.
    > ---------
    > A widzisz, mnie tez pierdoli pozycja spoleczna czy zawodowa, tylko ze ja nie ig
    > noruje jej istnienia. Zreszta, co ja ci bede pisac...

    Tak zdegradowalam sie spolecznie i zawodowo i z tego powodu cierpie ale to ja (przeciez nie Wy ;) i tez nie wiem na ile jest w tym noszonego nieszczescia we mnie i ogolnego zjebania, a na ile jakis racjonalizacji mojego umyslu. ALE to wazne wracajac do polek:
    1. w Polsce z rzetelna pozycja spoleczno-zawodowa po rozwodzie zaraz przed 30stka nie interesowalam nikogo (chyba ze na niezobowiazujacy seks)
    2. w Holandii z chujowa pozycja spoleczno-zawodowa po rozwodzie zaraz przed 30stka mialam mozliwosc wejscia w zwiazek i zalozenia rodziny (+ mozliwosci niezobowiazujacego seksu tez).
    Rynek ksztaltowal mozliwosci, ja dokonalam wyboru. Wszystko. Mozemy sie najwyzej zastanawiac dlaczego w Polsce rynek byl tak wymagajacy. Ale to np sea.sea moze popisac, bo jest w podobnej sytuacji, jak ja bylam dekade temu. U mnie to juz generalnie pozamiatane.

    Nie ma sie o co zrec.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 18.01.16, 15:08
    hello-kitty2 napisała:

    > Jessu co Ci sie stalo Wont? Zawsze nawolywales do wzajemnej uprzejmosci, zwraca
    > les sie do ludzi zdrobnieniami zeby bylo milo i sympatycznie, a teraz tak z gru
    > bej rury? NIe poznaje.
    --------
    Oj, bo sie dojebala do mnie w zlym czasie i mi zylka pekla. Sorry.


    > Tak zdegradowalam sie spolecznie i zawodowo i z tego powodu cierpie ale to ja (
    > przeciez nie Wy ;) i tez nie wiem na ile jest w tym noszonego nieszczescia we m
    > nie i ogolnego zjebania, a na ile jakis racjonalizacji mojego umyslu. ALE to wa
    > zne wracajac do polek:
    > 1. w Polsce z rzetelna pozycja spoleczno-zawodowa po rozwodzie zaraz przed 30st
    > ka nie interesowalam nikogo (chyba ze na niezobowiazujacy seks)
    > 2. w Holandii z chujowa pozycja spoleczno-zawodowa po rozwodzie zaraz przed 30s
    > tka mialam mozliwosc wejscia w zwiazek i zalozenia rodziny (+ mozliwosci niezob
    > owiazujacego seksu tez).
    > Rynek ksztaltowal mozliwosci, ja dokonalam wyboru. Wszystko. Mozemy sie najwyze
    > j zastanawiac dlaczego w Polsce rynek byl tak wymagajacy. Ale to np sea.sea moz
    > e popisac, bo jest w podobnej sytuacji, jak ja bylam dekade temu. U mnie to juz
    > generalnie pozamiatane.
    ----------
    No jakos nie wierze, ze nikt cie nie chcial do zwiazku te kilkanascie lat temu. Tylko ty wsrod jakichs chujkow szukalas, imponowaly ci, zreszta nadal imponuja, tanie lobuzerskie chwyty, pozory, to nie ma sie co dziwic.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 15:12
    wont2 napisał: > Oj, bo sie dojebala do mnie w zlym czasie i mi zylka pekla. Sorry.

    Bliższe prawdy jest że Tobie dojebałam, nie do Ciebie się.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 18.01.16, 15:18
    zawle napisała:

    > Bliższe prawdy jest że Tobie dojebałam, nie do Ciebie się.
    --------
    Najbardziej mnie zabolalo twoje stwierdzenie, ze mam brudnego kutasa, chlip chlip. Kogo jak kogo ale kutasa mam czystego, zadbanego i przystrzyzonego jak Ogrod Lazienkowski.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 18.01.16, 15:26
    wont2 napisał:
    > Najbardziej mnie zabolalo twoje stwierdzenie, ze mam brudnego kutasa, chlip chl
    > ip. Kogo jak kogo ale kutasa mam czystego, zadbanego i przystrzyzonego jak Ogro
    > d Lazienkowski.

    hehe....jak ma na imię? Ręki mu jednak nie podam;)
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 18.01.16, 16:07
    zawle napisała:

    > wont2 napisał:
    > > Najbardziej mnie zabolalo twoje stwierdzenie, ze mam brudnego kutasa, chl
    > ip chl
    > > ip. Kogo jak kogo ale kutasa mam czystego, zadbanego i przystrzyzonego ja
    > k Ogro
    > > d Lazienkowski.
    >
    > hehe....jak ma na imię? Ręki mu jednak nie podam;)

    hehe mamy sympatyczny final dzisiajszej napierdalanki: zadbanego kutasa z grzywka, czyscioszka. W podstawowkach za moich czasow tarcze sie dostawalo za bycie czysciochem do przyszycia na fartuszek. Wiem, bo mialam, na zdjeciu klasowym tak ja eksponowalam, ze nie zauwazylam ze w spodniczne w rozkroku siedzie i mi kino widac ;) Od razu mi sie przypomnialy deklarowane sabatowe chaszcze przypomnialy. Dementuje zem widziala (juz wole dmuchac na zimne).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 18.01.16, 16:15
    hello-kitty2 napisała:

    > zawle napisała:
    >
    > > hehe....jak ma na imię? Ręki mu jednak nie podam;)
    >
    > hehe mamy sympatyczny final dzisiajszej napierdalanki: zadbanego kutasa z grzyw
    > ka, czyscioszka.
    --------
    No i gdzie ty tu widzisz sympatyczny final, bo jakos go nie dostrzegam? Sympatyczny final bylby wtedy gdyby zawle podala mu jednak reke i doprowadzila do sympatycznego finalu :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 18.01.16, 16:49
    wont2 napisał:

    > No i gdzie ty tu widzisz sympatyczny final, bo jakos go nie dostrzegam? Sympaty
    > czny final bylby wtedy gdyby zawle podala mu jednak reke i doprowadzila do symp
    > atycznego finalu :)

    Jak mam byc szczera to wole Cie z bluzgami na ustach niz jako ducha minionych walentynek mizdzacego sie interakcyjnie do bab. Wtedy to mi sie robi na te dialogi jak temu psu na mysl o dziecku - nowym nabytku domowego ogniska ;) (bohaterowie filmiku przypadkowi tj nie zwiazani z dyskusja)
    www.youtube.com/watch?v=Wz4JI6ebqJk
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 18.01.16, 16:57
    hello-kitty2 napisała: > Jak mam byc szczera to wole Cie z bluzgami na ustach niz jako ducha minionych w
    > alentynek mizdzacego sie interakcyjnie do bab.

    Wont lubi różnorodne smaki:))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 18.01.16, 16:14
    wont2 napisał:

    > No jakos nie wierze, ze nikt cie nie chcial do zwiazku te kilkanascie lat temu.
    > Tylko ty wsrod jakichs chujkow szukalas, imponowaly ci, zreszta nadal imponuja
    > , tanie lobuzerskie chwyty, pozory, to nie ma sie co dziwic.

    hehe rozne chujki z doktoratami ;) Problemem bylo, ze nie szukalam, jak i teraz nie szukam. Ale gdybym byla calkowicie wolna i bez zobowaiazan to bym dzialala metodycznie tj szukalabym za pomoca stron randkowych. Wszyscy tutaj, ktorzy tej metody uzywali chwalili sobie i sa w udanych zwiazkach. Tak przynajmniej kojarze. Dziwie Ci sie, ze sam tak nie robisz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 18.01.16, 16:20
    hello-kitty2 napisała:

    > hehe rozne chujki z doktoratami ;) Problemem bylo, ze nie szukalam, jak i teraz
    > nie szukam. Ale gdybym byla calkowicie wolna i bez zobowaiazan to bym dzialala
    > metodycznie tj szukalabym za pomoca stron randkowych. Wszyscy tutaj, ktorzy te
    > j metody uzywali chwalili sobie i sa w udanych zwiazkach. Tak przynajmniej koja
    > rze. Dziwie Ci sie, ze sam tak nie robisz.
    ---------
    No nie wiem... Bo ja to taki bardziej romantyk jestem, wierze w wyjatkowosc, porozumienie dusz, a te serwisy randkowe to jakies takie odhumanizowane, tasmowe. Zobacze.


    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 18.01.16, 16:37
    wont2 napisał:

    > No nie wiem... Bo ja to taki bardziej romantyk jestem, wierze w wyjatkowosc, po
    > rozumienie dusz, a te serwisy randkowe to jakies takie odhumanizowane, tasmowe.
    > Zobacze.

    Przylacze sie do: no tez nie wiem... Romantyzm Ci wyszedl jak wsiadles na Zawle ;) NIe zebym krytykowala, znamy sie tu wszyscy jak lyse konie, jezdzimy po sobie rowno ale ale ten Twoj romantyzm to taki naciagany jak na moje oko. Brdziej obstawaialabym, ze Ci sie nie chce roboty wykonac, bo to pewnie w cholere grzebania jest w tych randkowych profilach i gadke trzeba zaczac. Ale mozesz szybciutko odsiac niesamodzielne od samodzielnych. To na pewno, a tak to sie w jakies przypadkowo niesamodzielnej zakochasz, co ja na przystanku czy w sklepie przypadkowo-romantycznie spotkasz... ;) i potem walka ze soba.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 18.01.16, 21:00
    Ja się też rozwodziłam tuż przed 30tką i akurat tamten okres znakomicie wspominam, nigdy wcześniej i nigdy później się wokół mnie nie kłębiły takie dzikie zainteresowane tłumy. Ciekawe, czy to ma związek z faktem, że nigdy wcześniej, ani nigdy później nie byłam tak chuda ;))))

    Przez miniony rok, nawet się specjalnie nie rozglądając, właściwie w ogóle się nie rozglądając, spokojnie bym znalazła co najmniej dwóch osobników zainteresowanych związkiem. Mimo, że jesteśmy w Polsce, jestem już jak forumowa mądrość głosi - stara i w dodatku (chwilowo) wcale nie chuda ;) Tyle, że ja zawsze byłam w tej komfortowej sytuacji, że nie chciałam i nadal nie chcę się rozmnażać i w dodatku raczej powoli się angażuję, więc bardzo możliwe, że to, co we mnie głównie kręci, to atmosfera mania ogólnie wy*bane. Bo nie to, że jestem znowu jakaś wybitnie czarująca od pierwszego, czy nawet od trzeciego wejrzenia, albowiem chyba raczej nie ;)

    Mój główny obecnie problem to jest taki, że ja nie szukam związku - rozumianego przez: mieszkanie razem, wspólny budżet, plany na przyszłość itp itd, w sensie potocznym. Ja szukam kogoś do kochania, czasami zdaje mi się nawet, że bardziej mi na tym zależy, niż na byciu kochaną. O ile oczywiście obiekt uczuć rzeczonej miłości jawnie nie bojkotuje ;) Szukam relacji, interakcji, czegoś, co poruszy moje serce i mój mózg. I jeśli nie znajdę, to jestem pewna, że nie dlatego, że jestem za stara, że mam za dużą dupę czy za małe oczy ;)

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • sidsidsid 18.01.16, 21:05
    > Ciekawe, czy to ma związek z faktem, że nigdy wcześniej, ani
    > nigdy później nie byłam tak chuda ;))))

    Mogę potwierdzić tezę, która łamie również życzeniowe myślenie, jak to mężczyźni masowo (podkreślam - masowo, ja wiem, że fani są) lecą na nadwagę, zwaną poprawnie politycznie krągłościami, czy na lansowane obecnie tyłki o cztery rozmiary większe, niż reszta sylwetki. Najwięcej ważyłam w życiu jakieś 56 kg, cyc był stosownie większy i jakoś takiego szału, jak w wersji szczupłej/chudej, nie robiłam. Oczywiście chętni byli, ale tłumy pojawiają i pojawiały się, gdy jestem bardzo szczupła.
  • sea.sea 18.01.16, 21:26
    No niezupełnie, bo wcześniejsze apogeum, choć mniej imponujące, miałam, jak byłam dość mocno zaokrąglona. A jak Ty się czujesz sama ze sobą w większej wersji? Bo mnie się wydaje, że w pewnych granicach normy i przy odpowiednio szczęśliwie rozłożonej nadwadze (taką ma np Ewa Farna teraz, jest spora, ma cyc, ale nadal trzyma proporcje, a nie że pączek na chudych nóżkach) to jednak największą różnicę robi attitude nosicielki/nosiciela nadwagi. Ja się osobiście zaokrąglona czuję tak sobie, więc jakby odruchowo nie wysyłam sygnałów do wyrywu, ale zaobserwowałam, że jak mimo tego mam dobry humor i postawę "Świat jest, kurwa, mój", to koledzy z fabryki się robią nagle momentalnie bardziej zagadujący i uczynni, jakby im kto pstryczek przestawił. Dzisiaj miałam humor wyjątkowo dobry i wygrzebałam z szafy wcześniej nienoszony żakiecik, skutkiem tego jeden z kolegów bliższych zagapił się na mnie w niejakim zaskoczeniu i zdiagnozował z tonem podziwu "e, ty coś ze sobą zrobiłaś! ale co?". Właśnie, poza attitude, to nic, nawet umalowana nie byłam :))

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • sidsidsid 19.01.16, 19:36
    > No niezupełnie, bo wcześniejsze apogeum, choć mniej imponujące, miałam, jak był
    > am dość mocno zaokrąglona. A jak Ty się czujesz sama ze sobą w większej wersji?
    > Bo mnie się wydaje, że w pewnych granicach normy i przy odpowiednio szczęśliwi
    > e rozłożonej nadwadze (taką ma np Ewa Farna teraz, jest spora, ma cyc, ale nada
    > l trzyma proporcje, a nie że pączek na chudych nóżkach) to jednak największą ró
    > żnicę robi attitude nosicielki/nosiciela nadwagi.

    W "większej" wersji, to ja rozmiar 38 zamiast 34 nosiłam.:) Zdecydowanie wolę siebie teraz, ewentualnie ze 3-4 kg na plusie mogłyby być - 50 kg byłoby spoko. Nie mam figury klepsydry i tyję proporcjonalnie wszędzie, co z jednej strony jest ok, a z drugiej nie.
    Farna jak dla mnie jest gruba i wygląda bardzo źle jak na tak młodą kobietę, niezależnie od proporcji i chociaż buzia ładna. Ale szacun, że nie zwala na czynniki zewnętrzne typu tarczyca i "nic nie jem i tyje", tylko uczciwie przyznaje, że siedzi na tyłku i żre fastfoody. Sama tak miałam, kiedy przytyłam - śmieciowe żarcie, odstawienie ruchu, wszędzie samochodem i był efekt.
  • zawle 19.01.16, 22:41
    sidsidsid napisał(a): > Farna jak dla mnie jest gruba i wygląda bardzo źle jak na tak młodą kobietę, ni
    > ezależnie od proporcji i chociaż buzia ładna. Ale szacun, że nie zwala na czynn
    > iki zewnętrzne typu tarczyca i "nic nie jem i tyje", tylko uczciwie przyznaje,
    > że siedzi na tyłku i żre fastfoody.

    Do niedawna ważyłam 48-54 kg przy wzroście 168. Od zawsze. Przy mojej budowie nosiłam spodnie w rozmiarze 25. A teraz mam kosmiczną niedoczynność tarczycy i czekam na wizytę u lekarza. I parę rozmiarów więcej. Ale straciłam po drodze sposób myślenia że grube baby to są te utuczone co żrą co popadnie. Życzę Ci tego samego bez przytycia. Pokory
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • sidsidsid 20.01.16, 16:45
    No, ja tez mam niedoczynność, więc pozostanę przy swoim zdaniu.
  • hello-kitty2 20.01.16, 18:41
    sidsidsid napisał(a):

    > No, ja tez mam niedoczynność, więc pozostanę przy swoim zdaniu.

    To wstaw jeszcze co dzisiaj zjadlas, bo ta niska wage (niedowage?) utrzymujesz, tak?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 20.01.16, 18:49
    hello-kitty2 napisała:

    > sidsidsid napisał(a):
    >
    > > No, ja tez mam niedoczynność, więc pozostanę przy swoim zdaniu.
    >
    > To wstaw jeszcze co dzisiaj zjadlas, bo ta niska wage (niedowage?) utrzymujesz,
    > tak?
    --------
    Na sniadanie, obiad i kolacje - jogurt truskawkowy. Ten sam...

    Taki tam anorektyczny zarcik... ;)


    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sidsidsid 20.01.16, 19:46
    Nie lubisz mnie dlatego, że jestem chuda, a Ty wręcz przeciwnie, czy dlatego, że miałam romans z żonatym, a Ciebie zdradzał mąż, o ile dobrze kojarzę?
    Dzisiaj zjadłam dwie kanapki (pieczywo pełnoziarniste, szynka, ser, sałata), jabłko, banana, na obiad filet z piersi kurczaka, surówka i frytki. Oczywiście frytek nie wcinam codziennie (mam fazę na nie i na chipsy raz w miesiącu:) - wczoraj na obiad zjadłam gołąbka, przedwczoraj zupę pomidorową. Poza tym dzisiaj wypiłam dwie kawy, kilka herbat, dużo wody, a teraz kieliszek wina. Generalne jadam na śniadanie kanapkę/muesli z jogurtem/jakieś ryże czy kasze z orzechami, owocami, miodem itepe. Obiad zawsze jednodaniowy, nigdy nie jadałam dwóch dań. Pomiędzy posiłkami coś przegryzam, na kolację też przegryzam, bo o ile rano muszę zjeść, o tyle nie lubię jeść wieczorem, więc nie jadam regularnie kolacji jako takich, a tylko wtedy, kiedy mi się chce. Na szaleństwa typu fastfood pozwalam sobie czasami kiedy wychodzę, czyli nie częściej niż dwa razy w miesiącu, słodycze jadam, ale z umiarem - kiedy byłam grubsza, to potrafiłam pochłonąć tabliczkę czekolady na raz, a jak miałam "lepszy" dzień, to i dwie.
    Jeszcze jakichś informacji potrzebujesz?:>
  • sidsidsid 20.01.16, 20:03
    Aha, jeszcze dodam, że oprócz siebie znam cztery babki z niedoczynnością/Hashimoto. Tylko jedna z nich jest gruba - ta, która na samo śniadanie pochłania chyba taki bilans kaloryczny, jak ja w ciągu całego dnia. Oczywiście kobieta uważa, że bardzo mało je, a tyje od choroby tarczycy. Niestety, nie każdemu łatwo się przestawić, szczególnie jeśli pół życia mógł jeść wszystko i waga ani drgnęła, a nagle okazało się, że jeśli chce się być szczupłym, to trzeba zważać na to, co się je.
  • wont2 20.01.16, 20:07
    sidsidsid napisał(a):

    > Aha, jeszcze dodam, że oprócz siebie znam cztery babki z niedoczynnością/Hashim
    > oto. Tylko jedna z nich jest gruba - ta, która na samo śniadanie pochłania chyb
    > a taki bilans kaloryczny, jak ja w ciągu całego dnia. Oczywiście kobieta uważa,
    > że bardzo mało je, a tyje od choroby tarczycy. Niestety, nie każdemu łatwo się
    > przestawić, szczególnie jeśli pół życia mógł jeść wszystko i waga ani drgnęła,
    > a nagle okazało się, że jeśli chce się być szczupłym, to trzeba zważać na to,
    > co się je.
    ----------
    To z kolei dodam, z znam pewna femme fatale, ktora tez ma Hashimoto, je normalnie, wcale niemalo, i ma figure osy. Chudej osy. Ja do tej pory myslalem, ze to wlasnie dzieki Hashimoto :)

    Aha - i ma juz pod czterdziestke.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sidsidsid 20.01.16, 20:13
    > To z kolei dodam, z znam pewna femme fatale, ktora tez ma Hashimoto, je normaln
    > ie, wcale niemalo, i ma figure osy. Chudej osy. Ja do tej pory myslalem, ze to
    > wlasnie dzieki Hashimoto :)

    Widzisz, ja rozumiem, że hormony czy sterydy potrafią dawać niepożądane efekty. Ale kiedy słyszę/czytam, jak to babki masowo rzekomo jedzą jak wróbelki i wszystkie jak jeden mąż tyją od tarczycy, to już mi się cofa. To coś jak z obecnymi uczniami, że każdy nienadążający ma dysleksję, dysortografie czy inną dyskalkulię, a nie jest niekumaty, leniwy, czy mniej uzdolniony w danej dziedzinie.
  • zawle 20.01.16, 20:21
    sidsidsid napisał(a):

    > Aha, jeszcze dodam, że oprócz siebie znam cztery babki z niedoczynnością/Hashim
    > oto. Tylko jedna z nich jest gruba - ta, która na samo śniadanie pochłania chyb
    > a taki bilans kaloryczny, jak ja w ciągu całego dnia. Oczywiście kobieta uważa,
    > że bardzo mało je, a tyje od choroby tarczycy. Niestety, nie każdemu łatwo się
    > przestawić, szczególnie jeśli pół życia mógł jeść wszystko i waga ani drgnęła,
    > a nagle okazało się, że jeśli chce się być szczupłym, to trzeba zważać na to,
    > co się je.

    ja całe życie byłam szczuplutka ( wręcz bardzo) bez żadnych ograniczeń. Jadałam ile i co chciałam. Znam dwie osoby niezdiagnozowane ( pomimo wizyt u wszelkiej maści specjalistów), na diecie od lat ważących ponad 100. Znam je bardzo dobrze i nie są to opychające się niedbaluchy. Wiem więc że takie osoby istnieją.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 20.01.16, 20:30
    zawle napisała:

    > ja całe życie byłam szczuplutka ( wręcz bardzo) bez żadnych ograniczeń. Jadałam
    > ile i co chciałam. Znam dwie osoby niezdiagnozowane ( pomimo wizyt u wszelkiej
    > maści specjalistów), na diecie od lat ważących ponad 100. Znam je bardzo dobrz
    > e i nie są to opychające się niedbaluchy. Wiem więc że takie osoby istnieją.
    ----------
    Zawle, nie kwestionujac (a wrecz postulujac) potrzeby konsultacji z dietetykiem, ewentualnie psychologiem, to jednak wszystko sprowadza sie do bilansu kalorycznego. Jak jest dodatni - tyjesz, jak ujemny - chudniesz. Jakos w obozach koncentacyjnych nie bylo stukilowych grubasow.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 20.01.16, 21:14
    W dzisiejszych czasach dietę obozową stosują anorektyczki i mają znakomite efekty. Najczęściej są szczupłe do końca życia. A że wypadają im włosy, łamią się paznokcie, ciągle im zimno, porastają meszkiem, zanika im tkanka mięśniowa (przypominam, serce to też mięsień), odwapniają się zęby i kości - nikt nie mówił, że będzie łatwo.

    Jeśli czyjś metabolizm nagle wpada na pomysł, że jego dzienne zapotrzebowanie to 1000 kcal, to ja życzę szczęścia w utrzymywaniu diety 500 kalorii celem schudnięcia <3 Oczywiście można jeść 1000 i zużywać 500 przez wysiłek fizyczny, tyle że część osób ze zwaloną tarczycą literalnie nie ma siły się podrapać po dupie, a co dopiero zasuwać godzinę na orbitreku. Ha, istnieją nawet tacy magicy, co potrafią trzymać dietę i zasuwać na siłce - i nie chudnąć. Why, oh why? Bo kortyzol ---> www.fitvital.pl/kortyzol-wrog-spalania-tluszczu



    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • ninek04 21.01.16, 04:44
    sea.sea napisała
    >W dzisiejszych czasach dietę obozową stosują anorektyczki i mają znakomite efekty. Najczęściej są szczupłe do końca życia. A że wypadają im włosy, łamią się paznokcie, ciągle im zimno, porastają meszkiem, zanika im tkanka mięśniowa (przypominam, serce to też mięsień), odwapniają się zęby i kości - nikt nie mówił, że będzie łatwo.<

    Nie sądzę, żeby wszystkie te mało jedzące, czy mocno ograniczające kalorie można było podciągnąć pod metkę anorektyczek w klasycznym tego słowa znaczeniu.Bo anoreksja to straszna choroba, głównie o podłożu psychicznym, a to, że ktoś mało je, nie oznacza, że ma zaraz,czy stale ciężkie niedobory witaminowe, czy takie przypadłości, które wymienilas.Jak zwykle chodzi o zachowanie umiaru, jeśli dieta codzienna jest zbilansowana i dostarcza wszystkich potrzebnych składników, to organizm pozostaje zdrowy i sprawny (no i szczupły),co ma przecież przełożenie w różnorakich wynikach badań.
  • sea.sea 21.01.16, 07:14
    Fascynujące. Ja też nie sądzę, no i? Ja nie twierdzę, że każdy, kto je MAŁO, od razu ma anoreksję, względnie galopujące niedobory. Ale Wont się powołał na argument, od którego ciśnienie mi skacze tak, że mi brwi wypadają :P Dieta obozowa miała jakieś powalające 500 kalorii właśnie. No ciekawe, ile dorosłych ludzi jest w stanie przeżyć o 500 kaloriach i się nie rozchorować, ciekawe :) Gdyby chudnięcie było prostą funkcją: liczysz zapotrzebowanie, ucinasz paręset i jest super, to by było fajnie, ale tak nie jest. Nie znasz przykładów, gdzie ktoś zgłasza, że nie mógł schudnąć, ale odstawił nabiał/gluten/mięso i teraz, mimo że wpieprza jak górnik wszystkie pozostałe produkty, schudł i trzyma sylwetkę? Albo, że ktoś nie jadł i nie chudł, ale zaczął jeść kalorycznie więcej niz wcześniej, tyle że czegoś innego, i dopiero zaczął chudnąć? No właśnie...

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • wont2 21.01.16, 07:35
    sea.sea napisała:

    Ale Wont się powołał na arg
    > ument, od którego ciśnienie mi skacze tak, że mi brwi wypadają :P
    -------
    Jejku sea, przecież lojalnie uprzedzałem wczoraj, że mam włączony troll mode :) A argument obozów koncentracyjnych to takie dietetyczne reductio ad Hitlerum ;)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 21.01.16, 07:37
    Wypadające brwi przesłoniły mi oczy i nie doczytałam o troll mode :P

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • wont2 21.01.16, 07:42
    sea.sea napisała:

    > Wypadające brwi przesłoniły mi oczy i nie doczytałam o troll mode :P
    ---------
    Ale mam nadzieję, że nie wszystkie brwi wypadły, bo bym sobie nie darował. Co prawda Twoje piękne oczy nie potrzebują rozpraszających uwagę oprawek, no ale wiesz - po prostu człowiek bez brwi wygląda idiotycznie :P

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 21.01.16, 07:54
    sea.sea napisała:

    > Fascynujące. Ja też nie sądzę, no i? Ja nie twierdzę, że każdy, kto je MAŁO, od
    > razu ma anoreksję, względnie galopujące niedobory. Ale Wont się powołał na arg
    > ument, od którego ciśnienie mi skacze tak, że mi brwi wypadają :P Dieta obozowa
    > miała jakieś powalające 500 kalorii właśnie. No ciekawe, ile dorosłych ludzi j
    > est w stanie przeżyć o 500 kaloriach i się nie rozchorować, ciekawe :) Gdyby ch
    > udnięcie było prostą funkcją: liczysz zapotrzebowanie, ucinasz paręset i jest s
    > uper, to by było fajnie, ale tak nie jest. Nie znasz przykładów, gdzie ktoś zgł
    > asza, że nie mógł schudnąć, ale odstawił nabiał/gluten/mięso i teraz, mimo że w
    > pieprza jak górnik wszystkie pozostałe produkty, schudł i trzyma sylwetkę? Albo
    > , że ktoś nie jadł i nie chudł, ale zaczął jeść kalorycznie więcej niz wcześnie
    > j, tyle że czegoś innego, i dopiero zaczął chudnąć? No właśnie...

    Ja sobie niedawno test robiłam. Ile ważę, ile bym chciała ważyć i w jakim czasie bym chciała wagę zrzucić. Fakt, pojechałam, ale jak marzyć to marzyć;)) Obliczyło i wypluło że mam jeść mniej o 500 kalorii. No to świetnie!!! Co to jest 500 kalorii mniej. PO zastanowieniu i dogłębnej analizie okazało się że mam jeść -500 kalorii:)))
    A co do zbawinnego wpływu diety na dupę. Pracuję w miejscu w którym przebywa kilkadziesiąt zamkniętych dziewczyn karmionych zbilansowaną dietą ( zwłaszcza po ostatnich zmianach żywieniowych w oświacie). I wiecie co? Żadna nie urosła, zmian w budowie dupy wielkich nie zaobserwowałam.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • that.bitch.is.sick 21.01.16, 07:57
    wont2 napisał:

    > > Zawle, nie kwestionujac (a wrecz postulujac) potrzeby konsultacji z dietetykiem
    > , ewentualnie psychologiem, to jednak wszystko sprowadza sie do bilansu kaloryc
    > znego. Jak jest dodatni - tyjesz, jak ujemny - chudniesz. Jakos w obozach konce
    > ntacyjnych nie bylo stukilowych grubasow.
    >

    Nic się nie sprowadza do bilansu kalorycznego po co piszesz bzdury? ponieważ przy b.zredukowanej kalorycznie diecie nie masz szans dostarczyć organizmowi koniecznych składników odżywczych
    , dochodzi do niedoborów, metabolizm przestawia się na inną wydajność, więc przy powrocie do diety bardziej energetycznej, co musi nastąpić by nie wyniszczyć organizmu - tyjesz szybciej i łatwiej.
    Na nadwagę i wygląd w wieku tzw.średnim ma wpływ sposób odżywiania całego życia. Śmieciowa dieta biedaków jedzenie przetworzone, jedzenie odpadków mięsnych z dań gotowych czy firm cateringowych, czy jedzenie świni 3 razy dziennie prowadzi do nadwagi, otyłości biorącej się b.często z chorób które nabyte zostały podczas degeneracji organizmu niewłaściwą dietą i trybem życia. Liczne diety zwłaszcza głodówki - prowadzą do spowolnienia metabolizmu i jako takie, niczego nie dają oprócz wpędzania się w chorobę. Do czego prowadzi obóz - wiemy. Nie idzie i to by schudnąć - bo to może każdy, chodzi o to by utrzymać wydajność intelektualną, zdrowie i wygląd pozostając szczupłym całe życie. To nie jest łatwe biorąc pod uwagę tryb życia i dostęp do śmieciowego jedzenia, typ budowy ciała która wygląda mniej lub bardziej smukle.
    Mam nadzieję że prostymi słowy wytłumaczyłam bo mam wrażenie że rozmowa z tobą przypomina często rozmowę z dzieckiem. A ty masz ile lat wont? 40 ? Ogarnij się.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 21.01.16, 08:10
    that.bitch.is.sick napisała: ponieważ p
    > rzy b.zredukowanej kalorycznie diecie nie masz szans dostarczyć organizmowi kon
    > iecznych składników odżywczych

    Czasami nawet przy niezredukowanej diecie też nie masz szans. Bo masz żołądek w złym stanie, bo brak enzymów trawiennych, bo za mało składników odżywczych jest w pożywieniu, bo brakuje pożytecznych bakterii itd. I wtedy organizm woła o więcej i dostaje więcej mało wartościowego pożywienia które nie zaspokaja głodu komórkowego. To bardzo skomplikowany i zależny od wielu czynników proces.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • sabat777 21.01.16, 10:07
    W najkrotszym ze skrotow: prawo minimum Liebiga
  • sabat777 21.01.16, 10:03
    Mialem nie pisac, ale na temat mojego konika sie wypowiem. W sumie to oboje macie racje - wszystko sprowadza sie do bilansu kalorycznego, tylko pozycje w tym bilansie nie sa stale. Zarowno przemiana spoczynkowa jaki i strona wydatku energetycznego to sa czynniki zmienne. Przeciez wielu sportowcow zre 6-10 tys kalorii i utrzymuje wage (mowimy o poziomie olimpijskim). Ale ich organizmy sa jak rozpedzone bolidy. Zatem owszem - przede wszystkim bilans - ale czym innym jest bilans kaloryczny finalisty olimpiady a czym innym bilans blondyneczki, ktora niesie pod pacha skoroszyt na ksero, a w drugiej rece talerzyk z polowa buleczki posmarowana serkiem Almette :D
    Pamietam jak dzubdzialy jedzenie rozne panieneczki stazystki z dzialu rachunkowosci. Ja bym po takim zarciu musial jeszcze zezrec talerz, zeby nie czuc glodu. No i to tez trza uwzglednic. Ciezko porownywac takiego swiniaka jak ja z jakas mala pchelka w okularach, swiezo po studiach i raczkami jak zapalki. Przemiana spoczynkowa ze dwa razy nizsza pewnie :)
    Ogolnie moja rada jest taka, zeby nie schodzic ponizej 20% niedoboru kalorii i robic cykling kaloriami np. 2 tygodnie redukcji i 2 tygodnie utrzymanie wagi. Wtedy co prawda rezultaty ida powoli ale sa najtrwalsze. Trening tez jest kluczowy, zeby utrzymac mase miesniowa.
  • rekreativa 21.01.16, 12:03
    Sabacie, a jak to się właściwie oblicza, o ile mniej tych kalorii zjeść, żeby zacząć chudnąć?


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat777 21.01.16, 12:26
    rekreativa napisała:

    > Sabacie, a jak to się właściwie oblicza, o ile mniej tych kalorii zjeść, żeby z
    > acząć chudnąć?

    Obserwacja. Ustalić dietę, zacząć liczyć kalorie, wrzucić jakiś standardowy wysiłek w plan dnia i po miesiącu, dwóch możesz zobaczyć czy waga idzie w dół czy rośnie. Chodzi o regularne obserwacje i średnią z nich, bo po impce z dużą dozą alkoholu, albo solidniejszym czyszczeniu jelit możesz ważyć trochę mniej. Po paru tygodniach skrupulatnej obserwacji będziesz mogła ocenić jakie masz zapotrzebowanie kaloryczne. Bo jeśli chudniesz, to wiesz ile. Jeśli tyjesz - wiesz o ile przybrałaś. Jeśli ważysz tyle samo - to znaczy, że to co aktualnie jesz się bilansuje z wydatkiem. W sumie dość prosta sprawa, tylko wymagająca konsekwencji. Standardowe kalkulatory kalorii można mieć na uwadze, ale to jest dla typowych przypadków. U mnie się nie sprawdza.
  • marek.zak1 21.01.16, 12:59
    sabat777 napisał:


    > Obserwacja. Ustalić dietę, zacząć liczyć kalorie, wrzucić jakiś standardowy wysiłek w plan dnia i po miesiącu, dwóch możesz zobaczyć czy waga idzie w dół czy rośnie.
    -----------------------------------------------------

    Sabat, ja się ważę codziennie, mam określona wagę, i przy różnicy powyżej 200 g podejmuję następnego dnia określone akcje, w jedną czy w drugą stronę.
  • hello-kitty2 21.01.16, 15:02
    sabat777 napisał:

    Jeśli ważysz tyle samo - to znaczy, że to co aktualnie jesz się
    > bilansuje z wydatkiem.

    A w przypadku uprawiania sportu mierzyc centymetrem + fota, a nie wazyc.
    www.roypumphrey.com/wp-content/uploads/2013/03/tumblr_mbpxovG8cG1rd0tw8o1_1280-425x275.jpg
    33.media.tumblr.com/tumblr_m3pqqwpDxQ1r8xeln.jpg
    www.shopwithme.co.za/uploads/1/1/8/4/11848896/1410007843.jpg
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat777 21.01.16, 17:38
    A najlepiej mierzyc faldomierzem. Ja oceniam po widocznosci miesni brzucha,, doslownie pare kilo robi duza roznice.
  • zawle 21.01.16, 12:55
    calcoolator.pl/dzienny_kalkulator_kalorii.html#


    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • sidsidsid 21.01.16, 16:59
    > rel="nofollow">calcoolator.pl/dzienny_kalkulator_kalorii.html#

    W zależności od tego, jaki tryb życia wybiorę (bo np. jeden tydzień mam jeżdżący samochodem i siedzący na tyłku, a w drugim latam na aerobik i dużo chodzę piechotą, więc w sumie nie wiem), wychodzi mi od 1500 do prawie 2000 kalorii.
  • sidsidsid 20.01.16, 20:32
    > ja całe życie byłam szczuplutka ( wręcz bardzo) bez żadnych ograniczeń. Jadałam
    > ile i co chciałam. Znam dwie osoby niezdiagnozowane ( pomimo wizyt u wszelkiej
    > maści specjalistów), na diecie od lat ważących ponad 100. Znam je bardzo dobrz
    > e i nie są to opychające się niedbaluchy. Wiem więc że takie osoby istnieją.

    Ależ ja wierzę, że istnieją. Ale osłabia mnie wywalanie tarczycy, hormonów i "nic nie jem, a tyję" prawie zawsze w temacie nadwagi czy otyłości, podczas gdy takie przypadki to margines, nie norma. Tyje się od niedostosowanego (nadmiernego) do zapotrzebowania odżywiania i braku ruchu. A że jedna osoba może zjeść 2800 kalorii dziennie i raz w tygodniu pójść na spacer, a druga nie może zjeść więcej niż 1800 kcal i musi poruszać się intensywnie trzy razy w tygodniu, żeby być szczupłą - no niestety, życie nie jest sprawiedliwe.
  • sidsidsid 20.01.16, 20:41
    Aha, jeszcze dodam (oczywiście nie dotyczy to znacznej nadwagi), że jest coś potocznie zwane zbieraniem się wody w organizmie. A ja przed okresem zawsze jestem jakby trochę spuchnięta, tzn. wydaje się sobie grubsza czy raczej pełniejsza niż normalnie, a w spodnie rurki też jakoś ciężej się wbić. Gdzieś tak w 3-5 dniu cyklu wszystko wraca do normy.
  • zawle 20.01.16, 21:07
    sidsidsid napisał(a): > Ależ ja wierzę, że istnieją. Ale osłabia mnie wywalanie tarczycy, hormonów i "n
    > ic nie jem, a tyję" prawie zawsze w temacie nadwagi czy otyłości, podczas gdy t
    > akie przypadki to margines, nie norma. Tyje się od niedostosowanego (nadmierneg
    > o) do zapotrzebowania odżywiania i braku ruchu. A że jedna osoba może zjeść 280
    > 0 kalorii dziennie i raz w tygodniu pójść na spacer, a druga nie może zjeść wię
    > cej niż 1800 kcal i musi poruszać się intensywnie trzy razy w tygodniu, żeby by
    > ć szczupłą - no niestety, życie nie jest sprawiedliwe.

    Ale tak jest w każdej dziedzinie. Każdy ma swoje obszary na których ściemnia albo siebie, albo siebie i innych. Według mnie ludzie mają gorsze przewiny na karku niż waga;)
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • ninek04 21.01.16, 04:22
    >Ale osłabia mnie wywalanie tarczycy, hormonów i "nic nie jem, a tyję" prawie zawsze w temacie nadwagi czy otyłości, podczas gdy takie przypadki to margines, nie norma. Tyje się od niedostosowanego (nadmiernego) do zapotrzebowania odżywiania i braku ruchu. <

    He,he,ciekawe co powiem, jak się znajdę w fazie menopauzy, gdzie wtedy dopiero hormony szaleją, a waga szybuje w zastraszającym tempie w górę, ale teraz podzielam Twoje zdanie -ograniczona podaż kalorii i ruch to podstawa. Nie istnieją żadne inne cudowne środki czy wymyślne diety cud,szkoda kasy na nie nawet.
  • hello-kitty2 20.01.16, 23:15
    sidsidsid napisał(a):

    > Nie lubisz mnie dlatego, że jestem chuda, a Ty wręcz przeciwnie, czy dlatego, ż
    > e miałam romans z żonatym, a Ciebie zdradzał mąż, o ile dobrze kojarzę?
    > Dzisiaj zjadłam dwie kanapki (pieczywo pełnoziarniste, szynka, ser, sałata), ja
    > błko, banana, na obiad filet z piersi kurczaka, surówka i frytki. Oczywiście fr
    > ytek nie wcinam codziennie (mam fazę na nie i na chipsy raz w miesiącu:)

    Gratulacje dzieki frytkom dociagnelas dzisiaj do 1200 kcal, normalnie pochlaniasz pewnie do 1000 kcal. Twoje zapotrzebowanie w zaleznosci od aktywnosci wynosi 1600-1800 kcal. Czyli jestes na nieustajacej diecie odchudzajacej. Jak zaczniesz pochlaniac tyle co powinnas normalnie zaczniesz tyc. Jestes antyprzykladem dla kazdej kobiety, a co dopiero dla chorej.

    NIe lubie Cie z tego samego powodu dla ktorego inni Cie nie lubia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 21.01.16, 05:02
    hello -kitty2napisala
    >Twoje zapotrzebowanie w zaleznosci od aktywnosci wynosi 1600-1800 kcal. Czyli jestes na nieustajacej diecie odchudzajacej. Jak zaczniesz pochlaniac tyle co powinnas normalnie zaczniesz tyc. Jestes antyprzykladem dla kazdej kobiety, a co dopiero dla chorej. <

    A skąd Ty to wiesz, ile wynosi zapotrzebowanie kaloryczne osoby, nie widząc jej na oczy,nie wiedząc, jaki tryb życia prowadzi, jak wygląda jej dieta,jak wyglądają wyniki jej badań.? I w dodatku z góry ustalasz, ile kalorii ma zjeść, by można było ją uznać za nie chorą.Dlaczego ktoś, kto mało je,bo tyle potrzebuje i dobrze się czuje, zarówno fizycznie, psychicznie, jak i dobrze ze swoim ciałem ma być zaraz antyprzykladem? Każdy odpowiada za siebie, więc nie wiem, czemu Ty ustalasz, że ktoś mało jedząc bezustannie się odchudza, i odbiega od normy.? Z głodu to mało kto umiera, a wystarczy rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, że nawet małe dzieci żrą o wiele za dużo, a tych szczupłych i w normie wagowej ludzi to jakoś ciężko spotkać, większość to ciężka liga- i oni to są dopiero chorzy, długo by wymieniać na co.

    >NIe lubie Cie z tego samego powodu dla ktorego inni Cie nie lubia >

    Na pewno nie wszyscy inni, mów za siebie;)

  • sidsidsid 21.01.16, 16:56
    > A skąd Ty to wiesz, ile wynosi zapotrzebowanie kaloryczne osoby, nie widząc jej
    > na oczy,nie wiedząc, jaki tryb życia prowadzi, jak wygląda jej dieta,jak wyglą
    > dają wyniki jej badań.?

    To raz, a dwa - nie wie, ile zjadłam (np. 100 gramów czy 300), co jadłam między posiłkami, jak przyrządziłam główne posiłki (tłusto czy chudo). Ale przecież tutaj wcale nie o to chodzi, tylko o to, żeby doczepić się do nielubianego nicka plus samej będąc bardzo grubą, uprawiać życzeniowe myślenie, jak to szczupła osoba musi się głodzić, bo gdyby jadła "normalnie", to na pewno by przytyła. Nie kopmy lezącej.
  • sabat777 21.01.16, 17:53
    Kitty nie jest bardzo gruba. Chyba ze jestem nie na czasie. Ale nawet jak ma - strzelam - z 5kg nadwagi teraz, bo z jakichs wzgledow olala sprawe ostatnio, to wizualnie wciaz ma bardzo duzy potencjal. Mozna jej wiele zarzucic - nieprzewidywalnosc, zmienne nastroje - ale nie robiac sobie z geby dupy zareczam, ze babka jest bardzo spoko jesli chodzi o wyglad. Niektorzy panowie placa za seks z mniej atrakcyjnymi niz ona, wiec Twoj argument ad personam jest niestety z dupy wziety.
  • sidsidsid 21.01.16, 18:01
    > Kitty nie jest bardzo gruba.

    No sorry, sama pisała, że jest/była za gruba, żeby znaleźć sobie w Polsce faceta. I to takiego do związku, a nie do seksu. Poza tym wykazuje typową dla bardzo grubych kobiet niechęć do kobiet szczupłych - pytanie mnie o jadłospis, wyliczanie kalorii, sugerowanie niedowagi/anoreksji. No chyba, że jej ocena własnej tuszy to problem w głowie, a nie w wadze, a niechęć do mnie jest personalna, bardziej za romans z żonatym (bo w tym temacie tez jest jakaś przewrażliwiona) czy cholera wie za co, niż za moją szczupłość.
    Z autopsji - nieprzychylne lub takie z podtekstem komentarze, dotyczące mojej wagi/figury, spotykają mnie tylko od grubych (grubych, nie z lekką nadwagą) kobiet, no - ze dwa razy się zdarzyło od facetów mających żony jak szafy czterodrzwiowe. Babki noszące, tak na oko, rozmiar 36-42, czyli w normie, nigdy nie miały problemu z moją szczupłością i nie musiały leczyć kompleksów w taki sposób.
  • sabat777 21.01.16, 18:19
    Albo miala pecha do facetów, bo typ ktory chodzi za babka i zasuwa jej, ze jest za gruba, dla mnie idealnie komponuje sie z obrazem toksycznej mendy. Sam takich czasem spotykam, ale w tych chwilach wstydze sie, ze laczy mnie z nimi to, ze oni tez nosza jaja. Jakbym mogl, to bym im nie pozwolil, bo nie zasluguja. W ogole zrzedliwy i czepialski facet to najgorsze co sie moze babie przytrafic. Zauwazylem tez, ze tacy maja tendencje do nie ruchania swoich partnetek, wiec czarna dupa podwojna w tym miejscu.
  • sidsidsid 21.01.16, 19:13
    > Albo miala pecha do facetów, bo typ ktory chodzi za babka i zasuwa jej, ze jest
    > za gruba, dla mnie idealnie komponuje sie z obrazem toksycznej mendy.

    Biorąc pod uwagę, że w Polsce ma lub miewa facetów szeroki przekrój kobiet, także pod względem wizualnym, to musiałby to być nawet nie pech, co fatum jakieś.
  • zyg_zyg_zyg 21.01.16, 19:02
    > Poza tym wykazuje typową dla bardzo
    > grubych kobiet niechęć do kobiet szczupłych

    Pierdzielisz, Sid. Ja tam jestem szczupła, a niechęci ze strony Kici nie doświadczyłam. To znaczy wiem już, że do łóżka by ze mną nie poszła ;-) ale to nie niechęć, tylko upodobanie seksualne. Podobne zresztą do mojego - drugiego chudzielca w wyrku bym nie zdzierżyła.

    Żonaci też pudło, bo przecież Kicia już pisała, że stukała i żonatych. Więc szukaj dalej, za co Cię nie lubi... ;-)
  • sidsidsid 21.01.16, 19:11
    > Żonaci też pudło, bo przecież Kicia już pisała, że stukała i żonatych.

    No i znowu nie odrobiłam lekcji i nie zapoznałam się z historią forum.:)

    > Więc szukaj dalej, za co Cię nie lubi... ;-)

    Zauważyłam, że lubi się do mnie przypieprzać, ale aż tak mnie to nie nurtuje, żeby szukać.:)
  • hello-kitty2 21.01.16, 20:44
    sidsidsid napisał(a):

    > No sorry, sama pisała, że jest/była za gruba, żeby znaleźć sobie w Polsce facet
    > a. I to takiego do związku, a nie do seksu. Poza tym wykazuje typową dla bardzo
    > grubych kobiet niechęć do kobiet szczupłych - pytanie mnie o jadłospis, wylicz
    > anie kalorii, sugerowanie niedowagi/anoreksji. No chyba, że jej ocena własnej t
    > uszy to problem w głowie, a nie w wadze, a niechęć do mnie jest personalna, bar
    > dziej za romans z żonatym (bo w tym temacie tez jest jakaś przewrażliwiona) czy
    > cholera wie za co, niż za moją szczupłość.
    > Z autopsji - nieprzychylne lub takie z podtekstem komentarze, dotyczące mojej w
    > agi/figury, spotykają mnie tylko od grubych (grubych, nie z lekką nadwagą) kobi
    > et, no - ze dwa razy się zdarzyło od facetów mających żony jak szafy czterodrzw
    > iowe. Babki noszące, tak na oko, rozmiar 36-42, czyli w normie, nigdy nie miały
    > problemu z moją szczupłością i nie musiały leczyć kompleksów w taki sposób.

    hehe niepotrzebne dyplomy z dietetyki i psychiatrii wystarczy babke podeslac do Sid, ktora na oko oceni jej rozmiar, do tego dorzuci jej poziom uczulenia na wlasne pierdy i obliczy poziom nadwagi czy jak w moim przypadku (niestety nie do ukrycia) poziom otylosci ;-)

    A na powaznie: Twoja waga mnie nie obchodzi ani z kim sypiasz ale sugerowanie Zawle zeby brala przyklad z Ciebie (pomijajac w ogole roznice wieku 10-15 lat), porownywanie sie do niej z nieklamana wyniosloscia mnie po prostu wkurwia, bo jest delikatnie mowiac szkodliwe.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sidsidsid 21.01.16, 21:01
    > ale sugerowanie Zawle zeby brala przyklad z Ciebie (...) porownywanie sie do niej z
    > nieklamana wyniosloscia

    A to już Twoja interpretacja, bo ja odniosłam się do zjawiska "tyję przez tarczycę" jako takiego. Jak na osobę, której nie obchodzi ani moja waga, ani to z kim sypiam, lubisz łazić za mną po wątkach, kiedy pojawiają się te dwa tematy i wypowiadać się w tonie mającym na celu, że się tak wyrażę, popsuć mi humor/w jakiś dziwny sposób polepszyć twój. Coś jak moja koleżanka od mieszkania z kredytem, o której już pisałam. I nie muszę oceniać twojego rozmiaru i obliczać poziomu nadwagi - napisałaś, ze byłaś za gruba, żeby znaleźć sobie w Polsce faceta? Napisałaś. No chyba, że to jakimś szyfrem było.
  • hello-kitty2 21.01.16, 22:44
    sidsidsid napisał(a):

    I nie muszę oceniać twojego rozmiaru i obliczać poziom
    > u nadwagi - napisałaś, ze byłaś za gruba, żeby znaleźć sobie w Polsce faceta? N
    > apisałaś. No chyba, że to jakimś szyfrem było.

    Napisalam, ze w Polsce nie moglam sie z nikim zwiazac, bo bylam za gruba. Czytaj: jak mialam sie wiazac i sluchac, ze moze bym cos zrzucila, to juz mi sie odechciewalo, bo takie mialam doswiadczenia z tymi, z ktorymi bylam wczesniej zwiazana. Na zachodzie tego nie doswiadczam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • that.bitch.is.sick 21.01.16, 22:56
    sidsidsid napisał(a):

    > > ale >
    > A to już Twoja interpretacja, bo ja odniosłam się do zjawiska "tyję przez tarcz
    > ycę" jako takiego. Jak na osobę, której nie obchodzi ani moja waga, ani to z ki
    > m sypiam, lubisz łazić za mną po wątkach, kiedy pojawiają się te dwa tematy i w
    > ypowiadać się w tonie mającym na celu, że się tak wyrażę, popsuć mi humor/w jak
    > iś dziwny sposób polepszyć twój. Coś jak moja koleżanka od mieszkania z kredyte
    > m, o której już pisałam. I nie muszę oceniać twojego rozmiaru i obliczać poziom
    > u nadwagi - napisałaś, ze byłaś za gruba, żeby znaleźć sobie w Polsce faceta? N
    > apisałaś. No chyba, że to jakimś szyfrem było.

    Sid, masz obsesje urojeń że kogoś obchodzisz, w kimś wzbudzasz emocje lub ktoś za tobą chodzi. Rzadko w życiu jesteśmy gwiazdami. Rozumiem że to odbicie Twoich podświadomych pragnień- jednakowoż, ile byś tu nie przemycała swych zalet - zapewniam Cię że to nie jest tego typu forum, to smutne forum, np. kitty, która nie pisze tu w celach konfrontacyjnych, tylko z sercem na dłoni, by inni z jej doświadczeń skorzystali. Nie musisz z żadną tu kobietą rywalizować, mimo że miotasz się mocno z jakimś ukrytym bólem szarżując ad personam na każdego kto się zbliży. Wyluzuj trochę. Nie jesteśmy przeciwko Tobie, rozumiemy że to faza nieuchronnie mijającego buntu:).

    Ps. Tyle postów i to tylko na temat relacji z innymi na forum, oj Sid mniej się zajmuj sobą, będzie Ci lżej.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • sabat777 21.01.16, 23:03
    Zgadzam sie Bitch, ze to smutne forum. Kiedys porownywalem forum do domu wariatow, ale nie dlatego, zeby komus zarzucic szalenstwo, ale wyczytalem u Kepinskiego, ze chorzy w osrodkach tworza hermetyczne kregi, zwierzaja sie i ufaja tylko sobie nawzajem. Takie sprzysiezenie w nieszczesciu. A na forum mnostwo osob to ludzie gleboko nieszczesliwi, nawet jesli to poczucie nieszczescia jest tylko kaprysem ich umyslu, czy tam wlasnorecznie wybudowana klatka. Przerwana lekcja muzyki, jak nic...
  • that.bitch.is.sick 21.01.16, 23:41
    sabat777 napisał:

    > Zgadzam sie Bitch, ze to smutne forum. Kiedys porownywalem forum do domu wariat
    > ow, ale nie dlatego, zeby komus zarzucic szalenstwo, ale wyczytalem u Kepinskie
    > go, ze chorzy w osrodkach tworza hermetyczne kregi, zwierzaja sie i ufaja tylko
    > sobie nawzajem. Takie sprzysiezenie w nieszczesciu. A na forum mnostwo osob to
    > ludzie gleboko nieszczesliwi, nawet jesli to poczucie nieszczescia jest tylko
    > kaprysem ich umyslu, czy tam wlasnorecznie wybudowana klatka. Przerwana lekcja
    > muzyki, jak nic...

    A słyszałeś o realizmie depresyjnym?:) jesteśmy mędrcami..ile razy próbuję tu być pozytywna to jestem źle odbierana :). To najsmutniejsze na świecie gdy nie ma seksu lub nie chce się seksu.


    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • sabat777 21.01.16, 23:50
    No powiedzmy, ze jest jeszcze pare innych smutnych rzeczy, ale brak seksu jest jedna z najsmutniejszych. O realizmie depresyjnym nie slyszalem w sensie zdefiniowanego zjawiska, ale zdawalem sobie sprawe z jego istnienia, bo jest to dosc oczywiste.
  • zawle 22.01.16, 00:41
    Czy mogę zdementować moją wagę? Zamiast 32 noszę obecnie 38/40. Mówiłam o tym że przytyłam bez związku ze zmiana diety czy aktywności fizycznej. Wierzę więc osobom które się z tym problemem borykają. Znam też bardzo apetyczną 44 i mało fajną 34. I cenię sobie różnorodność w budowie. Niestety nastały czasy gdzie wszyscy muszą być klonami jakichś gwiazdek pop.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • hello-kitty2 22.01.16, 01:37
    zawle napisała:

    > Czy mogę zdementować moją wagę? Zamiast 32 noszę obecnie 38/40. Mówiłam o tym ż
    > e przytyłam bez związku ze zmiana diety czy aktywności fizycznej. Wierzę więc o
    > sobom które się z tym problemem borykają. Znam też bardzo apetyczną 44 i mało f
    > ajną 34. I cenię sobie różnorodność w budowie. Niestety nastały czasy gdzie wsz
    > yscy muszą być klonami jakichś gwiazdek pop.

    Pozostaje tylko jedno pytanie: czemu sie boczysz na silke? Kiedys chodzilas i chwalilas, ze sie wstapilas czy skurczylas, jakis tak to szlo. Znudzenie to tez dobry powod jakby co.

    A moze niech ludzie popisza co za sporty uprawiaja, to cos sobie wybierzemy nowego? Kejt pisala, ze narty. Ja nie umiem jezdzic :( Poza tym sniegu u mnie nie bylo jeszcze tej zimy i chyba juz nie bedzie. Na Swieta bylo 16 stopni.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 22.01.16, 10:44
    hello-kitty2 napisała: > Pozostaje tylko jedno pytanie: czemu sie boczysz na silke? Kiedys chodzilas i c
    > hwalilas, ze sie wstapilas czy skurczylas, jakis tak to szlo. Znudzenie to tez
    > dobry powod jakby co.

    No właśnie znudzenie. ja się bardzo szybko nudzę. Rok napieprzania na siłce skutecznie mnie do niej zniechęcił. Do tego mam tendencję do łapania masy mięśniowej. Mam bice jak mój syn;) Na siłce chudłam 2 kg miesięcznie. Mam wrażenie że trzeba potem trzymać wagę bo mięśnie oblewają się tłuszczem i człowiek robi się większy, co dla faceta jest ok, ale dla babki niekoniecznie. Zle się do tego zabrałam, nieumiejętnie.
    >
    > A moze niech ludzie popisza co za sporty uprawiaja, to cos sobie wybierzemy now
    > ego? Kejt pisala, ze narty. Ja nie umiem jezdzic :( Poza tym sniegu u mnie nie
    > bylo jeszcze tej zimy i chyba juz nie bedzie. Na Swieta bylo 16 stopni.
    >
    Myślę o basenie i jodze. Moja córa od lat ją uprawia. I czekam do wakacji....domek działkowy mam do obicia w środku boazerią, podłogę położę i taras nowy. Zaraz schudnę:)) Liczę też na leki. Mój obecny też lubi szczuplutkie, sam ma ciało 16 latka.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • burzowa.kejt 22.01.16, 18:13
    hello-kitty2 napisała:
    > A moze niech ludzie popisza co za sporty uprawiaja, to cos sobie wybierzemy now
    > ego? Kejt pisala, ze narty. Ja nie umiem jezdzic :( Poza tym sniegu u mnie nie
    > bylo jeszcze tej zimy i chyba juz nie bedzie. Na Swieta bylo 16 stopni.

    A wiesz, że tutaj gdzie jeżdżę tak na co dzień, przyjeżdża mnóstwo Holendrów?
    Najwięcej jest ich zawsze w lutym, bo chyba wtedy macie ferie w NL , ale generalnie są cały sezon i zawsze mnie zastanawiało, dlaczego zamiast do Szwajcarii czy Włoch, gdzie ośrodków narciarskich zatrzęsienie, wolą przyjechać do Czech.
    Aż partner zagadnął na wyciągu Holendra i okazało się, że przyjeżdżają z powodu egzotyki oraz niższych cen.
    W Karkonoszach zima że hej, na stokach choinki uginają się pod śnieżnymi czapami, jest bardzo dobrze.
  • hello-kitty2 23.01.16, 00:04
    burzowa.kejt napisała:

    > A wiesz, że tutaj gdzie jeżdżę tak na co dzień, przyjeżdża mnóstwo Holendrów?
    > Najwięcej jest ich zawsze w lutym, bo chyba wtedy macie ferie w NL , ale genera
    > lnie są cały sezon i zawsze mnie zastanawiało, dlaczego zamiast do Szwajcarii c
    > zy Włoch, gdzie ośrodków narciarskich zatrzęsienie, wolą przyjechać do Czech.
    > Aż partner zagadnął na wyciągu Holendra i okazało się, że przyjeżdżają z powodu
    > egzotyki oraz niższych cen.

    Ci to sa wszedzie, bo maja swira na punkcie wakacji/wypoczynku. Wyjezdzasz kilka tys km dalej, rozbijasz namiot, patrzysz a na okolo glownie oni, odczepic sie nie mozna ani innej kutury poznac ;-)

    A w Czechach nigdy nie bylam, choc Czechow paru poznalam i lubilam.

    > W Karkonoszach zima że hej, na stokach choinki uginają się pod śnieżnymi czapam
    > i, jest bardzo dobrze.

    O kurcze, fajnie, a u mnie deszcz leje. Snieg ani razu nie spadl ;(

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lampardzikus 22.01.16, 10:05


    sabat777 napisał:
    /
    Zgadzam sie Bitch, ze to smutne forum. Kiedys porownywalem forum do domu
    wariatow, ale nie dlatego, zeby komus zarzucic szalenstwo, ale wyczytalem u Kepinskie
    go, ze chorzy w osrodkach tworza hermetyczne kregi, zwierzaja sie i ufaja
    tylko sobie nawzajem. Takie sprzysiezenie w nieszczesciu./

    No właśnie. Spoiwem tego forum i ludzi (są tu przecież stali bywalcy od X lat!!) co jest? Mógłbym wymienić tu kilka, a nawet kilkanaście nicków ludzi, którzy są tu właściwie od zawsze i są zawsze ;). Co ich trzyma tutaj? Czy wszyscy są tu - jak to napisałeś sabat - "sprzysiężeni w nieszczęściu"?
  • zyg_zyg_zyg 22.01.16, 10:10
    > No właśnie. Spoiwem tego forum i ludzi (są tu przecież stali bywalcy od X lat!!
    > ) co jest? Mógłbym wymienić tu kilka, a nawet kilkanaście nicków ludzi, którzy
    > są tu właściwie od zawsze i są zawsze ;). Co ich trzyma tutaj?

    Lubią gadać o seksie? Chociaż ostatnio na forum to o seksie akurat się nie gada... :-)
  • lampardzikus 22.01.16, 10:44
    zyg_zyg_zyg napisała:


    > Lubią gadać o seksie? Chociaż ostatnio na forum to o seksie akurat się nie gada
    > ... :-)

    Gadają i gadają. A coś z tego wynika? ;). Tyle lat gadania i są jakieś sukcesy?
  • zyg_zyg_zyg 22.01.16, 10:49
    > Gadają i gadają. A coś z tego wynika? ;). Tyle lat gadania i są jakieś sukcesy?

    Ale tak mam w imieniu wszystkich się wypowiedzieć, czy tylko we własnym? ;-)
  • lampardzikus 22.01.16, 10:57
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Gadają i gadają. A coś z tego wynika? ;). Tyle lat gadania i są jakieś su
    > kcesy?
    >
    > Ale tak mam w imieniu wszystkich się wypowiedzieć, czy tylko we własnym? ;-)

    To najpierw we własnym, a potem w imieniu wszystkich :)
  • zyg_zyg_zyg 22.01.16, 12:03
    To może odwrotnie :-)

    Sukces to pozytywny wynik jakiegoś zaplanowanego i założonego działania, które w zamiarze ma trwać przez określony czas. Sukces to rzeczownik dokonany ;-) Gadanie o seksie nie. Więc można po prostu siedzieć na forum i nie nastawiać się na osiąganie żadnych spektakularnych wyników, a jedynie sączyć na bieżąco małe przyjemności płynące z interakcji z ludźmi i tematem :-)

    Osobiście obecnie przyświeca mi głównie powyższa motywacja. Chociaż faktycznie mam na koncie jeden sukces, do którego prawdopodobnie przyczyniło się to forum. Znalazłam odpowiedź na pytanie, co zrobić żeby przestać cierpieć z braku seksu w pewnym związku (brzmi ona "Spierdalać!"). I jeszcze interesuje mnie, co robić, żeby przypadkiem nie trafić (nie zaprowadzić siebie) znów w to samo miejsce, albo w inną związkową czarną dupę, tylko żyć długo i szczęśliwie. Tu forum nie dostarcza mi już tak zgrabnie sformułowanych wytycznych. Widać ta wiedza jest bardziej mglista i rozmyta, a jej nabywanie bardziej rozciągnięte w czasie i miejscu... :-)





  • hello-kitty2 22.01.16, 12:23
    zyg_zyg_zyg napisała:

    Więc można po prostu siedzieć na forum i nie nastawiać się n
    > a osiąganie żadnych spektakularnych wyników, a jedynie sączyć na bieżąco małe p
    > rzyjemności płynące z interakcji z ludźmi i tematem :-)

    POdoba mi sie: smutni (i mniej smutni) ludzie saczacy male przyjemnosci ;)

    I jeszcze interesuje mnie, co robi
    > ć, żeby przypadkiem nie trafić (nie zaprowadzić siebie) znów w to samo miejsce,
    > albo w inną związkową czarną dupę, tylko żyć długo i szczęśliwie. Tu forum ni
    > e dostarcza mi już tak zgrabnie sformułowanych wytycznych. Widać ta wiedza jest
    > bardziej mglista i rozmyta, a jej nabywanie bardziej rozciągnięte w czasie i
    > miejscu... :-)

    Kochana najpierw musisz przdrzec sie przez szereg odpowiedzi na pytania typu: czy tluszcz lepiej wazyc czy mierzyc? czy grozi Europie wojna domowa? czy basen jest lepszy od jogi? ktore miasto jest w Polsce najbrzydsze? i jaki to jest rozmiar 42? ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat777 22.01.16, 12:32
    hello-kitty2 napisała:

    > POdoba mi sie: smutni (i mniej smutni) ludzie saczacy male przyjemnosci ;)

    No co, panuje atmosfera cafe baru :)
    Chociaz zaraz... Nie mial to czasem byc klub gogo? :)
  • hello-kitty2 22.01.16, 13:23
    sabat777 napisał:

    > No co, panuje atmosfera cafe baru :)
    > Chociaz zaraz... Nie mial to czasem byc klub gogo? :)

    Mowil mi jeden czlowiek, ze kluby gogo sie teraz zepsuly i staly sie niebezpieczne ale ja nigdy nie bylam wiec jestem zielona ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lampardzikus 22.01.16, 12:32
    zyg - małe przyjemności - to brzmi rozsądnie. Do tego trzeba dołożyć jeszcze "ambicje experckie" - to także źródło satysfakcji dla wielu z nas. Tak czy inaczej wszyscy zaglądają tu po to, żeby się lepiej poczuć. Jedni bo mają mega problemy, a inni którzy radzą, a jeszcze inni żeby powolutku sączyć Idealna symbioza.
  • zyg_zyg_zyg 22.01.16, 14:05
    Tak czy inacze
    > j wszyscy zaglądają tu po to, żeby się lepiej poczuć. Jedni bo mają mega proble
    > my, a inni którzy radzą, a jeszcze inni żeby powolutku sączyć Idealna symbioza.

    A Ty z której jesteś frakcji? :-)
  • sabat777 22.01.16, 11:36
    Ja za siebie moge powiedziec, ze z 2,5 letniego okresu bez seksu wrocilem w malzenstwie do czestotliwosci raz na 3-4 miesiace. Jesli ktos uwaza ze to sukces (ja nie) to moze tak uwazac.
    Natomiast trzeba powiedziec, ze przebywanie na tym forum przez ponad trzy lata dalo mi wiekszy oglad na swiat stosunkow damsko-meskich niz cale poprzednie zycie. Wiec bylo warto jesli o to chodzi. Poza tym czuje sie blizej wewnętrznego przelomu i kolejnej transformacji niz kiedykolwiek przedtem.
  • mabelle2000 22.01.16, 12:49
    lampardzikus napisał:

    > Gadają i gadają. A coś z tego wynika? ;). Tyle lat gadania i są jakieś sukcesy?

    Oczywiscie, ze wynika. Mnie na przyklad, przez te dwa czy trzy lata pobytu tutaj, wyklarowal sie w glowie i sprecyzowal moj erotyczny ideal ;-)
  • sidsidsid 22.01.16, 17:29
    > Zgadzam sie Bitch, ze to smutne forum.

    No właśnie zaczynam to zauważać. Na początku fajnie mi się pisało (a wcześniej czytało), bo można o seksie wprost, można rzucić mięchem, są ciekawe dyskusje, analizy takie często wbrew poprawności politycznej i temu jak_myślą_wszyscy, jest szukanie drugiego dna, a nie lans typu "jestem najbardziej zajebistą laską w mieście i mam orgazm podczas każdego seksu" czy w druga stronę, w stylu naiwnej i romantycznej ematki-kwoki: "wolę tuli-tuli, a mąż pożąda tylko mnie", są szczególaste rozmowy o seksie, technikach, o tym co kto lubi. Nie na każdym forum tak się da. Lecz teraz widzę ile tu frustracji, niespełnienia, problemów ze sobą i swoim życiem, czasami maskowanych myśleniem życzeniowym. Chyba średnio trafiłam - nie mam natury Pollyanny, a taki klimat może dobić, jeśli człowiek ma gorszy dzień.
  • hello-kitty2 21.01.16, 20:22
    ninek04 napisała:

    > A skąd Ty to wiesz, ile wynosi zapotrzebowanie kaloryczne osoby, nie widząc jej
    > na oczy,nie wiedząc, jaki tryb życia prowadzi, jak wygląda jej dieta,jak wyglą
    > dają wyniki jej badań.? I w dodatku z góry ustalasz, ile kalorii ma zjeść, by m
    > ożna było ją uznać za nie chorą.

    Przeciez podala dane wystarczajace do dokonania obliczen (dane nie tylko z tego watku). ''Uznac za nie chora''? Slucham? Ja nie zajmuje sie diagnozowaniem chorob lub ich braku.

    Dlaczego ktoś, kto mało je,bo tyle potrzebuje i
    > dobrze się czuje, zarówno fizycznie, psychicznie, jak i dobrze ze swoim ciałem
    > ma być zaraz antyprzykladem? Każdy odpowiada za siebie, więc nie wiem, czemu T
    > y ustalasz, że ktoś mało jedząc bezustannie się odchudza, i odbiega od normy.?

    Sorry ale Ty nie mozesz byc lekarzem, jak Cie Wont podejrzewal skoro twierdzisz, ze osoba dorosla przyjmujaca 1000-1200 kcal dziennie moze byc przykladem dla innych kobiet, a tym bardziej chorych. I tak jesli ktos CELOWO utrzymuje niedowage to odbiega od normy, byc moze nie tylko tej wagowej. Przypominam, ze temat rozpoczal sie od przypadku Zawle do ktorej Sid sie przyrownala. No wiec ja twierdze, ze jest gowno nie przykladem dla Zawle.

    > Z głodu to mało kto umiera, a wystarczy rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, że na
    > wet małe dzieci żrą o wiele za dużo, a tych szczupłych i w normie wagowej ludz
    > i to jakoś ciężko spotkać, większość to ciężka liga- i oni to są dopiero chorzy
    > , długo by wymieniać na co.

    Wiekszosc ludzi ma nadwage i otylosc, a CIEZKO SPOTKAC osobe w normie wagowej? A nie masz troche spaczonej percepcji? A moze norme masz jakas inna, swoja?

    > >NIe lubie Cie z tego samego powodu dla ktorego inni Cie nie lubia >
    >
    > Na pewno nie wszyscy inni, mów za siebie;)

    Przeczytaj jeszcze raz, co napisalam, bo ja akurat nie napisalam, ze wszyscy inni jej nie lubia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 21.01.16, 20:48
    hello -kitty2napisala
    >Sorry ale Ty nie mozesz byc lekarzem, jak Cie Wont podejrzewal skoro twierdzisz, ze osoba dorosla przyjmujaca 1000-1200 kcal dziennie moze byc przykladem dla innych kobiet, a tym bardziej chorych. I tak jesli ktos CELOWO utrzymuje niedowage to odbiega od normy, byc moze nie tylko tej wagowej. Przypominam, ze temat rozpoczal sie od przypadku Zawle do ktorej Sid sie przyrownala. No wiec ja twierdze, ze jest gowno nie przykladem dla Zawle.<

    Nigdzie nie napisałam, że jestem lekarzem, natomiast uważam, że można być zdrowym, przyjmując nawet te góra 1200 kcal,bo dla danej osoby może być to wystarczające zapotrzebowanie. A dlaczego ma to się równać utrzymywaniu celowej niedowagi,to też do końca nie rozumiem, o co Ci chodzi. Jeśli ktoś lubi być szczupłym tak sam z siebie, to tę pożądaną przez siebie wagę stara się utrzymywać, nawet jeśli inni uznają, że jest to już niedowaga. Tylko też nie wiem, którzy inni.Co jest normą, możesz mi powiedzieć?Jeśli ktoś mieści się w BMI, to jest w normie wtedy?



    >Wiekszosc ludzi ma nadwage i otylosc, a CIEZKO SPOTKAC osobe w normie wagowej? A nie masz troche spaczonej percepcji? A moze norme masz jakas inna, swoja?<

    No pewnie, że większość jest powyżej swojej normy wagowej, to już na przykładzie dzieci doskonale widać.Ty tego nie zauważasz, chodząc po ulicy, na basenie,w sklepie , gdziekolwiek indziej zresztą?Moja percepcja nie ma tu nic do rzeczy, bo takie są fakty i rzeczywistość,że nadwaga i otyłość są powszechne, a towarzyszą im niestety liczne choroby, na których leczenie wydaje się gigantyczne pieniądze, również z naszych składek. Więc problem istnieje, nie da się go zignorować, czy nie zauważać.


  • hello-kitty2 21.01.16, 21:29
    ninek04 napisała:

    > Nigdzie nie napisałam, że jestem lekarzem, natomiast uważam, że można być zdrow
    > ym, przyjmując nawet te góra 1200 kcal,bo dla danej osoby może być to wystarcza
    > jące zapotrzebowanie. A dlaczego ma to się równać utrzymywaniu celowej niedowag
    > i,to też do końca nie rozumiem, o co Ci chodzi. Jeśli ktoś lubi być szczupłym t
    > ak sam z siebie, to tę pożądaną przez siebie wagę stara się utrzymywać, nawet j
    > eśli inni uznają, że jest to już niedowaga. Tylko też nie wiem, którzy inni.Co
    > jest normą, możesz mi powiedzieć?Jeśli ktoś mieści się w BMI, to jest w normie
    > wtedy?

    Uwazam, ze podaz 1000-1200 kcal dziennie to dieta odchudzajaca, ktora w dluzszym okresie czasu prowadzi do wyniszczenia organizmu (nota bene na forach spotowych nazywana glodowka). Za norme mozna przyjac BMI.

    > >Wiekszosc ludzi ma nadwage i otylosc, a CIEZKO SPOTKAC osobe w normie wago
    > wej? A nie masz troche spaczonej percepcji? A moze norme masz jakas inna, swoja
    > ?<
    >
    > No pewnie, że większość jest powyżej swojej normy wagowej, to już na przykładzi
    > e dzieci doskonale widać.Ty tego nie zauważasz, chodząc po ulicy, na basenie,w
    > sklepie , gdziekolwiek indziej zresztą?Moja percepcja nie ma tu nic do rzeczy,
    > bo takie są fakty i rzeczywistość,że nadwaga i otyłość są powszechne, a towarzy
    > szą im niestety liczne choroby, na których leczenie wydaje się gigantyczne pien
    > iądze, również z naszych składek. Więc problem istnieje, nie da się go zignorow
    > ać, czy nie zauważać.

    Czyzby Polska zamienila sie w Wielka Brytanie czy USA, bo ja na swojej ulicy widze wiekszosc osob w normie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 21.01.16, 22:29
    hello -kitty2napisala
    >Uwazam, ze podaz 1000-1200 kcal dziennie to dieta odchudzajaca, ktora w dluzszym okresie czasu prowadzi do wyniszczenia organizmu (nota bene na forach spotowych nazywana glodowka). Za norme mozna przyjac BMI. <

    No dobra,ja tymi wyliczeniami odnośnie zapotrzebowania kalorycznego i jego redukcji , tak,jak tu niektórzy tak dokładnie się rozpisywali,się nie zajmowałam się i nie zajmuję, bo i tak nie miałabym na tyle samozaparcia, żeby ściśle trzymać się dokładnych wyliczeń w razie, gdyby przyszło mi się odchudzać -dlatego trzymam się tego, że mnie się po prostu skurczył żołądek i nie potrzebuję naprawdę wiele, by poczuć sytość, a przez to mniej jestem w stanie zjeść.Gdy przekroczę swój próg, od razu odczuwam fatalne skutki w postaci niestrawności, itp,więc rzadko to robię.

    >Czyzby Polska zamienila sie w Wielka Brytanie czy USA, bo ja na swojej ulicy widze wiekszosc osob w normie.<

    A ja jednak dalej się będę upierać, że większość jest powyżej normy.
  • sea.sea 21.01.16, 22:47
    No jeśli założymy, że do 42 włącznie jest w normie, to ja się będę upierać, że większość widuję w normie, niezależnie od płci.

    Choć z drugiej strony wspominałam już tu chyba, że będąc latem nad jeziorem byłam zdziwiona ilością otyłych dzieci oraz trzydziestoletnich chłopaków z brzuszkami. Dziewczyny akurat nad tym jeziorem trzymały formę - no ale może dlatego, że takie zaokrąglone się bardziej wstydzą wyjść w bikini nad wodę, niż panowie swoich brzuszków, zazwyczaj jednak faceci mają na własnym punkcie nieco lepsze samopoczucie niż kobiety.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • sabat777 21.01.16, 22:56
    No nie wiem, ja tam sie brzuszka wstydze. Ale zwalcze gada. :)
  • ninek04 21.01.16, 23:20
    >No jeśli założymy, że do 42 włącznie jest w normie, to ja się będę upierać, że większość widuję w normie, niezależnie od płci.<

    Może w takim razie te różnice w normie zależą od danego regionu, stąd to różne postrzeganie, kto się w tej normie mieści, a kto nie.Nie wiem, czy takie dane statystyczne faktycznie istnieją czy nie.

    >Choć z drugiej strony wspominałam już tu chyba, że będąc latem nad jeziorem byłam zdziwiona ilością otyłych dzieci oraz trzydziestoletnich chłopaków z brzuszkami. Dziewczyny akurat nad tym jeziorem trzymały formę - no ale może dlatego, że takie zaokrąglone się bardziej wstydzą wyjść w bikini nad wodę, niż panowie swoich brzuszków, zazwyczaj jednak faceci mają na własnym punkcie nieco lepsze samopoczucie niż kobiety.<

    No tak otylosc u dzieci to już plaga -ok.30% 11 latków ma nadwagę, to jest straszne.
    A że panowie swoimi obwislymi brzuszyskami się nie przejmują, eksponując je ochoczo na plaży i żłopiąc jedno piwo za drugim to jasne, że tak jest. Pewnie nie mają kompleksów, bo cóż tam taki okrągły brzuchol komu przeszkadza -im z pewnością nie.
  • sabat777 21.01.16, 23:39
    Kurcze, mysle ze okragly brzuchol to jednak kazdemu przeszkadza, a szczegolnie samemu posiadaczowi... Kto by nie wolal eksponowac na plazy szesciopaka miesni zamiast szesciopaka piwa..?
  • wont2 22.01.16, 09:52
    sea.sea napisała:

    > No jeśli założymy, że do 42 włącznie jest w normie, to ja się będę upierać, że
    > większość widuję w normie, niezależnie od płci.
    ---------
    Wrzucilybyscie fote, co konkretnie macie na mysli piszac "42" bo google images wyrzuca mi zdjecia bardzo utytych, tylko troche utytych i kurde bardzo szczuplych. Mowimy o sukienkach, sukniach, spodniach? Dla jakiego wzrostu?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 22.01.16, 21:21
    Damskie rzeczy mają rozmiary właśnie w takiej numeracji. Zarówno spodnie, jak i bluzki czy kiecki. Nie tyczy się to dżinsów, bo one mają inne oznaczenia - ze względu na długość nogawki i zdaje się obwód w biodrach/talii. Dla każdego wzrostu, bo to chodzi bardziej o wymiary szerokościowe. 42 to takie L, ja przez 42 rozumiem coś koło tego:

    bi.gazeta.pl/im/26/72/11/z18296102Q,idealne-jeansy-dla-noszacych-rozmiar-42-.jpg
    img.szafa.pl/forum/0/foto_cache/3a9/c1f/5e6/ea0/2f5/af9/e1a/6f0/e3e/ad9/a9_485x640.jpg
    encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQjeOGfekmSeBbAvVLvi0qU6NQrxR0hr9FXtUvHbJNIYJps2JI8
    bi.gazeta.pl/im/a0/96/12/z19492000Q,Sukienki-na-zime-dla-noszacych-rozmiar-42-.jpg

    Aczkolwiek ludzie bywają niesymetryczni i mogą mieć np górę ciała w rozmiarze 40 a dół w 42, albo w ogóle się różnić nawet o dwa rozmiary względem góra/dół - to wtedy, kiedy ktoś jest wyraźnym jabłkiem albo gruszką.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • wont2 23.01.16, 08:37
    Dzięki sea (seajuś? kurde durny nick sobie wybrałaś, że nie mogę zdrobnić) za linki.

    OK, to teraz wiem na czym stoimy. No i moim zdaniem to jest standard. Ale to nie powinien być standard, bo te babki są jednak utyte. Szczególnie to widać na pierwszym zdjęciu.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 23.01.16, 13:36
    Ta ale jest to jeszcze poziom utycia, który nie zwraca na siebie większej uwagi. Człowiek się mieści na pojedynczym siedzeniu w samolocie, a jak to dobrze rozegra i odpowiednio się ubierze, to co prawda nie poudaje kruszynki, ale też nie jest odruchowo opisywany jako "ta gruba baba spod piątki" :D

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • hello-kitty2 18.01.16, 22:37
    sidsidsid napisał(a):

    > Mogę potwierdzić tezę, która łamie również życzeniowe myślenie, jak to mężczyźn
    > i masowo (podkreślam - masowo, ja wiem, że fani są) lecą na nadwagę, zwaną popr
    > awnie politycznie krągłościami, czy na lansowane obecnie tyłki o cztery rozmiar
    > y większe, niż reszta sylwetki. Najwięcej ważyłam w życiu jakieś 56 kg, cyc był
    > stosownie większy i jakoś takiego szału, jak w wersji szczupłej/chudej, nie ro
    > biłam. Oczywiście chętni byli, ale tłumy pojawiają i pojawiały się, gdy jestem
    > bardzo szczupła.

    Dyskusja z cyklu czy mezczyzni leca na tylek Kim Kardashian i kraglosci Beyonce? I czy te panie maja nadwage? Mysle, ze czasem maja, a czasami nie (obie rodzily wiec moze okoloporodowo przybieraly). Odpowiedz brzmi: zalezy gdzie na swiecie. I tu masz racje: w Polsce leca na maksymalna szczuplosc. Natomiast kazdy kolorowy zabije sie za wielki tylek i cyc. NIe bez powodu wstawiaja sobie czarni raperzy w teledyskach monstrualne dupska pan. Przeciez nikt by sobie nie obnizyl sprzedazy wstawiajac cos, co sie nie sprzedaje jak swieze buleczki. A jak sie podniecaja Nicki Minaj? Z kolei na forach sportowych najczestsza prosba pan to brazylijski tylek i zarysowane miesnie brzucha. Reasumujac: w Polsce najlepiej byc w mozliwie najszczuplejszej wersji. I to moze nie starczyc. Dlatego ja tam nie wracam ;)
    Co do poprawnosci politycznej: mi tam wszystko jedno czy mnie ktos nazywa gruba czy kragla. Wystarczy mi jak kochankowi kutas stoi.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kynane 19.01.16, 11:22
    hello-kitty2 napisała:
    Reasumujac: w Polsce najlepiej byc w mozliwie najszczuplejszej wersji. I to moze nie starczyc.

    Reasumując: najlepiej mieć wyjebane na to, na co lecą mężczyźni _generalnie_. No, chyba że ktoś tak ma, że musi być atrakcyjny dla wszystkich - a nie da się.
    Kitty, musiałaś mieć strasznego pecha... Z mojego doświadczenia wynika, że w Polsce jest jak wszędzie - mężczyźni w większości lecą na kobiety i tyle...

    --
    okrutna, zła i podła...
  • wont2 19.01.16, 15:20
    A propos tylka, to mimo ze jestem z frakcji cyckowej a tylek, to ok, fajnie ze jest i sie czlowiek nie obija o kosci, to to co laska wyczynia na filmie ze swoim tylkiem jest dla mnie absolutnie fantastyczne:

    m.youtube.com/watch?v=gZae32HDvI8
    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 19.01.16, 15:50
    Ja zeby sie nakrecic zawsze wybieram te Rihanne, laski na rurze poezyyyja (MAbelle?? ;) i kompletny top, ze odpadam jest w ostatniej sekundzie, jak juz zeszla z tronu ;)
    www.youtube.com/watch?v=ehcVomMexkY

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 19.01.16, 16:01
    m.youtube.com/watch?v=C6vinrXWxls

    Kurde, chyba zostane milosnikiem twerkingu! :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • hello-kitty2 19.01.16, 17:48
    wont2 napisał:

    > m.youtube.com/watch?v=C6vinrXWxls

    Kurde fajnie to wyglada!

    Ale co? Myslisz ze mialbys czym po silce (?)/umialbys zatanczyc? ;)

    Mamy podobny gust ale to sie w dzisiejszej Europie nie przyjmie ;(

    Odpowiadam Rihanna przy zalonce ;-)
    www.youtube.com/watch?v=Bs7VhKv5y3Q
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sidsidsid 19.01.16, 21:21
    Obejrzałam twerking - dzięki, teraz jestem pewna, że jestem 100% hetero.:)
  • sidsidsid 19.01.16, 21:18
    Obejrzałam Rihannę i cóż... Aż się łezka w oku kręci na nie takie stare, dobre czasy, kiedy Kylie zrobiła furorę taką figurą i takim tyłkiem w szortach:
    www.youtube.com/watch?v=t1DWBKk5xHQ
    Rzeczywiście, zmiana standardów chyba ma związek z tym, że Murzyni i Latynosi coraz bardziej trzęsą amerykańskim rynkiem muzycznym i lansują swoje gusta.
  • sidsidsid 19.01.16, 19:27
    > Dyskusja z cyklu czy mezczyzni leca na tylek Kim Kardashian i kraglosci Beyonce
    > ? I czy te panie maja nadwage? Mysle, ze czasem maja, a czasami nie (obie rodzi
    > ly wiec moze okoloporodowo przybieraly). Odpowiedz brzmi: zalezy gdzie na swiec
    > ie. I tu masz racje: w Polsce leca na maksymalna szczuplosc. Natomiast kazdy ko
    > lorowy zabije sie za wielki tylek i cyc. NIe bez powodu wstawiaja sobie czarni
    > raperzy w teledyskach monstrualne dupska pan. Przeciez nikt by sobie nie obnizy
    > l sprzedazy wstawiajac cos, co sie nie sprzedaje jak swieze buleczki. A jak sie
    > podniecaja Nicki Minaj? Z kolei na forach sportowych najczestsza prosba pan to
    > brazylijski tylek i zarysowane miesnie brzucha.

    Wiadomo, że to kwestia kulturowa i Murzyni czy Latynosi generalnie miewają inne preferencje niż np. mężczyźni z północy Europy. Ale panie, które wymieniłaś - Beyonce z całkiem wysportowaną sylwetką nie mającą szans na bycie wiotką, nabitymi nogami i małym biustem, karykaturalne Kardashian i Minaj, które mają więcej w tyłkach niż wzrostu - one wszystkie są po trenerach, ćwiczeniach a dwie ostatnie po tonach operacji plastycznych (pierwsza tylko ćwierć tony). Żadna z nich nie jest gruba w takim sensie, że opona się fałduje czy tłuszcz z tyłka zwisa i się majta. Mają masywne, lecz nabite sylwetki. Czyli nie są grube w sensie tłuste. O ile Beyonce, Lopez czy Pamela oczywiście fanów mają, to nie lansowałabym popularności w naszym kręgu kulturowym typów o wymiarach 90-60-150 czy 150-90-150.
  • hello-kitty2 18.01.16, 22:08
    sea.sea napisała:

    Ja szukam kogoś do kochania, czasami zdaje mi się nawet, że bardzie
    > j mi na tym zależy, niż na byciu kochaną. O ile oczywiście obiekt uczuć rzeczon
    > ej miłości jawnie nie bojkotuje ;) Szukam relacji, interakcji, czegoś, co porus
    > zy moje serce i mój mózg. I jeśli nie znajdę, to jestem pewna, że nie dlatego,
    > że jestem za stara, że mam za dużą dupę czy za małe oczy ;)

    Tylko dlaczego nie znajdziesz? Ze nikt Cie nie poruszy? (oprocz wymienionego bojkotowania)
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 18.01.16, 22:21
    Bo się nie znajdę we właściwym miejscu albo czasie, bo coś zaniedbam, bo zabraknie mi odwagi albo wiary.

    Moim targetem są ci, którzy szukają tego, co ja. Którzy mają podstawową checklistę opartą na czymś innym, niż to, czy ktoś jest jeszcze płodny, ile zarabia, albo czy umie gotować. To, co opisujesz, że facet chętnie bzykał, ale że miałaś mięśnie, dupę i cycki to się nie chciał wiązać, to dla mnie jest w ogóle zupełnie popieprzone. Skoro umięśniona sylwetka z dupą nie pociąga, to powinien konsekwentnie nie bzykać, a jeśli daje radę bzykać, a nieodpowiedniego rozmiaru dupa mu przesłania wszystkie inne Twoje walory, to coś z kolesiem poważnie niehalo, a nie z Twoją dupą.



    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • zawle 18.01.16, 22:26
    Kochać to jest chyba najtrudniej.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • kruche_ciacho 18.01.16, 09:23
    10 lat zajelo ci nauczenie sie jezyka? to w jakim systemie sie uczylas?
  • mabelle2000 18.01.16, 11:49
    kruche_ciacho napisała:

    > 10 lat zajelo ci nauczenie sie jezyka? to w jakim systemie sie uczylas?

    W wersji szkolnej to pewnie mozna sie nauczyc i w pol roku, ale o ile znam Kitty, to chodzilo jej o taka znajomosc jezyka, aby moc wyrazac w nim wszystkie swoje skomplikowane mysli i emocje :-) Samo opanowanie obcego akcentu, ludziom w naszym wieku, wypadaloby zaczac od zapisania sie na kurs u logopedy. Wiec sa to bardziej jednak lata, a nie miesiace nauki.
  • kruche_ciacho 18.01.16, 15:22
    mimo wszystko uwazam ze 10 lat to bardzo duzo
    ale mysle ze Kitty laczyla to czesciowo z praca, wiec pewnie dlatego
  • hello-kitty2 18.01.16, 15:57
    mabelle2000 napisała:

    > kruche_ciacho napisała:
    >
    > > 10 lat zajelo ci nauczenie sie jezyka? to w jakim systemie sie uczylas?
    >
    > W wersji szkolnej to pewnie mozna sie nauczyc i w pol roku, ale o ile znam Kitt
    > y, to chodzilo jej o taka znajomosc jezyka, aby moc wyrazac w nim wszystkie swo
    > je skomplikowane mysli i emocje :-) Samo opanowanie obcego akcentu, ludziom w n
    > aszym wieku, wypadaloby zaczac od zapisania sie na kurs u logopedy. Wiec sa t
    > o bardziej jednak lata, a nie miesiace nauki.

    Najpierw lata walki z oporem. Nie podobal mi sie ten jezyk, nie brzmial dobrze. Potem lata walki z pozbyciem sie automatyzacji angielskiego. Przegrana zreszta. Do dzisiaj jak sie zdenerwuje czy zemocjonuje to automatem lece po angielsku dzieki czemu czesc reprymend syn puscil kolo uszu, po czym zaczal uzywac angielskich przeklenstw. Mam analityczny umysl i musialam poznac wszystkie zasady zeby w ogole sie odezwac. Najpierw kursy, a ostatnie byly regularne studia. Nie mam talentu do jezykow i jestem przyglucha. Widzialam tez ludzi z talentem, ktorzy sie nie boja robienia bledow. Wyprzedzali takie osoby jak ja natychmiast. Poza tym bylam za stara na nauke nowego jezyka. Tego nie przewidzialam/nie sprawdzilam przed emigracja. Blad. Inna sprawa, ze usystematyzowana nauka jezyka jest bardzo droga. Np 3 miesieczny kurs 2 razy w tygodniu po 1,5 godziny to 600 euro. Studia dla osob z Uni Europejskiej to z 2000 euro rocznie. Trzeba bylo najpierw na to zarobic. Wszystko sie rozciagalo w czasie w nieskonczonosc. Kiedys sobie marzylam, ze ostatnie 10 lat zycia poswiece na francuski ale chyba zycia mi nie starczy ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • rekreativa 18.01.16, 17:42
    Kitka, a nie ma darmowych kursów dla obcokrajowców? Bo u mnie są, choć nie korzystałam.

    Apropos Twojego niderlandzkiego (bo o tym mowa, tak?) to pamiętam, że kiedyś chciałam się go uczyć. Miałam taką fazę w młodości na próbowanie różnych języków. No i tenże niderlandzki to był jedyny język, w którym nie byłam w stanie powtórzyć prawidłowo ani jednego słowa. Wymowa jest dla mnie kompletnie nie do przejścia. W dodatku chyba jeden z najbrzydszych, najbardziej nieprzyjemnie brzmiących języków na świecie :D
    Także rozumiem Twój ból :)
    Przy okazji powiem, że inaczej się człowiek uczy jak ma lat 20, a inaczej jak ma 30 i więcej. Ja się wciąż uczę portugalskiego i wciąż miewam problemy językowe, choć też już dekadę tu siedzę. Pomijam już że z niektórych dziedzin kompletnie nie znam słownictwa.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 18.01.16, 19:31
    rekreativa napisała:

    > Kitka, a nie ma darmowych kursów dla obcokrajowców? Bo u mnie są, choć nie korz
    > ystałam.

    Sa ale z poza Unii. Pewnie wychodza z zalozenia, ze skoro nie potrzebujesz pozwolenia na prace (z uwagi na otwarte granice) to mozesz sobie sam zarobic na nauke jezyka + znajomosc niderlandzkiego dla pochodzacych z krajow Unii nie jest wymagana prawem. Skoro nie jest wymagana to odpada obowiazek (darmowego) nauczania.

    > Apropos Twojego niderlandzkiego (bo o tym mowa, tak?) to pamiętam, że kiedyś ch
    > ciałam się go uczyć. Miałam taką fazę w młodości na próbowanie różnych języków.

    Dobra jestes ;)

    > No i tenże niderlandzki to był jedyny język, w którym nie byłam w stanie powtó
    > rzyć prawidłowo ani jednego słowa. Wymowa jest dla mnie kompletnie nie do przej
    > ścia. W dodatku chyba jeden z najbrzydszych, najbardziej nieprzyjemnie brzmiący
    > ch języków na świecie :D
    > Także rozumiem Twój ból :)

    hehe no no jak mowila moja nauczycielka angielskiego ze studiow: niderlandzki to jezyk chorego gardla.
    Jak juz plotkujemy w offtopie to powiem Ci, ze mialam taka faze, ze juz duzo rozumialam i bylam gotowa mowic. Mowilam i nikt absolutnie nikt nie byl w stanie mnie zrozumiec (wlasnie przez skopana wymowe). To dopiero jest konsternacja i stres jak ktos Cie ze 2-3 razy prosi o powtorzenie, bo za cholere nie rozumie, co do niego mowisz ;) Nie wiem jak ja ta faze przeskoczylam. Na studiach nas nagrwali kamera, potem kazali w domu spisywac slowo slowo co sie w wystapieniu powiedzialo ze wszystkimi bledami, zacinaniem sie + kazdemu takiemu wystepieniu przypisanych bylo 2 krytykow, ktorzy tez spisywali i oceniali cie w formie ostrej krytyki. Ja sie upijalam przez tymi zajeciami pamietam z nerwow. Bo tez na ocene byly. Moze to pomoglo?

    > Przy okazji powiem, że inaczej się człowiek uczy jak ma lat 20, a inaczej jak m
    > a 30 i więcej. Ja się wciąż uczę portugalskiego i wciąż miewam problemy językow
    > e, choć też już dekadę tu siedzę. Pomijam już że z niektórych dziedzin kompletn
    > ie nie znam słownictwa.

    Bierz to na czas, spokojnie, najgorsza jest presja, mozna sie zablokowac. Ja tez sie myle caly czas i nieraz powiem zupelna glupote, a jak mi ktos sepleni, ma jakas wade wymowy to w ogole nie skumam co do mnie mowi. Najwazniejsze to miec luz wkolo siebie. I tak my juz jestes przystare. To jest przeciez naukowo potwierdzone.

    Lecac plota dalej: pracowalam z Portugalczykami (malzenstwem) i czasem mowili do siebie w swoim jezyku. Ocenialam wtedy, ze to jeden z najpiekniejszych jezykow jakie slyszalam. Zdziwilo mnie jak moja kolezanka Niemka twierdzila, ze portugalski ze sluchu (jako melodia) dla niej podobny jest do rosyjskiego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 18.01.16, 21:04
    To co prawda tyczy angielskiego, ale mi cholernie pomogło: www.youtube.com/watch?v=yT5FUx7xrp8
    Ja angielski zasadniczo rozumiem bardzo dobrze, pomijając dziedziny, na których się nie znam także po polsku ;) ale zawsze miałam opory przed czynną komunikacją. Przeszło mi dość mocno, gdy obejrzałam powyższe.

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • kruche_ciacho 18.01.16, 21:54
    Aaaa to w Belgii inaczej. Podstawy jezyka mialam za darmo przez kilka miesiecy i tylko koszt podrecznikow. Zalapalam basis ale nie mowilam. Potem zaciazylam i pod koniec ciazy doslownie oglupialam bo nie nie szlo mi nic z nauki. Bylam gruba i lezalam przed tv katujac belgijska telewizje z napisami. Chyba to mi tez duzo dalo zeby oblukac sie z ta ich konstrukcja zdaniowa. Potem poszlam juz na bardziej profesjonalny kurs i po 1,5 roku mowilam ok. Na tyle zeby znalezc prace (administracyjna) w jedej z wiekszych firm. do tej pory nie mowie perfect, czesto nie znam bezposredniego slowa wiec robie "na okretke" ale chyba jest ok, od 1,5 roku pracuje w dziale klientow kluczowych i nie trafila mi sie gafa. No ale angielski mi sie uwstecznil. a francuski..... to tez taka moja ambicja ;) tylko cholera czasu brak. Pozno w domu jestem no i mlody...
  • hello-kitty2 18.01.16, 22:50
    kruche_ciacho napisała:

    > Aaaa to w Belgii inaczej. Podstawy jezyka mialam za darmo przez kilka miesiecy
    > i tylko koszt podrecznikow. Zalapalam basis ale nie mowilam. Potem zaciazylam i
    > pod koniec ciazy doslownie oglupialam bo nie nie szlo mi nic z nauki. Bylam gr
    > uba i lezalam przed tv katujac belgijska telewizje z napisami. Chyba to mi tez
    > duzo dalo zeby oblukac sie z ta ich konstrukcja zdaniowa. Potem poszlam juz na
    > bardziej profesjonalny kurs i po 1,5 roku mowilam ok. Na tyle zeby znalezc prac
    > e (administracyjna) w jedej z wiekszych firm. do tej pory nie mowie perfect, cz
    > esto nie znam bezposredniego slowa wiec robie "na okretke" ale chyba jest ok, o
    > d 1,5 roku pracuje w dziale klientow kluczowych i nie trafila mi sie gafa. No a
    > le angielski mi sie uwstecznil. a francuski..... to tez taka moja ambicja ;) ty
    > lko cholera czasu brak. Pozno w domu jestem no i mlody...

    I tak wydaje mi sie ze jestes Ciacho bardziej utalentowana jezykowo. I dobrze, mozesz byc z siebie dumna. Popchnelas i jezyk i dobra prace, to wazne.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 17.01.16, 20:03
    >o nie boicie się że jak wam się nagle i nieplanowanie zejdzie z tego świata (rak, wypadek) to że wasze dzieci, wasze geny, wasza krew, z taką niegramotną matką wpadną w bezdenny niedostatek? <

    W tym wypadku akurat niegramotne dotąd panie domu będą umiały wykazać się obrotnością rozglądając się w miarę szybko za następnym jedynym i wyłącznym żywicielem rodziny ;)
  • wont2 17.01.16, 20:16
    ninek04 napisała:

    > W tym wypadku akurat niegramotne dotąd panie domu będą umiały wykazać się obrot
    > nością rozglądając się w miarę szybko za następnym jedynym i wyłącznym żywiciel
    > em rodziny ;)
    ------
    No jedyny ratunek, że ktoś się zlituje i je weźmie na garnuszek. Ale, bądźmy szczerzy - żeby ktoś wziął niegramotną babę z przychówkiem, to się trzeba chętnie i dobrze ruchać. Czy to nie jest quasi-prostytucja?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 17.01.16, 20:27
    wont2 napisał:
    > No jedyny ratunek, że ktoś się zlituje i je weźmie na garnuszek. Ale, bądźmy sz
    > czerzy - żeby ktoś wziął niegramotną babę z przychówkiem, to się trzeba chętnie
    > i dobrze ruchać. Czy to nie jest quasi-prostytucja?

    O naiwności ludzka. Znam jedną taką, cwana gapa. Wszyscy jej pomagają. Nawet chłopa własnego ustawiać ( tego drugiego z którym dzieciaka sobie w nieświadomości któregoś z kolei zrobiła). Ja ją za to podziwiam. Taka bidulka wymagająca wsparcia i opieki, normalnie dusza-człowiek. A uparta i twarda jak góra:))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • wont2 17.01.16, 20:33
    zawle napisała:

    > O naiwności ludzka. Znam jedną taką, cwana gapa. Wszyscy jej pomagają. Nawet ch
    > łopa własnego ustawiać ( tego drugiego z którym dzieciaka sobie w nieświadomośc
    > i któregoś z kolei zrobiła). Ja ją za to podziwiam. Taka bidulka wymagająca wsp
    > arcia i opieki, normalnie dusza-człowiek. A uparta i twarda jak góra:))
    ----------
    Powiedz mi zawle, czy twoje miasto ma obwodnicę, czy też jest jakaś szansa, że kiedyś jednak przez nie przejadę? Pytam, bo się boję, że kiedyś złapię gumę (samochodową oczywiście) czy z jakiegoś innego powodu się rozkraczę i wpierdolę się na minę. Są tam jeszcze jakieś normalne kobiety u was?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 17.01.16, 20:38
    wont2 napisał: > Powiedz mi zawle, czy twoje miasto ma obwodnicę, czy też jest jakaś szansa, że
    > kiedyś jednak przez nie przejadę? Pytam, bo się boję, że kiedyś złapię gumę (sa
    > mochodową oczywiście) czy z jakiegoś innego powodu się rozkraczę i wpierdolę si
    > ę na minę. Są tam jeszcze jakieś normalne kobiety u was?

    Są, ale po kiego pisać o normalności? Co w niej ciekawego? Poza tym ja się o Ciebie wont nie boję. TY musisz dostać jakąś heterę za karę, tak jak mój dostał mnie:))) Więc ilej obwodnicę i pamiętaj że moje miasto leczy smutki;)))
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • sidsidsid 17.01.16, 21:16
    > W tym wypadku akurat niegramotne dotąd panie domu będą umiały wykazać się obrot
    > nością rozglądając się w miarę szybko za następnym jedynym i wyłącznym żywiciel
    > em rodziny ;)

    To ci majętni żywiciele tak w kolejkach stoją i czekają, szczególnie do pań powiedzmy 50+ i z przychówkiem? Nie wiedziałam. :>
  • zawle 17.01.16, 21:19
    Ja też nie....dajcie namiar, to się na wszelki wypadek w kolejkę ustawię. Żeby mieć wybór;)

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • ninek04 17.01.16, 21:34
    Niekoniecznie zaraz majętni, wystarczy, żeby nowy pan zapieprzał na panią i jej przychówek, bo ona wiadomo, nie jest przyzwyczajona, albo nie ma dla niej odpowiednio dobrej pracy.Ale to się tyczy raczej tych młodszych, tym 50+ to może już jakieś świadczenia się należą.
  • triss_merigold6 17.01.16, 22:32
    Ktoś przedawkował amerykańskie kino familijne.
  • marek.zak1 17.01.16, 20:11
    wont2 napisał:

    > Ale tak jak się nie dziwię się kobietom, które wybierają rolę kur domowych (no bo w sumie czego spodziewać się po kobietach wybierających rolę kur domowych), to trochę dziwię się mężczyznom, którzy z kurami domowymi są.
    ====================================================

    Dziwię się, że nie mając swoje zerowe doświadczenie wypowiadasz się na temat małżeństwa, żon i dzieci. Stąd śmiałe wnioski, bo skoro nie masz o tym pojęcia, to możesz pisać, co chcesz. Poza tym twoja pogarda dla kobiet, które nie będąc opłacanymi zajmują się dziećmi dziwi mnie jeszcze bardziej. Patrząc na społeczną przydatność mojej pracy w korpo, uważam, że przydatność realna pracy mojej żony jest znacznie większa. Jako zawodowa nauczycielka brała udział w wychowaniu naszych dzieci to jest wartość realna. Jestem poza tym niemal pewien, że jej poziom intelektualny, oczytanie , znajomość świata i języków jest o kilka długości powyżej średniej krajowej.
  • wont2 17.01.16, 20:13
    marek.zak1 napisał:

    Jestem poza tym niemal pewien, że jej p
    > oziom intelektualny, oczytanie , znajomość świata i języków jest o kilka długoś
    > ci powyżej średniej krajowej.
    ---------
    No to cholerna szkoda, że dziećmi nie zająłeś się ty :(

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • marek.zak1 17.01.16, 20:32
    wont2 napisał:

    > No to cholerna szkoda, że dziećmi nie zająłeś się ty :(
    =====================================
    Zejdź na ziemię. Czy wiesz ile w naszym kraju zarabiają nauczyciele?
    >
  • wont2 17.01.16, 20:36
    marek.zak1 napisał:

    > Zejdź na ziemię. Czy wiesz ile w naszym kraju zarabiają nauczyciele?
    -------
    Czyli jednak niegramotna? W sensie - nie utrzyma się bidula i cię potrzebuje do przeżycia?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 17.01.16, 20:40
    No i prawda. nauczycielka to tylko o 3000 bardziej samodzielna jest:)))

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • marek.zak1 17.01.16, 20:45
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Zejdź na ziemię. Czy wiesz ile w naszym kraju zarabiają nauczyciele?
    > -------
    > Czyli jednak niegramotna? W sensie - nie utrzyma się bidula i cię potrzebuje do przeżycia?
    ============================================

    Zrozumiałem, że opcja jest, żeby moja żona pracowała, a ja zajmował sie dziećmi. Ja byłem chętny, ale finanse były przeciw.
    Jedynym krajem, w którym nauczyciele zarabiają tyle, ile inżynierowie, to Szwajcaria, ale w Polsce jest inaczej.
  • wont2 17.01.16, 20:54
    marek.zak1 napisał:

    > Zrozumiałem, że opcja jest, żeby moja żona pracowała, a ja zajmował sie dziećmi
    > . Ja byłem chętny, ale finanse były przeciw.
    > Jedynym krajem, w którym nauczyciele zarabiają tyle, ile inżynierowie, to Szwaj
    > caria, ale w Polsce jest inaczej.
    ------------
    Ja się odnosiłem do tego: "jej poziom intelektualny, oczytanie , znajomość świata i języków jest o kilka długości powyżej średniej krajowej". I pomyślałem, że pewnie potrafiłaby zarobić więcej od ciebie.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • jesod 17.01.16, 20:46
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Zejdź na ziemię. Czy wiesz ile w naszym kraju zarabiają nauczyciele?
    > -------
    > Czyli jednak niegramotna? W sensie - nie utrzyma się bidula i cię potrzebuje do
    > przeżycia?

    Nie będę wdawać się z Tobą w dyskusję, bo to strata czasu, ale coś ci napiszę jasno i wyraźnie, abyś nie miał złudzeń co do odbioru tego, co tutaj głosisz: Jesteś zwyczajnym gnojem, a kiedy awansujesz już na niezwyczajnego, a potem na nadzwyczajnego, to niewątpliwie będzie to dla ciebie życiowa nobilitacja.
  • wont2 17.01.16, 20:56
    jesod napisała:

    > Nie będę wdawać się z Tobą w dyskusję, bo to strata czasu, ale coś ci napiszę j
    > asno i wyraźnie, abyś nie miał złudzeń co do odbioru tego, co tutaj głosisz: J
    > esteś zwyczajnym gnojem, a kiedy awansujesz już na niezwyczajnego, a potem na n
    > adzwyczajnego, to niewątpliwie będzie to dla ciebie życiowa nobilitacja.
    -------
    Czyżby kolejna utrzymanka? Chyba ex-utrzymanka, biorąc pod uwagę ilość żółci :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.