Dodaj do ulubionych

Ania Trynkiewicz :)

06.03.16, 11:23
Tak w kontekście dyskusji w innych wątkach...

Może zamiast zastanawiać się po co i dlaczego, lepiej przyjąć, że są baby (i jest ich niemało), które mają po prostu nierówno pod sufitem. Dobra rada - masz problemy z kobietami? Czujesz się przeźroczysty? Weź se kurwa siekierę albo tasak, pomorduj, pogwałć i bingo! :)


- „Jestem dumna z bycia panią Trynkiewicz”, „W 80 procentach ofiary gwałtów i molestowań są same sobie winne”, „to była decyzja tych chłopców, że nie żyją”. Słyszysz takie zdania i...?

- Trudno było mi tego słuchać. Gdy rozmawiam z ludźmi, staram się ich wysłuchać i nie pokazywać moich ocen. Ale przy słowach o chłopcach Anna zobaczyła, że jestem poruszona. Zaczęła opowiadać jak wiele lat temu została zgwałcona. Anna obwinia nie tylko ofiary, o to co je spotkało, ale także siebie. Też była ofiarą, cudem uniknęła śmierci. To bardzo skomplikowany psychologicznie obraz kobiety, którego nie powinni oceniać dziennikarze, a psycholodzy.

- Ale dlaczego zafascynowała się zbrodniarzem?

- Nie ona jedna. Trynkiewicz dostawał mnóstwo listów od kobiet. To jest zjawisko społeczne znane na całym świecie. Gdy w 1989 roku w stanie Nowy Jork zniesiono przepis zakazujący więźniom skazanym na dożywocie brania ślubów, to w ciągu roku ożeniło się 800 skazanych.

Ted Bundy, który miał na koncie 30 ofiar, podczas wizyt małżeńskich w więzieniu spłodził syna. Odpowiedzialny za brutalne zamordowanie ośmiu pielęgniarek Richard Speck, gdy zobaczył stertę listów miłosnych zaadresowanych do siebie, powiedział: - Te kobiety mają chyba źle w głowie.

- A twoja bohaterka ma źle w głowie?

- To już ocenią czytelnicy. Formalnie jest normalną, atrakcyjną kobietą po trzydziestce, pracuje w korporacji, wykonuje pracę umysłową.

- Dlaczego z tobą rozmawiała?

- Chciała to wszystko wyjaśnić. Kilka miesięcy temu media poinformowały, że Trynkiewicz bierze ślub. Wszyscy próbowali ją wytropić, ale nikomu się nie udało. Mimo to newsy dalej powstawały. Anna chciała to raz na zawsze uciąć.

- Myślałaś o tym, że rodzice zamordowanych chłopców przeczytają: „Planujemy z Mariuszem podróż poślubną do tego lasu w Piotrkowie. Tak, do tego, gdzie ich zamordował”?

- Jestem przekonana, że rodzice tych chłopców docenią to, iż wszystko zostało powiedziane i ujawnione: to, że Trynkiewicz był już na wolności i nikt go nie poznał, ma prawo do widzeń małżeńskich, być może zaraz wyjdzie ponownie na wolność. Oni mają prawo wiedzieć, co się dzieje z zabójcą ich dzieci. A jeśli się dowiedzą - mogą przeciw temu protestować.

- Trynkiewicz zgodził się na waszą rozmowę? Jak wyglądają ich spotkania?

- Tak, ale powiedział, że nie chce jej czytać. Oni się regularnie spotykają, przytulają, ale ciągle stoi nad nimi strażnik i to bardzo denerwuje Annę.

- Anna mówi, że Mariusz pomógł wychować jej córkę...

- Córka Anny, Kasia, ma 16 lat. Jest świadoma wszystkiego. I tylko na początku zapytała matkę "mamusiu, czy ty na pewno wiesz, kto to jest Mariusz Trynkiewicz?”.

- Anna chce mieć dziecko z Mariuszem Trynkiewiczem?

- Tak.

weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19714479,ci-chlopcy-sami-sa-sobie-winni-ze-mariusz-ich-zabil-uslyszalam.html#TRwknd

--
"Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
Edytor zaawansowany
  • zawle 06.03.16, 11:39
    ten uśmiech to jakaś teza?;)
  • wont2 06.03.16, 12:47
    zawle napisała:

    > ten uśmiech to jakaś teza?;)
    ------
    Ten uśmiech to próba nałożenia maski cynika :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 13:06
    Bo wiesz wont, my jesteśmy sama słodycz i niewinność. Jak ktoś nas zgwałci i nie możemy rozpieprzyć całego świata, gdzieś tam sobie kropelką zemsty drążymy tunelik. I ten tunelik to nam się wydrąży tak że same byśmy chciały zadawać ból . Ale przecież nie naszymi drobnymi i delikatnymi rączkami. To sobie pokombinujemy żeby cudzymi i żeby jeszcze było że to z pobudek cudownych i przystojnych kobiecie. Miłość to można nazwać, daniem szansy, zmianą na lepsze.
    A tak naprawdę tak jak istnieję tacy Trynkiwicze, tak istnieją kobiety Trynkiewiczów. Wiesz ilu wśród ludzi zwyczajnych jest pojebów?
  • wont2 06.03.16, 13:21
    Kurka wodna, ale poważnie się zrobiło. Na rozluźnienie atmosfery dowcip:

    Idzie Trynkiewicz z małym chłopcem przez las. Nagle dzieciak mówi:
    - Proszę Pana, ale ja się boję!
    Na to Trynkiewicz:
    - Ja też się boję. Na dodatek będę wracał sam!!!

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • moletka5 06.03.16, 12:10
    Kurcza stopa, nie wiem do czego pijesz :D
    Chcesz pokazac, ze nawet Tryniewicz moze sie ozenic, udawadniasz ze niektore kobiety maja zle w glowach, czy moze to, ze przy odpowiednio glosnym marketingu kazdy potwor znajdzie swoja amatorke? I odwrotnie - ze niepozorny mezczyzna nie bedzie przyciagac uwagi? Sila rzeczy, lepiej niech mowia zle niz wcale. Same truizmy, zatem nie sposob sie nie zgodzic.
    Ale czy rzeczywiscie to jest glowne przeslanie Twojego posta? :)
    Bo nie wiem czy gwalcenie i rabowanie to dobry sposob zwracania na siebie uwagi. Sa znacznie bardziej oplacalne :D
  • wont2 06.03.16, 13:14
    Ostatnio to piję niewiele i do lustra :(

    Wydaje mi się, że głównym przesłaniem mojego wpisu jest to co napisałem. Że "są baby (i jest ich niemało), które mają po prostu nierówno pod sufitem.". Ja naprawdę jestem prosty i nie ma co szukać na siłę drugiego dna. OK, to truizm, że ludzie są pojebani. Ale skala ludzkiego pojebaństwa czasami nawet mnie zaskakuje. No bo powiedz sama - chwalenie się w mediach, że w podróż poślubną wybierze się z Mariuszem do lasu w Piotrkowie, w którym mordował tych chłopców, to już jest troszkę prowokacyjne. Naprawdę, nie boi się kobieta o siebie i swoją córkę? Myślę, że jakbym był ojcem jednego z tych zamordowanych chłopców, to po przeczytaniu tych wyznań już przygotowywałbym się logistycznie do długich tortur.

    Czy gwałcenie i mordowanie to dobry sposób zwracania na siebie uwagi? I czy są znacznie bardziej opłacalne? Pewnie są, ale wymagają pracy nad sobą a ich efekty są niepewne. Gwałcenie i mordowanie (byle masowe!) - jest chyba jednak dużo prostsze i bardziej efektywne, biorąc pod uwagę ilość miłosnych listów i małżeńskich ofert ze strony kobiet. Ja rozumiem, że taki mechanizm istnieje - jakaś wariacja syndromu sztokholmskiego, ale jest to mechanizm szkodliwy bo demoralizujący i w związku z tym społeczeństwo powinno wypracować mechanizm obronny i podawać takie kobiety społecznemu ostracyzmowi. Przecież to jest korespondencja z więźniami, więc z definicji nie jest chroniona tajemnicą korespondencji. Informacje o treści listów oraz danych autorów/autorek powinny być zatem podawane do publicznej wiadomości. Tylko tyle.

    I żeby była jasność - nie jestem żądnym krwi "zatroskanym obywatelem". Uważam dalsze przetrzymywanie Trynkiewicza w tym specjalnym ośrodku po odbyciu przez niego kary i mające to uzasadnić podrzucanie mu do celi materiałów pedofilskich, za gwałt na praworządności. Ten cały syf z jego wypuszczeniem został spowodowany przez posłów, ćwierć wieku temu, kiedy wiadomo było jakie będą skutki wprowadzenia moratorium na wykonywanie kary śmierci i niewprowadzenie jednoczesnej kary dożywotnego pozbawienia wolności. No ale jak to u nas - kto by się przejmował tym co będzie za 25 lat... Jakoś się załatwi...

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 13:19
    wont2 napisał: Naprawdę, nie boi się kobieta o siebie i swoją córkę?

    Przecież ani ona ani jej córka nie jest młodym chłopcem. Czego ma się bać?;) Moja znajoma wzięła sobie przestępcę seksualnego. Ma w domu córki a on lubi małe dziewczynki. Tyle że on jest "niewinnie oskarżony" a to pewnie inna bajka.
  • wont2 06.03.16, 13:28
    Chodziło mi o to, że ją i/albo jej córkę może ktoś skrzywdzić, niekoniecznie Trynkiewicz. Ktoś kogo zabolała jej zapowiedź odbycia podróży poślubnej do lasu w Piotrkowie.

    Swoją drogą fascynuje mnie skąd ty bierzesz zawle te swoje znajome/znajomych? Powaga, jak to możliwe jest żeby w jednym miejscu zgromadzić tylu patoli?


    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 13:34
    Może ludzie ze mną są szczersi? Albo lubię patologię? Albo bywam i tu i tam? Albo zawodowo się tym zajmuję i piszę jako o ludziach których znam z racji uprawianego przeze mnie zawodu- znajomi.
    Wont, a Ty siebie uważasz za normalsa, czy patola?:)))
  • wont2 06.03.16, 13:40
    Zdecydowanie normals. Ale z ciągotkami do patolstwa. Tylko jeszcze nie zdecydowałem się czy będę mordować czy gwałcić :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • moletka5 06.03.16, 13:51
    wont2 napisał:

    > Zdecydowanie normals. Ale z ciągotkami do patolstwa. Tylko jeszcze nie zdecydow
    > ałem się czy będę mordować czy gwałcić :)

    Lepiej gwalcic. Nie dosc, ze wyrok krotszy i szybciej bedziesz mogl chodzic na spacery po lesie z Ania Wontowa, to jeszcze sama zbrodnia przyjemniejsza. Ale wez pod uwage, ze zainteresowane jak sie dowiedza gdzie gwalcisz to same moga tam zaczac lazic i co gorsza nic nie zglaszac na policje ;)
  • wont2 06.03.16, 14:19
    No nie wiem... Przy gwałcie to się jednak można hiv-em zarazić. No bo jak gwałcić to chyba bez gumki, mam rację? Poza tym, istotnie, jest ryzyko o którym piszesz - że gwałcone nie będą zgłaszać się na policję i nie zostanę sławny :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • moletka5 06.03.16, 14:32
    wont2 napisał:

    > No nie wiem... Przy gwałcie to się jednak można hiv-em zarazić. No bo jak gwałc
    > ić to chyba bez gumki, mam rację?

    Mozesz byc pierwszym gwalcicielem dzentelmenem, ktory bedzie gwalcil w gumce.

    >Poza tym, istotnie, jest ryzyko o którym pisz
    > esz - że gwałcone nie będą zgłaszać się na policję i nie zostanę sławny :(

    Nie dosc ze gwalci to jeszcze bezkarnie, a jemu sie slawy zachciewa. Wybacz, ale to juz jest parcie na szklo.
  • wont2 06.03.16, 15:55
    Moletko, to naprawdę nie jest dobry pomysł z gwałceniem przeze mnie kobiet w lesie. Ja mam taki szkopuł, że bardzo późno dochodzę, więc to nie byłoby tak, że szast prast, trzy minuty i po gwałcie, gacie na tyłek i w długą. I jeszcze ta gumka :(

    Poza tym ja lubię dotykać, całować, pieścić... Myślę, że zdecydowanie lepiej byłoby gdybym porywał dziewczyny, trzymał je w piwnicy, robił badanie krwi na obecność w wirusa hiv i po zamknięciu okienka serologicznego gwałcił bez gumki. Myślę też, że po kilku miesiącach byśmy się na tyle do siebie emocjonalnie zbliżyli, że stosunek seksualny nie polegałby na jednostronnym rozładowywaniu chuci ale byłby wyrazem obustronnej więzi. I wynikałaby ona nie tyle z faktu przykucia kajdankami do piwnicznego łóżka o ile ze zrozumienia że od czasu porwania jesteśmy dla siebie najbliższymi ludźmi. I jeśli się któregoś dnia nie zjawię, to ktoś umrze z pragnienia i głodu.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sea.sea 06.03.16, 15:59
    s.lubimyczytac.pl/upload/books/262000/262167/402772-352x500.jpg?_ga=1.206606547.171587148.1456648911

    [bez linka, żeby bez spojlerów]

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • wont2 06.03.16, 16:03
    sea.sea napisała:

    > s.lubimyczytac.pl/upload/books/262000/262167/402772-352x500.jpg?_ga=1.206606547.171587148.1456648911
    >
    > [bez linka, żeby bez spojlerów]
    -------
    W sensie, że polecasz?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sea.sea 06.03.16, 16:10
    Taaa, a propos tego trzymania w piwnicy i przywiązywania się.

    No i samo w sobie też polecam w sumie, podszyte takim miłym, czarnym humorem, czyli tygryski lubią :)

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • wont2 06.03.16, 16:12
    sea.sea napisała:

    > Taaa, a propos tego trzymania w piwnicy i przywiązywania się.
    >
    > No i samo w sobie też polecam w sumie, podszyte takim miłym, czarnym humorem, c
    > zyli tygryski lubią :)
    ---------
    Ach, czyli poradnik. Dzięki :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 16:00
    chyba Cię Wony muszę uratować;) Nie dość że byłaby raczej niesamodzielna, raczej na twoim utrzymaniu to jeszcze z tego co wiem ( oglądałam filmy, nie od znajomych), tam rodzą się dzieci. No i jeszcze jedno....pieski tak miały ofiary, żeby można było je czym szantażować lub karać.
  • wont2 06.03.16, 16:07
    zawle napisała:

    > chyba Cię Wony muszę uratować;) Nie dość że byłaby raczej niesamodzielna, racze
    > j na twoim utrzymaniu to jeszcze z tego co wiem ( oglądałam filmy, nie od znaj
    > omych), tam rodzą się dzieci. No i jeszcze jedno....pieski tak miały ofiary, że
    > by można było je czym szantażować lub karać.
    ------
    Nie no, wiem. To jedyne co mnie powstrzymuje. Poza tym kura piwniczna, bez własnego życia i znajomych. Bez zainteresowań. Nigdzie nie wychodzi, tylko leży na łóżku i patrzy się tępo w ścianę. Żadnych książek, gazet, nawet telewizji, nic, bo nie ma światła i prądu.

    A z pieskami to nie zrozumiałem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 16:12
    Oprawcy prezentowali zwierzaka, w ramach osłodzenia życia uwięzionym. Zwierzak szybko najczęściej umierał, bo ofiara nie traktowała tego gestu z należytą wdzięcznością i usiłowała uciec. U Ciebie wyobrażam sobie że ofiara bierze Twoją sunię za zakładnika, przystawia jej nóż go gardła i "na sukę" zamierza uciec.
  • wont2 06.03.16, 16:33
    To ci oprawcy nie wiedzieli, że zwierze to nie prezent? Kurde, ile można tłumaczyć taką prostą rzecz? Nigdy nie można nikomu robić "prezentu" ze zwierzaka! Nawet w takiej, wydawałoby się, uzasadnionej okolicznościami, sytuacji - jak porwanie, więżenie i gwałcenie ofiary. Żeby jej umilić niewolę. I wina za śmierć psa leży po stronie oprawcy, a nie ofiary, mimo że to ona była formalnie odpowiedzialna za opiekę nad zwierzęciem.

    A jeśli chodzi o moją sukę, to jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógłby być tak okrutny i przystawić jej do gardła nóż.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 16:38
    wont2 napisał:

    > To ci oprawcy nie wiedzieli, że zwierze to nie prezent? Kurde, ile można tłumac
    > zyć taką prostą rzecz? Nigdy nie można nikomu robić "prezentu" ze zwierzaka! Na
    > wet w takiej, wydawałoby się, uzasadnionej okolicznościami, sytuacji - jak porw
    > anie, więżenie i gwałcie ofiary. Żeby jej umilić niewolę. I wina za śmierć ps
    > a leży po stronie oprawcy, a nie ofiary, mimo że to ona była formalnie odpowied
    > zialna za opiekę nad zwierzęciem.

    E weż powstawiaj w tą wypowiedź jakieś emotikony. W takim stanie wygląda na wypowiedź 12 latki .
  • wont2 06.03.16, 16:43
    zawle napisała:

    > E weż powstawiaj w tą wypowiedź jakieś emotikony. W takim stanie wygląda na wyp
    > owiedź 12 latki .
    -------
    Myślałem, że znasz mnie lepiej od swojego ex-męża... Po cholerę nam emotikony?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 16:51
    Nam? To forum publiczne.
  • wont2 06.03.16, 16:58
    No ale zastrzezenia odnosnie do moich intencji zglaszasz poki co Ty. A inni? Inni byc moze nie potrzebuja emotikonow, zeby zrozumiec zart.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 17:03
    Nie chce mi się kłócić...
  • zawle 06.03.16, 14:01
    No więc widzisz jak prosto jest mieć TAKICH znajomych;)
  • wont2 06.03.16, 14:21
    No ale my, póki co, znajomymi jeszcze nie jesteśmy :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.03.16, 14:34
    Sądzę że wiem o Tobie więcej niż o moim byłym mężu Wont:)) Dla mnie jesteś moim znajomym, chociaż może to być całkiem jednostronna atencja;)
  • wont2 06.03.16, 15:59
    zawle napisała:

    > Sądzę że wiem o Tobie więcej niż o moim byłym mężu Wont:)) Dla mnie jesteś moim
    > znajomym, chociaż może to być całkiem jednostronna atencja;)
    ---------
    Jesteś na pewno bardzo uważną obserwatorką, zawle. Ale czymże jest sama obserwacja bez przeprowadzenia eksperymentu?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • bgz0702 10.03.16, 23:30
    skąd w ludziach tyle nadziei? ;) ona jest głęboko nieszczęśliwa czy co? ;)
  • aandzia43 06.03.16, 15:49
    Zzanim zacznę czytać artykuł powiem: tak, są baby, które mają nierówno pod sufitem. I nie zamierzam się nad nimi pochylać, jeśli są szkudne dla otoczenia. Zamierzam przykładać się do ostracyzmu społecznego.

    --
    Przepraszam za telefon, który od czasu do czasu samozwańczo tytułuje moje posty moim loginem. To nie megalomania, tylko szwankujące urządzenie :-)
  • that.bitch.is.sick 07.03.16, 10:18
    I czemu to niby ma służyć? Jakiejś kolejnej wojence płci? Konkluzja że wśród bab zdarzają się psychopatki ma wspierać twoje antyzwiązkowe fobie? A co z faktem że mężczyźni biją na głowę kobiety w zaburzeniach psychicznych, seksualnych dewiacjach, brutalnych przestępstwach i perwersyjnych morderstwach? Powiesisz się, czy połkniesz własny język bo należysz do grupy ryzyka? Powiem ci lepsze: Wszyscy jesteśmy potencjalnymi trynkiewiczami i ich oblubienicami. Mózg i jego biochemia to niezwykle kruche instrumenty.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 07.03.16, 15:49
    A czy wszystko ma czemuś służyć? Wyimaginuj otóż sobie, że tak się jakoś składa, że podejmuję w swoim życiu niewiele działań czy starań, które "mają czemuś służyć". A jakbym wyeliminował codzienne poranne wstawanie do roboty, żeby zarobić pieniądze, to chyba by, tak z ręką na sercu, nic nie zostało. Także ten tego, wyluzuj, na pewno wojenka płci mi nie w głowie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 08.03.16, 01:59
    Czyli że atakujesz kobiety i czynisz ohydne uwagi na temat grupy do której należę zupełnie bez motywu i celu? Wolałabym abyś opisał swój problem zamiast tej propagandy sukcesu i penisa który leczy. Może coś doradzimy?

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 08.03.16, 06:32
    Po pierwsze, atakowanie i czynienie ohydnych uwag na temat grupy kobiet nie jest atakowaniem i czynieniem ohydnych uwag na temat kobiet. Jest to logika całkowicie mi obca. Ale, z przykrością przyznaję, że wciąż popularna - nie podoba ci się Michnik, jesteś antysemita; nie podobają ci się imigranci albo uważasz, że OJ Simpson jednak zabił - rasistą etc etc.

    Po drugie - nie wiem gdzie niby uprawiam propagandę sukcesu oraz "penisa który leczy", cokolwiek to znaczy. Czy filozofia lenia, który uważa, że skoro nic tak naprawdę nie ma sensu, to lepiej nic nie robić jest filozofią sukcesu? Tacy jak ja mogą żyć jedynie na obrzeżach systemu, pasożytując, korzystając z jego dobrodziejstw i starając się minimalizować szkody, jakie uczestnictwo w systemie powoduje. Dobrze mi z tym i nie wyobrażam sobie życie w domowym kieracie ale żeby od razu pisać, że to sukces? Bez przesady.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 08.03.16, 12:13
    Prezentujesz teraz jakiś histeryczny punkt widzenia. Nikogo nie obchodzi zachowanie drugiego na tyle by odnotować jakąś jednorazową akcję, natomiast przyciągają nas schematy. I wzory. U Ciebie niechęć do kobiet i antyzwiązkowa narracja manifestuje się jest w każdej niemal wypowiedzi co czyni cię dość charakterystyczną personą. Zauważ że nikt nie dopina Ci etykietek, to komentarz do twojego zachowania. Jakkolwiek nie ma nic nadzwyczajnego w negatywnym nastawieniu mężczyzny do związku, można rzecz że to banał, jednak ty zdajesz w swoje poglądy zaangażowany, gula ci rośnie wobec odmiennych, masz poczucie misji, nawracasz. Chciałam spytać, czy coś w twoim życiu, otoczeniu czy rodzinie spowodowało takie usztywnienie stanowiska. Przykładowo - ja dostrzegam w otoczeniu szczęśliwe, nieudane czy pełne hipokryzji związki. Nie tworze jednak systemowych teorii. Nie wiążę ludzkiej zdolności do szczęścia z okolicznościami zewnętrznymi, nie zwalam na nie wszystkiego. Dla mnie szczęście za wyjątkiem kwestii związanych z przetrwaniem biologicznym, czy fizycznym komfortem, jest prostą dysproporcją między oczekiwaniami i rzeczywistością.
    Czyli że niewiele jest obiektywnie tak niepomyślnych sytuacji w których człowiek musiałby czuć się nieszczęśliwy to kwestia nastawienia. Oczywiście tu piszesz o dewiacji, odrealnieniu - lecz nasze dostosowywanie oczekiwań do rzeczywistości jest często narowiste nie zawsze spójne i jest pewne kontinuum między tym co indywidualne a dewiacją.
    Ty próbujesz sprzedać jakieś niepodważalne prawdy, nierozerwalne kombinacje które dla innych nie są oczywiste, dla niektórych osobliwe: małżeństwo-kierat, związek- zniewolenie. Kobiece dążenie do więzi- pułapka. Itd...
    Skąd to?

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 08.03.16, 13:33
    Naprawdę tak cię ta kura domowa ubodła, że próbujesz mi wmówić niechęć wobec kobiet? Nieprawda, bardzo lubię kobiety. A kobiety samodzielne, czyli nie-kury domowe, po prostu uwielbiam.

    Nie mam też nic do związków. Tyle, że ja się do związku, takiego klasycznie rozumianego - ślub, dzieci, kredyt - po prostu nie nadaję. Zdaję sobie z tego sprawę i nikogo nie unieszczęśliwiam, to chyba fair. Czasami być może napiszę coś gorzkiego o jakości związków międzyludzkich, ale jest to wynikiem chyba moich zbyt wysokich oczekiwań.

    I nie przeżyłem żadnej traumy, tatuś nie bił mamusi.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 08.03.16, 13:55
    wont2 napisał:

    > Naprawdę tak cię ta kura domowa ubodła, że próbujesz mi wmówić niechęć wobec ko
    > biet? Nieprawda, bardzo lubię kobiety. A kobiety samodzielne, czyli nie-kury do
    > mowe, po prostu uwielbiam.
    >
    > Nie mam też nic do związków. Tyle, że ja się do związku, takiego klasycznie roz
    > umianego - ślub, dzieci, kredyt - po prostu nie nadaję. Zdaję sobie z tego spra
    > wę i nikogo nie unieszczęśliwiam, to chyba fair. Czasami być może napiszę coś g
    > orzkiego o jakości związków międzyludzkich, ale jest to wynikiem chyba moich zb
    > yt wysokich oczekiwań.
    >
    >oj chyba raczej piszesz te gorzkie prawdy za każdym razem ( np.stopka)nie żeby było, że uczepiłam się Ciebie konkretnie, jest tu kilka bezkompromisowych osób i nie żebym oceniała twój styl życia. Ja też się nie nadaję, choć domniemuję z innych przyczyn. Forum tak działa że wymieniamy się przeważnie poglądami na aspekty seksualne związków, są tu ludzie co tu kryć którzy taki "feralny" sposób na życie sobie wybrali i są zainteresowani docelowo kontynuacją. Sam rozumisz że sprzedawanie na dzień dobry prawd że to wszystko jest formą kieratu i zmierza w kierunku katastrofy od momentu gdy pierwsze rysy się pojawią - to wizja ponura a wobec ludzi którzy nie mają szans się wycofać, nabiera to sadystycznego zabarwienia. Tym bardziej że twój brak wiary jest efektem twoich subiektywnych odczuć, co sobie wyjaśniliśmy. Trochę tolerancji. Inaczej uważam że powinniśmy przenieść się na forum a la planeta singli ( tyle że ja tam osobiście niczego nowego się nie dowiem oprócz starej narracji kompensacyjnej-nie jestem w związku, argumentuję za słusznością mojego wyboru)
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 08.03.16, 14:20
    No ale małżeństwo, dzieci, to jednak jest kierat. Swoją drogą dobrze, że nie wyciągnęłaś mi, że kiedyś nazwałem małżeństwo chomątem :) I tak samo jak są ludzie, którzy małżeński kierat lubią albo nie wyobrażają sobie życia bez niego, tak samo są ludzie, którzy kieratu nie lubią. Ja nie lubię, ale to nie znaczy, że krytykuję tych, którzy lubią. Wręcz przeciwnie - bez tych, którzy pchają ten nomen omen wózek, że się tak poetycko wyrażę, mój sposób życia byłby nie do utrzymania. No ktoś te dzieci musi płodzić i wychowywać, nie? :)

    I to na pewno nie ja twierdziłem, że jak się pojawią pierwsze rysy to zmierza to do katastrofy. Albo zdefiniujmy co to oznacza "rysy", bo ja jedynie twierdziłem i twierdzę, że jak się coś dokumentnie pierdoli (wydaje mi, że użyłem właśnie takiego wyrażenia, ale nie dam sobie ręki uciąć), to już jest pozamiatane. Innymi słowy - jeśli ktoś ma na kogoś wyjebane, to naprawdę nie ma znaczenia, że on mniej całuje, mniej się troszczy, rzadziej uprawia seks. Bo to są tylko efekty tego, że on ma już na nas wyjebane. I tyle.

    Ale proszę cię, nie drążmy tego dłużej i postaraj się uwierzyć, że obsadzenie mnie w roli Mężczyzny, który nienawidzi kobiet, byłoby większą kastingową porażką niż obsadzenie Noomi Rapace (mam uczulenie na tę babę, co ona robi w Hollywood?!) w roli Lisbeth.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 08.03.16, 14:36
    Definicja rys i tu właśnie jest clou. To co jest w stanie ( bo musi) zaakceptować człowiek z trójką dzieciarni, z kredytem - to dla ciebie może być popierdoleniem się na całego. I związkiem bez szans. Albo patologią. Dla jednych seks oralny jest meega dewiacją, dla innych fisting nie jest dewiacją. Musimy trochę uśrednić to wszystko.
    Tyle w sumie chciałam powiedzieć, bo stąd się wzięły nawiązania do trynkiewicza. Ty zachowujesz się jak Nicolas Cages w filmie family man. Ciągle zszokowany na co ludzie się godzą w imię rodziny. Radzę się odszokować.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 08.03.16, 14:52
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Ciągle zszokowany na co ludzie się godzą w imię rodziny. Radzę się odszokować.
    -----
    Ja po prostu widzę różnicę pomiędzy "na co ludzie się godzą w imię rodziny" (budzi to mój olbrzymi szacunek) od "na co ludzie się godzą i imię posiadania rodziny". Z tego drugiego rzeczywiście czasami pokpiwam.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 08.03.16, 15:08
    wont2 napisał:
    > -----
    > Ja po prostu widzę różnicę pomiędzy "na co ludzie się godzą w imię rodziny" (bu
    > dzi to mój olbrzymi szacunek) od "na co ludzie się godzą i imię posiadania rodz
    > iny". Z tego drugiego rzeczywiście czasami pokpiwam.

    Dlaczegóż? Dążenie do rozmnażania - irracjonalne, instynktowne, a zarazem zupełnie naturalne. To tak jakby pokpiwać z instynktu samozachowawczego.


    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 08.03.16, 15:36
    Akurat do rozmnożenia się, związek nie jest potrzebny.

    Ja to generalnie jestem zwolennikiem zasady, że można robić co się chce, póki nie krzywdzi się innych. No i z bezrozumnym rozmnażaniem problem mam taki, że dla zrealizowania swojej potrzeby posiadania dziecka, krzywdzi się to dziecko sprowadzając je na świat w sytuacji kiedy pewne jest, że nie będzie się temu dziecko w stanie zapewnić ciepła i miłości. Zaczęliśmy od Trynkiewicza i skończmy Trynkiewiczem - naprawdę uważasz że potrzeba posiadania drugiego dziecka jest tak przemożną potrzebą, że usprawiedliwia skrzywdzenie łasnego dziecka poprzez spłodzenie go z Mariuszem Trynkiewiczem?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 02:55
    wont2 napisał:

    > Akurat do rozmnożenia się, związek nie jest potrzebny.
    >
    > Ja to generalnie jestem zwolennikiem zasady, że można robić co się chce, póki n
    > ie krzywdzi się innych. No i z bezrozumnym rozmnażaniem problem mam taki, że dl
    > a zrealizowania swojej potrzeby posiadania dziecka, krzywdzi się to dziecko spr
    > owadzając je na świat w sytuacji kiedy pewne jest, że nie będzie się temu dziec
    > ko w stanie zapewnić ciepła i miłości. Zaczęliśmy od Trynkiewicza i --

    Stary gadasz o bezmyślnym rozmnażaniu i o Trynkiewiczu, a nie rozumiesz potrzeby związku i rodziny na okoliczność rozmnożenia?! Kogoś z nas może pogrzało ale mam wrażenie że każdy damski podlotek z ma rozsądniejsze plany prokreacyjne.
    Co do dalszej części wypowiedzi i ogólnie to bardzo dobrze że selekcja naturalna nie występuje na etapie możliwości prokreacyjnych - byle debil może mieć dziecko ( radzę się cieszyć), im szersza pula genów tym lepiej.

    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 09.03.16, 09:45
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Stary gadasz o bezmyślnym rozmnażaniu i o Trynkiewiczu, a nie rozumiesz potrzeb
    > y związku i rodziny na okoliczność rozmnożenia?!
    ----------
    Rozumiem potrzebę dobrego związku i dobrej rodziny a nie jakiegokolwiek związku i jakiejkolwiek rodziny.


    byle debil może mieć dzie
    > cko ( radzę się cieszyć), im szersza pula genów tym lepiej.
    ---------
    Lepiej dla puli ale nie dla dziecka.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 08:01
    wont2 napisał: No i z bezrozumnym rozmnażaniem problem mam taki, że dl
    > a zrealizowania swojej potrzeby posiadania dziecka, krzywdzi się to dziecko spr
    > owadzając je na świat w sytuacji kiedy pewne jest, że nie będzie się temu dziec
    > ko w stanie zapewnić ciepła i miłości.

    Nie byłbyś w stanie swojemu dziecku dać ciepła i miłości? A czego Tobie brakuje?
    Do tego świat nie jest idealny. Gdyby był to z każdych porządnych rodzin wychodziłyby równie porządne i umiejące dokonywać dobrych wyborów dzieci- tak niestety nie jest.
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 09:55
    zawle napisała:

    > >
    > Nie byłbyś w stanie swojemu dziecku dać ciepła i miłości? A czego Tobie brakuje
    > ?
    > Do tego świat nie jest idealny. Gdyby był to z każdych porządnych rodzin wychod
    > ziłyby równie porządne i umiejące dokonywać dobrych wyborów dzieci- tak niestet
    > y nie jest.

    I nie tylko. Mnie nikt nie chciał ani nie potrzebował, rodzice chcieli się pozbyć, bili, w końcu zostawili. Wont by pewnie powiedział że nie powinnam się pojawić na świecie, że to bezrozumne rozmnażanie. Ja się jednak cieszę że otrzymałam od moich rodziców szansę na życie.
    Przestałam pytać o sens istnienia in vitro, dzieci zdeformowanych fizycznie i potworów. Owszem, mam podobne zdanie do wonta - nie powinniśmy się rozmnażać. Jest nas za dużo, zanieczyszczamy ziemię, torturujemy zwierzęta i siebie, zabijamy, czynimy potworności, ślad węglowy itd. Na dodatek naszym dzieciom nie będzie lepiej bo nie potrafimy im zapewnić chociażby pokoju. Jednak życie to ogromna wartość i dar. Nieważne od jakich rodziców, w jakich warunkach.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 09.03.16, 10:24
    Bardzo ci współczuję, bitch. Niczego takiego bym nie powiedział, no co ty. Powiedziałbym, że jakbyś urodziła się w innej rodzinie, to być może zamiast "that.bitch.is.sick" mielibyśmy na forum jakąś kolejną mdłą, nudną, przewidywalną "anię.z.zielonego.wzgórza". A "that.bitch.is.sick" jest tylko jedna.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 10:29
    wont2 napisał:

    > Bardzo ci współczuję, bitch.

    Ciekawe czy bitch uważa że jej się należy to współczucie;)
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 11:40
    wont2 napisał:

    > Bardzo ci współczuję, bitch. Niczego takiego bym nie powiedział, no co ty. Powi
    > edziałbym, że jakbyś urodziła się w innej rodzinie, to być może zamiast "that.b
    > itch.is.sick" mielibyśmy na forum jakąś kolejną mdłą, nudną, przewidywalną "ani
    > ę.z.zielonego.wzgórza". A "that.bitch.is.sick" jest tylko jedna.
    >

    Ania jest moją idolką. Staram się być taka jak ona . Dawać ludziom coś pozytywnego. Jakie to piękne. Wieś i pisanie książek. I seks z Gilbertem. Czułym i współczującym idealistą który nikogo nie chce krzywdzić:). Muszę kiedyś spróbować, a nie harować z poczucia winy dzień i noc w tym przeklętym mieście.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 09.03.16, 13:05
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Ania jest moją idolką. Staram się być taka jak ona . Dawać ludziom coś pozytywn
    > ego. Jakie to piękne. Wieś i pisanie książek. I seks z Gilbertem. Czułym i wspó
    > łczującym idealistą który nikogo nie chce krzywdzić:). Muszę kiedyś spróbować,
    > a nie harować z poczucia winy dzień i noc w tym przeklętym mieście.
    ---------
    Ha ha :) Dobre. Ale lippy w trollingu jeszcze nie przebiłaś :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 13:19
    wont2 napisał:

    > > ---------
    > Ha ha :) Dobre. Ale lippy w trollingu jeszcze nie przebiłaś :)
    >

    Ale jak ty sobie radzisz współczujący idealisto;)?

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 09.03.16, 13:50
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Ale jak ty sobie radzisz współczujący idealisto;)?
    ---------
    Masturbacja i duzo snu.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 09.03.16, 10:01
    zawle napisała:

    > Nie byłbyś w stanie swojemu dziecku dać ciepła i miłości? A czego Tobie brakuje
    > ?
    -------
    Oczywiście, że byłbym zajebistym ojcem. Ale brakuje mi chęci bycia ojcem :)


    > Do tego świat nie jest idealny. Gdyby był to z każdych porządnych rodzin wychod
    > ziłyby równie porządne i umiejące dokonywać dobrych wyborów dzieci- tak niestet
    > y nie jest.
    --------
    No ale jednak statystycznie to częściej porządni ludzie pochodzą z porządnych domów (porządnych w sensie poczucia bycia kochanym) a nieporządni z nieporządnych.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 10:20
    wont2 napisał:
    > Oczywiście, że byłbym zajebistym ojcem. Ale brakuje mi chęci bycia ojcem :)

    To po co dorabiasz do tego filozofię? Zresztą, trudno być zajebistym ojcem gdy się ojcem nie chce być:)) Byłabym zajebistym koszykarzem murzynem, ale nie chcę;)

    > No ale jednak statystycznie to częściej porządni ludzie pochodzą z porządnych d
    > omów (porządnych w sensie poczucia bycia kochanym) a nieporządni z nieporządnyc
    > h.

    Gdyby tak odjąć inne czynniki które mają na to wpływ ( kasa, ostracyzm, wpychanie na siłę w rolę itd) może statystyka dotycząca porządności byłaby zupełnie inna?
  • wont2 09.03.16, 10:49
    zawle napisała:

    > To po co dorabiasz do tego filozofię? Zresztą, trudno być zajebistym ojcem gdy
    > się ojcem nie chce być:)) Byłabym zajebistym koszykarzem murzynem, ale nie chcę
    > ;)
    -------
    Moje zdolności rodzicielskie ćwiczę na sucho z psami :) I stwierdzam, że posiadanie psów, to jest szczyt obowiązków, jakie mam ochotę brać na swoje barki. Wystarczy, że raz na ruski miesiąc któremuś się zachce kupę w nocy i muszę się ubrać i wyjść. Jak pomyślę, że posiadanie dziecka polega non-stop na tym właśnie, to ja dziękuję za taki interes. Skupiam się na byciu fajnym wujkiem dla dzieciaków znajomych.


    > Gdyby tak odjąć inne czynniki które mają na to wpływ ( kasa, ostracyzm, wpychan
    > ie na siłę w rolę itd) może statystyka dotycząca porządności byłaby zupełnie in
    > na?
    -----------
    Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Wiem tylko, że dzieci, które czują się kochane, są szczęśliwsze od tych, które nie czują się kochane.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 09.03.16, 11:01
    wont2 napisał:

    > Moje zdolności rodzicielskie ćwiczę na sucho z psami :) I stwierdzam, że posiadanie psów, to jest szczyt obowiązków, jakie mam ochotę brać na swoje barki. Wystarczy, że raz na ruski miesiąc któremuś się zachce kupę w nocy i muszę się ubrać i wyjść. Jak pomyślę, że posiadanie dziecka polega non-stop na tym właśnie, to ja dziękuję za taki interes.
    ===========================================================
    Tak, ale po pierwsze z psami ten problem jest zawsze podobny, a z dzieckiem tylko przejściowy, Potem możesz iść do kina, do ZOO.
    Po drugie to kwestia organizacji. Obowiązki można rozparcelować na innych członków rodziny.
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 11:43
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Moje zdolności rodzicielskie ćwiczę na sucho z psami :) I stwierdzam, że
    > posiadanie psów, to jest szczyt obowiązków, jakie mam ochotę brać na swoje bark
    > i. ===========================================================
    > Tak, ale po pierwsze z psami ten problem jest zawsze podobny, a z dzieckiem tyl
    > ko przejściowy, Potem możesz iść do kina, do ZOO.
    > Po drugie to kwestia organizacji. Obowiązki można rozparcelować na innych człon
    > ków rodziny.

    Marek ma rację. Pies jest chyba gorszy. Nigdy nie dorośnie i o siebie nie zadba. A dziecko zawiązuje sandałki już po kilku latach.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 09.03.16, 13:03
    that.bitch.is.sick napisała:

    > marek.zak1 napisał:

    > > Tak, ale po pierwsze z psami ten problem jest zawsze podobny, a z dziecki
    > em tyl
    > > ko przejściowy, Potem możesz iść do kina, do ZOO.
    > > Po drugie to kwestia organizacji. Obowiązki można rozparcelować na innych
    > człon
    > > ków rodziny.
    >
    > Marek ma rację. Pies jest chyba gorszy. Nigdy nie dorośnie i o siebie nie zadba
    > . A dziecko zawiązuje sandałki już po kilku latach.
    ----------
    Ale pies umrze po tych kilkunastu latach, a z dzieckiem to się trzeba użerać całe życie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 09.03.16, 15:19
    wont2 napisał:


    > > > ków rodziny.
    > >
    > > Marek ma rację. Pies jest chyba gorszy. Nigdy nie dorośnie i o siebie nie zadba
    > > . A dziecko zawiązuje sandałki już po kilku latach.
    > ----------
    > Ale pies umrze po tych kilkunastu latach, a z dzieckiem to się trzeba użerać całe życie :)
    ================================================

    Ja się z moimi dziećmi rzadko kiedy użerałem, a jak teraz mieszkają oddzielnie to sama przyjemność :). Jak chcę spotykam się z nimi, jak nie mam chęci, tego nie robię.

  • zawle 09.03.16, 17:01
    Nie namawiaj go marek, bo się jeszcze zdecyduje;)
  • marek.zak1 09.03.16, 17:13
    zawle napisała:

    > Nie namawiaj go marek, bo się jeszcze zdecyduje;).
    ------------------------------------------------------------------

    Wont teoretyzuje, a ja miałem kilkoro dzieci, kilka psów(koty tez były) i mogę porównać nakłady i efekty :).

  • wont2 09.03.16, 20:07
    marek.zak1 napisał:

    > Wont teoretyzuje, a ja miałem kilkoro dzieci, kilka psów(koty tez były) i mogę
    > porównać nakłady i efekty :).
    ----------
    No ale, póki co, nie widziałem na forum wpisu - "Wzięliśmy z żoną psa. Od tego czasu nasze życie seksualne się posypało. Żona śpi w legowisku z Azorem i nie uprawia ze mną seksu. Co zrobić, żeby obniżyć sobie libido? Pomóżcie!"

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 09.03.16, 22:03
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Wont teoretyzuje, a ja miałem kilkoro dzieci, kilka psów(koty tez były)
    > i mogę porównać nakłady i efekty :).
    > ----------
    > No ale, póki co, nie widziałem na forum wpisu - "Wzięliśmy z żoną psa. Od tego czasu nasze życie seksualne się posypało. Żona śpi w legowisku z Azorem i nie uprawia ze mną seksu. Co zrobić, żeby obniżyć sobie libido? Pomóżcie!"
    =======================================================
    Wont. To nie mój case. Nasze życie seksualne nie ma związku z psem. Obecnie żona śpi ze mną, a Sowa w fotelu w innym pokoju.
    Dzisiaj jest inaczej, bo jestem w Krakowie.
    >
  • wont2 09.03.16, 22:29
    marek.zak1 napisał:

    > Wont. To nie mój case. Nasze życie seksualne nie ma związku z psem. Obecnie żon
    > a śpi ze mną, a Sowa w fotelu w innym pokoju.
    > Dzisiaj jest inaczej, bo jestem w Krakowie.
    ----------
    Ale pisząc o psie nie miałem wcale tego na myśli. Chodziło mi o to, że oboje z bitchem zdawaliście się sugerować, że wychowywanie i posiadanie dzieci jest mniej żmudne niż wychowywanie i posiadanie psa.

    Pozdrawiam z Paryża :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 09.03.16, 22:35
    wont2 napisał:


    > ----------
    > Ale pisząc o psie nie miałem wcale tego na myśli. Chodziło mi o to, że oboje z bitchem zdawaliście się sugerować, że wychowywanie i posiadanie dzieci jest mnej żmudne niż wychowywanie i posiadanie psa.
    ==================================================

    To po prostu co innego. Jest bardziej żmudne ale bardziej satysfakcjonujące.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 00:51
    wont2 napisał:

    > > ----------
    > Ale pisząc o psie nie miałem wcale tego na myśli. Chodziło mi o to, że oboje z
    > bitchem zdawaliście się sugerować, że wychowywanie i posiadanie dzieci jest mni
    > ej żmudne niż wychowywanie i posiadanie psa.
    >
    > Pozdrawiam z Paryża :)
    >

    Ja, pisząc że pies jest gorszy, miałam na myśli że z psem jest mniejszy fun, a kupy sprzątać trzeba do końca życia. A moje koleżanki wciąż mają zmiany. Egzystencjalny dylemat karmienia piersią czy butlą zastąpił kolejny dramat wyboru pomiędzy zupkami ze słoiczków a gotowanymi w domu. Czekam na kolejne doniosłe problemy. Oczywiście koleżanki są tak przejęte konsystencją kupy że wieści ze świata przestały docierać. Płat czołowy się odłączył. Zupełnie tego nie rozumiem, fascynujące i pouczające obserwacje przemian małej istotki ( które mnie ciekawią) zostały zastąpione nieefektywnym zamartwianiem się o rzeczy przyziemne. No ale rozumuję że przyjaciółki przeżywają ekscytacje największe w swojej historii - z psem zupełnie nieporównywalne. Trochę mnie skala tych emocji razi i wydaje się nienaturalna ale cóż -nie mnie osądzać.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 10.03.16, 08:55
    that.bitch.is.sick napisała:
    A moje koleżanki wciąż mają zmiany. Egzyst
    > encjalny dylemat karmienia piersią czy butlą zastąpił kolejny dramat wyboru pom
    > iędzy zupkami ze słoiczków a gotowanymi w domu. Czekam na kolejne doniosłe prob
    > lemy. Oczywiście koleżanki są tak przejęte konsystencją kupy że wieści ze świat
    > a przestały docierać. Płat czołowy się odłączył. Zupełnie tego nie rozumiem, fa
    > scynujące i pouczające obserwacje przemian małej istotki ( które mnie ciekawią)
    > zostały zastąpione nieefektywnym zamartwianiem się o rzeczy przyziemne. No al
    > e rozumuję że przyjaciółki przeżywają ekscytacje największe w swojej historii -
    > z psem zupełnie nieporównywalne. Trochę mnie skala tych emocji razi i wydaje s
    > ię nienaturalna ale cóż -nie mnie osądzać.

    Normalne że nie rozumiesz. Moje koleżanki z praca, będąc jeszcze bezdzietnymi były najsurowszymi recenzentami młodych mam. Przeszło im jak ręką odjął gdy urodziły swoje. Czego i Tobie życzę.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 09:14
    zawle napisała:

    > > Normalne że nie rozumiesz. Moje koleżanki z praca, będąc jeszcze bezdzietnymi b
    > yły najsurowszymi recenzentami młodych mam. Przeszło im jak ręką odjął gdy urod
    > ziły swoje. Czego i Tobie życzę.

    Dzięki, u mnie to fizyczne niemożliwe. Już tak na amen.
    Pozostać muszę gorzką recenzentką.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • moletka5 10.03.16, 09:36
    that.bitch.is.sick napisała:
    > Dzięki, u mnie to fizyczne niemożliwe. Już tak na amen.
    > Pozostać muszę gorzką recenzentką.

    ...albo słodką, zakoffaną w bobasku przybraną mamą.
    Dzisiejsza rzeczywistość oferuje człowiekowi taki ogrom możliwości odnalezienia się w tej czy innej roli społecznej, że można by wręcz powiedzieć, że to kim jesteśmy i w jakiej roli się ustawiamy zależy już prawie wyłącznie od nas samych. Nawet facet babą może zostać jak się uprze... i odwrotnie.
    Zatem - nie, nie musisz. Ty nie chcesz.
    Tylko nie rozumiem, skąd obudziły się w Tobie sentymenty do ról społecznych, których nie chcesz/nie potrafisz pełnić, albo budzą one w Tobie uzasadnione obawy? Musisz przecież zdawać sobie sprawę z tego, że ustawiasz się w ten sposób na przegranej pozycji, a jesteś ostatnią osobą, którą podejrzewałbym tutaj o cierpiętnictwo. Zechcesz przybliżyć?
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 10:01
    moletka5 napisał(a):

    > > . Nawet facet babą może zostać jak się uprze... i odwrotnie.
    > Zatem - nie, nie musisz. Ty nie chcesz.
    > Tylko nie rozumiem, skąd obudziły się w Tobie sentymenty do ról społecznych, kt
    > órych nie chcesz/nie potrafisz pełnić, albo budzą one w Tobie uzasadnione obawy
    > ? Musisz przecież zdawać sobie sprawę z tego, że ustawiasz się w ten sposób na
    > przegranej pozycji, a jesteś ostatnią osobą, którą podejrzewałbym tutaj o cierp
    > iętnictwo. Zechcesz przybliżyć?

    Hej, samo stwierdzenie faktu że nie mogę, to nie cierpiętnictwo mam nadzieję? Sentymenty? Nie. Czuję się kobietą mimo wszystko, nie chcę się czuć wykluczona z naturalnych dla kobiet w moim wieku i środowisku tematów czy dyskusji tym bardziej że wiele z moich znajomych właśnie urodziło, wchodzi w ten etap albo wychowuje. Straciłabym koleżanki gdybym nie próbowała zrozumieć, ocenić, przeżywać z nimi tego etapu, krytykować gdy uważam że krzywdę sobie robią. Po co się izolować ?

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • moletka5 11.03.16, 10:28
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Po co się izolować ?

    Poprzez dobór grupy definiujesz własną tożsamość. Jeśli nie jesteś w stanie sprostać wzorcom przyjętym przez własną grupę, to takie ustawienie się może być na dłuższą metę destrukcyjne.
  • that.bitch.is.sick 12.03.16, 12:31
    moletka5 napisał(a):

    > that.bitch.is.sick napisała:
    >
    > > Po co się izolować ?
    >
    > Poprzez dobór grupy definiujesz własną tożsamość. Jeśli nie jesteś w stanie spr
    > ostać wzorcom przyjętym przez własną grupę, to takie ustawienie się może być na
    > dłuższą metę destrukcyjne.

    Jestem kobietą, na swój wiek wyglądam. Ciężko by mi było przekonywać że jestem wysokim murzynem i gram kosza. Co do relacji towarzyskich to racja - dla starych panien jest przewidziana jakaś upokarzająca rola i ostracyzm. W Chinach jest jeszcze gorsza matka/ lepsza matka. Gorsza jest ta co nie urodziła syna np.. Są różne hierarchie, świadomość jakie to względne pomaga mi się nie utożsamiać z ocenami grupy.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 10.03.16, 13:47
    that.bitch.is.sick napisała:

    > a kupy sprzątać trzeba do końca życia.
    ------
    Na Usrynowie? Nie trzeba.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 00:27
    wont2 napisał:

    > > ----------
    > No ale, póki co, nie widziałem na forum wpisu - "Wzięliśmy z żoną psa. Od tego
    > czasu nasze życie seksualne się posypało. Żona śpi w legowisku z Azorem i nie u
    > prawia ze mną seksu. Co zrobić, żeby obniżyć sobie libido? Pomóżcie!"
    >

    Jeśli mogę się wtrącić ( jako samozwańczy teoretyk:)) - nie obwiniałabym dzieci jako takich za uwiąd seksualny w związku, tylko zakorzenione w naszej kulturze rozmaite wzorce tabuizujące seksualność i wszelkie przejawy erotyzmu, zmysłowości w zestawieniu z dziećmi. Wielu ludzi seksualnie się blokuje i spycha seks do czeluści z uwagi "wstyd i niestosowność" zderzenia ich z obecnością "niewinnej" istoty. Obwiniałabym tu kościół, silną emanację tabu pedofilii, całkowitą deseksualizację instytucji macierzyństwa. Kobieta musi się przekształcić w szybkim tempie z istoty seksualnie wrażliwej w matkę polkę nie dającą podstaw do gorszenia niewiniątek - tu presja na kobiety jest bardzo silna i brak alternatyw dla pogodzenia roli kochanki i matki w jednej, spójnej formie. ( dotyczy osób o standardowym poziomie konformizmu, indywidualiści mogą mieć mniejsze problemy). Harówka przy dziecku to wynik nadopiekuńczości i syndromu kwoki moim skromnym zdaniem. My nie wychowujemy dzieci - my pokazujemy jak sobie te ręce urobiliśmy po łokcie. Nie widzę tu dążenia do efektywności w działaniu tylko czynności wizerunkowe - tak z obserwacji. Ogólnie modele rodzicielskie nie poprawiły się moim zdaniem od czasu gdy pisał Korczak, że chronimy dzieci tak bardzo że bronimy żyć, doświadczać kontaktu z realnym światem. Czekam na krytykę że nic nie wiem bo nie przeżyłam;). Mam nadzieję że moje spostrzeżenia z zewnątrz kogoś skłonią do refleksji. Marek, ciekawe czy ma to sens, te moje rojenia:-)? Jako ojciec, co powiesz?
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • potwor_z_piccadilly 10.03.16, 00:48
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Mam nadzieję że moje spostrzeżenia z zewnątrz kogoś skłoni
    > ą do refleksji. Marek, ciekawe czy ma to sens, te moje rojenia:-)? Jako ojciec,
    > co powiesz?

    Uprzedzę Marka, a i też jestem ojcem.
    Te Twoje "rojenia", ja nazwę kwintesencją.
    Refleksje?
    Od lat piszę i namawiam.
    Ludzie, budujcie swój świat, swoje enklawy. żyjcie według swojego rytmu. Szukając na zewnątrz wzorców i pomocy w rozwiązywaniu problemów, otworzycie się, to idiotów z was zrobią.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 01:56
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > that.>
    > Uprzedzę Marka, a i też jestem ojcem.
    > Te Twoje "rojenia", ja nazwę kwintesencją.
    > Refleksje?
    > Od lat piszę i namawiam.
    > Ludzie, budujcie swój świat, swoje enklawy. żyjcie według swojego rytmu. Szukaj
    > ąc na zewnątrz wzorców i pomocy w rozwiązywaniu problemów, otworzycie się, to i
    > diotów z was zrobią.

    To fajne podejście, a nie bałeś się nigdy że stracisz jakiś rodzaj moralnego drogowskazu, oddalając się od tego co "normalne" w powszechnym mniemaniu, że gdzieś się zagubisz, poczujesz dziwnie.. samotny? Jak wyznaczyć sobie granice gdy nie mam ochoty podążać utartymi ścieżkami zarówno w seksie jak i stylu życia. Jak uniknąć potępienia obrzydzenia ze strony innych? (albo się nie przejmować) :)
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • marek.zak1 10.03.16, 08:14
    that.bitch.is.sick napisała:


    > Harówka przy dziecku to wynik nadopiekuńczości i syndromu kwoki moim skromnym zdaniem.
    =========================================
    To plus słaba organizacja. Korzystaliśmy ze wszelkich możliwości podrzucania dzieci do bliższej i dalszej rodziny, żeby mieć czas dla siebie, chodzić do kina, teatru itp. Babcie czy ciocie były zresztą niemal zawsze chętne, a jak nie były chętne, to przekonywaliśmy je, ze tak ma być i koniec. to Cierpiętnictwo i poświęcanie wszystkiego, żeby być cały czas z dziećmi było nam obce. Kochamy nasze dzieci, ale najważniejsi dla dla nas byliśmy i jesteśmy my sami.

    -------------------------------------------------------------------------------
    Czekam na krytykę że nic nie wiem bo nie przeżyłam;). Mam nadzieję że moje spostrzeżenia z zewnątrz kogoś skłoni ą do refleksji. Marek, ciekawe czy ma to sens, te moje rojenia:-)? Jako ojciec, co powiesz?
    -----------------------------------------------------------------------------------
    Osobiście na własnym przykładzie, nie widzę związku, za wyjątkiem organizacyjnego, między dziećmi i seksem. Wyjątkiem oczywiście kilka tygodni przed i po porodzie. Moja żona była zawsze chętna i miała i ma do dzisiaj świetną figurę.
    Wydaje mi się także na podstawie forum, że dzieci są dla wielu kobiet pretekstem do odstawienia seksu i męża. Jak jest chęć zawsze znajdzie sie możliwości, a jak nie ma - powód, czy raczej pretekst, żeby tego nie robić.




  • zawle 10.03.16, 08:57
    marek.zak1 napisał:
    Babcie czy ciocie były zresztą niemal zawsze chętne, a jak nie by
    > ły chętne, to przekonywaliśmy je, ze tak ma być i koniec. to Cierpiętnictwo i p
    > oświęcanie wszystkiego, żeby być cały czas z dziećmi było nam obce.

    Mało asertywną macie rodzinę.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 09:25
    marek.zak1 napisał:

    > > ----
    > Osobiście na własnym przykładzie, nie widzę związku, za wyjątkiem organizacyjne
    > go, między dziećmi i seksem. Wyjątkiem oczywiście kilka tygodni przed i po por
    > odzie. Moja żona była zawsze chętna i miała i ma do dzisiaj świetną figurę.
    > Wydaje mi się także na podstawie forum, że dzieci są dla wielu kobiet pretekste
    > m do odstawienia seksu i męża. Jak jest chęć zawsze znajdzie sie możliwości, a
    > jak nie ma - powód, czy raczej pretekst, żeby tego nie robić.
    >

    Nie wiem, jako strona unikająca seksu swego czasu mogę powiedzieć, że byłby to najgłupszy pretekst jaki może istnieć. Strzelanie sobie w stopę i rujnowanie rodziny dziecku? Myślę że tu musi być jakaś ideologiczna podbudowa. Ale ja unikałam seksu z konkretnym facetem, nigdy nie doświadczyłam abstrakcyjnej niechęci do seksu.
    Odkąd pamiętam, szaleje we mnie Dziki Gon:)


    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 10.03.16, 09:47
    that.bitch.is.sick napisała: > Nie wiem, jako strona unikająca seksu swego czasu mogę powiedzieć, że byłby to
    > najgłupszy pretekst jaki może istnieć. Strzelanie sobie w stopę i rujnowanie ro
    > dziny dziecku? Myślę że tu musi być jakaś ideologiczna podbudowa. Ale ja unikał
    > am seksu z konkretnym facetem, nigdy nie doświadczyłam abstrakcyjnej niechęci d
    > o seksu.
    > Odkąd pamiętam, szaleje we mnie Dziki Gon:)

    Jak Ciebie czytam bitch to widzę że Cię własne doświadczenie ( a w zasadzie jego brak) kurewsko ogranicza. Idż na jakiś trening rozwijający empatię. Jak nie pomoże..skup się tylko na wyobraźni.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 10:11
    zawle napisała:

    > > Jak Ciebie czytam bitch to widzę że Cię własne doświadczenie ( a w zasadzie jeg
    > o brak) kurewsko ogranicza. Idż na jakiś trening rozwijający empatię. Jak nie p
    > omoże..skup się tylko na wyobraźni.

    Ogranicz ekspansję i władcze tendencje względem otoczenia. Może idź na kurs. Bo na razie twój styl dyskusji to przeważnie wycieczki osobiste, a to nie zachęca do kontynuacji. Zajmij się rozwijaniem form bardziej konstruktywnych. Nie musisz się czuć za mnie odpowiedzialna:).


    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 10.03.16, 10:40
    that.bitch.is.sick napisała:
    > Ogranicz ekspansję i władcze tendencje względem otoczenia. Może idź na kurs.

    O widzę że Ci się spodobało;)

    B
    > o na razie twój styl dyskusji to przeważnie wycieczki osobiste, a to nie zachęc
    > a do kontynuacji. Zajmij się rozwijaniem form bardziej konstruktywnych. Nie mus
    > isz się czuć za mnie odpowiedzialna:).

    I fajnie że doceniasz, że zauważyłaś. Wszak jesteś mistrzynią wycieczek osobistych.
  • marek.zak1 10.03.16, 10:02
    that.bitch.is.sick napisała:


    > Nie wiem, jako strona unikająca seksu swego czasu mogę powiedzieć, że byłby to
    > najgłupszy pretekst jaki może istnieć. Strzelanie sobie w stopę i rujnowanie rodziny dziecku? Myślę że tu musi być jakaś ideologiczna podbudowa. Ale ja unikałam seksu z konkretnym facetem, nigdy nie doświadczyłam abstrakcyjnej niechęci d seksu.
    ------------------------------------------------\
    Babki po urodzeniu dziecka także unikaja seksu z konkretnym facetem - ojcem dziecka.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 10:26
    marek.zak1 napisał:

    > > ------------------------------------------------\
    > Babki po urodzeniu dziecka także unikaja seksu z konkretnym facetem - ojcem dzi
    > ecka.

    Sugerując że jest to pretekst, co właściwie chcesz powiedzieć? Że mamy sytuację gdzie motywy związku z jednej strony nie były uczciwe i szczere? Zamiast wzajemnego uczucia i pożądania była chęć uzyskania innych korzyści? Bo nie rozumiem tej dziwacznej kombinacji, kto i co zyskuje na stosowaniu niby takiego pretekstu?

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • marek.zak1 10.03.16, 10:31
    that.bitch.is.sick napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > ------------------------------------------------\
    > > Babki po urodzeniu dziecka także unikaja seksu z konkretnym facetem - ojcem dziecka.
    >
    > Sugerując że jest to pretekst, co właściwie chcesz powiedzieć? Że mamy sytuację
    > gdzie motywy związku z jednej strony nie były uczciwe i szczere? Zamiast wzajemnego uczucia i pożądania była chęć uzyskania innych korzyści? Bo nie rozumiem tej dziwacznej kombinacji, kto i co zyskuje na stosowaniu niby takiego pretekstu?
    =====================================
    Choćby przypadek Sabata i innych facetów, użalających si na forum, że po urodzeniu dziecka seks zamarł a macierzyństwo całkowicie zdominowało ich partnerki. To oni uważają, że zostali wmanewrowani w ojcostwo.

    >
  • zawle 10.03.16, 10:43
    marek.zak1 napisał:
    > Choćby przypadek Sabata i innych facetów, użalających si na forum, że po urodze
    > niu dziecka seks zamarł a macierzyństwo całkowicie zdominowało ich partnerki. T
    > o oni uważają, że zostali wmanewrowani w ojcostwo.

    Taka narracja to narracja dziecka. Wmanewrowani w dziecko....co to jest?
  • marek.zak1 10.03.16, 10:56
    zawle napisała:


    > Taka narracja to narracja dziecka. Wmanewrowani w dziecko....co to jest?
    ==================================
    Seks tylko dla prokreacji, spełnienie instynktu macierzyńskiego, a potem szlaban.
  • zawle 10.03.16, 11:05
    Ty naprawdę myślisz że jakikolwiek człowiek przy zdrowych zmysłach wiąże się z kimś tylko w celach prokreacyjnych? Że ma taki zamysł i plan? A jeśli nawet, to musi dostać Oskara za grę aktorską.
  • zawle 10.03.16, 11:06
    Wycofuję się. Znam taką kobietę. Ale ona seks uprawiała tylko w celach prokreacyjnych o czym jej mąż wiedział od początku, bo się raczej nie ukrywała z tym faktem.
  • marek.zak1 10.03.16, 11:21
    zawle napisała:

    > Wycofuję się. Znam taką kobietę. Ale ona seks uprawiała tylko w celach prokreacyjnych o czym jej mąż wiedział od początku, bo się raczej nie ukrywała z tym faktem.
    ===========================================
    Może miał nadzieję, że się zmieni. Może on tez nie był fanem seksu. Dramat jest przy dużej różnicy temperamentów,bo jedna strona czuje sie oszukana, a druga molestowana.
  • zawle 10.03.16, 11:43
    marek.zak1 napisał:
    > Może miał nadzieję, że się zmieni. Może on tez nie był fanem seksu. Dramat jest
    > przy dużej różnicy temperamentów,bo jedna strona czuje sie oszukana, a druga m
    > olestowana.

    To popełnił złe założenie. Powinien wziąć pod uwagę że jej się nie zmieni lub że jemu się zmieni. Ty myślisz Marek że ja mam pretensje do męża byłego że mnie nie chciał bzykać? A to jakiś obowiązek jest? Mam alergię na słowo "obowiązek małżeński " który nawet z najprzyjemniejszych czynności robi powinność;) Zmieniło się/nie zmieniło się. I co teraz? Chcę zostać- zostaję. Nie chcę- odchodzę. Po co mi te uczucia oszukania, molestowania, skoro mogę ich sobie zaoszczędzić. Wiem że są osoby z rzędu "Trwam". I niech trwają, ale bez obwiniania o wszystko innych. To niezdrowe.
  • druginudziarz 10.03.16, 23:42
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Może miał nadzieję, że się zmieni. Może on tez nie był fanem seksu. Drama

    > To popełnił złe założenie. Powinien wziąć pod uwagę że jej się nie zmieni lub ż
    > e jemu się zmieni. Ty myślisz Marek że ja mam pretensje do męża byłego że mnie
    > nie chciał bzykać? A to jakiś obowiązek jest? Mam alergię na słowo "obowiązek m
    > ałżeński " który nawet z najprzyjemniejszych czynności robi powinność;)

    A na inne obowiązki? ;)
  • zawle 11.03.16, 07:30
    druginudziarz napisał:
    > A na inne obowiązki? ;)

    To logiczne i oczywiste....na inne też mam.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 11:27
    marek.zak1 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    >
    > > Taka narracja to narracja dziecka. Wmanewrowani w dziecko....co to jest?
    > ==================================
    > Seks tylko dla prokreacji, spełnienie instynktu macierzyńskiego, a potem szlaba
    > n.

    Tak przypuszczałam, że za przeproszeniem was pojebało. Takie sobie mówisz sabat wymyślił alibi? Tyle że ja akurat znam jego problem. On ma talent do wymyślania niespójnych historyjek.

    A za co mi się zawle rzuciłaś do gardła? Z czymś tu się zgadzasz?
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 10.03.16, 11:37
    Ja nawet nie do Ciebie piszę bitch...wdech i wydech.
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 11:50
    zawle napisała:

    > Ja nawet nie do Ciebie piszę bitch...wdech i wydech.

    Ja w jednym poście piszę dla wygody w odpowiedzi i tobie i Markowi. Przecież w tym temacie mnie próbowałaś kąsać. Dwa posty wyżej. O co chodzi? O empatię i doświadczenie? Więc powinnaś w pokorze przyjąć autorytet Marka. Z empatią wspiera żonę, dzieci wychował/spłodził/utrzymał.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 10.03.16, 11:55
    that.bitch.is.sick napisała:
    > Ja w jednym poście piszę dla wygody w odpowiedzi i tobie i Markowi. Przecież w
    > tym temacie mnie próbowałaś kąsać.

    Daj spokój bitch. Ja z natury jestem pacyfistką. Tyle że ateistką, więc jak mnie ktoś zaczepia to oddaję. Kąsam tylko wtedy gdy mnie ktoś wkurwi bezgraniczną głupotą. Ty głupia nie jesteś, więc nie masz szans. Jesteś wredna, agresywna, masz moralność Kalego, wyobraźnię bakterii, ale głupia nie jesteś.

    Dwa posty wyżej. O co chodzi? O empatię i do
    > świadczenie? Więc powinnaś w pokorze przyjąć autorytet Marka. Z empatią wspiera
    > żonę, dzieci wychował/spłodził/utrzymał.

    Doczep to do czegoś, bo nie wiem o czym piszesz. A co do doświadczenia Marka....ma...z jedną, ciągle chcącą seksu kobietą. W sprawie Jadwigi jest niekwestionowanym ekspertem. No chyba że chodzi Ci o dzieci..tych miał trochę więcej:))
  • that.bitch.is.sick 10.03.16, 12:08
    zawle napisała:

    > > Doczep to do czegoś, bo nie wiem o czym piszesz. A co do doświadczenia Marka...
    > .ma...z jedną, ciągle chcącą seksu kobietą. W sprawie Jadwigi jest niekwestiono
    > wanym ekspertem. No chyba że chodzi Ci o dzieci..tych miał trochę więcej:))

    A guzik. To ty mnie zaczepiłaś więc wróć łaskawie do swoich wcześniejszych pretensji i sama określ czego w mojej wypowiedzi się doszukałaś oprócz kwestii ad personam bo choć jesteś hipokrytką i bywasz dwulicową manipulatorką to sklerozy nie odnotowałam. Jeśli ci się chce. Bo może twój motyw to dojebać bitch. Chcesz o tej potrzebie porozmawiać:)? ja nie mam z tym problemu że ci się nie podobam. Mogę być wielkoduszna i się nad tą kwestią pochylić wspólnie.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 10.03.16, 12:35
    Ja odpiszę...a nie, bo ty.
    A Ty odpisz : Nie, bo ty pierwsza.
    I ja znowu...a właśnie że Ty.
    I tu może skończmy?
    Za resztę komplementów dziękuję:))
    Myślę....
    No chyba że chodzi Ci o to że nie potrafisz sobie wyobrazić co czuje matka, bo nią nie byłaś nigdy. Nie rozumiesz co może czuć kobieta która traci zainteresowanie seksem w ogóle po porodzie, bo nigdy tak nie miałaś? Powielam prośbę chociażby zasugerowanie mi o co ci kaman?
  • marek.zak1 10.03.16, 17:38
    zawle napisała:
    Doczep to do czegoś, bo nie wiem o czym piszesz. A co do doświadczenia Marka...
    > .ma...z jedną, ciągle chcącą seksu kobietą. W sprawie Jadwigi jest niekwestionowanym ekspertem. No chyba że chodzi Ci o dzieci..tych miał trochę więcej:))
    =========================================
    Wprowadzenie określenia Masturbator jest czymś bardzo podobnym do wprowadzenie ,,Singielki". Dawniej mówiono ,,stara panna" z podtekstem mocno negatywnym. Masturbator i Singielka są określeniami pozbawionymi negatywnego wydźwięku.
    Nie trzeba być ekspertem od masturbacji, żeby to wyczuć.

  • zawle 10.03.16, 18:31
    Akwizytor byłby z Ciebie dobry...nawet psami szczuty nie reagujesz
  • bgz0702 10.03.16, 23:52
    wiele lasek czuje się wmanewrowane w macierzyństwo, bo niejeden tata jedzie po bandzie: boi się, nie umie, nie potrafi, ma wazniejsza prace, woli mecz w tv od kina itp. Ale ich tu nie ma na tym forum
  • that.bitch.is.sick 11.03.16, 01:27
    bgz0702 napisała:

    > wiele lasek czuje się wmanewrowane w macierzyństwo, bo niejeden tata jedzie po
    > bandzie: boi się, nie umie, nie potrafi, ma wazniejsza prace, woli mecz w tv od
    > kina itp. Ale ich tu nie ma na tym forum

    No jasne że tak! Markowi forum szkodzi. To jedyne wyjaśnienie. Albo jest tak bezmyślny, że nie zdaje sobie sprawy co powtarza. Przecież umie myśleć. Rozczarowanie. On czerpie jakieś sprzeczne, paranoiczne teorie ponoć od sabata który jest zdziecinniałym egoistą jak zresztą większość. Co to za bezczelność tak w ogóle insynuować, że kobieta ma interes w ciąży i związku. Tak jakby poród i ciąża , ryzyko śmiertelne nota bene i inwestycja własnych sił witalnych, stanie się przetrwalnikiem genów dla mężczyzny który pasożytuje w ten sposób ( tak - plemnik to egzogamiczny pasożyt), tak jakby to ogromne poświęcenie - to była kobieca fanaberia, a chłop jej robił łaskę za którą ona płaci seksem. Jak dziadka kocham wyście już powariowali na tym forum. Straciliście proporcje ( faceci) a normalnych kobiet też tu już chyba nie ma, tylko te co dały sobie w mówić że poświęcenie jest w ich interesie i powinny być wdzięczne za to a nie odwrotnie. Jakżeż wygodnie!
    Zawle raz uciekła od chorej sytuacji i teraz już na zawsze unika konfrontacji? To jest ta awangarda? To odwrót. Czy jest jakaś wygrana życiowo kobieta na forum? I co jest tym sukcesem? Mamy spójną definicję ? Jak nie tylko nie dać się sobie wysrać na głowę, tylko jak zyskać coś w życiu nie będąc kurwą jakiegoś mężczyzny. Ja retorycznie pytam.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • proteinowy 11.03.16, 04:29
    > Co to za bezczelność tak w ogól
    > e insynuować, że kobieta ma interes w ciąży i związku. Tak jakby poród i ciąża
    > , ryzyko śmiertelne nota bene i inwestycja własnych sił witalnych, stanie się p
    > rzetrwalnikiem genów dla mężczyzny który pasożytuje w ten sposób ( tak - plemni
    > k to egzogamiczny pasożyt), tak jakby to ogromne poświęcenie - to była kobieca
    > fanaberia, a chłop jej robił łaskę za którą ona płaci seksem.

    "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.

    Obraz, który maluje Marek jest przeciez nałożeniem prywatnej narracji na obiektywną rzeczywistość. Jak na osobę zarzucającą większości egoistyczne zdziecinnienie (domyślnie: osobę dojrzalszą i bardziej altruistyczną) za bardzo dajesz sie animować formie cudzej narracji, moim zdaniem. Po odcedzeniu subiektywnych odczuć z opowieści Marka nie wyłania sie przecież nic kontrowersyjnego: kobiece libido spada w niektórych przypadkach po ciąży na wiele lat. Czasem na zawsze.

    Ciąża jako śmiertelnie niebezpieczeństwo podjete w celu zapewnienia trwania genów mężczyzny. Rozpakujmy.

    - Dziecko dziedziczy połowę materiału genetycznego biologicznego ojca (czasem to oznacza 0% faktycznego opiekuna). Z pewnością dziedziczy polowe materiału matki, dlatego dymorfizm płciowy tak dominuje wsród zwierzat: osobnik każdej płci cos zyskuje a zarazem traci. Przyznaje ze ludzkie zwierze przez swój gigantyczny mózg obciąża samice znacznie bardziej niz w przypadku wielu innych zwierząt, stad wspólna opieka nad małymi jest koniecznością. Wiecej: przez jakiś czas samiec powinien sie zająć samicą.

    - Decyzja o zajściu w ciąże nie jest wolna od emocji, czasem od przypadku. Gdyby dało sie odciąć ten proces od milosci, pożądania i instynktu macierzyńskiego możnaby element "poświęcenia dla pasożyta" wysunąć mocniej na pierwszy plan.

    - Niezależnie od tego jak bardzo decyzja zajścia w ciąże jest świadoma - ciąża, poród i połóg to jest masakra, której facet nie doświadcza nigdy w życiu (na wojnie moze?). Stad poprzednie pokolenia (ktore reprezentuje chyba Marek) trzymały sie strategii rozdziału ról społecznych, zwłaszcza tam gdzie mozna było sobie na to pozwolić. Facet był od tego, zeby kobiecie-matce usuwać z drogi stresujące problemy w stylu zarabianie pieniądzy czy władza. Ten układ to historia, chyba że nasz bieżący model wyprze jakiś inny w którym kobietom wycina sie łechtaczki, a niechęć do seksu prostuje kijem.

    - Frustracja facetów na bezseksiu nie jest moze piękna, ale jest w niej jeszcze mniej decyzji niz w decyzji wielu kobiet o zajściu w ciąże. Popęd mnożony przez monogamię mnożoną przez brak seksu, to jak przywiązanie Reksia do budy i postawienie pachnącej michy z żarciem tuż poza zasięgiem łańcucha. Zarzucanie zaślinionym kundlom infantylnego egoizmu źle świadczy tak o umiejętności chłodnej obserwacji i wyciągania wniosków, jak i o niewielkiej empatii. Tak: sa egoistyczni przypisując partnerkom niskie pobudki, ale oburzanie sie na nich o to stawia Cie na dokładnie tym samym poziomie.
  • marek.zak1 11.03.16, 09:26
    proteinowy napisał(a):

    Facet był od tego, zeby kobiecie-matce usuwać z drogi stresujące problemy w stylu zarabianie pieniądzy czy władza. Ten układ to historia,
    ===========================================
    To własnie komuna obaliła ten układ, kierując kobiety do fabryk i na traktory i zrównując niemal pensje kobiety i mężczyzny, dając marny, bo marny, ale jednak socjał w postaci darmowych przedszkoli i żłobków - zawsze dostępnych dla pracownic, darmowy dojazd do pracy itp. Obecny system jest raczej powrotem do tego, co było w dawnym kapitalizmie, a więc duże rożbieżności w zarobkach i rosnące rozwarstwienie.
    Opisała to dokładnie jakiś czas temu Fanny, która stwierdziła, ze przy zarobkach męża rzędu kilkunastu, czy kilkudziesięciu tysięcy dolarów miesięcznie, jej pójście do pracy nie ma sensu.
    a o gasnącym libido kobiet po porodzie dowiedziałem się z tego forum.
  • aandzia43 15.03.16, 11:56
    Ja pie...ę! Wraca człowiek po latach, a tu te same baśnie w tym samym wykonaniu. I w nowym też ;-) O tym, jak dopiero komuna wysłała kobiety do pracy zarobkowej. Ludzie, uczta się historii spoza schematu "król, bitwa, pakt"!
    A Marek znowu buja w sferach tych niezmiennych od zarania dziejów kilku procent społeczeństwa, w których wyłącznie praca mężczyzny wystarczała do utrzymania rodziny i usilnie stara się naciagnac ten ciasny płaszczyk na resztę świata :-P

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 15.03.16, 12:05
    aandzia43 napisała:

    > Ja pie...ę! Wraca człowiek po latach, a tu te same baśnie w tym samym wykonaniu
    > . I w nowym też ;-) O tym, jak dopiero komuna wysłała kobiety do pracy zarobkow
    > ej. Ludzie, uczta się historii spoza schematu "król, bitwa, pakt"!
    > A Marek znowu buja w sferach tych niezmiennych od zarania dziejów kilku procent
    > społeczeństwa, w których wyłącznie praca mężczyzny wystarczała do utrzymania r
    > odziny i usilnie stara się naciagnac ten ciasny płaszczyk na resztę świata :-P

    Bo te baśnie i rozmaite koszałki-opałki są potrzebne do odziania w odświętne szaty własnych lęków i frustracji. To tylko pretekst. Każdy ma jakiś swój punkt siedzenia i wynikający z tego punkt widzenia. A że punkt widzenia się u niektórych nie zmienił? No, zasiedzieli się widać, biedaki. Strach tak trochę, wilka można dostać :D
    Dlatego mam spore przekonanie, że tych farmazonów wygłaszanych na forum przez różne strony nie należy brać sobie zbytnio do serca. To jest informacyjny szum, wynikający z czegoś co jest głębiej w ludziach, ale pozostaje głęboko ukryte.
  • aandzia43 15.03.16, 12:45
    Nie Sabat, tego szumu nie można nie brać pod uwagę, bo kłamstwo wypowiedziane kilka razy staje się prawdą. "Prawda" o tym, że.kobiety "kiedyś" nie pracowały zarobkowo ma się wyjątkowo dobrze. Młode, wykształcone korwinistki wierzą w nią święcie. A przecież to niepowinno być kwestią wiary, tylko wiedzy. Ale ponieważ człowiek jest wygodny (i słusznie), to każda zapracowana kobieta wzdycha do fizycznych "dawnych czasów", kiedy to nie musiałaby pracować zarobkowo. I w dupie ma zdrowy rozsądek, który powiedziałbymoże kretynce gdyby dopuscilaby go do zakutej glowiny, że mała szansa, aby była szlachcianką, żoną lekarza czy dobrego majstra. Że najprawdopodobniej na 90-95% byłaby chlopką, robotnicą, służbą domową,

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • aandzia43 15.03.16, 12:56
    praczką, andlarką, akuszerką, żoną rzemieślnika pracującą razem z nim i z dziecmi w formowanymprzez męża warsztacie. To gigantyczne kłamstwo jest o tyle niebezpieczne, że może spowodować, że kobiety zrezygnują z jedynej rzeczy, która daje im szansę na żywot lepszy od żywota wyrobnicy za połowę pensji nie mającej w dodatku pełnej władzy nad swoją kasą - zrezygnują z trzymania pazurami dostępu do wykształcenia i zawodów dających porządną kasę i prestiż. A to się równa pozostanie przy ciężkiej robocie i rezygnacja z niezależności i wygodnego życia. Tzw. równouprawnienie nie zapedzilo kobiet do roboty, tylko dało im lepszą robotę. A procent kobiet, które mogą sobie pozwolić na zajmowanie się tylko domem pozostał mniej więcej taki sam. Amen.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • aandzia43 15.03.16, 13:11
    To mówiłam ja, kobieta która mogła sobie pozwolić na kilkuletnie pielęgnowanie dziecięca i ogniska domowego tylko i wyłącznie, i która ten stan rzeczy bardzo sobie chwaliła. Bo jej przodkiniom nie było to dane. I której ta wygoda nie padła na mózg i nie uczyniła z niej jedynej słusznej (a klamliwej jak widać) wizji życia kobiety.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • rekreativa 16.03.16, 16:48
    Do tego, co wymieniłaś dochodzi oczywiście cała praca domowa, której to chłop się nie imał, a która w tamtych czasach była znacznie trudniejsza i cięższa niż dziś.
    Ale faktycznie dziwi mnie, że ktoś, kto nie jest gimnazjalistą, może takie bzdury pleść, jak to kobiety dawniej nie musiały pracować...

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • aandzia43 16.03.16, 22:10
    90% Polaków (jak z innymi nacjami, nei wiem) to tacy gimnazjaliści. I to bez względu na wykształcenie. Nawet ci po humanistycznych studiach, co wydawałoby się, że liznęli nieco literatury, pieprzą takie farmazony. Przerażające.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 15.03.16, 13:03
    Szlachcic jak dobrze poszło to też nie musiał pracować :D
    Mówiąc o "braniu pod uwagę" mam na myśli budowanie samego siebie na bazie przemyśleń innych. Mam do tego procesu zastrzeżenia w ogólności. Człowiek powinien sam nauczyć się wyciągać wnioski, na bazie surowych faktów. Stąd - oczywiście - masz rację, powinniśmy bazować przede wszystkim na wiedzy.
    Ale uleganie intelektualnym gotowcom typu feminizm, konserwatyzm, katolicyzm, socjalizm, nacjonalizm, szowinizm itp. jest pociągające, bo zwalnia od myślenia i powoduje, że mamy z głowy cały proces indywidualnych poszukiwań. Cholernie wygodne, ale i bardzo zgubne.
  • aandzia43 15.03.16, 13:19
    No więc ja nie o gotowcach tylko o tym, jak się gotowiec konserwatyzmu obyczajowego rozbija o fakt historyczny ;-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 11.03.16, 09:45
    proteinowy napisał(a): > "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.

    Ale to słowa męskiej strony publiczności tego forum. Na temat kobiet. W drugą stronę brzmią wręcz niewiarygodnie?

    kobiece li
    > bido spada w niektórych przypadkach po ciąży na wiele lat. Czasem na zawsze.

    No czasami spada. Pewnie część z tych pań już wcześniej nie była zbyt chętna do zabaw łóżkowych, pojawienie się dziecka to świetne alibi. Ja jednak optuję za tym, że część Pań została z dzieckiem sama. I Twoje słowa "Więcej: przez jakiś czas sam
    > iec powinien sie zająć samicą: są dla części panów wielką abstrakcją. Ja wiem że żaden facet nigdy nie rodził i trudno mu sobie wyobrazić jakim lękiem może być owinięty fakt wkładania fiuta w miejsce gdzie niedawno "siłami" natury wypchnięto z niej młodego, ale opowieści młodych mam czasami mrożą krew w żyłach. Ja dzięki Bogu takich doświadczeń nie miałam, bo mój aseksualny mąż zostawił mnie w absolutnym spokoju z chwilą zajścia ze mną w ciążę.
    Niekiedy panowie stają się dzieckiem w domu którego pojawiła się konkurencja. I kobiety zamiast wsparcia otrzymują następnego rozwrzeszczanego dzieciaka który drze się ( Daj, mnie daj. Ja byłem pierwszy!!!) . To akurat znam:))
    No i jak tu iść do łóżka z nowo odkrytym własnym synusiem?;)

    Stad poprzednie pokolenia (ktore reprezentuje chyba Marek) trzyma
    > ły sie strategii rozdziału ról społecznych, zwłaszcza tam gdzie mozna było sobi
    > e na to pozwolić. Facet był od tego, zeby kobiecie-matce usuwać z drogi stresuj
    > ące problemy w stylu zarabianie pieniądzy czy władza.

    Marek to jest akurat chlubnym przedstawicielem poprzedniego pokolenia. Uważasz że kobietom ten układ się nie podobał z dobrobytu i braku trosk???? Czy może dlatego że takich marków w poprzednik układzie było tak naprawdę niewielu? Pozostali przynosili do domu pensyjkę z której ta ochraniana kobieta musiała wykroić porządny obiad dla rodziny i całą resztę z reszty? Do dzisiaj tłumaczenie "ja pracuję" jest tak popularne w Polsce jak "byłem na wojnie" na Ukrainie ( według słów mojej psiapsiuły). Jakby na tym obowiązku mężczyzny się kończyły- pracuje. Jakby mógł nie pracować gdyby był sam;)

    Zarzucanie zaśli
    > nionym kundlom infantylnego egoizmu źle świadczy tak o umiejętności chłodnej ob
    > serwacji i wyciągania wniosków, jak i o niewielkiej empatii. Tak: sa egoistyczn
    > i przypisując partnerkom niskie pobudki, ale oburzanie sie na nich o to stawia
    > Cie na dokładnie tym samym poziomie.

    Ale po co się oburzać, brak pociągu przyjdzie sam;)
  • moletka5 11.03.16, 10:08
    Jaki jest cel takich dyskusji?
  • proteinowy 11.03.16, 10:49
    Dla każdego inny. Ja chce sie dowiedzieć co i jak myślą kobiety.
  • zawle 11.03.16, 11:17
    To zapytaj proteinowy. Zwyczajnie. Zadaj pytanie.
  • proteinowy 11.03.16, 10:48
    > proteinowy napisał(a): > "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.
    >
    > Ale to słowa męskiej strony publiczności tego forum. Na temat kobiet. W drugą s
    > tronę brzmią wręcz niewiarygodnie?

    "Pasożytujące DNA" to akurat Bitch.
  • zawle 11.03.16, 11:12
    proteinowy napisał(a):

    > > proteinowy napisał(a): > "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.
    > >
    > > Ale to słowa męskiej strony publiczności tego forum. Na temat kobiet. W d
    > rugą s
    > > tronę brzmią wręcz niewiarygodnie?
    >
    > "Pasożytujące DNA" to akurat Bitch.

    No tu to akurat tak. Dlatego pytam czy te słowa, bardzo często używane przez większość panów z tego forum, wydają Ci się niewiarygodne z ustach kobiety? Czemu? Skąd ten protest? Męski plemnik czyni spustoszenie w organizmie kobiety. Oczywiście w połączeniu z komórką jajową. I tu zaczyna się po równo. Jednak to "po równo" kończy się tak szybko jak się zaczęło. Bo wszystko dzieje się w CIELE KOBIETY. I z NIEJ wychodzi.
    Mój "znajomy" niedawno obrodzony potomkiem z obrzydzeniem opowiadał o swoje żonie w połogu, że ma suty jak koła od Jelcza i że wygląda obrzydliwie. Nic tylko się z nim kochać;) Facet ma wyższe wykształcenie, jego żona to lekarka ( żeby nie było że patologia).
  • proteinowy 11.03.16, 16:13
    Mieszasz dwie rzeczy. Jako facet nic nie mogę poradzić na fakt ze biologia az tak rozdeptuje ciężarne kobiety. Moze poza trzymaniem sie od nich z daleka.

    Natomiast publiczne obwieszczanie swojego obrzydzenia do ciała partnerki jest złym wychowaniem, na to ma sie wpływ. Z drugiej strony nie ma sie wpływu na swoje odczucia obrzydzenia. Moze niechęć Twojego znajomego ma jakies ewolucyjne uzasadnienie np dzieki temu stary nie bije sie o cyca z niemowlakiem.

    Tak, ze facet jest cham, ale jakby pojechał w druga stronę to ostudzilbym go Gbrowiczem (Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?)
  • zawle 11.03.16, 21:43
    Nic nie mylę, tylko wymieniam ciurkiem jak ta męska opieka czasami wygląda. I co nas może odrzucać. poza tysiącem innych rzeczy. Czy dla Ciebie Twoja kobieta po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)
  • proteinowy 12.03.16, 03:02
    > Nic nie mylę, tylko wymieniam ciurkiem jak ta męska opieka czasami wygląda. I
    > co nas może odrzucać. poza tysiącem innych rzeczy.

    Też nie jestem z obozu obowiązków małżeńskich, żebrania, wymuszania, namawiania. Odrzuca to odrzuca.

    > Czy dla Ciebie Twoja kobieta
    > po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)

    Była zmasakrowana, wykończona, dojście do siebie zajęło jej kilka tygodni, czy miesięcy.
  • zawle 12.03.16, 08:07
    proteinowy napisał(a):

    > Była zmasakrowana, wykończona, dojście do siebie zajęło jej kilka tygodni, czy
    > miesięcy.

    Nie, nie .....
    > > Czy DLA CIEBIE Twoja kobieta
    > > po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)
    >
  • proteinowy 12.03.16, 10:34
    > Nie, nie .....
    > > > Czy DLA CIEBIE Twoja kobieta
    > > > po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)

    Pytanie na ktore najwyraźniej Twoj znajomy od sutów odpowiedział bez zastanowienia. Jezeli pytasz o mój odbiór sytuacji to to był mix bardzo wielu emocji wsród ktorych najmocniejszym była reakcja na nasze nowe, ruszające się dziecko. Tej reakcji sie w ogole po sobie nie spodziewałem. Stosunek do zony - głownie litość i chłodna ręka lęku przed odpowiedzialnością ściskająca worek mosznowy (uczucie którego musiałaś nieraz doświadczyć ale opisujesz je pewnie inaczej). Uczucie, któremu pozwoliłem zdominować ostatnie prawie 6 lat, zmrozić ten ledwie letni związek, podwoić czy potroić zarobki, odsunąć przyjaciół i zalogować sie na BSwM. Oraz serdecznie znienawidzić wszystkich idealistów.

    Teraz pytanie do Ciebie: zdarzyło Ci się kiedyś być przy chorym i bezsilnym partnerze? Czy wydawał Ci sie rozdeptany?
  • marek.zak1 12.03.16, 10:40
    Widze ze zwiekszajac zarobki i naklady pracy idxiesz znana mi droga. Roznice widze w tym ze nasz zwiazek nigdy nie byl letni.
    Teraz po latach mysle ze wsrto bylo. Jade do corki do Berlina na weekend. Bedzie fun.
  • proteinowy 12.03.16, 11:07
    > Jade do corki do Berlina na weekend.

    Przywiez jakies newsy z piewszej reki z Germanii. Cokolwiek tam sie dzieje (zlego czy dobrego) zawedruje i do Polski. Brytfania zaczyna coraz silniej otrzasac sie z Europy, szczegolnie z nas, Słowian. Jeszcze nie pojawily sie hasla typu "wszy" ale zaczynam sie zastanawiac nad nastepnym skokiem do Stanow albo Australii. Albo powrotem do Polski.
  • marek.zak1 12.03.16, 11:23
    Niemcy sa wsciekli na Merkel ale poprswnosc polityczna blokuje krytyke. Mowia co mysla jak sie zamknie drzwi.
    U nas tak bylo za komuny. Nie spodziewalem sie ze wroci.
    Zobaczyszco bedzie na nastepnych wyborach.
  • mabelle2000 12.03.16, 11:27
    Najnowsze niusy z Germanii- dwoch uchodzcow w samych gaciach strajkuje przed ratuszem w moim malym miasteczku. Nie zgadzaja sie na przeniesienie do nowego lokum, bo nie odpowiada im lokalizacja. W starym trzeba usunac grzyb na scianach, poniewaz panowie uzytkujac lokal zapomnieli, ze oprocz ogrzewania na maksa trzeba tez wietrzyc.
    Wniosek-nie uszczesliwiaj na sile.
  • zawle 12.03.16, 11:23
    proteinowy napisał(a):
    > Teraz pytanie do Ciebie: zdarzyło Ci się kiedyś być przy chorym i bezsilnym par
    > tnerze? Czy wydawał Ci sie rozdeptany?

    Nie mam negatywnych konotacji do słowa "rozjechany". Słyszałam gorsze słowa pod swoim adresem mówione z taką sympatią/miłością, że wywoływały we mnie tylko dobre i radosne emocje. Usiłuję sobie przypomnieć ...cóż....jeszcze nie jestem w tym wieku żeby mieć partnerów w stanie przypominającym swój poporodowy. Widziałam z bólem gardła/temperaturą/ospą. Trudno to chyba porównywać, nie?:))
  • proteinowy 11.03.16, 16:02
    > Ja jednak optuję za
    > tym, że część Pań została z dzieckiem sama. I Twoje słowa "Więcej: przez jakiś
    > czas sam
    > > iec powinien sie zająć samicą: są dla części panów wielką abstrakcją. Ja
    > wiem że żaden facet nigdy nie rodził i trudno mu sobie wyobrazić jakim lękiem m
    > oże być owinięty fakt wkładania fiuta w miejsce gdzie niedawno "siłami" natury
    > wypchnięto z niej młodego, ale opowieści młodych mam czasami mrożą krew w żyłac
    > h. Ja dzięki Bogu takich doświadczeń nie miałam, bo mój aseksualny mąż zostawił
    > mnie w absolutnym spokoju z chwilą zajścia ze mną w ciążę.

    Na szczescie współczesny mężczyzna nie musi sobie niczego wyobrażać, bierze udział w spektaklu jako obowiązkowy ale bezsilny widz. "Patrz coś narobił". Po czyms takim "wkladanie fiuta w miejsce gdzie siłami natury itd" zmienia swoją wymowę z "dobra zabawa/pożądanie/romans" na "prucie miękkich, wrażliwych tkanek/bóle kręgosłupa/osteoporoza/rak". Nie wiem dokładnie co (de)motywuje Twojego byłego ale dla mnie sceny z porodu sa na liscie rzeczy ktore stawiam sobie przed oczami jak potrzebuje sie szybko otrzasnac z podniecenia.

    Zebysmy sie tu dobrze zrozumieli: jestem za tym zeby pomagac, wspierac i nie zostawiac samej. Bylem przy porodzie, teraz myje gary, zajmuje sie dzieckiem, sprzatam. Nie sam, zona udziela sie w tej spolce bardziej. Moj zasob empatii ciagle rosnie. Zyje z istota, ktora rozumiem, czuje i lubie coraz bardziej i bardziej. W zyciu nie wyobrazalem sobie ze mozna osobe znac tak dobrze, mimo ze sie z nia nie gada.

    Tylko moj penis okazuje sie niewystarczajaco na czasie, bo komunikuje mi cos w rodzaju "jakbym chcial seksu z przyjacielem - bylbym gejem, przynajmniej moznaby pogadac o SF, grach, fizyce i informatyce". Moj penis to ch*j bez cienia empatii...
  • zawle 11.03.16, 21:35
    proteinowy napisał(a): > Zebysmy sie tu dobrze zrozumieli: jestem za tym zeby pomagac, wspierac i nie zo
    > stawiac samej. Bylem przy porodzie, teraz myje gary, zajmuje sie dzieckiem, spr
    > zatam. Nie sam, zona udziela sie w tej spolce bardziej. Moj zasob empatii ciagl
    > e rosnie. Zyje z istota, ktora rozumiem, czuje i lubie coraz bardziej i bardzie
    > j. W zyciu nie wyobrazalem sobie ze mozna osobe znac tak dobrze, mimo ze sie z
    > nia nie gada.
    >
    > Tylko moj penis okazuje sie niewystarczajaco na czasie, bo komunikuje mi cos w
    > rodzaju "jakbym chcial seksu z przyjacielem - bylbym gejem, przynajmniej moznab
    > y pogadac o SF, grach, fizyce i informatyce". Moj penis to ch*j bez cienia empa
    > tii...

    Czego Ci w tym układzie brakuje? Bo widzisz....sabat tez pomagał, a nadal pragnął.
  • that.bitch.is.sick 12.03.16, 02:58
    Sęk w tym że mam dupie czy Marek powiedział coś kontrowersyjnego. Przemoc symboliczna nie musi być kontrowersyjna.
    Kobieca seksualność i fizjologia były przez lata okaleczane i dyscyplinowane w utylitarnych ramach. Odmawiano im badań, miejsca w medycynie i istnienia. W tym czasie szalały mizoginistyczne zabobony w wykonaniu sfrustrowanych impotentów, panów małych penisów, odrzuconych zaślinionych kundli. Na forum też.
    Mam gdzieś czy twoje samopoczucie poprawiają bajki że ciąża i dziecko to wspólny wysiłek, obopólna korzyść , fifty fifty i mężczyźni dzielą solidarnie trudy ( zapytaj zawle), czy bajki Marka że ciąża to potrzeba i fanaberia kobiety którą realizuje zwabiając mężczyznę seksem by go potem pożreć jak modliszka.
    Dobrze wiesz że ciąża to kolonizacja i obarczenie połowy populacji trudami rozmnażania aby druga połowa mogła swobodnie zdominować i uzależnić drugą. Piszą o tym ewolucjoniści. Dobrze wiesz że facet może fiuta wytrzeć o firankę i nie chronić nikogo prócz siebie, kobieta zaś zostaje z problemem w środku i musi za niego odpowiadać. On może, ona musi. Rozumiesz różnicę? Taka jak między obcym i ofiarami w których złożył jaja.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • proteinowy 12.03.16, 03:07
    > Sęk w tym że mam dupie [...]
    > Mam gdzieś czy twoje samopoczucie poprawiają bajki że [...]

    Ja tez.
  • that.bitch.is.sick 12.03.16, 03:43
    proteinowy napisał(a):

    > > Sęk w tym że mam dupie [...]
    > > Mam gdzieś czy twoje samopoczucie poprawiają bajki że [...]
    >
    > Ja tez.

    Masz ten luksus będąc facetem, że możesz. Nic dawnego że niektórych z was to deprawuje i się w dupie przewraca.

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • proteinowy 12.03.16, 09:37
    > Masz ten luksus będąc facetem, że możesz.

    I nie widzisz żadnej logicznej ironii w poniższym dialogu?
    Kobieta: X
    Mężczyzna: ja tez X
    Kobieta: masz szczescie, ze mozesz X, bo jestes facetem

    Widzisz, seksizm (tak jak rasizm czy inne ideologiczne fekalia) trzeba umieć rosiewać z dużym taktem w publicznych miejscach. Wczesniej czy pozniej znajdzie sie ktos kto bedzie sie upierał, ze w ocenie ludzi ważniejsza jest zawartość charakteru a nie przynależność do jakiejś grupy (zwłaszcza zdeterminowanej przed urodzeniem, typu płeć czy rasa).

    Ostatnio masz jakiś gorszy okres, przepychanki z Zawle, mnie i Marka częstujesz strawmanem (chochołem?), którego pozniej siekasz na kawałki z piana na ustach. Odpuść.
  • marek.zak1 12.03.16, 10:34
    Merytorycznie sie zgadzam z teza ze kobietom jest trudniej a ja i wiekszosc facetow pewnie nie zdecydowalibysmy sie na dziecki gdybysmy byli kobietami. Ale przeciez to nie napsza w tym wina ze tak jest w przyrodzie.
  • proteinowy 12.03.16, 10:56
    > Merytorycznie sie zgadzam z teza ze kobietom jest trudniej a ja i wiekszosc fac
    > etow pewnie nie zdecydowalibysmy sie na dziecki gdybysmy byli kobietami. Ale pr
    > zeciez to nie napsza w tym wina ze tak jest w przyrodzie.

    Uściślijmy: Z punktu widzenia biologii ciężarnym kobietom jest trudniej niż mężczyznom. Do tego _często_ matkom jest trudniej niż ojcom, ale na to sensowni ludzie mogą próbować coś poradzić. Za to bezdzietne "aktywistki" z klasy średniej, profesjonalne płaczki-seksistki nie łapią się na sucharek współczucia do którego im tak spieszno.
  • zawle 12.03.16, 11:27
    proteinowy napisał(a):
    > Uściślijmy: Z punktu widzenia biologii ciężarnym kobietom jest trudniej niż męż
    > czyznom. Do tego _często_ matkom jest trudniej niż ojcom, ale na to sensowni l
    > udzie mogą próbować coś poradzić. Za to bezdzietne "aktywistki" z klasy średnie
    > j, profesjonalne płaczki-seksistki nie łapią się na sucharek współczucia do któ
    > rego im tak spieszno.

    I popatrz proteinowy jak to jest. Pytasz, człowiek odpowiada, niby jesteś zaciekawiony, nibyc chcesz wiedzieć. A gdy dostajesz prawdę, bo Ci się ta prawda nie podoba. I zaczynają się insynuacje że ktoś od Ciebie coś potrzebuje ( ????), że w ogóle coś potrzebuje ( ??????). I inwektywy....profesjonalne płaczki seksistki ( to chyba ja), bezdzietne aktywistki ( bitch). Ciągle to widzę wokół.
  • proteinowy 12.03.16, 11:52
    > I popatrz proteinowy jak to jest. Pytasz, człowiek odpowiada, niby jesteś zacie
    > kawiony, nibyc chcesz wiedzieć. A gdy dostajesz prawdę, bo Ci się ta prawda nie
    > podoba. I zaczynają się insynuacje że ktoś od Ciebie coś potrzebuje ( ????), ż
    > e w ogóle coś potrzebuje ( ??????). I inwektywy....profesjonalne płaczki seksis
    > tki ( to chyba ja), bezdzietne aktywistki ( bitch). Ciągle to widzę wokół.

    Nie to nie do Ciebie, nie myślałem że jesteś seksistką. Jesteś?

    Mam na myśli ten typ (6 sekund, zobacz): www.youtube.com/watch?v=PL2Zmye3BkY

    Ten typ potrzebuje narracji, potrzebuje konspiracji i żyje z tego. To co Anita S. robi prywatnie i na małą skalę istnieje też jako odrażająca (przez swój kolektywizm) idea socjalna.

    Ode mnie konkretnie nikt nic nie chce, ale odpowiednio dużo jadu wsączonego między płcie daje konkretne rezultaty w postaci politycznego poparcia. Tak jak faszysci zyskują na straszeniu Żydem czy obcym, tak post-marksiści zyskują na walce z "patriarchią".
  • that.bitch.is.sick 12.03.16, 12:12
    proteinowy napisał(a):

    >>
    > Ten typ potrzebuje narracji, potrzebuje konspiracji i żyje z tego. To co Anita
    > S. robi prywatnie i na małą skalę istnieje też jako odrażająca (przez swój kole
    > ktywizm) idea socjalna.
    >
    > Ode mnie konkretnie nikt nic nie chce, ale odpowiednio dużo jadu wsączonego mię
    > dzy płcie daje konkretne rezultaty w postaci politycznego poparcia. Tak jak fas
    > zysci zyskują na straszeniu Żydem czy obcym, tak post-marksiści zyskują na walc
    > e z "patriarchią".

    Jezuuu....

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • proteinowy 12.03.16, 12:30
    >
    > Jezuuu....
    >

    Dawaj, dawaj.

    Ja dałem się wciągnoć w youtubowe trollowiska w tym temacie całkiem niedawno, więc moje emocje i opinine mają w sobie ogień zelota. Jeżeli są idiotyczne - im szybciej padną tym lepiej. Na razie rozsiewam idywidualizm i libertarianizm, wydają mi się najkorzystniejsze dla wszystkich. W przypadku relacji kobiety-mężczyźni-geje-transi-(...) też.

    Błądzę?
  • that.bitch.is.sick 12.03.16, 13:09
    proteinowy napisał(a):

    > > Dawaj, dawaj.
    >
    > Ja dałem się wciągnoć w youtubowe trollowiska w tym temacie całkiem niedawno, w
    > ięc moje emocje i opinine mają w sobie ogień zelota. Jeżeli są idiotyczne - im
    > szybciej padną tym lepiej. Na razie rozsiewam idywidualizm i libertarianizm, wy
    > dają mi się najkorzystniejsze dla wszystkich. W przypadku relacji kobiety-mężcz
    > yźni-geje-transi-(...) też.
    >
    > Błądzę?

    Zapał gasi wątpliwości. To z reguły fajna jazda. Czy bezpieczna? Niby to nie motocykl i nikt nie zginie. ;)

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 12.03.16, 13:21
    proteinowy napisał(a): > Nie to nie do Ciebie, nie myślałem że jesteś seksistką. Jesteś?

    Oczywiście że jestem. Jestem ksenofobką, rasistką, seksistką, antyklerykalistką itd:)) W czasach wkurwiającej mnie poprawności jestem tym wszystkim.

    > Mam na myśli ten typ (6 sekund, zobacz): rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=PL2Zmye3BkY
    >
    > Ten typ potrzebuje narracji, potrzebuje konspiracji i żyje z tego. To co Anita
    > S. robi prywatnie i na małą skalę istnieje też jako odrażająca (przez swój kole
    > ktywizm) idea socjalna.
    >
    > Ode mnie konkretnie nikt nic nie chce, ale odpowiednio dużo jadu wsączonego mię
    > dzy płcie daje konkretne rezultaty w postaci politycznego poparcia. Tak jak fas
    > zysci zyskują na straszeniu Żydem czy obcym, tak post-marksiści zyskują na walc
    > e z "patriarchią".

    No pewnie...bo przecież robotnicy, chłopi, murzyni, kobiety i inni dyskryminowani powinni zachowywać się z godnością i roztropnie. Ich postulaty zawsze były wysłuchiwane z uwagą i natychmiast spotykały się ze zrozumieniem i akceptacją. Duży chłopak jesteś, niby pełen akceptacji a nie rozumiesz że dyskryminowani są nimi dlatego, że nikt ich nie zauważa i nie słucha...
  • proteinowy 12.03.16, 13:46
    > No pewnie...bo przecież robotnicy, chłopi, murzyni, kobiety i inni dyskryminowa
    > ni powinni zachowywać się z godnością i roztropnie. Ich postulaty zawsze były w
    > ysłuchiwane z uwagą i natychmiast spotykały się ze zrozumieniem i akceptacją. D
    > uży chłopak jesteś, niby pełen akceptacji a nie rozumiesz że dyskryminowani są
    > nimi dlatego, że nikt ich nie zauważa i nie słucha...

    "Duży chłopak", wcześniej "Maruś". Hm.

    Co do mniejszości: ja jestem chłopem - nie prześladuj mnie, chyba że masz lepszego asa w pokerze ofiar systemu :)

    Nic nie mam do mniejszości. Oby ludziom żyło się lepiej, rozumiesz. Brzydzą mnie tylko działacze którzy się pasą na frustracjach mniejszości. Zwłaszcza Ci co straszą, dzielą, wmawiają status ofiary. Zawodowo.
  • zawle 12.03.16, 15:18
    Od kiedy to kobiety, robotnicy, chłopi i murzyni stanowią mniejszość?:))

    >?Brzydzą mnie tylko działacze którzy się pasą na frustracjach mniejszości. Zwłaszcza Ci co straszą, dzielą, wmawiają status ofiary. Zawodowo.>>

    A co Ty wmawiasz innym, czym straszysz....zawodowo?;)
  • proteinowy 12.03.16, 16:21
    > Od kiedy to kobiety, robotnicy, chłopi i murzyni stanowią mniejszość?:))

    Racja. Grupy uciskane, marginalizowane, oszukane.

    > A co Ty wmawiasz innym, czym straszysz....zawodowo?;)

    Ja nie straszę, żyję z robienia rzeczy.

    A tu? Piszę co mi przyjdzie do głowy, nie próbuję straszyć. Jeżeli już to częściej wymyka mi się zaczepka niz grozba.
  • that.bitch.is.sick 12.03.16, 12:08
    proteinowy napisał(a):

    > > > I nie widzisz żadnej logicznej ironii w poniższym dialogu?
    > Kobieta: X
    > Mężczyzna: ja tez X
    > Kobieta: masz szczescie, ze mozesz X, bo jestes facetem

    Ignorujesz rozmówcę a piszesz długaśne epistoły. Gdybyś przeczytał do czego się odnosisz zrozumiałbyś logikę wypowiedzi. Nawet sobie trudu nie zadałeś

    Ja: Mam w dupie czy to jest kontrowersyjne,
    Mam w dupie czym się pocieszasz w tej kwestii - kłamiąc by się lepiej poczuć
    Ty: Ja też
    Ja: Możesz sobie na to pozwolić.

    Jest zasadnicza różnica:
    A) Ja mam w dupie twoje obłudne argumenty
    B) Ty masz w dupie co sam powiedziałeś.

    Ja czytam twoją wypowiedź i się do niej odnoszę w tekście, Ty bezczelnie olewasz rozmówcę.




    > Widzisz, seksizm (tak jak rasizm czy inne ideologiczne fekalia) trzeba umieć ro
    > siewać z dużym taktem w publicznych miejscach. Wczesniej czy pozniej znajdzie s
    > ie ktos kto bedzie sie upierał, ze w ocenie ludzi ważniejsza jest zawartość cha
    > rakteru a nie przynależność do jakiejś grupy (zwłaszcza zdeterminowanej przed u
    > rodzeniem, typu płeć czy rasa).

    He-he śmieszne. Co tu ma seksizm do rzeczy? Jesteś niesłychany. Mylisz świadomość nierówności z dyskryminacją. Diagnozę stanu faktycznego z byciem jego zwolennikiem.
    Czyli czynisz seksistą Martina Luthera Kinga np.,
    mylisz apartheid myli ci się z odrębnością etniczną itd.
    Tak, masz chyba problem z logiką wypowiedzi czy interpretacją pojęć.

    Ocena człowieka na podstawie charakteru nie zaczyna się od słów: Kobiety to i tamto;)
    Jednakowoż poniekąd bym tego broniła- nie potrafię ciebie i Twojej żony ocenić na podstawie charakteru. Ale mogę się domyślić że krocze nacięte po porodzie JEJ przeszkadza bardziej niż tobie. Krocze źle nacięte i zszyte - przeszkadza do końca życia.




    > Ostatnio masz jakiś gorszy okres, przepychanki z Zawle, mnie i Marka częstujesz
    > strawmanem (chochołem?), którego pozniej siekasz na kawałki z piana na ustach.
    > Odpuść.

    Chyba forum ma gorszy okres bo widzę że nagminną formą ofensywy stały się argumenty ad personam. Ciężko z tym dyskutować;). Nic nie mam do Marka i Ciebie personalnie ale wymysłów na temat kobiet nie odpuszczę.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • proteinowy 12.03.16, 12:24
    > Chyba forum ma gorszy okres bo widzę że nagminną formą ofensywy stały się argum
    > enty ad personam. Ciężko z tym dyskutować;). Nic nie mam do Marka i Ciebie pers
    > onalnie ale wymysłów na temat kobiet nie odpuszczę.

    Ok, odpuszczam grillowanie Ciebie osobiście i przyznaję, że pewnie źle odczytałem Twoje intencje. Być może mam syndrom oblężonej twierdzy i za szybko zapala mi się czerwone światełko na "faceci mają luksus X czy Y".

    Wymysły na temat kobiet wytykaj i punktuj rzetelnymi danymi, w tym temcie jestem (surprise, surprise) nieobiektywny i stronniczy.
  • marek.zak1 11.03.16, 08:36
    that.bitch.is.sick napisała:

    Co to za bezczelność tak w ogóle insynuować, że kobieta ma interes w ciąży i związku.
    =============================================
    Bezczelnością jest wkładanie mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem. To nie jest INTEERS tylko INSTYNKT. Czujesz różnicę?
  • rumpa 14.03.16, 20:45
    Pewnie dlatego z seksem nigdy w okresie pourodzeniowym nie miałam problemów - jakoś nigdy w te klimaty jakie to dzieci niewinne nie wpadłam, zawsze widziałam, jak te małe są niezwykle pazerne i bezwzględne. Oczywiście muszą takie być aby przetrwać. No i są. A co dopiero w przedszkolu - z dużym szokiem patrzyłam na zakochanych w małych , brzydkich, głupich i wrednych stworzeniach rodziców. Powiedziałabym , że szczególnie wredne i bezwzględne były dziewczynki, sorry. Takie ustrojone w różowe sukienunie. Osobiście uważam, że o wiele milsi są dorośli niż dzieci. Pewnie nigdy nie przestałam patrzeć na dzieci z punktu widzenia dziecka, toteż rozczulenia nie odczuwałam. Częściej rozbawienie , ale raczej takie rodem z czarnej komedii.
    A co do harówy - to nie harówa, no chyba że babka ma dziecko rok po roku, tylko rozczarowanie, nuda i frustracja. Tylko do owych uczuć nie wypada za bardzo się przyznać, nawet przed sobą, jakaś mądrość tysiącleci, która nie pozwalała się tym uczuciom rozhuśtać, bo zapewne miało to chronić przed skrzywdzeniem/porzuceniem/dzieciobójstwem. No więc pani twardo twierdzi, że tak strasznie kocha to swoje młode, że to najpiękniejsze chwile i nie wiedzieć czemu jest taka zmęczona i umęczona. A na samą myśl o seksie, z którego kolejne takie szczęście mogłoby powstać, robi się jej niedobrze.
    Błagam, też miałam niemowlaki, co może męczyć? Nudzić - owszem, ale męczyć? Chyba tylko ta nuda.
  • zawle 14.03.16, 20:53
    Rumba..a Twoje niemowlęta to żyły? Czy włączałaś je dopiero jak miały 7 lat?
  • ninek04 14.03.16, 21:43
    >A co do harówy - to nie harówa, no chyba że babka ma dziecko rok po roku, tylko rozczarowanie, nuda i frustracja. Tylko do owych uczuć nie wypada za bardzo się przyznać, nawet przed sobą, jakaś mądrość tysiącleci, która nie pozwalała się tym uczuciom rozhuśtać, bo zapewne miało to chronić przed skrzywdzeniem/porzuceniem/dzieciobójstwem. No więc pani twardo twierdzi, że tak strasznie kocha to swoje młode, że to najpiękniejsze chwile i nie wiedzieć czemu jest taka zmęczona i umęczona. A na samą myśl o seksie, z którego kolejne takie szczęście mogłoby powstać, robi się jej niedobrze.
    Błagam, też miałam niemowlaki, co może męczyć? Nudzić - owszem, ale męczyć? Chyba tylko ta nuda.<

    Kurczę, zaraz powiedzą, że urwałas się z choinki, ale mam podobne odczucia. Nuda, frustracja, powtarzalność sytuacji,konieczność uczestniczenia w nużących zabawach, brak czasu dla siebie, bo musisz oddać w całości tym zależnym od ciebie istotom, to jest strasznie deprymujace i zniechecające, zwłaszcza w tych początkowych miesiącach. A gdy o tym zaczynasz mówić głośno, czując, że nie weszłaś zbyt gładko i ochoczo w oczekiwaną społeczną rolę, to przeważnie padają poblażliwe komentarze, że stałaś się cierpietnicą z własnej, nieprzymuszonej woli.Jakby to można było wiedzieć i przewidzieć z góry, że gdy zostaniesz matką, to spłynie na ciebie wola, chęć i poświęcenie, bo to się rozumie samo przez się. No nie do końca tak właśnie jest, jak by się mogło wydawać.
  • zawle 14.03.16, 21:49
    ninek04 napisała: bo musisz oddać w całości tym zależnym od ciebie
    > istotom, to jest strasznie deprymujace i zniechecające, zwłaszcza w tych począt
    > kowych miesiącach.

    E tam zaraz musisz.

    A gdy o tym zaczynasz mówić głośno, czując, że nie weszłaś z
    > byt gładko i ochoczo w oczekiwaną społeczną rolę, to przeważnie padają poblażli
    > we komentarze, że stałaś się cierpietnicą z własnej, nieprzymuszonej woli.

    No dokładnie...ktoś ci kazał się bzykać? Albo rodzić? Albo nie wywalać na śmietnik?
    Dzieci są nudne, zajmujące, czasami się pada na ryj ze zmęczenia, ale do cholery...dorosłość.
  • ninek04 14.03.16, 22:12
    >No dokładnie...ktoś ci kazał się bzykać? Albo rodzić? Albo nie wywalać na śmietnik?
    Dzieci są nudne, zajmujące, czasami się pada na ryj ze zmęczenia, ale do cholery...dorosłość.<

    To,że nikt mi nie kazał nie oznacza, że muszę identyfikować się z rolą, w którą weszłam z racji podjęcia decyzji, a im więcej lat upływa od wejścia w tę rolę, tym mniej się z nią identyfikuję i uważam za słuszną, ale jak sama zauważyłaś.. dorosłość w końcu do czegoś zobowiązuje.
  • that.bitch.is.sick 15.03.16, 07:41
    ninek04 napisała:

    >
    > To,że nikt mi nie kazał nie oznacza, że muszę identyfikować się z rolą, w którą
    > weszłam z racji podjęcia decyzji, a im więcej lat upływa od wejścia w tę rolę,
    > tym mniej się z nią identyfikuję i uważam za słuszną, ale jak sama zauważyłaś.
    > . dorosłość w końcu do czegoś zobowiązuje.

    Ale czemu wchodzisz w rolę? W jakim sensie wchodzisz w rolę? Że Udajesz coś przed dziećmi i społeczeństwem? Po co to robisz? Nie możesz być matką i być szczerą wobec siebie? Sama ukształtować tak swoje macierzyństwo, by z niego wynieść jak najwięcej satysfakcji? A jeśli to niemożliwe to zaprzestać tej "roli" , odpuścić sobie poświęcenie. Tylko przeciwstawić się tradycji, zrobić po swojemu wymaga odwagi. Odgrywać rolę i kwękać jest wygodniej.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • sabat3 15.03.16, 08:32
    Wez pod uwage Bitch, ze "nie jestem dobra mama" tez moze byc rola. A wlasciwie - emocjonalnym katharsis.
    Moze dziwny przyklad, ale mi sie nasunal. Moj pies byl agresywny wobec innych psow. Poziom jego agresji byl po prostu niesamowity, rzucal sie z piana na pysku. Przeszedlem przez niego wiele wstydow, strachow, wychodzilem nocami na spacery, plakalem z bezsilnosci, nawet wrzeszczalem na niego, ze oddam go chinczykom na zupe.
    Ale jak zdechl/umarl to nie potrafilem przestac plakac przez kilka dni i nie byly to w zaden sposob wymuszone emocje. Lzy lecialy same. Mialem oczy jak krolik, bylem spuchniety, trzaslem sie jak galareta, dostalem nawet krwotoku z odbytu. Takie rzeczy nie biora sie z "roli".
    Mysle ze z dziecmi moze byc podobnie. To sa bardzo trudne emocje, czasem padaja ciezkie slowa. Czasem niesprawiedliwe. Dzieci potrafia byc po prostu wstretne, codziennosc trudna.
    Ale wierze ze w sytuacji podbramkowej wiekszosc rodzicow uratowalaby wlasne dziecko. Nie wahalaby sie pociagnac za spust, dzgnac nozem czlowieka, albo rozjechac go samochodem.
    Niektorzy rodzice nie sa zbyt fajni. Bo nie sa fajnymi ludzmi, a moze fajnymi, ale w niezbyt fajnej sytuacji? Ale kiedy wymaga tego chwila okazuja sie byc ojcami Vaderami, ktorzy w obronie syna wrzucaja Imperatora w czelusc.
  • rumpa 14.03.16, 20:15
    no gorzej bitch, jak sukcesy separacyjne dziecka zakończą się na owych sandałkach. Bo ma as na przykład.
    Ja jednak wolę psy.
    I nie jestem wdzięczna moim starym za dar życia, uważam, że mogli go sobie w d ... wsadzić, nomen omen.
    Gdy rodzisz dziecko, nie wiesz, czy będzie szczęśliwe, wystarczy mały myk w mózgu i nie. Za to wiesz, że będzie na pewno cierpieć, chorować, umrze. Obszczy i obsra wszystko, dla jego frajdy zamordują tysiące zwierząt.
    Ja cholernie nie lubię prezentów. Zazwyczaj są do dupy, powiększają składowisko niepotrzebnych gratów i w dodatku nie wypada wypieprzyć, aby ofiarodawcy, co się tak wysilił - nie zranić.
    Tak, mam dzieci. Gadzi móżdżek ma potężną moc.
  • aandzia43 08.03.16, 20:33
    Twoich zbyt wysokich oczekiwan wobec kogo?czego? Siebie, partnerki, przestrzeni między wami?

    --
    Przepraszam za telefon, który od czasu do czasu samozwańczo tytułuje moje posty moim loginem. To nie megalomania, tylko szwankujące urządzenie :-)
  • wont2 08.03.16, 21:27
    aandzia43 napisała:

    > Twoich zbyt wysokich oczekiwan wobec kogo?czego? Siebie, partnerki, przestrzeni
    > między wami?
    --------
    Wobec "jakości związków międzyludzkich", jak to widzę górnolotnie określiłem :) No po prostu, lubię przebywać w towarzystwie ludzi, których lubię i co ja na to poradzę. I skoro tak, to nie rozumiem po co ludzie nie tylko chodzą do knajpy na piwo ale i żenią się z ludźmi, których tak naprawdę nie lubią. Ja lubię jak jest miło. Pieprznie ale miło.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 07:53
    wont2 napisał:
    > Wobec "jakości związków międzyludzkich", jak to widzę górnolotnie określiłem :)
    > No po prostu, lubię przebywać w towarzystwie ludzi, których lubię i co ja na t
    > o poradzę. I skoro tak, to nie rozumiem po co ludzie nie tylko chodzą do knajpy
    > na piwo ale i żenią się z ludźmi, których tak naprawdę nie lubią. Ja lubię jak
    > jest miło. Pieprznie ale miło.

    Każdy lubi Wont. I na początku zawsze jest miło, zawsze się kogoś lubi. A potem przychodzi proza życia, przestaje się lubić, przestaje być miło. Ale interes nadal jest. Dla tych co mają już wspólne dzieci to rodzina, dla tych co nie mają gdzie mieszkać dom, dla tych co nie mają za co żyć kasa. A dla tych co chcą pieprzyć seks. I tu pozwól że przytoczę Twoje zachowanie. Babcię uważałeś za wariatkę a na seks nadal liczyłeś. I chciałeś. I podobnie jak Ty ci inni którzy realizują własne, różne od twoich interesy widzą różnicę ( pani na wczasach- rżnąłbym ale bez emocji).

  • wont2 09.03.16, 09:57
    zawle napisała:

    > Każdy lubi Wont.
    -----
    Nie każdy :)


    I na początku zawsze jest miło, zawsze się kogoś lubi. A potem
    > przychodzi proza życia, przestaje się lubić, przestaje być miło. Ale interes n
    > adal jest. Dla tych co mają już wspólne dzieci to rodzina, dla tych co nie mają
    > gdzie mieszkać dom, dla tych co nie mają za co żyć kasa. A dla tych co chcą pi
    > eprzyć seks.
    ---------
    Ależ ja to oczywiście rozumiem i nie krytykuję tego. Jedyne co krytykuję to wchodzenie w związki i płodzenie dzieci, kiedy z góry wiadomo, że będzie chuj, dupa i kamieni kupa. Vide Ania Trynkiewicz i lippe z sąsiedniego wątku. A krytykuję to, bo jest to powoływanie nowego życia wyłącznie z pobudek egoistycznych. Nie no, szczerze, jaki jest sens urodzić się małym Trynkiewiczem albo dzieckiem lippy?


    I tu pozwól że przytoczę Twoje zachowanie. Babcię uważałeś za wari
    > atkę a na seks nadal liczyłeś. I chciałeś. I podobnie jak Ty ci inni którzy rea
    > lizują własne, różne od twoich interesy widzą różnicę ( pani na wczasach- rżnął
    > bym ale bez emocji).
    --------
    Nie rozumiem analogii. Z babcią nie chciałem związku tylko miłego spędzania czasu, od czasu do czasu, i seksu. Babcia chciała więcej. OK, jej prawo, ale ja nie byłem czymś więcej zainteresowany. Z Tajką na wakacjach było podobnie - rozminęły się nasze oczekiwania. Co w tym takiego niezwykłego? No i jaki to ma związek z tematem?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 10:16
    wont2 napisał:
    > Nie każdy :)

    Każdy. Tylko nie dla każdego to słowo oznacza to samo. Ja bardziej skłaniałabym się ku "tak jak ja chcę". Czary mary i mam. Nie jesteś wyjątkiem.

    > Ależ ja to oczywiście rozumiem i nie krytykuję tego. Jedyne co krytykuję to wch
    > odzenie w związki i płodzenie dzieci, kiedy z góry wiadomo, że będzie chuj, dup
    > a i kamieni kupa.

    To staram Ci się wyjaśnić że ludzie mają od zajebania nadziei. Do tego nie mają do dzieci tak nabożnego stosunku jak Ty. Może dlatego że je posiadają;)
    Zresztą jak widzę trzymanie za śpiochy i czynienie tarczy z tych biednych niewiniątek równie dobrze wychodzi bezdzietnym:))

    A krytykuj
    > ę to, bo jest to powoływanie nowego życia wyłącznie z pobudek egoistycznych. Ni
    > e no, szczerze, jaki jest sens urodzić się małym Trynkiewiczem albo dzieckiem l
    > ippy?

    No pewnie. Moja znajoma- matka 4 dzieci twierdzi to samo na temat bezdzietnych. Życie. Bo się ich raczej nie ma nie z altruizmu? Przeludniona planeta, zły świat wokół, zjadanie wołowiny i te inne metamądrości nie są chyba dla nikogo poza nastolatkami powodem bezdzietności?

    > Nie rozumiem analogii. Z babcią nie chciałem związku tylko miłego spędzania cza
    > su, od czasu do czasu, i seksu. Babcia chciała więcej. OK, jej prawo, ale ja ni
    > e byłem czymś więcej zainteresowany. Z Tajką na wakacjach było podobnie - rozmi
    > nęły się nasze oczekiwania. Co w tym takiego niezwykłego? No i jaki to ma związ
    > ek z tematem?

    Analogią jest interes i opłacalność. I fakt że niewielu ludziom jest potrzeba życzliwa atmosfera, lubienie kogoś i szanowanie żeby mieć z kimś rodzinę, dom, seks ( Ciebie to też dotyczy). Tak więc ..... łapiesz się na tą pospolitość i mizeryję ze swoim interesem;)
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 10:27
    zawle napisała:

    > > No pewnie. Moja znajoma- matka 4 dzieci twierdzi to samo na temat bezdzietnych.
    > Życie. Bo się ich raczej nie ma nie z altruizmu? Przeludniona planeta, zły św
    > iat wokół, zjadanie wołowiny i te inne metamądrości nie są chyba dla nikogo poz
    > a nastolatkami powodem bezdzietności?
    >
    > >

    Niestety. Ludzie się starzeją, chorują na cynizm i czubek własnego nosa - od którego mądrości życiowej im jednak nie przybywa.

    . --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 09.03.16, 10:35
    Dzięki Bogu innych wszystko omija;)
  • that.bitch.is.sick 09.03.16, 11:08
    zawle napisała:

    > Dzięki Bogu innych wszystko omija;)

    To kwestia wyboru. Choć zawsze możecie się pocieszać że to odmiana egoizmu.


    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • zawle 09.03.16, 11:50
    that.bitch.is.sick napisała:

    > zawle napisała:
    >
    > > Dzięki Bogu innych wszystko omija;)
    >
    > To kwestia wyboru. Choć zawsze możecie się pocieszać że to odmiana egoizmu.

    Kwestią wyboru jest czy się starzejesz, czy stajesz się cyniczna, czy też...jak siebie widzisz? Żebym się miała pocieszać to najpierw musiałabym być zmartwiona. Jednak nie gustuje w sagach o wampirach, zombiakach czy innych człekopodobnych stworach, więc wybacz...nie wierzę.
  • wont2 09.03.16, 10:40
    zawle napisała:

    > Każdy. Tylko nie dla każdego to słowo oznacza to samo. Ja bardziej skłaniałabym
    > się ku "tak jak ja chcę". Czary mary i mam. Nie jesteś wyjątkiem.
    --------
    Nie każdy. Ojej, żeby daleko nie szukać - kitty. A poza tym, to przecież elementarzem podrywania (nieważne czy kobiety czy mężczyzny) jest granie na emocjach, przyciąganie-odpychanie, ciepło-zimno, miło-niemiło. Więc wiele osób podświadomie lubi jak jest niemiło. Tyle, że ja nie lubię jak jest niemiło. Lubię jak jest tylko miło :)


    > To staram Ci się wyjaśnić że ludzie mają od zajebania nadziei.
    -----------
    No ale chyba w przypadku Ani Trynkiewicz czy lippy ta granica, za którą już nie mówimy o nadziei tylko o, nie wiem, oszołomstwie/pojebaniu, została przekroczona.


    Do tego nie mają
    > do dzieci tak nabożnego stosunku jak Ty. Może dlatego że je posiadają;)
    > Zresztą jak widzę trzymanie za śpiochy i czynienie tarczy z tych biednych niewi
    > niątek równie dobrze wychodzi bezdzietnym:))
    ---------
    Nie wiem czy mam nabożny stosunek do dzieci. Chyba nie. Po prostu uważam, że jak już coś robimy (dzieci), to róbmy to dobrze :)

    >
    > No pewnie. Moja znajoma- matka 4 dzieci twierdzi to samo na temat bezdzietnych.
    > Życie. Bo się ich raczej nie ma nie z altruizmu? Przeludniona planeta, zły św
    > iat wokół, zjadanie wołowiny i te inne metamądrości nie są chyba dla nikogo poz
    > a nastolatkami powodem bezdzietności?
    ------
    Powodem bezdzietności w krajach zachodu jest, moim zdaniem, fakt, że ludzie czują za swoje dzieci większą niż kiedyś odpowiedzialność. I jak się już na dzieci decydują, to w sytuacji kiedy wiedzą, że mogą im zapewnić odpowiednie warunki. Twoja znajoma, matka czworga dzieci, ma oczywiście prawo do swojego zdania i stania się matką sześciorga czy ośmiorga dzieci. Albo babcią sześćdziesięciu dziewięciu wnucząt.



    > Analogią jest interes i opłacalność. I fakt że niewielu ludziom jest potrzeba ż
    > yczliwa atmosfera, lubienie kogoś i szanowanie żeby mieć z kimś rodzinę, dom, s
    > eks ( Ciebie to też dotyczy). Tak więc ..... łapiesz się na tą pospolitość i mi
    > zeryję ze swoim interesem;)
    ---------
    No nie do końca - nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś kogo nie lubię. A seks? Wyobrażam sobie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 11:44
    wont2 napisał:

    > Nie każdy. Ojej, żeby daleko nie szukać - kitty. A poza tym, to przecież elemen
    > tarzem podrywania (nieważne czy kobiety czy mężczyzny) jest granie na emocjach,
    > przyciąganie-odpychanie, ciepło-zimno, miło-niemiło. Więc wiele osób podświado
    > mie lubi jak jest niemiło. Tyle, że ja nie lubię jak jest niemiło. Lubię jak je
    > st tylko miło :)

    Nie każdy chce żeby było tak jak on chce? Czy też uważasz że odpychanie i przyciąganie nie leży w ramach "tak jak ja chcę"? Bo nie wiem do czego się odnieść.
    Co do kitki..nie ma jej, nie potwierdzi i nie zaprzeczy. Nie ma sensu o niej gadac. No chyba że chcesz ją wkurwić tak żeby wróciła...to daj cynk, popracujemy razem nad tym tematem bo mnie też się za nią ckni:))

    > No ale chyba w przypadku Ani Trynkiewicz czy lippy ta granica, za którą już nie
    > mówimy o nadziei tylko o, nie wiem, oszołomstwie/pojebaniu, została przekroczo
    > na.

    Niewłaściwe wydaje mi się stawianie na jednej półce Ani i Lippy. Bo coś czuję że Lippy głośno mówiła słowami, które wywołują w nas wstyd nawet wtedy, gdy do siebie gadamy. Chyba każdy był w swoim życiu w takiej sytuacji gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły że się obsrało a my nadal mieliśmy nadzieję. Nawet jest na to ukute powiedzenie "nadzieja umiera ostatnia".

    > Nie wiem czy mam nabożny stosunek do dzieci. Chyba nie. Po prostu uważam, że ja
    > k już coś robimy (dzieci), to róbmy to dobrze :)
    >

    hehe..tak mi się skojarzyło z obrońcami życia poczętego. Ty poszedłeś o krok dalej...życia nawet nie planowanego. Rada: Zacznij od siebie. Żyj dobrze;) Chyba że swój sposób na życie cenisz tak wysoko że polecasz go innym;) Nie odpowiadaj z poziomu pierwotnego ( żarcie i seks) ale z wyższego.

    > Powodem bezdzietności w krajach zachodu jest, moim zdaniem, fakt, że ludzie czu
    > ją za swoje dzieci większą niż kiedyś odpowiedzialność. I jak się już na dzieci
    > decydują, to w sytuacji kiedy wiedzą, że mogą im zapewnić odpowiednie warunki.
    > Twoja znajoma, matka czworga dzieci, ma oczywiście prawo do swojego zdania i s
    > tania się matką sześciorga czy ośmiorga dzieci. Albo babcią sześćdziesięciu dzi
    > ewięciu wnucząt.

    Pozwól że ja przedstawię przeciwstawną tezę. Ludzie zachodu dbają w własny wizerunek. Wielodzietność, niższy poziom materialny, kłopoty z dziećmi, brak sukcesu wychowawczego tenże wizerunek mogłyby popsuć. Sądzę że moja jest równie prawdziwa co twoja.
    >
    >
    >
    > > Analogią jest interes i opłacalność. I fakt że niewielu ludziom jest potr
    > zeba ż
    > > yczliwa atmosfera, lubienie kogoś i szanowanie żeby mieć z kimś rodzinę,
    > dom, s
    > > eks ( Ciebie to też dotyczy). Tak więc ..... łapiesz się na tą pospolitoś
    > ć i mi
    > > zeryję ze swoim interesem;)
    > ---------
    > No nie do końca - nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś kogo nie lubię. A seks?
    > Wyobrażam sobie :)
  • wont2 09.03.16, 13:01
    zawle napisała:
    >
    > Nie każdy chce żeby było tak jak on chce? Czy też uważasz że odpychanie i przyc
    > iąganie nie leży w ramach "tak jak ja chcę"? Bo nie wiem do czego się odnieść.
    -----
    Nie każdy chce, żeby było miło. No bo o tym przecież rozmawiamy.


    > Co do kitki..nie ma jej, nie potwierdzi i nie zaprzeczy. Nie ma sensu o niej ga
    > dac. No chyba że chcesz ją wkurwić tak żeby wróciła...to daj cynk, popracujemy
    > razem nad tym tematem bo mnie też się za nią ckni:))
    -----
    Kitka nie musi potwierdzać ani zaprzeczać, bo przecież wielokrotnie tym pisała. Fajnie, jakby kiedyś wpadła pochwalić się nowym życiem.


    > Niewłaściwe wydaje mi się stawianie na jednej półce Ani i Lippy. Bo coś czuję ż
    > e Lippy głośno mówiła słowami, które wywołują w nas wstyd nawet wtedy, gdy do s
    > iebie gadamy. Chyba każdy był w swoim życiu w takiej sytuacji gdy wszystkie zn
    > aki na niebie i ziemi mówiły że się obsrało a my nadal mieliśmy nadzieję. Nawet
    > jest na to ukute powiedzenie "nadzieja umiera ostatnia".
    -------
    No niby tak, zakochani ludzie, potrafią robić dziwne rzeczy, których się potem wstydzą. Tyle, że lippy nie jest zakochana.


    > hehe..tak mi się skojarzyło z obrońcami życia poczętego. Ty poszedłeś o krok da
    > lej...życia nawet nie planowanego.
    -------
    Ja to w ogóle jestem za globalną kontrolą liczebności populacji :)


    Rada: Zacznij od siebie. Żyj dobrze;) Chyba
    > że swój sposób na życie cenisz tak wysoko że polecasz go innym;) Nie odpowiadaj
    > z poziomu pierwotnego ( żarcie i seks) ale z wyższego.
    --------
    Nikomu niczego nie polecam. Ostatnio to w ogóle złapała mnie chandra. Jakoś tak podświadomie sabotuję trochę moje obecne życie, bo zachorowałem na przeprowadzkę do Tajlandii. Tylko mi się kasa nie sumuje :(


    > Pozwól że ja przedstawię przeciwstawną tezę. Ludzie zachodu dbają w własny wize
    > runek. Wielodzietność, niższy poziom materialny, kłopoty z dziećmi, brak sukces
    > u wychowawczego tenże wizerunek mogłyby popsuć. Sądzę że moja jest równie prawd
    > ziwa co twoja.
    -----
    Być może. Widzę, że przebijasz mnie w negatywnym zdaniu o ludziach :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 14:30
    wont2 napisał:
    > Nie każdy chce, żeby było miło. No bo o tym przecież rozmawiamy.

    Każdy chce żeby było miło dla niego.

    > > Co do kitki..nie ma jej, nie potwierdzi i nie zaprzeczy. Nie ma sensu o n

    > Kitka nie musi potwierdzać ani zaprzeczać, bo przecież wielokrotnie tym pisała
    > . Fajnie, jakby kiedyś wpadła pochwalić się nowym życiem.

    A co dla Kitki znaczyło "nie miło". Konkret.

    > No niby tak, zakochani ludzie, potrafią robić dziwne rzeczy, których się potem
    > wstydzą. Tyle, że lippy nie jest zakochana.

    > Być może. Widzę, że przebijasz mnie w negatywnym zdaniu o ludziach :)

    Albo w stawianiu "tez"
  • wont2 09.03.16, 20:05
    Zawle, nie chce mi się prowadzić jakichś semantycznych sporów pod tytułem co autor miał na myśli pisząc "miły". Ani tym bardziej szukać archiwalnych wypowiedzi kitki. Będzie, to się wypowie. Ja w każdym razie, opierając się na jej forumowych wypowiedziach, w których dość często krytykowała moją zasadę "po pierwsze ma być miło, sialalalala", wnioskuję, że ona w relacji damsko-męskiej potrzebuje efektów specjalnych - trzęsień ziemi, globalnego zlodowacenia czy ataku kosmitów. Wypisz wymaluj filmy Rolanda Emmericha. Ja natomiast preferuję spokojną ale intrygującą narrację Romana Polańskiego.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 20:55
    wont2 napisał:

    > Zawle, nie chce mi się prowadzić jakichś semantycznych sporów pod tytułem co au
    > tor miał na myśli pisząc "miły".

    Nie rób nic wbrew sobie;)

    Ani tym bardziej szukać archiwalnych wypowiedz
    > i kitki. Będzie, to się wypowie. Ja w każdym razie, opierając się na jej forumo
    > wych wypowiedziach, w których dość często krytykowała moją zasadę "po pierwsze
    > ma być miło, sialalalala", wnioskuję, że ona w relacji damsko-męskiej potrzebuj
    > e efektów specjalnych - trzęsień ziemi, globalnego zlodowacenia czy ataku kosmi
    > tów. Wypisz wymaluj filmy Rolanda Emmericha. Ja natomiast preferuję spokojną al
    > e intrygującą narrację Romana Polańskiego.

    Tyle że z trzęsieniami ziemi, globalnym zlodowaceniem i atakami kosmitów jest czasami tak miło że sobie nawet nie wyobrażasz poziomu jaki można osiągnąć. Co się dziwić....jak się preferuje jeden gatunek filmowy i monotonnię;)
  • wont2 09.03.16, 21:45
    zawle napisała:

    > Tyle że z trzęsieniami ziemi, globalnym zlodowaceniem i atakami kosmitów jest c
    > zasami tak miło że sobie nawet nie wyobrażasz poziomu jaki można osiągnąć. Co s
    > ię dziwić....jak się preferuje jeden gatunek filmowy i monotonnię;)
    -------
    Ależ ja to doskonale rozumiem. Te zastrzyki hormonów powodowane przez burze emocji. Kocha? Nie kocha? a może jednak kocha? A co jeśli nie kocha? I tak dalej i temu podobne. Czujesz, że żyjesz. A nie tak, że kocha. Nuuuuuuda, panie. Kocha. Kocha. Cały czas kocha. Kooocha. Łojezu, naprawdę kocha. A może jednak...? Nie, kurde, kocha :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 09.03.16, 21:52
    Myślę wont że z Tobą aż tak miło nie jest jak Ci się wydaje...gdyby tak było, już dawno byłbyś Markiem;)
  • wont2 09.03.16, 22:21
    No, aż tak miło jak z Markiem, to ze mną istotnie nie jest. Przede wszystkim, trzeba chodzić do pracy.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 09.03.16, 22:25
    wont2 napisał:

    > No, aż tak miło jak z Markiem, to ze mną istotnie nie jest. Przede wszystkim, trzeba chodzić do pracy.
    ================================
    Ja też chodzę. dzisiaj pojecha lem ko Krakowa Pendolino, W ofercie śniadanwej była jajecznica na kurkach, albo croissant z konfitura. Jako że w domu na śniadanie jadłem jajka, wziąłem croissanty (w cenie biletu).
    Potem fabryka a wieczorem kolacja z klientami.
    Praca to praca Wont :).
    Jutro rano powrót.
  • wont2 09.03.16, 22:32
    marek.zak1 napisał:

    > Ja też chodzę. dzisiaj pojecha lem ko Krakowa Pendolino, W ofercie śniadanwej
    > była jajecznica na kurkach, albo croissant z konfitura. Jako że w domu na śniad
    > anie jadłem jajka, wziąłem croissanty (w cenie biletu).
    > Potem fabryka a wieczorem kolacja z klientami.
    > Praca to praca Wont :).
    > Jutro rano powrót.
    ----
    A obiad/lunch zjesz sobie sam czy poczekasz na kolację z klientami?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 09.03.16, 22:59
    wont2 napisał:
    > ----
    > A obiad/lunch zjesz sobie sam czy poczekasz na kolację z klientami?
    ======================================
    Kebab na Floriańskiej :). Kolacja w Corleone jakieś 200 m od Rynku.
    >
  • kynane 10.03.16, 13:56
    wont2 napisał:

    > Tak w kontekście dyskusji w innych wątkach...
    >
    > Może zamiast zastanawiać się po co i dlaczego, lepiej przyjąć, że są baby (i jest ich niemało), które mają po prostu nierówno pod sufitem. Dobra rada - masz problemy z kobietami? Czujesz się przeźroczysty? Weź se kurwa siekierę albo tasak, pomorduj, pogwałć i bingo! :)

    Ależ oczywiście, że są baby, które mają nierówno pod sufitem. Są tacy faceci, i też jest ich niemało. Tylko wiesz, żeby rozwiązywać problemy z kobietami za pomocą tasaka (podryw na seryjnego) to trza na wstępie mieć predyspozycje ;)

    A że ciemna strona mocy pociągająca jest, to przecież wiesz :P

    --
    okrutna, zła i podła...
  • wont2 10.03.16, 14:23
    kynane napisała:

    > Tylko wiesz, żeby rozwiązywać problemy z kobietami za p
    > omocą tasaka (podryw na seryjnego) to trza na wstępie mieć predyspozycje ;)
    -------
    Wydaje mi się, że predyspozycje to akurat ma wielu mężczyzn. Tyle, że w procesie wychowania, pod wpływem otoczenia, wdrukowywane są normy społeczne, rozwijana jest empatia, która pozwala trzymać tego wewnętrznego sadystę w karbach.


    > A że ciemna strona mocy pociągająca jest, to przecież wiesz :P
    -------
    Wiem, ale cechą człowieka cywilizowanego jest umiejętność powściągania swoich ciągot :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kynane 10.03.16, 15:56
    > Wydaje mi się, że predyspozycje to akurat ma wielu mężczyzn. Tyle, że w procesi
    > e wychowania, pod wpływem otoczenia, wdrukowywane są normy społeczne, rozwijana
    > jest empatia, która pozwala trzymać tego wewnętrznego sadystę w karbach.

    O nie, bycie seryjnym to nie tylko sadyzm, ale i socjopatia. Plus brak lęku. Bo bardzo często przed zachowaniami społecznie nieakceptowalnymi powstrzymuje nas nie empatia, a lęk... Nie zapominaj, że seryjny (morderca, gwałciciel) funkcjonuje w cyklach - narastanie fantazji, kumulacja, realizacja fantazji, zawód z powodu niedosytu (fantazja zawsze lepsza), wyciszenie, narastanie fantazji... To nie jednorazowy wybuch, nie stały podwyższony poziom agresji, ale właśnie zapętlenie...

    Co do zainteresowania kobiet... W przypadku seryjnych uporządkowanych świat zewnętrzny widzi bardzo często mężczyznę ogarniętego, spokojnego, inteligentnego... Jeżeli dodasz do tego chęć zbawiania mężczyzny, nieobcą całej rzeszy kobiet...

    > > A że ciemna strona mocy pociągająca jest, to przecież wiesz :P
    > -------
    > Wiem, ale cechą człowieka cywilizowanego jest umiejętność powściągania swoich c
    > iągot :)
    Oj tam, oj tam. Czasem trzeba, ale nie zawsze i nie wszystkich...


    --
    okrutna, zła i podła...
  • bgz0702 10.03.16, 23:25
    to jest masakra;)
  • prospero69 12.03.16, 18:34
    To jest wlasnie zjawisko, ktore ciezko mi zrozumiec. Kobiety z jakis przyczyn uwielbiaja przestepcow. Mozna podawac wiele przykladow gdy mordercy maja wieksze powodzenie niz normalni mili chlopcy. Zauwazylem to juz dawno na portalach randkowych, im bardziej staralem sie udawac niegrzecznego faceta tym mialem wieksze zainteresowanie. Na jednym z portali zasugerowalem kiedys, ze jestem poszukiwanym przestepca i szukam bezpiecznego schronienia. Od razu znalazlo sie kilka kobiet gotowych mi w tym pomoc.

    --
    blog.fizyk.info - Zmiana adresu bloga !!!
    W Nowym Jorku
  • wont2 13.03.16, 12:50
    prospero69 napisał(a):

    Na jednym z portali zasugerowalem kiedys, ze jestem poszukiw
    > anym przestepca i szukam bezpiecznego schronienia. Od razu znalazlo sie kilka k
    > obiet gotowych mi w tym pomoc.
    ----------
    Dobre! :) Gwoli sprawiedliwości, to nie jest tak, że to tylko dziewczynom źli chłopcy wydają się ciekawsi. No generalnie, źli ludzie wydają się bardziej interesujący niż mdli ludzie, bo ją jacyś po prostu. Oglądałem niedawno taki ciekawy filmik Wyspa strachu (Perfect Getaway) z Milą Jovovich i Timothy Olyphantem. Jak ktoś zaintresesowany to jest na cda. No i .... MEGA MEGA SPOILER po którym nie ma sensu oglądać filmu................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................... ..............................................................................................................................................................................................................................................................................główny bohater, który przez cały film jest irytującą ciapą, na koniec filmu okazuje się być psychopatycznym seryjnym mordercą. No i naprawdę - po tej metamorfozie on staje się dużo bardziej atrakcyjny, nawet w moich oczach, heteroseksualnego mężczyzny. Bo nie jest nijaki. Bo jest po prostu jakiś :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • proteinowy 13.03.16, 16:43
    > No generalnie, źli ludzie wydają się bardziej inter
    > esujący niż mdli ludzie, bo ją jacyś po prostu. Oglądałem niedawno taki ciekawy
    > filmik [...].

    Niedawno przeszedłem wreszcie "Breaking Bad".
    Genialne!

    Dobry film, zwłaszcza akcji czy horror umie Cie podrapać w takim miejscu w mózgu, do którego normalnie nie sięgasz codzienna myślą. Oglądania Breaking Bad daje Ci ten moment ulgi :)

    I idzie o jeden krok dalej niz "lepiej wyróżnić sie na niekorzyść niz wcale". Ilość codziennego gówna jaka ten umierający gość musi łyknąć i jeszcze przeprosić jest duzo lepszym motywatorem od tradycyjnych. Jako wykastrowany cycek oglądałem ten film z zaciśniętymi pięściami.
  • zawle 13.03.16, 16:52
    Dla mnie to było studium przepoczwarzania moralnego.
  • wont2 13.03.16, 19:33
    zawle napisała:

    > Dla mnie to było studium przepoczwarzania moralnego.
    -----------------
    A dla mnie studium przepoczwarzania intelektualnego. Na chuj on te wszystkie krzywe akcje uskuteczniał? Począwszy i skończywszy na ratowaniu dupy tego konusa-idioty (imienia zapomniałem). Gotowałby tę mętę dla mądrzejszych (vide: murzin) i by się nie przejmował.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 13.03.16, 19:51
    Żeby nadal móc czuć się człowiekiem? Może on został mu jako ta jedyna nić?
  • proteinowy 13.03.16, 22:11
    zawle napisała:

    > Żeby nadal móc czuć się człowiekiem? Może on został mu jako ta jedyna nić?

    Mozliwe.

    Dla mnie to było bardziej relacja mentor-uczeń, prawie ojciec-syn. Jedna z wielu relacji, ktore leżą w męskiej psychice, a ktore bieżący model edukacji w najlepszym przypadku ignoruje.

    Sie mi przypomniało: relatywnie wcześnie jest tam scena w której grupa bezczelnych gówniarzy robi sobie jaja z jego biologicznego, upośledzonego syna. W zwiazku z totalna nadopiekunczoscia systemu wobec dzieci (o czym nieraz pisywał Urqu) gówniarze wiedza ze sa bezkarni. Ojciec tez wie, ze nie moze zareagować z otwarta przyłbica bo bedzie skończony jako nauczyciel. Moment w którym wychodzi i wraca innymi drzwiami jako zamaskowany "anonim" i spuszcza im solidny wpierdol ma w sobie cos z parodii(?) superbohaterów.

    Mysle Zawle, ze Mr White moze byc Twoim ideałem: niepokorny intelektualista w poprzek systemu ;)
  • zawle 13.03.16, 23:13
    Proteinowy..od zawsze unikałam ludzi którzy żyją w niezgodzie z prawem. W ich działalności brakuje jednego bardzo mnie pociągającego elementu. Wyobrażam sobie mojego faceta gdy z trwogą ucieka czy z lękiem się ukrywa. No raczej by mnie potem już nie zwilżał.
  • prospero69 13.03.16, 23:47
    Wolne zarty. Wspolna ucieczka przed policja czy tez napad na bank - trudno mi sobie wyobrazic zeby to nie bylo podniecajace. Wszak osrodki w naszych mozgach odpowiedzialne za podniecenie seksualne sasiaduja z tymi zwiazanymi ze strachem czy agresja. Jest wiele znakomitych opisow wspolnych ucieczek, Bonnie i Clyde, Humbert z Lolita w powiesci Nabokova.

    --
    blog.fizyk.info - Zmiana adresu bloga !!!
    W Nowym Jorku
  • druginudziarz 13.03.16, 23:56
    prospero69 napisał(a):

    > Wolne zarty. Wspolna ucieczka przed policja czy tez napad na bank - trudno mi s
    > obie wyobrazic zeby to nie bylo podniecajace. Wszak osrodki w naszych mozgach o
    > dpowiedzialne za podniecenie seksualne sasiaduja z tymi zwiazanymi ze strachem
    > czy agresja. Jest wiele znakomitych opisow wspolnych ucieczek, Bonnie i Clyde,
    > Humbert z Lolita w powiesci Nabokova.

    Ale człowiek prócz części rdzeniowej ma tez część korową w mózgu. A moja kora mózgowa mi mówi, że oni wszyscy może byli bardzo rozpaleni ale zaraz potem byli bardzo zimni i bardzo sztywni.
  • proteinowy 14.03.16, 00:15
    > Proteinowy..od zawsze unikałam ludzi którzy żyją w niezgodzie z prawem. W ich d
    > ziałalności brakuje jednego bardzo mnie pociągającego elementu. Wyobrażam sobie
    > mojego faceta gdy z trwogą ucieka czy z lękiem się ukrywa. No raczej by mnie p
    > otem już nie zwilżał.

    Ale w przypadku tej postaci jest więcej strachu i rozdeptania kiedy żyje w zgodzie z prawem. O, wlasnie o to chodzi: w legalnej mli-mli rzeczywistości jest tylko jeden skrypt przewidziany dla faceta takiego jak Mr White - żenująca cipa aż do niehigienicznej śmierci.

    Dlatego mnie zaskoczyłaś wcześniej, wspominając moralną przemianę. Jak dla mnie ta postać wychodzi poza granice prawa i socjalnych tabu nie tracąc nic ze swojej integralności, w pewien sposób nawet ją rozwijając (do tego stopnia, ze rozdrażnil wonta).
  • sabat3 14.03.16, 09:57
    Zyskuje na wewnętrznej integralności, bo zmniejsza się jego poziom konformizmu. A zmniejsza się poziom konformizmu, bo ma z czasem coraz mniej do stracenia. Zupełnie naturalna walka jednostki z systemem.
    Wiesz, to dość oczywiste - każdy system naturalnie zwalcza dość dotkliwie nonkonformistów, bo oni godzą w jego integralność i stanowią, jako przykład dla innych, zarzewie jego destrukcji. Jednak będąc stuprocentowym konformistą nie da się być nawet w części wolnym. To - biegunowo - całkowita utrata integralności.
    W praktyce każdy z nas jest gdzieś na tej osi uległy-niepokorny, a to gdzie, zależy od indywidualnego poziomu tchórzostwa. System, jaki by nie był, ma naturę opresyjną, ulegamy mu tak dalece, jak bardzo się go boimy.
  • wont2 14.03.16, 10:19
    Ja mam z "Breaking Bad" taki problem, że tak jak na początku kibicuję Walterowi i budzi on moją autentyczną sympatię tak później zupełnie nie rozumiem jego postępowania. Przepraszam, że znowu o Jessie'm ale ta postać mnie tak niesamowicie irytowała, że odebrała połowę przyjemności z oglądania. Lojalność jest bardzo piękną cechą o ile jest odwzajemniona. Jessie przecież non-stop gardził Mr. White'em, okłamywał go, oszukiwał, szantażował nawet. Wpędzał non-stop w kłopoty. Tymczasem, Walter, postępując nielojalnie wobec absolutnie wszystkich naokoło, w tym najbliższych, którzy są wobec niego absolutnie oddani i lojalni, w jakiś pokręcony sposób postanawia być mentorem tego gnojka i sprowadzić na siebie i wszystkich swoich najbliższych nieszczęście. W normalnym, że się tak wyrażę, kraju ten typek zostałby odstrzelony na samym początku przez Mike'a. I nikt by się nie pytał o zdanie Waltera, a on sam, mając czyste sumienie, w głębi serca przyznałby, że to jedyne sensowne rozwiązanie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 14.03.16, 10:23
    Ale wtedy widz nie wiedziałby, kto ma go wkurwiać w następnym odcinku :D
  • wont2 14.03.16, 10:30
    sabat3 napisał:

    > Ale wtedy widz nie wiedziałby, kto ma go wkurwiać w następnym odcinku :D
    ------------
    Jessie "Bitch" Pinkman :)

    www.youtube.com/watch?v=WVR476WHmR8
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 14.03.16, 16:56
    wont2 napisał:

    > Ja mam z "Breaking Bad" taki problem, że tak jak na początku kibicuję Walterowi
    > i budzi on moją autentyczną sympatię tak później zupełnie nie rozumiem jego po
    > stępowania. Przepraszam, że znowu o Jessie'm ale ta postać mnie tak niesamowici
    > e irytowała, że odebrała połowę przyjemności z oglądania. Lojalność jest bardzo
    > piękną cechą o ile jest odwzajemniona. Jessie przecież non-stop gardził Mr. Wh
    > ite'em, okłamywał go, oszukiwał, szantażował nawet. Wpędzał non-stop w kłopoty.
    > Tymczasem, Walter, postępując nielojalnie wobec absolutnie wszystkich naokoło,
    > w tym najbliższych, którzy są wobec niego absolutnie oddani i lojalni, w jakiś
    > pokręcony sposób postanawia być mentorem tego gnojka i sprowadzić na siebie i
    > wszystkich swoich najbliższych nieszczęście. W normalnym, że się tak wyrażę, kr
    > aju ten typek zostałby odstrzelony na samym początku przez Mike'a. I nikt by si
    > ę nie pytał o zdanie Waltera, a on sam, mając czyste sumienie, w głębi serca pr
    > zyznałby, że to jedyne sensowne rozwiązanie.
    >
    Ja to odbierałam inaczej. Jego życie było w jego rękach. Musiałby w jakimś tam zakresie zabić go SAM. Decyzją, zaniechaniem. To władza nad własnością. Jak nad psem.
  • zawle 14.03.16, 16:50
    proteinowy napisał(a):
    > Ale w przypadku tej postaci jest więcej strachu i rozdeptania kiedy żyje w zgod
    > zie z prawem. O, wlasnie o to chodzi: w legalnej mli-mli rzeczywistości jest ty
    > lko jeden skrypt przewidziany dla faceta takiego jak Mr White - żenująca cipa a
    > ż do niehigienicznej śmierci.

    dawno oglądałam, ale......
    Tam jest chyba scena w której Mr White zdrowo posuwa swoją higieniczną żonę. Ona jeszcze nie wie że pieprzy ją boss narkotykowy, ale on już się zmienił. Nie da się zdrowo posuwać żony bez bycia bossem narkotykowym? No Wy Panowie wiecie lepiej. Ja tam wolę sobie roić że da się.
    >
    > Dlatego mnie zaskoczyłaś wcześniej, wspominając moralną przemianę. Jak dla mnie
    > ta postać wychodzi poza granice prawa i socjalnych tabu nie tracąc nic ze swoj
    > ej integralności, w pewien sposób nawet ją rozwijając (do tego stopnia, ze rozd
    > rażnil wonta).

    Integralności czego z czym? Za dużo mądrych słów w jednym zdaniu jak dla mnie;)
  • proteinowy 14.03.16, 17:55
    > Tam jest chyba scena w której Mr White zdrowo posuwa swoją higieniczną żonę. On
    > a jeszcze nie wie że pieprzy ją boss narkotykowy, ale on już się zmienił. Nie d
    > a się zdrowo posuwać żony bez bycia bossem narkotykowym? No Wy Panowie wiecie l
    > epiej.

    Zerżnął ją jak sukę bo wlasnie sie urwał z łańcucha. Nie o to chodzi ile masz, tylko czy jestes na łańcuchu.
    Wczesniej waliła mu konia z zapałem zony Sabata.
  • zawle 14.03.16, 18:00
    A w American Beauty? To samo. Chłopaki zrywajcie się z łańcuchów!!!
  • sabat3 14.03.16, 18:15
    To nie jest tak, ze jestes NA lancuchu, ale tak ze to ty JESTES lancuchem.
  • proteinowy 14.03.16, 20:05
    sabat3 napisał:

    > To nie jest tak, ze jestes NA lancuchu, ale tak ze to ty JESTES lancuchem.

    Witam. Wróciłeś w formie z tym skrzyżowaniem sado-maso z zen powyzej :)
  • sabat3 14.03.16, 20:36
    proteinowy napisał(a):

    > Witam. Wróciłeś w formie z tym skrzyżowaniem sado-maso z zen powyzej :)

    Swiat moich przemyslen ostatnio koncentruje sie wokol rzeczy oczywistych. Ta dyskusja na temat rozlazlej cipy splatanej spolecznym konwenansem jest mi bardzo bliska. Mysle ze zasadnicza osia przemyslen moze byc tutaj nie kontestacja kregoslupa moralnego na ktorym opiera sie niewolacy nas system, bo jest to z gory skazane na porazke, ale raczej proba odpowiedzi na to, czy my, jednostki ludzkie, jestesmy sklonni swiadomie wybierac dobro czy zlo. Poniewaz nie jest to wcale oczywiste. Istnienie dobra nie implikuje z automatu, ze czlowiek bedzie postepowac dobrze, wiecej - byc moze, z punktu widzenia wlasnego interesu - wcale nie powinien? Wydaje mi sie, ze sa jednostki ludzkie i sytuacje w ktorych sie znajduja, gdy wewnetrzny i nieprzymuszony wybor zla moralnego zwieksza integralnosc wewnetrzna takiej jednostki oraz jej sile.
  • sabat3 14.03.16, 20:57
    Uswiadomilem sobie w pewnym momencie, ze mowie dzieciom "powinniscie byc grzeczni". Co to wlasciwie oznacza? POSLUSZENSTWO. Badzcie posluszni, wypelniajcie polecenia. OBEY. This is your God.
    To jest kluczem, Proteinowy. Czlowiek jest bombardowany tym przekazem tak czesto, od niemowlecia, az do poznej starosci, ze w pewnym momencie lapie sie na tym, ze sam juz go mamrocze, jak zdrowaski. Sam sobie staje sie lancuchem, jego wybory przestaja byc wlasnymi, a staja sie swoustym manifestem tchorzostwa i konformizmu. Idealny obywatel bez twarzy. Nawet psychopatyczny Hannibal na tym tle staje sie jakis.
    Poruszamy sie w takim tlumie spoconych, bezrozumnych dubeltow skaczacych gdzies bez ladu i skladu przed siebie i -niestety - sami nimi jestesmy.
  • zawle 14.03.16, 21:05
    sabat3 napisał:

    > Uswiadomilem sobie w pewnym momencie, ze mowie dzieciom "powinniscie byc grzecz
    > ni"

    E tam...gorzej gdybyś mówił "Macie/musicie być grzeczni" . U Drzyzgi za to nie wylądujesz;)
  • proteinowy 15.03.16, 19:50
    sabat3 napisał:

    > Uswiadomilem sobie w pewnym momencie, ze mowie dzieciom "powinniscie byc grzecz
    > ni". Co to wlasciwie oznacza? POSLUSZENSTWO. Badzcie posluszni, wypelniajcie po
    > lecenia. OBEY. This is your God.

    Moze oznaczać cos bardziej twórczego niz posłuszeństwo: znajomość regół gry, protokołu społecznego. Nawet bardziej ambitnie: preludium do empatii, poprawnego emulowania cudzych emocji w swojej czaszce. Problem jest wtedy jak ta grzeczność to jest tak naprawde "daj mi dziecko spokój, idź posprzątać pokój, jestes wariatka tak jak twoja matka".

    Moja znajoma feministka zabrania nam mowić "grzeczna" do swoich córek. Tak patriarchia zniewala w dziewczynki. Mowi ze chłopcom mozna / trzeba.
  • sabat3 15.03.16, 19:57
    proteinowy napisał(a):

    > Moja znajoma feministka zabrania nam mowić "grzeczna" do swoich córek. Tak patr
    > iarchia zniewala w dziewczynki. Mowi ze chłopcom mozna / trzeba.

    Czyli ze ma takie same spostrzezenia co ja, ale odmienne cele i swiatopoglad. "Grzeczny chlopiec" jest nieatrakcyjny ;)
  • zawle 15.03.16, 20:20
    Ludzie łykają nowe teoryjki bezrefleksyjnie.
  • zawle 14.03.16, 21:03
    Jeśli wybór jest pomiędzy dobrem społecznym kontra niekorzyścią indywidualną, świat jawi się wrogo.
  • sabat3 14.03.16, 21:08
    zawle napisała:

    > Jeśli wybór jest pomiędzy dobrem społecznym kontra niekorzyścią indywidualną, ś
    > wiat jawi się wrogo.

    Oczywiscie :)
    Ale zyciowe wybory sa z reguly skomplikowane, gdyby bylo inaczej to by nie warto bylo o nich wspominac. Ten ktory przedstawilas to klasyka rocka.
  • zawle 14.03.16, 21:18
    Nie...pamiętaj...to my zakładamy sobie łańcuchy. Naszych własnych wyobrażeń.
  • zawle 14.03.16, 21:24
    zabrzmiało górnolotnie. Przed ważnymi wyborami stajemy kilkanaście razy w ciągu życia. A i z nich można się wycofać. Komplikujemy życie, mnożymy przeciwności, tragizujemy. Jakby od nas zależał porządek świata;) Jesteśmy insektami. Jest nas mnogość i nasze życie nie ma aż takiego znaczenia jak nam się wydaje.
  • sabat3 14.03.16, 21:46
    zawle napisała:

    > zabrzmiało górnolotnie. Przed ważnymi wyborami stajemy kilkanaście razy w ciągu
    > życia. A i z nich można się wycofać. Komplikujemy życie, mnożymy przeciwności,
    > tragizujemy. Jakby od nas zależał porządek świata;) Jesteśmy insektami. Jest n
    > as mnogość i nasze życie nie ma aż takiego znaczenia jak nam się wydaje.

    No nie wiem, DLA MNIE moje zycie ma znaczenie dosc zasadnicze :) a czy innych to rusza - prawde mowiac mam to w nosie. A czy zalezy porzadek swiata? Raczej nie ;) ale jednak na pare rzeczy mam wplyw i na tym wole sie skupic.
  • zawle 14.03.16, 21:52
    sabat3 napisał:
    > No nie wiem, DLA MNIE moje zycie ma znaczenie dosc zasadnicze :) a czy innych t
    > o rusza - prawde mowiac mam to w nosie. A czy zalezy porzadek swiata? Raczej ni
    > e ;) ale jednak na pare rzeczy mam wplyw i na tym wole sie skupic.

    Obyś tylko sensu tak nie celebrował, że zapomnisz żyć:))
  • sabat3 14.03.16, 21:59
    zawle napisała:

    > Obyś tylko sensu tak nie celebrował, że zapomnisz żyć:))

    Dzięki że się o to troszczysz... Myślę, że dam sobie jakoś radę ;)
  • zawle 14.03.16, 22:06
    hehe..ostatnio ludzie podejrzewają mnie o jakieś taki dziwne odruchy...pomoc, troska...pojebało was?:))
  • sabat3 14.03.16, 21:36
    zawle napisała:

    > Nie...pamiętaj...to my zakładamy sobie łańcuchy. Naszych własnych wyobrażeń.

    Jestes pewna, ze naszych wlasnych? Cala zawartosc Twojej mozgoczaszki pochodzi od Ciebie?
    W temacie obok Aandzia zachwyca sie dzikim wikingiem. Wiesz moze czemu? Ja tez nim sie zachwycam, chociaz w bardziej platoniczny sposob. Bo on jest, sukinsyn jeden, po prostu soba. Nie memla, nie zastanawia sie, bierze topor i dziala z sercem. To nie znaczy ze nie potrafi sie zachwycic przyroda, ukleknac i pomodlic do Odyna, zobaczyc jaki piekny motyl usiadl na jego zbroi, ale robi to bo tak chce i co chce.
    A dzis ludzie sa tak wykastrowani, ze nawet w ryja czasem nie potrafia dac, tylko straszy taki chudy przecinek w okularach pozwami sadowymi i ognistym oddechem systemowej biurokracji, ani przez chwile nie schodzac z "Pan/Pani". No co? Jest grzeczny i pojdzie poskarzyc sie Pani :)
  • zawle 14.03.16, 21:46
    No to chyba ten wiking też ma mózgoczaszkę pochodzącą "stamtąd"? I cieszy się tą jej częścią?
    O tym mówię..gadanie zamiast pierdolenia.
  • sabat3 14.03.16, 21:58
    zawle napisała:

    > No to chyba ten wiking też ma mózgoczaszkę pochodzącą "stamtąd"? I cieszy się t
    > ą jej częścią?
    > O tym mówię..gadanie zamiast pierdolenia.

    Nie no, jasne że każdy jest zaprogramowany z zewnątrz, bo inaczej nawet na gałęzi by się nie potrafił bujać jak małpa. Z tym że ten "dzikus" działa w zgodzie z sobą, a "cywilizowany" człowiek kultury zachodniej w zgodzie z tym, czego się od niego oczekuje.
  • zawle 14.03.16, 22:00
    jeśli myślenie 'robię co mi każą' zastąpisz 'robię co chcę'?
  • sabat3 14.03.16, 22:03
    zawle napisała:

    > jeśli myślenie 'robię co mi każą' zastąpisz 'robię co chcę'?

    O, to już dobry kierunek. W rękach infantylnego egoisty to coś na kształt małpy z brzytwą :D
  • zawle 14.03.16, 22:05
    jesteś nim? To o czym gadamy? Jak pasuje to JA jestem ważny, jak pasuje to A ON.
  • druginudziarz 13.03.16, 23:16
    wont2 napisał:

    > Dobre! :) Gwoli sprawiedliwości, to nie jest tak, że to tylko dziewczynom źli c
    > hłopcy wydają się ciekawsi. No generalnie, źli ludzie wydają się bardziej inter
    > esujący niż mdli ludzie, bo ją jacyś po prostu.

    Egzemplifikacja niespełnionych marzeń?
    No to jednak jestem inny. Wariat dla mnie to tylko wariat, psychopata to tylko psychopata. Nie widzę w tym nic ani wzniosłego, ani podniecającego. Jeśli jakiś psychol zrobi coś ciekawego (film, symfonie, cokolwiek) to to dzieło z przyjemnością skonsumuję, ale z jego twórcą nie chce mieć nic do czynienia.
  • aandzia43 14.03.16, 04:05

    > No to jednak jestem inny. Wariat dla mnie to tylko wariat, psychopata to tylko
    > psychopata. Nie widzę w tym nic ani wzniosłego, ani podniecającego.

    Otóż to. Wystarczająco duzo we mnei świra i wystarczająco boleśnie otarłam sie o brzydkie rejony, żeby teraz już tylko bujać się po pokładzie jak stary bosman w poszukiwaniu pionu i podniecać się normą. Źli ludzie nei są ciekawsi, niedojrzali nie są bardziej porywający. Borderliny są porywające w porywach ale jak się wie, o co biega, to się nie idzie z nimi na całość tylko traktuje ich porywającość jak odrobinę chili w zupie. Narcyzią nawijką i teatrem też można sie ubawić i podryfować chwilę na długiej linie z kotwicą jednakowoż na drugim końcu. A socjopaci są po prostu odrażający. I odrażający. Oraz odrażający. Oraz rzyg. Chili w zupie, wycieczka z ograniczonym zaufaniem, a wszystko bez łapania szczególnych podniet.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • wont2 14.03.16, 07:21
    Tak dla porządku - ja nie twierdzę, że bycie psychopatycznym seryjnym mordercą jest wzniosłe czy podniecające. Przecież założyłem ten wątek dlatego, że niepojęty jest dla mnie mechanizm zakochiwania się NIEKTÓRYCH kobiet w takich typach.

    Zaczęło się od tego, że propsero napisał, że kiedy ściemnił, że jest ukrywającym się przestępcą, to przykuł zainteresowanie NIEKTÓRYCH kobiet. Z tego co wcześniej pisał wynika, że w wersji prawdziwej, nie budzi zainteresowania żadnej z kobiet.

    No i o to mi chodzi - kiedy nie budzimy zainteresowania żadnej kobiety, to żeby wzbudzić zainteresowanie jakiejś kobiety, trzeba być jakiś. Oczywiście nie trzeba być od razu seryjnym gwałcicielem-mordercą, czy obrabiać banki. Ale, nadal obracając się wśród przykładów skrajnych, weźmy takiego filmowego Hannibala Lectera, seryjnego mordercę-kanibala, granego przez Anthony Hopkinsa. A teraz wyobraźmy sobie tego samego Hopkinsa w roli popychadła pracującego w przyszkolnej kotłowni, grzecznie potakującego i uśmiechającego się do ludzi, którzy nim pomiatają i gardzą. Czy ma taki ktoś prawo kogokolwiek zwilżyć? No, nie ma. Dzidzia piernik jest miły i kochany ale nie zwilża. Hannibal Lecter też oczywiście generalnie nie zwilża (mam nadzieję!) i całe szczęście, ale on jest jakiś - demoniczny, nieobliczalny, sprawczy. Można z nim ciekawie porozmawiać - na przykład czy woli ludzkie ozorki czy polędwiczki. I wcześniej czy później jakąś durną laskę zwilży :) No zresztą nie trzeba daleko szukać - zwilżył Jodie Foster :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 14.03.16, 08:01
    wont2 napisał:

    > Tak dla porządku - ja nie twierdzę, że bycie psychopatycznym seryjnym mordercą jest wzniosłe czy podniecające. Przecież założyłem ten wątek dlatego, że niepojęty jest dla mnie mechanizm zakochiwania się NIEKTÓRYCH kobiet w takich typach.
    ============================================
    Wont, że się wtrącę. To nie jest kwestia zła, tylko niezwykłości. Słusznie napisałeś o Hannibalu, że jako pracownik kotłowni, czy zakładów komunikacyjnych nie zwilża. Ale już jako ktoś wybitny już tak. Grając mordercę jest w swojej patologii niezwykły, wybitny, jak z innego świata, a to robi wrażenie.
  • kynane 14.03.16, 12:01
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Tak dla porządku - ja nie twierdzę, że bycie psychopatycznym seryjnym mor
    > dercą jest wzniosłe czy podniecające. Przecież założyłem ten wątek dlatego, że
    > niepojęty jest dla mnie mechanizm zakochiwania się NIEKTÓRYCH kobiet w takich
    > typach.
    > ============================================
    > Wont, że się wtrącę. To nie jest kwestia zła, tylko niezwykłości. Słusznie napi
    > sałeś o Hannibalu, że jako pracownik kotłowni, czy zakładów komunikacyjnych nie
    > zwilża. Ale już jako ktoś wybitny już tak. Grając mordercę jest w swojej patol
    > ogii niezwykły, wybitny, jak z innego świata, a to robi wrażenie.

    Ekhm. Mnie tam jako majordom ten tego no.... troszeczkę ;)
    --
    okrutna, zła i podła...
  • zawle 14.03.16, 16:53
    marek.zak1 napisał:
    > Wont, że się wtrącę. To nie jest kwestia zła, tylko niezwykłości.

    A ja się wtrącę że nie kwestia niezwykłości, tylko mocy. Taką moc nawet w pracowniku kotłowni znaleźć można, oj tak:))
  • marek.zak1 14.03.16, 17:02
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Wont, że się wtrącę. To nie jest kwestia zła, tylko niezwykłości.
    >
    > A ja się wtrącę że nie kwestia niezwykłości, tylko mocy. Taką moc nawet w pracowniku kotłowni znaleźć można, oj tak:))
    =====================================================
    I z taką mocą ducha i ciała zasuwa w kotłowni? Nie miałem z takimi do czynienia, ale przyjmuję do wiadomości.


  • zawle 14.03.16, 17:05
    Miałam sporo kochanków. Najlepszymi byli Ci z kotłowni. Nie Ci z korpo.
  • sabat3 14.03.16, 17:10
    zawle napisała:

    > Miałam sporo kochanków. Najlepszymi byli Ci z kotłowni. Nie Ci z korpo.

    Mieli lepszy uklad krazenia. O ile ktos mocno nie chleje to robota fizyczna jednak swoje daje.
    Swoja droga, to jakiego musi miec powera taki zaprawiony goral. Zaprawiony robota ofc, nie sliwowica ;)
  • zawle 14.03.16, 17:31
    sabat3 napisał:
    > Mieli lepszy uklad krazenia. O ile ktos mocno nie chleje to robota fizyczna jed
    > nak swoje daje.
    > Swoja droga, to jakiego musi miec powera taki zaprawiony goral. Zaprawiony robo
    > ta ofc, nie sliwowica ;)

    ja bym raczej stawiała na prostotę, ciekawość, zaangażowanie i brak maniery
  • marek.zak1 14.03.16, 17:12
    zawle napisała:

    > Miałam sporo kochanków. Najlepszymi byli Ci z kotłowni. Nie Ci z korpo.
    ==================================================
    Z pokorą przyjmuje do wiadomości. Nie mam takich doświadczeń, więc wierzę na słowo.
  • druginudziarz 14.03.16, 23:52
    zawle napisała:

    > Miałam sporo kochanków. Najlepszymi byli Ci z kotłowni. Nie Ci z korpo.

    O matko, to gdzie Ty mieszkasz, że u Ciebie kotłownie jeszcze są? :D
  • that.bitch.is.sick 14.03.16, 08:05
    wont2 napisał:

    > > >
    > No i o to mi chodzi - kiedy nie budzimy zainteresowania żadnej kobiety, to żeby
    > wzbudzić zainteresowanie jakiejś kobiety, trzeba być jakiś. Oczywiście nie trz
    > eba być od razu seryjnym gwałcicielem-mordercą, czy obrabiać banki. Ale, nadal
    > obracając się wśród przykładów skrajnych, weźmy takiego filmowego Hannibala Lec
    > tera, seryjnego mordercę-kanibala, granego przez Anthony Hopkinsa. A teraz wyob
    > raźmy sobie tego samego Hopkinsa w roli popychadła pracującego w przyszkolnej k
    > otłowni, grzecznie potakującego i uśmiechającego się do ludzi, którzy nim pomia
    > tają i gardzą. Czy ma taki ktoś prawo kogokolwiek zwilżyć? No, nie ma. Dzidzia
    > piernik jest miły i kochany ale nie zwilża. Hannibal Lecter też oczywiście gene
    > ralnie nie zwilża (mam nadzieję!) i całe szczęście, ale on jest jakiś - demonic
    > zny, nieobliczalny, sprawczy. Można z nim ciekawie porozmawiać - na przykład cz
    > y woli ludzkie ozorki czy polędwiczki. I wcześniej czy później jakąś durną lask
    > ę zwilży :) No zresztą nie trzeba daleko szukać - zwilżył Jodie Foster :)
    >

    Po co uogólniać, dzielić na płcie, po co?. Jedne kobiety rajcuje przemoc, zło i co tam jeszcze, inne nie. Podobnie mężczyzn. Ciemna strona, jasna strona. Czemu ludzie głosują na PiS? Czemu zostają bojownikami ISIS? Czemu Trump ma tyle ile ma w sondażach? Itd.
    Czemu ludzie mylą strach z szacunkiem, żądzę władzy z siłą charakteru, nieuczciwość z inteligencją? Wydaje mi się że zależy jakimi środkami byli dyscyplinowani jako dzieci. Jednak jako dorośli mają nadal wybór.
    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • wont2 14.03.16, 09:43
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Po co uogólniać, dzielić na płcie, po co?. Jedne kobiety rajcuje przemoc, zło i
    > co tam jeszcze, inne nie. Podobnie mężczyzn. Ciemna strona, jasna strona. Czem
    > u ludzie głosują na PiS? Czemu zostają bojownikami ISIS? Czemu Trump ma tyle il
    > e ma w sondażach? Itd.
    > Czemu ludzie mylą strach z szacunkiem, żądzę władzy z siłą charakteru, nieuczci
    > wość z inteligencją? Wydaje mi się że zależy jakimi środkami byli dyscyplinowan
    > i jako dzieci. Jednak jako dorośli mają nadal wybór.
    ------------
    A ciebie co rajcuje, bitch? Skoro zależy to, jak piszesz, od środków jakimi byliśmy dyscyplinowani jako dzieci. Nie wiem też czy to jest aż zero-jedynkowe, że jednych rajcuje przemoc a innych nierajcuje. Wchodząc w temat głębiej trochę zaprzeczę teraz sobie, ale to nie pierwszy raz :) Otóż uważam, że my, ludzie, jesteśmy skażeni piętnem pociągu do zła. Być może to jest właśnie tym biblijnym grzechem pierworodnym, który wiara, etyka, kultura, wychowanie, prawo pomaga nam utrzymać w otchłani naszego id. Skoro jesteśmy przy filmach, to zrobiłem szybki risercz w głowie i w filmie Hostel 2, w 47 minucie, jest scena kiedy laska zabawia się w Elżbietę Batory (ale ostrzegam - hardcore). Zainteresowanych odsyłam do linka:
    www.cda.pl/video/2477994
    No i tak jak autentycznie współczuję tej zabijanej lasce, tak Ela mnie podnieca. No co ja mam zrobić jak mnie podnieca? Zajebałbym ją na miejscu za to co zrobiła, ale gdzieś głęboko w otchłaniach duszy się jaram. Nie tym co ona robi, bo budzi to moje obrzydzenie, tylko tym jaka ona jest. Aha - jako dziecko nie byłem bity, najwyżej parę klapsów dostałem.

    Pewnie powiecie, że jestem psychiczny, że mnie to jara, ale mi się wydaje, że jestem po prostu szczery.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 14.03.16, 10:32
    autentycznie współczuję tej zabijanej lasce, tak Ela mnie podnieca
    > . No co ja mam zrobić jak mnie podnieca? Zajebałbym ją na miejscu za to co zrob
    > iła, ale gdzieś głęboko w otchłaniach duszy się jaram. Nie tym co ona robi, bo
    > budzi to moje obrzydzenie, tylko tym jaka ona jest


    Filmu nie oglądałam i nie zamierzam. A może ciebie rajcuje piękna (bo pewnie taka jest) kobieta, która robi coś z wielką pasją i namiętnością? Nie to czym jest, tylko ta pasja, podniecenie, determinacja, jednym słowem ostra jazda odbijająca sie na jej twarzy i gestach? Takie emocje podniecają widza.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • wont2 14.03.16, 10:44
    aandzia43 napisała:

    > Filmu nie oglądałam i nie zamierzam. A może ciebie rajcuje piękna (bo pewnie ta
    > ka jest) kobieta, która robi coś z wielką pasją i namiętnością? Nie to czym jes
    > t, tylko ta pasja, podniecenie, determinacja, jednym słowem ostra jazda odbijaj
    > ąca sie na jej twarzy i gestach? Takie emocje podniecają widza.
    --------
    A wiesz, że to ma sens to co piszesz? Być może nie jestem zboczony! :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 14.03.16, 11:07
    No wiesz, jakoś musiałam sobie zracjonalizowac swą lekką ekscytację walczącymi Wikingami :-P Ragnarowi dałabym na szczycie fiordu, na kamieniu w leśnym strumieniu i na tarczy nawet gdyby zabijał nie ludzi, a walczył z niedźwiedziem/oporną materią morza w czasie burzy/oporną materią czegokolwiek :-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • wont2 14.03.16, 12:40
    aandzia43 napisała:

    > No wiesz, jakoś musiałam sobie zracjonalizowac swą lekką ekscytację walczącymi
    > Wikingami :-P Ragnarowi dałabym na szczycie fiordu, na kamieniu w leśnym strum
    > ieniu i na tarczy nawet gdyby zabijał nie ludzi, a walczył z niedźwiedziem/opo
    > rną materią morza w czasie burzy/oporną materią czegokolwiek :-)
    ------
    To ja mam inaczej. Moim męskim ideałem jest Petroniusz. Nie oznacza to, że dałbym mu w atrium czy westybulu, ale ten typ męskości bardziej mi się podoba niż wrzeszczący barbarzyńca :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 14.03.16, 14:20
    Jesteś biseksualny? Petroniusz to mój idol z młodości. Wtedy bym mu dała gdyby tylko spojrzał na mnie od niechcenia i uczynił wzywający na dywanik gest wypielęgnowaną dłonią. Na tym dywaniku. Po uprzednim zrobieniu loda ;-) Od dłuższego czasu jednak lecę na czystą, żywą i jednoznaczną energię życiową. Energia może wrzeszczec, siekac, miotac i pocic się obficie. Byle była zaangażowana na 200% i skuteczna w swych poczynaniach.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • wont2 14.03.16, 14:33
    aandzia43 napisała:

    > Jesteś biseksualny?
    --------
    Niestety, nie :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 14.03.16, 10:46
    wont2 napisał:

    > No i tak jak autentycznie współczuję tej zabijanej lasce, tak Ela mnie podnieca
    > . No co ja mam zrobić jak mnie podnieca? Zajebałbym ją na miejscu za to co zrob
    > iła, ale gdzieś głęboko w otchłaniach duszy się jaram. Nie tym co ona robi, bo
    > budzi to moje obrzydzenie, tylko tym jaka ona jest. Aha - jako dziecko nie byłe
    > m bity, najwyżej parę klapsów dostałem.

    Kurde, no więc mnie ona kategorycznie nie jara.
    Nawet nie to co robi, bo wyobrażam sobie, że na przykład mordercy mojego dziecka mógłbym zrobić coś podobnego. Ale właśnie to jaka jest.
  • sabat3 14.03.16, 09:43
    No nie, nie, nie... bez przesady.
    Grzeczny, łagodny i wzgardzony przez ludzi pracownik kotłowni o inteligencji profesora Lectera kontra psychopatyczny kanibal o analogicznych parametrach intelektualnych? Strzelam w ciemno, że w praktyce przed pierwszym rozłożyłoby się o wiele więcej kobiecych ud niż przed drugim. Pierwszy by w jakiś sposób frapował, ciekawił dziewczyny, wzbudzał zainteresowanie niesamowitym kontrastem intelektu i pełnionej funkcji, część babek pewnie zechciałaby go "uratować", natomiast taki kanibal-psychopata w zdrowej psychicznie osobie budzi trwogę i odrazę.
  • wont2 14.03.16, 09:48
    Witam po przerwie regeneracyjnej! :)

    Oczywiście nie miałem na myśli sytuacji, w której pracownik kotłowni miałby inteligencję Lectera - bo to już samo z siebie jest "jakieś" :) Chodziło mi o dobrotliwego pracownika kotłowni, który się wszystkim kłania i do wszystkich uśmiecha.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 14.03.16, 10:08
    wont2 napisał:

    > Oczywiście nie miałem na myśli sytuacji, w której pracownik kotłowni miałby int
    > eligencję Lectera - bo to już samo z siebie jest "jakieś" :) Chodziło mi o dobr
    > otliwego pracownika kotłowni, który się wszystkim kłania i do wszystkich uśmiec
    > ha.

    Ale w tym wypadku pomijamy kluczową cechę atrakcyjności mężczyzny, jaką jest jego inteligencja. By badać wpływ jakiejś cechy, trzeba mieć wszystkie inne składowe pod kontrolą.
    W tym eksperymencie myślowym (wpływ psychopatii na atrakcyjność mężczyzny) należałoby właściwie zestawić profesora Lectera zjadającego ludzi z profesorem Lecterem uroczo prowadzącym sympozja, lwem salonowym i przeznaczającym część swego budżetu na głodujące w Afryce dzieci podczas corocznego balu charytatywnego.
    A w tym zestawieniu... no sam rozumiesz ;)
    To byłby nokaut, bo zaraz po inteligencji w mężczyznach kobiety zwykle cenią sobie rozwinięte zdolności społeczne :)
  • wont2 14.03.16, 10:22
    No w taaaaakim zestawieniu to mógłbym postawić dychę na kanibala tylko jakby płacili 1 000 000:1 :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 14.03.16, 10:31
    wont2 napisał:

    > No w taaaaakim zestawieniu to mógłbym postawić dychę na kanibala tylko jakby pł
    > acili 1 000 000:1 :)

    Z tego prosty wniosek, że dla podniesienia swojej atrakcyjności lepiej odżywiać się w sposób bardziej racjonalny niż filmowy pan "profesór" ;) No i taki, że dżentelmeni wygrywają z psychopatami w tej konkurencji :)
  • druginudziarz 15.03.16, 00:05
    wont2 napisał:

    > Tak dla porządku - ja nie twierdzę, że bycie psychopatycznym seryjnym mordercą
    > jest wzniosłe czy podniecające. Przecież założyłem ten wątek dlatego, że niepoj
    > ęty jest dla mnie mechanizm zakochiwania się NIEKTÓRYCH kobiet w takich typach.

    No i tak Cię zrozumiałem. Bardziej dla lekkiej przeciwwagi napisałem, żeby zasygnalizować że zauważalne zainteresowanie nie jest powszechnym zainteresowaniem.

    > Zaczęło się od tego, że propsero napisał, że kiedy ściemnił, że jes, t ukrywający
    > m się przestępcą, to przykuł zainteresowanie NIEKTÓRYCH kobiet. Z tego co wcześ
    > niej pisał wynika, że w wersji prawdziwej, nie budzi zainteresowania żadnej z k
    > obiet.

    Świat jest pełen wariatów, portale randkowe również.
    Kilka zblazowanych lasek niczego więcej nie tłumaczy.

    > No i o to mi chodzi - kiedy nie budzimy zainteresowania żadnej kobiety, to żeby
    > wzbudzić zainteresowanie jakiejś kobiety, trzeba być jakiś. Oczywiście nie trz
    > eba być od razu seryjnym gwałcicielem-mordercą, czy obrabiać banki. Ale, nadal
    > obracając się wśród przykładów skrajnych, weźmy takiego filmowego Hannibala Lec
    > tera, seryjnego mordercę-kanibala, granego przez Anthony Hopkinsa. A teraz wyob
    > raźmy sobie tego samego Hopkinsa w roli popychadła pracującego w przyszkolnej k
    > otłowni, grzecznie potakującego i uśmiechającego się do ludzi, którzy nim pomia
    > tają i gardzą.

    Niżej Ci tłumaczą, że Hopkins w kotłowni jest możliwy (choć bardzo mało prawdopodobny) ale na pewno nie były tam popychadłem. Po co ktos pokroju Hopkinsa miałby pracować w kotłowni? nie wiem, może np. by się schować czasowo, ukryć przed kimś, przed czymś.

  • prospero69 15.03.16, 04:49
    To nie jest male zainteresowanie. Normalnie na portalu randkowym udaje mi sie spotkac z kims raz na pol roku. W trakcie tygodnia trwania eksperymentu bylo 2 lub 3 chetne na spotkanie. Co wiecej jest to chyba jedyna rzecz, ktora uniewaznia kiepski wyglad, choc tu prawdopodobnie wiekszosc watpila w prawdziwosc zdjec bo trudno uwierzyc zeby przestepca tak sie afiszowal na portalu.
    Im wieksza waga przestepstwa tym wieksze powodzenie. Wielokrotny morderca moze liczyc na tysiace fanek. Przykladem jest tu 80-letni Charles Manson, ktory ma chyba 26-letnia narzeczona. Nie potrafie jednoznacznie wyjasnic tego zjawiska bo na gruncie psychologii ewolucyjnej takie zachowanie wydaje sie bezsensowne.

    --
    blog.fizyk.info - Zmiana adresu bloga !!!
    W Nowym Jorku
  • sea.sea 15.03.16, 07:38
    Z tego co pamiętam, przez chwilę była afera, bo wyszło na jaw, że narzeczona Mansona chciała za niego wyjść, ponieważ po jego śmierci jako żona miałaby prawo zarządzać jego pogrzebem, a miała pomysł na jakieś komercyjne wykorzystanie jego zwłok. Nie bardzo wiem, jak to można zweryfikować, ale z jakiegoś powodu trochę mnie to bawi, jeśli to prawda, to jest to dosć zaradna laseczka ;)))

    --
    - Dokąd idziesz? - Nie wiem - odpowiedział Włóczykij. Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
  • proteinowy 16.03.16, 03:11
    > Nie potrafie jednoznacznie wyjasnic tego zjawiska bo
    > na gruncie psychologii ewolucyjnej takie zachowanie wydaje sie bezsensowne.

    To jest wyrostek robaczkowy psychologii. Jeden z wielu.
  • sabat3 15.03.16, 07:14
    Tata mojego dobrego przyjaciela pracuje w osiedlowej kotlowni. Jest czlowiekiem wyksztalconym, oczytanym i kulturalnym. Firma w ktorej byl dyrektorem zbankrutowala i wyladowal na bruku na kilka lat przed emerytura. Poszedl pracowac do tej kotlowni bo nikt inny go w takiej sytuacji nie chcial zatrudnic.
    W dzisiejszych czasach takie osoby to zaden wyjatek. W poprzedniej pracy taty tylko jeden nocny stroz nie mial wyzszego wyksztalcenia.
    Wiec jak ktos w pracowniku kotlowni z automatu widzi tepego buca, to radze przemyslec wlasny potencjal intelektualny.
  • zawle 15.03.16, 08:37
    druginudziarz napisał: > Niżej Ci tłumaczą, że Hopkins w kotłowni jest możliwy (choć bardzo mało prawdop
    > odobny) ale na pewno nie były tam popychadłem. Po co ktos pokroju Hopkinsa miał
    > by pracować w kotłowni? nie wiem, może np. by się schować czasowo, ukryć przed
    > kimś, przed czymś.

    Żle mnie zrozumieliście. Piszę TYLKO o seksie. Pójdę za Zosią Nałkowską"

    "Marzę o kimś silniejszym, przy kim mogłabym zamknąć oczy chociaż na chwilę" - pisała. Jaki ma wybór tak inteligentna kobieta? W sferze rozumu, wiedzy czy talentu mężczyzny silniejszego nie znalazła. Galeria męskich postaci utwierdzała ją w przekonaniu, że to ona dominuje intelektualnie. No, skoro tak, to niech przynajmniej będzie silny w innej konkurencji: macho, który zawłaszcza i zniewala.
    :)))
  • marek.zak1 15.03.16, 09:14
    zawle napisała:

    > Żle mnie zrozumieliście. Piszę TYLKO o seksie. Pójdę za Zosią Nałkowską"
    >
    > "Marzę o kimś silniejszym, przy kim mogłabym zamknąć oczy chociaż na chwilę" -
    > pisała. Jaki ma wybór tak inteligentna kobieta? W sferze rozumu, wiedzy czy talentu mężczyzny silniejszego nie znalazła. Galeria męskich postaci utwierdzała ją w przekonaniu, że to ona dominuje intelektualnie. No, skoro tak, to niech przynajmniej będzie silny w innej konkurencji: macho, który zawłaszcza i zniewala.:)))
    ============================================

    To ze facet ma być silny i z temperamentem to wiemy, ale przy tym wcale nie musi pracować w kotłowni.

  • zawle 15.03.16, 10:55
    Marek...coś Cię zakuło. Kotłownia czy marny kochanek?
  • aandzia43 15.03.16, 11:17
    Dziewczyna wolała się.bzykać z chłopakiem z kotłowni? ;-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 15.03.16, 11:31
    aandzia43 napisała:

    > Dziewczyna wolała się.bzykać z chłopakiem z kotłowni? ;-)

    Chyba kotłować... ;)
  • sabat3 15.03.16, 11:56
    zawle napisała:

    > Marek...coś Cię zakuło. Kotłownia czy marny kochanek?

    Marek jest człowiekiem, który ceni sobie ponad wszystko jasną i uporządkowaną rzeczywistość. Widać kochanek z kotłowni wywołuje w nim konsternację, bo nie zgadza mu się to z jego wizją świata.
  • marek.zak1 15.03.16, 13:12
    sabat3 napisał:

    > Marek jest człowiekiem, który ceni sobie ponad wszystko jasną i uporządkowaną rzeczywistość. Widać kochanek z kotłowni wywołuje w nim konsternację, bo nie zgadza mu się to z jego wizją świata.
    =======================================
    Nie mam z tym doświadczenia, ale raz się mówi o kotłowni a raz i silnym facecie, którego lubią kobiety. To jest niespójne.
    To tylko do precyzyjnego określenia, co jest ważniejsze, miejsce pracy czy fizyczna siła.
  • aandzia43 15.03.16, 13:28
    Pecyzyjnie to się rozchodzi o siłę. Czasem to będzie siła fizyczna i taka pierwotna samcza pewność siebie, czasem siła kasy czy pozycji. A czasem trochę tego, trochę tego. A my lecimy w różnych momentach życia na.różne jej przejawy. Tej siły. I oto wielka tajemnica dostępu do naszych majtek.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • wont2 15.03.16, 14:02
    aandzia43 napisała:

    A my lecimy w różnych momentach życia na.różne jej przejawy. Tej
    > siły. I oto wielka tajemnica dostępu do naszych majtek.
    -------
    O to to to! W punkt. Nie na siłę, tylko na jej przejawy :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 15.03.16, 14:12
    aandzia43 napisała:

    > Pecyzyjnie to się rozchodzi o siłę. Czasem to będzie siła fizyczna i taka pierwotna samcza pewność siebie, czasem siła kasy czy pozycji. A czasem trochę tego , trochę tego. A my lecimy w różnych momentach życia na.różne jej przejawy. Tej siły. I oto wielka tajemnica dostępu do naszych majtek.
    ====================================
    Tak mi się wydawało, dlatego twierdzenie Zawle o pracowniku kotłowni mnie trochę zaskoczyło. Może ona ma słabość do osmalonych węglem i stąd nieporozumienie.
  • zawle 15.03.16, 15:53
    marek.zak1 napisał:
    > Tak mi się wydawało, dlatego twierdzenie Zawle o pracowniku kotłowni mnie troch
    > ę zaskoczyło. Może ona ma słabość do osmalonych węglem i stąd nieporozumienie.
    >

    A...czyli wychodzi na to, że to poczucie wyższości nad ludźmi pracującymi fizycznie. Znam wielu ludzi z różnym wykształceniem i podejściem do zarabiania. Mierzi mnie inteligencja wyuczona, punktuję bystrość, autentyczność, twarde stanie na ziemi, proste zasady, brak manieryzmu. Faceci zarabiający na chleb rękoma zazwyczaj to mają. Do tego bardzo przyjemna dla mnie w odbiorze jest ich skromność co co osiągnięć własnych. To co mnie w mężczyznach kręci ( umiejętności praktyczne) pojawia się jako coś oczywistego, nie wartego uwagi, w związku z potrzebą chwili. Gdy myślę o znanych mi korpokretach ich osiągnięcia są miałkie, polukrowane i podstawione pod nos w taki sposób że musisz się do nich odnieść- najlepiej z zachwytem. Przekonanie w własnej wyjątkowości większe od mojego nie jest tym co tygrysy lubią. To o przymiotach ducha;)
    Teraz o seksie. Dbali, delikatni, uważni, otwarci i zaciekawieni. Korpo? Ja wiem lepiej co Ci potrzeba, znam takie sztuczki, żadna nie narzekała;) Im dziwaczniej tym wyższa półka. A ja nadal sobie cenię dotyk twardego fiuta zamiast wibratorów, piórek i innych dziwności.
    Kasa.
    Mam swoją.
  • aandzia43 15.03.16, 16:03
    Siostro! :-D

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 15.03.16, 16:26
    O, to dowcip tematyczny:
    Dwie chlopki plotkuja.
    - a wiesz, ze dupcylam sie z yntelektualistom z miasta?
    - no co ty? I jak bylo?
    - ty wiesz co on mial?! PENISA!
    - O? A coz to takiego?
    - a, to tak jak chuj, ino mientki....
  • marek.zak1 15.03.16, 16:30
    zawle napisała:

    >
    > A...czyli wychodzi na to, że to poczucie wyższości nad ludźmi pracującymi fizycznie. Znam wielu ludzi z różnym wykształceniem i podejściem do zarabiania. Mierzi mnie inteligencja wyuczona, punktuję bystrość, autentyczność, twarde stanie na ziemi, proste zasady, brak manieryzmu. Faceci zarabiający na chleb rękoma zazwyczaj to mają.
    =================================================
    Mają ale dlaczego są w takim razie zupełnie transparentni dla co bardziej wykształconych i ambitnych kobiet? Mają może szanse na przygodny seks, ale na nic więcej. To przecież kobiety ich odrzucają, i nie dają szans a nie ktoś inny.
    Czy Twój obecny partner jest pracownikiem fizycznym?

  • sabat3 15.03.16, 16:37
    marek.zak1 napisał:
    > Mają ale dlaczego są w takim razie zupełnie transparentni dla co bardziej wyksz
    > tałconych i ambitnych kobiet? Mają może szanse na przygodny seks, ale na nic wi
    > ęcej.

    Na nic wiecej? A po co chciec cos wiecej? :) Kobiety wyemancypowaly sie z roli zony swojego meza, nie przekreslalbym satysfakcji plynacej z udanej relacji erotycznej. I to nie jest "przygodny seks". :)

    > To przecież kobiety ich odrzucają, i nie dają szans a nie ktoś inny.

    Bo korpokretow potrzebuja podobne im korpokrecice, zyjace na pokaz. Korpokret fajniej wyglada usadzony kolo kominka, jak kolezanka wpadnie na pogaduchy ;)
  • marek.zak1 15.03.16, 18:20
    sabat3 napisał:
    > To przecież kobiety ich odrzucają, i nie dają szans a nie ktoś inny.
    >
    > Bo korpokretow potrzebuja podobne im korpokrecice, zyjace na pokaz. Korpokret fajniej wyglada usadzony kolo kominka, jak kolezanka wpadnie na pogaduchy ;).
    ==================================================
    Nie chodzi o pokaz. Dla lekarki, farmaceutki, dziennikarki, naukowczyni itp. facet o niższym statusie, a zwłaszcza pracownik fizyczny jest transparentny jako partner. To kobiety wprowadziły system kastowy z pariasami - facetami. Zobacz, że w drugą stronę to nie istnieje, bo dla lekarza pielęgniarka, czy pracownica recepcji jest zupełnie OK.
    Jeśli chodzi o korporacje to tez jest dwoistość percepcji - powszechna krytyka i kilkaset kandydatów na jedno miejsce. Niedawno przyjmowałem do pracy i coś wiem na temat.
  • zawle 15.03.16, 18:35
    Znam co najmniej kilka takich par. Prezes + cieć (on), pracownik ministerstwa+ brygadzista w fabryce, nauczycielka+ budowlaniec ( takich kilka), rzeczoznawca+ ( chyba nadal nie pracuje;), znajoma farmaceutka weźmie takiego który by się nie bał ( jej słowa). To wśród bliskich znajomych. Za to w drugą stronę nie znam. Pewnie żyjemy w innej Polsce.
  • sabat3 15.03.16, 18:54
    Po pierwsze - dozywotni podzial na fizycznych i umyslowych odszedl wraz ze starym systemem.
    Po drugie - moze byc taki wariant: ona jest zona wysoko postawionego, zapuszczonego biurokraty - mazgaja i ma wysportowanego, kipiacego testosteronem kochanka, ktory pracuje fizycznie. Ktorym z panow wolalbys byc? :)
  • prospero69 15.03.16, 19:17
    To tez bylo kolejne zaskoczenie na portalu. Wyksztalcone kobiety wcale nie szukaja podobnych mezczyzn. Moge tylko potwierdzic, czesto zdarza sie ze wyksztalcona kobieta tworzy zwiazek z przystojniakiem po zawodowce. W druga strone takich sytuacji jest znacznie mniej. Po prostu mezczyzni nie chca dluzej wiazac sie z kobietami, z ktorymi nic ich oprocz seksu nie laczy.

    --
    blog.fizyk.info - Zmiana adresu bloga !!!
    W Nowym Jorku
  • zawle 15.03.16, 19:24
    Ale to wy sprowadzacie temat tylko do seksu. W mojej ocenie jestem w związku. Mogę na niego liczyć, jest fajnie w łóżku, nie drzemy kotów. To dokładnie tyle ile potrzebuję.
  • marek.zak1 15.03.16, 19:31
    zawle napisała:

    > Ale to wy sprowadzacie temat tylko do seksu. W mojej ocenie jestem w związku. Mogę na niego liczyć, jest fajnie w łóżku, nie drzemy kotów. To dokładnie tyle ile potrzebuję.
    =========================================================
    Najważniejsze, że jesteś zadowolona. Przypomnę, że wprowadziłem określenie ,,functional".
  • zawle 15.03.16, 19:36
    Dla mnie ważne jest że w każdej chwili mogę zwyczajnie odejść. On też. Mam profity kogoś w związku i bycia singlem. Podoba mi się.
  • zawle 15.03.16, 19:25
    Sabat...czy Ty jesteś umysłowy czy fizyczny?
  • sabat3 15.03.16, 19:39
    zawle napisała:

    > Sabat...czy Ty jesteś umysłowy czy fizyczny?

    Zdecydowanie fizyczny :) "Umyslowy" to ja jestem w cudzyslowiu :D
  • ninek04 15.03.16, 19:53
    sabat 3 napisał
    >zawle napisała:

    > Sabat...czy Ty jesteś umysłowy czy fizyczny?

    >Zdecydowanie fizyczny :) "Umyslowy" to ja jestem w cudzyslowiu :D<

    No i bardzo dobrze, ważne, że nie "psychiczny", nawet w cudzyslowiu ;)
  • zawle 15.03.16, 20:24
    sabat3 napisał:
    > Zdecydowanie fizyczny :) "Umyslowy" to ja jestem w cudzyslowiu :D

    No popatrz jak to życie się plecie. Kiedyś podczas oglądania wenezuelskiej telenoweli usłyszałam: Jest głupi i ambitny. Daleko zajdzie.
    ;)
  • proteinowy 16.03.16, 04:42
    Cudzysłów? Nie ma takiego miasta ;)
  • prospero69 15.03.16, 19:34
    sabat3 napisał:

    > Po pierwsze - dozywotni podzial na fizycznych i umyslowych odszedl wraz ze star
    > ym systemem.
    Nic nie odeszlo w przeszlosc. Podzial jest coraz bardziej widoczny. W USA nawet dzieci wiedza, ze sa dwie mozliwosci. Skonczysz dobra szkole - dostaniesz dobra prace, zawiedziesz - trafisz do fizycznej harowki. Kiedy ostatnio w Tilted Kilt wygadalem sie nieopatrznie kim jestem to pracujace tam panienki usilowaly mnie przekonac, ze tez potrafia liczyc calki. :-)
    Jak widac panienki z knajpy maja tu wieksza swiadomosc niz moje wyksztalcone kolezanki.
    Pensja w Stanach bezposrednio zalezy od wyksztalcenia. Ph.D. nawet niewymagane na jakims stanowisku automatycznie podnosi ja o kilkanascie procent.


    --
    blog.fizyk.info - Zmiana adresu bloga !!!
    W Nowym Jorku
  • zawle 15.03.16, 19:42
    prospero69 napisał(a):
    > Nic nie odeszlo w przeszlosc. Podzial jest coraz bardziej widoczny. W USA nawet
    > dzieci wiedza, ze sa dwie mozliwosci. Skonczysz dobra szkole - dostaniesz dobr
    > a prace, zawiedziesz - trafisz do fizycznej harowki. Kiedy ostatnio w Tilted Ki
    > lt wygadalem sie nieopatrznie kim jestem to pracujace tam panienki usilowaly mn
    > ie przekonac, ze tez potrafia liczyc calki. :-)
    > Jak widac panienki z knajpy maja tu wieksza swiadomosc niz moje wyksztalcone ko
    > lezanki.

    Ja pochodzę z tak biednej rodziny że moja obecna sytuacja materialna to dobrobyt. Nie powiem że więcej by się nie przydało;) Ale nie za cenę spędzenia reszty życia z palantem. Wystarcza mi. Wysoko zarabiających pozostawiam tym które kasę stawiają na wyższym miejscu niż ja. Czyli panienkom z knajpy.
  • ninek04 15.03.16, 20:27
    marek.zak1 napisał
    >a zwłaszcza pracownik fizyczny jest transparentny jako partner. To kobiety wprowadziły system kastowy z pariasami - facetami. Zobacz, że w drugą stronę to nie istnieje, bo dla lekarza pielęgniarka, czy pracownica recepcji jest zupełnie OK. <

    >Jeśli chodzi o korporacje to tez jest dwoistość percepcji - powszechna krytyka i kilkaset kandydatów na jedno miejsce. Niedawno przyjmowałem do pracy i coś wiem na temat.<

    Ale Ty chyba patrzysz na to wszystko już z mocno utrwalonej pozycji kasty wybranych, który z tymi pariasami nie ma potrzeby, ani chęci komunikowania się w stopniu przekraczającym tę minimalnę konieczność, stąd to przekonanie o występujących podziałach, czy transparentności ludzi różniących się przeróżnymi zasobami, czy to materialnymi, czy intelektualnymi.W rzeczywistości ci zwykli,prości(w ocenie innych, tych uważających się za lepszych),niebywający w świecie ludzie są w dużej większości bardzo poukładani, spójni wewnętrznie i przesympatyczni na ogół, w przeciwieństwie do tych aspirujących do stawiania się ponad innymi, nie wiadomo z jakiej racji tak naprawdę.
  • marek.zak1 15.03.16, 21:37
    ninek04 napisała:

    > Ale Ty chyba patrzysz na to wszystko już z mocno utrwalonej pozycji kasty wybranych, który z tymi pariasami nie ma potrzeby, ani chęci komunikowania się w stopniu przekraczającym tę minimalnę konieczność, stąd to przekonanie o występujących podziałach, czy transparentności ludzi różniących się przeróżnymi zasobami, czy to materialnymi, czy intelektualnymi.
    ==================================================
    Jak ja na to patrze nie ma to żadnego efektu i przełożenia. To kobiety dokonały takiego podziału wśród facetów. Jeśli X jest dla mnie transparentny/ transparentna to dla X jest to bez różnicy, natomiast jeśli X jest transparentny dla kobiet, zamyka mu to wiele dróg.
    Piszę o facetach, wybieranych przez młode kobiety na partnerów, mężów i ojców dzieci, a nie jako kochanków przez dojrzałe kobiety. Tutaj takiego podziału NIE ma. Dobrze zbudowany ogrodnik, czy palacz w kotłowni jest OK. Zawle bardzo takich chwaliła i ja jej wierzę.
  • sabat3 15.03.16, 21:59
    marek.zak1 napisał:

    > Jak ja na to patrze nie ma to żadnego efektu i przełożenia. To kobiety dokonały
    > takiego podziału wśród facetów. Jeśli X jest dla mnie transparentny/ transpare
    > ntna to dla X jest to bez różnicy, natomiast jeśli X jest transparentny dla kob
    > iet, zamyka mu to wiele dróg.
    > Piszę o facetach, wybieranych przez młode kobiety na partnerów, mężów i ojców d
    > zieci, a nie jako kochanków przez dojrzałe kobiety. Tutaj takiego podziału NIE
    > ma. Dobrze zbudowany ogrodnik, czy palacz w kotłowni jest OK. Zawle bardzo taki
    > ch chwaliła i ja jej wierzę.

    Marek, ale według ciebie zbiór "kobiety" składa się wyłącznie z wyszczekanych, nadambitnych korposuczek? Nie ma tam miejsca na praczki, szwaczki, sprzątaczki, robotnice, kucharki? Dla nich pracowity, silny ogrodnik, kierowca, magazynier, chłopak z kopalni, kotłowni czy elektrowni nie jest i nie był nigdy transparentny. Ci tak zwani "prości" ludzie to nie jest jakiś margines, ale przeciwnie - rdzeń społeczeństwa. Także biorąc pod uwagę liczebność.
  • zawle 15.03.16, 22:04
    Te praczki i sprzątaczki w Świecie według Marka pragną żeby wyzwolił je z obowiązku zarobkowania jakiś korpo- marek;)
  • sabat3 15.03.16, 22:25
    zawle napisała:

    > Te praczki i sprzątaczki w Świecie według Marka pragną żeby wyzwolił je z obowi
    > ązku zarobkowania jakiś korpo- marek;)

    Bo wyobraża sobie, że dla takiej prostej dziewczyny zarobiony korposzczurek to jest jakieś objawienie. A z tego co w życiu widziałem, to one uważają takich facetów za palantów cienkich w uszach. A to dlatego, że często faceci pracujący fizycznie są bardziej męscy, szorstcy i mają po prostu wyższy poziom testosteronu. Nawet ja to wyczuwam, a co dopiero laska, dla której to jest atrakcyjne seksualnie.
  • zawle 15.03.16, 22:36
    To może teraz o zarobkach...pracownicy korporacji to nie tylko wyższa kadra menedżerska. Niższa zarabia tyle co wykwalifikowany robotnik płci męskiej.
  • sabat3 15.03.16, 22:50
    zawle napisała:

    > To może teraz o zarobkach...pracownicy korporacji to nie tylko wyższa kadra men
    > edżerska. Niższa zarabia tyle co wykwalifikowany robotnik płci męskiej.

    Albo i mniej. Dobry spawacz czy glazurnik wyciąga niezłą kasę. Ale to trzeba mieć potężną praktykę i trochę talentu manualnego przy okazji. W spawalnictwie - sporą wiedzę...
  • prospero69 15.03.16, 22:56
    No i znowu nie moge sie zgodzic. W niektorych korporacjach minimalna placa to pare srednich krajowych. Nie jest tez prawda, ze panuje jakis wyzysk. Prawdopodobnie w malej firmie mozna zarobic troche wiecej ale tez trzeba zajmowac sie wszystkim a w duzej obowiazki sa scisle podzielone. Nawet tutaj w Stanach mimo ze zbliza sie koniec projektu nie odczuwam zbyt duzej presji i jezeli ktos chce pojechac na kilka dni na narty do Kolorado to dostanie bez problemu urlop.

    --
    blog.fizyk.info - Zmiana adresu bloga !!!
    W Nowym Jorku
  • zawle 15.03.16, 23:00
    W niektórych.
  • marek.zak1 15.03.16, 23:02
    zawle napisała:

    > To może teraz o zarobkach...pracownicy korporacji to nie tylko wyższa kadra menedżerska. Niższa zarabia tyle co wykwalifikowany robotnik płci męskiej.
    ================================================
    Tak jest. Znajomy hydraulik szuka ucznia. Na dzień dobry daje 4 tysiące na rękę. Chętnych brak. Za ciężko.
    >
  • marek.zak1 15.03.16, 22:59
    zawle napisała:

    > Te praczki i sprzątaczki w Świecie według Marka pragną żeby wyzwolił je z obowiązku zarobkowania jakiś korpo- marek;)
    ============================================
    Jeżdżąc dużo po Polsce i rozmawiając z takimi własnie, dowiedziałem się, że jednak chcą się wyrwać ze swojego świata praczek i sprzątaczek. Zresztą mam kilka znajomych z lokalnej poczty, społem i Biedronki. Znowu to samo. Marzą o swoim księciu.
  • zawle 15.03.16, 23:05
    marek.zak1 napisał:
    > Jeżdżąc dużo po Polsce i rozmawiając z takimi własnie, dowiedziałem się, że jed
    > nak chcą się wyrwać ze swojego świata praczek i sprzątaczek. Zresztą mam kilka
    > znajomych z lokalnej poczty, społem i Biedronki. Znowu to samo. Marzą o swoim k
    > sięciu.

    Co zrobisz Marek- głupiej babie nie przetłumaczysz. Bo jej się i tak będzie wydawało że to czego nie zna to lepsiejsze jest niż tej jej Józek. Pragnie bo nie zna.
  • marek.zak1 15.03.16, 23:14
    zawle napisała:
    > Co zrobisz Marek- głupiej babie nie przetłumaczysz. Bo jej się i tak będzie wydawało że to czego nie zna to lepsiejsze jest niż tej jej Józek. Pragnie bo nie zna.
    ==================================================
    Ja tylko słucham i obserwuję. W ramach rozwijania wiedzy.
  • proteinowy 16.03.16, 05:47
    > Ja tylko słucham i obserwuję. W ramach rozwijania wiedzy.

    Dorzucę Ci mało śmieszna anegdotę: moja dana ex miała prywatna szkole językowa. Miedzy innymi uczyła sie u niej szefowa Radia Kraków. Zanim sie z nią związałem była zona bezrobotnego budowlańca-remonciarza. Szefowa RK: "ja rozumiem ze parobki sa bardziej, ale zeby za nich wychodzić?". Szefowa była z muzykiem i przyprawiała mu rogi od czasu do czasu. A muzyk jak to muzyk, grał na trąbce i o niczym nie wiedział.

    Morał jaki wyciągnąłem dla siebie z tej mialkiej historii jest mniej wiecej taki: mozesz kłaść płytki albo zasuwać w biurze. Nie graj na trąbce, a jezeli kochasz granie - trzymaj sie z daleka od kobiet. Co jest cegiełką do Twojego "functional".
  • marek.zak1 16.03.16, 07:55
    proteinowy napisał(a):

    > Dorzucę Ci mało śmieszna anegdotę: moja dana ex miała prywatna szkole językowa.
    > Miedzy innymi uczyła sie u niej szefowa Radia Kraków. Zanim sie z nią związałem była zona bezrobotnego budowlańca-remonciarza. Szefowa RK: "ja rozumiem ze parobki sa bardziej, ale zeby za nich wychodzić?". Szefowa była z muzykiem i przyprawiała mu rogi od czasu do czasu. A muzyk jak to muzyk, grał na trąbce i o niczym nie wiedział.
    >
    > Morał jaki wyciągnąłem dla siebie z tej mialkiej historii jest mniej wiecej taki: mozesz kłaść płytki albo zasuwać w biurze. Nie graj na trąbce, a jezeli kochasz granie - trzymaj sie z daleka od kobiet. Co jest cegiełką do Twojego "functional".
    ===================================================
    Myślisz, że to zależy od instrumentu? Ja nie gram na trąbce ani na żadnym innym instrumencie. A babki zdradzają swoich mężów, muzyków i innych. Chyba Kutuzow czy Urqu napisał, że żony milionerów prawie nie zdradzają, ale nie wiem, czy to prawda.
  • proteinowy 16.03.16, 12:02
    > Myślisz, że to zależy od instrumentu? Ja nie gram na trąbce ani na żadnym innym
    > instrumencie.

    Trąbka to tylko przykład aktywnosci ktora nie jest przydatna kobiecie na nic, nie jest functional.