Dodaj do ulubionych

Pożądanie fizyczne jako niedojrzałość?

22.03.16, 12:43
"Są ludzie o niskich skłonnościach seksualnych ( ci skupiają swoją uwagę na wargach sromowych ,waginie ) .
Są ludzie bardziej dojrzali i ci skuojają swoją uwagę na wargach górnych - ustach .
Na końcu znajdują się ludzie na najwyższym poziomie dojrzałości duchowej/osobistej , ci skupiają uwagę na twarzy i duszy /wnętrzu partnera / ki ,to Androgyni o cechach psychicznych kobieco-męskich ,dla których seks nie jest taki ważny "

Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadza że pożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dowodem niedojrzałości ?
Edytor zaawansowany
  • socrates11 22.03.16, 12:50
    Cóż, osobiście skłaniam się do uważania związku damsko-męskiego jako przede wszystkim związku człowieka z człowiekiem, więc chyba też trochę androgynicznie patrzę. Ale seks jest w porządku!
    Nie wiem ile tam Woxilo chędoży, pewnie ponadnormatywnie.
  • woxilo 04.04.16, 04:47
    socrates11 22.03.16, 12:50
    Cóż, osobiście skłaniam się do uważania związku damsko-męskiego jako przede wszystkim związku człowieka z człowiekiem, więc chyba też trochę androgynicznie patrzę. Ale seks jest w porządku!
    Nie wiem ile tam Woxilo chędoży, pewnie ponadnormatywnie.

    Tak naprawdę to żyję w całkowitej ascezie i wstrzemięźliwości seksualnej od wielu lat , ( a oszczędność nasienia/spermy /genów biologicznych ) skutkuje większą pojemnością intelektualną umysłową,lepszą pamięcią ,lepszą odpornością na wszelkie zarazki ,mikroby ,itp. twórczością ,kreatywnością ,wrażliwością emocjonalną (empatią ) ,rozwojjem zmysłow parapsychicznych ,tzw .6-sty zmysł duchowy -mediumizm ,empatia ,telepatia ,jasnowidzenie ,mistycyzm .
  • socrates11 07.04.16, 21:35
    woxilo napisał(a):

    > Tak naprawdę to żyję w całkowitej ascezie i wstrzemięźliwości seksualnej od wi
    > elu lat , ( a oszczędność nasienia/spermy /genów biologicznych ) skutkuje więks
    > zą pojemnością intelektualną umysłową,lepszą pamięcią ,lepszą odpornością na w
    > szelkie zarazki ,mikroby ,itp. twórczością ,kreatywnością ,wrażliwością emocjo
    > nalną (empatią ) ,rozwojjem zmysłow parapsychicznych ,tzw .6-sty zmysł duchowy
    > -mediumizm ,empatia ,telepatia ,jasnowidzenie ,mistycyzm .

    Twoja praca duchowa mogła skutkować w/w lepszymi parametrami emocjonalno-umysłowymi, a nie że koniecznie abstynencja seksualna tak wiele zdziałała na tym polu.
  • socrates11 07.04.16, 22:40
    Dzisiaj czytam "Sai Baba mówi o związkach". Jedna z ważniejszych książek mojego życia
  • sabat3 22.03.16, 12:55
    urquhart napisał:

    > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadza że p
    > ożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dowodem n
    > iedojrzałości ?

    Przecież wiesz o co chodzi. Pożądanie jest elementem archetypicznie męskim, z natury jest czynne i niepokorne w zestawieniu z archetypicznie żeńską biernością i uległością. Jako tak rozumiane, pożądanie jest elementem wrogim systemowo, czynnikiem niebezpiecznym, który może burzyć porządek społeczny i prowadzić do ostępstw/nieposłuszeństwa wobec tego co system przewiduje dla obywateli... i jako takie musi być wyrugowane poprzez piewców "moralności" na usługach tegoż systemu.
    Wzorowy obywatel powinien słuchać podszeptów systemu a nie swoich instynktów :)
  • socrates11 22.03.16, 13:02
    Sabat, ale w sumie czy to ma duże znaczenie czy współżyjemy 1 czy 2 razy w tygodniu, ważne że w tygodniu jest seks? I czy z 1 czy z 2 partnerkami.
  • sabat3 22.03.16, 13:14
    socrates11 napisał:

    > Sabat, ale w sumie czy to ma duże znaczenie czy współżyjemy 1 czy 2 razy w tygo
    > dniu, ważne że w tygodniu jest seks? I czy z 1 czy z 2 partnerkami.

    Człowiek poprzez życie seksualne manifestuje i konstytuuje swoją tożsamość.
    W tym świetle na pytanie, które zadałeś każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ważne jest przede wszystkim to czy dla samych zainteresowanych ma to znaczenie. Seks nie powinien być dla nikogo brzemieniem ani obowiązkiem.
    Ja nie oceniam. Według mnie życie seksualne (a raczej jego brak) kogoś w dobrowolnie przyjętym celibacie może być równie satysfakcjonujące jak spokojna monogamia małżeńska, szalone eskapady po burdelach, zdradologia i wiarołomstwo po hotelach, sesje BDSM z fistingiem i wzajemnym sikaniem na tyłki czy też włóczenie się po gejowskich dark-roomach i notoryczne szukanie kolejnych partnerów. Każdy ma prawo robić to co uważa za stosowne i słuszne w kwestii seksu. W zgodzie z samym sobą.
  • socrates11 22.03.16, 13:43
    sabat3 napisał:

    > socrates11 napisał:
    >
    > > Sabat, ale w sumie czy to ma duże znaczenie czy współżyjemy 1 czy 2 razy
    > w tygo
    > > dniu, ważne że w tygodniu jest seks? I czy z 1 czy z 2 partnerkami.
    >
    > Człowiek poprzez życie seksualne manifestuje i konstytuuje swoją tożsamość.
    > W tym świetle na pytanie, które zadałeś każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ważn
    > e jest przede wszystkim to czy dla samych zainteresowanych ma to znaczenie. Sek
    > s nie powinien być dla nikogo brzemieniem ani obowiązkiem.
    > Ja nie oceniam. Według mnie życie seksualne (a raczej jego brak) kogoś w dobrow
    > olnie przyjętym celibacie może być równie satysfakcjonujące jak spokojna monoga
    > mia małżeńska, szalone eskapady po burdelach, zdradologia i wiarołomstwo po hot
    > elach, sesje BDSM z fistingiem i wzajemnym sikaniem na tyłki czy też włóczenie
    > się po gejowskich dark-roomach i notoryczne szukanie kolejnych partnerów. Każdy
    > ma prawo robić to co uważa za stosowne i słuszne w kwestii seksu. W zgodzie z
    > samym sobą.

    No ale harmonijne ukształtowanie człowieka wyklucza przecież seksoholizm i inne manie. Oczywiście dopóki to nie szkodzi innym, np. ktoś jeździ po torze wyścigowym 15 godzin dziennie od lat, nie będziemy potępiać skoro szkodzi tylko sobie a nie innym, ale możemy chyba ocenić że doszło do nieharmonijnej alokacji uwagi danej osoby. Lekarz mu to powie!
  • sabat3 22.03.16, 14:00
    socrates11 napisał:

    > No ale harmonijne ukształtowanie człowieka wyklucza przecież seksoholizm i inne
    > manie. Oczywiście dopóki to nie szkodzi innym, np. ktoś jeździ po torze wyścig
    > owym 15 godzin dziennie od lat, nie będziemy potępiać skoro szkodzi tylko sobie
    > a nie innym, ale możemy chyba ocenić że doszło do nieharmonijnej alokacji uwag
    > i danej osoby. Lekarz mu to powie!

    Ba. Kiedyś nawet klasyfikowano homoseksualizm jako chorobę, więcej - podlegał karze. Lekarz też porusza się w ramach społecznych norm, które go zbudowały, nie jest całkowicie obiektywny.
  • bgz0702 22.03.16, 13:14
    sabat3 napisał:

    > Wzorowy obywatel powinien słuchać podszeptów systemu a nie swoich instynktów :)

    ;) och cholera!;)) i dlatego muszę się tłumaczyć dlaczego mi się podobają faceci z dwóch pierwszych zdjęć?;) System... weź mi nie ubliżaj z tekstem o promenadach;))
  • sabat3 22.03.16, 13:17
    bgz0702 napisała:

    > ;) och cholera!;)) i dlatego muszę się tłumaczyć dlaczego mi się podobają facec
    > i z dwóch pierwszych zdjęć?;) System... weź mi nie ubliżaj z tekstem o promenad
    > ach;))

    No czekaj, a nie wstawiłem tych facetów dlatego, że i dla mnie oni wydawali się atrakcyjni? :) Nie musisz się z niczego tłumaczyć, nikomu.
  • bgz0702 22.03.16, 13:24
    sabat3 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > ;) och cholera!;)) i dlatego muszę się tłumaczyć dlaczego mi się podobają
    > facec
    > > i z dwóch pierwszych zdjęć?;) System... weź mi nie ubliżaj z tekstem o pr
    > omenad
    > > ach;))
    >
    > No czekaj, a nie wstawiłem tych facetów dlatego, że i dla mnie oni wydawali się
    > atrakcyjni? :) Nie musisz się z niczego tłumaczyć, nikomu.

    dzięki, to miłe;))
  • zawle 22.03.16, 13:26
    sabat3 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadz
    > a że p
    > > ożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dow
    > odem n
    > > iedojrzałości ?
    >
    > Przecież wiesz o co chodzi. Pożądanie jest elementem archetypicznie męskim, z n
    > atury jest czynne i niepokorne w zestawieniu z archetypicznie żeńską biernością
    > i uległością.

    jakby to było takie archetypiczne to by kobietom łechtaczek nie wycinali

    Jako tak rozumiane, pożądanie jest elementem wrogim systemowo, c
    > zynnikiem niebezpiecznym, który może burzyć porządek społeczny i prowadzić do o
    > stępstw/nieposłuszeństwa wobec tego co system przewiduje dla obywateli... i jak
    > o takie musi być wyrugowane poprzez piewców "moralności" na usługach tegoż syst
    > emu.

    Pożądanie, namiętność, zakochanie to potężne siły, które rozwaliły już niejeden świat. Kojarzą się z młodością. Wsadzone do tego samego worka.

    > Wzorowy obywatel powinien słuchać podszeptów systemu a nie swoich instynktów :)

    Wzorowy obywatel powinien siedzieć cicho, nie stwarzać kłopotów i płacić. Nic na temat seksu tam nie ma.
  • sabat3 22.03.16, 13:43
    zawle napisała:

    > jakby to było takie archetypiczne to by kobietom łechtaczek nie wycinali

    Archetyp jest abstrakcyjnym konstruktem często całkowicie oderwanym od rzeczywistości. A wycinają właśnie dlatego, że według nich pożądanie jest szczególnie u kobiet czynnikiem obcym i niebezpiecznym systemowo. Takie naginanie rzeczywistości do swoich potrzeb. Szczególnie widać tą potrzebę obserwując rozmaite systemy religijne. Urqu powołał się na Augustyna - ogólnie ojcowie kościoła z niezwykła zaciekłością zwalczali "nieczystość". Nawet w Nowym Testamencie są liczne wzmianki, jak choćby u Jana, o 144 tysiącach tych, którzy nie skalali się z kobietami :) A fe!
  • zawle 22.03.16, 14:22
    sabat3 napisał:
    > Archetyp jest abstrakcyjnym konstruktem często całkowicie oderwanym od rzeczywi
    > stości. A wycinają właśnie dlatego, że według nich pożądanie jest szczególnie u
    > kobiet czynnikiem obcym i niebezpiecznym systemowo.

    Istnieją różne archetypy. Może ten jest najbliższy Tobie? A że seksualność kobiety bywa niebezpieczna- ok, męska również. Z tą obcością to pojechałeś.

    Takie naginanie rzeczywist
    > ości do swoich potrzeb. Szczególnie widać tą potrzebę obserwując rozmaite syste
    > my religijne. Urqu powołał się na Augustyna - ogólnie ojcowie kościoła z niezwy
    > kła zaciekłością zwalczali "nieczystość". Nawet w Nowym Testamencie są liczne w
    > zmianki, jak choćby u Jana, o 144 tysiącach tych, którzy nie skalali się z kobi
    > etami :) A fe!

    Religia i jej archetypy...różnie bywało na przestrzeni kultur sabat.
  • woxilo 07.04.16, 23:17
    sabat3 22.03.16, 12:55
    urquhart napisał:

    > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadza że p
    > ożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dowodem n
    > iedojrzałości ?

    Przecież wiesz o co chodzi. Pożądanie jest elementem archetypicznie męskim, z natury jest czynne i niepokorne w zestawieniu z archetypicznie żeńską biernością i uległością. Jako tak rozumiane, pożądanie jest elementem wrogim systemowo, czynnikiem niebezpiecznym, który może burzyć porządek społeczny i prowadzić do ostępstw/nieposłuszeństwa wobec tego co system przewiduje dla obywateli... i jako takie musi być wyrugowane poprzez piewców "moralności" na usługach tegoż systemu.
    Wzorowy obywatel powinien słuchać podszeptów systemu a nie swoich instynktów :)

    Wzorowy obywatel to nie powinien być niewolnikiem zakazów i nakazów moralnych systemu , niewolnikiem swoich wyobrażeń ,emocjii i instynktów zwierzęcych (cienia z psychologii ,ibido ) .

    Lecz Wzorowy Obywatel ,- stworzony na obraz i podobieswtwo Boskie ,, powinien być ponad tym ,czysty moralnie i przepełniony Miłością Boga -

    Transcendencja (z łac. transcendens - przekraczający) ? filozoficzny termin mający wiele różnych, lecz spokrewnionych znaczeń; m.in.:"istnienie na zewnątrz, poza (ponad) czymś, w szczególności: istnienie przedmiotu poznania poza umysłem poznającym, bądź bytu absolutnego poza rzeczywistością poznającego".

    Określenie wywodzące się z kultury rzymskohellenistycznej z biegiem czasu wyewoluowało do kultury chrześcijańskiej, później zostało spopularyzowane w innym znaczeniu przez Immanuela Kanta w jego filozofii. Transcendencja stała się również słowem-kluczem do zrozumienia tradycji i rytuałów szamańskich ludów eurazjatyckich (transcendencja w religii).

    Transcendentny to inaczej wymykający się zwykłemu ludzkiemu doświadczeniu, wykraczający poza zasięg ludzkiego poznania przy pomocy podstawowych pięciu zmysłów; niepoznawalny przy użyciu dostępnych środków naukowych.

    Transcendentalny - będący warunkiem (możliwości) zaistnienia czegoś. W filozofii Kanta i jego kontynuatorów dotyczący apriorycznych form poznania, teoretycznie wykraczających poza przedmiot i treść poznania, a odnoszący się do warunków poznania pełnej rzeczywistości poznawczej tzn. prawdy absolutnej pojmowanej uniwersalnie przez wszystkie podmioty poznawcze. Innymi słowy, taka forma poznania otaczającej rzeczywistości, by każdy bez względu na jego umiejscowienie w niej, mógł stwierdzić jednoznaczność poznawczą, czyli prawdę - uniwersalną dla wszystkich istot poznawczych we wszechświecie.

    pl.wikipedia.org/wiki/Transcendencja_(filozofia)

    Transcendentalność[edytuj]
    Transcendentalność (łac. transcendere - "wychodzenie poza granice") ? zagadnienie jest transcendentalne, kiedy jego problematyka wykracza poza doświadczenie zmysłowe, czy możliwe użycie teorii konfrontowanej z doświadczeniem, a sposób jego weryfikacji nie jest jedynie sprawą logiki czy matematyki. Pojęcie transcendentalności było wykorzystywane przez wielu filozofów często przypisujących temu określeniu odmienne znaczenia. Od czasu "przewrotu kopernikańskiego" pojęcie to odnosi się przede wszystkim do filozofii Immanuela Kanta, który wykorzystuje je w odniesieniu do warunków poznania empirycznego.

    pl.wikipedia.org/wiki/Transcendentalno%C5%9B%C4%87
  • woxilo 07.04.16, 23:46
    Autentyczny Stan Medytacyjny - Nadświadomy,Transcendentny.


    Jako że niekturzy nie mają pojęcia czym tak naprawdę jest stan medytacji ,mylą go z koncentracją która jest wstępem do stanu bez myśli ,inni mylą go z relaksacją ,nie jest to ten stan ,i osiągając go niewiedzą napewno że to jest ten stan medytacji-samadhi-nadświadomości w który wchodzą ,postanowiłem napisać czym jest ów stan medytacji na przykładzie mojej wieloletniej praktyki :
    Są Trzy ,3 Stany Prowadzące Do Osiągnięcia Medytacji-Transcendencji -Nadświadomości } Samadhi z Sanskrytu -Indie Starożytne .

    1. Relaksacja -Rozluźnienie Ciała I Umysłu Za pomocą Postaw Jogi,Ćwiczeń Tai Qi ,Samotnego Spaceru W Lesie (Kontemplacja ) itp.

    2. Koncentracja - Niełatwy Proces ,Osobisty Wysiłek Prowadzący Do Osiągnięcia Stanu Medytacji ,Pomocne W Tym Procesie Są Skupianie Się Na - Oddechu,Płomieniu Świecy ,Lub Wpatrywaniu Się W Jakiś Symbol (może być własnoręcznie wykonany ) ,Powtarzanie jednostajne jakichś słów - Mantra (np. słowa modlitwy w kościołach ,czy cokolwiek co wprowadza nas w stan wyciszenia -medytacyjny ,lub modlitewny -oprużniamy umysł w ten sposób i pozbywamy się nagromadzonych stresów dnia codziennego.

    3. Medytacja -Dhyana Z Sanskrytu - Indie ,Zen -Po Japońsku } Ponadświadomy,Nadświadomy,Ponadlogiczny ,Transcendentny Stan Bez Żadnych Procesów Myślowych,A Co Za Tym Idzie Opanowując,Wyciszając Myśli ,Opanowujemy Również Stany Psychiczne,Emocjonalne ,Oraz Stan Naszego Zdrowia Czyli Dbamy O Zrównoważony Stan Naszych Organów Wewnętrznych.
  • socrates11 07.04.16, 23:54
    No gdzie w tym kontekście widzisz Uważność, bo oprócz Koncentracji jest jeszcze to?

    Osobiście stosuję samadhi umysłu, umysł obserwuje sam siebie (nie oddech, świecę etc.) i najpierw są tam myśli czyli paprochy, potem jest już tylko czysty umysł, samadhi czystego umysłu. Pozdrawiam!
  • marek.zak1 22.03.16, 15:32
    urquhart napisał:

    > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadza że pożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dowodem niedojrzałości ?
    ==========================================
    Dzięki pożądaniu rozmnażają się wszystkie wyższe istoty na ziemi. Tak więc my wszyscy istniejemy dzięki pożądaniu naszych rodziców. Pożądanie jest więc z punku widzenia gatunku najbardziej potrzebna cecha gatunkowa. Twierdzenie, że jest niedojrzała świadczy o stawianiu się ponad biologiczny porządek świata.
  • socrates11 24.03.16, 12:57
    marek.zak1 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadz
    > a że pożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dow
    > odem niedojrzałości ?
    > ==========================================
    > Dzięki pożądaniu rozmnażają się wszystkie wyższe istoty na ziemi. Tak więc my w
    > szyscy istniejemy dzięki pożądaniu naszych rodziców. Pożądanie jest więc z punk
    > u widzenia gatunku najbardziej potrzebna cecha gatunkowa. Twierdzenie, że jest
    > niedojrzała świadczy o stawianiu się ponad biologiczny porządek świata.

    24.03.2016, Warszawa (PAP) - 450 nowych platform pod bocianie gniazda zamontowali tej zimy pracownicy Energi. W ciągu 20 lat zbudowano już ok. 10 tys. takich instalacji. W Polsce żyje ok. jedna czwarta światowej populacji bocianów białych.
    Energetycy mogą montować platformy tylko od października do marca, gdy ptaków nie ma w kraju. Po tym okresie - z uwagi na okres lęgowy - zabronione są wszelkie prace w sąsiedztwie gniazd.

    Samo zamontowanie konstrukcji jednak nie wystarcza, bo spoczywające na nich gniazda co parę lat wymagają "odchudzenia"; zdarza się bowiem, że waga gniazd szczególnie zapobiegliwych ptaków, dochodzi nawet do tony.

  • socrates11 24.03.16, 13:04
    marek.zak1 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadz
    > a że pożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dow
    > odem niedojrzałości ?
    > ==========================================
    > Dzięki pożądaniu rozmnażają się wszystkie wyższe istoty na ziemi. Tak więc my w
    > szyscy istniejemy dzięki pożądaniu naszych rodziców. Pożądanie jest więc z punk
    > u widzenia gatunku najbardziej potrzebna cecha gatunkowa. Twierdzenie, że jest
    > niedojrzała świadczy o stawianiu się ponad biologiczny porządek świata.

    Ale akurat płodzenie jest tylko rzadkim wynikiem pożądania, ludzie pożądają wciąż dużo, a płodzą coraz mniej (np. w Polsce). Nie chcą dzieci, albo już je spłodzili i nie chcą więcej, a pożądają nadal. Może świadome macierzyństwo wymaga właśnie czegoś więcej niż pożądania, skoro z biologicznego pożądania coraz mniej wynika.
  • marek.zak1 24.03.16, 13:27
    socrates11 napisał:
    > Ale akurat płodzenie jest tylko rzadkim wynikiem pożądania, ludzie pożądają wciąż dużo, a płodzą coraz mniej (np. w Polsce). Nie chcą dzieci, albo już je spłodzili i nie chcą więcej, a pożądają nadal. Może świadome macierzystwo wymaga właśnie czegoś więcej niż pożądania, skoro z biologicznego pożądania coraz mniej wynika.
    ============================================
    Pożądanie jest biologicznym warunkiem koniecznym. Zew natury. Ludzie je wykorzystują teraz głównie for fun.
  • socrates11 24.03.16, 13:35
    marek.zak1 napisał:

    > socrates11 napisał:
    > > Ale akurat płodzenie jest tylko rzadkim wynikiem pożądania, ludzie pożąda
    > ją wciąż dużo, a płodzą coraz mniej (np. w Polsce). Nie chcą dzieci, albo już j
    > e spłodzili i nie chcą więcej, a pożądają nadal. Może świadome macierzystwo wym
    > aga właśnie czegoś więcej niż pożądania, skoro z biologicznego pożądania coraz
    > mniej wynika.
    > ============================================
    > Pożądanie jest biologicznym warunkiem koniecznym. Zew natury. Ludzie je wykorzy
    > stują teraz głównie for fun.

    Żona wczoraj powiedziała znowu coś takiego, Ona ma podobne wykształcenie jak ja ale z dodatkiem jakiegoś genetycznego przeskoku logicznego, po matce, że powiedziałem znowu: L nie przestajesz zaskakiwać! Odpowiedziała mi: A ty wciąż taki zgrabny:)
  • zawle 24.03.16, 14:58
    socrates11 napisał:
    > Ale akurat płodzenie jest tylko rzadkim wynikiem pożądania, ludzie pożądają wci
    > ąż dużo, a płodzą coraz mniej (np. w Polsce). Nie chcą dzieci, albo już je spło
    > dzili i nie chcą więcej, a pożądają nadal. Może świadome macierzyństwo wymaga w
    > łaśnie czegoś więcej niż pożądania, skoro z biologicznego pożądania coraz mniej
    > wynika.

    I to już się dzieje...zakaz aborcji, wycofanie się ze sprzedaży wczesnoporonnych, chrześcijaństwo jako panaceum na problemy współczesnego świata, itd..
  • socrates11 24.03.16, 15:03
    Jest taka bardzo ładna i inteligentna pani w Polsce, akurat nie pamiętam nazwiska, milionerka, która ma 6 dzieci! Niedawno czytałem z nią wywiad, bardzo mądrze mówiła.
  • woxilo 08.04.16, 00:07
    Dzięki pożądaniu rozmnażają się wszystkie wyższe istoty na ziemi. Tak więc my wszyscy istniejemy dzięki pożądaniu naszych rodziców. Pożądanie jest więc z punku widzenia gatunku najbardziej potrzebna cecha gatunkowa. Twierdzenie, że jest niedojrzała świadczy o stawianiu się ponad biologiczny porządek świata.

    " Życie to choroba ,przenoszona drogą płciową " a dzięki pożądaniu budzą się najniższe ,zwierzęce cechy w człowieku ,z głębi psychiki -nieświadomości :) dziękuję .
  • aandzia43 23.03.16, 21:00
    Witaj Urquharcie :-)
    Skąd wziąłeś te jakże głębokie mądrości? Jak mnie znasz, to już wiesz, że się nie zgadzam. Nie zauważyłam bowiem praktycznego związku między niechęcią do seksu lub/i niskim libido a dojrzałoscią lub/i zdrowo pojętą duchowością.


    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • woxilo 08.04.16, 00:00
    aandzia43 23.03.16, 21:00
    Witaj Urquharcie :-)
    Skąd wziąłeś te jakże głębokie mądrości? Jak mnie znasz, to już wiesz, że się nie zgadzam. Nie zauważyłam bowiem praktycznego związku między niechęcią do seksu lub/i niskim libido a dojrzałoscią lub/i zdrowo pojętą duchowością.

    Jako Człowiek -Bóg ,wiem to bo inkarnuje tak ,i wcielam się z ciała do ciała od eonów lat
    pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja

    ,jako stara dusza . poprzez różne wszechświaty kosmosu i planety ,potem ziemia i starożytny kontynent Mu ,po Lemurię ,Poprzez Atlantydę , aż do naszej cywiliacji
  • woxilo 08.04.16, 01:20
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy

    Intelekt jest ważny - Mózg ,Rozum ,Logika ,Męskość ,Lewa Półkula Mózgu - 10 %( metaforyczny Adam W Raju ) ,I Uczucia ,Emocje Są Równie ważne ,Psychika ,Kreatywność , Intuicja ,Prawa Połowa Mózgu -90 % , Kobiecość ,Dusza / Duch Człowieka -Rdzeń Człowieczeństwa /Nieśmiertelne Źródło I Iskra Boża (Metaforyczna Ewa W Raju Skuszona Jabłkiem ( Seksapilem / Pożądaniem Przez Adama )
  • woxilo 08.04.16, 01:30
    Czyli " Ewa " To Uczucie ,A "Adam " To Logika = Psycho-logika/psychologia -odwieczna nauka życia i swego rozwoju duchowego /psychologicznego / osobistego /wewnętrznego /ezoterycznego ,w wiecznej szkole życia ,poprzez wzloty i upadki życiowe i wyciąganie z tego wniosków na przyszłość.

    Bowiem geniusz tykwi w prostocie ,a prawda najwyższa ,jest najprostsza .
  • socrates11 08.04.16, 01:51
    woxilo napisał(a):

    > Czyli " Ewa " To Uczucie ,A "Adam " To Logika = Psycho-logika/psychologia -od
    > wieczna nauka życia i swego rozwoju duchowego /psychologicznego / osobistego /w
    > ewnętrznego /ezoterycznego ,w wiecznej szkole życia ,poprzez wzloty i upadki ży
    > ciowe i wyciąganie z tego wniosków na przyszłość.
    >
    > Bowiem geniusz tykwi w prostocie ,a prawda najwyższa ,jest najprostsza .

    Dwoisz się i troisz, pracujesz dla nas po nocy! Czyli intelekt 10 procent powiadasz.
  • druginudziarz 23.03.16, 21:48
    urquhart napisał:

    > "Są ludzie o niskich skłonnościach seksualnych ( ci skupiają swoją uwagę na war
    > gach sromowych ,waginie ) .
    > Są ludzie bardziej dojrzali i ci skuojają swoją uwagę na wargach górnych - usta
    > ch .
    > Na końcu znajdują się ludzie na najwyższym poziomie dojrzałości duchowej/osobis
    > tej , ci skupiają uwagę na twarzy i duszy /wnętrzu partnera / ki ,to Androgyni
    > o cechach psychicznych kobieco-męskich ,dla których seks nie jest taki ważny "
    >
    > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadza że p
    > ożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dowodem n
    > iedojrzałości ?

    A tu nie chodzi o to, że sublimacja jest dostępna tylko dla osób o wyższych kompetencjach intelektualnych?
  • marek.zak1 23.03.16, 22:25
    druginudziarz napisał:


    > A tu nie chodzi o to, że sublimacja jest dostępna tylko dla osób o wyższych kompetencjach intelektualnych?
    ==================================================
    Mógłbyś skwantyfikować? Od matury wzwyż?
  • sabat3 23.03.16, 22:29
    marek.zak1 napisał:

    > Mógłbyś skwantyfikować? Od matury wzwyż?

    Marku, nie bądź biurokratą.
  • marek.zak1 23.03.16, 22:38
    sabat3 napisał:


    > Marku, nie bądź biurokratą.
    ---------------------------------
    Nie jestem. Pożądanie to w skrócie dupa i okolice, a łączenie tego z sublimacją czy (nie) dojrzałością wydaje mi się błędne. Ale może się mylę.
  • sabat3 23.03.16, 22:51
    marek.zak1 napisał:

    > Nie jestem. Pożądanie to w skrócie dupa i okolice, a łączenie tego z sublimacją
    > czy (nie) dojrzałością wydaje mi się błędne. Ale może się mylę.

    Źródła pożądania upatrywałbym jednak w głowie ;)
  • socrates11 23.03.16, 22:55
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Nie jestem. Pożądanie to w skrócie dupa i okolice, a łączenie tego z subl
    > imacją
    > > czy (nie) dojrzałością wydaje mi się błędne. Ale może się mylę.
    >
    > Źródła pożądania upatrywałbym jednak w głowie ;)

    Niektórzy dodają - w głupiej:)
  • marek.zak1 23.03.16, 23:00
    sabat3 napisał:


    > Źródła pożądania upatrywałbym jednak w głowie ;)
    ---------------------------------------------------------------
    Źródłem pożądania jest ciało kobiety. Przynajmniej dla mnie.
  • socrates11 23.03.16, 23:04
    marek.zak1 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    >
    > > Źródła pożądania upatrywałbym jednak w głowie ;)
    > ---------------------------------------------------------------
    > Źródłem pożądania jest ciało kobiety. Przynajmniej dla mnie.

    Ciało kobiety jest obiektem pożądania, a źródłem tego pożądania jest heteroseksualizm. Heteroseksualizm mieści się w głowie.
  • wont2 24.03.16, 08:53
    marek.zak1 napisał:

    > Źródłem pożądania jest ciało kobiety. Przynajmniej dla mnie.
    ------
    Nie wiem czy to jest takie proste. A może jest? No bo skoro źródłem pożądania jest ciało kobiety to pożądanie do własnej córki wypierasz, zarządzasz nim czy też może ono w ogóle nie istnieje?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 24.03.16, 09:10
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Źródłem pożądania jest ciało kobiety. Przynajmniej dla mnie.
    > ------
    > Nie wiem czy to jest takie proste. A może jest? No bo skoro źródłem pożądania jest ciało kobiety to pożądanie do własnej córki wypierasz, zarządzasz nim czy też może ono w ogóle nie istnieje?
    -----------------------------------------
    Dla mnie nie istnieje. Czy to jest kwestia kulturowa, czy genetyczna nie wiem.
    >
  • wont2 24.03.16, 09:30
    marek.zak1 napisał:

    > Dla mnie nie istnieje. Czy to jest kwestia kulturowa, czy genetyczna nie wiem.
    ------
    Czyli to nie takie proste, że ładna dupa=kuśka w sztorc. A reszta to zarządzanie pożądaniem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 24.03.16, 09:41
    wont2 napisał:

    > Czyli to nie takie proste, że ładna dupa=kuśka w sztorc. A reszta to zarządzani
    > e pożądaniem.

    Powiazanie bodziec - reakcja niewatpliwie istnieje. Widzialem fajny zart na youtube. Para (zgrabny facet i kobieta) udaje dwie wypiete dziewczyny krecace tyleczkami. Laska sie podnosi i, zeby uwiarygodnic sytuacje. Ze strony przechodzacych facetow leca rubaszne zaczepki, a nawet chec poklepania pupy "kobiety", ktora po chwili okazuje sie byc facetem. I najciekawszy jest moment kiedy wychodzi na jaw, ze to facet. "Napalajacy sie" hetero reaguje agresja, czesto goscie rzucaja sie na zartownisia z piesciami albo usiluja biedaka kopac. Wszystko zeby zademonstrowac, ze nie sa homoseksualistami, paniczna proba obrony wlasnego wizerunku.
  • marek.zak1 24.03.16, 11:24
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Dla mnie nie istnieje. Czy to jest kwestia kulturowa, czy genetyczna nie
    > wiem.
    > ------
    > Czyli to nie takie proste, że ładna dupa=kuśka w sztorc. A reszta to zarządzanie pożądaniem.
    ==================================
    Tak to ziała, ale jeśli nie ma w sztorc, nie ma czym zarządzać i w ogóle nie ma tematu.
    >
  • that.bitch.is.sick 23.03.16, 23:02
    Marek jakiś stopień sublimacji popędu występuje zawsze u kogoś kto przewiduje konsekwencje swoich działań. U ciebie też, gdy podtrzymujesz wartości rodzinne i monogamię. Występowanie takiego teoretycznego kontinuum i łączenie go z dojrzałością emocjonalną jest jak najbardziej słuszne i prawidłowe. Człowiek dojrzały emocjonalnie umie kanalizować i kształtować popęd seksualny zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami lub własnymi aspiracjami. Perwersje dla odmiany mogą być wynikiem sublimacji w większym stopniu niż indywidualizacji czy braku kontroli.
    Rozumiem że wam jak u przedszkolaków zestawienie seks i norma wywołuje reakcję nieposłuszeństwa, bo jaja bolały zanim się was udało ukształtować, ale kim byście byli bez sublimacji popędu? Ojojoj ;)

    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • marek.zak1 23.03.16, 23:23
    that.bitch.is.sick napisała:

    Rozumiem że wam jak u przedszkolaków zestawienie seks i norma wywołuje reakcję nieposłuszeństwa, bo jaja bolały zanim się was udało ukształtować, ale kim byśc ie byli bez sublimacji popędu? Ojojoj ;)
    -------------------------------------------
    Ja to nazywam, nie sublimacja, ale popęd management.
    Przy okazji popędu: Lokomotywa dla dorosłych, czyli szał seksu:
    marek-zak.blog.onet.pl/2016/03/20/szal-seksu/
    >
  • socrates11 23.03.16, 23:29
    Przy okazji popędu: Lokomotywa dla dorosłych, czyli szał seksu:
    marek-zak.blog.onet.pl/2016/03/20/szal-seksu/
    >

    Jestem na tak. Parę szczegółowych kwestii może dyskusyjnych, ale całość po prostu zachwyca energią twórczą i życiową.
  • sabat3 24.03.16, 07:21
    Masz racje, jakis stopien sublimacji musi wystepowac, inaczej rzucalbym sie na kazda napotkana lasie z opuszczonymi do kostek portkami :) Konformizm spoleczny latwo krytykowac, ale bez spoleczenstwa nie bylibysmy w stanie przezyc. Dlatego wedlug mnie kluczowa jest sama swiadomosc faktow i zdolnosc wyciagania wnioskow.
    Mam wrazenie ze jednak skrajnie przeciwna postawa, tj. sublimacja CALEGO popedu, nie jest specjalnie korzystnym rozwiazaniem ;)
    Wieksza czesc ludzi, jak mi sie zdaje, to generalnie konformisci, ktorzy jednak od czasu do czasu lubia sobie puscic konie po betonie :)
  • that.bitch.is.sick 24.03.16, 08:18
    sabat3 napisał:

    > > Mam wrazenie ze jednak skrajnie przeciwna postawa, tj. sublimacja CALEGO popedu
    > , nie jest specjalnie korzystnym rozwiazaniem ;)
    >

    Nie wiem czy to "rozwiązanie" czy koszt cywilizacji. Wszyscy poniekąd tak żyjemy, że mamy się podniecać na zawołanie, odpowiednim czasie po fajrancie, realizować to do konkretnych osób, w konkretny, higieniczny i estetyczny sposób. W końcu organizm i psychika się buntuje. Przestawia. I brak seksu w małżeństwie.



    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • sabat3 24.03.16, 08:35
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Nie wiem czy to "rozwiązanie" czy koszt cywilizacji. Wszyscy poniekąd tak żyjem
    > y, że mamy się podniecać na zawołanie, odpowiednim czasie po fajrancie, realizo
    > wać to do konkretnych osób, w konkretny, higieniczny i estetyczny sposób. W koń
    > cu organizm i psychika się buntuje. Przestawia. I brak seksu w małżeństwie.

    Pewnie, zyjemy w pewnym matriksie przyzwyczajen, konwenansow, umow spolecznych. Tak jak wspomnialem, poprzez seks manifestujemy siebie. Bitch, przeciez ja nie mowie o pelnej samorealizacji, bo na tym etapie rozwoju i miejsca w czasie ona pozostaje pewnym utopijnym idealem. Wydaje mi sie, ze raczej duza czesc z nas walczy tylko o to, by calkowicie nie zatracic siebie. Ruch oporu tez nie szturmowal caly czas z Visami na Tygrysy, ale to ze w nim byli pozwalal konstytuowac siebie inaczej niz robili to kolaboranci.
  • aandzia43 24.03.16, 10:47
    Wydaje mi sie, ze raczej duza czesc z nas
    > walczy tylko o to, by calkowicie nie zatracic siebie. Ruch oporu tez nie szturm
    > owal caly czas z Visami na Tygrysy, ale to ze w nim byli pozwalal konstytuowac
    > siebie inaczej niz robili to kolaboranci

    Hehe, fajne porównanie :-) Nie realizowanie siebie w zamian za mozliwość bezpiecznego życia w społeczności to cena nie dopiero cywilizacji, ale już pierwotnych grup ludzkich. To do Bitch.
    Te społeczności kierują się bardzo jasno okreslonymi i restrykcyjnie przestrzeganymi zasadami i czasem nie dają swoim członkom więcej możliwości pohasania niż małe miasteczko za królowej Wiktorii.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 24.03.16, 11:06
    aandzia43 napisała:

    > Hehe, fajne porównanie :-) Nie realizowanie siebie w zamian za mozliwość bezpie
    > cznego życia w społeczności to cena nie dopiero cywilizacji, ale już pierwotnyc
    > h grup ludzkich. To do Bitch.
    > Te społeczności kierują się bardzo jasno okreslonymi i restrykcyjnie przestrzeg
    > anymi zasadami i czasem nie dają swoim członkom więcej możliwości pohasania niż
    > małe miasteczko za królowej Wiktorii.

    Też. Ale, cholera, jakoś jest w człowieku taka wstrętna cecha, żeby sięgać do barku po zakazane słodycze, kiedy mama i tata nie widzą ;)
    Dlatego wymyślono Boga. Bóg widzi zawsze ;D
  • druginudziarz 24.03.16, 01:37
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    >
    > > A tu nie chodzi o to, że sublimacja jest dostępna tylko dla osób o wyższy
    > ch kompetencjach intelektualnych?
    > ==================================================
    > Mógłbyś skwantyfikować? Od matury wzwyż?

    Nie mógłbym (choćby dlatego, że intelekt istniał dużo wcześniej niż matura), ale jawisz mi się jako wzorzec w Sevres przesublimowania popędu do kobiet w popęd do konkretnej kobiety.
  • marek.zak1 24.03.16, 07:59
    druginudziarz napisał:

    Mógłbyś skwantyfikować? Od matury wzwyż?
    >
    > Nie mógłbym (choćby dlatego, że intelekt istniał dużo wcześniej niż matura), ale jawisz mi się jako wzorzec w Sevres przesublimowania popędu do kobiet w popęd do konkretnej kobiety.
    ---------------------------------------------------------------------------------------
    W żadnym wypadku. Popęd jest fizjologicznym zjawiskiem, niezależnym od nas samych. Podobają nam się i działają na zmysły różne osobniki. Im zgrabniejsze i bardziej roznegliżowane, tym bardziej.
  • that.bitch.is.sick 24.03.16, 08:35
    marek.zak1 napisał:

    > > --------
    > W żadnym wypadku. Popęd jest fizjologicznym zjawiskiem, niezależnym od nas samy
    > ch. Podobają nam się i działają na zmysły różne osobniki. Im zgrabniejsze i bar
    > dziej roznegliżowane, tym bardziej.

    Nieprawda. Jeśli seks nie przynosi satysfakcji, albo budzi strach,obrzydzenie, wiąże się z pojęciem grzechu, prokreacją, odpowiedzialnością, odpowiedniością i całym tym gównem - człowiek potrafi przestawić się na bardziej satysfakcjonujące sfery. Lub perwersje.
    Funkcjonuje to z powodzeniem w innych sferach potrzeb fizjologicznych, np.zaburzenia odżywiania.
    Widziałam psa z anoreksją w schronisku. Sadysta poprzedni właściciel katował go gdy ten zbliżał się do miski. Pies był wygłodzony. Szczał ze strachu gdy miał zjeść. Człowiek - najokrutniejsze ze zwierząt dla siebie i innych.


    --
    Don't hate what you can't imitate.
  • marek.zak1 24.03.16, 08:40
    that.bitch.is.sick napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > --------
    > > W żadnym wypadku. Popęd jest fizjologicznym zjawiskiem, niezależnym od nas samych. Podobają nam się i działają na zmysły różne osobniki. Im zgrabniejsze i bardziej roznegliżowane, tym bardziej.
    >
    > Nieprawda. Jeśli seks nie przynosi satysfakcji, albo budzi strach,obrzydzenie, wiąże się z pojęciem grzechu, prokreacją, odpowiedzialnością, odpowiedniością i całym tym gównem - człowiek potrafi przestawić się na bardziej satysfakcjonujące sfery. Lub perwersje.
    ====================================================
    No więc sprecyzuję. Mam na myśli ludzi, którzy seks lubią, do których się zaliczam.
  • sabat3 24.03.16, 09:02
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Funkcjonuje to z powodzeniem w innych sferach potrzeb fizjologicznych, np.zabur
    > zenia odżywiania.
    > Widziałam psa z anoreksją w schronisku. Sadysta poprzedni właściciel katował go
    > gdy ten zbliżał się do miski. Pies był wygłodzony. Szczał ze strachu gdy miał
    > zjeść. Człowiek - najokrutniejsze ze zwierząt dla siebie i innych.

    To prawda. Jednak w czlowieku jest potencjal, by intelektem przelamac tresure. W zwierzeciu niestety nie. Nie ma rozumowego sprzezenia zwrotnego, zdolnosci do autoanalizy.
  • aandzia43 24.03.16, 10:53
    Jednak w czlowieku jest potencjal, by intelektem przelamac tresure.
    > W zwierzeciu niestety nie. Nie ma rozumowego sprzezenia zwrotnego, zdolnosci do
    > autoanalizy.

    Nie przy pomocy intelektu (a w kazdym razie nie głównie) zachodzą procesy terapeutyczne w osobie leczonej. Za to niewątpliwie przy pomocy intelektu skonstuowano metody terapeutyczne :-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 24.03.16, 11:10
    aandzia43 napisała:

    > Nie przy pomocy intelektu (a w kazdym razie nie głównie) zachodzą procesy terap
    > eutyczne w osobie leczonej. Za to niewątpliwie przy pomocy intelektu skonstuowa
    > no metody terapeutyczne :-)

    ... które też są tresurą. Tylko inaczej ukierunkowaną :) Generalnie na to, by być posłusznym społeczeństwu. Terapeuta w teorii kształtuje pacjenta według swojego pomysłu. Ale funkcjonuje w ramach pewnego systemu zależności i w praktyce realizuje pewne wytyczne.
  • aandzia43 24.03.16, 12:13
    Nie, generalnie na to, by być lepiej zintegrowanym wewnętrznie, spójnym i dogadanym ze sobą. To, czy chce się pójść w kierunku lepszego funkcjonowania w jakiejś grupie czy pod prąd grupie to już decyzja pacjenta. Poza tym leczenie fobii przed lataniem czy pająkami nijak się ma do interesów społeczeństwa w związku z konkretnym leczonym. Społeczeństwu dziwak z fobiami nie przeszkadza. Dziwak się leczy, bo mu sytuacja zaczyna doskwierać, albo siedzi w domu i boi się pająków a na wakacje jeździ samochodem.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 24.03.16, 12:32
    aandzia43 napisała:

    > Nie, generalnie na to, by być lepiej zintegrowanym wewnętrznie, spójnym i dogad
    > anym ze sobą. To, czy chce się pójść w kierunku lepszego funkcjonowania w jakie
    > jś grupie czy pod prąd grupie to już decyzja pacjenta.

    Czyli jak pójdę do terapeuty i ogłoszę mu, że celem mego życia są dziwki i narkotyki, to zapyta mnie, jak może mi pomóc zrealizować własne ideały? :D
  • aandzia43 24.03.16, 14:45
    Pewnie zapyta "a cóż panu przeszkadza w realizacji tych jakże prostych do zrealizowania potrzeb"? :-P


    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • druginudziarz 24.03.16, 11:11
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > Mógłbyś skwantyfikować? Od matury wzwyż?
    > >
    > > Nie mógłbym (choćby dlatego, że intelekt istniał dużo wcześniej niż matur
    > a), ale jawisz mi się jako wzorzec w Sevres przesublimowania popędu do kobiet w
    > popęd do konkretnej kobiety.
    > -------------------------------------------------------------------------------
    > --------
    > W żadnym wypadku. Popęd jest fizjologicznym zjawiskiem, niezależnym od nas samy
    > ch. Podobają nam się i działają na zmysły różne osobniki. Im zgrabniejsze i bar
    > dziej roznegliżowane, tym bardziej.

    Jak najbardziej, ale pochyl się jeszcze raz nad co to jest 'sublimacja':
    -----------------------------------------------------------------
    "Sublimacja (od łac. sublimis, wyniosły) – jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii, odmiana substytucji.
    Jest to jeden z obronnych mechanizmów osobowości, polegający na przesunięciu popędu (potrzeb, motywów) z celu, którego nie można zrealizować ze względu na niezgodność z przyjętymi zasadami, na inny, zastępczy obiekt lub czynność.
    Zygmunt Freud uważał, że cały dorobek kultury jest efektem sublimacji popędu seksualnego. Teraz wiadomo, że istnieją też inne motywacje działań artystycznych.[potrzebne źródło]
    Najmłodsza córka Freuda, Anna Freud uznała sublimację za jeden z dojrzałych mechanizmów obronnych obok m.in. tłumienia, altruizmu, humoru."
    -----------------------------------------------------------------

    Inaczej rzecz biorąc: popęd zostaje, bo jest to "funkcja rdzenia", ale kierujesz (moderujesz) go "procesami korowymi" na coś innego. A do tego potrzebujesz dość sprawnej kory, czyli właśnie intelektu.
    Jeśli masz niedostatki intelektu, a popęd nie może być realizowany, to wtedy uruchamiasz bardziej prymitywne mechanizmy obronne.
  • sabat3 24.03.16, 11:24
    druginudziarz napisał:

    > Jeśli masz niedostatki intelektu, a popęd nie może być realizowany, to wtedy ur
    > uchamiasz bardziej prymitywne mechanizmy obronne.

    Kluczem jest tutaj "zgodnie z przyjętymi zasadami". Przyjętymi przez podmiot liryczny? ;) Bo w kontrze mogę przysolić, że to właśnie niedostatki intelektu mogą być źródłem sublimacji. Przykładowo - brak intelektu nie pozwolił Ci unieść się ponad surowe wiktoriańskie wychowanie i kręcisz się jak hiena z przestrzelonym kręgosłupem przed michą ciepłej, dymiącej karmy, musząc sublimować dojmujący głód przeciągłym wyciem i skomleniem :)
  • marek.zak1 24.03.16, 11:28
    druginudziarz napisał:
    ---------------------------------------------------------
    > "Sublimacja (od łac. sublimis, wyniosły) – jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii, odmiana substytucji.
    > Jest to jeden z obronnych mechanizmów osobowości, polegający na przesunięciu popędu (potrzeb, motywów) z celu, którego nie można zrealizować ze względu na niezgodność z przyjętymi zasadami, na inny, zastępczy obiekt lub czynność.
    > Zygmunt Freud uważał, że cały dorobek kultury jest efektem sublimacji popędu seksualnego.
    ================================================
    To w moim przypadku się sprawdziło. W licealnej młodości brak powodzenia / kobiet powodowało, że się uczyłem i trenowałem w klubie. Gdybym te powodzenie miał, może nie zrobiłbym matury :). W walce z własnym leniem bardzo mi to pomogło.
  • aandzia43 24.03.16, 13:26
    Niedostaki w intelekcie albo w platach czołowych i połączeniu płatów z paroma innymi częściami mózgu. Jednym słowem socjopatię. Się ma.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 24.03.16, 14:00
    Gdzie jest granica, po ktorej o osobie przekraczajacej normy spoleczne podczas realizowania zachowan seksualnych mozna powiedziec, ze to socjopata?
  • aandzia43 24.03.16, 14:40
    Nie każda.osoba przekraczającą normy społeczne to socjopata. Pewnie nawet mniejszość niepokornych i odstających to socjopaci. Socjopatia to dość jasno i konkretnie ustalony zbiór reakcji na emocjonalne bodźce (a jeszcze częściej ich brak). Nie po czynach tylko i wyłącznie się ich poznaje, a po wewnętrznych motywacjach i czynach.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • druginudziarz 24.03.16, 14:45
    aandzia43 napisała:

    > Niedostaki w intelekcie albo w platach czołowych i połączeniu płatów z paroma i
    > nnymi częściami mózgu. Jednym słowem socjopatię. Się ma.

    Andzia, ale ja nie tak ostro, że od razu "socjopatia".
    "Niedostatek" to mój skrót myślowy od "niedostatek uniemożliwiający 'uruchomienie' sublimacji".
    Poza tym, dyskusja oczywiście fajna, nawet pod nieobecność urqu ;) ale ja tylko taka teorię postawiłem i chciałem poznać Wasze zdanie.
  • aandzia43 24.03.16, 15:03
    Tak Secundusie, ty subtelnie zagajasz, a ja oczywiście z grubej rury pobratymcami Hanibala Lectera ;-)
    A tak bardziej serio, to niedostatki osobowościowe przeszzkadzają w stosowaniu dojrzalszych mechanizmów obronnych (np. sublimacji) nie mniej niż niedostatki intelektu.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 26.03.16, 13:49
    ninateka.pl/film/naturalni-kristoffer-rus
  • sabat3 26.03.16, 15:14
    zawle napisała:

    > ninateka.pl/film/naturalni-kristoffer-rus

    Fajne. Dobrze pokazuje, ze z psychoewo mozna wyciagac rozmaite wnioski jako komentarz przyczyn roznych zachowan, ale ostatecznie w praktyce wiele z tego nie wynika. Nie da sie zyc wedlug instynktow w swiecie regulowanym przez prawo, a to ono konstytuuje system monogamiczny jako jedyny obowiazujacy formalnie.
  • druginudziarz 26.03.16, 15:50
    zawle napisała:

    > ninateka.pl/film/naturalni-kristoffer-rus

    !
    Gdzie Ty to znalazłaś? to jest kosmiczne! dawno tak świetnego kawałka komedii nie oglądałem :D
    Trochę mi to Koterskim zalatuje. Świetny pomysł, świetny scenariusz, poprawna gra.
    Cudo!
  • zawle 26.03.16, 16:11
    Boszzz...drugi, ja nie wiedziałam że Ty jesteś zdolny do takich emocji;)
    Co Ci zdolność logicznego myślenia przesłaniają....
    ninateka.pl/
  • sabat3 26.03.16, 19:59
    Rzeczywiscie zalatuje Koterskim. Mam podobnie jak przy jego filmach - obiektywnie jest smiesznie ale jakos sie nie smieje... Nie umiem smiac sie na smutno.
  • urquhart 27.03.16, 11:29
    zawle napisała:

    > rel="nofollow">ninateka.pl/film/naturalni-kristoffer-rus

    Znam, znam, jak raz dobre na Świąteczną refleksję że mamy współudział w czymś więcej niż w psychologii ewolucyjnej, determinacja przekazywania informacji zakodowanej w genach.

    Religia ma swoją próbę opisu praw tej pozazmysłowej rzeczywistości, ale i nauka nie może zignorować powtarzalnych doświadczeń pozazmysłowego wpływu i komunikacji istot żywych (jak efekt setnej małpy, czy badania nad bliżniętami czy zbiorowej intencji)
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 27.03.16, 11:56
    > Religia ma swoją próbę opisu praw tej pozazmysłowej rzeczywistości, ale i nauka
    > nie może zignorować powtarzalnych doświadczeń pozazmysłowego wpływu i komunika
    > cji istot żywych (jak efekt setnej małpy, czy badania nad bliżniętami czy zbior
    > owej intencji)

    A co rozumiesz pod pojęciem "nauka"? Proces wychwytywania zależności z pozornie chaotycznej rzeczywistości?
    Kolektyw naukowców z doktoratem+? Zestaw wszystkich publikacji? Sumę zebranych danych i wypracowanych teorii?

    Jak myślisz: czemu zjawiska tego typu nie przyciągają grantów i badan? Nie sa interesujące? Spisek zawiązany w celu, ja wiem, kontrolowania swiata albo walki z religia? Czemu Peter Higgs postawił na nowa cząsteczkę elementarna, ale żaden fizyk czy nawet biolog nie rwie sie do badań nad ektoplazmą?

    Nie jestem naukowcem ale pracuje z kilkoma. Jednym z najbardziej błędnych stereotypów naukowca jest przekonanie ze sa pyszałkowaci. Jest dokładnie odwrotnie.
  • urquhart 27.03.16, 14:35
    proteinowy napisał(a):
    > Jak myślisz: czemu zjawiska tego typu nie przyciągają grantów i badan? Nie sa i
    > nteresujące? Spisek zawiązany w celu, ja wiem, kontrolowania swiata albo walki
    > z religia?

    Ależ przyciągają. Najwiekszy rozmach ma Princeton. Ale problem z wszelkimi nawet najbardziej niezwykłymi eksperymentami jest to że nikt nie jest w stanie przedstawić i obronić spójnej teorii co do natury i mechanizmów tych jak to nazwałeś nieskorelowanych zjawisk. Stąd określenie pozazmysłowe.
    Po drugie większość z założenia opiera się na stanach emocjonalnych, ich rezonansie czy wręcz intencji (badania wpływu umysłu na rzeczywistość (PEAR*). Naukowe podejście wymagające sceptycyzmu jest w jawnej sprzeczności z naturą tych zjawisk.

    Sam pierwszy raz oglądając dokument o tym że zgrana grupa ludzi może zmienić rozkład gaussa ułożenia spadających stalowych kulek , co jest prostym powtarzalnym doświadczeniem że stan umysłu czy intencja wpływa na rzeczywistość nie mogłem wyjść ze zdumienia że nauka ignoruje tak doniosły fakt. Religia zaś dawno go wykorzystuje.

    www.focus.pl/czlowiek/szukamy-piatego-elementu-7545
    *
    www.princeton.edu/~pear/
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 27.03.16, 15:35
    > 1. Ależ przyciągają. Najwiekszy rozmach ma Princeton. [...]
    > 2. [...] nie mogłem
    > wyjść ze zdumienia że nauka ignoruje tak doniosły fakt.

    Ciagle nie rozumiem. 1 i 2 są w bezpośredniej sprzeczności zakładając ze mamy takie samo rozumienie pojęcia "nauka". Stad wczesniej poprosiłem o Twoje rozumienie. To nie była z mojej strony figura retoryczna tylko uczciwe pytanie.

    Z tego co piszesz jakaś zależność wydaje sie istnieć (nie chce rozwadniać rozmowy kontestacja tej zależności). Prowadzone sa w temacie obserwacje. Nie ma na razie nawet roboczej hipotezy co do mechanizmu, o dobrej teorii nie wspominając. Co dokładnie "nauka" powinna zrobic w tym przypadku, zeby uniknąć zarzutu ze temat ignoruje?

    Jak dla mnie stosunek do wiedzy rozciąga od paniki wobec braku odpowiedzi na jakies pytanie do dreszczu ekscytacji w takiej sytuacji. Na wiele pytań nie ma w tej chwili sensownej odpowiedzi i mozna albo szybko wsadzić tam swoja ulubiona pseudo-odpowiedź albo uzbroić sie w cierpliwość i jakoś próbować rozgryźć temat.

    To samo tylko znacznie weselej:
    youtu.be/EvrbZrsmT3E
  • sabat3 27.03.16, 16:03
    proteinowy napisał(a):

    > Jak dla mnie stosunek do wiedzy rozciąga od paniki wobec braku odpowiedzi na ja
    > kies pytanie do dreszczu ekscytacji w takiej sytuacji. Na wiele pytań nie ma w
    > tej chwili sensownej odpowiedzi i mozna albo szybko wsadzić tam swoja ulubiona
    > pseudo-odpowiedź albo uzbroić sie w cierpliwość i jakoś próbować rozgryźć temat

    Jak pingwin Kowalski czuje sie w obowiazku podac jeszcze trzecia opcje: mozna miec to gleboko w dupie.
    Mowie to bez cienia ironii, bowiem mam podejrzenie graniczace z pewnoscia, ze jest to najpopularniejsza opcja :)
  • proteinowy 27.03.16, 18:46
    > Jak pingwin Kowalski czuje sie w obowiazku podac jeszcze trzecia opcje: mozna m
    > iec to gleboko w dupie.
    > Mowie to bez cienia ironii, bowiem mam podejrzenie graniczace z pewnoscia, ze j
    > est to najpopularniejsza opcja :)

    Ano! I nic nam tej prawdy tak doniośle nie przypomina jak świąteczne spotkania. Najlepszego!
  • urquhart 27.03.16, 16:37
    proteinowy napisał(a):
    > akie samo rozumienie pojęcia "nauka". Stad wczesniej poprosiłem o Twoje rozumie
    > nie.

    Nauka dla mnie to sformalizowany opis rzeczywistości, oparty o analizę i metodę naukową opartą na powtarzalnych doświadczeniach. Jestem pragmatyczny jak czegoś ktoś nie da rady opisać spójnie jeszcze to nie znaczy że nie istnieje i nie należy przywiązywać się dogmatycznie do samego opisu.

    > Co dokładnie "nauka" powinna zrobic w tym przypadku, zeby uniknąć zarzutu ze t
    > emat ignoruje?

    Jest rzeczywistość wpływu świadomości na inne świadomości i materię której próby opisywania jest ośmieszane i deprecjonowane dlatego jedynie że stoi w sprzeczności z WIARĄ w materializm i dotychczasowymi teoriami.
    Podobnie jak fizyka relatywistyczna była kiedyś wyśmiewana bo była w sprzeczności z fizyką Niutonowską, sam pamiętam moich nauczycieli fizyki szydzących z teorii kwarków czy potem z teorii strun która przecież wnioskuje istnienie innych oddziałujących na siebie wymiarów niż nasze zmysłowe 4.
    W tym sensie Ignorancja to najbardziej z nienaukowych podejście.

    > Jak dla mnie stosunek do wiedzy rozciąga od paniki wobec braku odpowiedzi na ja
    > kies pytanie do dreszczu ekscytacji w takiej sytuacji.

    Dla jednych to źródło lęku i panika burząca bezpieczeństwo poukładanego obrazu świata i życiowych wyborów (drugi poziom piramidy Maslowa) dla innych wyzwanie i ciekawość. Zależy z jakiej strony spojrzeć.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 27.03.16, 19:57
    > Nauka dla mnie to sformalizowany opis rzeczywistości, oparty o analizę i metodę
    > naukową opartą na powtarzalnych doświadczeniach.

    Ok, mamy nieco inne rozumienie czym jest istota nauki. W takiej sytuacji rozumiem co chcesz powiedziec przez "nauka nie interesuje sie parapsychologia" i nie ma miedzy nami radykalnej różnicy opinii na ten temat.

    > Jestem pragmatyczny jak czego
    > ś ktoś nie da rady opisać spójnie jeszcze to nie znaczy że nie istnieje i nie n
    > ależy przywiązywać się dogmatycznie do samego opisu.

    Dla mnie niemożliwość spójnego opisu to deal breaker. To oznacza ze każde formalne narzędzie do odkrywania prawdy jakie mamy musi sie załamać jezeli przyłożone do takiego problemu. Jedyna droga naprzód w takiej sytuacji jest dzika spekulacja, medytacja, modlitwa i inne formy próby powiększenia wiedzy na skróty. Tu masz tez ukryta odpowiedz dlaczego pewne idee nie sa przedmiotem badań.

    > Jest rzeczywistość wpływu świadomości na inne świadomości i materię której prób
    > y opisywania jest ośmieszane i deprecjonowane dlatego jedynie że stoi w sprzecz
    > ności z WIARĄ w materializm i dotychczasowymi teoriami.

    Zanim zapytam o dowody zapytam o definicje i przykłady. Jak Ty definiujesz "świadomość" w relacji do "materii"? Czy pojęcie "informacja" w Twoim rozumieniu jest czy nie jest częścią swiata materialnego? W ogole - im wiecej zjawisk niematerialnych (z definicjami) wrzucisz tym lepiej. Moze sie okazać ze mówimy o tych samych rzeczach tylko w innych językach i z rożna tolerancja na dzika spekulacje.

    > Podobnie jak fizyka relatywistyczna była kiedyś wyśmiewana bo była w sprzecznoś
    > ci z fizyką Niutonowską, sam pamiętam moich nauczycieli fizyki szydzących z teo
    > rii kwarków czy potem z teorii strun która przecież wnioskuje istnienie innych
    > oddziałujących na siebie wymiarów niż nasze zmysłowe 4.
    > W tym sensie Ignorancja to najbardziej z nienaukowych podejście.

    I tu nauczyciele fizyki spieprzyli sprawę na dwoch poziomach.

    Po pierwsze podali Ci błędne informacje. Einstein nie unieważnił fizyki Newtona tylko wyjaśnił naturę sił ktore opisał Newton i usunął ich pozorna sprzeczność z elektromagnetyzmem (ze skończona prędkością światła). Jego geniusz polegał na dokładnie przeciwnej jakości niz maluje to pop-kultura: zamiast wyrzucać do kosza to co jest i proponować "prostopadle opowieści", Einstein zidentyfikował problemy w istniejącej teorii i zaproponował taka, w której bieżąca jest przypadkiem szczególnym.

    Po drugie nie przekazali Ci ze ważniejsze od sumy wiedzy jaka masz jest rygorystyczny proces weryfikacji ziarna od plew. Z właściwa metodologia mogliby Cie zostawić z fizyka na poziomie Greków a Ty sam doczytalbys sobie i przyswoił Kopernika, Newtona, Einsteina i Heisenberga bez problemu. Za to bez właściwej metody mozesz zaczac z kompletem poprawnych danych a i tak co chwile bedziesz wpadał w stare jak świat dołki mistyków i szamanów, ktore sa zaprojektowane dokładnie w tym celu.

    Na koniec: nie bierz do siebie mojej opinii o tego typu pomysłach. Jak to ujął ktos inny: "za bardzo Pana szanuje, żeby szanować Pańskie [...] przekonania"
  • urquhart 28.03.16, 08:48
    proteinowy napisał(a):
    > Po drugie nie przekazali Ci ze ważniejsze od sumy wiedzy jaka masz jest rygorys
    > tyczny proces weryfikacji ziarna od plew. (...)
    > Na koniec: nie bierz do siebie mojej opinii o tego typu pomysłach. Jak to ujął
    > ktos inny: "za bardzo Pana szanuje, żeby szanować Pańskie [...] przekonania"

    Ty nie wpadasz w owe dołki mistyków i szamanów za to wyśmiewasz i ignorujesz jako plewy część mechanizmów przyczynowo skutkowych rzeczywistości tylko dlatego że nie jesteś jej w stanie opisać dzisiejszą konwencjonalną ścisłą metodą naukową.
    To własnie dla mnie symboliczna szkodliwa pycha i zarozumialstwo, i rodzaj infantylnej i śmiesznej WIARY że nie ma już nic nie odkrytego i nieopisanego nauką, bo jestem przekonany że wkrótce pojawią się nowe teorie opisu rzeczywistości które dzisiejszą naukę rozjadą jak walec sprowadzając do przypadków szczególnych :)

    Fakt na pewno patrzymy na świat z co dzień zajmuję się zawodowo rozwojem, wyszukiwaniem i wdrażaniem do komercyjnych zastosowań innowacji z których inni się śmieją na początku a które wkrótce dystansują konwencjonalne i uznane rozwiązania. Za to mi płacą żebym miał otwarty pragmatyczny umysł na to co działa a co nie działa niezależnie od teorii czy powinno czy nie powinno . Dla mnie to jednoznacznie i pragmatycznie odsiewa ziarno od plew ...

    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 28.03.16, 14:46
    > Ty nie wpadasz w owe dołki mistyków i szamanów za to wyśmiewasz i ignorujesz ja
    > ko plewy część mechanizmów przyczynowo skutkowych rzeczywistości tylko dlatego
    > że nie jesteś jej w stanie opisać dzisiejszą konwencjonalną ścisłą metodą nauko
    > wą.
    > To własnie dla mnie symboliczna szkodliwa pycha i zarozumialstwo, i rodzaj infa
    > ntylnej i śmiesznej WIARY że nie ma już nic nie odkrytego i nieopisanego nauką,

    Urqu, stawiasz wlasnie chochoła i go roznosisz w pył. Nikt kto sie zajmuje nauka albo chociaż przechodził w pobliżu nie ma takiej wizji. Jedyna różnica miedzy nami sprowadza sie do dyscypliny intelektualnej lub jej braku. Ja nie twierdze, ze rzeczywistość nie opisana nauka nie istnieje. Twierdze tylko ze jest _jeszcze_ nie opisana, a kazdy kto wyszukuje te szczeliny zeby wsadzić tam swoje wczesniej spreparowane koncepcje zanieczyszcza pole przez tzw "confirmation bias".

    Powtarzasz sie (z capslockiem włącznie) w temacie zarzutow nieracjonalności fundamentów nauki. Słyszałem Cie za pierwszym razem i poprosiłem o jakakolwiek byty z rzeczywistości pozamaterialnej oraz ich relacje z materia. Proszę o te rzeczy żeby posunąć rozmowę z gołych asercji do dyskutowalnych konkretów. Jezeli mi ich nie podasz zostanie nam dyskutować w stylu mistyków, to jest wsadzić sobie palce w uszy i powtarzać płody swojej intuicji do upadłego roznice rozstrzygając przez głosowanie lub siła ale nie przez rzeczowa analizę problemu.

    > bo jestem przekonany że wkrótce pojawią się nowe teorie opisu rzeczywistości k
    > tóre dzisiejszą naukę rozjadą jak walec sprowadzając do przypadków szczególnych
    > :)

    Nie odsylaj tego Newtona pod walec postępu. Kilkaset lat na liczniku i dalej jest wystarczajaco dobry do lotów na orbitę i dalej. Ale tak, ktos musi ożenić relatywistyke z kwantami, wyczaić co to jest czarna materia. Co pare lat, ostatnio miesięcy, pojawiają sie przełomy - a samochody (i walce) jeżdżą jak Newton przykazał.

    > Fakt na pewno patrzymy na świat z co dzień zajmuję się zawodowo rozwojem, wyszu
    > kiwaniem i wdrażaniem do komercyjnych zastosowań innowacji z których inni się ś
    > mieją na początku a które wkrótce dystansują konwencjonalne i uznane rozwiązani
    > a. Za to mi płacą żebym miał otwarty pragmatyczny umysł na to co działa a co ni
    > e działa niezależnie od teorii czy powinno czy nie powinno . Dla mnie to jednoz
    > nacznie i pragmatycznie odsiewa ziarno od plew ...

    Ok, podaj mi jeden przykład ze swojej własnej działki gdzie pogardzany przez Ciebie materializm nie sprawdził sie ale zastosowanie alternatywy (jakiej? nie wiem, nie podałes zadnych konkretnych przykładów) rozwiązało problem. Jeden.

    Zgadzam sie, ze nasze myślenie kształtują w dużym stopniu nasze zawody. Jezeli ja nakarmie komputer wadliwym algorytmem to wczesniej czy pozniej za to zapłacę a samolot spadnie. Jest tam miejsce na kreatywność ale nie na anarchię. Z dedykacja dla Twojego researchu: youtu.be/BKorP55Aqvg
  • szopen_cn 30.03.16, 07:09
    Juz drugi dzien z zapartym tchem czekam na byty i przyklady jakie Urquhart poda.
    A tu nic.
  • urquhart 30.03.16, 07:32
    szopen_cn napisał:

    > Juz drugi dzien z zapartym tchem czekam na byty i przyklady jakie Urquhart pod
    > a.
    > A tu nic.

    Widzisz Szopen bo ciebie interesuje określanie jakie byty stoją pewnymi zjawiskami, albo właściwie jakie NIE MOGĄ stać z punktu widzenia twojego światopoglądu. Zarówno jedno i drugie to forma wiary i emocji.

    A mnie po inżyniersku pragmatycznie interesuje wpływ wykorzystanie i konsekwencje na mnie i bliskich pewnych zjawisk przyczynowo-skutkowych a nie emocjonuje jak Ciebie ich natura, pochodzenie i narracja.


    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 30.03.16, 13:49
    szopen_cn napisał:

    > Juz drugi dzien z zapartym tchem czekam na byty i przyklady jakie Urquhart pod
    > a.
    > A tu nic.

    Nie doczekasz sie.

    Zanim wymęczysz choć jedna definicje, ktora nie jest kolista i nie odnosi sie do kompletnie niesprawdzalnych rzeczy usłyszysz ze:

    - jestes fundamentalista / uprzedzony / nie masz otwartego umysłu
    - nauka to spisek mający na celu zestrzeliwanie mysli genialnych przez trywialne
    - zebrane dane sa niepełne
    - teorie ulegają ewolucji wiec nie mozna im ufać dopóki nie opiszą 100% rzeczywistości ze 100% dokładnością.
  • sabat3 30.03.16, 14:13
    proteinowy napisał(a):

    > szopen_cn napisał:
    >
    > > Juz drugi dzien z zapartym tchem czekam na byty i przyklady jakie Urquhar
    > t pod
    > > a.
    > > A tu nic.
    >
    > Nie doczekasz sie.
    >
    > Zanim wymęczysz choć jedna definicje, ktora nie jest kolista i nie odnosi sie d
    > o kompletnie niesprawdzalnych rzeczy usłyszysz ze:
    >
    > - jestes fundamentalista / uprzedzony / nie masz otwartego umysłu
    > - nauka to spisek mający na celu zestrzeliwanie mysli genialnych przez trywialn
    > e
    > - zebrane dane sa niepełne
    > - teorie ulegają ewolucji wiec nie mozna im ufać dopóki nie opiszą 100% rzeczyw
    > istości ze 100% dokładnością.

    To ja podam prosty przykład z naszego podwórka - wszystkie abstrakcyjne konstrukty kulturowe i informacja jako zasób. Kształtuje materialną rzeczywistość? Kształtuje. Jest materialna? Nie.
    Według mnie abstrakt jako ogół jest chyba najciekawszą i najbardziej niezrozumiałą cechą rzeczywistości. Reprezentuje pewien potencjał istnienia, mimo że nie należy do naszej rzeczywistości materialnej. To wcale nie jest takie hop i oczywiste. Zauważcie, że abstrakt mógłby istnieć pomimo zagłady całej rzeczywistości materialnej. Jak się nad tym głęboko zastanowić, to serio opada kopara.
    Taka matematyka nie domaga się bytu. Ona może całkiem spokojnie istnieć w oderwaniu od niego. Myślę, że w pewnym sensie mojej rozumienie tego nieuchwytnego elementu świata pokrywa się z Jungowskim rozumieniem pleromy.
    Świat jako pole informacji, zależności, potencjałów między nimi jest wieczny i niezniszczalny. To że tylko jakiś okruch z tego postrzegamy jako nasz świat materialny może być kwestią obserwatora.
    W tym sensie rozumiem co ma na myśli Urqu i trochę go tu bronie.
    Nauka oczywiście nie może zajmować się tymi sprawami, bo nie posiada adekwatnego aparatu badawczego.
  • proteinowy 30.03.16, 17:58
    > To ja podam prosty przykład z naszego podwórka - wszystkie abstrakcyjne konstru
    > kty kulturowe i informacja jako zasób. Kształtuje materialną rzeczywistość? Ksz
    > tałtuje. Jest materialna? Nie.

    Jest materialna a dokładniej jest częścią rzeczywistości rozumianej materialistycznie.
    Rozróżnienie na materie i informacje jest tak samo sztuczne i arbitralne jak rozróżnienie na materie i energię. Całkowita ilośc informacji to nic innego jak bieżąca konfiguracja wszechświata.

    > Jak się nad tym głęboko zastanowić, to serio opada kopara. [...]
    > Nauka oczywiście nie może zajmować się tymi sprawami, bo nie posiada adekwatneg
    > o aparatu badawczego.

    Ja mam w mózgu bullshit detector ustawiony na frazy w stylu: "bez wątpienia", "wiadomym jest" i "oczywiście". Zazwyczaj oznaczają: "nie mam tutaj zadnych danych". Większość tematów, ktore wymieniłeś podlega formalizacji, a więc staje sie weryfikowalna, a stad juz z górki do obserwacji czy dowodu. Jako takie juz dzisiaj lezą w polu zainteresowania nauki. Jedyny problem to to ze na dzisiaj czesc przerasta nasz aparat pojęciowy czy moce obliczeniowe stad ajfonow czy samsungow z tego na razie nie bedzie. Na dzisiaj.
  • sabat3 30.03.16, 18:12
    proteinowy napisał(a):

    > Całkowita ilośc informacji to nic innego jak bieżąca konfiguracja wszechświata.

    Kurde, nie czuje się na siłach, żeby Ci dowieść, że nie do końca masz rację. Jasne - większa część informacji potrzebuje nośnika jakim jest świadomość.
    Chociaż akurat świadomość sama w sobie może być rodzajem dowodu. To jak porządkują się kryształy, to że z określonej konfiguracji materii buduje się świadomość czy życie, to że materia we wszechświecie dąży do pewnych uporządkowanych struktur typu planety, mgławice, galaktyki, gwiazdy, układy planetarne.
    Ja wiem, że generalnie najbardziej naukową odpowiedzią obecnie jaką można postawić będzie "jest to własność materii".
    No i stąd jest ciekawie - ten zbiór własności materii jest pierwotną strukturą informacyjną wszechświata, w stosunku do której sama materia/energia są wtórne i potomne. Osnowa na której opiera się rzeczywistość jest abstraktem z naszego punktu widzenia.

    Przy czym, ja nie jestem naukowcem ani filozofem. Litościwie proszę, żebyś spróbował zrozumieć co nieprecyzyjnie próbuję przekazać, a nie budował chochoła na mojej nieumiejętności budowania sformułowań i w niego napierdalał.
  • sabat3 30.03.16, 18:35
    Zdaje się, że obecnie fizycy próbują coś na ten temat wymyślać. Za głupi jestem żeby zrozumieć teorię strun, ale idea że materia jest drganiem struny wskazuje, że idzie ona w tym kierunku, który opisałem post wcześniej. Rozumiesz - musi istnieć jakaś stała macierz, w której to się realizuje, coś w rodzaju generatora, bo te własności materii z dupy się nie biorą. I to "coś" jest stałe, bo czas jest tylko jednym z elementów struktury. W sumie - jak by nie patrzeć - nawrót do oplutej przed wiekami teorii Eteru, tylko inaczej to nazywają. Oczywiście Eter był naiwny, teoria strun jest rozwinięta, ale ja widzę potężne analogie.
  • proteinowy 30.03.16, 21:57
    > Przy czym, ja nie jestem naukowcem ani filozofem. Litościwie proszę, żebyś spró
    > bował zrozumieć co nieprecyzyjnie próbuję przekazać, a nie budował chochoła na
    > mojej nieumiejętności budowania sformułowań i w niego napierdalał.

    Ja tez nie jestem. Gdyby któryś z nas był i sie musiał odwołać do tytułu to to by był argument z autorytetu (czyli do wywalenia).

    Pojecia do ktorych sie odwołujesz sa zbyt otwarte na interpretacje, zeby dało sie o nie zahaczyć jakas weryfikowalnosc. Jeszcze nie jesteśmy nawet na etapie koncepcji błędnych. Jesteśmy na etapie koncepcji interesujących...

    Zeby to jakoś przygwoździć do konkretu:

    - w jaki sposób świadomość jest wolna od wpływu materii?
    - czy jezeli uszkodze ośrodek rozpoznawania twarzy to zubażam świadomość? Ośrodek mowy? Rozpoznawania pisma?
    - czy jezeli uszkodze wszystkie ośrodki (strzelę sobie w łeb) to moja świadomość przetrwa? Uszkodzona czy nie i dlaczego?

    Dla rozbiegu:
    - czy działający software jest materialny? Nie działający (komputer jest wyłączony)? Czy software zapisany na dysku do którego nie ma juz zadnego działajacego komputera naprawde istnieje?

    Pytania z rozbiegowki sa tylko ilustracja, że bardzo łatwo jest wrzucić nonsens w dywagacje na temat co jest materia a co nie jest, bo to jest iluzoryczne rozróżnienie. Pojęcie "materia" jest przeciążone znaczeniami, proponuje trzymać sie pojecia "rzeczywistosc". Roboczo: rzeczywistość jest układem fizycznym w którym interakcje miedzy poszczegolnymi elementami nie moga zniszczyć informacji. Interakcje układają sie w powtarzalne wzorce ktore mozna poznawać.

    Czym jest ta nie-rzeczywistosc, para-normalność do której odwołujesz sie Ty i Urqu? Jeszcze nie odkrytymi zależnościami i wzorcami? Jezeli tak to mówimy od dłuższego czasu o tym samym. Czy nie odkryte jeszcze części rzeczywistości pozwolą nam pogadać z duchem babci? Nie.

    Sean Caroll : proste równanie i jego praktyczne skutki:
    - zachowanie ładunku elektrycznego
    - astrologia nie działa
    - nie ma zycia po śmierci
    youtu.be/hlOQxI7nTYY
  • sabat3 31.03.16, 00:51
    proteinowy napisał(a):

    > - w jaki sposób świadomość jest wolna od wpływu materii?

    Nie jest. Coś powoduje, że materia zorganizowana w konkretny sposób generuje świadomość.

    > - czy jezeli uszkodze ośrodek rozpoznawania twarzy to zubażam świadomość? Ośrod
    > ek mowy? Rozpoznawania pisma?

    Tak.

    > - czy jezeli uszkodze wszystkie ośrodki (strzelę sobie w łeb) to moja świadomoś
    > ć przetrwa? Uszkodzona czy nie i dlaczego?

    Nie przetrwa. To przecież można zaobserwować nawet za życia (ludzie z poważnym uszkodzeniem mózgu).

    > Dla rozbiegu:
    > - czy działający software jest materialny?

    Tak.

    > Nie działający (komputer jest wyłącz
    > ony)?

    Tak, jest zapisem na nośniku.

    > Czy software zapisany na dysku do którego nie ma juz zadnego działajacego
    > komputera naprawde istnieje?

    No jasne, tak jak tekst w książce.
    Zapomniałeś o jednej opcji.
    Software był na dysku, a następnie go z niego wymazano. Nie istnieje już poza tym na świecie żadna inna kopia software. Czy to znaczy, że software nie istnieje? Materialnie nie istnieje. A jako abstrakt? Czy jego pojawienie się w przeszłości stworzyło pewien potencjalny konstrukt, który może ponownie zaistnieć w świecie materialnym, ale na ten moment jest czystą abstrakcją? Oczywiście zakładam, że nikt nie zna treści software, bo wtedy nośnikiem byłby mózg osoby, która taką treść zna.
    Może software to nie jest najlepszy przykład, ale takim potencjalnie istniejącym abstrakcyjnym konstruktem jest na przykład matematyka. Ona była/jest przez ludzi odkrywana, ale 2+2 równało się 4 zanim na Ziemi pojawiły się pierwotniaki.

    > Pytania z rozbiegowki sa tylko ilustracja, że bardzo łatwo jest wrzucić nonsens
    > w dywagacje na temat co jest materia a co nie jest, bo to jest iluzoryczne roz
    > różnienie. Pojęcie "materia" jest przeciążone znaczeniami, proponuje trzymać si
    > e pojecia "rzeczywistosc". Roboczo: rzeczywistość jest układem fizycznym w któr
    > ym interakcje miedzy poszczegolnymi elementami nie moga zniszczyć informacji. I
    > nterakcje układają sie w powtarzalne wzorce ktore mozna poznawać.

    To jest proste w obserwowalnym świecie. Zakładając istnienie światów równoległych, w momencie oddzielenia się świata potomnego od macierzystego oba dla siebie przestają mieć związki przyczynowo-skutkowe i ich materia na siebie już nie oddziałuje. Czy to znaczy że przestają istnieć? Dla obserwatora w potomnym przestaje istnieć macierzysty i odwrotnie.
    Czyli istnienie jest względne?

    > Czym jest ta nie-rzeczywistosc, para-normalność do której odwołujesz sie Ty i U
    > rqu? Jeszcze nie odkrytymi zależnościami i wzorcami? Jezeli tak to mówimy od dł
    > uższego czasu o tym samym. Czy nie odkryte jeszcze części rzeczywistości pozwol
    > ą nam pogadać z duchem babci? Nie.

    Raczej "nadrzeczywistość". Fizycy ukuli takie fajne pojęcie jak hiperprzestrzeń, która mogłaby być wspólnym mianownikiem dla wszystkich istniejących przestrzeni, ogniwem je spajającym i determinującym fakt istnienia czegoś. Ale to jeszcze nie abstrakt. Taka hiperprzestrzeń musiałaby być uznaną za realnie istniejącą. Płaszczyzna na której rozgrywa się abstrakcja jest ponad to. A właściwie - poza tym.

    > Sean Caroll : proste równanie i jego praktyczne skutki:
    > - zachowanie ładunku elektrycznego
    > - astrologia nie działa
    > - nie ma zycia po śmierci
    > youtu.be/hlOQxI7nTYY
  • urquhart 31.03.16, 07:12
    > Nie przetrwa. To przecież można zaobserwować nawet za życia (ludzie z poważnym
    > uszkodzeniem mózgu).

    Materia zatem jest potrzebna i wpływa na świadomość. To oczywiste i dobrze naukowo opisane. A w drugą stronę? O tym jest projekt choćby badania intencji PEARL, czy zdolności uruchomienia samouzdrowienia organizmu przez medytację u buddystów.
    Świadomość jest zaś formą energii która porządkuje materię choćby w ciele bo co roku wymieniamy na kompletnie nowe 98% komórek z którego ciało jest zbudowane.
    Nie czuje misji ani emocji z przekonywania sceptyków, mogę przedstawić poglądy podzielić się inspiracjami, docelowo ale interesuje mnie wymiana informacji i inspiracji.
    Osobiście abstrakty i kto za tym stoi mniej mnie interesują niż zastosowania praktyczne.

    Choćby właśnie kwestionowane przez Proteinowego dostrojenie i ponadwymiarowy kontakt świadomości, które występuje nie tylko u bliźniąt ale i zaangażowanych zażyłych par małżonków żeby przejść do tematu forumowego.
    Dziś można obiektywnie prosto badać echo emocji w mózgu z pomocą mri i telepatia to nie archaiczne zgadywanie kart jak kiedyś. Szeroko zakrojone badania prowadziło wojsko do komunikacji z łodziami podwodnymi i bunkrami atomowymi bo w sposób niezrozumiały nie ma znaczenia ośrodek ani odległość, ale ponieważ nie dało się zobiektywizować przekucie tego w militarne zastosowanie komunikacji o ile wiem nie wyszło.
    Najprostsze doświadczenie wobec którego w ząb jest bezsilna materialistyczna dzisiejsza nauka to echa aktywności emocji w mózgu króliczycy kiedy zabijane jest jest potomstwo w odległości tysięcy kilometrów od niej które rejestruje się na chwile przed wydarzeniem.
    „Jeśli chcesz zrozumieć Wszechświat myśl w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji.” Nicola Tesla - to w wielkim prostackim skrócie tło teorii strun, jej konsekwencją zaś są przyjecie do wiadomości niematerialnych dla nas wymiarów z którymi jesteśmy w interakcji.
    PS
    Pierwszy raz zdarzyło się na forum żeby dyskusja się tak dramatycznie maskulinizowała :)
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • zawle 31.03.16, 07:24
    Nie, nie...czytam was z uwagą, ale za długie te wasze posty:)) W odpowiedzi....ludzie nauki mają dwa ograniczenia. Jednym są wymogi formalne, żeby móc pracę badawczą nazwać takową. Drugie to użyteczność czyli pieniądze. Tylko armia może wydawać kasę na "nie wiadomo co". Dlatego tego typu obszary długo będą leżeć odłogiem, lub badane będą "przy okazji czegoś innego". Zaraz...jeszcze jedno ograniczenie...poziom wiedzy. Czyli..jak czegoś nie da się jednoznacznie stwierdzić to nie istnieje.
  • proteinowy 31.03.16, 08:51
    > Czyli..jak czegoś nie da się jednoznacznie stwierdzić
    > to nie istnieje.

    Ależ skąd, moze istnieć. Chodzi tylko o to żeby nie budować samolotów czy lekarstw w oparciu o takie pomysły. Trzeba je najpierw dowieść.
  • zawle 31.03.16, 09:19
    proteinowy napisał(a):

    > > Czyli..jak czegoś nie da się jednoznacznie stwierdzić
    > > to nie istnieje.
    >
    > Ależ skąd, moze istnieć. Chodzi tylko o to żeby nie budować samolotów czy lekar
    > stw w oparciu o takie pomysły. Trzeba je najpierw dowieść.

    Bardzo użytkowe podejście. Trochę nie na ten poziom naszej wiedzy.
  • sabat3 31.03.16, 09:37
    zawle napisała:

    > Bardzo użytkowe podejście. Trochę nie na ten poziom naszej wiedzy.

    Jeszcze bardziej użytkowe, to jak ruchać się częściej i przyjemniej, jak mieć więcej kasy i spokojniejsze życie... To zanim zbudujemy ten wehikuł czasu i rakiety międzygwiezdne.
  • proteinowy 31.03.16, 11:20
    > Bardzo użytkowe podejście. Trochę nie na ten poziom naszej wiedzy.

    Zależy. Wiadomo ze mało kto z nas bedzie miał pieniądze na budowanie samolotów. Ale kazdy ma / bedzie miał szanse głosować czy wybierać leczenie dla siebie czy innych.

    Rozmawiałem kiedys z teściową na temat nawrócenia sie na katolicyzm. Zeszło nam długo i ciagle byliśmy przy ustalaniu co to właściwie jest ten katolicyzm. W koncu sie kobieta zirytowała na te drążenia i sie jej wymknęło cos w rodzaju "przeciez to nie ma zadnego praktycznego znaczenia". To jest moje piekło wspołżycia z innymi ludzmi, ze nalegają na ważność określonych rzeczy ale jak spróbować dookreślić co to jest, rzecz wprowadza sie do: nie ważne co to jest, ważne żebyś to poparł jak chcesz sie z nami kolegować.
  • zawle 31.03.16, 11:45
    proteinowy napisał(a):
    > Rozmawiałem kiedys z teściową na temat nawrócenia sie na katolicyzm. Zeszło nam
    > długo i ciagle byliśmy przy ustalaniu co to właściwie jest ten katolicyzm. W k
    > oncu sie kobieta zirytowała na te drążenia i sie jej wymknęło cos w rodzaju "pr
    > zeciez to nie ma zadnego praktycznego znaczenia". To jest moje piekło wspołżyci
    > a z innymi ludzmi, ze nalegają na ważność określonych rzeczy ale jak spróbować
    > dookreślić co to jest, rzecz wprowadza sie do: nie ważne co to jest, ważne żeby
    > ś to poparł jak chcesz sie z nami kolegować.

    Chyba się nie zrozumieliśmy proteinowy. Nie mamy żadnej wiedzy na temat tego o czym tu piszecie. Podstawowej nie mamy. Ale chciałbyś żeby ją móc wykorzystywać. Dlatego być może wojsku nie udało się niczego zwojować z tym temacie. Bo nic na ten temat nie wiedzą. Więc mowy o budowie maszyn czy produkcji leków nie może na tym etapie być. Co do kolegowania się...wystarczy że nie będziesz odpisywał, po kilku razach zrozumiem;)
  • proteinowy 31.03.16, 14:16
    > Chyba się nie zrozumieliśmy proteinowy. Nie mamy żadnej wiedzy na temat tego o
    > czym tu piszecie. Podstawowej nie mamy. Ale chciałbyś żeby ją móc wykorzystywać
    > . Dlatego być może wojsku nie udało się niczego zwojować z tym temacie. Bo nic
    > na ten temat nie wiedzą. Więc mowy o budowie maszyn czy produkcji leków nie moż
    > e na tym etapie być. Co do kolegowania się...wystarczy że nie będziesz odpisywa
    > ł, po kilku razach zrozumiem;)

    O kolegowanie nie było do Ciebie! To było do "no nawróćże sie wreszcie". Co do wojska i reszty powyzej: pełna zgoda.
  • ninek04 31.03.16, 19:46
    proteinowy napisał
    >To jest moje piekło wspołżycia z innymi ludzmi, ze nalegają na ważność określonych rzeczy ale jak spróbować dookreślić co to jest, rzecz wprowadza sie do: nie ważne co to jest, ważne żebyś to poparł jak chcesz sie z nami kolegować.<

    Mogę tylko powiedzieć, że popieram Twoje dookreślenie i ogląd rzeczywistości,który i mnie wydaje się bliski, i wcale nie kieruje mną chęć zakolegowania się,ale nie sposób nie zauważyć klarowności i rzeczowości przytaczanych argumentów, które trafiają w sedno.
  • proteinowy 31.03.16, 22:50
    > Mogę tylko powiedzieć, że popieram Twoje dookreślenie i ogląd rzeczywistości,kt
    > óry i mnie wydaje się bliski, i wcale nie kieruje mną chęć zakolegowania się,a
    > le nie sposób nie zauważyć klarowności i rzeczowości przytaczanych argumentów,
    > które trafiają w sedno.

    Zdrowko Ninek :)
  • szopen_cn 01.04.16, 06:38
    Sie do wyrazow uznania przylacze.

    Bardzo ladnie i czysto piszesz proteinowy.

    Z okazji korzystajac to kilka wypowiedzi sabata w tym watku jest tez swietnie napisanych.
    Gdzies ponizej jest opinia na temat walorow i waznosci dyskusji historycznej w tym watku.
    Jakbym czytal sam siebie.
  • sabat3 01.04.16, 07:31
    Bo to nie sa dyskusje historyczne Szopen. Historia nie zajmuje sie gdybaniami kieszonkowych wodzusiow, ktorzy gdyby mogli to pokierowaliby lepiej losami swojego panstwa niz zrobili to jego historyczni wladcy. Na nieszczescie naszej uciemiezonej ojczyzny domorosli wodzusiowie maja do dyspozycji jedynie wlasne kanapy, a pokierowac moga jedynie swa wladcza prawice w strone golej dupy spiacej zony - o ile im da. Ostatecznie zawsze mozna probowac podszczypywac chichoczaca sasiadke :)
    To juz tak dziala. Cos nas ciagnie do tego, zeby zagrac w ostatnim meczu lepiej niz ci szmaciarze z kadry, podjac decyzje lepsze niz nasz glupi szef w korpo, czy tam stworzyc lepsze warunki rozwoju naszego kraju niz nasi niekompetentni politycy. Ja tam wole rzucic czasem okiem na wlasne poletko. I wiem, ze jesli tam zobacze dzungle chwastow i borsuka dymajacego nornice, ti znaczy, ze musze jeszcze troche pocwiczyc z tymi wodzowskimi aspiracjami.
    A sama historia zajmuje sie opisem faktow, nie ich interpretacja i gdybaniem co by bylo. To jest moim zdaniem wypaczanie nauki.
  • urquhart 01.04.16, 10:45
    A sama historia zajmuje sie opisem faktow, nie ich interpretacja i gdybaniem co
    > by bylo. To jest moim zdaniem wypaczanie nauki.

    Błędów można uniknąć analizując ich przyczyny jak i źródła sukcesów. Altenatywne ciągi wydarzeń to próba weryfikacji czy czasem alternatywne wyście nie byłoby jeszcze gorszym błędem. Wycwiuczenie tego samo w sobie jest cenne.

    Do jednych z absolutnie najciekawszych wątków na tym forum zaliczam te o dostrzeganiu straconych okazji czy niewykorzystanych nieodkodowanych szans z perspektywy czasu i większego doświadczenia.



    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 11:00
    urquhart napisał:

    > Błędów można uniknąć analizując ich przyczyny jak i źródła sukcesów. Altenatyw
    > ne ciągi wydarzeń to próba weryfikacji czy czasem alternatywne wyście nie byłob
    > y jeszcze gorszym błędem. Wycwiuczenie tego samo w sobie jest cenne.
    >
    > Do jednych z absolutnie najciekawszych wątków na tym forum zaliczam te o dostrz
    > eganiu straconych okazji czy niewykorzystanych nieodkodowanych szans z perspekt
    > ywy czasu i większego doświadczenia.

    Problem jest w percepcji. Czas szybko zaciera siłę zagrożeń, które pojawiały się podczas podejmowania decyzji, natomiast wyolbrzymia wyobrażenie własnej siły i sprawczości.
    Po latach może się wydawać, że mogliśmy postąpić w ten czy inny sposób, a w rzeczywistości wcale nie było to możliwe.
  • aandzia43 01.04.16, 12:03

    > Problem jest w percepcji. Czas szybko zaciera siłę zagrożeń, które pojawiały si
    > ę podczas podejmowania decyzji, natomiast wyolbrzymia wyobrażenie własnej siły
    > i sprawczości.
    > Po latach może się wydawać, że mogliśmy postąpić w ten czy inny sposób, a w rze
    > czywistości wcale nie było to możliwe.

    Nie sposób sie nie zgodzić.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • marek.zak1 01.04.16, 11:03
    urquhart napisał:
    > Do jednych z absolutnie najciekawszych wątków na tym forum zaliczam te o dostrzeganiu straconych okazji czy niewykorzystanych nieodkodowanych szans z perspektywy czasu i większego doświadczenia.
    -------------------------------------------------------
    Te niewykorzystane okazje (erotyczne i inne) mogły pchnąć nasze życia na zupełnie inne tory. Mogłoby się okazać, że teraz bylibyśmy kimś zupełnie innym, z kimś innym w innym miejscu.
  • wont2 01.04.16, 11:48
    sabat3 napisał:

    > Bo to nie sa dyskusje historyczne Szopen. Historia nie zajmuje sie gdybaniami k
    > ieszonkowych wodzusiow, ktorzy gdyby mogli to pokierowaliby lepiej losami swoje
    > go panstwa niz zrobili to jego historyczni wladcy. Na nieszczescie naszej uciem
    > iezonej ojczyzny domorosli wodzusiowie maja do dyspozycji jedynie wlasne kanapy
    > , a pokierowac moga jedynie swa wladcza prawice w strone golej dupy spiacej zon
    > y - o ile im da. Ostatecznie zawsze mozna probowac podszczypywac chichoczaca sa
    > siadke :)
    > To juz tak dziala. Cos nas ciagnie do tego, zeby zagrac w ostatnim meczu lepiej
    > niz ci szmaciarze z kadry, podjac decyzje lepsze niz nasz glupi szef w korpo,
    > czy tam stworzyc lepsze warunki rozwoju naszego kraju niz nasi niekompetentni p
    > olitycy. Ja tam wole rzucic czasem okiem na wlasne poletko. I wiem, ze jesli ta
    > m zobacze dzungle chwastow i borsuka dymajacego nornice, ti znaczy, ze musze je
    > szcze troche pocwiczyc z tymi wodzowskimi aspiracjami.
    > A sama historia zajmuje sie opisem faktow, nie ich interpretacja i gdybaniem co
    > by bylo. To jest moim zdaniem wypaczanie nauki.
    --------
    Nie było to miłe, sabat, ale dużo w tym niestety prawdy. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że trochę byłem zestresowany w ostatnich dniach. W największym skrócie - będę ojcem małego tajskiego bobasa, wczoraj złożyłem wymówienie z pracy, mam miesięczny okres wypowiedzenia, co w połączeniu z niewykorzystanym urlopem oznacza, że mam prawie cały miesiąc wolnego na załatwienie wszystkich niezbędnych formalności (sprzedaż mieszkania, wiza, odpowiednie zaświadczenia) związanych z przeprowadzką do Tajlandii i ślubem. Psy muszę też jakoś przewieźć. Ech...

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 01.04.16, 11:52
    wont2 napisał:

    > Nie było to miłe, sabat, ale dużo w tym niestety prawdy. Na swoje usprawiedliwi
    > enie mogę jedynie powiedzieć, że trochę byłem zestresowany w ostatnich dniach.
    > W największym skrócie - będę ojcem małego tajskiego bobasa, wczoraj złożyłem wy
    > mówienie z pracy, mam miesięczny okres wypowiedzenia, co w połączeniu z niewyko
    > rzystanym urlopem oznacza, że mam prawie cały miesiąc wolnego na załatwienie ws
    > zystkich niezbędnych formalności (sprzedaż mieszkania, wiza, odpowiednie zaświa
    > dczenia) związanych z przeprowadzką do Tajlandii i ślubem. Psy muszę też jakoś
    > przewieźć. Ech...

    Nie wieź psów do Tajlandii!!!! Niegrzecznie wozić prowiant w gości :D
    Tzn, przepraszam, do przyszłej rodziny.
  • marek.zak1 01.04.16, 12:02
    wont2 napisał:
    W największym skrócie - będę ojcem małego tajskiego bobasa, wczoraj złożyłem wymówienie z pracy, mam miesięczny okres wypowiedzenia, co w połączeniu z niewykorzystanym urlopem oznacza, że mam prawie cały miesiąc wolnego na załatwienie wszystkich niezbędnych formalności (sprzedaż mieszkania, wiza, odpowiednie zaświadczenia) związanych z przeprowadzką do Tajlandii i ślubem. Psy muszę też jakoś przewieźć. Ech..
    --------------------------------------
    Gratuluję. Ty się przeprowadzasz, czy ściągasz dziewczynę do Polski? W większości wypadków Europejczycy jednak zostają tutaj.
    >
  • szopen_cn 01.04.16, 12:05
    Kabooom....
  • szopen_cn 01.04.16, 12:07
    I oczywiscie gratulacje.
  • zawle 01.04.16, 12:32
    wont2 napisał: > W największym skrócie - będę ojcem małego tajskiego bobasa, wczoraj złożyłem wy
    > mówienie z pracy, mam miesięczny okres wypowiedzenia, co w połączeniu z niewyko
    > rzystanym urlopem oznacza, że mam prawie cały miesiąc wolnego na załatwienie ws
    > zystkich niezbędnych formalności (sprzedaż mieszkania, wiza, odpowiednie zaświa
    > dczenia) związanych z przeprowadzką do Tajlandii i ślubem. Psy muszę też jakoś
    > przewieźć. Ech...

    A mówiłam żeby marzyć po cichu, bo Bóg może usłyszeć? Gratulacje. Będzie dobrze.....już drugiego kwietnia;)
  • sabat3 01.04.16, 12:53
    zawle
    > A mówiłam żeby marzyć po cichu, bo Bóg może usłyszeć? Gratulacje. Będzie dobrze
    > .....już drugiego kwietnia;)

    Woooont?! Marzyles o tajskim bobasie? You killed Kenny, you bastard!
  • zawle 01.04.16, 13:04
    O przeprowadzce marzył...bobas to podświadomość, organizm wie że płodność się kończy;)
  • wont2 01.04.16, 13:26
    sabat3 napisał:

    > Woooont?! Marzyles o tajskim bobasie? You killed Kenny, you bastard!
    --------
    Zawsze marzyłem! O dziewiętnastoletnim tajskim bobasie, z kucykami, przystrzyżoną grzywką i doczepianymi rzęsami. Lubieżnie liżącym lizaka i szepczącym z uśmiechem na ustach "rżnij mnie tatuśku" :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 01.04.16, 15:28
    wont2 napisał:

    > Zawsze marzyłem! O dziewiętnastoletnim tajskim bobasie, z kucykami, przystrzyżo
    > ną grzywką i doczepianymi rzęsami. Lubieżnie liżącym lizaka i szepczącym z uśmi
    > echem na ustach "rżnij mnie tatuśku" :)

    3000 bahtów poproszę.
  • wont2 01.04.16, 16:21
    sabat3 napisał:

    > 3000 bahtów poproszę.
    -----
    Ile??? Ja ci dam bahta...

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 01.04.16, 20:27
    wont 2 napisał
    >Zawsze marzyłem! O dziewiętnastoletnim tajskim bobasie, z kucykami, przystrzyżoną grzywką i doczepianymi rzęsami. Lubieżnie liżącym lizaka i szepczącym z uśmiechem na ustach "rżnij mnie tatuśku" :)<

    No co Ty nie powiesz? ;) To Moya była w wieku nastoletnim? A z drugiej strony, cóż za szerokie spektrum preferencji odnośnie wieku między innymi -od nastolatki do babci, no żadna ci nie straszna jednym słowem ;)
  • sabat3 01.04.16, 20:46
    ninek04 napisała:

    > No co Ty nie powiesz? ;) To Moya była w wieku nastoletnim? A z drugiej strony,
    > cóż za szerokie spektrum preferencji odnośnie wieku między innymi -od nastolat
    > ki do babci, no żadna ci nie straszna jednym słowem ;)

    "Paradygmat seksualnosci szwedzkiego stolu".

    ;)
  • wont2 02.04.16, 08:24
    sabat3 napisał:

    > "Paradygmat seksualnosci szwedzkiego stolu".
    --------
    Może być szwedzki, byle nie był okrągły! No.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.04.16, 09:07
    wont2 napisał:

    > Może być szwedzki, byle nie był okrągły! No.

    To może chociaż Magdalenka? :D
  • wont2 02.04.16, 09:49
    sabat3 napisał:

    > To może chociaż Magdalenka? :D
    -------
    Magdalenkę Ogórek to mógłbym zdekomunizować nawet w szafie Lesiaka! :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.04.16, 10:15
    wont2 napisał:

    > Magdalenkę Ogórek to mógłbym zdekomunizować nawet w szafie Lesiaka! :)

    Ja bym nie chciał, nie sprawiłoby mi to przyjemności. Jest piękną kobietą, ale robi na mnie wrażenie bardzo wyniosłej, zdystansowanej osoby. Nieprzystępnej. Brak jakiejkolwiek płaszczyzny porozumienia uniemożliwiałby mi przeżycie tego w inny sposób niż całkowicie mechaniczne "posuwanie", a to jest dobre do spuszczenia z krzyża i nic poza tym.
  • wont2 02.04.16, 10:41
    sabat3 napisał:

    > Ja bym nie chciał, nie sprawiłoby mi to przyjemności. Jest piękną kobietą, ale
    > robi na mnie wrażenie bardzo wyniosłej, zdystansowanej osoby. Nieprzystępnej. B
    > rak jakiejkolwiek płaszczyzny porozumienia uniemożliwiałby mi przeżycie tego w
    > inny sposób niż całkowicie mechaniczne "posuwanie", a to jest dobre do spuszcze
    > nia z krzyża i nic poza tym.
    ------
    E tam, wyruchałbyś jak burą sukę, tylko się wstydzisz.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.04.16, 11:05
    wont2 napisał:

    > E tam, wyruchałbyś jak burą sukę, tylko się wstydzisz.

    Jakbym poznał i przypadlibyśmy sobie do gustu - być może. Oswoił się. Nie mówię o uczuciach, ale przełamaniu poczucia całkowitej obcości, które w tej chwili czuję, oglądając na monitorze jakąś - nie przeczę - ładną kobitę.
  • wont2 02.04.16, 08:23
    ninek04 napisała:

    > A z drugiej strony,
    > cóż za szerokie spektrum preferencji odnośnie wieku między innymi -od nastolat
    > ki do babci, no żadna ci nie straszna jednym słowem ;)
    --------
    A cóż w tym dziwnego, że ktoś z apetytem żujący żylaste, suche mięso starego wołu, zjadłby ze smakiem delikatną, kruchą, pachnącą cielęcinkę? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.04.16, 09:16
    wont2 napisał:

    > A cóż w tym dziwnego, że ktoś z apetytem żujący żylaste, suche mięso starego wo
    > łu, zjadłby ze smakiem delikatną, kruchą, pachnącą cielęcinkę? :)

    cdn.someecards.com/someecards/usercards/congratulations-you-are-now-old-enough-to-be-considered-a-pervert-for-looking-at-legal-aged-girls-bd543.png
    :)))
  • wont2 02.04.16, 09:53
    sabat3 napisał:

    > cdn.someecards.com/someecards/usercards/congratulations-you-are-now-old-enough-to-be-considered-a-pervert-for-looking-at-legal-aged-girls-bd543.png
    > :)))
    --------
    Siedzisz w knajpie, widzisz młodą laskę przy stoliku obok, myślisz sobie "zerżnąłbym cię suko". Wasze spojrzenia się spotykają. Ona patrzy się na ciebie w zamyśleniu. Po chwili odwraca wzrok do koleżanki i mówi "jejku, miałam po kolokwium zadzwonić do taty" :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.04.16, 10:08
    wont2 napisał:

    > Siedzisz w knajpie, widzisz młodą laskę przy stoliku obok, myślisz sobie "zerżn
    > ąłbym cię suko". Wasze spojrzenia się spotykają. Ona patrzy się na ciebie w zam
    > yśleniu. Po chwili odwraca wzrok do koleżanki i mówi "jejku, miałam po kolokwiu
    > m zadzwonić do taty" :(

    Nie ma strachu. Czemu sądzisz, że przynajmniej część z nich nie byłaby zainteresowana żuciem z apetytem suchego, żylastego mięsa starego wołu? ;)
    Z tym, że wół to akurat niezbyt dobry wybór w tym momencie ;)
  • wont2 02.04.16, 10:47
    sabat3 napisał:

    > Nie ma strachu. Czemu sądzisz, że przynajmniej część z nich nie byłaby zaintere
    > sowana żuciem z apetytem suchego, żylastego mięsa starego wołu? ;)
    > Z tym, że wół to akurat niezbyt dobry wybór w tym momencie ;)
    -------
    Doświadczenie. Żeby wejść na młody rynek, nasycony już przecież lokalną cielęciną, z ofertą suchego, żylastego mięsa starego wołu to trzeba wejść w jakąś niszę (aktualnie próbuję) albo po prostu dopłacać do eksportu (robiłem tak w przeszłości).

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.04.16, 14:40
    wont2 napisał:

    > Doświadczenie. Żeby wejść na młody rynek, nasycony już przecież lokalną cielęci
    > ną, z ofertą suchego, żylastego mięsa starego wołu to trzeba wejść w jakąś nisz
    > ę (aktualnie próbuję) albo po prostu dopłacać do eksportu (robiłem tak w przesz
    > łości).

    A gdyby się udało, nie czułbyś się w jakiś sposób nieswojo z partnerką, która zupełnie do Ciebie nie pasuje? Straszliwie nie na miejscu? Wyobrażasz sobie związek z dwudziestolatką, samemu będąc czterdziestolatkiem? Tzn. wyobrazić to i ja sobie potrafię, ale czy czułbyś się w takim układzie komfortowo? Mam na myśli już chociażby zwykły seks. Jej nieskazitelne, młode ciało, jej percepcja Ciebie jako starca, może jeśli nie dziadka, to co najwyżej wujka. Poczucie że ona się zmusza, albo że jej pragnienie jest w jakiś sposób nieszczere?
    Używając porównania sportowego - czy nie więcej satysfakcji mógłbyś znaleźć z kobietą "w Twojej kategorii wagowej"? I nie mam na myśli kilogramów ;)
    Czy wtedy układ nie byłby bardziej "mięsny", generujący więcej swobody, luzu, erotycznego powera?
  • wont2 02.04.16, 19:53
    sabat3 napisał:

    > A gdyby się udało, nie czułbyś się w jakiś sposób nieswojo z partnerką, która z
    > upełnie do Ciebie nie pasuje? Straszliwie nie na miejscu? Wyobrażasz sobie zwią
    > zek z dwudziestolatką, samemu będąc czterdziestolatkiem? Tzn. wyobrazić to i ja
    > sobie potrafię, ale czy czułbyś się w takim układzie komfortowo? Mam na myśli
    > już chociażby zwykły seks. Jej nieskazitelne, młode ciało, jej percepcja Ciebie
    > jako starca, może jeśli nie dziadka, to co najwyżej wujka. Poczucie że ona się
    > zmusza, albo że jej pragnienie jest w jakiś sposób nieszczere?
    > Używając porównania sportowego - czy nie więcej satysfakcji mógłbyś znaleźć z k
    > obietą "w Twojej kategorii wagowej"? I nie mam na myśli kilogramów ;)
    > Czy wtedy układ nie byłby bardziej "mięsny", generujący więcej swobody, luzu, e
    > rotycznego powera?
    -------
    Oj tam, związek, związek, związek. Związek jest jak zakręt - trzeba w niego wchodzić powoli a wychodzić szybko.

    Tutaj znalazłem coś o czym pisałem - żółtego, młodego, z kucykami, sztucznymi rzęsami i lubieżnie operującego językiem. Nie mów, że byś się czuł niekomfortowo z powodu różnicy wieku, jakby ci powiedziała "zerżnij mnie tatuśku" :)

    img.styl.fm/resize/watermark/item/49/21/67/171e.jpg

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 02.04.16, 22:38
    > Tutaj znalazłem coś o czym pisałem - żółtego, młodego, z kucykami, sztucznymi r
    > zęsami i lubieżnie operującego językiem. Nie mów, że byś się czuł niekomfortowo
    > z powodu różnicy wieku, jakby ci powiedziała "zerżnij mnie tatuśku" :)

    Cały czas jestem bardzo sceptyczny wobec ukrywanej części prawdy tych rewelacji...
    ujarani.com/336761
    :)
  • wont2 03.04.16, 08:19
    urquhart napisał:

    > Cały czas jestem bardzo sceptyczny wobec ukrywanej części prawdy tych rewelacji
    > ...
    > ujarani.com/336761
    > :)
    --------
    Nie, akurat tym razem wyjątkowo nikogo nie wkręcam :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • szopen_cn 01.04.16, 13:39
    I jako Wujek Dobra Rada dodam.

    3 razy zastanow sie zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje finansowe czy investycyjne.

    2 razy pomysl kiedy przyjdzie Ci do glowy pomysl na szalona rozrywke dla dziecka.

    1 pomysl, ze tak naprawde to nie ma wyboru i going with the flow has as good chance of winning as any other choice.





    Jesli po bobasie i jakims czasie stwierdzisz, ze jest rockendrolowo i zycie nabralo koloru i ktos fajny do pomacania o 4 rano sie pojawiles to macaj I bzykaj ile sie da.


  • kynane 01.04.16, 13:43
    No proszę. Był stan dzieci zero, będzie trójeczka...
    Szalejesz....

    wont2 napisał:

    >Na swoje usprawiedliwi
    > enie mogę jedynie powiedzieć, że trochę byłem zestresowany w ostatnich dniach.
    > W największym skrócie - będę ojcem małego tajskiego bobasa, wczoraj złożyłem wy
    > mówienie z pracy, mam miesięczny okres wypowiedzenia, co w połączeniu z niewyko
    > rzystanym urlopem oznacza, że mam prawie cały miesiąc wolnego na załatwienie ws
    > zystkich niezbędnych formalności (sprzedaż mieszkania, wiza, odpowiednie zaświa
    > dczenia) związanych z przeprowadzką do Tajlandii i ślubem. Psy muszę też jakoś
    > przewieźć. Ech...
    >


    --
    okrutna, zła i podła...
  • wont2 01.04.16, 16:23
    kynane napisała:

    > No proszę. Był stan dzieci zero, będzie trójeczka...
    > Szalejesz....
    ------
    Dziś mi wolno... :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • szopen_cn 01.04.16, 12:15
    Tutaj po raz kolejny masz absolutna racje.

    Tak samo jak w poscie o tych co wsuwaja homary i tych co Ida na zasieki pod kule z piesnia na ustach.
  • proteinowy 02.04.16, 21:45
    Zdrowie, Szopen.
  • sabat3 31.03.16, 08:18
    urquhart napisał:

    > Choćby właśnie kwestionowane przez Proteinowego dostrojenie i ponadwymiarowy ko
    > ntakt świadomości, które występuje nie tylko u bliźniąt ale i zaangażowanych za
    > żyłych par małżonków żeby przejść do tematu forumowego.

    Ja mogę powiedzieć, że we własnym życiu miałem wystarczająco dużo obserwowanych dowodów na to, że taka więź istnieje. Chociażby - byłem naocznym świadkiem potężnego niepokoju mojego ojca, kiedy umierał dziadek. Twierdził, że słyszy w głowie jego głos, jęki i jakby wołanie o pomoc. Kiedy dowiedzieliśmy się o śmierci dziadka i poznaliśmy czas jego śmierci, dało się dokładnie powiązać wystąpienie tych wydarzeń. Dziadek był co prawda dość schorowany, ale tego dnia czuł się dobrze na tyle, by pojechać samemu w odwiedziny do krewnych. Zmarł na zawał serca, a mój ojciec był z nami w odwiedzinach u znajomych. Dzieliło ich jakieś 300 km.
    Kiedyś pojechałem z kumplami na dyskotekę. Coś mi się tam stało z układem krążenia - aż dziwne, bo na żadnych dopalaczach wyjątkowo nie jechałem :) Miałem nieomal urwany film, kompletne zawroty głowy, wszystko zaczęło latać przed oczami jak pojedyncze klatki. Musiałem wyjść na powietrze i powoli, powoli dochodziłem do siebie. W sumie to nie wiem czy mi ktoś czegoś do picia nie dosypał, ale uczucie było niefajne, nieźle się przestraszyłem.
    Jak wróciłem do domu, to ojciec pytał czy mi się coś złego nie stało, bo obudził się w okolicach 2 w nocy (czas kiedy to się działo) z panicznym lękiem o mnie.
    Zaznaczę, że to był jedyny raz kiedy się o mnie martwił w ten sposób. Generalnie miał wyrąbane na to co robię po nocach.
    Ale masa takich drobniejszych spraw była, czasem śmieszne. W okresie narzeczeństwa często dzwoniłem do żony i miałem zajęty sygnał bo okazało się, że sięgnęła po telefon i do mnie dzwoniła w dokładnie tym samym momencie co ja. To było nagminne :)
    Myślę, że to akurat są fakty, z którymi trudno dyskutować. Nie wiem dlaczego coś takiego się dzieje, ale to co opisałem miało miejsce.

    > Pierwszy raz zdarzyło się na forum żeby dyskusja się tak dramatycznie maskulini
    > zowała :)

    Też to zauważyłem. To dość kiepsko rokuje teorii o "męskich mózgach" kobiet, które tu przebywają. Nie prościej przyjąć, że kobiece kobiety o "kobiecych mózgach" też bardzo lubią być ruchane? Że niektórym z nich to sprawia ogromną fizyczną przyjemność, do której chcą dążyć, mimo że nie przeszkadza im szydełkowanie, gotowanie zupek dla dzieci i oglądanie "W kamiennym kręgu"? :D
    "50 Twarzy Greya" to była lektura skierowana do "męskich kobiet"? Nie sądzę.
  • urquhart 31.03.16, 08:40
    > Ja mogę powiedzieć, że we własnym życiu miałem wystarczająco dużo obserwowanych
    > dowodów na to, że taka więź istnieje. Ch

    Jasnowidze czy widzenie duchów przeszłości czy wcielen to tylko wskazówka że czas dla tego wymiaru I dostrojenia wiezi nie jest ograniczajacy jak dla materii.

    > Też to zauważyłem. To dość kiepsko rokuje teorii o "męskich mózgach" kobiet, kt
    > óre tu przebywają

    Mogę ci powiedzieć ze pogląd ten i podział I determinacja neurologii zdecydowanie mi sie nie podoba ale jako pragmatyk nie mogę go zignorować i się na niego obrażać

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 31.03.16, 08:57
    urquhart napisał:

    > Mogę ci powiedzieć ze pogląd ten i podział I determinacja neurologii zdecydowan
    > ie mi sie nie podoba ale jako pragmatyk nie mogę go zignorować i się na niego o
    > brażać

    Ja się nie obrażam, tylko piszę, że brak udziału w dyskusji dziewczyn może być potwierdzeniem tego, że ten pogląd nie jest słuszny.
    Akurat w tym wypadku psychoewo fajnie by wytłumaczyło fenomen. Kobiety nie brały udziału w czynnych walkach między plemionami, więc wszelkie aspekty walki skierowane na zewnątrz grupy mogą być dla nich mało interesujące. Stąd też małe zainteresowanie sportami zespołowymi u kobiet. One mniej myślą w kategoriach "zbierzmy się w bandę i napadnijmy innych". Dlatego gdybyś chciał ustanowić międzynarodowy rząd światowy, to wystarczyłoby dopuszczać do polityki wyłącznie kobiety i na świecie zapanowałby pokój.
    Kobiety konkurują w ramach grupy, co najwyżej jako frakcje jakiejś większej całości. Jak w pierwotnym stadzie. Wydaje mi się, że to fajnie tłumaczy dlaczego historie wojen i rozgrywek piłkarskich są dla nich mało pociągające.
    Za to jeśli chodzi o seks - to jest bardzo pociągająca wizja, by odmawiać seksualności komuś, kto nie jest w tym zakresie zainteresowany naszą osobą. Fajnie racjonalizuje fakt, że nie jesteśmy atrakcyjni seksualnie. To nie my, to one!
    Sam wiesz, że z natury swojej kobiety są bardziej nastawione na "właściwy obiekt". I że jak ten "właściwy obiekt" się pojawi, to potrafią za nim wyć do księżyca :)
    Tak sobie myślę, że jednak o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że w przypadkach pojawiających się na forum to ci mężczyźni nie są dla kobiet wystarczająco atrakcyjni, niż ich kobiety całkowicie niezainteresowane seksem.
  • proteinowy 31.03.16, 23:16
    > Jasnowidze czy widzenie duchów przeszłości czy wcielen to tylko wskazówka że c
    > zas dla tego wymiaru I dostrojenia wiezi nie jest ograniczajacy jak dla materii
    > .

    Wszyscy jasnowdze "mają moc" czy dopuszczasz istnienie szarlatanów? Ci prawdziwi mogą zaglądać też w przyszłość czy tylko w przeszłość? Czy któryś starożytny / średniowieczny jasnowidz skontaktował się z Apaczem, Aztekiem, Aborygenem? Czemu żaden nie wspomniał o kangurach? Czy mogą mieć wgląd w tak głęboką przeszłość, że nie było wtedy jeszcze ludzi? Albo Ziemi? Albo Wszechświata? Mogą mieć wgląd w odległe galaktyki?
  • sabat3 31.03.16, 23:54
    proteinowy napisał(a):

    > Wszyscy jasnowdze "mają moc" czy dopuszczasz istnienie szarlatanów? Ci prawdziw
    > i mogą zaglądać też w przyszłość czy tylko w przeszłość? Czy któryś starożytny
    > / średniowieczny jasnowidz skontaktował się z Apaczem, Aztekiem, Aborygenem? Cz
    > emu żaden nie wspomniał o kangurach? Czy mogą mieć wgląd w tak głęboką przeszło
    > ść, że nie było wtedy jeszcze ludzi? Albo Ziemi? Albo Wszechświata? Mogą mieć w
    > gląd w odległe galaktyki?

    Albo dlaczego jako poprzednie wcielenia opisują prawie zawsze Ziemian, czyżby dusza była przypisana do konkretnego gatunku? Oczywiście są wyjątki, spotkałem i takie opisy w literaturze :)

    Myślę, że z tymi tak zwanymi zjawiskami paranormalnymi jest podstawowy problem - przyciągają spore rzesze totalnych oszołomów. I nawet jeśli u podstaw danego zjawiska leżą jakieś namacalne konkrety, to toną one w takiej powodzi bredni, że trudno coś sensownego potem o tym powiedzieć. Strasznie ośmieszają sprawę, próbujesz coś wyważonego i w miarę sensownego powiedzieć i zaraz jakiś bałwan za plecami sufluje: "no, no, szarzy, jaszczury, ezo-mezo"... I w tym momencie myślisz sobie "kuuuurwa... po co się odzywałem..."

    Z przekazów z drugiej ręki - widziałem w telewizorni eksperymenty z roślinami. Dwie rośliny tego samego gatunku były postawione obok siebie i elektrodami mierzono elektryczność przechodzącą przez liście. Jedną z roślin facet przypalał zapalniczką ale silne reakcje były obserwowane na obu. Niestety nie podam źródła, bo to był jakiś program edukacyjny.
    Zdaje się, że podobnie sprawa się przedstawia jeśli chodzi o wydzielanie toksyn przeciwko owadom - na polu roślin tego samego gatunku reakcja na atak szkodników następuje w całym polu, mimo że część roślin mogła w ogóle nie mieć kontaktu ze szkodnikiem. Ale to akurat w tym programie było, ciężko mi sobie przypomnieć nazwę.
    No ale jak bym nawet sobie przypomniał, to przecież w telewizorni też źródła nie podawali. A nawet jak by podali, to przecież telewizja kłamie :)
  • proteinowy 01.04.16, 00:10
    > Z przekazów z drugiej ręki - widziałem w telewizorni eksperymenty z roślinami.
    > Dwie rośliny tego samego gatunku były postawione obok siebie i elektrodami mier
    > zono elektryczność przechodzącą przez liście. Jedną z roślin facet przypalał za
    > palniczką ale silne reakcje były obserwowane na obu. Niestety nie podam źródła,
    > bo to był jakiś program edukacyjny.
    > Zdaje się, że podobnie sprawa się przedstawia jeśli chodzi o wydzielanie toksyn
    > przeciwko owadom - na polu roślin tego samego gatunku reakcja na atak szkodnik
    > ów następuje w całym polu, mimo że część roślin mogła w ogóle nie mieć kontaktu
    > ze szkodnikiem. Ale to akurat w tym programie było, ciężko mi sobie przypomnie
    > ć nazwę.
    > No ale jak bym nawet sobie przypomniał, to przecież w telewizorni też źródła ni
    > e podawali. A nawet jak by podali, to przecież telewizja kłamie :)

    Obserwacja: rośliny reagują na stres środowiskowy, zarówne te bezpośrednio poddane stresowi jak i sąsiednie.

    Hipteza (by proteinowy): rośliny nie potrzebują układu nerwowego ani receptorów do "komunikacji". Wystarczą hormony lub katalizatory i ich wpływ na tkanki.

    Weryfikacja: powtórzyć doświadczenie z zapalniczką szczelnie izolując obie rośliny.
  • ninek04 01.04.16, 08:03
    >Myślę, że z tymi tak zwanymi zjawiskami paranormalnymi jest podstawowy problem - przyciągają spore rzesze totalnych oszołomów. I nawet jeśli u podstaw danego zjawiska leżą jakieś namacalne konkrety, to toną one w takiej powodzi bredni, że trudno coś sensownego potem o tym powiedzieć. Strasznie ośmieszają sprawę, próbujesz coś wyważonego i w miarę sensownego powiedzieć i zaraz jakiś bałwan za plecami sufluje: "no, no, szarzy, jaszczury, ezo-mezo"... I w tym momencie myślisz sobie "kuuuurwa... po co się odzywałem..."<

    Oszołomstwo trzyma się mocno, jest cała masa takich, którzy dorabiają gębę sprawdzonym teoriom, czy interpretują je w sposób mający wywołać wrażenie odgórnie istniejącego spisku w celu kontroli nad ludzkością.No bo można podciągnąć pod to i GMO, i smugi kondensacyjne chemtrails, no i oczywiście szczepionki -cel jest jeden -depopulacja i władza nadz ludzkością.I masa ludzi się na to nabiera, niedługo szukać, do czego mogą doprowadzić te wszystkie ruchy antyszczepionkowe chociażby.
  • proteinowy 31.03.16, 09:02
    > Choćby właśnie kwestionowane przez Proteinowego dostrojenie i ponadwymiarowy ko
    > ntakt świadomości, które występuje nie tylko u bliźniąt ale i zaangażowanych za
    > żyłych par małżonków żeby przejść do tematu forumowego.

    Ale co to znaczy "ponadwymiarowy"? Szybszy od prędkości światła jezeli mierzony w naszej czasoprzestrzeni? Działający pod prąd czasu? Entropii? Czy jest w tym choc troche wiecej mięsa niz w harcerskich opowiadaniach przy ognisku?

    > Świadomość jest zaś formą energii która porządkuje materię choćby w ciele bo co
    > roku wymieniamy na kompletnie nowe 98% komórek z którego ciało jest zbudowane.

    Źródło poproszę.

    > Najprostsze doświadczenie wobec którego w ząb jest bezsilna materialistyczna dz
    > isiejsza nauka to echa aktywności emocji w mózgu króliczycy kiedy zabijane jest
    > jest potomstwo w odległości tysięcy kilometrów od niej które rejestruje się na
    > chwile przed wydarzeniem.

    Źródło poproszę.
  • zawle 31.03.16, 09:20
    proteinowy napisał(a):
    > > Świadomość jest zaś formą energii która porządkuje materię choćby w ciele
    > bo co
    > > roku wymieniamy na kompletnie nowe 98% komórek z którego ciało jest zbudo
    > wane.
    >
    > Źródło poproszę.

    Trochę nadmuchał:))
  • urquhart 31.03.16, 10:32
    > Ale co to znaczy "ponadwymiarowy"? Szybszy od prędkości światła jezeli mierzony
    > w naszej czasoprzestrzeni?

    Ponadwymiarowy materialnie jak już tłumaczyłem że nie zależy od tłumienia ośrodka (bunkier, Łódź podwodna) ani od odległości, zapis encefalografu czy rmi był identyczny a przy różnej odległości setek km powinien różnić się o milisekundy.
    Ot i zonk i arogancja dla dzisiejszej nauki, dostaje na starcie łatkę parapsychologii i łowców udo.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 31.03.16, 11:33
    > Ponadwymiarowy materialnie jak już tłumaczyłem że nie zależy od tłumienia ośrod
    > ka (bunkier, Łódź podwodna) ani od odległości, zapis encefalografu czy rmi był
    > identyczny a przy różnej odległości setek km powinien różnić się o milisekundy
    > .

    Ok czyli mamy na stole przenikliwość wieksza od neutrina i szybkość wieksza od prędkości światła. Źrodła, źródła i jeszcze raz źrodła. Mowisz tu o przewrocie w fizyce kwantowej i relatywistycznej, rozumiesz chyba ze nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów?

    > Ot i zonk i arogancja dla dzisiejszej nauki, dostaje na starcie łatkę parapsych
    > ologii i łowców udo.

    Urqu ja znam wielu kreacjonistów. Teksty o "arogancji dzisiejszej nauki" znam do wyrzygania. Obrzucanie sie inwektywami moze co najwyżej zirytować rozmówce ale nie posunie rozmowy do przodu. Na razie jedyne uzasadnienie dla tych rzekomych zjawisk to filozofia Anity Lipnickiej ze "wszystko sie moze zdarzyć". Jezeli to wszystko co masz to zwijajmy tego off-topa, bo sie zrobił kolisty.
  • urquhart 31.03.16, 12:36
    > e nie posunie rozmowy do przodu. Na razie jedyne uzasadnienie dla tych rzekomyc
    > h zjawisk to filozofia Anity Lipnickiej ze "wszystko sie moze zdarzyć". Jezeli

    Znów domagasz się wyjaśnień . Nikt ich nie ma. Ale ich doświadczenie zmieniło moje postrzeganie świata. Tym mogę się tu podzielić.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • ninek04 31.03.16, 19:16
    >Znów domagasz się wyjaśnień . Nikt ich nie ma. Ale ich doświadczenie zmieniło moje postrzeganie świata. Tym mogę się tu podzielić.<

    To podziel się, i czy to przeżyte doświadczenie miało jakieś wymierne i policealne efekty, czy tylko mieściło się w sferze ogólnie pojętej "duchowości" i "mistycyzmu"?
  • ninek04 31.03.16, 23:10
    >policealne efekty, <
    policzalne
  • proteinowy 31.03.16, 23:53
    > >policealne efekty, <
    > policzalne

    Predicitve text jako źródło freudowskich wpadek...
    Taaak, policealne efekty to było to ;)
  • proteinowy 31.03.16, 08:44
    > A jako abstrakt? Czy jego pojawienie się w przeszł
    > ości stworzyło pewien potencjalny konstrukt, który może ponownie zaistnieć w św
    > iecie materialnym, ale na ten moment jest czystą abstrakcją?

    Jako abstrakt należy do kategorii "możliwy do zaistnienia". Przykład dobrze dobrany do sporu naturalistów z .. (nie wiem dokładnie do jakiej filozofii sie przyznaje Urqu).

    Cały spor sprowadza sie od wieków do tego zeby mieć świadomość ze pewne konfiguracje istnieją, inne moga zaistnieć a jeszcze inne - nie moga. Jasne nie zawsze wiadomo ktore sa ktore, ale niewiedza to nie bilet do Narnii, nie uprawomocnienie swojej ulubionej historii z dzieciństwa.
  • urquhart 31.03.16, 09:01
    rany do sporu naturalistów z .. (nie wiem dokładnie do jakiej filozofii sie prz
    > yznaje Urqu).

    Dlaczego potrzebujesz formalizowac poglądy do filozofii? Ja preferuje syntetyzm. Zamiast przyjąć ze każdą z filozofii jest dobrym opisem jakiegoś przypadku szczególnego?
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 31.03.16, 23:45
    > Dlaczego potrzebujesz formalizowac poglądy do filozofii? Ja preferuje syntetyzm
    > . Zamiast przyjąć ze każdą z filozofii jest dobrym opisem jakiegoś przypadku s
    > zczególnego?

    Bez formalizacji nie ma szans nie tylko na weryfikację ale często na komunikacje. Jest tylko ciepełko wrażenia, że mówi się o czymś naprawdę ważnym. Upaliłeś się kiedyś dobrym ziołem?

    Popatrz jak niedokładność opisu rzeczywistości (a właściwie nieznajomość pierwszego prawa Newtona) popchnęła Arystotelesa do pomysłu pierwszego poruszyciela, z którego ojcowie kościoła wystrugali poźniej dowód na istnienie Boga. Precyzja opisu pozwala dostrzec że Newton jest kompatybilny z Einsteinem ale nie z Arystotelesem (w tym względzie).

    Skoro już jesteśmy przy Arystotelesie: twierdził, że ilość zębów u mężczyzny jest inna niż u kobiety. Mimo, że był dwa razy żonaty nie przyszło mu do głowy policzyć tych zębów. Dasz radę przyłożyć syntetyzm do opinii Arystotelesa i współczesnej dentystyki?
  • sabat3 31.03.16, 23:57
    proteinowy napisał(a):

    > Skoro już jesteśmy przy Arystotelesie: twierdził, że ilość zębów u mężczyzny je
    > st inna niż u kobiety. Mimo, że był dwa razy żonaty nie przyszło mu do głowy po
    > liczyć tych zębów. Dasz radę przyłożyć syntetyzm do opinii Arystotelesa i współ
    > czesnej dentystyki?

    Ale w tamtych czasach mężczyzna na tyle częściej statystycznie dostawał w ryja, że mógł mieć słuszność z tymi zębami ;)
  • proteinowy 01.04.16, 00:12
    > Ale w tamtych czasach mężczyzna na tyle częściej statystycznie dostawał w ryja,
    > że mógł mieć słuszność z tymi zębami ;)

    Zwłaszcza filozof.
    Chyba że stoik albo cynik.
  • proteinowy 01.04.16, 00:15
    > > Ale w tamtych czasach mężczyzna na tyle częściej statystycznie dostawał w
    > ryja,
    > > że mógł mieć słuszność z tymi zębami ;)
    >
    > Zwłaszcza filozof.
    > Chyba że stoik albo cynik.

    Aaa zapomnialbym: on mówił, że kobiety mają mniej. Ale Twoja uwaga też się nadaje, biorąc pod uwagę prawa kobiet wtedy.
  • proteinowy 01.04.16, 00:02
    > Upaliłeś
    > się kiedyś dobrym ziołem?

    Żeby znowu nie wyszło napastliwie: nie mówię, że gadasz jak upalony, tylko chodzi mi o to wrażenie całkowitego zrozumienia Wszechświata jakie się ma czasem po dobrym skręcie.
  • urquhart 01.04.16, 11:11
    Też mi logiczna zmiana z pierwotnego poruszyciela na pierwotny wielki wybuch. :)
    Stworzyciela zamienili na Osobliwość...

    Dla mnie twoje podjęcie materialistyczne jest podobnie zabawne i infantylne, wierzysz że coś jest niemożliwe a jeżeli coś temu przeczy to stoją za tym szarlatani (często faktycznie stoją jak na czymś można zarobić) będziesz szukał przesłanek żeby wiarę do której jesteś przywiązany zracjonalizowac wewnętrznie.
    Jak jesteś zaś ciekawy świata to masz inspiracje żeby sam poszukać źródeł o które pytasz. W Planete+ Masz reguralnie rzetelne dokumenty ze szczegółami w poruszanym temacie.

    Zbytnie przywiązanie do sceptycyzmu i formalizm zabija kreatywność, to podstawy psychologii zarządzania zespołem.
    Pozdrawiam
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 11:32
    urquhart napisał:

    > Zbytnie przywiązanie do sceptycyzmu i formalizm zabija kreatywność

    To jest półprawda, a czasem wręcz nieprawda. Można łatwo podać przykłady, choćby ze sztuki, że te cechy nie muszą być ze sobą powiązane. Z jednej strony perfekcjonistyczny, akademicki lecz pozbawiony polotu orientalizm Gerome i innych neoklasyków, z drugiej chaotyczne i kreatywne malarstwo Kandinskiego, któremu jednak brakowało znajomości formy i rzemiosła.
    Gdzieś po środku masz Picassa i Dalego, którzy łączą mistrzostwo rzemiosła i znajomości formy z kreatywnością - i to oni zostają uznani przez historię za największych.
  • proteinowy 01.04.16, 13:48
    > Też mi logiczna zmiana z pierwotnego poruszyciela na pierwotny wielki wybuch.
    > :)
    > Stworzyciela zamienili na Osobliwość...

    Nie. Mam coraz mocniejsze przekonanie ze jednak nie czytasz uważnie tych teorii albo celowo je naginasz. Poruszyciela wywalił na zbity pysk Galileusz na krzywej wieży, a równania do trumny napisał Newton.

    Po drugie czujesz roznice miedzy "za horyzontem żyją smoki a pod woda - Kraken" a "nie wiadomo co jest za horyzontem i pod woda"? Nie mowie ze Krakenow nie ma, tylko ze na razie nikt nie pokazał zadnego.

    > Dla mnie twoje podjęcie materialistyczne jest podobnie zabawne i infantylne, wi
    > erzysz że coś jest niemożliwe a jeżeli coś temu przeczy to stoją za tym szarlat
    > ani (często faktycznie stoją jak na czymś można zarobić) będziesz szukał przesł
    > anek żeby wiarę do której jesteś przywiązany zracjonalizowac wewnętrznie.

    Projektujesz na mnie czyjeś inne uprzedzenia. Rzeczy przekraczające współczesne rozumienie swiata sa bardzo ciekawe i nie mogę sie doczekać kolejnych wieści z frontu ogólnej teorii wszystkiego. Nudne sa tylko te, ktore zostały juz setki razy zweryfikowane, ktore nie tyle wyjaśniają rzeczywistosc co eksploatują błędy w ludzkim oprogramowaniu.

    > Jak jesteś zaś ciekawy świata to masz inspiracje żeby sam poszukać źródeł o któ
    > re pytasz. W Planete+ Masz reguralnie rzetelne dokumenty ze szczegółami w porus
    > zanym temacie.

    A to juz jest nieuprzejmość i to gruba. Raz ze obowiązek przedstawienia podbudowy jest po stronie osoby wysuwającej tezę, nie odbiorcy. Dwa: Planete+ jako zródło wiedzy? Waść raczysz żartować.
  • sabat3 01.04.16, 15:07
    proteinowy napisał(a):

    > Nie. Mam coraz mocniejsze przekonanie ze jednak nie czytasz uważnie tych teorii
    > albo celowo je naginasz. Poruszyciela wywalił na zbity pysk Galileusz na krzyw
    > ej wieży, a równania do trumny napisał Newton.

    Odkrycia naukowe zmieniły zupełnie optykę patrzenia na tzw. początek istnienia wszechświata. Nam chłopski rozum podpowiada myślenie w kategoriach, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Wielki wybuch jest wybuchem tylko z nazwy, a rozpatrywany w czasie może być rozumiany bardziej jako granica funkcji w nieskończoności niż jakiś "poruszyciel". Przy gęstości dążącej do nieskończoności prędkość upływu czasu dąży do zera i ostatecznie cofając się w czasie nigdy nie zostaje osiągnięty punkt w którym czas przestaje płynąć a gęstość jest nieskończona. Jeśli czas zależy od obserwatora to nie ma sensu pytać o wiek wszechświata i początek jego istnienia, a raczej należy rozumieć te dane jako odległość od nas, czyli obserwatora, jakiegoś punktu w czasie.
    Fizyka relatywistyczna dała jasną odpowiedź, że wszelkie pytania które stawialiśmy sobie przez wieki mogą być po prostu bezsensowne i wynikać z ułomności naszego postrzegania świata. Nie było żadnego początku rozumianego jako punkt w czasie. W takim punkcie czas by nie płynął, więc nie można mówić o istnieniu. Poza czasem nie ma ciągów przyczynowo skutkowych, zatem nie jest potrzebny stwórca i poruszyciel.
    Z tego co usiłowałem zrozumieć z teorii hiperinflacji, wywnioskowałem, że fizyka postuluje istnienie jakiegoś punktu nieciągłości w zamierzchłej przeszłości, gdzie następuje skokowa zmiana oddziaływań między materią. Przedtem to już zupełnie nie sposób sobie wyobrazić co się działo. Smoki i baboki.
    Serio - za ciency na to jesteśmy, nie lepiej zająć się bardziej praktycznymi rozważaniami? Nie macie nieodpartego wrażenia, że jesteśmy na tym forum plemieniem pigmejów, usiłującym na podstawie obserwacji dżungli omawiać inżynieryjne rozwiązania występujące w rakietach balistycznych?
    Nie lepiej zapolować na słonia i rozkoszować się jego mięsem?
  • urquhart 01.04.16, 18:22
    > Serio - za ciency na to jesteśmy, nie lepiej zająć się bardziej praktycznymi ro
    > zważaniami? Nie macie nieodpartego wrażenia, że jesteśmy na tym forum plemienie
    > m pigmejów, usiłującym na podstawie obserwacji dżungli omawiać inżynieryjne roz
    > wiązania występujące w rakietach balistycznych?
    > Nie lepiej zapolować na słonia i rozkoszować się jego mięsem?

    O ile dobrze pamiętam potrzeba wiedzy, kreatywności, przeżyć duchowych to najwyższy poziom piramidy potrzeb Maslowa do którego nie każdą jednostka aspiruje i czuje.
    Twoją pierwsza sugestia jawi mi sie jasno jako postulat zatrzymania się na poziomie niżej, niezaspokojonej potrzeby poczucia wartości, szacunku, akceptacji w grupie ...

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 18:29
    urquhart napisał:

    > O ile dobrze pamiętam potrzeba wiedzy, kreatywności, przeżyć duchowych to najwy
    > ższy poziom piramidy potrzeb Maslowa do którego nie każdą jednostka aspiruje i
    > czuje.
    > Twoją pierwsza sugestia jawi mi sie jasno jako postulat zatrzymania się na pozi
    > omie niżej, niezaspokojonej potrzeby poczucia wartości, szacunku, akceptacji w
    > grupie ...

    Nie mamy aparatu matematycznego i nawet ułamka wiedzy potrzebnej do toczenia takich dyskusji.
    Taka metafora:
    Ty mówisz - "wsiadamy i jedziemy!"
    A my - obdarci, na bosaka, a dookoła pustynia Gobi.
    No to dochodzę do jedynego słusznego wniosku, że chyba dziś słoneczko przygrzało...
    Na czym kufa jedziemy? Na własnych kutasach?
  • urquhart 01.04.16, 15:38
    > Po drugie czujesz roznice miedzy "za horyzontem żyją smoki a pod woda - Kraken"
    > a "nie wiadomo co jest za horyzontem i pod woda"? Nie mowie ze Krakenow nie ma
    > , tylko ze na razie nikt nie pokazał zadnego.

    Może lepiej to podnieś do dziewiątej planety , którą wysmiewano jako legendy kultury Sumeru Niburu że nie może istnieć , a której wpływu i dziwnej orbity się dopiero co się dopatrzono?

    Ja uważam że wpływ na kulturę, wierzenia, religii, to jak skamieniałości śladów Twojego Krakena, być może z błędną interpretacją ale opisują jakiś praw element rzeczywistości, stąd synkretyzm

    > Projektujesz na mnie czyjeś inne uprzedzenia. Rzeczy przekraczające współczesne(...)> A to juz jest nieuprzejmość i to gruba. Raz ze obowiązek przedstawienia podbudo

    To ty projetujektujesz na mnie jakieś obowiązki, primo no nie mam tezy ani nie przywiązuje się do jakieś filozofii do której usilujesz mnie zaszufladkować, szukam najwyżej co łączy wszystko razem , secundo to ty masz tu silne emocje, a ja ciągnę Cię bo Cię lubię i szanuję ale nie znaczy to że podejmę jakąś oczekiwaną rywalizację sformalizowanej dyskusji bo to zbyt absorbujace i nie przeprowadzenia ze smartfona.

    Dałem ci na początku konkret: źródła projektu PEAL, ignorując go zdefiniwaleś się dla mnie w temacie ciekawości ze jesteś beliver co dla mnie ustawilo dalszy kierunek dyskusji
    Pozdrawiam (to co do intencji)
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 01.04.16, 17:49
    > To ty projetujektujesz na mnie jakieś obowiązki, primo no nie mam tezy ani nie
    > przywiązuje się do jakieś filozofii do której usilujesz mnie zaszufladkować,
    > szukam najwyżej co łączy wszystko razem , secundo to ty masz tu silne emocje,
    > a ja ciągnę Cię bo Cię lubię i szanuję ale nie znaczy to że podejmę jakąś oczek
    > iwaną rywalizację sformalizowanej dyskusji bo to zbyt absorbujace i nie przepro
    > wadzenia ze smartfona.

    W zasadzie masz racje.
    To jest forum towarzyskie.
    Pozdrawiam.
  • sabat3 01.04.16, 18:08
    proteinowy napisał(a):

    > W zasadzie masz racje.
    > To jest forum towarzyskie.
    > Pozdrawiam.

    No właśnie :)
    Tu jest jak w barze. Można pogadać o wszystkim i o niczym, pokłócić się, a nawet jakieś dupy wyrwać ;) Ale jak ktoś zaczyna tak na maksa zaciekle dyskutować, nieomal z pianą, to włącza mi się lekki świrochron. Wolę luźniejsze klimaty...
  • urquhart 01.04.16, 18:46
    > W zasadzie masz racje.
    > To jest forum towarzyskie.

    Może inaczej, towarzyskosc tu krystalizuje komplementarnosc naszych zainteresowań co do seksu .

    Dyskutować ze sceptycykiem W zagadnienie że pożądanie to jedynie dowód niedojrzalości jakoś też nie ma ochotników. :)

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 18:54
    urquhart napisał:

    > Dyskutować ze sceptycykiem W zagadnienie że pożądanie to jedynie dowód niedojrz
    > alości jakoś też nie ma ochotników. :)

    Podobnie jak z dwugłowym karłem upierającym się, że Księżyc jest zrobiony z ementalera.
    Dziwne!
  • sabat3 01.04.16, 18:02
    urquhart napisał:

    > Może lepiej to podnieś do dziewiątej planety , którą wysmiewano jako legendy ku
    > ltury Sumeru Niburu że nie może istnieć , a której wpływu i dziwnej orbity się
    > dopiero co się dopatrzono?

    Zniszczyłeś mi system. Nie wiem czy w tej sytuacji nie nałożyć sobie na głowę kubła na śmieci i zacząć wydawać dziwne i niepokojące dzwięki.
  • sabat3 02.04.16, 07:57
    sabat3 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Może lepiej to podnieś do dziewiątej planety , którą wysmiewano jako lege
    > ndy ku
    > > ltury Sumeru Niburu że nie może istnieć , a której wpływu i dziwnej orbit
    > y się
    > > dopiero co się dopatrzono?
    >
    > Zniszczyłeś mi system. Nie wiem czy w tej sytuacji nie nałożyć sobie na głowę k
    > ubła na śmieci i zacząć wydawać dziwne i niepokojące dzwięki.

    Żeby Cię dobić, bo zręcznie wycofałeś się milczeniem, a ja tego tak nie zostawię:

    Bełkot o planecie Nibiru spopularyzował niejaki Zecharia Sitchin, który jest postacią komediową, podobnie jak Erich von Daniken. Dyskutowanie z tezami głoszonymi przez tych panów jest po prostu poniżej godności rozsądnego człowieka, nie dlatego że nie mam otwartości na nowe teorie, ale dlatego, że manipulują oni tekstami źródłowymi w sposób kłamliwy, naginając historyczne teksty do swoich fantastycznych i kompletnie niespójnych teorii. Jeśli chcesz dywagować na tym poziomie, to zapraszam do Tworek, tam jest dużo osób o podobnym potencjale otwartości na świat przeżyć duchowych.

    Natomiast jeśli chodzi o postulowaną 9 planetę, to jest to pole do poważnych teorii naukowych od czasu odkrycia Neptuna i twierdzenie, że naukowcy to wyśmiewają i się tym nie zajmują jest całkowicie niezgodne z prawdą. Gdybym był trochę mniej oszczędny w słowach, nazwałbym to zwyczajnym kłamstwem.

    Nie dziwi to z resztą w Twoim wydaniu Urquhart. Głosisz teraz otwartość na nowe teorie i elastyczny umysł, ale fakty wskazują na coś przeciwnego.
    Chociażby Twoja działalność na forum. Od lat publikujesz jakieś teorie o męskich mózgach kobiet, wpływu długości palców na seksualność kobiety, ba - nawet wyglądu cipki na tenże. Niszczysz z uporem maniaka jakiś wyimaginowany wizerunek "wrażliwego mężczyzny", któremu kobiety nie chcą dawać przeciwstawiając mu twardego macho.

    I - nie zrozum mnie źle - nie twierdzę, że to co mówisz to nieprawda. Może jest w tym ziarno prawdy, może nawet więcej niż ziarno. Ale ta działalność zaprzecza temu, że masz otwarty i elastyczny umysł, bo to głosisz te tezy z uporem pijanego trzymającego się poręczy, nie dopuszczając z nimi jakiejkolwiek dyskusji i naginając obserwacje tak, by odpowiadały jedynie słusznej, postawionej przez Ciebie tezie.
    Jeśli mam być szczery to robisz to w sposób, który momentami odbieram jako rozgorączkowany i maniakalny, biegunowo wręcz odległy od otwartości i swobodnej dyskusji. Przez ostatnie kilka lat, które miałem przyjemność Cię obserwować w swoich poglądach na temat kobiecej seksualności nie ustąpiłeś nawet na piędź ziemi. Nawet przez moment. Sprawiasz wrażenie człowieka, który WIE LEPIEJ, a nie dyskutuje z zagadnieniem. Nazywasz to otwartością umysłu? Mam przeciwne zdanie.
  • zawle 02.04.16, 10:49
    sabat3 napisał: > I - nie zrozum mnie źle - nie twierdzę, że to co mówisz to nieprawda. Może jest
    > w tym ziarno prawdy, może nawet więcej niż ziarno. Ale ta działalność zaprzecz
    > a temu, że masz otwarty i elastyczny umysł, bo to głosisz te tezy z uporem pija
    > nego trzymającego się poręczy, nie dopuszczając z nimi jakiejkolwiek dyskusji i
    > naginając obserwacje tak, by odpowiadały jedynie słusznej, postawionej przez C
    > iebie tezie.
    > Jeśli mam być szczery to robisz to w sposób, który momentami odbieram jako rozg
    > orączkowany i maniakalny, biegunowo wręcz odległy od otwartości i swobodnej dys
    > kusji. Przez ostatnie kilka lat, które miałem przyjemność Cię obserwować w swoi
    > ch poglądach na temat kobiecej seksualności nie ustąpiłeś nawet na piędź ziemi.
    > Nawet przez moment. Sprawiasz wrażenie człowieka, który WIE LEPIEJ, a nie dysk
    > utuje z zagadnieniem. Nazywasz to otwartością umysłu? Mam przeciwne zdanie.

    Urgu pewne rzeczy wypiera...może własną wrażliwość? ;)
  • urquhart 02.04.16, 12:02
    > Bełkot o planecie Nibiru spopularyzował niejaki Zecharia Sitchin, który jest po
    > stacią komediową, podobnie jak Erich von Daniken.

    Kim jest ten Daniken na przykład? Nawróconym sceptykiem. Beliver który zmienia wektor o 180" Był naukowcem, typowym sceptykiem materialistycznym który zawziął się żeby kiedyś żeby walczyć z mitami i szalbierstwami a w konfrontacji z faktami wytworzył sobie racjonalizację opartą o swój aparat poznawczy że za wszystko co niewyjaśnione odpowiadają kosmici. To podobnie jak św Pawła przekonanene że to herezja która należy tępić mieczem i ogniem, zatrudnili do walki z chrześcijaństwem a jak bliżej zderzył sie z nadnaturalnymi zdarzeniami to stworzył praktycznie nową wizję i organizację chrześcijaństwa na świecie.
    Dlatego bedę twierdził nieprzerwanie że Sceptycyzmmaterializm tw naukowy to też jedynie wiara oparta o ignorancję cześć rzeczywistości, i do tego najbardziej wygodna.

    Nie rozwijam dyskusji o ezomezo bo bez pewnego bagażu doświadczeń do niczego nie prowadzi, a mnie też nie emocjonuje , podobnie muzyka klasyczna, to nie moja pasja ot pragmatycznie zdolności z którymi sie zetknąłem które zadziwiają ale trudno je przekazać czy wyjaśnić ale nie należy ignorować. Ludzie interesują czasem się nimi dopiero jak klasyczna nauka jest bezsilna i położy na nich kreskę .

    > Natomiast jeśli chodzi o postulowaną 9 planetę, to jest to pole do poważnych te
    > orii naukowych od czasu odkrycia Neptuna i twierdzenie, że naukowcy to wyśmiewa
    > ją i się tym nie zajmują jest całkowicie niezgodne z prawdą. Gdybym był trochę
    > mniej oszczędny w słowach, nazwałbym to zwyczajnym kłamstwem.

    Wyśmiewali, wyśmiewali, bo przywiązani byli do założenia że kolejna planeta musi mieć orbitę analogiczną do pozostałych.
    Stąd porównanie do Proteinowych bujdach i zabobonach o smokach i krakenach za horyzontem których nie ma do póki nikt ich nie udowodni uzasadnione.
    Pomijam całą narosłą narrację skąd Sumerowie 6 tys lat temu mogli o tym rozpisywać się na swoich tabliczkach ale teza że od Ananaki, dzinów, aniołów, czy kosmitów to jedynie przywiązanie do własnej konwencjonalnej kulturowej konwencji.
    To jedynie pewnia pokora wobec szukania tych ziaren prawdy, a nie przejmowania się prorokami co wykorzystując jakiś niewytłumaczalny konwencjonalnie fakty zjawiska roszczą sobie prawa do wyłacznego posiadania patentu na prawdę.
    Sprawa planety X jest rozwojowa .
    pl.sputniknews.com/swiat/20160121/1895026/planeta-9-kosmos-uklad-sloneczny.html
    Nie dziwi to z resztą w Twoim wydaniu Urquhart. Głosisz teraz otwartość na nowe
    > teorie i elastyczny umysł, ale fakty wskazują na coś przeciwnego.
    > Chociażby Twoja działalność na forum. Od lat publikujesz jakieś teorie o męskic
    > h mózgach kobiet, wpływu długości palców na seksualność kobiety, ba - nawet wyg
    > lądu cipki na tenże. Niszczysz z uporem maniaka jakiś wyimaginowany wizerunek "
    > wrażliwego mężczyzny", któremu kobiety nie chcą dawać przeciwstawiając mu tward
    > ego macho.

    Ile razy wracasz do tego. Odpowiedź się nie zmieniła. Ja wykorzystuje praktycznie z powodzeniem elementy teorii i bedę upierał sie że działają i to forum było dla mnie inspiracją kiedyś do rozwoju poszukiwań i refleksji, dzielę się i spłacam dług. Każdy może to sprawdzić szczegóły badań nad tym, wykorzystać albo się obrażać bo to niezgodne z jego światopoglądem i przekonaniami.

    Dla mnie jest doniosłe to że identycznie jak opisuje to Bidulph czy Bly zostałem wychowany w przekazie kulty zachodniej kwestionującym i deprecjonującym dawną męskość a gloryfikującym wrażliwość i dokładnie jak w ich ksiażkach mimo dobrych chęci okazało się to ślepą uliczką.
    Ja w odróżnieniu od Marka przyznaje się do fundamentalnej ewolucji (która trwa), zachowań , przekonań i poglądów która spowodowało że się udało zmienić siebie a w konsekwencji związek.
    Ale też że mam pracę ściśle techniczną, przyznaje że to główne pole do refleksji , szukania i doczytywania na poruszane tematy ale też do wewnętrznej samodefinicji - gdzie jestem i w jakim celu podążam.

    > a temu, że masz otwarty i elastyczny umysł, bo to głosisz te tezy z uporem pija
    > nego trzymającego się poręczy, nie dopuszczając z nimi jakiejkolwiek dyskusji i
    > naginając obserwacje tak, by odpowiadały jedynie słusznej, postawionej przez C
    > iebie tezie. (...) Nawet przez moment. Sprawiasz wrażenie człowieka, który WIE LEPIEJ

    Fakt. Często jest że to właśnie jest to przekodowanie, sam mam zakodowane podświadmości kulturowe fałszywe przekonania , które co z tego że logicznie coś wiem dowiedziałem się , jeśli podświadomie reaguję i mam zakodowane odwrotnie?
    Często dykutując z Wami dyskutuję z podświadomością, własnym gadzim umysłem (masz i swoje źdźbło prawdy w temacie Jaszczury!). Wtedy pewnie widać emocje.

    > Jeśli mam być szczery to robisz to w sposób, który momentami odbieram jako rozg
    > orączkowany i maniakalny, biegunowo wręcz odległy od otwartości i swobodnej dys
    > kusji.

    Mógłbym to powiedzieć o każdym weteranie tutaj. Moim zdaniem efekty ubocznie pasji w temacie a bez pasji kto wytrzymałby w tym gronie dłużej niż czas życia wątku o jakimś bieżącym problemie? :)
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"a
  • aandzia43 02.04.16, 12:36
    Ale co masz zakodowane gadzim umysłem? "Prawdy", w których wychowały cię te niedobre baby? No chyba raczej nie o to chodzi. Bo gorączkujesz się zajadle raczej o to, co świeżo (kilka lat) wyczytales i co jest dla ciebie prędzej Gralem, niż czymś ukonstytuowanym. Jednym słowem klocisz się jak nadgorliwy neofita (nadgorliwy - słowo klucz), nie jak ktoś mocno i już intuicyjnie osadzony w jakiejś wartości. Chyba, że czegoś nie zrozumiałam.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • urquhart 02.04.16, 15:15
    aandzia43 napisała:
    > Ale co masz zakodowane gadzim umysłem? "Prawdy", w których wychowały cię te nie
    > dobre baby? No chyba raczej nie o to chodzi. Bo gorączkujesz się zajadle raczej
    > o to, co świeżo (kilka lat) wyczytales i co jest dla ciebie prędzej Gralem, ni
    > ż czymś ukonstytuowanym. Jednym słowem klocisz się jak nadgorliwy neofita

    No właśnie co jest Gralem i pragmatycznym wyznacznikiem "prawdy" w temacie forum?
    Satysfakcjonujący związek z namiętnością, intymnością i zaangażowaniem i samorealizacja i brak frustracji seksualnej.
    I pozamiatane.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • aandzia43 02.04.16, 15:33
    Udajesz, że nie rozumiesz o co mi chodzi? Piszesz, że goraczkujesz się o coś zapisanego w tobie głęboko, czyli pewnie dawno temu (gadzi umysł), a tymczasem gorączkujesz się o odkrycia dla ciebie nowe. Więc nie z powodu odruchowych reakcji według starego kodu się zapedzas ;-) Tak dla sprostowania.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • urquhart 02.04.16, 17:30
    aandzia43 napisała:
    > Udajesz, że nie rozumiesz o co mi chodzi? Piszesz, że goraczkujesz się o coś za
    > pisanego w tobie głęboko, czyli pewnie dawno temu (gadzi umysł), a tymczasem go
    > rączkujesz się o odkrycia dla ciebie nowe. Więc nie z powodu odruchowych reakcj
    > i według starego kodu się zapedzas ;-) Tak dla sprostowania.

    Nie rozumiem może o co ci chodzi. Żyjąc według starego przekazu byłem sfustrowany i nieskuteczny jak dziecko zakończyło etap zakochania w zwiazku , od momentu zrozumienia dlaczego do momentu zmiany schematów reakcji minęło sporo czasu.
    Podsumowaniem o co mi chodzi i w czym forum było pomocne w temacie gadziego mózgu (subconscious mind) jest bardzo inspirujący dla mnie TED
    www.youtube.com/watch?v=IPSzngIZrzM
    Byc może mi się tylko tak wydaje, podaj swoją swoją interpetację.


    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • aandzia43 02.04.16, 21:51
    Ok, co innego nazwałeś swoim gadzim umysłem :-) Niech tak zostanie.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 02.04.16, 16:01
    W mojej ocenie znalezienie szczęścia. Jak nam mówi forum seks, samorealizacja, związek nie dla każdego jest krainą szczęścia.
  • sabat3 02.04.16, 13:16
    urquhart napisał:

    > Pomijam całą narosłą narrację skąd Sumerowie 6 tys lat temu mogli o tym rozpisy
    > wać się na swoich tabliczkach ale teza że od Ananaki, dzinów, aniołów, czy kosm
    > itów to jedynie przywiązanie do własnej konwencjonalnej kulturowej konwencji.

    Skupię się tylko na tym, bo uważam to za clue naszej dyskusji. Otóż - wedle mojej wiedzy najprawdopodobniej Sumerowie na swoich tabliczkach o niczym takim się nie rozpisywali.
    Mówię najprawdopodobniej, bo nie znam pisma starożytnych Sumerów, ale mogę opierać się na opiniach większości badaczy tych starożytnych tekstów, według których ta sławetna Nibiru to Jowisz lub Gwiazda Polarna. Nikt tam nie rozpisuje się o 12 planetach jak sugeruje Sitchin, gdyż Sumerowie przekazują informację jedynie o 5. Anunaki to boskie potomstwo boga Anu, kogoś - ja wiem - w stylu Zeusa w greckiej mitologii. Jak się z tym bliżej zapoznasz, to okaże się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
    Właśnie tak to wygląda w praktyce. Pojawia się w historii oszołom, który twierdzi, że gdzieś coś tam jest i na tej bazie buduje swoje fantastyczne teorie.
    Dawniej można było powiedzieć, że coś jest napisane w Biblii, bo chłopi byli niepiśmienni i nie byli w stanie sprawdzić, a sama Biblia była na indeksie ksiąg zakazanych do czytania osobom do tego niepowołanym. A nawet gdyby - to większość wierzyła na słowo, tak jak Ty.
    Teraz potrzeba tabliczek z pismem klinowym żeby uchodzić za guru, bo nikt z maluczkich nie będzie miał jak wziąć i sprawdzić.
    Jasne - ja teraz wierzę na słowo badaczom uniwersyteckim, a nie jakiemuś Sitchinowi. Każdy ma prawo wybierać w kogo wierzy :)

    Co do nauki - jest ona zbiorem hipotez opisujących rzeczywistość i na tej podstawie umożliwiających przewidywanie skutków naszych działań. Od prawd objawionych są księgi i religie. Dlatego nie ma co się jakoś specjalnie przywiązywać do stanu naszej wiedzy. Jako że jest ona jedynie zbiorem hipotez, to wiele z nich może zostać zastąpionych przez takie, które tłumaczą rzeczywistość lepiej i dokładniej. Tak jak teorie Einsteina zastąpiły teorie Newtona w mechanice, dokładniej tłumacząc rzeczywistość. Część teorii, które są słabo potwierdzone dowodami empirycznymi może całkowicie ulec zmianie, zostaną stworzone nowe modele lepiej korelujące z dowodami.
    Taka otwartość jest dość kusząca, ale niech nie prowadzi na manowce...
    Tam gdzie nasze hipotezy tłumaczą rzeczywistość w sposób bardzo precyzyjny i na ich podstawie można przewidzieć w sposób dokładny rozwój zdarzeń, to można zakładać, że nie odbiegają one w sposób znaczny od tego jak realnie zbudowany jest świat. Tak jak teorie Newtona bardzo dobrze (wystarczająco dobrze) tłumaczyły rzeczywistość w ówcześnie obserwowanych przez nas warunkach.
  • urquhart 02.04.16, 15:10
    > h ta sławetna Nibiru to Jowisz lub Gwiazda Polarna. Nikt tam nie rozpisuje się
    > o 12 planetach jak sugeruje Sitchin, gdyż Sumerowie przekazują informację jedyn
    > ie o 5. Anunaki to boskie potomstwo boga Anu, (...)
    > Teraz potrzeba tabliczek z pismem klinowym żeby uchodzić za guru, bo nikt z mal
    > uczkich nie będzie miał jak wziąć i sprawdzić.

    No ale chyba potrafisz sam wyszukać "planets sumerian" w google grafiki zdjęcie że jest 9 a nie cytować sceptyków z wikipedii ?
    Bo ja wysilam się żeby sprawdzać wyszukać źródła jak mnie coś interesuje, a tu wychodzi że ty nie i do tego projektujesz to na mnie.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 02.04.16, 17:53
    urquhart napisał:

    > No ale chyba potrafisz sam wyszukać "planets sumerian" w google grafiki zdjęcie
    > że jest 9 a nie cytować sceptyków z wikipedii ?
    > Bo ja wysilam się żeby sprawdzać wyszukać źródła jak mnie coś interesuje, a tu
    > wychodzi że ty nie i do tego projektujesz to na mnie.

    Nie wysilam się, jak włącza mi się bullshit detector. Nie znam też imion kucyków Pony, bóstw Papuasów ani nazwisk bohaterów Związku Radzieckiego. Nie interesuje mnie to i nie wysilam się by to sprawdzać i za tym gonić. Wygooglałem i to niby przedstawienie dziewięciu planet to według mnie symbol bogini Ishtar, akurat niedawno o tym czytałem i tam były bardzo podobne symbole.
    Dobra, żarty na bok. Nie czujesz jakie to jest po prostu głupie z tym Nibiru? Są jakieś granice zdrowego sceptycyzmu, rly...
  • proteinowy 02.04.16, 13:25
    > Stąd porównanie do Proteinowych bujdach i zabobonach o smokach i krakenach za
    > horyzontem których nie ma do póki nikt ich nie udowodni uzasadnione.

    Kłamiesz.

    Mówiłem 3 razy, mogę powtórzyć czwarty. Z braku danych na dany temat nie wynika:
    - ani że to coś jest,
    - ani że tego nie ma.
    Zwyczajnie: nie wiadomo.

    Jat trudne dla otwartego umysłu może być zrozumienie powyższego, kompletnie trywialnego, zdania? Wręcz tautologii.

    Otuliłeś się jakimś kaftanem narracji i przeciąłeś wszelkie więzy z resztą, przeszedłeś na tryb "pełne nadawanie" przy braku odbioru. Odmawiasz przedstawiania dowodów i uzasadnień. I grzech kardynalny: przeinaczasz cudze opinie (w tym przypadku: moją), tak żeby pasowały do wcześniej przyjętych założeń (w tym przypadku: nauka to forma wiary).

    Tak się nie robi w dyskusji jezeli chce się mieć zdrowe relacje z resztą.

    Nie mam ambicji przekoniania Cię do niczego, nawet do podawania racjonalnych uzasadnień tego co piszesz, ale nieprzekręcanie moich słów należy mi się jak psu buda. Tego się trzymaj. Grzecznie proszę.
  • urquhart 02.04.16, 14:58
    > Mówiłem 3 razy, mogę powtórzyć czwarty. Z braku danych na dany temat nie wynika
    > - ani że to coś jest,
    > - ani że tego nie ma.
    > Zwyczajnie: nie wiadomo.

    Wplotłeś do narracji smoki i krakeny za horyzontem z określoną intencją, emocjonalnie podkreślasz co o tym myślisz, bo twierdzenie o smokach i krakenach ośmieszają adwersarza.

    Ale popatrz tyranozaury i megalodony są już naukowe, tyle że są za horyzontem czasu nie przestrzeni.

    > dowodów i uzasadnień. I grzech kardynalny: przeinaczasz cudze opinie (w tym pr
    > zypadku: moją), tak żeby pasowały do wcześniej przyjętych założeń (w tym przypa
    > dku: nauka to forma wiary).

    Potraktuj to jako moją interpretację, ja ją uzasadniłem już a ty możesz się z nią nie zgadzać.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 02.04.16, 16:52
    > Wplotłeś do narracji smoki i krakeny za horyzontem z określoną intencją, emocjo
    > nalnie podkreślasz co o tym myślisz, bo twierdzenie o smokach i krakenach ośmie
    > szają adwersarza.

    Nie. Moja intencją było zwrócić Twoją uwagę, że nie każda niewiadoma jest tak samo (nie)prawdopodobna.

    > Ale popatrz tyranozaury i megalodony są już naukowe, tyle że są za horyzontem c
    > zasu nie przestrzeni.

    Dokładnie. Fenomen dobrze zdefiniowany, zaobserwowany, wyjaśniony w kategoriach relacji z resztą rzeczywistości znajduje się w domenie faktów. "Morzonki, że ktoś się ubrał w dzwonki" znajdują się w domenie "opowieści dziwnej treści".

    > Potraktuj to jako moją interpretację, ja ją uzasadniłem już a ty możesz się z n
    > ią nie zgadzać.

    Urqu, jakakolwiek szansa na dyskusje na temat obiektywnej rzeczywistości między nami wyparowała w momencie odmowy podania uzasadnień czy dowodów i odesłania mnie do Planete+. Nie mam z tym problemu. Na co dzień mam do czynienia z ludźmi, którzy bez mrugnięcia okiem faworyzyją księgi sprzed paru tys lat ponad rzetelne badania albo rozmawiają z Jezusem i dalej upierają się, że np Wszechświat ma 6 tys lat - i pije z nimi herbate, czasem wódkę.

    Jedyny biznes jaki nam został to odrobina szczerości i uprzejmości. W naszej rozmowie nie nazwałem nigdy nawet najbardziej idiotycznych pomysłów jako "na pewno nie istniejących". Zarzuciłeś mi to wielokrotnie, wielokrotnie Cię wyprostostowałem, nie chowaj się za interpretracjami tylko przeproś za nieporozumienie i zostań ze swoją wizją świata w pokoju.
  • urquhart 02.04.16, 18:26
    > Nie. Moja intencją było zwrócić Twoją uwagę, że nie każda niewiadoma jest tak s
    > amo (nie)prawdopodobna. (...)wielokrotnie Cię wyprostost
    > owałem, nie chowaj się za interpretracjami tylko przeproś

    Być może niesprawiedliwie odczytując emocje w tekście dokonałem projekcji na postawie dotychczasowych bezpłodnych starć ze sceptykami, tłumaczenia własnych doświadczeń, unikam tego. Miałem do czynienia z niewytłumaczalnymi zjawiskami bioenegoterapeutów, katolików buddystów, czy nawet ustawień Hellingera. Wrzucanie tego do worka błędy, przypadki plus oszustwo kłóci się z moim doświadczeniem życiowym. Rozumiem że przyznawanie sie do tego już poddaje w wątpliwość moją pozycje w dyskusji.

    Przechodząc na ścieżkę uprzejmości i szczerości Proteinowy zastanowiłem się jak to dla Ciebie sformalizować i do roboczej tezy grzecznie naszą konfrontację i widzę to tak:

    Niematerialna więź wymiaru świadomości wymaga pewnego nastawienia emocjonalnego, precyzyjnie pozytywnej intencji, empatii, dostrojenia się, wzajemnego rezonansu.
    Wtedy tworzą się mechanizmy przyczynowo skutkowe jak uzdrowienia czy komunikacja.
    Zdarzenia w tym innym wymiarze przekraczają nasze materialne ograniczenia czasu i odległości.

    Naukowy dzisiejszy warsztat wymaga dokładnie odwrotnych cech sceptycyzmu i obiektywizmu!

    Stąd podstawowa fundamentalna sprzeczność i kolizja, która owocuje tym że przed gronem sceptyków nawet uzdolnionym w tej materii osobom ezomezo nic nie wychodzi, albo powtarzają tak długo aż nie wyjdzie, wtedy są w stanie zmarginalizować to do przypadku.
    Jedynie badania więzi bliźniąt pod mri wychodzą bezwzględnie bo oni mają tą więź niejako automatyczną ale i tak nic to nie posuwa nauki, bo mechanizm jej nie pasuje do żadnej znanej teorii. Ludzie od teorii strun wyjaśniają że zrozumienie natury innych wymiarów nigdy nie będzie możliwe bo są dla nas pozazmysłowe, można spekulować jedynie o wpływach na siebie i możliwych interakcjach czy rzutowaniu.

    Mobilizacja do sformalizowania dzięki tej dyskusji też była cenna.

    Pozdr.
  • urquhart 30.03.16, 15:56
    > Zanim wymęczysz choć jedna definicje, ktora nie jest kolista i nie odnosi sie d
    > o kompletnie niesprawdzalnych rzeczy usłyszysz ze:

    No i po co Proteinowy te erystyczne zabiegi?
    Dałem ci dwa konkretnie jaskrawe przykłady konsekwencji najlepiej udokumentowanych badań PEARL w Priceton i badań nad telepatia bliźniąt które zignorowałes i się nie odniosleś więc nie kontynuuje dyskusji bo mnie inspiruje ciekawość a nie rywalizacja dla rywalizacji forma I poza.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • proteinowy 30.03.16, 21:10
    > No i po co Proteinowy te erystyczne zabiegi?
    > Dałem ci dwa konkretnie jaskrawe przykłady konsekwencji najlepiej udokumentowan
    > ych badań PEARL w Priceton i badań nad telepatia bliźniąt które zignorowałes i
    > się nie odniosleś więc nie kontynuuje dyskusji bo mnie inspiruje ciekawość a ni
    > e rywalizacja dla rywalizacji forma I poza.

    Zacznijmy od konca. Zarzut erystyki nas nigdzie nie zaprowadzi. Odluzmy go na bok albo uściślij ktory dokładnie chwyt jest Ci nie w smak i popracujemy nad szczegółami.

    Patrzę na to co napisałem do Ciebie i widze, ze nalezą Ci sie przeprosiny za złośliwości. To nie jest sposób na rozmowę, przepraszam. Zarzut pozerstwa pewnie słuszny, spróbuj sie wznieś ponadto.

    Do rzeczy: do badań nad telepatia i jej podobnymi odniosłem sie juz, ale krótko. Powtórzę: z tego co piszesz wynika ze jakies badania sa robione, wiec skąd zarzut ignorowania przez system? Jezeli wyniki zostaną potwierdzone przez rzetelna metodę, mechanizm "jak i dlaczego" znaleziony to Noble sie sypną jak gruszki.

    Teraz: czemu jestem sceptykiem w dziedzinie skrótów przez rzeczywistość? Confirmation bias. Chciejstwo. Od telepatii do duszy, od duszy do bez-fizycznej (a zatem bezbolesnej) egzystencji. Nirwany, koła samsary, zmartwychwstania, 72 dziewice i metrowy kutas - worek ze starymi trickami nagle nabiera wagi i powagi. I to jest jądro problemu: za duzo ludzi chce zeby to była prawda, bo sie boi gąbki z mózgu, raka dupy albo zatkanej żyłki.

    Od wieków (od zawsze?) ten temat jest wałkowany i jak do tej pory nie został potwierdzony, za to znaleziono morze wariatów i oszustów. Czy z tego wynika ze zjawisko nie istnieje? Nie wynika. Ale czy większość z nas ma czas wałkować ten temat, co chwile od nowa dając darmowa prasę kolejnym wariatom czy oszustom? Nie.

    Rodzące sie AI, inżynieria kodu genetycznego, fale grawitacyjne, ciemna energia / materia, znalezienie jakiejs metody na weryfikacje istnienia strun, czy czytanie interpretacji powstań narodowych jest w jakiś sposób interesujące. Telepatia - tyle co metody na wygranie w totolotka.
  • urquhart 31.03.16, 07:23
    > Patrzę na to co napisałem do Ciebie i widze, ze nalezą Ci sie przeprosiny za zł
    > ośliwości. To nie jest sposób na rozmowę, przepraszam. Zarzut pozerstwa pewnie
    > słuszny, spróbuj sie wznieś ponadto. (...)
    > Rodzące sie AI, inżynieria kodu genetycznego, fale grawitacyjne, ciemna energia
    > / materia, znalezienie jakiejs metody na weryfikacje istnienia strun, czy czyt
    > anie interpretacji powstań narodowych jest w jakiś sposób interesujące. Telepat
    > ia - tyle co metody na wygranie w totolotka.

    Doceniam, wyjaśniłem obok jak wygląda moje podejście co dla mnie łączy spójnie jedno z drugim.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • woxilo 08.04.16, 06:02
    druginudziarz 23.03.16, 21:48
    urquhart napisał:

    > "Są ludzie o niskich skłonnościach seksualnych ( ci skupiają swoją uwagę na war
    > gach sromowych ,waginie ) .
    > Są ludzie bardziej dojrzali i ci skuojają swoją uwagę na wargach górnych - usta
    > ch .
    > Na końcu znajdują się ludzie na najwyższym poziomie dojrzałości duchowej/osobis
    > tej , ci skupiają uwagę na twarzy i duszy /wnętrzu partnera / ki ,to Androgyni
    > o cechach psychicznych kobieco-męskich ,dla których seks nie jest taki ważny "
    >
    > Przeczytałem taką post-Augustiańską myśl by woxilo i ktoś się z tym zgadza że p
    > ożądanie i polaryzacja wywołana silną fizyczną typizacją płciową jest dowodem n
    > iedojrzałości ?

    A tu nie chodzi o to, że sublimacja jest dostępna tylko dla osób o wyższych kompetencjach intelektualnych?

    Nie ,Nie o Intelekt ,IQ tu chodzi ,lecz o poziom dojrzałości psychiczno-logicznej ,wewnętrznego Poziomu rozwoju duchowego -umysłowego / rozwoju świadomości duchowej /połączenia z Boską Jaźnią : 1) zdolność do transcendencji

    2) zdolność do przekraczania granic fizyczności

    3) zdolność odczuwania jedności życia i nawiązywania łączności z ludzkością, której nic nie może zagrozić, nawet śmierć

    4) umiejętność doświadczenia podwyższonych stanów świadomości w tym:

    a) świadomość istnienia rzeczywistości ostatecznej, przyjmującej formę jedności, w której zanikają wszelkie bariery, zaś wszelkie obiekty włączone zostają w tę całość

    b) doświadczanie społecznych i psychologicznych korzyści związanych z osiąganiem tych stanów

    5) umiejętność nadawania świętości codziennym wydarzeniom, relacjom z innymi, obowiązkom

    6) umiejętność wykorzystywania zasobów duchowych do rozwiązywania codziennych problemów

    pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_duchowa ,SQ czyli Spirytual Quity .
  • woxilo 08.04.16, 06:33
    Typologia kompetencji emocjonalnych[edytuj]
    Do inteligencji emocjonalnej zalicza się trzy główne grupy kompetencji[4][5][6]:

    Kompetencje psychologiczne (relacje z samym sobą)

    Samoświadomość: umiejętność rozpoznawania własnych stanów emocjonalnych, wiedza o własnych uczuciach, wartościach, preferencjach, możliwościach i ocenach intuicyjnych, czyli świadomość emocjonalna.
    Samoocena: poczucie własnej wartości, wiara we własne siły, świadomość swoich możliwości, umiejętności oraz swoich ograniczeń; umiejętność doświadczania własnej osoby niezależnie od sądów innych ludzi.
    Samokontrola lub Samoregulacja: zdolność świadomego reagowania na bodźce zewnętrzne i kontrolowania własnych stanów emocjonalnych; umiejętność radzenia sobie ze stresem, kształtowania własnych emocji zgodnie z samym sobą, z własnymi normami, zasadami oraz wyznawanymi wartościami.
    Kompetencje społeczne (relacje z innymi)

    Empatia: umiejętność doświadczania stanów emocjonalnych innych, uświadamianie sobie uczuć, potrzeb i wartości wyznawanych przez innych, czyli rozumienie innych, wrażliwość na odczucia innych; postawa nastawiona na pomaganie i wspieranie innych osób; zdolność odczuwania i rozumienia relacji społecznych.
    Asertywność: posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie, otwarte wyrażanie emocji, postaw oraz wyznawanych wartości w granicach nie naruszających praw i psychicznego terytorium innych osób; zdolność obrony własnych praw w sytuacjach społecznych bez naruszania praw innych osób do ich obrony.
    Perswazja: umiejętność wzbudzania u innych pożądanych zachowań i reakcji, czyli wpływania na innych; umiejętność pozyskiwania innych na rzecz porozumienia, zdolność łagodzenia konfliktów.
    Przywództwo: zdolność tworzenia wizji i pobudzania ludzkiej motywacji do jej realizacji; zdolność zjednywania sobie zwolenników.
    Współpraca: zdolność tworzenia więzi i współdziałania z innymi, umiejętność pracy w grupie na rzecz osiągania wspólnych celów, umiejętność zespołowego wykonywania zadań i wspólnego rozwiązywania problemów.
    Kompetencje prakseologiczne (inaczej kompetencje działania ? nasz stosunek do zadań, wyzwań i działań)

    Motywacja: własne zaangażowanie, skłonności emocjonalne, które prowadzą do nowych celów lub ułatwiają ich osiągnięcie, czyli dążenie do osiągnięć, inicjatywa i optymizm.
    Zdolności adaptacyjne: umiejętność panowania nad swoimi stanami wewnętrznymi; zdolność radzenia sobie w zmieniającym się środowisku, elastyczność w dostosowywaniu się do zmian w otoczeniu, zdolność działania i podejmowania decyzji pod wpływem stresu.
    Sumienność: zdolność przyjmowania odpowiedzialności za zadania i ich wykonywanie; umiejętność czerpania zadowolenia z wykonywanych obowiązków; konsekwencja w działaniu, w zgodzie z przyjętymi przez siebie standardami.

    pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_emocjonalna
  • midnight_lightning 26.03.16, 22:21
    Kobiety są rasistkami, i dzielą facetów na: bandziorów do seksu, miłych misiów do utrzymywania i do innych celów np, przyjaźń.

    Jak działa ich pociąg do bandytów widać po ostatnich wydarzeniach, karma jednak działa.


  • urquhart 27.03.16, 11:46
    W temacie wątku to kultywowanie takich przekonań leży u podłoża ambiwalentnych syndromów madonny i ladacznicy u mężczyzn czy tam rycerza i rozpustnika u kobiet.
    Co do norm i sublimacji, to wystarczyłaby zasada że nie należy krzywdzić i ranić innych, ale do tego trzeba wrażliwości żeby to dostrzec.

    Co do zaś odrzucania zmysłowości jako niedojrzałej i przyziemnej :
    Nie znaczy to, że porzucając seks dostąpisz boskości. Człowiek, który znalazł diamenty, rzuca kamienie, które niósł, ale odwrotna sytuacja nie jest prawdą. Możesz wyrzucić kamienie, ale nie znaczy to, że dostaniesz coś od nich większego.




    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • zawle 27.03.16, 11:49
    urquhart napisał:
    > Co do norm i sublimacji, to wystarczyłaby zasada że nie należy krzywdzić i rani
    > ć innych, ale do tego trzeba wrażliwości żeby to dostrzec.

    Co dostrzec? Zasadę czy fakt że się kogoś krzywdzi?
  • sabat3 27.03.16, 13:01
    A jak inni krzywdza - nadstawic drugi policzek? :)
  • sabat3 27.03.16, 12:32
    Nie nalezy krzywdzic innych, ale gdybys chcial w pelni wcielic rzecz w zycie to wyladowalbys na krzyzu, razem z Jezusem.
  • urquhart 27.03.16, 14:05
    sabat3 napisał:

    > Nie nalezy krzywdzic innych, ale gdybys chcial w pelni wcielic rzecz w zycie to
    > wyladowalbys na krzyzu, razem z Jezusem.

    Jak tenże Jezus odpowiadał na podobne pytania co do norm i zasad? Że są dwa przykazania miłości z których dopiero wypływają wszystkie inne. Jak to szło: kochaj bliźniego (w oryginalne ziomka, współplemieńca) jak siebie samego.
    Czyli primo najpierw musisz kochać i szanować sam siebie, co implikuje że nadstawiać policzka możesz jeżeli za tym stoi wyższy cel, a nie bezwarunkowo bo to stoi w sprzeczności z szacunkiem i miłością do samego siebie.
    Nawet Dalajlama naucza że olbrzymim zagrożeniem dla buddysty jest nieumiejętność odróżnienia i mylenie współczucia od głupiej naiwności i dawania się wykorzystywać .
    Secundo musisz odnosić się z miłością i dbać o dobrostan do osób za które jesteś odpowiedzialny, rodzinę i szerzej współplemieńców, dziś poniekąd więzią taką jest naród.
    Zaś Lewicowy świątopogląd wraz jest przecież nową pseudoreligią z utopijnymi dogmatami, równouprawnienia, mająca nowych kapłanów, która głosi dokładnie odwrotne paradygmaty, że dbanie o współplemieńców to rasizm, ksenofobia, największe zło i zagrożenie i nie wahają sie poświecić bezpieczeństwa współplemieńców żeby wcielać ją w życie.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • zawle 27.03.16, 14:55
    urquhart napisał:
    > Jak tenże Jezus odpowiadał na podobne pytania co do norm i zasad? Że są dwa prz
    > ykazania miłości z których dopiero wypływają wszystkie inne. Jak to szło: kocha
    > j bliźniego (w oryginalne ziomka, współplemieńca) jak siebie samego.

    Niestety drugie wypływa z pierwszego. Więc ...dawaj bliźniemu to, co jemu jest potrzebne w prawdziwym rozwoju ( ku Bogu).

    > Czyli primo najpierw musisz kochać i szanować sam siebie, co implikuje że nadst
    > awiać policzka możesz jeżeli za tym stoi wyższy cel, a nie bezwarunkowo bo to s
    > toi w sprzeczności z szacunkiem i miłością do samego siebie.

    Czyli najpierw samemu robić dobrze, dążyć do ideału, dwa wspierać w tym innych. Nadstawiać policzek to znosić przeciwności i przeszkody na tej drodze.

    > Nawet Dalajlama naucza że olbrzymim zagrożeniem dla buddysty jest nieumiejętnoś
    > ć odróżnienia i mylenie współczucia od głupiej naiwności i dawania się wykorzys
    > tywać .

    Pewnie kolejne wcielenie jest coraz bardziej wkurwione tych Chinolami, ciągłość śwaidomości, te sprawy;)

    > Secundo musisz odnosić się z miłością i dbać o dobrostan do osób za które jeste
    > ś odpowiedzialny, rodzinę i szerzej współplemieńców, dziś poniekąd więzią taką
    > jest naród.

    Aleś pojechał;) Co prawda Bóg od dawna stosuje odpowiedzialność zbiorową, ale bez jaj;)

    > Zaś Lewicowy świątopogląd wraz jest przecież nową pseudoreligią z utopijnymi do
    > gmatami, równouprawnienia, mająca nowych kapłanów, która głosi dokładnie odwrot
    > ne paradygmaty, że dbanie o współplemieńców to rasizm, ksenofobia, największe z
    > ło i zagrożenie i nie wahają sie poświecić bezpieczeństwa współplemieńców żeby
    > wcielać ją w życie.

    Ten lewicowy pogląd wyrósł na bazie naszego chrześcijaństwa i wstydu za zbrodnie dokonane w czasie II wojny światowej.
  • urquhart 27.03.16, 17:12
    zawle napisała:
    > Niestety drugie wypływa z pierwszego... potrzebne w prawdziwym rozwoju ( ku Bogu).

    Pierwsze przykazanie szło: ""Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem". Piszę o tym obok Proteinowemu, że w Princeton dokonują badań w zdumiewającym wpływie na rzeczywistość ludzi którzy jednoczą się w jakiejś intencji, masz jak na dłoni piszą o podporządkowaniu intencji świadomości i umysłowi. A serce czym jest w tej narracji? Obiektywnie to najsilniejszy z nadajników pola elektomagnetycznego w człowieku (szybki przepływ krwi generuje pole), przy czym sygnał jest skorelowany z emocjami i ludzie synchronizują stany emocjonalne pod jego wpływem. Pojęcie Boga jest niczym innym niż wykorzystaniem tego wpływu dla wzajemnego dobrostanu i współodczuwania, ogólnie dobra i miłości.
    Bo jak łatwo wyobrazić jeszcze łatwiej wzbudzić złą intencję z podobnymi konsekwencjami: lęk, nienawiść, zawiść, zazdrość...

    , ale b
    > ez jaj;)

    Pomyśl, w czasach braku systemów alimentacyjnych, opiekuńczych czy emerytalnych, wspólnota plemienna była empatycznym wyrazem świadomości zbiorowej, poza oczywiście rodziną, wspierała słabszych, i do dziś tak działają wspólnoty pierwotne w dżungli.
    Wiec to coś więcej niż wezwanie do życzliwości, to wezwanie do współodpowiedzialności za współplemieńców.
    Ale nie można przecież mylić współczucia z naiwnością (jak choćby teraz z zalewem Europy emigrantów ekonomicznych)

    > Ten lewicowy pogląd wyrósł na bazie chrześcijaństwa i wstydu za zbrodni

    Ha, kto jest więc beneficjentem tego pozornego szaleństwa?
    Dalej nie jestem w stanie połączyć tego z lewackim zaślepieniem Środy że lepiej dać 500 na emigrantów bo Polacy pieniądze przepiją.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • zawle 27.03.16, 17:30
    urquhart napisał:

    > zawle napisała:
    > > Niestety drugie wypływa z pierwszego... potrzebne w prawdziwym rozwoju (
    > ku Bogu).
    >
    > Pierwsze przykazanie szło: ""Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim serce
    > m, całą swoją duszą i całym swoim umysłem". Piszę o tym obok Proteinowemu, że w
    > Princeton dokonują badań w zdumiewającym wpływie na rzeczywistość ludzi którzy
    > jednoczą się w jakiejś intencji, masz jak na dłoni piszą o podporządkowaniu in
    > tencji świadomości i umysłowi. A serce czym jest w tej narracji? Obiektywnie to
    > najsilniejszy z nadajników pola elektomagnetycznego w człowieku (szybki przepł
    > yw krwi generuje pole), przy czym sygnał jest skorelowany z emocjami i ludzie s
    > ynchronizują stany emocjonalne pod jego wpływem. Pojęcie Boga jest niczym innym
    > niż wykorzystaniem tego wpływu dla wzajemnego dobrostanu i współodczuwania, og
    > ólnie dobra i miłości.
    > Bo jak łatwo wyobrazić jeszcze łatwiej wzbudzić złą intencję z podobnymi konsek
    > wencjami: lęk, nienawiść, zawiść, zazdrość...

    Nie znam gościa. Wiem co o tym piszą ludzie. I wiem jak to wykorzystują. I sądzę że to rzekome przykazanie miłości z pistoletem przy skroni ( męki piekielne, plagi) wykorzystywane jest do obleśnych i chujowych działań. W imię tego pierwszego. W zgodzie z tym drugim.

    > Pomyśl, w czasach braku systemów alimentacyjnych, opiekuńczych czy emerytalnych
    > , wspólnota plemienna była empatycznym wyrazem świadomości zbiorowej, poza oczy
    > wiście rodziną, wspierała słabszych, i do dziś tak działają wspólnoty pierwotne
    > w dżungli.

    Albo i nie wspierała.

    > Wiec to coś więcej niż wezwanie do życzliwości, to wezwanie do współodpowiedzia
    > lności za współplemieńców.
    > Ale nie można przecież mylić współczucia z naiwnością (jak choćby teraz z zale
    > wem Europy emigrantów ekonomicznych)

    To temat rzeka. Chyba nie chce mi się dzisiaj wchodzić w nią. Dla Ciebie to taki prosty temat? Na serio? Emigranci won i tyle?

    > Ha, kto jest więc beneficjentem tego pozornego szaleństwa?
    > Dalej nie jestem w stanie połączyć tego z lewackim zaślepieniem Środy że lepiej
    > dać 500 na emigrantów bo Polacy pieniądze przepiją.

    Większość ludzi to idioci. Zwłaszcza Ci którym się wydaje że wiedzą.
  • urquhart 27.03.16, 18:09
    zawle napisała:
    > I wiem jak to wykorzystują. I sądz
    > ę że to rzekome przykazanie miłości z pistoletem przy skroni ( męki piekielne,
    > plagi) wykorzystywane jest do obleśnych i chujowych działań.

    Sądzę że szczególnie Polacy sąsiadując parę wieków z Państwem Krzyżackim nauczyli się dobrze, że obwieszenie się krzyżami i autorytetem religijnych symboli nie gwarantuje wcale dobrych intencji, i że po to chrześcijanin ma sumienie i wolną wole żeby ich używać :)
    I jak przyszły czasy inkwizycji i wojen religijnych to dobrze z tej wiedzy skorzystali ignorując religijnych inspiratorów prześladowań w odróżnieniu do reszty Europy.
    To nasze narodowe dziedzictwo o którym warto przypominać i czerpać także dzisiaj.

    > Albo i nie wspierała.

    Plemiona i narody które nie potrafiły wytworzyć poczucia wspólnoty przestały istnieć po ustaniu doraźnego interesu który je scalał (lub uciskał).

    > i prosty temat? Na serio? Emigranci won i tyle?

    No, nie jest prosty. Przyjmować bezwarunkowo i płacić socjal przeciwstawia się jedynie opcji Won i tyle. Pierwsze jest nieodpowiedzialne wobec własnych współplemieńców, drugie wobec ludzi jakimi są uchodźcy. No ale co da doraźna jakakolwiek działanie ze skutkami jeżeli nawet nie mówi się uczciwie o przyczynach zjawiska?

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 27.03.16, 15:57
    "Musisz"? Nie, nie musze.
    Wlasciwie, to nawet po zaakceptowaniu faktu istnienia moralnego zla i dobra, wciaz zachodze w glowe, dlaczego wlasciwie mialbym wybierac dobro? Jesli mam przekonanie graniczace z pewnoscia, ze po smierci czeka mnie "wlasciwie to nic", nie znajduje zadnego rozsadnego powodu, dla ktorego mialbym postepowac w sposob, ktory przynosi mi przykrosci, tylko dlatego, ze jest to szeroko pojete "moralne dobro". W dodatku obserwacja wskazuje mi, ze zdecydowana wiekszosc wspolplemiencow wybiera zlo zawsze wtedy, kiedy korzysci zdaja sie przewazac nad kosztami. Ludzie raczej kieruja sie zasada dazenia do przyjemnosci i unikania kary, niz tocza dlugie wewnetrzne diatryby nad moralnym osadem swojego postepowania. I zeby bylo smieszniej, to czesto gesto bardzo im z tym dobrze.
    Wiec pytam - po co???
  • urquhart 27.03.16, 17:27
    sabat3 napisał:
    > Ludzie raczej kieruja sie zasada dazenia do przyjemnosci i unikania kary, niz
    > tocza dlugie wewnetrzne diatryby nad moralnym osadem swojego postepowania. I ze
    > by bylo smieszniej, to czesto gesto bardzo im z tym dobrze.
    > Wiec pytam - po co???

    No i rozumiem dlaczego z powodu takiego jak twój mędrkowania buddyści trudzili się bezskutecznie wprowadzając skomplikowane pojęcia karmy, praw przyczyny i skutku, a tymczasem skuteczniejsze były przykazy kawa na ławę dla narodu wybranego:
    nie jedz wieprzowiny - bo jak obrazisz Boga cię ukarze (bez wchodzenia w szczegóły o włośnicy)
    oczyszczaj się, myj się - bez szczegółach o zarazkach
    i tam dalej te 10 przykazań które obrażały Boga, które było na swoje czasy rewolucyjne :)

    Zasadniczo dziś pisze się w psychologii że gadzi umysł czyli iinaczej podświadomość nie rozróżnia emocji które masz wobec siebe od emocji które masz wobec innych i reaguje tak samo neuroprzekaźnikami. W skrócie nie możesz dobrze się czuć i być szczęśliwy pielegnując złe uczucia i krzywdząc innych (potrzebna jest pogarda). No chyba że jesteś pozbawionym neuronów lustrzanym psychopatą lub masz inną wadę mózgu.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 27.03.16, 17:40
    Jestem psychopata-ateista :)
    To teraz pokaz mi powod, dla ktorego jak Kali ukrasc krowa to zle. No poza tym oczywistym przypadkiem, kiedy Kali dac sie zlapac ;)
  • zawle 27.03.16, 17:55
    Gdyby Kali nie był idiotą ewentualne załapanie brałby pod uwagę. I zasadę wzajemności też;)
  • sabat3 27.03.16, 18:06
    zawle napisała:

    > Gdyby Kali nie był idiotą ewentualne załapanie brałby pod uwagę. I zasadę wzaje
    > mności też;)

    Oczywiscie. I to jest w rzeczywistosci glowna przyczyna, dla ktorej ludzie sie powstrzymuja przed czynieniem zla. Takie jest moje zdanie. To nie moralnosc decyduje, ale swoiste zarzadzanie ryzykiem.
  • zawle 27.03.16, 18:10
    A Ty mówisz o sobie, czy o innych sabat?
  • sabat3 27.03.16, 18:50
    zawle napisała:

    > A Ty mówisz o sobie, czy o innych sabat?

    A co to ja jestem jakis inny niz wszyscy? Generalnie mowie, ale rzecz jasna i mnie to dotyczy.
  • urquhart 27.03.16, 18:16
    sabat3 napisał:
    > Oczywiscie. I to jest w rzeczywistosci glowna przyczyna, dla ktorej ludzie sie
    > powstrzymuja przed czynieniem zla. Takie jest moje zdanie. To nie moralnosc dec
    > yduje, ale swoiste zarzadzanie ryzykiem.

    Są ludzie i ludziska. Ale jako naród nie przetrwalibyśmy bez ludzi myślących ponad własny interes ryzykujących często beznadziejnie swoje życie za ideę niepodległości czy innego wspólnego dobra.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • wont2 28.03.16, 11:40
    urquhart napisał:

    > Są ludzie i ludziska. Ale jako naród nie przetrwalibyśmy bez ludzi myślących po
    > nad własny interes ryzykujących często beznadziejnie swoje życie za ideę niepod
    > ległości czy innego wspólnego dobra.
    ----------
    A jaki naród w nowożytnej Europie nie przetrwał? Oprócz średniowiecznych Prusów i innych pogan. Nawet Słowacy czy Białorusini przetrwali chociaż nigdy nie mieli nawet własnego państwa i trudno ich posądzać o bohaterstwo. A Białorusinów dodatkowo trudno nawet posądzać o bycie narodem. Nawet taki "naród" jak słowiańscy Macedończycy. Luksemburczycy, kilkusettysięczny naród pomiędzy takimi potęgami jak Francja i Niemcy też przetrwali. Szkoci i Irlandczycy, choć całkowicie zanglicyzowani też. Fakt, że Polska w swojej historii odzyskiwała niepodległość nie było zasługą ludzi ryzykujących życie, tylko korzystnego okienka w geopolityce, z którego zresztą korzystał cały region (1918 i 1989). Jak się okienko zamknęło, tak jak w XVIII wieku, jak w latach 30-tych czy jak chyba niestety teraz, to choćby skały srały i mury pękały nic nie zrobimy. To znaczy możemy spróbować być silnym gospodarczo i militarnie państwem i liczyć na słabość Rosji, która jak historia uczy pulsuje od potęgi do smuty, ale jakoś nam to nigdy nie wychodziło i nie wychodzi (w XVI wieku byliśmy tylko silni słabością naszych sąsiadów ale i tak nie potrafiliśmy tego zdyskontować).

    Ludzie ryzykujący życie (najczęściej cudze życie) w okresie kiedy okienko pozostawało zamknięte - powstanie listopadowe, styczniowe, warszawskie powodowali tylko śmierć i zniszczenia substancji materialnej. Jedyne dwa udane powstania - śląskie i wielkopolskie oraz wojna z bolszewikami zakończyły się sukcesem, bo wybuchy w okresie otwartego okienka, kiedy Niemcy i Rosja były słabe jak nigdy dotąd a my korzystaliśmy z politycznego i militarnego wsparcia ówczesnej potęgi - Francji, która wspierała nas oczywiście nie z sympatii do rodaków Marii Walewskiej tylko z powodu realizowania swojego interesu narodowego. Tak samo Wielka Brytania, która nas wtedy nie popierała, nie robiła tego dlatego, że jest wredna i nas nie lubi, tylko miała wówczas inny interes narodowy.

    Myślę, że narodowe mity są sprawą piękną ale wtedy kiedy służą one celowi wyższemu - wypełnianiu deficytów w narodowym charakterze. A chyba wszyscy wiemy, że bezmyślne bohaterstwo to nie jest to czego nam brakuje w naszym narodowym charakterze. A na pewno za dużo w nim przekonania o własnej wyjątkowości.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 28.03.16, 19:20
    wont2 napisał:
    > A jaki naród w nowożytnej Europie nie przetrwał? Oprócz średniowiecznych Prusów
    > i innych pogan. Nawet Słowacy czy Białorusini przetrwali chociaż nigdy nie mie

    Strasznie ta twoja uproszczona wizja lewicowo postmodernistyczna. Nie uwzględnia zasady dziś wykorzystywanej szeroko strategiach że strata boli bardziej niż gratyfikuje zysk. Więc nie jest ważne jest jedynie taktyczne zwycięstwo powstania, co także ważny strategicznie koszt jego zdławienia, który procentuje w przyszłości.
    pl.wikipedia.org/wiki/Niech%C4%99%C4%87_do_straty
    Co do innych narodów proszę, właśnie zanika odrębność miłującego pokój narodu Tybetańskiego a w historii w bezpośredniej okolicy mógłbym wymienić Łużyczan, Wielkomorawian, Wiślan, Wenetów, Logobardów. Davis poświęcił temu tematowi ciekawą ksiązkę "Zaginione królestwa", a w książkach o Polsce dużo miejsca poświeca politycznym i strategicznym konsekwencjom wielkich polskich przegranych które kosztem zniechęciły Mongołów, Rosjan a potem Stalina do większego zaangażowania i ingerencji. Gdyby nie powstanie styczniowe w Wersalu nie było by dyskusji że bez uporządkowania kwestii Polski i Bałkanów Europa nigdy nie zazna spokoju. O zmianie planów Stalina co do Polski po Powstaniu Warszawskim (zmarginalizowanie PKWN i Wasilewskiej) też Davis sporo pisze.
    Temat Białorusinów jest ciekawy, narodowo przecież to Wielkie Księstowo Litewskie które wywalczyło sobie niezależność w bitwie pod Grunwaldem, Słowacja zaś wraz z Czechami jedzie na najokrutniejszej wojnie religijnej Europy, niezależności i dumy jaką wywalczyli sobie husyci rozbijając w pył wszystkie wysłane przeciw nim krucjaty, upokarzając i osłabiając na lata Cesarstwo i Kościół Katolicki co przecież dobrze wiesz jako fan Sapkowskiego.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • wont2 28.03.16, 20:34
    Urqu, napisałem "A jaki naród w nowożytnej Europie nie przetrwał? Oprócz średniowiecznych Prusów i innych pogan."

    Na co ty mi o Tybetańczykach, Łużyczanach, Wielkomorawianach, Wiślanach, Wenetach, Longobardach. Dobrze że oszczędziłeś Piktów, Brytów, Franków, Wandalów, Daków, Sarmatów, Kartagińczyków, Fenicjan, Sumerów, Babilończyków i Hetytów.

    Być może moja wizja jest uproszczona i lewicowo postmodernistyczna, ale na przykład moja wizja w przeciwieństwie do Twojej wizji, skomplikowanej, nie zalicza Tybetańczyków do Europejczyków. Łużyczan nie uważa za naród tylko grupę etniczną. Nie uważa, że istniało coś takiego jak naród Wielkomorawian (państwo tak ale naród?). Ani Wiślan - to plemię, które stało się częścią narodu Polaków. Wenetów nie zalicza do czasów nowożytnych. Longobardów też nie uważa za naród tylko germańskie plemię, którego poza tym nikt nie wyrżnął, tylko po podbiciu wyższej cywilizacyjnie Italii chłopcy pokojowo rozpłynęli się w miejscowym etnosie.

    Davisa polecam czytać trochę bardziej krytycznie, bo niestety pan ma tendencję pisania (vide powstanie warszawskie, które notabene piszemy małą a nie wielką literą) tego czego publika od niego oczekuje. No chociażby jego twierdzenie, że powstanie warszawskie miało szansę. Nie miało żadnej szansy, z czego zdawano sobie sprawę w momencie podejmowania decyzji o jego wybuchu, skazując tym samym naszą stolicę i jej mieszkańców na zagładę. Co zresztą bardzo ułatwiło późniejszą komunizację Polski. Było więc nie tylko zbrodnią ale i głupotą. Ale przyznaję, mój umysł nie ogarnia skomplikowanych, nielewicowych i niepostmodernistycznych wizji w których na śmierć wydaje się swoją stolicę licząc na to, że poruszy to jakąś strunę w duszy największego ówczesnego zbrodniarza. No i rzeczywiście - masz rację pisząc, że strata boli bardziej niż gratyfikuje zysk. Myślę, że powinniśmy w przyszłości o tym pamiętać. Tym bardziej kiedy zysk iluzoryczny a strata wymierna. Z olbrzymią chęcią poznam też źródło tego rewolucyjnego poglądu, że Europa Środkowa zawdzięcza swoją niepodległość po I wojnie światowej powstaniu styczniowemu, które miało miejsce pół wieku wcześniej. Ówcześni Europejczycy mieli doskonałą pamięć!

    Co tam dalej... Nic nie wiem też o tym, żeby Wielkie Księstwo Litewskie wywalczyło sobie niezależność po bitwie pod Grunwaldem. Niezależność od kogo? Paradoksalnie, można powiedzieć, że długoterminową konsekwencją Grunwaldu i wzrostu pozycji międzynarodowej Polski a także atrakcyjności naszego ówczesnego modelu społecznego było spolonizowanie litewskich i rusińskich elit. Więc raczej utrudniło to a nie wsparło powstawanie na tych terenach świadomości narodowej.

    Co do Czechów to mylisz powstanie husytów z wojną trzydziestoletnią, która miała miejsce dwa wieki później. No i to jest dobry argument na poparcie mojej tezy, że w nowożytnej Europie chrześcijańskie narody nie ginęły - w wyniku przegranej wojny cała czeska szlachta, mieszczaństwo uległy zniemczeniu. Czesi stali się narodem wyłącznie chłopów. I mimo to, przez trzysta lat, nie zniknęli. A ty mi, że bez idiotycznych, bezsensownych powstań, które były skazane na porażkę już w momencie wybuchu i które pociągały za sobą tylko śmierć, zniszczenia, wywózki i dalsze represje, naród polski by wyginął. Słowo daję, tak nisko nas cenisz?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 28.03.16, 21:09
    Tutaj w sprawie seksu i narodu. Zobaczcie, jak liczebność naszego narodu wzrosła w XIX wieku. To nie dzięki powstaniom, a dzięki seksowi i polskim kobietom, które rodziły na potęgę nie zostaliśmy wchłonięci przez zaborców,. Z niewielomilionowego narodu, przed I WS liczyliśmy już ponad 20 milionów i dzięki temu się udało.
    Tak wiec to seks w małżeństwie, może ułomny, i niekoniecznie satysfakcjonujący pozwolił na odzyskanie i obronienie niepodległości.
  • urquhart 28.03.16, 21:10
    wont2 napisał:
    > ów nie zalicza do czasów nowożytnych. Longobardów też nie uważa za naród tylko
    > germańskie plemię, którego poza tym nikt nie wyrżnął, tylko po podbiciu wyższej
    > cywilizacyjnie Italii chłopcy pokojowo rozpłynęli się w miejscowym etnosie.

    Sam chyba nie dostrzegasz ironii w tym co napisałeś :)
    Zasadniczo nam też bez etosu i wzorców heroizmu sprawy narodowej groziło że pokojowo rozpłyniemy się w miejscowym etnosie miedzy Łabą, Dunajem a Dnieprem.

    > powstanie warszawskie miało szansę. Nie miało żadnej szansy, z czego zdawano so
    > bie sprawę w momencie podejmowania decyzji o jego wybuchu, skazując tym samym

    Podobnie jak Listopadowe i Styczniowe. Zapominasz o takim choćby drobiazgu że w Powstaniu brali udział żołnierze z Wołyńskiej dywizji AK, którzy uciekli obławie co widzieli na własne oczy jak Armia Czerwona pakuje do wagonów wszystkich AKowców i innych związanych z polskim podziemiem i wysyłała automatycznie masowo na Syberię i nikt sie o nich nie upomniał. Po Powstaniu Warszawskim to było już niemożliwe, a dotychczasowe automatyczne oskarżenia w współpracę z Niemcami i faszyzm absurdalne. A potomkowie tych co przeżyli to powstanie do dziś są istotni w polityce.
    Bo to poniekąd fakt, żeby przedłożyć altruistycznie sprawę narodową, interesu następców ponad własny koniunkturalny interes i doraźną korzyść trzeba być przecież szaleńcem. A do tego rasistą i ksenofobem. :)


    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • wont2 28.03.16, 21:51
    urquhart napisał:

    > Sam chyba nie dostrzegasz ironii w tym co napisałeś :)
    > Zasadniczo nam też bez etosu i wzorców heroizmu sprawy narodowej groziło że pok
    > ojowo rozpłyniemy się w miejscowym etnosie miedzy Łabą, Dunajem a Dnieprem.
    --------
    No jakoś nie dostrzegam. I nie widzę analogii do Polski. Gdzie ty widzisz zagrożenie rozpłynięcia się Polaków? I dlaczego akurat między Łabą, Dunajem a Dnieprem? Podobnie jak Longobardowie przestali istnieć Frankowie - germańskie plemię, które podbiło Galię roztopiło się wśród stojącego na cywilizacyjnie wyższym poziomie romańskiego etnosu. W jakim etnosie mieliby roztopić się Polacy? Paradoksem podczas zaborów było to, że przysyłani na polskie tereny niemieccy czy austriaccy urzędnicy często się polonizowali.

    Co do etosu i wzorców heroizmu sprawy narodowej. Etosu w wyznawcach etosu jakoś mało, za to dużo patosu. A wzorce heroizmu sprawy narodowej są liczne, zwycięskie (Kłuszyn dajmy na to). Po cholerę dawać się zabijać w niepotrzebnych, skazanych na klęskę powstaniach? No weź mi to wytłumacz, bo mój lewacki mózg tego nie pojmuje.


    > > powstanie warszawskie miało szansę. Nie miało żadnej szansy, z czego zdaw
    > ano so
    > > bie sprawę w momencie podejmowania decyzji o jego wybuchu, skazując tym s
    > amym
    >
    > Podobnie jak Listopadowe i Styczniowe. Zapominasz o takim choćby drobiazgu że w
    > Powstaniu brali udział żołnierze z Wołyńskiej dywizji AK, którzy uciekli obław
    > ie co widzieli na własne oczy jak Armia Czerwona pakuje do wagonów wszystkich A
    > Kowców i innych związanych z polskim podziemiem i wysyłała automatycznie masowo
    > na Syberię i nikt sie o nich nie upomniał. Po Powstaniu Warszawskim to było ju
    > ż niemożliwe, a dotychczasowe automatyczne oskarżenia w współpracę z Niemcami i
    > faszyzm absurdalne. A potomkowie tych co przeżyli to powstanie do dziś są isto
    > tni w polityce.
    -------
    A czy ja mam coś do żołnierzy wołyńskiej dywizji AK? Czy do zwykłych powstańców? Zrobili co do nich należało. Tyle, że to nie oni są od podejmowania strategicznych decyzji o tym czy, gdzie i kiedy walczyć. I naprawdę uważasz, że śmierć stolicy i kilkaset tysięcy trupów są ceną jaką warto było zapłacić? A co z potomkami tych co nie przeżyli powstania?


    > Bo to poniekąd fakt, żeby przedłożyć altruistycznie sprawę narodową, interesu n
    > astępców ponad własny koniunkturalny interes i doraźną korzyść trzeba być przec
    > ież szaleńcem. A do tego rasistą i ksenofobem. :)
    ------
    Nie wiem co masz na myśli. Mi chodzi o to, żeby przed przedłożeniem altruistycznie sprawy narodowej, interesu następców ponad własny koniunkturalny interes i doraźną korzyść - pomyśleć o konsekwencjach, dokonać rachunku możliwych zysków i strat.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 28.03.16, 21:58
    Lubię takie rozmowy..fajnie byłoby tego posłuchać na żywo z piwkiem w ręku. Ale byście mi się wydawali seksowni:))
  • wont2 28.03.16, 22:21
    zawle napisała:

    > Lubię takie rozmowy..fajnie byłoby tego posłuchać na żywo z piwkiem w ręku. Ale
    > byście mi się wydawali seksowni:))
    -------
    No i co z tego, że wydawalibyśmy się seksowni? Byśmy się szybko najebali, pośpiewali (czyli podarli mordę) i poszli spać. Seksu by z tego dla ciebie nie było.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 28.03.16, 22:25
    każdy czego innego pragnie wont. Najczęściej tego czego mu brakuje;))
  • wont2 28.03.16, 22:31
    zawle napisała:

    > każdy czego innego pragnie wont. Najczęściej tego czego mu brakuje;))
    -------
    Skoro tak, to przemyśl zamianę forum Brak seksu na forum Historia ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 29.03.16, 03:55
    wont2 napisał:
    > Skoro tak, to przemyśl zamianę forum Brak seksu na forum Historia ;)

    Żle odczytałeś moje potrzeby wont...
  • urquhart 29.03.16, 07:03
    zawle napisała:
    > Żle odczytałeś moje potrzeby wont...

    Kiedyś będąc w Empiku przyjrzałem się scenie jak na dziale komiksy nastolatka o wyglądzie szarej myszki trzymając komiks zza niego i zza dużych okularów bacznie przyglądała się nastolatkom facetom całkowiecie pochłoniętm przeglądniem komiksów wyraźnie przyglądała się którego by zagadać. Komiksy ją mało interesowały raczej, ale strategię miała moim zdaniem doskonałą :)

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 29.03.16, 07:42
    urquhart napisał:

    > Kiedyś będąc w Empiku przyjrzałem się scenie jak na dziale komiksy nastolatka o
    > wyglądzie szarej myszki trzymając komiks zza niego i zza dużych okularów baczn
    > ie przyglądała się nastolatkom facetom całkowiecie pochłoniętm przeglądniem kom
    > iksów wyraźnie przyglądała się którego by zagadać. Komiksy ją mało interesowały
    > raczej, ale strategię miała moim zdaniem doskonałą :)

    Jakby byla starsza, to bym powiedzial, ze dobry klimat na ruchanie zycia :)
    A tak, to troche niezrecznie, bo nie wiem jak bardzo nastolatka :)
  • aandzia43 29.03.16, 09:48
    Kilka tygodni temu pewien pan udawał, że wie coś na temat książki, o której wspomnialam. To była akurat drobna skucha, ale podsumowując całokształt działań i wydarzeń jego strategię oceniam jako trafioną ;-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 29.03.16, 11:15
    urquhart napisał:
    > Kiedyś będąc w Empiku przyjrzałem się scenie jak na dziale komiksy nastolatka o
    > wyglądzie szarej myszki trzymając komiks zza niego i zza dużych okularów baczn
    > ie przyglądała się nastolatkom facetom całkowiecie pochłoniętm przeglądniem kom
    > iksów wyraźnie przyglądała się którego by zagadać. Komiksy ją mało interesowały
    > raczej, ale strategię miała moim zdaniem doskonałą :)

    Twoja też jest niczego sobie urgu:))
  • proteinowy 29.03.16, 11:43
    >
    > Kiedyś będąc w Empiku przyjrzałem się scenie jak na dziale komiksy nastolatka o
    > wyglądzie szarej myszki trzymając komiks zza niego i zza dużych okularów baczn
    > ie przyglądała się nastolatkom facetom całkowiecie pochłoniętm przeglądniem kom
    > iksów wyraźnie przyglądała się którego by zagadać. Komiksy ją mało interesowały
    > raczej, ale strategię miała moim zdaniem doskonałą :)
    >

    Juz niedługo jakiś szczęściarz przekona sie ze komiksy sa niedojrzałe.
  • sabat3 29.03.16, 14:58
    proteinowy napisał(a):

    > Juz niedługo jakiś szczęściarz przekona sie ze komiksy sa niedojrzałe.

    W zamian lizania paluchow przy zmianie kartki w ulubionym komiksie dostanie do wylizania calkiem niezly kawalek cipki. Zycie to sztuka podejmowania wyborow.
    Chyba ze lizanie cipki jest niedojrzale, to ja przepraszam... (Kawalu o gasce Balbince tez nie opowiem)
  • proteinowy 29.03.16, 16:39
    > W zamian lizania paluchow przy zmianie kartki w ulubionym komiksie dostanie do
    > wylizania calkiem niezly kawalek cipki. Zycie to sztuka podejmowania wyborow.

    A co sie stało z "kolekcjonowanie komiksów jest ok i kolekcjonowanie torebek jest tez ok"? Rzeczywiście propagujesz wybór: polizać cipkę w zamian zaparcie sie siebie?
  • sabat3 29.03.16, 16:48
    proteinowy napisał(a):

    > A co sie stało z "kolekcjonowanie komiksów jest ok i kolekcjonowanie torebek je
    > st tez ok"? Rzeczywiście propagujesz wybór: polizać cipkę w zamian zaparcie sie
    > siebie?

    Wręcz przeciwnie. Wszystko zależy czy odpowiedź płynąca z wnętrza to "wolę komiksy" czy "wolę cipkę". Ja nie twierdzę, że wyboru nie ma. Tylko on czasem jest... wykluczający się wzajemnie. Trzeba podjąć decyzję.
  • proteinowy 29.03.16, 17:17
    > Wręcz przeciwnie. Wszystko zależy czy odpowiedź płynąca z wnętrza to "wolę komi
    > ksy" czy "wolę cipkę". Ja nie twierdzę, że wyboru nie ma. Tylko on czasem jest.
    > .. wykluczający się wzajemnie. Trzeba podjąć decyzję.

    Jezeli na horyzoncie pojawia sie dziewusia (chłopczyk) ktora każe wybierać miedzy soba i komiksami trzeba powiedziec "nie" zeby nie przegapić takiej ktora nie stawia ultimatow. Na Comiconach (Aikido, zjazdach filatelistów, koderow, podglądaczy ptaszków, ...) uczestnicy powinni byc szczególnie uczuleni na szare myszki lookajace na uczestników zamiast na komiksy. Potem na BSWM usłyszą: ślepy byłeś? Kupiłeś osła, jezdzij na ośle.
  • sabat3 29.03.16, 17:29
    proteinowy napisał(a):

    > uczestnicy powinni byc szczególnie uczuleni na szare mysz
    > ki lookajace na uczestników zamiast na komiksy. Potem na BSWM usłyszą: ślepy by
    > łeś? Kupiłeś osła, jezdzij na ośle.

    E, jeśli dziewczyna woli komiks zamiast mnie to chyba bym się zaczął zastanawiać czy właśnie nie startuje do jakiejś szklanej góry, co wychłodnieje szybciej niż Grenlandia po średniowieczu...
    Zauważ, że jeśli dziewczynie zależy na Tobie, to będzie gotowa zapłacić większą cenę w postaci akceptacji Twojej niezależności. Jeśli dla kobiety jesteś atrakcyjny, to wtedy i Ty dyktujesz warunki. Swoje. Jeśli nie jesteś - dostosowujesz się do jej żądań albo spadasz.
  • proteinowy 29.03.16, 20:13
    > E, jeśli dziewczyna woli komiks zamiast mnie to chyba bym się zaczął zastanawia
    > ć [...]
    > Jeśli dla kobiety jesteś atrak
    > cyjny, to wtedy i Ty dyktujesz warunki. Swoje. Jeśli nie jesteś - dostosowujesz
    > się do jej żądań albo spadasz.

    "Woli", "dyktuje", "żądań" i "spadasz".
    To nie jest język zwiazku, nie ma bata.
  • wont2 29.03.16, 21:26
    sabat3 napisał:

    > E, jeśli dziewczyna woli komiks zamiast mnie to chyba bym się zaczął zastanawia
    > ć czy właśnie nie startuje do jakiejś szklanej góry, co wychłodnieje szybciej n
    > iż Grenlandia po średniowieczu...
    --------
    Pewnie się tylko droczysz z proteinowym i stąd te koszałki-opałki :) No bo jeśli masz jakąś pasję, jakieś hobby, albo, żeby mnie zaraz nudziarz nie zarzucił pytaniami co rozumiem pod pojęciem pasji i hobby, po prostu jakąś czynność którą uwielbiasz wykonywać - czytanie komiksów na przykład. I na jakimś komiksowym konwencie poznajesz laskę, która podziela tą twoją pasję. Czytacie sobie komiksy przed seksem, po seksie i w trakcie seksu (oralnego). Jeździcie na komiksowe zloty. Wasze mieszkanie wytapetowaliście komiksami. No, generalnie komiksy to jest dla was coś bardzo ważnego. No i po urodzeniu dziecka sytuacja się diametralnie zmienia. Wiadomo, że dziecko wymaga czasu, uwagi, pieniędzy etc. ale twoja żona zupełnie odcina się od świata komiksów, przestaje ją to interesować w ogóle. I zaczyna ci suszyć głowę, że komiksy to są głupoty i że powinieneś przestać tracić czas, energię i pieniądze i skupić się na rodzinie. Nie czułbyś się oszukany? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 29.03.16, 21:43
    wont2 napisał:

    > Nie czułbyś się oszukany? :)

    Trochę. Ale nie lubię kłócić się o pierdoły, dlatego z najnowszego Comicona wysłałbym jej smska, że w sumie to chyba ma rację :)
  • wont2 29.03.16, 21:51
    sabat3 napisał:

    > Trochę. Ale nie lubię kłócić się o pierdoły, dlatego z najnowszego Comicona wys
    > łałbym jej smska, że w sumie to chyba ma rację :)
    ----------
    A nie uczciwiej byłoby urżnąć sobie jaja i wysłać je żonie kurierem? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 29.03.16, 22:17
    wont2 napisał:

    > A nie uczciwiej byłoby urżnąć sobie jaja i wysłać je żonie kurierem? :)

    Uczciwiej, ale mniej przyjemnie. Mam słabość, jestem sybarytą :)
  • marek.zak1 29.03.16, 21:52
    wont2 napisał:
    No i po urodzeniu dziecka sytuacja się diametralnie zmienia. Wiadomo, że dziecko wymaga czasu, uwagi, pieniędzy etc. ale twoja żona zupełnie odcina się od świata komiksów, przestaje ją to interesować w ogóle. I zaczyna ci suszyć głowę, że komiksy to są głupoty i że powinieneś przestać tracić czas, energię i pieniądze i skupić się na rodzinie. Nie czułbyś się oszukany? :).
    =====================================================
    Pojecie ,,suszenie głowy" przez małżonkę jest mi całkowicie obce. A jeszcze nie rozumiem, dlaczego po urodzeniu dziecka sytuacja ma się zmienić i do tego radykalnie. To jest jakiś zbiór prawd i zasad pantoflarza, mających udowodnić, ze małżeństwo i dziecko to jest jakaś niewola i seria nieszczęść. Wont, tak nie jest.
    >
  • urquhart 29.03.16, 22:27
    marek.zak1 napisał:
    > Pojecie ,,suszenie głowy" przez małżonkę jest mi całkowicie obce. A jeszcze nie
    > rozumiem, dlaczego po urodzeniu dziecka sytuacja ma się zmienić i do tego rady
    > kalnie. To jest jakiś zbiór prawd i zasad pantoflarza, mających udowodnić, ze
    > małżeństwo i dziecko to jest jakaś niewola i seria nieszczęść. Wont, tak nie j
    > est.

    Otóż w tym temacie Marek stanę za wontem , stanowczo jesteś zatwardziałym ignorantem, że nie trafia któryś raz do ciebie jakie dramatyczne zmiany w kobiecym mózgu robi burza neuroprzekaźników po urodzeniu dziecka. Pierwszy z brzegu opis:
    zwierciadlo.pl/parenting/bede-mama/narodziny-matki-jak-sie-zmienia-mozg-kobiety-podczas-ciazy-i-porodu
    W temacie rywalizacji pasji z dzieckiem to wyszukiwarka forum działa po zmianach do kitu, więc w jednym zdaniu przypomnę historię z gołebiami jak moja teściowa najpierw zachwycała się gołebnikiem, po urodzeniu sie córki, suszyła głowę tęściowi że zajmuje się gołebiami a nie dzieckiem, a na koniec ugotowała mu rosół ze wszystkich rasowych gołębi co było końcem mąłzeństwa. Z drugą zaś żoną która wspierała teścia przy gołębniku miał kolejne dziecko i dorobił się harmonii zrobił miedzy innymi na ptakach ozdobnych pieniądze , nagrody i uznanie, ku utrapieniu pierwszej która utrzymywała że to urodzony nieudacznik i łajza.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • marek.zak1 29.03.16, 22:45
    urquhart napisał:


    > > est.
    >
    > Otóż w tym temacie Marek stanę za wontem , stanowczo jesteś zatwardziałym ignorantem, że nie trafia któryś raz do ciebie jakie dramatyczne zmiany w kobiecym mózgu robi burza neuroprzekaźników po urodzeniu dziecka.
    ------------------------------------------------
    Moja żona urodziła trójkę i żadnej zmiany w naszej relacji nie zauważyłem. Nie było lekko, ale zawsze chodziliśmy do kina, teatru, na koncerty i imprezy, a ja grałem w tenisa kilka razy w tygodniu.


    Z drugą zaś żoną która wspierała teścia przy gołębniku miał kolejne dziecko i dorobił się harmonii zrobił miedzy innymi na ptakach ozdobnych pieniądze , nagrody i uznanie, ku utrapieniu pierwszej która utrzymywała że to urodzony nieudacznik i łajza.
    -----------------------------------------
    No wiec sam przyznajesz, że podejście drugiej żony było dobre i skuteczne. Moja jest jak ta druga. Zawsze mnie wspierała.

    >
  • proteinowy 30.03.16, 01:51
    > Pewnie się tylko droczysz z proteinowym i stąd te koszałki-opałki :) No bo jeśl
    > i masz jakąś pasję, jakieś hobby, albo, żeby mnie zaraz nudziarz nie zarzucił p
    > ytaniami co rozumiem pod pojęciem pasji i hobby, po prostu jakąś czynność którą
    > uwielbiasz wykonywać - czytanie komiksów na przykład. I na jakimś komiksowym k
    > onwencie poznajesz laskę, która podziela tą twoją pasję. Czytacie sobie komiksy
    > przed seksem, po seksie i w trakcie seksu (oralnego). Jeździcie na komiksowe z
    > loty. Wasze mieszkanie wytapetowaliście komiksami. No, generalnie komiksy to je
    > st dla was coś bardzo ważnego. No i po urodzeniu dziecka sytuacja się diametral
    > nie zmienia. Wiadomo, że dziecko wymaga czasu, uwagi, pieniędzy etc. ale twoja
    > żona zupełnie odcina się od świata komiksów, przestaje ją to interesować w ogól
    > e. I zaczyna ci suszyć głowę, że komiksy to są głupoty i że powinieneś przestać
    > tracić czas, energię i pieniądze i skupić się na rodzinie. Nie czułbyś się osz
    > ukany? :)

    Dziecko jako ogranicznik komiksów jest OK. Dziecko rozpierdala życie do spalonej ziemi, trudno żeby matka brała na siebie cały problem.

    Ja mowie tylko, ze jak jesteś nerdem i coś lubisz, przy tym masz ciagle wybór to trzymaj się z daleka od farbowanych lisic bo tych komiksów pozbędziesz się grubo przed pierwszym dzieckiem.

    Jak nie ma dookoła takich, co dzielą hobby autentycznie (albo chociaż mają jakiś swój kawałek życia i ambicji), to lepiej zostać samemu. Nie zgadzam się z Sabatem, z farbowanymi lisicami nigdy nie ma fajnego seksu. Super seks z farbowanymi lisicami jest jak z drugie przyjście Pana Jezusa - jest tuż za horyzontem.

    Oczywiście łatwo się takie spostrzeżenia pana Henia pisze na starość, jak już ostatni "gołąb" oskubany i wrzucony do hipotecznej "zupy". Trudniej takie proste rzeczy zobaczyć jak się jest zielonym idiotą z nosem w komiksach.
  • urquhart 30.03.16, 07:44
    proteinowy napisał(a):
    > Dziecko jako ogranicznik komiksów jest OK. Dziecko rozpierdala życie do spalone
    > j ziemi, trudno żeby matka brała na siebie cały problem.

    I tak i nie, osobie z nerwicą natręctw nigdy nie wytłumaczysz że jest już wystarczająco posprzątane jak jej zachowanie determinuje prolaktyna. I to problem tsunami neuroprzekaźników które wywołuje dziecko.

    Zaryzykuje generalizację że kobiety o kobiecym mózgu zmieniają swój świat o 180" pod wpływem neuroprzekaźników przy dziecku i tego samego oczekują od partnera (postulat faceta "drugiej matki"), a te o nieliczne męskie czy androgyniczne postępują bardziej pragmatycznie i logicznie i kultura przekonania światopogląd może ten schemat wzmacniać ale nie determinować.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • marek.zak1 30.03.16, 08:49
    urquhart napisał:

    > Zaryzykuje generalizację że kobiety o kobiecym mózgu zmieniają swój świat o 180 " pod wpływem neuroprzekaźników przy dziecku i tego samego oczekują od partnera (postulat faceta "drugiej matki"), a te o nieliczne męskie czy androgyniczne postępują bardziej pragmatycznie i logicznie i kultura przekonania światopogląd może ten schemat wzmacniać ale nie determinować.
    ----------------------------------------------------------------------------
    Skonsultowałem przy śniadaniu z żoną. Urodzenie dziecka jest nowa sytuacja, wyzwanie, est obawa o coś maleńkiego, ale o żadnej zmianie w mózgu o 180o nie ma mowy. Podobnie przy drugim i trzecim dziecku.


  • proteinowy 30.03.16, 09:25
    > Skonsultowałem przy śniadaniu z żoną. Urodzenie dziecka jest nowa sytuacja, wyz
    > wanie, est obawa o coś maleńkiego, ale o żadnej zmianie w mózgu o 180o nie ma m
    > owy. Podobnie przy drugim i trzecim dziecku.
    >

    Urqu mówi o kobietach, ktore przed urodzeniem dziecka miały jakies zycia inne niz zorientowane na dziecko. Twoja zona była juz na takiej trajektorii wiec choc nie zmieniła tej trajektorii to jej przypadek potwierdza jego generalizacje. To po pierwsze. Po drugie on mówi o kobiecym mózgu jako obiekcie tej burzy hormonów. Bez obrazy dla Twojej zony ale bardzo niewiele ludzi ma wystarczającą introspekcję zeby zorientować sie w zmianie własnego nastawienia. Skrajny przykład: paranoicy odbierają swoja chorobę tak, ze to cały świat nagle zmienił sie we wrogie miejsce, a nie ze poluzowany im sie śrubki.

    No i po ostatnie: Urqu ostrożnie napisał "pokuszę sie o generalizacje". Cos jak z kotami nie lubiącymi wody. Z faktu ze znasz kogos, kogo kot uwielbia pływać nie wynika ani ze wszystkie lubią ani ze jest 50/50. Jako chemik doskonale to rozumiesz, widziałeś kiedys 100% amfetaminę?
  • marek.zak1 30.03.16, 09:32
    proteinowy napisał(a):

    >
    > Urqu mówi o kobietach, ktore przed urodzeniem dziecka miały jakies zycia inne niz zorientowane na dziecko. Twoja zona była juz na takiej trajektorii wiec choc nie zmieniła tej trajektorii to jej przypadek potwierdza jego generalizacje.
    -----------------------------------------------------------------
    Moja zona przed urodzeniem dziecka pracowała i studiowała, wiec nie wiem, o kim piszesz. O dzieciach w ogóle nie rozmawialiśmy.
    ======================================

    Bez obrazy dla Twojej zony ale bardzo niewiele ludzi ma wystarczającą introspekcję zeby zorientować sie w zmianie własnego nastawienia.
    ---------------------------------------------------
    Ja byłem najbliższym obserwatorem i całkowicie potwierdzam. Zmiana życiowej sytuacji nie wiązała sia z żadną zmianą charakteru. To, ze niektóre kobiety starają się ubezwłasnowolnić własnych mężów po urodzeniu dziecka i tłumaczą to neuronami, zmianami charakteru, a ich mężowie to kupują to inna sprawa.
  • urquhart 30.03.16, 11:53
    > ą się ubezwłasnowolnić własnych mężów po urodzeniu dziecka i tłumaczą to neuron
    > ami, zmianami charakteru, a ich mężowie to kupują to inna sprawa.
    --
    Moja żona to moja żona tamto . Piszesz Marek tu jak chopek roztropek pod pantoflem a nie facet z wyższym wykształceniem. Od weryfikowania czy hipotezy o neuroprzekaznikach są trafne czy nie mamy dziś po prostu obiektywne obrazowanie pracy mózgu mri. Jedynie co jest dyskusyjne to skala tego w populacji.

    Ale nie przypadkiem jakoś wszystkie babki które mają coś sensownego do powiedzenia i refleksje na temat kompromisu czy na tym forum czy publicznie jak Perel, Milska, Fisher, jakoś okazuje się że mają palce swiadczace o ich nie kobiecym mózgu. Te pozostałe gledzą jedynie o niedojrzałości mężczyzn do kobiecych potrzeb : )
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • marek.zak1 30.03.16, 12:02
    Moja żona to moja żona tamto . Piszesz Marek tu jak chopek roztropek pod pantoflem a nie facet z wyższym wykształceniem. Od weryfikowania czy hipotezy o neuroprzekaznikach są trafne czy nie mamy dziś po prostu obiektywne obrazowanie pracy mózgu mri. Jedynie co jest dyskusyjne to skala tego w populacji.
    ======================================
    Masz rację. Skala rozprzestrzeniającej się dominacji kobiet i chęć podporządkowania sobie faceta jest bardzo duża. Epidemia.

    ---------------------------------------------------------------------------------------------
    Ale nie przypadkiem jakoś wszystkie babki które mają coś sensownego do powiedzenia i refleksje na temat kompromisu czy na tym forum czy publicznie jak Perel, Milska, Fisher, jakoś okazuje się że mają palce swiadczace o ich nie kobiecym mózgu. Te pozostałe gledzą jedynie o niedojrzałości mężczyzn do kobiecych potrzeb : ).
    ----------------------------------------------------------------------
    O kompromisie i partnerstwie najwięcej piszą osoby podporządkujące sobie partnera. To jak za komuny najwięcej o demokracji pisali komuniści.
  • sabat3 30.03.16, 09:37
    proteinowy napisał(a):

    > Jako chemik doskonale to rozumiesz, widziałeś kiedys 100% amfetaminę?

    Markowi nie jest potrzebna amfetamina, więc w ogóle nie widział tej substancji. On odpowiednie endorfiny uzyskuje dzięki miłości do swojej żony i seksowi małżeńskiemu.
  • marek.zak1 30.03.16, 11:22
    sabat3 napisał:

    > proteinowy napisał(a):
    >
    > > Jako chemik doskonale to rozumiesz, widziałeś kiedys 100% amfetaminę?
    >
    > Markowi nie jest potrzebna amfetamina, więc w ogóle nie widział tej substancji.
    > On odpowiednie endorfiny uzyskuje dzięki miłości do swojej żony i seksowi małżeńskiemu.
    --------------------------------------------------------------
    Słuszna diagnoza. A amfetaminy nie widziałem, chociaż też jestem po chemii.
  • ninek04 31.03.16, 19:11

    urquhart napisał
    >I tak i nie, osobie z nerwicą natręctw nigdy nie wytłumaczysz że jest już wystarczająco posprurzątane jak jej zachowanie determinuje prolaktyna. I to problem tsunami neuroprzekaźników które wywołuje dziecko.<

    Właśnie, dobrze, że napisałeś -osobie, bo nerwica natręctw odnośnie sprzątania dotyczy również mężczyzn ;)

    >Zaryzykuje generalizację że kobiety o kobiecym mózgu zmieniają swój świat o 180" pod wpływem neuroprzekaźników przy dziecku i tego samego oczekują od partnera (postulat faceta "drugiej matki"), a te o nieliczne męskie czy androgyniczne postępują bardziej pragmatycznie i logicznie i kultura przekonania światopogląd może ten schemat wzmacniać ale nie determinować.<

    Podobnie rzecz ma się z niektórymi facetami -gdy napędzany prolaktynową gratyfikacją przestaje stukać żonę, bo wraz z przyjściem dzieci na świat ogląd świata zmienia mu się o 180 st.i jest już pozamiatane ;)
  • bgz0702 31.03.16, 20:13
    ninek04 napisała:

    > > urquhart napisał
    > >I tak i nie, osobie z nerwicą natręctw nigdy nie wytłumaczysz że jest już
    > wystarczająco posprurzątane jak jej zachowanie determinuje prolaktyna. I to pro
    > blem tsunami neuroprzekaźników które wywołuje dziecko.<
    >
    > Właśnie, dobrze, że napisałeś -osobie, bo nerwica natręctw odnośnie sprzątania
    > dotyczy również mężczyzn ;)
    >
    > >Zaryzykuje generalizację że kobiety o kobiecym mózgu zmieniają swój świat
    > o 180" pod wpływem neuroprzekaźników przy dziecku i tego samego oczekują od par
    > tnera (postulat faceta "drugiej matki"), a te o nieliczne męskie czy androgynic
    > zne postępują bardziej pragmatycznie i logicznie i kultura przekonania światopo
    > gląd może ten schemat wzmacniać ale nie determinować.<
    >
    > Podobnie rzecz ma się z niektórymi facetami -gdy napędzany prolaktynową gratyfi
    > kacją przestaje stukać żonę, bo wraz z przyjściem dzieci na świat ogląd świata
    > zmienia mu się o 180 st.i jest już pozamiatane ;)

    ciągle cię chce szlag trafic? niech posprząta i z głowy, będziesz miała czysto;)
  • ninek04 31.03.16, 23:08
    bgz0702 napisała
    >ciągle cię chce szlag trafic? niech posprząta i z głowy, będziesz miała czysto;)<

    Nie,mnie już nie trafia od dłuższego czasu, ogólnie luz blues w temacie sprzątania, bo przecież i tak zawsze będzie niewystarczająco posprzątane,skoro to ja sprzątałam,a nie mam ku temu widocznie odpowiednich predyspozycji ;)
  • sabat3 30.03.16, 09:34
    proteinowy napisał(a):

    > Nie zgadzam się z Sab
    > atem, z farbowanymi lisicami nigdy nie ma fajnego seksu. Super seks z farbowany
    > mi lisicami jest jak z drugie przyjście Pana Jezusa - jest tuż za horyzontem.

    Gdybyś miał rację, to by wskazywało na bardzo prostą logikę postępowania. Przeżyłeś z laską fajny seks? Nie jest "farbowaną lisicą".
    Według mnie to nie tak jasne i proste. Jak lasce zależy na facecie, to w okresie "demo" można się pomylić, bo różnice są nieznaczne, chociaż zauważalne. Dziewczyny, które z natury nie lubią seksu albo jest im obojętny mogą POZWOLIĆ na wiele, ale nie będą przejawiać dużej inicjatywy.
    Może zacznijmy jednak od podstawowego pytania - czy jesteś w stu procentach pewny, że mężczyźni generalnie są zainteresowani kobietami o dużym temperamencie? Bo moim zdaniem to wcale nie jest aż tak oczywiste. Mężczyźni z natury mają tendencję do bycia biorcami w seksie, a z kobietą namiętną to jest wymiana barterowa i musisz też umieć (i chcieć!) dawać... Myślę, że wielu o wiele chętniej związałoby się z podporządkowaną uległą kwoką, która dla świętego spokoju i dobrostanu małżeńskiego pozwoli się biernie przeorać o każdej porze dnia i nocy w usta, cipę, dupę czy gdzie tam chcesz, niż z kobietą, której namiętność jest nieprzewidywalnym wyzwaniem, wymagającym zaangażowania i gotowości od mężczyzny.
    Chcesz mieć bolid formuły 1 zamiast powolnej bryczki? A umiesz go prowadzić? :)
  • proteinowy 01.04.16, 00:40
    > Gdybyś miał rację, to by wskazywało na bardzo prostą logikę postępowania. Przeż
    > yłeś z laską fajny seks? Nie jest "farbowaną lisicą".
    > Według mnie to nie tak jasne i proste. Jak lasce zależy na facecie, to w okresi
    > e "demo" można się pomylić, bo różnice są nieznaczne, chociaż zauważalne. Dziew
    > czyny, które z natury nie lubią seksu albo jest im obojętny mogą POZWOLIĆ na wi
    > ele, ale nie będą przejawiać dużej inicjatywy.
    > Może zacznijmy jednak od podstawowego pytania - czy jesteś w stu procentach pew
    > ny, że mężczyźni generalnie są zainteresowani kobietami o dużym temperamencie?
    > Bo moim zdaniem to wcale nie jest aż tak oczywiste. Mężczyźni z natury mają ten
    > dencję do bycia biorcami w seksie, a z kobietą namiętną to jest wymiana bartero
    > wa i musisz też umieć (i chcieć!) dawać... Myślę, że wielu o wiele chętniej zwi
    > ązałoby się z podporządkowaną uległą kwoką, która dla świętego spokoju i dobros
    > tanu małżeńskiego pozwoli się biernie przeorać o każdej porze dnia i nocy w ust
    > a, cipę, dupę czy gdzie tam chcesz, niż z kobietą, której namiętność jest niepr
    > zewidywalnym wyzwaniem, wymagającym zaangażowania i gotowości od mężczyzny.
    > Chcesz mieć bolid formuły 1 zamiast powolnej bryczki? A umiesz go prowadzić? :)

    Cos w temacie forum, czas odkupic liczne grzechy offtopu.

    Zmieniasz temat. Z podrabiania zaintersowania cudzą pasją na męską relację do kobiet o duzym temperamencie.

    Ale ok, zmieńmy temat. Gdyby się trzymać stereotypu to mężczyźni z przeszłością w komiksach nie szukają kobiet z temperamentem, bo sami mają go niewiele. Stereotypowi mężczyźni w ogóle są jak z Twojego opisu, bardziej chodzi im o dominację i świety spokój.

    Na szczęście schodząc ze stereotypu są też tacy mężczyźni jak lybbla (rozbudzacze), marki i potwory (patriarcha z pewną ręką), sabaty (rozumiejący partnerzy), wonty (wolni strzelcy). Te typy poradziłyby sobie z wysokolibidową kobietą, nie? Pewnie wśród komiksowej braci też kryje sie niejeden niezaspokojony jebaka, germański najeźdźca, penetrator-deflorator-dominator.

    Osobiście jestem poza rynkiem, opinii na temat kobiecej namiętności nie muszę mieć bo już nigdy nie będzie mnie dotyczyć.
  • ninek04 01.04.16, 07:34
    proteinowy napisał
    >Osobiście jestem poza rynkiem, opinii na temat kobiecej namiętności nie muszę mieć bo już nigdy nie będzie mnie dotyczyć.<

    Mówiąc o tym z taką dobitną pewnością, myślisz, że nie warto o nią zawalczyć, albo poddać się jej, gdyby się jednak trafiła możliwość ,a lepszą opcją jest odcięcie się, stłumienie, takie trochę zahibernowanie siebie za życia?
  • sabat3 01.04.16, 07:35
    Sorry Protein, nie zalapalem, ciemna masa ze mnie. Odnosnie udawania zainteresowania jakims tematem zeby zdobyc faceta nie mam zdania, nie zetknalem sie ze zjawiskiem.

    A z rynku damsko-meskiego usunales sie sam, czyli najskuteczniej.
  • zawle 01.04.16, 07:49
    A ja często. Tylko że z tymi pasjami u facetów ciężko:)
    Nie nazwałabym tego udawaniem, ale dostrajaniem. Zjawisko nie dotyczy tylko kobiet i nie tylko stosunków damsko- męskich. Kiedyś biegałam na koncerty jazzowe z wczorajszą miłośniczką disco-polo.
  • sabat3 01.04.16, 08:24
    zawle napisała:

    > A ja często. Tylko że z tymi pasjami u facetów ciężko:)

    A szewska pasja?
  • zawle 01.04.16, 08:36
    No mój były mąż miał szewską- ciągle buty pastował;)
  • sabat3 01.04.16, 08:51
    zawle napisała:

    > No mój były mąż miał szewską- ciągle buty pastował;)

    Może pastował tylko jak do kochanki chodził? ;)
  • zawle 01.04.16, 09:43
    Sabat, mój mąż nawet swojej kochanki nie pukał, więc sorry, nie było dla nas nadziei:((
  • sabat3 01.04.16, 10:19
    zawle napisała:

    > Sabat, mój mąż nawet swojej kochanki nie pukał, więc sorry, nie było dla nas na
    > dziei:((

    Że na złość Tobie ją sobie wziął?
    To może wolałby kochanka, ale wstydził się przed samym sobą przyznać? :D
  • zawle 01.04.16, 10:22
    sabat3 napisał:
    > Że na złość Tobie ją sobie wziął?
    > To może wolałby kochanka, ale wstydził się przed samym sobą przyznać? :D

    A jakie to ma/miało dla mnie znaczenie?
  • sabat3 01.04.16, 10:28
    zawle napisała:
    > A jakie to ma/miało dla mnie znaczenie?

    Oczywiście żadne. Ale myślałem, że skoro zaproponowałaś zabawę, to sobie razem z niego poszydzimy :)
  • zawle 01.04.16, 12:27
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    > > A jakie to ma/miało dla mnie znaczenie?
    >
    > Oczywiście żadne. Ale myślałem, że skoro zaproponowałaś zabawę, to sobie razem
    > z niego poszydzimy :)

    ????
    To nie mój pomysł na zabawę, sabat.
  • aandzia43 01.04.16, 11:58
    Nie nazwałabym tego udawaniem, ale dostrajaniem. Zjawisko nie dotyczy tylko kob
    > iet i nie tylko stosunków damsko- męskich.

    Zgadza się. Nazwałabym to też korzystaniem z okazji, by poznać dziedzinę wiedzy/aktywności, z którą się do tej pory nie miało do czynienia. Czasem para się rozstaje, a nowa pasja rozbudzona dzięki spotkaniu na swojej drodze partnera pozostaje.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • urquhart 01.04.16, 08:33
    > Na szczęście schodząc ze stereotypu są też tacy mężczyźni jak lybbla (rozbudzac
    > ze), marki i potwory (patriarcha z pewną ręką), sabaty (rozumiejący partnerzy),
    > wonty (wolni strzelcy). Te typy poradziłyby sobie z wysokolibidową kobietą, ni
    > e? Pewnie wśród komiksowej braci też kryje sie niejeden niezaspokojony jebaka,
    > germański najeźdźca, penetrator-deflorator-dominator.

    Każda zaleta jest jednocześnie wadą. Najprędzej babki rozczarowują się chyba jednak wrażliwcem. Pamiętam widziałem dokonałą ilustrację. :)
    www.youtube.com/watch?v=xlGgu7wDGKU
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 08:48
    urquhart napisał:

    > Każda zaleta jest jednocześnie wadą. Najprędzej babki rozczarowują się chyba je
    > dnak wrażliwcem. Pamiętam widziałem dokonałą ilustrację. :)
    > www.youtube.com/watch?v=xlGgu7wDGKU

    Ty masz ten zasadniczy problem Urqu, że widzisz tylko to co chcesz widzieć...
  • urquhart 01.04.16, 10:34
    > Ty masz ten zasadniczy problem Urqu, że widzisz tylko to co chcesz widzieć.

    Przyganial kocioł garnkowi ,: ) He, he.
    Ja uważam ze mobilizuje mnie do tego co chce osiągnąć. Ty postrzegam widzisz co chcesz widzieć żeby tworzyć racjonalizacje dlaczego nic nie możesz zmienic.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 10:58
    urquhart napisał:

    > Ty postrzegam widzisz c
    > o chcesz widzieć żeby tworzyć racjonalizacje dlaczego nic nie możesz zmienic.

    Postrzegasz tak, bo widzisz tylko to co chcesz widzieć :D
  • urquhart 01.04.16, 11:15
    > Postrzegasz tak, bo widzisz tylko to co chcesz widzieć :D

    A może to ty nie dostrzegasz że i Ciebie chcę zmobilizować? :)
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 01.04.16, 11:38
    urquhart napisał:

    > A może to ty nie dostrzegasz że i Ciebie chcę zmobilizować? :)

    Gdybyś tylko przestał postrzegać, że ja nie dostrzegam, że ty nie widzisz czego nie chcesz widzieć, to może byś wreszcie dostrzegł, że już dawno nie musisz :D
    Czy coś w tym stylu...
  • aandzia43 01.04.16, 11:54
    >
    > Ty masz ten zasadniczy problem Urqu, że widzisz tylko to co chcesz widzieć...

    Hłe hłe, nie tylko dla mnei jest to takie widoczne? :-P

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 01.04.16, 13:20
    aandzia43 napisała:

    > >
    > > Ty masz ten zasadniczy problem Urqu, że widzisz tylko to co chcesz widzie
    > ć...
    >
    > Hłe hłe, nie tylko dla mnei jest to takie widoczne? :-P

    Coz, na filmie byl jeszcze miesniak, nerd, luzak, ale tego nie zauwazyl, bo nie wspolgralo z teza.
    Poza tym ma upierdliwa ceche utozsamiania cipowatosci, neurotyzmu, serwilizmu i tchorzliwego plaszczenia sie przed kazda napotkana rozwielitka z ogolnie rozumiana wrazliwoscia.
    To troche spor lingwistyczny, bo wrazliwosc jako jedno ze znaczen moze byc rozumiana jako delikatnosc, ale moim zdaniem temu pojeciu bardziej odpowiada okreslenie "nadwrazliwosc".

    Rozumiem wrazliwosc inaczej. Jesli ktos potrzebuje moge podac przyklady skrajnie wrazliwych facetow z krainy popkultury - Dunbar/Tanczacy z Wilkami, Kapitan Nemo.
    Wrazliwosc to otwartosc na swiat, zarowno emocjonalna jak i intelektualna, zdolnosc do empatii, glownie umiejetnosci percepcyjne. Bardziej dotyczy sfery otwartosci umyslu, postrzegania niz paralizujacych emocji. Nie przeszkadza szorstkosci w zachowaniu. Jesli idzie w parze z odwaga i szlachetnoscia, tworzy mieszanke wybuchowa, ktorej ciezko sie oprzec. Bywa powiazana z neurotyzmem i tchorzliwoscia - wtedy, nie przecze, jest dosc toksyczna. Ale sama w sobie wrazliwosc jest zaleta mezczyzny, sprzeciwiam sie jej szkalowaniu.
    Jej antynomia jest ciasnota umyslowa i emocjonalny daltonizm. Brak empatii, prymitywizm. To nie sa zbyt fajne cechy.
  • zawle 30.03.16, 10:52
    Nie, może ona jest po kursie PUA. ;)
  • wont2 29.03.16, 08:50
    zawle napisała:

    > Żle odczytałeś moje potrzeby wont...
    ---
    Seks z nerdem?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 28.03.16, 22:59
    zawle napisała:

    > Lubię takie rozmowy..fajnie byłoby tego posłuchać na żywo z piwkiem w ręku. Ale
    > byście mi się wydawali seksowni:))

    "Rzuuuc pieskiem w lampe!" ;)
  • druginudziarz 28.03.16, 21:42
    wont2 napisał:

    > Urqu, napisałem "A jaki naród w nowożytnej Europie nie przetrwał? Oprócz średni
    > owiecznych Prusów i innych pogan."

    Nie jestem pewien o czym dyskutujecie ale proszę bardzo przykłady z Europy: Drzewianie, Jasowie, krymscy Goci, Jaćwingowie.

    > Na co ty mi o Tybetańczykach, Łużyczanach, Wielkomorawianach, Wiślanach, Weneta
    > ch, Longobardach. Dobrze że oszczędziłeś Piktów, Brytów, Franków, Wandalów, Dak
    > ów, Sarmatów, Kartagińczyków, Fenicjan, Sumerów, Babilończyków i Hetytów.
    >
    > Być może moja wizja jest uproszczona i lewicowo postmodernistyczna, ale na przy
    > kład moja wizja w przeciwieństwie do Twojej wizji, skomplikowanej, nie zalicza
    > Tybetańczyków do Europejczyków. Łużyczan nie uważa za naród tylko grupę etniczn
    > ą.

    No to dyskusja ugrzęźnie na demarkacji etnos vs. naród.
    Ciekawe że na gruncie np. jezyka rosyjskiego takiego problemu nie ma, tam wszystko jest 'narod', nawet jak to jest kilkudziesięciu Koriaków.
    Jest takie 'praktyczne' kryterium że naród to grupa etniczna która ma armię, ale co z narodem pod zaborami? albo w diasporze? tacy np. Kurdowie? albo Sikhowie?

    > Davisa polecam czytać trochę bardziej krytycznie, bo niestety pan ma tendencję
    > pisania (vide powstanie warszawskie, które notabene piszemy małą a nie wielką l
    > iterą) tego czego publika od niego oczekuje. No c