Dodaj do ulubionych

Sceptycyzm wobec PUA

04.04.16, 08:56
urquhart napisał:

> Cały czas mamy taki sceptycyzm w temacie hormonów, neuroprzekaźników, PUA czy
> schematów rodzinnych. Może jakieś jeb z dzidy, blachary tak mają ale na mnie PU
> A nie działa.

Chciałbym Urqu zapytać Cię wprost - czy przeszedłeś z etapu poznawczego na empiryczny?
Czy powiedziałeś jakiejś kobiecie "masz fajne włosy, czy to peruka"? Zastosowałeś jakiegoś boyfriend destroyera w praktyce? Wrzuciłeś lasce jakiegoś mocnego neg-hita?
A może znasz kogoś, kto dzięki PUA zaczął odnosić spektakularne sukcesy, chociaż wcześniej był totalną nogą w tych sprawach?
Edytor zaawansowany
  • druginudziarz 04.04.16, 09:05
    sabat3 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Cały czas mamy taki sceptycyzm w temacie hormonów, neuroprzekaźników, PU
    > A czy
    > > schematów rodzinnych. Może jakieś jeb z dzidy, blachary tak mają ale na m
    > nie PU
    > > A nie działa.
    >
    > Chciałbym Urqu zapytać Cię wprost - czy przeszedłeś z etapu poznawczego na empi
    > ryczny?
    > Czy powiedziałeś jakiejś kobiecie "masz fajne włosy, czy to peruka"? Zastosował
    > eś jakiegoś boyfriend destroyera w praktyce? Wrzuciłeś lasce jakiegoś mocnego n
    > eg-hita?
    > A może znasz kogoś, kto dzięki PUA zaczął odnosić spektakularne sukcesy, chocia
    > ż wcześniej był totalną nogą w tych sprawach?

    Na pewno Urqu tak napisał? :)
  • sabat3 04.04.16, 09:17
    druginudziarz napisał:

    > Na pewno Urqu tak napisał? :)

    Zrobiłem kopiuj-wklej, więc mam podstawy tak przypuszczać :)
  • druginudziarz 04.04.16, 18:34
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Na pewno Urqu tak napisał? :)
    >
    > Zrobiłem kopiuj-wklej, więc mam podstawy tak przypuszczać :)

    Mam zwiechę systemu (chyba?) bo nie rozumiem co urqu miał na myśli i nie rozumiem co Ty masz na myśli. Czyli kto wątpi, a kto nie wątpi w PUA ;)
  • sabat3 04.04.16, 18:43
    druginudziarz napisał:

    > Mam zwiechę systemu (chyba?) bo nie rozumiem co urqu miał na myśli i nie rozumi
    > em co Ty masz na myśli. Czyli kto wątpi, a kto nie wątpi w PUA ;)

    W drugim akapicie Urqu udaje sceptyczne panienki, mówiące
    "aaa tam, może to działa na jakieś tępe blachary, ale na mnie nie działa".
    A że niby w praktyce potem się na to same łapią.
    To ja jestem sceptyczny, a Urqu nie wątpi w skuteczność.
  • druginudziarz 04.04.16, 19:55
    sabat3 napisał:

    > W drugim akapicie Urqu udaje sceptyczne panienki, mówiące
    > "aaa tam, może to działa na jakieś tępe blachary, ale na mnie nie działa".
    > A że niby w praktyce potem się na to same łapią.
    > To ja jestem sceptyczny, a Urqu nie wątpi w skuteczność.

    Już łapię!
    Czyli jesteś niewierzący, OK, popatrzę w dyskusje dlaczego ;)
  • sabat3 04.04.16, 20:29
    druginudziarz napisał:

    > Już łapię!
    > Czyli jesteś niewierzący, OK, popatrzę w dyskusje dlaczego ;)

    Glownie dlatego, ze wedlug mnie PUA to ruch, a nie zbior pogladow. Nie mozna powiedziec PUA dziala albo ze jest skuteczne, bo gloszone w ramach tego ruchu tezy sa ze soba dosc czesto niespojne, a momentami wrecz bzdurne i bezdennie glupie. Mozna mowic o pogladach jakiegos guru, ale te tez ewoluuja w czasie. Jak widze najnowsze materialy Deangelo to wyglada tam jak cien samego siebie, jakby sam zwatpil w to co gadal i teraz tylko odcinal kupony od slawy.
  • wont2 04.04.16, 10:48
    Najpierw trzeba zdefiniować co rozumiemy pod terminem PUA :)

    PUA jest nieocenioną wiedzą dla pryszczatych chłopaków z tzw. dobrych domów, marszczących freda i wzdychających z Marysi z sąsiedniej klasy, do której boją się zagadać.

    PUA w takim wieku pozwala zrozumieć dwie podstawowe rzeczy:
    1. Cipka to nie nagroda za dobre sprawowanie.
    2. Gdzie kucharek sześć tam łatwiej poruchać.

    Normalnie, to taką wiedzę powinien przekazywać synowi ojciec podczas pierwszej wizyty w burdelu, ale mamy teraz kryzys męskości i dlatego potrzebne jest PUA.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 04.04.16, 11:17
    PUA to raczej ruch społeczny, a nie ściśle opracowana wiedza. Zalecenia opracowane przez różnych guru są często między sobą sprzeczne i - nierzadko - kompletnie absurdalne.
    Któryś z psychologów porównał to do kultu cargo.
    Według mnie porównanie jest ciekawe, bo oni swoje mądrości budują na podstawie pewnych obserwacji, ale wyciągane wnioski na temat mechanizmów są dość prymitywne.
    Przykładowo - obserwuję prezesa, który zachowuje się jak buc a laski na niego lecą.
    Jeśli zamiast wniosku "laski na niego lecą bo jest prezesem" wyciągam wniosek "laski na niego lecą bo zachowuje się jak buc" to znaczy, że z moim myśleniem jest nietęgo.
  • marek.zak1 04.04.16, 11:20
    wont2 napisał:


    > PUA w takim wieku pozwala zrozumieć dwie podstawowe rzeczy:
    > 1. Cipka to nie nagroda za dobre sprawowanie.
    > 2. Gdzie kucharek sześć tam łatwiej poruchać.
    >
    > Normalnie, to taką wiedzę powinien przekazywać synowi ojciec podczas pierwszej wizyty w burdelu, ale mamy teraz kryzys męskości i dlatego potrzebne jest PUA.
    --------------------------------------------------------------------------
    No popatrz, synowi tej wiedzy nie przekazałem. Tak na marginesie, dzieci w ogóle nie słuchają, co się do nich mówi, tylko bacznie obserwują. Tak więc syn się związał ze swoja pierwszą poważną dziewczyna, ma dwoje dzieci i się bardzo sprawdza w roli ojca.
  • sabat3 04.04.16, 11:58
    marek.zak1 napisał:

    >. Tak więc syn się
    > związał ze swoja pierwszą poważną dziewczyna, ma dwoje dzieci i się bardzo spra
    > wdza w roli ojca.

    Moj mysli tak samo jak Ty :)
    W sumie to czemu nie mialby nie miec racji, to co napisales moznaby naciagnac pod moj przypadek :)
  • aandzia43 04.04.16, 14:47
    No weź, Wont, jakąż to wiedzę o kobietach przekazywał starszy mlodszemu prowadzc go do burdelu? Że dzielą się na przyzwoite do zapladniania i rozwiazle do ostrzejszejszego ruchania. I że z żony nie rób synu kochanki. Madonna i ladacznica w wykonaniu wiktorianskim.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • marek.zak1 04.04.16, 14:59
    aandzia43 napisała:

    > No weź, Wont, jakąż to wiedzę o kobietach przekazywał starszy mlodszemu prowadzc go do burdelu? Że dzielą się na przyzwoite do zapladniania i rozwiazle do ostrzejszejszego ruchania. I że z żony nie rób synu kochanki. Madonna i ladacznica w wykonaniu wiktorianskim.
    --------------------------------------------------------------------------------
    Też jestem sceptyczny w stosunku do tej metody wychowania.
  • wont2 04.04.16, 15:06
    aandzia43 napisała:

    > No weź, Wont, jakąż to wiedzę o kobietach przekazywał starszy mlodszemu prowadz
    > c go do burdelu? Że dzielą się na przyzwoite do zapladniania i rozwiazle do ost
    > rzejszejszego ruchania. I że z żony nie rób synu kochanki. Madonna i ladacznica
    > w wykonaniu wiktorianskim.
    ---------
    No przecież żartowałem z tym burdelem. Ale ojciec, albo osoba delegowana przez ojca - jakiś wujek na przykład, powinien jakoś wprowadzać młodego mężczyznę w arkana relacji damsko-męskich. Ja na przykład, jakbym miał syna, to bym mu prawił różnego rodzaju mądrości życiowe. Na przykład, a propos Madonny i Ladacznicy, że synu, ruchamy tylko te, które golą nogi. Jak im się nie chciało przed spotkaniem z Tobą ogolić ani jednej nogi, to czy będzie im się chciało dla Ciebie gotować, prasować i sprzątać?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 04.04.16, 15:40
    wont2 napisał:
    Ja na przykład, jakbym miał syna, to bym mu prawił różnego rodzaju mądrości życiowe. Na przykład, a propos Madonny i Ladacznicy, że synu, ruchamy tylko te, które golą nogi. Jak im się nie chciało przed spotkaniem z Tobą ogolić ani jednej nogi, to czy będzie im się chciało dla Ciebie gotować, prasować i sprzątać?
    -------------------------------------
    Teoretyzujesz. Już pisałem,że jak zadzwonił z UK i powiedział, że czuje się samotny, to mu powiedziałem, że by sobie poszukał na miejscu dziewczyny a nie dzwonił do tatusia. Autorytet zadziałał, tak zrobił i potem dziękował za radę :).

  • sabat3 04.04.16, 15:55
    marek.zak1 napisał:

    > Teoretyzujesz. Już pisałem,że jak zadzwonił z UK i powiedział, że czuje się sam
    > otny, to mu powiedziałem, że by sobie poszukał na miejscu dziewczyny a nie dzwo
    > nił do tatusia. Autorytet zadziałał, tak zrobił i potem dziękował za radę :).

    Czyli że pierwszą poważną dziewczynę poznał dopiero w dorosłym życiu. Dupy nie urywa. Czy jest coś dziwnego w tym, że się z nią ożenił? Nie sądzę. To dość klasyczny scenariusz. Poczuł, że chwycił Pana Boga za nogi. Ma chłopak jeszcze czas, żeby zawitać na nasze forum :)
  • marek.zak1 04.04.16, 16:06
    sabat3 napisał:

    Czyli że pierwszą poważną dziewczynę poznał dopiero w dorosłym życiu. Dupy nie urywa. Czy jest coś dziwnego w tym, że się z nią ożenił? Nie sądzę. To dość klasyczny scenariusz. Poczuł, że chwycił Pana Boga za nogi. Ma chłopak jeszcze czas, żeby zawitać na nasze forum :)
    -----------------------------------------------------------------------------------------
    Miał wtedy jakieś 21 lat. Dotąd tylko przelotne. Nie było problemu bo był i jest bardzo przystojny.
  • sabat3 04.04.16, 16:23
    marek.zak1 napisał:

    > Miał wtedy jakieś 21 lat. Dotąd tylko przelotne. Nie było problemu bo był i jes
    > t bardzo przystojny.

    MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!
  • wont2 04.04.16, 16:28
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Miał wtedy jakieś 21 lat. Dotąd tylko przelotne. Nie było problemu bo był
    > i jes
    > > t bardzo przystojny.
    >
    > MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!
    -----------
    Touche! :) Chapeau bas, monsieur sabat :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 04.04.16, 16:30
    sabat3 napisał:


    > MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!
    ----------------------------------------------------------------------------------------
    Jednak trochę ułatwia :)
  • sabat3 04.04.16, 16:38
    marek.zak1 napisał:

    > Jednak trochę ułatwia :)

    Na tyle żeby nie było problemu? To chyba wystarczające ułatwienie :D
  • wont2 04.04.16, 16:04
    marek.zak1 napisał:

    > Teoretyzujesz. Już pisałem,że jak zadzwonił z UK i powiedział, że czuje się sam
    > otny, to mu powiedziałem, że by sobie poszukał na miejscu dziewczyny a nie dzwo
    > nił do tatusia. Autorytet zadziałał, tak zrobił i potem dziękował za radę :).
    --------
    Ja bym mu powiedział, że go doskonale rozumiem. Angielki są grube i brzydkie jak świnie tuczone na sztucznej paszy i dlatego niech się bierze za Murzynki. Joka z Kalibra 44 po wyjeździe do Stanów zamieszkał na Bronxie z Murzynką i był zadowolony. Polki bym mu odradzał, bo one wolą ciapatych.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 04.04.16, 16:14
    A tak na poważnie - zakładanie z kimś rodziny i decydowanie się na dzieci z powodu czucia się samotnym to jest coś czego nie jestem w stanie pojąć. Nie wiem czy to jest optymalne rozwiązanie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 04.04.16, 16:20
    wont2 napisał:

    > A tak na poważnie - zakładanie z kimś rodziny i decydowanie się na dzieci z powodu czucia się samotnym to jest coś czego nie jestem w stanie pojąć. Nie wiem czy to jest optymalne rozwiązanie.
    -----------------------------------------------------------
    Nie, ale na to, żeby nie czuć się samotnym na emigracji zapewne tak. Nie napisałem, że założyl wtedy rodzinę, tylko, ze znalazł lekarstwo na samotność.
  • wont2 04.04.16, 22:34
    marek.zak1 napisał:

    > Nie, ale na to, żeby nie czuć się samotnym na emigracji zapewne tak. Nie napis
    > ałem, że założyl wtedy rodzinę, tylko, ze znalazł lekarstwo na samotność.
    -------
    Nie dopytałem wcześniej a mnie to ciekawi. Jak to wyglądała ta wasza rozmowa? Tato, smutno mi w tej Anglii, czuję się samotny. Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 04.04.16, 22:47
    wont2 napisał:

    > -------
    > Nie dopytałem wcześniej a mnie to ciekawi. Jak to wyglądała ta wasza rozmowa? T
    > ato, smutno mi w tej Anglii, czuję się samotny. Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie.
    --------------------------------------------------------------------------------
    Nie, to nie chodzi o ruchanie. Powiedziałem, ,,Na samotność , a samotność na emigracji jest o wiele bardziej dokuczliwa, , lekarstwem nie są telefony do rodziców, tylko fajna dziewczyna, a takich, tam gdzie jesteś (Brighton) nie brakuje. To wskazówka tatusia" :).
  • wont2 04.04.16, 23:00
    marek.zak1 napisał:

    > Nie, to nie chodzi o ruchanie. Powiedziałem, ,,Na samotność , a samotność na em
    > igracji jest o wiele bardziej dokuczliwa, , lekarstwem nie są telefony do rodzi
    > ców, tylko fajna dziewczyna, a takich, tam gdzie jesteś (Brighton) nie brakuje.
    > To wskazówka tatusia" :).
    -------
    Czyli mniej więcej, innymi słowami, powiedziałeś mu: "Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 04.04.16, 23:05
    wont2 napisał:


    > Czyli mniej więcej, innymi słowami, powiedziałeś mu: "Synu, nie zawracaj głowy,
    > poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."
    -----------------------------------------------
    Posiadanie dziewczyny nie sprowadza się wyłącznie do ruchania / spuszczenia z krzyża. To związek i bliskość. .
    >
  • wont2 04.04.16, 23:12
    marek.zak1 napisał:

    > Posiadanie dziewczyny nie sprowadza się wyłącznie do ruchania / spuszczenia z k
    > rzyża. To związek i bliskość. .
    ----------
    Ja wiem, droczę się tylko. A droczę się bo uważam, że poszukiwanie związku dlatego, że nam smutno samemu ze sobą i czujemy się samotnie, to chyba nie ta kolejność. I jakieś takie mało uczciwe i romantyczne jak na mój gust. To ja już wolałbym sobie bez angażowania cudzych emocji poruchać i spuścić z krzyża.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 04.04.16, 13:28
    > A może znasz kogoś, kto dzięki PUA zaczął odnosić spektakularne sukcesy, chocia
    > ż wcześniej był totalną nogą w tych sprawach?

    No po co się dla Ciebie Yorick tyle produkował żebyś na koniec wstąpił w jego istnienie?
    Tak taktycznie mi się przydało chociaż dla mnie strategicznie nie ma sensu.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • urquhart 04.04.16, 13:56
    Wątpił

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • sabat3 04.04.16, 14:18
    urquhart napisał:

    > Wątpił
    >

    Yoric byl niesmialy i PUA pomoglo mu sie przelamac. Poza tym sam krytykowal duza czesc mainstreamowego PUA. Ja krytykuje PUA jako ruch, ale pojedyncze osoby tam bardzo sensownie gadaja. Z calego PUA "kupuje" duza czesc tego co pisal Deangelo, ale jako ogolna filozofie. Juz w wypadku porad Mystery nie bylbym taki pewny.Te wszystkie patterny, openery, cala filozofia NLSex to taki belkot, ze szkoda sie nawet nad tym pochylac.
    Z tego co czytalem z dostepnych materialow - im glebiej w las, tym wiecej drzew. Ogolna filozofia zwykle jest fajna, ale po przejsciu do konkretow robi sie mniej fajnie. Chocby ten przywolany przeze mnie przyklad z peruka. To jest jeden z najbardziej kretynskich tekstow jakie slyszalem. Rozumiem idee neg-hitu, nawet to kupuje, ale moim zdaniem potrzeba o wiele wiekszej subtelnosci w jej stosowaniu. Praktyczne przyklady podawane przez PUA przypominaja mi dresiarska zaczepke "fajne masz buty, ale gorzej z ryjem" :) Sorry, ale to jest ten poziom. Cesarz jest nagi.
  • bcde 05.04.16, 01:44
    > Chocby ten przywolany przeze mnie przyklad z peruka. To jest jeden z najbardziej kretynskich tekstow jakie slyszalem. Rozumiem idee neg-hitu, nawet to kupuje, ale moim zdaniem potrzeba o wiele wiekszej subtelnosci w jej stosowaniu. Praktyczne przyklady podawane przez PUA przypominaja mi dresiarska zaczepke "fajne masz buty, ale gorzej z ryjem" :) Sorry, ale to jest ten poziom.

    Chłopaki stosują PUA tak, jak umją. Nie każdy jest tobą. :)
  • sabat3 05.04.16, 07:16
    bcde napisał:

    > Chłopaki stosują PUA tak, jak umją. Nie każdy jest tobą. :)

    Nie mozna stosowac PUA, bo PUA to Pick-Up Artists ;)
    Ale wiem o co chodzi w skrocie myslowym i w tym sensie kazdy mezczyzna stosuje jakies PUA wobec kobiet.
  • wont2 05.04.16, 07:40
    bcde napisał:

    > > Chocby ten przywolany przeze mnie przyklad z peruka. To jest jeden z najb
    > ardziej kretynskich tekstow jakie slyszalem. Rozumiem idee neg-hitu, nawet to k
    > upuje, ale moim zdaniem potrzeba o wiele wiekszej subtelnosci w jej stosowaniu.

    > Chłopaki stosują PUA tak, jak umją. Nie każdy jest tobą. :)
    --------
    Ale, panowie, co jest takiego złego w tekście z peruką? Przecież to nie neg tylko komplement opakowany w papierek nega. Powaga - co złego jest w tym, że jak bawisz się włosami dziewczyny i widzisz że są długie, piękne i delikatne to zażartujesz, że to nie mogą być prawdziwe włosy tylko peruka. Proszę o wyjaśnienie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.04.16, 07:49
    wont2 napisał:

    > Ale, panowie, co jest takiego złego w tekście z peruką? Przecież to nie neg tyl
    > ko komplement opakowany w papierek nega. Powaga - co złego jest w tym, że jak b
    > awisz się włosami dziewczyny i widzisz że są długie, piękne i delikatne to zaża
    > rtujesz, że to nie mogą być prawdziwe włosy tylko peruka. Proszę o wyjaśnienie
    > :)

    Słowa, w nich cała rzecz.
    1) - Fajne masz włosy. To peruka?
    2) - Zwróciłem na to uwagę od samego początku kiedy Cię zobaczyłem. Masz piękne, lśniące, delikatne, długie włosy. Aż trudno uwierzyć, że są prawdziwe ;)
  • wont2 05.04.16, 13:15
    sabat3 napisał:

    > Słowa, w nich cała rzecz.
    > 1) - Fajne masz włosy. To peruka?
    > 2) - Zwróciłem na to uwagę od samego początku kiedy Cię zobaczyłem. Masz piękne
    > , lśniące, delikatne, długie włosy. Aż trudno uwierzyć, że są prawdziwe ;)
    -------
    E tam, detale :) Jasne, że nr 2 jest jest bardziej wysublimowany. Ale i tak ważniejsze od tego co powiesz, jest to jak to powiesz, do kogo i w jakich okolicznościach. Jak panna normalna, okoliczności to jakaś impreza a nie teatr czy opera, to jak powiesz z entuzjazmem, uśmiechem i nieudawanym zachwytem - ja pierdzielę jakie ty masz zajebiste włosy, to musi być peruka! - to i tak to będzie lepsze niż styl wysublimowanego ale i wyrachowanego czarusia z bramki nr 2.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.04.16, 13:39
    wont2 napisał:

    > E tam, detale :) Jasne, że nr 2 jest jest bardziej wysublimowany. Ale i tak waż
    > niejsze od tego co powiesz, jest to jak to powiesz, do kogo i w jakich okoliczn
    > ościach. Jak panna normalna, okoliczności to jakaś impreza a nie teatr czy oper
    > a, to jak powiesz z entuzjazmem, uśmiechem i nieudawanym zachwytem - ja pierdzi
    > elę jakie ty masz zajebiste włosy, to musi być peruka! - to i tak to będzie lep
    > sze niż styl wysublimowanego ale i wyrachowanego czarusia z bramki nr 2.

    Tylko widzisz... Im NAPRAWDĘ nie o to chodzi. Chcesz dowodu? Proszę:
    www.youtube.com/watch?v=3I5a_L5YcWQ
  • sabat3 05.04.16, 13:50
    sabat3 napisał:

    > Tylko widzisz... Im NAPRAWDĘ nie o to chodzi. Chcesz dowodu? Proszę:
    > www.youtube.com/watch?v=3I5a_L5YcWQ

    Podchodzi wycofany nerd po szkoleniu PUA do wystrzałowej blondi przy barze i leci:
    - Czcześć, mówisz ppo Polsku? Masz ffajne włosy, podobne do pptasiego gniazda. Spprawiają, że twwoja głowa wyggląda zzupełnie normalnie. Kkkiecka też dobra, llumpeksy mają w dzisiejszych czasach ffajne wypprzedaże. Nnieźle ukrywa twwój piwny brzuszek.

    I teraz stawiamy zakłady - wyłapie od niej plaskacza czy nie? Ja stawiam, że dziewczyna zaliczy przynajmniej kilkusekundowego karpia a potem mu czymś jebnie albo wyleje drinka na głowę.

    Nie ma sensu maskować faktów, ci ludzie ochujeli.
  • triss_merigold6 05.04.16, 19:06
    Nie jebnie. Powie coś w rodzaju "spieprzaj frajerze" i odwróci się, a jesli facet będzie się naprzykrzał i zagadywał dalej, to zawoła jakiegoś kolegę, żeby załatwił sprawę.
  • sabat3 05.04.16, 19:40
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie jebnie. Powie coś w rodzaju "spieprzaj frajerze" i odwróci się, a jesli fac
    > et będzie się naprzykrzał i zagadywał dalej, to zawoła jakiegoś kolegę, żeby za
    > łatwił sprawę.

    Tak czy owak nie warto za taka porade zaplacic kilka tysi.
    Ale trzeba uczciwie przyznac, ze fachury od NLSexu daja jeszcze glupsze.
  • triss_merigold6 05.04.16, 19:49
    Ano nie warto. Już tu o tym pisałam i właściwie piszę przy każdym wątku o PUA - raz w życiu podrywał mnie facet na te negi czyli deprecjonujące komentarze i sprzeczki. Facet wzrostu siedzącego psa, niezbyt wyględny, do tego robił to motocyklowej knajpie.
    Miał dużo szczęścia, że przyszedł z kolegą, którego znałam i że w sumie byłam zdumiona, a nie zirytowana. Uznałam, że ma krótkiego chuja i typa olałam. Myśl, że mogłabym się nim zainteresować albo przekonywać go do czegoś nie powstała mi w głowie.
    Jeden plus dla Puasowców - zapamiętałam go. Pewnie niekoniecznie tak jakby chciał, ale zapamiętałam - mniej więcej jak kogoś, kto by mi znienacka i bez dania racji przykopał w kostkę albo wylał piwo na głowę.
  • sabat3 05.04.16, 20:16
    Przede wszystkim to jest sprzeczne z wizerunkiem samca alfa. Bycie napastliwym wobec kobiet jest odbierane jako maskowanie strachu, niepewnosc.
    Samiec alfa czuje sie swobodnie i komfortowo w obecnosci kobiety. Jest spokojny, usmiechniety, stabilny, kontrolujacy sytuacje nie uciekajac sie do bezposredniej konfrontacji kiedy sytuacja tego nie wymaga. Przypomina raczej sytego lwa przygladajacego sie sawannie spod przymruzonych oczu niz malego, ujadajacego kundelka.
  • wont2 05.04.16, 14:03
    sabat3 napisał:

    > Tylko widzisz... Im NAPRAWDĘ nie o to chodzi. Chcesz dowodu? Proszę:
    > www.youtube.com/watch?v=3I5a_L5YcWQ
    --------
    W tym światku jest masa świrów :) Dla mnie te teksty są tylko prostackie i obraźliwe i nie wierzę, że działają na kobiety. No, może jak jest odpowiedni klimat i ma się do czynienia z kobiecym Buddą, to jakoś to ujdzie. Podejrzewam jednak, że w większości przypadków takie zagajenia w naszym kręgu kulturowym powodowałyby zakończenie rozmowy* (*sprawdzić czy nie Brad Pitt).

    Tak jak ja rozumiem, negi, jak komuś w ogóle chce bawić się w negowanie, mogą być stosowane w dwóch sytuacjach. (1) Masz do czynienia z wyniosłą ździrą i chcesz ją sprowadzić na parter, żeby zrozumiała, że jesteś inny od reszty posłusznych piesków (2) Droczenie się z dziewczyną, zabawa słowem, skojarzeniami, ale to musi być delikatne, lekkie, zabawne, na pewno nie chamskie i musi być odpowiedni moment i odpowiednia dziewczyna (z zawyżoną samooceną a nie zakompleksiona bo wtedy krzywdę zrobisz).

    A tak w ogóle to nie rozumiem idei negów - na chuj mam się z kimś męczyć i z premedytacją umniejszać kogoś? Nie lepiej sobie pożartować i miło pokonwersować w sympatycznej atmosferze? A tekst z peruką chyba nie jest negiem. Chociaż jak go powiesz z marsową miną i pretensją w głosie to będzie odebrany jak neg :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.04.16, 14:13
    wont2 napisał:

    > W tym światku jest masa świrów :)

    Zaryzykowałbym, że większość. To moja subiektywna ocena.

    > Dla mnie te teksty są tylko prostackie i obra
    > źliwe i nie wierzę, że działają na kobiety.

    Czekaj, bo zaraz przyjdzie Urqu i powie, że działają, a Ty jesteś tylko believerem i sceptycyzm twojej wypowiedzi wynika z tego, że boisz się spróbować i szukasz racjonalizacji swojego strachu. Jak ktoś nie chce, to szuka wymówki :D
    A jak ktoś chce, to idzie mówić laskom, że ich głowa wygląda jak ptasie gniazdo i ostro dupczy ;)
  • kynane 05.04.16, 10:40
    Bo taki komplement z założenia eliminuje część kobiet, które inteligentny facet chce wyeliminować :) Czytaj ma obniżoną skuteczność - nie działa na masy :)

    --
    okrutna, zła i podła...
  • zawle 04.04.16, 14:14
    urquhart napisał:
    > No po co się dla Ciebie Yorick tyle produkował żebyś na koniec wstąpił w jego i
    > stnienie?
    > Tak taktycznie mi się przydało chociaż dla mnie strategicznie nie ma sensu.
    >
    Nie widziałam zdjęcia Yorica, ale krążą legendy jaki z niego urodziwiec. Co jeszcze musi robić taki ślicznot?
  • sabat3 04.04.16, 14:36
    zawle napisała:

    > Nie widziałam zdjęcia Yorica, ale krążą legendy jaki z niego urodziwiec. Co jes
    > zcze musi robić taki ślicznot?

    Dobre pytanie. Czy bardzo przystojnemu, wolnemu, samodzielnemu, sensownie gadajacemu facetowi jest do czegokolwiek potrzebne jakies tajemnicze PUA. Nie robmy z kobiet jakichs dziewic orleanskich, jakby zdjecie dziewczynie majtek bylo jakims osiagnieciem na miare zdobycia korony Himalajow.
  • rekreativa 04.04.16, 15:25
    No właśnie, akurat yoric był całkiem do rzeczy tak z rozmowy na forum, a jeśli jeszcze jest wyględny , to pewnie te babki podrywał nie dzięki PUA, tylko pomimo :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 04.04.16, 16:21
    rekreativa napisała:

    > No właśnie, akurat yoric był całkiem do rzeczy tak z rozmowy na forum, a jeśli
    > jeszcze jest wyględny , to pewnie te babki podrywał nie dzięki PUA, tylko pomim
    > o :)

    I mam wrażenie, że nigdy nawet nie próbował być bad boyem. Za to mam przekonanie graniczące z pewnością, że ten facet prywatnie potrafi być bardzo sympatyczny i komunikatywny.

    Co do PUA, ja mam nieco inny odbiór preferencji dziewczyn. Myślę, że generalnie babki są dość zróżnicowane w swoich zainteresowaniach, ale jest kilka dość dostrzegalnych "peaków" w tym rozkładzie statystycznym. I to są odrębne typy ludzkie. Dlatego lepiej od studiowania technik PUA byłoby zastanowić się jak być jak najlepszą wersją samego siebie. Poprzez samorealizację osiąga się dodatkowo atrakcyjność w oczach kobiet. Ale to ty decydujesz, w którą stronę płynie okręt. O tym mówiłem w mojej sprzeczce z potworem.
    Chcesz zrobić karierę jako gangster? Zrób to (ale nie bierz mojej rady na poważnie, bo to nielegalne *wink* ;)
    Chcesz być bokserem, mięśniakiem, lekkoatletą? Spoko, jasne.
    Może masz ochotę zostać poetą? Czemu nie.
    Chcesz realizować się artystycznie, malować, pisać, komponować? Ba, oczywiście.
    Chcesz dobrze zarabiać, być skutecznym korposzczurem? Good choice, sir.
    Może chcesz być mistrzem szachowym? Pewno, ćwicz.

    Każdemu coś tam w duszy gra. I mam przekonanie graniczące z pewnością, że jeśli spełni się w tej roli, to będzie roztaczać wokół siebie aurę sukcesu, będzie naładowany energią i znajdzie się kobieta, która będzie tym zachwycona.
    To robienie z siebie xeroboya, narzucanie sobie fałszywych masek, dostosowywanie się za wszelką cenę, żeby tylko przypodobać się laskom jest żałosne i nieszczere. I moim zdaniem na dłuższą metę jest to nieskuteczne, da się wyczuć takiego typa. A wtedy momentalnie gość jest spuszczany w kiblu.
    Trzeba być sobą.
  • droitier 04.04.16, 19:24
    sabat3 napisał:

    > Każdemu coś tam w duszy gra. I mam przekonanie graniczące z pewnością, że jeśli
    > spełni się w tej roli, to będzie roztaczać wokół siebie aurę sukcesu, będzie n
    > aładowany energią i znajdzie się kobieta, która będzie tym zachwycona.

    Oczywiście. Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny. Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kobieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zastanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.
  • druginudziarz 04.04.16, 19:53
    droitier napisał:

    > Oczywiście. Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny.
    > Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kob
    > ieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zas
    > tanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.

    Bingo!
  • sabat3 04.04.16, 20:20
    Dobrze powiedziales. MOZE. Moze ale nie musi. Jesli widzisz, ze jestes dla kobiety jak ojciec czy starszy brat to w to nie brnij.
    Wedlug mnie namietnosc jest bardziej kluczowa niz przywiazanie, podziw a nawet szacunek. Moge sobie wyobrazic calkiem ciekawy zwiazek z serii "i love to hate you" gdzie w dzien lata zastawa stolowa w powietrzu a wieczorem jest goraco w sypialni, natomiast srednio widze w kategoriach powodzenia uklad gdzie w nocy po sypialni lata tylko komar, chociaz w dzien jest calkiem przyjaznie i w atmosferze wzajemnego zrozumienia.
    Seks jest najwazniejszy, chyba ze spotkaja sie dwa osobniki aseksualne.
  • droitier 04.04.16, 21:31
    Więc po co do całe pieprzenie o byciu najlepszą wersją samego siebie w jednym z odpowiednich wydań, o samorealizacji, skoro trzeba być po prostu najlepszą wersją ruchacza.
  • sabat3 04.04.16, 21:43
    droitier napisał:

    > Więc po co do całe pieprzenie o byciu najlepszą wersją samego siebie w jednym z
    > odpowiednich wydań, o samorealizacji, skoro trzeba być po prostu najlepszą wer
    > sją ruchacza.

    Ja nie widzę sprzeczności. Po prostu musisz trafić na odpowiednią osobę, która Cię zaakceptuje w kluczowych dla wzajemnej relacji punktach. Jeśli - o ile pamiętam - dla Ciebie seks jest mniej istotny w życiu, to musisz znaleźć kobietę, dla której ten punkt będzie równie mało ważny.
    Wiesz, w sumie to może nieprecyzyjnie napisałem. Seks jest najważniejszy w tym sensie, że bardzo liczy się wzajemne dopasowanie na tej płaszczyźnie.
  • marek.zak1 04.04.16, 22:09
    sabat3 napisał:


    > Wiesz, w sumie to może nieprecyzyjnie napisałem. Seks jest najważniejszy w tym sensie, że bardzo liczy się wzajemne dopasowanie na tej płaszczyźnie.
    ----------------------------------------------------------------------------------------
    Z tym się zgodzę. Ale drobna uwaga, seks animalistyczny w rozumieniu, że ty chcesz ja wyruchać, a ona chce być przez Ciebie wyruchana. To nie ma wiele wspólnego z miłością, przyjaźnią, czy pieszczotami, a dzieje się na poziomie zatracenia i zupełnego odlotu. To jest najważniejsze.
  • sabat3 04.04.16, 22:17
    marek.zak1 napisał:

    > Z tym się zgodzę. Ale drobna uwaga, seks animalistyczny w rozumieniu, że ty chc
    > esz ja wyruchać, a ona chce być przez Ciebie wyruchana. To nie ma wiele wspólne
    > go z miłością, przyjaźnią, czy pieszczotami, a dzieje się na poziomie zatraceni
    > a i zupełnego odlotu. To jest najważniejsze.

    Tia, pożądanie. Ono realizuje się w głowie gdzieś głębiej, tam gdzie jesteśmy zwierzętami. Miłość, przyjaźń, sympatia - to wszystko elementy pracy bardziej świadomej części umysłu. To może - ale nie musi - towarzyszyć pożądaniu.
    Kurde, chyba pierwszy raz się z Tobą Marku tak bardzo zgadzam... od kiedy jestem na forum :)
  • kombinerki_pinocheta00 04.04.16, 23:39
    Wszyscy się ze sobą zgadzają. Pieprzyć pua, podejścia, shit testy, kino, negowanie, błyskotekę itd.

    Jakie jest rozwiązanie zagadki? Jak goście świadomi swoich łóżkowych braków mają stać się dobrymi jebakami, by dzięki tej umiejętności zatrzymać przy sobie kobietę na dłużej?

    > MARKUUUUU!!!! URODA MĘŻCZYZNY NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA!!!

    Toż to podstawa wszelkiego działania. Sikają po nogach za przystojniakami. Życiowo-zbiornikowe obserwacje mówią, że dobry wygląd otwiera wiele furtek, które dla większości przeciętniaków są szczelnie zamknięte.
    Wybitność w danej dziedzinie pomaga przyciągnąć geeków do siebie. Droga długa i kręta. I ta dręczącą umysł świadomość, że nie łatwo będzie znaleźć kogoś na miejsce tego dziwaka z którym się sypia, więc przyjmuje się go ze wszystkimi wadami, by tylko nie pogrążyć się w samotności po jego ewentualnym odejściu.
    Różnica między tymi typami jest taka, że geek świadomy swojej odmienności nie będzie ryzykował, a model może kombinować, bo wie że mnóstwo chętnych czeka na swoją kolej.
  • ninek04 04.04.16, 22:27
    droitier napisał
    >Dla mnie tam jest jasne.<

    Naprawdę? Może zamiast doszukiwać się, czemuż to kobiety wybierają jednak palantów , pomijając i odrzucając Ciebie, mimo niezliczonej gamy zalet,które już nie raz tu przedstawiałeś,czy zdolności związkowej, wartałoby się zastanowić, z jakich powodów to się dzieje i popatrzeć na siebie samego również od tej bardziej krytycznej strony.
  • droitier 04.04.16, 22:39
    Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować...
  • wont2 04.04.16, 22:54
    droitier napisał:

    > Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować...
    ------
    Wiem, że nie do mnie ale podzielę się swoimi świeżutkimi przemyśleniami ze spaceru z psami. Idę sobie z dwoma psami dziś wieczorem po osiedlu i nagle patrzę jest tylko jeden pies. Wołam, wołam, szukam nie ma. Przez chwilę pomyślałem, że może go jakaś ciężarówka rozjechała (mała szansa ale zawsze) i już radośnie wracałem do domu z nadzieją, że moje wydatki na psy spadną o połowę aż zobaczyłem przy klatce czekającą na mnie zgubę. Zobaczył mnie i nawet poruszył radośnie ogonem. Znaczy się - lubi mnie jednak, choć stara się tego nie okazywać. I od razu zrobiło mi się głupio, że ja już rozdysponowałem oszczędności poczynione na jego odejściu. I tak łapię się kolejny raz na tym, że nie można dać się prowokować i trzeba ćwiczyć miłość i cierpliwość w sercu. To tak a propos.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 04.04.16, 23:00
    mam ćwiczyć miłość i cierpliwość wobec ninek?
  • wont2 04.04.16, 23:02
    droitier napisał:

    > mam ćwiczyć miłość i cierpliwość wobec ninek?
    ------
    Nie, to ja mam ćwiczyć miłość i cierpliwość wobec ciebie. Ale byłoby mi łatwiej jakbyś choć raz radośnie zamachał ogonem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 04.04.16, 23:10
    Ależ nie musisz mnie kochać, a nawet nie powinieneś. Nie jestem Twoim psem, nie karmisz mnie i nie wyprowadzasz.
  • wont2 04.04.16, 23:16
    droitier napisał:

    > Ależ nie musisz mnie kochać, a nawet nie powinieneś. Nie jestem Twoim psem, nie
    > karmisz mnie i nie wyprowadzasz.
    -----
    Wiem, analogia, jak większość analogii, nie jest doskonała. Chociaż, zaraz zaraz, mój pies też nie rucha. Tyle, że on jest ze względów medycznych wykastrowany.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 04.04.16, 23:27
    zajmij się swoim psem, a ode mnie się odpierdol
  • wont2 04.04.16, 23:32
    droitier napisał:

    > zajmij się swoim psem, a ode mnie się odpierdol
    ----------
    Pozostaje mi tylko dać ci uniwersalną radę Marka: "Synu, nie zawracaj głowy, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 04.04.16, 23:45
    Synu, to ty się tu wpieprzyłeś ze swoimi niewybrednymi przemyśleniami na mój temat, więc nie pierdol, że ci zawracam głowę.
  • wont2 04.04.16, 23:47
    droitier napisał:

    > Synu, to ty się tu wpieprzyłeś ze swoimi niewybrednymi przemyśleniami na mój te
    > mat, więc nie pierdol, że ci zawracam głowę.
    -------
    Przyznaję ci rację. Zatem: "Synu, poruchaj sobie, spuść z krzyża, zaraz ci przejdzie."

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 04.04.16, 23:07
    >Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować...<

    No to dalej, wytaczaj działa(o) i strzelaj.. ;)
  • droitier 04.04.16, 23:16
    postaraj się bardziej...
  • wont2 04.04.16, 23:26
    droitier napisał:

    > postaraj się bardziej...
    -----------
    I wiesz co? On też jest przekonany o tym, że jest najmądrzejszy. A on jest tylko cwano-głupi. Znasz ten typ ludzi - niby cwany ale tak naprawdę głupi. Nie wiedziałem o tym wcześniej, ale psy też potrafią takie być, jak ludzie. Kombinuje jak by tu zachachmęcić i zrobić coś na swój a nie na mój sposób i zawsze dwa razy gorzej na tym wychodzi. A wystarczy, żeby posłuchał, żeby nabrał trochę pokory i mógłby się bardziej cieszyć życiem i światem. Ze mną ma i tak dobrze, bo chodzi bez smyczy, bo wiem, że w najgorszym momencie jak wrzasnę to się jednak zatrzyma i mnie posłucha. Ale z innymi nie ma takiego komfortu i zwiedza świat ze smyczy.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 04.04.16, 21:16
    droitier napisał
    >Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny. Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kobieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zastanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.<

    Odnosisz tę sytuację do siebie? Skoro facet jest odbierany przez kobietę w kategoriach starszego brata, ojca,czy fajnego kolegi,i nie jest brany pod uwagę jako partner seksualny, to nie do końca jest jasne , kogo w tych okolicznościach można uznać za faktycznego palanta,choćby nie wiem jak wielkie miał mniemanie o swojej wartości i wyjątkowości ;)
  • droitier 04.04.16, 21:39
    Dla mnie tam jest jasne.
  • zawle 04.04.16, 21:40
    Śmiała teza..tylko faceci do ruchania nie są palantami?
  • sabat3 04.04.16, 21:55
    zawle napisała:

    > Śmiała teza..tylko faceci do ruchania nie są palantami?

    O tym kto jest uznawany za atrakcyjnego seksualnie decydują najpierwotniejsze części umysłu. Według mnie jest to najgłębszy rodzaj akceptacji jakiej może doświadczyć mężczyzna w oczach kobiety.
    Natomiast bycie lub nie bycie palantem jako osoba to już kwestia subiektywnej oceny, nie można obiektywnie zmierzyć czy ktoś nim jest czy też nie :) ... a szkoda, przynajmniej to byłoby jasne ;)
  • kombinerki_pinocheta00 04.04.16, 23:03
    Skoro murzyni zaliczają najwięcej polskich panienek to znaczy, że Polki uważają ich za tych najlepszych, najbardziej atrakcyjnych facetów?
  • wont2 04.04.16, 23:04
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Skoro murzyni zaliczają najwięcej polskich panienek to znaczy, że Polki uważają
    > ich za tych najlepszych, najbardziej atrakcyjnych facetów?
    ----
    Nie... Najlepiej wyposażonych.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.04.16, 11:04
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Skoro murzyni zaliczają najwięcej polskich panienek to znaczy, że Polki uważają
    > ich za tych najlepszych, najbardziej atrakcyjnych facetów?

    Nie skoro, ale "o ile". W Polsce jest bardzo mało murzynów generalnie, więc Twoja teza sama w sobie jest mocno naciągana. Najwięcej polskich panienek zaliczają Polacy. Jesteśmy dość jednorodnym narodowo krajem na tle innych krajów europejskich.
    A jeśli chodzi o statystyki indywidualne to poproszę o źródło :>
    Ale nie pokazuj jakiegoś konkretnego murzyna, tylko pokaż badania statystyczne, które wskazują że czarnoskórzy w Polsce mają więcej niż przeciętny Polak partnerek polskiego pochodzenia. Chcę widzieć konkrety.
  • proteinowy 04.04.16, 22:28
    > Skoro facet jest odbierany przez kobietę w kate
    > goriach starszego brata, ojca,czy fajnego kolegi,i nie jest brany pod uwagę jak
    > o partner seksualny, to nie do końca jest jasne , kogo w tych okolicznościach m
    > ożna uznać za faktycznego palanta,choćby nie wiem jak wielkie miał mniemanie o
    > swojej wartości i wyjątkowości ;)

    Jezeli relacja ukształtuje sie w ten sposób to "palant" nie jest słowem ktore przychodzi mi do głowy. Tak samo jak w przypadku kobiety ktorych nadzieje na gorący zwiazek skończyły sie na roli ignorowanej w łożku darmowej pomocy domowej.
  • proteinowy 04.04.16, 23:06
    > Jezeli relacja ukształtuje sie w ten sposób to "palant" nie jest słowem ktore p
    > rzychodzi mi do głowy. Tak samo jak w przypadku kobiety ktorych nadzieje na gor
    > ący zwiazek skończyły sie na roli ignorowanej w łożku darmowej pomocy domowej.

    Troche rozwinięcia: droiter zna swoja wartosc i nie kryguje sie na ten temat. To błąd z punktu widzenia zalotów, bo dla nerda protokół społeczny przewiduje urocze przepraszanie za to ze żyje z nerwowym poprawianiem okularów i jąkaniem sie. Hugh Grant. Pewność siebie jest zarezerwowana dla szorstkich typów o jakich pisze Aandzia, czasem Zawle. Hugh Jackman.

    Ja wlasnie dlatego po cichu kibicuje takim typom, nie tylko dredziasty charyzmatyczny koleś ma prawo wywrzeszczec: Fuck you, I won't do what you tell me.
  • droitier 04.04.16, 23:21
    nie noszę okularów, nie jąkam się, za to byłem dredziasty
  • proteinowy 04.04.16, 23:43
    droitier napisał:

    > nie noszę okularów, nie jąkam się, za to byłem dredziasty

    Chodziło mi o stereotypy i skrypty, nie konkretnie o Twoje cechy. Ja co prawda postrzegam Cie jako przezroczystego dla kobiet nerda ale moje wyobrażenie moze byc kompletnie fałszywe, opiera sie o pare wpisów. Jezeli przy niezłym mózgu i sensownych pieniądzach jestes tez atletyczny i nieźle ubrany / uczesany - tym lepiej.
  • ninek04 04.04.16, 23:42
    >droiter zna swoja wartosc i nie kryguje sie na ten temat. To błąd z punktu widzenia zalotów, bo dla nerda protokół społeczny przewiduje urocze przepraszanie za to ze żyje z nerwowym poprawianiem okularów i jąkaniem sie.<

    Tu nie chodzi o przepraszanie,że się żyje,tylko jeśli poczucie własnej wartości przysłania zdrowy dystans do siebie, a każdą wypowiedź rozmówcy próbującą trochę zbić osobnika z piedestału odbiera się jako atak i reaguje się na nią zachowaniem obrażonego dziecka to mamy do czynienia z takim stopniem sztywności, który dość ciężko jednak jest zaakceptować, bo nie o taką sztywność nam chodzi ;)
  • proteinowy 04.04.16, 23:56
    > bo nie o taką sztywność nam chodzi ;)

    Koleżanka z pracy podzieliła sie kiedys taka dziewczeca fantazja: wyobrażała sobie, ze przechadza sie przed rzędem muskularnych mezczyzn ubrana tylko w długi przezroczysty szal. Mężczyźni sa ubrani tylko w maski, ale widza wyraźnie. Nikt nic nie mówi. Koleżanka przechadza sie ok 30 cm od nich. Ten ktory zahaczy swoja "sztywnością" o ten szal na tyle, ze spadnie jej z ramion - ma do niej prawo tej nocy.

    O taka sztywność Ci chodzi?
  • sabat3 05.04.16, 00:08
    proteinowy napisał(a):

    > Koleżanka z pracy podzieliła sie kiedys taka dziewczeca fantazja: wyobrażała so
    > bie, ze przechadza sie przed rzędem muskularnych mezczyzn ubrana tylko w długi
    > przezroczysty szal. Mężczyźni sa ubrani tylko w maski, ale widza wyraźnie. Nikt
    > nic nie mówi. Koleżanka przechadza sie ok 30 cm od nich. Ten ktory zahaczy swo
    > ja "sztywnością" o ten szal na tyle, ze spadnie jej z ramion - ma do niej prawo
    > tej nocy.
    >
    > O taka sztywność Ci chodzi?

    Oficjalnie najdłuższy penis świata mierzy 34 cm w erekcji. Nie wiem czy by strącił.
    Co prawda widziałem na filmach dłuższe, ale jak wiadomo telewizja kłamie ;)
  • proteinowy 05.04.16, 00:26
    > Oficjalnie najdłuższy penis świata mierzy 34 cm w erekcji. Nie wiem czy by strą
    > cił.
    > Co prawda widziałem na filmach dłuższe, ale jak wiadomo telewizja kłamie ;)

    Tez czasem podejrzewam ze nie każda fantazja ma szanse sie ziścić ;)
  • sabat3 05.04.16, 00:37
    proteinowy napisał(a):

    > Tez czasem podejrzewam ze nie każda fantazja ma szanse sie ziścić ;)

    Mogłeś się jej odwdzięczyć taką fantazją, gdzie top-modelki biją się o noc z Tobą w wielkim dmuchanym basenie wypełnionym kisielem :D Wygrywa tak, która wszystkim innym dokopie.

    Ale nie, przepraszam, kiedy mężczyzna ma takie fantazje to żenujące. Chyba.
  • ninek04 05.04.16, 01:52
    proteinowy napisał
    >Tez czasem podejrzewam ze nie każda fantazja ma szanse sie ziścić ;)<

    Każda pewnie nie, ale zawsze warto próbować-i wtedy jest szansa, że się ziści. W końcu wiara czyni cuda, no jakżeby inaczej? ;)
  • droitier 04.04.16, 23:56
    ninek, a wytłumacz mi proszę jak się powinno reagować, gdy na mój komentarz w temacie dyskusji, dostaję w odpowiedzi komentarz na temat mojej osoby, w którym sugeruje mi się, że jestem palantem?
  • ninek04 05.04.16, 01:46
    droitier napisal>
    ninek, a wytłumacz mi proszę jak się powinno reagować, gdy na mój komentarz w temacie dyskusji, dostaję w odpowiedzi komentarz na temat mojej osoby, w którym sugeruje mi się, że jestem palantem?<

    Podejść do siebie z większym luzem, odrzucić ten sztywny kij nadmiernej poprawności i wyniosłości wręcz oraz odnoszenia każdego komentarza do siebie, bo uwierz, ale takie zachowanie jest odstręczające i nie wywołuje chęci na jakąkolwiek interakcję z tego typu człowiekiem, nie tylko słowną,a co dopiero w cztery oczy.
    Gdybym się miała przejmować tym, jak mnie kto nazywa i co o mnie myśli, to chyba bym musiała założyć wór pokutny na głowę i zaszyć się na wieki wieków gdzieś na odludziu. Nie szkoda Ci czasu na taką frustrację?-więcej uśmiechu, luzu i autoironii, to się zazwyczaj sprawdza.
  • droitier 05.04.16, 09:40
    Ninek, ten komentarz był wyraźnie skierowany do mnie, więc nie odwracaj kota ogonem.

    Moja wypowiedź dotyczyła pewnych ogólnych postaw ludzkich, natomiast Ty, jak jest to w zwyczaju tego forum, sprowadziłaś to na grunt osobisty. W sztuce prowadzenia konwersacji takie zagrania źle świadczą o rozmówcy.
    "Ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludzie mali o swoich bliźnich." Jules Romains.
  • sabat3 05.04.16, 09:43
    droitier napisał:

    > "Ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludz
    > ie mali o swoich bliźnich." Jules Romains.

    Rzecz w tym, że my jesteśmy mali, a ty - wybitny.
    Sam rozumiesz, że w tej sytuacji nie możemy tak po prostu odpuścić.
    Kiedy kanarek wleci w stado wróbli, natychmiast zostanie zadziobany.
  • droitier 05.04.16, 10:39
    Rzecz w tym, że ani ja ani wy nie jesteśmy wybitni.
    Ale warto się starać i brać dobre wzorce.
  • ninek04 05.04.16, 15:59
    droitier napisał
    >Moja wypowiedź dotyczyła pewnych ogólnych postaw ludzkich, natomiast Ty, jak jest to w zwyczaju tego forum, sprowadziłaś to na grunt osobisty. W sztuce prowadzenia konwersacji takie zagrania źle świadczą o rozmówcy.
    "Ludzie wybitni rozmawiają o problemach, ludzie przeciętni o wydarzeniach, ludzie mali o swoich bliźnich." Jules Romains.>

    Nie wiem,co złego jest w rozmawianiu o swoich bliźnich i z nimi, poruszając przy tym różnego typu problemy i dyskutując o nich,nawet jeśli zajdzie potrzeba, by personalnie do kogoś się odnieść. U Ciebie jakiekolwiek bezpośrednie nawiązanie do Twojej osoby wywołuje agresywną reakcję i sam sytuujesz się w ten sposób na pozycji naburmuszonego, przewrażliwionego na punkcie swojego ego buca (to moja subiektywna opinia).Zaraz powiesz, że to bzdura, i że bezpośrednim kontakcie bardzo mocno zyskujesz, emanując luzem, urokiem osobistym i bezpośrednioscią, ale ciężko mi w to uwierzyć.
  • droitier 05.04.16, 18:41
    "Nie wiem,co złego jest w rozmawianiu o swoich bliźnich i z nimi, poruszając przy tym różnego typu problemy i dyskutując o nich,nawet jeśli zajdzie potrzeba"

    Bo gdy rozmawiamy o problemach to przeniesienie tej rozmowy na grunt osobisty ją spłyca. To tak jakbyś stwierdziła: "zarobki w Polsce są niskie, zwłaszcza w branży X" a ktoś by przyszedł i powiedział Ci wprost: "Może gdybyś nie była takim leniem i tępakiem, to byś zarabiała więcej?"

    "U Ciebie jakiekolwiek bezpośrednie nawiązanie do Twojej osoby wywołuje agresywną reakcję "
    A po co w ogóle nawiązałaś do mojej osoby? Nie potrafisz podejść do problemu abstrakcyjnie?
  • ninek04 05.04.16, 20:20
    droitier napisał
    >A po co w ogóle nawiązałaś do mojej osoby? Nie potrafisz podejść do problemu abstrakcyjnie?<

    A potrafisz odnieść się do tematu,czy Twoje problemy są abstrakcyjne, czy osobiste? No chyba, że osobiste Cię w ogóle nie dotyczą, to gratuluję ;)
  • droitier 05.04.16, 21:08
    A czy ja w tym wątku cokolwiek napisałem o swoich problemach, żebyś się nimi interesowała?
  • proteinowy 05.04.16, 00:05
    > Tu nie chodzi o przepraszanie,że się żyje,tylko jeśli poczucie własnej wartości
    > przysłania zdrowy dystans do siebie, a każdą wypowiedź rozmówcy próbującą troc
    > hę zbić osobnika z piedestału odbiera się jako atak i reaguje się na nią zachow
    > aniem obrażonego dziecka to mamy do czynienia z takim stopniem sztywności, któr
    > y dość ciężko jednak jest zaakceptować, bo nie o taką sztywność nam chodzi ;)

    Przejrzałem wymianę droiter - wont i cofam wszelkie swoje komentarze na temat droitera, definitywnie nie mój biznes. Dobranoc Ninek.
  • wont2 05.04.16, 07:28
    proteinowy napisał(a):

    > Przejrzałem wymianę droiter - wont i cofam wszelkie swoje komentarze na temat d
    > roitera, definitywnie nie mój biznes. Dobranoc Ninek.
    --------
    Focha strzeliłeś? :) My sobie z droitierem tak dogryzamy od początku naszej znajomości. To znaczy do tej pory ja mu dogryzałem a on coś tam mi odpowiadał, ale trudno być błyskotliwym z kołkiem w okrężnicy. Aż w końcu wybuchła i jasnym światłem zaświeciła ta iskierka emocji i życia, która gdzieś tam cały czas w droitierze tkwiła.

    www.youtube.com/watch?v=xos2MnVxe-c
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • proteinowy 05.04.16, 08:00
    > Focha strzeliłeś?

    Przestraszyłem sie.
  • wont2 05.04.16, 09:26
    proteinowy napisał(a):

    > > Focha strzeliłeś?
    >
    > Przestraszyłem sie.
    -----
    Czego? Poważnie pytam, bo nie łapię. Mam nadzieję, że nie mnie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • proteinowy 05.04.16, 11:15
    > Czego? Poważnie pytam, bo nie łapię. Mam nadzieję, że nie mnie.

    Droitera. Ale ja nie mowie do konca powaznie. Wyrwało mi sie tylko do Ninki bez wnikania co to za persona, ze biedny, ze dumny a tu kobiety mu nie chca dawać, po czym widze ze swietnie sobie radzi z pisownia "spierdalaj" i sam sie odszczeknie. Chciałem sie szybko wycofać z potencjalnych wymian na kurwy-wasze-macie.
  • droitier 05.04.16, 11:57
    Pomyłka. Nie nieokreślone "spierdalaj" a konkretne "odpierdol się ODE MNIE", będące krótką i dosadną reakcją na głupie porównania do wykastrowanych psów. Kiedy ktoś do mnie mówi w języku, w którym nie chcę rozmawiać (w tym wypadku był to język chamstwa), mówię mu jedynie w tym języku "do widzenia", aby mieć pewność, że zrozumie.
    Aha. Ta cała nieprzyjemna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby ninek i wont nie zmienili sobie tematu rozmowy ze "sceptycyzm wobec PUA" na "dowalanie droitierowi"
  • ninek04 05.04.16, 16:15
    droitier napisał
    >Aha. Ta cała nieprzyjemna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby ninek i wont nie zmienili sobie tematu rozmowy ze "sceptycyzm wobec PUA" na "dowalanie droitierowi"<

    Nie wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że zwykle skomentowanie Twojego wpisu miało służyć dowaleniu osobiście Tobie? W jakim celu, po co i dlaczego?Natomiast to Twoja reakcja, i nieprzyjemne szczeki w kierunku Wonta była kompletnie nie na miejscu.
  • droitier 05.04.16, 18:45
    "Nie wiem, skąd u Ciebie przekonanie, że zwykle skomentowanie Twojego wpisu miało służyć dowaleniu osobiście Tobie?"

    Może przeczytaj jeszcze raz ten swój komentarz, to zrozumiesz.

    "Natomiast to Twoja reakcja, i nieprzyjemne szczeki w kierunku Wonta była kompletnie nie na miejscu."

    Nie zaliczam się do tych co myślą, że deszcz pada, jak się na nich pluje.
  • droitier 05.04.16, 09:48
    Kolego wont2, dogryzać to sobie mogą ludzie będący w stosunkach co najmniej poufałych i darzący się sympatią. Natomiast za takie komentarze jak twój to normalny facet ma prawo dać w ryj, a w przypływie łaskawości krótko i dosadnie opierdolić, co uczyniłem.
  • sabat3 05.04.16, 10:04
    droitier napisał:

    > Kolego wont2, dogryzać to sobie mogą ludzie będący w stosunkach co najmniej pou
    > fałych i darzący się sympatią. Natomiast za takie komentarze jak twój to normal
    > ny facet ma prawo dać w ryj, a w przypływie łaskawości krótko i dosadnie opierd
    > olić, co uczyniłem.

    Na szczęście przez Internet nie da się dać w ryja :)
    Przyznam, że to dość kuszące. Jako młodzieniec z lubością odwoływałem się do tego ostatecznego argumentu w dyskusji, bo - jak by nie patrzeć - on ją ostatecznie kończy. Jednak z czasem zauważyłem, że koledzy którzy hołdowali tej pokusie zaczęli dziwnie znikać. Potem dowiedziałem się, że odsiadują wyroki za pobicie i że w świecie ludzi cywilizowanych idzie się za to do paki. Przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że nie warto dla chwili przyjemności ryzykować obserwowanie piękna świata zza zakratowanego okna.
    Jeszcze później dowiedziałem się, że nawet za wygrażanie daniem w ryja można mieć poważne nieprzyjemności i są na to odpowiednie paragrafy. Co za świat, panie praworęczny... :)
  • droitier 05.04.16, 11:00
    Po pierwsze, jeśli poruszam kwestię "dania w ryj" to znaczy, że dyskusja nie miała w ogóle miejsca albo się już wcześniej skończyła. Bo trudno dyskusją nazwać wymianę nieuprzejmości lub ich jednostronne serwy. Po drugie, "danie w ryj" w niektórych przypadkach ma charakter korekcyjny - to nie jest wyładowanie agresji, a ustawienie do pionu mające na celu szybkie wyjście z sytuacji, która jest dla obu facetów kompromitująca. Zgodzę się jednak, że ogólnie nie jest to pożądane działanie, a Twoi koledzy zapewne go nadużywali.
  • sabat3 05.04.16, 11:27
    droitier napisał:

    > Po pierwsze, jeśli poruszam kwestię "dania w ryj" to znaczy, że dyskusja nie mi
    > ała w ogóle miejsca albo się już wcześniej skończyła. Bo trudno dyskusją nazwać
    > wymianę nieuprzejmości lub ich jednostronne serwy.

    Zgoda :)

    > Po drugie, "danie w ryj" w
    > niektórych przypadkach ma charakter korekcyjny - to nie jest wyładowanie agresj
    > i, a ustawienie do pionu mające na celu szybkie wyjście z sytuacji, która jest
    > dla obu facetów kompromitująca.

    Skoryguj Andrzeja Gołotę albo Mariusza Pudzianowskiego. Danie w ryj to zagranie nie fair. Wykorzystanie swojej przewagi siłowej wobec dyskutanta, gdy skończyły się argumenty. Gardzę tym.

    > Zgodzę się jednak, że ogólnie nie jest to pożąd
    > ane działanie, a Twoi koledzy zapewne go nadużywali.

    Moja wypowiedź nie miała poważnego charakteru, to raczej rodzaj zmyślonej dykteryjki mającej wprowadzić czytelnika w wesoły nastrój i trochę rozładować atmosferę.
    Nie zawiązywałem więzów koleżeńskich z wieloma bandziorami, chociaż luźno poznałem paru takich co poszli siedzieć za rozmaite chuligańskie wybryki.
    W praktyce też nie napadałem na innych, przeciwnie - raczej byłem zmuszany do obrony, bo rozmaici "mistrzowie" byli zirytowani moim przemądrzałym zachowaniem i zakładali, że taki mądraliński kujonek nie będzie się umiał bić. Z niemałą satysfakcją muszę przyznać, że najczęściej umiałem. Zostałem do tego zmuszony, po iluś bójkach się po prostu wyrabiasz. Rośnie motoryka, spryt, doświadczenie. Pokonałem kilku ludzi bezsprzecznie silniejszych ode mnie. I powiem ci że widok takiego śmierdziela, który myślał że poznęca się nad słabszym, a teraz ze świeczkami w oczach przeprasza i błaga o litość jest czymś, kurwa, bezcennym :)
    Takie kynologiczne skojarzenie się nasuwa - myślałeś że to bokser, a tu zwykły zawszony kundel. Nienawidzę agresywnych tchórzy.
  • wont2 05.04.16, 11:45
    sabat3 napisał:

    > Skoryguj Andrzeja Gołotę albo Mariusza Pudzianowskiego. Danie w ryj to zagranie
    > nie fair. Wykorzystanie swojej przewagi siłowej wobec dyskutanta, gdy skończył
    > y się argumenty. Gardzę tym.
    ---------
    Wczoraj widziałem taki fajny filmik z agresji na jakiejś zakorkowanej ulicy w Kijowie.
    www.youtube.com/watch?v=ZfEUpa4Uh84
    Najbardziej rozbawiły mnie komentarze. Naprawdę, nam jest mentalnie bliżej do Dzikiego Wschodu. Wpuścić kogoś z podporządkowanej ulicy - źle, wpuścić komuś wpierdol - dobrze :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 12:17
    sabat3 napisał:

    > Skoryguj Andrzeja Gołotę albo Mariusza Pudzianowskiego. Danie w ryj to zagranie
    > nie fair. Wykorzystanie swojej przewagi siłowej wobec dyskutanta, gdy skończył
    > y się argumenty. Gardzę tym.

    A kto mówi o przewadze siłowej? Dać w ryj facetowi może drobna kobietka. Daje się w ryj nie dlatego, że argumenty się skończyły, tylko dlatego, że druga strona sprowadziła rozmowę do poziomu, w którym argumenty nie mają znaczenia. Nie myl dania w ryj z pobiciem.
  • sabat3 05.04.16, 12:24
    droitier napisał:

    > A kto mówi o przewadze siłowej? Dać w ryj facetowi może drobna kobietka.

    A drobny mężczyzna? Kobiety dają facetom w ryja też jedynie w określonej sytuacji - kiedy czują, że jej przewaga społeczna nie pozwoli mu oddać, a on jest grzecznym chłopcem. Nie widziałem, by kobieta z nonszalancją policzkowała groźnego bandytę, bo będzie miała świadomość, że może nie respektować norm społecznych i jej zwyczajnie odda - co już przyjemne nie będzie.
    Tak więc jak najbardziej jest to wykorzystywanie przewagi, tyle że nie siłowej. Kopanie związanego niedźwiedzia. I również uważam to za podłe i tchórzliwe.
  • wont2 05.04.16, 13:37
    Ale o czym wy w ogóle piszecie? :) O dawaniu sobie w ryj przez anonimowe nicki z powodu obrażenia jednego nicka przez drugi na forum internetowym? No jak z TAKIEGO powodu ktoś chce kogoś bić (i to chyba naprawdę nie jest chwyt retoryczny tylko jakaś szalona, ułańska megalomania droitiera) to jak ten ktoś reaguje w innych sytuacjach, które mogą powodować frustrację i agresję? Droiter, jak jedziesz samochodem i ktoś na ciebie zatrąbi albo zajedzie ci drogę albo w inny sposób wymusi pierwszeństwo albo złośliwie i po chamsku jedzie wolniej od ciebie Twoim pasem, to wysiadasz i idziesz spuścić wpierdol? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 18:28
    "O dawaniu sobie w ryj przez anonimowe nicki z powodu obrażenia jednego nicka przez drugi na forum internetowym?"

    Wytłumaczę ci, bo widzę, że się pogubiłeś. Gdyby cała ta sytuacja miała miejsce w rzeczywistości, czyli jeden facet rozmawia sobie z kobietą (ninkiem) i podchodzi do nich drugi, nieznany bliżej temu pierwszemu facet (wont) i zaczyna go porównywać do wykastrowanego psa, to gdyby dostał w ryj od tego pierwszego byłoby to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. To i tylko to wynika z mojej wypowiedzi, a reszta to już wasza nadinterpretacja.
  • wont2 05.04.16, 18:59
    droitier napisał:

    > Wytłumaczę ci, bo widzę, że się pogubiłeś. Gdyby cała ta sytuacja miała miejsce
    > w rzeczywistości, czyli jeden facet rozmawia sobie z kobietą (ninkiem) i podch
    > odzi do nich drugi, nieznany bliżej temu pierwszemu facet (wont) i zaczyna go p
    > orównywać do wykastrowanego psa, to gdyby dostał w ryj od tego pierwszego byłob
    > y to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. To i tylko to wynika z mojej wypowied
    > zi, a reszta to już wasza nadinterpretacja.
    --------
    Jakbym widział na ulicy, że jakiś facet, o którym wiem, że w wieku prawie czterdziestu lat jest prawiczkiem i czuje żal do kobiet, że ruchają się z jakimiś "palantami" a nie z nim, czyli jest idealnym kandydatem na seryjnego gwałciciela, zwraca się do niewiasty, która zwróciła mu uwagę, że może skoro to oni ruchają a nie on, to może nie oni są palantami, słowami "Chyba bardzo Ci zależy, żeby mnie sprowokować... " to zawszę przystanę i wezmę złość psychopaty na siebie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.04.16, 19:55
    wont2 napisał:

    > Jakbym widział na ulicy, że jakiś facet, o którym wiem, że w wieku prawie czter
    > dziestu lat jest prawiczkiem i czuje żal do kobiet, że ruchają się z jakimiś "p
    > alantami" a nie z nim, czyli jest idealnym kandydatem na seryjnego gwałciciela,
    > zwraca się do niewiasty, która zwróciła mu uwagę, że może skoro to oni ruchają
    > a nie on, to może nie oni są palantami, słowami "Chyba bardzo Ci zależy, żeby
    > mnie sprowokować... " to zawszę przystanę i wezmę złość psychopaty na siebie.

    Eeee, to nie psychopata, tylko jakis sfrustrowany biedaczyna ;)
    Ja mysle, ze najlepiej olac i nie komentowac jego wpisow zbyt intensywnie, bo sie typ nakreca. Na forum internetowym latwo okazywac agresje, bo do pewnego etapu jest bezkarna.
    Patrz, a niedawno potwor mnie chcial bic, jakis fight club sie nam tu robi :)
  • wont2 05.04.16, 22:01
    sabat3 napisał:

    > Eeee, to nie psychopata, tylko jakis sfrustrowany biedaczyna ;)
    > Ja mysle, ze najlepiej olac i nie komentowac jego wpisow zbyt intensywnie, bo s
    > ie typ nakreca. Na forum internetowym latwo okazywac agresje, bo do pewnego eta
    > pu jest bezkarna.
    > Patrz, a niedawno potwor mnie chcial bic, jakis fight club sie nam tu robi :)
    ------
    Myślę, że to jednak coś więcej niż zwykła frustracja. Może nie psychopatia, bo jednak emocje jakieś w nim tkwią, ale jest w tym człowieku coś co przyprawia mnie o niepokój. Jakaś taka zimna aura, którą czuję nawet przez internet. Ja tutaj mam, jak każdy chyba, swoich ulubieńców i ludzi którzy mnie w jakimś aspekcie wkurzają, ale to są w sumie detale, bo rozmawiać, żartować, droczyć da się z każdym. Można się nie rozumieć, mieć inne zdanie ale da się rozmawiać i wymieniać myśli. Ostatnio "poprztykałem" się z nudziarzem ale to jak kłótnia na rodzinnych urodzinach u cioci - jakbyśmy mieli dość wódki i czasu, to byśmy doszli do porozumienia, że w drodze kompromisu Żydzi do Gazy. Z droitierem jest zupełnie inaczej - ja oczyma wyobraźni widzę te zimne rybie oczy, te zaciśnięte usta i piąstki. Brrr... Jak Zbysio Ziobro. Nie cofnie się na milimetr, wszyscy się mylą, tylko on ma rację. Czuję odrazę do takich ludzi a przebywanie w ich towarzystwie napawa mnie obrzydzeniem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 22:54
    To jest naprawdę dobre! Wtrącasz się w dyskusję obrażając mnie, stawiasz mi jakieś z dupy wzięte diagnozy, szukasz na mnie haków w komentarzach sprzed lat, a potem "czujesz niepokój". Biedaczysko :)))

    A może byś tak po prostu przestał się tu popisywać i zgrywać specjalistę w kwestiach, w których jesteś ignorantem. Wtedy ja nie będę ci pociskał i kto wie, może z czasem twoje lęki miną.
  • wont2 05.04.16, 22:58
    Nie "wtrącam w dyskusję" tylko bronię niewiasty przed psycholem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 23:09
    No, było przed czym. normalnie bohater.
  • wont2 05.04.16, 23:12
    droitier napisał:

    > No, było przed czym. normalnie bohater.
    -------
    Znów przyznaję ci rację. Istotnie, nie było przed czym.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 22:09
    Wiesz sabat, nie sądzę bym dał Ci powód, byś mnie tak oceniał. W każdym razie popieram Twój postulat, by nie komentowano zbyt intensywnie moich wpisów, a najlepiej by je sobie darować, jeśli mają zawierać opinie i rozkminy na temat mnie i moich problemów.
  • lybbla 06.04.16, 12:33
    sabat3 napisał:

    > Patrz, a niedawno potwor mnie chcial bic, jakis fight club sie nam tu robi :)

    Jaki fight club? To stare pierdziele, które tracą siły by odganiać inne samce od `ich' samic.
    Zlote klatki okazały się kiepskim pomysłem bo złoto jest miekkie :)
    Czasami to rura w klatce się zapchała, czasami klatka wciąż stoi pusta pomimo najlepszego właściciela, a nad wszystkim unosi się odór zajefajności i mądrości życiowej.

    Ech jak cudownie być sabatem, sabatem1 i sabatem2.
  • droitier 05.04.16, 21:58
    Twoja logika jest wyjątkowo kulawa, ale nie jest to dla mnie nowina. Po pierwsze: gwałciciele ruchają, zatem ten, co nie rucha bo ma niskie libido nie ma zadatków na gwałciciela, w odróżnieniu od takiego co ruchałby ile się da, jak nie przymierzając ty. Dla formalności, prawiczkiem nie jestem, o czym już wielokrotnie pisałem, ale najwyraźniej nie przyjmujesz do wiadomości faktów, które burzyłyby twoją cudownie stereotypową wizję, z oporem godnym mieszkańca konopielkowych Taplarów. Po drugie, nie czuję żalu do kobiet w ogólności, co najwyżej z dwiema nie mam ochoty utrzymywać kontaktu. Po trzecie, gdybyś ty i ninek czytali uważniej, dostrzeglibyście, że to nie ja określiłem facetów, którzy ruchają palantami, ale bohaterka mojej przypowieści, zatem to z nią sobie polemizujcie, czy zasługują na to miano. Po czwarte, gdy w rozmowie na temat szerszego problemu niewiasta robi sobie do mnie wycieczki i bez powodu insynuuje mi bycie palantem, to jakby nie patrzeć jest to prowokacja, a stwierdzenie tego faktu nie ma raczej znamion groźby.
    Tak to wygląda, wonciku. Wychodzi, że jesteś kiepsko czytającym i kiepsko kumającym, samozwańczym strażnikiem porządku o skostniałej mentalności i lubującym się w stereotypach, obrońcą nieuciśnionych kobiet z faktycznymi zadatkami na gwałciciela. Nie działasz przypadkiem w ONRowskich patrolach antyterrorystycznych?
  • wont2 05.04.16, 22:07
    Po pierwsze, to jest różnica pomiędzy gwałcicielem a "idealnym kandydatem na seryjnego gwałciciela". Istotnie, do bycia gwałcicielem potrzebna jest erekcja.

    W twoje niebycie prawiczkiem nie wierzę, bo jeszcze niedawno żaliłeś się, że prawiczkiem jesteś. Twierdzisz, że za seks nie zapłaciłeś a ja nie wierzę, że istnieje kobieta, która mogłaby dać ci dupy za darmo.

    A reszty to mi się nawet nie chce czytać, nie mówiąc o komentowaniu.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 22:22
    > Po pierwsze, to jest różnica pomiędzy gwałcicielem a "idealnym kandydatem na se
    > ryjnego gwałciciela". Istotnie, do bycia gwałcicielem potrzebna jest erekcja.

    a "idealnemu kandydatowi" już erekcja nie potrzebna? ;) Tak czy siak, z erekcją nigdy problemów nie miałem.

    > W twoje niebycie prawiczkiem nie wierzę, bo jeszcze niedawno żaliłeś się, że pr
    > awiczkiem jesteś.

    Zwisa mi w co wierzysz a w co nie. Ja wiem tylko, że nie ma co liczyć na rozsądną dyskusję z ludźmi kurczowo trzymającymi się swojej wiary czy też niewiary.

    > Twierdzisz, że za seks nie zapłaciłeś a ja nie wierzę, że ist
    > nieje kobieta, która mogłaby dać ci dupy za darmo.

    Cóż, ja np. nie wierzę, że lekarz nie upuścił cię na główkę przy porodzie.

    > A reszty to mi się nawet nie chce czytać, nie mówiąc o komentowaniu.

    Rozumiem. Dla niektórych czytanie bywa męczące. Poza tym już po 22:00, zapewne udajesz się na patrol w obronie kobiet przed seryjnymi gwałcicielami.
  • ninek04 05.04.16, 22:34
    droitier
    >Cóż, ja np. nie wierzę, że lekarz nie upuścił cię na główkę przy porodzie.

    > A reszty to mi się nawet nie chce czytać, nie mówiąc o komentowaniu.

    >Rozumiem. Dla niektórych czytanie bywa męczące. Poza tym już po 22:00, zapewne udajesz się na patrol w obronie kobiet przed seryjnymi gwałcicielami.<

    Wiesz droitier, a ja myślę, że całkowity brak ruchania rzuca Ci się coraz bardziej na głowę. Serio, o ile te ubiegłoroczne dyskusje z Tobą były jeszcze w miarę sensowne, to obecnie nie można już tego stwierdzić. Cóż, całkowity celibat ma swoje bardzo niedobre skutki, o czym wiadomo nie od dziś.
  • wont2 05.04.16, 22:55
    ninek04 napisała:

    > Cóż, całkowity celibat ma
    > swoje bardzo niedobre skutki, o czym wiadomo nie od dziś.
    --------
    Od tysiąca kilkuset lat w Europie zachodniej i południowej. U nas od 1050 lat.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 23:06
    Wiesz co, daruj sobie... wystarczyło byś nie insynuowała mi różnych rzeczy, a można było poprowadzić sensowną rozmowę. I wontowi by się nie dostało, bo nie musiałby bohatersko stawać w Twojej obronie...

    Swoją drogą ciekawe, że tak bardzo gorszą Cię moje wpisy, ale już chamskie odzywki w moim kierunku jakoś ci nie przeszkadzają. Najwyraźniej w kółku wzajemnej adoracji obowiązują inne standardy.
  • lybbla 06.04.16, 12:36
    droitier napisał:

    > Najwyraźniej w kółku wzajemnej adoracji obowiązują inne standardy.

    A wiesz droitier jak gangbang zbliża ludzi?
  • wont2 05.04.16, 22:50
    droitier napisał:

    > > Po pierwsze, to jest różnica pomiędzy gwałcicielem a "idealnym kandydatem
    > na se
    > > ryjnego gwałciciela". Istotnie, do bycia gwałcicielem potrzebna jest erek
    > cja.
    >
    > a "idealnemu kandydatowi" już erekcja nie potrzebna? ;) Tak czy siak, z erekcją
    > nigdy problemów nie miałem.
    -----
    Celnie wytknąłeś mi niekonsekwencję. Idealnemu kandydatowi na seryjnego gwałciciela erekcja też jest chyba potrzebna więc się nie nadajesz.


    > Zwisa mi w co wierzysz a w co nie.
    ---------
    W to, że ci zwisa to akurat wierzę.


    > Cóż, ja np. nie wierzę, że lekarz nie upuścił cię na główkę przy porodzie.
    ----
    Być może, nie znam szczegółów swojego porodu.


    > Rozumiem. Dla niektórych czytanie bywa męczące. Poza tym już po 22:00, zapewne
    > udajesz się na patrol w obronie kobiet przed seryjnymi gwałcicielami.
    ------
    Nie rozumiem żartu, ale he he, na pewno, w pewnych kręgach, jest to doskonały dowcipasek.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kynane 06.04.16, 10:36
    droitier napisał:

    > Twoja logika jest wyjątkowo kulawa, ale nie jest to dla mnie nowina. Po pierwsz
    > e: gwałciciele ruchają, zatem ten, co nie rucha bo ma niskie libido nie ma zada
    > tków na gwałciciela, w odróżnieniu od takiego co ruchałby ile się da, jak nie p
    > rzymierzając ty.
    Ekhm, za przeproszeniem, błąd. Gwałciciele powodowani są frustracją z powodu niespełnienia i niechęcią do obiektu napaści. Gwałt służy zaspokojeniu żądzy dominacji, upodleniu obiektu - i tu niezbędna jest niechęć, lub (tak, właśnie "lub") rozładowaniu napięcia. Wbrew pozorom ten z niskim libido może być gwałcicielem, bo będzie spełniał swoje fantazje "władcze" a nie seksualne...


    Dla formalności, prawiczkiem nie jestem, o czym już wielokrotn
    > ie pisałem, ale najwyraźniej nie przyjmujesz do wiadomości faktów, które burzył
    > yby twoją cudownie stereotypową wizję, z oporem godnym mieszkańca konopielkowyc
    > h Taplarów. Po drugie, nie czuję żalu do kobiet w ogólności, co najwyżej z dwie
    > ma nie mam ochoty utrzymywać kontaktu. Po trzecie, gdybyś ty i ninek czytali uw
    > ażniej, dostrzeglibyście, że to nie ja określiłem facetów, którzy ruchają palan
    > tami, ale bohaterka mojej przypowieści, zatem to z nią sobie polemizujcie, czy
    > zasługują na to miano. Po czwarte, gdy w rozmowie na temat szerszego problemu n
    > iewiasta robi sobie do mnie wycieczki i bez powodu insynuuje mi bycie palantem,
    > to jakby nie patrzeć jest to prowokacja, a stwierdzenie tego faktu nie ma racz
    > ej znamion groźby.
    Nie zapominaj proszę, że zdanie na temat uczestników forum człowiek sobie wyrabia czytając napisane posty. Zapewne każdy z nas w rzeczywistości jest inny, niż się jawi na forum, ale współuczestnicy reagują na słowa napisane, a nie na nasze prawdziwe "ja".

    > Tak to wygląda, wonciku. Wychodzi, że jesteś kiepsko czytającym i kiepsko kumaj
    > ącym, samozwańczym strażnikiem porządku o skostniałej mentalności i lubującym s
    > ię w stereotypach, obrońcą nieuciśnionych kobiet z faktycznymi zadatkami na gwa
    > łciciela. Nie działasz przypadkiem w ONRowskich patrolach antyterrorystycznych?
    Sorry, oceniając po pisaninie, Wont nie ma zadatków na gwałciciela. Jest na to zbyt leniwy,

    --
    okrutna, zła i podła...
  • wont2 06.04.16, 10:44
    kynane napisała:

    > Sorry, oceniając po pisaninie, Wont nie ma zadatków na gwałciciela. Jest na to
    > zbyt leniwy,
    -----------
    Ja nie mam zadatków? Ja??? Zaraz ci pokażę... :)

    PS. Ha ha, rozśmieszyłaś mnie z tym byciem leniwym. W punkt. Ale jakby ktoś mi dostarczył do domu jakąś związaną i zakneblowaną dziewczynę to bym se pogwałcił, a co mi tam... :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 06.04.16, 10:49
    kynane napisała:

    > Ekhm, za przeproszeniem, błąd. Gwałciciele powodowani są frustracją z powodu ni
    > espełnienia i niechęcią do obiektu napaści. Gwałt służy zaspokojeniu żądzy domi
    > nacji, upodleniu obiektu - i tu niezbędna jest niechęć, lub (tak, właśnie "lub"
    > ) rozładowaniu napięcia. Wbrew pozorom ten z niskim libido może być gwałciciele
    > m, bo będzie spełniał swoje fantazje "władcze" a nie seksualne...
    --------
    O, to ciekawe. A w jaki sposób gwałcą tacy niskolibidowi gwałciciele, jeśli mają erekcji? Penetrują kobietę jakimiś przyrządami czy nie ma reguły i na przykład tylko zadają jej ból? Ale czy to formalnie gwałt?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kynane 06.04.16, 11:06
    wont2 napisał:

    > kynane napisała:
    >
    > > Ekhm, za przeproszeniem, błąd. Gwałciciele powodowani są frustracją z pow
    > odu ni
    > > espełnienia i niechęcią do obiektu napaści. Gwałt służy zaspokojeniu żądz
    > y domi
    > > nacji, upodleniu obiektu - i tu niezbędna jest niechęć, lub (tak, właśnie
    > "lub"
    > > ) rozładowaniu napięcia. Wbrew pozorom ten z niskim libido może być gwałc
    > iciele
    > > m, bo będzie spełniał swoje fantazje "władcze" a nie seksualne...
    > --------
    > O, to ciekawe. A w jaki sposób gwałcą tacy niskolibidowi gwałciciele, jeśli maj
    > ą erekcji? Penetrują kobietę jakimiś przyrządami czy nie ma reguły i na przykła
    > d tylko zadają jej ból? Ale czy to formalnie gwałt?
    >
    Formalnie gwałtem jest doprowadzenie przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej.

    W przypadku _seryjnych_ gwałcicieli bardzo często mamy do czynienia z niemożnością penetracji, penetracją zastępczą. Czasami pozwala ona gwałcicielowi na osiągnięcie potrzebnego stopnia podniecenia fizycznego i dokończenie aktu własnym "sprzętem", ale w sumie rzadko. Poaza tym - samo związanie, obmacywanie, zmuszanie do seksu oralnego...

    Tylko nie należy mylić seryjnego gwałciciela z gwałcicielem "przyokazyjnym" (napakowany byczek, który uważa, że każda foczka jego, i ona się tak tylko dla zabawy opiera).
    --
    okrutna, zła i podła...
  • droitier 06.04.16, 12:49
    Chciałeś chyba napisać "nie mają erekcji"...
    W każdym razie kolejna lekcja: niskie libido nie wiąże się z brakiem erekcji...
  • ninek04 06.04.16, 20:26
    droitier napisał
    >W każdym razie kolejna lekcja: niskie libido nie wiąże się z brakiem erekcji...<

    A to dobre ; nauczyciel teoretyk,który ma zerowe doświadczenia w zakresie libido, erekcji i i interakcji z kobietami, dyscyplinuje i poucza praktyka, zaprawionego w bojach, od którego powinien się uczyć, jeśliby miał choć trochę chęci, dystansu, poczucia humoru i zapału ;)



  • droitier 06.04.16, 20:59
    Na jakiej podstawie oceniasz moje doświadczenie w zakresie libido, erekcji i interakcji z kobietami?

    Uczyć się poczucia humoru od wonta... prędzej wolałbym uczyć się pływać od kowadła.

    Swoją drogą, jakie to urocze gdy Ty i wont tak się wzajemnie bronicie przede mną. To może być początek czegoś pięknego... "Połączeni przez internetowego psychopatę". Chyba bym łzę uronił ze wzruszenia...
  • ninek04 06.04.16, 21:32
    droitier napisał
    >Na jakiej podstawie oceniasz moje doświadczenie w zakresie libido, erekcji i interakcji z kobietami?<

    No trochę się tu naprodukowałeś, zakładając różne wątki, sprowadzające się w sumie do jednego -dlaczego kobiety mnie nie chcą?

    >Uczyć się poczucia humoru od wonta... prędzej wolałbym uczyć się pływać od kowadła.<

    To nie wiesz, co tracisz, albo nie jesteś w stanie pojąć, tak to już bywa, skoro młot uderza w jednym, monotonnym tonie-to komu nie znudziłoby się jego słuchanie? ;)

    >Swoją drogą, jakie to urocze gdy Ty i wont tak się wzajemnie bronicie przede mną. To może być początek czegoś pięknego... "Połączeni przez internetowego psychopatę". Chyba bym łzę uronił ze wzruszenia...<

    Że niby mnie nagabujesz?- No jednak chyba nie bardzo, musiałbyś się bardziej postarać ;)A psychopaci nie są zdolni do odczuwania uczuć,więc skąd te łzy? Bo na pewno nie ze wzruszenia? ;)
  • droitier 06.04.16, 21:58
    > No trochę się tu naprodukowałeś, zakładając różne wątki, sprowadzające się w sumie do jednego -dlaczego kobiety mnie nie chcą?

    Owszem, ale z moich wypowiedzi nie wynika, że nie mam doświadczenia w żadnej tej kwestii. W każdym razie, w kwestii erekcji z pewnością mam większe doświadczenie niż Ty.

    "To nie wiesz, co tracisz, albo nie jesteś w stanie pojąć, tak to już bywa"
    Liczy się dla mnie to, że większość ludzi, których w życiu poznałem ceniła sobie moje poczucie humoru, więc nie mam zamiaru zamieniać go na wontowy wyrób humoropodobny.

    >Że niby mnie nagabujesz?
    Chyba nie załapałaś...
  • rekreativa 06.04.16, 17:39
    A dlaczego stawiasz znak równości między niskim libido a impotencją?
    Przecież niskie libido nie oznacza, że gościowi nigdy nie staje. Akurat raz na rok mu może stać i wtedy własnie pójdzie zgwałcic.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • wont2 07.04.16, 09:39
    rekreativa napisała:

    > A dlaczego stawiasz znak równości między niskim libido a impotencją?
    > Przecież niskie libido nie oznacza, że gościowi nigdy nie staje. Akurat raz na
    > rok mu może stać i wtedy własnie pójdzie zgwałcic.
    -------
    Uprościłem, specjalnie się nad tym nie zastanawiając. Ale teraz, po zastanowieniu, to tak sobie myślę, że u mężczyzn, po wykluczeniu kwestii zdrowotnych, hormonalnych, to chyba nie ma czegoś takiego jak niskie libido. Może być wyższe, niższe, ale chyba nie niskie. Niskie albo żadne to może być w odniesieniu do konkretnej kobiety/partnerki. Ale tak w ogóle, żeby się zdrowemu mężczyźnie nie chciało seksu z jakąkolwiek kobietą albo chciało tylko raz na ruski rok? Trudno mi w to uwierzyć. Dla mnie to tylko wykręt i próba wytłumaczenia sobie - nie, nie jestem impotentem/homoseksualistą/pedofilem/..., ja tylko mam niskie libido. Oczywiście, nie dam sobie uciąć palca, że mam rację, tak sobie tylko głośno myślę.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.04.16, 09:46
    wont2 napisał:
    Uprościłem, specjalnie się nad tym nie zastanawiając. Ale teraz, po zastanowieniu, to tak sobie myślę, że u mężczyzn, po wykluczeniu kwestii zdrowotnych, hormonalnych, to chyba nie ma czegoś takiego jak niskie libido. Może być wyższe, niższe, ale chyba nie niskie. Niskie albo żadne to może być w odniesieniu do konkretnej kobiety/partnerki. Ale tak w ogóle, żeby się zdrowemu mężczyźnie nie chciało seksu z jakąkolwiek kobietą albo chciało tylko raz na ruski rok? Trudno mi w to uwierzyć. Dla mnie to tylko wykręt i próba wytłumaczenia sobie - nie, nie
    > jestem impotentem/homoseksualistą/pedofilem/..., ja tylko mam niskie libido. Oczywiście, nie dam sobie uciąć palca, że mam rację, tak sobie tylko głośno myślę.
    -------------------------------------------
    Tez tak uważam. Dodaj jeszcze masturbatora.
    >
  • sabat3 05.04.16, 20:03
    Inna rzecz, ze nie wiadomo czy irl pierwszy facet (droitier) odwazylby sie porozmawiac z kobieta, czy tylko siedzialby w kacie i mamrotal cos ponuro pod nosem :) Anonimowosc dodaje odwagi na roznych polach. Szkoda ze nie na polu uprzejmosci.
  • ninek04 05.04.16, 20:13
    sabat 3napisal
    >Inna rzecz, ze nie wiadomo czy irl pierwszy facet (droitier) odwazylby sie porozmawiac z kobieta, czy tylko siedzialby w kacie i mamrotal cos ponuro pod nosem :) Anonimowosc dodaje odwagi na roznych polach. Szkoda ze nie na polu uprzejmosci.<

    Już to widzę. Spróbowałaby zażartować w celu rozluźnienia atmosfery, a w zamian usłyszałaby wysyczane przez zaciśnięte zęby :odpierdol się, nie dorastasz do mojego poziomu,ty mały czlowieczku ;)
  • droitier 05.04.16, 13:39
    sabat3 napisał:
    > A drobny mężczyzna?

    też :)

    >Kobiety dają facetom w ryja też jedynie w określonej sytuac
    > ji - kiedy czują, że jej przewaga społeczna nie pozwoli mu oddać, a on jest grz
    > ecznym chłopcem. Nie widziałem, by kobieta z nonszalancją policzkowała groźnego
    > bandytę, bo będzie miała świadomość, że może nie respektować norm społecznych
    > i jej zwyczajnie odda - co już przyjemne nie będzie.

    niekoniecznie. To nie jest wyłącznie kwestia "przewagi społecznej" i obawy o oddanie, ale przewagi moralnej. Danie w ryj to w pewnym stopniu danie szansy na przyznanie się do błędu. "Daję ci w ryj, bo zasłużyłeś, a jeśli jesteś świadom, że zasłużyłeś to przyjmiesz to bez reakcji".

    > Tak więc jak najbardziej jest to wykorzystywanie przewagi, tyle że nie siłowej.
    > Kopanie związanego niedźwiedzia. I również uważam to za podłe i tchórzliwe.

    Nigdy nie masz pewności, że ten niedźwiedź jest związany. A jeśli jest związany to raczej przez własne sumienie. Jeden facet może dać drugiemu w ryj, gdy ten był jego przyjacielem a przespał się z jego żoną, albo obraził jego matkę. Czy ma on przewagę społeczną, jeśli nie ma świadków tego zdarzenia? Raczej nie. Czy może dostać z powrotem? Może. Więc ani to specjalnie podłe ani tchórzliwe.
  • wont2 05.04.16, 11:13
    droitier napisał:

    > Kolego wont2, dogryzać to sobie mogą ludzie będący w stosunkach co najmniej pou
    > fałych i darzący się sympatią. Natomiast za takie komentarze jak twój to normal
    > ny facet ma prawo dać w ryj, a w przypływie łaskawości krótko i dosadnie opierd
    > olić, co uczyniłem.
    -----
    Droiter, pozwól, że to jednak ja będę decydować o tym komu dogryzam a komu nie dogryzam. No bo akurat tak się składa, że ja dogryzam tylko ludziom z którymi nie jestem w stosunkach poufałych i których nie darzę sympatią. W ogóle co to za pomysł dogryzać komuś kogo lubisz? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • droitier 05.04.16, 11:44
    O tym nie decydujesz ty tylko semantyka.
  • wont2 05.04.16, 11:52
    droitier napisał:

    > O tym nie decydujesz ty tylko semantyka.
    -------
    Dogryzać: «sprawić komuś przykrość złośliwymi uwagami»
    sjp.pwn.pl/slowniki/dogryza%C4%87.html
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kynane 05.04.16, 10:52

    > Oczywiście. Tyle, że ten zachwyt może być ze strony kobiety czysto platoniczny.
    > Delikwent wpasuje się w archetyp ojca, albo wspaniałego starszego brata, a kob
    > ieta będzie z niego dumna, będzie opowiadała o nim koleżankom, a wieczorami zas
    > tanawiała się, czemu te wszystkie palanty, które ją bzykają nie są tacy jak on.

    Szczerze? Gdybym zastanawiała się, czemu te "palanty" co mnie bzykają nie są takie jak jakiś "on" to by znaczyło, że najbardziej chciałabym, coby mnie bzykał właśnie "on".
    --
    okrutna, zła i podła...
  • sabat3 05.04.16, 11:08
    kynane napisała:

    > Szczerze? Gdybym zastanawiała się, czemu te "palanty" co mnie bzykają nie są ta
    > kie jak jakiś "on" to by znaczyło, że najbardziej chciałabym, coby mnie bzykał
    > właśnie "on".

    To jest bezpodstawna dyskusja, bo kobiety - o ile tak postępują - to doskonale wiedzą dlaczego chcą pozostawać w związku z jednym typem mężczyzn, a z drugim tylko uprawiać seks.
    Natomiast rozważania "dlaczego ona chce sypiać z tymi palantami, a ze mną nie" są raczej domeną mężczyzn.
  • kynane 05.04.16, 11:19
    sabat3 napisał:


    > To jest bezpodstawna dyskusja, bo kobiety - o ile tak postępują - to doskonale wiedzą dlaczego chcą pozostawać w związku z jednym typem mężczyzn, a z drugim tylko uprawiać seks.
    Z obserwacji otoczenia wynika, że jednak najczęściej to kobieta chce uprawiać seks właśnie z tym, z którym jest w związku, bo i tak ma za dużo na głowie, żeby sobie brać kochanka...

    > Natomiast rozważania "dlaczego ona chce sypiać z tymi palantami, a ze mną nie" są raczej domeną mężczyzn.
    Spokojnie, my też zastanawiamy się "co on w niej widzi, palant jeden" :)

    --
    okrutna, zła i podła...
  • sabat3 05.04.16, 11:33
    kynane napisała:

    > Z obserwacji otoczenia wynika, że jednak najczęściej to kobieta chce uprawiać s
    > eks właśnie z tym, z którym jest w związku, bo i tak ma za dużo na głowie, żeby
    > sobie brać kochanka...

    Oczywiście, dlatego napisałem, że dotyczy to konkretnych kobiet. Zwykle kobieta szuka połączenia jednego z drugim. Kochanków szuka się dopiero wtedy, kiedy czuje się, że z tym w związku to już dłużej niemożliwe, a rozstać się z różnych względów zwyczajnie nie opłaca.

    > Spokojnie, my też zastanawiamy się "co on w niej widzi, palant jeden" :)

    I "on" to doskonale wie.
  • druginudziarz 04.04.16, 18:32
    rekreativa napisała:

    > No właśnie, akurat yoric był całkiem do rzeczy tak z rozmowy na forum, a jeśli
    > jeszcze jest wyględny , to pewnie te babki podrywał nie dzięki PUA, tylko pomim
    > o :)
    Owszem, podrywały (zapewne) ale on o tym nic nie wiedział.
  • urquhart 05.04.16, 07:59
    Ustalmy protokół rozbieżności.
    Co ujmujemy w akronimie pua. To przróżne techniki wykorzystujące ustalenia i wnioski psychlogii ewolucyjnej w praktyce bez wnikania w teorię, dorabiające przeróżną odjecahną narrację i ideologię do zaspokojenia potrzeb seksualnych i unikniecia seksualnej frustracji. W skrócie "Psychoewo dla idiotów". Sam jestem bardzo sceptyczny co do idei strategii podrywania i bzykania wszystkiego co nie ucieka na drzewo. Ale jako pragmatyk nie mogę nie uznać że pua jest nieskuteczna jak spotkałem się jak różni faceci sfrustrowani grzęźli w frienzonach sfrustrowani seksualnie a po pua przełamują barierę niemożności.
    W ogólności po wytrenowaniu iluś zagrań jak spotkają dziewczynę na jakiej im zależy nie mają bariery żeby o nią skutecznie zawalczyć i nie zdyskredytować się zmarnować swojej szansy - to jest praktyka nie ideologia.
    Nie uważam że to jakieś panaceum, normalnie syn powien nauczyć sie tego przez obserwacje u ojca i skutecznych mężczyzn w rodzinie a nie na kursach kaznodziei.
    Techniki pua są dalekie od moich ideałów bo niikt nie chce być materiałem poligonem doświadczalnym, workiem treningowym i kryzysową narzeczoną.

    To podobnie jak uznaję że techniki gender są skuteczne, ale nie wynika z tego że uznaję narracje i postulat gender stworzenia nowego lepszego szczęśliwszego społeczeństwa, a wrecz dokladnie przeciwnie uznaję że jest to nakręcane i wykorzystane przez elity do manipulacji większego ucisku społecznego i posłuszeństwa społeczeństwa.

    Co do uogólnienia tego zjawiska wypierania to już nie raz widziałem i słyszałem informacje z pierwszej ręki o ludziach zadufanych w swojej racjonalności i logiczności myślenia, którzy byli przeświadczeni że na nich hipnoza, ezomezo, czy choćby iluzja na nich nie działa, którzy się ośmieszali publicznie w konfontacji z ich skutecznością tych technik na nich. Wszystkie te techniki łącznie z pua działają wykorzystując jakieś zasady działania mózgu których nie jesteśmy w pełni świadomi. Można się na to obrażać, a można to wykorzystywać.
    I całkowicie to bez rozpoczynania dywagacji i przekonań "kto" za tym stoi, albo że to nieracjonalne więc nie może działać.

    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • urquhart 05.04.16, 08:41
    I jeszcze szczerze. W języku emocjonalnym odczytuję to przywiązanie do sceptycyzmu i ideologii jako racjonalizację , samousprawiedliwienie swojego braku sprawczości.
    Chcącego interesuje JAK coś zrobić, a jak ktoś nie chce to doszukuje się DLACZEGO czegoś nie może zrobić.
    --
    >>>>>>>>>>>>>>>>
    "Gorliwość samców w kojarzeniu się, połączona z niechęcią samic do rozmnażania się z pierwszym lepszym samcem, jest oczywistym źródłem konfliktu interesów pomiędzy płciami, który jest praktycznie powszechny (Hammerstein & Parker, 1987)"
  • marek.zak1 05.04.16, 09:11
    urquhart napisał:

    > Chcącego interesuje JAK coś zrobić, a jak ktoś nie chce to doszukuje się DLACZEGO czegoś nie może zrobić.
    --------------------------------------------------
    Po wielu różnych szkoleniach jednak się nie zgodzę. Ustalenie przyczyny porażek jest ważne, bo można ja wtedy usunąć, czy zminimalizować jej skutki.
    Jak ktoś nie chce szuka USPRAWIEDLIWIEŃ, a nie przyczyn.
  • sabat3 05.04.16, 09:20
    urquhart napisał:

    > I jeszcze szczerze. W języku emocjonalnym odczytuję to przywiązanie do sceptycy
    > zmu i ideologii jako racjonalizację , samousprawiedliwienie swojego braku spraw
    > czości.
    > Chcącego interesuje JAK coś zrobić, a jak ktoś nie chce to doszukuje się DLACZE
    > GO czegoś nie może zrobić.

    Weź palnij taką mówkę tym, którzy nie odważyli się zainwestować w złoto Amber Gold :D
    Spróbuj szczęścia w Marketingu Wielopoziomowym, jesteś niezły w te klocki.
    Niestety, ja mam za sobą ponad dekadę w handlu i przeszedłem niezliczone "szkolenia" opierające się na podobnych zasadach co PUA. Ba, znam osobiście "szkoleniowca", kroczyłem z nim ramię w ramię na placu boju i widziałem te metody w praktyce.
    Przyjacielu, poszukaj kim są tak naprawdę ci goście od PUA. Wrzuć w googla "Eben Pagan" albo "Erik von Markovik".
    Pagan, znany jako "David DeAngelo". Były agent nieruchomości, który wykorzystał swój genialny zmysł marketingowy i wyłapał świetną niszę by zarobić sporo kasy, a dziś jest milionerem nauczającym ludzi jak odnieść sukces w biznesie. Ja mam dla niego biznesowy szacun, serio. Drugi Dale Carnegie albo Frank Bettger. Jego majątek jest szacowany na 150 milionów dolców! On ma po prostu głowę na karku.
    Von Markovik, zwany Mysterym, to niespełniony iluzjonista, który usiłował wbić się w jakieś telewizyjne show związane z pokazami magii. O mały włos mielibyśmy nie Mysteriego uwodziciela, a Mysteriego - drugiego Copperfielda. Niestety ta jedna sztuczka mu się nie udała. Kiedy spłukany opłakiwał swój los po barach, zauważył że jego iluzjonistyczne sztuczki wzbudzają niemałą ciekawość dziewczyn. Tak narodził się Mystery. Chociaż na dobre narodził się dzięki temu, że poznał pewnego dziennikarza muzycznego, autora biografii Marylina Mansona, niejakiego Neila Straussa pseudonim Style.
    Kiedy ukazała się "The game" całą sprawa została spopularyzowana. Potem było show w VH1 i jakoś to samo poszło.
    Według mnie Ci ludzie udławili się własną sławą, teraz to wszystko przycicha, oni się trochę zestarzeli, odcinają kupony od dawnej świetności albo uderzyli w nowe nisze (tak jak inteligentny Pagan, do którego mam szacunek).
    Ruch jest wykreowany przez media jako odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie - rozwój społeczny doprowadził do wykreowania rosnącej rzeszy nieporadnych, zagubionych młodych mężczyzn, którzy szukają światełka w tunelu. Oni im je dają.
    Ludzie zawsze będą chcieli mieć dużo seksu i pieniędzy, więc Ci, którzy będą udawali, że wiedzą i potrafią innym to przekazać, zawsze będą mieli spory posłuch pośród ludzi. Czyli - szamani.
    Paradoksalnie - dzięki swojemu szamaństwu stają się samosprawdzającą się prognozą - odnoszą niewątpliwy sukces.
    Chcesz zarobić milion dolarów? Napisz książkę o tym, jak zarobić milion dolarów.
    To jest piramida, ale w przeciwieństwie do piramidy finansowej, to jest piramida ludzkiej nadziei.
  • marek.zak1 05.04.16, 09:45
    sabat3 napisał:

    > To jest piramida, ale w przeciwieństwie do piramidy finansowej, to jest piramida ludzkiej nadziei.
    -------------------------------
    Zawsze sprzedaje się nadzieję, choćby robi to cała farmacja i kosmetologia a i mnóstwo szkoleń, studiów, dzięki którym masz odnosić sukcesy. I tutaj PUA sprzedaje się facetom, którzy nie odnoszą sukcesów u kobiet. Jeśli dzięki PUA facet nabierze choć trochę większej pewności siebie, już jest wygrany.
  • sabat3 05.04.16, 09:56
    marek.zak1 napisał:

    > Zawsze sprzedaje się nadzieję, choćby robi to cała farmacja i kosmetologia a i
    > mnóstwo szkoleń, studiów, dzięki którym masz odnosić sukcesy. I tutaj PUA sprz
    > edaje się facetom, którzy nie odnoszą sukcesów u kobiet. Jeśli dzięki PUA facet
    > nabierze choć trochę większej pewności siebie, już jest wygrany.

    W przypadku farmacji - niekoniecznie. Przyznasz chyba, że skuteczność wielu leków jest jednak wyższa niż placebo.
    Jeśli chodzi o suplementy - 100% racji.

    W przypadku szkoleń PUA to nie do końca tak działa. Po pierwsze - zauważ, że guru nierzadko wyciągają ogromne sumy pieniędzy za swoje porady. Owszem, część informacji jest ogólnie dostępna. Ale szkolenia i warsztaty potrafią kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Nadal uważasz, że to moralne i uczciwe? Pewność siebie za kilka tysi? A co będzie jeśli ten pewny siebie facet jednak uwierzy w siebie tak dalece, że zacznie stosować w praktyce różne dziwaczne metody, a efekt będzie taki, że tylko zderzy się ze ścianą agresji i obojętności ze strony kobiet? Załamie się do reszty, a w kieszeni będzie dziura.
    Ja mam lepszą terapię niż PUA. Na siłownię, basen, kort, a po sporcie - nos w literaturę piękną, żeby szlifować język giętki i jeszcze mieć o czym porozmawiać z kobietą :)
  • marek.zak1 05.04.16, 10:58
    sabat3 napisał:


    > W przypadku szkoleń PUA to nie do końca tak działa. Po pierwsze - zauważ, że guru nierzadko wyciągają ogromne sumy pieniędzy za swoje porady. Owszem, część informacji jest ogólnie dostępna. Ale szkolenia i warsztaty potrafią kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Nadal uważasz, że to moralne i uczciwe?
    -----------------------------------------------
    Po pierwsze rady / szkolenia, które nic nie kosztują, nie są cenione wysoko. Po drugie dostęp do tajnej wiedzy, która może odmienić Twoje życie nie może być tani. Po trzecie nie wiesz do końca czy szkolenie będzie miało efekt w przyszłości, czy nie. To są ,,miękkie" metody i nie od razu efekt jest widoczny.
    Byłem na wielu szkoleniach w różnych krajach i z perspektywy mogę powiedzieć, że one jednak coś wniosły do mojego postrzegania rzeczywistości i skuteczności działania.
  • socrates11 06.04.16, 13:36
    PUA można chyba porównać do pijaru-marketingu politycznego, a jedno i drugie wywodzi się z mających największą literaturę technik sprzedaży. Eksponowanie korzyści, pokonywanie obiekcji, tuszowanie wad, oraz umiejętność domknięcia transakcji = sukces. Problem polega na definicji sukcesu. Jeśli partia której mandatem jest reprezentowanie określonych wartości rozmydli je w propagandzie i działaniu by wygrać najbliższe wybory to trudno mówić o sukcesie przez duże S. To partia władzy, nie wartości, to ruchacz a nie kochanek przez duże K:). Chcę powiedzieć że ogólna kwota szczęścia jest większa, gdy ludzie wybierają się wg kryterium skóry, a nie szminki.
  • yoric 05.04.16, 15:56
    Dziekuje za komplementy. Dodam w ad vocem, ze co do wygladu teraz uwazam, ze jestem nieco ponad przecietna, przed faza PUA wygladalem ponizej przecietnie...
    Jak juz wiele razy pisalem, mi PUA dalo bardzo wiele (mialo tez swoje koszty). Za zasadne uwazam podsumowanie Urqu. To szerokie pojecie, kazdy z niego bierze, co chce. Jak feminizm - znam wiele super sympatycznych superinteligentnych ladnych dziewczyn, ktore sa feministka i niemal zawodowo, a z ktorych pogladami zgadzam sie z duzej czesci. No ale jest tez feminizm ten medialny, ktory sprowadza sie do tego, zeby facetom ch... obciac.
    Moje rozumienie PUA jest bliskie podsumowaniu Urqu + tej pierwszej uwadze Wonta i chyba Bcde.

    Dodam jeszcze jedna kluczowa rzecz: do tej pory NIC LEPSZEGO nie wymyslono (byl na to fajny cytat Tylera Durdena, troche wulgarny, w skrocie "ja mam pomysl jak tp osiagnac, jak masz lepszy, to wtedy krytykuj, a jak nie to siedz cicho" :))

    Co do DeAngelo, wszystko co potrzebne wyklada w seminarium 'Advanced Seduction' i to jest po prostu fontanna geniuszu, reszta ktora znam jest wtorna lub naciagana.
    Co do Mystery... byl pionierem outer game. Outer game jest bardzo wazna, mnie DeAngelo naprostowal i to byla podstawa, ALE czulem ze czegos brakuje i po poznaniu rzeczy Mystery wiedzialem czego, to bylo wlasnie to. Sabat nadmiernie upraszczasz, ze chodzi o obrazanie kobiet, bo chodzi o cos calkowicie innego i Mystery i kontynuatorzy pisza o tym explicite. A to tylko jeden z watkow.

    W skrocie - w pelni rozumiem, czemu PUA ma zla prase, natomiast trzeba sobie uswiadomic, ze tam sa takze fajne i bardzo sensowne rzeczy, ktore trzeba umiec wybrac -- no i ze nie ma wlasciwie alternatywy.
  • sabat3 05.04.16, 16:20
    Yoric, ale przy takim traktowaniu PUA postepujemy troche jak chrzescijanie z Biblia. Tego nie bierzemy, to rozumiemy inaczej, to zas traktujemy tylko jak komentarz, to nie jest doslowne i trzeba to rozumiec ogolnie - i na koncu wychodzi nam to co zalozylismy od samego poczatku. Dla mnie taka wiedza nie ma wiekszej wartosci merytorycznej, moze sie co najwyzej sprawdzac jako rodzaj psychoterapii i wewnetrznego motywatora. Ale w praktyce taka role moze rownie dobrze spelniac cos innego. To zeby nie byc cipa, miec poczucie wlasnej wartosci i ogarniac swiat wokol siebie jest troche malo odkrywcze, nie uwazasz?
  • marek.zak1 05.04.16, 17:34
    Błąd jest w nazwie "...artist". Powinno być "Pick up basic rules" i przybliżać facetom zasady gry i czynniki , mające wpływ na zwiększenie ich szans u kobiet. To be się zapewne tak dobrze nie sprzedawało.
  • bcde 06.04.16, 03:43
    > Yoric, ale przy takim traktowaniu PUA postepujemy troche jak chrzescijanie z Biblia. Tego nie bierzemy, to rozumiemy inaczej, to zas traktujemy tylko jak komentarz, to nie jest doslowne i trzeba to rozumiec ogolnie - i na koncu wychodzi nam to co zalozylismy od samego poczatku. Dla mnie taka wiedza nie ma wiekszej wartosci merytorycznej, moze sie co najwyzej sprawdzac jako rodzaj psychoterapii i wewnetrznego motywatora.

    Podstawowych zasad PUA nie jest wiele. Można je potraktować jako pewne aksjomaty zachowania i myślenia, których powinno się trzymać. Z tych aksjomatów można wywieść jak należy zachować się w danej sytuacji i wobec konkretnej osoby. Oczywiście trzeba mieć do tego kawałek mózgu.
    Marek ma rację co do "pick up basic rules".

    > Ale w praktyce taka role moze rownie dobrze spelniac cos innego.

    W praktyce mało co tak motywuje mężczyzn jak chęć ruchania i posiadania kobiety.

    > To zeby nie byc cipa, miec poczucie wlasnej wartosci i ogarniac swiat wokol siebie jest troche malo odkrywcze, nie uwazasz?

    Dla niektórych to jest bardzo odkrywcze. I okazuje się, że często wystarcza, żeby odnieść jakiś tam sukces.
  • wont2 06.04.16, 07:07
    Zgadzam się z bcde. Być może mój pozytywny stosunek do PUA wiąże się z tym, że ja nie czytałem tych wszystkich guru - deAngelo, Mystery etc. Przeczytałem kiedyś tylko Grę ale nie zrobiła na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. No i przesłuchałem też e-book Grzywacza (ale on jest trochę inny, bo koncentruje się, jak mówi, nie na samym podrywaniu a na budowaniu związków). Cała moja wiedza o tym ruchu (podejściu?) bierze się prawie wyłącznie z podrywaj.org. Teraz to tam jest (z paroma wyjątkami) relatywnie kijowo, ale jeszcze kilka lat temu przebywali tam bardzo sensowni ludzie, którzy tworzyli unikalną społeczność mężczyzn, dzielących się swoimi poglądami i doświadczeniami. Jak ktoś zainteresowany to może sobie poczytać blogi sprzed kilku lat, z początków istnienia tej strony. Nie jest to jakaś wiedza tajemna czy przełomowa, która gwarantuje sukces, to są w sumie oczywiste rzeczy, które każdy młody mężczyzna powinien nabywać w procesie socjalizacji. Ale kurde nie nabywa :) Gdzieś, w głębi duszy o tym wszystkim wiemy (jakaś genetyczna pamięć pokoleń) ale jakoś tak po drodze poddajemy się oczekiwaniom innych ludzi i stajemy się za grzeczni i za dobrzy (tęsknota za byciem sobą i życiem w zgodzie ze sobą to przecież paliwo sukcesu Fight Clubu i American Beauty). Nie pamiętam (ale to mogą być moje filtry), żeby ktoś na podrywaju, z wyjątkiem być może przebywających tam coraz tłumniej gimbusów, dyskutował o negach i żeby na starcie obrażać kobietę. No i podrywajowe PUA, jak kurde Księga Bokonona z Kociej Kołyski, zawiera przesłanie, że jak już poznasz wiedzę co jest skuteczne a co nieskuteczne, to o niej zapomnij i nie kieruj się w swoim życiu schematami, technikami czy formułami tylko miej jaja robić to na co masz ochotę. Dla mnie to jest cholernie mądre i dojrzałe :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 06.04.16, 07:40
    No dobra, a u was cos to zmienilo w praktyce?
  • wont2 06.04.16, 07:47
    sabat3 napisał:

    > No dobra, a u was cos to zmienilo w praktyce?
    -------
    Aaaaaa... W praktyce... W praktyce to nic :) Ale myślałem, że rozmawiamy teoretycznie ;)

    A tak na poważnie, to zmieniło się jedynie tyle, że jak dziewczyna wysyła mi sygnały zainteresowania to się nie pierdolę, tak jak wcześniej, tylko łapię za cyca.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 06.04.16, 08:56
    wont2 napisał:
    > A tak na poważnie, to zmieniło się jedynie tyle, że jak dziewczyna wysyła mi sy
    > gnały zainteresowania to się nie pierdolę, tak jak wcześniej, tylko łapię za cy
    > ca.

    No i sprowadzamy wszystko do clue rozmowy. Wedlug mnie tak to wyglada. Poznajemy w zyciu mnostwo kobiet i prezentujemy sie przed nimi jako mezczyzni. Jesli widzimy oznaki zainteresowania i po naszej stronie pojawia sie w glowie "kurcze, fajna laska!", to nie potrzeba zadnego PUA i psychomanipulacji, po prostu wystarczy dzialac.
    A jak tych oznak zainteresowania nie ma, to w wiekszosci przypadkow nie pomoze nie tylko PUA ale i taniec szamana czy modly do posagu Zeusa Olimpijskiego. Szkoda czasu i atlasu, zwlaszcza gdy w poblizu zalotnie mrugaja inne. Najlepsze PUA to nie pchac sie gdzie nas nie chca i nie bac sie pchac lapy w majtki tym, ktore przebieraja do nas nogami. Ale do tego nie trzeba drogich kursow i wielotomowych poradnikow.
    Przykladowo - neg hit w wydaniu nieatrakcyjnego dla kobiety mezczyzny nie zadziala, ale najprostszy komplement w wydaniu wlasciwego mezczyzny ja wrecz uskrzydli. Najwazniejszy jest obiekt westchnien a nie technika podrywu.
  • marek.zak1 06.04.16, 09:35
    sabat3 napisał:

    > Przykladowo - neg hit w wydaniu nieatrakcyjnego dla kobiety mezczyzny nie zadziala, ale najprostszy komplement w wydaniu wlasciwego mezczyzny ja wrecz uskrzydli. Najwazniejszy jest obiekt westchnien a nie technika podrywu.
    -----------------------------------------------------------------
    Bardzo rozsądne, ale adepci PUA chcą być mistrzami i zdobywać (super) laski, które ONI chcą, anie te które ICH chcą.
  • sabat3 06.04.16, 09:59
    marek.zak1 napisał:

    > Bardzo rozsądne, ale adepci PUA chcą być mistrzami i zdobywać (super) laski, kt
    > óre ONI chcą, anie te które ICH chcą.

    W zalozeniach. W praktyce PUA to domena niesmialych prawiczkow i facetow z niewielkim doswiadczeniem/powodzeniem wsrod kobiet, szukajacych sposobu na poprawe swoich notowan wsrod plci pieknej.
    Zauwaz ze w praktyce zony guru PUA rzadko kiedy maja wyglad top modelek, chociaz nie przecze ze moga byc wspanialymi, wartosciowymi kobietami.
  • wont2 06.04.16, 10:37
    marek.zak1 napisał:

    > Bardzo rozsądne, ale adepci PUA chcą być mistrzami i zdobywać (super) laski, kt
    > óre ONI chcą, anie te które ICH chcą.
    --------
    No tak to się chyba nie da :) Chyba, że za warkocz i na sianko, ale to już od czasu jak car zniósł poddaństwo chłopów nielegalne. Możesz jedynie sprawić, że dziewczyna która początkowo nie chce, zachce. Ale tutaj też lepsze rezultaty daje alkohol niż jakieś pua :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 06.04.16, 10:50
    wont2 napisał:

    > No tak to się chyba nie da :) Chyba, że za warkocz i na sianko, ale to już od czasu jak car zniósł poddaństwo chłopów nielegalne. Możesz jedynie sprawić, że dziewczyna która początkowo nie chce, zachce. Ale tutaj też lepsze rezultaty daje alkohol niż jakieś pua :)
    ------------------------------------------------------------------------
    Wiem ze się nie da, bo jak słaby towar, to i marketing nie pomoże, ale organizatorzy kursów twierdzą, że się da, jak się zapłaci i ukończy szkolenie. Business is business.
    Z alko to masz oczywiście rację :)
  • sabat3 06.04.16, 11:13
    Dziewczyna moze zachciec tylko w jednym wypadku - kiedy pragnie Cie jako samca ale istnieja obiektywne bariery by sie zdecydowala. Przykladowo - ma chlopaka/meza, jest to wbrew jej zasadom z jakichs wzgledow. Wtedy uwodzenie i wylapanie dobrego momentu jest pozyteczne.
    Alko w przypadku takiej "porzadnej" dziewuszki z dylematem jest dobrym przykladem, bo oslabiaja sie bariery i wzmacnia instynkty. I moze obudzic sie nawet iskierka w glowie "o kurde, co ja robie", ale jak majtki ma juz w okolicach kostek a cipke mokra jak delta Nilu to zwykle za tym idzie mysl "a, pierdolic, niech sie dzieje co chce" :)
    I grzeczna dotad panienka robi sie troszke niegrzeczna... No zepsul ja samiec podstepny. Ale za to jak jest bosko, chwilo trwaj.

    Oczywiscie nie mowie o posuwaniu laski nawalonej w trupa, bo jak nie wie o co chodzi to juz jest gwalt. Ale moment kiedy rozluzniaja sie obyczaje czasem bywa wskazany.
  • wont2 06.04.16, 13:43
    sabat3 napisał:

    > Dziewczyna moze zachciec tylko w jednym wypadku - kiedy pragnie Cie jako samca
    > ale istnieja obiektywne bariery by sie zdecydowala.
    ----------
    Generalnie w pełni zgadzam się z założeniem, że nie pchamy rąk gdzie nas nie chcą, ale to chyba nie jest takie zerojedynkowe, że kobieta od razu chce albo nie chce.

    Systematyzując, kobiety dzielą się na:
    1. Te, które mnie chcą i musiałbym nabroić, żeby to nastawienie zmienić.
    2. Te, które mnie nie chcą i niezależnie od tego co zrobię czy czego nie zrobię, nie będą mnie chcieć.
    3. Te, które jeszcze nie wiedzą czy chcą czy nie chcą.

    Do kobiet z punktu 1 i 2 niepotrzebne żadne pua, nic nie jest potrzebne, bo scenariusz został napisany przed spotkaniem.

    Pua i jakaś tam wiedza o kobietach przydaje się w punkcie 3. Pomaga odróżnić trójkę ze skrzydłem 1 (3w1) od trójki ze skrzydłem 2 (3w2), skupić się na tych pierwszych, jakoś tam sobą zainteresować i skłonić do dania szansy.

    Ja to widzę w ten sposób. Ale oczywiście, jeśli chodzi o związki to moim zdaniem nie ma specjalnego sensu wchodzić w poważny związek z dziewczyną z kategorii 3w1, bo to tylko orka na ugorze i uczenie świni śpiewu. W związki wchodźmy i dzieci płódźmy z jedynkami. Z dziewczynami z kategorii 3w1, czyli te do których może się to całe pua przydać, bawmy się do czasu aż plusy ujemne zaczną przeważać nad plusami dodatnimi :)

    A tak w ogóle, to się rozwijajmy. Tak żeby przy okazji poszerzać bazę dziewczyn z punktu 1.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 06.04.16, 13:53
    wont2 napisał:

    > Ja to widzę w ten sposób. Ale oczywiście, jeśli chodzi o związki to moim zdanie
    > m nie ma specjalnego sensu wchodzić w poważny związek z dziewczyną z kategorii
    > 3w1, bo to tylko orka na ugorze i uczenie świni śpiewu. W związki wchodźmy i dz
    > ieci płódźmy z jedynkami. Z dziewczynami z kategorii 3w1, czyli te do których m
    > oże się to całe pua przydać, bawmy się do czasu aż plusy ujemne zaczną przeważa
    > ć nad plusami dodatnimi :)
    >
    > A tak w ogóle, to się rozwijajmy. Tak żeby przy okazji poszerzać bazę dziewczyn
    > z punktu 1.

    Ot i sama prawda. Bardzo ladnie opisane.
  • marek.zak1 06.04.16, 14:00
    wont2 napisał:
    > A tak w ogóle, to się rozwijajmy. Tak żeby przy okazji poszerzać bazę dziewczyn z punktu 1.
    ------------------------------------------------------
    Słuszna uwaga, chociaż trochę long-term.

    Tak więc synku taty rada,
    Do nauki zaraz siadaj.
    Chcesz w przyszłości się kotłować,
    Musisz w siebie inwestować.

    >
  • wont2 06.04.16, 14:52
    marek.zak1 napisał:

    > Słuszna uwaga, chociaż trochę long-term.
    >
    > Tak więc synku taty rada,
    > Do nauki zaraz siadaj.
    > Chcesz w przyszłości się kotłować,
    > Musisz w siebie inwestować.
    ---------
    Nauka oczywiście też pomaga, ale pisząc o rozwijaniu się miałem na myśli bardziej stawanie się lepszą wersją samego siebie, w różnych aspektach. Nauka to tylko jeden element i to nie najbardziej istotny.

    Rozwijanie siebie to często oczywiście zadanie, tak jak piszesz, na lata albo wręcz zadanie, które nigdy się nie kończy, ale czasami cuda może zdziałać zwykła zmiana nastawienia. Ot, pstryk i mamy lepszą wersję człowieka. Nie wiem czy wy tak macie, ale ja czasami mam tak, że dziewczyna, która mi się nie podobała, nagle bardzo mi się podoba - bo jest kurde uśmiechnięta, oczy jej się świecą, jest radosna, wyluzowana i mi się to udziela. Tak samo ze mną - nigdy nie cieszyłem się większym powodzeniem niż okresy kiedy kogoś miałem. Zwykła zmiana nastawienia, która ma bezpośrednie, bardzo duże przełożenie na relacje z płcią przeciwną.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 06.04.16, 14:58
    wont2 napisał:

    Tak samo ze mną - nigdy nie cieszyłem się większym powodzeniem niż okresy kiedy kogoś miałem. Zwykła zmiana nastawienia, która ma bezpośrednie, bardzo duże przełożenie na relacje z płcią przeciwną.
    ------------------------------------
    Słuszna uwaga. jak masz kogoś jesteś wyluzowany, zadowolony, uśmiechnięty, a to są silne i widoczne afrodyzjaki, zwłaszcza w połączeniu z nastawieniem, że niczego nie musisz. To podobnie jak przy szukaniu pracy. Jak masz, łatwiej Ci znaleźć inną, niż jak nie masz.



  • sabat3 06.04.16, 18:43
    marek.zak1 napisał:

    > Tak więc synku taty rada,
    > Do nauki zaraz siadaj.
    > Chcesz w przyszłości się kotłować,
    > Musisz w siebie inwestować.

    Może zainteresuje wielbicieli poezji ;D jak na rzecz patrzeli starożytni Rzymianie, a właściwie - jak patrzał Owidiusz. Co prawda jedynie tłumaczenie z wtrętami uwspółcześniającymi (bolszewicy!) ale po łacinie to raczej bym tego nie łyknął ;)

    pl.wikisource.org/wiki/Sztuka_kochania_%28Owidiusz%29/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87
    Uderzająco odmienna wizja w stosunku do tego co głosi obecnie ruch PUA.
  • marek.zak1 06.04.16, 20:21
    sabat3 napisał:


    > Uderzająco odmienna wizja w stosunku do tego co głosi obecnie ruch PUA.
    -----------------------------------------
    Odmienna? Owidiusz jest zapomnaiym twórcą PUA :)

    Idź do walki ufny w siebie,
    a wówczas — mogę ci przysiądz,
    oprze ci się z pięknych kobiet
    zaledwie jedna na tysiąc...
  • ninek04 06.04.16, 20:58
    sabat 3napisal
    >Może zainteresuje wielbicieli poezji ;D jak na rzecz patrzeli starożytni Rzymianie, a właściwie - jak patrzał Owidiusz. Co prawda jedynie tłumaczenie z wtrętami uwspółcześniającymi (bolszewicy!) ale po łacinie to raczej bym tego nie łyknął ;)

    pl.wikisource.org/wiki/Sztuka_kochania_%28Owidiusz%29/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87
    Uderzająco odmienna wizja w stosunku do tego co głosi obecnie ruch PUA.<

    No a jakże! ;)To się dopiero czyta ;) Bo każde niemalże słowo trafia w moje jestestwo na nowo ;)Marku, jak myślisz, czy ta fraza jest do przyjęcia? ;) Tylko nie wiem, co poeta miał na myśli, pisząc, że czub ma się nie jeżyć?-,no przecież najeżony czub jest bardzo ok chyba ;)
  • sabat3 06.04.16, 21:25
    ninek04 napisała:

    > Tylko
    > nie wiem, co poeta miał na myśli, pisząc, że czub ma się nie jeżyć?

    Moze luzna sugestia ze strony poety w strone Droitiera?
  • ninek04 06.04.16, 21:46
    sabat 3 napisał
    >Moze luzna sugestia ze strony poety w strone Droitiera?<

    W sumie to pasuje, jak znalazł, choć wcześniej zinterpretowałam to w zupełnie inny sposób ;)
  • druginudziarz 06.04.16, 18:59
    wont2 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Dziewczyna moze zachciec tylko w jednym wypadku - kiedy pragnie Cie jako
    > samca
    > > ale istnieja obiektywne bariery by sie zdecydowala.
    > ----------
    > Generalnie w pełni zgadzam się z założeniem, że nie pchamy rąk gdzie nas nie ch
    > cą, ale to chyba nie jest takie zerojedynkowe, że kobieta od razu chce albo nie
    > chce.
    >
    > Systematyzując, kobiety dzielą się na:
    > 1. Te, które mnie chcą i musiałbym nabroić, żeby to nastawienie zmienić.
    > 2. Te, które mnie nie chcą i niezależnie od tego co zrobię czy czego nie zrobię
    > , nie będą mnie chcieć.
    > 3. Te, które jeszcze nie wiedzą czy chcą czy nie chcą.
    >
    > Do kobiet z punktu 1 i 2 niepotrzebne żadne pua, nic nie jest potrzebne, bo sce
    > nariusz został napisany przed spotkaniem.

    Do wariantu pierwszego jednak pua się przyda, bagatelizujesz owo "nabrojenie".
    Były gdzieś linkowany śmieszny filmik animowany o chętnej kolejno na kilku (mechanicznych) panów którzy szybko sobie nabroili. To była oczywiście ilustracja archetypów, ale celna.
    Łatwo strzelić gafę, łatwo zanudzić nieciekawą rozmową. Dzięki pua możesz uniknąc pewnych mielizn i pokierować kontakt we właściwa stronę.

  • sabat3 06.04.16, 19:05
    druginudziarz napisał:

    > Łatwo strzelić gafę, łatwo zanudzić nieciekawą rozmową. Dzięki pua możesz unikn
    > ąc pewnych mielizn i pokierować kontakt we właściwa stronę.

    Nie dzięki PUA ale oleum w mózgownicy.
  • druginudziarz 07.04.16, 00:04
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Łatwo strzelić gafę, łatwo zanudzić nieciekawą rozmową. Dzięki pua możesz
    > unikn
    > > ąc pewnych mielizn i pokierować kontakt we właściwa stronę.
    >
    > Nie dzięki PUA ale oleum w mózgownicy.

    Tak szczerze to ja nie wiem o co Ci chodzi (?)

    "- Dzięki matematyce wiem, że 2x2=4
    - To nie dzięki matematyce tylko oleum w głowie."

    Rozchodzi CI się o to, że to odkrycia tabliczki mnożenia nie jest potrzebna szkoła?
    No nie jest, jak odpowiednio długo posiedzisz i pokombinujesz, to faktycznie może ją sam wymyślisz.
  • sabat3 07.04.16, 07:15
    Ale PUA nie jest tabliczka mnozenia, nie jest nawet usystematyzowanym zbiorem wiedzy. To czym jest PUA? Grupa marketingowcow, sprzedajacych swoje przekonania na temat uwodzenia (nierzadko calkowicie ze soba sprzeczne) i spolecznoscia skupiona wokol tych internetowych guru. Wlasciwie chyba mozemy mowic o czyms w rodzaju subkultury, zahaczajacej o sekciarstwo. Mamy podzial na my - PUA, oni - AFC, BAFC, naturalsi. Mamy metajezyk, obrzedy, tylko bogow nam brakuje. Na szczescie to miejsce zajmuja nasi guru.
  • druginudziarz 07.04.16, 09:48
    sabat3 napisał:

    > Ale PUA nie jest tabliczka mnozenia, nie jest nawet usystematyzowanym zbiorem w
    > iedzy. To czym jest PUA? Grupa marketingowcow, sprzedajacych swoje przekonania
    > na temat uwodzenia (nierzadko calkowicie ze soba sprzeczne) i spolecznoscia sku
    > piona wokol tych internetowych guru. Wlasciwie chyba mozemy mowic o czyms w rod
    > zaju subkultury, zahaczajacej o sekciarstwo. Mamy podzial na my - PUA, oni - AF
    > C, BAFC, naturalsi. Mamy metajezyk, obrzedy, tylko bogow nam brakuje. Na szczes
    > cie to miejsce zajmuja nasi guru.

    Ale ja nie mówię że pua to matematyka a tym bardziej nie mówię, że pua ma w sobie analogiczny do matematyki bagaż formalizmu.
    Popatrz na pua i na matematyke jako kompetencję.
    Albo dajmy spokój matematyce, wstaw sobie do analogii bo ja wiem? jazdę na nartach.
    No wiec owszem, można nauczyć się jeździć na nartach bez lekcji, bez ogladania materiałów drukowanych/filmowych etc. etc. Można, nawet można jeździć dość dobrze, szczególnie jeśli masz w sobie "to coś", nazwijmy to talent. Czy to znacze że nie istnieje dość takiego jak instruktor, teoria jazdy na nartach?? sekcje narciarskie? trenerzy?
  • marek.zak1 07.04.16, 10:39
    druginudziarz napisał:

    > No wiec owszem, można nauczyć się jeździć na nartach bez lekcji, bez ogladania materiałów drukowanych/filmowych etc. etc. Można, nawet można jeździć dość dobrze, szczególnie jeśli masz w sobie "to coś", nazwijmy to talent. Czy to znacze że nie istnieje dość takiego jak instruktor, teoria jazdy na nartach?? sekcje narciarskie? trenerzy?
    -----------------------------------------------------------
    Jako były trener tenisa dodam, że samemu można się nauczyć, ale niemal zawsze to będzie wyglądało dziwnie, a nawet pokracznie. Lepiej zainwestować w kilka lekcji z trenerem.
  • sabat3 07.04.16, 10:47
    marek.zak1 napisał:

    > Jako były trener tenisa dodam, że samemu można się nauczyć, ale niemal zawsze t
    > o będzie wyglądało dziwnie, a nawet pokracznie. Lepiej zainwestować w kilka lek
    > cji z trenerem.

    A jako handlowiec - można nauczyć się handlu z NLPowskich szkoleń? :p
    I czy jak powiesz, że ten towar nie jest tani ALE spełni pańskie oczekiwania, to klient go kupi?
    Nie no, lepszy taki argument niż żaden. Człowiek to nie rakieta tenisowa, raz reaguje tak, a raz inaczej. I jak sprzedajesz gówno, to niewiele Ci techniki handlowe pomogą.
  • marek.zak1 07.04.16, 12:02
    sabat3 napisał:


    > A jako handlowiec - można nauczyć się handlu z NLPowskich szkoleń? :pI czy jak powiesz, że ten towar nie jest tani ALE spełni pańskie oczekiwania, to klient go kupi?
    > Nie no, lepszy taki argument niż żaden. Człowiek to nie rakieta tenisowa, raz reaguje tak, a raz inaczej. I jak sprzedajesz gówno, to niewiele Ci techniki handlowe pomogą.
    ----------------------------------------------------------------------------
    Towar to baza, czyli to, co sprzedajesz i nadbudowa, czyli marketing. Sprzedaży i zarządzania nauczyć się NIE można, ale, można doskonalić to, co się już robi. Oceniam, że tak do 10%.
    To też dotyczy kosmetyków i ubioru - mogą dodać 10 może 20%. Ludzie wydaja dużo kasy, żeby te 10, czy 20 % sobie dodać. Tak samo jest z PUA.
    Cokolwiek sprzedajesz, także gówno, to rynek określa cenę.
  • sabat3 07.04.16, 12:15
    marek.zak1 napisał:
    > Towar to baza, czyli to, co sprzedajesz i nadbudowa, czyli marketing. Sprzedaży
    > i zarządzania nauczyć się NIE można, ale, można doskonalić to, co się już robi
    > . Oceniam, że tak do 10%.
    > To też dotyczy kosmetyków i ubioru - mogą dodać 10 może 20%. Ludzie wydaja duż
    > o kasy, żeby te 10, czy 20 % sobie dodać. Tak samo jest z PUA.
    > Cokolwiek sprzedajesz, także gówno, to rynek określa cenę.

    Zgadzam sie Marku, a teraz odnies to do uwodzenia, czyli sprzedazy Twojej wlasnej osoby. Czy wlasciwe zachowanie moze pomoc? Tak, do pewnego stopnia. Czy kiepskie moze zniweczyc transakcje - oczywiscie. Zatem czy warto sie zastanawiac nad procesem sprzedazy? Tak, przede wszystkim by nie strzelac do wlasnej bramki. Moim zdaniem zdecydowanie wiekszym problemem jest zarzynanie rokujacych transakcji niz osiaganie wynikow tam, gdzie ich osiagnac nie sposob. Uwodzenie moze pomoc osiagnac wlasny potencjal, nic wiecej. Tutaj chyba wszyscy sie zgadzamy, ze konieczny jest pewien realizm w ocenie sytuacji.
  • marek.zak1 07.04.16, 13:47
    sabat3 napisał:


    > Zgadzam sie Marku, a teraz odnies to do uwodzenia, czyli sprzedazy Twojej wlasnej osoby. Czy wlasciwe zachowanie moze pomoc? Tak, do pewnego stopnia. Czy kiepskie moze zniweczyc transakcje - oczywiscie. Zatem czy warto sie zastanawiac nad procesem sprzedazy? Tak, przede wszystkim by nie strzelac do wlasnej bramki.
    > Moim zdaniem zdecydowanie wiekszym problemem jest zarzynanie rokujacych transakcji niz osiaganie wynikow tam, gdzie ich osiagnac nie sposob. Uwodzenie moze pomoc osiagnac wlasny potencjal, nic wiecej. Tutaj chyba wszyscy sie zgadzamy, ze konieczny jest pewien realizm w ocenie sytuacji.
    ---------------------------------------
    Oczywiście. Nadużyciem marketingowym jest przekonywanie, że dzięki PUA zupełny przeciętniak stanie się uwodzicielem - artystą. Nie, ale poznanie zasad trochę mu pomoże, doda pewności siebie.
  • wont2 07.04.16, 10:58
    marek.zak1 napisał:

    > Jako były trener tenisa dodam, że samemu można się nauczyć, ale niemal zawsze t
    > o będzie wyglądało dziwnie, a nawet pokracznie. Lepiej zainwestować w kilka lek
    > cji z trenerem.
    --------
    Jako chłopak, który całe liceum grał z kumplami w tenisa na zaimprowizowanym korcie, w którym m.in. ławki robiły za siatkę, i który nie wziął w życiu lekcji tenisa, z przykrością i smutkiem przyznaję ci rację.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 07.04.16, 09:55
    druginudziarz napisał:

    > Do wariantu pierwszego jednak pua się przyda, bagatelizujesz owo "nabrojenie".
    > Były gdzieś linkowany śmieszny filmik animowany o chętnej kolejno na kilku (mec
    > hanicznych) panów którzy szybko sobie nabroili. To była oczywiście ilustracja a
    > rchetypów, ale celna.
    > Łatwo strzelić gafę, łatwo zanudzić nieciekawą rozmową. Dzięki pua możesz unikn
    > ąc pewnych mielizn i pokierować kontakt we właściwa stronę.
    ------------
    Masz trochę racji. Bo znów problem jest to co rozumiemy pod pojęciem pua. Trochę namieszałem, bo wcześniej pisałem, że pod pua rozumiem zdroworozsądkowe rady z podrywaja, ale w tym wpisie, to bardziej miałem na myśli pue-owskie sztuczki, choćby push-and-pulle.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 07.04.16, 10:36
    wont2 napisał:

    > Masz trochę racji. Bo znów problem jest to co rozumiemy pod pojęciem pua. Troch
    > ę namieszałem, bo wcześniej pisałem, że pod pua rozumiem zdroworozsądkowe rady
    > z podrywaja, ale w tym wpisie, to bardziej miałem na myśli pue-owskie sztuczki,
    > choćby push-and-pulle.

    Tylko że push&pull to inna nazwa huśtawki emocjonalnej, a ta jako mechanizm psychomanipulacyjny została dostrzeżona i opisana kiedy o PUA nikt jeszcze nie słyszał. I to akurat w wielu wypadkach się sprawdza.
    Odsyłam do prac profesora Cialdiniego chociażby.
  • wont2 07.04.16, 10:47
    sabat3 napisał:

    > Tylko że push&pull to inna nazwa huśtawki emocjonalnej, a ta jako mechanizm psy
    > chomanipulacyjny została dostrzeżona i opisana kiedy o PUA nikt jeszcze nie sły
    > szał. I to akurat w wielu wypadkach się sprawdza.
    > Odsyłam do prac profesora Cialdiniego chociażby.
    -------
    Jasne, że to stara sztuczka, znana i stosowana pewnie od dziesiątek tysięcy lat. Tyle, że dotychczas była stosowana w zasadzie wyłącznie przez kobiety (w większości wypadków pewnie podświadomie). Włączenie tej broni do arsenału facetów, to jednak "zasługa" PUA. Czy ktoś wcześniej uczył tego mężczyzn? Nie sądzę.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 07.04.16, 11:03
    wont2 napisał:
    > Jasne, że to stara sztuczka, znana i stosowana pewnie od dziesiątek tysięcy lat
    > . Tyle, że dotychczas była stosowana w zasadzie wyłącznie przez kobiety (w więk
    > szości wypadków pewnie podświadomie). Włączenie tej broni do arsenału facetów,
    > to jednak "zasługa" PUA. Czy ktoś wcześniej uczył tego mężczyzn? Nie sądzę.

    Kiedyś, w podstawówce kolega z biblioteki wypożyczył taki żartobliwy poradnik uwodzenia. To musiało być na przełomie lat 80/90, a poradnik miał już swoje lata. Tam ta technika była opisana bardzo dokładnie. Szkoda że nie pamiętam jak to się nazywało, ale było fajne i do śmiechu. Nie umiem Ci teraz tego udowodnić, ale jestem przekonany, że większość tych technik ma już swoje lata... Bodajże Casanova twierdził, że łatwiej uwieść dwie kobiety na raz niż każdą z nich z osobna. To są dość oczywiste obserwacje praktyczne i nie przekreślam wszystkiego co mówią PUA. Więcej - kiedy słucha się takiego DeAngelo vel Pagana, to trudno się z tym nie zgadzać. Masz wrażenie, że to bardzo inteligentny człowiek i przemyślał to o czym mówi. Tylko że jest niesamowicie sprytny i nie wiem czy zauważyłeś, ale gdy przychodzi do przedstawiania przykładów praktycznych, robią to współuczestnicy jego seminariów (tak jak przykład z "ptasim gniazdem") - żeby w razie czego facet mógł od tego umyć ręce. To nie ja mówiłem, to mój uczeń, a ja się z tym nie zgadzam.
    Przeczytałem dwie książki DeAngelo (double your dating i attraction isn't a choice) i muszę powiedzieć, że zgadzam się z każdym słowem, które tam napisał. I muszę też powiedzieć, że kompletnie nic z tego nie wynika, bo to są takie ogólniki, że w sumie każdy o tym wie zanim otworzy pierwszą stronę.
    No trudno się nie zgodzić. Nie zachowuj się jak dupa, umyj się i wypachnij przed randką, bądź powściągliwy, stabilny ale i z otwartym umysłem, stanowczy ale nie uparty, decyzyjny, pokaż babce że znasz swoją wartość, bądź pewny siebie ale nie zaborczy, miej swoją sferę prywatną ale nie bądź skryty - i tak w kółko w tym stylu. Kurwa, tylko komu to potrzebne? Rady Wujka Dobra Rada.
  • zawle 07.04.16, 11:13
    sabat3 napisał: > No trudno się nie zgodzić. Nie zachowuj się jak dupa, umyj się i wypachnij prze
    > d randką, bądź powściągliwy, stabilny ale i z otwartym umysłem, stanowczy ale n
    > ie uparty, decyzyjny, pokaż babce że znasz swoją wartość, bądź pewny siebie ale
    > nie zaborczy, miej swoją sferę prywatną ale nie bądź skryty - i tak w kółko w
    > tym stylu. Kurwa, tylko komu to potrzebne? Rady Wujka Dobra Rada.

    Podobnie jest ze słuchaniem disco-polo. Nikt nie słucha, wszyscy się dziwią;) I nawet ja- jazzowa panienka zostałam kiedyś uwiedziona przez pewnego wykształconego pana, który na przystanku autobusowym wyśpiewywał hity disco-polo patrząc mi głęboko w oczy. Odwaga i brak obciachu- w cenie;)
  • sabat3 07.04.16, 11:27
    zawle napisała:

    > Podobnie jest ze słuchaniem disco-polo. Nikt nie słucha, wszyscy się dziwią;) I
    > nawet ja- jazzowa panienka zostałam kiedyś uwiedziona przez pewnego wykształco
    > nego pana, który na przystanku autobusowym wyśpiewywał hity disco-polo patrząc
    > mi głęboko w oczy. Odwaga i brak obciachu- w cenie;)

    Odważne to by było dopiero wyśpiewywanie lasce prosto w oczy ciemnej strony rapu :D
    www.youtube.com/watch?v=77iinDzylo0
    A disco polo czasem słucham, mam wtedy maksymalną głupawkę :D
  • zawle 07.04.16, 11:41
    Wtedy byłaby odwaga i obciach. Chyba średnio skuteczne? Zakładam jednak że są środowiska w których możesz próbować...trening czyni mistrza, jeśli nie masz zaufania do trenerów;)
  • sabat3 07.04.16, 11:47
    zawle napisała:

    > Wtedy byłaby odwaga i obciach. Chyba średnio skuteczne? Zakładam jednak że są ś
    > rodowiska w których możesz próbować...trening czyni mistrza, jeśli nie masz zau
    > fania do trenerów;)

    Co tam kiedys pisalas Wontowi o wspolnym piciu i ladowaniu potem w rynsztoku? Nie rob drugiemu co Tobie niemile.
    Skad sugestie, ze ja sie z tym wulgarnym prostactwem identyfikuje?
  • zawle 07.04.16, 11:49
    I weź tu zgadnij jakie facet ma marzenia?;)
  • wont2 07.04.16, 12:01
    sabat3 napisał:

    > Co tam kiedys pisalas Wontowi o wspolnym piciu i ladowaniu potem w rynsztoku? N
    > ie rob drugiemu co Tobie niemile.
    --------
    Zawle coś mi pisała o wspólnym piciu i lądowaniu w rynsztoku? Nie pamiętam, pewnie byłem najebany. I co, odrzuciłem zaproszenie?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 07.04.16, 12:03
    wont2 napisał:
    > Zawle coś mi pisała o wspólnym piciu i lądowaniu w rynsztoku? Nie pamiętam, pew
    > nie byłem najebany. I co, odrzuciłem zaproszenie?

    Kiedy ja pytales czy ruchala sie z karlami.
  • wont2 07.04.16, 12:12
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > Zawle coś mi pisała o wspólnym piciu i lądowaniu w rynsztoku? Nie pamięta
    > m, pew
    > > nie byłem najebany. I co, odrzuciłem zaproszenie?
    >
    > Kiedy ja pytales czy ruchala sie z karlami.
    --------
    Nie, to wtedy nie było zaproszenie do picia tylko smutna konstatacja, że wdawanie się w ogóle ze mną w żarty to, używając metafory, umawianie na fikuśnego drinka w eleganckim koktail barze, a koniec końców człowiek obudzi się zarzygany w rynsztoku vis-a-vis Mety Sety Galarety :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.04.16, 12:07
    wont2 napisał:
    > Zawle coś mi pisała o wspólnym piciu i lądowaniu w rynsztoku? Nie pamiętam, pew
    > nie byłem najebany. I co, odrzuciłem zaproszenie?

    Co Ty ...stanąłeś w mojej obronie;)
  • wont2 07.04.16, 12:15
    zawle napisała:

    > Co Ty ...stanąłeś w mojej obronie;)
    -------
    Właśnie. Skoro tak, to na pewno nie mogłem być trzeźwy...

    A tak poważnie, to nie wiem o co chodzi :)
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.04.16, 12:26
    wont2 napisał:
    > Właśnie. Skoro tak, to na pewno nie mogłem być trzeźwy...
    > A tak poważnie, to nie wiem o co chodzi :)

    Dokładnie tak myślałam.
    www.youtube.com/watch?v=DiW6D9pefDE
  • wont2 07.04.16, 12:07
    sabat3 napisał:

    > Kiedyś, w podstawówce kolega z biblioteki wypożyczył taki żartobliwy poradnik u
    > wodzenia. To musiało być na przełomie lat 80/90, a poradnik miał już swoje lata
    > . Tam ta technika była opisana bardzo dokładnie.
    -------
    Wierzę, bo to przecież nie była nigdy chyba jakaś wiedza tajemna. Kalibabka też pewnie stosował. Ale trzeba przyznać, że to dzięki temu ruchowi ta wiedza trafiła pod strzechy. Nie wiem czy to dobrze, bo zawsze tak jest, że jak jakaś wiedza/sztuka, która wymaga minimum subtelności, trafia pod strzechy, w ręce chamów, to się degeneruje. Jak te twoje przykłady z negami.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 07.04.16, 14:09
    wont2 napisał:
    . Jak te twoje przykłady z negami.
    >

    No tia, problem ze te przyklady z negami pochodza wlasnie ze stajni boskiego DeAngelo :) Przeciez siedzi obok i przytakuje.
    Przyklad z peruka pochodzi od Mysteriego.
    Chociaz w jego przypadku bym sie autentycznie wahal. Tzn - wierze ze w wydaniu Mysteriego by to moglo zadzialac. Nie da sie ukryc, ze ten czlowiek ma w sobie cos. Jest charyzmatyczny, kuriozalnie pewny siebie, bije od niego taki spokoj i sila wewnetrzna - to samo w sobie robi niesamowite wrazenie. On uwodzi jako persona, nawet mniej tym co mowi, ale tym kim jest.
  • sabat3 07.04.16, 17:37
    wont2 napisał:

    > Wierzę, bo to przecież nie była nigdy chyba jakaś wiedza tajemna. Kalibabka też
    > pewnie stosował.

    Nie sadze. Kalibabka dzialal w zmowie z dziewczynami. Wybierali sobie jakas mloda, bogato wygladajaca glupia ges i dziewczyna z bandy Kalibabki zdobywala jej zaufanie proponujac mlodej dobry interes, zakup fura, wymiane bizuterii - takie tam. On udawal nadzianego goscia - syna jubilera, ambasodora. Kiedy wywozili dziewczyne na miejsce interesu okazywalo sie ze to las albo jakies ustronne miejsce. Tam ja zmuszali do rozebrania sie i robili jej zdjecia na golasa, szantazujac ze rozkleja je po okolicznych slupach, posla je do domu, do pracy itd.
    Wykorzystujac strach dziewczyny Kalibabka ja okradal i ruchal. Najczesciej szantaz i strach wystarczaly, czasem trzeba bylo uderzyc - wtedy bila ja dziewczyna, ktora byla razem z Kalibabka w zmowie.
    Przykre, nie?
  • wont2 08.04.16, 12:01
    sabat3 napisał:

    > Przykre, nie?
    -----
    I wez tu ufaj serialom telewizyjnym :(

    Ale przynajmniej wiem na kim wzorowal sie Krystek.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 06.04.16, 10:41
    sabat3 napisał:

    > No i sprowadzamy wszystko do clue rozmowy. (...)
    -----
    Mogę się spokojnie pod każdym zdaniem podpisać. Tyle, że to w żaden sposób nie podważa wartości jaką uważam ma pua (tak jak ja, wąsko, to pojęcie interpretuję).

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • satrustequi 06.04.16, 10:49
    Zgadzam się.
    A poza tym bez opanowania gry na gitarze elektrycznej na zawodowym poziomie trudno myśleć o poważnych wynikach.
  • proteinowy 06.04.16, 12:39
    > Gdzieś, w głębi duszy o tym wszystkim wiem
    > y (jakaś genetyczna pamięć pokoleń) ale jakoś tak po drodze poddajemy się oczek
    > iwaniom innych ludzi i stajemy się za grzeczni i za dobrzy

    Jakoś tak? Większość z nas startuje z potencjałem na szeroka gamę możliwych osobowości. Instynkt konformisty jest koniecznym spoiwem grup, problem zaczyna sie wtedy jak najbardziej opłacalne dla konformisty jest byc bezpłciowym nikim.

    Jezeli obawy o to ze wściekłe południe ruszy na zdziadziałą północ i dla odmiany nasza czesc swiata zmieni sie w maszynkę do mielenia ludzkiego mięsa sie sprawdza - moze sie okazać ze honor, dotrzymywanie słowa, działanie, siła znowu bedą w cenie bo bedą znowu opłacalne jako zwiększające przeżywalność samic i małych. I wtedy ci sami konformiści bedą prężyć muskuły i symulować zdecydowanie.

    Choc jak widze co tu sie dzieje na zachodzie to to jest jakas olimpiada pt "kto jest najmiększy i umie przepraszać za to ze żyje najładniej".
  • sabat3 06.04.16, 12:57
    Niekoniecznie, za 20 lat moga za nas walczyc szalenczo odwazne i bezkompromisowe drony ;)
  • wont2 06.04.16, 13:22
    proteinowy napisał(a):

    > Choc jak widze co tu sie dzieje na zachodzie to to jest jakas olimpiada pt "kto
    > jest najmiększy i umie przepraszać za to ze żyje najładniej".
    ---------
    www.theguardian.com/uk-news/2016/mar/23/london-man-confronted-muslim-woman-explain-brussels-attacks-arrested
    Ale jest iskierka nadziei:
    blogs.spectator.co.uk/2016/03/how-about-we-defend-european-values-by-not-arresting-people-who-say-stupid-things/
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 06.04.16, 20:11
    proteinowy napisał
    >Jakoś tak? Większość z nas startuje z potencjałem na szeroka gamę możliwych osobowości.<

    Ale bardzo szybko okazuje się, że skrzecząca rzeczywistość tłumi nasz zapał, iskrę i ideały, którymi przez ileś tam lat byliśmy karmieni.Na gruncie zawodowym pewnego rodzaju okrzepnięcie i wychodzenie naprzeciwko oczekiwaniom innym bardzo się sprawdza i przekłada na efektywność i swego rodzaju efektowność, a to bywa wystarczające do poczucia wewnętrznego zadowolenia i sensu codziennej harówy.

    >Instynkt konformisty jest koniecznym spoiwem grup, problem zaczyna sie wtedy jak najbardziej opłacalne dla konformisty jest byc bezpłciowym nikim. <

    Myślę, że nawet największego konformistę z czasem zacznie uwierać to samoskazanie się na bycie bezpłciowym, bo w imię czego ma się wycofywać i okopywać na dobrze sobie znanej pozycji? Bo chyba nie z powodu ideałów, którymi było się karmionym ileś tam lat wstecz. Teraz już nie ma to zwyczajnie czasu,bo pozostało go bardzo niewiele, jakby nie było.
  • sabat3 06.04.16, 20:26
    ninek04 napisała:

    > Myślę, że nawet największego konformistę z czasem zacznie uwierać to samoskazan
    > ie się na bycie bezpłciowym, bo w imię czego ma się wycofywać i okopywać na dob
    > rze sobie znanej pozycji? Bo chyba nie z powodu ideałów, którymi było się karmi
    > onym ileś tam lat wstecz. Teraz już nie ma to zwyczajnie czasu,bo pozostało go
    > bardzo niewiele, jakby nie było.

    Ze strachu. Z tego samego z powodu ktorego nikt nie chcial umierac za Gdansk. Osiagnelismy w spoleczenstwach zachodniej kultury pewien poziom korumpujacej sytosci, i chociaz nie jest ona satysfakcjonujaca, to paralizuje zdolnosc do dzialania. Zamkneli nas w zlotych klatkach i obcieli wlosy razem z jajami. Ci ktorzy nie maja nic sa w tej komfortowej sytuacji, ze nie maja czego stracic. Ale z drugiej strony przychodzi w zyciu taki moment, ze pojawia sie refleksja - co ja tak wlasciwie mam. Jesli odpowiedz brzmi - nic albo niewiele, to poziom leku znaczaco sie zmniejsza :)
  • ninek04 06.04.16, 21:05
    sabat 3 napisał
    >Ale z drugiej strony przychodzi w zyciu taki moment, ze pojawia sie refleksja - co ja tak wlasciwie mam. Jesli odpowiedz brzmi - nic albo niewiele, to poziom leku znaczaco sie zmniejsza :)<

    To jest przeważnie względne. Mogę nie mieć nic, ale mam chęć dać wszystko. Albo ktoś może myśleć, że nie ma nic, a staje się wszystkim :)
  • sabat3 06.04.16, 21:23
    ninek04 napisała:
    > To jest przeważnie względne. Mogę nie mieć nic, ale mam chęć dać wszystko. Alb
    > o ktoś może myśleć, że nie ma nic, a staje się wszystkim :)

    Ladnie to napisalas...
  • socrates11 06.04.16, 21:57
    sabat3 napisał:

    > ninek04 napisała:
    > > To jest przeważnie względne. Mogę nie mieć nic, ale mam chęć dać wszystk
    > o. Alb
    > > o ktoś może myśleć, że nie ma nic, a staje się wszystkim :)
    >
    > Ladnie to napisalas...

    Ładnie, tak promiennie i świetliście. A w Twojej odpowiedzi można wyczuć taką tkliwość... Chyba nie projektuję?:)
  • proteinowy 06.04.16, 23:24
    > Ze strachu.

    O, nie tylko.

    1. Praktyczny rachunek inwestycji i zwrotu.

    2. Efekt ginekologa. To termin ktory sobie ukulem na opis sytuacji kiedy podniecenie, zakochanie czy jakakolwiek ekspresja erotyki stawia Cie w niezręcznej sytuacji. Efekt ginekologa jest wtedy kiedy standardowe neurohormonalne szlaki narastania podniecenia zostają na trwałe przekierowane lub wygaszone bo zawsze kończą sie frustracja. Pewnie jest do tego fachowa nazwa, ale jej nie znam.

    3. Spełnione marzenia. Jeden, drugi, dziesiąty zwiazek kończy sie w klopie, czas sie okopać. Nie pokazywać wiecej kolorów godowych, odpędzać szanse na powtórkę z rozrywki.

    4. Brak talentu do interakcji z płcią przeciwna, wrodzone drewno i niezręczność.

    ... (Cholera wie ile jeszcze punktów)

    We wszystkich powyższych punktach konformizm pomaga mężczyźnie trzymać sie od własnej potrzeby erotyki i milosci z daleka i moim zdaniem to spora i praktyczna pomoc.
  • ninek04 07.04.16, 07:06
    proteinowy napisał
    >Efekt ginekologa. To termin ktory sobie ukulem na opis sytuacji kiedy podniecenie, zakochanie czy jakakolwiek ekspresja erotyki stawia Cie w niezręcznej sytuacji. Efekt ginekologa jest wtedy kiedy standardowe neurohormonalne szlaki narastania podniecenia zostają na trwałe przekierowane lub wygaszone bo zawsze kończą sie frustracja. Pewnie jest do tego fachowa nazwa, ale jej nie znam.<

    To trochę przypomina stan, jakby układ nagrody uruchamiający zalew przyjemności w czasie seksualnej aktywności został z jakiegoś powodu na trwale wyłączony, stąd może poczucie wygaszenia, nudy czy nawet braku hedonii.Pytanie, czym to wtedy zastąpić i czy na dłuższą metę jest to w ogóle wykonalne.
  • proteinowy 07.04.16, 09:01
    > To trochę przypomina stan, jakby układ nagrody uruchamiający zalew przyjemności
    > w czasie seksualnej aktywności został z jakiegoś powodu na trwale wyłączony, s
    > tąd może poczucie wygaszenia, nudy czy nawet braku hedonii.Pytanie, czym to wt
    > edy zastąpić i czy na dłuższą metę jest to w ogóle wykonalne.

    Tu sie przydaje konformizm bo cele, aspiracje i leki wybiera za ciebie presja społeczna a ty mozesz sie zanurzyć w otępienie i lekka depresje. Zona mojego dobrego kumpla jest ostaja społecznie wartościowych rzeczy, ale pare razy po pijaku mówiła o samobojstwie, bo widzi facetow (i kobiety) jako kompletnie aseksualne stwory. Z tego co wiem seks leży i kwiczy. Konformizm jest dla niej jak uprasowany mundurek, wiadomo co robić cały dzien.
  • sabat3 07.04.16, 09:26
    proteinowy napisał(a):

    > Tu sie przydaje konformizm bo cele, aspiracje i leki wybiera za ciebie presja s
    > połeczna a ty mozesz sie zanurzyć w otępienie i lekka depresje. Zona mojego dob
    > rego kumpla jest ostaja społecznie wartościowych rzeczy, ale pare razy po pijak
    > u mówiła o samobojstwie, bo widzi facetow (i kobiety) jako kompletnie aseksualn
    > e stwory. Z tego co wiem seks leży i kwiczy. Konformizm jest dla niej jak upras
    > owany mundurek, wiadomo co robić cały dzien.

    Pytanie DLACZEGO widzi facetów i kobiety jako kompletnie aseksualne stwory? Gdybam, że postrzega tak swojego partnera, a silne bariery wewnętrzne nie pozwalają jej postrzegać w odmienny sposób potencjalnych partnerów pozazwiązkowych. Jeśli tak jest, logika wskazywałaby, że należy taki związek emocjonalny przerwać siłą, wtedy umysł uwolni się od tego zamkniętego kręgu niemożności.
    Nie umiem Cię rozgryźć Proteinowy. Prawdopodobnie masz wyższy współczynnik inteligencji niż ja, stąd twoja społeczna maskarada jest dla mnie nieczytelna.
    Mimo to spróbuję Ci opowiedzieć luźną historyjkę, być może znajdziesz w niej coś dla Siebie.
    Otóż...
    Na pewnym osiedlu mieszkaniowym idzie sobie facet z wielką blachą świeżo upieczonego ciasta. Idzie ewidentnie w stronę osiedlowych śmietników. Spotyka go atrakcyjna, filuterna sąsiadka i nie kryje zdziwienia.
    - Jak to, sąsiedzie? Idzie Pan z takim pięknym, świeżo upieczonym ciastem na śmietnik? Wygląda przepysznie, a ten zapach, wprost łechce nozdrza... Niech mi pan powie, że to nieprawda, nie potrafię w to uwierzyć... - uśmiecha się spod przymrużonych oczu dziewczyna.
    Nasz bohater staje jak wryty. Targają nim sprzeczne uczucia. Przez chwilę myśli, czy by nie zablefować i nie powiedzieć:
    - Ależ nie! Wyszedłem na dwór z blachą tego pysznego ciasta, które piekłem całą noc, by poszukać sąsiadów i sąsiadek - porozumiewawcze mrugnięcie okiem - chcemy bowiem z żoną przeprowadzić coś w rodzaju zbiórki charytatywnej na sieroty w Kongo. W tym celu pieczemy ciasta i zarobione pieniądze przeznaczamy na cele charytatywne.
    Ale nie. Bohater naszej opowiastki przełyka ślinę i mówi:
    - To ciasto do niczego się nie nadaje. Niech mi pani wybaczy, muszę przejść.
    I z impetem wywala całą blachę do ogromnego kubła, po czym z bladą i spiętą twarzą kieruje się w stronę swojej klatki schodowej. Tylko on bowiem wie - a przekonał się o tym przy podważaniu ciasta od spodu, że z dołu przypiekł się razem z ciastem ogromny karaluch, który musiał tam się dostać niespodzianie. Mógłby przemilczeć fakt. Być może sąsiadka sądząc, że pieniądze poszły na cele charytatywne również nie powiedziałaby ani słowa. Ale wyobrażanie sobie jej obrzydzenia po odkryciu przyklejonego od spodu insekta nie dałoby mu spać.
    I gdy tak sztywnym krokiem udaje się w stronę swojego domostwa, dobiegają go jeszcze słowa sąsiadki:
    - Kupiliśmy z mężem w zeszłym tygodniu podobne ciasto. Niestety od spodu był przyklejony karaluch, pewnie dostał się tam w sklepie, ale to odkroiliśmy ten kawałek, a cała reszta była pyszna.
    www.youtube.com/watch?v=FoBqh6GQ9pk
  • proteinowy 07.04.16, 12:19
    Dzieki za prykanie, rzygi za oknem z miejsca zrobiły sie weselsze.

    O karaluchach (ładna historia) napisze jak bede miał wiecej czasu i klawiaturę.
  • proteinowy 08.04.16, 16:02
    > Pytanie DLACZEGO widzi facetów i kobiety jako kompletnie aseksualne stwory? Gdy
    > bam, że postrzega tak swojego partnera, a silne bariery wewnętrzne nie pozwalaj
    > ą jej postrzegać w odmienny sposób potencjalnych partnerów pozazwiązkowych. Jeś
    > li tak jest, logika wskazywałaby, że należy taki związek emocjonalny przerwać s
    > iłą, wtedy umysł uwolni się od tego zamkniętego kręgu niemożności.

    Byc moze widzenie wszystkich jako aseksualne stwory to pozycja domyślna dla ludzi, zwłaszcza kobiet? Dojrzewanie sieje na tym ugorze jakies emocje, ale nie dla każdej kończą sie dobrze. Kto wie? Tego akurat nie dowiedziałem sie z tego forum, jakoś mało aseksualnych kobiet tutaj przychodzi.

    > Nie umiem Cię rozgryźć Proteinowy. Prawdopodobnie masz wyższy współczynnik inte
    > ligencji niż ja, stąd twoja społeczna maskarada jest dla mnie nieczytelna.

    Nie, to po prostu niespójne sygnały jakie tu wysyłam. Gdybyśmy byli sąsiadami wszystko wskoczyłoby na swoje miejsce.

    > Na pewnym osiedlu mieszkaniowym idzie sobie facet z wielką blachą świeżo upiecz
    > onego ciasta. Idzie ewidentnie w stronę osiedlowych śmietników.[...]

    Jezeli dobrze odczytuje historyjkę to oprócz karaluchów ciasto mogło spiętego pana przyprawić juz wczesniej o cukrzyce i uczulenie na orzechy i laktozę. Po kilku charytatywnych imprezach z sąsiadami gdzie jest zmuszony wykręcać sie od jedzenia ciasta i znajduje te karaluchy z ulga, bo nie trzeba bedzie tłumaczyć sie filuternym sąsiadkom, ze choc ciasto _wydaje sie_ takie pyszne, to on nie ma ochoty go jeść ze względu na konsekwencje.
  • sabat3 08.04.16, 17:11
    Rozumiem. Ruchales na boku, nic ciekawego z tego nie wyszlo i teraz juz podziekujesz za dalsze przygody?
  • proteinowy 08.04.16, 21:57
    > Rozumiem. Ruchales na boku, nic ciekawego z tego nie wyszlo i teraz juz podziek
    > ujesz za dalsze przygody?

    Ha, i to jest problem z przypowieściami, cholera wie, czy w ogóle mówimy i tym samym. Ale - czemu odmawiać jak sąsiad przypowieścią częstuje:

    Nie ruchałem na boku, jestem typkiem który zupełnie traci na wartości jak już podpisze kontrakt ze stroną trzecią. No i nie szukałem, ale to trochę wstyd się przyznać na BSWM.

    Twoja opowieść o ciasteczkach zazwyczaj w praktyce wygląda tak, że filuterne sąsiadki są bardzo chętne do organizowania imprez, zrzutek, bycia podziwianą i w centrum zamieszania. Adepci od PUA (z tego co piszesz) od czasu do czasu obrzygują to ciastko, żeby się do niego dostać, reszta kundelków patrzy na to nic nie rozumiejąc, merda ogonkiem i głupio się uśmiecha. Jeżeli dostają jakieś ciasto to to są wymemłane okruchy, odpady. Czasem trafi się jakiś alfa, przyjemnie jest wtedy siąść z piwem i patrzyć jak sąsiadki-filuterki biegną z całymi blachami ciasta na wyścigi. W młodości zdarzało mi się oszukiwać i stroszyć wątłe piórka udając wyrób alfa-podobny. Czasem to nawet przeszło. Nie ma mowy, żebym zniżył się do tego choćby jeszcze jeden raz. No i nie przeszłoby już, więc ryzyko żadne.

    Wszystko to byłoby dołujące, gdyby nie fakt, że mi ciastka rosną w kieszeni. Bez karaluchów. Za darmo. Nie uczulają. Nie tuczą i nie rozwalają trzustki. Zero efektów ubocznych poza spadkiem atrakcyjności perspektywy merdania ogonkiem na widok filuternej sąsiadki.
  • ninek04 08.04.16, 23:36
    proteinowy napisał
    >Wszystko to byłoby dołujące, gdyby nie fakt, że mi ciastka rosną w kieszeni. Bez karaluchów. Za darmo. Nie uczulają. Nie tuczą i nie rozwalają trzustki. Zero efektów ubocznych poza spadkiem atrakcyjności perspektywy merdania ogonkiem na widok filuternej sąsiadki.<

    To może chociaż są to ciastka z dziurką? Czy też nie takie? ;)
  • proteinowy 09.04.16, 01:02
    > To może chociaż są to ciastka z dziurką? Czy też nie takie? ;)

    Trzeba przyznać, że ciastko z kieszeni jest strasznie brzydkie. Dowolny kawałek filuternej sąsiadki jest dużo ładniejszy.
  • ninek04 09.04.16, 13:23

    proteinowy napisał
    >Trzeba przyznać, że ciastko z kieszeni jest strasznie brzydkie.<

    Już wiem -to suchary ;) ale one sprawdzają się tylko przez jakiś czas no i trzeba uważać, żeby nie połamać zębów zaciskających się kurczowo, prawie że z bólem ;)
  • sabat3 09.04.16, 06:50
    Ale Ty nie musisz nikogo udawac, Ty jestes alfa. I sasiadki biegna z blachami ciast, a Ty nerwowo przetrzasasz trzesacymi sie rekami kieszenie, mamroczac "gdzie moje ciastka" ;)
    Mam wrazenie ze to bardziej chodzi o Twoja emocjonalna wiez z zona. Nie wygasla na tyle, bys mogl sobie pozwolic na cos wiecej.
  • ninek04 08.04.16, 17:21
    proteinowy napisał
    > Byc moze widzenie wszystkich jako aseksualne stwory to pozycja domyślna dla ludzi, zwłaszcza kobiet? Dojrzewanie sieje na tym ugorze jakies emocje, ale nie dla każdej kończą sie dobrze. Kto wie? <

    No to pojechałeś po bandzie;).Gdyby tak było , to przy takim wąsko zakresowym postrzeganiu mężczyzn wystarczyłoby osobiste przeżyte rozczarowanie, by się do nich zrazić , odciąć, wycofać i projektować własną osobistą frustrację na wszystkich innych.A właśnie dzięki wewnętrznemu fermentowi i emocjom, oraz niezgody na gnuśnienie unikanie takiego jednostronnego oglądu staje się możliwe.I wykonanie kolejnych kroków ku zmianom na lepsze staje się o wiele łatwiejsze .
  • sabat3 08.04.16, 18:08
    Jednych lepiej postrzegac jako aseksualne stwory a wobec innych jest to krzywdzace. Dobor partnera zawsze najwazniejszy, s czy do zwiazku malzenskiego czy pozamalzenskiego to sie az tak nie liczy. Sa ludzie z ktorymi warto wchodzic w relacje i z sa tacy, z ktorymi nie warto. Grunt to koncentrowac sie na tych pierwszych.
  • ninek04 08.04.16, 19:20
    To prawda, tylko czasami trzeba " przejść swoje ",wiążąc się z tym nieodpowiednim, którego aseksualność wyszła z czasem na jaw,by sobie uświadomić, że na szczęście nic, co niepasujące i niesatysfakcjonujące nie jest dane na zawsze, wystarczą oczy szeroko otwarte i skupienie się na tych, z którymi już tylko wyłącznie warto.
  • proteinowy 08.04.16, 22:28
    > To prawda, tylko czasami trzeba " przejść swoje ",wiążąc się z tym nieodpowiedn
    > im, którego aseksualność wyszła z czasem na jaw,by sobie uświadomić, że na szcz
    > ęście nic, co niepasujące i niesatysfakcjonujące nie jest dane na zawsze, wyst
    > arczą oczy szeroko otwarte i skupienie się na tych, z którymi już tylko wyłączn
    > ie warto.

    Ninek, jesteś jak niewyczerpana pompka z różowym atramentem. Czasem odpisując Ci czuję się jak Frankie Boyle rozmawiający z niewinnym dzieckiem: youtu.be/oX1jMmfG2Xk

    Gość ma silny szkocki akcent, więc wrzucam moje kulawe tłumaczenie, ale proszę Cie - nie czytaj bez oglądania klipu:

    - a
    - n
    - t
    - y

    - s
    - p
    - o
    - i
    - l
    - e
    - r

    "Kiedy byłem maleńkim chłopcem mój dziadek zabierał mnie na strych. Wyjmował tam skrzynię, którą tam trzymał. Otwierał tą skrzynię. Czy wiesz, co w niej było? Syrenka. Kazał mi (maleńkiemu chłopcu) rozebrać się do naga i kochać się z tą syrenką na podłodze, podczas gdy on przypatrywał się temu dla swojej sexualnej gratyfikacji. Teraz po latach, gdy stary sk*rwysyn w końcu zdechł, wróciłem na strych i wziąłem na dół skrzynię i otworzyłem ją. Czy wiesz, co znalazłem w środku? Martwą małpę ze zszytymi nogami.
    Przypominasz mi ta małpę, Jasiu."
  • ninek04 08.04.16, 23:57
    proteinowy napisał
    >Czy wiesz, co znalazłem w środku? Martwą małpę ze zszytymi nogami.
    Przypominasz mi ta małpę, Jasiu."<

    Byłam taką martwą małpą i to wcale nie przez krótki czas w moim życiu, to bardzo paskudne uczucie, które praktycznie wyłącza ci poczucie jakiegokolwiek sensu istnienia, starania się i po prostu bycia.I uważam, że jeśli nawet czasu nie zostało za wiele, to warto postarać się, by choć na krótki, albo dłuższy moment wyrwać się z martwoty. A że to być może niepoważne i naiwne? -tylko jakie to ma znaczenie dla samej siebie?
  • proteinowy 09.04.16, 00:59
    > Byłam taką martwą małpą i to wcale nie przez krótki czas w moim życiu, to bard
    > zo paskudne uczucie, które praktycznie wyłącza ci poczucie jakiegokolwiek sensu
    > istnienia, starania się i po prostu bycia.I uważam, że jeśli nawet czasu nie
    > zostało za wiele, to warto postarać się, by choć na krótki, albo dłuższy momen
    > t wyrwać się z martwoty. A że to być może niepoważne i naiwne? -tylko jakie to
    > ma znaczenie dla samej siebie?

    Erm, nie trafiłem z kawałkiem, będę musiał się tłumaczyć: broń Boże nie śmieję się z Twojego podejścia do życia, żart był tylko na temat zderzenia niewinności tego chłopczyka z widowni z Boyle'em (którego nota bene wyrzucili w końcu z BBC).

    Ty się różu trzymaj jak tylko Ci wychodzi na zdrowie, a ja będę ostrożniej dobierał żarty
  • ninek04 09.04.16, 07:07
    proteinowy napisał
    >Erm, nie trafiłem z kawałkiem, będę musiał się tłumaczyć: broń Boże nie śmieję się z Twojego podejścia do życia, żart był tylko na temat zderzenia niewinności tego chłopczyka z widowni z Boyle'em (którego nota bene wyrzucili w końcu z BBC).<

    No co Ty, żart był absolutnie przedni, wrzucaj takich więcej,im bardziej nieostrożne i niepoprawne, tym lepiej ;) A refleksja o małpie nasunęła mi się tak jakoś zaraz automatycznie,czyli żart spełnił swoje zadanie ;)
  • sabat3 09.04.16, 06:54
    Ciekawe co zrobisz, jak majac 70 lat uswiadomisz sobie, ze to Ty caly czas byles ta malpa, Proteinowy :>
  • proteinowy 09.04.16, 09:31
    > Ciekawe co zrobisz, jak majac 70 lat uswiadomisz sobie, ze to Ty caly czas byle
    > s ta malpa,

    Na takie problemy nasz Stwórca, Allah, wymyślił cała gamę odwracaczy uwagi: nietrzymanie moczu (czasem połączone z przerostem prostaty - ironiczna kombinacja), rozpadające sie dyski w kręgosłupie i inne formy gnicia za zycia zwane starością.

    A poważniej: żadne z nas tutaj nie jest specjalnie skomplikowane. W temacie relacji z płcią przeciwną mozna sie w życiu przespać z 5-50 partnerami (sa wyjątki) ale sensownych związkow mozna mieć tylko kilka, przynajmniej ja mam tylko tyle związkowego potencjału. Widze jak dynamika każdego z nich formuje ta sama trajektorię: przyciąganie seksualne, pozniej udomowienie (twoi koledzy sa obciachowi, twoje ubrania sa obciachowe, twoje hobby sa dziecinne, twoja ambicja zawodowa jest tez infantylna - oprócz pieniędzy oczywiscie, w łożku: mam krem na twarzy, nie dotykaj) pozniej chłód.

    Jestem wiec z kobietami niekompatybilny. W takiej sytuacji mozna sie obrazić na cały świat (i pokusa mizoginii nigdy mnie opuszcza) albo próbować złagodzić codzienne nieprzyjemności, głownie przez niedopuszczanie pożądania do głosu i hipokryzję.

    Tak ze juz teraz jestem małpa (niby naczelny, ale jednak inny gatunek), męskie historie sukcesu tutaj (Marek, Potwór) kompletnie mi nie odpowiadają jako cel do osiągnięcia.
  • sabat3 09.04.16, 09:39
    Prawidlowa diagnoza. Wiec mozesz skupic sie na pierwszym, najbardziej przyjemnym etapie i ciagnac go tak dlugo jak sie da.
  • wont2 09.04.16, 09:47
    proteinowy napisał(a):

    > Widze jak dynamika każdego z nich formuje ta sama tra
    > jektorię: przyciąganie seksualne, pozniej udomowienie (twoi koledzy sa obciacho
    > wi, twoje ubrania sa obciachowe, twoje hobby sa dziecinne, twoja ambicja zawodo
    > wa jest tez infantylna - oprócz pieniędzy oczywiscie, w łożku: mam krem na twar
    > zy, nie dotykaj) pozniej chłód.

    > Jestem wiec z kobietami niekompatybilny. W takiej sytuacji mozna sie obrazić na
    > cały świat (i pokusa mizoginii nigdy mnie opuszcza) albo próbować złagodzić co
    > dzienne nieprzyjemności, głownie przez niedopuszczanie pożądania do głosu i hip
    > okryzję.
    ---------
    Dynamika, którą opisałeś to jest chyba podstawowy scenariusz rozwoju relacji, w której ten mężczyzna i ta kobieta tak naprawdę do siebie nie pasują, ale decydują się ze sobą być ze względów konformistycznych. I to jest, według mojej oceny, niestety zdecydowana większość związków (tak, Marku, twój taki nie jest). I dla mnie to jest gra w kasynie, na koniec dnia kasyno zawsze wygrywa, więc jak jesteś z kimś w realcji i po paru miesiącach widzisz, że jesteście niedopasowani, to bierz to co wygrałeś i wracaj do domu. Banku co prawda nie rozbiłeś, ale to co przeżyłeś to twoje i przynajmniej w długi nie wpadłeś :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 09.04.16, 10:19
    No i wszystko jasne chlopaki. Dodam ze scenariusz rozwoju sytuacji w strone "jestes za gruba/za chuda, twoje ubrania sa obciachowe, kolezanki i znajome durne, w lozku: boli mnie glowa, jestem zjebany po pracy - nie dotykaj" jest jak najbardziej mozliwy, to po prostu zalezy od wrodzonej upierdliwosci danej osoby. Ja bym po prostu tak nie potrafil, to dla mnie samego meczace, ale wiem, ze sa mezczyzni i kobiety, ktorzy robia sobie z takiego zrzedzenia swoista os, wokol ktorej kreci sie ich egzystencja.
    Nie wiem czy faktycznie baby w tym celuja, ja czesto slysze o takich facetach. A moze to tak dziala, ze jak nie my ich to oni nas, co? :)
  • proteinowy 09.04.16, 10:30
    > I
    > dla mnie to jest gra w kasynie, na koniec dnia kasyno zawsze wygrywa, więc jak
    > jesteś z kimś w realcji i po paru miesiącach widzisz, że jesteście niedopasowan
    > i, to bierz to co wygrałeś i wracaj do domu. Banku co prawda nie rozbiłeś, ale
    > to co przeżyłeś to twoje i przynajmniej w długi nie wpadłeś :)

    To jest strategia, której trzymałem się przez 10 lat i nie mam jej nic do zarzucenia.
  • sabat3 09.04.16, 10:38
    proteinowy napisał(a):

    > To jest strategia, której trzymałem się przez 10 lat i nie mam jej nic do zarzu
    > cenia.

    A, czyli teraz trzymasz sie strategii Homera Simpsona -"you tried your best and you failed miserably. The lesson is - never try" :)?
  • marek.zak1 09.04.16, 10:56
    wont2 napisał:


    > Dynamika, którą opisałeś to jest chyba podstawowy scenariusz rozwoju relacji, w której ten mężczyzna i ta kobieta tak naprawdę do siebie nie pasują, ale decydują się ze sobą być ze względów konformistycznych. I to jest, według mojej oceny, niestety zdecydowana większość związków (tak, Marku, twój taki nie jest).
    -----------------------------------------------------------------------------
    Nie jest bo nie rozumiem co to są względy konformistyczne. Trwanie z drugą osoba na siłę jest sprzeczne z moją życiowa filozofią.
  • proteinowy 09.04.16, 12:05
    > Nie jest bo nie rozumiem co to są względy konformistyczne. Trwanie z drugą osob
    > a na siłę jest sprzeczne z moją życiowa filozofią.

    Opowiedz o ostatnim zwiazku w którym doszedłeś do wniosku ze sie nie sprawdza i wyszedłeś z niego tracąc polowe dorobku i dostęp do rodzonych dzieci.
  • marek.zak1 09.04.16, 12:24
    proteinowy napisał(a):

    > > Nie jest bo nie rozumiem co to są względy konformistyczne. Trwanie z dru osob
    > > a na siłę jest sprzeczne z moją życiowa filozofią.
    >
    > Opowiedz o ostatnim zwiazku w którym doszedłeś do wniosku ze sie nie sprawdza i
    > wyszedłeś z niego tracąc polowe dorobku i dostęp do rodzonych dzieci.

    Majatku sie nie traci tylko dzieli. Nie jest to tylko moja opinia za lepiej sie rozstac niz tkwic w toksycznym zwiazku
  • proteinowy 09.04.16, 12:37
    > Majatku sie nie traci tylko dzieli. Nie jest to tylko moja opinia za lepiej sie
    > rozstac niz tkwic w toksycznym zwiazku

    Zmieniasz temat. Poproszę jeszcze raz o twoje doświadczenie w temacie.
  • proteinowy 09.04.16, 13:45
    > > Majatku sie nie traci tylko dzieli. Nie jest to tylko moja opinia za lepi
    > ej sie
    > > rozstac niz tkwic w toksycznym zwiazku
    >
    > Zmieniasz temat. Poproszę jeszcze raz o twoje doświadczenie w temacie.

    Ok, mam dom do posprzątania, wrzucę co mam do wrzucenia bez czekania na Twoje wykręty. Masz w cholerę lat. Ja też mam prawie 6 letniego synka i widzę u niego mniej więcej podobny mechanizm jak u Ciebie teraz. Jest to potrzeba powtórzenia truizmów do kolegów w szkole nawet jeżeli nie ma pojęcia na temat mechanizmów stojących za konkretnym truizmem.

    Problem z Twoją opinią jest po pierwsze to, że ma głębie grafenu. To jest coś w rodzaju mojego przekonania, że nie warto żyć ze stwardnieniem rozsianym czy czymś takim i gdybym był w takiej sytuacji pewnie bym sobie strzelił w łeb. Niemniej zdaję sobie sprawę że to jest groteskowe twierdzenie w ustach zdrowego człowieka. I kiedy ktoś tutaj napisał, że miał śmiertelnie chorą matkę która najpierw błagała o śmierć ale potem chciała przedłużyć życie o każdą minutę - moim pierwszą psychologiczną reakcją nie było ani pisać "dobrze mówi" ani "źle mówi" tylko przyznać się przed sobą, że są sytuacje w których otwieranie ust jest obsceniczne.

    Oczywiście tkwienie w skomplikowanym małżeństwie nie ma w sobie tej skali ani tego turpistycznego akcentu co rak, ale też ma wiele wymiarów, wiele zależności, wiele zmiennych i wymaga żonglowania bardzo wieloma aspektami życia przy braku tego słodkiego samozadowolenia którym nas skrapiasz. Nie oczekuje wsparcia ani zgody. Zwyczajnie jako człowiek na granicy bycia dziadkiem mógłbyś wrzucić czasem jakieś jedzenie dla myśli, a nie "pacjenci onkologii to słabeusze, którzy nie wiedzą jak odejść z godnością, nie rozumiem takich ludzi".
  • aandzia43 09.04.16, 14:11
    moim pi
    > erwszą psychologiczną reakcją nie było ani pisać "dobrze mówi" ani "źle mówi" t
    > ylko przyznać się przed sobą, że są sytuacje w których otwieranie ust jest obsc
    > eniczne.

    Zgadzam się z każdym słowem twojego postu.


    Zwyczajnie jako człowiek na granicy bycia dziadkiem mógłbyś wrzucić cza
    > sem jakieś jedzenie dla myśli, a nie "pacjenci onkologii to słabeusze, którzy n
    > ie wiedzą jak odejść z godnością, nie rozumiem takich ludzi"

    Przyłączam sie do apelu.

    Żeby nie było - ja akurat nie tkwię w niedobrym związku. W przeciwieństwie do Marka dokonałam wyboru o którym on sobie radośnie ględzi. I zapłaciłam za niego. I mam odrobinę pokory i wyobraźni żeby się przyznać do braku absolutnej mocy sprawczej i stąpania zawsze po jedynie słusznej drodze. I nie teoretyzuję "co ja bym kiedyś, na pewno" - mogło być różnie, na milion sposobów.


    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • aandzia43 09.04.16, 14:17
    Zapłaciłam, płacę i płacić będę i nie żałowałam ani przez chwilę.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 09.04.16, 12:39
    Ja Ci odpowiem Proteinowy. O jednym związku z którego odeszłam tracąc. Przy następnym odejściu nie straciłam już nic. I każdy następny taki jest- staram się zminimalizować koszty odejścia. Wtedy MUSZĘ inwestować w aktywa, bo wspólnych pasywów NIE MA.
  • sabat3 09.04.16, 12:56
    zawle napisała:

    > Ja Ci odpowiem Proteinowy. O jednym związku z którego odeszłam tracąc. Przy nas
    > tępnym odejściu nie straciłam już nic. I każdy następny taki jest- staram się z
    > minimalizować koszty odejścia. Wtedy MUSZĘ inwestować w aktywa, bo wspólnych pa
    > sywów NIE MA.

    Czyli powrót do schematu opisywanego przez Wonta. To jest dobre i się sprawdza. To ciekawe, że większość znanych mi osób najlepiej wspomina okres narzeczeństwa. Moim zdaniem tu jest sekret sukcesu. Nie oplatać się siecią wzajemnych zobowiązań i będzie dobrze. Nic nikomu nie obiecując, nic w wypadku odejścia nie tracę. Tylko jak ktoś chce mieć dzieci, to najczęściej ten wariant jest dostępny dopiero po ich odchowaniu i odbębnieniu frycowego w jakimś kretyńskim, z roku na rok gorzej funkcjonującym układzie.
  • zawle 09.04.16, 13:01
    Ja tego tak nie odbieram. Po chuj się tak napinać? Strategie, srategie. Planowanie jak się jest uwiązanym- bardzo śmieszne.
  • ninek04 09.04.16, 13:51
    zawle napisała
    >Planowanie jak się jest uwiązanym- bardzo śmieszne.<

    Planowanie w takiej sytuacji to już połowa sukcesu i światełko w tunelu ;)
  • zawle 09.04.16, 13:58
    ninek04 napisała:

    > zawle napisała
    > >Planowanie jak się jest uwiązanym- bardzo śmieszne.<
    >
    > Planowanie w takiej sytuacji to już połowa sukcesu i światełko w tunelu ;)

    Mamy inną miarę sukcesu ninek...każdy na miarę swojej latareczki
  • ninek04 09.04.16, 14:22
    zawle napisała
    >Mamy inną miarę sukcesu ninek...każdy na miarę swojej latareczki<

    W mojej baterie są już na granicy wyczerpania,więc ledwo świeci. Bez (turbo) doładowania zgaśnie, jak nic ;)
  • zawle 09.04.16, 15:07
    Nie wiem co Ci doradzić ninek. Deklaracje już były, darmowość wykazana, zachęta też, smyranie po brzuszku, analogie. Próbuj dalej, takie życie.
  • ninek04 09.04.16, 16:47
    Takie życie :falowanie i spadanie, miraż tworzenia, złuda istnienia, im wyżej skaczesz, tym bliżej dna.. tak to się plecie.

    youtu.be/KBYowyU-4xI
  • proteinowy 09.04.16, 13:00
    > Ja Ci odpowiem Proteinowy. O jednym związku z którego odeszłam tracąc. Przy nas
    > tępnym odejściu nie straciłam już nic. I każdy następny taki jest- staram się z
    > minimalizować koszty odejścia. Wtedy MUSZĘ inwestować w aktywa, bo wspólnych pa
    > sywów NIE MA.

    Stąd masz uzasadnioną pozycję do podsumowań w stylu "fuck this shit". Więcej: widzę w tym wartość, masz autentyczną radę do przekazania osobom w sytuacji "zawle".

    Wrócę do tematu uniwersalizmu rady "fuck this shit", ale najpierw skopie Markowi dupę za bycie upierdliwym dzieckiem w tak późnym wieku.
  • zawle 09.04.16, 13:12
    Tyle że ja wierzę że się nie da. Niektórym się nigdy nie da;)
  • marek.zak1 09.04.16, 13:19
    proteinowy
    > Wrócę do tematu uniwersalizmu rady "fuck this shit", ale najpierw skopie Markow
    > i dupę za bycie upierdliwym dzieckiem w tak późnym wieku.
    --'----'''''''''''
    Nie wiem o co ci chodzi. O tym ze lepiej sie rozwiesc niz zyc w toksycznym zwiazku pisza tysiace ludzi.
    To ze sa straty to oczywiste.
  • sabat3 09.04.16, 13:33
    marek.zak1 napisał:

    > Nie wiem o co ci chodzi. O tym ze lepiej sie rozwiesc niz zyc w toksycznym zwia
    > zku pisza tysiace ludzi.
    > To ze sa straty to oczywiste.

    Niekoniecznie. Czasem straty przewazaja nad zyskami i uwaza tak cala rzesza ludzi w nieudanych zwiazkach. Moim zdaniem - wiekszosc :>
  • marek.zak1 09.04.16, 13:40
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > Niekoniecznie. Czasem straty przewazaja nad zyskami i uwaza tak cala rzesza lub i w nieudanych zwiazkach. Moim zdaniem - wiekszosc :>
    -------------
    Jak armia jest okrazona a pomocy znikad tkwienie oznacza zaglade a proba wyrwania daje szanse. Straty sa nieuniknione.
  • sabat3 09.04.16, 13:46
    marek.zak1 napisał:
    > Jak armia jest okrazona a pomocy znikad tkwienie oznacza zaglade a proba wyrwan
    > ia daje szanse. Straty sa nieuniknione.

    Szanse na co? Ty Marek - tak mi sie zdaje - caly czas lecisz myslami w strone nowego zwiazku. A jak ktos ma przekonanie, ze nie bedzie chcial juz sie z nikim wiazac na stale, to serio uwazasz, ze rozwod w kazdej sytuacji mu uprosci zycie? Przeciez to absurdalne.
  • marek.zak1 09.04.16, 13:56
    sabat3
    > Szanse na co? Ty Marek - tak mi sie zdaje - caly czas lecisz myslami w strone nowego zwiazku. A jak ktos ma przekonanie, ze nie bedzie chcial juz sie z nikim wiazac na stale, to serio uwazasz, ze rozwod w kazdtuacji mu uprosci zyc? Przeciez to absurdaln
    -----
    Rozwod iznacza nowe otwarcie i zakonczenie toksyczneho zwiazku.
  • sabat3 09.04.16, 14:04
    marek.zak1 napisał:

    > Rozwod iznacza nowe otwarcie i zakonczenie toksyczneho zwiazku.

    Jasne. Oznacza tez problemy lokalowe, utrate polowy majatku, dla faceta alimenty i odebranie stalego kontaktu z dziecmi, utrate statusu spolecznego, a w skajnych przypadkach wyladowanie w rynsztoku.
  • zawle 09.04.16, 14:06
    Zapomniałeś dodać że złapiesz AIDS i pies na Ciebie naszcza.
  • proteinowy 09.04.16, 14:09
    > Zapomniałeś dodać że złapiesz AIDS i pies na Ciebie naszcza.

    Podoba mi się, że zadałaś sobie trud napisania "Ciebie" z dużej litery w poprzednim zdaniu.
  • zawle 09.04.16, 14:05
    Z tym że Marku oni ani kończyć niczego nie chcą, ani zaczynać. Och jakże skomplikowana ta moja sytuacja, wyjść się z niej nie da. Ale gdybym kiedyś wyszedł/wyszła to nigdy, przenigdy nie zwiążę się, nie pokocham i nie złączę. Pierdolenie. Cała para w gadanie i planowanie. W zarzekanie się, wycofywanie, racjonalizowanie, szukanie przykładów, sojuszników, zaprzeczenie.Jedni żyją, inni planują.
  • ninek04 09.04.16, 14:09
    marek. żak 1 napisał
    >Rozwod iznacza nowe otwarcie i zakonczenie toksyczneho zwiazku.<

    Nowe otwarcie na co? Myślisz, że wraz z rozwodem, tak na pstrykniecie palcem skończą się wszystkie problemy i nowy, wspaniały,jasny świat stanie przed nami otworem? No eureka, to jest dopiero odkrycie ;)
  • marek.zak1 09.04.16, 10:52
    proteinowy napisał(a):

    Widze jak dynamika każdego z nich formuje ta sama trajektorię: przyciąganie seksualne, pozniej udomowienie (twoi koledzy sa obciachowi, twoje ubrania sa obciachowe, twoje hobby sa dziecinne, twoja ambicja zawodowa jest tez infantylna - oprócz pieniędzy oczywiscie, w łożku: mam krem na twarzy, nie dotykaj) pozniej chłód.
    -------------------------------------------------------------------------------------
    Na szczęście tego nie doświadczyłem.

  • sabat3 09.04.16, 11:10
    marek.zak1 napisał:

    > Na szczęście tego nie doświadczyłem.

    Wszyscy Cie podziwiamy Marku. Niech nam Twoj przyklad jasnieje na firmamencie, dajac nadzieje i otuche w chwilach zwiatpienia w sens stalych zwiazkow. Hip hip hura!
  • marek.zak1 09.04.16, 11:15
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Na szczęście tego nie doświadczyłem.
    >
    > Wszyscy Cie podziwiamy Marku. Niech nam Twoj przyklad jasnieje na firmamencie,
    > dajac nadzieje i otuche w chwilach zwiatpienia w sens stalych zwiazkow. Hip hip hura!
    -------------------------------------------------------------------------------------------------
    Miałem szczęście i tyle.
  • ninek04 09.04.16, 13:33
    proteinowy napisał
    >Jestem wiec z kobietami niekompatybilny. W takiej sytuacji mozna sie obrazić na cały świat (i pokusa mizoginii nigdy mnie opuszcza) albo próbować złagodzić codzienne nieprzyjemności, głownie przez niedopuszczanie pożądania do głosu i hipokryzję. <

    Tylko czy trochę na to nie za wcześnie, mimo wszystko? Ciała i ducha nie da się w nieskończoność oszukiwać, a odpłacenie z ich strony pięknym za nadobne może skończyć się nieciekawie.
  • proteinowy 09.04.16, 14:01
    > Tylko czy trochę na to nie za wcześnie, mimo wszystko? Ciała i ducha nie da się
    > w nieskończoność oszukiwać, a odpłacenie z ich strony pięknym za nadobne może
    > skończyć się nieciekawie.

    Czas pokaże.

    Na razie nieciekawie skończyła się moja dziecinna nadzieja, że to jednak jest ten sam gatunek. Mam dwoje zakładników mojej głupoty, teraz jestem odpowiedzialny za doprowadzenie sytuacji do końca bez "pierdole to, wychodzę, radźcie sobie teraz sami".
  • zawle 09.04.16, 14:08
    proteinowy napisał(a):
    > Na razie nieciekawie skończyła się moja dziecinna nadzieja, że to jednak jest t
    > en sam gatunek. Mam dwoje zakładników mojej głupoty, teraz jestem odpowiedzialn
    > y za doprowadzenie sytuacji do końca bez "pierdole to, wychodzę, radźcie sobie
    > teraz sami".

    No proszę jaka postawa. Bo mamy dwa wyjścia..bardzo dobrego i racjonalnego tatusia contra pierdolę, radźcie sobie sami. Słaby repertuar. Lepiej zostań, tylko kurwa ciesz się że jesteś taki dobry. Nie potrafisz? Może kłamiesz sam siebie?
  • proteinowy 09.04.16, 14:21
    > No proszę jaka postawa. Bo mamy dwa wyjścia..bardzo dobrego i racjonalnego tatu
    > sia contra pierdolę, radźcie sobie sami. Słaby repertuar. Lepiej zostań, tylko
    > kurwa ciesz się że jesteś taki dobry. Nie potrafisz? Może kłamiesz sam siebie?

    Nie czuje szczerze mowiac co dokładnie mi zarzucasz, poza negatywnym vibem. Odniosłaś wrażenie, że odwalam strategię Marka (i zawle też) i stawiam tu sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu? Czy ja napisałem choć jeden, jedyny post w którym mówie: hej, róbcie jak ja albo jesteście głupi/słabi/podli/leniwi?

    Co sugerujesz? Rozwód? Po co dokładnie?
  • ninek04 09.04.16, 14:40
    proteinowy napisał
    >Co sugerujesz? Rozwód? Po co dokładnie?<

    W Twoim przypadku mam przekonanie graniczące z pewnością, że wraz z rozwodem znalazłbyś się w jeszcze większym dole, niż jesteś, więc przykro mi to mówić, ale chyba nie ma nadziei dla Ciebie. Podobnie, jak dla wielu, wielu innych, postrzegających świat, ludzi i rzygowiznę trwania w marazmie w trochę podobny sposób. W każdym bądź razie łączę się w bólu i trzymam kciuki, by jakoś się toczyło, co musi się toczyć :)
  • zawle 09.04.16, 14:47
    proteinowy napisał(a):

    > > No proszę jaka postawa. Bo mamy dwa wyjścia..bardzo dobrego i racjonalneg
    > o tatu
    > > sia contra pierdolę, radźcie sobie sami. Słaby repertuar. Lepiej zostań,
    > tylko
    > > kurwa ciesz się że jesteś taki dobry. Nie potrafisz? Może kłamiesz sam si
    > ebie?
    >
    > Nie czuje szczerze mowiac co dokładnie mi zarzucasz, poza negatywnym vibem. Odn
    > iosłaś wrażenie, że odwalam strategię Marka (i zawle też) i stawiam tu sobie po
    > mnik trwalszy niż ze spiżu? Czy ja napisałem choć jeden, jedyny post w którym m
    > ówie: hej, róbcie jak ja albo jesteście głupi/słabi/podli/leniwi?
    >
    > Co sugerujesz? Rozwód? Po co dokładnie?

    Dokładnie to co Ty zarzucasz Markowi. Zbytnią pewność własnych sądów. Z każdą następną będzie tak samo. Od zawsze lubiłeś czerwone gruszki. Spróbowałeś z dwóch drzew i masz pewność że wszystkie są niesmaczne.

    Ja komuś rozwód? Rozwód to tylko hasło. Ja Ci proponuję: postaraj się być szczęśliwym. W tym co masz lub w czym innym. Bo mnie ludzie nieszczęśliwi i narzekający słabią. Taki mam defekt że mam ochotę z martensa w dupę.
  • sabat3 09.04.16, 18:29
    zawle napisała:

    > Ja komuś rozwód? Rozwód to tylko hasło. Ja Ci proponuję: postaraj się być szczę
    > śliwym. W tym co masz lub w czym innym. Bo mnie ludzie nieszczęśliwi i narzekaj
    > ący słabią. Taki mam defekt że mam ochotę z martensa w dupę.

    No i to dla odmiany brzmi calkiem sensownie. Moge sie podpisac.
  • proteinowy 09.04.16, 19:34
    > Dokładnie to co Ty zarzucasz Markowi. Zbytnią pewność własnych sądów. Z każdą n
    > astępną będzie tak samo. Od zawsze lubiłeś czerwone gruszki. Spróbowałeś z dwóc
    > h drzew i masz pewność że wszystkie są niesmaczne.

    No to jestes mocno nie fair. Mowie o swoich decyzjach na podstawie swoich obserwacji, byc moze uprzedzeń. Marek osadza życia innych ludzi na podstawie swoich doswiadczen, nawet tam gdzie sa kompletnie inne niz doświadczenia ludzi ktorych osadza. Dla jasnosci: jestem przekonany ze chce dobrze a nie ze jest bucem.

    > Ja komuś rozwód? Rozwód to tylko hasło. Ja Ci proponuję: postaraj się być szczę
    > śliwym. W tym co masz lub w czym innym. Bo mnie ludzie nieszczęśliwi i narzekaj
    > ący słabią. Taki mam defekt że mam ochotę z martensa w dupę.

    A skąd bierzesz nieszczęście i narzekanie? Ze nie mam zamiaru sie szarpać ze związkowym cyrkiem? A moze mam racje i to jest dobry pomysł? Może Twoj swędzący martens tego wlasnie dowodzi?
  • sabat3 09.04.16, 20:19
    Yyyy... tzn imho jednak warto probowac byc szczesliwym, bo kopania nikogo nie popieram.
  • proteinowy 10.04.16, 03:53
    > Yyyy... tzn imho jednak warto probowac byc szczesliwym, bo kopania nikogo nie p
    > opieram.

    Ale co dokładnie rozumiesz pod pojęciem "byc szczęśliwym" w tej sytuacji? Ja zreszta kontestuje pojęcie pogoni za szczęściem jako pogon za złudzeniem.

    Ogólniejsze spostrzeżenie zainspirowane pogonią za szczęściem : słucham języka w jakim mowia media i ludzie dookoła i wydaje mi sie ze kończy sie era (moze faza) zapoczątkowana w naszej kulturze przez Oświecenie. Podobnego schyłku doświadczyli Grecy i Rzymianie swoim trupem znacząc koniec epoki antycznej.

    Świtem tych epok jest odkrycie ze plany i działania należy opierać o fakty a nie emocje. Ze trzymanie własnych przeczuć w szachu, dotrzymywanie zobowiązań i realizacji powziętych postanowień jest baza sukcesu a podążanie za codziennymi wahaniami nastrojów trzyma nas w kołysce. Czystość, precyzja i dyscyplina mysli. Zmierzchem - zdziecinnienie uczestników, ktorzy potrafią jeszcze użyć i docenić gadżety (iPhone, bomba wodorowa) ale zatracili koncepcje wewnętrznej dyscypliny jako cnoty. Nie rozumiejąc fundamentów własnej cywilizacji nie chca jej bronić, a Ci ktorzy chca, robią to ze względu na plemienna przynależność albo kolor skory a nie na dumę z własnej kultury.
  • proteinowy 10.04.16, 06:48
    > Świtem tych epok jest odkrycie ze plany i działania należy [bla, bla, bla]

    Przeczytałem jeszcze raz co nastukałem w nocy i dreszcz żenady mam na plecach. To nie są teksty do wrzucania tutaj.

    Poniżej historia bardziej w temacie kobiecych ciasteczek, mianowicie o chlebie z cipkowego wymazu:
    stavvers.wordpress.com/2015/11/23/im-making-sourdough-with-my-vaginal-yeast/
    (historia już nomen-omen nie najświeższa ale się może nada do zatarcia patosu Greków i Rzymian)
  • ninek04 10.04.16, 08:10
    >Poniżej historia bardziej w temacie kobiecych ciasteczek, mianowicie o chlebie z cipkowego wymazu:
    stavvers.wordpress.com/2015/11/23/im-making-sourdough-with-my-vaginal-yeast/<

    Dzięki ;) No i śniadanie z głowy ;)
  • proteinowy 10.04.16, 10:10
    > Dzięki ;) No i śniadanie z głowy ;)

    Tak szybko upiekłaś ;)?
  • ninek04 10.04.16, 08:08
    >Świtem tych epok jest odkrycie ze plany i działania należy opierać o fakty a nie emocje. Ze trzymanie własnych przeczuć w szachu, dotrzymywanie zobowiązań i realizacji powziętych postanowień jest baza sukcesu a podążanie za codziennymi wahaniami nastrojów trzyma nas w kołysce. Czystość, precyzja i dyscyplina mysli. Zmierzchem - zdziecinnienie uczestników, ktorzy potrafią jeszcze użyć i docenić gadżety (iPhone, bomba wodorowa) ale zatracili koncepcje wewnętrznej dyscypliny jako cnoty. <

    Tylko, że człowiek to tylko maluczki trybik, który tak naprawdę ani nie za wiele może, ani nawet nie liczy się dla świata.I gdyby nagle po tym świecie zaczęli chodzić sami logiczni,zdyscyplinowani wewnętrznie,precyzyjni w wyrażaniu myśli i trzymający emocje na wodzy ludzie,to wpadnięcie w drugą skrajność-nudy,frustracji, smutku i depresji byłoby tylko kwestią czasu. Nic w tym dziwnego, że człowiek, który pojawił się tu tylko na chwilę, chce uszczknąć i wyrwać choć mały, najmniejszy kawałek tego tak zwanego szczęścia również dla siebie,ale tu bez emocji się nie obejdzie, one są w tej sytuacji ponad rozumem.
  • proteinowy 10.04.16, 10:58
    > Tylko, że człowiek to tylko maluczki trybik, który tak naprawdę ani nie za wiel
    > e może, ani nawet nie liczy się dla świata.

    To prawda, że istniejesz w jakieś skali i z Chinami czy Rosją nie masz nic do gadania. Ale z żoną, dzieckiem, sąsiadem? Ja mówię o tej skali.

    > I gdyby nagle po tym świecie zaczęli
    > chodzić sami logiczni,zdyscyplinowani wewnętrznie,precyzyjni w wyrażaniu myśli
    > i trzymający emocje na wodzy ludzie,to wpadnięcie w drugą skrajność-nudy,frust
    > racji, smutku i depresji byłoby tylko kwestią czasu. Nic w tym dziwnego, że czł
    > owiek, który pojawił się tu tylko na chwilę, chce uszczknąć i wyrwać choć mały,
    > najmniejszy kawałek tego tak zwanego szczęścia również dla siebie,ale tu bez e
    > mocji się nie obejdzie, one są w tej sytuacji ponad rozumem.

    Dobrze powiedziane. Ja nie oczekiwałbym od nikogo, nawet od siebie, żyć w takim stanie od rana do wieczora. Chodzi mi tylko o ustalenie relacji miedzy uczuciem i rozsądkiem. To czego nie lubię w skali np kultury politycznej to przesunięcie akcentu z "uważam, że" na "czuję".

    W skali nas trybików jest o tyle fajniej, że mamy więcej wolności niż kiedykolwiek. Mozna zdecydować sie np hajtac albo nie, miec dzieci albo nie itd. Kazda opcja jest dla mnie w porzadku. Chodzi mi tylko o to, ze tu przesuniecie akcentu z "powinienem" na "czuję" jest bardzo, bardzo ryzykowną grą.

    Zabawa jest ok, lae bawić się trzeba umić, jak dajmy na to Wont.
  • ninek04 10.04.16, 11:50
    proteinowy napisał
    >Chodzi mi tylko o ustalenie relacji miedzy uczuciem i rozsądkiem. To czego nie lubię w skali np kultury politycznej to przesunięcie akcentu z "uważam, że" na "czuję". <

    A ja uważam, że bardzo rozsądne jest podejście, czy zrozumienie, że możliwość przeżycia uczucia jest dana człowiekowi tylko na chwilę, później, w konfrontacji z przyziemnym życiem przychodzi refleksja, że rozsądną alternatywą staje się nie gonienie za niemożliwym. Nie ma sensu.

    >W skali nas trybików jest o tyle fajniej, że mamy więcej wolności niż kiedykolwiek. Mozna zdecydować sie np hajtac albo nie, miec dzieci albo nie itd. Kazda opcja jest dla mnie w porzadku. Chodzi mi tylko o to, ze tu przesuniecie akcentu z "powinienem" na "czuję" jest bardzo, bardzo ryzykowną grą. <

    No też nie do końca, bywa że opcja "powinienem, powinnam", bo tak wypada, bo ktoś tego oczekuje staje się przekleństwem,czy brzemieniem późniejszego życia, a można było wówczas skupić się, na "czuję" i może byłoby się w zupełnie innym punkcie życia, niż dzisiaj. No ale tu znów wracamy do konformizmu i hipokryzji.

    >Zabawa jest ok, lae bawić się trzeba umić, jak dajmy na to Wont.<

    Jeśli ma się już niewiele do stracenia, to umiejętność swobodnej, spontanicznej zabawy nie jest niczym niezwykłym.W końcu każdy był kiedyś dzieckiem, więc chyba potrafiłby i zaszaleć ;)
  • sabat3 10.04.16, 08:14
    No masz racje, jakbys mial byc przywiazany do epoki oswiecenia to ruchalbys dziewczeta w duchu Casanovy albo przynajmniej wizytowal bardzo modne wtedy burdele :) Mocowanie sobie pancerza i klodek na genitaliach to raczej traci duchem jesieni sredniowiecza ;)
  • sabat3 10.04.16, 08:17
    No i na Grekow i Rzymian w swoim kulcie seksualnej ascezy to sie moze jednak wasc nie powoluj ;) Sam rozumiesz ;)
  • proteinowy 10.04.16, 11:18
    > No masz racje, jakbys mial byc przywiazany do epoki oswiecenia to ruchalbys dzi
    > ewczeta w duchu Casanovy albo przynajmniej wizytowal bardzo modne wtedy burdele
    > :) Mocowanie sobie pancerza i klodek na genitaliach to raczej traci duchem jes
    > ieni sredniowiecza ;)

    A Kant? Nawet nie musiał mocować kłodki.
  • sabat3 10.04.16, 11:59
    proteinowy napisał(a):
    > A Kant? Nawet nie musiał mocować kłodki.

    Ciekawe czy Kant by pochawlal sesje sprosnego samogwaltu, ktore sobie fundujesz. A ide w zaklad, ze gdy blady Kant pisal o prawie moralnym, w okolicznych wioskach po krzakach wesole junaki ruchaly rozchichotane dziewoje z rumianymi twarzami, az im dupska klaskaly i cycki falowaly w powietrzu. I nie spotkalem opisu kronikarskiego, by ktoremus z nich sie na leb niebo gwiazdziste zawalilo.
    Poza tym - wybacz szczerość, ktora z racji ogromnej sympatii jestem Ci winny - Ty nie jestes zadnym Kantem do jasnej cholery! :)
    Co najwyzej widze w Tobie udreczonego ekonoma, ktoremu traszkowata, piegowata zona ciosa na glowie kolki, a on przypatruje sie temu bezwstydnie pierdolacemu sie chlopstwu i wie tylko dwie rzeczy - ze cholernie boli go glowa i nie ma za cholere pojecia, za co go to wszystko spotyka. :)))
  • proteinowy 10.04.16, 23:28
    > Poza tym - wybacz szczerość, ktora z racji ogromnej sympatii jestem Ci winny -
    > Ty nie jestes zadnym Kantem do jasnej cholery! :)

    No ale przeciez nie muszę napisać <<Krytyki "Krytyki czystego rozumu">> zeby zauważyć ze kazdy baznadziejny zakręt w moim życiu był wynikiem stojącego chuja. Nawet nie stojącego chuja co skryptu, ze jak był seks to ja cos wiszę drugiej stronie. Tak pozbyłem sie za darmo udziałów w firmie ktora sam wspol-zbudowałem (i co ważniejsze kontaktów z przyjaciółmi z którymi to zrobiliśmy na przekór szansom i Leszkowi Millerowi), a potem drugi raz kiedy przesadziłem sie w kraj mżawki, chujowego jedzenia i Marry Poppins.
  • sabat3 10.04.16, 23:32
    proteinowy napisał(a):

    > Nawet nie stojącego chuja co skryptu, ze jak był seks to ja cos wiszę drugiej stronie.

    A no TEGO to, proszę ja Ciebie, na swojego biednego chuja nie zwalaj. Głupie skrypty należy wyrywać jak baobaby ze swojej planety. Małego Księcia nie czytałeś? Dla ułatwienia dodam, że baobab nie jest anagramem baby i nie symbolizuje stojącego chuja.
  • proteinowy 10.04.16, 23:55
    > A no TEGO to, proszę ja Ciebie, na swojego biednego chuja nie zwalaj.

    Kopiesz sie z figura retoryczna, nie z treścią. Mogę przeformułować bez figur retorycznych: proteinowy to głupi frajer kiedy przychodzi do relacji z kobietami.
  • ninek04 11.04.16, 00:31
    proteinowy napisał
    >Kopiesz sie z figura retoryczna, nie z treścią. Mogę przeformułować bez figur retorycznych: proteinowy to głupi frajer kiedy przychodzi do relacji z kobietami.<

    Oj tam, to już lepiej kopać się z figurą, choćby i retoryczną,niż kopać się z koniem.W końcu, koń jaki jest ,każdy widzi, nie trzeba tego jakoś szczególnie tłumaczyć ;)
  • proteinowy 11.04.16, 00:38
    > Oj tam, to już lepiej kopać się z figurą, choćby i retoryczną,niż kopać się z k
    > oniem.W końcu, koń jaki jest ,każdy widzi, nie trzeba tego jakoś szczególnie tł
    > umaczyć ;)

    Każdy widzi??? Następna sesja będzie wyzwaniem...