Dodaj do ulubionych

Kiedy facet nie lubi się całować....

02.06.16, 18:26
Od dłuższego czasu spotykam się z pewnym facetem i mam z nim jeden podstawowy i bardzo przykry dla mnie hm "problem". Otóż facet nie całuje mnie- w ogóle. Ani w sytuacjach intymnych, ani tak na co dzień, np. na pożegnanie. No zdarzyło mu się parę razy cmoknąć mnie w policzek, kiedy się żegnaliśmy. Z seksem jest wszystko jak najbardziej OK. Tylko ten brak pocałunków doprowadza mnie do szału, bo ja uwielbiam całować się namiętnie.... Próbowałam dociec, dlaczego tego elementu nie ma między nami- nie otrzymałam jednoznacznej odpowiedzi, w ogóle raczej bez odpowiedzi, tylko jakieś pokrętne.
Oboje mamy po 43 lata.

Jak można rozumieć, odbierać taką postawę partnera? Może ktoś pokusi się o interpretacje, może podzieli się swoim doświadczeniem?
Edytor zaawansowany
  • mabelle2000 02.06.16, 18:48
    cytryna.sochaczewska napisała:

    > Z seksem jest wsz
    > ystko jak najbardziej OK.

    Juz sie pogubilam- cipke Ci caluje, ale omija usta, tak ? No to jak moze byc OK ?
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 18:58
    Nie, cipki nie całuje- akurat mamy tak obydwoje, że nas to nie kręci.
  • mabelle2000 02.06.16, 19:59
    cytryna.sochaczewska napisała:

    > Nie, cipki nie całuje- akurat mamy tak obydwoje, że nas to nie kręci.

    No to wszystko u was w porzadku w takim razie. Najrozsadniej jest omijac w seksie miejsca najbardziej obrzydliwe. Dobrze, ze macie tego swiadomosc.
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:01
    Nie sądzę, aby cipka i ptaszydło były miejscami obrzydliwymi.
  • mabelle2000 02.06.16, 20:12
    cytryna.sochaczewska napisała:

    > Nie sądzę, aby cipka i ptaszydło były miejscami obrzydliwymi.

    A fellatio mu robisz ?
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:13
    A pisałam już o tym wyżej.
  • mabelle2000 02.06.16, 20:19
    cytryna.sochaczewska napisała:

    > A pisałam już o tym wyżej.

    W ktorym miejscu ? Bo nie zauwazylam.
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:27
    Pisałam, że nas to (seks oralny) nie kręci.
  • mabelle2000 02.06.16, 20:32
    cytryna.sochaczewska napisała:

    > Pisałam, że nas to (seks oralny) nie kręci.

    Nie, napisalas, ze mineta was nie kreci. Mniejsza z tym zreszta. Podtrzymuje to co napisalam- wszystko z wami w porzadku. Skoro nie macie parcia na dotykanie genitaliow ustami, to dlaczego nie rozszerzyc tego na niechec do dotykania samych ust, albo jakiejkolwiek innej czesci ciala ?
  • ninek04 02.06.16, 20:37
    Może u niego ta niechęć stąd właśnie wynika, że nie lubi zagłębiać języka w żadną dziurkę.
  • aandzia43 02.06.16, 19:26
    Pierwsze pytanie: jak u ciebie z higieną jamy ustnej? Stan.zębów, dziąseł. Choroby żołądka, zatok? Palisz papieosy?

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 19:33
    No proszę Cię....
    To na pewno nie chodzi o TE sprawy. Papierosów nie palę.

    On nawet nie podejmował prób, aby mnie całować.
  • aandzia43 02.06.16, 19:39
    Nie ma się co obrażać. Niejednejmu z buzi podśmierduje chociaż zęby ma.wyleczone, a do woni z zatok czy refluksu już się przyzwyczaił

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • hello-kitty2 02.06.16, 19:43
    Ja sie moge podzielic swoim doswiadczeniem, bo spotkalam takich ze trzech, w tym z jednym bylam w zwiazku. Podzielam tez Twoje odczucia, ze jest to dramat, bo jednak w ustach, na wargach jest tyle zakonczen nerwowych, ze bez styulacji tych miejsc trudniej w ogole dojsc, juz nie mowiac o zwyklej utracie przyjemnosci, poczuciu ograniczenia. Facet niestety odstrzalu. Jesli chodzi o interpretacje to tak jak w Twoim przypadku unikali jednoznacznej odpowiedzi. Natomiast ja z kolei zauwazylam, ze tacy faceci zwyczajnie nie potrafia sie calowac, bo jaks ie na sile wepchniesz jezykiem to sztywnieja, a najlepiej to w ogole nie otwieraja buzi i sie sama mecz. Takze nie ma specjalnie drugiego dna: nie lubia, nie potrafia, nie kreci ich to, nie potrzebuja. Byc moze uwazaja to za niehigieniczne. Jedno laczy ich wszystkich: nie potrafia sie calowac. Wiec nawet gdyby ich jakims cudem przekonac zeby to robili dla Ciebie, to to bedzie nierzyjemne po prostu. Takze czarno to widze. Taka pierda ale jednak niewybaczalna na dluzsza mete.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 19:57
    hello-kitty2 napisała:

    Takze czarno to widze. Taka pierda ale jednak niewybaczalna na dluzsza me
    > te.


    Kolera... :(
    Niewybaczalna właśnie, zupełnie.
    Czarno to widziałam, tzn. dalsze BEZ, ale miałam nadzieję, że jakoś można się z tym uporać, coś zrobić, żeby jednak było ... normalnie.

    Dziękuję, że napisałaś.
  • hello-kitty2 02.06.16, 20:07
    No niestety, ja z tym w zwiazku bylam dosc dlugo, ponad rok i zadnej poprawy, z prosba, grozba, drazeniem tematu, olewaniem tematu i NIC, zadnej najmniejszej zmiany przez caly okres. Jak ktos nie lubi to sie zaprze i koniec. Ale w ogole to masz pecha, bo tacy faceci jednak rzadko sie zdarzaja. Moze sie nie angazuj juz na wstepie, bo bedziesz tak tkwic jak ja z narastajaca frustracja ;( Ja nie potrafie zrezygnowac z calowania.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:13
    Tyle, że to nie taki znowu wstęp... To trwa ponad pół roku. I zdążyłam się zaangażować uczuciowo. I to bardzo. Facet odpowiada mi pod każdym innym względem- jak żaden dotąd :/
    A ta frustracja własnie zaczęła we mnie narastać, i jest coraz gorzej z nią.
    I ja też nie wyobrażam sobie rezygnacji z całowania :/

    A jak u Twojego było ogólnie z czułością, bliskością?
  • kag73 02.06.16, 20:26
    No a jak juz jestescie w trakcie i tak mocno nakreceni i wtedy szukasz jego ust, zaczynasz calowac to co sie dzieje? Ucieka?
    Hmm w ramach ciekawostki Wam powiem, ze mi moja babcia powiedziala kiedys, ze ona strasznie nie lubila sie calowac, noo. Szkoda, ze nie dopytalam jak to rozegrala, bo jakby nie bylo przezyla z mezem ponad 50 lat. Albo sie jednak zmuszala, albo dla chlopa jej nie bylo to tak wazne, no nie wiem.
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:30
    No więc dokładnie ucieka, a raczej stara się, abym nie miała do nich dostępu...
    Miałam kiedyś męża, z którym nie lubiłam się całować- nie umiał tego robić po prostu, było to w jego wykonaniu obrzydliwe. Może dlatego, że z wcześniejszych doświadczeń z innymi partnerami miałam całkiem inne doznania- zawiesili wysoką poprzeczkę; potem był jeszcze taki jeden po mężu.
    A teraz prawdziwa katastrofa :/
  • kag73 02.06.16, 20:34
    A moze to on ma jakis problem higieniczny/chorobowy i mu nieprzyjemnie? Hmm, albo zwyczajnie nie lubi. Albo poprzednia babka tego nie lubila i tak mu sie przyzwyczailo. Albo poprzednia zbyt calusna byla i mu sie przejadlo.
    No moze go tak kiedys zapytaj jak to z calowaniem u niego. No nie wiem, moze Ci co powie. Ale jak powie, ze nie lubi...co zrobisz, skoro Ty namietnie lubisz.
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:51
    kag73 napisała:


    > No moze go tak kiedys zapytaj jak to z calowaniem u niego. No nie wiem, moze Ci
    > co powie. Ale jak powie, ze nie lubi...co zrobisz, skoro Ty namietnie lubisz.

    A ile razy JESZCZE mam pytać?
  • kag73 02.06.16, 20:37
    "Miałam kiedyś męża, z którym nie lubiłam się całować- nie umiał tego robić po prostu, było to w jego wykonaniu obrzydliwe."

    I co wtedy robilas? Unikalas? Moze dla tego nowego faceta calowanie w ogole jest obrzydliwe, albo z Toba obrzydliwe. Chociaz nie wiem czy konkretnie sprobowal.
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:53
    Oczywiście, że unikałam, ale i mówiłam, co mi nie pasuje- jednak bez skutku (to było oporne zwierzę na jakiekolwiek zmiany).

    Z tym W OGÓLE do tej pory się nie całowałam. Nie było sytuacji usta- usta. To niby skąd miałby wiedzieć, że to JA mu nie pasuję?
  • aandzia43 02.06.16, 23:56

    > Z tym W OGÓLE do tej pory się nie całowałam. Nie było sytuacji usta- usta. To n
    > iby skąd miałby wiedzieć, że to JA mu nie pasuję?

    Twierdzisz, że tak w ogóle to bardzo lubisz się całować, a dałaś się przelecieć facetowi bez jednego pocałunku? A potem przeleciec jeszcze wiele razy? Nie klei mi sie twoja historia.
    Lubię się całować. Pocałunek to test, jak nie wychodzi całowanie, nie ma dalszego ciągu, bo wiem z doświadczenia, że nie będzie mi potem dobrze w takim panem.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • hello-kitty2 02.06.16, 20:47
    cytryna.sochaczewska napisała:

    > Tyle, że to nie taki znowu wstęp... To trwa ponad pół roku. I zdążyłam się zaan
    > gażować uczuciowo. I to bardzo. Facet odpowiada mi pod każdym innym względem- j
    > ak żaden dotąd :/

    OOo no wlasnie tego sie balam, najgorzej to sie juz zaangazowac i wtedy rozterki, frustracja, nie lubie tego uczucia, wiesz, ze to nie ma sensu, a tesknisz, eh...

    > A jak u Twojego było ogólnie z czułością, bliskością?

    Byl b.meski, nie byl zadna przylepa, nie byl przytulanski, raczej byl taki rycerski ale czesto mnie obejmowal na zasadzie opiekowania sie mna, widac bylo, ze dbanie o kobiete bylo jakby jego ambicja ale sam bliskosci, czulosci chyba nie potrzebowal, dosc chlodny. Nigdy sie nie rozklejal i nie okazywal najmniejszej slabosci i to nie to ze nie przede mna, po prostu nigdy. Nie mial absolutnie nic z kobiety. Wysokotestosteronowy.

    Cos sie pokrywa? ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • cytryna.sochaczewska 02.06.16, 20:50
    > Cos sie pokrywa? ;)

    W zasadzie- wszystko :)
  • sabat3 02.06.16, 22:36
    hello-kitty2 napisała:
    > Byl b.meski, nie byl zadna przylepa, nie byl przytulanski, raczej byl taki ryce
    > rski ale czesto mnie obejmowal na zasadzie opiekowania sie mna, widac bylo, ze
    > dbanie o kobiete bylo jakby jego ambicja ale sam bliskosci, czulosci chyba nie
    > potrzebowal, dosc chlodny. Nigdy sie nie rozklejal i nie okazywal najmniejszej
    > slabosci i to nie to ze nie przede mna, po prostu nigdy. Nie mial absolutnie ni
    > c z kobiety. Wysokotestosteronowy.

    Czy inne kobiety z tego forum też tak odbierają mężczyzn? Mam na myśli to, czy podobnie interpretują męskie zachowania.
  • lybbla 02.06.16, 23:58
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > Nie mial absolutnie nic z kobiety. Wysokotestosteronowy.
    >
    > Czy inne kobiety z tego forum też tak odbierają mężczyzn? Mam na myśli to, czy
    > podobnie interpretują męskie zachowania.

    Nie;) To zupełnie inny podział. Zamiłowanie do smakowania siebie, entuzjastyczne podejście do śluzu czy spermy widzę jako objaw zdrowia i witalności. Natomiast niechęć do orgii smaków z chorobą (i w przykrym zapachem) lub psychicznymi dysfunkcjami (blokadami). Testosteronowy facet równie dobrze może wsadzić najpierw pięć palców a potem te palce oblizać, po smaku śluzu szacując optymalny dla kobiety czas pieprzenia.
  • aandzia43 03.06.16, 00:04

    >
    > Czy inne kobiety z tego forum też tak odbierają mężczyzn? Mam na myśli to, czy
    > podobnie interpretują męskie zachowania

    A konkretnie co masz na myśli? Bo ja nie znam tego pana i nie wiem, czy tak samo jak Kitka zintepretowałabym jego zachowania :-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • wont2 03.06.16, 06:39
    aandzia43 napisała:

    >
    > >
    > > Czy inne kobiety z tego forum też tak odbierają mężczyzn? Mam na myśli to
    > , czy
    > > podobnie interpretują męskie zachowania
    >
    > A konkretnie co masz na myśli? Bo ja nie znam tego pana i nie wiem, czy tak sam
    > o jak Kitka zintepretowałabym jego zachowania :-)
    ------
    Nie wiem czy sabatowi też o to chodzi, ale mnie bawi (po raz enty) kiedy zachowania o charakterze hm... socjopatycznym odbierane są przez kobiety jako zachowania "męskie" :)

    No coś w stylu:
    Była b.kobieca, nie była żadnym bratem łatą, nie była rozmowna, raczej była taka tajemnicza ale często pytała się mnie gdzie i z kim wychodzę na zasadzie zazdrości o mnie, widać było, że bycie czyjąś dziewczyną było jakby jej ambicją ale sama seksu chyba nie potrzebowała. Często się rozklejała i okazywała słabość i to nie to że przede mną, po prostu zawsze. Nie miała absolutnie nic z mężczyzny. Wysokoestrogenowa.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 03.06.16, 07:09
    Jessu a po co ta nagonka? Cytryna prosila zeby pana opisac w kontekscie bliskosci i czulosci wiec to zrobilam. To mam sie mijac z prawda, bo opis sie moze komus nie spodobac. Jeszcze Cytryna to potwierdza. No taki byl. I tak sie powstrzymalam od komentarza tego opisu i zmazalam hehe eat this: ze byl zabojczo pociagajacy ;-) Ale czy ja z nim jestem?

    Ile bedziecie zaprzeczac, ze u heterykow najbardziej pociagaja cechy przeciwwstawne? Sami latacie za kobitkami klepsydrami, a nie z dupa w jablko. Czy jakas babka sie na to oburza? Tak jest i juz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 03.06.16, 07:17
    wont2 napisał:

    > Nie wiem czy sabatowi też o to chodzi, ale mnie bawi (po raz enty) kiedy zachow
    > ania o charakterze hm... socjopatycznym odbierane są przez kobiety jako zachowa
    > nia "męskie" :)

    Mniej więcej. Przy czym niekoniecznie chodzi o socjopatię, ale raczej o coś ze spektrum autyzmu. Brak chęci nawiązywania kontaktu, nieumiejętność nawiązywania więzi, brak wyrażania emocji.
    Akurat socjopaci, psychopaci i przemocowcy bardzo ładnie potrafią odgrywać emocje, są na początkowych stadiach znajomość szarmanccy, ujmujący, potrafią zachowywać się w sposób nad wyraz słodki. Zbyt duża słodycz też powinna budzić podejrzenia, czy aby nie jest zaprawiona trucizną. Kiedy robi zwrot i rzuca się z pięściami, wrzeszcząc "zabiję cię, ty kurwo!" często jest to prawdziwym szokiem, bywa że jest już się głęboko w takiej relacji i trudno się z niej wyplątać.
    Ale nieumiejętność komunikowania emocji, głęboki chłód emocjonalny, niechęć do związywania więzi społecznych, nieumiejętność rozmawiania o własnych słabościach, ciągłe utrzymywanie dystansu - to również fatalna kandydatura na partnera, bo zwiastuje niski poziom inteligencji emocjonalnej, jakieś traumy lub upośledzenie umiejętności społecznych przez jakiś defekt psychiczny.
    Więź jest bardzo męska. "Jeden za wszystkich - wszyscy za jednego". "Braci się nie traci". Trzystu Spartan. Rozmawianie o swoich słabościach? Bracia znają się nawzajem i wiedzą co ich gryzie. Są w kręgu zaufania, można z nimi o tym mówić. Utrzymywanie dystansu? Nic nie jednoczy bardziej niż wspólne ognisko, karabin, pieczenie znalezionych w piwnicy wroga kartofli i wspominanie ojczyzny, dziewczyny, dzieciństwa.

    Ale jasne - wiem z czego to się bierze. Klasyczne wylanie dziecka z kąpielą i ciskanie się od gongu do gongu. Poprzez odrzucenie typa służalczego, kunktatorskiego, zacierającego rączki, fałszywie uśmiechniętego, błądzącego rozbieganymi oczkami, pokazującego miękki brzuszek przed każdym ucieka się w jakieś karykaturalne przeciwieństwo, które nie jest ani trochę lepsze. Współczuję takich wzorców.
  • hello-kitty2 03.06.16, 07:38
    sabat3 napisał:

    > Więź jest bardzo męska. "Jeden za wszystkich - wszyscy za jednego". "Braci się
    > nie traci". Trzystu Spartan. Rozmawianie o swoich słabościach? Bracia znają się
    > nawzajem i wiedzą co ich gryzie. Są w kręgu zaufania, można z nimi o tym mówić
    > . Utrzymywanie dystansu? Nic nie jednoczy bardziej niż wspólne ognisko, karabin
    > , pieczenie znalezionych w piwnicy wroga kartofli i wspominanie ojczyzny, dziew
    > czyny, dzieciństwa.

    Ale ze co? Chcesz sie bratac z kobieta? ;)
    Poza tym czy ja pisalam o braku wiezi? Wcale nie, hello?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 03.06.16, 07:50
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale ze co? Chcesz sie bratac z kobieta? ;)

    Bratać się z kobietą?! A co to ja baba jestem?!
    Baba do garów i dzieci, a jak się plącze po pokojach to znaczy że ma za długi łańcuch. W ryja jej! Na kolana i niech obciąga, suka jedna. Bratać to tylko z kumplami, przy wódce. A baba niech lepiej siedzi w kuchni ze spłoszonym wzrokiem i nosi talerze, niech kumple widzą jaką mam wierną sługę! I klapsa w dupsko jej, przy wszystkich, niech zazdroszczą, ale.... !! im wara, nie dla psa kiełbasa. To moje ścierwo, nie dam!

    > Poza tym czy ja pisalam o braku wiezi? Wcale nie, hello?

    Wiem o czym pisałaś, nie jesteś aż taka skomplikowana. Masz poważne deficyty, które próbujesz sobie łatać lgnąć do każdego gówna, w którym upatrujesz chociaż odrobiny okazywanej siły. Jesteś słaba, więc potrzebujesz pompować się poczuciem siły z zewnątrz. Byłabyś zajebistą kandydatką na żonę agresywnego alkoholika, aż dziw że Ci się taki nie trafił.
  • wont2 03.06.16, 09:09
    sabat3 napisał:

    > Bratać się z kobietą?! A co to ja baba jestem?!
    > Baba do garów i dzieci, a jak się plącze po pokojach to znaczy że ma za długi ł
    > ańcuch. W ryja jej! Na kolana i niech obciąga, suka jedna. Bratać to tylko z ku
    > mplami, przy wódce. A baba niech lepiej siedzi w kuchni ze spłoszonym wzrokiem
    > i nosi talerze, niech kumple widzą jaką mam wierną sługę! I klapsa w dupsko jej
    > , przy wszystkich, niech zazdroszczą, ale.... !! im wara, nie dla psa kiełbasa.
    > To moje ścierwo, nie dam!
    -------
    Kłopoty z kobietami zaczęły się, kiedy nadaliśmy im w naszych głowach osobowość. Rys indywidualności. Zaczęliśmy traktować jak istoty równe człowiekowi... :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 03.06.16, 09:30
    wont2 napisał:
    > Kłopoty z kobietami zaczęły się, kiedy nadaliśmy im w naszych głowach osobowość
    > . Rys indywidualności. Zaczęliśmy traktować jak istoty równe człowiekowi... :(

    Mysle ze jest bardzo duzo dziewczyn akceptujacych jakas forme partnerstwa w ukladzie. Nie rozciagajmy niedostatkow emocjonalnych Kitkopodobnych kobiet na cala populacje. Inaczej pojdziemy w stereotypowe podejscie, ze facet to bije, chla, chodzi w obciagnietej podkoszylce na ramiaczkach z plama po musztardzie i glosno beka po kazdym lyku piwa. To sa manowce meskosci podobnie jak grawitowanie w strone meskiej przemocy i chlodu sa manowcami kobiecosci.
  • hello-kitty2 03.06.16, 20:18
    "Wiem o czym pisałaś, nie jesteś aż taka skomplikowana. Masz poważne deficyty, które próbujesz sobie łatać lgnąć do każdego gówna, w którym upatrujesz chociaż odrobiny okazywanej siły. Jesteś słaba, więc potrzebujesz pompować się poczuciem siły z zewnątrz. Byłabyś zajebistą kandydatką na żonę agresywnego alkoholika, aż dziw że Ci się taki nie trafił."

    "Mysle ze jest bardzo duzo dziewczyn akceptujacych jakas forme partnerstwa w ukladzie. Nie rozciagajmy niedostatkow emocjonalnych Kitkopodobnych kobiet na cala populacje. Inaczej pojdziemy w stereotypowe podejscie, ze facet to bije, chla, chodzi w obciagnietej podkoszylce na ramiaczkach z plama po musztardzie i glosno beka po kazdym lyku piwa. To sa manowce meskosci podobnie jak grawitowanie w strone meskiej przemocy i chlodu sa manowcami kobiecosci.""

    LOL ;)

    Sabat wszystko w porzadku? Na podstawie przypadkowego opisu goscia, ktory nie umial/lubil sie calowac, a z ktorym bylam rok z hakiem majac 20 pare lat, po czym go zostawilam, diagnozujesz mi 'niedostatki emocjonalne' i 'powazne deficyty'? To smieszne.

    To co mam teraz goscia widziec w krzywym zwierciadle jako 'gowno', ktore ''bije, chla, chodzi w obciagnietej podkoszylce na ramiaczkach z plama po musztardzie i glosno beka po kazdym lyku piwa" i nie akceptuje partnerstwa? Ale on taki nie byl. Po co mu taka gebe przyprawiasz?

    Czlowieku ja nie jestem kobieta jednego zwiazku ani kobieta jednego kochanka. Moze rozsadniej byloby nie wyciagac pochopnych wnioskow na temat moich niedostatkow i deficytow na podstawie rocznego+ zwiazku z mlodosci mojego 41 letniego zycia.

    Wiesz, ciagnie mnie tez do Morrisona, o czym pisalam. I co? On tez jest ''kazdym gownem''. I co? Chcesz sie spotkac z Morrisonem - ''kazdym gownem''? ;-)

    A nie jest tak, ze forsujesz teze, ze ten, kto wchodzi ze mna w relacje romantyczno-seksualna jest ''gownem''? Rozczaruje Cie, bo nie bylam w relacji z zadnym alkoholikiem ani przemocowcem. Wszyscy moi partnerzy byli za parnerstwem (lacznie z opisywanym). Marek przy nich jawi sie jako bardzo konserwatywny (podaje tylko dla porownania).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 03.06.16, 21:29
    hello-kitty2 napisała:

    Wszyscy moi partnerzy byli za parnerstwem (lacznie z opisywanym). Marek przy nich jawi sie jako bardzo konserwatywny (podaje tylko dla porownania).
    ---------------------------------
    Partnerstwo i konserwatyzm się nie negują. Czy to, że przymocowałem rączki w łazience dla żony to był element partnerstwa czy konserwatyzmu. Żaden kafelek nie pękł :) .
    BTW przedobrzyłem ze sportem, staw skokowy spuchł mi i chodzę w bucie ortopedycznym. 3 razy dziennie okłady z lodu.
  • hello-kitty2 03.06.16, 22:12
    marek.zak1 napisał:

    > Partnerstwo i konserwatyzm się nie negują. Czy to, że przymocowałem rączki w ł
    > azience dla żony to był element partnerstwa czy konserwatyzmu. Żaden kafelek n
    > ie pękł :) .

    Ja nie mam zdania na temat partnerstwa, staram sie na jego temat w 1szej osobie nie wypowiadac i nie uzywac tego terminu. Kojarzy mi sie z rownouprawnieniem. Natomiast nie bardzo w nie wierze, bo kazdy dazy jednak do utrzymania jak najwiekszej ilosci przywilejow. A odnioslam sie tylko do sugestii Sabata, w ktorej partnerstwo bylo przeciwwstawione niedostatkom emocjonalnym kittopodobnych i ich parnerow-'gowien' ;-) A tak to partnerstwo mnie jako temat w ogole nie interesuje.

    > BTW przedobrzyłem ze sportem, staw skokowy spuchł mi i chodzę w bucie ortopedyc
    > znym. 3 razy dziennie okłady z lodu.

    Ja nie przedobrzylam, a tez mam przerwe bedzie 3 tydzien, coraz gorzej sie z tym czuje ale moze wkrotce neurolog juz pozwoli. Wykuruj to, bo bedzie sie odzywac. Wazne zeby nie przytyc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 03.06.16, 22:54
    hello-kitty2 napisała:

    Ja nie przedobrzylam, a tez mam przerwe bedzie 3 tydzien, coraz gorzej sie z tym czuje ale moze wkrotce neurolog juz pozwoli. Wykuruj to, bo bedzie sie odzywac. Wazne zeby nie przytyc.
    ----------------------------
    O tym nie ma mowy. Mam ważyć 78 wieczorem i nie ma tu kompromisów :). Ze sportem przesadziłem. 1.5 godziny tenisa i 1.5 godziny rower już z bolaącą noga to głupota, Przyznaje.
  • sabat3 03.06.16, 22:57
    hello-kitty2 napisała:

    > Sabat wszystko w porzadku? Na podstawie przypadkowego opisu goscia, ktory nie u
    > mial/lubil sie calowac, a z ktorym bylam rok z hakiem majac 20 pare lat, po czy
    > m go zostawilam, diagnozujesz mi 'niedostatki emocjonalne' i 'powazne deficyty'
    > ? To smieszne.

    Nie na podstawie opisu, jeśli już to twojego podsumowania, że to facet wysokotestosteronowy. Ale przede wszystkim do mojej długotrwałej obserwacji Twoich wypowiedzi, reakcji i zachowań na forum.

    > To co mam teraz goscia widziec w krzywym zwierciadle jako 'gowno', ktore ''bije
    > , chla, chodzi w obciagnietej podkoszylce na ramiaczkach z plama po musztardzie
    > i glosno beka po kazdym lyku piwa" i nie akceptuje partnerstwa? Ale on taki ni
    > e byl. Po co mu taka gebe przyprawiasz?

    Nigdzie nie napisałem, że mężczyźni chłodni emocjonalnie się tak zachowują. To Twoja nadinterpretacja. Napisałem żeby nie brnąć w stereotyp, a potem dałem przykład negatywnego stereotypu mężczyzny. Nie ma on jednak nic wspólnego z Twoim facetem, ani nie sugeruję, że interesujesz się mężczyznami podobnego pokroju - byłby to czysty absurd.


    > Czlowieku ja nie jestem kobieta jednego zwiazku ani kobieta jednego kochanka. M
    > oze rozsadniej byloby nie wyciagac pochopnych wnioskow na temat moich niedostat
    > kow i deficytow na podstawie rocznego+ zwiazku z mlodosci mojego 41 letniego zy
    > cia.

    Powtarzam - nie sugeruję się tym związkiem, ale Twoimi wielokrotnie powtarzanymi opiniami na forum. Niektóre są takie, że po prostu skóra na grzbiecie cierpnie.

    > Wiesz, ciagnie mnie tez do Morrisona, o czym pisalam. I co? On tez jest ''kazdy
    > m gownem''. I co? Chcesz sie spotkac z Morrisonem - ''kazdym gownem''? ;-)

    Nadinterpretujesz sobie to "gówno". Jak powiem, że intryguje Cię byle gówno, które ma czerwony płaszcz, to nie nazywam z automatu właścicieli czerwonych płaszczy gównami, ale że nawet gówno noszące czerwony płaszcz może być wystarczająco interesujące z Twojego punktu widzenia. Z mojej wypowiedzi wynika odwrotna zależność niż przedstawiasz. Ale mniejsza o to.
    Myślę, że oprócz jakichś dziwnych upodobań do emocjonalnej lodówki, masz też całkiem typowy dla większości płci pięknej pociąg do bajerantów przy kasie, a podejrzewam, że tak postrzegasz Morrisona i podobnie postrzegałaś Abrigado.
    Rzeczywiście, panowie dysponujący żywą gotówką w ilości ponadprzeciętnej, zwykle dobrze ubrani, wyposażeni w atrybuty bogactwa i luksusu, którzy w dodatku potrafią sobie cynicznie i z półdystansu rzucić parę wyluzowanych komentarzy, sprawiać wrażenie bycia ponad to i ogólnego wdupiemania - owszem, tacy faceci generalnie są magnesem na kobiety. Według mnie odpowiednik dyskotekowej dziuni z Yorkiem, a na potwierdzenie dodam, że przecież tacy często wręcz dobierają się w pary.

    > A nie jest tak, ze forsujesz teze, ze ten, kto wchodzi ze mna w relacje romanty
    > czno-seksualna jest ''gownem''? Rozczaruje Cie, bo nie bylam w relacji z zadnym
    > alkoholikiem ani przemocowcem. Wszyscy moi partnerzy byli za parnerstwem (lacz
    > nie z opisywanym). Marek przy nich jawi sie jako bardzo konserwatywny (podaje t
    > ylko dla porownania).

    Wszyscy byli za partnerstwem, ale z tego co mówisz, to wszyscy nad Tobą w jakiś sposób górowali. Dlatego byli Twoimi partnerami. Przy nich mogłaś poczuć się jak mały Kazio, którego można nakryć czapką i najwyraźniej taka pozycja Ci odpowiada ;)
  • zawle 03.06.16, 23:23
    sabat3 napisał: masz też ca
    > łkiem typowy dla większości płci pięknej pociąg do bajerantów przy kasie,
    > Rzeczywiście, panowie dysponujący żywą gotówką w ilości ponadprzeciętnej, zwykl
    > e dobrze ubrani, wyposażeni w atrybuty bogactwa i luksusu, którzy w dodatku pot
    > rafią sobie cynicznie i z półdystansu rzucić parę wyluzowanych komentarzy, spra
    > wiać wrażenie bycia ponad to i ogólnego wdupiemania - owszem, tacy faceci gener
    > alnie są magnesem na kobiety.

    Nie rozciągaj tego na całą płeć.
  • aandzia43 03.06.16, 23:24

    > Myślę, że oprócz jakichś dziwnych upodobań do emocjonalnej lodówki, masz też ca
    > łkiem typowy dla większości płci pięknej pociąg do bajerantów przy kasie, a pod
    > ejrzewam, że tak postrzegasz Morrisona i podobnie postrzegałaś Abrigado.

    To Abrigado miał kasę? Jakoś nie zapamiętałam. Ale zanim napisałeś ten post przyszło mi do głowy tych dwóch panów w jednym szeregu ;-) I to, że pociag do nich jest jakiś taki... zgubny i złowróżbny i nei wieszczący kobiecie niczego dobrego na przyszłość, nawet gdyby nie zagrzali oni szczęśliwie miejsca w zyciu tej kobiety :-P

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 03.06.16, 23:29
    aandzia43 napisała:
    > To Abrigado miał kasę? Jakoś nie zapamiętałam. Ale zanim napisałeś ten post prz
    > yszło mi do głowy tych dwóch panów w jednym szeregu ;-) I to, że pociag do nich
    > jest jakiś taki... zgubny i złowróżbny i nei wieszczący kobiecie niczego dobre
    > go na przyszłość, nawet gdyby nie zagrzali oni szczęśliwie miejsca w zyciu tej
    > kobiety :-P


    Ale był też proteinowy. Kasiasty, ale taki bardziej Kłapouchy:))
  • sabat3 03.06.16, 23:34
    zawle napisała:

    > Ale był też proteinowy. Kasiasty, ale taki bardziej Kłapouchy:))

    Niedostępny emocjonalnie :P
  • hello-kitty2 03.06.16, 23:45
    sabat3 napisał:

    > Niedostępny emocjonalnie :P

    A Morrison jest bardzo dostepny i mi sie to podoba. NIedostepny emocjonalnie to jest Yoric i mnie to osusza bardzo. Klapouchy ma inne wady.
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 03.06.16, 23:59
    hello-kitty2 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Niedostępny emocjonalnie :P
    >
    > A Morrison jest bardzo dostepny i mi sie to podoba.

    Bym Ci napisała co ma dostępnego, ale jestem w pracy i dzieci obok śpią:))
  • aandzia43 03.06.16, 23:59

    >
    > > Niedostępny emocjonalnie :P
    >
    > A Morrison jest bardzo dostepny

    Żartujesz, czegoś nie doczytałam, piszecie na privie czy jesteśmy aż tak różne? :-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 04.06.16, 00:06
    Przybij Andzia:))
  • aandzia43 04.06.16, 00:19
    zawle napisała:

    > Przybij Andzia:))

    Czyzby siostro po raz kolejny nasze myśli wspólnym torem biegły? Jak pociski z katiuszy ;-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 04.06.16, 00:28
    Nie inaczej:))
  • zyg_zyg_zyg 04.06.16, 00:41
    To ja przybijam za Abrigado i Morrisona. Ale w Proteinowym nie widzę poczciwego Kłapousia - jego defetyzm jest jakoś bardziej zarażający i zżerający...
  • aandzia43 04.06.16, 00:50
    > To ja przybijam za Abrigado i Morrisona

    A myślałam, że to tylko ja taka źle nastawiona do panów ;-)

    Ale w Proteinowym nie widzę poczciwego
    > Kłapousia - jego defetyzm jest jakoś bardziej zarażający i zżerający...

    Kłapouchy książkowy wcale nei jawi mi się do końca poczciwie.
    Proteinowemu sie chyba w pewnej chwili tak porobiło. Proteinowy wróć. Jeśli nie do nas, to do świata :-)


    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 04.06.16, 08:29
    aandzia43 napisała:
    > Proteinowemu sie chyba w pewnej chwili tak porobiło. Proteinowy wróć. Jeśli nie
    > do nas, to do świata :-)

    Moze - jak Klapouchy - ruszyl na poszukiwanie wlasnego ogona? Oby nie okazalo sie, ze jakas madra sowa zrobila sobie z niego dzwonek do domu ;)
  • sabat3 04.06.16, 08:36
    aandzia43 napisała:

    > A myślałam, że to tylko ja taka źle nastawiona do panów ;-)

    Ja obu uwielbiam :) I Proteinowego tez.
    To co daje im wszystkim wspolny mianownik to wysoka inteligencja oraz nieumiejetnosc emocjonalnego zaakceptowania rzeczywistosci damsko-meskiej. Rozum jasno pokazuje jak urzadzony jest swiat, lecz serce nie potrafi sie z tym pogodzic. Szalenie romantyczna cecha :)
  • hello-kitty2 04.06.16, 08:52
    sabat3 napisał:

    > Ja obu uwielbiam :) I Proteinowego tez.
    > To co daje im wszystkim wspolny mianownik to wysoka inteligencja oraz nieumieje
    > tnosc emocjonalnego zaakceptowania rzeczywistosci damsko-meskiej. Rozum jasno
    > pokazuje jak urzadzony jest swiat, lecz serce nie potrafi sie z tym pogodzic. S
    > zalenie romantyczna cecha :)

    Piszesz zupelnie jak kobieta. Juz nie pierwszy raz odnosze takie wrazenie. A czy Ty przypadkiem nie jestes o nich zazdrosny w stylu ''ja wiem ze Kitty wydaje Ci sie bardziej fascynujaca ale to ja chcialem sie z toba spotkac Morrison", bo wiesz oni sa hetero, a Ty jestes bi ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 04.06.16, 09:44

    > Ja obu uwielbiam :) I Proteinowego tez.
    > To co daje im wszystkim wspolny mianownik to wysoka inteligencja oraz nieumieje
    > tnosc emocjonalnego zaakceptowania rzeczywistosci damsko-meskiej. Rozum jasno
    > pokazuje jak urzadzony jest swiat, lecz serce nie potrafi sie z tym pogodzic. S
    > zalenie romantyczna cecha :)

    Po pierwsze mnie Proteinowy do tej dwójki nie pasuje (choć obywdwie wymienione przez ciebie cechy jak najbardziej posiada). Po drugie w Morrisonie i Abrigado nie widzę niczego romantycznego w moim rozumieniu romantyzmu, w którym zawiera się krwistość, jednoznaczność (integracja wiedzy, samoświadomosci i działania) i przynajmniej odrobina ryzyka. Obydwaj są pokrętni, manipulanccy i dorabiający piździe uszy. Proteinowego za mało poczytałam, żeby sobie tu jakis pogląd wyrobić, ale póki co poza pewną dozą defetyzmu i ponuractwa powyższych nie stwierdziłam.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • hello-kitty2 04.06.16, 10:34
    aandzia43 napisała:

    > Po pierwsze mnie Proteinowy do tej dwójki nie pasuje (choć obywdwie wymienione
    > przez ciebie cechy jak najbardziej posiada). Po drugie w Morrisonie i Abrigado
    > nie widzę niczego romantycznego w moim rozumieniu romantyzmu, w którym zawiera
    > się krwistość, jednoznaczność (integracja wiedzy, samoświadomosci i działania)
    > i przynajmniej odrobina ryzyka. Obydwaj są pokrętni, manipulanccy i dorabiający
    > piździe uszy. Proteinowego za mało poczytałam, żeby sobie tu jakis pogląd wyro
    > bić, ale póki co poza pewną dozą defetyzmu i ponuractwa powyższych nie stwierdz
    > iłam.

    Intergracja wiedzy, samoswiadomosci i dzialania? Nijak nie pasuje mi to do bohatera romantycznego. Romantyzm to bunt, walka, podazanie za emocjami, irracjionalizm. Bohater romantyczny zawsze konczy zle, on nie ma prawa byc szczesliwy, za swoj bunt zaplaci smiercia, potepieniem, izolacja, niezrozumieniem. Romatyzm to droga do samodestrukcji, niespelnienia, nieszczescia. Romantyzm jest fatalny dlatego tak pociagajacy ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 04.06.16, 10:42
    No.właśnie, bunt, walka i podazanie za emocjami :-) Mimo.wiedzy, jak.się.to.skończy. Ani jeden ani drugi za niczym nie podąża, tylko gryzie pazury i plwa na płeć przeciwna. Morrison jeszcze usiłuje wmawiac sobie i bliźnim, że kobiety lubi.
    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • sabat3 04.06.16, 10:55
    aandzia43 napisała:

    > No.właśnie, bunt, walka i podazanie za emocjami :-) Mimo.wiedzy, jak.się.to.sko
    > ńczy. Ani jeden ani drugi za niczym nie podąża, tylko gryzie pazury i plwa na p
    > łeć przeciwna. Morrison jeszcze usiłuje wmawiac sobie i bliźnim, że kobiety lub
    > i.

    Ściślej - obaj trzej jedzą barszcz, chociaż zimny i niedobry.
    O! Jaki niedobry ten barszcz.
    A Proteinowemu do barszczu wpadł zaskroniec, to wstał od stołu i mówi:
    Pierdole, nie bede jodł!
  • hello-kitty2 04.06.16, 13:34
    aandzia43 napisała:

    > No.właśnie, bunt, walka i podazanie za emocjami :-) Mimo.wiedzy, jak.się.to.sko
    > ńczy. Ani jeden ani drugi za niczym nie podąża, tylko gryzie pazury i plwa na p
    > łeć przeciwna. Morrison jeszcze usiłuje wmawiac sobie i bliźnim, że kobiety lub
    > i.

    Wg mnie podazaja ku spelnieniu ku milosci (oczywiscie nieosiagalnym) oprocz Proteinowego.
    Wydaje mi sie, ze Morrison z Abrigado u Was traca, bo zdradzaja swoje zony i nie ukrywaja tego. Ale ta zdrada ma jeszcze gorszy wymiar, bo nimi podgardzaja, nie sa one juz im potrzebne i nie maja na nich juz zadnego wplywu, niemniej pozostaja zalezne wiec ta relacja ma jeszcze bardziej ponizajacy wymiar.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 04.06.16, 13:48
    hello-kitty2 napisała:
    > Wg mnie podazaja ku spelnieniu ku milosci (oczywiscie nieosiagalnym) oprocz Pro
    > teinowego.
    > Wydaje mi sie, ze Morrison z Abrigado u Was traca, bo zdradzaja swoje zony i ni
    > e ukrywaja tego. Ale ta zdrada ma jeszcze gorszy wymiar, bo nimi podgardzaja, n
    > ie sa one juz im potrzebne i nie maja na nich juz zadnego wplywu, niemniej pozo
    > staja zalezne wiec ta relacja ma jeszcze bardziej ponizajacy wymiar.
    >

    hehe..jestem zbyt dobrze wychowana żeby podjąć dyskusję:))
  • aandzia43 04.06.16, 13:53

    > hehe..jestem zbyt dobrze wychowana żeby podjąć dyskusję:))

    Hehe, takoż i ja ;-)

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • aandzia43 04.06.16, 13:49

    >
    > Wg mnie podazaja ku spelnieniu ku milosci (oczywiscie nieosiagalnym) oprocz Pro
    > teinowego.
    > Wydaje mi sie, ze Morrison z Abrigado u Was traca, bo zdradzaja swoje zony i ni
    > e ukrywaja tego.

    Nie, nei z tego powodu.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • zawle 04.06.16, 13:57
    Ale przecież to nieprawda. Nie wiem jak to było u abi, ale morrison to chyba oficjalnie chodzi na bok. Co to za zdrada?
  • kag73 04.06.16, 14:07
    To czemu kiedys pisla, ze sie okazalo, ze poznal babke, ktora byla znajoma zony czy cos. No moze chodzi o zachowanie pozorow.
  • kag73 04.06.16, 13:55
    Wg mnie podazaja ku spelnieniu ku milosci (oczywiscie nieosiagalnym) oprocz Proteinowego.
    "Wydaje mi sie, ze Morrison z Abrigado u Was traca, bo zdradzaja swoje zony i nie ukrywaja tego. Ale ta zdrada ma jeszcze gorszy wymiar, bo nimi podgardzaja, nie sa one juz im potrzebne i nie maja na nich juz zadnego wplywu, niemniej pozostaja zalezne wiec ta relacja ma jeszcze bardziej ponizajacy wymiar."

    Ja tam nigdzie nie wyczytalam o ich pogardzie dla ich zon. Ale, jezeli chodzenie na boki jest oznaka pogardy dla Ciebie, dla niektorych, to niech bedzie, ze pogardzaja.
    Mnie absolutnie zwisa czy oni zdradzaja zony i dlaczego, ale ideologie do tego dorabiac i spiewac o celach wyzszych?
    Dla scislosci, ja nie jestem pewna czy tego nie ukrywaja przed zonami? A my, tu na forum, to jestesmy nikim, nickami jestesmy, wiec przed nami nic odkrywac/ukrywac nie musza i se moga klepac w klawiature ile chca.
    Sama osobiscie jestem za uczciwoscia i lojalnoscia malzenska. To ja. Jak maja inni, jak maja oni, jak maja ich zony, nie wiem.
  • hello-kitty2 04.06.16, 14:58
    kag73 napisała:

    > Ja tam nigdzie nie wyczytalam o ich pogardzie dla ich zon. Ale, jezeli chodzeni
    > e na boki jest oznaka pogardy dla Ciebie, dla niektorych, to niech bedzie, ze p
    > ogardzaja.

    Hola hola ja nie pisalam, ze zdrada = pogarda. Juz nie pamietasz jak Abrigado odzywal sie pogardliwie do swojej zony, jak ja scinal chamsko jak rozkrecala jadaczke, nie? Jak ja opisywal jako kwoke dzieciom, a nie kobiete. Zreszta napisalam celowo 'podgardliwie' czyli z delikatna pogarda, no z wyzszoscia, z jakims rodzajem w dupiemania, nie wiem jak to nazwac. Zony utracily calkowicie wladze.

    > Mnie absolutnie zwisa czy oni zdradzaja zony i dlaczego, ale ideologie do tego
    > dorabiac i spiewac o celach wyzszych?

    Zwisa czy nie ale stosunek sie ksztaltuje. A teoretycznie nie mozna szukac milosci gdy sie jest w malzenstwie? Czemu to musi byc ideologia? Jakby szukal a nie spal z tymi babkami to wtedy przestaje byc to ideologia?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 04.06.16, 15:06
    Gość który dzieli życie z osobą którą pogardza jest godny politowania.
  • aandzia43 04.06.16, 15:24

    > Hola hola ja nie pisalam, ze zdrada = pogarda. Juz nie pamietasz jak Abrigado o
    > dzywal sie pogardliwie do swojej zony, jak ja scinal chamsko jak rozkrecala jad
    > aczke, nie? Jak ja opisywal jako kwoke dzieciom, a nie kobiete.

    Po raz kolejny napiszę: dla mnie Abrigado był od początku socjopatyczny. I jego kłótnie z żoną mnie najmniej ruszają, a jakieś zdrady w ogóle zlewam. Nie było mnie trzy lata, nei wiem jak się potem rozkręcił i nie mam przyjemności zgłębiać tego niemiłego tematu. To typ, od którego trzymam sie z daleka. I z daleka obserwuję, jak znajomi o innym oglądzie typa (że w gruncie rzeczy intersujący z niego/niej człowiek, że trzeba dać szansę, ze ma swój urok) wychodzą jak Zabłocki na mydle na bliższych relacjach z tym typem.

    --
    Nie przesadzajmy z tym intelektualizmem. Umiejętność wyciągania trafnych wniosków czy analiz punktuje w grze o seks dużo niżej od wyciągania dowcipnych paradoksów z kapelusza czy cytowania innych ludzi. by proteinowy
  • hello-kitty2 04.06.16, 17:38
    aandzia43 napisała:

    > Po raz kolejny napiszę: dla mnie Abrigado był od początku socjopatyczny. I jego
    > kłótnie z żoną mnie najmniej ruszają, a jakieś zdrady w ogóle zlewam. Nie było
    > mnie trzy lata, nei wiem jak się potem rozkręcił i nie mam przyjemności zgłębi
    > ać tego niemiłego tematu. To typ, od którego trzymam sie z daleka. I z daleka o
    > bserwuję, jak znajomi o innym oglądzie typa (że w gruncie rzeczy intersujący z
    > niego/niej człowiek, że trzeba dać szansę, ze ma swój urok) wychodzą jak Zabłoc
    > ki na mydle na bliższych relacjach z tym typem.

    Alez trzymaj sie z daleka i nie zglebiaj tematu. Pozwol tez, ze ja bede zglebiac to, co mnie interesuje. Zreszta to Sabat go wywoluje jak ducha, bo go, jak pisal, UWIELBIA (to jakby przemilczasz i Cie tak nie uwiera jak moje forumowe, a nie realne zainteresowanie nim, ciekawe co tak naprawde chcesz przekazac?) choc gosc juz tu nie pisze od lat.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 04.06.16, 18:23
    hello-kitty2 napisała: Zreszta to Sabat go wywoluje jak ducha, bo go, jak pi
    > sal, UWIELBIA (to jakby przemilczasz i Cie tak nie uwiera jak moje forumowe, a
    > nie realne zainteresowanie nim, ciekawe co tak naprawde chcesz przekazac?) choc
    > gosc juz tu nie pisze od lat.

    No jak co? Zazdrości ci...
  • aandzia43 04.06.16, 21:48

    > Alez trzymaj sie z daleka i nie zglebiaj tematu. Pozwol tez, ze ja bede zglebia
    > c to, co mnie interesuje. Zreszta to Sabat go wywoluje jak ducha, bo go, jak pi
    > sal, UWIELBIA (to jakby przemilczasz i Cie tak nie uwiera jak moje forumowe, a
    > nie realne zainteresowanie nim, ciekawe co tak naprawde chcesz przekazac?) choc
    > gosc juz tu nie pisze od lat

    Spoko, nic mi do czyjegoś zgłębiania, rozkminiać nie zamierzam :-) Sabatowe uwielbienie przemilczałam, bo akurat niczego ciekawego w tym poście nie napisał co by do dyskusji mnie pchnęło. Twoje zainteresowanie też mnie nie rusza. Zeszło się na tych dwóch panów, pogadałyśmy sobie, dziewczyny przybiły piątkę, bo spostrzeżenia miały podobne i tyle.

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • proteinowy.na.chwile 05.06.16, 02:48
    > Ale w Proteinowym nie widzę poczciwego
    > > Kłapousia - jego defetyzm jest jakoś bardziej zarażający i zżerający...
    >
    > Kłapouchy książkowy wcale nei jawi mi się do końca poczciwie.
    > Proteinowemu sie chyba w pewnej chwili tak porobiło. Proteinowy wróć. Jeśli nie
    > do nas, to do świata :-)

    Wolaja do tablicy, chamstwem byloby siedziec w krzakach bez odpowiedzi.

    Ja tu wpadam dość często, przyjemnie poczytać, dobudować twarze (czasem gęby) do tekstu. Nie pisze, bo zgadzam sie z grubsza z zyg, moze poza okresleniem "defetyzm" - ale nie bede sie kopał o semantykę.

    No ale skoro juz wyskoczylem z tych konopii na chwile wyrzuce co mi sie nazbieralo:

    Kitty: gratuluje roboty i obyś nigdy nie poczuła się jak wcześniej. Dedykuję Ci ten krótki dialog, który już niestety wrzucałem wcześniej - ale teraz pasuje dużo bardziej: youtu.be/xdfeXqHFmPI . Z drugiej strony zdrowie - nawet nie wiem co powiedziec... Chyba tyle, zeby Ci sie polepszyło, bo co innego?

    Co do Ciebie, Andzia: razem z Zawle stworzyłyście satysfakcjonującą przeciwwagę dla Marka z Loppem. Przeciwwagę treści, formy i pozycji. Ale jeszcze bardziej podoba mi się Wasza fascynacja zdrowym męskim ciałem. Pod nieobecność Triss pasę się Waszą wizją męskości, karmię swoje wyobcowanie pośmiardującego, bladego gryzipiorka (czy raczej klawiaturowej małpy). Gollum, do usług ;)

    Mabelle: podobało mi się Twoje tłumaczenie niemieckiej poezji. Może byś czasem przetłumaczyła rymy Marka, co?

    Marek: powyższe to tylko żartobliwy kuksaniec, nie obrażaj się. Za to będziesz pewnie zadowolony, że Twoje przepisy na szczęście małżeńskie w moim życiu się sprawdzają. Możliwe, że za 20 lat będę sprzedawał te same recepty z pełnym przekonaniem. Niedawno zrozumiałem, że Twoje rady wyrastają z tego samego drzewa co zakład Pascala (wrzucę po angielsku, bo wiem że lubisz rymy i anglicyzmy): Fake it till you make it.

    Pozdrowienia dla wszystkich,
    To tyle na mojej pocztówce z angielskiego zadupia.
    Proteinowy.
  • hello-kitty2 05.06.16, 10:20
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Kitty: gratuluje roboty i obyś nigdy nie poczuła się jak wcześniej. Dedykuję Ci ten krótki dialog, który już niestety wrzucałem wcześniej - ale teraz pasuje dużo bardziej: youtu.be/xdfeXqHFmPI . Z drugiej strony zdrowie - nawet nie wiem co powiedziec... Chyba tyle, zeby Ci sie polepszyło, bo co innego?

    Odnosnie dedykacji to zanim odpalilam to chcialam Ci wlozyc w usta w sparwie, ze nie wiesz co powiedziec na moje zdrowie, ze zawsze mozesz powiedzic 'fuck this shit', no i jak widac nie rozjechalam sie z ogolna koncepcja z filmiku ;-)

    Czy to jest Twoja dewiza zyciowa lub dewiza do ktorej zmierzasz? Tak mi przypomniales jednego uzytkownika, ktory lata temu pisal, ze bardzo chcialby sie znalezc w zyciu w miejscu, z ktorego moglby powiedziec rozmowcy biznesowemu wprost 'fuck you', a nie zaocznie po odlozeniu sluchawki telefonu ;-) Rozumiem, ze jeszcze tam nie jestes? A konczysz rozmowe po odlozeniu sluchawki? ;)

    Dalej: 'defetyzm' - nawet nie wiem co to jest i na wszelki wypadek nie mam zamiaru sprawdzac ;)

    Dalej: ale co? ze taki zarobiony jestes, ze nie masz czasu skrobnac czy zapomniales hasla do nicka czy trapia Cie strachy, ze ktos nieupowazniony to czyta czy osochodzi?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 05.06.16, 13:10
    hello-kitty2
    > Dalej: 'defetyzm' - nawet nie wiem co to jest i na wszelki wypadek nie mam zami
    > aru sprawdzac ;)

    Defetyzm: od "de" czyli niszczyc, usuwac, demontowac, dekonstruowac i ang. "Fat", niem. "Fett" czyli tluszcz. Dzialanie zwiazane z maksymalnym i jak najbardziej efektywnym usuwaniu tluszczu z organizmu. Intensywne odchudzanie sie.

    > Dalej: ale co? ze taki zarobiony jestes, ze nie masz czasu skrobnac czy zapomni
    > ales hasla do nicka czy trapia Cie strachy, ze ktos nieupowazniony to czyta czy
    > osochodzi?

    Skasowal konto, zeby nigdy nie wrocic. Ale podczytuje. Wraca. No, tylko na chwile, jak niepijacy alkoholik wpadajacy do pubu, nie zdejmujac plaszcza, by pozrdowic pijacych kolegow i wychodzi. Patrzy wzrokiem smutnego owczarka niemieckiego na dawnych znajomych przez szybe baru, z kraweznika po przeciwnej stronie ulicy.
    Tak to jest, been there, done that.
  • hello-kitty2 05.06.16, 14:08
    sabat3 napisał:

    > Defetyzm: od "de" czyli niszczyc, usuwac, demontowac, dekonstruowac i ang. "Fat
    > ", niem. "Fett" czyli tluszcz. Dzialanie zwiazane z maksymalnym i jak najbardzi
    > ej efektywnym usuwaniu tluszczu z organizmu. Intensywne odchudzanie sie.

    O kurka, a chcialam nie wiedziec ;-)

    > Skasowal konto, zeby nigdy nie wrocic. Ale podczytuje. Wraca. No, tylko na chwi
    > le, jak niepijacy alkoholik wpadajacy do pubu, nie zdejmujac plaszcza, by pozrd
    > owic pijacych kolegow i wychodzi. Patrzy wzrokiem smutnego owczarka niemieckieg
    > o na dawnych znajomych przez szybe baru, z kraweznika po przeciwnej stronie uli
    > cy.
    > Tak to jest, been there, done that.

    Ooo dzieki za info. Faceci to sa jednak dziwni ale jesli sie to sprawdza to nie nalezy tej metody odrzucac tylko rozwazyc;) Od razu mi sie przypomnialo jak kiedys dawno temu jeden facet odezwal sie do mnie prywatnie po kupie przerwy i zagail slowami, ze mnie przeprasza ze mnie zablokowal czy jakos. Poniewaz ja nawet tego nie zauwazylam to chcialam odpowiedziec, ze nic sie nie stalo, nie ma problemu czy moze nawet tak grzecznosciowo chlapnelam. A on z miejsca wyprostowal mnie, ze on mnie zablokowal ze wzgledu na siebie. I dopiero zalapalam co wlasciwie chcial poeta powiedziec przez. Taki przykladzik a teraz pytanie: a to dlaczego on tak robi Sabat? Wiesz moze? Co go meczy?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 05.06.16, 14:25
    hello-kitty2 napisała:

    >Taki przykladzik a teraz pytanie: a to dlac
    > zego on tak robi Sabat? Wiesz moze? Co go meczy?

    Mysle ze odczuwa przebywanie tutaj jako destrukcyjne emocjonalnie, ale z drugiej strony jako potrzebne i konieczne. To bardzo wrazliwy facet, ktory wciaz nie potrafi sie pogodzic ze strata. Mam na mysli utrate milosci w jego malzenstwie. Przebywanie tutaj jatrzy rany, ale mysle ze na swoj sposob pomaga przepracowac problem. Kiedy bol jest juz nie do zniesienia to ucieka. Wroci kiedy emocje opadna. Badzmy cierpliwi :)
  • hello-kitty2 05.06.16, 14:38
    sabat3 napisał:

    > Mysle ze odczuwa przebywanie tutaj jako destrukcyjne emocjonalnie, ale z drugie
    > j strony jako potrzebne i konieczne. To bardzo wrazliwy facet, ktory wciaz nie
    > potrafi sie pogodzic ze strata. Mam na mysli utrate milosci w jego malzenstwie.
    > Przebywanie tutaj jatrzy rany, ale mysle ze na swoj sposob pomaga przepracowac
    > problem. Kiedy bol jest juz nie do zniesienia to ucieka. Wroci kiedy emocje op
    > adna. Badzmy cierpliwi :)

    Oooo. Dzieki panie doktorze od meskich serc. Badzmy zatem ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 05.06.16, 15:15
    Nie wiem, czy chodzi dokładnie o utratę miłości, bo z tego co kojarzę, to tej miłości za wielkiej chyba nie bylo od początku, a potem już tylko coraz większy chłód i oddalenie, czyli samotność w małżeństwie i brak nadziei na poprawę.
  • hello-kitty2 05.06.16, 15:27
    Moze utrate SZANSY na milosc? Cos w stylu: najpierw sie ozenie, bo i tak nie mam nic lepszego na oku/do roboty, a potem moze milosc sama przyjdzie? (ale przyznaje, ze taka tam moja wolna tworczosc, w sumie to nie wiem co tam Proteinowym kierowalo, jak bym miala strzelac to kompleks braku wyzszego wyksztalcenia, moze sie zagotuje i wroci z szabelka, hehe ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 05.06.16, 15:28
    ninek04 napisała:

    > Nie wiem, czy chodzi dokładnie o utratę miłości, bo z tego co kojarzę, to tej m
    > iłości za wielkiej chyba nie bylo od początku, a potem już tylko coraz większy
    > chłód i oddalenie, czyli samotność w małżeństwie i brak nadziei na poprawę.

    Bo na poczatku byla wiara, ze ona tam gdzies gleboko jest, a z czasem "im Kubus glebiej zagladal do srodka, tym bardziej nie bylo tam Prosiaczka" ;)
    Tak mi sie przynajmniej wydaje - jaki bylby sens zenic sie z kobieta, co do ktorej ma sie pewnosc, ze Cie nie kocha? Po prostu pewna refleksja przychodzi po czasie, ze to co bralismy za przeblyski nadziei bylo sreberkiem po cukierku, porzuconym przez okoliczna gownazerie, a swiatelko w tunelu ostatecznie okazalo sie byc pociagiem ekspresowym linii Przemysl-Szczecin :D
  • hello-kitty2 05.06.16, 15:40
    sabat3 napisał:

    > Tak mi sie przynajmniej wydaje - jaki bylby sens zenic sie z kobieta, co do kto
    > rej ma sie pewnosc, ze Cie nie kocha?

    "Cie nie kocha?'' A to nie jest wazniejsze czy JA kocham ja? Przeciez czyis uczuc nie mozemy byc pewni ale swoich chyba powinnismy, bo jak nie to w ogole wolna amerykanka ;) Poza tym wskazujesz na to jakby to ona byla winna tego nieudanego zwiazku, bo to ONA nie kochala (jesli nie kochala), a on? Przeciez on jest przede wszystkim ze soba w zyciu wiec to co on czuje powinno byc najwazniejsze przy podejmowaniu jego decyzji zyciowych. A nie ze ja sie prosze panstwa z nia ozenie, bo ja i tak nic nie czuje, a ona mnie kocha ;-) Nie bzdurnie to jakos? Chyba ze Cie nie zrozumialam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 05.06.16, 16:13
    hello-kitty2 napisała:

    > "Cie nie kocha?'' A to nie jest wazniejsze czy JA kocham ja?
    ----------
    Oj tam. Zależy kiedy. Do umownej trzydziestki ważniejsze jest "czy ja go kocham". A po trzydziestce, jak trzeba zakładać rodzinę, to ważniejsze jest "czy on mnie kocha" :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.06.16, 16:19
    wont2 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > "Cie nie kocha?'' A to nie jest wazniejsze czy JA kocham ja?
    > ----------
    > Oj tam. Zależy kiedy. Do umownej trzydziestki ważniejsze jest "czy ja go kocham
    > ". A po trzydziestce, jak trzeba zakładać rodzinę, to ważniejsze jest "czy on m
    > nie kocha" :)

    Dokladnie. Z punktu widzenia trwalosci zwiazku jest wazniejsze czy ona mnie kocha, bo zwiazek zaklada kooperatywnosc i chec do wspolpracy, ktora trudno wyegzekwowac od kogos kto nie jest zaangazowany emocjonalnie.
  • wont2 05.06.16, 16:26
    sabat3 napisał:

    > Dokladnie. Z punktu widzenia trwalosci zwiazku jest wazniejsze czy ona mnie koc
    > ha, bo zwiazek zaklada kooperatywnosc i chec do wspolpracy, ktora trudno wyegze
    > kwowac od kogos kto nie jest zaangazowany emocjonalnie.
    ----------
    Kiedy byłem młody i głupi, to taką jedną tak mocno kochałem (to znaczy wydawało mi się, że ją kocham), że chciałem, żeby była ze mną nawet mnie nie kochając. Na szczęście ona nie chciała :)

    Teraz, kiedy jestem tylko głupi, wiem, że trzeba i kochać i być kochanym. Mój poziom cynizmu i defekatyzmu życiowego jeszcze nie osiągnął poziomu, żeby wystarczało mi tylko być kochanym :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 05.06.16, 16:33
    wont2 napisał:
    > Teraz, kiedy jestem tylko głupi, wiem, że trzeba i kochać i być kochanym. Mój p
    > oziom cynizmu i defekatyzmu życiowego jeszcze nie osiągnął poziomu, żeby wystar
    > czało mi tylko być kochanym :)

    Kiedy go osiagniesz, bedziesz moim zdaniem gotowy na malzenstwo, ale zycze Ci, zeby to nigdy nie nastapilo ;)
  • marek.zak1 05.06.16, 16:40
    sabat3 napisał:
    >
    > Kiedy go osiagniesz, bedziesz moim zdaniem gotowy na malzenstwo, ale zycze Ci, zeby to nigdy nie nastapilo ;).
    -----------
    Teraz leci finał Roland Garros. I jak to jest , że praktycznie wszyscy najlepsi tenisiści są żonaci, czy maja stałe (przeważnie bardzo fajne) partnerki?
  • wont2 05.06.16, 16:50
    marek.zak1 napisał:

    > Teraz leci finał Roland Garros. I jak to jest , że praktycznie wszyscy najlepsi
    > tenisiści są żonaci, czy maja stałe (przeważnie bardzo fajne) partnerki?
    -------
    Boją się, że od masturbacji nabawią się kontuzji. To już z dwojga złego lepiej się ożenić...

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 05.06.16, 17:07
    wont2 napisał:

    Boją się, że od masturbacji nabawią się kontuzji. To już z dwojga złego lepiej się ożenić...
    ------------------------------------

    Jest to jakiesśwytłumaczenie. Nie brałem pod uwagę :)
  • aandzia43 05.06.16, 16:44
    Ha, wygląda na to, że ja mimo podeszłego wieku nie dojrzałam ;)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • sabat3 05.06.16, 18:15
    aandzia43 napisała:

    > Ha, wygląda na to, że ja mimo podeszłego wieku nie dojrzałam ;)

    A jestes mezatka? ;)
    A tak powazniej - wydaje mi sie, ze z punktu widzenia malzenstwa, duzo wazniejsze jest, zeby kobieta byla zaangazowana emocjonalnie. Stad w zasadzie popieram Cie Andzia. Z Twojego punktu widzenia Twoje zaangazowanie uczuciowe jest warunkiem koniecznym.
  • aandzia43 05.06.16, 18:17
    O, a dlaczego wazniejsze jest żeby kobieta była zaangażowana?

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • sabat3 05.06.16, 18:26
    aandzia43 napisała:

    > O, a dlaczego wazniejsze jest żeby kobieta była zaangażowana?

    Dlatego ze kobiety silniej kieruja sie emocjami podejmujac decyzje. Sa "blizej wlasnych emocji". Czesciej zdarza sie, ze robia cos "bo tak czuja" a nie dlatego, ze jest to logiczne i racjonalne.
    Po drugie, duzo czesciej niz mezczyzni potrzebuja zaangazowania emocjonalnego, zeby uprawiac z danym facetem seks, a bez udanego zycia seksualnego zwiazek daleko nie zajedzie.
    Po trzecie, uwazam ze duzo czesciej fakt, ze nie kocha sie partnera bylby powodem do odejscia dla kobiety.
    Reasumujac, kobieta bedzie glebiej nieusatysfakcjonowana faktem braku silnej wiezi emocjonalnej z partnerem niz odwrotnie. Jest jej to bardziej potrzebne.
  • aandzia43 05.06.16, 18:43

    > Reasumujac, kobieta bedzie glebiej nieusatysfakcjonowana faktem braku silnej wi
    > ezi emocjonalnej z partnerem niz odwrotnie. Jest jej to bardziej potrzebne

    Hmm, brzmi logicznie. A jeśli tak jest, to system patriarchalny z całym tym handlem kobietami buduje nieszczęście dla związków.

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • sabat3 05.06.16, 18:48
    aandzia43 napisała:

    > Hmm, brzmi logicznie. A jeśli tak jest, to system patriarchalny z całym tym han
    > dlem kobietami buduje nieszczęście dla związków.

    Dla kobiet, bo to one sa przez system zniewolone. W systemach skrajnie patriarchalnych kobieta jest skrajnie zalezna od meza, a bez niego jest nikim. Stad bedzie czula, ze musi pray nim byc, jednoczesnie go nienawidzac.
    Kiedys ogladalem reportaz o japonii, gdzie rozwody nie sa co prawda zakazane, ale sa obarczone bardzo silnym odium spolecznym. Kobieta ktora zdecydowala sie na rozwod opowiadala, ze siedzac w domu potrafila wymiotowac piorac ubrania meza, bo byly przesycone jego zapachem.
  • aandzia43 05.06.16, 18:53
    No dobra, napisałeś, że kobieta ma być zaangażowana, zeby związek był ok. To jak zniewolona kobieta nie jest zaangażowana (no bo kuźwa nie jest), to związek w ktorym jest nie jest ok.

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • sabat3 05.06.16, 19:10
    aandzia43 napisała:

    > No dobra, napisałeś, że kobieta ma być zaangażowana, zeby związek był ok. To ja
    > k zniewolona kobieta nie jest zaangażowana (no bo kuźwa nie jest), to związek w
    > ktorym jest nie jest ok.

    Oczywiscie, ze nie jest! Ale bardziej nieszczesliwa w nim jest kobieta, niz pan i wladca, ktorego musi karmic, opierac i dawac mu dupy.
  • proteinowy.na.chwile 05.06.16, 23:02
    > Oczywiscie, ze nie jest! Ale bardziej nieszczesliwa w nim jest kobieta, niz pan
    > i wladca, ktorego musi karmic, opierac i dawac mu dupy.

  • ninek04 05.06.16, 19:17
    A kiedy kończy się zaangażowanie emocjonalne kobiety w małżeństwie? Tak samo z siebie, pyk i wygasa? Owszem, gdy nie widać równie głębokich emocji z tej drugiej strony, to nie ma bata, żeby dalej można było się angażować całą sobą w relację opartą na obojętności.
  • sabat3 05.06.16, 19:21
    ninek04 napisała:

    > A kiedy kończy się zaangażowanie emocjonalne kobiety w małżeństwie? Tak samo z
    > siebie, pyk i wygasa? Owszem, gdy nie widać równie głębokich emocji z tej drugi
    > ej strony, to nie ma bata, żeby dalej można było się angażować całą sobą w rela
    > cję opartą na obojętności.

    Roznie z tym bywa. Skoro sa mezczyzni przez lata kochajacy chlodne i niezaangazowane emocjonalnie zony (vide Proteinowy) to chyba sa analogiczne kobiety. Mysle ze to kwestia indywidualnego przypadku.
  • ninek04 05.06.16, 19:29
    Nie żartuj.I nie mów o miłości. Jeśli już to o trwaniu, przyzwyczajeniu i braku możliwości, siły, czy chęci na dokonanie zmiany.Proteinowy nie pasuje do przykładu, bo on żony nie kocha, tylko przy niej trwa, a to różnica. Poza tym nie wiadomo, kto w tym związku jest chlodniejszy, czy żona, czy on, i kto bardziej ukrywa, albo nie okazuje emocji, będąc świadomym, że niewiele to zmieni, gdyby je wywalić ba wierzch.
  • sabat3 05.06.16, 19:47
    Proteinowy, oj, nie jest chlodny. Czuje w nim klebiace sie emocje, az niesamowite. Stad te jego odejscia z forum i powroty. Ale rzeczywiscie, bardzo powsciagliwy w ich okazywaniu. Mam wraznie ze wyuczyl sie tej formy zachowania w kontaktach z ojcem i trzyma sie jako podstawowej w kontaktach spolecznych.
  • zawle 05.06.16, 19:54
    Proteinowy pewnie się nieźle bawi czytając was:))
  • ninek04 05.06.16, 20:18
    Wiesz,myślę, że to się odnosi nie tylko do Proteinowego, który być może czyta i ryczy ze śmiechu, bo ja mam to samo, wystarczy, że czasem przeczytam jeden wpis kogoś i już mam zrobiony dzień, i o to chodzi ;)))
  • ninek04 05.06.16, 20:06
    Racja. Bardzo powściągliwy, minimalistyczny wręcz jeśli chodzi o treść, ale pod kopułą dymi,wrze, przetrawia się i krzyczy, choć to taki niemy krzyk niemożności, niespełnienia, pogodzenia się z sytuacją, może wrażenia niepasowania do otoczenia. Bycia osobnym wśród większości. W każdym bądź razie nie da się go nie lubić i nie cenić jego przemyśleń.
  • hello-kitty2 05.06.16, 23:48
    sabat3 napisał:

    > Proteinowy, oj, nie jest chlodny.

    Jak nie jest chlodny jak wczesniej pisales, ze jest niedostepny emocjonalnie? Juz sie zgubilam. Czasem mam wrazenie, ze opisujesz siebie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 06.06.16, 00:17
    hello-kitty2 napisała:
    > Jak nie jest chlodny jak wczesniej pisales, ze jest niedostepny emocjonalnie? J
    > uz sie zgubilam.

    A gdzież tu sprzeczność? To że widzowie widzą tylko kurtynę nie oznacza, że za kurtyną nic się nie dzieje.

    > Czasem mam wrazenie, ze opisujesz siebie.

    Wszyscy to robimy.
  • proteinowy.na.chwile 05.06.16, 23:16
    > Roznie z tym bywa. Skoro sa mezczyzni przez lata kochajacy chlodne i niezaangaz
    > owane emocjonalnie zony (vide Proteinowy) to chyba sa analogiczne kobiety. Mysl
    > e ze to kwestia indywidualnego przypadku.

    Hej! Ja nigdy nie pisałem, że kocham bez wzajemności żonę. Wspominałem tylko, że seks jest nieciekawy. To nie jest jej "wina", wygląda na to że robi co może żeby się przekonać. Nie wykluczam, że widzi sytuację jak Ninek. A może jak Twoja żona, kto to wie? Ja nie mam praktycznie żadnego wglądu w jej myślenie.
  • wont2 05.06.16, 16:48
    sabat3 napisał:

    > Kiedy go osiagniesz, bedziesz moim zdaniem gotowy na malzenstwo, ale zycze Ci,
    > zeby to nigdy nie nastapilo ;)
    -------
    Tak, tego króliczka zdecydowanie lepiej jest gonić ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 05.06.16, 16:37
    Patrzaj Wont, w jednej minucie wysłaliśmy post identycznie ustosunkowujący się do problemu :-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • wont2 05.06.16, 16:47
    aandzia43 napisała:

    > Patrzaj Wont, w jednej minucie wysłaliśmy post identycznie ustosunkowujący się
    > do problemu :-)
    --------
    To chyba jakiś znak... Zodiaku?

    Nie no, bez jaj. To chyba nic dziwnego, że piszemy podobne rzeczy, skoro leżymy razem w łóżku, odpoczywamy po seksie i zaglądamy sobie w ekrany laptopów.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 05.06.16, 16:52
    > "Cie nie kocha?'' A to nie jest wazniejsze czy JA kocham ja?

    Łaaaa!!! :-D Wont, kocham cię! :-D


    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • aandzia43 05.06.16, 17:03
    Wróć. Mój tekst:

    > Łaaaa!!! :-D Wont, kocham cię! :-D

    miał być pod twoim tekstem:

    "Nie no, bez jaj. To chyba nic dziwnego, że piszemy podobne rzeczy, skoro leżymy razem w łóżku, odpoczywamy po seksie i zaglądamy sobie w ekrany laptopów."

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • wont2 05.06.16, 17:08
    aandzia43 napisała:

    > > Łaaaa!!! :-D Wont, kocham cię! :-D
    --------
    Ech, aż się łezka w oku kręci jak sobie człowiek przypomni jakie to wszystko było jasne, proste i sympatyczne w Lublinie... Co za licho mnie podkusiło te 22 lata temu, żeby stamtąd wyjechać???

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 05.06.16, 17:14
    ię! :-D
    > --------
    > Ech, aż się łezka w oku kręci jak sobie człowiek przypomni jakie to wszystko by
    > ło jasne, proste i sympatyczne w Lublinie... Co za licho mnie podkusiło te 22 l
    > ata temu, żeby stamtąd wyjechać???

    No prosze cię!! To, że mi się z nadmiaru wrażeń laptop zagotował i zaczął przestawiać cytaty (ciesz się, że nie wysłałam z twojego ;-)) nie znaczy, że masz mnie tu od jasnych, prostych i sympatyczych tenteges :-P

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • kag73 05.06.16, 16:50
    "Teraz, kiedy jestem tylko głupi, wiem, że trzeba i kochać i być kochanym. Mój poziom cynizmu i defekatyzmu życiowego jeszcze nie osiągnął poziomu, żeby wystarczało mi tylko być kochanym :)"

    Jeszcze jest opacja, serwowana przez mojego meza, w 100% sie kochamy, ja ja w 90%, ona mnie w 10% :))
  • marek.zak1 05.06.16, 16:19
    wont2 napisał:

    > Oj tam. Zależy kiedy. Do umownej trzydziestki ważniejsze jest "czy ja go kocham
    > ". A po trzydziestce, jak trzeba zakładać rodzinę, to ważniejsze jest "czy on mnie kocha" :).
    ------------------------
    A nie wystarczy przekonanie, ze będzie dobrym mężem i ojcem?
    >
  • ninek04 05.06.16, 17:31
    marek. 1.zak napisał
    >A nie wystarczy przekonanie, ze będzie dobrym mężem i ojcem?<

    Nie, samo przekonanie zdecydowanie nie wystarczy. Bo i tak wszystko wychodzi w praniu.
  • kag73 05.06.16, 17:42
    No jeszcze jest wersja: milosc przyjdzie pozniej. I czasami rzeczywiscie przychodzi. Podobno. Mozna nauczyc sie kogos kochac.
  • kag73 05.06.16, 17:46
    A i jeszcze milosc nie jest gwarancja co i jak i czy "wyjdzie w praniu", Loteria! To wszystko jest loteria.
  • marek.zak1 05.06.16, 17:46
    kag73 napisała:

    > No jeszcze jest wersja: milosc przyjdzie pozniej. I czasami rzeczywiscie przychodzi. Podobno. Mozna nauczyc sie kogos kochac.
    ----------------------------------------
    Nie znam takiego przypadku, ale Ci wierzę.
  • aandzia43 05.06.16, 17:55
    > --------------
    Nie znam takiego przypadku, ale Ci wierzę.

    Znam. Można się zakochać w kimś, z kim juz sie żyje i jest fajnie na róznych płaszczyznach


    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • marek.zak1 05.06.16, 17:45
    ninek04 napisała:

    > marek. 1.zak napisał
    > >A nie wystarczy przekonanie, ze będzie dobrym mężem i ojcem?<
    >
    > Nie, samo przekonanie zdecydowanie nie wystarczy. Bo i tak wszystko wychodzi w praniu.
    -------------------------------------------
    Z definicji przyszłość jest niepewna, ale na czymś trzeba się opierać. Dlatego uważam, że jednak taktyka Columbo jest porażająco skuteczna. Zyskiwanie z czasem, przy bliższym poznaniu.
  • kag73 05.06.16, 16:45
    "Oj tam. Zależy kiedy. Do umownej trzydziestki ważniejsze jest "czy ja go kocham". A po trzydziestce, jak trzeba zakładać rodzinę, to ważniejsze jest "czy on mnie kocha" :)"

    Ooo u proteinowego tak wlasnie bylo, tylko, ze odwrotnie :)
    Pamietam dokaldnie, ze chcial sie ustatkowac, zalozyc rodzine, odhaczyc pewnien etap w zyciu. A na horyzoncie nie bylo takiej, w ktorej bylby z wzajemnoscia zakochany, ktora kochal. Zatem zdroworozsadkowo poslubil te, ktora byla calkiem do rzeczy (czy ona kochala jego nie wiem) i ktora miala podobne priorytety. A ze sie w miare dogadywali, wszystko spoko, ale namietnej milosci z jego strony tam nie bylo. Czy miala przyjsc pozniej, czy jakos to bedzie...hmm, moze i tak myslal a moze nie myslal, po prostu chcial wreszcie kogos miec na stale i nie moc wreszcie przestac szukac, bo to meczace jest.
    Proteinowy, kto wie tak dokladnie i do konca co to jest ta milosc. Jednym moze sie wydawac, ze kochaja a nie kochaja a innym odwrotnie ;) Niemniej mam nadzieje, proteinowy, ze nad seksem w malzenstwie zaczales pracowac ;)
  • proteinowy.na.chwile 05.06.16, 22:34
    > Niemniej mam nadziej
    > e, proteinowy, ze nad seksem w malzenstwie zaczales pracowac ;)

    Seks sie poprawił. Nieznacznie. Jeszcze dużo do poprawienia.
  • aandzia43 05.06.16, 16:26
    > "Cie nie kocha?'' A to nie jest wazniejsze czy JA kocham ja?

    Nie. Przy wchodzeniu w powazne układy z ludzmi (a decyzja o zaiwzku taką jest) nei ma "ważniejsze". Ci, którym się wydaje, ze udźwigną sami ciężar i ich miłości wystarczy za dwoje, kiepsko na tym wychodzą. Ale masz rację: pewność można mieć tylko co do siebie. Chociaż i tu nie do końca ;-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • zyg_zyg_zyg 05.06.16, 15:45
    > Tak mi sie przynajmniej wydaje - jaki bylby sens zenic sie z kobieta, co do kto
    > rej ma sie pewnosc, ze Cie nie kocha?

    Cóż - może tego selfdestructora Proteinowy nosił w sobie już wcześniej?
  • marek.zak1 05.06.16, 15:55
    sabat3 napisał:

    > Tak mi sie przynajmniej wydaje - jaki bylby sens zenic sie z kobieta, co do ktorej ma sie pewnosc, ze Cie nie kocha?
    ----------------------
    Pewności nie ma nigdy. Poza tym miłość niejedno ma imię, jak napisał P la Muurre.
  • proteinowy.na.chwile 05.06.16, 22:17
    > Skasowal konto, zeby nigdy nie wrocic. Ale podczytuje. Wraca. No, tylko na chwi
    > le, jak niepijacy alkoholik wpadajacy do pubu, nie zdejmujac plaszcza, by pozrd
    > owic pijacych kolegow i wychodzi. Patrzy wzrokiem smutnego owczarka niemieckieg
    > o na dawnych znajomych przez szybe baru, z kraweznika po przeciwnej stronie uli
    > cy.
    > Tak to jest, been there, done that.

    No jakbyś tam był. Tylko nie owczarek i na pewno nie Niemiecki :)
    Porównanie z alkoholikiem albo lepiej z socjo-koniobijcą jest na miejscu.
    I tak jak alkoholizm - to jest luksus który odsysa zasoby (czas) i energię mentalną potrzebną na wyszarpywanie dóbr dla podstawowej komórki.
  • hello-kitty2 05.06.16, 10:36
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Co do Ciebie, Andzia: razem z Zawle stworzyłyście satysfakcjonującą przeciwwagę
    > dla Marka z Loppem. Przeciwwagę treści, formy i pozycji. Ale jeszcze bardziej
    > podoba mi się Wasza fascynacja zdrowym męskim ciałem. Pod nieobecność Triss pas
    > ę się Waszą wizją męskości, karmię swoje wyobcowanie pośmiardującego, bladego g
    > ryzipiorka (czy raczej klawiaturowej małpy). Gollum, do usług ;)

    A jeszcze mi sie przypomnialo z reklamy holenderskiego sklepu internetowego gdzie mozna kupic tez DVDs jak to sprzedawca sie utozsamil z Gollumem. Klientka prosi zeby jej oddal obraczke, facet oddaje 'alez oczywiscie, prosze''. Takze wiesz nie zatracaj sie w gryzipiorstwie. Poza tym Ty juz popierdzielasz na orbitku z rok albo dluzej wiec chyba nie odstajesz z 'meskim cialem'. Dobra czas bys chwycil za ciezar jak juz wychudles pewnie. Wez trenera na pare razy. Sama jak bede w Polsce to mam zamiar wziac zeby mi technike sprawdzil zwlaszcza ze takie fajne, mlode chlopaki sie reklamuja, mozna uprzednio popatrzyc na YouTube jak sami trenuja. W kazdym razie polecam. Zawsze to jakas inna aktywnosc niz zarabiania pieniedzy. Lepiej sie poczujesz.

    www.youtube.com/watch?v=V4fIMkI5Bes
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 05.06.16, 21:45
    > Takze wiesz nie zatracaj sie w gryzipiorstwie.

    To jest gryzipiorstwo od strony Andzi i może Zawle. Od mojej strony to jest całkiem atrakcyjny pomysł na życie. Pomysł dobry, tylko forum do sprzedwania go niedobre - w końcu jest o zwiazkach.

    Przyklad: od paru miesiecy nikt nie ma lepszego wytlumaczenia na to co sie dzieje wokol gwiazdy KIC 8462852 niz tzw sfera Dysona. Po ludzku: inżynieria około-gwiazdowa. www.independent.co.uk/news/science/giant-alien-megastructure-found-in-space-what-is-dyson-sphere-and-what-else-could-we-have-found-a6695556.html Pewnie lepsze, bardziej bezosobowe wyjaśnienie się wkrótce znajdzie (tak jak w przypadku kwarazow).

    Wcześniej były fale grawitacyjne. Wcześniej Higgs. Zmapowany genotyp i tania edycja genów. Pierwsza całkowicie syntatyczna forma życia.

    Jakbym nie byl gryzipiorkiem to bym nawet o tym nie wiedzial. Jakbym wiedzial to bym nie rozumial. Jakbym rozumial, to bym wzruszyl ramionami i poszedl zakisić ogóra albo rozegrać partyjkę pokerka, czy golfa, czy wtykać pomiętą dwudziestkę w majtki striptizerki, czy chuj wie co robią nie-gryzipiorki w moim wieku. A tak - ja czterdziestolatek usmiecham sie do siebie jak Pilsudski na mysl o 1918. Bycie nerdem w XXI to jest Boże Narodzenie przez cały rok. Nie oddam, to mój ssssskarb ;) To co ML widzi jako przekleństwo - dla mnie jest spuszczeniem Burka z łańcucha. Idź, Burek idź, na razie nie będziesz potrzebny... Czasem tylko muszę doładować wyobcowanie Triss-ką i jej podobnymi jak mi samotność za bardzo zaczyna zaciemniać prawdziwy obraz stosunków damsko męskich.

    Tu bukiecik dla Ciebie - potrafisz kopnąć w jaja, ale nie traktujesz mężczyzn protekcjonalnie ani użytkowo. Ba, ostatnio przeczytałem Twoją kampanię o konieczności wywiązywania się z dobrowolnie przyjętych zobowiązań. Z mojej strony szacun.
  • aandzia43 05.06.16, 22:14
    Rany julek, cos się tego "gryzipiórstwa" czepił? :-) Pewnie, że bycie nerdem to cudna jazda i piękne emocje. Ja zazdroszczę. Tak, jak wszystkim, którzy potrafią konsekwentnie i z progresem zajmować się tym, co kochaja i co ich jara.
    Pozdrawiam :-)

    P.S. Guzik się na tym znam, ale ciekawe są zamieszania wokół gwiazd KIC z numerkami. Zawsze cieszę się jak dziecko, kiedy opadnie jakiś kawałek zasłony :-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • proteinowy.na.chwile 06.06.16, 16:30
    > Rany julek, cos się tego "gryzipiórstwa" czepił? :-)

    To jest takie trollowanie na wstecznym biegu, czy moze do własnej bramki. Wyszukuje sobie zniechęcające kawałki żeby karmić swojego zwiazkosceptyka. Dzieki niemu mam wiecej czasu, zero stresu i zadnych rozczarowań od wielu lat.

    Nie bierz tego do siebie, siej zdrowy wiosenny entuzjam młodych cial a ja przerobię ambiwalencję na Sabatowe kanapki z wódką.
  • wont2 06.06.16, 19:15
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > > Rany julek, cos się tego "gryzipiórstwa" czepił? :-)
    >
    > To jest takie trollowanie na wstecznym biegu, czy moze do własnej bramki. Wyszu
    > kuje sobie zniechęcające kawałki żeby karmić swojego zwiazkosceptyka. Dzieki ni
    > emu mam wiecej czasu, zero stresu i zadnych rozczarowań od wielu lat.
    ---------
    Ani "czepił" ani "trollowanie". To takie trzepotanie rzęsami, z nadzieją, że wreszcie któraś doceni wysoki procent nerda w nerdzie. Niestety, proteinowy, żyjemy już co nieco i wiemy, że tak to nie działa. Możemy oczywiście dyskutować czy jesteś "gryzipiórek" czy "nie gryzipiórek", ale to tylko kwestia semantyki, zupełnie nieistotna jeśli chodzi o zobrazowanie problemu. A problem jest następujący. Po pierwsze, drugie i ostatnie - jesteś nerdem. Koniec. Masz przejebane :) OK, na poważnie teraz. Po pierwsze - jesteś ponadprzeciętnie inteligentny i ta ponadprzeciętna inteligencja podpowiada ci, że coś jest nie tak. Fundamentalnie z tym wszystkim jest coś nie tak. Normalny człowiek się cieszy, że żona, dziecko, wczasy w Turcji i pięćset plus i że syn dostał piątkę z biologii a żona okresu, a ty rozkmniasz, że małżeństwo jest generowanym kulturowo światem snu, zbudowanym w celu przemiany nas w źródło energii - mamony. No dobra, tak, niestety, nie było jak się kurwa obudziłeś Morfeusza, który by cię przytulił do ojcowskiej piersi, ani Trinity, żeby obciągnąć na dzień dobry kutasa. Ale to nie znaczy, że masz się obrazić na wszystko i wszystkich - wsadzić sobie w dupę bateryjkę z przedłużoną żywotnością, zapierdalać jak ten króliczek (zajączek?) z reklamy Duracell, wieczorem walić konia pod porno, a w nocy, jak nie możesz zasnąć, czytać artykuły o kurwa jakimś gwiezdnym pyle czy jakimś innym gównie, które zwilżać to może chyba tylko jakieś zielone dupy z Marsa. Obudź się proteinowy, obudź się do końca! :) Kurwa, życie mamy tylko jedno...

    www.youtube.com/watch?v=gJbqKLcCjp4
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 06.06.16, 19:54
    > OK, na poważnie teraz. Po pierwsze - jesteś ponadprzeciętnie inteligentny i ta
    > ponadprzeciętna inteligencja podpowiada ci, że coś jest nie tak.(...)
    > Obudź się proteinowy, ob
    > udź się do końca! :) Kurwa, życie mamy tylko jedno...

    Właśnie Wont. Obudzić się i co właściwie zrobić ?
    Zadbać o poziom poczucia i szczęścia przez stymulacje rejonów gratyfikacji?
    Otaczanie się pięknem nim gratyfikuje większość mózgów , erotyka i seks wiadomo uruchamia receptory opiatowe błogostanu, ale już odkrywanie i zaspokajanie ciekawości mniejszą część uszczęśliwia, kontakty społeczne, dzielenie się uczuciami czy bliskość z dziećmi , choć kulturowo uniwersalne, różnie wpływają przecież na poczucie szczęścia i dobrostanu. Pomijając że trzeba wybierać kruchą harmonie miedzy tymi wszystkimi czynnikami bo ich realizacje jest ze sobą w sprzeczności ...
  • wont2 06.06.16, 20:00
    urquhart napisał:

    > Właśnie Wont. Obudzić się i co właściwie zrobić ?
    > Zadbać o poziom poczucia i szczęścia przez stymulacje rejonów gratyfikacji?
    -------
    Zadbać o poczucie szczęścia siebie i dziecka, bo jak się spłodziło to się jest odpowiedzialnym. A resztę pierdolić i wedle uznania. No nie wiem naprawdę co uszczęśliwia proteinowego i ciebie... Dopiero powoli odkrywam co uszczęśliwia mnie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 06.06.16, 20:02
    urquhart napisał:

    > > OK, na poważnie teraz. Po pierwsze - jesteś ponadprzeciętnie inteligentny
    > i ta ponadprzeciętna inteligencja podpowiada ci, że coś jest nie tak.(...)
    > > Obudź się proteinowy, obudź się do końca! :) Kurwa, życie mamy tylko jedno...
    >
    > Właśnie Wont. Obudzić się i co właściwie zrobić ?
    -------------------------------------------------------
    Jak po obudzeniu. Otworzyć oczy, poczuć zapach kawy i jajecznicy na bekonie, po czym usłyszeć: Wont, kocham Cię.
  • zyg_zyg_zyg 06.06.16, 20:34
    Od kogo? Od żony? Przecież żona i małżeństwo to jest kula u nogi Proteinowego, która nie pozwala mu na dłużej oderwać się od ziemi i polecieć w gwiazdy. Doznać spełnienia znaczy. Tylko lata ćwiczeń pozwoliły, żeby związek z tą kobietą znalazł się na poziomie "zero stresu i rozczarowań". I wyżej wała już raczej nie podskoczy...
  • marek.zak1 06.06.16, 20:38
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Od kogo? Od żony? Przecież żona i małżeństwo to jest kula u nogi Proteinowego,
    > która nie pozwala mu na dłużej oderwać się od ziemi i polecieć w gwiazdy. Doznać spełnienia znaczy. Tylko lata ćwiczeń pozwoliły, żeby związek z tą kobietą znalazł się na poziomie "zero stresu i rozczarowań". I wyżej wała już raczej nie podskoczy...
    ----------------------------
    To była zachęta dla Wonta :)
  • wont2 06.06.16, 20:51
    marek.zak1 napisał:

    > To była zachęta dla Wonta :)
    ----
    Kawa i jajecznica? Plus jakieś słowa? To ja, jeśli mogę wybierać, wolę świeżo zaparzoną mocną kawę, obrabiane jaja i "kkkooocchhhaaam cciiee" (nie wiem jak to się wymawia z kutasem z buzi).

    Zresztą, jakie to ma znaczenie? Zyg wróciła! Napisała maila z przerwa krótszą niż dwa tygodnie. I w sumie, można powiedzieć, wdała się się w pewnego rodzaju dialog, a nie jak do tej pory - monolog. Miło cię widzieć z powrotem. Mam nadzieję, że już na dłużej.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zyg_zyg_zyg 06.06.16, 20:59
    Cześć, Wonciaku :-) Ja nigdzie nie poszłam - siedziałam tu cały czas w kącie pod miotłą, tylko głosu nie wydobywałam...
  • wont2 06.06.16, 21:06
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Cześć, Wonciaku :-) Ja nigdzie nie poszłam - siedziałam tu cały czas w kącie po
    > d miotłą, tylko głosu nie wydobywałam...
    -----
    Cześć, rzygulcu :) No to wydobywaj spod miotły ten głos nieco częściej, bo go po prostu brakuje. Niekoniecznie musi to być, jak u Marka, głos pod jajecznicę i parówkę, choć bym się, jeśli już jesteśmy tacy mili wobec siebie, nie obraził, ale po prostu niech będzie on słyszalny i widzialny, ok? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 06.06.16, 20:52
    marek.zak1 napisał:

    > To była zachęta dla Wonta :)
    -------
    Osz curwa, wiedziałem, że mnie swatasz... Mam wybór?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 06.06.16, 20:43
    hehe o jakims kurwa pyle, dobre Wont. Jeszcze tylko Sabata zwilzaja. Ja to sobie listy do Sarowicza albo listy do Wislockiej czytalam jak nie moglam swego czasu zasnac. Ale nie o to chodzi, kto tam sobie co do poduszki przerabia. Problem jest taki, ze co Proteinowy mialby niby robic z ta, ktora by mu ta samotnosc wypelnila? Kto to by musial w ogole byc? Jakas nerdka? No to wzial sobie z podwojnym magistrem ale nikt mu i tak nie dotrzyma kroku. Jesli wierzyc w Boga (tu sie naraze Proteince) to ludzie mieli zajmowac sie dbaniem o Ziemie i rozmnazaniem. Tu nie mialo byc mowy o zajmowaniu sie analiza 'jakiegos kurwa pylu', zwyklymi rolnikami czy tam ogrodnikami mieli byc, gospodarowac zasobami mieli, dbac o nie, prowadzic proste zycie blisko ziemi. I kobiety +/- tym sie zajmuja w zyciu: ogarniaja chate, dzieci, psa, kota, ogrodek, a nie jakies kurna bomby do rakiet ;) Ej gdzie taka znajdzie? Rzeczywiscie jest tak potwornie wyalienowany, ze sie chlopak nie moze odnalezc i nikt do niego nie pasuje. Z bolem serca pisze Klapouchemu ale co zrobic?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 06.06.16, 21:00
    hello-kitty2 napisała:

    > hehe o jakims kurwa pyle, dobre Wont.
    ----
    Rozśmieszyłem drugi raz? To albo witaminka D działa albo słoneczko wróciło nad Holandię a ty przestałaś filtrów używać.

    A wracając do tematu, to baby... Baby to kurna proste są. Przyziemne. Kudy im (z wyjątkami) do mężczyzn, którzy myślą abstrakcyjnie. Bo mogą. Dzięki temu, że baby ogarniają przyziemne rzeczy :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 06.06.16, 21:33
    wont2 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > hehe o jakims kurwa pyle, dobre Wont.
    > ----
    > Rozśmieszyłem drugi raz? To albo witaminka D działa albo słoneczko wróciło nad
    > Holandię a ty przestałaś filtrów używać.

    Drugi raz. Wczoraj pol godziny na sloncu z filtrem of course ale na golaska w zasadzie z zegarkiem w reku i oczywiscie po 16:00 i juz jestem jak jak zloty piasek. Co Ty, mnie slonce tak bierze, ze jakbym spedzila caly dzien bez filtra to bym byla murzynem. Robie to tylko dla wit D jak zalecales.

    > A wracając do tematu, to baby... Baby to kurna proste są. Przyziemne. Kudy im (
    > z wyjątkami) do mężczyzn, którzy myślą abstrakcyjnie. Bo mogą. Dzięki temu, że
    > baby ogarniają przyziemne rzeczy :)

    No, a mezczyzni sa dziwni. Mlodzi chlopcy dwudziestoparolatkowie sa fajni. Tak sie ciesza z kazdego zainteresowania, z komplementu, ze spojrzenia, z usmiechu. Az sie chce dawac.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 06.06.16, 21:50
    hello-kitty2 napisała:

    > Drugi raz.
    -----
    No to na pewno kwestia deprechy czy tam tej, jak jej tam, no - dystymii :)


    Wczoraj pol godziny na sloncu z filtrem of course ale na golaska w z
    > asadzie z zegarkiem w reku i oczywiscie po 16:00 i juz jestem jak jak zloty pia
    > sek. Co Ty, mnie slonce tak bierze, ze jakbym spedzila caly dzien bez filtra to
    > bym byla murzynem. Robie to tylko dla wit D jak zalecales.
    ----
    Dla wit. D lepiej ja sobie wyjdziesz w południe na golasa na taras na pięć miniut bez żadnych filtrów, niż jak będziesz leżeć od 8 do 12 i od 14 do 18 na słońcu z filtrem 30-ką. Moim zdaniem oczywiście.

    > No, a mezczyzni sa dziwni. Mlodzi chlopcy dwudziestoparolatkowie sa fajni. Tak
    > sie ciesza z kazdego zainteresowania, z komplementu, ze spojrzenia, z usmiechu.
    > Az sie chce dawac.
    -------
    Aż się chce dawać... Ale skoro, na koniec dnia, nie dajesz, bo nie dajesz przecież - to na starość chłopaki przestają się cieszyć z każdego zainteresowania, z komplementu, ze spojrzenia, z uśmiechu. No bo koniec końców liczy się przecież, mówiąc brutalnie, czy dasz dupy czy też nie dasz. Bądźmy szczerzy - kto nam się bardzo wrył w pamięć - laska, która obdarzyła nas, jak mieliśmy lat dwadzieścia, zainteresowaniem, komplementem, spojrzeniem i uśmiechem czy tyłkiem? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 06.06.16, 22:14
    wont2 napisał:

    > No to na pewno kwestia deprechy czy tam tej, jak jej tam, no - dystymii :)

    Prosze przestan mi dokuczac.

    > Dla wit. D lepiej ja sobie wyjdziesz w południe na golasa na taras na pięć mini
    > ut bez żadnych filtrów, niż jak będziesz leżeć od 8 do 12 i od 14 do 18 na słoń
    > cu z filtrem 30-ką. Moim zdaniem oczywiście.

    Rozwaze i moze zastosuje.

    > Aż się chce dawać... Ale skoro, na koniec dnia, nie dajesz, bo nie dajesz przec
    > ież - to na starość chłopaki przestają się cieszyć z każdego zainteresowania, z
    > komplementu, ze spojrzenia, z uśmiechu.

    No wlasnie te 10 - 20 lat pozniej sa juz tak przetraceni, ze ciezko z siebie wykrzesac jakiekolwiek uczucie. A teraz dla tych mlodych to moje cialo jest za stare. Nie bede ich traumatyzowac ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 06.06.16, 23:27
    wont2 napisał:

    > A wracając do tematu, to baby... Baby to kurna proste są. Przyziemne. Kudy im (
    > z wyjątkami) do mężczyzn, którzy myślą abstrakcyjnie. Bo mogą. Dzięki temu, że
    > baby ogarniają przyziemne rzeczy :)

    A co sie dziwisz. Podobno baby mysla tylko wtedy kiedy maja penisa w waginie, bo tylko wtedy sa podlaczone do mozgu.
  • zawle 07.06.16, 15:23
    mabelle2000 napisała:
    > A co sie dziwisz. Podobno baby mysla tylko wtedy kiedy maja penisa w waginie, b
    > o tylko wtedy sa podlaczone do mozgu.

    A pewnie..co na obiad jutro zrobić, że pranie trzeba wstawić i galowe ubrania naszykować. Cały dzień to kurwa czasu nie ma ;)
    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • lybbla 06.06.16, 21:37
    wont2 napisał:

    > wieczorem walić konia pod porno, a w nocy, jak nie możesz zasnąć,
    > czytać artykuły o kurwa jakimś gwiezdnym pyle czy jakimś innym gównie, które zwilżać to może chyba tylko jakieś zielone dupy z Marsa. Obudź się proteinowy, ob
    > udź się do końca! :) Kurwa, życie mamy tylko jedno...

    Z idealistą Woncie nie ma rozmowy, możesz wrzucać te manifesty i nawoływania do niemarnowania życia (jakiego życia, życie to transmigracja), nic nie da.
    Idealista okopał się na swoich pozycjach i możecie przerzucać się argumentami w te i wefte. Zjeżdża powoli w kierunku ascezy. Jakimś wyjściem jest jest bombardowanie pornolami. Przywołujesz wtedy flashbacki z dionizji.
    Na koniec podstawiasz specjalistkę od OTW, która ma na koszulce napisane: `mam na cyckach dowód wielkiego twierdzenia Fermata'. Zwykle działa.

    PS To jest całkiem możliwe, że w sobotę stracę dziewictwo.
  • sabat3 06.06.16, 22:26
    lybbla napisał:

    > PS To jest całkiem możliwe, że w sobotę stracę dziewictwo.

    Poniewaz domyslam sie, ze utrate klasycznego dziewictwa masz juz za soba, jestem zmuszony zalozyc, ze umowiles sie z muskularnym murzynem ;)
  • lybbla 06.06.16, 22:42
    sabat3 napisał:

    > Poniewaz domyslam sie, ze utrate klasycznego dziewictwa masz juz za soba, jeste
    > m zmuszony zalozyc, ze umowiles sie z muskularnym murzynem ;)

    I czyż to nie wpisuje się w dyskusję na temat: do czego prowadzi bycie nerdem? ;)
  • mabelle2000 06.06.16, 23:20
    sabat3 napisał:

    > Poniewaz domyslam sie, ze utrate klasycznego dziewictwa masz juz za soba, jeste
    > m zmuszony zalozyc, ze umowiles sie z muskularnym murzynem ;)

    Murzynem to potem przyleci sie tutaj pochwalic, ale jak znam zycie, to poszuka drobnopalczastej, a jeszcze najpierw sprawdzi czy kastetu nie nosi i czy obciela krotko paznokcie.
  • lybbla 06.06.16, 23:58
    mabelle2000 napisała:

    > Murzynem to potem przyleci sie tutaj pochwalic, ale jak znam zycie, to poszuka
    > drobnopalczastej, a jeszcze najpierw sprawdzi czy kastetu nie nosi i czy obciel
    > a krotko paznokcie.

    Obcięłaś Złotko już paznokcie? I nie zapomnij pilniczka. Na forum przyszłaś więc kastet masz w kieszeni. ;)
  • mabelle2000 07.06.16, 00:03
    lybbla napisał:

    > Obcięłaś Złotko już paznokcie? I nie zapomnij pilniczka. Na forum przyszłaś wi
    > ęc kastet masz w kieszeni. ;)

    Mam wycinacz do skorek i gumowe rekawiczki. A Ty nie szukasz tu czasem umiesnionego murzyna ?
  • lybbla 07.06.16, 00:09
    mabelle2000 napisała:

    > Mam wycinacz do skorek i gumowe rekawiczki. A Ty nie szukasz tu czasem umiesnionego murzyna ?

    Mam rylec do drewna. Coś w kiblu się znajdzie. A nie masz czegoś hebanowego w szufladzie?
  • mabelle2000 07.06.16, 00:16
    ybbla napisał:

    > Mam rylec do drewna. Coś w kiblu się znajdzie. A nie masz czegoś hebanowego w s
    > zufladzie?

    Lybbla trzeba bylo od razu, ze lubisz niestandardowo. Mam paczke nierdzewnych torxow, wynajde patent jak Ci je wkrecic w ...
  • lybbla 07.06.16, 00:22
    mabelle2000 napisała:


    > Lybbla trzeba bylo od razu, ze lubisz niestandardowo. Mam paczke nierdzewnych t
    > orxow, wynajde patent jak Ci je wkrecic w ...

    Ajajaj zapomniałem, że masz doświadczenie budowlane. Może wyrażę chęć na śrubkę numer pięć, by zminimalizować...
  • ninek04 06.06.16, 22:31
    lybbla napisał
    >Z idealistą Woncie nie ma rozmowy, możesz wrzucać te manifesty i nawoływania do niemarnowania życia (jakiego życia, życie to transmigracja), nic nie da.
    Idealista okopał się na swoich pozycjach i możecie przerzucać się argumentami w te i wefte. Zjeżdża powoli w kierunku ascezy. Jakimś wyjściem jest jest bombardowanie pornolami. Przywołujesz wtedy flashbacki z dionizji.
    Na koniec podstawiasz specjalistkę od OTW, która ma na koszulce napisane: `mam na cyckach dowód wielkiego twierdzenia Fermata'. Zwykle działa.<

    Wszystko to na nic, bo nie ma nadziei, sensu i celu. Wszystko o dupę rozbić, w tym momencie życia i dziejów Trzeba by było zemrzeć, zreinkarnować powtórnie do postaci człowieczej i mając świadomość błędów, które się popełniło, albo sytuacji, których się nie wykorzystało zacząć wreszcie żyć pełną piersią, żyć, cieszyć się, być, a nie egzystować z poczuciem, że wszystko to i tak chuj, dupa i kamieni kupa. No chyba że, mając powyższe na względzie i licząc się z faktami, że drugiego życia nie będzie, trzeba się puścić... ;) W sensie,że puścić się wszelkich reguł, oczekiwań i wydumanych idei, które i tak nie mają szans na spełnienie i wrócić do żywych, a chociażby i na chwilę ;)
  • lybbla 06.06.16, 23:05
    ninek04 napisała:


    > Wszystko to na nic, bo nie ma nadziei, sensu i celu. Wszystko o dupę rozbić, w
    > tym momencie życia i dziejów Trzeba by było zemrzeć, zreinkarnować powtórnie do postaci człowieczej

    Wiesz Ninek my tu z Sabatem ronimy łzy do
    `in another life when we are both cats'.

    > i mając świadomość błędów, które się popełniło, albo sytuacji, których się nie wykorzystało zacząć wreszcie żyć pełną piersią,

    Nie ma takich błędów, których nie da się odespać.

    > żyć, cieszyć się, być, a nie egzystować z poczuciem, że wszystko to i tak chuj,
    > dupa i kamieni kupa. No chyba że, mając powyższe na względzie i licząc się z
    > faktami, że drugiego życia nie będzie, trzeba się puścić... ;)

    Tylko nie w ten sposób Ninek
    www.youtube.com/watch?v=sdUUx5FdySs
    nie w ten sposób, zainwestuj w skrzydła.

    > W sensie,że puścić się wsz
    > elkich reguł, oczekiwań i wydumanych idei, które i tak nie mają szans na spełni
    > enie i wrócić do żywych, a chociażby i na chwilę ;)

    Wszystko to o czym piszesz nas opuszcza gdy tylko spragnieni poczujemy smak niemniej spragnionych ust. Tu następuje cięcie. I najazd kamery na skwierczącą jajecznicę.
  • sabat3 06.06.16, 23:09
    lybbla napisał:

    > I najazd kamery na skwierczącą jajecznicę.

    www.youtube.com/watch?v=Di7xwaoMtoA
  • ninek04 06.06.16, 23:47
    lybbla napisał:

    > ninek04 napisała:

    > Wiesz Ninek my tu z Sabatem ronimy łzy do
    > `in another life when we are both cats'.

    Oh, yeah.. mało to kotek wygrzewających się na gorącym, rozpalonym dachu, nic, tylko wybierać, może te z puszystym, miękkim i poddającym się glaskom futerkiem?;)

    >
    > Tylko nie w ten sposób Ninek
    > www.youtube.com/watch?v=sdUUx5FdySs
    > nie w ten sposób, zainwestuj w skrzydła.

    One już dawno są. Gdyby nie one, to zamiast unosić się nad ziemią, byłabym te circa, lekko licząc sześć stóp, ale pod ziemią ;) Bez szans na wygrzebanie się ;)


    > Wszystko to o czym piszesz nas opuszcza gdy tylko spragnieni poczujemy smak nie
    > mniej spragnionych ust. Tu następuje cięcie. I najazd kamery na skwierczącą jaj
    > ecznicę.<

    No nie, lepiej nie dopuścić do przegrzania;)Chyba, że prokreację mamy już w głębokim poważaniu, to wtedy tak! - niech skwierczy, niech parzy, niech syci i niech smakuje ;))


  • lybbla 07.06.16, 00:46
    ninek04 napisała:

    > lybbla napisał:

    > Oh, yeah.. mało to kotek wygrzewających się na gorącym, rozpalonym dachu, nic,
    > tylko wybierać, może te z puszystym, miękkim i poddającym się glaskom futerkiem?;)

    Muszę jeszcze z Sabatem ustalić kto będzie Tommy the Cat. I wtedy weźmiemy się za tarmoszenie.

    > One już dawno są. Gdyby nie one, to zamiast unosić się nad ziemią,
    > byłabym te circa, lekko licząc sześć stóp, ale pod ziemią ;) Bez szans na wygrzebanie się ;)

    Skrzydła pozwalają sprawnie się przemieszczać ;)

    > No nie, lepiej nie dopuścić do przegrzania;)Chyba, że prokreację mamy już w głę
    > bokim poważaniu, to wtedy tak! - niech skwierczy, niech parzy, niech syci i nie
    > ch smakuje ;))

    Nie wiem o co chodzi z tą prokreacją ale jakby co to będę się tu wymieniać z Wontem uwagami na temat jakości pieluszek.
  • ninek04 07.06.16, 01:15
    lybbla napisał
    >Nie wiem o co chodzi z tą prokreacją ale jakby co to będę się tu wymieniać z Wontem uwagami na temat jakości pieluszek.<

    No jak to co? - jak przegrzejesz za bardzo jaja ( nie mówiąc o skwierczeniu), to i plemniki się mogą ugotować, a stąd prosta droga do prokreacji, a raczej jej braku. I o to chodzi, więc jeśli jajecznica skwierczy, to tym lepiej ;)
    A słowa pieluszki to przy mnie lepiej nie wymieniać - działa jak płachta na byka i mogę pobóść, albo kopnąć ;)
  • lybbla 07.06.16, 01:32
    ninek04 napisała:

    > No jak to co? - jak przegrzejesz za bardzo jaja ( nie mówiąc o skwierczeniu), t
    > o i plemniki się mogą ugotować, a stąd prosta droga do prokreacji, a raczej jej
    > braku. I o to chodzi, więc jeśli jajecznica skwierczy, to tym lepiej ;)
    > A słowa pieluszki to przy mnie lepiej nie wymieniać - działa jak płachta na by
    > ka i mogę pobóść, albo kopnąć ;)

    Dzięki takiemu rozumowaniu patrzę na najcudowniejsze istoty na Ziemi.
    Jakieś takie niezniszczalne mam (już pisałem,że mam podejrzenie, że reinkarnują skubane). Bezkrwawą korridę może więc, używałaś tetrowych? :P
  • ninek04 07.06.16, 22:40
    lybbla napisał
    >Bezkrwawą korridę może więc, używałaś tetrowych? :P<

    Na szczęście nie, załapałam się już na te jednorazowe. Aczkolwiek pieluszka to dla mnie brzmi symbolicznie i brzęczy mi gdzieś za uchem, że nigdy, ale to przenigdy więcej nie dam się w nią wkręcić ;).
    Bezkrawą korridę jestem sobie w stanie wyobrazić - najpierw bezczelne,prowokacyjne mierzenie się wzrokiem, i okazywanie sobie wdzięków zakończone wbiciem lancy nie bykowi, ale przez byka, doprowadzonego na skraj obłędu, w każdym bądź razie żadna krwawa, poniżająca jatka nie wchodzi w grę- partnerstwo ponad wszystko ;)
  • lybbla 08.06.16, 01:55
    ninek04 napisała:

    > Na szczęście nie, załapałam się już na te jednorazowe. Aczkolwiek pieluszka to
    > dla mnie brzmi symbolicznie i brzęczy mi gdzieś za uchem, że nigdy, ale to prze
    > nigdy więcej nie dam się w nią wkręcić ;).



    > Bezkrawą korridę jestem sobie w stanie wyobrazić - najpierw bezczelne,prowokacyjne mierzenie się wzrokiem, i okazywanie sobie wdzięków zakończone wbiciem lancy nie bykowi, ale przez byka, doprowadzonego na skraj obłędu, w każdym bądź razie żadna krwawa, poniżająca jatka nie wchodzi w grę- partnerstwo ponad wszystko ;)

    Jakie partnerstwo? W przejmowaniu impetu byka co poznać po rytmicznym klaskaniu?
    Przejmowanie jego obłędu co wyraża się nieartykułowanymi dźwiękami?
    A może chodzi o powalenie go na ziemię i ujarzmianie?
    Lub przejmowanie jego lancy w bliżej nieokreślonym, i dlatego intrygującym, celu?
    ;)
  • proteinowy.na.chwile 06.06.16, 21:44
    wont2 napisał:

    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
    >
    > > > Rany julek, cos się tego "gryzipiórstwa" czepił? :-)
    > >
    > > To jest takie trollowanie na wstecznym biegu, czy moze do własnej bramki.
    > Wyszu
    > > kuje sobie zniechęcające kawałki żeby karmić swojego zwiazkosceptyka. Dzi
    > eki ni
    > > emu mam wiecej czasu, zero stresu i zadnych rozczarowań od wielu lat.
    > ---------
    > Ani "czepił" ani "trollowanie". To takie trzepotanie rzęsami, z nadzieją, że wr
    > eszcie któraś doceni wysoki procent nerda w nerdzie. Niestety, proteinowy, żyje
    > my już co nieco i wiemy, że tak to nie działa. Możemy oczywiście dyskutować czy
    > jesteś "gryzipiórek" czy "nie gryzipiórek", ale to tylko kwestia semantyki, zu
    > pełnie nieistotna jeśli chodzi o zobrazowanie problemu. A problem jest następuj
    > ący. Po pierwsze, drugie i ostatnie - jesteś nerdem. Koniec. Masz przejebane :)

    Trzepotanie? Ktos tu w ogole wyrwał "na nerda"? Albo chociaż słyszał o takim? Mi sie zdarzył pare razy seks z szybkiego doskoku i zawsze, zawsze opierał sie o element bezczelności (inne nerdy powiedziałyby: z bycia prostakiem). Gadanie w nadmiarze na jakikolwiek temat wysusza, gadanie na tematy typu matriksy/lemy/dukaje wysusza tak, ze odnotowują to pobliskie stacje meteorologiczne. Gobi. Jasne, zdarzyło mi sie ciekawie pogadać o dukajach z kobieta ale nie zdarzyło mi sie pogadać a potem podupczyc. Idealny patent na zabicie czasu na spotkaniach rodzinnych.

    W nerdowaniu jest jeszcze jedna warstwa odstręczająca. Zazwyczaj ludzie czuja sie złapani w pułapkę "głębi" i kiwania głowa z mądra mina podczas kiedy tak naprawde woleliby 100x bardziej poflirtować jeszcze troche, nazbierać materiału na kolejne fantazje, poczucie sie chciana ale niedostępną (część: dostępną). Tym bardziej ze intuicyjnie wszyscy czuja ze głębi w tym tyle, co w historii o Dyziu co oglądał obłoczki. Ale kazdy sie boi powiedziec na głos zeby nie wyjsc na prostaka.

    > OK, na poważnie teraz. Po pierwsze - jesteś ponadprzeciętnie inteligentny i ta
    > ponadprzeciętna inteligencja podpowiada ci, że coś jest nie tak. Fundamentalni
    > e z tym wszystkim jest coś nie tak. Normalny człowiek się cieszy, że żona, dzie
    > cko, wczasy w Turcji i pięćset plus i że syn dostał piątkę z biologii a żona ok
    > resu, a ty rozkmniasz, że małżeństwo jest generowanym kulturowo światem snu, zb
    > udowanym w celu przemiany nas w źródło energii - mamony. No dobra, tak, niestet
    > y, nie było jak się kurwa obudziłeś Morfeusza, który by cię przytulił do ojcows
    > kiej piersi, ani Trinity, żeby obciągnąć na dzień dobry kutasa. Ale to nie znac
    > zy, że masz się obrazić na wszystko i wszystkich - wsadzić sobie w dupę bateryj
    > kę z przedłużoną żywotnością, zapierdalać jak ten króliczek (zajączek?) z rekla
    > my Duracell, wieczorem walić konia pod porno, a w nocy, jak nie możesz zasnąć,
    > czytać artykuły o kurwa jakimś gwiezdnym pyle czy jakimś innym gównie, które zw
    > ilżać to może chyba tylko jakieś zielone dupy z Marsa. Obudź się proteinowy, ob
    > udź się do końca! :) Kurwa, życie mamy tylko jedno...
    >

    Ale moze to ja jestem Morfeuszem i Cie chce wyciągnąć z tego Matrixa? Moze Kag to nie łagodna, rozumiejąca istota tylko Matrix-Dominatrix zatrzaskująca penisy w klatki? Tymczasem na moim szambolocie o ręcznym napędzie masz wolność od złudzeń, zupkę proteinową z alg i gry komputerowe.

    > www.youtube.com/watch?v=gJbqKLcCjp4

    Rzucę okiem jak usadze rodzine do snu.
  • zyg_zyg_zyg 06.06.16, 22:02
    > Ale moze to ja jestem Morfeuszem i Cie chce wyciągnąć z tego Matrixa? Moze Kag
    > to nie łagodna, rozumiejąca istota tylko Matrix-Dominatrix zatrzaskująca penisy
    > w klatki? Tymczasem na moim szambolocie o ręcznym napędzie masz wolność od złu
    > dzeń, zupkę proteinową z alg i gry komputerowe

    Nie bądź gupi, Wont. Lepiej nie bierz żadnych tabletek od Proteinowego... :-)

  • wont2 06.06.16, 22:09
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Ale moze to ja jestem Morfeuszem i Cie chce wyciągnąć z tego Matrixa? Moz
    > e Kag
    > > to nie łagodna, rozumiejąca istota tylko Matrix-Dominatrix zatrzaskująca
    > penisy
    > > w klatki? Tymczasem na moim szambolocie o ręcznym napędzie masz wolność o
    > d złu
    > > dzeń, zupkę proteinową z alg i gry komputerowe
    >
    > Nie bądź gupi, Wont. Lepiej nie bierz żadnych tabletek od Proteinowego... :-)
    ------
    Ale czemu, zyguś? Skoro kag jest łagodną, rozumiejącą istotą, to towar jest pierwsza klasa! :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • lybbla 06.06.16, 22:19
    proteinowy.na.chwile napisał(a):


    > Trzepotanie? Ktos tu w ogole wyrwał "na nerda"? Albo chociaż słyszał o takim?

    Patrz proteinowy akurat jestem pod ręką. Ja wyrwałem i mogę zaświadczyć za Szopena. Ale nie na Lemy/Dukaje
    na mity kosmogoniczne, rozbudowaną autorską wzruszającą wersję Andromedy pod rozgwieżdżonym niebem, płynne przejście do wyobrażeń o Orfizmie a dalej to już łatwo było i mało gadania.

    No bo gadałeś w nadmiarze. A tu trzeba było moment wyczuć kiedy można po karku pogłaskać. Albo Ona cała mokra a Ty dopiero ostrożnie Dzienniki Gwiazdowe testujesz.

    Myślałeś, że nie pamiętamy kiedy byliśmy młodzi?



  • aandzia43 06.06.16, 22:51

    >
    > > Trzepotanie? Ktos tu w ogole wyrwał "na nerda"? Albo chociaż słyszał o ta
    > kim?
    >
    > Patrz proteinowy akurat jestem pod ręką. Ja wyrwałem i mogę zaświadczyć za Szop
    > ena.

    Też mogę zaświadczyć. Nie twoje podboje, bo mnie przy nich nie było (chyba ;-)), tylko swoją skłonność do ulegania panom, z którymi wiodłam pełne pasji dyskusje, a oni byli dużo dużo mądrzejsi ode mnie na interesujące mnie tematy. Ech, jakie to były piękne czasy, gdyśmy tak całe noce o Lemie, Dicku (bez głupich skojarzeń proszę ;-)) i pięknie całkowania (bez głupich mi tu proszę). I różne rzeczy z tego potem wychodziły, też piękne :-D Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nei czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • lybbla 06.06.16, 23:10
    aandzia43 napisała:

    > Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nei czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)

    Cholera, dlaczego jestem facetem? :/
  • aandzia43 06.06.16, 23:36

    > > Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nei czytałam od lat, ruchać się
    > lubię dalej. Biologia góra ;-)
    >
    > Cholera, dlaczego jestem facetem? :/

    A co, nie utracona umiejętność całkowania (z racji zapewne pracy zawodowej) i brak przerwy w eksploatowaniu jednego kierunku literackiego zgasiły twoje libido? ;-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • lybbla 07.06.16, 00:05
    aandzia43 napisała:

    > > Cholera, dlaczego jestem facetem? :/
    >
    > A co, nie utracona umiejętność całkowania (z racji zapewne pracy zawodowej) i b
    > rak przerwy w eksploatowaniu jednego kierunku literackiego zgasiły twoje libido
    > ? ;-)

    Znasz jakiegoś mężczyznę, który nie wie co to całka? ;)
    Tak te komedie romantyczne mnie wykończą.
    Żeby tak zgasiły to bym nie powiedział. Ale płomień jest jakby bardziej kontrolowalny. ;)

  • aandzia43 07.06.16, 00:15

    > Znasz jakiegoś mężczyznę, który nie wie co to całka? ;)
    > Tak te komedie romantyczne mnie wykończą.
    > Żeby tak zgasiły to bym nie powiedział. Ale płomień jest jakby bardziej kontrol
    > owalny. ;)

    Znam wielu takich, co nigdy nie całkowali a nawet jeśli, to mało sprawnie.
    Współczuję, zmień na melodramaty.
    No, jakbym tak oddawała się bez reszty od lat harlekinom to by mi też zgasło, wyschło i zdechło ;-)
    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • lybbla 07.06.16, 00:24
    aandzia43 napisała:


    > Znam wielu takich, co nigdy nie całkowali a nawet jeśli, to mało sprawnie.

    Niebywałe nawet lekarze i prawnicy całkują.

    > Współczuję, zmień na melodramaty.

    Z tym się ukrywam.

    > No, jakbym tak oddawała się bez reszty od lat harlekinom to by mi też zgasło, w
    > yschło i zdechło ;-)

    Mnie nie zdechło. Po prostu czasami zdarza się, że myślę.
  • aandzia43 07.06.16, 00:37

    > > No, jakbym tak oddawała się bez reszty od lat harlekinom to by mi też zga
    > sło, w
    > > yschło i zdechło ;-)
    >
    > Mnie nie zdechło. Po prostu czasami zdarza się, że myślę.

    Nad harlekinem? A tak, to faktycznie zacną przeciwwagą dla prostackiej chuci jest ;-)


    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • lybbla 07.06.16, 00:55
    aandzia43 napisała:


    > Nad harlekinem? A tak, to faktycznie zacną przeciwwagą dla prostackiej chuci je
    > st ;-)

    Gdzie tam harlekinem. Tak sobie siedzę i myślę. Żadnego pośladka, żadnej piersi.
    Dziwne, nie?
  • aandzia43 07.06.16, 01:13

    >
    > > Nad harlekinem? A tak, to faktycznie zacną przeciwwagą dla prostackiej ch
    > uci je
    > > st ;-)
    >
    > Gdzie tam harlekinem. Tak sobie siedzę i myślę. Żadnego pośladka, żadnej piersi
    > .
    > Dziwne, nie?

    Łoj, panie, a gdzie tam dziwne! To prosta konsekwencja przynależności do szlachetnego rodu męskiego. Baby to samo zło i źródło chuci i bezwstydu. Taka to o chędożeniu myśli nawet jak dla niepoznaki jednoczesnie całkuje, podstępna bestyja ;-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • lybbla 07.06.16, 01:24
    aandzia43 napisała:

    > Łoj, panie, a gdzie tam dziwne! To prosta konsekwencja przynależności do szlach
    > etnego rodu męskiego. Baby to samo zło i źródło chuci i bezwstydu. Taka to o ch
    > ędożeniu myśli nawet jak dla niepoznaki jednoczesnie całkuje, podstępna bestyja ;-)


    :) Chyba całe życie byłem kobietą. Zaczynam mężnieć?
  • aandzia43 07.06.16, 01:43

    > :) Chyba całe życie byłem kobietą. Zaczynam mężnieć?

    No najwyraźniej tak. Jeśli mężnienie zrymować z zamulenie, to czemu by nie? ;-) Rym żeński jednak proszę zauważyć;-)


    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • lybbla 07.06.16, 01:56
    aandzia43 napisała:

    >
    > > :) Chyba całe życie byłem kobietą. Zaczynam mężnieć?
    >
    > No najwyraźniej tak. Jeśli mężnienie zrymować z zamulenie, to czemu by nie? ;-)
    > Rym żeński jednak proszę zauważyć;-)

    Muli mnie, wiedźma jakaś czy co? ;) Andziu wsadzasz mi tu rym, ja po męsku skończę z tym. Bra na noc.
  • zawle 07.06.16, 15:18
    aandzia43 napisała:
    > Też mogę zaświadczyć. Nie twoje podboje, bo mnie przy nich nie było (chyba ;-))
    > , tylko swoją skłonność do ulegania panom, z którymi wiodłam pełne pasji dyskus
    > je, a oni byli dużo dużo mądrzejsi ode mnie na interesujące mnie tematy. Ech, j
    > akie to były piękne czasy, gdyśmy tak całe noce o Lemie, Dicku (bez głupich sko
    > jarzeń proszę ;-)) i pięknie całkowania (bez głupich mi tu proszę). I różne rze
    > czy z tego potem wychodziły, też piękne :-D

    U mnie z takich pogadanek to zawsze miłość wychodziła, ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Jeszcze żałobę mam.

    Z całek pamiętam tylko nazwę, fanta
    > styki nei czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)


    Cudne...liczy się styl;)
  • aandzia43 07.06.16, 17:38
    Boszsz, Zawle, jakaś ty niespójna i image sobie budujesz jakieś obok. Nie udawaj głupia, że wiesz kto to Dick (poza kutasem) i lepiej już dawaj parobkom :-P Nie psuj ogladu swojej osoby Proteinowemu, bo ci kompilację zrobi i się nie pozbierasz :-P
    Wiesz, u mnie może nie miłość, ale fascynacje silne tak się.zaczynały czasem. Razu jednego tak się z kolegą zafascynowalismy sobą po wspólnej nauce przedmiotów ścisłych i lekturze sf, że nam.się ostro na erotykę rzuciło i przetrwało kilkadziesiąt lat. Wyedy mieliśmy po 22. Wczesniej znaliśmy się i uznawaliśmy swoje osoby za dość atrakcyjne ale bez szału jakiegoś. No i ten Dick m.in. posłużył nam za napój Brangien ;-) Od konsumpcjimnie powstrzymało tylko to, że byłam w.związku, ale co mnie to powstrzymanie kosztowało! A jeszcze bronić cnoty musiałam przez tym, co.z.nim wspólnie napój miłosny piłam. Medal mi tu raz! :-P

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • zawle 07.06.16, 18:16
    A co mnie tam proteinowy...nie reflektuję ( ze strachu-resztę sobie dopowiedz). I wypraszam sobie parobków. Lepszy własny parobek niż cudzy nerd;)

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 19:25
    zawle napisała:

    > A co mnie tam proteinowy...nie reflektuję ( ze strachu-resztę sobie dopowiedz).
    > I wypraszam sobie parobków. Lepszy własny parobek niż cudzy nerd;)
    >

    To nie jest zwykły parobek. To jest Parobek. Ten z Ferdydurke - wiesz taki w którego blade inteligenty chciałyby by sie wcielić a nie moga (zauważ pyszny żart gramatyczny: liczba mnoga niemęsko-osobowa w odniesieniu do inteligentów. Z jednej strony regionalizm z mojej wsi jako szacun dla korzeni i czapki z głów przed Parobkiem, z drugiej nie-męsko i nie-osobowo do inteligenta-bladawca*).

    *level II: bladawiec. Jako ze w fantastyce siedzisz tłumaczył nie bede.
  • zawle 07.06.16, 19:30
    siedzę na łóżku obecnie..pazury zrobiłam, tu najbezpieczniej. Bladopławców pamiętam, to to samo?;)

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 19:58
    zawle napisała:

    > siedzę na łóżku obecnie..pazury zrobiłam, tu najbezpieczniej. Bladopławców pami
    > ętam, to to samo?;)
    >

    OK Zawle, wiszę Ci przeprosiny za te wszystkie złośliwości (hurtowo wrzucę tez dla Andzi), ciekawe czemu mi sie tak włącza?

    Spędziłem cały dzien na korpo-naradach a teraz pierogi ruskie dochodzą na patelni, za oknem burza - i nagle bycie upierdliwym fiutem juz tak nie cieszy.
  • zawle 07.06.16, 20:00
    Coś tam poruszyłam co zabolało. Nie gniewam się...widać nie całkiem martwy jesteś:)) Może bym się i obraziła, gdyby nie porównanie do marka i loppego...wiedziałam że chcesz dopiec....buziak:))

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • ninek04 07.06.16, 20:24
    proteinowy napisał
    >ciekawe czemu mi sie tak włącza? <

    Mnie się włącza zawsze, ale to zawsze, jak powiem komuś coś niemiłego, albo w ten sposób się zachowam. Ostatnio byłam w urzędzie, do którego mnie wezwano, bo rzekomo coś źle wypełniłam, na miejscu okazało się, że niepotrzebnie przyjechałam, bo to pani urzędniczka coś przeoczyla-i jak już jej spokojnie wygarnęłam, że kurczę, ale straciłam tak wiele czasu niepotrzebnie, to od razu po wyjściu stamtąd było mi strasznie głupio, że padły takie słowa. Zawsze staram się zrozumieć, że po drugiej stronie jest człowiek, który może popełnić błąd, albo z którym się nie zgadzam,który inaczej czuje, ale to jednak jest człowiek,który ma prawo do błędów, czy innych poglądów i dobrze byłoby go zrozumieć, czy chociaż tolerować.
  • zawle 07.06.16, 20:26
    to ja mam całkiem na odwrót...wkurwiona chodzę jak komuś nic nie powiem a powinnam

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • proteinowy.na.chwile 06.06.16, 23:13
    lybbla napisał:

    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
    >
    >
    > > Trzepotanie? Ktos tu w ogole wyrwał "na nerda"? Albo chociaż słyszał o ta
    > kim?
    >
    > Patrz proteinowy akurat jestem pod ręką. Ja wyrwałem i mogę zaświadczyć za Szop
    > ena. Ale nie na Lemy/Dukaje
    > na mity kosmogoniczne, rozbudowaną autorską wzruszającą wersję Andromedy pod ro
    > zgwieżdżonym niebem, płynne przejście do wyobrażeń o Orfizmie a dalej to już ła
    > two było i mało gadania.

    Innymi słowy, Lybbla, Twoja rada nr 1 brzmi: "Nie mów tego co chcesz powiedzieć. Mów to co powinno być powiedziane". W skrócie "kłam treścią".

    > No bo gadałeś w nadmiarze. A tu trzeba było moment wyczuć kiedy można po karku
    > pogłaskać. Albo Ona cała mokra a Ty dopiero ostrożnie Dzienniki Gwiazdowe test
    > ujesz.

    Twoja rada nr 2: "gadasz za dużo". Innymi słowy "kłam formą".

    > Myślałeś, że nie pamiętamy kiedy byliśmy młodzi?

    Ja też pamiętam. Dzięki kłamstwom i bezczelności urwałem nieco kobiecych wdzięków.
    Miałem też szczęście zakochać się do stanu kompletnego zaniemówienia. Nic nie urwałem. Nasze trajektorie nie są takie same. Bacz abyś się Markiem nie stał (tak sobie duch Potwora przywołam).

    Cofam "nikt nie wyrwał na nerda". Oczywiście, że wielu wyrwało tylko to musi być odpwiedni typ nerda. Taki mało logiczny, mało krystaliczny, z umysłem otwartym w rozumieniu Urqu i Loppego (Zodiak = tak, Dyson = nie, opera = tak, 4k demo = nie). Minimum androgynicznej urody przy tym - a i dwie naraz da się "zauroczyć" tej samej nocy, co uskutecznial moj sasiad z filmoznawstwa.
  • sabat3 06.06.16, 23:36
    Z tą sferą Dysona jest jeden problem natury podstawowej. Ilość potrzebnej materii do konstrukcji ogniw słonecznych. Technicznie jest to chyba nawet wykonalne, ale biorąc pod uwagę to, że w naszym układzie słonecznym tylko 2% materii znajduje się poza gwiazdą, z czego i tak lwią część stanowią gówno warte z konstrukcyjnego punktu widzenia gazy w gazowych olbrzymach, to tą sferę Dysona musielibyśmy chyba utkać z dobrych chęci, a i tak nie wiem czy by starczyło. A przypominam, że do zbudowania jest Sfera! czyli musimy ogarnąć przestrzeń w 3 wymiarach. Do zbudowania tak monumentalnej konstrukcji potrzebny byłby jakiś generator materii z par cząstka/antycząstka, a to już poziom technologiczny zmierzający w stronę istoty boskiej.
  • aandzia43 06.06.16, 23:46

    > Z tą sferą Dysona jest jeden problem natury podstawowej. Ilość potrzebnej mater
    > ii do konstrukcji ogniw słonecznych.

    Więc zostaje nam pierscień Nivena :-) Rany, jak pięknie czytało się ten "Pierścień", do tej pory pamiętam te nieprzespane noce (jeden egzemplarz mieliśmy na kupę ludzi), zachwyty i dyskusje. A potem prawie romans z takim jednym, co nam się tak dobrze o "Pierścieniu" między innymi rozmawiało :-) Ech!

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 03:40
    > Z tą sferą Dysona jest jeden problem natury podstawowej.

    Pewnie da sie z użyciem energii z samej gwiazdy wykrzesać materie prosto z pustej przestrzeni. Fizyk by sie przydał.
  • lybbla 06.06.16, 23:51
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Innymi słowy, Lybbla, Twoja rada nr 1 brzmi: "Nie mów tego co chcesz powiedzieć. Mów to co powinno być powiedziane". W skrócie "kłam treścią".

    Moja 1 rada brzmi mów co chcesz powiedzieć po zjedzeniu jajecznicy.
    Opowieści o Andromedzie są po to by dać sygnał, że po śniadaniu wciąż będziesz miał coś do powiedzenia.

    > Twoja rada nr 2: "gadasz za dużo". Innymi słowy "kłam formą".

    Moja 2 rada brzmi, kiedy kobieta rozkwita przed Tobą nie czas na gadanie.

    > Ja też pamiętam. Dzięki kłamstwom i bezczelności urwałem nieco kobiecych wdzięków.
    > Miałem też szczęście zakochać się do stanu kompletnego zaniemówienia. Nic nie urwałem.

    Skrzydła odrastają pozwól im na to.

    > Nasze trajektorie nie są takie same. Bacz abyś się Markiem nie stał
    > (tak sobie duch Potwora przywołam).

    Ja wiem, że zadowolenie i szczęście się źle sprzedają.
    Zadowolony jestem nieznośny a zakochany niedowytrzymania.
    Mam koktail -amin w głowie, burzy dystans.

    Może znów wyrżnę glebę, może znów usłyszę chrzęst łamanych skrzydeł.
    Tym razem wstanę, otrzepię się i powiem: o ja pieprzę znów warto było.

    >Oczywiście, że wielu wyrwało tylko to musi być odpwiedni typ nerda.

    No odpowiedni musi być.

    >Taki mało logiczny, mało krystaliczny, z umysłem otwartym w rozumieniu Urqu i Loppego (Zodiak = tak, Dyson = nie, opera = tak, 4k demo = nie).

    Zodiak = nie, Dyson= nie, opera=nie, 4k demo=??? a co to?

    Dochodzenie do wielkich odkryć jest zazwyczaj mało logiczne, ich weryfikacja powinna być logiczna do bólu. Jesteśmy zalewani pomysłami koncepcjami, nikomu się nie chce weryfikować. Dyson po trzykroć nie na dzień dzisiejszy.

    Co do odpowiedniości to odpowiednie dziewczę musi być wtedy i krystaliczność nabiera wartości.

    > Minimum androgynicznej urody przy tym - a i dwie naraz da się "zauroczy
    > ć" tej samej nocy, co uskutecznial moj sasiad z filmoznawstwa.

    Piękni mężczyźni tak mają.
  • aandzia43 07.06.16, 00:08
    > Zodiak = tak, Dyson = nie,

    Weź Proteinowy, czemu Dyson nie? A co to ona parchaty jaki, żeby na niego wyrwać nei można było? Tylko tak jak napisał Lybbla, trzeba łapać pannę za cyc jak się już nad Dysonem wystarczająco rozrzewni, zamiast perorować bez końca samemu do siebie. Moment wyczuć trzeba. Więc nie ma co rzęzić o kłamaniu formą czy treścią, bo kłamstwa w udanym wyrywaniu panny na Dysona nie ma. Ino wyczucie rytmu jest :-) Powodzenia :-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • kag73 07.06.16, 00:27
    Weź Proteinowy, czemu Dyson nie? A co to ona parchaty jaki, żeby na niego wyrwać nei można było? Tylko tak jak napisał Lybbla, trzeba łapać pannę za cyc jak się już nad Dysonem wystarczająco rozrzewni, zamiast perorować bez końca samemu do siebie. Moment wyczuć trzeba. Więc nie ma co rzęzić o kłamaniu formą czy treścią, bo kłamstwa w udanym wyrywaniu panny na Dysona nie ma. Ino wyczucie rytmu jest :-) Powodzenia :-)""

    Ale przeciez on przygod z pannami nie szuka ;)
  • aandzia43 07.06.16, 00:47

    > Ale przeciez on przygod z pannami nie szuka ;)

    Szuka, nie szuka - ględzi i zrzędzi, że niedasie. Bo kłamać i spłycać by trzeba, bo nieuczciwie tak by trzeba (wobec samego siebie kłamać i spłycać, mu się rozchodzi). A tu siurpryza: dasie. Uczciwie, con amore wobec nauki czy paranauki, na co tam kto wyrywa. Ino sygnały trzeba odczytywać i informacje zwrotne rejestrować ;-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 03:26
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Ale przeciez on przygod z pannami nie szuka ;)
    >
    > Szuka, nie szuka - ględzi i zrzędzi, że niedasie. Bo kłamać i spłycać by trzeba
    > , bo nieuczciwie tak by trzeba (wobec samego siebie kłamać i spłycać, mu się ro
    > zchodzi). A tu siurpryza: dasie. Uczciwie, con amore wobec nauki czy paranauki,
    > na co tam kto wyrywa. Ino sygnały trzeba odczytywać i informacje zwrotne rejes
    > trować ;-)

    Ech Andzia wolałem Cie duzo bardziej w wersji z Parobkiem. Była w tym szczerość, czystość nawet.

    Czy ja mowie ze sie nie da? Nie tylko sie da, ale ze przy odrobinie taktyki przybyłem, zdobyłem, doszedłem. Mozesz moje doświadczenia spróbować posmarować smołą i posypać pierzem, kuleżanki się pokulają i wizje swiata masz taka jaka sobie wybrałaś - ale moich doświadczeń w ten sposób nie umiewaznisz.

    Zupełnie nie rozumiem po co właściwie zaprzeczasz sama sobie. Nie dalej niz kilka postów w tył zachwycałaś sie nie tylko fizycznością, ruchem, głębia prostoty ale nawet (sic!) przewaga w higienie osobistej pracownikow fizycznych nad korpo-klonem. Ja jestem korpo-klonem. Nie mam Ci za złe. Czemu Ty mi masz za złe ze nas jako grupy nie lubisz? Czy to dlatego że jestem czarny ;) ?

    Na koniec moralna zagadka: jeśli ktos zostaje korpo-klonem dla kobiety to dobrze czy źle?

  • aandzia43 07.06.16, 09:03
    Wcale się nie dziwię,że mnie wolałeś w wersji z parobkiem, Proteinowy, bo była dla ciebie bezpieczna ;-) Daleka. Oczywiście była szczera, ale wersja z radosnym bzykaniem się pod wpływem zachwytów nad sferą Dysona (zróbmy już z niej pewien symbol rwania ;-)) też jest szczera. Bo widziałam i doznnawałam. No nie zmienisz moich doświadczeń, nie.zmienisz, co byś nie napisał :-P
    Z fizycznoscią męską jest tak: musi mieścić się.w jakimś przedziale. Nawet jeśli nie powala na kolana przy pierwszym spotkaniu, podlana sosem tego , co dla kobiety istotne w mężczyznie zaczyna kręcić. A jeśli zakreci z tym sosem i coś się wydarzy i szybko.skończy, to na pewni nie z winy braku mocy w metodzie na.sferą Dysona ;-) Moc jest.
    Nie mam nic do korposzczurów, coś sobie ubzdurałeś. To że lubię pomidorowa nie wyklucza lubienia krupniku. To a propos zaprzeczania sobie.
    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • sabat3 07.06.16, 09:21
    On sobie umniejsza, by sie nie musial konfrontowac z rzeczywistoscia.
    Szuka potwierdzenia ze nie budzi w kobietach pozadania tylko co najwyzej oczekiwania zwiazkowe, a na to jest juz za stary/za zonaty/za dzieciaty.
  • marek.zak1 07.06.16, 09:27
    sabat3 napisał:

    > On sobie umniejsza, by sie nie musial konfrontowac z rzeczywistoscia.
    > Szuka potwierdzenia ze nie budzi w kobietach pozadania tylko co najwyzej oczekiwania zwiazkowe, a na to jest juz za stary/za zonaty/za dzieciaty.
    -------------------------
    A może dostrzegł zalety rzeczywistości, których nie był do końca świadomy? Jak dojdziesz do tego punktu jest Ci do obojętne czy budzisz pożądanie czy oczekiwanie. To tak jak jedziesz ICE z Frankfurtu do Kolonii wzdłuż autostrady i widzisz, ze twoj pociąg wyprzedza wszystkie samochody, w tym Porsche, a ty jedziesz wygodnie. Uświadamiasz sobie, że nie potrzebujesz ani Porsche ani Mercedesa.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 09:38
    marek.zak1 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > On sobie umniejsza, by sie nie musial konfrontowac z rzeczywistoscia.
    > > Szuka potwierdzenia ze nie budzi w kobietach pozadania tylko co najwyzej
    > oczekiwania zwiazkowe, a na to jest juz za stary/za zonaty/za dzieciaty.
    > -------------------------
    > A może dostrzegł zalety rzeczywistości, których nie był do końca świadomy? Jak
    > dojdziesz do tego punktu jest Ci do obojętne czy budzisz pożądanie czy oczekiw
    > anie. To tak jak jedziesz ICE z Frankfurtu do Kolonii wzdłuż autostrady i widzi
    > sz, ze twoj pociąg wyprzedza wszystkie samochody, w tym Porsche, a ty jedziesz
    > wygodnie. Uświadamiasz sobie, że nie potrzebujesz ani Porsche ani Mercedesa.

    Trafne porównanie.
  • urquhart 07.06.16, 10:15
    > > wygodnie. Uświadamiasz sobie, że nie potrzebujesz ani Porsche ani Merced
    > esa.
    >
    > Trafne porównanie.

    To jak puenta ze wykastrowany kot nie porucha ale za to jakie ma wygodne życie. :)
  • marek.zak1 07.06.16, 10:19
    urquhart napisał:


    > To jak puenta ze wykastrowany kot nie porucha ale za to jakie ma wygodne życie.
    -----------------------------
    Jak już do ruchania, w związkach jest go więcej niż poza. A jeszcze do ICE. Możesz wysiąść, ale tracisz swoje miejsce a pociąg odjeżdża :)
  • urquhart 07.06.16, 10:40
    poza. A jeszcze do ICE. Moż
    > esz wysiąść, ale tracisz swoje miejsce a pociąg odjeżdża :)

    ICE Możesz jedynie wysiąść albo dojechać gdzie Cię zawiozą. W aucie masz kontrolę gdzie dokładnie jedziesz szczególnie jeżeli to mało uczęszczane miejsce . Poczucie kontroli i Indywidualizm niektórym robi różnicę.: )

    Co do ruchania to brutto pewnie w związku więcej statystycznie.
    Ale co do namiętności i erotyzmu to masz pod górkę Z definicji.

    Co do Twojego funcional to myślę że działa motywacyjnie ale jak z pociągiem zawiezie Cię gdzie wszystkich a nie tam gdzie chciałbyś dotrzeć
  • marek.zak1 07.06.16, 10:45
    urquhart napisał:

    > Co do Twojego funcional to myślę że działa motywacyjnie ale jak z pociągiem zawiezie Cię gdzie wszystkich a nie tam gdzie chciałbyś dotrzeć;
    -
    No nie, przecież wybierasz ten pociąg które Cię zawiezie, tam gdzie Ty chcesz. Czasami sie pomylisz i wtedy trzeba wysiąść.
  • urquhart 07.06.16, 10:54
    Większość miejsc które mnie interesuje nie ma połączeń kolejowych bo to za mało popularne destynacje.
    Zwiazkowo podobnie.
  • sabat3 07.06.16, 10:59
    urquhart napisał:

    > Większość miejsc które mnie interesuje nie ma połączeń kolejowych bo to za mało
    > popularne destynacje.

    Na rozkladzie jazdy nie znalazlem Czarnej Dupy Dolnej.
  • sabat3 07.06.16, 10:51
    marek.zak1 napisał:

    > Jak już do ruchania, w związkach jest go więcej niż poza.

    Jak dla kogo Marku ;)
  • marek.zak1 07.06.16, 11:01
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Jak już do ruchania, w związkach jest go więcej niż poza.
    >
    > Jak dla kogo Marku ;).
    ----------------------------
    Dla takich jak my :)
  • sabat3 07.06.16, 11:41
    marek.zak1 napisał:
    > Dla takich jak my :)

    Nie jesteś "Królem Słońce", więc skąd ta liczba mnoga?
  • marek.zak1 07.06.16, 11:50
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Dla takich jak my :)
    >
    > Nie jesteś "Królem Słońce", więc skąd ta liczba mnoga?
    ------------------------
    Nie mam predyspozycji do romansów. Wydaje mi się, że Ty również, ale może się mylę.
  • sabat3 07.06.16, 11:54
    marek.zak1 napisał:
    > Nie mam predyspozycji do romansów. Wydaje mi się, że Ty również, ale może się m
    > ylę.

    Nie wydaje mi się, żeby to była kwestia predyspozycji.
  • marek.zak1 07.06.16, 12:00
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Nie mam predyspozycji do romansów. Wydaje mi się, że Ty również, ale może się mylę.
    >
    > Nie wydaje mi się, żeby to była kwestia predyspozycji.
    ----------------------------
    A czego?
  • aandzia43 07.06.16, 10:40
    A, no skoro trafne porównanie Marek zaserwowal czyli już nic nie musisz, to spoko. Nie odbierajmy jednakowoż radochy i nadziei tym, co jeszcze muszą ;-)

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • kag73 07.06.16, 09:58
    "On sobie umniejsza, by sie nie musial konfrontowac z rzeczywistoscia.
    Szuka potwierdzenia ze nie budzi w kobietach pozadania tylko co najwyzej oczekiwania zwiazkowe, a na to jest juz za stary/za zonaty/za dzieciaty."

    Dospiewujesz, Sabat, dospiewujesz. To proteinowy chcial i dazyl do zwiazku, gdyby tak nie bylo, nie ozenilby sie bez milosci, ze zdrowego rozsadku. Rzecz w tym, ze nie bylo mu dane namietnie zakochac sie ze wzajemnoscia, bo wtedy, jezeli babka by chciala, poslubilby ja i moze bylby szczesliwszy. A teraz, co ciekawsze, dla zony robi wszystko, zeby byla szczesliwa, nawet zapisal sie do korporacji, zeby ona byla zadowolona a on mial przy okazji spokoj, lepsze zyice, bo: happy wife happy life.
    Podjal wyzwanie, odpowiedzilanosc jaka nasie ze soba zwiazek/malzenstwo i tego sie trzyma. Znalazl swoje miejsce.
  • sabat3 07.06.16, 10:19
    kag73 napisała:
    > Podjal wyzwanie, odpowiedzilanosc jaka nasie ze soba zwiazek/malzenstwo i tego
    > sie trzyma. Znalazl swoje miejsce.

    W takim razie najserdeczniesze gratulacje i jedzim dalej ;)
  • wont2 07.06.16, 10:34
    sabat3 napisał:

    > kag73 napisała:
    > > Podjal wyzwanie, odpowiedzilanosc jaka nasie ze soba zwiazek/malzenstwo i
    > tego
    > > sie trzyma. Znalazl swoje miejsce.
    >
    > W takim razie najserdeczniesze gratulacje i jedzim dalej ;)
    -------
    Ale coś go gryzie... Zresztą, Marka chyba też coś podświadomie gryzie, no bo to chyba nie jest tak do końca zwyczajne (żeby nie powiedzieć "normalne") przez ileś lat powtarzać na okrągło mantrę jakim to się jest szczęśliwym człowiekiem. Jak ktoś jest naprawdę szczęśliwy, to nie potrzebuje przekoywać o tym innych. Jak ktoś jest naprawdę bogaty, to nie potrzebuje świecidełek. Jak ktoś jest naprawdę mądry, to nie potrzebuje wygrywać dyskusji.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.06.16, 10:43
    wont2 napisał:


    > Ale coś go gryzie... Zresztą, Marka chyba też coś podświadomie gryzie, no bo to chyba nie jest tak do końca zwyczajne (żeby nie powiedzieć "normalne") przez ileś lat powtarzać na okrągło mantrę jakim to się jest szczęśliwym człowiekiem. Jak ktoś jest naprawdę szczęśliwy, to nie potrzebuje przekoywać o tym innych. Jak ktoś jest naprawdę bogaty, to nie potrzebuje świecidełek. Jak ktoś jest naprawdę mądry, to nie potrzebuje wygrywać dyskusji.
    --------------------
    Gryzie mnie wiele rzeczy. Żona powoli dochodzi do siebie po ciężkiej operacji 3 tygodnie temu, mam rozwalony staw skokowy i nie mogę biegać, a tym bardziej grać w tenisa, oba kolana nadają się do artroskopii. I tak dalej i dalej.
    Z tym bogactwem to się sprawdza ale tylko w Szwajcarii, gdzie jest bardzo źle widziane jego okazywanie. W takich Niemczech, po samochodzie go (i jego pozycję w firmie) poznacie. A Stanach jest nie inaczej.

  • sabat3 07.06.16, 10:57
    wont2
    > Ale coś go gryzie...

    Nie wiem stary. A moze najzwyczajniej w swiecie mam to w dupie? Kazdy ma swoje zycie, jak kazdy sie zajmie sam soba, to wokol kazdego bedzie ogarniete ;)
    Proteinowy niby to macha skrzydlami i drobi odnozami w miejscu, ale przyszlo mi do glowy, ze moze wcale nie jest tak, ze nie potrafi wzbic sie w powietrze, tylko to taka wyrafinowana forma masturbacji...
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 13:02
    aandzia43 napisała:

    > Wcale się nie dziwię,że mnie wolałeś w wersji z parobkiem, Proteinowy, bo była
    > dla ciebie bezpieczna ;-) Daleka. Oczywiście była szczera, ale wersja z radosny
    > m bzykaniem się pod wpływem zachwytów nad sferą Dysona (zróbmy już z niej pewie
    > n symbol rwania ;-)) też jest szczera. Bo widziałam i doznnawałam.
    [...]

    > Nie mam nic do korposzczurów, coś sobie ubzdurałeś. To że lubię pomidorowa nie
    > wyklucza lubienia krupniku. To a propos zaprzeczania sobie.

    Proszę Cie, nie zmuszaj mnie do kompilacji Twoich poprzednich wypowiedzi.

    Szerzej: kazdy prezentuje tu taka narracje jaka chce. Sabat sprzedaje barok, Marek "i żyli długo i szcześliwie" a Ty nie wiem dokładnie co, ale ja to odczytuję jako "jestem wesoła, otwarta, inteligentna i odporna na bullshit". Nie ktorzy wydają sie probowac przed wszystkim byc szczerzy (Kitty) inni bez żenady sprzedają ideologię z polotem ciosu sztachetą w potylicę (TB). Ja mam tylko jedno oczekiwanie wobec rozmówcy: jak nie szczerość to chociaż spójność narracji. W tym przypadku wybrałaś autopromocję kosztem konsystencji przekazu - i niepotrzebnie. Nie ma nic złego w ksenofobii, zwłaszcza wobec białych mezczyzn w białych kołnierzykach :)
  • urquhart 07.06.16, 09:58
    > Na koniec moralna zagadka: jeśli ktos zostaje korpo-klonem dla kobiety to dobrz
    > e czy źle?

    Rozwiązanie banalne :
    Dobrze dla jego potomstwa któremu potrzebne jest bezpieczeństwo i stabilizacja
    Źle z punktu widzenia jego poczucia spełnienia i realizacji korpoklona czy innego woła roboczego : )
    Typowy konflikt interesów nie moralny.
  • marek.zak1 07.06.16, 10:18
    urquhart napisał:

    > Rozwiązanie banalne :
    > Dobrze dla jego potomstwa któremu potrzebne jest bezpieczeństwo i stabilizacja
    > Źle z punktu widzenia jego poczucia spełnienia i realizacji korpoklona czy innego woła roboczego : )
    > Typowy konflikt interesów nie moralny.
    ---------------------------------
    W korpo praca jak praca, z tym, że przeważnie lepiej płatna, a pensja zawsze w terminie. Praca w korpo (25 lat) nie przeszkodziła mi żadnym, w tym sportowym i literackim spełnieniu.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 02:58
    kag73 napisała:

    > Weź Proteinowy, czemu Dyson nie? A co to ona parchaty jaki, żeby na niego wyrwa
    > ć nei można było? Tylko tak jak napisał Lybbla, trzeba łapać pannę za cyc jak s
    > ię już nad Dysonem wystarczająco rozrzewni, zamiast perorować bez końca samemu
    > do siebie. Moment wyczuć trzeba. Więc nie ma co rzęzić o kłamaniu formą czy tre
    > ścią, bo kłamstwa w udanym wyrywaniu panny na Dysona nie ma. Ino wyczucie rytmu
    > jest :-) Powodzenia :-)""
    >
    > Ale przeciez on przygod z pannami nie szuka ;)

    O nie Kag, tak dobrze nie ma.

    Wlasnie z pomocą Lybbly (Lubbla, jak Ty sie właściwie odmieniasz w dopełniaczu?) dokonujecie dosc paskudnego szwindla na dużej czesci młodych chłopaków, dobrze ze tu młodych chlopakow nie ma. Szwindel leci tak: jak sie naprawde chce to mozna, tylko niebo jest limitem, dziewczyny dojrzą dyjament tkwiący w najbardziej nieoszlifowanej glebie.

    Tak naprawde to wyglada tak (posłużę sie poczuciem humoru jako jaśniejszym przykładem): w teorii kobiety cenią poczucie humoru. W praktyce majstersztyk bez grama mielizny i tłuszczu z podwójnym i potrójnym dnem, zaserwowany w idealnym kontekście przez niechcianego absztyfikanta ma dwie możliwe kobiece reakcje:
    - jezeli niezrozumiany: "co on plecie!?"
    - jezeli zrozumiany: "niepotrzebnie się sili, przekombinował"

    Z kolei spleśniały suchar, zardzewiały gwóźdź, podany w kompletnie nieodpowiednim momencie ("słuchajcie, a znacie to?") przez kogos na kogo i tak masz ochotę - to humor rubaszny czy odważny, czy cokolwiek innego. Upieranie sie ze zadecydowała jakość humoru jest zwyczajnie nie fair. Jest dezinformacja tych ktorzy i tak przegrali. Jak to tutaj mowia: dorzuca zniewagę do kontuzji.

    Wracając do szwindla: nie masz juz 20 lat, nie potrzebujesz wydumanych narracji, mozesz mierzyć sie z życiem takim jakie ono jest a jednak wybierasz "jeśli nie zdobyłeś kobiety na której Ci zależało to nie starałeś sie wystarczajaco lub odpowiednio". Jak sprzedawcy olejku z węża - warunkiem wyleczenia raka jest odpowiednio silna wiara. Ergo - jezeli pacjent zmarł to nie miał wystarczajaco silnej wiary, czyli sam jest sobie winien. Tymczasem - czasem rak jest po prostu nie do pokonania, a dziewczyna nie do zdobycia. Koniec pieśni.

    Na szczescie ludzie z minimalnym darem obserwacji umieją dodawać dwa do dwoch i w koncu znajdują metodę ktora działa mimo szumu kulturowej dezinformacji, vide: historia obok o wisience.

    Ja tez mimo życiowej tępoty w miarę szybko załapałem sie na miody związkow. Najadłem sie po szyje i nie, nie szukam.
  • urquhart 07.06.16, 07:49
    > Ja tez mimo życiowej tępoty w miarę szybko załapałem sie na miody związkow. Naj
    > adłem sie po szyje i nie, nie szukam.

    Proteinowy, od naszej ostatniej dyskusji znalazłem fizyka który bardziej formalizuje co mi sie układa jako przekonania. Ty szukasz bilansu energii w gwiazdach,, on z daleko większymi konsekswencjami szuka deficytu energii siły jaką niesie ze soba świadomość, jak wszystko co porzątkuje w fizyce entropię i informację.
    Ładnie przedstawia on że tzw. rzeczywistość 4 wymiarowa to zaledwie możliwe rozwiązania pewnej funkcji świadomość nastawienie i wiara zaś sprawia że widzimy niektóre rozwiązania tej funkcji i je manifestujemy.
    Jako sceptyk, a sceptyk związkowy w szczególności urzeczywistniasz to w co wierzysz.
    Ja urzeczywistniam coś innego i chociaż Wont podśmiewuje się że to zadanie jawi jak oczyszczanie pól minowych Kosowa , działa.

    www.youtube.com/watch?v=zI_F4nOKDSM&feature=youtu.be
    pl.wikipedia.org/wiki/Biocentryzm_(kosmos)
    PS
    Przy okazji Lanza daje przykłąd doświadczenia ze splątaniem fotonów miedzy którymi informacja przenosi sie tysiace razy szybciej niż światło jak w doświaczeniu komunikacji świadomości z królikami co też podważa podstawy dzisiejszej wiedzy.

    "W 1997 r. fizyk z Uniwersytetu Genewskiego, Nicolas Gisin i jego towarzysze, wysłali dwa splątane fotony wzdłuż światłowodów do miejscowości oddalonych od siebie o 18 km. Jeden z nich uderzał w dwustronne lustro, od którego mógł się odbić lub przez nie przejść. Detektory zapisywały następnie uzyskane wyniki. Niezależnie od wykonanej akcji, bliźniaczy foton zawsze zachowywał się tak samo. Komunikacja między nimi następowała 10.000 razy szybciej niż wynosi prędkość światłą. Zdawało się, że kwantowe wiadomości rozchodzą się od razu i nie napotykają na żadne przeszkody. Od tego czasu inni naukowcy powielali i udoskonalali eksperyment Gisina. Nim jednak je wykonano większość fizyków wierzyła w obiektywny, niezależnie istniejący wszechświat. Niektórzy z nich wciąż wierzą, że fizyczne właściwości obiektów egzystują w sposób absolutny przed tym, nim zostaną zbadane i zmierzone. Wszystko to się jednak zmienia."

  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 14:27
    > Proteinowy, od naszej ostatniej dyskusji znalazłem fizyka który bardziej formal
    > izuje co mi sie układa jako przekonania.

    Witam.
    Podrzuc nazwisko, publikacje i magazyny gdzie publikowal - oraz reakcje srodowiska. Z przyjemnoscia poczytam.

    > "W 1997 r. fizyk z Uniwersytetu Genewskiego, Nicolas Gisin i jego towarzysze, w
    > ysłali dwa splątane fotony wzdłuż światłowodów do miejscowości oddalonych od si
    > ebie o 18 km.

    No ale to jest zjawisko postulowane jeszcze za czasow Einstaina, Pauliego i reszty. Wbrew pozorom predkosc przekazywania informacji nie przekracza tu predkosci swiatla. Ladnie ze zrobili eksperyment, ale chyba nikt nie spodziewal sie innego wyniku?

  • sabat3 07.06.16, 08:18
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Tymczasem - czasem rak jest po prostu n
    > ie do pokonania, a dziewczyna nie do zdobycia. Koniec pieśni.

    Czasem. Na szczescie niezdobywalna dziewczyne mozesz olac moczem cieplym, raka raczej nie ;)

    > Na szczescie ludzie z minimalnym darem obserwacji umieją dodawać dwa do dwoch i
    > w koncu znajdują metodę ktora działa mimo szumu kulturowej dezinformacji, vide
    > : historia obok o wisience.
    >
    > Ja tez mimo życiowej tępoty w miarę szybko załapałem sie na miody związkow. Naj
    > adłem sie po szyje i nie, nie szukam.

    To co jest dla Ciebie interesujace? Bo jestem w stanie zrozumiec Twoja kontestacje zwiazkow malzenskich, nawet ja podzielam (na zasadzie, ze tez sie na meza nie nadaje) ale nie chcialbys tak po prostu sie rznac z innymi laskami? To takie troche wylewanie dziecka z kapiela.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 11:01
    sabat3 napisał:

    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
    >
    > > Tymczasem - czasem rak jest po prostu n
    > > ie do pokonania, a dziewczyna nie do zdobycia. Koniec pieśni.
    >
    > Czasem. Na szczescie niezdobywalna dziewczyne mozesz olac moczem cieplym, raka
    > raczej nie ;)

    A urynoterapia?


    >
    > >
    > > Ja tez mimo życiowej tępoty w miarę szybko załapałem sie na miody związko
    > w. Naj
    > > adłem sie po szyje i nie, nie szukam.
    >
    > To co jest dla Ciebie interesujace? Bo jestem w stanie zrozumiec Twoja kontesta
    > cje zwiazkow malzenskich, nawet ja podzielam (na zasadzie, ze tez sie na meza n
    > ie nadaje) ale nie chcialbys tak po prostu sie rznac z innymi laskami? To takie
    > troche wylewanie dziecka z kapiela.

    Bez owijania w bawełnę i dorabiania teorii: jakość mojego zycia była przez wiele lat niska. Ostatnio cos we mnie umarło i żyje mi sie mniej niewygodnie. Piramida Masłowa, jestem na dole...
  • kag73 07.06.16, 11:24
    "Bez owijania w bawełnę i dorabiania teorii: jakość mojego zycia była przez wiele lat niska. Ostatnio cos we mnie umarło i żyje mi sie mniej niewygodnie. Piramida Masłowa, jestem na dole..."

    Podobno do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic :) Albo: jak nie mozesz zmienic sytuacji, zmien swoje nastawienie, to bardzo pomaga i okazuje sie czesto, ze zyje sie lepiej, da sie.
  • sabat3 07.06.16, 11:31
    kag73 napisała:

    > Podobno do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic :) Albo: jak nie mozesz zmienic s
    > ytuacji, zmien swoje nastawienie, to bardzo pomaga i okazuje sie czesto, ze zyj
    > e sie lepiej, da sie.

    Zawsze można zmienić cel.
    To jak z tym młodym klerykiem.
    Młody kleryk szedł po ulicy dość nieuważnie i wdepnął w gówno.
    Patrzy na buty i mówi:
    - o cholera, wdepnąłem w gówno!
    Po chwili namysłu konstatuje:
    - o ja pierdole, powiedziałem "gówno"...
    Przerażony dodaje:
    - O Kurwa! Powiedziałem "ja pierdole"!
    Bezradnie rozkłada ręce, ale po przemyśleniu dodaje wesoło:
    - A, chuj z tym, i tak nie chciałem być księdzem :)
  • aandzia43 07.06.16, 11:46
    Zmienić nastawienie i cieszyć się tym, co się ma? Wydaje mi się Kag, że on już to zrobił i zaprowadziło go tu, gdzie jest teraz ;-) Taka luźna myśl, mogę się myślic.
    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • kag73 07.06.16, 12:01
    "Zmienić nastawienie i cieszyć się tym, co się ma? Wydaje mi się Kag, że on już to zrobił i zaprowadziło go tu, gdzie jest teraz ;-) Taka luźna myśl, mogę się myślic."

    On to mial zmienic nastawienie i myslec: po co mnie zwiazek, po co mnie rodzina, po co mnie dziecko? Moge zyc sam i byc szczesliwy. A tego nie zrobil. Zmienil tylko: bez milosci tez sie da. I faktycznie moze i by sie dalo, gdyby ten seks byl lepszy. Ale patrzac na to czego chcial, jest na plusie, ma rodzine, ma dzieciaka, tego wlasnie chcial.
    Nie ma natomiast gwarancji, ze z miloscia seks z automatu bylby lepszy, moze tylko motywacja bylaby wieksza, zeby cos zmienic? Nie ma tez gwarancji, ze w ogole by milosc znalazl i ze seks bylby lepszy.
  • sabat3 07.06.16, 11:26
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Bez owijania w bawełnę i dorabiania teorii: jakość mojego zycia była przez wiel
    > e lat niska. Ostatnio cos we mnie umarło i żyje mi sie mniej niewygodnie. Piram
    > ida Masłowa, jestem na dole...

    Wybacz odrobinę, ą, ę, "Kóltury". Te fał pe, między nami mówiąc ;)
    www.youtube.com/watch?v=N1bqdByh4i0
  • hello-kitty2 07.06.16, 14:16
    sabat3 napisał:

    > ale nie chcialbys tak po prostu sie rznac z innymi laskami?

    Sabat co za szczerosc, az sie usmiechnelam pod nosem ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • szopen_cn 07.06.16, 09:11
    Proteinowy,

    To nie jest szwindel.
    I nie chodzi o to, ze byla pieknosc klasowa Ewa czy zafascynowana fitnesem i kulturystyka Ewelina albo marzaca o milionach dolarow Lola po uslyszeniu dowcipu o grawitacji lub dyskusji o programowaniu raspberry pi zapalaja pozadaniem do chlopaka.
    Chodzi raczej o to, ze jest sporo dziewczyn i kobiet dla ktorych to bedzie wystarczajaco fascynujace by wywolac natychmiastowe zainteresowania dalsza czescia serial.
  • sabat3 07.06.16, 09:27
    Scislej - jest sporo kobiet, dla ktorych blyskotliwosc, poczucie humoru i inteligencja (mierzone subiektywna miara) sa wystarczajacym powodem by nabrac ochoty na bycie bezprzykladnie wyruchana przez rzeczonego pana. Bez zastanawiania sie nad ewentualnym dalszym ciagiem.
  • aandzia43 07.06.16, 09:38
    Zauwaz, że ostateczne Proteinowy napisał że dasie. Dasie aaaalllleeee, no nie.wiem, właściwe co.z tego ;-) Bliżej nie.wiadomo o co mu chodzi. Pozrzędzic sobie musi.

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • hello-kitty2 07.06.16, 14:02
    aandzia43 napisała:

    > Zauwaz, że ostateczne Proteinowy napisał że dasie. Dasie aaaalllleeee, no nie.w
    > iem, właściwe co.z tego ;-) Bliżej nie.wiadomo o co mu chodzi. Pozrzędzic sobi
    > e musi.

    Pomoge: da sie ale sie nie oplaca. Proteinowy to uczciwy chlop i na tym etapie zycia zdaje sobie sprawe, ze kazda inna nawet wymarzona, kochajaca i dobrze rznaca sie kobieta bedzie chciala od niego w ostatecznym rozrachunku dokladnie tego samego, co chce od niego jego zona. Wiec nie oplaca mu sie wlazic jeszcze raz do tej samej rzeki, budowac zwiazek, rodzine, dom, zaczynajac oczywiscie od zburzenia starego. Nie oplaca sie.

    Nie mam racji?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 07.06.16, 14:21
    hello-kitty2 napisała:

    > Pomoge: da sie ale sie nie oplaca.
    --
    Jak powiedział pewien znajomy Niemiec (rozwodnik, druga żona) po kolacji: Wszystko to samo a płacę podwójnie".
  • aandzia43 07.06.16, 14:34
    Kitty, inna będzie chciała tego samego, ale jak będzie kochająca i wymarzona to da mu.więcej/on.będzie.z tego więcej miał. Abstrahując od przypadku Proteinowego. Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji.

    --
    Intelektualista to coś więcej niż po studiach. To taki....złota rączka w dziedzinach wzniosłych;-) by Zawle
  • hello-kitty2 07.06.16, 14:59
    aandzia43 napisała:

    > Kitty, inna będzie chciała tego samego, ale jak będzie kochająca i wymarzona to
    > da mu.więcej/on.będzie.z tego więcej miał. Abstrahując od przypadku Proteinowe
    > go. Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych ch
    > ce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji.

    Tylko, ze nie ma wiekszych gwarancji, ze ona mu wiecej da w sposob trwaly = on wiecej bedzie z tego mial w sposob trwaly, natomiast jest gwarancja, ze ona bedzie zawsze chciala i do konca to, czego zona od niego chce. Upraszczajac: koszty/zobowiazania ma jak w banku, a dochody/przywileje palcem na wodzie pisane. Taka niewygodna pozycja faceta poczciwego w tym swiecie. Musialby sie zmienic z charakteru. A tez nie wiadomo czy mozna by to wtedy rozpatrywac w kategoriach sukcesu (odbil sie, zaczal zyc) czy porazki (stoczyl sie).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • urquhart 07.06.16, 20:22
    andzia43 napisała:

    > Kitty, inna będzie chciała tego samego, ale jak będzie kochająca i wymarzona to
    > da mu.więcej/on.będzie.z tego więcej miał. Abstrahując od przypadku Proteinowe
    > go. Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych ch
    > ce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji.

    He, he, właśnie chyba niechcący dotknęłaś Świętego Grala tego forum :)
    Gdzie szukać tej motywacji żeby się okazała tą kochaną i wymarzoną a nie kolejną złą kobietą...
  • zawle 07.06.16, 20:24
    Ale ile zabawy przy tym szukaniu....każdy ma swój okres przydatności do spożycia. Co się dziwisz?;)

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • kag73 07.06.16, 14:36
    "Pomoge: da sie ale sie nie oplaca. Proteinowy to uczciwy chlop i na tym etapie zycia zdaje sobie sprawe, ze kazda inna nawet wymarzona, kochajaca i dobrze rznaca sie kobieta bedzie chciala od niego w ostatecznym rozrachunku dokladnie tego samego, co chce od niego jego zona. Wiec nie oplaca mu sie wlazic jeszcze raz do tej samej rzeki, budowac zwiazek, rodzine, dom, zaczynajac oczywiscie od zburzenia starego. Nie oplaca sie."

    Dobrze to ujelas. I jeszcze: skad wziac taka, ktora sie pokocha i ona pokocha mnie? Wczesniej sie nie udalo, wiec i teraz sie nie moze nie udac. A moze by sie i udalo, ale czy warto ryzykowac?
  • hello-kitty2 07.06.16, 14:36
    Kurcze szukam w calym watku, bo gdzies czytalam, a nie mialam czasu wtedy dopytac, a teraz nie potrafie znalezc. Pisales Proteinowy, ze raz byles szalenczo zakochany czy tak jakos. No wiec poruszyla mnie ta anplituda nieoczekiwana u Ciebie, nigdy tak nawet nie pisales, z takim wychyleniem. Mam pytanie: czy byles z ta dziewczyna w relacji seksualnej? Skad pytanie? Bo czyz mezczyzna moze byc platonicznie zakochany? Chyba nie.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 14:46
    hello-kitty2 napisała:

    > Kurcze szukam w calym watku, bo gdzies czytalam, a nie mialam czasu wtedy dopyt
    > ac, a teraz nie potrafie znalezc. Pisales Proteinowy, ze raz byles szalenczo za
    > kochany czy tak jakos. No wiec poruszyla mnie ta anplituda nieoczekiwana u Cieb
    > ie, nigdy tak nawet nie pisales, z takim wychyleniem. Mam pytanie: czy byles z
    > ta dziewczyna w relacji seksualnej? Skad pytanie? Bo czyz mezczyzna moze byc pl
    > atonicznie zakochany? Chyba nie.

    Nie było seksu.
    Możliwe ze mężczyzna nie moze kochać platonicznie.
    W takim razie nie jestem mężczyzna albo to była choroba psychiczna.
  • zyg_zyg_zyg 07.06.16, 15:02
    A odwrotnie? W tej dziewczynie, z którą miałeś głęboką erotyczna relację, nigdy nie byłeś zakochany?
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 16:58
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A odwrotnie? W tej dziewczynie, z którą miałeś głęboką erotyczna relację, nigdy
    > nie byłeś zakochany?

    Nie i nie kryłem tego, to było cos prawie jak ta para z Fight Clubu.
  • hello-kitty2 07.06.16, 15:08
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Nie było seksu.
    > Możliwe ze mężczyzna nie moze kochać platonicznie.
    > W takim razie nie jestem mężczyzna albo to była choroba psychiczna.

    Nie o to chodzi. Po prostu madrosc forumowa glosi, ze mezczyzna wiaze sie z kobieta (uczuciowo) przez seks. Ale miales z ta dziewczyna w ogole kontakt (nazwijmy to slowny?) A inna rzecz, ze nalezy zalowac, ze cos takiego nie zeszlo sie z fascynacja seksualna (przezyta fizycznie), bo wtedy mialbys pelnie chociaz raz. A tak to jak nie urok to sraczka ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kviatoslav 07.06.16, 15:21

    hello-kitty2 07.06.16, 15:08 napisała:


    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > Nie było seksu.
    > Możliwe ze mężczyzna nie moze kochać platonicznie.
    > W takim razie nie jestem mężczyzna albo to była choroba psychiczna.

    Nie o to chodzi. Po prostu madrosc forumowa glosi, ze mezczyzna wiaze sie z kobieta (uczuciowo) przez seks. Ale miales z ta dziewczyna w ogole kontakt (nazwijmy to slowny?)

    Zakochanie, fascynacja bez seksu jest wręcz prawie normą u mężczyzn. Po prostu głowa o jakichś predyspozycjach tworzy wokół obrazu dziewczyny, jej pojawień się czy to w klasie czy przy większym dystansie na korytarzu:), także słów jeśli padną, idealizującą otoczkę wyobrażeń i już się jest zakochanym. Natomiast miłość, także platoniczna, imho wymaga większego kontaktu między nimi i uczynków nacechowanych miłością, troską o dobro poznanej bliżej osoby, niż to występuje w zakochaniu, gdzie poznanie jest słabsze, a rządzi wyobraźnia. Własciwie wiele osób jest bardziej zakochanych w swoim stanie zakochanie w kimś, niż w tym kimś! Bo to jest bardzo niezwykły stan, narkotyczny jakby.
  • zawle 07.06.16, 15:26
    kviatoslav napisał(a):> Zakochanie, fascynacja bez seksu jest wręcz prawie normą u mężczyzn.

    Niestety, potwierdzam. Ilu to ja wypłoszyłam "zakochanych" słowami "a ruchanie z tego będzie"?;)
    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • kviatoslav 07.06.16, 15:33
    zawle napisała:

    > kviatoslav napisał(a):> Zakochanie, fascynacja bez seksu jest wręcz prawie
    > normą u mężczyzn.
    >
    > Niestety, potwierdzam. Ilu to ja wypłoszyłam "zakochanych" słowami "a ruchanie
    > z tego będzie"?;)

    Także "głęboka erotyczna relacja" o której pisze wyżej Zyg (Cześć Zyg:) chyba nie jest możliwa bez silnych uczuć (jak zakochanie, miłość), same znakomite emocje związane z udanym pożyciem seksualnym nie tworzą głębokiej erotycznej relacji:)
  • zyg_zyg_zyg 07.06.16, 15:57
    Cześć Kviecie (przy imieniu tym już zostaniesz?). Mogło mi się pomieszać, bo to była głęboka relacja, ale chyba jednak bardziej seksualna niż erotyczna. Bez uczuć, bo silne uczucia przeszkadzają.
  • zyg_zyg_zyg 07.06.16, 16:03
    I może bardziej daleka niż głęboka :-)
  • kviatoslav 07.06.16, 16:14
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Cześć Kviecie (przy imieniu tym już zostaniesz?). Mogło mi się pomieszać, bo to
    > była głęboka relacja, ale chyba jednak bardziej seksualna niż erotyczna. Bez u
    > czuć, bo silne uczucia przeszkadzają.

    Więc ja nic nie wiem o tej relacji, mogę spróbować zanalizować Proteinowego wg modelu Junga, ale nie wiem czy sobie życzy, choć to nic złego z mojej strony. Ma być może taką strukturę psychiczną: słabo rozwinięte zmysły (to widać po percepcji na forum i jego seksie), silne emocje (introwertyczne - wrażliwy jak wskazał Sabat, przeżywa wciąż siebie, a mniej partnerkę), silne zdolności analityczne - intelekt, nie w pełni rozwinięta bo aktywnie zwalczana intuicja, ponieważ nie mieści się w rządzącym paradygmacie lewopółkulowej analizy:). Proszę tego nie brać poważnie, ja też jestem niedorozwinięty:)
  • kag73 07.06.16, 19:22
    Mam pytanie: czy byles z
    > ta dziewczyna w relacji seksualnej? Skad pytanie? Bo czyz mezczyzna moze byc pl
    > atonicznie zakochany? Chyba nie.

    A skad Ty to wzielas? W koncu mezczyzna tez czlowiek ;)
  • hello-kitty2 07.06.16, 19:43
    kag73 napisała:

    > A skad Ty to wzielas? W koncu mezczyzna tez czlowiek ;)

    Juz tumaczylam: mezczyzna buduje wiec uczuciowa z kobieta przez seks. Stad.
    Inna sprawa: a czlowiek sie platonicznie zakochuje? Mi sie to nigdy nie zdarzylo, a tez jestem czlowiekiem. Po prostu nie wiedzialam, ze cos takiego jest w ogole mozliwe. Ktos moze ci sie podobac ale zakochac sie bez kontaktu fizycznego???

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 07.06.16, 19:47
    "Juz tumaczylam: mezczyzna buduje wiec uczuciowa z kobieta przez seks. Stad.
    Inna sprawa: a czlowiek sie platonicznie zakochuje? Mi sie to nigdy nie zdarzylo, a tez jestem czlowiekiem. Po prostu nie wiedzialam, ze cos takiego jest w ogole mozliwe. Ktos moze ci sie podobac ale zakochac sie bez kontaktu fizycznego???"

    Owszem. W dodatku wielu ludzi jest w sobie zakochanych zanim w ogole pojdzie z soba do lozka.
    Powtarzam to zawsze, mezczyzni sa bardzo kochliwi, szybko sie zakochuja.
  • marek.zak1 07.06.16, 19:57
    kag73 napisała:

    >
    > Owszem. W dodatku wielu ludzi jest w sobie zakochanych zanim w ogole pojdzie z soba do lozka.
    > Powtarzam to zawsze, mezczyzni sa bardzo kochliwi, szybko sie zakochuja.
    -----------------------
    Potwierdzam obie tezy:)
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 20:03
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > >
    > > Owszem. W dodatku wielu ludzi jest w sobie zakochanych zanim w ogole pojd
    > zie z soba do lozka.
    > > Powtarzam to zawsze, mezczyzni sa bardzo kochliwi, szybko sie zakochuja.
    > -----------------------
    > Potwierdzam obie tezy:)

    Tez potwierdzam, tez jestem w sobie zakochany :)
  • urquhart 07.06.16, 20:03
    kag73 napisała:

    > "Juz tumaczylam: mezczyzna buduje wiec uczuciowa z kobieta przez seks. Stad.
    > Inna sprawa: a czlowiek sie platonicznie zakochuje? Mi sie to nigdy nie zdarzyl
    > o, a tez jestem czlowiekiem. Po prostu nie wiedzialam, ze cos takiego jest w og
    > ole mozliwe. Ktos moze ci sie podobac ale zakochac sie bez kontaktu fizycznego?
    > ??"
    > Owszem. W dodatku wielu ludzi jest w sobie zakochanych zanim w ogole pojdzie z
    > soba do lozka.
    > Powtarzam to zawsze, mezczyzni sa bardzo kochliwi, szybko sie zakochuja.

    Keglasta, to że łatwiej się zakochują to jedno.
    Ja bym to rozwinął.
    Starowicza zdaniem aż połowa facetów ma MiL (zespół madonny i ladacznicy) i kiedyś przecież wałkowaliśmy to na okrągło w kolejnych wątkach babek z problemami.
    Zakochują się w księżniczkach ale platonicznie wielbią, bo je szanują, natomiast ruchają te wyuzdane których nie szanują i którymi pomiatają i w których nie są zakochani, czy fantazują o nich przy porno i masturbacji jedynie.
    Smutne ale nie ma sie co na to obrażać.
  • zyg_zyg_zyg 07.06.16, 20:17
    >Zakochują się w księżniczkach ale platonicznie wielbią, bo je szanują, natomiast ruchają te >wyuzdane których nie szanują i którymi pomiatają i w których nie są zakochani, czy fantazują o nich >przy porno i masturbacji jedynie.

    A z kim się żenią? Bo żona Proteinowego to ani madonna, ani ladacznica.
  • zawle 07.06.16, 20:18
    Może dlatego się z nią ożenił:))

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • urquhart 07.06.16, 20:47
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A z kim się żenią? Bo żona Proteinowego to ani madonna, ani ladacznica.

    No właśnie. Z mojego punktu widzenia nie rozumiem dlaczego sceptycznie postawił niej kreskę, rozczula się nad nią i nad sobą z jedne strony ale nie chce odejść, z drugiej nie chce przejąc kontroli i ożywić czy reanimować relację erotyczną pary.
  • kag73 07.06.16, 20:55
    "No właśnie. Z mojego punktu widzenia nie rozumiem dlaczego sceptycznie postawił niej kreskę, rozczula się nad nią i nad sobą z jedne strony ale nie chce odejść, z drugiej nie chce przejąc kontroli i ożywić czy reanimować relację erotyczną pary."

    On zwyczajnie opisuje swoje zycie i to co czuje. Nie moze? Moze. Klawiatura jest cierpliwa, ludziska na forum tez ;) Niektorzy chca sie po prostu wygadac, zmieniac nic nie chca.
  • kag73 07.06.16, 20:55
    > A z kim się żenią? Bo żona Proteinowego to ani madonna, ani ladacznica.

    On jest zwyczajnie w tej drugiej polowie ogolu mezczyzn:)
  • ninek04 07.06.16, 21:21
    urquhart napisał
    >No właśnie. Z mojego punktu widzenia nie rozumiem dlaczego sceptycznie postawił niej kreskę, rozczula się nad nią i nad sobą z jedne strony ale nie chce odejść, z drugiej nie chce przejąc kontroli i ożywić czy reanimować relację erotyczną pary.<

    Bo czasem wszelkie próby reanimacji schodzą na manowce. No trupa ciężko przywrócić do życia, skoro wszelkie czynności ustały i trup kwalifikuje się do pogrzebania. Oj, Urqu, co ma przejęcie kontroli do braku chęci, albo wręcz niechęci-jak jest niechęć, to nie ma co już ożywiać,ani reanimować. Lepiej pozwolić odejść, w spokoju ;)
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 14:41
    hello-kitty2 napisała:

    >
    > Nie mam racji?
    >

    Masz racje. Stad wykręcam zdania Andzi tak zeby mi pasowało. Jej nie ubędzie, ja mam fajniejsze zycie.
  • zyg_zyg_zyg 07.06.16, 14:55
    A mnie się wydaje, że Proteinowy zaczął już od żony swoje dążenie do wypłaszczania życia. I że wybrał ją przede wszystkim, żeby nie bolało, żeby ognia nie było za dużo, bo ogień parzy, żeby jej ewentualne odejście nie wytworzyło pustki nie do wypełnienia. Bezpiecznie, asekurancko, żeby za bardzo nie zależało. I wydaje mi się, że duże bardzo znaczenie - wpływ na wszystko - ma ta jego poprzednia relacja, o której kiedyś coś mu się tam wymsknęło, ale więcej nie chce pisać.
  • hello-kitty2 07.06.16, 15:15
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A mnie się wydaje, że Proteinowy zaczął już od żony swoje dążenie do wypłaszcza
    > nia życia. I że wybrał ją przede wszystkim, żeby nie bolało, żeby ognia nie był
    > o za dużo, bo ogień parzy, żeby jej ewentualne odejście nie wytworzyło pustki n
    > ie do wypełnienia. Bezpiecznie, asekurancko, żeby za bardzo nie zależało. I wyd
    > aje mi się, że duże bardzo znaczenie - wpływ na wszystko - ma ta jego poprzedni
    > a relacja, o której kiedyś coś mu się tam wymsknęło, ale więcej nie chce pisać
    > .

    Ooo a przypomniesz co sie wymsknelo? (co mu sie wymsnelo publicznie to nasze! ;-) On tu teraz zaciemnia nam obraz analizy przypadku tymi tabunami bab co przelecial, no non stop to doklada w co drugim poscie jakby chcial zakopac te istotniejsze informacje. Czuj czuj czuwaj siostro! ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zyg_zyg_zyg 07.06.16, 15:50
    Czekaj, Kicia, muszę zaktualizować dane. Przeoczyłam to beznadziejne platoniczne zakochanie :-)
  • wont2 07.06.16, 18:30
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Zauwaz, że ostateczne Proteinowy napisał że dasie. Dasie aaaalllleeee, no
    > nie.w
    > > iem, właściwe co.z tego ;-) Bliżej nie.wiadomo o co mu chodzi. Pozrzędzi
    > c sobi
    > > e musi.
    >
    > Pomoge: da sie ale sie nie oplaca. Proteinowy to uczciwy chlop i na tym etapie
    > zycia zdaje sobie sprawe, ze kazda inna nawet wymarzona, kochajaca i dobrze rzn
    > aca sie kobieta bedzie chciala od niego w ostatecznym rozrachunku dokladnie teg
    > o samego, co chce od niego jego zona. Wiec nie oplaca mu sie wlazic jeszcze raz
    > do tej samej rzeki, budowac zwiazek, rodzine, dom, zaczynajac oczywiscie od zb
    > urzenia starego. Nie oplaca sie.
    >
    > Nie mam racji?
    -------
    A proteinowy nie może po prostu odejść i zacząć żyć dla siebie? On musi koniecznie odejść do jakiejś innej laski? Nie pamiętam szczegółów, może się mylę, ale odniosłem wrażenie, że kiedyś, proteinowy, jak się realizował w jakimś projekcie w kraju, z kolegami, to był spełniony i chyba szczęśliwy. Rzucił tym wszystkim, żeby robić za Kunta Kinte i przynosić obu szefom - temu w pracy i temu w domu - zebraną w pocie czoła bawełnę. Zatem, zamiast rozpatrywać, że jedyną rzeczą jaką miałby niby zmienić proteinowy, jest kobieta (co jest, przyznaję, idiotycznym pomysłem, bo to przecież nie ta poczciwa kobieta jest winowajcą, źródłem problemu, tylko ofiarą), zastanowić się nad zmianą życia. Można się oczywiście dalej oszukiwać i marnować resztę krótkiego życia, ale w przypadku ludzi ponadprzeciętnie inteligentnych i ponadprzeciętnie wrażliwych, takie samooszukiwanie się kończy się często alkoholizmem, deprechą, road rage'em czy skokiem z krzesełka na zadzierzgniętej na krtani linie :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.06.16, 18:39
    tak mu mów Wont..jak sabatowi tak gadaliśmy to żona dała. Może i proteinowemu się poszczęści;)

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • wont2 07.06.16, 18:50
    zawle napisała:

    > tak mu mów Wont..jak sabatowi tak gadaliśmy to żona dała. Może i proteinowemu s
    > ię poszczęści;)
    ---
    A ja sabatowi wierzę i rozumiem go. Nie każdy jest tak bohaterski jak ty, bez ironii. Wydaje mi się, że sytuacja materialna proteinowego i jego poziom życia po ewentualnym rozwodzie byłby inny niż w przypadku sabata i, kiedyś, ciebie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.06.16, 19:06
    Czyli że on powinien a sabatowi zostanie odpuszczone?

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • hello-kitty2 07.06.16, 19:24
    "Czyli że on powinien a sabatowi zostanie odpuszczone?"

    Moze sie tak nie rozpedzajcie. Dzisiaj na ten przyklad ojciec kolezanki z klasy mojego syna odbral sobie zycie swiezo po rozwodzie. Zostawil 2 dzieci 9 i 5 lat, jakos tak.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 07.06.16, 19:26
    "Moze sie tak nie rozpedzajcie. Dzisiaj na ten przyklad ojciec kolezanki z klasy mojego syna odbral sobie zycie swiezo po rozwodzie. Zostawil 2 dzieci 9 i 5 lat, jakos tak."

    No, bo rozwodu chciala ONA a nie on!
  • zawle 07.06.16, 19:26
    no i?

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • wont2 07.06.16, 19:25
    zawle napisała:

    > Czyli że on powinien a sabatowi zostanie odpuszczone?
    ------
    Nikt nic nie powinien ani nikt nikomu nic nie odpuszcza, bo nie ma czego odpuszczać. Są tylko wybory. W tym wypadku - chujowe, trochę bardziej chujowe i jeszcze bardziej chujowe.

    Jak sabat będzie zarabiać te 3 kafle miesięcznie na rękę coby móc zapłacić alimenty, wynająć jakiś pokój i mieć na chleb i będzie znajdować jakieś inne argumenty to wtedy będziemy dyskutować na temat zasadności tych innych argumentów.

    Swoją drogą, jeśli towarzystwo żony nie jest sabatowi niemiłe, nie odczuwa żalu, nieszczęścia i nic nie ściska mu krtani a jedynym problemem jest tylko to, że żona hm... nie daje po prostu, ale jest sympatia i wzajemny szacunek, to ja, gdyby nie było na horyzoncie jakieś innej dupy, w której bym się zakochał, to nawet jakby mnie było stać - zamiast odchodzić fizycznie, co oznaczałoby niechybną pauperyzację, odszedłbym mentalnie. Żyłbym sobie jak kawaler, chodził na imprezy, nie wracał na noc do domu, miewał kochanki, no po prostu cieszyłbym się życiem. I dzieci bym widział codziennie a nie raz na dwa tygodnie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 07.06.16, 19:31
    wont2 napisał:

    > Swoją drogą, jeśli towarzystwo żony nie jest sabatowi niemiłe, nie odczuwa żalu
    > , nieszczęścia i nic nie ściska mu krtani a jedynym problemem jest tylko to, że
    > żona hm... nie daje po prostu, ale jest sympatia i wzajemny szacunek, to ja, g
    > dyby nie było na horyzoncie jakieś innej dupy, w której bym się zakochał, to na
    > wet jakby mnie było stać - zamiast odchodzić fizycznie, co oznaczałoby niechybn
    > ą pauperyzację, odszedłbym mentalnie. Żyłbym sobie jak kawaler, chodził na impr
    > ezy, nie wracał na noc do domu, miewał kochanki, no po prostu cieszyłbym się ży
    > ciem. I dzieci bym widział codziennie a nie raz na dwa tygodnie.

    O o o i powoli dochodzimy do postawy Morrisona, jak latwo zrozumiec drugiego czlowieka, brawo! ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.06.16, 19:33
    a jak odrzucisz kochanki, imprezy i niewracanie na noc...wypisz wymaluj proteinowy. :)

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • hello-kitty2 07.06.16, 19:38
    Kiedys nie rozumialam dlaczego mezczyzni odchodza do innej kobiety (jesli odchodza), wydawalo mi sie to takie niskie, a teraz rozumiem bardzo dobrze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.06.16, 19:40
    to jeszcze nazwij tą przyczynę Kitka.

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • hello-kitty2 07.06.16, 20:15
    zawle napisała:

    > to jeszcze nazwij tą przyczynę Kitka.

    Juz nazwalam na przykladzie Proteinowego, a mianowicie: mezczyzna potrzebuje kobiety do zycia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.06.16, 20:17
    Na serio tak myślisz? Że ktoś komuś może być potrzebny do życia? To oni jacyś niepełni, ułomni są czy jak?

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • hello-kitty2 07.06.16, 20:29
    zawle napisała:

    > Na serio tak myślisz? Że ktoś komuś może być potrzebny do życia? To oni jacyś n
    > iepełni, ułomni są czy jak?

    Do takiego dochodze wniosku w zyciu. I dalsza teoria ma jest taka: poniewaz ja dla przykladu takiej potrzeby nie odczuwam, to jest to podstawowym powodem dlaczego nie potrafie stworzyc dlugoterminowego, satysfakcjonujacego zwiazku, czytaj de facto nie jest mi potrzebny. Czyli to nie oni sa ulomi tylko np ja. W tej chwili w moich rozwazaniech nad zwiazkami jestem w punkcie, w ktorym postrzegam potrzebowanie drugiej osoby do zycia za piekne.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.06.16, 20:33
    Do jakiej innej potrzeby byś tą porównała? Nic pięknego mi do głowy nie przychodzi...

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • urquhart 07.06.16, 20:38
    > Do takiego dochodze wniosku w zyciu. I dalsza teoria ma jest taka: poniewaz ja
    > dla przykladu takiej potrzeby nie odczuwam, to jest to podstawowym powodem dlac
    > zego nie potrafie stworzyc dlugoterminowego, satysfakcjonujacego zwiazku, czyta
    > j de facto nie jest mi potrzebny. Czyli to nie oni sa ulomi tylko np ja. W tej
    > chwili w moich rozwazaniech nad zwiazkami jestem w punkcie, w ktorym postrzegam
    > potrzebowanie drugiej osoby do zycia za piekne.

    Funkcjonalnie jesteś w związku który relacje wsparcia i bezpieczeństwa na podstawowym poziomie zapewnia wiec wygłodniała żeby lecieć na byle co nie jesteś.
    Podświadomie zaś masz zakodowany destrukcyjny obraz związku rodziców który cię odrzuca.
    No to jesteś gdzie jesteś.
  • zawle 07.06.16, 20:55
    urgusiu...to ja też poproszę o diagnozę..na serio...to jak psychotest:))

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • urquhart 07.06.16, 21:04
    zawle napisała:

    > urgusiu...to ja też poproszę o diagnozę..na serio...to jak psychotest:))

    Lubisz być protekcjonalna a faceci tego nie znoszą?

    :)
  • zawle 07.06.16, 21:07
    Trafiłeś w sedno...z tym że nie znoszą zazwyczaj ci co dostali kosza, pozostali dają radę:))

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • kag73 07.06.16, 20:45
    "I dalsza teoria ma jest taka: poniewaz ja dla przykladu takiej potrzeby nie odczuwam, to jest to podstawowym powodem dlaczego nie potrafie stworzyc dlugoterminowego, satysfakcjonujacego zwiazku, czytaj de facto nie jest mi potrzebny. Czyli to nie oni sa ulomi tylko np ja. W tej chwili w moich rozwazaniech nad zwiazkami jestem w punkcie, w ktorym postrzegam potrzebowanie drugiej osoby do zycia za piekne."

    Szczerze, to nie wiem jak maja inni, ale o sobie pisze: to nie jest tak, ze nagle postanowilam stworzyc zwiazek, o, bo kogos potrzebuje. Tylko pojawil sie na mojej drodze ktos i wyszedl z tego zwiazek. A wyszedl dlatego, ze sie pojawily uczucia, emocje, seks, chec bycia ze soba, wylacznosc seksualna, wiec jak nazywac taka pare ludzi? A jak jeszcze dojda do tego wspolne plany i marzenia, bo dwom ze soba dobrze milo i przyjemnie? No to sie robi zwiazek. To jest scisle polaczone z konkretna osoba, bo zwiazek dla zwiazku, dla mnie nie ma sensu, ale z ta konkretna osoba to juz owszem. Natomiast jezeli takiej osoby nie ma, to ja zwiazku nie chce i nie potrzebuje. Jezeli to chce z kims byc a nie bo potrzebuje z kims byc. Albo moze ta potrzeba jest potrzeba serca, bo mi ono do niego puka, wiec chce miec go blisko.
    Niemniej nie wykluczam, ze sa ludzie, ktorzy wola byc sami albo zyc sami, nie wiazac sie, nie mieszkac z nikim, ale co jak sie zakochaja z wzajemnoscia?I jak zaczna ze soba chadzac do lozka? I juz z nikim innym? I co jezeli pojawi sie miedzy nimi inymnosc i poufalos, zaufanie? Co wtedy? Jak nazwac takich dwoch?
  • ninek04 07.06.16, 21:02
    hello - kitty 2 napisała
    >: poniewaz ja dla przykladu takiej potrzeby nie odczuwam, to jest to podstawowym powodem dlaczego nie potrafie stworzyc dlugoterminowego, satysfakcjonujacego zwiazku, czytaj de facto nie jest mi potrzebny. Czyli to nie oni sa ulomi tylko np ja. <

    Też uważam, że nie nie jestem w stanie stworzyć związku w pełnym tego słowa znaczeniu. Co więcej, nie widzę takiej potrzeby. Tylko to trochę niepoważnie brzmi, skoro jest się w środku cyklonu i trzeba zobowiązanie przyjąć na bary jeszcze dobre kilka lat.
  • proteinowy.na.chwile 07.06.16, 20:47
    zawle napisała:

    > a jak odrzucisz kochanki, imprezy i niewracanie na noc...wypisz wymaluj protein
    > owy. :)
    >

    O wypraszam sobie, ostatnio spilem sie z Polakami wódką, wdałem w dywagacje o żydowskich machinacjach, porzygałem jak pies i zasnąłem bez czucia. Bym zamienił miejscami dwa ostatnie elementy szampańskiej zabawy - i by było zupełnie nieziemsko!
  • hello-kitty2 07.06.16, 21:03
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > O wypraszam sobie, ostatnio spilem sie z Polakami wódką, wdałem w dywagacje o ż
    > ydowskich machinacjach, porzygałem jak pies i zasnąłem bez czucia. Bym zamienił
    > miejscami dwa ostatnie elementy szampańskiej zabawy - i by było zupełnie niez
    > iemsko!

    Dobrze ze Cie nikt nie wydymal po pijaku i nie ukradl Ci portfela ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.06.16, 21:05
    Ja zrozumiałem że chciałby rzygać bez czucia i zasnąć jak pies. Nic i żadnym pragnieniu seksu nie było:))

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • wont2 07.06.16, 21:21
    proteinowy.na.chwile napisał(a):

    > O wypraszam sobie, ostatnio spilem sie z Polakami wódką, wdałem w dywagacje o ż
    > ydowskich machinacjach, porzygałem jak pies i zasnąłem bez czucia. Bym zamienił
    > miejscami dwa ostatnie elementy szampańskiej zabawy - i by było zupełnie niez
    > iemsko!
    ------
    Zasnąć bez czucia i porzygać się jak pies? To niebezpieczne. Bon Scott. Jakby się najpierw porzygał jak pies a dopiero potem zasnął bez czucia, to może AC/DC kojarzyłoby nam się z czymś więcej niż łeee łeeee łeeeeeeee Briana Johnsona.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 07.06.16, 19:45
    hello-kitty2 napisała:

    > O o o i powoli dochodzimy do postawy Morrisona, jak latwo zrozumiec drugiego cz
    > lowieka, brawo! ;)
    -----
    Nie do końca, moja droga. Bo ja tutaj skupiam się w swoich rozważaniach na kwestiach finansowych. Ważę czy lepiej być nagim i bez konia ale w ostrogach czy też może zostawić sobie przyodziewek. Morrison, z tego jakie odniosłem wrażenie, ma całe ranczo :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 07.06.16, 20:20
    wont2 napisał:

    > Nie do końca, moja droga. Bo ja tutaj skupiam się w swoich rozważaniach na kwes
    > tiach finansowych. Ważę czy lepiej być nagim i bez konia ale w ostrogach czy te
    > ż może zostawić sobie przyodziewek. Morrison, z tego jakie odniosłem wrażenie,
    > ma całe ranczo :)

    Wlacza mi sie error z sortu 'item is not found in inventory' czytaj przyklad o ostrogach, przyodzinku i ranczu z poza widelek dostepnych przykladow => nie rozumiem co chcesz powiedziec ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 07.06.16, 20:59
    hello-kitty2 napisała:

    > Wlacza mi sie error z sortu 'item is not found in inventory' czytaj przyklad o
    > ostrogach, przyodzinku i ranczu z poza widelek dostepnych przykladow => nie
    > rozumiem co chcesz powiedziec ;)
    ----
    Jest takie powiedzenie - boso ale w ostrogach. W największym skrócie - chodzi o to, że jak przychodzi bieda to możesz sprzedać albo buty albo ostrogi. Są ludzie, którzy sprzedają ostrogi, no bo skoro już nie mają konia, to buty im się przydadzą, a same ostrogi, bez konia i tym bardziej bez butów, są nieprzydatne. Ale są też ludzie, którzy oddadzą wszystko ale ostrogi sobie zostawią. Dlaczego? Czy dlatego, że żyją dniem wczorajszym i to jest jedyne co łączy ich z dumną przeszłością? Czy dlatego, że dzięki posiadaniu ostróg, których inni nie posiadają, rekompensują sobie brak butów i konia? Nie. Wbrew pozorom nie. Oni w nocy, jak wszyscy domownicy śpią, po cichutku wyjmują odziedziczone po przodkach ostrogi, nakładają na bose stopy, odpalają jakiś filmik jeździecki na youtubie i galopują. Możesz to nazywać defetyzmem, eskapizmem czy jakimkolwiek innym słowem, które znasz. Sens jest taki, że łatwiej się decyduje o swoim życiu, jak masz ranczo - z dziesiątkami koni, butów, ostróg, a trudniej jak musisz wybierać czy zostawiasz sobie buty czy ostrogi.

    ----
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.06.16, 21:03
    Boże ..jakie ty smutne historie piszesz. Ostrogi się zostawia bo wie się że buty i koń to rzecz nabyta i za chwilę los się odwróci a prawdziwego kowboja poznasz po steranych ostrogach;) A ci od ranczo...niektórzy cwelki noszą. Ostrogi nowe i nieużywane mają. Pewnych rzeczy nie nadrobisz kasą.

    --
    Z całek pamiętam tylko nazwę, fantastyki nie czytałam od lat, ruchać się lubię dalej. Biologia góra ;-)- tak rzekła aandzia.
  • hello-kitty2 07.06.16, 21:09
    wont2 napisał:

    Sens jest taki, że łatwiej się decyduje o swoim życiu, jak masz r
    > anczo - z dziesiątkami koni, butów, ostróg, a trudniej jak musisz wybierać czy
    > zostawiasz sobie buty czy ostrogi.

    Dzieki za wytlumaczenie. Niemniej Morrison i Proteinowy to ta sama klasa decyzyjna ekonomicznie rzecz biorac (na moje oko).

    ----
    > "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prosty
    > tutka." - Charlie Harper


    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)