Dodaj do ulubionych

Sabatowa twórczość

02.11.16, 03:00
Widzę, że Sabat ostatnio wrzuca w swoją stopkę linki do swoich nowych utworów. Utwory te są komentowane mniej lub bardziej wewnątrz jakichś wątków, dotyczących zupełnie czegoś innego. Nie chce mi się wszystkiego czytać, ale też nie chcę się pogubić, śledząc postępy w doskonaleniu warsztatu literackiego. Stwierdziłem więc, że warto założyć wątek, w którym można by komentować tę radosną twórczość. Mam nadzieję, że Sabat się nie pogniewa i nie zamknie w sobie.
Na początek napiszę, że bajkę o królewnie blondynie czyta się fajnie.
Edytor zaawansowany
  • sabat3 02.11.16, 08:25
    bcde napisał:

    > Stwierdziłe
    > m więc, że warto założyć wątek, w którym można by komentować tę radosną twórczo
    > ść. Mam nadzieję, że Sabat się nie pogniewa i nie zamknie w sobie.
    > Na początek napiszę, że bajkę o królewnie blondynie czyta się

    Spoko, bez obaw, juz nie bede ;)
    Potrzebowalem feedbacku i dostalem go, co uwazam za bezcenne doswiadczenie. Dziekuje wam. Inaczej pewnie przez nastepne 2-3 lata bym sie bujal, piszac o aksamitnej czerni nocy wciagajacej furczace harce kocich futer ;)
    Na ten moment wystarczy, i tak naduzylem waszej cierpliwosci.
    Wiem takze nad czym musze pracowac dzisiaj najbardziej - interpunkcja, szyk zdania, rytm. Unikanie zbyt "wyszukanych" konstrukcji jezykowych, ktore w sposob niezamierzony budza smiesznosc.
    Zauwazylem, ze ksiazki, ktore mnie samego nudza sa zespolami dlugich, zlozonych zdan. Najbardziej porywajace przypominaja alfabet Morse'a - kilka krotkich zdan i jedno, dwa dlugie, z szerszym opisem.
    U mnie wciaz brak zroznicowania tego swoistego rytmu i kolubryniaste przegadanie sprawy. Humor moze to jakos rownowazyc, ale przy podejsciach do spraw powazniejszych sam bym na miejscu czytelnika poprosil o kubel na wymiociny ;)
    Jeszcze raz dzieki.
  • bcde 02.11.16, 11:32
    >Na ten moment wystarczy, i tak naduzylem waszej cierpliwosci.

    No i się zamknąłeś w sobie :(
  • sabat3 02.11.16, 11:55
    bcde napisał:
    > No i się zamknąłeś w sobie :(

    Wrecz przeciwnie :)
  • blondynka.2801 01.05.17, 19:50
    Chętnie pogadałabym nt. Twoich opowiadań, zwłaszcza tych dwóch:

    sabat77.wordpress.com/2017/02/21/manu-ri/
    Ooooo, to drugie, a raczej pierwsze, chronologicznie rzecz biorąc, chyba zniknęło, nie mogę go znaleźć.

    Ciekawi mnie, jaka jest w nich proporcja pomiędzy fantazją literacką, Twoimi własnymi doświadczeniami, a doświadczeniami chamskich, bo niedyskretnych debili, o których dzisiaj rozmawialiśmy w innym wątku, sprzedanymi przy męskiej wódce w ramach "samopomocy chłopskiej".
  • sabat3 01.05.17, 20:10
    blondynka.2801 napisała:
    > Ooooo, to drugie, a raczej pierwsze, chronologicznie rzecz biorąc, chyba zniknę
    > ło, nie mogę go znaleźć.

    "Ucieczka"?

    > Ciekawi mnie, jaka jest w nich proporcja pomiędzy fantazją literacką, Twoimi wł
    > asnymi doświadczeniami, a doświadczeniami chamskich, bo niedyskretnych debili,
    > o których dzisiaj rozmawialiśmy w innym wątku, sprzedanymi przy męskiej wódce w
    > ramach "samopomocy chłopskiej".

    90% to fantazja. Scislej - obrazy budowane na moich emocjach, przemysleniach, obserwacjach. Nie odwoluje sie do realnych zdarzen. Najczesciej mam jakas mysl przewodnia, krotki zbior scen, reszta wychodzi w praniu. Tutaj jestem do tylu w stosunku do pisarzy, oni chyba maja silniej zbudowana strukture utworu przed rozpoczeciem pisania. Podchodza do rzeczy w sposob bardziej uporzadkowany. I glebiej wchodza w opis.
  • blondynka.2801 01.05.17, 20:19
    A te 10%? Zwierzenia samców?

    Nie pamiętam, czy "Ucieczka" - Marta, Wojtek i Ten Trzeci. Taki typowy inteligentny (cwany) debil, w rozumieniu jak w wątku obok. Nadzwyczaj wiarygodnie przedstawiony.
  • sabat3 01.05.17, 21:03
    blondynka.2801 napisała:
    > Nie pamiętam, czy "Ucieczka" - Marta, Wojtek i Ten Trzeci. Taki typowy intelig
    > entny (cwany) debil, w rozumieniu jak w wątku obok.

    Bartek.

    Nadzwyczaj wiarygodnie prze
    > dstawiony.

    Miło mi ;)
    To szczur. Potwor z Id. Zwierzeca, pozbawiona kregoslupa wola przetrwania. Czesto manifestuje sie w mezczyznach w sposob bardzo widoczny, przyznaje ;)
    To chyba wynik pewnego ubostwa srodkow, ktorymi jako plec operujemy.
    Owszem, "Bartek" to bardziej meski skrypt. Przynajmniej wedlug mnie.
  • blondynka.2801 01.05.17, 21:49
    sabat3 napisał:

    > Bartek.

    No widzisz, nawet nie zapamiętałam jego imienia. Nie był tego wart.

    >Zwierzeca, pozbawiona kregoslupa

    Brak zasad i podłość nie ma płci, choć- faktycznie - aż takie prostactwo jest raczej męskim skryptem.

    > wola przetrwania.

    Nieee. Jak to wy tutaj często rozważacie :-) podstawowa i fundamentalna zasada, którą rządzą się międzyludzkie relacje - wyścig kto kogo wyrucha, w znaczeniu znacznie szerszym niż tylko seksualne. Właśnie dlatego nie znoszę tego słowa. I nie zgadzam się z tą teorią.

    > To chyba wynik pewnego ubostwa srodkow, ktorymi jako plec operujemy.
    > Owszem, "Bartek" to bardziej meski skrypt. Przynajmniej wedlug mnie.

    A twierdziłeś w wątku obok, że debil to łatwy do rozpoznania "rubaszny wuj" w pakiecie z "morskimi opowieściami" i że nie masz doświadczenia.
    Kłamczuszek.
  • sabat3 01.05.17, 22:08
    Nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz. Chcesz wykazac, ze piszac te opowiadania bylem w jakis sposob niedyskretny?
  • marek.zak1 01.05.17, 22:14
    sabat3 napisał:

    > Nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz. Chcesz wykazac, ze piszac te opowiadania bylem w jakis sposob niedyskretny?
    ----------------------
    Dopóki nadajesz swoim bohaterom fikcyjne imiona, możesz nimi kierować jak tylko chcesz. W przypadku nadania im imion z reala, musisz mieć na to ich pisemną zgodę.
    U mnie zdarzyło się to raz, gdy mój bliski znajomy był bohaterem jednej z powieści. Chętnie się na to zgodził.
  • blondynka.2801 01.05.17, 22:25
    A z czego to wnosisz?
    Stworzyłeś archetypiczną postać abominacyjnego, choć zadającego sobie dużo trudu, żeby to maskować "debila", który nijak nie jest "rubasznym wujem", łatwym do rozpoznania zgodnie z Twoją teorią.
    Może powinnam była po "kłamczuszku" przymrużyć oko ;-)
    Nie pamiętam, czy w opowiadaniu to było, ale z łatwością mogę sobie wyobrazić bohatera, rozwijającego obleśny seksualny pawi ogon na piwku z kolegami. Myślę, że Ty też możesz go sobie tak wyobrazić.

    Ale.. Zaintrygowało mnie Twoje pytanie, więc - byłeś niedyskretny? W tym opowiadaniu?
  • sabat3 01.05.17, 22:42
    blondynka.2801 napisała:

    > A z czego to wnosisz?
    > Stworzyłeś archetypiczną postać abominacyjnego, choć zadającego sobie dużo trud
    > u, żeby to maskować "debila", który nijak nie jest "rubasznym wujem", łatwym do
    > rozpoznania zgodnie z Twoją teorią.
    > Może powinnam była po "kłamczuszku" przymrużyć oko ;-)
    > Nie pamiętam, czy w opowiadaniu to było, ale z łatwością mogę sobie wyobrazić b
    > ohatera, rozwijającego obleśny seksualny pawi ogon na piwku z kolegami. Myślę,
    > że Ty też możesz go sobie tak wyobrazić.

    Bezdyskusyjnie :)

    > Ale.. Zaintrygowało mnie Twoje pytanie, więc - byłeś niedyskretny? W tym opowia
    > daniu?

    Łatwo odpowiedzieć. Opowiadanie jest niewiarygodne w warstwie treściowej. Laska musiałaby cierpieć na poważną demencję, by nie zauważyć tak dużego rozstrzału pomiędzy tym co gość prezentuje jako wyuczony tekst, a realnym potencjałem intelektualnym typka. Zatem wydaje się jasne, że coś takiego zwyczajnie nie mogłoby się wydarzyć.
    Natomiast wrzuciłem tam parę spostrzeżeń natury osobistej, które nie naruszają jednak cudzej prywatności. Jeśli jest tam jakaś niedyskrecja, to ma charakter emocjonalny - uzewnętrzniam swoje własne rozczarowania, lęki i obserwacje.
    Mam problem z męskością (tym razem nie mam na myśli hydrauliki ;), z akceptacją tego archetypu.
    Uważam, że mężczyzna jako konstrukt jest na wyjątkowo przegranej pozycji w wielu sferach. W szczególności w sferze emocjonalnej. Jak kiedyś ujął wieszcz "wiek męski, wiek klęski". Bardzo wiele się od panów oczekuje, sami panowie oczekują od siebie zbyt wiele.
  • blondynka.2801 01.05.17, 22:59
    sabat3 napisał:

    > Myślę,
    > > że Ty też możesz go sobie tak wyobrazić.
    >
    > Bezdyskusyjnie :)

    I to jest przykre.

    >Laska
    > musiałaby cierpieć na poważną demencję, by nie zauważyć tak dużego rozstrzału
    > pomiędzy tym co gość prezentuje jako wyuczony tekst, a realnym potencjałem inte
    > lektualnym typka. Zatem wydaje się jasne, że coś takiego zwyczajnie nie mogłoby
    > się wydarzyć.

    Niekoniecznie :-)
    Nie każda spekuluje.

    >Mam problem z męskością (tym razem nie mam na myśli hydrauliki ;), z akceptacją
    > tego archetypu.

    Jakiego archetypu???
    Bartek to archetyp "debila", nie mężczyzny. On z męskością nie ma nic wspólnego.

    >Bardzo wiele się od panów oczekuje, sami panowie oczekują
    > od siebie zbyt wiele.

    Taaaak, od kobiet się nie wymaga.
    A może to po prostu naturalna konsekwencja tej Waszej (i nie tylko Waszej, to "trynd" dość powszechny) tutejszej mantry - wyruchać, zanim mnie wyruchają.
    Nie każdy potrafi, a z tych, którzy potrafią, nie każdy ma na to ochotę.
    I dopiero wtedy jest mężczyzną. Z jajami :-)
  • wont2 02.05.17, 07:24
    blondynka.2801 napisała:

    > A może to po prostu naturalna konsekwencja tej Waszej (i nie tylko Waszej, to "
    > trynd" dość powszechny) tutejszej mantry - wyruchać, zanim mnie wyruchają.
    > Nie każdy potrafi, a z tych, którzy potrafią, nie każdy ma na to ochotę.
    > I dopiero wtedy jest mężczyzną. Z jajami :-)
    ------
    Przesadzasz. "Wyruchac zanim mnie wyruchaja" to nie jest zadna tutejsza mantra. Tylko kitty cos takiego napisala, ale to pewnie po kokainie bo alkoholu juz nie pije. Zreszta, sformulowanie jest dalece niejednoznaczne i w sumie nie wiadomo co autor mial na mysli. Co kryje sie pod "wyruchac"? Doprowadzic do seksu? Oszukac? Jesli to pierwsze to jest to bardzo degradujace kobieca seksualnosc, bo sugeruje w kontekscie calego zdania, ze kobiety handluja dupa i wyruchawszy bez szeroko rozumianego "zaplacenia" za przywilej zamoczenia pozbawilismy jakas biedaczke mozliwosci zdyskontowania obietnicy dania dupy. Jesli to drugie - czyli oszukac - to chyba nikt kiedykolwiek nie postulowal tutaj oszukiwania kogokolwiek (z wyjatkiem stukania sie na boku gdy ma sie niedajacych malzonkow a zyciowe realia nie pozwalaja na rozstanie).

    Poza tym wydaje mi sie, ze ma kolezanka jakas zadre z przeszlosci. Ktos zbajerowal, przelecial i rozpowiedzial? Jesli tak to szczere wyrazy wspolczucia ale nie ma chyba sensu pomstowac na caly rod meski z powodu tego, ze dalo sie przetrzepac dupsko jakiemus fircykowi w zalotach. Otrzepac sie i rozsadniej dobierac absztyfikantow na przyszlosc :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 02.05.17, 07:36
    > o co autor mial na mysli. Co kryje sie pod "wyruchac"? Doprowadzic do seksu? Os
    > zukac? Jesli to pierwsze to jest to bardzo degradujace kobieca seksualnosc, bo
    > sugeruje w kontekscie calego zdania, ze kobiety handluja dupa i wyruchawszy bez
    > szeroko rozumianego "zaplacenia

    Aż sprawdziłem w słowniku slangu:
    Wyruchać
    1. Uprawiać sex, bez zaangażowania emocjonalnego.
    2. Oszukać.

    Czyli sens rozumienia "wydymać" nawiazuje to do tego że kobiety wymieniają seks na zaangażowanie emocjonalne i zaangażowanie.

    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • wont2 02.05.17, 07:52
    urquhart napisał:

    > Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie c
    > hcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowanie
    > m, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepi
    > ej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
    ------
    No właśnie. "Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo". Kluczowe jest słowo "skoro". Nie widzisz sprzeczności w swoim pomstowaniu na "naturę" kobiety, która każe im dawać dupska w zamian za coś (miłość, zaangażowanie, uczucia, szacunek, pieniądze) z jednoczesną krytyką emancypacji kobiet, której jednym z błogosławionych skutków jest to, że w końcu zaczynają dawać dupska za darmo, dla samej związanej z tym przyjemności? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 02.05.17, 08:04
    > oro". Nie widzisz sprzeczności w swoim pomstowaniu na "naturę" kobiety, która k
    > aże im dawać dupska w zamian za coś (miłość, zaangażowanie, uczucia, szacunek,
    > pieniądze) z jednoczesną krytyką emancypacji kobiet, której jednym z błogosławi
    > onych skutków jest to, że w końcu zaczynają dawać dupska za darmo, dla samej zw
    > iązanej z tym przyjemności? :)

    Sprzeczność jest pozorna. Emancypacje głoszą kobiety o meskim mózgu, zajrzyj do badań aktywistki femi rekrutują się z tych nielicznych 10% i nie reprezentują one interesu kobiet i oczekiwań jako grupy, mainstreamu estrogenowych kobiecych kobiet, który jest inny i o którym pisze Wojcieszke.
    Oczywiście mainstream kupuje obietnice nowych przywilejów ale bez nowej odpowiedzialności i utraty dotychczasowych korzyści i przywilejów :)
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • wont2 02.05.17, 08:11
    urquhart napisał:

    > Sprzeczność jest pozorna. Emancypacje głoszą kobiety o meskim mózgu, zajrzyj do
    > badań aktywistki femi rekrutują się z tych nielicznych 10% i nie reprezentują
    > one interesu kobiet i oczekiwań jako grupy, mainstreamu estrogenowych kobiecych
    > kobiet, który jest inny i o którym pisze Wojcieszke.
    > Oczywiście mainstream kupuje obietnice nowych przywilejów ale bez nowej odpowie
    > dzialności i utraty dotychczasowych korzyści i przywilejów :)
    -------
    Czyli, że jakby dać to "równouprawnienie" tylko tym z męskim mózgiem to byłbyś za? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 02.05.17, 08:21
    wont2 napisał:
    > No właśnie. "Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo". Kluczowe jest słowo "sk
    > oro". Nie widzisz sprzeczności w swoim pomstowaniu na "naturę" kobiety, która k
    > aże im dawać dupska w zamian za coś (miłość, zaangażowanie, uczucia, szacunek,
    > pieniądze) z jednoczesną krytyką emancypacji kobiet, której jednym z błogosławi
    > onych skutków jest to, że w końcu zaczynają dawać dupska za darmo, dla samej zw
    > iązanej z tym przyjemności? :)

    "Za darmo" w tym sensie, ze nie trzeba literalnie siegnac do portfela po banknoty i wsadzic je w cipe, z odglosem kasowanego biletu - to tak.
    Natomiast "za darmo" w sensie pozycia czysto sportowego, za ktorym nie idzie podziw, intymnosc, bliskosc - to chyba nie.
    I duza czesc mezczyzn tez nie pragnie seksu odartego z emocji. Erotyka to wszak gra zmyslow, nie tylko ruszanie tylkiem.
  • urquhart 02.05.17, 08:24
    > I duza czesc mezczyzn tez nie pragnie seksu odartego z emocji. Erotyka to wszak
    > gra zmyslow, nie tylko ruszanie tylkiem.

    Im wiekszy wpływ estrogenów tym wieksza wrażliwość i cenniejsza bliskość i wsparcie zaangazowanie emocjonalne. Oczywiście że każdy ma obie strony natury i tylko różne proporcje męskich i żeńskich neuroprzekaźników.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • sabat3 02.05.17, 08:42
    urquhart napisał:
    > Im wiekszy wpływ estrogenów tym wieksza wrażliwość i cenniejsza bliskość i wspa
    > rcie zaangazowanie emocjonalne. Oczywiście że każdy ma obie strony natury i tyl
    > ko różne proporcje męskich i żeńskich neuroprzekaźników.


    Gdybys mial racje, to swiat jest poukladany sprawiedliwie i mescy mezczyzni maja fun ruchajac dziwki, kobiece kobiety ciesza sie, ze panowie im nie truja dupy przy ulubionym wychowywaniu dzieci i tylko freaki sa nieszczesliwe - kobiecy mezczyzni i meskie kobiety ;p
  • zawle 02.05.17, 09:44
    sabat3 napisał:
    > Gdybys mial racje, to swiat jest poukladany sprawiedliwie i mescy mezczyzni maj
    > a fun ruchajac dziwki, kobiece kobiety ciesza sie, ze panowie im nie truja dupy
    > przy ulubionym wychowywaniu dzieci i tylko freaki sa nieszczesliwe - kobiecy m
    > ezczyzni i meskie kobiety ;p

    Dziwki też coś dostają za seks:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 02.05.17, 08:51
    sabat3 napisał:

    > "Za darmo" w tym sensie, ze nie trzeba literalnie siegnac do portfela po bankno
    > ty i wsadzic je w cipe, z odglosem kasowanego biletu - to tak.
    > Natomiast "za darmo" w sensie pozycia czysto sportowego, za ktorym nie idzie po
    > dziw, intymnosc, bliskosc - to chyba nie.
    > I duza czesc mezczyzn tez nie pragnie seksu odartego z emocji. Erotyka to wszak
    > gra zmyslow, nie tylko ruszanie tylkiem.
    ------
    Ależ oczywiście, że chodzi o emocje a nie li tylko mechaniczne ruszanie tyłkiem, które jest dobre chyba tylko na dolegliwości dolnej partii kręgosłupa. Różnica polega na oczekiwaniach. Jedne poznają fajnego faceta i zakładają mu chustkę krzycząc "mój ci on", a drugie się bzykają, bo lubią, bez zakładania a priori scenariusza powstawania podstawowej komórki społecznej i tysiąca plus z programu pięćset plus. Tych drugich jest zakurwisty deficyt i dlatego nie rozumiem skąd się bierze ta niechęć wobec babskiej emancypacji, która przecież pozwala tym drugim żyć według swoich zasad, z korzyścią, na marginesie, dla nas, facetów.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 02.05.17, 09:03
    wont2 napisał:

    Różnic
    > a polega na oczekiwaniach. Jedne poznają fajnego faceta i zakładają mu chustkę /krzycząc "mój ci on", a drugie się bzykają, bo lubią, bez zakładania a priori scenariusza powstawania podstawowej komórki społecznej i tysiąca plus z programu pięćset plus.
    --------------------------
    A czy one Ci to mówią, czy tak myślisz? A jak mówią, to wiesz, że mówią prawdę, czy tylko Ty nie jesteś dl anich "big fish" o jakiej mówiła Kirsten Stewart w ,,Śmietance towarzyskiej"?
  • wont2 02.05.17, 09:06
    marek.zak1 napisał:

    > A czy one Ci to mówią, czy tak myślisz? A jak mówią, to wiesz, że mówią prawdę,
    > czy tylko Ty nie jesteś dl anich "big fish" o jakiej mówiła Kirsten Stewart w
    > ,,Śmietance towarzyskiej"?
    -----
    Jaki "big fish"? Marek, zejdź na ziemię. Big fish to ja mogę być w Laosie. Bo już nie w Tajlandii czy Kambodży :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 02.05.17, 09:16
    wont2 napisał:
    Big fish"? Marek, zejdź na ziemię. Big fish to ja mogę być w Laosie. Bo już nie w Tajlandii czy Kambodży :)
    ---------------
    Piszę właśnie, że nie jesteś, sorry. Mogą chcieć się kotłować for fun, ale gdy nadchodzi "big fish" strategia się zmienia.
  • wont2 02.05.17, 09:23
    marek.zak1 napisał:

    > Piszę właśnie, że nie jesteś, sorry. Mogą chcieć się kotłować for fun, ale gdy
    > nadchodzi "big fish" strategia się zmienia.
    -----
    Jasne :) Przeczytałem nieuważnie, sorki.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 02.05.17, 09:43
    wont2 napisał: Jedne poznają fajnego faceta i zakładają mu chustkę
    > krzycząc "mój ci on", a drugie się bzykają, bo lubią, bez zakładania a priori s
    > cenariusza powstawania podstawowej komórki społecznej i tysiąca plus z programu
    > pięćset plus. Tych drugich jest zakurwisty deficyt i dlatego nie rozumiem skąd
    > się bierze ta niechęć wobec babskiej emancypacji, która przecież pozwala tym d
    > rugim żyć według swoich zasad, z korzyścią, na marginesie, dla nas, facetów.

    Tych drugich jest tak mało, bo społecznie bardziej opłacalne jest zrezygnowanie z własnej seksualności- te sięgające po więcej dóbr mogą preferować cudzą ( mężczyzny).

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 02.05.17, 09:56
    zawle napisała:
    > Tych drugich jest tak mało, bo społecznie bardziej opłacalne jest zrezygnowanie z własnej seksualności- te sięgające po więcej dóbr mogą preferować cudzą ( mężczyzny).
    -----------------------
    Czyli jednak większość kotłuje się za kasę, jak jest dostępna?
  • hello-kitty2 04.05.17, 23:19
    wont2 napisał:

    > Ależ oczywiście, że chodzi o emocje a nie li tylko mechaniczne ruszanie tyłkiem
    > , które jest dobre chyba tylko na dolegliwości dolnej partii kręgosłupa. Różnic
    > a polega na oczekiwaniach. Jedne poznają fajnego faceta i zakładają mu chustkę
    > krzycząc "mój ci on", a drugie się bzykają, bo lubią, bez zakładania a priori s
    > cenariusza powstawania podstawowej komórki społecznej i tysiąca plus z programu
    > pięćset plus. Tych drugich jest zakurwisty deficyt i dlatego nie rozumiem skąd
    > się bierze ta niechęć wobec babskiej emancypacji, która przecież pozwala tym d
    > rugim żyć według swoich zasad, z korzyścią, na marginesie, dla nas, facetów.

    Wont emancypacja jest faktem, jesli jeszcze nie w Polsce (nie bywam ostatnio), to na pewno tu na Zachodzie, to pomysl, wysil sie i pomysl: dlaczego tych drugich jest zakurwisty deficyt? Jak to rozwiklasz, to zblizysz sie do zrozumienia mojej mysli, ktora przypisales kokainie ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 05.05.17, 00:26
    hello-kitty2 napisała:

    > Wont emancypacja jest faktem, jesli jeszcze nie w Polsce (nie bywam ostatnio),
    > to na pewno tu na Zachodzie, to pomysl, wysil sie i pomysl: dlaczego tych drugi
    > ch jest zakurwisty deficyt? Jak to rozwiklasz, to zblizysz sie do zrozumienia m
    > ojej mysli, ktora przypisales kokainie ;)

    Nie bywam na dłużej w Holandii, natomiast mogę coś powiedzieć o Francji
    i przede wszystkim Wielkiej Brytanii. Otóż w GB nie ma zakurwistego deficytu tych drugich. W piątkowy wieczór po 23 spokojnie piwa się nie da napić. Hordy podchmielonych pań nagabują niewybrednie. Pytanie do Ciebie brzmi:
    chadzasz w miasto jako i Wont w Polsce chadza?

    W ogóle brzmisz jak Sabat dwa lata temu. Pani `nie da się'.
    Staczasz się do retoryki Midnighta. `Wyruchać lub być wyruchanym'
    dotyczy wyłącznie Ciebie (Wont w istocie próbuje Cię bronić, bo wypowiadanie tak daleko idących uogólnień trąci zaburzeniami osobowości). I tak, to jest bardzo ciekawe pytanie jak to możliwe, że taka `piękna i inteligentna' kobieta kończy z tak smutną konstatacją.

    I co? Otworzyli Ci ten czerep czy nie?





  • hello-kitty2 05.05.17, 02:38
    lybbla napisał:

    > Nie bywam na dłużej w Holandii, natomiast mogę coś powiedzieć o Francji
    > i przede wszystkim Wielkiej Brytanii. Otóż w GB nie ma zakurwistego deficytu ty
    > ch drugich. W piątkowy wieczór po 23 spokojnie piwa się nie da napić. Hordy pod
    > chmielonych pań nagabują niewybrednie. Pytanie do Ciebie brzmi:
    > chadzasz w miasto jako i Wont w Polsce chadza?

    Jesli pytasz czy podchmielona nagabuje niewybrednie po 23 to odpowiedz brzmi: absolutnie nie. Jesli chcesz wniesc, ze nie wiem nic o deficycie, to ustapie Ci miejsca. Porozmawiaj z Wontem skoro on twierdzi, ze deficyt zakurwsty jest. Mnie deficyt, o ktorym pisze Wont, nie dotyka. Ale dokladnie wiem co Go dotyka i czuje to. Nie tylko rozumiem ale i wiem co on czuje.

    > W ogóle brzmisz jak Sabat dwa lata temu. Pani `nie da się'.
    > Staczasz się do retoryki Midnighta. `Wyruchać lub być wyruchanym'
    > dotyczy wyłącznie Ciebie (Wont w istocie próbuje Cię bronić, bo wypowiadanie ta
    > k daleko idących uogólnień trąci zaburzeniami osobowości). I tak, to jest bardz
    > o ciekawe pytanie jak to możliwe, że taka `piękna i inteligentna' kobieta kończ
    > y z tak smutną konstatacją.

    Wont mnie nie probuje bronic. Po prostu jak kazdy gdy mu cos nie pasuje, nie brzmi dobrze, a nie rozumie istoty albo nie lubi danej osoby, to z miejsca probuje to odrzucic. Potem to juz tylko nastepuje wybor sposobu odrzucenia zeby samemu sie czuc ze soba dobrze.

    Choc sam opisuje polowe mojej wypowiedzi, ze baby chca go wyruchac na zalozenie zwiazku, rodziny, ze nawet jak tam dadza cos za friko i z fajerwerkami, to potem wydzwaniaja domofonem nad ranem, bo oczekuja zwiazku. A druga polowa mojej wypowiedzi to zeby mial od tych samych bab wylacznie seksik, no to musi je wydymac pierwszy. Nie jest tak? Przeciez to proste. Plciom zalezy na czym innym. Jedyna pozytywna postacia jest Urqu, ktoremu zalezy na znalezieniu Win-Win mimo wiedzy o roznych interesach plci.

    Wontowi sie wydaje, ze jak wlejemy wiecej emancypacji w kobiety, to beda radosnie na siebie zarabiac i bzykac sie jak chlopy. A jak wiadac na przykladach nawet najwiekszy damski taran i babochlop siedzi w zwiazku, planuje slub i trzecie dziecko. Kotow tez masowo nie brakuje, ONSdami zadna nie wali po oczach, a kazda absolunie kazda chce miec faceta w fajnym zwiazku. Sorry Wont. Zostala Ci GB i babska z wielkimi bebzonami dostepne po 23:00. I nie jest to zlosliwa uwaga tylko obserwacja rzeczywistosci. A jak masz inne to wrzuc, tylko uczciwie.

    > I co? Otworzyli Ci ten czerep czy nie?

    Nie ufam Ci w ogole zeby zwierzac Ci sie z tak osobistych rzeczy jak 'otworzenie mi czerepu'.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 05.05.17, 05:58
    hello - kitty 2 napisała
    >A druga polowa mojej wypowiedzi to zeby mial od tych samych bab wylacznie seksik, no to musi je wydymac pierwszy. Nie jest tak? Przeciez to proste. Plciom zalezy na czym innym. <

    Wiesz, jak wchodzisz w relację z nastawieniem, że zaraz ktoś tu kogo wydyma, prędzej czy później i że wiadomo,trzeba skupić się na tym, jak ugrać jak najwięcej dla siebie, nie dając jednocześnie nic albo niewiele samemu, to po cholerę w ogóle zawracać sobie tym głowę. Lepiej siedzieć przed kompem i się zaspokajać w samotności, wtedy masz gwarancję, że nikt cię nie wyrucha.

    >Jedyna pozytywna postacia jest Urqu, ktoremu zalezy na znalezieniu Win-Win mimo wiedzy o roznych interesach plci. <

    Urqu już dawno znalazł, tylko że bez wspomagania typu mocne bujanie łódką, polaryzacja, ciągłe szukanie nowych bodźców podkręcających żadnego win win by nie było. U niego akurat to się sprawdza,ale to nie znaczy że dla innych pójście taka drogą byłoby satysfakcjonujące i potrzebne w ogóle, raczej nie sądzę.

    >Wontowi sie wydaje, ze jak wlejemy wiecej emancypacji w kobiety, to beda radosnie na siebie zarabiac i bzykac sie jak chlopy. A jak wiadac na przykladach nawet najwiekszy damski taran i babochlop siedzi w zwiazku, planuje slub i trzecie dziecko. Kotow tez masowo nie brakuje, ONSdami zadna nie wali po oczach, a kazda absolunie kazda chce miec faceta w fajnym zwiazku. Sorry Wont. Zostala Ci GB i babska z wielkimi bebzonami dostepne po 23:00. I nie jest to zlosliwa uwaga tylko obserwacja rzeczywistosci. A jak masz inne to wrzuc, tylko uczciwie.<
  • sabat3 05.05.17, 08:14
    hello-kitty2 napisała:
    > Wont mnie nie probuje bronic. Po prostu jak kazdy gdy mu cos nie pasuje, nie br
    > zmi dobrze, a nie rozumie istoty albo nie lubi danej osoby, to z miejsca probuj
    > e to odrzucic. Potem to juz tylko nastepuje wybor sposobu odrzucenia zeby samem
    > u sie czuc ze soba dobrze.

    Wont Cie lubi.

    > Sorry Wont. Zostala Ci GB
    > i babska z wielkimi bebzonami dostepne po 23:00. I nie jest to zlosliwa uwaga t
    > ylko obserwacja rzeczywistosci.

    Co prawda nie jestem Wontem, ale dociekliwie zapytam, co zlego jest w napalonej babce z wielkim bebzonem po 23? Co w tym zlosliwego?
  • sabat3 05.05.17, 08:15
    sabat3 napisał:

    > Co w tym zlosliwego?

    W sensie: dlaczego mogloby to byc odebrane jako zlosliwosc?
  • zawle 05.05.17, 09:00
    No jak się czyta że urgu to może mieć każdą ( oprócz wielu), a wont tylko te z bebzunem ( a puka te bez), to chyba wiadomo że nie o wiedzę tu chodzi, ale o wyzłośliwienie się nad wontem.

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • druginudziarz 05.05.17, 10:44
    hello-kitty2 napisała:

    > a absolunie kazda chce miec faceta w fajnym zwiazku. Sorry Wont. Zostala Ci GB
    > i babska z wielkimi bebzonami dostepne po 23:00.

    W tych warunkach to chyba win-win jest, obie strony potem uważają, że coś zdobyły :D
    Swoją droga do wielkomiejskie Angielki szpetne są, pewne siebie, wygadane, ale szpetne. nie dziwię się Polakom że koominują sobie raczej żony z Polski a nie stamtąd.
  • marek.zak1 05.05.17, 11:07
    druginudziarz napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > a absolunie kazda chce miec faceta w fajnym zwiazku.
    ------------------------------
    Heteroseksualna. Też tak uważam.
  • wont2 05.05.17, 18:46
    Nie wiem o co chodzi z GB, bebzonem i 23 ale podam przyklad z wczoraj, ktory moze pomoze bardziej zrozumiec o co mi chodzi. Jestem teraz na wyjezdzie integracyjnym i wczoraj mielismy po poludniu troche zwiedzania i uroczysta kolacje wieczorem. No i w naszej grupie pojawila sie nowa laska z Austrii, Andrea. Na oko trzydziesci pare lat, o ciekawej, nienachalnej urodzie. Sredniozgrabna (bebzona nie miala, ale troche za duzy tylek i uda, reszta w normie). Miala za to fascynujaca, przepiekna (dla mnie) twarz, z wysoko postawionym bitchshieldem, bez kija nie podchodz. No i nie podchodzilem, ale nie moglem od niej oderwac wzroku. No i chyba przyuwazyla, ze mi sie zajebiscie podoba bo na kolacji usiadla przy moim stoliku i sobie fajnie pogadalismy, pozartowalismy. Po wyjsciu tez sie mnie trzymala i powiedziala mi, zebym usiadl obok niej w autokarze w drodze powrotnej do hotelu. W autokarze duzo swobodniejsze tematy, nie uciekala przed delikatnym dotykiem (pozaseksualnym oczywiscie), chociaz sama nie inicjowala. Po wyjsciu z autokaru tez nie uciekala, przeciwnie, zaproponowala mi drinka w barze. Odpowiedzialem, ze jasne, ze sam chcialem zaproponowac tylko mnie uprzedzila. Niestety, dolaczylo do nas jeszcze kilka osob, w tym jej kolega z Austrii (polPolak swoja droga) ale i tak bylo bardzo milo, siedzielismy az nas wygonili z baru. Seksu zadnego nie bylo, nie ten etap, zbyt duze ryzyko przypalu, ale byly fajne emocje i beda pewnie nadal, bo bedziemy sie widywac co miesiac, czasem czesciej. Moze sie kiedys pukniemy po alko a moze nie, kto wie. W kazdym razie pisze to, zeby pokazac o co mi chodzi - ze wyemancypowane laski to jest prawdziwy skarb i ze to nie chodzi o to ze sa "latwiejsze" tylko ze to jest strasznie inspirujace i gratyfikujace kiedy masz do czynienia z kims kto tez podejmuje jakies dzialania, inicjatywe a nie czeka az facet da wszystko na talerzu.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kag73 05.05.17, 22:58
    "W kazdym razie pisze to, zeby pokazac o co mi chodzi - ze wyemancypowane laski to jest prawdziwy skarb i ze to nie chodzi o to ze sa "latwiejsze" tylko ze to jest strasznie inspirujace i gratyfikujace kiedy masz do czynienia z kims kto tez podejmuje jakies dzialania, inicjatywe a nie czeka az facet da wszystko na talerzu."

    Brakuje wyemancypowanych facetow przede wszystkim. Ona jest z Austrii, tak podobnie jak w Niemczech faceci wyemancypowani sa, no i wiekszosc ludzi nie na KK wychowywana. Niedawno czytalm artykul chyba wyborczej, ze kobiety w Polsce oj jak najbardziej otwarte, seksem zainteresowane, z luzniejszym podejsciem. Natomiast panowie niestety nie nadazaja, jakos nie radza sobie na razie :ale nadzieja jest, mysle, bo chlopcy wiadomo juz w szkole, dwa lata z tylu za dziewczynkami :)

  • lybbla 05.05.17, 23:09
    kag73 napisała:

    > Brakuje wyemancypowanych facetow przede wszystkim. Ona jest z Austrii, tak podobnie jak w Niemczech faceci wyemancypowani sa, no i wiekszosc ludzi nie na KK wychowywana. Niedawno czytalm artykul chyba wyborczej, ze kobiety w Polsce oj jak najbardziej otwarte, seksem zainteresowane, z luzniejszym podejsciem. Natomiast panowie niestety nie nadazaja, jakos nie radza sobie na razie :ale nadzieja jest, mysle, bo chlopcy wiadomo juz w szkole, dwa lata z tylu za dziewczynkami :)

    Za to Ci niemęscy wyemancypowani mają używanie:)
  • kag73 06.05.17, 12:33
    "Za to Ci niemęscy wyemancypowani mają używanie:)"

    Mozna byc meskim i wyemancypowanym jednoczesnie, wiem, bo mam takiego w domu :)
    Zalez co dla kogos oznacza niemeski.
  • ninek04 05.05.17, 23:17
    kag 73 napisała
    >Natomiast panowie niestety nie nadazaja, jakos nie radza sobie na razie :ale nadzieja jest, mysle, bo chlopcy wiadomo juz w szkole, dwa lata z tylu za dziewczynkami :)<

    Tak, dlatego trzeba dążyć do tego,by emencypować swoich synów, jeśli się ich ma, już od najmłodszych lat, żeby jak już dorosną, byli w pełni partnerami swoich dziewczyn, partnerek, lub partnerów, żeby wiedzieli, na czym polega ta gra, od początku do końca ;).
  • lybbla 05.05.17, 21:49
    hello-kitty2 napisała:

    Trochę zaśmiecamy Sabatowy wątek. Jak znajdę chwilę czasu to otworzę nowy.
    Forum się kończy bo epigoni zaczynają mieć swoje opinie. Forumowe mądrości
    zaczynają ginąć w mrokach dziejów. Ćwierćinteligenci lansują swoje fobie.
    Spróbuję się odwołać w nowym wątku do forumowych mądrości (`dla kobiety związek jest czym dla mężczyzny seks' - gdy to piszę aż prosi się o rozwinięcie bo tak to jest wręcz nieprawdziwe) i forumowych baboli (`staraj się bardziej').

    > lybbla napisał:
    > Pytanie do Ciebie brzmi:
    > chadzasz w miasto jako i Wont w Polsce chadza?
    >
    > Jesli pytasz czy podchmielona nagabuje niewybrednie po 23 to odpowiedz brzmi: absolutnie nie.

    Ale czy zdarza Ci się obserwować wielkie miasta ich weekendowy `human traffic'
    klubowo imprezowy?

    >Jesli chcesz wniesc, ze nie wiem nic o deficycie, to ustapie Ci
    > miejsca. Porozmawiaj z Wontem skoro on twierdzi, ze deficyt zakurwsty jest. Mni
    > e deficyt, o ktorym pisze Wont, nie dotyka.

    Urqu linkował Clio
    www.youtube.com/watch?v=y32K9HBX8Bw
    Akurat za Clio to ja ręczę własnym zaganiaczem natomiast za urqu nie ręczę.
    A więc do rzeczy, minuta 4:56.
    Rozkład ilości partnerów seksualnych. Ilustracja forumowych prawd `kobiety są bardziej wybredne', `kobiety są bardziej wymagające', `kobietom się mniej opłacają ONSy' `kobiety są trudniejsze w obróbce' (no dobra troszkę prowokuję) itp.itd.

    Otóż Wont NIE JEST Charlie Sheen.
    Nie łapie się tak często jakby chciał na strumień łaknących cipek w gorącą sobotnią noc. Forumową prawdą jest `kobiety wybierają innych mężczyzn do długoterminowych zwiazków a innych do krótkoterminowych'. Nie będę rozwijał tylko ograniczę się do co za niespodzianka kobiety mają z założenia krótkoterminowe przygody:)

    > > W ogóle brzmisz jak Sabat dwa lata temu. Pani `nie da się'.

    > Wont mnie nie probuje bronic. Po prostu jak kazdy gdy mu cos nie pasuje, nie br
    > zmi dobrze, a nie rozumie istoty albo nie lubi danej osoby, to z miejsca probuj
    > e to odrzucic. Potem to juz tylko nastepuje wybor sposobu odrzucenia zeby samemu sie czuc ze soba dobrze.

    Za Sabatem powtórzę Wont Cię lubi. A to co wypowiadasz trąci ML stąd alkohol by Cię jakoś bronić.


    > Choc sam opisuje polowe mojej wypowiedzi, ze baby chca go wyruchac na zalozenie zwiazku, rodziny, ze nawet jak tam dadza cos za friko i z fajerwerkami, to potem wydzwaniaja domofonem nad ranem, bo oczekuja zwiazku. A druga polowa mojej wypowiedzi to zeby mial od tych samych bab wylacznie seksik, no to musi je wydymac pierwszy. Nie jest tak? Przeciez to proste.

    Mężczyźni chcą mieć dobry seks w dobrym związku,
    kobiety chcą mieć dobry związek z dobrym seksem.
    To co nazywasz `wyruchać lub być wyruchanym' to się nazywa `POSZUKIWANIE WŁAŚCIWEGO PARTNERA' na końcu czeka nagroda w postaci dobranego partnera.
    To, że Ty odniosłaś klęskę i w Twoim życiu obowiązuje zasada `wyruchać lub być wyruchanym' nie przekłada się na resztę populacji. Tu na forum wszyscy są zadowoleni. Oprócz Ciebie. Wont deklarował, że te z którymi się by związał to go nie chciały. Innymi słowy deklarował, według Twojej nomenklatury chęć do nieoszukiwania. Teraz już mu się nie chce tak jak i Tobie, więc deklaruje ruchanko
    bez zobowiązań. Przecież wyraźnie to deklaruje. Ta pod domofonem to chyba niedosłyszała. Otóż w tym jest cały problem, ludzie niedosłyszą i Wont czy Yoric
    od czasu do czasu wyruchają kogoś tak jak to jest w Twoim podsumowaniu
    forumowej bytności. Od czasu do czasu to nie znaczy jednak `wyruchaj kogoś zanim będziesz wyruchany'.


    > Plciom zalezy na czym innym. Jed
    > yna pozytywna postacia jest Urqu, ktoremu zalezy na znalezieniu Win-Win mimo wiedzy o roznych interesach plci.

    Znasz Urqu lepiej. To co prezentuje na forum do win-win nie prowadzi.
    Podtrzymuje trupa przy czynnościach życiowych.
    A co z fajnym babkami na forum? Zyg, Kag, Rekreativą, Bgz z ich wygrywającą strategią?
    Zawle, Sea.Sea, Ninek, Mabelle też zadowolone w ich obecnych relacjach.
    Nie wiem co u Aandzi.


    > Wontowi sie wydaje, ze jak wlejemy wiecej emancypacji w kobiety, to beda radosnie na siebie zarabiac i bzykac sie jak chlopy.

    Rzeczywistej emancypacji. Czyli możliwości by utrzymać się samemu.
    Plus dobra antykoncepcja plus dobra opieka medyczna plus testy na ojcowstwo dla drugiej strony plus dobre prawo. I to widać, że działa bo różnica miedzy Polską a GB jest widoczna.

    > A jak wiadac na przykladach nawe
    > t najwiekszy damski taran i babochlop siedzi w zwiazku, planuje slub i trzecie
    > dziecko.

    Kitka! Na przykładach? Już wszystko czego się na studiach nauczyłaś zapomniałaś?

    > Kotow tez masowo nie brakuje,

    Prawda, ale to chyba efekt zbyt burzliwego klimakterium?

    > ONSdami zadna nie wali po oczach,

    Dyskrecja ponad wszystko.


    > a kazda absolunie kazda chce miec faceta w fajnym zwiazku.

    Ninek nie chce. Ty też nie chcesz bo gdybyś chciała to z Twoją inteligencją i urodą byś miała.

    > Sorry Wont. Zostala Ci GB i babska z wielkimi bebzonami dostepne po 23:00.

    To już kto co lubi. GB jest bardziej wielokulturowa niż Holandia. Mnie się ta rozmaitość, egzotyczność bardzo podobała.

    > I nie jest to zlosliwa uwaga tylko obserwacja rzeczywistosci. A jak masz inne to wrzuc, tylko uczciwie.

    Co mam dokładnie wrzucić?

  • zawle 05.05.17, 22:07
    lybbla napisał: Innymi słowy deklarował, według Twojej nomenklatury chęć do nieoszuki
    > wania. Teraz już mu się nie chce tak jak i Tobie, więc deklaruje ruchanko
    > bez zobowiązań. Przecież wyraźnie to deklaruje. Ta pod domofonem to chyba niedo
    > słyszała. Otóż w tym jest cały problem, ludzie niedosłyszą i Wont czy Yoric
    > od czasu do czasu wyruchają kogoś tak jak to jest w Twoim podsumowaniu
    > forumowej bytności. Od czasu do czasu to nie znaczy jednak `wyruchaj kogoś zani
    > m będziesz wyruchany'.

    No cóż...to jest dokładnie to, co słyszałam przez megafon podawane. Dziwi mnie gdy ktoś tego nie słyszał. I dziwi mnie że ktoś, kto został wyruchany przez kogoś kto deklaruje że chce tylko ruchania, wyruchany się czuje. Trochę kurwa uczciwości:))

    > Rzeczywistej emancypacji. Czyli możliwości by utrzymać się samemu.
    > Plus dobra antykoncepcja plus dobra opieka medyczna plus testy na ojcowstwo dla
    > drugiej strony plus dobre prawo. I to widać, że działa bo różnica miedzy Polsk
    > ą a GB jest widoczna.

    Myślę że odrobina uczciwej emancypacji. Nie tylko samodzielne utrzymywanie się, nie tylko antykoncepcja i opieka medyczna. Ale samoświadomość własnych potrzeb, szacunek dla drugiego człowieka i mała skłonność do spełniania cudzych snów.

    > Ninek nie chce. Ty też nie chcesz bo gdybyś chciała to z Twoją inteligencją i u
    > rodą byś miała.

    Ninek chce...ale tym razem również na własnych warunkach z zaspokojeniem własnych potrzeb
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • ninek04 05.05.17, 22:33
    zawle napisała
    >Myślę że odrobina uczciwej emancypacji. Nie tylko samodzielne utrzymywanie się, nie tylko antykoncepcja i opieka medyczna. Ale samoświadomość własnych potrzeb, szacunek dla drugiego człowieka i mała skłonność do spełniania cudzych snów.<

    Ale jak masz tę samoświadość w dziedzinach, które wymieniłaś, to gotowość do spełnienia się z tym kimś nie jest niczym dziwnym, albo wydychanym.

    > Ninek nie chce. Ty też nie chcesz bo gdybyś chciała to z Twoją inteligencją i u
    > rodą byś miała.

    >Ninek chce...ale tym razem również na własnych warunkach z zaspokojeniem własnych potrzeb <

    Ninek chce, być i przeżywać ekscytujące chwile z tym, który daje jej dużo dobrych, pięknych przeżyć w momencie, w którym dane jest im spotkać się razem, te chwile zdarzają się od czasu do czasu, są niezapomniane i nieulotne, i o to właśnie chodzi, obu stronom, obie strony są zadowolone i zaspokojone.
  • druginudziarz 05.05.17, 22:28
    lybbla napisał:

    > > Wontowi sie wydaje, ze jak wlejemy wiecej emancypacji w kobiety, to beda
    > radosnie na siebie zarabiac i bzykac sie jak chlopy.
    >
    > Rzeczywistej emancypacji. Czyli możliwości by utrzymać się samemu.

    Polki zarabiaja dokładnie (niemal) co Polacy, różnica jest rzędu 95:100 i jest w UE najmniejsza różnica.

    > Plus dobra antykoncepcja plus dobra opieka medyczna plus testy na ojcowstwo dla
    > drugiej strony

    To załatwione, to jest.

    > plus dobre prawo.

    Postulat tyleż atrakcyjny co nierealny. Nie ma prawa dobrego dla wszystkich. Prawo dobre dla posiadacza samochodu jest prawem złym dla złodzieja samochodów. Prawo dobre dla urzędnika jest prawem złym dla interesanta. Tzw. kompromis najczęściej niezadawala nikogo.

    > I to widać, że działa bo różnica miedzy Polsk
    > ą a GB jest widoczna.

    A ja najbardziej widze różnicę (czetrokrotną) w PKB per capita
  • lybbla 05.05.17, 22:53
    druginudziarz napisał:


    > Polki zarabiaja dokładnie (niemal) co Polacy, różnica jest rzędu 95:100 i jest
    > w UE najmniejsza różnica.

    I co ja mam z Tobą zrobić Drugi? To co napisałeś powinno brzmieć:
    `Polki pracując na tych samych stanowiskach co mężczyźni zarabiaja nieco mniej niż Polacy, różnica jest rzędu 95:100. Niestety kobiety pracują na mniej intratnych stanowiskach przez co zarabiają o około 20% mniej niż mężczyźni'

    > > Plus dobra antykoncepcja plus dobra opieka medyczna plus testy na ojcowst
    > wo dla drugiej strony
    >
    > To załatwione, to jest.

    Przynajmniej było, `pigułka dzień po' znów na receptę.

    >
    > > plus dobre prawo.
    >
    > Postulat tyleż atrakcyjny co nierealny. Nie ma prawa dobrego dla wszystkich. Pr
    > awo dobre dla posiadacza samochodu jest prawem złym dla złodzieja samochodów. P
    > rawo dobre dla urzędnika jest prawem złym dla interesanta. Tzw. kompromis najcz
    > ęściej niezadawala nikogo.

    Masz rację.

    > > I to widać, że działa bo różnica miedzy Polsk
    > > ą a GB jest widoczna.
    >
    > A ja najbardziej widze różnicę (czetrokrotną) w PKB per capita

    Tak, to jest najistotniejsza różnica.
  • druginudziarz 05.05.17, 23:12
    lybbla napisał:

    > I co ja mam z Tobą zrobić Drugi? To co napisałeś powinno brzmieć:
    > `Polki pracując na tych samych stanowiskach co mężczyźni zarabiaja nieco mniej
    > niż Polacy, różnica jest rzędu 95:100. Niestety kobiety pracują na mniej intrat
    > nych stanowiskach przez co zarabiają o około 20% mniej niż mężczyźni'

    Takiej statystyki nie znam, może tak jest.
    W każdym razie nie widze formalnych przeszkód, by kobiety wybierały te lepiej opłacane stanowiska pracy, tym bardziej że Polka ma statystycznie wyższe wykształcenie niż Polak, więc ma lepszy start rekrutacyjny.
    Można też z ramach "wyrównywania" szans zlikwidować ustawowo niesko opłącane stanowiska pracy ;)

    > Przynajmniej było, pigułka dzień po' znów na receptę.

    Temat marginalny wg mnie, to drogi specyfik jest, kto normalny traktuje go jako "antykoncepcję"?
  • ninek04 05.05.17, 23:33
    druginudziarz napisał
    >Temat marginalny wg mnie, to drogi specyfik jest, kto normalny traktuje go jako "antykoncepcję"?<

    No wiesz, to zależy co uznamy za temat" drogi" -te 100 parę złotych wydane jednorazowo żeby nie wiązać się na resztę niechcianych lat to chyba warte jest zestawienia status quo, bo to jest antykoncepcja awaryjna, gdy wszystko się mogło i może zdarzyć. Dlatego powinna być dostępna i nie regulowana przepisami w zależności od światopoglądu tych, którzy je ustalają. A sprawa regularnej antykoncepcji to już zupełnie inny temat, ludzie przeważnie mają te tematy ogarnięte, poza tymi, którzy zdają się na to, co Bóg przyniesie, jak już przyniesie, to tak widocznie miało być i trzeba się tylko cieszyć.
  • druginudziarz 05.05.17, 23:46
    ninek04 napisała:

    > druginudziarz napisał
    > >Temat marginalny wg mnie, to drogi specyfik jest, kto normalny traktuje go
    > jako "antykoncepcję"?<
    >
    > No wiesz, to zależy co uznamy za temat" drogi" -te 100 parę złotych wydane jedn
    > orazowo żeby nie wiązać się na resztę niechcianych lat to chyba warte jest zest
    > awienia status quo, bo to jest antykoncepcja awaryjna, gdy wszystko się mogło i
    > może zdarzyć. Dlatego powinna być dostępna i nie regulowana przepisami

    Zwykłe tabletki są tańsze, na cały miesiąc i też na receptę.
  • ninek04 06.05.17, 00:00
    druginudziarz napisała
    >Zwykłe tabletki są tańsze, na cały miesiąc i też na receptę.<

    No tak, tylko że wizyta u lekarza, który tę receptę wypisze, też trochę sobie kosztuje, miesiąc w miesiąc, albo nawet co trzy. A różnie może się zdarzyć, pewnych sytuacji nie przewidzisz, więc sama świadomość, że w razie nieoczekiwanego "w" można iść i kupić, z miejsca,zarzyć i przynajmniej mieć nadzieję, że to wystarczy, żeby nie zajść już jest budująca, niż zamartwianie się, co to dalej będzie. Bo niektóre się martwią, a nie cieszą, i powinno im dać się wybór, a nie straszyć zakazami.
  • druginudziarz 06.05.17, 00:08
    ninek04 napisała:

    > druginudziarz napisała
    > >Zwykłe tabletki są tańsze, na cały miesiąc i też na receptę.<
    >
    > No tak, tylko że wizyta u lekarza, który tę receptę wypisze, też trochę sobie k
    > osztuje, miesiąc w miesiąc, albo nawet co trzy. A różnie może się zdarzyć, pewn
    > ych sytuacji nie przewidzisz, więc sama świadomość, że w razie nieoczekiwanego
    > "w" można iść i kupić, z miejsca,zarzyć

    Wszystkie preparaty hormonalne, nawet plastry testosteronowe, są na receptę, chyba nie bez przyczyny? Ktoś wymyslił że akurat ten jest całkiem bezpieczny i ludzie w to wierzą.
    Wiesz co, ja nawet jestem za zupełną likwidacją recept, ale prosze najpierw zlikwidować państwową służbe zdrowia i podatki na nią. Kazdy sam się leczy, za swoje, jak sobie coś spierdoli.
  • ninek04 06.05.17, 00:29
    druginudziarz napisał
    >Wszystkie preparaty hormonalne, nawet plastry testosteronowe, są na receptę, chyba nie bez przyczyny? <

    Plastry testosteronowe? -ale to chyba nie w Polsce jeszcze, chyba że o czymś nie wiem ;).

    >Ktoś wymyslił że akurat ten jest całkiem bezpieczny i ludzie w to wierzą.<

    Ale w innych krajach jakoś nie mają obaw co do bezpieczeństwa, a tu, w Polsce, jak zwykle nadmierne lęki i obawy - popatrz, to prawie jak te lęki i nadopiekuńczośc matek w stosunku do dzieci, żeby je chronić i bronić przed wyimaginowanymi niebezpieczeństwami, ograniczając samodzielną eksplorację świata - tutaj też decydent wie, co będzie lepsze dla głupiutkich owieczek, no identyczna zasada.

    >Wiesz co, ja nawet jestem za zupełną likwidacją recept, ale prosze najpierw zlikwidować państwową służbe zdrowia i podatki na nią. Kazdy sam się leczy, za swoje, jak sobie coś spierdoli.<

    Ale do kogo kierujesz swe prośby? Tak w niebyt rzucasz z nadzieją na spełnienie? Przecież widzisz jak jest i że na lepsze, albo normalne się nie zanosi.
  • hello-kitty2 06.05.17, 00:22
    "Tu na forum wszyscy są zadowoleni. Oprócz Ciebie."

    Alez Lybbla zle mnie oceniasz. Ja ze swojego obecnego zycia jestem zadowolona.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 06.05.17, 00:31
    hello-kitty2 napisała:

    > Alez Lybbla zle mnie oceniasz. Ja ze swojego obecnego zycia jestem zadowolona.

    To czemu nie pierdzisz o rozowych chmurkach ? Masz pierdziec. A poza tym za duzo chcesz wiedziec, co Ci sie marzy, nauka zycia do smierci?
  • druginudziarz 06.05.17, 01:03
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Alez Lybbla zle mnie oceniasz. Ja ze swojego obecnego zycia jestem zadowo
    > lona.
    >
    > To czemu nie pierdzisz o rozowych chmurkach ? Masz pierdziec. A poza tym za duz
    > o chcesz wiedziec, co Ci sie marzy, nauka zycia do smierci?

    Ty to mabelle najwyraźniej zakochana jesteś bo coś ostatnio bardzo skrzydła rozwinęłaś :))
    Ale to prawda, jak się tak zastanawiam, to na żywo w "społeczeństwie" też jest takie oczekiwanie, albo pierdzieć o różowych chmurkach, albo rzygać smutkami. Jak robisz co innego toś waryjat.
  • mabelle2000 06.05.17, 01:20
    druginudziarz napisał:

    > Ty to mabelle najwyraźniej zakochana jesteś bo coś ostatnio bardzo skrzydła roz
    > winęłaś :))

    Po takim pieknym urlopie w Krakowie, to sam rozumiesz...

    > Ale to prawda, jak się tak zastanawiam, to na żywo w "społeczeństwie" też jest
    > takie oczekiwanie, albo pierdzieć o różowych chmurkach, albo rzygać smutkami. J
    > ak robisz co innego toś waryjat.

    Dlatego obawiam sie, ze zaden wyryjat na tym forum dlugo sie nie uchowa.
  • aandzia43 06.05.17, 01:55

    >
    > > Ale to prawda, jak się tak zastanawiam, to na żywo w "społeczeństwie" też
    > jest
    > > takie oczekiwanie, albo pierdzieć o różowych chmurkach, albo rzygać smutk
    > ami. J
    > > ak robisz co innego toś waryjat.

    W polackim, nabzdyczonym, pełnym pretensji do Onych,.od czasu pokrzykującym radośnie (różowo?) w knajpie po sumie jest zapotrzebowanie na czarno-różowy koloryt :-P

    >
    > Dlatego obawiam sie, ze zaden wyryjat na tym forum dlugo sie nie uchowa.

    Spokojnie, nawet jak 144 tysiące sprawiedliwych sobie pójdą to wszystkie kolory tęczy zachowane zostaną ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 06.05.17, 01:03
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Alez Lybbla zle mnie oceniasz. Ja ze swojego obecnego zycia jestem zadowo
    > lona.
    >
    > To czemu nie pierdzisz o rozowych chmurkach ? Masz pierdziec. A poza tym za duz
    > o chcesz wiedziec, co Ci sie marzy, nauka zycia do smierci?

    Kieruje swe pytania gdzie sie da. Na nie wszystkie uzyskuje odpowiedzi, co nie krepuje mnie slac me pytania nadal ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 06.05.17, 01:19
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Alez Lybbla zle mnie oceniasz. Ja ze swojego obecnego zycia jestem zadowo
    > lona.

    I tchnij to Twoje zadowolenie w forum.
    Może zmienimy nazwę forum na bardziej geriatryczną:
    Brak jakichkolwiek braków w braku małżeństwa i nie mówiąc o braku seksu bo to żaden brak.

    > To czemu nie pierdzisz o rozowych chmurkach ? Masz pierdziec.

    Ale masz coś do powiedzenia czy wciąż będziesz pierdzieć o różowych chmurkach?

    > A poza tym za duzo chcesz wiedziec, co Ci sie marzy, nauka zycia do smierci?

    Rozwiń co rozumiesz przez `nauka życia do śmierci', bo sie zawiesiłem na tej frazie.
    Jak ostatnio Kitka zadała pytania to na nie odpowiedziałem nie pytany i wcale nie marudziłem, że Kitka chce wiedzieć za dużo tylko, że chce wiedzieć za mało.
  • mabelle2000 06.05.17, 01:42
    lybbla napisał:

    > Rozwiń co rozumiesz przez `nauka życia do śmierci', bo sie zawiesiłem na tej fr
    > azie.

    Przez nauke zycia do smierci rozumiem potrzebe mowienia takze o rzeczach niezbyt ladnych i niezbyt milych. Takich ktore nie wszystkim sie podobaja. Ktore mnie samej sie nie podobaja. Z ktorymi czesto trzeba sie zmierzyc, zamiast rozkosznie zamiatac pod dywan. Powierzchowna egzaltacja jest tania, ale i nieszczera. To co wypowiedziane na glos i wyciagniete z ukrycia daja szanse zeby sie temu przyjrzec, dostrzec z innej strony. Ale do tego trzeba miec na uwadze cala historie, wszystkich jej uczestnikow.

  • blondynka.2801 05.05.17, 09:42
    lybbla napisał:
    `Wyruchać lub być wyruchanym'
    > dotyczy wyłącznie Ciebie (Wont w istocie próbuje Cię bronić, bo wypowiadanie ta
    > k daleko idących uogólnień trąci zaburzeniami osobowości

    Kolejny, który chce mnie przez net najpierw zdiagnozować, a później, co nie daj Boże, terapeutyzować? Poczytaj kolegę poniżej, miał rację. :-)

    druginudziarz 02.05.17, 14:59
    wont2 napisał:

    > > ę, to nie dla mnie. O swojej seksualności dyskutuję z partnerem, a w przy
    > padku
    > > problemów - z lekarzem lub terapeutą. I tak już raczej zostanie.
    > > Komu mam dać po pysku, bo zasłużył, to wcześniej, czy później dam, ale na
    > mężcz
    > > yzn (jako ród), pomimo zadr (od niektórych), nie pomstuję, bo ich/was nie
    > zmienn
    > > ie lubię, więc trafiłeś jak kulą w płot smile
    > -----
    > Rozumiem. Wybacz, że cię uraziłem, ale tak samo jak ty masz prawo nie rozmawiać
    > o sobie, tak samo ja mam prawo wyciągać wnioski na podstawie twoich wpisów i s
    > ię nimi publicznie z innymi dzielić.

    > Masz też prawo nic nie mówić, szczególnie że Ci pani dała sygnał że dobrze by było wink

    I tak, podtrzymuję, co napisałam - w swojej masie, bez wskazywania palcem kogokolwiek, jako forum tak brzmicie - wyruchać lub być wyruchanym. Z takim podejściem nie należy nawet listonoszowi drzwi otwierać, bo kto wie, kto wie, a co dopiero wchodzić w jakikolwiek związek, bo każdy wymaga podstawy - zaufania i założenia dobrej woli drugiej strony.
    Że się można bardzo pomylić i boleśnie sparzyć? Można :-) ale bez tego zbudowanie satysfakcjonującego, dobrego związku w ogóle nie jest możliwe.
  • wont2 05.05.17, 18:10
    hello-kitty2 napisała:

    > Wont emancypacja jest faktem, jesli jeszcze nie w Polsce (nie bywam ostatnio),
    > to na pewno tu na Zachodzie, to pomysl, wysil sie i pomysl: dlaczego tych drugi
    > ch jest zakurwisty deficyt? Jak to rozwiklasz, to zblizysz sie do zrozumienia m
    > ojej mysli, ktora przypisales kokainie ;)
    ------
    Moim zdaniem tych drugich jest deficyt bo w Polsce emancypacja jeszcze nie jest faktem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • druginudziarz 05.05.17, 18:33
    wont2 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Wont emancypacja jest faktem, jesli jeszcze nie w Polsce (nie bywam ostat
    > nio),
    > > to na pewno tu na Zachodzie, to pomysl, wysil sie i pomysl: dlaczego tych
    > drugi
    > > ch jest zakurwisty deficyt? Jak to rozwiklasz, to zblizysz sie do zrozumi
    > enia m
    > > ojej mysli, ktora przypisales kokainie ;)
    > ------
    > Moim zdaniem tych drugich jest deficyt bo w Polsce emancypacja jeszcze nie jest
    > faktem.

    A czego brakuje by była faktem?
  • wont2 05.05.17, 18:50
    druginudziarz napisał:

    > A czego brakuje by była faktem?
    -------
    Wydaje mi sie, ze jedynie zmiany mentalnosci.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • druginudziarz 05.05.17, 19:05
    wont2 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > A czego brakuje by była faktem?
    > -------
    > Wydaje mi sie, ze jedynie zmiany mentalnosci.

    Wg mnie to tautologia. "Będziemy bogaci gdy się wzbogacimy."
    Przeczytałem Twoje austriackie tłumaczenie w którym rozpływasz się w ochach i achach nad intrygujaca Austriaczką jaka ona to nie wyemancypowana.
    A ja z tego wnioskuję że "wyemancypowana kobieta to taka, która się uśmiecha do wonta". Podejrzewam, że niewyemancypowane to te, które się Tobą nie interesują. Bardzo praktyczne kryterium, łatwo zmierzyć w ten sposób "współczynnik wyemancypowania społeczeństwa" :))
  • wont2 05.05.17, 19:24
    Chodzilo mi raczej o to, ze wyemancypowana kobieta moze pozwolic sobie na inicjatywe, bo nie boi sie, ze bedzie zaklasyfikowana jako "latwa". A do tego potrzeba zmiany mentalnosci - zarowno kobiet jak i, przede wszystkim, nas, mezczyzn. Im wiecej w Polsce takich jak ty, tym mniej takich jak ona ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 05.05.17, 19:42
    wont 2 napisał
    >Chodzilo mi raczej o to, ze wyemancypowana kobieta moze pozwolic sobie na inicjatywe, bo nie boi sie, ze bedzie zaklasyfikowana jako "latwa". A do tego potrzeba zmiany mentalnosci - zarowno kobiet jak i, przede wszystkim, nas, mezczyzn. Im wiecej w Polsce takich jak ty, tym mniej takich jak ona ;)<

    Wont, a ta mityczna łatwość to komu w zasadzie przeszkadza i wadzi - tej kobiecie, która oddaje się z namiętności i radości bycia z tym właśnie mężczyzną, czy temu mężczyznie już po fakcie, czy otoczeniu, któremu nic w zasadzie do tego, czy komu jeszcze? W sumie u was do niczego nie doszło, więc ona chyba wcale nie taka łatwa, ;)
  • mabelle2000 05.05.17, 19:47
    wont2 napisał:

    > Chodzilo mi raczej o to, ze wyemancypowana kobieta moze pozwolic sobie na inicj
    > atywe, bo nie boi sie, ze bedzie zaklasyfikowana jako "latwa". A do tego potrze
    > ba zmiany mentalnosci - zarowno kobiet jak i, przede wszystkim, nas, mezczyzn.

    Czekaj, czekaj, czy to znaczy, ze w Polsce jak zagaje obcego mezczyzne, to zawsze bedzie miec to podtekst seksualny, z sugerowana opcja " latwa " ? No niesamowite. To jakies bajki z mchu i paproci.
  • druginudziarz 05.05.17, 20:10
    mabelle2000 napisała:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Chodzilo mi raczej o to, ze wyemancypowana kobieta moze pozwolic sobie na
    > inicj
    > > atywe, bo nie boi sie, ze bedzie zaklasyfikowana jako "latwa". A do tego
    > potrze
    > > ba zmiany mentalnosci - zarowno kobiet jak i, przede wszystkim, nas, mezc
    > zyzn.
    >
    > Czekaj, czekaj, czy to znaczy, ze w Polsce jak zagaje obcego mezczyzne, to zaws
    > ze bedzie miec to podtekst seksualny, z sugerowana opcja " latwa " ? No niesam
    > owite. To jakies bajki z mchu i paproci.

    Kilka dni temu w autobusie do Zakopanego przysiadła się do mnie młoda kobieta i zapytała czy możemy rozmawiać, czy mi to nie bedzie przeszkadzało. Odłozyłem książke (bo taki miałem plan na podróż) i przegadaliśmy 3,5 godziny (bo korek na Zakopiance). O architekturze, o górach, o Turcji, o Włoszech, o krokusach w Chochołowskiej :) Też mi do głowy nie przyszło, że to łatwa, wyemancypowana kobieta była :D Myslałem że tylko pogodna, otwarta, inteligentna.
  • aandzia43 05.05.17, 22:42

    > Kilka dni temu w autobusie do Zakopanego przysiadła się do mnie młoda kobieta i
    > zapytała czy możemy rozmawiać, czy mi to nie bedzie przeszkadzało. Odłozyłem
    > książke (bo taki miałem plan na podróż) i przegadaliśmy 3,5 godziny (bo korek n
    > a Zakopiance). O architekturze, o górach, o Turcji, o Włoszech, o krokusach w C
    > hochołowskiej :) Też mi do głowy nie przyszło, że to łatwa, wyemancypowana kobi
    > eta była :D Myslałem że tylko pogodna, otwarta, inteligentna.

    A napięcie erotyczne było, czy rozmawiała z tobą jak z miłym panem w średnim wieku w środku środka lokomocji?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 05.05.17, 22:55
    aandzia43 napisała:

    > A napięcie erotyczne było, czy rozmawiała z tobą jak z miłym panem w średnim wi
    > eku w środku środka lokomocji?

    Nie zrozumiałaś o czym napisała mabelle.
  • aandzia43 05.05.17, 23:12
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > A napięcie erotyczne było, czy rozmawiała z tobą jak z miłym panem w śred
    > nim wi
    > > eku w środku środka lokomocji?
    >
    > Nie zrozumiałaś o czym napisała mabelle.

    Zrozumiałam. A potem zadałam konkretne pytanie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 05.05.17, 23:17
    aandzia43 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > aandzia43 napisała:
    > >
    > > > A napięcie erotyczne było, czy rozmawiała z tobą jak z miłym panem
    > w śred
    > > nim wi
    > > > eku w środku środka lokomocji?
    > >
    > > Nie zrozumiałaś o czym napisała mabelle.
    >
    > Zrozumiałam. A potem zadałam konkretne pytanie.

    Na które odpowiedź znajduje się w wypowiedzi mabell.
  • aandzia43 05.05.17, 23:45
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > aandzia43 napisała:
    > > >
    > > > > A napięcie erotyczne było, czy rozmawiała z tobą jak z miłym
    > panem
    > > w śred
    > > > nim wi
    > > > > eku w środku środka lokomocji?
    > > >
    > > > Nie zrozumiałaś o czym napisała mabelle.
    > >
    > > Zrozumiałam. A potem zadałam konkretne pytanie.
    >
    > Na które odpowiedź znajduje się w wypowiedzi mabell.

    Odpowiedź była mi potrzebna do ostatecznaego ustalenia, że aseksualna zaczepka pani i twoje pozbawione erotyzmu sympatycze dialogowanie z tą .miłą panią w autobusie to inna kategoria niż trącący erotyzmem wieczór Wonta z Austriaczką i jakiekolwiek porównania są z dupy wzięte.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 05.05.17, 23:50
    aandzia43 napisała:

    > Odpowiedź była mi potrzebna do ostatecznaego ustalenia, że aseksualna zaczepka
    > pani i twoje pozbawione erotyzmu sympatycze dialogowanie z tą .miłą panią w aut
    > obusie to inna kategoria niż trącący erotyzmem wieczór Wonta z Austriaczką i ja
    > kiekolwiek porównania są z dupy wzięte.

    Skad wiesz ze inna, skoro ani jedna ani druga nie zakonczyla sie seksem?
  • aandzia43 05.05.17, 23:56
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Odpowiedź była mi potrzebna do ostatecznaego ustalenia, że aseksualna zac
    > zepka
    > > pani i twoje pozbawione erotyzmu sympatycze dialogowanie z tą .miłą panią
    > w aut
    > > obusie to inna kategoria niż trącący erotyzmem wieczór Wonta z Austriaczk
    > ą i ja
    > > kiekolwiek porównania są z dupy wzięte.
    >
    > Skad wiesz ze inna, skoro ani jedna ani druga nie zakonczyla sie seksem?

    Dla ciebie każda erotyczna sytuacja kończy się seksem? O w mordę! :-0

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 06.05.17, 00:00
    aandzia43 napisała:

    > > Skad wiesz ze inna, skoro ani jedna ani druga nie zakonczyla sie seksem?
    >
    > Dla ciebie każda erotyczna sytuacja kończy się seksem? O w mordę! :-0

    Dla Ciebie by był seks to najpierw musi być erotyczna sytuacja?
  • aandzia43 06.05.17, 00:10

    > >
    > > Dla ciebie każda erotyczna sytuacja kończy się seksem? O w mordę! :-0
    >
    > Dla Ciebie by był seks to najpierw musi być erotyczna sytuacja?

    Ależ skąd, puka listonosz, podaje mi polecony i pyta "może by tak mały seksik, proszę pani", najchętniej od tylu, mam 5 minut", ja na.to "ok" i się.wypinam :-P

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 06.05.17, 07:00
    aandzia43 napisała:
    > Ależ skąd, puka listonosz, podaje mi polecony i pyta "może by tak mały seksik,
    > proszę pani", najchętniej od tylu, mam 5 minut", ja na.to "ok" i się.wypinam :-
    > P

    Ale po co listonosz....wystarczy pójść do gina:))
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • sabat3 06.05.17, 07:23
    zawle napisała:
    > Ale po co listonosz....wystarczy pójść do gina:))

    A zdarzaja sie ginekolodzy w stylu "przystojny pan doktor", a nie "oblesny pan staruch"? I chodzicie do facetow?
  • zawle 06.05.17, 09:13
    sabat3 napisał:
    > A zdarzaja sie ginekolodzy w stylu "przystojny pan doktor", a nie "oblesny pan
    > staruch"? I chodzicie do facetow?

    No pewnie że wśród ginekologów zdarzają się przystojni. Nadal nie buduje to sytuacji seksualnej:))
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • sabat3 06.05.17, 10:18
    zawle napisała:
    > No pewnie że wśród ginekologów zdarzają się przystojni. Nadal nie buduje to syt
    > uacji seksualnej:))

    No chyba ze...
    Mowiac serio - wszystko moze ja zbudowac, zaleznie od kontekstu i sytuacji. Lepiej powiedziec - w lwiej czesci przypadkow nie buduje.
    W czasach studenckich jedna z kolezanek byla wyraznie podniecona sytuacja, rozmawiala z innym dziewczynami z duzym podekscytowaniem. Drugi raz - mojej zonie kiedys badal piersi strasznie przystojny lekarz, akurat w jej typie - wysoki, szpakowaty, z piekna, szlachetna twarza. Widzialem, ze bardzo jej sie podoba, zreszta musze przyznac, ze ja doskonale rozumiem. Wyszla po tym badaniu lekko zmieszana, usmiechnieta, z wyraznym rumiencem na policzkach.
    Wiec coz - umowmy sie, ze jest to sytuacja, ktora Z ZASADY nie powinna budzic erotycznych konotacji, bo tak sie przyjelo, ale wedlug mnie zdarza sie, ze moze wzbudzic. Nie badzmy hipokrytami.
  • zawle 06.05.17, 10:22
    sabat3 napisał: Nie badzmy hipokrytami.

    Tzn...że muszę czuć się podniecona jak mi cycki maca przystojny ginekolog, bo inaczej będę hipokrytką?

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • sabat3 06.05.17, 10:32
    zawle napisała:
    > Tzn...że muszę czuć się podniecona jak mi cycki maca przystojny ginekolog, bo i
    > naczej będę hipokrytką?

    Nie. To znaczy, ze jesli cycki maca Ci przystojny ginekolog MOZESZ sie czasem poczuc podniecona. A zwykle tak nie bedzie.
    Nagosc i dotyk ze strony przedstawiciela plci przeciwnej jest generalnie kontekstem seksualnym, ale jest niwelowana przez lek spoleczny i konwenans.
  • zawle 06.05.17, 10:46
    No pewnie że możesz. Mam koleżanki które nawilżają się podczas badania lubią chodzić. Ja bez buzi nie dam rady:))

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • zyg_zyg_zyg 06.05.17, 10:59
    Raczej odwrotnie - to seks generalnie wymaga nagości i dotyku.
    Nie wydaje mi się, żeby nieodczuwanie podniecenia przy dowolnym dotyku czy dowolnej nagości wynikało z ulegania konwenansom czy lękowi. A odczuwanie to zazwyczaj kwestia przypadku i wyjątkowych okoliczności.
  • hello-kitty2 06.05.17, 12:06
    Ale Sabat pojechales. Skoro tak podbierasz na spytki, to powiem Ci, ze mi sie strasznie chcialo podczas porodu i jak juz wszedl ten przystojny lekarz, to se mysle bierz pan kolegow i ladujta sie z batami i tak czekam az lozysko sie urodzi ;) No a teraz sobie to przeloz na wizyte u ginekologa. Nie wiem czy wiesz ale nawet od pobrania probki do badania cytologicznego poleje sie krew, a jak ci badaja piersi, to po to zeby znalezc raczysko, a nie zeby pobawic sie sutkami. Generalnie wizyta u ginekologa to nie zaden fun i po prostu trzeba to odbebnic. Juz nawet nie wspominam o wizytach ktorym towarzyszy dyskomfort, bol i strach czyli gdy idziesz z objawami chorobowymi. Porownalabym to z wizyta u dentysty gdy nie bylo jeszcze znieczulenia. Dla mnie jest nawet krepujace gdy musze przed lekarzem rozebrac sie do bielizny chocby do standardowego badania neurologicznego. Ja sie oczywiscie rozbieram bez slowa i swoich lekow nie ujawniam. Niemniej seks w sytuacji gdy jestem z lekarzem podczas badania (obojetnie jakiego) to jest ostatnia rzecz o ktorej mysle. Pierwsza rzecz o ktorej mysle to: nie chce tu byc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 06.05.17, 12:21
    Ja mam dodatkowe zagwostki związane ze skarpetami/rajstopami:)) Zdjąć czy nie? Jaki mają mieć kolor, czy nie ma na nich kłaków:))))

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • ninek04 06.05.17, 12:27
    zawle napisała
    >Ja mam dodatkowe zagwostki związane ze skarpetami/rajstopami:)) Zdjąć czy nie? Jaki mają mieć kolor, czy nie ma na nich kłaków:))))<

    To jak ma Cię zbadać? Przez rajstopy? Pończochy załóż, to nie będziesz musiała zdejmować ;)
  • zawle 06.05.17, 12:33
    ninek04 napisała:
    > To jak ma Cię zbadać? Przez rajstopy? Pończochy załóż, to nie będziesz musiał
    > a zdejmować ;)

    To i rajstopy z otworem mogę:)) I lakierem z brokatem się odświętnię:))
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • ninek04 06.05.17, 12:36
    zawle napisała
    >To i rajstopy z otworem mogę:)) I lakierem z brokatem się odświętnię:))<

    I nie zapomnij o odpowiedniej fryzurze, zwłaszcza tam ;))
    --
  • hello-kitty2 06.05.17, 13:37
    zawle napisała:

    > ninek04 napisała:
    > > To jak ma Cię zbadać? Przez rajstopy? Pończochy załóż, to nie będziesz mu
    > siał
    > > a zdejmować ;)
    >
    > To i rajstopy z otworem mogę:)) I lakierem z brokatem się odświętnię:))

    Zaloz rajstopy kabaretki i niech ci je rozerwie w kroku przed badaniem jak na pornusach ;-)
  • zyg_zyg_zyg 06.05.17, 14:36
    :-D
    I fun będzie, i Zawle ubogacona... :-)
  • hello-kitty2 06.05.17, 13:15
    zawle napisała:

    > Ja mam dodatkowe zagwostki związane ze skarpetami/rajstopami:)) Zdjąć czy nie?
    > Jaki mają mieć kolor, czy nie ma na nich kłaków:))))

    Ja ostatnio nie zdjelam skarpet, czarne skarpety na golych kulosach, erotyka jak ta lala, u mnie sie lekarza nie wybiera, jest niespodzianka po przysjciu na wizyte, jak juz spojrzalam kto mnie bedzie badal i szlam za nim do gabinetu, nienaganna koszula, spodnie, pasek, o jesu pomyslalam, najgorsze jest to rozbieranie sie, w nowoczesnych gabinetach pacjentki rozbieraja sie w oddzielnym pomieszczeniu, ten nie byl taki, rozbierasz sie przy nim, oczywiscie on stara sie nie patrzec, ja staram sie nie myslec.


    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 06.05.17, 12:19

    > Nie. To znaczy, ze jesli cycki maca Ci przystojny ginekolog MOZESZ sie czasem p
    > oczuc podniecona. A zwykle tak nie bedzie.
    > Nagosc i dotyk ze strony przedstawiciela plci przeciwnej jest generalnie kontek
    > stem seksualnym, ale jest niwelowana przez lek spoleczny i konwenans.

    Nagość i dotyk mogą być kontekstem erotycznym,.jeśli nie ma uczucia skrępowania,.strachu przed diagnozą, bólu (niektóre badania są przykre). Zasadniczo chadzam do kobiet ginów. Lepiej mi się.gada o dolegliwościach i odczuciach babskich z kobietą. Jak kiedyś doznam podniecenia u przystojnego pana doktora to dam znać ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 06.05.17, 12:22
    sabat 3 napisał
    >Nagosc i dotyk ze strony przedstawiciela plci przeciwnej jest generalnie kontekstem seksualnym, ale jest niwelowana przez lek spoleczny i konwenans.<
    Nie, chyba jednak nie, i tych konwenansów społecznych bym pod to nie podpinała.W tym przykładzie, który podałeś, czy w każdym innym zresztą, kiedy np.trzeba rozebrać się do badania, ta nagość jest kompletnie pozbawiona kontekstu erotycznego, ona jest wyprana z erotyki tak ze strony badanego jak i badającego również,no bo nie mówię o jakichś nieprofesjonalnych, czy zboczonych zachowaniach.
  • zawle 06.05.17, 12:28
    Trochę konwenansu w tym jednak jest. Sytuacja nie jest oceniana jako erotyczna.

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • hello-kitty2 06.05.17, 22:12
    Aproppo byla u mnie kumpela i opowiadala, ze nasmarowala sie kiedys balsamem jak szla do gina z jakimis drobinkami odblaskowymi. Tez kiedys taki kupowalam z Dove bodajze, pamietam ladnie podswietlal opalona skore. Rozlozyla nogi, a lekarz skomentowal 'Ooo prosze jak sie tu ladnie wszystko swieci!' ;-)

    A odnosnie przypadku Wonta zmartwionego brakiem damskiego wyemancypowania. Nawet abstrahujac od tego czego chca kobiety, jakie mechanizmy rzadza relacjami, to istnieje zawsze prostsze wytlumaczenie. Jesli ktos sie kims nie interesuje/nie okazuje zainteresowania, to nie dlatego, ze boi sie wyjsc na latwa tylko ze facet/babka mu sie zwyczajnie nie podoba. How simple is that? Mozesz sie po prostu komus nie podobac.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 06.05.17, 22:19
    hello-kitty2 napisała:
    Jesli ktos sie kims nie interesuje/nie okazuje zainteresowania, to nie dlatego, ze boi sie wyjsc na latwa tylko ze facet/babka mu sie zwyczajnie nie podoba. How simple is that? Mozesz sie po prostu komus nie podobac.
    --------------
    Oceniam, że to jest w 99% przypadków.
  • wont2 07.05.17, 05:54
    hello-kitty2 napisała:

    > A odnosnie przypadku Wonta zmartwionego brakiem damskiego wyemancypowania. Nawe
    > t abstrahujac od tego czego chca kobiety, jakie mechanizmy rzadza relacjami, to
    > istnieje zawsze prostsze wytlumaczenie. Jesli ktos sie kims nie interesuje/nie
    > okazuje zainteresowania, to nie dlatego, ze boi sie wyjsc na latwa tylko ze fa
    > cet/babka mu sie zwyczajnie nie podoba. How simple is that? Mozesz sie po prost
    > u komus nie podobac.
    ------
    Dziekuje za otworzenie mi oczu :) Ale pisalem jednak o czyms troche innym - nie o okazywaniu zainteresowania tylko o podejmowaniu inicjatywy.

    Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na etapie flirtu/zalotow, kiedy istnieje obustronne zainteresowanie, mozna albo dac sie wylacznie prowadzic mezczyznie okazujac aprobate dla jego staran albo tez, oprocz okazywania aprobaty dla inicjatywy mezczyzny, rewanzowac sie rowniez inicjatywa ze swojej strony. To pierwsze jest oczywiscie duzo prostsze i bezpieczniejsze (a wiec czestsze) bo nie ma ryzyka wyjscia na desperatke/latwa/odrzucenia, to drugie jest trudniejsze bo potrzeba wyczucia, jak przejawiac inicjatywe, zeby sie nie narzucac, ale to drugie jest bardziej gratyfikujace, bo widzisz ze masz do czynienia z kobieta samodzielna i pewna siebie, a zatem wyjatkowa ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.05.17, 08:07
    wont2 napisał:
    > o okazywaniu zainteresowania tylko o podejmowaniu inicjatywy.

    Kiedyś pisałeś ..osobie mądrej wystarczy pół słowa:))

    To pierw
    > sze jest oczywiscie duzo prostsze i bezpieczniejsze (a wiec czestsze) bo nie ma
    > ryzyka wyjscia na desperatke/latwa/odrzucenia, to drugie jest trudniejsze bo p
    > otrzeba wyczucia, jak przejawiac inicjatywe, zeby sie nie narzucac, ale to drug
    > ie jest bardziej gratyfikujace, bo widzisz ze masz do czynienia z kobieta samod
    > zielna i pewna siebie, a zatem wyjatkowa ;)

    Kobieta samodzielna i pewna siebie robi co chce i lubi:))
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • wont2 07.05.17, 09:11
    zawle napisała:

    > Kiedyś pisałeś ..osobie mądrej wystarczy pół słowa:))
    -----
    No bo wystarczy :) Ale tutaj nie chodzi mi o to, że jak kobieta nie wskakuje mężczyźnie na dzień dobry na kolana, to on nie wie czy ona jest nim zainteresowana, tylko o to co jest dla niego bardziej inspirujące i gratyfikujące. Ten oftop rozpoczął się, jeśli dobrze pamiętam, od mojej wątpliwości wyrażonej wobec urqu, dlaczego mężczyźni psioczą na kobiecą emancypację skoro jest dla nich korzystna. A swoją drogą tobie jakoś nie wystarczyło pół słowa nudziarza, chociaż lojalnie ostrzegałem :)

    > Kobieta samodzielna i pewna siebie robi co chce i lubi:))
    -------
    I o to chodzi :) Chcesz, to sobie bierzesz, nie chcesz to nie bierzesz :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.05.17, 10:21
    wont2 napisał:
    A swoją drogą tobie jakoś nie wystarczyło pół słowa nudziarza, chociaż loj
    > alnie ostrzegałem :)

    Nie znasz ani kontekstu, ani moich celów:))

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • sabat3 07.05.17, 08:24
    wont2 napisał:
    > Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na etapie flirtu/zalotow, kiedy istniej
    > e obustronne zainteresowanie, mozna albo dac sie wylacznie prowadzic mezczyznie
    > okazujac aprobate dla jego staran albo tez, oprocz okazywania aprobaty dla ini
    > cjatywy mezczyzny, rewanzowac sie rowniez inicjatywa ze swojej strony. To pierw
    > sze jest oczywiscie duzo prostsze i bezpieczniejsze (a wiec czestsze) bo nie ma
    > ryzyka wyjscia na desperatke/latwa/odrzucenia, to drugie jest trudniejsze bo p
    > otrzeba wyczucia, jak przejawiac inicjatywe, zeby sie nie narzucac, ale to drug
    > ie jest bardziej gratyfikujace, bo widzisz ze masz do czynienia z kobieta samod
    > zielna i pewna siebie, a zatem wyjatkowa ;)

    Ale tutaj znowu racje ma Kitka. Moim zdaniem jesli kobieta sie nie angazuje i nie bierze czynnego udzialu, tylko laskawie pozwala prowadzic, to znaczy ze jest Toba zainteresowana na pol gwizdka, albo wcale, traktujac sprawe na zasadzie "zobaczymy co z tego wyniknie" lub "lepszy wrobel w garsci..."
    Chociaz trzeba pamietac, ze zdarzaja sie kobiety uwodzicielki, ktore swiadomie okazuja zainteresowanie mezyznom nie uznawanym przez nie za atrakcyjnych, na przyklad dlatego, ze bawi je meska atencja, czy posiadanie duzej ilosci sfriendzonowanych idiotow.
  • sabat3 07.05.17, 08:54
    Moze dodam ze swojej strony, ze wprost nienawidze sytuacji, gdy kobieta nie potrafi sie zdecydowac, kaze sie dlugo uwodzic, nie daje jednoznacznych oznak aprobaty, ale nie odtraca, trzymajac w niepewnosci.
    Nie cierpie tego stanu zawieszenia. Nie lubie tez uwodzic. To jest wyjatkowo wyczerpujace psychicznie.
  • wont2 07.05.17, 09:23
    sabat3 napisał:

    > Moze dodam ze swojej strony, ze wprost nienawidze sytuacji, gdy kobieta nie pot
    > rafi sie zdecydowac, kaze sie dlugo uwodzic, nie daje jednoznacznych oznak apro
    > baty, ale nie odtraca, trzymajac w niepewnosci.
    > Nie cierpie tego stanu zawieszenia. Nie lubie tez uwodzic. To jest wyjatkowo wy
    > czerpujace psychicznie.
    -----
    No to jest akurat książkowy przykład braku prawdziwego zainteresowania :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 07.05.17, 10:37
    sabat 3 napisał
    >Moze dodam ze swojej strony, ze wprost nienawidze sytuacji, gdy kobieta nie potrafi sie zdecydowac, kaze sie dlugo uwodzic, nie daje jednoznacznych oznak aprobaty, ale nie odtraca, trzymajac w niepewnosci.
    Nie cierpie tego stanu zawieszenia. Nie lubie tez uwodzic. To jest wyjatkowo wyczerpujace psychiczn<

    No ale w drugą stronę też się to zdarza , trzeba sobie powiedzieć, że przeciąganie struny w temacie szeroko pojętego uwodzenia mężczyzn również dotyczy. Te wszystkie obawy, niepewności, trochę by chciał, a boi się, dziś całym sobą mówi tak, a jutro już nie, jednak dziękuję, to wymykanie się, nawet pewna rezygnacja, która potem okazuje się pozorna - no też niekiedy kobieta musi wykazać się determinacją, żeby to wszystko wytrzymać,nie ma lekko, czasem się uda, czasem nie ;).Ale jeśli się już uda, to często okazuje się, że warto było :)
  • wont2 07.05.17, 10:42
    ninek04 napisała:

    > No ale w drugą stronę też się to zdarza , trzeba sobie powiedzieć, że przeciąga
    > nie struny w temacie szeroko pojętego uwodzenia mężczyzn również dotyczy. Te
    > wszystkie obawy, niepewności, trochę by chciał, a boi się, dziś całym sobą mówi
    > tak, a jutro już nie, jednak dziękuję, to wymykanie się, nawet pewna rezygnacj
    > a, która potem okazuje się pozorna - no też niekiedy kobieta musi wykazać się d
    > eterminacją, żeby to wszystko wytrzymać,nie ma lekko, czasem się uda, czasem ni
    > e ;).Ale jeśli się już uda, to często okazuje się, że warto było :)
    ------
    No ale ty masz na myśli, wątpliwości natury, hmmm, logistyczno-prawnej ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 07.05.17, 11:06
    wont 2 napisał
    >No ale ty masz na myśli, wątpliwości natury, hmmm, logistyczno-prawnej ;)<

    Tak więc, podchodząc do tego szerzej i od różnych stron , również pewnych konwencji społecznych cały czas obracamy się w sferze istniejących oporów, takich czy innych, nieobcych również męskiej stronie, mimo całkowitego ich braku u damskiej ;).
  • wont2 07.05.17, 09:21
    sabat3 napisał:

    > Ale tutaj znowu racje ma Kitka. Moim zdaniem jesli kobieta sie nie angazuje i n
    > ie bierze czynnego udzialu, tylko laskawie pozwala prowadzic, to znaczy ze jest
    > Toba zainteresowana na pol gwizdka, albo wcale, traktujac sprawe na zasadzie "
    > zobaczymy co z tego wyniknie" lub "lepszy wrobel w garsci..."
    ------
    Tak, masz bardzo dużo racji. Na pewno w przypadku, gdy kobietą interesuje się bardzo atrakcyjny dla niej mężczyzna, dużo łatwiej jej przełamać opory i gonić króliczka, bo się boi, że jakaś konkurentka się na nim uwłaszczy :) Mi bardziej chodzi o to, że w ogóle niestety istnieją opory :)


    > Chociaz trzeba pamietac, ze zdarzaja sie kobiety uwodzicielki, ktore swiadomie
    > okazuja zainteresowanie mezyznom nie uznawanym przez nie za atrakcyjnych, na pr
    > zyklad dlatego, ze bawi je meska atencja, czy posiadanie duzej ilosci sfriendzo
    > nowanych idiotow.
    ------
    Tak, dlatego mądrość ludowa uczy nas, żeby skracać do niezbędnego minimum czas flirtu i zalotów. Innymi słowy - za piczu i na chatu :) Nawet jak człowiek miałby ochotę pozwolić sobie na bardziej naturalny sposób rozwoju relacji :/

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 07.05.17, 09:31
    wont2 napisał:

    > Tak, masz bardzo dużo racji. Na pewno w przypadku, gdy kobietą interesuje się b
    > ardzo atrakcyjny dla niej mężczyzna, dużo łatwiej jej przełamać opory i gonić k
    > róliczka, bo się boi, że jakaś konkurentka się na nim uwłaszczy :) Mi bardziej
    > chodzi o to, że w ogóle niestety istnieją opory :)
    -----
    Dodam tylko, że przecież to na tym mechanizmie bazują puasi (urqu też) - wzbudzanie zazdrości i zagrożenia z powodu realnej albo wyimaginowanej konkurentki, żeby nam laska szybko wskoczyła do łóżka albo, w przypadku urqu, żeby do niego wróciła :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • mabelle2000 07.05.17, 11:28
    wont2 napisał:

    > Dodam tylko, że przecież to na tym mechanizmie bazują puasi (urqu też) - wzbudz
    > anie zazdrości i zagrożenia z powodu realnej albo wyimaginowanej konkurentki, ż
    > eby nam laska szybko wskoczyła do łóżka albo, w przypadku urqu, żeby do niego w
    > róciła :)

    Ta regula dotyczy wylacznie kobiet, ktore cierpia na niedobor meskiego zainteresowania. Dla nich ryzyko utraty atrakcyjnego samca jest duze i mogloby okazac sie bolesne. Dotyczy takze przywiazanych za noge do stolu zon, ktorych pomyslnosc zyciowa zalezy od dobroci meza.
    W pozostalych przypadkach ta regula nie dziala.
  • aandzia43 07.05.17, 12:44
    mabelle2000 napisała:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Dodam tylko, że przecież to na tym mechanizmie bazują puasi (urqu też) -
    > wzbudz
    > > anie zazdrości i zagrożenia z powodu realnej albo wyimaginowanej konkuren
    > tki, ż
    > > eby nam laska szybko wskoczyła do łóżka albo, w przypadku urqu, żeby do n
    > iego w
    > > róciła :)
    >
    > Ta regula dotyczy wylacznie kobiet, ktore cierpia na niedobor meskiego zaintere
    > sowania. Dla nich ryzyko utraty atrakcyjnego samca jest duze i mogloby okazac s
    > ie bolesne. Dotyczy takze przywiazanych za noge do stolu zon, ktorych pomyslnos
    > c zyciowa zalezy od dobroci meza.
    > W pozostalych przypadkach ta regula nie dziala.

    Oraz kobiet z pewnymi problemami z głową. Łatwo nimi manipulować kołysząc łódką, bo z góry (z różnych przyczyn) zakładają, że wypadnięcie z łódki to straszne nieszczęscie. Innymi słowy: widzą marchewkę tam, gdzie jej nie ma ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 12:59
    aandzia43 napisała:

    > Oraz kobiet z pewnymi problemami z głową. Łatwo nimi manipulować kołysząc łódką
    > , bo z góry (z różnych przyczyn) zakładają, że wypadnięcie z łódki to straszne
    > nieszczęscie. Innymi słowy: widzą marchewkę tam, gdzie jej nie ma ;-)
    >

    Ale co Andzia sugerujesz, ze PUA- si sa tacy skuteczni, bo swoje teorie testuje na kobietach " nie teges z deklem " ? ;-))
  • aandzia43 07.05.17, 13:22
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Oraz kobiet z pewnymi problemami z głową. Łatwo nimi manipulować kołysząc
    > łódką
    > > , bo z góry (z różnych przyczyn) zakładają, że wypadnięcie z łódki to str
    > aszne
    > > nieszczęscie. Innymi słowy: widzą marchewkę tam, gdzie jej nie ma ;-)
    > >
    >
    > Ale co Andzia sugerujesz, ze PUA- si sa tacy skuteczni, bo swoje teorie testuje
    > na kobietach " nie teges z deklem " ? ;-))

    Łatwo jest kręcić psychicznymi lub rozregulowanymi. Łatwo nimi kręcić na dłuższą metę, łatwo mimo ewidentnego braku ewentualnych korzyści dla nich :-) Nie uczą się na błędach, mają problem z wyhamowaniem emocji, wyjściem z zaklętego kręgu, inne deficyty. Reszta łapie się na krótkotrwałe zakręcenie w pewnych określonych sytuacjach.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 07.05.17, 13:02
    aandzia43 napisała:

    > Oraz kobiet z pewnymi problemami z głową. Łatwo nimi manipulować kołysząc łódką
    > , bo z góry (z różnych przyczyn) zakładają, że wypadnięcie z łódki to straszne
    > nieszczęscie. Innymi słowy: widzą marchewkę tam, gdzie jej nie ma ;-)

    Słyszysz wont? wszystkie twoje podboje to kobiety z problemami z głową :)))
  • hello-kitty2 07.05.17, 13:35
    Aandzia Ty masz jakas obsesje 'problemow z glowa'. Wszedzie, w kazdym temacie, w co drugim poscie powtykane odnosniki do ulubionego tematu tych strasznych okazow z problemami z glowa czatujacych za kazdym rogiem na zdrowe jednostki ;-) Jak mozna wszedzie indziej widziec psychicznych zjebow samemu siedzac na terapii i biorac tabletki na glowe? Zamiast sie rozgladac dookola i komentowac spojrz w siebie. Skad ta obsesja? A wiesz, ze to jest bardzo odpychajace. Juz widze jak siedzisz na randce i co chwila leca opowiesci o psycholach, zaburzonych, problemowych, niezrownowazonch. Jak sie tak bedziesz bac, to ich do siebie sciagniesz. Przyjda by sie Toba zabawic i wtedy sama trafisz do wariatkowa. Moja rada: wkladaj mniej pracy w udowadnianie, ze jestes normalna. Znikniesz im z oczu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 07.05.17, 15:51
    hello-kitty2 napisała:

    > Aandzia Ty masz jakas obsesje 'problemow z glowa'. Wszedzie, w kazdym temacie,
    > w co drugim poscie powtykane odnosniki do ulubionego tematu tych strasznych oka
    > zow z problemami z glowa czatujacych za kazdym rogiem na zdrowe jednostki ;-) J
    > ak mozna wszedzie indziej widziec psychicznych zjebow samemu siedzac na terapii
    > i biorac tabletki na glowe?

    Nie jestem obecnie w terapii, tabletki biorę, mam taką optykę od zawsze. Ale "okzazy" to nie są.dla mnie jakieś czatujące za rogiem ze 100 metrów rozpoznawalne monstra, tylko zwykli ludzie z problemami. Nie czatują na niewinnych tylko żyją i spotykają na swojej drodze innych ludzi. Często też z problemami.

    Zamiast sie rozgladac dookola i komentowac spojrz
    > w siebie.

    W siebie patrzę przede wszystkim. Od lat powtarzam na forum i w realu: zacznij od siebie. Czy patrzenie w siebie ma przeszkadzac w rozglądaniu się i komentowaniu. A ty co tu robisz jak nie.gadasz, oceniasz, komentujesz?


    Skad ta obsesja? A wiesz, ze to jest bardzo odpychajace. Juz widze ja
    > k siedzisz na randce i co chwila leca opowiesci o psycholach, zaburzonych, prob
    > lemowych,

    Kicia, czy ja wyglądam na strzelającą sobie w stopę idiotkę? :-D


    niezrownowazonch. Jak sie tak bedziesz bac, to ich do siebie sciagnie
    > sz. Przyjda by sie Toba zabawic i wtedy sama trafisz do wariatkowa. Moja rada:
    > wkladaj mniej pracy w udowadnianie, ze jestes normalna. Znikniesz im z oczu.

    Nie zrozumiałaś: ja się nie boję i nie uciekam. Wiem co mi dolega, niczego nie udowadniam, leczenie psychiatryczne to dla mnie żadne tabu, całkiem dobrze rozpoznaję czy mi z danym "wariatem" po drodze czy wręcz przeciwnie. Wyluzuj :-)
    >


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • wont2 07.05.17, 19:22
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Oraz kobiet z pewnymi problemami z głową. Łatwo nimi manipulować kołysząc
    > łódką
    > > , bo z góry (z różnych przyczyn) zakładają, że wypadnięcie z łódki to str
    > aszne
    > > nieszczęscie. Innymi słowy: widzą marchewkę tam, gdzie jej nie ma ;-)
    >
    > Słyszysz wont? wszystkie twoje podboje to kobiety z problemami z głową :)))
    -----
    Słyszę. Po pierwsze andzia napisała "oraz" - czyli uzupełniła zbiór określony przez mabelle (kobiety, które cierpią na niedobór męskiego zainteresowania) zbiorem kobiet, które mają "pewne problemy z głową". Po drugie, to ja nie jestem ani żaden puas ani nie bujam łódką, bo ani nie umiem ani nie chcę. Jak mi się nie podoba albo znudziło mi się albo coś się w sposób naturalny skończyło (czytaj: minęło pół roku he he) to grzecznie wysiadam.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 07.05.17, 18:54
    mabelle2000 napisała:

    > Ta regula dotyczy wylacznie kobiet, ktore cierpia na niedobor meskiego zaintere
    > sowania. Dla nich ryzyko utraty atrakcyjnego samca jest duze i mogloby okazac s
    > ie bolesne. Dotyczy takze przywiazanych za noge do stolu zon, ktorych pomyslnos
    > c zyciowa zalezy od dobroci meza.
    > W pozostalych przypadkach ta regula nie dziala.
    ----
    Myślę, że jest uniwersalna. Na pewno bardziej dotyczy kobiet złaknionych męskiej atencji, ale w przypadku bardzo atrakcyjnych kobiet i bardzo atrakcyjnych mężczyzn jest podobnie. Tyle, że próg atrakcyjności jest troszeczkę podwyższony :)

    Poza tym w tej regule zawarty jest też mechanizm społecznego dowodu słuszności, który niestety też działa na wszystkich (na ciebie, na mnie), na szczęście w różnym stopniu (na mnie, mam nadzieję w niewielkim) :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.05.17, 09:47
    wont2 napisał:


    > Tak, masz bardzo dużo racji. Na pewno w przypadku, gdy kobietą interesuje się bardzo atrakcyjny dla niej mężczyzna, dużo łatwiej jej przełamać opory i gonić króliczka, bo się boi, że jakaś konkurentka się na nim uwłaszczy :) .
    -------------------
    Kobieta uwodzi oczami, uśmiechem, sposobem ubierania, drobnymi gestami. Jak tonie skutkuje, pogoń za króliczkiem jest mało skuteczna.
  • wont2 07.05.17, 10:38
    marek.zak1 napisał:

    > Kobieta uwodzi oczami, uśmiechem, sposobem ubierania, drobnymi gestami. Jak ton
    > ie skutkuje, pogoń za króliczkiem jest mało skuteczna.
    ----
    Przypominam, że rozmawiamy o sytuacji, kiedy mężczyzna jest zainteresowany kobietą i rozważamy czy ona powinna jedynie reagować na zaloty czy też jednak, oprócz tego, inicjować. Rozumiem, że uważasz, że nie powinna inicjować (np. dla odmiany sama wyjść z propozycją kawy albo kina). Możesz uzasadnić dlaczego tak uważasz?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.05.17, 10:42
    wont2 napisał:

    > Przypominam, że rozmawiamy o sytuacji, kiedy mężczyzna jest zainteresowany kobietą i rozważamy czy ona powinna jedynie reagować na zaloty czy też jednak, oprócz tego, inicjować. Rozumiem, że uważasz, że nie powinna inicjować (np. dla odmiany sama wyjść z propozycją kawy albo kina). Możesz uzasadnić dlaczego tak uważasz?
    -----------------------
    Jedna z najważniejszych cech faceta jest inicjatywa. Jak facet JEST zainteresowany i jej nie ma, to w zasadzie go dyskwalifikuje. Sorry.
    Jak nie jest zainteresowany, żadna inicjatywa babki niczego nie wniesie.
  • wont2 07.05.17, 10:45
    marek.zak1 napisał:

    > Jedna z najważniejszych cech faceta jest inicjatywa. Jak facet JEST zainteresow
    > any i jej nie ma, to w zasadzie go dyskwalifikuje. Sorry.
    > Jak nie jest zainteresowany, żadna inicjatywa babki niczego nie wniesie.
    -----
    No ale przecież rozmawiamy o sytuacji, w której facet wykazuje inicjatywę ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.05.17, 10:55
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Jedna z najważniejszych cech faceta jest inicjatywa. Jak facet JEST zainteresowany i jej nie ma, to w zasadzie go dyskwalifikuje. Sorry.
    > > Jak nie jest zainteresowany, żadna inicjatywa babki niczego nie wniesie.
    > -----
    > No ale przecież rozmawiamy o sytuacji, w której facet wykazuje inicjatywę ;).
    ---------------------------
    Jeśli już wykazał i się spotykają, babka może przejawiać wiele inicjatyw. Mnie chodzi o inicjację spotkań, która powinna być jednak z inicjatywy faceta. Napisałeś Sabatowi, że letnia reakcji babki jest książkowym przykładem braku zainteresowania.
    Jest pytanie ile razy facet ma próbować, natomiast, moim zdaniem, babka - raz.
    >
  • aandzia43 07.05.17, 11:00

    > Jest pytanie ile razy facet ma próbować, natomiast, moim zdaniem, babka - raz.

    Tak.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 07.05.17, 11:15
    aandzia43 napisała
    >marek.zak1 napisał

    >Jest pytanie ile razy facet ma próbować, natomiast, moim zdaniem, babka - raz. <

    >Tak.<

    A jak jest bardzo napalona, to nie może spróbować ponownie, albo więcej niż raz? - Czym jest to spowodowane, że tylko raz -poczuciem chronienia swojej wartości, czy urażoną dumą?
  • marek.zak1 07.05.17, 11:27
    ninek04 napisała:

    > aandzia43 napisała
    > >marek.zak1 napisał
    >
    > >Jest pytanie ile razy facet ma próbować, natomiast, moim zdaniem, babka - raz. <
    >
    > >Tak.<
    >
    > A jak jest bardzo napalona, to nie może spróbować ponownie, albo więcej niż raz? - Czym jest to spowodowane, że tylko raz -poczuciem chronienia swojej wartości, czy urażoną dumą?
    ---------------------
    Podstawa związku jest napalenie FACETA. Jak tego nie ma,a po pierwszej propozycji babki nie ma reakcji, napalenie babki może zostać potraktowane jako narzucanie się.
  • sabat3 07.05.17, 11:32
    marek.zak1 napisał:
    > Podstawa związku jest napalenie FACETA.

    A nie obojga? :p
  • marek.zak1 07.05.17, 11:40
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Podstawa związku jest napalenie FACETA.
    >
    > A nie obojga? :p
    ----------------------
    Źle napisałem. Podstawą rozpoczęcia działania jest napalenie faceta. Pamiętaj, że jak już tu pisano, widok babki to 80%, a facet może (i dobrze jak tak jest) zyskiwać przy bliższym poznaniu. Potem musi być z dwóch stron.
  • aandzia43 07.05.17, 12:11

    > >Jest pytanie ile razy facet ma próbować, natomiast, moim zdaniem, babka -
    > raz. <
    >
    > >Tak.<
    >
    > A jak jest bardzo napalona, to nie może spróbować ponownie, albo więcej niż raz
    > ? - Czym jest to spowodowane, że tylko raz -poczuciem chronienia swojej wartośc
    > i, czy urażoną dumą?

    Ani urażoną dumą, ani potrzebą chronienia tylko zdrowym rozsądkiem. Napalenie napaleniem, ale z niewolnika nie ma robotnika, więc napalenie babki pukającej do drzwiczek więcej niż jeden raz z dużym prawdopodobieństwem nie zostanie właściwie zaspokojone.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 12:22
    aandzia43 napisała:

    > Ani urażoną dumą, ani potrzebą chronienia tylko zdrowym rozsądkiem. Napalenie n
    > apaleniem, ale z niewolnika nie ma robotnika, więc napalenie babki pukającej do
    > drzwiczek więcej niż jeden raz z dużym prawdopodobieństwem nie zostanie właści
    > wie zaspokojone.

    Ustalmy moze jeszcze o co ona puka do tych drzwiczek? O ruchanie? O meska atencje? O porozumienie i chec rozmowy?
  • aandzia43 07.05.17, 12:27
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Ani urażoną dumą, ani potrzebą chronienia tylko zdrowym rozsądkiem. Napal
    > enie n
    > > apaleniem, ale z niewolnika nie ma robotnika, więc napalenie babki pukają
    > cej do
    > > drzwiczek więcej niż jeden raz z dużym prawdopodobieństwem nie zostanie
    > właści
    > > wie zaspokojone.
    >
    > Ustalmy moze jeszcze o co ona puka do tych drzwiczek? O ruchanie? O meska aten
    > cje? O porozumienie i chec rozmowy?

    Zawężam w tej dyskusji do erotyki i bzykanka.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 12:45
    aandzia43 napisała:

    > Zawężam w tej dyskusji do erotyki i bzykanka.

    No to tym bardziej trudno mi sobie wyobrazic jakakolwiek osobe ( nie tylko kobiete), ktora bylaby tak napalona na ruchanie z jedna i tylko z ta jedna osoba, zeby mimo niecheci tejze osoby propozycje ruchania ponawiac.
    Ludzie, jesli sie w ogole az tak bardzo fiksuja, to najczesciej na osobie, na calym zespole jej cech, jej wygladu i charakteru. Wiec nie pragna tylko ruchania, chca jakis widocznych sladow atencji, porozumienia, bliskosci. Jesli samo ruchanie, to napalenie mozna z powodzeniem realizowac z innym obiektem.

  • aandzia43 07.05.17, 12:57
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Zawężam w tej dyskusji do erotyki i bzykanka.
    >
    > No to tym bardziej trudno mi sobie wyobrazic jakakolwiek osobe ( nie tylko kobi
    > ete), ktora bylaby tak napalona na ruchanie z jedna i tylko z ta jedna osoba, z
    > eby mimo niecheci tejze osoby propozycje ruchania ponawiac.
    > Ludzie, jesli sie w ogole az tak bardzo fiksuja, to najczesciej na osobie, na
    > calym zespole jej cech, jej wygladu i charakteru. Wiec nie pragna tylko ruchani
    > a, chca jakis widocznych sladow atencji, porozumienia, bliskosci. Jesli samo ru
    > chanie, to napalenie mozna z powodzeniem realizowac z innym obiektem.

    No nie bardzo, bo większość (prawie wszystkie kobiety i wielu mężczyzn) ma ochotę realizować potrzeby seksualne z kimś, kto ma odpowiedni zespół cech wyglądu i w jakimś stopniu zachowania. I jak trafią na kogoś takiego to się czasem fiksują. Jak się komuś chce bzykać, to rozgląda się za odpowiednim obiektem.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 13:06
    aandzia43 napisała:

    > No nie bardzo, bo większość (prawie wszystkie kobiety i wielu mężczyzn) ma ocho
    > tę realizować potrzeby seksualne z kimś, kto ma odpowiedni zespół cech wyglądu
    > i w jakimś stopniu zachowania. I jak trafią na kogoś takiego to się czasem fiks
    > ują. Jak się komuś chce bzykać, to rozgląda się za odpowiednim obiektem.


    No to przeciez o tym mowie. Powiedzialas, ze babka jest napalona i puka w okienko o seks. Watpliwosci wiec mam czy o sam seks tu chodzi.
  • aandzia43 07.05.17, 14:50
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > No nie bardzo, bo większość (prawie wszystkie kobiety i wielu mężczyzn) m
    > a ocho
    > > tę realizować potrzeby seksualne z kimś, kto ma odpowiedni zespół cech wy
    > glądu
    > > i w jakimś stopniu zachowania. I jak trafią na kogoś takiego to się czase
    > m fiks
    > > ują. Jak się komuś chce bzykać, to rozgląda się za odpowiednim obiektem.
    >
    >
    > No to przeciez o tym mowie. Powiedzialas, ze babka jest napalona i puka w okien
    > ko o seks. Watpliwosci wiec mam czy o sam seks tu chodzi.

    Dla mnie to jest właśnie "sam" seks. Jak miałoby byćmniej to wybieram masturbację :-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • wont2 07.05.17, 18:48
    marek.zak1 napisał:

    > Jeśli już wykazał i się spotykają, babka może przejawiać wiele inicjatyw. Mnie
    > chodzi o inicjację spotkań, która powinna być jednak z inicjatywy faceta. Napis
    > ałeś Sabatowi, że letnia reakcji babki jest książkowym przykładem braku zainter
    > esowania.
    > Jest pytanie ile razy facet ma próbować, natomiast, moim zdaniem, babka - raz.
    -----
    OK, dzięki za wyjaśnienie. Myślę bardzo podobnie. Może nie byłbym takim dogmatykiem, że kobieta nie powinna w ogóle inicjować, ale to szczegół. Jeśli chodzi o ilość prób, to hmmm, to zależy. Ja bym tutaj tego nie rozgraniczał na płcie, tylko na okoliczności. Jeśli dostajesz sygnał braku zainteresowania z powodu takiego, że się nie podobasz, to odpuszczasz, bo to po prostu byłoby się narzucanie się, krępujące dla drugiej osoby. Jeśli natomiast odmowa albo brak odpowiedzi wynika z czynników leżących poza sferą erotyki, takich jak np. posiadanie żony lub męża albo niewiadomoco, to możesz sobie wstawić delikwentkę/delikwenta na tylni palnik i za jakiś czas, jeśli ci się oczywiście jeszcze chce, spróbować :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 07.05.17, 10:56
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Przypominam, że rozmawiamy o sytuacji, kiedy mężczyzna jest zainteresowan
    > y kobietą i rozważamy czy ona powinna jedynie reagować na zaloty czy też jednak
    > , oprócz tego, inicjować. Rozumiem, że uważasz, że nie powinna inicjować (np. d
    > la odmiany sama wyjść z propozycją kawy albo kina). Możesz uzasadnić dlaczego t
    > ak uważasz?
    > -----------------------
    > Jedna z najważniejszych cech faceta jest inicjatywa. Jak facet JEST zainteresow
    > any i jej nie ma, to w zasadzie go dyskwalifikuje. Sorry.

    Zgadzam się, też tak odczuwam kwestię męskiej inicjatywy.


    > Jak nie jest zainteresowany, żadna inicjatywa babki niczego nie wniesie.

    Ale chyba nie chodziło o inicjatywę kobiety przy całkowitym braku zainteresowania mężczyzny, tylko o inicjatywę jako przyjemny dowód zainteresowania wykazującym inicjatywę mężczyzną.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 07.05.17, 11:05
    aandzia43 napisała:
    Ale chyba nie chodziło o inicjatywę kobiety przy całkowitym braku zainteresowania mężczyzny, tylko o inicjatywę jako przyjemny dowód zainteresowania wykazującym inicjatywę mężczyzną.
    ---------------------
    Jeśli babka wie, że facet jest zainteresowany i się JUŻ spotykają, babka może proponować na równi z facetem.
  • mabelle2000 07.05.17, 11:45
    wont2 napisal

    > Przypominam, że rozmawiamy o sytuacji, kiedy mężczyzna jest zainteresowany kobi
    > etą i rozważamy czy ona powinna jedynie reagować na zaloty czy też jednak, opró
    > cz tego, inicjować. Rozumiem, że uważasz, że nie powinna inicjować

    Juz wiem Wont dlaczego Cie nie rozumiem. Podejrzewam, ze w Polsce brak jest kulturowego przyzwolenia na rozmowy kobiet z obcymi mezczyznami w ogole. Wiec najpierw musi zaistniec jakis kontekst, ktory by te sytuacje usprawiedliwial. Tak przynajmniej wnosze z tego co piszesz.
    Bledem jest wedlug mnie, ze ludzie w ogole skorzy sa do jakchkolwiek rozmow tylko w przypadku gdy druga strona wydaje im sie atrakcyjna erotycznie. Dlatego jedyna umiejetnosc jaka nabywaja, to ta flirtujaco- podrywajaca. A smalltalk jest smiertelnie nudny dla kogos, kto nauczyl sie czerpac radosc z obecnosci drugiego czlowieka, z rozmowy z nim, nawet jesli ten czlowiek nie zwilza.
  • marek.zak1 07.05.17, 11:53
    mabelle2000 napisała:


    > Bledem jest wedlug mnie, ze ludzie w ogole skorzy sa do jakchkolwiek rozmow tylko w przypadku gdy druga strona wydaje im sie atrakcyjna erotycznie. Dlatego jedyna umiejetnosc jaka nabywaja, to ta flirtujaco- podrywajaca. A smalltalk jest smiertelnie nudny dla kogos, kto nauczyl sie czerpac radosc z obecnosci drugiego czlowieka, z rozmowy z nim, nawet jesli ten czlowiek nie zwilza.
    ---------------------
    Nie wiem, czy to jest błąd. Facet dzwoni do wolnej babki / spotyka się tak, żeby pogadać, to daje sygnał, że mu się podoba. Jak mu się nie podoba, to przekaz jest fałszywy / nieczytelny.
  • mabelle2000 07.05.17, 12:06
    marek.zak1 napisał:

    > Nie wiem, czy to jest błąd. Facet dzwoni do wolnej babki / spotyka się tak, żeb
    > y pogadać, to daje sygnał, że mu się podoba. Jak mu się nie podoba, to przekaz
    > jest fałszywy / nieczytelny.

    Podoba, czy chce ja bzyknac? ;-)
    Skoro mezczyzna inwestuje swoj czas tylko w kobiety, ktore nadaja sie do ruchania ( a wiekszosc sie nadaje), to kobiety moga robic podobnie. Poniewaz dla kobiet do ruchania nadaje sie mniejszosc, to i z inicjatywa nie wychodza. Po co gadac z kims kogo i tak sie nie bzyknie, co nie Marek ?
    Nie ma tu przestrzeni na poznanie drugiego czlowieka, na danie mu szansy wykazania sie.


  • marek.zak1 07.05.17, 12:28
    mabelle2000 napisała:


    > Podoba, czy chce ja bzyknac? ;-)
    > Skoro mezczyzna inwestuje swoj czas tylko w kobiety, ktore nadaja sie do ruchan
    > ia ( a wiekszosc sie nadaje), to kobiety moga robic podobnie. Poniewaz dla kobi
    > et do ruchania nadaje sie mniejszosc, to i z inicjatywa nie wychodza. Po co gad
    > ac z kims kogo i tak sie nie bzyknie, co nie Marek ?
    -------------
    Tygrys też goni za zwierzem, którego chce schrupać. Za innymi się nie ugania :).
    A jak już jestem z jedną, to jeszcze robienie jej przykrości, spotykając się z innymi, to nie dla mnie. Po cholerę?

  • ninek04 07.05.17, 12:45
    marek. zak1 napisał
    >A jak już jestem z jedną, to jeszcze robienie jej przykrości, spotykając się z innymi, to nie dla mnie. Po cholerę?<

    Ale czemu zakładasz od razu, że rozmowa, czy spotkanie z drugim człowiekiem, w tym przypadku płci przeciwnej ma kontekst wyłącznie erotyczny i że w związku z tym naturalne jest nie podejmować tego rodzaju aktywności,nie wdawać się w żadne pogawędki, bo żonie będzie przykro, poczuje się urażona, zazdrosna?
  • marek.zak1 07.05.17, 12:53
    ninek04 napisała:

    > marek. zak1 napisał
    > >A jak już jestem z jedną, to jeszcze robienie jej przykrości, spotykając się z innymi, to nie dla mnie. Po cholerę?<
    >
    > Ale czemu zakładasz od razu, że rozmowa, czy spotkanie z drugim człowiekiem, w tym przypadku płci przeciwnej ma kontekst wyłącznie erotyczny i że w związku z tym naturalne jest nie podejmować tego rodzaju aktywności,nie wdawać się w żadne pogawędki, bo żonie będzie przykro, poczuje się urażona, zazdrosna?
    --------------------------
    Spotkanie nie, ale spotykanie prywatnym, jak najbardziej ma kontekst erotyczny. Jak Spiewała artystka: ,,bo we mnie jest seks" :)
  • mabelle2000 07.05.17, 12:55
    marek.zak1 napisał:

    > Tygrys też goni za zwierzem, którego chce schrupać. Za innymi się nie ugania :
    > ).

    Schrupac czy wyruchac, bo widac ze Ci sie to myli. Tygrys miedzy okresem polowan zasadniczo lezy i lize sobie jaja. Ludzie maja troche inna konstrukcje. Poza ty nie sa jak tygrysy ograniczone do okresu rui. U czlowieka ruja moze trwac caly rok.

    > A jak już jestem z jedną, to jeszcze robienie jej przykrości, spotykając się z
    > innymi, to nie dla mnie. Po cholerę?

    Totez i o Tobie nie mowimy. Nieerotycznosc relacji nie wyklucza wysokiego stopnia zazylosci miedzy ludzmi.
  • marek.zak1 07.05.17, 13:11
    mabelle2000 napisała:

    >

    > > A jak już jestem z jedną, to jeszcze robienie jej przykrości, spotykając się z innymi, to nie dla mnie. Po cholerę?
    >
    > Totez i o Tobie nie mowimy. Nieerotycznosc relacji nie wyklucza wysokiego stopnia zazylosci miedzy ludzmi.
    ----------------------
    Wysoki stopień zażyłości to ja mam z moją kobietą i moimi dziećmi. Z kolegami spotykam się na korcie, a z pracownikami i klientami służbowo.
    Mam kilkoro bliskich znajomych ze szkoły i studiów. Okazjonalnie się z nimi spotykam.
    Oprócz tego piszę, publikuję, chodzę z Sową na spacery.
    Spotykanie się z kobietami, które mi się podobają, mają podtekst erotyczny, a z tymi, które mi się nie podobały - nigdy się nie spotykałem, gdyż nie należy robić innym nadziei.




  • ninek04 07.05.17, 13:27
    marek. zak1 napisał
    >Spotykanie się z kobietami, które mi się podobają, mają podtekst erotyczny, a z tymi, które mi się nie podobały - nigdy się nie spotykałem, gdyż nie należy robić innym nadziei. <

    Tym sposobem to każda, najzwyklejsza rozmowa,spotkanie z kimś, w pracy, czy w innym miejscu miałaby kontekst erotyczny i generowała jakieś napięcie. Przecież tak nie jest.
  • kag73 07.05.17, 13:32
    Markowi zapewne chodzi o sytuacje kiedy proponowalby ladnej pannie "pojdzmy jutro na kawe". A nie, ze w pracy ktos kogos na korytarzu spotka i z kims rozmawia. Chodzi o takie umawiane spotkania sam na sam.
  • marek.zak1 07.05.17, 13:35
    kag73 napisała:

    > Markowi zapewne chodzi o sytuacje kiedy proponowalby ladnej pannie "pojdzmy jutro na kawe". A nie, ze w pracy ktos kogos na korytarzu spotka i z kims rozmawia. Chodzi o takie umawiane spotkania sam na sam.
    -----------------
    Dokładnie. Chodzi o celowe, nieprzypadkowe spotykanie się z atrakcyjną babką.
  • marek.zak1 07.05.17, 13:33
    ninek04 napisała:

    > marek. zak1 napisał
    > >Spotykanie się z kobietami, które mi się podobają, mają podtekst erotyczny, a z tymi, które mi się nie podobały - nigdy się nie spotykałem, gdyż nie należy robić innym nadziei. <
    >
    > Tym sposobem to każda, najzwyklejsza rozmowa,spotkanie z kimś, w pracy, czy w innym miejscu miałaby kontekst erotyczny i generowała jakieś napięcie. Przecież tak nie jest.
    ---------------------
    Mylisz rozmowę, z regularnym spotykaniem się na prywatnym gruncie.
  • druginudziarz 07.05.17, 13:12
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Tygrys też goni za zwierzem, którego chce schrupać. Za innymi się nie uga
    > nia :
    > > ).
    >
    > Schrupac czy wyruchac, bo widac ze Ci sie to myli. Tygrys miedzy okresem polowa
    > n zasadniczo lezy i lize sobie jaja. Ludzie maja troche inna konstrukcje.

    O qrfa, mabelle skisłem :)))))
  • hello-kitty2 07.05.17, 13:04
    mabelle2000 napisała:

    . Poniewaz dla kobi
    > et do ruchania nadaje sie mniejszosc, to i z inicjatywa nie wychodza.

    Tez tak to widze i podobnie opisalam. Nie sa zainteresowane wiec nie inwestuja nic, nawet spojrzenia, nawet emaila, nawet telefonu. To nie kwestia braku wyemancypowania. Po prostu kobietom podoba sie zdecydowana mniejszosc mezczyzn, stad inicjatywa musi spasc na mezczyzne, no bo cos musi motywowac do podjecia jej.

    > Nie ma tu przestrzeni na poznanie drugiego czlowieka, na danie mu szansy wykaza
    > nia sie.

    No wlasnie, to moglyby byc tylne drzwi. Ale z drugiej strony czy nie istnieje tez mechanizm nazwijmy to spolecznej kontroli/spolecznej woli, ze kontakty miedzy plciami dla samego kontaktu, nie sa mile widziane typu: po co z nim gadasz, przeciez on jest zonaty, po co z nim utrzymujesz kontakt, przeciez on cie chce tylko przeleciec, po co sie z nim umawiasz, przeciez on cie trzyma we friendzonie, po co ci to, jeszcze sie zakochasz, a on nie mieszka za rogiem, ect. Czy ktos w ogole jeszcze korzysta z przyjemnosci samej rozmowy dla rozmowy? Bez oczekiwania, ze bedzie z tego seks, romans, zwiazek, jakas korzysc, jakakolwiek?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 07.05.17, 13:15
    hello-kitty2 napisała:
    Czy kto
    > s w ogole jeszcze korzysta z przyjemnosci samej rozmowy dla rozmowy? Bez oczekiwania, ze bedzie z tego seks, romans, zwiazek, jakas korzysc, jakakolwiek?
    -----------------
    Jasne. Tu na forum.
    >
  • mabelle2000 07.05.17, 13:19
    hello-kitty2 napisała:

    > Czy kto
    > s w ogole jeszcze korzysta z przyjemnosci samej rozmowy dla rozmowy? Bez oczeki
    > wania, ze bedzie z tego seks, romans, zwiazek, jakas korzysc, jakakolwiek?

    Naprawde nie znasz ludzi, ktorzy lubia towarzystwo przedszkolakow, staruszkow, bezdomnych, pryszczatej mlodziezy, ktorzy lubia pogadac sobie z ciezarna babka czy "dresem" na stacji benzynowej? ;-)
  • zawle 07.05.17, 18:58
    mabelle2000 napisała:
    > Naprawde nie znasz ludzi, ktorzy lubia towarzystwo przedszkolakow, staruszkow,
    > bezdomnych, pryszczatej mlodziezy, ktorzy lubia pogadac sobie z ciezarna babka
    > czy "dresem" na stacji benzynowej? ;-)

    Tyle że kicia pyta nie o osoby od którcyh naprawdę się nic nie chce/które od nas naprawdę nic nie chcą. Pyta o te które chcą nas przelecieć/trzymają we friendzone/mieszkają za daleko ( na coś).
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • ninek04 07.05.17, 13:53
    >Ale z drugiej strony czy nie istnieje tez mechanizm nazwijmy to spolecznej kontroli/spolecznej woli, ze kontakty miedzy plciami dla samego kontaktu, nie sa mile widziane typu: po co z nim gadasz, przeciez on jest zonaty, po co z nim utrzymujesz kontakt, przeciez on cie chce tylko przeleciec, po co sie z nim umawiasz, przeciez on cie trzyma we friendzonie, po co ci to, jeszcze sie zakochasz, a on nie mieszka za rogiem, ec<

    Ten mechanizm zawsze istniał i nadal trzyma się mocno,zależy od środowiska również. Widać to na przykład podczas jakichś spotkań towarzyskich, imprez, posiadówek,gdzie jak kobieta singielka, czy rozwódka wda się za długo w rozmowę z czyimś mężem, czy przetańczy kilka tańców, to gdyby wzrok żony mógłby zabijać, to trup ścieliłby się gęsto. Tak jakby z góry zakładać, że każda tego typu sytuacja ma jakikolwiek inny kontekst poza właśnie miłą wymianą myśli, czy rozmową z tym innym.
  • marek.zak1 07.05.17, 13:59
    ninek04 napisała:


    Widać to na przykład podczas jakichś spotkań towarzyskich, imprez, posiadówek,gdzie jak kobieta singielka, czy rozwódka wda się za długo w rozmowę z czyimś mężem, czy przetańczy kilka tańców, to gdyby wzrok żony mógłby zabijać, to trup ścieliłby się gęsto. Tak jakby z góry zakładać, że każda tego typu sytuacjama jakikolwiek inny kontekst poza właśnie miłą wymianą myśli, czy rozmową z tym innym.
    ------------------------
    Jak singielka nieatrakcyjna, podtekstu rzeczywisśie nie ma.
  • druginudziarz 07.05.17, 13:07
    mabelle2000 napisała:

    > Juz wiem Wont dlaczego Cie nie rozumiem. Podejrzewam, ze w Polsce brak jest kul
    > turowego przyzwolenia na rozmowy kobiet z obcymi mezczyznami w ogole. Wiec najp
    > ierw musi zaistniec jakis kontekst, ktory by te sytuacje usprawiedliwial. Tak p
    > rzynajmniej wnosze z tego co piszesz.
    > Bledem jest wedlug mnie, ze ludzie w ogole skorzy sa do jakchkolwiek rozmow tyl
    > ko w przypadku gdy druga strona wydaje im sie atrakcyjna erotycznie. Dlatego je
    > dyna umiejetnosc jaka nabywaja, to ta flirtujaco- podrywajaca. A smalltalk jest
    > smiertelnie nudny dla kogos, kto nauczyl sie czerpac radosc z obecnosci drugie
    > go czlowieka, z rozmowy z nim, nawet jesli ten czlowiek nie zwilza.

    Wprawdzie to nie "kultura" ale właśnie to chciałem przekazać w moim opisie prozaicznej autobusowej rozmowy.
    Ciekawe, że gdy wracałem z Nowego Targu (podróż ok. 2 godz.) kobieta obok której usiadłem czas spędziła nad smarfonem i starannie się pilnowała żeby ani na moment nie skrzyżować ze mną wzroku. Taka polska średnia niestety. I nie ma to nic a nic wspólnego w wontową emancypacją.
  • mabelle2000 07.05.17, 13:34
    druginudziarz napisał:

    > Ciekawe, że gdy wracałem z Nowego Targu (podróż ok. 2 godz.) kobieta obok które
    > j usiadłem czas spędziła nad smarfonem i starannie się pilnowała żeby ani na mo
    > ment nie skrzyżować ze mną wzroku. Taka polska średnia niestety. I nie ma to ni
    > c a nic wspólnego w wontową emancypacją.

    Mlodziez. Dzieci. Patrze na to ze smutkiem w pociagach, tramwajach, metrze. Widze, ze sie znaja, zamieniaja ze soba dwa slowa, po czym wracaja do swoich maszynek.
    Niektorzy tacy ladni, mlodzi, widac ze studiuja, musza miec wiedze, cos do powiedzenia. Ale brak ciekawosci drugiego czlowieka. Troche szkoda jednak.
  • druginudziarz 07.05.17, 13:58
    mabelle2000 napisała:

    > Mlodziez. Dzieci. Patrze na to ze smutkiem w pociagach, tramwajach, metrze. Wid
    > ze, ze sie znaja, zamieniaja ze soba dwa slowa, po czym wracaja do swoich maszy
    > nek.
    > Niektorzy tacy ladni, mlodzi, widac ze studiuja, musza miec wiedze, cos do powi
    > edzenia. Ale brak ciekawosci drugiego czlowieka. Troche szkoda jednak.

    Ciekawość jest, tylko lęk jest większy od ciekawości. A smartfon to perfekcyjne narzędzie wymówki "no przecież zajęty jestem".
  • mabelle2000 07.05.17, 14:19
    druginudziarz napisał:

    > Ciekawość jest, tylko lęk jest większy od ciekawości. A smartfon to perfekcyjne
    > narzędzie wymówki "no przecież zajęty jestem".
    .
    Myslisz Drugi ze to jest jednak lek? Bo ja to widze znudzenie czesto, temat rozmowy wydaje sie malo interesujacy, trzeba by sie wglebic. Slowa sie nie kleja, bo to juz jakis wysilek umyslowy jest.
    No dobra, zaryzykuje- to co mnie nie dotyczy jest nudne (?)
  • hello-kitty2 07.05.17, 14:46
    A tak sobie pomyslalam gdyby ludzie mieli taka mozliwosc by wysylac jakies wizulne sygnaly dajace znak innym, ze sa niezaineresowani (np szara koszuka) blizszym kontaktem z druga plcia, w tym oczywiscie erotycznym, ile osob nosilaby ja zeby miec po prostu spokoj i dac tym innym mozliwosc sie ze soba kontaktowac/spotykac/parowac. Ja bym nigdy nie zalozla szarej koszulki nawet jak bym byla w udanym zwiazku. A Wy?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 07.05.17, 15:04
    hello-kitty2 napisała:

    > A tak sobie pomyslalam gdyby ludzie mieli taka mozliwosc by wysylac jakies wizu
    > lne sygnaly dajace znak innym, ze sa niezaineresowani (np szara koszuka) blizsz
    > ym kontaktem z druga plcia, w tym oczywiscie erotycznym, ile osob nosilaby ja z
    > eby miec po prostu spokoj i dac tym innym mozliwosc sie ze soba kontaktowac/spo
    > tykac/parowac. Ja bym nigdy nie zalozla szarej koszulki nawet jak bym byla w ud
    > anym zwiazku. A Wy?
    >
  • marek.zak1 07.05.17, 15:11
    hello-kitty2 napisała:

    > A tak sobie pomyslalam gdyby ludzie mieli taka mozliwosc by wysylac jakies wizulne sygnaly dajace znak innym, ze sa niezaineresowani (np szara koszuka) blizszym kontaktem z druga plcia, w tym oczywiscie erotycznym, ile osob nosilaby ja zeby miec po prostu spokoj i dac tym innym mozliwosc sie ze soba kontaktowac/spotykac/parowac. Ja bym nigdy nie zalozla szarej koszulki nawet jak bym byla w udanym zwiazku. A Wy?
    -----------------
    Nie wiem jak jest w Holandii, ale w Niemczech, UK, czy Szwajcarii, to większość babek tak się własnie ubiera. żeby facet nie pomyślał, że one są tym seksem zainteresowane. Jedyne, które noszą kolorowe stroje, krótkie spódniczki to przeważnie Polki czy z okolic Polski.
    >
  • mabelle2000 07.05.17, 16:10
    marek.zak1 napisał:

    > Nie wiem jak jest w Holandii, ale w Niemczech, UK, czy Szwajcarii, to większość
    > babek tak się własnie ubiera. żeby facet nie pomyślał, że one są tym seksem za
    > interesowane.

    Nie, to jest demonstracja wygody i przy okazji bylejakosci. Uniformizacja spoleczenstwa, ktore boi sie ubiorem podkreslic indywidualizm. Nie krytykuje bron Zeus, ale podtekstu seksualnego sie tu nie dopatruje.

    Jedyne, które noszą kolorowe stroje, krótkie spódniczki to przewa
    > żnie Polki czy z okolic Polski.

    To jest teoria mojego kolegi muzulmanina, ktory twierdzi, ze europejskie kobiety stroja sie dla innych chlopow, a w domu w dresach. Muzulmanskie kobiety przeciwnie- staraja sie byc piekne dla meza i pokazuja swoja urode tylko swojemu mezczyznie.
  • marek.zak1 07.05.17, 16:23
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Nie wiem jak jest w Holandii, ale w Niemczech, UK, czy Szwajcarii, to większość babek tak się własnie ubiera. żeby facet nie pomyślał, że one są tym seksem za interesowane.
    >
    > Nie, to jest demonstracja wygody i przy okazji bylejakosci. Uniformizacja spoleczenstwa, ktore boi sie ubiorem podkreslic indywidualizm. Nie krytykuje bron Zeus, ale podtekstu seksualnego sie tu nie dopatruje.
    --------------------------
    A ja tak. W firmie broń Zeus podkreślenie kobiecości. Jestem pracownikiem, jak każdy. Najbardziej to rzuca się w oczy w Stanach. Tam babki ubrane w długie, szare wory, żeby ktoś nie pomyślał, że to kobiety.
    >
    > Jedyne, które noszą kolorowe stroje, krótkie spódniczki to przeważnie Polki czy z okolic Polski.
    >
    > To jest teoria mojego kolegi muzulmanina, ktory twierdzi, ze europejskie kobiety stroja sie dla innych chlopow, a w domu w dresach. Muzulmanskie kobiety przeciwnie- staraja sie byc piekne dla meza i pokazuja swoja urode tylko swojemu mezczyznie.
    -------------------
    W Europie cały czas jest większość nie-muzułmanek i to ich dotyczy. Nawet w takim Berlinie, w którym jestem bardzo często, Polkę widać na kilometr.
  • mabelle2000 07.05.17, 16:40
    marek.zak1 napisał:

    > A ja tak. W firmie broń Zeus podkreślenie kobiecości. Jestem pracownikiem, jak
    > każdy.
    .
    Mowiles o ulicach, o tym co rzuca sie w oczy, teraz przeskakujesz na dresscode. Trzymajmy sie przestrzeni publicznej. Twoja teza jest taka, ze kobiety ubiorem wabia mezczyzn, ja twierdze, ze ubior w ogole nie pelni obecnie jakiejs duzej roli w zyciu wiekszosci kobiet. Czy to dobrze, czy zle? Nie wiem.

    Najbardziej to rzuca się w oczy w Stanach. Tam babki ubrane w długie, sz
    > are wory, żeby ktoś nie pomyślał, że to kobiety.

    Mowi sie, ze elegancja jest pochodna skromnosci.
    A one w szarych workach, no popatrz.... ;-)

    > W Europie cały czas jest większość nie-muzułmanek i to ich dotyczy. Nawet w tak
    > im Berlinie, w którym jestem bardzo często, Polkę widać na kilometr.

    I jaki wniosek Marek? Polki nadzwyczajnie lubia seks, bo mecza sie w tych szpilkach i kusych kieckach? ;-))
  • marek.zak1 07.05.17, 18:56
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A ja tak. W firmie broń Zeus podkreślenie kobiecości. Jestem pracownikiem, jak każdy.
    > .
    > Mowiles o ulicach, o tym co rzuca sie w oczy, teraz przeskakujesz na dresscode.
    > Trzymajmy sie przestrzeni publicznej. Twoja teza jest taka, ze kobiety ubiorem wabia mezczyzn, ja twierdze, ze ubior w ogole nie pelni obecnie jakiejs duzej roli w zyciu wiekszosci kobiet.
    -------------------------------
    Co to znaczy roli. Podkreśla walory urody. W firmach poprawność polityczna nie powinno się wg niektórych, tego robić.

    -------------------------------
    > I jaki wniosek Marek? Polki nadzwyczajnie lubia seks, bo mecza sie w tych szpilkach i kusych kieckach? ;-)).
    ----------------------------
    Chcą ładnie wyglądać, może po to, żeby przyciągnąć faceta z wyższej półki, a może z innego powodu? Ty odpowiedz.
  • kag73 07.05.17, 19:36
    "I jaki wniosek Marek? Polki nadzwyczajnie lubia seks, bo mecza sie w tych szpilkach i kusych kieckach? ;-))"
    otoz. To, ze one ladnie wygladaja to nie gwarancja ani dowod, ze chetnie sie seksza. To myli sie tylko facetom, niestety, tak mysla.
    To jest kwestia kulturowa, w Rosji, na Ukrainie jest podobnie. Kobiety ubieraja sie dla kobiet. Do tego konkurencja jest. Trzeba sie ubrac, bo wiekszosc sie ubiera. Wiec jest presja. W dodatku nadal meski swiat.
  • lybbla 07.05.17, 19:57
    kag73 napisała:

    > Kobiety ubieraja sie dla kobiet.
    > Do tego konkurencja jest. W dodatku nadal meski swiat.

    A ta konkurencja to o co? I co ma do tego męski świat skoro to sprawa między kobietami:P

    Kobieta ubiera się dla siebie by przeglądać się w oczach mężczyzny.
    Niewidzialne ubierają się dla innych kobiet.
  • wont2 07.05.17, 20:12
    kag73 napisała:

    > To, ze one ladnie wygladaja to nie gwarancja ani dowod, ze chetnie sie se
    > ksza. To myli sie tylko facetom, niestety, tak mysla.
    > To jest kwestia kulturowa, w Rosji, na Ukrainie jest podobnie. Kobiety ubieraja
    > sie dla kobiet. Do tego konkurencja jest. Trzeba sie ubrac, bo wiekszosc sie u
    > biera. Wiec jest presja. W dodatku nadal meski swiat.
    ------
    Mówimy teraz o eleganckim ubiorze czy o wyzywającym - napizdnikach vel łonówkach? Jak elegancko, to dla innych kobiet. Jak wyzywająco, to żeby łowić fajnych facetów albo, jak ich chwilowo nie ma na radarze, to przynajmniej spojrzenia tych mniej fajnych, żeby doładować baterie na łowienie tych bardziej fajnych. Można powiedzieć, że to czynnik kulturowy - w Europie Środkowo-Wschodniej jak jesteś fajną dupą a w głowie tylko średnio, to najskuteczniejszym sposobem na sukces życiowy jest się dobrze wydać za mąż. W UK na co dzień chodzisz w łachach a napizdnik vel łonówkę w rozmiarze XXL zakładasz tylko na sobotnią imprę, żeby się poruchać z jakimś najebanym downem w kiblu, bo sobie żyjesz elegancko z trójką bachorów na zasiłku i nic nie musisz.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kag73 07.05.17, 20:47
    Można powiedzieć, że to czynnik kulturowy - w Europie Środkowo-Wschodniej jak jesteś fajną dupą a w głowie tylko średnio, to najskuteczniejszym sposobem na sukces życiowy jest się dobrze wydać za mąż.

    No wiedzisz i takie myslenie tez sprawy nie ulatwia. Ktoz chcialby demonstrowac, ze ma tylko srednio w glowie i dobrego meza szuka. Ja widzialam Rosjanke, mezeatke, ze hej taka dupa i seksownie ubrana a miala wlasna kase i byla lekarzem.
    Sama lubie obcasy, lubie seksowne ciuchy, lubi czasem tak wow wygladac, dla siebie i dla meza tez i jak jestem w nastroju. I co teraz? Wydana juz jestem. Wiec moze faceci za duzo sobie wyobrazaja myslac, ze kobiety ubieraja sie tak, zeby sie podobac/nie podobac facetom. Moze nie sa oni jednak tacy wazni. I dlaczego mam isc na plac zabaw dziecka w szpilkach i biegac za nim niewygodnie? Natomisat usiasc w barze albo w knajpie to juz w szpilkach i mini moge.
  • hello-kitty2 07.05.17, 21:52
    wont2 napisał:

    W UK na co dzień chodzisz w łachach a
    > napizdnik vel łonówkę w rozmiarze XXL zakładasz tylko na sobotnią imprę, żeby s
    > ię poruchać z jakimś najebanym downem w kiblu, bo sobie żyjesz elegancko z trój
    > ką bachorów na zasiłku i nic nie musisz.

    Napizdnik w rozmiarze XXL ;-)))) Ladnie podsumowales panie, ktore sie napraszaja Lybbli po 23:00, przeciwko czemu Sabat nie mialby zadnych oporow i ktorych kulture lubi Kag.

    Wiesz co tylko nie mow tej Andrei, ze ma za duze uda i dupe, dobra? Bo zepsujesz, a sie fajnie zapowiada. I juz schodze z niej, bo prosiles. Trzymam kciuki.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 07.05.17, 22:24
    hello-kitty2 napisała:

    > wont2 napisał:

    > bo sobie żyjesz elegancko z trójką bachorów na zasiłku i nic nie musisz.
    >
    > Napizdnik w rozmiarze XXL ;-)))) Ladnie podsumowales panie, ktore sie napraszaj
    > a Lybbli po 23:00, przeciwko czemu Sabat nie mialby zadnych oporow i ktorych ku
    > lture lubi Kag.

    Tylko nieco skoryguję, Wont pisał o paniach na zasiłku. Ja o paniach zarabiających wielokrotność Twojej pensji. Różnica niewielka, eleganckie napizdniki w rozmiarze XXXL plus boots lepszej jakości, nie mówiąc o bieliźnie. No i porozmawiać nad ranem jest o czym bo po dobrych uczelniach;) Ani Wont ani Sabat nie mieliby najmniejszych oporów tego też jestem pewien:) A Kag zachłysnęłaby się ich kulturą,
    trochę specyficzna, egzotyczna, ale to chyba właśnie bardzo lubimy. Wszystko można zwalić na różnice kulturowe.
  • kag73 07.05.17, 22:35
    " A Kag zachłysnęłaby się ich kulturą,
    trochę specyficzna, egzotyczna, ale to chyba właśnie bardzo lubimy. Wszystko można zwalić na różnice kulturowe.

    A dlaczego ja bym miala sie zachlysnac?
    W dodatku ja ich nie krytykuje za to, ze sa grube albo, ze nie biegaja na plac zabaw i do marketu w mini i szpilkach. Wrecz przeciwnie. Egzotyczna to dla mniej jest Ameryka Lacinska ale nie kultura anglosaska.
  • lybbla 07.05.17, 23:01
    kag73 napisała:

    > Egzotyczna to dla mnie
    > j jest Ameryka Lacinska ale nie kultura anglosaska.

    Jak się blisko pozna Brytyjczyków to okaże się, że oni Europejczyków traktują jak
    stwory z za siedmiu mórz. Mam odrębną opinię.
    Bliżej nam do ludzi z Meksyku niż Anglików. Znajomi Meksykanie i znajomi Anglicy (Meksyk to pewnie też gdzieś w Europie) podzielają moją opinię. Więc jak mawiasz różnie to może być :)
  • kag73 07.05.17, 23:16
    Ja tam bym powiedziala, ze Angole to wyspiarze, tacy prawie poludniowcy, wiec zima na pol nago lataja, zagajaja na ulicy, parki temperamentnie kloca sie miedzy soba na ulicy, leca tam fucky i inne takie, nie cyrtola sie co powiedza ludzie. Kawka i piwko na progu domu tuz przy ulicy. Pan przy kasie nazywa mnie "love, darling, sweetheart", jak u latynosow, dokladnie tak samo. Hmm, wlasciwie poludniowcy.
  • lybbla 08.05.17, 02:31
    kag73 napisała:

    > Ja tam bym powiedziala, ze Angole to wyspiarze, tacy prawie poludniowcy, wiec z
    > ima na pol nago lataja,

    Ale co to za zima? W Rzymie spadł na mnie śnieg w UK nigdy.

    > zagajaja na ulicy,

    Na wsi czy w mieście?

    > parki temperamentnie kloca sie miedzy soba na ulicy,

    A byłaś kiedyś na Szmulkach?

    > leca tam fucky i inne takie, nie cyrtola sie co powiedza ludzie.

    Wiesz ja w Polsce niedaleko mam do mieszkań socjalnych :)

    > Kawka i piwko na progu domu tuz przy ulicy. Pan przy kasie nazywa mnie "love
    > , darling, sweetheart", jak u latynosow, dokladnie tak samo. Hmm, wlasciwie pol
    > udniowcy.

    Albo `luv' lub `duck'. Tak to są powierzchowne podobieństwa. Nawet my jesteśmy wyspiarze z południa.

    Są bardzo odporni na zmiany.
    Czeki, ołowiane rury, pojedyńcze okna, brak izolacji poziomej budynków to początek długiej listy absurdów.

    Meksykanin zamęczy Cię Kieślowskim posprzecza się z Tobą na temat interpretacji
    Greenawaya. Brytyjczyk o obu nie słyszał. A to tylko preludium, tak jakby przez Angielski Kanał przepływ informacji był zablokowany. Tak, to wyspiarski charakter,
    kiszenie się wiekami we własnym sosie.
    Najlepiej mówią o tym Szkoci:
    `We, on the other hand, are colonized by wankers. Can't even find a decent culture to be colonized by.'
  • kag73 08.05.17, 12:15
    "Ale co to za zima? W Rzymie spadł na mnie śnieg w UK nigdy."

    Raz na 100 lat ale sie zdarza, pare lat temu dzieciak do szkoly a szkola zamknieta ze wzgledu na zaspy snieze a oni oczywiscie wszyscy nieprzgotowani. No polezal nawet troche ten snieg ku uciesze dzieciaka.

    "Na wsi czy w mieście?"

    Miasteczko, prowincja w sumie, jakies 50 tys. mieszkancow.

    "Wiesz ja w Polsce niedaleko mam do mieszkań socjalnych :)"

    Czyli az tak egzotyczni jednak nie sa :)

    "Albo `luv' lub `duck'. Tak to są powierzchowne podobieństwa. Nawet my jesteśmy wyspiarze z południa."

    Wlasnie w tym roku jedna Greczynka mi powiedziala, ze Polacy to tacy Poludniowcy Europy polnocnej/srodkowej :)

    "Meksykanin zamęczy Cię Kieślowskim posprzecza się z Tobą na temat interpretacji
    Greenawaya."

    A powiem Ci, ze to mnie zdziwilo. Moze to wyjatkowy Meksykanin. Zreszta w Meksyku nigdy nie bylam, gdzie indziej w lacinskiej bywam regularnie, znam na peczki latynosow i poludniowcow z Ameryki pld. i sa to spoleczenstwa nieczytajace. Tam z ksiazka nikogo nie zobaczysz. Najezdzilam sie autobusami i nigdy nie zdarzylo mi sie zobaczyc kogos kto cos czyta. Ludzie ze soba zagaduja, jest glosno, gwarno, wesolo, muza wszedzie, ale ksiazki...nigdy, moze Jehovi z USA albo rzadko tubylcy z Biblia.
    Jasne zapewne czesc ksztalcona spoleczenstwa owszem, ale przekrojowo, przecietny: nie. Nie czyta sie rowniez dzieciom.

  • kag73 07.05.17, 22:37
    Pomijam, ze ja z tych, ktore widzac w salonie panie 100 kg zywej wagi robiace se paznkocie pytam sie po co. Tak samo pytam sie "po co" jak widze panie 20+ nadwagi w szpilkach. Sorry, nic na to nie poradze. Wiem, za pewne lubia poczuc sie kobieco ale dla mnie...tak kicha i tak kicha :)
  • sea.sea 07.05.17, 23:05
    A gdyby ważyły po 50 kilo, to by nie była kicha i na ich widok byś zaczynała myśleć o seksie? Jak dobrze pamiętam, jesteś raczej hetero?

    W Twojej świadomości mieści się, że wiele z nich ma facetów, niektóre całkiem atrakcyjnych, i to także dla nich te szpilki i paznokcie? Czy się nie mieści? :)

    Sorry, szlag mnie trochę trafił, bo to trochę takie "jak nosisz więcej niż 40tkę, to idź się utop". Otóż, nie, tak to nie działa :)
  • kag73 07.05.17, 23:09
    "W Twojej świadomości mieści się, że wiele z nich ma facetów, niektóre całkiem atrakcyjnych, i to także dla nich te szpilki i paznokcie? Czy się nie mieści? :)"

    No mieci, mieci mi sie :) Jak najbardziej tak moze byc.

    "Sorry, szlag mnie trochę trafił, bo to trochę takie "jak nosisz więcej niż 40tkę, to idź się utop". Otóż, nie, tak to nie działa :)

    A gdziez tam zaraz utop, wcale, nie przyszkadzaja mi babki nie modelowe w miniowach i poodkrywane. Ale te szpilki przy takiej wadze wydaja mi sie dosc uciazliwe, tym bardziej, ze ona na zakupach jest i bez chlopa :)
    Ale co Ci zrobie takie mi mysli pryzchodza do glowy :(
  • hello-kitty2 08.05.17, 00:28
    lybbla napisał:

    > Tylko nieco skoryguję, Wont pisał o paniach na zasiłku. Ja o paniach zarabiając
    > ych wielokrotność Twojej pensji. Różnica niewielka, eleganckie napizdniki w roz
    > miarze XXXL plus boots lepszej jakości, nie mówiąc o bieliźnie. No i porozmawia
    > ć nad ranem jest o czym bo po dobrych uczelniach;)

    Jakby co to prostuj Wontowi, bo ja o Brytyjkach nie wiem nic, stad tez nie zamiescilam o nich zadnego komentarza. Rozbawil mnie tylko jego bezpardonowy komentarz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 08.05.17, 01:52
    hello-kitty2 napisała:

    > Jakby co to prostuj Wontowi, bo ja o Brytyjkach nie wiem nic, stad tez nie zami
    > escilam o nich zadnego komentarza. Rozbawil mnie tylko jego bezpardonowy komentarz.

    Właśnie prostujesz Wontowi.

    > Sorry Wont. Zostala Ci GB i babska z wielkimi bebzonami dostepne po 23:00. I nie jest to zlosliwa uwaga tylko obserwacja rzeczywistosci.

    Sorry Wont. Kitka nie może się zdecydować czy Brytyjki dostępne po 23 mają wielkie bebzony co jest obserwacją rzeczywistości czy jednak o Brytyjkach nie wie nic.

    A byliście kiedyś na takiej wiejskiej dyskotece gdzieś w Polsce?
  • hello-kitty2 08.05.17, 02:27
    "Sorry Wont. Kitka nie może się zdecydować czy Brytyjki dostępne po 23 mają wielkie bebzony co jest obserwacją rzeczywistości czy jednak o Brytyjkach nie wie nic."

    Nie wiem nic ale czytam i obserwuje jak jezdze po swiecie:

    wont2 napisal:

    W UK na co dzień chodzisz w łachach a
    > napizdnik vel łonówkę w rozmiarze XXL zakładasz tylko na sobotnią imprę,

    lybbla napisał:
    >Tylko nieco skoryguję, Wont pisał o paniach na zasiłku. Ja o paniach zarabiających wielokrotność Twojej pensji. Różnica >niewielka, eleganckie napizdniki w rozmiarze XXXL

    kag73
    >Pomijam, ze ja z tych, ktore widzac w salonie panie 100 kg zywej wagi robiace se paznkocie pytam sie po co. Tak samo >pytam sie "po co" jak widze panie 20+ nadwagi w szpilkach.

    Sam dodales tym paniom extra X (XXXL) wiec sorry ale sami sie co do bebzonow z Wontem zgodziliscie, Kag tylko potwierdzila i ja rowniez wiem jak to wyglada, bo troche sie nad roznymi morzami z Brytyjkami wybawilam po 23:00.

    Tak mysle o co Ci chodzi i powiem tak: nie ma nic zlego w pragnieniu kobiet z nadwaga/otylych. Sama poradzilam tu koledze, zeby Andrei nigdy grubych ud ani dupy nie wypominal wiec zakonczmy to.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 08.05.17, 03:05
    hello-kitty2 napisała:


    > Nie wiem nic ale czytam i obserwuje jak jezdze po swiecie:

    I widzisz te z bebzonami a posh girls wypierasz :)
    Te drugie to dopiero jak powiadasz `k...szony' są. :P


    > Sam dodales tym paniom extra X (XXXL) wiec sorry ale sami sie co do bebzonow z Wontem zgodziliscie,

    Mają dłuższe te spódniczki.
    Więcej łona jest zasłonięte. Zwykłe nieporozumienie.

    > Kag tylko potwierdzila i ja rowniez wiem jak to wyglada, b
    > o troche sie nad roznymi morzami z Brytyjkami wybawilam po 23:00.

    To jednak coś wiesz o Brytyjkach. Każdy ma takie Brytyjki na jakie go stać:)
    Polki depczą Brytyjkom po piętach jeśli chodzi o otyłość (28% vs 25%).


    > Tak mysle o co Ci chodzi i powiem tak: nie ma nic zlego w pragnieniu kobiet z n
    > adwaga/otylych. Sama poradzilam tu koledze, zeby Andrei nigdy grubych ud ani dupy nie wypominal wiec zakonczmy to.

    Przypominam Ci, że nadwaga u kobiet nam nie przeszkadza.
    Otyłość przeszkadza i to bardzo.

    Ale dyskredytować wszystko czego się nie widziało Kitka może.
    Kończymy, kończymy nasz forumowy mięśniaku.
  • sabat3 08.05.17, 07:51
    lybbla napisał:
    > Przypominam Ci, że nadwaga u kobiet nam nie przeszkadza.
    > Otyłość przeszkadza i to bardzo.

    Mow za siebie ;)
    Mi nie przeszkadza.
    Na oko oceniam, ze polek z waga zauwazalnie wyzsza niz norma jest jakies 60%, a co czwarta jest naprawde gruba. Przy czym wsrod tych, ktore nie maja zbyt duzej wagi dominuja dwa typy sylwetki - drobna turbo petitte o szybkich ruchach i chuda, wysoka zyrafa z dystansem do otoczenia ;)
    W ogole malo kto zwraca uwage na to co je, o liczeniu kalorii nie wspomne.
  • sabat3 08.05.17, 08:26
    Dodam jeszcze, ze moje obserwacje dotycza srodowisk podmiejskich, wsrod kobiet gorzej wyksztalconych lub niskim statusie spolecznym - tutaj i mezczyzn z brzuchem jest sporo. Praca w trybie zmianowym, powszechny alkoholizm, niska swiadomosc zdrowotna to generalna przyczyna. Srodowisko ma ogromne przelozenie na dbalosc o siebie.
    Najwiecej szuplych kobiet spotkalem pracujac w urzedzie. Tam to chudosc byla norma.
  • hello-kitty2 07.05.17, 16:40
    > marek.zak1 napisał:
    > Jedyne, które noszą kolorowe stroje, krótkie spódniczki to przeważnie Polki czy z okolic Polski.
    >

    Moze to jest jakies odniesienie potwierdzajace polski brak emancypacji typu: poniewaz nie moge sie odezwac do obcego mezczyzny, okazac mu zainteresowania czy wyjsc z inicjatywa (juz nie wazne z jakiego dokladnie powodu), to musze BARDZIEJ ZACHECAC NIEWERBALNIE zeby to on z inicjatywa do mnie wyszedl.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 07.05.17, 16:36

    >
    > To jest teoria mojego kolegi muzulmanina, ktory twierdzi, ze europejskie kobiet
    > y stroja sie dla innych chlopow, a w domu w dresach. Muzulmanskie kobiety przec
    > iwnie- staraja sie byc piekne dla meza i pokazuja swoja urode tylko swojemu mez
    > czyznie.

    Dziwisz się? My się staramy wyglądać dobrze (elegancko, schludnie, zdrowo, w miarę atrakcyjnie, w miarę nie staro) bo zarabiamy na życie kursując w te i wewte w społeczeństwie wymagającym dobrego wyglądu. One zarabiają na życie podobając się jednemu, który wymaga dobrego wyglądu ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 16:49
    aandzia43 napisała:

    > Dziwisz się? My się staramy wyglądać dobrze (elegancko, schludnie, zdrowo, w mi
    > arę atrakcyjnie, w miarę nie staro) bo zarabiamy na życie kursując w te i wewte
    > w społeczeństwie wymagającym dobrego wyglądu.

    Na ulicy, w pracy, wsrod innych ludzi. Tak. W domu nie zawsze.

    One zarabiają na życie podobając
    > się jednemu, który wymaga dobrego wyglądu ;-)

    Moze i tak byc.
    Zauwaz jednak ile energii wkladaja kobiety, zeby "zrobic sie na bostwo" przed jakims wyjsciem z domu. Ile inwestuja w kiecki i buty na sylwestra i w jakich okolicznosciach uzywaja swoich drogich perfum ;-)
  • aandzia43 07.05.17, 17:04
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Dziwisz się? My się staramy wyglądać dobrze (elegancko, schludnie, zdrowo
    > , w mi
    > > arę atrakcyjnie, w miarę nie staro) bo zarabiamy na życie kursując w te i
    > wewte
    > > w społeczeństwie wymagającym dobrego wyglądu.
    >
    > Na ulicy, w pracy, wsrod innych ludzi. Tak. W domu nie zawsze.

    Bo nam nie płacą :-P W domu odpoczywamy od munduru. Oraz obrabiamy drugi etat.

    >
    > One zarabiają na życie podobając
    > > się jednemu, który wymaga dobrego wyglądu ;-)
    >
    > Moze i tak byc.
    > Zauwaz jednak ile energii wkladaja kobiety, zeby "zrobic sie na bostwo" przed j
    > akims wyjsciem z domu. Ile inwestuja w kiecki i buty na sylwestra i w jakich ok
    > olicznosciach uzywaja swoich drogich perfum ;-)
    Świętowanie. Każde społeczeństwo ma swoje święta. Sylwester, wesele, urodziny, pierwszy grill u sąsiada na działce - nasze świeckie święta. Stroimy się jak inne kultury na inne okazje. Kobiety szczególnie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 07.05.17, 17:57
    "To jest teoria mojego kolegi muzulmanina, ktory twierdzi, ze europejskie kobiety stroja sie dla innych chlopow, a w domu w dresach. Muzulmanskie kobiety przeciwnie- staraja sie byc piekne dla meza i pokazuja swoja urode tylko swojemu mezczyznie."

    Taa, bo publicznie musza ochodzic zawoalowane, w chustkach i nieatrakcyjnych szerokich plaszczyskach, taki wymog religii. Natomiast ci wspaniali faceci muzulmanie, ktorzy wrecz chca posiadac te babe dla siebie i jej atrakcyjny wyglad na wylaczna wlasnosc wybaluszaja galy na inne sexy ubrane baby. I po czesci to oni sa wynni, ze sie babki europejki tez seksownie nie ubiraja, bo dla nich to znak: latwa, chce seksu, bedzie sek, mozna ja zaczepic i zaczepiaj, czesto nachalnie. Niestety. I nie wszystkie kobiety maja ochote byc zaczepiane.

    "Nie, to jest demonstracja wygody i przy okazji bylejakosci. Uniformizacja spoleczenstwa, ktore boi sie ubiorem podkreslic indywidualizm. Nie krytykuje bron Zeus, ale podtekstu seksualnego sie tu nie dopatruje.


    Wygoda tak, ale nie zadna demonstracja, po prostu ubieraja sie wygodnie i ubieraja sie jak chca a nie tak, zeby podobac sie facetom, albo dorownac innym kobietom. Bo przeciez kobiety ubieraja sie przede wszystkim dla kobiet. I wlasnie w Niemchech i UK widac indywidualizm w strojach na ulicach, taka jest roznorodnosc. Nie ma tego np. we Wloszech ani w Polsce, w Polsce zaraz wiesz co jest modne, bo nosza to wszystkie baby.
    Poza tym jak jest okazja to i Brytyjnki potrafia wygladac odlotowo. Ale nie ma wymogu: zawsze. Bardzo mi sie to w ich kulturze podoba. I pelna tolerancja i akceprtacja. A w Polsce ciagle: dla ludzi, co powiedza ludzie i inne takie lamenty, baby ciagle pod presja, pododnie jak ze sprzataniem i dbaniem ochalupe. Ciagle oceniane.
    I marek nie ma racji piszac, ze pokazuja ze seksem zainterowane nie sa, bo chadzaja do lozka z wieloma bez opetanych mysli o nadgryzionym jablku i innych katolskich/religijnych bzdetach.
  • aandzia43 07.05.17, 18:07

    > Wygoda tak, ale nie zadna demonstracja, po prostu ubieraja sie wygodnie i ubier
    > aja sie jak chca a nie tak, zeby podobac sie facetom, albo dorownac innym kobie
    > tom. Bo przeciez kobiety ubieraja sie przede wszystkim dla kobiet. I wlasnie w
    > Niemchech i UK widac indywidualizm w strojach na ulicach, taka jest roznorodnos
    > c. Nie ma tego np. we Wloszech ani w Polsce, w Polsce zaraz wiesz co jest modne
    > , bo nosza to wszystkie baby.
    > Poza tym jak jest okazja to i Brytyjnki potrafia wygladac odlotowo. Ale nie ma
    > wymogu: zawsze. Bardzo mi sie to w ich kulturze podoba. I pelna tolerancja i ak
    > ceprtacja.

    Och tak! Oryginalność i odlot, strój wyrazem osobowości (jeśli ktoś ma ochotę strojem ją manifestować), kolor i "pawie piórka" :-) To mi się podoba, a w Polsce tego mało.


    A w Polsce ciagle: dla ludzi, co powiedza ludzie i inne takie lament
    > y, baby ciagle pod presja, pododnie jak ze sprzataniem i dbaniem ochalupe. Ciag
    > le oceniane.

    Całe szczęście jest nas coraz więcej :-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 07.05.17, 18:41
    kag 73 napisała

    >Taa, bo publicznie musza ochodzic zawoalowane, w chustkach i nieatrakcyjnych szerokich plaszczyskach, taki wymog religii. Natomiast ci wspaniali faceci muzulmanie, ktorzy wrecz chca posiadac te babe dla siebie i jej atrakcyjny wyglad na wylaczna wlasnosc wybaluszaja galy na inne sexy ubrane baby. I po czesci to oni sa wynni, ze sie babki europejki tez seksownie nie ubiraja, bo dla nich to znak: latwa, chce seksu, bedzie sek, mozna ja zaczepic i zaczepiaj, czesto nachalnie. Niestety. I nie wszystkie kobiety maja ochote byc zaczepiane.<

    Też mi się tak wydaje. On ją, tę żonę, zakutaną od stóp do głów, nawet w upał wysyła do pilnowania dzieci, a sam pitu pitu i gadki szmatki z tą, która ma odkryte różne części ciała, no ale jemu wolno, w końcu pan i władca, kto mu zabroni.



    >Poza tym jak jest okazja to i Brytyjnki potrafia wygladac odlotowo. Ale nie ma wymogu: zawsze. Bardzo mi sie to w ich kulturze podoba. I pelna tolerancja i akceprtacja. A w Polsce ciagle: dla ludzi, co powiedza ludzie i inne takie lamenty, baby ciagle pod presja, pododnie jak ze sprzataniem i dbaniem ochalupe. Ciagle oceniane.<

    Wystarczy pójść na cmentarz 1 listopada, i odkąd pamiętam, tak jest od zawsze - istna rewia mody, jak było za ciepło, to zaplanowana >


    okazja pokazania się w futrze i kozakach po szyję paliła na panewce trochę ;)

    >I marek nie ma racji piszac, ze pokazuja ze seksem zainterowane nie sa, bo chadzaja do lozka z wieloma bez opetanych mysli o nadgryzionym jablku i innyc<
  • hello-kitty2 07.05.17, 18:47
    kag73 napisała:

    > Taa, bo publicznie musza ochodzic zawoalowane, w chustkach i nieatrakcyjnych sz
    > erokich plaszczyskach, taki wymog religii. Natomiast ci wspaniali faceci muzulm
    > anie, ktorzy wrecz chca posiadac te babe dla siebie i jej atrakcyjny wyglad na
    > wylaczna wlasnosc wybaluszaja galy na inne sexy ubrane baby. I po czesci to oni
    > sa wynni, ze sie babki europejki tez seksownie nie ubiraja, bo dla nich to zna
    > k: latwa, chce seksu, bedzie sek, mozna ja zaczepic i zaczepiaj, czesto nachaln
    > ie. Niestety. I nie wszystkie kobiety maja ochote byc zaczepiane.
    > Wygoda tak, ale nie zadna demonstracja, po prostu ubieraja sie wygodnie i ubier
    > aja sie jak chca a nie tak, zeby podobac sie facetom, albo dorownac innym kobie
    > tom. Bo przeciez kobiety ubieraja sie przede wszystkim dla kobiet. I wlasnie w
    > Niemchech i UK widac indywidualizm w strojach na ulicach, taka jest roznorodnos
    > c. Nie ma tego np. we Wloszech ani w Polsce, w Polsce zaraz wiesz co jest modne
    > , bo nosza to wszystkie baby.

    Zgubilam sie: to Europejki nie ubieraja sie seksownie, bo nie chca byc zaczepiane czy ze jest im tak wygodnie?

    > Poza tym jak jest okazja to i Brytyjnki potrafia wygladac odlotowo. Ale nie ma
    > wymogu: zawsze. Bardzo mi sie to w ich kulturze podoba. I pelna tolerancja i ak
    > ceprtacja. A w Polsce ciagle: dla ludzi, co powiedza ludzie i inne takie lament
    > y, baby ciagle pod presja, pododnie jak ze sprzataniem i dbaniem ochalupe. Ciag
    > le oceniane.
    > I marek nie ma racji piszac, ze pokazuja ze seksem zainterowane nie sa, bo chad
    > zaja do lozka z wieloma bez opetanych mysli o nadgryzionym jablku i innych kato
    > lskich/religijnych bzdetach.

    Ja sie tak nieraz zastanawialam skad sie biora Twoje koniki tematyczne typu powracajace nadgryzione jablko, o ktorym nigdy nie slyszalam, ewentualnie te tematy sprzataniowe. Ty to przypisujesz szeroko Polsce i Katolicyzmowi. Tak mi cos nie gralo tyle lat, a potem patrze EUREKA a Kag pisze, ze za dzieciaka codziennie chodzila do kosciola, aha, no to jestesmy w domu. To dlatego Ci sie tak wahnelo ekstremalnie w druga strone. Ale i tak mnie dziwi, ze nie umialas tego convertowac w nic dobrego, budujacego, jak np Urqu potrafil. Ale juz pal szesc niemniej wiesz to troche wygodne i takie wyparciowe, ze winna kultura polska czy Katolicyzm, Muzulmanie, tralala, a nie ta osoba, co Cie tak prowadzala do tego kosciolka dzien w dzien czy tam wysylala, az Ci Kag zryla Twoj malutki berecik, bo Ty kochana swoja matke czy ojca opisujesz i swoja rodzine, a nie Polakow.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 07.05.17, 19:28
    "Zgubilam sie: to Europejki nie ubieraja sie seksownie, bo nie chca byc zaczepiane czy ze jest im tak wygodnie?"

    Jedno i drugie albo bywa tak i tak.

    I owszem ja wychowana po katolicku, ale nie ja jedna i nie tylko mnie jedenej to dotyczy. Jedni syszeli o jablku, inni o zbitym czy wyszczerbionym dzbanku (pewnie zalezy jaki ksiadz uczyl religii). Jestem elastyczna w mysleniu, w wieku lat 15 zaczalam sie nad tym "normalnym" i oczywistym sama zastanawiac i potrafilam zrewidowac wpajane mi kwaitki i podejmowac wlasne decyzje w oderwaniu od nauki KK. Ulatwily mi to tez nowe okolicznosci zycia. Nie masz pojecia jak bardzo przesiaka sie jakas kultura/religia. Sa rzeczy typowe dla wychowanych w pewnej kulturze/wierze, ktorych niewierzacy, wychowany bez religii nie czuje i nie moze zrozumiec, on sie co najwyzej moze dziwic.
    Ty moze chcesz pokazac, ze kk albo muzulmanizm i kultura, w ktorej sie dorasta i buduje fundamenty nie ma wplywu na nastawienie i myslenie jednostki? Moim zdaniem ma i moge to porownywac, bo mam porownanie.
    Nota bene nikt mnie do kosciolka codziennie nie wysylal. szlam tam sama.
    Tematy sprzataniowe nie sa i Tobie obce, bo wychowana w Polsce tez sie dziwilas po chuja Holenderkom wielkie domy jak zyja w szyfie i nie sprzataja. Bo Ci sie w glowie nie miesci/nie miescilo, ze maja to w dupie i ze mozna. A dlaczego Ci sie nie miescilo? Bo tak Cie wychowali i na to sie napatrzylas.
    Normy spoleczne i kulturowe, religia, tradycja, kultura maja wpyw na jednostke, jej podejscie do roznych spraw i podejmowane decyzje. I to jest fakt niezaprzeczalny.

  • mabelle2000 07.05.17, 20:07
    kag73 napisała:

    > I owszem ja wychowana po katolicku, ale nie ja jedna i nie tylko mnie jedenej t
    > o dotyczy. Jedni syszeli o jablku, inni o zbitym czy wyszczerbionym dzbanku (pe
    > wnie zalezy jaki ksiadz uczyl religii). Jestem elastyczna w mysleniu, w wieku l
    > at 15 zaczalam sie nad tym "normalnym" i oczywistym sama zastanawiac i potrafi
    > lam zrewidowac wpajane mi kwaitki i podejmowac wlasne decyzje w oderwaniu od na
    > uki KK.

    Brawo Kag. To teraz mi powiedz dlaczego czterdziestoletnie czy nawet starsze babki nadal sa umeczone, ze ktos ( kto? Chlopy w domysle? Inne kobiety? ) wymaga od nich seksownego ubioru, wysprzatanej chalupy i bycia matka Polka. Do smierci beda pod presja, czy jak?
    A moze im sie zwyczajnie nie chce, wiec wola zwalic na spoleczne oczekiwania?
  • kag73 07.05.17, 20:37
    "Brawo Kag. To teraz mi powiedz dlaczego czterdziestoletnie czy nawet starsze babki nadal sa umeczone, ze ktos ( kto? Chlopy w domysle? Inne kobiety? ) wymaga od nich seksownego ubioru, wysprzatanej chalupy i bycia matka Polka. Do smierci beda pod presja, czy jak?"

    Bo one nadal mieszkja w tych spoleczych oczekiwan i w tych klimatach. Zmiany potrzebuja czasu, latami.
    Mnie moga podskoczyc, bo ja tylko przejazdem. Jak mnie czasem ktos, ze to teraz nie modne a to modne, to ja tylko odpowiadam, ze mnie tutajesza moda albo to czy tam sie robi/nie robi, to ja, ze mnie to nie obchodzi, ja tylko przejazdem :)
  • mabelle2000 07.05.17, 20:46
    kag73 napisała:

    > Bo one nadal mieszkja w tych spoleczych oczekiwan i w tych klimatach. Zmiany po
    > trzebuja czasu, latami.
    > Mnie moga podskoczyc, bo ja tylko przejazdem. Jak mnie czasem ktos, ze to teraz
    > nie modne a to modne, to ja tylko odpowiadam, ze mnie tutajesza moda albo to c
    > zy tam sie robi/nie robi, to ja, ze mnie to nie obchodzi, ja tylko przejazdem :
    > )

    Wiesz, bo mnie wychodzi, ze W SWOIM domu to one jednak powinny ustalac zasady w porozumieniu ze swoim facetem. Jak sobie ugotuja, posprzataja czy wychowaja dzieci tak beda mieli.
    No i nie odpowiedzialas mi na pytanie, czy im sie chce robic czy nie. Bo jak sie nie chce pracowac na rzecz swojej rodziny, ktora sie w dodatku samemu swiadomie zalozylo, to zawsze mozna powiedziec, ze ktos ma wobec mnie za wysokie oczekiwania.

  • aandzia43 07.05.17, 20:55

    > Brawo Kag. To teraz mi powiedz dlaczego czterdziestoletnie czy nawet starsze b
    > abki nadal sa umeczone, ze ktos ( kto? Chlopy w domysle? Inne kobiety? ) wymaga
    > od nich seksownego ubioru, wysprzatanej chalupy i bycia matka Polka. Do smierc
    > i beda pod presja, czy jak?
    > A moze im sie zwyczajnie nie chce, wiec wola zwalic na spoleczne oczekiwania?

    Czego im się nie chce: sprzątać, seksownie ubierać, itd. i być pod presją czy zbuntować się przeciwko oczekiwaniom społecznym?


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 21:12
    aandzia43 napisała:

    > Czego im się nie chce: sprzątać, seksownie ubierać, itd. i być pod presją czy z
    > buntować się przeciwko oczekiwaniom społecznym?

    Wszystkiego moze im sie nie chciec:-) Tak sobie tylko spekuluje oczywiscie, ale kazda czynnosc, jak ktos sie bardzo uprze, mozna uznac za zniewolenie i przykry obowiazek.
    Smazysz na obiad schabowego i cieszysz sie, ze na to zarobilas, zdazylas wyrobic sie w czasie i jeszcze nakarmilas rodzine. Zasadniczo nie powinno Cie obchodzic, ze ktos tam Ci steka, ze obiad ma byc z trzech dan. Podobnie z ta kiecka i szpilkami- fajnie jest widziec swojego napalonego samca, ktoremu na widok tej sukienki blyszcza oczy. Podobnie z wyszorowana wanna, czy wypielonym ogrodem. Bo takie sa oczekiwania spoleczne. A gdyby nie te oczekiwania, to co? Chlew, pusta micha i stare gacie na grzbiecie?
  • aandzia43 07.05.17, 21:37
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Czego im się nie chce: sprzątać, seksownie ubierać, itd. i być pod presją
    > czy z
    > > buntować się przeciwko oczekiwaniom społecznym?
    >
    > Wszystkiego moze im sie nie chciec:-) Tak sobie tylko spekuluje oczywiscie, ale
    > kazda czynnosc, jak ktos sie bardzo uprze, mozna uznac za zniewolenie i przykr
    > y obowiazek.
    > Smazysz na obiad schabowego i cieszysz sie, ze na to zarobilas, zdazylas wyrobi
    > c sie w czasie i jeszcze nakarmilas rodzine. Zasadniczo nie powinno Cie obchodz
    > ic, ze ktos tam Ci steka, ze obiad ma byc z trzech dan.

    Jak "ktoś tam" stęka to nie ma sprawy. Jak stęka mąż to już gorzej. I wtedy możesz sobie w dupę wsadzić swoją radość że się wyrobiłaś i że ten schabowy całkiem smaczny i surówka też wyszła - nie ma pomidorowej i deseru, nie spełniłaś oczekiwań. Chuj że wszystko gra, młode nakarmione i zaopiekowane, chata ogarnięta, manucure zrobiony, włos ufarbowany - pajęczyna wisi w kącie, nie jesteś dobrą żoną.


    Podobnie z ta kiecka i
    > szpilkami- fajnie jest widziec swojego napalonego samca, ktoremu na widok tej s
    > ukienki blyszcza oczy. Podobnie z wyszorowana wanna, czy wypielonym ogrodem. Bo
    > takie sa oczekiwania spoleczne. A gdyby nie te oczekiwania, to co? Chlew, pust
    > a micha i stare gacie na grzbiecie?

    Nadal nie kąsam. Dlaczego zaraz pusta micha i smród w chacie contra żona ze Stepford (czy skąd tam one były)? Kobiety męczą wygórowane standardy, nie jakiekolwiek standardy. Nie gratyfikuje ich prowadzenie domu na najwyżym czystosciowym poziomie co nie znaczy że nie mają satysfakcji z solidnego nakarmienia młodych i chłopa czy jakotakiego ogarnięcia kwadratu. Z prostego zrobienia bliskim dobrze.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 22:11
    aandzia43 napisała:

    > Jak "ktoś tam" stęka to nie ma sprawy. Jak stęka mąż to już gorzej. I wtedy moż
    > esz sobie w dupę wsadzić swoją radość że się wyrobiłaś i że ten schabowy całkie
    > m smaczny i surówka też wyszła - nie ma pomidorowej i deseru, nie spełniłaś ocz
    > ekiwań. Chuj że wszystko gra, młode nakarmione i zaopiekowane, chata ogarnięta,
    > manucure zrobiony, włos ufarbowany - pajęczyna wisi w kącie, nie jesteś dobrą
    > żoną.

    Zauwaz jednak Andzia, ze to nadal nie sa oczekiwania spoleczne, tylko oczekiwania tego jednego pana. Wiec jesli w swoim mniemaniu babka wyrabia sie z robota, to co najwyzej moze zyczliwie zasugerowac panu, zeby jej pomogl lub zadowolil sie tym co ma.

    > Nadal nie kąsam. Dlaczego zaraz pusta micha i smród w chacie contra żona ze Ste
    > pford (czy skąd tam one były)? Kobiety męczą wygórowane standardy, nie jakiekol
    > wiek standardy.

    Moj dom, to moje standardy. A przynajmniej w kwestii tych standardow mam do powiedzenia tyle samo co wspolmieszkacz. Tak czy nie?
    Gorzej jak zacznie mi sie wydawac, ze kazda robota to zamach na moja wolnosc...

    Nie gratyfikuje ich prowadzenie domu na najwyżym czystosciowym
    > poziomie co nie znaczy że nie mają satysfakcji z solidnego nakarmienia młodych
    > i chłopa czy jakotakiego ogarnięcia kwadratu. Z prostego zrobienia bliskim dobr
    > ze.

    No wiec jak maja satysfakcje, to o co chodzi? Bo teraz ja nie rozumiem. Serio wierzysz w to, ze kogos obchodzi jakas tam opinia spoleczna? Bo ja mysle, ze to taka wymowka. Najprawdopodobniej maja w swojej glowie, ze MUSZA, no ale do tego to trzeba wyczyscic glowe, a nie zwalac na standardy spoleczne/ upierdliwego i roszczeniowego wspolmalzonka.
  • kag73 07.05.17, 22:31
    "Zauwaz jednak Andzia, ze to nadal nie sa oczekiwania spoleczne, tylko oczekiwania tego jednego pana. Wiec jesli w swoim mniemaniu babka wyrabia sie z robota, to co najwyzej moze zyczliwie zasugerowac panu, zeby jej pomogl lub zadowolil sie tym co ma."
    "
    A ilu takich panow jest? I dlaczego ma "zasugerowac", zeby "pomogl"? Pomaganiem to to by sie nazywalo gdyby to bylo wylacznie JEJ zadanie a on z dobroci serca pomoze. Tymczasem ona pewnie tez w robocie byla i teraz ciagnie drugi etat. Tu nam sie klania gadka o emncypacji, rowniez panow. Nasz dom to nast wspolny projekt, nie? Napatrzylas sie zbyt na swoja matke i ojca moze.
    Tak piszesz jakby on mial prawo rozliczac ja z tego co i jak i ile zrobila. A on tego prawa nie ma, tylko moze mysli (i ona tez mysli), ze ma. Sam nie zrobi, bo: to niemeskie, albo bo on wiecej zarabia wiec juz nic robic w domu nie musi. A opinia publiczna mowi "ale niechluja ta baba, syf ma w domu". Faceta nie wspomina :(

    "No wiec jak maja satysfakcje, to o co chodzi? Bo teraz ja nie rozumiem. Serio wierzysz w to, ze kogos obchodzi jakas tam opinia spoleczna? Bo ja mysle, ze to taka wymowka. Najprawdopodobniej maja w swojej glowie, ze MUSZA, no ale do tego to trzeba wyczyscic glowe, a nie zwalac na standardy spoleczne/ upierdliwego i roszczeniowego wspolmalzonka."

    Ano ale jak tu "wyczyscic" te glowe? Jak czlowiek tym przesiakniety i opinia spoleczna sie liczy. Co powiedza ludzie...i dla ludzi to nadal polska mentalnosc.
  • mabelle2000 07.05.17, 22:43
    kag73 napisała:

    > A ilu takich panow jest? I dlaczego ma "zasugerowac", zeby "pomogl"? Pomaganiem
    > to to by sie nazywalo gdyby to bylo wylacznie JEJ zadanie a on z dobroci serc
    > a pomoze. Tymczasem ona pewnie tez w robocie byla i teraz ciagnie drugi etat. T
    > u nam sie klania gadka o emncypacji, rowniez panow. Nasz dom to nast wspolny pr
    > ojekt, nie? Napatrzylas sie zbyt na swoja matke i ojca moze.

    Chcialam jakos oglednie bez rzucania " chujami" napisac ;-)
    To wtedy robisz grafik i wieszasz na scianie. Kazdy deklaruje co robi i kiedy. Czarno na bialym. Murzyn ktorzy bierze na siebie calosc niestety ale pretensje moze miec tylko do siebie.

    > Ano ale jak tu "wyczyscic" te glowe? Jak czlowiek tym przesiakniety i opinia sp
    > oleczna sie liczy. Co powiedza ludzie...i dla ludzi to nadal polska mentalnosc.

    Nie wiem jak wyczyscic glowe. Moze na terapie? Mnie wysiadlo zdrowie, doba okazala sie za krotka na wszystkie moje przedsiewziecia. Udzial chlopa i opinii spolecznej byl tu znikomy.

  • aandzia43 07.05.17, 22:37

    >
    > > Nadal nie kąsam. Dlaczego zaraz pusta micha i smród w chacie contra żona
    > ze Ste
    > > pford (czy skąd tam one były)? Kobiety męczą wygórowane standardy, nie ja
    > kiekol
    > > wiek standardy.
    >
    > Moj dom, to moje standardy. A przynajmniej w kwestii tych standardow mam do pow
    > iedzenia tyle samo co wspolmieszkacz. Tak czy nie?
    > Gorzej jak zacznie mi sie wydawac, ze kazda robota to zamach na moja wolnosc...


    > Nie gratyfikuje ich prowadzenie domu na najwyżym czystosciowym
    > > poziomie co nie znaczy że nie mają satysfakcji z solidnego nakarmienia mł
    > odych
    > > i chłopa czy jakotakiego ogarnięcia kwadratu. Z prostego zrobienia bliski
    > m dobr
    > > ze.
    >
    > No wiec jak maja satysfakcje, to o co chodzi? Bo teraz ja nie rozumiem.

    Nie, nie mają satysfakcji z czynności, tylko ulgę, że nikt z głodu nie umarł, że zjadł coś jadalnego i że się jakoś udało do następnego razu.


    Serio w
    > ierzysz w to, ze kogos obchodzi jakas tam opinia spoleczna? Bo ja mysle, ze to
    > taka wymowka. Najprawdopodobniej maja w swojej glowie, ze MUSZA, no ale do tego
    > to trzeba wyczyscic glowe, a nie zwalac na standardy spoleczne/ upierdliwego i
    > roszczeniowego wspolmalzonka.

    Wierzę, bo widziałam. Liczą się na sztywno i bez odrobiny luzu z tym, co powie rodzina, jej koleżanki i koledzy męża o jej domu, stole, obiedzie. Bo tak w rozsądnym wymiarze to każdy się liczy z opinią ludzi, których karmi swoimi wytworami.
    Wymowka od czego? Żeby robić czy żeby nie robić?
    Takie co mają "w głowie" też znam. Ale to przykład na odwrotną postawę: narcystyczne panie robią sobie z prowadzenia domu sztandar i szlifują doskonały wizerunek ;-) Takiej tu chyba nie mamy ;-)



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 07.05.17, 23:12
    aandzia43 napisała:

    > > No wiec jak maja satysfakcje, to o co chodzi? Bo teraz ja nie rozumiem.
    >
    > Nie, nie mają satysfakcji z czynności, tylko ulgę, że nikt z głodu nie umarł, ż
    > e zjadł coś jadalnego i że się jakoś udało do następnego razu.

    Ulga, satysfakcja, jedno i to samo.
  • hello-kitty2 07.05.17, 22:23
    kag73 napisała:

    > Tematy sprzataniowe nie sa i Tobie obce, bo wychowana w Polsce tez sie dziwilas
    > po chuja Holenderkom wielkie domy jak zyja w szyfie i nie sprzataja. Bo Ci sie
    > w glowie nie miesci/nie miescilo, ze maja to w dupie i ze mozna. A dlaczego Ci
    > sie nie miescilo? Bo tak Cie wychowali i na to sie napatrzylas.

    Nie ze mnie tak wychowali i sie na to napatrzylam, tylko ja rowniez mam wlasne myslenie. Ale nadal mi sie nie miesci, ze ktos mnozy metrazu, a nie pomysli, ze to mnozy tez roboty sprzataniowej jednoczesnie wiedzac, ze nie lubi sprzatac. Glupie to jest po prostu. Poza tym ja tez mam wlasne normy sprzataniowe i odrzuca mnie od Holenderek, ktore wyjmuja zuzyta podpaske i zamiast ja wyrzucic do kosza ale im sie kurna nie chce, to klada ja na stoliku w sypialni zaplamionym do gory. No sorry. Dzieci laza, maz, oblecha po prostu. Nadal mi sie w glowie nie miesci. Dodam, ze mialam taki okres w zyciu, gdy dzieciak byl maly, a u mnie w salonie zolte kanapy, ze przszedl do mnie gosc i zapytal czy moze bezpiecznie na nich usiac tj czy sie nie zabrudzi ;-) Taka czysciocha jestem. Od tego zdarzenia targam je latem na taras i czyszcze raz w roku goglebnie. Co za debil zakupil takie kanapy? ;) Nigdy wiecej.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 08.05.17, 08:21
    hello-kitty2 napisała:
    > Nie ze mnie tak wychowali i sie na to napatrzylam, tylko ja rowniez mam wlasne
    > myslenie.

    Które jest wypadkową wychowania, patrzenia i własnego rozumu.

    Ale nadal mi sie nie miesci, ze ktos mnozy metrazu, a nie pomysli, ze
    > to mnozy tez roboty sprzataniowej jednoczesnie wiedzac, ze nie lubi sprzatac.
    > Glupie to jest po prostu.

    Mieszkanie w klicie powoduje że żeby posprzątać jedną rzecz musisz wyjąć trzy inne. Bo chyba że się nie gotuje i jest minimalistką. Nie umiem powiedzieć jaki to optymalny metraż, ale przy 120 mam mniej sprzątania, tylko więcej podłogi. No chyba że chodzi Ci o 1000 metrów...tego to nie wiem- pewnie głupota.

    Poza tym ja tez mam wlasne normy sprzataniowe i odrzu
    > ca mnie od Holenderek, ktore wyjmuja zuzyta podpaske i zamiast ja wyrzucic do k
    > osza ale im sie kurna nie chce, to klada ja na stoliku w sypialni zaplamionym d
    > o gory. No sorry. Dzieci laza, maz, oblecha po prostu. Nadal mi sie w glowie ni
    > e miesci. Dodam, ze mialam taki okres w zyciu, gdy dzieciak byl maly, a u mnie
    > w salonie zolte kanapy, ze przszedl do mnie gosc i zapytal czy moze bezpiecznie
    > na nich usiac tj czy sie nie zabrudzi ;-) Taka czysciocha jestem. Od tego zdar
    > zenia targam je latem na taras i czyszcze raz w roku goglebnie. Co za debil zak
    > upil takie kanapy? ;) Nigdy wiecej.

    Pokrowce. Dzięki Bogu sama szyję:)) Do pralki i po kłopocie.
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • sabat3 08.05.17, 08:40
    No wiesz, 120 metrow to na pewno lepszy metraz niz 55 metrow, a juz zdecydowanie lepszy niz 28 ;)
    Bez wzgledu na sprzatanie ;)
  • zawle 08.05.17, 09:13
    sabat3 napisał:

    > No wiesz, 120 metrow to na pewno lepszy metraz niz 55 metrow, a juz zdecydowani
    > e lepszy niz 28 ;)
    > Bez wzgledu na sprzatanie ;)

    Nie zawsze sabat...
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • sabat3 08.05.17, 09:29
    zawle napisała:
    > Nie zawsze sabat...

    No tak, zalezy z kim mieszkasz ;)
    Lepiej samemu na 28 niz z maruda na 120 ;)
  • marek.zak1 07.05.17, 19:01
    kag73 napisała:

    > I marek nie ma racji piszac, ze pokazuja ze seksem zainterowane nie sa, bo chadzaja do lozka z wieloma bez opetanych mysli o nadgryzionym jablku i innych katolskich/religijnych bzdetach.
    -------------------
    Nie wiem, czy Brytyjki są czy nie zainteresowane seksem. Napisałem, że ubierają się tak, aby nie podkreślać swojej atrakcyjności / seksualności. Jak ostatnio bywałem w UK nie widziałem ani jednej takiej w krótkiej spódniczce. Ale bywałem tylko w Manchesterze, więc gdzie indziej może jest inaczej.
  • zawle 07.05.17, 19:05
    marek.zak1 napisał:
    > Nie wiem, czy Brytyjki są czy nie zainteresowane seksem. Napisałem, że ubierają
    > się tak, aby nie podkreślać swojej atrakcyjności / seksualności. Jak ostatnio
    > bywałem w UK nie widziałem ani jednej takiej w krótkiej spódniczce. Ale bywałem
    > tylko w Manchesterze, więc gdzie indziej może jest inaczej.

    A moja córa twierdzi że ubierają i malują się na bardzo dostępne seksualnie.

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • marek.zak1 07.05.17, 19:25
    zawle napisała:

    > A moja córa twierdzi że ubierają i malują się na bardzo dostępne seksualnie.
    ----------------
    Moje wrażenie z ulicy. Zapewne wieczorem, w klubach jest inaczej. Nie byłem.
  • kag73 07.05.17, 19:44
    "A moja córa twierdzi że ubierają i malują się na bardzo dostępne seksualnie. "

    I w dodatku pewne siebie, bez kompleksow. W Polsce jak bys wygladala jak co poniektore z nich (jedna noga jak moje dwie) to bys sie nawet takiej miniowki nie odwazyla zalozyc :)
  • mabelle2000 07.05.17, 20:12
    kag73 napisała:

    > I w dodatku pewne siebie, bez kompleksow. W Polsce jak bys wygladala jak co pon
    > iektore z nich (jedna noga jak moje dwie) to bys sie nawet takiej miniowki nie
    > odwazyla zalozyc :)

    O, to jest ciekawy trop. Wszystkie bez kompleksow wbijaja sie w legginsy podkreslajac faldki tluszczu. Te zakompleksione kupuja kolorowe sukienki i szpilki ;-)
  • hello-kitty2 07.05.17, 21:58
    kag73 napisała:

    > "A moja córa twierdzi że ubierają i malują się na bardzo dostępne seksualnie. "
    >
    > I w dodatku pewne siebie, bez kompleksow. W Polsce jak bys wygladala jak co pon
    > iektore z nich (jedna noga jak moje dwie) to bys sie nawet takiej miniowki nie
    > odwazyla zalozyc :)

    A to dobrze czy zle? Jak oceniasz?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 07.05.17, 22:03
    "A to dobrze czy zle? Jak oceniasz?"

    Dobrze, moim zdaniem, ze nie maja kompleksow i se ubieraja co chca.
  • kag73 07.05.17, 19:45
    Jak ostatnio
    > bywałem w UK nie widziałem ani jednej takiej w krótkiej spódniczce. Ale bywałem
    > tylko w Manchesterze, więc gdzie indziej może jest inaczej.

    Marek, odpowiedz jest prosta: byly tak grube/nieatrakcyjne dla Ciebie, ze nie zwrociles na nie uwagi a wiec nie zauwazyles nawet, ze mialy na sobie mini :)
  • marek.zak1 07.05.17, 20:00
    kag73 napisała:

    > Marek, odpowiedz jest prosta: byly tak grube/nieatrakcyjne dla Ciebie, ze nie zwrociles na nie uwagi a wiec nie zauwazyles nawet, ze mialy na sobie mini :).
    -----------
    Rzeczywiście może tak było.
  • lybbla 07.05.17, 20:10
    kag73 napisała:

    > Marek, odpowiedz jest prosta: byly tak grube/nieatrakcyjne dla Ciebie, ze nie z
    > wrociles na nie uwagi a wiec nie zauwazyles nawet, ze mialy na sobie mini :)

    Marek się już zreflektował, że wieczorem nie wychodził. W dzień zaś się pracuje, czyli większy profesjonalizm. Generalnie Marek mało widzi.

    Natomiast Tobie Kag zalecam ćwiczenie. Policz te grube w Anglii i podczas pobytu w Polsce (jaki kobiet miewa nogę dwa razy grubszą niż Twoja). I dlaczego wyszło Ci tyle samo? Bo w Polsce nie wypada grubej włożyć mini? I dlaczego Cię Twój mózg oszukuje?
  • kag73 07.05.17, 20:31
    "Marek się już zreflektował, że wieczorem nie wychodził. W dzień zaś się pracuje, czyli większy profesjonalizm. Generalnie Marek mało widzi.

    Bo Marek zwyczajnie mini asocjacjuje z atrakcyjna babka. Moze malo widzi. Moj maz tez tych "grubych" w miniowkach nie widzi :)

    "Natomiast Tobie Kag zalecam ćwiczenie. Policz te grube w Anglii i podczas pobytu w Polsce (jaki kobiet miewa nogę dwa razy grubszą niż Twoja). I dlaczego wyszło Ci tyle samo? Bo w Polsce nie wypada grubej włożyć mini? I dlaczego Cię Twój mózg oszukuje?"

    To Cie zapewnie, ze w Polsce jest mniej grubych.
  • sabat3 07.05.17, 20:35
    Przeciez pulchna dziewczyna moze byc ladna... Co wy z tymi grubymi...
  • kag73 07.05.17, 20:39
    "Przeciez pulchna dziewczyna moze byc ladna... Co wy z tymi grubymi..."

    Pewnie, ze tak. Coz z tego skoro wiekszosci sie grube nie podobaja. Poza tym ja do Marka a Marek lubi szczuple.
  • marek.zak1 07.05.17, 21:01
    kag73 napisała:


    > Pewnie, ze tak. Coz z tego skoro wiekszosci sie grube nie podobaja. Poza tym ja do Marka a Marek lubi szczuple.
    ----------------
    Potwierdzam. Jestem z tej banalnej większości.
  • marek.zak1 07.05.17, 20:58
    kag73 napisała:


    > Bo Marek zwyczajnie mini asocjacjuje z atrakcyjna babka. Moze malo widzi. Moj maz tez tych "grubych" w miniowkach nie widzi :).
    ----------------------------------
    Przyznaje i boleję nad tym. Były i są transparentne. chociaż to może dobrzy ludzie :)
  • lybbla 07.05.17, 21:51
    kag73 napisała:

    > "Marek się już zreflektował, że wieczorem nie wychodził. W dzień zaś się pracuj
    > e, czyli większy profesjonalizm. Generalnie Marek mało widzi.
    >
    > Bo Marek zwyczajnie mini asocjacjuje z atrakcyjna babka. Moze malo widzi. Moj m
    > az tez tych "grubych" w miniowkach nie widzi :)
    >
    > "Natomiast Tobie Kag zalecam ćwiczenie. Policz te grube w Anglii i podczas poby
    > tu w Polsce (jaki kobiet miewa nogę dwa razy grubszą niż Twoja). I dlaczego wys
    > zło Ci tyle samo? Bo w Polsce nie wypada grubej włożyć mini? I dlaczego Cię Twó
    > j mózg oszukuje?"
    >
    > To Cie zapewnie, ze w Polsce jest mniej grubych.


    A ja zapewniam Cię, że różnicy między 28% i 25% nie jesteś w stanie wychwycić
    dopóki się nie skupisz i dokładnie nie policzysz. Pytanie brzmi
    czy w Polsce otyli częściej zostają w domach? Czy może lepiej maskują niedoskonałości (zapraszam nad Bałtyk)? Czy może to jest efekt ulegania stereotypom?
  • kag73 07.05.17, 22:01
    " Czy może lepiej maskują niedoskonałości (zapraszam nad Bałtyk)? Czy może to jest efekt ulegania stereotypom?"

    A ja zapraszam nad Morze Polnocne, mam 3 minutki do plazy piechotka. A latem siedze w Polsce nad jeziorkiem albo na basenie i nawet maz (mniej widzacy) mowi, kurde tu te babki duzo szczuplejsze i atrakcyjniejsze i dzieciaki tez chudsze. Tendecja do otolysci moze jest ale UK duzo bardziej zaawansowana :)
    Aaa jeszcze co mi sie podoba, ze nad tym Polnocnym jak najbardziej w ciuchac w upal mozna siedziec i nikt sie nie dziwi, nie ma przymusu zakladania stroju kapielowego, bo w koncu jest sie nad morzem.
  • lybbla 07.05.17, 22:47
    kag73 napisała:


    > A ja zapraszam nad Morze Polnocne, mam 3 minutki do plazy piechotka. A latem siedze w Polsce nad jeziorkiem albo na basenie i nawet maz (mniej widzacy) mowi,
    > kurde tu te babki duzo szczuplejsze i atrakcyjniejsze i dzieciaki tez chudsze.
    > Tendecja do otolysci moze jest ale UK duzo bardziej zaawansowana :)
    > Aaa jeszcze co mi sie podoba, ze nad tym Polnocnym jak najbardziej w ciuchac w
    > upal mozna siedziec i nikt sie nie dziwi, nie ma przymusu zakladania stroju kap
    > ielowego, bo w koncu jest sie nad morzem.

    No twierdzę, że niedużo. Twój aparat poznawczy płata Ci psikusa.

    Ja Cię zapraszam na Kanary gdzie typowa Brytyjka z klasy średniej spędza wakacje.
    Lub dowolną wyspę na Śródziemnym tylko trzeba wiedzieć gdzie się bawią Brytyjki z lokalsami;) I z uporem maniaka nad Bałtyk.

  • marek.zak1 07.05.17, 20:55
    lybbla napisał:


    > Marek się już zreflektował, że wieczorem nie wychodził. W dzień zaś się pracuje, czyli większy profesjonalizm. Generalnie Marek mało widzi.
    ----------------------
    Porównywałem ulice w Pl i UK/CH/D za dnia.
  • lybbla 07.05.17, 22:04
    marek.zak1 napisał:

    > lybbla napisał:
    >
    >
    > > Marek się już zreflektował, że wieczorem nie wychodził. W dzień zaś się p
    > racuje, czyli większy profesjonalizm. Generalnie Marek mało widzi.
    > ----------------------
    > Porównywałem ulice w Pl i UK/CH/D za dnia.

    A ja Ci mówię, że wszystkie moje brytyjskie koleżanki w luźnych swetrach i czym tam jeszcze a na piwie w miniówach. Jak pracujemy to pracujemy a jak pijemy piwo i co tam jeszcze to może chociaż raz się ocenzuruję.
  • marek.zak1 07.05.17, 22:09
    lybbla napisał:
    A ja Ci mówię, że wszystkie moje brytyjskie koleżanki w luźnych swetrach i czym tam jeszcze a na piwie w miniówach. Jak pracujemy to pracujemy a jak pijemy piwo i co tam jeszcze to może chociaż raz się ocenzuruję.
    -----------------
    Uznaję Twoje większe doświadczenie, jeśli chodzi o dziewczyny w UK. Moje obserwacje są z ulicy i z firmy za dnia.
  • mabelle2000 07.05.17, 15:13
    hello-kitty2 napisała:

    > A tak sobie pomyslalam gdyby ludzie mieli taka mozliwosc by wysylac jakies wizu
    > lne sygnaly dajace znak innym, ze sa niezaineresowani (np szara koszuka) blizsz
    > ym kontaktem z druga plcia, w tym oczywiscie erotycznym, ile osob nosilaby ja z
    > eby miec po prostu spokoj i dac tym innym mozliwosc sie ze soba kontaktowac/spo
    > tykac/parowac. Ja bym nigdy nie zalozla szarej koszulki nawet jak bym byla w ud
    > anym zwiazku. A Wy?

    Mowi sie, ze nie kazdy jest zainteresowany relacja erotyczna, ale kazdy posiada potrzeby spoleczne.
    Szara koszulka? Absolutnie nie:-) Osiagnelam w zyciu taki stan, ze rozplywam sie z radosci juz na etapie samego patrzenia, z czystego szczescia, ze te osoby sa, ze w ogole zyja, istnieja.
  • druginudziarz 07.05.17, 16:20
    mabelle2000 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Ciekawość jest, tylko lęk jest większy od ciekawości. A smartfon to perfe
    > kcyjne
    > > narzędzie wymówki "no przecież zajęty jestem".
    > .
    > Myslisz Drugi ze to jest jednak lek? Bo ja to widze znudzenie czesto, temat roz
    > mowy wydaje sie malo interesujacy, trzeba by sie wglebic. Slowa sie nie kleja,
    > bo to juz jakis wysilek umyslowy jest.
    > No dobra, zaryzykuje- to co mnie nie dotyczy jest nudne (?)

    Też bym zaryzykował taką tezę ale.
    Ale do czego służy ten smartfon? stawiam inną tezę, w większości służy do podglądania cudzego życia. Plotki, seriale, co znajomi i nieznajomi na fejsbuku pokazali.
    Powiedzmy że w cześci konsumuje się te treści po to by znaleźć odpowiedź na pytanie "jak żyć?" no ale ileż można szukać tych odpowiedzi dziennie? :) dlatego wydaje mi się że to jednak ucieczka od siebie.
    Jeszcze jedna rzecz jest "dziwna", non stop na komunikatorze. Dlaczego nie zadzwonić po prostu?
    A to znudzenie o którym piszesz to racja, ja to widze jako taki rodzaj adhd. Bo żeby utrzymać konwersację to musisz utrzymać uwagę na drugiej osobie, na tym co mówi. A tymczasem umysł chciałby sobie poprzeskakiwać owagą z obiektu na obiekt, jak w videoclipie.
  • hello-kitty2 07.05.17, 17:07
    druginudziarz napisał:

    > Jeszcze jedna rzecz jest "dziwna", non stop na komunikatorze. Dlaczego nie zadz
    > wonić po prostu?

    Jakby wszyscy mieli dzwonic z tych pociagow i autobusow, co to siedza w nich na komunikatorach, to by mnie jako pasazera szlag trafil ;-)
    Przy okazji przyznam sie do czegos: jak wsiadam gdzies i widze ludzi z sluchawkami na uszach, to od razu czuje sie w srod nich komfortowo i bezpiecznie. A Wy?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 07.05.17, 17:40
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Jeszcze jedna rzecz jest "dziwna", non stop na komunikatorze. Dlaczego ni
    > e zadz
    > > wonić po prostu?
    >
    > Jakby wszyscy mieli dzwonic z tych pociagow i autobusow, co to siedza w nich na
    > komunikatorach, to by mnie jako pasazera szlag trafil ;-)


    Ooo tak! Wysłuchiwanie rozmów prywatnych w miejscach publicznych to moje ulubione zajęcie ;-)
    Komunikato czy SMS ma dla mnie wielką zaletę: możliwość szybkiego podzielenia się myślą, przeżyciem, impresją. Nie zawsze da się zadzwonić w tym właśnie momencie do męża czy przyjaciółki z jakąś ulotną a ważną myślą i jeszcze liczyć na odebranie telefonu i uważne wysłuchanie. Ludzie pracują, jadą samochodem, prowadzą rozmowy, robią zakupy. Ale zawszemogą gdzieś między tymi czynnościami odebrać SMS-a czy wiadomości na fb i uśmiechnąć się.


    > Przy okazji przyznam sie do czegos: jak wsiadam gdzies i widze ludzi z sluchawk
    > ami na uszach, to od razu czuje sie w srod nich komfortowo i bezpiecznie. A Wy?

    >
    Że jak zajęci słuchaniem muzy to nie będą burd wszczynać? Czy że nie zechcą gadać?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • lybbla 07.05.17, 18:09
    aandzia43 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:

    > > Jakby wszyscy mieli dzwonic z tych pociagow i autobusow, co to siedza w n
    > ich na
    > > komunikatorach, to by mnie jako pasazera szlag trafil ;-)
    >
    > Ooo tak! Wysłuchiwanie rozmów prywatnych w miejscach publicznych to moje ulubione zajęcie ;-)

    Tym bardziej, że najczęściej wpisywanym zdaniem w tych komunikatorach jest
    `Kochanie wiem że Twoja Cipka jest mokra i gorąca, mnie kutas stoi napalony, za 5 minut będę'. Chociaż jestem ciekaw reakcji borowych dziadków, strażniczek patriarchatu czy dzieci z matką na taką rozmowę telefoniczną.


  • aandzia43 07.05.17, 18:22

    > Tym bardziej, że najczęściej wpisywanym zdaniem w tych komunikatorach jest
    > `Kochanie wiem że Twoja Cipka jest mokra i gorąca, mnie kutas stoi napalony, za
    > 5 minut będę'. Chociaż jestem ciekaw reakcji borowych dziadków, strażniczek p
    > atriarchatu czy dzieci z matką na taką rozmowę telefoniczną.
    >
    >

    Hihi :-D Otóż to.
    Wsiadam rano do autobusu, piszę SMS-a do córki (250 km do) z pytaniem jak jej katarek i że Mamusia kocha swojego Kotka, do koleżanki na fb z linkiem do filmu na który idziemy, druga przesyła swój wiersz, trzecia opisuje sen, szef pyta na którą ma dziś do pracy i dlaczego tak wcześnie, w międzyczasie duszę się ze śmiechu bo ktoś wrzucił na swoją tablicę zajebistego mema albo coś na forum napisał... Ufff, miałabym załatwiac to wszystko gębą w pół godziny?!

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 07.05.17, 18:03
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Jeszcze jedna rzecz jest "dziwna", non stop na komunikatorze. Dlaczego ni
    > e zadz
    > > wonić po prostu?
    >
    > Jakby wszyscy mieli dzwonic z tych pociagow i autobusow, co to siedza w nich na
    > komunikatorach, to by mnie jako pasazera szlag trafil ;-)

    Myślę że mozna zadzwonić po wysiadnieciu z tego autobusu ;)
    Jakież to pilne sprawy wymagają permanentengo kontaktu ze wszystkimi znajomymi?

    > Przy okazji przyznam sie do czegos: jak wsiadam gdzies i widze ludzi z sluchawk
    > ami na uszach, to od razu czuje sie w srod nich komfortowo i bezpiecznie. A Wy?

    Tak na marginesie to podobno narasta tzw. "problem społeczny" - wypadki ludzi ze słuchawkami na uszach. Niedawno w Krakowie tramwaj przejechał jakąs młoda osobę - nie słyszałą gdzie jest i że dzwoni. Podobno sa już miasta, w których jest zakaz jazdy na rowerze ze słuchawkami na uszach.
  • lybbla 07.05.17, 18:14
    druginudziarz napisał:


    > Myślę że mozna zadzwonić po wysiadnieciu z tego autobusu ;)
    > Jakież to pilne sprawy wymagają permanentengo kontaktu ze wszystkimi znajomymi?

    Wpis na forum BSwM.
  • mabelle2000 07.05.17, 19:45
    druginudziarz napisał:

    > Tak na marginesie to podobno narasta tzw. "problem społeczny" - wypadki ludzi z
    > e słuchawkami na uszach. Niedawno w Krakowie tramwaj przejechał jakąs młoda oso
    > bę - nie słyszałą gdzie jest i że dzwoni. Podobno sa już miasta, w których jest
    > zakaz jazdy na rowerze ze słuchawkami na uszach.

    Bardzo dobrze, ze jest zakaz, chociaz o ile sie nie myle, to robiono testy i kierowcy w samochodach sluchajacy glisnej muzyki sa " glusi" na dzwieki zewnetrzne czesto bardziej niz rowerzysci w sluchawkach dousznych.
    Ja jezdzac na motorze zawsze mialam tylko jedna sluchawke i to tez nie zeby sluchac muzyki, tylko nawigacji. Gdyby jechala za mna np. karetka do chorego, to moglabym nie uslyszec sygnalu i bezmyslnie tarasowac przejazd.
  • ninek04 07.05.17, 18:28
    hello - kitty 2 napisała
    >Przy okazji przyznam sie do czegos: jak wsiadam gdzies i widze ludzi z sluchawkami na uszach, to od razu czuje sie w srod nich komfortowo i bezpiecznie. A Wy?<

    Ja nie odbieram tego w ten sposób, raczej jako chęć bycia non stop z treściami, które można znaleźć w sieci i jakakolwiek przerwa, czy możliwość odcięcia tego typu kontaktu(?) wywołuje dyskomfort, czy nawet lęk, że nie jest się na bieżąco. Te słuchawki to taki trochę znak, że żyje w swoim świecie i żeby mu nie przeszkadzać w odbiorze tego, co lubi najbardziej, z czym się identyfikuje. No i znak czasów, jak najbardziej również.
  • aandzia43 07.05.17, 15:26

    > Ciekawość jest, tylko lęk jest większy od ciekawości. A smartfon to perfekcyjne
    > narzędzie wymówki "no przecież zajęty jestem".

    Korzystanie z.internetu czy czytanie książki to równiez świadomie wybrany sposób na spędzanie czasu w przestrzeni publicznej. Nie.ze.wszystkimi ludźmi ma się ochotę rozmawiać, nie zawsze ma się ochotę rozmawiać. Ja lubię, ale pewne typy mnie męczą. Jak się zbliżają to "czytam" ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 15:31
    aandzia43 napisała:

    > Korzystanie z.internetu czy czytanie książki to równiez świadomie wybrany sposó
    > b na spędzanie czasu w przestrzeni publicznej. Nie.ze.wszystkimi ludźmi ma się
    > ochotę rozmawiać, nie zawsze ma się ochotę rozmawiać. Ja lubię, ale pewne typy
    > mnie męczą. Jak się zbliżają to "czytam" ;-)

    A jak sie zbliza w komunikacji miejskiej i jeszcze geby nie zdazyl otworzyc, to skad wiesz, ze bedzie Cie meczyl ?
  • aandzia43 07.05.17, 17:23
    Nie.ze.wszystkimi ludźmi m
    > a się
    > > ochotę rozmawiać, nie zawsze ma się ochotę rozmawiać. Ja lubię, ale pewne
    > typy
    > > mnie męczą. Jak się zbliżają to "czytam" ;-)
    >
    > A jak sie zbliza w komunikacji miejskiej i jeszcze geby nie zdazyl otworzyc, to
    > skad wiesz, ze bedzie Cie meczyl ?

    Nie wiem jak ty, ale jak przez środek lokomocji przedziera się w moim konkretnie kierunku jakiś osobnik z uśmiechem pt. "ale sobie zaraz pogadamy", to ja zaczynam "czytać" :-P
    Omijam zagubione przez pielgrzymkę panie z krzyżem na piersi i z obłedem w oku oraz panów z gniewnym spojrzeniem dyszących ochotą na ulzenie sobie w kwestii wszechświatowego spisku muszek owocówek. Chętnie rozmawiam z ludźmi o pogodnych oczach i spokojnych ruchach. Bywa ciekawie i pouczająco.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 17:29
    aandzia43 napisała:

    > Nie wiem jak ty, ale jak przez środek lokomocji przedziera się w moim konkretni
    > e kierunku jakiś osobnik z uśmiechem pt. "ale sobie zaraz pogadamy", to ja zacz
    > ynam "czytać" :-P
    > Omijam zagubione przez pielgrzymkę panie z krzyżem na piersi i z obłedem w oku
    > oraz panów z gniewnym spojrzeniem dyszących ochotą na ulzenie sobie w kwestii w
    > szechświatowego spisku muszek owocówek. Chętnie rozmawiam z ludźmi o pogodnych
    > oczach i spokojnych ruchach. Bywa ciekawie i pouczająco.

    Wykluczam tylko pijanych i agresywnych. Cala reszta ciekawi mnie zwlaszcza.
  • aandzia43 07.05.17, 17:54

    > > Omijam zagubione przez pielgrzymkę panie z krzyżem na piersi i z obłedem
    > w oku
    > > oraz panów z gniewnym spojrzeniem dyszących ochotą na ulzenie sobie w kwe
    > stii w
    > > szechświatowego spisku muszek owocówek. Chętnie rozmawiam z ludźmi o pogo
    > dnych
    > > oczach i spokojnych ruchach. Bywa ciekawie i pouczająco.
    >
    > Wykluczam tylko pijanych i agresywnych. Cala reszta ciekawi mnie zwlaszcza.

    Mnie już nie ciekawi. Wysłuchałam co miałam wysłuchać, wszyscy oni mówią mniej więcej to samo, ciekawość zaspokoiłam, względy poznawcze mnie do tej kategorii nie ciągną. Jest jeszcze inna sprawa: dyszący nienawiścią do świata i Onych dziad borowy jest w moim odbiorze po prostu agresywny, chociaż nie wobec mnie bezpośrednio przecież. Za dużo złej energii, nie mam żadnej motywacji by kąpać się w czyichś mentalnych rzygach. A panie straszące szatanem ze łzami w oczach też wydzielają smrodek strachu i nienawiści do świata. Higiena psychiczna to nie wchodzenie zbyt często w te klimaty.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 07.05.17, 19:19
    aandzia43 napisała:

    > Mnie już nie ciekawi. Wysłuchałam co miałam wysłuchać, wszyscy oni mówią mniej
    > więcej to samo, ciekawość zaspokoiłam, względy poznawcze mnie do tej kategorii
    > nie ciągną.

    Czyli nudza Cie. A to nie Ty tu pisalas ostatnio jak to kochasz wszystkie kolory teczy i jaka jestes otwarta na roznorodnosc?

    Jest jeszcze inna sprawa: dyszący nienawiścią do świata i Onych dzi
    > ad borowy jest w moim odbiorze po prostu agresywny, chociaż nie wobec mnie bezp
    > ośrednio przecież. Za dużo złej energii, nie mam żadnej motywacji by kąpać się
    > w czyichś mentalnych rzygach. A panie straszące szatanem ze łzami w oczach też
    > wydzielają smrodek strachu i nienawiści do świata. Higiena psychiczna to nie wc
    > hodzenie zbyt często w te klimaty.

    Ja mam glupkowaty wyraz twarzy i nie grzesze uroda, wiec przyciagam typy rozmaite. Ale nigdy nikt mnie nie znudzil, ani nie sprawil mi przykrosci. Te wrogie elementy, ktore opisujesz to w Polsce spotykasz?
  • aandzia43 07.05.17, 20:42
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Mnie już nie ciekawi. Wysłuchałam co miałam wysłuchać, wszyscy oni mówią
    > mniej
    > > więcej to samo, ciekawość zaspokoiłam, względy poznawcze mnie do tej kate
    > gorii
    > > nie ciągną.
    >
    > Czyli nudza Cie. A to nie Ty tu pisalas ostatnio jak to kochasz wszystkie kolo
    > ry teczy i jaka jestes otwarta na roznorodnosc?


    Tak, nudzą mnie. Jestem otwarta, nie niewybredna. Nie łykam wszystkiego co świat ciska w stronę mojego dzioba i nie pierdzę tęczą przy wydając z siebie ommmm.


    > Jest jeszcze inna sprawa: dyszący nienawiścią do świata i Onych dzi
    > > ad borowy jest w moim odbiorze po prostu agresywny, chociaż nie wobec mni
    > e bezp
    > > ośrednio przecież. Za dużo złej energii, nie mam żadnej motywacji by kąpa
    > ć się
    > > w czyichś mentalnych rzygach. A panie straszące szatanem ze łzami w oczac
    > h też
    > > wydzielają smrodek strachu i nienawiści do świata. Higiena psychiczna to
    > nie wc
    > > hodzenie zbyt często w te klimaty.
    >
    > Ja mam glupkowaty wyraz twarzy i nie grzesze uroda, wiec przyciagam typy rozmai
    > te. Ale nigdy nikt mnie nie znudzil, ani nie sprawil mi przykrosci. Te wrogie e
    > lementy, ktore opisujesz to w Polsce spotykasz?

    W Polsce. Dziesiąty z kolei dziad borowy jest nudny jak dziesiąty Napoleon w psychiatryku. Można się jarać niuansami, technicznymi szczegółami ich systemów urojen, ale to nie jest kontakt z żywym człowiekiem - raczej z przypadkiem. Za dużo sztywnych a dziwacznych konstrukcji w człowieku, za mało człowieka w tym gmachu.
    Tak, przykry jest poziom agresji u fanatyków. Szczęśliwie nie skanalizowanej w kierunku przechodniów.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 07.05.17, 19:01
    jaka Ty jesteś niewyemancypowana andzia:))

    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • wont2 07.05.17, 18:57
    mabelle2000 napisała:

    > Juz wiem Wont dlaczego Cie nie rozumiem. Podejrzewam, ze w Polsce brak jest kul
    > turowego przyzwolenia na rozmowy kobiet z obcymi mezczyznami w ogole. Wiec najp
    > ierw musi zaistniec jakis kontekst, ktory by te sytuacje usprawiedliwial. Tak p
    > rzynajmniej wnosze z tego co piszesz.
    > Bledem jest wedlug mnie, ze ludzie w ogole skorzy sa do jakchkolwiek rozmow tyl
    > ko w przypadku gdy druga strona wydaje im sie atrakcyjna erotycznie. Dlatego je
    > dyna umiejetnosc jaka nabywaja, to ta flirtujaco- podrywajaca. A smalltalk jest
    > smiertelnie nudny dla kogos, kto nauczyl sie czerpac radosc z obecnosci drugie
    > go czlowieka, z rozmowy z nim, nawet jesli ten czlowiek nie zwilza.
    ------
    W Polsce jest brak kulturowego przyzwolenia w ogóle na rozmowy z obcymi. Jak ktoś się do ciebie niezobowiązująco odezwie, to pewnie czegoś chce, pedał albo zboczeniec albo oszust jeden. Na usprawiedliwienie kulturowego wzorca mogę jedynie powiedzieć, że rzeczywiście, jak w Polsce ktoś obcy się do ciebie niezobowiązująco odezwie to najczęściej czegoś od ciebie chce ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.05.17, 19:03
    wont2 napisał:
    Na usprawiedliwienie kulturowego wzorca mogę jedynie powiedzieć, że rzeczywiście, jak w Polsce ktoś obcy się do ciebie niezobowiązująco odezwie to najczęściej czegoś od ciebie chce ;).
    --------------------
    Oczywiście. Ja też jak zaczepiałem dziewczyny na ulicy / basenie też od nich czegoś chciałem. Moi koledzy też :)
    >
  • ninek04 07.05.17, 10:51
    wont 2 napisał
    >Tak, dlatego mądrość ludowa uczy nas, żeby skracać do niezbędnego minimum czas flirtu i zalotów. Innymi słowy - za piczu i na chatu :) Nawet jak człowiek miałby ochotę pozwolić sobie na bardziej naturalny sposób rozwoju relacji :/<

    A jeszcze inna, żeby kuć żelazo, póki gorące, bo potem, jak wystygnie, to już nie ma sensu kuć ;). No i kto dziś ma czas i może pozwolić sobie, albo wykazać się cierpliwością,żeby najpierw pochodzić ze sobą za rączkę, spędzać wieczory na romantycznych kolacjach, a cała reszta potoczy się naturalną koleją rzeczy?. Jak Cię chuć pali, to się bierzesz do konkretów od razu ;).
  • aandzia43 07.05.17, 11:05

    >
    > A jeszcze inna, żeby kuć żelazo, póki gorące, bo potem, jak wystygnie, to już n
    > ie ma sensu kuć ;). No i kto dziś ma czas i może pozwolić sobie, albo wykazać s
    > ię cierpliwością,żeby najpierw pochodzić ze sobą za rączkę, spędzać wieczory na
    > romantycznych kolacjach, a cała reszta potoczy się naturalną koleją rzeczy?. J
    > ak Cię chuć pali, to się bierzesz do konkretów od razu ;).

    Bardzo dużo ludzi tak właśnie robi w naszych czy innych czasach. Bo taką mają dynamikę i erotyczne obyczaje. Okoliczności dostosowują do swoich bazowych potrzeb.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 07.05.17, 12:16
    Wont wyczuwam w Tobie jakis niedosyt (zwiazany pewnie z rozwojem sytuacji z Andrea).

    Dlaczego ostnieja opory? Opory sa naturalna sprawa. To sa niewiadome, watpliwnosci, niepewnosci, zawahania ect. Nie sadze by ktoras kobieta rozwazala czynnie w swojej glowie strategie by nie wyjsc na latwa. Raczej przyjrzalabym sie, nazwijmy to, pragmatyzmowi kobiet, to slynne markowe zeby facet byl functional. I teraz wrocmy do przykladu. Andrea moze sobie myslec 'ale czy mi sie w to oplaca w ogole wchodzic? Zaangazuje sie, moze nawet zakocham, a bede go widywac raz na miesiac, dobra pukniemy sie, moze nawet bedzie fajnie, a potem wracam do siebie i czeka mnie miesiac tesknoty i tak cyklicznie. A co on robi jak mnie nie ma, to tego nie wie nikt. Moze stuka Baske albo Kaske na podobnych zasadach. Po co mam wchodzic w niewygodny uklad bycia tylko czyjas kochanka jak moze miec wlasnego faceta okok siebie, z ktorym moge wyskoczyc do kina na spontanie w kazde popoludnie.'

    Wracacac do oporow. Opory sa by je przelamywac. Ich przelamywanie rodzi napiecie seksualne, a jak pisze Ninek ponizej, jak ma chuc, to nie kombinuje tylko chce sie puscic wiec moze idz ta droga. Jak Andree rozpalisz, to sie nad niczym nie bedzie zastanawiala i sama zadzwoni domofonem przybierzywszy prosto z lotniska za glosem kroku (najpierw glosem kroku, pozniej ewentualnie serca, a normalnie to kobiety chcialyby odwrotnie pewnie).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 07.05.17, 13:04
    hello - kitty 2 napisała
    >Andrea moze sobie myslec 'ale czy mi sie w to oplaca w ogole wchodzic? Zaangazuje sie, moze nawet zakocham, a bede go widywac raz na miesiac, dobra pukniemy sie, moze nawet bedzie fajnie, a potem wracam do siebie i czeka mnie miesiac tesknoty i tak cyklicznie. A co on robi jak mnie nie ma, to tego nie wie nikt. Moze stuka Baske albo Kaske na podobnych zasadach. Po co mam wchodzic w niewygodny uklad bycia tylko czyjas kochanka jak moze miec wlasnego faceta okok siebie, z ktorym moge wyskoczyc do kina na spontanie w kazde popoludnie.'<

    No i właśnie to jest ten schemat, w którym co i rusz poruszamy się wokół opłacalności i użyteczności relacji, jako warunku wejścia w nią i zaangażowania.Ale na szczęście nie jest to schemat jedynie obowiązujący, wystarczy, żeby dwoje chciało tego samego, wówczas jest szansa, że wyjdzie i to bez specjalnego przełamania oporów. Poza tym dla mężczyzny, który chce pozostać niezależny i wolny to właśnie tego typu myślenie, czy zachowanie ze strony kobiety jest właśnie tożsame z zamachem na tę jego niezależność i nie do przyjęcia na dłuższą metę.
  • wont2 07.05.17, 19:15
    hello-kitty2 napisała:

    > Wont wyczuwam w Tobie jakis niedosyt (zwiazany pewnie z rozwojem sytuacji z And
    > rea).
    ------
    No nie, weź daj spokój. Niedosyt to bym miał jakbym dostał kosza. A tak, to trochę jak w stopce andzi - zagrałem w totka, nie sprawdziłem i póki co czuję się milionerem ;) Zresztą, proszę, zejdźmy z tematu tej laski, przecież nic się nie wydarzyło, ona była tylko przykładem.


    > Dlaczego ostnieja opory? Opory sa naturalna sprawa. To sa niewiadome, watpliwno
    > sci, niepewnosci, zawahania ect. Nie sadze by ktoras kobieta rozwazala czynnie
    > w swojej glowie strategie by nie wyjsc na latwa. Raczej przyjrzalabym sie, nazw
    > ijmy to, pragmatyzmowi kobiet, to slynne markowe zeby facet byl functional. I t
    > eraz wrocmy do przykladu. Andrea moze sobie myslec 'ale czy mi sie w to oplaca
    > w ogole wchodzic? Zaangazuje sie, moze nawet zakocham, a bede go widywac raz na
    > miesiac, dobra pukniemy sie, moze nawet bedzie fajnie, a potem wracam do siebi
    > e i czeka mnie miesiac tesknoty i tak cyklicznie. A co on robi jak mnie nie ma,
    > to tego nie wie nikt. Moze stuka Baske albo Kaske na podobnych zasadach. Po co
    > mam wchodzic w niewygodny uklad bycia tylko czyjas kochanka jak moze miec wlas
    > nego faceta okok siebie, z ktorym moge wyskoczyc do kina na spontanie w kazde p
    > opoludnie.'
    -----
    Jezu, jakby faceci tak rozkminiali jeśli chodzi o seks, to by w ogóle nie podchodzili do dziewczyn. A bo pewnie jej się nie spodobam, a bo pewnie już kogoś ma, a bo może nie mieszka w Warszawie a ja się zakocham i będę tęsknić. Nie lepiej - może stuka Baśkę czy Kaśkę, ale ja przecież stukam Helmuta i Fritza we Wiedniu, luzik, zobaczymy co z tego będzie :)

    > Wracacac do oporow. Opory sa by je przelamywac. Ich przelamywanie rodzi napieci
    > e seksualne, a jak pisze Ninek ponizej, jak ma chuc, to nie kombinuje tylko chc
    > e sie puscic wiec moze idz ta droga. Jak Andree rozpalisz, to sie nad niczym ni
    > e bedzie zastanawiala i sama zadzwoni domofonem przybierzywszy prosto z lotnisk
    > a za glosem kroku (najpierw glosem kroku, pozniej ewentualnie serca, a normalni
    > e to kobiety chcialyby odwrotnie pewnie).
    -----
    Okej... Brzmi jak list motywacyjny, ale załóżmy, że mówimy o Andrei. Obiecuję, że postaram się ją rozpalić!

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 06.05.17, 10:14
    sabat3 napisał:
    > A zdarzaja sie ginekolodzy w stylu "przystojny pan doktor", a nie "oblesny pan
    > staruch"? I chodzicie do facetow?

    No pewnie że wśród ginekologów zdarzają się przystojni. Nadal nie buduje to sytuacji seksualnej.
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • druginudziarz 06.05.17, 10:51
    aandzia43 napisała:

    > >
    > > Dla Ciebie by był seks to najpierw musi być erotyczna sytuacja?
    >
    > Ależ skąd, puka listonosz, podaje mi polecony i pyta "może by tak mały seksik,
    > proszę pani", najchętniej od tylu, mam 5 minut", ja na.to "ok" i się.wypinam :-
    > P

    O przepraszam, wizyta listonosza u samotnej pani w średnim wieku to bardzo erotyczna sytuacja :P
    Nie skumałaś o co mi chodzi.
    Dla wonta "erotyczną stytuacja" jest korporacyjny zlot, small talk jeden na jeden z austriaczką potem papieros i drink w barze.
    Dla kogoś innego, prząsięknieta erotyzmem jest powiedzmy wizyta w planetarium.
    Skojarzenia graja kluczowa rolę co uznajemy za erotyczne a co nie.
    Sabat niżej próbuje, bezskutecznie jak widzę, to tłumaczyć.
  • marek.zak1 06.05.17, 10:55
    druginudziarz napisał:

    > Skojarzenia graja kluczowa rolę co uznajemy za erotyczne a co nie.
    > Sabat niżej próbuje, bezskutecznie jak widzę, to tłumaczyć.
    -----------------------
    Za erotyczność odpowiada druga osoba a nie bar, plaża, czy zebranie korpo...
  • druginudziarz 06.05.17, 11:20
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Skojarzenia graja kluczowa rolę co uznajemy za erotyczne a co nie.
    > > Sabat niżej próbuje, bezskutecznie jak widzę, to tłumaczyć.
    > -----------------------
    > Za erotyczność odpowiada druga osoba a nie bar, plaża, czy zebranie korpo...

    Ta sama osoba umieszczona w różnych kontekstach może być erotyczna lub nie.
  • aandzia43 06.05.17, 12:09
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > Skojarzenia graja kluczowa rolę co uznajemy za erotyczne a co nie.
    > > > Sabat niżej próbuje, bezskutecznie jak widzę, to tłumaczyć.
    > > -----------------------
    > > Za erotyczność odpowiada druga osoba a nie bar, plaża, czy zebranie korpo
    > ...
    >
    > Ta sama osoba umieszczona w różnych kontekstach może być erotyczna lub nie.

    Marek ma rację. Albo osoba ma szanse/już jest erotyczna, albo nie jest/no way. Wyjątek to sytuacje specyficznego zbliżenia np.terapia. W stosownym momencie.terapii leciałam namojego terapeutę, potem minęło. Norma :-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 06.05.17, 12:35
    aandzia43 napisała:

    > > Ta sama osoba umieszczona w różnych kontekstach może być erotyczna lub ni
    > e.
    >
    > Marek ma rację. Albo osoba ma szanse/już jest erotyczna, albo nie jest/no way.

    Marek podkreśla swoja monogamię, wiec przed oczami ma tylko sytuacje ze swoją żona. I w sumie doskonale to rozumię.
    Spotykam nie raz przypadkowe osoby (np. na ulicy) które mnie elektryzuja erotyką (zakładam, że to normalne) ale kontekst wyklucza iskrzenie. No właśnie, co z bardzo, bardzo atrakcyjnym ginekologiem? iskrzy ci andziu? czy raczej masz tak jak kitty, jest to dla ciebie kontekst całkowiecie nieiskrzący?
    A czy nie można "poiskrzyć" sobie tylko dla fanu? z osobą która obiektywnie nie widziana jako erotyczna? no to starsznie uboga jesteś wewnętrznie w takim razie.
  • marek.zak1 06.05.17, 13:26
    druginudziarz napisał:


    > Marek podkreśla swoja monogamię, wiec przed oczami ma tylko sytuacje ze swoją żona. I w sumie doskonale to rozumię.
    ----------------------
    Monogamia nie przekreśla tego, ze inne kobiety się podobają. Mojej też podobają się faceci i jak widzi przystojnego aktora /sportowca /muzyka ...to mówi: ,,znakomity aktor ....i się uśmiecha.
    Moja doskonale wie, jakie babki są w moim typie. Kiedyś Michelle Pfeiffer, ostatnio Kristen Stewart - szkoda że jest lesbą.
  • druginudziarz 06.05.17, 14:20
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    >
    > > Marek podkreśla swoja monogamię, wiec przed oczami ma tylko sytuacje ze s
    > woją żona. I w sumie doskonale to rozumię.
    > ----------------------
    > Monogamia nie przekreśla tego, ze inne kobiety się podobają. Mojej też podobają
    > się faceci i jak widzi przystojnego aktora /sportowca /muzyka ...to mówi: ,,zn
    > akomity aktor ....i się uśmiecha.

    I to jest ta "erotyczna sytuacja"? :D
    Dostrzegasz różnicę w tym jak Ty patrzysz na kobiety a jak na nie patrzy np. wont?

  • aandzia43 06.05.17, 14:27
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > >
    > > > Marek podkreśla swoja monogamię, wiec przed oczami ma tylko sytuacj
    > e ze s
    > > woją żona. I w sumie doskonale to rozumię.
    > > ----------------------
    > > Monogamia nie przekreśla tego, ze inne kobiety się podobają. Mojej też po
    > dobają
    > > się faceci i jak widzi przystojnego aktora /sportowca /muzyka ...to mówi
    > : ,,zn
    > > akomity aktor ....i się uśmiecha.
    >
    > I to jest ta "erotyczna sytuacja"? :D
    > Dostrzegasz różnicę w tym jak Ty patrzysz na kobiety a jak na nie patrzy np. wo
    > nt?
    >

    Przecież ci Marek tłumaczy jak sołtys krowie na miedzy, że nie sytuacja jest erotyczna, tylko konkretny człowiek. Dla jego żony jakiś aktor, dla niego Michelle Pfeifer.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 06.05.17, 14:39
    aandzia43 napisała:

    > Przecież ci Marek tłumaczy jak sołtys krowie na miedzy, że nie sytuacja jest er
    > otyczna, tylko konkretny człowiek. Dla jego żony jakiś aktor, dla niego Michell
    > e Pfeifer.

    Człowiek w telewizorze to ktoś "konkretny? No chyba że marek spotyka Michele Pfeifer i wie że jest dla niego erotyczna. Ja twierdę że nie o Michel Pfeifer chodzi tylko o jej massmediową kreację. Jak patrze teraz na jej fotosy to na czesci wydaje mi się atrakcyjna a na cześci przezroczysta jest, na części odpychająca. Pomijam fakt, że ona z tych kobiet które się starzeja "na brzydko".
    Aktorki porno na żywo są wogóle nie podniecające, gdzieś widziałem w necie zbiorek foto i komentarze pod nimi były pełne rozczarowania :D
  • aandzia43 06.05.17, 14:50
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Przecież ci Marek tłumaczy jak sołtys krowie na miedzy, że nie sytuacja j
    > est er
    > > otyczna, tylko konkretny człowiek. Dla jego żony jakiś aktor, dla niego M
    > ichell
    > > e Pfeifer.
    >
    > Człowiek w telewizorze to ktoś "konkretny? No chyba że marek spotyka Michele Pf
    > eifer i wie że jest dla niego erotyczna. Ja twierdę że nie o Michel Pfeifer cho
    > dzi tylko o jej massmediową kreację. Jak patrze teraz na jej fotosy to na czesc
    > i wydaje mi się atrakcyjna a na cześci przezroczysta jest, na części odpychając
    > a. Pomijam fakt, że ona z tych kobiet które się starzeja "na brzydko".
    > Aktorki porno na żywo są wogóle nie podniecające, gdzieś widziałem w necie zbio
    > rek foto i komentarze pod nimi były pełne rozczarowania :D

    Człowiek w telewizorze obejrzany w kilkunastu filmach, obejrzany na setkach fotosów, to konkretne ciało, twarz, mimika, sposób uwodzenia, wyrazu oczu podczas scen erotycznych. Podejrzewam że jak się ktoś jara Michelle we wszystkich jej filmach, jest duża szansa, że będzie się nią jarał na żywo. Ale jak się ktoś komuś zdecydowanie nie podoba, z wyglądu, zapachu czy charakteru, to raczej nie rzuci mu się w ramiona po tańcu czy spacerze. Odbębni taniec czy spacer bądź zazna pozaerotycznych zachwytów i tyle. Łatwiej o rozczarowanie kimś, kto się podoba niż nagłe oczarowanie kimś z kategorii no way. Zapewne są wyjątki (coś kiedyś Zawle pisała :-)), mnie się nie zdarzyło.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 06.05.17, 14:54
    druginudziarz napisał
    >Aktorki porno na żywo są wogóle nie podniecające, gdzieś widziałem w necie zbiorek foto i komentarze pod nimi były pełne rozczarowania :D<

    Ale widziałeś którąś na żywo, czy tylko ich massmediową kreację?;). I czym się różnią na żywo te od porno od tych pozostałych - przecież jak sama nazwa mówi to są aktorki, odpowiednio" zrobione" na planie filmowym, a na żywo i te i tamte mogą mieć zupełnie inny wizerunek.
  • aandzia43 06.05.17, 15:04
    ninek04 napisała:

    > druginudziarz napisał
    > >Aktorki porno na żywo są wogóle nie podniecające, gdzieś widziałem w necie
    > zbiorek foto i komentarze pod nimi były pełne rozczarowania :D<
    >
    > Ale widziałeś którąś na żywo, czy tylko ich massmediową kreację?;). I czym się
    > różnią na żywo te od porno od tych pozostałych - przecież jak sama nazwa mówi
    > to są aktorki, odpowiednio" zrobione" na planie filmowym, a na żywo i te i tamt
    > e mogą mieć zupełnie inny wizerunek.

    Nie widziałam na żywo żadnej pani od porno, ale kilka "pań z telewizji" widziałam. Za każdym razem byłam zaskoczona, że na żywo są ładniejsze.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 06.05.17, 15:13
    ninek04 napisała:

    > Ale widziałeś którąś na żywo, czy tylko ich massmediową kreację?;). I czym się
    > różnią na żywo te od porno od tych pozostałych - przecież jak sama nazwa mówi
    > to są aktorki, odpowiednio" zrobione" na planie filmowym, a na żywo i te i tamt
    > e mogą mieć zupełnie inny wizerunek.

    Tak i na to zwróciłem uwage. Oraz na to że w przypadku aktorki trudno mówic o "konkretnej osobie". Emocje budzi nie osoba tylko to co kto sobie o niej wyobraża, a aktorka jest od tego, by tymi wyobrażeniami manewrować. I powtarzam, wg mie ta sama osoba w zależności od kontekstu może budzić różne emocje lub nie budzić ich wcale.
  • ninek04 06.05.17, 15:29
    druginudziarz napisał
    >I powtarzam, wg mie ta sama osoba w zależności od kontekstu może budzić różne emocje lub nie budzić ich wcale.<

    Ale ja tego nie podważam, uważam zresztą podobnie. Zależy od kontestu, sytuacji, okoliczności -w jednej sytuacji odbiór tej osoby w kontekście erotycznym będzie wykluczony, ale już w innych okolicznościach przyrody,które zaistnieją, wydadzą się jak najbardziej może wzbudzać emocje tego typu.
  • aandzia43 06.05.17, 16:07
    ninek04 napisała:

    > druginudziarz napisał
    > >I powtarzam, wg mie ta sama osoba w zależności od kontekstu może budzić ró
    > żne emocje lub nie budzić ich wcale.<
    >
    > Ale ja tego nie podważam, uważam zresztą podobnie. Zależy od kontestu, sytuacji
    > , okoliczności -w jednej sytuacji odbiór tej osoby w kontekście erotycznym będ
    > zie wykluczony, ale już w innych okolicznościach przyrody,które zaistnieją, wyd
    > adzą się jak najbardziej może wzbudzać emocje tego typu.

    Serio zdarzyło ci się, że mężczyzna, którego postrzegałaś w kategoriach "za żadne skarby!" został twoim kochankiem lub zaczęłaś go pragnąć? Czy tak sobie tylko piszesz? Mnie się to zdarza z mężczyznami o których początkowo czuję (bo myślenie nie ma tu nic do rzeczy) "może być, czemu nie". Absolutny brak akceptacji dla fizyczności lub sposobu zachowania nie przeszedł mi jeszcze w erotyczne zaitneresowanie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 06.05.17, 16:23
    aandzia43 napisała:
    > Serio zdarzyło ci się, że mężczyzna, którego postrzegałaś w kategoriach "za żadne skarby!" został twoim kochankiem lub zaczęłaś go pragnąć?
    ------------------------
    Duża ilość alkoholu może mieć taki efekt :)
  • ninek04 06.05.17, 16:38
    Ale ja trochę o czym innym mówię - tak jak z tym przykładem u lekarza, gdzie sytuacja jest z gruntu nieerotyczna i również tego człowieka w tym miejscu, w tym czasie odbieram podobnie, choć może mi się podobać, ale akurat to nie ma wówczas nic do rzeczy,no wyobraźnia mi nic nie roi, że gdybym mogła, to bym go zjadła,,zero tego typu myślenia. Dopiero w innej sytuacji, gdzie,w sprzyjających okolicznościach, czy nawet przypadkowo doszłoby do spotkania, czy do jakiegoś kontaktu - to wówczas mogę tę osobę odbierać w sensie jak najbardziej erotycznym. Czyli kontekst,sytuacja ma znaczenie w tym wypadku dla mnie.
  • sabat3 06.05.17, 21:25
    Mamy dwie plaszczyzny - czy wizyta u lekarza jest dla was umiejscowiona w kontekscie erotycznym i czy ma to przelozenie na zjawisko rozumiane ogolnie.
    W pierwszym przypadku gremialnie wypowiadacie opinie przeczace (cos co Kutuzow okreslal mianem "mnie to nie dotyczy"). I ok.
    Zatem spojrzmy szerzej. Chociazby:
    - ilosc odslon kategorii "nurse", "medical fetish", "gyno", "doctor" itd. w ogolnym mainstreamie porno.
    - sposob zdobywania wiedzy o ciele plci przeciwnej poprzez "zabawe w doktora".

    Padly stwierdzenia, ze uroda doktora czy lekarki moze przeszkadzac w zabiegu. Bardzo przepraszam, ale to chyba wlasnie dowod na istnienie szerszego kontekstu erotycznego i checi unikniecia go, bo ujawnienie czynnika erotycznego prowadzi w tym wypadku do dyskomfortu i zazenowania.
  • aandzia43 06.05.17, 22:34
    sabat3 napisał:

    > Mamy dwie plaszczyzny - czy wizyta u lekarza jest dla was umiejscowiona w konte
    > kscie erotycznym i czy ma to przelozenie na zjawisko rozumiane ogolnie.
    > W pierwszym przypadku gremialnie wypowiadacie opinie przeczace (cos co Kutuzow
    > okreslal mianem "mnie to nie dotyczy"). I ok.

    Wizyta u lekarza czy pielęgniarki wiąże się z obnazeniem ciała i/lub.psychiki, a więc z tym samym co wejście w relację intymną, erotyczną. Temu nikt nie przeczy. To przymusowe obnazenie w gabinecie jest odbierane jako zagrożenie lub podnieta w zależności od kontekstu. Zagrożenie dla intymności. Z tego powodu więszośc kobiet w większości sytuacji medycznych chroni intymność, szybko "robi swoje" i zamyka temat bez rozkmin.

    >
    > Padly stwierdzenia, ze uroda doktora czy lekarki moze przeszkadzac w zabiegu. B
    > ardzo przepraszam, ale to chyba wlasnie dowod na istnienie szerszego kontekstu
    > erotycznego i checi unikniecia go, bo ujawnienie czynnika erotycznego prowadzi
    > w tym wypadku do dyskomfortu i zazenowania.

    To jest dowód na istnienie szerszego kontekstu intymnego, który może mieć (może mieć) charakter erotyczny, który to.charakter może być bardzo niechciany. Ofiary molestowania czasem odczuwają czysto fizyczną przyjemnośc, która jest dodatkowym źródłem cierpienia. To dość grube porównanie, ale zasada ta sama. Nie życzę sobie czuc fizyczną "przyjemnośc" w wyniku penetracji zgłębnikiem tak jak ty nie życzysz sobie wzwodu bo cię pies pod koldrą w jaja polizał. Zatrzymam się na psie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 06.05.17, 23:09
    aandzia43 napisała:


    > Wizyta u lekarza czy pielęgniarki wiąże się z obnazeniem ciała i/lub.psychiki, a więc z tym samym co wejście w relację intymną, erotyczną. Temu nikt nie przeczy.
    ------------------------------------
    W relację intymną, erotyczną można wchodzić z lekarką i nie tylko, tak uśmiechając się, czy patrząc w oczy. Obnażanie się nie jest do tego konieczne.
    Ja w relację erotyczną wszedłem z jedną licealistką przy kiosku i jestem z nią do dziś :).
  • zawle 06.05.17, 20:00
    aandzia43 napisała: > Serio zdarzyło ci się, że mężczyzna, którego postrzegałaś w kategoriach "za żad
    > ne skarby!" został twoim kochankiem lub zaczęłaś go pragnąć? Czy tak sobie tylk
    > o piszesz? Mnie się to zdarza z mężczyznami o których początkowo czuję (bo myśl
    > enie nie ma tu nic do rzeczy) "może być, czemu nie". Absolutny brak akceptacji
    > dla fizyczności lub sposobu zachowania nie przeszedł mi jeszcze w erotyczne zai
    > tneresowanie.

    Mnie się zdarzylo. Za każdym razem zakochiwałam się. Może jego niepociąganie powodowało że z nim się nie spałam i miałam czas żeby poznać człowieka?
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • aandzia43 06.05.17, 20:37
    Absolutny brak akcep
    > tacji
    > > dla fizyczności lub sposobu zachowania nie przeszedł mi jeszcze w erotycz
    > ne zai
    > > tneresowanie.
    >
    > Mnie się zdarzylo. Za każdym razem zakochiwałam się. Może jego niepociąganie po
    > wodowało że z nim się nie spałam i miałam czas żeby poznać człowieka?

    A pociąganie i ewentualna konsumpcja tak bardzo przeszkadzają w poznaniu człowieka?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 07.05.17, 08:00
    aandzia43 napisała:
    > A pociąganie i ewentualna konsumpcja tak bardzo przeszkadzają w poznaniu człowi
    > eka?

    A tego nie wiem Andzia. Może mam dłuższy palec? :))
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."
  • marek.zak1 06.05.17, 14:47
    druginudziarz napisał:

    > > Monogamia nie przekreśla tego, ze inne kobiety się podobają. Mojej też podobają
    > > się faceci i jak widzi przystojnego aktora /sportowca /muzyka ...to mówi: ,,znakomity aktor ....i się uśmiecha.
    >
    > I to jest ta "erotyczna sytuacja"? :D
    > Dostrzegasz różnicę w tym jak Ty patrzysz na kobiety a jak na nie patrzy np. wont?
    -------------------------
    Nie wiem, jak patrzy Wont. Gdybym nie był z moją, starałbym się uwieść tą, która mi się najbardziej podoba, tak jak robiłem to w młodości. Uwieść na stałe, bo w moich charakterze nie jest uwodzenie, tylko bycie z nią. Uwodzenie dla uwodzenia uważam za nieetyczne, bo można w ten sposób kogoś ranić.
    Skoro jestem, z moją, to innych nie uwodzę.
  • druginudziarz 06.05.17, 15:18
    marek.zak1 napisał:

    > Nie wiem, jak patrzy Wont. Gdybym nie był z moją, starałbym się uwieść tą, któ
    > ra mi się najbardziej podoba, tak jak robiłem to w młodości. Uwieść na stałe, b
    > o w moich charakterze nie jest uwodzenie, tylko bycie z nią. Uwodzenie dla uwod
    > zenia uważam za nieetyczne, bo można w ten sposób kogoś ranić.
    > Skoro jestem, z moją, to innych nie uwodzę.

    Flirt to nie niekoniecznie uwodzenie. Jeśli obie strony wiedzą że to tylko gra to flirt jest po prostu sposobem na spędzenie czasu.
    Tyle czasu wspólnego na forum i nie wiesz jak patrzy wont?
  • marek.zak1 06.05.17, 15:57
    druginudziarz napisał:
    > Flirt to nie niekoniecznie uwodzenie. Jeśli obie strony wiedzą że to tylko gra to flirt jest po prostu sposobem na spędzenie czasu.
    --------
    Oczywiście.

    > Tyle czasu wspólnego na forum i nie wiesz jak patrzy wont?
    -----------
    Nie wiem. Jesteśmy w naszych opiniach bardzo od siebie odlegli.
  • zawle 06.05.17, 11:30
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Skojarzenia graja kluczowa rolę co uznajemy za erotyczne a co nie.
    > > Sabat niżej próbuje, bezskutecznie jak widzę, to tłumaczyć.
    > -----------------------
    > Za erotyczność odpowiada druga osoba a nie bar, plaża, czy zebranie korpo...

    Myślę że to wypadkowa wielu czynników. Lato, golizna, alko, płodna faza cyklu, osoba- tysiąc różnych elementów
    --
    "Wiem że to sprawa osobista i przez to Ci się nie uda. Żadnych przemów, żadnego gadania. Celujesz. Strzelasz."