Dodaj do ulubionych

gonić czy uciekać

18.02.17, 20:08
Wątek obok pojawiła się kwestia podsycania pożądania w związku. Że jak robi się ciepło i miło to pożądanie spada i trzeba dawkować bodźce...

Jestem przeciwna wszystkim strategiom grom, udawaniem króliczka, gonieniem króliczka. To znaczy: czasem można się tak pobawić w ramach zabawy seksualnej, ale nie w ramach związku.
Sądzę, że dla jakości seksu ważna jest jakość relacji. Jeśli to relacja w której się rozwijamy, nie jesteśmy ograniczani, jesteśmy w tej relacji z wyboru - to jest podstawa dobrej relacji seksualnej.

I jeszcze pytanie co to jest stabilnie, cieplutko milutko - jeśli to oznacza odpuszczenie sobie, pierdzenie pod kołdrą i przesiadywanie na kanapie/przy kompie - no to seks padnie. Tak samo jak padnie wtedy, gdy ze związku zniknie aspekt relacji - łączyć będzie tylko kredyt i dzieci. Tak samo jak padnie jak relacja zacznie mieć charakter płodowy - nie ma ja i ty - jesteśmy my, złączeni jak pępowiną.

Ciepło i miło w dobrym znaczeniu jest wtedy gdy: dbamy o swoje potrzeby, dbamy o siebie i o siebie nawzajem, jesteśmy w relacji - spędzamy czas razem, nie redukujemy się tylko do roli rodziców, czujemy się ze sobą dobrze. Nikogo nie trzeba gonić ani udawać ani uciekać. Bliskość - ta autentyczna - podsyca pożądanie, a nie je gasi. Pożądanie w związkach pada, bo najczęściej nie umiemy takiej bliskości budować (tu pewnie skrypty z domu mają znaczenie, ale k..a jesteśmy dorośli i możemy te skrypty zmieniać).

Siedzę sobie drugi tydzień w górach, są ferie, więc sporo rodzin z dzieciakami. No i dzwonię do męża i mówię: tęsknię już za wami, za tobą, za dziećmi i tak sobie myślę, że fajnie byśmy tu we czwórkę spędzali czas. Musimy tu razem przyjechać. I słyszę: Chrzanić dzieci. Fajnie to ja bym spędził trochę czasu z tobą.

To podnosi libido. Znacznie bardziej niż zalecane przez domorosłych psychologów gierki w utrzymywanie zazdrości, rozciąganie gumy, ganianie króliczków. Wcale by mi libido nie skoczyło, jakby zgodnie z zaleceniami grał i starał się, żebym się poczuła niepewnie (tu już były takie zalecenia przerabiane, że żeby kobieta chciała seksu, to trzeba jej nie dawać stabilności - bzdura!), czy ja będąc poza domem starałabym się, żeby on czuł się zazdrosny, żeby mieć seks po powrocie...Blisko, bez gier i bezpośrednio. Działa.

Nie wiem co wy na to? Gonienie jako sposób na relację seksualną i pożądanie? Czy może bliskość? A może jeszcze coś innego?
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 18.02.17, 20:57
    twojabogini napisała:

    > Jestem przeciwna wszystkim strategiom grom, udawaniem króliczka, gonieniem króliczka. To znaczy: czasem można się tak pobawić w ramach zabawy seksualnej, ale nie w ramach związku.
    > Sądzę, że dla jakości seksu ważna jest jakość relacji. Jeśli to relacja w której się rozwijamy, nie jesteśmy ograniczani, jesteśmy w tej relacji z wyboru - to jest podstawa dobrej relacji seksualnej.
    ---------------------------
    Dokładnie tak jest.

    --------------------------
    > Nie wiem co wy na to? Gonienie jako sposób na relację seksualną i pożądanie? Czy może bliskość? A może jeszcze coś innego?
    ---------------------
    Jeśli gonienie oznacza dbałość o ciało, ćwiczenie i sport to pomaga :). W innym znaczeniu nie wiem, bo tego nigdy nie robiłem.
  • ludlo 18.02.17, 21:03
    twojabogini napisała:

    > Wątek obok pojawiła się kwestia podsycania pożądania w związku. Że jak robi się
    > ciepło i miło to pożądanie spada i trzeba dawkować bodźce...
    >
    > Jestem przeciwna wszystkim strategiom grom, udawaniem króliczka, gonieniem król
    > iczka. Sądzę, że dla jakości seksu ważna jest jakość relacji. Jeśli to relacja w które
    > j się rozwijamy, nie jesteśmy ograniczani, jesteśmy w tej relacji z wyboru - to
    > jest podstawa dobrej relacji seksualnej.
    >

    Tak, właśnie tak jest. Kiedy człowiek dorośnie do zrozumienia w jak dobrej jest relacji to by całował, całował ciało trzy razy dłużej niż wcześniej.
  • ludlo 19.02.17, 07:25
    Całować notabene to chyba od stawania się całością, na chwilę, całus - całość, języczkiem jak smyczkiem:)
  • ludlo 19.02.17, 07:51
    całować to łączyć w całość
    tak jak ćwiartkować to rozdzielać na kawałki
  • urquhart 19.02.17, 12:11
    twojabogini napisała:

    > Wątek obok pojawiła się kwestia podsycania pożądania w związku. Że jak robi się
    > ciepło i miło to pożądanie spada i trzeba dawkować bodźce...

    Cały wywód przypomina mi logiczne podejście jak z psychiki Azbergerowca nie uwzględniające determinującego wpływu typowych ambiwalentnych ludzkich i społecznych emocji bez obrazy.
    Pożądanie jest czymś nad czym nie mamy kontroli, wiec logika pomoże w jego wywołania ale wiemy jakie składowe emocje powodują okazję do jego zaistnienia i to jest to gonienie króliczka.
    Ty kiedyś pisałaś logicznie że kobiety które mają orgazm dążą do seksu a te które nie mają unikają. To logiczne ale równie naiwne i nie uwzględniające determinującej roli pożądania jako ochoty.
    Logicznie niby tu masz rację ale przecież ochota biorąca się z pożadania wcale nie jest logiczna (dla większości ludzi o typowej emocjonalności) stąd badania jak psychoewo i neuropsychologów co siedzi w podświadomości i deteminuje podświadome wybory i jak jakie pożądanie prawa i ma źródła skoro jest to na pozór EWIDENTNIE NIELOGICZNE i wyniki badań są ewidentnie niepoprawne politycznie jak to że to "źli chłopcy" powodują ze kobiety natychmiast wilgotnieją chociaż deklarują dokładnie odwrotnie.
    Oczywiście że różnorodne rady dla związków długich są takie żeby olać przemijające i wymykające się świadomej kontroli pożądanie i tzw ochotę związaną z namiętnością emocji i rozwijać bliskość i intymność (model miłosci Stienberga) długoterminowo w seksie, obdarowywać się wzajemnie seksem jak najwiecej, planować, czynić rytuały, tantry, ale to się rzadko zdarza bo to odbierane jest jako "niespontaniczne", "wymuszone" .


    --
    "....kobiety dla faceta są tym co dla kobiety dzieci....dla nich przeniosą góry." by Zawle
  • stary.dziadyga 20.02.17, 20:37
    urquhart napisał:

    >

    Urqu Ty masz rację z tym Twoim psychoewo, tylko proszę Cię zainteresuj się nowymi tematami, bo to już jest old news. Tak, wiemy że psychoewo to racja, ale już poszlismy o krok dalej, biorąc pod uwagę metacognition czyli zdolnośc naszego umysłu do samoświadomości i samoobserwacji. Dzieki niej możemy zaobserwować, poznać i uświadomić sobie mechanizmy działania naszego mózgu, a co za tym idzie, znaleźć drogę do tego jak nad tym zapoanować i zmienić stare oprogramowanie (biochemiczne uwarunkowanie na nieświadome mechanizmy dzialania).

    Nauka poszła już dalej i nie jesteśmy już tacy bezsilni wobec psychoewo. Powoli będzie się zatem zmieniać, także się przygotuj
  • proteinowy.na.chwile 20.02.17, 22:36
    > Dzieki niej możemy zaobserwować, poznać i uświadomić sobie mechanizmy działania naszego mózgu, a co za tym idzie, znaleźć drogę do tego jak nad tym zapoanować i zmienić stare oprogramowanie (biochemiczne uwarunkowanie na nieświadome mechanizmy dzialania). <

    Challenge:
    Zostań na miesiąc nimfomanka. Na dokładnie miesiąc.
  • urquhart 20.02.17, 22:42
    proteinowy.na.chwile napisał:
    > anować i zmienić stare oprogramowanie (biochemiczne uwarunkowanie na nieświadom
    > e mechanizmy dzialania). <
    >
    > Challenge:
    > Zostań na miesiąc nimfomanka. Na dokładnie miesiąc.

    Nimfomanię leczy się psychoterapią plus działaniem na neuroprzekaźniki ? Tak czy nie?
    Czym jest psychoterapią?

    --
    "....kobiety dla faceta są tym co dla kobiety dzieci....dla nich przeniosą góry." by Zawle
  • proteinowy.na.chwile 20.02.17, 23:45
    > Nimfomanię leczy się psychoterapią plus działaniem na neuroprzekaźniki ? Tak czy nie?
    Czym jest psychoterapią? <

    Nie wiem czy to do mnie ale na wszelki wypadek uściślę. Ludzie ktorzy negują ewolucyjną podszewkę aparatów motywacyjnych u ludzi na rzecz wolnej woli albo nie daj Boże ducha czasów wymagają szybkiego sprowadzenia na ziemie prostym eksperymentem. W przypadku starej dziadygi - próby aktywacji dzikiego pożądania siła woli.

    Jak na razie to co rozumiemy jako "wolną wole" kojarzy mi sie z płaska Ziemia dookoła której krąży Słońce. Jest tak samo naturalna i prawdopodobnie tez jest złudzeniem.
  • stokrotka_a 23.02.17, 12:24
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > Jak na razie to co rozumiemy jako "wolną wole" kojarzy mi sie z płaska Ziemia d
    > ookoła której krąży Słońce. Jest tak samo naturalna i prawdopodobnie tez jest z
    > łudzeniem.

    Jeśli rozumiesz wolną wolę jako możliwość zrobienia czegokolwiek, co ktoś sobie zażyczy, to oczywiście coś takiego nie istnieje, bo nie można przeskoczyć fizyki czy biofizyki.
  • stary.dziadyga 21.02.17, 14:14
    proteinowy.na.chwile napisał:

    >
    > Challenge:
    > Zostań na miesiąc nimfomanka. Na dokładnie miesiąc.

    Rozumiem, że to taki skrót myślowy i życzysz mi żebym polubiła i odnalazła przyjemność w seksie, a nie została gardzącym sobą wrakiem człowieka, sypiajacym ze wszystkim co się rusza, byleby zaspokoić swoje uzależnienie?

    Ogólnie to nawet bym z Toba pogadała proteinowy, gdyby nie Twoje ignoranckie podejście do rozmówcy, którego nie dość że szufladkujesz nawigując swoimi filtrami na podstawie tego z czym Ci się to kojarzy, a nie czytając to co ma do powiedzenia, to jeszcze czujesz potrzebe "sprowadzania na ziemię". Czyli znowu, nie interesuje Cię dialog, tylko udowadnianie kto ma rację, i tzn oczywiście Ty.

    W swoim zacietrzewieniu nie zauważyłeś nawet że ja nie "neguję mechanizmów motywacyjnych", wręcz przeciwnie piszę, że to oczywiste, że one się formują. Ważne że wiemy już w jaki sposób to się dzieje i dlaczego. Dzieki poznaniu i zrozumieniu jak tworzą się takie mechanizmy, możemy też analogicznie, odprogramować się, choć to wymaga nieco wysiłku.

    I tak bodziec połączony z reakcją chemiczną, powtarzany do tego momentu aż uformuje się ściezka neuronowa, programująca nas na automatyczną, chemiczną reakcję ciała (nieświadomego umysłu), czyli reakcję emocjonalną. Jeżeli nie wiemy jak taką emocjonalną reakcję kontrolować i pozwolimy temu okresowi refrakcji trwać godzinami, czy dniami to tworzy nam się nastrój zbudowany na tej emocji. Czyli w naszym ciele krążą teraz chemikalia, które trzymają nas w przeszłych doświadczeniach. Jeżeli pozwolimy te chemikalia będą w nas krążyć przez tygodnie czy miesiące to tworzy siętemperament. Jeśli pozowlimy na to przez lata to mamy już cechę osobowości. Oznacza to że naszą osobowośc budujemy na podswatwie przeszłych doświadczeń, które nas emocjonalnie warunkują.

    Aby to zmienić musimy przyjrzeć się emocji, która nas zdefiniowała i warstwa po warstwie unmemorize ten stan (nie wiem jaki jest polski czasownik). Nie tym jesteśmy, to tylko część tego co zapamiętaliśmy. Z traumami, jest o tyle cieżko, że warunkują nas one bardzo silnie.
    Nawet jak ktoś tu pisał, mogą się przenośić z pokolenia na pokolenie.

    Myślę że "zostanie nimfomanką" wymaga u mnie sporej pracy w odporgramywaniu się z traumy zwiazanej z seksem i kontaktem z mężczyznami, ale to nie działa na pstryknięcie palcami, do tego trzeba dużo ćwiczyć ze zwalnianiem świadomego mózgu (którego mamy ok 5%) i aby dostać się do miejsca gdzie wszystkie programy się znajdują czyli nieświadomości (ok 95%). To wymaga nieco praktyki, ale powoli sobie dzialam. W sumie to dzięki, zdopingowałeś mnie do większej pracy.

  • proteinowy.na.chwile 21.02.17, 23:51
    > Rozumiem, że to taki skrót myślowy i życzysz mi żebym [...]

    Nie tyle skrót, co skondensowane wyzwanie rzucone mysli ktora przedstawiłaś. Słowo "wyzwanie" ma sens z twojego punktu widzenia, z mojego to o czym mowisz jest fantazją, ale o tym pozniej.

    Najpierw oczyśćmy pole personalne.

    > Czyli znowu, nie interesuje Cię dialog, tylko udowadnianie kto ma rację, i tzn oczywiście Ty. <

    Ja przedstawiam swoje racje, Ty swoje i kazdy ma szanse zorientować sie jezeli błądzi czy przesadził (jak np Ty z rasistowska wizją historii imperiów albo ja z zaniżoną ocena Dukaja - tu pomógł Droiter). Dziwi mnie, ze dziwisz sie, ze prezentuje zdania o ktorych myśle, ze sa prawdziwe. Miałbym prezentować takie ktore uważam za nieprawdziwe? Albo że prezentuje uzasadnienia, względnie domagam sie uzasadnień od ludzi, ktorzy maja inne zdanie, czyli w mojej opinii sie mylą. To jest dowód na zaufanie (ze nie jestes dzieckiem) i szacunek (inwestuje swoje zasoby - czas). Jakby to, Twoim zdaniem, mogło wyglądać inaczej?

    Jezeli chodzi o rozdawanie głaskow to jasne, jestes bardzo miła, ale to nie powód zeby kiwać głowa w sytuacjach kiedy mowisz niebezpieczne nieprawdy ("nieprawdy" oczywiście moim zdaniem, ale wszystko co pisze ma w domyśle "moim zdaniem"). Przykładowe powody zeby nie kontrować błędów to niska lotność rozmówcy, jaskrawe trollowanie czy bezpośrednia prośba. Nie mysle, żebyś była głupia ani nieszczera. Ale rozumiem, ze moze Ci byc przykro w sytuacji kiedy nazywam idee do ktorych jestes emocjonalnie przywiazana "nieprawdą", zwłaszcza jezeli w realu nie masz za duzo do czynienia z opiniami przeciwnymi do Twoich.

    Ok, do rzeczy.

    Duzo różnic jak widac nam nie zostało wbrew pozorom. Ty, Urqu i ja zgadzamy sie ze źródło motywacji znajduje sie poza świadomością, ze mamy pewien niewielki wpływ na końcowy wynik (tzn podjęte decyzje) i ze mozna nad tym pracowac. Główna roznice widze w tym (o ile dobrze Cie rozumiem, jak nie - to popraw), ze inaczej kalibrujemy wskaźnik na skali wrodzone <-> nabyte. Twoj opis wyzej wskazuje na naturę motywacji jako "oprogramowania" nabytego przez doświadczenie. Uświadomienie sobie natury owego oprogramowania Twoim zdaniem otwiera do niego dostęp i pozwala go świadomie przekompilowac w cos innego. Jezeli sie nie mylę psychologia kuruje w ten sposób wyparte traumy i skrzywienia. To o czym z kolei mowi Urqu dotyczy osob niepokrzywionych i jest duzo bardziej fatalistyczne niz Twoja wizja świadomego wglądu w siebie jako kluczyka do autokreacji. Inteligencja, temperament, i inne zasadnicze zręby osobowości sa modyfikowalne w znacznie mniejszym stopniu. Nasza świadomość wydaje sie byc tylko maszynka do racjonalizacji zastanej sytuacji. Zauważ, ze Ty prezentujesz uwolnienie sie od "niskich instynktów" jako cnotę, Urqu podkreśla wartosc męskiej perspektywy w zwiazku, Sabat obecnie wartosc nieprzywiązywania sie do społecznych norm, a ja - wartosc bycia do nich przywiązanym. W przypadku nas wszystkich to sa tylko racjonalizacje bieżącej sytuacji, moznaby nasze świadomości zastąpić prostym owadzim algorytmem - i mielibyśmy dokładnie takie opinie jakie mamy.

    Powiedziawszy to wszystko mogę powtórzyć wyzwanie: nie masz możliwości sterowania własnym temperamentem. Jestes jego przedmiotem, nie autorką. W najlepszym przypadku świadomym obserwatorem.

    Nie jestes w stanie zrobic znacznie prostszej rzeczy. Załóżmy ze poproszę Cie o podanie pierwszego nazwiska aktora ktory przyszedł Ci do głowy. Załóżmy ze to bedzie Daniel Radcliffe. Jezeli zadam pytanie "dlaczego nie był to Daniel Craig?" nie bedziesz mogła uczciwie opisać mechanizmu wyboru, mozesz co najwyżej spekulować (pewnie dlatego ze oglądałam wczoraj Harrego Pottera). Nie ma w tej sytuacji hormonów, biologii, ewolucji - jest czysto intelektualny wybór, a i tak nie masz wglądu w jego mechanikę. Co dopiero mechanizm tkwiący w samym centrum każdej żyjącej istoty, napędzany hormonami, umacniany kultura.
  • sabat3 22.02.17, 08:08
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > Nasza świadomość wydaje sie byc tylko maszynka do racjona
    > lizacji zastanej sytuacji. Zauważ, ze Ty prezentujesz uwolnienie sie od "niskic
    > h instynktów" jako cnotę, Urqu podkreśla wartosc męskiej perspektywy w zwiazku,
    > Sabat obecnie wartosc nieprzywiązywania sie do społecznych norm, a ja - wartos
    > c bycia do nich przywiązanym. W przypadku nas wszystkich to sa tylko racjonaliz
    > acje bieżącej sytuacji, moznaby nasze świadomości zastąpić prostym owadzim algo
    > rytmem - i mielibyśmy dokładnie takie opinie jakie mamy.
    >
    > Powiedziawszy to wszystko mogę powtórzyć wyzwanie: nie masz możliwości sterowan
    > ia własnym temperamentem. Jestes jego przedmiotem, nie autorką. W najlepszym pr
    > zypadku świadomym obserwatorem.

    No jak, sam dales klucz. Zmien sytuacje, to zmienia sie racjonalizacje. W misji zostania na miesiac nimfomanka polecilbym zastrzyki z testosteronu. Daloby sie ;)
    Co wiecej - swiadomie, podjecie kuracji to wybor.
  • sabat3 22.02.17, 08:12
    Co do racjonalizowania sytuacji - suchar.
    Ksiadz wdepnal w gowno.
    Oglada buty i stwierdza z niesmakiem
    - Co za gowno!
    Po chwili, z przerazeniem:
    - O kurwa, powiedzialem "gowno"!
    Za moment:
    - O ja pierdole, powiedzialem "kurwa"!
    Chwila konsternacji, potem machniecie reka:
    - No i chuj, nigdy nie czulem prawdziwego powolania.
  • proteinowy.na.chwile 22.02.17, 09:36
    > Co wiecej - swiadomie, podjecie kuracji to wybor.

    Odpowiedz na to jest w "cwiczeniu" z imionami aktorow. Kazdy świadomy wybór pojawia sie w polu świadomości juz dokonany (i w tej chwili sa na to dowody, nie tylko introspekcja). "Wybór" zostania nimfomanka na miesiąc dzieki zastrzykom tez pod to podpada. Tym bardziej ze indukowany z zewnątrz przez "wyzwanie".

    Ciekawostka: Ty mimo ciągot to nihilizmu (osadza nas robaki w trumnie) wolisz miec to złudzenie. Ja nie, mimo ze wolna wola pasuje do mojej narracji dobrego obywatela. I nawet to nic nie zmienia.
  • sabat3 22.02.17, 10:04
    Sluchaj, przeciez rzeczywistosc nie jest bipolarna. Czlowiek dokonuje wyborow nie miedzy czernia i biela, tylko w zlozonej siatce. Motywacja u czlowieka z grubsza opiera sie na checi zwiekszenia dobrostanu i zaspokojenia potrzeb oraz na unikaniu przykrych bodzcow. W tym sensie jestesmy bezwolni. Natomiast mozemy modyfikowac SWIADOMIE pewne elementy umyslowosci, jesli uznamy ze ostateczny efekt naszych wysilkow bedzie sprzyjal zwiekszeniu dobrostanu. Tutaj decyzja jest podejmowana na poziomie swiadomosci. Dlatego da sie, przykladowo, rzucic palenie.
  • sabat3 22.02.17, 10:41
    Jeszcze jedna sprawa - konstrukcja umysłu i tego czy istnieje wolna wola, jak to działa to są fascynujące sprawy.
    Czy umysł jest monolitem?

    A może Lewiatanem (rozum), składającym się z wewnętrznie sprzecznych skryptów, którym królują

    emocjonalność, szlachetna ale i ubarwiająca, postrzegająca fałszywie, samooszukująca się, dążąca w górę (skrypt żeński - Marta, Superego)

    i instynkt, mocny, ale i cyniczny, prymitywny, postrzegający naturalistycznie, egoistyczny, gwałtowny, pchający w stronę realizacji swoich potrzeb za wszelką cenę (skrypt męski - Bartek, ID)

    Jest też masa pomniejszych skupisk neuronów, które musi opanować kora, żeby nie ocipieć w tym chaosie. Dobrostan wewnętrzny, to sytuacja, gdy żadne z tych skupisk nerwowych nich nie krzyczy zbyt gwałtownie. Czasem jak przeginają, to umysł wysyła sygnał uspokajający (racjonalizacje, psychologiczne odruchy obronne, skoki neuroprzekaźników)

    Ale według mnie, nad częścią procesu decyzyjnego jednak czuwa kora mózgowa. I wierzę, że możemy się częściowo modyfikować, kiedy poprzez analizę dojdziemy, że w punkcie B będzie nam lepiej niż w punkcie A. Owszem, "na miejscu" pojawią się dodatkowo racjonalizacje i emocjonalna narracja sukcesu. "Marta" czuwa ;)
  • sabat3 22.02.17, 10:54
    Ciekawie to widać przy schizofrenii. Rozszczep świadomości na wiele odrębnych stanów, które potrafią być ze sobą skonfliktowane, ba - nawet nawzajem się atakować i dręczyć.
  • marek.zak1 22.02.17, 11:12
    sabat3 napisał:

    > Sluchaj, przeciez rzeczywistosc nie jest bipolarna. Czlowiek dokonuje wyborow nie miedzy czernia i biela, tylko w zlozonej siatce. Motywacja u czlowieka z grubsza opiera sie na checi zwiekszenia dobrostanu i zaspokojenia potrzeb oraz na unikaniu przykrych bodzcow. W tym sensie jestesmy bezwolni. Natomiast mozemy modyfikowac SWIADOMIE pewne elementy umyslowosci, jesli uznamy ze ostateczny efekt naszych wysilkow bedzie sprzyjal zwiekszeniu dobrostanu. Tutaj decyzja jest podejmowana na poziomie swiadomosci. Dlatego da sie, przykladowo, rzucic palenie
    > -------------------------------
    Nie tylko to. Można sobie zrobić dobrze i być zadowolony ze skutera, albo cierpieć, że się nie ma Harleya. Wg Tatarkiewicza jest to zdolność , talent do bycia zadowolonym / szczęśliwym.
    Tak więc dobrostan zależy w dużym stopniu od nastawienia.
  • sabat3 22.02.17, 11:28
    marek.zak1 napisał:
    > Nie tylko to. Można sobie zrobić dobrze i być zadowolony ze skutera, albo cierp
    > ieć, że się nie ma Harleya. Wg Tatarkiewicza jest to zdolność , talent do bycia
    > zadowolonym / szczęśliwym.
    > Tak więc dobrostan zależy w dużym stopniu od nastawienia.

    A od czego zależy nastawienie? ;)
    Proteinowy ma rację w tym, że bardzo dużo pochodzi z zewnątrz. Jednak tym się różnimy od zwierząt, że mamy zdolność do autoanalizy i "przestawiania zwrotnicy". Od czasu do czasu, umówmy się szczerze ;)
    Impulsem do zmiany toru, po którym jedzie nasz pociąg, wcale nie musi być bodziec zewnętrzny, ale także własne myślenie. Istnieje sprzężenie zwrotne, w postaci abstrakcyjnego myślenia. Możemy tworzyć w wyobraźni wirtualne światy, przeżywać różne warianty - a w końcu wybrać.
  • marek.zak1 22.02.17, 11:59
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Nie tylko to. Można sobie zrobić dobrze i być zadowolony ze skutera, albo cierpieć, że się nie ma Harleya. Wg Tatarkiewicza jest to zdolność , talent do bycia zadowolonym / zczęśliwym.
    > > Tak więc dobrostan zależy w dużym stopniu od nastawienia.
    ---------------------------->
    > A od czego zależy nastawienie? ;)
    -----------------
    Chyba od charakteru, poza tym od wychowania, obserwacji, doświadczeń, tła kulturowego...
    Taki miks.
    Poza tym sprzężenie zwrotne: rzeczywistość - wizja - realizacja - wnioski


  • proteinowy.na.chwile 22.02.17, 19:24
    > Proteinowy ma rację w tym, że bardzo dużo pochodzi z zewnątrz.

    W rakim razie sie nie wyraziłem jasno. Nie mowie "z zewnątrz". Mowie "poza świadomością". Większość jak najbardziej z wewnątrz.

    Przykład z rzucaniem palenia: moment uformowanie sie takiej decyzji jest poza polem świadomości. Nawet nie mowie o kolejnej warstwie, czyli sile woli, ktora również jest wypadkowa genów, wychowania i wcześniejszych wyborów, (z ktorych kazdy uformował sie poza świadomością - i tak wstecz az do pierwszej komórki czy proteiny).

    A troche poważniej: jasne, ze bez silnego subiektywnego poczucia wolnej woli nie ma ani prawa, ani obyczaju, ani zbawienia ani potępienia. Nie da sie naprawde nienawidzić ludzi bez wolnej woli. Ani (chyba) ich kochać.
  • sabat3 23.02.17, 07:07
    Tak to mozesz wszystko wywiesc od Jehowy, kiedy stwierdzil "niech stanie sie swiatlo" i wskazac na niego brudnym paluchem, krzyczac "winny!" :)
    Nie jestem pewny czy tak to dziala. Kiedys bylem przekonany co do takiego podejscia, ostatecznie mozg to uklad fizyczny jak kazdy inny. Jednak ktos mnie oswiecil, ze myslenie to skomplikowane zjawisko elektryczne, w duzej mierze zahaczajace o fizyke kwantowa. I ze ten determinizm nie dziala w tym wypadku tak pieknie jak w przypadku mechaniki, juz chocby oslawiona zasade nieoznaczonosci Heisenberga wspomniawszy.
    Nie znam sie na fizyce, wiec nie jestem w stanie stwierdzic, czy ten ktos gadal z sensem czy raczej belkotal. W kazdym razie chodzilo o to, ze biorac dwa identyczne mozgi, skopiowane nawet na poziomie stanow kwantowych, zadajac im identyczne warunki, wynik pracy nie musi byc identyczny.
  • proteinowy.na.chwile 23.02.17, 14:03
    > Jednak ktos mnie oswiecil, ze myslenie to skomplikowane zjawisko elektryczne, w duzej mierze zahaczajace o fizyke kwantowa. I ze ten determinizm nie dziala w tym wypadku tak pieknie jak w przypadku mechaniki, juz chocby oslawiona zasade nieoznaczonosci Heisenberga wspomniawszy. <

    Popełniasz grzech Urqu. Właściwie dwa.
    1. Ktos mnie oświecił. Przywiązanie do autorytetu zamiast do tresci.
    2. Za siedmioma kwantami za siedmioma (i pol) spinami żyją smoki.

    Tymczasem nie potrzebujesz nawet fizyki kwantowej zeby mieć nieprzewidywalnosc pewnych zdarzeń. Proste doświadczenie (mozna zrobic na stole albo z minimum programowania w Matlabie). Umocuj nieruchomo dwa magnesy w pewnej odległości od siebie. Pomiędzy nimi umieść stalowa kulkę na sznurku. Odchyl kulkę z położenia równowagi. Zanotuj współrzędne startu. Puść kulkę. Po jakimś czasie interesującej trajektorii kulka zatrzyma sie przy jednym bądź drugim magnesie. Kluczowe jest to ze pewne obszary startu jednolicie wskazują na wynik przy magnesie A lub B. Ale sa tez takie, gdzie mikroskopijne początkowe odchylenie daje zupełnie inny końcowy wynik. Jezeli zrobisz to w Matlabie, przeprowadzisz miliony symulacji i pokolorujesz punkty startowe w zaleznosci od rezultatu zobaczysz ze pewne obszary wydają sie przypominać fraktal, z jego niestonczona rozdzielczością. Czyli nawet makro swiat jest pełen nieprzewidywanosci, efektów motyla itp.

    Zeby Ci podarować steel-mana (przeciwieństwo straw-mana) pójdę jeszcze dalej. Załóżmy ze w procesy myślowe rzeczywiście wplątana jest przypadkowość. Przyjmij sobie jaki chcesz współczynnik jej wpływu na decyzje, nawet 100%. I tak jestes w tym samym miejscu albo i gorszym: mechanika podjęcia decyzji jest ciagle poza świadomością a teraz dodatkowo poza przyczynowoscia.
  • hello-kitty2 23.02.17, 08:49
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > A troche poważniej: jasne, ze bez silnego subiektywnego poczucia wolnej woli ni
    > e ma ani prawa, ani obyczaju, ani zbawienia ani potępienia. Nie da sie naprawde
    > nienawidzić ludzi bez wolnej woli. Ani (chyba) ich kochać.

    No wlasnie, tez spedzilam liczne godziny sie nad tym zastanawiajac, bo wg mnie nie to my nie jestesmy w stanie 'zarobic' dobrymi uczynkami na zbawienie, po prostu nie jestesmy w stanie przestac czynic zla. Zatem jaki jest udzial wolnej woli w naszym dzialaniu? Wyglada na to, ze wolna wola to tylko jakis rodzaj aktu, deklaracji, postanowienia w jakies sprawie, wyrazu checi, ktory i tak potem lamiemy. To na podstawie czego bys ocenial czlowieka do zbawienia bedac Bogiem? No wiec tata pewnie mowil, ze Swiadkowie Jehowy bodajze twierdza, ze Bog 'bada serca' i na tej postawie bedzie sadzil. Probowalam komus 'zbadac serce' i nie umiem. Ty potrafisz? Co jest elementem skladowym serca czlowieka? Wolna wola? Nie. Uczynki? NIe. Wiec co pozostaje?
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 23.02.17, 09:09
    hello-kitty2 napisała:

    > Wiec co pozostaje?

    Nie wiadomo czy swiadomosc czlowieka moze byc przedluzona/istniec po smierci w formie, ktora moznaby okreslic jako ciaglosc. Sa posrednie dowody, ze nie - uszkodzony mozg wytwarza swiadomosc znieksztalcona albo nie wytwarza jej wcale, w zaleznosci od stopnia uszkodzen. Nie ma zadnych podstaw by domagac sie kary/nagrody, bo nie wyglada na to, by bylo kogo oceniac.
  • zawle 23.02.17, 09:26
    Nie mój klimat..nagroda/kara. Czy ktoś tam jest czy nie wpisuje się w niego. Bo jak nie ma- to inaczej. Nie ianczej- czy jest czy nie to my wyznaczamy cele, realizujemy je i sami oceniamy. Tu i teraz.
  • zawle 23.02.17, 09:27
    Bogu natomiast zostawmy co boskie - badanie cudzych serc.
  • sabat3 23.02.17, 09:36
    zawle napisała:

    > Bogu natomiast zostawmy co boskie - badanie cudzych serc.

    I kardiologom!
  • sabat3 23.02.17, 10:19
    zawle napisała:

    > Nie mój klimat..nagroda/kara. Czy ktoś tam jest czy nie wpisuje się w niego. Bo
    > jak nie ma- to inaczej. Nie ianczej- czy jest czy nie to my wyznaczamy cele, r
    > ealizujemy je i sami oceniamy. Tu i teraz.

    Ale to, że jest coś/ktoś, wcale nie musi oznaczać, że nas ocenia.
    Nie musi oznaczać, że będziemy dalej trwać w niezmiennej formie, bo sami nie wiemy co leży u podstawy tego trwania. Oprócz bezradnego "taka jest własność przestrzeni" niewiele możemy powiedzieć. A stwierdzenie to wnosi tyleż samo, co wzmianka w Nowych Atenach o treści "Koń jaki jest, każdy widzi".
    Dla mnie od zawsze najmocniejszym argumentem przemawiającym za tym, że coś jest/może być jest odrębność jaźni. Istnienie mojej świadomości, odrębnej od świata, jest dla mnie niewytłumaczalne w żaden racjonalny sposób.
    Dlaczego ja nie jestem Tobą, albo kimś innym z czytających to forum? Dlaczego jak kładę się spać, to nie wstaję jako inna osoba, a ciągle ta sama? Dlaczego moją pamięć, moje wspomnienia, moje emocje i mały wszechświat, który jest udziałem moim i tylko moim, ma wciąż ten sam rdzeń? Mógłbym zapomnieć, zmienić się, ale rdzeń jaźni, w poczuciu trwania, kwintesencja bytu, substancja tworząca mnie, która starożytni nazywali duszą, to wszystko byłoby wciąż taką samą odrębnością jak przedtem.
    Nie jest pytanie o sens istnienia wszechświata, ale o przyczynę istnienia nas samych. Nie w rozumieniu celowości, bo to dane jest nam zdefiniować samemu, ale o nasz początek.
    Dlaczego potencjał istnienia świadomości był zaszyty w prawach rządzących naszym wszechświatem od pierwszych ułamków sekund po jego narodzinach? Przecież można wyobrazić sobie wszechświat całkowicie martwy, z prawami wykluczającymi istnienie nie tylko życia, ale i świadomego bytu. W ciągłym ruchu, ale bezpłodny.
    Nauka wciąż nie ma ochoty przyznać, że nie rozumie tajemnicy, która za tym stoi, a której ja ładniej ubrać w słowa zwyczajnie nie potrafię.
  • zawle 23.02.17, 10:39
    sabat3 napisał:
    > Ale to, że jest coś/ktoś, wcale nie musi oznaczać, że nas ocenia.

    No to jest i nas nie ocenia. ?

    > Dla mnie od zawsze najmocniejszym argumentem przemawiającym za tym, że coś jest
    > /może być jest odrębność jaźni. Istnienie mojej świadomości, odrębnej od świata
    > , jest dla mnie niewytłumaczalne w żaden racjonalny sposób.

    Dla mnie w tej materii nie ma argumentów. Bo są ludzkie- ludzkim okiem wypatrzone, ludzkim językiem powiedziane. Widzę własną nikczemną ograniczoność i małość. Pozostawię to filozofom. Oni pytają. Mówię nie dla religii- ona uważa że zna odpowiedzi.
  • sabat3 23.02.17, 10:54
    zawle napisała:
    > No to jest i nas nie ocenia. ?

    No a po co? Ocenianie jest według mnie typowe dla człowieka. Nie wiem dlaczego miałoby dotyczyć demiurga w jakiejkolwiek formie, jego istoty pewnie byśmy w ogóle nie zrozumieli.

    > Dla mnie w tej materii nie ma argumentów. Bo są ludzkie- ludzkim okiem wypatrzo
    > ne, ludzkim językiem powiedziane. Widzę własną nikczemną ograniczoność i małość
    > . Pozostawię to filozofom. Oni pytają. Mówię nie dla religii- ona uważa że zna
    > odpowiedzi.

    Najbliżej odpowiedzi są i będą zawsze fizycy. Może coś ciekawego znajdą na ten temat.
  • zawle 23.02.17, 10:58
    i matematycy:)) Uwielbiałam matematykę i trochę żałuję że nie poszłam dalej w tym kierunku. Ale wiesz jak jest- nie skończyłam też dekoracji wnętrz, a bardzo mnie to kręci. Gdybym wybrała jedną z tych opcji, pewnie żałowałabym że nie resocjalizację. Należę do gatunku akceptująca- nigdy szczęśliwa.
  • stokrotka_a 23.02.17, 11:36
    sabat3 napisał:

    > No a po co? Ocenianie jest według mnie typowe dla człowieka. Nie wiem dlaczego
    > miałoby dotyczyć demiurga w jakiejkolwiek formie, jego istoty pewnie byśmy w og
    > óle nie zrozumieli.

    Masz rację - niby dlaczego demiurg miałby oceniać? Ale dlaczego miałby nie oceniać?

    Z chrześcijańskiego punktu widzenia oczywiste jednak jest, że demiurg ocenia, bo stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

    > Najbliżej odpowiedzi są i będą zawsze fizycy. Może coś ciekawego znajdą na ten
    > temat.

    Fizycy zajmują się rzeczywistością, a nie religijnymi fantazjami. :-)
  • sabat3 23.02.17, 11:44
    stokrotka_a napisała:
    > Masz rację - niby dlaczego demiurg miałby oceniać? Ale dlaczego miałby nie ocen
    > iać?
    >
    > Z chrześcijańskiego punktu widzenia oczywiste jednak jest, że demiurg ocenia, b
    > o stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

    Tyle że ja mam w dupie chrześcijański punkt widzenia. Przynajmniej biorąc pod uwagę stronę filozoficzną, bo społecznie jak najbardziej ma to na mnie wpływ i to raczej negatywny.

    > Fizycy zajmują się rzeczywistością, a nie religijnymi fantazjami. :-)

    Mnie interesuje punkt, w którym te fantazje i rzeczywistość się łączą. Czyli opis struktury i pytanie o pochodzenie. Szersze wyjaśnienie porządku rzeczy. Póki co tylko fizycy w tej dziedzinie notują postępy.
    Wyjaśnienia moralne, czy Bóg kocha czy nie kocha, piekło, niebo, relacje między bóstwami i antybóstwami - ten aspekt religii mało mnie obchodzi. Współczesna popkultura lepi lepsze szopki.
  • stokrotka_a 23.02.17, 12:04
    sabat3 napisał:

    > Tyle że ja mam w dupie chrześcijański punkt widzenia.

    Chrześcijański punkt widzenia jest tyle samo wart co jakikolwiek inny punkt widzenia zakładający istnienie Wielkiego Kreatora lub Demiurga.

    > Mnie interesuje punkt, w którym te fantazje i rzeczywistość się łączą. Czyli op
    > is struktury i pytanie o pochodzenie. Szersze wyjaśnienie porządku rzeczy. Póki
    > co tylko fizycy w tej dziedzinie notują postępy.

    Fantazje i rzeczywistość łączą się w mózgu człowieka. To oczywiście przedmiot badań naukowych, ale trzeba mieć świadomość, że te badania nie przyniosą odpowiedzi na pytanie o wyjaśnienie porządku rzeczy w sensie fizycznym.
  • rekreativa 23.02.17, 11:45
    "Najbliżej odpowiedzi są i będą zawsze fizycy."

    A skąd ten wniosek?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • rekreativa 23.02.17, 11:46
    Ok, odpowiedziałeś już stokrotce.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • ludlo 23.02.17, 12:03
    sabat3 napisał:
    >
    > Najbliżej odpowiedzi są i będą zawsze fizycy. Może coś ciekawego znajdą na ten
    > temat.

    Uważa się, że fizyka kwantowa potwierdza wiele metafizycznych intuicji ludzkości z wieków wcześniejszych.

    Fizycy i poeci. Einstein i Miłosz znali się. Einstein chciał poznać myśli Boga, bo reszta to tylko szczegóły. Miłosz chciał w poezji zbliżyć się do rzeczywistości. Zapytany czym ona jest, odrzekł - Bogiem.

    Tak więc umysł ludzki tęskni za tą tajemnicą bardziej niż za czymkolwiek innym.
  • stokrotka_a 23.02.17, 12:06
    ludlo napisał(a):

    > Uważa się, że fizyka kwantowa potwierdza wiele metafizycznych intuicji ludzkośc
    > i z wieków wcześniejszych.

    Poproszę o konkrety, bo trudno skomentować taki ogólnik.

    > Fizycy i poeci. Einstein i Miłosz znali się. Einstein chciał poznać myśli Boga,
    > bo reszta to tylko szczegóły. Miłosz chciał w poezji zbliżyć się do rzeczywist
    > ości. Zapytany czym ona jest, odrzekł - Bogiem.

    Einstein nie wierzył w myślącego boga, a poetom wiele można wybaczyć. :-)
  • stokrotka_a 23.02.17, 13:43
    > ludlo napisał(a):
    >
    > > Uważa się, że fizyka kwantowa potwierdza wiele metafizycznych intuicji lu
    > dzkośc
    > > i z wieków wcześniejszych.
    >
    > Poproszę o konkrety, bo trudno skomentować taki ogólnik.

    Gdybyś zdecydował się odpowiedzieć na moje ptanie, to służę bardziej precyzyjną jego treścią:
    Kto konkretnie uważa? Na jakiej podstawie uważa? Wymień kilka (niech będzie 5)metafizycznych intuicji ludzkości z wieków wcześniejszych potwierdzonych przez fizykę kwantową. Sprecyzuj w jaki sposób fizyka kwantowa potwierdza te metafizyczne intuicje. :-)
  • ludlo 23.02.17, 13:53
    stokrotka_a napisała:

    > > ludlo napisał(a):
    > >
    > > > Uważa się, że fizyka kwantowa potwierdza wiele metafizycznych intui
    > cji lu
    > > dzkośc
    > > > i z wieków wcześniejszych.
    > >
    > > Poproszę o konkrety, bo trudno skomentować taki ogólnik.
    >
    > Gdybyś zdecydował się odpowiedzieć na moje ptanie, to służę bardziej precyzyjną
    > jego treścią:
    > Kto konkretnie uważa? Na jakiej podstawie uważa? Wymień kilka (niech będzie 5)m
    > etafizycznych intuicji ludzkości z wieków wcześniejszych potwierdzonych przez f
    > izykę kwantową. Sprecyzuj w jaki sposób fizyka kwantowa potwierdza te metafizyc
    > zne intuicje. :-)

    Stokrotko, ja nie mogę odpowiadać więcej niż chcę bo wtedy rozmowa nabrałaby znamion przesłuchania - proszę żebyś przyjęła milczenie albo lakoniczność za pełnoprawny środek ekspresji. Mam nadzieję że to nie szatan opanował połacie Twojego mózgu bo to on popycha do kompulsji szczegółowości ("diabeł tkwi w szczegółach"). Pozdrawiam!
  • stokrotka_a 23.02.17, 14:13
    ludlo napisał(a):

    > Stokrotko, ja nie mogę odpowiadać więcej niż chcę bo wtedy rozmowa nabrałaby zn
    > amion przesłuchania - proszę żebyś przyjęła milczenie albo lakoniczność za pełn
    > oprawny środek ekspresji.

    Możesz i nawet powinieneś odpowiadać, posługując się konkretami, ponieważ ogólniki, których nie można zweryfikować nie są żadnymi argumentami w dyskusji, która dotyczy m.in. nauki (fizyki kwantowej). Ty po prostu nie chcesz posługiwac się konkretami albo nie znasz żadnych konkretów w tej kwestii.

    > Mam nadzieję że to nie szatan opanował połacie Twojeg
    > o mózgu bo to on popycha do kompulsji szczegółowości ("diabeł tkwi w szczegółac
    > h"). Pozdrawiam!

    Swoją nadzieję możesz zamienić w pewność, ponieważ nieistniejący szatan nie mógł opanować mojego mózgu. :-) A jeśli chodzi o szczegóły, to są one bardzo ważne, szczególnie gdy ktoś głosi jakąć ogólną teorię bez uzasadnienia. Gdy jakiś astrofizyk przedstawia wyniki obserwacji, pomiarów i wyliczeń, to na te wyniki rzuca się tabun naukowców, weryfikując szczegółowo dane, sposoby przeprowadzania pomiarów i wyliczeń. Wiesz dlaczego to robią? Bo wystarczy jeden mały błąd w tym całym procesie, żeby uzyskać błędne wyniki i dojść do fałszywych wniosków. Na tym właśnie polega siła nauki - na wątpieniu i szczegółowej weryfikacji. W religii za to ma miejsce twoje podejscie, czyli "diabeł tkwi w szczegółach", a zadawanie szczegółowych pytań, wątpienie i weryfikowanie to zło.
  • ludlo 23.02.17, 14:11
    stokrotka_a napisała:

    > > ludlo napisał(a):
    > >
    > > > Uważa się, że fizyka kwantowa potwierdza wiele metafizycznych intui
    > cji lu
    > > dzkośc
    > > > i z wieków wcześniejszych.
    > >
    > > Poproszę o konkrety, bo trudno skomentować taki ogólnik.
    >
    > Gdybyś zdecydował się odpowiedzieć na moje ptanie, to służę bardziej precyzyjną
    > jego treścią:
    > Kto konkretnie uważa? Na jakiej podstawie uważa? Wymień kilka (niech będzie 5)m
    > etafizycznych intuicji ludzkości z wieków wcześniejszych potwierdzonych przez f
    > izykę kwantową. Sprecyzuj w jaki sposób fizyka kwantowa potwierdza te metafizyc
    > zne intuicje. :-)

    Stokrotko, masz znakomitą wyszukiwarkę gogle i tam sobie wrzucisz swoje pytania i Ty nam napiszesz że konkretnie wcale tak nie jest albo jest, po researchu, rozumiesz? Nie możesz tak wymagać od ludzi żeby za Ciebie robili research, kiedy Ty go możesz zrobić i pokazać nam konkretnie że się mylimy. A Ty chcesz żeby inni dowodzili Tobie, żebyś mogła uwierzyć w co oni wierzą, takie samolubne trochę i leniwe, wygodnickie.
  • stokrotka_a 23.02.17, 14:15
    ludlo napisał(a):

    > Stokrotko, masz znakomitą wyszukiwarkę gogle i tam sobie wrzucisz swoje pytania
    > i Ty nam napiszesz że konkretnie wcale tak nie jest albo jest, po researchu, r
    > ozumiesz? Nie możesz tak wymagać od ludzi żeby za Ciebie robili research, kiedy
    > Ty go możesz zrobić i pokazać nam konkretnie że się mylimy. A Ty chcesz żeby i
    > nni dowodzili Tobie, żebyś mogła uwierzyć w co oni wierzą, takie samolubne troc
    > hę i leniwe, wygodnickie.

    Mój drogi, wyszukiwarka nie powie mi, co ty miałeś na myśli, więc daj sobie spokój z tego typu argumentem. :-) Gdybyś nie był leniwy, to wypowiadałbyś się konkretnie, a nie nci nieznaczącymi ogólnikami.
  • ludlo 23.02.17, 12:07
    PS> Kazimierz Staszewski tak wyraża tę tęsknotę w pięknym songu Onyx

    www.youtube.com/watch?v=Tnlv7s3z-1U
  • stokrotka_a 23.02.17, 16:43
    ludlo napisał(a):

    > Uważa się, że fizyka kwantowa potwierdza wiele metafizycznych intuicji ludzkośc
    > i z wieków wcześniejszych.

    Skoro nie chcesz dyskutować w oparciu o konkrety, to zastosuję twoją metodę:
    Uważa się, że fizyka kwantowa obala metafizyczne intuicje ludzkości z wieków wcześniejszych. To by było na tyle. :-)
  • stokrotka_a 23.02.17, 11:58
    sabat3 napisał:

    > Dla mnie od zawsze najmocniejszym argumentem przemawiającym za tym, że coś jest
    > /może być jest odrębność jaźni. Istnienie mojej świadomości, odrębnej od świata
    > , jest dla mnie niewytłumaczalne w żaden racjonalny sposób.

    Dla ciebie istnienie świadomości jest niewytłumaczalne w żaden racjonalny sposób, a dla mnie jest wytłumaczalne i racjonalne. Nie jest to więc żaden argument przemawiający za tym "coś jest/może być".

    > Dlaczego ja nie jestem Tobą, albo kimś innym z czytających to forum?

    To zwykła fizyka - jesteś odrębnym bytem w sensie fizycznym, więc nie możesz być sobą I kimś innym jednocześnie w namacalnym sensie. Jednak w sensie świadomości możesz być dwiema osobami (schizofrenia), bo świadomość jest "produktem" mózgu. Zepsuty mózg może "produkować" różne zniekształcenia świadomości.

    > Dlaczego j
    > ak kładę się spać, to nie wstaję jako inna osoba, a ciągle ta sama? Dlaczego mo
    > ją pamięć, moje wspomnienia, moje emocje i mały wszechświat, który jest udziałe
    > m moim i tylko moim, ma wciąż ten sam rdzeń?

    W prawidłowo działającym mózgu ten rdzeń jest, ale wcale nie jest on niezmienny. Rdzeń zmienia się wraz z naszym doświadczeniem, wiedzą, przemyśleniami oraz fizycznymi zmianami w mózgu. Jest możliwe obudzenie się jako inna osoba. To dzieje się np. w przypadku utraty pamięci. Fizyczne uszkodzenie mózgu też może spowodować poważną zmianę w świadomości czy osobowości człowieka. To nie są cuda ani metafizyka - to jest biofizyka.

    > Nie jest pytanie o sens istnienia wszechświata, ale o przyczynę istnienia nas s
    > amych. Nie w rozumieniu celowości, bo to dane jest nam zdefiniować samemu, ale
    > o nasz początek.

    Nasz początek to fizyka, to wszystko. Oczywiście to bardzo skomplikowane i rozciągnięte na miliardy lat procesy, których nawet najzdolniejsi naukowcy nie są w stanie odtworzyć ani powtórzyć w laboratoriach, a co dopiero zwykli zjadacze chleba. Stąd niemożność zrozumienia zjawisk, do których wytłumaczenia najlepiej pasuje demiurg, bo demiurg załatwia wszystko. :-)

    > Nauka wciąż nie ma ochoty przyznać, że nie rozumie tajemnicy, która za tym stoi
    > , a której ja ładniej ubrać w słowa zwyczajnie nie potrafię.

    Najprostszym wyjaśnieniem jest: nia ma żadnej tajemnicy, jest po prostu ludzki brak wiedzy i zrozumienia skomplikowanych zjawisk. Proste wyjaśnienia ludziom się w głowie nie mieszczą, bo jak to tak? Nie jesteśmy centrum wszechświata, nie mamy jakiejś specjalnej misji, którą powierzył nam kreator? Nie jesteśmy wyjątkowi? Dla większości ludzi prosta prawda jest nie do zaakceptowania, więc wymyślają sobie bogów, żeby żyć w iluzji.
  • sabat3 23.02.17, 21:33
    Stokrotko, mowimy o roznych sprawach, nie mam nadziei, ze uda mi sie do Ciebie dotrzec, bo wydaje mi sie, ze w slowniku nie ma na to odpowiedniego slowa :)
    Scisle - nie o te swiadomosc mi chodzi. Swiadomosc jako proces jest oczywiscie wytwarzana przez mozg i podlega wszelkim bilogicznym prawom.

    W fizyce jest takie pojecie jak "obserwator". Bardziej to mialem na mysli mowiac o rdzeniu.
    Obserwujesz swiat z perspektywy zwierzecej pespektywy swiadomosci JEDNEGO przedstawiciela gatunku homo sapiens.
    Dlaczego akurat tego??? A nie innego, z perspektywy innej swiadomosci? Co decyduje o punkcie w ktorym znajduje sie obserwator - Ty.
  • stokrotka_a 23.02.17, 21:55
    sabat3 napisał:

    > Stokrotko, mowimy o roznych sprawach, nie mam nadziei, ze uda mi sie do Ciebie
    > dotrzec, bo wydaje mi sie, ze w slowniku nie ma na to odpowiedniego slowa :)

    Wydaje ci się, że mówimy o różnych sprawach. Problem polega po prostu na tym, że gonisz złudzenie, a ja to samo zjawisko widzę w sposób fizyczny. :-)

    > Scisle - nie o te swiadomosc mi chodzi. Swiadomosc jako proces jest oczywiscie
    > wytwarzana przez mozg i podlega wszelkim bilogicznym prawom.
    >
    > W fizyce jest takie pojecie jak "obserwator". Bardziej to mialem na mysli mowia
    > c o rdzeniu.
    > Obserwujesz swiat z perspektywy zwierzecej pespektywy swiadomosci JEDNEGO przed
    > stawiciela gatunku homo sapiens.
    > Dlaczego akurat tego??? A nie innego, z perspektywy innej swiadomosci? Co decyd
    > uje o punkcie w ktorym znajduje sie obserwator - Ty.

    O tym punkcie decyduje fizyka. Rodzisz się jako odrębna jednostka w określonym czasie i miejscu jako wynik działania praw fizyki i splotu okoliczności. Twoja osobowość będąca częścią unikalnwgo systemy biofizycznego kształtuje się latami, budując odrębny ale zmienny rdzeń. To wszystko (oczywiście w wielkim skrócie). Twoje pytania wynikają z tej twojej pogoni za złudzeniami. :-) Nie ma żadnej supernaturalnej siły, która decyduje o punkcie, w którym znajdujesz się jako obserwator.
  • sabat3 23.02.17, 22:05
    Nie rozumiesz. Trudno, nie dogadamy sie.
  • stokrotka_a 23.02.17, 22:10
    sabat3 napisał:

    > Nie rozumiesz. Trudno, nie dogadamy sie.

    Rozumiem, ale również sądzę, że się nie dogadamy, ponieważ nie istnieje to, czego szukasz. :-)
  • proteinowy.na.chwile 23.02.17, 14:13
    > od zawsze najmocniejszym argumentem przemawiającym za tym, że coś jest/może być jest odrębność jaźni <

    Jezeli sie nie mylę były juz doświadczenia nad łączeniem mózgów u myszy. Musze sprawdzić czy to nie bajka.
  • proteinowy.na.chwile 23.02.17, 14:15
    > Dlaczego potencjał istnienia świadomości był zaszyty w prawach rządzących naszym wszechświatem od pierwszych ułamków sekund po jego narodzinach? <

    Kałuża: nie mogę uwierzyć, ze kształt dziury w której leżę tak doskonale pasuje do mojego miękkiego ciała. To nie moze byc przypadek :)
  • proteinowy.na.chwile 23.02.17, 14:27
    Skoro było o autorytetach - to z kałuża to nie moje. Douglas Adams, ten od "Autostopem przez galaktykę".
  • sabat3 23.02.17, 21:22
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > > Dlaczego potencjał istnienia świadomości był zaszyty w prawach rządzących
    > naszym wszechświatem od pierwszych ułamków sekund po jego narodzinach? <
    >
    > Kałuża: nie mogę uwierzyć, ze kształt dziury w której leżę tak doskonale pasuje
    > do mojego miękkiego ciała. To nie moze byc przypadek :)

    Zasada antropiczna.
    Wszechswiat jest strasznie ale to strasznie skomplikowany. Gdyby istnial w innej formie, to pewnie nie moglibysmy go ogladac - fakt. Jednak racjonalna obserwacja podpowiada, ze czesciej zdarzaja sie rzeczy proste niz skomplikowane i zawile. Zatem gdyby wszechswiat mial powstac tylko raz i byc tak dalece skomplikowany (i tak szczesliwie dla nas zbudowany) to mozemy mowic o wykurwiscie szczesliwym zbiegu okolicznosci. Tak wykurwiscie wielkim, ze wygranie w totka to przy tym wyprawa po poranne bulki.
    Jest jeszcze jedna ewentualnosc - jest nieskonczenie wiele takich wszechswiatow jak nasz i tylko w niektorych proteinowy gada sobie przez siec z sabatem :)
  • stokrotka_a 23.02.17, 22:07
    sabat3 napisał:

    > proteinowy.na.chwile napisał:

    > Wszechswiat jest strasznie ale to strasznie skomplikowany.

    Nie sądzę. Wszechświat po prostu jest, a jego skomplikowanie to tylko ludzka subiektywna opinia. :-)

    > Gdyby istnial w inne
    > j formie, to pewnie nie moglibysmy go ogladac - fakt.

    A na czym opierasz to przypuszczenie? Przecież gdyby istniał w innej formie, a forma ta "wyprodukowałaby" istoty świadome, to postrzeganie byłoby dostosowane do formy jako jej produkt.
  • sabat3 23.02.17, 22:33
    stokrotka_a napisała:
    > A na czym opierasz to przypuszczenie? Przecież gdyby istniał w innej formie, a
    > forma ta "wyprodukowałaby" istoty świadome, to postrzeganie byłoby dostosowane
    > do formy jako jej produkt.

    Chodzi mi o to, że samo wyprodukowanie czegokolwiek świadomego jest już niezłym kuriozum. Na dobrą sprawę to nawet wyjście poza prostą kwantową zupę jest już jakimś wyczynem, nie mówiąc o tym, co widać wokół.
  • zawle 23.02.17, 22:38
    No ale to chyba z twojej perspektywy. Jak czegoś nie rozumiem to to musi być bardzo skomplikowane? Nie, zwyczajnie tego nie rozumiesz.
  • stokrotka_a 23.02.17, 23:06
    sabat3 napisał:

    > Chodzi mi o to, że samo wyprodukowanie czegokolwiek świadomego jest już niezłym
    > kuriozum. Na dobrą sprawę to nawet wyjście poza prostą kwantową zupę jest już
    > jakimś wyczynem, nie mówiąc o tym, co widać wokół.

    Jestem pewna, że dla kwantów, pierwiastków i związków chemicznych to żadne kuriozum ani żaden wyczyn. To po prostu "business as usual". :-)
  • stokrotka_a 23.02.17, 12:33
    hello-kitty2 napisała:

    > Co jest elementem skladowym serca czlowieka? Wolna wola? Ni
    > e. Uczynki? NIe. Wiec co pozostaje?

    Pozostaje mięsień, zawory i doczepione rurki. :-) Serce rozumiane w sensie niefizycznym nie istnieje.
  • proteinowy.na.chwile 23.02.17, 14:10
    > To na podstawie czego bys ocenial czlowieka do zbawienia bedac Bogiem? <

    Na szczescie nie musze. W bieżącej sytuacji musze tylko odseparować krzywdzących od pomagających. Krzywdzacych czasem trzeba wyeliminować na dobre.
  • stokrotka_a 23.02.17, 14:17
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > Krzywdzacych czasem trzeba wyeliminować na dobre.

    Znaczy zabić?
  • proteinowy.na.chwile 23.02.17, 14:23
    > Wiec co pozostaje?

    A bardziej osobiście: myślisz ze taki moment nastąpi? Moja babcia obawiała sie śmierci, bo przez całe zycie łamała swoje zasady. Zantagonizowała wszystkich z własnymi dziećmi włącznie. Żal było patrzeć na ten lęk. I nie bardzo mozna z boku pomoc.
  • hello-kitty2 23.02.17, 21:25
    "A bardziej osobiście: myślisz ze taki moment nastąpi? Moja babcia obawiała sie śmierci, bo przez całe zycie łamała swoje zasady. Zantagonizowała wszystkich z własnymi dziećmi włącznie. Żal było patrzeć na ten lęk. I nie bardzo mozna z boku pomoc."

    Nawiazujesz do mojego leku przed smiercia? Jestes dla mnie delikatny, 'tolerujesz' moje wybrki o Bogu, bo stoje nad grobem? ;) To nie tak. Ja przeciez zawsze taka bylam. Bliskosc smierci nie ma tu nic do rzeczy. Ten lek przed smiercia to byla wymowka zeby przykryc te hormony kobieco-oglupiajace, za ktore zganila mnie Mabelle. Nie boje sie smierci. Te godziny spedzane na przemysleniach (za co ocenia Bog) to nie przemslania datowane od czasu diagnozy, to lata cale wstecz. Ale do rzeczy: chcialam dolozyc jakis wklad w dyskusje nad potega (przeklenstwem?) podswiadomosci w postaci, ze byc moze (jesli serce to jej symbol w jezyku pisma), to na nia skladaja sie elementy, ktore moga nawet podlegac ocenie za nasze cale czlowieczenstwo. Czyli nie bedzie to nasza wolna wola czy uczynki. Podsumowywujac,, tak jak pisales nasza swiadomosc, swiadome wybory oparte na wolnej woli sa tylko racjonalizacja wyborow tego, kim w istocie jestesmy. Co jest w jakims sensie fatane, bo nie mamy na nic wplywu lub minimalny.

    "A bardziej osobiście: myślisz ze taki moment nastąpi?"

    Tak. Ale to nie jest problem ani przedmiot tej dyskusji. Jestem na to gotowa z uwagi na to, co powyzej opisalam, ewentualnie moge ubolewac kim jestem, a dokladniej, ze zawiodlam i nie podobam sie. Nie chodzi tez ani o nagrode ani o kare, o ktorych pisal Sabat, tylko o zawod, ze zawioadlam. I teraz pisales, ze to niedopuszczalne kim jestes, no wlasnie ale to ze zyjesz zyciem kogos innego nie zmienia tego, kim jestes wiec to nadal jest niedopuszczalne. Rozumiesz? To ze zyjesz zyciem kogos innego nie zmywa tego, kim jestes, bo Ty taki jestes w sercu (w podswiadomosci?) i za takiego ciebie bedziesz oceniany, a nie za takiego Ty, co robi to co robi (uczynki nieszczere). Przed soba nie uciekniesz i nie schowasz sie pod zadna maska ani przebraniem. "Tak, tak, tam w lustrze to niestety ja, tak, tak, ten sa-a-a-a-am." Przynajmniej ja to tak rozumiem.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 23.02.17, 22:41
    Kitka, nie wiem czy stoisz nad grobem. Nie wiem na ile realnie oceniać szanse powodzenia Twojej operacji, bo tego pewnie nie wiedzą najstarsi górale, ale racjonalnie patrząc, będziesz mieć opiekę medyczną na najwyższym światowym poziomie. Raczej Ci tak po prostu fiknąć na tamten świat nie dadzą. Ja bym się martwił czym innym - możesz mieć zaniki pamięci, uszkodzone jakieś funkcje, które trzeba będzie odbudowywać.
    Mówiłaś kiedyś, że lubisz coś wyciągać z cudzego pisania. To wyciągnij.
    Proponuję, żebyś napisała do siebie samej obszerny list, na wypadek gdybyś nie umiała się określić. Normalnie ludzie nie mają takiego luksusu, udar czy amnezja spada na nich jak grom z jasnego nieba. Ty możesz się przygotować i powierzyć dostęp do tych danych komuś, komu ufasz - na przykład matce. Spisz najważniejsze rzeczy - kim jesteś, jakie łączą Cię więzi z otaczającymi ludźmi, swoje poglądy, przemyślenia, jakieś życiowe motta - zastanów się, co byś napisała do siebie samej, gdybyś obudziła się w stanie, gdy nie wiesz, jak się nazywasz.
    Pewnie nie będzie to do niczego potrzebne, ale lepiej być przygotowanym na różne ewentualności.
    Hasło do forum sobie gdzieś zapisz ;)
  • hello-kitty2 24.02.17, 02:05
    sabat3 napisał:

    Spisz najważniejs
    > ze rzeczy - kim jesteś, jakie łączą Cię więzi z otaczającymi ludźmi, swoje pogl
    > ądy, przemyślenia, jakieś życiowe motta - zastanów się, co byś napisała do sieb
    > ie samej, gdybyś obudziła się w stanie, gdy nie wiesz, jak się nazywasz.
    > Pewnie nie będzie to do niczego potrzebne, ale lepiej być przygotowanym na różn
    > e ewentualności.
    > Hasło do forum sobie gdzieś zapisz ;)

    Dobre Sabat ;-) A nie lepiej wejsc w 'new you'? Nowa ja to zawsze jakas szansa na inne, moze lepsze zycie. Nie wiem czy chce pamietac BSwM. Pamietasz jak bylo w Matrixie, wiele razy linkowales.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 24.02.17, 06:35
    To napisz tak, jak chcialabys pamietac swpje zycie ;)
  • ludlo 24.02.17, 06:39
    Niech poda ile jej nie będzie bo inaczej powstanie nieznośne napięcie gdy zniknie i dni mijać będą
  • sabat3 24.02.17, 07:16
    ludlo napisał(a):

    > Niech poda ile jej nie będzie bo inaczej powstanie nieznośne napięcie gdy znikn
    > ie i dni mijać będą

    Zycze jej, zeby nigdy nie wrocila. Nie mam na mysli smierci rzecz jasna. Niech sie cieszy nowym zyciem i wykorzysta szanse. Kiedy zrobi sobie przerwe, ja tez planuje odejsc. Czas na nowe pokolenia forum BSwM. Nic nas juz tu nie czeka.
  • zawle 24.02.17, 08:22
    A jakby tak można było wybrać...jesteś wierzący to idziesz do piekła albo nieba. A jak niewierzący to umierasz i nic więcej. To co byście wybrali?
  • sabat3 24.02.17, 08:33
    zawle napisała:

    > A jakby tak można było wybrać...jesteś wierzący to idziesz do piekła albo nieba
    > . A jak niewierzący to umierasz i nic więcej. To co byście wybrali?

    Chcialbym pojsc do nieba :)) Ladnie prosze :))
  • zawle 24.02.17, 08:39
    Nie, nie..na niebo trzeba sobie zasłużyć. A jak nie to do piekła. Dwie opcje...religijna i świecka.
  • marek.zak1 24.02.17, 08:42
    zawle napisała:

    > Nie, nie..na niebo trzeba sobie zasłużyć. A jak nie to do piekła. Dwie opcje...religijna i świecka.
    ----------------
    Otóż nie.Wystarczy wierzyć i nie grzeszyć. Nie musi być pozytywów, wystarczy brak negatywów.
  • zawle 24.02.17, 08:47
    marek.zak1 napisał:
    > Otóż nie.Wystarczy wierzyć i nie grzeszyć. Nie musi być pozytywów, wystarczy br
    > ak negatywów.

    Otóż tak...to jest też "zasługiwanie sobie"
  • marek.zak1 24.02.17, 09:05
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Otóż nie.Wystarczy wierzyć i nie grzeszyć. Nie musi być pozytywów, wystar czy brak negatywów.
    >
    > Otóż tak...to jest też "zasługiwanie sobie".
    --------------------
    Tak, ale wymagania nie mogą byś wysokie, bo wtedy niewielka część populacji by je spełniła. A tak, nawet jeśli nie spełnia, wystarczy wiara i żal za grzechy i znowu niebo otwarte.
  • zawle 24.02.17, 09:14
    marek.zak1 napisał:
    > Tak, ale wymagania nie mogą byś wysokie, bo wtedy niewielka część populacji by
    > je spełniła. A tak, nawet jeśli nie spełnia, wystarczy wiara i żal za grzechy i
    > znowu niebo otwarte.

    No i tego Ci zazdroszczę marek....;) Niewielu takich ludzi spotykam na swojej drodze. Mam taką znajomą w robocie..boże, jakie ona ma wspaniałe problemy. I zawsze na końcu czeka na nią książę, karoca i pół królestwa:))
    Np...Boże, mój mąż wczoraj zniknął na całe popołudnie. Nie odbierał telefonów, potem go wyłączył. Nic mi nie powiedział że gdzieś jedzie, ani nic. Gdy wrócił do domu to się tak na niego wściekłam że mu prawie walizki spakowałam i że rozwód będzie. A on po tym moim ataku i wrzaskach powiedział......zejdż do samochodu i otwórz bagażnik. A tam były te piekne buciki co je wypatrzyłam w Dużym Mieście, ale za drogie były. ( całe Małe Miasto wie że mąż ma dzieciaka z "przyjaciółką domu"). Ależ miło się jej słucha. I zazdrości radości z życia.
  • marek.zak1 24.02.17, 09:49
    zawle napisała:

    No i tego Ci zazdroszczę marek....;) Niewielu takich ludzi spotykam na swojej drodze. Mam taką znajomą w robocie..boże, jakie ona ma wspaniałe problemy. I zawsze na końcu czeka na nią książę, karoca i pół królestwa:))/
    -
    Dzięki. Mnie prywatnie to i samochód do niczego nie jest potrzebny. Obok jest Mazowiecki Park Krajobrazowy do którego chodzę z Sowa i gdzie jeżdżę na rowerze. On robi za pół królestwa :)
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:17
    marek.zak1 napisał:

    > Tak, ale wymagania nie mogą byś wysokie, bo wtedy niewielka część populacji by
    > je spełniła. A tak, nawet jeśli nie spełnia, wystarczy wiara i żal za grzechy i
    > znowu niebo otwarte.

    Jest też druga strona tego medalu - skoro wystarczy wiara i żal za grzechy, to można robić dowolne świństwa za życia.
  • sabat3 24.02.17, 09:44
    zawle napisała:

    > Nie, nie..na niebo trzeba sobie zasłużyć. A jak nie to do piekła. Dwie opcje...
    > religijna i świecka.

    A. To wole przestac istniec ;)
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 09:41
    sabat3 napisał:

    > Chcialbym pojsc do nieba :)) Ladnie prosze :))

    Jeszcze pomyśl.
    Poszukaj, może znajdziesz. Stary polski film gdzie dziadek (chyba Opaliński) czując koniec, oprowadzał wnuczka po zaświatach.
    Wyszło na to, że piekło to jazz, balangi i alko, a niebo, to w białej szacie snucie się rządkiem, odmawianie pacierzy i śpiewanie psalmów chwalących pana.
  • marek.zak1 24.02.17, 08:39
    zawle napisała:

    > A jakby tak można było wybrać...jesteś wierzący to idziesz do piekła albo nieba . A jak niewierzący to umierasz i nic więcej. To co byście wybrali?
    --------------------------------
    To nie jest albo albo, bo wierzący, jeśli wyrażą żal za grzechy do piekła nie idą. ,,Kto wierzy we mnie, bąęzie żyć wiecznie". Natomiast niewierzący z definicji idą do piekła, jeśi ono istnieje.
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:35
    marek.zak1 napisał:

    > To nie jest albo albo, bo wierzący, jeśli wyrażą żal za grzechy do piekła nie i
    > dą.

    To niezupełnie tak jest - żal za grzechy musi być szczery, a wiara prawdziwa. A co jeśli bóg stwierdzi, że żal był nieszczery a wiara taka sobie, na 3/4? Przecież zakładając, że bóg isnieje, nikt nie jest w stanie stwierdzić według jakich kryteriów ocenia on szczerość żalu i prawdziwość wiary.

    > ,,Kto wierzy we mnie, bąęzie żyć wiecznie".

    Czyli nie trzeba nawet dobrych uczynków mieć na koncie? To byłoby bardzo wygodne i wydaje się, że księża pedofile do tej zasady się stosują.
  • aandzia43 24.02.17, 10:06
    W takim układzie wolałabym być niewierząca i po śmierci zaznać NIC. Bezpieczniej, biorąc pod uwagę mocno nieprecyzyjne wymagania Pambuka odnośnie warunków zbawienia.

    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • ninek04 24.02.17, 21:22
    zawle napisała
    >A jakby tak można było wybrać...jesteś wierzący to idziesz do piekła albo nieba. A jak niewierzący to umierasz i nic więcej. To co byście wybrali?<

    Nic więcej. Zawsze i wszędzie. Wraz z zamknięciem oczu na zawsze gaśnie ciało, dusza, świadomość i nie zostaje nic. Tego bym sobie życzyła.
  • zawle 24.02.17, 21:37
    ninek04 napisała:
    > Nic więcej. Zawsze i wszędzie. Wraz z zamknięciem oczu na zawsze gaśnie ciało,
    > dusza, świadomość i nie zostaje nic. Tego bym sobie życzyła.

    Myślałam że znowu o seksie piszesz:)))
  • ninek04 24.02.17, 21:48
    zawle napisała
    >Myślałam że znowu o seksie piszesz:)))<

    Gdyby nie cały ten seks, to wiesz, już by mnie dawno nie było;) . A tak na poważnie,to właśnie tak jak napisałam - śmierć jest końcem wszystkiego i bardzo dobrze. Nie chciałabym żyć w przeświadczeniu, albo przekonać się, że muszę się jeszcze bujać nawet po niej ;)
  • zawle 24.02.17, 21:54
    A jak by była taka religia że jak wysadzisz się w powietrze z niewiernymi to czeka na Ciebie 1000 chętnych "hurysów"? Może byś zmieniła zdanie?:))
  • ninek04 24.02.17, 22:07
    Już dawno przestałam wierzyć w bajki i opowieści z 1000 i jednej nocy. Pod tym względem jestem jak mur beton, nie do ruszenia ;)
  • stokrotka_a 24.02.17, 08:26
    sabat3 napisał:

    > Czas na nowe pokolenia forum BSwM. Nic nas juz tu nie czeka.

    Zabrzmiało dość ponuro. Ja uważam, że nas czeka coś jeszcze i tu i w innych miejscach, choć teoretycznie rzecz biorąc, koniec może nastąpić w każdej chwili.
  • sabat3 24.02.17, 08:35
    stokrotka_a napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Czas na nowe pokolenia forum BSwM. Nic nas juz tu nie czeka.
    >
    > Zabrzmiało dość ponuro. Ja uważam, że nas czeka coś jeszcze i tu i w innych mie
    > jscach, choć teoretycznie rzecz biorąc, koniec może nastąpić w każdej chwili.

    Bo jestes tu nowa :))
  • zawle 24.02.17, 08:42
    A wszystko zależy od tego po co się tu jest. Mnie tu tyle samo czekało gdy byłam nowa jak i teraz. Ale dostałam znacznie więcej. Lepiej poznałam facetów. Tak od środka a nie gdy podrywają i są wtedy mega fajni:))
  • ninek04 24.02.17, 21:06
    sabat 3 napisał
    >Czas na nowe pokolenia forum BSwM.<

    Dajże spokój. Aż tak źle życzysz następnym pokoleniom? ;)

    >Nic nas juz tu nie czeka.<

    A to czemu? Bo już nie masz braku seksu, niekoniecznie Bswm? ;)
  • hello-kitty2 25.02.17, 01:18
    sabat3 napisał:

    Niech
    > sie cieszy nowym zyciem i wykorzysta szanse. Kiedy zrobi sobie przerwe, ja tez
    > planuje odejsc. Czas na nowe pokolenia forum BSwM. Nic nas juz tu nie czeka.

    Rob przerwe kiedy chcesz (ja akurat nie planuje przerwy ani jej braku, lubie to forum) pytanie tylko dlaczego musisz sie ze mna zsynchronizowac? ;)

    Na wszelki wypadek przerabiam polska muze. Jestem na 'R'.
    R jak Republika.
    www.youtube.com/watch?v=IyBnzCJJx_g
    R jak Rezerwat.
    www.youtube.com/watch?v=2CSwB60y20w
    Ty chyba tez lubisz polska muzyke? Wstaw co lubisz.
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 24.02.17, 07:00
    sabat3 napisał:

    > To napisz tak, jak chcialabys pamietac swpje zycie ;)

    Swoja droga - paradoks, ktory pokazuje jak bzdurna jest idea oceniania z grzechy:

    Zalozmy, ze by Cie zresetowalo. Nawet bys sie wyspowiadac nie mogla. Moglabys sie narodzic na nowo jako nowa, dobra ty a po smierci ponioslabys kare za grzechy, ktorych za chuja nie moglabys sobie przypomniec za zycia ;) Zylabys w przeswiadczeniu, ze idziesz do nieba, a tu diabel - hola, nie tak predko ;)
    To chyba niezbyt milosierne, zeby czlowiekowi nie dac nawet szansy poprawy.
    Chyba ze do piekla poszlaby stara Ty a do nieba ta nowa? ;)
    No i druga ciekawa sprawa:
    Po wyczyszczeniu pamieci przy calkowitej amnezji "obserwator" pozostaje ten sam, chociaz o wielce zmodyfikowanej percepcji. Bo to w ktorym miejscu znajduje sie obserwator jest dyktowane przez miejsce, w ktorym znajduje sie fizyczny umysl wytwarzajacy swiadomosc.
    Byc moze kaluza to dobre porownanie - mozg jest fizyczna dziura w Ziemi, ktora dokladnie wypelnia swiadomosc.
    Przeciez mozg jest niczym innym jak neurokomputerem, a procesy myslowe tworza abstrakcyjna jakosc na bazie fizycznych przemian zachodzacych w tym neurokomputerze, tak jak istnieje abstrakcyjnie program komputerowy na bazie fizycznej reprezentacji impulsow elektrycznych przeplywajacych przez procesor i pamiec. Podlega tym samym prawom i ograniczeniom.
  • stokrotka_a 24.02.17, 08:21
    sabat3 napisał:

    > To chyba niezbyt milosierne, zeby czlowiekowi nie dac nawet szansy poprawy.

    Wieczna kara to jedna z największych bzdur występujących w religii. Jak istota nieskończenie mądra i miłosierna mogłaby skazać kogokolwiek na wieczne potępienie? Nie na milliard lat, nie na miliard miliardów lat, nie na billion bilionów lat, ale na WIECZNOŚĆ! Przecież billion bilionów lat to w porównaniu z wiecznością tylko chwila.
  • hello-kitty2 24.02.17, 08:44
    sabat3 napisał:

    > Zalozmy, ze by Cie zresetowalo. Nawet bys sie wyspowiadac nie mogla. Moglabys s
    > ie narodzic na nowo jako nowa, dobra ty a po smierci ponioslabys kare za grzech
    > y, ktorych za chuja nie moglabys sobie przypomniec za zycia ;) Zylabys w przesw
    > iadczeniu, ze idziesz do nieba, a tu diabel - hola, nie tak predko ;)
    > To chyba niezbyt milosierne, zeby czlowiekowi nie dac nawet szansy poprawy.

    Ale chyba nie czytales moich postow z tego watku o sercu/podswiadomosci z tego watku. Z grzechem to my sie juz rodzimy = jestesmy z gruntu zli. Nie tedy wiec droga. Oceniany jestes za te czesc, od ktorej nie uciekniesz (wg mnie). Dlatego klamstwa, przebieranki, resety, 'dobre uczynki', postanowienia poprawy nic nie dadza. Ty wiesz i On wie kim jestes. Inna sprawa, ze sam sie nie potrafisz ocenic (z uwagi na liczne racjonalizacje) ani nie ocenisz tez nikogo innego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 24.02.17, 08:51
    hello-kitty2 napisała: > Ale chyba nie czytales moich postow z tego watku o sercu/podswiadomosci z tego
    > watku. Z grzechem to my sie juz rodzimy = jestesmy z gruntu zli. Nie tedy wiec
    > droga. Oceniany jestes za te czesc, od ktorej nie uciekniesz (wg mnie). Dlatego
    > klamstwa, przebieranki, resety, 'dobre uczynki', postanowienia poprawy nic nie
    > dadza. Ty wiesz i On wie kim jestes. Inna sprawa, ze sam sie nie potrafisz oce
    > nic (z uwagi na liczne racjonalizacje) ani nie ocenisz tez nikogo innego.

    To chyba tak nie działa? Przypowieść o synu marnotrawnym i sakrament pokuty temu przeczą.
  • stokrotka_a 24.02.17, 09:03
    zawle napisała:

    > To chyba tak nie działa? Przypowieść o synu marnotrawnym i sakrament pokuty tem
    > u przeczą.

    Przypowieść o niczym nie świadczy poza tym, że jakiś tam autor (autorzy?) tej przypowieści mieli taki pomysł. :-)
  • stokrotka_a 24.02.17, 09:00
    hello-kitty2 napisała:

    > Z grzechem to my sie juz rodzimy = jestesmy z gruntu zli.

    Bzdura. Grzech pierworodny to wymysł Kościoła. Nie rodzimy się ani źli, ani dobrzy. Nie rodzimy się z żadnym grzechem. To tylko nasze uczynki oceniane są jako dobre lub złe, albo dobre i złe jednocześnie (bo to co dla jednych jest dobre dla innych może być złe).

    > Oceniany jestes za te czesc, od ktorej nie uciekniesz (wg mnie).

    Nie jesteśmy oceniani za żadną część przez nikogo z wyjątkiem ludzi.

    > Ty wiesz i On wie kim jestes.

    On nie wie, ponieważ on nie istnieje. :-)
  • zawle 24.02.17, 09:03
    Stokrotka ..Ty to chyba jesteś wierzącą ateistką:))
  • stokrotka_a 24.02.17, 09:04
    zawle napisała:

    > Stokrotka ..Ty to chyba jesteś wierzącą ateistką:))

    Nie jestem ateistką - jestem realistką. :-)
  • zawle 24.02.17, 09:07
    Ale wierzącą. Ja natomiast takich ludzi się boję, bo ich Wierzę i Wiem jest równie niebezpieczne.
  • stokrotka_a 24.02.17, 09:55
    zawle napisała:

    > Ale wierzącą. Ja natomiast takich ludzi się boję, bo ich Wierzę i Wiem jest rów
    > nie niebezpieczne.

    Mylisz się, zawle, nie jestem wierząca ani niewierząca. Religia istnieje dla mnie jako realne zjawisko społeczne, ale Wielki Latający Potwór Spaghetti nie istnieje, nie ma go, koniec kropka. Widzisz, całkowicie błędnie mnie podsumowujesz. "Wierzę" nie istnieje w mojej konstrukcji w sensie religijnym, a "Wiem" oparte jest na weryfikowaniu i poddawaniu w wątpliwość. Nie mam dogmatów, nie mam autorytetów, których bałabym się kwestionować. I nie jestem przeciwna wierze - każdy ma prawo do swojej wiary w prywatnym wymiarze i jestem gotowa tego prawa bronić, ale jestem zdecydowanie przeciwna narzucaniu praw i zachowań wynikających z konkretnej religii ludziom, którzy mają inne poglądy.
  • zawle 24.02.17, 10:31
    stokrotka_a napisała:
    > Mylisz się, zawle, nie jestem wierząca ani niewierząca.

    Jesteś wierząca. Wierzysz w weryfikowanie i poddawanie w wątpliwość. Wierzysz że WIESZ. Ja bardzo często NIE WIEM. To w temacie wiary.

    Religia istnieje dla mn
    > ie jako realne zjawisko społeczne, ale Wielki Latający Potwór Spaghetti nie ist
    > nieje, nie ma go, koniec kropka. Widzisz, całkowicie błędnie mnie podsumowujesz
    > . "Wierzę" nie istnieje w mojej konstrukcji w sensie religijnym, a "Wiem" opart
    > e jest na weryfikowaniu i poddawaniu w wątpliwość. Nie mam dogmatów, nie mam au
    > torytetów, których bałabym się kwestionować. I nie jestem przeciwna wierze - ka
    > żdy ma prawo do swojej wiary w prywatnym wymiarze i jestem gotowa tego prawa br
    > onić, ale jestem zdecydowanie przeciwna narzucaniu praw i zachowań wynikających
    > z konkretnej religii ludziom, którzy mają inne poglądy.
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:48
    zawle napisała:

    > Jesteś wierząca. Wierzysz w weryfikowanie i poddawanie w wątpliwość. Wierzysz ż
    > e WIESZ. Ja bardzo często NIE WIEM. To w temacie wiary.

    Znów się mylisz. :-) Ja nie wierzę w weryfikowanie i poddawanie w wątpliwość - ja to stosuję i miliardy ludzi to stosują w życiu codziennym, w pracy i nauce, ponieważ praktyka (czyli eksperyment) dowodzi, że to działa. Poza tym ja wielu rzeczy nie wiem (właściwie to mało wiem). Np. nie wiem jak powstał Wszechświat i całkiem mi z tym dobrze, bo może kiedyś się tego dowiem, co samo w sobie jest bardzo ekscytujące. :-) Rzecz polega na tym, że swojej niewiedzy nie wypełniam czarodziejem z magiczną różdżką.
  • zawle 24.02.17, 10:55
    stokrotka_a napisała:
    > Znów się mylisz. :-) Ja nie wierzę w weryfikowanie i poddawanie w wątpliwość -
    > ja to stosuję i miliardy ludzi to stosują w życiu codziennym, w pracy i nauce,
    > ponieważ praktyka (czyli eksperyment) dowodzi, że to działa. Poza tym ja wielu
    > rzeczy nie wiem (właściwie to mało wiem). Np. nie wiem jak powstał Wszechświat
    > i całkiem mi z tym dobrze, bo może kiedyś się tego dowiem, co samo w sobie jest
    > bardzo ekscytujące. :-) Rzecz polega na tym, że swojej niewiedzy nie wypełniam
    > czarodziejem z magiczną różdżką.

    Czyli nie wierzysz w 33 dziadka z brodą który karze, nagradza i nakazuje co można jeść, kogo wolno zabić itd? Ale dopuszczasz istnienie siły wyższej/porządkującej?
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:59
    zawle napisała:

    > Czyli nie wierzysz w 33 dziadka z brodą który karze, nagradza i nakazuje co moż
    > na jeść, kogo wolno zabić itd?

    Ani wierzę, ani nie wierzę. Takiego dziadka po prostu nie ma w zasobie potwierdzonej wiedzy.

    > Ale dopuszczasz istnienie siły wyższej/porządkującej?

    Zdfiniuj siłę wyższą/porządkująca, to ci odpowiem.
  • zawle 24.02.17, 11:16
    Sens, coś co popycha do rozwoju, tworzenia, łączenia i rozpadu, do ruchu, wyższa nieświadomość/świadomość. Jak można definiować coś o czym nie ma się zielonego pojęcia, ale istnienie tego się przeczuwa? Może prościej będzie gdy Ty napiszesz swoją definicję, skoro takiego pojęcia użyłaś.
  • stokrotka_a 24.02.17, 11:37
    zawle napisała:

    > Sens, coś co popycha do rozwoju, tworzenia, łączenia i rozpadu, do ruchu, wyższ
    > a nieświadomość/świadomość.

    Siły, które popychają do rozwoju (cokolwiek to znaczy - ja raczej użyłabym słowa "zmian" zamiast rozwoju), tworzenia, łączenia i rozpadu, do ruchu oczywiście istnieją, a ich działanie potwierdzone jest eksperymentalnie. Wyższa nieświadomość to dla mnie puste sformułowanie, więc trudno się do niego odnieść. Natomiast wyższa świadomość nie istnieje w potwierdzonym zasobie wiedzy. Jeśli jednak ludzie naukowo potwierdzą istnienie takiej wyższej świadomości, to stanie się ona dla mnie częścią wiedzy. Dopóki się to nie stanie, wyższa świadomość nie istnieje dla mnie. :-)

    > Jak można definiować coś o czym nie ma się zieloneg
    > o pojęcia, ale istnienie tego się przeczuwa?

    A jak można budować życie społeczne i osobiste w oparciu o mgliste przeczucia???

    Wyobraź sobie, że inżynier budujący samolot miałby przeczucie graniczące z pewnością, że jeśli zbuduje samolot z calowych desek, a potem odmówi w nim modlitewną formułkę zgodną ze wskazówkami wyższej świadomości, to samolot będzie latał bez silnika i nigdy się nie rozbije. Wsiadłabyś do takiego samolotu, mając do dyspozycji zapewnienia tego "inżyniera", że ten samolot dowiezie cię bezpiecznie z Warszawy do Nowego Jorku? Ten samolot wystrzeliwany byłby z katapulty umieszczonej np. na 500-metrowej wieży. :-)

    > Może prościej będzie gdy Ty napiszesz swoją definicję, skoro takiego pojęcia użyłaś.

    Ja nie użyłam takiego pojęcia. :-)
  • zawle 24.02.17, 12:31
    stokrotka_a napisała: Natomias
    > t wyższa świadomość nie istnieje w potwierdzonym zasobie wiedzy. Jeśli jednak l
    > udzie naukowo potwierdzą istnienie takiej wyższej świadomości, to stanie się on
    > a dla mnie częścią wiedzy. Dopóki się to nie stanie, wyższa świadomość nie istn
    > ieje dla mnie. :-)

    Czyli jednak wierzysz że istnieje tylko to o czym WIESZ. A tak się zapierałaś.

    > A jak można budować życie społeczne i osobiste w oparciu o mgliste przeczucia??
    > ?

    > Ja nie użyłam takiego pojęcia. :-)

    Dokładnie Ty użyłaś słowo "definicja".

    Ale kto tu mówi o budowaniu życia społecznego? Do przykładu z samolotem się nie odniosę, bo jest nietrafiony
  • stokrotka_a 24.02.17, 12:46
    zawle napisała:

    > Czyli jednak wierzysz że istnieje tylko to o czym WIESZ. A tak się zapierałaś.

    Moja droga zawle, nie stosuj takich chwytów, bo to śmieszne. :-) Nie ma w tym żadnej wiary, jest tylko wiedza. Choćbyś nie wiem jak bardzo starała się mi tę wiarę wcisnąć, to ci się nie uda. :-)

    > Dokładnie Ty użyłaś słowo "definicja".

    Słowo defincja jest bardzo ważne, bo dopóki nie zdefiniujemy zjawiska/pojęcia to trudno o nim dyskutować w rozumny sposób.

    > Ale kto tu mówi o budowaniu życia społecznego?

    Ja mówię, bo to właśnie robią miliardy ludzi - budują życie społeczne w oparciu o tzw. przeczucia czyli de facto zabobony religijne.

    > Do przykładu z samolotem się nie odniosę, bo jest nietrafiony

    Jest bardzo trafiony. :-)
  • hello-kitty2 25.02.17, 02:47
    stokrotka_a napisała:

    > A jak można budować życie społeczne i osobiste w oparciu o mgliste przeczucia??
    > ?

    A na czym zatem budowac zycie skoro wiesz, ze urodzilas sie by umrzec? Po co tu zyjemy? Oczywiscie mozesz tu wstawic (jak pani Miller), ze mozna sie przeciez cieszyc z wyboru kubka, w jakim sie dzisiaj naijesz herbaty ale to sa tematy zastepcze, czy jak je Zawle nazywa 'poboczne'. Jakby co to nie nawoluje zeby sie nie cieszyc z wyboru kubka ;) Cieszyc sie, cieszyc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • stokrotka_a 25.02.17, 08:16
    hello-kitty2 napisała:

    > A na czym zatem budowac zycie skoro wiesz, ze urodzilas sie by umrzec?

    No właśnie na tym. Na logicznie spójnym fizycznym modelu otaczającego nas świata. Na tym, że jesteśmy jego integralną częścią i podlegamy tym samym prawom. Na pewno nie na wewnętrznie sprzecznych bajkach.

    > Po co tu zyjemy?

    Po nic. Cel życia to kwestia indywidualnych wyborów.
  • hello-kitty2 25.02.17, 11:32
    stokrotka_a napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > A na czym zatem budowac zycie skoro wiesz, ze urodzilas sie by umrzec?
    >
    > No właśnie na tym. Na logicznie spójnym fizycznym modelu otaczającego nas świat
    > a. Na tym, że jesteśmy jego integralną częścią i podlegamy tym samym prawom. Na
    > pewno nie na wewnętrznie sprzecznych bajkach.
    >
    > > Po co tu zyjemy?
    >
    > Po nic. Cel życia to kwestia indywidualnych wyborów.

    Mam zycie budowac na smierci, bo zyje 'po nic' ;) Dla mnie to nie jest wystarczajaco dobre. To Ty sobie tak zyj rozpadajaca sie fizyczna materio, a jak umrzesz, to rzucimy Ci na pole zebys sie tam rozlozyla, co jest spojne z 'fizycznym modelem otaczajacego nas swiata', bo pogrzeb to tez jakies 'wewnetrzne sprzeczne bajki', ze niby jestes czyms wiecej niz kupa komorek.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 25.02.17, 11:53

    > > > Po co tu zyjemy?
    > >
    > > Po nic. Cel życia to kwestia indywidualnych wyborów.
    >
    > Mam zycie budowac na smierci, bo zyje 'po nic' ;) Dla mnie to nie jest wystarcz
    > ajaco dobre. To Ty sobie tak zyj rozpadajaca sie fizyczna materio, a jak umrzes
    > z, to rzucimy Ci na pole zebys sie tam rozlozyla, co jest spojne z 'fizycznym m
    > odelem otaczajacego nas swiata', bo pogrzeb to tez jakies 'wewnetrzne sprzeczne
    > bajki', ze niby jestes czyms wiecej niz kupa komorek.
    >
    Są religie, które pozostawienie zwłok na działanie okoliczności przyrody (włącznie z sępami -Parsowie) mają za wielce właściwy pochówek ;-)
    Mam odczucie, że zasadniczo żyję po nic (w sensie jakieś tam wieczności czy "boskiego planu"). Więc nadaję sens działaniom tu i teraz. Ułomne, jak wszystko.


    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • sabat3 25.02.17, 12:12
    Pochowek latwo wytlumaczyc.
    Ci co pozostawiali na okolicznosci przyrody, doswiadczali w wiekszym stopniu zgubnego wplywu zgnilizny, szczegolnie gdy zmarly byl chory -> epidemie -> gniew duchow/bogow.
    My tez pozostawiamy robote przyrodzie, ale podziemnej ;)
  • ninek04 25.02.17, 15:06
    sabat 3 napisał
    >My tez pozostawiamy robote przyrodzie, ale podziemnej ;)<

    Niekoniecznie tak musi być. Wystarczy się spalić i już jest o wiele higieniczniej i estetyczniej, nie mówiąc o tym, ile miejsca uda się zaoszczędzić. Z tą estetyką to żarty oczywiście, ale spalenie zwłok jakoś najbardziej do mnie przemawia i tak bym chciała. To dzisiaj dopiero ten kult "czystości" otaczający zmarłych jest podniesiony do nie wiadomo jakiego poziomu. Gdy umarł mój dziadek( którego śmierć widziałam, miałam 15 lat), to jego ciało stało w trumnie w pokoju przechodnim do czasu pogrzebu, a domownicy i zaproszona rodzina normalnie się krzątali i przygotowywali do pogrzebu i stypy. Nawet małe dzieci biegały sobie z pokoju do pokoju obok tej trumny, bez jakichś większych ceregieli, czy obaw. No i w dniu pogrzebu obowiązkowo trzeba było pożegnać się ze zmarłym dziadziusiem, całując go w czoło, mimo że trochę już wionął innym zapachem. No i to było normalne, tak nakazywał zwyczaj. Nie było potem żadnej dezynfekcji, ani niczego takiego, i nikt się nie pochorował. To było moje pierwsze i pamiętne oswojenie się ze śmiercią bliskiej osoby.
  • stokrotka_a 25.02.17, 13:45
    hello-kitty2 napisała:

    > Mam zycie budowac na smierci, bo zyje 'po nic' ;)

    Nie zrozumiałaś, moja droga, o co mi chodzi. :-) A chodziło mi o to, żeby żyć w zgodzie z fizycznym swiatem, których nas otacza, a nie w zgodzie z bajkami, które są wewnętrznie sprzeczne. Narodziny i śmierć są częścią tego świata i choćbyś nie wiem jak się wysilała, to nie przeskoczysz praw fizyki nim rządzących.
    Właśnie przeczytałam, co powiedział ostatnio papież: lepiej być ateistą niż osobą wierząca, która żyje w hipokryzji. Mądre to. :-)

    > Dla mnie to nie jest wystarczajaco dobre.

    A ktoś każe ci żyć inaczej niż żyjesz? Rób co chcesz. Z tego ci piszesz nie wynika, że wiara przynosi ci spokój i poczucie wewnętrznej harmonii.

    > To Ty sobie tak zyj rozpadajaca sie fizyczna materio, a jak umrzes
    > z, to rzucimy Ci na pole zebys sie tam rozlozyla, co jest spojne z 'fizycznym m
    > odelem otaczajacego nas swiata', bo pogrzeb to tez jakies 'wewnetrzne sprzeczne
    > bajki', ze niby jestes czyms wiecej niz kupa komorek.

    Moja droga, pochówek jest dla żyjących, a nie dla martwego ciała i jest m.in. częścią żałoby po stracie bliskiej osoby. Martwe ciało nie dba o to, ci się z nim stanie. A jeśli chodzi o twoją osobistą wycieczkę, to zauważ, że ty rozłożysz się po śmierci dokładnie tak jak ja i żadna wiara tego nie zmieni. :-)
  • hello-kitty2 25.02.17, 14:54
    stokrotka_a napisała:

    > A ktoś każe ci żyć inaczej niż żyjesz? Rób co chcesz.

    Wstaw sobie to w stopke, bo jakos brakuje mi tego w kazdej Twojej wypowiedzi jaka zdarzylo mi sie otworzyc, a to chyba najmadrzejsze co Ci sie udalo tu wymodzic.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • stokrotka_a 25.02.17, 20:17
    hello-kitty2 napisała:

    > Wstaw sobie to w stopke, bo jakos brakuje mi tego w kazdej Twojej wypowiedzi ja
    > ka zdarzylo mi sie otworzyc, a to chyba najmadrzejsze co Ci sie udalo tu wymodzic.

    kitty, ja nie muszę tego powtarzać w każdej wypowiedzi. Krytykowane religii, poważanie zabobonów nie oznacza z mojej strony narzucania poglądów czy praw ludziom wierzącym. Ja nie chcę zmuszać zgwałconych katoliczek do aborcji - niech sobie rodzą.
  • ninek04 25.02.17, 15:47
    stokrotka _a napisała
    >Nie zrozumiałaś, moja droga, o co mi chodzi. :-) A chodziło mi o to, żeby żyć w zgodzie z fizycznym swiatem, których nas otacza, a nie w zgodzie z bajkami, które są wewnętrznie sprzeczne.<

    Ale to już trąci narzucaniem swojego ( w domyśle - jedynego słusznego) punktu widzenia innym, którzy niekoniecznie muszą go podzielać.
  • stokrotka_a 25.02.17, 20:20
    ninek04 napisała:

    > Ale to już trąci narzucaniem swojego ( w domyśle - jedynego słusznego) punktu
    > widzenia innym, którzy niekoniecznie muszą go podzielać.

    Nie, moja droga, prezentowanie swojego punktu widzenia nie oznacza narzucania go innym.
  • zawle 25.02.17, 14:36
    hello-kitty2 napisała: > To Ty sobie tak zyj rozpadajaca sie fizyczna materio, a jak umrzes
    > z, to rzucimy Ci na pole zebys sie tam rozlozyla, co jest spojne z 'fizycznym m
    > odelem otaczajacego nas swiata', bo pogrzeb to tez jakies 'wewnetrzne sprzeczne
    > bajki', ze niby jestes czyms wiecej niz kupa komorek

    Dla mnie spoko. Tylko dzieci nie wystarasz przy okazji:))
    Bo szczerze mówiąc nie wiem czym innym jest zwykły pogrzeb. Możesz sobie go w sreberko owijać, ale to zwykłe wrzucenie zwłok do dołu, żeby nie śmierdziały na polu.
  • hello-kitty2 25.02.17, 15:00
    zawle napisała:

    > Dla mnie spoko. Tylko dzieci nie wystarasz przy okazji:))
    > Bo szczerze mówiąc nie wiem czym innym jest zwykły pogrzeb. Możesz sobie go w s
    > reberko owijać, ale to zwykłe wrzucenie zwłok do dołu, żeby nie śmierdziały na
    > polu.

    No wiem, ojciec mi tez tak mowil zeby go spakowac w worek na smieci i wrzucic do kontenera. I teraz uwaga chociaz wszyscy napisali to samo, to tylko ja wychodze na zaburzona w tej dyskusji jak i w kadej innej. Sceptycy, kto Was w ogole potrzebuje i do czego?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 25.02.17, 15:05
    hello-kitty2 napisała: Sceptycy, kto Was w ogole p
    > otrzebuje i do czego?

    No fakt...Ciebie Bóg żeby w niego wierzyć? :)) Bo poza tym to chyba podobnie jak u Ciebie....poza mną samą każdy by sobie beze mnie świetnie poradził...życie.
  • hello-kitty2 25.02.17, 16:13
    zawle napisała:

    > No fakt...Ciebie Bóg żeby w niego wierzyć? :))

    Blad. Odwrotnie. To ja potrzebuje Jego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 25.02.17, 15:19

    >
    > No wiem, ojciec mi tez tak mowil zeby go spakowac w worek na smieci i wrzucic d
    > o kontenera. I teraz uwaga chociaz wszyscy napisali to samo, to tylko ja wychod
    > ze na zaburzona w tej dyskusji jak i w kadej innej. Sceptycy, kto Was w ogole p
    > otrzebuje i do czego?
    >

    Nie bardzo wiem, co ma sceptycyzm światopoglądowy do sprawy pochówków. Pochówek bliskich osób (czy w ogóle istot tego samego gatunku, a nawet ukochanych zwierząt) nie jest przyspawany do religii i nie w niej ma źródło. To wyraz troski o szczątki kogoś, kogo kochaliśmy lub czuliśmy z nimi więź jako z członkami tej samej grupy (np.ludzkość). I jeden z elementów żałoby czyli radzenia sobie ze stratą.

    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 15:51
    > I teraz uwaga chociaz wszyscy napisali to samo, to tylko ja wychodze na zaburzona w tej dyskusji jak i w kadej innej. Sceptycy, kto Was w ogole potrzebuje i do czego? <

    To co słyszałaś (do wora i do fosy względnie do pieca) to nie tyle sceptycy co redukcjonisci i nihiliści. Obrzędy pogrzebowe sa kluczowe w utrzymaniu stabilnej kultury. A kręgosłup kultury to jest dla mnie umowa miedzy przeszłymi i przyszłymi pokoleniami. To z zewnątrz umrzyka. Od strony umierającego jest tez ważny (chyba) element "nie wszystek umrę".

    Dlatego ten redukcjonizm ze strony zdrowych żywych jest troche jak antybiotyk. Sterylizuje temat za bardzo dla naszego dobra. I jest tez dla mnie troche niesmaczny, troche wyprany z empatii. Co musi czuć ktos stojący przed nicością? Nie mam pojecia, nie bede udawał ze mam.

    Nie wiem jak to zrobic, ale dopóki odmawia sie ludziom rytualow i prawa do bycia nieracjonalnym - biznes religijny bedzie sie miał dobrze.
  • ninek04 25.02.17, 17:08
    proteinowy.na.chwile napisał
    >Od strony umierającego jest tez ważny (chyba) element "nie wszystek umrę". <

    Nie wszystek umrę, jeśli moje organy, tkanki będą mogły posłużyć komuś innemu, by pomóc komuś żyć i trwać jeszcze przez jakiś czas, który dla mnie się skończył, ale dla innych jest ich być, albo nie być. Dam się wypatroszyć w całości, niech biorą co tylko się nadaje,co do jednej zdrowej komóreczki. W tym między innymi innymi widzę sens istnienia, by dac się pokroić dla innych.
  • mabelle2000 25.02.17, 17:38
    ninek04 napisała:

    > Nie wszystek umrę, jeśli moje organy, tkanki będą mogły posłużyć komuś innemu,
    > by pomóc komuś żyć i trwać jeszcze przez jakiś czas, który dla mnie się skończy
    > ł, ale dla innych jest ich być, albo nie być. Dam się wypatroszyć w całości, ni
    > ech biorą co tylko się nadaje,co do jednej zdrowej komóreczki. W tym między inn
    > ymi innymi widzę sens istnienia, by dac się pokroić dla innych.

    Nie podniecaj sie tak, bo z chwila zkonczenia 50 r.z. to juz chyba tylko nerki beda mogly na cos sie przydac, watroby, serca czy trzustki to juz nikt nie bedzie od Ciebie nawet chcial. Poza tym jak jestes zdeklarowanym dawca, to powinnas zlozyc oswiadczenie za zycia/ nosic przy sobie karte dawcy. Potem pytaja grzecznosciowo rodzine, rodzina w szoku odmawia i z przeszczepu nici.
    Dlatego Twoje pierdolenie " dam sie w calosci wypatroszyc " to pod publiczke raczej.
  • ninek04 25.02.17, 18:01
    mabelle 2000 napisała
    >Nie podniecaj sie tak, bo z chwila zkonczenia 50 r.z. to juz chyba tylko nerki beda mogly na cos sie przydac, watroby, serca czy trzustki to juz nikt nie bedzie od Ciebie nawet chcial. Poza tym jak jestes zdeklarowanym dawca, to powinnas zlozyc oswiadczenie za zycia/ nosic przy sobie karte dawcy. Potem pytaja grzecznosciowo rodzine, rodzina w szoku odmawia i z przeszczepu nici.
    Dlatego Twoje pierdolenie " dam sie w calosci wypatroszyc " to pod publiczke raczej.<

    Oo,a Ty już przewidziałaś za mnie i masz tę pewność, co ja postanowiłam? Wiesz, do 50 to jeszcze dużo, dużo mi brakuje, choć nie rozumiem, skąd niby taka akurat granica? Może w Niemczech, nie wnikam, bo w mojej kochanej Polsce chyba jednak co innego jest brane pod uwagę - rozmawiałam z moim ukochanym guru i autorytem, który bardzo, ale to bardzo zna się na rzeczy i mogę mu zaufać i większość moich organów nadaje się, by służyć innym - akurat Twój głos to wiesz, taki sobie a muzom, jeśli chcesz sobie podkręcić samopoczucie
  • mabelle2000 25.02.17, 18:04
    ninek04 napisała:

    > Oo,a Ty już przewidziałaś za mnie i masz tę pewność, co ja postanowiłam? Wiesz
    > , do 50 to jeszcze dużo, dużo mi brakuje, choć nie rozumiem, skąd niby taka aku
    > rat granica? Może w Niemczech, nie wnikam, bo w mojej kochanej Polsce chyba je
    > dnak co innego jest brane pod uwagę - rozmawiałam z moim ukochanym guru i autor
    > ytem, który bardzo, ale to bardzo zna się na rzeczy i mogę mu zaufać i większoś
    > ć moich organów nadaje się, by służyć innym - akurat Twój głos to wiesz, taki s
    > obie a muzom, jeśli chcesz sobie podkręcić samopoczucie

    Jak na drugi raz pierdolniesz glupote, to sie chociaz do niej przyznaj.
  • ninek04 25.02.17, 18:21
    mabelle 2000 napisała
    >Jak na drugi raz pierdolniesz glupote, to sie chociaz do niej przyznaj<

    Każdy pierdoli, jak mu materii staje. Nie jesteś jakimś wyjątkiem - pierdolisz wyłącznie to, na co ci Twoje hormony w tym momencie pozwolą. I musisz liczyć się z tym, Mabelle, że menopauza już blisko, czy tego chcesz czy nie. Mabelle, wiesz, nie tylko Ty zdobyłas patent na ruchanie się ze swoją największą fascynacją erotyczną, bo Mabelle, ja również rucham się, bzykam, pieprzę się z moją największą fascynacją erotyczną, seksualną, miłosną, z moim ideałem, dla którego jestem gotowa na wszystko.
  • sabat3 25.02.17, 18:12
    ninek04 napisała:
    >akurat Twój głos to wiesz, taki s
    > obie a muzom, jeśli chcesz sobie podkręcić samopoczucie

    No wlasnie, tutaj powoli zostaja juz tylko Ci, co jakos chca sobie podkrecic samopoczucie kosztem innych. Przebywanie na foro przypomina film z cyklu wampirycznej apokalipsy - napierdalasz z dwururki a one wylaza ze wszystkich stron. Ubolewam nad tym, ze wciaz tu wracam. To nalog gorszy od chlania wody - po niej przynajmniej bylbym najebany...
    A tak - czlowiek przychodzi i czyta klotnie ludzi, ktorzy sa jeden przez drugiego bardziej zajebisci, a kloca sie o to ktory bardziej. No nie wiem - moze sa, ale tych sie boje najbardziej...
  • mabelle2000 25.02.17, 18:19
    sabat3 napisał:

    > A tak - czlowiek przychodzi i czyta klotnie ludzi, ktorzy sa jeden przez drugie
    > go bardziej zajebisci, a kloca sie o to ktory bardziej.

    Dlatego zajebistych lanserow da sie wyczuc. I mozna sie z nich troszeczke ponabijac. Tak troszeczke, bo i tak sa zestrachani ;-)
  • sabat3 25.02.17, 18:23
    mabelle2000 napisała:
    > Dlatego zajebistych lanserow da sie wyczuc. I mozna sie z nich troszeczke ponab
    > ijac. Tak troszeczke, bo i tak sa zestrachani ;-)

    Ty tu jestes jednym z najwiekszych piewcow swojej wielkosci. Ciezko zdzierzyc. Nawet nabijac sie nie ma z czego :)
  • mabelle2000 25.02.17, 18:46
    sabat3 napisał:

    > Ty tu jestes jednym z najwiekszych piewcow swojej wielkosci. Ciezko zdzierzyc.
    > Nawet nabijac sie nie ma z czego :)

    A moze to Ty czujesz sie gorzej, co Sabat, moze tu jest Twoj problem, skoro wszedzie wietrzysz lepszych od siebie?
    Gowno zawiniete w sreberko zawsze bedzie gownem. Wiec jesli zawijam gowno w sreberko, to sie do tego przyznaje. Wielokrotnie to zrobilam na forum.
    A Tobie nikt nie kaze zyc w prawdzie. Jesli jednak los tchorzliwego kroliczka jest dla Ciebie wygodniejszy, to nie oburzaj sie, ze nie jestes ani chwalony, ani glaskany po glowce. Chcialbys taryfy ulgowej ? Dlaczego?
    Zycie to odpowiedzialnosc za to co sie robi , a nie pierdolenie, ze ktos nas skrzywdzil, ograbil, nie docenil, umniejszyl. Wiec teraz po gowniarsku ja mam prawo robic to samo. Masz prawo, ale nikt za to chwalic nie bedzie.
  • sabat3 25.02.17, 19:06
    Nie czuje sie gorzej. Jestem gotow sie zalozyc, ze do decyzji o odejsciu z ukladu zmusila Cie sytuacja. I ok. To co wkurwia, ze teraz wynosisz sie nad tych, ktorzy poki co w tych toksycznych ukladach tkwia. A sama tkwilas wiele lat - o czym pisalas. Tu wychodzi zwykla pycha i dorabianie pizdzie uszu. Wyluzuj.
  • mabelle2000 25.02.17, 19:20
    sabat3 napisał:

    > Nie czuje sie gorzej. Jestem gotow sie zalozyc, ze do decyzji o odejsciu z ukla
    > du zmusila Cie sytuacja. I ok.

    Nic mnie nie zmusilo. Po prostu mialam dosyc.

    To co wkurwia, ze teraz wynosisz sie nad tych, k
    > torzy poki co w tych toksycznych ukladach tkwia. A sama tkwilas wiele lat - o c
    > zym pisalas. Tu wychodzi zwykla pycha i dorabianie pizdzie uszu. Wyluzuj.

    Jaka kurwa pycha? Pisze jak jest. Ogladam sprawe z kazdej strony. Szukam powodow dlaczego nam nie wyszlo. Ja nie skazalam swojego bylego zaocznie, chociaz mam wiele powodow, zeby uznac, ze to nie jest dobry czlowiek. Moze pogubiony ? Ale to ja odpowiadam za swoje zycie. Tylko ja. I za swoje wybory tez.
  • sabat3 25.02.17, 19:40
    mabelle2000 napisała:
    > Nic mnie nie zmusilo. Po prostu mialam dosyc.

    Rozumiem, to czesto wystarczajacy powod. Niektorzy potrzebuja wiecej a inni mniej, by przelamac strach. Jedni maja do stracenia wiece a inni mniej, co tez nie jest bez znaczenia. To

    > Jaka kurwa pycha? Pisze jak jest.

    Wierze.
    Zwyczajnie nie potrafisz zrozumiec, ze ludzie mierza swiat rozna miara i nie kazdy ma raka sama latwosc w stawianiu czola przeciwnosciom losu. Przykladowo - dla takiego Aardwolfa, ktory umieral ze strachu przed chorobami przenoszonymi droga plciowa, decyzja o seksie z obca kobieta byla o wiele wiekszym wysilkiem i obciazeniem, niz dla ruchacza z dyskoteki, dla ktorego problem nue istnial.
    Ludzie maja rozne poziomy leku, borykaja sie z roznymi wewnetrznymi diablami. Wynoszenie sie ponad nich i wypowiadanie z pogarda, ktora jest Twoim udzialem, jest objawem pychy.
  • mabelle2000 25.02.17, 19:50
    sabat3 napisał:

    > Zwyczajnie nie potrafisz zrozumiec, ze ludzie mierza swiat rozna miara i nie ka
    > zdy ma raka sama latwosc w stawianiu czola przeciwnosciom losu.

    Przeciez tu nie chodzi o latwosc czy trudnosc w podejmowaniu decyzji. Chodzi o prawde. Zeby nie pudrowac gowna. O tym sobie tu rozmawiamy. To znaczy Ty mozesz sobie to gowno pudrowac do woli, tak jak ja moge sobie napisac, ze mnie to nie zwilza.

    >W
    > ynoszenie sie ponad nich i wypowiadanie z pogarda, ktora jest Twoim udzialem, j
    > est objawem pychy.

    Jesli ktos klamie, to klamstewka wyciagam na swiatlo dziennie. I to jest wedlug Ciebie objawem pogardy dla tej osoby. Rozumiem. No ale jesli to zauwazam, to mam przemilczec, bo milej bedzie po przyjacielsku lizac dupe ?
  • sabat3 25.02.17, 20:03
    mabelle2000 napisała:

    > Przeciez tu nie chodzi o latwosc czy trudnosc w podejmowaniu decyzji. Chodzi o
    > prawde. Zeby nie pudrowac gowna. O tym sobie tu rozmawiamy. To znaczy Ty mozesz
    > sobie to gowno pudrowac do woli, tak jak ja moge sobie napisac, ze mnie to nie
    > zwilza.

    Wali mnie czy Cie to zwilza. Glosisz prawde, kiedy to dla Ciebie wygodne i napierdalasz ta prawda innych, kiedy sprawia Ci to przyjemnosc.

    Nawet zakladajac, ze masz racje - pojdziesz do hospicjum i zatanczysz tym ludziom przed nosem Greka Zorbe, spiewajac "wkrotce wszyscy zdechniecie", glosicielko prawdy objawionej?

    Pozwol ludziom samemu oceniac co chca uznac za prawde.
    Powtorze znowu, po widze ze nie dociera - pilnuj swojego nosa, Mabelle. Tutaj dorosli ludzie pisza, nie wpierdalaj sie.

    > Jesli ktos klamie, to klamstewka wyciagam na swiatlo dziennie. I to jest wedlug
    > Ciebie objawem pogardy dla tej osoby. Rozumiem. No ale jesli to zauwazam, to m
    > am przemilczec, bo milej bedzie po przyjacielsku lizac dupe ?

    Nie. Depczesz ludziom nadzieje, probujesz zohydzic to, co uznaja za piekne i szlachetne. Nazywam to podloscia i pycha
  • mabelle2000 25.02.17, 20:08
    sabat3 napisał:

    > Powtorze znowu, po widze ze nie dociera - pilnuj swojego nosa, Mabelle. Tutaj d
    > orosli ludzie pisza, nie wpierdalaj sie.

    Zglos sie na Admina, bedziesz mogl wycinac co chcesz.
    A poki co ja bede sobie latac z siekiera za tym za kim chce.


    > Nie. Depczesz ludziom nadzieje, probujesz zohydzic to, co uznaja za piekne i sz
    > lachetne. Nazywam to podloscia i pycha

    Nadzieje na co? Ze oszustwo sie nie wyda?

  • sabat3 25.02.17, 20:15
    mabelle2000 napisała:
    > Zglos sie na Admina, bedziesz mogl wycinac co chcesz.
    > A poki co ja bede sobie latac z siekiera za tym za kim chce.

    A po co? Wole osobiscie pogonic Ci kota :)
    Ale nie martw sie, dlugo to nie potrwa, synchronizuje sie z Kitka. Ninek tez sprobuje namowic do odejscia. Po co tu siedziec, szkoda nerwow.
  • mabelle2000 25.02.17, 20:20
    sabat3 napisał:

    > A po co? Wole osobiscie pogonic Ci kota :)

    Daj spokoj. Samczosci w Tobie zero, wiec zadnych emocji nie wywolujesz. Co Ty chcesz tu komu gonic?

    > Ale nie martw sie, dlugo to nie potrwa, synchronizuje sie z Kitka. Ninek tez sp
    > robuje namowic do odejscia. Po co tu siedziec, szkoda nerwow.

    Spoko, siedz sobie do usranej smierci. Ja mam czas do 1 marca, potem ograniczam internet, takie zadanie, zeby zajac sie sportem, zamiast glupotami. A na nerwy to melisa pomaga:-)
  • sabat3 25.02.17, 20:26
    mabelle2000 napisała:

    > Spoko, siedz sobie do usranej smierci. Ja mam czas do 1 marca, potem ograniczam
    > internet, takie zadanie, zeby zajac sie sportem, zamiast glupotami.

    Super! Trzymam kciuki w imieniu przyszlych pokolen forum :) Jednego toksyka mniej, zawsze na plus. Jak mnie zabraknie to ubedzie i drugiego, gwoli sprawiedliwosci. Bedzie dobrze ;)
  • ninek04 25.02.17, 21:13
    mabelle 2000 napisała>
    <A na nerwy to melisa pomaga:-)<

    No, chyba w Twojej chorej wyobraźni. Melisa, ja pierdolę napij się meliski i zrobi Ci się lepiej - takie rzeczy to tylko Mabelle zaleca - jakby co, to będę mówić ludziom, że przecież Mabelle zapewniała, no i ta jej wiara w olejki.
  • mabelle2000 25.02.17, 21:22
    ninek04 napisała:

    > No, chyba w Twojej chorej wyobraźni. Melisa, ja pierdolę napij się meliski i zr
    > obi Ci się lepiej - takie rzeczy to tylko Mabelle zaleca - jakby co, to będę mó
    > wić ludziom, że przecież Mabelle zapewniała, no i ta jej wiara w olejki.

    Jak ktos ma NERWY od przebywania na forum, to co mozna mu zalecic? No przeciez nie ruchanie z zona, skoro zona niechetna. I wredna w dodatku, bo nie daje ruchac sie w spokoju z kochanka :-)
  • ninek04 25.02.17, 21:38
    mabelle 2000 napisała
    >Jak ktos ma NERWY od przebywania na forum, to co mozna mu zalecic? No przeciez nie ruchanie z zona, skoro zona niechetna. I wredna w dodatku, bo nie daje ruchac sie w spokoju z kochanka :-)<

    Ale Mabelle, racz zauważ, że ja z tych mało nerwowych i niepodatnych na wpływy. Wiesz, jakbym stwierdziła, że bez chemii się nie obejdzie, to byłabym pierwsza, żeby spróbować i się wystawić. Niestety, w moim przypadku żadne wystawianie się na ewentualne wpływy z zewnątrz przynoszą mały skutek. Gdybym miała potrzebę totalnego znieczulenia się w tej chwili, natychmiast i już, to bym to zrobiła dawno i miesiące wstecz. Właściwie to możliwość unicestwienia siebie działa na mnie typowo motywujaco, chuj wie na co i po co.




  • mabelle2000 25.02.17, 21:54
    ninek04 napisała:

    > Ale Mabelle, racz zauważ, że ja z tych mało nerwowych i niepodatnych na wpływy.

    Mam odmienne zdanie, przejmujesz sie jak cholera tym co ludzie powiedza. Pewnie, ze wolalabys sie nie przejmowac, ale ciagle gdzies wyplywa, ze ktos cos od Ciebie chce, czegos oczekuje, czegos sie po Tobie spodziewa. Ludzie, ktorzy zyja w zgodzie ze soba w ogole o tym nie mowia, bo nie czuja sie ani zmuszani, ani sterowani.
    Ja Cie nie oceniam w zadnym razie.

    > Wiesz, jakbym stwierdziła, że bez chemii się nie obejdzie, to byłabym pierwsza
    > , żeby spróbować i się wystawić. Niestety, w moim przypadku żadne wystawianie s
    > ię na ewentualne wpływy z zewnątrz przynoszą mały skutek. Gdybym miała potrzebę
    > totalnego znieczulenia się w tej chwili, natychmiast i już, to bym to zrobiła
    > dawno i miesiące wstecz. Właściwie to możliwość unicestwienia siebie działa na
    > mnie typowo motywujaco, chuj wie na co i po co.

    Nie rozumiem tego. Nie wiem co Toba kieruje po prostu, co Cie motywuje. Umowmy sie od razu, ze ruchanie od czasu do czasu nie zastapi celu i sensu zycia. No chyba, ze ktos na to ruchanie czeka jak na zbawienie, bo nie potrafi z niczego innego sie w zyciu cieszyc :-) To nie byla zlosliwosc.
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 20:42
    > Ale nie martw sie, dlugo to nie potrwa, synchronizuje sie z Kitka. Ninek tez sprobuje namowic do odejscia. Po co tu siedziec, szkoda nerwow. <

    Rogers Waters po nagraniu The Wall ogłosił na konferencji prasowej, ze Pink Floyd przestaje istnieć, bo to juz nie ma sensu. Kilka lat pozniej od czasu do czasu zdarzało mu sie grać solo koncerty dla kilkuset osób a obok reszta Pink Floyd zapewniała stadiony. :)
  • sabat3 25.02.17, 20:48
    proteinowy.na.chwile napisał:
    > Rogers Waters po nagraniu The Wall ogłosił na konferencji prasowej, ze Pink Flo
    > yd przestaje istnieć, bo to juz nie ma sensu. Kilka lat pozniej od czasu do cza
    > su zdarzało mu sie grać solo koncerty dla kilkuset osób a obok reszta Pink Floy
    > d zapewniała stadiony. :)

    No chyba oczywiste, ze DLA MNIE nie ma sensu i szkoda nerwow. Badzcie reszta Pink Floyd, ale beze mnie.
    Powodzenia.
  • hello-kitty2 25.02.17, 21:03
    sabat3 napisał:

    > proteinowy.na.chwile napisał:
    > > Rogers Waters po nagraniu The Wall ogłosił na konferencji prasowej, ze Pi
    > nk Flo
    > > yd przestaje istnieć, bo to juz nie ma sensu. Kilka lat pozniej od czasu
    > do cza
    > > su zdarzało mu sie grać solo koncerty dla kilkuset osób a obok reszta Pin
    > k Floy
    > > d zapewniała stadiony. :)
    >
    > No chyba oczywiste, ze DLA MNIE nie ma sensu i szkoda nerwow. Badzcie reszta Pi
    > nk Floyd, ale beze mnie.
    > Powodzenia.

    Ale po co znowu ta drama queen? Za cholere nie rozumiem.

    Btw synchronizacja Ci nie wyszla, bo mi szpital przelozyl operacje, hello? ;-)

    A na powaznie: nie wiem po co Ty to robisz? Holendrzy nazwaliby Cie aandacht prinsesje (krolewna uwagi).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 25.02.17, 21:12

    > A na powaznie: nie wiem po co Ty to robisz? Holendrzy nazwaliby Cie aandacht pr
    > insesje (krolewna uwagi).

    Taki self cheerleading ;)
    Zbieram sily. Go go Sabat ;)

    Z krolewna uwagi to dobre, ale to dziala w druga strone. Nie potrzebuje waszej uwagi, ale skupic uwage na was. Forum to dzialalnosc ucieczkowa, uzaleznienie. W sumie latwo byloby mi odejsc, gdybym zaangazowal sie w dzialalnosc zastepcza. Klin wybijaj klinem.
    Kiedys udawalo mi sie nie byc na forum po pare miesiecy (i faktycznie nie czytalem nawet), bo znajdywalem inne, wciagajace zajecia.
  • sabat3 25.02.17, 21:13
    Na kiedy przelozyl - kiedy kciuki trzymac?
  • hello-kitty2 25.02.17, 21:30
    sabat3 napisał:

    > Na kiedy przelozyl - kiedy kciuki trzymac?

    Nie zawracaj sobie tym glowy Sabat, nie wiadomo jak to bedzie, moge wyzdrowiec blyskawicznie. I nie rob jakis glupich rzeczy czy sensacji, nie raz sie tu klocilismy zbiorowo ale mimo wszystko kazdy Ci tu dobrze zyczy i nikt Cie nie wylaczyl nigdy z dyskusji (a to jest faktyczne docenienie, tak, tak). Zachowuj sie normalnie prosze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 21:39
    Kitty, Twoj awatar zaczął mi sie kojarzyć z Jagą: youtu.be/uKbuFYd468w
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 21:45
    > Kitty, Twoj awatar zaczął mi sie kojarzyć z Jagą: youtu.be/uKbuFYd468w <

    Dzien nerwowy dzisiaj, mam na myśli skupienie, sprawczośc i dobre serce.
  • hello-kitty2 25.02.17, 22:22
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > > Kitty, Twoj awatar zaczął mi sie kojarzyć z Jagą: youtu.be/uKbuFYd468w &#
    > 60;
    >
    > Dzien nerwowy dzisiaj, mam na myśli skupienie, sprawczośc i dobre serce.

    Zawstydzasz mnie. Ale doceniam ze dobrales bajke w moim metafizycznym guscie z poczuciem humoru. Czarne paznokcie ;-) Zrob sobie nastepnym razem taka fryzure jak ma szef. Ja siebie w idealnym swiecie raczej wyobrazam tak (Matt Damond = szary kaptur oczywiscie), a Ty moglbys byc tym drugim, bardziej opanowanym i mnie powsciagac jak mnie poniesie, a ja bym sie sluchala ;) www.youtube.com/watch?v=iHzU5ZH_qNY

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 23:13
    > mnie powsciagac jak mnie poniesie

    "A Ty nie powiedziałaś 'na zdrowie' kiedy kichnalem". :)
  • hello-kitty2 25.02.17, 23:29
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > > mnie powsciagac jak mnie poniesie
    >
    > "A Ty nie powiedziałaś 'na zdrowie' kiedy kichnalem". :)

    To jest dokladnie to, o czym mowie ;) I nie klamie, ze sluchalabym sie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 21:28
    > Powodzenia

    Dajze spokój, nie bądź zrzeda.

    Dzień cos dziś napiety.

    U mnie lepiej. Poszedłem sie ostrzyc do czarnego fryzjera z samymi czarnymi twarzami na witrynie i czarna klientelą. Fryzjer okazał sie bokserem (ale nie w czasie strzyżenia, w opowieści o sobie okazał sie bokserem, pokazywał trofea). Potem przyszedł wydziarany 50-60 latek w kurtce skinheada, bez jednego zeba z przodu. Powiedział: jestem skinheadem i proszę mnie ogolić na łyso. Po czym wszyscy wykonali klasycznego ROTFLa. Żałuje ze nie mam talentu do opisania takich sytuacji-perełek.
  • hello-kitty2 25.02.17, 21:51
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > U mnie lepiej. Poszedłem sie ostrzyc do czarnego fryzjera z samymi czarnymi twa
    > rzami na witrynie i czarna klientelą. Fryzjer okazał sie bokserem (ale nie w cz
    > asie strzyżenia, w opowieści o sobie okazał sie bokserem, pokazywał trofea). Po
    > tem przyszedł wydziarany 50-60 latek w kurtce skinheada, bez jednego zeba z prz
    > odu. Powiedział: jestem skinheadem i proszę mnie ogolić na łyso. Po czym wszysc
    > y wykonali klasycznego ROTFLa. Żałuje ze nie mam talentu do opisania takich syt
    > uacji-perełek.

    A dlaczego sie smiali, bo nie lapie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 25.02.17, 22:02
    hello-kitty2 napisała:
    > A dlaczego sie smiali, bo nie lapie?

    Fryzjer i wiekszosc klienteli byla czarnoskora. A klient - skin. Rasizm i te sprawy.
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 22:40
    > Fryzjer i wiekszosc klienteli byla czarnoskora. A klient - skin. Rasizm i te sprawy. <

    W zasadzie tak, tylko na odwrót. Znali sie jak łyse konie.
  • sabat3 25.02.17, 23:01
    proteinowy.na.chwile napisał:
    > W zasadzie tak, tylko na odwrót. Znali sie jak łyse konie.

    Łyse rozumiem, ale dlaczego konie? :D
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 23:21
    > Łyse rozumiem, ale dlaczego konie? :D

    Ogrywaliśmy podobny numer (i wariacje) w krakowskich pubach z naszym czarnym kolega. Albo przeciwieństwo: czarny kolega jechał ciężkim rasizmem po Arabach i Cyganach a reszta cieszyła z konfuzji politycznie poprawnych bialaskow.
  • hello-kitty2 25.02.17, 22:51
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > A dlaczego sie smiali, bo nie lapie?
    >
    > Fryzjer i wiekszosc klienteli byla czarnoskora. A klient - skin. Rasizm i te sp
    > rawy.

    No wlasnie ale smiali? Ale ok.
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 25.02.17, 20:46
    sabat3 napisał:

    > Ale nie martw sie, dlugo to nie potrwa, synchronizuje sie z Kitka. Ninek tez sp
    > robuje namowic do odejscia. Po co tu siedziec, szkoda nerwow.

    Przestan Sabat, mi sie to nie podoba i mnie w to nie mieszaj prosze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 25.02.17, 20:50
    hello-kitty2 napisała:
    > Przestan Sabat, mi sie to nie podoba i mnie w to nie mieszaj prosze.

    W porzadku. Bedzie jak sobie zyczysz.
  • ninek04 25.02.17, 20:31
    mabelle 2000 napisała
    >Nadzieje na co? Ze oszustwo sie nie wyda? <
    A Ty jesteś Kurwa Ta wszystko wiedząca, jak ma to wszystko wyglądać?. No chyba tylko w swoim mniemaniu wziętym z dupy, bo znikąd wiecej
  • mabelle2000 25.02.17, 20:40
    ninek04 napisała:

    > A Ty jesteś Kurwa Ta wszystko wiedząca, jak ma to wszystko wyglądać?. No chyba
    > tylko w swoim mniemaniu wziętym z dupy, bo znikąd wiecej

    A jak ma wedlug Ciebie wygladac? Wyciagaj kutasa i sie ruchamy, a Twoja zona i dzieci gowno mnie obchodza? To jest Twoja recepta na szczescie?
  • ninek04 25.02.17, 20:24
    mabelle 2000 napisała
    <Przeciez tu nie chodzi o latwosc czy trudnosc w podejmowaniu decyzji. Chodzi o prawde. Zeby nie pudrowac gowna. O tym sobie tu rozmawiamy. To znaczy Ty mozesz sobie to gowno pudrowac do woli, tak jak ja moge sobie napisac, ze mnie to nie zwilza.<

    O prawdę powiadasz? I o nie pudrowanie gówna? A Ty masz swoje doświadczenia w tymże właśnie temacie, krystalicznie nieskazitelna Mabelle? Serio, tak całkiem, ale to całkiem serio?
  • ninek04 25.02.17, 18:29
    mabelle 2000 napisała
    >Dlatego zajebistych lanserow da sie wyczuc. I mozna sie z nich troszeczke ponabijac. Tak troszeczke, bo i tak sa zestrachani ;-)
    Lanserka w Twoim wydaniu, Mabelle, jest nie do przebicia, myślę że o tym pamiętasz, tak, czy owak.
  • mabelle2000 25.02.17, 18:54
    ninek04 napisała:

    > Lanserka w Twoim wydaniu, Mabelle, jest nie do przebicia, myślę że o tym pamięt
    > asz, tak, czy owak.

    Napisze to samo co Sabatowi- to Ty czujesz sie gorsza, to nie ma nic z moja " lepszoscia " wspolnego. Dlatego prawde, nie zawsze dla siebie wygodna, probujesz ukryc pod egzaltowanym slowotokiem rozowych chmurek.
    Daj Ci bozia zdrowie, mnie nic do tego.
  • potwor_z_piccadilly 25.02.17, 22:31
    ninek04 napisała:

    > Nie wszystek umrę, jeśli moje organy, tkanki będą mogły posłużyć komuś innemu,
    > by pomóc komuś żyć i trwać jeszcze przez jakiś czas, który dla mnie się skończy
    > ł, ale dla innych jest ich być, albo nie być. Dam się wypatroszyć w całości, ni
    > ech biorą co tylko się nadaje,co do jednej zdrowej komóreczki.

    www.youtube.com/watch?v=YnHhJ48nqGw
  • stokrotka_a 25.02.17, 20:25
    hello-kitty2 napisała:

    > No wiem, ojciec mi tez tak mowil zeby go spakowac w worek na smieci i wrzucic d
    > o kontenera.

    Nie wolno. To karalne, bo stwarza zagrożenie dla żyjących. :-)

    > Sceptycy, kto Was w ogole p
    > otrzebuje i do czego?

    Gdyby nie sceptycy, to chodzilabyś na smyczy dobrodzieja jak piesek. :-)
  • ninek04 25.02.17, 16:10
    >Mam zycie budowac na smierci, bo zyje 'po nic' ;) Dla mnie to nie jest wystarczajaco dobre<

    W związku z życiem, trwaniem i naszą obecnością tutaj kołaczą mi się takie myśli, że żyjąc poznałam, no czasem z grubsza, czasem bardziej dokładnie losy mojej rodziny, bliskich, czy znajomych - nie od samego początku, ale do samego końca w wielu przypadkach już tak. I to, co będzie wprawiało mnie w żal i smutek,to fakt, że losy moich dzieci, czy krewnych,czy bliskich mi osób, czy nawet rodziców, jeśli mnie przeżyją będą dla mnie wielką niewiadomą, że odejdę ze znakiem zapytania,jak im wszystkim potoczy się życie i jego koniec. Stąd, mimo przeświadczenia, że po śmierci nie będzie i nie ma nic, gdzieś tam pobrzmiewają echa, że miło byłoby z góry, albo z dołu zobaczyć, wniknąć,co z nimi. Sabat, liczę, że Manu - ri być może pomoże ;)
  • sabat3 25.02.17, 16:32
    ninek04 napisała:

    >Sabat, liczę, że
    > Manu - ri być może pomoże ;)

    Albo ktorys z pozostalych duchow ;)
  • sabat3 24.02.17, 14:08
    stokrotka_a napisała:

    > ale Wielki Latający Potwór Spaghetti nie ist
    > nieje, nie ma go, koniec kropka.

    Nie da sie wykazac, ze cos nie istnieje. Nie wiadomo dostatecznie duzo o naturze istnienia.
    Osobiscie oceniam prawdopodobienstwo tego, ze istnieje WLPS podobnie jak to, ze Jezus z Nazaretu byl Bogiem w Trojcy jedynym, ale nie da sie niezaprzeczalnie wykazac nieprawdziwosci obu tez. Sa one jednak pomijalne w rozwazaniach, poniewaz nic nie wnosza.
    Co ciekawe:
    Jezeli istnieje nieskonczenie wiele wersji rzeczywistosci, to w niektorych moze istniec WLPS, w niektorych Jezus z Nazaretu jest Bogiem w Trojcy jedynym, w niektorych moga zachodzic te okolicznosci jednoczesnie, ale w wiekszosci oba twierdzenia beda nieprawdziwe :)
    Prawdopodobienstwo podpowiada, ze zyjemy w ostatnim wariancie. Ale wykluczyc niczego nie mozna ;)
    Szczerze mowiac gdybym mial wybrac miedzy tymi dwoma, wolalbym, zeby to WLPS istnial, a Ojciec Jehowa na spolke z Synem i Duchem - nie.
  • stokrotka_a 24.02.17, 15:34
    sabat3 napisał:

    > Nie da sie wykazac, ze cos nie istnieje. Nie wiadomo dostatecznie duzo o naturze istnienia.

    To prawda, nie da się wykazać, że 10 miliardów lat świetlnych stąd na orbicie jakiejś gwiazdy nie istnieje swiadoma muszla klozetowa, która rządzi Wszechświatem, ale to nie powód, żeby potencjalne istnienie tej muszli umieścić w zasobie naszej wiedzy. :-)

    > Co ciekawe:
    > Jezeli istnieje nieskonczenie wiele wersji rzeczywistosci, to (...)

    Kluczowe jest tu słowo "jeżeli". :-)
  • proteinowy.na.chwile 24.02.17, 22:09
    > Jezeli istnieje nieskonczenie wiele wersji rzeczywistosci, to w niektorych moze istniec WLPS, w niektorych Jezus z Nazaretu jest Bogiem w Trojcy jedynym <

    Czy jezeli istnieje nieskończona ilosc wszechświatów to gdzies pojawi sie żonaty kawaler? Pewne pojecia sa wadliwe i z tego powodu niemożliwe. Inne nie sa wewnętrznie sprzeczne, ale moga nie mieścić sie w parametrach multi-wszechświata. Na razie brak danych.
  • sabat3 24.02.17, 22:21
    proteinowy.na.chwile napisał:
    > Czy jezeli istnieje nieskończona ilosc wszechświatów to gdzies pojawi sie żonat
    > y kawaler?

    Nie wiem.

    >Pewne pojecia sa wadliwe i z tego powodu niemożliwe.

    Na czuja:
    W gruncie rzeczy wszystkie gadki o bogach, co po smierci i tym podobne smuty, koncentruja sie wokol tego, co konstytuuje prawa fizyki i ich jezyk, matematyke. Scislej - co sprawia, ze ten konstrukt jest realny. Czyli mowimy o istocie bytu jako takiego.
    Gdybysmy mogli odpowiedziec na to pytanie, to moglibysmy rowniez uzyskac odpowiedz, czy moga jako realne zaistniec takie zespoly praw fizycznych (ze swoja matematyka), ktore zawieraja w sobie stany sprzeczne jako realnie istniejace.

    Juz znana matematyka zawiera w sobie ciekawe potencjaly, chociazby liczby urojone.

    Inne nie sa wew
    > nętrznie sprzeczne, ale moga nie mieścić sie w parametrach multi-wszechświata.
    > Na razie brak danych.

    Poki co nie sa do niczego potrzebne. Dywagujemy o krasnoludkach :)
  • proteinowy.na.chwile 24.02.17, 22:43
    > Juz znana matematyka zawiera w sobie ciekawe potencjaly, chociazby liczby urojone. <

    Trudno mi rozmawiać o naturze matematyki, nie mam wystarczającej wiedzy. Na którymś z egzaminów na studiach pani profesor rzuciła: wstaw kochanie wodę na herbatę, moze sie choc na to przydasz :)

    Z tego co rozumiem jest spekulatywna (tzn istnieją całe gałęzie nie przystające do niczego w rzeczywistości) ale wolna od wewnętrznych sprzeczności. Ale, jak zauważyłeś to co jest sprzecznością w jednym kontekście moze nie byc po rozszerzeniu / przeniesieniu na inny.

    Trójce i inne baśniowe stwory sa bezwstydnie pełne sprzeczności i wadliwych definicji ale to jest ich siła. Taki filtr na wiernych. "Kto cie przekona żebyś wierzył w absurdy, przekona cie tez do popełnienia potworności". Voltaire chyba (w oryginale ma rym i rytm). Dlatego ludek klerykalny nie pcha owieczkom teologii za bardzo przed oczy.

    Pamiętasz: youtu.be/W9t5ZqeHcYk ?
  • sabat3 24.02.17, 23:16
    Przede wszystkim - jestem pragmatykiem. Jesli sa sprzeczne z mojego punktu obserwacji, to dla mnie nie zaistnieja, co za tym idzie - moge spokojnie miec je w dupie. Idea kary czy nagrody za przestrzeganie jakichs religijnych zalecen wydaje mi sie bzdurna, z racji mojej niewiary w trwanie po smierci jako "ja".
    Nie umiem obiektywnie zaprzeczyc pewnym kwestiom, ale nie wydaja mi sie one istotne z mojego punktu widzenia.

    To swoja droga ciekawe, ile naszych watkow zmierza w strone metafizyki. Czy to forum "brak Boga w malzenstwie"? :)

    Chyba wiekszosc tych rozwazan bierze poczatek od kwestii kary za brykanie bez obyczajowego namaszczenia ;)
  • hello-kitty2 25.02.17, 02:59
    sabat3 napisał:

    > To swoja droga ciekawe, ile naszych watkow zmierza w strone metafizyki. Czy to
    > forum "brak Boga w malzenstwie"? :)

    A to nie jest tak, ze po tym jak juz zorganizowalismy sobie seks, zarcie, picie i spanie to mozna sobie podumac o rzeczach wyzszych? Czy chcialbys jednak porozmawiac o braku seksu w malzenstwie? Myslalam, ze ten problem JUZ rozwiazales. Dziewczyny Cie pdopytywaly czy chcesz sie podzielic jakimis info o swoim nowym zyciu seksualnym ale nie chciales, to o czym pozostaje rozmawiac?

    > Chyba wiekszosc tych rozwazan bierze poczatek od kwestii kary za brykanie bez o
    > byczajowego namaszczenia ;)

    Mowilam Ci zebys zostawil temat 'kary' i 'nagrody'.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 25.02.17, 03:19
    > sabat3 napisał:
    >
    > > To swoja droga ciekawe, ile naszych watkow zmierza w strone metafizyki. C
    > zy to
    > > forum "brak Boga w malzenstwie"? :)

    Jeszcze, bo nie dokonczylam: wyszlismy od podswiadomosci. Moje przemslenia dotyczace Boga byly tylko wsparciem (byc moze z dupy ale szczerym) temtatu potegi podswiadomosci (a nie skretem do tematu metafizyki), ktora wydaje sie byc kluczem do wszystkiego, co sie z nami dzieje zarowno w zyciu, w zwiazku jak i w lozku, kogo pozadamy, ect.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 11:16
    > Moje przemslenia dotyczace Boga byly tylko wsparciem (byc moze z dupy ale szczerym) temtatu potegi podswiadomosci (a nie skretem do tematu metafizyki) <

    Tego warto posłuchać. Jezeli zapytać kogos "kim jest dla Ciebie Bóg", zamiast "kim jesteś" mozna sie wiecej dowiedzieć, nawet od ateistów. Na pytanie "kim jestes" dostajesz tylko PR, ulotki autoreklamowe.
  • stokrotka_a 25.02.17, 13:53
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > Tego warto posłuchać. Jezeli zapytać kogos "kim jest dla Ciebie Bóg", zamiast "
    > kim jesteś" mozna sie wiecej dowiedzieć, nawet od ateistów.

    Dla mnie bóg jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni.
  • sabat3 25.02.17, 07:17
    hello-kitty2 napisała:
    > A to nie jest tak, ze po tym jak juz zorganizowalismy sobie seks, zarcie, picie
    > i spanie to mozna sobie podumac o rzeczach wyzszych? Czy chcialbys jednak poro
    > zmawiac o braku seksu w malzenstwie? Myslalam, ze ten problem JUZ rozwiazales.
    > Dziewczyny Cie pdopytywaly czy chcesz sie podzielic jakimis info o swoim nowym
    > zyciu seksualnym ale nie chciales, to o czym pozostaje rozmawiac?

    Dlatego mowilem o odejsciu z forum. Przyzwyczailem sie do obecnosci tutaj, ale ona nie jest juz niczym uzasadniona. Zajmuje innym miejsce.
    A moze zadnych innych juz nie bedzie?
  • hello-kitty2 25.02.17, 15:03
    sabat3 napisał:

    > Dlatego mowilem o odejsciu z forum. Przyzwyczailem sie do obecnosci tutaj, ale
    > ona nie jest juz niczym uzasadniona. Zajmuje innym miejsce.
    > A moze zadnych innych juz nie bedzie?

    No ale po co potrzebujesz sie zsynchronizowac ze mna i w czym? Ja nie planuje zadnych odejsc z forum.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 25.02.17, 15:45
    hello-kitty2 napisała:
    > No ale po co potrzebujesz sie zsynchronizowac ze mna i w czym? Ja nie planuje z
    > adnych odejsc z forum.

    Pod Twoja ewentualna nieobecnosc zwiazana z operacja bedzie nudno i latwiej byloby mi odejsc, albo przynajmniej zrobic sobie dluzsza przerwe.
  • hello-kitty2 25.02.17, 15:52
    sabat3 napisał:

    > Pod Twoja ewentualna nieobecnosc zwiazana z operacja bedzie nudno i latwiej byl
    > oby mi odejsc, albo przynajmniej zrobic sobie dluzsza przerwe.

    Proteinowy zostaje ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 16:06
    > Proteinowy zostaje ;)

    Przeciez ja tu jestem tylko na chwile, zaraz ide ;)
  • hello-kitty2 25.02.17, 16:21
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > > Proteinowy zostaje ;)
    >
    > Przeciez ja tu jestem tylko na chwile, zaraz ide ;)

    Gdzie? Gdzie Ci sie spieszy?
    Bedziesz dlugo zyl.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 25.02.17, 16:54
    proteinowy.na.chwile napisał
    >Przeciez ja tu jestem tylko na chwile, zaraz ide ;)<

    No ale jak już nakarmisz, przewiniesz, odbijesz, pogugasz i przytulisz, to myślisz, że na "proteinozowanie" czasu Ci nie starczy? ;)
  • ludlo 25.02.17, 20:16
    sabat3 25.02.17, 07:17

    hello-kitty2 napisała:
    > A to nie jest tak, ze po tym jak juz zorganizowalismy sobie seks, zarcie, picie
    > i spanie to mozna sobie podumac o rzeczach wyzszych? Czy chcialbys jednak poro
    > zmawiac o braku seksu w malzenstwie? Myslalam, ze ten problem JUZ rozwiazales.
    > Dziewczyny Cie pdopytywaly czy chcesz sie podzielic jakimis info o swoim nowym
    > zyciu seksualnym ale nie chciales, to o czym pozostaje rozmawiac?
    Dlatego mowilem o odejsciu z forum. Przyzwyczailem sie do obecnosci tutaj, ale ona nie jest juz niczym uzasadniona. Zajmuje innym miejsce.
    A moze zadnych innych juz nie bedzie?"
    --------------------------------------------------------
    Macie oboje z Kitty niezwykłą łatwość wysokiej jakości konceptualizacji zjawisk egzystencjalno-erotycznych. Ja jeszcze nie widziałem żeby ktoś tyle tysięcy solidnej jakości i także oryginalnych myśli przedstawił na jakimkolwiek forum internetowym. Pora na wspólną książkę i wizyty w telewizjach śniadaniowych:).
  • ludlo 25.02.17, 20:24
    Ad. Sabta: "Dlatego mowilem o odejsciu z forum. Przyzwyczailem sie do obecnosci tutaj, ale ona nie jest juz niczym uzasadniona. Zajmuje innym miejsce.
    A moze zadnych innych juz nie bedzie?"

    Mnie się zawsze wydawało że 4 lata to optymalny okres pobytu na forum, wzorem pobytu w liceum ogólnokształcącym. Bo dobre aktywne forum to trochę jak klasa szkolna.
  • sabat3 25.02.17, 20:31
    ludlo napisał(a):
    > Mnie się zawsze wydawało że 4 lata to optymalny okres pobytu na forum, wzorem p
    > obytu w liceum ogólnokształcącym. Bo dobre aktywne forum to trochę jak klasa sz
    > kolna.

    Cos w tym jest :)
    Czas na przeczytanie tego, co mi w literaturze pieknej umknelo. A sporo tego jest :) Emerytura forumowa nadchodzi.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 09:55
    stokrotka_a napisała:

    > Bzdura. Grzech pierworodny to wymysł Kościoła. Nie rodzimy się ani źli, ani dob
    > rzy. Nie rodzimy się z żadnym grzechem.

    No, nie do końca bzdura. Te cwaniaki z KK fakt, że rodzimy się z kodem genetycznym i z jego zawartością (ta zawartość, to w wielu przypadkach trudny orzech do zgryzienia, bo nie tylko tatuś i mamusia zapisów tam dokonali, lecz też pokolenia tysiące lat wstecz) nazwali grzechem pierworodnym.

  • stokrotka_a 24.02.17, 10:21
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > No, nie do końca bzdura.

    To jest bardzo szkodliwa bzdura.

    > Te cwaniaki z KK fakt, że rodzimy się z kodem genetycz
    > nym i z jego zawartością (ta zawartość, to w wielu przypadkach trudny orzech do
    > zgryzienia, bo nie tylko tatuś i mamusia zapisów tam dokonali, lecz też pokole
    > nia tysiące lat wstecz) nazwali grzechem pierworodnym.

    Po pierwsze, te cwaniaki nie miały pojęcia o DNA, gdy wymyśliły grzech pierworodny, a po drugie posiadanie jakiegokolwiek kodu genetycznego nie jest grzechem.
  • zawle 24.02.17, 10:34
    stokrotka_a napisała:
    > Po pierwsze, te cwaniaki nie miały pojęcia o DNA, gdy wymyśliły grzech pierworo
    > dny, a po drugie posiadanie jakiegokolwiek kodu genetycznego nie jest grzechem.

    A jednak jest to argument przemawiający raczej ZA tym że mieli wiedzę wykraczająca za tamte czasy. Co do grzechu...może mieli o nas chujowe zdanie:)) To z kolei argument o tym, że nasze "popchniecie" rozwoju pochodzi z kosmosu:))
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:42
    zawle napisała:

    > A jednak jest to argument przemawiający raczej ZA tym że mieli wiedzę wykraczaj
    > ąca za tamte czasy.

    Moim zdaniem nie ma żadnej przesłanki, żeby twierdzić, że mieli taką wiedzę (pojęcie pojawiło się pod koniec 4 wieku n.e.). Wprost przeciwnie - nie mieli bladego pojęcia o DNA, bo stwierdzili, że Maria urodziła się bez grzechu pierworodnego, czyli bez kodu genetycznego. :-) Poza tym bóg w Biblii nic nie wspomina o grzechu pierworodnym, co jest dość dziwne wobec jego wszechwiedzy. :-)

    > Co do grzechu...może mieli o nas chujowe zdanie:))

    Raczej o sobie. :-)
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 10:52
    stokrotka_a napisała:

    > Wprost przeciwnie - nie mieli blad
    > ego pojęcia o DNA, bo stwierdzili, że Maria urodziła się bez grzechu pierworodn
    > ego, czyli bez kodu genetycznego. :-) Poza tym bóg w Biblii nic nie wspomina o
    > grzechu pierworodnym, co jest dość dziwne wobec jego wszechwiedzy. :-)

    Raczej dziwne jest, że tak inteligentna istota jak Ty, literalnie czyta zapisy przeznaczone dla maluczkich i bajduł o niepokalanym poczęciu nie stara się zrozumieć w kontekście, jakie korzyści czerpie ten, kto ten kit maluczkim wciska.
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:55
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Raczej dziwne jest, że tak inteligentna istota jak Ty, literalnie czyta zapisy
    > przeznaczone dla maluczkich i bajduł o niepokalanym poczęciu nie stara się zroz
    > umieć w kontekście, jakie korzyści czerpie ten, kto ten kit maluczkim wciska.

    Ale ja przecież o tym wciskaniu kitu piszę! :-))

    --
    "Działania PiS to antykomunistyczny bolszewizm." ? J. Staniszkis
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 11:31
    stokrotka_a napisała:

    > Ale ja przecież o tym wciskaniu kitu piszę! :-))

    Inaczej zrozumiałem. O biblii piszesz, o tym co w niej zapisano i głoszeniu niepokalanego poczęcia, to i źle zinterpretować można. Tym bardziej, że nie przełożyłaś tych zapisów z wersji dla maluczkich na wersję dla gramotnych.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 10:43
    stokrotka_a napisała:

    > Po pierwsze, te cwaniaki nie miały pojęcia o DNA, gdy wymyśliły grzech pierworo
    > dny,

    Dlatego byli cwaniakami. Nie musieli posiadać wiedzy z dziedziny genetyki. Im wystarczyły takie zmysły jak wzrok, słuch, dotyk i rozum, czyli umiejętność wyciągania wniosków.

    > a po drugie posiadanie jakiegokolwiek kodu genetycznego nie jest grzechem.

    A czy ktoś twierdzi, że posiadanie kodu genetycznego to grzech?
    Tu tylko chodzi o to, że pierwotne zapisy w kodzie genetycznym mogą solidnie namieszać w życiu nosiciela tego kodu.
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:54
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Dlatego byli cwaniakami.

    Nie, cwaniakami byli dlatego, że wymyślili coś, co uczynili dogmatem w swojej doktrynie, by tym sprawniej władać umysłami wierzących. :-)

    > Nie musieli posiadać wiedzy z dziedziny genetyki. Im w
    > ystarczyły takie zmysły jak wzrok, słuch, dotyk i rozum, czyli umiejętność wyci
    > ągania wniosków.

    Ci cwaniacy byli niezwykle sprawni jeśli chodzi o hamowanie rozwoju nauki. Często swój rozum wykorzystywali w niecnych i szkodliwych celach.

    > A czy ktoś twierdzi, że posiadanie kodu genetycznego to grzech?
    > Tu tylko chodzi o to, że pierwotne zapisy w kodzie genetycznym mogą solidnie na
    > mieszać w życiu nosiciela tego kodu.

    Mogą namieszać, ale to nie ma nic wspólnego z wymyślonym przez kościelnych grzechem pierworodnym.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 11:50
    stokrotka_a napisała:

    > Mogą namieszać, ale to nie ma nic wspólnego z wymyślonym przez kościelnych grze
    > chem pierworodnym.

    Błąd.
    Tamci obserwując ludzi, zauważyli różnice między płciami, poszczególnymi osobnikami i określone wspólne cechy zauważalne już od urodzenia. Na bazie tych obserwacji doszli do wniosku, że idea jakoby ludzie rodzili się jako tabula rasa nie jest prawdziwa. A jak nie jest prawdziwa, to to co wieki później naukowcy określili kodem genetycznym, nazwali grzechem pierworodnym. To bardzo sprytny zabieg, bo ludziska dyscyplinowani byli już od pierwszego klapsa w dupę.
  • stokrotka_a 24.02.17, 12:03
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Błąd.
    > Tamci obserwując ludzi, zauważyli różnice między płciami, poszczególnymi osobni
    > kami i określone wspólne cechy zauważalne już od urodzenia. Na bazie tych obser
    > wacji doszli do wniosku, że idea jakoby ludzie rodzili się jako tabula rasa nie
    > jest prawdziwa. A jak nie jest prawdziwa, to to co wieki później naukowcy okre
    > ślili kodem genetycznym, nazwali grzechem pierworodnym.

    Twój błąd polega na tym, że przedstawiasz tu swoje spekulacje i sugerujesz, że są zgodne z rzeczywistością, a brak podstaw do twierdzenia, że w ten sposób właśnie rozumowali. :-)

    > To bardzo sprytny zabieg, bo ludziska dyscyplinowani byli już od pierwszego klapsa w dupę.

    Zgadzam się, że to sprytny zabieg, bo ludźmi, kórym zaimplantowano poczucie winy, łatwiej manipulować. Nie ma jednak żadnych podstaw, żeby twierdzić, że ma to coś wspólnego z wiedzą wybiegającą w przyszłość.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 14:50
    stokrotka_a napisała:

    > Twój błąd polega na tym, że przedstawiasz tu swoje spekulacje i sugerujesz, że
    > są zgodne z rzeczywistością, a brak podstaw do twierdzenia, że w ten sposób wła
    > śnie rozumowali. :-)

    Aha, to ja mam do Ciebie gorącą prośbę. W Twoim wpisie powyżej znalazł się termin, wiedza. No i właśnie, podziel się ze mną miła pani swą wiedzą w zagadnieniu, skąd się wziął termin "grzech pierworodny". Genezą powstania tego czegoś podziel się ze mną.
    Pytam, bo ja jakiś niedowiarek jestem. Za jasną cholerę nie wierzę, że prócz gruszek i amatora gruszek, jest coś jeszcze co spada z gruchy.


  • stokrotka_a 24.02.17, 15:39
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Aha, to ja mam do Ciebie gorącą prośbę. W Twoim wpisie powyżej znalazł się term
    > in, wiedza. No i właśnie, podziel się ze mną miła pani swą wiedzą w zagadnieniu
    > , skąd się wziął termin "grzech pierworodny". Genezą powstania tego czegoś podz
    > iel się ze mną.
    > Pytam, bo ja jakiś niedowiarek jestem.

    To ty pierwszy przedstawiłaś teorię na temat pochodzenia tego terminu, więc podziel się swoją wiedzą ze mną. :-)
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 17:48
    stokrotka_a napisała:

    > To ty pierwszy przedstawiłaś teorię na temat pochodzenia tego terminu, więc pod
    > ziel się swoją wiedzą ze mną. :-)

    Zaraz, jak to było.
    Aha, Ty przyznałaś mi rację, że zapisy w kodzie genetycznym mogą namieszać, lecz dodałaś też, że nie ma to nic wspólnego z grzechem pierworodnym.
    Ja pisząc błąd, sprobowałem wykazać Ci, że kod genetyczny, a grzech pierworodny to jedno, co dla odmiany Ty uznałaś jako błąd.
    Na tym stanęło a ja poprosiłem o wskazanie gdzie popełniłem błąd i jak dotąd wskazówki się nie doczekałem.
    Twoja kolej psze pani.
  • rekreativa 24.02.17, 17:56
    "sprobowałem wykazać Ci, że kod genetyczny, a grzech pierworodny to jedno"

    No ale skąd Ty to, proteinowy, wziąłeś? Ja nie powiem, to ciekawa teoria, ale skąd Twoja pewność , że tu się znak równości należy? Jakieś żródła masz potwierdzające?
    Czy sam tak wydedukowałeś?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 18:39
    rekreativa napisała:

    > No ale skąd Ty to, proteinowy, wziąłeś?

    Gdzie mi do oczytanego proteinowego.

    > Ja nie powiem, to ciekawa teoria, ale s
    > kąd Twoja pewność , że tu się znak równości należy? Jakieś żródła masz potwierd
    > zające?

    A masz źródła potwierdzające, że jest inaczej? Inne wytłumaczenie masz?
    Widzisz, grzech pierworodny to blaga, a czy widziałaś blagę która ma się dobrze przez dziesiątki wieków? Ja nie. Chyba, że to nie jest zwykły, wyssany z palca kit, a kłamstwo powstałe w wyniku manipulacji czymś co istnieje, na swoją korzyść jakieś zjawisko zostało zinterpretowane.
    Takie kłamstwo może trwać wieki, bo ludzie widzą, a nie rozumieją, a nie rozumieją bo nie chcą zrozumieć i szafa się kręci.
  • rekreativa 24.02.17, 18:49
    "Gdzie mi do oczytanego proteinowego. "

    Przepraszam, potworze. Coś mi się w oczach mieni :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 19:04
    rekreativa napisała:

    > Przepraszam, potworze. Coś mi się w oczach mieni :)

    Cała przyjemność po mojej stronie.
    A tak po prawdzie, to Ty jesteś pierwszą której na myśl o mnie w oczach się mieni.
    Przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia.
    Chyba, ze ten omam to nie z mojego powodu. Ot, mieni się i tyle. Bardziej prawdopodobne.
  • marek.zak1 24.02.17, 19:15
    potwor_z_piccadilly napisał:


    > A masz źródła potwierdzające, że jest inaczej? Inne wytłumaczenie masz?
    > Widzisz, grzech pierworodny to blaga, a czy widziałaś blagę która ma się dobrze przez dziesiątki wieków? Ja nie. Chyba, że to nie jest zwykły, wyssany z palca kit, a kłamstwo powstałe w wyniku manipulacji czymś co istnieje, na swoją korzyść jakieś zjawisko zostało zinterpretowane.
    --------------------------------

    > Takie kłamstwo może trwać wieki, bo ludzie widzą, a nie rozumieją, a nie rozumieją bo nie chcą zrozumieć i szafa się kręci.
    -------------------------
    Sorry, że sie wtrącę. religia wraz z atrybutami (raj, niebo, sąd ostateczny, grzech pierworodny, hurysy) to nie jest kłamstwo, ani blaga, lecz spójna konstrukcja. Wierzący będą po śmierci wynagrodzeni, a niewierzący potępieni. Religia oparta jest na wierze, a nie na faktach, logice, czy dowodach.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 19:37
    marek.zak1 napisał:

    > religia wraz z atrybutami (raj, niebo, sąd ostateczny, gr
    > zech pierworodny, hurysy) to nie jest kłamstwo, ani blaga, lecz spójna konstruk
    > cja. Wierzący będą po śmierci wynagrodzeni, a niewierzący potępieni. Religia op
    > arta jest na wierze, a nie na faktach, logice, czy dowodach.

    Piłeś?
    Zazdroszczę Ci, bo ja raz, kuruję się, a dwa, lodu do łyskacza zabrakło, a i tak bym nie pił bo się kuruję.
    Chłopie, my o czym innym. Do fundamentów religii próbujemy się dobrać, a nie jej części reprezentacyjnej. Tę widzimy.
  • marek.zak1 24.02.17, 19:43
    potwor_z_piccadilly napisał:


    > Piłeś?
    > Zazdroszczę Ci, bo ja raz, kuruję się, a dwa, lodu do łyskacza zabrakło, a i tak bym nie pił bo się kuruję.
    > Chłopie, my o czym innym. Do fundamentów religii próbujemy się dobrać, a nie jej części reprezentacyjnej. Tę widzimy.
    ------------------
    Fundamentem religii jest to, żeby ludzie, mieli nadzieję, że dopiero po śmierci będzie fajnie. Ci, którzy tego /o tym uczą, mają już fajnie na ziemi.
  • stokrotka_a 24.02.17, 19:48
    marek.zak1 napisał:

    > Fundamentem religii jest to, żeby ludzie, mieli nadzieję, że dopiero po śmierci
    > będzie fajnie. Ci, którzy tego /o tym uczą, mają już fajnie na ziemi.

    Naprawdę? Księża-pedofile mają fajnie na Ziemi? A ten amerykański kaznodzieja-morderca, który zmarł w więzieniu też miał fajnie na Ziemi?
  • stokrotka_a 24.02.17, 19:44
    marek.zak1 napisał:

    > potwor_z_piccadilly napisał:

    > religia wraz z atrybutami (raj, niebo, sąd ostateczny, grzech pierworodny, hurysy) to nie jest kłamstwo, ani blaga, lecz spójna konstruk
    > cja. Wierzący będą po śmierci wynagrodzeni, a niewierzący potępieni. Religia op
    > arta jest na wierze, a nie na faktach, logice, czy dowodach.

    Żartowniś z ciebie. :-) Religia (np. katolicka) jest pełna sprzeczności. Czytałeś Biblię? Tam to dopiero sprzeczności się mnożą. :-)
  • stokrotka_a 24.02.17, 19:54
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Widzisz, grzech pierworodny to blaga, a czy widziałaś blagę która ma się dobrze
    > przez dziesiątki wieków?

    Naprawdę nie widziałeś? Przecież religia jest pełna blag trwających wieki. Trwałość religijnych blag wynika z tego, że nie da się ich zweryfikować.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 21:12
    stokrotka_a napisała:

    > Przecież religia jest pełna blag trwających wieki.

    Rozmawialiśmy o jednej. Co do reszty, to zgoda.

    Trwa
    > łość religijnych blag wynika z tego, że nie da się ich zweryfikować.

    Da się zweryfikować, ale się nie da. Czytaj, że jest to wykonalne, ale nikt za to się nie bierze bo nie opłaca mu się zadzierać z mocarzami. Przykładowo, KK ma kasę i powołane instytucje by te śledziły zakusy szkodzenia KK i by w zarodku te zakusy tłumić. Małe sprawy tolerują, ale fundamentów swoich nawet dotknąć nie pozwolą.
    To gigantyczna instytucja.
  • lybbla 24.02.17, 20:38
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Inne wytłumaczenie masz?

    Otóż, nie tak dawno temu zesłano na ziemię bandytów skazanych za okrutne zbrodnie na ich planetach. Skazancy krzyzowali się z nadobnymi tubylczyniami. Ich potomkowie notorycznie wywołują wojny bo są kiepskim kochankami i tylko w czasach zamętu mogą ruchac do woli.

    Ten grzech pierworodny staramy się wypełnić. My kosmiczni wojownicy będący murzynami.

    Trabia o tym w całej Galaktyce. Nie mów, że nie słyszałeś :)
  • lybbla 24.02.17, 20:40
    lybbla napisał:

    > potwor_z_piccadilly napisał:
    >
    > > Inne wytłumaczenie masz?
    >
    > Otóż, nie tak dawno temu zesłano na ziemię bandytów skazanych za okrutne zbrodn
    > ie na ich planetach. Skazancy krzyzowali się z nadobnymi tubylczyniami. Ich pot
    > omkowie notorycznie wywołują wojny bo są kiepskim kochankami i tylko w czasach
    > zamętu mogą ruchac do woli.
    >
    > Ten grzech pierworodny staramy się wypełnić. My kosmiczni wojownicy będący murz
    > ynami.
    >
    > Trabia o tym w całej Galaktyce. Nie mów, że nie słyszałeś :)
    Wypelnic->Wyplenic
  • sabat3 24.02.17, 20:48
    lybbla napisał:

    > potwor_z_piccadilly napisał:
    >
    > > Inne wytłumaczenie masz?
    >
    > Otóż, nie tak dawno temu zesłano na ziemię bandytów skazanych za okrutne zbrodn
    > ie na ich planetach. Skazancy krzyzowali się z nadobnymi tubylczyniami. Ich pot
    > omkowie notorycznie wywołują wojny bo są kiepskim kochankami i tylko w czasach
    > zamętu mogą ruchac do woli.
    >
    > Ten grzech pierworodny staramy się wypełnić. My kosmiczni wojownicy będący murz
    > ynami.
    >
    > Trabia o tym w całej Galaktyce. Nie mów, że nie słyszałeś :)

    Slyszalem! Ich hersztem jest zlodziej kosmicznych drezyn i pangalaktyczny oszust matrymonialny o psedonimie Szemihaza. Corka reptilianskiego ambasadora na Ceres do dzis ponoc smaruje sobie cipke wazelina techniczna po erotycznych eksperymentach tego pozaziemskiego obwiesia!
    Ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie - nagroda tysiac Antareskich dublonow w czystych sztabach germanium!
  • proteinowy.na.chwile 24.02.17, 22:16
    > Trabia o tym w całej Galaktyce. Nie mów, że nie słyszałeś :)

    O, Xenu przyszedł. Staropolskim "prosiemy!" i czym chata bogata.
  • proteinowy.na.chwile 24.02.17, 22:13
    > "sprobowałem wykazać Ci, że kod genetyczny, a grzech pierworodny to jedno"

    No ale skąd Ty to, proteinowy, wziąłeś? <

    To nie ja (potwór zdaje sie), ale wiem czemu tak mowi. Zgadzam sie z nim. Religijny język użyty do opisu wrodzonych, zwierzęcych skłonności.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 22:19
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > > "sprobowałem wykazać Ci, że kod genetyczny, a grzech pierworodny to jedno

    > Religijny język użyty do opisu wrodzonych, zwierzęcych skłonności.

    Dokładnie.
    Dobrze napisałem żeś oczytany. Krótko i wszystko jasne.
  • stokrotka_a 25.02.17, 08:30
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > > Religijny język użyty do opisu wrodzonych, zwierzęcych skłonności.
    >
    > Dokładnie.
    > Dobrze napisałem żeś oczytany. Krótko i wszystko jasne.

    Może i dobrze napisane (choć moim zdaniem sugeruje, że nie jesteśmy zwierzętami, co jest niezgodne ze stanem faktycznym), ale to żaden dowód na poparcie twojej tezy. :-)
  • stokrotka_a 25.02.17, 08:39
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > Zgadzam sie z nim. Relig
    > ijny język użyty do opisu wrodzonych, zwierzęcych skłonności.

    Nie zgadzam się. To jest religijny język użyty do opisu religijnych wymysłów.
  • sabat3 25.02.17, 09:13
    stokrotka_a napisała:

    > proteinowy.na.chwile napisał:
    >
    > > Zgadzam sie z nim. Relig
    > > ijny język użyty do opisu wrodzonych, zwierzęcych skłonności.
    >
    > Nie zgadzam się. To jest religijny język użyty do opisu religijnych wymysłów.

    Nie, to zwierzecy jezyk, ktorego uzywamy do opisu zwierzecych sklonnosci :)
  • stokrotka_a 25.02.17, 09:51
    sabat3 napisał:

    > Nie, to zwierzecy jezyk, ktorego uzywamy do opisu zwierzecych sklonnosci :)

    A ci sądzisz o "Klątwie"? :-)
  • stokrotka_a 24.02.17, 20:00
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Zaraz, jak to było.
    > Aha, Ty przyznałaś mi rację, że zapisy w kodzie genetycznym mogą namieszać, lec
    > z dodałaś też, że nie ma to nic wspólnego z grzechem pierworodnym.
    > Ja pisząc błąd, sprobowałem wykazać Ci, że kod genetyczny, a grzech pierworodny
    > to jedno, co dla odmiany Ty uznałaś jako błąd.
    > Na tym stanęło a ja poprosiłem o wskazanie gdzie popełniłem błąd i jak dotąd ws
    > kazówki się nie doczekałem.
    > Twoja kolej psze pani.

    Zaprezentowałeś w tym wątku tezę, że kod genetyczny i grzech pierworodny to jedno. Czekam więc na dowód tej tezy, ponieważ obowiązek udowodnienia tezy spoczywa na jej autorze. Twoja kolej, mój drogi. :-)
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 21:25
    stokrotka_a napisała:

    >Twoja kolej, mój drogi. :-)

    Nie, uśmiechnięta stokrotko.
    Ty twierdziłaś. że geny, a grzech pierworodny to różne kwestie. Prosiłem Cię w związku z tym o oświecenie mnie, skąd w takim razie, z jakiej inspiracji KK wpadł na pomysł stworzyć coś takiego jak grzech pierworodny.
    A Ty się migasz, a ja głupi jestem nadal.
  • stokrotka_a 24.02.17, 21:44
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Nie, uśmiechnięta stokrotko.
    > Ty twierdziłaś. że geny, a grzech pierworodny to różne kwestie. Prosiłem Cię w
    > związku z tym o oświecenie mnie, skąd w takim razie, z jakiej inspiracji KK wpa
    > dł na pomysł stworzyć coś takiego jak grzech pierworodny.
    > A Ty się migasz, a ja głupi jestem nadal.

    Twoja teza była pierwsza, więc przedstaw dowód to podyskutujemy na poważnie. :-)
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 22:05
    stokrotka_a napisała:

    > Twoja teza była pierwsza, więc przedstaw dowód to podyskutujemy na poważnie. :-

    Czyli to czego się spodziewałem.
    Nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie. Ale nie martw się, celowo to pytanie zadałem wiedząc, że odpowiedz na nie nie istnieje, a jeśli nie istnieje, to z jakiej paki Ty mogłabyś na to pytanie odpowiedzieć?
    Co do ewentualnej dyskusji, to ja już, jak sadzę, wystarczająco zagadnienie roztrząsnąłem w poprzednich wpisach.
  • aandzia43 24.02.17, 10:23
    Nie tylko cwaniaki z KK, ale protestanckie cwaniaki. Ponury determiminzm "co byś nie robił i jaki byś nie był zbawienie zależy wyłącznie od Boga, a jak się bozi zechce to cię w otchłań strąci nawet gdybyś na rzęsach stawał i wzorem cnót i był i Pana wielbił" akurat w KK nie jest mocno akcentowany. Jak się np. Janseniści usiłowali rozpanoszyc w XVII wieku to ich papiestwo i król Słońce przydusili żeby defetyzmu w narodzie nie siali.
    Swoją drogą jakim wstrętnym bytem jest bóstwo stwarzające człowieka uszkodzonego w kierunku braku empatii i gwałtownosci poczynań, wrzucające go w warunki uniemożliwiające poprawę, a potem stracające go w wieczną otchłań? A jakim ponurym sadasochistą jest człowiek wierzący w to? ;-)

    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • stokrotka_a 24.02.17, 10:29
    aandzia43 napisała:

    > Nie tylko cwaniaki z KK, ale protestanckie cwaniaki.

    Oczywiście, że nie tylko z KK. Np. takie cwaniaki z Kościoła Scientologicznego potrafią też wymyślać różne rzeczy i manipulować ludźmi dla swojej korzyści.
  • ninek04 24.02.17, 21:36
    .hello - kitty 2 napisała
    >Z grzechem to my sie juz rodzimy = jestesmy z gruntu zli. Nie tedy wiec droga.<

    Niby dlaczego jesteśmy z gruntu żli? Ja się na świat nie prosiłam i gdyby mnie nigdy nie było, to nikomu nie miałabym za złe, że na przykład chciałby się mnie pozbyć.Ale skoro już jestem, to żaden grzech z racji zaistnienia nie obciąża mnie w żaden sposób. I w ogóle nie rozpatruję swojego bycia tutaj w kategorii grzechu,czy starania się, by go uniknąć. Dla mnie to bez znaczenia.
    >

    >Oceniany jestes za te czesc, od ktorej nie uciekniesz (wg mnie). Dlatego klamstwa, przebieranki, resety, 'dobre uczynki', postanowienia poprawy nic nie dadza. Ty wiesz i On wie kim jestes. Inna sprawa, <

    Pod warunkiem, że wierzysz w tę ocenę( Onego) i leży ci ona na sercu ( podświadomości?). W innym przypadku oceny niczemu nie służą, więc nie ma co ich brać pod uwagę.
  • stokrotka_a 23.02.17, 12:15
    proteinowy.na.chwile napisał:

    > A troche poważniej: jasne, ze bez silnego subiektywnego poczucia wolnej woli ni
    > e ma ani prawa, ani obyczaju, ani zbawienia ani potępienia.

    Prawdą jest, że nie ma zbawienia ani potępienia (oczywiście w sensie religijnym). :-)
  • stokrotka_a 23.02.17, 12:12
    sabat3 napisał:

    > Proteinowy ma rację w tym, że bardzo dużo pochodzi z zewnątrz. Jednak tym się r
    > óżnimy od zwierząt, że mamy zdolność do autoanalizy i "przestawiania zwrotnicy".

    Sądzę, że powinieneś napisać: "od większości" zwierząt, ponieważ świadomość nie jest "dana" tylko ludziom - są też świadome i bardzo inteligentne zwierzęta, które mogą mieć bardzo podobne zdolności jak ludzie. Poza tym, człowiek to też zwierzę, które powstało w drodze ewolucji. Nie sądzę, żeby świadomość pojawiła się nagle jak deus ex machina - raczej istnieją różne poziomy świadomości, które powstawały wraz z ewolucją różnych gatunków.
  • stary.dziadyga 02.03.17, 11:53
    O dzień dobry, znowu mnie nie było, ale pozwól proteinowy że krótko się odniosę do tego co napisałeś.

    Jeśli chodzi o ten przykład z nimfomanką, myślę że może i w jakichś tam laboratoryjnych warunkach dałoby się człowieka na takie coś uwarunkować i uzależnić od czegoś na siłę, ale to musiało by być połaczone z bodźcem gratyfikującym, czyli w tym przypadku np, multi orgazmami przy każdym stosunku. Pytanie po co? No, ale jeśliś taki pewny swego, to dawaj. Wymyśl sposób na moje wielokrotne orgazmy za każdym razem, a chętnie podejmę Twój challenge.

    Z tym aktorem rozumiem o co Ci chodzi. Ja zgodnie z poleceniem wybrałam aktora, był to Krzysztof Pieczyński. Po zadaniu sobie pytania dlaczego akurat on, byłam w stanie domyśleć się dlaczego, choć ostatecznie to było już post factum i tak jak mówisz bardziej jako spekulacja. Nie był to natomiast zupełnie świadomy wybór w momencie jego wybierania. Tak samo - zazwyczaj - nie mamy żadnej kontroli nad swoimi myślami i mechanizmem ich pojawiania się, większość naszego życia dzieje się przez to jakby poza nami, poza naszą kontrolą i wpływem i to jest w sumie największy problem ludzkości.

    Ale...to jest stara "szkoła", stary tryb funkcjonowania, który powoli idzie lulu. Wiem, że w tym momencie przewracasz oczami i nasuwają Ci się porównania mnie z różnymi walniętymi osobami które "trzeba sprwoadzić na ziemię" itp., ale posłuchaj:

    Tobie (nie wiem dlaczego) wolna wola kojarzy się z płaską ziemią, a nie zauważasz, że sam właśnie posuwasz się do dalekiej ignorancji wyrażając się tymi słowy. Przecież wolna wola to nic innego jak umiejętność zdecydowania na czym skupimy swoją uwagę (świadomość). To, że 99% społeczeństwa z tego nie korzysta, bo nie umie to już inna sprawa. Jednak nie znaczy to że wolna wola nie istnieje. Istnieje, tylko zapomnieliśmy jak z tego korzystać. A tak jak mówię, ogólna świadomość rośnie, ludzie uczą się powoli przejmować kontorlę nad myślami, albo przynajmniej uczą się jak nie dać myślom przejmować kontroli, głównie przez medytację. Na początku jest to bardzo trudne, przy okazji: challenge - spróbuj nie myśleć o niczym przez 1 minutę ;) ale z czasem można umiejętnośc skupienia uwagi (bo tym jest medytacja) wytrenować, niczym mięsień. Obecny problem ludzkości, polega na tym że tego mięśnia mało kto używa, raczej używają tego drugiego :) a tym którym się wydaje, że używają mózgu, zazwyczaj tylko się wydaje, bo używają tylko mózgu analitycznego, intelektualnego, a to jest ledwie procencik naszych możliwości.

    Dobra nie będę się już rozpisywać, bo czas goni, tak tylko chciałam zaznaczyć że o Tobie pamiętam i nie ignoruję Cię w dyskusji, tylko nie zawsze mam czas żeby się tak przerucać koncepcjami i też szczerze mówiąc nie zawsze widzę w tym sens.

    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!
  • proteinowy.na.chwile 04.03.17, 00:55
    > O dzień dobry, znowu mnie nie było, ale pozwól proteinowy że krótko się odniosę do tego co napisałeś <

    Dzien dobry, dzien dobry :)

    > Wymyśl sposób na moje wielokrotne orgazmy za każdym razem, a chętnie podejmę Twój challenge. <

    "Challenge" był po to, żebyś sama bez mojego naciskania zobaczyła sytuacje na własnym przykładzie. Pole manewru wolnej woli w temacie zmiany własnego temperamentu jest niewielkie. Albo żadne.

    > Tobie (nie wiem dlaczego) wolna wola kojarzy się z płaską ziemią, a nie zauważasz, że sam właśnie posuwasz się do dalekiej ignorancji wyrażając się tymi słowy. <

    Ale ja jestem ignorantem w tej dziedzinie. Z tym ze płaska ziemia to nie miał byc obrazek wyśmiewający tylko przykład na to ze instynktowna interpretacja pewnych obserwacji moze byc całkiem błędna jezeli jestes wewnątrz układu. Relacja ze swoja własna świadomością i wolną wolą jest jeszcze bardziej "skrzywiona perspektywa" od chodzenia po olbrzymiej kuli.

    > To, że 99% społeczeństwa z tego nie korzysta, bo nie umie to już inna sprawa. Jednak nie znaczy to że wolna wola nie istnieje. Istnieje, tylko zapomnieliśmy jak z tego korzystać. A tak jak mówię, ogólna świadomość rośnie, ludzie uczą się powoli przejmować kontorlę nad myślami, albo przynajmniej uczą się jak nie dać myślom przejmować kontroli, głównie przez medytację. Na początku jest to bardzo trudne, przy okazji: challenge - spróbuj nie myśleć o niczym przez 1 minutę ;) ale z czasem można umiejętnośc skupienia uwagi (bo tym jest medytacja) wytrenować, niczym mięsień. <

    Przez jakiś czas miałem do czynienia z krakowska grupa buddystów Diamentowej Drogi, lama Ole Nydhal prowadził grupowe medytacje. Jest tak jak mowisz: trudno dac myślom odpłynąć, trudno je obserwować i sie w nich nie zanurzać. Nie jestem w tym dobry. Ale tez lubię swoje mysli. Mała motywacja.

    Przy okazji: kim dokładnie jest ów 1% ludzi świadomych potęgi swoich mózgów, w przeciwienstwie do karłów ktorzy używają wylacznie inteligencji i logiki?

    Co do Twojego optymizmu dotyczącego przyszłości: obyś miała racje. Bieżące nastawienie przyszłych elit (absolwentów znaczy sie) nie budzi mojego optymizmu. Wachniecie w stronę kolektywizmu, myślenia plemiennego, ocenianie ludzi według koloru skory, płci czy seksualności (a nie charakteru), zwalczanie wolnosci słowa zazwyczaj bywało preludium do ostrych spięć mierzonych w górach trupów. Oczywiscie nie wszyscy, ale paskudny trend jest :(

    Ale wiesz, zrzućmy to na karb różnicy pokoleń. Od zawsze młodzi mieli wrazenie ze oni sa tym przejściowym pokoleniem, ktore otworzy bramy szczęśliwości wszelakiej (omlet wart rozbicia kilku jajek) a starzy mówili "to juz było i nie skończyło sie za wesoło ostatnim razem".
  • lybbla 21.02.17, 01:20
    urquhart napisał:


    > Cały wywód przypomina mi logiczne podejście jak z psychiki Azbergerowca nie uwz
    > ględniające determinującego wpływu typowych ambiwalentnych ludzkich i społecznych emocji bez obrazy.

    Cały wywód Urqu przypomina `i tak się nie nauczę i co mi zrobicie?'


    > Pożądanie jest czymś nad czym nie mamy kontroli,

    Zbudowanie skojarzenia `moje ciało' = `wielka przyjemność' to jest to nad czym mamy kontrolę. Gdy się tego nie umie pozostaje przejście na ciemną stronę mocy i posiłkowanie się mechanizmami uzależniającymi (puszendpule) lub ryjącymi
    beret (bądź `porządnym człowiekiem').

    > Ty kiedyś pisałaś logicznie że kobiety które mają orgazm dążą do seksu

    Same z siebie bez żadnych gierek, po prostu `powtórzmy to kochanie'.

    > a te które nie mają unikają.

    Unikają, chyba, że pociągniemy im z `puszendpula' lub z czegoś innego.
    Tak czy inaczej krótkowzroczna strategia.

    > To logiczne ale równie naiwne i nie uwzględniające determi
    > nującej roli pożądania jako ochoty.

    Zarzucasz TB brak skuteczności?
    Twierdzisz, że kłamie?

    > i ma źródła skoro jest to na pozór EW
    > IDENTNIE NIELOGICZNE i wyniki badań są ewidentnie niepoprawne politycznie jak t
    > o że to "źli chłopcy" powodują ze kobiety natychmiast wilgotnieją chociaż dekla
    > rują dokładnie odwrotnie.

    Masz coś z deklem z tym zwilżaniem.
    Wilgotnieją jak widzą napalonego nań samca, zły czy grzeczny nie ma znaczenia.
    Jak grzeczny schowa napalenie to co ma je zwilżać?

    Po kilku próbach z niegrzecznymi i nieskorymi do nauki, szybko przestawiają
    się na bystrych i grzec(s)znych. Tych ostatnich mamy duży deficyt.
    Mógłbyś się w końcu nauczyć Urqu bo ileż można być tłukiem.

    > Oczywiście że różnorodne rady dla związków długich są takie żeby olać przemija
    > jące i wymykające się świadomej kontroli pożądanie i tzw ochotę związaną z nami
    > ętnością emocji i rozwijać bliskość i intymność (model miłosci Stienberga) dług
    > oterminowo w seksie, obdarowywać się wzajemnie seksem jak najwiecej, planować,
    > czynić rytuały, tantry, ale to się rzadko zdarza bo to odbierane jest jako "ni
    > espontaniczne", "wymuszone" .


    Wytłumacz jak wzajemne obdarowywanie się seksem (absolutna kwintesencja
    dobrego długofalowo seksu) może być niespontaniczne, wymuszone?
  • ninek04 21.02.17, 21:25
    urquhart napisał
    >Oczywiście że różnorodne rady dla związków długich są takie żeby olać przemijające i wymykające się świadomej kontroli pożądanie i tzw ochotę związaną z namiętnością emocji i rozwijać bliskość i intymność (model miłosci Stienberga) długoterminowo w seksie, obdarowywać się wzajemnie seksem jak najwiecej, planować, czynić rytuały, tantry, ale to się rzadko zdarza bo to odbierane jest jako "niespontaniczne", "wymuszone<

    A bujanie łódką jest niewymuszone i spontaniczne? To, czego nie kupuję w Twoich radach tutaj cały czas się przewijących to to, że według Ciebie to pożądanie i namiętność w związku daje się utrzymać nie przez sam fakt bycia ( i fascynacją, porozumieniem) z tą kobietą / tym mężczyzną, tylko niejako w oderwaniu od nich samych. W sensie, że podniet należy ( można) szukać gdzieś na zewnątrz, albo jakimś balansowaniem na krawędzi (ustalonym i umówionym wcześniej - więc gdzie tu mowa o spontaniczności i niewymuszonej radości z seksu).
  • zawle 21.02.17, 22:09
    ninek04 napisała: To, czego nie kupuję w Twoich
    > radach tutaj cały czas się przewijących to to, że według Ciebie to pożądanie
    > i namiętność w związku daje się utrzymać nie przez sam fakt bycia ( i fascynac
    > ją, porozumieniem) z tą kobietą / tym mężczyzną, tylko niejako w oderwaniu od n
    > ich samych. W sensie, że podniet należy ( można) szukać gdzieś na zewnątrz, alb
    > o jakimś balansowaniem na krawędzi (ustalonym i umówionym wcześniej - więc gdzi
    > e tu mowa o spontaniczności i niewymuszonej radości z seksu).

    No ale przecież to oczywiste. Jak się jedno żródło skończy, to się czerpie z innego.

    Ostatnio czytam forum i widzę że my się w ogóle nie słuchamy, tylko przerzucamy się argumentami jak pomidorami.
  • ninek04 21.02.17, 22:23

    zawle napisała
    >No ale przecież to oczywiste. Jak się jedno żródło skończy, to się czerpie z innego. <

    Nie do końca - żeby wciąż chciało się czerpać z jednego i tego samego trzeba wymyślać jakieś cuda wianki,czy prawie że ustawki (wg urqu) ;)

    >Ostatnio czytam forum i widzę że my się w ogóle nie słuchamy, tylko przerzucamy się argumentami jak pomidorami.<

    Bo wiadomo mniej więcej, co i kto już powie i jakimi argumentami się posłuży;)
  • zawle 21.02.17, 22:31
    ninek04 napisała: > Nie do końca - żeby wciąż chciało się czerpać z jednego i tego samego trzeba wy
    > myślać jakieś cuda wianki,czy prawie że ustawki (wg urqu) ;)

    Ja o czym innym. Jak się chłop/baba opatrzy to łódką trzeba zabujać żeby wartości nabrać na tym morzu otwartym pełnym rekinów - zjedzą ci ślubnego/ślubną i sam zostaniesz w odmętach morskich;)
  • g0d_h1mself 20.02.17, 17:46
    Ja w ogóle jestem przeciwko jakimkolwiek grom... jak cię partner podnieca - powiedz mu to, jak się wk00rvia - napluj na niego. Takie podchody i pierdoczenie o byle czym jest marnowaniem sobie czasu nawzajem. Niestety tutaj bardzo często sprawdza się taka potoczna prawda: jeżeli facetowi się czegoś nie powie, to się nie domyśli, jeżeli kobiecie się czegoś nie powie - to sobie wymyśli. I właśnie to domyslanie/wymyslanie jest zabójcą nastroju w związku bo ludzie nie mają jaj/odwagi żeby powiedzieć sobie wprost o co chodzi.

    Peace!

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    Związek Otwarty
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • obrotowy 21.02.17, 09:03
    Dogonic (mitycznego) Kroliczka, dopasc, a potem spokojnie chedozyc...

    naturalnie w przerwach miedzy praca zarobkowa, obzeraniem sie i ogladaniem TiVi
    (w asyscie szesciopaka piva)
  • wlasciciel_gruchota 23.02.17, 11:21
    Bardzo mądry głos w tej dyskusji. Zabawa w króliczka zawsze zaboli i może zepsuć coś co nie jest zepsute. A jak jest już zepsute to może naprawi, ale tylko na chwilę. Bo prędzej czy później przyjdzie refleksja: "czy naprawdę na to zasłużyłam/em?" a za nią mniej lub bardziej podświadoma chęć odwetu. Może to dobre dla tych, którzy mają skłonności sado-masochistyczne, ale normalnym zdecydowanie nie polecam (wiem, bo sam w to grałem, z bardzo marnym skutkiem)
  • 40latek6970 23.02.17, 15:54
    Mi się wydaje ze jaka kolwiek gra jest formą manipulacji i dobrze się skończyć nie może a poza tym każda gra ma swój początek i koniec. Nie można grać w to samo do usranej śmierci.
    Żeby było dobrze potrzeba bliskosci i świadomości ze mamy swoje potrzeby. I fajnie jeśli te potrzeby mamy oboje. U mnie jest tak ze ja mam potrzeby a żona nie i tizaczynaja się problemy.

    Pozdrawiam wszystkich.
    B.
  • ludlo 23.02.17, 19:55
    Pozdrawiamy
  • marek.zak1 23.02.17, 20:09
    ludlo napisał(a):

    > Pozdrawiamy
    --------------
    Piłkarzy Legii, grających na boisku w Amsterdamie. Przegrywają, ale walczą. Jako były członek Legii trzymam kciuki.
  • ludlo 23.02.17, 20:16
    marek.zak1 napisał:

    > ludlo napisał(a):
    >
    > > Pozdrawiamy
    > --------------
    > Piłkarzy Legii, grających na boisku w Amsterdamie. Przegrywają, ale walczą. Jak
    > o były członek Legii trzymam kciuki.

    Bojowa drużyna, jestem za. Nie jestem kibicem Legii do tego stopnia, że jak 10 lat temu wyszedłem w pucharową środę przed północą na miasto to kilku kibiców krzyknęło do mnie: Legia! - a ja nic bo po prostu nie wiedziałem że godzinę wcześniej wygrali na wyjeździe z Utrechtem też w Holandii 4:1, jakbym wiedział to bym nie był zaskoczony, no i jak mnie już minęli to usłyszałem : Spierdalaj! Parę miesięcy temu ja zacząłem rozmowę z kibicami Legii na ulicy tak o sytuacji Legii bo szli na mecz ligowy, bo strasznie ich podziwiam w sumie i fajnie nam się rozmawiało.
  • potwor_z_piccadilly 23.02.17, 22:25
    ludlo napisał(a):

    > Par
    > ę miesięcy temu ja zacząłem rozmowę z kibicami Legii na ulicy tak o sytuacji Le
    > gii bo szli na mecz ligowy, bo strasznie ich podziwiam w sumie i fajnie nam się
    > rozmawiało.

    Ciekaw jestem co tak strasznie podziwiasz. Łyse czachy, czy pustkę pod tymi czachami, a może dziary gustowne?
    Nie lubię manifestujących. Co by nie manifestowali, ja zawsze twierdzić będę, że to manifestacja głupoty.
  • ludlo 23.02.17, 22:56
    Nie to co piszesz to nie.
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 06:12
    ludlo napisał(a):

    > Nie to co piszesz to nie.

    To co? Ich demonstracyjny "patriotyzm", czyli walenie po łbach tych co inaczej myślą? A może ich "nawrócenie się" na prawdziwą wiarę? To, że do Częstochowy pielgrzymują?
  • ludlo 24.02.17, 06:36
    Nie gonią króliczka
  • sabat3 24.02.17, 07:02
    ludlo napisał(a):

    > Nie gonią króliczka

    Juz dawno go zlapali i upiekli na ognisku, razem z futrem ;)
  • potwor_z_piccadilly 24.02.17, 07:23
    sabat3 napisał:

    > > Nie gonią króliczka
    >
    > Juz dawno go zlapali i upiekli na ognisku, razem z futrem ;)

    W dodatku nie swojego i to mizeraka, bo na to by dogonić tłuściutkiego, to oni są za chudzi w uszach.
    Tak to jest. W mięśniach przybywa, pod czaszką ubywa.
    I zajś prawa fizyki się kłaniają.
  • kombinerki_pinocheta00 25.02.17, 11:46
    >Siedzę sobie drugi tydzień w górach, są ferie, więc sporo rodzin z dzieciakami. No i dzwonię do męża i mówię: tęsknię już za wami, za tobą, za dziećmi i tak sobie myślę, że fajnie byśmy tu we czwórkę spędzali czas. Musimy tu razem przyjechać. I słyszę: Chrzanić dzieci. Fajnie to ja bym spędził trochę czasu z tobą.

    O matko i córko, jak się wzruszyłem. To już minął kryzys małżeński i nie masz ochoty puszczać się z Egipcjanami na wakacjach w Sharm el Sheikh jak to kiedyś planowałaś na FK? Czy już się stało i spełniłaś jedno ze swoich największych marzeń, czyli chęć posmakowania fiuta niepiśmiennego egipskiego faceta od podawania ręczników?
  • sabat3 25.02.17, 12:07
    kombinerki_pinocheta00 napisała:
    > O matko i córko, jak się wzruszyłem. To już minął kryzys małżeński i nie masz o
    > choty puszczać się z Egipcjanami na wakacjach w Sharm el Sheikh jak to kiedyś p
    > lanowałaś na FK? Czy już się stało i spełniłaś jedno ze swoich największych mar
    > zeń, czyli chęć posmakowania fiuta niepiśmiennego egipskiego faceta od podawani
    > a ręczników?

    Kombi, ale czy on tym fiutem pisze, ze podkreslasz jego niepismiennosc? Czy moze reczniki na fiucie podaje, to go hanbi jakos? :)
    A jesli nawet stalo sie, to czy sie odstanie teraz? ;)
    Ja tylko pytam ;)
  • kombinerki_pinocheta00 25.02.17, 12:43
    Podkreślam jego poziom, w ten sposób przedstawiając nieskomplikowaną naturę założycielki wątku.

    Uwielbiam ten kontrast, czyli panienka robiąca z siebie nie wiadomo jakie bóstwo przed towarzystwem, a okazująca się zwykłym materacem dla egzotyków.
    Wymagająca w stosunku do swoich, pozerka chcąca podnieść swój poziom podkreślając jak bardzo jest do przodu i się ceni, a gdy nikt nie patrzy obciągająca bezzębnemu czarnemu. Po prostu polka. :))
  • sabat3 25.02.17, 13:39
    Ale to Twoje domniemania, nie ma zadnych podstaw by tak twierdzic.
  • hello-kitty2 25.02.17, 14:12
    sabat3 napisał:

    > Ale to Twoje domniemania, nie ma zadnych podstaw by tak twierdzic.

    To raz, a dwa nawet jakby tak bylo to i tak nie widze sprzecznosci, przeciez seks nie jest wrazem jakis wyzszych wartosci. Kobieta nie splywa lubrykatem na znak meskiej odpowiedzialnosci, pracowitosci i dobregoczlowieczenstwa (poslugujac sie slowami Proteinowego), pismiennosci, wyksztalcenia, ect. Podniecaja rzeczy zle. Gdyby seks byl wyrazem jakis wspanialych wartosci to ruchalibysmy sie na ulicach, a przeciez skrywamy sie za scianami. Samo slowo 'pozadam' oznacza, ze czegos bardzo chce, musze to miec, to jest moje! To jest chciwosc w czystej postaci. Wiec nie bardzo rozumiem skad zdziwienie, ze laski kreci obciaganie bzzebnemu czarnuchowi czy niepismiennemu recznikowemu albo ze im to cos ujmuje. To jest zupelnie normalne seksualne zachowanie. Seks nie odbywa sie po 'zasluzeniu' na niego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 25.02.17, 14:42
    hello-kitty2 napisała:
    > To raz, a dwa nawet jakby tak bylo to i tak nie widze sprzecznosci, przeciez se
    > ks nie jest wrazem jakis wyzszych wartosci. Kobieta nie splywa lubrykatem na zn
    > ak meskiej odpowiedzialnosci, pracowitosci i dobregoczlowieczenstwa (poslugujac
    > sie slowami Proteinowego), pismiennosci, wyksztalcenia, ect. Podniecaja rzeczy
    > zle. Gdyby seks byl wyrazem jakis wspanialych wartosci to ruchalibysmy sie na
    > ulicach, a przeciez skrywamy sie za scianami. Samo slowo 'pozadam' oznacza, ze
    > czegos bardzo chce, musze to miec, to jest moje! To jest chciwosc w czystej pos
    > taci. Wiec nie bardzo rozumiem skad zdziwienie, ze laski kreci obciaganie bzzeb
    > nemu czarnuchowi czy niepismiennemu recznikowemu albo ze im to cos ujmuje. To j
    > est zupelnie normalne seksualne zachowanie. Seks nie odbywa sie po 'zasluzeniu'
    > na niego

    Nawet nie wiem co napisać...czyżbyś nie miała innych doświadczeń?;)

    A tak na serio....jakoś nie widziałam żeby laski obciągały bezzębnym bezdomnym, więc chyba nie o "zło" chodzi. Ty chyba też się chwaliłaś że startujesz tylko do takich z wyższym co najmniej..a Ty kitunia to się czystą pożądliwością kierujesz chyba?;)
  • hello-kitty2 25.02.17, 15:09
    zawle napisała:

    > A tak na serio....jakoś nie widziałam żeby laski obciągały bezzębnym bezdomnym,
    > więc chyba nie o "zło" chodzi. Ty chyba też się chwaliłaś że startujesz tylko
    > do takich z wyższym co najmniej..a Ty kitunia to się czystą pożądliwością kieru
    > jesz chyba?;)

    A to o bezdomnych tez pisal? O kurcze to nie zlapalam. Z wyzszym czy z recznikowym to ta sama chciwosc. Sama sobie przpomnij: facet wychodzi od Ciebie, a Ty jeb od razu na Facebooka i kontrola, gdzie sie szlaja i dlaczego nie odpowiada ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 25.02.17, 23:16
    hello-kitty2 napisała:
    > A to o bezdomnych tez pisal? O kurcze to nie zlapalam.

    Pisał o bezzębnych. U nas nie ma takich ręcznikowych, to wstawiłam bezdomnego.

    Z wyzszym czy z reczniko
    > wym to ta sama chciwosc. Sama sobie przpomnij: facet wychodzi od Ciebie, a Ty j
    > eb od razu na Facebooka i kontrola, gdzie sie szlaja i dlaczego nie odpowiada ;
    > )

    Ty mi musisz, bo nie wiem o jaką sytuację Ci chodzi.
  • aandzia43 25.02.17, 14:56
    hello-kitty2 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Ale to Twoje domniemania, nie ma zadnych podstaw by tak twierdzic.
    >
    > To raz, a dwa nawet jakby tak bylo to i tak nie widze sprzecznosci, przeciez se
    > ks nie jest wrazem jakis wyzszych wartosci. Kobieta nie splywa lubrykatem na zn
    > ak meskiej odpowiedzialnosci, pracowitosci i dobregoczlowieczenstwa (poslugujac
    > sie slowami Proteinowego), pismiennosci, wyksztalcenia, ect. Podniecaja rzeczy
    > zle.

    Taaak, zawsze, wszystkich? Mnie jakoś tak nie bardzo. W ogóle seks nie ma dla mnie brzydkich, wstrętnych, złych konotacji. Choć zdaję sobie sprawę z jego potencjalnie niszczycielskiej mocy.


    Gdyby seks byl wyrazem jakis wspanialych wartosci to ruchalibysmy sie na
    > ulicach, a przeciez skrywamy sie za scianami. Samo slowo 'pozadam' oznacza, ze
    > czegos bardzo chce, musze to miec, to jest moje! To jest chciwosc w czystej pos
    > taci. Wiec nie bardzo rozumiem skad zdziwienie, ze laski kreci obciaganie bzzeb
    > nemu czarnuchowi czy niepismiennemu recznikowemu albo ze im to cos ujmuje. To j
    > est zupelnie normalne seksualne zachowanie. Seks nie odbywa sie po 'zasluzeniu'
    > na niego.

    Owszem, seks się odbywa po zasłużeniu sobie na niego atrakcyjnym wyglądem i zachowaniem. Chyba że mamy do czynienia z fetyszystą - tu seks odbywa się po zasłużeniu sobie np. ciałem dotkniętym trądem lub brakiem kończyn. Tak czy inaczej zasłużyc sobie trzeba ;-)
    Ale chyba nie sądzisz, że Bogini ma fetysz "bezzębny Arab"? ;-)

    >


    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • hello-kitty2 25.02.17, 15:21
    aandzia43 napisała:

    > Taaak, zawsze, wszystkich? Mnie jakoś tak nie bardzo. W ogóle seks nie ma dla m
    > nie brzydkich, wstrętnych, złych konotacji.

    Tak? A to Ty jako mezatka nie puszczasz sie z obcymi chlopami? I to takie dobre niby?

    > Ale chyba nie sądzisz, że Bogini ma fetysz "bezzębny Arab"? ;-)

    Nie sadze ale walnela takiego falsza tym watkiem, jak to bylo siedzi juz dwa tygodnie sama w gorach albo chuj wie z kim ale kroliczka nie gania ani sama nie podlega gonieniu, ehe. Jak w ogole ludzie dojezdzajacy na seks raz na jakis czas moga myslec, ze wiedza jak utrzymac pozadanie w zwiazku, w ktorym zyja wiekszosc doby dzien w dzien juz iles dlugich lat z partnerem w tej samej przestrzeni X m2?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 25.02.17, 15:30
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Taaak, zawsze, wszystkich? Mnie jakoś tak nie bardzo. W ogóle seks nie ma
    > dla m
    > > nie brzydkich, wstrętnych, złych konotacji.
    >
    > Tak? A to Ty jako mezatka nie puszczasz sie z obcymi chlopami? I to takie dobre
    > niby?

    Kicia, z kimś mnie pomyliłaś. Ja nawet kwarantannę odbyłam :-P Z byłym ostatni raz spałam kilka lat temu, potem kilka lat postu i dopiero reaktywacja w nowym gronie ;-)



    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • hello-kitty2 25.02.17, 18:41
    aandzia43 napisała:

    > Kicia, z kimś mnie pomyliłaś. Ja nawet kwarantannę odbyłam :-P Z byłym ostatni
    > raz spałam kilka lat temu, potem kilka lat postu i dopiero reaktywacja w nowym
    > gronie ;-)
    >

    Rozwiodlas sie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 25.02.17, 23:16
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Kicia, z kimś mnie pomyliłaś. Ja nawet kwarantannę odbyłam :-P Z byłym os
    > tatni
    > > raz spałam kilka lat temu, potem kilka lat postu i dopiero reaktywacja w
    > nowym
    > > gronie ;-)
    > >
    >
    > Rozwiodlas sie?


    Ostateczna rozprawa wiosna. Ostatni raz widziałam go prawie rok temu. Rozmowy telefoniczne sprowadzone do minimum. On ma swoje życie, również erotyczne. Czy w swojej dzisiejszej pasji moralizatorskiej chcesz zakomunikowac mojemu byłemu, że powinien się czuć zdradzany? Śmiechem by cię zabił :-D




    --
    "Są dla wrażliwości niewieściej pewne odcienia tak wiotkie, jak wiotki jest obrąbek, oznaczający wycięcie jej szaty" Deotyma
  • mabelle2000 25.02.17, 23:30
    aandzia43 napisała:

    > Ostateczna rozprawa wiosna. Ostatni raz widziałam go prawie rok temu. Rozmowy t
    > elefoniczne sprowadzone do minimum. On ma swoje życie, również erotyczne. Czy w
    > swojej dzisiejszej pasji moralizatorskiej chcesz zakomunikowac mojemu byłemu,
    > że powinien się czuć zdradzany? Śmiechem by cię zabił :-D

    W kraju, w ktorym mieszkam rozwod poprzedza roczna separacja. Kazdy amator rozwodu z automatu musi przez to przejsc. Nawet podpisuje stosowny dokument, ze nie ma wspolnego spania, jedzenia, zakupow, a ciuchy musza byc prane osobno:-) Zadnych smichow, chichow, jak separacja, to separacja. Po roku sad orzeka rozwod, nie wdajac sie w durnoty kto byl bardziej winny.

  • ninek04 26.02.17, 15:53
    mabelle 2000 napisała
    >W kraju, w ktorym mieszkam rozwod poprzedza roczna separacja. Kazdy amator rozwodu z automatu musi przez to przejsc. Nawet podpisuje stosowny dokument, ze nie ma wspolnego spania, jedzenia, zakupow, a ciuchy musza byc prane osobno:-) Zadnych smichow, chichow, jak separacja, to separacja. Po roku sad orzeka rozwod, nie wdajac sie w durnoty kto byl bardziej winny. <

    No i co w związku tym chciałaś przekazać? Wyższość i inny poziom cywilizacyjny kraju, w którym mieszkasz? W kraju, w którym mieszkam przez rozwód również można przejść nie skupiając się na durnotach, kto bardziej winny, jeśli tylko obie strony są w tym samym stopniu zainteresowane w miarę ułożonym i bezkonfliktowym zakończeniem związku. Wszędzie się da, wszystko zależy od ludzi tylko.
  • sabat3 26.02.17, 08:47
    aandzia43 napisała:
    > Ostateczna rozprawa wiosna.

    Do tego czasu powinnas wdziac wlosienice, kleczec na grochu podczas zarliwych modlow, a zywic sie jeno surowa soczewica i wlasnorecznie zlapana szarancza.
    A po rozwodzie, juz na schodach, skoczyc z obledem w oczach i rozwianym wlosem w ramiona pierwszego lepszego chopa co sie napatoczy ;))) Wtedy wolno, bedziesz w prawie!
    A poki co - swieta ksiega w czolo, post, asceza i samobiczowanie flagrum romanum :))
  • ninek04 25.02.17, 15:30
    hello - kitty 2 napisała
    >ze wiedza jak utrzymac pozadanie w zwiazku, w ktorym zyja wiekszosc doby dzien w dzien juz iles dlugich lat z partnerem w tej samej przestrzeni X m2? <

    Ty tego też nie wiesz przecież, u Ciebie klapło i leży.No chyba, że już wiesz, i będziesz tę wiedzę wykorzystywać w kolejnym związku, jak już spotkasz swoją miłość, na którą jesteś cały czas otwarta.
  • mabelle2000 25.02.17, 17:52
    hello-kitty2 napisała:

    > Jak w ogole ludzie dojezdzajacy na seks raz na jakis czas
    > moga myslec, ze wiedza jak utrzymac pozadanie w zwiazku, w ktorym zyja wiekszo
    > sc doby dzien w dzien juz iles dlugich lat z partnerem w tej samej przestrzeni
    > X m2?

    Ale oni twierdza, ze wiedza ? Kto z tych co uprawiaja okazjonalny seks tak twierdzi ? Ja na pewno nie.
    Moge Ci napisac co moje pozadanie zabija, bo teraz po latach to juz chyba wiem. Ale jak pozadanie utrzymac przez lata, zyjac z kims na co dzien? Przeciez tego nikt nie wie.
  • ninek04 25.02.17, 15:19
    hello - kitty 2 napisała
    >To raz, a dwa nawet jakby tak bylo to i tak nie widze sprzecznosci, przeciez seks nie jest wrazem jakis wyzszych wartosci. Kobieta nie splywa lubrykatem na znak meskiej odpowiedzialnosci, pracowitosci i dobregoczlowieczenstwa (poslugujac sie slowami Proteinowego), pismiennosci, wyksztalcenia, ect. Podniecaja rzeczy zle.<

    Mnie nie podniecają.A tym samym, żadni gangsterzy, "źli chłopcy", chamy, traktujący kobietę jak ścierwo i szmatę nie wchodzą w rachubę. Seks nie kojarzy mi się z niczym złym i pozbawionym wartości, gdyby tak było to nie miałabym żadnej przyjemności ani powodu, by go uprawiać.

    >Samo slowo 'pozadam' oznacza, ze czegos bardzo chce, musze to miec, to jest moje! To jest chciwosc w czystej postac<

    Oboje są chciwi i złaknieni, gdy tylko jedna strona, to nie ma to nic wspólnego z pożądaniem.

    i>. Wiec nie bardzo rozumiem skad zdziwienie, ze laski kreci obciaganie bzzebnemu czarnuchowi czy niepismiennemu recznikowemu albo ze im to cos ujmuje. To jest zupelnie normalne seksualne zachowanie. Seks nie odbywa sie po 'zasluzeniu' na niego.<

    No normalne, bo w takim zachowaniu nie ma zła, oni przecież nie są żli, tak już z gruntu, na dzień dobry.
  • hello-kitty2 25.02.17, 15:50
    ninek04 napisała:

    > hello - kitty 2 napisała
    > >To raz, a dwa nawet jakby tak bylo to i tak nie widze sprzecznosci, przeci
    > ez seks nie jest wrazem jakis wyzszych wartosci. Kobieta nie splywa lubrykatem
    > na znak meskiej odpowiedzialnosci, pracowitosci i dobregoczlowieczenstwa (poslu
    > gujac sie slowami Proteinowego), pismiennosci, wyksztalcenia, ect. Podniecaja r
    > zeczy zle.<
    >
    > Mnie nie podniecają.A tym samym, żadni gangsterzy, "źli chłopcy", chamy, traktu
    > jący kobietę jak ścierwo i szmatę nie wchodzą w rachubę. Seks nie kojarzy mi si
    > ę z niczym złym i pozbawionym wartości, gdyby tak było to nie miałabym żadnej p
    > rzyjemności ani powodu, by go uprawiać.

    Napisala zdrajczyni jadac zameznego chlopa ;) Skoro ten seks taki czysty i wartosciowy to czemu sie z nim chowasz by krasc go jak zlodziej?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 16:03
    > Napisala zdrajczyni jadac zameznego chlopa ;) Skoro ten seks taki czysty i wartosciowy to czemu sie z nim chowasz by krasc go jak zlodziej? <

    Bo tradycyjne patriarchalne społeczeństwo, w tym przypadku reprezentowane przez żonę (sic!) tego pana nie rozumie czystej milosci, wszystko psuje zaborczością ;)
  • ninek04 25.02.17, 16:35
    proteinowy.na.chwile
    >Bo tradycyjne patriarchalne społeczeństwo, w tym przypadku reprezentowane przez żonę (sic!) tego pana nie rozumie czystej milosci, wszystko psuje zaborczością ;)<

    Chciałbyś! Ale jak zwykle guzik wiesz, tylko sobie coś uzurpujesz, że wiesz jak to jest,wszystkich zaliczając pod swoje wyobrażenia. W relację wchodzą obie strony, nie jedna, i wiadomo,jakie są ograniczenia warunki i nigdy, ale to przenigdy nie przyszłoby mi na myśl, by bruździć,mieszać, wymuszać i wtrącać swoje trzy grosze między niego, a żonę, czy kobietę z którą jest On. To co jest między nami zawsze już zostanie na zawsze i nie da się tego zapomnieć, albo wyrzucić z pamięci gdzieś poza nieistotny nawias. We mnie zostanie i nie żałuję ani minuty z czasu, który jest i będzie nam jeszcze dany.
  • proteinowy.na.chwile 25.02.17, 18:37
    > proteinowy.na.chwile
    >Bo tradycyjne patriarchalne społeczeństwo, w tym przypadku reprezentowane przez żonę (sic!) tego pana nie rozumie czystej milosci, wszystko psuje zaborczością ;)<

    Chciałbyś! Ale jak zwykle guzik wiesz, tylko sobie coś uzurpujesz, <

    A, znaczy zona rozumie i nie ma nic przeciwko? Gaciorki mu upierze, kanapki spakuje, cmokanie na pożegnanie i każe pozdrowić Ciebie i dzieciaczki?

    To gratuluje, bo przy Twojej słodyczy wścieknięta (albo robiona w bambuko) zona psulaby ten obrazek. Doceń i ciesz sie, większość żonatych kochanków musi na dodatek kłamać albo kryć kłamców.
  • ninek04 25.02.17, 19:04
    proteinowy.na.chwile napisał
    >A, znaczy zona rozumie i nie ma nic przeciwko? Gaciorki mu upierze, kanapki spakuje, cmokanie na pożegnanie i każe pozdrowić Ciebie i dzieciaczki? <

    O, ba, jakby mnie to interesowało ! Na co, po co i i Dlaczego,

    <To gratuluje, bo przy Twojej słodyczy wścieknięta (albo robiona w bambuko) zona psulaby ten obrazek. Doceń i ciesz sie, większość żonatych kochanków musi na dodatek kłamać albo kryć kłamców.<

    Cieszę się, że mój Najdroższy, Wymarzony Kochanek jest ze mną tu i teraz, jak go widzę i dotykam, to wiem, że On jest mój że mam go tu, że moje pragnienie jest urzeczywistnione.Pragneę Go ponad wszystko.
  • mabelle2000 25.02.17, 19:12
    ninek04 napisała:

    > O, ba, jakby mnie to interesowało ! Na co, po co i i Dlaczego,

    To dziwne, jakies trzy posty wczesniej cos tam wplotlas o milosci, a teraz juz Cie nie interesuje i nie obchodzi z kim zyje Twoj kochanek?

  • ninek04 25.02.17, 19:31
    mabelle 2000 napisała>
    To dziwne, jakies trzy posty wczesniej cos tam wplotlas o milosci, a teraz juz Cie nie interesuje i nie obchodzi z kim zyje Twoj kochanek? <

    A Ciebie, my sweet Love, interesuje z kim żyje Twój Kochanek i Twoja największa FASCYNACJ A Erotyczna?. Mnie interesuje tylko moja Największa, Najwspanialsza, Nainitensywniejsza Fascynacja _- Erotyczna, Człowiecza wszech czasów - ja chcę Jego tu, teraz, najszybciej, najbliżej jak tylko się da.
  • mabelle2000 25.02.17, 19:35
    ninek04 napisała:

    > Mnie interesuje tylko moja Największa, Najwspanialsza,
    > Nainitensywniejsza Fascynacja _- Erotyczna, Człowiecza wszech czasów - ja chc
    > ę Jego tu, teraz, najszybciej, najbliżej jak tylko się da.

    Widocznie inaczej rozumiemy slowo " interesuje".
  • hello-kitty2 25.02.17, 19:32
    ninek04 napisała:

    > Cieszę się, że mój Najdroższy, Wymarzony Kochanek jest ze mną tu i teraz, jak g
    > o widzę i dotykam, to wiem, że On jest mój że mam go tu, że moje pragnienie jes
    > t urzeczywistnione.Pragneę Go ponad wszystko.

    Ty to piszesz jakby nas to mialo jakos podniecac albo dotykac (?) Nas te opisy przeciez nie poniecaja. 'Ja i moj kochanek przeciwko swiatu' czy co wlasciwie probujesz przekazac, bo nie dociera.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 25.02.17, 19:44
    hello -?kitty 2 napisał
    >Ty to piszesz jakby nas to mialo jakos podniecac albo dotykac (?) Nas te opisy przeciez nie poniecaja. 'Ja i moj kochanek przeciwko swiatu' czy co wlasciwie probujesz przekazac, bo nie dociera.<

    Nie wiem jakich nas i co masz na myśli? Mnie podnieca konkretny i namacalny ten On, pożądam Go, pragnę, chcę Go posiąść, zawłaszczyć, zaanektować, chcę by On robił ze mną co chce - my Sweet Love :)

  • hello-kitty2 25.02.17, 20:09
    ninek04 napisała:

    > hello -?kitty 2 napisał
    > >Ty to piszesz jakby nas to mialo jakos podniecac albo dotykac (?) Nas te o
    > pisy przeciez nie poniecaja. 'Ja i moj kochanek przeciwko swiatu' czy co wlasci
    > wie probujesz przekazac, bo nie dociera.<
    >
    > Nie wiem jakich nas i co masz na myśli? Mnie podnieca konkretny i namacalny ten
    > On, pożądam Go, pragnę, chcę Go posiąść, zawłaszczyć, zaanektować, chcę by On
    > robił ze mną co chce - my Sweet Love :)

    Chodzi mi o dziwna zawieche, jaka masz polegajaca na ciaglym opisywaniu tego samego. On to czyta i sie tym brandzluje/brandzlujecie sie, czy czemu to ma sluzyc? Co chcesz przez to przekazac?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 25.02.17, 20:45
    hello -kitty2 napisała
    >Chodzi mi o dziwna zawieche, jaka masz polegajaca na ciaglym opisywaniu tego samego. On to czyta i sie tym brandzluje/brandzlujecie sie, czy czemu to ma sluzyc? Co chcesz przez to przekazac?<

    Nic Kitty. Wpierdala mnie wpasowywanie się do rzeczywistości tak 1 do 1, zwłaszcza że mnie to wali i przybieram maskę tej rozumiejącej, choć myślami jestem miliardy lat świetlnych od tego co mi tam szumi za uszami. Z uprzejmości przytaknę, ale za plecami pomyślę - wypierdalaj mi z takimi tematami dziewczyno, bo ni w chuja mi nie podchodzą ;)
  • hello-kitty2 25.02.17, 20:52
    ninek04 napisała:

    > Nic Kitty. Wpierdala mnie wpasowywanie się do rzeczywistości tak 1 do 1, zwłasz
    > cza że mnie to wali i przybieram maskę tej rozumiejącej, choć myślami jestem mi
    > liardy lat świetlnych od tego co mi tam szumi za uszami. Z uprzejmości przytakn
    > ę, ale za plecami pomyślę - wypierdalaj mi z takimi tematami dziewczyno, bo ni
    > w chuja mi nie podchodzą ;)

    Wiecej szczerosci na codzien to pusci Cie ten wkurw i zawiecha (nie od razu z grubej rury do wszystkich, po troszeczku). Pisze bez uszczypiwosci.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 25.02.17, 16:24
    hello - kitty 2 napisała
    >Napisala zdrajczyni jadac zameznego chlopa ;) Skoro ten seks taki czysty i wartosciowy to czemu sie z nim chowasz by krasc go jak zlodziej?<

    A co ma wspólnego piękny, uwznioślający, radosny, dający siły do przetrwania kolejnych dni seks z brudem i złem,tak jak Ty go widzisz? Ja nikomu nie chcę nikogo odbierać wbrew jego zgodzie- to co się wydarza, dzieje się między dwojgiem pożądającymi siebie wzajemnie ludźmi,a okoliczności zewnętrzne nie zawsze mogą być sprzyjające i takie poprawne i takie czyste, i takie niewinne, jak niektórzy sądzą.
  • hello-kitty2 25.02.17, 17:02
    ninek04 napisała:

    > hello - kitty 2 napisała
    > >Napisala zdrajczyni jadac zameznego chlopa ;) Skoro ten seks taki czysty i
    > wartosciowy to czemu sie z nim chowasz by krasc go jak zlodziej?<
    >
    > A co ma wspólnego piękny, uwznioślający, radosny, dający siły do przetrwania ko
    > lejnych dni seks z brudem i złem,tak jak Ty go widzisz? Ja nikomu nie chcę ni
    > kogo odbierać wbrew jego zgodzie- to co się wydarza, dzieje się między dwojgiem
    > pożądającymi siebie wzajemnie ludźmi,a okoliczności zewnętrzne nie zawsze mog
    > ą być sprzyjające i takie poprawne i takie czyste, i takie niewinne, jak niektó
    > rzy sądzą.

    Ninek to nie sa zadne nieczyste 'zewnetrzne okolicznosci' tylko Ty. To co robisz jest zle, dlatego to ukrywasz. Wiec nie wciskaj kitu, ze Cie zlo nie kreci. Kreci, kreci i nie tylko Ciebie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 25.02.17, 17:20
    hello -kitty 2 napisała
    >Ninek to nie sa zadne nieczyste 'zewnetrzne hello okolicznosci' tylko Ty. To co robisz jest zle, dlatego to ukrywasz. Wiec nie wciskaj kitu, ze Cie zlo nie kreci. Kreci, kreci i nie tylko Ciebie.<

    Ja tego nie postrzegam w kategoriach zła, nie wmawiaj mi takich rzeczy. Nie robię nic złego, moje uczucia, chęci i pragnienia kochania się z człowiekiem, który jest dla mnie wszystkim w tej
  • ninek04 25.02.17, 17:26
    właśnie chwili jest dla mnie najważniejsze.Nie podnieca mnie owoc zakazany, który akurat jest związany i przypisany do tej jednej, wcześniej wybranej osoby. Podnieca mnie On, no On, dla którego jestem gotowa na wszystko, który może robić ze mną, co tylko zechce.
  • mabelle2000 25.02.17, 17:43
    ninek04 napisała:

    > właśnie chwili jest dla mnie najważniejsze.Nie podnieca mnie owoc zakazany, któ
    > ry akurat jest związany i przypisany do tej jednej, wcześniej wybranej osoby. P
    > odnieca mnie On, no On, dla którego jestem gotowa na wszystko, który może robić
    > ze mną, co tylko zechce.

    A co on moze zrobic jak sie zony boi ? :-) Wyrucha i wroci do domu.
  • sabat3 25.02.17, 17:58
    mabelle2000 napisała:
    > A co on moze zrobic jak sie zony boi ? :-) Wyrucha i wroci do domu.

    Ale jednak troche strachu przelamal, skoro odwazyl sie ruchac poza domem, nie sadzisz? ;)
    Tacy co sie boja zony panicznie to jednak zwykle siedza pod miotla, ups, przepraszam - emigruja wewnetrznie.
  • mabelle2000 25.02.17, 18:10
    sabat3 napisał:

    > Ale jednak troche strachu przelamal, skoro odwazyl sie ruchac poza domem, nie s
    > adzisz? ;)

    Nie, no pewnie, ze odwazny rumak z niego. Jeszcze bardziej bylby odwazny gdyby ruchal i zone, i kochanke, albo mial jeszcze z dwie kochanki w zapasie ;-)

  • sabat3 25.02.17, 18:19
    mabelle2000 napisała:
    > Nie, no pewnie, ze odwazny rumak z niego. Jeszcze bardziej bylby odwazny gdyby
    > ruchal i zone, i kochanke, albo mial jeszcze z dwie kochanki w zapasie ;-)

    Ale to nie Twoj problem przeciez, Ty sie w takie zwiazki nie pchasz. Skad te zlosliwosci zatem? Masz jakis problem z takimi relacjami? Trzymaj sie od nich z daleka.