Dodaj do ulubionych

Miejsce faceta (przy kobiecie) po porodzie

29.03.17, 11:15
Urqu wrzucił dzisiaj ciekawy art:
coaching.focus.pl/zycie/quotkonflikt-jest-czci-yciaquot-jak-dogadywa-si-w-zwizkach-987?strona=1

Zastanowił mnie bardzo ten oto fragment:

"K.SCH-P.: Zwykle kiedy w rodzinie jest już jedno czy dwoje dzieci. Kobieta żyje wtedy w bardzo bliskiej relacji z dziećmi. Tymczasem mężczyzna jest trochę z boku. Patrzy na ciało kobiety, które się zmieniło, do którego przylgnęło dziecko i zastanawia się, gdzie jest jego miejsce? Gdzie jest jego kobieta? Zdarza się wtedy, że odsuwa się, by szukać intymności poza związkiem.

ZOFIA SCHACHT-PETERSEN: Paradoksalnie właśnie w tym okresie kobieta bardzo potrzebuje partnera a zarazem ojca dla dziecka. Czasem nie potrafi tego wyrazić, a nawet nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę, bo jest zaaferowana rolą matki. Jeśli partner towarzyszy jej i poddaje się własnej przemianie w ojca, męża kobiety-matki – wtedy jest nadzieja, że rodzina przetrwa kryzys i będzie się rozwijać."


Ponieważ ja nie mam doświadczenia w tej materii, z chęcią poznałbym Wasze zdanie jak do tego podchodzicie.
Mi bowiem brakuje jasno doprecyzowanych dwóch kwestii tutaj:

1. Motyw "dojrzałego faceta" i "miłości bezwarunkowej" -chodzi mi o te wszystkie "bo ja bym chciała żeby on mnie kochał nawet jak będę miała 120 kg" itp. Tutaj także widzę taki element, że facet ma przyjąć nową rolę i nie narzekać. Wcześniej co prawda Pan z wywiadu wypowiada się o tym, że braki seksu (dla jednej ze stron) są najczęstszymi powodami rozstania, ale tutaj o tym ani słowem. Jest powiedziane, co potrzebuje kobieta i pomija się potrzeby faceta. Brakuje mi tu jasnych granic, kiedy ten proces skoncentrowania na dziecku ma się zakończyć. Kiedy jest powrót do fazy "Nas dwoje plus dziecko". Niektóre związki moim zdaniem cały czas są w tym trybie "zaaferowania rolą matki" i tak to trwa do czasu, aż dzieci nie pójdą na studia (albo i dłużej).

Mam wrażenie, że zarówno Sabat jak i Urqu byli statystycznie lepszymi partnerami (na tle średniej w Polsce) w czasie gdy ich żony urodziły dzieci...ale to nie zapewniło im późniejszego powrotu do schematu "Rodzice/kochankowie+ dziecko". W Polsce dominuje (moim zdaniem i wg tego co pisała Perel) nad wyraz często schemat schemat "Matka i JEJ dziecko + ten trzeci".
Moim zdaniem ten akapit byłby lepszy gdyby padały tam jakieś granice np. przez czas X miesięcy partner przejmuje inicjatywę i wspiera partnerkę w roli matki, ale potem ona powinna "wrócić" także do roli kochanki w związku i łączyć to z rolą matki. Tak jak on ma łączyć rolę kochanka z rolą ojca.


Druga kwestia, to brak wspomnienia o tym iż to związek powinien być celem nadrzędnym (a nie dziecko). Na zasadzie, że szczęśliwi rodzice wychowują szczęśliwe dziecko, które nie będzie miało potem braków, będzie wiedziało co to miłość, bliskość itp. Inaczej mamy wysyp "helikopterowych rodziców", gdzie nie ma bliskości między nimi, a każde z nich dba wyłącznie o dziecko.
Jest akapit o roli mężczyzny, że ma się dostosować i brakuje mi drugiego akapitu o roli kobiety, że powinna także pomyśleć o potrzebach mężczyzny. Kontrastem jest tutaj kiedyś przytaczany art z WO o Francuzkach, które mają rehabilitację, żeby jak najszybciej wrócić do współżycia po porodzie i ....wbić się w te same jensy (a nie worek, który pokazuje że "teraz gdy jestem matką mam wyrąbane na potrzeby estetyczne mego partnera").

Zastanawiam się czy to nie jest właśnie przypadkiem efektem tego (co pada później w tym art.), że na zachodzie bierze się od razu pod uwagę ew rozstanie pary, a w Polsce wszyscy zakładają że rozstanie nie wchodzi w grę...więc siłą rzeczy mogą sobie na więcej pozwolić bez ryzyka.

Nie będę ukrywał, że szczególnie mocno liczę na wypowiedzi Panów, którzy przechodzili przez ten etap. Jak sobie poradzili.
Urqu pisał kiedyś że chyba miał podobne problemy (jak te tutaj które ja dostrzegam). Może sie mylę. Czy napiszesz coś więcej?



--
"... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


"Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
Edytor zaawansowany
  • sabat3 29.03.17, 11:29
    Jesli o mnie chodzi, to juz kiedys pisalem jak to widze.
    Napisze rzecz mocno niepoprawna politycznie, ale moim zdaniem ojcostwo obniza atrakcyjnosc mezczyzny w oczach matki jego dzieci, poniewaz ujmuje mu "zdolnosci manewrowej". Kobieta ma go oswojonego, a oswojony drapieznik nie jest juz taki grozny.
    Recepta jest "miec z czego tracic". Mezczyzni malo atrakcyjni z natury maja szanse przestac byc atrakcyjni wcale. Inteligencja podpowiada, ze przy niskim poziomie wlasnej atrakcyjnosci nie nalezy sie angazowac w plodzenie dzieci, lub zaakceptowac fakt, ze konsekwencja bedzie brak seksu w tej relacji
  • marek.zak1 29.03.17, 11:42
    sabat3 napisał:

    > Napisze rzecz mocno niepoprawna politycznie, ale moim zdaniem ojcostwo obniza atrakcyjnosc mezczyzny w oczach matki jego dzieci, poniewaz ujmuje mu "zdolnosci manewrowej". Kobieta ma go oswojonego, a oswojony drapieznik nie jest juz taki grozny.
    ---------------------------------------
    Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.
  • sabat3 29.03.17, 12:02
    marek.zak1 napisał:
    > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

    Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
    Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
    Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
    Nie badzmy hipokrytami, plz.
  • sabat3 29.03.17, 12:03
    marek.zak1 napisał:
    > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

    Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
    Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
    Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
    Nie badzmy hipokrytami, plz.
  • sabat3 29.03.17, 12:03
    marek.zak1 napisał:
    > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

    Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
    Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
    Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
    Nie badzmy hipokrytami, plz.
  • sabat3 29.03.17, 12:03
    marek.zak1 napisał:
    > Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo.

    Badz uczciwy Marku. "To co oswojone mniej kreci" jest dosc powszechnym skryptem - stad rowniez macierzynstwo moze studzic zapaly niektorych panow.
    Chociaz ojcostwo bardziej, bo obniza charakterystyki typowo zwiazkowe (dostepnosc zasobow do podzialu, gotowosc do wejscia w nowy zwiazek) i to w oczach calego rynku damsko meskiego.
    Macierzynstwo dziala podobnie, niemniej mezczyzni stereotypowo pozadaja seksu (tutaj kobieta bedac matka traci niewiele), a kobiety stereotypowo szukaja zwiazku (tutaj mezczyzna bedacy ojcem traci zauwazalnie).
    Nie badzmy hipokrytami, plz.
  • kag73 29.03.17, 17:03
    sabat3 napisał:

    > Napisze rzecz mocno niepoprawna politycznie, ale moim zdaniem ojcostwo obniza atrakcyjnosc mezczyzny w oczach matki jego dzieci, poniewaz ujmuje mu "zdolnosci manewrowej". Kobieta ma go oswojonego, a oswojony drapieznik nie jest juz taki grozny.
    ---------------------------------------
    "Nie zgadzam się z tym. Wiele rzeczy obniża atrakcyjność ale nie ojcostwo."

    Widze to tak samo jak Marek.
    Najwazniejsze, zeby mezczyzna zdawal sobie sprawe, ze jak pojawia sie dziecko on jest parnerem a nie dzieckiem, ktore czuje sie nagle zaniedbywane, bo pojawilo sie nowe. Poczatki sa trudne, owszem, trzeba sie przyzwyczaic do nowej osobki i sytuacji w domu. Temat stawiania granic, wytyczania, ustalanie itd nie jest mi znany. U nas sie wydarzalo. Rzecz jest o tyle skomplikowana, ze ludzie maja rozne libido, potrzeby i w dodatku rozne byly ich zwaiazkowe poczatki/motywacje i wizja zwiazku i zycia. U mnie w domu jest: my jestesmy rodzina a to, ze nadal ze soba sypiamy to inna bajka. Mnie akurat kreci zaangazowany ojciec, ktory nadal jest rowniez parnerem. Ale sama jestem matka i kochanka.
    Kobiety (z moich obserwacji) bardzo lubia zaangazowanych ojcow, co nie zmiena faktu, ze to nadal ma byc tez facet/kochanek, natomiast ojciec olewajacy(albo jakis tyran) budzi niechec/rozczarowuje a to nie sprzyja amorom.
    Z tego co pamietam wlasnie u Urqu zona wylozyla mu, ze chcialaby od niego wiekszego zaangazowania w dziecko/dzieci.
    U Sabata o ile pamietam zona nie byla napalona na seks wiec trudno oczekiwac, ze nagle, bo wzieli slub...bedzie. Co zmienia faktu, ze chciala rodziny a do tego potrzebny jest seks.
    Poczatki z dzieckiem bywaja trudne dla obu ston. Mezczyzna czesto na poczatku potrzebuje anielskiej cierpliwosci i nieco grubszej skory, bo kobieta niedospana i przemeczona zwyczajnie nie jest latwa w obejsciu parnerka niestety. Ale z czasem wszystko sie normalizuje i zycie toczy sie dalej.
    Apropos; kutozow widze, ze na tapecie pojawil sie temat dziecka. Zapewnie masz uczucie, ze to wlasnie TA kobieta :)
  • urquhart 29.03.17, 17:24
    > Z tego co pamietam wlasnie u Urqu zona wylozyla mu, ze chcialaby od niego wieks
    > zego zaangazowania w dziecko/dzieci.

    Zakodowalas sobie pierwsza czesc ktora Ci rezonuje.
    Druga czesc byla ze te deklaracje atrakcyjnosci mialy sie nijak do kręcenia- pożadania. Pisze o tym Kitty, Perel czy Starowicz ze zabija pozadanie i osusza
    Świadomy Attraction jest sprzeczny z podświadomymi emocjami Affection u kobiet ktore przeklada sie na kręcenie - tony papieru o tym napisano, To sie bada i opisuje psychoewo bo NIE jest LOGICZNE.
    Może masz inaczej jak u faceta ze to nie ma związku .


    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 29.03.17, 17:30
    urquhart napisał:

    > > Z tego co pamietam wlasnie u Urqu zona wylozyla mu, ze chcialaby od niego
    > wieks
    > > zego zaangazowania w dziecko/dzieci.
    >
    > Zakodowalas sobie pierwsza czesc ktora Ci rezonuje.
    > Druga czesc byla ze te deklaracje atrakcyjnosci mialy sie nijak do kręcenia- po
    > żadania. Pisze o tym Kitty, Perel czy Starowicz ze zabija pozadanie i osusza
    > Świadomy Attraction jest sprzeczny z podświadomymi emocjami Affection u kobiet
    > ktore przeklada sie na kręcenie - tony papieru o tym napisano, To sie bada i op
    > isuje psychoewo bo NIE jest LOGICZNE.
    > Może masz inaczej jak u faceta ze to nie ma związku .

    Ale że co? Ona chciała żebyś się bardziej angażował, a Ty jeszcze mniej i zadziałało?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kag73 29.03.17, 17:30
    Szczerze nie wiem o co chodzi, mam ochote na seks to sie seksze a seksze sie ze swoim parnerem, bo mnie krecil/kreci i jest dobry w te klocki(dla mnie).
    Dzieci w te czy wewte, statystyki mowia, ze tylko 10 czy 20% kobiet (nie pamietam, Ty chyba kiedys cytowales) po ilus tam latach ma nadal ochote na seks z mezem/stalym wieloletnim partnerem. Ci nie zmnienia faktu, ze z innym/nowym owszem by chcialy. Dzeici pewnie maja tu niewiele do rzeczy, bo juz dawno odchowane. Raczej zastanowilabym sie nad jakoscia seksu, no i moze nie ma rady taka juz kobieca natura :)
    Zatem spoko mozna sie pakowac w dziecko, bo to rowniez dla wielu ojcow (swiadomych ojcow, zaangazowanych) dziecko to sporo frajdy i niezapomnianych doswiadczen. A i tak, z dziecmi czy bez, wszyscy sie zestarzejemy :(
  • marek.zak1 29.03.17, 17:35
    urquhart napisał:


    > Zakodowalas sobie pierwsza czesc ktora Ci rezonuje.
    > Druga czesc byla ze te deklaracje atrakcyjnosci mialy sie nijak do kręcenia- pożadania. Pisze o tym Kitty, Perel czy Starowicz ze zabija pozadanie i osusza Świadomy Attraction jest sprzeczny z podświadomymi emocjami Affection u kobiet ktore przeklada sie na kręcenie - tony papieru o tym napisano, To sie bada i opisuje psychoewo bo NIE jest LOGICZNE.
    -------------------------
    No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewijać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie się z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomoże.
  • zawle 29.03.17, 17:43
    marek.zak1 napisał: Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewij
    > ać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie s
    > ię z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomo
    > że.

    A jaką Ty masz władzę Marek..czym ta twoja władza się objawia? Co możesz zrobić?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kag73 29.03.17, 17:46
    "No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewijać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie się z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomoże2
    Co to zanczy miec nad kobieta wladze, chlopie, wytlumacz mi? Ze co, ze ona uczucia do Ciebie zywi?
    Moj chlop ma co najwyzej slabosc do mnie i dopoki tak jest to sie bardzo ciesze. Mnie kreci, ze on ma do mnie slabosc i ze nadal na mnie leci. Owszem zmywa, robi, uczestniczy i nadal mnie kreci, bo z nim sypiac od poczatku lubilam i lubie nadal, jest bardzo dobrym/uwaznym kochankiem a ja seks lubie. I co zanczy, ze ona ma nad kims wladze ta kibita niby? Bo ja kochasz?
    Ja mam w domu przyjaciela/kochanka, on ma przyjaciolke/kochanke, milosc, wzajemny szacunek i swiadomosc, ze mamy siebie, mamy rodzine i ze jest co stracic.
  • mabelle2000 29.03.17, 17:46
    marek.zak1 napisał:

    > No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewij
    > ać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie s
    > ię z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomo
    > że.

    No ma wladze, ma, ale pewnie inna niz myslisz. Zawsze, absolutnie zawsze spelnia moje zachcianki w lozku. To jest jego wladza nade mna, bo zawsze, jesli bedzie chcial moze odebrac mi rozkosz.
  • marek.zak1 29.03.17, 17:56
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > No to napisze coś niepoprawnego. Jak masz nad kobieta władzę, to możesz przewijać , karmić dziecko, czyścić kibel i nadal będziesz budzić pożądanie i będzie się z Tobą kotłować zawsze i wszędzie, a jak ona ma nad Tobą, to Ci nic nie pomoże.
    >
    > No ma wladze, ma, ale pewnie inna niz myslisz. Zawsze, absolutnie zawsze spelnia moje zachcianki w lozku. To jest jego wladza nade mna, bo zawsze, jesli bedzie chcial moze odebrac mi rozkosz.
    -----------------------
    Nie potrafię określić na czym to polega, bo jak pisze obok KAG ta władza jest powiązana ze słabością do niej, miłością, możliwością odebrania siebie, rozkoszy, bezpieczeństwa, szczęścia. Teza, że przewijanie, karmienie czy symboliczne czyszczenia kibla pozbawiają pożądania, jest dla mnie śmieszna.

  • urquhart 29.03.17, 18:08
    Czy teza jest smieszna to twoje emocje a czy jest pawdziwa weryfikuja badania .
    Bylo o tym nie raz
    Podobnie jak przebieranie facetow w mundur

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • urquhart 29.03.17, 18:09
    Czy teza jest smieszna to twoje emocje a czy jest pawdziwa weryfikuja badania .
    Bylo o tym nie raz
    Podobnie jak przebieranie facetow w mundur

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • marek.zak1 29.03.17, 18:43
    urquhart napisał:

    > Czy teza jest smieszna to twoje emocje a czy jest pawdziwa weryfikuja badania .
    > Bylo o tym nie raz
    > Podobnie jak przebieranie facetow w mundur
    --------------
    Mundur dla wielu jest symbolem władzy. Skoro już poruszyłeś, to temat, jak wiele Polek podczas okupacji wiązało się dobrowolnie z niemieckimi żołnierzami.
    marek-zak.blog.onet.pl/2017/03/27/wojenne-zwiazki-czyli-polki-i-niemcy-podczas-okupacji/
    >
  • zawle 29.03.17, 19:35
    marek.zak1 napisał:
    > Nie potrafię określić na czym to polega, bo jak pisze obok KAG ta władza jest p
    > owiązana ze słabością do niej, miłością, możliwością odebrania siebie, rozkoszy
    > , bezpieczeństwa, szczęścia. Teza, że przewijanie, karmienie czy symboliczne cz
    > yszczenia kibla pozbawiają pożądania, jest dla mnie śmieszna.

    Dla niektórych jest prawdziwa. Ludzie są różni. Maja inne zalety i inne wady. I w różny sposób muszą zbudować swoją przestrzeń.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • urquhart 29.03.17, 20:01
    zawle napisała:
    > marek.zak1 napisał:
    > > , bezpieczeństwa, szczęścia. Teza, że przewijanie, karmienie czy symbolic
    > zne cz
    > > yszczenia kibla pozbawiają pożądania, jest dla mnie śmieszna.
    >
    > Dla niektórych jest prawdziwa. Ludzie są różni. Maja inne zalety i inne wady. I
    > w różny sposób muszą zbudować swoją przestrzeń.

    Śmieszne jest to jak upieranie się ziemia jest w centrum wszechświata z powodu przekonań może zaburzać reakcje na fakty.
    Mechanizm spadku pożądania w wyniku dotykania niemowlę, noszenie na rękach opisany jest w Płci Mózgu Moire, wydziela się prolaktyna, także u samców która powoduje lawinowy spadek libido i wzrost LĘKU o potomstwo. Działa efekt identycznie u szympansów którym potem kroili mózgi.
    Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spójne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa
    www.newsweek.pl/nauka/obowiazki-domowe-a-aktywnosc-seksualna-newsweek-pl,artykuly,281135,1.html
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • kag73 29.03.17, 20:15
    Jak najbardziej obcowanie z dzieckiem lagodzi obyczaje, rowniez panom spada testosteron, co jak najbardziej ma sens, bo zwieksza szanse na przetrwania potomstwa, dwoje zaangazowanych rodzicow. Ma sens, trwalosc rodziny a zatem ojcowie: angazujcie sie, spedzajcie czas z dziecmi a potem na silke, troche sportu zamiast piwka i juz testosteronek podskoczy a wtedy uwodzi sie zone, ktora majac wsparcie ma wiecj energii i wkurwu nie ma na leniaco olewa dziecko i rodzine i sie chetnie pobzyka(pod warunkiem oczywsiscie, ze jej seks cos daje i facet sie podoba :)) Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :(
  • marek.zak1 29.03.17, 20:32
    kag73 napisała:

    > Jak najbardziej obcowanie z dzieckiem lagodzi obyczaje, rowniez panom spada testosteron, co jak najbardziej ma sens, bo zwieksza szanse na przetrwania potomstwa, dwoje zaangazowanych rodzicow. Ma sens, trwalosc rodziny a zatem ojcowie: angazujcie sie, spedzajcie czas z dziecmi a potem na silke, troche sportu zamiast piwka i juz testosteronek podskoczy a wtedy uwodzi sie zone, ktora majac wspacie ma wiecj energii i wkurwu nie ma na leniaco olewa dziecko i rodzine i sie chetnie pobzyka(pod warunkiem oczywsiscie, ze jej seks cos daje i facet sie podoba :)) Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :(.
    ------------------------------
    Badania musza coś udowodnić, a więc częste, ciągłe zajmowanie się niemowlakiem łagodzi obyczaje i obniża testosteron. Ale potem facet przechodzi na tryb walki i idzie do pracy. Testosteron do góry. Sport, rywalizacja - też. Tak więc jeśli facet zostaje z dzieckiem i nim się zajmuje a la long, testosteron siada, ale w większości przypadków to jednak matka bierze na siebie opiekę, a facet zarabianie kasy. Coś mi mówi, że jak sobie z tym zarabianiem lepiej radzi to i ma to wpływ i na podobanie się.
    A czy sie podoba, i dlaczego z nim jest to już inna sprawa.
  • druginudziarz 31.03.17, 09:39
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Jak najbardziej obcowanie z dzieckiem lagodzi obyczaje, rowniez panom spa
    > da testosteron, co jak najbardziej ma sens, bo zwieksza szanse na przetrwania p
    > otomstwa, dwoje zaangazowanych rodzicow. Ma sens, trwalosc rodziny a zatem ojco
    > wie: angazujcie sie, spedzajcie czas z dziecmi a potem na silke, troche sportu
    > zamiast piwka i juz testosteronek podskoczy a wtedy uwodzi sie zone, ktora maja
    > c wspacie ma wiecj energii i wkurwu nie ma na leniaco olewa dziecko i rodzine
    > i sie chetnie pobzyka(pod warunkiem oczywsiscie, ze jej seks cos daje i facet s
    > ie podoba :)) Nikt nie mowil, ze bedzie latwo :(.
    > ------------------------------
    > Badania musza coś udowodnić, a więc częste, ciągłe zajmowanie się niemowlakiem
    > łagodzi obyczaje i obniża testosteron. Ale potem facet przechodzi na tryb walki
    > i idzie do pracy. Testosteron do góry.

    A w pracy zjebka od kierownika, niezasłużona, no ale testosteron niski to uszy po sobie. No i frustracje.

    > Sport, rywalizacja - też.

    Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, pporywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to jeszcze bardziej spada.
    Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
  • marek.zak1 31.03.17, 09:46
    druginudziarz napisał:


    > > Sport, rywalizacja - też.
    >
    > Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, pporywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to jeszcze bardziej spada.
    -------------------
    Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i porażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

    ---------------------
    > Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
    --------------------
    Nie ma czasu ale przeważnie nie ma chęci na wysiłek. Niejeden znajomy po ślubie przestał grać, bo żona nie lubiła sportu, a po dzieciach inni też się wycofali ze sportu. To sie chyba jednak zmienia. Widzę coraz więcej biegaczy, rowerzystów, a i w firmach sportowa sylwetka jest znaczącym plusem, świadczącym o samodyscyplinie i lepszym stanie zdrowia. .
  • druginudziarz 31.03.17, 10:20
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    >
    > > > Sport, rywalizacja - też.
    > >
    > > Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, ppor
    > ywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to j
    > eszcze bardziej spada.
    > -------------------
    > Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i por
    > ażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

    Jak masz niski testosteron to ci się słabo rywalizuje, wiec przegrywasz, więc jeszcze bardziej Ci spada.
    Od samego wysiłku fizycznego to pierwsze słysze żeby testosteron rósł, mozesz przyblizyć temat?

    > ---------------------
    > > Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 la
    > t) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś w
    > yjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczeni
    > e "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
    > --------------------
    > Nie ma czasu ale przeważnie nie ma chęci na wysiłek. Niejeden znajomy po ślubie
    > przestał grać, bo żona nie lubiła sportu, a po dzieciach inni też się wycofali
    > ze sportu. To sie chyba jednak zmienia. Widzę coraz więcej biegaczy, rowerzyst
    > ów, a i w firmach sportowa sylwetka jest znaczącym plusem, świadczącym o samody
    > scyplinie i lepszym stanie zdrowia.

    Żona nie pozwala? Noo, moze też, moze nie chce mieć testosteronowego tygrysa, woli prolaktynowego misia.
    Ale ja to widze tak, że na skutek spadku testosteronu traci na atrakcyjności rywalizacja, więc po prostu przestajesz grać bo to nie cieszy "tak jak kiedyś". Tym bardziej że orientujesz się że nie idzie ci tak dobrze jak przed dzieckiem. Jaki sens robić cos co nie wychodzi?
    Tak to raczej działa.
  • druginudziarz 31.03.17, 10:21
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    >
    > > > Sport, rywalizacja - też.
    > >
    > > Niski testosteron to i wola rywalizacji niska. To nie działa tak "a, ppor
    > ywalizuję sobie to mi testosteron skoczy". Jak przegrasz w tej rywalizacji to j
    > eszcze bardziej spada.
    > -------------------
    > Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i por
    > ażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

    Jak masz niski testosteron to ci się słabo rywalizuje, wiec przegrywasz, więc jeszcze bardziej Ci spada.
    Od samego wysiłku fizycznego to pierwsze słysze żeby testosteron rósł, mozesz przyblizyć temat?

    > ---------------------
    > > Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 la
    > t) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś w
    > yjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczeni
    > e "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu".
    > --------------------
    > Nie ma czasu ale przeważnie nie ma chęci na wysiłek. Niejeden znajomy po ślubie
    > przestał grać, bo żona nie lubiła sportu, a po dzieciach inni też się wycofali
    > ze sportu. To sie chyba jednak zmienia. Widzę coraz więcej biegaczy, rowerzyst
    > ów, a i w firmach sportowa sylwetka jest znaczącym plusem, świadczącym o samody
    > scyplinie i lepszym stanie zdrowia.

    Żona nie pozwala? Noo, moze też, moze nie chce mieć testosteronowego tygrysa, woli prolaktynowego misia.
    Ale ja to widze tak, że na skutek spadku testosteronu traci na atrakcyjności rywalizacja, więc po prostu przestajesz grać bo to nie cieszy "tak jak kiedyś". Tym bardziej że orientujesz się że nie idzie ci tak dobrze jak przed dzieckiem. Jaki sens robić cos co nie wychodzi?
    Tak to raczej działa.
  • urquhart 31.03.17, 10:23
    > Nie, testosteron rośnie przy uprawianiu sportu. A w sporcie są zwycięstwa i por
    > ażki. To nie jest tak, że jak wygrywasz to rośnie, a jak przegrywasz - spada.

    Nie wprowadzaj w blad Marek.
    Spada silnie przy porażce i to podstawowa wiedza
    Spadek skłania do uległości
    Oczywiście wazne z jakigo poziomu startujesz

    "Badania przeprowadzane na sportowcach wykazały, że poziom testosteronu zmienia się w zależności od powodzenia. Podwyższony poziom po zwycięstwie pomaga przygotować się do roli dominującego, podczas gdy spadek po przegranej ułatwia przyzwyczajenie się do uległości i odczekania, aż pojawi się kolejna okazja do powalczenia o swoje "miejsce w stadzie".
    www.menshealth.pl/zdrowie/Testosteron-sila-napedowa-faceta,3581,4
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • marek.zak1 31.03.17, 11:18
    urquhart napisał:

    > Nie wprowadzaj w blad Marek.
    > Spada silnie przy porażce i to podstawowa wiedza
    > Spadek skłania do uległości
    > Oczywiście wazne z jakigo poziomu startujesz
    >
    > "Badania przeprowadzane na sportowcach wykazały, że poziom testosteronu zmienia się w zależności od powodzenia. Podwyższony poziom po zwycięstwie pomaga przyg otować się do roli dominującego, podczas gdy spadek po przegranej ułatwia przyz wyczajenie się do uległości i odczekania, aż pojawi się kolejna okazja do powalczenia o swoje "miejsce w stadzie".
    --------------------------
    A proszę:tipy.interia.pl/artykul_3049,jak-zwiekszyc-poziom-testosteronu,10.html

    P. 7 - sport
    P.10 - seks.

    Jeśli piszesz o sporcie wyczynowym jest to inna para kaloszy bo zwycięstwo jest sukcesem zawodowym, prestiżowym i finansowym. Poza tym sportowcy wyczynowi to inni ludzie, z inną fizjologią, na granicy (a może poza) patologii.
    W sporcie amatorskim liczy sie ruch, wysiłek i sprawność vs stagnacja, otłuszczenie, młaa sprawność fizyczna, zgnuśnienie. Zwycięstwo i porażka maja znaczenie marginalne.
  • kag73 31.03.17, 14:49
    "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) odziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjścia na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa, nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."

    Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv posiedziec maja czas. Z dzieckiem mozesz isc na basen, biegac, w pilke grac cokolwiek. Dla chcacego nic trudnego. Moj sie przerzucil na sport chalupniczo, po krzeselku w kazda reke i jechane z koksem, bary/placy trenuje podciagajac sie na lozku pietrowym albo na jakims drzewie, do tego pompki, przysiady, brzuszki. No i najwazniejsze: odzywianie. Ale potrzebna motywacja, no czesto sie zebrac do kupy trzeba. Ja rozumieme, ze sie nie chce, mnie tez sie niec chce, wiele rzeczy mi sie nie chce, ale...kwestia priorytetow albo jak trzeba to trzeba.
  • marek.zak1 31.03.17, 15:40
    kag73 napisała:


    > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv posiedziec maja czas.
    ----------------
    I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapuszczają i nie ćwiczą.
  • druginudziarz 31.03.17, 17:04
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    >
    > > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem
    > / Tv posiedziec maja czas.
    > ----------------
    > I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapuszczają i nie
    > ćwiczą.

    Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
  • kag73 31.03.17, 17:16
    "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.

    ja tylko zauwaze, ze w nie kazdym sporcie/aktywnosci fizycznej chodzi o rywalizacje. Czesto chodzi o aktywnosc fizyczna i bycie w atrakcyjnej formie.
    Oczywiscie, ze priorytety w zyciu sie zmieniaja w zaleznosci od okolicznosci i fazy zycia.
    Wiadomo, ze niekoniecznie zonatemu i dzieciatemu bedzie po drodze z singlem, bo maja zupelnie inne priorytety. Albo moze bedzie mu i czasem po drodze, ale nie za czesto. To jasne.
  • druginudziarz 31.03.17, 17:24
    kag73 napisała:

    > "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się z
    > apuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjn
    > a. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
    >
    > ja tylko zauwaze, ze w nie kazdym sporcie/aktywnosci fizycznej chodzi o rywaliz
    > acje.
    No i co w związku z tym że nie w każdym? bo ja akurat o koszu pisałem, a Marek o tenisie.

    > Czesto chodzi o aktywnosc fizyczna i bycie w atrakcyjnej formie.
    > Oczywiscie, ze priorytety w zyciu sie zmieniaja w zaleznosci od okolicznosci i
    > fazy zycia.
    > Wiadomo, ze niekoniecznie zonatemu i dzieciatemu bedzie po drodze z singlem, bo
    > maja zupelnie inne priorytety. Albo moze bedzie mu i czasem po drodze, ale nie
    > za czesto. To jasne.

    No dobrze, dobrze, tyle że to sa tzw. komunały, cóż w tym jest do dyskusji?
  • kag73 31.03.17, 17:25
    "No dobrze, dobrze, tyle że to sa tzw. komunały, cóż w tym jest do dyskusji?"

    Do dyskusji niby nic, ale napisal o tym kolega doi...(nie moge zapamietac tego nicka :( )
  • kag73 31.03.17, 17:18
    "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem."

    Apropos, moze cos pokrecilam z tematem, sorry :)
  • druginudziarz 31.03.17, 17:27
    kag73 napisała:

    > "Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się z
    > apuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjn
    > a. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem."
    >
    > Apropos, moze cos pokrecilam z tematem, sorry :)

    JUż jak widzę jest OK, dobrnęłaś do portu ;)
  • marek.zak1 31.03.17, 17:38
    druginudziarz napisał:

    > > > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv posiedziec maja czas.
    > > ----------------
    > > I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapuszczają i nie ćwiczą.
    >
    > Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
    -----------------------
    Dla mnie sport był i jest środkiem do zapewnienia bycia wysportowanym i fit, tak samo jak mycie zębów do utrzymywania ich w dobrym stanie. Tak więc gram, jeżdżę na rowerze i ćwiczę w lesie podczas spacerów z Sową.
    Rywalizacja dla mnie w tenisie, po tym, jak zakończyłem karierę wyczynową, jest pięciorzędna. Jak kariery nie zrobiłem w wyczynie to mam się emocjonować wynikami w sporcie amatorskim?
    Druga strona- socjalna to spotykanie się z kolegami i granie z nimi, a potem picie z nimi piwa. .
  • druginudziarz 31.03.17, 18:30
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > > > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i
    > przed kompem / Tv posiedziec maja czas.
    > > > ----------------
    > > > I to jest prawidłowa odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się zapus
    > zczają i nie ćwiczą.
    > >
    > > Ale dlaczego zmienasz temat? przecież rozmawialiśmy nie o ojcach którzy "
    > się zapuścili" tylko o tych dla których rywalizacja sportowa przestała być atra
    > kcyjna. Bo atrakcyjniejsza jest np. zabawa z dzieckiem.
    > -----------------------
    > Dla mnie sport był i jest środkiem do zapewnienia bycia wysportowanym i fit, ta
    > k samo jak mycie zębów do utrzymywania ich w dobrym stanie. Tak więc gram, jeżd
    > żę na rowerze i ćwiczę w lesie podczas spacerów z Sową.
    > Rywalizacja dla mnie w tenisie, po tym, jak zakończyłem karierę wyczynową, jest
    > pięciorzędna.

    Aa tam, po prostu nie zauważasz już tej przyjemności z wbicia rywalowi ładnej piłki.
    Zrób eksperyment, zacznij notorycznie przegrywać wszystkie gemy. Biegaj jak szalony, zmęcz się, ale przegrywaj. I tak jakiś czas, a potem wrócimy do dyskusji.

    > Jak kariery nie zrobiłem w wyczynie to mam się emocjonować wynik
    > ami w sporcie amatorskim?

    Jak najbardziej! nawer rywalizacja kto trafi szyszka w drzewo sprawia przyjemność.

    > Druga strona- socjalna to spotykanie się z kolegami i granie z nimi, a potem pi
    > cie z nimi piwa. .

    Na rybach też się można spotkać i piwo pić.
  • marek.zak1 31.03.17, 18:41
    druginudziarz napisał:

    > Aa tam, po prostu nie zauważasz już tej przyjemności z wbicia rywalowi ładnej piłki.
    > Zrób eksperyment, zacznij notorycznie przegrywać wszystkie gemy. Biegaj jak szalony, zmęcz się, ale przegrywaj. I tak jakiś czas, a potem wrócimy do dyskusji.
    ------------------------------
    Czym innym jest piłka, zagranie a czym innym mecz. Są tacy, co jak przegrywają stają się agresywni. W takim przypadku gaśnie we mnie chęć wygrywania.
  • druginudziarz 31.03.17, 18:52
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Aa tam, po prostu nie zauważasz już tej przyjemności z wbicia rywalowi ła
    > dnej piłki.
    > > Zrób eksperyment, zacznij notorycznie przegrywać wszystkie gemy. Biegaj j
    > ak szalony, zmęcz się, ale przegrywaj. I tak jakiś czas, a potem wrócimy do dys
    > kusji.
    > ------------------------------
    > Czym innym jest piłka, zagranie a czym innym mecz. Są tacy, co jak przegrywają
    > stają się agresywni. W takim przypadku gaśnie we mnie chęć wygrywania.

    Od początku pisałem wyłącznie o rywalizacji. Nie musisz wygrać całego meczu by czuć przyjemnść z wygrania części pojedynków wtrakcie meczu. Przyjemnie jest stanąć na szczycie podium, ale większość ludzi cieszy się i ma przyjomność nawet gdy uda się tylko część turnieju. Gorzej jak notorycznie wszystko przegrywasz, Małysz tak miał, po początkowych sukcesach (jeszcze skromnych) zaczął wszystko przegrywać i w zasadzie wrócił do wyuczonego zawodu czyli do dachów ;) Na szczęście dla bardzo, bardzo wielu, ktos sprytny go jednak przekonał.
    OK, miłego wieczora życze.
  • druginudziarz 31.03.17, 18:56
    druginudziarz napisał:

    > Małysz tak miał, po początkowych sukcesach (jeszcze skromnych) zaczął wszystko
    > przegrywać i w zasadzie wrócił do wyuczonego zawodu czyli do dachów ;) Na szczę
    > ście dla bardzo, bardzo wielu, ktos sprytny go jednak przekonał.
    > OK, miłego wieczora życze.

    Tak a propos to Małysza ta niemoc spotkała okurat wtedy gdy mieli z babą wpadkę, ciąża, szybki ślub, dziecko. Zastanawiajaca koincydencja ;)
  • marek.zak1 31.03.17, 20:01
    druginudziarz napisał:


    > Od początku pisałem wyłącznie o rywalizacji. Nie musisz wygrać całego meczu by czuć przyjemnść z wygrania części pojedynków w trakcie meczu. Przyjemnie jest stanąć na szczycie podium, ale większość ludzi cieszy się i ma przyjemność nawet gdy uda się tylko część turnieju. Gorzej jak notorycznie wszystko przegrywasz, Małysz tak miał, po początkowych sukcesach (jeszcze skromnych) zaczął wszystko przegrywać i w zasadzie wrócił do wyuczonego zawodu czyli do dachów ;) Na szczęście dla bardzo, bardzo wielu, ktos sprytny go jednak przekonał. OK, miłego wieczora życze.
    -----------------
    Deble grywamy w różnych składach więc raz się wygrywa, raz przegrywa.
    Również miłego wieczoru. Byłem teraz na rowerze ponad godzinę i z nikim nie rywalizowałem. w Warszawie piękna pogoda - teraz 15 stopni.Prawie lato.
  • ninek04 31.03.17, 20:11
    marek. żak 1 napisał
    >Byłem teraz na rowerze ponad godzinę i z nikim nie rywalizowałem. w Warszawie piękna pogoda - teraz 15 stopni.Pr<

    Ale tym razem nie jechałeś po odkurzacz do Biedronki? Tylko pewnie tak bardziej rekreacyjnie ( ewentualnie po jakieś zakupy) , bo pogoda rzeczywiście dziś obłędna :)
  • zawle 31.03.17, 20:14
    ninek04 napisała:
    > Ale tym razem nie jechałeś po odkurzacz do Biedronki? Tylko pewnie tak bardziej
    > rekreacyjnie ( ewentualnie po jakieś zakupy) , bo pogoda rzeczywiście dziś obł
    > ędna :)

    Tak? To dlatego mój partner pozasłaniał okna i powiedział że cały dzień pada;)
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 31.03.17, 20:19
    zawle napisała
    >Tak? To dlatego mój partner pozasłaniał okna i powiedział że cały dzień pada;)<

    Może chciał stworzyć odpowiedni nastrój, albo może woli, czy lubi się bzykać po ciemku i przy akompaniamencie szumu deszczu za oknem? ;)
    --
  • zawle 01.04.17, 10:17
    ninek04 napisała:
    > Może chciał stworzyć odpowiedni nastrój, albo może woli, czy lubi się bzykać po
    > ciemku i przy akompaniamencie szumu deszczu za oknem? ;)

    No co ty...muszę leżeć w łóżku a jak ładna pogoda to ciężko;)

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 31.03.17, 20:22
    ninek04 napisała:

    > marek. żak 1 napisał
    > >Byłem teraz na rowerze ponad godzinę i z nikim nie rywalizowałem. w Warsza
    > wie piękna pogoda - teraz 15 stopni.Pr<
    >
    > Ale tym razem nie jechałeś po odkurzacz do Biedronki? Tylko pewnie tak bardziej
    > rekreacyjnie ( ewentualnie po jakieś zakupy) , bo pogoda rzeczywiście dziś obłędna :).
    -----------------------
    Nie jedno z moich kółek. Międzylesie - Miedzeszyn - Wał Miedzeszyński - Borków - Międzylesie. Jakieś 15 km w tym przez las. Widziałem w lesie biegnącego dzika. Sporo ich tutaj mieszka.
  • ninek04 31.03.17, 20:32
    marek. żak 1 napisał
    >Widziałem w lesie biegnącego dzika. Sporo ich tutaj mieszka. <

    Może się umówił ze swoją lochą ( loszką) na małe co nieco i nie chciał się spóźnić ;)
  • ninek04 31.03.17, 20:39
    druginudziarz napisał
    >Jak najbardziej! nawer rywalizacja kto trafi szyszka w drzewo sprawia przyjemność.<

    No przecież, jak Polska długa i szeroka, mogliśmy się przekonać ostatnio, że trafienie w drzewo( a) - pana Szyszko ( ę) bardzo nawet gratyfikuje i sprawia mu niekłamaną przyjemność.
  • hello-kitty2 01.04.17, 12:32
    druginudziarz napisał:

    > Jak najbardziej! nawer rywalizacja kto trafi szyszka w drzewo sprawia przyjemno
    > ść.

    Hehe wiem o czym mowisz, w wieku 20+ wiazalam sie wylacznie ze sportowcami. Tak napieprzalismy w kosza na hali (tyle, ze ja mialam jakies fajne podstawy, bo gralam za nastolata ze 2 lata w klubie), ze pod koniec meczu podarlam jedemu koszulke z tej calej rywalizacji ;) Co ciekawe bujal sie wtedy z nami jeden czterdziestolatek, z nami, bo nie mial z kim, a byl po rozwodzie, czasowy, wysportowany i mial zawsze wolna chate, bylo czuc jakby byl w naszym wieku.
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • druginudziarz 31.03.17, 17:01
    kag73 napisała:

    > "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) od
    > ziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjści
    > a na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa,
    > nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."
    >
    > Bo nie musza, babke juz maja, bo im sie nie chce, na piwko i przed kompem / Tv
    > posiedziec maja czas.

    Ludzie piszą często o tym co ich boli, co więc Cię boli kag?

    > Z dzieckiem mozesz isc na basen, biegac, w pilke grac cok
    > olwiek. Dla chcacego nic trudnego.

    No i chodzą, nawet z bardzo małymi dziećmi na basen, sa takie pampersy nieprzemakalne.
    Jeszcze raz sie zapytam, co Cię boli w życiu że takie wizje tylko roztaczasz?
  • kag73 31.03.17, 17:11
    Ja roztaczam wizje? Kolega napisal o swoich zonatych/dzieciatych kolegach a ja sie do tego odnioslam. Aktualnie mnie troche stopa boli, moze od chodzenia ciagla w klapkach, nie wiem :)
    Wymowki, wymowki i wymowki, zwalania na wszystko a prawda gdzies posrodku, albo zupelnie gdzies indziej. Cytujesz mnie a to nie ja napisalam:
    > "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 lat) od
    > ziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś wyjści
    > a na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczenie "aa,
    > nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."

    Wiec to jest wizja czy rzeczywistosc? Moze i rzeczywistosc ale czy zgadza sie powod takiego stanu rzeczy?
    A nawet jak prawda, ze przy dziecku mniej czasu, z kolega w kosza nie zagra, ale jezeli naprade chce to znajdzie czas na jakas aktywnosc fizyczna. Bo o tym jest mowa.
  • druginudziarz 31.03.17, 17:19
    kag73 napisała:

    > Ja roztaczam wizje?
    Tak.

    > Kolega napisal o swoich zonatych/dzieciatych kolegach a ja
    > sie do tego odnioslam.

    Nie pisałaś nic o tym, o czym ja pisałem.
    Wiec pytam po czym piszesz? o swoich bolączkach? złych doświadczeniach z mężczyznami wysiadujacycmi przed tv?

    Aktualnie mnie troche stopa boli, moze od chodzenia ciag
    > la w klapkach, nie wiem :)

    > Wymowki, wymowki i wymowki, zwalania na wszystko a prawda gdzies posrodku, albo
    > zupelnie gdzies indziej. Cytujesz mnie a to nie ja napisalam:
    > > "Zreszta jak obserwuję moich sporo młodszych znajomych (powiedzmy 30-35 l
    > at) od
    > > ziecionych i zaangazowanych (sądząc po fejsie) to tak to wygląda. Kiedyś
    > wyjści
    > > a na koszykówkę czy coś innego, a teraz zabetonowani w domu, a tłumaczeni
    > e "aa,
    > > nie pójdę, bo przy dziecku to nie ma czasu"."

    Tak, pisałem po ojcach dla których rywalizacja sportowa przestala być atrakcyjna. Nic nie pisałem o mężczyznach "zapuszczonych", wysiadujących przed TV, to tylko Twoje "wizje".

    > Wiec to jest wizja czy rzeczywistosc? Moze i rzeczywistosc ale czy zgadza sie p
    > owod takiego stanu rzeczy?
    > A nawet jak prawda, ze przy dziecku mniej czasu, z kolega w kosza nie zagra, al
    > e jezeli naprade chce to znajdzie czas na jakas aktywnosc fizyczna. Bo o tym je
    > st mowa.

    Jest mowa o tym, że rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna, bo zajmowanie się dzieckiem jest atrakcyjne.
  • kag73 31.03.17, 17:22
    "Jest mowa o tym, że rywalizacja sportowa przestała być atrakcyjna, bo zajmowanie się dzieckiem jest atrakcyjne."

    Ano to prawda, z tym sie zgadzam. Wszystko w swoim czasie, albo roznosci w roznych fazach.
  • ninek04 29.03.17, 20:27
    urquhart napisał
    >Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spójne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa<

    U mnie w kwestii sprzątania wreszcie się uspokoiło. Sama sobie sprzątam, tak jak uważam, a nie to co wcześniej, gdy miałam wrażenie, że jestem poddawana testowi białej rękawiczki, którego oczywiście nie przechodziłam ;). Także wiesz Urqu, mężczyźni również mogą cierpieć na krzątawicę codzienną i przeżywać frustracje z tego powodu ;)
  • rekreativa 29.03.17, 21:03
    No, z dwojga złego wolę mego bałaganiarza niż pedanta takiego jak jeden mój wujek. U niego w domu czlowiek bał się odetchnąć, bo a nuż przesunie gazetę na stole o pół milimetra i będzie chryja.
    Z drugiej strony osobiście nie bardzo rozumiem mechanizm, że facet , który posprząta czy ugotuje obiad obniża pożądanie.
    Przecież ja mojego nawet nie oglądam przy sprzątaniu, bo on idzie do łazienki i tam pucuje, a ja w tym czasie siedzę w pokoju przed kompem, albo np. pucuję kuchnię.
    Czyli co, sama świadomość, że on tam coś sprząta miałaby mnie wysuszać? Ale czemu?



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • druginudziarz 31.03.17, 18:35
    rekreativa napisała:

    > Czyli co, sama świadomość, że on tam coś sprząta miałaby mnie wysuszać? Ale cze
    > mu?

    Mam taką hipotezę.
    Tak mówią kobiety dla których "sprzątanie" to czynność poniżająca. Mężczyzna wykonujący coś poniżającego nie może być przeciez atrakcyjny.
  • zawle 31.03.17, 18:41
    druginudziarz napisał:
    > Mam taką hipotezę.
    > Tak mówią kobiety dla których "sprzątanie" to czynność poniżająca. Mężczyzna wy
    > konujący coś poniżającego nie może być przeciez atrakcyjny.

    Ło matko
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 31.03.17, 18:57
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Mam taką hipotezę.
    > > Tak mówią kobiety dla których "sprzątanie" to czynność poniżająca. Mężczy
    > zna wy
    > > konujący coś poniżającego nie może być przeciez atrakcyjny.
    >
    > Ło matko

    Lubię zwięzłość Twoich wypowiedzi ;)
  • zawle 31.03.17, 19:05
    Myślę o tym. Mój były sprzątał łazienkę, ja w tym czasie 4 sypialnie z pozostałościami. Jakiś taki mało zwinny mi się wtedy wydawał.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 31.03.17, 19:16
    zawle napisała:

    > Myślę o tym. Mój były sprzątał łazienkę, ja w tym czasie 4 sypialnie z pozostał
    > ościami. Jakiś taki mało zwinny mi się wtedy wydawał.

    A chlopina w tym czasie szczoteczka do zebow wszystkie fugi szorowal. O niewdzieczna ;-)
  • zawle 31.03.17, 19:19
    Mam białe kafle z czarnymi fugami. Zawsze daję czarne- żeby nie trzeba było szorować. Chyba jednak sprzątanie może poniżać. Wiele rzeczy wychodzi na światło dzienne;)

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 31.03.17, 20:05
    zawle napisała
    >Myślę o tym. Mój były sprzątał łazienkę, ja w tym czasie 4 sypialnie z pozostałościami. Jakiś taki mało zwinny mi się wtedy wydawał. <

    A te 4 sypialnie to były na maxa wykorzystane? W sumie, przy 4- osobowej rodzinie to możliwe- każde zagospodarowuje swoją sypialnię dla siebie, zwłaszcza gdy między mężem i żoną jakoś tak nie tegos, nie namiętnie za bardzo ;)
  • zawle 31.03.17, 20:12
    ninek04 napisała:
    > A te 4 sypialnie to były na maxa wykorzystane? W sumie, przy 4- osobowej rodzi
    > nie to możliwe- każde zagospodarowuje swoją sypialnię dla siebie, zwłaszcza gdy
    > między mężem i żoną jakoś tak nie tegos, nie namiętnie za bardzo ;)

    A wiesz że były? Dwójka dzieci, ja i on i moja matka. Nawet tą dużą to na pół podzieliliśmy żeby każdy miał kąt. No i on strasznie chrapał, więc i uciec było gdzie;)
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 31.03.17, 20:23
    zawle napisała
    >No i on strasznie chrapał, więc i uciec było gdzie;)<

    Aaa, to wszystko tłumaczy. Mój tak samo strasznie, więc nie było opcji, żeby spać razem w jednym łóżku;)
    --
  • zawle 29.03.17, 21:04
    urquhart napisał:
    > Śmieszne jest to jak upieranie się ziemia jest w centrum wszechświata z powodu
    > przekonań może zaburzać reakcje na fakty.

    Myślę urgu że jesteś tego świetnym przykładem. Aczkolwiek robisz dobrze. Znalazłeś swoją strategię i ją realizujesz.

    > Mechanizm spadku pożądania w wyniku dotykania niemowlę, noszenie na rękach opis
    > any jest w Płci Mózgu Moire, wydziela się prolaktyna, także u samców która powo
    > duje lawinowy spadek libido i wzrost LĘKU o potomstwo. Działa efekt identycznie
    > u szympansów którym potem kroili mózgi.

    No i mąż może towarzyszyć żonie w tym nowym świecie. O ile nie drży o swoja pozycje, męskość i resztę. A potem zaprosić ją z powrotem do "starego". Nie każdego na to stać. A Ci których nie stać, lepiej niech się nie zapożyczają:))

    > Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spój
    > ne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa.

    A na co tu się obrażać. Ważne że ja mam inaczej, a cała reszta niech sobie żyje po swojemu. Ale jak mówiłam...żeby szaleć, trzeba mieć zasoby.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kutuzow 30.03.17, 13:01
    kag73 napisała:


    > Apropos; kutozow widze, ze na tapecie pojawil sie temat dziecka. Zapewnie masz
    > uczucie, ze to wlasnie TA kobieta :)

    Nie Kag, u mnie nic się nie zmieniło w tej sprawie. nadal uważam że Zawle dochowa się prędzej drugiego wnuka/wnuczki niż jak będę miał potomka. Po prostu tamten art zalinkowany przez Urqu zaciekawił mnie -skłonił do dyskusji. Nie to żebym na podstawie tego miał jakieś decyzje podejmować.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 30.03.17, 13:09
    kutuzow napisał:
    > Nie Kag, u mnie nic się nie zmieniło w tej sprawie. nadal uważam że Zawle docho
    > wa się prędzej drugiego wnuka/wnuczki niż jak będę miał potomka.

    Zwłaszcza że mówię głoćno...rozmnażajcie się za młodu, żeby rodzice mogli pomóc,a wy byli jeszcze na tyle głupi, żeby z dziecka robić "Projekt Dziecko".
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 30.03.17, 13:19
    Oczywiście nie robić z dziecka projektu.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • urquhart 30.03.17, 13:24
    > Zwłaszcza że mówię głoćno...rozmnażajcie się za młodu, żeby rodzice mogli pomóc
    > ,a wy byli jeszcze na tyle głupi, żeby z dziecka robić "Projekt Dziecko".

    Właśnie Zawle, racjonalnie dane spadku badanego szczescia po dziecku szczegolnie dla mezczyzn w naszej kulturze są przecież nieublagane :
    www.youtube.com/watch?v=BwQFSc9mHyA&feature=youtu.be&t=849

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • zawle 30.03.17, 13:29
    jak masz sraczke, to poziom szczęścia też ci spada...a dziecko jest jak sraczka...zwłaszcza małe

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kutuzow 30.03.17, 13:35
    zawle napisała:

    > jak masz sraczke, to poziom szczęścia też ci spada...a dziecko jest jak sraczka
    > ...zwłaszcza małe

    Wiesz Zawle...widzę jednak jedną zasadniczą różnicę... można nie chcieć sraczki. Starasz się nie jeść w miejscach zapomnianych przez Sanepid. Jak już się zdarzy -bierzesz Soperan i masz spokój. Duża część ludzi chce dziecko wbrew temu że powoduje ono te wszystkie problemy.

    To trochę jak z tym dowcipem:
    "Co bardziej boli, poród czy kop w jaja?
    Kop w jaja. Ponieważ jest wiele kobiet które decyduje się dobrowolnie na drugie dziecko (znając już ból porodu) i nie ma faceta, który by się zdecydował na drugiego kopniaka"

    (to dowcip -dla tych którzy już chcieliby wytykać braki w analogii)




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 30.03.17, 13:45
    kutuzow napisał:

    > Wiesz Zawle...widzę jednak jedną zasadniczą różnicę... można nie chcieć sraczki
    > . Starasz się nie jeść w miejscach zapomnianych przez Sanepid. Jak już się zdar
    > zy -bierzesz Soperan i masz spokój. Duża część ludzi chce dziecko wbrew temu ż
    > e powoduje ono te wszystkie problemy.

    Bo milosc jest nielogiczna Kutuzow:-) Powiedz sam, tak z reka na sercu, nie chcialbys byc kochany przez swoja kobiete mimo swoich wad i upierdliwosci? No bo co to w koncu za milosc jesli kocham tylko to co przydatne?
    Jesli wystarczy Ci jedna osoba do kochania, to w porzadku, inni moga miec troche pojemniejsze serca i to tez jest ok.

    > To trochę jak z tym dowcipem:
    > "Co bardziej boli, poród czy kop w jaja?
    > Kop w jaja. Ponieważ jest wiele kobiet które decyduje się dobrowolnie na drugie
    > dziecko (znając już ból porodu) i nie ma faceta, który by się zdecydował na dr
    > ugiego kopniaka"
    >
    > (to dowcip -dla tych którzy już chcieliby wytykać braki w analogii)
    >
    >
    >
    >
  • kutuzow 30.03.17, 13:57
    mabelle2000 napisała:

    > Bo milosc jest nielogiczna Kutuzow:-) Powiedz sam, tak z reka na sercu, nie chc
    > ialbys byc kochany przez swoja kobiete mimo swoich wad i upierdliwosci? No bo c
    > o to w koncu za milosc jesli kocham tylko to co przydatne?

    Czyli znów wracamy do mitu miłości bezwarunkowej. Ja wiem że to taki motyw przewodni wielu kobiet. Parner narzeka że przytyłam 20 kg, że nie dbam o siebie itp. Zrobie sobie dzidziusia i on mnie będzie kochał taką jaką jestem.


    > Jesli wystarczy Ci jedna osoba do kochania, to w porzadku, inni moga miec troch
    > e pojemniejsze serca i to tez jest ok.

    Wiesz, ja też mam pojemne serce i pewnie ze dwie laski bym mógł nim obdzielić...ale jakoś kobiety są zazdrosne o atencję. Jak juz nie raz pisałem na forum, jednoczesnie dziecko to jest taka karta Joker - bije wszystko, no bo to przecież dziecko....kto nie chce dzieci, kto nie kocha dzieci itp.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 30.03.17, 16:17
    kutuzow napisał:

    > Czyli znów wracamy do mitu miłości bezwarunkowej. Ja wiem że to taki motyw prze
    > wodni wielu kobiet. Parner narzeka że przytyłam 20 kg, że nie dbam o siebie itp
    > . Zrobie sobie dzidziusia i on mnie będzie kochał taką jaką jestem.

    Ja o nieracjonalnosci, Ty o bezwarunkowosci, nie dogadamy sie:-) Przyklad- jak mi sie pies zestarzeje, to go nie wyrzucam na smietnik, bo brzydki i niedolezny. To jest bardzo proste, nieskomplikowane uczucie w sumie- po prostu sie cieszysz, ze to stworzenie jest, zyje, istnieje. Tylko tyle. Z ludzmi jest tak samo.

    > Wiesz, ja też mam pojemne serce i pewnie ze dwie laski bym mógł nim obdzielić..
    > .ale jakoś kobiety są zazdrosne o atencję.

    No ja tam nie wiem Kutuzow, ale erotycznie to z dziecmi jeszcze nie probowalam, z zadnymi ;-) Wiec kazesz mi porownywac cos, czego nawet porownac sie nie da.
  • urquhart 30.03.17, 13:38
    zawle napisała:
    > jak masz sraczke, to poziom szczęścia też ci spada...a dziecko jest jak sraczka
    > ...zwłaszcza małe

    I tu był haczyk Zaleczka, bo to ty masz inaczej jak facet, kobiety statystycznie deklaruja wzrost szczęścia przy malym dziecku przez piewszy rok przeciez :)
    Nie slyszałem zeby to sie zdarzalo prz sraczce. .. :)


    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 30.03.17, 13:48
    Wiesz co się dzieje z kobietami które nie deklarują? Na szczęście to się powoli zmienia. Bo większość po kątach zaczyna szeptać że to nie taki cud jak pokazują w reklamach. Co do decyzji dotyczącej drugiego dziecka...pewnie na to ma wpływ miłość która rodzi się pomiędzy opiekunem a dzieckiem. Czasami tym opiekunem bywa ojciec.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 30.03.17, 13:49
    urquhart napisał:

    > I tu był haczyk Zaleczka, bo to ty masz inaczej jak facet, kobiety statystyczni
    > e deklaruja wzrost szczęścia przy malym dziecku przez piewszy rok przeciez :)
    > Nie slyszałem zeby to sie zdarzalo prz sraczce. .. :)

    Te dziecko i wzrost poziomu szczescia, to tak samo jak z dobra praca. Naharujesz sie jak wol, po nocach nie dospisz, ale jak widzisz efekty, to mowisz ze jestes szczesliwy. Dzieciak rosnie, rozwija sie, jest zdrowy, znaczy robota dobrze wykonana. Mozna sie cieszyc :-)
  • zawle 30.03.17, 13:53
    A nie masz wrażenia mabelle że faceci sami zawężają swoje życie wypierając się tej części jego piękna związanej z dzieckiem? Tylko czemu to robią? Może dlatego że dla nich chodzenie z niemowlęciem na rękach nie jest seksowne, a gotowanie już tak? Albo jak dziecko boją się oddać swoje zabawki komuś innemu do pobawienia?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kutuzow 30.03.17, 14:02
    zawle napisała:

    > Może dlatego że dla nich chodzenie z niemowlęciem na rękach nie jest seksowne, a gotowanie
    > już tak?

    Zawle, niemowlak na rekach jest mało komunikatywny. To kwestia psychoewo, że mężczyźni wolą zajmować się takimi od 3-4 roku w górę, gdzie już samo powie co mu jest, a nie trzeba zgadywać. To kobiety rozróżniają różne rodzaje płaczu (efekt ewolucyjny), dla większości facetów to jest "darcie ryja" i metodą prób i błędów starają się dojść w czym teraz tkwi problem.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 30.03.17, 14:18
    Doskonale Cię rozumiem kutuzow. Dla mnie niemowlę to żadna słodycz, tylko 4 kg rozdartego mięsa. Takie miałam dzieci. Tyle że jak się człowiek wspólnie zdecydował na taką katorgę ( nieświadomie, bo tego Ci nikt nie zagwarantuje jakie się urodzi) to może mieć żal do partnera że został z tym sam. Pamiętam jak jeden z moich znajomych miał wielki żal do swojej żony że w dupie miała budowę domu na który się wspólnie zdecydowali. No a jeszcze większą gdy z innym panem ochoczo wybierała meble do wspólnego gniazdka.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 30.03.17, 15:02
    zawle napisała:

    > Doskonale Cię rozumiem kutuzow. Dla mnie niemowlę to żadna słodycz, tylko 4 kg
    > rozdartego mięsa. Takie miałam dzieci. Tyle że jak się człowiek wspólnie zdecyd
    > ował na taką katorgę ( nieświadomie, bo tego Ci nikt nie zagwarantuje jakie się
    > urodzi) to może mieć żal do partnera że został z tym sam.

    Tak. Jak się zostaje z czymś samemu, to trudno lubić porzucającego. Jak się ojciec wymiksowywuje z opieki nad bachorem, to matce trudno mieć dla niego przewagę uczuć pozytywnych nad wkurwem i poczuciem porzucenia.
    >


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 30.03.17, 16:25
    zawle napisała:

    > A nie masz wrażenia mabelle że faceci sami zawężają swoje życie wypierając się
    > tej części jego piękna związanej z dzieckiem?

    Ze strachu pewnie to robia, boja sie ze przestana byc kochani. Chca byc dla swojej samicy najwazniejsi, najlepsi. Dziecko jest konkurencja, przeszkoda. Moze akceptacja, uwaga i czas jaki kobieta im poswieca jest dla nich najwazniejszy w zyciu. Bez tego czuja, ze spadnie ich wartosc i ego ucierpi. Moge sie oczywiscie mylic, ale innego wytlumaczenia nie widze.

  • urquhart 30.03.17, 13:59
    mabelle2000 napisała: Te dziecko i wzrost poziomu szczescia, to tak samo jak z dobra praca. Naharujes
    > z sie jak wol, po nocach nie dospisz, ale jak widzisz efekty, to mowisz ze jest

    Moja ślubna az piszczala żeby miec drugie dziecko i przezyc to jeszcze raz., zaglądała w każdy wozek jak juz przeciez dobrze wiedziała co to znaczy.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • aandzia43 30.03.17, 14:58
    mabelle2000 napisała:

    > urquhart napisał:
    >
    > > I tu był haczyk Zaleczka, bo to ty masz inaczej jak facet, kobiety statys
    > tyczni
    > > e deklaruja wzrost szczęścia przy malym dziecku przez piewszy rok przecie
    > z :)
    > > Nie slyszałem zeby to sie zdarzalo prz sraczce. .. :)
    >
    > Te dziecko i wzrost poziomu szczescia, to tak samo jak z dobra praca. Naharujes
    > z sie jak wol, po nocach nie dospisz, ale jak widzisz efekty, to mowisz ze jest
    > es szczesliwy. Dzieciak rosnie, rozwija sie, jest zdrowy, znaczy robota dobrze
    > wykonana. Mozna sie cieszyc :-)

    Otóż to. Nie deklarowałam żadnego wzrostu szczęścia przez pierwszy rok życia mojego dziecka. To nie było szczęście, to był głównie rollercoaster. I nie dlatego, że jestem inna niż większość kobiet, tylko dlatego, że połączenie cech dziecka i moich (nie związanych z długością palców ;-)) było takie, że trudno było o spokój, harmonię i przewagę miodu nad dziegciem. Wtedy szczęściem nazywało się, tak jak napisałe Mabelle, wywiązanie się z obowiązków i poczucie, że chociaż jest pod górkę, to jednka "do przodu". To samo mówi wiele wiele kobiet, jeszcze bardziej niż ja "kobiecych". Cały ten zgiełk nie zmienia faktu, że rodzicielstwo to immanentna cecha mojej obecnej osobowości i jedno z najważniejszych i najpiękniejszych doświadczeń życia.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kutuzow 30.03.17, 15:12
    aandzia43 napisała:


    > Otóż to. Nie deklarowałam żadnego wzrostu szczęścia przez pierwszy rok życia mo
    > jego dziecka. To nie było szczęście, to był głównie rollercoaster.

    oraz

    > Cały ten zgiełk nie zmienia faktu, że rodzicielstwo to immanentna cecha mojej obecnej > osobowości i jedno z najważniejszych i najpiękniejszych doświadczeń życia.


    Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
    W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by się drugi raz na dzieci nie dał namówić.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 30.03.17, 15:16
    "Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
    W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by się drugi raz na dzieci nie dał namówić."

    Gratyfikacja z bycia ojcem dla wielu facetow tez jest.
    Sabat zostal bez seksu, gdyby byl seks to i na dzieci nie patrzylby jak n zrodlo zla i uziemienia w malzenstwie.
  • zawle 30.03.17, 15:20
    kag73 napisała:
    > Sabat zostal bez seksu, gdyby byl seks to i na dzieci nie patrzylby jak n zrodl
    > o zla i uziemienia w malzenstwie.

    Biedne te dzieci...żródła wszelkiego zła:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 30.03.17, 15:39
    kag73 napisała:

    > "Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
    > W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by si
    > ę drugi raz na dzieci nie dał namówić."
    >
    > Gratyfikacja z bycia ojcem dla wielu facetow tez jest.
    > Sabat zostal bez seksu, gdyby byl seks to i na dzieci nie patrzylby jak n zrodl
    > o zla i uziemienia w malzenstwie.

    To ja jestem zrodlem zla, nie dzieci. Dlatego bym nie chcial - nie nadaje sie na ojca. Ale kocham je mimo wszystko.
  • kag73 30.03.17, 15:50
    "To ja jestem zrodlem zla, nie dzieci. Dlatego bym nie chcial - nie nadaje sie na ojca. Ale kocham je mimo wszystko."

    A tak miedzy nami to kto nadje sie na ojca albo na matke? I kto ustanawia sobie/komus kryteria, wedlug ktorych sie to ocenia? I jeszcze jak i co odczuwaja dzieci? I czy z milosci jest gratyfikacja? Albo czy milosc gratyfikuje?
  • rekreativa 30.03.17, 18:04
    Dokładnie kag.
    To, czy się nadajecie na ojca, matkę, to wasze dzeci wam powiedzą za dwadzieścia lat :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • rekreativa 30.03.17, 15:58
    "To ja jestem zrodlem zla, nie dzieci. Dlatego bym nie chcial - nie nadaje sie na ojca. Ale kocham je mimo wszystko."

    Powiedz mi uczciwie, gdyby Twoja żona była spoko, życzliwa dla Ciebie i byłby seks, czy wciąż byś głosił, że nie powinienes mieć dzieci i się na ojca nie nadajesz? Bo mi się zdaje, że tu akurat punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 30.03.17, 16:01
    Bo jak ejst syf to cieszenie się nie wychodzi. Przyjemności nie smakują.


    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 30.03.17, 16:17
    rekreativa napisała:
    > Powiedz mi uczciwie, gdyby Twoja żona była spoko, życzliwa dla Ciebie i byłby s
    > eks, czy wciąż byś głosił, że nie powinienes mieć dzieci i się na ojca nie nada
    > jesz? Bo mi się zdaje, że tu akurat punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Wtedy byc moze nie odkrylbym swojej prawdziwej natury. Stawiam ze w 95/100 ukladow kobieta odstawilaby mnie "od cyca". Moj przypadek zdeterminowal charakter, scislej - brak pewnych cech i wyolbrzymienie innych, ktore skutecznie uniemozliwily mi zrobienie kariery i wiekszy dostep do zasobow. Z czlowiekiem zmarginalizowanym ekonomicznie mozna sie nie liczyc, brak mu manewru zyciowego. Posiadanie przeze mnie dostatecznie duzej ilosci dobr samo w sobie "kolysaloby lodka". Bylbym czlowiekiem, co do ktorego sa podejrzenia, ze stac go na samodzielnosc - cytat ze stopki Urqu "there is no love without fear of loss".
    Gdybym jakims cudem trafil na osobe, ktora po kilku latach znajomosci nie czulaby do mnie pogardy jako mezczyzny, byc moze byloby tak jak piszesz - uwazalbym sie za fajnego ojca itd.
    Co nie znaczy, ze bym nim byl.
  • zawle 30.03.17, 15:19
    kutuzow napisał: > Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
    > W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by si
    > ę drugi raz na dzieci nie dał namówić.

    Tyle że jedno nie wyklucza drugiego. Nigdy bym się nie zdecydowała, ale to najbardziej ważne doświadczenie ( i piękne).
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 30.03.17, 15:25
    >
    > Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.
    > W tej samej sytuacji Sabat np. pisał że gdyby wiedział jak będzie w życiu by si
    > ę drugi raz na dzieci nie dał namówić.
    >

    Tak, gratyfikacja się pojawiła ostatecznie. Ale mogła się nie pojawić przy wielu scenariuszach życiowych: choroba dziecka, bieda, porzucenie, choroba moja, itd. Pozostałby obowiązek. Chociaż nie wykluczam ucieczki na Cypr :-P Ale tak się życie i moje dojrzewanie potoczyły, że przekułam ten chaos na coś cennego i pięknego.
    A tak w ogóle to w poście, na który odpowiedziałeś ustosunkowywałam się tylko do wypowiedzi chyba Urqu, że w pierwszym roku życia dziecka kobiety są szczęśliwe (czy wzrasta poziom szczęścia).


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 30.03.17, 15:29
    Podobnie się dzieje po innych rzeczach. To fakt, tylko po co przekuwać to na winę?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 30.03.17, 16:03
    kutuzow napisał:

    > Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest.

    Widzisz Kutuzow, niby z facetem ciezko... ale jednak gratyfikacja z bycia pieknie wyruchana samica jest.
  • kutuzow 30.03.17, 16:35
    mabelle2000 napisała:


    > Widzisz Kutuzow, niby z facetem ciezko... ale jednak gratyfikacja z bycia piekn
    > ie wyruchana samica jest.

    Widzę jedną zasadniczą różnicę. Jak myślisz o poznaniu faceta i on jednak okazuje się mało ciekawym, to kończysz znajomość i każdy idzie w swoją stronę. Z dzieckiem tak się nie da. Jak się okaże strasznym ciężarem to go nie zostawisz (jak faceta), bo nie wiem czemu ale Opieka Społeczna krzywo na to patrzy ;-)


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 30.03.17, 17:46
    kutuzow napisał:

    > Widzę jedną zasadniczą różnicę. Jak myślisz o poznaniu faceta i on jednak okazu
    > je się mało ciekawym, to kończysz znajomość i każdy idzie w swoją stronę. Z dzi
    > eckiem tak się nie da. Jak się okaże strasznym ciężarem to go nie zostawisz (ja
    > k faceta), bo nie wiem czemu ale Opieka Społeczna krzywo na to patrzy ;-)

    Blad jest w zalozeniu " okaze sie malo ciekawy ". Rozumiem, ze to taka zakamuflowana opcja " zadnego z niego pozytku".
    A na ile wyceniasz swoja wartosc w oczach na przyklad swoich rodzicow, przyjaciol, swojej kobiety? Jestes im tylko przydatny i dlatego Cie toleruja, jak myslisz ?
  • kutuzow 30.03.17, 17:59
    mabelle2000 napisała:


    > Blad jest w zalozeniu " okaze sie malo ciekawy ". Rozumiem, ze to taka zakamufl
    > owana opcja " zadnego z niego pozytku".


    Nie. Pisałas "gratyfikacja z bycia pieknie wyruchana...". Więc chodziło mi o przypadek gdy spotykasz nowego faceta. Wydaje się być super, ale nagle okazuje się że jest z tych wyjął, włożył i skończył. Gratyfikacji z bycia jak to piszesz pięknie wyruchaną nie masz. Więc chyba nie ma sensu wchodzic w taką relację (jeszcze zanim ew uczucia się pojawią).

    > A na ile wyceniasz swoja wartosc w oczach na przyklad swoich rodzicow, przyjaci
    > ol, swojej kobiety? Jestes im tylko przydatny i dlatego Cie toleruja, jak mysli
    > sz ?

    Pogubiłem się, skaczesz tak po tematach że już nie wiem o co Ci chodzi.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 30.03.17, 18:25
    kutuzow napisał:

    > Nie. Pisałas "gratyfikacja z bycia pieknie wyruchana...". Więc chodziło mi o pr
    > zypadek gdy spotykasz nowego faceta. Wydaje się być super, ale nagle okazuje si
    > ę że jest z tych wyjął, włożył i skończył. Gratyfikacji z bycia jak to piszesz
    > pięknie wyruchaną nie masz. Więc chyba nie ma sensu wchodzic w taką relację (je
    > szcze zanim ew uczucia się pojawią).

    Nie no oczywiscie jesli boisz sie ryzyka, to absolutnie nie powinienes decydowac sie na dziecko, bo moze sie okazac, ze satysfakcji z tego zadnej.
    Ludzie wchodzac w zwiazki tez biora na klate ryzyko, ze sie nie uda, ze osoba, ktora wybrali zmieni sie na gorsze, rozczaruje. Ale i tak zauwaz jedni kalkuluja rozstanie w razie niepowodzenia, a inni przyjmuja zmiany jakie by one nie byly i probuja sie dostosowac. Taka zmiana moze byc na przyklad powazna choroba.
    Rozumiem, ze boisz sie ryzyka i moge to zrozumiec.


    > Pogubiłem się, skaczesz tak po tematach że już nie wiem o co Ci chodzi.

    Chodzi mi o to, ze nadajesz, wedlug mnie niepotrzebnie, jakas specjalna range temu dziecku. Tutaj dziala przeciez podobna zasada jak w kontaktach z innymi ludzmi- nawiazujesz z nimi nic porozumienia, budujesz jakas wspolna przestrzen, na koncu sie przyjaznisz. Nie widze w tym nic skomplikowanego.
  • kutuzow 30.03.17, 18:38
    mabelle2000 napisała:


    > Nie no oczywiscie jesli boisz sie ryzyka, to absolutnie nie powinienes decydowa
    > c sie na dziecko, bo moze sie okazac, ze satysfakcji z tego zadnej.

    Tego się własnie trzymam.

    > Ludzie wchodzac w zwiazki tez biora na klate ryzyko, ze sie nie uda, ze osoba,
    > ktora wybrali zmieni sie na gorsze, rozczaruje. Ale i tak zauwaz jedni kalkuluj
    > a rozstanie w razie niepowodzenia, a inni przyjmuja zmiany jakie by one nie byl
    > y i probuja sie dostosowac.

    Nie do końca. Po prostu wszystko zależy od tego jak bardzo ważnych sfer dotykają te zmiany. Jeśli np. facet stanie się fleją, laska to przeżyje, ale jak ten sam facet np. zacznie przepuszczać kasę w kasynie, albo zostanie alkoholikiem, to moze mieć dosyć i się rozstanie z nim.
    Dla jednych np. podniesienie ręki jest takim sygnałem że trzeba zmykać, dla innych co innego (po prostu granice są rożnie umiejscowione w dużej mierze zależy to od kosztów wyjścia i ew opcji alternatywnych).


    > Chodzi mi o to, ze nadajesz, wedlug mnie niepotrzebnie, jakas specjalna range t
    > emu dziecku.

    Urqu napisał czemu nadaję taką rangę. Bo nagle osoba którą znasz zmienia się i nie za bardzo facet ma wpływ na te zmiany -bo one są na poziomie chemii mózgu. Z ludźmi jak się nagle zmienią o 180 st. możesz przestać się spotykać i problem się rozwiązuje, z partnerką która jest jednocześnie matką Twego dziecka sprawa się komplikuje.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 30.03.17, 18:57
    kutuzow napisał:

    > Urqu napisał czemu nadaję taką rangę. Bo nagle osoba którą znasz zmienia się i
    > nie za bardzo facet ma wpływ na te zmiany -bo one są na poziomie chemii mózgu.
    > Z ludźmi jak się nagle zmienią o 180 st. możesz przestać się spotykać i problem
    > się rozwiązuje, z partnerką która jest jednocześnie matką Twego dziecka sprawa
    > się komplikuje.

    To nie jest takie proste Kutuzow jak chcialbys przedstawic. Ze stara matka i starym ojcem tez nie przestaniesz sie spotykac jesli zachoruja na demencje i przestana Cie poznawac. Dlatego pytalam na ile wyceniasz swoja przydatnosc. Brutalnie nie spytalam kto pierwszy wywali Cie na smietnik jesli przestaniesz byc przydatny. To jest wlasnie nieracjonalnosc uczucia orzed ktorym sie tak bronisz i ktoremu chcesz zaprzeczyc.
    Boisz sie straty w postaci seksu. Rozumiem to. Ale to oznacza ze jestes niewolnikiem osoby, ktora ten seks Ci daje. Bo jak go zabierze, bedzie to dla Ciebie dramat.

  • sea.sea 30.03.17, 19:00
    No chyba raczej niewolnikiem seksu, bo gdyby osobie, która daje seks i przestała nie przeszkadzało, że Kutuzow sobie pójdzie po seks do kogoś innego, to Kutuzow pewnie by się aż tak nie wzdrygał.
  • zawle 30.03.17, 19:06
    Tyle że to takie mi się kompulsywne wydaje

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 30.03.17, 19:13
    sea.sea napisała:

    > No chyba raczej niewolnikiem seksu, bo gdyby osobie, która daje seks i przestał
    > a nie przeszkadzało, że Kutuzow sobie pójdzie po seks do kogoś innego, to Kutuz
    > ow pewnie by się aż tak nie wzdrygał.

    No to w porzadku, to jest niewolnikiem seksu jak mowisz. Nawet lepiej dla niego, bo jak nie bedzie seksu z ta, to bedzie seks z inna. Zaden problem.
  • kutuzow 30.03.17, 19:22
    mabelle2000 napisała:


    > To nie jest takie proste Kutuzow jak chcialbys przedstawic. Ze stara matka i st
    > arym ojcem tez nie przestaniesz sie spotykac jesli zachoruja na demencje i prze
    > stana Cie poznawac.

    Rodzice i dzieci łączą wspólne geny. Poza tym sytuajca obecnie pokazuje że często właśnie Ci rodzice idą w odstawkę na starość (domy spokojnej starości, rzadkie wizyty itp).

    > Boisz sie straty w postaci seksu. Rozumiem to. Ale to oznacza ze jestes niewoln
    > ikiem osoby, ktora ten seks Ci daje. Bo jak go zabierze, bedzie to dla Ciebie d
    > ramat.

    Staram Ci się wyjaśnić, że tego właśnie sie nie boję. Gdy w związku jest "zabrany" seks, to oznacza to że (po próbie naprawy -jeśli to nie zadziała), to koniec związku.
    Wtedy jestem wolny i mogę tworzyć nowy związek z inną osobą, która lepiej pasuje od mnie.
    Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę juz na zawsze ojcem.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 30.03.17, 19:31
    kutuzow napisał:

    > Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę
    > juz na zawsze ojcem.

    Dwa zdania wczesniej napisales, ze z rodzicami to co innego, bo lacza was geny. Z dzieckiem tez Cie beda laczyc geny. Wiec wychodzi mi, ze wlasne dzieciary i tak sa lepsza opcja niz rozczarowujaca kobieta, z ktora w dodatku nie jest sie spokrewnionym. Ale jak tam sobie chcesz ;-)

  • kutuzow 30.03.17, 19:46
    mabelle2000 napisała:

    > Dwa zdania wczesniej napisales, ze z rodzicami to co innego, bo lacza was geny.
    > Z dzieckiem tez Cie beda laczyc geny. Wiec wychodzi mi, ze wlasne dzieciary i
    > tak sa lepsza opcja niz rozczarowujaca kobieta, z ktora w dodatku nie jest sie
    > spokrewnionym. Ale jak tam sobie chcesz ;-)

    W Polskiej rzeczywistości w ponad 95% przypadków po rozstaniu dziecko zostaje z matką -także to "łączenie" jest jednak trochę inne.
    Tak jak piszesz bardzo często postrzegają to kobiety właśnie. Na zasadzie facet może zostawić/rozczarować, a dziecko będzie moje na całe życie.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 31.03.17, 05:32
    "Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę juz na zawsze ojcem."

    To dobrze czy zle?
  • kutuzow 31.03.17, 10:50
    kag73 napisała:

    > "Gdy zaś pojawią się dzieci, to nawet jak się rozstanę z ich matką to pozostanę
    > juz na zawsze ojcem."
    >
    > To dobrze czy zle?

    Kag, to trochę jak w starym dowcipie:
    Facet przychodzi do sklepu i bardzo obrotny sprzedawca namawia go na wędkę, gdy go namówił, to zaoferował mu jeszcze podbierak, siedzisko i zanęte. Gdy facet już to miał to zaproponował mu jeszcze ponton, bo z brzegu gorzej łowić. Gdy miał ponton, to mówi do niego "co będziesz Pan tak wiosłował, to może jeszcze silnik zaburtowy". Gdy i na to się zgodził, to jeszcze mu przyczepkę do auta na ten ponton wcisnął. Facet kupił to wszystko i wychodzi. Szef taki dumny ze sprzedawcy pyta jego jak on to wszystko zrobił?
    Sprzedawca odpowiada: "przyszedł do mnie ten facet i mówi że potrzebuje tamponów dla żony....to mu powiedziałem: co będzie Pan przez te 3 dni się w domu nudził...jedź Pan na ryby" i tak już poszło.


    Tutaj podobnie....mój problem to ew problem z seksem. Wyszło na to z porad koleżanek, że seksu nadal nie będzie...ale będę miał ponton, wędkę i przyczepkę (mimo że ja nawet łowić nie lubię).

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 31.03.17, 11:18
    kutuzow napisał:

    > Tutaj podobnie....mój problem to ew problem z seksem. Wyszło na to z porad kole
    > żanek, że seksu nadal nie będzie...ale będę miał ponton, wędkę i przyczepkę (mi
    > mo że ja nawet łowić nie lubię).

    Bo krazysz wokol tematu, ale sprytnie nie odpowiadasz na wazne pytania. Nie trafiaja do Ciebie odnosniki do uczuc, wiec zapytam konkretniej. Ile warta jest dla Ciebie dziura, ktora Ci sie udostepnia i ktora moze sie zepsuc po porodzie? Jesli jej wartosc jest tylko uzytkowa, to zabezpiecz sie dobrze, zeby nie bylo nieplanowanej ciazy i absolutnie nie pozwol rozporzadzac swoimi finansami. Jednym slowem daruj sobie tobol w postaci dziecka.Tyle moge Ci poradzic.



  • kutuzow 31.03.17, 11:57
    mabelle2000 napisała:


    > Bo krazysz wokol tematu, ale sprytnie nie odpowiadasz na wazne pytania.

    Które?

    > Nie trafiaja do Ciebie odnosniki do uczuc, wiec zapytam konkretniej.

    O uczuciach to pisał Sabat. Facet szybko traci szczęście i radość jeśli ląduje w związku bez seksu. Dla facetów seks jest więziotwórczy. Wiec uczucia w oderwaniu od seksu nie ma co rozpatrywać, bo szybko blednie.


    > Ile warta jest dla Ciebie dziura, ktora Ci sie udostepnia i ktora moze sie zepsuc po porodzie?

    nie rozumiem pytania (a dokładniej mam wrażenie że pytanie jest mocno tendencyjne wskazujące niejako jedynie słuszną "dojrzałą" odpowiedź).


    > Jesli jej wartosc jest tylko uzytkowa, to zabezpiecz sie dobrze, zeby nie bylo
    > nieplanowanej ciazy i absolutnie nie pozwol rozporzadzac swoimi finansami. Jedn
    > ym slowem daruj sobie tobol w postaci dziecka.Tyle moge Ci poradzic.

    Co rozumiesz przez przeciwieństwo "wartości użytkowej"? Domyślam się że miłość. Czyli jeśli facet kocha....ale kobieta nie chce seksu, to ma sobie zawiązać na supełek i czekać, aż jej sie zmieni? Czyli wracamy do tego co pisałem na początku mit miłości bezwarunkowej. Chciałabym żeby on mnie kochał bez względu na wszystko (nawet jak jego podstawowe potrzeby będę olewała, to nadal powinien mnie kochać).

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • rekreativa 31.03.17, 12:41
    A ja mam takie pytanie> Czy nie masz obaw odwrotnych? Że to Tobie siądzie pożądanie do Twojej kobiety po porodzie?
    Bo np. widząc ją w roli matki, jak przewija pieluchy, jak karmi obrzmiałym cycem, jak jej bluzka przemaka od mleka, stracisz zwyczajnie apetyt?
    Bo np. jej ciało może się bardzo zmienić i nie mam na myśli otyłości, ale choćby widoczne, liczne, brzydkie rozstępy, albo pozostały po ciąży fałd skóry na brzuchu? A Ty jesteś, zdaje się, dość wymagający estetycznie?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kutuzow 31.03.17, 16:38
    rekreativa napisała:

    > A ja mam takie pytanie> Czy nie masz obaw odwrotnych? Że to Tobie siądzie p
    > ożądanie do Twojej kobiety po porodzie?

    Nie mam takich obaw, bo zawsze były duże dysproporcje w tą drugą stronę. Tj ja miałem większe potrzeby.


    > Bo np. widząc ją w roli matki, jak przewija pieluchy, jak karmi obrzmiałym cyce
    > m, jak jej bluzka przemaka od mleka, stracisz zwyczajnie apetyt?
    > Bo np. jej ciało może się bardzo zmienić i nie mam na myśli otyłości, ale choćb
    > y widoczne, liczne, brzydkie rozstępy, albo pozostały po ciąży fałd skóry na br
    > zuchu? A Ty jesteś, zdaje się, dość wymagający estetycznie?

    Zdaje sobie sprawę, że np. "brzuch pociążowy" może nie być zbyt fajny pod kątem estetycznym. Jeśli to byłaby jakaś bardzo duża wizualna niedogodność (mówię tu o czymś sporym np: www.papilot.pl/i/b/2014/10/brzuch-po-ciazy-59015663.jpg) to pomyślałbym o ew umożliwieniu (fundusze) zabiegu. Oczywiście o ile partnerka by chciała i jej też by to przeszkadzało.

    Z drugiej strony, znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono. Więc mogę tylko snuć przypuszczenia na podstawie najlepszych danych które mam.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 31.03.17, 12:49
    kutuzow napisał:

    > O uczuciach to pisał Sabat. Facet szybko traci szczęście i radość jeśli ląduje
    > w związku bez seksu. Dla facetów seks jest więziotwórczy. Wiec uczucia w oderwa
    > niu od seksu nie ma co rozpatrywać, bo szybko blednie.

    Nie wiem dlaczego zakladasz, ze dla mnie jako dla kobiety seks nie jest wieziotworczy?

    Jesli zalozymy, ze na pierwotnym, prymitywnym poziomie seks stoi zaraz obok glodu i braku snu, to jesli trafi mi sie zyciowa proba, a taka jest czas po porodzie, ze niedosypiam i niedojadam na granicy wytrzymalosci, to chyba logiczne, ze potrzebuje pomocy. Ja naprawde rozumiem ze mezczyzna chce ze mna nawiazywac wiezi wlasnie wtedy, ale zauwaz, ze ja musialabym to pogodzic z faktem, ze padam na twarz ze zmeczenia, niedojedzenia i niewyspania.
    Jest to czas przejsciowy jak wczesniej powiedzielismy. Czy to uznasz czy nie, to jest juz Twoja sprawa.

    > nie rozumiem pytania (a dokładniej mam wrażenie że pytanie jest mocno tendencyj
    > ne wskazujące niejako jedynie słuszną "dojrzałą" odpowiedź).

    Odpowiedz jest w gruncie rzeczy banalna i dotyczy zakresu uslug jakie dwie osoby wzajemnie sobie swiadcza. I egzekwowania powinnosci.
    Osobiscie wole wierzyc, ze przyjaciel nie zostawi mnie w potrzebie, tak jak ja nie zostawie jego.
    Obawiam sie, ze tej roznicy nie chcesz widziec.

    > Co rozumiesz przez przeciwieństwo "wartości użytkowej"? Domyślam się że miłość.
    > Czyli jeśli facet kocha....ale kobieta nie chce seksu, to ma sobie zawiązać na
    > supełek i czekać, aż jej sie zmieni? Czyli wracamy do tego co pisałem na pocz
    > ątku mit miłości bezwarunkowej. Chciałabym żeby on mnie kochał bez względu na
    > wszystko (nawet jak jego podstawowe potrzeby będę olewała, to nadal powinien mn
    > ie kochać).

    Wciaz Ci tlumacze, ze milosc nie jest przedmiotem handlu. Ty mam wrazenie chcialbys, zeby ktos inwestowal w Ciebie uczucia, moze nawet w Twoim pojeciu sam je inwestujesz, ale twardo chcesz egzekwowac to co Ci sie nalezy. Inwestycja musi sie zwrocic. Milosc naprawde nie funkcjonuje jak w powiedzeniu " Kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak zydzi".
    Wiec uczciwiej byloby, wedlug mnie, nie nazywac miloscia ukladu, ktory jest korzystna wymiana uslug. Zreszta taki uklad swietnie sie moze sprawdzic. Jesli oboje sa dobrymi negocjatorami i dobrze zabezpiecza swoje interesy, to ja jestem za, jak najbardziej. Tylko milosci w to nie mieszaj.
  • kutuzow 31.03.17, 16:49
    mabelle2000 napisała:


    > Nie wiem dlaczego zakladasz, ze dla mnie jako dla kobiety seks nie jest wieziot
    > worczy?

    OK. Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu gdy jesteś sama (w okresie bez związku).
    Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu będąc w związku?


    > Jesli zalozymy, ze na pierwotnym, prymitywnym poziomie seks stoi zaraz obok glo
    > du i braku snu, to jesli trafi mi sie zyciowa proba, a taka jest czas po porodz
    > ie, ze niedosypiam i niedojadam na granicy wytrzymalosci, to chyba logiczne, ze
    > potrzebuje pomocy.

    Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do tego co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu.


    > Osobiscie wole wierzyc, ze przyjaciel nie zostawi mnie w potrzebie, tak jak ja
    > nie zostawie jego.
    > Obawiam sie, ze tej roznicy nie chcesz widziec.

    Przepraszam, ale czy nie Ty pisałaś o swoim Ex? Co się więc stało? Nie byłaś jego przyjaciółką że go zostawiłaś?
    (wiesz łatwo się piszę górnolotne teksty, gdy one mają dotyczyć innych).



    > Wciaz Ci tlumacze, ze milosc nie jest przedmiotem handlu. Ty mam wrazenie chcia
    > lbys, zeby ktos inwestowal w Ciebie uczucia, moze nawet w Twoim pojeciu sam je
    > inwestujesz, ale twardo chcesz egzekwowac to co Ci sie nalezy.

    Raz jeszcze- wracamy do tego co napisałem wyżej...czy nie Ty masz Ex o którym wspominałaś? Czemu nie byłaś z nim wbrew przeciwnością losu, nawet wtedy gdy związek stał się do kitu?

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 31.03.17, 16:59
    "Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo chce dziecka."

    Nie kochany, na przykladzie: ja chce zimowac na Karaibach, latac tam nie chce ale nie mam wyjscia, musze tam doleciec, dlatego wsiadam do samolotu. Tak samo z dzieckiem, chce go (albo sie wydarzylo) a z niemowlakiem wiaze sie niedosypianie a nie odrotnie: chce niedosypiac dlatego zrobie sobie dziecko.
    I jeszcze znam na peczki facetow, ktorzy chca dziecka/dzieci i na peczki takich, ktorym, podobnie jak kobietom, sie wydarzylo i bedzie dziecko. Jak na razie to "najnormalniejsza" kolej rzeczy inaczej by nas tu wszystkich nie bylo.

  • kutuzow 31.03.17, 17:04
    kag73 napisała:


    > Tak samo z
    > dzieckiem, chce go (albo sie wydarzylo) a z niemowlakiem wiaze sie niedosypian
    > ie a nie odrotnie: chce niedosypiac dlatego zrobie sobie dziecko.

    Przecież pisałem skrótowo. Chodziło mi o to że chcesz dziecka, to w pakiecie godzisz się na to niedospanie. Jak chcesz tych Karaibów to jakoś znosisz ten lot. Jeśli ktoś np. ma w nosie Karaiby i nie lubi samolotu, to będzie wolał podjechać samochodem do Chorwacji.


    > I jeszcze znam na peczki facetow, ktorzy chca dziecka/dzieci i na peczki takich
    > , ktorym, podobnie jak kobietom, sie wydarzylo i bedzie dziecko. Jak na razie t
    > o "najnormalniejsza" kolej rzeczy inaczej by nas tu wszystkich nie bylo.


    czyli wracamy do argumentu, że miliony much nie mogą się mylić.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 31.03.17, 17:21
    "czyli wracamy do argumentu, że miliony much nie mogą się mylić."

    Nie kochaniutki, Ty chcesz kijem Wisle zawracac a ja Ci probuje wytlumaczyc, ze natura i biologia maja sie dobrze :)
    Wiesz po co sie kobity i faceci zbieraja do kupy? Zeby sie rozmnozyc! To jest nasza sila napedowa.
  • zawle 31.03.17, 17:22
    kutuzow napisał: > czyli wracamy do argumentu, że miliony much nie mogą się mylić.

    To dziwne że ten argument ma się dobrze, gdy jest stosowany przez Ciebie, a jest byle jaki gdy przez kogoś.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 31.03.17, 17:24
    kutuzow napisał:

    > OK. Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu gdy jesteś sama (w okresie bez zwią
    > zku).
    > Jak długo potrafisz wytrzymać bez seksu będąc w związku?

    Jestem z frakcji koniobijcow Kutuzow, od kiepskiego seksu wole codzienna masturbacje. Dlugo wytrzymam, moze tym sie wlasnie roznimy.

    > Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo c
    > hce dziecka.

    Marzy o nim, normalnie nie moze sie doczekac. Nie rob sobie jaj. Jak jade na urlop, to tez sie licze z tym, ze w samolocie dostane sraczki, albo skradna mi bagaz.

    Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do tego co
    > pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu.

    Alez ja to rozumiem. Dziecko nie jest dla Ciebie nagroda. Kropka.

    > Przepraszam, ale czy nie Ty pisałaś o swoim Ex? Co się więc stało? Nie byłaś je
    > go przyjaciółką że go zostawiłaś?
    > (wiesz łatwo się piszę górnolotne teksty, gdy one mają dotyczyć innych).

    A jak myslisz Kutuzow dlaczego Ci pisze o uczuciach, a nie o ukladach, w ktorych kazdy probuje wyszarpac cos dla siebie? Bo w moim przypadku uklad sie nie sprawdzil. Bo teraz wiem, ze to ja musze wyjsc pierwsza i zaoferowac to co najlepszego mam. A nie jak Ty proponujesz- najpierw zabezpieczyc swoje interesy i upewnic czy dostane to co bym chcial. Najgorsze jest to, ze nawet nie wystarczy spelniac swoich obowiazkow, dawac trzeba z zyczliwoscia i calkiem bezinteresownie. I nie patrzec czy jest po rowno.To jest punkt wyjsciowy. Zaczynam od siebie i nie inaczej.

    > Raz jeszcze- wracamy do tego co napisałem wyżej...czy nie Ty masz Ex o którym w
    > spominałaś? Czemu nie byłaś z nim wbrew przeciwnością losu, nawet wtedy gdy zwi
    > ązek stał się do kitu?

    No wlasnie bylismy wbrew przeciwnosciom losu, ale pozostalismy na poziomie korzysci jakie z tego zwiazku moglismy uzyskac. Raz byly one wieksze, raz mniejsze. Moj maz byl bardziej zadowolony ode mnie, bo mnie uwieral kiepski seks. Teraz po latach mysle, ze gdybysmy sie tak naprawde kochali i wyszli poza swoj egoizm, to zylo by sie nam duzo lepiej. Dlatego nie polecam Ci handlu. Zrobisz co zechcesz.
  • kutuzow 31.03.17, 17:51
    mabelle2000 napisała:


    >
    > Marzy o nim, normalnie nie moze sie doczekac. Nie rob sobie jaj.

    Nie robie sobie jaj. Nie widziałaś nigdy lasek 30+ które nie mogą się doczekać swojego dzidziusia? Na forum kiedyś Kity pisała jak dostawała pierdolca na dzieckom, Urqu pisał tutaj o swej żonie jak zaglądała do wózeczków gdy chciała drugie. Daleko nie trzeba szukać.



    > A jak myslisz Kutuzow dlaczego Ci pisze o uczuciach, a nie o ukladach, w ktoryc
    > h kazdy probuje wyszarpac cos dla siebie?

    Czyli co, na dzień dobry weszłaś (świadomie) w układ, czy może Ci się wydawało że to jednak uczucie i związek, ale z czasem się posypało?



    > Dlatego nie polecam Ci handlu.

    Czy gdy kobieta mówi facetowi, że "zdradzisz to z nami koniec" to jest handel? Uważasz że ona próbuje coś ugrać, czy może po prostu pokazuje swoje granice co jest w stanie zaakceptować? Czy jeśli tak pisze to znaczy że tego faceta nie kocha tak na prawde głęboko, bo gdyby go kochała, to by mu darowała jakiś jeden skok w bok i się nie wkurzała o to?


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • rekreativa 31.03.17, 18:24
    "Nie widziałaś nigdy lasek 30+ które nie mogą się doczekać swojego dzidziusia? Na forum kiedyś Kity pisała jak dostawała pierdolca na dzieckom, Urqu pisał tutaj o swej żonie jak zaglądała do wózeczków gdy chciała drugie. Daleko nie trzeba szukać."

    Ale Ty pisałeś, że pragną nie spać po nocach.
    No więc nie, nie pragną.
    Podobnie jak nie marzą o tym, by przez trzy miesiące rzygać jak kot, albo skończyć z kroczem rozerwanym aż do pleców.
    Chcą dziecka i po prostu liczą się z tym, że jakieś niedogodności będą na drodze do tego celu.
    Podobnie jak Ty chcąc np. psa liczysz się z tym, że będziesz z nim musiał wyjść w brzydką pogodę, albo o szóstej rano, co nie znaczy, że się palisz do tego wstawania o szóstej rano.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kutuzow 31.03.17, 21:35
    rekreativa napisała:

    > Ale Ty pisałeś, że pragną nie spać po nocach.

    Muszę tak wszystko wprost pisać?
    Wydawało mi się że to było dość czytelne.

    > No więc nie, nie pragną.
    > Podobnie jak nie marzą o tym, by przez trzy miesiące rzygać jak kot, albo skońc
    > zyć z kroczem rozerwanym aż do pleców.
    > Chcą dziecka i po prostu liczą się z tym, że jakieś niedogodności będą na drodz
    > e do tego celu.

    One choć wiedzą z czym to się ew wiąże i jak może się skończyć (wstawanie po nocach bo karmienie, bo kolka itp) i efekt zombie. Gdyby facetom uświadamiano że ew decyzja o dziecku skończy się brakiem seksu (przez pewien czas lub w wersji pesymistycznej permanentnie) to ciekawe jak wtedy by się chętnie decydowali.


    > Podobnie jak Ty chcąc np. psa liczysz się z tym, że będziesz z nim musiał wyjść
    > w brzydką pogodę, albo o szóstej rano, co nie znaczy, że się palisz do tego ws
    > tawania o szóstej rano.

    To jest bardzo dobry przykład. Bardzo chciałbym mieć psa. Uwielbiam wilczury. Mam nawet dużą działkę gdzie mógłby sobie biegać...ale lubię także podróże. Wybywam (najczęściej jak się da) na wypady po 3 tygodnie gdzieś daleko i zdaje sobie sprawę, że musiałbym wtedy prosić kogoś o pomoc lub byłbym uwiązany. W związku z tym mając do wyboru podróże lub pies...wybrałem podróże.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • marek.zak1 31.03.17, 21:46
    kutuzow napisał:

    > To jest bardzo dobry przykład. Bardzo chciałbym mieć psa. Uwielbiam wilczury. Mam nawet dużą działkę gdzie mógłby sobie biegać...ale lubię także podróże. Wybywam (najczęściej jak się da) na wypady po 3 tygodnie gdzieś daleko i zdaje sobie sprawę, że musiałbym wtedy prosić kogoś o pomoc lub byłbym uwiązany. W związku z tym mając do wyboru podróże lub pies...wybrałem podróże.
    -----------------------
    No i dobrze. Lubisz podróże, dzieci to kłopot i mogę spowodować nieprzespane noce, a psy to też obowiązki i dlatego decydujesz o sobie jako o człowieku niezależnym i bez obowiązków. Jest to z twojego punktu widzenia logiczny wybór niskie koszty i fajne, niezależne życie. Ja wybrałem inne życie, kochająca kobieta, dzieci i moja bokserka Sowa, która czeka na moje przyjście z pracy. Włożyłem dużo pracy, tak wyszło, ale finalnie jestem z tego zadowolony. Bo w życiu dla mnie najważniejsza jest jednak miłość, a tej mam mnóstwo dookoła..
  • mabelle2000 31.03.17, 18:53
    kutuzow napisał:

    > Nie robie sobie jaj. Nie widziałaś nigdy lasek 30+ które nie mogą się doczekać

    Szczerze? Nie widzialam, ale nie dlatego ze nie ma, tylko naprawde ani nie znam, ani nie widzialam. Swoje dzieci urodzilam krotko po dwudziestce.

    > Czyli co, na dzień dobry weszłaś (świadomie) w układ, czy może Ci się wydawało
    > że to jednak uczucie i związek, ale z czasem się posypało?

    Tak jak napisalam, weszlam w zwiazek majac dwadziescia lat. Zycie wydawalo mi sie przygoda, malzenstwo wydawalo mi sie przygoda, emigracja tez miala byc przygoda. Czego zabraklo? Namietnosci. Gdyby byla na samym poczatku, to mialabym duzo wieksze motywacje, zeby o to malzenstwo sie starac, zabiegac, ratowac je.
    Juz po rozwodzie kiedys moj ex mi powiedzial " bo ty mnie nie nauczylas seksu". Wzielam to na klate, no bo co mozna powiedziec, bronic sie, zaprzeczac, szukac winnego? Ale to mi wtedy uswiadomilo, ze nie ma ja, ani ty, tylko zawsze jestesmy MY. I jak o tym zapomnimy, to wtedy wszystko sie posypie.

    > Czy gdy kobieta mówi facetowi, że "zdradzisz to z nami koniec" to jest handel?
    > Uważasz że ona próbuje coś ugrać, czy może po prostu pokazuje swoje granice co
    > jest w stanie zaakceptować?

    To chyba mowi, ze deklaruje wiernosc i tego samego oczekuje w zamian. Tak bym to zinterpretowala.

    Czy jeśli tak pisze to znaczy że tego faceta nie ko
    > cha tak na prawde głęboko, bo gdyby go kochała, to by mu darowała jakiś jeden s
    > kok w bok i się nie wkurzała o to?

    Nie wiem Kutuzow, znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono, dlatego odpowiem Ci tak jak mi sie wydaje. Mnie by zdrada zabolala, ale tylko w przypadku gdybysmy mieli naprawde swietny seks, taki ktory by satysfakcjonowal nas oboje, taki najlepszy z najlepszch. W przypadku, gdy wszystko kuleje, ktoras strona jest ciagle niezadowolona, to zdrady tak wlasciwie mozna sie spodziewac predzej czy pozniej i nie ma co udawac zdziwienia.
  • kutuzow 31.03.17, 21:44
    mabelle2000 napisała:


    > Tak jak napisalam, weszlam w zwiazek majac dwadziescia lat. Zycie wydawalo mi s
    > ie przygoda, malzenstwo wydawalo mi sie przygoda, emigracja tez miala byc przyg
    > oda. Czego zabraklo? Namietnosci. Gdyby byla na samym poczatku, to mialabym duz
    > o wieksze motywacje, zeby o to malzenstwo sie starac, zabiegac, ratowac je.

    Zabrakło namiętności....czym to się niby różni od tego co ja pisze że gdy zabraknie namiętności po dziecku to dla mnie nie będzie powodu żebym cieszył się takim związkiem.
    Czemu niby moje podejście to "układ", a u Ciebie podobne podejście to "związek".


    > To chyba mowi, ze deklaruje wiernosc i tego samego oczekuje w zamian. Tak bym t
    > o zinterpretowala.

    Ja podobnie (analogicznie) mówię, że jesli padnie seks w związku, to dla mnie koniec, czyli deklaruję że będę dbał o jej potrzeby (np. emocjonalne, bliskości ale także i satysfakcję erotyczną) i jednocześnie oczekuje tego samego w zamian.

    i znów...czym to się niby różni od przykładu u góry z wiernością?


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 31.03.17, 22:21
    kutuzow napisał:

    > Czemu niby moje podejście to "układ", a u Ciebie podobne podejście to "związek"

    Roznica jest taka, ze w uklad wchodzisz z konkretnymi oczekiwaniami. Wchodzac w zwiazek myslisz najpierw ile mozesz dac z siebie, ale bez zadan. Bedzie funkcjonowac jesli druga strona mysli podobnie. Jesli nie- wtedy mozecie sie rozstac.
    Wiec jesli o mnie chodzi to weszlam w uklad, ktory mial funkcjonowac wedlug jakis tam okreslonych zasad. I funkcjonowal, tylko poziom szczescia byl znikomy, bo nikt nie chcial obdarowywac bezinteresownie. Moze u Ciebie sie sprawdzi. U mnie padlo.

    > Ja podobnie (analogicznie) mówię, że jesli padnie seks w związku, to dla mnie k
    > oniec,

    Alez masz do tego prawo jak najbardziej. Chce i musze dostac, jesli nie dostane to nie ma nas. Co tu nie rozumiec.

    czyli deklaruję że będę dbał o jej potrzeby (np. emocjonalne, bliskości
    > ale także i satysfakcję erotyczną) i jednocześnie oczekuje tego samego w zamian

    Oczekiwac mozesz oczywiscie, ale nie ma takiego sposobu, zeby druga osobe do czegos zmusic. Ja mysle Kutuzow ze Ty o tym wiesz. Ale nie chcesz zostac frajerem. No i boisz sie stracic kase, ktora musialbys placic na dziecko w razie rozstania. Na razie kombinujesz co Ci sie bardziej oplaca. Nie potepiam bron Zeus.

  • ninek04 31.03.17, 20:00
    kutuzow napisał
    >Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania, bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do tego co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu. <

    Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą, gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i koniecznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybijającego z rytmu i strasznego, że w myślach zanosiłam modły, żeby wreszcie to wszystko się skończyło jak najszybciej. To zwykła mordęga, znój i nuda, nieskończona nuda. W sumie konieczność powrotu do pracy po tych kilku miesiącach była wybawieniem, tak z dzisiejszej perspektywy oceniam. Nigdy bym nie brała pod uwagę jakiegoś urlopu wychowawczego, czy rezygnacji z pracy w zamian za poświęcenie się wychowaniu dzieci, dopóki nie osiągną odpowiedniego wieku. Także żadne nagrody, gratyfikacje, jakieś przemożne parcie, żadna chcica posiadania dziecka ze swoim mężczyzną, nic z tych rzeczy.
  • kag73 31.03.17, 20:06
    Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą, gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i koniecznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybijającego z rytmu i strasznego, że w myślach zanosiłam modły, żeby wreszcie to wszystko się skończyło jak najszybciej. To zwykła mordęga, znój i nuda, nieskończona nuda.

    Kochana, masz pojecie. Jak sie nam urodzilo dziecko to kolega meza z pracy go instruowal, ze kobiety tak sa wyposazone przez nature, ze moga i potrafia w nocy wstawac po kilka razy, ze im to pikus. W sumie dobrze sie slyszy, z meskiej prspektywy, szkopul byl tylko w tym, ze tego gostka parnerka wykopala z domu jak dzieciaczek jeszcze nie mial nawet roku. Wiec moze jednak cos z ta jego teoria nie gra? Moj zdecydowal, ze nie wierzy w takie bujdy :)
  • ninek04 31.03.17, 20:15
    Kag 73 napisała
    >Potrafia w nocy wstawac po kilka razy, ze im to pikus. W sumie dobrze sie slyszy, z meskiej prspektywy, szkopul byl tylko w tym, ze tego gostka parnerka wykopala z domu jak dzieciaczek jeszcze nie mial nawet roku. Wiec moze jednak cos z ta jego teoria nie gra? Moj zdecydowal, ze nie wierzy w takie bujdy :)<

    I co zrobił twój, żeby Ci ulżyć? - Podtykał dziecku swojego cycka te kilkanaście razy na dobę, a Ty mogłaś dzięki temu trochę bardziej się wyspać? ;)
  • urquhart 31.03.17, 20:52
    ninek04 napisała:

    > kutuzow napisał
    > >Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania,
    > bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do teg
    > o co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu. <
    >
    > Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą
    > , gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i konie
    > cznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybij
    > ającego z rytmu i strasznego

    Dan Gilbert, ten od badania szczęścia i gratyfikacji generalnie pisze ze z dziećmi jest jak z braniem kokainy, krótkie uderzenia dużej gratyfikacji i cała masa przykrych efektów ubocznych potem. Tyle że faceci tej gratyfikacji praktycznie nie mają, tyko te przykre efekty uboczne. :)

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • marek.zak1 31.03.17, 21:26
    urquhart napisał:
    Dan Gilbert, ten od badania szczęścia i gratyfikacji generalnie pisze ze z dziećmi jest jak z braniem kokainy, krótkie uderzenia dużej gratyfikacji i cała masa przykrych efektów ubocznych potem. Tyle że faceci tej gratyfikacji praktycznie nie mają, tyko te przykre efekty uboczne. :).
    --------------------------
    Tak, bezpośrednie gratyfikacje podczas obsługi niemowlaków są może małe, ale one z czasem bardzo rosną. Posiadanie już trochę większego dziecka - własnego klonu daje ogromną satysfakcję i gratyfikację ojcu.
    >
  • rekreativa 31.03.17, 23:34
    " one z czasem bardzo rosną."

    No własnie, bo panowie tak panikują, jakby to dziecko miało być niemowlakiem przez 20 lat.
    Tymczasem to raptem rok, półtora, a potem ono juz siada, drepta, gada i zanim się człowiek obejrzy, odprowadza dzieciaka do szkoły :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 01.04.17, 00:10
    rekreativa napisała:

    > " one z czasem bardzo rosną."
    >
    > No własnie, bo panowie tak panikują, jakby to dziecko miało być niemowlakiem pr
    > zez 20 lat.
    > Tymczasem to raptem rok, półtora, a potem ono juz siada, drepta, gada i zanim s
    > ię człowiek obejrzy, odprowadza dzieciaka do szkoły :)

    Mężczyźni nie boją się ojcostwa, tylko odrzucenia.
  • ninek04 01.04.17, 07:00
    sabat 3 napisał
    >Mężczyźni nie boją się ojcostwa, tylko odrzucenia.<

    Kobiety też nie mają gwarancji, że je to nie spotka.A spotyka, stąd tyle wątków i głosów kobiet, że z chwilą pojawienia się dziecka wszystko zaczęło się sypać.
  • sabat3 01.04.17, 08:52
    ninek04 napisała:
    > Kobiety też nie mają gwarancji, że je to nie spotka.A spotyka, stąd tyle wątków
    > i głosów kobiet, że z chwilą pojawienia się dziecka wszystko zaczęło się sypać

    Ano nie maja. Zostac z dziecmi w domu i miec poczucie przegranego zycia to raczej nieciekawa perspektywa. A nawet jesli rozwod, to za co ma sie utrzymac? Te alimenty? O ile bedzie placil, bo przeciez malo prawdopodobne. A nawet jesli, to za 300 pln na dziecko zadna niania nawet palcem w bucie nie kiwnie. Czyli uziemienie w domu, poki dzieci nie sa dosc samodzielne by sie same obsluzyc. Ich sprawy biezace na glowie, wariatkowo. A zarcie? Trocin jesc nie beda, ubrac trzeba. A Franek z klasy ma komputer, Zosia rowerek. Jak im spojrzec w twarz i powiedziec, ze sorry, ale mamusi nie stac, ze ledwie wiaze koniec z koncem.
    Zostac w domu? I widziec codziennie tego skrzywionego chuja, wysluchiwac "madrosci", doswiadczac agresji? To zycie w matni.
    I to macierzynstwo az tak nie cieszy,, bo nie ma czasu cieszyc. Ojciec niby ma placic, ale ma wolna reke, nie musi sie krecic ta karuzela. A wydaje sie na dzieci i tak wiecej niz on daje. A zaangazowanie czasu, obciazenie obowiazkami? Kto za to zaplaci? Kobieta moze i wzielaby kolejne etaty, zeby dzwigac to wszystko, ale kiedy? Kto odbierze dziecko ze szkoly, podstawi mu miche pod nos, zrobi razem z nim zadanie, pojdzie na zakupy po ubrania, jedzenie, kto pojdzie z nim do lekarza, zaopiekuje sie na l4?
    A ludzie mysla, ze kobieta ma go z glowy, spodziewaja sie, ze teraz bedzie miala czas tapirowac sie i mizdrzyc dla nowego kochanka. Ale skad wziac na to sily, czas i ochote, skoro ciagnie sie wozek samemu + 1, 2,3 dodatkowych maloletnich pasazerow. A oni beda krzyczec "mama - daj". Chyba trzeba wsadzic sobie w dupe papryczke piri-piri i wlaczyc turbo doladowanie.
  • hello-kitty2 01.04.17, 09:46
    Tak dokladnie tak Sabat ale zapomniales o konkluzji: jak Cie nie stac, to sie nie rozmnazaj.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 01.04.17, 10:03
    hello-kitty2 napisała:

    > jak Cie nie stac, to sie n
    > ie rozmnazaj.

    Powiedzialabym tak samo- jak cie nie stac emocjonalnie, to sie nie rozmnazaj i potem nie pierdziel, ze czlowiek, ktorego sam stworzyles cie rozczarowal.
  • sabat3 01.04.17, 10:42
    mabelle2000 napisała:
    i
    > potem nie pierdziel, ze czlowiek, ktorego sam stworzyles cie rozczarowal.

    ... powiedział Szatan Jehowie, po tym jak opadły wody potopu.
  • hello-kitty2 01.04.17, 10:56
    sabat3 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    > i
    > > potem nie pierdziel, ze czlowiek, ktorego sam stworzyles cie rozczarowal.
    >
    > ... powiedział Szatan Jehowie, po tym jak opadły wody potopu.

    Nie bardzo wiem jak reagowac na wypowiedzi ludzi dotyczace zdarzen biblijnych, ktorzy w nie nie wierza. Przeciez to musi byc schizofreniczne. Mam sie dac wciagnac w swiat schizofrenika?Skoro w to nie wierzysz, a tego nie da sie udowodnic, to po co nadajesz bajce wage argumentu w dyskusji?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 01.04.17, 16:52
    sabat 3 napisał
    >Chyba trzeba wsadzic sobie w dupe papryczke piri-piri i wlaczyc turbo doladowanie.<

    I tak się robi,bo narzekania i zrzędzenia nic nowego nie wniosą. Ale paradoksalnie im mniej ma się czasu i wszystko prawie na swojej głowie, tym bardziej jest się zorganizowanym i zostaje zawsze trochę czasu na swoje aktywności, zainteresowania, na bycie samej ze sobą, z kimś innym, a nie tylko i bez przerwy z dziećmi. To byłoby przecież całkiem ogłupiające i ze szkodą dla wszystkich.
  • urquhart 01.04.17, 09:26
    ninek04 napisała:

    > sabat 3 napisał
    > >Mężczyźni nie boją się ojcostwa, tylko odrzucenia.<
    >
    > Kobiety też nie mają gwarancji, że je to nie spotka.A spotyka, stąd tyle wątków
    > i głosów kobiet, że z chwilą pojawienia się dziecka wszystko zaczęło się sypać

    Ale to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku. Większość kobiecych kobiet odczuwa nowe zakochanie i uczucie motylów w brzuchu ale Wy nasze forumowe interlokutorki akurat pewnie do nich nie należycie Ninek wiec trudno z Wami o tym efekcie dyskutować.
    Oczywiście zdarzają się też często faceci ojcowie patentowani lenie i niebieskie ptaki rozpieszczeni mamisynkowie wycofujący się gdy trzeba wysiłku. No ale to przecież widać dużo wcześniej. Odrzucenie wycofanie , przeniesienie uczuć zaś ze strony kobiety jest typowo ZASKOCZENIEM i nic tego nie zwiastuje.
    I nie chodzi wcale o zmęczenie okres wymagającego niemowlęctwa bo krzyzys pierwszego dziecka to w 2-4 roku dziecka nabrzmiewa i pęka kiedy nic się nie zmienia.

    Ale co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z najpopularniejszej Warszawska poradni małżeńska Sensity Marta Mauer rozsierdzając jak Milska feministki (prywatnie obie mają trójkę dzieci):

    "W momencie pojawienia się pierwszego dziecka, my kobiety, często przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same (sic !). Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki. (...)
    . Jeśli rodzice okazują sobie miłość i szacunek, dziecko z nabiera ufności i otwartej postawy do świata.  Obserwując ciepłą relację między rodzicami, uczy się roli, jaką w przyszłości będzie pełnić oraz prawidłowych wzorców  funkcjonowania w społeczeństwie.
    Fakt, że rodzice stawiają siebie na pierwszym miejscu, nie oznacza bynajmniej, że dziecko czuje się odrzucone. Wręcz przeciwnie. Dziecko widząc kochających się rodziców, którzy wyznaczają jasne zasady i granice, chętnie podda się tym zasadom, bo one dadzą mu ogromne poczucie bezpieczeństwa, ale także nabierze odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań, będzie bardziej samodzielne i niezależne.
    Z kolei dziecko traktowane przez obojga rodziców jako najważniejsze, zostaje z automatu wcielone w trójkąt małżeński. Relacja między małżonkami coraz bardziej się rozluźnia, na rzecz  związku uczuciowego pomiędzy matką i dzieckiem, oraz (z nieco mniejszym nasileniem) pomiędzy ojcem i dzieckiem. (...)
    Kolejnym efektem stawiania dziecka na pierwszym miejscu jest często toksyczna relacja matki z dzieckiem (bardzo rzadko ten aspekt dotyczy ojców). Z lęku przed samotnością, matki starają się przywiązać do siebie dziecko: wyręczają je w większości czynności, mniej lub bardziej bezpośrednio sugerują, że bez nich dziecko sobie nie poradzi, że jest słabe i delikatne. W ten sposób wyrastają dorośli – dzieci, niezdolni do podejmowania samodzielnych decyzji, nieporadni życiowo, kulejący zarówno na polu zawodowym jak rodzinnym, o dużym stopniu ryzyka zaburzonej osobowości."

    www.psychologiakobiety.pl/psychologia-zwiazku-i-terapia-par/dlaczego-maz-ma-byc-dla-mnie-najwazniejszy/

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • rekreativa 01.04.17, 09:40
    " co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z "

    Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
    Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • urquhart 01.04.17, 09:52
    rekreativa napisała:

    > " co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z "
    >
    > Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
    > Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

    Jesteśmy fizjologicznie istotami społecznymi i zakochanie jest najmocniejszym narkotykiem jaki może gratyfikować nasz mózg, odrzucenie i brak największym lękiem - ludzie dla niego popełniają samojstwa i zabijają w afekcie innych z tego powodu
    A z dzieckiem to najczystsza jego forma z możliwych, sacrum:

    "przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • urquhart 01.04.17, 09:52
    rekreativa napisała:

    > " co radzi w temacie kryzysu pierwszego dziecka terapeutka z "
    >
    > Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
    > Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

    Jesteśmy fizjologicznie istotami społecznymi i zakochanie jest najmocniejszym narkotykiem jaki może gratyfikować nasz mózg, odrzucenie i brak największym lękiem - ludzie dla niego popełniają samojstwa i zabijają w afekcie innych z tego powodu
    A z dzieckiem to najczystsza jego forma z możliwych, sacrum:

    "przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • mabelle2000 01.04.17, 09:57
    urquhart napisał:

    > Jesteśmy fizjologicznie istotami społecznymi i zakochanie jest najmocniejszym n
    > arkotykiem jaki może gratyfikować nasz mózg, odrzucenie i brak największym lęki
    > em - ludzie dla niego popełniają samojstwa i zabijają w afekcie innych z tego p
    > owodu

    Taaa i dlatego cale zycie jestesmy w stanie permanentnego zakochania. A z jakiego to harlequina? :-)

  • urquhart 01.04.17, 10:17
    > Taaa i dlatego cale zycie jestesmy w stanie permanentnego zakochania. A z jakie
    > go to harlequina? :-)

    Niektórzy są. Obrazowanie procesów mózgu nie kłamie.
    I ta cześć badań Helen Fisher co charakteryzuje te ludzi i związki interesuje mnie najbardziej.

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • marek.zak1 01.04.17, 10:22
    urquhart napisał:

    > > Taaa i dlatego cale zycie jestesmy w stanie permanentnego zakochania. A z jakiego to harlequina? :-)
    >
    > Niektórzy są. Obrazowanie procesów mózgu nie kłamie.
    > I ta cześć badań Helen Fisher co charakteryzuje te ludzi i związki interesuje mnie najbardziej.
    ---------
    Musze się zbadać. Chyba jestem.
    Skonsultowałem z moją w sprawie zakochanych kobiet. Twierdzi, że u 2/3 to ściema i biorą najlepszego z dostępnych, a potem sie okaże. Może się sprawdzi, functional itp.
    >
  • sabat3 01.04.17, 10:49
    marek.zak1 napisał:
    > Skonsultowałem z moją w sprawie zakochanych kobiet. Twierdzi, że u 2/3 to ściem
    > a i biorą najlepszego z dostępnych, a potem sie okaże. Może się sprawdzi, funct
    > ional itp.

    Twoja żona jest niepoprawną optymistką :D
  • mabelle2000 01.04.17, 10:34
    urquhart napisał:

    > Niektórzy są. Obrazowanie procesów mózgu nie kłamie.
    > I ta cześć badań Helen Fisher co charakteryzuje te ludzi i związki interesuje m
    > nie najbardziej.

    Nie sposob byc w pierwszej fazie zakochania przez cale zycie, bo to wylacza logiczne myslenie, to tak jakby bylo sie na permanentnym haju. Dawka hormonow jest zbyt duza. Chyba, ze mowisz o czyms innym- o ciaglym poczuciu nagrody w mozgu, ktore jest zwiazane z jednym obiektem. To jest jak najbardziej mozliwe.
  • rekreativa 01.04.17, 09:59
    "tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać"

    Czyli taka tęsknota za miłością bezwarunkową. Pewnie tutaj większe ryzyko jest w przypadku matek z rodzin, w których były jakieś dysfunkcje. Jeśli się nie zaznało takiej miłości akceptującej od rodziców, to pozostanie w głębi duszy luka, którą się będzie próbowało uzupełnić.
    Najpierw przy pomocy faceta, ale że to nie działa, bo obcy dorosły człowiek nie jest w stanie drugiego dorosłego kochać bezwarunkowo, to się próbuje łatać braki dzieckiem.
    Tylko że to też nie wyjdzie, bo i dziecko zmienia się w dorosłego i zaczyna być krytyczne.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • marek.zak1 01.04.17, 10:03
    rekreativa napisała:
    > Tylko że to też nie wyjdzie, bo i dziecko zmienia się w dorosłego i zaczyna być krytyczne.
    -------------
    To źle, że dorasta i staje się krytyczne? I wtedy już się nie kocha?
    >
    >
  • rekreativa 01.04.17, 10:12
    "To źle, że dorasta i staje się krytyczne? I wtedy już się nie kocha"

    Nie że Ty dziecka nie będziesz już kochał, tylko dziecka miłość do Ciebie ulegnie zmianie. To już może nie być bezwarunkowa miłość, że cokolwiek zrobisz, to dziecko przy Tobie stanie. No a przede wszystkim dziecko dorasta i odchodzi. Czasem wyjeżdża do innego miasta, do innego kraju, zakłada swoją rodzinę... To nie jest ktoś, kto zawsze będzie przy Tobie.



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • marek.zak1 01.04.17, 10:18
    rekreativa napisała:

    > "To źle, że dorasta i staje się krytyczne? I wtedy już się nie kocha"
    >
    > Nie że Ty dziecka nie będziesz już kochał, tylko dziecka miłość do Ciebie ulegnie zmianie. To już może nie być bezwarunkowa miłość, że cokolwiek zrobisz, to dziecko przy Tobie stanie. No a przede wszystkim dziecko dorasta i odchodzi. Czasem wyjeżdża do innego miasta, do innego kraju, zakłada swoją rodzinę... To nie jest ktoś, kto zawsze będzie przy Tobie.
    --------------
    No i bardzo dobrze, że zamienia się w samodzielnego dorosłego, a jest zależnym od tatusia przydupasem. Gdyby tak było, traktowałbym to jako moją porażkę.
    >
    >
    >
  • ninek04 01.04.17, 17:58
    trwać"

    rekreativa napisała
    >Czyli taka tęsknota za miłością bezwarunkową. Pewnie tutaj większe ryzyko jest w przypadku matek z rodzin, w których były jakieś dysfunkcje. Jeśli się nie zaznało takiej miłości akceptującej od rodziców, to pozostanie w głębi duszy luka, którą się będzie próbowało uzupełnić.
    Najpierw przy pomocy faceta, ale że to nie działa, bo obcy dorosły człowiek nie jest w stanie drugiego dorosłego kochać bezwarunkowo, to się próbuje łatać braki dzieckiem.
    Tylko że to też nie wyjdzie, bo i dziecko zmienia się w dorosłego i zaczyna być krytyczne. <

    To chyba nie do końca tak. Ta luka wynika z jakiegoś poczucia niedopasowania, bycia na nie do końca we właściwym miejscu, które nie pokrywa się z tym, co jest oczekiwane, ale dziecko w tej sytuacji również tej luki nie wypełni, nie zasklepi wewnętrznego rozdarcia,nie będzie lekiem, plastrem, pocieszycielem, czy jeszcze kimś innym
  • ninek04 01.04.17, 17:32
    urquhart napisał
    " cytat ">przenosimy lokatę uczuć z męża na słodkie niemowlę, tłumacząc sobie, że miłość do dziecka jest tą jedyną czystą i prawdziwą miłością, która będzie wiecznie trwać i dzięki której nigdy nie będziemy same. Nic bardziej mylnego. To pierwszy krok do tragedii dziecka i ogromnej samotności matki."<

    Oczywiście że tak. Pełna racja - myślenie, że miłość do dziecka da nam poczucie spełnienia, zastąpi poczucie osamotnienia i będzie trwała po wsze czasy jest iluzoryczna i niedojrzała. Dziecko jest z nami na chwilę, potem trzeba pozwolić mu, by miało swój własny świat, wkroczylo weń ze śmiałością, odwagą, siłą, nadzieją, że oto zaczyna żyć własnym życiem.
  • mabelle2000 01.04.17, 09:54
    rekreativa napisała:

    > Powtarza się "samotność" i "lęk przed samotnością".
    > Jak to się dzieje, że te kobiety czują się tak bardzo same?

    Stawiam na niedojrzalosc. Umiejetnosc zabawiania samego siebie i organizacji wlasnej przestrzeni nabywa sie w dziecinstwie. Potem dochodzi do tego umiejetnosc nawiazywania relacji i bliskich wiezow. Sa ludzie, ktorzy zawsze beda samotni i ktorzy slabo funkcjonuja, jesli inne osoby nie dostarczaja im bodzcow.
  • rekreativa 01.04.17, 10:05
    "Stawiam na niedojrzalosc. "

    Ja stawiam raczej na braki z dzieciństwa. Jesli się nie dostało od rodziców wystarczająco miłości, uwagi, akceptacji, to się tego potem szuka całe życie od innych ludzi.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • urquhart 01.04.17, 10:10
    rekreativa napisała:

    > "Stawiam na niedojrzalosc. "
    >
    > Ja stawiam raczej na braki z dzieciństwa. Jesli się nie dostało od rodziców wys
    > tarczająco miłości, uwagi, akceptacji, to się tego potem szuka całe życie od in
    > nych ludzi.

    Narcyzm czy zbytnia neurotyczność jest przecież efektem nadmiaru uwagi i nadopiekuńczości.

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • rekreativa 01.04.17, 10:16
    "Narcyzm czy zbytnia neurotyczność jest przecież efektem nadmiaru uwagi i nadopiekuńczości."

    Może być i oba naraz> odrzucenie od jednego rodzica z jednoczesną nadopiekuńczością drugiego.




    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 01.04.17, 11:30
    A po co tu na cokolwiek stawiac, skoro inni ludzie (naukowcy) to juz zbadali i z tego co pisze Urqu to jest masowe u kobiet. Wiekszosc kobiet jest niedojrzalych czy pochodzacych z dysfukcyjnych rodzin? ;) NIe lepiej uznac, ze tak jest z natury? Zreszta natura nie tworzy zwiazkow dlugoterminowych. Zwiazek jest po to zeby sie pojawily dzieci, po odchowaniu ma sie rozpsc, bo z punktu widzenia biologii nieczemu nie sluzy. To ludzie probuja zawracac kijem Wisle. Jezeli dla kogos dlugoterminowy zwiazek jest priorytetem, to rzeczywiscie nie powinien podejmowac ryzyka posiadania w nim dzieci. Starac sie przechytrzyc nature.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • urquhart 01.04.17, 11:38
    > ologii nieczemu nie sluzy. To ludzie probuja zawracac kijem Wisle. Jezeli dla k
    > ogos dlugoterminowy zwiazek jest priorytetem, to rzeczywiscie nie powinien pode
    > jmowac ryzyka posiadania w nim dzieci. Starac sie przechytrzyc nature.

    No jak nie służy jak służy, emocjonalnej stabilności i rozwojowi dzieci, ale jak pisze Mauer jak się wbrew fizjologicznej determinacji "myślenia macicą" postawi zwiazek i inwestowanie w relację związku na pierwszym miejscu.
    No i wtedy da sie
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • hello-kitty2 01.04.17, 12:07
    urquhart napisał:

    > No jak nie służy jak służy, emocjonalnej stabilności i rozwojowi dzieci

    Zwiazek sluzy Tobie do tego samego celu, do ktorego sluzy Kutuzowi i dlatego go podtrzymujesz. Powyzsze sprzedajesz kobiecej zonie zeby miala poczucie Win-Win.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 01.04.17, 22:41
    urquhart napisał:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > "Stawiam na niedojrzalosc. "
    > >
    > > Ja stawiam raczej na braki z dzieciństwa. Jesli się nie dostało od rodzic
    > ów wys
    > > tarczająco miłości, uwagi, akceptacji, to się tego potem szuka całe życie
    > od in
    > > nych ludzi.
    >
    > Narcyzm czy zbytnia neurotyczność jest przecież efektem nadmiaru uwagi i nadopi
    > ekuńczości.
    >

    Nie, to daleko bardziej skomplikowane niż chciałbyś to widzieć. Generalna zasada brzmi "im wcześniejsze nieprawidłowości tym większe uszkodzenie". Więc odrzucenie maleńkiego dziecka, brak jednej, zawsze obecnej i wpatrzonej w nie z uwagą i uśmiechem osoby wykrzywia i okrawa z normy psychologicznej bardziej niż późniejszy nieprawidłowo przebiegający proces odklejania się od osobnika macierzynskiego. Najgorsze narcyzy to ci z deficytami miłości i uwagi z najwcześniejszego dziecięctwa. Vide chociażby dzieci z domu dziecka z RAD-em. Oczywiście i tak wrodzone neurologicznne uwarunkowania mózgu są najważniejsze, ale my tu o wpływie środowiska nie o genach czy truciznach w życiu płodowym.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • sabat3 01.04.17, 10:44
    mabelle2000 napisała:
    > Stawiam na niedojrzalosc. Umiejetnosc zabawiania samego siebie i organizacji wl
    > asnej przestrzeni nabywa sie w dziecinstwie.

    Protestuje, masturbacji nauczyłem się nieco później.
  • marek.zak1 01.04.17, 09:44
    urquhart napisał:
    le to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku. Większość kobiecych kobiet odczuwa nowe zakochanie i uczucie motylów w brzuchu ale Wy nasze forumowe interlokutorki akurat pewnie do nich nie należycie Ninek wiec trudno z Wami o tym efekcie dyskutować.
    -------------
    Jak babka faceta nie kocha, tylko bierze tego najlepszego dostępnego, w ramach akcji rodzina + dziecko + żeby nie być sama, to wcale się nie odkochuje w partnerze, bo go nie kocha, tylko zakochuje się w dziecku miłością, jak napisałeś, czystą.
    To jest ten częsty przypadek rzekomego odrzucenia.
  • ninek04 01.04.17, 17:08
    urquhart napisał
    >Ale to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku.<

    Bywa i odwrotnie, tak jak się to stało u mnie - wraz z pojawieniem się dzieci, prawie natychmiast stałam się zbędna, od tej pory,gdy już trochę podrosły zajmował się tylko nimi, zabierał na różne wycieczki i wyjazdy - ja jako rzep mogłam się niby doczepić, ale nie było to mile widziane.
    Natomiast to przenoszenie swoich wszystkich uczuć na dzieci w momencie rozstania z ich ojcem, przywiązywanie do siebie, wtlaczanie im do głowy, że tylko mamusia je naprawdę kocha, bo jest z nimi na codzień, i że bez mamusi sobie nie poradzą to rzeczywiście robienie im krzywdy w przyszłości,kompłetnie chybiona strategia.
  • kag73 01.04.17, 18:19
    >Ale to kobieta odkochuje się w partnerze żeby móc zakochać się w dziecku.<

    Sie absolutnie z ta teza/hipoteza/prawda nie zgadzam. Bylam zakochana w dziecku, kocham je i teraz nad zycie ale nadal kocham tez meza, to zupelnie inna para kaloszy. Mam wielkie serce :)
    Moze sie zdarzyc ale nie nazywalabym tego norma.
  • hello-kitty2 01.04.17, 09:39
    urquhart napisał:

    > Dan Gilbert, ten od badania szczęścia i gratyfikacji generalnie pisze ze z dzie
    > ćmi jest jak z braniem kokainy, krótkie uderzenia dużej gratyfikacji i cała mas
    > a przykrych efektów ubocznych potem. Tyle że faceci tej gratyfikacji praktyczni
    > e nie mają, tyko te przykre efekty uboczne. :)

    I jeszcze jedno podobienstwo (chyba u Ciebie sie tez zgadza) i ostrzezenie dla pragnacych drugiego dziecka: zaden drugi raz nie jest tak fajny jak pierwszy i nastepuje juz calkowity zjazd z gratyfikacja w dol, a potem zwiazek z kokaina sie rozpda albo musisz zwiekszac dawki. Biorac od uwage ze za gram placisz 50 euro impreza sie przestaje oplcac. Ceny warty jest tylko pierwszy strzal.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 01.04.17, 10:25
    hello-kitty2 napisała:
    > I jeszcze jedno podobienstwo (chyba u Ciebie sie tez zgadza) i ostrzezenie dla
    > pragnacych drugiego dziecka: zaden drugi raz nie jest tak fajny jak pierwszy i
    > nastepuje juz calkowity zjazd z gratyfikacja w dol, a potem zwiazek z kokaina s
    > ie rozpda albo musisz zwiekszac dawki. Biorac od uwage ze za gram placisz 50 eu
    > ro impreza sie przestaje oplcac. Ceny warty jest tylko pierwszy strzal.

    Mylisz się. Pierwszy jest pełen strachu, niepewności. W drugim jest o niebo lepiej. Podobnie z zakochaniem....dwa były tak samo fajne.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 01.04.17, 09:32
    ninek04 napisała:

    > kutuzow napisał
    > >Tutaj jest mały szkopuł. Wiele kobiet z założenia CHCE tego niedosypiania,
    > bo chce dziecka. Ja nie chcę dziecka i tego co się z nim wiąże. Wracamy do teg
    > o co pisał Urqu o kwestiach co wywołuje poczucie nagrody w mózgu. <
    >
    > Bzdura, kompletna bzdura. Niedosypianie, sen na baczność, budzenie się z chwilą
    > , gdy tylko usłyszysz kwilenie po kilkanaście razy na dobę, przewijanie i konie
    > cznie tulenie, żeby znowu choć na chwilę usnęło to coś tak ogłupiającego, wybij
    > ającego z rytmu i strasznego, że w myślach zanosiłam modły, żeby wreszcie to ws
    > zystko się skończyło jak najszybciej. To zwykła mordęga, znój i nuda, nieskończ
    > ona nuda. W sumie konieczność powrotu do pracy po tych kilku miesiącach była wy
    > bawieniem, tak z dzisiejszej perspektywy oceniam. Nigdy bym nie brała pod uwagę
    > jakiegoś urlopu wychowawczego, czy rezygnacji z pracy w zamian za poświęcenie
    > się wychowaniu dzieci, dopóki nie osiągną odpowiedniego wieku. Także żadne nagr
    > ody, gratyfikacje, jakieś przemożne parcie, żadna chcica posiadania dziecka ze
    > swoim mężczyzną, nic z tych rzeczy.

    Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pragna wiec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.04.17, 09:46
    hello-kitty2 napisała:
    > Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pragna w
    > iec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?

    Zalozmy, ze chcesz miec psa.
    Wyobrazasz sobie te wszystkie wspolne spacery, glaskanie, psa podstawiajacego glowe do glaskania i robiacego z psim usmiechem "siad" na komende.
    Potem kupujesz i okazuje sie, ze pies warczy, gryzie po rekach, zachowuje sie na spacerach jak schizofrenik, co wymusza nocne rajdy, zeby nikt nie widzial, na komende "siad" z psim usmiechem stawia klocka na srodku perskiego dywanu i zzera ci pol zawartosci sluzbowej teczki, bo wyczuwa w srodku tabliczke czekolady, ktora wladowalas sobie na przekaske.
    Expectations vs reality ;)
    A Ty przeciez tak chcialas miec psa! :)

    Z dziecmi (i wiekszoscia spraw) moze byc podobne.
    Wyobrazenia maja sie nijak do rzeczywistosci.
  • marek.zak1 01.04.17, 09:58
    sabat3 napisał:


    > Zalozmy, ze chcesz miec psa.
    > Wyobrazasz sobie te wszystkie wspolne spacery, glaskanie, psa podstawiajacego g
    > lowe do glaskania i robiacego z psim usmiechem "siad" na komende. Potem kupujesz i okazuje sie, ze pies warczy, gryzie po rekach, zachowuje sie na spacerach jak schizofrenik,
    ---------------------
    Każdy sobie pozwala na tyle, na ile mu się pozwoli. Dotyczy to dzieci, psa i wszelkich innych stworzeń.
  • ninek04 01.04.17, 17:44
    marek.zak1 napisał
    >Każdy sobie pozwala na tyle, na ile mu się pozwoli. Dotyczy to dzieci, psa i wszelkich innych stworzeń.<

    Ale Sowy to chyba nie dotyczy. Ona może sobie pozwolić na wszystko- przynajmniej tak zawsze piszesz ;)
  • hello-kitty2 01.04.17, 10:49
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pr
    > agna w
    > > iec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?
    >
    > Zalozmy, ze chcesz miec psa.
    > Wyobrazasz sobie te wszystkie wspolne spacery, glaskanie, psa podstawiajacego g
    > lowe do glaskania i robiacego z psim usmiechem "siad" na komende.
    > Potem kupujesz i okazuje sie, ze pies warczy, gryzie po rekach, zachowuje sie n
    > a spacerach jak schizofrenik, co wymusza nocne rajdy, zeby nikt nie widzial, na
    > komende "siad" z psim usmiechem stawia klocka na srodku perskiego dywanu i zze
    > ra ci pol zawartosci sluzbowej teczki, bo wyczuwa w srodku tabliczke czekolady,
    > ktora wladowalas sobie na przekaske.
    > Expectations vs reality ;)
    > A Ty przeciez tak chcialas miec psa! :)

    To sie go usypia.

    > Z dziecmi (i wiekszoscia spraw) moze byc podobne.
    > Wyobrazenia maja sie nijak do rzeczywistosci.

    Piszesz nie na temat, gdyz ja o pragnieniu posiadania dziecka vs niecheci do posiadania dzieci, a Ty o wyobrazeniach vs rzeczywistosc. Poza tym gdybym chciala wejsc w Twoj temat o wyobrazeniach, to rozsadny czowiek nie egzaltuje sie wyobrazeniami z dupy tylko bierze ksiazke i czyta od deski do deski o ciazy/porodzie/pologu, a potem masz jeszcze dziecko w pierwszym roku zycia, drugim i tak moze przeleciec przez caly rozwoj czowieka. I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 01.04.17, 10:56
    hello-kitty2 napisała:

    > Piszesz nie na temat, gdyz ja o pragnieniu posiadania dziecka vs niecheci do po
    > siadania dzieci, a Ty o wyobrazeniach vs rzeczywistosc. Poza tym gdybym chciala
    > wejsc w Twoj temat o wyobrazeniach, to rozsadny czowiek nie egzaltuje sie wyob
    > razeniami z dupy tylko bierze ksiazke i czyta od deski do deski o ciazy/porodzi
    > e/pologu, a potem masz jeszcze dziecko w pierwszym roku zycia, drugim i tak moz
    > e przeleciec przez caly rozwoj czowieka. I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc
    > w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.

    Sluszna uwaga.
    Mnie najbardziej ciekawi co o sobie mysla ci wszyscy rodzice rozczarowani swoim potomstwem. Bo sami przeciez chcieliby- a jakze- byc kochani i akceptowani. To ze gowniarz sra w pieluchy i drze jape jest nudne, to ze oni sami sa nudni i nie do zycia, to trzeba im wybaczyc.
  • sabat3 01.04.17, 11:03
    mabelle2000 napisała:
    > Mnie najbardziej ciekawi co o sobie mysla ci wszyscy rodzice rozczarowani swoim
    > potomstwem. Bo sami przeciez chcieliby- a jakze- byc kochani i akceptowani. To
    > ze gowniarz sra w pieluchy i drze jape jest nudne, to ze oni sami sa nudni i n
    > ie do zycia, to trzeba im wybaczyc.

    To ich zapytaj :D Chyba, że właśnie to robisz? ;)
  • zawle 01.04.17, 12:47
    mabelle2000 napisała: > Sluszna uwaga.
    > Mnie najbardziej ciekawi co o sobie mysla ci wszyscy rodzice rozczarowani swoim
    > potomstwem. Bo sami przeciez chcieliby- a jakze- byc kochani i akceptowani. To
    > ze gowniarz sra w pieluchy i drze jape jest nudne, to ze oni sami sa nudni i n
    > ie do zycia, to trzeba im wybaczyc.

    Ludzie którzy niewiele mają do zaproponowania- oczekują że inni wypełnią ich pustkę. W mojej robocie jedna pani wykształcona psycholog z pogardą mówiła o moim podopiecznym, że żadnych zainteresowań nie ma, żadnych pasji. Spytałam jakie ona ma. Okazało się że takie same.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 01.04.17, 11:00
    hello-kitty2 napisała:

    > I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc
    > w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.

    Ale nie wiesz, jak wyglądasz TY w tej rzeczywistości. Własnych reakcji nie da się tak do końca przewidzieć.
  • hello-kitty2 01.04.17, 11:52
    sabat3 napisał:

    > Ale nie wiesz, jak wyglądasz TY w tej rzeczywistości. Własnych reakcji nie da s
    > ię tak do końca przewidzieć.

    Ale rozmawiamy na przykladzie Ninek wiec nie wcisniesz mi, ze po pierwszym dziecku nie wiedzala 'jak to jest'? ;) Poza tym jak sie nie chce miec dzieci, a sie zachodzi w ciaze (nie wiem, po cholere ale dobra) to sie wyskrobujesz, a nie wleczesz je przez zycie jak te garby przypominajac na kazdym kroku jakim cholernym ciezarem ci sa.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 01.04.17, 18:53
    hello - kitty 2 napisała
    >Ale rozmawiamy na przykladzie Ninek wiec nie wcisniesz mi, ze po pierwszym dziecku nie wiedzala 'jak to jest'? ;) Poza tym jak sie nie chce miec dzieci, a sie zachodzi w ciaze (nie wiem, po cholere ale dobra) to sie wyskrobujesz, a nie wleczesz je przez zycie jak te garby przypominajac na kazdym kroku jakim cholernym ciezarem ci sa. <

    Ale to było kiedyś, jak jeszcze mogłam się łudzić, że tworzymy jakąś rodzinę, że obojgu nam zależy i oboje będziemy się starać, by było warto. Nigdy nie nastawialismy się na robienie dzieci, tym bardziej, że on zgłaszał problemy, ale jakoś tak dwukrotnie wychodziło, że po odstawieniu tabletek i pomimo stosunku przerywanego ta ciąża się pojawiła,no i wtedy nie byłam nastawiona, że chcę koniecznie przerwać, raczej poszłam na żywioł co ma być, to będzie. I dobrze, że jest dwójka- te więzi między rodzeństwem bywają silne, fajne i wspierające,nawet jeśli nie wiadomo, jak się dalej potoczy. Ja też czuję dużą więź z siostrą i nadal jestem z nią blisko, mimo że mamy bardzo ograniczony kontakt i to od lat już, z racji odległości, która nas dzieli. Ale jest mi bliska, nawet bardzo.
  • aandzia43 01.04.17, 23:14
    I dobrze, że jest
    > dwójka- te więzi między rodzeństwem bywają silne, fajne i wspierające,nawet jeś
    > li nie wiadomo, jak się dalej potoczy. Ja też czuję dużą więź z siostrą i nadal
    > jestem z nią blisko, mimo że mamy bardzo ograniczony kontakt i to od lat już,
    > z racji odległości, która nas dzieli. Ale jest mi bliska, nawet bardzo.

    I słusznie, że macie dwójkę. Dzieciaki mają siebie jako front przeciwko popierdolonemu światkowi rodziców. To nie jest przytyk do ciebie akurat i twojego małżeństwa, raczej takie ogólna zasada.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 01.04.17, 18:20
    hello - kitty 2 napisała
    >Poza tym gdybym chciala wejsc w Twoj temat o wyobrazeniach, to rozsadny czowiek nie egzaltuje sie wyobrazeniami z dupy tylko bierze ksiazke i czyta od deski do deski o ciazy/porodzie/pologu, a potem masz jeszcze dziecko w pierwszym roku zycia, drugim i tak moze przeleciec przez caly rozwoj czowieka. I juz wiesz jak wyglada rzeczywistosc w podziale na przerozne, wybrane scenaiusze.<

    No niby tak, ale do tego jeszcze dołącza się strach, czy będzie zdrowe, czy nie. To zawsze jest jakaś ruletka i strzał losu, na co ostatecznie wypadnie.
  • ninek04 01.04.17, 17:22
    kutuzow napisał
    >Ale Ty NIE CHCIALAS miec dzieci, a on pisze o kobietach, ktore dziecka pragna wiec dlaczego mialby brac Twoj przypadek w ogole pod uwage?<

    Nie piszę po to, żeby brać mój przypadek pod uwagę akurat. Tylko skoro tyle pisze o tym, dopytujac się jak sytuacja może się zmienić wraz z pojawieniem się dziecka, to ja bym sugerowała absolutnie nie dać się namówić kobiecie na dziecko, skoro on sam od początku czuje jakiekolwiek obiekcje,tym bardziej, że swój wiek też już ma. Owszem, ja jakoś specjalnie nie chciałam, ale też nikt mi wtedy nie powiedział, że jeśli nie chcesz, to nie miej, bo nie musisz, bo z tym wiąże się to, to i jeszcze tamto. Było wręcz odwrotnie - no kiedy wreszcie, no zdecydowałabys się już, bo dziecko to samo szczęście i radość, bo jak nie teraz, to kiedy.Jakbym wiedziała wtedy, ile teraz wiem, to nie zdecydowałabym się na pewno.
  • kag73 01.04.17, 18:22
    "Owszem, ja jakoś specjalnie nie chciałam, ale też nikt mi wtedy nie powiedział, że jeśli nie chcesz, to nie miej, bo nie musisz, bo z tym wiąże się to, to i jeszcze tamto. Było wręcz odwrotnie - no kiedy wreszcie, no zdecydowałabys się już, bo dziecko to samo szczęście i radość, bo jak nie teraz, to kiedy.Jakbym wiedziała wtedy, ile teraz wiem, to nie zdecydowałabym się na pewno."

    Zgrzyta mi, ze zdecydowalas sie na drugie. Ale moze to byla wpadka?
  • ninek04 01.04.17, 19:09
    kag 73 napisała
    >Zgrzyta mi, ze zdecydowalas sie na drugie. Ale moze to byla wpadka?<

    Obydwoje są z wpadek, a nie ze starań. Tego drugiego to już zdecydowanie miało nie być, no ale stało się, nie usunęłam, urodziłam, mam i kocham. Tylko że to niewiele zmienia w moim podejściu - nie będę śpiewać, że czuję się przeszczęsliwa jako matka z racji tego, że zdecydowałam się mieć dzieci.
  • mabelle2000 02.04.17, 11:03
    kag73 napisała:

    > Zgrzyta mi, ze zdecydowalas sie na drugie. Ale moze to byla wpadka?

    Jak sie odstawia dwukrotnie tabletki i dwa razy zachodzi w ciaze, to nie mozna mowic o wpadce, raczej o dzialaniu jak najbardziej swiadomym. A z kolei kazde swoje dzialanie w zyciu mozna ladnie sobie zracjonalizowac i przedstawic jako ugiecie sie pod naporem sil zewnetrznych, albo jeszcze ladniej- potegi swojej dobroci i niemocy odmowienia komus.
  • kag73 31.03.17, 15:28
    "Tutaj podobnie....mój problem to ew problem z seksem. Wyszło na to z porad koleżanek, że seksu nadal nie będzie...ale będę miał ponton, wędkę i przyczepkę (mimo że ja nawet łowić nie lubię)."

    Ano, dziecka nie chcesz to go nie miej. Nie wiem tylko po co ciagle drazenie tematu. Mam wrazenie, ze potrzebujesz potwierdzenia i argumentow (glowny to: nie bedzie seksu nalata/juz nigdy) na "nie" w razie by Twojej partnerce przyszla jednak glupia mysl o dziecku do glowy.
    Czy o co chodzi?
    Nawiasem nie u wszystkich konczy sie seks, uczepiles sie jednego czy dwoch i blad, ze niby chcesz cos wiedziec ale jak grochem o sciane, bo babki Ci o niebie a Ty dalej swoje o chlebie. Ja bym pytala kobiet dlaczego seksu nie ma i "nie daja" jak nie daja a nie facetow, ktorzy czesto nie kojarza faktow.
    Przyklad podawlam kiedys: faceci se opowiadali o koledze i jego sytuacji z zona: "30 dni ma miesiac a Agata (ta zona) 30 dni ma okres." Aha, wiadomo wymowka, seksu nie chce. A innego dnia o nim: Pawel to tak z dziecmi nie bardzo, on tam z roboty przyjsc o tej 16 ste, siasc sobie do komputerka te sprawy." A ta babka, rowniez pracujaca zawodowo, odbiera dzieciaki z przedszkola i zalicza place zabaw, rowerki itd. Zaloze sie, ze jeszcze sprzata (nie on, bo to niemeskie takie), gotuje i cala reszte. I jak seks lubie jak bym byla nia tez bym z gostkiem nie sypiala. Po pierwsze ze wkurwu i rozczarowania a po drugie ze zmeczenia.
    Ale patrzac na to meskim okiem: baba nie chce seku, temperametu jej brakuje, zakochala sie w dzieciach i libido jej spadlo po porodch, no.
  • hello-kitty2 01.04.17, 10:34
    kag73 napisała:

    > Ano, dziecka nie chcesz to go nie miej. Nie wiem tylko po co ciagle drazenie te
    > matu.

    Tez nie wiem po co.

    Mam wrazenie, ze potrzebujesz potwierdzenia i argumentow (glowny to: nie
    > bedzie seksu nalata/juz nigdy) na "nie" w razie by Twojej partnerce przyszla je
    > dnak glupia mysl o dziecku do glowy.
    > Czy o co chodzi?

    Ale tu jest pewne przeklamnie w odbiorze Go. Bo piszesz o braku seksu na lata, a on wyraznie akcentuje, ze on nie dalby rady/nie chcialby nie miec tego seksu nawet na te pare tygodni czy miesiecy po porodzie, gdzie kazda z pan mu wciska, ze to normalne i jak sie sam wystarczajaco wezmie do roboty przy dziecku i nie wyspi, to sam nie bedzie go chcial i partnerke zrozumie i bedzie z nia wspolodczuwal ;-) Gdzie on wyrazie mowi, ze on nie chce ZADNEJ przerwy. Wiec ja uczciwie powiem, ze ja sie wygoilam rekordowo szybko, ze juz po 2 tygodniach wsiadlam na jezdzca na chlopa (ale rodzilam naturalnie, bez powiklan 'po') ale to byl wyjatkowy przypadek, bo wiem, ze moja kumpela nie miala seksu dlugo po porodzie. Do tego sie wstydzila, bo miala hamoroidy po porodzie, ktore sie nie wchlonely. Calosc abstynencji doszedl do roku, potem operowala te hamoroidy. Najpierw jej odmawiali, bo moze jeszcze sie wchlonna, oczekiwanie po nic. U mnie z kolei seks zabila moja matka, bo se wlazila do lozeczka dziecka, ktore stalo u nas w sypialni, kiedy chciala i non stop sie krecila po domu przez pol roku jak stroz. Moj blad, ze ja sprowadzilam ale wzialam ja, bo ktos sie musial zajac dzieckiem, bo ja w 2 tygodnie od porodu bylam juz spowrotem w pracy, bie nie mialam urlopu macierzynskiego, bo pracowalam na czarno. Nie ma pracy = nie ma pieniedzy. Zreszta mOzna wziac ksiazke o porodzie i przeczytac w niej dokladnie ile tego seksu po porodzie nie bedzie.

    Konkludujac: dzieci sa dobre dla koniobijcow (Proteinowy, Mabelle) i osob, ktore moga odstawic seks na dowolna ilosc czasu (Kitty), ewentualnie dla zdrajcow. Jak ktos nie moze miec przerwy, to od razu mowie: to nie przejdzie, bo przerwa bedzie na pewno. Trzeba sie z tym liczyc i nie wypierac, ze sie jej nie zauwazy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.04.17, 10:56
    Kitty, oczekiwania Kutuzowa co do długości abstynencji po porodzie są trochę księżycowe. Jednak sądzę, że większość panów spokojnie poczeka z pół roku czy nawet rok. To jest dość naturalne. Trzeba dodać, że w samej ciąży pod koniec seks nie jest wskazany. Oczywiście - laskę można czasem chłopu obciągnąć. O ciąży zagrożonej to już nie ma co wspominać - supeł na ptaku od początku.
    Problem w tym, że często tej laski wcale nie chce się obciągać, a ciąża, połóg, dzieci śpiące za ścianą itd. to kolejne "trolle majtole", czyli wymyślane wymówki, żeby śmierdzący, obrzydły facet nie wymachiwał pod nosem żałosną kutasiną.
  • rekreativa 01.04.17, 11:16
    "śmierdzący, obrzydły facet nie wymachiwał pod nosem żałosną kutasiną. "

    No jak jest śmierdzący i obrzydły, to co chcesz?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 01.04.17, 12:46
    sabat3 napisał:

    > Kitty, oczekiwania Kutuzowa co do długości abstynencji po porodzie są trochę ks
    > iężycowe.

    Wiesz jak nie masz potrzeby posiadania dzieci, to to nie sa jakies ksiezycowe wymagania zeby czekac na seks kilka tygodni pol roku czy rok. Po prostu ta ciaza/porod/polog ci sie za cholere nie oplaca. Bo co dostajesz w zamian? Dziecko? Ktorego nie chcesz.

    > Oczywiście - laskę można czasem chłopu obciągnąć.

    Zebym ja obciagnela jakiemus chlopu laske SATE to chyba by mi musial zaplacic ;-) Z tego taki pozytek dla mnie jak z tego dziecka u Kutuzowa. Mamy taka laske w pracy, cichodajka nazywamy, no i ona podobniez obciaga jakims chlopom od palet, laza za nia po magazynie. Ja sie patrze na nia jak na niepelnosprawna psychicznie. Ej no co ona z tego ma? A oni jej potem tylek obrabiaja w palarnii.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.04.17, 16:17
    hello-kitty2 napisała:
    > Zebym ja obciagnela jakiemus chlopu laske SATE to chyba by mi musial zaplacic ;
    > -) Z tego taki pozytek dla mnie jak z tego dziecka u Kutuzowa. Mamy taka laske
    > w pracy, cichodajka nazywamy, no i ona podobniez obciaga jakims chlopom od pale
    > t, laza za nia po magazynie. Ja sie patrze na nia jak na niepelnosprawna psychi
    > cznie. Ej no co ona z tego ma? A oni jej potem tylek obrabiaja w palarnii.

    E, no co Ty :)
    Robienie komus dobrze ustami jest fajne. Ja bym spokojnie wylizal cipke bez jakichs dodatkowych motywacji. Nie tylko ja, widzialem na sieci sporo takich deklaracji. Widac zalezy od upodoban seksualnych.
  • hello-kitty2 01.04.17, 16:27
    sabat3 napisał:

    > Widac zalezy od upodoban seksualnych.

    Dokladnie. Ja mam inne.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 02.04.17, 14:35
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Zebym ja obciagnela jakiemus chlopu laske SATE to chyba by mi musial zapl
    > acic ;

    > E, no co Ty :)
    > Robienie komus dobrze ustami jest fajne. Ja bym spokojnie wylizal cipke bez jak
    > ichs dodatkowych motywacji. Nie tylko ja, widzialem na sieci sporo takich dekla
    > racji. Widac zalezy od upodoban seksualnych.

    Ja od momentu gdy musnę uda, przez pierwsze drgnienia ud po uderzenia fal,
    mam w mózgu wytryski dopaminy.
  • ninek04 01.04.17, 18:31
    sabat 3 napisał
    >Jednak sądzę, że większość panów spokojnie poczeka z pół roku czy nawet rok. To jest dość naturalne. Trzeba dodać, że w samej ciąży pod koniec seks nie jest wskazan<

    Niby dlaczego, skoro nie ma przeciwwskazań, a kobieta jest chętna i spragniona? Pół roku, czy rok to też terminy jakieś wzięte z kosmosu, do tego czasu zdecydowanie wszystko dochodzi do normy i jeśli tylko chęci są, obustronne, to nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby się bzykać.

    >y. Oczywiście - laskę można czasem chłopu obciągnąć. O ciąży zagrożonej to już nie ma co wspominać - supeł na ptaku od początku.
    Problem w tym, że często tej laski wcale nie chce się obciągać, a ciąża, połóg, dzieci śpiące za ścianą itd. to kolejne "trolle majtole", czyli wymyślane wymówki, żeby śmierdzący, obrzydły facet nie wymachiwał pod nosem żałosną kutasiną.<

    Jak ktoś szuka wymówek, to zawsze takie znajdzie, niezależnie od okoliczności.
  • urquhart 01.04.17, 11:31
    hello-kitty2 napisała:
    > Konkludujac: dzieci sa dobre dla koniobijcow (Proteinowy, Mabelle) i osob, ktor
    > e moga odstawic seks na dowolna ilosc czasu (Kitty), ewentualnie dla zdrajcow.
    > Jak ktos nie moze miec przerwy, to od razu mowie: to nie przejdzie, bo przerwa
    > bedzie na pewno. Trzeba sie z tym liczyc i nie wypierac, ze sie jej nie zauważy

    Większość ludzi nie ma o tym pojęcia i żyje w idealizacjami. Racjonalność kutuzowa może wysuszać ale jest przynajmniej logiczna.
    Jak interpretować badania pyta Dan Gilbert że ludzie z dziećmi deklarują są najbardziej nieszczęśliwi.
    "This could be because children make them unhappy, or unhappy people have children"
    youtu.be/oqXivJ2FzA8?t=793
    Niestety pewno jedno i drugie, bo dla wielu kobiet dziecko to zapełnienie pustki w życiu.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • ninek04 01.04.17, 18:37
    urquhart napisał
    >Niestety pewno jedno i drugie, bo dla wielu kobiet dziecko to zapełnienie pustki w życiu.<

    To trzeba widocznie bardzo się nudzić w życiu, skoro dzieckiem chce się wypełnić tę nudę i pustkę. Nic bardziej mylnego.
    --
  • aandzia43 01.04.17, 23:01
    urquhart napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Konkludujac: dzieci sa dobre dla koniobijcow (Proteinowy, Mabelle) i osob
    > , ktor
    > > e moga odstawic seks na dowolna ilosc czasu (Kitty), ewentualnie dla zdra
    > jcow.
    > > Jak ktos nie moze miec przerwy, to od razu mowie: to nie przejdzie, bo pr
    > zerwa
    > > bedzie na pewno. Trzeba sie z tym liczyc i nie wypierac, ze sie jej nie z
    > auważy
    >
    > Większość ludzi nie ma o tym pojęcia i żyje w idealizacjami. Racjonalność kutuz
    > owa może wysuszać ale jest przynajmniej logiczna.

    Średnio logiczna, skoro czepia się jak rzep psiego ogona fizjologii, która jest co prawda ewidentna, ale nie przesądzająca sprawy seksu i bliskości emocjonalnej między rodzicami przy zachowaniu paru warunków (dojrzałość osobowościowa obojga rodziców m.in.). Nie bardzo wiem po co zadaje pytanie skoro ma na nią z góry odpowiedź. To nieszczególnie logiczne.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 01.04.17, 15:55
    "Bo piszesz o braku seksu na lata, a on wyraznie akcentuje, ze on nie dalby rady/nie chcialby nie miec tego seksu nawet na te pare tygodni czy miesiecy po porodzie, gdzie kazda z pan mu wciska, ze to normalne i jak sie sam wystarczajaco wezmie do roboty przy dziecku i nie wyspi, to sam nie bedzie go chcial i partnerke zrozumie i bedzie z nia wspolodczuwal ;-) Gdzie on wyrazie mowi, ze on nie chce ZADNEJ przerwy. Wiec ja uczciwie powiem, ze ja sie wygoilam rekordowo szybko, ze juz po 2 tygodniach wsiadlam na jezdzca na chlopa (ale rodzilam naturalnie, bez powiklan 'po') ale to byl wyjatkowy przypadek, bo wiem, ze moja kumpela nie miala seksu dlugo po porodzie."

    A kto by chcial przerwe? Ja tez nie chcialam/bym nie chcial, tylko, ze szczesliwym trafem nawet sie nad tym nie zstanawialam, nie przyszlo mi do glowy. Chlopu tez nie, jego obiekcje byly, bo obawial sie, ze ciaza zruinuje moja wspaniala figure i ze moze rodzina to nie jego bajka. Woli byc wujkiem, albo jak juz dziecko to je zaadoptujmy.
    Niemniej...troche na zasadzie "zburzymy ten most jak do niego dotrzemy". Owszem byla przerwa po porodzie, sila rzeczy, mialam cesarke, ale byly dla nas obu inne priorytety, na ten moment dzieciak na pierwszym planie, noworodek (w dodatku wczesniak) wiadomo bylismy zajeci, wykonczeni, zatroskani oboje. Po 6 tygodniach sie nam zebralo na amory bardzo, ale ze byla akurat pelna chata ludzi przesunelo sie o 3 tygodnie. Ale ludzie, ilez tego seksu bylo i jest potem i przedtem. Taka przerwa to jest pikus w obilczu tego co za to mamy: dziecko i rodzine. Bo na cale szczescie oboje (chociaz dziecko bylo planowane z rozsadku) sie w tym odnajdujemy, nie ma dla nas rzeczy wazniejszej i lepszej niz rodzina.
    Istotne: on w tym wszystkim byl partnerem a nie zaniebywanym dzieckiem, dla ktorego mamamunia ma nagle mniej czasu. Wiec wydaje mi sie, ze zaangazowanie ojca pomaga, bo i jemu sie wydziela oksytocyna spada testosteron prze obcowaniu z dzieckiem, w dodatku tez sie troche przemeczy i wczuje w sytuacje. To jest po prostu robota do odwalenia, bo dzieciak zwyczajnie zdany na doroslych. Ale wlasnie ten wklad, ta robota buduje wiezi.
    I dodatm, ze niby testosteronowa a bylam zakochana w swoim niemowlaku, pamietam jak kiedys w nocy mowilam do meza patrzac na to mlode: jestem zwariowana na jego puncie. Ale, jak dla mnie milosc do dziecka nie wyklucza milosci do partnera, to zupelnie dwie rozne pary butow.
  • zawle 01.04.17, 16:04
    kag73 napisała: pamietam
    > jak kiedys w nocy mowilam do meza patrzac na to mlode: jestem zwariowana na je
    > go puncie. Ale, jak dla mnie milosc do dziecka nie wyklucza milosci do partnera
    > , to zupelnie dwie rozne pary butow.

    Dziecko to połączenie dwóch osób. Jak się je kocha to te dwie połówki. Czyli nas w jednym. To też mega ofiara i zaufanie. Czy można mieć coś ze sobą bardziej?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kag73 01.04.17, 16:18
    Aaa i jeszcze dodam, ze mimo, ze bylam zaswiergolona w dzieciaku, o 3 w nocy wstajac co 2 godziny klelam w duchu do siebie "kurwa, zachcialo ci sie dziecka, to masz dziecko", bo dopiero co zasnelam a on sie znowu budzil do jedzenia. Nic mi nie bylo z nagroda w mozgu z tej milosc, bo to takie moje i tak je kocham, zwyczajnie spac mi sie chcialo.
  • hello-kitty2 01.04.17, 16:25
    kag73 napisała:

    > . Taka przerwa to jest pikus w obilczu tego co za to mamy: dziecko i rodzine.

    Dzisiaj masz, a jutro nie masz. Jak to mowia: Bog daje, Bog odbiera. Jutro juz moze nie byc.
    Ale to Ty/Wy, a On moze miec inaczej. Dla niego rodzina moze nie umywa sie do fajnego zwiazku/byciu tylko we dwoje. Nie mowie, ze to rozumiem (=czuje) ale rozumiem, co pisze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 01.04.17, 16:34
    "Dzisiaj masz, a jutro nie masz. Jak to mowia: Bog daje, Bog odbiera. Jutro juz moze nie byc.
    Ale to Ty/Wy, a On moze miec inaczej. Dla niego rodzina moze nie umywa sie do fajnego zwiazku/byciu tylko we dwoje. Nie mowie, ze to rozumiem (=czuje) ale rozumiem, co pisze."

    Oczywiscie, ja to rozumiem. Ja sama mialam obiekcje, nie mialam instynktu, maz nie nagabywal. Wrecz przeciwnie jemu wydawalo sie, ze go to nie bawi. Patrzyl na pare naszych znajomych brykajaca w basenie z dzieckiem i mowil "nie moja bajka chyba". A jak zdroworozsadkowo zdecydowalismy sie na dziecko, jak sie pojawilo robil co bylo do zrobienia, ale powtarzaal, ze jego czas jeszcze nadajdzie, jak mlody bedzie nieco starszy i...na szczescie nadszedl. Teraz to on jest tym co z synem szuka przygod w ocenia i pelnia szczecia.
    A ze dzis masz a jutro nie masz to ja wiem i dlatego tak cenie co mam, bo mam swiadomosc, ze moge stracic, ale co przezylam moje. Loteria, wszystko leteria. Jak ktos jest pewien, ze czegos nie chce to plus, bo latwiej mu podjac decyzje i wieksze pradopodobienstwo, ze nie bedzie zalowal.
  • marek.zak1 01.04.17, 16:50
    kag73 napisała:

    A ze dzis masz a jutro nie masz to ja wiem i dlatego tak cenie co mam, bo mam swiadomosc, ze moge stracic, ale co przezylam moje.
    -------------------------
    Tez tak uważam. Wszystko jest tymczasowe, a jednak rodzina w porównaniu z kilkoma tygodniami cyz nawet miesiącami przerwy w seksie jest dobrą opcją. Wstawanie do dzieci jest bardzo niefajne, ale to jest w pakiecie.
  • rekreativa 30.03.17, 16:46
    "Widzisz Aandzia, niby ciężko...ale jednak gratyfikacja z bycia matką jest. "

    Gratyfikacja z bycia ojcem też jest, tylko pojawia się nieco później, przy starszym dziecku.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kutuzow 30.03.17, 16:56
    rekreativa napisała:

    > Gratyfikacja z bycia ojcem też jest, tylko pojawia się nieco później, przy star
    > szym dziecku.

    Zgadzam się z tym...o ile facet ma wtedy jeszcze chęć i możliwość kontaktu z tym dzieckiem. Bo wcześniej właśnie z powodu braku seksu w związku wiele związków się sypie.

    Dla mnie np. wizja braku seksu przez kilka miesięcy (ciąża i okres połogu) jest sama w sobie jakimś SF. Powiedzmy świadomość jakiś jasnych granic np. wspominane tutaj 3 miesiące od porodu (plus jakieś lody w tzw międzyczasie) dawałoby jakieś nadzieję na wyjście na prostą. Jeśli jednak po tym czasie nadal partnerka by była pochłonięta niemowlęciem i miała moje potrzeby w przysłowiowych 4 literach to zakomunikowałbym oficjalnie, że łamie jej monopol na seks co pewnie zaowocowałoby rozstaniem (i utrudnionymi kontaktami z dzieckiem).

    Dlatego znając swoje podejście (i potrzeby) nie pchałem się nigdy w dzieci bo wiedziałem że jest duża szansa że skończę jak Sabat (tylko bez tych jego 4-ro letnich rozterek "bzykać na boku, czy nie bzykać -oto jest pytanie").


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • rekreativa 30.03.17, 18:00
    Wiesz, ja Cie do dzieci pchać nie zamierzam, w końcu sama się nie zdecydowałam.
    Jeżeli czujesz, że to nie Twoja bajka, masz tyle obaw, seks jest dla Ciebie priorytetem, to faktycznie lepiej dać se siana. Szczególnie, że jako facet masz te swoje widełki reprodukcyjne znacznie szersze i jeszcze i za 10 czy 15 lat możesz dzieci zrobić, jak Cię akurat najdzie.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kutuzow 30.03.17, 18:19
    rekreativa napisała:

    > Wiesz, ja Cie do dzieci pchać nie zamierzam, w końcu sama się nie zdecydowałam.

    Ja tam wcale się nie pcham sam z siebie.

    Czy mogę zapytać co u Ciebie było podstawą decyzji o rezygnacji z dzieci? Jeśli to zbyt osobiste to przepraszam (lub ew na priva poproszę). Pytam ponieważ jestem ciekawy opinii kobiet bezdzietnych - jak do tego podchodzą, czy czują ten brak itp.


    > Szczególnie, że jako facet masz te
    > swoje widełki reprodukcyjne znacznie szersze i jeszcze i za 10 czy 15 lat może
    > sz dzieci zrobić, jak Cię akurat najdzie.

    Jakoś wątpię, żeby nagle wszystko się odwróciło o 180 stopni.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • rekreativa 30.03.17, 18:48
    "Czy mogę zapytać co u Ciebie było podstawą decyzji o rezygnacji z dzieci? "

    Brak takiej autentycznej, dojmującej chęci zostania matką.
    Coś w tym rodzaju, choć niezbyt silnego, poczułam przez moment na studiach. Gdybym wtedy miała u boku takiego chłopaka jak mój mąż, to pewnie zostałabym matką. No ale nie miałam. A im byłam starsza, tym ten subtelny zew instynku stawał się słabszy.
    A po trzydziestce zaczęło mi siadać zdrowie, jedna choroba za drugą i tak zeszło. A teraz jestem za stara i zbyt dużo mam tych problemów zdrowotnych, by się w dziecko ładować.
    Koty se sprawię, ze dwa :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sea.sea 30.03.17, 18:50
    Wyrwę się niepytana, ale skoro "jestem ciekawy opinii kobiet bezdzietnych - jak do tego podchodzą, czy czują ten brak itp".
    36 lat mam, więc coraz mniej prawdopodobne, że mi się odmieni. Nigdy, nawet przez minutę nie miałam poczucia, że chciałabym być matką - mimo, że w życiorysie mam takich, co chcieli się ze mną rozmnażać, a także takich, z których za przeproszeniem mogłabym nie schodzić, więc w teorii biologia mogłaby w tym przypadku przemawiać za tym, żeby się kiedyś niechcący zapomnieć - ale nie. Braku nie czuję. Koleżanki z instynktem próbowały mi parę razy wytłumaczyć, co jest atrakcyjnego w posiadaniu dziecka, ale te argumenty do mnie zupełnie nie przemawiają, przeciwnie, nadal odczuwam głębokie zdziwienie za każdym razem, kiedy ktoś ze znajomych decyduje się na rozmnażanie. Cudze dzieci w towarzystwie mi nie przeszkadzają, bo mi generalnie ludzie mało przeszkadzają, ale ostatnią rzeczą, jaka by mi była potrzebna, to mieć w domu jakieś własne.
  • kutuzow 30.03.17, 19:28
    sea.sea napisała:

    > Wyrwę się niepytana, ale skoro "jestem ciekawy opinii kobiet bezdzietnych - jak
    > do tego podchodzą, czy czują ten brak itp".


    Bardzo dziękuję Wam obu za te informację.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • rekreativa 30.03.17, 19:57
    Jeszcze dodam, w nawiązaniu do sea sea.
    Ja potrafię zrozumieć, co jest fajnego w dzieciach. Obserwuję dzieciaki w rodzinie i sama ulegam pewnej fascynacji tym, jak rosną, jak się rozwijają, jak poznają świat. To jest dość niesamowite, że oto mamy takiego małego czlowieka, odrębnego, innego, a jednak miejscami tak do nas podobnego.
    Dzieci mnie nie drażnią, nawet ich płacz, którego się czasem nasłucham podczas 4 godzinnego lotu mi nie przeszkadza, dzieci znajome lubię, bawię się z nimi, gadam. Ale ogólnie mam do nich takie stosunek jak do psów (bez urazy): mogę pobawić się, mogę popilnować, na spacer wyprowadzić, nigdy bym nie skrzywdziła, ale we własnym domu na codzień wolę nie mieć.

    Jeszcze jeden aspekt tu wchodzi w grę: postawa męża. Mój mąż ma stosunek do posiadania dzieci następujący: jak chcesz, to będziemy robić, jak nie chcesz, to nie będziemy.
    Gdyby mnie namawiał, naciskał, to być może bym uległa.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • ninek04 30.03.17, 20:55
    rekreativa napisała
    >Ja potrafię zrozumieć, co jest fajnego w dzieciach. Obserwuję dzieciaki w rodzinie i sama ulegam pewnej fascynacji tym, jak rosną, jak się rozwijają, jak poznają świat. To jest dość niesamowite, że oto mamy takiego małego czlowieka, odrębnego, innego, a jednak miejscami tak do nas podobnego.
    Dzieci mnie nie drażnią, nawet ich płacz, którego się czasem nasłucham podczas 4 godzinnego lotu mi nie przeszkadza, dzieci znajome lubię, bawię się z nimi, gadam. Ale ogólnie mam do nich takie stosunek jak do psów (bez urazy): mogę pobawić się, mogę popilnować, na spacer wyprowadzić, nigdy bym nie skrzywdziła, ale we własnym domu na codzień wolę nie mieć. <

    Płacz też mnie jakoś nie drażni, ale jednak nie za bardzo potrafię wpadać w zachwyt nad dziećmi i ich zachowaniami, które są, mam wrażenie, oczekiwane przez tych innych. Nie umiem, nie czuję, nie po drodze mi z tym. To wielokrotnie zarzucał mi mąż, żeby brać przykład z innych matek, które wręcz stapiały się z dziećmi, nieważne cudzymi, czy własnymi, ale według niego to właśnie był archetyp matki,poświęcającej się dzieciom bezgranicznie,łapiącymi z nimi kontakt.Ja nie umiem, dla mnie to sama sztuczność, jakieś umizgiwanie się wbrew sobie.

    Jeszcze jeden aspekt tu wchodzi w grę: postawa męża. Mój mąż ma stosunek do posiadania dzieci następujący: jak chcesz, to będziemy robić, jak nie chcesz, to nie będziemy.
    Gdyby mnie namawiał, naciskał, to być może bym uległa.
  • ninek04 30.03.17, 20:26
    No ale skoro temat się drąży dogłębnie, to być może coś jest na rzeczy. Możesz się nie pchać sam z siebie, ale być może druga strona zaczyna coś przebąkiwać na temat. I jak to pogodzić? - bywa ciężko niekiedy.
    Ja mogę się dorzucić jako ta dzietna wprawdzie,ale gdybym miała jeszcze raz stanąć przed decyzją mieć czy nie mieć - to byłabym na nie i nie zdecydowałabym się na dzieci. I naprawdę mało ma to wspólnego z tzw. punktem widzenia zależnym od punktu siedzenia, czyli że związek nie wypalił i doszło do rozstania, a gdyby było ok, to wtedy inaczej bym mówiła. Nie wydaje mi się, by tak było. Macierzyństwo nie jest moją bajką zdecydowanie, choć przecież dzieci kocham i będę z nimi do końca. Nie wiem też dlaczego tak wielkie odium społeczne spada na osoby, które mówią o tym wprost, że bycie matką nie jest czymś, co je ubogaca, daje wszechmocną radość i jest źródłem szczęścia - tak jakby przyznanie się do tego z gruntu wkopywało je w szufladkę wyrodnych matek, które nie zaspokajają potrzeb dziecka, w tym tych emocjonalnych,bo z chwilą przyjścia dzidziusia na świat ich świat też nagle i bezwzględnie i już na zawsze musi ulec przewartościowaniu. Różnie z tym bywa, nie u każdej musi być podobnie. Czasem właśnie dopiero fakt dokonany uświadamia, że to jednak nie do końca to, o co chodziło. Dlatego jak masz chociaż cień wątpliwości co do decyzji, to nie warto w to się pchać.
  • zawle 30.03.17, 18:13
    kutuzow napisał:
    > Dla mnie np. wizja braku seksu przez kilka miesięcy (ciąża i okres połogu) jest
    > sama w sobie jakimś SF. Powiedzmy świadomość jakiś jasnych granic np. wspomina
    > ne tutaj 3 miesiące od porodu (plus jakieś lody w tzw międzyczasie) dawałoby ja
    > kieś nadzieję na wyjście na prostą. Jeśli jednak po tym czasie nadal partnerka
    > by była pochłonięta niemowlęciem i miała moje potrzeby w przysłowiowych 4 liter
    > ach to zakomunikowałbym oficjalnie, że łamie jej monopol na seks co pewnie zaow
    > ocowałoby rozstaniem (i utrudnionymi kontaktami z dzieckiem).

    A może wystarczyłoby od samego początku o tym rozmawiać? I jednak wspierać, budować.

    > Dlatego znając swoje podejście (i potrzeby) nie pchałem się nigdy w dzieci bo w
    > iedziałem że jest duża szansa że skończę jak Sabat (tylko bez tych jego 4-ro le
    > tnich rozterek "bzykać na boku, czy nie bzykać -oto jest pytanie").

    Nie sądzę...za długo tu siedzisz:)) Zresztą byśmy pomogły;)

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 29.03.17, 11:39
    U mnie zawsze było ,,my dwoje + dzieci". Nie było żadnego odstawienia, a związek był i jest priorytetem. Dzieci od maleńkości były regularnie odstawiane do rodziny (1-2 razy w tygodniu) żebyśmy mieli wolny wieczór dla siebie.
    Rozstanie jest zawsze możliwe. Nie ma miłości bezwarunkowej, sorry. Przy olewaniu, zapuszczeniu, zdradzie miłość więdnie i się kończy.
  • kutuzow 29.03.17, 12:15
    marek.zak1 napisał:

    > U mnie zawsze było ,,my dwoje + dzieci". Nie było żadnego odstawienia, a związe
    > k był i jest priorytetem.

    Marku, wydaje mi się że Ty prezentowałeś tu na forum jasne i precyzyjne zasady, że brak seksu = brak związku. To jest to wskazywanie granic, których mi zabrakło w cytowanym artykule. Oczywiście dla każdego związku te granice mogą być postawione w różnym miejscu, ale ich brak powoduje, że strona mocniejsza zaczyna tą pozycję wykorzystywać.

    > Rozstanie jest zawsze możliwe. Nie ma miłości bezwarunkowej, sorry. Przy olewa
    > niu, zapuszczeniu, zdradzie miłość więdnie i się kończy.

    Tutaj niejako druga strona medalu pt "strona mocniejsza".
    Wiesz Marku, że gdy kobieta jest "kurą domową", nie ma pracy i własnego dochodu, to dla niej rozstanie oznacza znaczący spadek stopy życiowej (nawet jeśli weźmie się pod uwagę ew alimenty na nią -za spadek tej stopy). Do tego dochodzi kwestia ew uszczuplenia zasobów które po śmierci małżonka* przejęłyby jego dzieci. Taki rozwodnik może wejść bowiem w nowy związek i mieć "nowe" z kolejną żoną - więc zamiast 50% spadku po mężu, ex żona zostaje z niczym, a jej dzieci zamiast drugiej połowy do podziału mają odpowiednio mniej bo część kasy przejmuje nowa żona i jej "nowe" dzieci.

    * mężczyźni w Polsce żyją znacząco krócej
    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 29.03.17, 13:09
    >
    > Tutaj niejako druga strona medalu pt "strona mocniejsza".
    > Wiesz Marku, że gdy kobieta jest "kurą domową", nie ma pracy i własnego dochodu
    > , to dla niej rozstanie oznacza znaczący spadek stopy życiowej (nawet jeśli weź
    > mie się pod uwagę ew alimenty na nią -za spadek tej stopy). Do tego dochodzi kw
    > estia ew uszczuplenia zasobów które po śmierci małżonka* przejęłyby jego dzieci
    > . Taki rozwodnik może wejść bowiem w nowy związek i mieć "nowe" z kolejną żoną
    > - więc zamiast 50% spadku po mężu, ex żona zostaje z niczym, a jej dzieci zamia
    > st drugiej połowy do podziału mają odpowiednio mniej bo część kasy przejmuje no
    > wa żona i jej "nowe" dzieci.
    >
    > * mężczyźni w Polsce żyją znacząco krócej

    Rozwód dla większości ludzi w Polsce oznacza gorszą sytuację materialną. Nie tylko dla kur domowych, dla pracujących kobiet z dziećmi na stanie też. A mimo to pewne rzeczy dzieją się i tak.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 29.03.17, 13:38
    kutuzow napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > U mnie zawsze było ,,my dwoje + dzieci". Nie było żadnego odstawienia, a związek był i jest priorytetem.
    >
    > Marku, wydaje mi się że Ty prezentowałeś tu na forum jasne i precyzyjne zasady,
    > że brak seksu = brak związku.
    ----------------------------
    Czym innym jest brak seksu bezpośredno przed i po porodzie, a brak z barku chęci.

    --------------------------->
    > > Rozstanie jest zawsze możliwe. Nie ma miłości bezwarunkowej, sorry. Przy
    > olewaniu, zapuszczeniu, zdradzie miłość więdnie i się kończy.
    >
    > Tutaj niejako druga strona medalu pt "strona mocniejsza".
    > Wiesz Marku, że gdy kobieta jest "kurą domową", nie ma pracy i własnego dochodu, to dla niej rozstanie oznacza znaczący spadek stopy życiowej (nawet jeśli weźmie się pod uwagę ew alimenty na nią -za spadek tej stopy).
    ------------------------
    Moja żona nie była kura domową. Zrezygnowała dobrowolnie z wykonywania zawodu i zajęła sie wspieraniem rodziny w tym mnie, podobnie jak choćby żona śpiewaka Piotra Beczały. W przypadku mojej żony w różnych względów nie groził jej spadek stopy życiowej.
    Ponad to ma dostęp do wszystkich wspólnych pieniędzy i może je wyprowadzić na dowolne swoje konto. Nie wiem, o czym piszesz, jako o stronie silniejszej.
  • rekreativa 29.03.17, 17:51
    ". Nie wiem, o czym piszesz, jako o stronie silniejszej. "

    To w końcu masz nad nia władzę czy nie masz? A jeśli masz, to na czym ona polega?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • druginudziarz 31.03.17, 18:19
    rekreativa napisała:

    > ". Nie wiem, o czym piszesz, jako o stronie silniejszej. "
    >
    > To w końcu masz nad nia władzę czy nie masz? A jeśli masz, to na czym ona poleg
    > a?

    Oj, bo władza niekoniecznie polega na jej użyciu 'wogól' czy uzyciu w 'pełnym wymiarze'.
    Mocarstwa atomowe maja sporą władze bo maja bron atomową, ale od 1945 roku nikt jej nie uzył. Albo: USA ma 10 lotniskowców, a uzywa do "egzekwowania władzy" jednego-dwóch, a i to powiedzmy raz na dekadę.
  • rekreativa 31.03.17, 18:26
    Ja rozumiem, ale w w takim razie to te mocarstwa są silne, silniejsze od tych, co broni nie posiadają. A Marek nagle zmienił retorykę, że on nie jest stroną silniejszą.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • marek.zak1 31.03.17, 18:35
    rekreativa napisała:

    > Ja rozumiem, ale w w takim razie to te mocarstwa są silne, silniejsze od tych, co broni nie posiadają. A Marek nagle zmienił retorykę, że on nie jest stroną silniejszą.
    -------------------
    Gdybym nie był, to moja zjawiskowo piękna dziewczyna nigdy by się ze mną nie związała, a nawet jeśli to szybko by się rozczarowała i wymiksowała. A tu już 40 lat minęło, jak jeden dzień :).
  • druginudziarz 31.03.17, 18:39
    rekreativa napisała:

    > Ja rozumiem, ale w w takim razie to te mocarstwa są silne, silniejsze od tych,
    > co broni nie posiadają.

    Są też silniejsze od lgnacych do nich sojuszników, interesantó i partnerów biznesowych ;)

    > A Marek nagle zmienił retorykę, że on nie jest stroną s
    > ilniejszą.

    Też to zauważyłaś? :)
    Marek, jak to jest? tak z wtorku na środę przemyślałeś sprawę kolejny raz i eureka? :D
  • urquhart 31.03.17, 19:21
    druginudziarz napisał:
    > Mocarstwa atomowe maja sporą władze bo maja bron atomową, ale od 1945 roku nikt
    > jej nie uzył. Albo: USA ma 10 lotniskowców, a uzywa do "egzekwowania władzy" j
    > ednego-dwóch, a i to powiedzmy raz na dekadę.

    www.ujarani.com/374476
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • mabelle2000 31.03.17, 19:24
    urquhart napisał:

    > www.ujarani.com/374476

    No ten to jej spusci manto zanim do lozka zdaza dojsc
  • druginudziarz 31.03.17, 19:39
    urquhart napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Mocarstwa atomowe maja sporą władze bo maja bron atomową, ale od 1945 rok
    > u nikt
    > > jej nie uzył. Albo: USA ma 10 lotniskowców, a uzywa do "egzekwowania wład
    > zy" j
    > > ednego-dwóch, a i to powiedzmy raz na dekadę.
    >
    > www.ujarani.com/374476

    Znam to, znam :D
    Znajomi "narodowcy" się tym jarali, bo oni lubią gdy Arab przyłoży kobiecie ;) Z tym że ten to akurat Turek :))
  • mabelle2000 29.03.17, 12:15
    kutuzow napisał:

    > 1. Motyw "dojrzałego faceta" i "miłości bezwarunkowej" -chodzi mi o te wszystki
    > e "bo ja bym chciała żeby on mnie kochał nawet jak będę miała 120 kg" itp. Tuta
    > j także widzę taki element, że facet ma przyjąć nową rolę i nie narzekać.

    To akurat widze inaczej, bardziej jako przysluge oddana przyjacielowi, bo zakladam ze kobieta przyjacielem jednak jest. W chwili gdy zmienil sie mojej samicy caly swiat, ma poszarpane, znieksztalcone cialo, jest glodna i niedosypia, to po przyjacielsku okaze jej troche litosci. I analogicznie- jak samiec tej kobiety bedzie w potrzebie- to ona tez stanie za nim murem i z przyjaznia bedzie go wspierac.
  • kutuzow 29.03.17, 12:41
    mabelle2000 napisała:

    > To akurat widze inaczej, bardziej jako przysluge oddana przyjacielowi, bo zakla
    > dam ze kobieta przyjacielem jednak jest. W chwili gdy zmienil sie mojej samicy
    > caly swiat, ma poszarpane, znieksztalcone cialo, jest glodna i niedosypia, to p
    > o przyjacielsku okaze jej troche litosci.

    Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś granic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie permanentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc bądź dojrzały i nie marudź.
    Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!

    Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymówką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwierdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian. Trochę jak w tym dowcipie:
    "Panie Doktorze, moja żona od kiedy zaszła w ciąże jest drażliwa, nerwowa, kłóci się ze mną i nie daje żyć. Kiedy to się zmieni?
    Doktor: Jak tylko dzieci pójdą z domu (na studia).



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 29.03.17, 13:05
    kutuzow napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > To akurat widze inaczej, bardziej jako przysluge oddana przyjacielowi, bo
    > zakla
    > > dam ze kobieta przyjacielem jednak jest. W chwili gdy zmienil sie mojej s
    > amicy
    > > caly swiat, ma poszarpane, znieksztalcone cialo, jest glodna i niedosypia
    > , to p
    > > o przyjacielsku okaze jej troche litosci.
    >
    > Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś gr
    > anic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie perm
    > anentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc
    > bądź dojrzały i nie marudź.
    > Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi
    > się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!


    Stan przejściowy, który kończy się gdy mężczyzna wykazuje potrzebę i inicjatywę wejścia w świat kobiety i dziecka i wsparcia żony w nowej, niełatwej sytuacji a kobieta przyjmuje jego zaangażowanie i włącza go do swojej nowej przestrzeni. Bez tego ani rusz. Jeśli mężczyzna ucieka od razu, albo nie ucieka a kobieta go odtrąca mają przerąbane.

    "K.SCH-P.: Niestety często bywa inaczej i on nie odnajduje się w nowej roli. Być może nigdy nie nauczył się i nie doświadczył jako dziecko relacji ze swoim ojcem. Brakuje mu też fizjologicznych procesów, które wspierają kobietę. On musi podjąć działanie, zaangażować się w relacje z dzieckiem i żoną. Wtedy dopiero doświadczy tej transformującej siły. Jak pokazują badania, poprzez kontakt z dzieckiem także w jego organizmie pojawią się hormony szczęścia i ekscytacji."


    >
    > Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymów
    > ką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwie
    > rdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian.
    > Trochę jak w tym dowcipie:
    > "Panie Doktorze, moja żona od kiedy zaszła w ciąże jest drażliwa, nerwowa, kłóc
    > i się ze mną i nie daje żyć. Kiedy to się zmieni?
    > Doktor: Jak tylko dzieci pójdą z domu (na studia).

    Niektóre kobiety faktycznie mogą traktować to jak wymówkę. Zdecydowanej większości potrzebny jest jednak do szczęścia Mężczyzna, nie tylko ojciec dzieciom i w te pędy wpuszczają ojca do świata swojego macierzyństwa jeśli tylko on wyrazi zainteresowanie. Sęk w tym, że jeśli mężczyzna z jakichś sobie tylko znanych powodów unika od początku więzi z dzieckiem mimo zachęt i "otwartych drzwi" to nie ma punktu zaczepienia dla jej prób zbudowania rodziny.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 29.03.17, 13:37
    aandzia43 napisała:

    > Stan przejściowy, który kończy się gdy mężczyzna wykazuje potrzebę i inicjatywę
    > wejścia w świat kobiety i dziecka i wsparcia żony w nowej, niełatwej sytuacji
    > a kobieta przyjmuje jego zaangażowanie i włącza go do swojej nowej przestrzeni.
    > Bez tego ani rusz. Jeśli mężczyzna ucieka od razu, albo nie ucieka a kobieta g
    > o odtrąca mają przerąbane.

    Tu warto wspomniec o "zyczliwym" wpierdalaniu sie rodziny, pouczaniu swiezo upieczonych rodzicow i szczuciu ich wzajemnie na siebie.
    Jak rodzina zyczliwa i chce pomoc, to niech podrzuca garnek zupy, ale *walke zycia* swiezo upieczeni rodzice musza stoczyc we dwojke. Tylko wtedy jest szansa, ze naucza sie wspolpracowac. Bo sa na siebie skazani.

  • mabelle2000 29.03.17, 13:19
    kutuzow napisał:

    > Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś gr
    > anic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie perm
    > anentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc
    > bądź dojrzały i nie marudź.

    Bo to jest stan przejsciowy. Pozszywane krocze sie goi, brzuch robi sie plaski, a chaos domowy w koncu udaje sie ogarnac. Trzy tygodnie, max dwa dwa miesiace, jak dla mnie powinno wystarczyc, zeby wrocic do stanu uzywalnosci. Nie wiem jak jest po cesarskim cieciu, moze dziewczyny sie wypowiedza.

    > Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi
    > się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!

    Kutuzow, wybacz ze bede brutalna, ale jesli kobiecie nie bardzo zalezy, zeby przywrocic dawna bliskosc ze swoim mezczyzna, to znaczy, ze albo ma alzheimera i zapomniala jak bylo pieknie, albo zwyczajnie- nigdy wczesniej pieknie nie bylo, wiec nie ma do czego wracac.
    Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczynic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne, bo kobiety znane sa z tego, ze nawiazuja wiele bliskich, serdecznych relacji z roznymi osobami. Wlasnie plec zenska podobno szczegolnie to potrafi.

    > Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymów
    > ką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwie
    > rdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian.

    Intuicja podpowiada Tobie to samo co mnie- dla tego mezczyzny nie warto sie starac.
  • mabelle2000 29.03.17, 13:19
    kutuzow napisał:

    > Mabelle, tak jak to przedstawiasz, to ja to rozumiem. Brakuje mi tylko jakiś gr
    > anic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie perm
    > anentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc
    > bądź dojrzały i nie marudź.

    Bo to jest stan przejsciowy. Pozszywane krocze sie goi, brzuch robi sie plaski, a chaos domowy w koncu udaje sie ogarnac. Trzy tygodnie, max dwa dwa miesiace, jak dla mnie powinno wystarczyc, zeby wrocic do stanu uzywalnosci. Nie wiem jak jest po cesarskim cieciu, moze dziewczyny sie wypowiedza.

    > Kiedyś rozmawiałem z kumpelą ze szkoły średniej. Mąż, dziecko itp. Przyznała mi
    > się że po dziecku nie spała z mężem przez 1,5 roku!

    Kutuzow, wybacz ze bede brutalna, ale jesli kobiecie nie bardzo zalezy, zeby przywrocic dawna bliskosc ze swoim mezczyzna, to znaczy, ze albo ma alzheimera i zapomniala jak bylo pieknie, albo zwyczajnie- nigdy wczesniej pieknie nie bylo, wiec nie ma do czego wracac.
    Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczynic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne, bo kobiety znane sa z tego, ze nawiazuja wiele bliskich, serdecznych relacji z roznymi osobami. Wlasnie plec zenska podobno szczegolnie to potrafi.

    > Po prostu mam wrażenie, że dla niektórych ta sytuacja jest bardzo wygodną wymów
    > ką i nie stawianie granic przez takich specjalistów jak ci z art. niejako utwie
    > rdza kobiety w przekonaniu że mają prawo dużo wymagać niewiele dając w zamian.

    Intuicja podpowiada Tobie to samo co mnie- dla tego mezczyzny nie warto sie starac.
  • urquhart 29.03.17, 13:43
    > Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore
    > kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczyn
    > ic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne,

    Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormonow ma byc logiczne? :)
    Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oczekiwań po tych hormonach
    "Ni dorósł"
    Tu roczeniwosc feministyczna i przekonania ze sie nie różnimy staje sie silnie toksyczna, bo tak nastawiona babka musi sie rozczariwac nim. Do tego facet ma dla niej swoje zale i rozczarowania że stal sie najnizej w hierarchii stada a to on ciagnie te wózek gratyfkacjia seksem i atrakcyjnościa sie skonczyla bo ona ma inne priorytety i masz prosty schemat jak WROGOŚĆ obusstronna powstaje i narasta
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • mabelle2000 29.03.17, 14:20
    urquhart napisał:

    > Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormono
    > w ma byc logiczne? :)

    Zaraz obok w watku dopisze, ze najwieksza meska wada jest traktowanie kobiet jak uposledzonych, sterowanych hormonami idiotek ;-)
    Pomysl logicznie Urqu, jesli mezczyzna nie traktuje mnie jak rownej sobie, to na jakich zasadach mialaby sie odbywac nasza wspolpraca? Zwierzchnik- podwladna, opiekun- dziecko, pani- sluzacy... ?

    > Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oc
    > zekiwań po tych hormonach
    > "Ni dorósł"

    Raczej dlatego, ze nie potrafi wejsc w jej buty.
  • urquhart 29.03.17, 14:34
    > a jakich zasadach mialaby sie odbywac nasza wspolpraca? Zwierzchnik- podwladna,
    > opiekun- dziecko, pani- sluzacy... ?

    Nie obrażaj sie to kobita jest typowo neurotyczna od estrogenu, ma lęki od prolaktyny a facet ma byc ten bbiorącym odpowiedzialnosc i decyzje , sila przyzwyczajenia.

    > Raczej dlatego, ze nie potrafi wejsc w jej buty.

    A wzajemnie potrafi albo próbuje myślisz?

    W tym sensie "poznanie wroga" Kitty
    Jak nie wiadomo o co mu chodzi to jak mozliwe ma być to "win-win"?
    Jedna strona podporzadkowuje sobie drugą manipulacja albo przemoc i nasz "win-loose" i poczucie wykorzystania



    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • mabelle2000 29.03.17, 14:54
    urquhart napisał:

    > Nie obrażaj sie to kobita jest typowo neurotyczna od estrogenu, ma lęki od prol
    > aktyny

    Jesli kogos kochasz, to sie o niego boisz. Jednak tego leku musi byc dokladnie tyle, zeby nim nie zniewolic. Zreszta nie wiem ile tej prolaktyny trzeba by miec, zeby z wlasnych dzieci zrobic kaleki i zabrac im skrzydla.

    > A wzajemnie potrafi albo próbuje myślisz?

    Nie zawsze probuje, bo nie musi. Spoleczenstwo wspiera macierzynstwo, a odlogiem leza takie sfery jak erotyka, relacje, wiezi w rodzinie.
  • urquhart 29.03.17, 13:44
    > Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony ktore
    > kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie uczyn
    > ic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne,

    Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormonow ma byc logiczne? :)
    Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oczekiwań po tych hormonach
    "Ni dorósł"
    Tu roczeniwosc feministyczna i przekonania ze sie nie różnimy staje sie silnie toksyczna, bo tak nastawiona babka musi sie rozczariwac nim. Do tego facet ma dla niej swoje zale i rozczarowania że stal sie najnizej w hierarchii stada a to on ciagnie te wózek gratyfkacjia seksem i atrakcyjnościa sie skonczyla bo ona ma inne priorytety i masz prosty schemat jak WROGOŚĆ obusstronna powstaje i narasta
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • aandzia43 29.03.17, 13:57
    urquhart napisał:

    > > Tak, tak, wiem, zaraz wpadnie Urqu i zacznie grzmiec o hormonach. Hormony
    > ktore
    > > kaza kobiecie koncentrowac sie na dziecku, nie sa w stanie automatycznie
    > uczyn
    > > ic wroga z jej partnera. To jest nielogiczne,
    >
    > Mabelle od kiedy to postepowanie kobiet w szczególności na silnej dawce hormono
    > w ma byc logiczne? :)
    > Wrogiem partner staje sie dlatego ze nie podziela jej emocji uczuc potrzeb i oc
    > zekiwań po tych hormonach


    Nie. Silna dawka hormonów nie wyłącza myślenia i empatii wobec całęgo świata z parnterem włącznie. Jeśli one wcześniej były, głupich bab oczywiście nie brakuje na świecie ;-) Świeżej matce nie potrzeba zachwytu i zupełnego współbrzmienia w jej przedziwnym a nowym stanie (jeśli nie ma psychozy zdaje sobie sprawę, że to jest JEJ stan), wystarczy bycie razem z nią, chęć zrozumienia, chęć poznania dziecka, pomoc. Dobra wola aktywnie uskuteczniania.


    > "Ni dorósł"
    > Tu roczeniwosc feministyczna i przekonania ze sie nie różnimy staje sie silnie
    > toksyczna, bo tak nastawiona babka musi sie rozczariwac nim. Do tego facet ma d
    > la niej swoje zale i rozczarowania że stal sie najnizej w hierarchii stada a to
    > on ciagnie te wózek gratyfkacjia seksem i atrakcyjnościa sie skonczyla bo ona
    > ma inne priorytety i masz prosty schemat jak WROGOŚĆ obusstronna powstaje i na
    > rasta

    Wszyscy wiedzą, że się różnimy. Ekstrema nas nie interesują.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • rekreativa 29.03.17, 13:39
    " Brakuje mi tylko jakiś granic, umownych punktów, żeby było jasne że to jest stan PRZEJŚCIOWY, a nie permanentny na zasadzie, wcześniej byliśmy tylko we dwoje a teraz jest dziecko więc bądź dojrzały i nie marudź."

    Ja powiem podobnie, jak mabelle. Z obserwacji znajomych par wnioskuję, że podstawą jest tutaj stan wyjściowy takiej pary, czyli jak było przed dzieckiem.
    Jeśli było tak sobie, intymność kulała, seks z łaski i bez szału, to dziecko faktycznie staje się doskonałym pretekstem, by mężczyznę odsunąć na dobre.
    Oczywiście, sama ciążą, poród i te pierwsze dwa, trzy miesiące po mogą każdej kobiecie wywrócić nieco świat do góry nogami, ale przecież te hormony porodowe nie działają przez lata. Jeśli kobieta odrzuca męża przez 1,5 roku, to nie z powodu dziecka przecież (chyba że dziecko specjalnej troski, ciężko chore itp).
    Mabelle słusznie mówi, mężczyzna nie staje się niepożądanym zawalidrogą tylko dlatego, że dziecko. Ja wręcz znam kobietę, u której z powodu dziecka miłość do męża jeszcze rozgorzała, bo to przecież ON był współsprawcą tego cudu narodzin :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kutuzow 29.03.17, 14:20
    rekreativa napisała:

    > Ja powiem podobnie, jak mabelle. Z obserwacji znajomych par wnioskuję, że pods
    > tawą jest tutaj stan wyjściowy takiej pary, czyli jak było przed dzieckiem.

    Ja mam wrażenie że to jednak ruletka bardziej. Znam przykład swojej dawnej szefowej z korpo. Kobieta świata poza korpo nie widziała. Przychodziła pierwsza po 8 wychodziła czesto gęsto po 20-21. Pracowała (e-maile) w weekendy. Gdy zaszła w upragnioną ciąże i urodziła...zmieniła się o 180st. Nagle dziecko było na pierwszym miejscu, a firma mogła nie istnieć. Gdzie jeszcze wcześniej sama się zarzekała że ona to z nosidełkiem będzie do pracy biegała.
    Mam wrażenie, że w przypadku gdy w obecnych czasach dziecko jest coraz częściej takie "wyczekiwane" i "upragnione", bo decyzje o ciąży są odkładane na coraz późniejszy okres, to istnieje ryzyko, że nastąpi pieluszkowe zapalenie mózgu i wtedy jakies rozmowy o partnerstwie są utrudnione.

    > Jeśli było tak sobie, intymność kulała, seks z łaski i bez szału, to dziecko fa
    > ktycznie staje się doskonałym pretekstem, by mężczyznę odsunąć na dobre.

    To na pewno jest taka czerwona kontrolka alarmowa.

    > Oczywiście, sama ciążą, poród i te pierwsze dwa, trzy miesiące po mogą każdej k
    > obiecie wywrócić nieco świat do góry nogami, ale przecież te hormony porodowe n
    > ie działają przez lata.

    Tylko co w przypadku gdy po tych umownych 3 miesiącach kobieta nadal radośnie guga z dzieckiem a faceta i jego potrzeby ma w nosie? Te teksty o "niedojrzałych" facetach (co to marudzą coś o seksie) to nie biorą się z niczego. Faceci pewnie najpierw próbują się przebić z komunikatem o partnerstwie aż wielu się poddaje.

    > Ja wręcz znam kobietę, u której z powodu dziecka miłość do
    > męża jeszcze rozgorzała, bo to przecież ON był współsprawcą tego cudu narodzin
    > :)

    Pytanie tylko jakie są proporcje.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 29.03.17, 14:35
    kutuzow napisał:

    > Tylko co w przypadku gdy po tych umownych 3 miesiącach kobieta nadal radośnie g
    > uga z dzieckiem a faceta i jego potrzeby ma w nosie?

    Tak na logike to by znaczylo, ze dziecko jest atrakcyjniejsze od meza. To moze warto sie zastanowic dlaczego jest atrakcyjniejsze od meza? Bo robi wiecej szumu wokol siebie, jest zabawne, zawsze chce sie przytulic, wzruszajaco okazuje wdziecznosc, ma sie nad nim absolutna wladze, wydaje dzwieki mile dla ucha, ladnie pachnie, mozna sie z nim pobawic w przebieranki... Itd.
    Zauwaz ile roznych potrzeb moze takie dziecko zaspokoic. To doslownie raj dla osob z deficytami/ brakami/ niezaspokojonymi potrzebami.

    Te teksty o "niedojrzałych
    > " facetach (co to marudzą coś o seksie) to nie biorą się z niczego. Faceci pewn
    > ie najpierw próbują się przebić z komunikatem o partnerstwie aż wielu się podda
    > je.

    Nielogiczne jest zawieranie zwiazku partnerskiego i uchylanie sie od partnerstwa. Zgoda. Polecalabym terapie.
  • kutuzow 29.03.17, 14:48
    mabelle2000 napisała:


    > Tak na logike to by znaczylo, ze dziecko jest atrakcyjniejsze od meza. To moze
    > warto sie zastanowic dlaczego jest atrakcyjniejsze od meza? Bo robi wiecej szum
    > u wokol siebie, jest zabawne, zawsze chce sie przytulic, wzruszajaco okazuje wd
    > ziecznosc, ma sie nad nim absolutna wladze, wydaje dzwieki mile dla ucha, ladni
    > e pachnie, mozna sie z nim pobawic w przebieranki... Itd.
    > Zauwaz ile roznych potrzeb moze takie dziecko zaspokoic. To doslownie raj dla o
    > sob z deficytami/ brakami/ niezaspokojonymi potrzebami.

    Problem jest tylko taki, że obecnie takich osób jest mnóstwo. Często facet zainteresowanie sobą bierze za dobrą monetę (że trafił na fajną partnerkę) po czym moze się okazać że on także wypełniał po prostu jej deficyty i gdy pojawiło się dziecko "przegrał walkę" i został zastąpiony lepszym modelem wypełniania tych deficytów.


    > Nielogiczne jest zawieranie zwiazku partnerskiego i uchylanie sie od partnerstw
    > a. Zgoda. Polecalabym terapie.

    Byłem kiedyś na terapii u bardzo dobrej p. seksuolog która przy okazji była terapeutą par. Osoba ta miała bardzo duże doświadczenie. Przy okazji chciałem dowiedzieć się jak inne pary radzą sobie z kwestią gdy kobieta ma dużo mniejsze libido niż facet. Dowiedziałem się wtedy że większość szuka jedynie jakiegoś sposobu na "przetrwanie" małżeństwa. Nie chcą dokonywać rewolucji w swym życiu, rozwodzić się i szukać kogoś bardziej dopasowanego (co byłoby często jej wskazówką). Raczej chcą sposobu żeby wspólna koegzystencja nie była taka pełna kłótni- co by "klient był mniej awanturujący się" gdy bzykanka nie będzie.
    Pamiętam, że strasznie mnie to wtedy zdołowało, że taka szara jest ta nasza rzeczywistość związkowa.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • rekreativa 29.03.17, 15:03
    " Nie chcą dokonywać rewolucji w swym życiu, rozwodzić się i szukać kogoś bardziej dopasowanego"

    Co jest może smutne, ale zrozumiałe. Po pierwsze, ekonomia, o której to wielokrotnie pisał sabat, po drugie świadomość własnych możliwości czy raczej ich braku.
    Ludzie się boją, że nie znajdą nikogo lepszego, a tylko się wpędzą w kłopoty finansowe z powodu rozwiedzenia.
    No więc skoro rozwód to marzenie ściętej głowy, niech przynajmniej klient będzie "mniej awanturujący się".

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 29.03.17, 16:32
    kutuzow napisał:

    > . Raczej chcą sposobu żeby wspólna koegzystencja nie była taka pełna kłótni- co
    > by "klient był mniej awanturujący się" gdy bzykanka nie będzie.
    > Pamiętam, że strasznie mnie to wtedy zdołowało, że taka szara jest ta nasza rze
    > czywistość związkowa.

    A to mnie zmartwiles, stawialabym raczej na to, ze seksuolog moglby popracowac z tym klientem, ktoremu mniej sie chce, w mysl zasady- wyzsze libido - wieksza radocha dla obojga.
  • rekreativa 29.03.17, 16:44
    "seksuolog moglby popracowac z tym klientem, ktoremu mniej sie chce, w mysl zasady- wyzsze libido - wieksza radocha dla obojga."

    No ale jeśli mniej się chce z powodu niskiego libido, a to niskie libido nie wynika z choroby, depresji itp. tylko z natury, to co tu terapia pomoże? Seksuolog nie jest cudotwórcą.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 29.03.17, 16:53
    rekreativa napisała:

    > No ale jeśli mniej się chce z powodu niskiego libido, a to niskie libido nie wy
    > nika z choroby, depresji itp. tylko z natury, to co tu terapia pomoże? Seksuolo
    > g nie jest cudotwórcą.

    Nie wierze w niskie libido "z natury", bo zbyt duzo bylo przypadkow "ozdrowienia" przy zmianie partnera/ partnerki ;-)
  • rekreativa 29.03.17, 17:03
    Nieprecyzyjnie się wyraziłam. Nie tyle niskie libido wedle jakiejś lekarskiej normy, tylko po prostu niższe niż ma partner.
    Że jednemu wystarczy do satysfakcji dwa razy w miesiącu, a drugi musi mieć dwa razy w tygodniu.
    Co niby miałby seksuolog zrobić, żeby temu pierwszemu też się chciało 2 razy w tygodniu? Leki? Ale są w ogóle takie? Dla kobiet zwłaszcza?

    Zresztą w przypadku, o którym mówisz też się nic nie da zrobić. Jeśli człowiek nie odczuwa pożądania do tej konkretnej osoby i nigdy nie odczuwał, to pozamiatane.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 29.03.17, 17:23
    rekreativa napisała:

    > Co niby miałby seksuolog zrobić, żeby temu pierwszemu też się chciało 2 razy w
    > tygodniu? Leki? Ale są w ogóle takie? Dla kobiet zwłaszcza?

    Nie wiem, moze powinni zaczac uprawiac tantre, terapeutycznie popracowac nad jakimis blokadami, zapisac sie na kurs medytacji, rozwoju seksualnosci, skorzystac z rekolekcji dla katolickich malzenstw...

    > Zresztą w przypadku, o którym mówisz też się nic nie da zrobić. Jeśli człowiek
    > nie odczuwa pożądania do tej konkretnej osoby i nigdy nie odczuwał, to pozamiat
    > ane.

    Jesli nigdy nie odczuwal pozadania, to nie, ale jesli ma nizsze libido niz druga strona, to sprawa nie jest przegrana. Pamietasz byl tu taki watek niedawno o kobiecie, ktora zeby miec orgazm musiala miec poduszke miedzy nogami, bo od tego zalezala jej satysfakcja seksualna. Ale seksualnosc kobiety to przeciez nie jest jeden maly trik, ktory da jej orgazm. Teoretycznie wiec ona te swoja seksualnosc moglaby rozwijac w nieskonczonosc. Czy jej sie chce, to inna sprawa, ale jest to mozliwe.
  • rekreativa 29.03.17, 17:42
    "skorzystac z rekolekcji dla katolickich malzenstw..."

    Zwłaszcza to roznieci libido :D
    Urqu mawia, że stara się ten , komu zależy bardziej. A komu zależy bardziej, by seks był> temu, który ma wysokie libido, czy temu, co ma niskie? To skąd nagle ten, co ma niskie wziąłby ochotę i motywację do kursów tantry i medytacji? Jemu jest dobrze, jak jest. No chyba, że ten, co ma wysokie, posiada jakiegoś straszaka w rękawie, ale z drugiej strony, gdyby posiadał, to czy w ogóle zaistniałby problem braku seksu?



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 29.03.17, 18:01
    rekreativa napisała:

    > Zwłaszcza to roznieci libido :D

    No dobra, zartowalam ;-)

    > Urqu mawia, że stara się ten , komu zależy bardziej. A komu zależy bardziej, by
    > seks był> temu, który ma wysokie libido, czy temu, co ma niskie? To skąd n
    > agle ten, co ma niskie wziąłby ochotę i motywację do kursów tantry i medytacji?

    Pozornie wydaje sie to nierealne, ale skoro udaje sie wzbudzic w ludziach potrzebe posiadania roznych gadzetow i towarow luksusowych, to moze przynajmniej komus madremu uda sie seks powszechnie podniesc do rangi sztuki ? Jak myslisz ile osob wierzy w to, ze dobry seks to lepsze zycie?
  • rekreativa 29.03.17, 18:45
    "Jak myslisz ile osob wierzy w to, ze dobry seks to lepsze zycie? "

    No chyba nie aż tak wiele.
    Więcej jest takich, co wierzą, że częsty seks to lepsze życie.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 29.03.17, 19:10
    rekreativa napisała:

    > Więcej jest takich, co wierzą, że częsty seks to lepsze życie.

    Bingo. Popracowac nad jakoscia, to zwiekszy sie ilosc. A zaczac od tych niewydarzonych seksuologow, o ktorych pisal Kutuzow, niech poglowkuja jak sprzedac ludziom ulepszone wersje seksu.
  • urquhart 29.03.17, 19:45
    mabelle2000 napisała:
    > Bingo. Popracowac nad jakoscia, to zwiekszy sie ilosc. A zaczac od tych niewyda
    > rzonych seksuologow, o ktorych pisal Kutuzow, niech poglowkuja jak sprzedac lud
    > ziom ulepszone wersje seksu.

    Dla mnie taką próbą nagłaśniania problemu i mediacji temacie "pary z dzieckiem" próbowała zajmować się Zofia Milska kiedyś że i mężczyzna ma swoje seksualne potrzeby które niezaspokajane muszą skończyć się rozpadem związku. Czytałem i komentowałem potem stek hejtu pod jej artykułami że jest naczelną polską mizoginiką "niedojrzałą" i ogólnie pisze z głupoty i nienawiści do kobiet.

    'Dziecko nieprzypadkowo ląduje w rodzicielskim łóżku, czasem zresztą na lata. Naprawdę nie unika się seksu ze względu na trudności organizacyjne i zmęczenie.

    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7628261,Troje_na_hustawce.html
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • kag73 29.03.17, 19:53
    'Dziecko nieprzypadkowo ląduje w rodzicielskim łóżku, czasem zresztą na lata. Naprawdę nie unika się seksu ze względu na trudności organizacyjne i zmęczenie.

    Ano, seksu sie unika jak niwiele on daje, nie sprawia frajdy jak nie ma sie ochoty obcowac seksualnie/erotycznie z partneren a powodow tego moze byc wiecej, chociaz nie chcesz w to wierzyc. Facet, ktory rozczarowuje (nie tylko w lozku) budzi u kobiety niechec, osusza, no po prostu nie mozna sie przelamac do sypiania z nim. Wiec jak trzeba to sie mozna zmuszac ale frajda z tego srednia.
    Tak samo jak facei gadaja o kastrowaniu ich przez jakies tam zachowania kobiety, tak samo faceci kastruja/wysuszaja kobiety przez rozne postepki i zachowania. Chamstwo, zle traktowanie dzieci, cholerycznosc, zwewanie rodziny/kobiety i inne takie maja wplyw na kobiece pozadanie, niestety.
  • marek.zak1 29.03.17, 17:25
    rekreativa napisała:

    Zresztą w przypadku, o którym mówisz też się nic nie da zrobić. Jeśli człowiek nie odczuwa pożądania do tej konkretnej osoby i nigdy nie odczuwał, to pozamiatane.
    ------------------------
    No nie odczuwa, ale chce mieć rodzinę, dzieci, dom. Co ma robić? To co jest niefajne to udawanie uczucia i pożądania, a jak już jest ciąża, dziecko, to każdy powód żeby się nie kotłować, jest dobry. Dla wyjaśnienia, uważam, że to nie tylko sprawa babek.
  • kag73 29.03.17, 17:37
    "No nie odczuwa, ale chce mieć rodzinę, dzieci, dom. Co ma robić? To co jest niefajne to udawanie uczucia i pożądania, a jak już jest ciąża, dziecko, to każdy powód żeby się nie kotłować, jest dobry. Dla wyjaśnienia, uważam, że to nie tylko sprawa babek."

    No wiesz uczucia to ona udawac nie musi. A zwyczajnie sie nie lumpi jak ukochany chce seksu to ona mu go z milosci da i takze da, bo chce miec rodzine. A ze jej ten seks niewiele daje ( z roznych wzgledow) to w nieskonczonosc tylka nadstawiac nie ma jednak ochoty. Ona nawet moze i pozadac tego gostka ale samo pozadanie nie gwarantuje satysfakcji z seksu.
  • rekreativa 29.03.17, 14:44
    " gdy w obecnych czasach dziecko jest coraz częściej takie "wyczekiwane" i "upragnione", bo decyzje o ciąży są odkładane na coraz późniejszy okres, to istnieje ryzyko, że nastąpi pieluszkowe zapalenie mózgu i"

    Sam sobie odpowiedziałeś. Coraz więcej ludzi ma tylko jedno dziecko, do tego późno i z problemami (było potrzebne wspomaganie), to nie dziwota, że lęk o dziecko, ale i zachwyt tym dzieckiem są zwielokrotnione. Poza tym im dłużej czekasz na dziecko, im bardziej go pragniesz, im więcej było po drodze rozczarowań (brak ciąży mimo próbowania, poronienia, nieudane próby in vitro), tym większa szansa, że dziecko faktycznie stanie się Twoim centrum wszechświata oraz celem istnienia.
    Ale co z tym zrobić, to nie wiem.
    Mężczyźni zresztą tu nie pomagają, bo się nie palą do płodzenia dzieci w młodym wieku i w większej liczbie. Często to oni przeciągają, że potem, że jeszcze nie w tym roku, a później płaczą, bo babka, jak już dostanie to wytęsknione bobo, to całkiem wariuje.
    Do tego jeszcze dochodzi narracja społeczna o dzieciach, która się bardzo zmienia i ewoluuje w kierunku podporządkowania wszystkiego dziecku - bożkowi. Dziecko ma być na pierwszym miejscu, bo inaczej jesteś wyrodną matką. Dziecka nie wolno na minute spuścić z oka, nie wolno samego posłać do szkoły, nie wolno samego zostawić w domu, trzeba go obwieźć po wszystkich angielskich, tenisach, koniach, logopedach, psychologach, a to wszystko przecież zabiera czas i dodaje matce czy ojcu zmęczenia. To też nie sprzyja zwróceniu się do budowania intymności z mężem, żoną.

    "Faceci pewnie najpierw próbują się przebić z komunikatem o partnerstwie aż wielu się poddaje."

    No nie wiem, ilu faktycznie facetów widząc żonę gugającą do bobasa, idzie gugać razem z nią :)



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kutuzow 29.03.17, 15:03
    rekreativa napisała:

    > Sam sobie odpowiedziałeś. Coraz więcej ludzi ma tylko jedno dziecko, do tego pó
    > źno i z problemami (było potrzebne wspomaganie), to nie dziwota, że lęk o dziec
    > ko, ale i zachwyt tym dzieckiem są zwielokrotnione. Poza tym im dłużej czekasz
    > na dziecko, im bardziej go pragniesz, im więcej było po drodze rozczarowań (bra
    > k ciąży mimo próbowania, poronienia, nieudane próby in vitro), tym większa szan
    > sa, że dziecko faktycznie stanie się Twoim centrum wszechświata oraz celem istn
    > ienia.
    > Ale co z tym zrobić, to nie wiem.
    > Mężczyźni zresztą tu nie pomagają, bo się nie palą do płodzenia dzieci w młodym
    > wieku i w większej liczbie. Często to oni przeciągają, że potem, że jeszcze ni
    > e w tym roku, a później płaczą, bo babka, jak już dostanie to wytęsknione bobo,
    > to całkiem wariuje.
    > Do tego jeszcze dochodzi narracja społeczna o dzieciach, która się bardzo zmien
    > ia i ewoluuje w kierunku podporządkowania wszystkiego dziecku - bożkowi. Dziec
    > ko ma być na pierwszym miejscu, bo inaczej jesteś wyrodną matką. Dziecka nie wo
    > lno na minute spuścić z oka, nie wolno samego posłać do szkoły, nie wolno sameg
    > o zostawić w domu, trzeba go obwieźć po wszystkich angielskich, tenisach, konia
    > ch, logopedach, psychologach, a to wszystko przecież zabiera czas i dodaje matc
    > e czy ojcu zmęczenia. To też nie sprzyja zwróceniu się do budowania intymności
    > z mężem, żoną.

    Niestety, ale zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś.
    Słaba to pociecha, bo ja czując to gdzieś podświadomie wolę podjąć decyzję o nie rozmnażaniu się, niż rozmnożeniu i powieleniu typowego polskiego schematu pt "Matka Polka" i mąż z braku seksu, podrywający co się da na boku.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • marek.zak1 29.03.17, 15:20
    kutuzow napisał:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > Sam sobie odpowiedziałeś. Coraz więcej ludzi ma tylko jedno dziecko, do tego późno i z problemami (było potrzebne wspomaganie), to nie dziwota, że lęk o dziecko, ale i zachwyt tym dzieckiem są zwielokrotnione. > Niestety, ale zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś.
    ----------------------------
    > Słaba to pociecha, bo ja czując to gdzieś podświadomie wolę podjąć decyzję o nie rozmnażaniu się, niż rozmnożeniu i powieleniu typowego polskiego schematu pt
    > "Matka Polka" i mąż z braku seksu, podrywający co się da na boku.
    -------------------------
    Ja też się zgadzam, i uważam, że u mnie sytuacja była diametralnie inna, bo:
    - żadnych dzieci nie planowaliśmy, ani nie czuliśmy potrzeby ich posiadania,
    - wszystkie były z zaskoczenia i wcześnie,
    - nie czuliśmy żadnej misji, tylko traktowaliśmy wychowanie zadaniowo,
    - przed czterdziestką żony, wszystkie były odchowane,
    - babcie i ciotki były jeszcze względnie młode i functional i się mocno zajmowały naszymi dziećmi,

  • aandzia43 29.03.17, 15:46

    >
    > Niestety, ale zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś.
    > Słaba to pociecha, bo ja czując to gdzieś podświadomie wolę podjąć decyzję o ni
    > e rozmnażaniu się, niż rozmnożeniu i powieleniu typowego polskiego schematu pt
    > "Matka Polka" i mąż z braku seksu, podrywający co się da na boku.

    Bez przesady, ze świadomością tematu i z partnerką co do której ma się pewność, że jest temperamentna i nakierowana erotycznie właśnie na ciebie (od paru lat, nie od paru miesięcy, oraz z własną gotowością do wejścia w świat dziecka nie masz chyba potrzeby rezygnować z dziecka. Acha, to nie jest schemat typowy tylko dla Polski.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 29.03.17, 20:11
    Hmm, teraz jedno dziecko, dzieci bozki itd, niemniej moi drodzy nic albo niewiele wiemy o kiedys. To, ze ludzie mieli na peczki dzieci i na nie nie huhali nie znaczy z automatu, ze babki sie z mezami rznely na morgi i regularnie sciagaly majtki przez glowe. Raczej tak nie bylo, stad tez zostalo nam "babka daje, nie daje", facet ciagle chce a babka nie. Mama mojej kolezanki jej kiedys powiedziala "chlopu trza dac, bedzie spokojniejszy", nie slyszy sie jak wielka namietnosc i zadza z kobiecej strony. Kiedys mi starsza babka 80+ powiedziala, ze jak byla mala ojciec jej nie trawil, bo byla skuteczna antykoncepcja, matka kladla ja zawsze mieszy siebie i meza do spania. Anykoncepcji porzadnej nie bylo a wiec zagrozenie kolejna ciaza istnialo a dzieci gromadka juz byla. Poza tym nie zapominajmy: nikt sie specjalnie kobieca przyjemnoscia i jej orgazmem nie zajmowal, podwojna moralnosc, wplyw kosciola i wychowania, seks owszem byl ale komunikacja na jego temat to juz niekoniecznie, to byl temat tabu i wstydliwy, no i zero wychowania czy uswiadomienia seksualnego. Wiec wypasu dla kobiet w wielu przypadkach nie bylo, wiec sie do seku nie garnely. jak trzeba bylo to sie nogi rozlozylo, no fakt, moze trzeba bylo, bo kobieta byla bardziej zalezna od meza.
  • urquhart 29.03.17, 20:21
    kag73 napisała:

    > Hmm, teraz jedno dziecko, dzieci bozki itd, niemniej moi drodzy nic albo niewie
    > le wiemy o kiedys. To, ze ludzie mieli na peczki dzieci i na nie nie huhali nie
    > znaczy z automatu, ze babki sie z mezami rznely na morgi i regularnie sciagaly
    > majtki przez glowe.

    Odniesieniem są plemiona pierwotne raczej , tam ani problemu nadopiekuńczości ani braku seksu przy dziecku nie ma chociaż faceci się dziećmi nie zajmują a hormony przecież takie same.
    Sama odpowiedź sobie co sprawia że babki mają ochotę :)

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • rekreativa 29.03.17, 20:35
    A jak tam z libidem kobiet pierwotnych? ktoś to badał?


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • lybbla 29.03.17, 21:27
    rekreativa napisała:

    > A jak tam z libidem kobiet pierwotnych? ktoś to badał?

    I co? Prolaktyna się nie wydziela? Zero opiekuńczości? W tak trudnych okolicznościach przyrody?
  • rekreativa 29.03.17, 21:51
    Ale mnie pytasz?
    Ja nie jestem forumowym specem od kultur pierwotnych :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • lybbla 29.03.17, 22:24
    rekreativa napisała:

    > Ale mnie pytasz?
    > Ja nie jestem forumowym specem od kultur pierwotnych :)
    >

    Nie, nie Ciebie. Dokładam pytań. Ciekawy jestem jak Urqu z tego wybrnie,
    skoro prolaktyna zabija libido. Przecież nie powie, że się prolaktyna u pierwotnych nie wydziela :)

    `Co do sprzątania wytłumaczenie nie jest oczywiste ale wyniki różnych badań spójne można się oczywiście na to obrażać ale tak to działa'

    Doceniam `nie są oczywiste'. Ale druga część zdania nie jest spójna z pierwszą.

    A tak przy okazji.
    W patriarchalnych małżeństwach kochają się 5 razy w miesiącu po 10 minut.
    W tych niepatriarchalnych 4 razy w miesiącu po 2 godziny.

    Ja jestem ciekaw skąd ten wniosek, że to np gotowaniem facet osusza.
    Przecież jest dokładnie odwrotnie. Albo jak oni do tego doszli, że to akurat sprzątanie jest przyczyną o jednego stosunku w miesiącu mniej?
  • sabat3 29.03.17, 22:30
    lybbla napisał:
    > W patriarchalnych małżeństwach kochają się 5 razy w miesiącu po 10 minut.
    > W tych niepatriarchalnych 4 razy w miesiącu po 2 godziny.

    A w ukladach pozamalzenskich cztery razy pod rzad w ciagu dwoch godzin :)
  • rekreativa 29.03.17, 23:07
    A ile razy w miesiącu? Raz?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 30.03.17, 08:07
    rekreativa napisała:

    > A ile razy w miesiącu? Raz?

    No toz do tego pije ;) Suma ilosci i jakosci gdzies wychodzi na zero ;p
  • urquhart 30.03.17, 07:29
    > rekreativa napisała:
    > Nie, nie Ciebie. Dokładam pytań. Ciekawy jestem jak Urqu z tego wybrnie,
    > skoro prolaktyna zabija libido. Przecież nie powie, że się prolaktyna u pierwo
    > tnych nie wydziela :)

    I tu przychodzą tył pzydzatny cytat Andzy że chłopy chcą z grubsza jednego a ona dla jednych ma motywację a dla innych nie ma i obserwacje w plemianach jak u twoich bonobo że uprawiają seks nie z pożądania ale dla podtrzymania wiezi

    > Ja jestem ciekaw skąd ten wniosek, że to np gotowaniem facet osusza.
    > Przecież jest dokładnie odwrotnie. Albo jak oni do tego doszli, że to akurat sp
    > rzątanie jest przyczyną o jednego stosunku w miesiącu mniej?

    Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu uwagę.


    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 30.03.17, 07:37
    urquhart napisał:
    > Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu uwagę.

    I pewnie dlatego jest zmysłowe, że Ty to robisz, nie? Marek i jego sport;)
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 30.03.17, 09:46
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu u
    > wagę.
    >
    > I pewnie dlatego jest zmysłowe, że Ty to robisz, nie? Marek i jego sport;)
    --------------------------
    Nie, sport jest środkiem na sprawność, sylwetkę i zdrowie. A i żeby bez obaw jeść smaczne rzeczy. Plus walory socjalne.
    Nie mogę określić czy w moim wykonaniu jest zmysłowy, tak samo jak gotowanie.
  • lybbla 02.04.17, 02:27
    urquhart napisał:

    > >Ciekawy jestem jak Urqu z tego wybrnie,
    > > skoro prolaktyna zabija libido. Przecież nie powie, że się prolaktyna u p
    > ierwotnych nie wydziela :)
    >
    > I tu przychodzą tył pzydzatny cytat Andzy że chłopy chcą z grubsza jednego a on
    > a dla jednych ma motywację a dla innych nie ma i obserwacje w plemianach jak u
    > twoich bonobo że uprawiają seks nie z pożądania ale dla podtrzymania wiezi

    Twoją tezą jest, że u ludów pierwotnych jak i u bonobo nie uprawia się seksu z pożądania. Zadam Ci pytanie: gdy parzyłeś się z żoną jak bonobo to bardziej z pożądania czy dla podtrzymania więzi?

    Samica bonobo jak jest niezadowolona z `pogawędki' z danym samcem bo nie wyczerpała tematu to idzie
    `porozmawiać' z innym. Jak jest u ludów pierwotnych nie wiem.

    Tłumaczysz świat ze swego patriarchalnego punktu widzenia.
    Co się sprawdza w świecie szympansich mężczyzn i kobiecych kobiet nie przenosi się na niepatriarchalne stosunki.
    Dokonujesz ekwilibrystyki wprowadzając `SEKS NIE Z POŻĄDANIA', pobożne życzenie patriarchalnych samców by samice dawały dupy bez pożądania.
    Sugerujesz, że u pierwotnych tak właśnie jest.

    Najprostsze rozwiązanie, że samice `lubią się seksić' bo je to gratyfikuje
    nie przychodzi Ci do głowy. Albo wypierasz bo rodzi pytanie, czemu w patriarchalnym reżimie tak nie jest.

    Kobieta w połogu bzykać się nie może co jest oczywiste. Powrót do radosnego bzykania następuje tym szybciej im większą gratyfikację z seksu miała kobieta.

    Tu należy poczynić uwagę: wyjątkiem są bezdzietne kobiety w wieku 27-30 lat.
    Je zadowala niemal wszystko. Chęć (powiedziałbym, że `głód') rozmnożenia
    się jest tak wielka, że wpływa na percepcję. Powoduje pożądanie tak wielkie, że
    postrzega się mężczyzn przez różowe okulary. Okulary spadają z chwilą pojawienia się potomka.

    > Tu się zgadzam że gotowanie jest zmysłowe. I dużo gotuję poświęcając mu uwagę.

    Ale skąd wniosek, że akurat sprzątanie jest przyczyną o jednego stosunku w miesiącu mniej? A nie na przykład zmysłowe gotowanie?
  • sabat3 02.04.17, 08:41
    lybbla napisał:
    > Tu należy poczynić uwagę: wyjątkiem są bezdzietne kobiety w wieku 27-30 lat.
    > Je zadowala niemal wszystko. Chęć (powiedziałbym, że `głód') rozmnożenia
    > się jest tak wielka, że wpływa na percepcję. Powoduje pożądanie tak wielkie, że
    > postrzega się mężczyzn przez różowe okulary. Okulary spadają z chwilą pojawieni
    > a się potomka.

    "Hej matulu welon kup
    Wezmę z tym Nowakiem ślub
    Snu się nie da w życie zmienić
    A ten Nowak chce się żenić "

    Nie sądzę, żeby postrzegały mężczyzn przez różowe okulary. Raczej zawierają świadomy kompromis, łamiąc swój brak pożądania, po to tylko, by spłodzić potomka.
    Taka kobieta doskonale czuje, że ten mężczyzna na nią nie działa, może wręcz jest odpychający, ale:
    - nie ma lepszych kandydatów, którzy byliby zainteresowani związkiem długoterminowym (takich co wydupczą od niechcenia bez zobowiązań, to parę się zawsze znajdzie). Krótko mówiąc, "tylko poważne oferty proszę".
    - Presja zegara biologicznego jest tak silna, że jest gotowa "zjeść żabę" w postaci zaciskania zębów w trakcie seksu małżeńskiego. Oczywiście aż do oczekiwanej ilości potomków, potem można z westchnieniem ulgi wykopać męża z łoża, bezustannie wyszukując wymówki, bądź mówiąc wprost - "nie i chuj".

    Uczciwie trzeba przyznać, że to również najczęściej dotyczy dziewczyn dość średnio atrakcyjnych, które nie mają kandydatów na pęczki. Małżeństwo jest zawierane jako "wybór mniejszego zła", celem spłodzenia potomstwa i "by ludzie nie gadali", ale niesmak kobiety do własnego męża pozostanie na zawsze.

    Cytat na początku z piosenki zespołu Brathanki. Śpiewa kobieta, gdyby ktoś mi zarzucał mizoginię. Sorry, ale tak to widzę.
  • marek.zak1 02.04.17, 09:06
    sabat3 napisał:

    > "Hej matulu welon kup
    > Wezmę z tym Nowakiem ślub
    > Snu się nie da w życie zmienić
    > A ten Nowak chce się żenić "
    >
    > Cytat na początku z piosenki zespołu Brathanki. Śpiewa kobieta, gdyby ktoś mi zarzucał mizoginię. Sorry, ale tak to widzę.
    ----------------------
    Tak to jest. Moja zweryfikowała swoją opinie na temat % kobiet, które to wiążą się z miłości z 33 do 12%. Potem dodała, że sama nie zna ani jednego takiego przypadku.
    U młodszego pokolenia moich dziewczyn jest tak:
    - 2%
    - 10%.

    Nie wygląda to dla facetów optymistycznie. Dla pocieszenia, niemal wszyscy mają podobnie.


  • hello-kitty2 02.04.17, 11:02
    Kobiety 27-30? Przeszliscie do omawiania Kutuzowej? ;-) Tak sobie mysle, gdyby dziewczyna zapragnela jednak miec dziecko i uczciwie rozstala sie z Kutuzowem, ktory dziecka nie chce, to co ona ma wlasciwie zrobic? Cokolwiek by nie zrobila, to jej sie dostanie. Co w zasadzie sprowadza kobiety do tego schemtu, ze jedna z druga powinna zwiazac sie z wielkiej milosci w wieku gora 20 lat, a po dekadzie kiedy to juz sie sprawdzi jako wierna i kochajaca zona swego meza powic dziecie. Wtedy to bedzie uczciwie? Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 02.04.17, 11:14
    hello-kitty2 napisała:

    Co w zasadzie sprowadza kobiety do tego schemtu, ze jedna z druga powinna zwiazac sie z wielkiej milosci w wieku gora 20 lat, a po dekadzie kiedy to juz sie sprawdzi jako wierna i kochajaca zona swego meza powic dziecie. Wtedy to bedzie uczciwie? Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.
    --------------------------------
    Jak chyba Newton odkrył, każda akcja wywołuje reakcję, więc ten chłop to tez może tak myśleć, żeby dalej próbować i też sobie pozwalać, a jak jest wygodniejszy to może zasponsorować albo tez odwiedzać agencje.

    >
  • mabelle2000 02.04.17, 11:22
    hello-kitty2 napisała:

    > Tylko jak wtedy i w ogole kiedy trzasnac sobie
    > ze 30-50 patnerow seksualnych zeby sobie pobrobowac co sie lubi i miec troche
    > funu od zycia jako kobieta? Wychodzi mi, ze trzeba chlopa walic po rogach.

    Teraz to mysle sobie, ze najbardziej to by mi sie oplacalo rznac sie ostro do trzydziestki bez slubu, dzieci i zobowiazan. Zwiazac mozna by sie tylko z kims, kto jest idealnym partnerem seksualnym. W moim przekonaniu tylko zwiazek oparty na zajebistej erotyce ma szanse przetrwac. I nie mowie tu o patologi, ze codziennie sie napierdalaja i godza w lozku, chodzi mi o sytuacje, ze ich wzajemna wiez jest na pierwszym miejscu. A wtedy rzeczywiscie dzieciaki urodzone w takim zwiazku maja szanse na szczesliwy dom, na szczesliwa rodzine.
  • marek.zak1 02.04.17, 11:31
    mabelle2000 napisała:

    W moim przekonaniu tylko zwiazek oparty na zajebistej erotyce ma szanse przetrwac. I nie mowie tu o patologi, ze codziennie sie napierdalaja i godza w lozku, chodzi mi o sytuacje, ze ich wzajemna wiez jest na pierwszym miejscu.
    -------------------------
    Racja, racja, tylko to założenie, ze do 30 niezobowiązujący seks a potem szukanie ma słabe punkty, bo jak wcześniej się zakochasz?. Osobiście uważam, że w życiu znajdziesz bardzo mało facetów Twojego życia, jeśli w ogóle taki sie trafi, więc te założenia sa mocno wątpliwe.
  • hello-kitty2 02.04.17, 11:45
    marek.zak1 napisał:

    > Racja, racja, tylko to założenie, ze do 30 niezobowiązujący seks a potem szukan
    > ie ma słabe punkty, bo jak wcześniej się zakochasz?. Osobiście uważam, że w życ
    > iu znajdziesz bardzo mało facetów Twojego życia, jeśli w ogóle taki sie trafi,
    > więc te założenia sa mocno wątpliwe.

    Nie ma czegos takiego jak facet twojego zycia, bo sa osoby, ktore pasuja do wiekszosci. Zakochujesz sie w zyciu tez wiecej niz raz.
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)