Dodaj do ulubionych

Kwoczenie versus bycie kochanką CD

19.04.17, 06:43
W opozycji do wątku o kwoczeniu i kontrolowaniu z gabinetu psychogii procesu:

"Powiedziałaś ostatnio, że w związku jest bardzo ważne, żeby ludzie mogli czerpać z potencjału, który niosą różne role – żony, matki, kochanki czy męża, ojca, kochanka. Co miałaś na myśli (...)
Czasami jest tak, że jeżeli ktoś chce całkowicie wypełnić jedną rolę, to ona go „wsysa”. Szczególnie rola matki jest taka bardzo zasysająca. Próbując ją zrealizować w 100% na nic innego nie zostaje już energii. (...) Kłopoty zaczynają się wtedy, jeśli nie realizujemy ról, za którymi tak naprawdę tęsknimy, których potrzebujemy (...) Żyjemy w kulturze, w której bardzo ważna dla kobiety jest rola matki. Dlatego często kobietom trudno jest utożsamiać się z rolą kochanki po tym, jak wejdą w związek małżeński. Głównym ich zainteresowaniem – wspieranym przez środowisko i społeczne oczekiwania – będzie to, żeby jak najlepiej wypełniać rolę matki. I to nie w dowolny sposób, tylko zgodny z wzorcami danej kultury czy społeczności (...)

Myślę, że kobietom, jak już są w związkach, rzeczywiście najtrudniej jest się utożsamić z rolą kochanki. Ale jesteśmy w czasie przemian i coraz więcej kobiet boi się utożsamienia z rolą matki, a mężczyzn z rolą ojca.(...)
Dla mężczyzn seks jest istotny, trochę na tym opiera się ich tożsamość, więc bardzo często jeżeli chodzi o rolę kochanka to ją zaspokajają, tzn. wchodzą w nią dosyć łatwo. I kiedy się rodzi dziecko to często pojawia się problem. Mąż chce mieć nadal partnerkę seksualną, a kobieta szybko jest przeciągana w stronę roli matki, zajmowania się dziećmi. Przestaje podkreślać te swoje właściwości, które przynależą do roli kochanki. (...) Jest teraz taka przepaść między byciem matką i żoną, a kochanką czy kobietą sukcesu. Ten konflikt jest tak duży, też na poziomie zewnętrznym, że jak już się jest w jednej roli to jest się odciętą od drugiej.

Kobiety wchodząc w stabilny związek często zaczynają matkować swoim partnerom. To też moim zdaniem jest związane z tym, że rola matki jest taka… popularna (śmiech). (...) Opiekowanie się daje duże poczucie siły, ale też kontroli.

Jedyną osobą, którą możesz na świecie zmienić jesteś ty sama. Tylko na siebie ma się tak naprawdę wpływ.
Jeżeli np. mam zarzut do mojego partnera, że nie jest w roli kochanka to znaczy, że ja tego w jakiś sposób potrzebuję. (...)

Pełnienie roli ojca rzeczywiście czasami jest trudne dla mężczyzny, ale na pewno nie można go do tego zmusić. Przede wszystkim trzeba oddać mu trochę pola, odsunąć się, wyjść z roli matki i zrobić wokół dzieci wolną przestrzeń. To się zdarza w tych wszystkich filmach, w których nieobecnych wcześniej ojców okoliczności zewnętrzne zmuszają do zajęcia się dziećmi. W pewien sposób tylko dziecko może wymóc na ojcu, żeby był ojcem. To dziecko jest komplementarną rolą do ojca, a nie żona.
Więc trzeba się po prostu wtedy wycofać, zostawić dziecko z ojcem i już! Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce, żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, tylko dzieckiem, które ma się słuchać matki… Mężczyznom jest dosyć łatwo wejść w rolę dziecka. Rola matki jest bardzo silna w naszej kulturze.

Całość:
psychologiapar.pl/2013/satysfakcjonujace-role-w-zwiazku/


Edytor zaawansowany
  • zawle 19.04.17, 09:09
    Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynku w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy tak od razu?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • potwor_z_piccadilly 19.04.17, 09:43
    zawle napisała:

    > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
    > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
    > tak od razu?

    Przeskoczy od razu, albo się utopi.
    Kiedyś latem na "Capri", kolega mojego starszego brata wyniósł mnie na głęboką wodę i zakomenderował - płyń. Jakoś tam stylem typu rozpaczliwiec dopłynąłem do brzegu.
    Czy małżonek w okolicznościach pani żony i matki realizującej się, będzie potrafił dopłynąć do brzegu? Albo inaczej, czy tak doświadczony, będzie chciał do tego brzegu dopłynąć?




  • druginudziarz 19.04.17, 09:55
    zawle napisała:

    > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
    > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
    > tak od razu?

    Za dziecko wyszłaś za mąż?
  • aandzia43 19.04.17, 10:15
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odp
    > oczynk
    > > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu prze
    > skoczy
    > > tak od razu?
    >
    > Za dziecko wyszłaś za mąż?

    Dzieci w męskim ciele nie.brakuje. Zawle (jak zwykle) zadała bardzo przytomne pytanie. Co zrobić jeśli mimo zostawiania mężczyznie dużego marginesu swobody, nie matkowania mu, nie koncentrowania wszystkich swoich myśli na potomstwie on zachowuje się ciągle jak obrażone dziecko niechętne nawiązaniu kontaktu z potomstwem?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 19.04.17, 10:35
    aandzia43 napisała:

    > Dzieci w męskim ciele nie.brakuje. Zawle (jak zwykle) zadała bardzo przytomne p
    > ytanie. Co zrobić jeśli mimo zostawiania mężczyznie dużego marginesu swobody, n
    > ie matkowania mu, nie koncentrowania wszystkich swoich myśli na potomstwie on z
    > achowuje się ciągle jak obrażone dziecko niechętne nawiązaniu kontaktu z potoms
    > twem?

    Nie, zawle o tym nie pisała, dodałas sobie kolejne smutkowe kryteria.
    A co robić gdy dziecko się nie chce bawić? wg mnie przedszkolanak do dupy.
  • urquhart 19.04.17, 10:26
    zawle napisała:

    > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
    > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
    > tak od razu?

    Wyobrażam sobie jak wracasz do domu z tej pracy i od razu ci przeskakuje wchodzac w inna rolę.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • urquhart 19.04.17, 10:53
    zawle napisała:

    > Ty...a jak już się tego męża zostawi z dziećmi i się wraca do domu po odpoczynk
    > u w roli kochanki, a on tam w roli dziecka to jak tak dalej? Samo mu przeskoczy
    > tak od razu?

    Tam jestprzecież odpowiedz ze problem lezy gdzie indziej czy "samo zaskoczy" tylko ze niezgodnie z wyobrazenuami kobiety bo na mrski sposób i poza jej kontrolą czy wyznaczinymi standardami, ramami:

    "Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce, żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, tylko dzieckiem, które ma się słuchać matki… "


    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • zawle 19.04.17, 12:12
    urquhart napisał:
    > "Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta chce,
    > żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojcem, ty
    > lko dzieckiem, które ma się słuchać matki… "

    Nie załapałeś urgu że ten artykuł to spisek feministek. Skierowany przeciwko wam. Ja Ci powiem mniej naukowo, że takie rozmowy to my w damskim gronie po winku przeprowadzałyśmy
    - No jak to co masz zrobić? Wy-cho-dzisz. Ubierasz się, wychodzisz i zamykasz drzwi. Nie martw się, dzieciaki już duże, nie dadzą się zabić. Wy-cho-dzisz. I zostawiasz tego skurwysyna z całym bałaganem. Dokładnie. A nich się nagimnastykuje. Może mu prolaktyna podskoczy ( tu się głupkowato i rubasznie śmiejemy i polewamy).
    Na tym polega ta nasza babska siła, że was tak prosto w chuja zrobić. Wystarczy parę tricków, posmyrać po jajkach, zrobić cielęce oczy, dupą pokręcić i ....w tryb dziecka przechodzicie. Dobrego seksu z tego nie będzie, raczej ssanie cyca, ale czego się nie robi dla świętego spokoju?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 19.04.17, 12:28
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > "Tylko że on będzie takim ojcem, jakim będzie, a nie takim, jakim kobieta
    > chce,
    > > żeby był. Bo jeśli miałby spełniać jej zalecenia, to znowu nie byłby ojce
    > m, ty
    > > lko dzieckiem, które ma się słuchać matki… "
    >
    > Nie załapałeś urgu że ten artykuł to spisek feministek. Skierowany przeciwko wa
    > m. Ja Ci powiem mniej naukowo, że takie rozmowy to my w damskim gronie po winku
    > przeprowadzałyśmy
    > - No jak to co masz zrobić? Wy-cho-dzisz. Ubierasz się, wychodzisz i zamykasz d
    > rzwi. Nie martw się, dzieciaki już duże, nie dadzą się zabić. Wy-cho-dzisz. I z
    > ostawiasz tego skurwysyna z całym bałaganem. Dokładnie. A nich się nagimnastyku
    > je. Może mu prolaktyna podskoczy ( tu się głupkowato i rubasznie śmiejemy i pol
    > ewamy).
    > Na tym polega ta nasza babska siła, że was tak prosto w chuja zrobić. Wystarczy
    > parę tricków, posmyrać po jajkach, zrobić cielęce oczy, dupą pokręcić i ....w
    > tryb dziecka przechodzicie. Dobrego seksu z tego nie będzie, raczej ssanie cyca
    > , ale czego się nie robi dla świętego spokoju?


    Fakt, jeśli jest na tyle normalny na umyśle, że masz gwarancję, że dzieciaka nie zabije/nie pozwoli mu się zabić to wychodzisz, bo nie sposób ciągnąć za sobą wszędzie ogona w postaci potomstwa. A tatuś pozostawiony sam sobie albo zaskoczy, albo nie zaskoczy, a rozliczą go i tak dzieciaki w przyszłości :-P Każdy sam odpowiada za swoje grzechy. Choć wielu panów chciałoby niechęć dzieci do nich widzieć jako efekt "nastawiania przez matkę". Moja teraz na terapii, ale mi się będzie dostawało! ;-) Ojcu dostało się już dawno.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 19.04.17, 12:50
    aandzia43 napisała:

    > A tatuś pozostawiony sam sobie albo zaskocz
    > y, albo nie zaskoczy, a rozliczą go i tak dzieciaki w przyszłości :-P

    Czasem moga nie dostac szansy na to rozliczenie ;-) Moj byly maz jako dwulatek polkal silne tabletki nasenne, pozostawiony pod opieka ojca, ktory przejety rola ogladal mecz w telewizji. Dzieciak zdazyl przystawic sobie krzeslo do stolu, wdrapac sie na nie i wyciagnac z szafki " witaminki". Skonczylo sie na plukaniu zoladka. Ale prokuratorem tez ich wtedy postraszyli.
  • urquhart 19.04.17, 13:05
    > Czasem moga nie dostac szansy na to rozliczenie ;-) Moj byly maz jako dwulatek
    > polkal silne tabletki nasenne, pozostawiony pod opieka ojca, ktory przejety ro

    I to jest roznica w wychowaniu kontra ochranianie przed swiatem
    Nie ochronisz dzieka przed wszystkimi szafkami swiata Mabelle !
    ale mozesz nauczyć. Nie wytlumaczysz konsekwencjii. Musi popelniac bledy i sie na nich uczyć .

    Ostatnio jakies dziecko wypilo w markecie udrazniacz do rur z polki i zostalo kaleką i matka oskazyla sklep wygrała ze trzymaja na polkach takie niebezpieczne rzeczy...


    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • mabelle2000 19.04.17, 13:47
    urquhart napisał:

    > I to jest roznica w wychowaniu kontra ochranianie przed swiatem
    > Nie ochronisz dzieka przed wszystkimi szafkami swiata Mabelle !

    Owszem, nie ochronie. Tyle, ze facet ogladal mecz. " Na swoich zasadach" rozumiem niekoniecznie sie z nim bawic, ale przynajmniej nie spuszczac gowniarza z oczu, skoro wiadomo, ze zywy i wszedzie wejdzie.

    niekon
    > ale mozesz nauczyć. Nie wytlumaczysz konsekwencjii. Musi popelniac bledy i sie
    > na nich uczyć .

    Ale rozumiesz, ze pewne bledy sa nieodwracalne? Dlatego zabezpiecza sie okna, zeby dzieciaki samowolnie ich nie otwieraly i nie wypadly na zewnatrz, kuchenki elektryczne zeby sie nie poparzyly, gniazdka elektryczne, zeby w nich nie grzebaly. I tlumaczy ciagle zasady bezpieczenstwa.

    > Ostatnio jakies dziecko wypilo w markecie udrazniacz do rur z polki i zostalo k
    > aleką i matka oskazyla sklep wygrała ze trzymaja na polkach takie niebezpieczne
    > rzeczy...

    Dzieciaka sie pilnuje, to jest obowiazek rodzicow. Kiedys podniosl sie wrzask, bo matka wyprowadzala potomka w uprzezy i na smyczy. Z dwojga zlego to chyba lepsze niz spuscic mu manto, ze nie slucha i wybiega na ulice wprost pod pedzace samochody.
  • urquhart 19.04.17, 14:16
    > bo matka wyprowadzala potomka w uprzezy i na smyczy. Z dwojga zlego to chyba le
    > psze niz spuscic mu manto, ze nie slucha i wybiega na ulice wprost pod pedzace
    > samochody.

    Nie Mabelle. Słowo klucz to potomek "nie slucha"
    Teraz wzorcem jest dorosli maja słuchać kaprysow dzieci i to oni się nim podporządkowują.
    To skotek odwrocenia fundamentalnych rol dziecka i rodzica kto wyznacza granice.
    PS
    U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalnie w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i sa posluszne.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • mabelle2000 19.04.17, 14:23
    urquhart napisał:

    > PS
    > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalni
    > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i
    > sa posluszne.

    U mnie bylo tak samo Urqu, ale jak przyszedl facet z nadzoru budowlanego i mnie opierdolil, ze nie mam jeszcze balustrady, to grzecznie podkulilam uszy, bo mial racje. Mnie do glowy nawet nie przyszlo, ze moje dzieciaki moga polezc tam gdzie im zabronilam.
  • zawle 19.04.17, 14:28
    urquhart napisał:
    > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalni
    > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i
    > sa posluszne.

    To tak nie działa. Maluchy mają wrodzoną ciekawość świata i małą o nim wiedzę.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 19.04.17, 14:37
    zawle napisała:

    > To tak nie działa. Maluchy mają wrodzoną ciekawość świata i małą o nim wiedzę.

    Pewnie ze tak. Jako dziecko uwielbialam rozgryzac male zaroweczki, bardzo lubilam chrzest szkla w ustach. Przestalam nie dlatego, ze mi tlumaczyli, tylko zal mi bylo przerazonej matki z babcia, jak leca z chusteczka, zeby tamowac krew i krzycza " wypluj! wypluj!".
  • zawle 19.04.17, 14:50
    mabelle2000 napisała:
    > Pewnie ze tak. Jako dziecko uwielbialam rozgryzac male zaroweczki, bardzo lubil
    > am chrzest szkla w ustach. Przestalam nie dlatego, ze mi tlumaczyli, tylko zal
    > mi bylo przerazonej matki z babcia, jak leca z chusteczka, zeby tamowac krew i
    > krzycza " wypluj! wypluj!".

    A ja byłam mega grzecznym dzieckiem. Z tych co to rączki na sukieneczkę i proszę i dziękuję a mamusia taka dumna i się wszystkim chwaliła że mnie tak cudnie wychowała. Odbiłam sobie chwilę pózniej:)))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 19.04.17, 15:21
    zawle napisała:

    > mabelle2000 napisała:
    > > Pewnie ze tak. Jako dziecko uwielbialam rozgryzac male zaroweczki, bardzo
    > lubil
    > > am chrzest szkla w ustach. Przestalam nie dlatego, ze mi tlumaczyli, tylk
    > o zal
    > > mi bylo przerazonej matki z babcia, jak leca z chusteczka, zeby tamowac k
    > rew i
    > > krzycza " wypluj! wypluj!".
    >
    > A ja byłam mega grzecznym dzieckiem. Z tych co to rączki na sukieneczkę i prosz
    > ę i dziękuję a mamusia taka dumna i się wszystkim chwaliła że mnie tak cudnie w
    > ychowała. Odbiłam sobie chwilę pózniej:)))

    Kolejny dowód na to, żeby bachorom nie ufać - moja była jak szatanek (nie mogłam się pochwalić grzecznym dzieckiem) ale nie pchała do paszczy dziwnych substancji ;-) Nie trafisz za maluchem, chociaż obserwujesz drania pilnie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 19.04.17, 15:04
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są no
    > rmalni
    > > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autoryt
    > et i
    > > sa posluszne.
    >
    > To tak nie działa. Maluchy mają wrodzoną ciekawość świata i małą o nim wiedzę.

    Maluchy są przede wszystkim bardzo bardzo różne w zaspokajaniu tej potrzeby. W tym wieku jadą na fizjologii, głównie genach, więc nie ma mowy o wychowaniu dwulatka do 100%-owej pewności, że nie zrobi jakiejś głupoty zagrażającej mu. To następuje w późnijeszym czasie, pod warunkiem ze mamy względnie normalne neurologicznie dziecko. Każdy kto miał z dziećmi do czynienia, niekoniecznie musiał mieć własne, wystarczy zwykła ciekawość i otwartość na poznanie małego stworzenia, wie że dzieci się pilnuje. Pilnuje i zabezpiecza przestrzeń wokól niego. Szczególnie jeśli ma się mocno pobudliwe i energiczne dziecko. Ja rozumiem, że to upierdliwe i ze się nie chce, ale trzeba przez to przejść. Do etapu względnej rozumności.
    Moja była nadpobudliwa, pewne zagrożenia ściągała na siebie, innych nie. Np. leków i domestosów się nie czepiała. Co nie znaczy, że lezały gdize popadnie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 19.04.17, 15:14
    urquhart napisał:

    > > bo matka wyprowadzala potomka w uprzezy i na smyczy. Z dwojga zlego to ch
    > yba le
    > > psze niz spuscic mu manto, ze nie slucha i wybiega na ulice wprost pod pe
    > dzace
    > > samochody.
    >
    > Nie Mabelle. Słowo klucz to potomek "nie slucha"
    > Teraz wzorcem jest dorosli maja słuchać kaprysow dzieci i to oni się nim podpor
    > ządkowują.
    > To skotek odwrocenia fundamentalnych rol dziecka i rodzica kto wyznacza granice
    > .
    > PS
    > U mnie nie ma zabezpieczenia okien kontaktow kuchenki i chemii leki są normalni
    > e w szafce, szelek i dzieci żyją. Bo sa nauczone czego wolno, mam autorytet i
    > sa posluszne.

    Bzdury. Tragiczne bo wygłasza je facet, który spłodził dzieci i z grubsza gdzieś tam w ich okolicy się pałętał.
    Wiesz, to w sumie bardzo smutne, że nawet tak oczywistą dla dorosłych (niekoniecznie rodziców) prawdę, że bardzo małe dzieci (bo o takich przypominam tu rozmawiamy) chroni się przed nimi samymi wykorzystujesz żeby szczeknąć o dorosłych w niewoli dzieci. Zazdrościsz dzieciom. Nawet tego, co im się jak psu buda należy. Dlaczego?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 19.04.17, 14:50
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > A tatuś pozostawiony sam sobie albo zaskocz
    > > y, albo nie zaskoczy, a rozliczą go i tak dzieciaki w przyszłości :-P
    >
    > Czasem moga nie dostac szansy na to rozliczenie ;-) Moj byly maz jako dwulatek
    > polkal silne tabletki nasenne, pozostawiony pod opieka ojca, ktory przejety ro
    > la ogladal mecz w telewizji. Dzieciak zdazyl przystawic sobie krzeslo do stolu,
    > wdrapac sie na nie i wyciagnac z szafki " witaminki". Skonczylo sie na plukani
    > u zoladka. Ale prokuratorem tez ich wtedy postraszyli.

    Teściowa jak widać nie przeszkadzała mężowi zostać ojcem "na własnych zasadach". No cud partnerka wprost, na pewno nie nadopiekuńcz wobec dziecka i nie wychowująca ojca na ojca ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 19.04.17, 17:40
    aandzia43 napisała:

    > Teściowa jak widać nie przeszkadzała mężowi zostać ojcem "na własnych zasadach"
    > . No cud partnerka wprost, na pewno nie nadopiekuńcz wobec dziecka i nie wychow
    > ująca ojca na ojca ;-)

    Teściowa opiekowała się moja dwuletnią żoną gdy ta bawiąc się wlazła na stół, potem na otwarte okno, potem na zewnetrzny parapet. Tesciowa opowiadała że złapała w ostatniej chwili za nóżkę (6. pietro). Zastanawiam się co trzeba mieć w głowie, żeby chwalić się taką opowieścia.
    Z kolei moja mama "pilnowała" mnie na osiedlu, a w praktyce plotkowała z sąsiadkami, przez osiedle przepływała rzeka, ja tam polazłem i wpadłem. Nie wiem jakim cudem, ale złapałem się jakiś nadrzecznych badylków i wygrzebałem sie. Pobiegłem cały mokry (a pamietam to do dziś, lat miałem 3) i płączący, bo mocno się wystraszyłem jednak, a motak jak to matka, wydarła się na mnie, wyszarpała za uszy, a w domu jeszcze sznurem od żelazka poprawiła.
    Zachowujesz się andziu idiotycznie usilnie dzieląc opiekę rodzicielską na ta "odpowiedzialną" czyli matczyna i ta "nieodpowiedzialną" czyli ojcowską.
  • mabelle2000 19.04.17, 18:45
    druginudziarz napisał:

    > Z kolei moja mama "pilnowała" mnie na osiedlu, a w praktyce plotkowała z sąsiad
    > kami, przez osiedle przepływała rzeka, ja tam polazłem i wpadłem. Nie wiem jaki
    > m cudem, ale złapałem się jakiś nadrzecznych badylków i wygrzebałem sie. Pobieg
    > łem cały mokry (a pamietam to do dziś, lat miałem 3) i płączący, bo mocno się w
    > ystraszyłem jednak, a motak jak to matka, wydarła się na mnie, wyszarpała za us
    > zy, a w domu jeszcze sznurem od żelazka poprawiła.

    Ale sie musiales strachu najesc. Juz za sam ten strach bym Ci ten kabel darowala ;-) Ciekawe, ze nie zadzialal mechanizm euforii z "cudownego ocalenia", byc moze uswiadomione zagrozenie tak podzialalo, ze zlosc na samego siebie w calosci skupila sie na dziecku.
  • aandzia43 19.04.17, 18:55
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Teściowa jak widać nie przeszkadzała mężowi zostać ojcem "na własnych zas
    > adach"
    > > . No cud partnerka wprost, na pewno nie nadopiekuńcz wobec dziecka i nie
    > wychow
    > > ująca ojca na ojca ;-)
    >
    > Teściowa opiekowała się moja dwuletnią żoną gdy ta bawiąc się wlazła na stół, p
    > otem na otwarte okno, potem na zewnetrzny parapet. Tesciowa opowiadała że złapa
    > ła w ostatniej chwili za nóżkę (6. pietro). Zastanawiam się co trzeba mieć w gł
    > owie, żeby chwalić się taką opowieścia.
    > Z kolei moja mama "pilnowała" mnie na osiedlu, a w praktyce plotkowała z sąsiad
    > kami, przez osiedle przepływała rzeka, ja tam polazłem i wpadłem. Nie wiem jaki
    > m cudem, ale złapałem się jakiś nadrzecznych badylków i wygrzebałem sie. Pobieg
    > łem cały mokry (a pamietam to do dziś, lat miałem 3) i płączący, bo mocno się w
    > ystraszyłem jednak, a motak jak to matka, wydarła się na mnie, wyszarpała za us
    > zy, a w domu jeszcze sznurem od żelazka poprawiła.
    > Zachowujesz się andziu idiotycznie usilnie dzieląc opiekę rodzicielską na ta "o
    > dpowiedzialną" czyli matczyna i ta "nieodpowiedzialną" czyli ojcowską.

    Ranyjulek, Drugi, to był sarkazm! I wcale nie w stosunku do teściowej czy teścia Mabelle, tylko do uporu niektórych panów (niektórych), że ludzie (męzczyźni w tym wypadku) sami wiedzą na co stać dzieci, jak należy się z nimi obchodzić i nie potrzebują żadnych pouczeń z niczyjej strony, idt. Oraz że malutkich dzieci się nie pilnuje tylko mówi im co wolno, a co nie, a do tego wystarczy mieć autorytet i posłuch, ale to już później doszło. U malutkich dzieci, ofkors :-P
    Nie dzielę odpowiedzialności na matczyną czy ojcowską. Trzeba mieć wyobraźnię i znać dziecko, istotę różniącą się poważnie od dorosłego. A żeby ją poznać trzeba chcieć, być otwartym i życzliwei nastawionym na inność, być zainteresowanym, a nie nastawionym np. że bachor ma się słuchać i już, bo inaczej to pajdokracja. Albo że jak żona mówi "uważaj na szklankę na brzegu stołu" to wychowuje męża na ojca swojego dziecka. Albo że jak mąż mówi "zdejmij mu tę piętnastą czapeczkę" to wychowuje żonę ;-)
    Mnie mało nie pozbawiła życia osobista babcia. Mało pozbierana kobieta z niej była, świeć Panie nad jej duszą :-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 19.04.17, 19:41
    Z historii rodzinnych...moja ciotka miała zwyczaj jeść bułkę tartą. A że ja miałam 3 lata, a ona 13 i bardzo chciałam tej bułki, to mi sypnęła w paszczękę. Gdy zaczęłam się dusić, dała herbaty na popicie:)) Moja córa najadła się rozsypanego kreta. Bardzo się śpieszyła, ja pobiegłam po zmiotkę więc wiedziała że ten cukier długo leżeć w łazience nie będzie. No i raz mi zginęła nad morzem. Wycierałam drugiego potomka, a ta franca sobie gdzieś poszła. Byłam pewna że bez mojej zgody wlazła do morza i się utopiła. A ciotce syn wypadł z okna. Co prawda z wysokiego parteru, ale ciotka wyskoczyła za nim. Jemu sie nic nie stało, ciotka miała rękę w gipsie. Rodzina bez autorytetów:)))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 19.04.17, 20:19
    Każdy chyba ma takie swoje przeżycia z dzieciństwa, czasem różne rzeczy się działy, ale żeby jakoś szczególnie przykładać do tego wagę zaniedbań dorosłych, czy niedostatecznego nieupilnowania to bym nie powiedziała. Zwyczajne, czasem niespodziewanie i nieumyślne wypadki i przypadki, które zdarzały się kiedyś i będą zdarzać dziś. Mojej siostrze dziadek przejechał kiedyś kosą po łydce, bo niespodziewanie podbiegła ( bawiłyśmy się w berka i to poczucie winy miałam ja, za to, że ją namówiłam, schowałam się wtedy na długie godziny).Siostra jak była mała najadła się szklanych bombek choinkowych, a ja wpadłam dłonią na nóż, którym moja mama obierała ziemniaki. Było szycie i wycie ;). No i ojciec raz wylał mi niechcący wrzątek na stopę, gdzie rana później strasznie zaczęła się paskudzić, ale do lekarza nie poszliśmy, samo się wygoiło. Z moimi dziećmi nie pamiętam takich przypadków, chociaż od małego były puszczane samopas i nie pilnowane na okrągło i nada nie są.
  • rekreativa 19.04.17, 21:43
    Ja sobie napchałam witaminy C do nosa. Jak się tabletki zaczęły rozpuszczać, to strasznie piekło i wyłam wniebogłosy. Dziadek zadzwonił wtedy po swojego brata lekarza i on mi te witaminki wyciągał takimi cążkami.
    Moja siostra zjadła metalowy guzik, ale lekarz stwierdził, że najpewniej go wydali i tak też się, na szczęście, stało :)


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 19.04.17, 22:19
    Ja sie ozenilem z baba, zmajstrowalem jej blizniaki, a ona mnie po tym zdradziecko wyjebala z wyra.
    To bylo tak glupie, ze az dziw, ze nikt z doroslych mnie za to po dupie nie wytrzaskal.
    Mlodosc...
  • hello-kitty2 19.04.17, 22:44
    Koncentruj sie na tym, ze najwazniejsze jest, ze sie kochacie ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 19.04.17, 22:49
    sabat3 napisał:

    > Ja sie ozenilem z baba, zmajstrowalem jej blizniaki, a ona mnie po tym zdradziecko wyjebala z wyra.
    ---------------------
    Sabat, ja się mogę z Kitty ścinać wiele razy, ale z szacunkiem czytam jej posty., bo odkrywa, jak myślą babki Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub więcej, nie ma znaczenia.
  • sabat3 20.04.17, 01:09
    marek.zak1 napisał:
    > Sabat, ja się mogę z Kitty ścinać wiele razy, ale z szacunkiem czytam jej posty
    > ., bo odkrywa, jak myślą babki Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to
    > robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub więcej,
    > nie ma znaczenia.

    Chryste... To był żart! Z cyklu "co głupiego zrobiliście w dzieciństwie" :)
  • sabat3 20.04.17, 07:29
    marek.zak1 napisał:
    > Sabat, ja się mogę z Kitty ścinać wiele razy, ale z szacunkiem czytam jej posty
    > ., bo odkrywa, jak myślą babki Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to
    > robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub więcej,
    > nie ma znaczenia.

    A parafrazujac Kitty, skoro tak powaznie ja (i mnie) potraktowales: "swiadomosc, ze kobiety leca na ich kase, jest dla mezczyzn paralizujaca".
    Wypierasz oczywistosc. Nie warto.
    Jestem zwolennikiem tezy, ze jesli cos zlego spotyka innych, to rowniez moze spotkac mnie.
    I nie wypieram, ze uroda jest istotnym czynnikiem w ocenie kobiet przez mezczyzn.
    Tak samo w druga strone, majatek jest istotnym czynnikiem w ocenie mezczyzn przez kobiety.

    A czy atrakcyjnosc rzutuje na uklad sil w zwiazku? Naiwnoscia byloby sadzic inaczej. Ona z automatu "kolysze lodka", czyniac zdobycz niepewna.
    Sam wielokrotnie podkreslasz urode zony, dlaczego ona nie mialaby byc dumna z Twojej sprawnosci w gromadzeniu dobr? To biologia.
  • marek.zak1 20.04.17, 08:44
    sabat3 napisał:
    Tak więc jak babka nie ma respektu do Ciebie, to robi, jak chce. To, czy pracujesz tu czy tam, czy przynosisz mniej lub węcej, nie ma znaczenia.
    ---------------------------
    > A czy atrakcyjnosc rzutuje na uklad sil w zwiazku? Naiwnoscia byloby sadzic inaczej. Ona z automatu "kolysze lodka", czyniac zdobycz niepewna.Sam wielokrotnie podkreslasz urode zony, dlaczego ona nie mialaby byc dumna z Twojej sprawnosci w gromadzeniu dobr? To biologia.
    --------------------------
    Jesteś atrakcyjny, bo jesteś na miejscu, opiekujesz się dziećmi i co najważniejsze - jesteś. Prawdopodobieństwo, że na twoim miejscu zjawi się ktoś inny i jest bliskie zeru. Przestań uważać się za nieudacznika, co często piszesz. Jesteś w porządku człowiekiem, facetem o interesującej osobowości i inteligencji znacząco powyżej średniej. To bardzo dużo, tylko musisz w to i w siebie uwierzyć.

  • hello-kitty2 20.04.17, 09:03
    marek.zak1 napisał:

    > Jesteś atrakcyjny, bo jesteś na miejscu, opiekujesz się dziećmi i co najważniej
    > sze - jesteś.

    A to nie jest Jego psi obowiazek? ;)

    Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze facet leci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna. Zatem co z tym zrobimy? Nie zmienimy wiec mozemy:
    - nie mowic o tym,
    - nie myslec o tym,
    - udawac, ze tego nie ma,
    - klamac.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 20.04.17, 09:53
    hello-kitty2 napisała:
    > Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze facet l
    > eci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna.

    O jaka ładna interpretacja. Baby nie tylko na kasę lecą. Na urodę lecą, na dobre serce lecą, na zainteresowania faceta lecą, na władzę lecą. No i dla każdej ta kasa to co innego znaczy. Dla jednej to stała najniższa krajowa, a dla drugiej wille w każdym zakątku świata.
    Podobnie z męskim leceniem na urodę.
    Masz dziwną przypadłość widzieć gówno we wszystkim. Teraz pytanie: Czemu tak jest Kicia?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 20.04.17, 10:59
    zawle napisała:

    > O jaka ładna interpretacja.

    To jest moja interpretacja. Ty sobie mozesz miec swoja.

    > Masz dziwną przypadłość widzieć gówno we wszystkim. Teraz pytanie: Czemu tak je
    > st Kicia?

    Bo mnie nie znasz. To Tobie wydaje sie, ze ja wszystkim widze gowno. Ja sie fascynuje wieloma rzeczami (o ktorych tutaj zazwyczaj nie rozmawiamy).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 20.04.17, 11:01
    hello-kitty2 napisała:
    > Bo mnie nie znasz. To Tobie wydaje sie, ze ja wszystkim widze gowno. Ja sie fas
    > cynuje wieloma rzeczami (o ktorych tutaj zazwyczaj nie rozmawiamy).

    Jedno drugiego nie wyklucza.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 20.04.17, 11:30
    zawle napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze f
    > acet l
    > > eci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna.
    >
    > O jaka ładna interpretacja. Baby nie tylko na kasę lecą. Na urodę lecą, na dobr
    > e serce lecą, na zainteresowania faceta lecą, na władzę lecą. No i dla każdej t
    > a kasa to co innego znaczy. Dla jednej to stała najniższa krajowa, a dla drugie
    > j wille w każdym zakątku świata.


    Na stabilność emocjonalną, elastyczność, brak poważniejszych świrów, brak nałogów, pogodę ducha i pozytywny stosunek do świata i niej samej, potencjał już realizowany (takimi z wiecznym tylko potencjałem nie będziemy sobie głowy zawracać). O ilez istotniejsze od aktualnie posiadanej kasy czy wykształcenia. Marek sobie może ględzić, że go dziewczyna brała w jednych spodniach, ale ona brała świetny potencjał w trakcie realizacji z dużą gwarancją, że entuzjazm i energia spowodują w lubym efekt wańki-wstańki w razie jakiejś zyciowej załamki. Uczyć tego córki, uczyć!


    > Podobnie z męskim leceniem na urodę.

    A w życiu się jeden z drugim nie przyzna, że on nie tylko na urodę. Obowiązuje linia "my TYLKO z gorącej miłości opartej na pożądaniu" ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 20.04.17, 11:43
    aandzia43 napisała:
    > Na stabilność emocjonalną, elastyczność, brak poważniejszych świrów, brak nałog
    > ów, pogodę ducha i pozytywny stosunek do świata i niej samej, potencjał już rea
    > lizowany (takimi z wiecznym tylko potencjałem nie będziemy sobie głowy zawracać
    > ). O ilez istotniejsze od aktualnie posiadanej kasy czy wykształcenia.

    Ładne podsumowanie...o le ktoś lubi się podziwiać przyrodę podczas podróży łódką, zamiast ratować życie:))

    Marek so
    > bie może ględzić, że go dziewczyna brała w jednych spodniach, ale ona brała świ
    > etny potencjał w trakcie realizacji z dużą gwarancją, że entuzjazm i energia sp
    > owodują w lubym efekt wańki-wstańki w razie jakiejś zyciowej załamki. Uczyć te
    > go córki, uczyć!

    Mało że w jednych spodniach to leniwego i brzydkiego:))
    Mojej córy ani syna uczyć nie zamierzam...może potowarzyszę podczas popełniania błędów, ale niech sami wszystko osiągną;)

    > A w życiu się jeden z drugim nie przyzna, że on nie tylko na urodę. Obowiązuje
    > linia "my TYLKO z gorącej miłości opartej na pożądaniu" ;-)

    Oooo...zaraz...mam w robocie takiego co mówi że z ładnej miski się człowiek nie naje:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 11:59
    zawle napisała:

    > Oooo...zaraz...mam w robocie takiego co mówi że z ładnej miski się człowiek ni
    > e naje:))

    Tak sobie to biedaczek wytlumaczyl? :-D Mnie wychodzi, ze z ladnej to nie tylko sie naje, ale jeszcze miske wylize z samej przyjemnosci patrzenia na nia ;-)
  • zawle 20.04.17, 12:14
    On tak o swojej żonie...wyjątkowo zasobna kobieta.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 12:19
    zawle napisała:

    > On tak o swojej żonie...wyjątkowo zasobna kobieta.

    Jak jeszcze babka seksu nie lubi, to mozna powiedziec, ze trafil mu sie wygrany los na loterii ;-))
  • aandzia43 20.04.17, 12:20
    zawle napisała:

    > aandzia43 napisała:
    > > Na stabilność emocjonalną, elastyczność, brak poważniejszych świrów, brak
    > nałog
    > > ów, pogodę ducha i pozytywny stosunek do świata i niej samej, potencjał j
    > uż rea
    > > lizowany (takimi z wiecznym tylko potencjałem nie będziemy sobie głowy za
    > wracać
    > > ). O ilez istotniejsze od aktualnie posiadanej kasy czy wykształcenia.
    >
    > Ładne podsumowanie...o le ktoś lubi się podziwiać przyrodę podczas podróży łódk
    > ą, zamiast ratować życie:))

    A co mi tu będzie trząsł łódką jeden z drugim ;-)


    > Mojej córy ani syna uczyć nie zamierzam...może potowarzyszę podczas popełniania
    > błędów, ale niech sami wszystko osiągną;)


    A ty myślisz, że jak wychowasz w duchu to oni grzecznie jak za panią matką zrobią pod sznurek i z dokładnością co do milimetra? :-D Koniec końców i tak możemy tylko towarzyszyć i łzy ocierać. Ale z czystym sumieniem, że się ostrzegało córkę przed klinicznymi narcyzami, a syna przed księdzem proboszczem ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 20.04.17, 11:53
    hello-kitty2 napisała:

    > Jeszcze raz: swiadomosc ze baba leci na kase jest tak samo slaba jak ze facet l
    > eci na urode. Plycizna, plycizna i jeszcze raz plycizna.

    Ale dlaczego to jest slabe? Ja nie rozumiem. Jak faceta kreci kobieca dupa, cycki i cialo, to przeciez fajne jest. Pozadanie ma byc, ma iskrzyc, to z czego to iskrzenie wykrzesac ? Z kolei jak babka szuka ogarnietego, niestrachliwego i takiego ktorego nie bedzie musiala przez zycie holowac, to zwiekszy szanse potencjalnemu potomstwu. Prawa natury sa nieublagane, ale jest w tym jakas madrosc, na ktora nie ma co krecic nosem.

    Zatem co z tym zrobimy
    > ? Nie zmienimy wiec mozemy:
    > - nie mowic o tym,
    > - nie myslec o tym,
    > - udawac, ze tego nie ma,
    > - klamac.

    Mowic i cieszyc sie tym.
  • sabat3 20.04.17, 08:46
    sabat3 napisał:
    > Jestem zwolennikiem tezy, ze jesli cos zlego spotyka innych, to rowniez moze sp
    > otkac mnie.

    Doprecyzuje. W tym wypadku staram sie nie uwazac, ze moje relacje z kobietami opieraja sie na innych zasadach niz zwykle sie to dzieje. Rzadza nimi te same prawa.
    Inaczej byloby to myslenie magiczne.
    Podobnie jest z Toba, Marku, jak i z Twoim zwiazkiem.
  • marek.zak1 20.04.17, 09:16
    sabat3 napisał:

    > sabat3 napisał:
    > > Jestem zwolennikiem tezy, ze jesli cos zlego spotyka innych, to rowniez m
    > oze spotkac mnie.
    >
    > Doprecyzuje. W tym wypadku staram sie nie uwazac, ze moje relacje z kobietami opieraja sie na innych zasadach niz zwykle sie to dzieje. Rzadza nimi te same prawa.
    > Inaczej byloby to myslenie magiczne.
    > Podobnie jest z Toba, Marku, jak i z Twoim zwiazkiem.
    -------------------------
    Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym jest wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to każda babka wejdzie Ci na głowę.
    Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i traktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbierają. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.
  • zawle 20.04.17, 09:50
    marek.zak1 napisał:
    > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym je
    > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to k
    > ażda babka wejdzie Ci na głowę.
    > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i t
    > raktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbiera
    > ją. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

    No coś Ty marek....przecież najważniejsze i jedyne są uroda i kasa;) Facet mojej przyjaciółki ma studia i podyplomówkę. Pracował jako kierownik linii produkcyjnej, dyrektor i tak dalej. Niedawno zadzwoniła do mnie i mówi że on to pierdolnął i robi kurs na prawo jazdy na autobusy. Tyle że nie zrobił z tego tragedii greckiej, ale podjął decyzję w miejscu w jakim się znalazł. I jest OK.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 20.04.17, 11:00
    zawle napisała:
    > No coś Ty marek....przecież najważniejsze i jedyne są uroda i kasa;) Facet mojej przyjaciółki ma studia i podyplomówkę. Pracował jako kierownik linii produkcyjnej, dyrektor i tak dalej. Niedawno zadzwoniła do mnie i mówi że on to pierdolnął i robi kurs na prawo jazdy na autobusy. Tyle że nie zrobił z tego tragedii greckiej, ale podjął decyzję w miejscu w jakim się znalazł. I jest OK.
    ----------------------
    Mój znajomy podobnie, z tym, że jeździ na taksówce. A o tym,że kasa nie jest najważniejsza pisałem wiele razy.
  • ninek04 20.04.17, 11:45
    marek.zak 1 napisał
    A o tym,że kasa nie jest najważniejsza pisałem wiele razy <

    Ja też pisałam nie raz i będę pisać ponownie. A już na pewno nie jest czynnikiem w ocenie atrakcyjności mężczyzny, czy człowieka, tak bardziej uniwersalnie ujmując. Być może ten sposób myślenia jest płytki, miałki, naiwny, śmieszny, ograniczony, ale innego podejścia nie jestem w stanie z siebie wykrzesać, ani zmienić, ani zgodzić się z innymi, którzy mają odmienny osąd w tej kwestii.I z taką świadomością już umrę ;)
  • mabelle2000 20.04.17, 12:38
    marek.zak1 napisał:

    > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym je
    > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to k
    > ażda babka wejdzie Ci na głowę.

    Nie " wejdzie ci na glowe" tylko przejmie Twoje obowiazki, zacznie dzialac za dwoch, bo nie bedzie miala innego wyjscia. Czyli zdegraduje Cie z funkcji glowy rodziny, do stanowiska zaledwie pomocnika, ze nie powiem brzydko- lokaja na uslugach ;-)

    > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i t
    > raktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbiera
    > ją. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

    A kogo obchodzi co skonczyl i gdzie pracuje, jakie to ma w ogole znaczenie ?
  • aandzia43 20.04.17, 12:50

    > > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejs
    > zym je
    > > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma
    > , to k
    > > ażda babka wejdzie Ci na głowę.
    >
    > Nie " wejdzie ci na glowe" tylko przejmie Twoje obowiazki, zacznie dzialac za d
    > woch, bo nie bedzie miala innego wyjscia. Czyli zdegraduje Cie z funkcji glowy
    > rodziny, do stanowiska zaledwie pomocnika, ze nie powiem brzydko- lokaja na usl
    > ugach ;-)

    No tak, trudno czcić "głowę domu", która leży na kanapie/podejmuje z dupy wzięte decyzje i patrzeć spokojnie jak się wszyskto wali. Instynkt samozachowawczy włącza działanie. Ups, przepraszam, wrodzona każdej babie potrzeba zgnojenia chłopa/feministyczna potrzeba pokazania "jestem lepsza!" ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • sabat3 20.04.17, 13:28
    aandzia43 napisała:
    > No tak, trudno czcić "głowę domu", która leży na kanapie/podejmuje z dupy wzięt
    > e decyzje i patrzeć spokojnie jak się wszyskto wali. Instynkt samozachowawczy w
    > łącza działanie. Ups, przepraszam, wrodzona każdej babie potrzeba zgnojenia chł
    > opa/feministyczna potrzeba pokazania "jestem lepsza!" ;-)

    Nie to inaczej:
    "Leży chuj jeden na kanapie, mówi że niby tonę węgla przerzucił i posprzątał piwnicę, ale co mnie to obchodzi, ja tam przecież nie chodzę nawet. A nie będę myć jego naczyń, rano tylko umył, ja wszystko myję po leniu patentowym! Wziął by się do roboty wreszcie i naprawił moją torebkę, o co proszę go już trzeci dzień. Albo pozałatwiał sprawy urzędowe, popłacił rachunki. obiecał że do piętnastego się tym zajmie, no, zobaczymy. Już ja to widzę. Rozliczę, niech nie myśli, że zapomniałam. Wszystko muszę pamiętać, co on ma zrobić. Niezaradny jest. Jakie to niemęskie. Rano tylko z dziećmi do szkoły jeździ, a ja z powrotem, taszczę je, toboły ich, jak beduin na pustyni, tłukę się z powrotem niemiłosiernie, flakami ze zmęczenia po podłodze ciągnę, a ten skurwysyn sobie hyc - do pracy i zadowolony! Nieszczęśliwa jestem z takim leniem, życie mi kutas zmarnował, gdzie mój sernik i serial?"
  • sabat3 20.04.17, 13:35
    Stawiam 10 do 1, że w tych stadłach, gdzie występuje przypadek "leniwego małżonka" w większości wypadków obowiązuje zasada "to co ja robię x2, to co robi on /2". I wychodzi, że wszystko na głowie tego "zarobionego" ;)
    Jak się kogoś nie lubi, to się umniejsza jego zasługi.
  • aandzia43 20.04.17, 14:17
    sabat3 napisał:

    > Stawiam 10 do 1, że w tych stadłach, gdzie występuje przypadek "leniwego małżon
    > ka" w większości wypadków obowiązuje zasada "to co ja robię x2, to co robi on /
    > 2". I wychodzi, że wszystko na głowie tego "zarobionego" ;)
    > Jak się kogoś nie lubi, to się umniejsza jego zasługi.

    Ale ci się ulało, Sabat :-) Według mnie ani 10 do 1, ani 3 do 150 czy inne cyferki jeśli chodzi o przypieprzanie się płci do płci. "Leniwi wpółmałżonkowie" są po obu stronach, czyli po obu stronach są ludzie skorzy do użalania się nad sobą, przypieprzania się bez powodu lub z byle powodu, ślepi programowo na zasługi drugiej strony, okresowo zagubieni. A propos: w mediach ostatnio o jakimś pisdzielcu, który ciągał żonę regularnie po podłodze i po głowie okładał za kurze w kącie nie wytarte. Leniwa baba była ;-)
    Ja pisałam z przekąsem o czymś innym: o nerwowym reagowaniu jednej strony (chyba częściej mężczyzn, bo duma męska tak zwana) na branie przez drugą stronę spraw w swoje ręce, gdy ta pierwsza nawali.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 20.04.17, 13:10
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym jest wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to każda babka wejdzie Ci na głowę.
    >
    > Nie " wejdzie ci na glowe" tylko przejmie Twoje obowiazki, zacznie dzialac za dwoch, bo nie bedzie miala innego wyjscia. Czyli zdegraduje Cie z funkcji glowy rodziny, do stanowiska zaledwie pomocnika, ze nie powiem brzydko- lokaja na uslugach ;-).
    ---------------------------
    Tak to rzeczywiście bywa.
    >
    > > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i traktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbierają. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

    > A kogo obchodzi co skonczyl i gdzie pracuje, jakie to ma w ogole znaczenie ?
    -------------------------------
    Jak się facet tym sam dołuje, mówi, że jest nieudacznikiem, to tym swojej pozycji nie poprawia.
  • sabat3 20.04.17, 13:55
    marek.zak1 napisał:
    > Każdy gra tym, czym ma i stara się wykorzystywać swoje atuty. Najważniejszym je
    > st wewnętrzna pewność siebie i świadomość swojej wartości. Jak jej nie ma, to k
    > ażda babka wejdzie Ci na głowę.

    Z terrorystami się nie negocjuje.
    Ale masz rację, że sporo zależy od charakteru, a właściwie od skryptu.
    Moja teoria jest taka, że część osób to z natury kąśliwe zrzędy i umniejszacze otoczenia. Pech chce, że ci ludzie zwykle wiążą się z osobami zakompleksionymi, przyzwyczajonymi do słownej agresji i braku ciepła. Tylko ktoś z niskim poczuciem wartości może uznać gówniane zachowanie jakie funduje wredota za naturalne, bo najprawdopodobniej jego dom rodzinny wyglądał podobnie. Ktoś poukładany w głowie spierdala przed toksyną gdzie pieprz rośnie.

    Na jakimś etapie życia dochodzi do tego momentu, że, jak to mówią, "co za dużo to i świnia nie zeżre". Człowiek stwierdza, że nie pozwoli sobie więcej na jeżdżenie po nim jak po łysej kobyle. Może z czasem spada tolerancja na takie zachowania? Stąd rozwody.
    Przy czym wcale nie musi tak być, że wnoszącym o rozwód jest strona bierna.
    Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest ten biedny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i próbuje zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa wbija żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.

    > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i t
    > raktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbiera
    > ją. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.

    Nie pracuję jako kierowca, tylko handlowiec, tak jak i Ty. Praca z wózkiem jest po prostu logistycznym elementem mojej roboty, ale nie jest ostateczną treścią. Poza tym - od jakiegoś czasu nie muszę się nim posługiwać, bo trochę zmieniłem zakres czynności.
    Marek - ja nawet lubię tę pracę. Jest ciekawa, sporo się dowiedziałem pożytecznego, moja aktualna branża jest o wiele bardziej techniczna niż sprzedaż kredytów w placówce bankowej. W sumie - ciekawsza.
    Ale ludzie, Marku, oceniają rzecz po pozorach. Praca, którą wykonuję ma o wiele niższy prestiż społeczny, a na obecnym etapie płacą za nią przeciętnie. Bo też i obowiązki są przeciętne, nie jestem "dobity" robotą. Chociaż element pracy fizycznej również mnie dotyczy. To jest fajne. Element, bo gdzie mi do prawdziwej fizycznej tyrki na kopalni czy hucie.
    Ale ja jedno, a otoczenie drugie. Dokumentnie wszyscy znajomi postrzegają to co robię jako degradację społeczną i pukają się w czoło. Mimo że pracując w finansach zarabiałem może o 10-20% więcej niż teraz. Serio, taka mała różnica. Ale czarny garnitur, neseser i już wszyscy myślą, że jesteś wilkiem z Wall Street.
    I jeśli sądzisz, że dla mojego wizerunku jest to bez znaczenia, to rusz trochę głową. Ludzie oceniają po pozorach, a kobiety - w szczególności.
  • marek.zak1 20.04.17, 14:07
    sabat3 napisał:


    > > Jeśli gryziesz się tym, że skończyłeś zarządzanie i pracujesz jako kierowca i traktujesz to jako porażkę, bo oczekiwania były inne, to inni też tak to odbierają. To powinieneś zmienić w pierwszej kolejności.
    >
    > Nie pracuję jako kierowca, tylko handlowiec, tak jak i Ty. Praca z wózkiem jest po prostu logistycznym elementem mojej roboty, ale nie jest ostateczną treścią. Poza tym - od jakiegoś czasu nie muszę się nim posługiwać, bo trochę zmieniłem zakres czynności.
    > Marek - ja nawet lubię tę pracę. Jest ciekawa, sporo się dowiedziałem pożytecznego, moja aktualna branża jest o wiele bardziej techniczna niż sprzedaż kredytów w placówce bankowej. W sumie - ciekawsza.
    --------------------------
    Sabat, chyba nikt nie zrozumie o co Ci chodzi. Masz fajną pracę, podobną do mojej, i do mojego syna. Skąd te rozkminy?
    A wózkiem elektrycznym to jeżdziłem jak pracowałem w fabryce. Oczywiście nie miałem żadnych uprawnień, a i hamulce za bardzo skuteczne nie były :).


    > Ale ludzie, Marku, oceniają rzecz po pozorach.
    ------------------------------------------
    Pier...l to. Niech oceniają, jak mają ochotę i się tym dowartościowują.
  • mabelle2000 20.04.17, 14:17
    sabat3 napisał:

    > Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest ten bied
    > ny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i próbuje
    > zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa wbija
    > żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.

    Nie wiem jak Tobie, ale mnie wychodzi, ze tu na forum, to tylko Ty i ninek uzeraja/ uzerali sie z " katastrofalnym idiota".

  • aandzia43 20.04.17, 14:28
    mabelle2000 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Toksyk w swoim zacietrzewieniu może uwierzyć tak dalece, że to on jest te
    > n bied
    > > ny i nieszczęśliwy, który musi użerać się z tak katastrofalnym idiotą i p
    > róbuje
    > > zadać ostateczny cios, uzasadniający jego dotychczasową działalność. Osa
    > wbija
    > > żądło w ofiarę, obracając wszystko przeciwko niemu.
    >
    > Nie wiem jak Tobie, ale mnie wychodzi, ze tu na forum, to tylko Ty i ninek uzer
    > aja/ uzerali sie z " katastrofalnym idiota".
    >
    Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 20.04.17, 14:31
    aandzia43 napisała:

    > Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?

    Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzialni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.
  • aandzia43 20.04.17, 14:36
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Sugerujesz ze Ninek i Sabat znęcali/ją się nad współmałżonkami?
    >
    > Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzia
    > lni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.

    I jedno, i drugie pisało o swoich niedomogach również. Poza tym oni zapodają nam tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach się odklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobione dawno temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świata. Na bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 20.04.17, 14:52
    aandzia43 napisała:

    > I jedno, i drugie pisało o swoich niedomogach również.

    Mozna miec niedomogi i kazdy je ma, ale wlasnie dlatego, ze je ma, ze zdaje sobie z nich sprawe, to nie jest sie juz tak skorym, aby upatrywac toksykow/ narcyzow/ przemocowcow/ umniejszaczy w innych. W nieobecnych w dodatku, w tych, ktorzy nie moga sie obronic, bo nikt im nie dal prawa glosu.

    Poza tym oni zapodają na
    > m tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach się o
    > dklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobione dawn
    > o temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świata. Na
    > bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.

    Skad wiesz czy druga strona, ta " podla, wredna i okrutna" nie ma tez lez, smarkow i zenady?
  • aandzia43 20.04.17, 15:05
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > I jedno, i drugie pisało o swoich niedomogach również.
    >
    > Mozna miec niedomogi i kazdy je ma, ale wlasnie dlatego, ze je ma, ze zdaje sob
    > ie z nich sprawe, to nie jest sie juz tak skorym, aby upatrywac toksykow/ narcy
    > zow/ przemocowcow/ umniejszaczy w innych. W nieobecnych w dodatku, w tych, ktor
    > zy nie moga sie obronic, bo nikt im nie dal prawa glosu.

    "Tak" skorym się może nie jest, co nie wywołuje z miejsca amnezji na podłości drugiej strony. Żaden zen-sren nie nie spowoduje, że przestanie istnieć przemoc czy podłość. Jak coś zaistniało, to zaistniało. Nie tylko małżeństwa to dotyczy. Wiesz, ja przeszłam drogę od "pełnego zrozumienia drugiej strony" i "prawda jest pośrodku" do "nikt mi kurwa nie powie, że pada deszcz jak mi się właśnie rzyga na głowę" (moje) oraz "prawda leży ani po środku, ani z brzegu tylko tam gdzie leży" (Sisi z forum sprzed lat :-)). Bardzo zdrowe, polecam wszystkim z niskim poczuciem wartości oraz tym z kijem w dupie. Oczyszcza i pozwala otrzepawszy się uprzednio z rzygów i własnych smarków ruszyć w drogę.
    Nie mogą się obronić, więc pozostaje nam ostrożność w sądach, ale nie sznurowanie usteczek i spinanie odbytu i nie przyjmowanie do wiadomości, że ta druga strona może mieć broń Boże jakieś felery.


    >
    > Poza tym oni zapodają na
    > > m tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach
    > się o
    > > dklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobion
    > e dawn
    > > o temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świat
    > a. Na
    > > bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.
    >
    > Skad wiesz czy druga strona, ta " podla, wredna i okrutna" nie ma tez lez, smar
    > kow i zenady?

    Jasne że ma. To się dzieje przecież pomiędzy ludźmi, nie jednemu z nich.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 20.04.17, 16:23
    aandzia43 napisała:

    > Jasne że ma. To się dzieje przecież pomiędzy ludźmi, nie jednemu z nich.

    I tego sie trzymajmy.
    Zjebow/ toksykow pewnie jest jakas ilosc na swiecie, co nie przeszkadza z nimi zyc i czerpac korzysci mimo ich toksycznosci / zjebania.
  • ninek04 20.04.17, 15:15
    mabelle 2 000 napisała
    >Skad wiesz czy druga strona, ta " podla, wredna i okrutna" nie ma tez lez, smarkow i zenady?<

    To podobnie trochę, jak Twoje opowieści o braku oczekiwań w stosunku do innych osób, czy chęć złożenia siebie innym w darze można uznać za konfabulację i chęć podwyższenia swojej wartości w oczach innych. Skąd wiadomo, czy to nie ściema, skoro jesteś anonimowym nickiem, który niewiele przejmuje się opiniami innych anonimowych nicków, jak pisałaś nie raz. Tylko ciekawe z kolei, czemu tak uparcie przyczepia się do co poniektórych, to im bez przerwy wmawiając ściemę?
  • zawle 20.04.17, 15:40
    aandzia43 napisała: Poza tym oni zapodają na
    > m tu na bieżąco serial ze swojego życia, bo na bieżąco w ostatnich latach się o
    > dklejają mentalnie i życiowo od swoich połówek. Jak się ma coś przerobione dawn
    > o temu to można odgrywać mistrza zen i sprawiedliwego wśród narodów świata. Na
    > bieżąco ma sie łzy, smarki i żenadę. Taka kolejność.

    No pewnie..mój też był mega chujem i nierobem. Ale tyle razy o tym opowiadałam, że dla mnie samej to za nudne:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 20.04.17, 14:43
    mabelle2000 napisała:
    > Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzia
    > lni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.

    Za moje krzywdy jestem odpowiedzialny ja sam. Nikt mi spluwy przy skroni nie trzymal w czasie slubu.
    Gdybym mial sie doszukiwac winy na zewnatrz, to zrzucilbym na wyuczony skrypt z domu, gdzie uzeralem sie z agresywnym ojcem i dominujaca matka.
    Doszly kompleksy zwiazane z wygladem, poczucie, ze zadna mnie nie zechce - i bigos gotowy.
    Moje malzenstwo to zderzenie Titanica z gora lodowa. Winny jest kapitan a nie gora ;)
  • ninek04 20.04.17, 14:57
    mabelle 2000 napisała
    >Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowiedzialni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.<

    To źle rejestrujesz. Opisywałam swoje wieloletnie życie z przemocowcem i toksykiem, jego metody szantażu, umniejszania, poniżania, nie tylko wśród czterech ścian, ale i publicznie, moje wieloletnie bicie się z myślami, że muszę odejść, co w końcu doszło do skutku. I nikt mi tej radości, poczucia wolności, spokoju, które mam teraz nie odbierze- nawet Ty,choćbys nie wiem jak próbowała wykręcić kota ogonem czy uznać mnie za kłamczuchę albo cierpiętnicę. Co nie znaczy, że kreuję się na niewiniątko o cudownym charakterze. Jest wręcz przeciwnie, mam parszywy charakter pod wieloma względami,błędy zapewne były po obu stronach, niedopasowamie, odmienne priorytety bycia w związku, co nie zmienia faktu, że przemocy zaznałam ja,a nie on.
  • aandzia43 20.04.17, 15:08
    ninek04 napisała:

    > mabelle 2000 napisała
    > >Nic nie sugeruje, po prostu rejestruje fakt, ze za ich krzywdy byli odpowi
    > edzialni ich wspolmalzonkowie, co zreszta oni sami potwierdzaja.<
    >
    > To źle rejestrujesz. Opisywałam swoje wieloletnie życie z przemocowcem i toksyk
    > iem, jego metody szantażu, umniejszania, poniżania, nie tylko wśród czterech śc
    > ian, ale i publicznie, moje wieloletnie bicie się z myślami, że muszę odejść, c
    > o w końcu doszło do skutku. I nikt mi tej radości, poczucia wolności, spokoju,
    > które mam teraz nie odbierze- nawet Ty,choćbys nie wiem jak próbowała wykręcić
    > kota ogonem czy uznać mnie za kłamczuchę albo cierpiętnicę. Co nie znaczy, że
    > kreuję się na niewiniątko o cudownym charakterze. Jest wręcz przeciwnie, mam pa
    > rszywy charakter pod wieloma względami,błędy zapewne były po obu stronach, nied
    > opasowamie, odmienne priorytety bycia w związku, co nie zmienia faktu, że przem
    > ocy zaznałam ja,a nie on.

    Ależ skąd Ninek, sama nadziewałaś się na jego pięści oraz po wielokroć byłaś kurwą, szmatą i innym pomiotłem za nieuymytąna błysk wannę ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 20.04.17, 15:30
    aandzia43 napisała
    >Ależ skąd Ninek, sama nadziewałaś się na jego pięści oraz po wielokroć byłaś kurwą, szmatą i innym pomiotłem za nieuymytąna błysk wannę ;-)<

    Nosz jasne, że to on cierpiał i doznawał krzywd,kiedy wywrzaskiwał wyzwiska na cały głos i kazał spieprzać, no przecież to ja go naraziłam na to cierpienie, nie odwrotnie. O czym ja mówię w ogóle, jaki toksyk? ;)
  • aandzia43 20.04.17, 15:42
    ninek04 napisała:

    > aandzia43 napisała
    > >Ależ skąd Ninek, sama nadziewałaś się na jego pięści oraz po wielokroć był
    > aś kurwą, szmatą i innym pomiotłem za nieuymytąna błysk wannę ;-)<
    >
    > Nosz jasne, że to on cierpiał i doznawał krzywd,kiedy wywrzaskiwał wyzwiska na
    > cały głos i kazał spieprzać, no przecież to ja go naraziłam na to cierpienie, n
    > ie odwrotnie. O czym ja mówię w ogóle, jaki toksyk? ;)

    Hihi ;-)
    Wiesz czym się różni toksyk i znęt od względnie normalnego człowieka, który dochodzi do ściany i ma ochotę przyczynie tego marszu na ścianę urwać łeb i naszczać w szyję? Toksyk zostaje i z rozkoszą maskowaną "no przecież jestem doprowadzony do ostateczności!" spuszcza się trucizną raz po raz, a względnie normalny wyhamowuje i albo odchodzi, albo ostro szuka innego rozwiązania konfliktu. Jak cię stary jebał przez lata za to czy owo regularnie i do głowy mu nie przyszło powiedziec "wiesz co kobieto, wyluzujmy i odsapnijmy od siebie na chwilę bo sam na siebie patrzeć już nie mogę" to był znęt. Jak próbował się wymiksować to nie taki do końca znęt.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 20.04.17, 15:55
    aanddzia 43 napisała
    >Jak cię stary jebał przez lata za to czy owo regularnie i do głowy mu nie przyszło powiedziec "wiesz co kobieto, wyluzujmy i odsapnijmy od siebie na chwilę bo sam na siebie patrzeć już nie mogę" to był znęt. Jak próbował się wymiksować to nie taki do końca znęt.<

    On zdawał sobie sprawę, że może mnie gnębic i jebać na wszelkie sposoby, bo był święcie przekonany, że nie odejdę, bo nie mam gdzie.I wtedy robił to z jeszcze większą satysfakcją. Ja niby się odgrażałam, że tak dłużej nie może być i że wkrótce zabiorę się stamtąd, a on mi się śmiał w żywe oczy - ty,ty? ty pójdziesz? Ciekawe kto taką szmatę przyjmie pod dach? I tak to trwało. Gdy w końcu zaczęłam się pakować, robił niewinną minkę i prosił, żeby zostać, że on spróbuje się zmienić, że on tak wcale nie chciał mnie wyzywać, bo to samo z niego wychodziło, no samo dobro wówczas się w nim objawiło. Jak go znam, to na długo by tego nie starczyło - do kolejnego wyzwiska.
  • mabelle2000 20.04.17, 16:35
    aandzia43 napisała:


    > Hihi ;-)
    > Wiesz czym się różni toksyk i znęt od względnie normalnego człowieka, który doc
    > hodzi do ściany i ma ochotę przyczynie tego marszu na ścianę urwać łeb i naszcz
    > ać w szyję? Toksyk zostaje i z rozkoszą maskowaną "no przecież jestem doprowadz
    > ony do ostateczności!" spuszcza się trucizną raz po raz, a względnie normalny w
    > yhamowuje i albo odchodzi, albo ostro szuka innego rozwiązania konfliktu. Jak c
    > ię stary jebał przez lata za to czy owo regularnie i do głowy mu nie przyszło p
    > owiedziec "wiesz co kobieto, wyluzujmy i odsapnijmy od siebie na chwilę bo sam
    > na siebie patrzeć już nie mogę" to był znęt. Jak próbował się wymiksować to nie
    > taki do końca znęt

    Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie chce. Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i dreczy, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgrzyta Ci tu nic?
  • aandzia43 20.04.17, 16:59

    > Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie chce.
    > Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i drecz
    > y, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgrzyta C
    > i tu nic?

    A tak, tego nie pojmuję. Chyba.że.zażalenia dotyczą okresu sprzed pełnego rozkwitu rzygania jadem.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • sabat3 20.04.17, 17:06
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie
    > chce.
    > > Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i
    > drecz
    > > y, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgr
    > zyta C
    > > i tu nic?
    >
    > A tak, tego nie pojmuję. Chyba.że.zażalenia dotyczą okresu sprzed pełnego rozkw
    > itu rzygania jadem.

    Na tym forum? Gdzie wasza intuicja psychologiczna? Albo zwykle kojarzenie faktow. Podaje wyjasnienie:
    Osoby, ktore doswiadczyly patologii na linii rodzic-dziecko wyksztalcaja czesto duzo wieksza tolerancje na psychiczne i fizyczne razy, a mimo to moga dlugo dazyc do milosci. To uwarunkowanie, jak relacji BDSM.
    Jesli ktos rozwinal poszukiwanie bliskosci (jako dziecko) w toksycznym ukladzie, to jako dorosly moze miec duza sklonnosc do kopiowania wyuczonego schematu.

  • mabelle2000 20.04.17, 17:18
    sabat3 napisał:

    > Na tym forum? Gdzie wasza intuicja psychologiczna? Albo zwykle kojarzenie fakto
    > w. Podaje wyjasnienie:
    > Osoby, ktore doswiadczyly patologii na linii rodzic-dziecko wyksztalcaja czesto
    > duzo wieksza tolerancje na psychiczne i fizyczne razy, a mimo to moga dlugo da
    > zyc do milosci. To uwarunkowanie, jak relacji BDSM.
    > Jesli ktos rozwinal poszukiwanie bliskosci (jako dziecko) w toksycznym ukladzie
    > , to jako dorosly moze miec duza sklonnosc do kopiowania wyuczonego schematu.

    I majac te wiedze nadal maja pretensje do wspolmalzonkow? No niesamowite. Skoro szukam ponizania, bo w tym schemacie najlepiej sie czuje, ba TYLKO ten typ osobowosci rozwazam do wspolnego zycia, to jeszcze klapie paszcza, ze mnie skrzywdzil ? A na terapie to nielaska isc i wyprostowac wadliwy schemat? No tak, ale to by trzeba bylo zaczac od siebie.
  • zawle 20.04.17, 17:49
    mabelle2000 napisała:
    > I majac te wiedze nadal maja pretensje do wspolmalzonkow? No niesamowite. Skoro
    > szukam ponizania, bo w tym schemacie najlepiej sie czuje, ba TYLKO ten typ oso
    > bowosci rozwazam do wspolnego zycia, to jeszcze klapie paszcza, ze mnie skrzywd
    > zil ?

    Taki schemat znają, a nie czują się w nim najlepiej. Znają lub też dostarcza im swoistej przyjemności. Społecznie rozumieją że to nie jest ok, widzą swój ból, ale tego właśnie pragną.

    A na terapie to nielaska isc i wyprostowac wadliwy schemat? No tak, ale t
    > o by trzeba bylo zaczac od siebie.

    Może nie wiedzą że są pojebani? Poza tym terapia tak nie działa. Nie spowoduje że przestaniesz lubić to czego pragniesz. Nauczysz się życia pośrodku. Pośrodku- czyli czasami bez smaku.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 18:00
    zawle napisała:

    > Taki schemat znają, a nie czują się w nim najlepiej. Znają lub też dostarcza im
    > swoistej przyjemności. Społecznie rozumieją że to nie jest ok, widzą swój ból,
    > ale tego właśnie pragną.

    No to podsumujmy- lubia ale nie lubia, maja przyjemnosc ale jej nie maja, trwaja ale biadola, ze jest zle.

    > Może nie wiedzą że są pojebani? Poza tym terapia tak nie działa. Nie spowoduje
    > że przestaniesz lubić to czego pragniesz. Nauczysz się życia pośrodku. Pośrodku
    > - czyli czasami bez smaku.

    Acha, rozumiem. Tylko po co szukanie winnego?
  • zawle 20.04.17, 18:05
    mabelle2000 napisała: > No to podsumujmy- lubia ale nie lubia, maja przyjemnosc ale jej nie maja, trwaj
    > a ale biadola, ze jest zle.

    Dokładnie..pojebane nie? Ale jest.

    > Acha, rozumiem. Tylko po co szukanie winnego?

    Ty rozumiesz, oni jeszcze nie. Poza tym wina to wina. Gość który pobił swoją ślubną jest winien pobicia. Ona jest winna temu że mu na podobne czyny wcześniej przyzwalała. Każdy ma swój kawałek.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • rekreativa 20.04.17, 18:32
    Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu.
    Zauwazyłam, że często dotyczy to osób, które miały apodyktycznych rodziców dyrygujących każdym aspektem ich życia. Jak się człowiek nie nauczy wybierać i decydować jako dziecko, to potem ma z tym problem. Taka była moja matka, taka byłam ja.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 20.04.17, 18:44
    rekreativa napisała:

    > Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji
    > o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu

    No tak, tylko zauwaz, ze te osoby mowia o zmarnowanym zyciu, o tym ze nie dostaja rzeczy najwazniejszych- szacunku, bliskosci, wsparcia. A rownoczesnie trzymaja sie kurczowo osoby, ktora nie daje im tego co rzekomo jest dla nich najwazniejsze. Wiec tak na logike, to chyba to nie takie potrzebne, skoro mozna sie obejsc.
  • rekreativa 20.04.17, 18:52
    " Wiec tak na logike, to chyba to nie takie potrzebne, skoro mozna sie obejsc. "

    Nie tyle można się obejść, co brak tegoż jest mniej dojmujący niż lęk przed zmianą. Krzywda, jakiej doznajesz od drugiej strony musi przeważyć w pewnym momencie Twój lęk.
    Tyle że poprzeczka jest różnie ustawiona. U jednego nisko i jedna awantura z wyzwiskami spowoduje pakowanie walizek, a au drugiego wysoko i dopiero tydzień na OIOmie da Ci kopa do działania.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 20.04.17, 18:53
    Trzymaja sie kurczowo tylko ci, ktorzy maja krucho z kasa. Co tu dywagowac.
  • rekreativa 20.04.17, 19:05
    "Trzymaja sie kurczowo tylko ci, ktorzy maja krucho z kasa. Co tu dywagowac. "

    Ale kruchość kasy to jest własnie czynnik lękotwórczy, sabat, jeden z najmocniejszych zresztą.
    Boisz się, że nie dasz rady sam, nie dasz rady znaleźc i utrzymać roboty, która da Ci wystarczający zarobek, by na powierzchni pozostać, a nie iść na dno.
    Kasa daje poczucie bezpieczeństwa. Brak poczucia bezpieczenstwa rodzi lęk i to na wysokim poziomie.
    To jest to słynne "dokąd ja pójdę?", strach przed przysłowiowym "pod mostem". To oczywiste, że gdybys był bogaty, nie pytałbyś siebie "dokąd pójdę?", bo byś se zwyczajnie wziął i kupił chatę.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 20.04.17, 22:48
    rekreativa napisała:
    > Ale kruchość kasy to jest własnie czynnik lękotwórczy, sabat, jeden z najmocnie
    > jszych zresztą.
    > Boisz się, że nie dasz rady sam, nie dasz rady znaleźc i utrzymać roboty, która
    > da Ci wystarczający zarobek, by na powierzchni pozostać, a nie iść na dno.
    > Kasa daje poczucie bezpieczeństwa. Brak poczucia bezpieczenstwa rodzi lęk i to
    > na wysokim poziomie.
    > To jest to słynne "dokąd ja pójdę?", strach przed przysłowiowym "pod mostem". T
    > o oczywiste, że gdybys był bogaty, nie pytałbyś siebie "dokąd pójdę?", bo byś s
    > e zwyczajnie wziął i kupił chatę.

    Argumenty z kasą słyszałam od kobiet których mąż przepijał wszystko co było w domu. To są tylko wymówki. Znikają wraz z podjęciem decyzji. Dużo bliższe prawdy byłoby ...boję się.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • lybbla 20.04.17, 18:56
    mabelle2000 napisała:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem d
    > ecyzji
    > > o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie o
    > dwrotu
    >
    > No tak, tylko zauwaz, ze te osoby mowia o zmarnowanym zyciu, o tym ze nie dosta
    > ja rzeczy najwazniejszych- szacunku, bliskosci, wsparcia. A rownoczesnie trzyma
    > ja sie kurczowo osoby, ktora nie daje im tego co rzekomo jest dla nich najwazni
    > ejsze. Wiec tak na logike, to chyba to nie takie potrzebne, skoro mozna sie obe
    > jsc.


    My rozmawiamy o homo, a nie o homo sapiens. I o tym co jest a nie o tym co jest logiczne.
  • ninek04 20.04.17, 21:24
    rekreativa napisała
    >Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu.
    Zauwazyłam, że często dotyczy to osób, które miały apodyktycznych rodziców dyrygujących każdym aspektem ich życia. Jak się człowiek nie nauczy wybierać i decydować jako dziecko, to potem ma z tym problem. Taka była moja matka, taka byłam ja.<

    Myślę, że nie tylko ci, którzy mieli apodyktycznych, mają tego rodzaju problemy. Ja na przykład miałam kompletnie nie kontrolujących, nie przejmujących się, nie dających wsparcia i bliskości rodziców. Było im wszystko jedno, czy się uczę, czy nie, czy daję sobie radę, co będę robić dalej, po skończeniu podstawówki,co robię w czasie wolnym, z kim, gdzie wychodzę, i kiedy wrócę. No i zero czułości, przytulania, buziaków, gestów okazujących miłość i poparcie.W dodatku ojcu zdarzało się nie wylewać za kołnierz, tylko że nie był agresywny wtedy. Człowiek nie może nie wyjść w jakimś stopniu zjebany po czymś takim i uniknąć błędów, czy potknięć w swoim dalszym, dorosłym już życiu. Ale trzeba iść do przodu, a nie oglądać się wciąż wstecz, mimo wszystko.
  • rekreativa 20.04.17, 21:34
    " Ja na przykład miałam kompletnie nie kontrolujących, nie przejmujących się, nie dających wsparcia i bliskości rodziców. Było im wszystko jedno, czy się uczę, czy nie, czy daję sobie radę, co będę robić dalej,"

    To jest druga strona tego samego medalu. Taki brak kontroli, obojętność daje dziecku przekonanie, że właściwie wszystko jedno, co i jak zrobi, bo jakiekolwiek by nie były konsekwencje i tak pozostaną bez większej reakcji. Jako dorosły taki człowiek może mieć mniejszą świadomość konsekwencji własnych poczynań, czy mniejszy opór przed wchodzeniem w rozmaite ryzykowne układy i sytuacje. MOże też nie czuć presji podjęcia decyzji, bo po co podejmować, skoro i tak wszystko jedno?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 20.04.17, 22:43
    rekreativa napisała:

    > Jeszcze jest coś takiego jak problemy decyzyjne: strach przed podjęciem decyzji
    > o czymś nieodwołalnym, czymś, co realnie spowoduje zmianę i nie będzie odwrotu
    > .
    > Zauwazyłam, że często dotyczy to osób, które miały apodyktycznych rodziców dyry
    > gujących każdym aspektem ich życia. Jak się człowiek nie nauczy wybierać i decy
    > dować jako dziecko, to potem ma z tym problem. Taka była moja matka, taka byłam
    > ja.

    I to jest choroba, nawet jeśli rozwija się powoli i podstępnie. Czyli sama podejmujesz decyzje które Ciebie wikłają- nie pracujesz, robisz sobie dzieci, stracisz możliwość wyprowadzki ( bo przecież gdzieś wcześniej się mieszka).Nie docenia się tu, nawet jest poprawne politycznie żeby o tym nie mówić- ofiara sama pomaga sprawcy- jest jego sojusznikiem.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • rekreativa 20.04.17, 23:07
    " Czyli sama podejmujesz decyzje które Ciebie wikłają- nie pracujesz, robisz sobie dzieci, stracisz możliwość wyprowadzki ( bo przecież gdzieś wcześniej się mieszka).Nie docenia się tu, nawet jest poprawne politycznie żeby o tym nie mówić- ofiara sama pomaga sprawcy- jest jego sojusznikiem. "

    Szczególnie, jak ktoś Ci stanie nad głową i wrzeszczy "decyduj, decyduj!", to tak walisz tym palcem na chybił trafił "to, tamto", byle nie wrzeszczał... Albo żeby nie zrzędził przez nastepne 20 lat, albo żeby krzywo nie patrzył, nie odmawiał seksu, nie wycofał bycia miłym itd.
    I zawsze się boisz wyboru, że co nie wybierzesz, to ktoś będzie rozczarowany i niezadowolony: ojciec, matka, żona, teściowa, znajomi itd. Ludziom z apodyktycznych domów ciężko przychodzi płynąć pod prąd cudzych oczekiwań, bo tyle lat starali się sprostać i dorosnąć do wymogów swych wiecznie krytykujących starych.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 20.04.17, 23:33
    rekreativa napisała:
    > Szczególnie, jak ktoś Ci stanie nad głową i wrzeszczy "decyduj, decyduj!", to t
    > ak walisz tym palcem na chybił trafił "to, tamto", byle nie wrzeszczał... Albo
    > żeby nie zrzędził przez nastepne 20 lat, albo żeby krzywo nie patrzył, nie odma
    > wiał seksu, nie wycofał bycia miłym itd.
    > I zawsze się boisz wyboru, że co nie wybierzesz, to ktoś będzie rozczarowany i
    > niezadowolony: ojciec, matka, żona, teściowa, znajomi itd. Ludziom z apodyktycz
    > nych domów ciężko przychodzi płynąć pod prąd cudzych oczekiwań, bo tyle lat sta
    > rali się sprostać i dorosnąć do wymogów swych wiecznie krytykujących starych.

    Widzę że piszesz o sobie. Ja miałam apodyktyczną i pierdolniętą matkę- gdy byłam mała dziewczynką a ona mnie biła ( a biła mocno, często, za wszystko, bez logiki) to byłam pewna że to moja wina, płakałam i ją przepraszałam. Ale potem stałam się nastolatką i swoją wolność wywalczyłam mieczem. Mam zwyczajnie inny charakter, a też pochodzę z domu apodyktycznego, niestabilnego itd. To zawsze wypadkowa wielu czynników. Wiem jak to działa, dlaczego tak się dzieje. Ale podczas mojej wieloletniej pracy z rodzinami dotkniętymi przemocą stwierdzam że bycie ofiarą jest czasami niezłym interesem. A wyjście z niej zaczyna się w sytuacji w której przestaje się to opłacać.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • rekreativa 21.04.17, 00:10
    " A wyjście z niej zaczyna się w sytuacji w której przestaje się to opłacać. "

    W przypadku rodzic - dziecko w sytuacji, w której w ogóle staje się to możliwe, no bo przecież jako 10 latka nie spakuję walizki i nie pójdę z domu...

    Ja też miałam to szczęście w nieszczęściu, że w porę przeszłam terapię. Zanim zaczęłam szukać chłopa do stałego i poważnego związku. Kiedy już miałam w glowie naprostowane, że tak powiem. Bo gdyby nie to, to nie wiadomo, w jaką relację bym się mogła wjebać.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 21.04.17, 08:22
    rekreativa napisała:

    > " A wyjście z niej zaczyna się w sytuacji w której przestaje się to opłacać. "
    >
    > W przypadku rodzic - dziecko w sytuacji, w której w ogóle staje się to możliwe,
    > no bo przecież jako 10 latka nie spakuję walizki i nie pójdę z domu...


    Oczywiście..mówię o ludziach dorosłych.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • rekreativa 20.04.17, 18:04
    Zawle, ale tu chyba jeszcze ma znaczenie fakt, że ten osobnik pomiatający wchodzi nieraz w okres poprawy i udaje słodkiego. Że zwodzi Cię nadzieją, iż może być lepiej, daje Ci próbkę tego lepiej i faktycznie to lepiej jest fajne.
    Nadzieja umiera powoli. Czlowiek się bardzo długo może łudzić, że to lepiej to nigdy nie przejdzie w stan ciągły i zawsze będzie przedzielane okresami pomiatania, z czasem coraz dłuższymi.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 20.04.17, 18:07
    rekreativa napisała:

    > Zawle, ale tu chyba jeszcze ma znaczenie fakt, że ten osobnik pomiatający wchod
    > zi nieraz w okres poprawy i udaje słodkiego. Że zwodzi Cię nadzieją, iż może by
    > ć lepiej, daje Ci próbkę tego lepiej i faktycznie to lepiej jest fajne.
    > Nadzieja umiera powoli. Czlowiek się bardzo długo może łudzić, że to lepiej to
    > nigdy nie przejdzie w stan ciągły i zawsze będzie przedzielane okresami pomiata
    > nia, z czasem coraz dłuższymi.

    Oczywiście...ale chyba zgodzisz się ze mną że zdrowa osoba odejdzie za pierwszym razem? Chora/uzależniona da szansę.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 20.04.17, 18:07
    Bez oceny rekreativa. Zupełnie bez oceny...

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 18:12
    zawle napisała:

    > Oczywiście...ale chyba zgodzisz się ze mną że zdrowa osoba odejdzie za pierwszy
    > m razem? Chora/uzależniona da szansę.

    Da szanse na co? Popraw sie Krycha/ Jozek, bo ja mam plan na zycie i Ty musisz w tym planie grac.
  • rekreativa 20.04.17, 18:23
    "ale chyba zgodzisz się ze mną że zdrowa osoba odejdzie za pierwszym razem? "

    No nie wiem, czy koniecznie musi być chora, lub uzależniona, by dać szansę. Może być po prostu naiwna i mieć małą wiedzę na temat zjawisk psychologicznych. Faktycznie wierzyć, że się gość poprawi.
    A w międzyczasie a to jakieś dzieci się urodzą, a to poczucie własnej wartości spadnie, a to coś tam i jak juz zaczniesz myśleć, że ten Twój stary to chyba jest pierdyknięty, możesz być już tak uwikłana i zdołowana, że nie znajdujesz odwagi i woli, by spakować manatki. Aż Ci złamie jedno żebro za dużo (przykładowo).



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • lybbla 20.04.17, 18:21
    rekreativa napisała:

    > Zawle, ale tu chyba jeszcze ma znaczenie fakt, że ten osobnik pomiatający wchod
    > zi nieraz w okres poprawy i udaje słodkiego. Że zwodzi Cię nadzieją, iż może by
    > ć lepiej, daje Ci próbkę tego lepiej i faktycznie to lepiej jest fajne.
    > Nadzieja umiera powoli. Czlowiek się bardzo długo może łudzić, że to lepiej to
    > nigdy nie przejdzie w stan ciągły i zawsze będzie przedzielane okresami pomiata
    > nia, z czasem coraz dłuższymi.

    Push and pull, mechanizm uzależniania, w jego oryginalnej i zdumiewająco skutecznej wersji. Na tym wzorowali się PUAsi. W łagodniejszej wersji nazywany `bujaniem łódką'.
  • aandzia43 20.04.17, 17:58

    > I majac te wiedze nadal maja pretensje do wspolmalzonkow? No niesamowite. Skoro
    > szukam ponizania, bo w tym schemacie najlepiej sie czuje, ba TYLKO ten typ oso
    > bowosci rozwazam do wspolnego zycia, to jeszcze klapie paszcza, ze mnie skrzywd
    > zil ? A na terapie to nielaska isc i wyprostowac wadliwy schemat? No tak, ale t
    > o by trzeba bylo zaczac od siebie.

    A co w tym dziwnego, że ma się pretensje do oprawcy (ciut na.wyrost epitet) nawet jeśli mu się kiedyś samemu wlazlo pod chętne do krzywdzenia łapy? Nie musiał bić ;-) Skrzywdził? Skrzywdzil. Patol jest? Patol. Pretensje do siebie za głupotę czy fatalne skłonności do wdeptywaniaw gowno nie umniejszają w niczym zła, które zostało nam uczynione.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 20.04.17, 17:19

    aandzia 43 napisała
    >A tak, tego nie pojmuję. Chyba.że.zażalenia dotyczą okresu sprzed pełnego rozkwitu rzygania jadem.<

    Zaczęłam od braku seksu, skończyłam na przemocowcu;). Odsłaniałam się ze swoimi problemami stopniowo, nie mówiłam wszystkiego od razu. Oczywiście, że wynikało to z niezdrowego wstydu, skrytości, bo o takich sprawach nie mówi się przeważnie w towarzystwie, zwłaszcza w takim, gdzie jedynym problemem co poniektorych jest za rzadki seks,czy że mąż już z nią nie chce, a ona tak się stara. Brak seksu w związku pojawił się na długo przed jego późniejszymi zachowaniami, właściwie zaraz wkrótce po drugim dziecku- to było odrzucenie mnie jako partnerki seksualnej, Zaczęło się od tego praktycznie, potem doszło milczenie, chłód emocjonalny i krok po kroczku doszliśmy do całkowitego poniżenia, pomiatania i szantażu. Wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że chciałabym z nim seksu - gdyby mnie wtedy dotknął, otarł się o mnie, to bym dosłownie się zerzygała.Na samą myśl o przytuleniu z nim cierpnie mi skóra.
  • lybbla 20.04.17, 17:44
    mabelle2000 napisała:

    > Andzia, wszystko mi pasuje oprocz biadolenia, ze toksyk ze mna seksu nie chce.
    > Skoro mnie jebie na kazdym kroku i tak mi zycie marnuje, wyzywa, poniza i drecz
    > y, to jakim cudem tego seksu akurat od niego/ od niej potrzebuje? Nie zgrzyta C
    > i tu nic?

    To akurat proste i Ninek Ci przed chwilą wytłumaczyła. To czego nie bierzesz pod uwagę to `chronologia wydarzeń'. I dlatego Ci zgrzyta.
  • mabelle2000 20.04.17, 17:51
    lybbla napisał:

    > To akurat proste i Ninek Ci przed chwilą wytłumaczyła. To czego nie bierzesz po
    > d uwagę to `chronologia wydarzeń'. I dlatego Ci zgrzyta.

    A to jeszcze mi zgrzyta dlaczego przemocowcy nie chca seksu ze swoimi ofiarami. To tez mi jakos ladnie wyjasnisz ?
  • zawle 20.04.17, 18:01
    mabelle2000 napisała:

    > A to jeszcze mi zgrzyta dlaczego przemocowcy nie chca seksu ze swoimi ofiarami.
    > To tez mi jakos ladnie wyjasnisz ?

    Bo nimi pogardzają
    Bo ich nienawidzą
    Bo nie chcą z nimi bliskości
    Bo mają problemy z własną seksualnością.
    Bo ofiara na to nie zasługuje
    Bo im ciągle psuje nastrój
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 18:08
    zawle napisała:

    > Bo nimi pogardzają
    > Bo ich nienawidzą
    > Bo nie chcą z nimi bliskości
    > Bo mają problemy z własną seksualnością.
    > Bo ofiara na to nie zasługuje
    > Bo im ciągle psuje nastrój

    A z jakich powodow nimi pogardzaja i nie chca z nimi bliskosci? Z jakich powodow nienawidza? Problemy z seksualnoscia ? Pewnie tak, tylko co z popedem seksualnym? Wysylaja w kosmos?
  • lybbla 20.04.17, 18:12
    mabelle2000 napisała:


    > A to jeszcze mi zgrzyta dlaczego przemocowcy nie chca seksu ze swoimi ofiarami.
    > To tez mi jakos ladnie wyjasnisz ?

    Proszę bardzo. To wersja przemocowca w stylu `czyścioch' (niech mi psycholodzy dopomogą). W skrajnej wersji nakreślona w filmie `Sypiając z wrogiem'.
    Nawet seks służy do utrzymywania porządku.
  • mabelle2000 20.04.17, 18:16
    lybbla napisał:

    > Proszę bardzo. To wersja przemocowca w stylu `czyścioch' (niech mi psycholodzy
    > dopomogą). W skrajnej wersji nakreślona w filmie `Sypiając z wrogiem'.
    > Nawet seks służy do utrzymywania porządku.

    Chcialbys tak to widziec, bo tak jest Ci wygodniej. Ludzie nie wycofuja sie z seksu bez powodu, bo seks to dla wielu, wielu ludzi przede wszystkim bliskosc, intymnosc, zaufanie. To ostatnie chyba przede wszystkim. Wola walic konia w samotnosci.
  • lybbla 20.04.17, 18:25
    mabelle2000 napisała:

    > Chcialbys tak to widziec, bo tak jest Ci wygodniej. Ludzie nie wycofuja sie z s
    > eksu bez powodu, bo seks to dla wielu, wielu ludzi przede wszystkim bliskosc, i
    > ntymnosc, zaufanie. To ostatnie chyba przede wszystkim. Wola walic konia w samo
    > tnosci.

    Ja się na mężczyznach nie znam ale TB pisała, że faceci to tylko chcą zamoczyć
    a nie jakieś tam bliskosc, intymnosc, zaufanie. :P


  • mabelle2000 20.04.17, 18:35
    lybbla napisał:

    > Ja się na mężczyznach nie znam ale TB pisała, że faceci to tylko chcą zamoczyć
    > a nie jakieś tam bliskosc, intymnosc, zaufanie. :P

    Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, ktora mu sie naprasza. A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec.
  • lybbla 20.04.17, 18:53
    mabelle2000 napisała:

    > Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, k
    tora mu sie naprasza. A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka
    > zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec.

    Wyłączanie prądu czy internetu jako forma wychowywania partnerki.
    Ja osobiście `zdrowego faceta' bym się tu nie doszukiwał.
  • mabelle2000 20.04.17, 19:00
    lybbla napisał:

    > Wyłączanie prądu czy internetu jako forma wychowywania partnerki.
    > Ja osobiście `zdrowego faceta' bym się tu nie doszukiwał.

    Niegrytyfikujace dzieci tez nie swiadcza o zdrowiu.
  • sabat3 20.04.17, 19:07
    mabelle2000 napisała:
    > Niegrytyfikujace dzieci tez nie swiadcza o zdrowiu.

    Z tego co mi wiadomo, w tej chwili niemal wylaczna opieke nad tymi "niegratyfikujacymi dziecmi" sprawuje Ninek. Tatus sie nie poczuwa i ma na nie wyjebane.
    Wole czyny niz slowa.
  • mabelle2000 20.04.17, 19:15
    sabat3 napisał:

    > Z tego co mi wiadomo, w tej chwili niemal wylaczna opieke nad tymi "niegratyfik
    > ujacymi dziecmi" sprawuje Ninek. Tatus sie nie poczuwa i ma na nie wyjebane.
    > Wole czyny niz slowa.

    W kontekscie tego co pisala jeszcze w czasie malzenstwa, ze wezmie dzieci, zeby ludzie nie gadali, to bardzo pokrzepiajace co piszesz. A tatus raz byl dobry, a raz dzieci glodzil, kto by jej wierzyl.
  • lybbla 20.04.17, 19:37
    sabat3 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    > > Niegrytyfikujace dzieci tez nie swiadcza o zdrowiu.
    >
    > Z tego co mi wiadomo, w tej chwili niemal wylaczna opieke nad tymi "niegratyfik
    > ujacymi dziecmi" sprawuje Ninek. Tatus sie nie poczuwa i ma na nie wyjebane.
    > Wole czyny niz slowa.

    A to ciekawe. Nie zauważyłem. To znaczy Ninek utrzymuje dzieci sama?
  • ninek04 20.04.17, 19:48
    lybbla napisał
    >A to ciekawe. Nie zauważyłem. To znaczy Ninek utrzymuje dzieci sama?<

    I Ty Brutusie przeciw mnie? ;) Nie, nie sama,mam 500+;) Od władzy, na którą psioczę ;)
  • lybbla 20.04.17, 20:09
    ninek04 napisała:

    > lybbla napisał
    > >A to ciekawe. Nie zauważyłem. To znaczy Ninek utrzymuje dzieci sama?<
    >
    > I Ty Brutusie przeciw mnie? ;) Nie, nie sama,mam 500+;) Od władzy, na którą ps
    > ioczę ;)

    Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
  • mabelle2000 20.04.17, 20:24
    lybbla napisał:

    > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.

    Zejdz ze mnie Lybbla, ok?
  • lybbla 20.04.17, 20:29
    mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
    >
    > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?

    Ale ja gdzie indziej od kilku godzin siedzę;)
  • sabat3 20.04.17, 20:30
    mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
    >
    > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?

    Cholera, a liczylem na niemiecki film pornograficzny...
  • lybbla 20.04.17, 20:37
    sabat3 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > lybbla napisał:
    > >
    > > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle
    > .
    > >
    > > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?
    >
    > Cholera, a liczylem na niemiecki film pornograficzny...

    Mam ostatnio słabość do niemieckiego, to przez te Katowice chyba.
  • sabat3 20.04.17, 20:44
    lybbla napisał:
    > Mam ostatnio słabość do niemieckiego, to przez te Katowice chyba.

    Bywasz w Kato? ;)
    Bo ja tu niemieckiego za wiele nie slyszalem.
  • mabelle2000 20.04.17, 20:45
    lybbla napisał:

    > Mam ostatnio słabość do niemieckiego, to przez te Katowice chyba.

    Nie, to przez ruskie pierogi na sniadanie.
  • sabat3 20.04.17, 21:09
    mabelle2000 napisała:
    > Nie, to przez ruskie pierogi na sniadanie.

    Ruskie "pierogi" chyba ;)
  • lybbla 20.04.17, 22:06
    ninek04 napisała:

    > że to może wywołać burzę z piorunami;)

    Byle latem i przy otwartych oknach.

    > sabat3 napisał:

    >Bywasz w Kato? ;)
    >Bo ja tu niemieckiego za wiele nie slyszalem.

    Patrz 70 lat po wojnie a oni wciąż w piwnicach siedzą.
    To litewski chyba był;)
    Pojedyńcze słowa po niemiecku również.

    mabelle2000 napisała:

    > Nie, to przez ruskie pierogi na sniadanie.

    Z okrasą?
  • mabelle2000 20.04.17, 22:17
    lybbla napisał:

    > Z okrasą?

    No gdzie z okrasa, *okrasa* to byla w nocy.
    Przeciez wegetarianie skwarkow nie jedza, ani na sniadanie ani w ogole :-P
  • ninek04 21.04.17, 04:56
    lybbla napisał
    >ninek04 napisała:

    > że to może wywołać burzę z piorunami;)

    >Byle latem i przy otwartych oknach.<

    Masz na myśli " a co, niech nas usłyszą? " I nie chodzi bynajmniej o głos wołającego na puszczy, jak przypuszczam ;)
  • ninek04 20.04.17, 20:39
    sabat 3 napisał
    >mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Ej, ja Cię nie dźgam. Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.
    >
    > Zejdz ze mnie Lybbla, ok?

    >Cholera, a liczylem na niemiecki film pornograficzny...<

    Chodziło Ci o german swing albo orgy? Zbyt sztywni są jak dla mnie, ci z tagu german. To już wolę Czech orgy zdecydowanie ;)
  • sabat3 20.04.17, 21:14
    ninek04 napisała:
    > Chodziło Ci o german swing albo orgy? Zbyt sztywni są jak dla mnie, ci z tagu
    > german. To już wolę Czech orgy zdecydowanie ;)

    Ja z czasem doszedlem do wniosku, ze jednak przede wszystkim chodzi o "orgy" ;) Inne kwestie drugorzędne...
  • ninek04 20.04.17, 21:44
    sabat 3 napisał
    >Ja z czasem doszedlem do wniosku, ze jednak przede wszystkim chodzi o "orgy" ;) Inne kwestie drugorzędne...<

    U mnie też o orgy, ale na ekranie komputera jak na razie tylko, i chyba tak już zostanie ;). A że Czech w szczególności - bo mam jakiś taki sentyment, częściowo za sprawą byłego męża, który miał kuzynkę w Czechach,cudowną, ciepłą kobietę, do której parę razy zawitaliśmy i zakochałam się od tego czasu w Pradze, a sami Czesi fajni, bezpośredni, wyluzowani ludzie, bez spinki w sprawach polityki i religii między innymi,widać, że w orgy weszliby bez oporów raczej ;)
  • ninek04 20.04.17, 22:22
    sabat 3 napisał
    >Ja z czasem doszedlem do wniosku, ze jednak przede wszystkim chodzi o "orgy" ;) Inne kwestie drugorzędne...<

    Zresztą masz rację, zawsze, jeśli spotykasz się z tą osobą, która przyprawia Cię o dreszcze podniecenia, to faktycznie chodzi o orgię - inaczej nie można tego nazwać, jak istną orgię dla ciała, ducha i zmysłów :)
  • hello-kitty2 21.04.17, 00:22
    ninek04 napisała:

    > Chodziło Ci o german swing albo orgy? Zbyt sztywni są jak dla mnie, ci z tagu
    > german. To już wolę Czech orgy zdecydowanie ;)

    ZBYT sztywni? :-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 21.04.17, 04:52
    hello - kitty 2 napisała
    >ZBYT sztywni? :-)<

    Nie za zbytnio, bo wtedy nici z orgii;). Ale na tych filmikach oni trochę sprawiają wrażenie topornych, grubiej ciosanych, no i to lubowanie się w maskach i przebierankach- nie za zbytnio mi to podchodzi. A Czesi, czy Rosjanie - większy spontan, luz i iskry w oku ;)
  • ninek04 20.04.17, 20:36
    lybbla napisał
    >Ej, ja Cię nie dźgam.<
    Trochę jednak dźgnąłeś( pisząc to) ;)

    >Snuję paralele miedzy losami Twymi a Mabelle.<
    To lepiej nie snuj, bo wiesz, że to może wywołać burzę z piorunami;) Niektórzy wolą się czuć nietykalni.
  • rekreativa 20.04.17, 18:58
    " A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec. "

    Zadrę, albo pogardę, gdzie wycofanie się z seksu jest jak mówienie:
    "Widzisz, jesteś takie głupie, brzydkie popychadło, że ja, facet ze zdrowym popedem, nawet kijem Cię nie mam ochoty dotknąć".

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 20.04.17, 19:12
    rekreativa napisała:

    > Zadrę, albo pogardę, gdzie wycofanie się z seksu jest jak mówienie:
    > "Widzisz, jesteś takie głupie, brzydkie popychadło, że ja, facet ze zdrowym pop
    > edem, nawet kijem Cię nie mam ochoty dotknąć".

    Sam na siebie by bicza sciagal? Ma przeciez poped seksualny, ktory gdzies trzeby rozladowac:-)
    A wiec nie, w takich przypadkach czesto decyduja osobiste, emocjonalne zranienia, a nie chec dojebania drugiej stronie, jak sugerujesz.
  • rekreativa 20.04.17, 19:26
    "Ma przeciez poped seksualny, ktory gdzies trzeby rozladowac"

    No i może gdzieś rozładowywał? Kochanka, dziwki, 15 minut przy wylotówce?
    Skąd wiesz, co on tam se robił? GPSa w dupie mu nikt nie instalował.

    "A wiec nie, w takich przypadkach czesto decyduja osobiste, emocjonalne zranienia, a nie chec dojebania drugiej stronie, jak sugerujesz. "

    Ale ja nie sugeruję sobie tego z dupy. Na temat przemocy domowej i mechanizmów leżących zarówno po stronie ofiary jak i oprawcy napisano tomy. To nie jest żadna wiedza tajemna.
    Owszem, może być taki kierunek, że osobiste zranienia, czasem poważne i głębokie uruchamiają chęć dojebania żonie/mężowi. Tylko że te zranienia często były cudzego autorstwa np. rodzica, albo exa. A obecna żona, mąż, po prostu obrywaja za nich.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • aandzia43 20.04.17, 18:59

    > Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, k
    > tora mu sie naprasza

    Zdrowy.

    . A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka
    > zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia m
    > iec.

    Mozna. Jeśli pijesz do męża Ninek to gdyby był zdrowy i miał do niej jakiś ciężki ból to by dążył do odseparowania się od niej, jeśli nie wręcz rozstania. On zaś dopiero wtedy zaczął wyzwiska by rozkręcić się.z czasem.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 20.04.17, 19:05
    aandzia43 napisała:

    > Mozna. Jeśli pijesz do męża Ninek to gdyby był zdrowy i miał do niej jakiś cięż
    > ki ból to by dążył do odseparowania się od niej, jeśli nie wręcz rozstania. On
    > zaś dopiero wtedy zaczął wyzwiska by rozkręcić się.z czasem.

    Nie pije do meza ninka, pije do powodow z ktorych ludzie wymiksowuja sie z seksu. To odciecie sie od erotyki jest dosc znamienne w ukladach, gdzie z druga osoba zycie staje sie hmmm.. ciezkie.
  • rekreativa 20.04.17, 19:16
    "To odciecie sie od erotyki jest dosc znamienne w ukladach, gdzie z druga osoba zycie staje sie hmmm.. ciezkie."

    Oczywiście, że czlowiek się wymiksowuje z seksu, z czułości, z intymności, kiedy ma do drugiej osoby jakieś "wąty" (jak to się u mnie na osiedlu mówiło).
    Tyle że Ty, takie mam wrażenie, stoisz raczej na stanowisku, iż te wąty są uzasadnione - druga strona zawsze współodpowiedzialna, a ja uważam, że niekoniecznie. Pretensje, zadry, pogardy, rozczarowania do drugiej osoby mogą bowiem wynikać z jakichś traum, nieprzepracowanych urazów, kompleksów, lęków, braków, odchyłków psychicznych, problemów z agresją, uzależnień itp. tej właśnie strony, która wąty ma. I tutaj coby druga strona nie robiła i tak się powód znajdzie, żeby rzucić tą "głupią szmatą", albo chlasnąć z liścia, bo słynna zupa była za słona.
    Ty zapytywujesz, dlaczego ten pomiatany pozwala i w tym tkwi i jeszcze daje szansę.
    Ja zapytywuję, dlaczego pomiatający męczy się z głupią szmatą? Nie lepiej byłoby odejść i mieć ją z głowy?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 20.04.17, 19:44
    rekreativa napisała:

    > Oczywiście, że czlowiek się wymiksowuje z seksu, z czułości, z intymności, kied
    > y ma do drugiej osoby jakieś "wąty" (jak to się u mnie na osiedlu mówiło).
    > Tyle że Ty, takie mam wrażenie, stoisz raczej na stanowisku, iż te wąty są uzas
    > adnione - druga strona zawsze współodpowiedzialna, a ja uważam, że niekonieczni
    > e.

    Nie wiem czy sa uzasadnione, ale biore pod uwage ze taka sytuacja moze sie zdarzyc. Bo wtedy ta straszna " przemoc" jest widziana tylko u tego, kto seksu nie chce, a calkowicie pomijana u tego, ktory chce, a nie dostaje.

    Pretensje, zadry, pogardy, rozczarowania do drugiej osoby mogą bowiem wynika
    > ć z jakichś traum, nieprzepracowanych urazów, kompleksów, lęków, braków, odchył
    > ków psychicznych, problemów z agresją, uzależnień itp. tej właśnie strony, któr
    > a wąty ma. I tutaj coby druga strona nie robiła i tak się powód znajdzie, żeby
    > rzucić tą "głupią szmatą", albo chlasnąć z liścia, bo słynna zupa była za słona

    No to skoro wiadomo, ze druga strona plawi sie w swoich "lekach, zadrach, urazach, kompleksach, brakach", to nie obwiniam za swoja krzywde. A juz na pewno seksu nie oczekuje. No albo albo, chcesz z normalnym, to szukaj normalnego.

    > Ty zapytywujesz, dlaczego ten pomiatany pozwala i w tym tkwi i jeszcze daje sza
    > nsę.
    > Ja zapytywuję, dlaczego pomiatający męczy się z głupią szmatą? Nie lepiej byłob
    > y odejść i mieć ją z głowy?

    Najprawdopodobniej sa sobie oboje potrzebni, nie tak latwo sie rozstac, wszak oboje z tego ukladu czerpia korzysci.
  • rekreativa 20.04.17, 19:51
    "Najprawdopodobniej sa sobie oboje potrzebni, nie tak latwo sie rozstac, wszak oboje z tego ukladu czerpia korzysci."

    No to właśnie, jest to słynne "współuzależnienie". A skąd ono płynie, to se można poczytać, Ameryki w nocniku nie będziemy odkrywać tutaj.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • aandzia43 20.04.17, 19:52
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Mozna. Jeśli pijesz do męża Ninek to gdyby był zdrowy i miał do niej jaki
    > ś cięż
    > > ki ból to by dążył do odseparowania się od niej, jeśli nie wręcz rozstani
    > a. On
    > > zaś dopiero wtedy zaczął wyzwiska by rozkręcić się.z czasem.
    >
    > Nie pije do meza ninka, pije do powodow z ktorych ludzie wymiksowuja sie z seks
    > u. To odciecie sie od erotyki jest dosc znamienne w ukladach, gdzie z druga oso
    > ba zycie staje sie hmmm.. ciezkie.

    To odcięcie jest znamienne dla kkilku układów lub kilku różnych typów ludzkich. Pula obejmuje i zranionyh zwykłych ludzi znajdujących potem szczęście w innych zwykłych normalnych ramionach, i uszkodzonych osobowościowo lub/i seksualnie którzy zawsze kończą takim "zranieniem". Można (i trzeba) mieć do siebie pretensje że się zraniło normalnego miłego chłopa, ale biczowac się za jedno podobno krzywe spojrzenie wśród setek przyjaznych które .doprowadziło do ciężkiej obrazy i załamania u Kąbiego to sorry, do absurdu posunięty relatywizm czyli czysty debilizm. Zresztą o tym już było w tym wątku nie raz mówione.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 20.04.17, 20:11
    >Tez mi sie zawsze wydawalo niemozliwe, ze zdrowy facet nie chce seksu z baba, ktora mu sie naprasza. A jednak coraz wiecej znam przypadkow, ze mozna miec taka zadre do kobiety, ze sie jej nawet nie chce dotknac, a co dopiero seks z nia miec. <

    Jak relacje są zdrowe, to i w łóżku się układa. Natomiast, widzę, do Ciebie nie dociera fakt, że po przekroczeniu pewnego punktu granicznego, gdzie zachowanie męża w stosunku do mnie stało się po prostu toksyczne, chamskie, dyskredytujące mnie pod każdym możliwym względem, to o żadnym seksie, dążeniu do niego, nakłanianiu nie mogło być mowy. Już nigdy więcej i nieodwracalnie. Z tym człowiekiem już nie.
  • zawle 20.04.17, 22:38
    mabelle2000 napisała:
    > Chcialbys tak to widziec, bo tak jest Ci wygodniej. Ludzie nie wycofuja sie z s
    > eksu bez powodu, bo seks to dla wielu, wielu ludzi przede wszystkim bliskosc, i
    > ntymnosc, zaufanie. To ostatnie chyba przede wszystkim. Wola walic konia w samo
    > tnosci.

    Pomyśl zanim coś napiszesz. Masz jakąś blokadę w głowie w tym zakresie, bo przecież głupia zwyczajnie nie jesteś. Rozmawiamy o ludziach którzy lubią innych gnębić/budują siebie poprzez gnębienie innych. Gdzie tu miejsce na bliskość, intymność i zaufanie. Seks jako żródło kontroli i zadania bólu- bardziej
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 22:51
    zawle napisała:
    > Pomyśl zanim coś napiszesz. Masz jakąś blokadę w głowie w tym zakresie, bo prze
    > cież głupia zwyczajnie nie jesteś. Rozmawiamy o ludziach którzy lubią innych gn
    > ębić/budują siebie poprzez gnębienie innych. Gdzie tu miejsce na bliskość, inty
    > mność i zaufanie. Seks jako żródło kontroli i zadania bólu- bardziej

    Mowisz o czyms innym. Wroc do poczatku, dlaczego ludzie zaczynaja odmawiac seksu? Bo chca intymnosci, bliskosci, zaufania w pierwszej kolejnosci, a dopiero pozniej rozladowania napiecia seksualnego. Takich ludzi jest calkiem sporo. I jak nie chca tego pozal sie boze seksu bez bliskosci, intymnosci, to mowi sie, ze maja " w dupie potrzeby drugiej strony". O tym pisalam. A czym bardziej sie na nich naciska i czym wiecej sie ich dzga i wymaga, tym oni bardziej sie odsuwaja. Na koncu zostaje juz wyzywanie ich od toksykow, narcyzow i zlamanych chujow.Kto wie czy niektorzy wlasnie wtedy tymi *przemocowcami* sie nie staja. Jest to dla Ciebie realny scenariusz, czy nie bardzo?
  • zawle 20.04.17, 23:18
    mabelle2000 napisała:
    > Mowisz o czyms innym. Wroc do poczatku, dlaczego ludzie zaczynaja odmawiac seks
    > u? Bo chca intymnosci, bliskosci, zaufania w pierwszej kolejnosci, a dopiero po
    > zniej rozladowania napiecia seksualnego. Takich ludzi jest calkiem sporo. I jak
    > nie chca tego pozal sie boze seksu bez bliskosci, intymnosci, to mowi sie, ze
    > maja " w dupie potrzeby drugiej strony". O tym pisalam. A czym bardziej sie na
    > nich naciska i czym wiecej sie ich dzga i wymaga, tym oni bardziej sie odsuwaja
    > . Na koncu zostaje juz wyzywanie ich od toksykow, narcyzow i zlamanych chujow.K
    > to wie czy niektorzy wlasnie wtedy tymi *przemocowcami* sie nie staja. Jest to
    > dla Ciebie realny scenariusz, czy nie bardzo?

    A mówisz o ninku, czy o sabacie?:))
    Dla mnie każdy scenariusz jest realny. Bardzo realne jest że ktoś odmawia seksu z przyczyn poza seksualnych- ok, rozumiem. Ale że pod wpływem nacisku robi się z niego przemocowiec...włożę w to ramy realności. Przychodzi Henia do Zdziśka i łaps go za jaja. A rano go zjebała przy sąsiedzie i on ma na nią focha. To jej przyjebał nożem w brzuch.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 20.04.17, 23:27
    zawle napisała:

    > Ale że pod wpływem nacisku robi się
    > z niego przemocowiec...włożę w to ramy realności.

    To wloz w te ramy wloz. Bo na forum to tu sporo historii bylo, ze na poczatku fajerwerki i cudowne zycie, i nawet seks niebianski, dopoki druga strona sie " nie zepsula". I tylko kurwa wszyscy wody w usta nabieraja co spowodowalo to diabelskie przemienienie.

  • zawle 20.04.17, 23:47
    mabelle2000 napisała:
    > To wloz w te ramy wloz. Bo na forum to tu sporo historii bylo, ze na poczatku f
    > ajerwerki i cudowne zycie, i nawet seks niebianski, dopoki druga strona sie " n
    > ie zepsula". I tylko kurwa wszyscy wody w usta nabieraja co spowodowalo to diab
    > elskie przemienienie.

    Wspólne życie? Jestem z moim obecnym 3 lata? Były też miesiące odpoczynku. gdybym go miała w domu ( zmywa po sobie naczynia, umie wyczyścić kibel, ma swoje zainteresowania0 to po miesiącu bym go znienawidziła. Zwyczajnie nie jestem zwierzęciem stadnym, a jedynego przemawiającego mi do rozsądku argumentu ( wspólne dzieci) nie ma i nie będzie.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 21.04.17, 00:26
    zawle napisała:

    > Wspólne życie?

    No tak, to " wspolne zycie " wydobywa z ludzi toksykow, umniejszaczy, przemocowcow ;-) To znaczy oni najpierw nosili ten zalazek zla w sobie, jakis czas sie kryli, a potem hulaj dusza. Zle sklonnosci wyszly po czasie. Acha. Psychopaci pewnie takim schematem jada, a cala reszta po prostu "sie psuje" czyli przestaje reagowac na tresure, albo nie chce spelniac oczekiwan. Tak mysle.

    Jestem z moim obecnym 3 lata? Były też miesiące odpoczynku. gdyb
    > ym go miała w domu ( zmywa po sobie naczynia, umie wyczyścić kibel, ma swoje za
    > interesowania0 to po miesiącu bym go znienawidziła. Zwyczajnie nie jestem zwier
    > zęciem stadnym, a jedynego przemawiającego mi do rozsądku argumentu ( wspólne d
    > zieci) nie ma i nie będzie.

    I niech sie Wam wiedzie:-*

  • ninek04 21.04.17, 04:05
    mabelle2000 napisała

    >No tak, to " wspolne zycie " wydobywa z ludzi toksykow, umniejszaczy, przemocowcow ;-) To znaczy oni najpierw nosili ten zalazek zla w sobie, jakis czas sie kryli, a potem hulaj dusza. Zle sklonnosci wyszly po czasie. Acha. Psychopaci pewnie takim schematem jada, a cala reszta po prostu "sie psuje" czyli przestaje reagowac na tresure, albo nie chce spelniac oczekiwan. Tak mysle.<
    >
    Nic mi w tym nie przeszkadza, pod warunkiem, ze ludzie nie sa roszczeniowi. Po prostu ich krzywda wyjatkowo kloci mi sie z ich lista zyczen.<

    Z uporem maniaka, jak pijany trzymając się płota negujesz fakt, (bo nie wiem, jak to nazwać inaczej,) istnienia przemocy i przemocowców w związkach,dworując sobie z ludzi, którzy byli nią dotknięci, a których ty wrzucasz do wora roszczeniowców, domagających się dla siebie spełnienia życzeń i oczekiwań co według Ciebie nie powinno mieć miejsca w związku. Tylko o jakie życzenia tu chodzi - bycia nie poniżaną, wyzywaną, szantażowaną, dręczoną psychicznie - to są jakieś wygórowane życzenia, które dla Ciebie są listą roszczeń? Co Cię tak kłuje w tym, że przemoc , która ma miejsce w wielu związkach jest nazywana po imieniu, zgodnie z prawdą, a nie jest wydumanym wymysłem kogoś, kto chce dowalić drugiej strony, bo się rzekomo zepsuła, tak jak Ty to określasz. Skąd to niedostrzeganie, wypieranie problemu, który istnieje,a który dla Ciebie ewidentnie nie jest problemem, albo może i jest, ale winę za niego ponosi wyłącznie strona " represjonowana "? Nie wiem, skąd ten sposób u Ciebie.
  • urquhart 21.04.17, 08:07
    > Z uporem maniaka, jak pijany trzymając się płota negujesz fakt, (bo nie wiem, j
    > ak to nazwać inaczej,) istnienia przemocy i przemocowców w związkach,dworując s
    > obie z ludzi, którzy byli nią dotknięci, a których ty wrzucasz do wora roszczen
    > iowców

    Ninek, w oderwaniu od twojej sytuacji moim zdaniem pojecie przemocowca używanie jest instrumentalnie do dehumanizacji przeciwnika.
    Ogólnie najczęściej obie strony mają sprzeczne interesy i zmuszają drugą stronę do spełniania swoich oczekiwań i potrzeb i rzadko widzę sytuację że masz kata i ofiarę.
    Wyszczekane babki sekutnice stosują przemoc werbalną i robią larum jak facet odpowie przemocą fizyczną.
    Jak nawet nie odpowie sekutnicy czy szantażystce która oczywiści jedynie "wychowuje" czy "wymaga odpowiedzialności" bo nie wytrzyma i wpada w depresje czy alkohol to piszą że to bierny przemocowiec bo nie wykonuje jej poleceń i oczekiwań.
    Przemoc z definicji użycie siły lub władzy by osiągnąć swoje cele, kosztem drugiej.
    To klasyka związku.
    Mam kuzyna chorego psychicznie którego pani zdominowała i niszczy w ten sposób w nienawiści że nie realizuje jej planu kwoczenia i zaangażowania w dzieci. Dla niej jest psychicznym przemocowcem. Ale poznała go szpitalu psychiatrycznym dobrze o tym wiedziała, i naprawdę kiedyś była zakochana wyrwała go innej i walczyła o niego. Do czasu.
    Więc w powszechnym konflikcie interesów, potrzeb i oczekiwań w związku które oficjalnie jest tabu nazywanie kogoś PRZEMOCOWCEM ma dla mnie wydźwiek ironiczny..



    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 21.04.17, 08:47
    urquhart napisał: > Ninek, w oderwaniu od twojej sytuacji moim zdaniem pojecie przemocowca używanie
    > jest instrumentalnie do dehumanizacji przeciwnika.

    U siebie? Na zdrowie..od tego się czasami zaczyna "wychodzenie ze związku". Taka mabelle na przykład wymyśliła że on może jej zaglądać na pocztę, czytać prywatne wiadomości i szpiegować. I jeszcze o tym na forum pisała. Zdehumanizowała człowieka, ale jej to pomogło odciąć się od niego mentalnie.
    U innych? Nieomal każda strona to robi....trochę jej się przypomni, dołoży emocje i obraz gotowy. Ludzie wysłuchają, wzburzą się i następnego dnia zagadają normalnie do sąsiada.
    A w prawie jak to w prawie...musisz mieć twarde dowody na twarde sytuacje. Świadków, materiały, nagrania, ślady- niezbite dowody.

    > Ogólnie najczęściej obie strony mają sprzeczne interesy i zmuszają drugą stronę
    > do spełniania swoich oczekiwań i potrzeb i rzadko widzę sytuację że masz kata
    > i ofiarę.

    Bo nie umiesz oddzielać faktów. Gdy mąż do roboty nie chodzi to leń, ale jak ona go wałkiem jebnie to przemoc. Gdy ona nie ma żadnych standardów czystości, to nie sprząta i ma syf na chacie. Gdy on ją przymusza kurwami do sprzątania to przemoc.

    > Wyszczekane babki sekutnice stosują przemoc werbalną i robią larum jak facet od
    > powie przemocą fizyczną.

    A on potem, gdy ona go nożem poczęstuje.....bez przesady, nie urgu?:))

    > Jak nawet nie odpowie sekutnicy czy szantażystce która oczywiści jedynie "wycho
    > wuje" czy "wymaga odpowiedzialności" bo nie wytrzyma i wpada w depresje czy alk
    > ohol to piszą że to bierny przemocowiec bo nie wykonuje jej poleceń i oczekiwań

    Powinni w szkole o tym mówić...zawsze można odejść. Bierny przemocowiec to zupełnie co innego. Złośliwie i z premedytacją unikasz, cofasz to co było dotąd. Przestajesz się komunikować, rozmawiać, robić, wyrażać, współpracować. Udajesz że nie słyszysz, zapomniałeś, nie zrozumiałeś, nie usłyszałeś. Mniej więcej to to znaczy.

    > Przemoc z definicji użycie siły lub władzy by osiągnąć swoje cele, kosztem drug
    > iej.
    > To klasyka związku.
    > Mam kuzyna chorego psychicznie którego pani zdominowała i niszczy w ten sposób
    > w nienawiści że nie realizuje jej planu kwoczenia i zaangażowania w dzieci. Dla
    > niej jest psychicznym przemocowcem. Ale poznała go szpitalu psychiatrycznym do
    > brze o tym wiedziała, i naprawdę kiedyś była zakochana wyrwała go innej i walcz
    > yła o niego. Do czasu.
    > Więc w powszechnym konflikcie interesów, potrzeb i oczekiwań w związku które of
    > icjalnie jest tabu nazywanie kogoś PRZEMOCOWCEM ma dla mnie wydźwiek ironiczny.

    Jeśli jakiś głupi człowiek uwierzy w cudze kłamstwo na Twój temat, to nie jest wart Twojego zainteresowania. Wiem...zaraz mi wyskoczycie z szefami. Mój były mąż chodził do mojej pani dyrektor i opowiadał że na nocach w pracy spotykam się z kochankiem. Dowiedziałam się niestety po fakcie. Gdyby było inaczej oboje wylądowaliby w sądzie. Życie. Nazywajmy rzeczy po imieniu, róbmy dobrze i walczymy o swoje....pomówienia nie są wtedy takie straszne.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • urquhart 21.04.17, 09:26
    > Bo nie umiesz oddzielać faktów. Gdy mąż do roboty nie chodzi to leń, ale jak on
    > a go wałkiem jebnie to przemoc. Gdy ona nie ma żadnych standardów czystości, to

    Umiem. Na innych babskich forach jak sie facet nie podporządkowuje i nie wypełnia polecen to sabotuje i typowy bierny przemocowiec.
    A przeciez widac po języku sekutnicy jest doladnie odwrotnie .
    Dlatego wolę pisac o plciowym konflikcie intetesow i co z tego wynika .
    W konflikcie typowo obie striny stosuja przemoc.
    Inni pisza ze konflikt nie istnieje bo plcie sa takie same tylko chlopy nie dojrzaly do spelniania kobiecych oczekiwan
    Tylko ze to szkodzi a nie pomoze .

    > A on potem, gdy ona go nożem poczęstuje.....bez przesady, nie urgu?:))

    Opisywalem jakis czas temu ze bylem na wolce węglowej na pogrzebie kolegi z pracy w tych okolicznosciach zona go zadzgala ale i tak mi tu nie uwierzyli. Diagnoza depresja poporidiwa i nerwica wypyscili ja po roku.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • marek.zak1 21.04.17, 09:36
    urquhart napisał:


    > Dlatego wolę pisac o plciowym konflikcie intetesow i co z tego wynika .
    > W konflikcie typowo obie striny stosuja przemoc.
    -------------------------
    Czyli facet chce zapłodnić największa liczbę samic a babka wziąć najlepsze geny i wrobić dowolnego faceta do wychowywania swoich / nieswoich dzieci? To ten konflikt?
    Konflikt jak wojna, każdy walczy tym, czym ma, ale jak wojna się kończy, każdy zna swoje miejsce i sobie w nim żyje. Znam związki w których konflikt jest permanentny i ludzie ze sobą walczą cały czas i o wszystko ale to nie jest życie.
  • zawle 21.04.17, 10:14
    urquhart napisał:
    > Umiem. Na innych babskich forach jak sie facet nie podporządkowuje i nie wypełn
    > ia polecen to sabotuje i typowy bierny przemocowiec.
    > A przeciez widac po języku sekutnicy jest doladnie odwrotnie .
    > Dlatego wolę pisac o plciowym konflikcie intetesow i co z tego wynika .

    No właśnie - czemu wolisz rozciągać to na konflikt między płciami? Co z tego DLA CIEBIE wynika?

    > W konflikcie typowo obie striny stosuja przemoc.

    Tu się nie zgodzę. Nie zawsze obie strony.

    > Inni pisza ze konflikt nie istnieje bo plcie sa takie same tylko chlopy nie doj
    > rzaly do spelniania kobiecych oczekiwan
    > Tylko ze to szkodzi a nie pomoze .

    A wiesz skąd to się bierze? Bo jest w tym element nadziei:)) Gdyby baby musiały przyznać że lepiej nie będzie, musiałyby zweryfikować cały swój świat, a to jak zawsze boli. I niesie nieprzyjemne konsekwencje.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • urquhart 21.04.17, 12:41
    > No właśnie - czemu wolisz rozciągać to na konflikt między płciami? Co z tego DL
    > A CIEBIE wynika?

    Już Ci pisałem : ciekawość zrozumienia drugiej strony babarykady konfliku, motywacji jej działania.
    Bez oceniania. Winy.
    Ale przyczyn działania w konflikcie interesow.
    Zrozumienie zas pomaga przełamać schemat przypisywania złych intencji partnerce i odbudowywac swoje pozytywne nastawienie i emocje po zranienach.
    A nie ze to zla kobieta była.
    Nastawienie jest kluczową emocją do zdobycia wszyskiego czego pragniesz.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • mabelle2000 21.04.17, 10:00
    zawle napisała:

    > U siebie? Na zdrowie..od tego się czasami zaczyna "wychodzenie ze związku". Tak
    > a mabelle na przykład wymyśliła że on może jej zaglądać na pocztę, czytać prywa
    > tne wiadomości i szpiegować. I jeszcze o tym na forum pisała. Zdehumanizowała c
    > złowieka, ale jej to pomogło odciąć się od niego mentalnie.

    Grzebanie komus w poczcie jest przestepstwem sciganym z art. 249 par 1. Kropka. Do tego nie trzeba nikogo odhumanizowywac. Prawo jest po mojej stronie.
    W moim interesie jest zadbac o ochrone swoich granic, co niniejszym uczynilam. Nie dam sie natomiast wkrecic w durne tlumaczenia, ze " chronologia zdarzen byla inna".

  • zawle 21.04.17, 10:10
    Podobnie wyzywanie , poniżanie. Powiem Ci że Twoje sytuacja i ninka była dokładnie taka sama. Tylko Ty ją widzisz inaczej. I tylko dlatego że nie czujesz się ofiarą, nie dajesz jej tego prawa. Może gdybyś dała, musiałabyś przyznać że Ty nią też byłaś, nawet gdy się tak nie czułaś.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 21.04.17, 10:26
    zawle napisała:

    > Podobnie wyzywanie , poniżanie. Powiem Ci że Twoje sytuacja i ninka była dokład
    > nie taka sama. Tylko Ty ją widzisz inaczej. I tylko dlatego że nie czujesz się
    > ofiarą, nie dajesz jej tego prawa. Może gdybyś dała, musiałabyś przyznać że Ty
    > nią też byłaś, nawet gdy się tak nie czułaś.

    Alez ja absolutnie glaszcze ninka po glowie, przytulam i wspolczuje, ze miala meza przemocowca. Biedny, biedny ninek. Zwlaszcza, ze dodatkowo jest biedna, bo przemocowiec zrobil jej dzieciaki, ktorych nie chciala i teraz musi dzwigac ten tobol. To oceniam jako najgorsze i najsmutniejsze w jej sytuacji.
    Teraz dobrze, wierzysz mi ze solidaryzuje sie z jej krzywda?
    A ja ze swoim " przemocowcem" pozostaje w dobrych kumpelskich kontaktach, moze nie prowadzimy glebokich rozmow, ale pomagamy sobie od czasu do czasu. Przeszlosc zamknelismy.
  • ninek04 21.04.17, 20:28
    Urquhart napisał
    >Ninek, w oderwaniu od twojej sytuacji moim zdaniem pojecie przemocowca używanie jest instrumentalnie do dehumanizacji przeciwnika.
    Ogólnie najczęściej obie strony mają sprzeczne interesy i zmuszają drugą stronę do spełniania swoich oczekiwań i potrzeb i rzadko widzę sytuację że masz kata i ofiarę. <

    Urqu, uważam że przemocowe zachowania należy nazywać po imieniu, i nie zamiatać pod dywan, niezależnie od strony, która je stosuje. Rozmywamie pojęć nie służy nikomu ani niczemu, w przypadku gdy ta przemoc występuje i któraś ze stron jej doświadcza.

    >Wyszczekane babki sekutnice stosują przemoc werbalną i robią larum jak facet odpowie przemocą fizyczną.
    Jak nawet nie odpowie sekutnicy czy szantażystce która oczywiści jedynie "wychowuje" czy "wymaga odpowiedzialności" bo nie wytrzyma i wpada w depresje czy alkohol to piszą że to bierny przemocowiec bo nie wykonuje jej poleceń i oczekiwań.<

    Ja nie neguję faktu, odnosząc się do argumentu płci, że panie są zawsze ofiarami, bo to nieprawda i oczywiście, że wieczne gadanie i bezzasadne trucie dupy komuś tylko wyłącznie dlatego, że nie spełnia moich poleceń i zachciewajek również można uznać za przemoc, tu pełna zgoda

    >Przemoc z definicji użycie siły lub władzy by osiągnąć swoje cele, kosztem drugiej.
    To klasyka związku.
    Mam kuzyna chorego psychicznie którego pani zdominowała i niszczy w ten sposób w nienawiści że nie realizuje jej planu kwoczenia i zaangażowania w dzieci. Dla niej jest psychicznym przemocowcem. Ale poznała go szpitalu psychiatrycznym dobrze o tym wiedziała, i naprawdę kiedyś była zakochana wyrwała go innej i walczyła o niego. Do czasu.
    Więc w powszechnym konflikcie interesów, potrzeb i oczekiwań w związku które oficjalnie jest tabu nazywanie kogoś PRZEMOCOWCEM ma dla mnie wydźwiek ironiczny.. <

    Będąc w związku naprawdę dużo można znieść, łudząc się, że" afekt " drugiej strony jest tylko chwilowy i zaraz minie, albo że tak w zasadzie to on/ ona ma rację, a ja jestem wszystkiemu winna i niepotrzebnie uważam, że jest cokolwiek nie tak, zwyczajnie trzeba zacisnąć,ale do czasu. Przemoc to nie tylko bicie, a agresja słowna i wywieranie presji psychicznej również niszczy człowieka, no niszczy i wbija w ziemię. Popatrz sobie na tego radnego, obrońcę tradycyjnych wartości który płacząc i szlochając do kamery kreuje się na niewiniątko, bo jego wyzwiska i bicie żony były zwyczajnym wołaniem o miłość, a żona może być pociagnieta do odpowiedzialnosci za niezgodne z prawem nagrywanie jego wyczynów. No coś tu jest ewidentnie nie tak, uważasz że nazwanie jego zachowania przemocą ma wydźwięk ironiczny? I tylko taki?
  • sabat3 21.04.17, 00:14
    mabelle2000 napisała:
    I tylko kurwa wszyscy wody w usta nabieraja co spowodowalo to diab
    > elskie przemienienie.

    Przypuszczam, że jest to efektem działania dwóch zjebanych skryptów, w tym jednego naszego - co opisałem w poście, który wybiórczo cytowałaś. Ilość zjebanych skryptów życiowych musi być tak duża, że aż ciary po plecach chodzą, biorąc pod uwagę to, ile "udanych małżeństw" żyje dookoła :)
    Po prostu małżeństwo jest rzeczą bardzo trudną, a ludzie biorą się za to powszechnie. Stąd nieuniknione rozmiary klęski.
  • aandzia43 21.04.17, 00:42
    mabelle2000 napisała:

    > zawle napisała:
    > > Pomyśl zanim coś napiszesz. Masz jakąś blokadę w głowie w tym zakresie, b
    > o prze
    > > cież głupia zwyczajnie nie jesteś. Rozmawiamy o ludziach którzy lubią inn
    > ych gn
    > > ębić/budują siebie poprzez gnębienie innych. Gdzie tu miejsce na bliskość
    > , inty
    > > mność i zaufanie. Seks jako żródło kontroli i zadania bólu- bardziej
    >
    > Mowisz o czyms innym. Wroc do poczatku, dlaczego ludzie zaczynaja odmawiac seks
    > u? Bo chca intymnosci, bliskosci, zaufania w pierwszej kolejnosci, a dopiero po
    > zniej rozladowania napiecia seksualnego. Takich ludzi jest calkiem sporo. I jak
    > nie chca tego pozal sie boze seksu bez bliskosci, intymnosci, to mowi sie, ze
    > maja " w dupie potrzeby drugiej strony". O tym pisalam. A czym bardziej sie na
    > nich naciska i czym wiecej sie ich dzga i wymaga, tym oni bardziej sie odsuwaja
    > . Na koncu zostaje juz wyzywanie ich od toksykow, narcyzow i zlamanych chujow.K
    > to wie czy niektorzy wlasnie wtedy tymi *przemocowcami* sie nie staja. Jest to
    > dla Ciebie realny scenariusz, czy nie bardzo?

    Realny, jako jeden z wielu scenariuszy. Dotyczył ciebie, kiedyś i mnie. Ale wyjdź poza swój schemat jako i ja wyszłam. Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seksie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie wymienionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na pewno nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach, alkoholu, patologicznemu środowisku. Mąż Ninek raczej nie z powodu rozczarowania pożyciem z nia latami wyzywal ją od szmat ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 21.04.17, 01:01
    aandzia43 napisała:

    > Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seks
    > ie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie wymien
    > ionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na pewno
    > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach, alkoh
    > olu, patologicznemu środowisku.

    Jasne. A nie lepiej zaczac naprawianie swiata od siebie i nie wrzeszczec, ze mnie ktos oszukal ? Jestem z patologii to musze sam/ a sie ogarnac, a nie szukac winnego.

  • aandzia43 21.04.17, 01:36
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seks
    > > ie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie
    > wymien
    > > ionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na
    > pewno
    > > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach,
    > alkoh
    > > olu, patologicznemu środowisku.
    >
    > Jasne. A nie lepiej zaczac naprawianie swiata od siebie i nie wrzeszczec, ze mn
    > ie ktos oszukal ? Jestem z patologii to musze sam/ a sie ogarnac, a nie szukac
    > winnego.
    >

    Wiesz co, wity opadają. Kręcisz się w kółko jak jakiś zwierz za jedną nogę do podłogi przybity. Co ci nie pozwala zidentyfikować gówna jako gówno zanim zaczniesz się z niego oczyszczać? Albo w trakcie już? Skąd ma człowiek wiedzieć że śmierdzi i że powinien się umyć jeśli nie dopuszcza tego do świadomości? Skąd ta agresja wobec osób przyznających się głośno do brzydkiego zapachu (nie uzalajacych się tylko przyznających się) i czasem już nawet jednocześnie działających? W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt, wykazałam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do aktu przemocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadium zdrowienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 21.04.17, 01:52
    aandzia43 napisała:


    > Skąd ta
    > agresja wobec osób przyznających się głośno do brzydkiego zapachu (nie uzalajac
    > ych się tylko przyznających się) i czasem już nawet jednocześnie działających?

    Jaka agresja? Obserwuje sobie przypadki braku seksu w malzenstwie i tyle. I staram sie dociec czemu ten seks kuleje. Ty chyba robisz to samo na tym forum. ? Czy wietrzysz przypadki rzekomej agresji ? Najwieksze oburzenie jest, jak zauwazylam, gdy wprost zapytasz "czemu zona/ maz nie chcieli sie z toba ruchac". Chamem zostajesz na dzien dobry ;-)

    > W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt, wykaza
    > łam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do aktu prz
    > emocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadium zdr
    > owienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.

    Nic mi w tym nie przeszkadza, pod warunkiem, ze ludzie nie sa roszczeniowi. Po prostu ich krzywda wyjatkowo kloci mi sie z ich lista zyczen.
  • ninek04 21.04.17, 04:11
    mabelle2000 napisała
    >Najwieksze oburzenie jest, jak zauwazylam, gdy wprost zapytasz "czemu zona/ maz nie chcieli sie z toba ruchac". Chamem zostajesz na dzien dobry ;-)<

    Dobrze wiesz, że nie chodzi o samo ruchanie, bo problem, jak to bywa, ma swoje głębsze podłoże. Ty też się zepsułaś, nie chcąc ruchać się z mężem? Nie chciałaś bezinteresownie i z czystego serca ofiarować, dać mu ten dar z siebie? Przecież to Twoja mantra, więc co stało na przeszkodzie?
  • aandzia43 21.04.17, 10:20
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    >
    > > Skąd ta
    > > agresja wobec osób przyznających się głośno do brzydkiego zapachu (nie uz
    > alajac
    > > ych się tylko przyznających się) i czasem już nawet jednocześnie działają
    > cych?
    >
    > Jaka agresja? Obserwuje sobie przypadki braku seksu w malzenstwie i tyle. I sta
    > ram sie dociec czemu ten seks kuleje. Ty chyba robisz to samo na tym forum. ? C
    > zy wietrzysz przypadki rzekomej agresji ? Najwieksze oburzenie jest, jak zauwaz
    > ylam, gdy wprost zapytasz "czemu zona/ maz nie chcieli sie z toba ruchac". Cha
    > mem zostajesz na dzien dobry ;-)

    Ja nie o braku seksu tylko ogólnie o twojej niechęci, delikatnie mówiąc, do jakiegokolwiek wspomnienia o tym, że było się przedmiotem jakiejś agresji, przemocy, w związku.



    > > W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt,
    > wykaza
    > > łam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do ak
    > tu prz
    > > emocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadi
    > um zdr
    > > owienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.
    >
    > Nic mi w tym nie przeszkadza, pod warunkiem, ze ludzie nie sa roszczeniowi. Po
    > prostu ich krzywda wyjatkowo kloci mi sie z ich lista zyczen.

    To tak jak mnie z grubsza. Rozlazłe miągwy mnie wkurzają strasznie. Tylko odnoszę wrażenie, że tę roszczeniowośc u ofiar widzisz zanim pojawi się jej symptomy. A priori, tak jakbyś sądziła że ona jest u każdego komu stała się jakas krzywda.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 21.04.17, 11:13
    aandzia43 napisała:

    > Ja nie o braku seksu tylko ogólnie o twojej niechęci, delikatnie mówiąc, do jak
    > iegokolwiek wspomnienia o tym, że było się przedmiotem jakiejś agresji, przemoc
    > y, w związku.

    Alez ja nie mam nic do czyjejs agresji czy przemocy w zwiazku. Rozumiem i wspolczuje. Czasem mam tylko dysonans poznawczy, ze sie tak wyraze. Profil osoby nie bardzo przystaje mi do skryptu ofiary. Tylko tyle.

    > To tak jak mnie z grubsza. Rozlazłe miągwy mnie wkurzają strasznie. Tylko odnos
    > zę wrażenie, że tę roszczeniowośc u ofiar widzisz zanim pojawi się jej symptomy
    > . A priori, tak jakbyś sądziła że ona jest u każdego komu stała się jakas krzyw
    > da.

    Nie u kazdego, ale czesto niestety widze, ze niespelnione oczekiwania wywoluja lawine narzekan. Rozczarowanie z powodu nieotrzymania tego co sie chcialo jest niezwykle bolesne. Duzo latwiej wtedy widziec w sobie ofiare.
  • sabat3 21.04.17, 07:23
    aandzia43 napisała:
    > W czym ci przeszkadza powiedzenie "skrzywdzono mnie, wykorzystano, fakt, wykaza
    > łam się naiwnością i nie trzymaniem granic, ułatwiłam doprowadzenie do aktu prz
    > emocy, teraz wychodzę z tego"? Zdajesz sobie sprawę że to niezbędne stadium zdr
    > owienia? Nie przypominam, żebym się z czymś takim spotkała.

    Mozliwe, ze cos ukrywa. Dlatego bagatelizuje sytuacje.
  • ninek04 21.04.17, 04:19
    mabelle2000 napisała
    >Jasne. A nie lepiej zaczac naprawianie swiata od siebie i nie wrzeszczec, ze mnie ktos oszukal ? Jestem z patologii to musze sam/ a sie ogarnac, a nie szukac winnego. <

    Popisowa lekcja empatii z Twojej strony,no naprawdę. Powiedz to na przykład tej żonie psychola radnego, że powinna się ogarnąć w try miga i wziąć za siebie, a nie wrzeszczeć, szukać winy i mieć jakiekolwiek wąty ( roszczenia) do Bogu ducha winnego chłopa.Co za " patologia " z tej kobiety, no ludzie.
  • zawle 21.04.17, 08:27
    aandzia43 napisała: > Realny, jako jeden z wielu scenariuszy. Dotyczył ciebie, kiedyś i mnie. Ale wyj
    > dź poza swój schemat jako i ja wyszłam. Ludzie są.różni, nie każdy szuka w seks
    > ie bliskości czy ciepła i nie każdy odmawia seksu z powodów przez ciebie wymien
    > ionych. I początki przemocy nie leżą zazwyczaj w odmowie seksu, a.już na pewno
    > nie jest ona przyczyną. Przyczyna jest w ludzkiej głowie i skłonnościach, alkoh
    > olu, patologicznemu środowisku. Mąż Ninek raczej nie z powodu rozczarowania poż
    > yciem z nia latami wyzywal ją od szmat ;-)

    Dla niektórych ludzi jedyną bliskością na jaką są w stanie sobie pozwololić/umieją dać jest przypierdolenie w ryja/poniżenie. Emocje jak ta lala:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 21.04.17, 09:03
    Ja pierdole jaka nagonka. Jedyna osoba, ktora poradzila sobie sama i teraz odbiera ciosy, za co?

    Maz Ninek nazywal ja szmata no bo sie zeszmacila, loboze big deal. Strasznie ja skrzywdzil tymi slowami, to trzeba bylo sie nie puszczac z chlopami zonatymi, a nie teraz przemocowiec, bo ja nazwal po imieniu ;) Kag jej powedziala po tym jej rozstaniu: Ninek jestes wolna teraz, znajdz sobie normalnego, wolnego chlopa. Nie, ona nie chce, jej odpowiedziala. No wiec kim jest? To niech bierze to na klate. My se mozemy to przemilczec ewentualnie wzruszyc ramionami ale maz pewnie nie mogl. Sorry ale jak sie regularnie malzonka wali po rogach, to czego mozna sie od niego spodziewac? Mowy szacunku? Moze ma np podejrzenia, ze to nie jego dzieci?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • bgz0702 21.04.17, 13:03
    hello-kitty2 napisała:

    > Ja pierdole jaka nagonka. Jedyna osoba, ktora poradzila sobie sama i teraz odbi
    > era ciosy, za co?
    >
    To nie miała być nagonka mabelle, raczej przypomnienie i zdziwienie niechęcią wobec ninek
  • mabelle2000 21.04.17, 13:50
    bgz0702 napisała:

    > To nie miała być nagonka mabelle, raczej przypomnienie i zdziwienie niechęcią w
    > obec ninek

    Niechec do ninek ( prosze mi nie imputowac nienawisci czy pogardy, bo tego na pewno nie czuje) nie maja nic wspolnego z jej przemoca domowa. Dlaczego jej nie lubie juz kiedys pisalam- nie bede sie powtarzac. Nie ma obowiazku lubienia kazdego.
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 13:52
    > Niechec do ninek ( prosze mi nie imputowac nienawisci czy pogardy, bo tego na pewno nie czuje).

    Tu nie chodzi o niechęć, tylko o ciągłe gnojenie.
  • mabelle2000 21.04.17, 14:02
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Tu nie chodzi o niechęć, tylko o ciągłe gnojenie

    Solidarnosc z cierpiacymi na odtracenie w seksie sie w Tobie odezwala ? Przeciez nie odsylam jej do budy jak lazi za mna i poszczekuje, czego jeszcze chcesz?
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 14:21
    A to Ninek cierpi na odtrącenie w seksie? Ale nie, nie czuję solidarności z Ninek. Moje stwierdzenie, że stale ją gnoisz, jest zupełnie beznamiętnym zauważeniem. A dodatkowe odsyłanie do budy raczej nie zrobiłoby specjalnej różnicy...
  • mabelle2000 21.04.17, 14:31
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A to Ninek cierpi na odtrącenie w seksie?

    Nie, ale cierpiala, a to na tym forum swiete krowy. Praktycznie wiec nie dotycza ich ogolne standardy, zeby byc przyzwoitym czlowiekiem, moga gadac bzdury, walic meza w rogi, moga tez same wyrazac sie pogardliwie o innych, tych ktorzy naprawde cierpia biede. I nikt nawet nie zareaguje. Wiadomo, ze to oni sa ci biedni.

    > A dodatkowe odsyłanie do budy raczej nie zrobiłoby specjalnej różnicy...

    Dlatego nie odsylam, tylko wygasilam. Nie czytam.
  • zawle 21.04.17, 14:45
    mabelle2000 napisała:
    > Nie, ale cierpiala, a to na tym forum swiete krowy. Praktycznie wiec nie dotyc
    > za ich ogolne standardy, zeby byc przyzwoitym czlowiekiem, moga gadac bzdury, w
    > alic meza w rogi, moga tez same wyrazac sie pogardliwie o innych, tych ktorzy n
    > aprawde cierpia biede. I nikt nawet nie zareaguje. Wiadomo, ze to oni sa ci bie
    > dni.

    Chyba zgłupłaś. Ile razy się o to pieniłam jak słyszałam że to cud miód i nic się nie stało.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 14:49
    > I nikt nawet nie zareaguje.

    Przesadzasz. Pięciu sprawiedliwych by się znalazło.
  • mabelle2000 21.04.17, 15:01
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > I nikt nawet nie zareaguje.
    >
    > Przesadzasz. Pięciu sprawiedliwych by się znalazło.

    Tylko pieciu? Troche malo. A ilu z nich bylo odstawionych od cipki/ penisa?
  • zawle 21.04.17, 15:09
    Ja byłam i zdradzałam i nie uważam że dobrze robiłam.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 21.04.17, 15:20
    zawle napisała:

    > Ja byłam i zdradzałam i nie uważam że dobrze robiłam.

    Mysle ze to czesc wielkiej sumy doswiadczen, ktora ostatecznie nas buduje. To co robimy dobrze i zle. Wazne kim jestes teraz.
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 15:16
    > Tylko pieciu? Troche malo. A ilu z nich bylo odstawionych od cipki/ penisa?

    Że niby reszta nie reaguje, bo się czuje solidarna? Raczej mało prawdopodobne - przy takim mechanizmie prawie całe forum musiałoby się ciągle trzymać za rączki.

    A może to Ty się nadmiernie solidaryzujesz z tymi, co przestali dawać? I każdy oskarżycielski tekst o niedającym odczytujesz jako paluch wyciągnięty w Twoja stronę, co powoduje w Tobie odruch obronny?
  • mabelle2000 21.04.17, 15:44
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A może to Ty się nadmiernie solidaryzujesz z tymi, co przestali dawać? I każdy
    > oskarżycielski tekst o niedającym odczytujesz jako paluch wyciągnięty w Twoja s
    > tronę, co powoduje w Tobie odruch obronny?

    Z nikim sie nie solidaryzuje. Mierzi mnie niesprawiedliwosc, zwalanie winy na tych, ktorzy nigdy tu glosu nie zabiora. Na obarczanie dzieci wina za nieudane malzenstwo. To jest najbardziej obrzydliwe.Twoja swietoszkowata moralnosc tez mnie mierzi " jak ja sie ninek ciesze, ze masz kochanka " Pamietasz swoje slowa? Nie zycze Ci, zebys to Ty zostala rogaczem w zwiazku.
  • sabat3 21.04.17, 15:50
    mabelle2000 napisała:
    > Nie zycze Ci, zebys to Ty zostala rogaczem w zwiazku.

    Ale jakim rogaczem moze zostac koles, ktory z nia od roku nie mieszka i raz na miesiac zamieni z nia pare mrukniec? Halo, tu Ziemia :))
  • mabelle2000 21.04.17, 15:59
    sabat3 napisał:

    > Ale jakim rogaczem moze zostac koles, ktory z nia od roku nie mieszka i raz na
    > miesiac zamieni z nia pare mrukniec? Halo, tu Ziemia :))

    Jak to pisala, to jeszcze bylo regularne walenie ninkowego meza w rogi. Dlatego mnie dziwi ta laskawosc i wyrozumialosc dla swietych krow.
  • sabat3 21.04.17, 16:04
    mabelle2000 napisała:
    > Jak to pisala, to jeszcze bylo regularne walenie ninkowego meza w rogi.

    Podaj ja za to do sadu :)
    Na moje to byl pierwszy krok do wyprowadzki, uwierzyla w siebie. W to ze sie da. Ogolnie - pozytyw.

    Dlatego
    > mnie dziwi ta laskawosc i wyrozumialosc dla swietych krow.

    Bo to rozsadne ludzie sa, nie pienia sie, ze sasiad zre czerwone, dorodne jabluszko, a mnie kurwa nie bylo wolno i glodowalem ;)
  • mabelle2000 21.04.17, 16:15
    sabat3 napisał:

    > Podaj ja za to do sadu :)
    > Na moje to byl pierwszy krok do wyprowadzki, uwierzyla w siebie. W to ze sie da
    > . Ogolnie - pozytyw.

    Oczywiscie, ze sie da, nawet i bez kochanka. Bo Ciebie to chyba zona predzej wywali, na nic Ci wiec poklepywanie po ramionku, ze sobie ruchasz na boku.

    Bo to rozsadne ludzie sa, nie pienia sie, ze sasiad zre czerwone, dorodne jablu
    > szko, a mnie kurwa nie bylo wolno i glodowalem ;)

    Zrec czerwone jabluszka moze w zasadzie kazdy. Sztuka jest zrec i przy tym sie nie zeszmacic.
  • sabat3 21.04.17, 16:20
    mabelle2000 napisała:
    > Zrec czerwone jabluszka moze w zasadzie kazdy. Sztuka jest zrec i przy tym sie
    > nie zeszmacic.

    A mnie nie zalezy, moge sie "zeszmacic". Masz z tym jakis problem?
  • mabelle2000 21.04.17, 16:25
    sabat3 napisał:

    > A mnie nie zalezy, moge sie "zeszmacic". Masz z tym jakis problem?

    Nie mam zadnego, ale z glaskania po glowce nici. A po to tu przeciez przychodzisz.
  • sabat3 21.04.17, 16:30
    mabelle2000 napisała:
    > Nie mam zadnego, ale z glaskania po glowce nici. A po to tu przeciez przychodzi
    > sz.

    Nieprawda. Przychodze dla towarzystwa. Od glaskania po glowce mam kochanke ;)
  • mabelle2000 21.04.17, 16:33
    sabat3 napisał:

    > Nieprawda. Przychodze dla towarzystwa. Od glaskania po glowce mam kochanke ;)

    Mam nadzieje, ze nie dajesz jej do czytania swoich forumowych popisow, strasznie osuszaja cipke ;-)
  • ninek04 21.04.17, 19:24
    mabelle2000 napisała
    >Mam nadzieje, ze nie dajesz jej do czytania swoich forumowych popisow, strasznie osuszaja cipke ;-)<

    Chyba Twoją, bo wiesz Mabelle, siła to tkwi w różnorodności, i że Ciebie akurat osusza, to nie znaczy że pozostałe tak mają. Bo chyba nie jesteś jakimś wzorcem z Sevres, jeśli chodzi o podejście do seksualności akurat ;).No chyba to jasne jest, Mabelle,. Bo swój ideał w temacie zwilżania to już prezentowałaś, wiemy, wiemy, jaki on ma być.
  • zawle 21.04.17, 16:20
    mabelle2000 napisała:
    > Oczywiscie, ze sie da, nawet i bez kochanka. Bo Ciebie to chyba zona predzej wy
    > wali, na nic Ci wiec poklepywanie po ramionku, ze sobie ruchasz na boku.

    No pewnie że się da, ale nie każdy da radę. Mnie też wkurwia gdy słyszę...nie zrobię czegoś bo się nie da. Da się. Nie zrobisz bo nie to wybierasz. A świadomy wybór to decyzja i odpowiedzialność. I mało miejsca zostaje na biadolenie. Ja nie odeszłabym od męża, gdyby na mojej drodze nie pojawiła się drabinka w postaci pewnego pana. Wlazłam na tą drabinkę i zobaczyłam że nie tak wysoko i dam radę sama.

    > Zrec czerwone jabluszka moze w zasadzie kazdy. Sztuka jest zrec i przy tym sie
    > nie zeszmacic.

    Odkąd pozbyłam się honoru może życie stało się jakby czystsze i moralniejsze:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 16:34
    >Pamietasz swoje slowa?

    Tak, pamiętam. To było ambiwalentne cieszenie się, bo jednocześnie twierdziłam - i dalej twierdzę - że romans w małżeństwie to nieuczciwość. Nawet, gdy jest odpowiedzią na uprzednią nieuczciwość partnera, tzn. odstawianie od łoża bez słowa wyjaśnienia. Tamto moje cieszenie akurat brało się z solidaryzowania, bo tekst Ninek przypomniał mi o niszczącym mnie kiedyś głodzie, który nie był już wtedy udziałem Ninka.

    Ale najlepiej pamiętam, że najbardziej Cię zmierziło to, że śmiałam wypinanie się na partnera nazwać nieuczciwością. Do dzisiaj się nie możesz otrząsnąć.
  • mabelle2000 21.04.17, 16:47
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Tak, pamiętam. To było ambiwalentne cieszenie się, bo jednocześnie twierdziłam
    > - Nawet, gdy jest o
    > dpowiedzią na uprzednią nieuczciwość partnera, tzn. odstawianie od łoża bez sło
    > wa wyjaśnienia.

    Odstawienie od loza. A z jakiej to katolickiej agitki?

    Tamto moje cieszenie akurat brało się z solidaryzowania, bo tek
    > st Ninek przypomniał mi o niszczącym mnie kiedyś głodzie, który nie był już wte
    > dy udziałem Ninka.

    Tylko ze ja nie trapil glod, raczej entuzjazm, ze robienie w bambuko to nic zlego. Podniecilas sie wiec nie swoja historia.


    > Ale najlepiej pamiętam, że najbardziej Cię zmierziło to, że śmiałam wypinanie s
    > ię na partnera nazwać nieuczciwością. Do dzisiaj się nie możesz otrząsnąć.

    Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigdy nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugiemu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowanymi napisac?
  • sabat3 21.04.17, 16:54
    mabelle2000 napisała:
    > Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest
    > wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigd
    > y nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugie
    > mu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowany
    > mi napisac?

    Zgoda. Podobnie jak lojalnosc i wiernosc tez jest darem i pozostawianie wiernym w zwiazku monogamicznym powinno byc wynikiem szacunku i niezaleznej decyzji. Lojalnosc powinna byc darem, o czym Ty i Tobie podobni zapominacie.
    To ma byc tak, ze seks to dar, wzajemnie sie obdarowujemy, ale jak zauwaze, ze gapisz sie na inne, to do nogi chuju, siad i waruj? ;)
  • mabelle2000 21.04.17, 17:04
    sabat3 napisał:

    > Zgoda. Podobnie jak lojalnosc i wiernosc tez jest darem i pozostawianie wiernym
    > w zwiazku monogamicznym powinno byc wynikiem szacunku i niezaleznej decyzji. L
    > ojalnosc powinna byc darem, o czym Ty i Tobie podobni zapominacie.
    > To ma byc tak, ze seks to dar, wzajemnie sie obdarowujemy, ale jak zauwaze, ze
    > gapisz sie na inne, to do nogi chuju, siad i waruj? ;)

    Nie, obdarowujemy sie w seksie, ktorego chcemy oboje, a nie ze ktos sklada danine ze swojego ciala. Skoro dar, to dobrowolny z definicji.
  • aandzia43 21.04.17, 16:56

    > > Ale najlepiej pamiętam, że najbardziej Cię zmierziło to, że śmiałam wypin
    > anie s
    > > ię na partnera nazwać nieuczciwością. Do dzisiaj się nie możesz otrząsnąć
    > .
    >
    > Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest
    > wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigd
    > y nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugie
    > mu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowany
    > mi napisac?

    Zgadzam się. Nie ma obowiązku służenia, to niszczące i raniące dla dającego ten seks (jeśli to wo ogóle można nazwać seksem). Jest tylko obowiązek prób (szczerych prób) dogadywania się w temacie i rozwiązywanie (rzeczywistego, nie udawanego) problemów. Wypinanie się i olewanie bez słowa jest kurestwem.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 17:01
    > Odstawienie od loza. A z jakiej to katolickiej agitki?

    Wykręcanie się od ruchania, broń borze bez powiedzenia uczciwie "nie chcę się z tobą ruchać".

    > Tylko ze ja nie trapil glod, raczej entuzjazm, ze robienie w bambuko to nic zle
    > go. Podniecilas sie wiec nie swoja historia.

    Ja się w ogóle nie podniecałam jej historią. Jakoś wyjątkowo obrazowo przemówił do mnie jeden z opisów Ninka. Ale niestety też się nie podnieciłam.


    > Bo nie ma zadnego wypinania. Bo nie ma obowiazku sluzenia wlasna dupa. To jest
    > wlasnie ta granica, ktorej czlowiek poswiecajac sie dla drugiego czlowieka nigd
    > y nie przekracza. Bo wtedy to juz jest niszczenie siebie, a nie sluzenie drugie
    > mu czlowiekowi dla jego dobra i ku jego uciesze. Zapamietasz, czy mam drukowany
    > mi napisac?

    Tak. Wtedy się mówi "Nie będę się już tobą ruchać. Nie chcę". I czary mary - jest uczciwość wobec samego siebie, jest też wobec drugiego człowieka. Tylko że tak się nie robi, jak chce się dalej doić korzyści ze związku. Wtedy trzeba oszukiwać i zwodzić.
  • mabelle2000 21.04.17, 17:22
    zyg_zyg_zyg napisala

    > Wykręcanie się od ruchania, broń borze bez powiedzenia uczciwie "nie chcę się
    > z tobą ruchać".

    Czy niechetna baba/ chlop musi jebnac piescia w stol, zeby dotarlo, ze nie ma ochoty na seks?


    > Tak. Wtedy się mówi "Nie będę się już tobą ruchać. Nie chcę". I czary mary - j
    > est uczciwość wobec samego siebie, jest też wobec drugiego człowieka.

    Ale ta druga strona przeciez nie chce sie ruchac, to widac, slychac i czuc. Mowi, ze nie chce, nie inicjuje, nie dazy do seksu. Tylko wtedy zaczyna sie wymuszanie, jazdy na emocjach, na poczuciu winy i obowiazku. Naprawde trzeba Ci powiedziec w twarz " nie pozadam Cie " zeby do Ciebie dotarlo? Domniemuje ze w wielu przypadkach, oprocz braku pozadania, padlyby jeszcze gorsze slowa i zarzuty. Rozejrzyj sie tu na forum- ilu z tych medzacych o brak seksu potrafilo sie zaprzyjaznic ze swoimi partnerami? Jak chcesz miec z kims seks skoro on Ci nie ufa? Poza tym powody odmowy sa juz na wejsciu z dupy wziete, bo oni chca sie ruchac i koniec, i za diabla nie pojma czemu druga strona nie chce.

    Tylko że
    > tak się nie robi, jak chce się dalej doić korzyści ze związku. Wtedy trzeba osz
    > ukiwać i zwodzić.

    Pelna zgoda, ludzie sa z soba dla korzysci. Zapomnialas tylko dodac, ze OBOPOLNYCH.
  • aandzia43 21.04.17, 18:43
    mabelle2000 napisała:

    > zyg_zyg_zyg napisala
    >
    > > Wykręcanie się od ruchania, broń borze bez powiedzenia uczciwie "nie chc
    > ę się
    > > z tobą ruchać".
    >
    > Czy niechetna baba/ chlop musi jebnac piescia w stol, zeby dotarlo, ze nie ma o
    > choty na seks?

    Czasem pewnie trzeba i tak. Kultura nakazuje podawać prawdę dozujac i nie raniąc. Jakieś uczucia wobec partnera i wzgląd na jego potrzeby generują potrzebę dogadania się w temacie i wyciągniętą dłoń. Normalny, nastawiony na komunikację człowiek załapuje o co kaman. Roszczeniowy buc lub rozpuszczony gnojek (płci dowolnej) pewnie nie.


    > Ale ta druga strona przeciez nie chce sie ruchac, to widac, slychac i czuc. Mow
    > i, ze nie chce, nie inicjuje, nie dazy do seksu. Tylko wtedy zaczyna sie wymusz
    > anie, jazdy na emocjach, na poczuciu winy i obowiazku. Naprawde trzeba Ci powi
    > edziec w twarz " nie pozadam Cie " zeby do Ciebie dotarlo?

    Powody unikania seksu są różne i człowiekowi należy się wytłumaczenie. Samo uniakanie nie.wyjaśnia czy to z powodu śmierdzenia z gęby, jakichś niewłaściwych zachowan czy niestety całokształtu. Jestem za komunikacja, nie chowaniem głowy w piach. Bo potem po latach on mówi "bo ty już nie chciałaś:, a ona "nie, ja chciałam tylko inaczej"


    Domniemuje ze w wiel
    > u przypadkach, oprocz braku pozadania, padlyby jeszcze gorsze slowa i zarzuty.
    > Rozejrzyj sie tu na forum- ilu z tych medzacych o brak seksu potrafilo sie zapr
    > zyjaznic ze swoimi partnerami? Jak chcesz miec z kims seks skoro on Ci nie ufa?
    > Poza tym powody odmowy sa juz na wejsciu z dupy wziete, bo oni chca sie ruchac
    > i koniec, i za diabla nie pojma czemu druga strona nie chce.

    Bywa i tak. Nie wszystkim się chce przyjąć do wiadomości, że coś się nie tak zrobiło i żeby znowu było dobrze trzeba by ruszyć dupę.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 19:08
    > Czy niechetna baba/ chlop musi jebnac piescia w stol, zeby dotarlo, ze nie ma o
    > choty na seks?

    Nie - najczęściej wystarczy uczciwość. Zamiast robienia głupka z partnera, manipulowania i wciskania mu kitu.

    > Ale ta druga strona przeciez nie chce sie ruchac, to widac, slychac i czuc. Mow
    > i, ze nie chce, nie inicjuje, nie dazy do seksu.

    Tak, tak... "Widać, słychać i czuć" znaczy tyle, co "Sam się domyśl, jaka jest prawdziwa przyczyna".

    > Tylko wtedy zaczyna sie wymusz
    > anie, jazdy na emocjach, na poczuciu winy i obowiazku.

    Ale że co? Zwalasz odpowiedzialność za uprawianie przez siebie niechcianego seksu (pardon - za niechciane ruchanie) na partnera? Może powinnaś się zastanowić, co jest w Tobie takiego, że granie na emocjach, poczuciu winy i obowiązku może Cię zmusić do działania wbrew sobie.

    > Naprawde trzeba Ci powi
    > edziec w twarz " nie pozadam Cie " zeby do Ciebie dotarlo?

    Trzeba. Jeśli przyczyną jest brak pożądania, to mówisz "nie pożądam", zamiast "trochę źle się czuję", "strasznie mi się chce spać", "zmęczona jestem", "mam kłopoty w pracy", "jutro". Lubisz być okłamywana? Nie? To nie okłamuj innych. Proste.

    > Domniemuje ze w wiel
    > u przypadkach, oprocz braku pozadania, padlyby jeszcze gorsze slowa i zarzuty.

    Zarzuty? "Nie pożądam cię" to zarzut? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. I jestem pewna, że niejeden z niedostających poczułby ulgę słysząc takie wyjaśnienie. Bo wiedziałby w końcu na czym stoi.

    > Pelna zgoda, ludzie sa z soba dla korzysci. Zapomnialas tylko dodac, ze OBOPOLN
    > YCH.
    Och, oczywiście, że obopólnych. Ale na razie skupiamy się na tych, co seksu nie chcą, ale odejść nie odejdą.
  • mabelle2000 21.04.17, 19:38
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Nie - najczęściej wystarczy uczciwość. Zamiast robienia głupka z partnera, mani
    > pulowania i wciskania mu kitu.

    Powtorze jeszcze raz, bo uparcie udajesz, ze nie rozumiesz. Chcesz seksu, a facet ani sie do niego nie garnie, ani Cie nawet nie chce dotknac. Jakich UCZCIWYCH slow musialby uzyc, zebys zrozumiala, ze fiuta dla Ciebie nie postawi?

    > Tak, tak... "Widać, słychać i czuć" znaczy tyle, co "Sam się domyśl, jaka jest
    > prawdziwa przyczyna".

    Brak pozadania jest przyczyna. Z tych najbardziej widocznych, namacalnych wrecz. Nie stoi mu, nie chce Cie dotykac.

    > Ale że co? Zwalasz odpowiedzialność za uprawianie przez siebie niechcianego se
    > ksu (pardon - za niechciane ruchanie) na partnera?

    Na nikogo nie zwalam odpowiedzialnosci, tlumacze Ci tylko, ze istnieje zjebany przekaz spoleczny, prawdopodobnie majacy swoje zrodlo w religii katolickiej, ze seks w malzenstwie jest obowiazkiem.

    Może powinnaś się zastanowić
    > , co jest w Tobie takiego, że granie na emocjach, poczuciu winy i obowiązku moż
    > e Cię zmusić do działania wbrew sobie.

    Kazdego mozna zmusic do dzialania wbrew sobie, nie udawaj ze nie wiedzialas.

    > Trzeba. Jeśli przyczyną jest brak pożądania, to mówisz "nie pożądam", zamiast "
    > trochę źle się czuję", "strasznie mi się chce spać", "zmęczona jestem", "mam kł
    > opoty w pracy", "jutro". Lubisz być okłamywana? Nie? To nie okłamuj innych. Pr
    > oste.

    A jakbym Ci powiedziala, tak hipotetycznie oczywiscie, ze jestes wredna pizda, dlatego nie chce z Toba uprawiac seksu, to co by to zmienilo, stalabys sie mniej wredna?


    > Zarzuty? "Nie pożądam cię" to zarzut? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. I jestem p
    > ewna, że niejeden z niedostających poczułby ulgę słysząc takie wyjaśnienie.

    Zapytam po raz trzeci chyba- czy Ty musisz uslyszec od chlopa, ze Cie nie pozada, skoro on sie az wzdryga na Twoj widok? No niesamowite. Rozumiem, ze mialas nadzieje, ze moze chory, albo kosmici w tym palce mieszali. Uspokoje Cie, gdyby lubil seks z Toba, to juz by dawno byl u lekarza, a kosmitow pogonil w cholere.

    Bo
    > wiedziałby w końcu na czym stoi.

    Stoi na braku pozadania z drugiej strony. Nie jest ubezwlasnowolniony. Moze zadowalac sie wyzebranym seksem, albo odejsc. Sek w tym, ze ludzie sa przekonani, ze seks w malzenstwie im sie nalezy jak psu micha. Dziwi mnie to, bo z definicji powinien byc dobrowolny.

    > Och, oczywiście, że obopólnych. Ale na razie skupiamy się na tych, co seksu nie
    > chcą, ale odejść nie odejdą.

    Krecimy sie w kolko. Obie osoby maja korzysci ze zwiazku, pozaseksualne takze. Kazdy szacuje swoj zysk i podejmuje decyzje o pozostaniu/ odejsciu. Niektorzy lubia gonic kroliczka, wiec taki wyproszony seks nawet im pasuje.
  • zyg_zyg_zyg 21.04.17, 20:20
    > Powtorze jeszcze raz, bo uparcie udajesz, ze nie rozumiesz. Chcesz seksu, a facet ani sie do
    > niego nie garnie, ani Cie nawet nie chce dotknac. Jakich UCZCIWYCH slow musialby uzyc,
    > zebys zrozumiala, ze fiuta dla Ciebie nie postawi?

    "Nie chcę się z tobą kochać i nie będę tego robić" zupełnie by mi wystarczyło.

    > Brak pozadania jest przyczyna. Z tych najbardziej widocznych, namacalnych wrecz
    > . Nie stoi mu, nie chce Cie dotykac.

    To po co kłamiesz że to przez zdechłego chomika?

    > Kazdego mozna zmusic do dzialania wbrew sobie, nie udawaj ze nie wiedzialas.

    No co Ty? Ninek też?

    > A jakbym Ci powiedziala, tak hipotetycznie oczywiscie, ze jestes wredna pizda,
    > dlatego nie chce z Toba uprawiac seksu, to co by to zmienilo, stalabys sie mnie
    > j wredna?

    Jeśli taki powód siedziałby w Tobie, to zdecydowanie najlepiej byłoby dla mnie, żeby to usłyszeć. Nie wiem, jaką inną, lepszą opcję widzisz w tym momencie. Powiedzieć "boli mnie głowa"? Naprawdę?

    > Zapytam po raz trzeci chyba- czy Ty musisz uslyszec od chlopa, ze Cie nie pozad
    > a, skoro on sie az wzdryga na Twoj widok? No niesamowite. Rozumiem, ze mialas
    > nadzieje, ze moze chory, albo kosmici w tym palce mieszali. Uspokoje Cie, gdyby
    > lubil seks z Toba, to juz by dawno byl u lekarza, a kosmitow pogonil w cholere

    Nie, z tym u mnie było akurat inaczej niż u Ciebie. Chłop nie wzdrygał się na mój widok i lubił seks ze mną. Podobne było to, że oszukiwał mnie tak jak Ty oszukiwałaś swojego męża. A prawda była dla mnie wybawieniem. I nie seks, ale prawda należała się mi jak psu micha. Tak jak należała się Twojemu mężowi.

    Zauważyłaś, że zaczynasz się robić coraz bardziej agresywna i ordynarna? Coś masz jeszcze do przepracowania w tym temacie chyba.
  • mabelle2000 21.04.17, 20:48
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > To po co kłamiesz że to przez zdechłego chomika?

    Skad wiesz, ze klamie i szukalam wymowek? Jak nie chcialam seksu to mowilam wprost. Nigdy tez nie udawalam orgazmow. Jak seks byl, to staralam sie chociaz troche na tym skorzystac, stad pewnie te orgazmy pochwowe, bo na dobra minete i tak nie moglam liczyc. Paradoksalnie bardzo uwieralo mnie, ze nie mam ochoty dzielic sie z nim swoja seksualnoscia, ktora sobie tam po cichu rozkrecalam. Dawacze tak maja, a ja mialam blokady przed dawaniem wlasnie jemu i to mnie uwieralo. Czulam, ze powinno byc inaczej.

    > No co Ty? Ninek też?

    Boje sie otworzyc lodowke, bo wiem kto z niej wyskoczy.

    > Jeśli taki powód siedziałby w Tobie, to zdecydowanie najlepiej byłoby dla mnie,
    > żeby to usłyszeć. Nie wiem, jaką inną, lepszą opcję widzisz w tym momencie. Po
    > wiedzieć "boli mnie głowa"? Naprawdę?

    Skad Ci ta bolaca glowa sie wziela? Ja naprawde lubie seks, jesli wolalam walic konia w samotnosci, to znaczy, ze ten we dwoje nie byl dla mnie satysfakcjonujacy. Zal Ci dupe sciska czy co? No wiem, ze dla niego to bylo za rzadko.

    > Nie, z tym u mnie było akurat inaczej niż u Ciebie. Chłop nie wzdrygał się na m
    > ój widok i lubił seks ze mną. Podobne było to, że oszukiwał mnie tak jak Ty osz
    > ukiwałaś swojego męża.

    Nie wynaleziono tabletki na pozadanie, wiec nie masz sie o co rzucac. Rozumiem, ze Twoim problemem byla czestotliwosc. Nic Ci niestety na to nie poradze. Moj maz mogl cos zdzialac, wystarczylo sprobowac czegos innego, a przynajmniej mnie nie wysmiewac, nie zawstydzac, nie ignorowac. No i ten wielki kutas, ktory byl gwozdziem programu. Nie gniewam sie bron Zeus, bo twierdze, ze ja sama nie dalam mu z siebie zbyt wiele.

    A prawda była dla mnie wybawieniem. I nie seks, ale praw
    > da należała się mi jak psu micha. Tak jak należała się Twojemu mężowi.

    No wez, przeciez ja mu kilkadziesiat razy mowilam, ze nie lubie z nim seksu :-) Chyba mu to nie przeszkadzalo, lubil sobie np. zwalic konia i trysnac na moje wypiete posladki.

    > Zauważyłaś, że zaczynasz się robić coraz bardziej agresywna i ordynarna? Coś ma
    > sz jeszcze do przepracowania w tym temacie chyba.

    Z pewnoscia ;-)
  • zawle 21.04.17, 22:32
    mabelle2000 napisała: > Nie wynaleziono tabletki na pozadanie, wiec nie masz sie o co rzucac.

    No i to był mniej więcej środek mojej rozmowy z poprzednim panem. Początek był taki że mu powiedziałam że nie chcę seksu. Nie dzisiaj i nigdy nie będę chcieć. Na jego propozycję żebym poszła do seksuologa odpowiedziałam że nie wynaleziono tabletki na pożądanie. To była trudna i oczyszczająca rozmowa. Za kilka tygodni nie wrócił na noc z imprezy pracowej. Następnego dnia kazałam mu się wynieść. I to zrobił. Obecnie jest mężem bardzo zakochanej w nim kobiety, a ja seksię się z kimś innym.

    Gdy podobne pytania zadawałam mojemu mężowi to słyszałam...a bo zmęczony jestem, bo nastroju nie ma, bo mnie dzisiaj zdenerwowałaś, bo głowa mnie boli.

    A twój pytań nie zadawał? I jakie były twoje odpowiedzi?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 21.04.17, 22:51
    zawle napisała:

    > A twój pytań nie zadawał? I jakie były twoje odpowiedzi?

    Zgodne z prawda. Nie chce mi sie. A ze seks byl kiepski, to sam widzial. Na poczatku to sie do gabarytow nie moglam przystosowac, a raz omal nie urwal mi lechtaczki. To na wodnym lozku bylo:-) Teraz mam z tego ubaw, ale wtedy naprawde nie bylo mi do smiechu.

  • zawle 21.04.17, 22:56
    mabelle2000 napisała:
    > Zgodne z prawda. Nie chce mi sie. A ze seks byl kiepski, to sam widzial.

    A nie chciało Ci się, czy zapomniałaś dodać..z Tobą?:)) Oooo...sam to nic nie widział, poza tym że Tobie się nie chciało, nie? A próbowałaś coś zrobić żeby był mniej kiepski?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 21.04.17, 23:08
    zawle napisała:

    > A nie chciało Ci się, czy zapomniałaś dodać..z Tobą?:)) Oooo...sam to nic nie w
    > idział, poza tym że Tobie się nie chciało, nie? A próbowałaś coś zrobić żeby by
    > ł mniej kiepski?

    Nie, no ja myslalam, ze seks w ogole jest taki sobie i nie ma sie co ekscytowac. A na pewno masturbacja byla z dziesiec razy fajniejsza. A skad moglam wiedziec, ze z innym byloby lepiej, skoro do tej pory, przed slubem czyli, trafialam na takich samych przyglupow w temacie jak ja sama ? :-)
    Cos tam probowalam, ale bez jego entuzjazmu, wiec zaprzestalam. No jak nie widzial, jak mozesz babke penetrowac tylko w jednej pozycji, bo ja wielki kutas uwiera, to mozna to przeoczyc?
  • zawle 22.04.17, 05:19
    mabelle2000 napisała:
    > Nie, no ja myslalam, ze seks w ogole jest taki sobie i nie ma sie co ekscytowac
    > . A na pewno masturbacja byla z dziesiec razy fajniejsza. A skad moglam wiedzie
    > c, ze z innym byloby lepiej, skoro do tej pory, przed slubem czyli, trafialam n
    > a takich samych przyglupow w temacie jak ja sama ? :-)

    Ale wiedziałaś że ze sobą jest lepiej, że nie o seks chodzi którego nie lubisz, ale że nie lubisz z nim.

    > Cos tam probowalam, ale bez jego entuzjazmu, wiec zaprzestalam. No jak nie widz
    > ial, jak mozesz babke penetrowac tylko w jednej pozycji, bo ja wielki kutas uw
    > iera, to mozna to przeoczyc?

    Można. Generalnie w takich trudnych sprawach trzeba bardzo dobitnie i bez złudzeń, bo ludzie każde zawahanie, każde kłamstwo liczą jako nadzieję że jeszcze się uda. Myślę że teraz już sama o tym wiesz i wiedziałabyś jak to rozegrać. Durnowata byłaś bo niedoświadczona.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 22.04.17, 10:10
    zawle napisała:

    > Ale wiedziałaś że ze sobą jest lepiej, że nie o seks chodzi którego nie lubisz,
    > ale że nie lubisz z nim.

    Dopoki nie sprawdzisz niczego sie nie dowiesz:-) Mysle, ze niektorzy ludzie po prostu w seksie do siebie nie pasuja. Moga cos wypracowac wspolnie i sie tego trzymac, ale to nigdy nie jest do konca autentyczne.
    Wszystko idzie jak po grudzie.

    > Można. Generalnie w takich trudnych sprawach trzeba bardzo dobitnie i bez złudz
    > eń, bo ludzie każde zawahanie, każde kłamstwo liczą jako nadzieję że jeszcze si
    > ę uda. Myślę że teraz już sama o tym wiesz i wiedziałabyś jak to rozegrać. Durn
    > owata byłaś bo niedoświadczona.

    On tez byl niedoswiadczony, bral co mu sie trafilo. Wybrakowany egzemplarz okazal sie, na jego nieszczescie, wybrakowany na stale.
  • aandzia43 22.04.17, 00:56
    zawle napisała:

    > mabelle2000 napisała: > Nie wynaleziono tabletki na pozadanie, wiec nie mas
    > z sie o co rzucac.
    >
    > No i to był mniej więcej środek mojej rozmowy z poprzednim panem. Początek był
    > taki że mu powiedziałam że nie chcę seksu. Nie dzisiaj i nigdy nie będę chcieć.
    > Na jego propozycję żebym poszła do seksuologa odpowiedziałam że nie wynalezion
    > o tabletki na pożądanie. To była trudna i oczyszczająca rozmowa. Za kilka tygod
    > ni nie wrócił na noc z imprezy pracowej. Następnego dnia kazałam mu się wynieść
    > . I to zrobił. Obecnie jest mężem bardzo zakochanej w nim kobiety, a ja seksię
    > się z kimś innym.
    >
    > Gdy podobne pytania zadawałam mojemu mężowi to słyszałam...a bo zmęczony jestem
    > , bo nastroju nie ma, bo mnie dzisiaj zdenerwowałaś, bo głowa mnie boli.
    >
    > A twój pytań nie zadawał? I jakie były twoje odpowiedzi?

    Bo wiesz co Zawle, jak się odpowie "nie chcę z tobą seksu bo...i chcieć raczej nie bbędę" to się trzeba liczyć z rozstaniem. A nie każdemu to na rękę, nie każdy jest gotowy.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 21.04.17, 20:30
    mabelle2000 napisała:

    > zyg_zyg_zyg napisała:
    >
    > > Nie - najczęściej wystarczy uczciwość. Zamiast robienia głupka z partnera
    > , mani
    > > pulowania i wciskania mu kitu.
    >
    > Powtorze jeszcze raz, bo uparcie udajesz, ze nie rozumiesz. Chcesz seksu, a fac
    > et ani sie do niego nie garnie, ani Cie nawet nie chce dotknac. Jakich UCZCIWYC
    > H slow musialby uzyc, zebys zrozumiala, ze fiuta dla Ciebie nie postawi?

    Chcę wiedzieć dlaczego. Jeśli jest to mój mąż,.kocham go, on twierdzi że mnie też, mamy wspólne życie od lat i plany na przyszłośc CHCĘ WIEDZIEĆ. Bo od tego co powie zależy nasza przyszłośc.

    >
    > > Tak, tak... "Widać, słychać i czuć" znaczy tyle, co "Sam się domyśl, jaka
    > jest
    > > prawdziwa przyczyna".
    >
    > Brak pozadania jest przyczyna. Z tych najbardziej widocznych, namacalnych wrecz
    > . Nie stoi mu, nie chce Cie dotykac.



    > A jakbym Ci powiedziala, tak hipotetycznie oczywiscie, ze jestes wredna pizda,
    > dlatego nie chce z Toba uprawiac seksu, to co by to zmienilo,dam cię" to zarzut? Moim zdaniem wręcz przeciwnie.i.


    Zmieniłoby. Jak każda odpowiedź dałoby mi możliwośc ustosunkowanja się do sprawy małżeństwa. Jak każda zresztą odpowiedź. Lubię wiedzieć na czym stoję. Ty nie?


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 21.04.17, 21:46
    Dziewczyny tutaj atakujecie Mabelle jako rozumiem przedstawicielke grupy niedajacej za tzw nieuczciwosc niemowienia. Ale przeciez to nie jest taka prosta sprawa mowic dlaczego sie seksu nie uprawia. Gdyby tak bylo to to forum nie opieralo sie na wlasciwie obowiazkowym dochodzeniu w kazdym nowym watku nowego uczestnika 'dlaczego partner/parnerka unika seksu?' Jesli ktos kiedys byl na pozycji odmawiajacej seksu, nawet osobie trzeciej np osobie podrywajacej nas, to wie, jakie to jest uczucie. To nie jest uczucie, ktore mozna sobie przy piwie obgadac. To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi powiesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajaca sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie sobie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 21.04.17, 22:09
    hello-kitty2 napisała:
    > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi pow
    > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajac
    > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie s
    > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

    Temat jest trudny, ale chyba wszyscy juz tu jestesmy na tym etapie, ze bysmy seksu od osoby niezainteresowanej nie oczekiwali i nie wymuszali.
    Mysle tez, ze nie bylby to tak trudny temat, gdyby nie spoleczne i finansowe powiazania, ktore podpowiadaja, ze jednak rozsadniej byloby naprawic istniejace powiazania, niz zerwac i isc szukac nowe. Dlatego ludzie tkwia latami w dziwnych ukladach, ludzac sie, ze bedzie lepiej. Zwykle nie jest, wiezi ostatecznie eroduja, jednak nadzieje na poczatku sa dosc silne.
  • mabelle2000 21.04.17, 22:26
    sabat3 napisał:

    > . Dlatego ludzie tkwia latami w dziwnych
    > ukladach, ludzac sie, ze bedzie lepiej. Zwykle nie jest, wiezi ostatecznie ero
    > duja, jednak nadzieje na poczatku sa dosc silne.

    Wiesz co, mnie to by wystarczylo chyba miec jakis punkt odniesienia, jakis wzor, jakis magiczny seks, ktory przezylam wczesniej. A tak mialam tylko mgliste wyobrazenia. Marzenia wlasciwie. Kurcze, jak sobie pomysle, ze moglam do smierci nie poznac co to dobry seks...ja pierdziu.
  • hello-kitty2 21.04.17, 23:44
    mabelle2000 napisała:

    > Wiesz co, mnie to by wystarczylo chyba miec jakis punkt odniesienia, jakis wzor
    > , jakis magiczny seks, ktory przezylam wczesniej. A tak mialam tylko mgliste wy
    > obrazenia. Marzenia wlasciwie. Kurcze, jak sobie pomysle, ze moglam do smierci
    > nie poznac co to dobry seks...ja pierdziu.

    Ale co? Chcesz powiedziec, ze seks z eks mezem to byl jedyny seks jaki doswiadczylas przez cale swoje mlode zycie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 21.04.17, 23:55
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale co? Chcesz powiedziec, ze seks z eks mezem to byl jedyny seks jaki doswiadc
    > zylas przez cale swoje mlode zycie?

    Nie no, byly jakies wczesniej, w koncu samcow w moim otoczeniu sporo bylo, ale ten seks taki niemrawy jakis, zreszta z jakimis prawiczkami chyba. Zadnego zajebistego trzesienia ziemi nie pamietam w kazdym razie.
  • aandzia43 22.04.17, 01:01
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ale co? Chcesz powiedziec, ze seks z eks mezem to byl jedyny seks jaki do
    > swiadc
    > > zylas przez cale swoje mlode zycie?
    >
    > Nie no, byly jakies wczesniej, w koncu samcow w moim otoczeniu sporo bylo, ale
    > ten seks taki niemrawy jakis, zreszta z jakimis prawiczkami chyba. Zadnego zaje
    > bistego trzesienia ziemi nie pamietam w kazdym razie.

    Czy czasem nie zaczęłaś uprawiać seksu zanim on zaczął cię interesować?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • sabat3 22.04.17, 07:31
    mabelle2000 napisała:
    > Nie no, byly jakies wczesniej, w koncu samcow w moim otoczeniu sporo bylo, ale
    > ten seks taki niemrawy jakis, zreszta z jakimis prawiczkami chyba. Zadnego zaje
    > bistego trzesienia ziemi nie pamietam w kazdym razie.

    Teorie mam dwie:
    Pierwsza mozliwosc to ewolucja hormonalna, polaczona tym, ze droga masturbacji odkrylas swoja seksualnosc.
    Druga jest taka, ze ten pierwszy partner po mezu "odkryl" przed Toba przyjemnosc seksu z innym czlowiekiem. Moze wczesniej w kontaktach zarowno Ty jak i Twoi partnerzy byliscie zafiksowani na prostych ruchach frykcyjnych.
    Wedlug mojego rozeznania najwiecej fizjoloficznej rozkoszy kobiecie moze dac druga kobieta. Zaraz po niej mezczyzna, ktory jest uwazny, cierpliwy, wyrafinowany, obserwuje jaki efekt wywoluja jego pieszczoty i jest sklonny poswiecic im odpowiednio duzo czasu.
    Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetracja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragnac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)
  • marek.zak1 22.04.17, 09:42
    sabat3 napisał:


    > Teorie mam dwie:

    > Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetracja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragnac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;).
    -----------------
    A teraz niech do Twoich teorii ustosunkują się forumowiczki.
  • aandzia43 22.04.17, 09:58
    marek.zak1 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    >
    > > Teorie mam dwie:
    >
    > > Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za c
    > ielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetr
    > acja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragn
    > ac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokro
    > c wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;).
    > -----------------
    > A teraz niech do Twoich teorii ustosunkują się forumowiczki.


    Ustosunkuję się: Zanim nastąpi penetracja mam być rozgorączkowana. Jak nie jestem rozgorączkowana to nie daję. Nie jestem męczennicą, jestem egoistką, nie poświęcam się. Sabat ma rację. Zbrodnia na suchej kobiecości zadana tępym narzędziem, piękne :-) Inna sprawa jak i przy pomocy jakich narzędzi to rozgorączkowanie następuje. Czasem przy użyciu jedynie wdzięku osobistego pana lub/i sprzyjającej fizjologii (nastrój, stan hormonalny), czasem przy pomocy fajnych pieszczot. W każdym razie na sucho to ja sobie mogę pastelą po kartonie albo cieniem po powiece. Facet który się pcha na sucho może.spadać a drzewo.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 22.04.17, 09:53
    sabat3 napisał:
    > Teorie mam dwie:
    > Pierwsza mozliwosc to ewolucja hormonalna, polaczona tym, ze droga masturbacji
    > odkrylas swoja seksualnosc.

    Zdecydowana wiekszosc ludzi odkrywa swoja seksualnosc poprzez masturbacje.

    > Druga jest taka, ze ten pierwszy partner po mezu "odkryl" przed Toba przyjemnos
    > c seksu z innym czlowiekiem. Moze wczesniej w kontaktach zarowno Ty jak i Twoi
    > partnerzy byliscie zafiksowani na prostych ruchach frykcyjnych.

    Przede wszystkim seks to nie jest czynnosc, ktora sie wykona, a potem zapomni o ciele tej osoby do nastepnego razu.

    > Wedlug mojego rozeznania najwiecej fizjoloficznej rozkoszy kobiecie moze dac dr
    > uga kobieta. Zaraz po niej mezczyzna, ktory jest uwazny, cierpliwy, wyrafinowan
    > y, obserwuje jaki efekt wywoluja jego pieszczoty i jest sklonny poswiecic im od
    > powiednio duzo czasu.
    > Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesn
    > oscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz.

    Kluczem jest- chce z Toba byc po wielokroc. Dniami i nocami, a wszystko co robimy to dawanie sobie wzajemnie przyjemnosci.

    > Pragnac teg
    > o kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wiek
    > sza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)

    Nie ma znaczenia, moge zaczac od konca, od samiutkiego rzniecia i rozkrecac sie w trakcie.
  • marek.zak1 22.04.17, 10:00
    mabelle2000 napisała:

    >
    > Kluczem jest- chce z Toba byc po wielokroc. Dniami i nocami, a wszystko co robimy to dawanie sobie wzajemnie przyjemnosci.
    -----------------------------
    Bardzo ładnie napisane. Też tak uważam. Niektórzy o to określają jako miłość.
  • mabelle2000 22.04.17, 10:11
    marek.zak1 napisał:

    > Bardzo ładnie napisane. Też tak uważam. Niektórzy o to określają jako miłość.

    Marek, ja pisalam o seksie, ze nie trwa dziesiec minut...
  • marek.zak1 22.04.17, 10:15
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Bardzo ładnie napisane. Też tak uważam. Niektórzy o to określają jako miłość.
    >
    > Marek, ja pisalam o seksie, ze nie trwa dziesiec minut...
    -------------------
    A ile?
  • mabelle2000 22.04.17, 10:18
    marek.zak1 napisał:

    > A ile?

    Piec dni na przyklad, dzien i noc.
  • marek.zak1 22.04.17, 10:26
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A ile?
    >
    > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
    ----------------------------------
    To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.
  • aandzia43 22.04.17, 10:32
    marek.zak1 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > >
    > > > A ile?
    > >
    > > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
    > ----------------------------------
    > To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.

    Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie nie poradzi.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 22.04.17, 10:37
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > mabelle2000 napisała:
    > >
    > > > marek.zak1 napisał:
    > > >
    > > > > A ile?
    > > >
    > > > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
    > > ----------------------------------
    > > To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.
    >
    > Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie nie poradzi.
    -----------------------------
    Jak się nie równa to też za duże wyzwanie. 5 dni i nocy sex, to przypomina mi się cytat z książki ,,O szczęściu". Szczęście które trwa zbyt długo, przestaje być szczęściem.
    Inni może mają inaczej.
  • aandzia43 22.04.17, 10:51

    > > > > Piec dni na przyklad, dzien i noc.
    > > > ----------------------------------
    > > > To jest rzeczywiście wyzwanie. Nie poradziłbym sobie.
    > >
    > > Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie ni
    > e poradzi.
    > -----------------------------
    > Jak się nie równa to też za duże wyzwanie. 5 dni i nocy sex, to przypomina mi s
    > ię cytat z książki ,,O szczęściu". Szczęście które trwa zbyt długo, przestaje b
    > yć szczęściem.
    > Inni może mają inaczej.

    No przyznam się.że ustosunkowałam się do tego dzień i noc :-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 22.04.17, 10:51
    marek.zak1 napisał:

    >
    > Inni może mają inaczej.

    To zalezy o czym sie marzy. Ja marzylam przez wiele lat o pieknym seksie i moje marzenia sie spelnily, a nawet dostalam duzo wiecej niz moglam sobie wyobrazic. Tobie widocznie co innego jest do szczescia potrzebne.
  • marek.zak1 22.04.17, 10:55
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > >
    > > Inni może mają inaczej.
    >
    > To zalezy o czym sie marzy. Ja marzylam przez wiele lat o pieknym seksie i moje marzenia sie spelnily, a nawet dostalam duzo wiecej niz moglam sobie wyobrazic . Tobie widocznie co innego jest do szczescia potrzebne.
    ----------------------
    Tak. 5 dni dzień i noc seksu to nie dla mnie. Ale gratuluję.
  • mabelle2000 22.04.17, 10:56
    aandzia43 napisała:

    > Jeśli seks równa się kopulacja to rzeczywiście poza Priapem nikt sobie nie pora
    > dzi.

    :-D
    A mowia ze dojrzaly seks dojrzalych ludzi dopiero ma smak. A Markowi mozna tylko pozazdroscic werwy nastolatka ;-)
  • marek.zak1 22.04.17, 11:04
    mabelle2000 napisała:


    > :-D
    > A mowia ze dojrzaly seks dojrzalych ludzi dopiero ma smak. A Markowi mozna tylko pozazdroscic werwy nastolatka ;-).
    -------------
    Dzięki. To głównie biologia, bo jak punkt wyjściowy był wysoko, to nawet jak jest jakiś zjazd, to i tak wiele par od tego zaczynało.
    Teraz sporty :)

  • sabat3 22.04.17, 12:10
    marek.zak1 napisał:
    > Dzięki. To głównie biologia, bo jak punkt wyjściowy był wysoko, to nawet jak je
    > st jakiś zjazd, to i tak wiele par od tego zaczynało.
    > Teraz sporty :)

    To prawda, a ja jestem biologicznie zjebany pod wieloma wzgledami. Psychicznie tez.
    Cholera, powinienem cieszyc sie z tego co dostalem od losu. Z moimi cechami opcja splodzenia potomstwa, a teraz posiadania kochanki to trudny do wytlumaczenia fuks. Najwyrazniej jestem szczesciarzem :)
  • mabelle2000 22.04.17, 12:25
    sabat3 napisał

    > To prawda, a ja jestem biologicznie zjebany pod wieloma wzgledami. Psychicznie
    > tez.

    Wszyscy jestesmy zjebani i co z tego? :-D

    > Cholera, powinienem cieszyc sie z tego co dostalem od losu. Z moimi cechami opc
    > ja splodzenia potomstwa, a teraz posiadania kochanki to trudny do wytlumaczenia
    > fuks. Najwyrazniej jestem szczesciarzem :)

    Szczesciarz, bo masz jeszcze wiecej- dwojke dzieci, babe w zagrodzie i kochanke na stanie. Kup jeszcze krowe i traktor, bedzie komplet ;-)
  • sabat3 22.04.17, 12:31
    mabelle2000 napisała:
    > Szczesciarz, bo masz jeszcze wiecej- dwojke dzieci, babe w zagrodzie i kochanke
    > na stanie. Kup jeszcze krowe i traktor, bedzie komplet ;-)

    Tradycyjnie juz zlosliwie przeinaczasz.
    Ciesze sie z tego co bylo mi dane przezyc, mimo obiektywnych przeszkod i mankamentow.
    Nie postrzegam tego z perspektywy "stanu posiadania", jak chlop na zagrodzie , lecz "chwil ulotnych", ktore przemknely mi przed nosem, choc obiektywnie nie powinny.
  • mabelle2000 22.04.17, 12:45
    sabat3 napisał:

    > Tradycyjnie juz zlosliwie przeinaczasz.

    Wyluzuj i wyjmij kij z dupy:-) Rozbawilo mnie Twoje slowo " posiadam ". Zart, ale jak glupi to przepraszam.
  • sabat3 22.04.17, 12:51
    mabelle2000 napisała:
    > Wyluzuj i wyjmij kij z dupy:-) Rozbawilo mnie Twoje slowo " posiadam ". Zart, a
    > le jak glupi to przepraszam.

    Tez sie nad nim zastanowilem po opublikowaniu posta, zabrzmialo niezrecznie. Uzyte zwyczajowo, choc w tym kontekscie raczej od "posiasc kobiete" niz "miec ja w posiadaniu". Wszyscy jestesmy wolni, nigdy nie myslalem o naszej relacji w innym sensie.
  • mabelle2000 22.04.17, 12:54
    sabat3 napisał:

    > Tez sie nad nim zastanowilem po opublikowaniu posta, zabrzmialo niezrecznie. Uz
    > yte zwyczajowo, choc w tym kontekscie raczej od "posiasc kobiete" niz "miec ja
    > w posiadaniu". Wszyscy jestesmy wolni, nigdy nie myslalem o naszej relacji w in
    > nym sensie.

    To dobrze, ze sie tak gesto tlumaczysz, bo jeszcze by przeczytala, ze ja posiadasz i bog wie co pomyslala ;-))
  • hello-kitty2 22.04.17, 12:54
    A Ty sie Sabat przypadkiem nie zgadzasz na to wylaczanie pradu, netu czy tam inne roboty za kare zeby nie wyszla na jaw zadna zmiana w Twojej postawie mogaca wskazywac na posiadanie kochanki? Bo w przeciwnym przypadku: dlaczego bys a to pozwalal?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 22.04.17, 15:19
    hello - kitty 2 napisała
    >Ty sie Sabat przypadkiem nie zgadzasz na to wylaczanie pradu, netu czy tam inne roboty za kare zeby nie wyszla na jaw zadna zmiana w Twojej postawie mogaca wskazywac na posiadanie kochanki? Bo w przeciwnym przypadku: dlaczego bys a to pozwal<

    Co Ty gadasz Kitty? - Prąd i internet to wylączał mój mąż, żeby pokazać, kto tu rządzi i co może, a nie żona Sabata. Przecież oni nie są na takim etapie.
  • gogol77 22.04.17, 21:05
    sabat3 napisał:
    > Cholera, powinienem cieszyc sie z tego co dostalem od losu. Z moimi cechami opc
    > ja splodzenia potomstwa, a teraz posiadania kochanki to trudny do wytlumaczenia
    > fuks. Najwyrazniej jestem szczesciarzem :)

    Ooooo Sabat!!! Wyznam Ci, że czasem nie do końca byłem pewien, czy przypadkiem ta kochanka to nie Twoja taka trochę ściema. Ale w tym co napisałeś jest tyle autentyczności! Autentyczności znanej mi z autopsji. Ja też, jak mi jakaś, na która miałem smak - dała to uważałem to za fuks.
    I mam tak do dziś, uważając się za szczęściarza, że przy takim moim peselu jest Taka Jedna, która robi się autentycznie mokra (tak jak mabelle co niby tylko wtedy nie byłaby mokra gdyby ja zdybał od tyłu na ulicy) i rozkłada mi nogi z chcicy a nie na odczepne.
  • aandzia43 22.04.17, 23:17

    > Ooooo Sabat!!! Wyznam Ci, że czasem nie do końca byłem pewien, czy przypadkiem
    > ta kochanka to nie Twoja taka trochę ściema. Ale w tym co napisałeś jest tyle a
    > utentyczności! Autentyczności znanej mi z autopsji. Ja też, jak mi jakaś, na kt
    > óra miałem smak - dała to uważałem to za fuks.

    Lubię ten zachwyt i poczucie bycia obdarowaną farciarą. Nie mam też nic przeciwko takiej reakcji u drugiej strony :-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 22.04.17, 13:11
    marek.zak1 napisał:

    > Dzięki. To głównie biologia, bo jak punkt wyjściowy był wysoko, to nawet jak je
    > st jakiś zjazd, to i tak wiele par od tego zaczynało.

    No mowie Marek przeciez, ze jestes blysk-otliwy jak nastolatek. Milego sportu :-)


  • aandzia43 22.04.17, 10:23

    > > Pragnac teg
    > > o kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokro
    > c wiek
    > > sza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)
    >
    > Nie ma znaczenia, moge zaczac od konca, od samiutkiego rzniecia i rozkrecac sie
    > w trakcie.

    Też mogę zacząć od rżnięcia, nie ma sprawy, rżnięcie jest zajebiste, a ja elastyczna. Byle nie na sucho i bez podniecenia.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 22.04.17, 10:30
    aandzia43

    > Też mogę zacząć od rżnięcia, nie ma sprawy, rżnięcie jest zajebiste, a ja elast
    > yczna. Byle nie na sucho i bez podniecenia.

    Na sucho i bez podniecenia to mi wychodzi, ze facet musialby zdybac mnie na ulicy od tylu, tak zebym go nie widziala, podniesc kiecke i w dwie sekundy mi wsadzic ;-)


  • aandzia43 22.04.17, 11:16
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43
    >
    > > Też mogę zacząć od rżnięcia, nie ma sprawy, rżnięcie jest zajebiste, a ja
    > elast
    > > yczna. Byle nie na sucho i bez podniecenia.
    >
    > Na sucho i bez podniecenia to mi wychodzi, ze facet musialby zdybac mnie na uli
    > cy od tylu, tak zebym go nie widziala, podniesc kiecke i w dwie sekundy mi wsad
    > zic ;-)

    Mnie gorącej fazie relacji z panem też niewiele trzeba, bo mam wbudowany system szybkiego reagowania. Ale w długim związku, polegająxym również na codzienności, kiedy trafiają się okresy/dni.gorszego samopoczucia, choroby, zmęczenie, trzeba trochę czasu na pełny zaskok. I jakby mi się tu facet pchal na sucho bez wstępów, tak jk się bierze kanapkę do ręki żeby ją zjeść, to bym go sama zjadła. Tymi zębyma. Lubię seks, na tyle, że nie mam zamiaru pozwolić żeby mi go jakiś troglodyta obrzydzał.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 22.04.17, 11:42
    aandzia43 napisała:

    > Mnie gorącej fazie relacji z panem też niewiele trzeba, bo mam wbudowany system
    > szybkiego reagowania. Ale w długim związku, polegająxym również na codziennośc
    > i, kiedy trafiają się okresy/dni.gorszego samopoczucia, choroby, zmęczenie, trz
    > eba trochę czasu na pełny zaskok. I jakby mi się tu facet pchal na sucho bez ws
    > tępów, tak jk się bierze kanapkę do ręki żeby ją zjeść, to bym go sama zjadła.
    > Tymi zębyma. Lubię seks, na tyle, że nie mam zamiaru pozwolić żeby mi go jakiś
    > troglodyta obrzydzał.

    Jak najbardziej sie zgadzam, nic na sile.
  • ninek04 22.04.17, 16:38
    aandzia 43 napisała
    >Ale w długim związku, polegająxym również na codzienności, kiedy trafiają się okresy/dni.gorszego samopoczucia, choroby, zmęczenie, trzeba trochę czasu na pełny zaskok. I jakby mi się tu facet pchal na sucho bez wstępów, tak jk się bierze kanapkę do ręki żeby ją zjeść, to bym go sama zjadła. Tymi zębyma. Lubię seks, na tyle, że nie mam zamiaru pozwolić żeby mi go jakiś troglodyta obrzydzał.<

    No ale według mnie te dyskusje opierają się właśnie na różnych punktach widzenia, w zależności od tego, czy ktoś jest w stałym, czy luźnym związku. Tak więc Mabelle będzie sławić całkowite oddawanie się, obdarowywanie tej drugiej osoby swoim pragnieniem, bez oglądania się na całą resztę, w rodzaju codziennej, żmudnej rzeczywistości i oczywiście nic ją nie kosztuje natychmiastowe zrezygnowanie z tego, co jej daje przyjemność, jeśli okaże się, że faktycznie przestało. No bo przecież już nie ma żadnych zobowiązań, uwiązań i zależności,więc w pełni cieszy się tym momentem swojego życia, w którym teraz jest. No i dobrze. Właściwie mogę się podpisać, ja też stały związek mam już za sobą, nie chciałabym znaleźć się w takim ponownie, to już raczej daleka przeszłość, natomiast emocje, które czerpie się z tych rzadkich, ale intensywnych, namiętnych chwil z tą drugą osobą, z którą stapiasz się w jedno, którą się karmisz i pragniesz, by za chwilę znowu się powtórzyło są nie do opisania. Trzeba czerpać, skoro mogły się przytrafić, przynajmniej nie będę żałować, że nie żyłam.
  • ninek04 22.04.17, 20:42
    sabat 3 napisał
    >Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za cielesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetracja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragnac tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)<

    Sabat, ta gorączka pojawia się na długo wcześniej przed pierwszym stykiem,wiesz,czekasz, jedziesz,i już cała jesteś w obłokach ( i płomieniach). Gdy już się go zobaczy, dotknie, pocałuje pragnienie doznania rozkoszy, zbliżenia wymyka się ponad rozum. Pragnąc tego kutasa jak kwiat wody, zamykasz go między swoimi udami, coraz mocniej sczepiając się z nim, wnikając w niego, drżąc, chcąc poczuć smak tych kropli, które wysysasz ustami lub cipką, aż do bezruchu, zamarcia z jednoczesnym spazmem, rozluźnieniem, tkliwoscią, popiskiwaniem, to jest najpiękniejszy moment, gdy połykasz jego oddech i czujesz tę niepowtarzalną bliskość i ciepło :-)
  • bgz0702 22.04.17, 21:07
    ninek04 napisała:

    > sabat 3 napisał
    > >Slow seks, wysokiej jakosci. Z pieszczotami calego ciala, podazajacy za ci
    > elesnoscia kobiety, stopniowo otwierajaca sie na rozkosz. Zanim nastapi penetra
    > cja kutasem, kobieta powinna byc juz rozgoraczkowana, drzaca i wilgotna. Pragna
    > c tego kutasa jak kwiat wody. Wtedy rozkosz plynaca z penetracji jest wielokroc
    > wieksza niz zbrodnia na suchej kobiecosci, zadana tepym narzedziem ;)<
    >
    > Sabat, ta gorączka pojawia się na długo wcześniej przed pierwszym stykiem,wiesz
    > ,czekasz, jedziesz,i już cała jesteś w obłokach ( i płomieniach). Gdy już się g
    > o zobaczy, dotknie, pocałuje pragnienie doznania rozkoszy, zbliżenia wymyka si
    > ę ponad rozum. Pragnąc tego kutasa jak kwiat wody, zamykasz go między swoimi ud
    > ami, coraz mocniej sczepiając się z nim, wnikając w niego, drżąc, chcąc poczuć
    > smak tych kropli, które wysysasz ustami lub cipką, aż do bezruchu, zamarcia z j
    > ednoczesnym spazmem, rozluźnieniem, tkliwoscią, popiskiwaniem, to jest najpiękn
    > iejszy moment, gdy połykasz jego oddech i czujesz tę niepowtarzalną bliskość i
    > ciepło :-)

    :-) ja normalnie długo żyję na tym świecie ale żebym się kiedyś bzykala tak poetycko to nie pamiętam :-) love! :-)
  • hello-kitty2 21.04.17, 23:30
    sabat3 napisał:

    > Temat jest trudny, ale chyba wszyscy juz tu jestesmy na tym etapie, ze bysmy se
    > ksu od osoby niezainteresowanej nie oczekiwali i nie wymuszali.

    No nie wiem na jakim jestesmy etapie (jako grupa, tak?) skoro np ciagle rozmawiamy na temat okresu wpolzycia po porodzie (!) skoro za chwile nam stuknie srednia 50 lat, to jakby nie powinno byc juz w zakresie naszych zainteresowan w ogole z uwagi na biologie. Wiec trudno tu jakby usrednic etap, na ktorym jestesmy.

    > Mysle tez, ze nie bylby to tak trudny temat, gdyby nie spoleczne i finansowe po
    > wiazania, ktore podpowiadaja, ze jednak rozsadniej byloby naprawic istniejace p
    > owiazania, niz zerwac i isc szukac nowe. Dlatego ludzie tkwia latami w dziwnych
    > ukladach, ludzac sie, ze bedzie lepiej. Zwykle nie jest, wiezi ostatecznie ero
    > duja, jednak nadzieje na poczatku sa dosc silne.

    Niezaleznie, uwazam, ze jest to trudny temat dlatego glownie, ze my nie wiemy dlaczego nam sie (juz) nie chce. Malo tego, podejrzewam, ze z kims innym by wystapil ten sam problem. Prosta sprawa: dlaczego nie rucham wszystkich moich eks partnerow nadal? No bo ich nie pozadam. Dlaczego ich juz nie pozadam w sposob nieskonczony? Nie wiem ale nie pozadam. I teraz nie ma znaczenia czy to X czy Y, kazdego wczesniej czy pozniej przestajemy pozadac. Nie wiem dlaczego. I teraz jak ktos to w sobie odkrywa, a jest w dlugoterminowym zwiazku, to ja sie nie dziwie, ze nie bardzo wie, co z takim odkryciem zrobic. Brzmi to prawdopodobnie? Czy totalne sci-fi?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 21.04.17, 22:16
    hello-kitty2 napisała:

    > Dziewczyny tutaj atakujecie Mabelle jako rozumiem przedstawicielke grupy niedaj
    > acej za tzw nieuczciwosc niemowienia. Ale przeciez to nie jest taka prosta spra
    > wa mowic dlaczego sie seksu nie uprawia.

    Absolutnie nie czuje sie atakowana :-) Lubie sie masturbowac i wole to o wiele bardziej od beznadziejnego seksu. Moge zaczac sie biczowac, ze ukrylam jakas straszna prawde, ale nic to nie zmieni. W sumie sytuacja patowa, bo znowu dobrego seksu, seksu w ogole, tez nie mam prawa wymagac od nikogo.
  • mabelle2000 22.04.17, 12:14
    hello-kitty2 napisała:

    > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi pow
    > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajac
    > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie s
    > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

    Tak mi sie jeszcze przypomnialo. Niestety wielu, wielu ludziom bardzo trudno sie pogodzic z faktem, ze seksualnosc drugiej osoby nie nalezy do nich. Stad niezwykle latwe wchodzenie w role wypytywawacza i kontrolera w zwiazku. On/ ona ma te seksualnosc ze mna dzielic, bo jest ze mna w zwiazku. Kropka. No to przeciez takie oczywiste. A jak nie ma ochoty sie spowiadac, to foch i obraza. Wstrete to jest jak dla mnie.
    Jedynym wyjsciem, wedlug mnie, jest te druge osobe oswoic i sie z nia zaprzyjaznic, tak zeby nam zaufala i sama powiedziala dlaczego nie chce. Jestem pewna, ze tylko wtedy powie szczerze. To nawet logiczne, bo skoro do tej pory byla tylko przesluchiwana, to opracowala strategie wciskania kitu i unikow.
  • kag73 22.04.17, 13:20
    > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to mi pow
    > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odmawiajac
    > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdajecie s
    > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?

    Mnie sie wydaje, ze wlasnie najczesciej osoba odmawiajaca seksu wie dlaczego odmawia. Moza mowic o zaniku pozadania. Ale czesto bywaja bardzo istotne powody zaniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym cholerykiem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu przestala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
    Seks zaczyna sie w glowie.
  • hello-kitty2 22.04.17, 13:34
    kag73 napisała:

    > Mnie sie wydaje, ze wlasnie najczesciej osoba odmawiajaca seksu wie dlaczego od
    > mawia. Moza mowic o zaniku pozadania. Ale czesto bywaja bardzo istotne powody z
    > aniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym choleryk
    > iem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu prz
    > estala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
    > Seks zaczyna sie w glowie.

    Ale to sa jakies ewidentne, skrajne przypadki ale jest przeciez cala klasa zwiazkow, gdzie jest w miare fajnie, z gorki (te wszystkie opisywane czestokroc tu typu kocham go, jest nam dobrze, mamy fajna rodzine), a brak seksu wkrada sie po cichu, chyba po prostu z zaniedbania, tak jak brak sportu czy zdrowego odzywiania. Oduszczamy sobie. Nie dbamy. Kladziemy lache. Nie chce sie. Problem sie poteguje jak jednej osobie to sie nasila. Jakby wiedna nierowno.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 22.04.17, 13:56

    > > To jest bardzo trudny temat i spowadzenie go do 'jak jestes uczciwy, to m
    > i pow
    > > iesz wprost' jest naiwnoscia chociazby dlatego, ze najczesciej osoba odma
    > wiajac
    > > a sama na poczatku nie wie/nie rozumie dlaczego tego seksu nie chce. Zdaj
    > ecie s
    > > obie sprawe? Odmawialyscie kiedys?
    .
    Tak Kitty, odmawiałam. Odpowiadanie na pytanie "dlaczego" nie jest łatwe. Ale da się. Świetną motywacją do przełamania się jest... potrzeba nie ranienia partnera i dalszego bliskiego bycia z tym człowiekiem czyli po prostu wyjścia z sytuacji bezseksia i powrotu do intymności.


    > Mnie sie wydaje, ze wlasnie najczesciej osoba odmawiajaca seksu wie dlaczego od
    > mawia. Moza mowic o zaniku pozadania. Ale czesto bywaja bardzo istotne powody z
    > aniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym choleryk
    > iem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu prz
    > estala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
    > Seks zaczyna sie w glowie.

    Też uważam że doskonale zna się powód. Prawie zawsze.
    Ten przykład przypomniał mi uparte trzymanie się niektórtych panów na forum poglądu, że jeśli kobiecie nie chce się seksu w.związku, to wyłącznie z powodu hormonów, potrzeby kontroli, upantoflowienia chłopa, złośliwości, a ich zachowanie nie ma tu nigdy nic do rzeczy ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 22.04.17, 14:02
    aandzia43 napisała:

    Też uważam że doskonale zna się powód. Prawie zawsze.
    ------------------
    Tez tak uważam. Czar pryska a facet jawi się jako upierdliwy współlokator, z którym łącz dzieci i kredyt. Dla świętego spokoju czasami,z myślami o Anglii / przystojnym koledze? Tak jest?
  • aandzia43 22.04.17, 14:15
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > Też uważam że doskonale zna się powód. Prawie zawsze.
    > ------------------
    > Tez tak uważam. Czar pryska a facet jawi się jako upierdliwy współlokator, z kt
    > órym łącz dzieci i kredyt. Dla świętego spokoju czasami,z myślami o Anglii / pr
    > zystojnym koledze? Tak jest?

    Mnie się pytasz jak jest? W moich związkach czy we wszystkich na świecie? W moich nie, a u innych pewnie różnie. Ruszyło cię stwierdzenie, że kobiecie odpływa pożądanie gdy mąż wpada w furię? Czy że w ogóle ponosi jakąś odpowiedzialnosc za stosunek żony do niego?



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 22.04.17, 14:32
    aandzia43 napisała:


    Ruszyło cię stwierdzenie, że kobiecie odpływa pożądanie gdy mąż wpada w furię? Czy że w ogóle ponosi jakąś odpowiedzialnosc za stosunek żony do niego?
    -----------------------
    Ponosi odpowiedzialność i generalnie to, że babka go nie pożąda, jest wina jego w (prawie) 100%. Jest przy tym różnica, czy dawniej pożądała i przestała, czy nigdy nie pożądała i weszła w plan dziecko + rodzina.
    >
    >
    >
  • aandzia43 22.04.17, 15:27
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    >
    > Ruszyło cię stwierdzenie, że kobiecie odpływa pożądanie gdy mąż wpada w furię?
    > Czy że w ogóle ponosi jakąś odpowiedzialnosc za stosunek żony do niego?
    > -----------------------
    > Ponosi odpowiedzialność i generalnie to, że babka go nie pożąda, jest wina jego
    > w (prawie) 100%. Jest przy tym różnica, czy dawniej pożądała i przestała, czy
    > nigdy nie pożądała i weszła w plan dziecko + rodzina.
    >
    Tak się zapedziles,.że zapomniałes o czymś, co często powtarzasz: że trzeba dbać o siebie fizycznie i umysłowo, bo pożądanie może zniknąć ;-) Więc chłop zapuszczony to chłop niedopuszczony, zgadza się? Pożądała ale przestała.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 22.04.17, 16:22
    aandzia43 napisała:

    ----------------------
    > > Ponosi odpowiedzialność i generalnie to, że babka go nie pożąda, jest wina jego w (prawie) 100%. Jest przy tym różnica, czy dawniej pożądała i przestała, czy nigdy nie pożądała i weszła w plan dziecko + rodzina.
    > >
    > Tak się zapedziles,.że zapomniałes o czymś, co często powtarzasz: że trzeba dbać o siebie fizycznie i umysłowo, bo pożądanie może zniknąć ;-) Więc chłop zapuszczony to chłop niedopuszczony, zgadza się? Pożądała ale przestała.
    -----------------------
    Wydaje mi się, że zapuszczenie jest jednym z najczęstszych przypadków zaniku pożądania. U babek i facetów. Nawet w temacie coś niedawno napisałem.

    Zaniedbani, zapuszczeni,

    Byli bardzo zakochani,
    Młodzi, piękni i zadbani.
    Przed ołtarzem razem stali.
    Miłość sobie przysięgali,

    W bardzo dobrej przecież wierze.
    Widzę dzisiaj na spacerze.
    Idą razem, z wózkiem ona,
    Taka jakby zamyślona.

    On za rękę synka trzyma,
    Widać pełna to rodzina.
    Na niedzielnym dziś spacerze
    W podwarszawskim są plenerze.

    Bardzo mocno się zmienili,
    Bo zwyczajnie się roztyli.
    Tłuszcz wylewa się dokoła,
    Pasek ledwie trzymać zdoła.

    Dwa podbródki, brzuch sterczący,
    Wielki tyłek wystający.
    Jakże bardzo się roztyli,
    A tak piękni, szczupli byli.

    Zapuszczeni, zaniedbani,
    Bardzo niegdyś zakochani.
    Teraz tłuszczem obrośnięci
    Na nic już nie mają chęci.






  • mabelle2000 22.04.17, 14:10
    aandzia43 napisała:

    > Tak Kitty, odmawiałam. Odpowiadanie na pytanie "dlaczego" nie jest łatwe. Ale d
    > a się. Świetną motywacją do przełamania się jest... potrzeba nie ranienia partn
    > era i dalszego bliskiego bycia z tym człowiekiem czyli po prostu wyjścia z sytu
    > acji bezseksia i powrotu do intymności.

    A co w przypadku jesli seks z tym czlowiekiem nigdy nie byl satysfakcjonujacy, nigdy nie gratyfikowal Cie na tyle, zeby chciec go czesto? To chyba casus tych " nie dajacych" zon . Mowisz o powrocie. A do czego one maja wracac? I co ma je motywowac?
  • aandzia43 22.04.17, 14:50
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Tak Kitty, odmawiałam. Odpowiadanie na pytanie "dlaczego" nie jest łatwe.
    > Ale d
    > > a się. Świetną motywacją do przełamania się jest... potrzeba nie ranienia
    > partn
    > > era i dalszego bliskiego bycia z tym człowiekiem czyli po prostu wyjścia
    > z sytu
    > > acji bezseksia i powrotu do intymności.
    >
    > A co w przypadku jesli seks z tym czlowiekiem nigdy nie byl satysfakcjonujacy,
    > nigdy nie gratyfikowal Cie na tyle, zeby chciec go czesto? To chyba casus tych
    > " nie dajacych" zon . Mowisz o powrocie. A do czego one maja wracac? I co ma j
    > e motywowac?

    Nie.sądzę by to był casus wszystkich nie.dających żon, często żony odsuwają się chociaż kiedyś pożądały. Ale nieważne. Jeśli seks nigdy nie był szczególnie satysfakcjonujący to może jest szansa, że po burzy, oczyszczeniu atmosfery coś się ruszy do przodu i zmieni na lepsze? Dobra, nie.zmieni się, ok ;-) To tym bardziej nie wolno zostawiać człowieka ze zludna nadzieja. A nadzieję ludzie mają czasem w przedziwnych, wydawaloby się że beznadziejnych sytuacjach. Ale przyznam, trzeba się wtedy liczyć z porzuceniem, a to bywa bardzo nie na rękę ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 22.04.17, 16:06
    kag 73 napisała
    >Ale czesto bywaja bardzo istotne powody zaniku pozadania. Przyklad: babka jedna mi mowila, ze maz byl strasznym cholerykiem, bardzo zle traktowal dzieciaki jak wpadal w furie i przez to po prostu przestala miec ochote obcowac z nim fizycznie.
    Seks zaczyna sie w glowie.<

    No dokładnie tak samo dzieje się, jeśli któraś strona ma podobny stosunek do partnera - jak jesteś notorycznie zwyzywana, traktowana jak piąte koło u wozu, zalewana strumieniami chłodu emocjonalnego to trudno mi sobie wyobrazić, że chciałabym z kimś takim seksu- nigdy więcej, w żadnych okolicznościach. Choć Zawle tu pisała, że jej znajoma pomimo utyskiwań na męża i dużej niechęci seksi się z nim na potęgę i nic jej się nie kłóci - no według mnie to też coś trzeba w swojej głowie poprzestawiać, żeby mimo jawnej niechęci pieprzyć się z tym kimś, czując satysfakcję z takiego seksu, a zaraz potem z powrotem wejść w tryb " nie lubię Cię i mam Cię dość ".
  • aandzia43 22.04.17, 16:31
    ninek04 napisała:

    > kag 73 napisała
    > >Ale czesto bywaja bardzo istotne powody zaniku pozadania. Przyklad: babka
    > jedna mi mowila, ze maz byl strasznym cholerykiem, bardzo zle traktowal dziecia
    > ki jak wpadal w furie i przez to po prostu przestala miec ochote obcowac z nim
    > fizycznie.
    > Seks zaczyna sie w glowie.<
    >
    > No dokładnie tak samo dzieje się, jeśli któraś strona ma podobny stosunek do pa
    > rtnera - jak jesteś notorycznie zwyzywana, traktowana jak piąte koło u wozu, za
    > lewana strumieniami chłodu emocjonalnego to trudno mi sobie wyobrazić, że chcia
    > łabym z kimś takim seksu- nigdy więcej, w żadnych okolicznościach. Choć Zawle t
    > u pisała, że jej znajoma pomimo utyskiwań na męża i dużej niechęci seksi się z
    > nim na potęgę i nic jej się nie kłóci - no według mnie to też coś trzeba w swoj
    > ej głowie poprzestawiać, żeby mimo jawnej niechęci pieprzyć się z tym kimś, czu
    > jąc satysfakcję z takiego seksu, a zaraz potem z powrotem wejść w tryb " nie lu
    > bię Cię i mam Cię dość ".

    To najpierw cię zaczął poniewierać, czy najpierw padł.wam.seks.
    Odnośnie kobiet odnajdujących się w agresywnych sparingach i nakrecających się.w.nich. Była tu dawni temu dziewczyna, nicka nie pomnę, która twierdziła, że wszystkie lasku odsuwające się od mezR po awanturze jaką sobie urządzili, oraz nie pożądajacek pożycia z nim chwilowo, to jakieś kłamliwe baby są i manipulują na pewni, bo przecież adrenalina wzmaga popęd i że ona tak ma właśnie. Aż po dłuższym czasie zajarzyla, że to ona tylko tak ma a inne niekoniecznie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 22.04.17, 17:03
    aandzia 43 napisała
    >To najpierw cię zaczął poniewierać, czy najpierw padł.wam.seks.<

    Odsunął się ode mnie, to było pierwsze.Nawet, jak jeszcze razem spaliśmy i zwyczajnie pierwsza inicjowałam, to przekręcał się na drugi bok i zaraz zaczynał chrapać. Zachciewało mu się po mojej wraz z dziećmi dłuższej nieobecności,na przykład jak jechaliśmy z dziećmi do mojej siostry za granicę, albo do moich rodziców ( to też było znamienne, że on ze mną i dziećmi nie chciał nigdzie jeździć, zawsze tłumaczył się pracą, ale beze mnie już jak najbardziej tak, mając do towarzystwa swoją matkę). No więc jak wracałam po tych kilku, czy kilkunastu dniach to pokazywał mi, jak ładnie w tym czasie wysprzątał dom, a potem zachciewało mu się pieprzyć,no a wtedy jeszcze nie było tak całkiem źle między nami. Pamiętam, że kiedyś po takim pieprzeniu dostałam kręczu szyi, nie mogłam ruszyć głową i nie obyło się bez leków,chyba psychicznie byłam już daleko od niego, tak mi się wydaje. To były ostatnie podrygi naszego bycia razem.

    <Odnośnie kobiet odnajdujących się w agresywnych sparingach i nakrecających się.w.nich. Była tu dawni temu dziewczyna, nicka nie pomnę, która twierdziła, że wszystkie lasku odsuwające się od mezR po awanturze jaką sobie urządzili, oraz nie pożądajacek pożycia z nim chwilowo, to jakieś kłamliwe baby są i manipulują na pewni, bo przecież adrenalina wzmaga popęd i że ona tak ma właśnie. Aż po dłuższym czasie zajarzyla, że to ona tylko tak ma a inne niekoniecznie.<

    Nakręcanie się agresywnymi zachowaniami to zdecydowanie nie moja bajka, staram się unikać tego typu emocji w relacjach między ludźmi.
  • hello-kitty2 22.04.17, 13:24
    A ja chyba chcalabym zeby partner ze mna kiedys porozmawial dlaczego seksu nie ma ale wiem, ze nigdy tego nie zrobi i ja tez nie, i tak bedziemy zyli do konca w przekonaniu, ze to najlepsze zycie jakie moglismy miec.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 22.04.17, 13:43
    hello-kitty2 napisała:

    > A ja chyba chcalabym zeby partner ze mna kiedys porozmawial dlaczego seksu nie
    > ma ale wiem, ze nigdy tego nie zrobi i ja tez nie, i tak bedziemy zyli do konca
    > w przekonaniu, ze to najlepsze zycie jakie moglismy miec.

    No to ja moge powiedziec, ze moj byl WSTYDLIWY. To chyba najlepsze slowo i tez rozmowy o seksie unikal jak ognia. Ja chyba zle zrobilam, bo od czasu do czasu rzucalam jakies sprosne teksty ni z gruszki, ni z pietruszki i on sie peszyl. Pamietam jak krotko po slubie slyszac moja rozmowe z kolegami oburzyl sie, ze jestem wulgarna. To bylo poklosie wychowania w meskiej szkole, gdzie chlopaki z klasy zdawali mi relacje kto byl szybszy w trzepaniu konia. Wiec dla mnie to byl chleb powszedni. On konczyl te sama szkole, wiec jedynym towarzystwem byli samcy, wiec moze dlatego nie docenil mojej kwiecistej mowy ;-) I nigdy nie podjal tematu, tak jak u Ciebie Kitka. Ale tak naprawde, teraz to wiem, miedzy nami byla blokada emocjonalna, ogolny brak komunikacji, brak zaufania, to jest ten prawdziwy powod.

  • hello-kitty2 22.04.17, 15:01
    mabelle2000 napisała:

    Ale tak naprawde, teraz to wiem, miedzy nami by
    > la blokada emocjonalna, ogolny brak komunikacji, brak zaufania, to jest ten pra
    > wdziwy powod.

    Jaka blokada emocjonalna? Co to jest?
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 22.04.17, 15:07
    hello-kitty2 napisała:

    > Jaka blokada emocjonalna? Co to jest?

    Proteinowy pewnie by Ci to lepiej wytlumaczyl ;-)
    Uciekasz przed kims kto przekracza Twoje granice, rezygnujesz z mowienia o sobie, filtrujesz informacje.
  • aandzia43 22.04.17, 15:46
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Jaka blokada emocjonalna? Co to jest?
    >
    > Proteinowy pewnie by Ci to lepiej wytlumaczyl ;-)
    > Uciekasz przed kims kto przekracza Twoje granice, rezygnujesz z mowienia o sobi
    > e, filtrujesz informacje.

    A to nie żona Proteinowego nie ma ochoty wchodzić w.świat Proteinowego i dlatego on przestał do niej nawijac o wszystkim co go interesuje? Może coś pomylilam?



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 22.04.17, 15:33
    hello - kitty 2 napisała
    >A ja chyba chcalabym zeby partner ze mna kiedys porozmawial dlaczego seksu nie ma ale wiem, ze nigdy tego nie zrobi i ja tez nie, i tak bedziemy zyli do konca w przekonaniu, ze to najlepsze zycie jakie moglismy miec.<

    No a gdybyście szczerze porozmawiali,zostawiając to, co było kiedyś, to myślisz, że byłaby szansa na powrót do relacji intymnej między wami,dopuszczasz taką możliwość, że znowu mogłabyś go pożądać?To może warto spróbować, może jemu również takie myśli przemykają gdzieś w głowie, tylko nie chce odsłonić się jako pierwszy. No bo Ty go lubisz, on Ciebie pewnie też, a to już dużo,na pewno jakiś punkt wyjścia, na którym można się oprzeć.
  • hello-kitty2 22.04.17, 16:41
    ninek04 napisała:

    > No a gdybyście szczerze porozmawiali,zostawiając to, co było kiedyś, to myślisz
    > , że byłaby szansa na powrót do relacji intymnej między wami,dopuszczasz taką m
    > ożliwość, że znowu mogłabyś go pożądać?To może warto spróbować, może jemu równi
    > eż takie myśli przemykają gdzieś w głowie, tylko nie chce odsłonić się jako pie
    > rwszy. No bo Ty go lubisz, on Ciebie pewnie też, a to już dużo,na pewno jakiś p
    > unkt wyjścia, na którym można się oprzeć.

    Nie sadze by wskrzeszenie pozadania bylo mozliwe. Dodatkowo ciekwostka, jest u mnie teraz moja matka i ona twierdzi, ze przekwitla w wieku 42 lat. Twierdzi, ze zauwazyla u siebie wtedy 2 zmiany:
    - stracila cykl
    - stracila pociag do mezczyzn.
    Ja koncze w tym roku 42 lata i rzeczywiscie nastapil u mnie spory spadek zainteresowania nazwijmy to tematyka forum. Zdarza mi sie tez odczuwac obrzydzenie gdy czytam niektore teksty panow o seksie. Wiec moze cos jest na rzeczy.

    Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainteresowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim zainteresowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, libido, pozadanie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 22.04.17, 17:06
    hello-kitty2 napisała:
    > Ja koncze w tym roku 42 lata i rzeczywiscie nastapil u mnie spory spadek zainte
    > resowania nazwijmy to tematyka forum. Zdarza mi sie tez odczuwac obrzydzenie gd
    > y czytam niektore teksty panow o seksie. Wiec moze cos jest na rzeczy.

    I ogladasz porno z psami... Tia.
    To swiadczy raczej o tym, ze wypierasz mezczyzn ze swojego swiata. Brzydzi cie archetyp mezczyzny.
    Moze ostatecznie dalas sobie spokoj z poszukiwaniem szczescia, bo zrozumialas, ze nie znajdziesz mezczyzny, ktoremu moglabys sluzyc.
    Moze chcialabys sluzyc mezczyznie, uwielbiac go.?Twojego ksiecia, mistrza. To wcale nie sa takie nietypowe marzenia, bardzo kobiecie.
    Chcialabys miec meza, ktory by was oboje utrzymywal, byl bogaty, meski i silny? Ty bys zawiazala chustke na glowie, lepila pierogi, sprzatala i gotowala zupe, a on by wracal z pracy, przytulal, opiekowal sie Toba, ale wieczorem pierdolil w lozku jak bura suke. I tak dzien w dzien. Chcialabys takiego losu? Jestes kobieta stworzona do zycia w patriarchacie?
  • hello-kitty2 22.04.17, 18:18
    sabat3 napisał:

    > I ogladasz porno z psami... Tia.

    A co ma porno z psami do przekwitania? ;) Mnie psy jako sex toys to fascynowaly juz za malolata, kiedy to przeczytalam od deski do deski ksiazke jakiegos seksuologa zlozona z samych listow do niego nadeslanych i jednym z nich byl list nastolatki wspolzyjacej z psem.

    > To swiadczy raczej o tym, ze wypierasz mezczyzn ze swojego swiata.

    Czy psy ;-) Sorry glupawka.

    > Chcialabys miec meza, ktory by was oboje utrzymywal, byl bogaty, meski i silny?
    > Ty bys zawiazala chustke na glowie, lepila pierogi, sprzatala i gotowala zupe,
    > a on by wracal z pracy, przytulal, opiekowal sie Toba, ale wieczorem pierdolil
    > w lozku jak bura suke. I tak dzien w dzien. Chcialabys takiego losu? Jestes ko
    > bieta stworzona do zycia w patriarchacie?

    Nie wiem. Jak bym mogla sie tego dowiedziec? Przeciez nie dowiem sie, bo skad? Nie mam takiego wgladu w siebie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 22.04.17, 19:12
    hello -?kitty2 napisała
    >Mnie psy jako sex toys to fascynowaly juz za malolata, kiedy to przeczytalam od deski do deski ksiazke jakiegos seksuologa zlozona z samych listow do niego nadeslanych i jednym z nich byl list nastolatki wspolzyjacej z psem.<

    Patrz, no ale to też pokazuje, jaki kto ma próg preferencji w stosunku do odbioru pewnych treści, bo przecież to nie przekłada się na autentyczne potrzeby. Mnie oglądanie tego typu porno obrzydza, wzbudza odrazę i niechęć, nawet ciekawość mną nie kieruje, żeby obejrzeć coś takiego. Podobnie jak filmy z młodymi dziewczynkami czy chłopcami, których reklamy nachalnie się wciskają wszędzie. To jest dla mnie chyba granica,z tych nieprzekraczalnych.
  • zawle 22.04.17, 17:09
    hello-kitty2 napisała: > Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia
    > plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie
    > brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainter
    > esowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim za
    > interesowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego
    > czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, l
    > ibido, pozadanie.

    Kończę 47. Nie przekwitam ( moja mama już tak). Spadek zainteresowania facetami zauważyłam gdy przytyłam:)) ( lub gdy zachorowałam). Ale podnietę to rzeczywiście mam słabsza. Coraz częściej musi pracować wyobraźnia i muszę się podkręcać teatrzykiem który sama robię.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 22.04.17, 17:37
    hello -kitty2 napisała
    <Przy okazji pytanie do pan: czy bralyscie jakies tabletki na przedluzanie bycia plodna? Cos takiego mi mowila matka, ze ginekologowie przepisywali ale ona nie brala, bo jej nie zalezalo. Potrzebne to jest? Nie odczuwuwacie spadku zainteresowania mezczyznami? Oczwiscie nie mowie tutaj o wynagradzaniu sobie meskim zainteresowaniem/seksem jakis glodow emocjonalnych, ewentualnie dopieszczaniu ego czy korzystania z darmowych rozrywek na koszt panow. Tylko o biologie pytam, libido, pozadanie.<

    Wydaje mi się, że chodzi o estrogenową terapię zastępczą, którą się zaleca w momencie przekwitania, chcąc zniwelować te wszystkie nieprzyjemne objawy typu atrofia, suchość i wrażliwość pochwy, uderzenia gorąca, zmienność nastrojów i tego typu objawy związane z początkiem menopauzy. Przedłużenie płodności chyba mało ma z tym wspólnego, bo kto w wieku 50 lat( kobieta) świadomie zdecydowałby się na dziecko? Jeśli nie ma przeciwwskazań, to jestem jak najbardziej za, żeby chociaż przez parę lat móc cieszyć się swoją niezmienioną kobiecością. Znam też takie przypadki, gdzie kobiety w okresie zaczynającej się menopauzy trafiały do psychiatryka i przez iks lat musiały zażywać silne leki, by ich stan psychiczny wrócił do normy, takie przypadki również mają miejsce.
  • hello-kitty2 22.04.17, 18:46
    Dzieki dziewczyny za wpisy. O klopotach psychicznych tez slyszalam z opowiadan matki o ciotkach. Nawet sie tam troche z nich posmialam.

    Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o dajacych/niedajacych trzebaby moze wplesc biologie, ze kobiety w naszym wieku niekoniecznie do tego seksu maja sluzyc. Wiec trudno sie chyba dziwic, ze tam im sie moze jednak nie chciec. W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dlaczego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 22.04.17, 18:59
    hello-kitty2 napisała:

    > Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o da
    > jacych/niedajacych trzebaby moze wplesc biologie, ze kobiety w naszym wieku nie
    > koniecznie do tego seksu maja sluzyc.

    Widze to zupelnie inaczej:-) Do tej pory, przez cale swoje zycie, ta plodnosc szla reka w reke z seksem.Takie zwierze dwuczynnosciowe - do seksu i do rodzenia.
    Teraz moze byc zupelnie inaczej, moze byc juz tylko sam seks. Osobiscie uwazam, ze to absolutnie fantastyczne:-)

    Wiec trudno sie chyba dziwic, ze tam im s
    > ie moze jednak nie chciec. W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dla
    > czego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o
    > dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.

    Ale ze co, ze im sie tez przestaje chciec, to teraz na efekt Colidge'a licza? ;-)
  • ninek04 22.04.17, 19:26
    hello - kitty 2 napisała
    >W tym momencie po raz pierwszy uczciwie rozumiem dlaczego niektorym facetom po 40tce przychodzi do glowy by wymienic partnerke na o dyche mlodsza. O te dyche mlodosc przedluzona albo i wiecej.<

    Pewnie tak jest, bo przecież młode, jędrne, gibkie ciało, aż woła o to, by je posiąść i rozsiać swe geny. Tylko że z drugiej strony, za tym idą kolejne zobowiązania, powinności, na ile szczere, to już kwestia czasu, aż do następnej okazji pewnie. Niektórzy w to wchodzą, przeżywają drugą młodość i zostają aż do późnej starości, innych roznosi i nic nie skłoni, by pozostać z tą jedną do końca. Nie ma prostych i jasnych schematów, że będzie tak, albo tak, a nie inaczej.
  • ninek04 22.04.17, 19:39
    hello - kitty 2 napisała
    >Dzieki dziewczyny za wpisy. O klopotach psychicznych tez slyszalam z opowiadan matki o ciotkach. Nawet sie tam troche z nich posmialam.<

    Mnie też kiedyś trudno było uwierzyć w odpały psychiczne, dopóki się z nimi nie spotkałam. Taki drastyczny i dramatyczny dość przypadek to moja wychowawczyni, ścisły umysł, nauczycielka fizyki i chemii, która przeżyła załamanie psychiczne wraz z wejściem w fazę menopauzy.Potem przez kilkanaście lat wydawało się że jest w porządku, ale niestety, obecnie jest prawie warzywem z powodu zaawansowanego Alzheimera, czy tamto, które miało miejsce w wieku 40- kilku lat ma coś wspólnego z jej obecnym stanem, tego nikt nie jest w stanie powiedzieć, ale przykro jest patrzeć na kogoś, kto te paredziesiąt ( już) lat temu pokazał ci, ile piękna kryje się w nauce i że warto się uczyć dla samego siebie.
  • zawle 22.04.17, 20:18
    hello-kitty2 napisała:
    > Abstrachujac od mojego przypadku tak sobie mysle, ze w nasze tutaj rozmowy o da
    > jacych/niedajacych trzebaby moze wplesc