Dodaj do ulubionych

Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela!

28.04.17, 07:34
bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,21704209,ja-karolina-piasecka-bede-do-uslug-meza-dyktowal-ja-pisalam.html#MT2
Marcin Kowalski: Któryś z polityków PiS-u do pani zadzwonił? Zapytał, czy nie potrzebuje pani pomocy?

Karolina Piasecka: Nie, ale nie oczekuję takich telefonów. Nie mam złudzeń.

Nie tli się gdzieś w środku żal, że zostawili panią samą z córeczkami?
– Nie myślę o tym, mam mnóstwo ważniejszych problemów. Muszę zdążyć odebrać córkę ze szkoły, ogarnąć codzienne sprawy, co chwilę dzwonią dziennikarze.

Ma pani już dość tej medialnej burzy?
– Po dziurki w nosie. Moim celem nie było udzielanie stu wywiadów.

Tylko?
– Pokazanie prawdy. Dotychczas ludzie postrzegali nasze małżeństwo jako wzorcowe, katolickie, pojawialiśmy się czasami razem, np. na Marszu dla Życia i Rodziny. Rafał zabiegał, żebym przyszła z córeczkami, ślicznie ubrani, paradowaliśmy we czworo za ręce. On się angażował, organizował nagłośnienie, chwalił przed kolegami z PiS żoną i dziećmi. Raj. W domu trwało piekło.

Gdzie się poznaliście?
– To była ósma klasa podstawówki, koniec lat 90., chór przy parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Ugorach. Pochodzę z religijnej rodziny, kocham śpiewanie, zapisałam się do chóru. Rafał nie miał głosu, ale wytrwale przychodził i ćwiczył.

Czym panią uwiódł?
– Dusza towarzystwa, otwarty, wesoły, uczynny. Wulkan energetyczny, przy tym bardzo religijny. Codziennie chodził do kościoła. Kiedy zjawiałam się u niego w domu, zawsze przy czymś pomagał rodzicom. A to wieszał firanki, a to brudne ciuchy wkładał do pralki. Wyobrażałam go sobie w przyszłości, w małżeństwie. Myślałam, że fajnie byłoby mieć właśnie takiego męża. Do swoich rodziców zwracał się z ogromnym szacunkiem. Podobnie do moich. Z ojcem znaleźli wspólny język. Zjadł obiad, pierwszy się rwał, by poznosić ze stołu, zmywał naczynia po wszystkich. 4,5 roku byliśmy parą, decyzja o ślubie wydawała się naturalna.

Lampka kontrolna nie zapaliła się w narzeczeństwie?
– Nie dał pretekstu do niepokoju. Zdarzały się sprzeczki, jak to w związku, ale drobne. Stałam przy ołtarzu z przekonaniem, że będę miała wspaniałego męża i rodzinę. Zamieszkaliśmy w kawalerce na Osowej Górze, miesiąc miodowy cudowny, wrzesień, pieniądze z prezentów. Rafał studiował wychowanie fizyczne i pracował u ojca w firmie reklamowej, ja studiowałam farmację. Bajka.

Pierwsze sygnały, że zbliża się horror?
– W sumie niewinne. Już „na swoim” Rafał nie rwał się do zmywania talerzy, nie gotował, tylko jasno wyznaczał mi zadania. Gotowanie, pranie, sprzątanie – na mojej głowie. Wydaje się oczywiste, choć biorąc pod uwagę zachowanie męża w narzeczeństwie, powinno budzić zdziwienie. Po trzech miesiącach zaszłam w ciążę. Po raz pierwszy użył wobec mnie przemocy.

Kiedy była pani ciężarna? Przeprosił?
– Nigdy nie przepraszał. Wracał do porządku dziennego, jak gdyby nigdy nic.

Co pani z tym zrobiła?
– Przeraziłam się i odpuściłam. Tłumaczyłam sobie, że on też jest całą sytuacją zdenerwowany. Miałam z tym wielkim brzuchem się wyprowadzić? Zostałam. Urodziła się córka, przez pół roku układało się nieźle.

Aż?
– Aż wzięłam do ręki jego telefon i przeczytałam SMS-y, które nie pozostawiały wielu wątpliwości. Pisał z jakąś panią, opowiadał jej, co go ekscytuje w innych kobietach. Wyrwał komórkę, rzucił mnie na ziemię i skopał. Brutalnie skopał. Kiedy doszłam do siebie, spakowałam jego torby i kazałam się wynosić. Mieszkaliśmy już w domu mojej babci, za nic nie płaciliśmy, tylko media. Miałam tę przewagę.

Odszedł?
– Nie. A ja, głupia, przebaczyłam, zgodziłam się, by został. Znów te same myśli kłębiły się w głowie: młoda matka, świeżo upieczona żona i już sama? Z czego będę żyła? Co powie otoczenie, rodzina? Może to mój błąd? Nie przypuszczałam, że najgorsze dopiero przede mną.

Co było najgorsze?
– Połączenie tortur psychicznych z fizycznymi. Nie boję się mocnego słowa – tortur. To już się działo w domu wynajętym pod Bydgoszczą. Dziewczynki szły spać, nikt nas nie słyszał. Wielogodzinne seanse pod byle pretekstem. Jeśli tylko cokolwiek poszło nie po jego myśli. Wyrzucał mnie z łóżka. - To nie jest twój materac, ja go kupiłem – wrzeszczał. Szłam spać do salonu na kanapę. Poczekał, aż zasnęłam, zmęczona po całym dniu pracy w aptece, w domu przy nim i dzieciach. Budził mnie nagle. „Wynoś się, to moja kanapa, nie masz prawa na niej spać”. Kładłam się na dywanie. Znów czekał, aż zmrużę oko, po czym zwalał mnie na podłogę: „Ty kupiłaś ten dywan? Nie? To wypierdalaj!”.

Przy tym bił?
– Bił wielokrotnie. Czasem starał się, żeby nie zostawić śladu, innym razem nie zwracał na to uwagi. Wykręcał mi nadgarstki. Nie było po tym sińców, ale bolały miesiąc. Uderzył mnie z głowy w nos. Po prostu zmiażdżył kość.

Pretekst?
– Najczęstszy dla jego wścieklizny – nie chciałam z nim współżyć. Uważał, że powinnam mu się oddawać, kiedy tylko ma na to ochotę, w taki sposób, jak on chce. Nie mieściło się w jego głowie, że mogę powiedzieć „nie”. Wtedy bił.

Dlaczego nie poszła pani do lekarza po obdukcję, nie zawiadomiła policji?
– Najpierw z głupoty, później ze strachu, na końcu – z przyzwyczajenia, bezsilności, apatii. Ktoś, kto tego nie przeszedł, może mieć problem, by zrozumieć, jakie mechanizmy funkcjonowały w mojej głowie. Wymagałam terapii, uporządkowania chorych zachowań. Życie pod jednym dachem pod taką presją, z takim tyranem, w dodatku politykiem wszem i wobec mówiącym o swoich układach, znajomościach, sieje spustoszenie.

Zachowywał się tak po pijanemu czy po trzeźwemu?
– Głównie po trzeźwemu. Kiedy gasły światła w pokoju dziewczynek, wstępowała w niego ta szatańska energia. Nakręcał się ekspresowo. Okno brudne, gdzieś pajęczyna niesprzątnięta. W dzień wpadał do domu bardzo rzadko. Prowadził dwie firmy, reklamową i transportową, dział w Prawie i Sprawiedliwości, był radnym. Więc ciągle w biegu. A my, jak tresowane szczury, musiałyśmy czekać w nieustającym pogotowiu, aż pan i władca wróci. Potrafił w nocy wykręcić korki, zamknąć toaletę na klucz, odebrać mi telefon. Nie wiedziałam, która godzina, nie miałam gdzie się załatwić. Błagałam go: „Oddaj telefon, włącz prąd, otwórz toaletę. Nie wstanę do pracy rano, nie wiem, która godzina”. Odpowiadał: „Wypierdalaj do magazynu, połóż się na stół. Tam jest zegar na ścianie, zobaczysz godzinę”.

Kto wiedział o pani koszmarze?
– Od 2013 roku moi rodzice i siostra oraz teściowie. Rafał wyrzucił moją mamę z domu, wypchnął ją, wtedy po raz pierwszy się wyprowadziłam z dziewczynkami. Znalazłam kąt u rodziców. Zadzwonił i nakazał mi powrót, nie posłuchałam go. W zemście wziął spray i popisał samochody mamy i taty: „Pomagacie rozbijać rodzinę córki”, Ukradliście dzieci” itp. Zgłosiłam sprawę na policję.

Poniósł karę?
– Najważniejsze, że policjant po wysłuchaniu moich zeznań założył rodzinie niebieską kartę. Mediacji podjął się zaprzyjaźniony z nami ksiądz. Stawialiśmy się razem na te spotkania. Ksiądz dobrze prowadził rozmowy. Nikogo z nas nie obwiniał, wskazywał, jak znaleźć pojednanie. Chodziliśmy też wspólnie na konsultacje psychologiczne do MOPS. To wymóg w ramach niebieskiej karty. Znów zauważyłam poprawę i postanowiłam dać mu kolejną szansę. Wróciłyśmy do domu. Nie bił, nie krzyczał, ale nalegał, praktycznie codziennie, żeby zamknąć niebieską kartę. Zgodziłam się, z nadzieją, że już będzie dobrze, że rzeczywiście się przestraszył. Głupia i naiwna, popełniłam kolejny błąd.
Edytor zaawansowany
  • wont2 28.04.17, 07:38
    Dlaczego?
    – Po zamknięciu karty zostałyśmy odcięte od rodziny. Zakaz jakichkolwiek kontaktów. I znowu bicie, ale dużo bardziej sadystyczne niż do tej pory. Mogłabym przytoczyć kilkadziesiąt scen, ale opowiem jedną. Październik 2014, Rafał się przeziębił. Poprosił mnie o leki. Oczywiście wszystko przywiozłam do domu i czekałam, aż przyjdzie z biura, które mieściło się na tym samym podwórzu. Wpadł z wrzaskiem, awanturą. Jak śmiałam nie przynieść mu leków do biura, nie podać osobiście? Wulgaryzmy, krzyki, że nie wczuwam się w jego chorobę. Polował na pretekst, żeby jeszcze mi dołożyć. Wprowadził zasadę, że dziewczynki muszą spać o godz. 20, restrykcyjnie tego pilnował. Wpadał po pokoju nagle i sprawdzał. One, przestraszone, chowały główki pod kołdrami. Tego dnia, w październikowy piątek, o 21 jeszcze rozmawiały, ja wróciłam później ze szkolenia. Przyłapał je. Wyczekał, aż zasnęły, wywlókł mnie z domu do samochodu, wywiózł do lasu za Łochowo. Noc, jesień, ani żywej duszy, kilkumetrowa skarpa. Trzymał mnie nad nią i kazał skoczyć w dół. Darł się: „Komu mówiłaś o kłótni”? Odpowiadałam, że nikomu, choć rozmawiałam z wujkiem. „Jak nikomu, to skacz, już!”. Ten koszmar trwał ponad 5 godzin. Wyrywał mi włosy, rzucał mną, znów wracaliśmy nad skarpę. W końcu przyznałam, że zadzwoniłam do wujka. Jeszcze większy szał. Lądowałam w krzakach, już nic nie czułam z bólu, zmęczenia, zimna. Mdlałam z wycieńczenia. Dopiero kiedy przyznałam nad ranem, że będę mu całkowicie posłuszna, półżywą zawiózł mnie do domu. Na zakończenie powiedział, że jeśli odejdę, zginę. Osobiście mnie zabije. Znajdzie mnie wszędzie.

    Pani w to uwierzyła?
    – Tak. Od tej chwili byłam robotem posłusznie wykonującym jego polecenia. Wyznaczył regulamin domu. Od 16 musiałam być do jego usług i byłam. Poprosiłam w pracy tylko o ranne dyżury. Prasowałam, gotowałam obiady, kładłam się z nim do łóżka, kiedy chciał, i jak chciał. Pisałam ręcznie na kartkach: „Ja, Karolina Piasecka, będę codziennie do usług swojego męża Rafała Piaseckiego. Będę robiła, co on sobie zażyczy, i nie będę się buntować. Będę prasować jego koszule, spodnie, robić posiłek, dbać o czystość domu”. On dyktował, ja pisałam.

    Jak w sekcie.
    – Dokładnie.

    Co się działo z tymi kartkami?
    – Gromadził je w sypialni w szufladzie. Musiałam też przelewać na jego konto wszystkie swoje pieniądze, mamy rozdzielność majątkową.

    Kiedy pani postanowiła włączyć dyktafon?
    – Po kolejnym biciu. W czerwcu 2016 Rafał jechał do Strasburga z młodzieżą. Był asystentem europosła Kosmy Złotowskiego, zabierał z Bydgoszczy co jakiś czas grupy autokarem, oprowadzał po Parlamencie Europejskim. Spakowałam mu, jak zawsze, torbę, kupiłam w mieście pięć nowych koszulek. O czymś jednak zapomniałem – jego ulubionym zagłówku, który zawsze z sobą zabierał. Po ludzku, zapomniałam. Wpadł w furię. Wyrzucił z szafy wszystkie ubrania, darł się przy tym niemiłosiernie, że jesteśmy syfiarami, ja i dziewczynki. Kazał nam się wynosić z domu. W starszej córce coś pękło. Od tej pory nigdy już nie była taka sama. Ja do wyrzucania mnie z domu przywykłam przez 11 lat, ale na wyrzucenie dzieci nie mogłam pozwolić.

    I co pani zrobiła?
    – Córka była w takim stanie, że umówiłam ją do psychologa. Powiedziałam o tym Rafałowi, więc również zjawił się w gabinecie. Rozmowa straciła sens. To nie córka odpowiadała na pytania, tylko on. Wieczorem, kiedy dziewczynki zasnęły, przez kilka godzin się nade mną znęcał.

    W jaki sposób?
    – Zadawał pytania, a ja miałam minutę na odpowiedź. „Komu jeszcze powiedziałaś o awanturze?” Odliczał czas, w ręku trzymał kartę SIM z mojego telefonu i nożyczki. „10...9...8...7...” Błagałam: „Zostaw tę kartę, nikomu nie mówiłam, przysięgam. „0”. Karta porozcinana na drobne kawałki. To samo z dowodem osobistym. „10...9...8...7...” Dowód zniszczony. Prawo jazdy – w drobny maczek. Bateria od laptopa – rozgniótł ją o futrynę drzwi. Wciąż się nie przyznawałam, nie miałam do czego. Więc otworzył okno i wyrzucał moje rzeczy. Te zniszczone dokumenty, baterię, komputer, torebkę.

    Wrócił do dawnych praktyk.
    – Ze zdwojoną siłą. Na prezent gwiazdkowy dał mi bardzo drogi zegarek, wartości 2,7 tys. zł. Nie jest tajemnicą, że komornik zlicytował jego majątek, pisały o tym obszernie media. Oczywiście to nie oznacza, że nie ma za co żyć, wciąż jeździ luksusowym samochodem, kupił żaglówkę. Ale ja nie chciałam tego zegarka, wyczuł moje niezadowolenie. Kiedy goście po wieczerzy wigilijnej wyszli, nakazał mi przyjście do łóżka w samym zegarku. Odmówiłam. Powiedziałam, żeby go zaraz po świętach zwrócił, nie chcę takiego prezentu, jest zbyt kosztowny. Wściekł się, jak nigdy wcześniej. Krzyczał i bił do 6 rano. Mokrą szmatą po głowie, dusił, kazał się przepraszać za niewdzięczność. Mówiłam: „Przepraszam, za to, że jestem niewdzięczna”. Nie satysfakcjonowało go. Darł się:"Inaczej przeproś. Nie widzę twojej skruchy”. Wymyślałam coś innego, ze dwadzieścia sposobów. Patrzyłam mu w oczy, mówiłam formułkę wolno, szybko, z płaczem i bez. On wciąż zarzucał mi nieszczerość i bił. Mdlałam z wycieńczenia. Modliłam się, żeby to się skończyło. Przecież przygotowałam całą wieczerzę wigilijną, nie miałam siły mówić. Dzień po świętach rozpoczęłam operację „ucieczka”. Poszłam do prawnika.

    Zanim uciekłyście, doszło do kolejnej awantury, tej, którą dzięki pani nagraniu usłyszała cała Polska.
    – Wróciliśmy z balu charytatywnego w szkole. Rafał jako radny i lokalny biznesmen został zaproszony, nakazał mi pójść z sobą. Podczas samego balu nic złego się nie działo. Kupił cegiełkę, w zamian dostał kwiat. Moja zbrodnia polegała na tym, że nie wzięłam go z sali do domu. Zwyczajnie zapomniałam, a przecież równie dobrze on mógł go wziąć. Uważał, że nie byłam dość zabawowa, rozrywkowa. Więc, starym zwyczajem, ruszył do nocnego ataku. Tym razem włączyłam dyktafon.

    Tylko tym razem?
    – Nie tylko. Mam dużo więcej nagrań i w odpowiednim czasie je ujawnię.

    Sama ucieczka jak wyglądała?
    – 1 lutego w godzinę spakowałam nasze rzeczy, dzieci już były bezpieczne. Wcześniej znalazłam szkołę dla córki w Warszawie, wynajęłam mieszkanie, znalazłam dla siebie pracę. Natychmiast złożyłam wniosek o zabezpieczenie prawa opieki na dzieci. Sąd wyznaczył termin na 28 lutego, 28 dni koszmarnego strachu.

    Przed czym?
    – Przed nim. Bałam się, że je zabierze. Szybko ustalił mój adres, wtargnął do naszego mieszkania w Warszawie.

    Wciąż czuje się pani zagrożona?
    – Nie mam wątpliwości, że jestem podsłuchiwana, inwigilowana. Przyjechałam do Bydgoszczy, Rafał czekał na peronie. Skąd wiedział?

    Prokuratura prowadzi śledztwo.
    – Bardzo opieszale. Rafał nie ma zakazu zbliżania się ani do mnie, ani do dzieci. Pan prokurator wyjaśnił mi w piśmie, że czynności trwają, a sprawa jest rozległa. Więc czekam. I się boję.

    Przez ujawnienie nagrań stała się pani symbolem walki o godność kobiet prześladowanych przez mężów.
    – Nie cofnę się. Płacę wielką cenę, ale mam nadzieję, że kobiety w podobnej sytuacji nie popełnią moich błędów. Nie ma co się łudzić: kat będzie katem, raz użył przemocy, będzie jej używać zawsze. Nie pozwólcie na to. Nie dajcie się zwieść rzekomej skrusze, czułym słówkom. Dzisiaj odebrałam list od męża. Nie prosi, tylko żąda, żebym wróciła, przeprosiła, modliła się o wybaczenie. On żyje w swoim świecie!

    A pani w jakim świecie dzisiaj żyje?
    – Doceniam spokojne noce, taka oczywistość dla większości ludzi. Byłam najczęściej katowana w nocy; ten stan wyczerpania, poniżenia, upokorzenia, wrył się tak głęboko, że nie mogłam się do tego spokoju przyzwyczaić. Niesamowite, położyć się wieczorem i rano zwyczajnie wstać.

    youtu.be/mVegeZVPf-4?t=3m10s
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 28.04.17, 08:10
    Przykre. Tyle lat gehenny. W dodatku gdyby ten maz nie byl radnym PISu, to nikt by sie sprawa nie zainteresowal, chyba ze by spelnil swoja grozbe i faktycznie jej cos zrobil. Ile takich kobiet musi chodzic po swiecie...
    Latwo powiedziec - trzymaj swirow z daleka. Ale z poczatku wcale to nie musi tak wygladac, a poza tym sa jednak ludzie, ktorzy maja slabe mechanizmy obronne w takich sytuacjach. Oni maja tendencje do wiklania sie w toksyczne zwiazki.
  • wont2 28.04.17, 08:31
    No ja właśnie nie kupuję tego, że na początku nie widać, że ktoś jest psycholem. Widać, tylko nam to co najmniej nie przeszkadza do czasu, kiedy jego psycholstwo służy nam i rodzinie - robienie kariery kosztem innych, oszustwo, złodziejstwo etc. Byle hajs był przynoszony do domu. Jak się wektor psycholstwa przestawia i godzi w nas i nasze dzieci, to wtedy pojawia się problem. A tak poza tym, to trochę nie klei mi się obraz gehenny opisany w wywiadzie z nagraniem "kłótni". Po takiej tresurze to powinna od razu, na samym początku, zejść z dywanu i pojechać po kwiatek. Mój pies w 0,5 sekundy zeskakuje z kanapy jak chcę na niej usiąść.

    Ale, żeby nie było, że tutaj politykujemy (bo to były działacz PiS), to podam pozytywny przykład byłego działacza PiS, który uciekł od psychola (w tym przypadku psycholki, koniecznie obejrzeć filmik, bo życie przebiło kabaret):
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21703961,sejm-nie-dla-zdrajcow-malzenskich-i-kawalerow-ale-byla-zona.html
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ina_nova 28.04.17, 08:44
    >>No ja właśnie nie kupuję tego, że na początku nie widać, że ktoś jest psycholem.

    Pewne sytuacje życiowe, w których uaktywnia się owe psycholstwo często ma miejsce dopiero po pewnym czasie. Np narodziny dziecka, zawirowania zawodowe, choroba, zmiany realcji rodzinnych itp...na początku często jest miło i fajnie, każdy ma swoją wersję demo.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • wont2 28.04.17, 09:40
    ina_nova napisała:

    > Pewne sytuacje życiowe, w których uaktywnia się owe psycholstwo często ma miejs
    > ce dopiero po pewnym czasie. Np narodziny dziecka, zawirowania zawodowe, chorob
    > a, zmiany realcji rodzinnych itp...na początku często jest miło i fajnie, każdy
    > ma swoją wersję demo.
    ----------
    No w tym przypadku akurat jego skrzywienie bylo widoczne od samego poczatku - codzienne chodzenie na msze i wytrwale cwiczenie w chorku koscielnym ;) Helol!?

    Wobec niej tez szybko pokazal kim jest - zaraz po zamieszkaniu razem wyznaczyl jej obowiazki domowe (no ale to chyba nie powinno budzic zdziwienia w tradycyjnej, katolickiej rodzinie). Przemocy po raz pierwszy uzyl wobec niej jak byla w pierwszej ciazy. A co jest najlepszym wyjsciem jak sie mieszka z przemocowcem? Nie, nie rozwod, bo co rodzina ipanbuk powie. Druga ciaza! :)

    Dla mnie symptomatyczne jest, ze ona w ogole nie porusza w swoim dlugim wywodzie tematu tego jak on zachowywal sie wobec innych, obcych ludzi. Mozemy tylko wnioskowac, ze tez byl eufemistycznie mowiac nie w porzadku (sciga go komornik, zyje luksusowo, jakies ekskluzywne samochody, jacht). Dla niej pewnie, wtedy kiedy byla materialna beneficjentka "radzil sobie". W ogole mi nie jest jej zal, dlatego pozwalam sobie w tym przypadku na poruszanie sie w konwencji zartu. Szkoda mi za to bardzo dzieci.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 28.04.17, 09:48
    wont2 napisał:
    > Dla mnie symptomatyczne jest, ze ona w ogole nie porusza w swoim dlugim wywodzi
    > e tematu tego jak on zachowywal sie wobec innych, obcych ludzi. Mozemy tylko wnioskowac, ze tez byl eufemistycznie mowiac nie w porzadku (sciga go komornik, zyje luksusowo, jakies ekskluzywne samochody, jacht). Dla niej pewnie, wtedy kiedy byla materialna beneficjentka "radzil sobie".
    ------------------------
    Zobacz ,,kobiety mafii" czyli zeznania ,,Masy". Przecież to jest współczesny archetyp ,,czułych barbarzyńców". Jak rabowali, kradli, wymuszali okupy, zabijali i przynosili do domu łupy, to wszystkie ich kochały. Dziewczyna gangstera to była wysoka półka.
  • druginudziarz 29.04.17, 00:33
    marek.zak1 napisał:

    > ------------------------
    > Zobacz ,,kobiety mafii" czyli zeznania ,,Masy". Przecież to jest współczesny ar
    > chetyp ,,czułych barbarzyńców". Jak rabowali, kradli, wymuszali okupy, zabijali
    > i przynosili do domu łupy, to wszystkie ich kochały. Dziewczyna gangstera to b
    > yła wysoka półka.

    Raczej chybione porównanie.
    Gangster robi "to" ponieważ to jego praca a nie dlatego, że jest znerwicowany.
    Gangster dla rodziny jest jak bóg, czuły i kochający, a że czasem kogoś ukatrupił albo zlecił ukatrupienie? cóż, taki jest porzadek świata. Może doły gangsterki, gangsterskie korporacyjne robole to psychole, ale przecież nie Masa!
  • mabelle2000 28.04.17, 10:12
    wont2 napisał:

    > Dla mnie symptomatyczne jest, ze ona w ogole nie porusza w swoim dlugim wywodzi
    > e tematu tego jak on zachowywal sie wobec innych, obcych ludzi. Mozemy tylko wn
    > ioskowac, ze tez byl eufemistycznie mowiac nie w porzadku (sciga go komornik, z
    > yje luksusowo, jakies ekskluzywne samochody, jacht). Dla niej pewnie, wtedy kie
    > dy byla materialna beneficjentka "radzil sobie".

    Widze to dokladnie tak samo. Dlatego uwazam, ze wkladasz kij w mrowisko i szkoda Twojego czasu, zeby tlumaczyc tak proste w sumie mechanizmy. A tylko wyjdziesz na zarazonego znieczulica chama ;-)
  • zawle 28.04.17, 10:24
    Nie przesadzaj mabelle....tylko ustalmy o czym my tu rozmawiamy?
    1. Czy wcześniej są symptomy mogące wskazywać z kim ma się do czynienia?
    2. Czy- jeśli ktoś ich nie odczyta, to jest sobie winien?
    3. Czy nieodczytanie tych symptomów to świadomy zabieg, czy też nie?
    4 . Jakie to są symptomy? ( patrz wont)
    5. Czy kobiety w takich związkach mają podwójną moralność?
    6. Czy odchodzą tylko wtedy gdy się im to przestanie opłacać?
    7. I czy to jest normalne?
    8. Kto i jaką ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci?
    I jeszcze wiele innych mi się nasuwa.
    Mabellle...a Ty nie miałaś w zamiarze zanurzyć się w swoim szczęściu poza forum?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 28.04.17, 10:25
    A może ktoś chce poznać mechanizm współuzależnienia? Eeee...pewnie nie

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 28.04.17, 10:36
    zawle napisała:

    > A może ktoś chce poznać mechanizm współuzależnienia? Eeee...pewnie nie

    Oj tam, różne permutacje "gdyby nie ty".
    Tacy ludzie nigdy nie mają kochanków i kochanek, co? ;) To wytrąca im z ręki skrypt ofiary, na którym się uwłaszczyli ;P
  • zawle 28.04.17, 10:45
    Nie wiedziałam że dojdę do tego momentu, żeby odpowiadać na forum samej sobie:))

    > Nie przesadzaj mabelle....tylko ustalmy o czym my tu rozmawiamy?

    Pewnie o tym, że te idiotki są temu wszystkiemu winne. A w ogóle to przesadzają. No i kłamią. I jeszcze jedno....odeszły, bo straciły profity i nie ma co się na nie wkurwiać, bo mabelle też tak odeszła. A jak mebelle tak odeszła to i one też. Tylko że mabelle jest odważna i uczciwa, a one już nie. I dlatego one są winne a mabelle fajna.

    To powinno nam posłużyć za przykład tej cechy która pretenduje do bycia przemocowcem.

    > 1. Czy wcześniej są symptomy mogące wskazywać z kim ma się do czynienia?

    I tak i nie. To jest wiele zbiorów. Niektóre osoby nie czytają takich sygnałów jako negatywnych, bo ich doświadczenie życiowe powoduje że ich nie widzą. Dopiero w toku nabierania doświadczenia uczą się je czytać. Niekiedy się je "bagatelizuje" a "przecenia" wtedy gdy się wszystko jebnie. Ten mechanizm obowiązuje też w obwinianiu byłych o wszelkie patologie. Jednym słowem...u psychola to zachowanie było wskazówką, u normalnego wybrykiem.

    > 2. Czy- jeśli ktoś ich nie odczyta, to jest sobie winien?

    Na pewno nie zmniejsza to odpowiedzialności drugiej strony. Poza tym trudno jest być winnym że się posiada mechanizmy obronne, krzywiące percepcję. Oczywiście zdarzają się też egzemplarze takie same jak agresor moralnie. Nie sądzę że jest to przypadek tej pani.

    > 3. Czy nieodczytanie tych symptomów to świadomy zabieg, czy też nie?

    Bardzo nieczęsto tak.

    > 4 . Jakie to są symptomy? ( patrz wont)

    Symptomem może być znieczulica na krzywdę innych. Brak umiejętności nałożenia na sytuację prawidłowego wektora. Lekceważący stosunek do uczuć innych. Zwalanie winy na stronę mniej winną. Kierowanie się własnym interesem. Ocenianie innych tylko przez własne okulary.

    Wszyscy to mamy.

    > 5. Czy kobiety w takich związkach mają podwójną moralność?

    W takich związkach kobiety nie mają nic. Ani godności, ani moralności, ani honoru. Poszło się jebać.

    > 6. Czy odchodzą tylko wtedy gdy się im to przestanie opłacać?

    Zawsze.

    > 7. I czy to jest normalne?

    Każdy tak robi, więc nie ma co z siebie robić samozwańczego bohatera.

    > 8. Kto i jaką ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci?

    Każdy za swoje poletko.

    > I jeszcze wiele innych mi się nasuwa.
    > Mabellle...a Ty nie miałaś w zamiarze zanurzyć się w swoim szczęściu poza forum
    > ?

    Ponieważ postawiłam i tu pytanie, to na nie odpowiem...po okresie obrazy za to co usłyszała, chciała odejść z wytkniętym językiem, ale jak zobaczyła że można jeszcze pociągnąć gadanie o innych, to się zawróciła.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 28.04.17, 11:09

    > > 1. Czy wcześniej są symptomy mogące wskazywać z kim ma się do czynienia?
    >
    > I tak i nie. To jest wiele zbiorów. Niektóre osoby nie czytają takich sygnałów
    > jako negatywnych, bo ich doświadczenie życiowe powoduje że ich nie widzą. Dopie
    > ro w toku nabierania doświadczenia uczą się je czytać. Niekiedy się je "bagatel
    > izuje" a "przecenia" wtedy gdy się wszystko jebnie. Ten mechanizm obowiązuje te
    > ż w obwinianiu byłych o wszelkie patologie. Jednym słowem...u psychola to zacho
    > wanie było wskazówką, u normalnego wybrykiem.
    >

    >
    > Każdy za swoje poletko.


    Dzięki Zawle za fachowo ujęte czytelniei wypunktowane mechanizmy wchodzenia i tkwienia w roli ofiary.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 28.04.17, 11:31
    aandzia43 napisała: > Dzięki Zawle za fachowo ujęte czytelniei wypunktowane mechanizmy wchodzenia i t
    > kwienia w roli ofiary.

    Nigdy nie napisałam tu fachowego słowa. Takimi posługuję się tylko na szkoleniach i to na tych gdzie nie ja je prowadzę.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 28.04.17, 11:27
    zawle napisała:
    > Ponieważ postawiłam i tu pytanie, to na nie odpowiem...po okresie obrazy za to
    > co usłyszała, chciała odejść z wytkniętym językiem, ale jak zobaczyła że można
    > jeszcze pociągnąć gadanie o innych, to się zawróciła.

    Cieszymy się, że nie wzgardziłaś naszą szorstką przyjaźnią :D
  • sabat3 28.04.17, 11:29
    sabat3 napisał:
    > Cieszymy się, że nie wzgardziłaś naszą szorstką przyjaźnią :D

    To do mabelle oczywiście :P
  • hello-kitty2 28.04.17, 11:59
    zawle napisała:

    > Pewnie o tym, że te idiotki są temu wszystkiemu winne. A w ogóle to przesadzają
    > . No i kłamią. I jeszcze jedno....odeszły, bo straciły profity i nie ma co się
    > na nie wkurwiać, bo mabelle też tak odeszła. A jak mebelle tak odeszła to i one
    > też. Tylko że mabelle jest odważna i uczciwa, a one już nie. I dlatego one są
    > winne a mabelle fajna.

    Nie wiem czy Mabelle jest taka fajna, a ta pani taka idotka ale cala soba (instynkt?) wole sie kolegowac z Mabelle, a nie z ta pania. Tak samo facet jak ogarniety to poleci na Mabelle, a nie na te pania. Czego by zlosliwie nie gadac, to zycie samo zweryfikuje, kto jest 'fajny', a kto nie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 28.04.17, 12:01
    Może zwyczajnie kicia Ty się zawsze ustawiasz z oprawcami?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 28.04.17, 13:02
    zawle napisała:

    > Może zwyczajnie kicia Ty się zawsze ustawiasz z oprawcami?

    Mam lepszy wniosek: sama jestem psychopata ;-) Mam onbizony prog strachu i empatii. Strachu jeszcze bardziej. Niczego sie nie boje. Ludzie u mnie myla to z depresja.

    Nie lubie ofiar. Szczerze. Nie identyfikuje sie z oprawcami. Wcale mnie nie obchodza. Nie budza we mnie zadnych uczuc. Ofiary owszem - negatywne. Az sie musze izolowac zeby mi sie to w agresje nie przeksztalcilo. Stad wole 1000 razy Mabelle od Ninek. Dbam o swoje dobre samopoczucie. Chronie sie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 28.04.17, 10:31
    mabelle2000 napisała:
    > Widze to dokladnie tak samo. Dlatego uwazam, ze wkladasz kij w mrowisko i szkod
    > a Twojego czasu, zeby tlumaczyc tak proste w sumie mechanizmy. A tylko wyjdzies
    > z na zarazonego znieczulica chama ;-)

    Pytanie czy to, że chodzi o zyski, które skutecznie neutralizują wszelkie zapędy człowieka do wybicia się na samodzielność, umniejsza w jakiś sposób cierpieniu ofiar w takim związku?
    Oczywiście - ofiary mają zwykle realne zyski z relacji. Na przykład ich obiektywne cierpienie w danym układzie jest z ich punktu widzenia lepsze/bezpieczniejsze niż przerażająca rzeczywistość, która czeka ich po podjęciu decyzji o odejściu.
  • mabelle2000 28.04.17, 10:39
    sabat3 napisał:

    > Oczywiście - ofiary mają zwykle realne zyski z relacji. Na przykład ich obiekty
    > wne cierpienie w danym układzie jest z ich punktu widzenia lepsze/bezpieczniejs
    > ze niż przerażająca rzeczywistość, która czeka ich po podjęciu decyzji o odejśc
    > iu.

    Tylko ze nie o tym tu mowa. Cechy faceta, ktore mial i ktore pokazywal wobec innych ludzi nie staly sie przeszkoda aby wejsc z nim w zwiazek. Rowniez krzywda dziejaca sie dzieciom nie byla pierwszoplanowa.
  • sabat3 28.04.17, 10:42
    mabelle2000 napisała:
    > Tylko ze nie o tym tu mowa. Cechy faceta, ktore mial i ktore pokazywal wobec in
    > nych ludzi nie staly sie przeszkoda aby wejsc z nim w zwiazek. Rowniez krzywda
    > dziejaca sie dzieciom nie byla pierwszoplanowa.

    Ona twierdzi coś przeciwnego ;)
    Ale według mnie, największym motorem do nakręcania takiej samobójczej relacji jest niskie poczucie własnej wartości. Uważasz, że nic więcej Ci się nie należy, na nic więcej nie stać. A może z czasem uda się go zmienić na lepsze, obłaskawić?
  • aandzia43 28.04.17, 10:46
    mabelle2000 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Oczywiście - ofiary mają zwykle realne zyski z relacji. Na przykład ich o
    > biekty
    > > wne cierpienie w danym układzie jest z ich punktu widzenia lepsze/bezpiec
    > zniejs
    > > ze niż przerażająca rzeczywistość, która czeka ich po podjęciu decyzji o
    > odejśc
    > > iu.
    >
    > Tylko ze nie o tym tu mowa. Cechy faceta, ktore mial i ktore pokazywal wobec in
    > nych ludzi nie staly sie przeszkoda aby wejsc z nim w zwiazek. Rowniez krzywda
    > dziejaca sie dzieciom nie byla pierwszoplanowa.

    A jakie konkretnie negatywne cechy prezentowane wobec ludzi miał ten przykruchtowy psychol podczas okresu zalotów? Coś przeoczyłam?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 28.04.17, 10:58
    Pewnie jakieś miał Andzia. Dla mnie był tradycjonalistą i katolikiem:)) never kurwa never

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • rekreativa 28.04.17, 11:06
    No ale dla niej to była chyba zaleta, nie? Przecież sama z bogobojnej rodzinki, sama do tego chóru kościelnego należała itd.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 28.04.17, 11:31
    rekreativa napisała:

    > No ale dla niej to była chyba zaleta, nie? Przecież sama z bogobojnej rodzinki,
    > sama do tego chóru kościelnego należała itd.


    No właśnie:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 28.04.17, 11:21
    zawle napisała:

    > Pewnie jakieś miał Andzia. Dla mnie był tradycjonalistą i katolikiem:)) never k
    > urwa never
    >
    Ano widzisz, Zawle, dla nas wada. Chuj z tym, że wierzący (to jeszcze nie wada sama w sobie, jakieś 80% ludzkości tak ma), da się przeżyć jak osobowośc normalna i idzie się dogadać. Ale tradycjonalista już dobrze nie brzmi.
    Dopóki będzie w narodzie aktywny skrypt "intensywnie religijny równa się na pewno dobry człowiek" będę ludzie w gówno wdeptywać. A jest to pogląd powszechny również wśród ludzi średnio religijnych. Czyli nie trzeba być samemu religijnym oszołomem żeby mieć wdrukowany i aktywny skrypt wystawiający nas na zer złych ludzi ukrywających się za maską swiętoszka. Taki klimat.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 28.04.17, 11:34
    aandzia43 napisała:
    > Ano widzisz, Zawle, dla nas wada. Chuj z tym, że wierzący (to jeszcze nie wada
    > sama w sobie, jakieś 80% ludzkości tak ma), da się przeżyć jak osobowośc normal
    > na i idzie się dogadać.

    O nie, nie nie.....idąc za wontowym rozumieniem odpowiedzialności...
    Jak można wymagać od człowieka deklarującego się jako wierzący, a nie żyjącego jak wierzący, że będzie lojalny, uczciwy i normalny w stosunku do nas?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 28.04.17, 11:44
    Dla mnie ktos, kto jest "gleboko religijny" jest z definicji podejrzany. I nie wazne czy to katolicyzm, protestantyzm, prawoslawie, islam, judaizm, bahaizm, feminizm, nacjonalizm, pacyfizm, lewactwo czy prawactwo. To jest ktos, kto potrzebuje zewnetrznej idei definiujacej jego tozsamosc, wyznaczajacej kierunki, sposoby postepowania, bo albo nie potrafi albo nie umie tego zrobic samemu. No i dlaczego sa oni dla mnie wszyscy podejrzani? Bo nie mysla samodzielnie, racjonalnie i sa zdolni do zrobienia innym wielkiego skurwysynstwa uzasadniajac to jakims pokretnymi, z dupy wyjetymi argumentami, ktorych dostarcza im ich "religia".

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 28.04.17, 11:49
    Dla mnie Ci co żyją w podwójnej moralności ( wszelkiej maści wierzący z polami do dyskusji z panem Bogiem).

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 28.04.17, 12:48
    Czyli tylko niewierzacy, nienalezacy do zadnej religii o niepodwojnej moralnosci czyli nieochrzczeni, niebedacy u komunii, ktorzy nie wzieli slubu koscielnego, nie obchodza zadnych swiat katolickich czyli Bozego Narodzenia (nieubierajacy choinki, nierobiacych prezentow, nieprzgotowujacy dan na Wigilie), Swiat Wielkiej Nocy (niewpierdalajacy jajek, kielbas, nieswiecacy swieconki), niechodzacy do kosciola z zadnej okazji nawet na slub kolezanki czy zwiedzanie w celu podziwiania oltarzy, wysluchania koncertu organowego, niechrzcacy swoich dzieci, nieposylajacy ich na religie czy do komunii, niebioracy slubu koscielnego, niechowajacy swoich bliskich w obrzadku katolickim z ksiedzem, ect ect.

    Niesmialo zapytam: czy jest tu choc jednen taki czlowiek?

    Hypo-fucking-kryci, spojrzcie na siebie, sami jestescie czescia tego swiata, sami go tworzycie. Juz was rodzice w poduszce zaniesli zeby was zapisac do tego matrixa i w ten czy w inny sposob (wybrac sobie prosze z wymienionych aktywnosci powyzej) nadal mu sluzycie, podtrzymujecie jego istnienie i powielacie te zachowania. Hehe niewierzace matki w te pedy lecace do kosciola chrzcic swoje dzieci, wiadomo zeby zapisac do znienawidzonego przez siebie systemu. O! To jest niepodwojna moralnosc.

    A teraz poprosze profesora Miodka-Wonta o sprawdzenie mi 'nie' z imieslowami ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 28.04.17, 13:02
    hello-kitty2 napisała: > Hypo-fucking-kryci, spojrzcie na siebie, sami jestescie czescia tego swiata, sa
    > mi go tworzycie. Juz was rodzice w poduszce zaniesli zeby was zapisac do tego m
    > atrixa i w ten czy w inny sposob (wybrac sobie prosze z wymienionych aktywnosci
    > powyzej) nadal mu sluzycie, podtrzymujecie jego istnienie i powielacie te zach
    > owania. Hehe niewierzace matki w te pedy lecace do kosciola chrzcic swoje dziec
    > i, wiadomo zeby zapisac do znienawidzonego przez siebie systemu. O! To jest nie
    > podwojna moralnosc.

    Ja piedolę kicia..TY przeciwko całemu światu:)))
    Odniosę się do tego, co mnie dotyczy.
    Niewierząca matka chrzcząca dziecko. Jako osoba niewierząca mam do religii stosunek ateistyczny. Wybór pozostawiłam dzieciom. Wybrali..oboje są niewierzący. Jako osoba nie wierząca nie przykładam wagi do sakramentów, bo to dla mnie niewiele znaczące gusła. To jak ...chcesz zrozumieć? :)))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 28.04.17, 13:21
    zawle napisała:

    > Odniosę się do tego, co mnie dotyczy.
    > Niewierząca matka chrzcząca dziecko. Jako osoba niewierząca mam do religii stos
    > unek ateistyczny. Wybór pozostawiłam dzieciom. Wybrali..oboje są niewierzący. J
    > ako osoba nie wierząca nie przykładam wagi do sakramentów, bo to dla mnie niewi
    > ele znaczące gusła. To jak ...chcesz zrozumieć? :)))

    Odnies sie do konkretow z listy, bo wiesz 'nie przykladam wagi', 'wybor pozostawiam dzieciom' to wymijacze. Jak na ktoras aktywnosc z listy wskazesz odpowiedz twierdzaca to partycypujesz w systemie (=podtrzymujesz jego istnienie), a jak na wszystkie podasz odpowiedz negatywna, to jestes poza czyli nie dokladasz swojej cegielki. Tu nie ma nic do zrozumienia, bo nie ma polwyjsc, polrozwiazan. Jestes 'in' albo 'out'. Jak w matrixie.

    Pzypominam: system istnieje, bo jest podtrzymywany przez tych, co w nim partycypuja i nie ma znaczenia czy robia to z przekonaniem czy bez i co w ogole o nim mysla. Najwyzej mozemy rozmawiac o stopniu zidiocenia tych, ktorzy popelniaja sakrament choc uwazaja go za niewiele znaczace guslo. Tyle, ze to jest inny temat i ja o niego nie pytam. Podam przyklad: jak ludzie w Amsterdamie przestali chodzic do kosciolow, to je zburzono czy poprzerabiano na biblioteki ale najpierw musieli przestac chodzic. Nie pomaga jak chodza na sakrament choc mysla, ze on glupi. Czy to jest zrozumiale?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 28.04.17, 14:44
    hello-kitty2 napisała:
    > Odnies sie do konkretow z listy,

    Z jakiej listy?


    bo wiesz 'nie przykladam wagi', 'wybor pozosta
    > wiam dzieciom' to wymijacze. Jak na ktoras aktywnosc z listy wskazesz odpowiedz
    > twierdzaca to partycypujesz w systemie (=podtrzymujesz jego istnienie), a jak
    > na wszystkie podasz odpowiedz negatywna, to jestes poza czyli nie dokladasz swo
    > jej cegielki.

    W jakim systemie?

    > Pzypominam: system istnieje, bo jest podtrzymywany przez tych, co w nim partycy
    > puja i nie ma znaczenia czy robia to z przekonaniem czy bez i co w ogole o nim
    > mysla. Najwyzej mozemy rozmawiac o stopniu zidiocenia tych, ktorzy popelniaja s
    > akrament choc uwazaja go za niewiele znaczace guslo. Tyle, ze to jest inny tema
    > t i ja o niego nie pytam. Podam przyklad: jak ludzie w Amsterdamie przestali ch
    > odzic do kosciolow, to je zburzono czy poprzerabiano na biblioteki ale najpierw
    > musieli przestac chodzic. Nie pomaga jak chodza na sakrament choc mysla, ze on
    > glupi. Czy to jest zrozumiale?

    Że ja niby chcę rozwalić system?
    Kicia ...Ty mi tu nie imputuj, bo my może w Polszy już podsłuchy mamy pozakładane?:)))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 28.04.17, 13:21
    Hehe niewierzace matki w te pedy lecace do kosciola chrzcic swoje dziec
    > i, wiadomo zeby zapisac do znienawidzonego przez siebie systemu. O! To jest nie
    > podwojna moralnosc.

    Nie mam drzewka, nie wiem do kogo ten post, ale się.wypowiem :-P
    "Podwójna moralność" ludzi chrzczących dzieci a następnie wypinających się na KK (brak datków, głosowanie na partie anty) mnie nie przeraża, bo nie w nich sila KK. Czy innych religijnych dziadostw. Podwojna moralność to łażenie do kościoła, dawanie na tacę, glosowanie na pisdzielców czy inny chłam, zapisywanie dzieci do "żołnierzy wykletych" czyli realne wspieranie czarnych i jednoczesne stosowanie antykoncepcji, oglądanie pornografii, dawanie dupy na boku, usuwanie ciąży.
    Choinkę ubieram, opłatkiem (nieświęconym).się.dzielę, jaja i kiełbasę w stosowmym czasie zjadam. Dziecko ochrzczone, bo tatuś chciał, niereligijne, już po apostazji. Czarni do mnie nie zaglądają od wielu lat, bo kilka razy grzecznie odmówiłam wizyty duszpasterskiej, pogrzeb życzę sobie świecki, na co głosuję i pod czym się podpisuję wiadomo.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 28.04.17, 12:09
    wont2 napisał:

    > Dla mnie ktos, kto jest "gleboko religijny" jest z definicji podejrzany. I nie
    > wazne czy to katolicyzm, protestantyzm, prawoslawie, islam, judaizm, bahaizm, f
    > eminizm, nacjonalizm, pacyfizm, lewactwo czy prawactwo. To jest ktos, kto potrz
    > ebuje zewnetrznej idei definiujacej jego tozsamosc, wyznaczajacej kierunki, spo
    > soby postepowania, bo albo nie potrafi albo nie umie tego zrobic samemu. No i d
    > laczego sa oni dla mnie wszyscy podejrzani? Bo nie mysla samodzielnie, racjonal
    > nie i sa zdolni do zrobienia innym wielkiego skurwysynstwa uzasadniajac to jaki
    > ms pokretnymi, z dupy wyjetymi argumentami, ktorych dostarcza im ich "religia".
    >

    Chyba mylisz głęboką wiarę z fanatyzmem. Fanatyk to typ niekoniecznie religijny (np.ideowy komunista), zestrachany, zniewolony wewnętrznie mimo bredni o wolności jaką daje (tu wstawić nazwę typu jakiś bóg, idea), przerażony...wolnością ;-) "Ucieczka od wolności" Fromma patrz. Fanatyk jest tak zniewolony, że przestaje myśleć racjonalnie oraz moralnie, kiedy jego Bałwan zażąda ofiar. Postąpi wbrew swojej moralności (jaką tam wcześniej miał), żeby zaspokoić Bałwana i nie zostać z niczym.
    Człowiek wierzący, nawet głęboko, a nie uszkodzony czyli nie fanatyk, ma łączność między swoim człowieczeństwem a więzią z bostwem. Ja się boję nie wierzących, tylko fanatyków obojętnie jakiej idei. Konwersje z jednej na drugą zdarzają się bardzo często. Np.święty Paweł, tfu za przeproszeniem :-P


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 28.04.17, 12:24
    aandzia43 napisała:
    >
    > Chyba mylisz głęboką wiarę z fanatyzmem. Fanatyk to typ niekoniecznie religijny
    > (np.ideowy komunista), zestrachany, zniewolony wewnętrznie mimo bredni o wolno
    > ści jaką daje (tu wstawić nazwę typu jakiś bóg, idea), przerażony...wolnością ;
    > -) "Ucieczka od wolności" Fromma patrz. Fanatyk jest tak zniewolony, że przesta
    > je myśleć racjonalnie oraz moralnie, kiedy jego Bałwan zażąda ofiar. Postąpi wb
    > rew swojej moralności (jaką tam wcześniej miał), żeby zaspokoić Bałwana i nie z
    > ostać z niczym.
    > Człowiek wierzący, nawet głęboko, a nie uszkodzony czyli nie fanatyk, ma łączno
    > ść między swoim człowieczeństwem a więzią z bostwem. Ja się boję nie wierzących
    > , tylko fanatyków obojętnie jakiej idei. Konwersje z jednej na drugą zdarzają s
    > ię bardzo często. Np.święty Paweł, tfu za przeproszeniem :-P
    >
    Wiesz, za mojej późniejszej młodości (lata 90-te) znałam trochę mocno ideowych anarchistów, lewakow. Podejrzane typy na moje oko. Słusznie jak się okazało. Potem część z nich została fanatycznymi chrześcijanami. Rzyg. Gdyby byli kilka lat młodsi załapaliby się na islam i Państwo Islamskie ;-) Po raz kolejny sie wypowiem: kurwica mnie trafia i krew zalewa jak widzę białe europejskie gęby w szmatach na głowach. Niech wypierdalają do swoich. Konwertyci są niebezpieczni - nikt nie konwertuje na łagodniejsza religię/odłam religii.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • rekreativa 28.04.17, 12:34
    " kurwica mnie trafia i krew zalewa jak widzę białe europejskie gęby w szmatach na głowach."

    Mnie też, szczerze mówiąc. Nie rozumiem tego w ogóle.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • wont2 28.04.17, 13:03
    Dla mnie czlowiek gleboko wierzacy w jakas skrajna idee (nie tylko religie, napisalem o tym wczesniej, zeby nie bylo ze hejtuje antyreligijnie) to wlasnie fanatyk. Nie widze roznicy pomiedzy kims gleboko religijnym a fanatykiem religijnym, moze tylko tym sie roznia, ze fanatyk rzyga zolcia na zewnatrz a gleboko religijny jeszcze, poki co, do wewnatrz. Ale stworz odpowiednie warunki to pokaze na co go stac.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 28.04.17, 13:43
    wont2 napisał:

    > Dla mnie czlowiek gleboko wierzacy w jakas skrajna idee (nie tylko religie, nap
    > isalem o tym wczesniej, zeby nie bylo ze hejtuje antyreligijnie) to wlasnie fan
    > atyk. Nie widze roznicy pomiedzy kims gleboko religijnym a fanatykiem religijny
    > m, moze tylko tym sie roznia, ze fanatyk rzyga zolcia na zewnatrz a gleboko rel
    > igijny jeszcze, poki co, do wewnatrz. Ale stworz odpowiednie warunki to pokaze
    > na co go stac.
    >
    No własne odnoszę wrażenie, że głęboko wierzący nie rzyga żółcią w żadna stronę :-) Nie ma takiego przymusu/potrzeby.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • wont2 28.04.17, 13:53
    aandzia43 napisała:

    > No własne odnoszę wrażenie, że głęboko wierzący nie rzyga żółcią w żadna stronę
    > :-) Nie ma takiego przymusu/potrzeby.
    -------
    Co zrobi gleboko wierzacy katolik/katoliczka kiedy corka jest ofiara przemocy ze strony meza? Bedzie namawiac na rozwod czy zeby sprobowac naprawic zwiazek? A jak corka zajdzie w ciaze w wyniku gwaltu? Zaakceptuje jej decyzje w sprawie aborcji czy bedzie naciskac na urodzenie? A co zrobi gleboko wierzacy muzulmanin albo Zyd jesli corka bedzie chciala wyjsc za chrzescijanina? ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 28.04.17, 14:05
    wont2 napisał:

    > Co zrobi gleboko wierzacy katolik/katoliczka kiedy corka jest ofiara przemocy z
    > e strony meza? Bedzie namawiac na rozwod czy zeby sprobowac naprawic zwiazek? A
    > jak corka zajdzie w ciaze w wyniku gwaltu? Zaakceptuje jej decyzje w sprawie a
    > borcji czy bedzie naciskac na urodzenie? A co zrobi gleboko wierzacy muzulmanin
    > albo Zyd jesli corka bedzie chciala wyjsc za chrzescijanina? ;)

    Przepraszam, a Ty przyadkiem nie podkrecales sie podlozeniem bomby by wysadzic (razem z ludzmi oczywiscie) jakies zaklady wytworstwa miesa czy czegos? Czym to sie rozni od fanatyka religijnego? Co mi za roznica czy ktos mnie wysadzil, bo zjadlam hamburgera w McDonaldzie czy ze wyskrobalam potencjalnego gleboko wierzacego Katolika? ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 28.04.17, 14:26
    O, bardzo dobry przyklad. Wegetarianizm - spoko idea, popieram. Wegetarianie to fajni ludzie, ktorzy nie chca krzywdzic zwierzat. Tyle ze "gleboko wierzacy" wegetarianin juz mnie wkurwia. Pierdoli mi za uchem jak wcinam krwisty befsztyk. Psa katuje wegetarianska karma. Dziecku tez nie da miesa, nawet jak lekarze mowia inaczej, ze czasem na pewnym etapie trzeba. W skrajnym przypadku wezmie i podlozy bombe w miesnym :)

    PS. Nie pamietam, zebym pisal o bombie w zakladach przetworstwa miesa ale oczywiscie nie wykluczam, spod moich paluchow wychodzi sporo absurdow i sprzecznosci. W kazdym razie, skoro ja nie pamietam, a ty pamietasz to chyba nie podkrecalem siebie tylko ciebie ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 28.04.17, 14:44
    wont2 napisał:

    > PS. Nie pamietam, zebym pisal o bombie w zakladach przetworstwa miesa ale oczyw
    > iscie nie wykluczam, spod moich paluchow wychodzi sporo absurdow i sprzecznosci
    > . W kazdym razie, skoro ja nie pamietam, a ty pamietasz to chyba nie podkrecale
    > m siebie tylko ciebie ;)

    To ze Ty nie pamietasz, ze pisales, nie dowodzi niczego (mozg durszlakowy/druszlakowy? ;). A to ze ja pamietam, ze pisales, dowodzi, ze mnie to rozbawilo (pozytywnie). W ogole rozbawic kogos zeby sie posmal szczerze, to najfajniejszy prezent. Taka refleksja z dupy mnie 'najszla' panie. W kazdym razie chcialam rzec: milo Cie znowu poczytac. Odmeldowuje sie.

    Jakbys mial jakis fajny tytul filmowy, to wrzuc. Siedze teraz na chorobowym w domu do lata. W chuja mam czasu. Wrzycaj co masz interesujacego. Ja ze swojej strony polecam nowego Pitbulla2 - Niebezpieczne kobiety. Tez sporo wnoszacy w temacie przemocy. I jednak Vega zagral dobrze tymi kobietami! Alicja Bachleda-Curus jako kobieta przemocowa. Tego sie nie spodziewalam. Przekonywujaco bylo. Polecam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 28.04.17, 18:14
    wont2 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > No własne odnoszę wrażenie, że głęboko wierzący nie rzyga żółcią w żadna
    > stronę
    > > :-) Nie ma takiego przymusu/potrzeby.
    > -------
    > Co zrobi gleboko wierzacy katolik/katoliczka kiedy corka jest ofiara przemocy z
    > e strony meza? Bedzie namawiac na rozwod czy zeby sprobowac naprawic zwiazek? A
    > jak corka zajdzie w ciaze w wyniku gwaltu? Zaakceptuje jej decyzje w sprawie a
    > borcji czy bedzie naciskac na urodzenie? A co zrobi gleboko wierzacy muzulmanin
    > albo Zyd jesli corka bedzie chciala wyjsc za chrzescijanina? ;)
    >

    Nie wiem co zrobi Żyd czy muzułmanin, jak mu córka z drogi zboczy. Odnośnie rozwodów i takich tam: moja religijna sąsiadka, prosta kobita, kazała się córce rozwodzic po pierwszych jatkach pijaka zięcia. Ona zresztą urodziła w latch pięćdziesiątych nieslubne dziecko, a wyskrobac mogła, może z gwałtu, kto wie? Druga religijna nie pozwoliła córce wziąć ślubu(ciężarnej), bo kandydat był jakiś zulowaty i lepiej się było trzymać z daleka. Pomogła dzieciaka odchowac, bez występowania o ojcostwo czy kasę. Córka wyszła potem za mąż za przyzwoitego człowieka. Ta pani sama wychowała kilkoro dzieci, bo męża znęta pozbyła się. Normalne, proste, kochające, rozsądne kobiety. Religijne. Ale nie.dewotki.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • wont2 28.04.17, 18:49
    aandzia43 napisała:

    > Odnośnie roz
    > wodów i takich tam: moja religijna sąsiadka, prosta kobita, kazała się córce ro
    > zwodzic po pierwszych jatkach pijaka zięcia.
    -------
    Bo ona byla tylko "religijna" a nie gleboko religijna :) No wez, jak ktos gleboko religijny moze naklaniac corke do czynu niezgodnego z podstawowymi zasadami wiary? Jak jestes gleboko religijny to wierzysz we wszystkie zasady okreslone przez dana religie/idee, a nie wybierasz sobie tego co ci akurat w danej sytuacji pasuje.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 28.04.17, 18:51
    wont2 napisał:
    > Bo ona byla tylko "religijna" a nie gleboko religijna :) No wez, jak ktos glebo
    > ko religijny moze naklaniac corke do czynu niezgodnego z podstawowymi zasadami
    > wiary? Jak jestes gleboko religijny to wierzysz we wszystkie zasady okreslone p
    > rzez dana religie/idee, a nie wybierasz sobie tego co ci akurat w danej sytuacj
    > i pasuje.

    A co ma rozwód cywilny do wiary? W oczach Boga są nadal małżeństwem. Tyle że wypadałoby dalej nie cudzołożyć:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 28.04.17, 20:06

    zawle napisała
    >A co ma rozwód cywilny do wiary? W oczach Boga są nadal małżeństwem. Tyle że wypadałoby dalej nie cudzołożyć:))<

    Wiara wiarą, ale jak już się kiedyś popełniło ten błąd i wzięło ślub kościelny, to sam fakt może skomplikować dalsze życie. Przypomina mi się mój kuzyn, wpadka i ślub w młodym wieku, po mniej więcej 5 latach żona go zostawiła z dzieckiem i wybyła za granicę do kolejnej miłości swego życia, a on trafił akurat na następną taką, dla której wiara była integralną częścią życia ( a raczej dla jej ojca, który zapowiedział jej, że jeśli ten jej wybranek nie ureguluje swojej sytuacji od strony katolickich zasad wiary, to won i nie ma dyskusji) - no i te lata użerania się przed sądem kościelnym, żeby unieważnić małżeństwo,odpowiadania na pytania, które chyba są podnietą dla tych księży, istna orka na ugorze. W każdym bądź razie, zanim sprawa się ostatecznie rozstrzygnęła, to już zdążyli się rozstać, no i dobrze, z korzyścią dla niego.
  • zawle 28.04.17, 20:31
    A mój ojciec zataił wraz ze swoją katolicką żoną z miasta Wadowic posiadanie byłej żony i dzieci z nią. Kiedyś przyjechałam do niego, po kilkunastu latach niewidzenia i prosił żeby kłamała rodzinę jego katolickiej żony z miasta Wadowic że jestem jego kuzynką. Kicia - dokładam Ci do mojego pojebania a Tobie Mabelle to nienawiści

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • bgz0702 28.04.17, 20:42
    zawle napisała:

    > A mój ojciec zataił wraz ze swoją katolicką żoną z miasta Wadowic posiadanie by
    > łej żony i dzieci z nią. Kiedyś przyjechałam do niego, po kilkunastu latach nie
    > widzenia i prosił żeby kłamała rodzinę jego katolickiej żony z miasta Wadowic ż
    > e jestem jego kuzynką. Kicia - dokładam Ci do mojego pojebania a Tobie Mabelle
    > to nienawiści
    >
    ????? kurwa

  • bgz0702 28.04.17, 20:45
    bgz0702 napisała:

    > zawle napisała:
    >
    > > A mój ojciec zataił wraz ze swoją katolicką żoną z miasta Wadowic posiada
    > nie by
    > > łej żony i dzieci z nią. Kiedyś przyjechałam do niego, po kilkunastu lata
    > ch nie
    > > widzenia i prosił żeby kłamała rodzinę jego katolickiej żony z miasta Wad
    > owic ż
    > > e jestem jego kuzynką. Kicia - dokładam Ci do mojego pojebania a Tobie Ma
    > belle
    > > to nienawiści
    > >
    > ????? kurwa
    >

    ale powiem ci, ze moja sąsiadka kilka lat po ślubie z Włochem dowiedziałą się że gość ma już w Polsce ex żonę i dwójkę dzieci;))
  • zawle 28.04.17, 20:50
    A moja teściowa nieomal przed ołtarzem dowiedziała się że przyszły mąż ma dziecko, a motor jest pożyczony:)))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 28.04.17, 21:13
    zawle napisała
    >A moja teściowa nieomal przed ołtarzem dowiedziała się że przyszły mąż ma dziecko, a motor jest pożyczony:)))<

    Moją matkę ojciec wyrywał na motor, a jakże ;) Potem tak się wprawił w tej jeździe, że regularnie się na nim wyjebywał po pijaku, tracąc coraz kolejne zęby, co nie przeszkadzało mu być zawodowym kierowcą przez całe życie oczywiście, nawet erką jeździł na sygnale do pilnych przypadków, i dało się? - no dało się, bo lekarze również byli zdrowo najebani na nockach. Pamiętam, że w weekend jeździliśmy z rodzicami do brata matki na zakrapiane imprezy, ja z siostrą w końcu prosiłyśmy ojca, że chcemy już wracać, bo spać nam się chce, trochę to trwało, w końcu udało się go namówić, no i jazda przez tory na niestrzeżony m przejeździe, pokonując ostre zakręty, prawie że lądując w rowie ( o włos), ale zawsze jakoś się udawało trafić do bramy domu bez konsekwencji. A za tydzień, albo dwa powtórka z rozrywki, i trochę to trwało. U mnie stosunki między moją mamą, a jej teściową ( moją ukochaną babcią) były w miarę poprawne. Raz tylko usłyszałam, jak babcia mówi, że gdyby ona ( moja matka) mu nie dała, to on by się z nią nie związał i zasłużył na kogoś lepszego( jedynak - wiadomo!), a tak poza tym, to one się całkiem dobrze dogadywaly, mieszkając pod jednym dachem. Gdy babcia stała się warzywem, to właśnie moja mama, a jej synowa pielęgnowała ją aż do śmierci, pracując jednocześnie zawodowo i mając swoje problemy na głowie.
  • druginudziarz 29.04.17, 01:29
    zawle napisała:

    > A mój ojciec zataił wraz ze swoją katolicką żoną z miasta Wadowic posiadanie by
    > łej żony i dzieci z nią. Kiedyś przyjechałam do niego, po kilkunastu latach nie
    > widzenia i prosił żeby kłamała rodzinę jego katolickiej żony z miasta Wadowic ż
    > e jestem jego kuzynką. Kicia - dokładam Ci do mojego pojebania a Tobie Mabelle
    > to nienawiści

    Aa, to się przynajmniej to wyjaśniło.
    Mojego brata mama całe życie karmiła nienawiścią do rodziny naszego ojca.
    Brat więc nie przepadał za naszymi kuzynami, choć nie wiedział dlaczego w sumie. Już wie, ale długo trwało zanim sobie to poukładał. A dlaczego matka taka nienawistna? z zawiści, bo rodzinie ojca nieco lepiej się wiodło.
  • zawle 29.04.17, 07:48
    druginudziarz napisał:
    > Aa, to się przynajmniej to wyjaśniło.
    > Mojego brata mama całe życie karmiła nienawiścią do rodziny naszego ojca.
    > Brat więc nie przepadał za naszymi kuzynami, choć nie wiedział dlaczego w sumie
    > . Już wie, ale długo trwało zanim sobie to poukładał. A dlaczego matka taka nie
    > nawistna? z zawiści, bo rodzinie ojca nieco lepiej się wiodło.

    Nie wiem co Ci się wylęgło w głowie, ale jeśli sugerujesz że moja matka mnie nastawiała przeciwko ojcu, to jesteś w błedzie. Pierwszy raz usłyszałam na jego temat i ich wspólnej przeszłości coś złego po ty, gdy on uraczył mnie kilkoma mało fajnymi historiami na jej temat.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 29.04.17, 01:16
    zawle napisała:

    > wont2 napisał:
    > > Bo ona byla tylko "religijna" a nie gleboko religijna :) No wez, jak ktos
    > glebo
    > > ko religijny moze naklaniac corke do czynu niezgodnego z podstawowymi zas
    > adami
    > > wiary? Jak jestes gleboko religijny to wierzysz we wszystkie zasady okres
    > lone p
    > > rzez dana religie/idee, a nie wybierasz sobie tego co ci akurat w danej s
    > ytuacj
    > > i pasuje.
    >
    > A co ma rozwód cywilny do wiary? W oczach Boga są nadal małżeństwem. Tyle że wy
    > padałoby dalej nie cudzołożyć:))

    Jeśli jest przemoc małżeńska to są przesłanki do uznania małżeństwa nieważnym.
  • aandzia43 28.04.17, 18:59

    > Bo ona byla tylko "religijna" a nie gleboko religijna :) No wez, jak ktos glebo
    > ko religijny moze naklaniac corke do czynu niezgodnego z podstawowymi zasadami
    > wiary? Jak jestes gleboko religijny to wierzysz we wszystkie zasady okreslone p
    > rzez dana religie/idee, a nie wybierasz sobie tego co ci akurat w danej sytuacj
    > i pasuje.


    Głęboka religijność nie zakłada amputacji człowieczeństwa. Nie zakłada również wiary w czy bezrozumnego trzymania się tych wszystkich takich tam, co je zmieniają raz po raz ;-) No nie.wiem,może się kiedyś za duzo "Tygodnika Powszechnego" naczytałam ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • rekreativa 28.04.17, 12:35
    Dla Cibie, wont, dla mnie też, ale nie dla drugiej religijnej osoby, a taka była w tamtym momencie pani Piasecka, wnosząc z opisu.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • wont2 28.04.17, 13:25
    rekreativa napisała:

    > Dla Cibie, wont, dla mnie też, ale nie dla drugiej religijnej osoby, a taka był
    > a w tamtym momencie pani Piasecka, wnosząc z opisu.
    ------
    Jasne, tak sobie tylko zazartowalem z tego choru. No ale chodzenie mlodego chlopaka codziennie do kosciola to juz powinien byc dzwonek alarmowy dla jej rodzicow, ze cos nie halo. Juz o tym na pewno kiedys pisalem jak pomoglem mojemu kumplowi wyrwac sie kiedys z macek sekty katolickiej :) W najwiekszym skrocie - koniec liceum a on chce do seminarium. Jego rodzice katolicy, ale jednak dobro syna najwazniejsze wiec z placzem do moich rodzicow. Moi rodzice do mnie. Wzialem go na weekend nad Zaglebocze na ostra popijawe (rzyganie na stol w knajpie, te sprawy) i przekonywalem, zeby tez zdawal na polibude do Wawy. Teraz jest szczesliwym mezem i beneficjentem 500+, ale to na waciki bo jest wzietym informatykiem. Aha, chodzil wtedy w liceum z jakas katosekciarska laska i pewnie, jakby nie jego rodzice, ktorzy wpadli w panike to albo rzeczywiscie spedalilby sie w jakims seminarium albo sczezl z ta wariatka.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • rekreativa 28.04.17, 14:53
    " Jego rodzice katolicy, ale jednak dobro syna najwazniejsze wiec z placzem do moich rodzicow. Moi rod"

    Gorzej, kiedy to rodzice jeszcze do seminarium popychają.
    Mój kolega z klasy, przefajny chłopak, wymyslił sobie, że ma powołanie, niestety, starzy srali po nogach z dumy, że synusia będa mieli księdza.
    Kościół chłopaka biednego złamał, zgnębił i uczynił zagorzałym antyklerykałem. Porzucił zgniły stan kapłański, ale to jego starzy nie chcieli go do domu po tym wpuścić. Wyrzekli się.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • druginudziarz 29.04.17, 00:36
    aandzia43 napisała:

    > > Tylko ze nie o tym tu mowa. Cechy faceta, ktore mial i ktore pokazywal wo
    > bec in
    > > nych ludzi nie staly sie przeszkoda aby wejsc z nim w zwiazek. Rowniez kr
    > zywda
    > > dziejaca sie dzieciom nie byla pierwszoplanowa.
    >
    > A jakie konkretnie negatywne cechy prezentowane wobec ludzi miał ten przykrucht
    > owy psychol podczas okresu zalotów? Coś przeoczyłam?

    A Ty go znasz osobiście? "przeoczyłaś" bo wiesz tyle co ona mówi, a to dramatecznie niewiele, mniej niż nic.
  • aandzia43 29.04.17, 01:35

    > > A jakie konkretnie negatywne cechy prezentowane wobec ludzi miał ten przy
    > krucht
    > > owy psychol podczas okresu zalotów? Coś przeoczyłam?
    >
    > A Ty go znasz osobiście? "przeoczyłaś" bo wiesz tyle co ona mówi, a to dramatec
    > znie niewiele, mniej niż nic.

    Co ona mówi to jedno, co słychać na nagraniu to drugie. Wiem jak się kłócą ludzie, czasem zajadle, wsciekle, paskudne rzeczy wygadują. Spoko, nie jestem z cukru i mgiełki porannej. Oni się nie kłócili, on ją regularnie, metodycznie, z upodobaniem przeczołgiwał. Gdyby to brzmiało: ty kurwo, ja ci pokażę! ty chamie, a ty mi w 99'! to bym ziewnela znudzona ;-

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 29.04.17, 01:43
    aandzia43 napisała:

    >
    > > > A jakie konkretnie negatywne cechy prezentowane wobec ludzi miał te
    > n przy
    > > krucht
    > > > owy psychol podczas okresu zalotów? Coś przeoczyłam?
    > >
    > > A Ty go znasz osobiście? "przeoczyłaś" bo wiesz tyle co ona mówi, a to dr
    > amatec
    > > znie niewiele, mniej niż nic.
    >
    > Co ona mówi to jedno, co słychać na nagraniu to drugie. Wiem jak się kłócą ludz
    > ie, czasem zajadle, wsciekle, paskudne rzeczy wygadują. Spoko, nie jestem z cuk
    > ru i mgiełki porannej. Oni się nie kłócili, on ją regularnie, metodycznie, z up
    > odobaniem przeczołgiwał. Gdyby to brzmiało: ty kurwo, ja ci pokażę! ty chamie,
    > a ty mi w 99'! to bym ziewnela znudzona ;-

    Przeczołgiwał? No i co Ci do tego? Ja się nie znam, ale seksuolodzy twierdzą, że trudno się odróżnia przemoc od gry wstępnej. Ja bym z chęcia przeczytał wywiad z tym panem, ale jak widzę jestem w tej naturalnej jak mi się całe życie wydaje chęci poznawczej, odosobniony.
  • aandzia43 29.04.17, 02:04

    > Przeczołgiwał? No i co Ci do tego? Ja się nie znam, ale seksuolodzy twierdzą, ż
    > e trudno się odróżnia przemoc od gry wstępnej

    Tak, z upodobaniem przeczołgiwał. Co mi do tego, bo w tych kręgach nic nikomu do tego jak mąż żonę dyscyplinuje? Ja nie z tych kręgów, więc mi do tego. Z tym seksem to oczywiście żartujesz? Chyba jakaś bez temperamentu i poczuciea humoru jestem, bo nie byłam w stanie wysłuchać tego nagrania do końca.

    . Ja bym z chęcia przeczytał wywia
    > d z tym panem, ale jak widzę jestem w tej naturalnej jak mi się całe życie wyda
    > je chęci poznawczej, odosobniony.

    Na razie "szukał miłości", do winy się nie przyznaje i jakieś inne zabawne ruchy wykonuje. Poczekamy, poglądamy.
    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 29.04.17, 02:15
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Przeczołgiwał? No i co Ci do tego? Ja się nie znam, ale seksuolodzy twier
    > dzą, ż
    > > e trudno się odróżnia przemoc od gry wstępnej
    >
    > Tak, z upodobaniem przeczołgiwał. Co mi do tego, bo w tych kręgach nic nikomu d
    > o tego jak mąż żonę dyscyplinuje? Ja nie z tych kręgów, więc mi do tego. Z tym
    > seksem to oczywiście żartujesz? Chyba jakaś bez temperamentu i poczuciea humoru
    > jestem, bo nie byłam w stanie wysłuchać tego nagrania do końca.

    I słusznie bo to podwójnie obrzydliwe, raz nagrać, dwa słuchać tego.
    Nie, nie żartuję, panie otwarcie deklarują na forach, że potrzebują do satysfakcji większa lub mniejszą odrobinę przemocy. Ja nie mówię że "to" na nagraniu to zaloty (czy aby on nie był nawalony? pytam bo nie wiem, nie słuchałem), mówię, że nie wiem jak u nich był z seksem "kiedyś" gdy sprawy nie zaczęły wymykać się spod kontroli. I jej, i jemu.

    > . Ja bym z chęcia przeczytał wywia
    > > d z tym panem, ale jak widzę jestem w tej naturalnej jak mi się całe życi
    > e wyda
    > > je chęci poznawczej, odosobniony.
    >
    > Na razie "szukał miłości", do winy się nie przyznaje i jakieś inne zabawne ruch
    > y wykonuje. Poczekamy, poglądamy.

    Tyle to i pani zeznała, że nie dawała. Czekaj sama, ja nie spędzam życia na podglądaniu.
  • aandzia43 29.04.17, 02:32

    > I słusznie bo to podwójnie obrzydliwe, raz nagrać, dwa słuchać tego.

    No, strasznie obrzydliwe, zdobywanie dowodów na rozwód, którego bez mocnych dowodówh ustosunkowany mąż nie dałby jej na pewno. Ludzie to kurna wstydu nie majo, tak o swoje interesy dbać, no no.


    > Nie, nie żartuję, panie otwarcie deklarują na forach, że potrzebują do satysfak
    > cji większa lub mniejszą odrobinę przemocy. Ja nie mówię że "to" na nagraniu to
    > zaloty (czy aby on nie był nawalony? pytam bo nie wiem, nie słuchałem), mówię,
    > że nie wiem jak u nich był z seksem "kiedyś" gdy sprawy nie zaczęły wymykać si
    > ę spod kontroli. I jej, i jemu.

    Aaa, nie słuchałeś? To się nie wypowiadaj, jak nie słuchałeś. I nie fantazjuj, bo przykro się ciebie czyta w kontekście tego, co się słyszy na
    nagraniu.
    >
    > > . Ja bym z chęcia przeczytał wywia
    > > > d z tym panem, ale jak widzę jestem w tej naturalnej jak mi się cał
    > e życi
    > > e wyda
    > > > je chęci poznawczej, odosobniony.

    Nie przejawiasz żadnej chęci poznawczej, nie pochlebiaj sobie. Nie w tym temacie na pewno.


    > >
    > > Na razie "szukał miłości", do winy się nie przyznaje i jakieś inne zabawn
    > e ruch
    > > y wykonuje. Poczekamy, poglądamy.
    >
    > Tyle to i pani zeznała, że nie dawała. Czekaj sama, ja nie spędzam życia na pod
    > glądaniu.

    Nie, za to spędzasz czas na "nie znam się, nie zamierzam się zapoznać, ale se pogadam jak przykruchtowych biją". Poza tym w moim poscieMiało być "pooglądamy".

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 29.04.17, 02:56
    aandzia43 napisała:

    >
    > > I słusznie bo to podwójnie obrzydliwe, raz nagrać, dwa słuchać tego.
    >
    > No, strasznie obrzydliwe, zdobywanie dowodów na rozwód, którego bez mocnych do
    > wodówh ustosunkowany mąż nie dałby jej na pewno. Ludzie to kurna wstydu nie maj
    > o, tak o swoje interesy dbać, no no.

    Niebieska karta wystarcza do sprawy rozwodowej. Plus zeznania sąsiadów czy rodziny. Nagrała a potem gdzie z nagraniem poleciała? do sądu po rozwód czy do mediów? I jeszcze idiotka udaje "nie chciałam żeby się to tak szeroko rozniosło". No jasne.

    > Aaa, nie słuchałeś? To się nie wypowiadaj, jak nie słuchałeś. I nie fantazjuj,
    > bo przykro się ciebie czyta w kontekście tego, co się słyszy na
    > nagraniu.

    No mój boże, też mi sensacja, człowiek wrzeszczy na człowieka. Za ścianą w dzieciństwie miałem to codzień. A w domu matka gdy tylko mogła na ojca energicznie wylewała swoje życiowe frustracje, dobrze że twardy był i nigdy ręki nie podniósł.

    > Nie przejawiasz żadnej chęci poznawczej, nie pochlebiaj sobie. Nie w tym temaci
    > e na pewno.

    A dlaczego mam sobie nie pochlebiać skoro, jak widzę, tylko ja (i wont, choć tylko cześciowo) nie idę za ochłapem informacji sądząc, że to cała krowa?

    > Nie, za to spędzasz czas na "nie znam się, nie zamierzam się zapoznać, ale se p
    > ogadam jak przykruchtowych biją". Poza tym w moim poscieMiało być "pooglądamy".

    Twój ojciec też Cię zostawił i poszedł za jakąś babą z Wadowic, że taką nienawiścią zioniesz?
    Koleś przykruchtowy będzie sie smażył w piekle, po to zostało stworzone i tyle w temacie. Będzie miał ekscytujące towarzystwo moich licznych psychicznych niewierzących znajomych niestroniacych od agresji w domu i na ulicy, głownie wyborców PO i N., pełen pliralizm, bedą sobie kontynuować debaty polityczne :)
    A nie zamierzam sie zapoznawiać bo nie mam dostepu do obiektywnej prawdy, a nie interesuje mnie narracja tej pani przepuszczona przez maszynkę intencyjno-interpretacyjną tzw. dziennikarza. A Ty jak uważasz, wierz se w co chcesz :D
  • wont2 29.04.17, 07:10
    druginudziarz napisał:

    > No mój boże, też mi sensacja, człowiek wrzeszczy na człowieka. Za ścianą w dzie
    > ciństwie miałem to codzień. A w domu matka gdy tylko mogła na ojca energicznie
    > wylewała swoje życiowe frustracje, dobrze że twardy był i nigdy ręki nie podnió
    > sł.
    -------
    Naprawde sluchales nagrania? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 29.04.17, 07:19
    druginudziarz napisał
    >Niebieska karta wystarcza do sprawy rozwodowej. Plus zeznania sąsiadów czy rodziny. Nagrała a potem gdzie z nagraniem poleciała? do sądu po rozwód czy do mediów? I jeszcze idiotka udaje "nie chciałam żeby się to tak szeroko rozniosło". No jasne.<

    I dobrze, że poleciała. Bo to nie był taki sobie, zwyczajny przypadek rozejścia się małżonków z powodu dajmy na to różnicy charakterów, który nie wymaga nagłośnienia i który załatwia się w spokoju i kulturalnie między sobą. Gdyby nie te nagrania, kto by jej uwierzył? - pewnie pies z kulawą nogą, bo wiadomo, tyle lat godziła się na takie traktowanie i siedziała cicho, więc pewnie jej się to opłacało, teraz przestało się już opłacać, to wymyśliła sobie przemocowca, żeby ugrać dla siebie jak najwięcej. Ile takich spraw zamiata się pod dywan i pierze brudy w czterech ścianach ze strachu, wstydu przed opinią publiczną, znajomymi, czy nawet własną rodziną,byle tylko nikt się nie dowiedział, tym bardziej, jeśli sprawa dotyczy wykształconych, ułożonych ludzi, po których nikt by się nie spodziewał, że mogą być zdolni do przemocy.Dlatego nagłaśnianie nie jest ani idiotyczne, ani nieuzasadnione, ani niepotrzebne,a wręcz przeciwnie.

    > Aaa, nie słuchałeś? To się nie wypowiadaj, jak nie słuchałeś. I nie fantazjuj,
    > bo przykro się ciebie czyta w kontekście tego, co się słyszy na
    > nagraniu.

    >No mój boże, też mi sensacja, człowiek wrzeszczy na człowieka. Za ścianą w dzieciństwie miałem to codzień. A w domu matka gdy tylko mogła na ojca energicznie wylewała swoje życiowe frustracje, dobrze że twardy był i nigdy ręki nie podniósł. <

    Ale to nie były zwykle wrzaski i pohukiwania, ani zwykłe kłótnie, które zdarzają się wszystkim i wszędzie,ani nawet wylewanie swoich gorzkich żali . Wystarczy posłuchać małą chwilę, żeby stwierdzić, że tam się dział koszmar. I jego przedstawianie się później w mediach jako niewiniątka, które mrugając wilgotnymi od łezek oczami i usteczkami w ciup zapewnia o swojej miłości do żony. Upokarzanie i tłuczenie żony jako wyraz wołania o miłość - no rzeczywiście, osobliwy to sposób, nie ma co.
  • sabat3 29.04.17, 08:56
    druginudziarz napisał:
    > Koleś przykruchtowy będzie sie smażył w piekle, po to zostało stworzone i tyle
    > w temacie. Będzie miał ekscytujące towarzystwo moich licznych psychicznych niew
    > ierzących znajomych niestroniacych od agresji w domu i na ulicy, głownie wyborc
    > ów PO i N., pełen pliralizm, bedą sobie kontynuować debaty polityczne :)

    Towarzystwo w piekle bedzie bardzo rozbudowane, bo do nieba pojdzie tylko 144 tysiace wybranych. Tych co sie nie skalali obcowaniem z kobietami, jako rzecze swiety Jan ;)
  • aandzia43 29.04.17, 09:41

    > No mój boże, też mi sensacja, człowiek wrzeszczy na człowieka. Za ścianą w dzie
    > ciństwie miałem to codzień
    A w domu matka gdy tylko mogła na ojca energicznie
    > wylewała swoje życiowe frustracje, dobrze że twardy był i nigdy ręki nie podnió
    > sł.

    Przykro mi, nie znam tematu z autopsji. Przykre wspomnienia to twój problem, który jednak nijak się ma do czołgania tej pani przez tego pana po chałupie.


    > A dlaczego mam sobie nie pochlebiać skoro, jak widzę, tylko ja (i wont, choć ty
    > lko cześciowo) nie idę za ochłapem informacji sądząc, że to cała krowa?

    Nagranie to nie cała krowa, ale zasadnicza jej część. Na pewno nie ochlap.


    > Twój ojciec też Cię zostawił i poszedł za jakąś babą z Wadowic, że taką nienawi
    > ścią zioniesz?

    Nie, nigdzie nie poszedł. Był.


    > Koleś przykruchtowy będzie sie smażył w piekle, po to zostało stworzone i tyle
    > w temacie. Będzie miał ekscytujące towarzystwo moich licznych psychicznych niew
    > ierzących znajomych niestroniacych od agresji w domu i na ulicy, głownie wyborc
    > ów PO i N., pełen pliralizm, bedą sobie kontynuować debaty polityczne :)
    > A nie zamierzam sie zapoznawiać bo nie mam dostepu do obiektywnej prawdy, a nie
    > interesuje mnie narracja tej pani przepuszczona przez maszynkę intencyjno-inte
    > rpretacyjną tzw. dziennikarza. A Ty jak uważasz, wierz se w co chcesz :D

    Mnie też nie interesuje narracja. Interesują mnie nagrania. Podobno jest ich więcej. Teraz widzisz po co nagrania tej pani? Żeby ktokolwiek jej uwierzył.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • sabat3 29.04.17, 09:59
    W analogii do krowy. Nie musze znac calej krowy - jesli w lapy wpadna mi pokazne jadra i polmetrowy fallus to z duza doza prawdopodobienstwa moge stwierdzic, ze mamy do czynienia z bykiem. Baaardzo duza doza ;)
  • bgz0702 29.04.17, 11:28
    aandzia43 napisała:
    > > A nie zamierzam sie zapoznawiać bo nie mam dostepu do obiektywnej prawdy,
    > a nie
    > > interesuje mnie narracja tej pani przepuszczona przez maszynkę intencyjn
    > o-inte
    > > rpretacyjną tzw. dziennikarza. A Ty jak uważasz, wierz se w co chcesz :D
    >
    > Mnie też nie interesuje narracja. Interesują mnie nagrania. Podobno jest ich wi
    > ęcej. Teraz widzisz po co nagrania tej pani? Żeby ktokolwiek jej uwierzył.
    >

    z tą "obiektywną prawdą" też się zastanawiałam. Ale czy jest coś takiego jak obiektywna prawda? każdy ma swoją. Są standardy zachowań przyjęte za norme, tam normy nie było, nie było jej od dawna i może trochę za obopólną zgodą, takie mam wrazenie. Możliwości wyjścia z kryzysu było kilka: pomoc rodziców i środowiska zewnętrznego, motywacja w postaci "dobra dzieci", zagrożenie życia! mam wrażenie ze to jakieś trwanie było z lubości dla "roli", współuzależnienie? Ale podobało jej się trochę, takie odnosiłąm wrazenie jak jej słuchałam: ton/modulacja głosu, dobór słów- psychopatycznie po obu stronach. Ale ja na agresje reaguje agresją, więc mogę wielu rzeczy nie rozumieć.

    Właściwie to chciałam napisać tylko o tych "taśmach". Andzia masz rację, mogłoby tak być. Zastanawia mnie tylko co chciałą ugrać, poza odejściem? Odeszła spektakularnie ;) Jako wolny człowiek, w sensie niezamknięty w głębokiej piwnicy, mogła po prostu odejść, a nawet spierdzielać, a nie wyczekiwać jak zboczeniec sytuacji które będzie nagrywać i dokumentować w ten sposób swój ból i niedolę. Miałą plan, nie byłą znowu taka zniewolona strachem bo z premedytacją planowała działanie. Pomijając, ze takie rzeczy się wykorzystuje w sądzie jak się ma zdrowe zmysły i intencję. Ludzie i media pamiętają na wieki wieków, a kurwa dzieci rosną... Katolicy;)
  • aandzia43 29.04.17, 12:06

    > Właściwie to chciałam napisać tylko o tych "taśmach". Andzia masz rację, mogłob
    > y tak być. Zastanawia mnie tylko co chciałą ugrać, poza odejściem? Odeszła spek
    > takularnie ;) Jako wolny człowiek, w sensie niezamknięty w głębokiej piwnicy, m
    > ogła po prostu odejść, a nawet spierdzielać, a nie wyczekiwać jak zboczeniec sy
    > tuacji które będzie nagrywać i dokumentować w ten sposób swój ból i niedolę. Mi
    > ałą plan, nie byłą znowu taka zniewolona strachem bo z premedytacją planowała d
    > ziałanie.

    Nie wiem co nią kierowało, może nie była pewna czy nie zabierze jej dzieci? Może wcale nie.jest taka wolną? Nie oszukujmy się, to nie.jest zwykły Kowalski. Może facet jest gorszym świrem niż nam się wydaje i rzeczywiście mógł stanowić realne zagrożenie dla jej życia (jak ten syn doktora z Krakowa, co o milimetr żony nie ubil, a zamiar taki mial bez wątpienia). A może baba jest walnięta? Się dowiemy albo i nie. Mało mnie.to obchodzi. Gdyby rzecz dotyczyła znęcającej się nad mężem pani adwokat, doktor czy premier reagowałabym równie ostro.
    Wiesz, mnie się wydaje, że odeszłabym po pierwszej akcji pobicia w ciąży (obrońcy życia, hihi). Albo jeszcze wcześniej. Ale mnie nikt mózgu nie prał w kierunku bycia ofiarą. I nie ma we mnie za.grosz wstydu "co ludzie powiedzą". Także tak mi się wydaje..

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 29.04.17, 16:15
    aandzia43 napisała: > Nie wiem co nią kierowało, może nie była pewna czy nie zabierze jej dzieci? Moż
    > e wcale nie.jest taka wolną? Nie oszukujmy się, to nie.jest zwykły Kowalski.

    hehe..rozśmieszaja mnie do krwawych łez te kodeksy. Jak ktoś Cię gwałci, musisz krzyczeć bo inaczej się nie liczy. Jak ktoś Cię zdradził, musi odejść po cichu i bez problemów, bo inaczej się nie liczy. Jak ktoś stosuje przemoc, nie nagrywaj, nie dokumentuj, bo inaczej się nie liczy.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • urquhart 29.04.17, 16:24
    zawle napisała:
    > hehe..rozśmieszaj
    a mnie do krwawych łez te kodeksy. Jak ktoś Cię gwałci, musisz
    > krzyczeć bo inaczej się nie liczy. Jak ktoś Cię zdradził, musi odejść po cichu
    > i bez problemów, bo inaczej się nie liczy. Jak ktoś stosuje przemoc, nie nagry
    > waj, nie dokumentuj, bo inaczej się nie liczy.

    Nie spotkałaś się że ktoś udaje ofiarę, pomawia o gwałt bo wiążą się z tym korzyści bądź zemsta ?

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 29.04.17, 16:35
    urquhart napisał:
    > Nie spotkałaś się że ktoś udaje ofiarę, pomawia o gwałt bo wiążą się z tym korz
    > yści bądź zemsta ?

    A moja odpowiedż na to pytanie nie zwiazane z tematem potwierdzi jakąś pojebana teorię?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • bgz0702 29.04.17, 18:04
    urquhart napisał:

    > zawle napisała:
    > > hehe..rozśmieszaj
    > a mnie do krwawych łez te kodeksy. Jak ktoś Cię gwałci, musisz
    > > krzyczeć bo inaczej się nie liczy. Jak ktoś Cię zdradził, musi odejść po
    > cichu
    > > i bez problemów, bo inaczej się nie liczy. Jak ktoś stosuje przemoc, nie
    > nagry
    > > waj, nie dokumentuj, bo inaczej się nie liczy.
    >
    > Nie spotkałaś się że ktoś udaje ofiarę, pomawia o gwałt bo wiążą się z tym korz
    > yści bądź zemsta ?
    >

    Bywa
  • kag73 29.04.17, 20:09
    "Nie spotkałaś się że ktoś udaje ofiarę, pomawia o gwałt bo wiążą się z tym korzyści bądź zemsta ? "

    A w tym nagraniu to Twoim zdaniem on udaje, ze sie zneca czy ona udaje, ze ja miesza z blotem. Tak konkretnie?
  • kag73 29.04.17, 20:10
    I pewnie wlasnie po to to nagrala, zeby potem tacy jak Ty nie twierdzili, ze "ktos udaje", bo ma korzysci.
  • ninek04 29.04.17, 12:09
    bgz 0702 napisała
    >Zastanawia mnie tylko co chciałą ugrać, poza odejściem? Odeszła spektakularnie ;) Jako wolny człowiek, w sensie niezamknięty w głębokiej piwnicy, mogła po prostu odejść, a nawet spierdzielać, a nie wyczekiwać jak zboczeniec sytuacji które będzie nagrywać i dokumentować w ten sposób swój ból i niedolę. Miałą plan, nie byłą znowu taka zniewolona strachem bo z premedytacją planowała działanie. Pomija<

    Może chciała się jakoś zabezpieczyć, zdobyć mocne dowody,jak było,żeby sprawie nie ukręcono łba, zważywszy na to, że on jako radny to raczej miał mocne plecy i z pomocą bezwzględnego adwokata mógł ją zgnoić, odwrócić kota ogonem przed sądem raz dwa. Tym bardziej, że po rozstaniu dalej nie daje jej spokoju, nachodzi, kontroluje, wysyła smsy, że za późno wróciła z pracy itd. Czasem przecież jest tak, że to ofiara musi się gęsto tłumaczyć i udowadniać swoją niewinność, a nie jej kat.
  • bgz0702 29.04.17, 13:08
    ośmielę się powiedzieć, ze miała dużo do stracenia odchodząc wcześniej i nie była na stratę mentalnie gotowa. Ale to jak wszyscy, każdy z nas szacuje bilans zysków i strat przy podejmowaniu decyzji. Nic niezwykłego i nie wada, na tym polega samoobrona. Widać potrafiła bardzo wiele znieść, siłą charakteru ;) Ja jestem słaba, dlatego nie potrafię i dla mnie to pojebanie z popieprzeniem i niewiele mnie to obchodzi. Jak ludzie są pojebani to niech umierają śmiercią męczeńską na krzyżu, takie ich prawo albo radocha z zabawy. Tylko proszę się nie wyświecać, bo świętych nam już pod dostatkiem, "drogą Jezusa" można inaczej podążać. Rozliczyć popaprańca z głupoty i pohamować dawno można było. W tekście wystąpiły wiele razy "pomocne ręce", co to za pierd... o "niemocy" bo: "wiara, nadzieja, miłość"...?

    co do dzieci i ich odebrania: niebieska karta go zdyskwalifikowała, a gdyby jednak nie, to taśmę się wyciąga własnie z rękawa żeby chłopcu się usta zamknęły i nic się nie jebało gnojowi. Nie lubię oszołomów, medialnych awantur i tym podobnych próśb o uwagę na dużą skalę, po ki ch.j to własnym dzieciom, rodzinie po obu stronach robić? Życie rodzinne państwa Piaseckich: wszyscy jesteśmy pojebani i medialni, prosimy o pomoc gazetę i telewizję;) za chore dla mnie
  • urquhart 29.04.17, 13:26
    > co do dzieci i ich odebrania: niebieska karta go zdyskwalifikowała, a gdyby jed
    > nak nie, to taśmę się wyciąga własnie z rękawa żeby chłopcu się usta zamknęły i
    > nic się nie jebało gnojowi. Nie lubię oszołomów, medialnych awantur i tym podo
    > bnych próśb o uwagę na dużą skalę, po ki ch.j to własnym dzieciom, rodzinie po
    > obu stronach robić? Życie rodzinne państwa Piaseckich: wszyscy jesteśmy pojeban
    > i i medialni, prosimy o pomoc gazetę i telewizję;) za chore dla mnie

    To mi właśnie w tej historii tez nie pasuje Bzyk. Mściwe użycie odwetowej broni która ma zniszczyć przeciwnika i spalic wszystko do gołej ziemi.
    Pani interweniowała przecież u samego Kaczyńskiego, który zmusił go do rezygnacji i odejścia z PiS i stanowiska.

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • ninek04 29.04.17, 13:44
    urquhart napisał
    >To mi właśnie w tej historii tez nie pasuje Bzyk. <

    Bzyk? ;)

    >Mściwe użycie odwetowej broni która ma zniszczyć przeciwnika i spalic wszystko do gołej ziemi.
    Pani interweniowała przecież u samego Kaczyńskiego, który zmusił go do rezygnacji i odejścia z PiS i stanowiska. <

    No bo jak się zorientowali, że wizerunek partii może ucierpieć, to się zdecydowali na odsunięcie go od PIS. W dodatku raczej po cichutku, bez rozgłosu i wyraźnego potępienia dla jego zachowań i udzielenia wsparcia ( choćby duchowego żonie). Mazurek i Rafalska coś tam bąknęły, że NADUŻYWANIE przemocy wobec kobiet jest niedopuszczalne, tak jakby jej używanie było dozwolone w rozsądnych granicach. O czym tu mowa w ogóle.
  • urquhart 29.04.17, 14:44
    > No bo jak się zorientowali, że wizerunek partii może ucierpieć, to się zdecydow
    > ali na odsunięcie go od PIS. W dodatku raczej po cichutku, bez rozgłosu i wyraź
    > nego potępienia dla jego zachowań i udzielenia wsparcia ( choćby duchowego żoni
    > e). Mazurek i Rafalska coś tam bąknęły, że NADUŻYWANIE przemocy wobec kobiet je
    > st niedopuszczalne, tak jakby jej używanie było dozwolone w rozsądnych granicac
    > h. O czym tu mowa w ogóle.

    Po pierwsze czy uważasz że to normalne i TY TEZ wysyłałabyś pisma dokumentujące przemoc twojego męża do szefa jego korporacji żeby go kompromitować przy okazji ostatecznej rozgrywki? Bo tamta tak zrobiła.

    Po drugie masz równoległą aferę przemocy wobec kobiet u lewicowych przeciwników. Lider KOD prowadził grupę porywającą i handlującą kobietami ma sprawę w sądzie i co?
    Nie tylko nie ma potępienia ale nawet nie stracił stanowiska. Miej wiec porównanie kto jak się zachowuje.
    telewizjarepublika.pl/muzyk-kod-oskarzony-o-handel-kobietami-i-korzysci-majatkowe,46990.html

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • rekreativa 29.04.17, 14:58
    ". Lider KOD prowadził grupę porywającą i handlującą kobietami ma sprawę w sądzie i co?"

    Czytaj ze zrozumieniem.
    Nie żaden lider KOD, tylko jakiś muzyk, który odpowiadał za oprawę muzyczną wieców.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • urquhart 29.04.17, 15:45
    > Czytaj ze zrozumieniem.
    > Nie żaden lider KOD, tylko jakiś muzyk, który odpowiadał za oprawę muzyczną wie
    > ców.

    Sprawdzam fakty i czytam o reakcji na przemoc w jednym i drugim przupadku i to oczekiwane potępienie i widzę podwójne standardy, a a ty Rekre co widzisz?:

    "Próbowaliśmy porozmawiać o tym też z przewodniczącym KOD Mateuszem Kijowskim. Usłyszeliśmy, że nie ma czasu na rozmowę, bo zaczyna długie spotkanie.
    – Uznaję zasadę domniemania niewinności. Dopóki nie jest skazany, to nie będę tego oceniała. Natomiast to, o co został oskarżony, jest dla mnie szokujące, niesmaczne i przerażające – mówi „Rzeczpospolitej" Magdalena Filiks z zarządu KOD."

    "Rzecznik PiS wyznała dziś, że w sprawie Piaseckiego interweniował sam Jarosław Kaczyński. – Adwokat żony Rafała Piaseckiego wystąpił o interwencję do prezesa Kaczyńskiego i ta interwencja została podjęta. Pan prezes natychmiast skierował pismo do szefa okręgu o wyjaśnienie tej kwestii – powiedziała dziś Beata Mazurek. I to właśnie Kaczyński sprawił, że Piasecki zrezygnował nie tylko z członkostwa PiS i z klubu radnych, ale w dalszej kolejności także z mandatu radnego. – Dla nas jako PiS, temat jest zakończony – przekonuje Beata Mazurek. "

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • rekreativa 29.04.17, 17:06
    "Sprawdzam fakty i czytam o reakcji na przemoc w jednym i drugim przupadku i to oczekiwane potępienie i widzę podwójne standard"

    Ja koryguję Twoje "fakty". Tylko tyle.
    O tej sprawie zresztą nic nie wiem. KODem się nie zajmuję, nie popierałam ani przez chwilę.
    Dyskusja w tym wątku nie jest o polityce, tylko o ciekawym, choć trudnym zagadnieniu bierności kobiet w przemocowych związkach.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • lybbla 29.04.17, 18:12
    rekreativa napisała:

    > Ja koryguję Twoje "fakty". Tylko tyle.

    Ja trochę rozumiem forumowych zjebów.
    Podnoszą: każdy ma prawo do obrony.
    Zgoda.

    Jednakże w przestrzeni publicznej pojawiły się dowody, nagrania.
    Jakości tych dowodów nie podważa nawet sam oskarżony (`ona mi coś dosypała').


    Dlaczego w przestrzeni publicznej?
    To oczywiste, by wyrównać siły i przede wszystkim by być SKUTECZNYM;)
    To jest kurwa wojna. W publicznym miejscu jest BEZPIECZNEJ!
    Po cichu zdarzają się `wypadki'. Jak ktoś Ci mówi, że `Cie zajebie'
    to ja nie biorę tego jako figurę stylistyczną.

    Pedofilów wywlekamy na światło dzienne. REAGUJEMY. Czas zrobić to z bohaterskimi miśkami
    napieprzającymi swoje żony. Matka jednej z forumowiczek świeci nam przykładem,
    otworzyć drzwi i wrzeszczeć, że ciul mnie bije.

    Argumenty `nie spojrzę na dowody ale się wypowiem' bawią mnie, takie
    podejście definiuje zjeba.

    Argumenty `a KOD to robi nawet gorzej' traktujemy jako chwilę słabości.

    Argumenty, że `prowokowała ubiorem' czy czym tam jeszcze
    (specjalnie zostawiła tego kwiatka) zostawmy zjebom. Enough is enough.
  • aandzia43 29.04.17, 20:19
    lybbla
    > Pedofilów wywlekamy na światło dzienne. REAGUJEMY. Czas zrobić to z bohaterskim
    > i miśkami
    > napieprzającymi swoje żony. Matka jednej z forumowiczek świeci nam przykładem,
    > otworzyć drzwi i wrzeszczeć, że ciul mnie bije.
    >
    Kiedyś już pisałam jak ustawiłam kwestię przemocy w moim małżeństwie, powtórzę. Młodzi byliśmy bardzo i kłóciliśmy się bardzo. W wynajętym mieszkaniu. W pewnej chwili wywrzeszczał wisząc nade mną, wyższy o 22 cm i cięższy o jakieś 25 kilo: "zamnknij się, bo nie wytrzymam i ci przyłożę, chcesz tego, chcesz, sama sobie będziesz winna!?" czy coś w ten deseń. Wtedy mnie dopiero wkurw trafił, ja pierdolę, lodowata fala od stóp do głów. Podeszłam do drzwi wejściowych, wzięłam do ręki klamkę i wycedziłam, a oczu swych nie chciałabym wtedy zobaczyć, bo musiały być straszne: "jeśli mnie tkniesz palcem zacznę wrzeszczeć bardzo głośno i bardzo długo, wylecę na klatkę, zrobię taki sajgon i taki wstyd na całą okolicę, że się nie pozbierasz. A potem zadzwonię na policję, potem do twoich rodziców, moich rodziców i wszystkich anszych znajomych. Chcesz tego? To mnie teraz uderz". To przerazenie w jego oczach, bezcenne. Powietrze z niego uszło, zrobił się malutki. Nigdy nigdy więcej, w najgorszej awanturze nie zagroził mi przemocą, nigdy mnie nie uderzył. Wtedy stawiając mu się ryzykowałąm bardzo, bo pierwszy raz tak się wśiekł, nie wiedziałam jak zareaguje, a gdyby mnie uderzył, to zęby zbierałabym w serwetkę, bo silny jest chłop. Wiem co to białe z wściekłości oczy mężczyzny, strasznie to wygląda, ale ja się już nie bałam. Inna sprawa, że nie jestem typem wściekniętej i dla funu prowokującej baby.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 29.04.17, 20:54
    A " mój " opinię publiczną, rodziny, sąsiadów, osób postronnych miał głęboko w tyle, nie ruszalo go to w ogóle. Na środku ulicy potrafił wywrzeszczeć inwektywy,nie robiąc sobie nic z tego, ja tylko kuliłam wzrok po sobie i chciałam się zapaść pod ziemię, nie umiałam mu się odgryźć, ani okazać sprzeciwu. W czasie awantur wychodził z domu, wrzeszcząc na cały głos i wymachujac rękami, że jeszcze pokaże tej kurwie, gdzie jej miejsce,wcześniej nie omieszkając wyłączyć prądu na przykład. Sąsiedzi się nasluchali, słowem nawet nie wspomnieli i dalej jakoś się toczyło.Kiedys, jeszcze gdy karmilam młodsze dziecko i pojechaliśmy ( RAZEM) na zjazd absolwentów mojej podstawówki, która mieściła się naprzeciwko mojego domu rodzinnego, to przy sąsiedzie zaczął wykrzykiwac, że dziecko się obudziło, a tego kurwiszcza przy nim nie ma, no skandal niesłychany,a wystarczyło zawołać i bym przebiegła w te pędy.
    Po nim to splywalo, bywało, że w przeciągu kilku minut zaczynał się śmiać, o coś dopytywac, planować coś następnego, jak gdyby nigdy nic się nie zdarzyło, jakby żadne słowa nie padły, bo przecież winna jego gniewu byłam zawsze ja, nikt inny. Zdaję sobie sprawę, że ja wciąż na jedno kopyto,ale te sytuacje, które się zdarzały, nie tak łatwo wymazać z pamięci.
  • urquhart 29.04.17, 16:21
    > Czytaj ze zrozumieniem.
    > Nie żaden lider KOD, tylko jakiś muzyk, który odpowiadał za oprawę muzyczną wie
    > ców.

    Sama sprawdź ze zrozumieniem :
    www.kod-mazowsze.pl/kor-kod-dokad/

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • rekreativa 29.04.17, 17:01
    Lider KOD to Kijowski - czy to on jest zamieszany w handel ludźmi? Nie, to ktoś inny, też związany z KODem. A zatem nie lider KOD.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • ninek04 29.04.17, 18:51
    urquhart napisał
    >Po pierwsze czy uważasz że to normalne i TY TEZ wysyłałabyś pisma dokumentujące przemoc twojego męża do szefa jego korporacji żeby go kompromitować przy okazji ostatecznej rozgrywki? Bo tamta tak zrobiła.<

    Jak ktoś jest postawiony pod murem,zdesperowany to czepia się każdej deski ratunku, z tym że jej i mojej sytuacji nie ma co porównywać,zwłaszcza że tam ponoć było bicie, u mnie nie, a wobec tego według niektórych o przemocy nie może być mowy. On jest(był) osobą publiczną,członkiem prominentnej partii, mieniącej się jako stojąca na straży tradycyjnych wartości rodzinnych i religijnych, a tu taki wybryk. Więc jako dobrze ustosunkowany mógł jej naprawdę mocno zaszkodzić łącznie z odebraniem dzieci. Owszem, ja nie neguję faktu, że wraz z nagłośnieniem medialnym sprawa zaczęła żyć własnym życiem, bo koło niej zaraz zakrzątnęły się odpowiednie osoby, które doskonale wiedzą, jak pokierować taką sprawą i jak przy okazji mogą same zabłysnąć się i wybić, to nic nowego przecież.
    Ze swojej strony mogę powiedzieć, że próbowałabym się dogadać i sprawę załatwić ugodowo,za porozumieniem stron, bez intencji szkodzenia byłemu
    ,byleby wszystko oficjalnie zakończyć raz i na zawsze. Ale nie wiem jak bym się zachowała, gdybym została doprowadzona do ostateczności, wciąż podjudzana dodatkowo przez niego,że to ze mną jest coś nie tak, że on się nikogo nie boi i mogę mu naskoczyć,nie wiem, po prostu nie wiem.

    >Po drugie masz równoległą aferę przemocy wobec kobiet u lewicowych przeciwników. Lider KOD prowadził grupę porywającą i handlującą kobietami ma sprawę w sądzie i co?
    Nie tylko nie ma potępienia ale nawet nie stracił stanowiska. Miej wiec porównanie kto jak się zachowuje.
    telewizjarepublika.pl/muzyk-kod-oskarzony-o-handel-kobietami-i-korzysci-majatkowe,46990.htm<

    Materiał może być tendencyjny, wszak to źródło idące po linii rządzących, więc wiadomo jaki jest wydźwięk. Ale konsekwencje powinny być wyciągnięte w każdym wypadku, bez znaczenia, czy dotyczą prawa, lewa, czy środka.
  • aandzia43 29.04.17, 20:02

    > Po pierwsze czy uważasz że to normalne i TY TEZ wysyłałabyś pisma dokumentujące
    > przemoc twojego męża do szefa jego korporacji żeby go kompromitować przy okazj
    > i ostatecznej rozgrywki? Bo tamta tak zrobiła.


    Się też wypowiem: wycofałabym się i załatwiła sprawę po cichu, gdyby przyłożył mi raz, dwa razy oraz nie czynił żadnych, najmniejszych przeszkód z odejściem i prawem opieki nad dziećmi i kasą na nie. Nie lubię zbędnego wiatru. Gdyby zrobił to więcej razy lub/i w sposób taki jak ten znęt Piasecki, gdyby dalej łaził za mną i "wołał o miłość" to bym użyła wszystkich możliwych sposobów na pozbycie się go na resztę życia. Może poza betonowymi skarpetkami ;-)

    >
    > Po drugie masz równoległą aferę przemocy wobec kobiet u lewicowych przeciwników
    > . Lider KOD prowadził grupę porywającą i handlującą kobietami ma sprawę w sądzi
    > e i co?
    > Nie tylko nie ma potępienia ale nawet nie stracił stanowiska. Miej wiec porówn
    > anie kto jak się zachowuje.
    > telewizjarepublika.pl/muzyk-kod-oskarzony-o-handel-kobietami-i-korzysci-majatkowe,46990.html
    >

    Jeśli wypłynie nagranie z głosami kobiet zmuszanych przez Konrada Maternę do nierządu czy poniewieranych przez niego, nagranie z rozmów z innymi handlarzami, to z przyjemnością sobie popatrzę jak go wsadzają na wiele lat do pierdla. Choć marzyłby mi się inny wyrok ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • bgz0702 29.04.17, 18:19
    urquhart napisał:

    > To mi właśnie w tej historii tez nie pasuje Bzyk. Mściwe użycie odwetowej broni
    > która ma zniszczyć przeciwnika i spalic wszystko do gołej ziemi.
    > Pani interweniowała przecież u samego Kaczyńskiego, który zmusił go do rezygnac
    > ji i odejścia z PiS i stanowiska.

    Bzyk? :-) to ja? :-)
  • ninek04 29.04.17, 19:29
    bgz 0702 napisała
    >Bzyk? :-) to ja? :-)<

    Najwidoczniej :). Właściwie Urqu zrobił mi dzień, akurat zaraz po przeczytaniu wyruszyłam w trasę i co sobie przypomniałam ten bzyk, to nie mogłam się opanować ;)
  • aandzia43 29.04.17, 14:08
    Ja jest
    > em słaba, dlatego nie potrafię i dla mnie to pojebanie z popieprzeniem i niewie
    > le mnie to obchodzi. Jak ludzie są pojebani to niech umierają śmiercią męczeńsk
    > ą na krzyżu, takie ich prawo albo radocha z zabawy. Tylko proszę się nie wyświe
    > cać, bo świętych nam już pod dostatkiem, "drogą Jezusa" można inaczej podążać.
    > Rozliczyć popaprańca z głupoty i pohamować dawno można było. W tekście wystąpił
    > y wiele razy "pomocne ręce", co to za pierd... o "niemocy" bo: "wiara, nadzieja
    > , miłość"...?

    Ja też jestem bardzo słaba. I dlatego jestem zła kobieta. Programowo. Odkąd pamiętam zlewam się na polsko/katolski etos męczeństwa w różnych dziedzinach życia. Od wydziwiania "znieczulenie pani chce, no przecież pani wytrzyma", przez "co cię nie zabije to cię wzmocni", po "cierpienie uszlachetnia" (moje, kurwa, ulubione). Dlatego nie przeszkadza mi ujawnianie różnych takich chorych sytuacji podszytych (być może i ta) etosem cierpiętnictwa, pudrowania gówna i wypierania cierpienia. Osobiście nie chciałabym znać ani pana, ani pani. Pani też może mieć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem. Może pani kiedyś naczytała się żywotów świętych np. tej węgierskiej księżniczki Małgorzaty chyba, co się głodem zamorzyła i zakatowała na śmierć pod czujnym okiem swojego spowiednika, słynącego z doprowadzania ludzi do grobu w ramach pokuty i chuj wie czego. Małgorzata swiętą została. Amen.

    >
    > co do dzieci i ich odebrania: niebieska karta go zdyskwalifikowała, a gdyby jed
    > nak nie, to taśmę się wyciąga własnie z rękawa żeby chłopcu się usta zamknęły i
    > nic się nie jebało gnojowi. Nie lubię oszołomów, medialnych awantur i tym podo
    > bnych próśb o uwagę na dużą skalę, po ki ch.j to własnym dzieciom, rodzinie po
    > obu stronach robić? Życie rodzinne państwa Piaseckich: wszyscy jesteśmy pojeban
    > i i medialni, prosimy o pomoc gazetę i telewizję;) za chore dla mnie

    Nie lubię takoż. Ta akcja jakiś cel ma. Ale znęta mi żal ani trochę. Żadne jpłci.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 29.04.17, 14:59
    aandzia43 napisała:

    Osobiście nie chciałabym znać ani pana, ani pani. Pani też może mie
    > ć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem.

    Otoz. Co do osob stosujacych przemoc nikt przeciez nie ma watpliwosci ale trzeba sobie tez powiedzic, ze osoba opowiadajaca o tym, ze jest/byla ofiara czyni sie w oczach innych osoba nieatrakcyjna, niestabilna, zakompleksiona, malo bystra, z niskim poczuciem wartosci, nieceniaca sie, odpychajaca, dziwna. Na wlasne zyczenie czyni sie w oczach innych idiotka.

    Obserwowalam jak ta moja kumpela z pracy rzucala teksty co jej maz jej robi, miesiacami, ciagle te same. Na poczatku ludzie komentowali, doradzali ale potem to juz kazdy patrzyl na nia jak na idotke, parskal smiechem, rzucal porozumiewawcze spojrzenia w innymi, kiwal glowa z politowaniem, wzruszal ramionami. Co ciekawe ta dziewczyna miala tez nawracajaca obsesje, ze jest wykorzystywana przez innych wspolpracownikow, ze jako jedyna pracuje dobrze i ciezko, a inni to lenie. Potrafila sobie upatrzec jakas osobe, obserwowac caly dzien oceniajac i komentowac negatywnie jej wydajnosc. I nie dala sobie wytlumaczyc, ze co ja kurna jakas obca baba interesuje. Nie bo przez to ona musi pracowac ciezej! Musi sie narabiac za cudze lenistwo. Nie raz sie poryczala z tej bezsilnosci lub grozila ze sie zwolni. Jak ja czy ktos jej mowili 'rob swoje, co cie to obchodzi jak ktos inny pracuje zeby sie tym denerwowac/zyc tym/nagatwnie sie nakrecac? To odpowiadala: ty tego nie rozumiesz, bo ty nie bylas wykorzystywana. Ja sie czuje wykorzystywana. I juz pewnie zawsze sie tak bedzie czula choc nikt ja nie wykorzystywal w pracy w mojej ocenie. Opowiadanie o byciu ofiara to jest przeciez strzal w stope. Inna sprawa, ze to bycie ofiara sie ciagnie, chocby jak powyzej opisalam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • bgz0702 29.04.17, 15:09
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > Osobiście nie chciałabym znać ani pana, ani pani. Pani też może mie
    > > ć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem.
    >
    > Otoz. Co do osob stosujacych przemoc nikt przeciez nie ma watpliwosci ale trzeb
    > a sobie tez powiedzic, ze osoba opowiadajaca o tym, ze jest/byla ofiara czyni s
    > ie w oczach innych osoba nieatrakcyjna, niestabilna, zakompleksiona, malo bystr
    > a, z niskim poczuciem wartosci, nieceniaca sie, odpychajaca, dziwna. Na wlasne
    > zyczenie czyni sie w oczach innych idiotka.

    Pojebalo cię? W imieniu ofiar wyrażam opinię, że cię pojebalo, a ja jestem przemocowcem. Masz coś z głową
  • zawle 29.04.17, 16:31
    bgz0702 napisała: > Pojebalo cię? W imieniu ofiar wyrażam opinię, że cię pojebalo, a ja jestem prze
    > mocowcem. Masz coś z głową

    Zdecydowanie.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 29.04.17, 15:39
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > Osobiście nie chciałabym znać ani pana, ani pani. Pani też może mie
    > > ć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem.
    >
    > Otoz. Co do osob stosujacych przemoc nikt przeciez nie ma watpliwosci ale trzeb
    > a sobie tez powiedzic, ze osoba opowiadajaca o tym, ze jest/byla ofiara czyni s
    > ie w oczach innych osoba nieatrakcyjna, niestabilna, zakompleksiona, malo bystr
    > a, z niskim poczuciem wartosci, nieceniaca sie, odpychajaca, dziwna. Na wlasne
    > zyczenie czyni sie w oczach innych idiotka.

    No nie całkiem. Ofiara ofierze nierówna. Nie samo bycie przedmiotem/podmiotem przemocy czy mówienie o tym odstręcza. Etatowa ofiara, twoja koleżanka, to ciężki przypadek. Tych raczej unikam. Chyba że są już na dobrej drodze do wyjścia. Nie chce mi się już, stara jestem, omijam. Cała reszta nie wzbudza we mnie niechęci czy zniecierpliwienia. Zwykli ludzie którym nie.wyszło. Nie piętnujmy ofiar ;-)


    , parskal smiechem, rzucal porozumiewaw
    > cze spojrzenia w innymi, kiwal glowa z politowaniem, wzruszal ramionami. Co cie
    > kawe ta dziewczyna miala tez nawracajaca obsesje, ze jest wykorzystywana przez
    > innych wspolpracownikow, ze jako
    >


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 29.04.17, 18:57
    hello - kitty 2 napisała
    >ale trzeba sobie tez powiedzic, ze osoba opowiadajaca o tym, ze jest/byla ofiara czyni sie w oczach innych osoba nieatrakcyjna, niestabilna, zakompleksiona, malo bystra, z niskim poczuciem wartosci, nieceniaca sie, odpychajaca, dziwna. Na wlasne zyczenie czyni sie w oczach innych idiotka.<

    Myślę, że trzeba sobie też powiedzieć, że osoba, która ma takie zdanie o ofiarach i wpychajaca je do jednego worka musi być niestabilna, odpychająca, dziwna, byyć może z lekka lub średnio zrytym beretem. No bywa i tak.
  • bgz0702 29.04.17, 18:14

    > Ja też jestem bardzo słaba. I dlatego jestem zła kobieta. Programowo. Odkąd pam
    > iętam zlewam się na polsko/katolski etos męczeństwa w różnych dziedzinach życia
    > . Od wydziwiania "znieczulenie pani chce, no przecież pani wytrzyma", przez "co
    > cię nie zabije to cię wzmocni", po "cierpienie uszlachetnia" (moje, kurwa, ulu
    > bione). Dlatego nie przeszkadza mi ujawnianie różnych takich chorych sytuacji p
    > odszytych (być może i ta) etosem cierpiętnictwa, pudrowania gówna i wypierania
    > cierpienia. Osobiście nie chciałabym znać ani pana, ani pani. Pani też może mie
    > ć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem. Może pani kiedyś naczytał
    > a się żywotów świętych np. tej węgierskiej księżniczki Małgorzaty chyba, co się
    > głodem zamorzyła i zakatowała na śmierć pod czujnym okiem swojego spowiednika,
    > słynącego z doprowadzania ludzi do grobu w ramach pokuty i chuj wie czego. Mał
    > gorzata swiętą została. Amen.
    >
    >
    >

    Mialam cię już dawno zapytac, uczysz historii?:-)
  • aandzia43 29.04.17, 19:43
    Pani też mo
    > że mie
    > > ć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem. Może pani kiedyś na
    > czytał
    > > a się żywotów świętych np. tej węgierskiej księżniczki Małgorzaty chyba,
    > co się
    > > głodem zamorzyła i zakatowała na śmierć pod czujnym okiem swojego spowie
    > dnika,
    > > słynącego z doprowadzania ludzi do grobu w ramach pokuty i chuj wie czeg
    > o. Mał
    > > gorzata swiętą została. Amen.
    > >
    > >
    > >
    >
    > Mialam cię już dawno zapytac, uczysz historii?:-)

    Nie, lubie se podrążyć. Na co dzień robię w konkretach. Przyziemnych, spokojnych i malo efektownych. Jak skarpety budowlańca ;-)
    Sorry, Elżbieta jej było, córka króla Węgier, kuzynka naszej św. Jadwigi i św. Kingi. Święta i patronka czegoś tam. A mnich to Konrad z Marburga . Rodziny zatłuczonych i zagłodzonych własnymi ręcami się w końcu zebrały i dziada załatwiły. O kasę też szło. Trochę tego było (nieboszczek z certyfikatem "święta"), bo pomijając nawet działalność Konrada, wiek XII/XIII to czas wyjątkowo popierdolonej religijności w Europie Środkowej. Panie z arystokracji i rodów panujących się masowo głodziły, biczowały, poniewierały rozmaicie i seksu odmawiały ślubnym. A jak już musiały dupy dać ze względów dynastycznych, to z pieśnią na ustach i w imię Boga. Dzieci do klasztorów na wychowanie kuzynkom i siostrom, które miały to szczęście, że nie musiały za mąż iść i dalej się katować. Autoagresja, zbiorowa histeria, jedna drugą starała się przebić w "świętości". Potem to już tylko Salem protestanckie ;-) Swoją drogą ciekawe studium szaleństwa.
    Acha, nie znajdziesz w Wiki - jakiś czas temu zmieniono narrację na jedyną słuszną. Może w historii Wiki się dogrzebiesz. Chyba że "znikło się" jak w archiwum w "1984" ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 29.04.17, 19:17
    aandzia 43 napisała
    >Ja też jestem bardzo słaba. I dlatego jestem zła kobieta. Programowo. Odkąd pamiętam zlewam się na polsko/katolski etos męczeństwa w różnych dziedzinach życia. Od wydziwiania "znieczulenie pani chce, no przecież pani wytrzyma", przez "co cię nie zabije to cię wzmocni", po "cierpienie uszlachetnia" (moje, kurwa, ulubione). <


    Ja takoż, z tym że próg bólu mam chyba z lekka podwyższony, tak mi się sprawdzało do tej pory jakoś. Z tym, że nie doświadczyłam nigdy strasznego bólu, typu nowotworowego -- wtedy bym sobie życzyła, żeby mnie nafaszerowali wszystkim, co dostępne, uzależniające, kojące ból ciała, byle tylko nie czuć i nie wyć. Nawet zastrzyk przenoszący raz a dobrze w niebyt bardzo by się przydał, na własne życzenie, póki jeszcze resztki świadomości pracują. I żadne krzyki bóg dał, Bóg zabierze na mnie nie działają, Bóg nie ma tu nic do bólu, który mieści się poza granicami zmysłów.
    >

    >Dlatego nie przeszkadza mi ujawnianie różnych takich chorych sytuacji podszytych (być może i ta) etosem cierpiętnictwa, pudrowania gówna i wypierania cierpienia. Osobiście nie chciałabym znać ani pana, ani pani. Pani też może mieć coś z głową, a ja mam dość ludzi ze zrytym beretem. Może pani kiedyś naczytała się żywotów świętych np. tej węgierskiej księżniczki Małgorzaty chyba, co s<

    Wszystko jest możliwe, podpieranie się wiarą i bogiem może być dla niektórych uwznieślaniem ich cierpienia.

  • kag73 29.04.17, 19:22
    Ale podobało jej się trochę, takie odnosiłąm wrazenie jak jej słuchałam: ton/modulacja głosu, dobór słów- psychopatycznie po obu stronach. Ale ja na agresje reaguje agresją, więc mogę wielu rzeczy nie rozumieć.

    To jeden z problemow z przemoca. Kobieta powinna sie bronic i to ostro, sama facetowi dopierdolic jak moze z calej sily, ale...tutaj obok byly dzieci, wiec jako matka probujesz jakos "zalagodzic sytucje", "nie podskakiwac", bo chcesz dzieciom oszczedzic takiej jazdy, na przyklad, wiec nie zareagujesz agresja. Poza tym ona to nagrywala, wiec nie chciala, zeby sie nazywalo "oboje ostro po sobie jezdzili", to chyba jasne.
  • zawle 29.04.17, 19:33
    kag73 napisała:
    > To jeden z problemow z przemoca. Kobieta powinna sie bronic i to ostro, sama fa
    > cetowi dopierdolic jak moze z calej sily, ale...tutaj obok byly dzieci, wiec ja
    > ko matka probujesz jakos "zalagodzic sytucje", "nie podskakiwac", bo chcesz dzi
    > eciom oszczedzic takiej jazdy, na przyklad, wiec nie zareagujesz agresja. Poza
    > tym ona to nagrywala, wiec nie chciala, zeby sie nazywalo "oboje ostro po sobie
    > jezdzili", to chyba jasne.

    Zgłupiałaś kag? To byłby komentarz że biją się po równo/że ona prowokuje/ że jest sprawcą tak naprawdę.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 29.04.17, 19:46
    zawle napisała
    >Zgłupiałaś kag? To byłby komentarz że biją się po równo/że ona prowokuje/ że jest sprawcą tak naprawd<

    No a nie prowokuje? Pokazuje mu fucka palcem w odpowiedzi na jego obelgi, no to przecież nie może ujść jej płazem takie zachowanie - prawdziwy mężczyzna musi odpowiednio zareagować i pokazać, gdzie jej miejsce.
  • urquhart 29.04.17, 10:32
    druginudziarz napisał:
    > A nie zamierzam sie zapoznawiać bo nie mam dostepu do obiektywnej prawdy, a nie
    > interesuje mnie narracja tej pani przepuszczona przez maszynkę intencyjno-inte

    Ciekawe są komentarze kobiet pod wideo że pani ewidentnie prowokuje a pan daje się sprowokować. Niebieska karta lata temu zbieranie latami nagrań, pachnie mechanizmem trzymania za jaja mając typowego haka na kogoś, kontroli i władzy bez ponoszenia odpowiedzialnosci z nią związanej. Też nie mogę sobie wyobrazić że zdrowa psychicznie i fizycznie kobieta , pracujaca , mająca wykształcenie finansową niezależność (!) własne środowisko, nie izolowana pozwalała na to nie mając istotnego interesu.

    Ale ogólnie co predystynuje i jak trzeba być wstępnie wytrenowany na taką ofiarę? Jaki mechanizm działa? Pogrzebałem i widzę rezonans wcześniejszych dyskusji:

    "Z ostatnich dyskusji. Wiadomo, że podstawowy trening zachowań społecznych odbywa się w rodzinie. Przyjrzyjmy się czynnikom ważnym w nauce zachowań społecznych, dającym większą szansę przyjęcia pozycji ofiary w życiu rodziny (...)
    - stosowniejsza jest osoba płci żeńskiej (genderowy nacisk inżynierii społecznej na wychowanie kobiecych mężczyzn?)
    - naucz bezradności (nadopiekuńczość Matek Polek)
    - pracuj na niską samoocenę tej osoby ( konsekwencja praktyczna wyuczonej bezradności i braku sprawczosci jak wyżej)
    - utwierdzaj przekonanie mówiące: to twoja wina! (współuzależnienie i parentyzacja o której pisała Kicia że jako dziecko czuła się odpowiedzialna za rozwiązywanie konfliktu rodziców, czyli inaczej wpływ na dziecko kluczem do kontroli drugiego współmałzonka w dzisiejszym świecie)
    - ugruntuj kategoryczne i bezkrytyczne przekonanie, że najwyższą wartością i powinnością jest życie dla innych (męski egoizm vs kobieca wrodzona opiekuńczość jako dowód dojrzałości)
    - wpajaj ideę rodziny hierarchicznej (współczesny postępowo słuszny matriarchat zamiast skompromitowanego prymitywnego zaściankowego patriarchatu)

    Punkty wzięte z:
    www.psychologia.edu.pl/czytelnia/131-przemoc/1464-jak-wychowac-ofiare-wanda-sztander.html
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • sabat3 29.04.17, 11:04
    urquhart napisał:
    > - utwierdzaj przekonanie mówiące: to twoja wina!

    To jest cenne z punktu widzenia naszego forum. Wszyscy użytkownicy operujący tą narracją to osoby o inklinacjach przemocowych. Kiedy się to wie, łatwo ich zidentyfikować.
  • aandzia43 29.04.17, 11:09

    > Ciekawe są komentarze kobiet pod wideo że pani ewidentnie prowokuje a pan daje
    > się sprowokować.

    Taaak, niezmiernie ciekawe, biorąc pod uwagę jakie syfy są wypisywane pod artykułami nie od dziś. Nie czytam komentarzy, rzadko trafiają się jakieś cenne i tresciwe. Często to trolling.
    I ciekawi mnie też w którym momencie pani prowokuje pana? Gdy powtarza z płaczem "tak, będę..tak, zrobię..." czy może gdy krzyczy "nieeee!" a w tle słychać szarpanie i łomot? Możesz się ustosunkować osobiście zamiast podpierać się jakimiś "komentarzami"?
    Dla mnie nie ma znaczenia czy to głos kobiety, dziecka czy mężczyzny. Brzmi jak przemoc i tyle. I bardzo boli. Was nie? Ile razy trzeba zebrac w gębę czy być przeciągniętym przez pokój za włosy przez ojca, matkę, babkę, ile usłyszeć "jesteś śmieciem", a potem odbić sobie na żonie czy dzieciach, żeby zamiesc pod dywan, zasznurowac usteczka i szukać winnych nie tam gdzie trzeba? Popierdoliło was?


    Niebieska karta lata temu zbieranie latami nagrań, pachnie mec
    > hanizmem trzymania za jaja mając typowego haka na kogoś, kontroli i władzy bez
    > ponoszenia odpowiedzialnosci z nią związanej.

    Może. Ale to nieistotne dla kwestii konkretnuch czynów tego pana.


    Też nie mogę sobie wyobrazić że z
    > drowa psychicznie i fizycznie kobieta , pracujaca , mająca wykształcenie finan
    > sową niezależność (!) własne środowisko, nie izolowana pozwalała na to nie mają
    > c istotnego interesu.

    Tyle linkujesz mądrych rzeczy, a nie możesz sobie wyobrazić takiej oczywistej rzeczy?


    > Ale ogólnie co predystynuje i jak trzeba być wstępnie wytrenowany na taką ofiar
    > ę? Jaki mechanizm działa? Pogrzebałem i widzę rezonans wcześniejszych dyskusji:
    >
    > "Z ostatnich dyskusji. Wiadomo, że podstawowy trening zachowań społecznych odby
    > wa się w rodzinie. Przyjrzyjmy się czynnikom ważnym w nauce zachowań społecznyc
    > h, dającym większą szansę przyjęcia pozycji ofiary w życiu rodziny (...)
    > - stosowniejsza jest osoba płci żeńskiej (genderowy nacisk inżynierii społeczne
    > j na wychowanie kobiecych mężczyzn?)
    > - naucz bezradności (nadopiekuńczość Matek Polek)
    > - pracuj na niską samoocenę tej osoby ( konsekwencja praktyczna wyuczonej bezra
    > dności i braku sprawczosci jak wyżej)
    > - utwierdzaj przekonanie mówiące: to twoja wina! (współuzależnienie i parentyza
    > cja o której pisała Kicia że jako dziecko czuła się odpowiedzialna za rozwiązyw
    > anie konfliktu rodziców, czyli inaczej wpływ na dziecko kluczem do kontroli dr
    > ugiego współmałzonka w dzisiejszym świecie)
    > - ugruntuj kategoryczne i bezkrytyczne przekonanie, że najwyższą wartością i po
    > winnością jest życie dla innych (męski egoizm vs kobieca wrodzona opiekuńczość
    > jako dowód dojrzałości)
    > - wpajaj ideę rodziny hierarchicznej (współczesny postępowo słuszny matriarchat


    Tak. Plus stosowanie przemocy plus wychowywanie w duchu "musisz wytrwać dla dobra...."



    fiare-wanda-sztander.html" target="_blank" rel="nofollow">www.psychologia.edu.pl/czytelnia/131-przemoc/1464-jak-wychowac-ofiare-wanda-sztander.html</a>


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 29.04.17, 12:02
    aandzia43 napisała:

    > Dla mnie nie ma znaczenia czy to głos kobiety, dziecka czy mężczyzny. Brzmi jak
    > przemoc i tyle. I bardzo boli. Was nie?

    Mnie w ogole. A dlaczego Cie to boli, nie rozumiem. Przeciez to nie Twoje zycie. Jakos sie identyfikujesz z ta pania? Wiesz co ona czuje? Zrobilabys tam samo? Bylas w jej sytuacji?

    Dalej: czy Wont to linkowal zeby Cie bolalo? Wlasnie po co to wstawiles Wont?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 29.04.17, 12:10
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Dla mnie nie ma znaczenia czy to głos kobiety, dziecka czy mężczyzny. Brz
    > mi jak
    > > przemoc i tyle. I bardzo boli. Was nie?
    >
    > Mnie w ogole. A dlaczego Cie to boli, nie rozumiem. Przeciez to nie Twoje zycie
    > . Jakos sie identyfikujesz z ta pania? Wiesz co ona czuje? Zrobilabys tam samo?
    > Bylas w jej sytuacji?

    Empatia. Niestępiona nadmiarem przemocy nazwanej czy obejrzanej. Oraz brak ideologicznych blokad przed jej odzuwaniem i okazywaniem.



    > Dalej: czy Wont to linkowal zeby Cie bolalo? Wlasnie po co to wstawiles Wont?
    >
    Nie sądzę by Wont chciał zadać komuś ból :-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 29.04.17, 13:04
    aandzia43 napisała:

    > Empatia. Niestępiona nadmiarem przemocy nazwanej czy obejrzanej. Oraz brak ideo
    > logicznych blokad przed jej odzuwaniem i okazywaniem.

    Jak dla mnie to Ty sie takimi historiami jakos napawasz/podniecasz/ekscytujesz, bo nie wierze zebys odczuwala rzeczywisty bol. Od bolu to czlowiek ucieka.

    > Nie sądzę by Wont chciał zadać komuś ból :-)

    No wlasnie. To po co sie pytasz czy odczuwamy bol i jeszcze cos tam o pierdoleniu? ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 29.04.17, 13:54
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Empatia. Niestępiona nadmiarem przemocy nazwanej czy obejrzanej. Oraz bra
    > k ideo
    > > logicznych blokad przed jej odzuwaniem i okazywaniem.
    >
    > Jak dla mnie to Ty sie takimi historiami jakos napawasz/podniecasz/ekscytujesz,
    > bo nie wierze zebys odczuwala rzeczywisty bol. Od bolu to czlowiek ucieka.

    Nie ekscytuję się, reaguję. Od bólu się ucieka, a włąściwie od jego ewentualnych przyczyn, więc się zabezpieczam nie wdając się w historie z panami i ludźmi pewnego określonego typu/nie oglądając pewnych filmów/nie czytając książek/itd. Ale w zderzeniu z wydarzeniem, z emocją którą wywołało, nie udaję przed sobą, że emocji nie ma. Pewnie masz inaczej, moze nie odczuwasz, może spychasz, twoja sprawa. Różne są odmiany człowieków ;-)

    > > Nie sądzę by Wont chciał zadać komuś ból :-)
    >
    > No wlasnie. To po co sie pytasz czy odczuwamy bol i jeszcze cos tam o pierdolen
    > iu? ;)

    Yyyy??? Ale że co ma intencja Wonta do moich odczuć i pytania, bo się pogubiłam? Albo czytaj uważnie, albo nie ruszaj tematu.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 29.04.17, 20:47
    aandzia43 napisała:

    > Empatia. Niestępiona nadmiarem przemocy nazwanej czy obejrzanej. Oraz brak ideo
    > logicznych blokad przed jej odzuwaniem i okazywaniem.

    A tam empatia.
    Lubujesz sie w grzebaniu w kupie by się upewnić, że kupa jednak śmierdzi.
  • aandzia43 29.04.17, 23:40
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Empatia. Niestępiona nadmiarem przemocy nazwanej czy obejrzanej. Oraz bra
    > k ideo
    > > logicznych blokad przed jej odzuwaniem i okazywaniem.
    >
    > A tam empatia.
    > Lubujesz sie w grzebaniu w kupie by się upewnić, że kupa jednak śmierdzi.

    Nie muszę grzebać. Widać, słychać i czuć jak jest. Ja tylko głośno drę gębę i upierdliwie wskazuję gówno palcem, żeby ktoś go przypadkiem nie przeoczył. Enfante terrible niestosownie podkurzające dostojnych mędrców i patriarchów i wszystkich pomniejszych aspirujących do miana. Ach fuu blee, powinnam się pokajać i pójść do kąta? ;-) A ty z frakcji budujących świat wolny od gówna a delektujących się gównem w ukryciu, jak radny P.? Smacznego, panowie Komandorowie ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 30.04.17, 09:07
    aandzia43 napisała:

    > > A tam empatia.
    > > Lubujesz sie w grzebaniu w kupie by się upewnić, że kupa jednak śmierdzi.
    >
    > Nie muszę grzebać. Widać, słychać i czuć jak jest. Ja tylko głośno drę gębę i u
    > pierdliwie wskazuję gówno palcem, żeby ktoś go przypadkiem nie przeoczył. Enfan
    > te terrible niestosownie podkurzające dostojnych mędrców i patriarchów i wszyst
    > kich pomniejszych aspirujących do miana. Ach fuu blee, powinnam się pokajać i p
    > ójść do kąta? ;-) A ty z frakcji budujących świat wolny od gówna a delektującyc
    > h się gównem w ukryciu, jak radny P.? Smacznego, panowie Komandorowie ;-)

    Jak ktoś stale w latrynie siedzi to i same gówna widzi.
  • aandzia43 30.04.17, 09:37
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > > A tam empatia.
    > > > Lubujesz sie w grzebaniu w kupie by się upewnić, że kupa jednak śmi
    > erdzi.
    > >
    > > Nie muszę grzebać. Widać, słychać i czuć jak jest. Ja tylko głośno drę gę
    > bę i u
    > > pierdliwie wskazuję gówno palcem, żeby ktoś go przypadkiem nie przeoczył.
    > Enfan
    > > te terrible niestosownie podkurzające dostojnych mędrców i patriarchów i
    > wszyst
    > > kich pomniejszych aspirujących do miana. Ach fuu blee, powinnam się pokaj
    > ać i p
    > > ójść do kąta? ;-) A ty z frakcji budujących świat wolny od gówna a delekt
    > ującyc
    > > h się gównem w ukryciu, jak radny P.? Smacznego, panowie Komandorowie ;-)
    >
    > Jak ktoś stale w latrynie siedzi to i same gówna widzi.

    Ależ skąd, ja mam swoją łączkę całkiem czystą czyli wolną od najgorszego gówna. Staram się sprzątać na bieżąco, nie.zawsze mi się udaje, fakt. Żeby posprzątać muszę jednak wcześniej zauważyć że coś śmierdzi. Kwestia węchu. I braku lęku przed sprzątaniem. Oraz braku perwersyjnego upodobania do smrodku.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 29.04.17, 12:20
    .aandzia 43 napisała
    >Brzmi jak przemoc i tyle. I bardzo boli. Was nie? Ile razy trzeba zebrac w gębę czy być przeciągniętym przez pokój za włosy przez ojca, matkę, babkę, ile usłyszeć "jesteś śmieciem", a potem odbić sobie na żonie czy dzieciach, żeby zamiesc pod dywan, zasznurowac usteczka i szukać winnych nie tam gdzie trzeba? Popierdoliło was?<

    Brzmi. Jaka była prawda, to być może się dowiemy, ale wysluchawszy tego to nie uważam, że powiedzmy wszystko jest zmontowane, spreparowane i w ogóle nieprawda. Pewne słowa, wyzwiska, zachowania, które padają w stosunku do niej padały gęsto często również i u mnie, podobnie te teksty o pajeczynach, które on też jej wypominał, no dosłownie jakbym męża słyszała. Wszystko po to, by upokorzyc, stłamsic, pokazać swoją wyższość, siłę, potrzebę kontroli. A że będą głosy bagatelizujące takie sytuacje, żeby nie wywlekać brudów, to norma przecież.Kler zresztą wspiera takie postawy, wzywając dzwiganie swojego krzyża w imię nierozerwalnosci małżeństwa.
  • urquhart 29.04.17, 13:43
    > izujące takie sytuacje, żeby nie wywlekać brudów, to norma przecież.Kler zreszt
    > ą wspiera takie postawy, wzywając dzwiganie swojego krzyża w imię nierozerwaln
    > osci małżeństwa.

    Ciekawe że ta patriarchat czy religijność w rodzinie procentuje i produkuje postawy zdecydowane i przebojowe kojarzy mi się że ojców pastorów miały Angela Merkel, Katy Pery, czy nasza Miriam Shaded. Naszego Dudę też wyśmiewali jak okazało się że jego ojciec jest bardzo religijny i zaczął opowiadać o modleniu się przed posiłkiem.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • ninek04 29.04.17, 13:55
    urquhart napisał
    >Ciekawe że ta patriarchat czy religijność w rodzinie procentuje i produkuje postawy zdecydowane i przebojowe kojarzy mi się że ojców pastorów miały Angela Merkel, Katy Pery, czy nasza Miriam Shaded. Naszego Dudę też wyśmiewali jak okazało się że jego ojciec jest bardzo religijny i zaczął opowiadać o modleniu się przed posiłkiem.<

    No rzeczywiście, Perry, czy Duda,czy Miriam to dopiero udane przykłady pozytywnego wpływu wychowania w głębokiej wierze.Czym ten Duda tak się wybija, poza byciem podnóżkiem swojego prezesa, możesz powiedzieć? A rodzice rzeczywiście nawiedzeńcy i fanatyczne oszołomy raczej,syn jak widać w podobnym kierunku zmierza. Dlaczego nie podałeś dla odmiany przykładów wybitnych ateistów,którym brak religijnego wychowania nie przeszkodzil osiągnąć wielu sukcesów?
  • aandzia43 29.04.17, 14:10
    ninek04 napisała:

    > urquhart napisał
    > >Ciekawe że ta patriarchat czy religijność w rodzinie procentuje i produkuj
    > e postawy zdecydowane i przebojowe kojarzy mi się że ojców pastorów miały Angel
    > a Merkel, Katy Pery, czy nasza Miriam Shaded. Naszego Dudę też wyśmiewali jak o
    > kazało się że jego ojciec jest bardzo religijny i zaczął opowiadać o modleniu s
    > ię przed posiłkiem.<
    >
    > No rzeczywiście, Perry, czy Duda,czy Miriam to dopiero udane przykłady pozytywn
    > ego wpływu wychowania w głębokiej wierze.Czym ten Duda tak się wybija, poza byc
    > iem podnóżkiem swojego prezesa, możesz powiedzieć? A rodzice rzeczywiście naw
    > iedzeńcy i fanatyczne oszołomy raczej,syn jak widać w podobnym kierunku zmierz
    > a. Dlaczego nie podałeś dla odmiany przykładów wybitnych ateistów,którym brak
    > religijnego wychowania nie przeszkodzil osiągnąć wielu sukcesów?

    Ups, znowu kulą w płot Urqu? Smuteczek ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 29.04.17, 12:36
    urquhart
    >Też nie mogę sobie wyobrazić że zdrowa psychicznie i fizycznie kobieta , pracujaca , mająca wykształcenie finansową niezależność (!) własne środowisko, nie izolowana pozwalała na to nie mając istotnego interesu. <

    No popatrz, a jednak to się dzieje, również wśród wykształconych, często zamożnych rodzin z klasy średniej i wyższej. Jak widać przemoc nie jest zarezerwowana tylko dla " patologii " z marginesu społecznego. Człowiek poddawany ileś tam lat manipulacji, poniżeniu, równaniu z zerem ma tak sprany mózg i skrzywioną psychikę, że zaczyna żyć jakby w letargu, oddzielając życie domowe z nim od całej reszty. Zanim się otrząsnie, albo gdy dojdzie do przekroczenia tej ostatecznej granicy wytrzymałosci to tych lat trochę może upłynąć, nie każdy jest taranem, który idzie jak burza w każdej sytuacji i z miejsca podejmuje decyzję, zwłaszcza gdy mu się wpoi, że bez tego kogoś będzie jeszcze większym zerem,niż jest.
  • kag73 29.04.17, 21:56
    "- stosowniejsza jest osoba płci żeńskiej (genderowy nacisk inżynierii społecznej na wychowanie kobiecych mężczyzn?)

    Oczywiscie, ze najczesciej ofiara przemocy jest osoba slasza fizycznie, tendencyjnie to kobieta jest fizycznie slabsza od mezczyzny. Przecietny facet dokadlnie wie na kogo moze sie rzucac z lapami a na kogo nie, bo nie da rady i go poturbuja
    (wiem to od faceta).
    "- naucz bezradności (nadopiekuńczość Matek Polek)"

    Bzdury to sa. Tak jakby w innych krajach nie bylo kobiet/ ofiar przemocy. Zwlaszcza w patriarchacie i w kulturze macho jest ich na peczki.

    "- wpajaj ideę rodziny hierarchicznej (współczesny postępowo słuszny matriarchat zamiast skompromitowanego prymitywnego zaściankowego patriarchatu)"

    Znowu bullshit, rzygac sie chce ciagle to samo kurwa az do znudzenia, kurwa do Arabii Saudyjskiej z takim glupkami! Niech se zyja. jasne jak baba trzyma gebe na klodke, sluzy mezowi i nie podskakuje to szafunia gra, ale to moze byc opcja dla Kitty :)), ale nie dla wiekszosci europejskich kobiet!
    Te dopiski w nawiasach to pewnie znow Twoje w kolko te same bzdety pierdolenie. Pisze Ci: do Arabii z Toba a jak za pozno dla ciebie, to wyslij tam kurwa chociaz corki, niech maja lepiej, ales mnie podkurwil, znowu, az sie zrobilam na moment wulgarna!!


  • zawle 29.04.17, 22:08
    kag73 napisała: > Znowu bullshit, rzygac sie chce ciagle to samo kurwa az do znudzenia, kurwa do
    > Arabii Saudyjskiej z takim glupkami! Niech se zyja. jasne jak baba trzyma gebe
    > na klodke, sluzy mezowi i nie podskakuje to szafunia gra, ale to moze byc opcja
    > dla Kitty :)), ale nie dla wiekszosci europejskich kobiet!
    > Te dopiski w nawiasach to pewnie znow Twoje w kolko te same bzdety pierdolenie.
    > Pisze Ci: do Arabii z Toba a jak za pozno dla ciebie, to wyslij tam kurwa choc
    > iaz corki, niech maja lepiej, ales mnie podkurwil, znowu, az sie zrobilam na mo
    > ment wulgarna!!


    Hahahaha....wypiję za to. Kocham Cię kag. Taką wilgarną:)))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 29.04.17, 22:08
    Wulgarną

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • kag73 29.04.17, 22:12
    "Hahahaha....wypiję za to."

    Ja tez! Baileys, dobrze schlodzone :)) Na zdrowie i za matriarchat!
  • aandzia43 29.04.17, 23:59

    >
    > Znowu bullshit, rzygac sie chce ciagle to samo kurwa az do znudzenia, kurwa do
    > Arabii Saudyjskiej z takim glupkami! Niech se zyja. jasne jak baba trzyma gebe
    > na klodke, sluzy mezowi i nie podskakuje to szafunia gra, ale to moze byc opcja
    > dla Kitty :)), ale nie dla wiekszosci europejskich kobiet!
    > Te dopiski w nawiasach to pewnie znow Twoje w kolko te same bzdety pierdolenie.
    > Pisze Ci: do Arabii z Toba a jak za pozno dla ciebie, to wyslij tam kurwa choc
    > iaz corki, niech maja lepiej, ales mnie podkurwil, znowu, az sie zrobilam na mo
    > ment wulgarna!!

    Jak możesz Kag? Dwoi się chłopak i troi, już sam nie wie co.wymyślec, zbiera prztyczki zewsząd i jeszcze ty? ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • stokrotka_a 02.05.17, 09:25
    urquhart napisał:

    > Też nie mogę sobie wyobrazić że z
    > drowa psychicznie i fizycznie kobieta , pracujaca , mająca wykształcenie finan
    > sową niezależność (!) własne środowisko, nie izolowana pozwalała na to nie mają
    > c istotnego interesu.

    No popatrz, w bajkowego boga wierzysz, a w to, że ofiara przemocy była ofiarą bez istotnego intertesu nie wierzysz. Dziwnymi ścieżkami twoja wiara chadza.
  • kag73 29.04.17, 10:36
    "No mój boże, też mi sensacja, człowiek wrzeszczy na człowieka. Za ścianą w dzieciństwie miałem to codzień. A w domu matka gdy tylko mogła na ojca energicznie wylewała swoje życiowe frustracje, dobrze że twardy był i nigdy ręki nie podniósł.

    No dla niej to chyba jednak "sensacja", bo ona sie w tym momencie jego bala. a to, ze sasiedzi to nie znaczy, ze to norma i kazdy sobie chwli. no twoj ojciec reki nie podniosl, ale ten pan tutaj podniosl. Wiec tego moze nie porownuj.
    I jeszcze twierdzisz, ze to mogla byc "gra wstepna", niby tak, szkopul w tym, ze oni po niej do lozka jednak ze soba nie poszli :(
  • zawle 29.04.17, 11:08
    druginudziarz napisał: > Twój ojciec też Cię zostawił i poszedł za jakąś babą z Wadowic, że taką nienawi
    > ścią zioniesz?

    Czy was pojebało zupełnie? Gdzie Ty widzisz nienawiść? Poza tym mój ojciec mógł sobie iść w pizdu gdzie chciał, bo miał do tego pełne prawo. I nie mi to oceniać, ale mojej matce. Ja go natomiast ocenię za ten kawałek który wspólnie dzieliliśmy. Bo to że się ludzie rozwodzą to dla mnie całkiem normalna sprawa- lepiej niżby mieli zatruwać swoje dzieci jadem niemoctwa, ukrytej nienawiści, jawnego chłodu. To ani złe zachowanie, ani przestępstwo. Cała reszta już podlega ocenie.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 29.04.17, 11:17
    Bo to że się ludzie rozwodzą to dla mnie całkiem normalna sprawa- lepie
    > j niżby mieli zatruwać swoje dzieci jadem niemoctwa, ukrytej nienawiści, jawneg
    > o chłodu. To ani złe zachowanie, ani przestępstwo. Cała reszta już podlega ocen
    > ie.

    Myślę, że dla dzieci Piaseckich lepiej by było, żeby im się rodzice dawno temu rozwiedli i nie uskuteczniali przy nich tej "gry wstępnej" ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 29.04.17, 21:03
    aandzia43 napisała:

    > Myślę, że dla dzieci Piaseckich lepiej by było, żeby im się rodzice dawno temu
    > rozwiedli i nie uskuteczniali przy nich tej "gry wstępnej" ;-)

    Myśle że dzieci Piaseckich będą tak czy inaczej miały miej więcej to co ich rodzice, to co ich dziadkowie, pradziadkowie. Cchesz naprawiac świat? zacznj od siebie.
  • zawle 29.04.17, 21:53
    druginudziarz napisał:
    > Myśle że dzieci Piaseckich będą tak czy inaczej miały miej więcej to co ich rod
    > zice, to co ich dziadkowie, pradziadkowie. Cchesz naprawiac świat? zacznj od si
    > ebie.

    Drugi zachorowałeś na raka, czy cóś?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 29.04.17, 21:56
    zawle napisała:

    > Drugi zachorowałeś na raka, czy cóś?
    ------
    Ty to jednak zawle słaba jesteś w wychwytywaniu sygnałów ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 29.04.17, 22:04
    wont2 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Drugi zachorowałeś na raka, czy cóś?
    > ------
    > Ty to jednak zawle słaba jesteś w wychwytywaniu sygnałów ;)


    Bo ja domniemywam, a TY pewnie wiesz;) To się podziel.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 29.04.17, 22:07
    zawle napisała:

    > Bo ja domniemywam, a TY pewnie wiesz;) To się podziel.
    ----
    Nic takiego. Po prostu, z jednymi się rozmawia, z drugimi się tylko żartuje :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 29.04.17, 22:11
    Że niby drugi żartuje z Andzią, Ty ze mną, ja z drugim?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 29.04.17, 22:13
    A tak na marginesie....żartuję z bliskimi mi ludżmi. Chyba że Tobie się pomyliło żartowanie z kimś, z żartowaniem z kogoś?

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 29.04.17, 22:15
    zawle napisała:

    > A tak na marginesie....żartuję z bliskimi mi ludżmi. Chyba że Tobie się pomylił
    > o żartowanie z kimś, z żartowaniem z kogoś?
    -----
    Naprawdę? Umiesz żartować?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 29.04.17, 22:18
    Nie z Tobą Wont, skąd twoje niewiara:))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 29.04.17, 22:21
    zawle napisała:

    > Nie z Tobą Wont, skąd twoje niewiara:))
    -----
    Nie żartujesz ze mną bo nie jestem dla ciebie bliskim. Musimy zatem doprowadzić do zbliżenia ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 30.04.17, 07:31
    wont2 napisał:
    > Nie żartujesz ze mną bo nie jestem dla ciebie bliskim. Musimy zatem doprowadzić
    > do zbliżenia ;)

    Ty lepiej oglos sie wybrancem, chodz w powloczystych szatach i obwiesc swiatu nadejscie konca. Zrobimy ta end of the world orgy, a jak koniec nie nadejdzie, to sie uspokoi wyznawcow, ze pan, widzac nasz entuzjazm, chwilowo odstapil od zamiaru unicestwienia naszego mikrouniwersum. Az do kolejnej soboty... :) wiec coz - znowu bedzie trzeba sie postarac, moze wspolnymi silami przeblagamy demiurga, by przesunal swe destrukcyjne zamiary do czasu po kolejnej orgii...
  • wont2 30.04.17, 09:05
    sabat3 napisał:

    > Ty lepiej oglos sie wybrancem, chodz w powloczystych szatach i obwiesc swiatu n
    > adejscie konca. Zrobimy ta end of the world orgy, a jak koniec nie nadejdzie, t
    > o sie uspokoi wyznawcow, ze pan, widzac nasz entuzjazm, chwilowo odstapil od za
    > miaru unicestwienia naszego mikrouniwersum. Az do kolejnej soboty... :) wiec co
    > z - znowu bedzie trzeba sie postarac, moze wspolnymi silami przeblagamy demiurg
    > a, by przesunal swe destrukcyjne zamiary do czasu po kolejnej orgii...
    ------
    Juz proponowalem po jakims zamachu w Paryzu chyba. I skrzynki mi jakos nie przepelnilo :(

    Czekam teraz na kolejny odpowiedni moment - moze Kim pierdolnie jakas bombke? Ja ze swojej strony na pewno moge zapewnic sprawy logistyczne - wynajac jakis domek z otwartym basenem i zalatwic zapasy izotonikow, energetykow i wiagry. Kitty zajmie sie kokaina, kag alkoholem, sea zalatwi jakies gry planszowe zeby integrowac sie nie tylko cielesnie. Andzia nie bedzie z nami grac gry w planszowe tylko czytac Tolkiena, zeby dowiedziec sie o co kurna chodzi z tym Okiem Saurona. Ninek bedzie dbac o samopoczucie panow prawiac nam komplementy. Podobnie jak mabelle, ktora trzasnie drzwiami krzyczac ze mamy za duze kutasy. Przyda sie to nam na wzmocnienie pewnosci siebie, bo zawle bedzie komentowac, ze jej facet ma wiekszego a triss narzekac na nasza technike. Triis bedzie nas za to ganiac z gumowym zaganiaczem. Zyg wbije sie na krzywy ryj, zeby sobie poplywac w basenie, oczywiscie w stroju kapielowym. Boginka bedzie nam wyrywac laski. Z rekreativa bedziemy mieli tylko polaczenie telekonferencyjne. Az wpadnie bitch i nastapi koniec swiata.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 30.04.17, 09:15
    wont2 napisał:

    > Az wpadnie bitch i nastapi koniec swiata.

    Okaze sie, ze prywatnie jest lagodna, lekko niesmiala dziewczyna, prawiaca mezczyznom slodkosci spod trzepoczacych rzes? ;)

    Wedlug mnie jest calkiem prawdopodobne, ze forumowiczki w wiekszosci sa odbierane w zyciu prywatnym zupelnie inaczej niz na forum. Agresywna femi-nazi z forum moze miec w realu wizerunek wesolej, wszedobylskiej pchelki. I odwrotnie tez moze byc - forumowa dusza towarzystwa moze okazac sie w zyciu prywatnym buldogiem angielskim. Pozory myla...
    Gdybysmy sie spotkali, bylyby jaja jak berety ;)
  • aandzia43 30.04.17, 09:59

    >
    > Wedlug mnie jest calkiem prawdopodobne, ze forumowiczki w wiekszosci sa odbiera
    > ne w zyciu prywatnym zupelnie inaczej niz na forum. Agresywna femi-nazi z forum
    > moze miec w realu wizerunek wesolej, wszedobylskiej pchelki. I odwrotnie tez m
    > oze byc - forumowa dusza towarzystwa moze okazac sie w zyciu prywatnym buldogie
    > m angielskim. Pozory myla...
    > Gdybysmy sie spotkali, bylyby jaja jak berety ;)

    Pchełki radosnej po to by podstępnie.wcielać w życie femi-nazi - piąta kolumna Międzynarodowki Fmimistycznej. Dlatego ja w realu jestem łagodna jak baranek i opiekuńcza jak Matka Teresa :-P


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 30.04.17, 09:32
    wont2 napisał: zawle bedzie komentowac, ze jej facet m
    > a wiekszego

    Bez przesady....ma w sam raz:)) Widziałam o niebo większe. Ale to as w rękawie..powiem mu o tym gdy mnie wkurwi;))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • hello-kitty2 30.04.17, 11:10
    Tia, ciekwe jak ja wpadne z koka jak tu na naszych poludniowo- holenderskich imprezkach trzeba bardzo uwazac zeby nawet w drodze powrotnej o Niemcy nie zahaczyc, bo mozna juz nie wyjsc, z niemieckiego aresztu ;) A gdzie jeszcze hen panie do Polski. A z moim dealerem tez Was nie zapoznam, bo jest mega elokwentny i przystojny, a ze jest kolorowy, to i dodatkowo Wam kutasem konkurencji narobi ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • rekreativa 30.04.17, 16:38
    " Z rekreativa bedziemy mieli tylko polaczenie telekonferencyjne."

    Zara, zara, ja mogę wsiąść w samolot, wiesz?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • aandzia43 30.04.17, 16:46
    rekreativa napisała:

    > " Z rekreativa bedziemy mieli tylko polaczenie telekonferencyjne."
    >
    > Zara, zara, ja mogę wsiąść w samolot, wiesz?
    >

    Ech, i tak masz lepiej niż ja :-( Ja mam zakaz udziału w grach planszowych z powodu braku wspólnych z resztą kodów kulturowych. Dobrze ze w ogóle mogę się gdzieś tam na obrzeżach tego Dekameronu pałętać.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zyg_zyg_zyg 30.04.17, 16:48
    Dajcie znać, kiedy. Kostium już spakowany :-)
  • kag73 30.04.17, 18:02
    OK a tak konkretnie to Ile by ty wodki mialo byc? ;)




  • aandzia43 30.04.17, 19:26
    kag73 napisała:

    > OK a tak konkretnie to Ile by ty wodki mialo byc? ;)
    >
    Gotowość wśród pań jest. Nie wiem, czy się Wont spodziewał takiego odzewu i co teraz z tym fantem pocznie ;-)

    >


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • wont2 30.04.17, 23:04
    aandzia43 napisała:

    > Gotowość wśród pań jest. Nie wiem, czy się Wont spodziewał takiego odzewu i co
    > teraz z tym fantem pocznie ;-)
    --------
    Bardzo mi zaimponowal wasz entuzjazm! Teraz wszyscy trzymamy kciuki za Kim Dzong Una :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 30.04.17, 08:25
    wont2 napisał:
    > Nie żartujesz ze mną bo nie jestem dla ciebie bliskim. Musimy zatem doprowadzić
    > do zbliżenia ;)

    Zasada własności nadal działa:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 29.04.17, 22:20
    A tak już poważniej, to żeby z kimś móc porozmawiać (porozmawiać a nie popleść trzy po trzy) to potrzebny jest zbliżony kod kulturowy. I tak z nudziarzem próbowałem porozmawiać kilkadziesiąt wpisów dłużej niż powinienem. Teraz to mogę się najwyżej poprzekomarzać. Lubię go, ale na migi :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • druginudziarz 29.04.17, 22:24
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Myśle że dzieci Piaseckich będą tak czy inaczej miały miej więcej to co i
    > ch rod
    > > zice, to co ich dziadkowie, pradziadkowie. Cchesz naprawiac świat? zacznj
    > od si
    > > ebie.
    >
    > Drugi zachorowałeś na raka, czy cóś?

    Tego to nie wiem, nie diagnozowałem się jeszcze.
    Nie zgadzasz się z tą banalną obserwacją, że ludzie powtarzają schematy swoich przodków i tak zapewne jest od tysiącleci? Myślisz że od pisania w gazecie o przemocy, głodzie i chorobach będzie na świecie mniej przemocy, głodu i chorób?
  • zawle 30.04.17, 07:52
    druginudziarz napisał:
    > Nie zgadzasz się z tą banalną obserwacją, że ludzie powtarzają schematy swoich
    > przodków i tak zapewne jest od tysiącleci?

    Nie zgadzam się. Zgoda byłaby brakiem nadziei i aprobatą.

    Myślisz że od pisania w gazecie o pr
    > zemocy, głodzie i chorobach będzie na świecie mniej przemocy, głodu i chorób?

    Nie wiem tego. Jestem natomiast pewna że ludzie będą sobie z tym coraz lepiej radzić. I chyba nie chodzi o Gazetę jako taką, ale o całą masę innych form walki. Oby ich było jak najwięcej. Pamiętam akcję gazety "rodzić po ludzku". Sama rodziłam w tym czasie...myślę że wielu ludziom dała do myślenia i otworzyła oczy. Kobiety dostały jasny sygnał co jest normalne a na co nie.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 30.04.17, 08:49
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Nie zgadzasz się z tą banalną obserwacją, że ludzie powtarzają schematy s
    > woich
    > > przodków i tak zapewne jest od tysiącleci?
    >
    > Nie zgadzam się. Zgoda byłaby brakiem nadziei i aprobatą.

    Brakiem nadziei na co? że doczekamy chwili gdy świat opanuje powszechna szczęśliwość?
    A , to tak, jak ktoś żywi taka nadzieje to sprawa jest beznadziejna.

    > Myślisz że od pisania w gazecie o pr
    > > zemocy, głodzie i chorobach będzie na świecie mniej przemocy, głodu i cho
    > rób?
    >
    > Nie wiem tego. Jestem natomiast pewna że ludzie będą sobie z tym coraz lepiej r
    > adzić. I chyba nie chodzi o Gazetę jako taką, ale o całą masę innych form walki
    > . Oby ich było jak najwięcej. Pamiętam akcję gazety "rodzić po ludzku". Sama ro
    > dziłam w tym czasie...myślę że wielu ludziom dała do myślenia i otworzyła oczy.
    > Kobiety dostały jasny sygnał co jest normalne a na co nie.

    Cesarskie ciecie to normalność? Zmuszanie partnerów do udziału w porodzie to normalność? Najnormalniejszy poród do chyba poród domowy odbierany przez "babkę", a czym więc mówisz? Co to wogóle jest "normalność"? skąd wypływa źródło normalności?
  • sabat3 30.04.17, 08:52
    druginudziarz napisał:

    > Co to wogóle jest "normalność"? skąd wypływa źródło normal
    > ności?

    Normalnosc ustalamy "dyskutujac na gazecie".
  • druginudziarz 30.04.17, 09:15
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Co to wogóle jest "normalność"? skąd wypływa źródło normal
    > > ności?
    >
    > Normalnosc ustalamy "dyskutujac na gazecie".

    No to i normalność PRL-owskich porodów był na ówczesnej gazecie ustalony.
    W ogóle cały PRL też był szeroko przedyskutowany więc był normalny.
    Obecnie przedyskutowana jest sprawa np. przyjmowania "uchodźców", trzeba przyjmować bo taka jest mądrośc etapu, oraz ustalono np. że ślimak to ryba.
  • sabat3 30.04.17, 09:20
    druginudziarz napisał:
    > No to i normalność PRL-owskich porodów był na ówczesnej gazecie ustalony.
    > W ogóle cały PRL też był szeroko przedyskutowany więc był normalny.
    > Obecnie przedyskutowana jest sprawa np. przyjmowania "uchodźców", trzeba przyjm
    > ować bo taka jest mądrośc etapu, oraz ustalono np. że ślimak to ryba.

    No i dyskutujemy, zeby chociaz wspomniec o tym co jest normalne dla nas. Zarowno ci od turbanow i wysadzania, jak i fiksole od rybich slimakow i liberalizmu za dyche wspomna o swojej normalnosc z cala pewnoscia. Oby nie ustalili jej jako kompromis miedzy swoimi stanowiskami ;)
  • druginudziarz 30.04.17, 10:26
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > No to i normalność PRL-owskich porodów był na ówczesnej gazecie ustalony.
    > > W ogóle cały PRL też był szeroko przedyskutowany więc był normalny.
    > > Obecnie przedyskutowana jest sprawa np. przyjmowania "uchodźców", trzeba
    > przyjm
    > > ować bo taka jest mądrośc etapu, oraz ustalono np. że ślimak to ryba.
    >
    > No i dyskutujemy, zeby chociaz wspomniec o tym co jest normalne dla nas. Zarown
    > o ci od turbanow i wysadzania, jak i fiksole od rybich slimakow i liberalizmu z
    > a dyche wspomna o swojej normalnosc z cala pewnoscia. Oby nie ustalili jej jako
    > kompromis miedzy swoimi stanowiskami ;)

    Z tego wynika, że normalności nie ma. Sa tylko chwilowe kaprysy, dziś ustalamy że to jest normalne, a jutro normalne będzie co innego.
  • sabat3 30.04.17, 20:42
    druginudziarz napisał:
    > Z tego wynika, że normalności nie ma. Sa tylko chwilowe kaprysy, dziś ustalamy
    > że to jest normalne, a jutro normalne będzie co innego.

    A potrzebujesz normalnosci? Dosc latwo przyjac, ze normalne jest to, co jest uzasadnione nasza biologia, historia naszej ewolucji i jej ogolna logika.
    Tyle ze przyjmujac to kryterium nie jest normalny seks oralny i analny, gdyz nie sluza celowi jakiemu przyswieca sens wspolzycia. Nie jest normalna antykoncepcja, z tego samego powodu.
    Natomiast byloby normalne ogladanie jak partnerka stawia klocka i leje, bo przypuszczam, ze jesli podsumowac czas naszej ewolucji jako gatunku, to okres, w ktorym uwazamy te czynnosci za wstydliwe, jest mgnieniem oka przy wiecznosci.
    Podobnie normalne byloby ogladanie jak niemowle wylazi jej z krocza. Zwierzeta sie nie przejmuja takimi widokami.
    Wiesz w czym rzecz? My, ludzie, jestesmy najmniej normalnym z gatunkow zamieszkujacych ta brudna kule. Nasze rytualy spoleczne zasadzaja sie na klamstwach.
    Wiec w zasadzie to mozemy sobie uwazac co chcemy za normalne. Przez dekady ludzie uwazali za normalne to, ze jeden drugiemu upierdoli glowe nozem, odrzynajac ja razem z kregoslupem, bo nieszczesnik wydal z siebie niefortunna serie dzwiekow, rzekomo obrazajaca jakies wydumane bostwo, bedace produktem chorych lbow zamieszkujacych dana okolice.
  • druginudziarz 30.04.17, 21:34
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Z tego wynika, że normalności nie ma. Sa tylko chwilowe kaprysy, dziś ust
    > alamy
    > > że to jest normalne, a jutro normalne będzie co innego.
    >
    > A potrzebujesz normalnosci?

    Weź się cofnij kilka postów i sprawdź kto tęskni za "normalnością".

    > Wiesz w czym rzecz? My, ludzie, jestesmy najmniej normalnym z gatunkow zamieszk
    > ujacych ta brudna kule. Nasze rytualy spoleczne zasadzaja sie na klamstwach.
    > Wiec w zasadzie to mozemy sobie uwazac co chcemy za normalne.

    Zmęczony z lekka jestem, bo cały dzień w górach, więc nie mam siły na subtelności :D
    Holokaust też można uznać za normalny?
    I od razu prośba, mnie nie pytaj co uważam za "normalne", ja sprawdzam na ile Twoja deklaracja "możemy co chcemy uważać za normalne" jest ugruntowana ;)
  • zawle 30.04.17, 09:29
    druginudziarz napisał:
    > Brakiem nadziei na co? że doczekamy chwili gdy świat opanuje powszechna szczęśl
    > iwość?
    > A , to tak, jak ktoś żywi taka nadzieje to sprawa jest beznadziejna.

    Brakiem nadziei na zmianę na lepsze. Nie że zaraz lamborghini. Sprawa jest beznadziejna, gdy nadziei brak lub gdy ktoś oczekuje cudu..co mi przypisujesz. Jak ja nie lubię takich tanich figur.....mam wrażenie że rozmawiam z idiotą lub że ktoś mnie ma za idiotkę.

    > Cesarskie ciecie to normalność? Zmuszanie partnerów do udziału w porodzie to no
    > rmalność? Najnormalniejszy poród do chyba poród domowy odbierany przez "babkę",
    > a czym więc mówisz? Co to wogóle jest "normalność"? skąd wypływa źródło normal
    > ności?

    W niektórych przypadkach tak. Bosze...jak ja mam mieć dobre zdanie o facecie, gdy ten dorosły człowiek zakłada że może zostać zmuszony do sytuacji dobrowolnej. Z kobitą swoją to załatw. Poród z "babką"? A kto Ci zabroni mieć takie pojęcie normalności. Pośrodku coś dzięki Bogu jest. I pozwól że to kobiety będą wybierać co dla nich jest normalne, a nie chłopy.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 30.04.17, 09:46

    > W niektórych przypadkach tak. Bosze...jak ja mam mieć dobre zdanie o facecie, g
    > dy ten dorosły człowiek zakłada że może zostać zmuszony do sytuacji dobrowolnej
    > . Z kobitą swoją to załatw. Poród z "babką"? A kto Ci zabroni mieć takie pojęci
    > e normalności. Pośrodku coś dzięki Bogu jest. I pozwól że to kobiety będą wybie
    > rać co dla nich jest normalne, a nie chłopy.

    A zapomnij kochana :-D

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 30.04.17, 10:03
    zawle napisała:

    > Brakiem nadziei na zmianę na lepsze. Nie że zaraz lamborghini. Sprawa jest bezn
    > adziejna, gdy nadziei brak lub gdy ktoś oczekuje cudu..co mi przypisujesz. Jak
    > ja nie lubię takich tanich figur.....mam wrażenie że rozmawiam z idiotą lub że
    > ktoś mnie ma za idiotkę.

    Nikt Cie nie uwaza za idiotke. Ale litosciwe serduszko i optymizm na wyrost akurat niewiele zmienia, bo jutro i tak wszyscy zapomna o pani bitej przez meza. Chwilowo tylko wszyscy poprawili sobie samopoczucie swoja dobrodusznoscia. Lepiej sie zastanowic dlaczego sztafeta okrucienstwa trwa z pokolenia na pokolenie i dlaczego trwac bedzie. Wont cos pisal o dokonywanych wyborach, jeszcze zanim wydarzy sie nieszczescie, Urqu chcial pogadac o przyczynach, ale temat nikogo nie interesuje. Sama sie zastanawiam czy patriarchat przyczynia sie bardziej czy matriarchat. Masz jakie zdanie w tym temacie?

    > W niektórych przypadkach tak. Bosze...jak ja mam mieć dobre zdanie o facecie, g
    > dy ten dorosły człowiek zakłada że może zostać zmuszony do sytuacji dobrowolnej

    To sie nazywa presja, a nie zmuszanie. Na przyklad jak chlop sobie wymarzy, ze wlozysz mini i szpilki. Bylas przeciwna " zmuszaniu" z tego co pamietam. Wiec jak on szpilki, to Ty sobie mozesz wymarzyc wspolny porod. Kto lepiej umie wiercic dziure w brzuchu ten wygrywa.

    > I pozwól że to kobiety będą wybie
    > rać co dla nich jest normalne, a nie chłopy.

    Rytualne obrzezanie lechtaczek wykonuja kobiety kobietom. Znaczy uwazaja to za normalne.
  • druginudziarz 30.04.17, 10:18
    mabelle2000 napisała:

    >Wont cos pisal o dokonywanych wyborach, jeszcze zanim w
    > ydarzy sie nieszczescie, Urqu chcial pogadac o przyczynach, ale temat nikogo ni
    > e interesuje. Sama sie zastanawiam czy patriarchat przyczynia sie bardziej czy
    > matriarchat. Masz jakie zdanie w tym temacie?

    Zaraz usłyszysz że jesteś od patriarchatu współuzależniona a więc nienormalna ;)

    > To sie nazywa presja, a nie zmuszanie. Na przyklad jak chlop sobie wymarzy, ze
    > wlozysz mini i szpilki. Bylas przeciwna " zmuszaniu" z tego co pamietam. Wiec j
    > ak on szpilki, to Ty sobie mozesz wymarzyc wspolny porod. Kto lepiej umie wierc
    > ic dziure w brzuchu ten wygrywa.

    A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet był przy porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.
    Chu.owa te Twoje kryteria są, zawle.

    > > I pozwól że to kobiety będą wybie
    > > rać co dla nich jest normalne, a nie chłopy.
    >
    > Rytualne obrzezanie lechtaczek wykonuja kobiety kobietom. Znaczy uwazaja to za
    > normalne.

    Takoż twórcami "PRL-owskiego" połoznictwa były kobiety.
    Ja w sumie zazdroszczę zawle tych łatwych kryteriów "przyczyną moich nieszczęść a wiec też nieszczęść wszystkich kobiet sa mężczyźni (ci źli mężczyźni, patriarchalni), przez których nie miałam wyborów, a wiec kobiety nie mają wyborów". Wróg jest bardzo potrzebny w życiu.
  • aandzia43 30.04.17, 10:37

    > A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet był przy
    > porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.

    Tak, Drugi, grunt to sobie znaleźć wroga. Gazeeetaaaa! ;-D

    >
    > > > I pozwól że to kobiety będą wybie
    > > > rać co dla nich jest normalne, a nie chłopy.
    > >
    > > Rytualne obrzezanie lechtaczek wykonuja kobiety kobietom. Znaczy uwazaja
    > to za
    > > normalne.
    >
    > Takoż twórcami "PRL-owskiego" połoznictwa były kobiety.
    > Ja w sumie zazdroszczę zawle tych łatwych kryteriów "przyczyną moich nieszczęść
    > a wiec też nieszczęść wszystkich kobiet sa mężczyźni (ci źli mężczyźni, patri
    > archalni), przez których nie miałam wyborów, a wiec kobiety nie mają wyborów".
    > Wróg jest bardzo potrzebny w życiu.

    Ty tak serio? Zawle ma łatwe kryteria? Bo że wróg ci w życiu potrzebny to wiemy.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 30.04.17, 19:55
    aandzia43 napisała:

    > > A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet by
    > ł przy
    > > porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.
    >
    > Tak, Drugi, grunt to sobie znaleźć wroga. Gazeeetaaaa! ;-D

    Oj andzia andzia, z kontekstu jasno wynika, że ta "gazeta" to ogólnie media plus ew. media społecznościowe.
    Zanim zaczniesz brnąć w piramidalne głupotki jak wont wczoraj, zajrzyj starannie do tekstów powyżej albo po prostu zaniechaj.

    > Ty tak serio? Zawle ma łatwe kryteria? Bo że wróg ci w życiu potrzebny to wiemy

    Nie wiem czy w realu, na forum owszem.
  • zawle 30.04.17, 10:53
    druginudziarz napisał:
    > Zaraz usłyszysz że jesteś od patriarchatu współuzależniona a więc nienormalna ;
    > )

    Drugi....idź do lekarza. Idż chłopie..na serio.

    > A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet był przy
    > porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.
    > Chu.owa te Twoje kryteria są, zawle.

    Jak wyżej...a gdzie się kurwa podziało wasze nawoływanie do brania odpowiedzialności za wybory????

    > > Rytualne obrzezanie lechtaczek wykonuja kobiety kobietom. Znaczy uwazaja
    > to za
    > > normalne.

    > Ja w sumie zazdroszczę zawle tych łatwych kryteriów "przyczyną moich nieszczęść
    > a wiec też nieszczęść wszystkich kobiet sa mężczyźni (ci źli mężczyźni, patri
    > archalni), przez których nie miałam wyborów, a wiec kobiety nie mają wyborów".
    > Wróg jest bardzo potrzebny w życiu.

    Błagam....żle to odczytujesz. Ja zawsze mam wybór. ZAWSZE. I nikt kto się przedstawia jako jednostka słaba, niedecyzyjna nie zostanie moim wrogiem. Poza tym nie traktuję nikogo jako wroga- nie wiem jak jest w drugą stronę...ale widzenie w ludziach wrogów, nienawiść jest chujowa. Ty widzę się w tym lubujesz:)))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 30.04.17, 20:08
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Zaraz usłyszysz że jesteś od patriarchatu współuzależniona a więc nienorm
    > alna ;
    > > )
    >
    > Drugi....idź do lekarza. Idż chłopie..na serio.

    Po długim weekendzie pójdę, ok? powiem że zawle z forum mnie przysłała :D

    > > A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet by
    > ł przy
    > > porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.
    > > Chu.owa te Twoje kryteria są, zawle.
    >
    > Jak wyżej...a gdzie się kurwa podziało wasze nawoływanie do brania odpowiedzial
    > ności za wybory????

    Nie wiem o co Ci chodzi. I jacy "wy"? wy mężczyźnie?

    > > > Rytualne obrzezanie lechtaczek wykonuja kobiety kobietom. Znaczy uw
    > azaja
    > > to za
    > > > normalne.

    A o łechtaczkach już się nie wypowiedziałaś, no bo jak to skomentowac żeby wyszło na Twoje :)

    > > Ja w sumie zazdroszczę zawle tych łatwych kryteriów "przyczyną moich nies
    > zczęść
    > > a wiec też nieszczęść wszystkich kobiet sa mężczyźni (ci źli mężczyźni, p
    > atri
    > > archalni), przez których nie miałam wyborów, a wiec kobiety nie mają wybo
    > rów".
    > > Wróg jest bardzo potrzebny w życiu.
    >
    > Błagam....żle to odczytujesz. Ja zawsze mam wybór. ZAWSZE.

    Oczywiscie że tak.
    Pani od przemocowca też miała wybór i wybrała tkwienie w tym związku.

    > I nikt kto się przed
    > stawia jako jednostka słaba, niedecyzyjna nie zostanie moim wrogiem. Poza tym n
    > ie traktuję nikogo jako wroga- nie wiem jak jest w drugą stronę...ale widzenie
    > w ludziach wrogów, nienawiść jest chujowa. Ty widzę się w tym lubujesz:)))

    No a kto jest moim wrogiem zawle? co Ty sobie tam wykoncypowałaś? :D
    Ja nawet o muzułmanach wypowiadałem się w ciepłych słowach.
  • zawle 30.04.17, 20:39
    druginudziarz napisał: > Po długim weekendzie pójdę, ok? powiem że zawle z forum mnie przysłała :D

    I tak zrób drugi..na pewno zaprowadzą Cię wtedy do tego właściwego:))

    > Nie wiem o co Ci chodzi. I jacy "wy"? wy mężczyźnie?

    Wy czyli frakcja "brania odpowiedzialności za swoje wybory". Rozumiem drugi że razem z wyimaginowanymi "mężczyznami- znienawidzonymi- przez- zawle raźniej?:)))) Przytulam....:)))

    > A o łechtaczkach już się nie wypowiedziałaś, no bo jak to skomentowac żeby wysz
    > ło na Twoje :)
    >

    Bo to szerszy temat a ja pisać nie lubię aż tak bardzo....ale dla Ciebie drugi dam radę. Będą miały prawo się wypowiadać jak się same jako dorosłe jeszcze raz wyłechcżą. Wtedy będą podmiotem tego procederu a nie jego narzędziem.

    > Oczywiscie że tak.
    > Pani od przemocowca też miała wybór i wybrała tkwienie w tym związku.

    No a czy ja mówię coś innego? Widzisz mabelle...nawet darcie się nie pomogło- drugi nadal nie załapał.

    > No a kto jest moim wrogiem zawle? co Ty sobie tam wykoncypowałaś? :D
    > Ja nawet o muzułmanach wypowiadałem się w ciepłych słowach.

    Drugi..ty z tych bardziej bojących. Sam wrogów nie masz, u innych szukasz:)) Po raz kolejny przytulam.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 30.04.17, 12:24
    druginudziarz napisał:

    > Zaraz usłyszysz że jesteś od patriarchatu współuzależniona a więc nienormalna ;
    > )

    :-)
    Pewien mezczyzna, ktory jest mi bardzo bliski i ktorego bardzo szanuje, tez wiesza psy na patriarchacie. Ale jego *idolem*, wzorem do nasladowania jest postac wodza, otaczajacego w rodzinie opieka wszystkich slabszych i potrzebujacych pomocy. Wodza ktory godzi, jedna i zawsze stara sie zrozumiec. I az sie boje go o te definicje patriarchatu zapytac ;-)

  • druginudziarz 30.04.17, 20:11
    mabelle2000 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Zaraz usłyszysz że jesteś od patriarchatu współuzależniona a więc nienorm
    > alna ;
    > > )
    >
    > :-)
    > Pewien mezczyzna, ktory jest mi bardzo bliski i ktorego bardzo szanuje, tez wie
    > sza psy na patriarchacie. Ale jego *idolem*, wzorem do nasladowania jest posta
    > c wodza, otaczajacego w rodzinie opieka wszystkich slabszych i potrzebujacych p
    > omocy. Wodza ktory godzi, jedna i zawsze stara sie zrozumiec. I az sie boje go
    > o te definicje patriarchatu zapytac ;-)

    Karkołomne to ;)
    Być może jest wrogiem patriarchatu takiego jakim go widzi wojująca lewica w tym femi-nazi.
  • zawle 30.04.17, 20:42
    druginudziarz napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    > > Pewien mezczyzna, ktory jest mi bardzo bliski i ktorego bardzo szanuje, t
    > ez wie
    > > sza psy na patriarchacie. Ale jego *idolem*, wzorem do nasladowania jest
    > posta
    > > c wodza, otaczajacego w rodzinie opieka wszystkich slabszych i potrzebuja
    > cych p
    > > omocy. Wodza ktory godzi, jedna i zawsze stara sie zrozumiec. I az sie b
    > oje go
    > > o te definicje patriarchatu zapytac ;-)
    >
    > Karkołomne to ;)


    Czy ja wiem...może planuje mieć przy sobie kobietę równą jemu? A nie zidiociałą służącą?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 30.04.17, 20:45
    Drugi...a może znalazłbyś sobie jakiegoś wroga...tak dla zdrowia psychicznego?:))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 30.04.17, 17:08
    druginudziarz napisał
    >A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet był przy porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.
    Chu.owa te Twoje kryteria są, zawle.<

    I w drugą stronę - te, które się upierają, że facet przy porodzie to norma, to one raczej nie spełniają kryterium normalności. Przymuszanie kogoś siłą do czegokolwiek lub wywieranie presji nie spełnia kryteriów normalności, chyba to jasne jest.
  • druginudziarz 30.04.17, 20:16
    ninek04 napisała:

    > druginudziarz napisał
    > >A ponaddto wyczytają "w gazecie" że to takie normalne jest, żeby facet był
    > przy porodzie, a jak się facet wzbrania to znaczy że jest nienormalny.
    > Chu.owa te Twoje kryteria są, zawle.<
    >
    > I w drugą stronę - te, które się upierają, że facet przy porodzie to norma, to
    > one raczej nie spełniają kryterium normalności. Przymuszanie kogoś siłą do czeg
    > okolwiek lub wywieranie presji nie spełnia kryteriów normalności, chyba to jasn
    > e jest.

    Ale dla kogo 'jasne'?
  • aandzia43 30.04.17, 10:30

    > Nikt Cie nie uwaza za idiotke. Ale litosciwe serduszko i optymizm na wyrost aku
    > rat niewiele zmienia, bo jutro i tak wszyscy zapomna o pani bitej przez meza.

    Zawle litosciwe serduszko?! Jebłam :-D :-D :-D

    C
    > hwilowo tylko wszyscy poprawili sobie samopoczucie swoja dobrodusznoscia. Lepie
    > j sie zastanowic dlaczego sztafeta okrucienstwa trwa z pokolenia na pokolenie i
    > dlaczego trwac bedzie. Wont cos pisal o dokonywanych wyborach, jeszcze zanim w
    > ydarzy sie nieszczescie,

    Tak, zgadza się.


    Urqu chcial pogadac o przyczynach, ale temat nikogo ni
    > e interesuje.

    Urqu o niczym nie chciał pogadać. Przyszedł i wygłosił "słoń a femi-nazizm", ziew.


    Sama sie zastanawiam czy patriarchat przyczynia sie bardziej czy
    > matriarchat. Masz jakie zdanie w tym temacie?

    Do sztafety przemocy? Patriarchat na pewno, a matriarchatu stricte nie widziałam na oczy. Ktoś widział? Widziałam za to wygodne usadzanie się kobiet wewnątrz patriarchatu kosztem innych kobiet. Takie kapo w obozie (to w wersji hard), struktura wewnątrz struktury. Dużo przemocy. Jak się nie wie o co biega, to się to nazywa matriarchatem. Oraz quasi matriarchalne, feminizmem podszyte lelum polelum, niedojrzałe lasie, które chciałyby mieć ciastko i zjeść ciastko. Czasem przemoc psychiczna wobec mezcxyzn, częściej wkurw i opad witek.
    .
    >
    > Rytualne obrzezanie lechtaczek wykonuja kobiety kobietom. Znaczy uwazaja to za
    > normalne.

    Kapo w obozie było narodowości pilnowanej grupy. Najlepiej przypilnuje niewolnika drugi niewolnik. Normalka.

    Sposób na brak przemocy? Wolność od przekonań, że ktoś/idea/organizacja wie lepiej. Ciągła weryfikacja sensowności nakazów.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 30.04.17, 11:02
    aandzia43 napisała:
    > Zawle litosciwe serduszko?! Jebłam :-D :-D :-D

    A ja aż się pomacałam w wiadomym miejscu:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • aandzia43 30.04.17, 11:10
    zawle napisała:

    > aandzia43 napisała:
    > > Zawle litosciwe serduszko?! Jebłam :-D :-D :-D
    >
    > A ja aż się pomacałam w wiadomym miejscu:))

    A macaj macaj, może co namacasz ;-) Stawiam że serce, bo serduszka to mają pańcie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 30.04.17, 16:57
    zawle napisała
    >aandzia43 napisała:
    > Zawle litosciwe serduszko?! Jebłam :-D :-D :-D

    >A ja aż się pomacałam w wiadomym miejscu:))

    I co, wszystko w normie? ;)
    --
  • zawle 30.04.17, 10:45
    mabelle2000 napisała: > Nikt Cie nie uwaza za idiotke. Ale litosciwe serduszko i optymizm na wyrost aku
    > rat niewiele zmienia, bo jutro i tak wszyscy zapomna o pani bitej przez meza.

    Ja nie o własnym serduszku, tylko o sposobie rozmawiania. Ale miło posłuchać że jestem tak wielką niewiadomą że mnie jedni uważają za zgniłą sukę a inni że mam złote serduszko:)))

    C
    > hwilowo tylko wszyscy poprawili sobie samopoczucie swoja dobrodusznoscia.

    O jakże łatwo poszło:)) To może napiszę dużymi literami....GDY KTOŚ CHCE WYJŚĆ Z KRĘGU PRZEMOCY TO TRZEBA MU POMÓC A NIE NAPIERDALAĆ JAK OPRAWCA. Gdy ktoś chce tkwić- można pogadać o tym czemu? Tyle że to takie niepoprawne ( dziwne że wtedy niepoprawne, a po wyjściu już tak), bo ludzie chcą żyć po swojemu, nikt nie ma prawa oceniać, jako i ja nie oceniam itd....i ogólnie ludzie to chuje że się śmią wtrącać, gdy mają tylko słuchać i głaskać. Myślę że zrozumiałaś. (?)

    Lepie
    > j sie zastanowic dlaczego sztafeta okrucienstwa trwa z pokolenia na pokolenie i
    > dlaczego trwac bedzie.

    Bo takie geny, hormony i Bóg tak nakazał. Myślisz że to coś zmieni? Tabletki zaczną wydzielac, przy genach majstrować, religii zakażą, czy jakiegoś innnego gówna które jest narzędziem naszej pojebanej natury? A może zakaz rozmnażania się dla pojebów ( kicia podpisze i przestanie istnieć)? No pewnie że będzie trwać. Ale może pojawi się więcej osób, środków chronienia i pomagania, świadomości?

    Wont cos pisal o dokonywanych wyborach, jeszcze zanim w
    > ydarzy sie nieszczescie, Urqu chcial pogadac o przyczynach, ale temat nikogo ni
    > e interesuje.

    Urgu chciał pogadać:))) Umarłam:))) Z wontem się zgadzam, z Tobą co do opłacalności też. Dobre na okres tkwienia i grubo po.

    Sama sie zastanawiam czy patriarchat przyczynia sie bardziej czy
    > matriarchat. Masz jakie zdanie w tym temacie?

    Do przemocy? Zmieniają się tylko narzędzia.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • mabelle2000 30.04.17, 12:11
    zawle napisała:

    > Ja nie o własnym serduszku, tylko o sposobie rozmawiania. Ale miło posłuchać że
    > jestem tak wielką niewiadomą że mnie jedni uważają za zgniłą sukę a inni że ma
    > m złote serduszko:)))

    Ogolnie pisalam.

    > O jakże łatwo poszło:)) To może napiszę dużymi literami....GDY KTOŚ CHCE WYJŚĆ
    > Z KRĘGU PRZEMOCY TO TRZEBA MU POMÓC A NIE NAPIERDALAĆ JAK OPRAWCA.

    Nie musisz sie drzec.
    A jak mu sie juz pomoze wyjsc, albo sam sie uwolni od oprawcy. Co dalej? Odtrabimy sukces?
    Wiesz na czym polega sztafeta? Ze przekazujesz paleczke dalej. Wiec jesli kogos boli dupa, bo ktos go krzywdzi, to z duzym prawdopodobienstwem podobne rzeczy funduje swoim bliskim, nizszym czy tez slabszym w "hierarchii". Na to sie powinno wedlug mnie klasc nacisk w pierwszej kolejnosci. I nie udawac, ze temat nie istnieje.Jakie to sa zachowania powinnas wiedziec sama, w koncu jestes fachowcem.

    Gdy ktoś chc
    > e tkwić- można pogadać o tym czemu? Tyle że to takie niepoprawne ( dziwne że wt
    > edy niepoprawne, a po wyjściu już tak), bo ludzie chcą żyć po swojemu, nikt nie
    > ma prawa oceniać, jako i ja nie oceniam itd....i ogólnie ludzie to chuje że si
    > ę śmią wtrącać, gdy mają tylko słuchać i głaskać. Myślę że zrozumiałaś. (?)

    > Bo takie geny, hormony i Bóg tak nakazał. Myślisz że to coś zmieni? Tabletki za
    > czną wydzielac, przy genach majstrować, religii zakażą, czy jakiegoś innnego gó
    > wna które jest narzędziem naszej pojebanej natury? A może zakaz rozmnażania się
    > dla pojebów ( kicia podpisze i przestanie istnieć)? No pewnie że będzie trwać.
    > Ale może pojawi się więcej osób, środków chronienia i pomagania, świadomości?

    Nie da sie jednym slowem. To czego naskoczylas na drugiego jak napisal to samo?

    > Urgu chciał pogadać:))) Umarłam:)))

    Moze nie chcial, ale i tak go Ciocie- Klocie zakrzyczaly.

  • aandzia43 30.04.17, 12:33

    > > O jakże łatwo poszło:)) To może napiszę dużymi literami....GDY KTOŚ CHCE
    > WYJŚĆ
    > > Z KRĘGU PRZEMOCY TO TRZEBA MU POMÓC A NIE NAPIERDALAĆ JAK OPRAWCA.
    >
    > Nie musisz sie drzec.
    > A jak mu sie juz pomoze wyjsc, albo sam sie uwolni od oprawcy. Co dalej? Odtrab
    > imy sukces?

    Jak mu się pomoże (na pewno nie tym napastliwym jazgotem, ale.o tym kiedy indziej), jak mu się uda, to mu pogratulujemy. Bo to jest jego sukces. A potem bierzemy go w krzyżowy ogień.


    > Wiesz na czym polega sztafeta? Ze przekazujesz paleczke dalej. Wiec jesli kogos
    > boli dupa, bo ktos go krzywdzi, to z duzym prawdopodobienstwem podobne rzeczy
    > funduje swoim bliskim, nizszym czy tez slabszym w "hierarchii". Na to sie powin
    > no wedlug mnie klasc nacisk w pierwszej kolejnosci. I nie udawac, ze temat nie
    > istnieje.Jakie to sa zachowania powinnas wiedziec sama, w koncu jestes fachowce
    > m.

    Wiemy na czym polega sztafeta, widzieliśmy nie.raz. Jednak pogarda i upierdliwe.sekowanie ofiar (byłych i aktualnych) nie pomoże w przerwaniu sztafetay. W niczym nie pomoże. Za to na pewnoe łechce ego krzykaczy.


    mo?
    >
    > > Urgu chciał pogadać:))) Umarłam:)))
    >
    > Moze nie chcial, ale i tak go Ciocie- Klocie zakrzyczaly.

    Nie żartuj, co tu zakrzykiwac. Pośmiałyśmu się trochę.>


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 30.04.17, 13:14
    aandzia43 napisała:

    > Jak mu się pomoże (na pewno nie tym napastliwym jazgotem, ale.o tym kiedy indzi
    > ej), jak mu się uda, to mu pogratulujemy. Bo to jest jego sukces. A potem bierz
    > emy go w krzyżowy ogień.

    Czyzby? Potem to juz jest cisza. O pani z artykulu jutro nikt nie bedzie pamietac. O jej dzieciach tym bardziej, bo juz teraz nikt o nich nie wspominal za bardzo.


    > Wiemy na czym polega sztafeta, widzieliśmy nie.raz. Jednak pogarda i upierdliwe
    > .sekowanie ofiar (byłych i aktualnych) nie pomoże w przerwaniu sztafetay. W nic
    > zym nie pomoże. Za to na pewnoe łechce ego krzykaczy.

    A swoja wielka empatia w tym watku nie klulas czasem w oczy? Ego polechtane?
    Chetnie bym pogadala o matriarchacie ale musze spadac. Temat ciekawy.

    > Pośmiałyśmu się trochę.>

    Milego dlugiego weekendu w takim razie :-)
  • kag73 30.04.17, 13:31
    "Czyzby? Potem to juz jest cisza. O pani z artykulu jutro nikt nie bedzie pamietac. O jej dzieciach tym bardziej, bo juz teraz nikt o nich nie wspominal za bardzo."

    Mimo wszystko wazne jest, moim zdaniem, takie rzeczy naglasniac. Ona na pewno odetchnie z ulga i dzieci tez, wsparcie rodziny miala/ma. Bardzo wazne jest,wedlug, duza nadzieja, ze taki pan Rafal zastanowi sie dwa razy zanim nastepnym razem uderzy kobiete czy zacznie sie znecac. Moze nawet pojdzie na terapie, moze nie pojdzie, ale musis sie liczyc z konsekwencjami swoich czynow a te bywaja odstarszajace. Iwazne pokazac innym kobietom / ofiarom przemocy w podobnej sytuacji, ze trzeba dzialac i mozna dzialac i w dodatku uwrazliwia sie spoleczenstwo, zeby zwracalo uwage na cudza krzywde. W dodatku mamy prawo i zasady, normy po to, zeby ponosic konsekwencje i zeby do niektorych czynow nie dochodzilo.
  • hello-kitty2 30.04.17, 13:52
    kag73 napisała:

    Bardzo wazne jest,wedl
    > ug, duza nadzieja, ze taki pan Rafal zastanowi sie dwa razy zanim nastepnym raz
    > em uderzy kobiete czy zacznie sie znecac.

    A w jakich przepraszam okolicznoscich moglby nastepnym razem uderzyc kobiete? Przechodnia na ulicy? ;) Czy sugerujesz ze juz sie kolejne kandydatki na ofiary ustawiaja? Zart kiepski jak sugerowanie nr telefonu do po-zawlowskiego-meza-zjeba jakiejs kobiecie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 30.04.17, 14:01
    hello-kitty2 napisała: Zart kiepski jak sugerowanie nr telefonu do po-zawlowskiego-meza-zje
    > ba jakiejs kobiecie.

    Wykąpałaś się czy jak? Znowu osobowość Dziewica Czysta leżąca Krzyżem? Patrzcie co za delikatność;))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 30.04.17, 14:17
    hello-kitty2 napisała:


    Kicia...a Twoja matka jak tak ryja darła na schodach to sobie wyrobiła opinię idiotki? Bo mnie ten temat nurtuje. Wstydziłaś się jej i tej opinii?
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • ninek04 30.04.17, 16:22

    hello - kitty 2 napisała
    >A w jakich przepraszam okolicznoscich moglby nastepnym razem uderzyc kobiete? Przechodnia na ulicy? ;) Czy sugerujesz ze juz sie kolejne kandydatki na ofiary ustawiaja<

    Nie można tego wykluczyć. Kandydatki prędzej, czy później się znajdą, pewnie już są, udzielają wsparcia i są całą sobą za nim łącznie z chęcią stworzenia rodziny. Tak z grubsza biorąc, przypadki Mansona, czy Trynkiewicza, czy im podobnych mówią same za siebie.
  • aandzia43 30.04.17, 16:39

    > A w jakich przepraszam okolicznoscich moglby nastepnym razem uderzyc kobiete? P
    > rzechodnia na ulicy? ;) Czy sugerujesz ze juz sie kolejne kandydatki na ofiary
    > ustawiaja? Zart kiepski jak sugerowanie nr telefonu do po-zawlowskiego-meza-zje
    > ba jakiejs kobiecie.
    >
    Każdy znęt wcześniej czy później znajduje nową partnerkę/partnera. Według tego samego schematu. Mocno odarty publicznie z uroku czyli zdemaskowany ma zadanie utrudnione. Utrudnione, co nie znaczy że niewykonane. Piasecki za parę lat, jak sprawa przyschnie, znajdzie sobie młodszą o 20 lat, bardzo religijną, ułożoną do chodzenia w zaprzęgu. Ostatnie 20 lat religii w szkołach, wszechwładzy kleru i upadku autorytetu obozu przeciwnego wychowały nam m.in. taką młodzież. Ale póki co pan nie pohasa.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 30.04.17, 14:34

    >
    > > Jak mu się pomoże (na pewno nie tym napastliwym jazgotem, ale.o tym kiedy
    > indzi
    > > ej), jak mu się uda, to mu pogratulujemy. Bo to jest jego sukces. A potem
    > bierz
    > > emy go w krzyżowy ogień.
    >
    > Czyzby? Potem to juz jest cisza. O pani z artykulu jutro nikt nie bedzie pamiet
    > ac. O jej dzieciach tym bardziej, bo juz teraz nikt o nich nie wspominal za ba
    > rdzo.
    >
    Ale.że co, mam obcą babę nagabywac wirtualnie celem wytłumaczenia co ona teraz po pozbyciu się znęta robić ma ze.swoją głową? Ja o tym jak się odnoszę do ludzi w realu w takich sytuacjach, ewentualnie do forumowiczow, co.z nimi już trochę piszę. Więc nie jadę po Ninek jak po burej suce bez okazji tylko przy okazji tematu rzucam konkretne i czasem pewnie niewygodne dla niej uwagi. Bez agresji, tej miała dość w życiu. Bez względu na to jak jej się to "opłaciło" na innych frontach ;-)


    > > Wiemy na czym polega sztafeta, widzieliśmy nie.raz. Jednak pogarda i upie
    > rdliwe
    > > .sekowanie ofiar (byłych i aktualnych) nie pomoże w przerwaniu sztafetay.
    > W nic
    > > zym nie pomoże. Za to na pewnoe łechce ego krzykaczy.
    >
    > A swoja wielka empatia w tym watku nie klulas czasem w oczy? Ego polechtane?

    Jasne ;-) Dodatkowy bonus: niczym kosztem.

    Miłego weekendu :-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 30.04.17, 16:06
    Ja jestem na początku swojej drogi wychodzenia z chujni, jeszcze wiele przede mną, wiele niewiadomych również, to się rozumie,stąd wszystkie uwagi, te krytyczne, potępiające, nieprzyjemne przeczytam, przetrawię, zastanowię się, niekoniecznie wcielę od razu w życie i się zastosuję.Ale cenne jest dla mnie to, że każdy dzień mogę zaczynać i kończyć już bez niego,bez jego fizycznej i duchowej obecności ( słowo mąż trudno mi się wymawia do tej pory). Muszę też powiedzieć, że zjeby, które dostawałam tu od Zawle ( od której dzielą mnie lata świetlne, w sensie charakteru i podejścia do pewnych spraw ;)od samego początku dużo mi dały do myślenia i nie pozostały bez wpływu na podjęcie ostatecznej decyzji ( Nie, nie podlizuję się, i nie chcę niczego ugrać, ale wpływu tego, o czym i jak pisała nie mogę pominąć milczeniem ani stwierdzić, że nic z tego pisania nie wyciagnelam dla siebie).
  • urquhart 01.05.17, 08:58
    mabelle2000 napisała:
    > A swoja wielka empatia w tym watku nie klulas czasem w oczy? Ego polechtane?
    > Chetnie bym pogadala o matriarchacie ale musze spadac. Temat ciekawy.

    Mabelle, właśnie czym sie różni pogadanie od dyskusji? Dyskusja to wymiana poglądów poparte argumentami. Dobrze zauważyłaś że "wszystkowiedzące ciotki" nie potrzebują argumentów ani refleksji tylko połechtania ego i odwoływania się do emocji kto jest "pojebany" a kto za to ma "serduszko" wspierając się emocjonalnie.

    Nie chcą dyskutować o schemacie co tworzy mechanizm ofiary to nie. Rozumiem że kag się wciekła, broniła wcześniej nadopiekuńczości i to wzięła do siebie.

    Ale wracając do tego nieistniejącego rzekomo matriachatu to sprawdźmy ile w społeczeństwie rzeczywiście decyzyjności kontroli i władzy statystycznie w domach mają mężczyźni i kobiety poza domem Piaseckiego ?

    "Kobiety podejmują aż 75 proc. ważnych decyzji, związanych z funkcjonowaniem i życiem rodziny – wynika z najnowszych badań, przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii.
    To kobiety decydują o tym, co rodzina będzie jeść, gdzie kupić mieszkanie, ile i kiedy mieć dzieci, jakie nadać im imiona, dokąd wyjechać na wakacje i jak wydać pieniądze. Od nich zależy też, o której domownicy pójdą spać, jak się będą ubierać, a nawet to, jaka ma być temperatura w mieszkaniu. (...) Ponad 50 proc. mężczyzn prosi swoje partnerki o pozwolenie na wypicie drinka.
    www.24.pl/3-4-wa-nych-decyzji-dotycz-cych-domu-podejmuj-kobiety/
    W Polsce badania podobne rezultaty:
    biznes.newseria.pl/news/88_proc_decyzji,p904580816
    Czy na tym tle obwinianie o całe zło mitycznego wcielonego zła patriarchatu nie jest dopiero "pojebane" ?
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • sabat3 01.05.17, 09:18
    Urqu - bo mezczyzni podejmuja, prosze ja ciebie, decyzje kluczowe. To oni decyduja, jaki kupic sobie samochod, komputer, wiertarke (nie zgadzasz sie, kochanie? To nici z portretu mamusi wiszacego w korytarzu).
    To mezczyzni decyduja kiedy ruszyc w tany z kolegami w ciepla sobotnia noc, kiedy biegac najebany i na golasa po rynku wokol miejskiej fontanny, kiedy skoczyc na dziwki i wrocic o piatej rano do domu z ponczochami zawiazanymi na szyi zamiast krawata.
    Prawdziwy meski swiat.
    Stary, ktory facet by sie przejmowal tym, ze jego sypialnia ma kolor buraczkowy, a jego dzieci nazywaja sie Alfons i Adolf? Zona wybrala.
  • urquhart 01.05.17, 09:31
    sabat3 napisał:
    > Urqu - bo mezczyzni podejmuja, prosze ja ciebie, decyzje kluczowe. To oni decyd
    > uja, jaki kupic sobie samochod, komputer, wiertarke (nie zgadzasz sie, kochanie
    > ? To nici z portretu mamusi wiszacego w korytarzu).

    Właśnie przejrzałem badania i to jedynie nieaktualny stereotyp, o zakupie domu , mieszkania, samochodu , czy nawet sprzętu RTV w rodzinie decydują w większości statystycznie w rodzinie kobiety.
    Facetom zostaje jakie sobie mogą kupić piwo:
    natemat.pl/96883,leniwe-maskotki-decyduja-tylko-o-piwie
    > Stary, ktory facet by sie przejmowal tym, ze jego sypialnia ma kolor buraczkowy
    > , a jego dzieci nazywaja sie Alfons i Adolf? Zona wybrala.

    Ja tam przejmowałem się uparłem i zdecydowałem co do imienia dla córki.

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • sabat3 01.05.17, 09:40
    urquhart napisał:
    > Ja tam przejmowałem się uparłem i zdecydowałem co do imienia dla córki.

    Ja tez wybralem imiona synom. I pielegniarka pytala o imiona mnie, a nie zony, ktora po porodzie czula sie jakby miala czolowke z trabantem.
    Pamietam ten moment, jakos tak mocnym i podnioslym glosem oznajmilem, jak maja sie nazywac synowie. Jakbym ustanawial tym ich istnienie ;) Glupio brzmi, wiem.

    Co do jednego punktu - maz pyta zone czy moze wypic drinka, bo to zwykle oznacza, ze ona bedzie prowadzic w drodze powrotnej i sama sie nie napije. Wypadaloby zapytac.
  • wont2 01.05.17, 10:18
    sabat3 napisał:

    > Co do jednego punktu - maz pyta zone czy moze wypic drinka, bo to zwykle oznacz
    > a, ze ona bedzie prowadzic w drodze powrotnej i sama sie nie napije. Wypadaloby
    > zapytac.
    ----
    No właśnie, nie wiadomo jakich sytuacji wyniki tego badania dotyczą. Przecież to kwestia elementarnej kindersztuby - jak idziesz z kimś, kimkolwiek, do knajpy i nie umawialiście się, że będziecie pili alkohol to kulturalnie jest zapytać czy ten ktoś będzie miał coś naprzeciwko, że napijesz się alko. Z drugiej strony, jak jesteś w domu i wiesz, że nie masz żadnych obowiązków wynikających np. z opieki nad potomstwem, to nie pytasz się żony czy możesz, tylko czy żona napije się z tobą :)

    No i to, że mężczyźni sami, z własnej woli (wygody?) oddają zbyt wiele pola kobiecie w związku nie oznacza, że mamy do czynienia z matriarchatem, tylko że kondycja dzisiejszych mężczyzn jest taka jaka jest. O matriarchacie można byłoby ewentualnie mówić, gdyby czynniki kulturowe, obyczajowe czy prawne stymulowały takie zachowania. A wydaje mi się, że u nas jednak wciąż jest odwrotnie. U nas w kulturze wciąż dominuje stereotyp określający jakie zachowania są męskie a jakie niemęskie. I jak baba włazi facetowi na głowę to jest to zdecydowanie niemęskie. Oczywiście społeczna rola kobiety w Polsce jest i na przestrzeni wieków była dość spora (stereotyp matki polki; nawet Izraelczycy używają na nadopiekuńczą matkę określenia "ima polanit" - polska matka), co w sumie nie jest dziwne, bo jak panowie jedli, pili, lulki palili, tańce, hulanki, swawola, chuje muje dzikie węże i jakoś to będzie, potem jak im sąsiedzi zabrali zabawki "powstawali" co jakiś czas z kolan, żeby wylądować z w jeszcze większym gównie, to mając takich mężczyzn, kobiety chcąc nie chcąc musiały wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć ogarniać rzeczywistość, żeby ten burdel zupełnie się nie rozsypał. A to, że ktoś ma w dupie jak będzie miało na imię jego potomstwo i zgadza się na wyłączną decyzję żony w tej kwestii, wybór marki i modelu samochodu pozostawiając sobie, to dużo więcej mówi o mężu niż o żonie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 01.05.17, 10:30
    wont2 napisał:


    Z drugiej strony, jak jesteś w domu i wiesz, że nie masz żadnych obowiązków wynikających np. z opieki nad potomstwem, to nie pytasz się żony czy możesz, tylko czy żona napije się z tobą :)
    -------------------------
    Jak pytasz, czy coś możesz zrobić to automatycznie zakładasz, że druga osoba może powiedzieć ,,tak" albo ,,nie", czyli uznajesz tej osoby władze nad sobą.
  • zawle 01.05.17, 10:46
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    >
    > Z drugiej strony, jak jesteś w domu i wiesz, że nie masz żadnych obowiązków wyn
    > ikających np. z opieki nad potomstwem, to nie pytasz się żony czy możesz, tylk
    > o czy żona napije się z tobą :)
    > -------------------------
    > Jak pytasz, czy coś możesz zrobić to automatycznie zakładasz, że druga osoba mo
    > że powiedzieć ,,tak" albo ,,nie", czyli uznajesz tej osoby władze nad sobą.

    Czytaj ze zrozumieniem
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 01.05.17, 10:56
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > wont2 napisał:
    > >
    > Z drugiej strony, jak jesteś w domu i wiesz, że nie masz żadnych obowiązków wynikających np. z opieki nad potomstwem, to nie pytasz się żony czy możesz, tylko czy żona napije się z tobą :)
    > > -------------------------
    > > Jak pytasz, czy coś możesz zrobić to automatycznie zakładasz, że druga osoba może powiedzieć ,,tak" albo ,,nie", czyli uznajesz tej osoby władze nad sobą.
    >
    > Czytaj ze zrozumieniem
    ------------
    Ja czytam ze zrozumieniem. Pytasz ,,czy możesz" swojego przełożonego. Moja żona nie pyta mnie, czy może jechać / kupić / spotkać się, tylko mnie informuje o swoich zamierzeniach, które akurat ma chęć robić samodzielnie. Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałaby mnie PYTAĆ czy może, czy nie.
  • zawle 01.05.17, 11:00
    marek.zak1 napisał: > Ja czytam ze zrozumieniem. Pytasz ,,czy możesz" swojego przełożonego. Moja żon
    > a nie pyta mnie, czy może jechać / kupić / spotkać się, tylko mnie informuje o
    > swoich zamierzeniach, które akurat ma chęć robić samodzielnie. Nie widzę żadne
    > go powodu, dla którego miałaby mnie PYTAĆ czy może, czy nie.

    Czy mogę pytam nawet swoje dzieci. Gdy wymaga tego sytuacja. U Ciebie może to inaczej wygląda, bo miejscem pracy twojej żony był dom.
    A wont pytał czy napije się z nim.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 01.05.17, 11:09
    zawle napisała:



    > Czy mogę pytam nawet swoje dzieci. Gdy wymaga tego sytuacja. U Ciebie może to inaczej wygląda, bo miejscem pracy twojej żony był dom.
    ----------------------------
    Ja też pytam moich dzieci, jak jestem u nich w domu. W naszym domu ani ja mojej żony, ani moja żona nie pytała mnie czy coś może, bo byliśmy i jesteśmy we własnym domu. Pytanie ,,czy mogę" jest upokarzające dla pytanego.
  • marek.zak1 01.05.17, 11:11
    marek.zak1 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    >
    >
    > > Czy mogę pytam nawet swoje dzieci. Gdy wymaga tego sytuacja. U Ciebie moż
    > e to inaczej wygląda, bo miejscem pracy twojej żony był dom.
    > ----------------------------
    > Ja też pytam moich dzieci, jak jestem u nich w domu. W naszym domu ani ja mojej
    > żony, ani moja żona nie pytała mnie czy coś może, bo byliśmy i jesteśmy we własnym domu. Pytanie ,,czy mogę" jest upokarzające dla pytanego.

    dla PYTAJĄCEGO
  • zawle 01.05.17, 11:14
    Smutne że Ciebie upokarza. Mnie nie. Dla mnie to oznaka liczenia się ze zdaniem/planami innych ludzi.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 01.05.17, 11:19
    zawle napisała:

    > Smutne że Ciebie upokarza. Mnie nie. Dla mnie to oznaka liczenia się ze zdaniem /planami innych ludzi.
    -----------------------
    Liczę się bardzo i informuję że w środę 11-13 gram z kolegami w...., a moja mnie informuje, że w tym samym dniu umówiła się ze swoja przyjaciółką w Promenadzie. o godzinie takie i takiej. INFORMUJE a nie PYTA o zgodę.
  • zawle 01.05.17, 11:24
    marek.zak1 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Smutne że Ciebie upokarza. Mnie nie. Dla mnie to oznaka liczenia się ze z
    > daniem /planami innych ludzi.
    > -----------------------
    > Liczę się bardzo i informuję że w środę 11-13 gram z kolegami w...., a moja mn
    > ie informuje, że w tym samym dniu umówiła się ze swoja przyjaciółką w Promenadz
    > ie. o godzinie takie i takiej. INFORMUJE a nie PYTA o zgodę.

    I tu bierzecie magiczny zatrzymywacz czasu. Pstrykacie i dzieci stają w miejscu. Ty idziesz na piwo a żona do Promenady.
    :))
    Widzę że terminologia jest dla ciebie ważna. Ja pytam czy to nie koliduje z czyimiś planami.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • marek.zak1 01.05.17, 11:38
    zawle napisała:

    INFORMUJE a nie PYTA o zgodę.
    >
    > I tu bierzecie magiczny zatrzymywacz czasu. Pstrykacie i dzieci stają w miejscu. Ty idziesz na piwo a żona do Promenady. :))
    > Widzę że terminologia jest dla ciebie ważna. Ja pytam czy to nie koliduje z czyimiś planami.
    -----------------
    To fundamentalna różnica informować i pytać, czy nie koliduje to z WAŻNYMI planami drugiej osoby, a pytać o pozwolenie.

  • kag73 01.05.17, 11:56
    "Liczę się bardzo i informuję że w środę 11-13 gram z kolegami w...., a moja mnie informuje, że w tym samym dniu umówiła się ze swoja przyjaciółką w Promenadzie. o godzinie takie i takiej. INFORMUJE a nie PYTA o zgodę. "

    Marek, nie kumasz. Chodzilo o to, ze pytasz zone czy ONA napije sie z Toba drinka. No chyba nie bedziesz jej na sile do gardlam wlewal. A Ty o wladzy, bo moze odpowiedziec tak albo nie, no nad sama soba to chyba ma prawo miec wladze :)
  • marek.zak1 01.05.17, 12:18
    kag73 napisała:

    > Marek, nie kumasz. Chodzilo o to, ze pytasz zone czy ONA napije sie z Toba drinka. No chyba nie bedziesz jej na sile do gardlam wlewal. A Ty o wladzy, bo moze odpowiedziec tak albo nie, no nad sama soba to chyba ma prawo miec wladze :).
    ------------------------
    To propozycja, tak jak propozycja, czy pójdzie ze mnę do kina. Propozycja dotyczy wspólnej aktywności, którą oboje akceptujemy, albo nie. Na przyjęciu każdy robi, co chce, a jak pijemy oboje wracamy taksówką. Ja tutaj nie widzę żadnego potencjalnego problemu.
    Nikt z nas nie pyta drugiego: ,,czy mogę się napić". Przecież to brzmi kuriozalnie.
  • urquhart 01.05.17, 10:52
    wont2 napisał:
    > No i to, że mężczyźni sami, z własnej woli (wygody?) oddają zbyt wiele pola kob
    > iecie w związku nie oznacza, że mamy do czynienia z matriarchatem, tylko że kon
    > dycja dzisiejszych mężczyzn jest taka jaka jest. O matriarchacie można byłoby e
    > wentualnie mówić, gdyby czynniki kulturowe, obyczajowe czy prawne stymulowały t
    > akie zachowania.

    No ale Wont co to za kalambur, skoro kondycja jest jaka jest i wygodnie im władzę i kontrolę oddać to znaczy że jej nie mają. Sam zastanów się po co mentalnie trzymasz sie tej pokreconej narracji?
    Jest co innego że kobiety robią co mogą żeby to mężczyźni nadal ponosili odpowiedzialność związaną z władzą której już nie mają. Tu masz rację.

    Oczywiście że media kultura i polityka stymuluje wojnę płci żeby ją zarządzać nowe elity rozgrywają konflikt płci jak kiedyś wojnę klas. Kiedyś rewolucjoniści uwłaczyli się na wyzwalaniu uciskanych robotników przez burżująów, dziś uciskaną z definicji klasą są kobiety a uciskającymi mężczyźni.

    Tylko Przecież patriarchatu nie ma, a jest coraz bardziej winny. Matriarchatu oczekiwanego niby nie ma tylko jak zwykle wypaczenia tego życzeniowego ideału. Jak 100 lat temu z rewolucją październikową.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • zawle 01.05.17, 10:58
    urquhart napisał: > No ale Wont co to za kalambur, skoro kondycja jest jaka jest i wygodnie im wład
    > zę i kontrolę oddać to znaczy że jej nie mają. Sam zastanów się po co mentalnie
    > trzymasz sie tej pokreconej narracji?
    > Jest co innego że kobiety robią co mogą żeby to mężczyźni nadal ponosili odpowi
    > edzialność związaną z władzą której już nie mają. Tu masz rację.

    Że wcześniej chodzili na zakupy, gotowali, rodzili dzieci i odpowiadali za to, żeby z marnej kasy utrzymać całą rodzinę? Urgu..Ty chyba niewiele wiesz o zarządzaniu.

    > Oczywiście że media kultura i polityka stymuluje wojnę płci żeby ją zarządzać n
    > owe elity rozgrywają konflikt płci jak kiedyś wojnę klas. Kiedyś rewolucjoniści
    > uwłaczyli się na wyzwalaniu uciskanych robotników przez burżująów, dziś uciska
    > ną z definicji klasą są kobiety a uciskającymi mężczyźni.

    Tak to widzisz? Ja całkiem inaczej.

    > Tylko Przecież patriarchatu nie ma, a jest coraz bardziej winny. Matriarchatu o
    > czekiwanego niby nie ma tylko jak zwykle wypaczenia tego życzeniowego ideału. J
    > ak 100 lat temu z rewolucją październikową.

    Patriarchatu też było niewiele- rozumianego tak, jak partner mabelle.


  • aandzia43 01.05.17, 14:57

    >
    > No i to, że mężczyźni sami, z własnej woli (wygody?) oddają zbyt wiele pola kob
    > iecie w związku nie oznacza, że mamy do czynienia z matriarchatem, tylko że kon
    > dycja dzisiejszych mężczyzn jest taka jaka jest. O matriarchacie można byłoby e
    > wentualnie mówić, gdyby czynniki kulturowe, obyczajowe czy prawne stymulowały t
    > akie zachowania. A wydaje mi się, że u nas jednak wciąż jest odwrotnie. U nas w
    > kulturze wciąż dominuje stereotyp określający jakie zachowania są męskie a jak
    > ie niemęskie. I jak baba włazi facetowi na głowę to jest to zdecydowanie niemęs
    > kie. Oczywiście społeczna rola kobiety w Polsce jest i na przestrzeni wieków by
    > ła dość spora (stereotyp matki polki; nawet Izraelczycy używają na nadopiekuńcz
    > ą matkę określenia "ima polanit" - polska matka), co w sumie nie jest dziwne, b
    > o jak panowie jedli, pili, lulki palili, tańce, hulanki, swawola, chuje muje dz
    > ikie węże i jakoś to będzie, potem jak im sąsiedzi zabrali zabawki "powstawali"
    > co jakiś czas z kolan, żeby wylądować z w jeszcze większym gównie, to mając ta
    > kich mężczyzn, kobiety chcąc nie chcąc musiały wziąć sprawy w swoje ręce i zacz
    > ąć ogarniać rzeczywistość, żeby ten burdel zupełnie się nie rozsypał. A to, że
    > ktoś ma w dupie jak będzie miało na imię jego potomstwo i zgadza się na wyłączn
    > ą decyzję żony w tej kwestii, wybór marki i modelu samochodu pozostawiając sobi
    > e, to dużo więcej mówi o mężu niż o żonie :)

    Ależ Wont, co ty wypisujesz, pod pantoflem żony siedzisz ani chybi?! Matriarchat mózg ci przeprał? :-P

    >


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 01.05.17, 14:58
    Albo ma mózg nieskażony:))Biedny Wont;))

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • wont2 01.05.17, 16:15
    aandzia43 napisała:

    > Ależ Wont, co ty wypisujesz, pod pantoflem żony siedzisz ani chybi?! Matriarcha
    > t mózg ci przeprał? :-P
    --------
    Eee tam, nie bierz na serio mojej pisaniny... Podlizuje sie tylko, zeby sie do was zblizyc i dobrac sie wam do majtek ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • aandzia43 01.05.17, 16:21
    wont2 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Ależ Wont, co ty wypisujesz, pod pantoflem żony siedzisz ani chybi?! Matr
    > iarcha
    > > t mózg ci przeprał? :-P
    > --------
    > Eee tam, nie bierz na serio mojej pisaniny... Podlizuje sie tylko, zeby sie do
    > was zblizyc i dobrac sie wam do majtek ;)
    >

    Ufff, uspokoiłeś mnie :-P :-P

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • bgz0702 01.05.17, 10:22
    sabat3 napisał:

    > urquhart napisał:
    > > Ja tam przejmowałem się uparłem i zdecydowałem co do imienia dla córki.
    >
    > Ja tez wybralem imiona synom. I pielegniarka pytala o imiona mnie, a nie zony,
    > ktora po porodzie czula sie jakby miala czolowke z trabantem.
    > Pamietam ten moment, jakos tak mocnym i podnioslym glosem oznajmilem, jak maja
    > sie nazywac synowie. Jakbym ustanawial tym ich istnienie ;) Glupio brzmi, wiem.
    >
    >
    > Co do jednego punktu - maz pyta zone czy moze wypic drinka, bo to zwykle oznacz
    > a, ze ona bedzie prowadzic w drodze powrotnej i sama sie nie napije. Wypadaloby
    > zapytac.

    No i co? Fajnie tak sobie o dzieciach pogadać, uwaga! Wysusza :-) Ja całe dzieciństwo funkcjonowałam jako dwuimienna :-) Ojciec wychodząc do urzędu "umówił" się na inne imię niż te z którym wrócił z urzędu :-):-) masakra :-) musiała mama mieć dość, przygotowali mi powitanie :-) :-) I tak długo, długo, długo to trwało, reagowałam na dwa imiona :-)
  • druginudziarz 01.05.17, 10:23
    sabat3 napisał:

    > Co do jednego punktu - maz pyta zone czy moze wypic drinka, bo to zwykle oznacz
    > a, ze ona bedzie prowadzic w drodze powrotnej i sama sie nie napije. Wypadaloby
    > zapytac.

    Oboje moga się napić, oboje mogą wrócić taksówką.
    Można też sabacie tkwić w matriksie świata bezalternatywnego.
  • sabat3 01.05.17, 10:34
    druginudziarz
    > Oboje moga się napić, oboje mogą wrócić taksówką.
    > Można też sabacie tkwić w matriksie świata bezalternatywnego.

    A autem, ktorym przyjechali, wroci kamerdyner Jan. Chwila, po co taksowka, przeciez Jan odwiezie Panstwa do domu.
  • druginudziarz 01.05.17, 10:54
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz
    > > Oboje moga się napić, oboje mogą wrócić taksówką.
    > > Można też sabacie tkwić w matriksie świata bezalternatywnego.
    >
    > A autem, ktorym przyjechali, wroci kamerdyner Jan. Chwila, po co taksowka, prze
    > ciez Jan odwiezie Panstwa do domu.

    Jesli jedziesz autem na zakrapianą imprezę, to znaczy że przed wyjazdem już ktoś podjął decyzję, że nie pijesz.
    To jest ten matrix w któym żyjesz, nie widzisz nic poza nim bo już przywykłeś.
  • sabat3 01.05.17, 10:59
    druginudziarz napisał:
    > Jesli jedziesz autem na zakrapianą imprezę, to znaczy że przed wyjazdem już kto
    > ś podjął decyzję, że nie pijesz.
    > To jest ten matrix w któym żyjesz, nie widzisz nic poza nim bo już przywykłeś.

    Wtedy sie pytasz ;) czy podjeta uprzednio decyzja moze byc zmodyfikowana. Wybacz, nie mam doswiadczenia, nie pije.
  • hello-kitty2 01.05.17, 11:17
    sabat3 napisał:

    Wybac
    > z, nie mam doswiadczenia, nie pije.

    To po co sie pytasz Wonta czy zorganizuje ostro zakrapiana impreze jak nie pijesz? Jakby mi znajomy walnal, ze nie pije, to by w ogole nie byl zaproszony. Sorry ale jak nie pijesz to jestes nudnym piatym kolem u wozu. Takich ludzi sie nigdzie nie zaprasza, bo po co?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 01.05.17, 11:26
    hello-kitty2 napisała:
    > To po co sie pytasz Wonta czy zorganizuje ostro zakrapiana impreze jak nie pije
    > sz? Jakby mi znajomy walnal, ze nie pije, to by w ogole nie byl zaproszony. Sor
    > ry ale jak nie pijesz to jestes nudnym piatym kolem u wozu. Takich ludzi sie ni
    > gdzie nie zaprasza, bo po co?

    Wont...niech ona się z dala trzyma od listy zaproszeń:))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 01.05.17, 12:24
    hello-kitty2 napisała:
    > To po co sie pytasz Wonta czy zorganizuje ostro zakrapiana impreze jak nie pije
    > sz? Jakby mi znajomy walnal, ze nie pije, to by w ogole nie byl zaproszony. Sor
    > ry ale jak nie pijesz to jestes nudnym piatym kolem u wozu. Takich ludzi sie ni
    > gdzie nie zaprasza, bo po co?

    Jesli "end of the world orgy" interpretujesz jako masowa konsumpcje alkoholu, to mnie zmartwilas ;(
  • hello-kitty2 01.05.17, 12:43
    sabat3 napisał:

    > Jesli "end of the world orgy" interpretujesz jako masowa konsumpcje alkoholu, t
    > o mnie zmartwilas ;(

    Sorry a jak Ty sobie w ogole wyobrazasz jebac sie na iles batow bez alko i narkotykow? Bales udzial w takiej imprezie kiedys?
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.05.17, 12:50
    hello-kitty2 napisała:
    > Sorry a jak Ty sobie w ogole wyobrazasz jebac sie na iles batow bez alko i nark
    > otykow? Bales udzial w takiej imprezie kiedys?

    Nie i nie chce brac udzialu. Przeciez to jest rozmowa w konwencji zartu, ja pierdole... :(
    A alko nie pije ze wzgledow zdrowotnych, obecnie nie moge sobie na to pozwolic.
  • hello-kitty2 01.05.17, 13:04
    sabat3 napisał:

    > Nie i nie chce brac udzialu. Przeciez to jest rozmowa w konwencji zartu, ja pie
    > rdole... :(

    A co Ty myslisz, ze ja o tym nie wiem. Pytanie brzmi: po co tworzysz obraz osoby, jaka nie jestes? Malo tego wykorzystujesz ten obraz w argumentowaniu, w dyskusjach, popisach, zabawach. Jestes nieautentyczny. Fake(owy) mezczyzna.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.05.17, 13:10
    hello-kitty2 napisała:
    > A co Ty myslisz, ze ja o tym nie wiem. Pytanie brzmi: po co tworzysz obraz osob
    > y, jaka nie jestes? Malo tego wykorzystujesz ten obraz w argumentowaniu, w dysk
    > usjach, popisach, zabawach. Jestes nieautentyczny. Fake(owy) mezczyzna.

    Z tego samego powodu, z ktorego dziewczyny sie "zglosily" na orgie Wonta.
  • hello-kitty2 01.05.17, 14:35
    sabat3 napisał:

    > Z tego samego powodu, z ktorego dziewczyny sie "zglosily" na orgie Wonta.

    Tyle, ze one nie sa fake(owe).
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.05.17, 14:39
    hello-kitty2 napisała:
    > Tyle, ze one nie sa fake(owe).

    Nie wiem co przez to rozumiesz. Chodzi Ci o udawanie kogos, kim sie nie jest?
  • marek.zak1 01.05.17, 11:00
    druginudziarz napisał:


    > > A autem, ktorym przyjechali, wroci kamerdyner Jan. Chwila, po co taksowka, prze
    > > ciez Jan odwiezie Panstwa do domu.

    Jesli jedziesz autem na zakrapianą imprezę, to znaczy że przed wyjazdem już ktoś podjął decyzję, że nie pijesz.
    > To jest ten matrix w któym żyjesz, nie widzisz nic poza nim bo już przywykłeś.
    --------------------
    Można wrócić komunikacją publiczną, taksówka i następnego dnia przyjechać po samochód. Można zadzwonić po ,,nocnych kierowców" którzy odwożą do domu.
  • zawle 01.05.17, 11:02
    druginudziarz napisał: > Jesli jedziesz autem na zakrapianą imprezę, to znaczy że przed wyjazdem już kto
    > ś podjął decyzję, że nie pijesz.
    > To jest ten matrix w któym żyjesz, nie widzisz nic poza nim bo już przywykłeś.

    Lub nikt się tym nie zajął.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 01.05.17, 11:54
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał: > Jesli jedziesz autem na zakrapianą imprezę, to zna
    > czy że przed wyjazdem już kto
    > > ś podjął decyzję, że nie pijesz.
    > > To jest ten matrix w któym żyjesz, nie widzisz nic poza nim bo już przywy
    > kłeś.
    >
    > Lub nikt się tym nie zajął.

    Czym się nie zajął? podjęciem decyzji jak jechać i wrócić? To na imprezach nie byłąś i nie wiesz jak to wygląda? To akurat nie mój problem, bo żona nie pijąca, ale tekst sykniety do ucha "ja taksówką nie wracała nie bedę, nie po to kupiliśmy auto" podsłuchałem nie raz :D
  • zawle 01.05.17, 12:25
    druginudziarz napisał:
    > Czym się nie zajął? podjęciem decyzji jak jechać i wrócić? To na imprezach nie
    > byłąś i nie wiesz jak to wygląda? To akurat nie mój problem, bo żona nie pijąca
    > , ale tekst sykniety do ucha "ja taksówką nie wracała nie bedę, nie po to kupil
    > iśmy auto" podsłuchałem nie raz :D

    Życie..jak se pościelesz, tak się wyśpisz.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 01.05.17, 11:21
    sabat3 napisał:

    > Urqu - bo mezczyzni podejmuja, prosze ja ciebie, decyzje kluczowe. To oni decyd
    > uja, jaki kupic sobie samochod, komputer, wiertarke (nie zgadzasz sie, kochanie
    > ? To nici z portretu mamusi wiszacego w korytarzu).

    Sabat, nie uważam, że zakup wiertarki czy samochodu był kluczowy dla rodziny.
    Tak pocieszaja się mężczyźni źre znoszący odarcie z wpływu na najważniejsze decyzje.

    > To mezczyzni decyduja kiedy ruszyc w tany z kolegami w ciepla sobotnia noc, kie
    > dy biegac najebany i na golasa po rynku wokol miejskiej fontanny, kiedy skoczyc
    > na dziwki i wrocic o piatej rano do domu z ponczochami zawiazanymi na szyi zam
    > iast krawata.

    Jaja se robisz.
    A ilu znasz żonatych robiacych takie balety? Bierzesz w nich udział?

    > Prawdziwy meski swiat.
    > Stary, ktory facet by sie przejmowal tym, ze jego sypialnia ma kolor buraczkowy
    > , a jego dzieci nazywaja sie Alfons i Adolf? Zona wybrala.

    Tym faceci też się przejmują. Zazwyczaj wtedy gdy kolor ścian to ostatnia rubież jaka im została.
  • hello-kitty2 01.05.17, 12:40
    druginudziarz napisał:

    > > To mezczyzni decyduja kiedy ruszyc w tany z kolegami w ciepla sobotnia no
    > c, kie
    > > dy biegac najebany i na golasa po rynku wokol miejskiej fontanny, kiedy s
    > koczyc
    > > na dziwki i wrocic o piatej rano do domu z ponczochami zawiazanymi na sz
    > yi zam
    > > iast krawata.
    >
    > Jaja se robisz.
    > A ilu znasz żonatych robiacych takie balety? Bierzesz w nich udział?

    Jak bierze jak nie pije. To mnie np odpycha od Sabata. Laduje cale akapity tekstu od lat o tresci erotyczno-zabawowej, panie sie chichraja, panowie klepia po ramieniu, ze oto kompan nocnych wypadow, a to wszystko to jest sciema, a nie jego zycie. Pytanie: po co takimi wstawkami emanuje? Gdzie w rzeczywistosci pewnie jest tak pospinany/poskrecany wstydem, skrepowaniem wejscia nawet na glupia silke, a co dopiero latania na golasa dookola fontanny.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.05.17, 12:58
    hello-kitty2 napisała:
    > Jak bierze jak nie pije. To mnie np odpycha od Sabata. Laduje cale akapity teks
    > tu od lat o tresci erotyczno-zabawowej, panie sie chichraja, panowie klepia po
    > ramieniu, ze oto kompan nocnych wypadow, a to wszystko to jest sciema, a nie je
    > go zycie. Pytanie: po co takimi wstawkami emanuje?

    Wspomnienia jeszcze zywe ;)
    Zauwaz ze zylem takim zyciem pare lat. Chlalem az mi sie urywal film, bralem amfe, palilem kilkadziesiat fajek dziennie, jaralem trawe, bralem metanabol i clenbuterol.

    Gdzie w rzeczywistosci pewni
    > e jest tak pospinany/poskrecany wstydem, skrepowaniem wejscia nawet na glupia s
    > ilke, a co dopiero latania na golasa dookola fontanny.

    Przeciez chodzilem na silke. Nie wiem czy bylas na jakiejs polskiej silowni, ale abonament troche kosztuje (karnet miesieczny pare stowek), trzeba pojechac, zebrac sie do kupy. Predzej bym powiedzial, ze nie chce mi sie dupy ruszyc, niz ze sie czegos wstydze.
    Kurna, trza by sie zmusic, fakt ;)
  • kag73 01.05.17, 13:06
    "Nie wiem czy bylas na jakiejs polskiej silowni, ale abonament troche kosztuje (karnet miesieczny pare stowek), trzeba pojechac, zebrac sie do kupy. Predzej bym powiedzial, ze nie chce mi sie dupy ruszyc..."

    Rob chalupniczo, moj tez juz do tego doszedl, mebli w domu troche jest, podlogi tez. Taniej i zd omu nie trzeba wychodzic. Jedyny wazny wydatek : odzywki bialkowe!
  • sabat3 01.05.17, 13:12
    kag73 napisała:
    > Rob chalupniczo,

    Kitty ci powie, ze to nic nie daje. A chalupniczo to ja cwicze od lat, kapitanie oczywisty ;)

    moj tez juz do tego doszedl, mebli w domu troche jest, podlogi
    > tez. Taniej i zd omu nie trzeba wychodzic. Jedyny wazny wydatek : odzywki bial
    > kowe!

    A nie, bo jest pospinany i sie wstydzi chodzic na silownie ;)
  • hello-kitty2 01.05.17, 13:29
    sabat3 napisał:

    > kag73 napisała:
    > > Rob chalupniczo,
    >
    > Kitty ci powie, ze to nic nie daje.

    A dlaczego mailabym tak powiedziec? Przeciez sama mam mini silke na tarasie. Predzej pwiedzialabym, ze cwiczenie bez obciazenia niewiele daje w rozwoju miesni, tudziez, ze odzywki bialkowe sa zbedne, calkowicie.

    > A nie, bo jest pospinany i sie wstydzi chodzic na silownie ;)

    On sie pewnie nie wstydzi, nie chodzi z innych powodow. Tam Kag pisala, ze jest przeciwny obowiazkom treningowym, bo to juz w ogole za duzo obowiazkow w zyciu czlowieka. Poza tym on pewnie lubia robic wszystko razem, na silownie tez chodzili razem, Kag pisala, ze chodzila w sumie po nic ale chodzila z mezem.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 01.05.17, 15:46
    "On sie pewnie nie wstydzi, nie chodzi z innych powodow. Tam Kag pisala, ze jest przeciwny obowiazkom treningowym, bo to juz w ogole za duzo obowiazkow w zyciu czlowieka. Poza tym on pewnie lubia robic wszystko razem, na silownie tez chodzili razem, Kag pisala, ze chodzila w sumie po nic ale chodzila z mezem."

    Jemu sie zwyczajnie nie chce, nie potrafi sie zebrac, ale ostatnio sie zebral i zaczal w domu, latwiej mu. Nie robimy wszystkiego razem a ja po silowni wygladalam ladniutko, ale maz szarmancki zawsze mowi mi, ze mnie po nic silownia, bo ja i tak ladnie wygladam :)
    Odzywki bialokowe to podstawa! Oszczedzas kalorii, budujesz miesnie.
  • hello-kitty2 01.05.17, 16:41
    kag73 napisała:

    > Odzywki bialokowe to podstawa! Oszczedzas kalorii, budujesz miesnie.

    POdstawa do czego? Chyba zeby sie nie narobic w kuchni ;) Co znaczy konstrukcja: 'oszczedzasz kalorii, budujesz miesnie'?

    Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze odzywka bialkowa to jest chemicznie skomponowany proch, czesto o syntetycznym smaku, zreszta cholernie drogi proch, ktory jest tylko suplementem diety. Suplement diety to substancja, ktora moze byc dostarczana organizmowi w sytuacji, gdy nie jest mozliwe w danym czasie dostraczenie/pobranie tych skladnikow z pozywienia, tylko i wylacznie. Zadna tam podstawa :) Nawet dla kulturystow nie stanowi podstawy w przeciwienstwie do treningu silowego i diety.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 01.05.17, 18:04
    "Nawet dla kulturystow nie stanowi podstawy w przeciwienstwie do treningu silowego i diety."

    No trening to oczywistosc, odzywki sa elementem diety, zeby dostarczyc tyle bialka ile potrzeba to by trzeba sporo sie ponajadac a odzywka szybciutko i konkret bialko bez dodatkowego tluszczu i weglowodanow. Natomiast widywalam wypasionych kulurystow, ktorzy masa i masa i masa ale jednoczenie maja nieco brzucha, czego nie lubie. I wielu mysli: najpierw masa a potem bedziemy rzezbic i zrzucac z brzucha, ale z brzucha zrzucic trudno jak juz sie go zapasie.
    Wiec odzywka po trenigu jest obowiazkowa. Mam pod dachem faceta, ktory sie tego trzyma i widze efekty a mnie nic nie przekonuje bardziej niz to co widze :)
  • hello-kitty2 01.05.17, 13:19
    sabat3 napisał:

    > Wspomnienia jeszcze zywe ;)
    > Zauwaz ze zylem takim zyciem pare lat. Chlalem az mi sie urywal film, bralem am
    > fe, palilem kilkadziesiat fajek dziennie, jaralem trawe, bralem metanabol i cle
    > nbuterol.

    A to dopytam: czy w takim Sabacie zakochala sie moze zona?

    > Przeciez chodzilem na silke. Nie wiem czy bylas na jakiejs polskiej silowni, al
    > e abonament troche kosztuje (karnet miesieczny pare stowek), trzeba pojechac, z
    > ebrac sie do kupy. Predzej bym powiedzial, ze nie chce mi sie dupy ruszyc, niz
    > ze sie czegos wstydze.
    > Kurna, trza by sie zmusic, fakt ;)

    Karnet miesieczny PARE stowek? A to nie ma jakiejs osiedlowej mordowni? Ja place niecale 50 euro za najdrozsza o jakiej w ogole slyszalam, bo calodobowa.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 01.05.17, 09:35
    urquhart napisał:
    Ponad 50 proc.
    > mężczyzn prosi swoje partnerki o pozwolenie na wypicie drinka.
    -----------------
    I potem taki boleje nad tym, że babka go nie szanuje i nie pożąda.
  • zawle 01.05.17, 10:08
    urquhart napisał:
    > Mabelle, właśnie czym sie różni pogadanie od dyskusji? Dyskusja to wymiana pogl
    > ądów poparte argumentami. Dobrze zauważyłaś że "wszystkowiedzące ciotki" nie po
    > trzebują argumentów ani refleksji tylko połechtania ego i odwoływania się do em
    > ocji kto jest "pojebany" a kto za to ma "serduszko" wspierając się emocjonalnie

    I twoje poparcie argumentami wygląda tak że uczenie bezradności to nadopiekuńcze matki. To jest argument? No błagam....to ideologia, nie argument. Dlatego nie ma o czym dyskutować.

    > Nie chcą dyskutować o schemacie co tworzy mechanizm ofiary to nie. Rozumiem że
    > kag się wciekła, broniła wcześniej nadopiekuńczości i to wzięła do siebie.

    Schemat tworzący ofiary w Twoim świecie jest tak wąski że zostawia pole do spaceru na linie pojedynczego wariata, nie do dyskusji.

    > Ale wracając do tego nieistniejącego rzekomo matriachatu to sprawdźmy ile w spo
    > łeczeństwie rzeczywiście decyzyjności kontroli i władzy statystycznie w domach
    > mają mężczyźni i kobiety poza domem Piaseckiego ?

    No sprawdźmy...

    > "Kobiety podejmują aż 75 proc. ważnych decyzji, związanych z funkcjonowaniem i
    > życiem rodziny – wynika z najnowszych badań, przeprowadzonych w Wielkiej Brytan
    > ii.
    > To kobiety decydują o tym, co rodzina będzie jeść, gdzie kupić mieszkanie, ile
    > i kiedy mieć dzieci, jakie nadać im imiona, dokąd wyjechać na wakacje i jak wyd
    > ać pieniądze. Od nich zależy też, o której domownicy pójdą spać, jak się będą u
    > bierać, a nawet to, jaka ma być temperatura w mieszkaniu.

    Bo to kobieta wykonuje większość domowy obowiazków- robi zakupy i gotuje, organizuje życie rodzinne, rodzi i zajmuje się dziećmi oraz ponosi dzięki temu/przez to odpowiedzialność za finanse rodziny. Podam Ci przykład. Mąż mojej kumpeli jako człowiek bliski kościoła i tradycjonalista ( ona femisia), POZWALA jej pracować. Na moje pytanie jak by żyli gdyby ona nie donosiła połowy ich dochodów odpowiada że skromniej. Tzn...nie kupiliby domu na raty, ona musiałaby z tej jego pensji kombinować jak wyżywić i ubrać całą rodzinę. Weż sobie tą władzę i wsadź a dupę. Ciekawe czy chciałbyś ją z przyległościami?

    > Czy na tym tle obwinianie o całe zło mitycznego wcielonego zła patriarchatu nie
    > jest dopiero "pojebane" ?

    Skoro już wiesz że ta "władza" to tak naprawdę "obowiązek" to pytanie nie na miejscu. Zresztą, ludzie lubią wszystko okrajać i nazywać- Ty to lubisz, ja nie.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • bgz0702 01.05.17, 10:28
    zawle napisała:

    > No sprawdźmy...
    >
    > > "Kobiety podejmują aż 75 proc. ważnych decyzji, związanych z funkcjonowan
    > iem i życiem rodziny – wynika z najnowszych badań, przeprowadzonych w Wielkiej
    > Brytanii.
    > > To kobiety decydują o tym, co rodzina będzie jeść, gdzie kupić mieszkanie
    > , ile
    > > i kiedy mieć dzieci, jakie nadać im imiona, dokąd wyjechać na wakacje i j
    > ak wyd
    > > ać pieniądze. Od nich zależy też, o której domownicy pójdą spać, jak się
    > będą u
    > > bierać, a nawet to, jaka ma być temperatura w mieszkaniu.
    >
    > Bo to kobieta wykonuje większość domowy obowiazków- robi zakupy i gotuje, organ
    > izuje życie rodzinne, rodzi i zajmuje się dziećmi oraz ponosi dzięki temu/przez
    > to odpowiedzialność za finanse rodziny.

    Słuszna uwaga, wystarczy zmienić organizację, przejąć obowiązki, zmieni się decyzyjność
  • druginudziarz 01.05.17, 10:58
    bgz0702 napisała:

    > > Bo to kobieta wykonuje większość domowy obowiazków- robi zakupy i gotuje,
    > organ
    > > izuje życie rodzinne, rodzi i zajmuje się dziećmi oraz ponosi dzięki temu
    > /przez
    > > to odpowiedzialność za finanse rodziny.
    >
    > Słuszna uwaga, wystarczy zmienić organizację, przejąć obowiązki, zmieni się dec
    > yzyjność

    Zieeew.
    Było o tym na forum tysiące razy.
    Zacząć trzeba nie od "dzielenia obowiązków" tylko od ustalenia które obowiązki sa niezbędne, a które wprost przeciwnie.
    A ziewam bo te dyskusje zawsze prowadzą do jednego "mężczyźni są niedojrzali, dzieci będą godzić głodne i w brudnych spodniach".
  • zawle 01.05.17, 11:04
    druginudziarz napisał: > Zacząć trzeba nie od "dzielenia obowiązków" tylko od ustalenia które obowiązki
    > sa niezbędne, a które wprost przeciwnie.

    zaraz, zaraz ...kilka postów niżej to była władza a nie obowiązki:)))
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • bgz0702 01.05.17, 11:17
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > > Bo to kobieta wykonuje większość domowy obowiazków- robi zakupy i g
    > otuje,
    > > organ
    > > > izuje życie rodzinne, rodzi i zajmuje się dziećmi oraz ponosi dzięk
    > i temu
    > > /przez
    > > > to odpowiedzialność za finanse rodziny.
    > >
    > > Słuszna uwaga, wystarczy zmienić organizację, przejąć obowiązki, zmieni s
    > ię dec
    > > yzyjność
    >
    > Zieeew.
    > Było o tym na forum tysiące razy.
    > Zacząć trzeba nie od "dzielenia obowiązków" tylko od ustalenia które obowiązki
    > sa niezbędne, a które wprost przeciwnie.
    > A ziewam bo te dyskusje zawsze prowadzą do jednego "mężczyźni są niedojrzali, d
    > zieci będą godzić głodne i w brudnych spodniach".

    :-):-) kocham cię! :-) Z założenia wychodzisz, że laski mają we krwi "krzątawice" :-) zboczeniec, tendencyjny jesteś... :-)
    A teraz: jak laski mają "krzątawice", a faceci są "leniwi" to jak ustalić " które obowiązki
    sa niezbędne, a które wprost przeciwnie"? Porozumienie możliwe? Co proponujesz? Kompromis? Ziew... Laski nie chodzą na kompromis, bo mają krzątawice :-) :-)


  • druginudziarz 01.05.17, 11:34
    bgz0702 napisała:

    > :-):-) kocham cię! :-) Z założenia wychodzisz, że laski mają we krwi "krzątawic
    > e" :-) zboczeniec, tendencyjny jesteś... :-)

    Nie ma potrzeby czegoś "zakładać" w sytuacji gdy wiadomo że e=mc2
    Hormony żeńskie predestynuja kobiety do postaw lękowych, krzątawica to kompulsywne radzenie sobie z lękiem. Może urqu Ci to rozwinie, więcej o tym czytał.

    > A teraz: jak laski mają "krzątawice", a faceci są "leniwi" to jak ustalić " któ
    > re obowiązki
    > sa niezbędne, a które wprost przeciwnie"? Porozumienie możliwe? Co proponujesz?
    > Kompromis? Ziew... Laski nie chodzą na kompromis, bo mają krzątawice :-) :-)

    Jak? no metodami przyrodniczymi, że tak to ujmę. Jesli roślince gniją korzenie bo zamiast być podlewana raz dziennie była podlewana trzy razy dziennie, to wystarczający znak że następną roślinkę trzeba jednak podlewać raz dziennie. Aczkolwiek można też uznać że to głupia roślina była ;)
  • bgz0702 01.05.17, 13:17
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > :-):-) kocham cię! :-) Z założenia wychodzisz, że laski mają we krwi "krz
    > ątawic
    > > e" :-) zboczeniec, tendencyjny jesteś... :-)
    >
    > Nie ma potrzeby czegoś "zakładać" w sytuacji gdy wiadomo że e=mc2
    > Hormony żeńskie predestynuja kobiety do postaw lękowych, krzątawica to kompulsy
    > wne radzenie sobie z lękiem. Może urqu Ci to rozwinie, więcej o tym czytał.
    >

    Jeden ze sposobów radzenia sobie z lękami :-) założyłeś że twoje (?) doświadczenia to pewnik ? :-) e=mc2...? no to pojechałeś :-)

    > > A teraz: jak laski mają "krzątawice", a faceci są "leniwi" to jak ustalić
    > " które obowiązki sa niezbędne, a które wprost przeciwnie"? Porozumienie możliwe? Co proponujesz? Kompromis? Ziew... Laski nie chodzą na kompromis, bo mają krzątawice :-)
    > :-)
    >
    > Jak? no metodami przyrodniczymi, że tak to ujmę. Jesli roślince gniją korzenie
    > bo zamiast być podlewana raz dziennie była podlewana trzy razy dziennie, to wys
    > tarczający znak że następną roślinkę trzeba jednak podlewać raz dziennie. Aczko
    > lwiek można też uznać że to głupia roślina była ;)

    Przełóż to na życie rodziny, aktywności w standardzie występujące, bo nie wiem co też autor może mieć na myśli :-)
  • urquhart 01.05.17, 11:03
    zawle napisała:
    > Schemat tworzący ofiary w Twoim świecie jest tak wąski że zostawia pole do spac
    > eru na linie pojedynczego wariata, nie do dyskusji.

    Trzymasz sztamę i wspierasz z Andzą to czujesz sie zobligowana do obrzucania mnie wulgarnymi inwektywami jak ona?

    > I twoje poparcie argumentami wygląda tak że uczenie bezradności to nadopiekuńcz
    > e matki. To jest argument? No błagam....to ideologia, nie argument. Dlatego nie
    > ma o czym dyskutować.

    Moje argumenty sa z Niebiekiej Lini. Mężczyźni i kobiety kontrolują i stosują przemoc w inny sposób w inny sposów mają przewagę. Rozumiem że zeby dyskutować najpierw trzeba przyjąć to do wiadomości.




    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • zawle 01.05.17, 11:11
    urquhart napisał:
    > Trzymasz sztamę i wspierasz z Andzą to czujesz sie zobligowana do obrzucania mn
    > ie wulgarnymi inwektywami jak ona?

    No to już argumenty mogę sobie wsadzić w dupę, bo przecież trzymam sztamę z andzią:)) A taka deklaratywna chęć dyskutowania w Tobie;)
    >
    > > I twoje poparcie argumentami wygląda tak że uczenie bezradności to nadopi
    > ekuńcz
    > > e matki. To jest argument? No błagam....to ideologia, nie argument. Dlate
    > go nie
    > > ma o czym dyskutować.
    >
    > Moje argumenty sa z Niebiekiej Lini. Mężczyźni i kobiety kontrolują i stosują p
    > rzemoc w inny sposób w inny sposów mają przewagę. Rozumiem że zeby dyskutować n
    > ajpierw trzeba przyjąć to do wiadomości.

    Dawaj linka...jestem pewna że jest tam kilka innych czynników uczących wyuczonej bezradności. Wybrałeś z tego jedyny słuszny ideologicznie. O TYM MÓWIĘ. Podam Ci inne z niebieskiej linii:

    "Wyuczona bezradność jest najczęstszym objawem u osób doznających prze­mocy. Bardzo często rozwija się na bazie życiowych doświadczeń. Walker, na pod­stawie wieloletnich badań, ustaliła listę czynników wysokiego ryzyka rozwoju wyuczonej bezradności, do których zaliczyła: Doświadczenia z dzieciństwa:

    - przemoc fizyczna;

    - napaść seksualna lub molestowanie;

    - sytuacje traumatyczne (śmierć lub rozwód rodziców, alkoholizm, choroba bli­skich itp.);

    - kłopoty w nauce;

    - problemy zdrowotne.

    Doświadczenia wyniesione ze związków w życiu dorosłym:

    - przemoc (istotny jest czas trwania, rodzaj i częstość przemocy);

    - patologiczna zazdrość;

    - gwałt, przymuszanie do nieakceptowanych form współżycia;

    - groźby pozbawienia życia.

    Nakładanie się na siebie niekorzystnych doświadczeń odgrywa istotną rolę w powstaniu i ujawnianiu się syndromu wyuczonej bezradności. Skutki wyuczonej bezradności, łagodzi stopniowe odzyskiwanie przez osobę doznającą przemocy kon­troli nad swoją osobą i swoim życiem.

    Wyuczona bezradność prowadzi do wielu negatywnych skutków, które mogą przejawiać się w trzech sferach:

    1. Deficyty poznawcze, które polegają na ogólnym przekonaniu, iż nie ma takich sytuacji, w których możliwa jest zmiana, że w konkretnej sytuacji nic nie można zro­ bić i nikt nie jest w stanie pomóc;

    2. Deficyty motywacyjne, które polegają na tym, że osoba zachowuje się bier­ nie, jest zrezygnowana, nie podejmuje żadnych działań, aby zmienić swoją sytuację;

    3. Deficyty emocjonalne, które objawiają się stanami apatii, lęku, depresji, uczucia zmęczenia, niekompetencji i wrogości."

    www.niebieskalinia.pl/edukacja/podstawowe-informacje-o-przemocy/wybrane-informacje-i-artykuly/4050-ofiary-przemocy?showall=&start=1
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • zawle 01.05.17, 11:21
    I jeszcze Ci wyjaśnię urgu czemu kobiety które chcą się uwolnić od przemocy zbierają dowody, donoszą szefom i robią milion innych zreczy które oceniasz jako negatywne/poddające w wątpliwość.

    Robią to bo wiedzą że winę trzeba udowodnić. Mieć świadków pobicia, obdukcje, dokumenty- twarde dowody. Bo muszą być silniejsze - pokazać swoją siłę sprawcy- tylko to odstrasza większość tych mend. Bo chcą spalić wszystko do gołej ziemi- jak powiem wszystkim to zabezpieczę się przed następnym daniem mu szansy. Z zemsty- gramy tymi samymi kartami- według twoich zasad.

    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 01.05.17, 11:36
    zawle napisała:

    > I jeszcze Ci wyjaśnię urgu czemu kobiety które chcą się uwolnić od przemocy zbi
    > erają dowody, donoszą szefom i robią milion innych zreczy które oceniasz jako n
    > egatywne/poddające w wątpliwość.
    >
    > Robią to bo wiedzą że winę trzeba udowodnić. Mieć świadków pobicia, obdukcje, d
    > okumenty- twarde dowody. Bo muszą być silniejsze - pokazać swoją siłę sprawcy-
    > tylko to odstrasza większość tych mend. Bo chcą spalić wszystko do gołej ziemi-
    > jak powiem wszystkim to zabezpieczę się przed następnym daniem mu szansy. Z ze
    > msty- gramy tymi samymi kartami- według twoich zasad.

    Inaczej rzecz ujmując: nie chodzi o ty by mi było lepiej, chodzi o to, żeby JEMU było gorzej.
  • aandzia43 01.05.17, 14:43

    > Trzymasz sztamę i wspierasz z Andzą

    Proste: mam większego :-P

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 01.05.17, 11:35
    zawle napisała:

    > Bo to kobieta wykonuje większość domowy obowiazków- robi zakupy i gotuje, organ
    > izuje życie rodzinne, rodzi i zajmuje się dziećmi oraz ponosi dzięki temu/przez
    > to odpowiedzialność za finanse rodziny.

    Kobieta wykonuje wiekszosc obowiazkow domowych, bo nie a nic innego do roboty. Tez nie moglam w to uwierzyc, myslalam, ze wykonuje, bo jest do tego zmuszona ale przekonalam sie na przykladzie swojej matki, ktora bedac na emeryturze nie wykorzystala ani jednej szansy robienia cokolwiek ze swoim zyciem dla siebie np otrzymala od moich pracodawcow 10 lat temu pokazna sume pieniedzy na kurs jezyka obcego, jakiegokolwiek, do wyboru zeby finalnie mozna bylo z nia wejsc w jakakolwiek interakcje. Oczywiscie nie zrobila z tym nic i nadal gdy przyjezdza jest calkowicie 'niema' i wisi na mnie. Poniewaz ja mam w chuja do roboty przy sobie i dla siebie, nawet jak nie chodze do roboty, to uwaga! sama (ja kobieta!) dowalam jej obowiazkow domowych i gnam na codzienne spacery, bo inaczej by siedziala na przeciwko mnie i patrzyla we mnie jak sroka w gnat. Ona nie moze bez nas zyc ale jak przyjezdza to tez nie zyje z nami, bo przeciez nie rozumie ani jednego slowa w zadnym jezyku, a tu poliglotow nie bakuje, nie oglada TV, nie czyta gazet, nie rozmawia ze znajomymi, nie chodzi do sklepu, knajpy, w zasadzie nie wychodzi z domu, nie potrafi posluzyc sie kompem, telefonem komorkowym, zagrac w gre, nawet stracila umiejetnosc jazdy na rowerze, ma tylko nas do obslugi, bo do niczego innego sie nie nadaje. O takie sa kobiety. Jaka feminista moglaby ja wyzwolic. Problem w tym, ze trzeba by jej jakies nowe oprogramowanie zaladowac, bo ona nie wie co ma ze soba zrobic. Moze wspolczesne kobiety maja mniej jej defektow ale trend przypuszczam ten sam tj: obsluga rodziny to ich zycie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • druginudziarz 01.05.17, 11:39
    hello-kitty2 napisała:
    > Jaka feminista moglab
    > y ja wyzwolic. Problem w tym, ze trzeba by jej jakies nowe oprogramowanie zalad
    > owac, bo ona nie wie co ma ze soba zrobic. Moze wspolczesne kobiety maja mniej
    > jej defektow ale trend przypuszczam ten sam tj: obsluga rodziny to ich zycie.

    Podrzucaj jej prozak do herbaty ;)
  • kag73 01.05.17, 12:14
    Kitty, Twoja matka to nie wszystkie kobiety. W dodatku wiekszosc mlodych kobiet w Polsce pracuje zawodowo.
    Ja np jestem z mezem na zkupach i mowi "co my tu mamy kupic, co my bedziemy jedli?" On mnie na na to "kochanie, co ja tam wiem, kupuj co chesz, ja tu przyszedlem torby nosic. Ide zobaczyc czy jakiegos fajnego jogurtu nie znajde dla mlodego". I teraz pytanie co mam zrobic ja: uprzec sie i wegzekwowac, zeby to on decydowal i nawkladalm do koszyka? Zaakceptowac i sama wybrac, tym bardziej, ze jezeli ktos u nas w domu gotuje to jestem to ja, wiec sila rzeczy lepiej wiem co sie z czym je. Dodam, ze gotowanie to wcale nie moje hobby, ale jestem glodna, lubie zdrowe, swieze jedzenie, maz gotowac nie umie. Zmusisc go, zeby sie naumial? Chyba jednak nie mam, albo nie chce miec takiej wladzy?
    Mnie zreszta o wladze nie chodzi, ja chce i mam w domu partnera a on ma partnerke i jak sie ludzie dobrze dogaduja, to sie jakos organizuja, uzupelniaja, ustalaja kto co zrobi lepiej i czym sie zajmuje.
  • marek.zak1 01.05.17, 12:19
    kag73 napisała:

    Mnie zreszta o wladze nie chodzi, ja chce i mam w domu partnera a on ma partnerke i jak sie ludzie dobrze dogaduja, to sie jakos organizuja, uzupelniaja, ustalaja kto co zrobi lepiej i czym sie zajmuje.
    -------------
    Tak to powinno wyglądać.
  • bgz0702 01.05.17, 12:25
    kag73 napisała:

    Dodam, ze gotowanie to wcale nie moje hobby, ale jestem glodna,
    > lubie zdrowe, swieze jedzenie, maz gotowac nie umie. Zmusisc go, zeby sie naumi
    > al? Chyba jednak nie mam, albo nie chce miec takiej wladzy?
    > Mnie zreszta o wladze nie chodzi, ja chce i mam w domu partnera a on ma partner
    > ke i jak sie ludzie dobrze dogaduja, to sie jakos organizuja, uzupelniaja, usta
    > laja kto co zrobi lepiej i czym sie zajmuje.

    Można by oszaleć jakby się człowiek każdego dnia zastanawiał czy to władza już czy organizacja
  • zawle 01.05.17, 12:27
    kag73 napisała:
    . Zmusisc go, zeby sie naumi
    > al? Chyba jednak nie mam, albo nie chce miec takiej wladzy?


    Nadal nie ustaliliśmy czy gotowanie i zarządzanie kasą to władza czy obowiązek.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • sabat3 01.05.17, 12:34
    zawle napisała:
    > Nadal nie ustaliliśmy czy gotowanie i zarządzanie kasą to władza czy obowiązek.

    Jak mezczyzna nie gotuje i nie chodzi na zakupy, to nie powinien narzekac na to, co jest ugotowane i zakupione.
    Wlasnorecznie sobie ta wladze odebral.
    Jakbym mial chodzic za baba i jej truc, zeby mi cos ugotowala, to bym chyba na glowe dostal.
    Jak ktos umie gotowac, to sobie ugotuje. Jak ktos ma forse i samochod to pojedzie do marketu na zakupy. Jak ktos potrafi wlaczyc pralke i rozwiesic pranie, to nie musi chodzic czysty. Wladza to mozliwosc decydowania o swoim postepowaniu, czyli samodzielnosc.
  • sabat3 01.05.17, 12:35
    sabat3 napisał:

    >Jak ktos potrafi wlaczyc pralke i rozwiesic pranie, to
    > nie musi chodzic czysty.

    MOZE chodzic czysty.
  • urquhart 01.05.17, 12:52
    > zawle napisała:
    > > Nadal nie ustaliliśmy czy gotowanie i zarządzanie kasą to władza czy obow
    > iązek.

    Wladza to kto ustala ostateczne standarty "co trzeba" a co jest fanaberia i na co ida czas srodki i zasoby


    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • zawle 01.05.17, 13:18
    sabat3 napisał:
    > Jak mezczyzna nie gotuje i nie chodzi na zakupy, to nie powinien narzekac na to
    > , co jest ugotowane i zakupione.
    > Wlasnorecznie sobie ta wladze odebral.
    > Jakbym mial chodzic za baba i jej truc, zeby mi cos ugotowala, to bym chyba na
    > glowe dostal.
    > Jak ktos umie gotowac, to sobie ugotuje. Jak ktos ma forse i samochod to pojedz
    > ie do marketu na zakupy. Jak ktos potrafi wlaczyc pralke i rozwiesic pranie, to
    > nie musi chodzic czysty. Wladza to mozliwosc decydowania o swoim postepowaniu,
    > czyli samodzielnosc.

    dziękuję sabat
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • druginudziarz 01.05.17, 22:57
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    > > Nadal nie ustaliliśmy czy gotowanie i zarządzanie kasą to władza czy obow
    > iązek.
    >
    > Jak mezczyzna nie gotuje i nie chodzi na zakupy, to nie powinien narzekac na to
    > , co jest ugotowane i zakupione.

    A jak kobieta nie naprawia kranu i lampy nie przykręci do sufitu to nie powinna narzekać że z kranu kapie i w domu ciemno.
    Sabat, mam wrażenie że kiedyś byłeś lotniejszy we wnioskowaniu (?)

    > Jak ktos umie gotowac, to sobie ugotuje. Jak ktos ma forse i samochod to pojedz
    > ie do marketu na zakupy. Jak ktos potrafi wlaczyc pralke i rozwiesic pranie, to
    > nie musi chodzic czysty. Wladza to mozliwosc decydowania o swoim postepowaniu,
    > czyli samodzielnosc.

    To wolność a nie władza.
  • zawle 01.05.17, 23:16
    druginudziarz napisał:
    > A jak kobieta nie naprawia kranu i lampy nie przykręci do sufitu to nie powinna
    > narzekać że z kranu kapie i w domu ciemno.
    > Sabat, mam wrażenie że kiedyś byłeś lotniejszy we wnioskowaniu (?)

    Twoja tendencja też jest zniżkowa niestety coraz bardziej. Po pierwsze wyszliśmy od tego czy wybór menu gdy się gotuje to władza. Taka sama jak wybór kołków do zamocowania żyrandola.

    > To wolność a nie władza.

    No i pewnie. Dlatego dla tych niewolnych/nie umiejących gotować/nie potrafiących prać wskazówka- nauczyć się.
    --
    sabat3 napisał:
    > Kazdy realizuje sie w taki sposob jaki mu odpowiada.
  • urquhart 01.05.17, 12:36
    kag73 napisała:
    > Mnie zreszta o wladze nie chodzi, ja chce i mam w domu partnera a on ma partner
    > ke i jak sie ludzie dobrze dogaduja, to sie jakos organizuja, uzupelniaja, usta
    > laja kto co zrobi lepiej i czym sie zajmuje.

    Zauważyłaś ze glosisz przeciwieństwo hasel rownouprawnienia?

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • kag73 01.05.17, 12:37
    "Zauważyłaś ze glosisz przeciwieństwo hasel rownouprawnienia?"

    Nie rozumiem tego zdania.
  • aandzia43 01.05.17, 13:13
    urquhart napisał:

    > kag73 napisała:
    > > Mnie zreszta o wladze nie chodzi, ja chce i mam w domu partnera a on ma p
    > artner
    > > ke i jak sie ludzie dobrze dogaduja, to sie jakos organizuja, uzupelniaja
    > , usta
    > > laja kto co zrobi lepiej i czym sie zajmuje.
    >
    > Zauważyłaś ze glosisz przeciwieństwo hasel rownouprawnienia?
    >

    Jednym zdaniem będącym odniesieniem do jedego zdania Kag określiłes swoje wyobrażenie równouprawnienia. Może pierwszy raz tak syntetycznie, więc w sumie dzięki za ułatwienie ;-) W twoim światku równouprawnienie płci to bezwzględna, niebezpieczna dla męskich jaj i całego świata władza kobiety. Nie rozumiesz słowa "równo:? No cóż, dla niektórych przepis o karaniu za znęcanie się nad zwierzętami tp już zoofilia. Niech im tak będzie, ale sam rozumiesz, że takie ustawienie kardynalnych postaw wobec kardynalnych podstaw o których się dyskutuje, wyklucza takich ludzi z dyskusji o zwierzętach w ogóle ;-) I zostawia ich w świecie im podobnych.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 01.05.17, 22:24
    urquhart napisał:

    > kag73 napisała:
    > > Mnie zreszta o wladze nie chodzi, ja chce i mam w domu partnera a on ma p
    > artner
    > > ke i jak sie ludzie dobrze dogaduja, to sie jakos organizuja, uzupelniaja
    > , usta
    > > laja kto co zrobi lepiej i czym sie zajmuje.
    >
    > Zauważyłaś ze glosisz przeciwieństwo hasel rownouprawnienia?

    Żadna nie zauważyła :D
  • zawle 01.05.17, 22:27
    Bo inaczej