Dodaj do ulubionych

jakoś tak...źle...

27.05.17, 00:52
Wszystko nie tak...wszystko nie w tym kierunku...gardło zaciśnięte z żalu...cholera. Ostatni taki kryzys miałam jako nastolatka. Wszystkie takie kryzysy topiłam w bliskości, intensywnej, zmysłowej seksualnej, czasem przypadkowej, ale zawsze takiej mocnej, obecnej...pomagało...poczuć kogoś mocno, teraz, już...coś mi się wywaliło...zamroziłam się. I nie wiem jak się dokopać sama do siebie.
Pewnie jutro będzie lepiej. Ale jak ktoś miał coś na kształt i wybrnął to chętnie posłucham.
Edytor zaawansowany
  • zawle 27.05.17, 06:05
    zaakceptować, położyć się na fali i czekać aż przeminie

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • sabat3 27.05.17, 08:03
    A przyczyna takiego stanu pochodzi z wnetrza duszy, czy jest wywolana przez czynniki zewnetrzne?
  • marek.zak1 27.05.17, 09:01
    Już wyszło majowe słońce i wszystko jest inaczej niż w ciemnej nocy, kiedy dookoła kręcą się upiory.
  • hello-kitty2 27.05.17, 09:20
    A nie jest tak, ze musisz cos zrobic ale chodzisz dookola, patrzysz 'spodelba' i ci sie nie chce? Jesli przed czyms uciekasz, to bedzie tylko gorzej. Trzeba sie za to wziac. (opisalam jedyne strapienia jakie mnie jeszcze napadaja these days, poza tym nirvana). Marek u mnie 30 stopni caly weekend. Lato. Basen juz na tarasie rozlozony, kto sie nie posmarowal kremem z mocnym filtrem, ten rak ;-) Kolo basenu rzniemy w siatke plazowa. Wlasnie mi przszlo do glowy ze przydaloby sie rozsypac piach. Chyba by musiala to jakas kopara tu wrzucic. Swoja droda przyponialo mi sie, ze w duzych miastach na rynkach czasem przywoza piach i rzna w pile normalnie w centrum. W Polsce chyba tez. A gdzie wybieracie sie na wakacje tego roku? Moze zrobimy sobie Boginka watek plazowy? Ty w tym roku nie jedz do Portugalii, bo Wont ostrzegal, ze to nie kraj dla smutasow. Ja ryzykuje. Czy chcesz sie jednak posmucic, to pisz. Na smutna nute tez sie cos znajdzie. A co sie w ogole stalo?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 27.05.17, 12:00
    Mnie wyrosło trzecie pokolenie na tyle duże że wybieram się z wnusią po raz pierwszy na wakacje. Jedzie z nami moja córa, dla której będą to ostatnie wakacje przed dorosłym życiem. Pies plus kot. Spędzać je będziemy rodzinnie- brat, bratowa, dwójka dzieci, pies i dwa koty:)) Obawiam się że zwariuję lub popadnę a alkoholizm:))) Pod ruską granicę do mega głuszy- tak jak lubię:))

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • hello-kitty2 27.05.17, 16:15
    zawle napisała:

    > Mnie wyrosło trzecie pokolenie na tyle duże że wybieram się z wnusią po raz pie
    > rwszy na wakacje. Jedzie z nami moja córa, dla której będą to ostatnie wakacje
    > przed dorosłym życiem. Pies plus kot. Spędzać je będziemy rodzinnie- brat, brat
    > owa, dwójka dzieci, pies i dwa koty:)) Obawiam się że zwariuję lub popadnę a al
    > koholizm:))) Pod ruską granicę do mega głuszy- tak jak lubię:))

    O kurka, bardzo fajnie! Tak pamietam swoje dziecinstwo, zaszyc sie w jakiejs gluszy, bylo super. A to koty tez moga jezdzic na wczasy i nie spierdziela? Alkoholim wakacyjny nie zaszkodzi ;)


    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 27.05.17, 22:37
    hello-kitty2 napisała:
    A to koty tez moga jezdzic na wczasy i nie spierdziela?

    A gdzie by miały lepiej? Zawsze wracają, no chyba że ich coś zeżre:))
    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • marek.zak1 27.05.17, 22:44
    Sowa i Ciapek (biały królik) nigdzie nie wyjeżdżają. Pilnują domu, jak nas nie ma.
  • ninek04 27.05.17, 17:46
    A ja, jako matka, którą ( ponoć i powiedzmy) nie gratyfikuje macierzyństwo , "pozbywam" się swoich dzieci, prawie na całe dwa miesiące, właściwie daję im przerwę od siebie i przebywania z nimi dzień w dzień. One będą mieć radochę, odskocznię i możliwość zdobycia nowych wrażeń, ja również ;)
  • potwor_z_piccadilly 27.05.17, 21:05
    ninek04 napisała:

    > A ja, jako matka, którą ( ponoć i powiedzmy) nie gratyfikuje macierzyństwo , "p
    > ozbywam" się swoich dzieci, prawie na całe dwa miesiące, właściwie daję im prz
    > erwę od siebie i przebywania z nimi dzień w dzień.

    To młodzieżowe hufce pracy jeszcze istnieją?
  • ninek04 28.05.17, 18:03

    potwor _z_picadilly napisał
    >To młodzieżowe hufce pracy jeszcze istnieją? <

    A gdyby nawet, to co w tym złego? Zawsze to jakaś alternatywa do urabiania sobie palców od klikania w klawiaturę. Młodzież chętnie garnęłaby się do pracy, gdyby dać im taką możliwość,i wtedy nic, tylko przyklasnąć i wspierać.
  • bcde 27.05.17, 13:42
    Dawno cię tu nie było. Marek ma rację - o tej porze roku można cieszyć się światem. A to, co idzie źle odmieni się na lepsze albo się z tym oswoisz.
  • ninek04 27.05.17, 17:35
    Też bym była skłonna tak twierdzić, że się odmieni, albo że trzeba będzie się z tymi nieciekawymi myślami oswoić. Nawet jeśli są to okoliczności zewnętrzne, które nas dopadają od czasu do czasu i biorąc je pod uwagę od razu sytuujemy się w sytuacji bez wyjścia, to przecież nie ma to przełożenia na rzeczywistość, bo po czasie wszystko przeważnie wraca do normy. W przypadku bólu duszy, niewiadomego,albo okresowego pochodzenia, który też potrafi dopaść i zrobić swoje, no to też przeważnie udaje się dojść do równowagi, czas, który ma tu kluczowe znaczenie, działa zwykle na korzyść.
  • zyg_zyg_zyg 27.05.17, 21:31
    I jak? Lepiej dziś?
  • twojabogini 27.05.17, 23:39
    Hej, dzięki - lepiej :) Światło robi swoje, trochę czasu wśród przyjaciół i bieżący humor lepszy. Ale generalnie chyba wkraczam w kryzys wieku średniego. Do czterdziechy niby jeszcze trochę, ale chyba zmierzam w stronę podsumowania tego co zdziałałam dotąd i wnioski nie są "optymistycznie nastrajające". Może zresztą nie o wiek chodzi - zawsze jak coś robię "sobie wbrew" to tracę kontakt ze swoją seksualnością, przestaje we mnie płynąć ten fajny ogień - to zawsze znak, żeby zawrócić, pogrzebać, dokopać się do czegoś. Tak jak kitek napisała - wziąć się z tym za łeb. Tylko muszę ustalić z czym.

    Tak sobie układam i wychodzi mi, że:
    1) Mogę już sobie szczerze powiedzieć, że rodzina jako źródło gratyfikacji i satysfakcji jest mocno przereklamowana. Przez ostatnie 10 lat włożyłam naprawdę sporo wysiłku w to, żeby dojrzeć, wyzbyć się egoizmu, uwzględniać potrzeby dzieci, męża itp. a nawet do jakiegoś stopnia wytworzyć w sobie gotowość do poświęceń. Na końcu tej drogi miał być raj, sielsko i radośnie.
    2) Rodzina to rodzina. Ma plusy, ma minusy. Ale nie czuję się jakoś nieporównywalnie bardziej szczęśliwa lub bardziej nieszczęśliwa, żyjąc w komórce społecznej, niż kiedy żyłam jako jednostka (czy tam laska z dzieckiem).
    3) Lubię swoich chłopaków, cały komplet, lubię z nimi spędzać czas - z każdym z osobna i z kompletem, ale lubię też spędzać czas bez nich.

    Rzecz w tym, że jednak oczekiwałam, że rodzina, dzieciaki, związek to będzie samo w sobie źródło satysfakcji. Coś jak u Marka - to znaczy nie neguję, wierzę, że Marka to realnie nie kręci i jest dla niego źródłem poczucia spełnienia. Dla mnie nie jest. To samo mogę napisać o macierzyństwie. Kiedy moje młode były młode miałam realną gratyfikację, karmienie piersią, bliskość, haj hormonalny te sprawy. W obu przypadkach ustało tak gdzieś między 4 a 5 rokiem życia potomnych. I dobrze, dzieciaki by dłużej nie wytrzymały :) Teraz mam dwójkę ludziów z którymi łączy mnie silna więź, ale nie wyobrażam sobie, żeby byli jedyną treścią mojego życia. To samo mogę też napisać o związku. Nie jest to jakieś mega źródło satysfakcji życiowej.

    Tak sobie myślę, że przyczynkiem tych refleksji jest śmierć dwóch kobiet z mojego otoczenia w ostatnim czasie. Jedna z nich - matka czwórki dzieci w wieku dorastania. Poświęciła całe życie rodzinie. Teraz, kiedy nie żyje, rodzina radzi sobie całkiem dobrze - i super. Ale chodzi o to, że może mogła robić w takim razie ciekawsze rzeczy, niż opieranie, sprzątanie i gotowanie dla całej trzódki. Nigdy "nie mogła" iść do pracy, za którą bardzo tęskniła. Mąż zawsze twierdził, że to się nie będzie opłacać, że on sobie nie da rady...że jednak lepiej, kiedy matka jest na miejscu i dba. Druga z kobiet była starszą osobą. Nasza ostatnia rozmowa była o tym, że ona musi żyć, żeby opiekować się mężem. Wyszło inaczej, a mąż daje sobie rady. Jasne, że teraz ma mniej wygodnie, ale jest okej.
    I tak sobie myślę, że jednak gdzieś w głębi oczekiwałam, że te poświęcające się kobiety będą miały jakąś mega nagrodę za cały trud. A tymczasem odeszły i jak by ich nie było. I okazało się, że wszyscy sobie dają radę. czyli że jednak mogły poświęcać więcej czasu sobie i wszyscy też dawaliby sobie radę.

    Daleko mi do poświęcenia tych kobiet. Raczej zarzuca mi się, że jestem egoistką. Ale jednak ostatnie lata spędziłam na częściowym przystosowywaniu się do poświęcania właśnie. Zrezygnowałam z iluś tam planów, odmówiłam sobie iluś tam rzeczy. I miałam w łebku, że od tego będzie mi dobrze. Wychodzi na to, że kompletnie bez sensu.

    Żeby nie było - nie neguję rodziny, dzieci, związku. To wszystko jest okej. Ale w życiu zdecydowanie trzeba sięgać po więcej. A że odchowałam potomstwo do etapu, kiedy mam czas sięgać - to musze sobie zadać jedno zajebiście ważne pytanie - co lubię w życiu robić. I zacząć to robić. Bo bez sensu czekać - skąd wiem ile ja mam czasu?

    I jeszcze jedno mnie wkurza. Zaczyna mnie pociągać taki zgniły mieszczański luksusik. Autkiem by się dupkę powoziło, panią do sprzątania zatrudniło, panią od masażu erotycznego opłaciło. Taki tam komforcik. I tak sobie myślę, że to może być kolejny fałszywy raj. W transporcie publicznym można czytać, każdy powinien ogarniać koło siebie sam, dokąd może, inaczej tworzą się nierówności, a opłacana erotyka jest do d. Więc podejrzliwie przyglądam się sobie o co mi chodzi z tymi ciągotami.

    I chyba wiem i to paskudne - bo jak masz autko, panią do sprzątania i do przyjemności (tudzież dom pod miastem, komplet mebli skądś tam a bielizny skądś tam), to niby masz prawo do satysfakcji. No i zyskujesz władzę na paniami, którym płacisz. Takie tam zastępcze sukcesy.

    Nie neguję zatrudniania kogokolwiek (jeśli nie wiąże się to z wyzyskiem). Gdybym np. pisała książkę i nie miała czasu ogarnąć parania, czy czegoś tam - ma to sens. To samo z różnymi formami płatnej erotyki - nie mam czasu angażować się w relacje, albo odmrażać seksualnie, więc za to płacę (bez wyzysku).
  • triss_merigold6 27.05.17, 23:48
    Masz za dużo czasu na myślenie o pierdołach (i wzruszanie się własnym poczuciem braków) + uroiłaś sobie wyobrażenie szczęścia. Qrwa, to normalne, że jeśli masz dzieci, zwłaszcza małe, to rezygnujesz z iluś planów i dostosowujesz się do potrzeb i rytmu dzieci - taki lajf, błędem jest oczekiwanie gratyfikacji innej niż ewentualna satysfakcja z posiadania dzieci.
    Z tym samochodem i panią do sprzątania brzmisz jak hippiska, którą zaskoczyło, że ma cztery dychy i przestała być wiośnianym dziewczęciem, za to jest podobna do swojej mieszczańskiej matki. Płatny seks jest ok, ale znów - oczekiwanie, że kurwa za pieniądze dostarczy Ci innych wzruszeń niż fizjologiczne jest mocno naiwne.
    \Najkrócej mówiąc, zejdź na ziemię i przestań oczekiwać od innych cudów.
  • twojabogini 28.05.17, 01:36
    Myślę, że myślenie, także o pierdołach jest ważne. "Nie myśl, zapierdalaj" to nie dla mnie. Kiedy coś mnie uwiera - to robię stop i myślę. Oraz się wzruszam. Co do wyobrażenia szczęścia - zazwyczaj czuję się zadowolona. A kiedy się nie czuje myślę co zmienić, żebym czuła się znów.
    Co do "normy", że jak są dzieci, to się z automatu rezygnuje - nie zgadzam się. Przy starszym dostałam korby i byłam matką na 100% i 24 na dobę. I byłam szczęśliwa. Przy młodszym czułam potrzebę robienia innych rzeczy, więc je robiłam. Nie widzę nic złego w kobiecie, która dwa dni po porodzie wraca do pracy a dziecko oddaje pod opiekę. Więcej złego robi dziecku matka, która wbrew sobie rezygnuje ze swoich potrzeb, bo wypada, a potem wypomina albo oczekuje medalu.
    Co do samochodu i pani - nie mam mieszczańskiej matki, więcej ostatnio pracuję i zaczęłam być w niedoczasie. Samochód i pani do sprzątania to spora oszczędność czasu. Tylko, że niezgodna z tym co uznaję za sensowne. Nie liczę się tylko ja. Odebrałam dobrą peerelowską edukację, która obejmowała odpowiedzialność jednostki za środowisko, stosunki społeczne, wyzysk. Jedno auto dla jednej osoby to zbędny luksus, szkodliwy dla środowiska. Pani do sprzątania powinna mieć to samo co ja: etat, urlop, odprowadzone składki, godne wynagrodzenie i zabezpieczenie na wypadek choroby. Tyle, że danina dla państwa przy tym wszystkim jest zbyt wysoka. "Opłacalne" jest jedynie zatrudnianie Ukrainek lub emerytek na czarno. A tego nie zrobię. Nie ma gorszej obłudy niż dziecko polityka w prywatnej szkole, prywatne pakiety medyczne dla członków rządu i nielegalne nianie i sprzątaczki u feministek. Albo panie na śmieciówkach sprzątające po Kongresie Kobiet. Widać jestem mentalna hipiską. To, że takie pomysły ułatwienie sobie życia lęgną mi się w głowie jest objawem kryzysu.

    Co do płatnego seksu - kompletnie nie to miałam na myśli. Jest trochę tantryczek, które zapewniają coś zupełnie innego niż płatny seks. Masaż w ich wykonaniu to obcowanie z boginią z miłością. To odpowiednik dawnej prostytucji swiatynnej, która ze współczesną prostytucją nie ma nic wspólnego. Po takim doświadczeniu masz ten sam power i radość, jak wtedy gdy się zakochasz. Taki masaż jest zmysłowy, przyjemny, jednak wykracza poza zaspokojenie popędu, choć jak najbardziej może wiązać się z orgazmem i erotyzmem. Jest to super opcja na kryzysy, kiedy musisz doładować baterie. Rzecz w tym, że dotąd udawało mi się je doładować inaczej - w bezpośrednich relacjach. Moje siły gdzieś odpływają - i nie jest to fajne.
  • szopen_cn 28.05.17, 04:08
    Najpierw poglaskam.
    Glask, glask

    Kazdy nastepny dzien to cos nowego, cos nieoczekiwanego, cos wartego zycia.

    W kwesti refleksji to nalezy pamietac, ze cmentarze sa pelne ludzi nie do zastapienia.
    Zycie toczy sie dalej.
    Najlepsza metoda na: jak oni sobie bez mojej osoby poradza to duza kwota ubezpieczenia na zycie.
    Grzyby wtedy tez intensywniej smakuja.

    Luksusik zyciowy.
    Parafrazujac Grabarza to sorry baby ale ty juz nie mieszkasz w punk rock city.
    Tamtego swiata juz nie ma.
    Jest ten tu i teraz.

    No i na koniec to o ile mnie pamiec nie myli to PRL skonczyl sie w 1989 roku. Piszesz, ze do czterdziestki chwila, to ile tej peerelowskiej edukacji odebralas? Trzy klasy?

  • twojabogini 28.05.17, 09:48
    Co do punk rock city i innych takich - tak sobie myślę, że pokolenie które weszło w świat po przełomie systemowym 89 odwaliło kawał dobrej roboty. To "tu i teraz" jest znacznie lepsze niż mogłoby być. Kiedyś albo byłeś w systemie i działałeś jak społeczeństwo chciało - albo mogłeś zostać artystą i umrzeć młodo (albo od razu zostać odpadem społecznym). Polska oferowała jeszcze swoim outsiderom Bieszczady, tyle, że mało kto tam wytrzymywał. Więc cała rzesza ludzi wydzierała sobie prawo do alternatywnych modeli życia. Testowali je na własnych żywych ciałach.

    Co do dobrej peerelowskiej edukacji równościowej - prowadzona była od przedszkola. 89 zastał mnie w czwartej klasie, ale zanim szkoła się zreformowała jeszcze trochę minęło. I przy wszystkich błędach i wypaczeniach sama idea, że praca powinna odbywać się nie tylko dla własnej korzyści, ale również dla dobra powszechnego mocno się we mnie osadziła. Nie tylko we mnie. Większość moich rówieśników odwala sporą działkę pracy pro bono. Ja też. Ja się z tym naprawdę identyfikuję - że moje umiejętności, wiedza i to co gromadzę powinno służyć nie tylko zabezpieczeniu sobie bytu, ale też po prostu - ludziom. Dziki kapitalizm z ideą selfmademanów wydawał się nam przerażający (i do gruntu fałszywy - jaki self made skoro najpierw korzystał z edukacji i opieki medycznej oraz nieodpłatnych studiów? Wydawało się oczywiste, że jest to rodzaj długu, który zaciągamy). Na całe szczęście mieliśmy jeszcze czas na refleksję, bo do naszej wachty na rynku pracy mieliśmy jeszcze ładnych parę lat. I mogliśmy popatrzeć co się dzieje z tymi, którzy kapitalizm w takiej wersji kupują.

    Myślę, też że spora część mojej frustracji wynika z tego, że jest ogromna fala backlashowa - że alternatywny inny niestandardowy znów znaczy zły, gorszy, do zniszczenia. I wiele osób zaczyna naprawdę tak myśleć. Zostaje czysta substancja narodu, tradycyjna rodzina realizująca zadania prokreacyjne i podtrzymująca narodowe tradycje - a każdy kto się w to nie wpisuje, ten nasz największy wróg. Rodzina zagrożona jest lesbijkami, terrorystami, feministkami, rowerzystami i panami z tatuażem...znów wywala się ze szkół każde dziecko, które "tworzy problem" czytaj jest inne, wracamy do modelu szkół specjalnych - po tylu latach mozolnego pracowania nad edukacją włączającą i równościową...znów w szkołach dziewczynki dowiadują się, że są gorsze z matmy... i tak wszędzie...ech...
    Dla mnie i dla wielu ludzi, którzy aktywnie walczyli o to żeby inny nie znaczyło gorszy, straszny, zagrażający to co się dzieje jest katastrofą. I osobistą porażką.
  • ninek04 28.05.17, 10:38
    >Zostaje czysta substancja narodu, tradycyjna rodzina realizująca zadania prokreacyjne i podtrzymująca narodowe tradycje - a każdy kto się w to nie wpisuje, ten nasz największy wróg. Rodzina zagrożona jest lesbijkami, terrorystami, feministkami, rowerzystami i panami z tatuażem...znów wywala się ze szkół każde dziecko, które "tworzy problem" czytaj jest inne, wracamy do modelu szkół specjalnych - po tylu latach mozolnego pracowania nad edukacją włączającą i równościową...znów w szkołach dziewczynki dowiadują się, że są gorsze z matmy... i tak wszędzie...ech...
    Dla mnie i dla wielu ludzi, którzy aktywnie walczyli o to żeby inny nie znaczyło gorszy, straszny, zagrażający to co się dzieje jest katastrofą. I osobistą porażk<

    Tu nigdy nie będzie normalnie, dopóki nie zacznie obowiązywać zasada rozdziału państwa od kościoła, a na to się nie zanosi, niezależnie od tego, kto się dorwie do władzy. Czy przyjdzie ten, czy tamten, bardziej lewicujący, czy typowy prawicowiec, liberał, czy jeszcze inny to i tak nie będzie w stanie wprowadzić żadnych konkretnych zmian, również na polu równościowym( praw kobiet, praw mniejszości seksualnych) , bez oficjalnego przyzwolenia decydentów kościelnych. Zawsze można się zasłaniać śpiewką, że społeczeństwo, w większości wyznajace wartości katolickie, nie jest na te zmiany gotowe i trzeba to uszanować. To, co się dzieje, jak do władzy dochodzą ludzie kierujący się swoimi uświęconymi wartościami ( i swoim jakże przeczystym sumieniem) widać doskonale już teraz -choćby przepychanki wokół dostępności ellaone. Tak, oni mając na uwadze dobro kobiety i dbałość o jej zdrowie ograniczają stosowanie tego środka ( dziwne, że w innych krajach ta dbałość decydentów jest już chyba nie taka wielka, skoro tam jest dostępna i jakoś nikt nie choruje, ani nie umiera od jej stosowania), natomiast zastanawiające jest to, że z kolei ta dbałość o zdrowie i dobro mężczyzny już nie jest taka ważna? No bo viagra jest dostępna w nieograniczonym już teraz zakresie, kosztuje w dodatku grosze ( w przeciwieństwie do ellaone) i też ma swoje skutki uboczne, łącznie z możliwością zgonu ( jak każdy lek zresztą). A jednak nie, w tym wypadku sumienia tych bogobojnych, którzy wprowadzają tego typu zmiany są jak widać bardzo czyste , w przeciwieństwie do niezgody ich sumień, jeśli chodzi o możliwość wyboru i pozostawienia decyzji w rękach kobiety, każdej z osobna - no nie, na to przecież nie może być ich zgody.
  • wont2 28.05.17, 08:03
    Poruszyłaś tyle kwestii, że trudno będzie się do wszystkich odnieść, ale spróbuję przynajmniej skomentować część z nich.

    Przede wszystkim, to moim zdaniem jesteś osobą, która nigdy nie będzie w pełni zadowolona, bo zawsze będzie jej czegoś brakować, zawsze coś będzie nie tak, zawsze coś mogłoby być lepiej. Projekt rodzina był sposobem na zatopienie się w obowiązkach, rytuałach i niemyślenie. No ale jednak wewnętrzny ból jest silniejszy, nie dało ci to ostatecznie ukojenia i szukasz innego, nowszego, lepszego sposobu. Nic to moim zdaniem nie da, bo ten ból i nienasycenie jest w tobie a czynniki zewnętrzne, rzucenie się w wir czegoś nowszego, bardziej intensywnego, może go tylko na jakiś czas przypudrować.

    Ad śmierci dwóch kobiet z twojego otoczenia - wychodzi mi na to, że ich poświęcenie "opłaciłoby się" tylko w przypadku, gdyby bliscy, po ich śmierci, nie dawaliby sobie rady bez nich. Jakieś takie egoistyczne to bardzo. Ty chuju, ja się tak dla ciebie poświęcałam, a ty po mojej śmierci sobie radzisz beze mnie! :) Poświęcanie się dla bliskich jest fajne, jeśli wypływa z wewnętrznego imperatywu (potrzeby serca) i nie jest obłożone cierpiętniczym makijażem.

    Ad mieszczański luksusik - nie rozumiem skąd wniosek, że jak zatrudnisz panią do sprzątania to generujesz nierówności. Wręcz przeciwnie - zatrudniaj, tylko dobrze płać, to wtedy zasypujesz nierówności. Ja mojej płacę więcej niż ceny rynkowe - i obie strony są zadowolone. Ja - bo mam osobę, której mogę zaufać i na którą mogę liczyć a ona - bo ma normalnego klienta (nasłuchałem się jej opowieści o innych klientach i muszę stwierdzić, że jesteśmy narodem cebulaków). No i oczywiście, żeby to było opłacalne dla obu stron to nie może być mowy o zusie, bo przecież to parapodatek, który nie ma żadnego związku z przyszłą emeryturą. A ubezpieczenie zdrowotne sprzątaczki, także Ukrainki, sobie same opłacają i nie jest to jakoś strasznie drogie. W związku z tym, twoje moralne rozterki związane z zatrudnianiem sprzątaczki są niepotrzebne. To taka sama usługa jak - przejazd taksówką, wizyta u kosmetyczki a jestem więcej niż pewien, że ukraińskie sprzątaczki, które mają swoich stałych klientów, zarabiają na rękę więcej niż polscy taksiarze czy kosmetyczki. Zupełnie nie rozumiem fragmentu "zyskujesz władzę nad paniami, którym płacisz". Jaką władzę? Władzę nad sprzątaniem? :)

    Ad panie na śmieciówkach sprzątające po Kongresie Kobiet - to że wydaje ci się to obłudne, to nie jest znak, że jesteś mentalną hipiską, tylko, że dojrzewasz i rozwijasz się duchowo :) Przy czym, za "śmieciówkę" uznaję gównianą pensję a nie fakt, czy coś jest ozusowane czy nie. Każdy chyba chciałby dostawać kasę, która idzie na zus w swoje ręce (albo chociaż połowę).

    Mam też pytanie odnośnie do seksu tantrycznego - znasz dziewczyny, które rzeczywiście umieją to robić? Bo na odlotach teraz to co druga masażystka to tantryczka ale jakoś doświadczenie uczy mnie, że to raczej chwyt marketingowy a nie rzeczywista umiejętność. Jeśli tak, to ogromnie byłbym wdzięczny za namiar :)

    Na koniec, podsumowując, moim zdaniem niepotrzebnie szukasz dziury w całym. Masz fajną rodzinę, to jest bardzo duża wartość, której nie ma co pomniejszać ale też nie ma co zanadto gloryfikować i oczekiwać, że rozwiąże wszystkie rozterki egzystencjalne, bo ich nic, żadna nowa aktywność, w którą rzucisz się jak w wir, nie rozwiąże. Po prostu, znajdź sobie dodatkowe zajęcie, hobby, pasję, które będzie ci sprawiać radość, bo rzeczywiście życie tylko i wyłącznie dla samej rodziny może być frustrujące. Ale nie oczekuj cudów. Po prostu, to będzie tylko i wyłącznie dodatkowe zajęcie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • twojabogini 28.05.17, 10:00
    Całkiem spójna i sensowna koncepcja tego, co jest śmieciówką, a co nie. Co do zyskiwania władzy - rozmawiam z osobami zatrudnionymi śmieciowo - i tak, ich szefowie mają władzę i nie wahają się jej używać. To jest ogromna przemoc, zresztą przemocą jest już kwota wynagrodzenia. Dlatego nie chcę w tym uczestniczyć.

    Zatrudnienie pani sprzątającej bardzo by mi pomogło - czasowo, ale nie zrobię tego - bo mam dwoje dorastających dzieci. W Krakowie, eks zakonnica wytoczyła swojemu zakonowi proces - zniszczyła sobie zdrowie szorując kościoły i plebanie. Tak wygląda rzeczywistość wielu kobiet zakonnych w Polsce. Są jednak miejsca, gdzie siostrzyczki pobuntowały się i już nie są darmową siłą roboczą. Wierni sami sobie muszą posprzątać, a i księdzu korona nie spadnie jak wyszoruje swój własny kibel. A jak czuje się powołany do wyższych celów - to niech płaci. Dla mnie to ważne, żeby dzieciaki nie miały poczucia wyższości i czuły się odpowiedzialne, za to ile syfu robią wokół siebie i za to, żeby ten syf usuwać samodzielnie.
  • twojabogini 28.05.17, 10:24
    Co do dobrej tantryczki - mogę ci puścić namiar na priv. Jednak to, co robi nie ma nic wspólnego z prostytucją. Dużo z uzdrawianiem miłością.
  • wont2 28.05.17, 11:04
    twojabogini napisała:

    > Co do dobrej tantryczki - mogę ci puścić namiar na priv. Jednak to, co robi nie
    > ma nic wspólnego z prostytucją. Dużo z uzdrawianiem miłością.
    -----
    Jestem teraz pod kosciolem na komunii mojej chrzesnicy i nie wiem czy wypada w tej wlasnie chwili prosic o namiary na tantryczke, ale skoro to nie prostytucja, to dawaj! :)

    No i co to wlasciwie znaczy, ze nie prostytucja? Nie bedzie happy endu? :(

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • twojabogini 02.06.17, 00:47
    A jak nie masz profilu, to jaki masz priv? W sensie maila? A happy endu - nie wiem jak jest w przypadku mężczyzn? Ale nie o to w tym chodzi...
  • wont2 02.06.17, 12:40
    wont2@gazeta.pl :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 28.05.17, 08:15
    Te Twoje rozważania to trochę taka wariacja wokół odwiecznego pytania" być czy mieć " w sytuacji, gdy to " mieć " ma się dawno zaspokojone i teraz przychodzi refleksja, czy potrzeba skupienia się na tym, co jeszcze mogę zrobić dla siebie, by osiągnąć tę satysfakcjonującą mnie tzw. pełnię życia. To przeważnie rozkminy ludzi w ten, czy inny sposób sytych, a nie zmuszonych walczyć dzień w dzień o swój byt. No i umówmy się, ale samochód jako element luksusu, powodujący lekki dyskomfort z tego powodu, to też zależy od perspektywy - dla innych to może być podstawowy środek lokomocji, dzięki któremu wykonywanie ich pracy jest w ogóle możliwe.
  • twojabogini 28.05.17, 10:05
    Mamy jeden samochód - potrzebny do firmy. Ale też i dla naszej wygody. Drugi byłby tylko dla mnie - i to już w moich oczach marnotrawstwo. Mieszkam w mieście, mam całodobową komunikację, stacje kolejowe, lotniska, dostawy zakupów do domu. Mieszkam w mieście ludzi, którzy cenią sobie swoją wygodę, nie czując się odpowiedzialni za resztę - mieście korków, smogu i braku miejsc do parkowania.
  • sabat3 28.05.17, 08:36
    Podaje lekarstwo, aplikowac przez tydzien:
    - programowo poruszac sie jedynie na piechote
    - zatrudnic sie na smieciowce i posprzatac samotnie po Kongresie Kobiet, albo chociaz u jakiegos zblazowanego Ukrainca.
    - dac ogloszenie na "odlotach" i wymasowac tantrycznie prostate wielorybowi Kaziowi, ktoremu siwiejaca szczecina wystaje z kazdego naturalnego otworu ciala i nie tylko.
    ;)
  • zawle 28.05.17, 08:57
    W ogóle nie czaję takich dylematów.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • twojabogini 28.05.17, 10:25
    wystarczyło przeczytać i trochę lepiej - smiech ma moc. w zycie raczej nie będę wdrażac :)
  • bcde 28.05.17, 04:15
    > Tak sobie myślę, że przyczynkiem tych refleksji jest śmierć dwóch kobiet z moje
    > go otoczenia w ostatnim czasie. Jedna z nich - matka czwórki dzieci w wieku dor
    > astania. Poświęciła całe życie rodzinie. Teraz, kiedy nie żyje, rodzina radzi s
    > obie całkiem dobrze - i super. Ale chodzi o to, że może mogła robić w takim raz
    > ie ciekawsze rzeczy, niż opieranie, sprzątanie i gotowanie dla całej trzódki. N
    > igdy "nie mogła" iść do pracy, za którą bardzo tęskniła. Mąż zawsze twierdził,
    > że to się nie będzie opłacać, że on sobie nie da rady...że jednak lepiej, kiedy
    > matka jest na miejscu i dba. Druga z kobiet była starszą osobą. Nasza ostatnia
    > rozmowa była o tym, że ona musi żyć, żeby opiekować się mężem. Wyszło inaczej,
    > a mąż daje sobie rady. Jasne, że teraz ma mniej wygodnie, ale jest okej.
    > I tak sobie myślę, że jednak gdzieś w głębi oczekiwałam, że te poświęcające się
    > kobiety będą miały jakąś mega nagrodę za cały trud. A tymczasem odeszły i jak
    > by ich nie było.

    Te kobiety miały nagrodę za życia. One chciały robić to, co robiły i miały satysfakcję z tego "poświęcenia", więc dla nich to nie było poświęcenie.

    >Zaczyna mnie pociągać taki zgniły mieszczański luk
    > susik. Autkiem by się dupkę powoziło, panią do sprzątania zatrudniło, panią od
    > masażu erotycznego opłaciło.

    >No i zyskujesz władzę na paniami, którym pł
    > acisz. Takie tam zastępcze sukcesy.

    To sukces pozorny, bo guzik ci z tej rzekomej władzy przyjdzie. Na panią do sprzątania i tak będziesz narzekać, że jest niedokładna i nie sprząta jakbyś chciała, bo to norma. Musiałabyś mieć szczęście, żeby trafić na taką, z której będziesz w pełni zadowolona. Masz więc rację, że to fałszywy raj.
    Prostytutka jako specjalistka od tantry to dla mnie jak jednorożec. Nie wierzę, że takie istnieją.
    A auto to żaden luksus. Zwykle po prostu konieczność albo istotny ułatwiacz życia.
    Trochę dziecinnie brzmią te twoje rozkminy, bo można wysnuć wniosek, że nigdy nie miałaś samochodu ani nigdy nikogo nie zatrudniałaś, tymczasem to żaden wyczyn nawet dla dużo młodszych ludzi. "Luksusik" jest zgniły i mieszczański, mimo że obecnie na wsi żyje się zwykle podobnie albo i wygodniej jak w mieście. I co jest takiego złego w ułatwianiu sobie życia, że cię to wkurza? Wyzysk i tworzenie nierówności? Nie bój się, obecnie nie tak łatwo kogoś wyzyskać. Częściej niestety poziom usług w Polsce jest nieadekwatny do zapłaconych pieniędzy, a z ludźmi trzeba się użerać.
  • hello-kitty2 28.05.17, 06:03
    Nie rozumiem potrzeby posiadania pani do sprzatania. To juz nie mozna samemu sobie posprzatac albo zyc w wiekszym brudzie? Samochod tylko dla Ciebie? A rower Ci nie wystarczy? Moze wystarczy? Tantryczke wyproboj ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • twojabogini 28.05.17, 10:18
    :) Kitku dzięki, z rowerkiem mam jeden problem - jeżdżę niby, ale tak samo jak pływam. Z drugiej strony ćwiczenie czyni mistrza. Ja z tych aspergerków co z tego rodzaju czynnościami mają trudności. Ale w sumie zawsze to jakaś misja - opanować jazdę rowerkiem na tyle, żeby stał się przyzwoitym środkiem lokomocji :)
  • druginudziarz 28.05.17, 11:05
    twojabogini napisała:

    > :) Kitku dzięki, z rowerkiem mam jeden problem - jeżdżę niby, ale tak samo jak
    > pływam. Z drugiej strony ćwiczenie czyni mistrza. Ja z tych aspergerków co z te
    > go rodzaju czynnościami mają trudności. Ale w sumie zawsze to jakaś misja - opa
    > nować jazdę rowerkiem na tyle, żeby stał się przyzwoitym środkiem lokomocji :)

    "mam problem z prowadzeniem roweru, to samochodem spróbuje, jakby co to nic MI się nie stanie".
  • hello-kitty2 28.05.17, 12:57
    twojabogini napisała:

    > :) Kitku dzięki, z rowerkiem mam jeden problem - jeżdżę niby, ale tak samo jak
    > pływam. Z drugiej strony ćwiczenie czyni mistrza. Ja z tych aspergerków co z te
    > go rodzaju czynnościami mają trudności. Ale w sumie zawsze to jakaś misja - opa
    > nować jazdę rowerkiem na tyle, żeby stał się przyzwoitym środkiem lokomocji :)

    Ooo zapomnialam. Gdybym mieszkala blizej, to bym Cie chetnie pouczyla (jazdy rowerem, plywania). I chcialam jeszcze dodac, ze bardzo mi sie podobasz, ze masz takie (i inne) dylematy, ze patrzysz na sprawy z szerszej perspektywy, ze szanujesz srodowisko, ze myslisz czego nie uczyc dzieci i zeby nie wykorzystywac innych ludzi. Ze sprzataczkami jest przypuszczam tak, jak z prostytutkami: nienawidza swoich klientow, a to, ze niby lubia, to co robia, to luksusowy matrix dla psychiki klientow.

    Odnosnie srodowiska to ja np mam schize smieciowa. Denerwuje sie np na niepotrzebne prezenty, ktore dostaje sie do domu, tony niewykorzystanych zabawek, one tylko zalegaja i czekaja na wyrzucenie. Zawsze sie zastanawiam gdzie ta rzecz bedzie sie potem poniewierac, iles dziesiatek lat rozkladac na jakies zanieczyszczonej lace. Nie znosze braku segregowania smieci, zasmiecania miejsc publicznych, braku dbalosci o rzeczy wspolne i tego syfu, ktory jest wpisany w polska kulture typu 'nie moje wiec mam w dupie'. Pamietam kiedys stopnial snieg po jakiejs groznej zimie, to na trawniku kolo bloku lezalo gowno kolo gowna, klocki wielkosci ludzkich. Myslisz, ze to ktos posprzatal? Ee tam. Na szczescie juz na to nie patrze, chociaz tyle.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 28.05.17, 13:23
    "Ze sprzataczkami jest przypuszczam tak, jak z prostytutkami: nienawidza swoich klientow, a to, ze niby lubia, to co robia, to luksusowy matrix dla psychiki klientow."

    Sama bylam swego czasu sprzataczka i wcale nie nienawidzilam swoich klientow, bylo wsrod nich wielu bardzo milych ludzi. "Nienawisc" to bardzo mocne slowo, do tego to juz potrzebuej konkretnego powodu. Natomiast sprzatnie nie bylo super zajeciem, bylo srodkiem do celu, jak wiele innych prac dla wielu. Potrzebowalam pieniedzy a bylam nielegalnie w obcym kraju a oni dali mi szanse te pieniadze zarobic. Nie czulam sie w ogole wykorzystywana, oprocz jednego przypadku jak mi za prace nie zaplacono. Ale i tu znalazl sie ktos kto mi zaplacil w zamian. Tez musze dodac i docenic.
    Ale, mimo, ze nie przepadalam za tym co robie, poza praca zylo mi sie wspaniale. Mialam krag super znajomych, bylam zakochana, pasjami zarywalam noce na tance i wyjscia z ukochanym. Zarabialam na siebie i wspomagalam do tego finansowo rodzine. I to bylo to co liczylo sie najbardziej.
    Znam wielu takich: praca jest srodkiem do celu, koniecznoscia, a spelnienie i radosc jest gdzies indziej. Nietsty nie kazdy ma wymarzona prace i wymarzone warunki/atmosfere pracy, ale bez pieniedzy sie zyc nie da a nikt w prezencie nie daje :(
  • marek.zak1 28.05.17, 13:29
    kag73 napisała:
    > Znam wielu takich: praca jest srodkiem do celu, koniecznoscia, a spelnienie i radosc jest gdzies indziej. Nietsty nie kazdy ma wymarzona prace i wymarzone warunki/atmosfere pracy, ale bez pieniedzy sie zyc nie da a nikt w prezencie nie daje :(
    ---------------
    Kiedyś spytałem jednego takiego z Niemiec, czy lubi swoja pracę.
    Tak - odpowiedział - bo dzięki niej robię, to, co lubię.
  • hello-kitty2 28.05.17, 13:48
    kag73 napisała:

    > "Ze sprzataczkami jest przypuszczam tak, jak z prostytutkami: nienawidza swoich
    > klientow, a to, ze niby lubia, to co robia, to luksusowy matrix dla psychiki k
    > lientow."
    >
    > Sama bylam swego czasu sprzataczka i wcale nie nienawidzilam swoich klientow, b
    > ylo wsrod nich wielu bardzo milych ludzi. "Nienawisc" to bardzo mocne slowo, do
    > tego to juz potrzebuej konkretnego powodu. Natomiast sprzatnie nie bylo super
    > zajeciem, bylo srodkiem do celu, jak wiele innych prac dla wielu. Potrzebowalam
    > pieniedzy a bylam nielegalnie w obcym kraju a oni dali mi szanse te pieniadze
    > zarobic. Nie czulam sie w ogole wykorzystywana, oprocz jednego przypadku jak mi
    > za prace nie zaplacono. Ale i tu znalazl sie ktos kto mi zaplacil w zamian. Te
    > z musze dodac i docenic.
    > Ale, mimo, ze nie przepadalam za tym co robie, poza praca zylo mi sie wspaniale
    > . Mialam krag super znajomych, bylam zakochana, pasjami zarywalam noce na tance
    > i wyjscia z ukochanym. Zarabialam na siebie i wspomagalam do tego finansowo ro
    > dzine. I to bylo to co liczylo sie najbardziej.

    Dobrze, poprawie sie: nienawidza tego, co robia. Wiesz Kag fajnie sie opowiada z perspektywy, gdy sie juz tego nie robi. NIestety jakas tam Ukrainka tej perspektywy nie ma chyba, ze pokieruje swoja droga kariery idac twoimi sladami ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 28.05.17, 14:58
    "Dobrze, poprawie sie: nienawidza tego, co robia."

    No a to jest roznica. Owszem nienawidzi sie a moze nie lubi tego co sie robi. Po prostu koniecznosc. Niemniej mozna przyzyc, bo zarabia sie pieniadze i realizowac dalsze plany, bo moze sie takowe ma.
    Apropos mialam jedna kolezanke, ktora sprzatala za pieniadze i te robote lubila :)


    "Wiesz Kag fajnie sie opowiada z perspektywy, gdy sie juz tego nie robi. NIestety jakas tam Ukrainka tej perspektywy nie ma chyba, ze pokieruje swoja droga kariery idac twoimi sladami ;)"

    Ja tez bylam taka Ukrainka w nie swoim kraju i tez nie mialam innej perspektywy a w tym kraju chcialam zostac, mialam plan/plany. Chcialam podszkolic jezyk i skonczyc studia. Ona moze tez ma. I nie wiadomo jak jej sie zycie potoczy, co przyniesie. Sie okaze. Ma jednak jakis powod, ze chce byc akurat w Polsce. Byc moze taki, ze we wlasnym kraju przezyc jej jeszcze trudniej, albo, bo ten nowy kraj na dluzsza mete daje lepsze mozliwosci na rozwoj/lepsze zycie.
  • ninek04 28.05.17, 16:11
    kag 73 napisała
    >Ja tez bylam taka Ukrainka w nie swoim kraju i tez nie mialam innej perspektywy a w tym kraju chcialam zostac, mialam plan/plany. Chcialam podszkolic jezyk i skonczyc studia. Ona moze tez ma. I nie wiadomo jak jej sie zycie potoczy, co przyniesie. Sie okaze. Ma jednak jakis powod, ze chce byc akurat w Polsce. Byc moze taki, ze we wlasnym kraju przezyc jej jeszcze trudniej, albo, bo ten nowy kraj na dluzsza mete daje lepsze mozliwosci na rozwoj/lepsze zycie.<

    No widzisz Kag, Tobie Twój nowy kraj dał Ci wszystko . Skończyłaś studia ( a zaczęłaś je w Polsce, i dopiero w nowym kraju udało Ci się je dokończyć,czy w nowym kraju je zaczęłaś i skończyłaś?). Wiesz, z językiem to tam pal licho, bo wyjeżdżają całkiem zieloni, a w pracy i tak dają radę, to akurat nie taki wielki problem, skoro ich potrzebują i ich gotowość do pracy w obcym kraju się liczy. I perspektywy, które nowy, obcy( początkowo tylko) kraj im przynosi. I z których korzystają, bo ich własny kraj nie dał im nic.
  • ninek04 28.05.17, 13:52
    kag 73 napisała
    >Sama bylam swego czasu sprzataczka i wcale nie nienawidzilam swoich klientow, bylo wsrod nich wielu bardzo milych ludzi. "Nienawisc" to bardzo mocne slowo, do tego to juz potrzebuej konkretnego powodu. Natomiast sprzatnie nie bylo super zajeciem, bylo srodkiem do celu, jak wiele innych prac dla wielu. Potrzebowalam pieniedzy a bylam nielegalnie w obcym kraju a oni dali mi szanse te pieniadze zarobic. Nie czulam sie w ogole wykorzystywana, oprocz jednego przypadku jak mi za prace nie zaplacono. Al<

    Kag, brzmi trochę jak opowieść " od pucybut(ki) do milionerki ;)
  • ninek04 28.05.17, 13:49
    hello - kitty 2 napisała
    >ze masz takie (i inne) dylematy, ze patrzysz na sprawy z szerszej perspektywy, ze szanujesz srodowisko, ze myslisz czego nie uczyc dzieci i zeby nie wykorzystywac innych ludzi.<

    Ameryki to Ty za bardzo nie odkrywasz. Takie rzeczy wpaja się dzieciom od maleńkości, to raczej jest norma, a nie ewenement,przynależny tylko co poniektórym. Dbajmy o wspólne dobro, czystość przyrody i środowiska, a wszystkim będzie żyło się lepiej ;).


    >Odnosnie srodowiska to ja np mam schize smieciowa. Denerwuje sie np na niepotrzebne prezenty, ktore dostaje sie do domu, tony niewykorzystanych zabawek, one tylko zalegaja i czekaja na wyrzucenie. Zawsze sie zastanawiam gdzie ta rzecz bedzie sie potem poniewierac, iles dziesiatek lat rozkladac na jakies zanieczyszczonej lace.<

    Zawsze można je przecież oddać, na pewno komuś się przydadzą, skoro Ty, czy dziecko akurat nie potrzebuje.

    > Nie znosze braku segregowania smieci, zasmiecania miejsc publicznych, braku dbalosci o rzeczy wspolne i tego syfu, ktory jest wpisany w polska kulture typu 'nie moje wiec mam w dupie'. Pamietam kiedys stopnial snieg po jakiejs groznej zimie, to na trawniku kolo bloku lezalo gowno kolo gowna, klocki wielkosci ludzkich. Myslisz, ze to ktos posprzatal? Ee tam. Na szczescie juz na to nie patrze, chociaz tyle.<

    A kto miał posprzątać? No właśnie, oburzać się na syf dookoła to się można i każdy to robi, a samo się nie sprzątnie, a już na pewno nie ci, którzy widząc, jak np. ich pies sra gdzie popadnie, mają to dokładnie w nosie. Bo widocznie nikt ich tego nie uczył, że tak nie powinno być,albo nic z tych nauk nie wnieśli. Stąd trzeba tłumaczyć,tłuc do głów od małego, wpajać konkretne zachowania.
  • twojabogini 28.05.17, 10:11
    Te kobiety nie miały nagrody za życia. Znałam je. One ciągle odkładały swoje życie dla rodziny. Po to, żeby ktoś nie musiał myć kibli i ogarniać swojej dupy. I ciągle były zapewniane jak to są niezbędne, potrzebne.
    Co do samochodu - kupiliśmy jak się okazał potrzebny do firmy. Co do zatrudniania ludzi - zatrudniałam ale nigdy do tego, żeby robili coś za mnie.
    Co do ułatwiania sobie życia - jeśli dzieje się to kosztem innych, środowiska, i takie tam - widzę w tym wiele złego.
  • druginudziarz 28.05.17, 10:41
    bcde napisał:

    > Trochę dziecinnie brzmią te twoje rozkminy, bo można wysnuć wniosek, że nigdy n
    > ie miałaś samochodu ani nigdy nikogo nie zatrudniałaś, tymczasem to żaden wyczy
    > n nawet dla dużo młodszych ludzi. "Luksusik" jest zgniły i mieszczański, mimo ż
    > e obecnie na wsi żyje się zwykle podobnie albo i wygodniej jak w mieście. I co
    > jest takiego złego w ułatwianiu sobie życia, że cię to wkurza? Wyzysk i tworzen
    > ie nierówności? Nie bój się, obecnie nie tak łatwo kogoś wyzyskać. Częściej nie
    > stety poziom usług w Polsce jest nieadekwatny do zapłaconych pieniędzy, a z lud
    > źmi trzeba się użerać.

    Jak sie ktoś oczytał marksistowskiej bibuły to i nic dziwnego że od wizji zatrudnienia kogoś skóra cierpnie. To tym ciekawsze, że ma się państwową posadę, państwową czyli z pieniedzy odebranych komuś w podatkach.
  • marek.zak1 28.05.17, 08:45
    twojabogini napisała:

    > Rzecz w tym, że jednak oczekiwałam, że rodzina, dzieciaki, związek to będzie samo w sobie źródło satysfakcji. Coś jak u Marka - to znaczy nie neguję, wierzę, że Marka to realnie nie kręci i jest dla niego źródłem poczucia spełnienia. I dobrze, dzieciaki by dłużej nie wytrzymały :) Teraz mam dwójkę ludziów z którymi łączy mnie silna więź, ale nie wyobrażam sobie, żeby byli jedyną treścią mojego życia. To samo mogę też napisać o związku. Nie jest to jakieś mega źródło satysfakcji życiowej.
    -------------------------------
    Rodzina jest jednym ze źródeł, a jak ważnym, można sobie wyobrazić, gdy tej rodziny by jednak nie było. Pamiętasz, że będąc sama z dzieckiem, nie czułaś się wiele gorzej niż teraz. Ale, ale to było trochę lat temu i nie wiesz, co by było teraz. Może samotność, depresja?
    Moja rodzina nie jest jedyna treścią mojego życia, chociaż nasze magiczne love story, czyni je kolorowym, nawet w trudnych chwilach, jakimi była choroba i operacja mojej. Dzieci mieszkają oddzielnie i dobrze. Zresztą ciągle się widujemy.
    Jesteś dla mnie osobą, która szuka absolutu, a przynajmniej perfekcji. Absolut dla kobiety jest jeden, a jest nim szalona, spełniona miłość do swojego faceta. Bez niej ani rodzina, ani zawodowe spełnienie, nawet udany seks, które to dadzą wiele satysfakcji, ani sprzątaczka i kierowca, ani wczasy na Karaibach spełnienia nie przyniosą. Zapytaj sama siebie, czy to masz.
    Miłej niedzieli:

    Czego chcą koty?

    Czego Kicio chce od życia?
    Żeby przy nim była Kicia.
    Czego Kicia pragnie w życiu?
    Zawsze być przy swoim Kiciu.

    Kicie bardzo się kochają,
    Ciągle razem przebywają.
    Tak się z sobą dobrze czują,
    Że bez przerwy się kiciują.

    Gdy wieczorem zasypiają
    Zawsze mocno się wtulają.
    Głaszczą siebie, obejmują.
    Po futerkach się masują.

    Kiedy Kicio źle się czuje,
    Kicia zaraz go ratuje.
    Różne leki mu podaje
    Tak że Kicio zaraz wstaje.

    Bądźcie tacy, jak te Kicie,
    I kochajcie się nad życie.
    Trudno to powiedzieć prościej,
    Nic lepszego od miłości.



  • twojabogini 28.05.17, 10:15
    Pewnie i gdzieś tam tęsknię za absolutem. Ale czy szalona spełniona miłość to ten święty graal? Obawiam się, że nie. Na pewno dla kobiet, które mają potrzebę, żeby mężczyzna był silny, zapewniał poczucie bezpieczeństwa itp. Kiedy już takiego mają, to może to poczucie i dbanie o to, żeby takiego supermana utrzymać przy sobie daje jakieś tam spełnienie. Ja z innej bajki...
  • marek.zak1 28.05.17, 11:17
    twojabogini napisała:

    > Pewnie i gdzieś tam tęsknię za absolutem. Ale czy szalona spełniona miłość to ten święty graal? Obawiam się, że nie. Na pewno dla kobiet, które mają potrzebę, żeby mężczyzna był silny, zapewniał poczucie bezpieczeństwa itp.
    --------------------
    Mylisz świat ducha, ze realem, tu , na ziemi. Absolut, czy jak wolisz Święty Graal to nie siła ani poczucie bezpieczeństwa, tylko jedność ze wszechświatem przez miłość. Siła, wewnętrzny spokój, spełnienie, poczucie bezpieczeństwa są następstwem.
  • marek.zak1 28.05.17, 11:28
    Ostatnie słowa Steve'a Jobsa:

    Osiągnąłem szczyt sukcesu w biznesie. W oczach innych, moje życie stało się symbolem sukcesu.
    Jednak oprócz pracy, mam niewiele radości. Bogactwo nie robi już na mnie żadnego wrażenia.
    W tej chwili, leżąc na łóżku szpitalnym i rozpamiętując całe życie, zdaję sobie sprawę, że wszystkie osiągnięcia i bogactwa, z których kiedyś byłem tak dumny, stały się nieistotne w obliczu mojej rychłej śmierci.
    Kiedy w ciemności, patrzę na zielone światła urządzenia do sztucznego oddychania i słyszę jego mechaniczne dźwięki, czuję oddech zbliżającej się śmierci.
    Dopiero teraz rozumiem, że nawet jeśli zgromadzisz dużo pieniędzy, nagle chcesz realizować cele, które nie są związane z bogactwem. Jest coś ważniejszego: miłość, sztuka, marzenia z twojego dzieciństwa.
    Nie, nie uganiaj się za bogactwem, to może robić tylko osoba tak zakręcona jak ja.
    Bóg stworzył nas, aby każdy mógł poczuć miłość w sercu, a nie biegał za złudzeniami budowanymi przez sławę i pieniądze, tak jak ja to robiłem w moim życiu. Teraz wiem, że nie mogę zabrać je ze sobą.
    Jedyne co się liczy to wspomnienia wzmocnione miłością.
    To jest prawdziwe bogactwo, które będzie szło za tobą; będzie ci towarzyszyło, da siłę i światło, które cię poprowadzi.
    Miłość nie zna granic. Będzie ci towarzyszyć nawet poza granice życia. Przeniesie się tam, gdzie chcesz się udać. Dąż do osiągnięcia celów, które sobie wyznaczasz. Wszystko jest w twoim sercu i w twoich rękach.
    Które łóżko jest najdroższe na świecie? Łóżko szpitalne.
    Jeśli masz pieniądze, możesz zatrudnić kogoś do prowadzenia twojego samochodu, ale nie jesteś w stanie zatrudnić kogoś, kto zabierze chorobę, która cię zabija.
    Rzeczy zagubione można odnaleźć. Ale jest jedna rzecz, której nigdy nie można znaleźć, gdy ją stracisz – życie.
    Niezależnie od tego, na jakim etapie życia jesteśmy teraz, w końcu będziemy musieli zmierzyć się z chwilą, gdy kurtyna opadnie.
    Szanuj swoją rodzinę, kochaj współmałżonka, szanuj znajomych ...
    Traktuj wszystkich dobrze i dbaj o przyjaźnie.
  • potwor_z_piccadilly 28.05.17, 14:31
    marek.zak1 napisał:

    > Ostatnie słowa Steve'a Jobsa
    > Jednak oprócz pracy, mam niewiele radości. Bogactwo nie robi już na mnie żadneg
    > o wrażenia.

    Na mnie robi. Kasa umożliwia rozwinięcie skrzydeł choćby po to, by mieć czym sfinansować kuracje traum i depresji nawiedzających okresowo kobietę. Każdą kobietę.
    Bogini jeśli sama sobie poradzi, to efekt będzie liczony w skali umiarkowanej. A by efekt był w pełni zadowalający, to jej pan powinien wkroczyć. Powinien zebrać dane, odczytać je (rozkodować, panie kodują takie tematy), wydać diagnozę, ustalić tryb leczenia i leczyć. To ważne. Jego inicjatywa, udział i mądre decyzje w programie naprawczym stanu ducha swojej miłości, zbliży ich do siebie. Jeśli jednak problem zostawi na barkach wyłącznie pani, nawet gdy ona stanowczo sobie tego życzy, oddalą się od siebie. Podświadomie pani uzna go za bezużytecznego trutnia.

    > W tej chwili, leżąc na łóżku szpitalnym i rozpamiętując całe życie, zdaję sobie
    > sprawę, że wszystkie osiągnięcia i bogactwa, z których kiedyś byłem tak dumny,
    > stały się nieistotne w obliczu mojej rychłej śmierci.

    Też umierałem i też myśli mi się kołatały. Ale życia nie rozpamiętywałem. Owszem, leżąc na stole operacyjnym zacząłem, ale taki był natłok materiału, a w dodatku wszystko bolesne i żal, że odpuściłem sobie. Gromada mnie podłączała pod aparaturę, ktoś golił mi klatę, a ja rozglądając się po sali zobaczyłem błękit, a jak błękit, to The Blue i zagrało mi. Świetny utwór. Adekwatna sceneria, tekst odpowiedni do sytuacji i zakończenie. Pięć uderzeń w struny gitary i odjazd. Koniec.
    Nie dane mi było jednak kawałka wysłuchać do końca (może dlatego odjazd nie nastąpił), bo po mojej lewej stronie pojawiła się postać w zielonym kitlu. Gość przedstawił się, powiedział, że jest anestezjologiem i że będzie mnie usypał. Ja odpowiedziałem, że bardzo mi miło i że jeszcze bardziej mi miło będzie gdy on mnie obudzi. Facet zapewnił, ze tak bezapelacyjnie się stanie, po czym zniknął. Po chwili pojawił się po mojej prawej stronie, przyłożył mi coś do ust i zrobiło się czarno. Żadnych świateł w tunelu.
    www.youtube.com/watch?v=sIaiqkxiVyU

    Dla Ciebie O Boginio też coś mam. Tak ogólnie w dwóch punktach. Szczegóły to pole do popisu dla Twojego chłopa.
    Pierwszy punkt troszkę będzie wulgarny, ale drugi, poezja.
    1 - Wszystko to chuj naprzeciw wieczności.
    2 - www.youtube.com/watch?v=jRA_50BbUcg


  • potwor_z_piccadilly 28.05.17, 14:36
    >

    Podpowie mi ktoś co się dzieje?
    Ściągają mi się jakieś zdublowane kawałki.
  • kag73 28.05.17, 14:49
    "Też umierałem i też myśli mi się kołatały. Ale życia nie rozpamiętywałem. Owszem, leżąc na stole operacyjnym zacząłem, ale taki był natłok materiału, a w dodatku wszystko bolesne i żal, że odpuściłem sobie."

    Bo Ciebie wlasnie ratowali i jeszcze byla nadzieja i czasu nie bylo. On wiedzial, ze nadzei nie ma i czasu zapewne tez mial wiecej na te przemyslenia :) Wiec raczej nie ma porowania.
  • potwor_z_piccadilly 28.05.17, 15:23
    kag73 napisała:

    > Bo Ciebie wlasnie ratowali i jeszcze byla nadzieja i czasu nie bylo. On wiedzia
    > l, ze nadzei nie ma i czasu zapewne tez mial wiecej na te przemyslenia :) Wiec
    > raczej nie ma porowania.

    Dawali mi małe szanse biorąc pod uwagę planową operację i byłem tego świadomy. Ale operacji planowanej na środę (pierwszy dzień po długim weekendzie majowym) nie doczekałem, bo aorta brzuszna pękła mi w poniedziałek przed piątą rano.
    Po wycieczki medyków do mnie przychodziły, by dziwum zobaczyć.
    Ale zgoda, jakieś szanse miałem i odrobina nadziei się we mnie kołatała. Ale żeby tak mocno, to nie powiem. Chyba byłem gotowy. Powiedziałem sobie, co będzie to będzie. Wpływu na to nie mam.
  • ninek04 28.05.17, 16:24
    potwor _ z picadilly napisał
    >Chyba byłem gotowy. Powiedziałem sobie, co będzie to będzie. Wpływu na to nie mam. >

    Bo chyba nikt nie ma wpływu,jak już leży podłączony do aparatury,z tymi wszystkimi rurkami wetkniętymi w usta, z venflonami wkłutymi w dłonie i jeszcze mając gdzieś w tyle głowy, że twoje dziecko, świeżo wydane na świat jest narażone na głód, niedosyt, brak, który może okazać się trwały i już całkiem realny. Jasne, wpływu na to się nie ma i to jest właśnie najokropniejsze w tej całej sytuacji.
  • marek.zak1 28.05.17, 15:26
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Ostatnie słowa Steve'a Jobsa
    > > Jednak oprócz pracy, mam niewiele radości. Bogactwo nie robi już na mnie żadnego wrażenia.
    >
    > Na mnie robi. Kasa umożliwia rozwinięcie skrzydeł choćby po to, by mieć czym sfinansować kuracje traum i depresji nawiedzających okresowo kobietę. Każdą kobietę.
    ----------------
    Każdy, facet też, ma wahania nastrojów, pytania o sens życia, natomiast nie widzę, jak (tu wielka) kasa może sobie z tym poradzić.

    --------------------

    > Bogini jeśli sama sobie poradzi, to efekt będzie liczony w skali umiarkowanej. A by efekt był w pełni zadowalający, to jej pan powinien wkroczyć. Powinien zebrać dane, odczytać je (rozkodować, panie kodują takie tematy), wydać diagnozę, ustalić tryb leczenia i leczyć. To ważne. Jego inicjatywa, udział i mądre decyzje w programie naprawczym stanu ducha swojej miłości, zbliży ich do siebie.
    ---------------------
    Wypowiedziany problem, to, że rodzina i facet nie są lekiem na całe zło i że czegoś do pełnego szczęścia brakuje. Takie przemyślenia o pierwszej w nocy uważam za normalne. Szczęście nie jest stanem ciągłym, a pytania na temat sensu życia niemal każdy sobie zadaje.
  • druginudziarz 28.05.17, 17:09
    marek.zak1 napisał:

    > > Na mnie robi. Kasa umożliwia rozwinięcie skrzydeł choćby po to, by mieć c
    > zym sfinansować kuracje traum i depresji nawiedzających okresowo kobietę. Każdą
    > kobietę.
    > ----------------
    > Każdy, facet też, ma wahania nastrojów, pytania o sens życia, natomiast nie wid
    > zę, jak (tu wielka) kasa może sobie z tym poradzić.

    > Wypowiedziany problem, to, że rodzina i facet nie są lekiem na całe zło i że cz
    > egoś do pełnego szczęścia brakuje. Takie przemyślenia o pierwszej w nocy uważam
    > za normalne. Szczęście nie jest stanem ciągłym, a pytania na temat sensu życia
    > niemal każdy sobie zadaje.

    Bo pytania o "sens życia" zadają sobie zwykle osoby w depresji lub ze stanami depresyjnym. Nie mając kasy łatwo o nie.
    Mając kasę łatwiej unikać stanów generujacych depresję, choćby łatwiej się leczyć.
  • marek.zak1 28.05.17, 17:46
    druginudziarz napisał:
    > Bo pytania o "sens życia" zadają sobie zwykle osoby w depresji lub ze stanami depresyjnym. Nie mając kasy łatwo o nie. Mając kasę łatwiej unikać stanów generujacych depresję, choćby łatwiej się leczyć.
    -------------------
    Wydaje mi się, że o sens życia pyta, z różną częstotliwością, każdy myślący człowiek, bogaty, czy biedny. Gdy na pytanie nie znajduje odpowiedzi, może to doprowadzić do depresji. Zobacz ilu znanych i bogatych ludzi popełniło samobójstwo. Oni nie znaleźli odpowiedzi a leki / dragi /alko im nie pomogły.
  • sabat3 28.05.17, 22:15
    Ja o sens zycia ludzkiego przestalem pytac, po tym jak pierwszy raz zapytalem siebie samego o sens zycia swini. Odpowiedzialem. Eureka, juz wiem!
    Mam przeswiadczenie graniczace z pewnoscia, ze sens zycia nagiej, dwunoznej malpy jest dokladnie taki sam jak ssaka na czterech sympatycznych raciczkach.
  • kag73 28.05.17, 22:35
    "Ja o sens zycia ludzkiego przestalem pytac, po tym jak pierwszy raz zapytalem siebie samego o sens zycia swini. Odpowiedzialem. Eureka, juz wiem!
    Mam przeswiadczenie graniczace z pewnoscia, ze sens zycia nagiej, dwunoznej malpy jest dokladnie taki sam jak ssaka na czterech sympatycznych raciczkach."

    Ano. Tylko czlowiek jest jedyna istota na swiecie, ktora o sens zycia pyta i sie nad nim zastanawia. Zaczac trzeba by jednak od pytanie czy: zycie musi miec jakis sens? Czy ma miec sens? Na cale szczescie kazdy z nas ma wolna reke w decydowaniu co dla niego ma byc czy jest sensem zycia. I wedlug tego wyobrazenia swoje zycie ksztaltowac.
  • marek.zak1 28.05.17, 22:50
    Sensem życia Sowy jest obrona domu:).
    www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1218239354970426&id=406806132780423&aymt_tip=0&ref=aymt_homepage_panel
  • potwor_z_piccadilly 28.05.17, 23:30
    kag73 napisała:

    > Na cale szczescie kazdy z nas ma wolna reke w decy
    > dowaniu co dla niego ma byc czy jest sensem zycia. I wedlug tego wyobrazenia sw
    > oje zycie ksztaltowac.

    Nie każdy ma to całe szczęście .Ci co będąc w związku domagają się wolnej ręki w decydowaniu czym jest dla nich sens życia i na bazie tych "swoich" wyobrażeń (przeważnie są to nabyte twory stworzone przez speców od prania ludzkich mózgów) usiłują swoje życie kształtować, automatycznie wchodzą w konflikt z partnerem co przeważnie kończy się rozstaniem.
    Koleżanko K, suwerenność jest dobra, ale dla zdeklarowanych singli i to tylko dla rozsądnych singli. Takich co to potrafią, wiedzą kiedy i komu, powiedzieć - spadaj na szczaw.
  • gogol77 29.05.17, 11:14
    sabat3 napisał:
    > Mam przeswiadczenie graniczace z pewnoscia, ze sens zycia nagiej, dwunoznej malpy jest dokladnie taki sam jak ssaka na czterech sympatycznych raciczkach.

    Mam tak samo sabat!
  • marek.zak1 29.05.17, 11:19
    gogol77 napisał:

    > sabat3 napisał:
    > > Mam przeswiadczenie graniczace z pewnoscia, ze sens zycia nagiej, dwunoznej malpy jest dokladnie taki sam jak ssaka na czterech sympatycznych raciczkach.
    > .
    >
    > Mam tak samo sabat!
    ----------------------------
    Nie wiem, nie rozmawiałem z nimi. Może myśla inaczej.
  • druginudziarz 29.05.17, 01:02
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Bo pytania o "sens życia" zadają sobie zwykle osoby w depresji lub ze sta
    > nami depresyjnym. Nie mając kasy łatwo o nie. Mając kasę łatwiej unikać stanów
    > generujacych depresję, choćby łatwiej się leczyć.
    > -------------------
    > Wydaje mi się, że o sens życia pyta, z różną częstotliwością, każdy myślący cz
    > łowiek, bogaty, czy biedny.

    Owszem, w dzieciństwie tak, bo wtedy człowiek nad różnymi rzeczami się zastanawia, np. kim bym był gdyby tata nie poznał mamy. Dorosły człowiek "normalnie" po prostu żyje i cieszy się życiem.

    > Gdy na pytanie nie znajduje odpowiedzi, może to dop
    > rowadzić do depresji. Zobacz ilu znanych i bogatych ludzi popełniło samobójstwo

    No to przeciez o tym napisałem, człowiek w depresji zastanawia się np. nad sensem wszystkiego, a więc i nad sensem siebie. To są typowo mroczne depresyjne rozmyslania. Bogactwo nie ma tu nic do rzeczy o tyle, aczkolwiek mając kasę bezsprzecznie łatwiej jest od depresji uciec niz gdy się jej nie ma. Mozna np. "rzucic wszystko" i zaczać od nowa w zupełnie innym miejscu.

    > . Oni nie znaleźli odpowiedzi a leki / dragi /alko im nie pomogły.
    Człowiek bogaty jak mu się wszystko składa zawodowo/rodzinnie to nie szuka problemów w zbędnych rozmyślaniach. Jobs też się na sensen siebie nie zastanawiał wcześniej póki nie "odkrył" że jest śmiertelny i że już koniec, więc co się dziwisz, że popadłl w depresję?
  • sabat3 29.05.17, 07:58
    druginudziarz napisał:
    >Jobs też się na sensen siebie nie zastanawiał w
    > cześniej póki nie "odkrył" że jest śmiertelny i że już koniec, więc co się dziw
    > isz, że popadłl w depresję?

    A gdyby go zapytac, to pewnie by odpowiedzial cos w stylu "widzie go w tworzeniu, budowaniu". Jako takiego go zapamietajmy. Gosc byl wizjonerem i chwala mu za to.
  • marek.zak1 29.05.17, 08:53
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > >Jobs też się na sensen siebie nie zastanawiał w > cześniej póki nie "odkrył" że jest śmiertelny i że już koniec, więc co się dziwisz, że popadłl w depresję?
    >
    > A gdyby go zapytac, to pewnie by odpowiedzial cos w stylu "widzie go w tworzeniu, budowaniu". Jako takiego go zapamietajmy. Gosc byl wizjonerem i chwala mu za to.
    ----------------
    Tez tak sądzę.Wizjonerzy poświęcają się swojej wizji poza nią świata nie widzą. Zaczął się zastanawiać nad sobą, życiem, jak się zdrowie sypnęło i nie mógł już budować.
  • sabat3 29.05.17, 09:33
    marek.zak1 napisał:
    > Tez tak sądzę.Wizjonerzy poświęcają się swojej wizji poza nią świata nie widzą.
    > Zaczął się zastanawiać nad sobą, życiem, jak się zdrowie sypnęło i nie mógł j
    > uż budować.

    I to jest ten etap, ktory Urqu nazywa "inspirowaniem innych". Potem spotykasz inspiratora za dekade i gosc Ci mowi -"e, nie, sluchaj, wszystko co wtedy mowilem i robilem to chuj, teraz odnalazlem prawdziwy sens zycia" ;)
    A Ty sie zainspirowales i podporzadkowales zycie tej inspiracji sprzed dekady, od ktorej obecnie odcina sie nawet sam inspirator.
    Kazdy ma swoj etap w zyciu, adekwatne mozliwosci i inspiracje. Jesli zaczne miec w zyciu takie cele, aspiracje i wydatki jak Bill Gates, to nie oznacza ze zbuduje drugiego "giganta z Redmond". Nastawienie i osobowosc Pudzianowskiego nie wystarczy na wystepy w MMA.
    Nie ma sensu kopiowac jak idiota. Mozna sie zapoznac i wyciagnac konstruktywne wnioski.
    Moje sa takie, ze o sensie zycia, to jaki mamy swiatopoglad, jakie cele, system wartosci mozemy posrednio i bezposrednio decydowac sami, dazac w odpowiednia strone i wystawiajac sie na ciagle obcowanie z danym typem mysli. Mozna samemu zbudowac Matrix, w ktorym sie zyje, niestety nie do konca mamy wplyw czy bedzie on nam przyjazny czy wrogi. Fizyczna baza pozostanie ta sama, psychologiczna nadbudowa i racjonalizacje to juz nasza brocha.
    One tez, posrednio i bezposrednio maja wplyw na fizyczna baze, co jasne. Najlepiej wybierac takie Matrixy, ktore pchaja nas ku budowaniu i szukaniu rozwiazan, a nie ku destrukcji.
  • marek.zak1 29.05.17, 09:43
    Jesteśmy jak ta łódka na falach oceanu, gdzie ciągle spychają nas gdzieś prądy i wiatry. To nie znaczy, że mamy przestać wiosłować w określonym kierunku i nie starać się wykorzystywać korzystnych dla nas zjawisk atmosferycznych. Przy określonej dozie szczęścia mamy szanse dopłynąć do celu. Nawet jak nie, ważne jest wiosłowanie i niepoddawanie się.
  • sabat3 29.05.17, 09:58
    marek.zak1 napisał:
    > Jesteśmy jak ta łódka na falach oceanu, gdzie ciągle spychają nas gdzieś prądy
    > i wiatry. To nie znaczy, że mamy przestać wiosłować w określonym kierunku i nie
    > starać się wykorzystywać korzystnych dla nas zjawisk atmosferycznych. Przy okr
    > eślonej dozie szczęścia mamy szanse dopłynąć do celu. Nawet jak nie, ważne jest
    > wiosłowanie i niepoddawanie się.

    Oczywiscie :)
    Jedna uwaga - jesli jestesmy na Baltyku i celem moze byc Hel, wybrzeza Szwecji lub Hawaje, to ta trzecia opcje pozostawmy najbardziej ambitnym. I niech nie narzekaja, ze nie doplyneli.
  • druginudziarz 29.05.17, 10:35
    marek.zak1 napisał:

    > Jesteśmy jak ta łódka na falach oceanu, gdzie ciągle spychają nas gdzieś prądy
    > i wiatry. To nie znaczy, że mamy przestać wiosłować w określonym kierunku i nie
    > starać się wykorzystywać korzystnych dla nas zjawisk atmosferycznych.

    Jak Aleksander doba kajakiem przez Atlantyk? no mozna, ale Doba jest tylko jeden.
    Dla zdecydowanej wiekszości ludzi korzystniej jest zbudować żaglówke i wykorzystać te wiatry na których się siedzi, a nie miotać się z wiosłami to nieosiągalnych celów. A często też do nieistniejacych celów ;)

    > Przy okr
    > eślonej dozie szczęścia mamy szanse dopłynąć do celu. Nawet jak nie, ważne jest
    > wiosłowanie i niepoddawanie się.

    Chyba nie. Właśnie wiosłowanie bez jakichkolwiek celów/sukcesów po drodze to frustracja a potem depresja.
  • marek.zak1 29.05.17, 10:47
    druginudziarz napisał:
    > > Przy określonej dozie szczęścia mamy szanse dopłynąć do celu. Nawet jak nie, ważne jest
    wiosłowanie i niepoddawanie się.
    >
    > Chyba nie. Właśnie wiosłowanie bez jakichkolwiek celów/sukcesów po drodze to frustracja a potem depresja.
    -------------------
    Życie to dyscyplina długodystansowa. Jeden na początku wiosłuje mocno, szybko płynie osiąga bliskie cele i nie wie, co dalej. Spoczywa na laurach. Inny płynie wytrwale, nie zraża się. Trzeba mieć cele, a sukcesy dodają motywacji. Też ważne z kim się płynie. Jak w dobrym towarzystwie, to można płynąć i samo płynięcie jest fajne.
  • druginudziarz 29.05.17, 11:10
    marek.zak1 napisał:

    > Życie to dyscyplina długodystansowa. Jeden na początku wiosłuje mocno, szybko p
    > łynie osiąga bliskie cele i nie wie, co dalej. Spoczywa na laurach. Inny płynie
    > wytrwale, nie zraża się. Trzeba mieć cele, a sukcesy dodają motywacji. Też waż
    > ne z kim się płynie. Jak w dobrym towarzystwie, to można płynąć i samo płynięci
    > e jest fajne.

    Chyba nie zauważyłeś, że to ostatnie zdanie zaprzecza Twoim wcześniejszym ;)
    Tak, jak okolicznosci przyrody sa fajne, towarzystwo sprzyjające to ja wsiadam do kajaka i płynę tą Nidą, i nie zadaję sobie pytania dokąd dopłyne, po drodze tyle mozliwości jest przecież.
  • marek.zak1 29.05.17, 11:18
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Życie to dyscyplina długodystansowa. Jeden na początku wiosłuje mocno, szybko płynie osiąga bliskie cele i nie wie, co dalej. Spoczywa na laurach. Inny płynie wytrwale, nie zraża się. Trzeba mieć cele, a sukcesy dodają motywacji. Też ważne z kim się płynie. Jak w dobrym towarzystwie, to można płynąć i samo płynięci
    > > e jest fajne.
    >
    > Chyba nie zauważyłeś, że to ostatnie zdanie zaprzecza Twoim wcześniejszym ;)
    > Tak, jak okolicznosci przyrody sa fajne, towarzystwo sprzyjające to ja wsiadam do kajaka i płynę tą Nidą, i nie zadaję sobie pytania dokąd dopłyne, po drodze tyle mozliwości jest przecież.
    ---------------------
    Ale tak jest tylko na wakacjach :). Wtedy wszystko jedno dokąd. Ważne żyby sie srelaksować w miłym towarzystwie. Po wakacjach jest inaczej. Trzeba wiedzieć dokąd płynąć, bo towarzyszka może poczuć sie nieswojo.
  • druginudziarz 29.05.17, 23:59
    marek.zak1 napisał:

    > Ale tak jest tylko na wakacjach :). Wtedy wszystko jedno dokąd. Ważne żyby sie
    > srelaksować w miłym towarzystwie. Po wakacjach jest inaczej. Trzeba wiedzieć do
    > kąd płynąć, bo towarzyszka może poczuć sie nieswojo.

    To zalezy co komu się z wakacjami kojarzy. Mam znajomych dla których wakacje (urlop) to najgorsze dni w roku.
  • aandzia43 30.05.17, 15:57
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Ale tak jest tylko na wakacjach :). Wtedy wszystko jedno dokąd. Ważne żyb
    > y sie
    > > srelaksować w miłym towarzystwie. Po wakacjach jest inaczej. Trzeba wiedz
    > ieć do
    > > kąd płynąć, bo towarzyszka może poczuć sie nieswojo.
    >
    > To zalezy co komu się z wakacjami kojarzy. Mam znajomych dla których wakacje (u
    > rlop) to najgorsze dni w roku.


    Dlaczego?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 30.05.17, 16:00
    "Dlaczego?"

    Bo moze sa pracoholikami albo bo moze nie moga sie zdzierzyc i swojego towarzystwa ;)
    Ale czy jest przymus brania urlopu albo robienia sobie wakacji? Hmm, pewnie ze wzgledu na dzieci :)
  • ninek04 29.05.17, 11:14
    marek. zak 1 napisał
    >Życie to dyscyplina długodystansowa. Jeden na początku wiosłuje mocno, szybko płynie osiąga bliskie cele i nie wie, co dalej. Spoczywa na laurach. Inny płynie wytrwale, nie zraża się. Trzeba mieć cele, a sukcesy dodają motywacji. Też ważne z kim się płynie. Jak w dobrym towarzystwie, to można płynąć i samo płynięcie jest fajne. <

    Właśnie, sama droga, która ma nas zaprowadzić do celu, jest ważna, bo to wtedy nabywamy doświadczeń, konfrontujemy się z naszymi możliwościami, próbujemy omijać pojawiające się wyboje, albo dziury- to nas wzmacnia i daje siłę do dalszych kroków . Jak za bardzo nakrecimy się wyłącznie na osiągnięciu celów, to wraz z jego zdobyciem może przyjść poczucie pustki i niespelnienia, pomimo pozornego spełnienia. Albo wpadniemy w samonakręcającą się machinę - jeden cel osiągnięty, ale znowu czegoś brakuje, bo nie o taki cel właściwie chodziło, znowu trzeba wyznaczyć kolejny, inny, lepszy, bardziej satysfakcjonujący i można tak bez końca. A sens tego wszystkiego i po co to robimy, gdzieś umyka i dalej zostajemy z rozczarowaniem i niespelnieniem.
  • marek.zak1 29.05.17, 11:23
    ninek04 napisała:


    > Właśnie, sama droga, która ma nas zaprowadzić do celu, jest ważna, bo to wtedy nabywamy doświadczeń, konfrontujemy się z naszymi możliwościami, próbujemy omijać pojawiające się wyboje, albo dziury- to nas wzmacnia i daje siłę do dalszych kroków . Jak za bardzo nakrecimy się wyłącznie na osiągnięciu celów, to wraz z jego zdobyciem może przyjść poczucie pustki i niespelnienia, pomimo pozornego spełnienia. Albo wpadniemy w samonakręcającą się machinę - jeden cel osiągnięty, ale znowu czegoś brakuje, bo nie o taki cel właściwie chodziło, znowu trzeba wyznaczyć kolejny, inny, lepszy, bardziej satysfakcjonujący i można tak bez końca. A sens tego wszystkiego i po co to robimy, gdzieś umyka i dalej zostajemy z rozczarowaniem i niespelnieniem.
    -------------------------
    Dla faceta to jest proste: ciekawa, satysfakcjonująca, najlepiej twórcza praca i kochająca kobieta.
  • hello-kitty2 29.05.17, 13:00
    sabat3 napisał:

    > I to jest ten etap, ktory Urqu nazywa "inspirowaniem innych". Potem spotykasz i
    > nspiratora za dekade i gosc Ci mowi -"e, nie, sluchaj, wszystko co wtedy mowile
    > m i robilem to chuj, teraz odnalazlem prawdziwy sens zycia" ;)
    > A Ty sie zainspirowales i podporzadkowales zycie tej inspiracji sprzed dekady,
    > od ktorej obecnie odcina sie nawet sam inspirator.
    > Kazdy ma swoj etap w zyciu, adekwatne mozliwosci i inspiracje. Jesli zaczne mie
    > c w zyciu takie cele, aspiracje i wydatki jak Bill Gates, to nie oznacza ze zbu
    > duje drugiego "giganta z Redmond". Nastawienie i osobowosc Pudzianowskiego nie
    > wystarczy na wystepy w MMA.
    > Nie ma sensu kopiowac jak idiota.

    Boze po co sie czepiasz tej inspiracji skoro za chuja pana nie rozumiesz. Inspirowanie sie czyms nie polega na skopiowaniu i przeniesieniu tego do swojego zycia, a nastepnie podporzadkowaniu temu zycia. Ja sie moge inspirowac wypowiedziami o muzyce pianisty Leszka Mozdzera do nieopuszczania treningow w upaly. I nie przeszkadza, ze Leszek kolo zadnego treningu nawet nie stal, tak jak i ja nie stalam kolo zadnego fortepianu. Skoro tego nie potrafisz lub nie jest Ci to potrzebne, to daj temu spokoj. Jak ja nie lubie jak ktos bierze cos dobrego i przerabia to werbalnie w chujnie, zeby bron boze rowniez nikt inny z tego nie skorzystal, nie doladowal baterii, nie wzruszyl sie, nie podbudowal, nie zlapal motywacji. Wypisz wymaluj moja matka, jak tylko za dzieciaka zaczynalam sobie cos tam cwiczyc na dywanie, to lazila 'a po co ci to, nic ci to nie da'.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 29.05.17, 10:54

    > . Oni nie znaleźli odpowiedzi a leki / dragi /alko im nie pomogły.
    >Człowiek bogaty jak mu się wszystko składa zawodowo/rodzinnie to nie szuka problemów w zbędnych rozmyślaniach.<

    A jak mu się wszystko ( teoretycznie) składa, to też ucieka od zbędnych, Twoim zdaniem rozmyślań? Nie powiedziałabym, podobnie jak nie sądzę, że bogactwo pomaga w jakimś stopniu uciec przed depresją,przed " bólem " życia. tu nie ma przełożenia. Taki Chris Cornell - teoretycznie miał wszystko, pieniądze, sławę, piękną żonę, dzieci, świeżo nagraną płytę, sukcesy artystyczne, a jednak zrezygnował z tego wszystkiego. Niektórych toczy taki wewnętrzny robak niespełnienia, może niedopasowania, ciągłego braku, albo ciągłej potrzeby czegoś, co trudno nawet nazwać i stąd ucieczka od życia.

    >Jobs też się na sensen siebie nie zastanawiał wcześniej póki nie "odkrył" że jest śmiertelny i że już koniec, więc co się dziwisz, że popadłl w depresję?<

  • aandzia43 28.05.17, 23:11

    >
    > Bo pytania o "sens życia" zadają sobie zwykle osoby w depresji lub ze stanami d
    > epresyjnym.

    No proszę cię, Drugi, takie luksusy? Takie pytania to ja zadaję jak mam górki. Jak mam doły to nie ma już żadnych pytań ;-)


    Nie mając kasy łatwo o nie.
    > Mając kasę łatwiej unikać stanów generujacych depresję, choćby łatwiej się lecz
    > yć.




    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • potwor_z_piccadilly 28.05.17, 21:57
    marek.zak1 napisał:

    > Każdy, facet też, ma wahania nastrojów, pytania o sens życia, natomiast nie wid
    > zę, jak (tu wielka) kasa może sobie z tym poradzić.

    Czy ja użyłem zwrotu wielka kasa?
    Ja pisałem o kasie zdobywanej po to by żyło się łatwiej, a nie o kasie zdobywanej obsesyjnie tyko po to by ją zdobywać nawet wtedy gdy zgubi się rachubę ile się jej ma.
    Jeśli piszesz o bogaczach i ich nieszczęściach, to wiedz, że w takich przypadkach nie pieniądze są winne, a stan umysłów tych, których te przypadki dotknęły.
  • marek.zak1 28.05.17, 22:29
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Jeśli piszesz o bogaczach i ich nieszczęściach, to wiedz, że w takich przypadkach nie pieniądze są winne, a stan umysłów tych, których te przypadki dotknęły.
    ---------------------
    Mało jest ludzi odpornych na wielkie pieniądze, jakie do nich zawitały. Pieniądze zmieniają ludzi i niestety nie na lepsze. Ale tutaj masz rację, to nie pieniądze są winne, tylko stan umysłów, nieodpornych na dużą kasę.
  • potwor_z_piccadilly 29.05.17, 22:25
    marek.zak1 napisał:

    > Mało jest ludzi odpornych na wielkie pieniądze, jakie do nich zawitały. Pieniąd
    > ze zmieniają ludzi i niestety nie na lepsze.

    No, nie do końca.
    O tych co nie zwariowali media nie piszą, nie rozgłaszają tego, bo to żaden temat. A też i po to by standardowo uposażonych żal za dupę nie ściskał. Inaczej jest z tymi co zwariowali (sądzę, że to zdecydowana mniejszość). O tych media huczą na cały regulator bo to atrakcyjny temat, a atrakcyjny, bo serca krzepi uboższym.
  • marek.zak1 29.05.17, 22:36
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > No, nie do końca. O tych co nie zwariowali media nie piszą,
    ---------------------
    To nie zwariowanie, ale taka arogancja, poczucie wyższości, nawet dyskretne, nie wprost.
  • potwor_z_piccadilly 29.05.17, 22:55
    marek.zak1 napisał:

    > To nie zwariowanie, ale taka arogancja, poczucie wyższości, nawet dyskretne, ni
    > e wprost.

    To co nazywasz arogancją i wywyższaniem się, bywa koniecznością. Bogacze muszą się dystansować. Zbyt dużo, tytułem ich bogactwa czyha na nich niebezpieczeństw. W wielu częściach świata bogaci autem mogą osobiście pojeździć tylko tam, gdzie jest bezpiecznie. Czytaj, że tam, gdzie murzyn nie będzie mieć okazji rzucić się pod koła by milion odszkodowania wyprocesować.
    Każdy medal ma dwie strony Marku.
  • potwor_z_piccadilly 29.05.17, 23:11
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Każdy medal ma dwie strony Marku.

    Uściślę.
    Przeważnie medal ma dwie strony.
    Podobnie jak monety. Monety jednostronne zwie się brakteatami.

  • marek.zak1 29.05.17, 23:16
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > To nie zwariowanie, ale taka arogancja, poczucie wyższości, nawet dyskretne, nie wprost.
    >
    > To co nazywasz arogancją i wywyższaniem się, bywa koniecznością. Bogacze muszą się dystansować. Zbyt dużo, tytułem ich bogactwa czyha na nich niebezpieczeństw. W wielu częściach świata bogaci autem mogą osobiście pojeździć tylko tam, gdzie jest bezpiecznie. Czytaj, że tam, gdzie murzyn nie będzie mieć okazji rzucić się pod koła by milion odszkodowania wyprocesować. Każdy medal ma dwie strony Marku.
    --------------------
    W takiej Szwajcarii, nikt się nie dystansuje, a to jest bardzo źle widziane. Na ulicy czy w firmie nie poznasz, kto jest CEO, milionerem, czy referentem. Nie ma czegoś takiego, jak kierowca szefa, bo on idzie piechotą na dworzec i jedzie pociągiem, pierwszą klasą, jak wielu. Ile ma na koncie wie on sam, jego żona i księgowy. Ten system mi odpowiada.
  • potwor_z_piccadilly 29.05.17, 23:50
    marek.zak1 napisał:

    > W takiej Szwajcarii, nikt się nie dystansuje, a to jest bardzo źle widziane.

    Mam inne doświadczenia, z tym, że to było Lugano, miasto zamożnych emerytów.
    Ale to było bardzo dawno. A jak jest dziś? Pewnie Ty, jako aktywny obieżyświat, lepiej się w tych klimatach orientujesz.

    Na
    > ulicy czy w firmie nie poznasz, kto jest CEO, milionerem, czy referentem.

    To tak. To inteligentni ludzie.
  • druginudziarz 29.05.17, 23:55
    marek.zak1 napisał:

    > W takiej Szwajcarii, nikt się nie dystansuje, a to jest bardzo źle widziane. Na
    > ulicy czy w firmie nie poznasz, kto jest CEO, milionerem, czy referentem. Nie
    > ma czegoś takiego, jak kierowca szefa, bo on idzie piechotą na dworzec i jedzie
    > pociągiem, pierwszą klasą, jak wielu. Ile ma na koncie wie on sam, jego żona i
    > księgowy. Ten system mi odpowiada.

    Ale w myjni już tak, jeden zajeżdża leksusem, drugi go pucuje.
  • marek.zak1 30.05.17, 08:28
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > W takiej Szwajcarii, nikt się nie dystansuje, a to jest bardzo źle widziane. Na ulicy czy w firmie nie poznasz, kto jest CEO, milionerem, czy referentem. Nie ma czegoś takiego, jak kierowca szefa, bo on idzie piechotą na dworzec i jedzie pociągiem, pierwszą klasą, jak wielu. Ile ma na koncie wie on sam, jego żona i księgowy. Ten system mi odpowiada.
    >
    > Ale w myjni już tak, jeden zajeżdża leksusem, drugi go pucuje.
    -----------------
    Każdy wykonuje swoje zadania. To odpowiedź na tezę, że bogacze musza się dystansować. Nie muszą, lecz chcą, bo wtedy czują się lepsi od innych. W Niemczech pozycję wyznacza samochód firmowy, w Szwajcarii generalnie takowych prawie nie ma. jak ktoś ma kasę, tego stara się nie pokazywać. Uważa, że jest to niestosowne, a może i niebezpieczne. Zresztą kasa jest w bankach, które rządzą niemal wszystkim.
    Lugano i w ogóle włoską część znam słabo, bo byłem tylko kilka razy. Moja firma jest głównie w części niemieckojęzycznej.
  • sabat3 30.05.17, 08:32
    Ale status mezczyzny wciaz jest w Szwajcarii jednym z wyznacznikow meskiej atrakcyjnosci?
  • kag73 30.05.17, 11:25
    "Ale status mezczyzny wciaz jest w Szwajcarii jednym z wyznacznikow meskiej atrakcyjnosci?"

    Hmm, gdzies kiedys czatalam, ze Szwajcaria jest na pierwszym miejscu jezeli chodzi o ilosc partnerow/patnerki cudoziemncow. Bo wiedzisz w krajach gdzie rowniez kobiety maja duzo (wystarczajaco, zeby sie utrzymac) zwracaj uwage na inne aspekty niz tylko kasa, licza sie bardziej uczucia i wyglad. Sama poznalam niedawno 4 kasiastych Szwajcarow, kazdy z nich mial zone cudzoziemke, o iles tam lat mlodsza od siebie. Pierwsze zony byly Szwajcarkami i rownolatkami. Pytanie czy mieliby rowniez szanse na takie mlodzse zony krajanki I pytanie czy mieliby w ogole szanse na zony np. krajanki rownolatki?
  • kag73 30.05.17, 11:35
    A przepraszam, jednego przyjaciolka nie byla duzo mlodsza niz on, ale tez cudzoziemka. I jeszcze poznalam mlodego Szwajcara, na urlopie wsrod Latynosek a marzylo mu sie spotkac jaka blondynke albo ruda turystke (takie w jego typie byly), wariat :) Ale kiedys mi powiedzial "chcialbym, zeby kobiety u nas byly takie jak tutaj", czyli tak chetnie i szybko chodzaly do lozka. Z tym, ze tym latynoskim chodzeniem do lozka kryje sie czesto chec obcowania z (w ich ocenie) bogatym Europejczykiem (tu mamy te roznice w sytucaji ekonomicznej kobiet), no i w dodatku zupelnie inne wpywy kulturowe, mentalnosciowe.
    I jeszcze jednego Szwajcara poznalam, singla, ktorem romantyczna wizja zwiazku nie pozwalal na zakrecenie sie wokol jakiejs Latynoski a chetne by byly, ale on mialby ciagle z tylu glowy, ze tylko na jego kase leca. Nie wpadowywalo mu sie w wyobrazenia o milosci i zwaiazku.
  • marek.zak1 30.05.17, 12:09
    kag73 napisała:

    > A przepraszam, jednego przyjaciolka nie byla duzo mlodsza niz on, ale tez cudzoziemka. I jeszcze poznalam mlodego Szwajcara, na urlopie wsrod Latynosek a marzylo mu sie spotkac jaka blondynke albo ruda turystke (takie w jego typie byly), wariat :) Ale kiedys mi powiedzial "chcialbym, zeby kobiety u nas byly takie jak tutaj", czyli tak chetnie i szybko chodzaly do lozka.
    ------------------
    Atrakcyjne i mające seksapil. Blondynek w Szwajcarii niemal brak i stąd te marzenia :). Rozmawiałem bardzo wiele razy i po alko wszycy twierdzili, że cudoziemki sa znacznie bardziej atrakcyjne. Stąd ten procent ..

    ----------------------
    > I jeszcze jednego Szwajcara poznalam, singla, ktorem romantyczna wizja zwiazku nie pozwalal na zakrecenie sie wokol jakiejs Latynoski a chetne by byly, ale on mialby ciagle z tylu glowy, ze tylko na jego kase leca. Nie wpadowywalo mu sie w wyobrazenia o milosci i zwiazku.
    -------------------
    No tak, dla latynosek Szwajcaria jawi się jako raj na ziemi. Ma do wyboru babkę lokalną lub o niebo atrakcyjniejsza Brazylijkę, Kolumbijkę itp. . Życie to sztuka wyboru :)
  • kag73 30.05.17, 12:41
    "Atrakcyjne i mające seksapil. Blondynek w Szwajcarii niemal brak i stąd te marzenia :). Rozmawiałem bardzo wiele razy i po alko wszycy twierdzili, że cudoziemki sa znacznie bardziej atrakcyjne. Stąd ten procent .."

    Trend do poslubiania obcokrajowcow dotyczy obu plci. Szwajcarki wybieraja czesto na meza Niemca, Wlocha i Afrykanczyka.
    Panowie Tajki, Brazylijki i kobiety z Europy Wschodniej czesto Rosjanki i Ukrainki.
    Zwyczajnie maja multikulti wiec i czesto sie zdarza natknac na obcokrajowca. W dodatku Szwajcarzy miedzy soba nie musza sie pobierac a obcokrajowcow poslubiac juz musza, zeb dostali prawo pobytu i pracy w Szwajcarii.

    "No tak, dla latynosek Szwajcaria jawi się jako raj na ziemi. Ma do wyboru babkę lokalną lub o niebo atrakcyjniejsza Brazylijkę, Kolumbijkę itp. . Życie to sztuka wyboru :)"

    One czesto nie wiedza co to jest Szwajcaria, ale wiedza, ze bialy ma wiecej kasy niz one i ich krajanie. W dodatku mozna sie dobrze przejechac poslubiajac latynoske, ktora w pierwszym rzedzie poleciala na kase. Ale no risk no fun!
  • marek.zak1 30.05.17, 12:44
    kag73 napisała:
    > One czesto nie wiedza co to jest Szwajcaria, ale wiedza, ze bialy ma wiecej kasy niz one i ich krajanie. W dodatku mozna sie dobrze przejechac poslubiajac latynoske, ktora w pierwszym rzedzie poleciala na kase. Ale no risk no fun!
    ------------------
    A nie-latynoskę ? :)
  • sabat3 30.05.17, 12:55
    marek.zak1 napisał:
    > A nie-latynoskę ? :)

    Mnie się wydaje, że są dwa modele "lecenia na kasę".
    Pierwszy, ten fajniejszy, to taki, gdzie kasa bardzo facetowi pomaga. On sam jest przynajmniej przeciętny z wyglądu, nie zachowuje się jak świnia w chlewie, czasem coś rzuci sensownego w rozmowie. Taki, że da się go polubić i niekonfliktowo się z nim żyje. Wtedy gruba kasa dodaje jego wizerunkowi skrzydeł i babka patrzy na całokształt przez różowe okulary.
    Drugi to typ, którego podskórnie kobieta odrzuca, czy w skrajnych wypadkach brzydzi się nim i go nienawidzi, ale pieniądze są dla niej taką szansą życiową, że decyduje się z nim na związek mimo to. Na dłuższą metę to będzie katorga i robienie sobie kuku, ale czasem jawi się to jako jedyna szansa awansu społecznego, wyrwania się z jakiegoś zadupia, z biednego kraju, środowiska itd.
    I życiowo tylko ten drugi model związku jest strzałem w stopę.
    Chyba że w tym pierwszym przypadku gość straci kasę i zostanie zwykłym przeciętniakiem, który nie spełnia oczekiwań i ambicji. Wtedy jego notowania pójdą w dół na łeb i szyję.
  • marek.zak1 30.05.17, 13:45
    sabat3 napisał:

    > Mnie się wydaje, że są dwa modele "lecenia na kasę".
    > Pierwszy, ten fajniejszy, to taki, gdzie kasa bardzo facetowi pomaga. On sam jest przynajmniej przeciętny z wyglądu, nie zachowuje się jak świnia w chlewie, czasem coś rzuci sensownego w rozmowie. Taki, że da się go polubić i niekonfliktowo się z nim żyje. Wtedy gruba kasa dodaje jego wizerunkowi skrzydeł i babka patrzy na całokształt przez różowe okulary.
    > Drugi to typ, którego podskórnie kobieta odrzuca, czy w skrajnych wypadkach brzydzi się nim i go nienawidzi, ale pieniądze są dla niej taką szansą życiową, że decyduje się z nim na związek mimo to. Na dłuższą metę to będzie katorga i robenie sobie kuku, ale czasem jawi się to jako jedyna szansa awansu społecznego, wyrwania się z jakiegoś zadupia, z biednego kraju, środowiska itd.
    ---------------------
    Życie to nie czarne i białe. Kasa to też pakiet: władza, pewność siebie, status, możliwość zapewnienia fajnego życia, a jak mawiał H. Kissinger, ,,największym afrodyzjakiem jest władza".
    Możan kogoś nie kochać, ale jeśli alternatywa jest życie w biedzie, bez perrspektyw, to tego, kto z tej biedy wyciaga, mozna lubić - za te lepsze życie.
  • wont2 30.05.17, 21:00
    Ponieważ jest mi tytułowo źle, jakoś tak.. źle... bo boginka nie przesłała mi jeszcze namiarów na tą zajebistą tantryczkę i czuję się w związku z tym przeraźliwie niezaopiekowany, a temat zmeandrował na klimaciki "biały mężczyzna vs lokalna dupencja", wklejam linka do fajnego wywiadu na temat realiów Tajlandii w tym zakresie:
    www.youtube.com/watch?v=xNLTY7nzv94
    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 30.05.17, 21:22
    Strasznie długi. Powiedz w 2 zdaniach, jak jest, w tym własne doświadczenia.
  • wont2 30.05.17, 21:43
    marek.zak1 napisał:

    > Strasznie długi. Powiedz w 2 zdaniach, jak jest, w tym własne doświadczenia.
    ---------
    Warto posłuchać bo koleś opowiada ciekawie i szczerze. Trudno streścić, bo to jest, jak sam słusznie stwierdziłeś, długie i dodatkowo zniuansowane. Oczywiście, nie ma obowiązku słuchania.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 30.05.17, 22:56
    wont2 napisał:


    > Warto posłuchać bo koleś opowiada ciekawie i szczerze. Trudno streścić, bo to jest, jak sam słusznie stwierdziłeś, długie i dodatkowo zniuansowane.
    ---------------------------------
    Znam parę osób zafascynowanych Azją. Osobiście wolę Polki.
  • hello-kitty2 30.05.17, 21:25
    wont2 napisał:

    > Ponieważ jest mi tytułowo źle, jakoś tak.. źle... bo boginka nie przesłała mi j
    > eszcze namiarów na tą zajebistą tantryczkę i czuję się w związku z tym przeraźl
    > iwie niezaopiekowany, a temat zmeandrował na klimaciki "biały mężczyzna vs loka
    > lna dupencja", wklejam linka do fajnego wywiadu na temat realiów Tajlandii w ty
    > m zakresie:
    > www.youtube.com/watch?v=xNLTY7nzv94

    Z ciekawosci zapytam: no i nadal bys sie chcial zwiazac z Tajka, bo chyba piales, ze chetnie bys wyemigrwal, zwazal sie i nawet zrobil sobie dziecko? A tu taka sytuacja, ze to w sumie fake.


    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 30.05.17, 21:32
    Właśnie. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, a u sąsiada trawa bardziej zielona. .
  • wont2 30.05.17, 21:45
    hello-kitty2 napisała:

    > Z ciekawosci zapytam: no i nadal bys sie chcial zwiazac z Tajka, bo chyba piale
    > s, ze chetnie bys wyemigrwal, zwazal sie i nawet zrobil sobie dziecko? A tu tak
    > a sytuacja, ze to w sumie fake.
    -----
    Co jest fake bo nie czaję? Ja osobiście wolę białe, póki co nie zachorowałem na "yellow fever" :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 30.05.17, 22:22
    wont2 napisał:

    > Co jest fake bo nie czaję? Ja osobiście wolę białe, póki co nie zachorowałem na
    > "yellow fever" :)

    Fake - podroba, imitacja, ze ten caly ruch zainteresowania bialymi w Tajlandii to tylko zeby ich wycyckac na kase, ze tam 'dobrej' dziewczyny nie spotkasz. Najwyzszy % zdrad i najwyzszy % prostytucji. Po prostu tak w zderzeniu z tymi Twoimi planami na ulozenie sobie tam zycia na starosc taki zgrzyt. Stad moje pytanie czy plany podtrzymujesz? Jeszcze raz ja nie pisze o dziwkach tylko o zyciu z kobieta. Czasem miales zajawki i pisywales o tym. Temat dziwek calkowicie pomijam,.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 30.05.17, 22:31
    hello-kitty2 napisała:

    > Fake - podroba, imitacja, ze ten caly ruch zainteresowania bialymi w Tajlandii
    > to tylko zeby ich wycyckac na kase, ze tam 'dobrej' dziewczyny nie spotkasz. Na
    > jwyzszy % zdrad i najwyzszy % prostytucji. Po prostu tak w zderzeniu z tymi Two
    > imi planami na ulozenie sobie tam zycia na starosc taki zgrzyt. Stad moje pytan
    > ie czy plany podtrzymujesz? Jeszcze raz ja nie pisze o dziwkach tylko o zyciu z
    > kobieta. Czasem miales zajawki i pisywales o tym. Temat dziwek calkowicie pomi
    > jam,.
    -----
    To chyba inne filmy oglądaliśmy. Bo ja po obejrzeniu zacząłem się zastanawiać czy nie zacząć się uczyć tajskiego :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 30.05.17, 22:52
    wont2 napisał:

    > To chyba inne filmy oglądaliśmy. Bo ja po obejrzeniu zacząłem się zastanawiać c
    > zy nie zacząć się uczyć tajskiego :)

    Ale chodzi Ci o to zeby skuteczniej ruchac te dziwki? Czy jaki tego cel?

    ps tez odnosze wrazenie, ze nadajemy na zupelnie innych falach

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 01.06.17, 07:28
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale chodzi Ci o to zeby skuteczniej ruchac te dziwki? Czy jaki tego cel?
    ----
    Jakie dziwki? Skad ta pogarda i stygmatyzacja? Czym sie rozni twoj brak szacunku wobec Tajek, ktore lubia bialych od braku szacunku kombiego wobec Polek, ktore lubia czarnych? Niech sobie kazdy lubi kogo chce, co nam do tego. Mi sie akurat Tajki srednio podobaja. Moze to rasizm ale kazda jedna jest dla mnie podobna do drugiej i jak miales jedna to tak jakbys mial je wszystkie ;) Nie sposob jednak nie przyznac, ze niektore aspekty ich seksualnosci, o ktorych byla mowa w wywiadzie - przede wszystkim otwartosc na szybki seks bez zobowiazan, moze byc dla bialych mezczyzn atrakcyjna. Z drugiej strony, o czym tez byla mowa w wywiadzie, ich brak ambicji i horyzontow, uwieszanie sie na mezczyznie, oczekiwanie ze to wylacznie on bedzie organizowal sposob spedzania wolnego czasu, rozrywke etc czyni z nich zly material na partnerke dlugoterminowa. W wywiadzie jest fragment o Wietnamce, ktora zaszokowala Michala, bo jak zepsul im sie skuter na jakims wietnamskim zadupiu, sama z siebie zorganizowala pomoc drogowa informujac o ich lokalizacji po numerach slupow elektrycznych. Moze zatem na niezobowiazujace ruchanko do Tajlandii a po zone do Wietnamu? ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 01.06.17, 07:49
    wont2 napisał:
    > Jakie dziwki? Skad ta pogarda i stygmatyzacja? C

    Dla mnie to nazywanie pań po imieniu. I nie ma we mnie pogardy ( każdy sprzedaje co innego, zwłaszcza gdy żyje się w tak ubogim kraju) ani stygmatyzacji ( za daleko;). Nie ma we mnie również braku szacunku. Tego podstawowego- dla człowieka. Na inny trzeba uczciwie zapracować.

    zym sie rozni twoj brak szacunk
    > u wobec Tajek, ktore lubia bialych od braku szacunku kombiego wobec Polek, ktor
    > e lubia czarnych?

    Nie wszystkie Tajki zarabiają dupą, nie każda Polka lubi czarnych. TO jest stygmatyzacja- jak Polka to czarnodajka, jak Tajka to kurwa. Co jest nieprawdą. Nawet nie pół prawdą.

    Nie sposob je
    > dnak nie przyznac, ze niektore aspekty ich seksualnosci, o ktorych byla mowa w
    > wywiadzie - przede wszystkim otwartosc na szybki seks bez zobowiazan, moze byc
    > dla bialych mezczyzn atrakcyjna.

    Hehe..to jest towar na sprzedaż. A w tym kraju jak widzisz znają inne formy sprzedaży- z degustacją, preferują zawoalowaną:)) Może trudno tam podbić cenę z racji ilości pięknych kobiet i dostępności towaru?:))

    Z drugiej strony, o czym tez byla mowa w wywia
    > dzie, ich brak ambicji i horyzontow, uwieszanie sie na mezczyznie, oczekiwanie
    > ze to wylacznie on bedzie organizowal sposob spedzania wolnego czasu, rozrywke
    > etc czyni z nich zly material na partnerke dlugoterminowa.

    Polecam Ci film wont o wielofunkcyjnym urządzeniu:)) Życie to sztuka wyborów, szczęścia i odwagi:))
    www.cda.pl/video/107993713

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • hello-kitty2 01.06.17, 09:07
    wont2 napisał:

    > Jakie dziwki? Skad ta pogarda i stygmatyzacja? Czym sie rozni twoj brak szacunk
    > u wobec Tajek, ktore lubia bialych od braku szacunku kombiego wobec Polek, ktor
    > e lubia czarnych?

    Wiesz co Wont, w mojej opinii nie jestes uczciwym rozmowca. Bo ja najpierw w dwoch postach pisalam do Ciebie z pytaniami referujac do relacji z tajska kobieta, do tego co kiedys pisales, bo to szanuje. Pytalam wprost, a od dziwek sie odzegnywalam tez wprost (choc w pierwszym pol godziny on mowi bodajze wylacznie o dziwkach, a juz wtedy ruszylam z pytaniami), to otrzymywalam odpowiadzi wymijajace od Ciebie. Wiec zrozumialam z tego, ze o zadne relacje z kobietami Ci nie chodzi wiec spytalam o te nieszczesne dziwki. No to od razu obraza o stygmatyzacje. Of course!

    Ja nie wiem ale moze zastanow sie generalnie na kogo chcesz pozowac czy na bezwzglednego chuja, ktorego interesuje wylacznie najtanszy seks (jak pana Michala) czy na czloweka z jakimis uczuciami, jakimikolwiek innymi niz do psow. Za pierwsze masz uwielbienie Sabata, no ale chyba niewiele Ci po tym, bo Sabat nie ma cipki.

    A inna sprawa: co to mnie w ogole obchodzi. Po prostu chcialam porozmawac o tym co chcesz przekazac tym filmem, bo wyobraz sobie w przeciwienstwie do Marka chcialo mi sie go obejrzec w calosci, bo byl ciekawy i ze zamiesciles go Ty ale juz mi sie nie chce. Po co mam sie szarpac z kims, kto nie potrafi wyrazic tego, czego chce/potrzebuje otwartym tekstem zamiast pogrywac w jakies zgadywanki 'chyba ogladalismy inny film', a potem jeb kopa rozmowcy, jak rozmwca drazy 'o co mu chodzi?' Wiesz co? NIe wiem, nie interesuje sie, nie moja sprawa.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 01.06.17, 09:18
    hello-kitty2 napisała:
    > Ja nie wiem ale moze zastanow sie generalnie na kogo chcesz pozowac czy na bezw
    > zglednego chuja, ktorego interesuje wylacznie najtanszy seks (jak pana Michala)
    > czy na czloweka z jakimis uczuciami, jakimikolwiek innymi niz do psow. Za pier
    > wsze masz uwielbienie Sabata, no ale chyba niewiele Ci po tym, bo Sabat nie ma
    > cipki.

    Dlaczego piszesz takie bzdury? Nie sadze by Wont byl bezwzglednym chujem, a tym bardziej takiej postawy nie uwielbiam.
  • hello-kitty2 01.06.17, 09:25
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Ja nie wiem ale moze zastanow sie generalnie na kogo chcesz pozowac czy n
    > a bezw
    > > zglednego chuja, ktorego interesuje wylacznie najtanszy seks (jak pana Mi
    > chala)
    > > czy na czloweka z jakimis uczuciami, jakimikolwiek innymi niz do psow. Z
    > a pier
    > > wsze masz uwielbienie Sabata, no ale chyba niewiele Ci po tym, bo Sabat n
    > ie ma
    > > cipki.
    >
    > Dlaczego piszesz takie bzdury? Nie sadze by Wont byl bezwzglednym chujem, a tym
    > bardziej takiej postawy nie uwielbiam.

    No Ty nie sadzisz by byl bezwzglednym chujem, a ja sadze, ze na takiego pozuje. Czy widzisz tu jakas roznice zdan miedzy nami, bo ja nie widze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 01.06.17, 09:40
    Szczerze, patny seks jest i w Polsce, a jechanie daleko, bo tam Tajki sa łatwe i chętne jest dosyć surrealistyczne. Tutaj też jest multum babek chętnych.
  • sabat3 01.06.17, 09:41
    hello-kitty2 napisała:
    > No Ty nie sadzisz by byl bezwzglednym chujem, a ja sadze, ze na takiego pozuje.
    > Czy widzisz tu jakas roznice zdan miedzy nami, bo ja nie widze.

    W tym zakresie roznica zdan miedzy nami jest faktycznie niewielka. Nieco inaczej to wyglada gdy sie przyjrzec mojemu rzekomemu uwielbieniu.
    Wonta lubie, wydaje mi sie po prostu sympatyczna osoba, zycze mu, zeby sobie ulozyl zycie po swojemu.
    Niestety chyba nie bedzie to latwe zadanie, biorac pod uwage jego niechec do klasycznie rozumianych zwiazkow z kobietami.
    Glownym problemem ludzi z niezbyt korzystnymi doswiadczeniami w sferze damsko-meskiej jest czesto brak sprecyzowanego stanowiska. Niepewnosc co do wlasnych oczekiwan. Takie - "serce by chcialo, a rozum zaprzecza".
    To zrozumiale. Obserwujac zycie i kontakty miedzy plciami, otwarte konflikty, kleski, upokorzenia itd. ciezko czasem po prostu zaufac i uwierzyc, ze bedzie dobrze. Zwykle nie jest. Jako odruch obronny narasta wokol czlowieka skorupa cynizmu, ktorym broni sie przed swiatem. Lek przed zranieniem, gdy jest ono prawdopodobne.
    Nie wiem co na to poradzic, bo sam doswiadczalem i doswiadczam podobnych stanow.
  • hello-kitty2 01.06.17, 11:00
    sabat3 napisał:

    > W tym zakresie roznica zdan miedzy nami jest faktycznie niewielka. Nieco inacze
    > j to wyglada gdy sie przyjrzec mojemu rzekomemu uwielbieniu.

    Moze uwielbienie to za mocne slowo (oltarzyka ze zdjeciami Wonta na pewno nie masz ;) ale ja sie specjalnie nie przejmuje doborem slownictwa, gdy pisze wiec zazwyczaj licze na wspolprace z czytajacym, ze jednak zlapie, co chcialam przekazac. Chodzilo mi, ze taka poza/postawa jak wontowa moze wylacznie imponowac innym mezczyznom, a kobiety bedzie odpychac, bo zadna kobieta nie chce sie czuc tania czy jednorazowa. A jesli strwarza takie pozory to albo chce cos ugrac albo przechodzi jakies zawirowania psychiczne np szuka sposobu na autodestrukcje. I teraz mi rzucisz argumentem: a jednak nie, bo Tajki daja sie Michalowi ruchac za friko. No bo jak wyzej jednak probuja cos ugrac (pieniadz, relacje, ect) ale Michal specjalizuje sie w tym, o czym pisalam, a co sie nawet Wontowi hehe nie podobalo, a mianowicie: Michal je probuje wyruchac pierwszy, zanim one go wyruchaja (czyli kto pierwszy tego drugiego naciagnie na wiecej, typowe albo ja wyrucham cie albo ty mnie). I to widac golym okiem od poczatku w tym wywiadzie, nie ukrywa tego i jeszcze jest za to podziwiany przez swojego rozmowce i klientow (i Wonta). Jak to spiewal Liroy: mowicie, ze jestem chujem, a pewnie, ze jestem chujem, ruchciam was kiedy chce, jak chce i gdzie chce, wy cwele! Glupie tajskie pindy ;) I teraz jeszcze raz: taka podstawa ODSTRASZA kobiety. Bo to jest deklaracja: chce cie wyruchac i zasadzic ci nastepnie kopa w dupe, bo jestes gdlupia, tania i jednorazowa.

    > Niestety chyba nie bedzie to latwe zadanie, biorac pod uwage jego niechec do kl
    > asycznie rozumianych zwiazkow z kobietami.
    > Glownym problemem ludzi z niezbyt korzystnymi doswiadczeniami w sferze damsko-m
    > eskiej jest czesto brak sprecyzowanego stanowiska.

    Ale Wont ma chyba same dobre doswiadczenia z tego co opisuje.

    Niepewnosc co do wlasnych oc
    > zekiwan. Takie - "serce by chcialo, a rozum zaprzecza".
    > To zrozumiale. Obserwujac zycie i kontakty miedzy plciami, otwarte konflikty, k
    > leski, upokorzenia itd. ciezko czasem po prostu zaufac i uwierzyc, ze bedzie do
    > brze. Zwykle nie jest. Jako odruch obronny narasta wokol czlowieka skorupa cyni
    > zmu, ktorym broni sie przed swiatem. Lek przed zranieniem, gdy jest ono prawdop
    > odobne.
    > Nie wiem co na to poradzic, bo sam doswiadczalem i doswiadczam podobnych stanow
    > .

    Zeby przestac obrastac w cynizm to trzeba odmienic swoje zycie. Co Ty myslales Sabat, ze jak sobie dobudujesz drugie zycie na boku, to pierwsze zycie nie bedzie mialo na Ciebie juz zadnego negatywnego wplywu? Owszem bedzie mialo, nawet jeszcze wiekszy, bo oto prosze panstwa zyjesz z wrogiem i kazda dobra emocja przezyta na boku bedzie Ci ze zwielokrotniona sila przypominac jak bardzo Ci zle. Dlatego przestalam sie puszczac i wreszcie mam wiecej spokoju i sie mniej mecze. Juz nie cierpie po prostu. Rana sie zabliznila. Jeszcze mnie rwie na zla pogode ale daje zyc bez wyniszczajacych dolow i hustawek.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 01.06.17, 13:48
    >
    > Zeby przestac obrastac w cynizm to trzeba odmienic swoje zycie. Co Ty myslales
    > Sabat, ze jak sobie dobudujesz drugie zycie na boku, to pierwsze zycie nie bedz
    > ie mialo na Ciebie juz zadnego negatywnego wplywu? Owszem bedzie mialo, nawet j
    > eszcze wiekszy, bo oto prosze panstwa zyjesz z wrogiem i kazda dobra emocja prz
    > ezyta na boku bedzie Ci ze zwielokrotniona sila przypominac jak bardzo Ci zle.

    To całkiem prawdopodobny rozwój wypadków w sytuacji podwójnego życia. Ale czy bęzie dotyczyć Sabata nie wiem.


    > Dlatego przestalam sie puszczac i wreszcie mam wiecej spokoju i sie mniej mecze
    > . Juz nie cierpie po prostu. Rana sie zabliznila. Jeszcze mnie rwie na zla pogo
    > de ale daje zyc bez wyniszczajacych dolow i hustawek.
    >

    Bo ty się puszczałaś z przypadkowymi facetami na jedną, dwie noce, a Sabat ma długotrwały romans z przychylną mu osobą. Trochę inny rodzaj niewierności ;-) Mniej traumatyczny dla psychiki.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 01.06.17, 14:28
    aandzia43 napisała:

    Ale czy b
    > ęzie dotyczyć Sabata nie wiem.

    Wystarczy obserwowac, najlepiej samego siebie: czy jestem teraz szczesliwy? Jesli nie: dlaczego wlasciwie nie?

    > Bo ty się puszczałaś z przypadkowymi facetami na jedną, dwie noce

    No nie do konca jest to prawda. W okresie kiedy ja sie puszczalam to Cie tutaj nie bylo, bodjaze przez jakies 4 lata? Z ta ''przychylna osoba'' tez sie nie zgodze. Najbardziej traumatyczne sa przypadki puszczania sie z osobami, gdzie jest wiez. Poczucie zawieszenia, stania w rozkroku, rodzace sie pretensje, roznego rodzaju naciski, tesknota, poczucie uwiezienia. Dlatego o tym sie nie mowi, przynajmniej niewprost. Wiec posronny moze nie wiedziec. Puszczanie sie zupelnie bez uczuc na jedna noc moze z negatywow najwyzej budzic tylko niesmak lub strach ale latwo zapomniec. Zalezy od konstrukcji psychcznej. Tam gdzie jest wiez, tam sie sprawy zaczynaja komplikowac i bolec. Chociaz coraz bardziej wierze w to, ze szczegolnie mezczyzni potrafia sobie dokoptowac kochanke i zyc szczesliwie w trojkacie, faktycznie nie cierpiec, traktujac kochanke jako wartosc dodana do ukladu ale musza miec fajna zone, ktorej Sabat nie ma i tez taki specyficzny charakter, ktorego Sabat rowniez nie ma czyli skorupe ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 01.06.17, 14:38

    > No nie do konca jest to prawda. W okresie kiedy ja sie puszczalam to Cie tutaj
    > nie bylo, bodjaze przez jakies 4 lata?

    Trzy lata.

    Z ta ''przychylna osoba'' tez sie nie zg
    > odze. Najbardziej traumatyczne sa przypadki puszczania sie z osobami, gdzie jes
    > t wiez. Poczucie zawieszenia, stania w rozkroku, rodzace sie pretensje, roznego
    > rodzaju naciski, tesknota, poczucie uwiezienia. Dlatego o tym sie nie mowi, pr
    > zynajmniej niewprost. Wiec posronny moze nie wiedziec. Puszczanie sie zupelnie
    > bez uczuc na jedna noc moze z negatywow najwyzej budzic tylko niesmak lub strac
    > h ale latwo zapomniec. Zalezy od konstrukcji psychcznej. Tam gdzie jest wiez, t
    > am sie sprawy zaczynaja komplikowac i bolec.

    Mnie by pewnie zaczęło bardzo szybko boleć. Ale, jak piszesz niżej...


    Chociaz coraz bardziej wierze w to
    > , ze szczegolnie mezczyzni potrafia sobie dokoptowac kochanke i zyc szczesliwie
    > w trojkacie, faktycznie nie cierpiec, traktujac kochanke jako wartosc dodana d
    > o ukladu ale musza miec fajna zone, ktorej Sabat nie ma i tez taki specyficzny
    > charakter, ktorego Sabat rowniez nie ma czyli skorupe ;-)

    O, zazwyczaj świetnie im to wychodzi :-D Gogolowi udaje się przez kilkadziesią lat. Sabat nie ma co prawda miłej żony, skorupy też chyba nie, ale jest mężczyzną, więc wierzę w jego nieprzemakalność i umiejętność robienia sobie dobrze w podwójnym układzie :-)



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 01.06.17, 16:46
    aandzia43 napisała:

    > O, zazwyczaj świetnie im to wychodzi :-D Gogolowi udaje się przez kilkadziesią
    > lat. Sabat nie ma co prawda miłej żony, skorupy też chyba nie, ale jest mężczyz
    > ną, więc wierzę w jego nieprzemakalność i umiejętność robienia sobie dobrze w p
    > odwójnym układzie :-)

    Nawet bym sie przylaczyla do Twojej wiary ale znowu ten fundament mi skrzeczy czy romans jest plastrem na nieudane zycie z malzonka czy dodatkiem do fajnego zycia. Problem w tym, ze mezczyzni tez zciemniaja co do stopnia nieudanosci tego zycia mazenskiego, sa latwo przekupni i wygodni. Jak zonka zakreci tylkiem, to juz wlaza w to spowrotem z przyklasnieciem. Generalnie zonatemu mezczyznie nie mozna wierzyc. Klamie swiadome lub nie ale klamie. Po prostu musi to sobie jakos w glowie poukladac. Ale to juz inny temat.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 01.06.17, 18:01

    > Nawet bym sie przylaczyla do Twojej wiary ale znowu ten fundament mi skrzeczy c
    > zy romans jest plastrem na nieudane zycie z malzonka czy dodatkiem do fajnego z
    > ycia. Problem w tym, ze mezczyzni tez zciemniaja co do stopnia nieudanosci tego
    > zycia mazenskiego, sa latwo przekupni i wygodni. Jak zonka zakreci tylkiem, to
    > juz wlaza w to spowrotem z przyklasnieciem. Generalnie zonatemu mezczyznie nie
    > mozna wierzyc. Klamie swiadome lub nie ale klamie. Po prostu musi to sobie jak
    > os w glowie poukladac. Ale to juz inny temat.

    Dlatego nie sypialam z żonatymi. Zasadniczo ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 01.06.17, 19:46
    aandzia43 napisała:
    > Dlatego nie sypialam z żonatymi. Zasadniczo ;-).
    -----------------------------------
    No tak, ale jak już taki trochę starszy jest wolny, to zapewne felerny, z jakąś ukryta wadą. Tylko w komediach romantycznych ideał czeka i czeka na miłość swojego życia. Nie ma lekko.
    Chyba z Wami pogadam. Samolot jeszcze nie wyleciał z Warszawy i nie wiadomo, czy wyleci. 2 tygodnie temu odwołali lot z Berlina, ale wróciłem do córki i przenocowałem. A teraz gówno..

  • kag73 01.06.17, 19:59
    "No tak, ale jak już taki trochę starszy jest wolny, to zapewne felerny, z jakąś ukryta wadą. Tylko w komediach romantycznych ideał czeka i czeka na miłość swojego życia. Nie ma lekko.

    Jak to popatrz na naszego wonta taki stary i do rzeczy(empatyczny, wrazliwy, sympatyczny co tam jeszcze bylo) a wolny, bo ma wymagania :) i czeka na milosc.
    To podobnie jak niektore 30+ singielki, maja wymagania i lepiej nie byc w zwiazku niz bys w zwiazku z niewlasciwa osoba. Tylko tyle.
  • marek.zak1 01.06.17, 20:11
    kag73 napisała:

    >
    > Jak to popatrz na naszego wonta taki stary i do rzeczy(empatyczny, wrazliwy, sy mpatyczny co tam jeszcze bylo) a wolny, bo ma wymagania :) i czeka na milosc.-
    ------------------
    Z całłą sympatią, ale znamy opis tylko z jego strony.

    > To podobnie jak niektore 30+ singielki, maja wymagania i lepiej nie byc w zwiazku niz bys w zwiazku z niewlasciwa osoba. Tylko tyle.
    ---------------------------------------------
    Tylko pytanie, jaka jest właściwa, jakie sa wymagania i oczekiwania i jaka jest pozycja tejże singielki?
  • kag73 01.06.17, 20:29
    "Tylko pytanie, jaka jest właściwa, jakie sa wymagania i oczekiwania i jaka jest pozycja tejże singielki?"

    Kazdy ma swoje wyobrazenia i oczekiwania, sa zatem dosc subiektywne.
  • marek.zak1 01.06.17, 21:38
    kag73 napisała:

    > "Tylko pytanie, jaka jest właściwa, jakie sa wymagania i oczekiwania i jaka jest pozycja tejże singielki?"
    >
    > Kazdy ma swoje wyobrazenia i oczekiwania, sa zatem dosc subiektywne.
    -------------------------
    Właśnie. To dotyczy w ogóle stawiania sobie celów. Tego szkoła nie uczy, a jest to ważne, bo przestrzelenie powoduje życiowe porażki. W firmie to sie nazywa :ambitious target" czyli trudny / ambitny, ale osiagalny.
    Zresztą trzeba próbować i patrzyć, jak wychodzi :)
  • aandzia43 01.06.17, 20:09
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Dlatego nie sypialam z żonatymi. Zasadniczo ;-).
    > -----------------------------------
    > No tak, ale jak już taki trochę starszy jest wolny, to zapewne felerny, z jakąś
    > ukryta wadą. Tylko w komediach romantycznych ideał czeka i czeka na miłość swo
    > jego życia. Nie ma lekko.


    Z trzeciej strony zajętość nie jest żadnym wyznacznikiem zajebistości. Większość męskich "wynalazków" jest jakby nie było zazwiązkowana. Przynajmniej do pewnego czasu.
    A kto mówi o takim co czeka i czeka? Zazwyczaj długo taki wdowiec czy rozwodnik nie czeka - żebyś ty widział co się dzieje wokół takich nagle oswobodzonych facetów? ;-) Jeden wdowiec mi nawet się żalił, że ma sąsiadkę nachodzącą go odkąd żona mu zeszła była i kilka takich dyskretniej zabiegających. On był ambitny chłopak i nie chciał brać pierwszych z brzegu łapiących niespodziewanie a cudownie uwolnione od węzłów małżeńskich portki, więc na propozycje nie przystawał tylko szukał. Ale wielu bierze co jest z samotności.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 01.06.17, 20:19
    aandzia43 napisała:


    > Z trzeciej strony zajętość nie jest żadnym wyznacznikiem zajebistości. Większość męskich "wynalazków" jest jakby nie było zazwiązkowana. Przynajmniej do pewnego czasu.
    > A kto mówi o takim co czeka i czeka? Ale wielu bierze co jest z samotności.
    ------------------------------
    Tu chyba na forum padało, żeby samotne / e obniżali / ły oczekiwania. Plus samotność. Jak kojarzę to u mnie na wydziale, czy na medycynie, to pod koniec studiów chłopaki maja wielkie powodzenie i mało który sie oparł :). Zreszta to dotyczy w jakimś sensie i mnie.
    A facet w pewnym wieku to jak telefon: zajęty, albo nie odpowiada.
    To tak statystycznie, bo zdarzaja sie i brylanty na plaży. Trzeba mieć szczęście.
  • gogol77 01.06.17, 22:10
    hello-kitty2 napisała:
    > czy romans jest plastrem na nieudane zycie z malzonka czy dodatkiem do fajnego zycia>.

    No jakby nie patrzeć - u mnie to to drugie.

    aandzia43 napisała:

    >....O, zazwyczaj świetnie im to wychodzi :-D Gogolowi udaje się przez kilkadziesiąt lat. Sabat nie ma co prawda miłej żony, skorupy też chyba nie, ale jest mężczyzną, więc wierzę w jego nieprzemakalność i umiejętność robienia sobie dobrze w podwójnym układzie :-)>

    I nie mam pojęcia jak to się dzieje, że żadna z tych dwóch kobiet przez tyle lat nie odesłała mnie na drzewo. A żadna z nich nie jest przecież idiotką. Obydwie to mądre kobiety.
    Najchętniej to przyjął bym tezę, że ja to jestem taki fantastyczny facet że...
    Ale to przecież nieprawda. Jakby tak było, to przy mojej wrednej, poligamicznej naturze (geny?) - dorobił bym się takiego konta jak ten Michał z linku Wonta.
    Pewnie rację ma kitty pisząc:
    >....mezczyzni potrafia sobie dokoptowac kochanke i zyc szczesliwie w trojkacie, faktycznie nie cierpiec, traktujac kochanke jako wartosc dodana do ukladu ale musza miec fajna zone, ktorej Sabat nie ma i tez taki specyficzny charakter, ktorego Sabat rowniez nie ma czyli skorupe ;-) >
    Tak, żonę mam fajną i jest dla mnie ważna. I nie potrafię sobie wyobrazić, że musiałbym jej kiedyś powiedzieć, że zostawiam ją bo inna lepiej mi daje. Nie byłbym w stanie!
    Pewnie ona teraz już nie wyobraża sobie, że w moim wieku można jeszcze...., a dawno, dawno temu, była na tyle mądra, że nie robiła afery gdy coś podejrzewała a seks nie był dla niej aż taki ważny. I żyjemy w calkiem dobrej harmonii.
    PS. Ale jest coraz trudniej z praktyczną realizacją cudzołożnej relacji. Nawet z wspomaganiem. TJ robi dobrą minę do złej gry ale moje ego cierpi okrutnie!


  • aandzia43 01.06.17, 22:52

    > Tak, żonę mam fajną i jest dla mnie ważna. I nie potrafię sobie wyobrazić, że m
    > usiałbym jej kiedyś powiedzieć, że zostawiam ją bo inna lepiej mi daje. Nie był
    > bym w stanie!
    > Pewnie ona teraz już nie wyobraża sobie, że w moim wieku można jeszcze...., a d
    > awno, dawno temu, była na tyle mądra, że nie robiła afery gdy coś podejrzewała
    > a seks nie był dla niej aż taki ważny. I żyjemy w pcalkiem dobrej harmonii.

    No, jeśli seks faktycznie nie był dla niej ważny, to cię nawet trochę lubię. Bo dla mnie jest ważny, a jestem cchyba w wieku twojej żony gdy ją odstawiłeś od łoża dla kochanek. Ja bym się z tobą rozwiodła paląc wszystko do gołej ziemi. Za to darowałabym inne ewentualne przewinienia :-) Kwestia potrzeb które mają być zaspokojone w pierwszej kolejności.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 02.06.17, 10:25
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > O, zazwyczaj świetnie im to wychodzi :-D Gogolowi udaje się przez kilkadz
    > iesią
    > > lat. Sabat nie ma co prawda miłej żony, skorupy też chyba nie, ale jest m
    > ężczyz
    > > ną, więc wierzę w jego nieprzemakalność i umiejętność robienia sobie dobr
    > ze w p
    > > odwójnym układzie :-)
    >
    > Nawet bym sie przylaczyla do Twojej wiary ale znowu ten fundament mi skrzeczy c
    > zy romans jest plastrem na nieudane zycie z malzonka czy dodatkiem do fajnego z
    > ycia. Problem w tym, ze mezczyzni tez zciemniaja co do stopnia nieudanosci tego
    > zycia mazenskiego, sa latwo przekupni i wygodni. Jak zonka zakreci tylkiem, to
    > juz wlaza w to spowrotem z przyklasnieciem. Generalnie zonatemu mezczyznie nie
    > mozna wierzyc. Klamie swiadome lub nie ale klamie. Po prostu musi to sobie jak
    > os w glowie poukladac. Ale to juz inny temat.

    Myślę że wszyscy ludzie kłamią. Wszytskie płcie, w związkach i bez. Z tych samych powodów.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • urquhart 01.06.17, 21:18
    hello-kitty2 napisała:
    > h ale latwo zapomniec. Zalezy od konstrukcji psychcznej. Tam gdzie jest wiez, t
    > am sie sprawy zaczynaja komplikowac i bolec. Chociaz coraz bardziej wierze w to
    > , ze szczegolnie mezczyzni potrafia sobie dokoptowac kochanke i zyc szczesliwie
    > w trojkacie, faktycznie nie cierpiec, traktujac kochanke jako wartosc dodana d
    > o ukladu ale musza miec fajna zone, ktorej Sabat nie ma i tez taki specyficzny
    > charakter, ktorego Sabat rowniez nie ma czyli skorupe ;-)

    www.youtube.com/watch?v=81AH9QbuF5g
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • marek.zak1 01.06.17, 21:43
    Znam dwoje doktorów z SWPS. Po 14 latach małżeństwa ona go zostawiła. Niezbyt ładna, a on dupowaty. Oboje uczą , jak żyć, w tym, że on jest tamze wykładowcą.
  • wont2 01.06.17, 10:29
    Juz chyba wiem z czego wynika ten brak zrozumienia miedzy nami. Wy skupiliscie sie na watku platnego seksu w Tajlandii (czy to w formie formalnej prostytucji czy w formie golenia zakochanych frajerow) a ja skupilem sie na watku, ktory w opowiesci Michala mnie najbardziej zaciekawil - czyli one night standow z Tajkami, ktore lubia seks z bialymi.

    Jak ktos bierze kase za seks, czy to w formie zywej gotowki czy koszulki z Zary, to jest dziwka, utrzymanka, jak zwal tak zwal, kwestia semantyki. Nie zgadzalem sie tylko na nazwanie dziwkami tych Tajek, ktore lubia biale kutasy gratis :)

    Zgadzam sie poza tym, z tym ze platny seks jest lepszy w Polsce. Moze troche brakuje palm, slonca, egzotyki, ale polskie budzetowe prostytutki sa najlepsze i nie przemawia przeze mnie patriotyzm, tylko taka jest najprawdziwsza prawda. Tajki z kolei duzo lepiej masuja.

    Druga koscia niezgody jest to, ze ja po prostu nie mam ochoty teraz, w tym wlasnie momencie, pisac o sobie i stad unikam odpowiedzi. Dalem linka do ciekawego, szczerego wywiadu o modelach relacji pomiedzy bialymi mezczyznami a Tajkami, o egzotycznej obyczajowosci Tajek i myslalem, ze fajnie byloby moc porozmawiac o filmie a nie o mnie, tym bardziej, ze sie na tym nie znam.

    Nie wiem tez gdzie niby pozuje na bezwzglednego chuja. Ani nie pozuje ani nie jestem. Jestem wrazliwym, cieplym i empatycznym chlopakiem o golebim sercu :) A ze czasem czegos nie kupuje i ze czasem doszukam sie sciemy to nie zadna maska cynizmu tylko zwykla dojrzalosc i doswiadczenie zyciowe.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 01.06.17, 10:35
    Jesli chodzi o popieranie kobiet, ktore po prostu lubia seks - masz we mnie stronnika :)
    Faktycznie, podawane za przyklad Tajki kojarza sie raczej z prostytucja, co wobec "po prostu lubia seks" stoi raczej w kompletnej opozycji ;)
  • marek.zak1 01.06.17, 11:07
    Wont, ja też ni euważam Cie za cynika, ale za człowieka wrażliwego, który chce, czy musi, czy ma wizję być kims innym, niż jest. Może życie Cie gdzieś kopnęło, może maska ma Cię uchronić przed zranieniem.
    W Tajlandii nie byłem, a w zimie chętnie bym tam sie przejechał, bo uwielbiam ciepłe morze. Tajki fizycznie mi sie mniej podobaja niż białe, i choćby z tego powodu w to bym nie wchodził. Tyle fajnych kobiet dookoła :)

  • hello-kitty2 01.06.17, 11:17
    wont2 napisał:

    > Druga koscia niezgody jest to, ze ja po prostu nie mam ochoty teraz, w tym wlas
    > nie momencie, pisac o sobie i stad unikam odpowiedzi.

    Aaa a to nie mogles napisac wprost? Sorry ale ja bym akurat w Twoim przypadku nie wpadla, ze nie chcesz pisac o sobie, bo zawsze duzo pisales i nie miales z tym problemu, stad ja akurat tego bym sie za cholere sama nie domyslila. Predzej bym cie podejrzewala o jakies flirty, niedomowienia, pogrywanie. A na mnie flirt, odkad sie nie puszczam, dziala jak czerwona plachta na byka, jessu jak ja tego teraz nie lubie, od razu sie wylaczam/pomijam i spierdalam. W sumie nie wiem dlaczego wiec wybacz.

    Dalem linka do ciekawego,
    > szczerego wywiadu o modelach relacji pomiedzy bialymi mezczyznami a Tajkami, o
    > egzotycznej obyczajowosci Tajek i myslalem, ze fajnie byloby moc porozmawiac o
    > filmie a nie o mnie, tym bardziej, ze sie na tym nie znam.

    Ciekawy, to fakt, bo szczery, ja obejrzalam chetne od deski do deski. No i ze byl od Ciebie. Od innych czesto nie odpalam nawet ale Ty mi sie akurat dobrze kojarzysz z linkowanymi materialami. Jak bedziesz cos jeszcze mial to wrzucaj. Ludziom sie nie chcialo obejrzec, bo za dlugi, a ja i tak siedze w domu a wieczorami sie przykszy takze chetnie korzystam z propozycji filmowych. A z gadaniem to juz troche mniej albo o wiele mniej.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 02.06.17, 10:31
    wont2 napisał:

    > Juz chyba wiem z czego wynika ten brak zrozumienia miedzy nami. Wy skupiliscie
    > sie na watku platnego seksu w Tajlandii (czy to w formie formalnej prostytucji
    > czy w formie golenia zakochanych frajerow) a ja skupilem sie na watku, ktory w
    > opowiesci Michala mnie najbardziej zaciekawil - czyli one night standow z Tajka
    > mi, ktore lubia seks z bialymi.

    Nie. Wynika z tego że tam gdzie my widzimy płatny seks, Ty widzisz zamiłowanie dla białych chujów którego jesteś posiadaczem.

    > Jak ktos bierze kase za seks, czy to w formie zywej gotowki czy koszulki z Zary
    > , to jest dziwka, utrzymanka, jak zwal tak zwal, kwestia semantyki. Nie zgadzal
    > em sie tylko na nazwanie dziwkami tych Tajek, ktore lubia biale kutasy gratis :
    > )

    Chyba oglądaliśmy inny film. Bo w tym który zalinkowałeś facet wprost powiedział że one nie biorą kasy za numerek, ale mają kilku przyjaciół, którzy dają im kasę pozanumerkowo.

    > Nie wiem tez gdzie niby pozuje na bezwzglednego chuja. Ani nie pozuje ani nie j
    > estem. Jestem wrazliwym, cieplym i empatycznym chlopakiem o golebim sercu :) A
    > ze czasem czegos nie kupuje i ze czasem doszukam sie sciemy to nie zadna maska
    > cynizmu tylko zwykla dojrzalosc i doswiadczenie zyciowe.

    No pewnie że nie pozujesz. Uważam że w ogóle na nikogo nie pozujesz. Taki jesteś. A masz wont jakieś wady? Bo uważanie dziwek za lubiącyh białe chuje to mega zaleta:))

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 02.06.17, 13:00
    Zawle, te ktore gola frajerow na kase mozemy, jesli ci na tym zależy, spokojnie zaliczyc do dziwek. Ja pisalem o tych Tajkach, ktore Michał zagaduje na mieście i z którymi kontaktuje się potem i umawia przez jakis japonski komunikator internetowy plus laski z portali randkowych. Je też nazwiesz dziwkami? Bo nie czaję co chcesz powiedziec. Ze zadna Tajka nie da dupy bialemu tylko dla przyjemnosci?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 02.06.17, 14:09
    wont2 napisał:

    Bo nie czaję co chcesz powiedziec. Ze zadna Tajka nie da dupy bialemu tylko dla przyjemnosci?
    -----------------------
    Ja mam w pamięci wpis (chyba) Kitty, że kobieta zawsze chce seksu i czegoś jeszcze (seks plus). Zgodnie z tym, sama przyjemność nie jest jedynym powodem seksu.
    To dla mnie jedna z najważniejszych nauk z forum.
  • wont2 02.06.17, 15:00
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > Bo nie czaję co chcesz powiedziec. Ze zadna Tajka nie da dupy bialemu tylko dl
    > a przyjemnosci?
    > -----------------------
    > Ja mam w pamięci wpis (chyba) Kitty, że kobieta zawsze chce seksu i czegoś jesz
    > cze (seks plus). Zgodnie z tym, sama przyjemność nie jest jedynym powodem seks
    > u.
    > To dla mnie jedna z najważniejszych nauk z forum.
    ------
    Nie wiem co miala na mysli kitty pod okresleniem "czegos jeszcze" ale jesli to byly kwestie zwiazane z emocjami (bliskosc, fascynacja, ekscytacja, czasem potwierdzenie wlasnej wartosci) to sie moge zgodzic. Jesli natomiast kwestie materialne, to jest to mit sluzacy mniej atrakcyjnym mezczyznom do zachowania spokoju ducha. Nie tylko ja place za seks zaangazowaniem i zwiazkiem. Inni tez placa! Ale to jest moim zdaniem niepotrzebne samooszukiwanie sie i prosta droga do bolesnego rozczarowania :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 02.06.17, 15:12
    wont2 napisał:

    > Nie wiem co miala na mysli kitty pod okresleniem "czegos jeszcze" ale jesli to
    > byly kwestie zwiazane z emocjami (bliskosc, fascynacja, ekscytacja, czasem potw
    > ierdzenie wlasnej wartosci) to sie moge zgodzic. Jesli natomiast kwestie materi
    > alne, to jest to mit sluzacy mniej atrakcyjnym mezczyznom do zachowania spokoju
    > ducha. Nie tylko ja place za seks zaangazowaniem i zwiazkiem. Inni tez placa!
    > Ale to jest moim zdaniem niepotrzebne samooszukiwanie sie i prosta droga do bol
    > esnego rozczarowania :)

    Dobre ;) Podwazasz dorobek forum? Poza tym wyszlo Ci, ze zwiazek i zaangazowanie sluza do zaspokajania potrzeb materialnych kobiet, a nie np do realizowania bliskosci, poczucia bezpieczenstwa, stabilizacji, wsparcia psychicznego, wszelkich potrzeb intelektualno-emocjonalno-towarzyskich, pomijajac w ogole rodzinne.


    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 02.06.17, 15:40
    Nie mam nic do zwiazkow, byle to nie byl moj zwiazek ;) No ale przyznasz chyba, ze zaleznosc "seks za zwiazek" jest kuriozalna. Powino byc - seks, a potem jesli oboje chca - zwiazek. Wchodzenie w zwiazek z kims, kto uzaleznia udostepnienie swojej kuciapki od zwiazku, to proszenie sie o tytulowy brak seksu w malzenstwie. No chyba, ze trzyma sie wladze w domu i mozna dostep do kuciapki bezposrednio lub posrednio wyegzekwowac :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 02.06.17, 16:02
    Zadajmy sobie retoryczne pytanie. Czy Marta Linkiewicz znowu dala dupy Rae Sremmurd bo liczy na zwiazek i zaangazowanie? :)

    m.sadistic.pl/marta-linkiewicz-powraca-vt439259.htm
    PS. Swoja droga muzykalni ci Murzyni :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 02.06.17, 16:10
    wont2 napisał:

    > Zadajmy sobie retoryczne pytanie. Czy Marta Linkiewicz znowu dala dupy Rae Srem
    > murd bo liczy na zwiazek i zaangazowanie? :)
    >
    > m.sadistic.pl/marta-linkiewicz-powraca-vt439259.htm
    > PS. Swoja droga muzykalni ci Murzyni :)

    "Pedaly jakies zamiast ruchac to rapuja do kamery" ;-)

    W odpowiedzi napisali Ci przeciez na wstepie i dalej dlaczego puszcza sie tj jakie potrzeby zaspokaja pani Marta ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 02.06.17, 16:02
    wont2 napisał:

    > Nie mam nic do zwiazkow, byle to nie byl moj zwiazek ;) No ale przyznasz chyba,
    > ze zaleznosc "seks za zwiazek" jest kuriozalna.

    Dlaczego? Skad u Ciebie ta ignorancja? Przeciez to juz dawno wyjasniono, ze kobieta jako strona ponoszaca wieksze ryzyko uprawiania seksu czyli ryzyko ciazy, podswiadomie pragnie sie zabezpieczyc przed byciem samotna matka czyli stara sie zwiekszyc prawdopodobienstwo przezywalnosci ewentualnego potomstwa.

    Powino byc - seks, a potem jes
    > li oboje chca - zwiazek. Wchodzenie w zwiazek z kims, kto uzaleznia udostepnien
    > ie swojej kuciapki od zwiazku, to proszenie sie o tytulowy brak seksu w malzens
    > twie. No chyba, ze trzyma sie wladze w domu i mozna dostep do kuciapki bezposre
    > dnio lub posrednio wyegzekwowac :)

    No ale przeciez Ty tez masz brak seksu nawet bez zwiazku, chyba, ze sobie go kupisz, ewentualnie na trzeciego. Nie dziwie Ci sie, ze rozgladasz sie po Tajlandiach zeby zredukowac koszty.

    Btw a nie mozesz sobie dac juz spokoj z tym seksem (z nie dziwkami), skoro zwiazek Cie nie interesuje? (pytam z ciekawosci) Czy juz dales?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 02.06.17, 16:10
    Kitty, dewociejesz w takim tempie, ze za dwa lata kupisz chyba talerz do ogladania TV Trwam. Nie dawas nigdy dupy bez oczekiwania zwiazku i zaangazowania? :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 02.06.17, 16:23
    wont2 napisał:

    > Kitty, dewociejesz w takim tempie, ze za dwa lata kupisz chyba talerz do oglada
    > nia TV Trwam.

    Przesadzasz, bo wszedles w okres godowy i Cie pali ;) Tak sie tylko podpytuje jakie masz plany. Kurwic sie, nie kurwic, oto jest pytanie?

    > Nie dawas nigdy dupy bez oczekiwania zwiazku i zaangazowania? :)

    No ba! Ale widzisz mialam takiego pecha, ze jak chcialam sie tylko chamsko pokurwic to mi deadliny zwiazkowe wstawiali i jeszcze o dzidziusiu marudzili. Taki pussyblock. Jak to Sabat mawia: tak to jest jak sie jest w innej fazie zycia ;) Takze doskonale znam to, czego sie obawiasz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 02.06.17, 16:26
    Kurwic sie = uprawiac seks za pieniadze.
  • hello-kitty2 02.06.17, 16:45
    sabat3 napisał:

    > Kurwic sie = uprawiac seks za pieniadze.

    Twoja nomenklatura mnie nie obowiazuje. Lubie slowo kurwic sie i zamierzam go uzywac mowiac o seksie bez (wiekszych) zobowiazan. Jakies zobowiazania zawsze sa chocby do stosowania antykoncepcji, a wlasnie pochwale sie, sobie strzelilam swiezutka spiralke na 5 lat. Pytam sie pani: a to juz ostatnia? A pani 'przecietna holenderska kobieta zachowuje swoja plodnosc do 52 roku zycia'. Fuck czyli jeszcze jedna bedzie potrzebna. Polecam wszystkim paniom Mirene, jeszcze 2 spirale temu byla na 4 lata, teraz juz spokojnie na 5. MOzna na luziku dociagnac do menopauzy. Koszt: 143 euro. Warto nawet jak sie seksu nie uprawia zeby nie miec okresu i nie wydawac na podpaski i tampony, a kto sie rucha, ruchac bez przerwy na 'te dni' ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 03.06.17, 07:29
    hello-kitty2 napisała:

    >i, a wlasnie pochwale sie, sobie strzelilam s
    > wiezutka spiralke na 5 lat. Pytam sie pani: a to juz ostatnia? A pani 'przeciet
    > na holenderska kobieta zachowuje swoja plodnosc do 52 roku zycia'. Fuck czyli j
    > eszcze jedna bedzie potrzebna. Polecam wszystkim paniom Mirene, jeszcze 2 spira
    > le temu byla na 4 lata, teraz juz spokojnie na 5. MOzna na luziku dociagnac do
    > menopauzy. Koszt: 143 euro. Warto nawet jak sie seksu nie uprawia zeby nie miec
    > okresu i nie wydawac na podpaski i tampony, a kto sie rucha, ruchac bez przerw
    > y na 'te dni' ;)
    -----
    Mogłabyś być bardziej subtelna... :) Panowie, hurra! Kitty ma nowiutką spiralę! :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 03.06.17, 09:00
    A moze ona reklamuje te spirale, jak Marek "Biedronke", Kombi "Showupa", a Urqu portal "Ujarani"?
  • hello-kitty2 03.06.17, 10:25
    > Mogłabyś być bardziej subtelna... :) Panowie, hurra! Kitty ma nowiutką spiralę!
    > :)

    Obalam Twoja teze mojego rzekomego dewoctwa czy jak to tam nazwales. A przy okazji tak Sabat, polecam kobietom uzywanie spirali.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • ninek04 03.06.17, 17:05
    hello - kitty 2 napisała
    >Obalam Twoja teze mojego rzekomego dewoctwa czy jak to tam nazwales. A przy okazji tak Sabat, polecam kobietom uzywanie spirali.<

    Założenie spirali wcale nie neguje Twojego dewoctwa i przybliżaniu się ku smudze cienia, przynajmniej w kwestii ruchania. To, co wypisujesz Wontowi, świadczy już o tym, że zalożyłaś moherowy berecik i chyba lubisz go nosić. Chyba, że wychodzi z Ciebie typowa hipokrytka - odpuściłam kurwienie się i teraz już jestem taka hej ho! sama ze sobą doszłam do ładu,już nie potrzebuję . Zakładam spiralę hormonalną- skutki uboczne zawsze są i będą, nawet jeśli Ciebie one nie dotyczą. ( jeszcze powiedz, że całkowicie bezboleśnie) żeby przez 3-4 dni w miesiącu nie odczuwać skutków okresu i nie wydawać 5 zł na podpaski, no kurwa czysty zysk!
    Bardziej prawdopodobne jest to, że jakby Cię trafiło, to wiesz, że możesz stukać się bez ograniczeń, nigdy nic nie wiadomo przecież, co się może zdarzyć po drodze.
  • wont2 03.06.17, 07:21
    hello-kitty2 napisała:

    > Przesadzasz, bo wszedles w okres godowy i Cie pali ;) Tak sie tylko podpytuje j
    > akie masz plany. Kurwic sie, nie kurwic, oto jest pytanie?
    ----
    Bezsensowne pytanie. A czy ja kiedykolwiek miałem inne plany? ;)


    > No ba! Ale widzisz mialam takiego pecha, ze jak chcialam sie tylko chamsko poku
    > rwic to mi deadliny zwiazkowe wstawiali i jeszcze o dzidziusiu marudzili. Taki
    > pussyblock. Jak to Sabat mawia: tak to jest jak sie jest w innej fazie zycia ;)
    > Takze doskonale znam to, czego sie obawiasz.
    -----
    No patrz, czyli jednak kobiety też się potrafią stukać bez oczekiwania związku i zaangażowania :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 03.06.17, 09:08
    wont2 napisał:
    > No patrz, czyli jednak kobiety też się potrafią stukać bez oczekiwania związku
    > i zaangażowania :)

    Miedzy jednorazowym "pieskiem Leszkiem" na pobliskim trawniku, a "miloscia wielka, czysta i prawdziwa" jest chyba jednak spora przestrzen zaludniona oczekiwaniem jakiegos rodzaju relacji romantycznej. Pragnienie na "tu i teraz", bez ukladania przyszlosci.
  • sabat3 03.06.17, 09:46
    Odnosnie kurwienia sie - mysle, ze dzieki rozwojowi sieci ktos wreszcie wpadnie na to, zeby zbudowac mariaz portalu randkowego i e-burdelu.
    Chodzi o zbudowanie takiej konstrukcji, przy ktorej mezczyzni nie mieliby poczucia bezposredniego placenia za seks, a kobiety otrzymywalyby za to gratyfikacje, ale nie bezposrednio od faceta, a od portalu, ktory bylby tylko "bankiem kontaktow". Podchodzi pod streczycielstwo, ktore jest nielegalne, wiec moje rozwazania sa czysto teoretyczne i dotycza innego kraju niz Polska :p
    Pewnie na zachodzie sie cos takiego pojawi kiedys.
    Gosc placi za dostep do bazy kontaktow datingowych (nie za seks), dziewczyna moze odrzucic jego zaproszenie lub przyjac, moga normalnie flirtowac, wymieniac sie zdjeciami itd, ale portal placi jej dopiero wtedy kiedy jest "dopasowanie" i ida ze soba na... randke ;)
  • marek.zak1 03.06.17, 10:16
    sabat3 napisał:

    > Chodzi o zbudowanie takiej konstrukcji, przy ktorej mezczyzni nie mieliby poczucia bezposredniego placenia za seks, a kobiety otrzymywalyby za to gratyfikacje, ale nie bezposrednio od faceta, a od portalu, ktory bylby tylko "bankiem kontaktow".
    ----------------------
    Rozumiem, że temat zgłębiłeś i znalazłeś wiele kobiet zainteresowanych takim rozwiązaniem.
  • hello-kitty2 03.06.17, 10:32
    wont2 napisał:

    > Bezsensowne pytanie. A czy ja kiedykolwiek miałem inne plany? ;)

    No to sie kurw, jaki problem, idz i bierz sie za te nieoczekujace zaangazowania i zwiazku, no przeciez udowodniles, ze istnieja, no to na co jeszcze czekasz? Idz.

    > No patrz, czyli jednak kobiety też się potrafią stukać bez oczekiwania związku
    > i zaangażowania :)

    Oczekuja oczekuja najwyzej nie z Toba.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 03.06.17, 10:45
    hello-kitty2 napisała:
    > Oczekuja oczekuja najwyzej nie z Toba.

    No to Wont chyba powinien tylko sie z tego cieszyc?
    Ciekawy temat.
    A mozesz uszczegolowic? Jaki to facet, od ktorego oczekujesz zwiazku, a jakie cechy ma taki, z ktorym chcesz sie "tylko pokurwic"?
  • marek.zak1 03.06.17, 10:55
    sabat3 napisał:


    > A mozesz uszczegolowic? Jaki to facet, od ktorego oczekujesz zwiazku, a jakie cechy ma taki, z ktorym chcesz sie "tylko pokurwic"?
    ----------------
    Sabat, kiedyś Kitty napisała ,,seks plus". Jako autor fajnych kawałków, sam sobie dopisz, jaki to może być ten plus, a potem daj Kitty do weryfikacji.
  • kag73 03.06.17, 11:09
    hello-kitty2 napisała:
    > Oczekuja oczekuja najwyzej nie z Toba.

    "No to Wont chyba powinien tylko sie z tego cieszyc?
    Ciekawy temat.
    A mozesz uszczegolowic? Jaki to facet, od ktorego oczekujesz zwiazku, a jakie cechy ma taki, z ktorym chcesz sie "tylko pokurwic"?"

    W kolko to samo a tu regul nie ma. Kazdy(czy prawie kazdy, moze sa wyjatki) chce kochac i byc kochany, to wlasnie cale zaangazowanie. Ale to wcale nie tak hop siup sie zakochac czy kogos pokochac, nie spotyka sie takich codzien a nawet jak sie spotyka to w tym caly jest ambaras, zeby i druga strona chciala/odwzajemniala. Wiec nie jest to tak, ze chodza sie do lozka tylko z tymi, przy ktorych lomocze ci serce, a seksu sie jednak chce. Czy po drodze sie w tym kims zakochasz czy nie to jest inna bajka. No chyba, ze bedziemy sie trzymac zasady: do lozka tylko z tym, ktorego sie kocha, albo po slubie. Ja nie polecam.Natomista jak komus juz od poczatku lomocze serce i ktos zaprzata jego mysli to czesto czlowiek wie czego chce, chce nie tylko raz do lozka, chce wiele razy, chce wiecej i zupelnie inaczej agituje, bo chce dobrego poczatku, chce poznac, zeby zwiekszyc swoje szanse, zeby jednak wyszlo z tego cos wiekszego. Dotyczy to rowniez mezczyzn.
    Wiec stwierdzenie kitty: "Oczekuja oczekuja najwyzej nie z Toba" jest prawdziwe.Ty jestes na raz albo dwa, bo...tak sie zlozylo, mialam ochote, decyzja chwili, ale serce do Ciebie nie puka. I w dodatku do seksu nie potrzeba zakochania ani milosci. Oczekiwanie czegos wiecej zaczyna sie kiedy czuje sie cos wiecej. (Znow dotyczy rowniez mezczyzn).
  • hello-kitty2 03.06.17, 12:28
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Oczekuja oczekuja najwyzej nie z Toba.
    >
    > No to Wont chyba powinien tylko sie z tego cieszyc?
    > Ciekawy temat.
    > A mozesz uszczegolowic? Jaki to facet, od ktorego oczekujesz zwiazku, a jakie c
    > echy ma taki, z ktorym chcesz sie "tylko pokurwic"?

    Jakie ma cechy facet, z ktorym chce sie tylko pokurwic? Zadnych, zadnych nie ma, bo nie ma takich facetow. Pokurwienie sie jest tylko odpadem nieudanej proby znalezienia kogos do fajnego zwiazku (zwiazek rozumiany szeroko ale tego juz nie musimy powtarzac, bo definiujemy tak samo). I teraz wracacjac do przykladu Wonta to nie jest tak, ze babki sie chcialy z nim tylko pokurwic, on sie nudzil i konczyl. To one sie w miare spotykania skapnely, ze sie ten pan do zwiazku nie nadaje i sie wykruszyly. W poszukiwaniu czegos wartosciowszego przelecialy przez wontowe lozko. Ewentualnie deklaracje zwiazku na nim wmuszaly (przyparcie do sciany) i w rezultacie sie wykruszyly szybciej z braku zludzen. I teraz jak piszesz Wont sie moze ''tylko z tego cieszyc'' z tym, ze nie dorabialabym do tego teorii, ze one tylko sie chcialy puscic, bo on taaaaki atrakcyjny do tego puszczenia byl. One szukaly czegos wiecej a ze nie znalazly, w rezultcie Wont sie stal tylko rozczarowaniem. To nie jest tak, ze on je moze teraz obdzwonic, a one mu szybko do lozeczka spowrotem wskocza, a gdyby pieprzyly sie tylko dla seksu, to powinny wskoczyc, nie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)



    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 03.06.17, 12:59
    hello-kitty2 napisała:
    Jakie ma cechy facet, z ktorym chce sie tylko pokurwic? Zadnych, zadnych nie ma, bo nie ma takich facetow. Pokurwienie sie jest tylko odpadem nieudanej proby znalezienia kogos do fajnego zwiazku
    ----------------
    Tak mi sie wydawało, ale dzięki za wpis. Powinnaś robić doktorat z psychologii / relacji damsko - męskich. Serio.
  • kag73 03.06.17, 15:05
    "Tak mi sie wydawało, ale dzięki za wpis. Powinnaś robić doktorat z psychologii / relacji damsko - męskich. Serio."

    Ja sie z ta opinia nie zgadzam, Kitty jest jedna z wielu ale jak dla mnie nie jest reprezentatywna jezeli chodzi o calosc plci :)
    Ja sypialam z facetami w ogole nie szukajac i nie oczekujac zwiazku. Nie jestem jedyna. Wiec moze jestem wyjatkiem? Bo to, ze ludzie szukaja milosci i tej drugiej polowki nie znaczy, ze zawsze i w kazdej fazie zycia i z kazdym.
    A moze jednak Kitty nie moze wypowiadac sie za calosc. W dodatku inaczej agitowala swego czasu kiedy dopadla ja biologia, chciala ojca dziecku a nie kochanka i tym sie kierowala. Mnie biologia nie dopadla wiec chcilam przede wszystkim kochanka, ktory okazalo sie, nada sie rowniez na ojca. I z kitty opiniami o ruchaniu i byciu wyruchanym i na czym polega zwiazek tez sie niestety nie zgadzam.Widze to inaczej, mam inaczej, zyje inaczej.
  • marek.zak1 03.06.17, 15:13
    kag73 napisała:


    Bo to, ze ludzie szukaja milosci i tej drugiej polowki nie znaczy, ze zawsze i w kazdej fazie zycia i z kazdym.
    ------------------------------
    Piszemy o mainstreamie. Jasne, ze hormony nie raz każą nam zwyczajnie się bzykać bez patrzenia na resztę, zwłaszcza jak fajne ciało i trochę alko.
    Wiesz, jaka jest różnica między powściągliwa i rozwiązłą? 2 promile alkoholu :)
  • aandzia43 03.06.17, 15:41
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    >
    > Bo to, ze ludzie szukaja milosci i tej drugiej polowki nie znaczy, ze zawsze i
    > w kazdej fazie zycia i z kazdym.
    > ------------------------------
    > Piszemy o mainstreamie. Jasne, ze hormony nie raz każą nam zwyczajnie się bzyka
    > ć bez patrzenia na resztę, zwłaszcza jak fajne ciało i trochę alko.
    > Wiesz, jaka jest różnica między powściągliwa i rozwiązłą? 2 promile alkoholu :)

    Ano właśnie, ano właśnie ;-) Różne okoliczności i czynniki każą nam (kobietom) bzykać się bez patrzenia na resztę. Alkohol jest tylko jednym z nich (mnie akurat nie dotyczy). Daj więc spokój z gadkami o dążeniu do związku zawsze.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 03.06.17, 15:43
    "Ano właśnie, ano właśnie ;-) Różne okoliczności i czynniki każą nam (kobietom) bzykać się bez patrzenia na resztę. Alkohol jest tylko jednym z nich (mnie akurat nie dotyczy). Daj więc spokój z gadkami o dążeniu do związku zawsze."

    No on sie tego dowiedzial o Kitty, wiec wierzy, a zona mu potwierdzila, wiec tym bardziej wierzy.
  • marek.zak1 03.06.17, 15:49
    kag73 napisała:

    > "Ano właśnie, ano właśnie ;-) Różne okoliczności i czynniki każą nam (kobietom)
    > bzykać się bez patrzenia na resztę. Alkohol jest tylko jednym z nich (mnie akurat nie dotyczy). Daj więc spokój z gadkami o dążeniu do związku zawsze."
    >
    > No on sie tego dowiedzial o Kitty, wiec wierzy, a zona mu potwierdzila, wiec tym bardziej wierzy.
    ----------------
    Tak, moja żona i Kitty, jak mówią jednym głosem, są dla mnie bardzo wiarygodne :)
  • ninek04 03.06.17, 16:44
    marek.zak1 napisał
    >Tak, moja żona i Kitty, jak mówią jednym głosem, są dla mnie bardzo wiarygodne :)<

    No ale weź pod uwagę, że tym jednym, zgodnym głosem ( że każda w gruncie rzeczy chce związku, a jak nie chce to ściemnia) to mogą mówić kobiety w jakiś sensie przywiązane do mężczyzny, może zależne od niego, w taki, czy inny sposób - no bo z drugiej strony co mają mówić, skoro ten mężczyzna i warunki, jakie im stwarza są dla nich wartością konieczną, niepodważalną, albo wygodną. No chyba nie oczekujesz, że żona w chwili prawdy mogłaby Ci wykrzyczeć, jak miała dość przez te wszystkie lata, gdy siedziała w domu i bawiła dzieci, a Ty brylowałeś za granicą w towarzystwie. To czyim głosem ma teraz mówić, skoro jest stopiona z Tobą już na wieki? ;)
  • hello-kitty2 03.06.17, 18:12
    kag73 napisała:

    > "Ano właśnie, ano właśnie ;-) Różne okoliczności i czynniki każą nam (kobietom)
    > bzykać się bez patrzenia na resztę. Alkohol jest tylko jednym z nich (mnie aku
    > rat nie dotyczy). Daj więc spokój z gadkami o dążeniu do związku zawsze."
    >
    > No on sie tego dowiedzial o Kitty, wiec wierzy, a zona mu potwierdzila, wiec ty
    > m bardziej wierzy.

    To sa takie same rozmowy jak klocenie sie, ze Cola Light nie ma wcale zero kcal, bo ma 0,2 kcal na 100 ml ;) DETALE.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 03.06.17, 18:54
    hello-kitty2 napisała:

    > kag73 napisała:
    >
    > > "Ano właśnie, ano właśnie ;-) Różne okoliczności i czynniki każą nam (kob
    > ietom)
    > > bzykać się bez patrzenia na resztę. Alkohol jest tylko jednym z nich (mn
    > ie aku
    > > rat nie dotyczy). Daj więc spokój z gadkami o dążeniu do związku zawsze."
    > >
    > > No on sie tego dowiedzial o Kitty, wiec wierzy, a zona mu potwierdzila, w
    > iec ty
    > > m bardziej wierzy.
    >
    > To sa takie same rozmowy jak klocenie sie, ze Cola Light nie ma wcale zero kcal
    > , bo ma 0,2 kcal na 100 ml ;) DETALE.


    Tak dla porządku tylko przypomnę, że ja się wypowiadałam w kwestii intencji przy przystępowaniu do bzykanka, a nie co dla kogo ważne w życiu. Bo dla mnie owszem, związek jest bardzo ważny (większość życia przeżyłam w stanie sparowania i wychodziło mi to nienajgorzej), ale decydując się na seks decydowałam się właśnie na seks i nic więcej. A że czasem coś więcej z tego wynikło... Zawsze tak było i wszystko co istotne albo się od erotyki zaczęło, albo bardzo szybko w erotyce zostało sprawdzone. To co mniej istotne zaczęło się i skończyło na erotyce ;-)
    Wbrew pozorom nie myślałam dupą. Ale dupa mmiała dużo do powiedzenia przy podejmowaniu decyzji ;-)



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 03.06.17, 15:47
    aandzia43 napisała:
    > Piszemy o mainstreamie. Jasne, ze hormony nie raz każą nam zwyczajnie się
    > bzykać bez patrzenia na resztę, zwłaszcza jak fajne ciało i trochę alko.
    --------------------------------
    > Ano właśnie, ano właśnie ;-) Różne okoliczności i czynniki każą nam (kobietom) bzykać się bez patrzenia na resztę. Alkohol jest tylko jednym z nich (mnie akurat nie dotyczy). Daj więc spokój z gadkami o dążeniu do związku zawsze.
    ----------------------------------
    Zawsze w naukach społecznych oznacza przeważnie. Zawsze są wyjątki, oprócz tego, że każda marzy o księciu i miłości po grób :)
    >
    >
  • kag73 03.06.17, 15:53
    "Zawsze w naukach społecznych oznacza przeważnie. Zawsze są wyjątki, oprócz tego, że każda marzy o księciu i miłości po grób :)"

    A o czym marzy kazdy facet? Tak dla rownowagii...
  • marek.zak1 03.06.17, 16:12
    kag73 napisała:

    > "Zawsze w naukach społecznych oznacza przeważnie. Zawsze są wyjątki, oprócz teg
    > o, że każda marzy o księciu i miłości po grób :)"
    >
    > A o czym marzy kazdy facet? Tak dla rownowagii...
    ----------------------------------
    Skoro kobiety chcą księcia, to to, żeby być księciem, czyli....o władzy i statusie, bo za nią idą piękne, kochające, chętne kobiety i kasa. Testosteron każe nam o to rywalizować, wywoływać wojny i robić nie zawsze fajne rzeczy.
    Chcecie mieć księcia to sie staramy :).
    Teraz bike time ...
  • ninek04 03.06.17, 16:28
    marek.zak1 napisał
    >Zawsze w naukach społecznych oznacza przeważnie. Zawsze są wyjątki, oprócz tego, że każda marzy o księciu i miłości po grób :)<

    Marek, uwierz, że nie każda, i nie każda, albo prawie każda chciałaby się ubrać w związek, zwłaszcza w takim powszechnym rozumieniu, typu mieszkanie razem, przebywanie dzień w dzień ze sobą, czyli wszystko, co można określić jako wspólny dom, wspólne dzieci, wspólne cele i w ogóle zatracanie się w tej wspólności albo wspólnocie, zwłaszcza, że nadal taki właśnie schemat ma głębokie umocowanie społeczne. No ale to się zmienia i sam związek jako taki nie jest z pewnością szczytem i spełnieniem marzeń, albo jakimś celem, do którego każda i każdy bez wyjątku dąży.
  • sabat3 03.06.17, 13:09
    Pytam, bo jednak teoria psychoewo mowi cos troche innego. Chcialem sie przekonac o "relacji z pola walki".
    Duza czesc tego co relacjonujesz pokrywa sie z psychoewo. Rzeczywiscie - kobiety wedlug tej teorii szukaja przede wszystkim zwiazku. Jednak to co sie nie zgadza, to zjawisko sporadycznej niewiernosci wobec dlugoterminowego partnera, tzw. "Gene shopping".
    Kobieta wiazac sie na dlugo ze sredniowartosciowym samcem, moze zaryzykowac relacje czysto erotyczna z mezczyzna o bardzo duzej wartosci genetycznej (piekne cialo, ogromny prestiz, duze walory spoleczne i zasoby), po to by "ulepszyc" linie genetyczna swojego potomstwa. Dzieje sie to w tajemnicy przed stalym partnerem.
    U Bussa sa podawane wyniki badan nad niewiernoscia kobiet, z ktorych wynika, ze w 9/10 przypadkow kochanek ma wyzsza pozycje spoleczna od niej i jej meza. Nie chodzi tylko o ewentualna partycypacje w zasobach tego bogatego, ale i o to, by skorzystac z jego puli genetycznej predystynujacej do sukcesu spolecznego. Potomstwo kobiety na tym skorzysta. Potomstwo mezczyzny-kukulki rowniez. Najbardziej w dupie jest oszukany facet, jednak czesc potomstwa jest najczesciej jego, wiec w sumie jakies korzysci z tego sa.
    Natomiast kobieta, ktorej otwieraja sie perspektywy na nowy, lepszy zwiazek czesto z tych mozliwosci korzysta. Podobnie kobieta z nikim nie zwiazana. Zwykle bedzie probowala jakos uklad "usankcjonowac". Mowimy o poziomie instynktow, to jasne ze nadbudowa kulturowa moze ten proces modyfikowac, czasem znaczaco
  • marek.zak1 03.06.17, 13:26
    sabat3 napisał:


    > Kobieta wiazac sie na dlugo ze sredniowartosciowym samcem, moze zaryzykowac relacje czysto erotyczna z mezczyzna o bardzo duzej wartosci genetycznej (piekne cialo, ogromny prestiz, duze walory spoleczne i zasoby), po to by "ulepszyc" linie genetyczna swojego potomstwa. Dzieje sie to w tajemnicy przed stalym partnerem.
    -----------------
    Sabat, słuchaj tego co piszą dziewczyny. Skąd wiesz, ze ta relacja jest czysto erotyczna? Może ona go chce na partnera i w tym kierunku działa, a seks to narzędzie do związania go? Zobacz, jak babki, z partnerami jak napisałeś, średnio atrakcyjnymi, albo bez, patrzą na atrakcyjnych samców - chcą ich mieć dla siebie, a nie tylko do łóżka.
  • sabat3 03.06.17, 13:34
    marek.zak1 napisał:
    > Sabat, słuchaj tego co piszą dziewczyny. Skąd wiesz, ze ta relacja jest czysto
    > erotyczna? Może ona go chce na partnera i w tym kierunku działa, a seks to narz
    > ędzie do związania go? Zobacz, jak babki, z partnerami jak napisałeś, średnio a
    > trakcyjnymi, albo bez, patrzą na atrakcyjnych samców - chcą ich mieć dla siebi
    > e, a nie tylko do łóżka.

    Czytaj ze zrozumieniem. Opisuje teorie, ktora tlumaczy dlaczego gene shopping jest oplacalny. To jest logiczne. Potomstwo o lepszych genach, wychowywane przez dostepnego dostarczyciela zasobow.
  • sabat3 03.06.17, 13:35
    DOSTEPNEGO. Czyli jesli lepszy dostepny z tych czy innych wzgledow nie jest. Proste.
  • marek.zak1 03.06.17, 13:47
    sabat3 napisał:

    > DOSTEPNEGO. Czyli jesli lepszy dostepny z tych czy innych wzgledow nie jest. Proste.
    ---------------------
    Sytuacja jest dynamiczna, a Buss / Ty traktujesz ja jako statyczną. Tak więc na razie nie jest dostepny, ale gdy
    - seks mu się spodoba,
    - nowa mi się bardziej spodoba, niż dotychczasowa,
    - wyjdzie, że zdradził i jego związek się rozpadnie,
    To już stanie się dostępny.
    Jeśli nic nie wyjdzie, to w ostateczności zostaną lepsze geny. W ostateczności. kobiety sa sprytne i wiedzą, czego chcą. To natura.

  • sabat3 03.06.17, 13:55
    To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, murzynem kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?
  • aandzia43 03.06.17, 14:03
    sabat3 napisał:

    > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, murzynem
    > kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?

    Jezu, zawsze, nie zawszec


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 03.06.17, 14:15
    aandzia43 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, mur
    > zynem
    > > kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?
    >
    > Jezu, zawsze, nie zawszec

    Wyrwało się za wcześnie. Czasem chcą, czasem nie chcą. Różne są układy i sytuacje życiowe. Buss jest ok i w mocno ogólnych zarysach ma rację. Ten surowy schemat wypełniają żywi ludzie. Ci żywi ludzie (w tym wypadku kobiety) mają czasem coś na kształt samoświadomości i nawet nie zamajaczy im się myśl, żeby tworzyć związek z np.niekompatybilnym kompletnie poza łóżkiem panem. Albo są w takim momencie życia, że akurat związek to ostatnia rzecz która zaprząta im głowę.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 03.06.17, 14:10
    sabat3 napisał:

    > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, murzynem kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?
    -------------------------
    Rozmawiałem z moją. Całkowita zbieżność z wpisem Kitty.
  • aandzia43 03.06.17, 14:22
    marek.zak1 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, mur
    > zynem kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?
    > -------------------------
    > Rozmawiałem z moją. Całkowita zbieżność z wpisem Kitty.

    Skup się Marek: z habibi i fuck friendem? Albo coś źle przekazałeś (głuchy telefon), albo twoja żona ma większe pozamałżeńskie doświadczenie niż do tej pory sądziłes :-P




    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 03.06.17, 14:48
    aandzia43 napisała:


    > > > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, mur
    > > zynem kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?
    > > -------------------------
    > > Rozmawiałem z moją. Całkowita zbieżność z wpisem Kitty.
    >
    > Skup się Marek: z habibi i fuck friendem? Albo coś źle przekazałeś (głuchy telefon), albo twoja żona ma większe pozamałżeńskie doświadczenie niż do tej pory sądziłes :-P
    -----------------
    To są jednak zupełne marginesy.
  • lybbla 03.06.17, 14:31
    marek.zak1 napisał:


    > Rozmawiałem z moją. Całkowita zbieżność z wpisem Kitty.

    Marku ale w Twoim środowisku Twoja żona jest wyjątkiem i jest najwspanialsza.
    Jak pisałeś wszystkie inne walą swoich facetów po rogach. Wiesz to od swojej żony.
    Co dokładnie potwierdza Twoja żona? Że kobieta najpierw znajduje feedera a potem
    jeżeli feeder jest z wyższej półki to realizuje się z feederem a jeśli nie jest z wyższej półki to zabezpieczona realizuje się zgodnie ze swoimi upodobaniami?
  • marek.zak1 03.06.17, 14:53
    lybbla napisał:


    > > Rozmawiałem z moją. Całkowita zbieżność z wpisem Kitty.
    >
    > Marku ale w Twoim środowisku Twoja żona jest wyjątkiem i jest najwspanialsza.
    > Jak pisałeś wszystkie inne walą swoich facetów po rogach. Wiesz to od swojej żony.
    > Co dokładnie potwierdza Twoja żona? Że kobieta najpierw znajduje feedera a potem jeżeli feeder jest z wyższej półki to realizuje się z feederem a jeśli nie jest z wyższej półki to zabezpieczona realizuje się zgodnie ze swoimi upodobaniami?
    ----------------------------
    Nie wszystkie. Niektóre walą po rogach.
    Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - zaznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest niewielu. To dorobek forum.
  • zawle 03.06.17, 15:01
    drugim dorobkiem jest, ze skoro marek moze byc dla kogos ksieciem to i ty mozesz nim dla kogos zostac

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • marek.zak1 03.06.17, 15:09
    zawle napisała:

    > drugim dorobkiem jest, ze skoro marek moze byc dla kogos ksieciem to i ty mozesz nim dla kogos zostac
    --------------
    Oczywiście.

  • lybbla 03.06.17, 15:09
    marek.zak1 napisał:


    > Nie wszystkie. Niektóre walą po rogach.
    > Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - z
    > aznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest n
    > iewielu. To dorobek forum.

    To jest co najwyżej dorobek Twojej żony. Dorobkiem forum jest, że Ci żona ściemnia.
  • marek.zak1 03.06.17, 15:14
    lybbla napisał:

    > marek.zak1 napisał:

    > > Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - z
    > > aznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest niewielu. To dorobek forum.
    >
    > To jest co najwyżej dorobek Twojej żony. Dorobkiem forum jest, że Ci żona ściemnia.
    ------------------
    Może ustosunkuj się do tezy, a odpuść osobiste uwagi.
  • lybbla 03.06.17, 15:35
    marek.zak1 napisał:

    > lybbla napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do
    > związku - z
    > > > aznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale ks
    > iążąt jest niewielu. To dorobek forum.
    > >
    > > To jest co najwyżej dorobek Twojej żony. Dorobkiem forum jest, że Ci żona
    > ściemnia.
    > ------------------
    > Może ustosunkuj się do tezy, a odpuść osobiste uwagi.


    Przypomnij sobie gościa, który mówił Tobie, że tylko Twoja Ela i jego żona są porządne. Potem przypomnij sobie co wiesz na temat jego żony od Twojej żony.
    I co dalej myślisz, że ona szuka księcia? Bo ja twierdzę, że wyłącznie dla przyjemności. Jej książe wypowiada się o niej w samych superlatywach. I tylko
    zła żona Marka niczym Neo burzy ten sielski obrazek. A może tylko odwraca uwagę?
  • kag73 03.06.17, 15:37
    "I tylko zła żona Marka niczym Neo burzy ten sielski obrazek. A może tylko odwraca uwagę?"

    Jestes okrutny :) Ale pamietajmy: czego oczy nie widza, tego sercu nie zal! I tego sie trzymajmy.
  • sabat3 03.06.17, 15:41
    Eeeee...
    Uwazam za bardziej wiarygodnego pudla krolewskiego z irokezem na glowie, ktory wchodzi na tylnych lapach do starbucksa i zamawia cieplym, meskim barytonem "mala kawe americano", niz to, ze zona Marka go zdradza.
  • marek.zak1 03.06.17, 15:44
    lybbla napisał:


    > Przypomnij sobie gościa, który mówił Tobie, że tylko Twoja Ela i jego żona są porządne. Potem przypomnij sobie co wiesz na temat jego żony od Twojej żony. I co dalej myślisz, że ona szuka księcia? Bo ja twierdzę, że wyłącznie dla przyjemności. Jej książe wypowiada się o niej w samych superlatywach.
    ----------------
    Znam go i ją dobrze. bardzo przystojny facet, lekarz, inteligentny, ale bardzo słabego charakteru, naiwny do bólu. Boi się własnej żony, a o romansach babki wiedzieli wszyscy dookoła.
  • lybbla 03.06.17, 15:52
    marek.zak1 napisał:

    > Znam go i ją dobrze. bardzo przystojny facet, lekarz, inteligentny, ale bardzo
    > słabego charakteru, naiwny do bólu. Boi się własnej żony, a o romansach babki w
    > iedzieli wszyscy dookoła.

    To teraz jeszcze odpowiedz na pytanie, czy jego żona to robi dla związku czy dla przyjemności?

    Ja znam silnych facetów i podległe im w ich mniemaniu kobiety. Rozwiązłość tych kobiet jest legendarna.
  • hello-kitty2 03.06.17, 18:31
    lybbla napisał:

    > To teraz jeszcze odpowiedz na pytanie, czy jego żona to robi dla związku czy dl
    > a przyjemności?
    >
    > Ja znam silnych facetów i podległe im w ich mniemaniu kobiety. Rozwiązłość tych
    > kobiet jest legendarna.

    Ale co to zmienia w kwestii, ze dla kobiety priorytetowy jest zwiazek?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 04.06.17, 00:02
    lybbla napisał:
    > To teraz jeszcze odpowiedz na pytanie, czy jego żona to robi dla związku czy dl
    > a przyjemności?

    "Ale co to zmienia w kwestii, ze dla kobiety priorytetowy jest zwiazek?"

    Czyli tutaj wychodzi nam jasno: najwazniejsze, ze mam zwiazek, popukac moge tez na boku. Jasne, moze sie zgadzac. Ale czy zgadza sie wtedy nadal to co twierdzisz, ze kobiety idac z kims do lozka ZAESZE chca zwiazku? Bo wtedy ta babka musialby sila rzeczy chciec dwoch zwiazkow :)

  • marek.zak1 04.06.17, 09:13
    kag73 napisała:


    > "Ale co to zmienia w kwestii, ze dla kobiety priorytetowy jest zwiazek?"
    >
    > Czyli tutaj wychodzi nam jasno: najwazniejsze, ze mam zwiazek, popukac moge tezna boku. Jasne, moze sie zgadzac. Ale czy zgadza sie wtedy nadal to co twierdzisz, ze kobiety idac z kims do lozka ZAESZE chca zwiazku? Bo wtedy ta babka musialby sila rzeczy chciec dwoch zwiazkow :).
    ------------------------
    Może byc tak:

    Mam związek, facet mi się znudził, ale dzieci, rodzina itp, a z kimś fajnym seks przypomni mi, co to seks, namiętność,
    Mam związek, facet mi się znudził, poznałam kogoś fajnego i jak i on będzie chciał, to zmienię związek.

    Tak więc oba przypadki stawiają związek na pierwszym miejscu :). Jeden albo drugi.
  • kag73 04.06.17, 10:17
    "Mam związek, facet mi się znudził, ale dzieci, rodzina itp, a z kimś fajnym seks przypomni mi, co to seks, namiętność,
    Mam związek, facet mi się znudził, poznałam kogoś fajnego i jak i on będzie chciał, to zmienię związek."

    No to wychodzi nam, ze rowniez dla facetow zwiazek jest na pierwszym miejscu. Maja kochanke na boku i pozostaja w zwiazku.
  • hello-kitty2 04.06.17, 10:28
    kag73 napisała:

    > "Mam związek, facet mi się znudził, ale dzieci, rodzina itp, a z kimś fajnym se
    > ks przypomni mi, co to seks, namiętność,
    > Mam związek, facet mi się znudził, poznałam kogoś fajnego i jak i on będzie chc
    > iał, to zmienię związek."
    >
    > No to wychodzi nam, ze rowniez dla facetow zwiazek jest na pierwszym miejscu. M
    > aja kochanke na boku i pozostaja w zwiazku.

    Ja nie widze skad Ci to wyszlo ale nawet jakie to ma znaczenie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • urquhart 04.06.17, 12:54
    hello-kitty2 napisała:
    > > No to wychodzi nam, ze rowniez dla facetow zwiazek jest na pierwszym miej
    > scu. M
    > > aja kochanke na boku i pozostaja w zwiazku.
    >
    > Ja nie widze skad Ci to wyszlo ale nawet jakie to ma znaczenie?

    Ciekawe jest dla mnie przeciwstawienie potrzeby TB "seksu tantrycznego" z tym nazwanym kurwieniem w odniesieniu do związku.
    Pamiętam jedną masażystkę co ją kobiety polecały jako tantryczną głownie zapamiętałem zero makijażu i niespecjalny wygląd którym podkreślała tą "tantryczność".
    Kurewski wygląd to coś dokładnie odwrotnego, wyzywający wygląd, tzw wulgarność w wyglądzie czyli maksymalizacja bodźców wzrokowych i pożądania według męskiego modelu dopaminowo-testorenowego. Tak zwany kurewski wygląd to przesłana że kobieta "chce sie sprzedać" , czyli inaczej wykorzystać na co jest popyt, a niekoniecznie do czego sama ma ochotę i przekonanie.
    A kiedy chce się sprzedać mężczyzna trafiając w kobiecy popyt?
    Tatryczność z opisów to maksymalizacja damskiego estrogenowo-oksytocynowego modelu seksu, skupienie się na dotyku wszystkich części ciała, maksymalnej bliskości i porozumieniu.
    To przecież nic innego jak różne skrajne kierunki działania na zmysłów.

    Teraz przechodząc dalej jak takie modele realizować w związku jako jedynie słuszny model ? :)

    Kłusownicy i kłusowniczki działają wykorzystując deficyty i popyt na niezrealizowane potrzeby przecież.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • sabat3 04.06.17, 13:06
    urquhart napisał:
    > Teraz przechodząc dalej jak takie modele realizować w związku jako jedynie słus
    > zny model ? :)
    >
    > Kłusownicy i kłusowniczki działają wykorzystując deficyty i popyt na niezrealiz
    > owane potrzeby przecież.

    No to wiadomo - mezczyzna moze byc skutecznym dostarczycielem dobr, miec wysoka pozycje i posiadac cechy typowo meskie, dajace mu widoczna przewage nad innymi samcami w okolicy, a kobieta powinna byc dla mezczyzny uwodzicielska, dbac o wyglad i rznac sie z mezem w sposob dla niego najbardziej atrakcyjny. Czyli oboje powinni kupowac zainteresowanie drugiej strony, oferujsc to, co jest dla niej autentycznie interesujace.
  • sabat3 04.06.17, 10:29
    kag73 napisała:
    > No to wychodzi nam, ze rowniez dla facetow zwiazek jest na pierwszym miejscu. M
    > aja kochanke na boku i pozostaja w zwiazku.

    Jest roznica. Dla mezczyzn zwiazek generalnie nie jest celem, natomiast koszty wyjscia dotycza obojga plci.
  • hello-kitty2 04.06.17, 10:18
    kag73 napisała:

    > Czyli tutaj wychodzi nam jasno: najwazniejsze, ze mam zwiazek, popukac moge tez
    > na boku. Jasne, moze sie zgadzac. Ale czy zgadza sie wtedy nadal to co twierdz
    > isz, ze kobiety idac z kims do lozka ZAESZE chca zwiazku? Bo wtedy ta babka mus
    > ialby sila rzeczy chciec dwoch zwiazkow :)

    No a nie jest tak? A co wg Ciebie oznacza wyrazenie 'PODWOJNE zycie'?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 04.06.17, 10:22
    hello-kitty2 napisała:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Czyli tutaj wychodzi nam jasno: najwazniejsze, ze mam zwiazek, popukac mo
    > ge tez
    > > na boku. Jasne, moze sie zgadzac. Ale czy zgadza sie wtedy nadal to co t
    > wierdz
    > > isz, ze kobiety idac z kims do lozka ZAESZE chca zwiazku? Bo wtedy ta bab
    > ka mus
    > > ialby sila rzeczy chciec dwoch zwiazkow :)
    >
    > No a nie jest tak? A co wg Ciebie oznacza wyrazenie 'PODWOJNE zycie'?

    Za szybko mi sie wyslalo. Dobra ilustracja tu jest ten film, co Urqu kiedys linkowal 'Up in the Air' z Clooneyem, warto zobaczyc. Tam wlasnie babka zyje doslownie w 2 zwiazkach. Jeden zapokaja czesc potrzeb (dzieciowa, bezpieczenstwa), a drugi reszte.



    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 04.06.17, 10:50
    "Za szybko mi sie wyslalo. Dobra ilustracja tu jest ten film, co Urqu kiedys linkowal 'Up in the Air' z Clooneyem, warto zobaczyc. Tam wlasnie babka zyje doslownie w 2 zwiazkach. Jeden zapokaja czesc potrzeb (dzieciowa, bezpieczenstwa), a drugi reszte."

    Ano a Clooney jest wolnym ptakiem, ktory sie okazuje nagle zaswiergolony chce tego co chce kazdy (prawie kazdy czlowiek) a tu...dupa blada, bo u babki w domu maz i dzieci. A on zostaje ze swoim wolnym i luzackim zyciem. Pytanie tylko czy nadal tego chce.
    Ja nie wiem czy on jest dla niej "zwiazkiem". Przygoda albo odskocznia to na pewno. Inna rzecz, ze on chcialby byc zwiazkiem. Bo skoro to taki pikus to co facet smutasi, niech sie spotyka i bzyka dalej, w koncu ma czego niby chce facet: super seks bez zobowiazan.
  • hello-kitty2 04.06.17, 12:14
    kag73 napisała:

    > Ano a Clooney jest wolnym ptakiem, ktory sie okazuje nagle zaswiergolony chce t
    > ego co chce kazdy (prawie kazdy czlowiek) a tu...dupa blada, bo u babki w domu
    > maz i dzieci. A on zostaje ze swoim wolnym i luzackim zyciem. Pytanie tylko czy
    > nadal tego chce.
    > Ja nie wiem czy on jest dla niej "zwiazkiem". Przygoda albo odskocznia to na pe
    > wno. Inna rzecz, ze on chcialby byc zwiazkiem. Bo skoro to taki pikus to co fac
    > et smutasi, niech sie spotyka i bzyka dalej, w koncu ma czego niby chce facet:
    > super seks bez zobowiazan.

    Problemem bylo, ze oni weszli w zwiazek. Przeciez kazdy widz tak to odbiera zanim dochodzi do sceny, kiedy on pojawia sie przed jej drzwiami. I teraz tu jest odwrocenie rol: normalnie kobieta wchodzi w zwiazek z mezczyzna, z ktorym sypia. Stad taki bol kochanek zonatych mezczyzn, gdy okazuje sie, ze oni sa w zwiazku jeszcze z kims innym i ten ktos inny jest dla nich priorytetowy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 04.06.17, 13:06
    "Problemem bylo, ze oni weszli w zwiazek. Przeciez kazdy widz tak to odbiera zanim dochodzi do sceny, kiedy on pojawia sie przed jej drzwiami. I teraz tu jest odwrocenie rol: normalnie kobieta wchodzi w zwiazek z mezczyzna, z ktorym sypia. Stad taki bol kochanek zonatych mezczyzn, gdy okazuje sie, ze oni sa w zwiazku jeszcze z kims innym i ten ktos inny jest dla nich priorytetowy."

    No moze on sobie wyobrazal, ze weszli w zwiazek a dla niej byl kochankiem/fuckfriend na przyklad, zwyczajnie facetem do lozka. A jezeli byl to zwiazek to spoko mozna go ciagnac dalej, zachowujac status quo, ale, nie, bo on kurwa nagle sie zakochal i chce zwiazku, zwiazku polegajacego na "jestes tylko moja i sypiasz tylko ze mna a ja tylko z Toba (bo jakze)".
    W dodatku ja nie uwazam, ze kobieta zawsze wchodzi w zwiazek z mezczyzna, z ktorym sypia. Sypialam swego czasu z mezczyznami i nie wchodzilam z nimi w zwiazek, nie bylam zakochana, nie obchodzilo mnie rowniez z kim jeszcze oprocz mnie sypiaja. To dla mnie po prostu zdarzalo sie z nimi przespac.Wspolnego mieszkania, planow, omawiania, patrzenia w jednym kierunku, checi "zatrzymania" dla siebie nie bylo. Niedawno pewna Kanadyjka (60 lat) mi opowiadla jak swego czasu widziala swoja mloda corke z facetem i zapytala "Czy to Twoj boyfriend?" A corka na to ""nie, to moj fuck friend". Lekko ja zamurowalo, ale coz, swiat sie zmienia. Ok, niech bedzie i ff.
  • urquhart 04.06.17, 13:31
    kag73 napisała:
    > to ""nie, to moj fuck friend". Lekko ja zamurowalo, ale coz, swiat sie zmienia.
    > Ok, niech bedzie i ff.

    Swiat Zachodniej się zmienia.
    Coraz wiecej testosteronowych kobiet ja Ty i estrogenowych grzwczych samców.
    Dokładnie jak wielokrotnie powtarzanym eksperymecie Mysiego Raju.
    Na szczęście pewno nie lapiesz Kag jakie to prognozuje konsekwencje i tylko Cie to cieszy.

    Ale są promyki nadziei. We wczirajszych zamachach w Londynie zwykli ludzie nie byli bierni i grzeczni i walczyli krzeslami i butelkami z agresorami zamiast maliwac kredkami i tatuowac sobie pszczoly na znak sprzeciwu.
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • kag73 04.06.17, 14:55
    "Ale są promyki nadziei. We wczirajszych zamachach w Londynie zwykli ludzie nie byli bierni i grzeczni i walczyli krzeslami i butelkami z agresorami zamiast maliwac kredkami i tatuowac sobie pszczoly na znak sprzeciwu.
    --

    chlopaczku we wczorajszym ataku najpewniej sprawcami byli wychowani w patriarchalnym systemie, tak przez Ciebie wychwalanym, palanci.
    Ty w ogole nie wiesz o czym piszesz. Ja nie wiem czy jestem testosteronowa ale zapewne mam testosteronowego samca w domu. Tyle w temacie.
  • aandzia43 04.06.17, 15:53
    Kag, on bardzo dobrze wie o czym pisze. Oskarża cię o upadek cywilizacji Zachodu ;-) Stawia cię do kąta za ochotę za seks bez zaangażowania związkowego i realizowanie tej ochoty. Na takie jak ty nie ma bata: trudno o kij bo się go.średnio boisz, a marchewkę jak doda się do niej za dużo kija zastąpisz szybko inną marchewką. Ot i całe zamiłowanie Urquharta do temperamentnych i samodzielnych kobiet :-P


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 16:03
    aandzia43 napisała:

    > Kag, on bardzo dobrze wie o czym pisze. Oskarża cię o upadek cywilizacji Zachod
    > u ;-)

    Kogo, Kag? Zyjaca od wielu lat w monogamicznym, dzieciatym, zalegalizowanym zwiazku jak Bog przykazal? Cos Ci sie pokickalo.
  • aandzia43 04.06.17, 16:09
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Kag, on bardzo dobrze wie o czym pisze. Oskarża cię o upadek cywilizacji
    > Zachod
    > > u ;-)
    >
    > Kogo, Kag? Zyjaca od wielu lat w monogamicznym, dzieciatym, zalegalizowanym zwi
    > azku jak Bog przykazal? Cos Ci sie pokickalo.


    Przecież emotikon był. Poza tym Kag od lat w związku, ale wcześniej całe lata nie i naturę ma jaką ma czyli jak jej nie podejdzie coś mocno to się cackać nie będzie.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 04.06.17, 19:12
    "Kag, on bardzo dobrze wie o czym pisze. Oskarża cię o upadek cywilizacji Zachodu ;-) Stawia cię do kąta za ochotę za seks bez zaangażowania związkowego i realizowanie tej ochoty. Na takie jak ty nie ma bata: trudno o kij bo się go.średnio boisz, a marchewkę jak doda się do niej za dużo kija zastąpisz szybko inną marchewką. Ot i całe zamiłowanie Urquharta do temperamentnych i samodzielnych kobiet :-P"


    Oooo, tak mi przykro :( Nie, nie, zartowalam, wcale nie jest mi przykro, wcale. Mnie mezczyzni pokroju Urqu absolutnie nie interesuja i nie interesowali. I dobrze na tym wyszlam :)
  • hello-kitty2 04.06.17, 14:25
    kag73 napisała:

    > W dodatku ja nie uwazam, ze kobieta zawsze wchodzi w zwiazek z mezczyzna, z kto
    > rym sypia. Sypialam swego czasu z mezczyznami i nie wchodzilam z nimi w zwiazek
    > , nie bylam zakochana, nie obchodzilo mnie rowniez z kim jeszcze oprocz mnie sy
    > piaja. To dla mnie po prostu zdarzalo sie z nimi przespac.Wspolnego mieszkania,
    > planow, omawiania, patrzenia w jednym kierunku, checi "zatrzymania" dla siebie
    > nie bylo.

    Ale taj juz nie zyjesz, prawda? Dlaczego docelowo ZAANGAZOWANIE (emocjonalne i inne) i monogamia czyli ten walkowany zwiazek okazalo sie cenniejsze i docelowe czyli priorytetowe? Poza tym dla wiekszosci kobiet owszem nie jest niewazne z kim jeszcze sypiaja ich kochankowie. Chca ich dla siebie, nie chca sie dzielic.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 04.06.17, 14:29
    hello-kitty2 napisała:
    >Poza tym dla wiekszosci kobiet owszem nie jest niewazne z
    > kim jeszcze sypiaja ich kochankowie. Chca ich dla siebie, nie chca sie dzielic.

    Podobnie jak dla wiekszosci mezczyzn.
  • lybbla 04.06.17, 14:40
    hello-kitty2 napisała:


    > Ale taj juz nie zyjesz, prawda? Dlaczego docelowo ZAANGAZOWANIE (emocjonalne i
    > inne) i monogamia czyli ten walkowany zwiazek okazalo sie cenniejsze i docelowe
    > czyli priorytetowe? Poza tym dla wiekszosci kobiet owszem nie jest niewazne z
    > kim jeszcze sypiaja ich kochankowie. Chca ich dla siebie, nie chca sie dzielic.

    To proste, bo lepiej codziennie mieć pełną michę dobrej jakości jedzenia niż
    ganiać za żarciem po stepie. Ten drugi sposób życia też ma swoich wyznawców ale ich liczba drastycznie spada z ich wiekiem. Albo przestawiają się na pełną michę albo giną w stepie.
  • hello-kitty2 04.06.17, 14:46
    lybbla napisał:

    > To proste, bo lepiej codziennie mieć pełną michę dobrej jakości jedzenia niż
    > ganiać za żarciem po stepie. Ten drugi sposób życia też ma swoich wyznawców ale
    > ich liczba drastycznie spada z ich wiekiem. Albo przestawiają się na pełną mic
    > hę albo giną w stepie.

    Niech Ci bedzie, powiedzmy, ze kobiety sa bardziej pragmatyczne z natury.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 04.06.17, 15:39
    lybbla napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    >
    > > Ale
    > To proste, bo lepiej codziennie mieć pełną michę dobrej jakości jedzenia niż
    > ganiać za żarciem po stepie. Ten drugi sposób życia też ma swoich wyznawców ale
    > ich liczba drastycznie spada z ich wiekiem. Albo przestawiają się na pełną mic
    > hę albo giną w stepie.

    Tak, dobrej jakości jedzenia.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 04.06.17, 19:18
    "Ale taj juz nie zyjesz, prawda? Dlaczego docelowo ZAANGAZOWANIE (emocjonalne i inne) i monogamia czyli ten walkowany zwiazek okazalo sie cenniejsze i docelowe czyli priorytetowe? Poza tym dla wiekszosci kobiet owszem nie jest niewazne z kim jeszcze sypiaja ich kochankowie. Chca ich dla siebie, nie chca sie dzielic."

    Halo, zapomnialas? Ja sie zakochalam ze wzajemnoscia. Nie znam niczego lepszego niz ten stan. Do tego doszedl jeszcze DOBRY seks i cala reszta calkiem w deche, wiec to juz w ogole dla mnie non plus ultra. I myslisz, ze chcialabym z tego zrezygnowac? Czy ja jestem wariatka? Bylam jestem / szczesliwa a to moj najwazniejeszy zyciowy cel. Wiec skoro jestem szczesliwa to po co mam cos zmieniac? Nie widze sensu ani potrzeby. Wiecej niz szczesliwy czlowiek byc nie musi, jak mawia moj maz.
    No ale nie zakochiwlam sie w kazdym, z ktorym bylam w lozku. I nie czekalam z pojsciem do lozka az sie zakocham.
  • lybbla 04.06.17, 13:56
    hello-kitty2 napisała:


    > Ale co to zmienia w kwestii, ze dla kobiety priorytetowy jest zwiazek?

    Co to za priorytet, który można czasowo zawiesić i zepchnąć go na dalszy plan.

    Dla kobiety, która się już rozmnożyła priorytetem jest seks zgodny z JEJ seksualnością. A o taki łatwiej w związku.

    Pomijam tu liczną grupę kobiet, które zawiesiły swoją seksualność na kołku (nuda)
    oraz coraz liczniejszą grupę kobiet eksplorujących podróżniczek żądnych nowych wrażeń (ekscytujące).
  • aandzia43 04.06.17, 14:16
    lybbla napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    >
    > > Ale co to zmienia w kwestii, ze dla kobiety priorytetowy jest zwiazek?
    >
    > Co to za priorytet, który można czasowo zawiesić i zepchnąć go na dalszy plan.

    Otóż to. Też się zastanawiam. Na pewno nie jest to priorytet zawsze, w każdym momencie życia i każdej relacji z mezcxyzną. Bywa priorytetem (jeśli można tak powiedzieć).


    > Dla kobiety, która się już rozmnożyła priorytetem jest seks zgodny z JEJ seksua
    > lnością. A o taki łatwiej w związku.
    >
    W bardzo dobrym od erotycznej strony związku. Tylko w takim.




    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 03.06.17, 15:29
    "To jest co najwyżej dorobek Twojej żony. Dorobkiem forum jest, że Ci żona ściemnia."

    Jego zona wcale nie musi sciemniac, zwyczajnie mowi z doswiadczenia a tego ma niewiele i mowi w to co wierzy. Byly inne czasy, wyszla za maz mlodo wiec co ona zdazyla sie dowiedziec o seksie i bzykaniu bez zobowiazan i dla frajdy? najwyzej nic. Inaczej mysli licealista a inczej 25 na ten przyklad. Inaczej zerszta 18 stka wtedy, inaczej teraz. Calych okolicznosci, okazji itd to ona nie zdazyla w ogole doswiadczyc, bo...byla w ziwazku i zaraz potem mezatka.
  • kag73 03.06.17, 15:24
    "Nie wszystkie. Niektóre walą po rogach.
    Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - zaznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest niewielu. To dorobek forum."

    Nie, Marek, to nie jest tak pojedynczo. Niektore owszem nawt braly ksiecia, ale...troche wody uplynelo, swiat sie zmienia, rzeczy/ludzie/seks z jednym sie nudza. Po drodze sie wydarza, pozadanie mija i tak dlaje i tak dalej.
  • marek.zak1 03.06.17, 15:31
    kag73 napisała:

    > "Nie wszystkie. Niektóre walą po rogach.
    > Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - zaznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest niewielu. To dorobek forum."
    >
    > Nie, Marek, to nie jest tak pojedynczo. Niektore owszem nawt braly ksiecia, ale...troche wody uplynelo, swiat sie zmienia, rzeczy/ludzie/seks z jednym sie nudza. Po drodze sie wydarza, pozadanie mija i tak dlaje i tak dalej.
    -------------------------
    Piszę, że wszystko jest dynamiczne a największą chorobą związków jest rozczarowanie. Czar pryska.
  • aandzia43 03.06.17, 15:33

    > ----------------------------
    > Nie wszystkie. Niektóre walą po rogach.
    > Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - z
    > aznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest n
    > iewielu. To dorobek forum.

    Nie, książąt jest całkiem duzoi, jest tylko kwestia kto dla kogo jest księciem. Ty szczęśliwie jesteś księciem dla.swojej żony, dla innej już nie bylbys nim. A jacyś nie zauważani przez nią panowie są uwielbiani przez swoje kobiety i na rycerzy pasowani :-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • ninek04 03.06.17, 17:19
    marek.zak 1 napisał
    >Biorą najlepszego z dostępnych i rozglądają się za kimś lepszym. Do związku - zaznaczam, bo to jest cel. Każda chce mieć księcia na stałe, ale książąt jest niewielu. To dorobek forum. <

    Jak widać, dorobek forum dla każdego oznacza co innego. Jak ktoś ma klapki na oczach, to będzie twierdził, że związek jest celem, nie zauważając po drodze, że niektórzy kwiczą i ryczą, że nigdy więcej związku, w jego tradycyjnym zrozumieniu.
  • marek.zak1 03.06.17, 17:36
    ninek04 napisała:


    > Jak widać, dorobek forum dla każdego oznacza co innego. Jak ktoś ma klapki na oczach, to będzie twierdził, że związek jest celem, nie zauważając po drodze, że niektórzy kwiczą i ryczą, że nigdy więcej związku, w jego tradycyjnym zrozumieniu.
    --------------------
    Celem jest nie związek, jako taki, tylko związek dobry, z fajnym, kochającym, ciekawym, odpowiedzialnym facetem - partnerem. Przepraszam za brak precyzji, ale wydawało mi się to oczywiste.
  • lybbla 03.06.17, 18:07
    marek.zak1 napisał:


    > Celem jest nie związek, jako taki, tylko związek dobry, z fajnym, kochającym, c
    > iekawym, odpowiedzialnym facetem - partnerem. Przepraszam za brak precyzji, ale wydawało mi się to oczywiste.

    Nieogarnięte kobiety tak mają.

    Nawet jednak te nieogarnięte kobiety jeśli poznają co to jest dobry seks to takich bzdur nie wypisują.
    Co najwyżej ich celem jest zapewnienie jakości tego seksu aż do wieku gogolowego.
    Czasami potrzebny jest do tego związek. O jakość seksu łatwiej kobietom w związku.

    Natomiast trwały związek jest dla kobiet towarem deficytowym stąd bierze się jego wartość dla kobiet.
  • hello-kitty2 03.06.17, 14:23
    sabat3 napisał:

    > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, murzynem
    > kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?

    Zawsze chca faceta zwiazac/przywiazac do siebie tylko nie zawsze do grobowej deski. Zobacz na najwieksze kurwiszony forum. Kazda gada jak ona tam ruchala ze hoho ale do czego dazyla i jak docelowo zyje? Ano z cieplutkim, milutkim zwiazeczku. I jakos bez zalu sie nie oglada jak to fajnie sie bylo pokurwic, a teraz musze ta zasrana monogamie praktykowac, eh ;-) Zreszta jak przycisnie to lepiej chlopa walna w rogi niz zyc w pojedynke, nie? Zreszta to co bylo na tym filmiku z Tajlandii tj. podwojna moralnosc: ja sie bede kurwic za kase ale Ty mi bedziesz wierny. Kobiety sa cwane. Ja tez, zeby nie bylo.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 03.06.17, 14:28
    hello-kitty2 napisała:
    > Kobiety sa cwane. Ja tez, zeby nie bylo.

    Wiemy, wiemy. A wiecie, ze mezczyzni tez sa cwani? ;)
  • aandzia43 03.06.17, 14:29
    hello-kitty2 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, mur
    > zynem
    > > kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?
    >
    > Zawsze chca faceta zwiazac/przywiazac do siebie tylko nie zawsze do grobowej de
    > ski.

    Ale chyba nie z każdym, z którym się bzykają?

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 03.06.17, 15:19
    "Zreszta to co bylo na tym filmiku z Tajlandii tj. podwojna moralnosc: ja sie bede kurwic za kase ale Ty mi bedziesz wierny. Kobiety sa cwane. Ja tez, zeby nie bylo."

    Momencik, ona zarabiala na zycie, skad niby miala wziac pieniadze? Michalek by jej dal? Przeciez on tez chcial tylko poruchac za friko. Wiec ktos zaplacic musi, zeby babka przezyla.Czy moze on tez kurwiac sie zarabia kase na zycie? Bo ona zwyczajnie z czegos musi zyc, to jej praca. Bierzesz to pod uwage? Wiec to jednak jest malutja rozica jednak :)
  • kag73 03.06.17, 15:10
    To znaczy, ze w domysle ZAWSZE chca zwiazku? Nawet z egipskim habibi, murzynem kombiego i fuck friendem, ktorego trzymaja na dystans?

    Nie, ja uwazam, ze nie zawsze chca zwiazku.
  • hello-kitty2 03.06.17, 14:14
    sabat3 napisał:

    > Czytaj ze zrozumieniem. Opisuje teorie, ktora tlumaczy dlaczego gene shopping j
    > est oplacalny. To jest logiczne. Potomstwo o lepszych genach, wychowywane przez
    > dostepnego dostarczyciela zasobow.

    A dlaczego sie tak na tym skupiasz? Jaki jest rozmach kobiecego poszukiwania zwiazku w porownaniu do kobiecego poszukiwania nilegalnych genow? To tak jakbysmy mowili o potrzebie rozbudowy treningiem plecow i nog, a Ty bys ciagle wyskakiwal z treningiem przedramion. Cos marginalnego do czegos olbrzymiego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 03.06.17, 14:22
    hello-kitty2 napisała:
    > A dlaczego sie tak na tym skupiasz? Jaki jest rozmach kobiecego poszukiwania zw
    > iazku w porownaniu do kobiecego poszukiwania nilegalnych genow? To tak jakbysmy
    > mowili o potrzebie rozbudowy treningiem plecow i nog, a Ty bys ciagle wyskakiw
    > al z treningiem przedramion. Cos marginalnego do czegos olbrzymiego.

    To chyba oczywiste - wyszlismy od Wonta i jego rozwazan o kobietach w Tajlandii. Uzywajac Twojej metafory - Wont zachwycil sie, ze Tajki trenuja przedramiona, a wy na niego naskakujecie z treningiem nog i plecow :)
    Badzmy szczerzy - dla wielu panow plecy i nogi nie sa interesujace treningowo, wolimy unikac tego ciazowo-brzuszkowo-welonowego kociokwiku ;))
  • lybbla 03.06.17, 16:26
    sabat3 napisał:

    > To chyba oczywiste - wyszlismy od Wonta i jego rozwazan o kobietach w Tajlandii
    > . Uzywajac Twojej metafory - Wont zachwycil sie, ze Tajki trenuja przedramiona,
    > a wy na niego naskakujecie z treningiem nog i plecow :)
    > Badzmy szczerzy - dla wielu panow plecy i nogi nie sa interesujace treningowo,
    > wolimy unikac tego ciazowo-brzuszkowo-welonowego kociokwiku ;))

    I myślą, że damy sobie w mówić, że plecy najważniejsze. Wróćmy jednak do
    gluteus maximus.

    To co Wont opisał to ciekawszy `wontek' niż te kobiece związkowe bla bla bla.

    Mówimy o nacjach gdzie kobiety albo są rozczarowane mężczyznami danej nacji
    albo postrzegają reprezentantów innej nacji jako dużo bardziej atrakcyjnych.

    Tajkom przypisuje się automatycznie prostytucję.

    Ciekawe co przypisze się Japonkom.
    Jeśli ktoś duka po japońsku to zapewne wie o czym mówię.
    Czy one też liczą na związek? To może mało inteligentne są?

    Ciekawe co przypisze się Włoszkom. Dlaczego wolą grubo ciosanych Nordyków oszczędnych w słowach na tydzień lub dwa niż złotoustych współplemieńców
    na całe życie? Może dlatego, że są zbyt inteligentne.

    Takie tam pszenno buraczane rozważania.
  • hello-kitty2 03.06.17, 18:02
    lybbla napisał:

    > Tajkom przypisuje się automatycznie prostytucję.

    O jejej prostytucje, jak juz czesza paru frajerow na kase, bo tam wol padl im na wsi, to Michalowi daja za friko. Moze Wont tez sie zalapie, jak juz sie nauczy za 10 lat koslawym tajskim cos wycedzic w supermarkecie czy na ryneczku.

    > Ciekawe co przypisze się Japonkom.
    > Jeśli ktoś duka po japońsku to zapewne wie o czym mówię.
    > Czy one też liczą na związek? To może mało inteligentne są?
    >
    > Ciekawe co przypisze się Włoszkom. Dlaczego wolą grubo ciosanych Nordyków oszcz
    > ędnych w słowach na tydzień lub dwa niż złotoustych współplemieńców
    > na całe życie? Może dlatego, że są zbyt inteligentne.
    >
    > Takie tam pszenno buraczane rozważania.

    Nic sie nie przypisze. Co do Wonta i zwiazkowowego bla ba bla: to niech wypierdala ale juz, no na co jeszcze czeka, rozgladam sie i nie widze zeby ktos go zatrzymywal, miejsce pracy niech zostawi, Sabata niech wkreci na nie, nawet niech mu mieszkanie wynajmie, bedzie Wont mal na zarcie i kondomy, a Sabat odzyje. Wszyscy happy ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 03.06.17, 17:49
    sabat3 napisał:

    > To chyba oczywiste - wyszlismy od Wonta i jego rozwazan o kobietach w Tajlandii
    > . Uzywajac Twojej metafory - Wont zachwycil sie, ze Tajki trenuja przedramiona,
    > a wy na niego naskakujecie z treningiem nog i plecow :)
    > Badzmy szczerzy - dla wielu panow plecy i nogi nie sa interesujace treningowo,
    > wolimy unikac tego ciazowo-brzuszkowo-welonowego kociokwiku ;))

    Ale przeciez zeby trenowac taki detal jak przedramiona (mowie teraz z punktu widzenia pan) to plecy i nogi trzeba miec juz zrobione. Wiec kazda z pan najpierw sie rozglada gdzie tu zrobie nogi i plecy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 04.06.17, 08:53
    hello-kitty2 napisała:
    > Ale przeciez zeby trenowac taki detal jak przedramiona (mowie teraz z punktu wi
    > dzenia pan) to plecy i nogi trzeba miec juz zrobione.

    Popeye mial na ten temat inne zdanie...
  • hello-kitty2 04.06.17, 10:11
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Ale przeciez zeby trenowac taki detal jak przedramiona (mowie teraz z pun
    > ktu wi
    > > dzenia pan) to plecy i nogi trzeba miec juz zrobione.
    >
    > Popeye mial na ten temat inne zdanie...

    Ale co? Znasz z pare takich kobiet, co nie maja zalatwionych/odchaczonych kwestii rozrodu/bezpieczenstwa, a juz zabraly sie za podwojne zycie, bo ja nie znam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 04.06.17, 10:26
    hello-kitty2 napisała:
    > Ale co? Znasz z pare takich kobiet, co nie maja zalatwionych/odchaczonych kwest
    > ii rozrodu/bezpieczenstwa, a juz zabraly sie za podwojne zycie, bo ja nie znam.

    To byl zart. Oczywiscie - nie, to praktyczna wiedza, ktora mozna wykorzystac.
  • hello-kitty2 04.06.17, 10:49
    sabat3 napisał:

    > To byl zart. Oczywiscie - nie, to praktyczna wiedza, ktora mozna wykorzystac.

    Dokladnie tak, to jest to, co Urqu nazywa 'byc skutecznym skurwysynem' czyli nie zaprzeczac mechanizmom rzadzacym rzeczywistoscia jak Wont sobie w tym watku idiotycznie pierdnal (ciekawe po co?), tylko umiec je wykorzystac, jesli juz chce od tych kobiet dostac, to co sie chce. No ale wtedy trzeba sie odwazyc na myslenie o sobie jak o skurwysynie, a nie jak o empatycznym czlowieku ;) Pani Michal z filmiku jest skutecznym skurwysynem i czuje sie z tym bardzo dobrze przeciez. To jest tez co Urqu mowil o wychowaniu chlopcow, jak mamusia kladzie do lebka 'Jasiu jestes empatycznym, cieplym malym chlopcem', to potem Janowi sie w glowie nie miesci, ze kutas mu podpowiada zeby byl skurwysynem i zeby lapal zblakane owieczki 'na zwiazek', 'na firme' ect a nastepnie kopa w dupala 'spierdalaj glupia suko, ja zwiazek? chyba cie pojebalo'. Jak zyc? Robic skurwysynskie rzeczy, a myslec o sobie jak o dobrym czlowieku, eh? Moze trzeba sobie jakas bajke w glowie doklepac, ze to jednak rzeczywistosc jest inna, a ja taki dobry, kochajacy, chce tylko objac w ramiona caly swiat, caly swiat juz przelecialem, a jeszcze mi sie leciec chce ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 04.06.17, 10:53
    Mialem na mysli to, ze kobieta, ktora ma dieci odchowane i jest niezalezna finansowa nie musi miec presji na zwiazek i dzieci... ale jak tam chcesz...
  • aandzia43 04.06.17, 11:28
    sabat3 napisał:

    > Mialem na mysli to, ze kobieta, ktora ma dieci odchowane i jest niezalezna fina
    > nsowa nie musi miec presji na zwiazek i dzieci... ale jak tam chcesz...

    Zgadza się. Kobieta nie ma presji na związek jak jest bardzo młoda i nie w głowie jej rozmnażanie i jak jest dojrzała i rozmnożona. Dotyczy tych co się lubią bzykać. Te co nie lubią zbliżają się do mężczyzn pewnie tylko z myślą o ewentualnym zazwiązkowaniu ich.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 04.06.17, 12:06
    aandzia43 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Mialem na mysli to, ze kobieta, ktora ma dieci odchowane i jest niezalezn
    > a fina
    > > nsowa nie musi miec presji na zwiazek i dzieci... ale jak tam chcesz...
    >
    > Zgadza się. Kobieta nie ma presji na związek jak jest bardzo młoda i nie w głow
    > ie jej rozmnażanie i jak jest dojrzała i rozmnożona. Dotyczy tych co się lubią
    > bzykać. Te co nie lubią zbliżają się do mężczyzn pewnie tylko z myślą o ewentua
    > lnym zazwiązkowaniu ich.

    Jakich dzieciach? O czym Ty w ogole mowisz? Ty juz jestes ZA STARA na dzieci? Po cholere Sabat wplotl tu jakies dzieci? Konczy mi sie cierpliwosc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 04.06.17, 13:50
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > sabat3 napisał:
    > > i
    > > > Mialem na mysli to, ze kobieta, ktora ma dieci odchowane i jest nie
    > zalezn
    > > a fina
    > > > nsowa nie musi miec presji na zwiazek i dzieci... ale jak tam chces
    > z...
    > >
    > > Zgadza się. Kobieta nie ma presji na związek jak jest bardzo młoda i nie
    > w głow
    > > ie jej rozmnażanie i jak jest dojrzała i rozmnożona. Dotyczy tych co się
    > lubią
    > > bzykać. Te co nie lubią zbliżają się do mężczyzn pewnie tylko z myślą o e
    > wentua
    > > lnym zazwiązkowaniu ich.
    >
    > Jakich dzieciach? O czym Ty w ogole mowisz? Ty juz jestes ZA STARA na dzieci? P
    > o cholere Sabat wplotl tu jakies dzieci? Konczy mi sie cierpliwosc.
    >

    Mnie też się kończy. Dobrze, nie wplatamy dzieci. Nie miałam i nie mam presji na związek, nie bzykałam się i nie bzykam z podtekstem "chcę cię chłopie zazwiązkować". Byłam w przeróżnych sytuacjach życiowych i uczuciowych i znam siebie na tyle, że wiem o sobie cokolwiek. Znam zalety bycia w związku i bardzo je sobie cenię, umiem żyć bez związku, wiem kiedy jest na niego czas dla mnie a kiedy nie. Dotarło w końcu?



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 04.06.17, 12:01
    sabat3 napisał:

    > Mialem na mysli to, ze kobieta, ktora ma dieci odchowane i jest niezalezna fina
    > nsowa nie musi miec presji na zwiazek i dzieci... ale jak tam chcesz...

    Rozczarowujesz mnie Sabat, gadka jak z Ninek, gdyz ustalilismy juz z 500 kurwa razy co rozumiemy przez 'zwiazek' i na czym skonczylismy? Na tradycyjnym zwiazku i kurwa dzieciach ;) Rece opadaja.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • gogol77 04.06.17, 12:39
    hello-kitty2 napisała:
    > Rozczarowujesz mnie Sabat, gadka jak z Ninek, gdyz ustalilismy juz z 500 kurwa razy co rozumiemy przez 'zwiazek' i na czym skonczylismy? Na tradycyjnym zwiazku i kurwa dzieciach ;) Rece opadaja.>

    Mnie też kurwa opadają! To jak nazwiesz ten mój, cudzołożny, nie z filmu jakiegoś a kurwa z życia! 20 parę lat! Wspieranie się w rożnych trudnych sytuacjach życiowych takich jak kłopoty jej syna z prawem, fatalna diagnoza ginekologa i operacja nowotworu, wredna synowa itp.
    I ten wciąż pełen żaru i namiętności sex! To nie związek? To co to kurwa jest???.
    Ona rozmnożona i niezależna materialnie. Lubi się bzykać. To sabat i aandzia mają rację, a Ty pieprzysz jak potłuczona.
  • mabelle2000 04.06.17, 13:06
    gogol77 napisał:

    > Mnie też kurwa opadają! To jak nazwiesz ten mój, cudzołożny, nie z filmu jakieg
    > oś a kurwa z życia! 20 parę lat!

    Wazne jak Ty to sobie nazywasz, co Cie inni obchodza?
    Jak najbardziej jednak jest mozliwa sytuacja, ze ludzie bez wsparcia rodziny i przyjaciol, rowniez tacy ktorzy nie zbudowali zadnych blizszych relacji, nazwa "zwiazkiem" okazjonalny seks okraszony kolezanska gadka o zyciu. Bo maja jedna, jedyna osobe, ktora gotowa jest ich wysluchac.

    Wspieranie się w rożnych trudnych sytuacjach ż
    > yciowych takich jak kłopoty jej syna z prawem, fatalna diagnoza ginekologa i op
    > eracja nowotworu, wredna synowa itp.
    > I ten wciąż pełen żaru i namiętności sex! To nie związek? To co to kurwa jest??
    > ?.

    Wylacznosc seksualna + zyczliwe traktowanie blizniego.
    Mozesz nazywac zwiazkiem, wolna wola.


  • hello-kitty2 04.06.17, 14:33
    gogol77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Rozczarowujesz mnie Sabat, gadka jak z Ninek, gdyz ustalilismy juz z 500
    > kurwa razy co rozumiemy przez 'zwiazek' i na czym skonczylismy? Na tradycyjnym
    > zwiazku i kurwa dzieciach ;) Rece opadaja.>
    >
    > Mnie też kurwa opadają! To jak nazwiesz ten mój, cudzołożny, nie z filmu jakieg
    > oś a kurwa z życia! 20 parę lat! Wspieranie się w rożnych trudnych sytuacjach ż
    > yciowych takich jak kłopoty jej syna z prawem, fatalna diagnoza ginekologa i op
    > eracja nowotworu, wredna synowa itp.
    > I ten wciąż pełen żaru i namiętności sex! To nie związek? To co to kurwa jest??
    > ?.
    > Ona rozmnożona i niezależna materialnie. Lubi się bzykać. To sabat i aandzia ma
    > ją rację, a Ty pieprzysz jak potłuczona.

    Gogol w ferworze walki strzeliles sobie samobuja: "To nie związek? To co to kurwa jest??" To jest przeciez dokladnie to, co JA TWIERDZE. Ta kobieta weszla z Toba w zwiazek i teraz masz podwojny zwiazek z dwoma kobietami. Sabat i Aandzia twierdza, ze kobiety NIE WCHODZA w zwiazek gdy sa rozmnozone, tylko sie ruchaja bez zadnego zaangazowania = bez zwiazania sie z facetem, ktorego posuwaja.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 04.06.17, 15:26
    . Sabat i Aandzia
    > twierdza, ze kobiety NIE WCHODZA w zwiazek gdy sa rozmnozone, tylko sie ruchaja
    > bez zadnego zaangazowania = bez zwiazania sie z facetem, ktorego posuwaja.
    >
    Jeszcze raz: Sabat i Andzia twierdzą, że lubiące seks kobiety z zaspokojoną potrzebą rozmnażania NIE MAJĄ PARCIA NA ZWIAZEK i nie traktują każdego chłopa co się z nim bzykają jak potencjalego partnera do związku. Co wyjdzie w praniu to wyjdzie: bzykanko, przyjaźń, związek, nic - wszystko jest ok. Czy w końcu dotarło?



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 15:58
    aandzia43 napisała:

    > Jeszcze raz: Sabat i Andzia twierdzą, że lubiące seks kobiety z zaspokojoną pot
    > rzebą rozmnażania NIE MAJĄ PARCIA NA ZWIAZEK i nie traktują każdego chłopa co s
    > ię z nim bzykają jak potencjalego partnera do związku.

    No to dla porzadku zdefiniuj jeszcze ten " zwiazek" , na ktory nie maja parcia, bo na razie to wiadomo tylko, ze one parcia na rozmnazanie nie maja. Ale czy maja parcie na przyklad na wylacznosc seksualna ? Maja plany na przyszlosc zwiazane z tym mezczyzna? Licza na jego pomoc, zrozumienie? Oczekuja zaangazowania, inwestowania w czas wolny? Chca emocjonalnej dostepnosci, porozumienia, akceptacji?

  • aandzia43 04.06.17, 16:45
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Jeszcze raz: Sabat i Andzia twierdzą, że lubiące seks kobiety z zaspokojo
    > ną pot
    > > rzebą rozmnażania NIE MAJĄ PARCIA NA ZWIAZEK i nie traktują każdego chłop
    > a co s
    > > ię z nim bzykają jak potencjalego partnera do związku.
    >
    > No to dla porzadku zdefiniuj jeszcze ten " zwiazek" , na ktory nie maja parcia,
    > bo na razie to wiadomo tylko, ze one parcia na rozmnazanie nie maja. Ale czy m
    > aja parcie na przyklad na wylacznosc seksualna ? Maja plany na przyszlosc zwiaz
    > ane z tym mezczyzna? Licza na jego pomoc, zrozumienie? Oczekuja zaangazowania,
    > inwestowania w czas wolny? Chca emocjonalnej dostepnosci, porozumienia, akcepta
    > cji?
    >

    Brak parcia to brak parcia. I tyle. Mogę to rozwinąć jako brak nerwowego, pełnego oczekiwania i nadziei na stale bycie ze sobą wpatrywania się w każdego mężczyznę z którym ma się jakiś erotyczny kontakt. Więc ja aktualnie (jako i w młodości wczesnej) nie mam parcia na wyłączność, plany, pomoc i wsparcie każdego mężczyzny co się do mnie zbliżył cieleśnie. Uważam związek za bardzo dobry dla mnie stan, ale po pierwsze nie teraz, po drugie nie z każdym, po trzecie nie za wszelką cenę i na siłę. No prościej już chyba nie mogę ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 16:50
    aandzia43 napisała:

    > Brak parcia to brak parcia. I tyle. Mogę to rozwinąć jako brak nerwowego, pełne
    > go oczekiwania i nadziei na stale bycie ze sobą wpatrywania się w każdego mężcz
    > yznę z którym ma się jakiś erotyczny kontakt. Więc ja aktualnie (jako i w młodo
    > ści wczesnej) nie mam parcia na wyłączność, plany, pomoc i wsparcie każdego męż
    > czyzny co się do mnie zbliżył cieleśnie. Uważam związek za bardzo dobry dla mni
    > e stan, ale po pierwsze nie teraz, po drugie nie z każdym, po trzecie nie za ws
    > zelką cenę i na siłę. No prościej już chyba nie mogę ;-)

    Tylko ze ja prosilam o definicje zwiazku, bo co to jest parcie, to mniej wiecej wiem, czy tez moge sie domyslac.

  • aandzia43 04.06.17, 17:01

    > Tylko ze ja prosilam o definicje zwiazku, bo co to jest parcie, to mniej wiecej
    > wiem, czy tez moge sie domyslac.
    >
    A, to proszę bardzo. Związek kiedy kobietą a mężczyzną to bliskość emocjonalna, seks, wyłączność seksualna, jakieś wsparcie życiowe, spora ilość wspólnie spedzanego czasu, dużo dobrej woli i pozytywnych emocji. Bardzo lubię to mieć. Ale wiem aż za dobrze, że aby to dostać trzeba mieć najpierw poukładane w głowie czyli być w odpowiedniej formie duchowej. No i nie mieć parcia ;-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 17:15
    aandzia43 napisała:

    > A, to proszę bardzo. Związek kiedy kobietą a mężczyzną to bliskość emocjonalna,
    > seks, wyłączność seksualna, jakieś wsparcie życiowe, spora ilość wspólnie sped
    > zanego czasu, dużo dobrej woli i pozytywnych emocji.

    Az tyle ???? ;-)) No to wypisz wymaluj pomieszkujace pod jednym dachem malzenstwo :-D

  • aandzia43 04.06.17, 17:34
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > A, to proszę bardzo. Związek kiedy kobietą a mężczyzną to bliskość emocjo
    > nalna,
    > > seks, wyłączność seksualna, jakieś wsparcie życiowe, spora ilość wspólni
    > e sped
    > > zanego czasu, dużo dobrej woli i pozytywnych emocji.
    >
    > Az tyle ???? ;-)) No to wypisz wymaluj pomieszkujace pod jednym dachem malzenst
    > wo :-D

    Czy ja coś pisałam i mieszkaniu razem i obrączkach? ;-) Moze być wspólny kwadrat i obrączki nawet, ale niekoniecznie.




    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 17:52
    aandzia43 napisała:

    > Czy ja coś pisałam i mieszkaniu razem i obrączkach? ;-) Moze być wspólny kwadra
    > t i obrączki nawet, ale niekoniecznie.


    Nie, ale pisalas o " wsparciu życiowym i sporej ilości wspólnie spedzanego czasu ". Przy tych kryteriach odpadaja wszystkie relacje zonaty- kochanka/ zamezna- kochanek. To z powodu wspolnego czasu, ktorego nie ma zbyt wiele i koniecznosci codziennego aangazowania sie w rodzine. W tego typu relacjach trudno tez mowic o wsparciu jesli dla ktorejs ze stron, lub dla obu, priorytetem jest legalne malzenstwo ( czyli sila rzeczy inna osoba). Wedlug Twoich kryteriow wiec nie jest to zwiazek.


  • aandzia43 04.06.17, 18:11
    mabelle2000 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Czy ja coś pisałam i mieszkaniu razem i obrączkach? ;-) Moze być wspólny
    > kwadra
    > > t i obrączki nawet, ale niekoniecznie.
    >
    >
    > Nie, ale pisalas o " wsparciu życiowym i sporej ilości wspólnie spedzanego czas
    > u ". Przy tych kryteriach odpadaja wszystkie relacje zonaty- kochanka/ zamezna-
    > kochanek. To z powodu wspolnego czasu, ktorego nie ma zbyt wiele i koniecznosc
    > i codziennego aangazowania sie w rodzine. W tego typu relacjach trudno tez mowi
    > c o wsparciu jesli dla ktorejs ze stron, lub dla obu, priorytetem jest legalne
    > malzenstwo ( czyli sila rzeczy inna osoba). Wedlug Twoich kryteriow wiec nie je
    > st to zwiazek.

    Żonaty z wyjazdową pracą albo z wychodnym bez ograniczen może z kochanką spędzać dużo czasu. Wsparcia też mogą sobie udzielać znacznego - znałam takie przypadki w pokoleniu moich rodziców (większość już nie.żyje). To były trwałe, bliskie układy, które nazwałbym związkami bez zastanawienia. Ale jak pisałam nie raz: mnie żonaci nie interesują.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 18:27
    aandzia43 napisała:

    > Żonaty z wyjazdową pracą albo z wychodnym bez ograniczen może z kochanką spędza
    > ć dużo czasu. Wsparcia też mogą sobie udzielać znacznego - znałam takie przypad
    > ki w pokoleniu moich rodziców (większość już nie.żyje). To były trwałe, bliskie
    > układy, które nazwałbym związkami bez zastanawienia. Ale jak pisałam nie raz:
    > mnie żonaci nie interesują.

    No to przynajmniej tyle wiemy, ze definicja zwiazku niejasna:-) I co sobie kto zwiazkiem nazwie i jakie dowolne kryteria przyjmie, to juz jego prywatna sprawa.
  • marek.zak1 04.06.17, 18:45
    mabelle2000 napisała:


    > No to przynajmniej tyle wiemy, ze definicja zwiazku niejasna:-) I co sobie kto zwiazkiem nazwie i jakie dowolne kryteria przyjmie, to juz jego prywatna sprawa.
    ----------------------
    Idźmy dalej tym tropem. Ja jestem w związku z Sową. Kocham ja, wychodzę z nią na spacery, głaszczę, daję jeść i udzielam wsparcia. Założyłem jej stronę na FB. Poza tym obroża przeciw kleszczowa, szczepionki, przysmaki. Jak wracam z pracy ona macha ogonem i biega dookoła mnie i do tego moja wcale nie jest o nią zazdrosna.
    ten związek jest usankcjonowany, bo w papierach jest napisane Sowa Żak.
  • sabat3 04.06.17, 18:52
    Nie jestes z Sowa w zwiazku, bo nie uprawiacie seksu. To Twoje wlasne slowa. Nie ma seksu - nie ma zwiazku.
  • marek.zak1 04.06.17, 19:12
    sabat3 napisał:

    > Nie jestes z Sowa w zwiazku, bo nie uprawiacie seksu. To Twoje wlasne slowa. Nie ma seksu - nie ma zwiazku.
    --------------------------
    Bardzo słuszna uwaga. Nie ma seksu -> nie ma związku. Przytulanie i głaskanie nie wystarcza.
  • sabat3 04.06.17, 19:22
    marek.zak1
    > Bardzo słuszna uwaga. Nie ma seksu -> nie ma związku. Przytulanie i głaskan
    > ie nie wystarcza.

    Z psem jest jeszcze taki problem, ze jest podporzadkowany w zamian za miche. Doswiadczony psiarz przejmie nad nim szybko kontrole, a gdy Twoj pies uzna kogos innego za przewodnika, to na jego polecenie zaatakuje nawet Ciebie bez zmruzenia oka. Dla psa liczy sie aktualna hierarchia, a nie sentymenty. Nie jestes mu bliski, liczy sie zaleznosc hierarchiczna.
    A dla Twoich ludzkich bliskich (dzieci, wnukow) zawsze bedziesz kims, niezaleznie od sytuacji. Moim zdaniem niewlasciwie lokujesz energie emocjonalna. Przelewac te wszystkie cieple uczucia na glupie, sprzedajne bydle jakim jest niestety pies moze tylko ktos potwornie samotny. Ty jestes?
  • aandzia43 04.06.17, 19:28
    sab
    > A dla Twoich ludzkich bliskich (dzieci, wnukow) zawsze bedziesz kims, niezalezn
    > ie od sytuacji. Moim zdaniem niewlasciwie lokujesz energie emocjonalna. Przelew
    > ac te wszystkie cieple uczucia na glupie, sprzedajne bydle jakim jest niestety
    > pies moze tylko ktos potwornie samotny. Ty jestes?

    Sabat, straciłes dystans :-)


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • sabat3 04.06.17, 19:32
    aandzia43 napisała:
    > Sabat, straciłes dystans :-)

    Moze. Po prostu nie rozumiem tego.
    Ogarniam, ze dziadek moze dostac takiego fiola na punkcie ukochanej wnusi, ale to jest kurde tylko pies...
  • aandzia43 04.06.17, 19:41
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Sabat, straciłes dystans :-)
    >
    > Moze. Po prostu nie rozumiem tego.
    > Ogarniam, ze dziadek moze dostac takiego fiola na punkcie ukochanej wnusi, ale
    > to jest kurde tylko pies...

    Sabat, Marek kanalizuje w ten sposób na forum publicznym (fb, zawsze forum) pozytywne emocje wobec istot żywych :-) To społecznie akceptowalna forma, często używana. Kobity na fb pieją nad kotkami (i wbrew temu co się wydaje Drugiemu nie są to.samotne stare panny), ludzie płci obojga z artystycznym zacięciem pieją nad zwierzątkami różnymi.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 04.06.17, 19:42
    sabat3 napisał:

    > Moim zdaniem niewlasciwie lokujesz energie emocjonalna. Przelew
    > ac te wszystkie cieple uczucia na glupie, sprzedajne bydle jakim jest niestety
    > pies moze tylko ktos potwornie samotny. Ty jestes?

    Cieple uczucia to nie mydlo, nie wymydli sie. Niektorzy tak maja, ze daja calymi garsciami i to nie tylko temu kto daje im dupy. Widac Marek ma pojemne serce.
  • marek.zak1 04.06.17, 19:56
    mabelle2000 napisała:

    >
    > Cieple uczucia to nie mydlo, nie wymydli sie. Niektorzy tak maja, ze daja calymi garsciami i to nie tylko temu kto daje im dupy. Widac Marek ma pojemne serce
    ----------------------
    Dzięki.
  • marek.zak1 04.06.17, 19:43
    sabat3 napisał:

    > Z psem jest jeszcze taki problem, ze jest podporzadkowany w zamian za miche. Do swiadczony psiarz przejmie nad nim szybko kontrole, a gdy Twoj pies uzna kogos innego za przewodnika, to na jego polecenie zaatakuje nawet Ciebie bez zmruzenia oka. Dla psa liczy sie aktualna hierarchia, a nie sentymenty. Nie jestes mu bliski, liczy sie zaleznosc hierarchiczna.
    > A dla Twoich ludzkich bliskich (dzieci, wnukow) zawsze bedziesz kims, niezaleznie od sytuacji. Moim zdaniem niewlasciwie lokujesz energie emocjonalna. Przelewac te wszystkie cieple uczucia na glupie, sprzedajne bydle jakim jest niestety pies moze tylko ktos potwornie samotny. Ty jestes?
    -----------------------
    Sowa nie jest psem tylko suką - kobietą, a kochająca kobieta nigdy nie zwróci się przeciwko osobie, którą kocha. Ona nie jest sprzedajna - najbardziej lojalnymi partnerami są oddane kobiety i na takich się nigdy nie zawiodłem.
    Poza tym, oprócz Sowy, ja uwielbiam moje 4 kobiety z wzajemnością, tak wiec przelewam jedynie jakąś część moich uczuć.


  • urquhart 05.06.17, 09:25
    mabelle2000 napisała:
    > No to dla porzadku zdefiniuj jeszcze ten " zwiazek" , na ktory nie maja parcia,
    > bo na razie to wiadomo tylko, ze one parcia na rozmnazanie nie maja. Ale czy m
    > aja parcie na przyklad na wylacznosc seksualna ? Maja plany na przyszlosc zwiaz
    > ane z tym mezczyzna? Licza na jego pomoc, zrozumienie? Oczekuja zaangazowania,
    > inwestowania w czas wolny? Chca emocjonalnej dostepnosci, porozumienia, akcepta
    > cji?

    No ale Mabelle, książki piszą dlaczego te "silne i niezależne" czyli inaczej "wszystkowiedzące ciotki" zostają same nie mając parcia na związek manifestując że same wszystko robią i wiedzą lepiej odstraszają kandydatów na długoterminową relację.
    polki.pl/zdrowie/psychologia,tesknoty-silnej-kobiety,7949932,artykul.html

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • mabelle2000 05.06.17, 11:04
    urquhart napisał:

    > No ale Mabelle, książki piszą dlaczego te "silne i niezależne" czyli inaczej "w
    > szystkowiedzące ciotki" zostają same nie mając parcia na związek manifestując ż
    > e same wszystko robią i wiedzą lepiej odstraszają kandydatów na długoterminową
    > relację.
    > polki.pl/zdrowie/psychologia,tesknoty-silnej-kobiety,7949932,artykul.html

    Dzieki za artykul:-)
    Sila i niezaleznosc- tak, ale bez rywalizacji z mezczyzna, bez udowadniania mu, ze sie jest od niego lepszym.
    Zwroc uwage, ze tam czesto wkrada sie brak szacunku, to z gory skazuje relacje na stan ciaglej wojny.
  • marek.zak1 05.06.17, 11:18
    mabelle2000 napisała:


    > Sila i niezaleznosc- tak, ale bez rywalizacji z mezczyzna, bez udowadniania mu, ze sie jest od niego lepszym.
    > Zwroc uwage, ze tam czesto wkrada sie brak szacunku, to z gory skazuje relacje na stan ciaglej wojny.
    ---------------
    Dobrze brzmi, ale nierealne. Na podwórku też nikt nie mówi o rywalizacji, a hierarchia ustala się od razu. Jak się nie ustali trwa stan ciągłej rywalizacji.
    Jak kobieta ma silniejszy charakter, to co ma zrobić? Charakter jest wrodzony.
  • mabelle2000 05.06.17, 11:54
    marek.zak1 napisał:

    > Dobrze brzmi, ale nierealne. Na podwórku też nikt nie mówi o rywalizacji, a hie
    > rarchia ustala się od razu. Jak się nie ustali trwa stan ciągłej rywalizacji.
    > Jak kobieta ma silniejszy charakter, to co ma zrobić? Charakter jest wrodzony.

    Charakter moze tak, ale partner/ partnerka to nie osiol na ktorym mozna jezdzic. Pogarda i lekcewazenie ( rowniez to nieswiadome) usmiercilo wiele zwiazkow.
    Poza tym nie ma zadnego logicznego uzasadnienia, zeby chec rywalizacji realizowac akurat we wlasnym domu, wsrod najblizszych.
  • marek.zak1 05.06.17, 12:03
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Dobrze brzmi, ale nierealne. Na podwórku też nikt nie mówi o rywalizacji, a hierarchia ustala się od razu. Jak się nie ustali trwa stan ciągłej rywalizacji.
    > > Jak kobieta ma silniejszy charakter, to co ma zrobić? Charakter jest wrodzony.
    >
    > Charakter moze tak, ale partner/ partnerka to nie osiol na ktorym mozna jezdzic. Pogarda i lekcewazenie ( rowniez to nieswiadome) usmiercilo wiele zwiazkow.
    -----------------------
    Tak, bo jak można okazywać pogardę i lekceważenie partnerowi? Czy nie uważasz, że są to pojęcia sprzeczne i wykluczające się.

    ----------------------------
    > Poza tym nie ma zadnego logicznego uzasadnienia, zeby chec rywalizacji realizowac akurat we wlasnym domu, wsrod najblizszych.
    ---------------------------
    A czy świat jest logiczny? Rywalizacja ma miejsce w związkach, szczególnie tam, gdzie oboje wykonują podobny zawód.
  • mabelle2000 05.06.17, 12:32
    marek.zak1 napisał:

    > Tak, bo jak można okazywać pogardę i lekceważenie partnerowi? Czy nie uważasz,
    > że są to pojęcia sprzeczne i wykluczające się.

    To wynika pewnie z konkretnych oczekiwan wobec partnera/ partnerki. I jesli on/ ona tych oczekiwan nie spelnia, to wtedy sie jest rozczarowanym. Rozumiesz Marek, nie mozesz kogos kochac zwyczajnie dlatego, ze on jest, tylko ukladasz go wedlug listy. Jak sie zachowa " niewlasciwie" to lejesz gazeta jak pieska siusiajacego na dywan.

    > A czy świat jest logiczny? Rywalizacja ma miejsce w związkach, szczególnie tam
    > , gdzie oboje wykonują podobny zawód.

    To wtedy rywalizacje zostawia sie za drzwiami. Da sie to zrobic, ale najpierw trzeba uznac, ze zwiazek jest wartoscia najwyzsza, wyzsza niz moje ego, czy ego partnera.
  • marek.zak1 05.06.17, 13:16
    mabelle2000 napisała:

    > To wynika pewnie z konkretnych oczekiwan wobec partnera/ partnerki. I jesli on/ ona tych oczekiwan nie spelnia, to wtedy sie jest rozczarowanym. Rozumiesz Marek, nie mozesz kogos kochac zwyczajnie dlatego, ze on jest, tylko ukladasz go wedlug listy. Jak sie zachowa " niewlasciwie" to lejesz gazeta jak pieska siusiajacego na dywan.

    -------------------------------------------
    Tak, ale tutaj to brylują kobiety, pokazujące facetom, że nie spełnili ich oczekiwań. Ja te grę doskonale intuicyjnie zrozumiałem już we wczesnej młodości. Jak się facet zapuści, kobieta jest zawiedziona i to okazuje. To pradawny instynkt potrzeby faceta silnego, który obroni rodzinę i przyniesie dużo z polowania.
    Tego przestali uczyć w szkole a partnerstwo, to jest fajne, jak jest fajny partner. Jak nie jest może zostać odstawiony.

    ------------------------------

    > > A czy świat jest logiczny? Rywalizacja ma miejsce w związkach, szczególnie tam
    > > , gdzie oboje wykonują podobny zawód.
    ---------------------------------------->
    > To wtedy rywalizacje zostawia sie za drzwiami. Da sie to zrobic, ale najpierw trzeba uznac, ze zwiazek jest wartoscia najwyzsza, wyzsza niz moje ego, czy ego partnera.
    -----------------------------
    Związek ze słabym partnerem nie jest wartoscią najwyższą, i może to wytykanie intuicyjnie ma związek rozwiązać.
  • mabelle2000 05.06.17, 13:26
    marek.zak1 napisał:

    > Związek ze słabym partnerem nie jest wartoscią najwyższą, i może to wytykanie i
    > ntuicyjnie ma związek rozwiązać.

    A jak sie z nim wiazala to nie byl slaby? Wziela slub z czlowiekiem beznadziejnym, bez zadnych zalet, rozczarowujacym we wszystkim za co sie zabral ? Wierzysz w to?
  • marek.zak1 05.06.17, 13:44
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Związek ze słabym partnerem nie jest wartoscią najwyższą, i może to wytykanie intuicyjnie ma związek rozwiązać.
    >
    > A jak sie z nim wiazala to nie byl slaby? Wziela slub z czlowiekiem beznadziejnym, bez zadnych zalet, rozczarowujacym we wszystkim za co sie zabral ? Wierzysz w to?
    -----------------------------
    Jedni zyskują przy bliższym poznaniu i z czasem, inni tracą. Jest fajnym kumplem, był całkiem w łóżku. Na początku to wystarczało. Potem zaczęły wychodzić wady.
  • urquhart 05.06.17, 14:17
    > > A jak sie z nim wiazala to nie byl slaby? Wziela slub z czlowiekiem bezna
    > dziejnym, bez zadnych zalet, rozczarowujacym we wszystkim za co sie zabral ? Wi
    > erzysz w to?
    > -----------------------------
    > Jedni zyskują przy bliższym poznaniu i z czasem, inni tracą. Jest fajnym kumple
    > m, był całkiem w łóżku. Na początku to wystarczało. Potem zaczęły wychodzić wad
    > y.

    A nie wychodzi raczej z czasem zle nastawienie? I ambiwalentne oczekiwania? Każda bez wyjatku cecha to jakieś wady i zalety. Decyduje przeciez nasze nastawienie w dalenej chwili jak ja postrzegamy... Sprawczość to jednoczesnie przemocowość. Wrazliwosc i romantyczność to cipowatosc. Pewność siebie to duma i uprzedzenie. Kreatywnosc bazuje na lenistwie...



    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • marek.zak1 05.06.17, 14:43
    urquhart napisał:


    > > -----------------------------
    > > Jedni zyskują przy bliższym poznaniu i z czasem, inni tracą. Jest fajnym kumplem, był całkiem w łóżku. Na początku to wystarczało. Potem zaczęły wychodzić wady.
    >
    > A nie wychodzi raczej z czasem zle nastawienie? I ambiwalentne oczekiwania? Każda bez wyjatku cecha to jakieś wady i zalety. Decyduje przeciez nasze nastawienie w dalenej chwili jak ja postrzegamy... Sprawczość to jednoczesnie przemocowość. Wrazliwosc i romantyczność to cipowatosc. Pewność siebie to duma i uprzedzenie. Kreatywnosc bazuje na lenistwie...
    --------------------------------------------
    Cipowatość to cipowatość - słuchanie się własnej kobiety i brak inicjatywy, a nie delikatność, wrażliwość i romantyczność, sorry.
  • aandzia43 05.06.17, 15:14
    marek.zak1 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    >
    > > > -----------------------------
    > > > Jedni zyskują przy bliższym poznaniu i z czasem, inni tracą. Jest f
    > ajnym kumplem, był całkiem w łóżku. Na początku to wystarczało. Potem zaczęły w
    > ychodzić wady.
    > >
    > > A nie wychodzi raczej z czasem zle nastawienie? I ambiwalentne oczekiwani
    > a? Każda bez wyjatku cecha to jakieś wady i zalety. Decyduje przeciez nasze na
    > stawienie w dalenej chwili jak ja postrzegamy... Sprawczość to jednoczesnie prz
    > emocowość. Wrazliwosc i romantyczność to cipowatosc. Pewność siebie to duma i u
    > przedzenie. Kreatywnosc bazuje na lenistwie...
    > --------------------------------------------
    > Cipowatość to cipowatość - słuchanie się własnej kobiety i brak inicjatywy, a n
    > ie delikatność, wrażliwość i romantyczność, sorry.


    Tak. Nastawienie ma ogromne znaczenie, ale relatywizm nie jest zdrowy. Przemoc to przemoc, sprawczość to sprawczość, itd.

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • mabelle2000 05.06.17, 15:28
    urquhart napisał:

    > A nie wychodzi raczej z czasem zle nastawienie? I ambiwalentne oczekiwania? Każ
    > da bez wyjatku cecha to jakieś wady i zalety. Decyduje przeciez nasze nastawie
    > nie w dalenej chwili jak ja postrzegamy...

    Jak chcesz uderzyc psa to kij sie zawsze znajdzie.
  • aandzia43 05.06.17, 14:50

    > > > Związek ze słabym partnerem nie jest wartoscią najwyższą, i może to
    > wytykanie intuicyjnie ma związek rozwiązać.
    > >
    > > A jak sie z nim wiazala to nie byl slaby? Wziela slub z czlowiekiem bezna
    > dziejnym, bez zadnych zalet, rozczarowujacym we wszystkim za co sie zabral ? Wi
    > erzysz w to?
    > -----------------------------
    > Jedni zyskują przy bliższym poznaniu i z czasem, inni tracą. Jest fajnym kumple
    > m, był całkiem w łóżku. Na początku to wystarczało. Potem zaczęły wychodzić wad
    > y.

    Zycie płynie, ludzie stają wobec nowych wyzwań, czasem nie dają rady. Wychodzą na światło dzienne ukryte skłonności, ewolucja charakteru idzie w niespodziewanym kierunku. Czasem dołaczają nałogi, wylęgają się zaburzenia psychiczne. Pomóc drugiemu, nawet bliskiemu, człowiekowi można, ale w ograniczonym zakresie, kluczowych decyzji nikt za nikogo nie podejmie. Związek nie moze być wartością najwyższą, to chore. Musi stać wyżej niż ego (zgoda pełna), ale niżej niż bezpieczeństwo, człowieczeństwo, wzrastanie i rozwój duchowy.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 05.06.17, 15:11
    aandzia43 napisała:

    > Zycie płynie, ludzie stają wobec nowych wyzwań, czasem nie dają rady. Wychodzą na światło dzienne ukryte skłonności, ewolucja charakteru idzie w niespodziewanym kierunku.
    --------------------------------
    Dochodzi do tego zmiana oczekiwań na różnych etapach. ja to nazywam syndromem przystojnego podporucznika. Jak ma 23 lata i mieszka w kawalerce to jest OK, ale jeśli 20 lat później nadal jest podporucznikiem i nadal mieszka w kawalerce z rodziną, to jego kobieta jest nim zawiedziona. Liczyła na więcej.
  • aandzia43 05.06.17, 15:23
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Zycie płynie, ludzie stają wobec nowych wyzwań, czasem nie dają rady. Wyc
    > hodzą na światło dzienne ukryte skłonności, ewolucja charakteru idzie w niespo
    > dziewanym kierunku.
    > --------------------------------
    > Dochodzi do tego zmiana oczekiwań na różnych etapach. ja to nazywam syndromem p
    > rzystojnego podporucznika. Jak ma 23 lata i mieszka w kawalerce to jest OK, ale
    > jeśli 20 lat później nadal jest podporucznikiem i nadal mieszka w kawalerce z
    > rodziną, to jego kobieta jest nim zawiedziona. Liczyła na więcej.

    Ładna, towarzyska i wesoła po paru latach może okazać się grubą (bo leniwą), nerwową i kłótliwą pospolitą pleciugą. Będzie chłopa odstręczać, nudzić i wkurzać ;-)
    Nie ma ludzi idealnych, dużo można odpuścić, bo jest miłość i mnóstwo dobra na wielu innych polach. Ale każdy ma priorytety (zakładam, że jest sam ze sobą dogadany i ma jakąś samoświadomość), one zresztą też wyłaniają się w trakcie życia i dojrzewania.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle