Dodaj do ulubionych

I tak już ponad pięć lat

20.06.17, 15:09
Witajcie.
Zarejestrowałam się tutaj, bo doszłam do ściany. Nie mam siły na żadne konkretne działanie, ale poddać też jeszcze się nie chcę. Chyba. Może potrzebuję, żeby ktoś mocno kopnął mnie w dupkę?
Ponad pięć lat temu mój mąż zaczął mieć problemy z potencją. Początkowo starałam się, zachęcałam, pomimo tego, że w tym układzie seks nie sprawiał mi żadnej przyjemności, a w sumie nigdy nie był jakiś rewelacyjny. Zawsze miałam dużo większe potrzeby seksualne od mojego męża i dużo bardziej niekonwencjonalne. Ale uczucie i wyrzuty sumienia, starannie podsycane od początku (przecież nie seks jest najważniejszy itp) i początkowo w miarę satysfakcjonująca częstotliwość współżycia uzupełniana pracą własnoręczną i jakoś dawałam radę. Ale odbiegam od tematu, a cofnijmy się o te pięć ostatnich lat...
Po jakimś pół roku prób z ulgą w sumie przyjęłam fakt, że mąż już nie podejmuje żadnych prób. Seks zaczął być wręcz bolesny, bo głownie skupiony na próbach utrzymania jego erekcji. Satysfakcji brak. Czas mijał, moja seksualność w tym układzie też wpadła w stan hibernacji. Co jakiś czas przeprowadzałam rozmowy z mężem, że może jednak by spróbować, może lekarz? Kończyło się na obietnicach, zapewnieniach, podawanie kolejnych sytuacji czy terminów, po których na pewno podejmie jakieś działania.
Czas mijał, nic się nie zmieniło. Ja się z letargu przebudziłam. Znalazłam sobie internetowego pocieszyciela. Głownie wspomagał moja wyobraźnię, fizycznie bym chyba męża nie zdradziła. Sytuacja się wydała. Mąż jest podejrzliwy, kontroluje, sprawdza, wymyśla. Między nami panuje chłód pomieszany z względną normalnością. Tylko jemu nigdy nie jest dość. Wg niego nie powinnam nawet mieć kolegów. Jest zazdrosny, ale z drugiej strony nie interesują go moje potrzeby. Jestem żoną i powinnam, no sama nie wiem już co.
A ja już zwyczajnie nie mogę. Czuję się po prostu totalnie do dupy.
Obserwuj wątek
    • sabat3 Re: I tak już ponad pięć lat 20.06.17, 19:47
      Brak potencji to dosc powazny problem. Ale on w koncu byl u tego lekarza czy nie? No i w tej chwili mozna kupic sildenafil bez recepty - probowal? Troche dziwne to wszystko.
      Poza tym, skoro Twoje potrzeby sa "niekonwencjonalne" to czy nie moglby sprobowac Cie zaspokoic rownie niekowencjonalnie? ;)
      Moze problemem nie jest brak potencji jako taki, ale brak podniecenia, wynikajacy przykladowo z poziomu stresu, napiecia itd...
      • piescia_w_oko Re: I tak już ponad pięć lat 20.06.17, 21:00
        Nie, mąż nie był u lekarza. Twierdzi, że problem jest natury psychicznej i poradzi sobie z nim sam. Nie próbował też zażywać żadnych leków czy suplementów. Nie widzi też sensu udania się do psychologa czy seksuologa.
        Tak, mógłby, w końcu wszystko jest z czasem lepsze niż strumień wody ze słuchawki prysznica ;) Niestety, mniej konwencjonalne metody męża nigdy nie interesowały specjalnie i pomimo moich sugestii, że zawsze można by od tego zacząć niby potwierdza, ale nie dzieje się nic.
      • kag73 Re: I tak już ponad pięć lat 20.06.17, 22:16
        "Ciekawi mnie jedno.
        Co nabroiłaś, lub broisz nadal, że spodziewasz się kopa w to, co tak pieszczotliwie określiłaś?"

        No jak co nabroila? Zmarnowla 5 lat na bezseksiu i marnujenastepny rok! To malo?
        • potwor_z_piccadilly Re: I tak już ponad pięć lat 20.06.17, 23:28
          kag73 napisała:

          > No jak co nabroila? Zmarnowla 5 lat na bezseksiu i marnujenastepny rok! To malo?

          Aaaaa, no tak. Wszystkie wy to bezwinne aniołki. Żadnych gaf nie popełniacie, ciał swoich gryzmołami tuszem kłutych nie babrzecie, obręczy w nosy sobie nie wkładacie i zwyczajów w relacjach międzyludzkich nie macie takich, że tylko wstać i wyjść z laską w pozycji zdecydowanego spocznij.
          Nie każdy chłop akceptuje Wasze potrzeby "wyrażania się" co skutkuje umiarkowaną zdolnością do pożycia w związku.
          Koleżanko K, niech autorka wątku się wypowie w kwestii mnie interesującej. Moje pytanie z gruszki się nie wzięło. Żyję na tym świecie troszkę i jeszcze ślepy nie jestem.
          • montechristo4 Re: I tak już ponad pięć lat 21.06.17, 20:16
            mam nadzieję, że nie odczuwasz skruchy z powodu internetowego adoratora? Mąż Cię zwodzi tyle czasu, ma w nosie Twoje potrzeby, więc czego się spodziewa? Że będziesz chodziła po ścianach?
            Albo znajdź sobie prawdziwego kochanka albo się rozwiedź, bo w małżeństwie nic się nie zmieni.

            --
            "z nastolatkiem w tym wieku to jak w ruletką, nie wiadomo, jak zakręcisz i co wypadnie: jednego dnia fajny człowiek, drugiego- alien" by marzeka
      • koszmarna.baba Re: I tak już ponad pięć lat 23.06.17, 21:03
        potwor_z_piccadilly:
        >Co nabroiłaś, lub broisz nadal, że spodziewasz się kopa w to, co tak pieszczotliwie określiłaś?

        Naucz się może najpierw czytać ze zrozumieniem!

        piescia_w_oko napisała:
        >Zarejestrowałam się tutaj, bo doszłam do ściany. Nie mam siły na żadne konkretne działanie, ale poddać też jeszcze się nie chcę. Chyba. Może potrzebuję, żeby ktoś mocno kopnął mnie w dupkę?

        Gdzie Ona Twoim zdaniem napisała, że się SPODZIEWA kopa?

        --
        Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
        • potwor_z_piccadilly Re: I tak już ponad pięć lat 23.06.17, 23:38
          koszmarna.baba napisała:

          > Naucz się może najpierw czytać ze zrozumieniem!

          Was, kobiety, czytam raczej biegle.

          > Nie mam siły na żadne kon
          > kretne działanie, ale poddać też jeszcze się nie chcę. Chyba. Może potrzebuję,
          > żeby ktoś mocno kopnął mnie w dupkę?

          > Gdzie Ona Twoim zdaniem napisała, że się SPODZIEWA kopa?

          Ona miała nadzieję, że nie dostanie kopa.
          No i się zawiodła.
          Mimo, że to nie był kopniak, a jedynie prztyczek, to i tak "zatkało ruskie kakao".
          • koszmarna.baba Re: I tak już ponad pięć lat 24.06.17, 18:56
            Chłopcze ile Ty masz lat? 12-15?
            Zatem wytłumaczę Ci łopatologicznie co Ona właściwie napisała żebyś na przyszłość lepiej rozumiał co się mówi wokół Ciebie:
            Ona w skrócie napisała, że ma dość seksualnego postu, olewania jej potrzeb przez ślubnego męża i potrzebuje czegoś, co spowoduje podjęcie decyzji czy się rozwieść czy poszukać sobie prawdziwego kochanka!
            Póki co jeszcze nic nie nabroiła wbrew Twoim sugestiom.
            A Twoje pytanie faktycznie wzięło się z gruszki a raczej ze zrytego beretu - jak to ktoś ładnie określił.

            --
            Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
    • obrotowy I tak już ponad piętnascie lat... 22.06.17, 10:21
      piescia_w_oko napisał(a):
      A ja już zwyczajnie nie mogę. Czuję się po prostu totalnie do dupy.


      mam to samo, tylko w odwrotna strone...
      Slubna, ktoregos dnia i roku stwierdzila nagle, ze ta zabawa ja juz nie interesuje i ew. raz na miesiac jej wystarcza....

      Zamiast sie awanturowac, czy popadac w alkoholizm - poszedlem po rozum do glowy
      i znalazlem sobi pocieszycielke.
      I tak to juz trwa kilkanascie lat...
      wazne: - przestrzegam z zelazna konskwencja ostroznosci i dyskrecji - by nic sie nie wydalo, bo "czego oczy nie widza, tego sercu nie zal..."


      I czuje sie z tym znakomicie. Mimo, ze jestem wierzacy, wyrzuty sumienia mnie nie gnebia.
      Czlowiek ma swoje potrzeby i juz. I jezeli druga strona tych potrzeb (juz) nie czuje, to przeciez nie jej wina. Nie mam do Slubnej pretensji, a ona do mnie (chyba) tez nie.
      Pewnie sie domysla, bo glupia nie jest, ale dopoki nie daje jej dowodow - jest spokoj.
      • druginudziarz Re: I tak już ponad piętnascie lat... 24.06.17, 23:36
        obrotowy napisał:

        > piescia_w_oko napisał(a):
        > A ja już zwyczajnie nie mogę. Czuję się po prostu totalnie do dupy.
        >
        > mam to samo, tylko w odwrotna strone...
        > Slubna, ktoregos dnia i roku stwierdzila nagle, ze ta zabawa ja juz nie interes
        > uje i ew. raz na miesiac jej wystarcza....
        >
        > Zamiast sie awanturowac, czy popadac w alkoholizm - poszedlem po rozum do glowy
        >
        > i znalazlem sobi pocieszycielke.
        > I tak to juz trwa kilkanascie lat...
        > wazne: - przestrzegam z zelazna konskwencja ostroznosci i dyskrecji - by nic si
        > e nie wydalo, bo "czego oczy nie widza, tego sercu nie zal..."

        I kilkanascie lat ta sama pocieszycielka? trudno mi w to uwierzyć. Po pierwsze taki szmat czasu to w zasadzie małżeństwo tylko drugie, czyli te same problemy co w małżeństwie. Po drugie, kobiety raczej nie chcą być tymi "drugimi", pocieszycielka wie o tobie wszystko czy trzymasz w tajemicy? co ją trzyma przy tobie?
        • sabat3 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 08:07
          druginudziarz napisał:
          > I kilkanascie lat ta sama pocieszycielka? trudno mi w to uwierzyć. Po pierwsze
          > taki szmat czasu to w zasadzie małżeństwo tylko drugie, czyli te same problemy
          > co w małżeństwie. Po drugie, kobiety raczej nie chcą być tymi "drugimi", pocies
          > zycielka wie o tobie wszystko czy trzymasz w tajemicy? co ją trzyma przy tobie?

          Ja moge w to uwierzyc. Jesli znajdzie sie wlasciwego pocieszyciela/pocieszycielke to nie ma potrzeby szukac dluzej. A mozna miec swoje powody by nie chciec bardziej sformalizowanej relacji.
          • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 12:38
            sabat3 napisał:

            > Ja moge w to uwierzyc. Jesli znajdzie sie wlasciwego pocieszyciela/pocieszyciel
            > ke to nie ma potrzeby szukac dluzej. A mozna miec swoje powody by nie chciec ba
            > rdziej sformalizowanej relacji.

            Ale pytanie bylo o jej motywacje. Chyba, ze zalozyles, ze ona tez wymaga pocieszenia, bo maz jej nie daje.

            --
            'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
              • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 15:17
                sabat3 napisał:

                > Sadze, ze najprostsza odpowiedz przy pytaniu o motywacje brzmi "uczucia".

                Zgoda ale i tak prawdopodobienstwo nie jest duze, bo spytaj sie kogokolwiek czy madrze jest sie zakochac w zonatym? Czy ktos to poleca? Jak wysmiewane sa kochanki, ktore sie poangazowaly chocby na forum Kochanki, a najlepsze, ze najwieksza szydera idzie od ich wlasnych kolezanek. Propagowane jest takie cwaniactwo jak juz w wchodzisz w ten biznes, a jak jestes uczuciowa i sie przywiazujesz, to zes glupia i na co liczylas. Dlatego nie lubie tego srodowiska. Po prostu tam jakby nie ma miejsca na dobra postawe.

                --
                'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                • sabat3 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 16:32
                  Problem w tym, ze bez przywiazania i uczuciowosci wchodzenie w ten biznes jest pozbawione elementarnego sensu. Oczywiscie, jakas doza zyciowego realizmu jest wskazana zawsze, ale zrozumienie, czulosc, bliskosc jest wedlug mnie najwazniejszym, sposrod tego czym mezczyzna moze kobiete obdarzyc. Bez wielkich slow, takie proste, fundamentalne dobro, czulosc, zaufanie.
                  • rekreativa Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 17:15
                    " ale zrozumienie, czulosc, bliskosc jest wedlug mnie najwazniejszym, sposrod tego czym mezczyzna moze kobiete obdarzyc. Bez wielkich slow, takie proste, fundamentalne dobro, czulosc, zaufanie. "

                    I właśnie tym obdarzają mężczyźni swoje kochanki na boku?


                    --
                    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
                    • wont2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 07:16
                      rekreativa napisała:

                      > " ale zrozumienie, czulosc, bliskosc jest wedlug mnie najwazniejszym, sposrod t
                      > ego czym mezczyzna moze kobiete obdarzyc. Bez wielkich slow, takie proste, fund
                      > amentalne dobro, czulosc, zaufanie. "
                      >
                      > I właśnie tym obdarzają mężczyźni swoje kochanki na boku?
                      -----
                      No, po oralu, analu i spuscie na twarz, oczywiscie.

                      Sabat pisze o sobie. To oczywiscie nie jest klasyczny uklad kochankow, bo i sabat jest inny niz klasyczny kochanek i innych rzeczy mu w zyciu brakuje. Jakby mu sytuacja finansowa pozwalala, to pewnie zwiazalby sie z kochanka a zona recytowalaby w kosciele psalmy.

                      --
                      "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
                        • sabat3 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 08:48
                          zawle napisała:
                          > Wbrew pozorom sabat jest klasycznym kochankiem.

                          Tez mi sie tak zdaje.
                          Po prostu czesto ludzie dorabiaja facetom gebe, a jednak czesc z nich konczy dawne zwiazki i lacza sie na stale z nowymi partnerkami.
                          A czesci brakuje odwagi, sily, inicjatywy by sie wyrwac z dawnego ukladu. To nie znaczy, ze traktuja swoje kochanki jak materac do dymania, tylko ze w chwili proby nie okazali sie wystarczajaco silni.
                          Poza tym wcale nie jest powiedziane, ze gdy zona wykopie takiego wiarolomnego meza z domu, to kochanka nadal bedzie go chciala.
                          • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 09:26
                            sabat3 napisał:

                            > zawle napisała:
                            > > Wbrew pozorom sabat jest klasycznym kochankiem.
                            >
                            > Tez mi sie tak zdaje.
                            > Po prostu czesto ludzie dorabiaja facetom gebe, a jednak czesc z nich konczy da
                            > wne zwiazki i lacza sie na stale z nowymi partnerkami.
                            > A czesci brakuje odwagi, sily, inicjatywy by sie wyrwac z dawnego ukladu. To ni
                            > e znaczy, ze traktuja swoje kochanki jak materac do dymania, tylko ze w chwili
                            > proby nie okazali sie wystarczajaco silni.
                            > Poza tym wcale nie jest powiedziane, ze gdy zona wykopie takiego wiarolomnego meza z domu, to kochanka nadal bedzie go chciala.

                            Zanim drogie Panie się rozpędzicie i będziecie Sabata bombardować tendencyjnymi wyobrażeniami o kochankach, rozróżnijmy dwie sytuacje.

                            A) Kiedy kobiecie zależy na burzeniu zastanej sytuacji
                            B) Kiedy kobiecie NIE zależy na burzeniu zastanej sytuacji

                            Mnie się wydaje, że akurat Sabat przerabia przypadek B).
                            To że się akurat nie jest diablicą rogatą nie uprawnia do tez, ze takich kobiet nie ma.
                            Wsłuchajcie się w szloch mężczyzny, którzy przejrzeli na oczy:P
                            Mogę tylko z politowaniem pokiwać głową i dziwić się dlaczego kobiety tak mało wiedzą o innych kobietach.

                            Przyjmijmy jednak, że chodzi o opcję A) czyli o odczepienie wagonika.
                            Otóż badania pokazują, że co trzecia taka próba kończy się sukcesem (odczepieniem wagonika). Jak to ze statystyką bywa, jednym kobietom udaje się to zrobić za pierwszym razem innym się nie udaje i za setnym.
                            Tak czy inaczej jedna trzecia to nie jest coś co można nazwać pomijalnym co zdają się sugerować jęczące kochanki. Jęczące bardziej słychać, te którym się udało
                            obrabiają swoje zdobycze nie wracając na fora.

                            Odczepienia wagonika nie należy utożsamiać z `i żyli długo i szczęśliwie'.
                            • zawle Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 09:41
                              lybbla napisał:
                              > Zanim drogie Panie się rozpędzicie i będziecie Sabata bombardować tendencyjnymi
                              > wyobrażeniami o kochankach, rozróżnijmy dwie sytuacje.

                              > A) Kiedy kobiecie zależy na burzeniu zastanej sytuacji
                              > B) Kiedy kobiecie NIE zależy na burzeniu zastanej sytuacji

                              Załóżmy więc że jednemu i drugiemu przypadkowi damy po 50%. Co jest mocno naciągane, bo kobiety do seksu potrzebują czegoś więcej, żeby był to seks udany.

                              > Mogę tylko z politowaniem pokiwać głową i dziwić się dlaczego kobiety tak mało
                              > wiedzą o innych kobietach.

                              Ci, którym się zdaje że twardo stoją na miękkim gruncie.

                              > Przyjmijmy jednak, że chodzi o opcję A) czyli o odczepienie wagonika.
                              > Otóż badania pokazują, że co trzecia taka próba kończy się sukcesem (odczepieni
                              > em wagonika). Jak to ze statystyką bywa, jednym kobietom udaje się to zrobić za
                              > pierwszym razem innym się nie udaje i za setnym.

                              Co nam daje 17%. Słabiutko.

                              > Tak czy inaczej jedna trzecia to nie jest coś co można nazwać pomijalnym co zda
                              > ją się sugerować jęczące kochanki. Jęczące bardziej słychać, te którym się udał
                              > o
                              > obrabiają swoje zdobycze nie wracając na fora.

                              Te którym się udało często wracają na inne fora. Bo..może czasami ten zagubiony, niedoceniony, niekochany i odpychany misio okazał się tego wart?

                              --
                              Lubie wracać tam gdzie doszłam
                              • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 12:10
                                zawle napisała:


                                > Załóżmy więc że jednemu i drugiemu przypadkowi damy po 50%. Co jest mocno naciągane, bo kobiety do seksu potrzebują czegoś więcej, żeby był to seks udany.

                                Stąd stereotyp, że południowcy to wyśmienici kochankowie. Potrafią kochać
                                tak jakby inne kobiety nie istniały. Tylko obiekt adoracji z miesiąca na miesiąc inny;)

                                Ale niech Ci będzie targiem zostańmy przy 25%.

                                > Ci, którym się zdaje że twardo stoją na miękkim gruncie.

                                O katorgo wielości mozliwych interpretacji. Niemniej sie wypowiem.
                                Jam jest twardym gruntem, ale masz rację nigdy nie wiadomo co może sie zdarzyć jutro;)


                                > Co nam daje 17%. Słabiutko.

                                Stargowałem na 25%. Albo procent odnoszących sukces to wciąż 50% ;)

                                > Te którym się udało często wracają na inne fora. Bo..może czasami ten zagubiony
                                > , niedoceniony, niekochany i odpychany misio okazał się tego wart?

                                Chociaż nie wiem czy dobrze rozumiem ale popieram a nawet w półpełni się zgadzam.
                              • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 12:20
                                zawle napisała:

                                > Co jest mocno naciągane, bo kobiety do seksu potrzebują czegoś więcej, żeby był to seks udany.

                                Twoim zdaniem mężczyźni również potrzebują czegoś więcej, żeby był to seks udany.
                                I trudno się z Tobą nie zgodzić.
                                • zawle Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 15:32
                                  lybbla napisał:
                                  > Twoim zdaniem mężczyźni również potrzebują czegoś więcej, żeby był to seks udan
                                  > y.
                                  > I trudno się z Tobą nie zgodzić.

                                  Moim zdaniem mężczyzni poza seksem potrzebują też więcej. A czy widzę jakąś prawidłowość w temacie udanego seksu? Niekoniecznie.


                                  --
                                  Lubie wracać tam gdzie doszłam
                            • rekreativa Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 11:58
                              "Zanim drogie Panie się rozpędzicie i będziecie Sabata bombardować tendencyjnymi wyobrażeniami o kochankach, rozróżnijmy dwie sytuacje."

                              Chyba sam się reozpędziłęś.
                              To akurat wont - facet, o ile mi wiadomo - uznał, że sabat ze swoim obdarowywaniem kochanki czułością, zaufaniem i zrozumieniem jest wyjątkiem od reguły.

                              --
                              "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
                              • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 12:16
                                rekreativa napisała:

                                > Chyba sam się reozpędziłęś.
                                > To akurat wont - facet, o ile mi wiadomo - uznał, że sabat ze swoim obdarowywa
                                > niem kochanki czułością, zaufaniem i zrozumieniem jest wyjątkiem od reguły.

                                Już poprawiam,
                                Drogie Panie i Woncie.
                            • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 13:15
                              lybbla napisał:

                              > Zanim drogie Panie się rozpędzicie i będziecie Sabata bombardować tendencyjnymi
                              > wyobrażeniami o kochankach, rozróżnijmy dwie sytuacje.

                              Wyobrazeniami? Z tego co wiem, i ja, i Zawle mowimy z wlasnego doswiadczenia.

                              > A) Kiedy kobiecie zależy na burzeniu zastanej sytuacji
                              > B) Kiedy kobiecie NIE zależy na burzeniu zastanej sytuacji

                              Ale mowimy o mezczyznach jako zonatych kochankach, a nie o kobietach.

                              Poza tym nie wiem skad Sabat sobie ubzdural, ze reprezentuje zonatych kochankow i ze z tytulu, ze rucha na boku, to ma splynac na cala grupe walacych w rogi jakies anielskie swiatlo niepokalane ;-)

                              --
                              'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                              • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 17:03
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Wyobrazeniami? Z tego co wiem, i ja, i Zawle mowimy z wlasnego doswiadczenia.

                                I mówicie co innego (Zawle w jakimś tam sensie potwierdza słowa Sabata), dlatego przenoszenie Twoich doświadczeń na ogół kochanków nazywam tendencyjnym, nie biorącym pod uwagę doświadczeń innych kobiet,
                                będącym jedynie wyobrażeniem na temat zagadnienia a nie wszechstronnym nań spojrzeniem. Tym bardziej, że w Twoim przypadku to Ty nie chciałaś burzyć
                                stanu rzeczy i projektujesz to na mężczyzn, w tym przypadku na Sabata.

                                > Ale mowimy o mezczyznach jako zonatych kochankach, a nie o kobietach.

                                Ale tu akurat nie masz dużego doświadczenia. ;)
                                Mówimy o Sabacie. I o tym na co się facet z facetką umawia.
                                Ja odniosłem wrażenie, że Sabat pisze o opcji B (która nie wyklucza bliskości intymności etc.) a wy brniecie w opcje A.

                                > Poza tym nie wiem skad Sabat sobie ubzdural, ze reprezentuje zonatych kochankow i ze z tytulu, ze rucha na boku, to ma splynac na cala grupe walacych w rogi jakies anielskie swiatlo niepokalane ;-)

                                Może w ten sposób próbuje Ci przybliżyć charakterystykę tych 33 % wagoników, które dało się odczepić a że masz skojarzenia anielskie to raczej Twój dysonans poznawczy a nie stawianie się Sabata w jakimś świetle bo on raczej pisze o ciemnej dupie. ;)
                                • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 17:55
                                  lybbla napisał:

                                  > I mówicie co innego (Zawle w jakimś tam sensie potwierdza słowa Sabata), dlate
                                  > go przenoszenie Twoich doświadczeń na ogół kochanków nazywam tendencyjnym, nie
                                  > biorącym pod uwagę doświadczeń innych kobiet,
                                  > będącym jedynie wyobrażeniem na temat zagadnienia a nie wszechstronnym nań spoj
                                  > rzeniem. Tym bardziej, że w Twoim przypadku to Ty nie chciałaś burzyć
                                  > stanu rzeczy i projektujesz to na mężczyzn, w tym przypadku na Sabata.

                                  Jesu jak a nie lubie takich rozmow. Juz sie zmeczylam. Moze krotko: zadna kobieta na forum(oprocz Ninek) nie kupi zadnych gornolotnych spiewek na temat walenia na boku, gdyz ten biznes jest oparty na cwaniactwie i klamstwie, a uczestniczenie w nim nie jest czynieniem zadnego fundamentalnego dobra. Nie zamierzam rozszerzac swojej znajomosci rzeczy w tym temacie ani byc obiektywna, bo generalnie mam zdradzajacych zonatych gleboko w dupie. Ich atrakcyjnosc jest dla mnie zerowa. A dodatkowo Sabat dal sie poznac jako czlowiek, ktory potrafi sie rozczulic gleboko nad czyms, a nastepnie na to szyderczo nasrac zgodne ze swoim aktualnym wahnieciem samopoczucia wiec tym bardziej nie zgrzesze naiwnoscia.

                                  --
                                  'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                  • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 18:19
                                    hello-kitty2 napisała:


                                    > Jesu jak a nie lubie takich rozmow. Juz sie zmeczylam.

                                    Połóż się, odpocznij.

                                    >Moze krotko: zadna kobieta na forum(oprocz Ninek) nie kupi zadnych gornolotnych spiewek na temat walenia na boku,

                                    Bo wszystkie w związkach ;) A kupowanie Ninka ma tu znaczenie, co nie?

                                    > gdyz ten biznes jest oparty na cwaniactwie i klamstwie, a uczestniczenie w nim nie jest czynieniem zadnego fundamentalnego dobra.

                                    I dlatego Twoja wartość związkowa była żadna, nadawałaś się tylko do ruchania na boku.

                                    > Nie zamierzam rozszerzac swojej znajomosci rzeczy w tym temacie ani byc obiektywna, bo generalnie mam zdradzajacych zonatych gleboko w dupie.
                                    Ich atrakcyjnosc jest dla mnie zerowa.

                                    A kogo obchodzi Twoja opinia, my tu wnikamy w istotę rzeczy podpierając się liczbami a nie wyobrażeniami tej czy tamtego, zmęczonej argumentowaniem.

                                    > A dodatkowo Sabat dal sie poznac jako czlowiek, ktory potrafi sie rozczul
                                    > ic gleboko nad czyms, a nastepnie na to szyderczo nasrac zgodne ze swoim aktual
                                    > nym wahnieciem samopoczucia wiec tym bardziej nie zgrzesze naiwnoscia.

                                    Dalej tendencyjnie. Projektowanie własnych wad na Sabata;)
                                    • zawle Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 18:53
                                      lybbla napisał: ,
                                      > Bo wszystkie w związkach ;) A kupowanie Ninka ma tu znaczenie, co nie?

                                      Nie dlatego że w związkach. Kupowanie ninka ma zdecydowanie fundamentalne znaczenie- to jest grupa docelowa w końcu.

                                      > I dlatego Twoja wartość związkowa była żadna, nadawałaś się tylko do ruchania
                                      > na boku.

                                      Tego nie rozumiem. To żeby mieć szansę na związek, trzeba nie widzieć w ruchaniu na boku ściemy? To "niewidzenie" to wynika z czego? Pozytywnego podejścia do życia? Braku takich zasad moralnych? Radosnej ślepoty? Podaj mi te cechy, bo to rzeczywiście brzmi odkrywczo.

                                      > A kogo obchodzi Twoja opinia, my tu wnikamy w istotę rzeczy podpierając się lic
                                      > zbami a nie wyobrażeniami tej czy tamtego, zmęczonej argumentowaniem.

                                      To i beze mnie...liczby nic nie mówią o istocie rzeczy.

                                      > Dalej tendencyjnie. Projektowanie własnych wad na Sabata;)

                                      Ja widzę sabata podobnie. Nadal go lubię jako współpisacza forumowego.


                                      --
                                      Lubie wracać tam gdzie doszłam
                                      • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 20:16
                                        zawle napisała:

                                        > > Bo wszystkie w związkach ;) A kupowanie Ninka ma tu znaczenie, co nie?
                                        >
                                        > Nie dlatego że w związkach.

                                        Tylko dlatego, że ta oszukańcza, kłamliwa składowa istnieje. Tyle, że nikt tego nie kwestionuje.
                                        Pytanie czy Sabat kłamie czy robi za Włocha? ;)

                                        > Kupowanie ninka ma zdecydowanie fundamentalne znaczenie- to jest grupa docelowa w końcu.

                                        I całkiem liczna.


                                        > Tego nie rozumiem. To żeby mieć szansę na związek, trzeba nie widzieć w ruchani
                                        > u na boku ściemy? To "niewidzenie" to wynika z czego? Pozytywnego podejścia do
                                        > życia? Braku takich zasad moralnych? Radosnej ślepoty? Podaj mi te cechy, bo to
                                        > rzeczywiście brzmi odkrywczo.

                                        Widzieć w tym biznesie JEDYNIE cwaniactwo i kłamstwo, czyli niezdolność do tworzenia pozytywnych scenariuszy. Żeby mieć szanse na związek trzeba umieć się odsłonić, zaryzykować przy zachowawczym, ostrożnym podejściu szanse są mizerne.

                                        Przecież Kitka jest `w małżeństwie' i tylko `męża' nie kocha, bo niemęski, śmierdzi i jest gruby. Tak na dłuższą metę na pół gwizdka to się nie da. Kitka to był facet
                                        próbujący ruchać na boku i oszukujący tacy mają szanse na związek a nie na ruchanie bez zobowiązań i dlatego Kitka jako kobieta miała szansę na ruchanie bez zobowiązań a nie na związek. Jako osoba w związku była dla wolnych nieatrakcyjna.
                                        Mnie powala wnioskowanie `skoro ja oszukiwałam to inni też oszukują'.
                                        Tymczasem ludzie układają sobie życie właśnie wtedy gdy rezygnują z tropienia czarownic.

                                        > To i beze mnie...liczby nic nie mówią o istocie rzeczy.

                                        Tia, ale ich ignorowanie od istoty oddala.

                                        > Ja widzę sabata podobnie. Nadal go lubię jako współpisacza forumowego.

                                        Mnie tylko swąd rozpalaczy stosów odstręcza. Chyba dlatego, że lubię czarownice.
                                        • zawle Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 20:30
                                          lybbla napisał:
                                          > Widzieć w tym biznesie JEDYNIE cwaniactwo i kłamstwo, czyli niezdolność do twor
                                          > zenia pozytywnych scenariuszy. Żeby mieć szanse na związek trzeba umieć się ods
                                          > łonić, zaryzykować przy zachowawczym, ostrożnym podejściu szanse są mizerne.

                                          Pełna zgoda. To samo trzeba zaryzykować z wolnym człowiekiem. Tyle że sytuacja czysta.

                                          > Przecież Kitka jest `w małżeństwie' i tylko `męża' nie kocha, bo niemęski, śmie
                                          > rdzi i jest gruby. Tak na dłuższą metę na pół gwizdka to się nie da. Kitka to b
                                          > ył facet
                                          > próbujący ruchać na boku i oszukujący tacy mają szanse na związek a nie na ruch
                                          > anie bez zobowiązań i dlatego Kitka jako kobieta miała szansę na ruchanie bez z
                                          > obowiązań a nie na związek. Jako osoba w związku była dla wolnych nieatrakcyjna

                                          To nie miała szansy na wejście w super- chruper- mega- czuło-kosmiczny romans długoterminowy z wielką czułością, oddaniem, zrozumieniem, intymnością i co tam wsadzicie do wora "zdrada", byleby ładniej wyglądał?

                                          > Mnie powala wnioskowanie `skoro ja oszukiwałam to inni też oszukują'.
                                          > Tymczasem ludzie układają sobie życie właśnie wtedy gdy rezygnują z tropienia c
                                          > zarownic.

                                          Powinieneś prowadzić kursy "jak zostać wzorową kochanką". Nie oszukujesz? Sabat nie oszukuje ( hipotetycznie), ninek nie oszukiwała?

                                          > Tia, ale ich ignorowanie od istoty oddala.

                                          Bez opisu są tylko liczbami.

                                          > Mnie tylko swąd rozpalaczy stosów odstręcza. Chyba dlatego, że lubię czarownic

                                          To forum ma jedną bardzo dobrą cechę....dostaje się po głowie w bezpiecznym środowisku. Poza tym jest kompletnie bezużyteczne.


                                          --
                                          Lubie wracać tam gdzie doszłam
                                          • kag73 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 20:37
                                            "Powinieneś prowadzić kursy "jak zostać wzorową kochanką". Nie oszukujesz? Sabat nie oszukuje ( hipotetycznie), ninek nie oszukiwała? "

                                            Oczywiscie, ze nie oszukiwali/oszukuja...kochanki/kochanka, przypuszczalnie. Zona czy maz to inna para kaloszy :)
                                          • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:27
                                            zawle napisała:


                                            > Pełna zgoda. To samo trzeba zaryzykować z wolnym człowiekiem. Tyle że sytuacja czysta.

                                            Zgoda, żeby sytuacja była czysta wolne z wolnymi. Aryjczycy z Aryjkami.

                                            > To nie miała szansy na wejście w super- chruper- mega- czuło-kosmiczny romans długoterminowy z wielką czułością, oddaniem, zrozumieniem, intymnością i co tam
                                            > wsadzicie do wora "zdrada", byleby ładniej wyglądał?

                                            Długoterminowy nie, bo kłamstwo ma krótkie nogi.


                                            > Powinieneś prowadzić kursy "jak zostać wzorową kochanką". Nie oszukujesz? Sabat nie oszukuje ( hipotetycznie), ninek nie oszukiwała?

                                            Tak czysty to ja nie jestem. Zawszę udaję brudniejszego niż jestem.
                                            Dzięki temu czyściochy trzymają się ode mnie z daleka. To tak jak kitka z inteligencją, tyle że efekt odwrotny.

                                            > Bez opisu są tylko liczbami.

                                            Podpieramy się liczbami np wskazując zabobony.

                                            > To forum ma jedną bardzo dobrą cechę....dostaje się po głowie w bezpiecznym śro
                                            > dowisku. Poza tym jest kompletnie bezużyteczne.

                                            Dla Ciebie.
                                            • zawle Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:37
                                              lybbla napisał:
                                              > Zgoda, żeby sytuacja była czysta wolne z wolnymi. Aryjczycy z Aryjkami.

                                              Że obozy koncentracyjne to ja?

                                              > Długoterminowy nie, bo kłamstwo ma krótkie nogi.

                                              Ale można mu zrobić różowy PR.

                                              > Podpieramy się liczbami np wskazując zabobony.

                                              Temat mi zupełnie nieznany- nie wypowiadam się.

                                              > Dla Ciebie.

                                              Nie mam osobowości wielorakiej, więc tak- na przyszłość- mówię wyłącznie za siebie. Czy moje zdanie też Ciebie nie interesuje? Oby nie okazało się że interesujesz się tylko sobą.

                                              --
                                              Lubie wracać tam gdzie doszłam
                                              • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 22:07
                                                zawle napisała:

                                                > Że obozy koncentracyjne to ja?

                                                Nie, nie Ty.

                                                > > Długoterminowy nie, bo kłamstwo ma krótkie nogi.
                                                > Ale można mu zrobić różowy PR.

                                                A to nie do mnie z tym.

                                                > > Dla Ciebie.
                                                >
                                                > Nie mam osobowości wielorakiej, więc tak- na przyszłość- mówię wyłącznie za sie
                                                > bie. Czy moje zdanie też Ciebie nie interesuje? Oby nie okazało się że interesu
                                                > jesz się tylko sobą.

                                                To było zgłoszenie zdania odrębnego. Jedynie.
                                        • mabelle2000 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 20:56
                                          lybbla napisał:

                                          > Widzieć w tym biznesie JEDYNIE cwaniactwo i kłamstwo, czyli niezdolność do twor
                                          > zenia pozytywnych scenariuszy.

                                          No oczywiscie, ze nie tylko cwaniactwo i klamstwo, sa jeszcze mile slowka szeptane do uszka miedzy orgazmami i " misiu jaki ty jestes silny" i " kreci mnie twoja mokra cipka".... Dla kogos kto ogolnie samotny, zlakniony podziwu i glaskow to pewnie duzo. Sporo osob slowo "zwiazek" widzi znacznie szerzej niz tylko powierzchownosc przyjemnego ruchanka od czasu do czasu, w tajemnicy przed zona. Stad pewnie i nieporozumienie.

                                          Żeby mieć szanse na związek trzeba umieć się ods
                                          > łonić, zaryzykować przy zachowawczym, ostrożnym podejściu szanse są mizerne.

                                          Szanse sa mizerne nie dlatego, ze czlowiek nie chce sie odslonic, tylko dlatego, ze niemozliwe jest wejscie w drugi zwiazek jak jeden sie juz ma. Zony i malzenstwa nie da sie zamknac w piwnicy i " zwiazkowac" w ramionach kochanki/ kochanka.

                                          > Mnie tylko swąd rozpalaczy stosów odstręcza. Chyba dlatego, że lubię czarownic
                                          > e.

                                          Swad rozpalanych stosow to dla Ciebie znaczy miec swoje zdanie ? :-)


                                            • mabelle2000 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:11
                                              zawle napisała:

                                              > No lybba...skoro nawet Mabelle Składająca Dary tak twierdzi...:)))))

                                              Ja nic nie twierdze, zauwazam natomiast, ze rozni ludzie nazywaja sobie zwiazkami swoje rozne relacje. Dlatego nie mam tez zamiaru klocic z Markiem, ktory jest w zwiazku z Sowa ktora kocha ;-)
                                              >
                                              • marek.zak1 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:22
                                                mabelle2000 napisała:


                                                > Ja nic nie twierdze, zauwazam natomiast, ze rozni ludzie nazywaja sobie zwiazkami swoje rozne relacje. Dlatego nie mam tez zamiaru klocic z Markiem, ktory jest w zwiazku z Sowa ktora kocha ;-)
                                                -------------------------------- >
                                                Sabat mi wytknął sprzeczność, bo brak seksu -> brak związku, niemniej jednak jest to reguła z pewnymi wyjątkami. Gdy miłość jest bardzo duża, związek może niekiedy byś bez seksu :).
                                                Wracając do Sabata. Nie ma w domu ani miłości i seksu, i jej szuka poza. Zresztą, jestem w tych sprawach mało kompetentny, nie miałem romansów na boku i nie wiem, czy jest to reguła czy wyjątek.
                                        • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:12
                                          lybbla napisał:

                                          > Jako osoba w związku była dla wolnych nieatrakcyjna
                                          > .

                                          A Wont to przypadkiem ostatnio nie tlumaczyl obszernie jak postrzega atrakcyjnosc mezatki vs samotnej kobiety z dzieckiem?

                                          --
                                          'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                          • marek.zak1 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:23
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > lybbla napisał:
                                            >
                                            > > Jako osoba w związku była dla wolnych nieatrakcyjna
                                            > > .
                                            >
                                            > A Wont to przypadkiem ostatnio nie tlumaczyl obszernie jak postrzega atrakcyjnosc mezatki vs samotnej kobiety z dzieckiem?
                                            ------------
                                            Andrzej Zaucha też był za mężatkami. Źle trafił.
                                    • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 18:58
                                      lybbla napisał:

                                      > A kogo obchodzi Twoja opinia, my tu wnikamy w istotę rzeczy podpierając się lic
                                      > zbami a nie wyobrażeniami tej czy tamtego, zmęczonej argumentowaniem.
                                      >

                                      Tam sobie wniknij w wypowiedz Obrotowego, co gada o ulomnosciach i diable w odniesieniu do procederu walenia pocieszycielek na boku. Niech zgadne: jego opinia w temacie tez Cie nie interesuje. Tam sobie jakies glupoty wyobraza gosciu. Nawet nie wie, a dobro czyni ;)

                                      --
                                      'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                      • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 19:09
                                        hello-kitty2 napisała:


                                        > Tam sobie wniknij w wypowiedz Obrotowego, co gada o ulomnosciach i diable w odniesieniu do procederu walenia pocieszycielek na boku. Niech zgadne: jego opinia
                                        > w temacie tez Cie nie interesuje. Tam sobie jakies glupoty wyobraza gosciu. Na
                                        > wet nie wie, a dobro czyni ;)

                                        A go już zostawiam Tobie, Twój poziom mistycyzmu;)
                                        • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 19:29
                                          lybbla napisał:

                                          A go już zostawiam Tobie, Twój poziom mistycyzmu;)

                                          No cos ty? Bierz jego opinie do sredniej, w koncu gosc siedzi w temacie, juz kilkanascie lat posuwa pocieszycielki, a Wy przeciez "tu wnikacie w istotę rzeczy podpierając się liczbami a nie wyobrażeniami" jak moje.

                                          --
                                          'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                          • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 20:23
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > No cos ty? Bierz jego opinie do sredniej, w koncu gosc siedzi w temacie, juz ki
                                            > lkanascie lat posuwa pocieszycielki, a Wy przeciez "tu wnikacie w istotę rzeczy
                                            > podpierając się liczbami a nie wyobrażeniami" jak moje.

                                            Ja nie kwestionuję istnienia obrotowych, natomiast Ty kwestionujesz istnienie Sabatów. Sabat Ci się w pale nie mieści.;)
                                            • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 20:55
                                              lybbla napisał:

                                              > Ja nie kwestionuję istnienia obrotowych, natomiast Ty kwestionujesz istnienie S
                                              > abatów. Sabat Ci się w pale nie mieści.;)

                                              Ja kwestionuje istnienie Sabata? Tu Ci wyglada na kwestionowanie?:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,164189809,164189809,I_tak_juz_ponad_piec_lat.html?p=164214679
                                              Co ja kwestionuje to, ze rzekomo dorabia sie zonatym facetom gebe. Niech sobie Sabat mysli, ze w jego ruchaniu na boku chodzi o uczucia, bliskosc i czynienie dobra ale niech tego na milosc boska nie rozciaga na reszte ruchaczy, bo to groteska.

                                              --
                                              'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                              • lybbla Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 21:34
                                                hello-kitty2 napisała:


                                                > Co ja kwestionuje to, ze rzekomo dorabia sie zonatym facetom gebe. Niech sobie
                                                > Sabat mysli, ze w jego ruchaniu na boku chodzi o uczucia, bliskosc i czynienie
                                                > dobra


                                                ale niech tego na milosc boska nie rozciaga na reszte ruchaczy, bo to gro
                                                > teska.

                                                A tu pełna zgoda, to groteska.
                                      • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 19:11
                                        JEszcze niedawno sam Sabat dzielil chlopow na tych co zdradzaja dla sportu i jakis innych, a teraz juz rozrosl sie jak jakis Mr Smith z Matrixa i stal sie ever man jesus christ superstar i teraz conajmniej ci ruchajacy dla sportu stali sie mezczyznami z geba ;-)

                                        --
                                        'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                          • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 10:19
                            sabat3 napisał:

                            Tez mi sie tak zdaje.
                            > Po prostu czesto ludzie dorabiaja facetom gebe, a jednak czesc z nich konczy da
                            > wne zwiazki i lacza sie na stale z nowymi partnerkami.
                            > A czesci brakuje odwagi, sily, inicjatywy by sie wyrwac z dawnego ukladu. To ni
                            > e znaczy, ze traktuja swoje kochanki jak materac do dymania, tylko ze w chwili
                            > proby nie okazali sie wystarczajaco silni.
                            > Poza tym wcale nie jest powiedziane, ze gdy zona wykopie takiego wiarolomnego m
                            > eza z domu, to kochanka nadal bedzie go chciala.

                            Lojesu gdybym nie spotkala w zyciu zonatego ruchacza, to moze bym uwierzyla jak to ludzie dorabiaja mezczyznom gebe. W miedzyczasie czekam na odcinek gdy "w chwili proby nie okazesz sie wystarczajaco silny'' i jak bedziesz pisal o tym poematy ;-)

                            --
                            'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                              • sabat3 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 11:19
                                zawle napisała:
                                > A wystarczy postawienie się w roli tejże żony. To co zrobił jej, może zrobić i
                                > Tobie. To ona o nim sądzi, może okazać się prawdą.

                                Oczywiscie, jest to istotne, ale pod nastepujacymi warunkami:
                                1) bedziesz go traktowac tak jak zona
                                2) bedzie zalezalo ci na tym samym co jego zonie.

                                Przykladowo ja moge zadeklarowac kazdej mojej potencjalnej partnerce, ze po dekadzie uprawiania ze mna seksu raz na pol roku lub rzadziej, i to z mina Madonny Cierpiacej pod krzyzem, moze spodziewac sie mojego skoku w bok. To powazna grozba i zamierzam ja spelnic :D

                                Ze sie do wspolnego zamieszkiwania z kobieta ze wzgledu na wysoki poziom balaganiarstwa i roztargnienia nie nadaje - o tym juz mowilem. Moje zycie to zarzadzanie przez chaos i poukladana paniusie zawsze to bedzie wkurwiac.

                                Zatem - masz kurde racje, w obu punktach :)
                                • kag73 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 12:09
                                  "Przykladowo ja moge zadeklarowac kazdej mojej potencjalnej partnerce, ze po dekadzie uprawiania ze mna seksu raz na pol roku lub rzadziej, i to z mina Madonny Cierpiacej pod krzyzem, moze spodziewac sie mojego skoku w bok. To powazna grozba i zamierzam ja spelnic :D"

                                  Lomatkobosko, dopiero po DEKADZIE? Jestes aniolem :))
                                  • gogol77 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 13:26
                                    kag73 napisała:
                                    > Lomatkobosko, dopiero po DEKADZIE? Jestes aniolem :))

                                    A w sąsiednim wątku, aandzia napisała:
                                    Mnie poczucie humoru rozkłada na łopatki i otwiera na drugiego człowieka, a stąd już tylko krok do rozłożenia nóg. Nie sądzę bym była wyjątkiem :-)

                                    No widzisz Sabat ile Ty czasu zmarnowałeś? Mając takie asy w rękawie!!!
                                    • gogol77 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 14:19
                                      gogol77 napisał:
                                      > No widzisz Sabat ile Ty czasu zmarnowałeś? >

                                      No, i nie tylko czasu!
                                      W Arabii, taka pani doktor - ta co to z dużym zapałem obdarzała mnie tam swoimi wdziękami, mężatka - dostawała listy od męża. Z pretensjami, jaką to ona zrobiła mu krzywdę wyjeżdżając na ten kontrakt.
                                      I on swoje straty wyliczał nie w latach miesiącach, tygodniach, nawet nie w pojedynczych aktach małżeńskich. On je przeliczał na suwy!!!

                                      • aandzia43 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 14:23
                                        gogol77 napisał:

                                        > gogol77 napisał:
                                        > > No widzisz Sabat ile Ty czasu zmarnowałeś? >
                                        >
                                        > No, i nie tylko czasu!
                                        > W Arabii, taka pani doktor - ta co to z dużym zapałem obdarzała mnie tam swoimi
                                        > wdziękami, mężatka - dostawała listy od męża. Z pretensjami, jaką to ona zrobi
                                        > ła mu krzywdę wyjeżdżając na ten kontrakt.
                                        > I on swoje straty wyliczał nie w latach miesiącach, tygodniach, nawet nie w poj
                                        > edynczych aktach małżeńskich. On je przeliczał na suwy!!!
                                        >

                                        Księgowy czy autystyk?



                                        --
                                        Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
                                        Zawle
                  • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 17:23
                    Sabat probujesz temu biznesowi, jak to sobie nazwalismy, nadac taki swoj indywidualny charakter, oparty na wlasnych potrzebach. Natomiast doskonale wiesz, ze ten biznes realizuje inne potrzeby, w ktorych chodzi o zaruchanie na zasadach NIE BURZACYCH stanu rzeczy. Jezeli jakis czynnik z relacji drugiego zycia zagrazalby rozpadowi relacji zycia pierwszego bylby z miejsca wyeliminowany lacznie ze zrodlem. A jak wiemy emocje, uczucia to nie sa teretoria latwej kontroli. Wiec nie sa mile widziane. A za takie podejscie to bylbys przez zawodowcow w tej dziedzinie wysmiany. Masz sie nie angazowac, na nic nie liczyc, a jak sie grunt zacznie palic to masz zniknac, jakby cie nigdy w ogole nie bylo. NIe masz zadnych praw. Takie sa reguly tej gry.

                    --
                    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                      • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 18:14
                        marek.zak1 napisał:

                        > Sabat, jako odrzucony, jest spragniony seksu, uczuć i bliskości. Nie jest typ
                        > owym zawodnikiem w tej konkurencji.

                        Otoz, nie powinien sie tam (w ten biznes) w ogole pchac. Z tego co opisuje, JAK opisuje ta swoja relacje, to powinien normalnie wejsc sobie w nieformalny zwiazek z kobieta i cieszyc sie zyciem na legalu. Przeciez nie trzeba sie zenic, mieszkac ze soba, po prostu spotykac sie, czasem u siebie przenocowac, czasem gdzies sobie pojechac.

                        --
                        'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                        • marek.zak1 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 18:29
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Otoz, nie powinien sie tam (w ten biznes) w ogole pchac. Z tego co opisuje, JAK opisuje ta swoja relacje, to powinien normalnie wejsc sobie w nieformalny zwiazek z kobieta i cieszyc sie zyciem na legalu. Przeciez nie trzeba sie zenic, mieszkac ze soba, po prostu spotykac sie, czasem u siebie przenocowac, czasem gdzies sobie pojechac.
                          -------------------
                          No więc oboje tak uważamy.
                          • kag73 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 18:46
                            > Otoz, nie powinien sie tam (w ten biznes) w ogole pchac. Z tego co opisuje, JAK opisuje ta swoja relacje, to powinien normalnie wejsc sobie w nieformalny zwiazek z kobieta i cieszyc sie zyciem na legalu. Przeciez nie trzeba sie zenic, mieszkac ze soba, po prostu spotykac sie, czasem u siebie przenocowac, czasem gdzies sobie pojechac.
                            -------------------
                            "No więc oboje tak uważamy. "

                            Haaaloo moze oboje o tym zapomnielisice ale Sabat aktualnie jest w formalnym zwiazku wiec jak ma wchodzic dodatkowo w "nieformalny". Juz wyluszczal dlaczego nie moze wyjsc z tego formalnego. Poza tym skad pewnosc, ze ta niby kochanka jego chce legalnego nieformalnego zwiazku? Moze ona tez mezatka i nie chcaca zmian formalnych?
                            • hello-kitty2 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 19:27
                              kag73 napisała:

                              > Haaaloo moze oboje o tym zapomnielisice ale Sabat aktualnie jest w formalnym zw
                              > iazku wiec jak ma wchodzic dodatkowo w "nieformalny". Juz wyluszczal dlaczego n
                              > ie moze wyjsc z tego formalnego. Poza tym skad pewnosc, ze ta niby kochanka jeg
                              > o chce legalnego nieformalnego zwiazku? Moze ona tez mezatka i nie chcaca zmian
                              > formalnych?

                              A moglo byc tak pieknie ;-) Formalna zmiana prowadzaca do legalnego, nieformalnego zwiazku by sie przydala. Dlatego w obecnym ukladzie ZAWSZE bedzie chujnia. Niestety i nie mowie tego zlosliwie. A Bruce se walnal cycki i przerobil sie na babke, a ZONA MU (jej) KUPILA dom w Malibu i zyja sobie kazdy oddzielnie, szczesliwie. Wczoraj ogladalam wywiad. Czemu Sabat tak nie moze? I bez zadnych dramatow tu przeciez jest.

                              www.youtube.com/watch?v=hQWgkja8UlE
                              --
                              'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                  • druginudziarz Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 13:00
                    sabat3 napisał:

                    > Problem w tym, ze bez przywiazania i uczuciowosci wchodzenie w ten biznes jest
                    > pozbawione elementarnego sensu. Oczywiscie, jakas doza zyciowego realizmu jest
                    > wskazana zawsze, ale zrozumienie, czulosc, bliskosc jest wedlug mnie najwazniej
                    > szym, sposrod tego czym mezczyzna moze kobiete obdarzyc. Bez wielkich slow, tak
                    > ie proste, fundamentalne dobro, czulosc, zaufanie.

                    Paaanie, i kilkanaście lat romansu na takim paliwie? Ależ z Ciebie idealista :)
                    Z tym że "takie rzeczy to tylko w Erze" :D
                    • kag73 Re: I tak już ponad piętnascie lat... 26.06.17, 13:05
                      "Paaanie, i kilkanaście lat romansu na takim paliwie? Ależ z Ciebie idealista :)
                      Z tym że "takie rzeczy to tylko w Erze" :D

                      No wiesz, jak kobiecie, ktora Sabat ma na mysli, akurat tego najbardziej brakuje w zwiazku/w zyciu. To kto wie.
                      Zreszta kto mowi o kilkunastu latach, przeciez to moze byc kilkanascie miesiecy albo kilkanascie razy :)
                • zawle Re: I tak już ponad piętnascie lat... 25.06.17, 21:07
                  hello-kitty2 napisała:

                  > sabat3 napisał:
                  >
                  > > Sadze, ze najprostsza odpowiedz przy pytaniu o motywacje brzmi "uczucia".
                  >
                  > Zgoda ale i tak prawdopodobienstwo nie jest duze, bo spytaj sie kogokolwiek czy
                  > madrze jest sie zakochac w zonatym? Czy ktos to poleca? Jak wysmiewane sa koch
                  > anki, ktore sie poangazowaly chocby na forum Kochanki, a najlepsze, ze najwieks
                  > za szydera idzie od ich wlasnych kolezanek. Propagowane jest takie cwaniactwo j
                  > ak juz w wchodzisz w ten biznes, a jak jestes uczuciowa i sie przywiazujesz, to
                  > zes glupia i na co liczylas. Dlatego nie lubie tego srodowiska. Po prostu tam
                  > jakby nie ma miejsca na dobra postawe.

                  A jaka to jest "dobra postawa"?


                  --
                  Lubie wracać tam gdzie doszłam
        • obrotowy tego nie powiedzialem :) 26.06.17, 13:03
          druginudziarz napisał:
          I kilkanascie lat ta sama pocieszycielka? trudno mi w to uwierzyć.


          tego nie powiedzialem :)

          __________________________________
          on byl staly. - tylko one sie zmienialy.
          • hello-kitty2 Re: tego nie powiedzialem :) 26.06.17, 13:18
            obrotowy napisał:

            > druginudziarz napisał:
            > I kilkanascie lat ta sama pocieszycielka? trudno mi w to uwierzyć.
            >
            >
            > tego nie powiedzialem :)
            >
            > __________________________________
            > on byl staly. - tylko one sie zmienialy.

            Aaaa no to chyba jakies idiotki sie trafialy zeby ot tak rezygnowac z 'fundamentalnego dobra' ;-)

            --
            'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
          • druginudziarz Re: tego nie powiedzialem :) 26.06.17, 13:42
            obrotowy napisał:

            > druginudziarz napisał:
            > I kilkanascie lat ta sama pocieszycielka? trudno mi w to uwierzyć.
            >
            >
            > tego nie powiedzialem :)
            >
            > __________________________________
            > on byl staly. - tylko one sie zmienialy.

            Aaa, to co innego. Bo tu widzisz, bardzo zaawansowane hipotezy były stawiane, jak to robisz że z jedną ;)
            Swoja drogą, podpytam, skoro Ci idzie bez problemów (?) z nowymi pocieszycielkami to po co Ci żona? pragmatyka (obad, wyprana koszula, kredyt, dzieci) czy fan z konspiracji?
            • obrotowy Re: tego nie powiedzialem :) 26.06.17, 14:15
              druginudziarz napisał:
              Swoja drogą, podpytam, skoro Ci idzie bez problemów (?) z nowymi pocieszycielka
              > mi

              - nie idzie to bez problemow. trze sie czasem ciezko napracowac...

              to po co Ci żona? pragmatyka (obad, wyprana koszula, kredyt, dzieci)

              - wszystko to, co powyzej.
              a dpdatkowo jeszcze jest ladna i inteligentna.
              - slyszales o tym, ze mozna partnerke po prostu cenic i lubic, nawet jesli jednej waznej wartosci jej brakuje ?

              a dodatkowo jeszcze dwa czynniki:
              1. - jestem przyzwoitym czlowiekiem i nie chcialbym jej rodzicom, a moim tesciom psuc ostatnich radosci zycia i przyjemnosci obcowania z wnukami...

              2. I jeszcze drugi bardzo wazny: - rozum i doswiadczenie pokazuje, ze nietrudno zla zone zamienic na jeszcze gorsza, co udalo sie (niestety) moim znajomym...

              -
              • druginudziarz Re: tego nie powiedzialem :) 26.06.17, 17:01
                obrotowy napisał:

                > druginudziarz napisał:
                > Swoja drogą, podpytam, skoro Ci idzie bez problemów (?) z nowymi pocieszycielk
                > a
                > > mi
                >
                > - nie idzie to bez problemow. trze sie czasem ciezko napracowac...
                >
                > to po co Ci żona? pragmatyka (obad, wyprana koszula, kredyt, dzieci)
                >
                > - wszystko to, co powyzej.
                > a dpdatkowo jeszcze jest ladna i inteligentna.
                > - slyszales o tym, ze mozna partnerke po prostu cenic i lubic, nawet jesli jedn
                > ej waznej wartosci jej brakuje ?

                Inteligenta więc Ci pozwala? ;)

                > 2. I jeszcze drugi bardzo wazny: - rozum i doswiadczenie pokazuje, ze nietrudno
                > zla zone zamienic na jeszcze gorsza, co udalo sie (niestety) moim znajomym...

                A, to tak :)
        • obrotowy niesluszna uwaga. 26.06.17, 17:12
          stokrotka_a napisała:
          > Wierzący bez wyrzutów sumienia z powodu ciężkiego grzechu? Ty po prostu hipokry
          > ta jesteś, a nie wierzący. ;-)


          W polskiej sredniowiecznej mitomanii nadal obowiazuje teza, ze Wierzacy - to ten , ktory scisle przestrzega przykazan, a jak mu sie zdarzy "ulomnosc", to musi jako Grzeszacy miec natychmiast wyrzuty sumienia.

          Otoz niekoniecznie.
          Dla mnie Wierzacy - to ktos, kto po prostu wierzy, ze Stworca istnieje, co nie znaczy, ze musi scisle przestrzegac jego zalecen...
          Wszak Sworca jest "Dobrem", zatem zrozumie , ze niekiedy odstepstwa od Dekalogu bywaja wymuszone przez Los... a niekiedy jeszcze gorzej, wynikaja z przyrodzonej ludzkiej ulomnosci i z podkuszenia diabla...
          • stokrotka_a bardzo suszna uwaga 27.06.17, 08:35
            obrotowy napisał:

            > W polskiej sredniowiecznej mitomanii nadal obowiazuje teza, ze Wierzacy - to te
            > n , ktory scisle przestrzega przykazan, a jak mu sie zdarzy "ulomnosc", to musi
            > jako Grzeszacy miec natychmiast wyrzuty sumienia.

            W polskim drobnomieszczaskim zakłamaniu hipokryzja ma się dobrze, jak widać na twoim przykładzie, a ja nie napisałam wcale, że wierzący to ktoś, kto ściśle przestrzega przykazań. ;-)

            > Otoz niekoniecznie.
            > Dla mnie Wierzacy - to ktos, kto po prostu wierzy, ze Stworca istnieje, co nie
            > znaczy, ze musi scisle przestrzegac jego zalecen...
            > Wszak Sworca jest "Dobrem", zatem zrozumie , ze niekiedy odstepstwa od Dekalogu
            > bywaja wymuszone przez Los... a niekiedy jeszcze gorzej, wynikaja z przyrodzon
            > ej ludzkiej ulomnosci i z podkuszenia diabla...

            Wg doktryny religijnej stwórca to dobro i sprawiedliwość w kategoriach boskich, więc w ramach boskiej sprawiedliwości może skazać cię na wieczne męki piekielne z powodu notorycznego ulegania "podkuszeniom diabła". Wiara w wymyślone cechy boga nic ci nie pomoże, gdy bóg ten zechce zrobić z takim notorycznym grzesznikiem jak ty, co mu się podoba. ;-)
            • obrotowy tez bardzo sluszna uwaga 27.06.17, 16:02
              stokrotka_a napisała:
              ... w ramach boskiej sprawiedliwości może skazać cię na wieczne męki piekielne z powodu notorycznego ulegania "podkuszeniom diabła"


              tez bardzo sluszna uwaga
              - licze sie z tym.

              jednakowoz wychodze z zalozenia, ze Dusza nawet na tamtym Swiecie, zachowuje wspomnienia tego co czynila tu na Ziemi.
              - zatem to, co tu przelecialem - to "moje".

              PS. piszesz sie moze ?
              • stokrotka_a Re: tez bardzo sluszna uwaga 28.06.17, 08:07
                obrotowy napisał:

                > jednakowoz wychodze z zalozenia, ze Dusza nawet na tamtym Swiecie, zachowuje ws
                > pomnienia tego co czynila tu na Ziemi.
                > - zatem to, co tu przelecialem - to "moje".

                Zakładać możesz sobie cokolwiek, ale zastanowiłeś się kiedyś, w jaki sposób dusza zachowuje wspomnienia? Sądzisz naiwnie, że wspomnienia wystarczą ci do osłodzenia wiecznych mąk piekielnych? Zdajesz sobie sprawę, co znaczy wieczność i że tzw. dusza przez całą wieczność po śmierci nie będzie mogła bzykać? ;-)
            • gogol77 Re: bardzo suszna uwaga 28.06.17, 09:44
              stokrotka_a napisała:
              > ...stwórca to dobro i sprawiedliwość w kategoriach boskich więc w ramach boskiej sprawiedliwości może skazać cię na wieczne męki piekielne z powodu notorycznego ulegania "podkuszeniom diabła". Wiara w wymyślone cechy boga nic ci nie pomoże, gdy bóg ten zechce zrobić z takim notorycznym grzesznikiem jak ty, co mu się podoba. ;-)>

              Cudzołożników miejsce jest w jeziorze gorejącym ogniem a siarką!! Tak oznajmia pismo!
              To - gdy wykorkujesz Obrotowy. Nic Cię nie uratuje! Stokrotka dobrze prawi.
              A szczęście było tak blisko: gdybyś się urodził we właściwym miejscu kuli ziemskiej i gdybyś tym podszeptom szatana tam nie ulegał to mógłbyś się załapać na hurysy. Dużo hurys! Niektóre źródła podają, że nawet 75!
              Ale urodziłeś się w miejscu chujowym i tu hurys nie dają. Więc brakuje motywacji dla nieulegania podszeptom i zachowania wierności małżeńskiej.
              Mówisz Obrotowy: co bzyknąłem to moje. I słusznie, bo u nas niema perspektywy hurys i trzeba się nasycić ruchaniem na tym świecie! Bo tam co? Celibat?
              Ale jest jeszcze kara doczesna Obrotowy!! Rak trzustki z przerzutami (podobno b.bolesny!) to dla cudzołożnika kara właściwa. Zgodnie z doktryną "Katolickiego Głosu w Naszych Domach". Więc bądź czujny Obrotowy!
              Ja się może wywinę, bo ostatnio p. doktor mówił mojej kochance tak: współżyć!!, współżyć!! bo trzeba rozpychać cipkę po operacji!!.
              A ona ma tylko mnie. Próbowała z innym, ale nie miała orgazmów - więc zostałem jej tylko ja. I muszę!
              A jak muszę to może penetracja jej cipki to już nie jest uleganie "podkuszeniom diabła" tylko.... czyn chrześcijańskiego samarytanina? Nawet wtedy gdy jest notoryczny!




Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka