Dodaj do ulubionych

Jest marnie właściwie od początku.

05.07.17, 17:00
Cześć wszystkim. Forum czytam od jakiegoś czasu. W końcu postanowiłam napisać sama (tylko błagam, nie ciśnijcie tu od razu hejtu). Chyba głównie żeby komuś wywalić ten problem, bo żyjemy w czasach, gdzie problemy z seksem to temat tabu, wszyscy są piękni, wiecznie młodzi i fit…(wiecie o co chodzi).

Jestem z moim facetem półtora roku. Ja chwilkę przed trzydziestką, on 34. Przedtem wszystkie moje związki rozpoczynały się wielkim zauroczeniem, często to był istny piorun sycylijski. Przed obecnym facetem byłam półtora roku z gościem, który niestety okazał się był psycho-przemocowcem, więc odeszłam. Natomiast przyciąganie było takie, że przez cały okres mieszkania razem uprawialiśmy seks codziennie albo co drugi dzień. Nie przestawał mnie kręcić. No ale niestety miał nie tak z główką, więc dla własnego dobra odeszłam, co mocno odchorowałam. Potem kolejne półtora roku byłam sama. Nie do końca (przynajmniej po pewnym czasie) z wyboru. Po jako takim otrząśnięciu się z tamtego związku zaczęłam szukać. Nie wychodziło nic poważnego, głównie przelotne romanse. Dodam, że brak seksu na stałe doskwierał mocno, mocno. No i wtedy poznałam mojego obecnego. Nie było pioruna sycylijskiego, motylków i ściągania majtek przez głowę. Ale zaimponował mi ponadprzeciętna inteligencją. Super się rozmawiało, byłam pod wrażeniem. I tak się zaczęliśmy spotykać. Pierwszy seks był na 4 randce. Nie jakiś super ekstra, ale był poprawny, poza tym zawsze trzeba się siebie nauczyć. Czas mijał, spotykaliśmy się dalej. W międzyczasie wyszły moje problemy hormonalne, gł. tarczycowe. Seks był taki sobie, aż w końcu (niestety dość szybko, bo ledwie po kilku miesiącach) zaczęłam tracić pożądanie. Po prostu mi się nie chciało. Zwalałam to na karb problemów hormonalnych...Ale zaczęłam się leczyć, a ochota była średnia. Czasem się polepszało, i wtedy czułam, że może jest szansa. W międzyczasie razem zamieszkaliśmy (w tym lepszym okresie). Niestety znów jest marnie. Od razu powiem- mój facet nie jest z tych, co się kobietą jakoś szczególnie zachwycają. Teraz się nauczył mnie chwalić i komplementować, ale to zajęło sporo czasu. Ponadto, kiedy na początku związku chciałam świntuszyć w łóżku, on średnio na to reagował, jakoś nie było to jego bajką. Teraz jak on świntuszy i mówi do mnie brzydko, to jakoś zwyczajnie mnie to nie bierze, ba- nie pasuje mi to do niego.
No i do czego doszło? Do tego, że stałam się zimną rybą, sama ze sobą czuję się mało sexy. Po prostu nie mam większych potrzeb. Lubię, jak jeździmy na rowerze, chodzimy po knajpach, spotykamy się z ludźmi, podróżujemy. Ale doszło do tego, że kiedy on chce, to ja zawsze zmęczona, a to wstać trzeba wcześnie, a to to, a to tamto…żałosne. Złapałam się na tym, że czasem myślę w trakcie (a seks jest jakieś 1-2 razy w tyg) np. o tym, co będzie na obiad. Jakiś dramat. Kiedyś byłam demonem seksu, uwielbiałam i cieszyłam się z każdego razu. Teraz nie wiem, co się wydarzyło. Mój popęd poszedł w pizdziet i nigdy nie wróci? Czy może się wygasił…Czasem się boję, że mi tak zostanie na zawsze zawsze. Powoli chyba dociera do mnie, że to chyba nie hormony…że ja zwyczajnie nie pożądam swojego faceta…czy to jest możliwe? Czy możliwe, żeby popęd na chwilę się wygasił? Że człowiek wcześniej aktywny seksualnie nagle zaczyna woleć obejrzenie filmu i wino pod kocem od seksu? (Czasem zaspokajam się sama, czyli chyba nie jest tak, że nie mam żadnego popędu).
I teraz clou- boję się odejść. Z wielu względów. Bo się boję, że nie znajdę tak fajnej, mądrej i troskliwej osoby. Bo wiadomo- prawie trzydziestka na karku, znajomi sparowani, dzieciaci. Bo wiem, jak ciężko kogoś poznać. Bo będę pewnie skazana znów na portale randkowe pełne dziwnych ludzi. Bo znów będę musiała zaczynać od nowa. A może zostanę sama na amen. Żeby było jasne- nie chcę mu zniszczyć życia. Nie chcę być jedną z tych kobiet, które zrealizowały plany rodzicielskie i tyle im wystarcza. Nie chcę robić krzywdy fajnemu, wartościowemu człowiekowi. Jedynemu, który naprawdę nad sobą pracuje, któremu zależy na związku.
PS- nie wiem, czy to istotne, ale mój facet nie przepada za seksem oralnym, długo go namawiałam, mówił, że nie lubi i już. Czułam się przez to odrzucona jako kobieta. W konsekwencji ja też nie chciałam być stroną aktywną, bo lubię wzajemność w tym względzie. W końcu się przekonał, ale nadal czuję, że to takie wymuszone.

Czy ta sprawa wygląda skrajnie beznadziejnie?

Pozdrawiam wszystkich!
Edytor zaawansowany
  • zawle 05.07.17, 17:21
    Wszytsko jest możliwe. Powiem Ci że brałam antydepresanty, hormony na tarczycę i hormony na tarczycę z antydepresantami i gdy miałam obok siebie właściwego faceta, bo nic mi nie malało. Nie dochodziłam tak szybko, ale chęć była.
    A Ty moja droga lubisz być przetargana pewnie. Jest całe multum takich kobiet- nie ma się czego wstydzić. Zaakceptować, poukładać w głowie i dokona wyboru dobrego dla siebie.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • vinotinto29 05.07.17, 17:31
    Lubię. Zawsze lubiłam. I miałam kiedyś spora inwencję... (kiedyś... mówię jakbym miała 60 lat, a mam niecałe 30!). Kiedyś kręciło mnie przebieranie, odgrywanie ról, była jakaś próba w miejscu publicznym, ale to nie moja bajka.
    Nie wstydzę się tego absolutnie, tylko teraz nie czuje takich potrzeb, i to mnie przeraża... zmieniłam się i sama tego nie ogarniam.
    A Twoja odp. pokazuje, ze tarczyca nie musi być problemem jak feromony grają...
  • kag73 05.07.17, 17:38
    A pigulke antykoncepcyjna moze bierzesz? Tez moze obnizac libido.
  • vinotinto29 05.07.17, 17:43
    Biore, ale od lat i nigdy nie obniżały mi libido.
  • kag73 05.07.17, 17:34
    "Czy ta sprawa wygląda skrajnie beznadziejnie?"

    Moim zdaniem, tak, ta sprawa wyglada beznadziejnie jezeli chodzi o zycie seksulane Twoje a co za tym idzie rowniez jego. Problemy, frustracje i rozczarowanie i inne problemy w zwiazku zaprogramowane, jak dla mnie. Dla mnie jak nie gra w lozku to nie zagra nigdzie, taka byla moja dewiza :)

    "A Ty moja droga lubisz być przetargana pewnie."

    Tu akurat nie jestem pewna, ale pewna jestem, ze brakuje zwyczajnie chemii, tu feromony nie dzialaja :( To nie ten facet.
  • vinotinto29 05.07.17, 17:44
    Racja. On już sfrustrowany. No bo on mnie chce, a ja robię takie cyrki.
    Nie zdziwię się, jak napisze kiedyś na tym forum "moja kobieta nie chce seksu"...
  • g0d_h1mself 05.07.17, 17:31
    W temacie hormonów się nie wypowiem, ale owszem - ochota przychodzi i odchodzi, czasami można być nie aktywnym kilka miesięcy lub lat. Jak na 1.5 roku stażu, to jesteś trochę niecierpliwa, skoro piszesz o tym że jemu coś zajęło 'duzo czasu' i myślisz o odejściu... Skoro nie jesteś pewna co zrobić, alternatywą jest adaptacja.

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • kag73 05.07.17, 17:37
    Dla mnie najistotniejesze jest, ze od poczatku bylo "marnie", nie bylo tutaj przyciagania czy pozadania.
    Myslec podczas seksu o obiedzie w tak "mlodym" zwiazku? Nie jest dobrze. Tym bardziej, ze znasz siebie i masz porownanie jak bylo z innymi.
  • g0d_h1mself 05.07.17, 17:45
    Nie każdy związek zaczyna się historią rodem z Titanica. Czasami wystarczy jakaś cienka nić porozumienia a reszta przychodzi z czasem. Poza tym seks 1-2 razy w tyg to nie jest źle, powiedziałbym że wręcz statystycznie normalne (wiem, wiem - tu na forum to same demony seksu są 4-5 razy dziennie ;-)

    Może i nie jest dobrze, ale nie jest beznadziejnie.

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • kag73 05.07.17, 17:51
    "Czasami wystarczy jakaś cienka nić porozumienia a reszta przychodzi z czasem. Poza tym seks 1-2 razy w tyg to nie jest źle, powiedziałbym że wręcz statystycznie normalne (wiem, wiem - tu na forum to same demony seksu są 4-5 razy dziennie ;-)

    To chyba zalezy jakie kto ma wyobrazenia i potrzeby. Seks 1 czy 2x w tygodniu w mlodym zwiazku?, no Ok niech bedzie, ale...myslec w trakcie o obiedzie albo sie godzic, bo on chce a ona tak naprawde bez werwy, no prawie na sucho, tak sie slyszy. Wiec spoko seks 1 czy 2x w tygodniu jest spoko jak sie nikt nie uskarza i jak mu wszystko gra. A u nich: on sfustrowany, bo chce a ona nie, jej zdarza sie zaspokajac sie samej. Moze cos i przyzchodzi z czasem ale bywa tez im dalej w las tym wiecej drzew.
    A Ty, vinotinto, jestes w nim zakochana, czujesz jakas milosc czy miete czy tak wyszlo i on taki madry i dobry no i czemu nie?
  • vinotinto29 05.07.17, 17:58
    Dobre pytanie. Czuje jakaś zażyłość, chce dla niego jak najlepiej, zależy mi na jego szczęściu.
    Ale przez ten seks to aż zaczęłam się zastanawiać, czy jest miłość, czy może jakiś rodzaj przywiązania bardziej. Sama mu wyznalam uczucie jako pierwsza, ale potem właśnie ta równia pochyła z seksem i teraz to już sama poddaje w wątpliwość wszystko...
    I jest dokładnie jak piszesz- 1-2 razy w tygodniu i bez tej werwy. A wcześniej jak byłam z kims krótko to seksu duuuuzo, a czesto i w ciągu dnia smsy do siebie i wzajemne nakręcanie.
    Najgorsze jest właśnie chyba to, ze już sama nie wiem, co jest przyczyna problemu, ze mam tyle dziwnych rozkmin w głowie. Dotąd myślałam chociażby, ze to hormony, a teraz zaczęłam dochodzić do tego, ze może wcale nie...
  • g0d_h1mself 05.07.17, 18:02
    Może tobie po prostu dobrego perwersyjnego dupcenia a nie jakichś tam yntelygencji czy romansideł...

    Zastanów się czego ci trzeba, bo czas ucieka

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • kag73 05.07.17, 18:17
    "Może tobie po prostu dobrego perwersyjnego dupcenia a nie jakichś tam yntelygencji czy romansideł...


    A dlaczegoz, moze byc yntelygentny i romantyczny a zarazem dobrze dupczyc, jedno drugiego nie wyklucza. Ale...pociagac musi, chemia musi byc, inaczej, jak dla mnie, na samej yntelygencji nie ujedziesz, nie w lozku.
  • hello-kitty2 05.07.17, 19:33
    Autorko a przystojny jest? Dobrze zbudowany?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 05.07.17, 19:42
    "Autorko a przystojny jest? Dobrze zbudowany?"

    A co w razie "w" bierzesz?:)
    Co pomoze budowa jak nie pociga? Wydawala sie (albo byla) pociagajaca ta inteligencja a jak przyszlo co do czego...znam z doswiadczenia. Na koncu to juz chcialam z nim godzinami gadac ale...tylko przez telefon. Co z kolei nie sytysfakcjonowlao jego :), bo on sie chcial spotykac na zywo, z wiadomych powodow.
  • hello-kitty2 05.07.17, 19:46
    kag73 napisała:

    > "Autorko a przystojny jest? Dobrze zbudowany?"
    >
    > A co w razie "w" bierzesz?:)
    > Co pomoze budowa jak nie pociga? Wydawala sie (albo byla) pociagajaca ta inteli
    > gencja a jak przyszlo co do czego...znam z doswiadczenia. Na koncu to juz chcia
    > lam z nim godzinami gadac ale...tylko przez telefon. Co z kolei nie sytysfakcjo
    > nowlao jego :), bo on sie chcial spotykac na zywo, z wiadomych powodow.

    Probuje dojsc dlaczego nie pociaga, bo na pewno nie dlatego, ze nie lubi minety.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 05.07.17, 19:48
    Sama pisalas Kag, ze maz Cie pociaga wygladem, nie?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 05.07.17, 20:13
    "Sama pisalas Kag, ze maz Cie pociaga wygladem, nie?"

    No, ale podobno baby maja roznie :) Ja sie przyznaje, ze lece, rowniez, na fizycznosc, od niej sie u mnie zaczyna.
    Mnie sie wydaje, ze czasami nie pasuje czy nie dziala chemia.
    No mnie ten jeden nadprzecietnie inteligenty zainteresowal mnie wlasnie swoja inteligencja/polotem a wyglad mial tak na pierwszy rzut oka OK, ale przy blizszym poznaniu nie pasowal mi jaki byl w dotyku, zapach mi nie pasowal tez i jakos tak nie podobalo mi sie z nim w lozku. No nie zagralo w lozku (dla mnie, bo on byl zachwycony i chcial powtorek :)), chyba mnie nie pociagal.
  • hello-kitty2 05.07.17, 20:24
    kag73 napisała:

    > No, ale podobno baby maja roznie :) Ja sie przyznaje, ze lece, rowniez, na fizy
    > cznosc, od niej sie u mnie zaczyna.
    > Mnie sie wydaje, ze czasami nie pasuje czy nie dziala chemia.
    > No mnie ten jeden nadprzecietnie inteligenty zainteresowal mnie wlasnie swoja
    > inteligencja/polotem a wyglad mial tak na pierwszy rzut oka OK, ale przy blizsz
    > ym poznaniu nie pasowal mi jaki byl w dotyku, zapach mi nie pasowal tez i jakos
    > tak nie podobalo mi sie z nim w lozku. No nie zagralo w lozku (dla mnie, bo on
    > byl zachwycony i chcial powtorek :)), chyba mnie nie pociagal.

    No tez idac tym tropem moze ten gosciu jej sie zwyczajnie nie podoba, inteligencja inteligenca ale fizycznosc nie pociaga, skoro pisze, ze marnie bylo od poczatku. To raz, a dwa no coz zjebana jest w nomenklaturze forumowej tj potrzebuje hustawek emocjonalnych, jazd. Jak facet stabilny i pewny, to nuda.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 05.07.17, 20:30
    "No tez idac tym tropem moze ten gosciu jej sie zwyczajnie nie podoba, inteligencja inteligenca ale fizycznosc nie pociaga, skoro pisze, ze marnie bylo od poczatku."

    No dokladnie tak mysle.

    " To raz, a dwa no coz zjebana jest w nomenklaturze forumowej tj potrzebuje hustawek emocjonalnych, jazd. Jak facet stabilny i pewny, to nuda."

    Tu bym nie byla taka pewna. Poprzedni okazal sie swirem, co nie zmienai faktu, ze moze pociagalby rowniez gdyby swirem nie byl, bo byla chemia. Ma doswiadczenia rowniez z innymi i seksu bylo duuuzo i jej sie chcialo. Stad mysle, ze jak ja ktos pociaga to sie chce z nim kochac czesto i z ochota. A jak nie pociaga...hmm...barkuje obiektu...seks nie daje duzo satysfakcji wiec nie chce sie/ nie warto.
  • vinotinto29 05.07.17, 20:51
    Huśtawki i jazdy były.w poprzednim związku. Mimo, że libido na wysokości lamperii i seks na żyrandolu to odeszłam. (Z żalem, bo wiedziałam, że taki seks trudno będzie znaleźć. Ale ważniejsze zdrowie psychiczne).
  • triss_merigold6 05.07.17, 20:56
    Rewelacyjny seks z kimś porąbanym to zabójcza mieszanka, uzależnia jak cholera.
  • vinotinto29 05.07.17, 20:57
    Totalnie. Łącznie z tym, że zaliczyliśmy jeszcze numerek na pożegnanie...
  • triss_merigold6 05.07.17, 21:02
    No to prędzej czy później się z nim zejdziesz.
  • kag73 05.07.17, 21:05
    "No to prędzej czy później się z nim zejdziesz."

    Niekoniecznie. Niektore bledy popelnia sie tylko raz.
  • vinotinto29 05.07.17, 21:11
    Zgadza się. Po tamtym kolesiu brałam psychotropy, nie zejdę się choćby nie wiem co.
  • hello-kitty2 05.07.17, 21:22
    vinotinto29 napisał(a):

    > Zgadza się. Po tamtym kolesiu brałam psychotropy, nie zejdę się choćby nie wiem
    > co.

    Ale seks juz zawsze bedzie wybrakowany. Cos za cos. Moze sprobuj z kims innym jak masz mozliwosc. To sprawdzisz czy chodzi o Ciebie czy o obecnego.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 05.07.17, 20:45
    Bardzo podoba mi się z twarzy, i ma coś, co mnie kręci- brak włosów ;)
    Czy jest postawny, dobrze zbudowany? Nie. Nie jest wielkoludem, jest drobnej budowy ciała z odrobiną brzucha. Ale to nic, ten brzuch mi nie robi.
    Tylko niestety on przez problemy z kolanami i biodrami wielu rzeczy nie może, a szkoda, bo samym basenem czy rowerem nie da się zrobić sylwetki. Nie może ze mną chodzić np. na siłkę żelastwa popodnosić.
  • vinotinto29 05.07.17, 20:49
    Perwersyjne dupcenie już miałam, do kompletu z inteligencją. I to jest najlepsza mieszanka dla mnie.
    Tylko tak jak mówisz, kag, chemia...
  • hello-kitty2 05.07.17, 21:12
    vinotinto29 napisał(a):

    > Perwersyjne dupcenie już miałam, do kompletu z inteligencją. I to jest najlepsz
    > a mieszanka dla mnie.
    > Tylko tak jak mówisz, kag, chemia...

    No ale co to jest ta chemia?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 05.07.17, 21:19
    Może po prostu to, że bardzo, bardzo kogoś chcesz.
    Byłam kiedyś na pierwszej randce z jednym panem. Ot, kawa, ciastko, rozmowa na tematy nie związane z seksem. Wyszłam mokra, myśląc tylko o tym, kiedy spotkamy się w łóżku. Strasznie go chciałam.
    Albo jak poznałam kiedyś faceta u znajomych - mały, niepozorny, miał świetny dowcip i ten błysk w oku. Z miejsca poczułam, że go chcę, najlepiej od razu.
    Także cała ta chemia to takie coś, że po prostu strasznie chcesz z kimś, a z kimś innym nie. I tutaj nieistotny wygląd, to się po prostu czuje.
  • hello-kitty2 05.07.17, 22:24
    vinotinto29 napisał(a):

    > Może po prostu to, że bardzo, bardzo kogoś chcesz.
    > Byłam kiedyś na pierwszej randce z jednym panem. Ot, kawa, ciastko, rozmowa na
    > tematy nie związane z seksem. Wyszłam mokra, myśląc tylko o tym, kiedy spotkamy
    > się w łóżku. Strasznie go chciałam.
    > Albo jak poznałam kiedyś faceta u znajomych - mały, niepozorny, miał świetny do
    > wcip i ten błysk w oku. Z miejsca poczułam, że go chcę, najlepiej od razu.
    > Także cała ta chemia to takie coś, że po prostu strasznie chcesz z kimś, a z ki
    > mś innym nie. I tutaj nieistotny wygląd, to się po prostu czuje.

    To poszukaj sobie kogos takiego i nie mam tego obecnego, ze cos z tego bedzie. NIe lepiej?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 05.07.17, 22:32
    "To poszukaj sobie kogos takiego i nie mam tego obecnego, ze cos z tego bedzie. NIe lepiej?

    No ale pisala w pierwszym poscie dlaczego boi sie odejsc i tu jest ten problem. Najlatwiej zostac, bo wie co ma a trudniej zaryzykowac, bo nie wie co ja czeka/co dostanie zamiast tego. Moze nie trafi sie juz nikt przyzwoity itd. Niemniej szkoda marnowac swoj i jego czas.
  • hello-kitty2 05.07.17, 22:39
    kag73 napisała:

    > "To poszukaj sobie kogos takiego i nie mam tego obecnego, ze cos z tego bedzie.
    > NIe lepiej?
    >
    > No ale pisala w pierwszym poscie dlaczego boi sie odejsc i tu jest ten problem.
    > Najlatwiej zostac, bo wie co ma a trudniej zaryzykowac, bo nie wie co ja czeka
    > /co dostanie zamiast tego. Moze nie trafi sie juz nikt przyzwoity itd. Niemniej
    > szkoda marnowac swoj i jego czas.

    No to niech szuka bedac z nim w zwiazku (jesli potrafi). Co innego mozna poradzic? Gosc robi progres, u Niej regres wiec on ma wieksze szanse na szczescie (z kims innym). Szkoda tego zmarnowac.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 05.07.17, 22:49
    "No to niech szuka bedac z nim w zwiazku (jesli potrafi)."

    Przejsciowy narzeczony? Tak sie nie robi. Bo on bedac w zwiazku z nia nadal inwestuje uczucia a w tym czasie moglby inwestowac w cos/kogos innego. Oboje maja szanse na szczescie z kims innym, moim zdaniem, tylko musza trafic na swojego/bardziej dopasowanego.
  • druginudziarz 05.07.17, 23:31
    kag73 napisała:

    > "No to niech szuka bedac z nim w zwiazku (jesli potrafi)."
    >
    > Przejsciowy narzeczony? Tak sie nie robi. Bo on bedac w zwiazku z nia nadal inw
    > estuje uczucia a w tym czasie moglby inwestowac w cos/kogos innego. Oboje maja
    > szanse na szczescie z kims innym, moim zdaniem, tylko musza trafic na swojego/b
    > ardziej dopasowanego.

    Oboje? wątpię...
  • vinotinto29 05.07.17, 23:33
    Tak się nie robi, a i ja tak nie umiem.
    Co więcej, mimo tego wyłączenia seksualnego w obecnym związku jakoś nie łypie pożądliwie na innych. Jakby mnie całościowo wyłączyło.
  • hello-kitty2 06.07.17, 12:09
    vinotinto29 napisał(a):

    > Tak się nie robi, a i ja tak nie umiem.

    Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mna nie tak?) to umiesz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 06.07.17, 12:21
    "Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mna nie tak?) to umiesz."

    No wlasnie, ze jej zgrzyta dlatego tutaj napisala. Czas szybko leci, nie wszystko sie wylapuje i zmiarkuje od razu, zanim sie obejrzysz minelo sporo czasu. U niej tym bardziej, bo miala problemy hormonalne i myslala, ze to jest przycyzna spadku ochoty/libido.
  • vinotinto29 06.07.17, 14:08
    kag73 napisała:

    > "Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mn
    > a nie tak?) to umiesz."
    >
    > No wlasnie, ze jej zgrzyta dlatego tutaj napisala. Czas szybko leci, nie wszyst
    > ko sie wylapuje i zmiarkuje od razu, zanim sie obejrzysz minelo sporo czasu. U
    > niej tym bardziej, bo miala problemy hormonalne i myslala, ze to jest przycyzna
    > spadku ochoty/libido.


    Dopiero od niedawna przestałam myśleć, ze to nie problemy hormonalne (które nadal są i nie wszystko jest opanowane). I dlatego tutaj właśnie jestem, jak słusznie zauważyła kag.

  • vinotinto29 06.07.17, 14:20
    kag73 napisała:

    > "Ale siedziec z chlopakiem fundujac bezseksie wbijajac go w kompleksy (co ze mn
    > a nie tak?) to umiesz."
    >
    > No wlasnie, ze jej zgrzyta dlatego tutaj napisala. Czas szybko leci, nie wszyst
    > ko sie wylapuje i zmiarkuje od razu, zanim sie obejrzysz minelo sporo czasu. U
    > niej tym bardziej, bo miala problemy hormonalne i myslala, ze to jest przycyzna
    > spadku ochoty/libido.

    Zgadza się, dopiero niedawno dopuściłam do siebie myśl, że helou, może to nie hormony tylko nie gra, po prostu. Może działał mechanizm wyparcia.
  • vinotinto29 05.07.17, 23:29
    To fakt, szkoda marnować czas.
    Ale boję się, jak każdy człowiek się boję. W czasie mojego ostatniego singielstwa przekonałam się, że poznać kogoś fajnego jest naprawdę trudno.
    Poza tym mam taką zwykłą babską rozkminę- co, jeśli się nie poszczęści i będę wiecznie sama.
    Tak,zdaję sobie sprawę, że to nie usprawiedliwia marnowania czasu drugiej stronie.
  • kag73 05.07.17, 23:58
    "To fakt, szkoda marnować czas.
    Ale boję się, jak każdy człowiek się boję. W czasie mojego ostatniego singielstwa przekonałam się, że poznać kogoś fajnego jest naprawdę trudno.
    Poza tym mam taką zwykłą babską rozkminę- co, jeśli się nie poszczęści i będę wiecznie sama.
    Tak,zdaję sobie sprawę, że to nie usprawiedliwia marnowania czasu drugiej stronie."

    No zdaje sobie sprawe z tego strachu, dlatego decyzja nie jest latwa, ale to Ty musisz ja podjac.
    A moze na koncu sie okaze, ze to jednak hormony a nie wina faceta i jego na Ciebie niedzialania :)
  • vinotinto29 06.07.17, 11:53
    Dzięki za zrozumienie, cięzkie są takie decyzje.
  • sea.sea 05.07.17, 18:06
    Owszem, seks się dogrywa, ale jak od początku nie masz ochoty kogoś pożreć łyżeczką, to może być już tylko gorzej.
    Poza tym on Cię dodatkowo poblokował na siebie tym wszystkim, czego nie robił - oral, komplementy, skrępowanie świntuszeniem itd.

    Ja to raczej czarno widzę, bo skoro od początku Cię nie pociągał, to teraz nagle nie zacznie.
  • kag73 05.07.17, 18:15
    "Owszem, seks się dogrywa, ale jak od początku nie masz ochoty kogoś pożreć łyżeczką, to może być już tylko gorzej.
    Poza tym on Cię dodatkowo poblokował na siebie tym wszystkim, czego nie robił - oral, komplementy, skrępowanie świntuszeniem itd.
    Ja to raczej czarno widzę, bo skoro od początku Cię nie pociągał, to teraz nagle nie zacznie."

    Amen.
    W dodatku nazywa sie, ze sie ludzie w zwiazkach docieraja, ale tutaj raczej nie chodzi o seks, a konkternie o pozadanie, bo on byc powinno, pociagac sie ludzie musza inaczej kicha, bo sie beda zmuszac i frustrowac.
  • triss_merigold6 05.07.17, 20:29
    Nie chce mi się obszernie odpowiadać, więc pozwolisz, że się podpiszę, ok?
    Sea.sea ma rację, jak od początku nie ma ognia, to potem będzie tylko gorzej.
  • vinotinto29 05.07.17, 20:46
    No właśnie, cudownej przemiany w sobie chyba nie dokonam, będzie raczej gorzej niż lepiej :/
  • patti72 05.07.17, 21:18
    Wg mnie nie możesz porownywac jak bylo kiedys. Seksualność ewoluuje z czasem. To normalne ze sa okresy braku chęci. Pamietam kiedys, ok 10 lat temu kupilam sobie tzw viagre dla kobiet. Moj sie wtedy nie mogl ode mnie opedzic. Moim zdaniem to nie wina związku czy faceta ale zmiana fizjologiczna. Drugim sposobem dla mnie było np rozbudzenie samej siebie np przez noszenie do pracy pończoch na pasie bez majtek. Tak mnie to ruszalo po prostu
  • kag73 05.07.17, 21:28
    "Wg mnie nie możesz porownywac jak bylo kiedys. Seksualność ewoluuje z czasem. To normalne ze sa okresy braku chęci."

    Owszem, prawda, ale...nowosci maja to do siebie, ze sa nowe, fascynuja, pociagaja i kreca a tutaj juz na poczatku bylo "marnie". To, jak dla mnie, nie sa dobre fundamenty do budowania udanego zwiazku. Bylo "marnie" i nie wyglada na to, ze sie poprawilo.
  • kag73 05.07.17, 17:53
    Ze juz nie wspomne, ze nie lubi robic minety :( Nie no, sa jakies granice :))
  • g0d_h1mself 05.07.17, 17:59
    No tu się zgodzę - herezja jakaś

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • vinotinto29 05.07.17, 18:00
    No jest to pierwszy facet w moim życiu, który nie lubi.
    (Zeby było jasne- ja zdrowa i zadbana).
  • g0d_h1mself 05.07.17, 18:04
    I takie to zamknięte koło - samotni faceci siedza na forum i się marnują, kobiety w nieszczęśliwych związkach też się marnują i wszyscy na siebie narzekają

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • hello-kitty2 05.07.17, 19:32
    g0d_h1mself napisał:

    > I takie to zamknięte koło - samotni faceci siedza na forum i się marnują, kobie
    > ty w nieszczęśliwych związkach też się marnują i wszyscy na siebie narzekają
    >

    A kto tu jest samotny na forum? ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • g0d_h1mself 06.07.17, 10:07
    Ci co mają problemy ;-)

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • hello-kitty2 05.07.17, 19:31
    vinotinto29 napisał(a):

    > No jest to pierwszy facet w moim życiu, który nie lubi.
    > (Zeby było jasne- ja zdrowa i zadbana).

    A Ty lubisz obciagac czy tylko na wymiane?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 05.07.17, 20:42
    Lubię. Powiem więcej- nawet chyba wolę robić laskę niż dostawać minetę (wolę palcami). Ale to zapewne dlatego, że ta mineta zawsze była, niejako "z urzędu". Ale jak minety nie ma, to jednak to przeszkadza, frustruje. No bo myślisz sobie- co on, brzydzi się czy jak? I w związku z tym się wku*wiłam w końcu i obciągania zaprzestałam też.
  • hello-kitty2 05.07.17, 21:19
    vinotinto29 napisał(a):

    > Lubię. Powiem więcej- nawet chyba wolę robić laskę niż dostawać minetę (wolę pa
    > lcami). Ale to zapewne dlatego, że ta mineta zawsze była, niejako "z urzędu".
    > Ale jak minety nie ma, to jednak to przeszkadza, frustruje. No bo myślisz sobie
    > - co on, brzydzi się czy jak? I w związku z tym się wku*wiłam w końcu i obciąga
    > nia zaprzestałam też.


    Tylko jak uczciwie mowisz, ze lubisz obciagac, to powinnas chciec obciagac i bez minety.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 05.07.17, 21:22
    Możliwe. Nie wiem. Zacietrzewiłam się chyba.
    A poza tym wraca tutaj clou tego wątku- z TYM facetem coś mi nie gra.
  • g0d_h1mself 06.07.17, 10:49
    vinotinto29 napisał(a):
    > z TYM facetem coś mi nie gra.

    I to jest morał całej historii <stuk drewnianym młotkiem o biurko>

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • sabat3 06.07.17, 10:55
    g0d_h1mself napisał:

    > vinotinto29 napisał(a):
    > > z TYM facetem coś mi nie gra.
    >
    > I to jest morał całej historii <stuk drewnianym młotkiem o biurko>

    Fakt, trudno dodac cos wiecej. Trudno, zeby sie z nim dluzej meczyla, a on razem z nia.
  • g0d_h1mself 06.07.17, 11:02
    Można analizować, rozbierać na czynniki pierwsze i szukać nadziei, ale w którymś staje się jasne, że po prostu dyfuzja nie nastąpi.

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • druginudziarz 06.07.17, 11:24
    sabat3 napisał:

    > g0d_h1mself napisał:
    >
    > > vinotinto29 napisał(a):
    > > > z TYM facetem coś mi nie gra.
    > >
    > > I to jest morał całej historii <stuk drewnianym młotkiem o biurko>
    > ;
    >
    > Fakt, trudno dodac cos wiecej. Trudno, zeby sie z nim dluzej meczyla, a on raze
    > m z nia.

    Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wszystko w porządku.
  • vinotinto29 06.07.17, 11:46
    A to takie dziwne, ze człowieka brak seksu meczy jak jest sam...?
  • g0d_h1mself 06.07.17, 11:48
    Samotność nie wyklucza seksu, trzeba mieć jedynie trochę wyobraźni ;-)

    --
    [b]I'm your God now, deal with it![/b]
    ALL SAINTS ARE DEAD
  • vinotinto29 06.07.17, 11:49
    Wiem o tym.
    Ciężko jednak o regularny seks, taki jak w związku. I tyle.
  • druginudziarz 06.07.17, 12:10
    vinotinto29 napisał(a):

    > Wiem o tym.
    > Ciężko jednak o regularny seks, taki jak w związku. I tyle.

    Za przyjemności sie płaci ;)
  • vinotinto29 06.07.17, 12:15
    druginudziarz napisał:

    > vinotinto29 napisał(a):
    >
    > > Wiem o tym.
    > > Ciężko jednak o regularny seks, taki jak w związku. I tyle.
    >
    > Za przyjemności sie płaci ;)

    Przygarnę miłego utrzymanka jak będę stara i obrzydliwie bogata.
  • druginudziarz 07.07.17, 09:34
    vinotinto29 napisał(a):

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > vinotinto29 napisał(a):
    > >
    > > > Wiem o tym.
    > > > Ciężko jednak o regularny seks, taki jak w związku. I tyle.
    > >
    > > Za przyjemności sie płaci ;)
    >
    > Przygarnę miłego utrzymanka jak będę stara i obrzydliwie bogata.

    Mnie się wydaje, że wtedy to już będziesz miała wyjebane na seks :)
  • vinotinto29 07.07.17, 09:45
    druginudziarz napisał:

    > vinotinto29 napisał(a):
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > vinotinto29 napisał(a):
    > > >
    > > > > Wiem o tym.
    > > > > Ciężko jednak o regularny seks, taki jak w związku. I tyle.
    > > >
    > > > Za przyjemności sie płaci ;)
    > >
    > > Przygarnę miłego utrzymanka jak będę stara i obrzydliwie bogata.
    >
    > Mnie się wydaje, że wtedy to już będziesz miała wyjebane na seks :)

    Może. A jeśli nie to alternatywa jak powyżej.
  • hello-kitty2 06.07.17, 12:22
    druginudziarz napisał:

    > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wszystko
    > w porządku.

    O to to. Najporzadniej to by sie przydalo rozstac i zajac naprawa sobie. A nieporzadnie to juz podalam: szukac szybko i po cichu nastepnej ofiary ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 06.07.17, 12:30
    > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wszystko
    > w porządku.

    A ja nie rozumiem dlaczego to tak dziwi. Moim zdaniem nie jest wcale latwo trafic na kogos kto pasuje. Nie kazdy ma takie szczescie, ze ta pierwsza jest jedyna i uszczesliwia. Owszem wielu decyduje: Ok, to to i tamto mi nie pasuje w ogole ale...kocham go?ja, bede z nim/z nia. Inni chca inaczej, cha, zeby pasowalo. U innych znow nie pojawia sie milosc i co wtedy? Czasem ludziom sie cos wydaje, wkrecaja aie w zwiazku a po czasie stwierdzaja, ze to jednak nie to, no moj Boze, samo zycie.
  • vinotinto29 06.07.17, 14:22
    kag73 napisała:

    > > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wsz
    > ystko
    > > w porządku.
    >
    > A ja nie rozumiem dlaczego to tak dziwi. Moim zdaniem nie jest wcale latwo traf
    > ic na kogos kto pasuje. Nie kazdy ma takie szczescie, ze ta pierwsza jest jedyn
    > a i uszczesliwia. Owszem wielu decyduje: Ok, to to i tamto mi nie pasuje w ogol
    > e ale...kocham go?ja, bede z nim/z nia. Inni chca inaczej, cha, zeby pasowalo.
    > U innych znow nie pojawia sie milosc i co wtedy? Czasem ludziom sie cos wydaje,
    > wkrecaja aie w zwiazku a po czasie stwierdzaja, ze to jednak nie to, no moj Bo
    > ze, samo zycie.


    "samo życie" to najlepsze podsumowanie. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto miał zawsze super poukładane związki, gdzie grało absolutnie wszystko.
  • druginudziarz 07.07.17, 09:33
    kag73 napisała:

    > > Z nim się męczy, sama się męczy, z poprzednim się męczyła, a poza tym wsz
    > ystko
    > > w porządku.
    >
    > A ja nie rozumiem dlaczego to tak dziwi. Moim zdaniem nie jest wcale latwo traf
    > ic na kogos kto pasuje. Nie kazdy ma takie szczescie, ze ta pierwsza jest jedyn
    > a i uszczesliwia. Owszem wielu decyduje: Ok, to to i tamto mi nie pasuje w ogol
    > e ale...kocham go?ja, bede z nim/z nia. Inni chca inaczej, cha, zeby pasowalo.
    > U innych znow nie pojawia sie milosc i co wtedy?

    Kag, tyle czasu na forum siedzisz i dalej takie pytania zadajesz? Dalej nie wiesz nic o dynamice miłości?
    Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwóch, potem przychodzi orka.

    > Czasem ludziom sie cos wydaje,
    > wkrecaja aie w zwiazku a po czasie stwierdzaja, ze to jednak nie to, no moj Bo
    > ze, samo zycie.

    Nie "czasem" tylko zawsze.
    Ale to są rozkminy gimnazjalisty "świat jest bez sensu, życie jest bez sensu, wszystko jest nie takie jakbym chciał".
  • marek.zak1 07.07.17, 09:49
    druginudziarz napisał:

    > Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwóch, potem przychodzi orka.
    ----------------------
    No tak, alternatywą jest masturbacja, czy agencje?
    A jak masz rodzinę, to trzeba się nią zajmować, podobnie jak Sową. A formuła miłości do Sowy sie nie wyczerpała :)
  • druginudziarz 07.07.17, 09:56
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku,
    > po dwóch, potem przychodzi orka.
    > ----------------------
    > No tak, alternatywą jest masturbacja, czy agencje?
    > A jak masz rodzinę, to trzeba się nią zajmować, podobnie jak Sową. A formuła mi
    > łości do Sowy sie nie wyczerpała :)

    Ale Sowy nie ciupciasz? :D
  • marek.zak1 07.07.17, 10:02
    druginudziarz napisał:
    > > A jak masz rodzinę, to trzeba się nią zajmować, podobnie jak Sową. A form
    > uła miłości do Sowy sie nie wyczerpała :)
    >
    > Ale Sowy nie ciupciasz? :D
    -----------------
    Sowa to moja córka a tutaj tego nie ma :)
  • druginudziarz 07.07.17, 10:31
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > > A jak masz rodzinę, to trzeba się nią zajmować, podobnie jak Sową.
    > A form
    > > uła miłości do Sowy sie nie wyczerpała :)
    > >
    > > Ale Sowy nie ciupciasz? :D
    > -----------------
    > Sowa to moja córka a tutaj tego nie ma :)

    Wiem, wiem :)
    Jak to powiedział Alf: bez obawy, Szczęściarz to mój przyjaciel, a przyjaciół się nie zjada :)
  • sabat3 07.07.17, 10:11
    druginudziarz napisał:
    > Ale Sowy nie ciupciasz? :D

    A zarzucales mi wyobraznie poruszajaca sie w okolicach wieku Gogola... ;p
  • druginudziarz 07.07.17, 10:28
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Ale Sowy nie ciupciasz? :D
    >
    > A zarzucales mi wyobraznie poruszajaca sie w okolicach wieku Gogola... ;p

    Pewnie inne działy na sekssstronach odwiedzamy :D
  • kag73 07.07.17, 10:00
    "Kag, tyle czasu na forum siedzisz i dalej takie pytania zadajesz? Dalej nie wiesz nic o dynamice miłości?
    Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwóch, potem przychodzi orka."

    Nie wiem o czym piszesz ja orki na razie nie mam. Ale poczekam, moze jeszze przyjdzie :)
  • druginudziarz 07.07.17, 10:26
    kag73 napisała:

    > "Kag, tyle czasu na forum siedzisz i dalej takie pytania zadajesz? Dalej nie wi
    > esz nic o dynamice miłości?
    > Miłość (ta którą masz na mysli) to formuła która sie wyczerpuje po roku, po dwó
    > ch, potem przychodzi orka."
    >
    > Nie wiem o czym piszesz ja orki na razie nie mam. Ale poczekam, moze jeszze prz
    > yjdzie :)

    Tak, wiemy, wiem, nie raz na forum czytaliśmy o tym. A jak kupisz sobie boksera i nazwiesz go np. Puchacz, to zaczniemy Was z markiem mylić ;)
    Dostajesz mniej więcej (dokładnie?) tego czego chcesz a Twoj nie ma żadnej motywacji by zmieniać ten układ.
    Tak a propos, czytałęm ostatnio Raport Mądrych Angielskiich Profesorów w którym niespodziewanie odkryli niepojeta życiowa tajemnicę. Że angielska młodzież ma status finansowy i społeczny taki jak ich rodzice. Toż to szok! normalnie nobla powinni dostać za odkrycie ameryki :D
    Może kag opowiedz jak tak u Twoich rodziców było?
    Żeby nie było że nic o sobie to moja matka czekała aż ojciec w końcu umrze, taka miłość :) A gdy umarł to poczuła ulgę. Oczywiście w niczym jej to nie pomogło, bo jak nieskończony zbiór opresji pomniejszyć o jeden to to dalej jest nieskończoność.
  • kag73 07.07.17, 10:38
    "Dostajesz mniej więcej (dokładnie?) tego czego chcesz a Twoj nie ma żadnej motywacji by zmieniać ten układ."

    No i? Slyszy sie jak orka?
    Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch przychodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie mam orki. I co teraz?
  • zawle 07.07.17, 10:42
    kag73 napisała:
    > No i? Slyszy sie jak orka?
    > Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch przyc
    > hodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie mam ork
    > i. I co teraz?

    To co to jest za malżeństwo?? Ja pierdolę..bezwartościowe jakieś, bo nie zbudowane w pocie czoła i z żylakami w dupie.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 07.07.17, 10:43
    zawle napisała:

    > kag73 napisała:
    > > No i? Slyszy sie jak orka?
    > > Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch
    > przyc
    > > hodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie m
    > am ork
    > > i. I co teraz?
    >
    > To co to jest za malżeństwo?? Ja pierdolę..bezwartościowe jakieś, bo nie zbudow
    > ane w pocie czoła i z żylakami w dupie.

    Andzizm Ci sie coraz bardziej udziela, kiedyś nie byłaś taka zawle :(
  • zawle 07.07.17, 10:49
    druginudziarz napisał:
    > Andzizm Ci sie coraz bardziej udziela, kiedyś nie byłaś taka zawle :(

    Tym to mnie drugi nie podkręcisz do zmiany....:)))) Jeśli chcesz żebym jakaś była, sam rób tego więcej;))

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 07.07.17, 10:42
    kag73 napisała:

    > "Dostajesz mniej więcej (dokładnie?) tego czego chcesz a Twoj nie ma żadnej mot
    > ywacji by zmieniać ten układ."
    >
    > No i? Slyszy sie jak orka?
    > Ja pisze o sobie a nie o innych. Jak Ty mnie mowisz, ze po roku czy dwoch przyc
    > hodzi orka, to ja Ci odpowiadam, ze nie przyszla. Ok, masz orke. Ja nie mam ork
    > i. I co teraz?

    A w związku to sama jesteś?
  • kag73 06.07.17, 12:38
    "O to to. Najporzadniej to by sie przydalo rozstac i zajac naprawa sobie."

    A co ona ma tak konkretnie u siebie naprawiac? Czy to jej wina, ze byly okazal sie psycholem/przemocowcem? Nie zawsze widac to od razu, czesto wychodzi w praniu. Czy moze ma sie naprawiac, bo brakuje jej seksu jak jest singielka? Normalna, seksualnie zdrowa kobieta. Co tu naprawiac? Teraz ma fajnego faceta, ktory nie pociaga. Co tu naprwiac w sobie? Nikt nigdy nie popelnia bledow? A nazywa sie, ze "errare humanum est".
  • hello-kitty2 06.07.17, 12:57
    kag73 napisała:

    Teraz ma fajnego faceta, ktory n
    > ie pociaga. Co tu naprwiac w sobie?

    Kag wez sobie to poczytaj z pare razy, a potem dodaj na zasadzie kontrastu 'Przedtem miala przemocowego faceta, ktory ja pociagal.' I nadal nie widzisz gdzie tkwi blad?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 06.07.17, 13:24
    "Kag wez sobie to poczytaj z pare razy, a potem dodaj na zasadzie kontrastu 'Przedtem miala przemocowego faceta, ktory ja pociagal.' I nadal nie widzisz gdzie tkwi blad?"

    Nie, nie widze, bo ze gosc byl psycho-przemocowiec okazalo sie w praniu, wiec sie z nim rozstala. Nie zrozumialam, ze pociagaja ja tylko i wylacznie psycho przemocowcy.
  • hello-kitty2 06.07.17, 14:01
    kag73 napisała:

    > Nie, nie widze, bo ze gosc byl psycho-przemocowiec okazalo sie w praniu, wiec s
    > ie z nim rozstala. Nie zrozumialam, ze pociagaja ja tylko i wylacznie psycho pr
    > zemocowcy.

    Kag otwartym tekstem: babka jest uzalezniona od husiu-buju-husiu-buju. MA byc pierdolniecie i ma sie dziac, a nie 'co chcesz kochanie to dla ciebie zrobie, bo cie kocham'.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 06.07.17, 14:12
    Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona nie budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam oczekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się nie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.

  • kag73 06.07.17, 14:29
    "Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona nie budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam oczekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się nie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło."

    Moze on i pozada, ale tak jak on poblokowal ja na siebie tak i ona blokuje czy przyhamowuje jego. Moim zdaniem on jej od poczatku nie pociagal, w lozku jej nie pasowalo to tez sie do seksu przestala garnac, bo nie powala z nog a moze nawet rozczarowuje. Ona nie jest swieza i wie jak moze byc i jak bywalo i tego szuka/oczekuje.
    A moze i az tak nie pozada, zwyczajnie dal sie wkrecic w zwiazek, bo to ona pierwsza wyleciala z uczuciami. Ktoz to wie. Niemniej on seksu chce, jemu na seksie zalezy, wiec ma libiod na spoko poziomie i chec na nia/na seks. Ale przez jej odmowy spada mu poczucie pewnosci siebie, nachalny i na sile nie chce, chce, zeby i ona chciala.
  • vinotinto29 06.07.17, 14:37
    kag73 napisała:

    > "Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera,
    > a partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona n
    > ie budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam
    > oczekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się
    > nie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło."
    >
    > Moze on i pozada, ale tak jak on poblokowal ja na siebie tak i ona blokuje czy
    > przyhamowuje jego. Moim zdaniem on jej od poczatku nie pociagal, w lozku jej ni
    > e pasowalo to tez sie do seksu przestala garnac, bo nie powala z nog a moze naw
    > et rozczarowuje. Ona nie jest swieza i wie jak moze byc i jak bywalo i tego szu
    > ka/oczekuje.

    To ma sens.

    > A moze i az tak nie pozada, zwyczajnie dal sie wkrecic w zwiazek, bo to ona pie
    > rwsza wyleciala z uczuciami. Ktoz to wie. Niemniej on seksu chce, jemu na seksi
    > e zalezy, wiec ma libiod na spoko poziomie i chec na nia/na seks. Ale przez jej
    > odmowy spada mu poczucie pewnosci siebie, nachalny i na sile nie chce, chce, z
    > eby i ona chciala.

    On szukał i chciał związku. Wyznanie uczuć było po jakimś czasie, bez jakiegoś pośpiechu.
  • vinotinto29 06.07.17, 14:34
    sea.sea napisała:

    > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a
    > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona ni
    > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam o
    > czekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się n
    > ie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.
    >

    Mówi, że pożąda, natomiast tak jak piszesz- sporo z tych zachowań jest wyuczonych. Ja mu mówię np. że świetnie mu w takiej czy innej koszuli, albo coś tam, czy że ładnie pachnie i sama też bardzo tego chciałam, ale on chyba po prostu nie ma takich, hmm...odruchów?
  • hello-kitty2 06.07.17, 14:38
    sea.sea napisała:

    > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a
    > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona ni
    > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać. Wyuczył się jakichś tam o
    > czekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się n
    > ie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.

    Sea.sea zmyslasz. Jest seks na ten moment 1-2 razy w tygodniu, a facet caly czas chce czesciej. Jak rozumiem wylacznie sam inicjuje seks, problemow z hydraulika nie ma. Na jakiej podstawie sadzisz, ze facet jej nie pozada?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 06.07.17, 14:48
    Kitka, widzę, że Ty jesteś totalnie odporna na psychologiczne i emocjonalne niuanse związane z seksem.
    To trochę dobrze - bo sobie nie utrudniasz życia nadmierną rozkminą, ale też niektóre rzeczy Ci umykają.

    A jest różnica między "no ładna, jesteśmy w związku, mi się chce, więc w sumie: przeleciałbym" a budzeniem przez kogoś żądzy takiej, że czujesz, że jak zaraz nie wylądujesz z daną osobą w łóżku, to chyba Cię rozerwie. Niektórzy tę różnicę wyczuwają (niezależnie od płci).
  • hello-kitty2 06.07.17, 17:55
    sea.sea napisała:

    > A jest różnica między "no ładna, jesteśmy w związku, mi się chce, więc w sumie:
    > przeleciałbym" a budzeniem przez kogoś żądzy takiej, że czujesz, że jak zaraz
    > nie wylądujesz z daną osobą w łóżku, to chyba Cię rozerwie. Niektórzy tę różnic
    > ę wyczuwają (niezależnie od płci).

    Jezeli ta pani potrzebuje tak sie poczuc, to niech taka zadze wzbudzi (w kims kto jednoczesnie zapewni jej to, tamto i owamto, bo wiadomo wiek, wszyscy dookola dzieciaci...).

    Inna sprawa czy wiara ze taka zadza, nawet gdyby miala miejsce, sie utrzyma w zwiazku i zapewni, ze ten zwiazek przetrwa nie jest naiwnoscia, w tym sensie zeby do niej dazyc?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 06.07.17, 18:36
    No i ta żądza, to jest właśnie ta chemia, o którą pytałaś, która się przytrafia nawet osobom, co nie wyglądają jak z okładki Men's/Women's Health. Urqu tu nawraca z tematem doboru na poziomie genów i MHC i to jest całkiem niezłe wyjaśnienie.

    Tu jest jednak kwestia trudnych wyborów. Bo czasami przez takie właśnie ogłuszenie chemią i boskim seksem ludzie podejmują baaardzo słabe życiowe wybory, wiążą się i trwają z toksykami albo z ludźmi, co do których wcześniej by zauważyli jak bardzo są z nimi niedopasowani na innych płaszczyznach, ale orgazmy im zamydliły.

    Z drugiej strony, jak pociągu nie ma, to nad satysfakcjonującym seksem się trzeba mocno napracować, żeby się dograć a i tak jest szansa, że padnie przy najmniejszym zaniedbaniu, przy okazji jakiegoś kryzysu. Bo to się pańszczyzna robi, jak partner nie ekscytuje, to się trzeba nakombinować, żeby się nakręcić, seks się robi pracą i lepiej już iść się wyspać, ewentualnie w 5 minut załatwić sprawę w łazience...

    Z trzeciej - jak była chemia przynajmniej na początku, to potem chyba się łatwiej pracuje nad relacją, bo jest do czego się odwołać, są motywujące wspomnienia, że było fajnie, więc może znowu być fajnie.
  • hello-kitty2 06.07.17, 18:58
    sea.sea napisała:

    > No i ta żądza, to jest właśnie ta chemia, o którą pytałaś, która się przytrafia
    > nawet osobom, co nie wyglądają jak z okładki Men's/Women's Health. Urqu tu naw
    > raca z tematem doboru na poziomie genów i MHC i to jest całkiem niezłe wyjaśnie
    > nie.
    >
    > Tu jest jednak kwestia trudnych wyborów. Bo czasami przez takie właśnie ogłusze
    > nie chemią i boskim seksem ludzie podejmują baaardzo słabe życiowe wybory, wiąż
    > ą się i trwają z toksykami albo z ludźmi, co do których wcześniej by zauważyli
    > jak bardzo są z nimi niedopasowani na innych płaszczyznach, ale orgazmy im zamy
    > dliły.
    >
    > Z drugiej strony, jak pociągu nie ma, to nad satysfakcjonującym seksem się trze
    > ba mocno napracować, żeby się dograć a i tak jest szansa, że padnie przy najmni
    > ejszym zaniedbaniu, przy okazji jakiegoś kryzysu. Bo to się pańszczyzna robi, j
    > ak partner nie ekscytuje, to się trzeba nakombinować, żeby się nakręcić, seks s
    > ię robi pracą i lepiej już iść się wyspać, ewentualnie w 5 minut załatwić spraw
    > ę w łazience...
    >
    > Z trzeciej - jak była chemia przynajmniej na początku, to potem chyba się łatwi
    > ej pracuje nad relacją, bo jest do czego się odwołać, są motywujące wspomnienia
    > , że było fajnie, więc może znowu być fajnie.

    Dobrze to pominawszy moj domniemany nieogar w kwestii powagi zadzy, to w tym przypadku (autorki watku) wybory nie powinny byc juz trudne (przez odwrotnosc do tego co opisalas), zakladajac ze ta zadza jest dla niej tak wazna, jak dla Ciebie. Chyba, ze nie jest.

    A jeszcze przykladajac to, co napisalas do siebie, to gdy czulam, ze nie ma chemii (zwal jak zwal) to mi moze starczalo energii seksualnej przy wspomagaczach w postaci alko albo mocniej najwyzej na ONS jakis najwyzej przedluzony ale nie na wchodzenie w zwiazek. Krotko: to sie czuje na-ten-tychmiast. Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? Stad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za) daleko?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sea.sea 06.07.17, 19:10
    > Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? Stad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za)
    > daleko?

    Lęk przed samotnością, po prostu. I presja społeczna przez porównywanie się z innymi: należy kogoś mieć, a jak nie masz, to jesteś dziwna. Mam trochę znajomych przed 30-tką, których znajomi się teraz ślubują na potęgę (ten klasyczny moment wysypu małżeństw zawieranych tuż po studiach) i oni się z tym czują dziwnie: bo jak to tak, "wszyscy" się hajtają, a oni nie.

    Przecież to się ciągnie właściwie w każdym wątku na forum, gdzie ktoś przychodzi ponarzekać na problem z seksem: A JAK JUŻ NIGDY NIKOGO NIE ZNAJDĘ? Jak się strasznie chce być w związku, to się po prostu nie wie, kiedy odpuścić.
  • kag73 06.07.17, 19:20
    > Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? Stad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za)
    > daleko?

    Odrzuca moze byc przesada, bo pomiedzy ta zadza a odrzucaniem moze byc cos posrodku, no ale wlasnie to cos nie wystarcza do tak czestego i chetnego seksu jak to bywa z kims na kogo sie leci, tak mysle. Odrzucanie czy nasilanie sie niecheci pojawia sie pewnie po dluzszym czasie, bo co za duzo...mozna do czasu.

    "Lęk przed samotnością, po prostu. I presja społeczna przez porównywanie się z innymi: należy kogoś mieć, a jak nie masz, to jesteś dziwna. Mam trochę znajomych przed 30-tką, których znajomi się teraz ślubują na potęgę (ten klasyczny moment wysypu małżeństw zawieranych tuż po studiach) i oni się z tym czują dziwnie: bo jak to tak, "wszyscy" się hajtają, a oni nie.

    Tu sie hajtaja, bo babkom zegar tyga, dobrze kolo 30 stki urodzic to pierwsze dziecko jezeli sie dziecka chce. Poza tym ludzie czesto trawja w srednio udanych zwiazakach (tym bardziej, ze nie wszystko jest do bani i te 40% kochaja), bo to najlatwiejsze, wiedza co maja a boja sie nowosci i ewentualnie samotnosci.
  • hello-kitty2 06.07.17, 19:50
    kag73 napisała:

    > Odrzuca moze byc przesada, bo pomiedzy ta zadza a odrzucaniem moze byc cos posr
    > odku, no ale wlasnie to cos nie wystarcza do tak czestego i chetnego seksu jak
    > to bywa z kims na kogo sie leci, tak mysle. Odrzucanie czy nasilanie sie nieche
    > ci pojawia sie pewnie po dluzszym czasie, bo co za duzo...mozna do czasu.

    Ja zrozumialam ze chemia jest zerojedynkowa. Wszystkie przypadki 'pomiedzy' to juz nie odnosza sie do chemii tylko przedstawiaja obraz jakis innych czynnikow, ktore na zycie seksualne tez maja wplyw.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 06.07.17, 20:10
    "Ja zrozumialam ze chemia jest zerojedynkowa. Wszystkie przypadki 'pomiedzy' to juz nie odnosza sie do chemii tylko przedstawiaja obraz jakis innych czynnikow, ktore na zycie seksualne tez maja wplyw."

    No ale to, ze nie ma chemii czy wielkiego lecenia na kogos, bo nie jest w moim typie nie znaczy, ze ludzie nie sa ze soba w zwiazkach i ze nigdy ze soba nie sypiaja albo nie sypiali.
  • vinotinto29 06.07.17, 22:03
    kag73 napisała:

    > > Po prostu cie od czlowieka odrzuca z nieznanych przyczyn. Zgodzisz sie? S
    > tad tu zagwozdka: jak moglo tu dojsc to tak (za)
    > > daleko?
    >
    > Odrzuca moze byc przesada, bo pomiedzy ta zadza a odrzucaniem moze byc cos posr
    > odku, no ale wlasnie to cos nie wystarcza do tak czestego i chetnego seksu jak
    > to bywa z kims na kogo sie leci, tak mysle. Odrzucanie czy nasilanie sie nieche
    > ci pojawia sie pewnie po dluzszym czasie, bo co za duzo...mozna do czasu.
    >

    Tak. Na początku nie było żadnego odrzucania, po prostu czasem chciało się mniej, co zwalalam na moja szalejąca tarczyce.

    > "Lęk przed samotnością, po prostu. I presja społeczna przez porównywanie się z
    > innymi: należy kogoś mieć, a jak nie masz, to jesteś dziwna. Mam trochę znajomy
    > ch przed 30-tką, których znajomi się teraz ślubują na potęgę (ten klasyczny mom
    > ent wysypu małżeństw zawieranych tuż po studiach) i oni się z tym czują dziwnie
    > : bo jak to tak, "wszyscy" się hajtają, a oni nie.
    >
    > Tu sie hajtaja, bo babkom zegar tyga, dobrze kolo 30 stki urodzic to pierwsze d
    > ziecko jezeli sie dziecka chce. Poza tym ludzie czesto trawja w srednio udanych
    > zwiazakach (tym bardziej, ze nie wszystko jest do bani i te 40% kochaja), bo t
    > o najlatwiejsze, wiedza co maja a boja sie nowosci i ewentualnie samotności

    Hajtac się nie chce akurat, a jeśli już kiedykolwiek to na pewno nie w kościele (jestem niewierząca) i bez wesela, bo wesel nienawidzę. Dziecka do niedawna mieć nie chciałam, bo wydawało mi sie, ze świat jest tak popieprzony (i idzie w coraz gorsza stronę), ze po co komuś to robić i powoływać go do życia na tym świecie. Właściwie to nadal nie dopadł mnie golapujacy instynkt macierzyński, bardziej przechodzi przez głowę, ze mogę kiedyś obudzić się kiedy będzie za późno. A wspomniani dzieciaci znajomi dołują o tyle, ze ich już w przestrzeni towarzyskiej nie ma- funkcjonują głównie w tej rodzicielskiej.


  • ninek04 06.07.17, 19:29
    Ale tu istotną rolę gra też podejście do swoich potrzeb seksualnych, do chęci i potrzeby ich realizacji. Mam koleżankę, fajną, super, mądrą i ustawioną, która ma wygaszone, albo nie rozbudzone potrzeby seksualne, która ani nie szuka nikogo do związku, ani nie jest zainteresowana wchodzeniem w relację z płcią przeciwną, świetnie się z nią rozmawia i przy niej czuje i w niej w ogóle nie ma presji, że bycie samotną będzie jakimkolwiek mankamentem albo czegoś ją pozbawi w przyszłości. Pewnie to kwestia poukładania się ze sobą, czego chcę, pragnę, z czym, albo kim będzie mi dobrze.
  • kag73 06.07.17, 19:15
    "Z trzeciej - jak była chemia przynajmniej na początku, to potem chyba się łatwiej pracuje nad relacją, bo jest do czego się odwołać, są motywujące wspomnienia, że było fajnie, więc może znowu być fajnie."

    Dokladnie, w dodaktu jezeli bylo goraco to jest z czego stygnac. Gwarancji nie ma zadnej, ale chociaz jakis czas sie dzialooo :)
  • vinotinto29 06.07.17, 22:10
    sea.sea napisała:

    > No i ta żądza, to jest właśnie ta chemia, o którą pytałaś, która się przytrafia
    > nawet osobom, co nie wyglądają jak z okładki Men's/Women's Health. Urqu tu naw
    > raca z tematem doboru na poziomie genów i MHC i to jest całkiem niezłe wyjaśnie
    > nie.
    >
    > Tu jest jednak kwestia trudnych wyborów. Bo czasami przez takie właśnie ogłusze
    > nie chemią i boskim seksem ludzie podejmują baaardzo słabe życiowe wybory, wiąż
    > ą się i trwają z toksykami albo z ludźmi, co do których wcześniej by zauważyli
    > jak bardzo są z nimi niedopasowani na innych płaszczyznach, ale orgazmy im zamy
    > dliły.
    >

    Otóż to. Sama wyszłam ze związku z przemocowym facetem, z którym orgazmy były najlepsze na świecie. I taka tez mam rozkminke, ze może te wielkie pioruny sycylijskie tak naprawdę niszczą nam życie, ze może wcale nie warto czekać na nie wiadomo jakie "wow". Ze ten efekt wow mydli nam oczy, a potem sie okazuje, ze wielkie rozczarowanie...
    trudne to
  • sabat3 06.07.17, 22:29
    vinotinto29 napisał(a):
    > Otóż to. Sama wyszłam ze związku z przemocowym facetem, z którym orgazmy były n
    > ajlepsze na świecie. I taka tez mam rozkminke, ze może te wielkie pioruny sycyl
    > ijskie tak naprawdę niszczą nam życie, ze może wcale nie warto czekać na nie wi
    > adomo jakie "wow". Ze ten efekt wow mydli nam oczy, a potem sie okazuje, ze wie
    > lkie rozczarowanie...
    > trudne to

    Ale te orgazmy byly takie zajebiste, a seks taki odlotowy bo gosc byl przemocowcem, czy raczej pomimo tego? Jestes w stanie zdefiniowac, co Cie w nim najbardziej krecilo?
    Moze jestes masochistka, ulegla? Chodzi mi o to, czy przyjemnosc, ktorej doznawalas w zwiazku z tamtym facetem wynikala z rozbujanej amplitudy uczuc, czy raczej z samej formy kontaktow seksualnych?
  • vinotinto29 06.07.17, 23:12
    sabat3 napisał:

    > vinotinto29 napisał(a):
    >
    > Ale te orgazmy byly takie zajebiste, a seks taki odlotowy bo gosc byl przemocow
    > cem, czy raczej pomimo tego? Jestes w stanie zdefiniowac, co Cie w nim najbardz
    > iej krecilo?
    > Moze jestes masochistka, ulegla? Chodzi mi o to, czy przyjemnosc, ktorej doznaw
    > alas w zwiazku z tamtym facetem wynikala z rozbujanej amplitudy uczuc, czy racz
    > ej z samej formy kontaktow seksualnych?

    Właściwie to seks był zajebisty zanim wyszły jego skłonności do przemocy i drugi bagaż w postaci nadmiernego przywiązania do równie toksycznej matki. On mi się po prostu cholernie podobał, gapilam się na niego jak ciele w malowane wrota, wszystko mi się w nim podobało i to mimo tego, ze ma włosy ;) wydawał mi się ultraprzystojny, a jak mnie np. uczył martwego ciągu albo chodziliśmy razem na cross i widziałam jak ładnie targa żelastwo :), to jawił mi się jako ultrameski do tego wszystkiego.
    Nawet zapach, taki po prostu zwykły jego zapach, bez żadnych perfum. Pościel nim pachniala i samo to mnie kręciło. On ze mną miał zdaje się tak samo, bo był niesamowity ogień. Myśle, ze musieliśmy się na jakimś czysto biologicznym poziomie zgrywać.

  • druginudziarz 07.07.17, 09:55
    sea.sea napisała:

    > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partnera, a
    > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i ona ni
    > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać.

    Ależ kombimujesz żeby tylko uciec od oczywistej konkluzji :D
    Kitty Ci juz napisała co i jak, ale to zbyt straszne, nie? ;)

    > Wyuczył się jakichś tam o
    > czekiwanych przez autorkę zachowań, ale ona czuje, że to wymuszone, a jak się n
    > ie czuje pożądana, to jej wszystko schłódło.

    Nic jej nie schłódo, bo ten model pieca nie osiaga tych temperatur. Piec martenowski vs. swojski piec c.o. na ekogroszek.
  • zawle 07.07.17, 10:32
    druginudziarz napisał:

    > sea.sea napisała:
    >
    > > Ewentualnie nakręca się głównie przez poczucie bycia pożądaną przez partn
    > era, a
    > > partner jej albo nie pożąda aż tak (może on też jest z nią z rozsądku i
    > ona ni
    > > e budzi w nim iskry bożej), albo nie umie jej okazać.
    >
    > Ależ kombimujesz żeby tylko uciec od oczywistej konkluzji :D
    > Kitty Ci juz napisała co i jak, ale to zbyt straszne, nie? ;)

    Ja mam tak jak sea pisze. I widzę że wont też. I chyba kitka ma podobnie. I sądzę że większość tej palnety tak ma. Gdy druga strona nie jest nam chętna, to można ją puknąć raz- dwa dal zaspokojenia żądż, ale niesmak nie pozwala na więcej. Ty masz inaczej?
    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 07.07.17, 11:02
    zawle napisała:

    > Ja mam tak jak sea pisze. I widzę że wont też. I chyba kitka ma podobnie. I sąd
    > zę że większość tej palnety tak ma. Gdy druga strona nie jest nam chętna,

    A kto to ocenia? ktoś obiektywnie z boku?

    > to mo
    > żna ją puknąć raz- dwa dal zaspokojenia żądż, ale niesmak nie pozwala na więcej
    > . Ty masz inaczej?

    Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy.
  • kag73 07.07.17, 11:08
    "Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy."

    To czemu puka? Bo nie wszystko musi miec sens?
  • zawle 07.07.17, 11:10
    druginudziarz napisał:
    > A kto to ocenia? ktoś obiektywnie z boku?

    W sensie czy w lancecie ukazął się artykuł z badaniami na ten temat?:)))

    > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym b
    > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.

    Jesteś mężczyzną z tym czy bez tego. No bo jak? ..męzczyżni zdają sobie sprawę z bezsensu sytuacji i nadal to robią? A może właśnie dlatego możesz byc nadal żonaty..bo te 3 pukania macie już za sobą?:))
    Moja psiapsuła mi dała radę co zrobić żeby seks w małżeństwie się nie nudził po 15 latach. Wystraczy uprawiać go relatywnie rzadko:)))


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 07.07.17, 11:49
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > A kto to ocenia? ktoś obiektywnie z boku?
    >
    > W sensie czy w lancecie ukazął się artykuł z badaniami na ten temat?:)))

    No i taka z Tobą rozmowa.

    > > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w
    > tym b
    > > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.
    >
    > Jesteś mężczyzną z tym czy bez tego. No bo jak? ..męzczyżni zdają sobie sprawę
    > z bezsensu sytuacji i nadal to robią?

    Nie wiem, zapytaj, chyba znasz w realu jakiś mężczyzn?

    > Moja psiapsuła mi dała radę co zrobić żeby seks w małżeństwie się nie nudził po
    > 15 latach. Wystraczy uprawiać go relatywnie rzadko:)))

    Nobel jej się nalezy za odkrycie ameryki.
  • zawle 07.07.17, 11:57
    druginudziarz napisał:
    > No i taka z Tobą rozmowa.

    Przyganiała cysterna kieliszkowi;)

    > Nie wiem, zapytaj, chyba znasz w realu jakiś mężczyzn?

    Przecież ustaliłeś że takich jak Ty już nie ma. Jesteś skamieliną - tak to było? A w zasadzie czym się taka skamielina wyróżnia? Że ma poważne zamiary? Nawet wobec kochanki?:)))

    > Nobel jej się nalezy za odkrycie ameryki.

    Czy ja wiem....mnie tam taka ameryka nie pociąga:))


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • marek.zak1 07.07.17, 11:16
    druginudziarz napisał:
    > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy.
    ------------------
    Ja sie uważałem za średnio atrakcyjnego, a stąd żeby doszło do pukania trzeba było zainwestować czas i wysiłek. Tak więc tylko dla jednego , dwóch puknięć to nie sie kalkulowało.
    U Ciebie, jako tego atrakcyjniejszego po prostu inna kalkulacja.
  • druginudziarz 07.07.17, 11:34
    marek.zak1 napisał:

    > Ja sie uważałem za średnio atrakcyjnego, a stąd żeby doszło do pukania trzeba b
    > yło zainwestować czas i wysiłek. Tak więc tylko dla jednego , dwóch puknięć to
    > nie sie kalkulowało.
    > U Ciebie, jako tego atrakcyjniejszego po prostu inna kalkulacja.

    Ja sądzę, że jestem (byłem) równie atrakcyjny jak Ty tylko biedniejszy :)
    Reszta sie zgadza.
  • marek.zak1 07.07.17, 11:48
    druginudziarz napisał:

    >
    > Ja sądzę, że jestem (byłem) równie atrakcyjny jak Ty tylko biedniejszy :).
    > Reszta sie zgadza.
    ----------------
    Jako student miałem wielką kule kręconych włosów na głowie i tym sie wyróżniałem. Poza tym polskie jeansy i 2-3 swetry. Do slubu dostałem garnitur. T
    No ale byłem bogaty duchem :).
  • lybbla 07.07.17, 11:45
    druginudziarz napisał:


    > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym b
    > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.

    Generalnie kobiety lubią się pukać. Mężczyznom to się podoba i wtedy chcą pukać i pukać na okrągło. Jeśli kobieta nie lubi się pukać to mężczyzna nie widzi sensu by puknąć więcej niż dwa razy. Nie wiem co jest jajkiem a co kurą w zestawie
    `kobieta nie lubi się pukać', `mężczyzna puka dwa razy' bo może jest tak, że jeśli
    mężczyzna nie widzi sensu by pukać trzy razy to kobieta znielubia się pukać.
  • druginudziarz 07.07.17, 16:50
    lybbla napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    >
    > > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w
    > tym b
    > > y puknąć więcej niż raz, dwa razy.
    >
    > Generalnie kobiety lubią się pukać.

    A ludzie generalnie lubią słodycze.

    > Mężczyznom to się podoba i wtedy chcą pukać
    > i pukać na okrągło. Jeśli kobieta nie lubi się pukać to mężczyzna nie widzi se
    > nsu by puknąć więcej niż dwa razy. Nie wiem co jest jajkiem a co kurą w zestawi
    > e
    > `kobieta nie lubi się pukać', `mężczyzna puka dwa razy' bo może jest tak, że je
    > śli
    > mężczyzna nie widzi sensu by pukać trzy razy to kobieta znielubia się pukać.
  • kag73 07.07.17, 17:53
    "A ludzie generalnie lubią słodycze."

    Ale to nie to samo, bo od slodycza wiekszosc tyje a od seksu nie :))
  • gogol77 07.07.17, 16:40
    druginudziarz napisał:
    > Ja? ja jestem mężczyzną. Mężczyzna generalnie nie widzi wiekszego sensu w tym by puknąć więcej niż raz, dwa razy.>

    A te pioruny sycylijskie?? Jak puknąłem TJ to się strasznie starałem, żeby chciała jeszcze!
    A jestem facet!
  • kag73 06.07.17, 14:18
    "Kag otwartym tekstem: babka jest uzalezniona od husiu-buju-husiu-buju. MA byc pierdolniecie i ma sie dziac, a nie 'co chcesz kochanie to dla ciebie zrobie, bo cie kocham'."

    Ma byc pierdolniecie i ma sie dziac dla mnie moze oznaczac: ma byc chemia, pozadanie, lece na niego, kreci mnie, jest goraco, w lozku jest nam wow. A ze jeszcze zrobie dla Ciebie, bo Cie kocham, wcale nie przeszkadza, ale przeszkadza jak ktos nie chce ale zrobi, bo kocha, albo bo sam chce, zeby i jemu zrobiono (chec loda? chce! i moze dlatego robi minete a nie bo kocha). Co komu po milosci jak mu/jej nie staje w lozku? A tu jeszcze kwestia sie pojawia czy tu w ogole jest milosc/zakochanie, bo wiadomo, ze zakochanie trwa tak srednio 2 do 3 lat a ona sie zastanawia juz teraz. Czyli ani tu ni ma miety ani tu ni ma chemii i wlozku "marnie". Zachlysnela sie jego inteligencja ale w lozku nie zagralo, bo inteligencja nie daje zadnej gwarancji, ze w lozku zagra i tyle a ona chce, zeby w lozku gralo. Jak zyc, panie premierze?
  • marek.zak1 06.07.17, 14:41
    kag73 napisała:

    . Zachlysnela sie jego inteligencja ale w lozku nie zagralo, bo inteligencja nie daje zadnej gwarancji, ze w lozku zagra i tyle a ona chce, zeby w lozku gralo.
    -----------
    Tych przykładów było mnóstwo. Jak w łóżku nie gra, nic z tego nie będzie.
  • kag73 06.07.17, 14:44
    "Tych przykładów było mnóstwo. Jak w łóżku nie gra, nic z tego nie będzie."

    Oczywisice, ze bedzie: zwiazek/malzenstwo z problemami w seksie :)
  • vinotinto29 06.07.17, 14:49
    kag73 napisała:

    > "Tych przykładów było mnóstwo. Jak w łóżku nie gra, nic z tego nie będzie."
    >
    > Oczywisice, ze bedzie: zwiazek/malzenstwo z problemami w seksie :)


    Których to związków/małżeństw, jak pokazuje choćcby to forum, jest od groma...
  • vinotinto29 06.07.17, 14:21
    hello-kitty2 napisała:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Nie, nie widze, bo ze gosc byl psycho-przemocowiec okazalo sie w praniu,
    > wiec s
    > > ie z nim rozstala. Nie zrozumialam, ze pociagaja ja tylko i wylacznie psy
    > cho pr
    > > zemocowcy.
    >
    > Kag otwartym tekstem: babka jest uzalezniona od husiu-buju-husiu-buju. MA byc p
    > ierdolniecie i ma sie dziac, a nie 'co chcesz kochanie to dla ciebie zrobie, bo
    > cie kocham'.
    >

    Dziwi mnie taki wniosek po tym, jak napisałam, że miałam jeden taki związek, z którego zresztą odeszłam.
  • vinotinto29 06.07.17, 14:19
    hello-kitty2 napisała:

    > kag73 napisała:
    >
    > Teraz ma fajnego faceta, ktory n
    > > ie pociaga. Co tu naprwiac w sobie?
    >
    > Kag wez sobie to poczytaj z pare razy, a potem dodaj na zasadzie kontrastu 'Prz
    > edtem miala przemocowego faceta, ktory ja pociagal.' I nadal nie widzisz gdzie
    > tkwi blad?
    >

    Nie rozumiem, skąd u Ciebie ta pewność w Twoich osądach. Nie za mało danych? Wrzuciłaś mnie w szufladkę "wariatka do naprawy, uzależniona od przemocowców". Od przemocowca odeszłam, bo był przemowocem. Miałam też kilka innych związków bez przemocy i huśtawki emocjonalnej i seks był, uwaga, fajny. Także nie, nie zgadzam się.
  • vinotinto29 06.07.17, 14:23
    kag73 napisała:

    > "O to to. Najporzadniej to by sie przydalo rozstac i zajac naprawa sobie."
    >
    > A co ona ma tak konkretnie u siebie naprawiac? Czy to jej wina, ze byly okazal
    > sie psycholem/przemocowcem? Nie zawsze widac to od razu, czesto wychodzi w pran
    > iu. Czy moze ma sie naprawiac, bo brakuje jej seksu jak jest singielka? Normaln
    > a, seksualnie zdrowa kobieta. Co tu naprawiac? Teraz ma fajnego faceta, ktory n
    > ie pociaga. Co tu naprwiac w sobie? Nikt nigdy nie popelnia bledow? A nazywa si
    > e, ze "errare humanum est".


    No właśnie mam takie wrażenie, że tutaj większość jest całkiem bezbłędna.
  • kag73 05.07.17, 21:24
    "Tylko jak uczciwie mowisz, ze lubisz obciagac, to powinnas chciec obciagac i bez minety".

    Nie, to tak nie dziala, bo jak ktos jest wkurwiony to jest wkurwiony i wtedy to nawet jak sie cos lubi to zwyczajnie nie, bo nie, albo no glowa mowi nie.
  • vinotinto29 05.07.17, 21:28
    o to to.
  • sea.sea 05.07.17, 21:25
    Niekoniecznie.
    Obciąganie wielu kojarzy się mocno z pewną afirmacją, składaniem uwielbienia, hołdem dla męskości. Jak ktoś Ci nie afirmuje kobiecości odpowiednio, to się może odechcieć dawania rzeczy, bo to po prostu blokuje na partnera.
  • hello-kitty2 05.07.17, 22:21
    No nie wiem, jak ktos mowi, ze cos lubi, to lubi bez zadnych dodatowych warunkow. A tu mi wychodzi, ze lubi pod warunkiem, ze...(odpowiednie wstaw). Zreszta i tak nie dziala, bo gosc sie przelamal i do minety, i do swintuszenia i prawdopodobnie jeszcze duzo by da niej zrobil, a jak widac nie warto. Lepiej jak zabierze to, czego sie nauczyl i da innej. A autorka niech szuka takiego, ktoremu bedzie obciaga bez ogladania sie na nic.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 05.07.17, 22:56
    "No nie wiem, jak ktos mowi, ze cos lubi, to lubi bez zadnych dodatowych warunkow. A tu mi wychodzi, ze lubi pod warunkiem, ze...(odpowiednie wstaw)."

    O tej bazwarunkowosci to chyba przejelas od mabelle :), ale tak to nie dziala a seks zaczyna sie w glowie. Ja np. lubie seks, ale jak mnie facet mocno podkurwi albo da popalic to niestety ochoty na seks nie mam, nie ze go chce ukarac, po prostu wsciekosc (inne uczucia, emocje) mi dominuje i nie potrafie przelaczyc tego guziczka na "chce seksu, bo go lubie" :)
    Czyli generalnie to ja seks lubie, ale....jak to i to i tak i tak, to mimo, ze lubie to: nie da rady albo nie chce.

    " Zreszta i tak nie dziala, bo gosc sie przelamal i do minety, i do swintuszenia i prawdopodobnie jeszcze duzo by da niej zrobil, a jak widac nie warto. Lepiej jak zabierze to, czego sie nauczyl i da innej. A autorka niech szuka takiego, ktoremu bedzie obciaga bez ogladania sie na nic."

    Przelamal sie ale mineta "wymuszona" jej sie nadal wydaje, robi, bo sam chce loda. Moze jej sie tylko wydaje, ze wymuszona ale nic nie zrobisz, bo ona to tak odczuwa.
  • sea.sea 05.07.17, 23:15
    Więc skoro ona mówi, że lubi robić lody, to powinna je robić bez żadnych dodatkowych warunków. Każdemu kto poprosi, choćby nie wiem jak szpetny był, bo przecież robienie lodów wyłącznie osobnikom atrakcyjnym i umytym to już stawianie dodatkowych warunków. Ehe.
  • zawle 05.07.17, 23:21
    A kto zabroni kitce realizować cudze marzenia?:))

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 05.07.17, 23:54
    sea.sea napisała:

    > Więc skoro ona mówi, że lubi robić lody, to powinna je robić bez żadnych dodatk
    > owych warunków. Każdemu kto poprosi, choćby nie wiem jak szpetny był, bo przeci
    > eż robienie lodów wyłącznie osobnikom atrakcyjnym i umytym to już stawianie dod
    > atkowych warunków. Ehe.

    A jak lubisz naleśniki to znaczy że idziesz i zjadasz wszystkie napotkane?
  • sea.sea 05.07.17, 23:59
    Nie wiem, pytaj Kitki
  • druginudziarz 06.07.17, 00:10
    sea.sea napisała:

    > Nie wiem, pytaj Kitki

    Nienie, to nie kitka twierdzi że "lubienie naleśnika" implikuje chęć zjedzenia każdego napotkanego.
    Ja minetkę chetnie, ale nie rozdziewam kobiet na ulicy, przecież to niedorzeczne.
  • sea.sea 06.07.17, 00:16
    Kitka twierdzi, że jak lubisz naleśnika, to nie masz preferencji względem naleśnika i lubisz go bezwarunkowo.
    Nieco przejaskrawiłam ideę bezwarunkowego lubienia naleśników.
  • druginudziarz 06.07.17, 00:23
    sea.sea napisała:

    > Kitka twierdzi, że jak lubisz naleśnika, to nie masz preferencji względem naleś
    > nika i lubisz go bezwarunkowo.
    > Nieco przejaskrawiłam ideę bezwarunkowego lubienia naleśników.

    "Przejaskrawiłam"? wolne żarty :) Ty ją przenicowałaś, a nie przejaskrawiłaś.
    Kitka twierdzi, że jak ktoś lubi naleśnika to znaczy, że go zje chętnie w różnych okolicznościach, w towarzystwie lub nie, w Warszawie czy w Krakowie.
    Opuszczając naleśniki, seks oralny jest czymś bardzo intymnym, zarezerwowany dla kogoś wyjątkowego, a nie przeznaczonym, jak twierdzisz, dla każdego kto poprosi.
  • wont2 06.07.17, 06:19
    druginudziarz napisał:

    Opuszczając naleśniki, seks oralny jest czymś bardzo intymnym, zarezerwowany dl
    > a kogoś wyjątkowego, a nie przeznaczonym, jak twierdzisz, dla każdego kto popro
    > si.
    ----------
    No juz nie przesadzajmy z ta "intymnoscia" ;)

    youtu.be/0iMdmPiKH6U

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • druginudziarz 06.07.17, 10:59
    wont2 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > Opuszczając naleśniki, seks oralny jest czymś bardzo intymnym, zarezerwowany dl
    > > a kogoś wyjątkowego, a nie przeznaczonym, jak twierdzisz, dla każdego kto
    > popro
    > > si.
    > ----------
    > No juz nie przesadzajmy z ta "intymnoscia" ;)
    >
    > youtu.be/0iMdmPiKH6U
    >

    No tak, racja, poza intymnoscią jest jeszzce czyste zwierzece pożądanie, nie mylmy jednego z drugim.
  • sea.sea 06.07.17, 08:54
    > seks oralny jest czymś bardzo intymnym, zarezerwowany dla kogoś wyjątkowego, a nie przeznaczonym, jak twierdzisz, dla
    > każdego kto poprosi.

    No i najwyraźniej intymność autorki z partnerem nie jest aż taka wielka, żeby dostawał loda, mimo, że autorka lubi robić - i nie przekreśla to jej ogólnego lubienia.
  • vinotinto29 06.07.17, 09:47
    Właśnie o to chodzi, tak jak piszesz sea.sea.
    Nie przekreśla to mojego ogólnego lubienia, w każdym moim poprzednim związku oral był często gęsto i z wielką chęcią. A tutaj, że całościowo nie gra, to trudno i o chęć na robienie loda.
  • hello-kitty2 06.07.17, 11:55
    Rzecz z lubieniem lodow jest taka u pani, ze ona je lubi WZAMIAN za minete (w tym zwiazku). Pan juz te minete robi, a pani NADAL nie lubi lodow. I naprawde wciaz bedziemy jechac z interpretacjami: co z NIM jest nie tak? ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 06.07.17, 12:01
    Tak jak słusznie zostało tutaj zauważone, chodzi o odczucie. Bo jak czujesz, że ktoś robi coś na siłę (i raczej od wielkiego dzwonu, nie sądzę, żeby był entuzjastą), to jest tak jakby średnio. Nie wiem, pewnie nie miałaś nigdy takich odczuć, pogratulować.
    I czy ja gdziekolwiek napisałam, że z nim jest coś nie tak? Nie. Opisałam sytuację, ot co.
  • kag73 06.07.17, 12:06
    Z nim jest nic nie tak, zwyczajnie on jej nie pociaga, nie dopasowali sie. To nie ta konstelacja, z inna i dla innej moze byc super.
  • vinotinto29 06.07.17, 12:09
    kag73 napisała:

    > Z nim jest nic nie tak, zwyczajnie on jej nie pociaga, nie dopasowali sie. To n
    > ie ta konstelacja, z inna i dla innej moze byc super.


    O właśnie. Bo nie chodzi o to, że coś z nim musi być nie tak. Mógłby być Adonisem i mnie nie pociągać, a ja mogłabym być Afrodytą i też kogoś tam nie pociągać. To nie są kwestie ani urodowe, ani "że coś z nim/nią nie tak".
  • hello-kitty2 06.07.17, 12:14
    vinotinto29 napisał(a):

    > kag73 napisała:
    >
    > > Z nim jest nic nie tak, zwyczajnie on jej nie pociaga, nie dopasowali sie
    > . To n
    > > ie ta konstelacja, z inna i dla innej moze byc super.
    >
    >
    > O właśnie. Bo nie chodzi o to, że coś z nim musi być nie tak. Mógłby być Adonis
    > em i mnie nie pociągać, a ja mogłabym być Afrodytą i też kogoś tam nie pociągać
    > . To nie są kwestie ani urodowe, ani "że coś z nim/nią nie tak".

    To mu powiedz wprost: nie pociagasz mnie, od poczatku mnie nie pociagaes, nic z tego nie bedzie. "To nie są kwestie ani urodowe, ani "że coś z nim/nią nie tak". Facet nie bedzie w sobie pielegnowal poczucia nieudacznictwa. Bo jeszcze kilka latek i mamy Sabata2. Wspolczuje mu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • patti72 05.07.17, 21:18
    Ale moze polubi jak zaczal
  • wont2 06.07.17, 06:58
    A co na to wlasciwie ten twoj chlopak? No bo chyba wyczuwa, ze cos jest nie tak. Mysli, ze to tylko przejsciowe, bo hormony, czy mu w sumie nie przeszkadza?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • vinotinto29 06.07.17, 09:58
    Przeszkadza. Mówi czasem, że tak rzadko...narzekał też ostatnio, że zaczął szybko dochodzić (bo ostatnio faktycznie jakoś szybciej) z powodu częstotliwości właśnie. Nie jest to typ, który robi karczemne awantury, więc nie szkaluje mnie za brak seksu, raczej widzę jego frustrację po minie, po zachowaniu.
    W dodatku przez to, że odmawiam, to teraz jak już znajdziemy się w łóżku, to mnie pyta "a może masz dziś ochotę?"/"może dziś byśmy się poseksili?", co mnie blokuje jeszcze bardziej, bo nawet jeśli już mam tą ochotę, o tyle o ile, to po takim pytaniu ochota odchodzi :/ A on mówi, że nie wie, jak to inaczej robić, bo jak inicjuje i dostaje kosza, to już woli spytać. Błędne koło.
  • sabat3 06.07.17, 10:11
    Yyyy... Ze taki ciotowaty, niemeski?

    A Ty wolisz wolisz wikinga z wielka pala, odzianego w niedzwiedzia skore i helm z rogami, ktoren to wiking zamiast glupawo pytac, zaciagnie do lodzi bojowej z herbem smoka i zakrzyknie cos w stylu "i will fuck the shit out of you!"? ;)
  • triss_merigold6 06.07.17, 10:17
    Geee... przedawkowałeś pornole?
  • hello-kitty2 06.07.17, 12:00
    sabat3 napisał:

    > Yyyy... Ze taki ciotowaty, niemeski?
    >
    > A Ty wolisz wolisz wikinga z wielka pala, odzianego w niedzwiedzia skore i helm
    > z rogami, ktoren to wiking zamiast glupawo pytac, zaciagnie do lodzi bojowej z
    > herbem smoka i zakrzyknie cos w stylu "i will fuck the shit out of you!"? ;)

    Sabat trafiles w sedno. Zadne grzeczne, mile, kulturalne, lagodne, uwzgledniajace jej zdanie zajawki tego pana w stosunku do tej pani nie zadzialaja. Jest po prostu ZA DOBRY dla niej ;) Tutaj mamy elegancki przykladzik na to twierdzenie 'jest dla mnie za dobry', ktore podobno nie istnieje w relacjach damsko-meskich, jak pamietam forum ostatnio ocenilo.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • triss_merigold6 06.07.17, 13:04
    Nie tyle za dobry co zbyt nieporadny. Nie myl nieporadności i braku zdecydowania w relacjach męsko-damskich z dobrocią.
  • marek.zak1 06.07.17, 13:16
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie tyle za dobry co zbyt nieporadny. Nie myl nieporadności i braku zdecydowania w relacjach męsko-damskich z dobrocią.
    --------------------
    Rozszerzyłbym to na moje relacje z Sową. mój brak zdecydowania odebrałaby bardzo źle. Nie wiedziałaby, co sie dzieje.
  • kag73 06.07.17, 13:21
    "Rozszerzyłbym to na moje relacje z Sową. mój brak zdecydowania odebrałaby bardzo źle. Nie wiedziałaby, co sie dzieje."

    Ty psa nie porownuj do ludzi. Ona dobrze wie co sie dzieje, on natomiast nie wie co sie dzieje. I jego nieporadnosc wynika z tego, ze nie wie na czym stoi, czuje sie niepewnie, bo ma ku temu powody. Kobieta wymysla wymowki, zeby sie z nim nie seksic i odmawia. A jemu na niej zalezy, szanuje jej odczucia, nie chce na sile. Jest skolowany, no ludzie czy to tak trudno zrozumiec. Przciez to nie jest tak, ze przyszedl sobie do burdelu i mu sie nalezy, wiec cak i do rzeczy albo, bo znalaal babke na raz, on z nia zyje.
  • marek.zak1 06.07.17, 13:51
    kag73 napisała:

    > "Rozszerzyłbym to na moje relacje z Sową. mój brak zdecydowania odebrałaby bardzo źle. Nie wiedziałaby, co sie dzieje."
    >
    > Ty psa nie porownuj do ludzi.
    --------------------------------------
    W relacjach męsko damskich emocje i uczucia są ważniejsze niż argumenty i słowa. Tutaj autorka komunikuje się słowami a między nia i jej mężem głównie emocjami, uczuciami, pożądaniem, atrakcyjnością lub jej brakiem.

    --------------------------
    Ona dobrze wie co sie dzieje, on natomiast nie wie co sie dzieje. I jego nieporadnosc wynika z tego, ze nie wie na czym stoi, czuje sie niepewnie, bo ma ku temu powody. Kobieta wymysla wymowki, zeby sie z nim nie seksic i odmawia.

    ----------------------------------
    Nieporadność wynika z braku zrozumienia o co jej chodzi. Trzeba było o to zapytać. Seks jest fundamentem związku i on ma prawo wiedzieć, o co chodzi.
  • kag73 06.07.17, 16:15
    "Nieporadność wynika z braku zrozumienia o co jej chodzi. Trzeba było o to zapytać. Seks jest fundamentem związku i on ma prawo wiedzieć, o co chodzi."

    No tez powiedziala mu, ze ma cos nie tak z hormonami a teraz sama zaczyna glowkowac czy to hormony czy jednak co innego.
  • hello-kitty2 06.07.17, 13:54
    kag73 napisała:

    > Ty psa nie porownuj do ludzi.

    Tez nie cierpie jak ktos stawia psa na rowni z czlowiekem. Rownosci nie ma.

    Ona dobrze wie co sie dzieje, on natomiast nie wi
    > e co sie dzieje. I jego nieporadnosc wynika z tego, ze nie wie na czym stoi, cz
    > uje sie niepewnie, bo ma ku temu powody. Kobieta wymysla wymowki, zeby sie z ni
    > m nie seksic i odmawia. A jemu na niej zalezy, szanuje jej odczucia, nie chce n
    > a sile. Jest skolowany, no ludzie czy to tak trudno zrozumiec. Przciez to nie j
    > est tak, ze przyszedl sobie do burdelu i mu sie nalezy, wiec cak i do rzeczy al
    > bo, bo znalaal babke na raz, on z nia zyje.

    A czy my wygladamy na kogos, kto tego nie rozumie? Mi w Wontem to sie nawet empatia zalaczyla ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 06.07.17, 14:26
    kag73 napisała:

    > "Rozszerzyłbym to na moje relacje z Sową. mój brak zdecydowania odebrałaby bard
    > zo źle. Nie wiedziałaby, co sie dzieje."
    >
    > Ty psa nie porownuj do ludzi. Ona dobrze wie co sie dzieje, on natomiast nie wi
    > e co sie dzieje. I jego nieporadnosc wynika z tego, ze nie wie na czym stoi, cz
    > uje sie niepewnie, bo ma ku temu powody. Kobieta wymysla wymowki, zeby sie z ni
    > m nie seksic i odmawia. A jemu na niej zalezy, szanuje jej odczucia, nie chce n
    > a sile. Jest skolowany, no ludzie czy to tak trudno zrozumiec. Przciez to nie j
    > est tak, ze przyszedl sobie do burdelu i mu sie nalezy, wiec cak i do rzeczy al
    > bo, bo znalaal babke na raz, on z nia zyje.


    Powiedziałam mu, że nie wiem, być może to moje hormony, ale może niekoniecznie to tylko to. I to mnie właśnie sprowadziło na forum.
  • hello-kitty2 06.07.17, 13:49
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie tyle za dobry co zbyt nieporadny. Nie myl nieporadności i braku zdecydowani
    > a w relacjach męsko-damskich z dobrocią.

    Przeciez okreslenia 'jest dla niej za dobry' nie nalezy rozumiec doslownie. To jest typowy 'grzeczny chlopiec' z opowiesci Urquowskich probujacy kobiecie przychylic nieba (zobacz jak on sie pod nia uklada), podczas gdy babka ewidentnie potrzebuje chuja. Jego nieporadnosc polega na tym, ze tego nie zatrybil.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 06.07.17, 13:55
    hello-kitty2 napisała:

    > Przeciez okreslenia 'jest dla niej za dobry' nie nalezy rozumiec doslownie. To jest typowy 'grzeczny chlopiec' z opowiesci Urquowskich probujacy kobiecie przychylic nieba (zobacz jak on sie pod nia uklada), podczas gdy babka ewidentnie potrzebuje chuja. Jego nieporadnosc polega na tym, ze tego nie zatrybil.
    -----------------------
    On taki jest, a charakter jest constans. Wycofał się w poczuciu żalu.
  • hello-kitty2 06.07.17, 14:04
    marek.zak1 napisał:

    > On taki jest, a charakter jest constans. Wycofał się w poczuciu żalu

    Jeszcze sie nie wycofal ale jak pozostana razem to i wycofanie przyjdzie. Wtedy jej sie odpali 'marnuje sie jako kobieta' ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 06.07.17, 14:28
    hello-kitty2 napisała:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > Nie tyle za dobry co zbyt nieporadny. Nie myl nieporadności i braku zdecy
    > dowani
    > > a w relacjach męsko-damskich z dobrocią.
    >
    > Przeciez okreslenia 'jest dla niej za dobry' nie nalezy rozumiec doslownie. To
    > jest typowy 'grzeczny chlopiec' z opowiesci Urquowskich probujacy kobiecie przy
    > chylic nieba (zobacz jak on sie pod nia uklada), podczas gdy babka ewidentnie p
    > otrzebuje chuja. Jego nieporadnosc polega na tym, ze tego nie zatrybil.
    >


    Chybiona teoria. To facet z silnym charakterem, który w życiu bynajmniej nie układa się pode mnie. Opcja "przepraszam, że żyję" to nie tutaj.
  • triss_merigold6 06.07.17, 14:47
    Miałam na myśli nieporadność łóżkową, a nie życiową.
  • wont2 06.07.17, 10:24
    W takim wypadku, to moralne i wlasciwe byloby po prostu sie z nim kulturalnie rozstac, przy zachowaniu calej delikatnosci. Krzywdzisz go teraz i bedziesz go krzywdzic jeszcze bardziej. A z tego co piszesz to dobry chlopak, tyle ze do ciebie nie pasuje wiec chyba przy podejmowaniu decyzji nie powinnas kierowac sie wylacznie swoim interesem ale i jego. Tez doszedlem kiedys w swoim upodleniu do stadium proszenia, zebrania o seks i powiem ci, ze chyba nie ma niczego gorszego w degradowaniu poczucia wlasnej wartosci, meskosci. Wspolczuje chlopakowi.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • vinotinto29 06.07.17, 10:27
    No i jak to się u Ciebie zakończyło? Sam odszedłeś?
  • wont2 06.07.17, 19:23
    vinotinto29 napisał(a):

    > No i jak to się u Ciebie zakończyło? Sam odszedłeś?
    ------
    Sluchaj, ta moja historia upodlenia jest tak zenujaca, ze sie przez wiele lat pozniej czerwienilem na samo wspomniene. Teraz juz emocje i wkurw przyblakly i sie tylko smieje z siebie jaki ja bylem pojebany. Zacznijmy od tego, ze to nie byla zadna moja dziewczyna tylko kolezanka z pracy, mezatka. Wtedy mlodziutka i bezdzietna, ja tez bylem mlody i bezdzieny. Maz trudny, niepoukladany socjalnie, poznalem go kiedys no i nie dalo sie z nim pogadac, mruk. Nabralem sie na historie jak to on jej nie rozumie, jak to ona nie chciala wychodzic za maz, jak plakala, ale presja rodziny etc. Zaczelismy wyjezdzac sluzbowo razem no i po alkoholu wyladowalismy kiedys w lozku. Ale, uwaga, uwaga - nie bylo zadnej penetracji bo ona nie chce zdradzac. No i tak wyjezdzalismy co miesiac, czasem czesciej, spedzalismy czas w lozku, jakies tam mizianki, ona mnie ujezdzala przez spodnie, ja sie przy niej czasami masturbowalem i spuszczalem na jej cycki i brzuch. Raz dala mi sobie zrobic minete, ale to tylko dlatego, ze byla zazdrosna ze sie z kims akurat spotykalem i byly szanse, ze to cos powaznego. Przyjezdzala tez do mnie do domu, raz bylem u niej jak maz byl w delegacji i spalismy w malzenskim lozu. W kazdym razie bylem w niej tak sztubacko zabujany i dziecinnie naiwny, ze w ogole nie bralem pod uwage, ze moze byc wobec mnie nie fair. Bo, dodam, nikt mnie nie zna tak jak ona, czyta ze mnie jak z otwartej ksiegi niestety, byla bliskosc, rozmowy i po prostu zakladalem, ze nie potraktuje mnie instrumentalnie, ze ma swoje powody, poglady, ktore powinienem przez jakis czas uszanowac. Pierwszy szok przezylem kiedy powiedziala mi z usmiechem na ustach, ze zaczeli sie starac z mezem o dziecko. Potem bylo zwolnienie lekarskie, urlop macierzynski, nie kontaktowalismy sie. Ja caly czas sie albo z kims spotykalem, albo chodzilem na dziwki. To bylo fajne, ale jednak nie to, bo chcialem jej. To znaczy po zajsciu w ciaze juz jej nie chcialem jako dziewczyny, zony, matki moich dzieci, ten most zostal oczywiscie spalony, ale wciaz byla dla mnie najbardziej podniecajaca, dzialajaca na mnie kobieta. No i jak wrocila z tego urlopu macierzynskiego to znowu zaczelismy jezdzic i znowu ladowac w lozku (oczywiscie nadal bez penetracji). Ja juz mialem do tego duzo luzniejsze podejscie, takie tam mile urozmaicenie pracy, ale wciaz frustrowalo mnie, ze mnie nie pozada, bo przeciez jakby mnie naprawde pozadala to by majtki przez glowe zdjela, zeby mi dac przez dziurke od klucza. Aha - to nie byla kwestia, ze ja jej cos zalatwialem w pracy, ze miala jakies bonusy, nic z tych rzeczy. Jakies to jej potrzeby, deficyty na pewno zaspokajalo ale w sumie nie wiem jakie. W koncu, po jakims roku, moze poltora od jej powrotu do pracy, czulem do siebie taki absmak po tych spotkaniach nocnych, ze przestalem ja zapraszac, ona tez sie nie nagabywala, a zaraz pozniej, odgorna generalna decyzja (dzieki ci Boze!) ograniczono delegacje do jednej osoby, czyli do mnie. No i umarlo smiercia naturalna. W kazdym razie sytuacja jest daleka od normy bo caly czas pracujemy razem, zartujemy i tak dalej, wyprowadza czasami z synkiem moje psy jak wyjezdzam i nie mam innego mozliwosci kogos innego poprosic. Wiec, odpowiadajac na twoje pytanie, w sensie logistyki relacji to rozjechalo to sie z uplywem czasu, bo wreszcie troche doroslem i zmadrzalem. Natomiast jesli chodzi o obrazenia, ktore odnioslem, to dosc dlugo, za dlugo je pielegnowalem. Sililem sie na obojetnosc ale obojetnosc to nie jest uczucie, ktore mozesz wywolac. I pomogly mi chyba trzy rzeczy - dwie fajne dziewczyny, ktore pokazaly mi, ze jestem fajnym chlopakiem, z ktorymi mialem zajebisty sekx. Chociaz na poczatku, to jak wsadzalem kutasa w cipke to dziwilem sie, ze nie slysze "przestan", tak bylem juz zaprogramowany :) Troche poczytalem o pua, oddzielilem ziarno od plew, i doznalem oswiecenia nt relacji mezczyzna-kobieta, takiego samego oswiecenia jak kiedys gdy zrozumialem, ze te bajki, ktorymi raczyli mnie w dziecinstwie o bozi i jezusku to brednie. No i trzecia rzecz - przestalem byc obojetny. Wzialem to do siebie. Wkurwilem sie na to jak zostalem zmanipulowany, znienawidzilem. Zyczylem wszystkiego co najgorsze az mi przeszlo i jestem doskonale obojetny. I teraz hmmm, trudno powiedziec, czuje do niej troche sympatii, bo wiem ze moge na nia liczyc w kryzysowych sytuacjach, troche mnie irytuje bo jest w kwestiach zawodowych, mimo ze bardzo pracowita, to malo elastyczna, nieszablonowa w mysleniu, jak sa spotkania z kims z zewnatrz to zamiast luzowac atmosfere, spina sie i zamiast pomagac, przeszkadza, tak samo polityka czy inne kwestie ideologiczne - kalka, kalka, kalka. No, po prostu przestala mi w jakikolwiek sposob imponowac. I zawsze szuka negatywow w sytuacji. No nadal jest bardzo ladna, chyba nawet jeszcze ladniejsza niz byla, uplyw czasu jej sluzy, ale jak mi klapki spadly, to mimo ze obiektywnie doceniam urode, tak nie chcialbym wchodzic z nia w zadne blizsze relacje. Jest po prostu toksyczna, niech sobie zyje w pokoju.

    Wiec jeszcze raz - co mi pomoglo? Czas plus dojrzewanie. Czy zaluje tych w sumie czterech czy pieciu lat? Z jednej strony tak, bo moze bym sie zakoffal w kims innym i stworzyl podstawowa komorke spoleczna. Zartuje. Z drugiej strony, to dzieki temu doswiadczeniu po prostu dojrzalem. Moze wyroslem na cynika, egoiste i chuja ale w koncu jestem soba. Wiec nie, nie zaluje.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • ninek04 06.07.17, 19:56
    Wont,kręciło cię to, że ci nie dawała? No bo ten seks między wami to jakaś marna, chujowa namiastka, nic innego.
  • kag73 06.07.17, 20:05
    "Wont,kręciło cię to, że ci nie dawała? No bo ten seks między wami to jakaś marna, chujowa namiastka, nic innego."

    Przeciez on byl zwyczajnie zakochany i w dodatku co nieco dawala a nadzieja umiera ostatnia. Dlatego smieje sie jak serwuje sie, ze facei to tylko seks i konkrety i przeleciec i pojsc dalej, smieje sie, bo to wcale jest nieprawda. Zwlaszcza kiedy zakochaja sie na zaboj a zdarza im sie to nie rzadziej niz kobietom, z moich obserwacji.
  • hello-kitty2 06.07.17, 20:22
    kag73 napisała:

    > Przeciez on byl zwyczajnie zakochany i w dodatku co nieco dawala a nadzieja umi
    > era ostatnia. Dlatego smieje sie jak serwuje sie, ze facei to tylko seks i konk
    > rety i przeleciec i pojsc dalej, smieje sie, bo to wcale jest nieprawda.

    Boze Kag, RAZ na krzyz byl zakochany, a potem to juz tylko przeleciec i pojsc dalej, co tez na forum prezentuje od lat. Zwaz na proporcje zanim wyciagniesz falszywe wnioski, ktore po prostu Ci pasuja do narracji.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 06.07.17, 20:28
    Boze Kag, RAZ na krzyz byl zakochany, a potem to juz tylko przeleciec i pojsc dalej, co tez na forum prezentuje od lat. Zwaz na proporcje zanim wyciagniesz falszywe wnioski, ktore po prostu Ci pasuja do narracji.


    Ja znam podobny przypadek, raz wielkie zakochanie i odrzucenie a potem juz jak poparzone dziecko. Ach, coz to jest milosc i po co ona komu, ach romantycznosc, bzdety. Kobiety, tak, sporo do lozka z nimi. Potem wielkie szukanie zwiazku a na koncu ozenek zdroworozsadkowy z jakas, ktora sie najbardziej nadawala, bo chcial rodziny.
    A ta, w ktorej byl tak zabujany bralby przez nastepne pare lat (mimo dziecka z zonatym starym kasiastym dziadem) gdyby tylko kiwnela palcem i powiedzila "tak". Niestety ta historia wywarla na niego bardzo duzy wpyw, za duzy. Cale lata byl zajety jej skutkami a potem juz za "stary" na wielkie czekanie na milosc.
  • wont2 06.07.17, 20:15
    ninek04 napisała:

    > Wont,kręciło cię to, że ci nie dawała? No bo ten seks między wami to jakaś marn
    > a, chujowa namiastka, nic innego.
    -------
    Frustrowalo mnie to i powodowalo, ze czulem sie z kazdym kolejnym miesiacem jak kupa gowna. Jak mi sie wydawalo, ze kupa gowna nie moze byc az tak wielka to zobaczylem obornik i poczulem sie jak obornik. A jak mi sie wydawalo, ze obornik to jest najbardziej gowniane miejsce, to zobaczylem i poczulem sie jak w Pulawskich Azotach.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 06.07.17, 21:14
    wont2 napisał:
    nie to i powodowalo, ze czulem sie z kazdym kolejnym miesiacem jak kupa gowna. Jak mi sie wydawalo, ze kupa gowna nie moze byc az tak wielka to zobaczylem obornik i poczulem sie jak obornik. A jak mi sie wydawalo, ze obornik to jest najbardziej gowniane miejsce, to zobaczylem i poczulem sie jak w Pulawskich Azotach.
    --------------------------
    Wont, współczuję. Wydaje mi sie że z tego nie wyszedłeś, a to co robisz,. to żeby zapomnieć, wyprzeć ją z siebie.
    >
  • lybbla 06.07.17, 22:57
    marek.zak1 napisał:

    > A jak mi sie wydawalo, ze obornik to jest na
    > jbardziej gowniane miejsce, to zobaczylem i poczulem sie jak w Pulawskich Azota
    > ch.
    > --------------------------
    > Wont, współczuję. Wydaje mi sie że z tego nie wyszedłeś, a to co robisz,. to że
    > by zapomnieć, wyprzeć ją z siebie.

    Wyszedł, wyszedł ale tendencja do trzymania się blisko obornika została.
  • hello-kitty2 06.07.17, 23:10
    lybbla napisał:

    > Wyszedł, wyszedł ale tendencja do trzymania się blisko obornika została.

    hehe trafiony zatopiony, ach te mezatki... :)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 06.07.17, 22:53
    wont2 napisał:


    > Frustrowalo mnie to i powodowalo, ze czulem sie z kazdym kolejnym miesiacem jak
    > kupa gowna. Jak mi sie wydawalo, ze kupa gowna nie moze byc az tak wielka to z
    > obaczylem obornik i poczulem sie jak obornik. A jak mi sie wydawalo, ze obornik
    > to jest najbardziej gowniane miejsce, to zobaczylem i poczulem sie jak w Pulaw
    > skich Azotach.

    Klasyczny przykład źle umiejscowionego uczucia.
    Uważaj gdzie chcesz wpakować swoje klejnoty. ;)
  • zawle 06.07.17, 21:05
    ninek04 napisała:

    > Wont,kręciło cię to, że ci nie dawała? No bo ten seks między wami to jakaś marn
    > a, chujowa namiastka, nic innego.

    To nie tak działa ninek. Mam podobną historię, tyle że z zajebistym seksem w tle ( teraz mam na temat jego zajebistosci inne zdanie). Tu zgadzam się z urgu i tymi mądrymi książkami które linkuje, a które czytałam. U mnie też był ten element niedotępności. Tyle że dostepność była w zasięgu ręki. Wystarczyło wziąć. Potem wystraczyło wyciągnąć rękę. Za chwilę tylko wstać. No może na palcach. I mądry człowiek wchodzi w takie gówno że aż się kilka late póżniej z tego śmieje. Niestett jest to śmiech człowieka mądrego. A człowiek mądry wie że jest głupi i chucha na zimne. Czyli jest to śmech cynika.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • aandzia43 06.07.17, 22:45
    zawle napisała:

    > ninek04 napisała:
    >
    > > Wont,kręciło cię to, że ci nie dawała? No bo ten seks między wami to jaka
    > ś marn
    > > a, chujowa namiastka, nic innego.
    >
    > To nie tak działa ninek. Mam podobną historię, tyle że z zajebistym seksem w tl
    > e ( teraz mam na temat jego zajebistosci inne zdanie). Tu zgadzam się z urgu i
    > tymi mądrymi książkami które linkuje, a które czytałam. U mnie też był ten elem
    > ent niedotępności. Tyle że dostepność była w zasięgu ręki. Wystarczyło wziąć. P
    > otem wystraczyło wyciągnąć rękę. Za chwilę tylko wstać. No może na palcach. I m
    > ądry człowiek wchodzi w takie gówno że aż się kilka late póżniej z tego śmieje.
    > Niestett jest to śmiech człowieka mądrego. A człowiek mądry wie że jest głupi
    > i chucha na zimne. Czyli jest to śmech cynika.
    >
    >
    Jedna z odmian gotowania żaby :-(
    Tak jak związek z przemocowcem.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • aandzia43 06.07.17, 21:19
    W kazdym razie bylem w niej tak sztubacko zabujany i dziecinnie naiw
    > ny, ze w ogole nie bralem pod uwage, ze moze byc wobec mnie nie fair. Bo, dodam
    > , nikt mnie nie zna tak jak ona, czyta ze mnie jak z otwartej ksiegi niestety,
    > byla bliskosc, rozmowy i po prostu zakladalem, ze nie potraktuje mnie instrumen
    > talnie, ze ma swoje powody, poglady, ktore powinienem przez jakis czas uszanowa

    Czy teraz, z perspektywy czasu też uważasz, że rzeczywiście tak dobrze cię znała, wyczuwała, była tak bardzo blisko ciebie, twojego jądra (bez skojrzeń ;-))? Czy może uważasz, że ci się wtedy tak (życzeniowo) wydawało?



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 06.07.17, 21:33
    aandzia43 napisała:

    > Czy teraz, z perspektywy czasu też uważasz, że rzeczywiście tak dobrze cię znała, wyczuwała, była tak bardzo blisko ciebie, twojego jądra (bez skojrzeń ;-))? Czy może uważasz, że ci się wtedy tak (życzeniowo) wydawało?
    --------------------------------
    Wiesz, tutaj jest system jednak zero-jedynkowy. Z Wontem, się rozumiała, wyczuwała a do innego wracała i się z nim bzykała i miała z nim dzieci. Zetknąłem się kilka razy z podobnymi przypadkami. Zapewne z tym innym czegoś tam brakowało, ale jednak wybrała innego z tymi brakami.
  • aandzia43 06.07.17, 21:44
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Czy teraz, z perspektywy czasu też uważasz, że rzeczywiście tak dobrze ci
    > ę znała, wyczuwała, była tak bardzo blisko ciebie, twojego jądra (bez skojrzeń
    > ;-))? Czy może uważasz, że ci się wtedy tak (życzeniowo) wydawało?
    > --------------------------------
    > Wiesz, tutaj jest system jednak zero-jedynkowy. Z Wontem, się rozumiała, wyczuw
    > ała a do innego wracała i się z nim bzykała i miała z nim dzieci. Zetknąłem się
    > kilka razy z podobnymi przypadkami. Zapewne z tym innym czegoś tam brakowało,
    > ale jednak wybrała innego z tymi brakami.

    Pewnie tak było, ale mnie chodzi o jego ocenę tej bliskości, która między nimi była. Często się zastanawiałam po latach jak to naprawdę było między mną a np. takim jednym z mojej młodości. Czy tak mnie znał i współbrzmiał ze mną, czy mi się tak wtedy wydawało bo byłam straszliwie zakochana.
    A jeśli chodzi o decyzje zyciowe i partnerów: miałam kiedyś koleżankę, która nie związała się ostatecznie ze swoim kochankiem, podobno największą swoją miłością, bo nie był tak obłędnie bogaty jak jej beznadziejny mąż ;-)

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 06.07.17, 22:02
    aandzia43 napisała:

    Pewnie tak było, ale mnie chodzi o jego ocenę tej bliskości, która między nimi była. Często się zastanawiałam po latach jak to naprawdę było między mną a np. takim jednym z mojej młodości. Czy tak mnie znał i współbrzmiał ze mną, czy mi się tak wtedy wydawało bo byłam straszliwie zakochana.
    ------------------------------
    W życiu bywa różnie ale jak facet nie zyskuje z czasem i przy bliższym poznawaniu, przeważnie nic nie wychodzi a rozczarowanie puka do drzwi.

    > A jeśli chodzi o decyzje zyciowe i partnerów: miałam kiedyś koleżankę, która nie związała się ostatecznie ze swoim kochankiem, podobno największą swoją miłością, bo nie był tak obłędnie bogaty jak jej beznadziejny mąż ;-).
    -----------------------------
    Widocznie ten beznadziejny mąż był w czymś jednak lepszy. Każdy walczy tym, co ma.
  • zawle 06.07.17, 22:02
    Poczucie bliskości oceniasz TY. Ty współgrałaś z nim.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • aandzia43 06.07.17, 22:16
    No tak, poczucie bliskości mogę ocenić ja, bo to moja emocja, a z emocjami się nie dyskutuje - są jakie są. Tylko czy onmnie tak rozumiał, czymnie się wtedy wydawało ;-) Ech, żizń...


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • marek.zak1 06.07.17, 22:55
    aandzia43 napisała:

    > No tak, poczucie bliskości mogę ocenić ja, bo to moja emocja, a z emocjami się nie dyskutuje - są jakie są. Tylko czy onmnie tak rozumiał, czymnie się wtedy wydawało ;-) Ech, żizń...
    -------------------------
    ....
    Codziennie to samo.
    Trzeba wcześnie rano,
    Życiowe marzenia
    Chować po kieszeniach.
    :(
  • wont2 06.07.17, 22:59
    aandzia43 napisała:

    > Czy teraz, z perspektywy czasu też uważasz, że rzeczywiście tak dobrze cię znał
    > a, wyczuwała, była tak bardzo blisko ciebie, twojego jądra (bez skojrzeń ;-))?
    > Czy może uważasz, że ci się wtedy tak (życzeniowo) wydawało?
    -----
    Wtedy to myslalem, ze skoro mnie tak dobrze zna, wie co naprawde mysle w jakiejs sytuacji a inni nie wiedza, to ze to cos znaczy, utozsamialem to z jakas bliskoscia, pokrewienstwem duchowym. A teraz to mysle, ze mnie po prostu dobrze zna :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • vinotinto29 06.07.17, 22:16
    Wont, toz to jakieś totalnie samobiczowanie.
    Podejrzewam, ze pracowanie razem tez nie pomagało w dochodzeniu do siebie...
  • sabat3 06.07.17, 22:32
    vinotinto29 napisał(a):
    > Wont, toz to jakieś totalnie samobiczowanie.

    Fakt, przerabane.
    Ciekawe, ze PUA pomoglo. Ja tez trafilem na forum po dosc intensywnym studiowaniu PUA. Mozna powiedziec, ze nauki gloszone przez ten ruch maja najwyrazniej wlasciwosci terapeutyczne :)
  • vinotinto29 06.07.17, 22:48
    sabat3 napisał:

    > vinotinto29 napisał(a):
    > > Wont, toz to jakieś totalnie samobiczowanie.
    >
    > Fakt, przerabane.
    > Ciekawe, ze PUA pomoglo. Ja tez trafilem na forum po dosc intensywnym studiowan
    > iu PUA. Mozna powiedziec, ze nauki gloszone przez ten ruch maja najwyrazniej wl
    > asciwosci terapeutyczne :)

    Czy to jakiś kolczing podrywu?
  • sabat3 06.07.17, 22:55
    vinotinto29 napisał(a):
    > Czy to jakiś kolczing podrywu?

    Cos w tym stylu :)
  • hello-kitty2 06.07.17, 23:02
    vinotinto29 napisał(a):

    > Czy to jakiś kolczing podrywu?

    Podsun obecnemu, jesli jest tak intelgentny jak piszesz powinien, jak mowia Anglicy, dodac dwa do dwoch ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • vinotinto29 06.07.17, 23:15
    hello-kitty2 napisała:

    > vinotinto29 napisał(a):
    >
    > > Czy to jakiś kolczing podrywu?
    >
    > Podsun obecnemu, jesli jest tak intelgentny jak piszesz powinien, jak mowia Ang
    > licy, dodac dwa do dwoch ;)
    >

    Sama tez poczytam, wszelki coaching i mentoring traktuje z lekkim przymrużeniem oka
    ;)
  • wont2 06.07.17, 23:08
    vinotinto29 napisał(a):

    > Wont, toz to jakieś totalnie samobiczowanie.
    > Podejrzewam, ze pracowanie razem tez nie pomagało w dochodzeniu do siebie...
    -----
    Moze i samobiczowanie. Teraz juz wspominam cala sytuacje z sentymentem. Powaznie, jakby nie to doswiadczenie zyciowe to tkwilbym nadal w bance nierealistycznych zludzen, bylbym nadal grzecznym, nieznajacym zycia chlopcem i bylbym sie pewnie sparzyl przy jakiejs innej okazji, z duzo powazniejszymi konsekwencjami :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • vinotinto29 06.07.17, 23:16
    wont2 napisał:

    > vinotinto29 napisał(a):
    >
    > > Wont, toz to jakieś totalnie samobiczowanie.
    > > Podejrzewam, ze pracowanie razem tez nie pomagało w dochodzeniu do siebie
    > ...
    > -----
    > Moze i samobiczowanie. Teraz juz wspominam cala sytuacje z sentymentem. Powazni
    > e, jakby nie to doswiadczenie zyciowe to tkwilbym nadal w bance nierealistyczn
    > ych zludzen, bylbym nadal grzecznym, nieznajacym zycia chlopcem i bylbym sie pe
    > wnie sparzyl przy jakiejs innej okazji, z duzo powazniejszymi konsekwencjami :)
    >

    Cóż, trzeba tez trochę po dupie dostać żeby się otrzaskać w życiu.
  • aandzia43 06.07.17, 23:58
    > Moze i samobiczowanie. Teraz juz wspominam cala sytuacje z sentymentem. Powazni
    > e, jakby nie to doswiadczenie zyciowe to tkwilbym nadal w bance nierealistyczn
    > ych zludzen, bylbym nadal grzecznym, nieznajacym zycia chlopcem i bylbym sie pe
    > wnie sparzyl przy jakiejs innej okazji, z duzo powazniejszymi konsekwencjami :)


    Myślisz że wcześniej czy później trafiłbyś na inną tak toksyczną kobietę i tego typu relację? Bo doświadczenie życiowe to się zdobywa i wychodzi się z dziecięctwa niekoniecznie w taki sposób, nie każde dojrzewanie usłane jest cierniami związku w którym człowiek czuje się jak kupa obornika.




    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • hello-kitty2 07.07.17, 00:30
    aandzia43 napisała:

    > Myślisz że wcześniej czy później trafiłbyś na inną tak toksyczną kobietę i tego
    > typu relację? Bo doświadczenie życiowe to się zdobywa i wychodzi się z dziecię
    > ctwa niekoniecznie w taki sposób, nie każde dojrzewanie usłane jest cierniami z
    > wiązku w którym człowiek czuje się jak kupa obornika.

    Zwazywszy, ze wciaz oglada sie za mezatkami to jak sadzisz?
    Dodatkowo ile to trwalo 5 lat? + te lata 'po' na przecierpienie + "W kazdym razie sytuacja jest daleka od normy bo caly czas pracujemy razem, zartujemy i tak dalej, wyprowadza czasami z synkiem moje psy" i jak pozno nastapilo to dojrzewanie, wtedy kiedy mogl, jak pisze, juz spokojnie miec wlasna rodzine czyli jak rozumiem grubo po 30stce? No to kiedy to wyjscie na prosta? Po 40 stce? Gdyby rozwalil sobie lata 20+ ale jak rozwalil 30+, to juz straszne zapoznienie powstalo. Dlatego tego chlopaka autorki tak szkoda, bo on ma juz 34. Jeszcze sie pobujaja z pare lat i jako 40stolatek wyjdzie z tego (jesli wyjdzie) przerobiony przez pania w elegancki odpad atomowy. No sorry. Ratuj sie kto moze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 07.07.17, 07:00
    aandzia43 napisała:

    > Myślisz że wcześniej czy później trafiłbyś na inną tak toksyczną kobietę i tego
    > typu relację? Bo doświadczenie życiowe to się zdobywa i wychodzi się z dziecię
    > ctwa niekoniecznie w taki sposób, nie każde dojrzewanie usłane jest cierniami z
    > wiązku w którym człowiek czuje się jak kupa obornika.
    ------
    Andziu, ja sobie to przeciez, abstrahujac od winy drugiej strony, zaaplikowalem sam. Moglem w kazdej chwili dac sobie spokoj. A skoro nie dawalem, nawet w takiej groteskowej sytuacji, to po prostu bylem na tyle niedojrzaly, pelen deficytow, ze musialo to troche potrwac. Jasne, ze fajnie byloby sie rozwijac bez zbednych cierpien, no ale, coz, swiat nie jest doskonaly. A odpowiadajac na twoje pytanie - tak, bez tej bezcennej lekcji na pewno trafilbym na inna toksyczna kobiete, bo sam wowczas bylem toksyczny, chociaz w innym wymiarze, tj. uwieszajacy sie, potrzebujacy i nie daj boze ozenilbym sie i splodzil potomstwo :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • sabat3 07.07.17, 07:56
    wont2 napisał:
    > Andziu, ja sobie to przeciez, abstrahujac od winy drugiej strony, zaaplikowalem
    > sam. Moglem w kazdej chwili dac sobie spokoj. A skoro nie dawalem, nawet w tak
    > iej groteskowej sytuacji, to po prostu bylem na tyle niedojrzaly, pelen deficyt
    > ow, ze musialo to troche potrwac. Jasne, ze fajnie byloby sie rozwijac bez zbed
    > nych cierpien, no ale, coz, swiat nie jest doskonaly. A odpowiadajac na twoje p
    > ytanie - tak, bez tej bezcennej lekcji na pewno trafilbym na inna toksyczna ko
    > biete, bo sam wowczas bylem toksyczny, chociaz w innym wymiarze, tj. uwieszajac
    > y sie, potrzebujacy i nie daj boze ozenilbym sie i splodzil potomstwo :)

    Czyli dostales bez konsekwencji szczepionke na malzenstwo, bo przeciez musiales sobie wyobrazac punkt widzenia tego meza ;) Widziales tez zaklamanie tej kobiety. Wedlug mnie lekcja cenna, chociaz nie musiala trwac az tak dlugo.
    Po wkreceniu sie w PUA faktycznie wiele moglo stac sie jasne, bo to co opisujesz to troche takie "friendzone with benefits" ;)
  • hello-kitty2 07.07.17, 08:55
    sabat3 napisał:

    > Czyli dostales bez konsekwencji szczepionke na malzenstwo, bo przeciez musiales
    > sobie wyobrazac punkt widzenia tego meza ;) Widziales tez zaklamanie tej kobie
    > ty. Wedlug mnie lekcja cenna, chociaz nie musiala trwac az tak dlugo.
    > Po wkreceniu sie w PUA faktycznie wiele moglo stac sie jasne, bo to co opisujes
    > z to troche takie "friendzone with benefits" ;)

    Jak to bez konsekwencji? Z konsekwencjami np w postaci braku wlasnej rodziny, bo zmarnowane lata, ktore inni wykorzystali zeby cos w temacie stworzyc, juz nie mowiac o zjebaniu seksualnosci i zycia seksualnego. No sorry ale jesli twoj seks w najdluzszym twoim 'zwiazku' z 'wymarzona' ogranicza sie w ciagu pieciu lat do jednorazowego zrobienia jej minety, masturbacji i latania na dziwki, to dziwic sie, ze gosc ma potem problemy z dojsciem podczas stosunku jak opisywal i 'musi' juz do konca zycia chodzic na masaze z happy endem. Wez sobie porownaj nawet z Sabatowa, ktora Ci chociaz jakies robotki reczne robila, a tu? Przeciez ta babka na bank sie brzydzila jego kutasa i do lapy nie wziela, a co dopiero do ust. A w watku dyskusja czy facet robi minete z przymusu czy bez i ze niewystarczajaco razi po oczach zadza, a tu druga osoba ma totalne gowno i to na zakochaniu. Moze z tego wyjsc seksualnie i zwiazkowo na prosta w ogole? A Ty piszesz bez konsekwencji. Zenic sie i tak nie musial. Zycie seksualne i zwiazkowe (i zero rodzinnego) ma zjebane. Dziwki na trwale wpisane w zyciorys jako musowa czesc seksualnosci, a nie radosny wybor singla. Wont dobrze, ze sie otworzyles. Troche Sabat przetrzezwieje, ze tak fajnie to Ty jednak nie masz, jak mu sie wydawalo. Kazdy jakiegos szkielecika w szafie ma. I witam wsrod zjebanych Wont, hehe jestes jednym z nas ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 07.07.17, 09:13
    Kitka, ja okres "ocieractwa" z Sabatowa tez przerabialem ;) Krotszy, ale byl. Kilkumiesieczny. To najwyrazniej stygmat tych pan, ktore grzeszny akt seksualny kojarza wylacznie jako wkladanie w rozne otwory ciala.
    Taki babski odpowiednik tego znajomego Urqu, ktory uwazal, ze w dupe to nie zdrada.
    Kojarzy mi sie to z Zydem, co w szabas podrozuje pociagiem siedzac na termoforze, bo w tym czasie wolno sie poruszac wylacznie na wodzie.

    Oczywiscie nie chcialem umniejszyc Wontowi, czy licytowac sie na poziom zjebania. Jedynie uswiadomic Ci, ze znam te klimaty
  • hello-kitty2 07.07.17, 13:19
    sabat3 napisał:

    > Kitka, ja okres "ocieractwa" z Sabatowa tez przerabialem ;) Krotszy, ale byl. K
    > ilkumiesieczny. To najwyrazniej stygmat tych pan, ktore grzeszny akt seksualny
    > kojarza wylacznie jako wkladanie w rozne otwory ciala.
    > Taki babski odpowiednik tego znajomego Urqu, ktory uwazal, ze w dupe to nie zdr
    > ada.
    > Kojarzy mi sie to z Zydem, co w szabas podrozuje pociagiem siedzac na termoforz
    > e, bo w tym czasie wolno sie poruszac wylacznie na wodzie.
    >
    > Oczywiscie nie chcialem umniejszyc Wontowi, czy licytowac sie na poziom zjebani
    > a. Jedynie uswiadomic Ci, ze znam te klimaty

    No nie, nie wpadalabym, serio. Ja nigdy czegos takiego nie przerabialam, moze w podstawowce ale nie sadze, nie pamietam. Jak juz naprawde nie bylo jak sie rozebrac, to conajmniej lapa w majty.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.07.17, 15:39
    hello-kitty2 napisała:> No nie, nie wpadalabym, serio. Ja nigdy czegos takiego nie przerabialam, moze w
    > podstawowce ale nie sadze, nie pamietam. Jak juz naprawde nie bylo jak sie roz
    > ebrac, to conajmniej lapa w majty.

    Ja tak..jednego z moich facetów była żona to robiła. I chyba moja koleżanka tak dochodzi. Mówi że tylko na jeżdżca z takims wspomaganiem poduszką czy jak. Czas spróbować czegoś nowego:)))
  • hello-kitty2 07.07.17, 15:50
    zawle napisała:

    Cza
    > s spróbować czegoś nowego:)))

    hahaha ale jak? Ubrac sie i trzec sie tym ubraniem o kogos? Polecacie jakies szczegolne ubranie? Rajstopy to by sie chyba pozhaczaly szczegolnie jak facet ma cos na rzepy czy jakies metalowe ekspresy. Wyglada, ze najbezpieczniej to w dresie i tez nie z nowej kolekcji, bo szkoda ;) Posmialam sie Zawle.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.07.17, 15:55
    hello-kitty2 napisała:
    > hahaha ale jak? Ubrac sie i trzec sie tym ubraniem o kogos? Polecacie jakies sz
    > czegolne ubranie? Rajstopy to by sie chyba pozhaczaly szczegolnie jak facet ma
    > cos na rzepy czy jakies metalowe ekspresy. Wyglada, ze najbezpieczniej to w dre
    > sie i tez nie z nowej kolekcji, bo szkoda ;) Posmialam sie Zawle.

    Pozycja "samotny pies". Nie żebym się z kogoś śmiała, fajnie że ktoś znalazł jakiś sposób na uprzyjemnienie sobie życia. Spróbuję w nowym związku:)) Na początek może mi pomóc zapunktować, bo ja z tych co zaraz do wyra:((


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 07.07.17, 22:48
    hello-kitty2 napisała:

    > hahaha ale jak? Ubrac sie i trzec sie tym ubraniem o kogos? Polecacie jakies sz
    > czegolne ubranie? Rajstopy to by sie chyba pozhaczaly szczegolnie jak facet ma
    > cos na rzepy czy jakies metalowe ekspresy. Wyglada, ze najbezpieczniej to w dre
    > sie i tez nie z nowej kolekcji, bo szkoda ;) Posmialam sie Zawle.
    ----
    Dżinsy podobno najlepsze :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 07.07.17, 23:07
    wont2 napisał:

    > Dżinsy podobno najlepsze :)

    ;) Przypomnialo mi sie jak mialam tego kochanka impotenta, to on sobie wymyslil, zebym przyszla do niego w bardzo obcislych jeansach, bo on mnie pragnie wylizac przez nie. No to ja sobie kupilam nowe (jeszcze nielizane ;) ale oczwiscie psychika zryta i kupilam rozmiar mniejsze, no i zwyczajnie nie moglam ich wciagnac do konca na dupala i krok mi nieco wisial (odstawal) szczgolnie przy rozlozonych mocno udach. No i ten lize lize, a ja za cholere nic nie czuje, bo spodnie nie dostaja do kroku ;) Skuteczniej byloby faktycznie z ocieraniem. Nie wpadlam na to. Kurwa ze ja sie pisalam na takie akcje :) Ale wiesz co Wont przez to ze sie otworzyles z ta historia, tj przemowiles o niej, to zyskales taka ludzka twarz. Nawet Cie przeprosze za tego psa, jesli Cie to urazilo.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 07.07.17, 23:10
    hello-kitty2 napisała:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Dżinsy podobno najlepsze :)
    >
    > ;) Przypomnialo mi sie jak mialam tego kochanka impotenta, to on sobie wymyslil
    > , zebym przyszla do niego w bardzo obcislych jeansach, bo on mnie pragnie wyliz
    > ac przez nie. No to ja sobie kupilam nowe (jeszcze nielizane ;) ale oczwiscie p
    > sychika zryta i kupilam rozmiar mniejsze, no i zwyczajnie nie moglam ich wciagn
    > ac do konca na dupala i krok mi nieco wisial (odstawal) szczgolnie przy rozlozo
    > nych mocno udach. No i ten lize lize, a ja za cholere nic nie czuje, bo spodnie
    > nie dostaja do kroku ;) Skuteczniej byloby faktycznie z ocieraniem. Nie wpadla
    > m na to. Kurwa ze ja sie pisalam na takie akcje :)

    No właśnie..czemu? Co wtedy myslałaś? I czy miałaś jakąś frajdę?

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • hello-kitty2 07.07.17, 23:42
    zawle napisała:

    > No właśnie..czemu? Co wtedy myslałaś? I czy miałaś jakąś frajdę?

    Zawle nie pamietam dokladnie. Pewnie chcialam cos przezyc. Nie mialam frajdy. Szybko sie wylogowalam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • wont2 07.07.17, 10:07
    Kitty, jest chyba jednak troche inaczej. Cala ta sytuacja wywarla na mnie pietno polegajace na tym, ze zwracam duzo baczniejsza uwage na to czy po prostu kogos krece i czy czerpie z seksu ze mna satysfakcje. Jak nie jest goraco albo przestaje byc goraco to mi przestaje sie chciec. Dziwki mnie tez juz nie kreca, z wyjatkiem tych dziwek, ktorym seks ze mna sprawial zwykla ludzka przyjemnosc (wbrew pozorom, sa takie). Podam przyklad - kiedys wybralem sie na trojkacik, na sapera. Jedna laska taka ze palce lizac. Druga, mowiac delikatnie, zupelnie nie w moim typie. Obie mile, niesfochowane. No i ta pierwsza byla w robocie, wszystko poprawnie ale bez jakiegos szczegolnego zainteresowania, a tej drugiej sprawialo to po prostu przyjemnosc. No i jakbym mial sie pozniej z ktoras z nich spotkac, to najwyzej z ta druga.

    Co wiecej... Chyba zbyt gloryfikujesz posiadanie rodziny, co jest wyjatkowo zastanawiajace, biorac pod uwage swoje doswiadczenia. Na pewno super jest miec partnera, ktorego sie kocha, ktoremu sie bezgranicznie ufa, no ale ile znasz takich zwiazkow? Bo ja zadnego :)


    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kag73 07.07.17, 10:14
    "Druga, mowiac delikatnie, zupelnie nie w moim typie. Obie mile, niesfochowane. No i ta pierwsza byla w robocie, wszystko poprawnie ale bez jakiegos szczegolnego zainteresowania, a tej drugiej sprawialo to po prostu przyjemnosc. No i jakbym mial sie pozniej z ktoras z nich spotkac, to najwyzej z ta druga."

    Nie chce Cie dolowac ani sprowadzac na ziemie, ale moze ta druga zwyczajnie potrafila lepiej zagrac. W dodatku musiala nieco sie wysilic co by wyrownac wizualne deficyty. A ta "palce lizac" nie musi, bo nie musi, amatorow znajdzie latwo :)

    "Na pewno super jest miec partnera, ktorego sie kocha, ktoremu sie bezgranicznie ufa, no ale ile znasz takich zwiazkow? Bo ja zadnego :)"

    Nawet wlasni rodzice sie nie wpasowuja? Hmm, a ile par znasz naprawde tak dobrze, zeby to wiedziec?
  • wont2 07.07.17, 10:36
    kag73 napisała:

    > Nie chce Cie dolowac ani sprowadzac na ziemie, ale moze ta druga zwyczajnie pot
    > rafila lepiej zagrac. W dodatku musiala nieco sie wysilic co by wyrownac wizual
    > ne deficyty. A ta "palce lizac" nie musi, bo nie musi, amatorow znajdzie latwo
    > :)
    -----
    Moze i tak. Ale co w sumie zmienia? :)


    > Nawet wlasni rodzice sie nie wpasowuja? Hmm, a ile par znasz naprawde tak dobrz
    > e, zeby to wiedziec?
    -------
    Oni sa w porzadku, ale jak na moj gust do siebie za bardzo przyspawani. A co do innych znanych mi par - wlasnie podlamujace jest to, ze jak sie kogos pozna lepiej, jak sie czlowiek przebije przez ten lukier na powierzchi, to dopiero widac, ze jest tak samo slabo jak w parach bez lukru, a czasem slabiej.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • druginudziarz 07.07.17, 12:17
    wont2 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Nie chce Cie dolowac ani sprowadzac na ziemie, ale moze ta druga zwyczajn
    > ie pot
    > > rafila lepiej zagrac. W dodatku musiala nieco sie wysilic co by wyrownac
    > wizual
    > > ne deficyty. A ta "palce lizac" nie musi, bo nie musi, amatorow znajdzie
    > latwo
    > > :)
    > -----
    > Moze i tak. Ale co w sumie zmienia? :)

    Wszystko zmienia ;)

    - Deszcz pada po to by mi schłodzic czoło.
    - E, nie, dzeszcz pada bo grawidacja.
    - No, może, ale co to zmienia?

    >
    >
    > > Nawet wlasni rodzice sie nie wpasowuja? Hmm, a ile par znasz naprawde tak
    > dobrz
    > > e, zeby to wiedziec?
    > -------
    > Oni sa w porzadku, ale jak na moj gust do siebie za bardzo przyspawani. A co do
    > innych znanych mi par - wlasnie podlamujace jest to, ze jak sie kogos pozna le
    > piej, jak sie czlowiek przebije przez ten lukier na powierzchi, to dopiero wida
    > c, ze jest tak samo slabo jak w parach bez lukru, a czasem slabiej.

    Słowo kluczowe "jak na mój gust".
  • kutuzow 07.07.17, 10:45
    wont2 napisał:

    > Co wiecej... Chyba zbyt gloryfikujesz posiadanie rodziny, co jest wyjatkowo zas
    > tanawiajace, biorac pod uwage swoje doswiadczenia. Na pewno super jest miec par
    > tnera, ktorego sie kocha, ktoremu sie bezgranicznie ufa, no ale ile znasz takic
    > h zwiazkow? Bo ja zadnego :)

    To gloryfikowanie posiadania rodziny to taki nasz narodowy sport. Odpad po poprzednich pokoleniach, gdzie facet raz był raz nie było (wojna, alkohol, krótka średnia życia) ...ale dziecko zostawało z kobietą na całe życie -dzięki temu nigdy nie czuła się sama/samotna.

    Teraz często gęsto też widzę takie podejście wśród znajomych koleżanek. Niektóre to wprost komunikują, że mąż to często "rzecz nabyta" (można się rozwieść jakby co), ale dzieciak to zawsze już będzie jej.

    Robiłem kiedyś taki test. Miałem ogłoszenie na portalu randkowym (jednym z lepszych - takich gdzie jest abonament -więc odsiewa mało poważne jednostki). Napisałem w nim wprost o swoich zaletach, ale dodałem też na końcu, że chce zakładać rodziny, że tupot małych stóp to nie dla mnie. Co ciekawe, wyszło mi że w grupie lasek 28+ (tak wtedy celowałem) na ponad 120 sensownych kontaktów (gdzie była rozmowa, jakieś zainteresowanie), tylko DWA ostały się gdy jasno na początku potwierdziłem, że nie jestem zainteresowany dzieckiem. Więc owszem, to gloryfikowanie posiadania rodziny w Polsce jest ogromne.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 07.07.17, 10:52
    kutuzow napisał: Co ciekawe, wyszło mi że w grup
    > ie lasek 28+ (tak wtedy celowałem) na ponad 120 sensownych kontaktów (gdzie by
    > ła rozmowa, jakieś zainteresowanie), tylko DWA ostały się gdy jasno na początku
    > potwierdziłem, że nie jestem zainteresowany dzieckiem. Więc owszem, to gloryfi
    > kowanie posiadania rodziny w Polsce jest ogromne.

    Jestem poza okresem rozrodczym. Zajście w ciążę byłoby dla mnie wielkim nieszczęściem. Na 100% bym usuneła. Gdybym spotkała na swojej drodze faceta który tak epatuje tym o czym piszesz, to czmychałabym jak 15 latka. Widziałabym zjeba.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 07.07.17, 11:01
    zawle napisała:

    > Gdybym spotkała na swojej drodze faceta który tak
    > epatuje tym o czym piszesz, to czmychałabym jak 15 latka. Widziałabym zjeba.
    -----
    Hm, dziwne. Zamiast szacunku, ze ktos stawia sprawe jasno, nie oszukuje, nie zabiera czasu, widzialabys zjeba. No to w sumie nie ma sie co dziwic, ze faceci ktorzy nie chca miec dzieci nie stawiaja sprawy jasno, oszukuja i zabieraja czas :)

    Z drugiej strony, jakby to byl anons babki, ktora szczerze napisalaby, ze nie ma i nie chce dzieci, to tez widzialabys zjeba?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.07.17, 11:06
    wont2 napisał:
    > Hm, dziwne. Zamiast szacunku, ze ktos stawia sprawe jasno, nie oszukuje, nie za
    > biera czasu, widzialabys zjeba. No to w sumie nie ma sie co dziwic, ze faceci k
    > torzy nie chca miec dzieci nie stawiaja sprawy jasno, oszukuja i zabieraja czas
    > :)

    Oczywiście że byłabym pełna szacunku do tego zjeba i dziekowałabym Bogu że są na tym świecie jeszcze porządne i uczicwe zjeby. Na całkiem serio.

    > Z drugiej strony, jakby to byl anons babki, ktora szczerze napisalaby, ze nie m
    > a i nie chce dzieci, to tez widzialabys zjeba?

    Nie sypiam z babkami więc nawet bym się nad tym nie pochyliła. A powinnam?

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 07.07.17, 11:16
    zawle napisała:

    > Nie sypiam z babkami więc nawet bym się nad tym nie pochyliła. A powinnam?
    ------
    Nie musisz. To takie cwiczenie intelektualne, ktore czasami sobie aplikuje, zeby sprawdzic czy czasem nie wychodzi ze mnie meski szowinista - jak jest jakas sytuacja damsko-meska to odwracam plcie i sprawdzam czy nadal bym tak samo te sytuacje ocenil.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.07.17, 11:25
    wont2 napisał:
    > Nie musisz. To takie cwiczenie intelektualne, ktore czasami sobie aplikuje, zeb
    > y sprawdzic czy czasem nie wychodzi ze mnie meski szowinista - jak jest jakas s
    > ytuacja damsko-meska to odwracam plcie i sprawdzam czy nadal bym tak samo te sy
    > tuacje ocenil.

    Ja też..ale nie w tym przypadku.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 07.07.17, 11:41
    zawle napisała:

    > Ja też..ale nie w tym przypadku.
    -----
    Rozumiem, ze w przypadku kutuzowa a nie anonsu na portalu randkowym z deklaracja niecheci do posiadania dzieci.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 07.07.17, 11:53
    Wont, nie dopinaj mi to jakiś osobistych niechęci.....
    Czym może kierować się człowiek który kategorycznie i wielokrotnie powtarza że kategorycznie nie chce mieć dzieci?

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • kag73 07.07.17, 11:14
    "Więc owszem, to gloryfikowanie posiadania rodziny w Polsce jest ogromne."

    Nie dorabialabym tu ideologi. To ludzka natura, samice czlowieka rodza dzieci inaczej juz by nas tutaj jako gatunku nie bylo. Jak powiedzila kiedys moja szwgierka (nie Polka) " Jestem kobieta, jestem plodna, mam prawo/nalezy mi sie".
    Wiec zostawmy nasze polskie gratyfikowanie rodziny. Polska z dzietnoscia jest na ostatnim, powtarzam OSTATNIM miejscu w UE czy nawet w Europie, tak malo sie rodzi w Polsce dzieci obecnie. Wiec wychodzi mi, ze gdzie indziej w Europie i na swiecie duzo bardziej graftyfikuje sie rodzine, albo zwyczajnie: ludzie maja dzieci, bo to nasza biologia, tu chodzi o przetrwanie gatunku.
  • kutuzow 07.07.17, 19:44
    kag73 napisała:
    > Wiec zostawmy nasze polskie gratyfikowanie rodziny

    Kag,
    Przecież nawet tutaj na forum widać to podejście na zasadzie, facet rzecz przejściowa...ale dzieci to sens życia. Chyba tylko dwie forumowiczki jasno deklaruje że dzieci nie chce (aczkolwiek poczekałbym jak osiągną trochę późniejszy wiek bo już nie jednej się zmieniało w pewnym momencie). Zobacz zaś ile forumowiczek jest już po rozwodzie, rozstaniach itp.

    > Polska z dzietnoscia jest n
    > a ostatnim, powtarzam OSTATNIM miejscu w UE czy nawet w Europie

    Wynika to z tego że jest dużo singielek w wieku 30+ (duże miasta) i tego że jak juz kobiety rodzą dzieci to często jedno maks dwójkę.
    Więc nadal chcą tego dziecka, ale albo nie mają z kim (bo są samotne a potencjalni partnerzy nie spełniają checklisty), albo mają już jedno - więc zrealizowały plan pt dzidziuś.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 07.07.17, 20:03
    Kutuzow ..masz dziecko?

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • kutuzow 07.07.17, 20:07
    Kutuzow ..masz dziecko?

    Zawle...nie mam i propozycja mojego zakładu z Tobą jest nadal aktualna. Przypomnę Ci, obstawiam że Ty prędzej zostaniesz drugi raz babcią, niż ja ojcem.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 07.07.17, 20:14
    Zastanawiam się tylko co mogło spowodować że stawiasz się w jednym szeregu z nieistniejącą osobą. Skąd ten starch przez byciem p[otraktowanym inaczej ( jego nie porzuci a mnie może. Czy też jak ono sie pojawi to pzrestanie mi dawać). Skąd takie chronienie własnego dobrostanu przed czymś co nie istnieje? I sytuacją która nigdy nie była Twoim doświadczeniem?
    A babcią to ja mogę zostać w każdej chwili. W tajemnicy powiem Ci starą mądrość życiową - gdy uprawia się seks, tam może pojawić się ciąża.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • sabat3 07.07.17, 20:25
    zawle napisała:
    > W tajemnicy powiem Ci starą mądrość
    > życiową - gdy uprawia się seks, tam może pojawić się ciąża.

    O przepraszam, mamy XXI wiek. Nie zawsze. Sa i na to metody.
  • kutuzow 07.07.17, 20:28
    zawle napisała:
    A babcią to ja mogę zostać w każdej chwili. W tajemnicy powiem Ci starą mądrość życiową - gdy uprawia się seks, tam może pojawić się ciąża.


    Zawle, w tajemnicy powiem Ci nową mądrość życiową -od czasów wynalezienie antykoncepcji (takiej czy innej) można to ryzyko ciąży mocno zminimalizować - na tyle mocno że wiele osób nie zalicza wpadki przez całe życie.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 07.07.17, 20:32
    MOŻNA.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • kag73 07.07.17, 20:24
    "Kag,
    Przecież nawet tutaj na forum widać to podejście na zasadzie, facet rzecz przejściowa...ale dzieci to sens życia."

    No momencik. Nawet tu na forum zjawiaja sie kobiety, ktore chca walczyc i walczyly o zwiazek/o faceta, o seks w zwiazku, sa rozczarowane, bo wiazac sie nie robily tego zapewne, zeby sie rozstac, tylko widzialy w tym sens a miedzy nimi i ich facetami byla najczesciej milosc a co najmniej wielka przychylnosc. I widac to nawet w zyciu, tak bywa: facet/baba rzecz przejsciowa, rozejrzyj sie wokol. Spojrz na samego siebie: ile miales juz bab i okazaly sie przejsciowe? A dziecka nie masz, bo gdys mial to moze rozumialbys albo czul, ze dzieciak Twoj wlasny nie jest przejsciowy, no bo nie jest, nie da sie.

    "Chyba tylko dwie forumowiczki jasno deklaruje że dzieci nie chce (aczkolwiek poczekałbym jak osiągną trochę późniejszy wiek bo już nie jednej się zmieniało w pewnym momencie). Zobacz zaś ile forumowiczek jest już po rozwodzie, rozstaniach itp."

    I jest to dowod na co? Ze w naturze ludzkiej lezy plodzenie dzieci? Skad Ty sie wziales, powiedz, na tym swiecie? Bo sie Twojej matce w pewnym momencie zachcialo.
    Jasne, ze sa tu ludzie po rozwodach i po rozstaniach, zdarza sie. A czy z dzieckiem wlasnym, zwlaszcza malym, mozna sie rozstac albo rozwiesc? Jak jestes matka to to jest tak jak ujela to kiedys moja jedna kumpela "cos ci sie do dupy przykleilo i nie daje sie odkleic". Rozumiesz? Nie, nie rozumiesz, bo Tobie czegos brakuje, tylko nie wiem jeszcze czego, moze inteligencji emocjonalnej...

    "Więc nadal chcą tego dziecka, ale albo nie mają z kim (bo są samotne a potencjalni partnerzy nie spełniają checklisty), albo mają już jedno - więc zrealizowały plan pt dzidziuś.

    A dlaczego mialyby by nie chciec? Zwrocilam Ci uwage, ze dzieci i gratyfikacja z rodziny to wcale nie tylko polska narodowa cecha, jak to nazwales. Tak funkcjonuje ten swiat. Jestesmy zaprogramowani na rozmnazanie sie/na przetrwanie gatunku.
    Ty dzieci nie chcesz, znalazles partnerke, ktora rowniez nie chce i szafunia gra ale daj innym jak oni chca i glowy nie zawracaj krytykowaniem tych co chca rodziny i dzieci. Ze Ty bys chcial miec wieksz wybor kandydatek na zycie bezdzietnie rozumiem, ale nic nie poradzisz, jest jak jest. Jestes w mniejszcosci a mniejszosci miewaja pod gorke, niestety.
  • sea.sea 07.07.17, 21:22
    Kutuziu, na mnie nie licz, tzn możemy się założyć, że prędzej Tobie się zachce być ojcem, niż mnie matką :D
  • kutuzow 07.07.17, 21:56
    sea.sea napisała:

    > Kutuziu, na mnie nie licz, tzn możemy się założyć, że prędzej Tobie się zachce
    > być ojcem, niż mnie matką :D

    Ciebie liczyłem w tej grupie 2 forumek co dzieci nie chcą (jeszcze bodajże Rekreativa pisała że nie planuje dzieci -jeśli nic nie pokręciłem).


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • sea.sea 07.07.17, 21:59
    No wiem, ale liczyłeś warunkowo, że niby jeszcze nie jesteśmy wystarczająco wiekowe, żeby nam się nie odmieniło :)
  • kombinerki_pinocheta00 01.08.17, 21:11
    Ho ho ho, zmieni ci się z dnia na dzień, także w zależności od faceta, z którym będziesz. To pitu pitu o tym, że jesteś pewna swego/możesz się założyć/nigdy cię nie ciągnęło/nie planowałaś można między bajki włożyć. Nie będzie wiedziała kiedy i gdzie, a po wszystkim będziesz starał się to jakoś wytłumaczyć sobie i osobom, którym zawsze mówiłaś, że "możesz się założyć".
  • druginudziarz 07.07.17, 12:36
    kutuzow napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Co wiecej... Chyba zbyt gloryfikujesz posiadanie rodziny, co jest wyjatko
    > wo zas
    > > tanawiajace, biorac pod uwage swoje doswiadczenia. Na pewno super jest mi
    > ec par
    > > tnera, ktorego sie kocha, ktoremu sie bezgranicznie ufa, no ale ile znasz
    > takic
    > > h zwiazkow? Bo ja zadnego :)
    >
    > To gloryfikowanie posiadania rodziny to taki nasz narodowy sport. Odpad po popr
    > zednich pokoleniach, gdzie facet raz był raz nie było (wojna, alkohol, krótka ś
    > rednia życia) ...ale dziecko zostawało z kobietą na całe życie -dzięki temu nig
    > dy nie czuła się sama/samotna.

    Na wojnę chodziło "przed wiekami" moze 1% społęczeństwa wiec jakie to ma znaczenie dla relacji rodzinhy? żadne. Z kolei alkohol został upowsechniony tak jak go dziś widzimy w XIX wieku, wiec też z przyczyn chronologocznych był czynnikiem nieistniejącym. Srednia długość życia nie ma znaczenia dla relacji rodzinych, jesli średnia była 25 lat to nie znaczy że po przeżytciu 25 lat się umierało, średnia spodziewana długośc życia, a ta po osiagnięciu dojrzałosći i zawarciu małżeństwa byłą już zadawalająca, niewiele odbiegająca od współczesnej.
    Masz jakies dziwaczne wyobrażenia o tym i dlatego wychodza Ci dziwaczne koncepcje.
  • sabat3 07.07.17, 12:52
    Co do sredniej zycia, to chyba liczy sie ja uwzgledniajac smiertelnosc niemowlat i malych dzieci, a przy agresywnej florze bakteryjnej i niskim rozwoju medycyny smiertka kosila w tym okresie straszliwie. Dalej kosi w krajach "trzeciego swiata".
  • aandzia43 07.07.17, 14:38

    > est mi
    > > ec par
    > > > tnera, ktorego sie kocha, ktoremu sie bezgranicznie ufa, no ale ile
    > znasz
    > > takic
    > > > h zwiazkow? Bo ja zadnego :)
    > >
    > > To gloryfikowanie posiadania rodziny to taki nasz narodowy sport. Odpad p
    > o popr
    > > zednich pokoleniach, gdzie facet raz był raz nie było (wojna, alkohol, kr
    > ótka ś
    > > rednia życia) ...ale dziecko zostawało z kobietą na całe życie -dzięki te
    > mu nig
    > > dy nie czuła się sama/samotna.
    >
    > Na wojnę chodziło "przed wiekami" moze 1% społęczeństwa wiec jakie to ma znacze
    > nie dla relacji rodzinhy? żadne. Z kolei alkohol został upowsechniony tak jak g
    > o dziś widzimy w XIX wieku, wiec też z przyczyn chronologocznych był czynnikiem
    > nieistniejącym. Srednia długość życia nie ma znaczenia dla relacji rodzinych,
    > jesli średnia była 25 lat to nie znaczy że po przeżytciu 25 lat się umierało, ś
    > rednia spodziewana długośc życia, a ta po osiagnięciu dojrzałosći i zawarciu ma
    > łżeństwa byłą już zadawalająca, niewiele odbiegająca od współczesnej.
    > Masz jakies dziwaczne wyobrażenia o tym i dlatego wychodza Ci dziwaczne koncepc
    > je.

    Zgadzam się Drugi.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kutuzow 07.07.17, 20:03
    druginudziarz napisał:

    > Na wojnę chodziło "przed wiekami" moze 1% społęczeństwa

    Nudziarz, zerknij z łaski swojej ile Polaków zginęło w czasie I Wojny Światowej. W czasie Drugiej Wojny Światowej było to ok 6 mln (szacuje się że 3.1 mln Polaków, 2,8 mln Żydów i 0,1 mln innych). Jak byś nie liczył nie wychodzi 1%.

    Co do roli alkoholu - zerknij na obecną sytuację w Rosji (PRL to było coś pomiędzy ZSRR, a krajami zachodu pod katem picia alkoholu).
    Mała podpowiedź:

    "Co czwarty mężczyzna w Rosji umiera przed 55. rokiem życia, a główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest picie dużych ilości alkoholu, głównie wódki - wynika z badania opublikowanego w "The Lancet". W W. Brytanii jest to 7 proc., a w USA - mniej niż 1 proc."
    naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,399000,the-lancet-w-rosji-25-proc-mezczyzn-umiera-przed-55-rokiem-zycia.html
    Co do średniej długości życia - chodziło mi o to, że obecnie żyjemy dużo dłużej.
    Jeśli chcesz żebym był bardzo dokładny -nie ma problemu. Zerknij tutaj:
    dspace.uni.lodz.pl:8080/xmlui/bitstream/handle/11089/3565/2013-01%20-%20Jak%20Polacy%20umieraj%C4%85.pdf?sequence=1
    na stronie 2 masz piękny wykres: "Rozkład zgonów według płci i wieku w Polsce w latach 1931 i 2011" pokazujący wiek w którym umieralją mężczyźni i w który umierają kobiety (odpowiednio dla roku 1931 i 2011 -możesz sobie porównać jak to się zmieniało).

    P.S. Czasami mam wrażenie, że chcesz wyjść tutaj na forum na mega inteligenta...ale nie zawsze Ci się udaje.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 07.07.17, 20:33
    "Co czwarty mężczyzna w Rosji umiera przed 55. rokiem życia, a główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest picie dużych ilości alkoholu, głównie wódki - wynika z badania opublikowanego w "The Lancet". W W. Brytanii jest to 7 proc., a w USA - mniej niż 1 proc."

    A w Wielkiej Brytanii dzieci wiecej niz w Rosji i USA tez nie ma mniej dzieci niz w Rosji, chociaz sie faceci nie zapijaja na smierc. Wiec trudno doszukac sie korelacji: facet chleje, umrze wiec se zrobie z nim dziecko, bo mi ono zostanie, nie bede sama.
  • kutuzow 07.07.17, 20:50
    Kag napisała:
    > A w Wielkiej Brytanii dzieci wiecej niz w Rosji i USA tez nie ma mniej dzieci niz w Rosji, chociaz sie faceci nie zapijaja na smierc. Wiec trudno doszukac sie korelacji: facet chleje, umrze wiec se zrobie z nim dziecko, bo mi ono zostanie, nie bede sama.

    Kag, z UK sprawa jest naprawdę prosta. Wzrost dzietności daje:
    a) duży socjal dla samotnych matek (najwyższy w Europie)
    b) duża dzietność imigrantek.

    Ad 1:
    In 2014, nearly half of all babies were born outside marriage/civil partnership (47.5%), compared with 47.4% in 2013 and 42.2% in 2004. This continues the long-term rise in the percentage of births outside marriage/civil partnership, which is consistent with increases in the number of couples cohabiting rather than entering into marriage or civil partnership

    Ad 2:
    Live births to mothers born outside the UK
    The percentage of live births in England and Wales to mothers born outside the UK continued to rise in 2014, reaching 27.0% compared with 26.5% in 2013 and 19.5% in 2004. The proportion of births to mothers born outside the UK has increased every year since 1990 when it was 11.6%. Recent rises in the number of births to non-UK born women can be mainly attributed to the increase in the population of women born outside the UK (ONS, 2012).

    In recent years, the proportion of births to women born outside the UK has been higher than the proportion of the female population of childbearing age born outside the UK (ONS, 2012). There are 2 reasons for this:

    fertility levels are generally higher among foreign-born women
    the foreign-born and UK-born female populations of reproductive age have different age structures, with a higher proportion of foreign-born women being aged from 25 to 34, where fertility is highes

    źródło:
    www.ons.gov.uk/peoplepopulationandcommunity/birthsdeathsandmarriages/livebirths/bulletins/birthsummarytablesenglandandwales/2015-07-15/previous/v1#live-births-to-mothers-born-outside-the-uk


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 07.07.17, 20:59
    Kutuzow ja wiem, ze Ty mnie bedziesz teraz serwowal statystyki i inne takie, ale zrozum co ja do Ciebie pisze: jestes w bledzie twierdzac, ze tylko w Polsce jest gratyfikacja z rodziny i baby chca dziecka. Ja Ci pisze, ze dzieci sie rodza wszedzie, bo inaczej by Ciebie i mnie nie bylo na tym swiecie i wielu innych ludzi tez nie, wyginelibysmy jako gatunek. Faceci nie chca dzieci (niby, bo wielu chce), ale chca zamoczyc, czesto i gesto zupelnie wylaczajac myslenie o konsekwencjach. Wiesz czemu? Bo natura ich kreci. A Ty chcesz sie stawiac przeciwko naturze, bo Tobie by sie bardziej podobalo, zeby wiecej mlodych babek dziecka nie chcialo. Co mnie tam, probuj!
  • kutuzow 07.07.17, 21:15
    kag73 napisała:
    > Kutuzow ja wiem, ze Ty mnie bedziesz teraz serwowal statystyki i inne takie,

    raz nie wrzuciłem statystyk to przyszedł Nudziasz i się zaczął mądrzyć że niejasno napisane, a Zawle z Aandzia w tę pędy pojechały z zaborami ;-)

    > jestes w bledzie twierdzac, ze tylko w Polsce j
    > est gratyfikacja z rodziny i baby chca dziecka.

    To nie chodzi o to że kobiety chcą dziecka. Chodzi o to że one przede wszystkim chcą tego dziecka, a związek jest tylko drogą do celu. W innych krajach jest tak że to związek jest celem, a dziecko jest na zasadzie: szczęśliwi rodzice + dziecko. U nas jest to postawione na głowie, Często jest, albo dziecko na piedestale i helikopterowi rodzice których rola sprowadza się do realizowania potrzeb dziecka, albo układ matka+dziecko i ten trzecie w formie użytecznego pomocnika w rodzinie.

    Kiedyś w zwierciadle był ciekawy art Wojciecha Eichelbergera, on tam pisał o tym że tylko w związku dwojga ludzi którzy są razem szczęśliwi, można wychować szczęśliwe dziecko (po ważne jest to co dziecko samo widzi, a nie to co rodzice próbują mu "wmawiać". To jest jednak bardzo mało popularny schemat w Polsce.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 07.07.17, 21:29
    "Często jest, albo dziecko na piedestale i helikopterowi rodzice których rola sprowadza się do realizowania potrzeb dziecka, albo układ matka+dziecko i ten trzecie w formie użytecznego pomocnika w rodzinie."

    To Ty jeszcze matki Chinki, albo rodzicow Chinczykow nie wiedziales. E tam wszedzie na tym swiecie sa rozne przypadki, nie ma tu regul. U mnie para mieszana a jak myslisz kto na piedestale i na pierwszym miejscu?
    Przeciez nie ja a tym bardziej nie maz. Ale w bzykaniu nam to nie przeszkadza i o to tylko chodzi :)
  • hello-kitty2 07.07.17, 22:06
    kutuzow napisał:

    W innych krajach jest t
    > ak że to związek jest celem, a dziecko jest na zasadzie: szczęśliwi rodzice + d
    > ziecko.

    NIe wiem jak jest w innych krajach ale tu u mnie obserwuje takie przypadki, ktore od razu podkresle, ze mnie odrzucaja i nie potrafie sie nawet kolegowac luzno z takimi osobami (na pewno juz pisalam). A wiec owszem najpierw szczesliwa para, sporo lat razem, podroze, zwiedzanie swiata. Grubo po 30stce biora sie za dzieci i potem nastepuje jebniecie w druga strone, a mianowicie dzieci staja sie centrum swiata, robia jedno po drugim, ciagle jedno spi z nimi w sypialni, jak robia przy nim kolejne? Co poltora roku rodzi sie nowe dziecko i tak az do 4-5 na kupe. Jedno z rodzicow juz nie jest w stanie pracowac zawodowo, rezygnuje bez zalu niezaleznie od kariery, wysztalcenia, zeby to ogarniac, dziadkowie helikopterowi kraza na godziny, zbobki na godziny, caly plan dnia, cale zycie, styl zycia poswiecony tym dzieciorom, zadzwonic nie mozesz po 19stej, bo cala rodzina chodzi spac razem z najmlodszym dzieckiem. Mam wrazenie, ze nawet goscie na urodzinach tych kolejnych dzieci robia za statystow dla tych dzieci, przy tych uroczystosciach, za stolem nie mozesz przekrzyczec rebiatwy zeby zamienic z kimkolwiek jakies dorosle slowo. Jest to taki mlyn, ktory trwa z 10-15 lat i jest to powszechne, zanim opchna wszystkie dzieci do szkol. O niczym z nimi nie pogadasz tylko o tych dzieciach. No masakra. Nie polecam. Czy w Polsce jest gorzej? Wyjechalam jako singielka, a zadne z moich znajomch dzieci jeszcze wtedy nie mialo wiec w sumie nie wiem jak jest w Polsce. Sama jestem jedynaczka wiec i po rodzinie nie obserwowalam zadnych dzieci.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • druginudziarz 07.07.17, 22:13
    hello-kitty2 napisała:

    > kutuzow napisał:
    >
    > W innych krajach jest t
    > > ak że to związek jest celem, a dziecko jest na zasadzie: szczęśliwi rodzi
    > ce + d
    > > ziecko.
    >
    > NIe wiem jak jest w innych krajach ale tu u mnie obserwuje takie przypadki, kto
    > re od razu podkresle, ze mnie odrzucaja i nie potrafie sie nawet kolegowac luzn
    > o z takimi osobami (na pewno juz pisalam). A wiec owszem najpierw szczesliwa pa
    > ra, sporo lat razem, podroze, zwiedzanie swiata. Grubo po 30stce biora sie za d
    > zieci i potem nastepuje jebniecie w druga strone, a mianowicie dzieci staja sie
    > centrum swiata, robia jedno po drugim, ciagle jedno spi z nimi w sypialni, jak
    > robia przy nim kolejne? Co poltora roku rodzi sie nowe dziecko i tak az do 4-5
    > na kupe.

    Oj tak, czepiasz się, po prostu solidna niemiecka (choć holenderska) robota.
  • kag73 07.07.17, 22:16
    Grubo po 30stce biora sie za d
    >...robia jedno po drugim, ciagle jedno spi z nimi w sypialni, jak
    > robia przy nim kolejne?

    A co to niby za problem. Popatrz jak zyja w Ameryce Lacinskiej albo w Afryce a dzieci na peczki. W dupach sie poprzewracalo, k...wa :)
  • kag73 07.07.17, 22:14
    "Czy w Polsce jest gorzej? Wyjechalam jako singielka, a zadne z moich znajomch dzieci jeszcze wtedy nie mialo wiec w sumie nie wiem jak jest w Polsce."

    W zadnym wypadku, chociazby dlatego, ze ostatnio dziecko jest jedno, gora dwa. Po nastepne na zrezygnowanie z pracy malo ktora babka moze sobie pozwolic, bo rodzina nie wyzyje.
  • sea.sea 07.07.17, 22:18
    W Polsce jak nie masz dzieci, to się pytają, kiedy pierwsze, jak masz jedno, to pytają kiedy drugie, jak masz dwójkę i anonsujesz światu, że czekasz na trzecie, to wszyscy najpierw myślą, że to wpadka. Mało kto może sobie pozwolić na więcej niż trójkę, mało kto zarabia tyle, żeby móc utrzymać piątkę gąb (włącznie z własną i niepracującego zawodowo współrodzica) lub więcej.
  • zawle 07.07.17, 22:20
    O czymś trzeba gadać...,a dzieci to temat wdzięczny i nikogo nie wkurwia;) Chciaż zaczyna..od kiedy jest 500+

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • kag73 07.07.17, 22:23
    "O czymś trzeba gadać...,a dzieci to temat wdzięczny i nikogo nie wkurwia;) Chciaż zaczyna..od kiedy jest 500+

    Wdzieczny o ile nie zaczyna sie sadzic madrosciami na temat wychowywania, wlsciwego wychowywania, bo wtedy to juz czesto przestaje byc wdzieczny.
  • kag73 07.07.17, 22:21
    " jak masz dwójkę i anonsujesz światu, że czekasz na trzecie, to wszyscy najpierw myślą, że to wpadka. "

    Bo to najczesciej jest wpadka :)
  • druginudziarz 07.07.17, 22:26
    kag73 napisała:

    > " jak masz dwójkę i anonsujesz światu, że czekasz na trzecie, to wszyscy najpie
    > rw myślą, że to wpadka. "
    >
    > Bo to najczesciej jest wpadka :)

    Na ok. 10 par w +/- moim wieku, które znam, a które mają 3+ tylko jedna zaliczyła wpadkę.
    Więc albo wcale nie "najczęściej" albo mocno zależy od środowiska.
  • kag73 07.07.17, 22:30
    "Na ok. 10 par w +/- moim wieku, które znam, a które mają 3+ tylko jedna zaliczyła wpadkę.
    Więc albo wcale nie "najczęściej" albo mocno zależy od środowiska.

    Byc moze. A ile Ty masz lat?
    Bo ja wlasnie mam juz sama fefry, bo ze starych znajomych moich po 40 to wlasnie sporo zaliczyla wpadke wlasnie z trzecim dzieckiem. Ja sie tylko pocieszam, ze mnie juz plodnosc spadla w tym wieku i tak latwo nie zajde, ale z drugiej strony moze innym tez sie tak wydawalo, tym bardziej, ze przez tyle lat "sie udawalo" :)
  • kag73 07.07.17, 22:33
    Aaa, prawda, znam tez takich z trojka czy 4, ale oni sa bardzo kasiasci i dzieciaki planowane.
  • marek.zak1 07.07.17, 22:39
    kag73 napisała:

    > Aaa, prawda, znam tez takich z trojka czy 4, ale oni sa bardzo kasiasci i dzieciaki planowane.
    --------------------
    Ja niczego nie planowałem. Tysiące kotłowań.
  • wont2 07.07.17, 23:02
    marek.zak1 napisał:

    > Ja niczego nie planowałem. Tysiące kotłowań.
    ------
    To znaczy TY nie planowałeś ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 07.07.17, 23:13
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Ja niczego nie planowałem. Tysiące kotłowań.
    > ------
    > To znaczy TY nie planowałeś ;)
    -------------------
    Ona też nie. Prowadziliśmy luźne życie bez planów.
    >
  • kutuzow 07.07.17, 23:27
    marek.zak1 napisał:

    > Ona też nie. Prowadziliśmy luźne życie bez planów.

    ROTFL
    Taki duży, a taki naiwny jak dziecko :-)

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • druginudziarz 07.07.17, 23:56
    kutuzow napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Ona też nie. Prowadziliśmy luźne życie bez planów.
    >
    > ROTFL
    > Taki duży, a taki naiwny jak dziecko :-)

    Kutuzow, czy Ciebie czasem nie torturowano w dzieciństwie tekstami "wydoroślej wreszcie!" "nie bądź dzieckiem!".
  • druginudziarz 07.07.17, 22:37
    kag73 napisała:

    > "Na ok. 10 par w +/- moim wieku, które znam, a które mają 3+ tylko jedna zalicz
    > yła wpadkę.
    > Więc albo wcale nie "najczęściej" albo mocno zależy od środowiska.
    >
    > Byc moze. A ile Ty masz lat?
    > Bo ja wlasnie mam juz sama fefry, bo ze starych znajomych moich po 40 to wlasni
    > e sporo zaliczyla wpadke wlasnie z trzecim dzieckiem. Ja sie tylko pocieszam, z
    > e mnie juz plodnosc spadla w tym wieku i tak latwo nie zajde, ale z drugiej str
    > ony moze innym tez sie tak wydawalo, tym bardziej, ze przez tyle lat "sie udawa
    > lo" :)

    Mamy trójke. Trzecie nie było planowane na "jakiś termin", ale z góry założyliśmy że trzy to fajna liczba. Po trzecim zaczeliśmy "uważać" zresztą to się zbiegło z problemami hormonalnymi żony, wiec od tego czasu mniej wiecej jest na tabsach.
  • hello-kitty2 07.07.17, 22:40
    sea.sea napisała:

    > W Polsce jak nie masz dzieci, to się pytają, kiedy pierwsze, jak masz jedno, to
    > pytają kiedy drugie, jak masz dwójkę i anonsujesz światu, że czekasz na trzeci
    > e, to wszyscy najpierw myślą, że to wpadka. Mało kto może sobie pozwolić na wię
    > cej niż trójkę, mało kto zarabia tyle, żeby móc utrzymać piątkę gąb (włącznie z
    > własną i niepracującego zawodowo współrodzica) lub więcej.

    Czyli w Polsce jest szablonowo. U mnie tez jest szablonowo tylko nikt nie dopytuje szczegolnie, bo kazdy wie juz z gory lepiej. Pamietam jak urodzilam dziecko, potem w nocy w szpitalu je kamiac, pieleniarka zagaja rozanielona (taka z powolania na polozniczym ;) kiedy nastepne? A ja 'ze w zyciu!' A ona taka zdziwiona moja gwaltowna reakcja rzucila rownie gwaltownie 'Tia kazda tak mowi, a gora za dwa lata lezy tu spowrotem, tez tu bedziesz lezec cwaniaro!' Choc jak ktos nie ma dzieci tez nie dopytuja, tak jak nie dopytuja gejow czy ludzi, ktorzy zamiast dzieci maja psy. Mozesz wybrac swoja droge. A jak wybierzesz wtedy juz kazdy zna scenariusz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 07.07.17, 22:39

    > Kiedyś w zwierciadle był ciekawy art Wojciecha Eichelbergera, on tam pisał o ty
    > m że tylko w związku dwojga ludzi którzy są razem szczęśliwi, można wychować sz
    > częśliwe dziecko (po ważne jest to co dziecko samo widzi, a nie to co rodzice p
    > róbują mu "wmawiać". To jest jednak bardzo mało popularny schemat w Polsce.
    >

    Prawda uznana w Polsce.jak i na Zachodzie. A życie sobie: związki się rozpadają, nie dogadują, zawierane są nowe związki i pojawiają się nowe dzieci. Tak u nas jak i za granicą. Tyle na Zachodzie rozwodów, że nie wiem na jakiej podstawie sądzisz, że tylko szczęśliwe pary mają tam dzieci ;-)



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • druginudziarz 07.07.17, 22:01
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Na wojnę chodziło "przed wiekami" moze 1% społęczeństwa
    >
    > Nudziarz, zerknij z łaski swojej ile Polaków zginęło w czasie I Wojny Światowej
    > . W czasie Drugiej Wojny Światowej było to ok 6 mln (szacuje się że 3.1 mln Po
    > laków, 2,8 mln Żydów i 0,1 mln innych). Jak byś nie liczył nie wychodzi 1%.

    Kutuzow, popraw mnie w którym miejscu sie mylę.

    Odniosłem wrażenie, ze łączysz (=szukasz związków przyczynowo skutkowych) "parcia" kobiet na posiadanie dziecka z kilkoma czynnikami (kulturowymi i biologicznymi), powodującymi że kobieta zostaje bez chłopa, ale z dzieckiem. Czy tak?

    Jako czynnik biologiczny podałeś niską średnią życia jaka była "pokolenia temu".
    Ale kiedy? które czasy miałeś na myśli?
    Czy wg Ciebie wysoka (kiedyś) śmiertelnosc dotyczyła tylko mężczyzm? kobiety nie umierały młodo?

    Wojna. Zgadza się, wojna zabija.
    Ale żeby kobieta została sama z dziećmi musiała by zabijać tylko mężczyzn, jakim cudem?
    Acha, bo na wojnie walczą głównie mężczyźni. No dobra, ale te dane które podałeś (te z I i II wojnie światowej) to straty łącznie z cywilami, żołnierzy z tego jest tu moze 5 może 10%. Szacunkowo dla Polski straty w II wojnie swiatowej do łącznie 5-6 milionów z czego 0,2 miliona to żołnierze. Wiec nawet w tak nieodległej przeszłosci nie ma jakieś masowej "nadwyzki" kobiet a tym bardziej samotnych kobiet z dziećmi.

    > Co do roli alkoholu - zerknij na obecną sytuację w Rosji (PRL to było coś pomię
    > dzy ZSRR, a krajami zachodu pod katem picia alkoholu).

    No dobrze, to dziś, a jak było "pokolenia temu"?
    Powtórzę, wydało mi się, "dziś" interpretujesz spuścizną przeszłości., czy się mylę?
    Jaką przeszłość masz na myśli skoro Ci pisze, że alkoholizm jako problem społeczny to dopiero XIX wiek?
    Zresztą znów, owszem, w XIX wieku może na skutek alkoholizmu (ale czy mamy jakieś na ten temat twarde dane) umierało trochę żonatych mężczyzn ale nie zauważasz na umierało też trochę zamężnych kobiet na skutek powikąłń porodowych i okołoporodowych. Więc nijak mi nie wychodzi że była jakaś "nadwyzka" matek samotnie wychowujacych dzieci.

    > P.S. Czasami mam wrażenie, że chcesz wyjść tutaj na forum na mega inteligenta..
    > .ale nie zawsze Ci się udaje.

    Moja rada dla młodszego kolegi, nie bierz sie za zagadnienia których nie ogarniasz, bo mozesz sie zbłaźnic, bo trafisz na takiego lub innego nudziarza który akurat na tym się zna.
  • kutuzow 07.07.17, 23:12
    druginudziarz napisał:

    > Odniosłem wrażenie, ze łączysz (=szukasz związków przyczynowo skutkowych) "parc
    > ia" kobiet na posiadanie dziecka z kilkoma czynnikami (kulturowymi i biologiczn
    > ymi), powodującymi że kobieta zostaje bez chłopa, ale z dzieckiem. Czy tak?

    Szukam związków w specyficznym podejściu Polek dla których głównym życiowym celem jest dziecko, a nie "szczęśliwy związek + dziecko". Pisała o tej specyfice choćby Ester Perel.

    > Ale kiedy? które czasy miałeś na myśli?
    > Czy wg Ciebie wysoka (kiedyś) śmiertelnosc dotyczyła tylko mężczyzm? kobiety ni
    > e umierały młodo?

    Kobieta jeśli nie umarła jako dziecko i w czasie połogu to (statystycznie) dożywa znacznie wyższego wieku niż przeciętny mężczyzna -poprzednio wkleiłem link do wykresów. Widać różnicę.

    Co do czasów - chodziło mi o 2-3 pokolenia do tyłu (czyli czasy naszych prababć, babć i rodziców).

    > Wojna. Zgadza się, wojna zabija.
    > Ale żeby kobieta została sama z dziećmi musiała by zabijać tylko mężczyzn, jaki
    > m cudem?

    Takim, że w czasie wojny mężczyzna w sile wieku to potencjalny wróg. Kobieta i dzieci są relatywnie bezpieczne (pomijam partyzantkę w stylu Wietkongu bo to później).
    Zobacz sobie sytuację w Niemczech po 44 roku gdy Armia Czerwona weszła na ziemie Niemieckie. Co się działo np. w Berlinie -ilu przeżyło mężczyzn w wieku 18-40 a ile kobiet (pomijam kwestię masowych gwałtów).

    > No dobrze, to dziś, a jak było "pokolenia temu"?
    > Powtórzę, wydało mi się, "dziś" interpretujesz spuścizną przeszłości., czy się
    > mylę?

    Jak było w czasach PRL-u -pewnie pamiętasz, zę wiele rzeczy załatwiało się za przysłowiową "flaszkę". Pewnie taka 1/2 tego co jest teraz w Rosji.
    Chodzi mi o to że jeśli hipotetyczna babka lub matka nie miała oparcia w mężu, to radość życia dawało jej wychowanie dziecka, ono zaś przejmowała ten schemat. Coś jak teraz pokolenie helikopterowych rodziców odcisnie piętno swego zachowania na tym jakimi ludźmi będą ich dzieci za lat 10-20.

    > Moja rada dla młodszego kolegi, nie bierz sie za zagadnienia których nie ogarni
    > asz, bo mozesz sie zbłaźnic, bo trafisz na takiego lub innego nudziarza który a
    > kurat na tym się zna.

    Możemy sprawdzić kto ogarnia. Jak na razie z 1% mocno się rozminąłeś. Z alkoholem podobnie (jeśli nie wierzysz poszukam jakiś danych z czasów PRL-u). Średnią życia też Ci wykazałem na wykresie - że faceci umierali i umierają znacznie wcześniej niż ich żony.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 07.07.17, 23:29
    "Co do czasów - chodziło mi o 2-3 pokolenia do tyłu (czyli czasy naszych prababć, babć i rodziców)."

    No ja wiem tylko od mojej babci (skonczyla wlasnie 97), ktora miala 5 dzieci, jedno zmarlo, rzecz nastepujaca: ja do niej, ze kiedys ludzie chcieli i milei tak duzo dzieci a ona mnie na to "Le tam chcieli, przydarzylo sie i co zrobisz" Aha. No bo byla antykoncepcja pod tytulem "uwazamy" i jak chlop nie zdazyl to nie zdazyl. Takie proste.
  • druginudziarz 07.07.17, 23:49
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Odniosłem wrażenie, ze łączysz (=szukasz związków przyczynowo skutkowych)
    > "parc
    > > ia" kobiet na posiadanie dziecka z kilkoma czynnikami (kulturowymi i biol
    > ogiczn
    > > ymi), powodującymi że kobieta zostaje bez chłopa, ale z dzieckiem. Czy ta
    > k?
    >
    > Szukam związków w specyficznym podejściu Polek dla których głównym życiowym cel
    > em jest dziecko, a nie "szczęśliwy związek + dziecko". Pisała o tej specyfice c
    > hoćby Ester Perel.

    No i jaki związek znalaześ? Że współczesne Polki chcą dzieci bo ich babcie, prababcie samotnie wychowywały dzieci?
    Pomijajac sprawę, że to niedorzeczne, bo kultura tak czybko nie jest w stanie zmoderować biologii, ale jak mówię, pomińmy to, to czy wogóle sprawdziłeś (a przecież to jest sprawdzalne) czy babki/prababki faktycznie masowo samotnie wychowywały dzieci?
    Nie wpadłes na to, prawda? założyłeś sobie że tak jest bo Ci się wpasowało :)))

    > Kobieta jeśli nie umarła jako dziecko i w czasie połogu to (statystycznie) doży
    > wa znacznie wyższego wieku niż przeciętny mężczyzna -poprzednio wkleiłem link d
    > o wykresów. Widać różnicę.

    Ale cóż z tego? twoja teza nie spoczywa na tym ż ekobietyżyją ciut dłużej tylko na tym że samotnie wychowywały dzieci co prawdą nie jest.

    > Co do czasów - chodziło mi o 2-3 pokolenia do tyłu (czyli czasy naszych prababć
    > , babć i rodziców).
    >
    > > Wojna. Zgadza się, wojna zabija.
    > > Ale żeby kobieta została sama z dziećmi musiała by zabijać tylko mężczyzn
    > , jaki
    > > m cudem?
    >
    > Takim, że w czasie wojny mężczyzna w sile wieku to potencjalny wróg. Kobieta i
    > dzieci są relatywnie bezpieczne (pomijam partyzantkę w stylu Wietkongu bo to pó
    > źniej).

    Jasne, zwłaszcza w czasie dywanowego nalotu na Drezno czy Rzezi Woli. Albo w czasie Holokaustu. Sami mężczyźni.
    Opowiadasz żenujące głupotki, a przecież, jak już pisałem, wystarczy sprawdzić dane, jaki procent ofiar to mężczyźni.

    > Zobacz sobie sytuację w Niemczech po 44 roku gdy Armia Czerwona weszła na ziemi
    > e Niemieckie. Co się działo np. w Berlinie -ilu przeżyło mężczyzn w wieku 18-40
    > a ile kobiet (pomijam kwestię masowych gwałtów).

    No właśnie, ilu? sprawdziłeś?

    > > No dobrze, to dziś, a jak było "pokolenia temu"?
    > > Powtórzę, wydało mi się, "dziś" interpretujesz spuścizną przeszłości., cz
    > y się
    > > mylę?
    >
    > Jak było w czasach PRL-u -pewnie pamiętasz, zę wiele rzeczy załatwiało się za p
    > rzysłowiową "flaszkę". Pewnie taka 1/2 tego co jest teraz w Rosji.
    > Chodzi mi o to że jeśli hipotetyczna babka lub matka nie miała oparcia w mężu,
    > to radość życia dawało jej wychowanie dziecka,

    Brniesz strasznie, a z każdym krokiem cora głębsze bagno.
    Czyli chłop jednak jest, ale pijany i dlatego jedyna przyjemnosc życiowa kobiery to było dziecko?
    No juz dawno nie czytałem czegoś równie niedorzecznego

    > Możemy sprawdzić kto ogarnia. Jak na razie z 1% mocno się rozminąłeś.

    Będź łąskaw przeczytać dokładnie co napisałem.
    "Przed wiekami, czyli w czasach przed wprowadzeniem powszechnej słuzby wojskowej, wojną zajmował się nikły odsetek społeczeństwa, który szacuję na 1%"
    Co Ci się tu nie zgadza?

    > Z alkohol
    > em podobnie (jeśli nie wierzysz poszukam jakiś danych z czasów PRL-u).

    Ale danych na co? na to że na skutek alkoholizmu kobiety w PRL miały tylko jedną przyjemnosc czyli dziecko?

    > Średnią
    > życia też Ci wykazałem na wykresie - że faceci umierali i umierają znacznie wcz
    > eśniej niż ich żony.
    A w którym miejscu ten wykres pokazuje że kobiety samotnie wychowywały dzieci?
  • kutuzow 08.07.17, 14:23
    druginudziarz napisał:

    > No i jaki związek znalaześ? Że współczesne Polki chcą dzieci bo ich babcie, pra
    > babcie samotnie wychowywały dzieci?

    Pisałem już. Że współczesne Polki postrzegają dzieci jako cel sam w sobie. Związek to tylko "środek do celu". Uważam że jest to efekt doświadczeń wcześniejszych pokoleń (matek i babć, które często gęsto musiały sobie radzić same (bo najpierw jedna wojna, potem druga, plus alkoholizm chłopów itp).

    > Pomijajac sprawę, że to niedorzeczne, bo kultura tak czybko nie jest w stanie z
    > moderować biologii,

    Owszem w skali ewolucji nie, ale otoczka kulturowa pozwala na wpływanie np. na dzietnośc (co widać patrząc na statystyki choćby z ostatnich 30 lat).

    > Ale cóż z tego? twoja teza nie spoczywa na tym ż ekobietyżyją ciut dłużej tylko
    > na tym że samotnie wychowywały dzieci co prawdą nie jest.

    Moja teza jest taka, że poprzednie pokolenia kobiet były przyzwyczajone do tego że chłopa i tak nie ma gdy jest potrzebny (bo albo na wojnie walczy, albo zapity, albo mały z niego pożytek w domu). Dziecko zaś dawało radość zawsze.

    > Jasne, zwłaszcza w czasie dywanowego nalotu na Drezno czy Rzezi Woli. Albo w cz
    > asie Holokaustu. Sami mężczyźni.
    > Opowiadasz żenujące głupotki, a przecież, jak już pisałem, wystarczy sprawdzić
    > dane, jaki procent ofiar to mężczyźni.

    Popatrz na statystyki. np dane z Niemiec: en.wikipedia.org/wiki/German_casualties_in_World_War_II#Records_of_German_military_search_service

    Ci co zgineli/zagineli w czasie walki (więc mężczyźni) to jakieś szacunkowe 5 mln. Szacunki dla ofiar nalotów bombowych to ok 500-600 tyś (rząd wielkości mniej).
    Nadal nijak ma się to do 1% od którego Ty zacząłeś swoją wypowiedź. Wiem że teraz będziesz szedł w zaparte i się nie przyznasz że to Ty walnąłeś babola z tym 1 %, także spoko.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • druginudziarz 08.07.17, 15:29
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > No i jaki związek znalaześ? Że współczesne Polki chcą dzieci bo ich babci
    > e, pra
    > > babcie samotnie wychowywały dzieci?
    >
    > Pisałem już. Że współczesne Polki postrzegają dzieci jako cel sam w sobie. Zwią
    > zek to tylko "środek do celu".

    Bardzo błyskotliwe Watsonie.
    1,5 wieku po Darwinie odkryłeś własnei na czy ewolucja polega.
    Że centralnym problemem każdego (zresztą niezaleznie od płci) jest potomstwo. A resz to otoczka, by mozna to było zrobić efektywniej niż konkurencja.
    Teraz zważ, kto wiecej dzieci wychowa: kobieta samotna czy kobieta z mężczyzną?

    > Uważam że jest to efekt doświadczeń wcześniejszy
    > ch pokoleń (matek i babć, które często gęsto musiały sobie radzić same (bo najp
    > ierw jedna wojna, potem druga, plus alkoholizm chłopów itp).

    A ja uwazam że powinieneś zmienić dragi.

    > Moja teza jest taka, że poprzednie pokolenia kobiet były przyzwyczajone do tego
    > że chłopa i tak nie ma gdy jest potrzebny (bo albo na wojnie walczy, albo zapi
    > ty, albo mały z niego pożytek w domu). Dziecko zaś dawało radość zawsze.

    A moja teza jest taka, że jesteś Kutuzow bóstwem transcendentnym i masz mozliwość podrózy w czasie by zapytać o kobiety o ich "przyzwyczajenia".
    Tak swoją drogą, czy Ci trochę nie smutno ze jako mężczyzna jestes nikomu nie potrzebny? a szczególnie kobietom? :D

    > Popatrz na statystyki. np dane z Niemiec: en.wikipedia.org/wiki/German_casualties_in_World_War_II#Records_of_German_military_search_service

    Ja napisałem:
    "przed wiekami, czyli przed wprowadzeniem powszechnej służby wojskowej".
    Ty kolejny raz piszesz o II wojnie światowej. Czy Ty masz coś z głową?
    Czy Ty myślisz że nie historii nie znam? że wiem co to wikipedia? :D
  • kag73 08.07.17, 16:22
    > Moja teza jest taka, że poprzednie pokolenia kobiet były przyzwyczajone do tego
    > że chłopa i tak nie ma gdy jest potrzebny (bo albo na wojnie walczy, albo zapi
    > ty, albo mały z niego pożytek w domu). Dziecko zaś dawało radość zawsze.

    Tu troche trudno w kontekscie wojny laczyc mienie dziecka tylko z radoscia, bo przy calej radosci, nagle kobieta zostaje z dziecmi sama i musi je wykarmic, zarobic, isc do pracy i wykombinowac skad to zarcie w ogole wziac, bo zarcia nie bylo. Stad tez wiele kobiet w Niemczech glodnych zycia i kalori zaczynalo relacje seksualne (prostytucja) z aliantami, bo musialy siebie i dzieciaki wyzywic.
  • gogol77 08.07.17, 11:55
    kutuzow napisał:
    > Zobacz sobie sytuację w Niemczech po 44 roku gdy Armia Czerwona weszła na ziemie Niemieckie. Co się działo np. w Berlinie -ilu przeżyło mężczyzn w wieku 18-40 a ile kobiet (pomijam kwestię masowych gwałtów).>

    Dobre spostrzeżenie Kutuzow. I jak sobie taką sytuację te Niemki po wojnie zracjonalizowały. Bo faceci i do tego nie okaleczeni na frontach - to było wtedy cenne dobro.
    Kiedyś to tu opisywałem jak kochanka mojego kumpla - Niemka przyszła z tortem na dworzec w Ilmenau witać jego żonę! Wybuchła awantura. Byłem tego świadkiem. A ona go potem pyta: dlaczego taka draka? Jeżeli kochamy tego samego faceta - to powinnyśmy się lubić, wspierać by jemu było fajnie.
  • aandzia43 08.07.17, 12:27
    gog
    > Kiedyś to tu opisywałem jak kochanka mojego kumpla - Niemka przyszła z tortem n
    > a dworzec w Ilmenau witać jego żonę! Wybuchła awantura. Byłem tego świadkiem. A
    > ona go potem pyta: dlaczego taka draka? Jeżeli kochamy tego samego faceta - t
    > o powinnyśmy się lubić, wspierać by jemu było fajnie.

    Kurwa, ale chore.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kag73 08.07.17, 12:35
    gog
    > Kiedyś to tu opisywałem jak kochanka mojego kumpla - Niemka przyszła z tortem n
    > a dworzec w Ilmenau witać jego żonę! Wybuchła awantura. Byłem tego świadkiem. A
    > ona go potem pyta: dlaczego taka draka? Jeżeli kochamy tego samego faceta - t
    > o powinnyśmy się lubić, wspierać by jemu było fajnie.

    Kurwa, ale chore.


    Gogolowie sie takie wizje bardzo podobaja, ale chyba tylko w te jedna strone: on i dwie one, ale tak w druga: Tj (albo zona) i dwoch onych to juz w zadnym wypadku :)
  • aandzia43 08.07.17, 12:53
    kag73 napisała:

    > gog
    > > Kiedyś to tu opisywałem jak kochanka mojego kumpla - Niemka przyszła z to
    > rtem n
    > > a dworzec w Ilmenau witać jego żonę! Wybuchła awantura. Byłem tego świadk
    > iem. A
    > > ona go potem pyta: dlaczego taka draka? Jeżeli kochamy tego samego faceta
    > - t
    > > o powinnyśmy się lubić, wspierać by jemu było fajnie.
    >
    > Kurwa, ale chore.
    >
    >
    > Gogolowie sie takie wizje bardzo podobaja, ale chyba tylko w te jedna strone: o
    > n i dwie one, ale tak w druga: Tj (albo zona) i dwoch onych to juz w zadnym wyp
    > adku :)


    Baba cukold, masochistka jakaś. Fuuu!

    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • gogol77 08.07.17, 13:36
    kag73 napisała:
    > Gogolowi sie takie wizje bardzo podobaja, ale chyba tylko w te jedna strone: on i dwie one, ale tak w druga: Tj (albo zona) i dwoch onych to juz w zadnym wypadku :)

    No właśnie już miałem odpisać Wontowi, że żadne 2m+k! Nie byłbym w stanie znieść obok widoku gołego faceta!!! Jestem skrajnym hetero. Odwrotnie - jak najbardziej.
    Ale niestety nigdy nie było mi dane zasmakować 2k+ja :-(.
    Raz było o włos, jedna była parę miesięcy po ślubie! Ale ta druga nagle dostała "ciotkę" i się skichało :-(
  • gogol77 08.07.17, 13:24
    aandzia43 napisała:
    > Kurwa, ale chore.>

    Nie chore, tylko racjonalne. Stalin do spółki z aliantami wybił im dwa pokolenia mężczyzn. Biologia!
    Ja poznałem tę Niemkę. Całkiem pozbierana kobieta. I ładna! A ten mój kumpel to był raczej nikczemnej postury. Miała męża, inwalidę, może mu coś odstrzelili pod Stalingradem? Jak mój kumpel ją nawiedzał to on szedł do kina. Też chore?
    A pamiętasz film "Przełamując Fale"?
    A tą scenką na dworcu w Ilmenau do karmiła się potem cala firma!
  • druginudziarz 08.07.17, 13:36
    gogol77 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Kurwa, ale chore.>
    >
    > Nie chore, tylko racjonalne. Stalin do spółki z aliantami wybił im dwa pokoleni
    > a mężczyzn. Biologia!

    Mit.
    Jakby nie liczyć w II wojnie światowej zgineło ok. 10% niemieckich mężczyzn.
    Po prostu wybór się zrobił mniejszy a nie że wogóle nie było wyboru.
    pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_II_wojny_%C5%9Bwiatowej#III_Rzesza
    Bardziej (kiedys to sprawdzałem) ucierpiała np. Białoruś 20-30% mężczyzn (w zależności od szacunków).
  • gogol77 08.07.17, 13:53
    druginudziarz napisał:
    > Mit. Jakby nie liczyć w II wojnie światowej zgineło ok. 10% niemieckich mężczyzn. Po prostu wybór się zrobił mniejszy a nie że wogóle nie było wyboru.>

    To dlaczego one tak chętnie dawały dupy? Sam tego doświadczyłem :-).
    Ilmenau to było DDR, a podział strat w ludziach między wschód a zachód nie był przecież równy. Wielu też uciekało na zachód bo woleli się poddać aliantom. Poza tym wielu facetów było trwale psychicznie straumatyzowane.
    Ja wczesne dzieciństwo spędziłem w kamienicy na rogu Herman Göring Strasse i Adolf Hitler Platz w niedużym mieście w tej części Polski, co była włączona do Reichu. I widziałem ich, w jakim byli stanie jak spierdalali przed Armią Czerwoną. A to było jeszcze na długo przed Berlinem.

  • druginudziarz 08.07.17, 14:04
    gogol77 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Mit. Jakby nie liczyć w II wojnie światowej zgineło ok. 10% niemieckich m
    > ężczyzn. Po prostu wybór się zrobił mniejszy a nie że wogóle nie było wyboru.&#
    > 62;
    >
    > To dlaczego one tak chętnie dawały dupy? Sam tego doświadczyłem :-)

    Z tego samego powodu z którego dziś panie (w Polsce, Europie) dają Arabusom.

  • urquhart 08.07.17, 14:48
    > Mit.
    > Jakby nie liczyć w II wojnie światowej zgineło ok. 10% niemieckich mężczyzn.
    > Po prostu wybór się zrobił mniejszy a nie że wogóle nie było wyboru.
    > pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_II_wojny_%C5%9Bwiatowej#III_Rzesza
    > Bardziej (kiedys to sprawdzałem) ucierpiała np. Białoruś 20-30% mężczyzn (w za
    > leżności od szacunków).

    Myślę że problem jest w sposobie liczenia. Na Białtorusi zostali wymordowani np. Żydzi w każdym wieku niezależnie od wieku i płci.
    Natomiast sowieci wzieli do niewoli bodajże żołnierzy 11 mln mężczyzn w wieku reprodukcyjnym na Syberię nigdy nie wypuścili. Pare procent wypuścili po śmierci Stalina ale głownie Austriaków i tych nawróconych na komunizm.
    Powoływano przecież do walki z braku ludzi folksturm czyli nastolatki i sześćdziesieciolatki bo już nie było mężczyn w wieku poborowym.
    Wiec powinno się porównywać ilość mężczyzn w określonym wieku a nie ogólnie płci męskiej.

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • druginudziarz 08.07.17, 15:38
    urquhart napisał:

    > > Mit.
    > > Jakby nie liczyć w II wojnie światowej zgineło ok. 10% niemieckich mężczy
    > zn.
    > > Po prostu wybór się zrobił mniejszy a nie że wogóle nie było wyboru.
    > > pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_II_wojny_%C5%9Bwiatowej#III_Rzesza
    > > Bardziej (kiedys to sprawdzałem) ucierpiała np. Białoruś 20-30% mężczyzn
    > (w za
    > > leżności od szacunków).
    >
    > Myślę że problem jest w sposobie liczenia. Na Białtorusi zostali wymordowani np
    > . Żydzi w każdym wieku niezależnie od wieku i płci.
    > Natomiast sowieci wzieli do niewoli bodajże żołnierzy 11 mln mężczyzn w wieku r
    > eprodukcyjnym na Syberię nigdy nie wypuścili. Pare procent wypuścili po śmierc
    > i Stalina ale głownie Austriaków i tych nawróconych na komunizm.
    > Powoływano przecież do walki z braku ludzi folksturm czyli nastolatki i sześćd
    > ziesieciolatki bo już nie było mężczyn w wieku poborowym.
    > Wiec powinno się porównywać ilość mężczyzn w określonym wieku a nie ogólnie płc
    > i męskiej.

    Wątpię w te 11 mln w niewoli, tyle to chyba nigdy pod bronią nie było, a przecież był jeszcze front zachodni, południowy, afrykański.
    Tak, powoływano roczniki od 16 do 60 roku życia (jakoś tak), ale to nic nie mówi o tym ilu mężczyzn żyło.
    Białoruś. Tak, sporo Żydów, ale to niezależnie od płci, prawda? podobnie zreszta jak Holokaust Zydów niemieckich, jteż jest przecież w tych tabelkach ujety. Nie wiem czy wiesz, ze Białoruś (a nei Polska) jest krajem najbardziej dotknietym przez II w.ś., straty mieli na poziomie 35-40% (szok!)
    W ogóle myslę, że jak ktos chce coś udowodnić to przecież wystarczy sięgnąć po prostu po jakieś niemieckie dane stystyczne, jaka był piramida demoraficzna u nich po wojnie. Nie sądze (w oparciu o to co wiem) żeby mieli nadwyżkę samotnych kobiet w wieku reprodukcyjnym większa niż 20% No ale co to udowadnia?
  • kag73 08.07.17, 16:09
    "W ogóle myslę, że jak ktos chce coś udowodnić to przecież wystarczy sięgnąć po prostu po jakieś niemieckie dane stystyczne, jaka był piramida demoraficzna u nich po wojnie. Nie sądze (w oparciu o to co wiem) żeby mieli nadwyżkę samotnych kobiet w wieku reprodukcyjnym większa niż 20% No ale co to udowadnia?

    Nazywa sie, ze w pazdzierniku 1946 w zachodniej czesci Niemiec przypadalo 2 mezczyzn na trzy kobiety. Brakowaly mezczyzn w wieku rozrodczym, czyli miedzy 20-40.
    No i tak sie dorobili potem Turkow, bo zaprosili do siebie Gastarbeiter z Turcji i z Wloch.
  • aandzia43 08.07.17, 13:46
    gogol77 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Kurwa, ale chore.>
    >
    > Nie chore, tylko racjonalne. Stalin do spółki z aliantami wybił im dwa pokoleni
    > a mężczyzn. Biologia!
    > Ja poznałem tę Niemkę. Całkiem pozbierana kobieta. I ładna! A ten mój kumpel to
    > był raczej nikczemnej postury. Miała męża, inwalidę, może mu coś odstrzelili
    > pod Stalingradem? Jak mój kumpel ją nawiedzał to on szedł do kina. Też chore?
    > A pamiętasz film "Przełamując Fale"?
    > A tą scenką na dworcu w Ilmenau do karmiła się potem cala firma!

    Ja nie o romansie Niemki posiadaczki męża bez.fiuta tylko o "ceremonii powitalnej" z tortem na peronie. Po chuj, pytam się? Po co te histeryczne występy? Czy propagatorka oficjalnych haremów pomyślała jak poczuła się.żona zaatakowana jej głupim entuzjazmem i wyrobem cukierniczym? Czy żona w ogóle wiedziała wcześniej o istnieniu kochanki? A jeśli tak, to czy życzyła sobie publicznego bratania się z nią? Ta Niemka to miała równo pod sufitem? Kurwa, jak ja nie lubię bezmyślnych ludzi.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • gogol77 08.07.17, 14:28
    aandzia43 napisała:
    >A jeśli tak, to czy życzyła sobie publicznego bratania się z nią? Ta Niemka to miała równo pod sufitem? Kurwa, jak ja nie lubię bezmyślnych ludzi.>

    Ale jak ona żyła wśród tysięcy takich jak ona to przesiąknęła tą atmosferą przyzwolenia: seks to nie jakieś tabu, mam ochotę na męża tej z przeciwka to go zapraszam na ruchanie bo mi się chce. A że dla mnie facetów nie starczyło to nie moja wina, więc co ja kurwa mam z tym chceniem zrobić? Ona mogla nawet zapomnieć, że Polki to mają jakoś inaczej.
    Potem, gdy demografia odbudowała męską populację, coś z tego przyzwolenia jednak zostało. Moja opowieść dotyczy przełomu lat 60-tych i 70-tych. No ale ci nowi to były młokosy a bohaterka afery dworcowej to była rycząca 40-tka!

  • aandzia43 08.07.17, 14:50
    gogol77 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > >A jeśli tak, to czy życzyła sobie publicznego bratania się z nią? Ta Niemk
    > a to miała równo pod sufitem? Kurwa, jak ja nie lubię bezmyślnych ludzi.>
    >
    > Ale jak ona żyła wśród tysięcy takich jak ona to przesiąknęła tą atmosferą przy
    > zwolenia: seks to nie jakieś tabu, mam ochotę na męża tej z przeciwka to go zap
    > raszam na ruchanie bo mi się chce. A że dla mnie facetów nie starczyło to nie m
    > oja wina, więc co ja kurwa mam z tym chceniem zrobić? Ona mogla nawet zapomnieć
    > , że Polki to mają jakoś inaczej.
    > Potem, gdy demografia odbudowała męską populację, coś z tego przyzwolenia jedna
    > k zostało. Moja opowieść dotyczy przełomu lat 60-tych i 70-tych. No ale ci nowi
    > to były młokosy a bohaterka afery dworcowej to była rycząca 40-tka!

    I te Niemki tak spokojnie i oficjalnie błogosławiły mężów co.szli do sąsiadek na bzykanko, bo sąsiadkom się zechciało? Bajarz z ciebie pierwszej wody ;-) Ja doskonale rozumiem rozluźnienie obyczajów w niespokojnych momentach historyczntych, ale faxu paux z tortem na dworcu mogła walnąć tylko niezrównoważona albo prymitywna osoba. Albo z aspergerem.



    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • gogol77 08.07.17, 16:59
    aandzia43 napisała:
    > I te Niemki tak spokojnie i oficjalnie błogosławiły mężów co.szli do sąsiadek na bzykanko, bo sąsiadkom się zechciało? Bajarz z ciebie pierwszej wody ;-) Ja doskonale rozumiem rozluźnienie obyczajów w niespokojnych momentach historyczntych, ale faxu paux z tortem na dworcu mogła walnąć tylko niezrównoważona albo prymitywna osoba. Albo z aspergerem.

    To jest fakt!! Na własne oczy widziałem!. Tort też!!! Kumpel z kwiatkami wita żonę, a tu z boku sunie ta Niemka z tym tortem. On żonę próbował odciągnąć gdzieś i miał szanse bo sporo ludzi było na peronie, ale żona się już skapowała i zaczęła drzeć mordę. Niemka uciekła. Z tortem.
    To był pociąg z Polski i ja odbierałem kogoś przyjeżdżającego na kontakt! A Niemkę trochę znałem - fajna, normalna, nawet ciepła kobieta. Na aspergerze się nie znam. Takie to były czasy.
  • gogol77 09.07.17, 08:59
    aandzia43 napisała:
    > I te Niemki tak spokojnie i oficjalnie błogosławiły mężów...>

    Andziu no to jeszcze pomyśl: jeżeli ten Niemiec (co mu może coś odstrzelili, a może nie?) - tak spokojnie i oficjalnie błogosławił żonę na seks z tym moim kumplem, grzecznie wychodząc do kina (a to wiem na pewno, chyba, że ten kumpel ściemniał mnie i całej reszcie Polaków tam na kontrakcie), to te żony (przecież nie wszystkie!) co użyczały swoich mężów w leasing sąsiadce (może w ten sposób spełniały jakąś misję dziejową??) też wydają mi się, prawdopodobne. Nie?
    Niemka mojego kumpla tak to może rozumiała: mąż zleca mój seks Polakowi, bo mnie kocha i chce mojego dobra, a ja jestem seksualnie zaspokajana, Polak ma ruchanie, nie czuje się samotny, ja się nim opiekuję, to i jego żona też powinna się godzić na użyczenie go mnie bo to też dla jego dobra a ona przecież go kocha. Tak jak kocha mnie mój mąż.

  • kag73 08.07.17, 12:31
    kutuzow napisał:
    > Zobacz sobie sytuację w Niemczech po 44 roku gdy Armia Czerwona weszła na ziemie Niemieckie. Co się działo np. w Berlinie -ilu przeżyło mężczyzn w wieku 18-40 a ile kobiet (pomijam kwestię masowych gwałtów).

    No przezylo wiecej kobiet niz mezczyzn wiec sila rzeczy zostaly same z dziecmi, bo maz z wojny nie wrocil.

    "Dobre spostrzeżenie Kutuzow. I jak sobie taką sytuację te Niemki po wojnie zracjonalizowały. Bo faceci i do tego nie okaleczeni na frontach - to było wtedy cenne dobro."

    No Ok, ale to jest dowod na co, na te dzieci co je kobity chca? Ja powiem tak: woja wojna a bzykac sie chce, jak widac wojna plodnosci i chuci nie odbiera :)
  • aandzia43 07.07.17, 14:47

    >
    > Robiłem kiedyś taki test. Miałem ogłoszenie na portalu randkowym (jednym z leps
    > zych - takich gdzie jest abonament -więc odsiewa mało poważne jednostki). Napis
    > ałem w nim wprost o swoich zaletach, ale dodałem też na końcu, że chce zakładać
    > rodziny, że tupot małych stóp to nie dla mnie. Co ciekawe, wyszło mi że w grup
    > ie lasek 28+ (tak wtedy celowałem) na ponad 120 sensownych kontaktów (gdzie by
    > ła rozmowa, jakieś zainteresowanie), tylko DWA ostały się gdy jasno na początku
    > potwierdziłem, że nie jestem zainteresowany dzieckiem. Więc owszem, to gloryfi
    > kowanie posiadania rodziny w Polsce jest ogromne.


    Miło z twojej strony, że uprzedziłeś panie o swoim stosunku do rozmnażania się. Zawle napisała, że wiałaby od ciebie po takim ogłoszeniu. Ja zmodydikuję: wiałabym gdybym usłyszała rozaserzenie: potraktowanie właściwej prawie wszystkim kobietom i dużej części mężczyzn potrzeby założenia rodziny jako "spuścizny po zaborach" w wykonaniu inteligentnego człowieka brzmi niepoważnie. Wskazuje na nieznajomość podstaw.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • zawle 07.07.17, 15:47
    aandzia43 napisała: Ja zmodydikuję: wiał
    > abym gdybym usłyszała rozaserzenie: potraktowanie właściwej prawie wszystkim ko
    > bietom i dużej części mężczyzn potrzeby założenia rodziny jako "spuścizny po za
    > borach" w wykonaniu inteligentnego człowieka brzmi niepoważnie. Wskazuje na nie
    > znajomość podstaw.

    A jakie argumenty byłyby przekonujące w przypadku epatowania absolutną niechęcią do posiadania potomstwa?


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • aandzia43 07.07.17, 18:45
    zawle napisała:

    > aandzia43 napisała: Ja zmodydikuję: wiał
    > > abym gdybym usłyszała rozaserzenie: potraktowanie właściwej prawie wszyst
    > kim ko
    > > bietom i dużej części mężczyzn potrzeby założenia rodziny jako "spuścizny
    > po za
    > > borach" w wykonaniu inteligentnego człowieka brzmi niepoważnie. Wskazuje
    > na nie
    > > znajomość podstaw.
    >
    > A jakie argumenty byłyby przekonujące w przypadku epatowania absolutną niechęci
    > ą do posiadania potomstwa?

    Takie udziwnione i śmieszne dla czytaczy gledzenie o potrzebie właściweje większości ludzi pozwala podejrzewać, że ględzący stara się zracjonalizowac swoją niechęć do dzieci, bo czuje że odstaje (a nie lubi odstawać) i zrobić z tego odstawania jakąś wartość. A to nie wartość tylko zwykła rzadka odmienność, nisza (w powody nie wnikam). A jak nisza to się trzeba pogodzić, że zdecydowana większość potencjalnych partnerów odrzuci nas na wstępie. I nie dlatego, że hołduje starym obyczajom, że "zabory", że społeczneństwo jest niedojrzałe i inne dyskredytacje tej odrzucającej nas większości. Dlatego, że jest fundamentalna różnica między naszą niszą a większościa ludzi. Po prostu. I znaleźć nam partnera do tej niszy będzie trudno nie z.powodu niedojrzałości reszty świata i przepranych mózgów tej reszty tylko z powodu odmiennych fundamentów. Bez wartościowania.
    Jak ktoś szczerze mówi dlaczego nie chce i nie doarabia reszcie świata gęby zmanipulowanego przez dawne obyczaje tłumu czyli nie dorabia piździe uszu to mogę pogadać.





    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kutuzow 07.07.17, 19:50
    aandzia43 napisała:
    > I nie dlatego, że hołduje starym obyczajom, że "zabory",

    Jedna laska pierdyknęła kleksa z "zaborami" druga zaś komentuje jej słowa i dziwi się że ten Kutuzow to takie głupoty pisze.

    witki opadają.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 07.07.17, 19:59
    kutuzow napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > I nie dlatego, że hołduje starym obyczajom, że "zabory",
    >
    > Jedna laska pierdyknęła kleksa z "zaborami" druga zaś komentuje jej słowa i dzi
    > wi się że ten Kutuzow to takie głupoty pisze.
    >
    > witki opadają.

    Odczep się żarciku z zaborami i skup się na odpowiedzi na główne zarzuty odnośnie twoich mądrości na temat. Nie da.rady? To dalej udawaj, że nie.wiesz o co biega, tylko nie.dziw się ze nawet facei dziwią się twoim wywodom.


    --
    Ja na totka mam taki zwyczaj.. nigdy nie sprawdzam czy wygrałam. Wtedy jak z kotem Schrödingera. Mogę być biedna i bogata, zamiast tylko biedna:))
    Zawle
  • kutuzow 07.07.17, 20:06
    aandzia43 napisała:

    > Odczep się żarciku z zaborami i skup się na odpowiedzi na główne zarzuty odnośn
    > ie twoich mądrości na temat. Nie da.rady? To dalej udawaj, że nie.wiesz o co bi
    > ega, tylko nie.dziw się ze nawet facei dziwią się twoim wywodom.

    Aandzia, na razie to jest "jedna baba drugiej babie". Nie faceci, tylko jeden Nudziarz i w poscie wyżej wyjaśniłem mu punkt po punkcie czemu jego uwagi są błędne. Jeśli to za mało mogę wrzucić więcej danych i jeszcze mocniej doprecyzować. Tutaj na forum jest taki problem że jak napiszesz szczegółowo to nikt nie przeczyta bo za skomplikowane, jak napisze się skrótami, to zaraz ktoś się przyczepia że nie dokładnie. Nie dogodzisz.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • sabat3 07.07.17, 20:32
    Kutuzow, masz racje, ze zdecydowana wiekszosc kobiet na pewnym etapie zycia wykazuje chec posiadania dzieci, ale nawet jesli, to w naszym wieku nawet ta czesc jest juz rozmnozona, wiec parcie na kolejnego dzidziusia to juz raczej wyjatek a nie regula. Ryczace czterdziestki staraja sie razem z panem, by jednak tego dzidziusia nie bylo. Znaczit, dobra nasza, mozna bzykac ;)
    Zauwaz, ze celujac dziewczyny w okolicach trzydziestki uderzasz dokladnie w ten czuly moment, kiedy one chca sie rozmnazac ;)
    Jak Cie to nie kreci, to zmien target. Taktyka wydaje sie oczywista
  • kag73 07.07.17, 20:42
    "Zauwaz, ze celujac dziewczyny w okolicach trzydziestki uderzasz dokladnie w ten czuly moment, kiedy one chca sie rozmnazac ;)
    Jak Cie to nie kreci, to zmien target. Taktyka wydaje sie oczywista"

    Ale jego wlasnie kreca mlodsze, po to ma swoje "zalety", zeby wyladowac u mlodszej. Zreszta rozmnozonej 40 stki tez nie chce, bo nie lubi "tupotu malych stop".
    A jest antykoncepcja, wiec rozmnazac sie nie musi, jak napisal.
    A baby sa tak glupie, popierdolone i sfiksowane na dzidzie, ze mimo wprost zaprezentowanych zalet Kutuzowa (ciekawe jakie to sa te zalety :) ) wybieraja i tak ten "tupot malych stop". No swiat zwariowal. Jak zyc?