Dodaj do ulubionych

Zdrada? Nie zdrada?

05.10.17, 12:14
Mezatka od lat 16. Dwojka dzieci wymagajacych specjalnej troski (niepelnosprawne).
Z mezem uklada nam sie poprawnie-mysle,ze podobnie jak w wiekszosci malzenstw z takim stazem.

No i on... Moj facet z wczesnej mlodosci. Wtedy sie rozeszlismy z roznych powodow,ale gosciu zawsze szalenie mnie pociagal seksualnie.
Teraz, po latach prawie 20 sie pojawil-na odleglosc. Nie ma szans na osobiste spotkanie, nie widze szans (i powodow) do rozejscia sie z mezem... Mamy kontakt przez telefon. Ale nie jestem w stanie go wywalic z glowy. Na sama mysl co moglibysmy robic gdybysmy sie spotkali,albo jakiekolwiek wspomnienie co bylo xx lat temu jestem podniecona i gotowa... Nie raz wole sama sobie zrobic dobrze bazujac na wyobrazni niz uprawiac seks z mezem...
Maz, coz... Nigdy nie mial wielkiego popedu, za to od zwasze mial swoje hobby,ktore sa wazniejsze niz ja czy dom... Teraz pomimo,ze ma duzo czasu na swoje zajecia to zdarzalo mu sie stwierdzic w czasie seksu-skoncz juz to sapanie,bo ile mozna (coz, czasem nie dochodze od razu i troche to trwa,ale nie sa to godziny-raczej minuty). Czesto na sama mysl,ze nowu bedzie na odwal, w tym samym schemacie plus swiadomosc,ze moze bede za dlugo dochodzic powoduje,ze nie mam checi zaczynac. Oczywiscie rozmowy byly i czasem maz sie stara,ale raz,ze ciezko zapomniec takich slow,a dwa,ze ja poprostu widze,ze maz jakby mogl to by sie szybko spuscil byle isc do swoich zajec.
I mam pewnosc,ze maz nie ma kochanki i raczej sam sie nie zabawia. Ot, poprostu ma ciekawsze zajecia niz seks i nie ma tu znaczenia czy z zona czy kimkolwiek innym.
Wirtualny kochanek daje mi radosc, czuje sie adorowana (coz wystarczy,zeby powiedzial co by zrobil gdyby mnie dopadl i mam 100% pewnosc,ze mowi szczerze), znowu czuje sie kobieca i pozadana. Od razu bardziej chce mi sie zyc, starac, swiat jest bardziej kolorowy :) Wiem,ze tam daleko jest ktos kto o mnie mysli, mnie pragnie itp.
I powiem szczerze,ze na poczatku mialam watpliwosci czy to jest ok wobec meza,ale w tej chwili wiem,ze to jest tylko moja wyobaznia i jemu w sumie nic nie ubywa-wrecz przeciwnie, ma wesola i zadowolona z zycia zone zamiast wiecznie wscieklej i sfrustrowanej baby.
Nic na to nie poradze,ze seks jest dla mnie wazny i jego brak powoduje,ze wpadam w dol, marazm, zniechecenie itp. A seks na gwizek i z zegarkiem w reku mnie nie kreci-nic na to nie poradze :(
Zdradzam czy nie?
Jaki bedzie dalszy ciag tego "trojkata"?
Ktos mial podobna sytuacje?
Edytor zaawansowany
  • 05.10.17, 13:10
    krystynapiwowarska napisała:

    Teraz pomimo,ze ma duzo czasu na swoje zaj
    > ecia to zdarzalo mu sie stwierdzic w czasie seksu-skoncz juz to sapanie,bo ile
    > mozna (coz, czasem nie dochodze od razu i troche to trwa,ale nie sa to godziny-
    > raczej minuty). Czesto na sama mysl,ze nowu bedzie na odwal, w tym samym schema
    > cie plus swiadomosc,ze moze bede za dlugo dochodzic powoduje,ze nie mam checi z
    > aczynac.

    ;), wiesz co, przepraszam cie, ale śmiać mi sie chce ;)) to wręcz irytujące dla gościa, bałąbym się choćby westchnąć w jego towarzystwie;) zdecydowanie nie uprawiałabym seksu. Moze stad te oziębłe żony czasami? Panowie...
  • 05.10.17, 15:25
    Zmienilam nicka z pewnych wzgledow.

    Coz, przymiotnik "oziebla" jest chyba ostatnim jaki moglabym uzyc opisujac siebie... Ale na akord nie umiem osiagac orgazmow,a swiadomosc,ze facet czeka,zebym wreszcie skonczyla dziala bardzo aseksualnie... Wole posiedziec na forum.
  • 05.10.17, 20:20
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Zmienilam nicka z pewnych wzgledow.
    >
    > Coz, przymiotnik "oziebla" jest chyba ostatnim jaki moglabym uzyc opisujac sieb
    > ie... Ale na akord nie umiem osiagac orgazmow,a swiadomosc,ze facet czeka,zebym
    > wreszcie skonczyla dziala bardzo aseksualnie... Wole posiedziec na forum.

    posiedź sobie;) a pytałaś męża o co kaman? "rozmowa jest przereklamowana" ktoś tu pisał, ale wydaje mi sie, ze tylko w przypadku gdy jest pozamiatane- gdy tak się czuje, wtedy nie ma o czym gadać. Sama wiesz czy jest pozamiatane czy nie
  • 05.10.17, 21:22
    Oczywiscie,ze pytalam. Dowiedzialam sie,ze hobby jest ciekawsze niz spedzanie czasu z zona... Takze tego czasu w lozku :(
  • 05.10.17, 21:34
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Oczywiscie,ze pytalam. Dowiedzialam sie,ze hobby jest ciekawsze niz spedzanie c
    > zasu z zona... Takze tego czasu w lozku :(

    wybacz, że jakieś pseudoterapie robię;) bo nie robie. Niesprawiedliwe by to było, ale czy mąż cie nie łączy z przyczyną obarczenia jakim są niepełnosprawne dzieci?
  • 05.10.17, 13:50
    krystynapiwowarska napisała:

    Zdradzam czy nie?

    - NIE. Do zdrady trzeba zangazowania fizycznego i psychicznego jednoczesnie
    jakies wzruszenia wskutek kontaktu telefonicznego, to tylko wzruszenia
    - a skok w bok bez zaangazowania emocjonalnego - to tez tylko skok w bok i nic wiecej.

    > Jaki bedzie dalszy ciag tego "trojkata"?

    - Pewnie taki jak zechcesz...
    ja ci te telefoniczne pogaduszki wystarczaja - sprawa sie z czasem sama rozmyje...
    a jesli nie wystarczaja - to trza to bedzie skonsumowac...
  • 05.10.17, 15:26
    Dziekuje :)
  • 05.10.17, 19:35
    Zdradzasz.
    Ale mając takiego męża pewnie sama pokusiłabym się o wirtualnego kochanka ;)
  • 05.10.17, 20:25
    Twierdzisz, że małżonkowi nic nie ubywa, a nawet przeciwnie, wesołą żonkę ma.
    A czy ta żonka przytula się do niego, daje mu dowody swoich uczuć do niego?
    Jeśli nie, to niech małżonka się nie dziwi, że facet odjeżdża w rozrywki zastępcze. On czuje przez skórę, że nie jest dla Ciebie tym wymarzonym. No i podobnie jak Ty, ucieka przed kłopotami z progeniturą. A może w swoich duszach wzajemnie się obwiniacie za to co Was spotkało?
    Pytasz, czy Twoje fantazje to zdrada.
    Owszem, tak.
    Zdradą nie musi być bezuczuciowy skok w bok. Ale kierowanie swoich uczuć, ciepła, motylków (choćby platoniczne) ku komuś trzeciemu, jest zdradą, bo tego pierwszego okrada się z tych uczuć, ciepła i motylków.
    Dobrego męża masz, doceń to.
  • 05.10.17, 20:34
    chyba zdrada, skoro pojawiło się pytanie...

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • 05.10.17, 21:04
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Twierdzisz, że małżonkowi nic nie ubywa, a nawet przeciwnie, wesołą żonkę ma.
    > A czy ta żonka przytula się do niego, daje mu dowody swoich uczuć do niego?
    > Jeśli nie, to niech małżonka się nie dziwi, że facet odjeżdża w rozrywki zastęp
    > cze. On czuje przez skórę, że nie jest dla Ciebie tym wymarzonym. No i podobnie
    > jak Ty, ucieka przed kłopotami z progeniturą. A może w swoich duszach wzajemni
    > e się obwiniacie za to co Was spotkało?
    > Pytasz, czy Twoje fantazje to zdrada.
    > Owszem, tak.
    > Zdradą nie musi być bezuczuciowy skok w bok. Ale kierowanie swoich uczuć, ciepł
    > a, motylków (choćby platoniczne) ku komuś trzeciemu, jest zdradą, bo tego pierw
    > szego okrada się z tych uczuć, ciepła i motylków.
    > Dobrego męża masz, doceń to.

    myślę, ze masz rację. A hobby i ciekawsze zajęcia pewnie są sposobem na ucieczkę. "Dzieci specjalnej troski" mogły przygasić erotykę
  • 05.10.17, 21:29
    Zona bardzo chetnie sie przytula itp. ale nie raz sie zdarzylo,ze maz mnie w takim momencie odsuna/odtracil,bo mu przeszkadzam. Wiec juz na wszelki wypadek wole za blizko nie podchodzic. Seks tez kiedys inicjowalam,ale jak kilka razy uslyszalam-nie dzis,bo jestem zajety to mi sie odechcialo.
    I z wielka checia dalabym mezowi cieplo, uczucia itp. tyle,ze on tego nie potrzebuje-to nie tylko wielokrotnie mowil,ale tez pokazywal przez swoje zachowanie.
    Ogolnie to wyglada tak,ze maz owszem teskni jak np. wyjade na kilka dni,ale do "szczescia" potrzebuje 1/100 blizkosci i czulosci jaka ja potrzebuje. Dodatkowo jemu do szczescia wystarczy,ze jestem gdzies obok,a on moze byc w swiecie swojego hobby.
    Dodam,ze akurat dzieci nie maja tu wiekszego wplywu,a maz ma bardzo duzo czasu na realizacje swoich zainteresowan. No i moje wymagania to np. jeden wieczor w tygodniu (codziennie ma na swoje zajecia czas od 19).
  • 05.10.17, 21:37
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Dodam,ze akurat dzieci nie maja tu wiekszego wplywu,a maz ma bardzo duzo czasu
    > na realizacje swoich zainteresowan. No i moje wymagania to np. jeden wieczor w
    > tygodniu (codziennie ma na swoje zajecia czas od 19).

    z jakiegoś powodu jednak ci dokucza, to co mówi to chore teksty i to w sytuacji intymnej wypowiedziane. Możliwe, ze ma coś do ukrycia, moze sobie z czymś nie radzi
  • 05.10.17, 21:47
    Mysle,ze on sobie nie radzi z samym faktem,ze ma rodzine, dzieci itp. ze pomimo naprawde komfortowej sytuacji nie moze zyc jak by chcial. On wogole nie powinien zakladac rodziny :( ale to ustalil juz kilka lat po slubie. Teraz oferowalam,ze jezeli chce to niech sie wyprowadzi (dalo by sie to zalatwic) i zycje samotnie,ale mowi,ze wtedy bedzie za nami tesknil. Wiec i tak zle i tak nie dobrze :(
  • 05.10.17, 21:53
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Mysle,ze on sobie nie radzi z samym faktem,ze ma rodzine, dzieci itp. ze pomimo
    > naprawde komfortowej sytuacji nie moze zyc jak by chcial. On wogole nie powini
    > en zakladac rodziny :( ale to ustalil juz kilka lat po slubie. Teraz oferowalam
    > ,ze jezeli chce to niech sie wyprowadzi (dalo by sie to zalatwic) i zycje samot
    > nie,ale mowi,ze wtedy bedzie za nami tesknil. Wiec i tak zle i tak nie dobrze :
    > (

    a to bez sensu, trochę byle jak. Będzie tęsknił z przyzwyczajenia, czy co? Pytałaś za czym będzie tęsknił? bo za wami to tak ogólnie i nie wiadomo co naprawdę lubi
  • 05.10.17, 21:55
    Tak ogolnie za nasza obecnoscia.
  • 05.10.17, 22:00
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Tak ogolnie za nasza obecnoscia.

    tak ogólnie to nic nie wiadomo, tak ogólnie to też go słabisz jak nie dochodzisz a jeczysz i ma ciekawsze hobby od ciebie, to wszystko jest tak ogólnie, bardzo globalnie;)
  • 05.10.17, 22:14
    bgz0702 napisała:

    > mamaadzia1 napisał(a):
    >
    > > Tak ogolnie za nasza obecnoscia.
    >
    > tak ogólnie to nic nie wiadomo, tak ogólnie to też go słabisz jak nie dochodzis
    > z a jeczysz i ma ciekawsze hobby od ciebie, to wszystko jest tak ogólnie, bardz
    > o globalnie;)

    od szczegółu do ogółu, inaczej nic nie będziesz wiedziała. Pa
  • 06.10.17, 12:48

    > a to bez sensu, trochę byle jak. Będzie tęsknił z przyzwyczajenia, czy co? Pyta
    > łaś za czym będzie tęsknił? bo za wami to tak ogólnie i nie wiadomo co naprawdę
    > lubi

    Będzie tęsknił za ciepłem gniazda. Do budowy i ogrzewania którego się nie dokłada emocją, uważnością i uczuciem. Sęp. Wydaje mu się, że w rodzinie prokreacyjnej można bez szkody dla wspólników zachowywac się jak w rodzinie generacyjnej czyli być dzieckiem i brać. Coś mu nie tak poszło z dojrzewaniem albo narcyz.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 06.10.17, 13:22
    aandzia43 napisała:

    >
    > > a to bez sensu, trochę byle jak. Będzie tęsknił z przyzwyczajenia, czy co
    > ? Pyta
    > > łaś za czym będzie tęsknił? bo za wami to tak ogólnie i nie wiadomo co na
    > prawdę
    > > lubi
    >
    > Będzie tęsknił za ciepłem gniazda. Do budowy i ogrzewania którego się nie dokła
    > da emocją, uważnością i uczuciem. Sęp. Wydaje mu się, że w rodzinie prokreacyjn
    > ej można bez szkody dla wspólników zachowywac się jak w rodzinie generacyjnej c
    > zyli być dzieckiem i brać. Coś mu nie tak poszło z dojrzewaniem albo narcyz.
    >
    >
    mniej ogólnie;) im więcej szczegółów tym jaśniej;)
  • 05.10.17, 22:56
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Mysle,ze on sobie nie radzi z samym faktem,ze ma rodzine, dzieci itp. ze pomimo
    > naprawde komfortowej sytuacji nie moze zyc jak by chcial. On wogole nie powini
    > en zakladac rodziny :( ale to ustalil juz kilka lat po slubie. Teraz oferowalam
    > ,ze jezeli chce to niech sie wyprowadzi (dalo by sie to zalatwic) i zycje samot
    > nie,ale mowi,ze wtedy bedzie za nami tesknil. Wiec i tak zle i tak nie dobrze :
    > (
    ---------
    W swiecie idealnym, to bym widzial was tak, ze kupujecie drugie mieszkanie naprzeciwko, do ktorego on sie przeprowadza. Dzieci biegaja sobie swobodnie pomiedzy mieszkaniami, z wyjatkiem dni kiedy mamusia kopuluje w swoim mieszkaniu z przyjacielem z dziecinstwa i kiedy tatus, w koncu otwarcie, kopuluje ze swoja hobby. Wszyscy sa zadowoleni, w sezonie wiosenno-letnim grilluja, w slote chodza do knajp z karaoke i pija grzane wino. Niestety, nie zyjemy w swiecie idealnym, dlatego kisicie sie ze soba w jednym mieszkaniu, seks i intymnosc padly, ty sie boisz nawet fantazjowac o bylym, a on stuka ta swoja hobby.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 06.10.17, 07:41
    Z tym mieszkaniem na przeciwko byloby ciezko,ale juz mieszkanie w jednej dzielnicy by sie dalo zalatwic.
    I myslisz,ze gdyby maz mieszkal sam to znalazlby czas i checi na wspolne grilowanie i wyjscie do knajpki? To faktycznie bylby swiat idealny. Dzis wspolny spacer musze wymusic szantarzem,bo sam z siebie to nie pojdzie.
    Juz pomijajac,ze dzieci swobodnie biegajace miedzy mieszkaniami odpadaja-przeszkadzalyby tacie w realizacji hobby.
  • 06.10.17, 08:14
    wont2 napisał:
    > W swiecie idealnym, to bym widzial was tak, ze kupujecie drugie mieszkanie napr
    > zeciwko, do ktorego on sie przeprowadza. Dzieci biegaja sobie swobodnie pomiedz
    > y mieszkaniami, z wyjatkiem dni kiedy mamusia kopuluje w swoim mieszkaniu z prz
    > yjacielem z dziecinstwa i kiedy tatus, w koncu otwarcie, kopuluje ze swoja hobb
    > y. Wszyscy sa zadowoleni, w sezonie wiosenno-letnim grilluja, w slote chodza do
    > knajp z karaoke i pija grzane wino. Niestety, nie zyjemy w swiecie idealnym, d
    > latego kisicie sie ze soba w jednym mieszkaniu, seks i intymnosc padly, ty sie
    > boisz nawet fantazjowac o bylym, a on stuka ta swoja hobby.

    Tylko nie wiadomo czy dla samych zainteresowanych byłaby to sytuacja idealna? Pan mąż może by wolał żeby pani żona czasami przyszła posprzątać a codziennie obiad przynieść? A pani żona może wolałaby żeby pan mąż dzieciaki zabrał gdy ona chce seks uprawiać z przyjacielem z dzieciństwa?


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • 06.10.17, 13:29
    Mylisz sie. Maz to obiadkow by nie oczekiwal (teraz tez sam sobie robi jesc),a sprzatac to raczej on by musial do nas przyjsc,bo bedac sama z dziecmi nie dalabym rady wszystkiego w domu/ogrodzie ogarnac.
    A na seks to ja bym czas znalazla,bez obaw :)

    I na litosc boska! Dlaczego przyjaciel z dziecinstwa??? To facet,z ktorym przez dobre kilka lat bylam w zwiazku i z ktorym jako pierwszym mialam pelnowymiarowy seks (bylam juz pelnoletnia).
  • 06.10.17, 14:53
    jak jest czas na seks to i chyba na porządki znaleźć się powinien :)
  • 06.10.17, 11:06
    mnie by to uraziło do żywego
    Chyba nigdy nie umiałabym już uprawiać z nim sexu
  • 06.10.17, 11:47
    tyle że on tego własnie nie chce- więc ma dobrą, acz nieskuetczną w przypadku swojej żony strategię:))

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • 06.10.17, 13:24
    Coz, maz najpewniej nie chce sie wyprowadzic,bo ... mu z nami wygodnie. Robi to co jest z gory umowione (zeby nie bylo-nie jest biedaczysko odpowiedzialny za materialny byt naszej rodziny-to spoczywa na mojej glowie),a w zamian ma bezpieczne schronienie-o nic nie musi sie martwic (poza tym,zeby doczekac do tej 19,zeby miec czas dla siebie), zakupy zrobione (pranie on robi),a w promocji ma tez dostep do seksu-kiedy chce i na jakich zasadach mu pasuje. On by b. duzo stracil sie wyprowadzajac-musialby sie zaczac zajmowac organizacja wlasnego zycia. I obiadki czy sprzatanie to bylby najmniejszy problem.
  • 06.10.17, 17:53
    mamaadzia1 napisał(a):

    > Coz, maz najpewniej nie chce sie wyprowadzic,bo ... mu z nami wygodnie. Robi to
    > co jest z gory umowione (zeby nie bylo-nie jest biedaczysko odpowiedzialny za
    > materialny byt naszej rodziny-to spoczywa na mojej glowie),a w zamian ma bezpie
    > czne schronienie-o nic nie musi sie martwic (poza tym,zeby doczekac do tej 19,z
    > eby miec czas dla siebie), zakupy zrobione (pranie on robi),a w promocji ma tez
    > dostep do seksu-kiedy chce i na jakich zasadach mu pasuje. On by b. duzo strac
    > il sie wyprowadzajac-musialby sie zaczac zajmowac organizacja wlasnego zycia. I
    > obiadki czy sprzatanie to bylby najmniejszy problem.

    to chyba męczące być jedynym dorosłym w swoim domu, czy lubisz? Chciałabyś być bzykana, ale on bzyka matke, szefa, glównego ogarniacza i opiekuna- to chyba tylko z wdzięczności, ale jak widać jest bardzo mało wdzięczny;) jak ktoś zawsze jest podległy to jest leniwy, po co się wysiłąc? Też bym się leniła jakby mnie ktoś swoją wszechmocą ogarnął, a potem bym go nie lubiła prawdopodobnie, tak to jest, nadgorliwość jest męcząca
  • 06.10.17, 14:55
    aż dziw, że sama mu nic nie dogryzła :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.