Dodaj do ulubionych

Czy miłość się urynkowiła? Działanie ryzykowne?

08.10.17, 12:05
Najnowszy wywiad Szlendaka krytycznie o współczesnych małżeństwach, roszczeniowości, konflikcie interesów rozbieżnych oczekiwaniach kobiet i mężczyzn i ewolucji związków.

(...) A jak zauważyła już w 2003 r. pewna nowojorska publicystka, wszyscy interesujący mężczyźni są jak miejsca parkingowe w centrum miasta – dawno zajęci. Szacuje się, że 30 proc. Brytyjek z wykształceniem powyżej licencjatu nie znajdzie partnera długoterminowego, bo mają niezwykle wysokie wymagania, dokładnie tak jak w stosunku do towarów na rynku. A tego towaru wysokowartościowego w wydaniu męskim brakuje. Identycznie jest w Polsce. Spośród 1,5 mln studentów, ponad 70 proc. to studentki. Duża część wykształconych kobiet po prostu będzie sama.

Mężczyznom jest łatwiej znaleźć miejsce do zaparkowania?

Jeszcze trudniej. Ta część mężczyzn, która nie jest pożądana przez kobiety, w ogóle wypada z rynku matrymonialnego. (...). Dzisiaj to porównywanie jest ułatwione, bo media torpedują nas wizerunkami idealnych par i kobiety są rozczarowane. (...)

Chcą mieć towar z wyższej półki i nie przepłacić?

Tak się nie da. Od lat proszę moje studentki i studentów na zajęciach z socjologii rodziny o zrobienie tego samego ćwiczenia – żeby wymienili na kartce, jakich cech oczekują od partnera długoterminowego. Z roku na rok studentki mają coraz więcej wymagań.

Ile cech jest na tej liście życzeń?

Oho ho, zdziwiłaby się pani. Od dziewięciu do nawet trzydziestu kilku. Oczywiście nie ma takiego mężczyzny, który spełniłby wszystkie te oczekiwania, a nawet takiego, który spełniłby większość.

Co roku mniej więcej to samo. Od czasu pojawienia się naszego gatunku na Ziemi: miła, ładna, biodra szersze niż talia. Aha, i oczywiście inteligentna, bo żaden mężczyzna nie pragnie niemądrej partnerki. Nie warto się nawet męskimi oczekiwaniami zajmować, bo są stałe. Natomiast wydłużająca się lista cech pożądanych u mężczyzn przez kobiety jest świadectwem tego, że ich pozycja w społeczeństwie rośnie. Mężczyźni też zaczynają racjonalizować wybór partnerki, przy czym w kategoriach ryzyka, tzn. nie będę wchodził w związek z kobietą, bo uczepi się mnie, nie zrobię kariery, będę musiał dziecko niańczyć, co dzisiaj dla mężczyzny z klasy średniej jest obowiązkiem, a nie opcją.

Przecież są bardzo dobre serwisy pogwarancyjne w postaci terapii małżeńskich, coachingu par, itp.

Ostatnio mówiłem podczas jednego z wykładów, że pokolenie, które teraz wchodzi w dorosłość, to pokolenie najsilniej samoubezpieczone, np. wycofuje się z palenia papierosów czy picia alkoholu, bo to działania ryzykowne. Związek też jest działaniem ryzykownym – bardziej ryzykownym w percepcji niektórych ludzi niż palenie i picie. We Francji ukazała się książka socjologa Jean-Claude’a Kaufmanna – w języku polskim można przetłumaczyć jej tytuł na „Pierwszy poranek” – w której autor opisał wnioski ze swoich badań, w trakcie których przyglądał się temu, co ludzie robią po upojnej nocy, po imprezie, gdy lądują
razem w łóżku. Kto komu podaje kawę, kto ucieka itd. Po analizach kilkudziesięciu kilku par Kaufmann doszedł do wniosku, że związki się dzisiaj zawiązują, ponieważ się nie rozpadają. Ludzie nie mają siły skończyć tego, co już się zaczęło.

Koniec z miłością romantyczną?

Wydaje się nam, że miłość romantyczna jest odwieczna. Nie, w większości kultur ona nigdy nie była powodem zawiązywania trwałych związków, wręcz pojawiała się obok nich. Dopiero po II wojnie światowej zrodziła się idea, że pobieramy się z miłości, która zastąpiła swata czy rodziców jako profesjonalne instytucje doboru partnera. Dzisiaj racjonalizujemy, zanim cokolwiek emocjonalnego między nami się wydarzy. W takiej sytuacji jedyne, co widzę, to wady przyszłego związku i ewentualnego partnera. Być może nastały czasy i warunki – sieć, społeczeństwo konsumpcyjne, namysł nad sobą, indywidualizm – które powodują, że miłość już nie będzie powodem wchodzenia w związek. Przyjaźń małżeńska, przyjemność z bycia razem – takie „dobra” mogą nas ku sobie popychać.

W takich związkach seks będziemy outsourcingować?

Możliwe. Przy czym nie chodzi o seks za pieniądze. On już teraz jest towarem odnajdywanym w ramach wymiany społecznej w różnych miejscach, np. u kumpla albo u osoby, która jest mi dobrze znana i z którą mam taki układ. Nadal oczywiście chodzenie ze sobą będzie funkcjonować, ale z uwzględnieniem elementu ryzyka i ubezpieczania się „na zaś”, tzw. miłość współbieżna. Do momentu kiedy coś się wydarzy i jednej ze stron wybór konsumpcyjny przestanie odpowiadać.

Firma rodzinna, która działa do momentu, kiedy przynosi zyski?

To jest dobre porównanie. Taka spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, w której zderzają się dwa rozbieżne czasem interesy, a każda jednostka stara się kształtować związek według swoich wyobrażeń. Nie łudźmy się, małżeństwo zawsze było pewnego rodzaju firmą, ale poddaną zewnętrznej kontroli. Dzisiaj nikt już nas nie zmusi do tego, żebyśmy w nim trwali. Ludzie nadal będą potrzebować relacji z innymi, tylko że to będą związki innego typu, zracjonalizowane. Nie na zabój, nie na śmierć i życie, a już na pewno nie do końca żywota.

www.focus.pl/artykul/malzenstwo-raczej-spolka-z-ograniczona-odpowiedzialnoscia
--
"There is no Love without fear of loss" Esther Perel
Edytor zaawansowany
  • kulawybizon 08.10.17, 12:31
    Kilkanaście lat temu profesor Ayala Pines napisała książkę "Falling in Love" prezentującą wyniki naukowych badań nad procesem zakochiwania się - jak, dlaczego, w kim itp. O miłości romantycznej dzieło. Tam pozytywniej jeszcze było to niż tutaj, co wskazuje, że i ten proces stopniowo schodzi...

    Prof. Pines cytuje również naszego dobrego znajomego Rollo Maya:): "Seks to potrzeba, a eros to pożądanie. W miłości erotycznej nie dążymy do rozładowania napięcia seksualnego, lecz chcemy uprawiać kult świata, stwarzać go i kształtować".

    Zakochiwanie się nie jest prawdziwą miłością, bo nie stanowi aktu woli - woli przekroczenia swojego ja, w celu umożliwienia duchowego rozwoju partnerowi i sobie. Jednostki leniwe zakochują się równie często jak pracusie. Dokładna analiza w książce.

    Zakochiwanie



  • marek.zak1 08.10.17, 13:28
    A co tu się zmieniło? Zawsze byli dobrzy do romansów, rokujący i decyzja zależna od emocji, zmysłów i głowy, przemyśleń i wyrachowania, a wszystko poruszające się na osi czasu, który zmieniał kryteria i weryfikował możliwości.
    Przeczytałem ,,Miłość i Wolę". Trudno się czyta a żadnych istotnych wniosków, oprócz tego, że nie należy rezygnować ze spontaniczności, gdyż wyrachowanie i technika nie tylko zabijają seks, i radość z niego ale mogą doprowadzić do impotencji, nie znalazłem.
  • aandzia43 08.10.17, 14:09
    marek.zak1 napisał:

    > A co tu się zmieniło? Zawsze byli dobrzy do romansów, rokujący i decyzja zależn
    > a od emocji, zmysłów i głowy, przemyśleń i wyrachowania, a wszystko poruszając
    > e się na osi czasu, który zmieniał kryteria i weryfikował możliwości.

    Też tak to widzę.
    Ludzie rozwodzą się teraz bo... mogą. Mogą zaznać seksu i miłości bez małżeństwa, mogą się sobie długo przyglądać zanim podejmą jakąś decyzję, mogą w trakcie trwania związku renegocjować umowy, itd. A wszystko to w zgodzie z prawem psanym i zwyczajowym. Dzisiejszy stan rzeczy to kwestia względnego dobrobytu i, praw równych (mniej więcej) dla wszystkich płci i warstw. To jak sobie teraz ludzie powszechnie układają życie prywatne to nic innego jak niegdysiejsze układy powszechne w zamożnych warstwach społeczności względnie mało restrykcyjnych obyczajowo.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 08.10.17, 14:41
    Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o której wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i studiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singielstwo albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Szwajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych i odpowiadających partnerów z zagranicy.
  • aandzia43 08.10.17, 15:16
    marek.zak1 napisał:

    > Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o które
    > j wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i st
    > udiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singiels
    > two albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Sz
    > wajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych
    > i odpowiadających partnerów z zagranicy.


    Czychanie na panów z zagranicy już powoli zaczyna mieć miejsce i w Polsce, zaobserwowałam. Co do wykształcenia zaś mam takie spostrzeżenia: kobiety mają pęd do kształcenia się, ale niekoniecznie równe ich wykształceniu formalne wykształcenie ich mężczyzny jest im niezbędne do szczęścia. One wnoszą do małżeństwa swoje wykształcenie i pracę stabilną i średnio płatną wynikającą z tego wykształcenia, ich mężowie spryt, pracowitość, przedsiębiorczość. Nauczycielki na wsiach i urzędniczki w gminach to bardzo często żony miejscowych rolników, rzemieślników i drobnych przedsiębiorców. To dobre i zadowolone z życia małżeństwa.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 08.10.17, 15:19
    marek.zak1 napisał:

    > Jeszcze o wymaganiach coraz lepiej wykształconych kobiet i checkliście, o które
    > j wspomniał U. Jest to zjawisko społeczne, gdyż więcej kobiet kształci się i st
    > udiuje niż facetów. Wydaje mi się, że następstwem tego będzie świadome singiels
    > two albo obniżenie wymagań przez kobiety. Alternatywą jest, co np. widzę np. Sz
    > wajcarii (największy % ślubów z cudzoziemcami) sprowadzanie sobie atrakcyjnych
    > i odpowiadających partnerów z zagranicy.

    Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku rezerwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekają. Rynek zwiazków to rynek kobiet.
    Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zasilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna


    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • aandzia43 08.10.17, 15:37

    > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
    > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekaj
    > ą. Rynek zwiazków to rynek kobiet.

    Prawda, to najrozsądniejsze posunięcie jakie może wykonać kobieta. Z pewnym marginesem bezpieczeństwa, bo najlepsza partia może z czasem przesadzic z narcyzmem, alkoholem czy hazardem.

    > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
    > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
    > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagni
    > e mase krytyczna

    Z tych bussowskich 70% co najmniej połowa jest jako tako szczęśliwie zagospodarowana przez kobiety. Z grubsza jak zawsze. Poatomowe odpady kąbiowe plus czynni alkoholicy niskofunkcjonujący są i byli zawsze na aucie. Z tą różnicą, że kiedyś formalnie pałętali się wokół domów a teraz goni się ich daleko dla bezpieczeństwa rodziny.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 08.10.17, 15:40
    urquhart napisał:
    > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
    > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
    > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagni
    > e mase krytyczna

    Nie wiem czy dobrze zrozumiełam Twoje przesłanie....panie upatrują sobie jakiegos słabo rokującego pana, robią sobie z nim dzieciaka i wywalają z życia po tym fakcie, dojąc z alimentów? Czemu nie robią sobie dzieci z tymi lepiej rokującymi, w ciążę lepiej chyba zajść z kimś o lepszych genach?Nierozsądne te kobiety jakieś.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 09.10.17, 08:58
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wys
    > tarczy
    > > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego
    > i zas
    > > ilają potem "braci samców". Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak o
    > siagni
    > > e mase krytyczna
    >
    > Nie wiem czy dobrze zrozumiełam Twoje przesłanie....panie upatrują sobie jakieg
    > os słabo rokującego pana, robią sobie z nim dzieciaka i wywalają z życia po tym
    > fakcie, dojąc z alimentów? Czemu nie robią sobie dzieci z tymi lepiej rokujący
    > mi, w ciążę lepiej chyba zajść z kimś o lepszych genach?Nierozsądne te kobiety
    > jakieś.

    No przecież jest o tym w tekście.
    Dlatego że to miejsce parkingowe jest już zajęte.
  • zawle 09.10.17, 14:04
    Zajęte na związek, ale nie na zrobienie sobie pokątnie dziecka. Alimenty się dostaje nawet gdy sie je ma poza małżeństwem. Jak szaleć to na całego;) A zonaci chętniejsi niż wolni.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 09.10.17, 15:55
    zawle napisała:

    > Zajęte na związek, ale nie na zrobienie sobie pokątnie dziecka. Alimenty się do
    > staje nawet gdy sie je ma poza małżeństwem. Jak szaleć to na całego;) A zonaci
    > chętniejsi niż wolni.

    I myślisz że kobieta która już na tym miejscu zaparkowała będzie się chciała nim dzielić?
    "Nie ma problemu kochanie, rób dzieci na boku, płać alimentów ile chcesz, przecież to nie ma wpływu na nasze małżeństwo".
    Czyżby?
  • zawle 09.10.17, 15:57
    łał...to jak się żonę zdradza, to się jej pyta o zdanie? Kochanka może ma taki obowiązek? Bo ja jakas nieobyta chyba jestem.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 09.10.17, 16:06
    zawle napisała:

    > łał...to jak się żonę zdradza, to się jej pyta o zdanie? Kochanka może ma taki
    > obowiązek? Bo ja jakas nieobyta chyba jestem.

    A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
    Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.
  • zawle 09.10.17, 18:17
    druginudziarz napisał:
    > A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
    > Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.

    Drugi, jeśli kiedykolwiek będę chciała odpływać w szuwary , to Ciebie wezmę na pokład.
    To od początku. Gdybym była zdeterminowana na urodzenie dziecka i szukała sponsora na tą jakże szlachetną akcję, to brałabym z górnej półki ( piękny, mądry, niebiedny). Kryterium zajętości nie spędzałob mi snu z powiek.

    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 09.10.17, 18:39
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > A jak się kradnie w sklepie to sie pyta sklepikarza o zdanie?
    > > Nie jestes jakaś nieobyta tylko innej planety.
    >
    > Drugi, jeśli kiedykolwiek będę chciała odpływać w szuwary , to Ciebie wezmę na
    > pokład.
    > To od początku. Gdybym była zdeterminowana na urodzenie dziecka i szukała spons
    > ora na tą jakże szlachetną akcję, to brałabym z górnej półki ( piękny, mądry, n
    > iebiedny). Kryterium zajętości nie spędzałob mi snu z powiek.

    Acha, zacny pomysł, nic tylko zrealizować ;)
    Wiesz, a ja jak byłem dzieckiem, to pomysł miałem taki że zostanę kosmonautą. Albo noblistą. W sumie nie byłem do końca zdecydowany :D
  • zawle 09.10.17, 19:55
    druginudziarz napisał:
    > Acha, zacny pomysł, nic tylko zrealizować ;)
    > Wiesz, a ja jak byłem dzieckiem, to pomysł miałem taki że zostanę kosmonautą. A
    > lbo noblistą. W sumie nie byłem do końca zdecydowany :D

    To nie pomysł , tylko opinia urgu o kobietach. Ja chciałam zostać sprząataczką lub lekarką. Udało mi się pogodzić jedno z drugim;) Na swój pokretny sposób;)


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • lybbla 09.10.17, 23:15
    druginudziarz napisał:


    > Dlatego że to miejsce parkingowe jest już zajęte.

    A po co kobietom w dzisiejszych czasach miejsca parkingowe?
    Stąd tęsknota drugich za starymi czasami.
  • hello-kitty2 08.10.17, 19:04
    urquhart napisał:

    > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
    > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ? A nie które przebierają i czekaj
    > ą. Rynek zwiazków to rynek kobiet.

    Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jedym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 08.10.17, 22:04
    hello-kitty2 napisała:

    Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
    --------------------
    Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę, ale może masz inny charakter.
  • aandzia43 08.10.17, 23:38
    marek.zak1 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardz
    > iej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z j
    > ednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla
    > mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. D
    > la mnie nie warto.
    > --------------------
    > Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w
    > swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może
    > ) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę,
    > ale może masz inny charakter.

    Wydaje mi się,.że Kitty chodzi o powstrzymanie się (czy raczej niemożność powstrzymania się) od spróbowania kolejnych mężczyzn gdy już się tego bardzo bardzo fajnego znalazło na początku swojej drogi :-)
    Dla mnie to rzecz godna polecenia, jeśli faktycznie ten pierwszy okaże się super pod każdym względem. Mój pierwszy nie był więc szukałam dalej ;-)



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 09.10.17, 09:09
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > hello-kitty2 napisała:
    > >
    > > Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, na jbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spana z jdnym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie. Do tego trzeba miec charakter ale chyba wiele kobiet ma. Ja absolutnie. Dla mnie nie warto.
    > > --------------------
    > > Cenna uwaga. To nie chodzi o urodę ani wartościowość, ale może nie spotkałaś w swoim życiu takiego faceta, dla którego by było warto. Nie zakochałaś się (może) do szaleństwa, nie zatraciłaś się zupełnie. Nie spotkałaś takiego, jak sądzę, ale może masz inny charakter.
    -------------------------->
    > Wydaje mi się,.że Kitty chodzi o powstrzymanie się (czy raczej niemożność powstrzymania się) od spróbowania kolejnych mężczyzn gdy już się tego bardzo bardzo fajnego znalazło na początku swojej drogi :-) Dla mnie to rzecz godna polecenia, jeśli faktycznie ten pierwszy okaże się super pod każdym względem. Mój pierwszy nie był więc szukałam dalej ;-)
    ------------------------------
    Kitty uważa takie. czyli od młodości, ustatkowane, jako zmarnowane. Miała możliwość, dzięki warunkom, kotłowania się z wieloma bez wysiłku i to robiła, a gdyby nie robiła, by zapewne żałowała. Nie wiem tylko czy chęć zmiany wynika z chęci zmiany, czy jak u Ciebie, jest związana z szukaniem tego najbardziej super.
    Widzę także w okolicy wiele dziewczyn i kobiet, które są atrakcyjne, szukają i jakoś zadowolone nie są, a każdy następny to tak z dystansu, raczej gorszy niż lepszy, a lata lecą..
  • hello-kitty2 09.10.17, 10:00
    Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe. Najpierw wariactwo za znalezieniem takiego miejsca, a potem okazuje sie, ze sie samochodem nawet nie jezdzi, bo na rowerek ciagnie albo pobiegac, czlowiek nie okazuje sie milosnikiem motoryzacji zwlaszcza gdy utrzymanie samochodu takie drogie, a jazda frajdy nie daje ;) A teraz jak MArkowi na granicy: zalezy co dla kogo wazne. Dla Kitty wazne jest by tak samo jak np zdobyc wyzsze wyksztalcenie zdobyc rowniez doswiadczenie seksualne w odpowiednim czasie, a nie np dopiero po 40stce. I nie jest tak, jak sugerujesz, ze Kitty miala warunki, to sie kotlowala. Kazda (prawie) mloda kobieta ma warunki. Jak one lecialy? Mila, ladna, talia wezsza od bioder i inteligentna. Dla Kitty to bylo wazne by nacieszyc sie seksem z roznymi partnerami. Bym tego pilnowala zeby mlodzi ludzie tego etapu nie przeskakiwali np u syna.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 09.10.17, 10:47
    hello-kitty2 napisała:

    > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe. Najpierw wariactwo za znalezieniem takiego miejsca, a potem okazuje sie, ze sie samochodem nawet nie jezdzi, bo na rowerek ciagnie albo pobiegac, czlowiek nie okazuje sie milosnikiem motoryzacji zwlaszcza gdy utrzymanie samochodu takie drogie, a jazda frajdy nie daje ;) A teraz jak MArkowi na granicy: zalezy co dla kogo wazne. Dla Kitty wazne jest by tak samo jak np zdobyc wyzsze wyksztal cenie zdobyc rowniez doswiadczenie seksualne w odpowiednim czasie, a nie np dopiero po 40stce. I nie jest tak, jak sugerujesz, ze Kitty miala warunki, to sie kotlowala. Kazda (prawie) mloda kobieta ma warunki. Jak one lecialy? Mila, ladna, talia wezsza od bioder i inteligentna. Dla Kitty to bylo wazne by nacieszyc sie seksem z roznymi partnerami. Bym tego pilnowala zeby mlodzi ludzie tego etapu nie przeskakiwali np u syna.
    -------------------
    I tak zrozumiałem, Nacieszenie sie seksem + zdobywanie doświadczenia w młodości z różnymi partnerami. Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładnych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.
    Szanuję Twój wybór a u mnie, gdybym należał do tych 10% przystojniaków, którym babki wskakiwały do łóżek, może bym teorię dopasował, że trzeba spróbować ilę sie da, ale że wskakiwały nie od razu, to może i teoria inna :).
  • hello-kitty2 09.10.17, 11:06
    marek.zak1 napisał:

    Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładn
    > ych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.

    No nie zartuj Marek ;-) PRzeciez tam wyzej jest wlasnie mowa o dysproporcji oczekiwan. Takich kobiet jest pelno. Rozumiem, ze te masowo studiujace inteligencje maja dyplomem zaliczona ;) Natomiast spelnienie z 30 warunkow, pewnie czesto przeciwwstawnych, przez mezczyzn, to jest nie lada wyczyn.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 09.10.17, 11:50
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > Nie każda, też młoda, ma jednak warunki, bo miłych, ładnych, o talii węższych od bioder i inteligentnych to jest może w porywach 10%.
    >
    > No nie zartuj Marek ;-) PRzeciez tam wyzej jest wlasnie mowa o dysproporcji oczekiwan. Takich kobiet jest pelno. Rozumiem, ze te masowo studiujace inteligencje maja dyplomem zaliczona ;) Natomiast spelnienie z 30 warunkow, pewnie czesto przeciwwstawnych, przez mezczyzn, to jest nie lada wyczyn.
    ------------------------
    NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia itp.) jest 10%, a na Politechnikach dużo mniej, tak więc jak takowe z tych 10% chcą zdobywać doświadczenia, to codziennie mogą z kimś innym na pstryknięcie:). Dla Wonta z tych młodych to może 70%, nie wiem. Młodośc ma swoje prawa.
    30 warunków to raczej do związku z fajnym, perspektywicznym i dobrym w łóżku + 27 innych. Do seksu (chyba) wystarczy fizyczność.
    Natomiast, jak napisano, rynek seksu należy do kobiet, ale rynek związków raczej do facetów. Każdy ma swoja strategię i ją realizuje. Jak jest konsekwentny i ma szczęście, ma szanse na powodzenie. Szukanie miejsca parkingowego nie wyklucza testowania różnych. Apogeum bywa przeważnie podczas studiów.
  • aandzia43 09.10.17, 12:39
    > NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia itp.) j
    > est 10%,

    Jest więcej. Jak patrzę na klasę w osiedlowym gimnazjum (przekrój przez wszystkie warstwy dużego miasta) to widzę więcej niż półtorej dziewczyny na 15 w klasie z urodą, figurą, seksapilem i czymś tam pod czaszką. Dobrze zapowiadających się lasek jest przeciętnie około trzech, czterech na 15. Dla normalnych wymagających facetów bez fetyszy.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 09.10.17, 12:49
    aandzia43 napisała:

    > > NIE jest pełno. Atrakcyjnych, miłych, inteligentnych i zgrabnych (talia i tp.) jest 10%,
    >
    > Jest więcej. Jak patrzę na klasę w osiedlowym gimnazjum (przekrój przez wszystkie warstwy dużego miasta) to widzę więcej niż półtorej dziewczyny na 15 w klasie z urodą, figurą, seksapilem i czymś tam pod czaszką. Dobrze zapowiadających się lasek jest przeciętnie około trzech, czterech na 15. Dla normalnych wymagających facetów bez fetyszy.
    -----------------
    ,,Atrakcyjna" jest mocno dyskusyjne. Na moim wudziale Politechniki, na 100 byly takowe 2.
  • mabelle2000 09.10.17, 15:19
    hello-kitty2 napisała:

    > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingow
    > e.

    No ale to dobre miejsce parkingowe to przede wszystkim chyba dobry seks, nie? :-)
    Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najwieksza szansa ze seks sie nie posypie. Slabo, tzn krotkoterminowo widze ciagle zmiany partnerow seksualnych/ nieustanne poszukiwanie nowych wrazen. Do tego trzeba by miec specjalna konstrukcje psychiczna i traktowac druga strone dosyc powierzchownie. Ja tej konstrukcji nie mam niestety. Krotko mowiac taki seks niewiele jest dla mnie warty. Ale nie potepiam jakby co.

  • marek.zak1 09.10.17, 15:29
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Kitty chodzi o NIECHEC do placenia tak wysokiej ceny za dobre miejsce parkingowe.
    >
    > No ale to dobre miejsce parkingowe to przede wszystkim chyba dobry seks, nie? :
    > -)
    > Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najwieksza szansa ze seks sie nie posypie.
    ------------------------
    Osią dyskusji jest teza Kitty:
    Zastawialam sie nad tym kiedys dlugo i doszlam, ze nawet najlepszego, najbardziej wartosciowego, najpiekniejszego ale nie za TAKA cene tj. za cene spania z jednym czy dwoma mezczynami na krzyz w zyciu. W zyciu! Zmarnowane zycie jak dla mnie.

    ------------------
    Tak więc nawet najlepsze miejsce parkingowe, połączone z dobrym seksem, nie jest warte tego, żeby w życiu mieć tylko 1-2 łóżkowych partnerów.
  • hello-kitty2 09.10.17, 16:12
    mabelle2000 napisała:

    > Mysle ze jedyne co jest warte to inwestycja w relacje, bo tylko wtedy jest najw
    > ieksza szansa ze seks sie nie posypie. Slabo, tzn krotkoterminowo widze ciagle
    > zmiany partnerow seksualnych/ nieustanne poszukiwanie nowych wrazen. Do tego tr
    > zeba by miec specjalna konstrukcje psychiczna i traktowac druga strone dosyc po
    > wierzchownie. Ja tej konstrukcji nie mam niestety. Krotko mowiac taki seks niew
    > iele jest dla mnie warty. Ale nie potepiam jakby co.

    Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 09.10.17, 16:35
    hello-kitty2 napisała:
    Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji.
    ---------------------
    Jednak dobry seks jest, czy powinien być dobrym punktem startowym, a co dalej, to i tak nie wiadomo. Gwarancji tak nawiasem, to nie ma w ogóle, ale bez tego dobrego seksu na starcie to klapa gwarantowana.
  • proteinawy 09.10.17, 17:16
    > Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu ani nawet dobrej relacji. <

    W logice „warunek konieczny ale nie wystarczający”, wydaje mi sie ze Mabelle o to chodzi. Na tym forum z definicji nie bedzie za duzo przykładów. Marek moze.
  • marek.zak1 09.10.17, 17:38
    proteinawy napisał(a):


    > W logice „warunek konieczny ale nie wystarczający”, wydaje mi sie ze Mabelle o to chodzi. Na tym forum z definicji nie bedzie za duzo przykładów. Marek moze.
    --------------------
    Tak, jest to warunek konieczny ale nie wystarczający.
    W temacie lubienia. To druga podstawa związku.
  • mabelle2000 09.10.17, 17:28
    hello-kitty2 napisała:

    > Splycasz celowo. Dlugoterminowa relacja nie jest zadnym gwarantem dobrego seksu
    > ani nawet dobrej relacji.

    Jasne ze nie jest gwarantem ale daje wieksze szanse. Poza tym to nie dlugoterminowosc tylko jakosc samej relacji jest tu kluczowa, co wyraznie napisalam.

    PS Kiedys mi sie wydawalo, ze dobry seks uratowalby moje malzenstwo. Tyle ze o dziwo sie pozniej okazalo, ze mnie nie jest potrzebny dobry masturbator. Ja nie mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kategorii techniczne dopasowanie ;-)
    Jednego czego nie przeskocze to jak facet mnie nie lubi. Wiec zeby miec dobry seks musze wybierac sposrod tych bardzo mi przychylnych, a nie tylko tych oblizujacych sie na widok mojej dupy :-D
  • hello-kitty2 09.10.17, 18:42
    mabelle2000 napisała:

    > Jasne ze nie jest gwarantem ale daje wieksze szanse. Poza tym to nie dlugotermi
    > nowosc tylko jakosc samej relacji jest tu kluczowa, co wyraznie napisalam.

    A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?

    > PS Kiedys mi sie wydawalo, ze dobry seks uratowalby moje malzenstwo. Tyle ze o
    > dziwo sie pozniej okazalo, ze mnie nie jest potrzebny dobry masturbator. Ja nie
    > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kat
    > egorii techniczne dopasowanie ;-)
    > Jednego czego nie przeskocze to jak facet mnie nie lubi. Wiec zeby miec dobry s
    > eks musze wybierac sposrod tych bardzo mi przychylnych, a nie tylko tych oblizu
    > jacych sie na widok mojej dupy :-D

    To juz sie zupelnie pogubilam. Caly tekst jaki to seks Cie nie interesuje, a potem "nie
    > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje w kat
    > egorii techniczne dopasowanie" i jeszcze gwozdz do trumny w postaci bezznaczeniowego wykwitu myslowego 'masturbowania sie druga osoba''... Na razie to zaliczam Cie do kategorii 'zlotoustna', w ktora wsadzil Lybble Proteina. On tam pisze, ze to zwilza, moze jego, mnie generalnie wkurwia ale ja chyba jestem blizej ziemi. To po kolei: to jaki ten seks Cie interesuje? I czemu czarujesz, ze nie masz specjalnych preferencji seksualnych? I czy jak sobie usiade na swoim kochanku i sobie na nim dojde to sie nim zmasturbowalam?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 09.10.17, 19:11
    hello-kitty2 napisała:

    > A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?

    Skoro jakosc dobra, wszystko gra, to czemu tak szybko sie skonczylo? :-) Strzelam- bo byla inwestycja w urozmacenia, nie bylo inwestycji w relacje. Druga strona sie znudzila czyli. Wszystko juz byla. Nuda panie.A potem ta druga strona zaczela przeszkadzac (?). To moja teza, mozesz miec inna.

    > To juz sie zupelnie pogubilam. Caly tekst jaki to seks Cie nie interesuje, a po
    > tem "nie
    > > mam jakis specjalnych preferencji seksualnych, mam za to duza tolerancje
    > w kat
    > > egorii techniczne dopasowanie"

    Nie mam preferencji, to znaczy nie wymagam zeby facet masturbowal mnie do orgazmu w okreslony sposob, bo tylko wtedy seks uwazam za satysfakcjonujacy.

    > To po kolei: to jaki ten seks Cie interesuje?

    Interesuje mnie taki seks, w ktorym jestem pewna ze mezczyznie nie zal na niego czasu. To raczej da sie wyczuc czy erotyka jest dla niego priorytetem, czy lubi sobie tylko spuscic z krzyza od czasu do czasu.

    I czemu czarujesz, ze
    > nie masz specjalnych preferencji seksualnych? I czy jak sobie usiade na swoim k
    > ochanku i sobie na nim dojde to sie nim zmasturbowalam?

    Ale to bardzo dobrze ze ludzie masturbuja sie nawzajem. Ja naprawde nic do tego nie mam. Twierdze natomiast, ze mnie taki seks nie jest potrzebny do szczescia. Tylko tyle.
  • hello-kitty2 09.10.17, 19:45
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > A krotkoterminowosc jest przeslanka niskiej jakosci?
    >
    > Skoro jakosc dobra, wszystko gra, to czemu tak szybko sie skonczylo? :-) Strzel
    > am- bo byla inwestycja w urozmacenia, nie bylo inwestycji w relacje. Druga stro
    > na sie znudzila czyli. Wszystko juz byla. Nuda panie.A potem ta druga strona za
    > czela przeszkadzac (?). To moja teza, mozesz miec inna.

    Bo wszystko jest czasowe. Rodzimy sie by umrzec. Jestesmy tu tylko przejazdem, przechodzilismy. A ja jestem dzisiaj w twoim zyciu, a jutro mnie nie ma. To nie kwestia nudy tylko uroda zycia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 09.10.17, 19:55
    hello-kitty2 napisała:

    > Bo wszystko jest czasowe. Rodzimy sie by umrzec. Jestesmy tu tylko przejazdem,
    > przechodzilismy. A ja jestem dzisiaj w twoim zyciu, a jutro mnie nie ma. To nie
    > kwestia nudy tylko uroda zycia.

    Wierze ze da sie sprawic, zeby ludzie ktorych kocham byli wciaz obecni w moim zyciu. Wlasciwie to tylko smierc ma moc zabierania na zawsze. I Alzheimer ;-))))
  • aandzia43 09.10.17, 10:26

    > Kitty uważa takie. czyli od młodości, ustatkowane, jako zmarnowane. Miała możli
    > wość, dzięki warunkom, kotłowania się z wieloma bez wysiłku i to robiła, a gdyb
    > y nie robiła, by zapewne żałowała. Nie wiem tylko czy chęć zmiany wynika z chęc
    > i zmiany, czy jak u Ciebie, jest związana z szukaniem tego najbardziej super.
    > Widzę także w okolicy wiele dziewczyn i kobiet, które są atrakcyjne, szukają i
    > jakoś zadowolone nie są, a każdy następny to tak z dystansu, raczej gorszy niż
    > lepszy, a lata lecą..

    Tym bardzije nie byłyby zadowolone zatrzymując się na tym pierwszym czy drugim nadal nie zadowalającym ;-) Może niech już lepiej ich zmieniają.
    Chcę jeszcze dodać, że szybki wybór bardzo dobrego samca w młodości nei oznacza wiązania się z pierwszym partnerem seksualnym. Od siedemnastego do dwudziestego czwartego roku życia jest kupa czasu na szaleństwa młodości.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 09.10.17, 10:49
    aandzia43 napisała:

    > Chcę jeszcze dodać, że szybki wybór bardzo dobrego samca w młodości nei oznacza wiązania się z pierwszym partnerem seksualnym. Od siedemnastego do dwudziesteg o czwartego roku życia jest kupa czasu na szaleństwa młodości.
    -------------
    Obecnie możesz to rozciągnąć w dół na gimnazjum, ta że do 20 roku życia dziewczyny są już mocno doświadczone :)
    >
    >
  • proteinawy 08.10.17, 22:52
    > Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna

    Wybuch, rewolucja? Nie widze tego. Takie rzeczy mozna zorganizować wokol klasy społecznej, narodu czy rasy. Bedzie rósł wskaźnik samobójstw ale hetero-facet nie zaludnia żadnej z grup szczególnej ochrony, wiec tutaj zadnych cudów nie bedzie, nie w tym pokoleniu.

    My jako płeć nie wspieramy sie psychicznie, taki akt jest często żenujący dla wspieranego i wspierającego. W najlepszym przypadku samiec ktory odniósł sukces oferuje słabszym miejsce w swicie. Cześciej wybiera bycie kims w rodzaju Marka.

    Od czasu do czasu trafi sie cynik w rodzaju Trumpa ktory te „ludzkie odpady” wydupczy dodatkowo na „ja was rozumiem” zostawiajac za soba spalona ziemie. Spalona ziemie w sensie: w US mizonandria jest na razie tylko cool w postępowych kręgach w sensie chłopa-jaga, mitycznego stwora, karykatury z agitek cwaniaczek-działaczek. Po Trumpie - zobaczysz zupełnie głównonurtowa nienawiść do biało-hetero-faceta jak do niemieckiego faszysty.

    Ja stawiam na to, ze mężczyzna przyszłości jest Lybbla. Dla Ciebie Urqu nie bedzie w ogole miejsca, ideologicznie. Mój typ zawsze przeżyje, bo ktos te kolka musi oliwić kiedy oligarchia (lewo czy prawo - jeden chuj) tarza sie we władzy. Ale tez nie widze swojego typu w udanej relacji z kobieta, prędzej życiorys Droitera np.

    To jest czarny scenariusz, bo mam dół. Optymistyczniejsza wersja jest taka, ze moze sie nie będziemy dogadywać, szukać zaufania czy bliskości, ale moze choc nie będziemy sie nienawidzieć czy soba gardzić. Taki słodko-pierdzacy frazesik na dobranoc.

    Dobranoc.
  • mabelle2000 09.10.17, 14:59
    proteinawy napisał(a):

    > Ja stawiam na to, ze mężczyzna przyszłości jest Lybbla.

    Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)


  • proteinawy 09.10.17, 17:09
    > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)

    Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to odwieczna cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, że złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle genetycznej czy werbalnej przyzwoitości.

    No ale Ty zdaje sie tez nie jestes na lodzie, nie chodzisz po parkingach szukając wygodnego miejsca do „zaparkowania”? Znaczy sie - da sie, jak sie ma warunki i motywacje :)
  • mabelle2000 09.10.17, 17:47
    proteinawy napisał(a):

    >. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
    > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle gen
    > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.

    Daje slowo, ze na tym forum panuje jakis niepojety dla mnie kult slowa:-) Rozumiem, ze ludzie czuja do kogos sympatie, bo ten ktos zgrabnie formuluje mysli, ale bardzo zywy i bardzo bezposredni kontakt, kiedy uwrazliwiaja sie wszystkie zmysly, redukuje ilosc slow do minimum. Ba, powiem wiecej, wobec tej pierwotnej sily slowa maja niewielkie znaczenie ;-)

    > No ale Ty zdaje sie tez nie jestes na lodzie, nie chodzisz po parkingach szukaj
    > ąc wygodnego miejsca do „zaparkowania”? Znaczy sie - da sie, jak sie ma warunki
    > i motywacje :)

    A bo ja wiem. Raczej jestem lakomym kaskiem dla zajetych i zonatych, wiesz taki typ samowystarczalnej, malo wymagajacej optymistki, dobrej do ruchania. Chyba tacy zawieszaja na mnie oko najczesciej. Nie, nie szukam.
  • druginudziarz 09.10.17, 18:01
    mabelle2000 napisała:

    > proteinawy napisał(a):
    >
    > >. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
    > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
    > le gen
    > > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.
    >
    > Daje slowo, ze na tym forum panuje jakis niepojety dla mnie kult slowa:-) Rozum
    > iem, ze ludzie czuja do kogos sympatie, bo ten ktos zgrabnie formuluje mysli, a
    > le bardzo zywy i bardzo bezposredni kontakt, kiedy uwrazliwiaja sie wszystkie
    > zmysly, redukuje ilosc slow do minimum. Ba, powiem wiecej, wobec tej pierwotnej
    > sily slowa maja niewielkie znaczenie ;-)

    Na forum? całym? nie sądzę :)
    Tak sie lybli zdaje, a proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.
    To jest dobre może na niespełnione absolwentki kulturoznawstwa czy polonistyki, bo normalnie to jednak fakty sa ważniejsze ;)
    Jakoś ta ekipa gości która szykuje się do przejęcia władzy w Europie w ciągu najpóźniej dwóch pokoleń, nie wygląda mi na specjalnie złotoustą :D
  • kag73 09.10.17, 18:04
    "Jakoś ta ekipa gości która szykuje się do przejęcia władzy w Europie w ciągu najpóźniej dwóch pokoleń, nie wygląda mi na specjalnie złotoustą :D"

    Bo jezyka obcego (jezykow obcych) jeszcze nie opanowala :)
  • proteinawy 09.10.17, 18:51
    > proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.

    Drugi, znamy sie juz troche - a ty sie okazuje ze jednak nie.
  • druginudziarz 10.10.17, 00:34
    proteinawy napisał(a):

    > > proteinowemu z jakiś przyczyn to imponuje.
    >
    > Drugi, znamy sie juz troche - a ty sie okazuje ze jednak nie.

    Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?)
    Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przeceniasz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny.
  • lybbla 10.10.17, 00:44
    druginudziarz napisał:


    > Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?)
    > Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przecenia
    > sz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny.

    Może chodziło o oralne?
    Raczej Ty nie doceniasz potęgi słowa.
  • proteinawy 10.10.17, 13:04
    > Kurde, poratuj więc ipowiedz wczym błąd (?) Bo przeczytałem wszystko jeszce raz i w dajszym ciągu mi wychodzi że przeceniasz znaczenie kompetencji werbalnych u mężczyzny. <

    Błąd moze i z mojej winy, mętnie poszę. Ale zanim sie zapuszczę w konkrety, dojasnijmy co masz na myśli jak piszesz „przeceniasz”. Bo wydaje mi sie, ze obaj zgadzamy sie ze wpływ stylu i treści jakiś jest. Zwłaszcza na forum.

    Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia, ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalony. Spróbuj odpowiedzieć na to akceptacja emocji, ktora za tym stoi - jestes znacznie, znacznie bliżej do „swoj”. To jest wspomniana juz tu kiedys strategia „sneaky fucker”.

    I teraz w słowie „przeceniasz” jest korzeń „cenić”. Bliskoznaczny do „uznawać za wartosc”. Ja tak daleko nie ide. Uznaje tylko skuteczność tej strategii.

    Żeby byc fair przyznaje, ze możliwe, ze osobnik spoza tego awatara osiągnął rodzaj dalekowschodniego oświecenia i sie dzieli teraz dobrą nowiną, całkiem za darmo. Mam stosunek do tego oświecenia taki jak do Świadków Jehowy, marksizmu i innych miłych pomysłów - z jakiegoś powodu to nie dla mnie. Dla wyznawców: „na zdrowie”!
  • lybbla 11.10.17, 01:28
    proteinawy napisał(a):


    > Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia,

    Tak, wkurwione panie to drugi, urqu i proteinowy. I kitty jedyny facet w tym towarzystwie. Mnie zaskakuje proteinowy Twoja obecność w tym towarzystwie.

    > ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalony.

    Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia rozpłatanych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
    że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piątego
    tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji

    > Spróbuj odpowiedzieć na to akceptacja emocji, ktora za tym stoi - jestes znacznie, znacznie bliżej do „swoj”. To jest wspomniana juz tu kiedys strategia „sneaky fucker”.

    Spieprzajcie stare dziady z waszym wpierdzielaniem się w nasze życie. Tak dobrze?
    :)

    > I teraz w słowie „przeceniasz” jest korzeń „cenić”. Bliskoznaczny do „uznawać z
    > a wartosc”. Ja tak daleko nie ide. Uznaje tylko skuteczność tej strategii.

    Coś dla Urqu.

    >
    > Żeby byc fair przyznaje, ze możliwe, ze osobnik spoza tego awatara osiągnął rod
    > zaj dalekowschodniego oświecenia i sie dzieli teraz dobrą nowiną, całkiem za da
    > rmo. Mam stosunek do tego oświecenia taki jak do Świadków Jehowy, marksizmu i innych miłych pomysłów - z jakiegoś powodu to nie dla mnie. Dla wyznawców: „na zdrowie”!

    Jazda na oksytocynie, piękny czas. Tak mnie nieco kusi, potem idę po rozum do głowy a rozum do mnie: poczekaj na wnuki.
  • aandzia43 11.10.17, 09:55
    > > ale dla czesci to jest balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriar
    > chat dusze. Popatrz tam obok na lęki przed pogromem. Spróbuj odpowiedzieć na to
    > np próbą rozpatrzeniem plusów, minusów, współczesnych trendów - i jestes spalo
    > ny.

    Spróbuj Proteinowy, nie byłbyś spalony, nie wiem skąd ten pomysł. A akceptacja emocji to dobry manewr w każdej relacji i rozmowie.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 11.10.17, 14:38
    > Spróbuj Proteinowy, nie byłbyś spalony, nie wiem skąd ten pomysł. A akceptacja emocji to dobry manewr w każdej relacji i rozmowie. <

    Byłbym, mysle.

    Problem ma kilka warstw (biologia, historia, prawo, obyczaj), literaturę o mieszanej jakości metod i danych, zwłaszcza w kontekście „bieżącego roku”. Tzw dyskurs ma pełno zakopanych min - pojec zaprojektowanych na eksplozje w dyskusji, nie na porozumienie a juz na pewno nie niuans. Jest zaprojektowany na dzielenie ludzi i wsadzanie ich w pudełka. Cos jak nienarodzone dzieci/zarodki.

    Ale przede wszystkim mówimy tu o emocji, o obawie, o rozmowie z osobami, ktorych ta emocja moze dotyczyć. Nie mam możliwości widzieć wczesnych, pozawerbalnych wskaźników ze rozmowa sie wlasnie wykoleja i np powinienem zaczac pewne fakty czy argumenty przemilczeć, zeby osoba z ktora rozmawiam nie czuła sie zraniona, unieważniona, marginalizowana itd. Zreszta jestem słaby w subtelnościach nawet na żywo.

    Zgoda ze akceptacja emocji to dobry pomysł na utrzymanie relacji czy komunikacji. Niekoniecznie na dochodzenie do obiektywnej prawdy.
  • proteinawy 11.10.17, 15:00
    > Ale przede wszystkim mówimy tu o emocji, o obawie, o rozmowie z osobami, ktorych ta emocja moze dotyczyć.<

    Ok, to wyszło nie tak jak chciałem. Co chciałem powiedziec, było tylko w stylu ze obawy przed paleniem czarownic sa przesadzone, ale ze nie wiem jak to uprzejmie ująć.

    Jestem tez skażony tutejszym stylem rozmów. Np jakiś czas temu jeden z planowanych uczestników(Brendan O’Neil) publicznej dyskusji o dostępie do aborcji został wykluczony. Tak sie składa, ze to był zwolennik tego prawa, ale został wykluczony na gruncie „wystarczy tego man-splaining”. Czyli z siusiakiem w portkach nie wypowiadasz sie na temat praw kobiet niezależnie co mowisz.

    Byc moze jestem nie fair, zakładając ze tutaj tez rozmowa w temacie skończy sie na wyzwiskach.

    Wrócimy do tematu pozniej, jestem zreszta skłonny najpierw posłuchać o tej opresji zanim cos powiem.
  • aandzia43 11.10.17, 21:26

    >
    > Ok, to wyszło nie tak jak chciałem. Co chciałem powiedziec, było tylko w stylu
    > ze obawy przed paleniem czarownic sa przesadzone, ale ze nie wiem jak to uprzej
    > mie ująć.

    Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokłady paranoi intetlokutorki ;-) Na razie nikt nikogo palić nie będzie, ale pewne mocno niemiłe klimaty i zapędy są wyczuwalne.

    >
    > Jestem tez skażony tutejszym stylem rozmów. Np jakiś czas temu jeden z planowan
    > ych uczestników(Brendan O’Neil) publicznej dyskusji o dostępie do aborcji zosta
    > ł wykluczony. Tak sie składa, ze to był zwolennik tego prawa, ale został wykluc
    > zony na gruncie „wystarczy tego man-splaining”. Czyli z siusiakiem w portkach n
    > ie wypowiadasz sie na temat praw kobiet niezależnie co mowisz.
    >
    Rozumem. A my żyjemy tu gdzie żyjemy ;-)
    Do głowy by nie przyszło mieć coś przeciwko wypowiadaniu się mężczyzn w sprawach dotyczących kobiet.mierzi mnie za to autorytarne wypowiadanie się o tych sprawach i próby decydowania przez ludzi traktujących kobiety użytkowo i nieludzko. Bez względu na płeć.



    > Byc moze jestem nie fair, zakładając ze tutaj tez rozmowa w temacie skończy sie
    > na wyzwiskach.
    >
    > Wrócimy do tematu pozniej, jestem zreszta skłonny najpierw posłuchać o tej opre
    > sji zanim cos powiem.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 12.10.17, 06:14
    > Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokłady paranoi intetlokutorki ;-) <

    W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).

    Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakceptowania. Urqu tez dosypuje sterydów do moralnej paniki z takim samym wynikiem.

    W efekcie oboje macie szanse trafić wylacznie do „swoich”. A skoro widzisz ze na porozumienie nie ma szans łatwo sie okopać na pozycjach „oni chca nas zakuć w kajdany” i „żywcem nas nie weźmiecie, dziady pierońskie” :)

    Ale nie przejmuj sie, mi sie z argumentem „zakładając że A i B otrzymujemy C” nie udało trafić do absolutnie nikogo w tym temacie.
  • urquhart 12.10.17, 09:13
    > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
    > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).
    >
    > Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans
    > na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakcep

    Prawa równości powiadasz. Wtedy mężczyzna miałby także to prawo , a przecież siłą feminizmu to poniekąd pierszeństwo praw dziecka którego powiernikiem jest kobieta.
    Pomijając że prawo do aborcji to prawo własności , masz prawo robiż z z własnością co chcesz.

    Wracając do bezdusznych argumentów te u A, są dziurawe jak ser.
    Nieczująca zygota czy zarodek jest z definicji do 6 tygodnia potem kształtuje sie mózg którego reakcje można mierzyć. Czy z takimi ograniczeniami zgadzają sie feministi? Wiec to bullshit.
    Wchodzisz w wiki w hasło dziecko i zarówno prawo polskie jak i miedzynarodowe ONZ uznaje że dziecko jest przed narodzeniem i ustanawia "szczególną ochronę" .

    Gdzie argumenty a gdzie propaganda? Gdzie etyka i moralność ?

    Jak zauważył drugi jak jest szarża na bagnety to za póżno na szukanie niuansów.



    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • proteinawy 12.10.17, 11:23
    > Wracając do bezdusznych argumentów te u A, są dziurawe jak ser. <

    Jeszcze ich nie usłyszałeś a juz wiesz ze dziurawe. Ludzie przestaną chcieć z Tobą wymieniać argumenty przy takim nastawieniu.

    > Prawa równości powiadasz. Wtedy mężczyzna miałby także to prawo , a przecież siłą feminizmu to poniekąd pierszeństwo praw dziecka którego powiernikiem jest kobieta.
    Pomijając że prawo do aborcji to prawo własności , masz prawo robiż z z własnością co chcesz. <

    Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki ma trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona niewinne dziecię. Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny. Ponurej groteski dorzuca fakt, ze jestem pewien, ze większość z tych trupów zgodziłaby sie na to gdyby mogła, a rodzina sie nie zgadza tak troche na wszelki wypadek, z szacunku dla zmarłych.

    Wracając do kobiet - skoro z trupa nie wyjmujemy nerek tak na wszelki wypadek - nie wiem czemu kobieta miałaby mieć niższe prawa.

    Od działaczy pro choice różni mnie to ze dla mnie człowiek zaczyna sie od poczęcia a kryterium odczuwania bólu nie jest jedynym. Powiem wiecej - mój instynkt moralny i emocje sa wyraźnie po stronie pro-life, i deklarowałbym sie po tej stronie gdyby ci ludzi nie wyzywali od szmat nieznanych sobie kobiet a przede wszystkim - nie chcieli zmodyfikować prawa w niebezpieczny sposób. Pro-lifowcy nie zdają sobie sprawy ze to otwiera precedens dla innych nadużyć gdzie prawa jednostki zostają zawieszone pod wpływem moralnej paniki. Np domniemanie niewinności przestępcy w przypadku podejrzenia o gwałt, zwlaszcza na dziecku.

    Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie negatywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
  • druginudziarz 12.10.17, 12:04
    proteinawy napisał(a):

    > Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki m
    > a trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona nie
    > winne dziecię.

    A jestes pewien że jest to rozwiązanie uniwersalne na całym świecie? bo wg mnie to tylko europejski krąg kulturowy. Wydaje mi się że czytałęm o takich rozwiązaniach prawnych że trup należy do państwa. Zresztą, wg mnie w Europie lata chwila pojawią się takie prawodastwa.


    > Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny.

    To chyba zmniejsza atrakcyjnośc tego pomysł? no bo kobieta do aborcji musiała by mieć zgodę np. męża czy rodziców.

    > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by
    > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie nega
    > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.

    A jestes pewien kto jest autorem tych "ataków" ze strony pro-life? że to nie sa pro-choisowi harcownicy pod fałszywa flagą? Ni epomyslałes że po [prostu tak się rogi? że w Polsce jest kilk a (wiele) portali "znanych powszechnie" jako prawicowe a w istocie załozone po to by kompromitować prawicę?
  • aandzia43 12.10.17, 12:15

    > > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używ
    > ali by
    > > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalani
    > e nega
    > > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
    >
    > A jestes pewien kto jest autorem tych "ataków" ze strony pro-life? że to nie sa
    > pro-choisowi harcownicy pod fałszywa flagą? Ni epomyslałes że po [prostu tak s
    > ię rogi? że w Polsce jest kilk a (wiele) portali "znanych powszechnie" jako pra
    > wicowe a w istocie załozone po to by kompromitować prawicę?

    Paranoję leczy się (chociaż z mizernym skutkiem), antydepresanty obniżają poziom lęku. Te typy ze Stanów napadające i mordujące personel klinik aborcyjnych to prowokatorzy? ;-) Co do internetu to różne rzeczy się tam dzieją, wolę więc sugerować się tekstami imiennie podpisanymi, najlepiej przez ludzi co do których istnieje prawdopodobieństwo ze istnieją naprawdę.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 12.10.17, 12:33
    aandzia43 napisała:

    > Paranoję leczy się (chociaż z mizernym skutkiem), antydepresanty obniżają pozio
    > m lęku.

    Moim leku? a przd czym? że dokonaja mi aborcji? może przyb;iz bo to ciekawe.
    Zastanwmu sie też, któ tu roztacza wizje stosów których "przybliżanie daje się wyczuć"? (wtf?? nosem to wyczówasz czy inna częścią ciała?)

    > Te typy ze Stanów napadające i mordujące personel klinik aborcyjnych to
    > prowokatorzy? ;-) Co do internetu to różne rzeczy się tam dzieją, wolę więc su
    > gerować się tekstami imiennie podpisanymi, najlepiej przez ludzi co do których
    > istnieje prawdopodobieństwo ze istnieją naprawdę.

    Andziu, w pewnym sensie Cię lubię, więc oszcczędzając Ci czas napiszę: nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji ze wzgledu na przepaść faktograficzną która nas dzieli.
    Mógłbym np. teraz poprosić Cie o podanie nazwisk tych pro-lajferów którzy mordują kliniki, ale nie ma to najmniejszęgo sensu bo Ciewnie nie interesuja fakty, Ciebie interesują wyłacznie emocje. Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.
  • aandzia43 12.10.17, 12:49
    Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory
    > akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.

    Nie, ja mam w tym temacie wkurwa od kilkudziesięciu lat. Wiem, że wygodnie jest widzieć wszystkich wszystkich oponentów jako zmanipulowaną w ostatnich latach przez Sorosa, Żydów i masonów ciemną masę. Moje widzenie człowieka bez względu na jego stanowisko jest bardziej wielowymiarowe i nie upychające go w jednej szufladzie. Mogłabym ci tej umiejętnosci życzyć, to to bardzo ciekawe i rozwijające poznawczo, ale właściwie po ci komplikować życie.
    Kto odpowiada za zabójstwa i inne pomniejsze pobicia w klinikach aborcyjnych w Stanach? Oświeć nas.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 12.10.17, 13:00
    aandzia43 napisała:

    > Ciebie konstytuuje wkórw powszechny, ktory
    > > akurat tak a nie inaczej Ci wykrystalizował. Tyle.
    >
    > Nie, ja mam w tym temacie wkurwa od kilkudziesięciu lat. Wiem, że wygodnie jest
    > widzieć wszystkich wszystkich oponentów jako zmanipulowaną w ostatnich latach
    > przez Sorosa, Żydów i masonów ciemną masę.

    Nie, nieee :) Ty nie jesteś "zmanipulowana przez Sorosa" to nie ten poziom. Ty po prostu żyjesz zgodnie z tą religią, wiesz, dbasz o to by robić "dobre uczynki".

    > Moje widzenie człowieka bez względu
    > na jego stanowisko jest bardziej wielowymiarowe i nie upychające go w jednej sz
    > ufladzie. Mogłabym ci tej umiejętnosci życzyć, to to bardzo ciekawe i rozwijają
    > ce poznawczo, ale właściwie po ci komplikować życie.

    Ja mam zwyczaj nie życzyć komuś, czego samemu nie spróbowałem.

    > Kto odpowiada za zabójstwa i inne pomniejsze pobicia w klinikach aborcyjnych w
    > Stanach? Oświeć nas.

    W zasadzie wiem że źle robię karmiąc Twojen kompulcje, no ale nie chcę uchodzić za źle wychowanego, dawaj te nazwiska morderców, odpowiem Ci.
  • aandzia43 12.10.17, 13:33
    > Nie, nieee :) Ty nie jesteś "zmanipulowana przez Sorosa" to nie ten poziom. Ty
    > po prostu żyjesz zgodnie z tą religią, wiesz, dbasz o to by robić "dobre uczynk
    > i".

    Jestem areligijna ;-) Ale jeśli masz na myśli to, że światopogląd ustala nam się na przełomie dzieciństwa i wieku dojrzewania a pewne struktury mózgowe predysponujące nas do sposobu odbierania świata mamy wręcz wrodzone, to tak, dotyczy to zarówno ciebie jak i mnie.


    > W zasadzie wiem że źle robię karmiąc Twojen kompulcje, no ale nie chcę uchodzić
    > za źle wychowanego, dawaj te nazwiska morderców, odpowiem Ci.

    Nie, ty jako lepszy w faktografii dawaj je. Wszystkie i przetłumacz mi na polski. Zrób ten dobry uczynek jeśli znajdziesz coś, co uciszy moje kompulsje, daj sobie spokój jeśli uznasz, że dane te mogą je podsycić.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 12.10.17, 14:11
    aandzia43 napisała:

    > Jestem areligijna ;-) Ale jeśli masz na myśli to, że światopogląd ustala nam si
    > ę na przełomie dzieciństwa i wieku dojrzewania a pewne struktury mózgowe predys
    > ponujące nas do sposobu odbierania świata mamy wręcz wrodzone, to tak, dotyczy
    > to zarówno ciebie jak i mnie.

    Nie ma zasadniczo ludzi a-religijnych, podobnie jak zasadaniczo nie ma ludzi a-nogich.
    Każdy Twój post (no, prawie kazdy) to wyznanie wiary.

    > Nie, ty jako lepszy w faktografii dawaj je. Wszystkie i przetłumacz mi na polsk
    > i. Zrób ten dobry uczynek jeśli znajdziesz coś, co uciszy moje kompulsje, daj s
    > obie spokój jeśli uznasz, że dane te mogą je podsycić.

    Mam podać nazwiska osób które uroiły Ci się w głowie? eee, aż tok dobrze to się nie znamy.
    No chyba że to jednak nie urojenia i oni (Ci mordercy o których pisałaś) istnieją poza Twoja głową? i maja imię i nazwisko? masz szansę wyjaśnić to, dawaj.
  • aandzia43 12.10.17, 12:09
    > Zeby dac prawo do aborcji wystarczy udostępnić kobiecie taki zakres praw jaki m
    > a trup. Nikt nie moze wyjąc z trupa nerki czy szpiku nawet jezeli obok kona nie
    > winne dziecię. Chyba ze trup sie zgodzi, ustami swojej rodziny. Ponurej grotes
    > ki dorzuca fakt, ze jestem pewien, ze większość z tych trupów zgodziłaby sie na
    > to gdyby mogła, a rodzina sie nie zgadza tak troche na wszelki wypadek, z szac
    > unku dla zmarłych.
    >
    > Wracając do kobiet - skoro z trupa nie wyjmujemy nerek tak na wszelki wypadek -
    > nie wiem czemu kobieta miałaby mieć niższe prawa.
    >
    Poodoba mi się :-)


    > Od działaczy pro choice różni mnie to ze dla mnie człowiek zaczyna sie od poczę
    > cia a kryterium odczuwania bólu nie jest jedynym. Powiem wiecej - mój instynkt
    > moralny i emocje sa wyraźnie po stronie pro-life, i deklarowałbym sie po tej st
    > ronie gdyby ci ludzi nie wyzywali od szmat nieznanych sobie kobiet a przede wsz
    > ystkim - nie chcieli zmodyfikować prawa w niebezpieczny sposób. Pro-lifowcy nie
    > zdają sobie sprawy ze to otwiera precedens dla innych nadużyć gdzie prawa jedn
    > ostki zostają zawieszone pod wpływem moralnej paniki. Np domniemanie niewinnośc
    > i przestępcy w przypadku podejrzenia o gwałt, zwlaszcza na dziecku.

    Część prolajfowców rzeczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy, ale ci bardziej kształceni wiedzą doskonale czym dla wszystkich kobiet w wieku rozrodczym kończy się ostre prawo antyaborcyjne w praktyce. I oczuwiscie mają to w dupie. Nieudzielanie w porę pomocy chorym ciężarnym "bo dziecko", traktowanie kobiety w trakcie poronienia jako potencjalnej przestępczyni, przesłuchania, zwlekanie z pomocą, brak dostępu do badań prenatalnych, martwy w rzeczywistości zapis prawny mówiący o prawie do aborcji w przypadku zagrożenia życia kobiety bo który lekarz podejmie taką niebezpieczną dla niego decyzję. Tak się dzieje w krajach gdzie takie prawo obowiązuje i tak się działo w Europie kilkadziesiąt lat temu gdy takie prawo obowiązywało (pamiętniki lekarzy).


    > Wracając do wyzwisk: gdyby pro-life rzeczywiście zależało na wyniku, używali by
    > kompletnie innego języka, czegos w stylu Jezusa czy Gandhiego. Rozpalanie nega
    > tywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.

    Otóż to. Moje znajome prolajfy, te co szanuję i rozumiem, to nie zimne skurczybyki z Mordo Iuris, rozhisteryzowana młodzież wszechpolska czy zdemenciałe babiny od Rydzyka. Nikogo do więzienia wsadzać nie chcą, dramatyczne wydarzenia okołociążowe rozumieją, modlą się i świadczą osobistą postawą i życiem oraz propagandę pozytywną prowadzą. Powiem więcej: mam kupę znajomyc co na czarno się ubrały do pracy rok temu czy na marsz poszły a same nigdy aborcji by się nie dopuściły (na tyle na ile coś o sobie wiemy przed) i całe ich dotychczasowe życie świadczy o tym, że Matki Boskie z nich niemalże ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 12.10.17, 12:15
    proteinawy napisał(a):
    Rozpalanie negatywnych emocji nie ma niczego rozwiązać tylko zaktywizować elektorat.
    -------------
    Bardzo słuszne. Aborcja, Smoleńsk, odebranie stopni Jaruzelskiemu, stosunek do komuny, Wałęsy, wiek emerytalny itp. W Hiszpanii Zapatero tak skłócił naród, że zapomniano o gospodarce i do dzisiaj bezrobocie jest jedno z najwyższych w Europie, a wśród młodzieży chyba najwyższe.
    Teraz Kaczyński zaanonsował odpuszczenie Smoleńska, bo skoro PIS jest jedyną partią, która stawia szlaban dla Arabów, to inne konflikty są mu niepotrzebne, bo i tak ma prawie 50% elektoratu. .
  • druginudziarz 12.10.17, 10:32
    proteinawy napisał(a):

    > > Ależ spokojnie, nie musisz obawiać się,.że poruszysz niebezpiecznie pokła
    > dy paranoi intetlokutorki ;-) <
    >
    > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
    > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).
    >
    > Wybrałaś opcje „ dobro kobiety ponad nieczujaca zygotę” i odtąd nie masz szans
    > na porozumienie bo widzicie sie nawzajem jako moralnie nie do zaakceptowania. U
    > rqu tez dosypuje sterydów do moralnej paniki z takim samym wynikiem.

    Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim łukiem, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest brana jako słaboś a i tak wpada się w jedna z szyfladek, więc nie warto.
    Natomiast, skoro już tu jestem, to zapytam czy zauwazyłeś może od co najmniej kilku lat są zawodowi "etycy" (a wg mnie spadkopiercy doktora Mengele) którzy otwieraja okno Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortion")?
    Jeśli nie, to zapuść gugla, bo nie sa to wybryki oszołoma w prasie popularnej, to są publikacje "naukowe" w recenzowanych czasopismach.
    Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.
  • urquhart 12.10.17, 11:22
    > Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim łukie
    > m, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest brana
    > jako słaboś

    Drugi ale czy męskość (mężny) to nie odwaga w obronie słabszych ktorzy sami nie moga sie obronić?
    I czy kobiecość to nie pierwotny instynkt bezwarunkowu macierzynski ?



    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • druginudziarz 12.10.17, 11:45
    urquhart napisał:

    > > Nie chcę dosypywać ;) zwłaszcza ż eja rozmowy o aborcji obchodze szerokim
    > łukie
    > > m, gdyż nie mam siły na ostrego fajtera, a "miekka" dyskusja zzwykle jest
    > brana
    > > jako słaboś
    >
    > Drugi ale czy męskość (mężny) to nie odwaga w obronie słabszych ktorzy sami nie
    > moga sie obronić?
    > I czy kobiecość to nie pierwotny instynkt bezwarunkowu macierzynski ?

    Masz rację czym jest m.in. męskość, ale wiesz Ty czym jest starość? ;)
    Niech teraz młodzi napie.dalają, ja kibucuję, wspieram, ew. opatruję ich rany ;)
    Zresztą, mnie coś mówi, że kontrrewolucja która niedawno ruszyła, będzie wymuszać eskalację rewolucyjnej presji, bo zawsze tak było. A jeszcze nie wiadomo kto jest kim, ile ma szabel i czy nie da się ich przewerbować, wg mnie to nie pora na eskalację konfliktów w społeczeństwie.
    Niech sobie młodzież bawi się w tem parasolki, część z nich z tego najnormalniej wyrośnie, a część jest tak czy inaczej stracona.
  • proteinawy 12.10.17, 11:44
    > Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortion")?

    Nie wiedziałem, poszukam. Ale takie próby sa do przewidzenia w sytuacji rozmywania granicy „od kiedy zaczyna sie człowiek”.

    > Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.

    W sensie, ze oni sie umowili, ze to plan? Nie wiem, patrząc w lewo widze bardziej rodzaj nowej religii i te absurdy sie rodzą z potrzeby udowadniania innym i sobie poziomu cnoty, nowej cnoty. Najczęściej przy wódeczce i gęsinie (fraza pożyczona od Zawle, genialna). Sa juz nowe zestawy taboo, nowe artykuły wiary ktorych nie wolno podważać pod groźbą ostracyzmu a od niedawna - utraty pracy. I sie zaostrza z roku na rok.

    Co moim zdaniem jest 100x gorsze od illuminati, Sorosa, Planu przez duze P.
  • druginudziarz 12.10.17, 12:22
    proteinawy napisał(a):

    > > Overtona na to ca nazywają "postnatal abortion" (ew. "after birth abortio
    > n")?
    >
    > Nie wiedziałem, poszukam. Ale takie próby sa do przewidzenia w sytuacji rozmywa
    > nia granicy „od kiedy zaczyna sie człowiek”.

    Ale przez kogo "do przewidzenia" przez uczestniczki parasolkowego marszu? powiem Ci, że mnie to zaskoczyło bardziej niż legalizacja eutanacji i otwarcie dyskusji nt. legalizacji pedofiilii.

    > > Warto wiedzieć o co idzie tak naprawdę ta gra.
    >
    > W sensie, ze oni sie umowili, ze to plan?

    Jesli pytasz czy byli na jakies konferencji i tam się umówili, to nie, to nie tak. Nie tak krystalizuja i propagują się idee.


    > Nie wiem, patrząc w lewo widze bardzi
    > ej rodzaj nowej religii i te absurdy sie rodzą z potrzeby udowadniania innym i
    > sobie poziomu cnoty, nowej cnoty. Najczęściej przy wódeczce i gęsinie (fraza po
    > życzona od Zawle, genialna). Sa juz nowe zestawy taboo, nowe artykuły wiary kto
    > rych nie wolno podważać pod groźbą ostracyzmu a od niedawna - utraty pracy. I s
    > ie zaostrza z roku na rok.

    Samo się nie zaostrza, to wszystko zostało jakiś czas temu wymyślone i jest własnie wdrażane. Neomarksizm, szkoła frankfurcka, teoria krytyczna, to są zagadnienia, o których nie dowiesz się w szkole czy z gazet. Nawet o historii marksizmu w szkole nie uczą.

    > Co moim zdaniem jest 100x gorsze od illuminati, Sorosa, Planu przez duze P.

    Soros jest namacalnym przekaźnikiem tego Planu. Ale bardziej było by ciekawe na czyje posyłki jest chłopcem :) Na pewno jest narwowo, bo przecież jakoś rok temu wyszedł z cienia i centralnie w parlamencie europejskim strofował eurokratów.
  • proteinawy 12.10.17, 15:33
    > Soros jest namacalnym przekaźnikiem tego Planu. <

    Nie mam danych zeby przytaknąć albo zaprzeczyć. Na razie, żyjąc w praktycznej implementacji wielokulturowego społeczeństwa jaśniej widze zalety w miarę zgranego i dumnego narodu. Mam nadzieje, ze Polakom sie jeszcze przez chociaż 10 - 20 lat bedzie chcieć bronic tożsamości ale i czegos w rodzaju wzajemnej lojalności. Po 20 latach powinno sie w miarę wyklarować, czy Zachód bedzie przypominał jeden wielki Belfast z czasów IRA, czy to będzie raj wolnosci i dobrobytu. Jak raj - to zmienimy nazwę kraju na „Przepraszamy Bardzo” i otworzymy granice. Ja stawiam ze jednak albo Belfast albo taki poziom ingerencji państwa w zycie jednostek jakiego nie było do tej pory.
  • aandzia43 12.10.17, 12:38

    > W tych przepychankach z Urqu mozesz w jednym zdaniu uzasadnić prawo do aborcji
    > na gruncie rownosci (rownosci kobiety z zarodkiem/życiem poczętym).

    Żartujesz?



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 12.10.17, 13:49
    > Żartujesz?

    Nie. Namawiałem do używania zdań „zakładając ze [tu wstawiasz przesłankę za ktora opowiada sie partner w dyskusji nawet jak sie z nią nie zgadzasz] wychodzi ze [tu przestawiasz wnioski]. Czasem partner w dyskusji uzywa wewnętrznie sprzecznych założeń czy popełnia inny logiczny błąd. Czasem nie i zostaje uprzejmie przyznac ze wobec innych założeń albo priorytetów zostaniemy przy innych wnioskach.

    Za to wymiana na zasadzie „nie odpuszczę nawet piędzi, nawet hipotetycznie” nie ma szans na porozumienie. Chyba ze ktoś Ci sie chce podlizać, a na temacie mu tak naprawde nie zalezy.
  • aandzia43 12.10.17, 14:03
    proteinawy napisał(a):

    > > Żartujesz?
    >
    > Nie. Namawiałem do używania zdań „zakładając ze [tu wstawiasz przesłankę za kto
    > ra opowiada sie partner w dyskusji nawet jak sie z nią nie zgadzasz] wychodzi z
    > e [tu przestawiasz wnioski]. Czasem partner w dyskusji uzywa wewnętrznie sprzec
    > znych założeń czy popełnia inny logiczny błąd. Czasem nie i zostaje uprzejmie p
    > rzyznac ze wobec innych założeń albo priorytetów zostaniemy przy innych wnioska
    > ch.
    >
    > Za to wymiana na zasadzie „nie odpuszczę nawet piędzi, nawet hipotetycznie” nie
    > ma szans na porozumienie. Chyba ze ktoś Ci sie chce podlizać, a na temacie mu
    > tak naprawde nie zalezy.

    A, o słowo "zakładasz" i niech się druga strona sama miota i we wnioski wpędza ci chodziło? Ok. Kilku prolajfów zapytanych lub wpędzonych w kwestię praw kobiety kontra prawo człowieka w jej łonie wypowiedziało się w tonie "prawdziwa kobieta zawsze chroni życie i jest gotowa na poświęcenia". Mniej lub bardziej subtelnie w zależności od wykształcenia. I oni wewogóle ale to wewogóle nie widzą żadnej niezgodności interesów. Niektórzy coś tam bąkają o tym, że przecież w razie Niemca będzie można dokonać aborcji w sytuacji zagrożenia życia matki (przepis oczywiście martwy w sytuacji restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego). Religijni i świeccy czciciele Maryji Zawsze Dziewicy programowo zawsze gotowej dać dupy. Czyżby Urqu miał coś innego na ten temat do powiedzenia?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 12.10.17, 14:39
    > s oczywiście martwy w sytuacji restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego). Religijni
    > i świeccy czciciele Maryji Zawsze Dziewicy programowo zawsze gotowej dać dupy.
    > Czyżby Urqu miał coś innego na ten temat do powiedzenia?

    Pisałem juz że to wyjatek mieszczacy sie w ogolnych zasadach prawa do samoobrony człowieka.
    Wiec atakujesz za jakies emocje z prolajfami z przeszlosci.

    W praktyce przepis bywa martwy bo kazdą diagnozę można dzis kupic a i lekarze na koncu lanvucha jak maja sie skurwic to przynajmniej nie za darmo (cytuje co sam slyszalem od tych lekarzy)
    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • aandzia43 12.10.17, 15:38

    > Pisałem juz że to wyjatek mieszczacy sie w ogolnych zasadach prawa do samoobron
    > y człowieka.
    > Wiec atakujesz za jakies emocje z prolajfami z przeszlosci.

    Więc odpowiada ci projekt Mordo Iuris? Ochlap w postaci martwego w praktyce prawa do ratowania życia kobiety w sytuacji gdy zazwyczaj i tak jest już za późno? Ze zrozumiałtych względów mnie nie. No to mamy czarno na białym gdzie Urqu ma prawo kobiety do zdrowia fizycznego i psychicznego. Pytanie konkretne: co zrobiłbyś z ciążą swojej zgwałconej żony? Co zrobiłbyś z ciążą żony zagrażającą jej zdrowiu? A z ciążą ze swingu?


    > W praktyce przepis bywa martwy bo kazdą diagnozę można dzis kupic a i lekarze n
    > a koncu lanvucha jak maja sie skurwic to przynajmniej nie za darmo (cytuje co s
    > am slyszalem od tych lekarzy)

    Udajesz że nie.zrozumiałeś? Prawo jest martwe bo lekarze boją się oskarżenia o zabójstwo. Bogate lub ze znajomościmi kobiety radzą sobie i radziły /pamiętniki lekarzy), cała reszta płaci za dobre samopoczucie prolajfow.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 12.10.17, 20:07

    > Więc odpowiada ci projekt Mordo Iuris? Ochlap w postaci martwego w praktyce pra
    > wa do ratowania życia kobiety w sytuacji gdy zazwyczaj i tak jest już za późno?
    > Ze zrozumiałtych względów mnie nie. No to mamy czarno na białym gdzie Urqu ma
    > prawo kobiety do zdrowia fizycznego i psychicznego.

    I życia, zapomniałam dodać.


    Pytanie konkretne: co zrobi
    > łbyś z ciążą swojej zgwałconej żony? Co zrobiłbyś z ciążą żony zagrażającą jej
    > zdrowiu? A z ciążą ze swingu?

    Dobra, ponieważ nie odpowiesz (już kiedyś to pytanie zadawałam) to ja powiem tak: tylko mając pewność że się samemu podoła ma się moralne prawo wymagać od innych heroizmu.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 13.10.17, 02:53
    aandzia43 napisała:
    > Dobra, ponieważ nie odpowiesz (już kiedyś to pytanie zadawałam) to ja powiem ta
    > k: tylko mając pewność że się samemu podoła ma się moralne prawo wymagać od inn
    > ych heroizmu.

    Odpowiadałem ci już wtedy kiedyś że w najgorszych przypadkach są ludzie którzy czekają na adopcje dzieci, ostatnio o obłudzie i wymaganiu od siebie, Mabelle odpisała Ci też dosadnie bo już zdążyłaś mnie zaocznie oskarżyć i oczernić a ty to drążysz dłubanie w złej karmie bo zabrakło ci innych argumentów.
    Odpowiem Ci też że pokazałaś że jeżeli pokazuje jakieś punkty w których można się zgodzić szansę by osiągnąć porozumienie ty w konflikcie jedynie widzisz w tym słabość i przyczółek do ataku a nie szansę budowania kompromisu przed czym właśnie ostrzegał Drugi.

    Odpowiem ci co myśle nawet więcej jak prowokujesz i nie ukrywasz chcesz mnie "jechać" jak jaką inną co ci się stawia, bo to nie pierwszy przecież raz .

    Jesteś dla mnie dumna i apodyktyczna baba oczekująca podporządkowania się otoczenia jak Cersei Lanister w GOT i sama jak ona.
    Reagujesz emocjonalnie kiedy napisałem o tej dumie toś mnie obraziła żem gnida . Nie lubisz tej cechy w sobie ale tak cie wychowano i książkowo projektujesz ją na mnie nie lubiąc mnie bo daje ci powody żeby być tym archetypem patriarchatu a nie możesz mnie łątwo podporządkować ani wyśmiać czy zakwalifikować do psychopatów jak innych typów po których "jedziesz", reszta ci się podporządkowuje i jesteś w tym przyznaję intuicyjnie niezła, samica alfa, co porządzisz babami na forum to twoje i cie wyraźnie dowartościowuje. Próbujesz być jednak inna otwierasz się, owszem ale zagrożona wskakujesz na zaprogramowany tor błyskawicznie atakujesz . Ale to ślepy i samotny tor. I kosztowny psychicznie dla kobiety doskonale wiesz.

    Podsumowując udowadniasz po wielokroć że da się z tobą gadać tyko z pozycji siły , emocji, ćwiczyć zwarcie, a nie ćwiczyć porozumienie, kompromis , negocjować , tworzyć protokół rozbieżności. I tu nasze dalsze drogi się rozchodzą. Choć dziękuje Ci bo i to doświadczenie jest cenne.



    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.



    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • wont2 13.10.17, 07:36
    Pomozcie ludziska bo nie rozumiem. Przed chwila uslyszalem w radio, ze pani premier Szydlo nie spotkala sie z protestujacymi lekarzami poniewaz tylko zawiesili glodowke a nie ja przerwali. Mozecie mi wyjasnic jaka jest roznica pomiedzy zawieszeniem a przerwaniem glodowki?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 13.10.17, 08:13

    > Pomozcie ludziska bo nie rozumiem. Przed chwila uslyszalem w radio, ze pani pre
    > mier Szydlo nie spotkala sie z protestujacymi lekarzami poniewaz tylko zawiesil
    > i glodowke a nie ja przerwali. Mozecie mi wyjasnic jaka jest roznica pomiedzy z
    > awieszeniem a przerwaniem glodowki

    Taka jaka jest miedzy obietnicą przez Szydlo podwyżki a wyplatą lekarzom jedynie zaliczki.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • tylko.przelotem 13.10.17, 08:18
    W zawieszeniu brakuje elementu "bardzo przepraszam, zrozumiałem mój błąd, już więcej nie będę". Przerwanie daje nadzieję, że taki element sie pojawi.
  • aandzia43 13.10.17, 11:28
    Dobra, pogadałes sobie w tonie "odpowiem ci" nie udzielając oczywiście odpowiedzi na moje pytanie. Więc jeszcze raz: co zrobisz jak ci żonę zgwałci banda zwyrodnialców, poharata ją tak, że ja kilku chirurgów składać bbędzie, a kilku psychiatrów nie wystarczy na poskładanie jej głowy do kupy. A potem okaże się, że w tym zmasakrowanym ciele rozwija się zarodek. Wzniesiesz oczy do nieba i powiesz: kochana, musisz urodzić? Chcę wiedzieć czy na pewnoi tak zrobisz, czy będziesz patrzył na jej psychiczne cierpienie przez następne miesiąc, na fizyczne zagrożenia ze strony ciąży u kobiety w złym stanie i będziesz pewny że tak ma być. Że żona ma wolną wolę? No ma, ale nie będzie jej mieć gdy ustanowione zostanie satysfakcjonujce cię prawo.
    Czy będziesz patrzył jak w żonie rozwija się potomek jakiegoś faceta ze swingu? Jak ciąża i poród niszczą jej urodę? Co zrobicie z dzieckiem?
    Więc nie pisz mi jakiś bzdetów typu "tylu ludzi czeka na dzieci", tylko powiedz, że na 100% stać cię na heroizm we własnym życiu, na kolejny i kolejny ból, żeby im tego dzidziusia dostarczyć (albo i nie, bo jak ułomny to nikt go nie.zechce i zostanie w przutułku). Wejdz w cierpienie jakie dotyka kobiety i ich bliskich w tragicznych sytuacjach i powiedz, że to pikuś, bo ty na pewno dasz radę, bo życie jest nie do ruszenia nawet na etapie zarodka. Bo wiesz, jak się zmieni prawo to nie będziesz mógł spękać i powiedzieć: sorry, nie.dam.rady. Będziesz musiał dac radę?
    Konkrety proszę, z detalami, krwią, flakami, bólem i szaleństwem. Bo tak wygląda życie kiedy coś pójdzie nie tak.
    A tabletki bellaone też byś odmówił córce po gwałcie jak okrutny ojciec Radziwiłł?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.10.17, 11:38
    Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
    - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby urodziła,
    - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
    - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
  • aandzia43 13.10.17, 11:44
    marek.zak1 napisał:

    > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
    > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby u
    > rodziła,
    > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
    > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.

    Dzięki Marek.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 13.10.17, 12:07
    marek.zak1 napisał:

    > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
    > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby u
    > rodziła,
    > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.

    Dziecko ma downa, wtedy Ty?

    > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.

    Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?

    (Marek, do dupy są takie rozkminy, to jest gra na najniższych emocjach, na tym jedzie neomarksizm, na budowaniu leków. A że bierzesz w tym udział to jednak Ci się dziwię, bo masz ścisłe wykształcenie.)
  • marek.zak1 13.10.17, 12:15
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Mój zupełnie prywatny wkład do dyskusji:
    > > - żona zachodzi w ciążę (nieplanowaną) ze mną. Jestem absolutnie za tym, żeby urodziła,
    > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
    >
    > Dziecko ma downa, wtedy Ty? Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
    >
    > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
    >
    > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?

    Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.



    >
    > (Marek, do dupy są takie rozkminy, to jest gra na najniższych emocjach, na tym jedzie neomarksizm, na budowaniu leków. A że bierzesz w tym udział to jednak Ci się dziwię, bo masz ścisłe wykształcenie.).
    -----------------
    A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałem, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.
  • druginudziarz 14.10.17, 11:06
    marek.zak1 napisał:

    > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
    > >
    > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
    > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja

    Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet".

    > > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
    > >
    > > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?
    >
    > Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.

    Ale okazuje się że to nie był gwałt, tylko impreza z alkoholem a on jej już się dawno podobał.

    > A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałe
    > m, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.

    Nie z "rodzeniem dzieci" a lękliwymi wizjami "co by było gdyby zgwałcił mnie kosmita".
    To ma wspólnego że procesy przemysłowe nie obsługuje się emocjami, a emocje wyłączają racjonalność.
  • marek.zak1 14.10.17, 11:24
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
    > > >
    > > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
    > > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
    >
    > Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet
    --------------------
    Wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu.
    > > > > - żona jest zgwałcona. Jak wyżej.
    > > >
    > > > Jesteś za aborcją, żona chce urodzić, wtedy Ty?
    > >
    > > Jestem za aborcja, ale to ona podejmuje decyzję.
    >
    > Ale okazuje się że to nie był gwałt, tylko impreza z alkoholem a on jej już się dawno podobał.
    --------------------------------
    Rozwód, a co dalej, to jej sprawa.

    > > A co ma wspólnego znajomość procesów przemysłowych z rodzeniem dzieci? Napisałem, że jest to MOJA prywatna opinia, której nikomu nie wciskam.

    > To ma wspólnego że procesy przemysłowe nie obsługuje się emocjami, a emocje wyłączają racjonalność.
    ----------------------
    Kieruję się racjonalnym i egoistycznym światopoglądem. Moje zdrowe dziecko - tak, nie moje, czy moje i upośledzone - nie.
    Przerabiałem to osobiście. Gdy moja zaszła po raz trzeci w ciążę, zrobiłem wszystko, żeby urodziła, a ochoty na to nie miała. Teraz oboje wiemy, że to była nasza najlepsza życiowa decyzja.
    Zgadzam się, że emocje wyłączają racjonalność.
  • aandzia43 15.10.17, 00:42

    > Kieruję się racjonalnym i egoistycznym światopoglądem. Moje zdrowe dziecko - ta
    > k, nie moje, czy moje i upośledzone - nie.
    > Przerabiałem to osobiście. Gdy moja zaszła po raz trzeci w ciążę, zrobiłem wszy
    > stko, żeby urodziła, a ochoty na to nie miała. Teraz oboje wiemy, że to była n
    > asza najlepsza życiowa decyzja.
    > Zgadzam się, że emocje wyłączają racjonalność.

    Widzisz Marku, takie zimne aborcjonisty (też urodziłam choć się otoczenie w czoło pukało że taka decyzja) nie dokonują aborcji, rodzą i wychowują ;-) Normalka, ludzie (kobiety przede wszystkim) chcą dzieci. Chronią, bronią, zmieniają swoje życie, poświęcają to i owo jak.się.trafi przypadkiem. Ci z prawa i z lewa. Ci za zakazem aborcji i ci za wyborem (w różnym zakresie). Różnicy w jakości rodzicielstwa na oko nie.stwierdzam żadnej między dwiema grupami. To tylko moje oko, ale przynajmniej zadałam sobie trud przyjrzenia się. Ci za wyborem często sami z niego nie korzystają, czasem rodzą dzieci o których wiedzą,.że będą/ mogą być niepełnosprawne. Z drugiej strony mam kwiatki w postaci moje śp.teściowej, która mnie sugerowała aborcję, a kilka lat później bezczelnie doznała amnezji i gdakała za prawem zakazującym aborcji. Moja ciąża to był dla niej taki typowy "wyjątkowy przypadek", bo ich dotyczący, jak to u wielu prolajfów ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • wont2 14.10.17, 21:05
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > > - dziecko moje ma wykryte wady. Jestem za aborcją.
    > > >
    > > > Dziecko ma downa, wtedy Ty?
    > > Przecież napisałem linijkę wyżej: Aborcja
    >
    > Acha, czyli eugenika. Taka "cywilizowana", pod płaszczykiem "obrony praw kobiet
    > ".
    --------
    Nawet nie czuję jak mi się rymuje.

    Słowo daję,
    Jakbym miał czapkę niewidkę
    I z kanisterek spermy downa
    To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
    I problem by się sam rozwiązał.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 14.10.17, 21:32
    wont2 napisał:

    Słowo daję,
    > Jakbym miał czapkę niewidkę
    > I z kanisterek spermy downa
    > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
    > I problem by się sam rozwiązał.
    -------------------------
    To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
  • druginudziarz 14.10.17, 21:44
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > Słowo daję,
    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
    > > I z kanisterek spermy downa
    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
    > > I problem by się sam rozwiązał.
    > -------------------------
    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

    Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)






    (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa" chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)
  • bgz0702 14.10.17, 22:14
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > wont2 napisał:
    > >
    > > Słowo daję,
    > > > Jakbym miał czapkę niewidkę
    > > > I z kanisterek spermy downa
    > > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
    > > > I problem by się sam rozwiązał.
    > > -------------------------
    > > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
    >
    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
    >
    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)


    znacie człowieka? ewenement

    www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwimkIn39PDWAhUIVRoKHQXIC4kQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fwiedza%2Fnauka%2Fzespol-downa-lek-pablo-pineda-newsweek-pl%2Cartykuly%2C270406%2C1.html&usg=AOvVaw0T4MdOebC6_idlQ7RfH9DH
  • aandzia43 14.10.17, 23:39

    >
    > znacie człowieka? ewenement
    >
    > www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwimkIn39PDWAhUIVRoKHQXIC4kQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.newsweek.pl%2Fwiedza%2Fnauka%2Fzespol-downa-lek-pablo-pineda-newsweek-pl%2Cartykuly%2C270406%2C1.html&usg=AOvVaw0T4MdOebC6_idlQ7RfH9DH


    Mozaikowatość. Jednemu z anomaliami chromosomalnymi (np.z downem) trafi się więcej komórek z.dodatkowym chrmosomem drugiemu mniej. Gdzieś tam na początku rozwoju zarodkowego. To nie.dzięki pracy rodzicow ten chłopak tyle osiągnął, miał farta że jest takim "mało downem". Większość mimo stawania na rzesach rehabilitantow jest jaka jest, choć oczywiście i tak lepsza niż bez tej pracy. Kolejna manipulacja to pokazywanie downów jako łagodnych, dobrze współpracujących i radzących sobie muminków. Są bardzo, bardzo różni. Wiesz ze.po czterdziestce większość downów ma alzheimera? Reszta tylko trochę później. To wielkie szczęście jeśli mają kogoś kto ich kocha i kto, co równie.ważne, ma siłę się nimi właściwie opiekować. I kto żyje dłużej niż oni.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 15.10.17, 00:02
    Reszta artykułu to same optymistyczne wieści. Mam nadzieję na lek regeneracjący hipokamp również po depresji ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 14.10.17, 22:49
    druginudziarz napisał:

    > -------------------------
    > > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.
    >
    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
    >
    >

    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?).
    ----------------------
    Skuteczność, w tym przypadku (pomijając przekonywanie feministek) = moje zdrowe dzieci.
    Tydzień temu będąc w restauracji, widziałem parę w dwojgiem dzieci Downów. To było przerażające.
  • aandzia43 14.10.17, 23:19
    drugin
    >
    > Skuteczność zapewne, ale genetyka to już terra incognita ;)
    >
    >
    >
    >
    >
    >
    > (P.S. Poważnie nigdy nie sprawdzałeś co to jest zespół downa??? "spermą downa"
    > chcesz "zarażać"? :D wontowi się nie dziwię ale Ty?)


    Poważnie, nigdy nie słyszałeś, że anomalie chromosomalne są przekazywane.potomstwu? Terra incognita.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 15.10.17, 10:11
    aandzia43 napisała:

    > Poważnie, nigdy nie słyszałeś, że anomalie chromosomalne są przekazywane.potoms
    > twu? Terra incognita.

    Dobrze, więc wyjaśnij mi jak krowie na rowie, czym się różni sperma downa od takiej zwykłej spermy i w jaki sposób zespół downa "przekazywany jest potomstwu".
    Przy okazji przypominam sie w sprawie nazwisk morderców co mordują działaczy pro-chois, zmaterializowali się w końcu czy nadal tkwią w obszarze Twoich fantazji?
  • aandzia43 15.10.17, 00:58
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > Słowo daję,
    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
    > > I z kanisterek spermy downa
    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
    > > I problem by się sam rozwiązał.
    > -------------------------
    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

    Watpię chłopaki. Skoro Radziwiłł nie dałby swojej zgwałconej córce tabletki bellaone, która przeciez nie jest nawet wczesnoporonną tabletką, to znaczy że mamy do czynienia z ludźmi zwyczajnie okrutnymi i nie ma.co liczyć na jakaś refleksję czy litość nad kobietą, nawet jeśli jest im podobno bliska. Składają swoje dzieci na ołtarzu idei świętości zygot, zarodków a nawet zarodków jeszcze nie istniejących. Radziwiłł został w necie okrzyknięty obrońcą życia niepoczętego ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 15.10.17, 00:59
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > Słowo daję,
    > > Jakbym miał czapkę niewidkę
    > > I z kanisterek spermy downa
    > > To bym zapłodnił wszystkie córeczki tych obrońców życia
    > > I problem by się sam rozwiązał.
    > -------------------------
    > To mogłoby być skuteczne, a skuteczność jest mi bliska.

    Watpię chłopaki. Skoro Radziwiłł nie dałby swojej zgwałconej córce tabletki bellaone, która przeciez nie jest nawet wczesnoporonną tabletką, to znaczy że mamy do czynienia z ludźmi zwyczajnie okrutnymi i nie ma.co liczyć na jakaś refleksję czy litość nad kobietą, nawet jeśli jest im podobno bliska. Składają swoje dzieci na ołtarzu idei świętości zygot, zarodków a nawet zarodków jeszcze nie istniejących. Radziwiłł został w necie okrzyknięty obrońcą życia niepoczętego ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 14.10.17, 10:01
    Wiesz w GoT jest taka scena z Cersiei kiedy pyta Tyriona dlaczego jej brat wpiera Denerys:

    Tyrion Lannister: I think she will make the world a better place.
    Cersei Lannister: You said she’d destroy King’s Landing.
    Tyrion Lannister: She knows herself. She chose an advisor who would check her worst impulses instead of feeding them. That’s the difference between you.

    youtu.be/XuVKW1liIhY?t=483
    To ten o wątek o żywieniu nakrecaniu lęku i emocji przed o którym wspomniał Drugi i Proteinowy. Ty jak Cersei żywisz i karmisz te emocje by mieć siłę.

    Widzę kompromis zrównania praw jak w zmienionych ostatnio przepisach o obronie koniecznej: "Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej odpierając zamach polegający (...)".

    Każda odpowiedź dana przez mężczyznę na twoje bedzie zła, bo powinien wspierać i bronić swoją partnerkę w potrzebie, najbliższych w pierszwj kolejności.

    Natomiast jesteś na tyle inteligentna przecież że wiesz że jako prawo to wytrych i przyczółek do dalszego ataku, praktycznie był jeden taki przypadek w ostaniach latach w Wielkopolsce ale uzyskanie tu przyczółka to pole wyjścia do szerszego ataku.
    Bo czy organizatorki marszu dzięki wsparciu nie poszły za ciosem od razu i nie zbierają podpisów pod projektem aborcji na życzenie obłudnym tytułem "Ratujmy Kobiety"?
    A ty jesteś z nimi dalej czy nie ?






    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • aandzia43 15.10.17, 02:02
    - nie odpowiedziales na moje pytanie
    - skończ z tymi absurdalnymi porównaniami do Cesrsei bo obnażasz tu jakieś lęki kastracyjne (swoją drogą taka ze mnie Cesrsei jak z koziej dupy trąba :-D)
    - przepros koleżanki za insynuacje jakoby rządziła nimi czasem na forum jakaś samica alfa w osobie niejakiej Aandzi, bo one rządzą się same, nawet jeśli przypadkiem ich poglądy są zbieżne z poglądami onej Aandzi co rozumiem mocno ci nie na rękę (samica alfa ze mnie taka jak z koziej dupy trąba, jak wyżej)
    - to musi być bardzo przykre gdy poświęca się kilka lat na głoszenie słowa na forum a ono takie oporne, że nijak niczego nauczyć się nie chce, niewdzięczne takie.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 15.10.17, 02:15
    A propos emocji: piszę o konkretnych wydarzeniach i problemach z którymi mierzą się ludzie. I tym co się dzieje gdy komuś przychodzi do głowy ustanawiać restrykcyjne prawo (historia i współczesnosc). Real. Krew, pot i łzy zamiast twojego wąchania kwiatkow na niebieskich łąkach. Niemiła i niechętnie oglądana strona rzeczywistości, a pokazywanie jej to już czysta bezczelność i fuble. W razie czego ma się znajomych lekarzy i wypowiadać się można a na razie nie psujmy sobie dobrego mniemania na swój temat.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 11.10.17, 20:34
    > Problem ma kilka warstw (biologia, historia, prawo, obyczaj), literaturę o mie
    > szanej jakości metod i danych, zwłaszcza w kontekście „bieżącego roku”. Tzw dys
    > kurs ma pełno zakopanych min - pojec zaprojektowanych na eksplozje w dyskusji,
    > nie na porozumienie a juz na pewno nie niuans. Jest zaprojektowany na dzielenie
    > ludzi i wsadzanie ich w pudełka. Cos jak nienarodzone dzieci/zarodki.

    No ma wiele warstw. Jak się ktoś ocknął kilkanaście lat temu w Polsce w temacie aborcji wcześniej nie poświęcając mu jednej myśli i nasłuchał się tylko tego co wypisują obie strony (szczególnie ekstrema) to faktycznie włazi co rusz na jakąś minę i płynie z rwącą rzeką narodowej emocji jeśli nadal nie poświęca tematowi myśli a wyłącznie emocje.
    Swoją drogą "nienarodzone dziecko" to taki sam semantyczny potworek i nieuczciwe granie na emocjach przez prolajów co "niepostarzały starzec" na określenie kogoś, kto młodo umarł ;-) Nie mam wątpliwości, że zarodek to człowiek i że to życie, ale ponieważ nie padam na twarz przed wszystkim co ludzkie i nie celebruję za wszelką cenę życia (mięso jadam, komary zabijam, chore zwierzęta w końcu usypiam, napadnięta przypuszczalnie broniłabym się bez skrupułów) to zawsze wybiorę dobro człowieka-kobiety przed niezorganizowanym i nieczującym człowiekiem-zarodkiem. Czy będzie mi z tym miło czy niemiło nie ma znaczenia. Uczucia i emocje na drastyczne widoki to moja sprawa, a nie jedyny drogowskaz. Idea "życie" i idea "człowiek" zawsze przegrają we mnie z.. życiem.
    Znam kilku prolajfów i wielu szanuję. Za konsekwencję bez histerii i bez działań typu "a ja wam pokażę głupie kurwy co się skrobać chceta, za karę rodzić będziecie". Za świadczenie własną historią i postępowaniem a nie ględzeniem, uproszczeniami i manipulowaniem danymi. Zgadza mi się u nich prezentowana na co dzień wrażliwość z głoszonymi hasłami i za to szacun. U większości mi się niestety nie zgadza. Z ciekawością też przyglądam się ludziom noszącym chorągwie z pokawałkowanymi płodami (chociaż ostatnio widziałam jakieś nieokreślone czerwone masy), bez agresji. No chyba że się jakiś agresywny z gęby typ trafi.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 11.10.17, 11:49
    lybbla napisał:

    > Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia rozpłat
    > anych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
    > że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piątego
    > tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji

    Troszkę manipulacja ale za to jaka skuteczna :) miło się patrzy ile osób i kogo wkurza.
    Ja bym to rozegrał jeszcze inaczej, kupił bym jakiegoś taniego artystę, nie musi być znany, bo po co, wystarczy żeby asp skończył, i prezentowałby te plakaty jako "instalacja artystyczna". No i kto się wtedy przyczepi? artysta ma przecież pełne prawo do subiektywnego postrzegania świata i przeżywania go na swój sposób :D
    Zresztą sądzę że lada chwila kontrrewolucja sięgnie po takie sposoby, no bo przecież nie jest tak że neomarksiści mają monopol a wyjątkowo łatwo się trolluje przy dzisiejszych możliwościach przekazu :)
  • aandzia43 11.10.17, 12:28
    druginudziarz napisał:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Ja widzę nie niedorozwój poznawczy. Przykład pierwszy z brzegu, zdjęcia r
    > ozpłat
    > > anych noworodków. Aandzia to tuz intelektu przy Urqu i dziwię się jej,
    > > że się jej chce. Oszustwo jest oszustwem. Niech pokazują skrobankę z piąt
    > ego
    > > tygodnia. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym by nie zauważać manipulacji
    >
    > Troszkę manipulacja ale za to jaka skuteczna :) miło się patrzy ile osób i kogo
    > wkurza.

    Owszem, skuteczna, bo ludziki jak się natchną jakąś myślą, to można im każdy kit wcisnąć i nie zauważą, choćby mieli biologię w szkole i dostęp do wiedzy wszelakiej w necie. Np. że model zarodka rozdawany przez katechetki długości 2 cm ma proporcje noworodka. I że zarodek to dziecko z wszelakimi właściwymi dziecku funkcjami i możliwościami, itd. Takie typowe propagandowe dorabianie piździe uszu. Chwyta rozhisteryzowane masy.

    > Ja bym to rozegrał jeszcze inaczej, kupił bym jakiegoś taniego artystę, nie mus
    > i być znany, bo po co, wystarczy żeby asp skończył, i prezentowałby te plakaty
    > jako "instalacja artystyczna". No i kto się wtedy przyczepi? artysta ma przecie
    > ż pełne prawo do subiektywnego postrzegania świata i przeżywania go na swój spo
    > sób :D
    > Zresztą sądzę że lada chwila kontrrewolucja sięgnie po takie sposoby, no bo prz
    > ecież nie jest tak że neomarksiści mają monopol a wyjątkowo łatwo się trolluje
    > przy dzisiejszych możliwościach przekazu :)


    Zapewne. Nie mam złudzeń że nadciągają mroki hipokryzji, braku środków antykoncepcyjnych i pokątnych skrobanek ze wszystkimi ich konsekwencjami. Normalny płodozmian. Ąż się ludziom uleje i przechyli w drugą stronę i przyjdzie nowy Boy-Żeleński ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 12.10.17, 11:33
    proteinawy napisał(a):

    > Błąd moze i z mojej winy, mętnie poszę. Ale zanim sie zapuszczę w konkrety, doj
    > asnijmy co masz na myśli jak piszesz „przeceniasz”. Bo wydaje mi sie, ze obaj z
    > gadzamy sie ze wpływ stylu i treści jakiś jest. Zwłaszcza na forum.


    Tak tak, jak najbardziej "wpływ jakiś jest", PUA to bardzo dobrze opisuje.
    Jednak jak nie masz "warorów podstawowych" to rzaden kurs krasomówstwa Casanovą Cię nie uczyni. Juz jepiej zaintestować w psychologa, sport, lepszy samochód ;)

    > Co do stylu i tresci naszego Lybbli - czesc pan to wkurwia, ale dla czesci to j
    > est balsam na zniewolone przez kapitalistyczny patriarchat dusze. Popatrz tam o
    > bok na lęki przed pogromem.

    Na lęki przed pogromeme antydepresanty sa niezłe, albo dedykowane prochy przeciwlękowe. Balsam makaranu nawijanego na uszy, wiec będzie skuteczny głównie w tym tergecie plus, co juz pisałem, jakieś nawiedzone humanistki od akcji "nie czytasz, nie idę z tobą do łózka".
    Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.
  • proteinawy 12.10.17, 11:46
    > Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.

    W sytuacji polującego - bardzo dobrze ze krótko działa, albo nawet nie działa wcale. Większy przerób.
  • druginudziarz 12.10.17, 12:07
    proteinawy napisał(a):

    > > Seks jest dobry na smutki tego świata ale krótko działa.
    >
    > W sytuacji polującego - bardzo dobrze ze krótko działa, albo nawet nie działa w
    > cale. Większy przerób.

    Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpywalna? i że tylko jeden myśliwy w lesie?
  • proteinawy 12.10.17, 13:31
    > Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpywalna? i że tylko jeden myśliwy w lesie? <

    Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebierać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki skonsumować).
  • druginudziarz 12.10.17, 14:20
    proteinawy napisał(a):

    > > Ale dlaczego zakładasz że ilość królików do odstrzelenia jest niewyczerpy
    > walna? i że tylko jeden myśliwy w lesie? <
    >
    > Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebie
    > rać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki
    > skonsumować).

    "Lybla pisze" to brzmi jak "w telewizorze powiedzieli" ;)
    no bądźmy poważni :)

    Żeby nie rozwijać zbędnie tematu to tyle Ci powiem, że kiedyś interesowałem się "sławnymi mówcami" i powiem Ci że im nie bardzo z kobietami szło, nie wiem, może gęby mieli szpetne? :)
  • lybbla 15.10.17, 17:52
    proteinawy napisał(a):

    > Nie jest niewyczerpana ale jest wystarczająca (to z punktu tych co moga przebie
    > rać, Lybbla pisze ze zycia mu nie starcza zeby te wszystkie tłuściutkie króliki
    > skonsumować).

    Od tego konsumownia jestem tak tłusty i powolny, że nie starcza mi czasu by być konsumownym przez króliki. Czas by się trochę wypościć.
  • zawle 09.10.17, 18:20
    proteinawy napisał(a):

    > > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna zwilzac
    > ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)
    >
    > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to odwieczn
    > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy tylko, ż
    > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az tyle gen
    > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.


    To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża;)


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • mabelle2000 09.10.17, 18:42
    zawle napisała:

    > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża
    > ;)

    Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz. A wazelina to dobra ( podobno) strategia jak chce sie do cipki/ ek dobrac.
  • proteinawy 09.10.17, 18:55
    > Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz.

    To tez. I to miała byc gra slow, ze w minecie tez dobry, przynajmniej tak stoi w jego ulotce reklamowej.
  • hello-kitty2 09.10.17, 19:26
    proteinawy napisał(a):

    > > Raczej Proteinowemu chodzi o to ze Lybbla to wazeliniarz.
    >
    > To tez. I to miała byc gra slow, ze w minecie tez dobry, przynajmniej tak stoi
    > w jego ulotce reklamowej.

    Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie. Jakos sie musi sprzedac. Takze ten tego uczulam, jak ktos sie rozwodzi o tym jak to on lubi lizac cipe... aha.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mabelle2000 09.10.17, 19:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie.

    Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezaliczony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to trza te baby lizac chyba, nie ?
  • hello-kitty2 09.10.17, 19:57
    mabelle2000 napisała:

    > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
    > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
    > rza te baby lizac chyba, nie ?

    Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedziesz mial TABUNY do przelizania. Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 09.10.17, 20:02
    hello-kitty2 napisała:
    > Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedzi
    > esz mial TABUNY do przelizania. Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorr
    > y nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

    Proteinowy..to już jesteś zainteresowany seksem pozamałżeńskim?


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • proteinawy 09.10.17, 21:18
    > Proteinowy..to już jesteś zainteresowany seksem pozamałżeńskim? <

    Skąd, estrogeny w systemie, radość z dzieciaka, żony żal. Dobrze ze nie zacząłem laktacji ani nie zsynchronizowalem okresu. Ryćkanie po katach (czy wolna milosc) to teraz jakiś kosmos.
  • mabelle2000 09.10.17, 20:36
    hello-kitty2 napisała:

    > Proteinowy slyszales? Pierdol o minecie. Takich jak ja nie przelecisz ale bedzi
    > esz mial TABUNY do przelizania.

    Proporcje w dawaniu i braniu, i satysfakcja z tego wynikajaca sa kwestia indywidualna.
    Pewnie szczescie w najczystszej postaci osiagna dwa osobniki, ktore przyjemnosc drugiej strony cenia wyzej niz wlasna. Tacy jak sie dobiora... ;-)

    Wtedy Jak sie Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorr
    > y nie na darmo jestem fanka kategorii creampie.

    Tak mysli wiekszosc ludzi. Lista oczekiwan, preferencji, czynnosci, ktore maja sprawic zeby seks byl udany. Pozostaje tylko odhaczac po kolei. Tymczasem dotykamy drugiego czlowieka, tak blisko ze bardziej sie nie da. Czesto zagladamy mu w dusze i widzimy takie same rany jak nasze. Niesamowite.


  • hello-kitty2 09.10.17, 21:33
    mabelle2000 napisała:

    > Tak mysli wiekszosc ludzi. Lista oczekiwan, preferencji, czynnosci, ktore maja
    > sprawic zeby seks byl udany. Pozostaje tylko odhaczac po kolei. Tymczasem dotyk
    > amy drugiego czlowieka, tak blisko ze bardziej sie nie da. Czesto zagladamy mu
    > w dusze i widzimy takie same rany jak nasze. Niesamowite.

    No coz, zwierzeta, moze uda sie czegos nauczyc od Ciebie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 09.10.17, 21:02
    > Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fanka kategorii creampie. <

    Cream-pie = magia.
  • hello-kitty2 09.10.17, 21:22
    proteinawy napisał(a):

    > > Tez nie zaliczam seksu bez spuszczenia, no sorry nie na darmo jestem fank
    > a kategorii creampie. <
    >
    > Cream-pie = magia.

    Co chcesz przez to powiedziec?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 09.10.17, 21:41
    > Co chcesz przez to powiedziec?

    Ze tez lubię, ale na razie latex, chyba ze sobie jajka podetnę.
  • hello-kitty2 09.10.17, 21:49
    proteinawy napisał(a):

    > > Co chcesz przez to powiedziec?
    >
    > Ze tez lubię, ale na razie latex, chyba ze sobie jajka podetnę.

    Mi sie gumy kojarza z nastolectwem. A jak sie kochac w wannie albo pod prysznicem? Sorry ale zeby rznac sie w zwiazku w gumach to trzeba byc pierdolnietym. Naprawde nie umiem tego inaczej nazwac. Ja tam na razie nie mam seksu ale spiralka nowa. Jak to mowia: myjcie sie chlopaki i dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 09.10.17, 19:59
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu k
    > lapie.
    >
    > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
    > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
    > rza te baby lizac chyba, nie ?

    Atawiam na Kicię:))


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • lybbla 09.10.17, 23:43
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu k
    > lapie.

    A kogo mierzi pierdolenie o minecie?
    Tej której śmierdzi i której nie staje (a walnę se emotikonkę) ;)


    >
    > Ten kto mial duzo partnerek. Seks bez orgazmu powszechnie uwaza sie za niezalic
    > zony. Skoro tabuny kobiet dochodza przy minecie, a nie podczas penetracji, to t
    > rza te baby lizac chyba, nie ?

    A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak widać trzeba w kółko powtarzać.
  • hello-kitty2 09.10.17, 23:58
    lybbla napisał:

    > A kogo mierzi pierdolenie o minecie?
    > Tej której śmierdzi i której nie staje (a walnę se emotikonkę) ;)

    No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty, opisywala ;-) A ja niech Ci smierdze na kilometry, tak mi dopomoz Bog!

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 10.10.17, 00:16
    hello-kitty2 napisała:


    > No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty
    > , opisywala ;-)

    Wszystko Ci się merda. Ostatnio pisała, że się bzyka dniami i nocami (pięcioma chyba?). Chyba nie dałbym rady.


    > A ja niech Ci smierdze na kilometry, tak mi dopomoz Bog!

    Jedź do granic Holandii i odmów różaniec. Wystarczy bym nie wpychał nosa w nie swój interes;)
  • mabelle2000 10.10.17, 07:04
    hello-kitty2 napisała:


    > No to juz hop w ramionka Mabelle, ona tam umie pocieszac rozne takie klapofiuty
    > , opisywala ;-)

    Oj Kitka, Ty i ten Twoj pinterestowy seks :-D Dam se spokoj jednak, nie bede opowiadac dwudziesty raz tego samego.
  • mabelle2000 10.10.17, 07:14
    lybbla napisał:

    > A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak widać tr
    > zeba w kółko powtarzać.

    Bylo o roznorodnosci, ale byly tez statystyki. 70- 80 % kobiet nie ma orgazmow na skutek penetracji. Chyba ze chcesz sie klocic i podasz jakies inne dane, bardzo prosze. Nie dziwi wiec raczej ze milosnicy minety kojarza mi sie z mainstreamem. Z mainstreamem i duzym przebiegiem ;-) Bo statystycznie latwiej trafic na taka co ma drewniana pochwe i kaze sobie lizac lechtaczke, niz na taka co ma drewniana lechtaczke i kaze sie ruchac godzinami.
  • lybbla 11.10.17, 00:04
    mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > A tyle się boginka naprodukowała na temat różnorodności kobiet ale jak wi
    > dać tr
    > > zeba w kółko powtarzać.
    >
    > Bylo o roznorodnosci, ale byly tez statystyki. 70- 80 % kobiet nie ma orgazmow
    > na skutek penetracji. Chyba ze chcesz sie klocic i podasz jakies inne dane, bar
    > dzo prosze. Nie dziwi wiec raczej ze milosnicy minety kojarza mi sie z mainstre
    > amem. Z mainstreamem i duzym przebiegiem ;-) Bo statystycznie latwiej trafic n
    > a taka co ma drewniana pochwe i kaze sobie lizac lechtaczke, niz na taka co ma
    > drewniana lechtaczke i kaze sie ruchac godzinami.

    Ależ to nie do Ciebie było tylko do tej drugiej. Jest tak jak piszesz, tylko wytłumacz to tej, która świat postrzega jedynie z perspektywy swojej Cipy.

    A dla chłopców podlotków jest jedna uniwersalna rada od pań z forum
    `nic gorszego niż pan jadący swoją byłą'.
  • proteinawy 09.10.17, 20:49
    > Ale wiesz kto najlepiej i najchetniej pierdoli o minecie? ;-) Ten, komu klapie. Jakos sie musi sprzedac. Takze ten tego uczulam, jak ktos sie rozwodzi o tym jak to on lubi lizac cipe... aha. <

    Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każda ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczuć. Głód nie bycia pomijana, olewana. Nie wiem czy Ty masz ten głód czy nie. Czasem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takich głodów sie łatwo nie zaspokaja...

    Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i naturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak nie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.

    Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z desperacji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale działa na wystarczająca ilość.
  • aandzia43 09.10.17, 21:13

    > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
    > aturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
    > czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe
    > napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak n
    > ie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.
    >
    > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z de
    > speracji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
    > działa na wystarczająca ilość.

    Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka. Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiednimi działaniami lub przedsmakiem tych działań.


    > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
    > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
    > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.

    Nie wiem czy tak samo rozumiemy słowa "pomijanie, olewanie" ale wydaje mi się, że taki głód to normalne nastawienie normalnego zdrowego człowieka i normalne oczekiwanie wobec ludzi z którymi wchodzi ów normalny człowiek w bliską, choćby nawet chwilową, relację.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 09.10.17, 21:39
    > Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka. Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiednimi działaniami lub przedsmakiem tych działań. <

    Tak, takich rzeczy sie nie mowi wprost, a ja dawniej byłem autentycznie zainteresowany ludzmi w ogole a kobietami zwłaszcza. Jak jakies mityczne stwory. Tymczasem one były do przodu o prawie pokolenie (mimo tego samego wieku), juz sie statkowały do ślubu. Pewnie chciały przed ślubem dziubnąć cielęciny.

    Dopiero teraz mi ochłódło, kobieta okazuje sie tez człowiek.
  • zawle 09.10.17, 22:09
    aandzia43 napisała:
    > Zawsze mnie zastanawiało, że deklaracje (będę taki, śmaki, cudowny, potraktuję
    > cię jak księżniczkę) wystarczają komuś do otworzenia się na drugiego człowieka.
    > Czego by nie dotyczyły. Chociaż pewnie twoje deklaracje poparte były odpowiedn
    > imi działaniami lub przedsmakiem tych działań.

    Motyw księzniczki pojawia się dość czesto z rozmowach z kobietami. Może za dużo bajek w ciecięctwie? Ale chyba w sumie chodzi o to samo co większości ludzi...chcę być dla kogoś kims. Ważnym , innym, szczególnym, wyjątkowym. Czyli dokładnie to co pisze proteinowy przypisując to kobietom. Ale ma trochę racji. Jest więcej facetów niż kobiet, którym pojawia się chęć ucieczki gdy są tak osobiście traktowani. Boją się że druga strona liczy na coś więcej.

    > > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na
    > „każd
    > > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem si
    > e wczu
    > > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.
    >
    > Nie wiem czy tak samo rozumiemy słowa "pomijanie, olewanie" ale wydaje mi się,
    > że taki głód to normalne nastawienie normalnego zdrowego człowieka i normalne o
    > czekiwanie wobec ludzi z którymi wchodzi ów normalny człowiek w bliską, choćby
    > nawet chwilową, relację.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • aandzia43 09.10.17, 22:36
    Nie wiem już co oznacza to "bycie traktowanym osobiście". Mam zasadniczo pęd do traktowania ludzi w bliższych relacjach właśnie osobiście, indywidualnie. Często mi się chyba nawet to udaje. Nawet jeśli nie zależy mi na miłości czy przyjaźni (w przypadku kobiet) na wieki wieków.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 09.10.17, 23:11
    aandzia43 napisała:

    > Nie wiem już co oznacza to "bycie traktowanym osobiście". Mam zasadniczo pęd do
    > traktowania ludzi w bliższych relacjach właśnie osobiście, indywidualnie. Częs
    > to mi się chyba nawet to udaje. Nawet jeśli nie zależy mi na miłości czy przyja
    > źni (w przypadku kobiet) na wieki wieków.

    Pewnie każdy ma swój katalog zachowań w którcych włącza im się czerwone światło.I pewnie ten katalog zmienia się wraz z rozwojem znajomości.
    Moja przyjaciółka zaczęła unikac jednego pana gdy ten powiedział jej w przypływie szczerości że szuka portu, liczy że się już ustatkuje i zrobi sobie dzieciaka. Ona jest dokładnie w tym samym momencie, jednak takie deklaracje w ustach 30 latka spowodowały że zobaczyła w nim kogoś całkiem nienormalnego:)) Ale wracajac do tematu...dal kogoś może to być żądanie porannej jajecznicy po seksie;)


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • aandzia43 09.10.17, 23:39

    > Pewnie każdy ma swój katalog zachowań w którcych włącza im się czerwone światło
    > .I pewnie ten katalog zmienia się wraz z rozwojem znajomości.
    > Moja przyjaciółka zaczęła unikac jednego pana gdy ten powiedział jej w przypływ
    > ie szczerości że szuka portu, liczy że się już ustatkuje i zrobi sobie dzieciak
    > a. Ona jest dokładnie w tym samym momencie, jednak takie deklaracje w ustach 30
    > latka spowodowały że zobaczyła w nim kogoś całkiem nienormalnego:)) Ale wracaj
    > ac do tematu...dal kogoś może to być żądanie porannej jajecznicy po seksie;)

    Twoja przyjaciółka została potraktowana nie tyle osobiście i z uważnością, co została włączona w plany i wymagania tego pana. Nie mówię że to złe, to po prostu coś innego, coś faktycznie obciążającego.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • wont2 10.10.17, 07:05
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Pewnie każdy ma swój katalog zachowań w którcych włącza im się czerwone ś
    > wiatło
    > > .I pewnie ten katalog zmienia się wraz z rozwojem znajomości.
    > > Moja przyjaciółka zaczęła unikac jednego pana gdy ten powiedział jej w pr
    > zypływ
    > > ie szczerości że szuka portu, liczy że się już ustatkuje i zrobi sobie dz
    > ieciak
    > > a. Ona jest dokładnie w tym samym momencie, jednak takie deklaracje w ust
    > ach 30
    > > latka spowodowały że zobaczyła w nim kogoś całkiem nienormalnego:)) Ale
    > wracaj
    > > ac do tematu...dal kogoś może to być żądanie porannej jajecznicy po seks
    > ie;)
    >
    > Twoja przyjaciółka została potraktowana nie tyle osobiście i z uważnością, co z
    > ostała włączona w plany i wymagania tego pana. Nie mówię że to złe, to po prost
    > u coś innego, coś faktycznie obciążającego.
    --------
    Uwazam podobnie. To jest instrumentalne traktowanie drugiego czlowieka - jako srodka do celu a nie celu samego w sobie. Celem powinien byc udany zwiazek a rodzina, dziecko jego ewentualnym zwienczeniem a nie ze od dupy strony - chcemy rodziny i dzieci i po to nam zwiazek. Jak dla mnie totalny cockblock plus wizja, ze bede przebywac na forum juz jako praktyk a nie tylko teoretyk. Z drugiej strony moze on chcial dac do zrozumienia, ze traktuje ja powaznie, no ale nie w taki sposob to sie powinno moim zdaniem robic. Lepiej trzymac morde na klodke, nie krytykowac idei zwiazkow, malzenstw, pokazywac, ze lubi sie dzieci i zostawic cala robote w tym zakresie dziewczynie.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 10.10.17, 08:27
    wont2 napisał: > Uwazam podobnie. To jest instrumentalne traktowanie drugiego czlowieka - jako s
    > rodka do celu a nie celu samego w sobie. Celem powinien byc udany zwiazek a rod
    > zina, dziecko jego ewentualnym zwienczeniem a nie ze od dupy strony - chcemy ro
    > dziny i dzieci i po to nam zwiazek. Jak dla mnie totalny cockblock plus wizja,
    > ze bede przebywac na forum juz jako praktyk a nie tylko teoretyk. Z drugiej str
    > ony moze on chcial dac do zrozumienia, ze traktuje ja powaznie, no ale nie w ta
    > ki sposob to sie powinno moim zdaniem robic. Lepiej trzymac morde na klodke, ni
    > e krytykowac idei zwiazkow, malzenstw, pokazywac, ze lubi sie dzieci i zostawic
    > cala robote w tym zakresie dziewczynie.

    Chyba muszę wyjasnić. Moja przyjaciółka stwierdziła że nie jest normalnym facet którt w wieku 30 lat deklaruje przemożną chęć ustatkowania się. Że coś z nim jest niehaloo.
    Na naszych oczach kilka innych koleżanek ochoczo dało się przelecieć na te zapewnienia.
    Taki z tego morał o złotroustych, deklaracjach i normalności.
    :))

    ------------------
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 10.10.17, 10:41
    zawle napisała:

    > Chyba muszę wyjasnić. Moja przyjaciółka stwierdziła że nie jest normalnym facet
    > którt w wieku 30 lat deklaruje przemożną chęć ustatkowania się. Że coś z nim
    > jest niehaloo.
    -------
    Zgadzam sie z nia. Rozumiem, ze mozna w wieku 30 lat odczuwac przemozna chec ustatkowania sie ale deklarowanie tej przemoznej checi to albo desperacja albo przyjecie strategii ruchania desperatek, co tez w sumie jest desperackie :)

    > Na naszych oczach kilka innych koleżanek ochoczo dało się przelecieć na te zape
    > wnienia.
    > Taki z tego morał o złotroustych, deklaracjach i normalności.
    > :))
    ---------
    One pewnie byly zdesperowane a ona jeszcze nie :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • druginudziarz 10.10.17, 11:09
    wont2 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Chyba muszę wyjasnić. Moja przyjaciółka stwierdziła że nie jest normalnym
    > facet
    > > którt w wieku 30 lat deklaruje przemożną chęć ustatkowania się. Że coś
    > z nim
    > > jest niehaloo.
    > -------
    > Zgadzam sie z nia. Rozumiem, ze mozna w wieku 30 lat odczuwac przemozna chec us
    > tatkowania sie ale deklarowanie tej przemoznej checi to albo desperacja albo pr
    > zyjecie strategii ruchania desperatek, co tez w sumie jest desperackie :)

    "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodzenia syna jawi sie jako emanacja desperacji.

    > > Na naszych oczach kilka innych koleżanek ochoczo dało się przelecieć na t
    > e zape
    > > wnienia.
    > > Taki z tego morał o złotroustych, deklaracjach i normalności.
    > > :))
    > ---------
    > One pewnie byly zdesperowane a ona jeszcze nie :)

    Eee, jednak wszystko w porządku, pomyliłem się z tymi "czasami", okazuje się że tylko jedna na kilka ucieka z wrzaskiem gdy "ustatkowanie się" na horyzoncie.
  • wont2 10.10.17, 11:43
    druginudziarz napisał:

    > "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodzenia s
    > yna jawi sie jako emanacja desperacji.
    -------
    Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z ktora nie jestes w zwiazku. Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys sie czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego frajera do wydymania. Bo ona nie chce byc ze mna, poznac mnie, zakochac sie i w konsekwencji, ewentualnie zalozyc ze mna rodzine i miec dzieci tylko miec rodzine i dzieci. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja jestem tylko narzedziem do osiagniecia celu. Brzmi znajomo? Bo wydaje mi sie, ze wiekszosc bswm sie tak zaczyna (zarowno po stronie kobiet jak i mezczyzn).

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • zawle 10.10.17, 11:50
    wont2 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodz
    > enia s
    > > yna jawi sie jako emanacja desperacji.
    > -------
    > Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z k
    > tora nie jestes w zwiazku. Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys si
    > e czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc
    > rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego
    > frajera do wydymania. Bo ona nie chce byc ze mna, poznac mnie, zakochac sie i w
    > konsekwencji, ewentualnie zalozyc ze mna rodzine i miec dzieci tylko miec rodz
    > ine i dzieci. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja jestem tylko narzedziem do
    > osiagniecia celu. Brzmi znajomo? Bo wydaje mi sie, ze wiekszosc bswm sie tak za
    > czyna (zarowno po stronie kobiet jak i mezczyzn).

    Jak widdzisz wont w jego przypadku nie był to wyraz desperacji, ale cwaności- taki lep na kobiety- złotouście.


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • wont2 10.10.17, 13:17
    zawle napisała:

    > Jak widdzisz wont w jego przypadku nie był to wyraz desperacji, ale cwaności- t
    > aki lep na kobiety- złotouście.
    ------
    To jest strategia na lapanie babek na pare gaci w domu, skuteczna wylacznie wobec desparatek. Co tez jest, po prawdzie, desperackie i przede wszystkim niebezpieczne.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • bgz0702 10.10.17, 13:30
    wont2 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Jak widdzisz wont w jego przypadku nie był to wyraz desperacji, ale cwano
    > ści- t
    > > aki lep na kobiety- złotouście.
    > ------
    > To jest strategia na lapanie babek na pare gaci w domu, skuteczna wylacznie wob
    > ec desparatek. Co tez jest, po prawdzie, desperackie i przede wszystkim niebezp
    > ieczne.
    >
    desperackie? czy ja wiem? wykalkulowane, zauważa potrzebę i uderza w sedno, trzeba mieć predyspozycje odpowiednie do tego;)
  • wont2 10.10.17, 13:41
    bgz0702 napisała:

    > desperackie? czy ja wiem? wykalkulowane, zauważa potrzebę i uderza w sedno, trz
    > eba mieć predyspozycje odpowiednie do tego;)
    ------
    Doprecyzowuje zatem: ruchanie desperatek jest desperackie, bo jest niebezpieczne. A ruchanie powinno moim zdaniem przede wszystkim sprawiac satysfakcje a nie wzbudzac lek. Dlaczego niebezpieczne, oprocz oczywistego ryzyka wrobienia w dziecko? Bo po zerwaniu czuje sie oszukana, wykorzystana i staje sie twoim osobistym wrogiem. Jak ktos lubi chore jazdy z zawiedzionymi desperatkami (donosy do pracy, szarganie opinii wsrod znajomych, rodziny, sasiadow i jakies inne ewentualne jazdy) to niech sie w takie cos bawi. Ja osobiscie wole nie zaruchac ale nie tworzyc sobie wrogow.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 10.10.17, 13:52
    wont2 napisał:
    Ja osobiscie wole nie zaruchac ale nie tworzyc sobie wrogow.
    --------------
    I to była też moja filozofia. Może ograniczyła ona w młodościntrochę kotłowań, ale bardzo uprościła życie i pozbawiła wielu problemów.

  • bgz0702 10.10.17, 14:00
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    > Ja osobiscie wole nie zaruchac ale nie tworzyc sobie wrogow.
    > --------------
    > I to była też moja filozofia. Może ograniczyła ona w młodościntrochę kotłowań,
    > ale bardzo uprościła życie i pozbawiła wielu problemów.
    >

    zgadzam sie ale nie wszyscy mają takie myślenie, niektórzy mają strategię i działa na krotką metę, zależy jaki masz cel. Kolega "desperat" najwidoczniej chciał sobie zaruchać, no i zaruchał. A co istotne dobrał odpowiedni materiał, to nie jest sztuka nad sztuki dla cwaniaka z pks-u
  • bgz0702 10.10.17, 14:11
    wont2 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > desperackie? czy ja wiem? wykalkulowane, zauważa potrzebę i uderza w sedn
    > o, trz
    > > eba mieć predyspozycje odpowiednie do tego;)
    > ------
    > Doprecyzowuje zatem: ruchanie desperatek jest desperackie, bo jest niebezpieczn
    > e. A ruchanie powinno moim zdaniem przede wszystkim sprawiac satysfakcje a nie
    > wzbudzac lek. Dlaczego niebezpieczne, oprocz oczywistego ryzyka wrobienia w dzi
    > ecko? Bo po zerwaniu czuje sie oszukana, wykorzystana i staje sie twoim osobist
    > ym wrogiem. Jak ktos lubi chore jazdy z zawiedzionymi desperatkami (donosy do p
    > racy, szarganie opinii wsrod znajomych, rodziny, sasiadow i jakies inne ewentua
    > lne jazdy) to niech sie w takie cos bawi. Ja osobiscie wole nie zaruchac ale ni
    > e tworzyc sobie wrogow.
    >

    ludzie są rożni, to czego ty sie boisz, innych kreci, a wrobić kogoś w dziecko to nie ejst tak łatwo i nie przychodzi wiekszości dziewczyn do głowy. Nie wiem dlaczego myślicie, ze laski chciałyby mieć dziecko z kimkolwiek?;) A poza tym dziewczyny lubią sie bzykać, i pewnie niejedna sie bzyknęłą z kolesiem tylko dlatego ze chciała;)
  • kag73 10.10.17, 15:11
    "ludzie są rożni, to czego ty sie boisz, innych kreci, a wrobić kogoś w dziecko to nie ejst tak łatwo i nie przychodzi wiekszości dziewczyn do głowy. Nie wiem dlaczego myślicie, ze laski chciałyby mieć dziecko z kimkolwiek?;) "

    Dokladnie, swieta prawda. Ja nawet slyszalam opinie (z ktora sie zgadzam), ze jak moglabys sobie wyobrazic z tym konkternym facetem miec dziecko, to jest to wlasnie TEN facet.

    "A poza tym dziewczyny lubią sie bzykać, i pewnie niejedna sie bzyknęłą z kolesiem tylko dlatego ze chciała;)"
    Nastepna prawda :)
  • wont2 10.10.17, 15:20
    bgz0702 napisała:

    > ludzie są rożni, to czego ty sie boisz, innych kreci, a wrobić kogoś w dziecko
    > to nie ejst tak łatwo i nie przychodzi wiekszości dziewczyn do głowy.
    ------
    Przeciez nie pisze o "wiekszosci dziewczyn" tylko o desperatkach. Wiekszosc dziewczyn nie udostepni bezrefleksyjnie tylka na tekst "chcialbym sie ustatkowac, zalozyc rodzine i miec dzieci"

    Nie wiem
    > dlaczego myślicie, ze laski chciałyby mieć dziecko z kimkolwiek?;)
    -----
    Ja tak nie mysle.

    A poza tym d
    > ziewczyny lubią sie bzykać, i pewnie niejedna sie bzyknęłą z kolesiem tylko dla
    > tego ze chciała;)
    ------
    Na pewno.


    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 10.10.17, 11:58
    wont2 napisał:

    > Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z ktora nie jestes w zwiazku. Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys sie czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego frajera do wydymania. Bo ona nie chce byc ze mna, poznac mnie, zakochac sie i w konsekwencji, ewentualnie zalozyc ze mna rodzine i miec dzieci tylko miec rodzine i dzieci. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja jestem tylko narzedziem do osiagniecia celu.
    --------------------------
    Przeczytaj wywiady z singielkami. Praktycznie każda tego, czyli męża i rodzinę, chce i to deklaruje, więc nie rozumiem, dlaczego się dziwisz.
    To że chce, nie oznacza, że chce z każdym, tylko z tym,który jej się podoba.
    Bycie frajerem do wydymania - o tym chyba nie raz pisałeś.
  • wont2 10.10.17, 13:30
    marek.zak1 napisał:

    > Przeczytaj wywiady z singielkami. Praktycznie każda tego, czyli męża i rodzinę,
    > chce i to deklaruje, więc nie rozumiem, dlaczego się dziwisz.
    > To że chce, nie oznacza, że chce z każdym, tylko z tym,który jej się podoba.
    > Bycie frajerem do wydymania - o tym chyba nie raz pisałeś.
    -------
    No i dlatego tak mnie ciagnie do dziewczyn w zwiazkach czy malzenstwach. Bo to najczystszy rodzaj relacji - dziewczyna spotyka sie z toba nie dla tego calego rodzinno-dzieciecego sztafazu tylko dla czystych emocji, ktore w niej wywolujesz :) Zartuje oczywiscie, ale nie do konca :)

    Poza tym, udzielanie anonimowego wywiadu a deklarowanie potrzeby zalozenia rodziny i posiadania dzieci podczas poznawania mezczyzny to dwie rozne rzeczy. Zeby nie bylo, ze tylko krytykuje - takie jasne postawienie sprawy jest szczere i moze dobrze swiadczyc o dziewczynie (niewyrachowana) ale z drugiej strony moze swiadczyc o dziewczynie zle (na tyle glupia, ze nawet nie umie byc wyrachowana).

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 10.10.17, 13:50
    wont2 napisał:

    > No i dlatego tak mnie ciagnie do dziewczyn w zwiazkach czy malzenstwach. Bo to najczystszy rodzaj relacji - dziewczyna spotyka sie z toba nie dla tego calego rodzinno-dzieciecego sztafazu tylko dla czystych emocji, ktore w niej wywolujesz :)
    -------------------
    Idąc Twoim torem rozumowania, niekoniecznie emocji, lecz złapania Ciebie i zostawienie dotychczasowego partnera.

    --------------------------------
    > Poza tym, udzielanie anonimowego wywiadu a deklarowanie potrzeby zalozenia rodziny i posiadania dzieci podczas poznawania mezczyzny to dwie rozne rzeczy. Zeby nie bylo, ze tylko krytykuje - takie jasne postawienie sprawy jest szczere i moze dobrze swiadczyc o dziewczynie (niewyrachowana) ale z drugiej strony moze swiadczyc o dziewczynie zle (na tyle glupia, ze nawet nie umie byc wyrachowana).
    ---------------------
    Jak z licznych wywiadów wyczytasz, że praktycznie każda chce mieć partnera i rodzinę, to czy akurat ta mówi to otwarcie, czy nie jest bez znaczenia.
    Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem beneficjentem, czy frajerem itp. Im człowiek starszy to bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrożenia. Nie tak jest?
  • druginudziarz 10.10.17, 14:01
    marek.zak1 napisał:

    > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to
    > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem b
    > eneficjentem, czy frajerem itp.

    A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
    Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grudzie.
  • bgz0702 10.10.17, 14:24
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości,
    > bo to
    > > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy je
    > stem b
    > > eneficjentem, czy frajerem itp.
    >
    > A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
    > Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grud
    > zie.

    myślę podobnie, nigdy nie dorosłam/nie doszłabym sama do wielu pzreczytanych tu spostrzeżeń, i szczęście moje bo robię swoje, raz z górki raz pod górkę ale tak jest dobrze, spokojniej, wolę chyba byc frajerem nieobciążonym 'wiedzą" niz sie zastanawiać nad wszystkim i rozkminiać;)
  • kag73 10.10.17, 14:53
    > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to
    > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem b
    > eneficjentem, czy frajerem itp.

    "A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
    Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grudzie."

    Tak, po czesci racja, ale w pozniejszym wieku tez mozna. To zalezy od egzemplarza, jak jest bojowy, do tego testosteronowy i lubi ruchac to nie bedzie rozstrzasal a jak sie stanie to sie stanie bedzie patrzyl dalej. Czyli o co chodzi no takie jest zycie czasem no risk no fun. Jedni robia swoje, nie rozstrzasaja inni robia/nie robia, bo sie za bardzo asekuruja. Kwestia nastawienia, potzeb i priorytetow. Zycie jest niebezpiecznie ogolnie :), kazdy musi przezyc je sam, wiedziec co warto a czego nie warto, co go czasem przy okazji ominie albo czego uniknie.
    Sa tacy co wiedza: ja mam kase, ona urode, sprawa jasna, ale jest ze mnna szafa gra, kochamy sie i jechane z koksem. A inny siedzi sam i szuka, bo...nie chce, zeby poleciala na jego kase, nie chce, zeby wrobila go w dziecko, nie chce ryzykowac, ze...
    Wont piszesz, ze ani kasy ani urody wiec o co ten strach? Mozesz byc dobrym kandydatem na ojca dlatego ktoras zechce cie "zlapac" a nie ma zadnych dowodow na to, ze dobry ojciec to beznadziejny kochanek i mu zona nie daje. Rozstrzasasz jakbys mial przed soba jeszcze 100 lat bzykania. Ja wiem jest jeszcze viagra, ale mimo wszystko :)
  • marek.zak1 10.10.17, 15:04
    kag73 napisała:
    Czyli o co chodzi no takie jest zycie czasem no risk no fun.
    ---------------
    Przytoczę jeszcze JPII: Nie lękajcie się :)
  • wont2 10.10.17, 15:59
    kag73 napisała:

    > Wont piszesz, ze ani kasy ani urody wiec o co ten strach? Mozesz byc dobrym kan
    > dydatem na ojca dlatego ktoras zechce cie "zlapac" a nie ma zadnych dowodow na
    > to, ze dobry ojciec to beznadziejny kochanek i mu zona nie daje. Rozstrzasasz j
    > akbys mial przed soba jeszcze 100 lat bzykania. Ja wiem jest jeszcze viagra, al
    > e mimo wszystko :)
    ------
    Ja bym tego nie okreslil strachem tylko zdrowym rozsadkiem. Jak nie czujesz w 100% ze to nie jest to albo jak czujesz, ze dla drugiej strony to nie jest w 100% to, to w to nie wchodzisz. No, powiedzmy, ze jestem wybredny jesli chodzi o wchodzenie w intymne relacje miedzyludzkie. Na swoje usprawiedliwienie moge dodac, ze jestem mniej wybredny jesli chodzi o wchodzenie w intymne miejsca :) Ale kazdy oczywiscie ma prawo do wlasnego pogladu na to jaki rodzaj relacji jest dla niego satysfakcjonujacy. Mi sie podoba moje zycie na tyle, ze chcialbym je sobie co najwyzej nieco uprzyjemnic. Potrzeby wchodzenia w zwiazek i posiadania dzieci nie posiadam.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kag73 10.10.17, 16:04
    Ano, Wont serducho Ci nie lomocze w piersi na jej widok. Moze nawet by Ci i zaczelo lomotac, ale...z zaloznia niektorym w ogole nie dasz szansy, bo ryzyko za duze, ze desperatki sa itd. I o to tu chodzi: jak jest chlop zakochany, to jest chlop zakochany, sila wyzsza nic nie zrobisz, tak to wyglada a jak nie jest to wyglada to inaczej oczywiscie.
    Inna rzecz, ze ludzie sie do swojego zycia naprawde przyzwyczajaja z czasem i dobrze im z tym, co jest jak najbardziej OK.
  • wont2 10.10.17, 15:14
    druginudziarz napisał:

    > A tak, tu pełna zgoda z Tobą!
    > Zamiast tracić czas na rozkminy po prostu się buduje choć czasem idzie po grud
    > zie.
    ------
    Jak komus odpowiada byle jaka chatynka, czesto bez fundamentow i kryta strzecha to niech sie buduje! Wietrzyk zawieje i w pizdziec cala robote :) Ja tam wole murowane posesje. Jak nie ma czegos na mur beton to wole sypiac po hotelach :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • wont2 10.10.17, 15:05
    marek.zak1 napisał:

    > Idąc Twoim torem rozumowania, niekoniecznie emocji, lecz złapania Ciebie i zost
    > awienie dotychczasowego partnera.
    ------
    To prawda, takie ryzyko zawsze istnieje. Ale sadze, ze jest mitygowane bardziej niz w przypadku zwyklej relacji nie tylko, jak to sie mowilo na studiach, barierami wejscia ale i barierami wyjscia :) A tak bardziej na powaznie, to widzisz - jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym. To jest oczywiscie nieostre i wymaga oceny rowniez pod innymi katami. Jak chociazby lojalnosc. No bo inna sytuacje mamy kiedy laska zyje z mezem tylko na papierze, a inna kiedy maz jest przekonany o normalnosci zwiazku i jest najzwyczajniej robiony bez mydla w chuja :)



    > Jak z licznych wywiadów wyczytasz, że praktycznie każda chce mieć partnera i ro
    > dzinę, to czy akurat ta mówi to otwarcie, czy nie jest bez znaczenia.
    > Swoja drogą, bardzo się cieszę, że na spontanie związałem się w młodości, bo to
    > oszczędziło mi mi rozkmin i dywagacji, czy ktoś chce mnie złapać, czy jestem b
    > eneficjentem, czy frajerem itp. Im człowiek starszy to bardziej kalkuluje i wid
    > zi minusy i zagrożenia. Nie tak jest?
    ----------
    Na pewno tak jest, ze im czlowiek starszy tym bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrozenia. Ale przeciez mlodziencze oszczedzanie sobie rozkmin i dywagacji, czy ktos chce cie zlapac, czy jestes frajerem nie oznacza ze nie zostaniesz frajerem. Powiedzialbym, ze zaleznosc moze byc dokladnie odwrotna.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kag73 10.10.17, 15:24
    "A tak bardziej na powaznie, to widzisz - jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym.

    Moj drogi czesto to ozanacza, ze ta laska jest w swoim aktualnym zwiazku nieszczesliwa, albo co najmniej czegos jej w nim brakuje. I opcja nr1: to znajduje z Toba, reszte ma w zwiazku, opcja nr.2 Ty mozesz byc katalizatorem, wydawac sie lepsza opcja niz obecny partner, dzieki Tobie uda jej sie zakonczyc stary zwiazek. Czy to oznacza, ze z Toba jej sie uda, czy tez Tobie z nia to juz inna bajka. Wiec tutaj nie ma tylko jednego mozliwego scenariusza, jak i gdzies indziej scenariuszy moze byc wiecej. Nawet w tej relacji, ona z Toba chociaz jest w zwiazku moze oznaczac chce dziecka a z nim nie ma/nie mpze/nie chce. Wszystko jest mozliwe.

    "No bo inna sytuacje mamy kiedy laska zyje z mezem tylko na papierze, a inna kiedy maz jest przekonany o normalnosci zwiazku i jest najzwyczajniej robiony bez mydla w chuja :)"

    Aha i to jest zawsze jednoznacze i latwe w ocenie? ostatnio czytalam, ze niewiedza(nie mienie pojecia) zdaje sie byc typowo meska cecha w zwiazkach. Po 15 latach zona wnosi o rozwod a maz jest w wielkim szoku, bo przeciez wszystko bylo ok, normalnie sobie zyli. Facet totalnie zaskoczony, nic nie zauwazyl.

    "Na pewno tak jest, ze im czlowiek starszy tym bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrozenia."

    Ano jedni kalkuluja i patrza, inni ryzykuja.
  • wont2 10.10.17, 16:18
    kag73 napisała:

    > Moj drogi czesto to ozanacza, ze ta laska jest w swoim aktualnym zwiazku nieszc
    > zesliwa, albo co najmniej czegos jej w nim brakuje.
    ------
    Skoro tak dzisiaj rozmawialismy o feminizmie, to proponuje wprowadzenie do genderowego slownika, obok "mansplaining" (man + explaining) wyrazu "wotronizing" (woman + patronizing). Jak ktos nie wie co to mansplaining to niech sobie wygugla. Jak ktos nie wie co to wotronizing, to niech przeczyta zdanie nad kreska. Czyli, protekcjonalny wstep + jakis farmazon, z ktorym trudno sie nie zgodzic, ale ktory w polaczeniu z protekcjonalnym wstepem ma stwarzac wrazenie polemiki z cudzymi pogladami.



    I opcja nr1: to znajduje z
    > Toba, reszte ma w zwiazku, opcja nr.2 Ty mozesz byc katalizatorem, wydawac sie
    > lepsza opcja niz obecny partner, dzieki Tobie uda jej sie zakonczyc stary zwiaz
    > ek. Czy to oznacza, ze z Toba jej sie uda, czy tez Tobie z nia to juz inna bajk
    > a.
    -----
    Trudno sie nie zgodzic. Czytaj: kolejny farmazon.


    Wiec tutaj nie ma tylko jednego mozliwego scenariusza, jak i gdzies indziej
    > scenariuszy moze byc wiecej.
    -------
    Farmazon.


    Nawet w tej relacji, ona z Toba chociaz jest w zwi
    > azku moze oznaczac chce dziecka a z nim nie ma/nie mpze/nie chce. Wszystko jest
    > mozliwe.
    --------
    I jeszcze kolejny farmazon.


    > Aha i to jest zawsze jednoznacze i latwe w ocenie?
    -----
    Kto stwierdzil, ze to jest jednoznaczne i latwe w ocenie?

    ostatnio czytalam, ze niewie
    > dza(nie mienie pojecia) zdaje sie byc typowo meska cecha w zwiazkach. Po 15 lat
    > ach zona wnosi o rozwod a maz jest w wielkim szoku, bo przeciez wszystko bylo o
    > k, normalnie sobie zyli. Facet totalnie zaskoczony, nic nie zauwazyl.
    --------
    Nie znam przypadku. No ale jesli na przyklad wciaz uprawiali seks (brak seksu chyba powinien zauwazyc, nie sadzisz) to chyba mial prawo uwazac, ze mimo jakichs problemow relacja nie dojrzala do rozwiazania. Co to poza tym ma znaczyc, ze niewiedza jest typowo meska cecha w zwiazkach? Przeciez to latwo mozna odbic, ze knucie na boku w tajemnicy przed mezem jest typowo kobieca cecha w zwiazkach. Pliz, nie robmy uogolnien i jakichs wycieczek wobec plci...


    > Ano jedni kalkuluja i patrza, inni ryzykuja.
    ------
    Fakt, hazardzista to ja nie jestem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • kag73 10.10.17, 16:41
    "Nie znam przypadku. No ale jesli na przyklad wciaz uprawiali seks (brak seksu chyba powinien zauwazyc, nie sadzisz) to chyba mial prawo uwazac, ze mimo jakichs problemow relacja nie dojrzala do rozwiazania. Co to poza tym ma znaczyc, ze niewiedza jest typowo meska cecha w zwiazkach? Przeciez to latwo mozna odbic, ze knucie na boku w tajemnicy przed mezem jest typowo kobieca cecha w zwiazkach. Pliz, nie robmy uogolnien i jakichs wycieczek wobec plci.."

    Ja napisalam co na ten temat zaobserwowali ludzie sie tym zajmujacy i opublikowali w gazecie/necie. Zwiazek to nie tylko seks i to, ze on nie lezy i kwiczy nie znaczy z automatu, ze zwiazek jest OK i szafunia gra. Nie kazda zona wnoszaca o rozwod "knula cos w tajemnicy na boku". Dane pokazuja, ze mezczyzni sa zaskoczeni czesto, bo przeciez wszytko gralo. Moj ma wlasna teorie na ten temat: kobiety sa bardziej wymagajace, nie lubia polowicznosci, lubia, zeby bylo dobrze, lepiej, jak najlepiej. Faceci natomiast czesto sa zadwoloeni jak tylko wszystko sie jakos kreci.

    Ja Ci nie napislam zadnych farmazonow. Ja Ci tylko pokazalam mozliwe scenariusze a Ty dorabiasz sobie moze jakas ideologie dlaczego stukasz mezatki :)
  • wont2 10.10.17, 17:14
    kag73 napisała:

    > Ja napisalam co na ten temat zaobserwowali ludzie sie tym zajmujacy i opublikow
    > ali w gazecie/necie. Zwiazek to nie tylko seks i to, ze on nie lezy i kwiczy ni
    > e znaczy z automatu, ze zwiazek jest OK i szafunia gra.
    -------
    Przepraszam, ale dlaczego mi to tlumaczysz? Czy ja gdzies twierdzilem, ze zwiazek to tylko seks i jesli nie kwiczy to znaczy z automatu, ze jest OK i szafunia gra?

    Nie kazda zona wnoszaca
    > o rozwod "knula cos w tajemnicy na boku".
    --------
    Czy ja gdzies cos takiego napisalem? Z kim polemizujesz?

    Dane pokazuja, ze mezczyzni sa zasko
    > czeni czesto, bo przeciez wszytko gralo. Moj ma wlasna teorie na ten temat: kob
    > iety sa bardziej wymagajace, nie lubia polowicznosci, lubia, zeby bylo dobrze,
    > lepiej, jak najlepiej. Faceci natomiast czesto sa zadwoloeni jak tylko wszystko
    > sie jakos kreci.
    --------
    Byc moze czesto tak jest. Chodzilo mi jedynie o to, ze jesli seks jest, to pomimo problemow na innych polach mezczyzna ma prawo oczekiwac, ze jego kobieta nie stuka sie na boku i ze nie pisze wlasnie z prawnikiem pozwu o rozwod.


    > Ja Ci nie napislam zadnych farmazonow. Ja Ci tylko pokazalam mozliwe scenariusz
    > e a Ty dorabiasz sobie moze jakas ideologie dlaczego stukasz mezatki :)
    ------
    Okreslilem to farmazonami bo to takie oczywiste oczywistosci, ktore nie wiazaly sie, w moim oczywiscie mniemaniu, bezposrednio z tematem mojej rozmowy z Markiem. To tak jakbym rozmawial z kims o tym czy dany przedmiot jest trojkatem czy czworokatem a ty mi na to - moj drogi, ten przedmiot jest zielony. No tak, jest zielony, nie polemizuje, ale masz zdanie na temat tego czy jest trojkatem czy czworokatem? Chodzi o moje stwierdzenie, oczywiscie pol zartem pol serio, ze ryzyko trafienia na desperatke jest mniejsze gdy dziewczyna odchodzi ze zwiazku niz gdy jest singielka.


    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • marek.zak1 10.10.17, 15:25
    wont2 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Idąc Twoim torem rozumowania, niekoniecznie emocji, lecz złapania Ciebie i zostwienie dotychczasowego partnera.
    > ------
    > To prawda, takie ryzyko zawsze istnieje. Ale sadze, ze jest mitygowane bardziej niz w przypadku zwyklej relacji nie tylko, jak to sie mowilo na studiach, barierami wejscia ale i barierami wyjscia :) A tak bardziej na powaznie, to widzisz- jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym.
    ----------------------------------
    Nigdy w przeszłości ani też obecnie nie zawracałbym sobie głowy zajętą laską. Jest zajęta, czylli nie dla mnie. To o 180 stopni różne od Twojego podejścia. Zresztą, ja szukałem miłości i związku - takie tam idee :)

    -------------------------
    > Na pewno tak jest, ze im czlowiek starszy tym bardziej kalkuluje i widzi minusy i zagrozenia. Ale przeciez mlodziencze oszczedzanie sobie rozkmin i dywagacji, czy ktos chce cie zlapac, czy jestes frajerem nie oznacza ze nie zostaniesz frajerem.
    ----------------------------
    Pewnie że mogłem, ale jak dziewczyna zakochana, to przeważnie facet ma z górki :). Jak nie jest to było by mi wszystko jedno.
  • kag73 10.10.17, 15:30
    "Pewnie że mogłem, ale jak dziewczyna zakochana, to przeważnie facet ma z górki :). Jak nie jest to było by mi wszystko jedno.

    Zapomniales, ze sam byles zakochany, to byl pewnik. Sluchaj, teoretycznie, to ona mogla udawac, ze jest zakochana :)
    Tak wiec roztrzasac zawsze mozna.
  • marek.zak1 10.10.17, 15:55
    kag73 napisała:

    > Zapomniales, ze sam byles zakochany, to byl pewnik. Sluchaj, teoretycznie, to ona mogla udawac, ze jest zakochana :) Tak wiec roztrzasac zawsze mozna.
    -------------------------
    A po co taka ekstarlaska miałaby udawać? Dookoła był tabun chętnych, a ja ani kasy, ani niczego specjalnego, okrócz kuli włosów na głowie:)
  • kag73 10.10.17, 16:00
    "A po co taka ekstarlaska miałaby udawać? Dookoła był tabun chętnych, a ja ani kasy, ani niczego specjalnego, okrócz kuli włosów na głowie:)"

    Ano jak ktos sie boi i roztrzasa i nie chce wyjsc na frajera to sie bedzie zastanawial. Taka superlaska, tylu kolesi wokol a ona chce akurat MNIE? Niiiiieeeeemoooozliwe, ciekawe czemu? Nie wierze, cos na pewno knuje, na pewno chce wyjsc za maz jak najszybciej i miec dziecko, wyrwac sie z domu...i co tam jeszcze. Ale, Ty byles zakochany a facet zakochany to facet sprzedany! I do tego taka laska i chce wlasnie mnie! Taki los nie trafia sie co dzien!Biore! Chce miec zaklepana! Tyle w temacie :) Bo to tak wlasnie dziala.
  • marek.zak1 10.10.17, 17:12
    kag73 napisała:

    > Ano jak ktos sie boi i roztrzasa i nie chce wyjsc na frajera to sie bedzie zastanawial. Taka superlaska, tylu kolesi wokol a ona chce akurat MNIE? Niiiiieeeee moooozliwe, ciekawe czemu? Nie wierze, cos na pewno knuje, na pewno chce wyjsc za maz jak najszybciej i miec dziecko, wyrwac sie z domu...i co tam jeszcze. Ale, Ty byles zakochany a facet zakochany to facet sprzedany! I do tego taka laska i chce wlasnie mnie! Taki los nie trafia sie co dzien!Biore! Chce miec zaklepana! Tyle w temacie :) Bo to tak wlasnie dziala.
    ----------------------
    Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i chętnej :)
  • kag73 10.10.17, 17:17
    "Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i chętnej :)"

    No dokladnie, to niech faceci (Ty miedzy innymi) nie opowiadaja, ze to tylko kobiety chca zwiazkow. Owszem faceci rowniez chca zwiazkow jezeli trafia na te swoja, chca sobie zaklepac, bo wiadomo co oznacza, ze zaklapane nie jest. Jasne niby torta mozna i w dziesiecu zajadac, ale jednak, zarloczni, jak tort smaczny, wola calego wpierdalac sami :)
    Co innego jak maja jakas tam taka sobie albo przejsciowa.
    Zadna sztuka zanlezc fajna laske, jest ich troche, ale zeby fajna laska Cie zechciala to juz jest sztuka i wielkie szczescie, dla wielu.
  • bgz0702 10.10.17, 18:28
    kag73 napisała:

    > "Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i
    > chętnej :)"
    >
    > No dokladnie, to niech faceci (Ty miedzy innymi) nie opowiadaja, ze to tylko ko
    > biety chca zwiazkow. Owszem faceci rowniez chca zwiazkow jezeli trafia na te sw
    > oja, chca sobie zaklepac, bo wiadomo co oznacza, ze zaklapane nie jest. Jasne n
    > iby torta mozna i w dziesiecu zajadac, ale jednak, zarloczni, jak tort smaczny,
    > wola calego wpierdalac sami :)
    > Co innego jak maja jakas tam taka sobie albo przejsciowa.
    > Zadna sztuka zanlezc fajna laske, jest ich troche, ale zeby fajna laska Cie zec
    > hciala to juz jest sztuka i wielkie szczescie, dla wielu.

    to trochę nie fair stawiać te fajne laski w sytuacji wygranej, jest ich trochę jak piszesz, wiec muszą też ruszyć dupę, zeby fajny gość któraś zechciał. W domu mam syna, bez jaj
  • kag73 10.10.17, 18:38
    "to trochę nie fair stawiać te fajne laski w sytuacji wygranej, jest ich trochę jak piszesz, wiec muszą też ruszyć dupę, zeby fajny gość któraś zechciał.

    Co znaczy konkretnie "ruszyc dupe", znacz sie co zrobic? Tez mam w domu syna, ale z jajami (mam nadzieje) :)
  • bgz0702 10.10.17, 18:42
    kag73 napisała:

    > "to trochę nie fair stawiać te fajne laski w sytuacji wygranej, jest ich trochę
    > jak piszesz, wiec muszą też ruszyć dupę, zeby fajny gość któraś zechciał.
    >
    > Co znaczy konkretnie "ruszyc dupe", znacz sie co zrobic? Tez mam w domu syna, a
    > le z jajami (mam nadzieje) :)

    muszą sie postarać zeby "ktoś je zechciał"
  • marek.zak1 10.10.17, 19:01
    kag73 napisała:

    > No dokladnie, to niech faceci (Ty miedzy innymi) nie opowiadaja, ze to tylko kobiety chca zwiazkow. Owszem faceci rowniez chca zwiazkow jezeli trafia na te swoja, chca sobie zaklepac, bo wiadomo co oznacza, ze zaklapane nie jest.
    > Co innego jak maja jakas tam taka sobie albo przejsciowa.
    > Zadna sztuka zanlezc fajna laske, jest ich troche, ale zeby fajna laska Cie zechciala to juz jest sztuka i wielkie szczescie, dla wielu.
    -----------------------
    Tu wspominałem wywiady, w których singielki mówiły o swoich pragnieniach - rodzina + mąż.
    Faceci też, jak natrafią na swoją. To był mój case.
  • bgz0702 10.10.17, 18:32
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Zapomniales, ze sam byles zakochany, to byl pewnik. Sluchaj, teoretycznie
    > , to ona mogla udawac, ze jest zakochana :) Tak wiec roztrzasac zawsze mozna.
    > -------------------------
    > A po co taka ekstarlaska miałaby udawać? Dookoła był tabun chętnych, a ja ani k
    > asy, ani niczego specjalnego, okrócz kuli włosów na głowie:)

    jak napisałeś: "Właśnie.w Temacioe związków, chodzi (też) o zaklepanie najlepszej dostępnej i chętnej :)" opcji
  • kag73 10.10.17, 15:42
    "Nigdy w przeszłości ani też obecnie nie zawracałbym sobie głowy zajętą laską. Jest zajęta, czylli nie dla mnie. To o 180 stopni różne od Twojego podejścia. Zresztą, ja szukałem miłości i związku - takie tam idee :)"

    Wont chce nazwyczajniej w swiecie czasem pobzykac, najlepiej bez ryzyka i bez zobowiazan, bo sie boi, ze sobie narobi wrogow trafijac na desperatke, rozczaruje, bo se laska wyobrazi, ze chce z nia zwiazku i rodziny a on nie bedzie wcale chcial. W dodatku fajne laski czesto juz zajete, wiec coz zrobic, inne w wieku rozrodczym?desperatki, wiec nie dla niego. Chcialby 2o+ ale znowu ta nie zechce jego i tak sie wybor no robi coraz mniejszy, z jego punktu wiedzenia.
  • kag73 10.10.17, 17:09
    " A tak bardziej na powaznie, to widzisz- jak laska dla ewentualnego zwiazku z toba jest w stanie zrezygnowac ze zwiazku z kims innym to znaczy, ze nie szuka tylko zwiazku jako takiego, bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow, ale szuka zwiazku z kims dla niej w jakis sposob szczegolnym."

    Aha i jeszcze jest to bardzo pozytywna interpretacja sytuacji na potrzeby wlasne albo uzasadniania na forum. Ona nie szuka "bezpiecznej przystani ktora umozliwi jej realizacje wlasnych celow". Hmm a moze szuka kola ratunkowego, ktorego potrzebuje inaczej nie bedzie mogla sie wymiksowac ze starego zwiazku. I w dodatku nawet jak nie bedziesz kolem ratunkowym, nadal mozesz jej byc potrzebny do realizacji wlasnych celow, jej celow anie bo jestes kims "szczegolnym", albo bedziesz szczegolny, bo umozliwisz realizacje jej celow. Widzisz i tak mozna w nieskonczonosc, na zdrowy rozsadek
  • druginudziarz 10.10.17, 12:04
    wont2 napisał:

    > Po pierwsze nie "chec" tylko "deklarowanie checi", tym bardziej dziewczynie z k
    > tora nie jestes w zwiazku.

    OK, to w zasadzie zamyka dyskusję, źle zinterpretowałem, myślałem że byli w związku.

    > Po drugie, drugi, to odwracajac sytuacje - jakbys si
    > e czul, gdybys poznal dziewczyne i ona ci mowi, ze chce sie ustatkowac, zalozyc
    > rodzine i miec dzieci? Ja bym sie czul jak kandydat na jelenia, potencjalnego
    > frajera do wydymania.

    Uważasz że odebrała to jako ofertę matrymonialna?? Przecież nie byli w związku to po co takie rzeczy odnosić do siebie? Chyba że ktoś zadre w sobie nosi to wtedy rzeczywiscie wszystko mu się z jednym kojarzy.
  • zawle 10.10.17, 11:46
    druginudziarz napisał:
    > "Dziwne" to czasy w których cheć posadzenia drzewa, budowy domu i splodzenia s
    > yna jawi sie jako emanacja desperacji.

    Może nie dziwne, tylko bardziej świadome realiów? Że 3o letni facet z takimi marzeniami nie istnieje lub zwyczajnie kłamie?

    > Eee, jednak wszystko w porządku, pomyliłem się z tymi "czasami", okazuje się że
    > tylko jedna na kilka ucieka z wrzaskiem gdy "ustatkowanie się" na horyzoncie.

    Dla niego na pewno....nadal szuka idealnej partnerki na żonę i matkę:))


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • lybbla 10.10.17, 23:59
    wont2 napisał:


    > Uwazam podobnie. To jest instrumentalne traktowanie drugiego czlowieka - jako srodka do celu a nie celu samego w sobie. Celem powinien byc udany zwiazek a rod
    > zina, dziecko jego ewentualnym zwienczeniem a nie ze od dupy strony - chcemy ro
    > dziny i dzieci i po to nam zwiazek. Jak dla mnie totalny cockblock plus wizja,
    > ze bede przebywac na forum juz jako praktyk a nie tylko teoretyk. Z drugiej str
    > ony moze on chcial dac do zrozumienia, ze traktuje ja powaznie, no ale nie w ta
    > ki sposob to sie powinno moim zdaniem robic. Lepiej trzymac morde na klodke, ni
    > e krytykowac idei zwiazkow, malzenstw, pokazywac, ze lubi sie dzieci i zostawic
    > cala robote w tym zakresie dziewczynie.

    Wont to wszystko zależy od temperatury.
    Wyobraź sobie, że podczas gorącej akcji kobieta krzyczy
    `Chcę urodzić Twoje dziecko'.


  • wont2 11.10.17, 07:34
    lybbla napisał:

    > Wont to wszystko zależy od temperatury.
    > Wyobraź sobie, że podczas gorącej akcji kobieta krzyczy
    > `Chcę urodzić Twoje dziecko'.
    --------
    Myślę, że pojawiłoby się u mnie napięcie wynikające z dysonansu pomiędzy gadzim mózgiem, który szeptałby mi - zapładniaj chętną samicę a tą bardziej racjonalną częścią mojej osobowości, która nie chce dzieci. Myślę też, że najlepszym rozwiązaniem tego dysonansu byłoby poddanie się, w tajemnicy przed samicą, zabiegowi wazektomii :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • proteinawy 11.10.17, 09:53
    > zapładniaj chętną samicę a tą bardziej racjonalną częścią mojej osobowości, która nie chce dzieci. <

    Pamiętasz Jeffa Bridgessa i Julliane Moore w „Big Lebowski” w scenie jak po seksie sobie gaworzą i minę Jeffa po tym jak ona mu tłumaczy ze poczyna teraz? :)
  • wont2 11.10.17, 10:24
    proteinawy napisał(a):

    > Pamiętasz Jeffa Bridgessa i Julliane Moore w „Big Lebowski” w scenie jak po sek
    > sie sobie gaworzą i minę Jeffa po tym jak ona mu tłumaczy ze poczyna teraz? :)
    ------
    Musialem sobie odswiezyc na youtubie. No ale to troche inna sytuacja. Po pierwsze, powiedziala mu to juz po bzykanku wiec nie mial okazji poczuc tego dopalacza w jajach. A po drugie, to skoro nic wiecej od niego nie chciala oprocz zaplodnienia, to Koles mogl wzruszyc ramionami, zastanowic sie nad marnoscia tego swiata i imprezowac dalej. Podejrzewam, ze niespecjalnie by go obchodzilo, ze jego dziecko jest wychowywane przez wariatke :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • hello-kitty2 09.10.17, 21:28
    proteinawy napisał(a):

    > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
    > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
    > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana. Nie wiem czy Ty masz ten głód czy nie. Cza
    > sem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takic
    > h głodów sie łatwo nie zaspokaja...
    >
    > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
    > aturze kobiecości i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
    > czego potrzeba partnerce, ze ma czas, ze nie ma potrzeby dominacji ze to całe
    > napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie - to jak n
    > ie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.
    >
    > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z de
    > speracji. Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
    > działa na wystarczająca ilość.

    Chcesz powiedziec, ze jak mi ktos robi minete, to nie jestem pomijana?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 09.10.17, 21:53
    > Chcesz powiedziec, ze jak mi ktos robi minete, to nie jestem pomijana? <

    Nie, pokazuje tylko pewien styl pogawędki. Nie ma co kombinować - jezeli nie lubisz minety, ale ktos Ci tłumaczy ze tak bedzie dla ciebie lepiej to niech spierdala. To samo w druga stronę. Jasne, mozna poeksperymentowac ale tylko jak ktos lubi eksperymenty. Miałem kiedys ex ktora takie wycieczki kwitowała krótko: bo ty chcesz ćwiczyć na mnie jak na worku treningowym. Poniekąd miała racje. Od tej pory byłem bardziej czuły. Po roku nam sie obojgu odechciało mieszkać razem.
  • hello-kitty2 09.10.17, 22:10
    proteinawy napisał(a):

    > > Chcesz powiedziec, ze jak mi ktos robi minete, to nie jestem pomijana? &#
    > 60;
    >
    > Nie, pokazuje tylko pewien styl pogawędki. Nie ma co kombinować - jezeli nie lu
    > bisz minety, ale ktos Ci tłumaczy ze tak bedzie dla ciebie lepiej to niech spie
    > rdala. To samo w druga stronę. Jasne, mozna poeksperymentowac ale tylko jak kto
    > s lubi eksperymenty. Miałem kiedys ex ktora takie wycieczki kwitowała krótko: b
    > o ty chcesz ćwiczyć na mnie jak na worku treningowym. Poniekąd miała racje. Od
    > tej pory byłem bardziej czuły. Po roku nam sie obojgu odechciało mieszkać razem
    > .

    Ja nie tyle nie lubie minety, co nie umiem. Ale jak to tak wazna pozycja w 'nie jestem pomijana' to moze powinnam sie nauczyc. Bede informowala o postepach w nauce ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 10.10.17, 00:02
    proteinawy napisał(a):


    > Jezeli pojawia sie na horyzoncie pieśniarz ktory śpiewa o cudownej esencji i n
    > aturze kobiecości

    Niezmiennie mnie zachwyca (nożyce się odezwały).

    > i przede wszystkim deklaruje ze w seksie bedzie otwarty na to
    > czego potrzeba partnerce,

    Żeby to tylko na deklaracjach się kończyło, a tu takie dziwadło co w czyn przekuwa
    deklaracje;)

    > ze ma czas,

    Akurat ja jestem ofiarą własnego sukcesu. Nie mam czasu.

    > ze nie ma potrzeby dominacji,

    Jak to nie ma?! Tyle, że raz w jedną raz w drugą stronę.

    > Że to całe napięcie miedzy płciami to rodzaj atawizmu, opresji, przemocy prawie

    A nie, to kit wciskany braciom samcom.

    > - to jak nie odetchnąć i dac człowiekowi szanse.

    I to nie jedną, lecz dożywotni karnecik ;)

    >
    > Ja w młodości miałem taki sam modus operandi, troche z przekonania, troche z desperacji.

    Stary grzyb.

    > Oczywiscie ze to nie działa na wszystkie, nawet nie na większość, ale
    > działa na wystarczająca ilość.

    Sentencjonalnie ile kobiet tyle strategii.
  • mabelle2000 10.10.17, 07:38
    proteinawy napisał(a):

    > Zostawiajac żarty i docinki na boku jest chyba w kobietach (z poprawka na „każd
    > a ma troche inaczej”) głód, ktory rozumiem głowa ale w ktory nie umiem sie wczu
    > ć. Głód nie bycia pomijana, olewana.

    To wynika przeciez z kobiecej seksualnosci. Ona jest jak woda - w odroznieniu od meskiej ktora szybko wrze- duzo czasu potrzeba aby mogla osiagnac wysoka temperature. Jesli mezczyznie uda sie spowolnic swoj proces wrzenia i poswieci go na rozgrzanie kobiety, to spotkaja sie w polowie drogi. Czyz nie o to przeciez chodzi?

    Cza
    > sem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji. Takic
    > h głodów sie łatwo nie zaspokaja...

    To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
    Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznilam, kumplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna, aby kobieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta ich rozumiala.

  • urquhart 10.10.17, 10:12
    > To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
    > Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznilam, ku
    > mplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna, aby k
    > obieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta ich r
    > ozumiala

    Bliskość w szerszym znaczeniu. To jest niedocenione. Wielu ukrywa ta potrzebę bo to jednocześnie fundamentalna meska słabość.


    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • bgz0702 10.10.17, 13:36
    urquhart napisał:

    > > To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
    > > Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznil
    > am, ku
    > > mplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna,
    > aby k
    > > obieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta
    > ich r
    > > ozumiala
    >
    > Bliskość w szerszym znaczeniu. To jest niedocenione. Wielu ukrywa ta potrzebę b
    > o to jednocześnie fundamentalna meska słabość.
    >

    co to jest ta bliskość w szerszym znaczeniu?
  • urquhart 10.10.17, 13:49
    > co to jest ta bliskość w szerszym znaczeniu

    Zrozumienie, porozumienie dusz?

    Proteinowy pomozesz zwerbalizowac potrzebe zrozumienia w zwiazku ?

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • bgz0702 10.10.17, 13:57
    urquhart napisał:

    > > co to jest ta bliskość w szerszym znaczeniu
    >
    > Zrozumienie, porozumienie dusz?
    >
    > Proteinowy pomozesz zwerbalizowac potrzebe zrozumienia w zwiazku ?
    >

    lovę!:) dlaczego nie zrobisz tego sam?;) niektórych rzeczy nie ogarniam, na serio, jak was czytam to sobie myślę ale ze mnie pizda;) jak ja sie zachowuję w stosunku do mojego męża?;) o jakich niezrealizowanych potrzebach mówicie? o jakiej bliskości? bez grama egoizmu? to nadopiekuńczość, niańczenie, wyrozumiałość "bez granic"? co to jest tak dokładnie? co macie na myśli? proteinowy dasz radę?
  • urquhart 10.10.17, 14:11
    > lovę!:) dlaczego nie zrobisz tego sam?;) niektórych rzeczy nie ogarniam, na ser
    > io, jak was czytam to sobie myślę ale ze mnie pizda;) jak ja sie zachowuję w st
    > osunku do mojego męża? ;)

    Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
    Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między wymogami bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia oddania a skutecznosci polaryzacji i pożadania.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 10.10.17, 14:30
    urquhart napisał:
    > Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
    > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między wymogam
    > i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia oddani
    > a a skutecznosci polaryzacji i pożadania.

    ja pierdolę...to nie jest aż takie skomplikowane. Na serio jesteś taki chujowy że bycie sobą to za mało?


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • bgz0702 10.10.17, 14:50
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
    > > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między w
    > ymogam
    > > i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia
    > oddani
    > > a a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
    >
    > ja pierdolę...to nie jest aż takie skomplikowane. Na serio jesteś taki chujowy
    > że bycie sobą to za mało?
    >
    >
    nie wydaje mi się zebyś był chujowy uqu, w zadnym razie. Gonią cie deficyty z dzieciństwa i tyle- jak nas wszystkich, ogólna tendencja i olać innych, każdy ma coś za uszami. Im bardziej drążysz tym gorzej dla ciebie, na niektóre rzeczy nie ma lekarstwa, można tylko zminimalizować straty ;(
  • marek.zak1 10.10.17, 14:57
    Mnie się podoba jego próba usystematyzowania, zuniwersalizowania tego. Jak by to facetom ułatwiło życie, gdyby się udało:)
  • potwor_z_piccadilly 10.10.17, 19:11
    bgz0702 napisała:

    > Gonią cie deficyty z d
    > zieciństwa i tyle-

    Oazowe, religijne uniesienia mu się odzywają. Myślę, że kolega U na rozdrożu stoi i zastanawia się, czy bryknąć w lewo by pożyć w/g zasady "pić, pierdolić nie żałować, bida musi pofolgować", czy skierować się w prawo, w modlitewnej euforii paść na kolana, z aborcją walczyć i by, w różaniec uzbrojony, granic RP chronić.

    Im bardziej drążysz tym gorzej dla ciebie, na niektóre rzeczy n
    > ie ma lekarstwa, można tylko zminimalizować straty ;(

    Dokładnie. To co inni uznają za straty, on może nie tylko je zminimalizować, a wręcz przekuć je na zysk.
    To jak najbardziej możliwe.
  • druginudziarz 10.10.17, 15:07
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > Bo to jak z tą lista sprzecznych kobiecych oczekiwań.
    > > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między w
    > ymogam
    > > i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia
    > oddani
    > > a a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
    >
    > ja pierdolę...to nie jest aż takie skomplikowane. Na serio jesteś taki chujowy
    > że bycie sobą to za mało?

    Zawle, czy Ty się myjesz? do fryzjera chodzisz? do dentysty? no bo w sumie to po co? przeciez "wystarczy być sobą".
  • zawle 10.10.17, 21:00
    druginudziarz napisał:
    > Zawle, czy Ty się myjesz? do fryzjera chodzisz? do dentysty? no bo w sumie to p
    > o co? przeciez "wystarczy być sobą".

    Myję się zwykłym mydłem, do fryzjera zwykłego, do dentysty jasne. Koronek sobie nie robię- żeby mam nawet nawet. Nawet myslałam żeby swoje włosy siwe mieć. A mydło zwykłe, bezzapachowe. Tak więc bez sledzenia celebrytek, nowych tryndów i cytatów z blogerek:))


    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • marek.zak1 10.10.17, 14:31
    urquhart napisał:
    > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między wymogam i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia oddania a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
    -------------------
    Wskazówki na codzień.


    1. Bądź miły, czuły
    2. Rób swoje,
    3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
    4. Nie daj sobie wejść na głowę,
    5. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań,
    6. Dbaj o rozwój intelektualny,
    7. Dbaj o swojej ciało.
  • aandzia43 10.10.17, 20:16
    marek.zak1 napisał:

    > urquhart napisał:
    > > Sam próbuje z trudem ogarnac gdzie jest chwiejny punkt równowagi między w
    > ymogam i bycia czulym barbarzyńca , sprzecznymi warunkami bliskosci zrozumienia
    > oddania a skutecznosci polaryzacji i pożadania.
    > -------------------
    > Wskazówki na codzień.
    >
    >
    > 1. Bądź miły, czuły
    > 2. Rób swoje,
    > 3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
    > 4. Nie daj sobie wejść na głowę,
    > 5. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań,
    > 6. Dbaj o rozwój intelektualny,
    > 7. Dbaj o swojej ciało.


    Tak Marku, to jest bardzo sensowny zestaw, podoba mi się. Dla kobiet też :-)

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 10.10.17, 21:04
    > 3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
    > 4. Nie daj sobie wejść na głowę,

    Acha, wszystko jasne, trzeba było tak od razu ;)
  • proteinawy 10.10.17, 20:12
    > Proteinowy pomozesz zwerbalizowac potrzebe zrozumienia w zwiazku ? <

    U mnie zrozumienie znaczy mniej wiecej to, ze nikt nie musi aktorzyc, cenzurować sie, blokować pomysłów dużych (jak typ roboty) jak małych (co robić w weekend). Ze nikt nikogo świadomie nie tresuje. To strona pasywna.

    A aktywna jest taka, ze wobec różnic skupiasz sie nie na tym, ze w życiu sie nie dogadamy, tylko na tym, ze troche jesteśmy do siebie podobni, ze jakiś ciąg modeli/przybliżeń/tłumaczeń jest, nawet jezeli np dosłowne wyobrażenie radości bycia nadziana na czarna dzidę jest poza zasięgiem mojej wyobraźni :)

    I jest jeszcze czysto emocjonalna strona, ale ja okazuje sie jestem w tym względzie troche niedorozwinięty.

    Moze Ty tu cos dorzucisz, bo zdaje sie znalazłeś ten złoty środek ze swoja kobieta.
  • aandzia43 10.10.17, 21:11

    > U mnie zrozumienie znaczy mniej wiecej to, ze nikt nie musi aktorzyc, cenzurowa
    > ć sie, blokować pomysłów dużych (jak typ roboty) jak małych (co robić w weekend
    > ). Ze nikt nikogo świadomie nie tresuje. To strona pasywna.
    >
    > A aktywna jest taka, ze wobec różnic skupiasz sie nie na tym, ze w życiu sie ni
    > e dogadamy, tylko na tym, ze troche jesteśmy do siebie podobni, ze jakiś ciąg m
    > odeli/przybliżeń/tłumaczeń jest, nawet jezeli np dosłowne wyobrażenie radości b
    > ycia nadziana na czarna dzidę jest poza zasięgiem mojej wyobraźni :)
    >

    Podoba mi się. Sobą być i bezpiecznie się czuć ze sobą w bliskiej obecności partnera.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 10.10.17, 21:42
    > U mnie zrozumienie znaczy mniej wiecej to, ze nikt nie musi aktorzyc, cenzurowa
    > ć sie, blokować pomysłów dużych (jak typ roboty) jak małych (co robić w weekend
    > ). Ze nikt nikogo świadomie nie tresuje. To strona pasywna.

    > Moze Ty tu cos dorzucisz, bo zdaje sie znalazłeś ten złoty środek ze swoja kobi
    > eta.

    Może to i deficyty dzieciństwa ale bardzo utożsamiam sie z prawdą zrozumienie to że z najbliższą osobą dzielenie radości ją mutiplikuje a podzieleniem się smutkiem od razu zmniejsza jego ciężar.
    Ale ja mam się za słabego w werbalizacji uczuć a ty o tej intensywności potrzeby zrozumienia pisałeś przejmująco.

    przykład zrozumeinia napotkałem dzisiaj żeby ośmielać się wzajemnie do realizacji marzeń na TEDzie
    youtu.be/0YLaOGDqDuQ?t=684
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • proteinawy 10.10.17, 22:50
    > Może to i deficyty dzieciństwa ale bardzo utożsamiam sie z prawdą zrozumienie to że z najbliższą osobą dzielenie radości ją mutiplikuje a podzieleniem się smutkiem od razu zmniejsza jego ciężar. <

    Pierwsza czesc, jasne, nie ma problemu. Z druga bym nie przesadzał, zwłaszcza jako facet. To prawda, ze dół jak nie przerzucony to chociaż wypowiedziany w towarzystwie przyjaznej istoty nie gniecie az tak, ale szczerze powiedziawszy zawsze lepiej wychodziłem na zwierzaniu sie psom niz ludziom, a juz na pewno nie partnerkom. („Zwierzać sie” od „zwierz”, „zwierzak”? E nie, pewnie od „wiara”).

    Ella Wheeler: "Laugh and the world laughs with you; Weep, and you weep alone" (cos w stylu: śmiej sie a cały swiat bedzie śmiał sie z tobą, łkaj a będziesz łkał(a) w samotności). Gdybym miał sygnaturkę, to to by sie pewnie tam bylo.

  • druginudziarz 10.10.17, 10:24
    mabelle2000 napisała:

    > Cza
    > > sem od strony mezczyzny to wyglada prawie jakbyście miały głód dominacji.
    > Takic
    > > h głodów sie łatwo nie zaspokaja...
    >
    > To ja dla odmiany napisze o meskim glodzie.
    > Wszyscy mezczyzni z ktorymi w zyciu rozmawialam, z ktorymi sie przyjaznilam, ku
    > mplowalam, ktorzy mi sie zwierzali, wszyscy bez wyjatku pragneli, pragna, aby k
    > obieta z ktora sa w zwiazku, z ktora maja bliska relacje, aby ich kobieta ich r
    > ozumiala.

    Ale zrozumiałaś ich? czy tylko kiwałaś głowa ze zrozumieniem jak barmam przy długodystansowym kliencie? :)
  • hello-kitty2 09.10.17, 18:56
    zawle napisała:

    > proteinawy napisał(a):
    >
    > > > Chcesz powiedziec ze w przyszlosci mezczyzni wypieknieja i zaczna z
    > wilzac
    > > ? No az taka optymistka to bym nie byla ;-)
    > >
    > > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to od
    > wieczn
    > > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy ty
    > lko, ż
    > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
    > le gen
    > > etycznej czy werbalnej przyzwoitości.
    >
    >
    > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża
    > ;)

    MOze sie zwilzyl, kto wie, zabronisz mu?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 09.10.17, 19:09
    > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża;) <

    Cytując Kag i poniekąd Ciebie czy Andzie - kazda ma inaczej. A z niewielkiej próbki forumowej - tak, złotouści maja zdecydowanie wyższe przebiegi. Nie będziemy chyba rozciągać „kazda ma inaczej” do poziomu ze szczur kanałowy, czy Gollum przyciąga tak jak rozsiewający zrozumienie i akceptację, miły i niebrzydki egzemplarz...
  • lybbla 09.10.17, 23:35
    zawle napisała:


    > > Pogrymasic, ze brzydki, ze przyglup i prymityw zawsze bedzie można, to od
    > wieczn
    > > a cześć dealu. Co do Lybbly (Lybbli?) - nie chodzi o to ze gładkolicy ty
    > lko, ż
    > > e złotousty. W przeciwienstwie do tych 70% odpadów, ktorzy nie maja az ty
    > le genetycznej czy werbalnej przyzwoitości.


    werbalnej -> oratorskiej


    > To się niegdy nie zmieni...faceci zawsze będę lepiej wiedzieć co kobietę zwilża
    > ;)

    nie faceci, nie zawsze i nie wiedzieć lecz improwizować
  • lybbla 09.10.17, 04:26
    urquhart napisał:


    > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początku reze
    > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ?


    Nie wiadomo czy najlepiej wychodzą bo
    a) albo nie mają porównania
    b) albo mają porównanie i siedzą cicho, bardzo cicho


    >A nie które przebierają i czekają.

    A jakie jest kryterium tego `najlepiej'? Dosłownie `ogień we własnym kominku' czy literackie `regularne dokładanie do pieca'?

    > Rynek zwiazków to rynek kobiet.

    Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyba to chciałeś powiedzieć.

    > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wystarczy
    > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego i zas
    > ilają potem "braci samców".

    To ja może nieco w innej płaszczyźnie. Te 30% kobiet dbających o `męską seksualność' (no wiesz dupa na 10 minut na zawołanie) , tak one mają wybór, związkowy wybór (to jest ta Twoja połowa świata). Te 30 % mężczyzn
    dbających o kobiecą seksualność (nie starczy mi miejsca by opisać) ma wybór seksualny wybór.


    >Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna

    Innymi słowy feministki mają się czego bać. I dziwisz się, że tak hałasują?

  • druginudziarz 09.10.17, 08:54
    lybbla napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    >
    > > Zajęte miejsca parkingowe > najlepiej wychodzą babki które na początk
    > u reze
    > > rwują sobie najlepiej rokujących, jak ciebie ?
    >
    > Nie wiadomo czy najlepiej wychodzą bo
    > a) albo nie mają porównania
    > b) albo mają porównanie i siedzą cicho, bardzo cicho

    Tekst jest o związkach a nie o seksie, jakbyś nie zauważył.

    > > Rynek zwiazków to rynek kobiet.
    >
    > Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyba to chciałe
    > ś powiedzieć.

    Chodzi Ci to ten rynek "związków"?

    > > Te bussowskie 70% facetów nie pożądanych przez kobiety wypada z rynku wys
    > tarczy
    > > jedynie że potrzebni są żeby spłodzić potomka i płacić alimenty na niego
    > i zas
    > > ilają potem "braci samców".
  • lybbla 09.10.17, 14:24
    druginudziarz napisał:

    > Tekst jest o związkach a nie o seksie, jakbyś nie zauważył.

    Ja wiem Drugi, że dla Ciebie temat 'przyjemność kobiety w stałym związku' to fanaberie oczadzialych feministek. Outsourcing to trudne słowo więc pewnie przeoczyłes czytając.


    > > Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyba to c
    > hciałeś powiedzieć.
    >
    > Chodzi Ci to ten rynek "związków"?

    Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
  • mabelle2000 09.10.17, 14:54
    lybbla napisał:

    > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.

    Mezczyzni rozdaja karty w kwestii bycia lub nie bycia domowym majsterklepka/ bankomatem/ niania na godziny. Tak, tutaj rzeczywiscie moga pogrymasic ;-) Natomiast w kwestii zwiazku decyduja na rowni z kobietami.
  • druginudziarz 09.10.17, 15:51
    mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
    >
    > Mezczyzni rozdaja karty w kwestii bycia lub nie bycia domowym majsterklepka/ ba
    > nkomatem/ niania na godziny. Tak, tutaj rzeczywiscie moga pogrymasic ;-) Natomi
    > ast w kwestii zwiazku decyduja na rowni z kobietami.

    No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
    "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.
  • hello-kitty2 09.10.17, 16:26
    druginudziarz napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > lybbla napisał:
    > >
    > > > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
    > >
    > > Mezczyzni rozdaja karty w kwestii bycia lub nie bycia domowym majsterklep
    > ka/ ba
    > > nkomatem/ niania na godziny. Tak, tutaj rzeczywiscie moga pogrymasic ;-)
    > Natomi
    > > ast w kwestii zwiazku decyduja na rowni z kobietami.
    >
    > No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
    > "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.

    Nudziarz dinozaurze ale kochany (podlizalam sie, bo mnie rozsmieszyles ;) wyobraz sobie, ze czasy poszly tak daleko, ze ludzie juz sie nie pobieraja wiec nie trzeba o nic prosic. A na powaznie moze faktycznie trzebaby zdefiniowac 'zwiazek' na potrzeby dyskusji? Rzucam luzno propozycje: zwiazek to ruchanie na wylacznosc na czas nieokreslony tj. do czasu wypowiedzenia przez jedna ze stron.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • druginudziarz 09.10.17, 17:00
    hello-kitty2 napisała:

    > > No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
    > > "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.
    >
    > Nudziarz dinozaurze ale kochany (podlizalam sie, bo mnie rozsmieszyles ;) wyobr
    > az sobie, ze czasy poszly tak daleko, ze ludzie juz sie nie pobieraja wiec nie
    > trzeba o nic prosic.

    Skoro wogóle nie ma rynku no to tym bardziej nieprawdą jest że "związek to rynek mężczyzn".

    > A na powaznie moze faktycznie trzebaby zdefiniowac 'zwiaze
    > k' na potrzeby dyskusji? Rzucam luzno propozycje: zwiazek to ruchanie na wylacz
    > nosc na czas nieokreslony tj. do czasu wypowiedzenia przez jedna ze stron.

    A cóż to za dyskryminacja poliamorystów? ;) oni twierdzą że prawdziwa miłość i prawdziwa więź to tylko w złożonych wielokątach :)

    Kitty, tak szczerze, a jesteś osobą którą stać na szczerość, jak byłaś na progu dorosłości to nigdy nie myslałas o "domku z ogródkiem"?

    Tak a propos, przypomniał mi sie niezły film, taki bardzo w temacie
    "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie"
  • hello-kitty2 09.10.17, 19:03
    druginudziarz napisał:

    > Kitty, tak szczerze, a jesteś osobą którą stać na szczerość, jak byłaś na progu
    > dorosłości to nigdy nie myslałas o "domku z ogródkiem"?

    Nudziarz no cos Ty, ja jestem czlowiekiem z blokowisk... Poza tym nIenawidze ani budowac ani urzadzac ani wybierac nawet mebli czy jakis zastaw kurwa, najchetniej mieszkalabym cale zycie w hotelach, co tez zeszta w jakims sensie czynie = mieszkam u innych.

    > Tak a propos, przypomniał mi sie niezły film, taki bardzo w temacie
    > "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie"

    Filmik sprawdze, dzieki! Dobre kino zawsze w cenie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 09.10.17, 19:56
    hello-kitty2 napisała:
    > Filmik sprawdze, dzieki! Dobre kino zawsze w cenie.

    Też polecam.
    --
    Lubie wracać tam gdzie doszłam
  • druginudziarz 09.10.17, 20:18
    hello-kitty2 napisała:

    > Nudziarz no cos Ty, ja jestem czlowiekiem z blokowisk... Poza tym nIenawidze an
    > i budowac ani urzadzac ani wybierac nawet mebli czy jakis zastaw kurwa, najchet
    > niej mieszkalabym cale zycie w hotelach, co tez zeszta w jakims sensie czynie =
    > mieszkam u innych.

    No to chyba nie zrozumiałaś o co pytam, ale już nie drążę tematu ;)
  • mabelle2000 09.10.17, 18:04
    druginudziarz napisał:

    > No nie widzi mi się, chyba że sprawy poszły już tak daleko (!?)
    > "Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.

    Wiesz jak to z tym proszeniem, zamiast tego na czym ci zalezy zawsze mozesz dostac po ryju ;-)


  • druginudziarz 09.10.17, 15:48
    lybbla napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Tekst jest o związkach a nie o seksie, jakbyś nie zauważył.
    >
    > Ja wiem Drugi, że dla Ciebie temat 'przyjemność kobiety w stałym związku' to fa
    > naberie oczadzialych feministek.

    A gdzież io z czego Ci się to ulęgło bo chyba nie w głowie?
    A już na pewne nie z moich wypowiedzi.

    > Outsourcing to trudne słowo więc pewnie przeoc
    > zyłes czytając.

    Bo nie na temat.

    > > > Rynek związków to rynek mężczyzn. Rynek seksu to rynek kobiet. Chyb
    > a to c
    > > hciałeś powiedzieć.
    > >
    > > Chodzi Ci to ten rynek "związków"?
    >
    > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.

    Super, podpoba ni się ta teza, pozostaje ja tylko udowodnić.
  • lybbla 09.10.17, 23:27
    druginudziarz napisał:


    > > Ja wiem Drugi, że dla Ciebie temat 'przyjemność kobiety w stałym związku'
    > to fa
    > > naberie oczadzialych feministek.

    Pośredni wniosek z wybiórczego traktowania przez Ciebie linkowanych tekstów.

    > > Outsourcing to trudne słowo więc pewnie przeoc
    > > zyłes czytając.
    >
    > Bo nie na temat.

    A przeczytałeś raz jeszcze co wklejał Urqu. Nie odpowiadaj nie chciało Ci się.


    > > Teza jest jasna, na rynku związków mężczyzni rozdają karty.
    >
    > Super, podpoba ni się ta teza, pozostaje ja tylko udowodnić.

    Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
    Nie jest.
    W skrócie związek ze strony mężczyzn to towar deficytowy.
    Chyba, że Ci się mylą pojęcia związek i seks.
    A nie, to mnie się mylą.
  • druginudziarz 10.10.17, 00:22
    lybbla napisał:

    > Pośredni wniosek z wybiórczego traktowania przez Ciebie linkowanych tekstów.

    "A czego nie rozumiem to sobie (posrednio) dopowiem"? ;)

    > Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
    > Nie jest.
    > W skrócie związek ze strony mężczyzn to towar deficytowy.

    Kiedys na początku lat 80. całą sobotę biegałem po Krakowie bo mnie matka wyslała po chleb. Wszędzie były albo kolejki albo chleba nie było bo chleb był wtedy deficytowy. Kupiłem w końcu w jakieś restauracji ćwiartkę chleba za jakies chore pieniądze, no ale nie mogłem do domu wrócić z niczem.
    Tyle historii, a teraz opowiedz co to znaczy że "związek ze strony mężczyzn to towar deficytowy". Gdzie konkretnie te kolejki puste sklepy, ja pytam?

  • lybbla 10.10.17, 00:39
    druginudziarz napisał:


    > "A czego nie rozumiem to sobie (posrednio) dopowiem"? ;)

    Z tą różnicą, że ja rozumiem. ;)


    > Kiedys na początku lat 80. całą sobotę biegałem po Krakowie bo mnie matka wysla
    > ła po chleb. Wszędzie były albo kolejki albo chleba nie było bo chleb był wtedy
    > deficytowy. Kupiłem w końcu w jakieś restauracji ćwiartkę chleba za jakies cho
    > re pieniądze, no ale nie mogłem do domu wrócić z niczem.
    > Tyle historii, a teraz opowiedz co to znaczy że "związek ze strony mężczyzn to
    > towar deficytowy". Gdzie konkretnie te kolejki puste sklepy, ja pytam?



    `"Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.'
    `No to se poczeka'
    I kto tu rozdaje karty?

    Nie zapominaj, że 70% to odpady atomowe i nie nadaje sie do związku.
    Spleśniałego chleba za chore pieniądze byś nie kupił.
  • druginudziarz 10.10.17, 01:48
    lybbla napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    >
    > > "A czego nie rozumiem to sobie (posrednio) dopowiem"? ;)
    >
    > Z tą różnicą, że ja rozumiem. ;)

    No przecież Ci mówię że kompletnie nietrafieś z tymi "wnioskami posrednimi" a ty dalej swoje. Jak coś chcesz wiedzieć o mnie to po prostu zapytaj odpowiem, będziesz wiedział z pierwszej reki a nie z pośrednich wniosków.

    > `"Za moich czasów" narzeczony prosił narzeczona o rękę, a nigdy odwrotnie.'
    > `No to se poczeka'
    > I kto tu rozdaje karty?

    CZekaj, bo Cię nie rozumiem. To panna powiedziala 'no to se poczeka'? w takim razie nad czym sie zastanawiać, ona rozdaje karty. Gdzie ukryłeś haczyk?

    > Nie zapominaj, że 70% to odpady atomowe i nie nadaje sie do związku.
    > Spleśniałego chleba za chore pieniądze byś nie kupił.

    70% męźczyzn to odpady atomowe, 70% kobiet to odpady atomowe, cóz to zmienia w arytmetyce?
  • lybbla 10.10.17, 23:52
    druginudziarz napisał:


    > CZekaj, bo Cię nie rozumiem. To panna powiedziala 'no to se poczeka'? w takim r
    > azie nad czym sie zastanawiać, ona rozdaje karty. Gdzie ukryłeś haczyk?

    Nie, to Shrek. Ogr płci męskiej.

    > 70% męźczyzn to odpady atomowe, 70% kobiet to odpady atomowe, cóz to zmienia w arytmetyce?

    Kobiety są bardziej wybredne, więc te `70% kobiet to odpady atomowe'
    to tylko według drugiego. I wcale nie jestem zaskoczony Twym zniekształconym oglądem rzeczywistości. Wont tu podaje 10% a i z tymi 10% napiłby się wódeczki
    i nie nazwał odpadami atomowymi. Natomiast z marszu ONR byłoby to 1%
    i wydupczyłby wszystkie gdyby zataić przed nim ich poglądy (musiałyby się nie odzywać).
  • hello-kitty2 10.10.17, 08:17
    lybbla napisał:

    > Nie zapominaj, że 70% to odpady atomowe i nie nadaje sie do związku.
    > Spleśniałego chleba za chore pieniądze byś nie kupił.

    A skad sie wzielo to 70% odpadow? Tak sie zastanawiam na logike jak moze inteligentna osoba byc odpadem? Przeciez mozna nauczyc sie jak odpadem nie byc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 11.10.17, 00:54
    hello-kitty2 napisała:

    > A skad sie wzielo to 70% odpadow? Tak sie zastanawiam na logike jak moze inteli
    > gentna osoba byc odpadem? Przeciez mozna nauczyc sie jak odpadem nie byc.

    To Ci którzy upierają się przy wkładaniu i odmawiają lizania.
    Bez względu na to jaka kobieta mają przed sobą.
    Ci, którzy tylko jak Bóg przykazał mimo, że statystyki, które Ci przypomniała Mabelle sugerują by jednak rozszerzyć zestaw środków.

    Ja nie znam, żadnego inteligentnego odpadu. Może coś z Twoją definicją inteligencji jest nie tak.
  • hello-kitty2 11.10.17, 01:15
    lybbla napisał:

    > Ja nie znam, żadnego inteligentnego odpadu. Może coś z Twoją definicją intelige
    > ncji jest nie tak.

    Albo z twoja czy tez w zasadzie czyja? kobieca? definicja odpadu. Dla kobiet 70% mezczyzn to odpady, a z drugiej strony ile? 70% kobiet nie dochodzi przy stosunku. A to to nie sa damskie odpady? ;) I teraz ja robie tym kobietom to, co Ty robisz Lybbla tym meskim odpadom.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 11.10.17, 02:11
    hello-kitty2 napisała:

    > Albo z twoja czy tez w zasadzie czyja? kobieca? definicja odpadu.

    Jakby co to ja Ci powiedziałem, a żeś odporna na wiedzę trudna do porąbania to już Twoja sprawa. W kwestii odpadów to licentia poetica złotoustego proteinowego.

    > Dla kobiet 70 % mezczyzn to odpady, a z drugiej strony ile?
    > 70% kobiet nie dochodzi przy stosunku. A to to nie sa damskie odpady? ;) I teraz ja robie tym kobietom to, co Ty robisz Lybbla tym meskim odpadom.

    Widzisz a rozwiązanie jest takie proste i działa na obie 70.
    Wystarczy dobrze wylizać.

    I nie to nie są damskie odpady i nic im nie robisz raczej sobie.
    Natomiast jak się zbierze wszystkie Twoje historie do kupy to ma sie wrażenie, że te 70% męskich to liczba zaniżona jest. A to żonaty, a to nie dochodzi a to impotent a to mineciarz-psujący-guziczek a to bułgar a to arab a to ostry paznokieć.
  • mabelle2000 11.10.17, 03:58
    lybbla napisał:

    > Wystarczy dobrze wylizać.

    He, he. A pies mojego kolegi nie lubi spacerow. Zamiast przestrzeni, pedu i wiatru w uszach dostal miejski skwerek i dwadziescia metrow asfaltowej alejki. Bo to charcik wloski jest. Dziwny jakis, nie? Przeciez spacery sa takie fajne.

  • hello-kitty2 11.10.17, 09:07
    lybbla napisał:

    > Widzisz a rozwiązanie jest takie proste i działa na obie 70.
    > Wystarczy dobrze wylizać.

    Eh mylisz sie co do mnie, od lat jestem fanka pornusow gdzie jest dobrze wylizane. Jakbys nie kojarzyl pytaj Sabata, jemu utkwilo w pamieci ;) Ewentualnie gdyby byl zajety, a ty mocno ciekawski, to wskazowka: zauwazyles z jaka pasja pies lize sobie jaja? Jaki ma dlugi, mokry jezor i jaki robi mlask? Zupelnie jakby mu smakowalo...

    > I nie to nie są damskie odpady i nic im nie robisz raczej sobie.
    > Natomiast jak się zbierze wszystkie Twoje historie do kupy to ma sie wrażenie,
    > że te 70% męskich to liczba zaniżona jest. A to żonaty, a to nie dochodzi a to
    > impotent a to mineciarz-psujący-guziczek a to bułgar a to arab a to ostry pazno
    > kieć.

    LAkomym kaskiem dla zonatych i zajatych to jest chyba MAbelle. Se poprawila samodzielnoscia. Przyjaciolka zonatych ;) Arabusy to sa akurat dobre w lozku, rzeklabym najlepsze. NIe myslisz chyba, ze opisalam tu wszystkich swoich kochankow. Nawet nie z 30% tego bedzie. Wiec nadal ja sie pytam skad te 70%? Moze inaczej, konstruktywniej: do lozka na cwiczenia dla babki, co nie potrafi dojsc, to tylko brac z pocalowaniem reki, nie grymasic, bowiem kAzdy 'odpad' lize jak ta lala. Normalsi i pieknisie nie musza wylizywac, bo i tak maja w chuja chetnych.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 11.10.17, 13:23
    "Arabusy to sa akurat dobre w lozku, rzeklabym najlepsze."

    No biedni jakos nie doceniani, bo wszyscy tylko o Latin Lover, ale kto wie moze kiedys swiat uslyszy o Arabian Lover :)

    "Wiec nadal ja sie pytam skad te 70%? Moze inaczej, konstruktywniej: do lozka na cwiczenia dla babki, co nie potrafi dojsc, to tylko brac z pocalowaniem reki, nie grymasic, bowiem kAzdy 'odpad' lize jak ta lala. Normalsi i pieknisie nie musza wylizywac, bo i tak maja w chuja chetnych."

    No nie jestem pena czy Twoja teoria sie zgadza. Masz znow tylko wlasna perspektywe, bo minety nie lubisz czy nie potrzebujesz, nie znaczy, ze wszystkie nie lubia i nie potrzebuja. U tych slawetnych Latin Lover mineta i zadbanie o kobiete jest na porzadku dziennym. Poza tym mam wrazenie, ze ta mineta tutaj u lybbli to tylko taki symbol. Bo w gruncie rzeczy chodzi o to, ze dobry kochanek to uwazny kochanek, otwarty rowniez na seksualnosc i potrzeby kobiety, nie oceniajacy, nie jadacy jednym schematem i zajety tylko swoimi wyobrazeniami.
    A czy "normalasi" i "pieknisie" liza czy nie liza to jest cecha osobnicza, czasem kulturowa (latynosci liza czesto i gesto na ten przyklad), kwestia doswiadczen lozkowych i zaobserwowanych zachown/reakcji a dla niktorych jeszcze szczebelka na drabince uczuc i waznosci danej osoby.
    Mineta dla niektorych kobiet to nie tylko jedyna droga do orgazmu ale przede wszystkim ogromna przyjemnosc (dla niektorych mezczyzn rowniez, oni czerpia z tego przyjemnosc i nie "musza" ale chca a to roznica jest). Jezeli sypiasz z kims czesto i przez wiele lat sila rzeczy serwujecie sobie rozne rzeczy, zaleznie od nastroju, czasu i potrzeby. A jezeli niektorzy sobie nie serwuja i sa mimo to zadowoleni to tez nie moja sprawa. Ja wiem, ze sama w lozku nie chce trzymac sie jakies tylko jednej slusznej wykladni i szczescie, ze moj facet ma podobnie.
    Lizana bywalam (bywam i teraz) czesto i gesto ale nigdy jeszcze przez zadnego "odpada"(to taki ktoremu nie staje tak?), bo wszystkim im stawal i wcale nie opadal. Nie wiem moze inni maja inaczej.



  • mabelle2000 11.10.17, 15:51
    kag73 napisała:

    > Mineta dla niektorych kobiet to nie tylko jedyna droga do orgazmu ale przede ws
    > zystkim ogromna przyjemnosc (dla niektorych mezczyzn rowniez, oni czerpia z teg
    > o przyjemnosc i nie "musza" ale chca a to roznica jest).

    Zgoda. Osmielam sie jednak zauwazyc, ze aby mineta mogla stac sie przyjemnoscia, to lizacy musi umiec ja robic.
    Wiele rzeczy moge zrobic ze swoim cialem i wielu sie moge nauczyc, ale ze zrozumialych wzgledow cipy sobie nie wylize, zadnych samodzielnych postepow w tej materii wiec nie zrobie. Tymczasem udalo mi sie trafic na egzemplarz, ktory po jakims tan moim orgazmie, wyjmujac ze mnie kutasa, tesknie zamiauczal ze on orgazmy to owszem lubi ale z jezorem na lechtaczce. Cipa opada normalnie ;-)

    Jezeli sypiasz z kims
    > czesto i przez wiele lat sila rzeczy serwujecie sobie rozne rzeczy, zaleznie od
    > nastroju, czasu i potrzeby. A jezeli niektorzy sobie nie serwuja i sa mimo to
    > zadowoleni to tez nie moja sprawa. Ja wiem, ze sama w lozku nie chce trzymac si
    > e jakies tylko jednej slusznej wykladni i szczescie, ze moj facet ma podobnie.
    > Lizana bywalam (bywam i teraz) czesto i gesto ale nigdy jeszcze przez zadnego
    > "odpada"(to taki ktoremu nie staje tak?), bo wszystkim im stawal i wcale nie op
    > adal. Nie wiem moze inni maja inaczej.
    >
    >
    >
  • kag73 11.10.17, 18:41
    "Zgoda. Osmielam sie jednak zauwazyc, ze aby mineta mogla stac sie przyjemnoscia, to lizacy musi umiec ja robic."

    No jasne, to w ogole nie podlega dyskusji. Co komu po lizaniu jak nie daje ono przyjemnosci? Najwyzej nic.
  • hello-kitty2 12.10.17, 09:50
    kag73 napisała:

    > "Arabusy to sa akurat dobre w lozku, rzeklabym najlepsze."
    >
    > No biedni jakos nie doceniani, bo wszyscy tylko o Latin Lover, ale kto wie moze
    > kiedys swiat uslyszy o Arabian Lover :)

    No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow za meskie odpady?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.10.17, 17:31
    No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow za meskie odpady?

    Hmm, o Bulgarach nic nie wiem. Arabusy, z mojej perspektywy, to "meskie odpady", bo odpadaja w przedbiegach :) Po prostu nie podoba mi sie ich traktowanie kobiet, podejscie do kobiet, ocena kobiet, calosc stosunkow damsko meskich mnie sie nie podoba, jest dla mnie bardzo odrzucajaca. A seks to dla mnie cos wiecj niz ruszanie dupa (nawet jezeli jest bez milosci/uczuc) i zaczyna sie w glowie. Ja z Arabusami nie mam najmniejszej ochoty i przyjemnosci erotycznie/seksualnie obcowac.
  • hello-kitty2 12.10.17, 21:09
    kag73 napisała:

    Arabusy, z mojej perspektywy, to "meskie odpady"
    > , bo odpadaja w przedbiegach :) Po prostu nie podoba mi sie ich traktowanie kob
    > iet, podejscie do kobiet, ocena kobiet, calosc stosunkow damsko meskich mnie si
    > e nie podoba, jest dla mnie bardzo odrzucajaca. A seks to dla mnie cos wiecj ni
    > z ruszanie dupa (nawet jezeli jest bez milosci/uczuc) i zaczyna sie w glowie. J
    > a z Arabusami nie mam najmniejszej ochoty i przyjemnosci erotycznie/seksualnie
    > obcowac.

    No ale to nadal nic nie mowi o nich jako kochankach. Ja tez jestem 'rasistka' i z zoltym bym np nie chciala ale to zupelnie nic nie mowi o tym, jakimi zolci sa kochankami. To tez nie nazywam ich meskimi odpadami. W lozku moga byc swietni.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 12.10.17, 19:45
    hello-kitty2 napisała:


    > No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow za mes
    > kie odpady?

    Ściślej to te odpady jak ich nazywasz to zazwyczaj najlepsze kumple Libla. Żonaci, impotenci, z za dużymi fiutami, Bułgarzy czy Japończycy. Odpady z Twojej perspektywy.

    Na Arabach się nie znam tak jak na Japończykach. Śmiem wątpić by jakaś światła Europejka z tymi drugimi dłużej wytrzymała.
    Jak widać namiętność tych pierwszych do Ciebie była krótkoterminowa więc nie sposób sprawdzić odpad czy nie.
  • aandzia43 12.10.17, 19:59

    > Na Arabach się nie znam tak jak na Japończykach. Śmiem wątpić by jakaś światła
    > Europejka z tymi drugimi dłużej wytrzymała.

    O, a dlaczego? To ciekawe.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • lybbla 15.10.17, 17:35
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Na Arabach się nie znam tak jak na Japończykach. Śmiem wątpić by jakaś ś
    > wiatła
    > > Europejka z tymi drugimi dłużej wytrzymała.
    >
    > O, a dlaczego? To ciekawe.

    Bo tam światłe kobiety się lekceważy.
  • hello-kitty2 12.10.17, 20:25
    lybbla napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    >
    > > No dobra ale potrafisz wyasnic dlaczego Lybbla uwaza Arabusow i Bulgarow
    > za mes
    > > kie odpady?
    >
    > Ściślej to te odpady jak ich nazywasz to zazwyczaj najlepsze kumple Libla. Żona
    > ci, impotenci, z za dużymi fiutami, Bułgarzy czy Japończycy. Odpady z Twojej p
    > erspektywy.

    Ja ich nazywam odpadami? ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 13.10.17, 23:59
    > Ja ich nazywam odpadami? ;)

    Ja nazywam. Nikt tym biednym chłopcom za młodu nie mowi i sie potem dziwią, jak ML.

    Watek sie juz nie wygrzebie z powagi zycia napoczetego, wiec (jako ze masz synka) masz tu skecz „rozwiedziony tata i porada dla synka w temacie dziewczyny”: youtu.be/qOZBkroln_8

    Jak Ci sie spodoba to jeszcze jest „Tato skąd sie wziąłem”: youtu.be/4kUKMVX4na0

    A ten mi przypomniał jak Cie tu ukrzyżowali za rżnięcie sie z kochankiem kiedy obok śpi synek: youtu.be/rDXPmB3bI7Q
  • hello-kitty2 14.10.17, 08:40
    proteinawy napisał(a):

    > > Ja ich nazywam odpadami? ;)
    >
    > Ja nazywam. Nikt tym biednym chłopcom za młodu nie mowi i sie potem dziwią, jak
    > ML.

    Moge spytac czy sam uwazasz sie za odpad?

    Najbardziej podoba mi sie skecz nawiazujacy do Swietej Inkwizycji, te dzwieki jak przyniosla cieknacego loda z kamera pokazujaca syna... ;-)

    A pamietasz ta relacje: ojciec - syn (kilka lat pozniej)? ;-)
    www.youtube.com/watch?v=Pc7v8T_Wt1w
    A na powazniej: planujesz podobna bliskosc z synem? Do tego nie trzeba byc chyba rozwiedzionym.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 14.10.17, 10:51
    > Moge spytac czy sam uwazasz sie za odpad? <

    Sam przed soba nie. W relacjach z kobietami - jestem w tych 70% ale to nie popada pod „uważasz sie za” tylko pod sprawdzalny fakt. Jak kazdy fakt ma plusy i minusy, teraz wiecej plusów.

    > A pamietasz ta relacje: ojciec - syn (kilka lat pozniej)? ;-)
    www.youtube.com/watch?v=Pc7v8T_Wt1w
    A na powazniej: planujesz podobna bliskosc z synem? Do tego nie trzeba byc chyba rozwiedzionym. <

    Baldwin: LOL. Z synem - jasne, z poprawka na nie bycie Baldwinem. Z drugiej strony rozumiem teraz czemu w pewnym wieku stare dziady sprzedają te okrągłe frazesy - przeciez nie wylejesz małemu na głowę tego szamba takie jakie jest.

    Na na razie dobrze idzie. Mały uwielbia humor zwłaszcza fekalny (pierdzimy-śmierdzimy) a z humorem ja mam jak z cipka - lubię kazda odmianę. Lubi tez piekielna siare z głośników w samochodzie, to miłe zaskoczenie. Pewnie sie skończy jak Kondratem a nie Baldwinem (klasyk): youtu.be/K61ehNdpUeM
  • marek.zak1 14.10.17, 11:04
    Mała uwaga. dzieci w ogóle nie słuchają, tylko obserwują, jak sie zachowujesz, odnosisz do innych itp. Czasami naśladują, czasami nie, tak więc to, co im będziesz mówił, ma wpływ marginalny.
  • urquhart 14.10.17, 12:52
    proteinawy napisał(a):
    >Pewnie sie skończy jak Kondratem a nie Baldwinem (klasyk):

    "Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!"
    Wypisz wymaluj to forum nie ? :)

    A z tej strony Miśka znasz?
    www.youtube.com/watch?v=gQ_5mv2Xsmg
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • proteinawy 14.10.17, 14:02
    > A z tej strony Miśka znasz?

    Ładnie i dobrze mowi. Jeszcze zapomniał, ze kobiety lepiej prowadzą, sa lepszymi szefami, wprowadzają fantastyczna atmosferę do pracy, są lepszymi parlamentarzystami i głowami państwa oraz ze maja 32bitowa szynę adresowa i szybsze chipy graficzne. A nie, sorry, te dwa ostatnie to moja stara Amiga ;)

    A ja sie chciałem Ciebie zapytać jak widzisz relacje miedzy prawem, obyczajem i cnota. To nie jest pytanie z pułapką, powaznie pytam. Znaczy: nie z pułapka ale niedaleko natury Twojego sporu z Aandzia.
  • urquhart 14.10.17, 17:08
    proteinawy napisał(a):
    > A ja sie chciałem Ciebie zapytać jak widzisz relacje miedzy prawem, obyczajem i
    > cnota. To nie jest pytanie z pułapką, powaznie pytam. Znaczy: nie z pułapka al
    > e niedaleko natury Twojego sporu z Aandzia.

    Wszystkie one mają za zadanie ochronę słabszych przed silniejszymi, regulacje społeczne współżycia bez krzywdzenia innych. Cnota na poziomie nastawienia, obyczajowość formy tresury przekazu społecznego, a prawo to formalizacja zasad.

    W temacie sporu, przypominają mi się wcześniejsze pytanie o męska siłę.
    A. pomstuje na matryjną obyczajowość tresurę uległości i poświecalnictwa. I częściowo ma rację.
    Ja mniej wiecej mam te same wnioski w stosunku do dzisiejszych problemów z męskością symetrycznie.
    Mężczyźni nie są w stanie obronić własnego zdania a co dopiero być mężni i bronić innych. Kultura trenuje w nich uległość wrażliwość żeby niby wyrównać szanse a siłę koduje i zohydza jako przemoc z którą należy walczyć.
    Zwieksza się polaryczacja miedzy bezwzględnymi samcami do których kultura nie dociera (obcokrajowcy, margines społeczny) i tych na których nie działa (jednostki apołeczne psychopaci).
    Posługując się ich kładami przemocy kultura uciska jeszcze silniej całą resztę męską i trenuje w uległości.
    Jednocześnie z atawistycznych powodów psychoewo ci silni nawet przemocowi stają się tym bardziej pożadani na tle bezbarwnej słabej i uległej reszty co zgadzam sie z Miśkiem kobiety natychmiast wyczuwają.

    Bycie szczęśliwym to realizowanie celów zgodnie z systemem wartości i predyspozycjami. Trzeba po pierwsze zatem być świadomym systemu wartości i jak i predyspozycji.
    I umieć je obronić. Używać skutecznie siły bez krzywdzenia innych.
    Ale stosowanie siły w dobrym celu też trzeba trenować i mieć wzorce.



    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • proteinawy 14.10.17, 19:03
    > Wszystkie one mają za zadanie ochronę słabszych przed silniejszymi, regulacje społeczne współżycia bez krzywdzenia innych. Cnota na poziomie nastawienia, obyczajowość formy tresury przekazu społecznego, a prawo to formalizacja zasad.<

    Ok, zadałem za mało konkretne pytanie. To ze wszyscy „chca dobrze” to bardzo ładnie. Chodzi mi o _granice_ miedzy prawem i obyczajem. Czy np podoba Ci sie francuskie „prawo dobrego samarytanina” gdzie rząd karze grzywna za brak ludzkich odruchów?
  • wont2 14.10.17, 20:46
    proteinawy napisał(a):

    Chodzi mi o _granice_ miedzy prawem i obyczajem. Czy np podoba Ci sie fra
    > ncuskie „prawo dobrego samarytanina” gdzie rząd karze grzywna za brak ludzkich
    > odruchów?
    ------
    Co masz tak konkretnie na myśli? Bo wyguglałem sobie "prawo dobrego samarytanina" i wychodzą mi dwie rzeczy: (1) przepis prawa, który zabezpiecza cię, jako świadka jakiegoś wypadku, który pomagał ofierze, przed ewentualnymi pozwami, że swoim działaniem przyczyniłeś się do jakiejś szkody (celem takiego przepisu jest zapobieżenie niechęci pomocy ofiarom z obawy przed ewentualnymi pozwami) (2) przepis prawa, który nakazuje pomóc ofierze wypadku (w Polsce obowiązuje od wielu wielu lat, na pewno od 92 r., od kiedy posiadam prawko). Co takiego znowu ci lewacy z Francy wymyślili?!

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • proteinawy 14.10.17, 21:42
    Drugie znaczenie, szerzej - prawo i ustrój jako metoda na wychowanie skurwieli. A ide w kierunku „duży rząd” czy „mały rząd” u Urqu, zeby wyczaić czy klasyczny liberał czy autorytarianin po prawej stronie.
  • lybbla 15.10.17, 18:16
    proteinawy napisał(a):

    > Sam przed soba nie. W relacjach z kobietami - jestem w tych 70% ale to nie popa
    > da pod „uważasz sie za” tylko pod sprawdzalny fakt. Jak kazdy fakt ma plusy i m
    > inusy, teraz wiecej plusów.

    W tym cała, rzecz, te 70% to kobieca perspektywa. Jak się słucha niektórych kobiet
    to 99% męzczyzn, jeśli wyłączyć światłych Arabów i Bułgarów, to odpady. Całe szczęście nie jestem kobietą i moge z nieszczęśnikami iść na piwo.

  • lybbla 15.10.17, 17:56
    hello-kitty2 napisała:


    > Ja ich nazywam odpadami? ;)

    No przecież nie ja.
    Gwoli ścisłości, Ty ich nazywasz zajętymi lub zjebami i 70% zastępujesz 100% ;)
  • proteinawy 15.10.17, 21:23
    > 70% zastępujesz 100% ;)

    Wtedy bym zanegował Twoje istnienie, Niosący Światło.
  • lybbla 16.10.17, 00:51
    proteinawy napisał(a):

    > > 70% zastępujesz 100% ;)
    >
    > Wtedy bym zanegował Twoje istnienie, Niosący Światło.

    Na tę pozycję nigdy nie aplikowałem. Liczę, że opiszesz swoje
    przeżycia
    www.youtube.com/watch?v=bO-_rX4FG_M#t=2m53s
    gdy już wypuścisz pisklaki (za jakieś 16 lat) i ruszysz w świat by pukać w okienko. ;)
  • proteinawy 16.10.17, 02:39
    > www.youtube.com/watch?v=bO-_rX4FG_M#t=2m53s

    O! bardzo fajne na koniec dnia!
  • urquhart 10.10.17, 11:00
    > Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
    > Nie jest.

    To nie moja teza ale streszczenie Szlendaka na która podaje argumenty i sam nad nia sie zastanawiam. To kobiety mają dluga liste oczekiwań nie mężczyźni. I to kobiety wnosza o 4 na 5 rozwód jak juz dostana to czego oczekuja (dzieci) (to z innego wywiadu) .
    W tym sensie jest to zgodne z żalami facetow z braci samców o wykorzystaniu i wyrachowaniu kobiet i ma cześć wspólną.
    Ty zakladasz ze jesteś lepszego sortu 30% samcow i to frajerskie rozkminy tej reszty"odpadów atomowych" :)

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • lybbla 11.10.17, 00:39
    urquhart napisał:

    > > Jest to antyteza Urquowego `rynek związków jest rynkiem kobiet'.
    > > Nie jest.
    >
    > To nie moja teza ale streszczenie Szlendaka

    Twoje streszczenie Szlendaka bo takiej tezy u niego nie ma.

    > na która podaje argumenty i sam nad nia sie zastanawiam.

    Skoro nie ma tej tezy to nie może podawać na nią argumentów.

    > To kobiety mają dluga liste oczekiwań nie mężczyźni.

    Tak to oczywiste, kobiety są bardziej wybredne.

    > I to kobiety wnosza o 4 na 5 rozwód jak juz dostana to czego oczekuja (dzieci) (to
    > z innego wywiadu) .

    Jednak schodzą z wymaganiami by być w związku (sprzyjające warunki do rozmnożenia się) towarze dlań deficytowym.

    > W tym sensie jest to zgodne z żalami facetow z braci samców o wykorzystaniu i wyrachowaniu kobiet i ma cześć wspólną.

    Jak się upierają przy 3-10 minutowym stosunku to na pohybel tępym fiutom.

    > Ty zakladasz ze jesteś lepszego sortu 30% samcow i to frajerskie rozkminy tej r
    > eszty"odpadów atomowych" :)

    Ja twierdzę, że to mężczyźni rozdają to dobro jakim jest związek natomiast kobiety
    to dobro jakim jest seks. I jeśli facet nie może znaleźć kobiety do związku
    to albo jest odpadem atomowym albo jest bystry. Jeśli kobieta nie może znaleźć mężczyzny do seksu to albo jest bardzo brzydka albo bardzo bystra.
    Innymi słowy inteligentni mają pod górkę.
  • aandzia43 09.10.17, 10:13
    >
    > >Ale to grozi frustracją która wybuchnie jak osiagnie mase krytyczna
    >
    > Innymi słowy feministki mają się czego bać. I dziwisz się, że tak hałasują?

    Duże ruchy antyfeministyczne czyli masowe gorsze niż zwykle traktowanie kobiet (np. wielkie europejskie mordowanie kobiet przy pomocy tortur i stosów pod szyldem religii w XVI i XVII wieku) mają miejsce raz na jakiś czas i nie są związane z jakąś uprzednią wyjątkowo dobrą sytuacją ofiar. Raz na jakiś czas społeczeństwo musi upuścić pary więc łapie się za najsłabszego co jest pod ręką. Jak zabraknie Żyda, uchodźcy czy innowiercy to jeszcze zawsze jest kobieta. Albo dziecko jak obecnie w niektórych rejonach Afryki. To jest to, czego kobiety, nie tylko feministki zawsze się boją.

  • potwor_z_piccadilly 09.10.17, 22:47
    aandzia43 napisała:

    > Raz na jakiś czas społeczeństwo musi upuścić pary więc łapie się za najsłabszego co jest pod >ręką. Jak zabraknie Żyda, uchodźcy czy innowiercy to jeszcze zawsze jest kobieta. Albo dziecko >jak obecnie w niektórych rejonach Afryki. To jest to, czego kobiety, nie tyko feministki zawsze >się boją.

    To prawda, ale nie zapominaj, że i mężczyzn to dotyka. Ich też w charakterze mięsa armatniego na śmierć się wysyłało i wysyła.
    To zwykły interes. Od wieków rządzący a to przyciskali podwładnych, a to popuszczali im, a robili i robią to po to, by łatwiej im się rządziło.
  • aandzia43 09.10.17, 23:29
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Raz na jakiś czas społeczeństwo musi upuścić pary więc łapie się za najsł
    > abszego co jest pod >ręką. Jak zabraknie Żyda, uchodźcy czy innowiercy to j
    > eszcze zawsze jest kobieta. Albo dziecko >jak obecnie w niektórych rejonach
    > Afryki. To jest to, czego kobiety, nie tyko feministki zawsze >się boją.
    >
    > To prawda, ale nie zapominaj, że i mężczyzn to dotyka. Ich też w charakterze mi
    > ęsa armatniego na śmierć się wysyłało i wysyła.
    > To zwykły interes. Od wieków rządzący a to przyciskali podwładnych, a to popusz
    > czali im, a robili i robią to po to, by łatwiej im się rządziło.

    Nie, mężczyzn nie dotyka prześladowanie ze strony członków swojej społeczności dlatego że są mężczyznami. Nie są dla pobratymców Innymi, z definicji podejrzanymi i na cenzurowanym. Młodzi są rzeczywiście wysyłani na pierwszą linię frontu i przez możnych tego świata, i przez swoich. Ale jak już to przetrwają są panami stworzenia i nic nie.stoi na przeszkodzie realizacji ich potrzeb i "potrzeb" ;-)

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • potwor_z_piccadilly 09.10.17, 23:46
    aandzia43 napisała:

    > Nie, mężczyzn nie dotyka prześladowanie ze strony członków swojej społeczności
    > dlatego że są mężczyznami. Nie są dla pobratymców Innymi, z definicji podejrzan
    > ymi i na cenzurowanym.

    Jesteś mężczyzną?
    Ja jestem i wierz mi, nie jest tak lekko jak Ci się wydaje.
  • aandzia43 09.10.17, 23:58
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Nie, mężczyzn nie dotyka prześladowanie ze strony członków swojej społecz
    > ności
    > > dlatego że są mężczyznami. Nie są dla pobratymców Innymi, z definicji pod
    > ejrzan
    > > ymi i na cenzurowanym.
    >
    > Jesteś mężczyzną?
    > Ja jestem i wierz mi, nie jest tak lekko jak Ci się wydaje.

    Co mi się.wydaje? Chwileczkę, nie napisałam ze jest im lekko, tylko że nie doświadczają prześladowań ze strony swoich i równych sobie dlatego, że są mężczyznami. Tylko tyle.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • potwor_z_piccadilly 10.10.17, 00:03
    aandzia43 napisała:

    > Co mi się.wydaje? Chwileczkę, nie napisałam ze jest im lekko, tylko że nie dośw
    > iadczają prześladowań ze strony swoich i równych sobie dlatego, że są mężczyzna
    > mi. Tylko tyle.

    Kto Cię prześladuje?


  • aandzia43 10.10.17, 00:08
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Co mi się.wydaje? Chwileczkę, nie napisałam ze jest im lekko, tylko że ni
    > e dośw
    > > iadczają prześladowań ze strony swoich i równych sobie dlatego, że są męż
    > czyzna
    > > mi. Tylko tyle.
    >
    > Kto Cię prześladuje?

    Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 10.10.17, 00:38
    aandzia43 napisała:

    > > Kto Cię prześladuje?
    >
    > Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)

    Czyli nikt.
    Czyli wszystko co do tej pory napisałas to jeden wielki feministyczny bullshit :)
  • aandzia43 10.10.17, 02:34
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > > Kto Cię prześladuje?
    > >
    > > Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)
    >
    > Czyli nikt.
    > Czyli wszystko co do tej pory napisałas to jeden wielki feministyczny bullshit
    > :)

    Tak tak, a obawy Potwora w imieniu całego rodu męskiego że na wojaczkę chłopaków biorą często gęsto to też tylko taki bullshit tylko dlatego, że aktualnie mamy wyjątkowo spokojny czas :-P Żydzi też mogli zawsze spać spokojnie bo przecież kiedyś tam przez chwilę nikt się na nich nie zasadzał. Nawet Hitler nie miał wobec nich złych zamiarów :-P :-P


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • wont2 10.10.17, 07:43
    aandzia43 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > aandzia43 napisała:
    > >
    > > > > Kto Cię prześladuje?
    > > >
    > > > Ten sam który ciebie gnębi jako mięso armatnie ;-)
    > >
    > > Czyli nikt.
    > > Czyli wszystko co do tej pory napisałas to jeden wielki feministyczny bul
    > lshit
    > > :)
    >
    > Tak tak, a obawy Potwora w imieniu całego rodu męskiego że na wojaczkę chłopakó
    > w biorą często gęsto to też tylko taki bullshit tylko dlatego, że aktualnie mam
    > y wyjątkowo spokojny czas :-P Żydzi też mogli zawsze spać spokojnie bo przecież
    > kiedyś tam przez chwilę nikt się na nich nie zasadzał. Nawet Hitler nie miał w
    > obec nich złych zamiarów :-P :-P
    ------
    Tak na goraco, to nie podoba mi sie w obecnym feminizmie - podsycanie antagonizmu miedzy mezczyznami i kobietami zamiast przekonywania, ze mamy w sumie zbiezne interesy (wolnosc i rownosc), robienie z siebie ofiar tam, gdzie podzialy i roznice wynikaja z obiektywnych roznic pomiedzy plciami (obowiazkowe parytety), walka z kobiecoscia jako z podlegloscia i glajchszaltowanie zamiast afirmowania kobiecosci. Z tych powodow obecny feminizm nigdy nie przeskoczy w PL punktu krytycznego w bazie spolecznej i bedzie tylko barwnym marginesem, wdziecznym tematem do wysmiewania i wbijania szpil. Niestety, z tych wlasnie powodow jest rowniez kontrproduktywny bo skrajne akcje powoduja skrajne reakcje czego poczatki mozemy chyba obserwowac w Polsce i na swiecie w postaci coraz wiekszej popularnosci obskuranckich pogladow coraz szerszych mas spoleczenstw.

    A odpowiadajac na pytanie, dlaczego palono kiedys czarownice, odpowiedz jest prosta - bo mozna bylo. Generalnie, jak ludzie moga skrzywdzic kogos slabszego to to robia. To nie jest wynik jakiejs szczegolnej nienawisci wobec kobiet, zydow, Arabow, chrzescijan, szyitow, sunnitow, Indian czy Murzynow. Po prostu, czlowiek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych. A jesli wmowimy, ze ci slabsi sa dla nas szczegolnym zagrozeniem i zniknie dodatkowo skrepowanie normami moralnymi to krzywdzimy slabszych w sposob bardziej efektywny i spektakularny. Tak ze, nic osobistego, tacy juz jestesmy. W swiecie, w ktorym mezczyzni byliby slabsi, to kobiety krzywdzilyby mezczyzn a nie na odwrot. Nie wiem czy sa jakies przyklady historyczne ale mityczne Amazonki zabijaly lub okaleczaly swoje dzieci plci meskiej. W zwiazku z tym, jak dla mnie, powinnismy starac sie zacierac antagonizmy pomiedzy kobietami i mezczyznami i dbac o to, zeby zadna plec nie byla slabsza czy gorsza.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • urquhart 10.10.17, 08:23
    wont2 napisał:
    > Tak na goraco, to nie podoba mi sie w obecnym feminizmie - podsycanie antagoniz
    > mu miedzy mezczyznami i kobietami

    demotywatory.pl/4646457/Feminizm-naszych-czasow
    > A odpowiadajac na pytanie, dlaczego palono kiedys czarownice, odpowiedz jest pr
    > osta - bo mozna bylo. Generalnie, jak ludzie moga skrzywdzic kogos slabszego to
    > to robia. To nie jest wynik jakiejs szczegolnej nienawisci wobec kobiet, zydow
    > , Arabow, chrzescijan, szyitow, sunnitow, Indian czy Murzynow. Po prostu, czlow
    > iek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych.

    Feministki też mają swój konflikt interesów miedzy wymogami rodzicielstwa a kariery i emancypacji, no i swoich słabszych , bezbronne wręcz ofiary do krzywdzenia na celowniku swoje czarne marsze zła, walczą przecież o prawo do mordowania nienarodzonych dzieci. Żeby było można.
    Dehumanizują ofiary zgodnie z zasadami propagandy że to jedynie tkanka, zygoty, "zlepek komórek" a nie żaden człowiek. Rzekomo wulgarne zdjęcia z aborcji ktore wspomniała A. to rączki nózki głowy po których ma szanse obudzić się sumienie widząc na własne oczy że to jednak jakiś człowiek.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • aandzia43 10.10.17, 20:07
    Po prostu,
    > czlow
    > > iek w warunkach braku skrepowania normami prawa krzywdzi slabszych.
    >
    > Feministki też mają swój konflikt interesów miedzy wymogami rodzicielstwa a kar
    > iery i emancypacji, no i swoich słabszych , bezbronne wręcz ofiary do krzywdzen
    > ia na celowniku swoje czarne marsze zła, walczą przecież o prawo do mordowania
    > nienarodzonych dzieci. Żeby było można.

    Wiesz, to jest narracja nastolatka z Oazy. Dojrzej człowieku. Czytać umiesz, to poczytaj. Robienie ze zwykłych kobiet (bo te kobiety z Czarnych Marszów to dobre, fajne mamy i żony) potworów z upodobaniem mordujących to wynik wyłącznie żywej niechęci do kobiecości innej niż ta użytkowa i podległa mężczyźnie jako takiemu. Nawet kąbiemu ;-) Tak naprawdę ta część prolajfów do której zdajesz się należeć ma w dupie dzieci, jeszcze głębiej kobiety, a raczki i nóżki to tanie wzruszenie. Nie jesteś dla mnie ani trochę wiarygodny jak obrońca czegokolwiek co słabsze. W przeciwieństwie np. do kilku znanych mi prolafów, których poglądy na wiele spraw oraz postępowanie są spójne z prolajerskimi poglądami. I których szanuję. U ciebie tego nie ma. Mogę dać sobie rękę uciąć, że bez zmrużenia oka wysłałbyś na aborcję swjązgwałconą żonę. Oraz żonę noszącą chory płód. Tyle roboty z kaleką no i małżeństwo na pewno by ci się posypało. To by była ta "wyjątkowa sytuacja" jak to zwykły mówić wszystkie konserwatywne i prolajferskie zakłamane typy.


    > Dehumanizują ofiary zgodnie z zasadami propagandy że to jedynie tkanka, zygoty,
    > "zlepek komórek" a nie żaden człowiek. Rzekomo wulgarne zdjęcia z aborcji ktor
    > e wspomniała A. to rączki nózki głowy po których ma szanse obudzić się sumienie
    > widząc na własne oczy że to jednak jakiś człowiek.

    Cierpliwie wyjaśniam choć piszą o tym wszędzie (rozumiem, że nie dotarłeś i nie masz zamiaru docierać do informacji). Zdjęcia, którymi posługują się prolajfy to zdjęcia pokawałkowanych płodów z bardzo późnych ciąż. W Polsce się nie wykonuje kawałkowania tak późnych ciąż, usuwa się farmakologicznie i wczesne i późne (bardzo rzadko), a następnie wykonuje się czyszczenie macicy. Prolajfy ściągają te zdjęcia ze Stanów, a to jak wiadomo jest dziki kraj i różne straszne rzeczy się tam dzieją. Te zdjęcia mają się nijak do medycznych i prawnych realiów polskich, do postulatów Polek w odpowiedzi na projekt Mordo Iuris.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 10.10.17, 21:22
    > poczytaj. Robienie ze zwykłych kobiet (bo te kobiety z Czarnych Marszów to dob
    > re, fajne mamy i żony) potworów z upodobaniem mordujących to wynik wyłącznie ży
    > wej niechęci do kobiecości

    Może to i niespójne że kontestuje część pomysłów i postulatów konserwatywnych.
    Ale jest tu właśnie granica.
    Opowiadasz się otwarcie Wzywasz do mordowania bezbronnych jesteś potworem.
    Czy to nazwiesz ich tylko w części ludźmi, w małym ułamku ludźmi czy innymi podludźmi, nieludźmi.

    Można dyskutować o wyjątkach w przypadku samobrony, zagrożenia życia, ale nie co do tej zasady.
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • aandzia43 10.10.17, 21:41
    urquhart napisał:

    > > poczytaj. Robienie ze zwykłych kobiet (bo te kobiety z Czarnych Marszów
    > to dob
    > > re, fajne mamy i żony) potworów z upodobaniem mordujących to wynik wyłącz
    > nie ży
    > > wej niechęci do kobiecości
    >
    > Może to i niespójne że kontestuje część pomysłów i postulatów konserwatywnych.
    > Ale jest tu właśnie granica.

    Nie wiem co kontestujesz. Co do aborcji jakoś nie mam złudzeń, że byłbyś w stanie poświęcić swoją wygodę i milusie życie dla jakiegoś niewygodnego (gwałt, upośledzenia) zarodka.


    > Opowiadasz się otwarcie Wzywasz do mordowania bezbronnych jesteś potworem.
    > Czy to nazwiesz ich tylko w części ludźmi, w małym ułamku ludźmi czy innymi pod
    > ludźmi, nieludźmi.

    "Wzywam do mordowania"? Pogięło cię? Potworem mogę sobie być. Za to nie jestem zadowolnym z siebie hipokrytą z wygodnie nieuświadomioną gotowością uśmiercenia lub olania każdego stworzenia, które zagraża mojej wygodzie ;-) Tak naprawdę sporo we mnie gotowości ustąpienia (miejsca, dóbr materialnych i niematerialnych) w imię czyjegoś dobra.



    > Można dyskutować o wyjątkach w przypadku samobrony, zagrożenia życia, ale nie c
    > o do tej zasady.

    Te "wyjątki" to większość aborcji w Polsce. Hipokryci zapluwają się publicznie i sami przed sobą, a potem wysyłają swoje żony i kochanki na zabiegi. Ich sytuacje są "absolutnie wyjątkowe". Zawsze. Znasz to skądś?




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 10.10.17, 21:50
    > "Wzywam do mordowania"? Pogięło cię? Potworem mogę sobie być. Za to nie jestem
    > zadowolnym z siebie hipokrytą z wygodnie nieuświadomioną gotowością uśmiercenia
    > lub olania każdego stworzenia, które zagraża mojej wygodzie

    A czym jest czarny marsz? "Hipokryzja?
    „Wrażliwcy”, którzy płakali nad ściętym drzewem, aborcję mają za zabieg, a kiełkujące ludzkie życie nazywają tkanką." [cytat - niezapominajka]

    > Te "wyjątki" to większość aborcji w P