Dodaj do ulubionych

różnice między mózgami obu płci podczas orgazmu

09.11.17, 08:17
ciąg dalszy o dominacji i przewadze mężczyzny dającej bezpieczeństwo tym razem jako element reakcji fizjologicznej mózgu wywołującej kobiecy orgazm

"To także kolejny dowód na to, że orgazm rodzi się w mózgu, a nie w tych najbardziej oczywistych częściach naszego ciała (...)
Około 15 lat temu, naukowcy zdołali zlokalizować także region, w którym rodzi się uczucie orgazmu. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn jest nim fragment kory przedczołowej, znajdujący się tuż za gałkami ocznymi. U obu płci,podczas szczytowania to właśnie ta partia płata czołowego jakby wyłącza się, „relaksuje”. Podobną reakcję mózgu obserwuje się u osób przyjmujących heroinę (...)
Istnieją jednak pewne różnice między mózgami obu płci podczas przeżywania orgazmu. U pań aktywuje się część zwana istotą szarą śródmózgowia, która odpowiada za takie reakcje jak ucieczka, walka bądź poddanie się. Również w żeńskim mózgu, podczas orgazmu obserwuje się spadek aktywności ciała migdałowatego oraz hipokampa, które są ośrodkami strachu i niepokoju. Naukowcy uważają, że właśnie te różnice doskonale tłumaczą zachowanie seksualne kobiet – bardziej niż mężczyźni, potrzebują poczucia bezpieczeństwa i wyeliminowania strachu przed intymnym zbliżeniem."

odkrywcy.pl/kat,111396,page,2,title,Seks-w-mozgu,wid,13839338,wiadomosc.html?smg4sticaid=61a318
Edytor zaawansowany
  • 09.11.17, 08:54
    Kiedy dorastałem, świat należał do mężczyzn. Jedną z konsekwencji fali feminizmu z lat 60. i 70. jest to, że dziś mają się lepiej niż kiedykolwiek. W zeszłym roku zdobyły więcej dyplomów z medycyny, prawa, chyba nawet inżynieryjnych. Lepiej radzą sobie w biznesie. Wiele kobiet zaczyna uważać, że może mieć wszystko. A jednocześnie życie mężczyzn się rozpada. Odmawiają dorastania, zostają w domu pod skrzydłami wyrozumiałej mamy. Nie chcą obowiązków związanych z byciem mężczyzną, mężem, ojcem, pracownikiem. Jestem załamany – mówi znany 84-letni psycholog P. Zimbardo.

    Zimbardo widzi dwóch winowajców: gry komputerowe i dostęp do pornografii. – Według mnie to wirus – wszystko, co trzyma jednostkę w izolacji od społeczeństwa, to choroba – twierdzi Zimbardo. I tłumaczy, że młodzi mężczyźni wolą wirtualne stwory z „World of Warcraft” od prawdziwych ludzi. Pornografię, co wykazało niedawno brytyjskie badanie, oglądają już sześciolatki. To nie jest tylko faza. Firmy tworzące gry zarabiają miliardy dolarów, w interesie producentów pornografii jest przyciągnięcie oka, mózgu i palców młodych mężczyzn. Podstawą w grach wideo i pornografii jest to samo: władza, dominacja, uprzedmiotowienie. W pornografii kobiety są traktowane niemal jak wrogowie, których trzeba podbić, to obiekty męskiej namiętności, które mają robić to, czego chcą od nich mężczyźni. – Dla mnie, staroświeckiego Włocha, to straszne – mówi Zimbardo. – Nie ma tam w ogóle romansu. Nikt się nie całuje, nie dotyka, nie rozmawia.
  • 09.11.17, 09:58
    > Zimbardo widzi dwóch winowajców: gry komputerowe i dostęp do pornografii. <

    Dzieki ployd za ten ekstrakt. Nazwisko „Zimbardo” padło juz wczesniej (Urqu chyba), zastanawiałem sie czy nie poświecić paru godzin na zapoznanie sie z jego przemyśleniami. Widze, ze nie ma potrzeby.

    Tja, kontynuujmy wychowanie chłopców jako „niedorozwinięte dziewczynki”, pielęgnujmy w mediach wizje zachodniego świata jako mrocznego patriarchatu, zwalniajmy z roboty noblistów za „nieodpowiedni” żart, kultywujmy wizje równouprawnienia jako baru sałatkowego dla kobiet...

    A potem usuńmy z zycia tych dorastających chłopców gry, ostatni bastion sprawczości, merytokracji (system gdzie o sukcesie decydują umiejętności i talent), przygody, czy choćby swobody wypowiedzi.

    Dopiero wtedy zobaczymy „właściwy” współczynnik samobójstw. Na razie jest zdaje sie 5 trupów męskich przypadających na jeden kobiecy. A moze to o to chodzi „wojownikom sprawiedliwości społecznej”?

  • 09.11.17, 10:10
    proteinawy napisał(a):

    > > Zimbardo widzi dwóch winowajców: gry komputerowe i dostęp do pornografii.
    > <
    > Dzieki ployd za ten ekstrakt. Nazwisko „Zimbardo” padło juz wczesniej (Urqu chy
    > ba), zastanawiałem sie czy nie poświecić paru godzin na zapoznanie sie z jego p
    > rzemyśleniami. Widze, ze nie ma potrzeby.
    >
    > Tja, kontynuujmy wychowanie chłopców jako „niedorozwinięte dziewczynki”,
    >
    > A potem usuńmy z zycia tych dorastających chłopców gry, ostatni bastion sprawc
    > zości, merytokracji
    >
    > Dopiero wtedy zobaczymy „właściwy” współczynnik samobójstw. Na razie jest zdaje
    > sie 5 trupów męskich przypadających na jeden kobiecy. A moze to o to chodzi „w
    > ojownikom sprawiedliwości społecznej”?
    >
    Profesor Zimbardo jest prawie tak częstym gościem jak prof. Starowicz. Obaj konserwatywni jak papież. Żartuję:)

    Wiele wskazuje na to, że świat swój najlepszy czas ma już za sobą, a XXI wiek okaże się wiekiem najlepszym do voyeryzmu, a nie do życia.
  • 09.11.17, 11:11

    > Wiele wskazuje na to, że świat swój najlepszy czas ma już za sobą, a XXI wiek o
    > każe się wiekiem najlepszym do voyeryzmu, a nie do życia.

    Pewnie, skoro tyle rodzajów aktywności już przenieśliśmy do sieci nie rozumiem czemu miałoby to nie dotyczyć seksu. Dinozaury bzykające ochoczo przede wszystkim w realu wyginą i zostaną młode wilki żyjące (to też forma życia) w sieci. Jak ci młodzi Japończycy nie wychodzący z domu od lat.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 09.11.17, 11:26
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Wiele wskazuje na to, że świat swój najlepszy czas ma już za sobą, a XXI
    > wiek o
    > > każe się wiekiem najlepszym do voyeryzmu, a nie do życia.
    >
    > Pewnie, skoro tyle rodzajów aktywności już przenieśliśmy do sieci nie rozumiem
    > czemu miałoby to nie dotyczyć seksu. Dinozaury bzykające ochoczo przede wszystk
    > im w realu wyginą i zostaną młode wilki żyjące (to też forma życia) w sieci. Ja
    > k ci młodzi Japończycy nie wychodzący z domu od lat.
    >
    >
    Jest rok 1994. Mam w domu internet od niecałego roku. Jeszcze nic nie zwiastuje że ten lepszy bezpapierowy fax, jak go wtedy postrzegam, wkrótce do tego stopnia zmieni życie ludzi. 23 lata później zachwycony oglądam wybitny wybitny występ Izy którego nigdy nie zobaczyłbym bez internetu:

    www.youtube.com/watch?v=rwYd2kIZxk4
  • 09.11.17, 11:28
    Fantastyczny texańczyk, wciąż w kapeluszu kowbojskim, człowiek starej daty mimo że młody.

    Koncert Izy natomiast właśnie we wspomnianym 1994!

    www.youtube.com/watch?v=n0w9pH3E-8Q&t=303s
  • 09.11.17, 11:07
    proteinawy napisał(a):

    > > Zimbardo widzi dwóch winowajców: gry komputerowe i dostęp do pornografii.
    > <
    >
    > Dzieki ployd za ten ekstrakt. Nazwisko „Zimbardo” padło juz wczesniej (Urqu chy
    > ba), zastanawiałem sie czy nie poświecić paru godzin na zapoznanie sie z jego p
    > rzemyśleniami. Widze, ze nie ma potrzeby.
    >
    > Tja, kontynuujmy wychowanie chłopców jako „niedorozwinięte dziewczynki”, pielęg
    > nujmy w mediach wizje zachodniego świata jako mrocznego patriarchatu, zwalniajm
    > y z roboty noblistów za „nieodpowiedni” żart, kultywujmy wizje równouprawnienia
    > jako baru sałatkowego dla kobiet...
    >
    > A potem usuńmy z zycia tych dorastających chłopców gry, ostatni bastion sprawc
    > zości, merytokracji (system gdzie o sukcesie decydują umiejętności i talent), p
    > rzygody, czy choćby swobody wypowiedzi.
    >
    > Dopiero wtedy zobaczymy „właściwy” współczynnik samobójstw. Na razie jest zdaje
    > sie 5 trupów męskich przypadających na jeden kobiecy. A moze to o to chodzi „w
    > ojownikom sprawiedliwości społecznej”?

    Abstrahując od wychowania: wczesny kontakt z uzależniaczem lawinowo zwiększa ryzyko uzależnienia się. Tak jest z alkoholem, narkotykami, z porno też. Im starszy dzieciak, tym mniejsze ryzyko. Środowiska gdzie kontakt z alko jest bardzo wczesny a picie sposobem na życie są pełne uzależnionych już nastolatków. Ponieważ obecnie chłopaki mają kontakt z porno bardzo wcześnie kilkanaście czy ile tam razy więcej niż kiedyś mężczyzn nigdy nie wypłynie poza samorealizację przy mega realistycznych obrazkach na szerokie wody pożycia z kobietą.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 09.11.17, 14:45
    > Ponieważ obecnie chłopaki mają kontakt z porno bardzo wcześnie kilkanaście czy ile tam razy więcej niż kiedyś mężczyzn nigdy nie wypłynie poza samorealizację przy mega realistycznych obrazkach na szerokie wody pożycia z kobietą. <

    Nie wspominałem nic o porno. Pisałem o ostatniej, szybko kurczącej sie enklawie gdzie chłopcy moga karmić sie _zludzeniem_ skilla, przygody i wolnosci.

    A porno? Jasne ze zmienia przyzwyczajenia i odruchy, znacznie zmniejszając prawdopodobieństwo zwiazania sie z „prawdziwa” dziewczyna. Ale seks z żywa dziewczyna na studiach to za wysokie ryzyko dla przeciętnego chłopaka i rośnie. Przykład: na którymś z amerykańskich kampusów definicja gwałtu obejmuje również sytuacje kiedy oboje zgadzają sie na seks pod wpływem alkoholu. To oznacza np dla mnie bycie wielokrotnym gwalcicielem w świetle takiej definicji. Moze to tylko panika, moze zaniknie a moze nie. Porno jest rodzajem szczepionki na potrzebę kontaktu, nie eliminuje jej do konca ale hej, od czego sa anonimowe fora internetowe ;)

  • 09.11.17, 14:58
    proteinawy napisał(a):

    > Przykła
    > d: na którymś z amerykańskich kampusów definicja gwałtu obejmuje również sytuac
    > je kiedy oboje zgadzają sie na seks pod wpływem alkoholu.

    Chyba że gwałciciel jest przedstawicielem jakiejś gloryfikowanej przez establishment mniejszości, wtedy jest to ubogacanie :D

  • 10.11.17, 17:51
    A propos seksu po alkoholu, Proteinowy. I karania chłopaków za seks w stanie nietrzeźwym obojga albo jednego (kobiety?). Wydaje mi się że wystarczy zacząć od nie bzykania kobiety gdy jest bardzo pijana. Nawet jeśli wcześniej nie wzdragała się przed jakąś erotyczną grą, a nawet jeśli była chetna. Kompletnie pijana kobieta nie jest w stanie wyrazić świadomej zgody na cokolwiek, na seks również. To chyba nie jest trudne zakończyć akcję, odpuścić sobie, gdy się ma do czynienia ze zwłokami? No chyba że się ma rys sadystyczny w naturze swojej, takim facetom podoba się ruchanie ubezwłasnowolnionej kobiety.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 10.11.17, 18:03
    aandzia43 napisała:

    > Wydaje mi się że wystarczy zacząć od
    > nie bzykania kobiety gdy jest bardzo pijana. Nawet jeśli wcześniej nie wzdragał
    > a się przed jakąś erotyczną grą, a nawet jeśli była chetna. Kompletnie pijana k
    > obieta nie jest w stanie wyrazić świadomej zgody na cokolwiek, na seks również.
    > To chyba nie jest trudne zakończyć akcję, odpuścić sobie, gdy się ma do czynie
    > nia ze zwłokami?


    Ciekawy temat. Alkohol to jednak nie roofies, wiec co w sytuacji kiedy oboje sa mocno wstawieni i oboje "chca" ?
  • 10.11.17, 19:41
    wiec co w sytuacji kiedy oboje sa mocno wstawieni i oboje "chca" ?

    Mocno wstawieni to nie znaczy kompletnie pijani. Kompletnie pijana osoba bełkocze, nie jest w stanie ustać na nogach, puszcza pawie. Jeszcze nie zwłoki, ale już blisko. I o tym jest mowa, a nie o zwykłym rauszu.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 10.11.17, 18:55
    aandzia43 napisała:

    > A propos seksu po alkoholu, Proteinowy. I karania chłopaków za seks w stanie ni
    > etrzeźwym obojga albo jednego (kobiety?). Wydaje mi się że wystarczy zacząć od
    > nie bzykania kobiety gdy jest bardzo pijana. Nawet jeśli wcześniej nie wzdragał
    > a się przed jakąś erotyczną grą, a nawet jeśli była chetna. Kompletnie pijana k
    > obieta nie jest w stanie wyrazić świadomej zgody na cokolwiek, na seks również.
    > To chyba nie jest trudne zakończyć akcję, odpuścić sobie, gdy się ma do czynie
    > nia ze zwłokami? No chyba że się ma rys sadystyczny w naturze swojej, takim fac
    > etom podoba się ruchanie ubezwłasnowolnionej kobiety.
    ------
    Bez przesady. Proteina nie mial na mysli ubezwlasnowolnionej, najebanej w trupa babki tylko najebana babke. To po pierwsze. Po drugie, jakos tak sie w naszej legislacji przyjelo, ze jak podejmujesz jakas decyzje po alkoholu, np. decydujesz sie wsiasc za kolko, to fakt ze spowodowales wypadek nie jest lagodzony tym, ze byles pijany i miales ograniczone mozliwosci rozeznania sie w konsekwencjach swoich czynow, tylko wrecz przeciwnie - jest to okolicznosc obciazajaca. Po trzecie, dlaczego w przypadku seksu po alkoholu mowimy o odpowiedzialnosci mezczyzny, ze to on ja wykorzystal? A moze bylo odwrotnie i to ona wykorzystala jego - w sensie, ze na trzezwo by jej nie stuknal albo stuknalby ja w zabezpieczeniu i nie byloby np. ciazy albo nie zarazilby sie jakims gownem. To co postulujesz, to jest po prostu zakaz seksu po alkoholu. Jakby taki zakaz wprowadzili trzydziesci lat temu, to ja, jako praworzadny obywatel, bylbym do dzis dziewica :) W kazdym razie, nie po to w sumie pisze, bo przeciez andzia tylko wybrala sobie jakis skrajny przypadek najebanego w dupe kobiecego trupa, zeby uzasadnic te regulacje, bo nie wierzy w ich represyjnosc wobec normalnych najebanych chlopakow, ktorzy po pijaku ruchaja normalne najebane, chetne kobiety. A tymczasem, w tych regulacjach chodzi wlasnie o to. Dlaczego wiec pisze? Pisze, bo pije sobie wlasnie wodeczke w knajpie swietujac kolejne zwyciestwo w Bitwie na Chmielnej. Niestety w obecnym roku mialem kilka niepotrzebnych ryzykownych akcji po pijaku (bylem chyba zgodnie z dzisiejsza definicja wykorzystany). Np. ten moj "gowniany" sen, ktory jakis czas temu dla zartu opisywalem nie byl do konca snem. W kazdym razie wczoraj wkroczylem pelen obaw na Chmielna, dalem sobie pobrac krew i dzisiaj po 15 odebralem werdykt. I swietuje kolejne zwyciestwo. Swoja droga wiedzieliscie, ze kila mozna sie zarazic nawet przez zwykly pocalunek? Wczoraj sie dowiedzialem podczas wywiadu, niesamowite. I tak sobie pomyslalem - te wszystkie randki, tete-a-tete, czas, pieniadze, strach przed ciaza, strach przed choroba, czy to jest naprawde tego warte? Ja rozumiem, sa emocje, cos sie dzieje, to sa niewatpliwe plusy dodatnie. Ale czy naprawde przewyzszaja plusy ujemne? Rozumiem, wejsc w jakas glebsza uczuciowo relacje, czuc bliskosc, zaufanie, no miec z tego cos wiecej niz zwykla satysfacje ze spuszczenia z krzyza czy z samego faktu wyruchania nowego towaru, no wtedy, moze, gra jest warta swieczki i tych wszystkich inwestycji w czas, emocje, pieniadze. W innym przypadku chyba lepiej sobie zwalic konia - szybko, sterylnie i darmowo. Chyba juz sie calkowicie zestarzalem, w ramach labedziego spiewu sprobuje w tej Tajlandii wyruchac jakas normalna Tajke (zreszta, pewnie i tak mi sie nie uda) ale po powrocie nieodwolalnie zamykam kutasa na klucz i rucham tylko laske, z ktora bede w zwiazku. Tyle, ze znajac przewrotnosc materii i moj gust przede wszystkim, skonczy sie to pewnie tak, ze to wlasne w zwiazku zaraze sie jakims hivem, kila czy zoltaczka :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 19:24
    wont2 napisał:
    I tak sobie pomyslalem - te wszystkie randki, tete-a-tete, czas, pieniadze, strach przed ciaza, strach przed choroba, czy to jest naprawde tego warte? Ja rozumiem, sa emocje, cos sie dzieje, to sa niewatpliwe plusy dodatnie. Ale czy naprawde przewyzszaja plusy ujemne? Rozumiem, wejsc w jakas glebsza uczuciowo relacje, czuc bliskosc, zaufanie, no miec z tego cos wiecej niz zwykla satysfacje ze spuszczenia z krzyza czy z samego faktu wyruchania nowego towaru, no wtedy, moze, gra jest warta swieczki i tych wszystkich inwestycji w czas, emocje, pieniadze. W innym przypadku chyba lepiej sobie zwalic konia - szybko, sterylnie i darmowo. Chyba juz sie calkowicie zestarzalem.
    -----------------------------------------------------------
    To nie wiek. Ja już tak miałem w wieku 20 lat. Dla samego seksu ten opisany proceder mnie nie interesował. Pewnie straciłem trochę kotłowań, ale nie miałem tych plusów ujemnych, które trafnie opisałeś. Przede wszystkim nie wmanewrowałem się w niechciany związek i omijały mnie te opisane niedogodności.
  • 10.11.17, 20:04
    marek.zak1 napisał:

    > wont2 napisał:
    > I tak sobie pomyslalem - te wszystkie randki, tete-a-tete, czas, pieniadze, str
    > ach przed ciaza, strach przed choroba, czy to jest naprawde tego warte? Ja rozu
    > miem, sa emocje, cos sie dzieje, to sa niewatpliwe plusy dodatnie. Ale czy napr
    > awde przewyzszaja plusy ujemne? Rozumiem, wejsc w jakas glebsza uczuciowo relac
    > je, czuc bliskosc, zaufanie, no miec z tego cos wiecej niz zwykla satysfacje ze
    > spuszczenia z krzyza czy z samego faktu wyruchania nowego towaru, no wtedy, m
    > oze, gra jest warta swieczki i tych wszystkich inwestycji w czas, emocje, pien
    > iadze. W innym przypadku chyba lepiej sobie zwalic konia - szybko, sterylnie i
    > darmowo. Chyba juz sie calkowicie zestarzalem.
    > -----------------------------------------------------------
    > To nie wiek. Ja już tak miałem w wieku 20 lat. Dla samego seksu ten opisany pro
    > ceder mnie nie interesował. Pewnie straciłem trochę kotłowań, ale nie miałem ty
    > ch plusów ujemnych, które trafnie opisałeś. Przede wszystkim nie wmanewrowałem
    > się w niechciany związek i omijały mnie te opisane niedogodności.

    potrzebujesz do seksu miłości? najpierw miłość potem seks?
  • 10.11.17, 21:16
    bgz0702 napisała:

    > > -----------------------------------------------------------
    > > To nie wiek. Ja już tak miałem w wieku 20 lat. Dla samego seksu ten opisany proceder mnie nie interesował. Pewnie straciłem trochę kotłowań, ale nie miałem tych plusów ujemnych, które trafnie opisałeś. Przede wszystkim nie wmanewrowałem się w niechciany związek i omijały mnie te opisane niedogodności.
    >
    potrzebujesz do seksu miłości? najpierw miłość potem seks?
    ----------------------------------
    To niekoniecznie to, bo dla wielu facetów, seks to seks, a miłość potrzebna do niego nie jest. Chodzi o opisane przez Wonta całe przedsięwzięcie z plusami dodatnimi i ujemnymi, w tym wkopaniem się w niechciany związek, dziecko, dramat babki itp. Nawet jak zapraszałem dziewczynę do kina, to gdzieś z tyłu głowy miałem, że to może być ta ona. Jak nie, chodziłem sam. Mnie samotność nie dokuczała. Jak grałem to o całość. W moim przypadku to się sprawdziło.
  • 10.11.17, 21:29
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > > -----------------------------------------------------------
    > > > To nie wiek. Ja już tak miałem w wieku 20 lat. Dla samego seksu ten
    > opisany proceder mnie nie interesował. Pewnie straciłem trochę kotłowań, ale n
    > ie miałem tych plusów ujemnych, które trafnie opisałeś. Przede wszystkim nie wm
    > anewrowałem się w niechciany związek i omijały mnie te opisane niedogodności.
    >
    > >
    > potrzebujesz do seksu miłości? najpierw miłość potem seks?
    > ----------------------------------
    > To niekoniecznie to, bo dla wielu facetów, seks to seks, a miłość potrzebna do
    > niego nie jest. Chodzi o opisane przez Wonta całe przedsięwzięcie z plusami dod
    > atnimi i ujemnymi, w tym wkopaniem się w niechciany związek, dziecko, dramat ba
    > bki itp. Nawet jak zapraszałem dziewczynę do kina, to gdzieś z tyłu głowy miał
    > em, że to może być ta ona. Jak nie, chodziłem sam. Mnie samotność nie dokuczała
    > . Jak grałem to o całość. W moim przypadku to się sprawdziło.

    nie randkowałeś dla randkowania? dla spędzania z kimś czasu, ot tak bez potrzeby wchodzenia w trwały związek?
  • 10.11.17, 21:46
    bgz0702 napisała:

    > nie randkowałeś dla randkowania? dla spędzania z kimś czasu, ot tak bez potrzeby wchodzenia w trwały związek?
    -----------------------------
    Po iluś tam próbach stwierdziłem, że to nie dla mnie. Ten typ tak miał.
  • 10.11.17, 22:12
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > nie randkowałeś dla randkowania? dla spędzania z kimś czasu, ot tak bez p
    > otrzeby wchodzenia w trwały związek?
    > -----------------------------
    > Po iluś tam próbach stwierdziłem, że to nie dla mnie. Ten typ tak miał.

    ;)
  • 10.11.17, 19:39
    Tak, wont, zestarzales sie :)) Spadl Ci poziom testosteronu po prostu.
    Apropos w Tajandii sie wczesniej mozesz zarazic chorobami niz w Polsce, bo tam seks turystyka rozpowszechniona. Polska to spokojny kraj.
  • 10.11.17, 19:43
    wont2 napisał:

    po powrocie nieodwolal
    > nie zamykam kutasa na klucz i rucham tylko laske, z ktora bede w zwiazku.

    Wow! Jaka metamorfoza. Szkoda, ze to tylko sen albo ta wodka... Btw jaka polecasz, bo wybieram sie niebawem do ojczyzny i pragne sie najebac po miesiacach abstynencji, a Ty masz chyba dobry wodkowy gust.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 10.11.17, 19:52
    Ja nie wont, ale niedawno bylam w Polsce wiec polecam Zubrowke (te z trawka, zoltwa) z sokiem jablkowym a jak sok jablkowy sie skonczyl to podawali z sokiem z czarnej pozeczki i tez byla smaczniutka, albo ja juz tak wstawiona.
  • 10.11.17, 20:39
    hello-kitty2 napisała:

    > wont2 napisał:
    >
    > po powrocie nieodwolal
    > > nie zamykam kutasa na klucz i rucham tylko laske, z ktora bede w zwiazku.
    >
    >
    > Wow! Jaka metamorfoza. Szkoda, ze to tylko sen albo ta wodka...

    Taaak, też się wzruszyłam :-P

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 10.11.17, 20:50
    aandzia43 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > wont2 napisał:
    > >
    > > po powrocie nieodwolal
    > > > nie zamykam kutasa na klucz i rucham tylko laske, z ktora bede w zw
    > iazku.
    > >
    > >
    > > Wow! Jaka metamorfoza. Szkoda, ze to tylko sen albo ta wodka...
    >
    > Taaak, też się wzruszyłam :-P
    ----
    Kurwa, chyba nie wierzycie we mnie... Przesle wam kiedys zdjecia ze slubnego kobierca i chrzcin! ;)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 21:00

    > > > po powrocie nieodwolal
    > > > > nie zamykam kutasa na klucz i rucham tylko laske, z ktora bed
    > e w zw
    > > iazku.
    > > >
    > > >
    > > > Wow! Jaka metamorfoza. Szkoda, ze to tylko sen albo ta wodka...
    > >
    > > Taaak, też się wzruszyłam :-P
    > ----
    > Kurwa, chyba nie wierzycie we mnie... Przesle wam kiedys zdjecia ze slubnego ko
    > bierca i chrzcin! ;)

    Czekam. Dojrzewam do zostania babcią, więc z przyjemnością obejrzę twoje bobasy :-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 10.11.17, 21:07
    aandzia43 napisała:

    > Czekam. Dojrzewam do zostania babcią, więc z przyjemnością obejrzę twoje bobasy
    > :-)
    ----
    Ooo, u corci sie cos kroi? :) Bo jesli chodzi o mnie to bym na twoim miejscu jeszcze nie kupowal nowych butow na moje wesele. Oczywiscie, zaprosze, ale obecny fason moze wyjsc z mody :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 21:18
    wont2 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Czekam. Dojrzewam do zostania babcią, więc z przyjemnością obejrzę twoje
    > bobasy
    > > :-)
    > ----
    > Ooo, u corci sie cos kroi? :) Bo jesli chodzi o mnie to bym na twoim miejscu je
    > szcze nie kupowal nowych butow na moje wesele. Oczywiscie, zaprosze, ale obecny
    > fason moze wyjsc z mody :)
    >

    U córci jeszcze nie teraz, śluby lubię, ładne są :-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 10.11.17, 22:31
    aandzia43 napisała:

    > U córci jeszcze nie teraz, śluby lubię, ładne są :-)
    ----
    Szkoda :( Trawestując Wojewódzkiego, może urodziłaby się moja żona...

    Dobra, żarty żartami, ale dla mnie klasyczny polski ślub to jest, oprócz dyskomfortu wiążącego się z formalno-prawnymi aspektami i skutkami tej ceremonii, chyba najbardziej żenujący festiwal obciachu. I nie ma znaczenia czy to ślub cywilny czy kościelny (paradoksalnie śluby kościelne mniej mnie, antyklerykała, żenowały), czy będzie potem huczne, pijackie wesele czy nie będzie. Jakieś to wszystko takie nie na miejscu, nieintymne, na pokaz, sztuczne.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 22:57
    > Jakieś to wszystko takie nie na miejscu, nieintymne, na pokaz, sztuczne. <

    No jakos tych młodych ludzi trzeba wprowadzić w resztę zycia...
  • 10.11.17, 23:55
    wont2 napisał:

    > Dobra, żarty żartami, ale dla mnie klasyczny polski ślub to jest, oprócz dyskom
    > fortu wiążącego się z formalno-prawnymi aspektami i skutkami tej ceremonii, chy
    > ba najbardziej żenujący festiwal obciachu. I nie ma znaczenia czy to ślub cywil
    > ny czy kościelny (paradoksalnie śluby kościelne mniej mnie, antyklerykała, żeno
    > wały), czy będzie potem huczne, pijackie wesele czy nie będzie. Jakieś to wszys
    > tko takie nie na miejscu, nieintymne, na pokaz, sztuczne.

    Dla mnie tez, dobre okreslenie 'festival obciachu'. Ale ja juz za malolata bylam ogarnieta: slub w srodku tygodnia w urzedzie stany cywilnego, potem do chaty szyko przebrac sie, zgarnac koperty z kasa, bagaze, w szybki samochod, fru na lotnisko i seks na plazy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 10.11.17, 19:48
    wont2 napisał:

    W ka
    > zdym razie wczoraj wkroczylem pelen obaw na Chmielna, dalem sobie pobrac krew i
    > dzisiaj po 15 odebralem werdykt. I swietuje kolejne zwyciestwo.

    Gratulacje! Czyli na odbior badan w POlsce czeka sie tylko JEDEN dzien? Czy to jakas specjalna klinika? Pytam, bo tez sobie zrobie jak pojade + zrobie moze jakis profil hormonalny (wiadomo u mnie w sporcie doping, trzeba sie badac ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 10.11.17, 20:21
    hello-kitty2 napisała:

    > Gratulacje! Czyli na odbior badan w POlsce czeka sie tylko JEDEN dzien? Czy to
    > jakas specjalna klinika? Pytam, bo tez sobie zrobie jak pojade + zrobie moze ja
    > kis profil hormonalny (wiadomo u mnie w sporcie doping, trzeba sie badac ;-)
    ------
    Chmielna 4 przy samym N. Swiecie. Darmowe badanie na hiv plus darmowe badanie na zoltaczke typu B, tylko podczas wywiadu trzeba powiedziec, ze kiedys zazylo sie narkotyk, nawet trawe. Niestety za test na zoltaczke typu C i kile trzeba zaplacic (75 zl lacznie). Jedno pobranie krwi i nastepnego dnia wynik . Wynik za platne badanie odbierasz w recepcji a za darmowe musisz odebrac w specjalnym pokoju. To jest troche glupie, bo niby te darmowe badania sa anonimowe itd ale jak czekasz w kolejce to wiesz kto odebral test negatywny a kto pozytywny, bo jak negatywny to wizyta trwa minute - wreczenie wyniku, gratulacje i nastepny, a jak pozytywny to jest chyba jakas pogaduszka bo potrafi to trwac z kwadrans. W kazdym razie polecam - ludzie sa bardzo mili i wydaja sie byc profesjonalni. No i tanio.

    A co do wodki to pije w zasadzie teraz tylko klasyczna zoladkowa gorzka (ruda, nie czysta). Bialych wodek nie jestem w stanie od kilku lat pic, odrzuca mnie ich zapach.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 20:28
    wont2 napisał:

    > Chmielna 4 przy samym N. Swiecie.

    Ja nie jestem z W-wy ;) Z historiami narkotycznymi, to spoko i bez klamania ;) Myslalam, ze moze jakas siec kinik. A zupelnie prywatnie, w pelni odplatnie ile sie czeka? Bo chyba masz takie doswiadczenia, bo czasem informowales?

    Ale dzieki za szczegolowe dane, w tym wodkowe, lubie czuc sie doinformowana ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 10.11.17, 20:36
    hello-kitty2 napisała:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Chmielna 4 przy samym N. Swiecie.
    >
    > Ja nie jestem z W-wy ;) Z historiami narkotycznymi, to spoko i bez klamania ;)
    > Myslalam, ze moze jakas siec kinik. A zupelnie prywatnie, w pelni odplatnie ile
    > sie czeka? Bo chyba masz takie doswiadczenia, bo czasem informowales?
    ----
    Naprawde nie pamietam, od paru lat "korzystam" tylko z Chmielnej. W kazdym razie, jak nie chcesz za darmo to mozesz tam zrobic test na HIV i zoltaczke typu B odplatnie. Odbior wynikow pewnie tak samo jak z innych badan, czyli nastepnego dnia.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 12.11.17, 22:58
    hello-kitty2 napisała:


    > Ja nie jestem z W-wy ;) Z historiami narkotycznymi, to spoko i bez klamania ;)
    > Myslalam, ze moze jakas siec kinik. A zupelnie prywatnie, w pelni odplatnie ile
    > sie czeka? Bo chyba masz takie doswiadczenia, bo czasem informowales?


    diag.pl/katalogi/placowki/
    Mają sieć w całej Polsce.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 10.11.17, 20:30
    wont2 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > A propos seksu po alkoholu, Proteinowy. I karania chłopaków za seks w sta
    > nie ni
    > > etrzeźwym obojga albo jednego (kobiety?). Wydaje mi się że wystarczy zacz
    > ąć od
    > > nie bzykania kobiety gdy jest bardzo pijana. Nawet jeśli wcześniej nie wz
    > dragał
    > > a się przed jakąś erotyczną grą, a nawet jeśli była chetna. Kompletnie pi
    > jana k
    > > obieta nie jest w stanie wyrazić świadomej zgody na cokolwiek, na seks ró
    > wnież.
    > > To chyba nie jest trudne zakończyć akcję, odpuścić sobie, gdy się ma do
    > czynie
    > > nia ze zwłokami? No chyba że się ma rys sadystyczny w naturze swojej, tak
    > im fac
    > > etom podoba się ruchanie ubezwłasnowolnionej kobiety.
    > ------
    > Bez przesady. Proteina nie mial na mysli ubezwlasnowolnionej, najebanej w trupa
    > babki tylko najebana babke. To po pierwsze. Po drugie, jakos tak sie w naszej
    > legislacji przyjelo, ze jak podejmujesz jakas decyzje po alkoholu, np. decyduje
    > sz sie wsiasc za kolko, to fakt ze spowodowales wypadek nie jest lagodzony tym,
    > ze byles pijany i miales ograniczone mozliwosci rozeznania sie w konsekwencjac
    > h swoich czynow, tylko wrecz przeciwnie - jest to okolicznosc obciazajaca. Po t
    > rzecie, dlaczego w przypadku seksu po alkoholu mowimy o odpowiedzialnosci mezcz
    > yzny, ze to on ja wykorzystal? A moze bylo odwrotnie i to ona wykorzystala jego
    > - w sensie, ze na trzezwo by jej nie stuknal albo stuknalby ja w zabezpieczeni
    > u i nie byloby np. ciazy upe kobiecego trupa, zeby uzasadnic te r
    > egulacje, bo nie wierzy w ich represyjnosc wobec normalnych najebanych chlopako
    > w, ktorzy po pijaku ruchaja normalne najebane, chetne kobity. A tymczasem, w t
    > ych regulacjach chodzi wlasnie o to.

    Ale ja wcale nie jestem za takimi regulacjami! Luźno się wypowiedziałam na post Proteinowego. Dlaczego mówi się o odpowiedzialności mężczyzny? Bo kobiety bywają wyruchane w stanie kompletnego upojenia alkoholowego kiedy nie kontaktują i nie są w stanie wyrazić zgody albo zaprotestować, mężczyzni muszą być choć trochę przytomni i sprawni żeby kutasa postawić ;-)


    > nie tak, ze to wlasne w zwiazku zaraze sie jakims hivem, kila czy zoltaczka :)
    >




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 10.11.17, 20:43
    aandzia43 napisała:

    > Ale ja wcale nie jestem za takimi regulacjami! Luźno się wypowiedziałam na post
    > Proteinowego. Dlaczego mówi się o odpowiedzialności mężczyzny? Bo kobiety bywa
    > ją wyruchane w stanie kompletnego upojenia alkoholowego kiedy nie kontaktują i
    > nie są w stanie wyrazić zgody albo zaprotestować, mężczyzni muszą być choć troc
    > hę przytomni i sprawni żeby kutasa postawić ;-)
    -----
    No to zle cie zrozumialem. Seks z nieprzytomna np. po alkoholu, nieswiadoma dziewczyna nie jest seksem po alkoholu tylko zwyklym gwaltem, wiec nie rozumiem tego zakazywania seksu po alkoholu przez wladze uczelni, o ktorym wspominal proteina, z czym jak zrozumialem polemizowalas.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 21:07
    > I o tym jest mowa, a nie o zwykłym rauszu. <

    Nie, rekreativa, mowa była o rauszu. Seks ze „zwłokami” wstrzyknęła Aandzie a taki seks to gwałt. To nie jest pierwsze tego typu zagranie. Ta odmiana dyskusyjnego chochoła jest grubo poniżej pasa, bo nie ogranicza sie do wywrócenia oryginalnej mysli na lewa stronę, jest również sugestia ze samo prowadzenie dalszej rozmowy stawia druga stronę w pozycji sympatyzującego z kryminałem. Czyli jest wymierzona w najmniej winnych całego zamieszania - poczciwych łosi. No i utrwala fatalne stareotypy kobiety jako partnerki.
  • 10.11.17, 21:14
    proteinawy napisał(a):

    > > I o tym jest mowa, a nie o zwykłym rauszu. <
    >
    > Nie, rekreativa, mowa była o rauszu. Seks ze „zwłokami” wstrzyknęła Aandzie a t
    > aki seks to gwałt. To nie jest pierwsze tego typu zagranie. Ta odmiana dyskusyj
    > nego chochoła jest grubo poniżej pasa, bo nie ogranicza sie do wywrócenia orygi
    > nalnej mysli na lewa stronę, jest również sugestia ze samo prowadzenie dalszej
    > rozmowy stawia druga stronę w pozycji sympatyzującego z kryminałem. Czyli jest
    > wymierzona w najmniej winnych całego zamieszania - poczciwych łosi. No i utrwal
    > a fatalne stareotypy kobiety jako partnerki.


    Proteinowy, źle mnie zrozumiałeś albo ja wyraziłam się mało precyzyjnie. To nie było personalnie do ciebie, nie jestem za zakazem parzenia się po alkoholu, przykład z nieprzytomną kobietą był ku określeniu granicy upojenia. Tyle.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 10.11.17, 21:16
    proteinawy napisał(a):

    > > I o tym jest mowa, a nie o zwykłym rauszu. <
    >
    > Nie, rekreativa, mowa była o rauszu. Seks ze „zwłokami” wstrzyknęła Aandzie a t
    > aki seks to gwałt. To nie jest pierwsze tego typu zagranie. Ta odmiana dyskusyj
    > nego chochoła jest grubo poniżej pasa, bo nie ogranicza sie do wywrócenia orygi
    > nalnej mysli na lewa stronę, jest również sugestia ze samo prowadzenie dalszej
    > rozmowy stawia druga stronę w pozycji sympatyzującego z kryminałem. Czyli jest
    > wymierzona w najmniej winnych całego zamieszania - poczciwych łosi. No i utrwal
    > a fatalne stareotypy kobiety jako partnerki.

    w tym wątku o tym pisałeś? nie dotarłam do tego
  • 10.11.17, 21:46
    > w tym wątku o tym pisałeś? nie dotarłam do tego

    Bo to było tylko jedno zdanie w temacie ze gry komputerowe i porno to zuuuooooo!!! Rzuciłem ze pornoski faktycznie moga zryc beret ale to i tak lepiej niz trafić na studiach pod sąd kampusowy ktory zryje młodemu karierę i kartotekę.

    Urqu próbuje przekonywać, zeby nie dac sie porwać panice, ja mowie: na to za późno, młodzi chłopcy powinni sie od flirtów trzymać z bardzo daleka (ponad 20% brytyjskich studentek zakwalifikowało _mrugniecie_ jako molestowanie seksualne w niedawnej ankiecie). Partnerki wybierać ostrożnie i starannie stroniąc od niezrównoważonych albo zestrachanych.

    A młode dziewczynki? Nie wydaje mi sie ze moja córka wyjdzie lepiej na eliminacji poczciwych łosi z gry na rzecz „profesjonalnych graczy” i psychopatów. Jeszcze pol biedy jak łyknie bakcyla „patriarchia-baba-Jaga” albo „samiec-twoj-wróg”. Gorzej jak bedzie taka łoszą jak ja byłem łosiem i trafi np na MLa.
  • 10.11.17, 22:11
    proteinawy napisał(a):

    > Bo to było tylko jedno zdanie w temacie ze gry komputerowe i porno to zuuuooooo
    > !!! Rzuciłem ze pornoski faktycznie moga zryc beret ale to i tak lepiej niz tra
    > fić na studiach pod sąd kampusowy ktory zryje młodemu karierę i kartotekę.
    >
    > Urqu próbuje przekonywać, zeby nie dac sie porwać panice, ja mowie: na to za pó
    > źno, młodzi chłopcy powinni sie od flirtów trzymać z bardzo daleka (ponad 20% b
    > rytyjskich studentek zakwalifikowało _mrugniecie_ jako molestowanie seksualne w
    > niedawnej ankiecie). Partnerki wybierać ostrożnie i starannie stroniąc od niez
    > równoważonych albo zestrachanych.
    >
    > A młode dziewczynki? Nie wydaje mi sie ze moja córka wyjdzie lepiej na eliminac
    > ji poczciwych łosi z gry na rzecz „profesjonalnych graczy” i psychopatów. Jeszc
    > ze pol biedy jak łyknie bakcyla „patriarchia-baba-Jaga” albo „samiec-twoj-wróg”
    > . Gorzej jak bedzie taka łoszą jak ja byłem łosiem i trafi np na MLa.

    masakra z tym molestowaniem, głupie to i dziwne;) nie wiem o co chodzi, moze o wykorzystanie przewagi jaką da nowa definicja molestowania. Taki rygor to też jest bat na kobiety, chyba że ktoś ma silną potrzebę zarządzania, przewagi, decydenctwa to włądza po jego stronie. Ale nie jest to dobre, dziwny kraj ta twoja nowa ojczyzna;)

    A o swoich dzieciakach też myślę w tej kategorii czasami..., z kim się spotkają te moje dzieci?;) uff... zycie jest krótkie, a nie ma możliwości zeby ich przed "błędem" uchronić, nie wydaje mi się żebym miała jakieś mądre wskazówki, akcja zawsze może się rozwinąć w stronę niezaplanowaną/nieprzewidzianą, samo zycie... szkoda, że tak jest ale tak jest ;( nie ma co się martwic na zapas ;) muszą dać radę
  • 10.11.17, 22:21
    "Urqu próbuje przekonywać, zeby nie dac sie porwać panice, ja mowie: na to za późno, młodzi chłopcy powinni sie od flirtów trzymać z bardzo daleka (ponad 20% brytyjskich studentek zakwalifikowało _mrugniecie_ jako molestowanie seksualne w niedawnej ankiecie). Partnerki wybierać ostrożnie i starannie stroniąc od niezrównoważonych albo zestrachanych."

    Nie dajmy sie zwariowac :)
    Moj chlop caly czas powtarza mlodemu, ze cos sie facet odwazyc musi nosz kurka bez przesady, inaczej nigdy zadnej babki nie wyrwie :) A mlody slucha, patrzy....
  • 10.11.17, 22:31
    > A mlody slucha, patrzy....

    No i złota myśl mamy „happy wife, happy life”. A mlody slucha, patrzy....
  • 10.11.17, 22:36
    No mowie Ci mamy labe w chalupie, naprawde. A „happy wife, happy life” to uslyszal w "Rio 2". Ja jestem niewinna, jak zawsze :)
  • 10.11.17, 22:50
    kag73 napisała:

    > No mowie Ci mamy labe w chalupie, naprawde. A „happy wife, happy life” to usly
    > szal w "Rio 2". Ja jestem niewinna, jak zawsze :)
    ----
    Proteina, po co drążyć? No zastanów się - czy JAKAKOLWIEK kobieta z tego forum (mówię o stałych użytkowniczkach) KIEDYKOLWIEK napisała COKOLWIEK (COKOLWIEK!) złego o swoim aktualnym partnerze/związku? No nie. Wszystko jest kolorowo i pięknie jak w mokrym śnie Jana Matejki. Potem nagle, ni z gruchy i pietruchy - JEB. To chuj jebany, nie ruchał mnie od kilku lat i jakieś tam pretensje. One tak już po prostu mają. Na forum upewniają się, obcując ze zjebami takimi jak my, że nie mają jednak w sumie tak najgorzej w życiu a my na forum chcemy sobie ponarzekać, czegoś dowiedzieć etc. Po prostu inne motywacje, inne potrzeby, stąd te trudności w komunikacji :)


    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 22:55
    "Potem nagle, ni z gruchy i pietruchy - JEB. To chuj jebany, nie ruchał mnie od kilku lat i jakieś tam pretensje. One tak już po prostu mają. Na forum upewniają się, obcując ze zjebami takimi jak my, że nie mają jednak w sumie tak najgorzej w życiu a my na forum chcemy sobie ponarzekać, czegoś dowiedzieć etc. Po prostu inne motywacje, inne potrzeby, stąd te trudności w komunikacji :)"

    Jezeli tak to skad albo po co "nagle JEB"? No mowie Ci wont za kobitami nie nadazysz :)
  • 10.11.17, 22:58
    "Jezeli tak to skad albo po co "nagle JEB"? No mowie Ci wont za kobitami nie nadazysz :)"

    A wiem juz...bo to on ja nagle zostawil :) i dlatego jest jednak podlym ch..jem"
  • 10.11.17, 23:05
    > Proteina, po co drążyć? No zastanów się - czy JAKAKOLWIEK kobieta z tego forum (mówię o stałych użytkowniczkach) KIEDYKOLWIEK napisała COKOLWIEK (COKOLWIEK!) złego o swoim aktualnym partnerze/związku? <

    Ja nie o tym, ze miło i ładnie, nie czuje fałszu w jej przypadku. Ja o tym ze Kag lubi dominację, taka życiowa. I cwanie sie za nią zabiera - jest miła :)
  • 10.11.17, 23:14
    " Ja o tym ze Kag lubi dominację, taka życiowa."

    Nie wiem czy to dominacja, ale ustawiac sie/ustawic mnie nie da. Chlop wiedzial co bierze a dzieciak nic innego nie zna, dla niego to normalka :)
  • 10.11.17, 23:14
    > jest miła

    I jeszcze (wybacz Kag ze tak otwarcie o Tobie) Kago-centryzm nie jest jakiś neurotyczny, zawzięty, zestrachany. Całkiem możliwe ze mąż i syn sa szczęśliwi jako satelity w tym układzie.
  • 10.11.17, 23:24
    "I jeszcze (wybacz Kag ze tak otwarcie o Tobie) Kago-centryzm nie jest jakiś neurotyczny, zawzięty, zestrachany. Całkiem możliwe ze mąż i syn sa szczęśliwi jako satelity w tym układzie."

    Alez tu nie ma zadnego kago-centryzmu, kochany, nie jestem w ogole skoncentrowana na sobie, tyle tylko, ze nie dam sie poustawiac i takie tam, zaden zreszta nawet nie probuje :)
  • 10.11.17, 23:49
    > Alez tu nie ma zadnego kago-centryzmu, [...] zaden zreszta nawet nie probuje :)

    Absolutny majstersztyk!
  • 10.11.17, 23:20
    proteinawy napisał(a):

    > Ja nie o tym, ze miło i ładnie, nie czuje fałszu w jej przypadku. Ja o tym ze
    > Kag lubi dominację, taka życiowa. I cwanie sie za nią zabiera - jest miła :)
    ------
    Ale ja naprawdę nie mówię, że ktoś fałszuje. Tym bardziej nie kag, która chyba naprawdę nie ma na co narzekać. Chodzi mi o różnice w podejściu do oceny swojego życia. Kobiety mają tendencje do samooszukiwania się, jeśli chodzi o swój związek, do szukania pozytywów, żeby w nim tkwić (może urqu sypnie jakąś teorią psychoewo) a meżczyźni do czucia niedosytu, do szukania dziury w całym. No pomyśl, przepraszam za wtręt osobisty - jakby na tym forum była twoja szanowna małżonka, to jakby ona opisywała swój związek z tobą? Myślę, że byłoby to coś pomiędzy zajebisty a zakurwisty. Tymczasem tkwicie w tym samym związku i ty go chyba oceniasz trochę bardziej krytycznie.

    A wracając do kag - ja ją naprawdę bardzo lubię, bardzo fajnie się z nią z rozmawia ale jakby ktoś mi dał do wykorzystania tylko jeden jedyny przymiotnik to wykorzystałbym przymiotnik "cwana". Nie ma w tym nic złego, takie jest niestety życie, że cwane dziewczyny są w szczęśliwych związkach, te mniej cwane w nieszczęśliwych, a te zupełnie nie cwane są same. To jest niestety nasza wina :)

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 10.11.17, 23:37
    " Chodzi mi o różnice w podejściu do oceny swojego życia. Kobiety mają tendencje do samooszukiwania się, jeśli chodzi o swój związek, do szukania pozytywów, żeby w nim tkwić (może urqu sypnie jakąś teorią psychoewo) a meżczyźni do czucia niedosytu, do szukania dziury w całym.

    No wlasnie czytalam gdzies ze jest wlasnie odwrotnie. To kobiety szukaja dziury w calym albo raczej zauwaza kazda dziurke a faceci sa zadowoleni, ze sie wszystko jakos kreci. Ilez ja czasem namarudze, czepiam sie, wydziwiam...na szczescie on ma duzo dystansu do tego mojego "wydziwiania"" i do tego poczucie humoru, co bardzo pomaga.
    Wiec kobiety chca z reguly, zeby bylo lepiej, ladniej, przyjemniej i to wlasnie najczesciej kobiety koncza zwiazki.

    "Nie ma w tym nic złego, takie jest niestety życie, że cwane dziewczyny są w szczęśliwych związkach, te mniej cwane w nieszczęśliwych, a te zupełnie nie cwane są same. To jest niestety nasza wina :)"

    Hmm, co znaczy "cwana". Ja owszem potrafie sobie radzic w zyciu, ale to chyba nie ma sie nijak i nie jest gwarancja na zyskanie dobrego zwiazku. Bo jeszcze musi sie znalezc facet, ktoremu taka osoba odpowiada, wiec ja zadnych sztuczek nie stosuje ani nie stosowalam, po prostu bylam/jestem soba. Rzecz w tym, ze to akurat kreci mojego meza (no taki typ).
  • 11.11.17, 00:05
    kag73 napisała:

    > No wlasnie czytalam gdzies ze jest wlasnie odwrotnie. To kobiety szukaja dziury
    > w calym albo raczej zauwaza kazda dziurke a faceci sa zadowoleni, ze sie wszys
    > tko jakos kreci. Ilez ja czasem namarudze, czepiam sie, wydziwiam...na szczesci
    > e on ma duzo dystansu do tego mojego "wydziwiania"" i do tego poczucie humoru,
    > co bardzo pomaga.
    > Wiec kobiety chca z reguly, zeby bylo lepiej, ladniej, przyjemniej i to wlasnie
    > najczesciej kobiety koncza zwiazki.
    -------
    Tak, jak sobie to przemyślałem to masz rację jeśli chodzi o średnią, chyba rzeczywiście większość mężczyzn zadowala się tym co ma. Tyle, że u mężczyzn jest większy rozsiew (różnimy się bardziej od siebie niż kobiety różnią się od siebie) i stąd istnieje spora grupa mężczyzn, reprezentowana m.in. tutaj, która nie czuje się całkowicie zadowolona ze swojego związku czy życia i która poszukuje odpowiedzi na dręczące ich pytania. Piszesz, że kobiety chcą z reguły, żeby było lepiej, ładnej, przyjemniej. Zgadzam się, ale umówmy się, że to jest tylko fasada. Takie tam pudrowanie gówna. Wydaje mi się, że mężczyźni, którzy czują się nie do końca usatysfakcjonowani ze swojego związku, szukają jednak odpowiedzi na bardziej zasadnicze pytania.

    >
    > Hmm, co znaczy "cwana". Ja owszem potrafie sobie radzic w zyciu, ale to chyba n
    > ie ma sie nijak i nie jest gwarancja na zyskanie dobrego zwiazku. Bo jeszcze mu
    > si sie znalezc facet, ktoremu taka osoba odpowiada, wiec ja zadnych sztuczek ni
    > e stosuje ani nie stosowalam, po prostu bylam/jestem soba. Rzecz w tym, ze to a
    > kurat kreci mojego meza (no taki typ).
    ------
    Pisząc "cwana" miałem na myśli dbanie przede wszystkim o własne interesy. Co jest oczywiście chwalebne i słuszne. Niektórzy się tego uczą w czterdziestym, inni w trzydziestym roku życia a jeszcze inni się z tym rodzą. Ja osobiście żałuję, że się z tym nie urodziłem.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 11.11.17, 00:13
    "Zgadzam się, ale umówmy się, że to jest tylko fasada. Takie tam pudrowanie gówna. Wydaje mi się, że mężczyźni, którzy czują się nie do końca usatysfakcjonowani ze swojego związku, szukają jednak odpowiedzi na bardziej zasadnicze pytania."

    No nie jestem pewna. Kobiety biadola, marudza, narzekaja, az w koncu im sie przelewa i koncza zwiazek. Faceci natomiast mniej narzekaja glosno i szukaja konkretnych rozwiazan, pod warunkiem, ze problem dostrzegaja oczywiscie.

    "Pisząc "cwana" miałem na myśli dbanie przede wszystkim o własne interesy."

    A to jest akurat nietrafiona (nietrafna) ocena mojej osoby.
  • 11.11.17, 00:22
    kag73 napisała:

    > No nie jestem pewna. Kobiety biadola, marudza, narzekaja, az w koncu im sie prz
    > elewa i koncza zwiazek. Faceci natomiast mniej narzekaja glosno i szukaja konkr
    > etnych rozwiazan, pod warunkiem, ze problem dostrzegaja oczywiscie.
    ------
    No dobrze, to jak wyjaśnisz dysproporcję w "narzekaniu" na swoje aktualne związki pomiędzy stałymi męskimi i żeńskimi użytkownikami forum. Przykładowo, nie czepiam się personalnie ciebie, ale skoro ze sobą rozmawiamy to tylko pytam - nigdy nie napisałaś czegokolwiek w najmniejszym stopniu krytycznego ani o swoim aktualnym partnerze ani o swoim związku. Żyjesz w perfekcyjnym związku czy może po prostu nie masz ochoty dzielić się swoimi "narzekaniami"?

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 11.11.17, 00:43
    wont2 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > No nie jestem pewna. Kobiety biadola, marudza, narzekaja, az w koncu im s
    > ie prz
    > > elewa i koncza zwiazek. Faceci natomiast mniej narzekaja glosno i szukaja
    > konkr
    > > etnych rozwiazan, pod warunkiem, ze problem dostrzegaja oczywiscie.
    > ------
    > No dobrze, to jak wyjaśnisz dysproporcję w "narzekaniu" na swoje aktualne związ
    > ki pomiędzy stałymi męskimi i żeńskimi użytkownikami forum. Przykładowo, nie cz
    > epiam się personalnie ciebie, ale skoro ze sobą rozmawiamy to tylko pytam - nig
    > dy nie napisałaś czegokolwiek w najmniejszym stopniu krytycznego ani o swoim ak
    > tualnym partnerze ani o swoim związku. Żyjesz w perfekcyjnym związku czy może p
    > o prostu nie masz ochoty dzielić się swoimi "narzekaniami"?


    Zgadzam się z Kag. Baby rozdrapują, analizują i poświęcają swoim związkom za dużo czasu. Faceci biorą jak jest dopoki jest znośnie. A na forum nie patrz.Tu krytykę pewnych aspektów swojego związku mamy tylko w wykonaniu Proteinowego. Marek sra fiołkami, Urqu ewangelizuje i milczy na tematy małżeńskie, Lybla to nie wiem czy w ogóle istnieje, itd. Dla równowagi na bieżąco męża krytykowała Glam.
    Co do braku narzekań Kag: widocznie jej powody do narzekań są na tyle nieistotne, że nie ma potrzeby jęczeć i dzielić włos na czworo.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 11.11.17, 00:46
    Moje narzekanie to sa jakies pierdolitka, w ogole nie warte uwagi ani tematu. A tu tematem jest seks i rzeczy z nim zwiazane a ja na seks nie mam co narzekac akurat. A meskie narzekania tutaj na zwiazeki lacza sie jakos tak bezposrednio albo posrednio z seksem albo jego brakiem albo z rzeczami z tego wynikajacymi trwajacymi moze dluzej, stad jednak zaprzatajacymi glowe.
    Wiec jak sie czasem na chlopa podkurwie o jakas pierdole to nie bede sie o tym rozpisywac ani przynudzac na na forum, bo nie warto i nie na temat. Generalnie zyje w bardzo dobrym, harmonijnym zwiazku. Staram sie tez jakies swoje male zlosci zostawiac dla siebie, poczekac az mi minie, oszczedzic ich chlopu (bo to czasem jakies moje wymyslania a facet jest naprawde kochany), bo nauczylam sie, ze slowa sa jak strzaly, raz wystrzelone nie daja sie zawrocic. Mozna kogos bardzo zranic i za chwile juz tego bardzo zalowac.
  • 11.11.17, 01:28
    Ach, zeby nie bylo, ostro pokloceni tez juz kiedys bylismy, nie czesto ale jednak :)
  • 11.11.17, 09:36
    "No dobrze, to jak wyjaśnisz dysproporcję w "narzekaniu" na swoje aktualne związki pomiędzy stałymi męskimi i żeńskimi użytkownikami forum"

    Po pierwsze, wont, to ze stałych uzytkowniczek niewiele jest w długoletnich, stałych związkach. Ja i kag.
    Andzia, Kitty bez pary, zdaje się. Zawle nie wiem, czy ma kogoś. Mabelle to chyba dość świeża sprawa.

    Po drugie, narzekania panów na tym forum dotyczą w 99% pożycia seksualnego. Akurat ani kag, ani ja nie mamy w tym zakresie problemu z mężami, a inne ewentualne narzekania to już nie jest tematyka na to forum. Prędzej na e-matkę.

    Po trzecie, mówiąc o sobie - w moim związku to zdecydowanie ja mam trudny charakter i to mój mąż ma więcej powodów narzekać (choć jest tak miły, że tego nie robi).
    Możesz wierzyć, albo nie, ale mój mąż jest człowiekiem łagodnym, spokojnym, zrównoważonym (moje przeciwieństwo) i zwyczajnie nie robi nic takiego, na co mogłabym serio się skarżyć. No bo przecież nie będę wspominać o takich pierdołach jak skarpetki na podłodze. Zwłaszcza, że po tylu latach to mi te skarpetki już wiszą kalafiorem.
    W mojej relacji z mężem jest lepiej, niż oczekiwałam kiedykolwiek. Nie wiem, może to wynika z moich małych oczekiwań, a może po prostu miałam szczęście. Jeśli mąż mnie czasem rozczarowuje, to w sprawach małych, nieistotnych. W tych wszystkich poważnych, kryzysowych chwilach stawał na wysokości zadania, a nawet wyżej.
    Ja wręcz mam odwrotnie niż klasyka - im dłużej , im więcej lat z mężem , tym bardziej mu jestem wdzięczna, że mnie chce.
    A im więcej Internetów czytam, tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że naprawdę miałam niebywałe szczęście.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 11.11.17, 15:26
    rekreativa napisała:

    > W mojej relacji z mężem jest lepiej, niż oczekiwałam kiedykolwiek. Nie wiem, mo
    > że to wynika z moich małych oczekiwań, a może po prostu miałam szczęście. Jeśli
    > mąż mnie czasem rozczarowuje, to w sprawach małych, nieistotnych. W tych wszys
    > tkich poważnych, kryzysowych chwilach stawał na wysokości zadania, a nawet wyże
    > j.
    > Ja wręcz mam odwrotnie niż klasyka - im dłużej , im więcej lat z mężem , tym ba
    > rdziej mu jestem wdzięczna, że mnie chce.
    > A im więcej Internetów czytam, tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że na
    > prawdę miałam niebywałe szczęście.

    Az milo poczytac :-*
  • 11.11.17, 16:12
    "Ja wręcz mam odwrotnie niż klasyka - im dłużej , im więcej lat z mężem , tym bardziej mu jestem wdzięczna, że mnie chce.
    A im więcej Internetów czytam, tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że naprawdę miałam niebywałe szczęście. "

    A wiesz, ze ja mam podobnie. Tylko, ze jemu oczywiscie tego nie mowie, bo wiadomo, ze kobita nie powinna pokazywac calej dupy :)
  • 11.11.17, 10:15
    > "Pisząc "cwana" miałem na myśli dbanie przede wszystkim o własne interesy."

    A to jest akurat nietrafiona (nietrafna) ocena mojej osoby. <

    Ja mniej wiecej czuje to tak jak Wont. Ale tu Ci trzeba rzucić linę ratunkowa w postaci: kazdy z nas czyta wypowiedzi awatara. Tylko mała czesc awatarow odzwierciedla wiernie osobę. Większość to fasada. Wiec nawet jeslis ousobieniem poczciwości - Twoj awatar nie jest.
  • 11.11.17, 12:41
    "Ja mniej wiecej czuje to tak jak Wont. Ale tu Ci trzeba rzucić linę ratunkowa w postaci: kazdy z nas czyta wypowiedzi awatara. Tylko mała czesc awatarow odzwierciedla wiernie osobę. Większość to fasada. Wiec nawet jeslis ousobieniem poczciwości - Twoj awatar nie jest."

    Ano moze tak. Bo ja wlasnie z tych poczciwych, z sercem miekkim jak maselko i wszystko dla wszystkich i zawsze pomocna dlon, ale...po drugiej stronie moj przekaz, rownie prawdziwy: "o mnie sie nie martw, o mnie sie nie matrw, ja sobie rade dam" i "I will survive". Rowniez w zwiazku i od zawsze. Maz nigdy nie dostal przekazu: ja taka malutka, zaopiekuj sie mna. On ma w domu rezolutna, silna kobiete. Jest o tym przekonany i wlasnie to go bardzo krecilo/kreci. Ale czy to znaczy "dbanie przede wszystkim o wlasne interesy"? Hmm, nie wiem. Dbam, zeby wszystkim w rodzinie bylo dobrze, ale w razie potrzeby, poradze sobie sama.
  • 11.11.17, 13:36
    kag73 napisała:

    > "Ja mniej wiecej czuje to tak jak Wont. Ale tu Ci trzeba rzucić linę ratunkowa
    > w postaci: kazdy z nas czyta wypowiedzi awatara. Tylko mała czesc awatarow odzw
    > ierciedla wiernie osobę. Większość to fasada. Wiec nawet jeslis ousobieniem poc
    > zciwości - Twoj awatar nie jest."
    >
    > Ano moze tak. Bo ja wlasnie z tych poczciwych, z sercem miekkim jak maselko i w
    > szystko dla wszystkich i zawsze pomocna dlon, ale...po drugiej stronie moj prze
    > kaz, rownie prawdziwy: "o mnie sie nie martw, o mnie sie nie matrw, ja sobie ra
    > de dam" i "I will survive". Rowniez w zwiazku i od zawsze. Maz nigdy nie dostal
    > przekazu: ja taka malutka, zaopiekuj sie mna. On ma w domu rezolutna, silna ko
    > biete. Jest o tym przekonany i wlasnie to go bardzo krecilo/kreci. Ale czy to z
    > naczy "dbanie przede wszystkim o wlasne interesy"? Hmm, nie wiem. Dbam, zeby ws
    > zystkim w rodzinie bylo dobrze, ale w razie potrzeby, poradze sobie sama.

    Na mnie Kag też nie robi wrażenia poczciwej. Robi wrażenie "wystarczająco dobrej kobiety". Od "wystarczająco dobra matka" ;-) Poczciwosc, tak jak ja ją rozumiem, nie jest nikomu do szczęścia potrzebna.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 12.11.17, 23:13
    proteinawy napisał(a):

    > > "Pisząc "cwana" miałem na myśli dbanie przede wszystkim o własne interesy


    > Ja mniej wiecej czuje to tak jak Wont.


    przyłącze się. Też odbieram to jak Wont (tylko, że ja bez lin ratunkowych). Dla mnie Kag miała swoją "linę ratunkową" gdy pytałem jak udało jej się w kilka lat (jednocześnie studiując w obcym mieście -czyli ponosząc koszty utrzymania) odłożyć tyle kasy, że teraz może być rentierką. Jakoś nie doczekałem się odpowiedzi (bo coś czuję że ta "metoda" nie jest ona zbyt odkrywcza).

    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 12.11.17, 23:41
    "przyłącze się. Też odbieram to jak Wont (tylko, że ja bez lin ratunkowych). Dla mnie Kag miała swoją "linę ratunkową" gdy pytałem jak udało jej się w kilka lat (jednocześnie studiując w obcym mieście -czyli ponosząc koszty utrzymania) odłożyć tyle kasy, że teraz może być rentierką. Jakoś nie doczekałem się odpowiedzi (bo coś czuję że ta "metoda" nie jest ona zbyt odkrywcza)."
    Czy ten watek jest o mnie?! Zreszta jak zwykle krecisz i przekrecasz fakty piszac na moj temat, nie wiem czemu, moze celowo albo moze, bo sobie lubisz spekulowac albo fantazjowac. Nie mogles sie doczekac odpowiedzi, bo w pytaniu jest bledna informacja. Ja nie odlozylam "tyle kasy, ze... jedenoczesnie studiujac..... Ja tego nigdzie nie twierdzilam. Ja nie odlozylam zadnych wielkich pieniedzy studiujac, niewielkie owszem. Cala rzecz dziala sie juz po studiach. Jezeli insynuujesz, ze bogato wyszlam za maz, to Ci wyjaniam, ze nie nie wyszlam.
    Zreszta napislam na ten temat duzo wiecej niz mialam zamiar, mniejsza o to, nie mam zamiaru przynudzac.
  • 13.11.17, 00:25
    kag73 napisała:

    Ja nie odlozylam "tyle kasy, ze... jedenoczesnie studiujac.....
    > Ja tego nigdzie nie twierdzilam. Ja nie odlozylam zadnych wielkich pieniedzy s
    > tudiujac, niewielkie owszem. Cala rzecz dziala sie juz po studiach.

    Możesz zatem otwarcie napisać, ile lat pracowałaś od czasu ukończenia studiów do czasu urodzenia dziecka?




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 00:31
    Pracowalam rowniez podczas studiow. A potem 7 czy 8 lat. Nie rozumiem po co Ci to wiedziec?
  • 13.11.17, 01:07
    kag73 napisała:

    > Pracowalam rowniez podczas studiow. A potem 7 czy 8 lat. Nie rozumiem po co Ci
    > to wiedziec?

    Kag, chciałem się dowiedzieć, bo Twój przykład może rozwiązać problem z systemem emerytalnym. Pracujesz 7 czy 8 lat mieszkając za granicą i prowadząc normalne życie, jednocześnie odkładasz tyle kasy, która pozwala Ci żyć dostatnio przez kolejne 7-8 lat (ile lat ma Twoje dziecko -wiem że jest już w wieku szkolnym).

    Jak w Polsce skorzystamy z Twych rozwiązań, nie będzie problemu, że się system emerytalny zawali. Każdy odłoży tyle, że wszyscy będziemy Ci tłok na Karaibach robili. Nie pracujesz, wynajmujesz mieszkanie, podróżujesz, robisz zakupy dla 3 osobowej rodziny i po 8 latach kupka nie znikła. To jest prawie jak jak w wersji z chlebem i rybami.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 01:16
    "Jak w Polsce skorzystamy z Twych rozwiązań, nie będzie problemu, że się system emerytalny zawali. Każdy odłoży tyle, że wszyscy będziemy Ci tłok na Karaibach robili. Nie pracujesz, wynajmujesz mieszkanie, podróżujesz, robisz zakupy dla 3 osobowej rodziny i po 8 latach kupka nie znikła. To jest prawie jak jak w wersji z chlebem i rybami."

    Nic z tego, nic z tego. Pieniadze byly zaoszczedzone (mnostwo wyrzeczen i rezygnacji z rzeczy materialnych) i zainwestowane i szeczesliwie piniadz zrobil piniadz. W tym momencie zaczety projekt bylby absolutnie niemozliwy, bo na gielcie i w akcjach kicha. Wiec kupka znika. Plan mojego meza i moj, nasze zycie jest co nieco na wariackich papierach a jak sie to dalej potoczy to wielka niewiadoma. To nie jest projekt dla "normalnych" ludzi. A tym bardziej nie dla ksiegowych :)
  • 13.11.17, 01:35
    kag73 napisała:

    > Nic z tego, nic z tego. Pieniadze byly zaoszczedzone (mnostwo wyrzeczen i rezyg
    > nacji z rzeczy materialnych) i zainwestowane i szeczesliwie piniadz zrobil pini
    > adz.

    Kag, Potwierdzisz chyba, że nawet przy maksymalnych wyrzeczeniach, nie da się zaoszczędzić więcej niż się zarabia. Jeśli nawet odkładasz 100% swojej pensji (hipotetycznie), przez np. 8 lat. To nie ma bata, żeby potem nie pracując po kolejnych 8 latach wydawania i to MAJĄC DZIECKO na utrzymaniu nadal mieć kupkę na dalsze rentierskie życie.

    Dlatego owszem, uważam że ściemniasz i tą tajemniczą zmienną w Twoim równaniu jest kasa Twego męża którą on wnosi do związku.





    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 09:37
    kutuzow napisał:

    > Kag, Potwierdzisz chyba, że nawet przy maksymalnych wyrzeczeniach, nie da się zaoszczędzić więcej niż się zarabia. Jeśli nawet odkładasz 100% swojej pensji (hipotetycznie), przez np. 8 lat. To nie ma bata, żeby potem nie pracując po kolejnych 8 latach wydawania i to MAJĄC DZIECKO na utrzymaniu nadal mieć kupkę na dalsze rentierskie życie.
    >
    > Dlatego owszem, uważam że ściemniasz i tą tajemniczą zmienną w Twoim równaniu jest kasa Twego męża którą on wnosi do związku.
    -------------------------
    A może KAG dostała spadek, albo też jej mąż, a może sprzedała ziemię w Pl, albo coś innego? Co to za różnica?
    Na akcjach zarobić można też. 5 lat temu akcje mojej firmy stały po 30 CHF, teraz są po 260 CHF.
  • 13.11.17, 10:31
    marek.zak1 napisał:


    > -------------------------
    > A może KAG dostała spadek, albo też jej mąż, a może sprzedała ziemię w Pl, albo
    > coś innego? Co to za różnica?
    > Na akcjach zarobić można też. 5 lat temu akcje mojej firmy stały po 30 CHF, ter
    > az są po 260 CHF.

    Wiesz Marek, mogła też wygrać w Lotto. Tylko, że Kag sprzedaje swoją historię pt "bardzo ciężko pracowałam, do wszystkiego doszłam sama". Dla mnie to jednak różnica.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 11:18
    kutuzow napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    >
    > > -------------------------
    > > A może KAG dostała spadek, albo też jej mąż, a może sprzedała ziemię w Pl, albo coś innego? Co to za różnica?
    > > Na akcjach zarobić można też. 5 lat temu akcje mojej firmy stały po 30 CHF, teraz są po 260 CHF.
    >
    > Wiesz Marek, mogła też wygrać w Lotto. Tylko, że Kag sprzedaje swoją historię pt "bardzo ciężko pracowałam, do wszystkiego doszłam sama". Dla mnie to jednak różnica.
    -------------------------
    Sama = praca+ dobre decyzje i wybory + szczęście / zbieg okoliczności.

  • 13.11.17, 12:37
    marek.zak1 napisał:

    > -------------------------
    > Sama = praca+ dobre decyzje i wybory + szczęście / zbieg okoliczności.


    Tak wiem Marku, wg Twojej definicji, Twoja żona też sama doszła do majątku i mogłaby pouczać tutaj Panie na forum jak to teraz żyje jak pączek w maśle (nie pracując zawodowo), bo SAMA do tego doszła.

    Mamy trochę inną definicję tego "sama". Dla mnie np. dzieci Kulczyka, czy spadkobiercy Wejcherta, to jednak korzystają z owoców swoich rodziców, a nie doszły do (odziedziczonego) majątku SAMODZIELNIE.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 13:06
    > A może KAG dostała spadek, albo też jej mąż, a może sprzedała ziemię w Pl, albo coś innego? Co to za różnica?
    Na akcjach zarobić można też. 5 lat temu akcje mojej firmy stały po 30 CHF, teraz są po 260 CHF. <

    Ja chyba wiem czemu Kutuzow drąży Kag, z tego samego powodu tez czasem Ty jestes tu pod obstrzalem.

    Mianowicie jak ktos gra w gre „szczęśliwe zycie” z wsparciem spoza sceny (cudze pieniądze, ekstra geny, lepsza pozycja na starcie, łut szczęścia) - a potem prezentuje to tak jakby kazdy(a) inny(a) mógł(a) zrobic tak samo byleby sie mocniej postarał(a) - to jest w tej sugestii podwójny szwindel.
  • 13.11.17, 13:43
    proteinawy napisał(a):

    > Mianowicie jak ktos gra w gre „szczęśliwe zycie” z wsparciem spoza sceny (cudze
    > pieniądze, ekstra geny, lepsza pozycja na starcie, łut szczęścia) - a potem pr
    > ezentuje to tak jakby kazdy(a) inny(a) mógł(a) zrobic tak samo byleby sie mocni
    > ej postarał(a) - to jest w tej sugestii podwójny szwindel.

    O to, to.
    Szczególnie że Kag nie raz niczym szuler przy stole pokazywała puste rękawy (że nie ma tam żadnych ukrytych jokerów) pisząc, że to wcale nie jest kwestia tego że wyszła odpowiednio za mąż. Zupełnie nie...ja siama [czytane głosem 5-ciu latki]



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 14:14
    "O to, to.
    Szczególnie że Kag nie raz niczym szuler przy stole pokazywała puste rękawy (że nie ma tam żadnych ukrytych jokerów) pisząc, że to wcale nie jest kwestia tego że wyszła odpowiednio za mąż. Zupełnie nie...ja siama [czytane głosem 5-ciu latki]

    Zarowno ja jak i moj maz wyszlismy odpowiedio za maz/ozenilismy sie. Oboje chcemy i chcielismy tego samego i oboje robilsmy wszystko, zeby to osiagnac.
  • 13.11.17, 14:34
    kag73 napisała:


    > Oboje chce
    > my i chcielismy tego samego

    Obstawiam, że jednak każde z Was chciało trochę innych rzeczy. Nawet jeśli w oficjalnej wersji mówicie jednym głosem.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 14:58
    "Obstawiam, że jednak każde z Was chciało trochę innych rzeczy. Nawet jeśli w oficjalnej wersji mówicie jednym głosem."

    Tak? to opowiedz mi o tym!
  • 13.11.17, 15:10
    kag73 napisała:

    > "Obstawiam, że jednak każde z Was chciało trochę innych rzeczy. Nawet jeśli w o
    > ficjalnej wersji mówicie jednym głosem."
    >
    > Tak? to opowiedz mi o tym!

    Kag, jesteś tu od lat. Od lat próbuję przekonać tutaj Panie, że faceci (w większości) lecą raczej na fajne życie erotyczne które obiecuje dany związek, a nie np. na to że będzie czysto w domu, czy wizję słodkiej rodziny jak z reklamy. Od lat Panie tutaj twierdzą, że się mylę...po czym pojawiają się wątki jak z facetem siostry Rekreativy i jest wielkie zdziwienie....OOOOooo, to on nie chce dzidziusia? Jak to?

    Obstawiam, że gdybyś była równie chętna na seks co żona Sabata, to raczej nie byłoby tego całego "my wspólnie chcieliśmy". Popatrz na przykład żony Proteinowego. Ona za pewne też mowi znajomym że oni OBOJE chcieli tak samo dziecka i OBOJE realizują ten sam plan na życie.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 15:18
    kutuzow napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > "Obstawiam, że jednak każde z Was chciało trochę innych rzeczy. Nawet jeś
    > li w o
    > > ficjalnej wersji mówicie jednym głosem."
    > >
    > > Tak? to opowiedz mi o tym!
    >
    > Kag, jesteś tu od lat. Od lat próbuję przekonać tutaj Panie, że faceci (w więks
    > zości) lecą raczej na fajne życie erotyczne które obiecuje dany związek, a nie
    > np. na to że będzie czysto w domu, czy wizję słodkiej rodziny jak z reklamy. Od
    > lat Panie tutaj twierdzą, że się mylę...po czym pojawiają się wątki jak z face
    > tem siostry Rekreativy i jest wielkie zdziwienie....OOOOooo, to on nie chce dz
    > idziusia? Jak to?

    Ktoś tu się dziwi ze ten facet nie chce dziecka? Nie zauważyłam. Dziwimy się że się wypiął i nie chce nawet uznać ze jego jeśli to dziecko już jest.
    Poza tym to chyba logiczne że nie ma dwojga identycznych ludzi na świecie i nawet jeśli zgadzają się co do kierunku to w szczegółach mogą się różnić. Coś w tym nadzwyczajnego? Już samo zgadzanie się co do priorytetów to duże szczęście.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 13.11.17, 15:18
    "Kag, jesteś tu od lat. Od lat próbuję przekonać tutaj Panie, że faceci (w większości) lecą raczej na fajne życie erotyczne które obiecuje dany związek, a nie np. na to że będzie czysto w domu, czy wizję słodkiej rodziny jak z reklamy. Od lat Panie tutaj twierdzą, że się mylę...po czym pojawiają się wątki jak z facetem siostry Rekreativy i jest wielkie zdziwienie....OOOOooo, to on nie chce dzidziusia? Jak to?

    I jak to sie ma do moej osoby?
    Po nastepne to panie nie dziwia sie, ze on nie chce dzidziusi, panowie zreszta tez nie, dziwia sie, ze nie chce uznac ojcostwa co by dzieciak mial w papierach wpisane nazwisko ojca. A zwlazcza po tym jak opoiwadal babie, ze jest bezplodny, nie chcial gum a potem ja zaplodnij. Chlopie, ogarnij sie!
    Obce zony mnie nie intersuja, mezowie tez nie. Ja o sobie i o swoim malzenstwie pisze.
  • 13.11.17, 15:23
    kag73 napisała:


    > Po nastepne to panie nie dziwia sie, ze on nie chce dzidziusi, panowie zreszta
    > tez nie, dziwia sie, ze nie chce uznac ojcostwa co by dzieciak mial w papierach
    > wpisane nazwisko ojca.

    Naprawdę nie widzisz pewnej zależności między "nie chcę dzidziusia" a "nie chcę uznać ojcostwa"? Rozumiem że ojcostwo to tylko taki element dekoracyjny, taka naszywka na kurtkę (coś jak serduszko Wielkiej Orkiestry) i za tym nie idą żadne zobowiązania prawne ani finansowe. No gość jest dziwny, że nie chce tego.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 16:09
    " ojcostwo to tylko taki element dekoracyjny, taka naszywka na kurtkę (coś jak serduszko Wielkiej Orkiestry) i za tym nie idą żadne zobowiązania prawne ani finansowe. No gość jest dziwny, że nie chce tego."

    " No gość jest dziwny, że nie chce tego."

    Nie wiem, czy dziwny, czy nie dziwny. Natomiast nie było przesłanek, by się spodziewać, że gość spróbuje umyć ręce od całej sprawy. Wobec swojej rodziny jest bardzo obowiązkowy, nie miga się od niczego. (podkreślam to, bo gdyby np. miał złe relacje z dziećmi, nie płacił alimentów itd. to takiej reakcji można by się spodziewać).
    Zresztą moja siostra nie oczekiwała bynajmniej po nim wiele, kiedy mu mówiła o ciąży. Bądź co bądź rozstali się już. Zresztą przy pierwszej rozmowie (były dwie, w odstępie kilku dni) to on z nią mówił całkiem normalnie, bez nerwów i zgadzał się na uznanie dziecka. A parę dni później zadzwonił, by porozmawiać znowu i tym razem już w zupełnie innym tonie.
    Siostra ma żal do niego, że w tej drugiej rozmowie próbował całą odpowiedzialność zwalić na nią, uczynić ją winowajczynią. I jedyne, co go obchodziło, to czy ona na pewno nie rozpowie jego rodzinie.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 15:56
    "Od lat Panie tutaj twierdzą, że się mylę...po czym pojawiają się wątki jak z facetem siostry Rekreativy i jest wielkie zdziwienie....OOOOooo, to on nie chce dzidziusia? Jak to?"

    No i chyba jednak niezbyt dokłądnie czytałeś, ale to już norma na tym forum.
    Jak moja siostra mogła się dziwić, że on nie chce dzidziusia, skoro sama nie chce dzidziusia?
    Tu nie chodzi o chcenie dzidziusia, tylko o to, jak facet rozegrał całą sytuację, od rozstania (przez telefon, przypominam) po wieść o dziecku.
    I nawet nie chodzi o samo jego zachowanie, ale o kontrast tego zachowania do danych, jakie siostra posiadała na jego temat - do jego obrazu z wcześniejszego życia razem.
    To było jak kubeł z lodem na łeb, poprawiony obuchem, rozumiesz?



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 16:07
    No wiec ja bym spekulowala, ze ma inna babe i /albo do tego jest tchorzem, bal sie konfrontacji dlatego zwial po cichaczu.
    A reakcja na ciaze...jego wielki wkurew na samego siebie, na nia i na ironie losu. I oczywiscie powiedzial glosno co mysli:
    nie chce ponosic konsekwencji.
    I oczywiscie najbardziej potrafia rozczarowac ludzie, ktorych sie kocha/kochalo a milosc i nienawisc leza bardzo blisko siebie.
  • 13.11.17, 16:19
    rekreativa napisała:

    > No i chyba jednak niezbyt dokłądnie czytałeś, ale to już norma na tym forum.
    Serio?


    > Jak moja siostra mogła się dziwić, że on nie chce dzidziusia, skoro sama nie ch
    > ce dzidziusia?

    tutaj zgadzam się z Kitty, Są różne rodzaje "nie chce".
    Twoja siostra nie chce - na zasadzie, nie planowałam, ale nie jest to efekt że świat mi się wali -bo inaczej bym próbowała osunąć (niczym licealistka w ciąży przed maturą).
    Gość "nie chce' na zasadzie - o k*****wa.......ele WTOPA....no żesz K*****a, piiiip, piiiiiip, piiiiiiiiiiiiip. Co ja teraz powiem żonie"

    > Tu nie chodzi o chcenie dzidziusia, tylko o to, jak facet rozegrał całą sytuacj
    > ę, od rozstania (przez telefon, przypominam) po wieść o dziecku.

    Jeśli gość baaardzo nie chce dziecka (patrz wyżej), to nie ma dobrej, łagodnej formy żeby o tym powiedzieć kobiecie. Jak to sobie wyobrażasz?

    > I nawet nie chodzi o samo jego zachowanie, ale o kontrast tego zachowania do da
    > nych, jakie siostra posiadała na jego temat - do jego obrazu z wcześniejszego ż
    > ycia razem.
    > To było jak kubeł z lodem na łeb, poprawiony obuchem, rozumiesz?

    Rozumiem. Nie raz pisałem że faceci grają, żeby się tylko dobrać do majtek niektórych kobiet.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 16:36
    "Twoja siostra nie chce - na zasadzie, nie planowałam, ale nie jest to efekt że świat mi się wali -bo inaczej bym próbowała osunąć (niczym licealistka w ciąży przed maturą). "

    Prawda.

    "Gość "nie chce' na zasadzie - o k*****wa.......ele WTOPA....no żesz K*****a, piiiip, piiiiiip, piiiiiiiiiiiiip. Co ja teraz powiem żonie""

    Może. Tylko że nic tego nie zapowiadało. Wiesz, inaczej przyjmujesz złe wiadomości, jeśli obliczasz, że na 80% będą złe, a inaczej, kiedy ci wychodzi, że tylko na 10%. W tym drugim przypadku zawód i poczucie rozczarowania są diametralnie bardziej dojmujące.

    "Nie raz pisałem że faceci grają, żeby się tylko dobrać do majtek niektórych kobiet."

    I widzisz, myśmy się też zastanawiały, czy gość udawał? Ale siostra twierdzi, że jego wyznania brzmiały szczerze, jego gesty, czułości również. A nie jest to dzieweczka szesnastoletnia, tylko kobieta z doświadczeniem damsko-męskim sporym.
    Jeśli gość udawał, to był, kurde, mistrzem świata.
    A co do dobierania się do majtek - moja siostra nie z tych, które zgrywają cnotę niewydymkę, póki się nie oświadczysz, także ściemniać jej niestworzonych rzeczy nie potrzeba.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 19:57
    Strasznie zakrecona jest ta historia twojej siostry, rekreativa. Musimy pamietac, ze znamy tylko przefiltrowana relacje jednej strony, a prawda, jesli w ogole istnieje jakakolwiek obiektywna prawda, moze byc zupelnie inna. Moje wrazenie jest takie, ze kazdy w tej historii mowi co innego a robi co innego. Facet, w swoim mniemaniu, bezplodny mowi, ze jak bedzie dziecko to sie zaopiekuje etc. Niespecjalnie go taka deklaracja kosztowala, skoro myslal, ze jest bezplodny. Dziwi mnie tylko, ze twardo stapajaca po ziemi kobieta bierze za dobra monete takie zapewnienia ze strony "bezplodnego" mezczyzny i jak w koncu zostaje zaplodniona a on sie wycofuje z wczesniejszych deklaracji, jest zdziwiona. Po drugie, dziwi mnie tez w tej historii, ze kobieta, ktora nie chce dzieci i ktora nawet rozstala sie z wczesniejszym partnerem, ktory jak rozumiem naciskal na dzieci, uprawia seks bez zabezpieczen z jakims, przepraszam za wyrazenie, IDIOTA, ktory mysli, ze z racji tego ze splodzil poprzednie dziecko poprzez in vitro, to oznacza to, ze jest bezplodny i ze nie zaplodni w sposob konwencjonalny innej kobiety. Na pewno twardo stapajaca po ziemi kobieta, ktora za wszelka cene nie chce miec dziecka, potrafilaby racjonalnie pomyslec, poguglac, dopytac. Dopelnieniem tej calej greckiej tragedii jest fakt, ze przez trzy miesiace nie zorientowala sie, ze jest w ciazy az sie zrobilo o dwa tygodnie za pozno na legalna aborcje. No a ze jest, jak rozumiem, legalistka, bo w dwunastym tygodniu to by wyskrobala bo przeciez nie chce dzieci a w czternastym byloby to nielegalne i musialaby skrobac za granica, zdecydowala sie wydac na swiat kolejne szczesliwe szczenie ludzkie, ktorego nie chce ani mama ani tata. Ale poniewaz uwazam, ze nie ma w ogole sensu zwracac uwage na to co ludzie mowia, tylko na to co ostatecznie robia, rozwiazaniem tej zagadki jest to, ze on, wbrew temu co mowil, nie chcial dziecka, a ona wbrew temu co mowila, chciala dziecka. Szkoda co prawda, ze nie splodzila go z tym poprzednim chlopakiem, bo byc moze dzieciak mialby pelna rodzine, ale pewnie organizm dawal znac, ze to nie jest to. Przypuszczam, ze tym razem "kliknelo" na genetycznym poziomie, poza tym tykanie zegara biologicznego tez zrobilo swoje i stad niechciana ciaza, tak pozno, za pozno odkryta... A co do goscia - to ja bym na razie jesli finanse pozwola dal mu spokoj i wrocil do sprawy jak dziecko bedzie miec roczek czy cos takiego. Kase i tak oczywiscie bedzie musial wczesniej czy pozniej placic ale chyba lepiej sprobowac podejsc do tego delikatniej zeby dla dobra dziecka nie palic emocjonalnych mostow i zeby dac mu szanse poczuc wiez z dzieckiem i zeby zaczal placic dobrowolnie (triss sie pewnie nie zgodzi).

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 13.11.17, 20:31
    "Ale poniewaz uwazam, ze nie ma w ogole sensu zwracac uwage na to co ludzie mowia, tylko na to co ostatecznie robia, rozwiazaniem tej zagadki jest to, ze on, wbrew temu co mowil, nie chcial dziecka, a ona wbrew temu co mowila, chciala dziecka."

    On chyba nie mowil, ze chce dziecka, tylko, ze gdyby jej sie jednak zachcialo to jak najbardziej moga in vitro. Bo wiadomo, ze nie chcial pojsc na odstrzal. Co do niej. To nie jest takie proste. Bo to, ze ona nie chciala dziecka, nie znaczy, ze je usunie w momencie kiedy jednak okazuje sie, ze jest w niechcianej ciazy. To nie jest latwa decyzja dla kobiety. Tzn. dla niektorych kobiet moze to nie byc problem, ale dla wielu jest. Ja tez nie chce teraz dziecka, ale gdyby sie okazalo, ze jestesm w ciazy to bym przypuszczalnie nie usunela. Stan cywilny niekoniecznie ma tu cos do rzeczy, tu chodzi o inne inszosci jeszcze.
  • 13.11.17, 21:05
    " Bo to, ze ona nie chciala dziecka, nie znaczy, ze je usunie w momencie kiedy jednak okazuje sie, ze jest w niechcianej ciazy. To nie jest latwa decyzja dla kobiety. "

    No dokłądnie. łatwo się decyduje na sucho, kiedy się nie jest w danej sytuacji.
    Ja np. sobie myślę, że jakby wybuchła wojna, tobym spierdalała dnia pierwszego dokądkolwiek, byle dalej. A tymczasem w rzeczywistości mogłoby się okazać, że zostanę i jeszcze zacznę robić jakieś bohaterskie czyny. Cholera wie.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 20:34
    "Na pewno twardo stapajaca po ziemi kobieta, ktora za wszelka cene nie chce miec dziecka..."

    To moze nie jest/nie byl ten przypadek, ze za wszelka cene nie chce. Raczej moze: na dzien dzisiejszy nie chce, ewentualnie nie chce, raczej nie chce itd.
  • 13.11.17, 20:40
    "No a ze jest, jak rozumiem, legalistka, bo w dwunastym tygodniu to by wyskrobala bo przeciez nie chce dzieci a w czternastym byloby to nielegalne i musialaby skrobac za granica, zdecydowala sie wydac na swiat kolejne szczesliwe szczenie ludzkie, ktorego nie chce ani mama ani tata."

    No moze ona teraz to juz chce, jakby co to za chwile rodzi, wiec sie juz mogla z ta mysla oswoic i z odpowiednim nastawieniem, ktore jest bardzo wazne, zbudowac wiezi i jednak chciec. W dodatku dzieciak ma wielka szanse, bo natura tak to urzadzila, ze wiekszosc matek dosc szybko zakochuje sie w swoich dzieciach(tatusiowie zreszta tez).
  • 13.11.17, 20:54
    wont2 napisał:

    >zdecydowala sie wydac na swiat kolejne szczesliwe szczenie
    > ludzkie, ktorego nie chce ani mama ani tata.

    To szczenięcia nie chce ani mama ani tata?

    > ze on, wbrew temu co mowil, nie chcial dz
    > iecka, a ona wbrew temu co mowila, chciala dziecka.

    A więc jednak chciała.

    > em "kliknelo" na genetycznym poziomie, poza tym tykanie zegara biologicznego te
    > z zrobilo swoje i stad niechciana ciaza,

    Brak podmiotu co do niechcenia powoduje że znów gubimy się w domyslach.

    > tak pozno, za pozno odkryta...


    Wielokropek rozwiewa wątpliwości. Chciała!

    I w tym wszystkim radość Rekreativy. Nikt nie mówił, że będzie lekko. Ale radochy nie braknie. I na pohybel
  • 13.11.17, 20:58
    Do wonta:
    Woncie, my obie z siostrą nie chcemy mieć dzieci. Nie chcemy w tym sensie, że się o dzieci nie będziemy celowo starać. Natomiast nie jesteśmy nastawione panicznie antydzieciowo i nie uważamy też ewentualnego dziecka za koniec świata. Bo niby dlaczego miałybyśmy uważać? Mamy niezłą sytuację ekonomiczną, dach nad głową itp.
    To jest na takiej zasadzie, że nie chcę mieć, więc nie zachodzę w tę ciążę celowo, ale gdyby się przydarzyło (a zawsze może się przydarzyć, czy z gumą, czy bez, czy z tabletkami, czy bez), to bierzemy to na klatę.
    Jak już jest, to jest. Tragedii w tym fakcie nie znajdujemy.
    To, kiedy siostra się dowiedziała o ciąży nie ma znaczenia. Po pierwsze, i tak mogła wyskrobać, gdyby bardzo chciała, bo w okolicznych krajach skrobią do 20 tyg. Po drugie, nawet jakby odkryła w pierwszym tygodniu, to i tak by prawdopodobnie nie usunęła.
    I bardzo proszę, by teraz z kolei nie pomstować na moją siostrę, czy na mnie z tego powodu, że jesteśmy sceptycznie nastawione do usuwania zdrowych ciąż bez dramatycznej sytuacji życiowej w tle.
    Ja wiem, że łatwo jest krzyczeć "aborcje zrób", jak się nie jest kobietą w ciąży, ale kiedy już się tą kobietą w ciąży jest, to się ma "second thoughts", mimo że ogólnie jest się jak najbardziej za powszechnym dostępem do aborcji itd.

    "Po drugie, dziwi mnie tez w tej historii, ze kobieta, ktora nie chce dzieci i ktora nawet rozstala sie z wczesniejszym partnerem, ktory jak rozumiem naciskal na dzieci, uprawia seks bez zabezpieczen z jakims"

    Ale to, że gość, który nie chce mieć dzieci uprawia seks bez zabezpieczenia już cię nie dziwi?
    Rozmawiałam po południu z siostrą, powiedziałam jej o naszej dyskusji. Siostra słusznie zwróciła uwagę na jedną rzecz: że przecież on zdejmując gumę godził się na podjęcie pewnego ryzyka, tak samo jak i ona. Ryzyka małego bo małego, ale jednak istniejącego. Ryzyka, które podejmowali wspólnie nie podczas jednarozowej przygody na dyskotece, tylko w związku, w którym deklarowano obopólne uczucia i chęć życia razem.
    Jeżeli, mężczyzno, nie chcesz mieć dzieci za żadne skarby, to albo nie bzykaj, albo zakłądaj ten zasrany kondom. A nawet jak go założysz, to przecież może pęknąć - dorosły człowiek w związku chyba powinien jednak brać pod uwagę taką ewentualność, co nie?
    Moja siostra brała, choć bardziej chyba na poziomie podświadomym, bo świadomie to oceniała możliwość ciąży na bliską zeru.

    " A co do goscia - to ja bym na razie jesli finanse pozwola dal mu spokoj i wrocil do sprawy jak dziecko bedzie miec roczek czy cos takiego. Kase i tak oczywiscie bedzie musial wczesniej czy pozniej placic ale chyba lepiej "

    Dzisiaj siostra miała zebranie instytutu. Na tym zebraniu był też ten facet. Unikał patrzenia w jej stronę i udawał, że się nie znają. Czy według Ciebie to jest normalne zachowanie? Proszę o odpowiedź, bo ja już nie wiem, czy wszyscy faceci tak mają, czy tylko ten?

    Co do "zostawiania w spokoju" pana, to siostra się zastanawia, czy właśnie tak nie zrobić. Ale we mnie to się trochę burzy, że wszyscy się tak sracie nad tym panem, łącznie z moją siostrą, tak jakby to jemu w tej chwili było najtrudniej.
    Zapewniam, że pan nie wyglądał na dzisiejszym zebraniu na zdołowanego.




    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 21:16
    "Co do "zostawiania w spokoju" pana, to siostra się zastanawia, czy właśnie tak nie zrobić. Ale we mnie to się trochę burzy, że wszyscy się tak sracie nad tym panem, łącznie z moją siostrą, tak jakby to jemu w tej chwili było najtrudniej."

    No mnie tez to njbardziej wkurwia, bo facet jest kawal chuja i ciec nie facet. Ja takich facetow nie trawie. Pewnie ma nowe plany w zanadrzu, wiec nie chce, zeby ktokolwiek sie dowiedzial, ze bedzie ojcem. I nie chce se robic zlej reputacji, ze splodzil a ma w dupie i umywa rece. No mieczak, tak samo jak cichaczem zwial z zwiazku. Ale pieprzyc bez gumy sie nie bal! Ja bym podala jego nazwisko jako ojca biologicznego i jezeli jest konieczna do tego droga oficjalna, to bym te droge obrala. Abstrahujac, ze pieniedzy nie chce.

    "I bardzo proszę, by teraz z kolei nie pomstować na moją siostrę, czy na mnie z tego powodu, że jesteśmy sceptycznie nastawione do usuwania zdrowych ciąż bez dramatycznej sytuacji życiowej w tle.
    Ja wiem, że łatwo jest krzyczeć "aborcje zrób", jak się nie jest kobietą w ciąży, ale kiedy już się tą kobietą w ciąży jest, to się ma "second thoughts", mimo że ogólnie jest się jak najbardziej za powszechnym dostępem do aborc

    Ja dokladnie wiem jak ona czy Ty czujesz, bo sama bylam kobieta w ciazy i bylam tez kobieta, ktora nie raz drzacymi rekoma robila test ciazowy, bo ciazy nie planowala. To nie jest tak, ze ktos robi aborcje, bo moze albo bo jest ona dostepna. Bo duzo ludzi jej nie robi, chociaz dziecka nie planowalo i wcale nie dlatego, ze juz jest za pozno.

    "Jeżeli, mężczyzno, nie chcesz mieć dzieci za żadne skarby, to albo nie bzykaj, albo zakłądaj ten zasrany kondom. A nawet jak go założysz, to przecież może pęknąć - dorosły człowiek w związku chyba powinien jednak brać pod uwagę taką ewentualność, co nie?"

    Amen.Taki typ. Myslal sobie bez gumy jest bez gumy, gra gitara a jakby co to zawsze mozna usunac, ale...sie nie zdarzy. A jak sie zdarzy to nie jego bol i decyzja co z tym zrobic.
  • 13.11.17, 21:43
    Rekreativo, co do "srania sie" nad gosciem to chodzi mi tylko o dobro dziecka a nie o niego. On i tak, chcac nie chcac, wczesniej czy pozniej, bedzie lozyc na dziecko ale mysle, ze dla dobra dziecka, jesli oczywiscie sytuacja materialna pozwala, lepiek poczekac ten rok az dziecko bedzie przypominac bardziej czlowieka z ktorym jest jakas komunikacja i moze sie gosciowi odmieni. Jesli sytuacja tego nie wymaga, to nie ma potrzeby stawiac sprawy na ostrzu noza i lepiej podejsc do tego po buddyjsku. Podkreslam - mam w dupie goscia, mysle o tym co bedzie lepsze dla dziecka. Jak gosc nie skorzysta z szansy i nadal nie bedzie przejawiac zadnego zainteresowania to do sadu i nie ma ze boli. Co do bzykania bez gumy i faktu, ze seks w ogole wiaze sie z ciaza - coz, wiaze sie. A z ciaza i dzieckiem wiaza sie obowiazki. Finansowe, bo przepisy prawa kaza lozyc na swoje dzieci. Ale jesli ktos uwaza, ze z samego faktu ze zaplodnilo sie jakas kobiete wynika u mezczyzny automatyczna milosc i odpowiedzialnosc wobec dziecka to sie grubo myli. Zeby mezczyzna pokochal swoje dziecko czesto musi kochac matke albo music zawiazac wiez z dzieckiem w inny sposob - przebywanie razem etc. No niestety, my nie nosimy dziecka pod secem przez 9 mies. Dlatego pisze - dajcie czas i szanse temu gosciowi, moze sie otrzasnie z szoku i nawiaze wiez z dzieckiem. A jak nie, to jego (i niestety dziecka) strata.

    --
    "Koniec z angażowaniem się w związki. Wracam do uczciwych relacji klient-prostytutka." - Charlie Harper
  • 13.11.17, 22:05
    " Finansowe, bo przepisy prawa kaza lozyc na swoje dzieci. Ale jesli ktos uwaza, ze z samego faktu ze zaplodnilo sie jakas kobiete wynika u mezczyzny automatyczna milosc i odpowiedzialnosc wobec dziecka to sie grubo myli."

    Ale komu Ty to Wont tlumaczysz? czy mu tu swieze :) Wiadomo, ze to nie o to chodzi

    "Dlatego pisze - dajcie czas i szanse temu gosciowi, moze sie otrzasnie z szoku i nawiaze wiez z dzieckiem. A jak nie, to jego (i niestety dziecka) strata. "
    Moze Wont ma racje, z rok poczekac skoro mozna wtedy rowniez uzupelnic rubryke.
  • 13.11.17, 23:00

    > " Finansowe, bo przepisy prawa kaza lozyc na swoje dzieci. Ale jesli ktos uwaza
    > , ze z samego faktu ze zaplodnilo sie jakas kobiete wynika u mezczyzny automaty
    > czna milosc i odpowiedzialnosc wobec dziecka to sie grubo myli."
    >

    szkoda... niespecjalnie "natura" się sprawiła, ciekawe dlaczego?
  • 13.11.17, 21:50
    rekreativa napisała:

    > "Po drugie, dziwi mnie tez w tej historii, ze kobieta, ktora nie chce dzieci i
    > ktora nawet rozstala sie z wczesniejszym partnerem, ktory jak rozumiem naciskal
    > na dzieci, uprawia seks bez zabezpieczen z jakims"
    >
    > Ale to, że gość, który nie chce mieć dzieci uprawia seks bez zabezpieczenia już
    > cię nie dziwi?

    Wiesz ja jestem zdania, ze jesli chodzi o ryzyko zajscia w niechciana ciaze to jednak kobieta powinna byc rozsadniejsza, bo to ona jednak zostaje z ciaza, decyzja czy juz dzieckiem wiec zwyczajnie: chron siebie kobieto. Dlatego ja sie nigdy nie ogladam na zabezpieczenie faceta ani co deklaruje ani nawet czego chce w kwestii ewentualnej ciazy, NIGDY.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 13.11.17, 22:10
    Wiesz ja jestem zdania, ze jesli chodzi o ryzyko zajscia w niechciana ciaze to jednak kobieta powinna byc rozsadniejsza, bo to ona jednak zostaje z ciaza, decyzja czy juz dzieckiem wiec zwyczajnie: chron siebie kobieto. Dlatego ja sie nigdy nie ogladam na zabezpieczenie faceta ani co deklaruje ani nawet czego chce w kwestii ewentualnej ciazy, NIGDY.

    I tutaj bardzo rozsadna jestes. Serio pisze, chociaz sama od lat zdaje sie na zabezpieczenie faceta :)
  • 13.11.17, 23:09
    h
    > Wiesz ja jestem zdania, ze jesli chodzi o ryzyko zajscia w niechciana ciaze to
    > jednak kobieta powinna byc rozsadniejsza, bo to ona jednak zostaje z ciaza, dec
    > yzja czy juz dzieckiem wiec zwyczajnie: chron siebie kobieto. Dlatego ja sie ni
    > gdy nie ogladam na zabezpieczenie faceta ani co deklaruje ani nawet czego chce
    > w kwestii ewentualnej ciazy, NIGDY.
    >

    Masz rację Kicia. Ale wiesz, chłop który miał tak do dupy plemniki, że nie mógł normalnie spłodzić dzieci wiele lat wcześniej, za młodu, byłby dla mnie ostatnim podejrzanym o celny strzał jak się już zestarzał ;-) Rachunek prawdopodobieństwa. Zwyczajnie ma czujność byłaby uśpieniona jak stary niedźwiedź. Chyba jednak jestem łatwowierna i szklankę mam do połowy pełną.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 13.11.17, 23:14
    " Ale wiesz, chłop który miał tak do dupy plemniki, że nie mógł normalnie spłodzić dzieci wiele lat wcześniej, za młodu, byłby dla mnie ostatnim podejrzanym o celny strzał jak się już zestarzał wink"

    No dokładnie. Skoro plemniki były takie kiepskie za młodu, to na starość tym bardziej.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 23:20
    A on taki stary? Ile lat?
  • 13.11.17, 23:27
    Pisałam gdzieś, 45

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 00:15
    rekreativa napisała:


    > No dokładnie. Skoro plemniki były takie kiepskie za młodu, to na starość tym ba
    > rdziej.

    Na wrogi śluz najlepsza jest zmiana partnera. Wiem, wiem, mówił, że plemniki kiepskiej jakości. Ale pewnie nie pamięta jakie testy miał robione.
  • 14.11.17, 00:24
    rekreativa napisała:

    > No dokładnie. Skoro plemniki były takie kiepskie za młodu, to na starość tym ba
    > rdziej.

    Teraz wszyscy maja kiepskie:-) Tylko co dziesiaty chetny kandydat na dawce spermy sie nadaje. Smutek.
    Facet skorzystal z metody wspomaganego rozrodu i jest taki tepy zeby bezplodnosc u siebie zdiagnozowac? Normalnie nie wierze.

  • 14.11.17, 10:41
    "Facet skorzystal z metody wspomaganego rozrodu i jest taki tepy zeby bezplodnosc u siebie zdiagnozowac? Normalnie nie wierze."

    Nie, no. To nie tak, że on uznał siebie za bezpłodnego, bo w końcu jakieś dzieci zrobił. TYlko ryzyko uznał za tak minimalne, iż niewarte brania pod uwagę.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 11:46
    "Nie, no. To nie tak, że on uznał siebie za bezpłodnego, bo w końcu jakieś dzieci zrobił. TYlko ryzyko uznał za tak minimalne, iż niewarte brania pod uwagę."

    Dokladnie. Tymczasem ona okazala sie plodna za ich dwoje :)
  • 14.11.17, 12:11
    rekreativa napisała:

    > Nie, no. To nie tak, że on uznał siebie za bezpłodnego, bo w końcu jakieś dziec
    > i zrobił. TYlko ryzyko uznał za tak minimalne, iż niewarte brania pod uwagę.

    Czyli ma wlasne dzieci, z wlasnych plemnikow i ryzyko uznal za minimalne. Dalej jestem w szoku:-D
  • 14.11.17, 12:18
    "Czyli ma wlasne dzieci, z wlasnych plemnikow i ryzyko uznal za minimalne. Dalej jestem w szoku:-D

    No ale in vitro, bo sie droga naturalna nie udawalo. tyle lat praktykowal to gdzie by pomyslal, ze wieku 45 sie uda :)
  • 14.11.17, 12:28
    Nie na temat ale tez o tym bylo w tym watku.
    Te fraze mam z filmu "Rio 2", ale prosze co ta ten temat mowia badania. Potwierdzaja jej prawdziwosc :)

    www.mindblowing-facts.org/2015/05/phrase-happy-wife-happy-life/
    www.yourtango.com/2014226553/love-marriage-happy-wife-does-equal-happy-life-says-science
  • 14.11.17, 12:33
    kag73 napisała:

    No ale in vitro, bo sie droga naturalna nie udawalo. tyle lat praktykowal to gd
    > zie by pomyslal, ze wieku 45 sie uda :)

    Do tego na bank nie chcial miec kolejnego dziecka, no kto by chcial W TYM WIEKU bobasa z inna kobieta majac juz swoje pierworodne, chciane, pewnie juz odrosniete dzieci? No kto? Wiec sciemnial jesli zagajal cos o dziecku.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 12:38
    "Do tego na bank nie chcial miec kolejnego dziecka, no kto by chcial W TYM WIEKU bobasa z inna kobieta majac juz swoje pierworodne, chciane, pewnie juz odrosniete dzieci? No kto? Wiec sciemnial jesli zagajal cos o dziecku.

    Nie chcial odpasc juz w przedbiegach, wiec sciemnial. Tym bardziej, ze byly duze szanse, ze babka by jednak na pomysl planowania dziecka nie wpadla, az tak jej nie zalezalo, zeby sie poddawac in vitro. Jak by sie stalo (co sie stalo) to by bylo, ale in vitro? Nie. Dalej: niewykluczone, ze gdyby dalej kochal i chcial z nia byc to by jednak na robienie dzieciaka sie zgodzil. Ale cos sie zmienilo. Odkochal sie, albo...poznal inna babe albo postanowil wrocic do zony i rodziny? Albo, no rzeczywiscie nie jest typem do zwiazku, stwierdzil jak motyle mu odlecialy.
  • 14.11.17, 12:46
    kag73 napisała:

    > Nie chcial odpasc juz w przedbiegach, wiec sciemnial. Tym bardziej, ze byly duz
    > e szanse, ze babka by jednak na pomysl planowania dziecka nie wpadla, az tak je
    > j nie zalezalo, zeby sie poddawac in vitro. Jak by sie stalo (co sie stalo) to
    > by bylo, ale in vitro? Nie. Dalej: niewykluczone, ze gdyby dalej kochal i chcia
    > l z nia byc to by jednak na robienie dzieciaka sie zgodzil. Ale cos sie zmienil
    > o. Odkochal sie, albo...poznal inna babe albo postanowil wrocic do zony i rodzi
    > ny? Albo, no rzeczywiscie nie jest typem do zwiazku, stwierdzil jak motyle mu o
    > dlecialy.

    Czekaj czekaj, nie odpadlby w przedbiegach, bo ona nie chciala miec dzieci i dlatego sie rozstala z poprzednim partnerem wiec to chyba nie ten przypadek. Musiala mu o tym mowic, cos napomknac. To tak jak ja bym sie teraz z kims wiazala, to tez by mi byl na reke gdyby tych dzieci nie chcial juz wiecej zadnych.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 12:56
    "Czekaj czekaj, nie odpadlby w przedbiegach, bo ona nie chciala miec dzieci i dlatego sie rozstala z poprzednim partnerem wiec to chyba nie ten przypadek. Musiala mu o tym mowic, cos napomknac. To tak jak ja bym sie teraz z kims wiazala, to tez by mi byl na reke gdyby tych dzieci nie chcial juz wiecej zadnych.

    Niby tak ale wiesz jak nie wiesz, kobieta zmienna jest, wiec lepiej zostawiac se wszystkie furtki, no i im wiecej masz meskich atutow w reku tym lepiej. No i chcial bez gumy sie bzykac a babka bardziej sklonna jezeli wie, ze w razie "w" facet nie ma nic przeciwko, ze bedzie dzieciak. To tak bardziej rozluznia, robi wielka roznice i biorac pod uwage wszystkie te kawalki godzi sie czy chce rowniez bez gumy.
    No i moze w rauszu milosny wierzyl w co mowi, ale jak mu zakochanie minelo, nie zostalo nic wiecej, wiec odszedl.
  • 14.11.17, 13:07
    > ona nie chciala miec dzieci i dlatego sie rozstala z poprzednim partnerem wiec to chyba nie ten przypadek. <

    Dobry gracz nie opiera sie wylacznie na tym, czego kobieta mowi ze chce, tylko prezentuje wachlarz opcji do wyboru. „Nie chcesz dzidziusia - jasne, jestem _praktycznie_ sterylny. Jakbys chciała dzidziusia - tadam: mam in vitro w zanadrzu”. W ten sposób trafiasz do świadomości i podświadomości za jednym zamachem.

    Przyjrzyj sie gadce złotoustych strzelców. Jak usunąć ozdobniki formalne to treść sprowadza sie do: „Zrobię dla ciebie co ci tylko przyjdzie do głowy, poza tym jestes wspaniała, tylko daj zaruchac ile chce, kiedy chce i jak chce. A te obiecywane rzeczy to zrobię potem”. I to kurwa działa!
  • 14.11.17, 13:12
    proteinawy napisał(a):

    > Przyjrzyj sie gadce złotoustych strzelców. Jak usunąć ozdobniki formalne to tre
    > ść sprowadza sie do: „Zrobię dla ciebie co ci tylko przyjdzie do głowy, poza ty
    > m jestes wspaniała, tylko daj zaruchac ile chce, kiedy chce i jak chce. A te ob
    > iecywane rzeczy to zrobię potem”. I to kurwa działa!

    Wyjątkiem są sadystyczni masterzy. Oni, niczym Winston Churchill, proponują kobiecie jedynie pot, krew i łzy.
  • 14.11.17, 13:19
    proteinawy napisał(a):

    > Przyjrzyj sie gadce złotoustych strzelców. Jak usunąć ozdobniki formalne to tre
    > ść sprowadza sie do: „Zrobię dla ciebie co ci tylko przyjdzie do głowy, poza ty
    > m jestes wspaniała, tylko daj zaruchac ile chce, kiedy chce i jak chce. A te ob
    > iecywane rzeczy to zrobię potem”. I to kurwa działa!

    hehe a potem prawda wychodzi na jaw: ''mowicie ze jestem chujem? A pewnie, ze jestem chujem, bo rucham was kiedy chce, jak chce i gdzie chce, wy cwele'' podpisano Liroy z Kielc. Podobalo mi sie rowniez zeby chronic odbyt zeby bliscy cie nie wydymali :-) Majstersztyk. Chyba sobie to w stopke wstawie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 13:53
    " Podobalo mi sie rowniez zeby chronic odbyt zeby bliscy cie nie wydymali smile"

    O matko! :D Zaplułam ekran.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 15:09
    "Przyjrzyj sie gadce złotoustych strzelców. Jak usunąć ozdobniki formalne to tre
    > ść sprowadza sie do: „Zrobię dla ciebie co ci tylko przyjdzie do głowy, poza ty
    > m jestes wspaniała, tylko daj zaruchac ile chce, kiedy chce i jak chce. A te ob
    > iecywane rzeczy to zrobię potem”. I to kurwa działa!

    Jak facet dziala, na babke to dziala (fizycznie, feromony), to nie wykluczone (takie mam obserwacje), ze dzialalby nawet gdyby nie gadal. Bo kobity to wiesz tez z drewna nie sa jak im sie chuc wlaczy :)
  • 14.11.17, 21:38
    > Jak facet dziala, na babke to dziala (fizycznie, feromony), to nie wykluczone (takie mam obserwacje), ze dzialalby nawet gdyby nie gadal. Bo kobity to wiesz tez z drewna nie sa jak im sie chuc wlaczy :) <

    O to, to.
  • 14.11.17, 13:28
    Prywata: proteinawy, weź aktywuj profil, chcę Ci coś podesłać.
  • 14.11.17, 21:29
    Zrobione.
  • 14.11.17, 12:38
    Jeszcze mi sie przypomnialo: co cwansze baby to po reprodukcji kastruja swoich chlopow zeby przytrzymac majatek dla swojego potomstwa, a chlopa puszczaja samopas zeby mlocil mlodki, jak chce. Byla tu taka bogaczka, nie pamietam nicku. Ale u mnie to na poziomie sredniej klasy (np moj kumpela z pracy) tez tak zarzadzila. Ale jest minus: teraz ona sie puszcza i zabezpieczenia nie ma.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 12:49
    hello-kitty2 napisała:

    > Jeszcze mi sie przypomnialo: co cwansze baby to po reprodukcji kastruja swoich
    > chlopow zeby przytrzymac majatek dla swojego potomstwa, a chlopa puszczaja samo
    > pas zeby mlocil mlodki, jak chce. Byla tu taka bogaczka, nie pamietam nicku. Al
    > e u mnie to na poziomie sredniej klasy (np moj kumpela z pracy) tez tak zarzadz
    > ila. Ale jest minus: teraz ona sie puszcza i zabezpieczenia nie ma.

    W sredniowieczu mentalnym zyjesz. We wszystkich znanych mi przypadkach inicjatywa ubezplodnienia wychodzila od mezczyzn. Bo to oni w swoim mniemaniu wykonali juz " plan reprodukcyjny". Zadna kobieta, zapewniam Cie, nie ma ta takiej mocy, zeby zmusic faceta, aby " dal sobie grzebac przy jajach".
  • 14.11.17, 12:57
    mabelle2000 napisała:

    > Zadna kobieta, zapewniam Cie, nie ma ta takiej mocy,
    > zeby zmusic faceta, aby " dal sobie grzebac przy jajach".

    Możemy wykonać prosty test, aby obalić tę tezę.
    W tym celu wynajmiemy bardzo atrakcyjną dwudziestolatkę, która będzie podchodzić do przypadkowo wybranych mężczyzn na ulicy z filuternym uśmiechem i spod trzepoczących rzęs rzucać miękkim głosem:
    "Może to dziwne pytanie, ale czy dałby pan sobie trochę pogrzebać przy jajach"?
  • 14.11.17, 13:06
    mabelle2000 napisała:

    > W sredniowieczu mentalnym zyjesz. We wszystkich znanych mi przypadkach inicjaty
    > wa ubezplodnienia wychodzila od mezczyzn. Bo to oni w swoim mniemaniu wykonali
    > juz " plan reprodukcyjny". Zadna kobieta, zapewniam Cie, nie ma ta takiej mocy,
    > zeby zmusic faceta, aby " dal sobie grzebac przy jajach".

    Nie wiem co to jest sredniowiecze mentalne ale w tych dwoch przypadkach, na ktore sie powolalam tak wlasnie bylo. Mysle, ze sa kobiety, ktore maja na swoich panow taki wplyw. To pewnie te, ktore stanowia dla swoich panow caly swiat ;) Zreszta pewnie mowia: chcesz bez gumki chulaj dusza piekla nie ma to umowie Ci wizyte kochanie. Sama bym w to weszla, a juz na pewno w wieku 45 lat.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 12:45
    " Wiec sciemnial jesli zagajal cos o dziecku."

    A ja myślę, że on w momencie upojenia miłosnego sam w to wierzył, tylko jak upojenie nieco opadło, to wytrzeźwiał i pewnie se w głowie pomyślał "kurwa, czego ja jej naplotłem?"

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 12:58
    rekreativa napisała:

    > A ja myślę, że on w momencie upojenia miłosnego sam w to wierzył, tylko jak upo
    > jenie nieco opadło, to wytrzeźwiał i pewnie se w głowie pomyślał "kurwa, czego
    > ja jej naplotłem?"

    Szczerze? Faceci to tak sciemniaja jak chca zeby bylo po ichniemu, jak tylko nie jest od razu fru w druga strone. Jesssu ile to ja sie naogladalam takich akcji. Dlatego nie mozna sie litowac ani wierzyc nikomu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 13:13
    "Faceci to tak sciemniaja jak chca zeby bylo po ichniemu, jak tylko nie jest od razu fru w druga strone. Jesssu ile to ja sie naogladalam takich akcji. Dlatego nie mozna sie litowac ani wierzyc nikomu."

    No widzisz, a moja siostra z tych, co to "bez zaufania nie ma związku", a że sama jest uczciwa, to jej się zdaje, że inni również będą uczciwi.
    Może ja jej powiem, by zaczęła czytać nasze forum. Bo ja się pozbyłam wielu nawiwnych złudzeń, od kiedy czytam.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:40
    rekreativa napisała:

    > Może ja jej powiem, by zaczęła czytać nasze forum. Bo ja się pozbyłam wielu naw
    > iwnych złudzeń, od kiedy czytam.

    Dokladnie tak, mam tak samo, bylam przed 40stka jak tu zawitalam, a dowiedzialam sie rzeczy o mezczyznach tak podstawowych, ze matka mi je powinna juz w LO wylozyc kawa na lawe. Nie wiedzialam o nich, czlowiek stary, a glupi jak pien. Boze gdybym ja to wiedziala jako dwudziestolatka, to bym nie bladzila jak we mgle. Dlatego tez tu wale szczerze i licze na wzajemnosc, no bo gdzie sie prawdy dowiem, jak sie przedrzec przez wszedobylska poprawnosc polityczna, scieme i falsz? To na tym forum jest najcenniesze: prawda o kobietach i mezczyznach.

    Btw Ty tak analizujesz ta sytuacje z siostra jak ja pozew rozwodowy zlozony przez meza, miesiace analiz, kazdego gestu, kazdego slowa, spojrzenia, powroty do przeszlosci, leb jak komputer, ciagle brakowalo jakiegos puzelka, chowalam sie w komorkach w jego bloku w ciemnosci stalam godzinami (nieczego sie nie balam) zeby choc moc dostrzec z kim wchodzi czy wychodzi z domu, bo nie rozumialam dlaczego chce rozstania, no i zobaczylam to co chcialam: chodzilo o inna kobiete. Po naszym rozwodze sie z nia ozenil ale dlugo malzenstwo nie trawalo, potem mi sie zwierzyl, ze dla pieniedzy. Takze rozumiem przez co przechodzicie (w glowach znaczy).

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 16:49
    hello-kitty2 napisała:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > Może ja jej powiem, by zaczęła czytać nasze forum. Bo ja się pozbyłam wie
    > lu naw
    > > iwnych złudzeń, od kiedy czytam.
    >
    > Dokladnie tak, mam tak samo, bylam przed 40stka jak tu zawitalam, a dowiedziala
    > m sie rzeczy o mezczyznach tak podstawowych, ze matka mi je powinna juz w LO wy
    > lozyc kawa na lawe. Nie wiedzialam o nich, czlowiek stary, a glupi jak pien. Bo
    > ze gdybym ja to wiedziala jako dwudziestolatka, to bym nie bladzila jak we mgle
    > . Dlatego tez tu wale szczerze i licze na wzajemnosc, no bo gdzie sie prawdy do
    > wiem, jak sie przedrzec przez wszedobylska poprawnosc polityczna, scieme i fals
    > z? To na tym forum jest najcenniesze: prawda o kobietach i mezczyznach.


    Nie. Wybierasz sobie z tego forum co Ci pasuje. Próbujesz sobie tłumaczyć swoje
    niepowodzenia wybiórczą prawdą o kobietach i mężczyznach. To co Ci nie pasuje nazywasz poprawnoscią polityczną ściemą czy fałszem. Tymczasem każdy bez wyjątków facetów na forum, nawet Kutuzow, bierze na barki konsekwencje wtykania w przyjemne zakamarki. Nie zawsze to będzie to `i żyli długo i szczęśliwie'. Czasami jest to `mleko się rozlało ale będziemy pchać ten wózek razem'.

    Jak widać forum nie jest reprezentatywne, bo podobno `większość 'facetów wykpiła by się z odpowiedzialności za dziecko. Na ojca swego dziecka wybrałaś sobie
    egzemplarz niereprezentatywny. Z ruchaniem to zupełnie inna sprawa.
    Ale Ty przynajmniej wiesz cos o antykoncepcji, używasz zdobyczy rodzaju ludzkiego,
    może więc nie jesteś taka głupia jaką udajesz by nie zrobić przykrości forumowiczom:)
  • 14.11.17, 17:30
    lybbla napisał:

    > Nie. Wybierasz sobie z tego forum co Ci pasuje. Próbujesz sobie tłumaczyć swoje
    > niepowodzenia wybiórczą prawdą o kobietach i mężczyznach. To co Ci nie pasuje n
    > azywasz poprawnoscią polityczną ściemą czy fałszem. Tymczasem każdy bez wyjątkó
    > w facetów na forum, nawet Kutuzow, bierze na barki konsekwencje wtykania w przy
    > jemne zakamarki. Nie zawsze to będzie to `i żyli długo i szczęśliwie'. Czasami
    > jest to `mleko się rozlało ale będziemy pchać ten wózek razem'.
    >
    > Jak widać forum nie jest reprezentatywne, bo podobno `większość 'facetów wykpił
    > a by się z odpowiedzialności za dziecko. Na ojca swego dziecka wybrałaś sobie
    > egzemplarz niereprezentatywny. Z ruchaniem to zupełnie inna sprawa.
    > Ale Ty przynajmniej wiesz cos o antykoncepcji, używasz zdobyczy rodzaju ludzkie
    > go,
    > może więc nie jesteś taka głupia jaką udajesz by nie zrobić przykrości forumowi
    > czom:)

    Lybbla doceniam zainteresowanie jakim darzysz moja osobe ale czy ja mam Ci przypominac, ze ja z kolei doceniam inne osoby, ktore o Tobie ostatnimy czasy wypowiadaly sie z serii:
    - nie moge go traktowac powaznie w dyskusji,
    - nie rozumiem wiekszosci tego, co on mowi,
    - nie wiem czy on w ogole istnieje.
    To ze sie wymieniles fotami z Mabelle nie czyni Cie osoba 'istniejaca' w zyciu forumowym, przynajmniej nie dla mnie. Wiec idz sobie z laski swojej poobrazac albo polizac kogos, kto wierzy, ze w ogole istniejesz. Dla mnie Cie nie ma, jakis robot napierdala w klawiature ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 18:10
    hello-kitty2 napisała:


    > Lybbla doceniam zainteresowanie jakim darzysz moja osobe

    > To ze sie wymieniles fotami z Mabelle nie czyni Cie osoba 'istniejaca' w zyciu
    > forumowym, przynajmniej nie dla mnie. Wiec idz sobie z laski swojej poobrazac a
    > lbo polizac kogos, kto wierzy, ze w ogole istniejesz. Dla mnie Cie nie ma, jaki
    > s robot napierdala w klawiature ;)

    Kituś to jest forum dyskusyjne. I nie oczekiwałbym, że Ci puszczą płazem
    chociaż tak starasz się by nie wyjść na mądrzejszą. Zalecam ignorowanie
    moich wypocin. Możesz oddać się lizaniu Kutuzowa po latach banicji, na zdrowie;)


    ale czy ja mam Ci przypominac, ze ja z kolei doceniam inne osoby, ktore o Tobie ostatnimy czasy wypowiadaly sie z serii:
    > - nie moge go traktowac powaznie w dyskusji,

    To chyba kutuzow, wcale się nie dziwię, coś zabolało lub kogoś mu przypominam.
    To nie jest już ten sam Kutuzow. Siła argumentów niestety już nie powala.
    Od stawiania tez też się miga.

    > - nie rozumiem wiekszosci tego, co on mowi,

    Chyba się przedawniło.

    > - nie wiem czy on w ogole istnieje.

    Aandzia :) Z chęcią usłyszałbym uzasadnienie.
  • 15.11.17, 00:36

    > > - nie wiem czy on w ogole istnieje.
    >
    > Aandzia :) Z chęcią usłyszałbym uzasadnienie.


    Nierzeczywisty ciut jesteś. Mało zintegrowany ten twój awatar. I żadnych konkretów na swój temat. Nie to żeby mi jakoś przeszkadzało :-)

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 15.11.17, 00:47
    aandzia43 napisała:


    > > Aandzia :) Z chęcią usłyszałbym uzasadnienie.
    >
    >
    > Nierzeczywisty ciut jesteś.

    W tym środowisku zdecydowanie.

    > Mało zintegrowany ten twój awatar.

    ?

    > I żadnych konkretów na swój temat. Nie to żeby mi jakoś przeszkadzało :-)

    Jak to? W sprawie konkretów to chyba porównywalnie z Tobą :)
  • 14.11.17, 14:42
    "No widzisz, a moja siostra z tych, co to "bez zaufania nie ma związku", a że sama jest uczciwa, to jej się zdaje, że inni również będą uczciwi.

    No momencik, nie czynmy swiata az takim czarnym. Mam/mysle jak ona i maja tak rowniez inni ludzie(rowniez mezczyzni). Co nie zminia faktu, ze mozna trafic na chuja czy suke (pizde). Nie wykluczam ze i jej "chuj" wierzyl wtedy w co mowil, ale...okolicznosci sie zmienily. Ja strzelam, ze ma nowa babe. A siostra oczywiscie ma zlmane serce wiec ja rzecz zajmuje.


  • 14.11.17, 18:54
    rekreativa napisała:


    > No widzisz, a moja siostra z tych, co to "bez zaufania nie ma związku", a że sa
    > ma jest uczciwa, to jej się zdaje, że inni również będą uczciwi.
    > Może ja jej powiem, by zaczęła czytać nasze forum. Bo ja się pozbyłam wielu naw
    > iwnych złudzeń, od kiedy czytam.

    Nie, żebym kwestionował istnienie mitycznych łajz. Jednak zwraca
    uwagę, że łajzy szeroko są opisywane
    głownie przez męskich forumowiczów. Najczęściej jest to zdanie typu
    `jak ona mogła pójść z taką łajzą dać się uwieść w tak prymitywny sposób,
    podczas gdy ja ...'.
    Nie ufałbym opisom facetów, którzy nie przerobili swoich traum,
    zupełnie więc nie pojmuję czemu pozbyłaś się złudzeń,
    przecież Twoje doświadczenia są inne.
    Od zdania `mnie toczy robal' do zdania `faceci są zepsuci'
    daleka droga.

    Tym bardziej, że gdy na horyzoncie być może pojawia się mityczna łajza (facet Twojej siostry)
    to natychmiast pojawia się u wielu z nas myśl `może jest w szoku?'. A może jednak łajza? Więcej wiary w ludzi. People they ain't no good? Nie sądzę.




  • 14.11.17, 19:11
    "People they ain't no good? Nie sądzę."

    Widzisz, generalnie to ja wiem, że są ludzie fajni i są łajzy. Pytanie tylko, jakie są proporcje tych dwu grup?
    Ja zawsze myślałam, że łajzy to w mniejszości, ale od kiedy czytam forum (i parę innych), to wcale nie jestem już tego taka pewna.
    Bo na tym forum są tacy, którzy z pełnym przekonaniem głoszą, że naturalnym stanem faceta jest nie chcieć dzieci, a naturalnym stanem małżeństwa jest brak seksu.
    No i czasem zakrada się wątpliwość , a może to oni właśnie mają rację?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 19:30
    rekreativa napisała:

    > Widzisz, generalnie to ja wiem, że są ludzie fajni i są łajzy. Pytanie tylko, j
    > akie są proporcje tych dwu grup?
    > Ja zawsze myślałam, że łajzy to w mniejszości, ale od kiedy czytam forum (i par
    > ę innych), to wcale nie jestem już tego taka pewna.
    > Bo na tym forum są tacy, którzy z pełnym przekonaniem głoszą, że naturalnym sta
    > nem faceta jest nie chcieć dzieci, a naturalnym stanem małżeństwa jest brak sek
    > su.
    > No i czasem zakrada się wątpliwość , a może to oni właśnie mają rację?

    Też nie wiem jakie są proporcje. Wiem, że rzeczy złe rzucają się w oczy, rzeczy zwyczajne nie przyciągają takiej uwagi. Wątpliwości można rozwiewać rozglądając
    się wokół. Nie mam z kim chodzić na piwo bo kumple gnojki zafundowały sobie po trzecim czwartym dziecku. Patologia jakaś.

    Nie ma większej radości dla ojca niż narodziny jego dziecka i gorszej
    tragedii niż śmierć dziecka. Proteinowego słuchaj jak mała go okręca wokół palca
    a nie Kutuzowów bo to nudne dorabianie piździe uszów.

  • 14.11.17, 19:54
    lybbla napisał:

    > Też nie wiem jakie są proporcje. Wiem, że rzeczy złe rzucają się w oczy, rzeczy
    > zwyczajne nie przyciągają takiej uwagi.

    usłyszałam ostatnio: "jak pies pogryzie człowieka to nic wielkiego się nie stało, banał, ale jak człowiek pogryzie psa to afera i media zaraz o tym piszą" ;)) - by duszpasterz Boniecki;) uśmiałam się przy tym, padło w innym kontekście ale pozostało mi w pamięci, wiec sprzedaję;)

    Wątpliwości można rozwiewać rozglądają
    > c
    > się wokół. Nie mam z kim chodzić na piwo bo kumple gnojki zafundowały sobie po
    > trzecim czwartym dziecku. Patologia jakaś.
    >
    > Nie ma większej radości dla ojca niż narodziny jego dziecka i gorszej
    > tragedii niż śmierć dziecka. Proteinowego słuchaj jak mała go okręca wokół pal
    > ca
    > a nie Kutuzowów bo to nudne dorabianie piździe uszów.
    >
  • 14.11.17, 21:49
    lybbla napisał:
    > > Bo na tym forum są tacy, którzy z pełnym przekonaniem głoszą, że naturaln
    > ym sta
    > > nem faceta jest nie chcieć dzieci, a naturalnym stanem małżeństwa jest br
    > ak sek
    > > su.
    > Też nie wiem jakie są proporcje. Wiem, że rzeczy złe rzucają się w oczy, rzeczy
    > zwyczajne nie przyciągają takiej uwagi. Wątpliwości można rozwiewać rozglądają
    > c
    (...)
    > Nie ma większej radości dla ojca niż narodziny jego dziecka i gorszej
    > tragedii niż śmierć dziecka. Proteinowego słuchaj jak mała go okręca wokół pal
    > ca

    Już ja widzę jak ty Lyblasty zgłaszasz się na ochotnika do papierów na telefon kochanki że zaszła w ciążę :)

    Żeby budować nastawienie potrzebne są dobre wzorce i przykłady dobrych ludzi i nadzieja.

    Żeby unikać kłopotów potrzebne jest znanie zagrożeń i ich skali stąd lepiej sprawdzić statystyki żeby skalkulować ryzyko zamiast wpierać emocjonalnie budując życzeniową rzeczywistość.
    W temacie zainteresowania żon seksu z małżonkiem zwłaszcza po roku i po dekadzie zwłaszcza :)

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • 14.11.17, 19:49
    lybbla napisał:

    > Nie ufałbym opisom facetów, którzy nie przerobili swoich traum,

    Sa tacy co nie tylko nie przerobili swoich traum, ale do tego "uwielbiaja wszystkie". Tym to bym w ogole nie ufala:-D

  • 14.11.17, 20:12
    mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Nie ufałbym opisom facetów, którzy nie przerobili swoich traum,
    >
    > Sa tacy co nie tylko nie przerobili swoich traum, ale do tego "uwielbiaja wszys
    > tkie". Tym to bym w ogole nie ufala:-D


    Nie wiem jak Ty to robisz ale przejrzałas mnie od podszewki. Chyba wszystko przez te zdjęcia :p
  • 14.11.17, 12:46
    kag73 napisała:

    > No ale in vitro, bo sie droga naturalna nie udawalo. tyle lat praktykowal to gd
    > zie by pomyslal, ze wieku 45 sie uda :)

    Do splodzenia dziecka potrzeba dwoch osob, a slaba jakosc spermy jest powszechna. Prawdopodobnie jego gorszej jakosci plemniki byly tylko czynnikiem dodatkowym.
    Mezczyzna to jednak nie kobieta, ktora rodzi sie z zasobem komorek jajowych, sperma produkowana jest na biezaco.
  • 14.11.17, 12:57
    "Do splodzenia dziecka potrzeba dwoch osob, a slaba jakosc spermy jest powszechna"

    Wiesz, już mniejsza o jakość jego spermy.
    Istota rzeczy tkwi w tym, że facet nigdy nie prezentował takiej postawy, jak niektórzy panowie z naszego forum, że na dźwięk słowa "dziecko" robią się bladzi i łykają nerwosol. Gdyby tak było, gdyby objawiał jakiekolwiek antydzieciowe strachy, to siostra by pozostała przy zabezpieczeniach. Ale on raczej dawał do zrozumienia, że bierze jakieś dzieci pod uwagę w ich wspólnej przyszłości.
    To sprawiło, że siostra zdecydowała się podjąć ryzyko, choć sama też była przekonana, że podejmuje ryzyko bliskie zeru. No w końcu przez rok bzykania bez gumy w ciążę nie zaszła.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:23
    rekreativa napisała:


    > Istota rzeczy tkwi w tym, że facet nigdy nie prezentował takiej postawy, jak ni
    > ektórzy panowie z naszego forum, że na dźwięk słowa "dziecko" robią się bladzi
    > i łykają nerwosol.

    Rekreativa, lubię Cię, więc wezmę tą formę, jako efekt poddenerwowania związanego z tym że sprawa dotyczy Cię w jakiś sposób osobiście. Weź proszę tylko pod uwagę, że my tutaj na forum prezentujemy szczere męskie wypowiedzi. bez ściemy czy owijania w bawełnę. W żadnej rozmowie kobieta-mężczyzna w realu nie dostaniesz takich komunikatów. Stąd masz taki kontrast. Powiem więcej, wyobraź sobie, że ja w realu wcale nie jestem taki antydzieciowy. Po prostu nie poruszam tego tematu. Wyszedłem z założenia, że jak mnie coś interesuje, to się dopytuje wprost. Jak jakąś kobietę będzie interesowało moje podejście w kwestii dzieci i zapyta, to odpowiem szczerze. Sam jednak nie wyskakuje już przed orkiestrę.



    > ... Ale on raczej dawał do z
    > rozumienia, że bierze jakieś dzieci pod uwagę w ich wspólnej przyszłości.

    Bo to dla niego było trochę na zasadzie "Kochanie, jak wygram w Lotto, to ci kupię mieszkanie i mercedesa".





    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 14.11.17, 13:51
    " Weź proszę tylko pod uwagę, że my tutaj na forum prezentujemy szczere męskie wypowiedzi. bez ściemy czy owijania w bawełnę. W żadnej rozmowie kobieta-mężczyzna w realu nie dostaniesz takich komunikatów. Stąd masz taki kontrast."

    Wiesz, kutuzow, w realu na wieść o ciąży to ja wydarłam się na siostrę, jak mogła być taka durna :)
    Natomiast rozumiem jej rozkminy, poczucie żalu, bycia oszukaną itp.
    Ale tłumaczę jej podobnie do tego, co piszesz Ty, czy inni - żeby trochę wyszła ze swojego kokona uczuć, zaangażowania itp. i spróbowała z boku spojrzeć. I zrozumiała, że w sumie to aż tak bardzo dziwne to zachowanie jej gościa nie jest. Ot, zakochał się,to snuł wspólne plany i sam się nakręcał, a potem mu przeszło i już.
    Trza dziecko rodzić i się na tym skupić, a nie na chłopie.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:55
    "Powiem więcej, wyobraź sobie, że ja w realu wcale nie jestem taki antydzieciowy. Po prostu nie poruszam tego tematu. Wyszedłem z założenia, że jak mnie coś interesuje, to się dopytuje wprost. Jak jakąś kobietę będzie interesowało moje podejście w kwestii dzieci i zapyta, to odpowiem szczerze. Sam jednak nie wyskakuje już przed orkiestrę."

    A powiedz mi, gdyby się jednak zdarzyła wpada, co zrobisz? Będziesz namawiać na zabieg, czy stwierdzisz, że jak już jest, no to jest, trudno?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:56
    Zapomniałam o trzeciej opcji: czy spierdzielasz na Cypr?
    :D

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 16:19
    Rekreativa napisała:

    > Zapomniałam o trzeciej opcji: czy spierdzielasz na Cypr?
    > :D

    Zapomnialas a raczej wyparłas ze jest kolejka dluga osób chetnych adoptować niechciane dziecko.

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • 14.11.17, 17:25
    urquhart napisał:

    > Rekreativa napisała:
    >
    > > Zapomniałam o trzeciej opcji: czy spierdzielasz na Cypr?
    > > :D
    >
    > Zapomnialas a raczej wyparłas ze jest kolejka dluga osób chetnych adoptować nie
    > chciane dziecko.
    >

    Zapomniałeś że TO dziecko jest już chciane: matka zaakceptowała ciążę, już się pozytywnie przejmuje nową rolą i nowym człowiekiem w swoim życiu, jej rodzina wspiera jak może i też jest zaangażowana. A oddawanie do adopcji to oczywiście wygodne wyjście dla cyrpyjczyków - nikt ich na kasę nie ściga.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 14.11.17, 14:11
    rekreativa napisała:

    > A powiedz mi, gdyby się jednak zdarzyła wpada, co zrobisz? Będziesz namawiać na
    > zabieg, czy stwierdzisz, że jak już jest, no to jest, trudno?


    Najpierw poszedłbym do Kościoła i przeprosił, że nie wierzyłem w te wszystkie cuda (żebyś miała małą zajawkę o jakim prawdopodobieństwie tu mówimy). Potem zaś zrobiłbym testy....potem zaś jeśli wyszłyby pozytywnie....przyjąłbym na klatę los i starałbym się być jak najlepszym ojcem... choć nie za wszelką cenę (np. gdyby matka okazała się taką "Sabatową", to raczej bym nie mieszkał z nią i z dzieckiem).



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 14.11.17, 14:27
    " Po prostu nie poruszam tego tematu. Wyszedłem z założenia, że jak mnie coś interesuje, to się dopytuje wprost. Jak jakąś kobietę będzie interesowało moje podejście w kwestii dzieci i zapyta, to odpowiem szczerze. Sam jednak nie wyskakuje już przed orkiestrę."

    No oczywiscie nie warto, bo wtedy mialbys mniejsze szanse na zamoczenie, to juz wiemy.
    No ale on czy oni to chyba akurat poruszali temat, bo wiedziala, ze jakby co to moga robic in vitro. Wiec musieli o tym rozmawiac.

    "Bo to dla niego było trochę na zasadzie "Kochanie, jak wygram w Lotto, to ci kupię mieszkanie i mercedesa".

    Niby hipoteteeycznie, niby maloprwadopodobne, ale moze sie zdarzyc jak grasz. I druga osoba nie ma powodu ci nie wierzyc, ze tak zrobisz. To jest istotne. On gral i to bez gumy.
  • 14.11.17, 12:22
    mabelle2000 napisała:

    > Czyli ma wlasne dzieci, z wlasnych plemnikow i ryzyko uznal za minimalne. Dalej
    > jestem w szoku:-D

    Tez juz ten temat przerabialysmy z Rekreativia w watku. Jak juz naprawde chcial bez tych gum, bo ryzyko male, to mogl chociaz CONAJMNIEJ stosowac prewencyjnie stosunek przerywany.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 13.11.17, 23:18
    No jak moja jedna przyaciola. Ginekolog powiedzial, ze z zajsciem w ciaze bedzie ciezko, bo cos tam... Przyszla, facetowi opowiada to facet siup zdjecie gum. Sluchajcie, trafiony zatopiony. Ona oczywiscie zadnych podejrzen, okres jej sie spoznial notorycznie od zawsze. Pojechala do matki w odwiedziny a matka do niej "Ty to jakos na w ciazy wygladasz" A ona "tak, tak", no ale w koncu zrobila test i wyszlo, ze w ciazy. Wlasnie tak "czujnosc uspiona", bo...
  • 13.11.17, 22:35
    > wszyscy

    Nie wszyscy.

    Rekreativa, weź następne linijki z wielka szczypta soli, bo ja sie na biznesie doradzaniowym nie za bardzo znam, ale:

    Miałem na studiach kolezanke. Kolezanka wpadła i co tu kryć chciała wpaść gdyż, albowiem, ponieważ kochała gościa bardzo. A gość ja nie tak bardzo. Wlasciwie niewiele. Właściwie miala role rezerwowego materaca, bo facet piękny, bogaty i wyszczekany i zawsze jakas dziunia sie kręciła dookoła. No ale zabawa zabawa a w rodzinnym miasteczku tata-szycha juz dla gościa miał naszylowana karierę, tylko wskakiwać. Wiec gość pojechał w pizdu i zadnych pieniędzy nie płacił.

    Dzieciak rósł a kolezanka „dawała ojcu pozniej szanse”, przyprowadzała dzieciaka na spotkanie ryjąc małemu beret (mało przyjemne przebywać ze swoim splodzicielem, ktory sra ze strachu, zeby sie certyfikowana zona nie dowiedziała, ze małżonek bękarty odwiedza). Zeby tata chciał sie spotykać z dzieckiem kolezanka nie dochodziła swoich finansowych praw, bo jeszcze by sie poczuł osaczony. I mieszkała w syfiastym krakowskim akademiku do 30, a młody był maskotka imprez akademickich. Takich wiesz imprez, ze budzi Cie rano głos sprzątaczki dochodzący z korytarza: „No kto to widział tak zarzygac wszystko, inteligenty pierdolone”.

    Obrazek ktory nie grozi Twojej siostrze w całości ale jeden czy dwa aspekty tak np kontakt latorośli z kims kto wolałby zeby tej latorośli w ogole nie było.

  • 13.11.17, 23:00
    "Rekreativa, weź następne linijki z wielka szczypta soli, bo ja sie na biznesie doradzaniowym nie za bardzo znam, ale:"

    Wiesz, moja siostra rozmaite scenariusze rozważa, również taki, żeby zostawić puste miejsce w rubryce "ojciec" i nieczego sądownie nie dociekać. Tylko tu się boi, że tatuś może sobie przypomnieć o dziecku za 5, czy 10 lat, a wtedy to będzie trochę wkurwiające, szczególnie jeśli w międzyczasie siostra by sobie ułożyła życie z kimś.
    Zresztą nie wiem, nie znam się, czy taki ojciec, co nie widnieje nigdzie w papierach jako ojciec, może w ogóle po latach jakichś praw dociekać i jakich ewentualnie?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 23:07
    rekreativa napisała:

    > "Rekreativa, weź następne linijki z wielka szczypta soli, bo ja sie na biznesie
    > doradzaniowym nie za bardzo znam, ale:"
    >
    > Wiesz, moja siostra rozmaite scenariusze rozważa, również taki, żeby zostawić p
    > uste miejsce w rubryce "ojciec" i nieczego sądownie nie dociekać. Tylko tu się
    > boi, że tatuś może sobie przypomnieć o dziecku za 5, czy 10 lat, a wtedy to będ
    > zie trochę wkurwiające, szczególnie jeśli w międzyczasie siostra by sobie ułoży
    > ła życie z kimś.
    > Zresztą nie wiem, nie znam się, czy taki ojciec, co nie widnieje nigdzie w papi
    > erach jako ojciec, może w ogóle po latach jakichś praw dociekać i jakich ewentu
    > alnie?
    >
    o uznanie ojcostwa to chyba zawsze można się ubiegać (?), a potem powoli mogą się otwierać furtki. Najpierw stres ze gość się wylogował, potem ze się zechce zalogować znowu, za dużo tego stresu dla jednej laski. Załatwcie to od razu formalnie, bedzie obecny fizycznie czy nie, ale zamknie się pewien rozdział, przestaniecie o tym myśleć i poświęcać temu czas. Tak chyba lepiej
  • 13.11.17, 23:04
    Powiem Wam, ze wlasnie to jest taki troche problemik. Mianowicie ja tez zawsze bylam zdania, ze jakby co to nie to nie, na siebie i swoje dziecko(dzieci ) zarobie. Wlasciwie mysle tak do dzis. Byc moze siostra Rekreativy mysli podobnie, ale...jezeli, jak tu pisala rekreativa, jakby co i w ogole i ona i brat wespra finansowo, to wlasciwie dlaczego maja robic to oni (chociaz chca i sa gotowi) a nie ten kto, no jakby nie bylo "zawinil" czy jest wspolodpowiedzialny. W koncu frajde tez mial on.
    I to jest ten bol. I dlaczego np. moze ma brakowa dzieciakowi chociaz by nie musialo? I czy jako matka ma sie prawo za dziecko decydowac czy dzieciak ma nie dostac chociaz tego co mu sie prawnie od biologicznego ojca nalezy?
  • 13.11.17, 19:27
    kutuzow napisał:

    > Kag, jesteś tu od lat. Od lat próbuję przekonać tutaj Panie, że faceci (w więks
    > zości) lecą raczej na fajne życie erotyczne które obiecuje dany związek, a nie
    > np. na to że będzie czysto w domu, czy wizję słodkiej rodziny jak z reklamy. Od
    > lat Panie tutaj twierdzą, że się mylę..

    Panie nie twierdzą , że się mylisz w powyższym zdaniu. Z pewnością przytakna Tobie. Natomiast od lat przekonują, że kobiety mają podobnie. Lecą na fajne życie erotyczne.
    I wtedy pojawia się argument : 'to forum jest niereprezentatywne'. :p


  • 13.11.17, 14:51
    "Mianowicie jak ktos gra w gre „szczęśliwe zycie” z wsparciem spoza sceny (cudze pieniądze, ekstra geny, lepsza pozycja na starcie, łut szczęścia) - a potem prezentuje to tak jakby kazdy(a) inny(a) mógł(a) zrobic tak samo byleby sie mocniej postarał(a) - to jest w tej sugestii podwójny szwindel."

    Alez proteina, mnie sie to nie tyczy, bo ja nigdy nie prezentowalam " kazdy(a) inny(a) mógł(a) zrobic tak samo byleby sie mocniej postarał(a)". Wrecz przeciwnie ciagle powtarzam, ze to nie bajka dla wszystkich a juz zwlaszcza nie dla kutuzowa. Bo tu trzeba miec jaja, odwage, zaufanie, podjac wyzwanie i ryzyko, bo zabezpieczen i umow nie ma zadnych. I jeszcze trafic na odpowiedniego partnera, dotyczy to wbrew pozorom obojga. Pokaz mi kobiete, ktora podejmuje (albo podjelaby) ryzyko jakie podjelam ja! Sam niedawno pisles jak to kobiety chca wiecej i idzie dopoki nie stwierdza, ze inny ma wiecej. No, znajdz taka, ktora zechce zrezygnowac z przybytku (zwlaszcza materialnego), ktory jest w zasiegu reki, zebys Ty mogl realizowac swoje marzenia (chociazby, bo to rowniez jej marzenia), no znajdz! A tak sie sklada, ze rowniez faceci nie chca byc sami.
    Opisywalam rowniez, ze trzaba zarabiac dobre pieniadze ( i ja rowniez je zarabiam, po raz setny!), zeby cos oszczedzic i zainwestowac. Oczywiscie, ze to lepsza pozycja na starcie. Tajemnicy z tego nie zrobilam. Wiec albo czytac uwaznie albo jak sie przeoczylo posty nie serwowac faktow, ktore nie sa prawdziwe.
  • 13.11.17, 15:01
    kag73 napisała:

    > .... a juz zwlaszcza nie dla kutuzowa. Bo tu trzeba miec jaja, odwage, zaufanie, podjac wyzwanie i ryzyko, bo zabezpieczen i umow nie ma zadnych.

    oj, teraz siedzę w kącie i chlipię w rękaw, tak mi dopiekłaś.



    > Pokaz mi kobiete, ktora podejmuje (albo podjel
    > aby) ryzyko jakie podjelam ja!

    Jest teraz całkiem popularny (wśród kobiet z "aspiracjami") serial "Real Housewives of...." (natrzaskali juz chyba kilka odsłon, Holywood, Orange Country, Majami itp.

    > Sam niedawno pisles jak to kobiety chca wiecej i
    > idzie dopoki nie stwierdza, ze inny ma wiecej. No, znajdz taka, ktora zechce z
    > rezygnowac z przybytku (zwlaszcza materialnego), ktory jest w zasiegu reki, zeb
    > ys Ty mogl realizowac swoje marzenia (chociazby, bo to rowniez jej marzenia),

    Większość kobiet realizuje swoje marzenia posiadania rodziny kosztem obniżenia poziomu materialnego (jeśli np. decydują się na wychowywanie dziecka i żyją z jednej pensji). Więc to nic nowego/dziwnego.



    > Opisywalam rowniez, ze trzaba zarabiac dobre pieniadze ( i ja rowniez je zarabi
    > am, po raz setny!),

    Zaraz po studiach, przez 8 lat (do macierzyństwa) zarabiałaś takie dobre pieniądze. Nie miałaś zupełnie pomocy (sama opłacałaś wynajem mieszkania w obcym kraju i sama kupowałaś ciuchy, jedzenie itp) i jeszcze odłożyłaś tyle że teraz kolejne 8 lat żyjesz z dzieckiem i jeszcze sporo zostało.


    > Wiec albo czytac uwaznie a
    > lbo jak sie przeoczylo posty nie serwowac faktow, ktore nie sa prawdziwe.

    Widzisz. Ja czytam bardzo uważnie.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • 13.11.17, 15:39
    "Jest teraz całkiem popularny (wśród kobiet z "aspiracjami") serial "Real Housewives of...." (natrzaskali juz chyba kilka odsłon, Holywood, Orange Country, Majami itp."

    Ale ja nie zyje w serialu.

    "Większość kobiet realizuje swoje marzenia posiadania rodziny kosztem obniżenia poziomu materialnego (jeśli np. decydują się na wychowywanie dziecka i żyją z jednej pensji). Więc to nic nowego/dziwnego."

    Ale ja o meskich marzeniach (marzeniach jednostki) pisze, nie o kobiecych.

    "Zaraz po studiach, przez 8 lat (do macierzyństwa) zarabiałaś takie dobre pieniądze. Nie miałaś zupełnie pomocy (sama opłacałaś wynajem mieszkania w obcym kraju i sama kupowałaś ciuchy, jedzenie itp) i jeszcze odłożyłaś tyle że teraz kolejne 8 lat żyjesz z dzieckiem i jeszcze sporo zostało."

    " Zarabianie dobrych pieniedzy" to byla ta jedna z lepszych pozycji na starcie (bo wiadomo, ze nie kazdymoze dobrze zarabiac), o ktorych wspominal Proteinawy a o ktorych ja niby milcze.
  • 13.11.17, 21:38
    kag73 napisała:

    > " Zarabianie dobrych pieniedzy" to byla ta jedna z lepszych pozycji na starcie
    > (bo wiadomo, ze nie kazdymoze dobrze zarabiac), o ktorych wspominal Proteinawy
    > a o ktorych ja niby milcze.

    To moze wszystko sie wyjasni jak po prostu podasz w jakim zawodzie/w jakiej funkcji zarabialas na starcie po studiach tak dobre pieniadze, a Kutuzow sobie przeliczy czy sie rzeczywiscie moglo uzbierac na ta emeryturke. Mamy tu tez reprezentantow roznych zawodow wiec Cie 'przepytaja' czy nie sciemniasz ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 13.11.17, 22:07
    "To moze wszystko sie wyjasni jak po prostu podasz w jakim zawodzie/w jakiej funkcji zarabialas na starcie po studiach tak dobre pieniadze, a Kutuzow sobie przeliczy czy sie rzeczywiscie moglo uzbierac na ta emeryturke. Mamy tu tez reprezentantow roznych zawodow wiec Cie 'przepytaja' czy nie sciemniasz ;-)"

    Tak, bo mnie baaardzo zalezy, zeby wszystko sie wyjasnilo :))
  • 13.11.17, 22:24
    Kitka to by się nadała na komisariat do przesłuchań: zawód?, ile ma pani na tym koncie? Dlaczego tak mało? Co dziś było na obiad? Gdzie pani była 27 lutego o 8.15? W kościele? A ja tu mam cytat, że na forum. Pani kłamie!
    :D

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 23:52
    rekreativa napisała:

    > Kitka to by się nadała na komisariat do przesłuchań: zawód?, ile ma pani na tym
    > koncie? Dlaczego tak mało? Co dziś było na obiad? Gdzie pani była 27 lutego o
    > 8.15? W kościele? A ja tu mam cytat, że na forum. Pani kłamie!
    > :D

    hehe Terminy ostatnich miesiaczek i dlaczego sie spoznialy? ;-)

    Dobrze, ze nie tracisz poczucia humoru w tym wszystkim, co sie teraz u Was dzieje.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 00:10
    hello-kitty2 napisała:

    > Dobrze, ze nie tracisz poczucia humoru w tym wszystkim, co sie teraz u Was dzie
    > je.

    Wlasnie, ja sie do tego odniose.
    Mam takie ulubione zdjecie moich corek, czesto na nie patrze-starsza przytula mlodsza, a mlodsza z ufnoscia tuli sie do starszej. Wiele juz lat minelo od zrobienia tego zdjecia, ale siostrzana troska, opieka i pomoc ciagle trwa . Wiec tak sobie mysle i jest to wiara graniczaca z pewnoscia, ze jak mnie juz beda poklepywac lopata w czasie mojej ostatniej drogi ;-), to one obie beda tak stac i otaczac sie ramionami. Zadna z nich ze swoimi troskami nigdy nie pozostanie samotna, tak jak Rekreativa ze swoja siostra. I to jest bardzo, bardzo pokrzepiajace.
  • 14.11.17, 10:44
    Siła Sióstr, Mabelle :)
    Ale powiem CI, że serio, gdybym nie miała rodzeństwa, to bym się już dawno gdzieś po drodze pocięła na amen. To są moi najlepsi przyjaciele.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 22:44
    >. Tak, bo mnie baaardzo zalezy, zeby wszystko sie wyjasnilo :))

    Ja sie domyślam, biorac pod uwage ze mieszkasz w UK ale klawiaturę masz ciagle niemiecka (a przynajmniej jedna z klawiatur). Ale wole nie wiedziec, przyjemniej mieć Kag w szufladce pt „rentierka, klapek na stopie ze starannym pedicure, morze, drink”.
  • 13.11.17, 22:54
    proteinawy napisał(a):

    > >. Tak, bo mnie baaardzo zalezy, zeby wszystko sie wyjasnilo :))
    >
    > Ja sie domyślam, biorac pod uwage ze mieszkasz w UK ale klawiaturę masz ciagle
    > niemiecka (a przynajmniej jedna z klawiatur). Ale wole nie wiedziec, przyjemni
    > ej mieć Kag w szufladce pt „rentierka, klapek na stopie ze starannym pedicure,
    > morze, drink”.

    ?;) sherlock?;)
  • 13.11.17, 23:02
    "Ja sie domyślam, biorac pod uwage ze mieszkasz w UK ale klawiaturę masz ciagle niemiecka"

    A jak Tyś wydedukował tę niemiecką klawiaturę?
    I czy kag to nie mieszka na jakichś wyspach egzotycznych typu Karaiby?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 23:22
    rekreativa napisała:
    > A jak Tyś wydedukował tę niemiecką klawiaturę?
    > I czy kag to nie mieszka na jakichś wyspach egzotycznych typu Karaiby?

    No wiesz, nam przez przypadek nie wyskakują niemieckie literki w postach :)
    A Kag wyskakują, bo koresponduje z niemieckimi znajomymi i ma niemiecką stronę kodową. Proste.
  • 13.11.17, 23:26
    "No wiesz, nam przez przypadek nie wyskakują niemieckie literki w postach smile"

    Jakaś mało spostrzegawcza jestem w takim razie.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 13.11.17, 23:40
    "I czy kag to nie mieszka na jakichś wyspach egzotycznych typu Karaiby?"

    Czesciowo, przezimowuje.
  • 13.11.17, 23:53
    > A jak Tyś wydedukował tę niemiecką klawiaturę?

    Literówka w jakimś poście.
  • 13.11.17, 23:55
    rekreativa napisała:

    > A jak Tyś wydedukował tę niemiecką klawiaturę?

    Scharfes "s" jej sie wlaczylo.

    > I czy kag to nie mieszka na jakichś wyspach egzotycznych typu Karaiby?

    I szczesc Boze, niech jej sie wiedzie.
  • 13.11.17, 23:09
    "Ale wole nie wiedziec, przyjemniej mieć Kag w szufladce pt „rentierka, klapek na stopie ze starannym pedicure, morze, drink”.

    Tak, jestesmy z mezem oboje szpiegami, tajnymi agentami :) A na wyjazd juz sie nie moge doczekac.
  • 14.11.17, 00:13
    > Tak, jestesmy z mezem oboje szpiegami, tajnymi agentami :)

    Mieszkam niedaleko miejsca gdzie Alan Turing i towarzystwo rozkminili Enigmę. Collosus (pierwszy na świecie elektroniczny komputer) ciagle tam stoi. Tak ze wiesz, tradycje tu sa, sprzęt jest, ludzie sa - jeszcze ze dwa przypadkowe ß, trzy umlauty i sie u Ciebie z mężem melduje SAS przez komin w kominiarkach ;)
  • 14.11.17, 00:17
    "Mieszkam niedaleko miejsca gdzie Alan Turing i towarzystwo rozkminili Enigmę. Collosus (pierwszy na świecie elektroniczny komputer) ciagle tam stoi. Tak ze wiesz, tradycje tu sa, sprzęt jest, ludzie sa - jeszcze ze dwa przypadkowe ß, trzy umlauty i sie u Ciebie z mężem melduje SAS przez komin w kominiarkach ;)"

    Dobre, wpadja do chalupy a tu stary laptop a na nim tysiace postow na forum "Brak seksu". Hmmm a moze to wszystko szyfry jakies? :))
  • 14.11.17, 00:24
    proteinawy napisał(a):

    > Mieszkam niedaleko miejsca gdzie Alan Turing i towarzystwo rozkminili Enigmę.

    Eż, prowokator, a Kopernik był Niemcem. Już po Ciebie chłopce z ONRu jadą ;P
  • 14.11.17, 00:41
    > Eż, prowokator, a Kopernik był Niemcem. Już po Ciebie chłopce z ONRu jadą ;P

    Polski dział tam tez jest. To czego nas uczyli w szkole o naszych agentach przechwytujących prototyp to okazuje sie prawda. Ale jest ważniejszy wynalazek polskich matematyków, tzw bomba, a o tym nam nie mówili w szkole. A to był taki proto-komputer, jak mocno zmrozyc oczy.

    Ot, Hans Kloss zawsze sie wciśnie przed Ulama czy Banacha.
  • 14.11.17, 08:26
    proteinawy napisał(a):
    > Ot, Hans Kloss zawsze sie wciśnie przed Ulama czy Banacha.

    Nie trzeba mieć przenikliwości agenta żeby zastanowić się jak to z drugiej strony wygląda jak sugerował Wont ze znamy tylko z jednej strony.
    Facet ma mocne papiery ze nie może byc ojcem. Rozchodzi sie z laską co zbrzydła i stała się marudna jak baba w ciązy.
    Ona szantażuje go potem że jest ojcem. Klasyka. Biorą go emocje ale koledzy i rodzina sprawiają że trzeźwieje . W końcu na allegro kwitnie handel pozytywnymi testami ciążowymi w tym celu i każdy ogarnięty zna ten schemat .
    Na koniec faktycznie jest w ciązy. No ale z kim jak on ma papiery że nie z nim?
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • 14.11.17, 10:46
    "Facet ma mocne papiery ze nie może byc ojcem. Rozchodzi sie z laską co zbrzydła i stała się marudna jak baba w ciązy.
    Ona szantażuje go potem że jest ojcem. Klasyka. Biorą go emocje ale koledzy i rodzina sprawiają że trzeźwieje . W końcu na allegro kwitnie handel pozytywnymi testami ciążowymi w tym celu i każdy ogarnięty zna ten schemat .
    Na koniec faktycznie jest w ciązy. No ale z kim jak on ma papiery że nie z nim? "

    Przestań już, bo żałość bierze. Jesteś zwyczajnie albo podły, albo durny.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 12:30
    rekreativa napisała:

    > "Facet ma mocne papiery ze nie może byc ojcem. Rozchodzi sie z laską co zbrzydł
    > a i stała się marudna jak baba w ciązy.
    > Ona szantażuje go potem że jest ojcem. Klasyka. Biorą go emocje ale koledzy i r
    > odzina sprawiają że trzeźwieje . W końcu na allegro kwitnie handel pozytywnymi
    > testami ciążowymi w tym celu i każdy ogarnięty zna ten schemat .
    > Na koniec faktycznie jest w ciązy. No ale z kim jak on ma papiery że nie z nim?
    > "
    >
    > Przestań już, bo żałość bierze. Jesteś zwyczajnie albo podły, albo durny.

    Jednak tym razem wziąłbym narrację Urqu do serca. On przedstawia typowo męską optykę.
    Zauważ Re, że były partner siostry zrobił już dostatecznie dużo, by mieć o nim nie najlepsze zdanie.
    Nie widzę więc przeszkód, by tak pokrętna, złowroga, paranoidalna męska logika nie mogła zagościć w głowie wzmiankowanego pana :)
  • 14.11.17, 12:42
    "Nie widzę więc przeszkód, by tak pokrętna, złowroga, paranoidalna męska logika nie mogła zagościć w głowie wzmiankowanego "

    Żeby taka "logika" zagościła, facet musiałby mieć całkowicie wymazać z głowy rzeczywistość tyc dwóch lat, które spędził z moją siostrą. Na to musiałby być psychiczny. A on psychiczny nie jest.
    Ja wiem, że niektórym z was się w głowie w ogóle nie mieści, że kobieta może zwyczajnie wpaść bez żadnego uprzedniego makiawelicznego planu, ale tak właśnie było.
    A już sugerowanie jakichś hadnlów, oszustw, sfałszowanych testów, szantaży (!!!???) jest poniżej kurwa dna. Czy jakieś chamskie, mizogińskie brednie o "brzydnięciu w ciąży".
    Rzygać mi się, kurwa, chce na takie posty i takich typków. Rzyg, rzyg, rzyg.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 12:52
    rekreativa napisała:
    > Żeby taka "logika" zagościła, facet musiałby mieć całkowicie wymazać z głowy rz
    > eczywistość tyc dwóch lat, które spędził z moją siostrą. Na to musiałby być psy
    > chiczny. A on psychiczny nie jest.
    > Ja wiem, że niektórym z was się w głowie w ogóle nie mieści, że kobieta może zw
    > yczajnie wpaść bez żadnego uprzedniego makiawelicznego planu, ale tak właśnie b
    > yło.
    > A już sugerowanie jakichś hadnlów, oszustw, sfałszowanych testów, szantaży (!!!
    > ???) jest poniżej kurwa dna. Czy jakieś chamskie, mizogińskie brednie o "brzydn
    > ięciu w ciąży".
    > Rzygać mi się, kurwa, chce na takie posty i takich typków. Rzyg, rzyg, rzyg.

    Spokojnie. My to wiemy. Racjonalne myślenie podpowiada, że ta ciąża jest znacznie mniej na rękę Twojej siostrze niż jemu. Ostatecznie bycie samotną matką to nie jest jakiś szczyt marzeń, szczególnie dla kobiety o wysokiej pozycji społecznej i zawodowej. To Twojej siostrze przewraca się świat do góry nogami, a jego co najwyżej trochę szarpnie po kieszeni, co w sytuacji sytych, zachodnich społeczności pewnie nie jest szczególnym problemem. Bo nie sądzę, by Twoja siostra spotykała się z jakimś doręczycielem pizzy czy szeregowym pracownikiem lokalnego Empiku.
    Ale to racjonalne myślenie.
    Rzecz w tym, że mizogińskie majaki i rozumowanie, które wywołuje u Ciebie tak potężny odruch wymiotny lubi męskie wieczorki, szczególnie obficie zakrapiane mocnym alkoholem.
    Urqu podpowiada, że gość jest zamroczony sytuacją, a jego zmiana frontu mogła być wywołana podpowiedziami kolegów przy kolejnej szklaneczce whisky. Koledzy Twojej siostry nie znają, więc przypuszczenia mogą snuć. Uważam, że taki scenariusz nie jest wykluczony.
    Narracja "kobieta to suka, na pewno Cię wrabia" nie jest czymś wyjątkowym na takich męskich wieczorkach ;)
  • 14.11.17, 13:09
    "Spokojnie. My to wiemy. Racjonalne myślenie podpowiada, że ta ciąża jest znacznie mniej na rękę Twojej siostrze niż jemu. Ostatecznie bycie samotną matką to nie jest jakiś szczyt marzeń, szczególnie dla kobiety o wysokiej pozycji społecznej i zawodowej. To Twojej siostrze przewraca się świat do góry nogami, a jego co najwyżej trochę szarpnie po kieszeni, co w sytuacji sytych, zachodnich społeczności pewnie nie jest szczególnym problemem. Bo nie sądzę, by Twoja siostra spotykała się z jakimś doręczycielem pizzy czy szeregowym pracownikiem lokalnego Empiku. "

    No i jest dokładnie tak jak piszesz. To życie mojej siostry się zakręci, bo to ona będzie mieć pod opieką wrzeszczącego po nocach niemowlaka. Zawodowo bardzo jej to utrudni sprawę, chodzi o wyjazdy na konferencje, które moja siostra obskakuje zwykle 6, 7 w roku.
    Już kombinujemy, że na konferencje w obrębie Europy ja dojadę (można mieć osobę towarzyszącą) i będę w hotelu siedzieć z bobasem, jak ona będzie chodzić na wykłady.
    Ale o wyjeździe do USA czy Japonii może zapomnieć.
    Masz tę rację do faceta - on jest naukowcem, zarabia dobrze. Alimentów moja siostra nie dostałaby więcej na niemowlę niż 200 euro. Tyle kosztuje jeden sweter z kaszmiru, który gościu ma w swojej szafie.
    Co do kolegów gościa, to się trochę mylisz. To jest jednak nieco bardziej kulturalne towarzystwo niż Sebki przy piwie. A moja siostra kulku z nich poznała. Niedawno zresztą spotkała na mieście jednego z przyjaciół pana "bezpłodnego" i ten gość był w szoku, że ona jest w ogóle w ciąży.
    To oznacza tylko jedno: że gość o całej sprawie gębę trzyma na kłódkę, a trzyma, bo się boi, żeby nie dotarło do rodziny.
    Także kumple niczego mu nie mogli sugerować, gdyż zwyczajnie o niczym nie wiedzą.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:17
    Bo moze zona go z chalupy wyciepala a on caly czas mial cichutka nadzieje, ze da mu wrocic. A jak by wiedziala, ze ma babe a teraz jeszcze dzieciaka jej zrobil to juz w ogole bylby pogrzebany.
    No skoro facet nie bieduje, to niech widnieje w rubryce ojciec (tak jak pisala bzd) i placi, bo sie dzieciakowi nalezy, bedzie chociaz na nianie, ulatwi codziennosc siostrze. No mozna w sumie dac robic z siebie idiotke, ale bez przseady i nie za wszelka cene. Tak to widze.
  • 14.11.17, 13:25
    "Bo moze zona go z chalupy wyciepala a on caly czas mial cichutka nadzieje, ze da mu wrocic. A jak by wiedziala, ze ma babe a teraz jeszcze dzieciaka jej zrobil to juz w ogole bylby pogrzebany."

    No nie, on jest rozwiedziony już z 5 lat, więc raczej na amen.
    Natomiast on ma bardzo konserwatywną rodzinę, katolicką (tak, tak, choć to we Francji). Jego rodzice bardzo przeżyli jego rozwód. Jego siostra, gorliwa katoliczka, do dziś mu nie może tego darować.
    Jakby się rozeszło, że on kolejną kobietę z dzieckiem porzucił, to by chyba zawałów podostawali.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:31
    > Natomiast on ma bardzo konserwatywną rodzinę, katolicką (tak, tak, choć to we F
    > rancji). Jego rodzice bardzo przeżyli jego rozwód. Jego siostra, gorliwa katoli
    > czka, do dziś mu nie może tego darować.

    O, to ciekawe. A jak przeżyli in vitro? Czy francuscy katolicy nie mają hopla na puncie sztucznego poczynania?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 14.11.17, 13:38
    " Czy francuscy katolicy nie mają hopla na puncie sztucznego poczynania?"

    Co do rodziców, to oni chyba nie mają hopla.
    A siostra ortodoksówa to chyba nawet nie wie, że to było z in vitro.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 14:46
    kag73 napisała:

    > No skoro facet nie bieduje, to niech widnieje w rubryce ojciec (tak jak pisala
    > bzd) i placi, bo sie dzieciakowi nalezy, bedzie chociaz na nianie, ulatwi codzi
    > ennosc siostrze.

    Na nianie? To 200 euro? U mnie w zeszlym tygodniu byl elektryk jakies lampki powymieniac. Bral 49 euro za godzine. Dwie godziny mu zeszlo i jeszcze doliczyl koszt jakis zuzytych materialow. Francja to nie Karaiby ;-)

    A o co chodzi z tym nazwiskiem? Przeciez jak gosc idiota, to wstyd jego nazwisko po swiecie nosic, nie? Czy to jest potrzebne zeby te 200 euro wyrwac? Czy do czego?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 14:56
    "Na nianie? To 200 euro? U mnie w zeszlym tygodniu byl elektryk jakies lampki powymieniac. Bral 49 euro za godzine. Dwie godziny mu zeszlo i jeszcze doliczyl koszt jakis zuzytych materialow. Francja to nie Karaiby ;-)

    W Niemczech placi sie baby sitter studentce kolo 10 euro na godzine, albo nawet mniej, zalezy ile godzin i jaka umowa. I wtedy na kilka godzin w miesiacu mozesz wyjsc z domu bez dziecka. A jak uwazasz, ze nie ma roznicy miec a nie miec 200 euro w kieszeni co miesiac, to mi prosze przelej co miesiac to 200 euro na konto! Z gory dziekuje:)) Podac Ci namiary?

    "A o co chodzi z tym nazwiskiem? Przeciez jak gosc idiota, to wstyd jego nazwisko po swiecie nosic, nie? Czy to jest potrzebne zeby te 200 euro wyrwac? Czy do czego?"

    Nazwisko ma byc wpisane w rubryke: ojciec a nie ze dzieciak ma nosic jego nazwisko.
  • 14.11.17, 15:23
    " To 200 euro?"

    On na swoje dzieci płaci po 250, więc wątpię, by na niemowlę, które ma mniejsze potrzeby niż nastolatek w wieku szkolnym sąd dał więcej.
    Zresztą nie jest w ogóle powiedziane , że siostra wystąpi o jakieś alimenty.

    "A o co chodzi z tym nazwiskiem? Przeciez jak gosc idiota, to wstyd jego nazwisko po swiecie nosic, nie?"

    Żeby dziecko miało porządek w papierach. A nazwisko będzie nosić matki.
    Zresztą zobaczymy. Może na samych testach się skończy.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 15:29
    "Żeby dziecko miało porządek w papierach. A nazwisko będzie nosić matki.
    Zresztą zobaczymy. Może na samych testach się skończy. "

    No wlasnie. Dlaczego ona ma zreszta zostawiac puste miejsce? Bo nie wie kto jest ojcem? Bo nie wie z kim spala? Bo nie wie kto jeszcze wchodzi w rachube?

    "Zresztą nie jest w ogóle powiedziane , że siostra wystąpi o jakieś alimenty."

    Otoz. To jest sprawa dyskusyjna dosc. Bo nie wiem czy jest fair w imienu dziecka rezygnowac z (jego) pieniedzy, ktore mu sie naleza. Mam mieszane uczucia.
  • 14.11.17, 15:52
    kag73 napisała:

    > "Żeby dziecko miało porządek w papierach. A nazwisko będzie nosić matki.
    > Zresztą zobaczymy. Może na samych testach się skończy. "

    Llleee to de facto nic z tego nie ma. Ja myslalam, ze chodzi, zeby nosil francuskie nazwisko, a nie jakies polskie, obcojezyczne, moze jeszcze z polskimi literami albo ze z tego bedzie jakas kasa, no jakas wymierna korzysc, a tak mi wychodzi, ze z tego nie ma nic wiec nie ma o co walczyc.

    > No wlasnie. Dlaczego ona ma zreszta zostawiac puste miejsce? Bo nie wie kto jes
    > t ojcem? Bo nie wie z kim spala? Bo nie wie kto jeszcze wchodzi w rachube?

    Ale wiesz, ze to jest typowe podejscie udawanej cnotki niewydymki: Boze jak mnie widza (chyba te panie w okienku co wydaja akty urodzenia, bo kto inny?), jeszcze ktos pomysli, ze sie z Bog wiadomo iloma chlopami puszczalam ;)

    POza tym: w papierach musi stac, a na okolo nikt ma nie wiedziec, cichosza, nie ogarniam?

    Ja to bym mu dala po prostu francuskie nazwisko, zeby jako Francuz mial z gorki. Taka tylko widze motywacje do walki o to nazwisko.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 16:14
    > "Żeby dziecko miało porządek w papierach. A nazwisko będzie nosić matki.
    > Zresztą zobaczymy. Może na samych testach się skończy. "
    >

    Chcialbym tylko przypomnieć ze to miecz obosieczny i w Polsce opisują teraz lawinę pozwow o alimenty takich nigdy nie widzianych ojcow wobec swoich dzieci.
    I nie ma przebacz sady zasadzaja alimenty dla róznych lumpow i lajzow co przepili albo przehulali dorobek i nigdy sie nie poczuwali do placenia czy opieki.
    Tak wiec nie wiem czy dla "porządku w papierach" tylko warte jest ryzyko

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • 14.11.17, 16:19
    "Tak wiec nie wiem czy dla "porządku w papierach" tylko warte jest ryzyko "

    A o jakie ryzyko konkretnie chodzi? Doradzasz, zeby poczekac, bo czasu o wystapienie o uznanie ojcostwa i ewentualne alimenty ma sporo, tak?
    I jeszcze zapytam: jak te sady zasadzaja alimenty a ojcowie i tak nie placa to co wtedy? Jeszcze raz do sadu? Znasz moze te procedure?
  • 14.11.17, 18:53
    kag73 napisała:

    > "Tak wiec nie wiem czy dla "porządku w papierach" tylko warte jest ryzyko "
    >
    > A o jakie ryzyko konkretnie chodzi? Doradzasz, zeby poczekac, bo czasu o wystap
    > ienie o uznanie ojcostwa i ewentualne alimenty ma sporo, tak?

    Kag Urqu najpawdopodobniej chodzi o alimenty NA ojca OD dziecka, gdy ten popadnie w bankructwo czy przechula/przepije swoj majatek czy straci prace. Stad okreslenie miecz obosieczny. Rodzice maja prawo skarzyc dorosle dzieci o alimenty nawet, jak ostrzega Urqu, gdy sa tylko ojcami, ktorzy znalezli sie w zyciu dziecka jedynie jako zapis nazwiska w akcie urodzenia 'dla porzadku w papierach', a nigdy sie nie interesowali, nie placili ani nie wychowywali potomka.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 14.11.17, 21:15
    > awet, jak ostrzega Urqu, gdy sa tylko ojcami, ktorzy znalezli sie w zyciu dziec
    > ka jedynie jako zapis nazwiska w akcie urodzenia 'dla porzadku w papierach', a
    > nigdy sie nie interesowali, nie placili ani nie wychowywali potomk

    "Eksperci są zgodni: o alimenty najczęściej występują rodzice, których więzi z dziećmi są bardzo słabe (...) Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika jeszcze, że zasądzane kwoty wcale nie są małe. W 2015 roku było to już blisko 612 zł miesięcznie na jedną sprawę. Co więcej, od dwóch lat na jedną sprawę dotyczącą alimentów na rodziców przypada średnio wyższa kwota, niż w przypadku alimentów na dzieci "

    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1011438,alimenty-od-dzieci-dla-rodzicow-statystyki.html
    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • 14.11.17, 13:20
    rekreativa napisała:
    > Co do kolegów gościa, to się trochę mylisz. To jest jednak nieco bardziej kultu
    > ralne towarzystwo niż Sebki przy piwie.

    Rozumiem. Tutaj jednak bym polemizował. W ciemno. Po prostu znam mężczyzn lepiej niż ty. Tam gdzie jest kilku mężczyzn i butelka whisky, tam pojawia się tzw. atmosfera męskiej szatni.
    Cała nasza Sebkowatość, za dnia skrywana pod białym kołnierzykiem i drogimi mankietami, wyłania się z oparów wódki i cygar niczym Lovecraftowskie monstrum z puszczy otaczającej zagubioną rybacką wioskę ;)
    Słyszałaś nagrania z restauracji "Sowa i przyjaciele"? Nie tylko polscy politycy prowadzą dywagacje w tym stylu. To dotyczy nas wszystkich, jedynie z tą różnicą, że ich przywołano na świecznik. Ale dupa nie staje się mniej blada od tego tylko, że przykrywają ją spodnie ludzkiej niewiedzy.
  • 14.11.17, 13:30
    "Rozumiem. Tutaj jednak bym polemizował. "

    Ale nie ma co polemizować, bo jak Ci napisałam, on prawdopodobnie nikomu nic nie powiedział. Jego przyjaciele męscy są też przyjaciółmi jego byłej żony, znają jego rodziców - zbyt duże ryzyko.
    On liczy na dyskrecję mojej siostry i ma rację - w pracy nikt nie wie, kto jest ojcem. Niektórzy, co wiedzieli o ich związku, może się domyślają, ale znowu, to jest Francja. Może i po kątach plotkują, lecz głośno nikt się nie będzie wypytywał, z kim moja siostra dziecko płodziła.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:35
    rekreativa napisała:
    > Ale nie ma co polemizować, bo jak Ci napisałam, on prawdopodobnie nikomu nic ni
    > e powiedział. Jego przyjaciele męscy są też przyjaciółmi jego byłej żony, znają
    > jego rodziców - zbyt duże ryzyko.
    > On liczy na dyskrecję mojej siostry i ma rację - w pracy nikt nie wie, kto jest
    > ojcem. Niektórzy, co wiedzieli o ich związku, może się domyślają, ale znowu, t
    > o jest Francja. Może i po kątach plotkują, lecz głośno nikt się nie będzie wypy
    > tywał, z kim moja siostra dziecko płodziła.

    Czyli Dulszczyzna trzyma się mocno i w kraju Balzaca?
  • 14.11.17, 13:40
    "Czyli Dulszczyzna trzyma się mocno i w kraju Balzaca?"

    A co Ty myślisz? Jeszcze w katolickich rodzinkach? To przecież najważniejsze, żeby się nie wydało.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:11
    Tu nie chodzi o wpadnięcie kobiety z machiavellicznym planem ponieważ to on zachęcał do unprotected sex zachwalając swoją bezpłodność. Scenariusz jaki on może rozważać z kolegami przy whisky czy winie to że ona oczywiście poczuła pragnienie macierzyństwa gdy już zaszła, przypadkiem, (dla kobiety po 30. z pozycją zawodową a bez dziecka jakby z wyboru&losu, dla takiej kobiety przypadek jest znakomitym rozstrzygnięciem, bo trudno świadomie zajść w ciążę gdy niespecjalnie się rozumie ile daje dziecko i gdy się nie ma męża ukochanego, zbyt wiele przemawia na nie, tak wiele obaw, a tu bach - los podaje rękę). Czyli on ma jakby pretensję że ona nie przerwała ciąży gdy jego przekonanie uczciwe w intencji o bezpłodności okazało się mylne. On myśli np. - "przecież ona powinna zrozumieć że ja myślałem że jestem bezpłodny i tylko w takim rozumieniu procedowaliśmy bez antykoncepcji". Oczywiście to jest nieprawidłowe myślenie, ale tak ludzie myślą gdy lekarze, świat, los spłata im figla.
  • 14.11.17, 16:24
    sabat3 napisał:

    > Rzecz w tym, że mizogińskie majaki i rozumowanie, które wywołuje u Ciebie tak potężny odruch wymiotny lubi męskie wieczorki, szczególnie obficie zakrapiane mo
    cnym alkoholem.

    Sabat Ty może już przestań pić z mizoginistycznymi męskimi świniami.
    Teraz pora na bardziej inteligenckie środowisko.

    Seks teraz jest dostępny dla mężczyzn jak nigdy przedtem.
    Odpowiadają za to dwie rewolucje
    1) skuteczna antykoncepcja
    2) testy na ojcostwo
    Obie te rzeczy przewijają się w tym wątku.
    Rzygi Urqu są po prostu zaczepione w innej minionej epoce.
    Rekreativy siostra nie ma nic przeciwko zrobieniu testu na ojcostwo.
    Zasada jest prosta zapłodniłeś MUSISZ bulić.

  • 14.11.17, 18:40
    lybbla napisał:
    > Sabat Ty może już przestań pić z mizoginistycznymi męskimi świniami.
    > Teraz pora na bardziej inteligenckie środowisko (...)
    > Rzygi Urqu są po prostu zaczepione w innej minionej epoce.

    Przykładów beznadziejnych chłopów co unikają odpowiedzialności nie muszę daleko szukać, choćby mój ojciec jakoś gadania o dziwnie tym nie zaliczasz już do mizoandrycznych rzygów.

    Ale i o babach alimenciarach (polecam sprawdzić w google) co z alimentów zrobiły sobie sposób na życie słucham co rusz przy wódce w od znajomych z pracy lub od przyjaciele lekarza co 4 lata płacił na nie swoje dziecko alimenty w wysokości calutkiej pensji zanim sąd dopuścił test dna jako dowód, oczywiście co zapłacił nie ulega zwrotowi.

    Więc zamiast różowych pierdów i wzmacniania myślenia życzeniowego się warto myśleć jak zapobiegać niż potem leczyć i skąd się bierze jaki schemat myślenia drugiej strony barykady.

    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • 14.11.17, 19:13
    urquhart napisał:

    > Przykładów beznadziejnych chłopów co unikają odpowiedzialności nie muszę daleko szukać, choćby mój ojciec jakoś gadania o dziwnie tym nie zaliczasz już do mizoandrycznych rzygów.

    Przykładów nadziejnych chłopów co NIE unikają odpowiedzialności
    nie muszę daleko szukać szóstka wujów, ja wygrałem:P
    Ba następne pokolenie jest jeszcze lepsze bo ma czas brać odpowiedzialność
    za nie swoje czyny. Litości, nie kwestionuję istnienia łajz.

    >
    > Ale i o babach alimenciarach (polecam sprawdzić w google) co z alimentów zrobił
    > y sobie sposób na życie słucham co rusz przy wódce w od znajomych z pracy lub o
    > d przyjaciele lekarza co 4 lata płacił na nie swoje dziecko alimenty w wysokośc
    > i calutkiej pensji zanim sąd dopuścił test dna jako dowód, oczywiście co zapłac
    > ił nie ulega zwrotowi.


    A jaki to ma związek z siostrą rekreativy? Przecież siostra rekreativy nie
    blokuje testu na ojcostwo.

    >
    > Więc zamiast różowych pierdów i wzmacniania myślenia życzeniowego się warto myś
    > leć jak zapobiegać niż potem leczyć i skąd się bierze jaki schemat myślenia dru
    > giej strony barykady.

    Urqu ja to wszystko rozumiem ale to nie jest na temat. Nie czytasz rekreativy
    albo jesteś złośliwy albo głupi a tak naprawdę masz pianę na ustach.
    Streszczę Ci najważniejsze bo wydaje się, że nie chwytasz.

    1) Cała rodzina rekreativy chce TERAZ tego dziecka
    2) Facet ma możliwość zrobienia testów na ojcostwo
    3) Stawiamy pytanie `łajza czy jest w szoku'?
    4) Upewnić się, że nie jest w szoku
    5) Jeśli łajza to dać spokój czy zmusić do płacenia?
  • 14.11.17, 19:44
    "1) Cała rodzina rekreativy chce TERAZ tego dziecka
    2) Facet ma możliwość zrobienia testów na ojcostwo
    3) Stawiamy pytanie `łajza czy jest w szoku'?
    4) Upewnić się, że nie jest w szoku
    5) Jeśli łajza to dać spokój czy zmusić do płacenia"

    Bardzo dobre podsumowanie.
  • 14.11.17, 22:21
    kag73 napisała:

    > "1) Cała rodzina rekreativy chce TERAZ tego dziecka
    > 2) Facet ma możliwość zrobienia testów na ojcostwo
    > 3) Stawiamy pytanie `łajza czy jest w szoku'?
    > 4) Upewnić się, że nie jest w szoku
    > 5) Jeśli łajza to dać spokój czy zmusić do płacenia"
    >
    > Bardzo dobre podsumowanie.

    Toporne . Mało sprytne i pachnie usztywnieniem stanowiska i kontrolowaniem z pozycji siły które bedzie miało skutek że wszyscy bedą czuli się przegrani ostatecznie.
    Ale Patrząc Konstuktywnie:
    Jeżeli dobrze czuję i przejrzałem jego obawy trzeba wrócić do punktu wyjścia sprzed eskalacji konfliktu. Dokładnie odwrotnie niż robi siotra teraz angażując rodzinę i Rekreatiwę.
    Że ani ta siostra ani on nie chce tego dziecka wiec wciągać go w pomoc współuczestnictwo w donoszenie go i planowanie przekazania do adopcji. Złapie kontakt minimalny.
    Czując że nie ponosi ryzyka i że nie jest w potrzasku jak sie minimalnie zaangażuje to należy doprowadzić że to on ma podjąć ta decyzje, wypełnić papiery , zadzwonić zgłosić cokolwiek.
    Jak bedzie to jego decyzja własna to jest szansa że podczas wahania ta odrobina kontaktu przeważy i się zaangażuje już że nie chce jednak oddać i dziecko będzie miało prawdziwego ojca.
    A ostatecznie przecież można zrobić po swojemu...

    A to jedynie zamiast kontrolowania praktyczne zastosowanie psyhologii i zasady konsekwencji w zaangażowaniu.
    pl.wikibooks.org/wiki/Techniki_manipulacji_psychologicznej/Konsekwencja_i_zaanga%C5%BCowanie
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • 14.11.17, 22:47
    urquhart napisał:

    > Ale Patrząc Konstuktywnie:
    > Jeżeli dobrze czuję i przejrzałem jego obawy trzeba wrócić do punktu wyjścia sp
    > rzed eskalacji konfliktu. Dokładnie odwrotnie niż robi siotra teraz angażując r
    > odzinę i Rekreatiwę.
    > Że ani ta siostra ani on nie chce tego dziecka wiec wciągać go w pomoc współucz
    > estnictwo w donoszenie go i planowanie przekazania do adopcji. Złapie kontakt m
    > inimalny.
    > Czując że nie ponosi ryzyka i że nie jest w potrzasku jak sie minimalnie zaanga
    > żuje to należy doprowadzić że to on ma podjąć ta decyzje, wypełnić papiery , za
    > dzwonić zgłosić cokolwiek.
    > Jak bedzie to jego decyzja własna to jest szansa że podczas wahania ta odrobina
    > kontaktu przeważy i się zaangażuje już że nie chce jednak oddać i dziecko będz
    > ie miało prawdziwego ojca.
    > A ostatecznie przecież można zrobić po swojemu...
    >
    > A to jedynie zamiast kontrolowania praktyczne zastosowanie psyhologii i zasady
    > konsekwencji w zaangażowaniu.

    oż ty jesteś cwany;)) sama bym nie wymyśliła, ale dobra strategia;)
  • 14.11.17, 23:13
    bgz0702 napisała:
    > oż ty jesteś cwany;)) sama bym nie wymyśliła, ale dobra strategia;)

    "You need to take your enemy's side if you're going to see things the way they do.
    And you need to see things the way they do if you're going to anticipate their actions, respond effectively, and beat them." Season 7 Tyrion Lannister

    youtu.be/_vbJXK2PKvg?t=204




    --
    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
  • 14.11.17, 23:43
    "Że ani ta siostra ani on nie chce tego dziecka wiec wciągać go w pomoc współuczestnictwo w donoszenie go i planowanie przekazania do adopcji. Złapie kontakt minimalny.
    Czując że nie ponosi ryzyka i że nie jest w potrzasku jak sie minimalnie zaangażuje to należy doprowadzić że to on ma podjąć ta decyzje, wypełnić papiery , zadzwonić zgłosić cokolwiek.
    Jak bedzie to jego decyzja własna to jest szansa że podczas wahania ta odrobina kontaktu przeważy i się zaangażuje już że nie chce jednak oddać i dziecko będzie miało prawdziwego ojca.
    A ostatecznie przecież można zrobić po swojemu...

    Nooo, moze sie udac. Na dwoje babka wrozyla, jezeli sie uda to super. Natomiast jezeli sie nie uda to co dalej?
    Wtedy ona ma nagle, jak ta oszustka (znow z jego strony, wiadomo kobieta) powie, ze ona jednak nie odda do adopcji a przeciez niby tak chciala. I teraz coooo: od niego wymaga znow uznania ojcostwa. Przeciez miala dwie szanse: najpierw usunac, k...wa no, nie usunla. Potem oddac do adopcji, k...wa, nie oddala. A teraz co chce wkrecic jego? Oszustka i znow bedzie sie czul osaczony i pod kontrola i oszukany oczywiscie, jak to chlop w swiecie urqu. oni zasze oszukani i kontrolowani przez kobiety :((
  • 14.11.17, 23:48
    "Nooo, moze sie udac. Na dwoje babka wrozyla, jezeli sie uda to super. Natomiast jezeli sie nie uda to co dalej?
    Wtedy ona ma nagle, jak ta oszustka (znow z jego strony, wiadomo kobieta) powie, ze ona jednak nie odda do adopcji a przeciez niby tak chciala. I teraz coooo: od niego wymaga znow uznania ojcostwa. Przeciez miala dwie szanse: najpierw usunac, k...wa no, nie usunla. Potem oddac do adopcji, k...wa, nie oddala. A teraz co chce wkrecic jego? Oszustka i znow bedzie sie czul osaczony i pod kontrola i oszukany oczywiscie, jak to chlop w swiecie urqu. oni zasze oszukani i kontrolowani przez kobiety :(("

    A wtedy to w sumie wszystko jedno co on tam sobie myslal, zreszta.
    Hmm, jedynie dziwnie, ze Ty sam namawiasz babke do manipulowania factem i do oszustwa :)
  • 15.11.17, 00:02
    kag73 napisała:
    > A wtedy to w sumie wszystko jedno co on tam sobie myslal, zreszta.

    Nie załapałaś, ehh, że tłumaczę właśnie że fundamentalne znaczenie żeby znaleźć rozwiązanie jest odwrotnie przeanalizować "co on tam sobie myślał"

    > Hmm, jedynie dziwnie, ze Ty sam namawiasz babke do manipulowania factem i do os
    > zustwa :)

    Namawiam wykorzystania realnej szansy zamiany układu "lose-lose" na "win-win"


    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • 15.11.17, 00:07
    "Nie załapałaś, ehh, że tłumaczę właśnie że fundamentalne znaczenie żeby znaleźć rozwiązanie jest odwrotnie przeanalizować "co on tam sobie myślał"

    Zle mi sie napisalo, chodzi o to co on bedzie myslal/pomysli po tym jak sie poczuje wykiwany, bo miala byc adopcja (ktorej on tez zechce) a nie bedzie, bo siostra do adopcji nie odda.

    Do czego Ty namawiasz to ja wiem, mnie o metode chodzi. Male oszustwo(ona udaje, ze chce oddac do adopcji) i manipulacja. Ale co tam, podobno cel uswieca srodki :) Moze sie udac.
  • 15.11.17, 00:14
    Może niech on już nie wymyśla, bo się robi coraz śmieszniej.
    Jeszcze tylko Jamesa Bonda na spadochronie brakuje w tym filmie.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 15.11.17, 00:15

    > Ale Patrząc Konstuktywnie:
    > Jeżeli dobrze czuję i przejrzałem jego obawy trzeba wrócić do punktu wyjścia sp
    > rzed eskalacji konfliktu. Dokładnie odwrotnie niż robi siotra teraz angażując r
    > odzinę i Rekreatiwę.
    > Że ani ta siostra ani on nie chce tego dziecka wiec wciągać go w pomoc współucz
    > estnictwo w donoszenie go i planowanie przekazania do adopcji. Złapie kontakt m
    > inimalny.
    > Czując że nie ponosi ryzyka i że nie jest w potrzasku jak sie minimalnie zaanga
    > żuje to należy doprowadzić że to on ma podjąć ta decyzje, wypełnić papiery , za
    > dzwonić zgłosić cokolwiek.
    > Jak bedzie to jego decyzja własna to jest szansa że podczas wahania ta odrobina
    > kontaktu przeważy i się zaangażuje już że nie chce jednak oddać i dziecko będz
    > ie miało prawdziwego ojca.
    > A ostatecznie przecież można zrobić po swojemu...

    Sorry, niebezpieczne i śliskie. Ostatecznie dziewczyna wyjdzie na manipulantkę/niezrównoważoną/nieodpowiedzialną. Jeśli facet jest swirem albo kiedyś mu odwali i zechce synka na mamusię czy kogo tam jeszcze napuścić to będzie miał argument. Nie kręciłabym. Tym.bardziej że szansa na sukces mała.
    Inna sprawa: jeśli rodzina tego pana jest fajna (normalna, ciepła, odpowiedzialna, zżyta, kochająca dzieci) to nie tyle ten pan co właśnie ta rodzina może być warta zachodu. Może.właśnie dla osadzenia dziecka wśród życzliwych mu, spokrewnionych z nim osób warto zawalczyć o to ojcostwo? Ja zawsze chciałam dla mojego dziecka jak najwięcej kochających go ludzi.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 14.11.17, 21:00
    > Urqu ja to wszystko rozumiem ale to nie jest na temat. Nie czytasz rekreativy
    > albo jesteś złośliwy albo głupi a tak naprawdę masz pianę na ustach.
    > Streszczę Ci najważniejsze bo wydaje się, że nie chwytasz.

    Na temat na temat. Najpierw musisz spróbować zrozumieć wejść w punk widzenia drugiej strony żeby spróbować zmienić. Dopiero co Kitty pisała że to siła tego forum poznać sposób myślenia od podszewki (a nie racjonalizacje) ale nie załapałeś.
    Rekre przez tyle lat siedzenia tu też jest moim zdaniem nieprzemakalna ze z punktu widzenia faceta możne to wyglądać zupełnie inaczej jak to konflikcie interesów. Każdy wynosi co innego.

    > 1) Cała rodzina rekreativy chce TERAZ tego dziecka

    To po co było gadać te głupoty że ona bardziej nie chciała dziecka od niego? Jak facet miał obawy na tym punkcie to je przecież tylko potwierdził.

    A z reguły mają obawy lęki ci co są odpowiedzialni i jednocześnie boją się tej odpowiedzialności jak już sam tu zauważyłeś. Nieodpowiedzialni durni lub przynajmniej niedoinformowani reagują hurraoprymizmem.
    Przypominam Dana Gilberta z badaniami o szczęściu i jego dramatycznym spadku u facetów, u kobiet jest troche lepiej początkowo. Jak ponosisz ten koszt świadomie dla kogoś to przynajmniej unikasz zaskoczenia.
    youtu.be/oqXivJ2FzA8?t=781

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • 15.11.17, 00:39
    urquhart napisał:


    > Na temat na temat. Najpierw musisz spróbować zrozumieć wejść w punk widzenia drugiej strony żeby spróbować zmienić.

    Na temat? Pokaż mi gdzie? Czy to co napisałeś

    > Facet ma mocne papiery ze nie może byc ojcem. Rozchodzi sie z laską co zbrzydła i stała się marudna jak baba w ciązy.
    Ona szantażuje go potem że jest ojcem. Klasyka. Biorą go emocje ale koledzy i rodzina sprawiają że trzeźwieje . W końcu na allegro kwitnie handel pozytywnymi testami ciążowymi w tym celu i każdy ogarnięty zna ten schemat .
    Na koniec faktycznie jest w ciązy. No ale z kim jak on ma papiery że nie z nim?

    jest na temat? Czy to jest to o czym tu rozmawialiśmy? Nawet jeśli klasyka (skalę zjawiska znasz czy tylko słyszałeś o kilku przypadkach handlu testami) to bez związku z przypadkiem siostry Rekreativy. A jak ma się głodny kawałek o alimeciarach do tego przypadku zupełnie nie pojmuję?

    Cokolwiek ludzie piszą wtrącasz swoje natręctwa.


    Dopiero co Kitty pisała że to siła tego fo
    > rum poznać sposób myślenia od podszewki (a nie racjonalizacje) ale nie załapałeś.

    Zarzuciłem jej racjonalizowanie swoich pomyłek (wiadomo faceci to jacyś kosmici co chcą kobiety tylko wydymać), nie załapałeś? W Twoim przypadku np racjonalizacji KONIECZNOŚCI bujania łódką.

    > Rekre przez tyle lat siedzenia tu też jest moim zdaniem nieprzemakalna ze z pu
    > nktu widzenia faceta możne to wyglądać zupełnie inaczej jak to konflikcie inter
    > esów. Każdy wynosi co innego.

    Przy Twoim zabetonowaniu rekreativa jest podlotkiem zainteresowanym punktem widzenia drugiej strony. I Ty niby wiesz jakie są punkty widzenia facetów?
    Tych ze specyficznymi dysfunkcjami na pewno.

    >
    > > 1) Cała rodzina rekreativy chce TERAZ tego dziecka
    >
    > To po co było gadać te głupoty że ona bardziej nie chciała dziecka od niego? Ja
    > k facet miał obawy na tym punkcie to je przecież tylko potwierdził.

    Jak się skupisz na słowie TERAZ w mojej wypowiedzi i tym, że kobieta więcej ryzykuje to może nie będą takie głupoty.


  • 14.11.17, 00:33
    > sie u Ciebie z mężem melduje SAS przez komin w kominiarkach ;)

    Sie mi skojarzyło w temacie prywatności, (z drugiej ręki, nie weryfikowałem jeszcze) : facebook wytrenował sztuczna inteligencje, czy moze napisał odpowiedni software do wyłapywania odwetowego porno (revenge porn). Dziala tak, ze wysylasz swoje nagie focie, maszyna je analizuje i zapamiętuje hash (taki jakby cyfrowy klucz) a samo zdjęcie kasuje. Niestety testy pokazały ze czasem mozna ten algorytm wywrócić niewielka manipulacja, niemal niedostrzegalna dla ludzkiego oka. W związku z tym nagie focie nie beda jednak kasowane, a ostatecznej weryfikacji bedzie w razie watpliwości dokonywał zespół ludzkich fachowców. Czy cos tu moze pójść źle? Skąd ;)

    No i gdyby któraś z użytkowniczek chciała skorzystać i wysłać te zdjęcia a nie wiedziała gdzie - mozna wysyłać na moja skrzynkę, bede forwardowal nie otwierając, słowo ;)
  • 14.11.17, 00:35
    "No i gdyby któraś z użytkowniczek chciała skorzystać i wysłać te zdjęcia a nie wiedziała gdzie - mozna wysyłać na moja skrzynkę, bede forwardowal nie otwierając, słowo ;)"

    Nie spisz a myslisz ;)
  • 13.11.17, 23:16
    proteinawy napisał(a):

    > >. Tak, bo mnie baaardzo zalezy, zeby wszystko sie wyjasnilo :))
    >
    > Ja sie domyślam, biorac pod uwage ze mieszkasz w UK ale klawiaturę masz ciagle
    > niemiecka (a przynajmniej jedna z klawiatur). Ale wole nie wiedziec, przyjemni
    > ej mieć Kag w szufladce pt „rentierka, klapek na stopie ze starannym pedicure,
    > morze, drink”.

    I niech tak zostanie. Chyba by się Kag musiała z głupim na rozumy zamienić, żeby detalicznie rozkminiać na publicznym forum swoje finanse.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 13.11.17, 16:06
    > Alez proteina, mnie sie to nie tyczy, bo ja nigdy nie prezentowalam " kazdy(a) inny(a) mógł(a) zrobic tak samo byleby sie mocniej postarał(a)". <

    Faktycznie nie prezentowałas, przynajmniej ja nie pamietam żebys kogos pouczała w sprawie szczegółów zarabiania bądź inwestowania kasy. Nie wiem czy zwróciłaś uwage ze to było pod postem Marka, i ze użyłem starannie formy nie wskazującej na konkretna plec.

    Jedyne Twoje rady ktore pamietam w tym temacie dotyczyły kobiet ktore sie wiążą (pare miesięcy temu Kitty), zeby od razu cisnąć na pełny dostęp do całości środków - jak kocha to podpisze a największe szanse sa w pierwszej fazie. I jakby nie patrzeć - jestes w zwiazku w znacznie lepszej pozycji niz Kitty w swoim. Dobra rada.

    Jeszcze pamietam jedna Twoja rade dla dziewcząt zeby sie w robocie nie przepracowywać. Druga dobra rada. Nie przepracowywanie sie w robocie to tez oszczędność.


  • 13.11.17, 16:20
    "Jedyne Twoje rady ktore pamietam w tym temacie dotyczyły kobiet ktore sie wiążą (pare miesięcy temu Kitty), zeby od razu cisnąć na pełny dostęp do całości środków - jak kocha to podpisze a największe szanse sa w pierwszej fazie. I jakby nie patrzeć - jestes w zwiazku w znacznie lepszej pozycji niz Kitty w swoim. Dobra rada."

    Ja nigdy na nic "nie cisnelam", na zdana dostepnosc do srodku, na malazenstwo, na dziecko, na nic, nigdy. Na poczatku zwiazku facet wcisnal mi do reki swoja karte kredytowa (przy rozstawaniu sie na dluzszy czas) i powiedzial pin. Nie wyplacilam ani grosza, nie zainteresowalo mnie nawet ile na niej jest. Mam swoje pieniadze. Moim zdaniem albo cos wynika samoczynnie, bo druga osoba chce, albo ja na pewno nie bede naciskala. Wszystko zwiazane z finansami w moim malzenstwie wyszlo od strony meza. Jedynie moje doswiadczenie pokazuje, ze w zaleznosci od intensywnosci uczuc / waznosci osoby mezczyzni agituja tak albo inaczej, zwlaszcza jezeli druga strona sie waha.
    Hmm moja rada byla co najwyzej "nie przejmuj sie rola bo i tak cie wypierdola". Robota ma byc zrobiona, ale zachowac trzeba zdrowy rozsadek i wiedziec, ze jestes tylko pionkiem, ktorego sie pozbeda jak im to bedzie sie lepiej kalkulowlo. Wiec to niekoniecznie praca ma stac na pierwszym miejscu. Czasem trzeba sie nazapierdalac a czasem nie.
  • 13.11.17, 16:58
    kag73 napisała:

    > Ja nigdy na nic "nie cisnelam", na zdana dostepnosc do srodku, na malazenstwo,
    > na dziecko, na nic, nigdy. Na poczatku zwiazku facet wcisnal mi do reki swoja k
    > arte kredytowa (przy rozstawaniu sie na dluzszy czas) i powiedzial pin. Nie wyp
    > lacilam ani grosza, nie zainteresowalo mnie nawet ile na niej jest. Mam swoje p
    > ieniadze. Moim zdaniem albo cos wynika samoczynnie, bo druga osoba chce, albo j
    > a na pewno nie bede naciskala. Wszystko zwiazane z finansami w moim malzenstwie
    > wyszlo od strony meza. Jedynie moje doswiadczenie pokazuje, ze w zaleznosci od
    > intensywnosci uczuc / waznosci osoby mezczyzni agituja tak albo inaczej, zwlas
    > zcza jezeli druga strona sie waha.
    > Hmm moja rada byla co najwyzej "nie przejmuj sie rola bo i tak cie wypierdola".
    > Robota ma byc zrobiona, ale zachowac trzeba zdrowy rozsadek i wiedziec, ze je
    > stes tylko pionkiem, ktorego sie pozbeda jak im to bedzie sie lepiej kalkulowlo
    > . Wiec to niekoniecznie praca ma stac na pierwszym miejscu. Czasem trzeba sie n
    > azapierdalac a czasem nie.

    przestań, nie przejmuj się, wszystko co wyszło od twojego meża wyszło od niego;) siłą mu nie zabrałaś. Pewnie byłaś miłą, pracowitą, rokującą dziewczyną, złota myśl: happy wife happy life to wynik wieku i rozpuszczenia, przyszło z czasem bo się okoliczności zmieniły, kto sobie może pozwolić ten moze;)

    mówienie o tobie innych rzeczy to jak nazywanie twojego mężą półgłówkiem, nie sądzę zeby inteligentna laska chciała się z takim bzykać. Zlituj się kutuzow

    p.s. ktoś daje polskim, kulturalnym dziewczynom kartę i pin do niej i myśli że będą z tego korzystały...? yhy... nie ta kultura osobista;)) brawo ty!;))
  • 13.11.17, 17:43
    bgz0702 napisała:

    > p.s. ktoś daje polskim, kulturalnym dziewczynom kartę i pin do niej i myśli że
    > będą z tego korzystały...? yhy... nie ta kultura osobista;)) brawo ty!;))

    Juz sie zguilam na co ta karta i pin jest dowodem, bodajze na intensywnosc uczuc Kag klarowala, jak ta osoba jest wazna dla faceta, tak? No to ja mam dostep do wszystkich kart i wszystkich pinow, malo tego mam wspolny rachunek i dostep (prawo do rozporzadania = dysponowania srodkami) do wszystkich rachunkow oszczednosciowych chlopa i co z tego? To jest wylacznie dowod zaufania i to tez tylko pod wzgledem finansowym, a nie uczucia czy waznosci. Nie jest to tez dowodem na uprzywilejowana pozycje w zwiazku. Przynajmniej nie w moim wypadku. Po prostu dostep czy prawo rozporzadzania nie jest rownoznaczne z prawem posiadania. W pracy tez mialam dostep do sejfu i rachunku bankowego ale to nie znaczy ze se przelewalam ;) Czyli posiadanie karty i pinu wlasciwie nie swiadczy o niczym ogolnie obowiazujacym tylko o tym, na co sie strony umowia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 13.11.17, 19:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Juz sie zguilam na co ta karta i pin jest dowodem, bodajze na intensywnosc uczu
    > c Kag klarowala, jak ta osoba jest wazna dla faceta, tak? No to ja mam dostep d
    > o wszystkich kart i wszystkich pinow, malo tego mam wspolny rachunek i dostep (
    > prawo do rozporzadania = dysponowania srodkami) do wszystkich rachunkow oszczed
    > nosciowych chlopa i co z tego? To jest wylacznie dowod zaufania i to tez tylko
    > pod wzgledem finansowym, a nie uczucia czy waznosci.

    no oczywiście, ze zaufania. O tym mowa, laska warta uwagi. Ty jesteś w innej sytuacji, wiążą cię/was sprawy z których się nie wymigasz tak łatwo i (być moze ?) jesteś w sytuacji zależnej, ona nie była wtedy. Nic nie musiała, nic jej nie wiązało. Rozpatrujemy zupełnie odmienne sytuacje życiowe, jeśli siebie porównujesz z sytuacją młodej kag. NIe znam szczegółow podobnie jak ty;) być może było inaczej. To nie ma w sumie dla mnie znaczenia. Poza tym za wiele nie wiemy o stanie jej majatku, więc skąd ten szał? dobrze sobie żyje i tyle

    Nie jest to tez dowodem na
    > uprzywilejowana pozycje w zwiazku. Przynajmniej nie w moim wypadku. Po prostu
    > dostep czy prawo rozporzadzania nie jest rownoznaczne z prawem posiadania.

    No pewnie nie. Co mi do tego co kag posiada? z gardła jej nie wyrwę a ona sama dobrowolnie i tak się nie podzieli;)) co kag? czy się podzielisz?;)) możesz w ten sposób udowodnić czy to twoja własność;)) [mrugam do ciebie:) a ty się zastanów... ;)) ]

    W pracy tez mialam dostep do sejfu i rachunku bankowego ale to nie znaczy ze se prz
    > elewalam ;) Czyli posiadanie karty i pinu wlasciwie nie swiadczy o niczym ogoln
    > ie obowiazujacym tylko o tym, na co sie strony umowia.

    ;) wiem o czym piszecie, rozumiem że to "podejrzane" bo logistycznie wydaje się to trudny do osiągnięcia rezultat, ale wrócę znowu do stanu majątku i sposobu wydawania kasy

    kag przyślij namiar na jakąś nieruchomość z ceną wynajmu w tych "ciepłych krajach" do których wyjeżdżasz i przykładowe ceny produktów żywnosciowych- bo ja nie wiem gdzie ty zimujesz;)
  • 13.11.17, 17:39
    > Ja nigdy na nic "nie cisnelam"

    Ja tylko cytuje co mówiłaś w swoim czasie do Kitty. To było cos w rodzaju: dziewczyno trzeba było mu dawać papiery do podpisania na początku zeby Cie pozniej nie wydymał. A ze facet sie teraz nie bardzo garnie do dzielenia sie - rzeczywistosc potwierdziła ze trzeba najwyraźniej grac ostro, liczyć piniondz, pilnować odbytu zeby Cie najbliżsi nie wydymali.

    Podobnie bywa z robota.

    Osobiscie jestem Dyzio marzyciel, na razie mam fuksa i z kobietami i z praca - nikt mnie w życiu nie wydymał na nic, ale przeciez nie bede polecał takiej strategii nikomu :)
  • 13.11.17, 17:41
    proteinawy napisał(a):
    .
    >
    > Osobiscie jestem Dyzio marzyciel, na razie mam fuksa i z kobietami i z praca - nikt mnie w życiu nie wydymał na nic, ale przeciez nie bede polecał takiej strategii nikomu :)
    --------------------
    Nie jesteś sam. Mnie też nie :)
  • 13.11.17, 22:33
    "Ja tylko cytuje co mówiłaś w swoim czasie do Kitty. To było cos w rodzaju: dziewczyno trzeba było mu dawać papiery do podpisania na początku zeby Cie pozniej nie wydymał. A ze facet sie teraz nie bardzo garnie do dzielenia sie - rzeczywistosc potwierdziła ze trzeba najwyraźniej grac ostro, liczyć piniondz, pilnować odbytu zeby Cie najbliżsi nie wydymali."

    Nie cytujesz tylko piszesz co Ci sie tam kojarzy. A to nie do konca bylo tak jak Ci sie kojarzy.

    "Osobiscie jestem Dyzio marzyciel, na razie mam fuksa i z kobietami i z praca - nikt mnie w życiu nie wydymał na nic, ale przeciez nie bede polecał takiej strategii nikomu :)

    Z facetmi tez mam fuks, natomiast w pracy mnie juz kiedys "wydymali" jak rowniez "wydymac" probowali.
  • 14.11.17, 13:08
    kag73 napisała:

    > Wiec to niekoniecznie praca ma stac na pierwszym miejscu. Czasem trzeba sie n
    > azapierdalac a czasem nie.

    Zdecydowanie. Przecież sam schemat "pracuj a będziesz mieć dostęp do zasobów" jest formą umowy społecznej.
    Praca nie ubogaca, nie dodaje splendoru. Najczęściej jest nieprzyjemną koniecznością, narzędziem do zdobycia dóbr materialnych, dobrym jak każde inne. Praca najemna jest formą dobrowolnego niewolnictwa.
    W ostatecznym rozrachunku to nie ma żadnego znaczenia jaką drogą człowiek doszedł do zasobów materialnych, o ile nie złamał przy tym prawa. Jedni pracują, inni obrabiają dom i dzieci, towarzysząc rezolutnym, drugim połówkom, jeszcze inni dziedziczą i przepierdalają majątek zgromadzony przez poprzednie pokolenia. Jeden rodzi się faraonem, a drugi fellahem, który pasie kozy. Życie nie jest sprawiedliwe, nikt nie obiecywał, że takie będzie ;)
    Według mnie to nie ma żadnego znaczenia, w jaki sposób doszło się do zasobów. Istotne są fakty - czy się ten dostęp posiada, czy nie. Można nawet wygrać w totka. Człowiek nie staje się od tego lepszym, chociaż niewątpliwie - bogatszym.
  • 14.11.17, 13:18
    "Praca nie ubogaca, nie dodaje splendoru. Najczęściej jest nieprzyjemną koniecznością, narzędziem do zdobycia dóbr materialnych, dobrym jak każde inne."

    Są wyjątki, ale generalnie to mam takie samo odczucie.
    Wiesz, co nas z mężem nakręca? Wyobrażanie sobie, że za tę harówę kiedyś kupimy jakieś nieruchomości na wynajem i będziemy rentiery - a sami do domku nad morzem pić drinki z palemką:)
    Biorąc pod uwagę, że wydatki nasze własne są minimalne, scenariusz taki może się ziścić za jakieś 10-15 lat. Tylko nie wiem, czy tempo wytrzymamy.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:29
    rekreativa napisała:

    > "Praca nie ubogaca, nie dodaje splendoru. Najczęściej jest nieprzyjemną koniecz
    > nością, narzędziem do zdobycia dóbr materialnych, dobrym jak każde inne."
    >
    > Są wyjątki, ale generalnie to mam takie samo odczucie.
    > Wiesz, co nas z mężem nakręca? Wyobrażanie sobie, że za tę harówę kiedyś kupimy
    > jakieś nieruchomości na wynajem i będziemy rentiery - a sami do domku nad mo
    > rzem pić drinki z palemką:)
    > Biorąc pod uwagę, że wydatki nasze własne są minimalne, scenariusz taki może si
    > ę ziścić za jakieś 10-15 lat. Tylko nie wiem, czy tempo wytrzymamy.
    >

    Obawiam się, że po 60-ce człowiek poćciwy nie potrzebuje już więcej pieniędzy niż średnia emerytura, chyba że chce rozdawać (np. dzieciom albo komuś innemu). Po prostu - na ogół - apetyt na konsumpcję, całą tę ofertę świata, psychologiczny popyt jednostki przypada na młodsze lata. Oszczędzanie zamiast wydawanie w te lata służy jak się okaże w końcowej refleksji zaspokojeniu własnej potrzeby bezpieczeństwa, pozycji itd. Hedonizm na starość prawie nie istnieje. Człowiek może chodzić na spacer z prawie takim zadowoleniem z jakim w młodości latał na Hawaje.
  • 14.11.17, 13:33
    ployd napisał:

    > Człowiek m
    > oże chodzić na spacer z prawie takim zadowoleniem z jakim w młodości latał na H
    > awaje.

    Albo wypróżniać się niemal z taką radością, jaka towarzyszyła seksualnym ekscesom lat młodzieńczych...
  • 14.11.17, 13:42
    "Albo wypróżniać się niemal z taką radością, jaka towarzyszyła seksualnym ekscesom lat młodzieńczych.."

    :D
    Biorąc pod uwagę me dolegliwości, to ja się będę cieszyć, kiedy mi się uda giry rozprostować i z wyrka wstać.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 13:45
    sabat3 napisał:

    > ployd napisał:
    >
    > > Człowiek m
    > > oże chodzić na spacer z prawie takim zadowoleniem z jakim w młodości lata
    > ł na H
    > > awaje.
    >
    > Albo wypróżniać się niemal z taką radością, jaka towarzyszyła seksualnym eksces
    > om lat młodzieńczych...


    Do tego często dochodzi uprawianie ogródka
  • 14.11.17, 13:46

    > > Albo wypróżniać się niemal z taką radością, jaka towarzyszyła seksualnym
    > eksces
    > > om lat młodzieńczych...
    >
    >
    > Do tego często dochodzi uprawianie ogródka

    Z nawożeniem? ;-)



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 14.11.17, 13:58
    aandzia43 napisała:

    >
    > > > Albo wypróżniać się niemal z taką radością, jaka towarzyszyła seksu
    > alnym
    > > eksces
    > > > om lat młodzieńczych...
    > >
    > >
    > > Do tego często dochodzi uprawianie ogródka
    >
    > Z nawożeniem? ;-)
    >

    Dziękuję Andziu za pytanie. Piszę z obserwacji dziadków, bo ja nie mam i nie będę mieć ogródka. Ja będę jeździć co chwila do Jastrzębiej Góry i chodzić wzdłuż linii brzegu:)


  • 14.11.17, 14:33
    Obawiam się, że po 60-ce człowiek poćciwy nie potrzebuje już więcej pieniędzy niż średnia emerytura, chyba że chce rozdawać (np. dzieciom albo komuś innemu). Po prostu - na ogół - apetyt na konsumpcję, całą tę ofertę świata, psychologiczny popyt jednostki przypada na młodsze lata. . Człowiek może chodzić na spacer z prawie takim zadowoleniem z jakim w młodości latał na Hawaje.

    Albo to sie nieco poprzesuwalo, bo dzisiejsi 60+ w lepszej formie niz dawniej albo tez kwestia mentalnosciowa. Wiec ja widze na Karaibach uzywajacych zycia 60 i 70+ z apetytem na konsumpcje, korzystanie z zycia (Niemcy, Szwajcarzy, Wlosi). Natomiast po 80 tce to juz raczej nie ma nikogo. Ale generalnie sie zgadzam, ze "Oszczędzanie zamiast wydawanie w te (mlodsze) lata służy jak się okaże w końcowej refleksji zaspokojeniu własnej potrzeby bezpieczeństwa, pozycji itd. Hedonizm na starość prawie nie istnieje."
    Wlasnie to bylo powodem naszej decyzji by korzystac teraz poki jestesm mlodzi i nam sie chce.
  • 15.11.17, 13:59
    Kag napisała: Albo to sie nieco poprzesuwalo, bo dzisiejsi 60+ w lepszej formie niz dawniej albo tez kwestia mentalnosciowa. Wiec ja widze na Karaibach uzywajacych zycia 60 i 70+ z apetytem na konsumpcje, korzystanie z zycia (Niemcy, Szwajcarzy, Wlosi). Natomiast po 80 tce to juz raczej nie ma nikogo. Ale generalnie sie zgadzam, ze "Oszczędzanie zamiast wydawanie w te (mlodsze) lata służy jak się okaże w końcowej refleksji zaspokojeniu własnej potrzeby bezpieczeństwa, pozycji itd. Hedonizm na starość prawie nie istnieje."
    Wlasnie to bylo powodem naszej decyzji by korzystac teraz poki jestesm mlodzi i nam sie chce.

    ________________________________________________________________________
    Trzeba na pewno uznać że jeszcze po 60-tce jest trochę witalnych ludzi. Po drugie, ludzie mogą wciąż pojawiać się w miejscach jak tropikalne wyspy, ale już nie czuć tej ekscytacji co za młodu, nie mamy wglądu w ich psychikę. Widzimy zachowanie, a jak ktoś ma pieniądze to będzie się pojawiał w egzotycznych miejscach, co za różnica. Nie widzimy odczuć starego plażowicza.

    Ktoś wspomniał gdzieś o "równinie jaką staje się życie emocjonalne po 50-tce", tak czując, i w tę stronę to musi iść z natury rzeczy - doświadczenie, experience to sprawia! Plus jakieś procesy hormonalne, biologiczne.
  • 15.11.17, 14:11
    ployd napisał:

    > Trzeba na pewno uznać że jeszcze po 60-tce jest trochę witalnych ludzi. Po drugie, ludzie mogą wciąż pojawiać się w miejscach jak tropikalne wyspy, ale już nie czuć tej ekscytacji co za młodu, nie mamy wglądu w ich psychikę. Widzimy zachowanie, a jak ktoś ma pieniądze to będzie się pojawiał w egzotycznych miejscach, co za różnica. Nie widzimy odczuć starego plażowicza.
    ------------------------
    Ja idziesz do teatru, to nie scenografia jest najważniejsza, tylko same postacie i ciekawa akcja.
    Te16 godzin trzeba jakos ciekawie i sensownie zagospodarować, bo picie od rana, nawet pod palmami, to nie jest takie fajne.
  • 15.11.17, 14:19
    marek.zak1 napisał:

    > ployd napisał:
    >
    > > Trzeba na pewno uznać że jeszcze po 60-tce jest trochę witalnych ludzi. P
    > o drugie, ludzie mogą wciąż pojawiać się w miejscach jak tropikalne wyspy, ale
    > już nie czuć tej ekscytacji co za młodu, nie mamy wglądu w ich psychikę. Widzim
    > y zachowanie, a jak ktoś ma pieniądze to będzie się pojawiał w egzotycznych mie
    > jscach, co za różnica. Nie widzimy odczuć starego plażowicza.
    > ------------------------
    > Ja idziesz do teatru, to nie scenografia jest najważniejsza, tylko same postaci
    > e i ciekawa akcja.
    > Te16 godzin trzeba jakos ciekawie i sensownie zagospodarować, bo picie od rana,
    > nawet pod palmami, to nie jest takie fajne.

    _____________________________________________________
    Hrabianka Beata Tyszkiewicz powiedziała że ważniejsze jest z kim się je, niż w jakiej restauracji!
  • 15.11.17, 14:28
    "Hrabianka Beata Tyszkiewicz powiedziała że ważniejsze jest z kim się je, niż w jakiej restauracji!

    Amen! Mowie dokladnie to samo :)
  • 15.11.17, 14:27
    "Te16 godzin trzeba jakos ciekawie i sensownie zagospodarować, bo picie od rana, nawet pod palmami, to nie jest takie fajne."
    To sie juz teraz zastanawiaj Marek co bedziesz robil na emeryturze? Albo co robia ludzie na emeryturze?
  • 15.11.17, 14:32
    kag73 napisała:

    > "Te16 godzin trzeba jakos ciekawie i sensownie zagospodarować, bo picie od rana, nawet pod palmami, to nie jest takie fajne."
    > To sie juz teraz zastanawiaj Marek co bedziesz robil na emeryturze? Albo co robia ludzie na emeryturze?
    -------------------------
    Na razie się nie zanosi, ale będę nadal tworzyć. Może zrobie doktorat z ,,psychologii seksualnej"
  • 15.11.17, 14:22
    "Trzeba na pewno uznać że jeszcze po 60-tce jest trochę witalnych ludzi. Po drugie, ludzie mogą wciąż pojawiać się w miejscach jak tropikalne wyspy, ale już nie czuć tej ekscytacji co za młodu, nie mamy wglądu w ich psychikę. Widzimy zachowanie, a jak ktoś ma pieniądze to będzie się pojawiał w egzotycznych miejscach, co za różnica. Nie widzimy odczuć starego plażowicza."
    Jasne, ployd.
    Ja wsrod tych kasiastych 60 i 70 + jestem po prostu biedaczka, oczywiscie w sensie materialnym, bo jesli o emocje i cala reszte i odbior chodzi to: korzystam z tej samej przepieknej plazy, ciesze oko pieknymi widokami, z "mojego" malego tarasu mam nawet widok piekniejszy niz oni w swoich pieknych willach. To nie szkodzi, nie zal mi, ze nie chadzam jak oni czesto i gesto do drogich restauracji, nie popijam drogiego wina i nie mieszkam w wypasionym domu, bo ja za to mam 20+ i 30 lat mniej na karku. I jestem taka wdzieczna za to co mam (golym okiem patrzac niewiele tego jest :) ) i ciesze sie tym . Oni tez maja frajde, widac, ze maja, ale to juz czesto mozliwosci nie te i tego "dobrego" zycia mniej przed nimi (wedlug praw natury oczywiscie) i oni sa wiadomo tego swiadomi.
    Mnie starzenie sie przeraza, nie bawi, nie widze w nim nic zabawnego. Do tego zajmuja mnie mysli o bliskich, zeby mi nie zachorowali, zeby nie poumierali, no nie wiem, mam taka wielka swiadomosc ulotnosci i przemijania tego zyja a ja wierze (niestety), ze mamy tylko jedno :(

    "Ktoś wspomniał gdzieś o "równinie jaką staje się życie emocjonalne po 50-tce", tak czując, i w tę stronę to musi iść z natury rzeczy - doświadczenie, experience to sprawia! Plus jakieś procesy hormonalne, biologiczne.

    Tez tak mysle, inaczej by czlowiek zwariowal :)
  • 15.11.17, 14:30
    kag73 napisała:
    > ployd:
    > "Ktoś wspomniał gdzieś o "równinie jaką staje się życie emocjonalne po 50-tce",
    > tak czując, i w tę stronę to musi iść z natury rzeczy - doświadczenie, experie
    > nce to sprawia! Plus jakieś procesy hormonalne, biologiczne.
    >
    > Tez tak mysle, inaczej by czlowiek zwariowal :)

    Właśnie:). Te 30 lat między 50 i 80, dodane w procesie ewolucji gatunku, to jest tricky. Wczoraj się zastanawiałem. Ludzie jeszcze sto lat temu żyli 50 lat jako gatunek, a teraz 80. W krajach rozwiniętych. Kiedyś człowiek miał więc dzieciństwo do 20 potem 30 lat na małżeństwo i pracę. A teraz ma 20+30+30. Dodatkowe 30 lat szuka sensu.
  • 20.11.17, 03:09
    he,he zebys sie nie zdziwil jak dojdziesz do tego wieku,
    ja np przepierdzielam teraz kupe forsy na takie glupoty, o jakich 20 lat temu nawet bym nie pomyslal,
    majac 40 mialem inne priorytety wydawania pieniedzy, oszczedzania, inwestowania,
    teraz przyjemnosc zaspakajania swoich najglupszych zachcianek jest nieomalze celem zycia.
  • 14.11.17, 14:51
    "Wiesz, co nas z mężem nakręca? Wyobrażanie sobie, że za tę harówę kiedyś kupimy jakieś nieruchomości na wynajem i będziemy rentiery - a sami do domku nad morzem pić drinki z palemką:)
    Biorąc pod uwagę, że wydatki nasze własne są minimalne, scenariusz taki może się ziścić za jakieś 10-15 lat. Tylko nie wiem, czy tempo wytrzymamy."

    Trzymam Wam kciuki! Ale nie zapominajcie korzystac z zycia juz teraz. Bo rzecz nie powinna isc w parze z bardzo marna jakoscia obecnego zycia (co kto pod tym pojeciem rozumie, kazdy ma swoje) a to dlatego, ze jutra moze nie byc. Za 10 czy 15 lat moze nas wszystkich tu nie byc. Czego nam oczywiscie nie zycze.
  • 14.11.17, 15:27
    "Bo rzecz nie powinna isc w parze z bardzo marna jakoscia obecnego zycia "

    nie, jakość życia mamy dobrą.
    Tylko po prostu nie mamy żadnych drogich upodobań. Po klubach się nie włóczymy, podróżujemy rzadko (nie liczę moich wypadów do siostry, czy mamy), nie mamy kosztownego hobby, nie kupujemy markowych ciuchów czy bardzo drogich kosmetyków. Także bez zaciskania pasa i tak nam zostaje kupa kasy niewydana.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 20.11.17, 03:25
    rekreativa napisała:


    > nie, jakość życia mamy dobrą.

    - po klubach się nie włóczymy,
    - podróżujemy rzadko (nie liczę moich wypadów do siostry, czy mamy),
    - nie mamy kosztownego hobby,
    - nie kupujemy markowych ciuchów czy bardzo drogich kosmetyków.

    zostaje kupa kasy niewydana.


    No, tak, trzeba przyznac, zajebista jakosc zycia,
    bedzie co wspominac na starosc przy kominku.


  • 14.11.17, 13:22
    sabat3 napisał:
    >
    > Zdecydowanie. Przecież sam schemat "pracuj a będziesz mieć dostęp do zasobów" j
    > est formą umowy społecznej.
    > Praca nie ubogaca, nie dodaje splendoru. Najczęściej jest nieprzyjemną konieczn
    > ością, narzędziem do zdobycia dóbr materialnych, dobrym jak każde inne. Praca n
    > ajemna jest formą dobrowolnego niewolnictwa.
    > W ostatecznym rozrachunku to nie ma żadnego znaczenia jaką drogą człowiek dosze
    > dł do zasobów materialnych, o ile nie złamał przy tym prawa. Jedni pracują, inn
    > i obrabiają dom i dzieci, towarzysząc rezolutnym, drugim połówkom, jeszcze inni
    > dziedziczą i przepierdalają majątek zgromadzony przez poprzednie pokolenia. Je
    > den rodzi się faraonem, a drugi fellahem, który pasie kozy. Życie nie jest spra
    > wiedliwe, nikt nie obiecywał, że takie będzie ;)
    > Według mnie to nie ma żadnego znaczenia, w jaki sposób doszło się do zasobów. I
    > stotne są fakty - czy się ten dostęp posiada, czy nie. Można nawet wygrać w tot
    > ka. Człowiek nie staje się od tego lepszym, chociaż niewątpliwie - bogatszym.

    Istnieje drobnomieszczański nacisk na dochodzenie do pieniędzy w możliwie ciężki, typowy, systematyczny sposób (comiesięczne wypłaty z pracy najemnej). On musi istnieć bo inaczej zbyt wielu byłoby ludzi luźnych i wtedy system o wiele gorzej by funkcjonował, tzn. dobrobyt materialny społeczeństw mieszczańskich byłby mniejszy, słabsze byłoby zaopatrzenie w towary i usługi etc. Prawnie wolno się dorabiać i przez totolotka, obyczajowo bardzo swobodne formy zarobkowania wzbudzają bardzo silne emocje - zazdrość jeszcze większą niż w przypadku wysokiej pensji pracowniczej, potępienie, zwątpienie w sens ciężkiej pracy (właśnie dysonans poznawczy - nie może być tak że moja droga zarobkowania jest tak bardzo cięższa i systematyczniejsza niż tamtych bo to znaczy że nie jestem szczęściarzem, trzeba tamtych wykosić żebym poczuł się lepiej, zadowolony z drogi życiowej). Itd.
  • 14.11.17, 16:41
    sabat3 napisał:

    > Zdecydowanie. Przecież sam schemat "pracuj a będziesz mieć dostęp do zasobów" j
    > est formą umowy społecznej.
    > Praca nie ubogaca, nie dodaje splendoru. Najczęściej jest nieprzyjemną konieczn
    > ością, narzędziem do zdobycia dóbr materialnych, dobrym jak każde inne. Praca n
    > ajemna jest formą dobrowolnego niewolnictwa.
    > W ostatecznym rozrachunku to nie ma żadnego znaczenia jaką drogą człowiek dosze
    > dł do zasobów materialnych, o ile nie złamał przy tym prawa. Jedni pracują, inn
    > i obrabiają dom i dzieci, towarzysząc rezolutnym, drugim połówkom, jeszcze inni
    > dziedziczą i przepierdalają majątek zgromadzony przez poprzednie pokolenia. Je
    > den rodzi się faraonem, a drugi fellahem, który pasie kozy. Życie nie jest spra
    > wiedliwe, nikt nie obiecywał, że takie będzie ;)
    > Według mnie to nie ma żadnego znaczenia, w jaki sposób doszło się do zasobów. I
    > stotne są fakty - czy się ten dostęp posiada, czy nie. Można nawet wygrać w tot
    > ka. Człowiek nie staje się od tego lepszym, chociaż niewątpliwie - bogatszym.

    Wiekszych bzdur dawno nie czytalam. Wlasciwie to mozna by ukrasc, skoro bez znaczenia jest w jaki sposob "doszlo sie do zasobow".
    Chlopie, jakie dobrowolne niewolnictwo? Naprawde nie widzisz roznicy gdy otrzymujesz zaplate za swoja uczciwa prace, a pasozytniczym oczekiwaniu, az ktos mi da?

  • 14.11.17, 16:58
    mabelle2000 napisała:

    > Wiekszych bzdur dawno nie czytalam. Wlasciwie to mozna by ukrasc, skoro bez zna
    > czenia jest w jaki sposob "doszlo sie do zasobow".

    Ale chyba czytałam nieuważnie, bo wyraźnie napisałem co sądzę o łamaniu prawa.

    > Chlopie, jakie dobrowolne niewolnictwo? Naprawde nie widzisz roznicy gdy otrzym
    > ujesz zaplate za swoja uczciwa prace, a pasozytniczym oczekiwaniu, az ktos mi d
    > a?

    Widzę. Przykładowo paca według Twojej narracji jest "uczciwa" a oczekiwanie "pasożytnicze". Mam świadomość, że dalej trudno będzie prowadzić jakąś polemikę, bo próżna jest dyskusja z ludzkimi emocjami.

    Ujmę tak - spróbuj podejść do zjawiska szerzej niż pozwala Ci na to bycie elementem społecznej układanki gatunku homo sapiens. Kiedy pojawiła się "praca", na jakim etapie ewolucji/historii, z czym była związana, kto pracował a kto nie. Czy "praca" jest czymś naturalnym, jest częścią praw, które rządzą fizyką, czy raczej abstrakcyjnym elementem porządku społecznego, źródłem nacisku zbiorowości na jednostkę?

    Jeśli jesteś wiernym fanem pracy, zmartwię Cię. Nasza cywilizacja u progu rewolucji, która wyeliminuje ten konstrukt z życia przyszłych pokoleń. Za 200-300 lat, o ile uda nam się przetrwać jako gatunek, najprawdopodobniej nikt już nie będzie musiał "pracować". Będą to za nas robiły automaty. I pewnie wielu myślicieli tamtych czasów będzie współczuło nam, kilku pokoleniom wstecz, że musieliśmy przez większą część życia robić to, do czego zmuszała nas sytuacja, a nie to, co wypływało z naszych wewnętrznych potrzeb, było indywidualnym impulsem.
  • 14.11.17, 19:41
    sabat3 napisał:

    > Widzę. Przykładowo paca według Twojej narracji jest "uczciwa" a oczekiwanie "pa
    > sożytnicze". Mam świadomość, że dalej trudno będzie prowadzić jakąś polemikę, b
    > o próżna jest dyskusja z ludzkimi emocjami.
    >
    > Ujmę tak - spróbuj podejść do zjawiska szerzej niż pozwala Ci na to bycie eleme
    > ntem społecznej układanki gatunku homo sapiens. Kiedy pojawiła się "praca", na
    > jakim etapie ewolucji/historii, z czym była związana, kto pracował a kto nie. C
    > zy "praca" jest czymś naturalnym, jest częścią praw, które rządzą fizyką, czy r
    > aczej abstrakcyjnym elementem porządku społecznego, źródłem nacisku zbiorowości
    > na jednostkę?

    A moze zamiast pierdolic bzdury lepiej napisac szczerze- jestem leniem i szukam na sile racjonalizacji swojego lenistwa?
    Zyjemy tu i teraz, a tu i teraz praca daje mozliwosc bycia architektem swojego losu. Dlatego Ty bedziesz siedzial na dupie i plakal ze wszystko sprzysieglo sie przeciwko Tobie, a Ci ktorzy pracuja beda swoje zycie zmieniac na lepsze. Swoje i swoich bliskich.

    > Jeśli jesteś wiernym fanem pracy, zmartwię Cię. Nasza cywilizacja u progu rewol
    > ucji, która wyeliminuje ten konstrukt z życia przyszłych pokoleń. Za 200-300 la
    > t, o ile uda nam się przetrwać jako gatunek, najprawdopodobniej nikt już nie bę
    > dzie musiał "pracować". Będą to za nas robiły automaty.

    Ktore same sie zbuduja i naprawia:-D A moze za 300 lat to juz nas nie bedzie, tylko same automaty beda zyly ;-)Wez idz czaruj jakies idiotki.

    I pewnie wielu myślicie
    > li tamtych czasów będzie współczuło nam, kilku pokoleniom wstecz, że musieliśmy
    > przez większą część życia robić to, do czego zmuszała nas sytuacja, a nie to,
    > co wypływało z naszych wewnętrznych potrzeb, było indywidualnym impulsem.

    Krotko- chcesz zrec to musisz pracowac. Jesli jestes dorosly i zdrowy. I to sie raczej nie zmieni. Jesli Ci sie praca nie podoba, to musisz zaplacic za zarcie i dach nad glowa w inny sposob.
  • 14.11.17, 19:59
    "Kiedy pojawiła się "praca", na jakim etapie ewolucji/historii, z czym była związana, kto pracował a kto nie. Czy "praca" jest czymś naturalnym, j"

    A co tu konkretnie rozumiesz pod "pracą"? Bo jeśli nazwiesz tak każdy trud i wysiłek, jaki podejmujesz, by coś zdobyć, to praca jest jak najbardziej naturalna. Zdobycie pożywienia, zbudowanie schronienia, wykarmienie potomstwa itp. to część przyrody od jej zarania.
    Natomiast praca najemna to już wytwór kultury, związany z konsumpcjonizmem.
    Przy czym gdybyś nie pracował najemnie, to wcale nie jest powiedziane, że pracowałbyś mniej. Gdybyś musiał własnymi rękami zdobywać żarcie itp. to chyba raczej pracowałbyś więcej.

    " Za 200-300 lat, o ile uda nam się przetrwać jako gatunek, najprawdopodobniej nikt już nie będzie musiał "pracować"

    Jeśli autoamty będą pracować za wszystkich, to kto będzie zarabiał? Jak będzie wyglądać dystrybucja owoców tej pracy? Kto to będzie kontrolował?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • 14.11.17, 20:09
    rekreativa napisała:
    Jeśli autoamty będą pracować za wszystkich, to kto będzie zarabiał? Jak będzie wyglądać dystrybucja owoców tej pracy? Kto to będzie kontrolował?
    -----------------
    To było w Czterdziestolatku:
    Karwowski: Maliniak, a kto będzie wtedy pracować?
    Maliniak: Panie inżynierze, maszyny.


  • 14.11.17, 20:26
    Tak czy inaczej - bo maszyny i emerytura - coraz więcej ludzi będzie spędzać coraz więcej czasu na forum Seksu
  • 14.11.17, 20:31
    ployd napisał:

    > Tak czy inaczej - bo maszyny i emerytura - coraz więcej ludzi będzie spędzać co
    > raz więcej czasu na forum Seksu

    ;)) może będą narzekać że maszyny im "nie dają"?;) Jest ryzyko;)
  • 14.11.17, 20:39
    bgz0702 napisała:

    > ployd napisał:
    >
    > > Tak czy inaczej - bo maszyny i emerytura - coraz więcej ludzi będzie spęd
    > zać co
    > > raz więcej czasu na forum Seksu
    >
    > ;)) może będą narzekać że maszyny im "nie dają"?;) Jest ryzyko;)

    Udało nam się, mamy już tu gotowe coś zajmującego na długie emerytalne dni za xx lat:)
  • 14.11.17, 20:41
    ployd napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > ployd napisał:
    > >
    > > > Tak czy inaczej - bo maszyny i emerytura - coraz więcej ludzi będzi
    > e spęd
    > > zać co
    > > > raz więcej czasu na forum Seksu
    > >
    > > ;)) może będą narzekać że maszyny im "nie dają"?;) Jest ryzyko;)
    >
    > Udało nam się, mamy już tu gotowe coś zajmującego na długie emerytalne dni za x
    > x lat:)

    spuścizna... trzeba coś zostawić kolejnym pokoleniom;))
  • 14.11.17, 22:17
    rekreativa napisała:
    > Jeśli autoamty będą pracować za wszystkich, to kto będzie zarabiał? Jak będzie
    > wyglądać dystrybucja owoców tej pracy? Kto to będzie kontrolował?

    Nikt nie będzie zarabiał, bo przypuszczalnie nie będzie pieniędzy. Dystrybucja dóbr może okazać się problemem, więc sądzę, że dojdzie do dystrybucji "systemowej". Każdemu według potrzeb ;)
    Kontrola - no tu znowu jest problem. Człowiek to zwierzę stadne, lubi hierarchię. Nawet jak zabraknie zmuszania ludzi do wytwórstwa, to jedni będą próbowali się wybić ponad drugich. Nie będę gdybał, nie jestem Marksem :P To że proces wytwórczy zostanie zautomatyzowany jest pewne, według mnie czeka to wszystkie pozostałe zawody. Już niedługo ludzie przestaną być potrzebni jako element gospodarki, pytanie co z nimi zrobić pozostanie otwarte.
  • 14.11.17, 23:49
    > pytanie co z nimi zrobić pozostanie otwarte.

    Optymista. Pytanie co robić z niepotrzebnym zasobem, ktory zużywa inne zasoby nigdy nie było otwarte. Jedyne otwarte pytanie to kwestia metody. I tu znowu: optymiści myślą, ze w „bieżącym roku” metody niehumanitarne sie nie wydarza. Ekonomiści przypominają ze metody humanitarne sa drogie.
  • 14.11.17, 21:49
    > Wiekszych bzdur dawno nie czytalam. Wlasciwie to mozna by ukrasc, skoro bez znaczenia jest w jaki sposob "doszlo sie do zasobow". <

    W poście Sabata jest sporo racjonalizacji jego bieżącej sytuacji. W tej chwili nie czas na przedstawianie zalet innych opcji, tylko człowieka wkurwisz.

    Sabat, laurka ode mnie dla Ciebie: youtu.be/0NYiOHGapRk

    „Tell me why I need to be a power slave”.

    Lubię zaczac dzien w korpo od tego kawałka.
  • 14.11.17, 22:10
    proteinawy napisał(a):

    > W poście Sabata jest sporo racjonalizacji jego bieżącej sytuacji. W tej chwili
    > nie czas na przedstawianie zalet innych opcji, tylko człowieka wkurwisz.

    Ty sluchaj, a jak on mnie wkurwia:-D No jeszcze brakuje zeby zaczal mi do oczu skakac ze zarabiam jak facet. Ano zarabiam, ale zapierdalam tez jak facet, caly tydzien, bez dnia przerwy. I co? Ano nigdy w zyciu nie czulam sie tak bardzo wolna jak teraz, chociaz zdarza mi sie czasem po pracy ze zmeczenia zasnac w samochodzie na parkingu, bo nie mam sily sie juz do chaty doczolgac. Mam plan i go sobie realizuje, z usmiechem na ustach. A ten len o niewolnictwie mi pieprzy.

  • 14.11.17, 22:29
    mabelle2000 napisała:

    > proteinawy napisał(a):
    >
    > > W poście Sabata jest sporo racjonalizacji jego bieżącej sytuacji. W tej c
    > hwili
    > > nie czas na przedstawianie zalet innych opcji, tylko człowieka wkurwisz.
    >
    > Ty sluchaj, a jak on mnie wkurwia:-D No jeszcze brakuje zeby zaczal mi do oczu
    > skakac ze zarabiam jak facet. Ano zarabiam, ale zapierdalam tez jak facet, caly
    > tydzien, bez dnia przerwy. I co? Ano nigdy w zyciu nie czulam sie tak bardzo
    > wolna jak teraz, chociaz zdarza mi sie czasem po pracy ze zmeczenia zasnac w sa
    > mochodzie na parkingu, bo nie mam sily sie juz do chaty doczolgac. Mam plan i g
    > o sobie realizuje, z usmiechem na ustach. A ten len o niewolnictwie mi pieprzy.

    Bez urazy, wydaje mi się, że jest odwrotnie. To Mabelle i Ty, Proteinowy, racjonalizujecie swoją sytuację. Konkretnie - swoje zarobienie. Ja nie mam potrzeby mówienia o sobie w tym momencie - odniosłem się do ataku na osobę Kag, która nie "pracuje", a dysponuje zasobami.
    Jeśli mnie nazywacie leniem, to jak nazwiecie Kag?
    Do niewolnictwa odwołałem się nieprzypadkowo. Moim zdaniem praca jaką znamy narodziła się właśnie wtedy. Pojawiły się przedsięwzięcia wymagające synergii, pracy wielu rąk podporządkowanych jednemu celowi, który wyznaczał właściciel niewolników. Otóż - właściciel, dodajmy, nie "pracujący".
    Kolejnym etapem była praca na roli, los chłopa podległego feudalnemu władcy. Władcy, uwaga, nie parającego się "pracą".
    Wraz z postępem technologii powstały manufaktury, a następnie regularne fabryki i tak narodził się robotnik, czyli przedstawiciel "pracy najemnej".
    Trzeba mieć zespół Downa, żeby nie pokojarzyć postępu technicznego z charakterem stosunków pracy.
    Tak czy owak - podtrzymuję to co napisałem. Praca najemna w dzisiejszych czasach ma charakter niewolnictwa dobrowolnego, bo z jednej strony większość ludzi ma wybór - może umrzeć z głodu, a jeśli nie, to pracować musi, ale z drugiej może wybrać pana i charakter służby. Cieszy się też wszelkimi prawami człowieka i obywatela, które przynajmniej teoretycznie ma na tym samym poziomie co współcześni możnowładcy. To ogromny postęp w porównaniu ze starożytnością.
  • 14.11.17, 22:43
    sabat3 napisał:

    > Bez urazy, wydaje mi się, że jest odwrotnie. To Mabelle i Ty, Proteinowy, racjo
    > nalizujecie swoją sytuację. Konkretnie - swoje zarobienie.

    Krotko- a jakie masz efekty swojego nicnierobienia? Moze sie pochwal, to wezmiemy przyklad.

    > Tak czy owak - podtrzymuję to co napisałem. Praca najemna w dzisiejszych czasac
    > h ma charakter niewolnictwa dobrowolnego, bo z jednej strony większość ludzi ma
    > wybór - może umrzeć z głodu, a jeśli nie, to pracować musi, ale z drugiej może
    > wybrać pana i charakter służby. Cieszy się też wszelkimi prawami człowieka i o
    > bywatela, które przynajmniej teoretycznie ma na tym samym poziomie co współcześ
    > ni możnowładcy. To ogromny postęp w porównaniu ze starożytnością.

    A ten dalej swoje brednie. Rozumiesz, ze prace mozna wybrac samemu, wybrac sobie zawod, pracodawce, miejsce w ktorym sie pracuje, negocjowac stawki, lub sie przekwalifikowac jak jedno nie wypali/ znudzi sie. Wtedy to Ty decydujesz co sprzedajesz, komu i za ile.
    Natomiast jesli jak twierdzisz " dojdziesz do zasobow", bo ktos Ci da, zrobi laske, albo udostepni, to on I TYLKO ON dyktuje nie tylko walute w ktorej musisz mu zaplacic, ale takze kurs tejze.
    Widzisz roznice miedzy tymi dwoma sytuacjami czy nadal nie?
  • 14.11.17, 22:56
    mabelle2000 napisała:
    > Krotko- a jakie masz efekty swojego nicnierobienia? Moze sie pochwal, to wezmie
    > my przyklad.

    Na przykład nie zasypiam w samochodzie, niekiedy mam czas coś poczytać, zrobić coś dla siebie, przemyśleć jakieś sprawy, po prostu żyć. Jeśli przez 16 godzin/7 dni w tygodniu pracujesz pod zegarem, to czym to się różni od pobytu w celi? Masz jedno życie, sądzisz, że jak będziesz umierać, to ktoś Ci przypnie order przodownika pracy?
    I nie jest tak, że nie robię nic. Robię tyle, że wystarcza my by przeżyć. Ty za to masz PLAN. Gratuluję. Plan zapierdalać na 200% tak długo, jak pozwoli na to zdrowie, a ono potrafi upomnieć się o swoje w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Jak w końcu będziesz wrakiem człowieka i zarobisz się na śmierć, to też będziesz mieć plan? No ale to Twój wybór.

    > A ten dalej swoje brednie. Rozumiesz, ze prace mozna wybrac samemu, wybrac sobi
    > e zawod, pracodawce, miejsce w ktorym sie pracuje, negocjowac stawki, lub sie p
    > rzekwalifikowac jak jedno nie wypali/ znudzi sie. Wtedy to Ty decydujesz co spr
    > zedajesz, komu i za ile.
    > Natomiast jesli jak twierdzisz " dojdziesz do zasobow", bo ktos Ci da, zrobi la
    > ske, albo udostepni, to on I TYLKO ON dyktuje nie tylko walute w ktorej musisz
    > mu zaplacic, ale takze kurs tejze.
    > Widzisz roznice miedzy tymi dwoma sytuacjami czy nadal nie?

    Rozumiesz, że można mieć tyle pieniędzy, by nie MUSIEĆ niczego wybierać?
    Możesz też założyć firmę samemu i zapierdalać na własny rachunek.
    Co do dyktowania warunków - Może Ela czy Kag robią dobrze swoim mężom, ale za to Ty, oczywiście metaforycznie, robisz dobrze swojemu pracodawcy. Nie słyszałaś o metaforze obciągania korporacyjnego kutasa? Różnica jest taka, że Marek czy mąż Kag nie mogą ich tak po prostu kopnąć w dupę bez potężnych reperkusji dla swojego status quo, natomiast Twój pracodawca/pracodawcy może Cię kopnąć w zad bez najmniejszych konsekwencji (w ramach okresu wypowiedzenia), i zrobi to niechybnie, jak tylko zauważy, że przestałaś być przydatna/pożyteczna.
  • 14.11.17, 23:10
    sabat3 napisał:

    > Co do dyktowania warunków - Może Ela czy Kag robią dobrze swoim mężom, ale za to Ty, oczywiście metaforycznie, robisz dobrze swojemu pracodawcy. Nie słyszałaś o metaforze obciągania korporacyjnego kutasa? Różnica jest taka, że Marek czy mąż Kag nie mogą ich tak po prostu kopnąć w dupę bez potężnych reperkusji dla swojego status quo, natomiast Twój pracodawca/pracodawcy może Cię kopnąć w zad bez najmniejszych konsekwencji (w ramach okresu wypowiedzenia), i zrobi to niechybnie, jak tylko zauważy, że przestałaś być przydatna/pożyteczna.
    ------------------------------------------
    Wiesz, ja od 11 roku życia jestem przyzwyczajony do aktywności całodobowej w tym weekendowej. Teraz też zaczynam dzień od spaceru z Sową, potem logowanie firmowe, pisanie, potem do firmy, też forum, czy klientów, w międzyczasie swoje sprawy, treningi, rozrywki i taki matrix cały czas. Kończę około 22. Nikt mnie do tego nie zmuszał, taki motorek w d.... Z drugiej strony mogę zadzwonić do biura i powiedzieć, że dzisiaj mnie nie ma bo pracuję z domu albo nie. Czuję się wolnym człowiekiem.
  • 14.11.17, 23:52
    sabat3 napisał:

    > Na przykład nie zasypiam w samochodzie, niekiedy mam czas coś poczytać, zrobić
    > coś dla siebie, przemyśleć jakieś sprawy, po prostu żyć. Jeśli przez 16 godzin/
    > 7 dni w tygodniu pracujesz pod zegarem, to czym to się różni od pobytu w celi?

    A nie przyszlo Ci do glowy, ze ja po prostu moge lubic to co robie? W tym roku tyle nowych rzeczy poznalam, tyle sukcesow odnioslam, moich malych, prywatnych i sporo tez klesk, ktore wiele mnie nauczyly. Co mam kurwa, udawac, ze to jakas meczarnia dla mnie jest, bo Tobie sie tak przysnilo?
    Dla mnie zyc z pasja, to zyc na maksa, na pelnych obrotach, a nie szczypac sie w pizde jak emerytka. Na to mam jeszcze czas.

    > Masz jedno życie, sądzisz, że jak będziesz umierać, to ktoś Ci przypnie order p
    > rzodownika pracy?

    To sprobuj sobie wyobrazic, ze niektorzy ludzie ciesza sie, gdy sa dobrzy w tym co robia. Sprawdzili sie. Potrafia. Chocby to nawet byly gowniane roboty w gownianej fabryce. Czules kiedys taka satysfakcje, czy nie?

    > I nie jest tak, że nie robię nic. Robię tyle, że wystarcza my by przeżyć.
    Ty za
    > to masz PLAN. Gratuluję. Plan zapierdalać na 200% tak długo, jak pozwoli na to
    > zdrowie, a ono potrafi upomnieć się o swoje w najmniej oczekiwanych okolicznoś
    > ciach. Jak w końcu będziesz wrakiem człowieka i zarobisz się na śmierć, to też
    > będziesz mieć plan? No ale to Twój wybór.

    Nie da sie zapierdalac cale zycie i nie to jest moim celem. Polemizuje z Twoim poczuciem niewolnictwa, ktore probujesz mi wmowic, a ktore u mnie tym mniejsze im wieksza kwote widze na wyplacie. Mozesz to jakos logicznie wytlumaczyc? Bo jeszcze sam niedawno plakales, ze gdybys mial kase, to bylbys WOLNY.


    > Rozumiesz, że można mieć tyle pieniędzy, by nie MUSIEĆ niczego wybierać?

    Spadek czy darowizna ? Umarli Cie moze nie rozlicza, ale zywi jak najbardziej, a to juz boli i znacznie wolnosc ogranicza.

    > Możesz też założyć firmę samemu i zapierdalać na własny rachunek.

    Po co mi taki stres? Poki co sprzedaje swoja prace. Wiec jesli dobrze mi placa, to wszystko jest w porzadku. Jak sie cos zmieni, ja zrezygnuje z nich, albo oni ze mnie, to znajde nowego pracodawce. Tu czy gdzie indziej. Po prostu.

    > Co do dyktowania warunków - Może Ela czy Kag robią dobrze swoim mężom, ale za t
    > o Ty, oczywiście metaforycznie, robisz dobrze swojemu pracodawcy. Nie słyszałaś
    > o metaforze obciągania korporacyjnego kutasa? Różnica jest taka, że Marek czy
    > mąż Kag nie mogą ich tak po prostu kopnąć w dupę bez potężnych reperkusji dla s
    > wojego status quo, natomiast Twój pracodawca/pracodawcy może Cię kopnąć w zad b
    > ez najmniejszych konsekwencji (w ramach okresu wypowiedzenia), i zrobi to niech
    > ybnie, jak tylko zauważy, że przestałaś być przydatna/pożyteczna.

    Ale sie przejelam:-D Zapewniam Cie ze podobnie jak pracodawca moze mnie kopnac w dupe bez sentymentow, tak dokladnie ja moge kopnac w dupe jego :-D Eureka! Sam na to nie wpadles?
  • 15.11.17, 08:33
    Zgadzam się ze wszystkim co napisał Sabat na temat pracy najemnej - w mocnych słowach, ale trafnie.
    Kiedy pracujesz na etacie musisz prosić o wolne, o możliwość wyjścia do lekarza czy na wywiadówkę w szkole. I to ma być wolność???
  • 15.11.17, 10:16
    5chantal napisała:

    > Zgadzam się ze wszystkim co napisał Sabat na temat pracy najemnej - w mocnych s
    > łowach, ale trafnie.
    > Kiedy pracujesz na etacie musisz prosić o wolne, o możliwość wyjścia do lekarza
    > czy na wywiadówkę w szkole. I to ma być wolność???

    MAbelle nie musi prosic, ona INFORMUJE (powiedzialam iz dzisiaj, ze...) ;-) Najlepsze jak oni ja poinformuja, ze moze juz nie wracac ale ona ma to w dupie. To wychodzi mi, ze wolnosc to wdupiemanie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • 15.11.17, 11:32
    hello-kitty2 napisała:


    > MAbelle nie musi prosic, ona INFORMUJE (powiedzialam iz dzisiaj, ze...) ;-)

    Mabelle jak wszyscy wypisuje podanie o urlop. To na poniedzialek. Praca w weekendy jest za porozumieniem stron. Na nadgodziny zgadzam sie wiec dobrowolnie. Zreszta jesli chce zarobic, to dlaczego mam sie nie zgadzac?
    A Ty zachowujesz sie jak obrazona pieciolatka. Mnie umowy nie ciaza, bo sa wiazaca dla obydwu stron. Nikt nikomu wolnosci nie ogranicza w kazdym razie.

    Naj
    > lepsze jak oni ja poinformuja, ze moze juz nie wracac ale ona ma to w dupie. To
    > wychodzi mi, ze wolnosc to wdupiemanie.

    Nastepna, ktorej emancypacja kobiet zaszkodzila na mozg. Dokladnie tak jest- nie musze sie klaniac w pas swojemu szefowi, bo jestem uczciwym i solidnym pracownikiem. On tez mi sie nie musi klaniac i jak z mojej pracy bedzie niezadowolony, to ma prawo mnie zwolnic. Co tu jest takiego kontrowersyjnego ?
  • 15.11.17, 11:20
    5chantal napisała:


    5chantal napisała:

    > Zgadzam się ze wszystkim co napisał Sabat na temat pracy najemnej - w mocnych s
    > łowach, ale trafnie.

    Wydaj sie bogato za maz, to problem pracy najemnej Cie ominie. Podobno maz Cie tak latwo nie moze wypierdolic i musi Cie utrzymywac, nawet jak mu sie znudzisz, sprobuj.

    > Kiedy pracujesz na etacie musisz prosić o wolne, o możliwość wyjścia do lekarza
    > czy na wywiadówkę w szkole. I to ma być wolność???

    Jak jade samochodem to musze zwracac uwage na znaki, przestrzegac zasady pierwszenstwa i uwazac zeby nie przekraczac predkosci. Ale mnie zniewolili, nie???
    Czasem sie zastanowiam po co wolnosc glupim gesiom skoro i tak nie potrafia z niej skorzystac.
  • 15.11.17, 11:56
    Kobieto,
    po co te nerwy? Za mąż już się wydałam dawno temu - to raz. Pracowałam 12 lat na etacie w korpo - to dwa, ale to nie dla mnie i w końcu udało mi się z tego wymiksować i założyć własną firmę. I to jest dla mnie wolność, co nie oznacza, że nie pracuję, bo pracuję całkiem sporo, jednak na swoich warunkach. A jeślo ktoś czuje wiatr w żaglach na etacie, to podziwiam i gratuluję, u mnie to tak nie działało.
  • 15.11.17, 12:12
    5chantal napisała:

    > Kobieto,
    > po co te nerwy? Za mąż już się wydałam dawno temu - to raz. Pracowałam 12 lat n
    > a etacie w korpo - to dwa, ale to nie dla mnie i w końcu udało mi się z tego wy
    > miksować i założyć własną firmę. I to jest dla mnie wolność, co nie oznacza, że
    > nie pracuję, bo pracuję całkiem sporo, jednak na swoich warunkach.

    To wez sobie urlop powiedzmy na trzy miesiace, to zobaczysz co bedzie. Taka to ta Twoja wolnosc. Pracodawce musialas biedactwo informowac ze wychodzisz do lekarza, a swoich pracownikow/ klientow/ podwykonawcow nie musisz? A to ciekawe.