Dodaj do ulubionych

Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog

15.01.18, 21:57
Dałbym ten wpis do poprzedniego wątku, ale wygląda na to, że albo admini go skasowali albo coś się spierdzieliło, koniec końców nie można w poprzedni wątek wejść, w związku z czym zakładam nowy wątek zaśmiecając nieco forum, ale to nie moja wina.

Po co piszę ten epilog? Z dwóch powodów. Po pierwsze, zawsze sam lubiłem przeczytać jak zakończyła się historia opisana przez jakiegoś forumowicza (niestety, zbyt często opowieści kończą się na "i ja tam byłem, miód i wino piłem" a przecież wszyscy wiemy, że zawsze, wcześniej czy później przychodzi kac). Po drugie, żeby w końcu udowodnić, że moje potencjalnie długoterminowe związki nie stają się moimi realnymi długoterminowymi związkami z mojego powodu :)

Przechodząc do sedna, czyli Wan. Taka fajna laska z Tajlandii, normalna dziewczyna (dla tych czytelników, którzy nie mieli okazji zapoznać się z nieczynnym/skasowanym wątkiem). Nie jakaś super piękność ale naprawdę bardzo ładna, fajna dziewczyna, z którą mógłbyś równie fajnie poruchać się w Ritzu jak i w stogu siana. Wydawała mi się poza tym i bystra i inteligentna.

Wyleciałem w Tajlandii w Sylwestra. Uzgodniliśmy wówczas, że przyleci do mnie na trzy miesiące w maju i że jesteśmy (sama mnie zapytała o nasz status!) w związku i likwidujemy nasze konta na portalu randkowym, na którym się poznaliśmy.

No i przechodząc szybko sedna (choć to żenujące ale potrzebne dla edukacji forumowej młodzieży i urqu):

Ja swoje konto zlikwidowałem zaraz po przyjeździe (drugiego albo trzeciego dnia). Z drobnym problemem, bo to rzeczywiście skomplikowane - kto był na płatnych portalach randkowych ten wie, że to trudne - okazało się, że tylko wygasiłem konto a nie je wykasowałem, więc po kolejnych dwóch czy trzech dniach poprawiłem swój błąd i je już ostatecznie wykasowałem. Oczywiście, nie kierowała mną wyłącznie miłość czy próżność, chodziło mi też o to, żeby nie czardżowali mi karty bezsensownie :)

Z Wan niestety było inaczej. Rozumiem, że nie wykasowała swojego konta dopóki ja nie wykasowałem swojego. Rozumiem też, że mogła nie skasować swojego konta dopóki nie udowodniłem jej, że nie zabawiałem się nią na urlopie tylko miałem realne, długoterminowe zamiary (a uwierzcie mi, ostatnie dwa tygodnie poświęciłem żeby poczuła się pewniej, że naprawdę chcę, żeby do mnie przyjechała w maju).

W każdym razie, w środę wieczorem założyłem sobie konto Sean'a, Anglika z Londynu (czas założenia konta - trzy minuty może) i zobaczyłem, że jej profil cały czas istnieje i że zalogowała się na swój profil tego samego dnia, tyle, że wcześniej. W związku z tym, pełen złych przeczuć, wgrałem mojemu profilowi - Sean'owi z Londynu atrakcyjne zdjęcie i wysłałem Wan serduszko zainteresowania. Przez kilka dni nic się nie działo, nie logowała się, więc myślałem, że po prostu próbowała zlikwidować wtedy konto ale jej się nie udało. Niestety, dzisiaj się zjebało. I naprawdę, symptomatyczne i wymagające analizy psychologicznej jest to dlaczego zjebało się własnie dzisiaj :) Dzisiaj był najbardziej "czuły" dzień. Wczoraj przed jej snem byłem funny po wcześniejszym cocky, dziś rano mi napisała między innymi, że mnie kocha i w tym samym mniej więcej czasie zalogowała się na portal randkowy. Ok, rzyg, ale nie byłem do końca pewny o co chodziło z tym logowaniem - może pomyłka, może chęć dowartościowania się, może sprawdzała czy ja rzeczywiście skasowałem swoje konto. W każdym razie, posłodziliśmy sobie dzisiaj, nawet bardziej mi ona niż ja jej, w każdym razie to ona była tą stroną nieco bardziej inicjującą kontakt dzisiaj. No i w życiu bym się nie spodziewał, że Sean dzisiaj ok. 18 naszego czasu, jak własnie siedziałem na kiblu po powrocie z pracy dostanie serduszko od Wan :)

Jest to zajebiście smutne. Wiem, Bismarck powiedział, że lepiej nie wiedzieć i tak dalej, ale mimo wszystko lepiej wiedzieć. I tak sobie myślę, że w tej całej "zdradzie" boli mnie najbardziej, że to było takie w sumie strasznie stereotypowe, banalne i głupie. Do zdemaskowania w trzy minuty. To był po prostu policzek w moją inteligencję :)

W każdym razie wracamy na stare tory - w kwietniu, po trzech miesiącach, kompleksowy przegląd karoserii i podwozia i znowu w trasę! :)

PS. Znowu będę musiał stopkę zmienić :/

--
Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
Edytor zaawansowany
  • sabat3 15.01.18, 22:08
    Jakiej "zdradzie"? Wybacz bezposredniosc, ale dobrze sie czujesz, bro? :o
  • wont2 15.01.18, 22:16
    Naprawdę nie rozumiem. Chodzi ci o to, że przesadzam że piszę o zdradzie, czy że jestem za bardzo waniliowy pisząc o "zdradzie"? :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 15.01.18, 22:23
    wont2 napisał:
    > Naprawdę nie rozumiem. Chodzi ci o to, że przesadzam że piszę o zdradzie, czy ż
    > e jestem za bardzo waniliowy pisząc o "zdradzie"? :)

    Nie. Chodzi mi o to, że gdybyś pojechał do Disneylandu i zaczął opierdalać portiera, że ten pałac to tak naprawdę jakaś pierdolona makieta, a nie prawdziwy zamek, a po placu wcale nie chodzi autentyczny Kaczor Donald i Myszka Miki, tylko jacyś przebierańcy w kostiumach, to też bym się popukał w czoło.
    Życie to ta makieta zamku Disneya.
  • wont2 15.01.18, 22:26
    Ha ha :) Jesteś za bardzo cyniczny :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 15.01.18, 22:32
    wont2 napisał:
    > Ha ha :) Jesteś za bardzo cyniczny :)

    Bardziej niż sądzisz.
  • hello-kitty2 15.01.18, 23:14
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > Ha ha :) Jesteś za bardzo cyniczny :)
    >
    > Bardziej niż sądzisz.

    Taki jestes Sabat cwany cynik? A jeszcze niedawno odszczekiwales sie Mabelle zeby sobie nie myslala, ze jest jakas 'lepsza' od omawianej pary kochankow, bo miala czelnosc w swej przemocowosci zajaknac sie, ze tak to sie wlasnie ludzie hiv zarazaja. Podla przemocowa Mabelle, co ona moze wiedziec o prawdziwym uczuciu, chamka jedna z hiv wyjedza, kiedy love story trwa, a Ty zes pierwszy obronca. Przemoc w bialy dzien! No i co teraz? Lyso Ci? Sie umiesz ustawiac zawsze po stonie swiecacego zwyciestwo, a jak sie zwyciescy noga podwinie, to juz obrot i mu kopa jeb, ze jaki glupi byl, jaki naiwny i w ogole smiech na sali, a przeciez Ty juz dawno wiedziales, ze to plastikowy Disney byl. Sorry ale sliskie to bardzo. POdsumowujac: triumf swietujemy razem, sie po pleckach poklepujemy, piatki przybijamy i pilnujemy zeby nikt nie krakal, a jak podmiotowi triumfu zdarzy sie upasc to go publicznie wysmiewamy. Wez no przemysl i postaw sie na miejscu czlowieka.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 15.01.18, 23:34
    Kitty, ja wciąż uważam, że ona ma plan przyjazdu do Europy. Po co by z nim spała? Po co koresponduje? Myślisz, że ona jest jakaś jebnięta, czy co? Tyle że to jest na zasadzie "jak nie z tym, to z innym", to akurat było do przewidzenia od początku, dlatego twardo oprotestowałem pomysł żenienia się z tą panną. Chce się laska wyrwać z kraju, ma plan, jest deal. Tak na to trzeba patrzeć.
    Co do Mabelle - dalej tak uważam. Nie ma sensu wyzywać ludzi od debili tylko dlatego, że się z kimś przespali. Natomiast brak użycia prezerwatyw mnie też wydaje się co najmniej dziwny, no ale to nie moja sprawa. Każdy może każdego czymś zarazić i nawet o tym nie wiedzieć.
  • dinamokutaisi 15.01.18, 22:27
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > Naprawdę nie rozumiem. Chodzi ci o to, że przesadzam że piszę o zdradzie,
    > czy ż
    > > e jestem za bardzo waniliowy pisząc o "zdradzie"? :)
    >
    > Nie. Chodzi mi o to, że gdybyś pojechał do Disneylandu i zaczął opierdalać port
    > iera, że ten pałac to tak naprawdę jakaś pierdolona makieta, a nie prawdziwy za
    > mek, a po placu wcale nie chodzi autentyczny Kaczor Donald i Myszka Miki, tylko
    > jacyś przebierańcy w kostiumach, to też bym się popukał w czoło.
    > Życie to ta makieta zamku Disneya.

    Sabat Ty byłeś inteligentnie sceptyczny, ja również, dbaliśmy o Wonta (doing a right thing for a pal is real something, coś takiego w Casablance pada), ale nie można odmawiać żadnej Tajce startu dopóki nie udowodni że jest zdradziecka, rozumiesz.
  • sabat3 15.01.18, 22:35
    dinamokutaisi napisał(a):
    > Sabat Ty byłeś inteligentnie sceptyczny, ja również, dbaliśmy o Wonta (doing a
    > right thing for a pal is real something, coś takiego w Casablance pada), ale ni
    > e można odmawiać żadnej Tajce startu dopóki nie udowodni że jest zdradziecka, r
    > ozumiesz.

    Co ma z tym wspólnego to, że ona jest Tajką? To nie ma nic do rzeczy.
    Pytanie - co teraz?
    Kasujesz konto "Seana" i czekasz do kwietnia, czy kiedy tam? :)
  • wont2 15.01.18, 22:41
    sabat3 napisał:

    > Pytanie - co teraz?
    > Kasujesz konto "Seana" i czekasz do kwietnia, czy kiedy tam? :)
    ------
    Nie no weź nie żartuj :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 15.01.18, 22:54
    wont2 napisał:
    > Nie no weź nie żartuj :)

    Dlaczego? Póki co możesz być najlepszą opcją, nie jest jasne, czy do tego czasu znajdzie kogoś ciekawszego. Skoro pisze, to znaczy, że jej na ten moment jeszcze zależy, a tylko rozpoznawczo sprawdza, czy nie może zalicytować wyżej. Cóż w tym dziwnego? Jak jeszcze dałeś Anglika i to jakiegoś bardzo przystojnego... Zbyt duże wyzwanie, a dziewczyna w trybie "rozpoznaję otoczenie".
  • dinamokutaisi 15.01.18, 23:00
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > Nie no weź nie żartuj :)
    >
    > Dlaczego? Póki co możesz być najlepszą opcją, nie jest jasne, czy do tego czasu
    > znajdzie kogoś ciekawszego. Skoro pisze, to znaczy, że jej na ten moment jeszc
    > ze zależy, a tylko rozpoznawczo sprawdza, czy nie może zalicytować wyżej. Cóż w
    > tym dziwnego? Jak jeszcze dałeś Anglika i to jakiegoś bardzo przystojnego... Z
    > byt duże wyzwanie, a dziewczyna w trybie "rozpoznaję otoczenie".

    Jakie zalicytować wyżej frajerze. "Zaprzyjaźniają się" z iloma się tylko da, tak jak w przekręcie nigeryjskim. Notabene jedna oszukana babka zaopiekowała się potem tym oszustem, ciekawa historia, mimo że ją oszukał, żeby wydobyć go z nędzy moralnej. To samo można spróbować i tu:)
  • wont2 15.01.18, 23:32
    dinamokutaisi napisał(a):

    > Jakie zalicytować wyżej frajerze. "Zaprzyjaźniają się" z iloma się tylko da, ta
    > k jak w przekręcie nigeryjskim. Notabene jedna oszukana babka zaopiekowała się
    > potem tym oszustem, ciekawa historia, mimo że ją oszukał, żeby wydobyć go z nęd
    > zy moralnej. To samo można spróbować i tu:)
    -----
    Nie, mimo całego mojego rozżalenia to to nie był przekręt nigeryjski :) Wan podczas całego mojego mojego pobytu nie sprawdzała komórki, nie smsowała, jak z kimś rozmawiała to tylko z mamą (codziennie). To nie jest zła dziewczyna. Po prostu, nie polubiła mnie wystarczająco i nie zdała testu. Z innym, kogoś kogo naprawdę polubi i pokocha - a jest tego naprawdę warta - zda :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 15.01.18, 23:39
    wont2 napisał:
    > Nie, mimo całego mojego rozżalenia to to nie był przekręt nigeryjski :) Wan pod
    > czas całego mojego mojego pobytu nie sprawdzała komórki, nie smsowała, jak z ki
    > mś rozmawiała to tylko z mamą (codziennie). To nie jest zła dziewczyna. Po pros
    > tu, nie polubiła mnie wystarczająco i nie zdała testu. Z innym, kogoś kogo napr
    > awdę polubi i pokocha - a jest tego naprawdę warta - zda :)

    Pokaż zdjęcie, które wstawileś, a odpowiem Ci, czy ten test zdałoby większość żon naszych polskich znajomych. No wiesz, Twoich i moich :D
  • wont2 16.01.18, 00:07
    sabat3 napisał:

    > Pokaż zdjęcie, które wstawileś, a odpowiem Ci, czy ten test zdałoby większość ż
    > on naszych polskich znajomych. No wiesz, Twoich i moich :D
    ------------
    Bardzo proszę :) W każdy razie gość (dałem mu chyba w profilu 33 lata) ma zajebiste branie w Tajlandii.

    www.surrey.ac.uk/sites/default/files/Leo%20Blanchard%20University%20of%20Surrey%20English%20Literature%20student.jpg

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 16.01.18, 00:15
    wont2 napisał:
    > Bardzo proszę :) W każdy razie gość (dałem mu chyba w profilu 33 lata) ma zajeb
    > iste branie w Tajlandii.
    >
    > www.surrey.ac.uk/sites/default/files/Leo%20Blanchard%20University%20of%20Surrey%20English%20Literature%20student.jpg
    >

    JA PIERDOLĘ...
    Nie no, to jak byś (będąc kobietę) chciał testować wierność małżonka wysyłając taką panią:
    4.bp.blogspot.com/-ilhiZO-jiiM/WHZD4UqwXPI/AAAAAAAAEIA/QVXCSQ_yMIwxi1Zgi2U7MsZF3MX9ugvtACLcB/s1600/selena-gomez-beauty-secrets-hair.jpg
    "Szelena" wchodzi w butach na wysokich obcasach, wypina opiętą na pupie spódniczkę podnosząc coś z ziemi i pyta "przepraszam, nie wdział pan czasem mojego pieska? Zgubił się w pobliżu". A wierny małżonek podnosi palec i mówi tonem służbisty "HA! Wiem o co pani chodzi! Chce mnie pani uwieść! Nic z tego, jestem Ż-O-N-A-T-Y! Niech pani zapamięta, k a t e g o r y c z n i e odmawiam!"
  • wont2 16.01.18, 00:33
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > Bardzo proszę :) W każdy razie gość (dałem mu chyba w profilu 33 lata) ma
    > zajeb
    > > iste branie w Tajlandii.
    > >
    > > www.surrey.ac.uk/sites/default/files/Leo%20Blanchard%20University%20of%20Surrey%20English%20Literature%20student.jpg
    > >
    >
    > JA PIERDOLĘ...
    > Nie no, to jak byś (będąc kobietę) chciał testować wierność małżonka wysyłając
    > taką panią:
    > 4.bp.blogspot.com/-ilhiZO-jiiM/WHZD4UqwXPI/AAAAAAAAEIA/QVXCSQ_yMIwxi1Zgi2U7MsZF3MX9ugvtACLcB/s1600/selena-gomez-beauty-secrets-hair.jpg
    > "Szelena" wchodzi w butach na wysokich obcasach, wypina opiętą na pupie spódnic
    > zkę podnosząc coś z ziemi i pyta "przepraszam, nie wdział pan czasem mojego pie
    > ska? Zgubił się w pobliżu". A wierny małżonek podnosi palec i mówi tonem służbi
    > sty "HA! Wiem o co pani chodzi! Chce mnie pani uwieść! Nic z tego, jestem Ż-O-N
    > -A-T-Y! Niech pani zapamięta, k a t e g o r y c z n i e odmawiam!"
    --------
    Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężczyzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo najlepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ulicę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będzie zdrada?

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • aandzia43 16.01.18, 00:44

    > --------
    > Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężcz
    > yzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo naj
    > lepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ul
    > icę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będ
    > zie zdrada?

    Zdrada nie, ale stroszenie piórek, zabawa we flirt, utwierdzanie się w swojej atrakcyjności jak najbardziej. To nie jest ładne i szlachetne, ale niektórym tak się robi w głowie jak złapią wiatr w żagle. Nie wiem czy to zdrada, raczej próżnośc i głupota.
    Odpuśc i ochlon, potem decyduj.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • lybbla 16.01.18, 03:04
    wont2 napisał:


    > Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężcz
    > yzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo naj
    > lepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ul
    > icę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będ
    > zie zdrada?


    Wysłanie serduszka to jest zdrada?
    Porównajmy z
    `You fucked me four times the other night. You've been inside me.
    I swallowed your cum. That means something.'

    Nie nadążam za tym światem.
  • zawle 16.01.18, 06:27
    lybbla napisał:
    > Wysłanie serduszka to jest zdrada?
    > Porównajmy z
    > `You fucked me four times the other night. You've been inside me.
    > I swallowed your cum. That means something.'
    >
    > Nie nadążam za tym światem.

    Zdrada, nie zdrada, ale na pewno świetny powód żeby z "honorem" wycofać się z eksperymentu.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 16.01.18, 10:47

    > Zdrada, nie zdrada, ale na pewno świetny powód żeby z "honorem" wycofać się z e
    > ksperymentu.

    Hehe, coś może w tym być ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 16.01.18, 08:24
    lybbla napisał:

    > `You fucked me four times the other night. You've been inside me.
    > I swallowed your cum. That means something.'

    Vanilla Sky o ile sie nie myle ale ta jazda samochodem nie skonczyla sie dobrze.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 16.01.18, 04:03
    wont2 napisał:
    > Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężcz
    > yzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo naj
    > lepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ul
    > icę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będ
    > zie zdrada?

    To jest wstrętne, ale absolutnie normalne.
    Normalne nie w tym sensie, że ja aprobuję takie zachowanie, ale normalne dlatego, że taka jest ludzka natura. Nasze geny podpowiadają nam maksymalizację zysków. Dlatego sądzę, że niemal w każdym przypadku można przyłożyć do neurokomputera, jakim jest ludzki mózg, bodziec tak silny, by skorumpować jego system wartości. Pytanie jedynie o siłę tego bodźca.
    Ja zdradziłem kobietę, której ślubowałem dozgonną wierność przed ołtarzem największej religii panującej w mojej kulturze. Wystarczyło kilka silnych bodźców przyłożonych tu i ówdzie, a moje zapewnienia, wewnętrzne przekonania, system wartości itd runęło jak domek z kart.
    W tym samym czasie - kobieta, która ślubowała mi miłość i że mnie nie opuści aż do śmierci zaczęła mnie traktować jak połączenie śmiecia ze śmierdzącym powietrzem, mimo że ślubowała w obliczu Boga, w którego podobno mocno wierzy. Wystarczyło, że w percepcji jej "neurokomputera" nie jestem dość dobry, by się ze mną mnożyć i przy mnie trwać. Zrobił jej się error na linii biologia - przekonania. Wygrała bezdyskusyjnie biologia. U mnie - też.
    Nie dziw mi się, że nie mam złudzeń. Kierują nami mroczne instynkty, ludzka natura jest chciwa i podła.
  • zawle 16.01.18, 06:29
    sabat3 napisał:
    .........................................

    Wysoki sądzie...to nie ja, to neuroprzekażniki. Poza tym ona niepotrzebnie się broniła.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 16.01.18, 08:31
    sabat3 napisał:

    Kierują nami mroczne instynkty, ludzka nat
    > ura jest chciwa i podła.

    No co Ty? Ludzie sa dobrzy, dobrem sie podniecajacy, przynajmniej ci z forum. Jak nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz swoj wlasny sasiedni watek ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 16.01.18, 08:54
    hello-kitty2 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > Kierują nami mroczne instynkty, ludzka nat
    > > ura jest chciwa i podła.
    >
    > No co Ty? Ludzie sa dobrzy, dobrem sie podniecajacy, przynajmniej ci z forum. J
    > ak nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz swoj wlasny sasiedni watek ;-)

    Nie no, rece opadaja...
    Jakie dobra sa poszukiwane? RZADKIE.
  • zawle 16.01.18, 08:58
    hello-kitty2 napisała:
    > No co Ty? Ludzie sa dobrzy, dobrem sie podniecajacy, przynajmniej ci z forum. J
    > ak nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz swoj wlasny sasiedni watek ;-)

    To siła podnieca, a nie zło czy dobroć. Zło zdecydowanie nie podnieca. Nie wiesz o czym gadasz, porno to nie prawdziwe życie Kicia

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 16.01.18, 09:17
    zawle napisała:

    > Nie wies
    > z o czym gadasz, porno to nie prawdziwe życie Kicia

    Ja gadam o:

    > sabat3 napisał:
    >
    > Kierują nami mroczne instynkty, ludzka nat
    > > ura jest chciwa i podła.

    Ja napisalam, ze ludzie sa dobrzy i podnieca ich dobro, tego NAUCZYLAM sie z sasiedniego watku, w ktorym WYARGUMENTOWALISCIE dlaczego sie myle, nie? Bedziesz MI nadal argumentowac? Ale co? W jakiej sprawie? Zlem sie podniecam tylko ja, Proteinowy i Urqu (tez z poprzedniego watku), a czy ida za tym czyny, to juz inna sprawa. Reszta, w tym TY, podnieca sie dobrem. Potrzebujesz jeszcze jakis wyjasnien? Masz jeszcze jakis komentarz?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.18, 10:09
    Oczywiście że mam....większość pisała że zło nie podnieca. I że to, że pornusy podniecają, to nie znaczy że prawdziwe, realne złe podnieca. Nie wiem jak tam ma Urgu..czy mu stanął jak te muszki czy kotki męczył. Ale chętnie sobie poczytam jak i w jakich sytuacjach Ciebie podnieca zło w realnym świecie. Ja uważam że nie pdonieca ani dobro, anie zło. Podnieca siła która przy tym jest- o ile jest.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 16.01.18, 10:38
    zawle napisała:

    > Oczywiście że mam....większość pisała że zło nie podnieca. I że to, że pornusy
    > podniecają, to nie znaczy że prawdziwe, realne złe podnieca. Nie wiem jak tam m
    > a Urgu..czy mu stanął jak te muszki czy kotki męczył. Ale chętnie sobie poczyta
    > m jak i w jakich sytuacjach Ciebie podnieca zło w realnym świecie. Ja uważam że
    > nie pdonieca ani dobro, anie zło. Podnieca siła która przy tym jest- o ile jes
    > t.

    Zawle tamten watek zakonczylam ze swojej strony podsumowaniem (w tamtym watku). Nie mam juz nic wiecej do powiedzenia, podzielenia sie w tamtej sprawie. Ten watek jest o czyms innym. Tu skomentowalam Sabata twierdzenie o podlosci i chciwosci ludzkiej natury. Moze tez wrzuc cos w temacie, jak chcesz, bo tamten temat juz jest zakonczony konkluzja, ktora podajesz: "większość pisała że zło nie podnieca". Choc z drugiej strony ciekawe, co jara dziewcze surdeszujaca profil innego zaraz po wyznaniu milosci facetowi oklamawszy wpierw Go co do rzekomego sksowania konta? Ale jak uznaliscie na pewno nie jara ja, ze to jest zle.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 16.01.18, 11:04
    hello-kitty2 napisała: Choc z drugiej strony ciekawe, co jara dziewcze surdeszujaca profil in
    > nego zaraz po wyznaniu milosci facetowi oklamawszy wpierw Go co do rzekomego sk
    > sowania konta? Ale jak uznaliscie na pewno nie jara ja, ze to jest zle.

    A jara? Tylko najpierw ustalmy czy mamy prawoi pisać o tym w tym watku...wszak jest o czym innym;)
    Może to kobiece serduszko nie jest takie durne i nieskażone cywilizacją na jakie wygląda? Może wie że męskie deklaracje są szybkie, gorące i równie szybko się o nich zapomina. Może zna tym mężczyzn którym sam seks nie wystarcza...muszą poczuć coś wyjatkowego- no kurwa miłość- tylko że trwa ona tyle co stosunek i podkręcenie kilku następnych. Może dziewczę łase na męskie głaski czyli doskonałość kobiecości? A skąd ja mam to wiedzieć...czy ja znam wschodnie głowy? Ale dziwi mnie że Ciebie ten temat tak nadal porusza i że widzisz w nim jaranie się złem. Ot gierki damko- męskie.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 16.01.18, 14:46
    hello-kitty2 napisała:
    > Ja napisalam, ze ludzie sa dobrzy i podnieca ich dobro, tego NAUCZYLAM sie z sa
    > siedniego watku, w ktorym WYARGUMENTOWALISCIE dlaczego sie myle, nie? Bedziesz
    > MI nadal argumentowac? Ale co? W jakiej sprawie? Zlem sie podniecam tylko ja, P
    > roteinowy i Urqu (tez z poprzedniego watku), a czy ida za tym czyny, to juz inn
    > a sprawa. Reszta, w tym TY, podnieca sie dobrem. Potrzebujesz jeszcze jakis wyj
    > asnien? Masz jeszcze jakis komentarz?

    Spróbuje Ci w jasny sposób przekazać co miałem na myśli w ostatnich postach na przestrzeni kilku dni. Myślę, że zrozumiesz, bo jesteś dość inteligentną osobą, tylko się tym wcześniej nie interesowałaś.
    Na początek teoria:
    en.wikipedia.org/wiki/Triune_brain
    Obecnie uważana za zbyt duże uproszczenie, ale chyba z grubsza poprawnie wskazuje pewne zależności w mózgu człowieka.
    Mózg rozwijał się dużo dłużej niż istnieje gatunek ludzki. Jego konstrukcja jest więc związana z wszystkimi formami ewolucyjnymi, jakie nam się po drodze przydarzyły.
    Są pewne sfery, które są bardzo pierwotne, powstały bardzo dawno, a są takie, które w sensie historii ewolucji są dość nowe. Niektórzy naukowcy postulują, że większość prostych, instynktownych decyzji, w tym decyzje o uznaniu danej osoby za atrakcyjną seksualne, zapada w największym stopniu w tych pierwotniejszych częściach ludzkiego mózgu. Co z tego wynika? Ano to co napisałem - że "rządzą nami mroczne, pierwotne instynkty". Bo tak jest - na poziomie instynktów nie rozumiemy, że czegoś nie wolno, coś jest nieetyczne, niedobre, niezbyt szlachetne. Zobacz jak reagują dzieci, gdy nie mają jeszcze doświadczenia. Widzi czekoladę to wyciąga rękę i zjada. Widzi zabawkę i bierze, "od teraz to moje".
    Każdy z nas ma w środku takiego nieokrzesanego stwora, który chce zabierać to co uważa za fajne, żreć, chlać i pierdolić się bez opamiętania. Bo tak działają bardzo proste zwierzęta.
    ALE - czym różni się od nich człowiek? Ma też nowe ośrodki umysłu, które myślą abstrakcyjnie, w czasie życia rozwijają własny system wartości, poznają zasady życia społecznego, potrafią też się same zmieniać, poprzez podjęcie decyzji o uczeniu się czegoś nowego.
    I proces decyzyjny u człowieka bardzo często tak wygląda - pierwotne, zwierzęce ośrodki wysyłają sygnał do działania, który potem często bywa tłumiony przez "nowy", ludzki umysł, który analizuje co można zrobić, co wypada i jakie będą tego konsekwencje.
    Jesteśmy "grzeczni".
    Są jednak sytuacje, gdy sygnał tego "pierwotnego, zwierzęcego umysłu" jest tak silny, że zagłusza ośrodki myślenia i człowiek działa mimo wszystko. Na przykład ktoś może być głodny do tego stopnia, że rzuci się na jedzenie. Odskoczy od gorącego garnka, bez zastanawiania się nad tym co robi. Uchyli się przed ciosem, albo upadającym obiektem.
    Istnieje w mózgu system "zdarzeń nadzwyczajnych", które obchodzą myślenie w kategoriach społecznych. Głównie chodzi o siłę bodźca.
    Dlatego napisałem, że prawie każdego da się skorumpować intelektualnie, obchodząc jego "system wartości". Jeśli czegoś BARDZO pragniesz, to możesz przestać nad sobą panować. To proste, prawie każdemu się zdarzyło.
    Teraz odnośnie "dobroci" w drugim człowieku.
    Większość poprawnie zbudowanych psychicznie ludzi poprzez termin "dobroć, życzliwość" rozumie zespoły zachowań prospołecznych, ułatwiających nawiązywanie i kontynuowanie pozytywnych relacji z daną osobą. Po prostu - z tym kimś dobrze się współpracuje, wiemy na co można liczyć.
    Zdrowym egoizmem z naszej strony jest szukać relacji z takimi osobami, ponieważ współpraca z nimi na dłuższą metę jest najbardziej opłacalna. Możemy domniemywać, że nie zrobią nas w konia, nie wyrządzą szkody czy wręcz krzywdy itd. Dlatego też "dobro jest atrakcyjne". To nie żadna magia - jesteśmy istotami społecznymi i to, czy ktoś jest wyposażony w sprawnie działającą mechanikę w tym względzie, ma dla współpracy między ludźmi duże znaczenie.

    Jak widzisz, nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy byciem rządzonym przez "mroczne i pierwotne instynkty" a "pożądaniem dobra w drugiej osobie". Bo mowa o "dobrze" w sensie społecznym a nie religijnym.
  • dinamokutaisi 15.01.18, 23:47
    Oho, widzę że reframing sytuacji postępuje, jutro rano już po prostu postanowisz bardziej się postarać, dla niej:)

    Ona ma już 27 lat, azjatyckich, i wolno sądzić przez lata chodziła z dziesiątkami farangów via ten serwis randkowy i jakoś nie rozczarowała się z powodu braku zamążpójścia, nawet nie zgorzkniała:)
  • wont2 15.01.18, 23:55
    dinamokutaisi napisał(a):

    > Oho, widzę że reframing sytuacji postępuje, jutro rano już po prostu postanowis
    > z bardziej się postarać, dla niej:)
    >
    > Ona ma już 27 lat, azjatyckich, i wolno sądzić przez lata chodziła z dziesiątka
    > mi farangów via ten serwis randkowy i jakoś nie rozczarowała się z powodu braku
    > zamążpójścia, nawet nie zgorzkniała:)
    ------
    Jejku, nie chcę jej bronić w tych okolicznościach przyrody, ale to naprawdę nie jest dziwka tylko normalna dziewczyna :)

    Zresztą ona jest na Phukecie od niecałego roku, wcześniej pracowała 3 lata w Japonii, więc jeśli parała się "kurestwem" to od niecałego roku :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • zawle 16.01.18, 01:50
    wont2 napisał:
    > Nie, mimo całego mojego rozżalenia to to nie był przekręt nigeryjski :) Wan pod
    > czas całego mojego mojego pobytu nie sprawdzała komórki, nie smsowała, jak z ki
    > mś rozmawiała to tylko z mamą (codziennie). To nie jest zła dziewczyna. Po pros
    > tu, nie polubiła mnie wystarczająco i nie zdała testu. Z innym, kogoś kogo napr
    > awdę polubi i pokocha - a jest tego naprawdę warta - zda :)

    Coś mi się wydaje że w tym eksperymencie Ty też testu nie zdałeś.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • rekreativa 16.01.18, 13:31
    "że w tym eksperymencie Ty też testu nie zdałeś. "

    No nie?
    Zamiast zapomnieć o profilu randkowym i w oczekiwaniu na przyjazd miłej Wan oddawać się słodkiemu wirtualnemu pierdololo, to wziął, kur... i jakieś prowokacje z Anglikami wysmażył. I po co, ja się pytam? Czemu, och czemu, woncie?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 16.01.18, 13:38
    no ja się też chętnie dowiem czemu ją sprawdzał. U mnie sprawdzanie zaczyna się gdy tracę zaufanie.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • marek.zak1 16.01.18, 13:47
    zawle napisała:

    > no ja się też chętnie dowiem czemu ją sprawdzał. U mnie sprawdzanie zaczyna się gdy tracę zaufanie.
    -----------------
    ,,Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza". To epokowe zdanie wyraził przywódca Rewolucji Październikowej, Włodzimierz Iljicz Lenin
  • dinamokutaisi 16.01.18, 13:50
    zawle napisała:

    > no ja się też chętnie dowiem czemu ją sprawdzał. U mnie sprawdzanie zaczyna się
    > gdy tracę zaufanie.
    >

    To proste. Naczytał się u Stickmana. To go usprawiedliwia. Osobiście nigdy nie posunąłbym się do prowokacji typu Sean, nawet będąc z Tajką, po prostu bym się w niej nie zakochał jak Wont...
  • wont2 15.01.18, 23:00
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > Nie no weź nie żartuj :)
    >
    > Dlaczego? Póki co możesz być najlepszą opcją, nie jest jasne, czy do tego czasu
    > znajdzie kogoś ciekawszego. Skoro pisze, to znaczy, że jej na ten moment jeszc
    > ze zależy, a tylko rozpoznawczo sprawdza, czy nie może zalicytować wyżej. Cóż w
    > tym dziwnego? Jak jeszcze dałeś Anglika i to jakiegoś bardzo przystojnego... Z
    > byt duże wyzwanie, a dziewczyna w trybie "rozpoznaję otoczenie".
    ----
    No nie wiem, może jestem starej daty ale mnie to jakoś odstręcza. Jakoś czuję się "zdradzony" i jakoś mi się nie chce kontynuować tej znajomości ;)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 15.01.18, 23:16
    wont2 napisał:
    > No nie wiem, może jestem starej daty ale mnie to jakoś odstręcza. Jakoś czuję s
    > ię "zdradzony" i jakoś mi się nie chce kontynuować tej znajomości ;)

    Ja to rozumiem.
    Po prostu nie sądzę, by to była jakaś wyjątkowa sytuacja. Myślę, że ludzie jako ogół są kłamliwi i mają nieczyste intencje. I to nie jest wyłącznie moja projekcja ;) Im głębiej w las, tym więcej drzew. Im więcej wiesz, tym bardziej łapiesz się za głowę.
    Wybacz mój cynizm, ale mam trochę podstaw.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 13:11
    sabat3 napisał:

    > wont2 napisał:
    > > No nie wiem, może jestem starej daty ale mnie to jakoś odstręcza. Jakoś c
    > zuję s
    > > ię "zdradzony" i jakoś mi się nie chce kontynuować tej znajomości ;)
    >
    > Ja to rozumiem.
    > Po prostu nie sądzę, by to była jakaś wyjątkowa sytuacja. Myślę, że ludzie jako
    > ogół są kłamliwi i mają nieczyste intencje. I to nie jest wyłącznie moja proje
    > kcja ;) Im głębiej w las, tym więcej drzew. Im więcej wiesz, tym bardziej łapie
    > sz się za głowę.
    > Wybacz mój cynizm, ale mam trochę podstaw.
    __
    Z drugiej strony, jak już tak dyskutujemy dogłębnie, to jest Azja, to jest wpływ buddyzmu na Wan i może ona potrafi tak bardziej bezosobowo być, i kochać Wonta ale też może Seana pokochać
  • dinamokutaisi 16.01.18, 13:15
    Bez względu na intelektualne próby interpretacji zdarzeń, Wont ma swoje emocje, ich przeżycie daje mu syntetyczną ocenę tego czy sytuacja jest dla niego czy nie, i tego powinien się trzymać, a nie myśli tłumaczących zachowania Wan.
  • dinamokutaisi 15.01.18, 22:42
    sabat3 napisał:

    > dinamokutaisi napisał(a):
    > > Sabat Ty byłeś inteligentnie sceptyczny, ja również, dbaliśmy o Wonta (do
    > ing a
    > > right thing for a pal is real something, coś takiego w Casablance pada),
    > ale ni
    > > e można odmawiać żadnej Tajce startu dopóki nie udowodni że jest zdradzie
    > cka, r
    > > ozumiesz.
    >
    > Co ma z tym wspólnego to, że ona jest Tajką? To nie ma nic do rzeczy.
    > Pytanie - co teraz?

    Wiem, mnie też zapaliła się czerwona żarówka jak mu za wcześnie, jakby rutynowo dała dupy
    Jednocześnie najwyraźniej manipulując w kierunku miłości skoro się tak uwznioślił od razu
  • dinamokutaisi 15.01.18, 22:19
    sabat3 napisał:

    > Jakiej "zdradzie"? Wybacz bezposredniosc, ale dobrze sie czujesz, bro? :o

    No pewnie że zawiodła skoro rozmawiali o wspólnym życiu w Warszawie w maju, a ustalili już że są w związku teraz.

    Respekt Wont.
  • marek.zak1 15.01.18, 22:26
    Sorry 4 u.
    Im więcej czytam takich historii, tym bardziej cenię moje niebywałe życie z moją E.
    Jak pisał w swoich pamiętnikach Artur Rubinstein, najfajniejsze są warszawianki.
  • potwor_z_piccadilly 15.01.18, 22:41
    wont2 napisał:

    To był po prostu policze
    > k w moją inteligencję :)

    Dobrze, ze tylko policzek. Bo ciekawe jak byś się poczuł gdyby ty angażując się, nagle się dowiadujesz, że ta tajska piękność to skalpelem i dratwą przerobiony na kobietę chłop.
    W Tajlandii średnio co trzecia, z tych dostępnych, to transwestyta.
    Tak tam się wyspecjalizowali w tego typu przeróbkach, że rozpoznać trudno kto baba, a kto chłop.

  • wont2 15.01.18, 22:48
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Tak tam się wyspecjalizowali w tego typu przeróbkach, że rozpoznać trudno kto b
    > aba, a kto chłop.
    ---
    No nie wiem czy się wyspecjalizowali do końca. Annę Grodzką w Bangkoku robili.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • potwor_z_piccadilly 15.01.18, 22:57
    wont2 napisał:

    > No nie wiem czy się wyspecjalizowali do końca. Annę Grodzką w Bangkoku robili.

    Grodzką robili partacze.
    Tamci są mistrzami.
    A tak w ogóle, to dziwię Ci się, że szwędasz się po świecie by coś po pijanych niemieckich robolach zarwać, gdy pod nosem masz kobitki jak łanie cudne, co niecierpliwiąc się nogę o nogę pocierają
  • wont2 15.01.18, 23:02
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > A tak w ogóle, to dziwię Ci się, że szwędasz się po świecie by coś po pijanych
    > niemieckich robolach zarwać, gdy pod nosem masz kobitki jak łanie cudne, co nie
    > cierpliwiąc się nogę o nogę pocierają
    -----
    Może się i ocierają, ale jakoś nie o moją nogę ;)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • aandzia43 15.01.18, 23:30
    Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to może być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • wont2 15.01.18, 23:51
    aandzia43 napisała:

    > Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to m
    > oże być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
    -----
    Andziu, zastanawiałem się nad tym. Wybaczyłbym (być może) chwilę słabości jakby była przeze mnie zaniedbana, jakby miała jakiekolwiek wątpliwości co do moich intencji. Niestety wczoraj wieczorem i dzisiaj nie była zaniedbana, wręcz przeciwnie. Dzisiaj łasiła się, prawiła komplementy, na które ja z chęcią odpisywałem. Dzisiaj rano napisała po raz pierwszy, że mnie kocha :) I dlatego nie jestem jej w stanie tego wybaczyć, bo nigdy już nie będę jej w stanie zaufać. Rozumiesz? Ja nie mam nic do niej, to jest naprawdę super fajna laska, tylko pewnie z kimś innym będzie jej lepiej. Co jest dziwne, to dzisiaj właśnie o ironio złożyła wniosek o nowy paszport, bo dotychczasowy tracił ważność w czerwcu tego roku. Wysłała mi zdjęcie wniosku o nowy paszport. Nowy paszport był potrzebny, żebym wystawił jej zaproszenie potrzebne do wizy. Szkoda, naprawdę. Zastanawiałem się czy mógłbym ją zaprosić, żeby ją po prostu na luzaku, bez emocji, poruchać, no i chyba jednak nie. Tydzień może bym wytrzymał, nie więcej.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • zawle 16.01.18, 01:54
    wont2 napisał: Zastanawiałem s
    > ię czy mógłbym ją zaprosić, żeby ją po prostu na luzaku, bez emocji, poruchać,
    > no i chyba jednak nie. Tydzień może bym wytrzymał, nie więcej.

    A potem co byś jej powiedział? Że robisz się opryskliwy bo już zaczynasz tęsknić i boisz się rozstania?:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • kag73 16.01.18, 02:09
    Oj, przykro mi, Wont : (
    Rzecz ma sie pewnie tak, ze Ty w sumie zakochany a dla niej to nie wielka milosc, tylko jestes dobra partia, zeby sie ustatkowac, nieco lepiej ustawic i miec dziecko. Tu jak najbardziej jestes dobrym kandydatem. I jak najbardziej moglaby wyjsc za Ciebie i byc dobra zona. Chyba podchodzi do tego rozumowo/zdroworozsadkowo. Niemniej lepiej do niej pasowalby mlodszy, a ten Angol jest mlodszy, no taka jest prawda. W dodatku moze miec swoje przyzwyczajenia, no po prostu buszuje po tym portalu randkowym. W dodatku zostawia sobie wszystkie opcje, w razie Ty bys sie rozmyslil albo w razie znajdzie takiego, w ktorym sie naprawde zakocha, bo no... dobrze to nie wyglada, nie wyglada na zakochana w Tobie :(
    A Ty sadziles, jak wielu, w podobnej sytuacji, po sobie. Na to wyglada, ale w jej glowie nikt z nas nie siedzi.
  • kag73 16.01.18, 02:15
    Ty, Wont jestes jedna z opcji, ale nie jedyna, w razie z tego nic nie wyjdzie, bo znacie sie naprawde krotko. Pewnie dla niej zbyt krotko, zebys tyle dla niej znaczyl, ze nie spojrzy juz na innego.
  • lybbla 16.01.18, 03:25
    kag73 napisała:

    > Ty, Wont jestes jedna z opcji, ale nie jedyna, w razie z tego nic nie wyjdzie,
    > bo znacie sie naprawde krotko. Pewnie dla niej zbyt krotko, zebys tyle dla niej
    > znaczyl, ze nie spojrzy juz na innego.


    Wont, brnij w to:) Zacznij od przeprosin.

    I am really sorry but I pretended to be Sean. I will never do it again.
  • sabat3 16.01.18, 03:51
    lybbla napisał:
    > I am really sorry but I pretended to be Sean. I will never do it again.

    I knew. Because of that, i pretended to like Seans profile. I tested you, it will never happen again.
  • rekreativa 16.01.18, 12:52
    Uczysz się angielskiego?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 16.01.18, 14:50
    rekreativa napisała:
    > Uczysz się angielskiego?

    Ostatnio niestety nie. Jedyny mój kontakt z językiem to materiały z netu - wiki, youtube itd.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 13:43
    aandzia43 15.01.18, 23:30

    Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to może być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
    __
    Mogła po prostu czuć się tak szczęśliwa będąc zakochana z wzajemnością w Woncie, że gdy dostała to serduszko od Seana odesłała mu je z radości/miłości do całego świata w ogóle nie chcąc z Seanem nic czynić. Czyli teraz Wont kontynuując swoją prowokację będzie musiał sprawdzić - on już nad tym myśli, no bo jak inaczej zerwać - czy Wanessa tylko tak ogólnie i platonicznie to serducho do Seana, czy konkretniej
  • aandzia43 16.01.18, 15:04
    dinamokutaisi napisał(a):

    > aandzia43 15.01.18, 23:30
    >
    > Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to m
    > oże być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
    > __
    > Mogła po prostu czuć się tak szczęśliwa będąc zakochana z wzajemnością w Woncie
    > , że gdy dostała to serduszko od Seana odesłała mu je z radości/miłości do całe
    > go świata w ogóle nie chcąc z Seanem nic czynić. Czyli teraz Wont kontynuując s
    > woją prowokację będzie musiał sprawdzić - on już nad tym myśli, no bo jak inacz
    > ej zerwać - czy Wanessa tylko tak ogólnie i platonicznie to serducho do Seana,
    > czy konkretniej

    Całkiem prawdopodobne, ludzie zakochani są nieźle nakręceni, promienieją, przyciągają spojrzenia, mają fajną aurę. I sami "z rozpędu" bawią się nieco w uwodzenie, bez żadnych planów czy konkretnych chuci w bok skierowanych.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 16.01.18, 15:10
    "Całkiem prawdopodobne, ludzie zakochani są nieźle nakręceni, promienieją, przyciągają spojrzenia, mają fajną aurę. I sami "z rozpędu" bawią się nieco w uwodzenie, bez żadnych planów czy konkretnych chuci w bok skierowanych."

    Alez tu chodzi o to, ze oni sie umowili, ze konta skasuja. A tu nie skasowala i w dodatku wyslala serduszko.

  • proteinawy 15.01.18, 23:40
    Przykre.
    Twoje zdrowie.
  • lybbla 16.01.18, 03:29

    > W każdym razie wracamy na stare tory - w kwietniu, po trzech miesiącach, komple
    > ksowy przegląd karoserii i podwozia i znowu w trasę! :)

    Może tym razem Włochy, Francja albo chociaż jakaś Grecja?
  • urquhart 16.01.18, 06:30
    wont2 napisał:
    > No i przechodząc szybko sedna (choć to żenujące ale potrzebne dla edukacji foru
    > mowej młodzieży i urqu): (...)
    > Jest to zajebiście smutne. Wiem, Bismarck powiedział, że lepiej nie wiedzieć i
    > tak dalej, ale mimo wszystko lepiej wiedzieć. I tak sobie myślę, że w tej całej
    > "zdradzie" boli mnie najbardziej, że to było takie w sumie strasznie stereotyp
    > owe, banalne i głupie. Do zdemaskowania w trzy minuty. To był po prostu policze
    > k w moją inteligencję :)

    Czy ty nie przesadziłeś z tą przewagą i nie wymagasz od niej czegoś czego nie wymagałbyś od siebie ?
    Zastanów się dobrze jak ty byś zareagował jak byś dostał teraz wiadomość od jakiejś naszej atrakcyjnej amazonki z forum że przykułeś jej uwagę ...

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • zawle 16.01.18, 06:33
    Urgu, urgu....ale czy oni są na równych prawach??? Coś Ty sie taki feminista zrobił?

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 16.01.18, 08:55
    urquhart napisał:

    > Zastanów się dobrze jak ty byś zareagował jak byś dostał teraz wiadomość od jak
    > iejś naszej atrakcyjnej amazonki z forum że przykułeś jej uwagę ...

    Czys Ty zglupial ? ;-) Na forum same stare babska 40+, choc czesc mila i ladna. Poza tym teraz to cholera wie co tam sobie moze 'naprzywozil', jeszcze moze za trzy miechy bedzie telefon, ze ojcem zostal. Dobra, nie kracze, wspolczuje.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zakret_pod_niskiem 16.01.18, 08:03
    Myślałeś że jesteś w stanie przebić te wszystkie fiuty które miała w sobie w ciągu ostatnich 15 lat? Że zerżnąłeś ją tak dobrze że o nich zapomni?

    Kobiety mają naturę kondotiera. To mężczyźni są prawdziwymi romantykami.
    www.youtube.com/watch?v=nnyKkA05nYw
  • dinamokutaisi 16.01.18, 08:26
    zakret_pod_niskiem napisał:
    >
    > Kobiety mają naturę kondotiera. To mężczyźni są prawdziwymi romantykami.
    > www.youtube.com/watch?v=nnyKkA05nYw

    Kobiety mają naturę najemnika, ciekawe ha ha.
    Ten gościu z YouTube namolnie się oświadczył, dziewczyna miała prawo czuć się osaczona przez zboka lol!
  • hello-kitty2 16.01.18, 08:43
    zakret_pod_niskiem napisał:

    > Kobiety mają naturę kondotiera. To mężczyźni są prawdziwymi romantykami.
    > www.youtube.com/watch?v=nnyKkA05nYw

    hehe a my na forum jak ta babcia (czy dziadek) na wozku. Najpierw ja (jego) odwrocili przodem do show, a potem od razu z powrotem obrot do stolika ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • dinamokutaisi 16.01.18, 10:24
    www.youtube.com/watch?v=GJ18eX2aG3k

    Najlepszy jest ten żałosny piece of shit od 7:20 lol!
  • dinamokutaisi 16.01.18, 10:27
    Tak, nic na siłę, tu trzeba empatii i taktu
  • dinamokutaisi 16.01.18, 11:56
    Gościu dostał mandoliną w głowę bo kompletnie ignorował uczucia "ukochanej" cały zanurzony w swój dream i swoje bajeczne oświadczyny
  • marek.zak1 16.01.18, 12:06
    Już ponad 200 lat temu Mozart napisał opere ,,Cosi fan tutte", czyli ,,Tak czynią wszystkie". Otóż 2 facetów po słowie z babkami wyrusza gdzieś tam, a nazajutrz przyjeżdżaja przebrani jako bogaci kupcy i zaczynaja uwodzić swoje narzeczone. które oczywiscie ich nie poznają. Te z początku się opierają, ale niedługo potem sa skłonne poślubić zamożnych przybyszy. Ci oczywiscie się wtedy ujawniają i wyrzucaja kobietom niewierność, Ich przyjaciel mówi: odpuśćcie, tak czynia wszystkie.
    Jest śmiesznie, ale nie do końca.
    Tak więc przypadek stary jak świat.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 12:33
    Święte słowa Marku
  • dinamokutaisi 16.01.18, 12:40
    Ostatnio poznałem operę Samuela Barbera "Vanessa" - tam też się dzieje wiesz damsko-męsko
  • marek.zak1 16.01.18, 12:48
    Cosi fan Tutte napisał WAM tuż przed końcem życia, więc swoje doswiadczenia tam ulokował.
    Z Opowieści Hoffmanna Offenbacha,. Wenecjanka śpiewa: ,,KOcham cie Hoffmannie, ale nie mogę żyć bez brylantów" i odpływa gondola w towarzystwie weneckiego bogacza.
    Zycie nie jest jednowymiarowe.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 13:00
    marek.zak1 16.01.18, 12:48

    Cosi fan Tutte napisał WAM tuż przed końcem życia, więc swoje doswiadczenia tam ulokował.
    Z Opowieści Hoffmanna Offenbacha,. Wenecjanka śpiewa: ,,KOcham cie Hoffmannie, ale nie mogę żyć bez brylantów" i odpływa gondola w towarzystwie weneckiego bogacza.
    Zycie nie jest jednowymiarowe.
    __

    Znaczy libretto da Ponte, a Mozart muzykę, ale oczywiście coś w tym jest. Ale świat opery jest zwariowany oczywiście co do fabuł, bo tak wolno się akcja sceniczna dzieje że jakby jeszcze trup nie padał gęsto to już nic by się nie działo przez te 3 godziny. Słucham więcej opery teraz, ale raczej głosów niż słów.
  • rekreativa 16.01.18, 12:49
    A może już wie, że na obietnice i wyznania Farangów należy patrzeć przez palce i woli mieć w pogotowiu Faranga zapasowego?
    A może celowo zrobiłeś prowokację z pięknym Anglikiem, żeby mieć pretekst do wymiksowania się z całej tej afery, bo tak w głębi ducha to wcale nie masz ochoty bawić się w dom z jakąś Tajką?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • wont2 16.01.18, 13:57
    rekreativa napisała:

    > A może już wie, że na obietnice i wyznania Farangów należy patrzeć przez palce
    > i woli mieć w pogotowiu Faranga zapasowego?
    > A może celowo zrobiłeś prowokację z pięknym Anglikiem, żeby mieć pretekst do wy
    > miksowania się z całej tej afery, bo tak w głębi ducha to wcale nie masz ochoty
    > bawić się w dom z jakąś Tajką?
    -----
    Tak, celowo zrobilem prowokacje z pieknym Anglikiem, zeby miec pretekst do wymiksowania sie z tej calej afery, bo tak w glebi ducha to wcale nie mam ochoty bawic sie w dom z jakas Tajka. Zadowoleni?

    Doprecyzuje tylko, ze chronologia byla taka, ze:
    1. Stwierdzilismy, ze jestesmy w zwiazku i kasujemy w zwiazku z tym nasze konta na portalu.
    2. Ja swoje konto skasowalem. Ona swojego nie skasowala, o czym dowiedzialem sie w srode wieczorem po zalozeniu fikcyjnego konta. Co wiecej, nie tyle nie skasowala swojego konta ale sie na nie tego samego dnia zalogowala.
    3. Sklonilo mnie to do wrzucenia do utworzonego przeze mnie pospiesznie profilu zdjecia i wyslania serduszka.
    4. Przez kilka dni nic sie nie dzialo, nie logowala sie w ogole na portal. Niestety, wczoraj sie zjebalo. Rano sie zalogowala, a wieczorem wyslala serduszko.

    Czuje sie w zwiazku z tym oszukany i zdradzony. Takich rzeczy sie nie robi, tym bardziej w dniu, w ktorym prawi sie komus komplementy i wyznaje milosc.

    Mam osobiscie w nosie jakie byly jej motywacje. Ja takiej rzeczy nie zrobilbym (nawet nie dlatego ze jestem lojalny tylko dlatego ze jak sie z kims na serio spotykam to do glowy mi nie przychodzi interesowanie sie kims innym) i tego samego oczekuje od drugiej strony.

    Poki co nie rozmawialem z nia o tym, ignoruje jej wiadomosci. Za bardzo jestem wkurwiony i mam gule w gardle. Zenujace jest, ze czlowiek nie moze komus zaufac w tak trywialnych i elementarnych wydawaloby sie sprawach i musi znizac sie do zakladania jakichs fikcyjnych kont. A wypowiedzi dziewczyn, probujacych usprawiedliwic tego rodzaju zachowanie i przerzucic czesc winy na mnie powoduja u mnie wskrzeszenie cebulek na glowie, zeby, po odrosnieciu, wlosy mogly stanac mi deba.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • zawle 16.01.18, 14:00
    Biedny wont...historia kołem się toczy

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 14:01
    Jesteśmy z Tobą, zaufaj swoim odczuciom związanym z sytuacją, tak jak to czynisz!
    Nie analitykom z forum, bo oni nie ogarną!
  • dinamokutaisi 16.01.18, 14:06
    Jednocześnie pamiętaj że Wan i to co się wydarzyło między Wami nie jest dokładnie takie jak się wydaje, może być lepsze albo gorsze niż się wydaje, to co potrzeba do decyzji to Twoja poinformowana odczuciami intuicja
  • dinamokutaisi 16.01.18, 14:10
    Odczucia też czasem są mylne, ale nie masz NIC lepszego!
  • rekreativa 16.01.18, 14:05
    "A wypowiedzi dziewczyn, probujacych usprawiedliwic tego rodzaju zachowanie i"

    Domyślanie się, dlaczego ktoś coś zrobił nie oznacza z automatu usprawiedliwiania tego, co zrobił.
    Faktem jest również, że założyłeś fejkowe konto, gdyż nie miałeś zaufania do Wan. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.



    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 16.01.18, 14:11
    rekreativa napisała:
    > Domyślanie się, dlaczego ktoś coś zrobił nie oznacza z automatu usprawiedliwian
    > ia tego, co zrobił.
    > Faktem jest również, że założyłeś fejkowe konto, gdyż nie miałeś zaufania do Wa
    > n. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.

    To był tylko eksperment z małym kieszonkowym jebadełkiem za darmochę. Nie ....za czułe słówka. Nie kupiłeś jej na to. Brawo Wan.
    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 14:16
    zawle napisała:


    > > n. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.
    >
    > To był tylko eksperment z małym kieszonkowym jebadełkiem za darmochę. Nie ....z
    > a czułe słówka. Nie kupiłeś jej na to. Brawo Wan.

    Właśnie, brawo Wan i brawo Wont, spotkanie mistrzów! Remis i rozejść się.
  • wont2 16.01.18, 14:24
    dinamokutaisi napisał(a):

    > zawle napisała:
    >
    >
    > > > n. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.
    > >
    > > To był tylko eksperment z małym kieszonkowym jebadełkiem za darmochę. Nie
    > ....z
    > > a czułe słówka. Nie kupiłeś jej na to. Brawo Wan.
    >
    > Właśnie, brawo Wan i brawo Wont, spotkanie mistrzów! Remis i rozejść się.
    ----
    Tak, logika i bezstronnosc nigdy nie byly mocna strona zawle :) Brawa dla Wan, ze nie zaufala wontowi i szukala zapasowego Faranga. Buuu dla wonta, ze nie zaufal Wan i sprawdzil czy nie szuka zapasowego Faranga :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • zawle 16.01.18, 14:40
    pieprzyć logikę, bezstronność i honor :))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 14:48
    zawle napisała:

    > pieprzyć logikę, bezstronność i honor :))
    >

    niech żyje Zawle :)
  • kag73 16.01.18, 14:51
    Po pierwsze zaufanie, po nastepne uczucie. Czlowiek z wiekiem ostroznieje i sie pilnuje co by sie za szybko nie zakochac. Moim zdaniem, zreszta nie ma wpywu na to, zeby sie w kims zakochac, bo on/ona tego chce. Wont, Ty sie oczywiscie zauroczyles/zakochales, bo miales czym sie zachlysnac. Super (wedlug Twojej oceny) atrakcyjna i mila babka, w lozku Ci sie podobalo chociazby ze wzgldu na samo cialo, reszte pomijam. Wiec wpadles jak sliwka w kompot. Ona...hmm, nic do Ciebie osobiscie, bo nie wiem nawet jak wygladasz, ale jestes o sporo od niej straszy (wiem wielu wmawia, ze nie wazne, bo kobiety...bo mezczyzzni itd, to nie moje zdanie) i juz ten fakt jest na Twoja niekorzysc. W dodatku seks dla Ciebie super, nie oznacza z automatu dla niej super. To zawsze kazdego subiektywna ocena. W dodatku to nie zawsze, albo nie u wszystkich seks bedzie decydowal o ocenie osoby czy zwiazku. Patrzac na okolicznosci: dla niej moze byc za krotko, za malo czasu, zeby czuc wielka milosc i juz nie szukac. Milosc owszem wyznaje, bo nadal jestes w obrebie jej zainteresowania, no i trudno w nieswoim jezyku (obcy nie wystarczajaco opanowany) wyrazac niuanse uczuciowe. Moze Ciebie jeszcze pokochac albo nawet z Toba zyc. Ale ogolnie: mozesz sie rozmyslic rowniez Ty, w Twojej glowie nie siedzi, moze znalezc sie inny, lepszy a czas leci. Ty daleko, wiza tez. Wydaje mi sie, ze nie masz wystarczajacego bonusu/kredytu czasowego i uczuciowego przede wszystkim, by nie patrzec kto tam jeszcz sie moze nadac. Tym bardziej, ze jej czas ucieka, bo chce rodziny i dziecka.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 14:58
    Kag napisała: Wont, Ty sie oczywiscie zauroczyles/zakochales, bo miales czym sie zachlysnac. Super (wedlug Twojej oceny) atrakcyjna i mila babka, w lozku Ci sie podobalo chociazby ze wzgldu na samo cialo, reszte pomijam. Wiec wpadles jak sliwka w kompot. Ona...hmm, nic do Ciebie osobiscie, bo nie wiem nawet jak wygladasz, ale jestes o sporo od niej straszy (wiem wielu wmawia, ze nie wazne, bo kobiety...bo mezczyzzni itd, to nie moje zdanie) i juz ten fakt jest na Twoja niekorzysc. W dodatku seks dla Ciebie super, nie oznacza z automatu dla niej super. To zawsze kazdego subiektywna ocena."

    On był w egzotycznym przygodowym osamotnieniu tam, może nawet jakby w raju, tak że ona dostała asocjację uczuciową ponad jej rolę i zasługi w jego ogólnym stanie uczuciowym na tropikalnej wyspie. Wont ostygłby do maja... Wan miała rację że się ucieszyła z prac nad zaproszeniem i że nie traciła czasu na wypadek gdyby ostygł...
    Co do seksu... Za ostro ją orał, to dlatego wartościowe dziewczyny od niego uciekają w końcu...
  • kag73 16.01.18, 15:05
    No owszem mozliwe. Tez znam pryzpadek stad. Wloch taki byl zauroczony dziewczyna, motyle w brzuchu, plany, ze znow wroci jak najszybciej sie da na urlop. Wyjechal do Wloch i...jakos juz nie wrocil. A taki byl zakochany.

    "Co do seksu... Za ostro ją orał, to dlatego wartościowe dziewczyny od niego uciekają w końcu..."

    A skad Ty to wiesz?
    Chociaz jezeli by tak bylo to intuicyjnie powiem, ze nie "orze sie" tak ostro w miare mlodej dopiero co poznanej babki, zwlaszcza jezeli ma sie wobec niej powazne plany. Ale...wont na poczatku takich planow nie mial. Przyszly mu dopiero w miare kolejnych seksow i spotkan.
  • kag73 16.01.18, 14:58
    No Wont po chuja sprawdzales? Czego oczy nie widza...
    A teraz urwiesz kontakt i wyjdzie na jej, ze jednak miala racje rozgladajac sie dalej na portalu, bo jak widac Farangas obiecuja cuda, wyznaja milosc a potem... wyjezdzaja, chlona i slad po nich ginie :(
  • sabat3 16.01.18, 15:02
    Wont, powiem Ci To wprost, bo Cię lubię.
    Na to czego najwyraźniej chciałeś od Wan masz największe szanse u kobiet z bliskiego Ci kręgu kulturowego, w podobnym wieku i o podobnym statusie społecznym/etapie życia. Bądź realistą, do kroćset... I tak będzie najlepiej.
  • gogol77 16.01.18, 17:26
    kag73 napisała:
    > Po pierwsze zaufanie, po nastepne uczucie.... Ty sie oczywiscie zauroczyles/zakochales, bo miales czym sie zachlysnac.>

    Już wszyscy się wypowiedzieli, więc ja też!
    Mimo, że wontowe perypetie to już dla mnie pradawne czasy bo jestem TJ wierny... jak pies. Czego nie da się niestety powiedzieć o wierności żonie.
    Więc tak:
    Za pokolenia moich rodziców kolejność była taka: zauroczenie ---> zaufanie ---> zakochanie ---> ślubowanie ---> ruchanie
    Za mojego kolejność taka: zauroczenie ---> ruchanie (jak dała) ----> zaufanie ---> zakochanie ---> ślubowanie (to ostatnie tylko ewentualnie - jeśli ruchanie było fajne i było się singlem). Panie przed ruchaniem potrzebują także trochę zaufania, my już niekoniecznie.
    U wonta: ruchanie ---> zauroczenie ---> zakochanie ---> zaufanie --->ślubowanie (to ostatnie w planach, bo ruchanie było fajne).
    Jeśli w tych moich harmonogramach są błędy - proszę poprawić
    Ale budowanie zakochania bez zaufania, zakochania opartego tylko na fajnym ruchaniu jest zawsze ryzykowne. Korzystają z tego sprawnie ruchający bad boye.
    Panie (bad girls? są takie?) - chyba rzadziej, bo one nie mając zauroczenia/zaufania rzadziej rozkładają nogi, a jeśli już (bo im się okropnie chciało) - to z wkalkulowanym ryzykiem, że to tylko ONS.
    No więc może Wan to taka trochę bad girl co po prostu lubi seks?
    I tu były by plusy dla Wonta (na pocieszenie!). No bo tak, jak ona lubi seks to... lubi fajny seks a nie taki sobie. Więc jeśli ona nie oddaliła Wonta po kilku razach to znaczy, że Wont... jest dobry w te klocki.
    Na poparcie mojej tezy mam, że co, że tyle czasu udawała orgazmy i Wont nie wyczaił??? Nie wierzę!

    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • kag73 16.01.18, 18:13
    "I tu były by plusy dla Wonta (na pocieszenie!). No bo tak, jak ona lubi seks to... lubi fajny seks a nie taki sobie. Więc jeśli ona nie oddaliła Wonta po kilku razach to znaczy, że Wont... jest dobry w te klocki."

    Hmm, tego tez nie wiemy. Wiemy, ze chcialaby bialego do zwiazku i dziecka z bialym. I zapewne zdaje sobie sprawe, ze jak najbardziej dobre ruchanie (dla faceta dobre), danie dostepu do atrakcyjnego ciala i cipki daje wielkie sznase na to, ze sie facet zauroczy/zakocha i jest najpewniejsza droga do zwiazku (jezeli facet jest singlem i w dodatku nie bedacym kompletnie na "nie"), bo on tego seksu bedzie chcial i tej dziurki na wylacznosc i tak wychodzi z tego zwiazek. Wont jest najlepszym dowodem, ze tak sie dzieje (owszem bywa tez inaczej). Prawda stara jak swiat.

    "Na poparcie mojej tezy mam, że co, że tyle czasu udawała orgazmy i Wont nie wyczaił??? Nie wierzę!"

    O tym, o jej orgazmach i czy je miewala wcale nic nie wiemy. No chyba, ze cos przeoczylam. Zreszta ile to jest "tyle czasu" te 3 tygodnie to tak duzo? I jeszcze gogol, nie przeceniaj facetow :))

    Poza protokolem, rzeczy nie mozna tu traktowac standardowo, bo okolicznosci przyrody sa dosc skomplikowane. Okolicznosci poznania, roznica wieku, oczekiwania po obu stronach, na poczatku deklarowane plany (wont mowil, ze dziecka i zony nie chce i nie szuka). Tak jak my czytujemy o wysiudlanych farangach, tak Wan zapewne zna druga strone: Tajki jednak zapomniane przez zauroczonych i obiecujacych bialych. I pewnie wcale nie klamali, zwyczajnie wrocili do domu i ostygli przez pare miesiecy albo nadarzyla sie im inna babka, krajanka, tez dobra. I nawet duzo latwiejsze okolicznosci. Wiec nie ma co slepo ufac i liczyc tylko na to, mozna patrzec dalej, jednoczesnie wierzac ze ten zakochany jednak dotrzyma obietnicy a wtedy mozna uczyc sie kochac i budowac zwiazek czy byc w nim.
    Inna opcja: wont to nie ten ksiaze, wiec patrzec moze pojawi sie jednak ksiaze a jak nie...to wezmie sie wonta.
  • gogol77 16.01.18, 21:51
    kag73 napisała:
    > Wiemy, ze chcialaby bialego do zwiazku i dziecka z bialym. I zapewne zdaje sobie sprawe, ze jak najbardziej dobre ruchanie (dla faceta dobre), danie dostepu do atrakcyjnego ciala i cipki daje wielkie szanase na to, ze sie facet zauroczy/zakocha i jest najpewniejsza droga do zwiazku>

    No, no, więc jeśli dla Wan celem był związek i dziecko z białym, a seks tylko gdzieś tam na dalszym planie, a jeszcze gdzieś przeczytała, że te farangi to lubią jak baba się drze - to się darła. I wtedy Wan to jest good girl: seks ---> związek

    > O tym, o jej orgazmach i czy je miewala wcale nic nie wiemy. No chyba, ze cos przeoczylam. Zreszta ile to jest "tyle czasu" te 3 tygodnie to tak duzo?

    Ale jeśli Wan przeczytała, albo pewnie już doświadczyła, że z farangiem to jest fajnie w łóżku a ona lubi żeby było fajnie - to sobie zafundowała 3 tygodniowy seks festiwal bez zobowiązań z Wontem. Stąd moja teoria: Wan to "bad girl" - seks dla seksu. Ale wiem, to taki trochę męski punkt widzenia. Wy macie z tym trochę inaczej.

    >I jeszcze gogol, nie przeceniaj facetow>

    No, podobno jak dobrze udaje to niema siły żeby wyczaić. Nie wiem, bo chcę wierzyć, że nie bylem nigdy obiektem takiego teatrzyku. Chyba???
    Ale przez 3 tygodnie po kilka razy dziennie to jakieś symptomy można by chyba zauważyć?.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 16.01.18, 15:09
    wont2 napisał:
    > Tak, logika i bezstronnosc nigdy nie byly mocna strona zawle :) Brawa dla Wan,
    > ze nie zaufala wontowi i szukala zapasowego Faranga. Buuu dla wonta, ze nie zau
    > fal Wan i sprawdzil czy nie szuka zapasowego Faranga :)

    No to skoro już żeś ją zaczął sprawdzać, to może zrób teraz dla odmiany starego i brzydkiego faranga z USA i wyślij jej serduszko :>
    Normalnie bym nie doradzał tak grzebać patykiem, ale jestem ciekaw czy warstwa erotyczna jest dla niej istotna w wyborze portalowych partnerów.
  • aandzia43 16.01.18, 15:17
    > No to skoro już żeś ją zaczął sprawdzać, to może zrób teraz dla odmiany starego
    > i brzydkiego faranga z USA i wyślij jej serduszko :>
    > Normalnie bym nie doradzał tak grzebać patykiem, ale jestem ciekaw czy warstwa
    > erotyczna jest dla niej istotna w wyborze portalowych partnerów.

    No, starego i obrzydliwie bogatego.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 16.01.18, 15:22
    "No, starego i obrzydliwie bogatego. "

    :))

    Nowy eksperyment?
  • kag73 16.01.18, 15:24
    Widzicie, przypadek nie jest prosty. Mamy opcje, ze Wan jest jednak zaswiergolona w Woncie, w euforii wysyla serduszka do calego swiata i w dodatku to calkiem naturalne dla flirciarzy.
  • rekreativa 16.01.18, 15:22
    Nie, nie obrzydliwie bogatego. Niech zacznie od takiego średnio bogatego. Jak już eksperyment, to eksperyment.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • rekreativa 16.01.18, 15:21
    "No to skoro już żeś ją zaczął sprawdzać, to może zrób teraz dla odmiany starego i brzydkiego faranga z USA i wyślij jej serduszko suspicious "

    A na koniec obwieść triumfalnie "To byłem ja!"


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • lybbla 16.01.18, 19:11
    wont2 napisał:

    > Tak, logika i bezstronnosc nigdy nie byly mocna strona zawle :) Brawa dla Wan,
    > ze nie zaufala wontowi i szukala zapasowego Faranga. Buuu dla wonta, ze nie zau
    > fal Wan i sprawdzil czy nie szuka zapasowego Faranga :)


    Jeszcze raz. To tak jak z próbami zerwania z forum przez Sabata, Kitty i Marka. Myślisz, że tak łatwo zrezygnować z serduszek? Ja jak nie dostanę trzech serduszkek dziennie to czuję się rozbity. I jak nie wyślę stu:)

    Sean dostał serduszko a co dostał Wont?

    Pozwól sobie na odrobinę głupoty. Chyba, że przez nieużywanie gumek jej limit został wyczerpany.
  • kag73 16.01.18, 19:19
    "Pozwól sobie na odrobinę głupoty. Chyba, że przez nieużywanie gumek jej limit został wyczerpany."

    Ale jaka glupote Ty masz na mysli? Ten czlowiek tu sie angazuje emocjonalnie (jest zaangazowany), on inwestuje uczucia i teraz stwierdza, ze...nie warto.

    "Sean dostał serduszko a co dostał Wont? "

    I tu jest jego bol, bo mysli sobie, ze jak sean przejdzie sie z Wan po plazy w Phuket to dosatanie to samo co dostal Wont a moze jeszcze wiecej. Co innego jak sean do Tajlandii nie poleci. To wszystko rozgrywa sie w naszych glowach.
  • sabat3 16.01.18, 19:28
    kag73 napisała:
    > Co innego jak
    > sean do Tajlandii nie poleci.

    I teraz jest czas na posuniecie arcymistrza szachowego. Sean musi z Wan romantycznie rozmawiac do czasu otrzymania fotek. Ja je dostanie, to powinien skwitowac, ze dziewczyna wyglada jak ladyboy i ma dziwna karnacje :)))))
  • kag73 16.01.18, 19:33
    "I teraz jest czas na posuniecie arcymistrza szachowego. Sean musi z Wan romantycznie rozmawiac do czasu otrzymania fotek. Ja je dostanie, to powinien skwitowac, ze dziewczyna wyglada jak ladyboy i ma dziwna karnacje :)))))"

    Ooo, wtedy Wan na pewno uzna, ze Wont jest duuuzo lepszy i bedzie chciala tylko jego :) Trzeba sie dobrze zastanowic i rozejrzec, zeby byc pewnym wiazac sie z kims na stale.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 19:37
    sabat3 napisał:

    > kag73 napisała:
    > > Co innego jak
    > > sean do Tajlandii nie poleci.
    >
    > I teraz jest czas na posuniecie arcymistrza szachowego. Sean musi z Wan romanty
    > cznie rozmawiac do czasu otrzymania fotek. Ja je dostanie, to powinien skwitowa
    > c, ze dziewczyna wyglada jak ladyboy i ma dziwna karnacje :)))))
    __
    Niech Sean wspomni że najlepsi są Polacy:))
  • dinamokutaisi 16.01.18, 19:40
    Bardzo mnie z tego wszystkiego zaciekawiło jak się mówi Polska po tajsku i co Wan wie o tej Bolandzie:)
  • marek.zak1 16.01.18, 20:13
    W tym momencie przypomniałem sobie Madame Butterfly, jak to Amerykanin Pinkerton ożenił sie japońskim rytuałem z Japonką (15 lat), zrobił jej dziecko i wyjechał. PO kilku latach przyjechał z amerykańska żoną, a Japonka, która na niego czekała, jak go zobaczyła z zona popełniła rytualne samobójstwo. Wan sie może tego obawiała i stąd wyprzedzające ruchy.
  • dinamokutaisi 16.01.18, 20:18
    To ja dodam, że Polska po japońsku to Porando, dziś się dowiedziałem szukając jak po tajsku.

    Porando-kaiko to Wspomnienie Polski - popularna pieśń wojskowa Cesarskiej Armii Japonii napisana przez Naobumi Ochiai na cześć majora(później generała) Yasumasy Fukushimy (uważany jest za pierwszego Japończyka, który odwiedził Polskę).
  • dinamokutaisi 16.01.18, 20:25
    Farang to nawet podobne do foreigner
  • lybbla 16.01.18, 19:47
    kag73 napisała:

    > Ale jaka glupote Ty masz na mysli? Ten czlowiek tu sie angazuje emocjonalnie (j
    > est zaangazowany), on inwestuje uczucia i teraz stwierdza, ze...nie warto.

    Patrz wyżej gdy w języku Seana ja jako Wont i Sabat jako Wan wymieniamy uprzejmości.

    Darling, I have evidence that you do prefer to open relationship
    rather than stay in my golden cage forever.

    >
    > "Sean dostał serduszko a co dostał Wont? "
    >
    > I tu jest jego bol, bo mysli sobie, ze jak sean przejdzie sie z Wan po plazy w
    > Phuket to dosatanie to samo co dostal Wont a moze jeszcze wiecej. Co innego jak
    > sean do Tajlandii nie poleci. To wszystko rozgrywa sie w naszych glowach.

    Ból czuję jego wielki. Znalazła się większa ryba niż on sam.
    Ba, sam stworzył tę większą rybę.
  • zawle 16.01.18, 19:24
    lybbla napisał:
    > Sean dostał serduszko a co dostał Wont?

    Dostał za swoje. Eksperyment nie poszedł w kierunku jakiego spodziewał się eksperumentator. Na pocieszenie radzę sobie policzyć jak często podobne uniesienia są potrzebne i więcej luzu. Trzeba umieć akceptować własne wady.

    > Pozwól sobie na odrobinę głupoty. Chyba, że przez nieużywanie gumek jej limit z
    > ostał wyczerpany.

    On jest teraz w fazie romantycznej....głupoty w niej co niemiara.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • lybbla 16.01.18, 20:00
    zawle napisała:

    > Dostał za swoje. Eksperyment nie poszedł w kierunku jakiego spodziewał się eksperumentator. Na pocieszenie radzę sobie policzyć jak często podobne uniesienia są potrzebne i więcej luzu. Trzeba umieć akceptować własne wady.

    Myślisz, że nie warto było? :)


    > On jest teraz w fazie romantycznej....głupoty w niej co niemiara.

    I niekonwencjonalnych zachowań, a nie typowo pszenno-buraczanych.
    Przecież co ta Wan myśli o Polakach: `fejsbuka też mi zabroni używać?'
    Sami księgowi słowo daję;)
  • zawle 16.01.18, 20:04
    lybbla napisał:

    > zawle napisała:
    > Myślisz, że nie warto było? :)

    Było i pewnie drama jest wliczona w spektakl.

    > I niekonwencjonalnych zachowań, a nie typowo pszenno-buraczanych.
    > Przecież co ta Wan myśli o Polakach: `fejsbuka też mi zabroni używać?'
    > Sami księgowi słowo daję;)

    Że wstyd za Wonta w tej Tajlandii?;)


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • lybbla 16.01.18, 20:23
    zawle napisała:


    > Było i pewnie drama jest wliczona w spektakl.

    Czekamy na kwaśne winogrona.

    > Że wstyd za Wonta w tej Tajlandii?;)

    Te farangi są jakieś dziwne najpierw wolna miłość a potem nawet serduszek nie można wysłać. ;)
  • kag73 16.01.18, 21:10
    "Te farangi są jakieś dziwne najpierw wolna miłość a potem nawet serduszek nie można wysłać. ;) "

    :)) Dobre!
    Apropos mysle, ze ona o Polsce to jeszcze nie slyszla i niewiele wiedziala. Na moich Karaibach niektorzy slyszac, ze ja z Polski mowia o papiezu Polaku, ale to tylko niektorzy. Dla wiekszosci biali to Americanos albo po prostu gringos. Za daleko ten kraj, za maly. Co przecietny Polak wie np. o takim Zanzibarze?
  • sabat3 16.01.18, 21:48
    kag73 napisała:

    > Co przecietny Polak wie np. o takim Zanzibarze?

    Wujek google wie sporo. Kiedy spotykalbym sie z laska mieszkajaca na Zanzibarze, to pewnie staralbym sie dowiedziec ile sie da o tym archipelagu...
  • hello-kitty2 16.01.18, 22:01
    lybbla napisał:

    > Jeszcze raz. To tak jak z próbami zerwania z forum przez Sabata, Kitty i Marka.

    NIe przypominam sobie zebym informowala forum o zamiarze 'zerwania' czy kasowala konto, a nastepnie zakladala inne. Chyba Ci sie z kims pomylilam.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 16.01.18, 23:12
    hello-kitty2 napisała:


    > NIe przypominam sobie zebym informowala forum o zamiarze 'zerwania' czy kasowal
    > a konto, a nastepnie zakladala inne. Chyba Ci sie z kims pomylilam.

    Nie szkodzi, ja pamiętam za Ciebie.
    I jeszcze Wonta dodam jak się żegnał :)
  • sabat3 17.01.18, 07:12
    lybbla napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > NIe przypominam sobie zebym informowala forum o zamiarze 'zerwania' czy k
    > asowal
    > > a konto, a nastepnie zakladala inne. Chyba Ci sie z kims pomylilam.
    >
    > Nie szkodzi, ja pamiętam za Ciebie.
    > I jeszcze Wonta dodam jak się żegnał :)

    Najbardziej dramatyczne znikniecie Kitty mialo miejsce po owych slawetnych Walentynkach. Zamartwialem sie - pewnie uciekla z tym ukrainskim bokserem, o ktorym pisala na forum! Na bank uciekla, Walentynki, poryw emocji, poczucie, ze dluzej juz tak nie wytrzyma. Teraz nie ma dostepu do internetu, wiec nie pisze. A co jesli on ja pobil i zostawil nieprzytomna na jakims holenderskim smietniku? Martwilem sie...
  • hello-kitty2 17.01.18, 09:13
    sabat3 napisał:

    > Najbardziej dramatyczne znikniecie Kitty mialo miejsce po owych slawetnych Wale
    > ntynkach. Zamartwialem sie - pewnie uciekla z tym ukrainskim bokserem, o ktorym
    > pisala na forum! Na bank uciekla, Walentynki, poryw emocji, poczucie, ze dluze
    > j juz tak nie wytrzyma. Teraz nie ma dostepu do internetu, wiec nie pisze. A co
    > jesli on ja pobil i zostawil nieprzytomna na jakims holenderskim smietniku? Ma
    > rtwilem sie...

    Eno, znikniecie to nie zerwanie. Ukrainski bokser jest teraz juz bogaty, a nie ma jeszcze chyba 30 lat, podobnie jak jego matka (notabene w moim wieku czy cos kolo tego) ma juz drugi letni dom w Portugalii. A przyjechali tu chyba z 15 lat temu (samotna matka z bekartem) z Ukrainy z taaaakiej biedy, ze az sie w pale nie miesci jak opowiadal. Fajne bylo w nim, ze sie nie wstydzil tego, tylko gadal, opowiadal, ja mu tylko koncowki poprawialam, bo czasem cos zle odmienil, a mowil plynnie po polsku, od Polakow na budowie (gdzie zaczynal) sie nauczyl, szok. W zyciu bym sie od nikogo jezyka bez szkoly nie nauczyla. Talent. Jest cos pociagajacego w tych wschodnich sasiadach. NIe sa skapi (pewnie jak juz sie wzbogaca), lubia pic, jesc, gadac, biesiadowac, zupelnie inna kultura od niewystawnych Holendrow. NIe dziwie sie wcale, ze Polacy leca na Ukrainki, Rosjanki. Appropo mialam tez kolezanke na studiach, feministke. KAzda prezentacji robila o rosyjskim czy ukrainskim feminizmie, raz sie nawet poplakala podczas z tych emocji. Brawa byly omal na stojaco. Chetnie bym tam do nich pojechala. NIgdy nie przekroczylam wschodniej, polskiej granicy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.18, 10:27
    Ja mam przyjaciółkę Ukrainkę. Trochę inny klimat, bo ona pochodzi z mega bogatej rodziny, a jej były mąż to bida dla niej ( syn generała). Ale dziewczyna jest nie do zdarcia. Ile żeśmy łez ze śmiechu nalały, gdy opowiadał o tym jak jej mąż znęcał się nad nią i synem.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 17.01.18, 12:17
    zawle napisała:

    > Ja mam przyjaciółkę Ukrainkę. Trochę inny klimat, bo ona pochodzi z mega bogate
    > j rodziny, a jej były mąż to bida dla niej ( syn generała). Ale dziewczyna jest
    > nie do zdarcia. Ile żeśmy łez ze śmiechu nalały, gdy opowiadał o tym jak jej m
    > ąż znęcał się nad nią i synem.

    MOze na NIej i synu realizowal swoje niespelnione generalskie ambicje ;-) A na powaznie: ten typ tak mial czy to uwarunkowanie kulturowe, szerszy problem?
    Ten ukrainski bokser tez traktuje swoje krajanki jak a' la szmaty, choc przywozi sobie o dyche mlodsze. Opowiadal mi, ze nie pasuje im ich uleglosc, a to nie tyle uleglosc co strach zeby je przypadkiem do domu nie odeslal (na moje oko). Do kobiet innych narodowosci sie lasi, z respektem i gestem podchodzi, wykonuje jakies delikatne polecenia bez slowa, no ale inne panie (Polki, Holenderki) nie prosza wpierw przy kazdym pytaniu 'czy moga zadac mu pytanie' tylko pytaja bezposrednio z grubej rury ;) (skazone feminizmem ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.18, 14:05
    hello-kitty2 napisała:
    > MOze na NIej i synu realizowal swoje niespelnione generalskie ambicje ;-) A na
    > powaznie: ten typ tak mial czy to uwarunkowanie kulturowe, szerszy problem?

    Co prawda te rzeczy działy się bez mała 15 lat temu, ale już wtedy byłyśmy na tyle mądrymi dziewczynkami żeby nie wchodzić ze swoimi facetami w relacje terapeutyczne i nie zastanawiać się CZEMUŻ, ach czemuż czynisz mi to?:))
    A tak poza protokołem powiem Ci że to zawsze wypadkowa środowiska i cech wrodzonych.
    www.filmweb.pl/film/Locke-2013-680642Polecam..

    > Ten ukrainski bokser tez traktuje swoje krajanki jak a' la szmaty, choc przywoz
    > i sobie o dyche mlodsze. Opowiadal mi, ze nie pasuje im ich uleglosc, a to nie
    > tyle uleglosc co strach zeby je przypadkiem do domu nie odeslal (na moje oko).

    Moj koleżanka nigdy nie planowała wyjść za mąż. Jest piękną, dumną kobietą. I poznała na studiach u siebie w kraju miłego Polaka;) Wpadła z deszczu pod rynnę.

    > Do kobiet innych narodowosci sie lasi, z respektem i gestem podchodzi, wykonuje
    > jakies delikatne polecenia bez slowa, no ale inne panie (Polki, Holenderki) ni
    > e prosza wpierw przy kazdym pytaniu 'czy moga zadac mu pytanie' tylko pytaja be
    > zposrednio z grubej rury ;) (skazone feminizmem ;-)

    Niestety pja Ukrainka to też taki typ:))) Mąż chyba oczekiwał ukraińskiej uległości;) Też wpadł z deszczu pod rynnę...chociaż ona na poczatku próbowała....

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 16.01.18, 15:00
    A wypowiedzi dziewczyn, probujacych uspraw
    > iedliwic tego rodzaju zachowanie i przerzucic czesc winy na mnie powoduja u mni
    > e wskrzeszenie cebulek na glowie, zeby, po odrosnieciu, wlosy mogly stanac mi d
    > eba.

    Że co kurwa proszę?!
    Wiesz, mogę powiedzieć, że (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) nie siedziałabym w tej sytuacji na portalu tak jak Wan, ale wiem też, jak dziwnymi drogami chadza człowiek niekoniecznie dążąc do złego i ostatecznie do tego złego nie dochodząc. Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie, zaczekaj. I jeszcze raz: doskonale rozumiem twoją wściekłość, rozżalenie i gulę w gardle.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 16.01.18, 15:14

    > Wiesz, mogę powiedzieć, że (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) nie siedziałaby
    > m w tej sytuacji na portalu tak jak Wan, ale wiem

    że NIE siedziałabym.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 16.01.18, 15:16
    aandzia43 napisała:
    Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie, zaczekaj. I jeszcze raz: doskonale rozumiem twoją wściekłość, rozżalenie i gulę w gardle.
    ------------
    Nie bardzo wiem, co oznacza wysłanie serduszka, ale dla urodzonego flirciarza to coś naturalnego i niezobowiązującego.
  • rekreativa 16.01.18, 15:24
    No nie, tu wont ma rację. Jeżeli sobie wzajem obiecali, że likwidują konta, to likwidują. Chodzi o dotrzymanie słowa.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • aandzia43 16.01.18, 15:32
    rekreativa napisała:

    > No nie, tu wont ma rację. Jeżeli sobie wzajem obiecali, że likwidują konta, to
    > likwidują. Chodzi o dotrzymanie słowa.
    >

    Masz rację, to działa na jej niekorzyść.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 16.01.18, 16:04
    Opcje sa takie:
    1. Ona Wonta bardzo bardzo, ale sie asekuruje, bo nie wie czy on jednak nie ostygnie a czas leci.
    2. Ona za Wontem na razie az tak nie przepada, ale jest jakas opcja, wiec pozostaje w kontackie a jednoczesnie rozglada sie czy sie nie nadarzy ktos inny.
  • marek.zak1 16.01.18, 16:10
    kag73 napisała:

    > Opcje sa takie:
    > 1. Ona Wonta bardzo bardzo, ale sie asekuruje, bo nie wie czy on jednak nie ostygnie a czas leci.
    > 2. Ona za Wontem na razie az tak nie przepada, ale jest jakas opcja, wiec pozostaje w kontackie a jednoczesnie rozglada sie czy sie nie nadarzy ktos inny.
    ----------------------
    A mnie si wydaje, że nawet jak babka kogoś ma (a tutaj jeszcze brakuje do tego) to też zerka na boki, nawet z ciekawości, bo jakiś książe może jednak się napatoczyć.
  • kag73 16.01.18, 16:18
    "A mnie si wydaje, że nawet jak babka kogoś ma (a tutaj jeszcze brakuje do tego) to też zerka na boki, nawet z ciekawości, bo jakiś książe może jednak się napatoczyć."

    No chyba, ze jest przekonana, ze tego ksiecia juz ma. Moim zdaniem w tym punkcie plcie sie tak bardzo od siebie nie roznia. Z wzajemnoscia zakochani i zadeklarowani zazwyczaj innych poza soba nie widza. Moge sie oczywsicei mylic.
  • marek.zak1 16.01.18, 16:23
    kag73 napisała:

    > "A mnie si wydaje, że nawet jak babka kogoś ma (a tutaj jeszcze brakuje do tego) to też zerka na boki, nawet z ciekawości, bo jakiś książe może jednak się napatoczyć."
    >
    > No chyba, ze jest przekonana, ze tego ksiecia juz ma. Moim zdaniem w tym punkcie plcie sie tak bardzo od siebie nie roznia. Z wzajemnoscia zakochani i zadeklarowani zazwyczaj innych poza soba nie widza. Moge sie oczywsicei mylic.
    ----------------------------------
    Wydaje mi się, że babki bardziej, ale też mogę sie mylić. Vide Iza Scorupco zakochana w Skrzetuskim, patrząca na Bohuna.
    Poza tym, zerkanie nie jest grzechem :)
  • proteinawy 16.01.18, 17:22
    > Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie

    Dla porzadku - IMO wlasnie po to jest wściekłość i rozżalenie zeby na przekroczenie nieprzekraczalnych granic nie reagować odtlumaczaniem sytuacji tylko działać zdecydowanie. Znałem kobietę ktora potrafiła swojego chłopaka sprowadzić do przeprosin nawet w sytuacji kiedy rozwalił drzwi z kopa do pokoju w ktorym przyprawiała mu rogi.

    W jednym zdaniu: „zaczekaj jeszcze” to nie sa rady korzystne dla Ciebie, o ile jestes (byłeś) zakochany.
  • sabat3 16.01.18, 18:08
    proteinawy napisał(a):

    > Znałem kobietę ktora potrafiła swojego chłopaka sprowadzić do
    > przeprosin nawet w sytuacji kiedy rozwalił drzwi z kopa do pokoju w ktorym przy
    > prawiała mu rogi.

    A znales mezczyzne, ktory by potrafil sprowadzic w podobnej sytuacj do przeprosin swoja dziewczyne?
  • aandzia43 16.01.18, 18:22
    sabat3 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    >
    > > Znałem kobietę ktora potrafiła swojego chłopaka sprowadzić do
    > > przeprosin nawet w sytuacji kiedy rozwalił drzwi z kopa do pokoju w ktory
    > m przy
    > > prawiała mu rogi.
    >
    > A znales mezczyzne, ktory by potrafil sprowadzic w podobnej sytuacj do przepros
    > in swoja dziewczyne?

    Owszem, kilku psycholi którzy po pobiciu, znieważeniu czy zdradzeniu swojej kobiety bez problemu wmawiali skołowanej lasce ze "to wszystko jej wina". Każdy psychol tak działa, bez względu na płeć.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 16.01.18, 18:51
    > A znales mezczyzne, ktory by potrafil sprowadzic w podobnej sytuacj do przeprosin swoja dziewczyne? <

    Nie, ale mogę sobie to spokojnie wyobrazic. Strona „silniejsza” ma owinięta „slabsza” dookoła palca i robi z nią co chce.
  • aandzia43 16.01.18, 18:19
    proteinawy napisał(a):

    > > Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie
    >
    > Dla porzadku - IMO wlasnie po to jest wściekłość i rozżalenie zeby na przekrocz
    > enie nieprzekraczalnych granic nie reagować odtlumaczaniem sytuacji tylko dział
    > ać zdecydowanie.

    Zgadzam się, na przekroczenie NIEPRZEKRACZALNYCH granic jak najbardziej.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 16.01.18, 18:54
    > Zgadzam się, na przekroczenie NIEPRZEKRACZALNYCH granic jak najbardziej. <

    A jako, ze Wont wrzucił swoja nieprzekraczalna granice (tak sie nie robi), sprawa jest prosta, przynajmniej z jego punktu widzenia. A opinie forum, w tym moja, to tylko nieistotny szum.
  • kag73 16.01.18, 19:08
    A jako, ze Wont wrzucił swoja nieprzekraczalna granice (tak sie nie robi), sprawa jest prosta, przynajmniej z jego punktu widzenia. A opinie forum, w tym moja, to tylko nieistotny szum.

    Ano kazdy ma swoje granice i swoje wlasne wyobrazenia. A tak od strony praktycnej jak teraz ma wygladac to jego "zdecydowane" dzialanie?
    Napisze Wan "niestety nie skasowalas konta tak jak sie umawialismy, sprawa miedzy nami zakonczona". A ona odpowie 'ty tez nie skasowles bo inaczej skad bys wiedzial, ze i ja nie skasowalam".
  • proteinawy 16.01.18, 22:51
    > A tak od strony praktycnej jak teraz ma wygladac to jego "zdecydowane" dzialanie? [...] 'ty tez nie skasowles bo inaczej skad bys wiedzial, ze i ja nie skasowalam". <

    Bez znaczenia. Jak dla mnie opcja z informowaniem o przyczynach (w stylu pustej wiadomości ze wspomnianym zdjęciem) jest grzeczna, ale opcjonalna. Zalezy od wskaźnika poczciwości u Wonta.

    A Ty jak, Kag? Gdyby ktos Cie delikatnie posmyral po rogach, a dowoedzialabys sie o tym na lewo - nie powiedzialabys nic, zeby nie wyjsc na niecnotę? ;)
  • hello-kitty2 16.01.18, 23:07
    proteinawy napisał(a):

    > A Ty jak, Kag? Gdyby ktos Cie delikatnie posmyral po rogach, a dowoedzialabys s
    > ie o tym na lewo - nie powiedzialabys nic, zeby nie wyjsc na niecnotę? ;)

    A Ty jak sie dowiedziales? I czy dales wiare? Sprawdzales? Dopytywales? Zadales wyjasnien? (moze juz pisales ale nie kojarze, kojarze tylko, ze wyjechala nie tam, gdzie twierdzila, ze jedzie)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 17.01.18, 07:57
    > A Ty jak sie dowiedziales? I czy dales wiare? Sprawdzales?

    Dowiedziałem sie po rozejściu sie, wyjaśnienia nie były mi na nic potrzebne. Wiarę dałem, daty które padły zgadzały sie z jej niespodziewanymi wyjazdami „do rodziny”, a przynosiciem informacji był targany wyrzutami sumienia kolega/przyjaciel. Spowiedzi i rozgrzeszenia mu sie zachciało. Stad nie przepadam za ludzmi, ktorzy po rozwodach donoszą.

    To był ciekawy moment, zaczynałem pierwsza prace w IT, szef był kilka miesięcy po ślubie i po niemal jednoczesnym rozwodzie. Jego historia była podobna do mojej, tylko cięższa o ten ślub/rozwód i o fakt, ze sie kompletnie nie spodziewał. Kochanek jego zony zadzwonił świeżo po ślubie, ze został odstawiony od łóżka i że sobie nie życzy.

    Tak ze zdradzający: uważajcie na ex-mięsko, zwłaszcza na odstawionych facetów. Ale podejrzewam, ze dla ludzi w naszym wieku bullshit rozstaniowy to czesc skilla, tak jak bullshit zapoznawczy i kaszana żeniona rąbanym w rogi oficjalnym partnerom. Tudzież bullshit sprzedawany sobie samemu/samej.
  • hello-kitty2 17.01.18, 08:57
    proteinawy napisał(a):

    > > A Ty jak sie dowiedziales? I czy dales wiare? Sprawdzales?
    >
    > Dowiedziałem sie po rozejściu sie, wyjaśnienia nie były mi na nic potrzebne. Wi
    > arę dałem, daty które padły zgadzały sie z jej niespodziewanymi wyjazdami „do r
    > odziny”, a przynosiciem informacji był targany wyrzutami sumienia kolega/przyja
    > ciel. Spowiedzi i rozgrzeszenia mu sie zachciało. Stad nie przepadam za ludzmi,
    > ktorzy po rozwodach donoszą.

    A kolega 'przynosiciel' to co? Wozil ja do tej 'rodziny' czy za jej powiernika robil?

    Tez znam takich donosicieli, co donosza czy raczej roznosza jak to ich cudze zony kusily ale oni sie bohaterstwo oparli! ;-) Jakie fikolki im proponowaly to ho ho! Dowiedzialam sie takich rewelacji 'podsluchujac' ich przy okazji meskich spotkan na karty zalewane piwskiem, ktore czasem odbywaja sie w moim living roomie. Mezczyzni to straszni plotkarze, gdybym nie slyszala na wlasne uszy, to bym nie uwierzyla.

    A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszczales z ich zonami/partnerkami? ;)

    > To był ciekawy moment, zaczynałem pierwsza prace w IT, szef był kilka miesięcy
    > po ślubie i po niemal jednoczesnym rozwodzie. Jego historia była podobna do moj
    > ej, tylko cięższa o ten ślub/rozwód i o fakt, ze sie kompletnie nie spodziewał.
    > Kochanek jego zony zadzwonił świeżo po ślubie, ze został odstawiony od łóżka i
    > że sobie nie życzy.

    No ale jak go odstawila od zrodelka, bo wychodzila za maz, to jaki problem dla meza?

    > Tak ze zdradzający: uważajcie na ex-mięsko, zwłaszcza na odstawionych facetów.

    Trzeba robic tak, zeby to oni od ciebie uciekali.

    > Ale podejrzewam, ze dla ludzi w naszym wieku bullshit rozstaniowy to czesc skil
    > la, tak jak bullshit zapoznawczy i kaszana żeniona rąbanym w rogi oficjalnym pa
    > rtnerom. Tudzież bullshit sprzedawany sobie samemu/samej.

    Trzeba robic tak, ze to oni nie mieli zadnej alternaywy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 17.01.18, 10:24
    >
    > Tez znam takich donosicieli, co donosza czy raczej roznosza jak to ich cudze zo
    > ny kusily ale oni sie bohaterstwo oparli! ;-) Jakie fikolki im proponowaly to h
    > o ho! Dowiedzialam sie takich rewelacji 'podsluchujac' ich przy okazji meskich
    > spotkan na karty zalewane piwskiem, ktore czasem odbywaja sie w moim

    Owszem, plotkują jak baby, tylko jest przesunięcie w tematach i osobach dramatu: mężczyzni chętniej o seksie i swojej w tym wszystkim osobie. Wiesz, ja nie byłam nadzwyczaj piękna czy prowokująca (nie rozpalałam wyobrazni zbiorowej jakoś szczególnie), ale plotek nieprawdopodobnych na swój temat wymyślanych przez mężczyzn usłyszałam dużo. Klasyka: uśmiecham się do faceta uprzejmie jako i do całej reszty towarzystwa i zamieniam parę słów, potem dochodzi do mnie wieść że o mały włos byłby mnie przeleciał bo chętna to właściwie byłam ;-) Każda z nas ma takie kwiatki w pamięci.
    Plotkarstwo lub niezdrowa tendencja do nie trzymania się faktów i fantazjowania (na swój czy cudzy temat) to sprawa osobnicza. Z drugiej strony pełno jest mężczyzn dyskretnych lub/i nie.dających się ponosić ego oraz kobiet nie chlapiących jęzorem na prawo i lewo.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 17.01.18, 11:56
    aandzia43 napisała:

    o
    > mały włos byłby mnie przeleciał bo chętna to właściwie byłam ;-)

    O to to, o maly wlos ;-) Ale najgorsze, ze leca normalnie nazwiskami, jeszcze jakby lecieli jak Gogol Taka Jedna. Jak sie dowiem takich rewelacji (najczesciej w jakims gluchym telefonie) to raz, ze nie wierze (bo pewnie sytuacja jak wyzej), a dwa ze opinia facetowi rozglaszajacemu w mojej ocenie tak siada, juz na niego nigdy nie spojrze jak na normalnego czlowieka, silniejsze ode mnie. O usmiechu zapomnij. NAwet jego rodzinie wspolczuje ;-) Nie wiem dlaczego mam taka awersje, bo w sumie sama jestem latwa.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 17.01.18, 12:06
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > o
    > > mały włos byłby mnie przeleciał bo chętna to właściwie byłam ;-)
    >
    > O to to, o maly wlos ;-) Ale najgorsze, ze leca normalnie nazwiskami, jeszcze j
    > akby lecieli jak Gogol Taka Jedna. Jak sie dowiem takich rewelacji (najczesciej
    > w jakims gluchym telefonie) to raz, ze nie wierze (bo pewnie sytuacja jak wyze
    > j), a dwa ze opinia facetowi rozglaszajacemu w mojej ocenie tak siada, juz na n
    > iego nigdy nie spojrze jak na normalnego czlowieka, silniejsze ode mnie. O usmi
    > echu zapomnij. NAwet jego rodzinie wspolczuje ;-) Nie wiem dlaczego mam taka aw
    > ersje, bo w sumie sama jestem latwa.

    Bo oni tak naprawdę myślą. Sam jestem mężczyzną i znam tę perspektywę.
    Rzeczywistość zazwyczaj okazywała się o pół poziomu niżej, niż moje najgorsze domniemania o sobie samym, swoim statusie, o tym jak postrzegają mnie kobiety i konkretna kobieta w danej sytuacji społecznej.
    To wszystko jest spowodowane faktem, że mężczyźni chyba generalnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo, jako zgeneralizowana płeć, są nieatrakcyjni dla płci przeciwnej. Gdyby to wiedzieli, ich umysł nie płatałby figli w postaci interpretowania zwykłego "metro smile" czy okazania sympatii przez kobietę jako objawu zainteresowania erotycznego.
    Wybaczcie panom fanfaronadę i fantazje - brak świadomości w tym wypadku ułatwia im poruszanie się w okrutnej rzeczywistości.
  • marek.zak1 17.01.18, 12:18
    sabat3 napisał:

    > To wszystko jest spowodowane faktem, że mężczyźni chyba generalnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo, jako zgeneralizowana płeć, są nieatrakcyjni dla płci przeciwnej.
    -------------------------
    Fakt, że tylko 15% jest atrakcyjnych jeszcze nie zaistniał w powszechnej świadomości.
  • hello-kitty2 17.01.18, 12:26
    sabat3 napisał:

    > Wybaczcie panom fanfaronadę i fantazje - brak świadomości w tym wypadku ułatwia
    > im poruszanie się w okrutnej rzeczywistości.

    Wybacze jak bedzie bez nazwisk ;)
    Choc musze oddac sprawiedliwosc, ze z mojej strony to tez zupelny brak swiadomosci jak dla mezczyn jest wazne jak sa postrzegani w kontekscie damsko-meskim, seksualnym. Ja w ogole tego nie mam. widze tez u atrakcyjniejszej, mlodszej przyjacioki, za ktora sie mezczyzni na ulicy ogladaja, jak ma to totaaalnie w dupie, przysieglabym, ze tego w ogole nie zauwaza, a co dopiero mialaby sie tym zajmowac w rozmowach, nie poswiecila temu zjawisku ani jednego slowa, nawet raz zapytania przeze mnie, wzruszyla ranionami, koniec tematu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 17.01.18, 13:20

    > Bo oni tak naprawdę myślą. Sam jestem mężczyzną i znam tę perspektywę.
    > Rzeczywistość zazwyczaj okazywała się o pół poziomu niżej, niż moje najgorsze d
    > omniemania o sobie samym, swoim statusie, o tym jak postrzegają mnie kobiety i
    > konkretna kobieta w danej sytuacji społecznej.
    > To wszystko jest spowodowane faktem, że mężczyźni chyba generalnie nie zdają so
    > bie sprawy z tego, jak bardzo, jako zgeneralizowana płeć, są nieatrakcyjni dla
    > płci przeciwnej. Gdyby to wiedzieli, ich umysł nie płatałby figli w postaci int
    > erpretowania zwykłego "metro smile" czy okazania sympatii przez kobietę jako ob
    > jawu zainteresowania erotycznego.
    > Wybaczcie panom fanfaronadę i fantazje - brak świadomości w tym wypadku ułatwia
    > im poruszanie się w okrutnej rzeczywistości.

    W dupie mam męskie cierpienia z powodu okrutnej rzeczywistości a tym bardziej męską potrzebę bajdurzenia o dupie Maryni ze mną w roli głównej jeśli te cierpienia i potrzeby robią mi wbrew. Człowiek nie ma wpływu na swoje emocje i zadze, ale na to co wypuszcza z paszczy ma.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 17.01.18, 13:50
    Dlatego jednak większość milczy, a nie informuje wszem i wobec, że Krysia chce się z nim ruchać :D
  • gogol77 17.01.18, 14:02
    aandzia43 napisała:
    > ...jeśli te cierpienia i potrzeby robią mi wbrew>.

    Da liegt der Hund begraben!
    Bo jeśli nie wbrew ale wprost przeciwnie? Różniste rzeczy robią paniom nie wbrew i Sabat gupio gada - atrakcyjność nie jedno ma imię.
    Bo niemal każdy ma jakieś szanse, jeden bo jest piękny, drugi bo ma wielka pałę, trzeci bo ma bajer, czwarty - mercedesa nówkę itp, itd. A władza??? Na Kaczyńskiego też jedna leciała.
    A jak gość już zupełnie nic nie ma - to ewolucja eliminuje go z powielania chujowych genów i jest tak jak powinno być!
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 17.01.18, 14:37
    gogol77 napisał:
    > Bo jeśli nie wbrew ale wprost przeciwnie? Różniste rzeczy robią paniom nie wbre
    > w i Sabat gupio gada - atrakcyjność nie jedno ma imię.
    > Bo niemal każdy ma jakieś szanse, jeden bo jest piękny, drugi bo ma wielka pałę
    > , trzeci bo ma bajer, czwarty - mercedesa nówkę itp, itd. A władza??? Na Kaczyń
    > skiego też jedna leciała.
    > A jak gość już zupełnie nic nie ma - to ewolucja eliminuje go z powielania chuj
    > owych genów i jest tak jak powinno być!

    Gogol, ale piszesz z perspektywy wlasnych doswiadczen, a one sa dosc rzadko spotykane. Malo ktory chlop mial takie branie jak Ty :)
    Meska brac postrzegam raczej jak gromady rycerzy oblegajace szklane gory. Udaje sie nielicznym.
    Ale moze tez byc tak, ze ciagnie swoj do swego i moje srodowisko wyglada podobnie jak ja, a Twoje - prezentuje sie podobnie jak Ty.
    To jakby bogacz dziwil sie, dlaczego ktos nie jezdzi chociaz drogim Mercedesem, w koncu wszyscy jego znajomi maja przynajmniej jeden taki samochod.
  • proteinawy 17.01.18, 14:04
    > A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszczales z ich zonami/partnerkami? ;) <

    Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem. W dwoch innych przypadkach (kiedy faceci nie wiedzieli, ze sa rąbani w rogi) siedziałem pozniej z nimi na piwie i udzielałem im takich rad jak tu zbiera Wont: „nie spiesz sie z osądem”, „kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania”.

    Cos jak w tym skeczu:
    youtu.be/ci0pI97PEes
  • sabat3 17.01.18, 14:14
    proteinawy napisał(a):
    > Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem

    Nie wiedzialem, ze swingowales :)
  • proteinawy 17.01.18, 21:16
    > Nie wiedzialem, ze swingowales :)

    Nie, to sie chyba nie liczy jako swing, bo znałem tych ludzi wczesniej na innym gruncie, dalej sie znamy i rozmawiamy teraz o dzieciaczkach.

    Mysle, ze gdybys sie przyłożył to spokojnie przegadałbys swoja bieżąca ukochana do jeszcze jednej osoby. Jezeli to czyta - moze Ci sama zaproponuje :)
  • sabat3 17.01.18, 21:47
    proteinawy napisał(a):
    > Nie, to sie chyba nie liczy jako swing, bo znałem tych ludzi wczesniej na innym
    > gruncie, dalej sie znamy i rozmawiamy teraz o dzieciaczkach.

    A, rozumiem - wakacyjne klimaty, wodka, mlodosc, muzyka, mordobicie. No tak. Ja nie mialem zbyt rozrywkowego towarzystwa.
  • aandzia43 17.01.18, 14:39
    proteinawy napisał(a):

    > > A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszcza
    > les z ich zonami/partnerkami? ;) <
    >
    > Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem
    > . W dwoch innych przypadkach (kiedy faceci nie wiedzieli, ze sa rąbani w rogi)
    > siedziałem pozniej z nimi na piwie i udzielałem im takich rad jak tu zbiera Won
    > t: „nie spiesz sie z osądem”, „kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania”.

    O kurwa, słabo mi...

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 17.01.18, 14:45
    aandzia43 napisała:
    > O kurwa, słabo mi...

    No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa. Mozna wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a nie za to ile razy sami zostalismy zdradzeni...
  • wont2 17.01.18, 15:01
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > O kurwa, słabo mi...
    >
    > No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa. Mozna
    > wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a nie z
    > a to ile razy sami zostalismy zdradzeni...
    ----
    No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty niedawno napisala, ze podnieca ja zlo :)

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • zawle 17.01.18, 15:10
    wont2 napisał:
    > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty nieda
    > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)

    Chcesz powiedzieć że Proteinowy właśnie założył strój Darth Vader żeby ją nawilżyć? W sumie osiągnął cel..Kicia głaszcze i mizia:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 17.01.18, 15:25
    zawle napisała:

    > Chcesz powiedzieć że Proteinowy właśnie założył strój Darth Vader żeby ją nawil
    > żyć?

    NIe no bez przesady az tak altruistyczny to On nie jest w swej satanicznosci ;)

    W sumie osiągnął cel..Kicia głaszcze i mizia:))

    Sie podniecilam w rzeczy samej. Jakby mi sie tak jeszcze udalo doprowadzic do zdrady (nawet bez mojego udzialu) to byloby to szczytowanie stulecia, uhm ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.18, 15:41
    hello-kitty2 napisała:
    > NIe no bez przesady az tak altruistyczny to On nie jest w swej satanicznosci ;)

    faceci nie zwilżają kobiet żeby im zrobić dobrze, tylko żeby zrobić dobrze sobie. Już pisałam co on od Ciebie dostaje wieki temu.

    > Sie podniecilam w rzeczy samej. Jakby mi sie tak jeszcze udalo doprowadzic do z
    > drady (nawet bez mojego udzialu) to byloby to szczytowanie stulecia, uhm ;)

    Myślę że jednak wolałabyś żeby z Tobą. Nie znam Cię bardzo dobrze, ale trochę Cię znam. W pornobiznesie, podklasie "pejczyki i zło" można pracować nawet do 70. Tyle że Ty udajesz, a to się słabo sprzedaje. Nie piszę tu o tym że uważam Ciebie za sprzedajną. Uważam że tym płacisz za uwagę tych którzy i tak wracają do innego domu.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 17.01.18, 19:32
    zawle napisała:

    > Myślę że jednak wolałabyś żeby z Tobą. Nie znam Cię bardzo dobrze, ale trochę C
    > ię znam. W pornobiznesie, podklasie "pejczyki i zło" można pracować nawet do 70
    > . Tyle że Ty udajesz, a to się słabo sprzedaje. Nie piszę tu o tym że uważam Ci
    > ebie za sprzedajną. Uważam że tym płacisz za uwagę tych którzy i tak wracają do
    > innego domu.

    NIc nie zrozumialam wiec odniose sie tylko do ostatniego zdania: specjalnie policzylam, spalam tylko z 3 zonatymi i byly to praktycznie ONSy czy tam weekend standy wiec trudno tu mowic o jakiejs odplatnosci. Normalni faceci, typowy seks, nic pieprznego. Nigdy sie za nic nie przebieralam. NIe wiem co Ty sobie wyobrazasz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.18, 19:42
    hello-kitty2 napisała:
    > NIc nie zrozumialam wiec odniose sie tylko do ostatniego zdania: specjalnie pol
    > iczylam, spalam tylko z 3 zonatymi i byly to praktycznie ONSy czy tam weekend s
    > tandy wiec trudno tu mowic o jakiejs odplatnosci. Normalni faceci, typowy seks,
    > nic pieprznego. Nigdy sie za nic nie przebieralam. NIe wiem co Ty sobie wyobra
    > zasz.

    rzeczywiście nie zrozumiałaś:)) Nieważne


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • urquhart 18.01.18, 08:16
    zawle napisała:
    > Myślę że jednak wolałabyś żeby z Tobą. Nie znam Cię bardzo dobrze, ale trochę C
    > ię znam. W pornobiznesie, podklasie "pejczyki i zło" można pracować nawet do 70
    > . Tyle że Ty udajesz, a to się słabo sprzedaje. Nie piszę tu o tym że uważam Ci
    > ebie za sprzedajną. Uważam że tym płacisz za uwagę tych którzy i tak wracają do
    > innego domu.

    A ja mysle ze to zwykla tradycyna kobieca uwodzicielskosc.
    Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć i bycie kontrolująca.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 18.01.18, 08:32
    urquhart napisał:
    > A ja mysle ze to zwykla tradycyna kobieca uwodzicielskosc.

    bardzo mi tu pasuje słowo "tradycyjna":))

    > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć i bycie kon
    > trolująca.

    lęki. Urgu, byłeś kiedyś u terapeuty?


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • lybbla 18.01.18, 10:11
    zawle napisała:

    > urquhart napisał:
    > > A ja mysle ze to zwykla tradycyna kobieca uwodzicielskosc.
    >
    > bardzo mi tu pasuje słowo "tradycyjna":))
    >
    > > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć i byc
    > ie kon trolująca.

    A negacja 'tradycyjnej' to 'roszczeniowa i kontrolująca' ;)
  • zawle 18.01.18, 10:28
    No właśnie mnie dziwi takie podejście. Jestem zalotnicą, ale gdy nie zalecam się do tych, do których nie chcę się zalecać ( nie mają szans, nie chcę im robić nadziei), to staję się wrogiem. Zimna, roszczeniowa suka. A ja zwyczajnie zaoszczędzam sobie i im kłopotów.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • urquhart 18.01.18, 11:12
    zawle napisała:

    > No właśnie mnie dziwi takie podejście. Jestem zalotnicą, ale gdy nie zalecam si
    > ę do tych, do których nie chcę się zalecać ( nie mają szans, nie chcę im robić
    > nadziei), to staję się wrogiem. Zimna, roszczeniowa suka. A ja zwyczajnie zaosz
    > czędzam sobie i im kłopotów.

    Czy to nie definicja dyskryminacji ? :)

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • urquhart 18.01.18, 11:03
    Lybbla przybywa:

    > > > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć
    > i byc
    > > ie kon trolująca.
    >
    > A negacja 'tradycyjnej' to 'roszczeniowa i kontrolująca' ;)

    Z definicji:
    UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez użycia przemocy.
    Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
    Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani prawa dyskryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzebne.

    Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieństwem

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • sabat3 18.01.18, 11:12
    urquhart napisał:
    > Z definicji:
    > UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez uży
    > cia przemocy.
    > Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
    > Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani prawa dysk
    > ryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzebne.
    >
    > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieńst
    > wem

    Słynny językoznawca profesor Pafnucy Kutasiński był innego zdania. Brałem kiedyś udział w prelekcji z jego udziałem i wywodził on słowo "uwodzenie" od określenia "uwodziciele". Pochodzi ono, według wzmiankowanego profesora, od staropolskich słów "uwodzi" i "cielę".
    Wychodzi ono z obserwacji, gdzie mężczyzna "uwodzi", czyli wiedzie jak na postronku, "cielę", czyli młode i głupawe dziewczątko, które sądzi, że dostanie krowiego mleka, tymczasem już pokoju hotelowym okazuje się, iż jest to mleko ptasie, w dodatku o konsystencji śmietany.
  • aandzia43 18.01.18, 11:30

    > >
    > > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeci
    > wieńst
    > > wem
    >
    > Słynny językoznawca profesor Pafnucy Kutasiński był innego zdania. Brałem kiedy
    > ś udział w prelekcji z jego udziałem i wywodził on słowo "uwodzenie" od określe
    > nia "uwodziciele". Pochodzi ono, według wzmiankowanego profesora, od staropolsk
    > ich słów "uwodzi" i "cielę".
    > Wychodzi ono z obserwacji, gdzie mężczyzna "uwodzi", czyli wiedzie jak na postr
    > onku, "cielę", czyli młode i głupawe dziewczątko, które sądzi, że dostanie krow
    > iego mleka, tymczasem już pokoju hotelowym okazuje się, iż jest to mleko ptasie
    > , w dodatku o konsystencji śmietany.


    Sabat, padłam :-D


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • lybbla 18.01.18, 14:16
    sabat3 napisał:

    > urquhart napisał:
    > > Z definicji:
    > > UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki b
    > ez uży
    > > cia przemocy.
    > > Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
    > > Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani praw
    > a dysk
    > > ryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzeb
    > ne.
    > > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieństwem
    >
    > Słynny językoznawca profesor Pafnucy Kutasiński był innego zdania.

    Niefeministki najpierw uwodzą a potem stają się roszczeniowe.
    Gdy się stają roszczeniowe, to pokazuje się im złotą klatkę wokół
    i że kluczyk ma Urqu.

    Feministki najpierw pokazują umowę a potem uwodzą.
    Może w sposób mało wyrafinowany
    tzn. uwodzą niczym nie skrępowaną konsumpcją.
    Ja wiem Urqu, że ciężko się przez te papiery przedrzeć ;)
  • zawle 18.01.18, 20:05
    lybbla napisał: > Niefeministki najpierw uwodzą a potem stają się roszczeniowe.
    > Gdy się stają roszczeniowe, to pokazuje się im złotą klatkę wokół
    > i że kluczyk ma Urqu.

    Dla pewności można jeszcze pokazać kutasem na wschód:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • lybbla 18.01.18, 22:15
    zawle napisała:


    > Dla pewności można jeszcze pokazać kutasem na wschód:))

    Ubierając go w mini koszulkę żołnierzy wyklętych bo jednak zimno. :)
  • sabat3 18.01.18, 23:48
    lybbla napisał:

    > zawle napisała:
    >
    >
    > > Dla pewności można jeszcze pokazać kutasem na wschód:))
    >
    > Ubierając go w mini koszulkę żołnierzy wyklętych bo jednak zimno. :)

    Tylko uważaj, Lybblo, na który wschód zechcesz wskazywać, bo jak grupa głodnych Uzbeków zleci się na polską kiełbasę, to nie będzie już nikomu do śmiechu...
  • aandzia43 18.01.18, 11:14
    urquhart napisał:

    > Lybbla przybywa:
    >
    > > > > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczen
    > iowosć
    > > i byc
    > > > ie kon trolująca.
    > >
    > > A negacja 'tradycyjnej' to 'roszczeniowa i kontrolująca' ;)
    >
    > Z definicji:
    > UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez uży
    > cia przemocy.
    > Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
    > Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani prawa dysk
    > ryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzebne.
    >
    > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieńst
    > wem


    Przepraszam że drążę, ale niuanse personalne na forum średnio mnie interesują więc mogłam coś przeoczyć. Kitty twoim zdaniem przyciąga (potencjalnego) partnera czyli Proteinowego? Dobrze czytam? Robi to zamiast być roszczeniowa wobec niego? O co chodzi?



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • lybbla 18.01.18, 12:20
    aandzia43 napisała:


    > Przepraszam że drążę, ale niuanse personalne na forum średnio mnie interesują więc mogłam coś przeoczyć. Kitty twoim zdaniem przyciąga (potencjalnego) partner
    > a czyli Proteinowego? Dobrze czytam? Robi to zamiast być roszczeniowa wobec niego? O co chodzi?

    Kitty uwodzi wszystkich a Zawle tylko niektórych (dyskryminująca jedna).
    Jedna jest tradycyjna a druga feministyczna.
    Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
    bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)
  • wont2 18.01.18, 12:30
    lybbla napisał:

    > Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
    > bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)
    ----
    Czy gównoburza? Być może tak, ale na wszelki wypadek wyjaśnię, bo być może nie znasz mechaniki portalu randkowego na którym byłem. "Serduszko" to nie jest lajk, tylko oznaka zainteresowania poznaniem danej osoby. No po prostu, najpierw klikasz serduszko "I'm interested", potem ktoś ci odklikuje i potem piszecie do siebie. Może to i dla ciebie gównoburza i nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby laska z którą się spotykasz poznawała w tym samym czasie innych mężczyzn na portalu randkowym ale ja i podejrzewam 99% światowej populacji ma inaczej.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • mabelle2000 18.01.18, 12:35
    wont2 napisał:

    > . Może to i dla ciebie gównoburza i nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby
    > laska z którą się spotykasz poznawała w tym samym czasie innych mężczyzn na por
    > talu randkowym ale ja i podejrzewam 99% światowej populacji ma inaczej.

    Znam takiego, ktory byl tak bardzo zauroczony nowa dziura, ze az puknal jeszcze z rozpedu stara, bo sie napraszala i zal bylo nie skorzystac. Wiec wiesz, wszystko jest mozliwe ;-)
  • lybbla 18.01.18, 13:33
    mabelle2000 napisała:

    > Znam takiego, ktory byl tak bardzo zauroczony nowa dziura, ze az puknal jeszcze
    > z rozpedu stara, bo sie napraszala i zal bylo nie skorzystac. Wiec wiesz, wszy
    > stko jest mozliwe ;-)

    Ba, żeby tylko puknął. Dwa celne strzały.
    Na szczęście dostał wpierdol i do dziś słucha romantycznych piosenek;)
  • lybbla 18.01.18, 13:10
    wont2 napisał:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
    > > bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)
    > ----
    > Czy gównoburza? Być może tak, ale na wszelki wypadek wyjaśnię, bo być może nie
    > znasz mechaniki portalu randkowego na którym byłem. "Serduszko" to nie jest laj
    > k, tylko oznaka zainteresowania poznaniem danej osoby. No po prostu, najpierw k
    > likasz serduszko "I'm interested", potem ktoś ci odklikuje i potem piszecie do
    > siebie. Może to i dla ciebie gównoburza i nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby
    > laska z którą się spotykasz poznawała w tym samym czasie innych mężczyzn na portalu randkowym ale ja i podejrzewam 99% światowej populacji ma inaczej.

    Nie, nie znam specyfiki portali randkowych. Będę pisał o realu.
    Liczenie na to, że osoba UZALEŻNIONA od flirtowania, UZALEŻNIONA
    od atencji niezliczonych adoratorów z dnia na dzień pozbędzie się tych nawyków
    jest nierealne. To nie znaczy, że będzie nielojalna. Będzie dalej flirtować bo ma to we krwi, taka jej natura. Natomiast wykorzystywać będzie Ciebie ;)
    Więcej wiary w siebie Wont. Naprawdę zależy Ci na tym by zamykać piękne wolne ptaki w piwnicach? Jedyne co możesz robić to kusić ją swoim kutasem
    i trzymać okna szeroko otwarte (wstrzymaj się z tym do wiosny).


  • mabelle2000 18.01.18, 12:32
    lybbla napisał:

    > i gównoburze za serduszka,

    Nie za "serduszka" tylko za brak lojalnosci. Za szukanie alternatywy podczas gdy deklaruje sie milosc.
  • lybbla 18.01.18, 13:25
    mabelle2000 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > i gównoburze za serduszka,
    >
    > Nie za "serduszka" tylko za brak lojalnosci. Za szukanie alternatywy podczas gd
    > y deklaruje sie milosc.

    Ale to Ty i Wont definiujecie LOJALNOŚĆ. U Ciebie pojawiają się jakieś zajawki
    o zranionym wilku, którym sie będziesz opiekować, Wont kostruuje klasyczną złotą klatkę.
    Wysłanie serduszka proszę bardzo. <3 to dla Ciebie. <3 to dla Wonta (nie licz na nic więcej Wont poza moim zaiteresowaniem).


  • mabelle2000 18.01.18, 13:37
    lybbla napisał:

    > Ale to Ty i Wont definiujecie LOJALNOŚĆ. U Ciebie pojawiają się jakieś zajawki
    > o zranionym wilku, którym sie będziesz opiekować, Wont kostruuje klasyczną złot
    > ą klatkę.

    Sluchaj, jesli gosciu bredzi ze ze mna doznal objawienia, a kazda kolejna nowa dziure rucha na zakladke z inna, to o jakiej tu lojalnosci mowa?

    > Wysłanie serduszka proszę bardzo. <3 to dla Ciebie. <3 to dla Wonta (n
    > ie licz na nic więcej Wont poza moim zaiteresowaniem).
    >

    No przeciez Ci wytlumaczyl o co chodzi z tym wyslaniem serduszka? "Jestem dostepny/a" . Nie zrozumiales?
  • lybbla 18.01.18, 13:51
    mabelle2000 napisała:


    > No przeciez Ci wytlumaczyl o co chodzi z tym wyslaniem serduszka? "Jestem doste
    > pny/a" . Nie zrozumiales?

    Ja może i zrozumiałem ale czy Wan rozumie tak samo?
  • wont2 18.01.18, 14:02
    lybbla napisał:

    Wont kostruuje klasyczną złot
    > ą klatkę.
    ----
    Niedzielę i poniedziałek miała wolny. W niedzielę wieczorem śmiałem się z niej na lajnie, że siedzi w domu i nigdzie nie wychodzi poimprezować i że pewnie ma 72 lata a nie 27 i że jak przyjedzie do Polski to nie pozwolę jej się tak zachowywać.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • aandzia43 18.01.18, 12:35
    lybbla napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    >
    > > Przepraszam że drążę, ale niuanse personalne na forum średnio mnie intere
    > sują więc mogłam coś przeoczyć. Kitty twoim zdaniem przyciąga (potencjalnego) p
    > artner
    > > a czyli Proteinowego? Dobrze czytam? Robi to zamiast być roszczeniowa wob
    > ec niego? O co chodzi?
    >
    > Kitty uwodzi wszystkich a Zawle tylko niektórych (dyskryminująca jedna).
    > Jedna jest tradycyjna a druga feministyczna.
    > Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
    > bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)

    Aha. Zobaczymy co odpowie Urqu (choć wątpię czy odpowie). W moim odczuciu Kitty wcale nie jest uwodzicielska (inaczej bym to określiła), ale to moje odczucie.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 18.01.18, 19:52
    aandzia43 napisała:
    > Aha. Zobaczymy co odpowie Urqu (choć wątpię czy odpowie). W moim odczuciu Kitty
    > wcale nie jest uwodzicielska (inaczej bym to określiła), ale to moje odczucie.

    A wiesz że dla mnie też nie? Bo uwodzenie ma inne cele niż ma kitka.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 17.01.18, 15:19
    wont2 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > aandzia43 napisała:
    > > > O kurwa, słabo mi...
    > >
    > > No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa.
    > Mozna
    > > wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a
    > nie z
    > > a to ile razy sami zostalismy zdradzeni...
    > ----
    > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty nieda
    > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)

    Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to wyszło.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 17.01.18, 15:29
    aandzia43 napisała:

    > > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty
    > nieda
    > > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)
    >
    > Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to wyszło.

    O to to, ten smaczek, opinia porzadnego czlowieka, najbardziej kuszaca w tej calej sprawie, zupelnie jak niewiara w Szatana.

    Jak to pisal poeta? ''Oj dana dana wszstko dla Szatana" ;-)

    -
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 17.01.18, 15:33
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu
    > kitty
    > > nieda
    > > > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)
    > >
    > > Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to w
    > yszło.
    >
    > O to to, ten smaczek, opinia porzadnego czlowieka, najbardziej kuszaca w tej ca
    > lej sprawie, zupelnie jak niewiara w Szatana.
    >
    > Jak to pisal poeta? ''Oj dana dana wszstko dla Szatana" ;-)

    Szatan-stratan, weź Kicia zbastuj. Ludzie robią różne głupoty, potem stwierdzają że źle czynili i zaprzestają. Dojrzewanie to się nazywa.






    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 17.01.18, 15:33
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu
    > kitty
    > > nieda
    > > > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)
    > >
    > > Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to w
    > yszło.
    >
    > O to to, ten smaczek, opinia porzadnego czlowieka, najbardziej kuszaca w tej ca
    > lej sprawie, zupelnie jak niewiara w Szatana.
    >
    > Jak to pisal poeta? ''Oj dana dana wszstko dla Szatana" ;-)

    Szatan-stratan, weź Kicia zbastuj. Ludzie robią różne głupoty, potem stwierdzają że źle czynili i zaprzestają. Dojrzewanie to się nazywa.






    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 17.01.18, 15:14
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > O kurwa, słabo mi...
    >
    > No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa. Mozna
    > wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a nie z
    > a to ile razy sami zostalismy zdradzeni...

    Nie żyję w Disneylandzie i niczego nie wypieram. Ale ciągle jeszcze robi mi się słabo na wieść tę czy inną.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 17.01.18, 14:58
    proteinawy napisał(a):

    > > A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszcza
    > les z ich zonami/partnerkami? ;) <
    >
    > Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem
    > . W dwoch innych przypadkach (kiedy faceci nie wiedzieli, ze sa rąbani w rogi)
    > siedziałem pozniej z nimi na piwie i udzielałem im takich rad jak tu zbiera Won
    > t: „nie spiesz sie z osądem”, „kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania”.
    >
    > Cos jak w tym skeczu:
    > youtu.be/ci0pI97PEes

    Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gdy bedac tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym czlowiekiem (rowniez na forum). Brawa, bravo, bravissimo. MOze teraz Zawle sie rozjasni, co to znaczy podniecac sie zlem ;)

    Samczku dodaje fakt, ze teraz zdrada stala sie czyms, czego sie najbardziej boisz i co by rozpierdolilo/zrujnowalo twoj swiat. I dziwic sie Szatanowi, ze wlasnie ma radoche w planowaniu takich splotow zdarzen by to wlasnie nastapilo. Nie ma nic piekniejszego bowiem niz patrzenie na zlo wychodzace z czlowieka, zupelnie jakby zaprzeczal tym istnieniu Boga, prawda?

    Klaniam sie, nie mam wiecej pytan ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 17.01.18, 15:00
    "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 17.01.18, 15:10
    hello-kitty2 napisała:
    > "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc

    Samczyku :)
  • hello-kitty2 17.01.18, 15:17
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc
    >
    > Samczyku :)

    Sabat, to tylko czeski blad ;-) Zawsze twierdzilam, ze bledy sa fajne.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • dinamokutaisi 17.01.18, 15:18
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc
    >
    > Samczyku :)

    Ewidentny Freudian:)
  • zawle 17.01.18, 15:05
    hello-kitty2 napisała:
    > Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gdy beda
    > c tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym czlow
    > iekiem (rowniez na forum).

    Ja się do tej grupy ( uważąjących proteinowego za porządnego) nie zaliczam. Niestety do jarających się złem nie zaliczam również jego.

    Brawa, bravo, bravissimo. MOze teraz Zawle sie rozja
    > sni, co to znaczy podniecac sie zlem ;)

    Za mało religii było w moim życiu żeby to zrozumieć.



  • hello-kitty2 17.01.18, 15:38
    zawle napisała:

    > Nie
    > stety do jarających się złem nie zaliczam również jego.

    O tak, tak, ja ta najgorsza, nawet Proteinowy mi nie dorasta do piet. Nie zabierze mi tego miejsca chocby nie wiem co tu napisal, bo i tak mu nikt nie uwierzy ;-)

    > Brawa, bravo, bravissimo. MOze teraz Zawle sie rozja
    > > sni, co to znaczy podniecac sie zlem ;)
    >
    > Za mało religii było w moim życiu żeby to zrozumieć.

    To potwierdza, ze zadajesz pytania nie w celu uzyskania na nie odpowiedzi.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.18, 15:42
    hello-kitty2 napisała:
    > To potwierdza, ze zadajesz pytania nie w celu uzyskania na nie odpowiedzi.

    Znam odpowiedzi. Bo widziałam prawdziwe zło.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • hello-kitty2 17.01.18, 15:52
    zawle napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > To potwierdza, ze zadajesz pytania nie w celu uzyskania na nie odpowiedzi
    > .
    >
    > Znam odpowiedzi. Bo widziałam prawdziwe zło.

    Tym bardziej nie ma sensu zadnych odpowiedzi Ci udzielac. Zawsze wiesz lepiej albo nie wiesz lepiej. Wypociny innych, o ktore prosisz, sluza Ci wylacznie zeby Tobie bylo lepiej. Z kolei dla innych lepiej sie po prostu z Toba posmiac, bo w tym jestes super. Najlepsza.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 17.01.18, 16:07

    hello-kitty2 napisała:
    > Tym bardziej nie ma sensu zadnych odpowiedzi Ci udzielac.

    Odpowiedzi są potrzebne nie tym co pytają, tylko tym którzy odpowiadają na pytania.

    Z kolei dla innych lepiej sie po prostu z Toba posmiac, bo
    > w tym jestes super. Najlepsza.

    Gdybyś nie była taka..impulsywna i powierzchowna to zauważyłabyś coś jeszcze.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 17.01.18, 15:56
    zawle napisała:
    > Znam odpowiedzi. Bo widziałam prawdziwe zło.

    Byla taka sprawa w tv - gach razem z swoim kolega postanowili pozbyc sie kilkuletniego syna konkubiny. Chyba bylo dochodzenie czy matka wiedziala o jego zamiarach. Gdy wrzucili dziecko do rzeki, maluch krzyczal jeszcze do niego "ratuj tatusiu!".
    "Tatus" nie uratowal.
  • zawle 17.01.18, 16:08
    sabat3 napisał:
    > Byla taka sprawa w tv - gach razem z swoim kolega postanowili pozbyc sie kilkul
    > etniego syna konkubiny. Chyba bylo dochodzenie czy matka wiedziala o jego zamia
    > rach. Gdy wrzucili dziecko do rzeki, maluch krzyczal jeszcze do niego "ratuj ta
    > tusiu!".
    > "Tatus" nie uratowal.

    O wielu sprawach nie pisze się w prasie.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 17.01.18, 16:16
    zawle napisała:
    > O wielu sprawach nie pisze się w prasie.

    Wiem. Mnie zlo odstrecza i przeraza. Ale zdrady malzenskie i klamstwa miedzy ludzmi to niewielki kaliber jak dla mnie. Postrzegam to w kategoriach zepsucia, miekkiego kregoslupa, lawiranctwa.
    O wiele gorsze sa przemoc, zaszczuwanie, gwalty, okrucienstwo. Zawsze bardzo przejmowaly mnie opisy okaleczania innych i przemoc wobec dzieci...
  • zawle 17.01.18, 16:24
    sabat3 napisał: Ale zdrady malzenskie i klamstwa miedzy lu
    > dzmi to niewielki kaliber jak dla mnie. Postrzegam to w kategoriach zepsucia, m
    > iekkiego kregoslupa, lawiranctwa.

    Tak se tłumacz....



    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 17.01.18, 17:28
    zawle napisała:
    > Tak se tłumacz....

    Mam inną hierarchię wartości. Wydaje mi się, że rozmawialiśmy o tym już kiedyś na privie, zanim zdradziłem, więc wiesz, że nie manipuluję faktami. Owszem, zdrada to straszne gówno, ale w życiu bym tego nie porównał np. do świadomego obcięcia komuś ucha, wyłupienia oka czy odrąbania dłoni. Bez przesady.
    Może dlatego, że gdyby to mnie samego zdradzono, pewnie by mnie to trochę dotknęło, ale bez histerii. Bywa. To pewnie objaw narcyzmu czy innego syfu w mojej głowie, ale tak jest :)
  • aandzia43 17.01.18, 15:16

    > Samczku dodaje fakt, ze teraz zdrada stala sie czyms, czego sie najbardziej boi
    > sz i co by rozpierdolilo/zrujnowalo twoj swiat. I dziwic sie Szatanowi, ze wlas
    > nie ma radoche w planowaniu takich splotow zdarzen by to wlasnie nastapilo.

    Może mu się przewartościowało to i owo?



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 17.01.18, 18:02
    > Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gdy bedac tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym czlowiekiem <

    Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
  • sabat3 17.01.18, 18:14
    proteinawy napisał(a):
    > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowią
    > zku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religij
    > nego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).

    Jak Swiety Augustyn :)
  • aandzia43 17.01.18, 18:43
    sabat3 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i
    > obowią
    > > zku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to r
    > eligij
    > > nego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
    >
    > Jak Swiety Augustyn :)

    Nie lubię chuja.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 17.01.18, 18:47

    > >
    > > Jak Swiety Augustyn :)
    >
    > Nie lubię chuja.

    Augustyna znaczy się, nie przedpiścy.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 17.01.18, 19:12
    No prosze i o co tyle szumu i bolu serca? Dziewczyna nie dala rady skasowac konta na portalu.
    A ze przy tej okazji komus serduszko odeslala, wielkie mi rzeczy :)
    Powiedz alkoholikowi, ze jest alkoholikiem, nie uwierzy, powiedz zakochanemu, ze milosc jest slepa, nie uwierzy. A na koncu i tak uwierzy w to w co bedzie chcial wierzyc, bo...jest zakochany. Nic nie zrobisz. Nadal nic nie stoi na przeszkodzie, zeby przyjechala do Polski i zostala zona Wonta i matka ich dziecka. I w najgorszym razie beda sie na 100% kochali, on ja w 90%, ona jego w 10% :))
  • marek.zak1 17.01.18, 18:39
    proteinawy napisał(a):

    > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
    ---------------------
    To bardzo pozytywne i rzadkie. Kościół też wyżej ceni jednego nawróconego niż 10 sprawiedliwych.
  • sabat3 17.01.18, 18:42
    marek.zak1 napisał:
    > To bardzo pozytywne i rzadkie. Kościół też wyżej ceni jednego nawróconego niż 1
    > 0 sprawiedliwych.

    A nie lepiej caly czas byc sprawiedliwym? ;)
  • aandzia43 17.01.18, 18:46
    marek.zak1 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    >
    > > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i
    > obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to r
    > eligijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
    > ---------------------
    > To bardzo pozytywne i rzadkie. Kościół też wyżej ceni jednego nawróconego niż 1
    > 0 sprawiedliwych.

    Proteinowy się nie nawrócił. Nawróconemu jest dobrze w nowej skórze (choć nie zawsze lekko), a P. nie jest dobrze. Męczy się chłopak i smuty egzystencjalne wylewa. Pierdolić takie wadliwe nawrócenie.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 17.01.18, 19:12
    aandzia43 napisała:
    >
    > Proteinowy się nie nawrócił. Nawróconemu jest dobrze w nowej skórze (choć nie zawsze lekko), a P. nie jest dobrze. Męczy się chłopak i smuty egzystencjalne wylewa. Pierdolić takie wadliwe nawrócenie.
    ------------------------------
    Ja cenię, takie nawrócenie nawet bardziej, bo wymaga pracy i wysiłku. Lepiej być dobrym i zgrzytać zębami, że się tego nie lubi, nić być złym i z tym się dobrze czuć. Być dobrym , bo sie jest z natury dobrym, to żaden sukces. Sukcesem jest pokonywanie własnych słabości.
  • aandzia43 17.01.18, 19:22
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > >
    > > Proteinowy się nie nawrócił. Nawróconemu jest dobrze w nowej skórze (cho
    > ć nie zawsze lekko), a P. nie jest dobrze. Męczy się chłopak i smuty egzystencj
    > alne wylewa. Pierdolić takie wadliwe nawrócenie.
    > ------------------------------
    > Ja cenię, takie nawrócenie nawet bardziej, bo wymaga pracy i wysiłku. Lepiej by
    > ć dobrym i zgrzytać zębami, że się tego nie lubi, nić być złym i z tym się dobr
    > ze czuć. Być dobrym , bo sie jest z natury dobrym, to żaden sukces. Sukcesem je
    > st pokonywanie własnych słabości.

    Marku, ja nie o trudach bycia porządnym człowiekiem którym targają czasem pokusy (i które raz pokona, a raz nie), tylko o deprecjonowaniu bycia porządnym człowiekiem, o ujmowaniu temu stanowi i pisaniu o nim pogardliwie.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 17.01.18, 19:32
    aandzia43 napisała:
    >
    > Marku, ja nie o trudach bycia porządnym człowiekiem którym targają czasem pokusy (i które raz pokona, a raz nie), tylko o deprecjonowaniu bycia porządnym człowiekiem, o ujmowaniu temu stanowi i pisaniu o nim pogardliwie.
    ------------------
    Proteinowy pisał o swoich grzechach i jest zupełnie obojętne, czy deprecjonuje swoją przemianę, ale fakt faktem, może wbrew sobie, może tego nie lubi, może sobą gardzi, ale sie zmienił i sporządniał. Wszystko inne to słowa bez znaczenia. Liczą sie tylko fakty.
  • zawle 17.01.18, 19:40
    Ciekawa jestem czy dostąpi zbawienia:)) I czemu sporządniał? Sabat jakby mógł to by nie sporządniał;)

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 17.01.18, 19:41
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > >
    > > Marku, ja nie o trudach bycia porządnym człowiekiem którym targają czasem
    > pokusy (i które raz pokona, a raz nie), tylko o deprecjonowaniu bycia porządny
    > m człowiekiem, o ujmowaniu temu stanowi i pisaniu o nim pogardliwie.
    > ------------------
    > Proteinowy pisał o swoich grzechach i jest zupełnie obojętne, czy deprecjonuje
    > swoją przemianę, ale fakt faktem, może wbrew sobie, może tego nie lubi, może so
    > bą gardzi, ale sie zmienił i sporządniał. Wszystko inne to słowa bez znaczenia.
    > Liczą sie tylko fakty.

    A tak, z punktu widzenia otoczenia niezagrożonego już "działalnością" Proteinowego jest na pewno bezpieczniej ;-) Ale co się namarudzi, co się nakrzywi. Ciekawe czy jest w realu bardzo toksyczny przez tę narzuconą sobie i nieakceptowaną ani trochę "przemianę"?




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 17.01.18, 20:24
    > Ja cenię, takie nawrócenie nawet bardziej

    Dzięki za wsparcie.

    Pod koniec poprzedniego roku zadeklarowałem ze bede starał sie podrobić Twoją forumowa personę, ale uczciwie, czyli w życiu, nie tu. Na razie wdrożyłem bycie milszym i bardziej użytecznym. Jest rzeczywiście milej i dzieci śmieją sie cześciej. Zwłaszcza mała. Z braku czasu rzuciłem porno, skladam meble itd.

    Pytanie: czy nie wiem ze oswojony miś nie nawilża? Wiem. Ale, językiem Szekspira: I don’t give a flying fuck (nie warto sie az tak przejmować).
  • hello-kitty2 17.01.18, 22:23
    proteinawy napisał(a):

    > Pod koniec poprzedniego roku zadeklarowałem ze bede starał sie podrobić Twoją f
    > orumowa personę, ale uczciwie, czyli w życiu, nie tu. Na razie wdrożyłem bycie
    > milszym i bardziej użytecznym. Jest rzeczywiście milej i dzieci śmieją sie cześ
    > ciej. Zwłaszcza mała. Z braku czasu rzuciłem porno, skladam meble itd.

    Ja bym patrzyla na tego chlopca, bo ona to smieje sie, bo taka jej uroda, z niemowlecej 'glupoty', przeciez nie z obserwacji twojej przemiany.

    > Pytanie: czy nie wiem ze oswojony miś nie nawilża? Wiem. Ale, językiem Szekspir
    > a: I don’t give a flying fuck (nie warto sie az tak przejmować).

    Jak zona daje dupy, to tez bym sie nie przejmowala, zaczelabym sie interesowac gdyby przestala ale niektorym tez i to lata, takie etapy dojrzalosci ;-)

    Mnie ostatnio syn po raz pierwszy w zyciu zapytal czy kocham ojca. Odpowiedzialam, ze nie. Nie widze w nim zadnej zmiany. Jakby to bylo normalne.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 18.01.18, 00:24
    > Mnie ostatnio syn po raz pierwszy w zyciu zapytal czy kocham ojca. Odpowiedzialam, ze nie. Nie widze w nim zadnej zmiany. Jakby to bylo normalne. <

    Ostatnio jednym z ulubionych tematów mojego synka przed zaśnięciem jest omawianie z jakich moich rzeczy cieszyłby sie najbardziej gdybym teraz umarł. Smartphone, tablet, laptopy - suuuuuper! Bedzie mi tego brakować jak sie juz nauczy chować takie mysli.
  • hello-kitty2 18.01.18, 00:50
    proteinawy napisał(a):

    > Ostatnio jednym z ulubionych tematów mojego synka przed zaśnięciem jest omawian
    > ie z jakich moich rzeczy cieszyłby sie najbardziej gdybym teraz umarł. Smartpho
    > ne, tablet, laptopy - suuuuuper! Bedzie mi tego brakować jak sie juz nauczy cho
    > wać takie mysli.

    :-) Nie wiem czy juz pisalam ale przypomniales mi jak sie czailam przed ta operacja, czy sie zegnac z synem czy jak? (z doroslymi mialam obczajone). No i tak zagajam, ze to juz nadszedl ten dzien i mama nie wie czy juz/kiedy wroci, ze bedzie spala conajmniej dwie doby i ze moze mnie odwiedzic z tata i babcia jak bede spala, a ten patrzy patrzy i pyta czy moge zostawic mu mojego iPhona na ten czas ;) Wole to niz jak z matka, jak juz odzyskalam troche wzrok i widze jedna gebe, ktora sie do mnie usmiecha i moja matke z twarza pochylona jak do spowiedzi i zaslonieta na wysokosci oczu dlonia. Se mysle, no to ladnie musze wygladac...
    Moj 10latek jeszcze nic nie chowa ale juz klamie ale zaraz sie smieje, bo wie ze jeszcze nie umie. Wiec masz nadal troche czasu ubawy. Dbaj o NIego. Mam slabosc do chlopcow, bo mam syna.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 17.01.18, 18:42
    proteinawy napisał(a):

    > > Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gd
    > y bedac tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym
    > czlowiekiem <
    >
    > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowią
    > zku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religij
    > nego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).

    Tobie ciąży twój nowy stan skupienia (brak brzydkich zagrywek wobec kumpli czyli nie powsuwanie ich żon)? Bo jeśli ci ciąży to faktycznie uskuteczniasz bullshit. Męczysz się w przyciasnym skafanderku. Ale te męki nie dotyczą wszystkich nawróconych na drogę cnoty. Nie wszystkim przyciasno.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 17.01.18, 19:11
    > Nie wszystkim przyciasno.

    No przeciez. Każdemu co lubi. Ale ze wątek jest Wonta i gada głupoty i słyszy głupoty (moim zdaniem), to mowie jak moze byc. W sumie mam wygodnie bo nie jestem Wonta kumplem, wiec co bym nie powiedział, to nie odciśnie na nim specjalnego śladu, a ja powiedziałem co miałem powiedziec.
  • aandzia43 17.01.18, 19:48
    proteinawy napisał(a):

    > > Nie wszystkim przyciasno.
    >
    > No przeciez. Każdemu co lubi. Ale ze wątek jest Wonta i gada głupoty i słyszy g
    > łupoty (moim zdaniem), to mowie jak moze byc. W sumie mam wygodnie bo nie jeste
    > m Wonta kumplem, wiec co bym nie powiedział, to nie odciśnie na nim specjalnego
    > śladu, a ja powiedziałem co miałem powiedziec.


    Nie bardzo wiem co ma Wont i jego wątek do tekstu co się do niego odnosiłam:
    "Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć)."
    Ludzie sobie nie serwują tego bullshitu żeby się dobrze czuć, nie wciskają przyciasnych skafanderków, tylko wybierają drogę cnoty bez cudzysłowi i mądrzeją też bez cudzysłowia. Po to żeby się w końcu dobrze czuć. W każdym razie całkiem sporo.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 17.01.18, 19:53
    Zmadrzal, nie zmadrzal, zalozyl rodzine, podjal zobowiazanie, wywiazuje sie, oczekujac i majac nadzieje, ze to samo dostanie od drugiej strony (czytaj zony). Wielka mi gratka. Spokoju mu sie zachcialo, bo ulatwia zatroszczenie sie o to co chcial miec i ma bez wiekszego ryzyka.
  • aandzia43 17.01.18, 20:04
    kag73 napisała:

    > Zmadrzal, nie zmadrzal, zalozyl rodzine, podjal zobowiazanie, wywiazuje sie, oc
    > zekujac i majac nadzieje, ze to samo dostanie od drugiej strony (czytaj zony).
    > Wielka mi gratka. Spokoju mu sie zachcialo, bo ulatwia zatroszczenie sie o to c
    > o chcial miec i ma bez wiekszego ryzyka.

    Ale "prawdziwe życie" pozostało po drugiej stronie :-P Najwyraźniej Proteinowy różni się od człowieka co wszedł na drogę cnoty jak suchy alkoholik od trzeźwego alkoholika ;-)



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 17.01.18, 20:27
    > Nie bardzo wiem co ma Wont i jego wątek do tekstu co się do niego odnosiłam:

    Pomyłka. Przepraszam.
  • yoric 19.01.18, 02:40
    Nie lekceważ opinii Rekreativy...
  • dinamokutaisi 17.01.18, 07:25
    Wanessa, Samuel Barber:

    www.youtube.com/watch?v=4XO4VRB5DqU
  • wont2 17.01.18, 10:56
    Wiem, ze robi sie z tego, wroc - dawno sie z tego zrobila - telenowela ale prosba o dobra rade, szczegolnie osob mi zyczliwych, bo mam juz zupelny metlik w glowie. Sklaniam sie ku temu, zeby potraktowac to jako incydent i wykorzystac do przeramowania relacji bo ostatnio rzeczywiscie bylem za bardzo przymilasny. Wyjasnienia Wan w czesci dot. niezlikwidowania konta trzymaja sie kupy. W czesci dot. Seana nie doczekalem sie zadnych wyjasnien, no bo w sumie jakie mogloby wyjasnienie? Sklaniam sie do dania szansy tej relacji bo te trzy tygodnie byly naprawde wyjatkowe i chyba plulbym sobie w brode, ze nie sprobowalem. Ponizej wklejam rozmowe na lajnie (pisze z komorki w autobusie wiec sorry ze nie dopisze kto co pisal, mozna sie tego domyslic z kontekstu)

    What's wrong
    Are you okay?
    Let's me know if you busy or hard working today
    Everything is okay?
    Let's me know if you don't want to talk with me.

    What is our status, Wan? Are you my girlfriend?

    Thank you for asked me that

    I understand.

    Czekalem do poznego wieczora czy cos napisze ale nie napisala. Zrozumiala chyba, ze moje pytanie mialo na celu wycofanie sie ze zobowiazan wobec niej.

    I was very much excited about you, Wan.
    I was loyal, serious and honest.
    If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you.
    But you were not loyal, serious and honest with me.
    You did not delete your ThaiCupid account as you promised.
    No, you were logging in and sending your interest to other men.
    This is cheating.
    I cannot understand why you did this. It was so stupid and I really was thinking that you were smart.

    If you deleted your account as you why are you can see me on Thaicupid then?

    Wyslalem zdjecie Sean'a

    I see
    Can I ask you why you do that?

    I wiil tell you, but I answered some of your questions already and it is my turn to ask a question

    Because do you not believe me ? Yes !! If you believe me will you ask me why I am still at the Thaicupid.
    That's alright.
    Now if I talk anything you will not believe because you not believe me from the beginning

    Why didn't you delete your TC account? Why did you login several times? Why did you send interest to other men?
    You sent your interest to "Sean" the same day you wrote you love me

    Why Sean he is interested me?
    Who are Sean? You?

    Answer my questions first please

    I will answer your question only one. I'm can't delete my profile from Thaicupid and I am try to do that several times. They are not delete if I can't put correct password. If I signout I can come back to signin all the time but I want to delete it.
    I can't remember the password that I know I'm be stupid.!
    That alright if you don't believe me.
    I just to know you not believe from the beginning

    Why did you like Sean's profile on Monday?

    He is interested me first
    Why you don't ask Sean? Why he did interesting me

    I know he sent you interest first. And I guess that hundreds of other men sent you interest first since I left Phuket.
    But Sean was not my girlfriend. You were.

    How can I do I can't delete my profile.
    I guess you not believe me now
    Whatever if you still want to talk with me or not.
    I have a plan to delete my profile .
    Let's me know what you think about me.

    If you really have a plan to delete your profile, it's very simple
    Settings -> profile settings -> switch off profile
    I don't know. I'm very angry and disappointed.

    Last one put the password for delete but show me my password not correct and then I can't delete it
    I try do that hundreds times

    Well, you could delete your pictures and profile information and tell me that you have techbical problems to delete your profile.
    And most of all - not to use it to meet other men by sending them your interest
    I'm in a plane. We are taking off. I will be offline for some time.
    I see you have deleted your photos. Give me some time to think it over.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • proteinawy 17.01.18, 14:10
    > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji

    Dobre!

    Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej swoich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś.
  • sabat3 17.01.18, 14:22
    proteinawy napisał(a):

    > > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji
    >
    > Dobre!
    >
    > Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej s
    > woich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś.

    A nie mozna zaakceptowac, ze takie rzeczy sie dzieja/moga sie dziac? Przeciez to wszystko zalezy od tego, czego oczekuje sie od relacji z dana osoba...
    Gdy zjawi sie odpowiednio czarujacy ksiaze, to kolana kazdej zmiekna...
  • proteinawy 17.01.18, 19:06
    > A nie mozna zaakceptowac, ze takie rzeczy sie dzieja/moga sie dziac? <

    Jasne ze mozna. Ludzi to nawet fascynuje, pociąga. Widziałeś liczbę wyświetleń w kategoriach cuckold?
  • kag73 17.01.18, 19:16
    "Jasne ze mozna. Ludzi to nawet fascynuje, pociąga. Widziałeś liczbę wyświetleń w kategoriach cuckold?"

    Tylko czy to wtedy jest zlo? Jak oboje chca i maja z tego frajde i przyjemnosc?
  • proteinawy 17.01.18, 20:16
    > Tylko czy to wtedy jest zlo? Jak oboje chca i maja z tego frajde i przyjemnosc? <

    Absolutnie.
    Dopóki wszyscy na ochotnika - nie ma problemu.
  • hello-kitty2 17.01.18, 15:43
    proteinawy napisał(a):

    > > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji
    >
    > Dobre!
    >
    > Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej s
    > woich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś.

    A pisalam przeciez wczesniej, ze:

    hello-kitty2 17.01.18, 08:57

    > Ale podejrzewam, ze dla ludzi w naszym wieku bullshit rozstaniowy to czesc skil
    > la, tak jak bullshit zapoznawczy i kaszana żeniona rąbanym w rogi oficjalnym pa
    > rtnerom. Tudzież bullshit sprzedawany sobie samemu/samej.

    Trzeba robic tak, ze to oni nie mieli zadnej alternatywy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • rekreativa 17.01.18, 15:52
    "Dobre!

    Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej swoich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś."

    A jak się zapatrujesz na dawanie komuś drugiej szansy? Że owszem, przyłapałeś na czymś, ale jest obietnica poprawy.(oczywiście przyłapałeś pierwszy raz, a nie dziesiąty).
    Czy też zawsze, bezwzględnie należy być zasadniczym?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • proteinawy 17.01.18, 18:08
    > A jak się zapatrujesz na dawanie komuś drugiej szansy?

    To jest jak z adopcja. Bardzo szlachetna rzecz ale trzeba mieć do tego charakter, zeby pozniej samemu nie podtruwac wyrzutem/zazdrością.
  • wont2 17.01.18, 10:56
    Wiem, ze robi sie z tego, wroc - dawno sie z tego zrobila - telenowela ale prosba o dobra rade, szczegolnie osob mi zyczliwych, bo mam juz zupelny metlik w glowie. Sklaniam sie ku temu, zeby potraktowac to jako incydent i wykorzystac do przeramowania relacji bo ostatnio rzeczywiscie bylem za bardzo przymilasny. Wyjasnienia Wan w czesci dot. niezlikwidowania konta trzymaja sie kupy. W czesci dot. Seana nie doczekalem sie zadnych wyjasnien, no bo w sumie jakie mogloby wyjasnienie? Sklaniam sie do dania szansy tej relacji bo te trzy tygodnie byly naprawde wyjatkowe i chyba plulbym sobie w brode, ze nie sprobowalem. Ponizej wklejam rozmowe na lajnie (pisze z komorki w autobusie wiec sorry ze nie dopisze kto co pisal, mozna sie tego domyslic z kontekstu)

    What's wrong
    Are you okay?
    Let's me know if you busy or hard working today
    Everything is okay?
    Let's me know if you don't want to talk with me.

    What is our status, Wan? Are you my girlfriend?

    Thank you for asked me that

    I understand.

    Czekalem do poznego wieczora czy cos napisze ale nie napisala. Zrozumiala chyba, ze moje pytanie mialo na celu wycofanie sie ze zobowiazan wobec niej.

    I was very much excited about you, Wan.
    I was loyal, serious and honest.
    If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you.
    But you were not loyal, serious and honest with me.
    You did not delete your ThaiCupid account as you promised.
    No, you were logging in and sending your interest to other men.
    This is cheating.
    I cannot understand why you did this. It was so stupid and I really was thinking that you were smart.

    If you deleted your account as you why are you can see me on Thaicupid then?

    Wyslalem zdjecie Sean'a

    I see
    Can I ask you why you do that?

    I wiil tell you, but I answered some of your questions already and it is my turn to ask a question

    Because do you not believe me ? Yes !! If you believe me will you ask me why I am still at the Thaicupid.
    That's alright.
    Now if I talk anything you will not believe because you not believe me from the beginning

    Why didn't you delete your TC account? Why did you login several times? Why did you send interest to other men?
    You sent your interest to "Sean" the same day you wrote you love me

    Why Sean he is interested me?
    Who are Sean? You?

    Answer my questions first please

    I will answer your question only one. I'm can't delete my profile from Thaicupid and I am try to do that several times. They are not delete if I can't put correct password. If I signout I can come back to signin all the time but I want to delete it.
    I can't remember the password that I know I'm be stupid.!
    That alright if you don't believe me.
    I just to know you not believe from the beginning

    Why did you like Sean's profile on Monday?

    He is interested me first
    Why you don't ask Sean? Why he did interesting me

    I know he sent you interest first. And I guess that hundreds of other men sent you interest first since I left Phuket.
    But Sean was not my girlfriend. You were.

    How can I do I can't delete my profile.
    I guess you not believe me now
    Whatever if you still want to talk with me or not.
    I have a plan to delete my profile .
    Let's me know what you think about me.

    If you really have a plan to delete your profile, it's very simple
    Settings -> profile settings -> switch off profile
    I don't know. I'm very angry and disappointed.

    Last one put the password for delete but show me my password not correct and then I can't delete it
    I try do that hundreds times

    Well, you could delete your pictures and profile information and tell me that you have techbical problems to delete your profile.
    And most of all - not to use it to meet other men by sending them your interest
    I'm in a plane. We are taking off. I will be offline for some time.
    I see you have deleted your photos. Give me some time to think it over.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • marek.zak1 17.01.18, 11:19
    Piszę życzliwie.
    Obawiasz się, że bedziesz zrobiony w konia, ona bedzie szukała dfalej, ale ona zapewne widziała tysiące przypadków facetów, przyjeżdżających do Tajlandii, obiecujacych złote góry, żeby mieć wakacyjny seks a po urlopie znikających. Myśle , ze Twoja postawa (dzieci, małżeństwo) jest rzadkością i może ona do końca w to nie wierzy. Bądź konsekwentny, załatw wizę, bilet i sprowadź ja tutaj, skoro Ci na niej zależy, obiecałeś to i nie przejmuj się zerkaniem z bok i tym, że inni chcą ja zaciągnąc do łóżka.
    Atrakcyjna partnerka jest zawsze smakowitym kąskiem dla innych, ale lepiej, że Tobie zazdroszczą, niż Ty miałbyś zazdrościć innym.
    Podsumowując, Wyluzuj i rób swoje. No risk - no fun.
    Zaproszenie na ślub już przyjąłem :)
  • aandzia43 17.01.18, 13:53
    marek.zak1 napisał:

    > Piszę życzliwie.
    > Obawiasz się, że bedziesz zrobiony w konia, ona bedzie szukała dfalej, ale ona
    > zapewne widziała tysiące przypadków facetów, przyjeżdżających do Tajlandii, obi
    > ecujacych złote góry, żeby mieć wakacyjny seks a po urlopie znikających. Myśle
    > , ze Twoja postawa (dzieci, małżeństwo) jest rzadkością i może ona do końca w t
    > o nie wierzy.

    Sytuacja jest z założenia niesymetryczna i właśnie pojawiły się pierwsze schody tego braku równowagi (równego startu). Jak wymagać uczciwości Pana od kogoś, kto może jest w sytuacji Niewolnika? Celowe przerysowanie.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 17.01.18, 14:22
    aandzia43 napisała:
    > Sytuacja jest z założenia niesymetryczna i właśnie pojawiły się pierwsze schody tego braku równowagi (równego startu). Jak wymagać uczciwości Pana od kogoś, kto może jest w sytuacji Niewolnika? Celowe przerysowanie.
    ----------------
    Osobiście uważam, że braku równowagi nie ma. Wont jest z bogatszego kraju ale jest 15 lat starszy. A schody są zawsze, nawet, jak partnerką jest dziewczyna, która kiedyś mieszkała 100m ode mnie :). Trzeba te schody forsować, zaczynając od pierwszego stopnia i się nie zrażać/ .
  • sabat3 17.01.18, 14:25
    marek.zak1
    > Osobiście uważam, że braku równowagi nie ma. Wont jest z bogatszego kraju ale j
    > est 15 lat starszy. A schody są zawsze, nawet, jak partnerką jest dziewczyna, k
    > tóra kiedyś mieszkała 100m ode mnie :). Trzeba te schody forsować, zaczynając
    > od pierwszego stopnia i się nie zrażać/ .

    Ja uwazam, ze strona atrakcyjniejsza prawie zawsze jest kobieta. To ze Wont jest z mocniejszej strony ekonomi cznej lekko likwiduje asymetrie na korzysc Wonta, ale to ona wciaz rozklada karty.
  • aandzia43 17.01.18, 14:35

    > Ja uwazam, ze strona atrakcyjniejsza prawie zawsze jest kobieta. To ze Wont jes
    > t z mocniejszej strony ekonomi cznej lekko likwiduje asymetrie na korzysc Wonta
    > , ale to ona wciaz rozklada karty.

    Karty rozdaje ten,.kto bez wielkiej bidy (psychicznej czy życiowej) jest w stanie odwrócić się na pięcie. Ten, kogo los nie zależy od bycia czy niebycia z druga stroną.Może Wan, może.Wont, niuansów sytuacji Wan nie znamy.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • dinamokutaisi 17.01.18, 14:29
    Przygotowałem odpowiedni fragment piosenki 0:50 - 1:40. Nie w celu radzenia, lecz oddania klimatu dzisiejsze sytuacji:

    www.youtube.com/watch?v=iwM3nlihSHo
  • sabat3 17.01.18, 12:11
    Nie wiem co bym zrobił na Twoim miejscu, Wont, ale to co mnie potwornie zaskoczyło w tych dialogach to fakt, że wydajesz się stroną silniej dążącą do sformalizowania tej relacji od niej! Wont, jeśli dobrze sobie poukładałem dialogi w głowie, to TY mówisz o związku, dzieciach, relacji i byciu dziewczyną/narzeczeństwie!
    WTF?
    Weź nie kradnij babce kobiecych dialogów w tej telenoweli. Ty się o to starasz czy ona???
  • wont2 17.01.18, 12:20
    To wynika z kontekstu :) To ona wymogla na mnie w grudniu jasna deklaracje w sprawie obecnego statusu i planow na przyszlosc. Ja chcialem tylko w tej rozmowie podkreslic, ze z podjetych zobowiazan sie nie wycofalem (czyli, ze to nie ja zjebalem). No ale byc moze masz racje i tak to wyglada.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • sabat3 17.01.18, 12:51
    wont2 napisał:
    > To wynika z kontekstu :) To ona wymogla na mnie w grudniu jasna deklaracje w sp
    > rawie obecnego statusu i planow na przyszlosc. Ja chcialem tylko w tej rozmowie
    > podkreslic, ze z podjetych zobowiazan sie nie wycofalem (czyli, ze to nie ja z
    > jebalem). No ale byc moze masz racje i tak to wyglada.

    Chodzi mi o to jak definiujesz "stronę czynną" i "stronę bierną". No co Ty, przecież nie będę Cię PUA uczyć, sam dobrze wiesz o co chodzi. Zakładam, że trochę straciłeś dystans, ze względu na emocje - w pełni rozumiem. Zatem - moja obserwacja z boku, na chłodno. Według mnie w tych wypowiedziach stawiasz się trochę w roli petenta, a to cholernie szkodzi.
    Mogę totalnie nie mieć racji, ale w tej sytuacji wyszedłbym bardziej z pozycji siły.
    Przykładowo:

    "What is our status, Wan? Are you my girlfriend?" - według mnie o wiele mocniej byłoby "After that what you have done, can I still see You as my girlfriend? Would You forgive me such lack of loyality, if I were You?"

    "I was very much excited about you, Wan.
    I was loyal, serious and honest.
    If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you."
    - według mnie:
    "I thought, that You were much excited about coming to Poland, marrying me and having kids with me. But if i am to agree with this terms, i expect that you will be loyal, serious and honest partner in the relationship. Were you loyal and honest till now?"

    Sorry za "ponglisz", ale rozumiesz o co mi chodzi - wektor oczekiwań.

  • mimfa 17.01.18, 12:56
    Ech, jak ja żałuję, że nie trafiłam na to forum 10 lat temu. Skarbnica wiedzy o mężczyznach.
    Widać gołym okiem, że postanowiłeś zaryzykować i chyba nie jesteś aż takim nieufnym cynikiem jakim się wydawałeś, bo ja jestem i bym tych tłumaczeń nie kupiła. Być może dlatego, że trudno mi wyobrazić sobie by w ciągu kilku zaledwie dni podjąć decyzję o wyjeździe z kraju do obcego świata i faceta- co już samo w sobie wzbudza czujność. I jakkolwiek wysłanie jakiegoś serduszka na jakimś portalu to bzdet, to właśnie dlatego nie ma powodu by to w ogóle robić, skoro od takiego bzdetu zaczynają się kontakty. Tak czy siak odkryłeś swoje karty, odsłoniłeś podbrzusze ( a ja chciałem ożenić się i mieć dzieci), teraz już w zasadzie pozostaje Ci reagować na to co będzie robiła ona, są spore szanse, że to czego od niej oczekujesz.


    --
    Żyć bez żalu ...
  • gogol77 17.01.18, 13:13
    wont2 napisał:
    > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji bo te trzy tygodnie byly naprawde wyjatkowe i chyba plulbym sobie w brode, ze nie sprobowalem.>

    Wont, zrób krok do tyłu. Zamilknij na tydzień, dwa. Jeśli z tej mąki miałby być chleb - ona coś zrobi. Coś zadeklaruje. Ty złożyłeś aż nadto wyraźne deklaracje.
    Jeśli się nie odezwie - odpuść, dla swojego dobra bo serducho (ego?) by się wyleczyć potrzebuje czasu. Ale terapię trzeba zacząć.
    Jeśli zaś ona wykona jakiś konkretny ruch - coś wygrywasz. Ale to nie wystarczy na odbudowę Twojego zrujnowanego zaufania. A bez tego zaufania - żaden jej ruch nie powinien znaczyć - że jeszcze tylko trochę i już będziecie żyli długo i szczęśliwie i będziecie mieli dużo tłustych dzieci.
    Napisałeś jej: > Give me some time to think it over> więc bądź konsekwentny.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • rekreativa 17.01.18, 13:13
    "If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you."

    Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sea.sea 17.01.18, 13:36
    To by było może urocze u 20-latka, ale gdyby mi z czymś takim wyskoczył 40-letni kawaler po trzech tygodniach wakacyjnego bzykanka, to bym uznała że jakiś desperat albo psychopata, a najpewniej jedno i drugie - i należy uciekać z krzykiem.
  • hello-kitty2 17.01.18, 14:33
    "Wont potrzebuje uniesień to se je dostarcza." - by Zawle
    (ale ja z tych niemilych i niezyczliwych, zatem ode mnie tylko cytat, trafiony w dzisiatke zreszta)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 17.01.18, 15:52
    sea.sea napisała:

    > To by było może urocze u 20-latka, ale gdyby mi z czymś takim wyskoczył 40-letn
    > i kawaler po trzech tygodniach wakacyjnego bzykanka, to bym uznała że jakiś des
    > perat albo psychopata, a najpewniej jedno i drugie - i należy uciekać z krzykie
    > m.

    Bo Ty nie wiesz co to zakochanie :P
    Ale zgoda, koncertowo przedstawione jak spieprzyć sprawę.

    Woncie nikt z nas nie był na Phuket i nikt nas nie wie czy warto.
    Powyciągaj wszystko z podświadomości na wierzch i wtedy decyduj.

    Jeśli warto to trochę przykręć ten kurek z deklaracjami, nie stawiaj rzeczy na ostrzu noża, co ma wypłynąć na wierzch
    wypłynie. I nie lękaj się być frajerem. Warto!

    Jeśli nie warto, włóż to do przegródki przyjemna letnia przygoda.
    Koszmary dopadną Cię same :P
  • kag73 17.01.18, 19:21
    Jeśli warto to trochę przykręć ten kurek z deklaracjami, nie stawiaj rzeczy na ostrzu noża, co ma wypłynąć na wierzch
    wypłynie. I nie lękaj się być frajerem. Warto!

    Jakim frajerem? Jakie "warto"? Na to wszsytko on juz jest w swoich emocjach za daleko. Niemniej pobrac sie i miec dziecko to najmniejszy problem, ani do tego wielkiej milosci ani obustronnej namietnosci nie potrzeba.
  • wont2 17.01.18, 14:50
    rekreativa napisała:

    > "If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have ki
    > ds with you."
    >
    > Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?
    -------
    Nie no, rozpedzilem sie pod wplywem emocji. Jak rozmawialismy wczesniej zgodzilem sie tylko na jedno dziecko.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • wont2 17.01.18, 14:50
    rekreativa napisała:
    > "If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have ki
    > ds with you."
    > Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?
    -------
    Nie no, rozpedzilem sie pod wplywem emocji. Jak rozmawialismy wczesniej zgodzilem sie tylko na jedno dziecko.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)



    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • wont2 17.01.18, 14:58
    Sorki, drugi raz dzisiaj mi sie dubluje wpis. Przy okazji wytlumacze, bo to chyba nie do konca jest dla wszystkich jest jasne - plan byl taki, ze Wan ma do mnie przyjechac na trzy miesiace, zebysmy mogli podjac decyzje czy bierzemy slub. Wydawalo mi sie, ze o tym pisalem wczesniej, ze mi do slubu nigdy nie bylo spieszno, ale w tym przypadku bylby on niezbedny, zeby w ogole mozna bylo rozmawiac o jej pozostaniu ze mna w Polsce.

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • kag73 17.01.18, 19:15
    "Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?"

    A jak ma nie czuc? Nie czytalas jego watku jaki zakochany :)
  • dinamokutaisi 17.01.18, 19:38
    Prawdę mówiąc Wont mnie trochę przeciążył dziś tą swoją korespondencją z Wan i niesamowitą skłonnością do teamwork w sprawie która jak dla mnie wymagałaby na tym etapie - bo wcześniej np. Stickmana files etc. bardzo wskazane - wyciszenia, posłuchania głosu wewnętrznego. Rób jak uważasz - życzliwa rada. Masz mózg, użyj go.
  • marek.zak1 17.01.18, 19:51
    dinamokutaisi napisał(a):

    > Prawdę mówiąc Wont mnie trochę przeciążył dziś tą swoją korespondencją z Wan i niesamowitą skłonnością do teamwork w sprawie która jak dla mnie wymagałaby na tym etapie - bo wcześniej np. Stickmana files etc. bardzo wskazane - wyciszenia, posłuchania głosu wewnętrznego. Rób jak uważasz - życzliwa rada. Masz mózg, użyj go.
    ------------------
    Wont zorganizował burzę mózgów u swoich forumowych przyjaciół, a po takiej burzy musi nastąpić uspokojenie i wyciągnięcie optymalnych wniosków. Wszyscy daliśmy z siebie wiele i to zrozumiałe, że niektórzy, w tym Ty, jesteś zmęczony. Mnie jeszcze czeka spacer z Sowa, który działa na mnie bardzo uspokajająco. Chodzę po ośnieżonym,ciemnym lesie, i mogę podsumować dzień. Czasami spotykam dziki ale to normalne w mojej okolicy.
  • dinamokutaisi 18.01.18, 09:51
    Jestem niechętny radom typu żeń się z nią, nie żeń się z nią zresztą podobnie jak głosuj na partię tę albo tamtą, a w przypadku małżeństwa sprawa jest raczej poważniejsza niż w przypadku wyborów politycznych, chyba że wybrany zostanie inicjator II wojny światowej albo III. To jest sprawa osobistej decyzji, która wyniknie z osobistej oceny sytuacji. Warto doradzić jakie dane i elementy osoba dobrze jeśli pozna, zanalizuje i zsyntezuje (a zsyntezować tylko ona może bo tu między innymi głębokie spojrzenie w oczy itd. wchodzi w grę do czego osoby postronne nie mają...).
    Oblubieńcom i wyborcom warto doradzać metodę wyboru, a nie osobę. W przypadku Wonta - on potrzebuje poznać swoje preferencje, czyli siebie, co w jego wieku i wysokiej inteligencji i otwartości już się generalnie powiodło, oraz poznać kandydatkę na żonę.
  • kag73 17.01.18, 19:56
    "Prawdę mówiąc Wont mnie trochę przeciążył dziś tą swoją korespondencją z Wan i niesamowitą skłonnością do teamwork w sprawie która jak dla mnie wymagałaby na tym etapie - bo wcześniej np. Stickmana files etc. bardzo wskazane - wyciszenia, posłuchania głosu wewnętrznego. Rób jak uważasz - życzliwa rada. Masz mózg, użyj go."

    Gdyby to bylo takie hop siup to by sie ludzie tak nie przejezdzali i unikneli by rozczarowan. Jak on ma uzyc mozgu jak mu serducho (i nie tylko) co innego niz mozg podpowiada :(
  • zork_ne 18.01.18, 09:12
    Czytam i czytam i znów się pojawię :D Historia jakich tysiąc - typowa dla farangów :) Jadą do Azji, poznają dziewczynę i po dwóch, 3 tygodniach chcą się żenić :) To nie dotyczy tylko Tajlandii, ale całego SEA :) Należy sobie zadać pytanie, czy od jakiekolwiek dziewczyny w Europie także by się wymagało deklaracji i wyłączności po 3 tygodniach? Dlaczego kobiety z Azji się traktuje inaczej? Czy to różnica w genach i chemia przysłania rozum? :) Dla porównania powiem, że mi od poznania do zamieszkania razem z dziewczyną z tamtych rejonów zajęło 2 lata! Dokładne planowanie, poznawanie się, jeżdżenie i spotykanie się i podróżowanie po SEA. Czasem warto pomyśleć tą większą głową :)
    Proponuje obejrzeć jeszcze taki dokument:
    www.tvp.pl/filmoteka/cykle-filmowe/czas-na-dokument/galerie/moja-zona-tajka/8906254
    Trochę inna sytuacja, bo to farang chce zamieszkać z żona w Tajlandii, no nie mniej pokazuje pewne schematy :) Jeśli ta historia ma zakończyć się happy endem, czego bardzo życzę - to trzeba spokoju, opanowania, rozsądku + dobrego planowania i ułańskiej fantazji. Zanim się sprowadzi, polecieć, pokazać, ze zależy - no bo jak kobieta może w 100% zaufać i się kompletnie oddać i być bezbronna po 3 tygodniach znajomości? no proszę :D To nawet w Taj nie przejdzie :) Najpierw budujemy fundamenty, a nie pałac na piasku :) Warto trochę zainwestować wysiłku. Nie znaczy to, że nie ma takich przypadków szczęśliwych, ale z doświadczenia wiem, że potrzeba jednak trochę więcej czasu.
    Ona będzie chciała mieć wyjście awaryjne, bo to jest kultura, gdzie zachowanie własnej twarzy jest bardzo ważne. I kolejny punkt - poznać kulturę. I jeśli do małżeństwa dojdzie, trzeba się przygotować, że weselicho trzeba będzie wyprawić w Taj i według tamtejszych reguł łącznie z wykupem Panny młodej z domu rodzinnego (cena zależny od rodziny, wykształcenia i jakości Panny młodej i do tego zwyżka dla Faranga :D)- warto poczytać o zwyczajach! :D

    Powodzenia i kibicuje, by się powiodło :)
  • hello-kitty2 18.01.18, 09:29
    zork_ne napisał(a):

    weselicho trzeba będzie wyprawić
    > w Taj i według tamtejszych reguł łącznie z wykupem Panny młodej z domu rodzinn
    > ego (cena zależny od rodziny, wykształcenia i jakości Panny młodej i do tego zw
    > yżka dla Faranga :D)- warto poczytać o zwyczajach! :D

    No patrz pan, a ruchanie za darmoche od 4 dnia znajomosci (czy to ma ujemny wplyw na 'jakosc panny mlodej' i tym samym na znizke?), to na cholere tez ozenek? Jeszcze wyjdzie , ze pana mlodego nie stac ;-) Zawsze mozna jakis kredyt albo od rodziny pozyczyc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 18.01.18, 09:39
    hello-kitty2 napisała:

    > No patrz pan, a ruchanie za darmoche od 4 dnia znajomosci

    Dlaczego za darmoche? Seks za seks!
  • hello-kitty2 18.01.18, 09:48
    sabat3 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > No patrz pan, a ruchanie za darmoche od 4 dnia znajomosci
    >
    > Dlaczego za darmoche? Seks za seks!

    Seks za seks to jest przeciez seks nieodplatny, czy nie tak sam twierdzisz?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • urquhart 18.01.18, 10:00
    > Seks za seks to jest przeciez seks nieodplatny, czy nie tak sam twierdzisz?

    No nie ma seks za seks.
    Jest seks za motyle w brzuchu skorelowane za podziw i uznanie lub dla korzyści.
    Wspomnialas ze zdziwieniem bylo dla ciebie jak dla facetiw wazne jest postrzeganie.
    To proste dzis z genetyki wiemy ze mężczyźni rozpeopagowali mniej niz 40% puli genow kobiety az 90% w skali gatunku. Stad ta nierownowaga. Facet musi sie wykazać i zasluzyc na podziw zeby mic szanse
    Żeby sie roznozyc i przekazac geny dla kobiety wystarczy zaistniec :)



    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • zork_ne 18.01.18, 09:48
    Nie jeden już kredyty brał :D A tak na serio to dużo też zależny od rodziny i są różne możliwe scenariusze - dodam tylko, że zazwyczaj wykupuje się złotem :) I tak scenariusz jedne - płaci się bez gadania, kupuje trochę złota i wszystko idzie do rodziny. Scenariusz dwa - płaci się bez gadania, rodzina wspomaga tą kwotą młodych w ich przyszłym życiu, a złoto potrzebne się wypożycza od jubilera (za opłatą), po weselu się je zwraca . Dla farangów głownie opcja nr 1 :) Bywa, że czasem się od tego zwyczaju odejdzie, ale to baaaardzo rzadko ;)

    No ale to takie przyszłościowe dywagacje :D Wcześniej przyjdzie załatwić wizę dla dziewczyny - i tu jest mega zabawa z naszymi kochanymi konsulami :D Ciekawe, czy pomysłodawca wątku przemyślał dokładnie wszystkie aspekty, bo wiza może się okazać, że nie jest od tak hop siup :P Będzie wiele, ale to wiele czynników, które przetestują trwałość takiego związku :)

    Jeszcze raz powodzenia, bo warto! :D
  • zawle 18.01.18, 09:51
    Bardzo mądry post zork.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 18.01.18, 10:00
    Warto? Moze i warto. Udane malzenstwo to jedna z najwspanialszych spraw jakie moga sie czlowiekowi przytrafic. Pytanie tylko ile tak naprawde jest tych udanych malzenstw? Chyba maly procent. To jak w kasynie - mozna wygrac fortune, ale czesciej kasyno bierze wszystko co masz... A juz malzenstwo z dziecmi to gra na wysokie sumy...
  • zawle 18.01.18, 10:05
    Nie wyobrażam sobie związku z zagraniczniakiem. Pomiędzy kobietą a mężczyzną jest tak wiele różnic, że nie dałabym rady dokładać do tego kulturowych. Zwłaszcza że ja mało elastyczna jestem. Mam niewiele zasad, ale nie są one negocjowalne:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • rekreativa 18.01.18, 12:29
    "Nie wyobrażam sobie związku z zagraniczniakiem. Pomiędzy kobietą a mężczyzną jest tak wiele różnic, że nie dałabym rady dokładać do tego kulturowych"

    Ale żeby w dzisiejszych czasach faktycznie trafić na spore, mogące nastręczać problemów, róznice kulturowe, to właśnie musiałabyś związać się z jakimś Tajem, Zanzibarczykiem, czy Uzbekiem. W obrębie Europy te różnice są zbyt drobne, by powodować jakieś szoki i konflikty.
    Ja np. żadnych różnic kulturowych nie czuję. No bo jakie? Że oni na Święta wpieprzają dorsza, a my karpia?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • marek.zak1 18.01.18, 10:06
    sabat3 napisał:

    > Warto? Moze i warto. Udane malzenstwo to jedna z najwspanialszych spraw jakie moga sie czlowiekowi przytrafic. Pytanie tylko ile tak naprawde jest tych udanych malzenstw? Chyba maly procent. To jak w kasynie - mozna wygrac fortune, ale czesciej kasyno bierze wszystko co masz... A juz malzenstwo z dziecmi to gra na wysokie sumy...
    -----------------
    Zgadzam sie, to trudna dyscyplina, z dużym ryzykiem przegrania, do tego dochodzi słabe przygotowanie teoretyczne i brak praktyki. Rezultat jak napisałeś.
  • zork_ne 18.01.18, 10:27
    Owszem trudna, ale...
    1. Jak się przejdzie przez ten etap wstępnego poznania i nieufności..
    2. Załatwi wszystkie dokumenty by być razem, a jest ich nie mało
    3. Włoży się trochę wysiłku w poznanie swoich kultur
    4. Pokona się wszelkie przeciwności i znajdzie wspólne mianowniki

    To sama świadomość tego ile wysiłku się włożyło z obu stron, by w końcu być razem bardzo, ale to bardzo wzmacnia związek i diametralnie zwiększa szanse na sukces. Dlaczego? Gdyż miękkie rury odpadają na wstępnych etapach selekcji :D

  • hello-kitty2 18.01.18, 11:20
    zork_ne napisał(a):

    > Dlaczego? Gdyż miękkie rury odpadają na wstępnych etapach selekcji :D

    Fajnie napisane ;)
    Tu mozemy obstawiac czy watkodawca jest 'miekka rura'? Na ile jest zdeterminowany i wytrwaly w dazeniu do zalozenia rodziny, malzenstwa, wziecia odpowiedzialnosci i takie tam. A najlepiej niech sobie sam obstawi.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 18.01.18, 10:36

    zork_ne napisał(a):

    > Czytam i czytam i znów się pojawię :D Historia jakich tysiąc - typowa dla faran
    > gów :) Jadą do Azji, poznają dziewczynę i po dwóch, 3 tygodniach chcą się żenić
    > :) To nie dotyczy tylko Tajlandii, ale całego SEA :) Należy sobie zadać pytani
    > e, czy od jakiekolwiek dziewczyny w Europie także by się wymagało deklaracji i
    > wyłączności po 3 tygodniach? Dlaczego kobiety z Azji się traktuje inaczej? Czy
    > to różnica w genach i chemia przysłania rozum? :) Dla porównania powiem, że mi
    > od poznania do zamieszkania razem z dziewczyną z tamtych rejonów zajęło 2 lata!
    > Dokładne planowanie, poznawanie się, jeżdżenie i spotykanie się i podróżowanie
    > po SEA. Czasem warto pomyśleć tą większą głową :)

    Przypominam, że Wont nie tyle chce się zenić już zaraz i natychmiast, co proponuje ewentualnie małżeństwo bo za jakiś czas, bo tylko ono gwarantuje dłuższy pobyt Wan w Polsce.
    A w ogóle to pisz pisz, bo ciekawe rzeczy masz do powiedzenia :-)

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • dinamokutaisi 18.01.18, 10:43
    No właśnie zastanawiałem się nad statusem i ponieważ mówią o małżeństwie i dziecku, na piśmie nawet - patrz wyżej, to blisko im do statusu narzeczeństwa. A jeśli nie to mamy jakiś fenomen innego typu.
  • zork_ne 18.01.18, 10:53
    To fenomen typu Farang - Tajka :D Wstępne negocjacje widać wygrała Tajka - uzyskała jakieś tam zapewnienie, o małżeństwie i dziecku w bliżej nieokreślonej przyszłości. Ona jest teraz w pozycji siły i rozdaje karty, nie zamykając sobie dróg alternatywnych :P Nie będzie ryzykowała utraty twarzy. Jest jedna rzecz, która mogłaby zapewnić równowagę sił w tym momencie, ale co ja tam będę podpowiadał :D
  • dinamokutaisi 18.01.18, 11:06
    zork_ne napisał(a):

    > To fenomen typu Farang - Tajka :D Wstępne negocjacje widać wygrała Tajka - uzys
    > kała jakieś tam zapewnienie, o małżeństwie i dziecku w bliżej nieokreślonej prz
    > yszłości. Ona jest teraz w pozycji siły i rozdaje karty, nie zamykając sobie dr
    > óg alternatywnych :P Nie będzie ryzykowała utraty twarzy. Jest jedna rzecz, któ
    > ra mogłaby zapewnić równowagę sił w tym momencie, ale co ja tam będę podpowiada
    > ł :D

    Ty czujesz tę kulturę, tę starą cywilizację, która jest inna. Lepsza:D
  • wont2 18.01.18, 11:10
    zork_ne napisał(a):

    > Jest jedna rzecz, któ
    > ra mogłaby zapewnić równowagę sił w tym momencie, ale co ja tam będę podpowiada
    > ł :D
    ------
    No wez mnie nie wkurzaj... ;) Mow jak na spowiedzi!

    --
    Once you go Asian you never go back to Caucasian! :)
  • zork_ne 18.01.18, 11:19
    Ale czy nie fajnie jest właśnie samemu poznać obcą kulturę? Wystarczy zauważyć jak działa ichniejsze zachowanie/strata twarzy (gigantyczna podpowiedź!). Co ciekawe tamtejsze kultury mają z naszą więcej wspólnego niż różnic, ale żeby to zauważyć trzeba się przebić przez to co się widzi na zewnątrz. Więc życzę miłego poznawania :D
  • dinamokutaisi 18.01.18, 11:23
    Tak, jesteśmy Indoeuropejczykami... Azjaci, my... i Persowie z Iranu...
    Te babki z Iranu ciekawe są...
  • dinamokutaisi 18.01.18, 11:27
    Piękne i czyste Aryjki

    beauty-around.com/en/tops/item/976-most-beautiful-iranian-women
  • aandzia43 18.01.18, 11:42
    zork_ne napisał(a):

    > Ale czy nie fajnie jest właśnie samemu poznać obcą kulturę? Wystarczy zauważyć
    > jak działa ichniejsze zachowanie/strata twarzy (gigantyczna podpowiedź!). Co ci
    > ekawe tamtejsze kultury mają z naszą więcej wspólnego niż różnic, ale żeby to z
    > auważyć trzeba się przebić przez to co się widzi na zewnątrz. Więc życzę miłego
    > poznawania :D

    To bardzo ciekawe. "Tamtejsze kultury z naszą" czyli wschodnioazjatyckie ze słowiańskimi czy jak?



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zork_ne 18.01.18, 12:23
    Tak, kultura wschodnioazjatycka pomijając sprawy religijne jest bardziej zbliżona do Polskiej niż na ten przykład zachodnioeuropejskiej. Jak się już wejdzie do rodziny można zauważyć wiele czynników wspólnych: na ten przykład wartości rodzinne, hierarchiczność w rodzinie, ważność wspólnych posiłków, relacje w rodzinie. Ja jak przyjeżdżam do swojej azjatyckiej rodziny to czuję się przyjmowany dokładnie jak w swojej rodzinie w Polsce - biesiadowanie, picie, zabawa, wymiana upominków. Nie da rady czuć się inaczej niż jak u siebie w domu. Spotkania z wujkami, ciotkami i tak dalej, nawet bariera językowa nie jest straszna :D Rożnica jest na etapie religii - choć to nikomu nie przeszkadza akurat oraz pewnych niuansach kulturowych i obyczajach, które ze sobą akurat nie kolidują. Mogę na ten przykład dwa razy obchodzić nowy rok :D Kalendarzowy i księżycowy :)
  • aandzia43 18.01.18, 12:48
    zork_ne napisał(a):

    > Tak, kultura wschodnioazjatycka pomijając sprawy religijne jest bardziej zbliżo
    > na do Polskiej niż na ten przykład zachodnioeuropejskiej. Jak się już wejdzie d
    > o rodziny można zauważyć wiele czynników wspólnych: na ten przykład wartości ro
    > dzinne, hierarchiczność w rodzinie, ważność wspólnych posiłków, relacje w rodzi
    > nie. Ja jak przyjeżdżam do swojej azjatyckiej rodziny to czuję się przyjmowany
    > dokładnie jak w swojej rodzinie w Polsce - biesiadowanie, picie, zabawa, wymian
    > a upominków. Nie da rady czuć się inaczej niż jak u siebie w domu. Spotkania z
    > wujkami, ciotkami i tak dalej, nawet bariera językowa nie jest straszna :D Rożn
    > ica jest na etapie religii - choć to nikomu nie przeszkadza akurat oraz pewnych
    > niuansach kulturowych i obyczajach, które ze sobą akurat nie kolidują. Mogę na
    > ten przykład dwa razy obchodzić nowy rok :D Kalendarzowy i księżycowy :)

    Aha, czyli spędzanie czasu z rodziną, fory na wejściu dla członków rodziny, klanowość (?). Co oznacza u Tajów hierarchiczność w rodzinie? Jak wyglądają relacje w rodzinie w kontekście płci (układ sił, kto o czym decyduje)?
    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zork_ne 18.01.18, 13:07
    Hierarchiczność wygląda na przykład tak, że odpowiednim zwrotem zwraca się do osoby starszej/młodszej. Należy do osób starszych zwracać się z należytym szacunkiem i używać odpowiednich zwrotów. Na przykład nie powinno się do osoby starszej osoby (na przykład babci) zwracać po imieniu, tylko odpowiednia pozycją w rodzinie czyli per babcia. Generalnie domem rządzi mężczyzna, ale zazwyczaj na pokaz, bo kobieta trzyma całe finanse :D Klanowość - hmmm raczej wygląda to jak w Polsce ród.
  • aandzia43 18.01.18, 13:18
    zork_ne napisał(a):

    > Hierarchiczność wygląda na przykład tak, że odpowiednim zwrotem zwraca się do o
    > soby starszej/młodszej. Należy do osób starszych zwracać się z należytym szacun
    > kiem i używać odpowiednich zwrotów. Na przykład nie powinno się do osoby starsz
    > ej osoby (na przykład babci) zwracać po imieniu, tylko odpowiednia pozycją w ro
    > dzinie czyli per babcia. Generalnie domem rządzi mężczyzna, ale zazwyczaj na po
    > kaz, bo kobieta trzyma całe finanse :D Klanowość - hmmm raczej wygląda to jak w
    > Polsce ród.

    Dzięki :-) Jako klanowość rozumiem trzymanie się razem ludzi ze sobą spokrewnionych i spowinowaconych. Kiedy jest gotowość udzielenia pomocy w potrzebie, załatwienia czegoś, tylko dlatego, że należy się do jednej rodziny. Taka naturalna konkretna przychylność.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 18.01.18, 13:28
    zork_ne napisał(a):

    ale zazwyczaj na po
    > kaz, bo kobieta trzyma CALE finanse :D

    O to bardzo pragmatyczna uwaga. Tez nam opowiadala na kursie jezykowym jedna Chinka, ze gdyby maz jej z jakiegos powodu nie pozwolil na zarzadzanie jego pieniedzmi to ona (one) odebralaby to w kategoriach smiertelnej obrazy konczacej zwiazek. Krecilysmy na to glowami z niedowierzaniem ale ona byla taka konktert babka i taka jakby waleczna. Moze wyjatek.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 18.01.18, 13:31
    zork_ne napisał(a):

    > Tak, kultura wschodnioazjatycka pomijając sprawy religijne jest bardziej zbliżo
    > na do Polskiej niż na ten przykład zachodnioeuropejskiej. Jak się już wejdzie d
    > o rodziny można zauważyć wiele czynników wspólnych: na ten przykład wartości ro
    > dzinne, hierarchiczność w rodzinie, ważność wspólnych posiłków, relacje w rodzi
    > nie. Ja jak przyjeżdżam do swojej azjatyckiej rodziny to czuję się przyjmowany
    > dokładnie jak w swojej rodzinie w Polsce - biesiadowanie, picie, zabawa, wymian
    > a upominków. Nie da rady czuć się inaczej niż jak u siebie w domu. Spotkania z
    > wujkami, ciotkami i tak dalej, nawet bariera językowa nie jest straszna :D Rożn
    > ica jest na etapie religii - choć to nikomu nie przeszkadza akurat oraz pewnych
    > niuansach kulturowych i obyczajach, które ze sobą akurat nie kolidują. Mogę na
    > ten przykład dwa razy obchodzić nowy rok :D Kalendarzowy i księżycowy :)

    A mowisz w ich jezyku? JEsli tak, to ile zajela Ci nauka? I czy potrzebowales lekcji? Jak powszecha jest w przecietnej rodzinie znajomosc jezyka angielskiego?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zork_ne 18.01.18, 13:50
    Ja akurat nie z Tajką, ale nacją pokrewną :) Języka nie znam - uczyłem się trochę, liznąłem podstaw, ale, że nie jestem w SEA na odzień to ta znajomość z braku praktyki się zmniejszyła. W rodzinie znajomość angielskiego znikoma, ale wystarczy dobre piwo lub bimber ryżowy i wszyscy znają wszystkie języki :) Generalnie znajomość języka jest dość słaba, oprócz rejonów turystycznych. Najtrudniejsze w językach tamtejszych jest tonalność, i w większości krajów regionu także alfabet. Łatwa do granic możliwości jest gramatyka :)
  • hello-kitty2 18.01.18, 14:01
    zork_ne napisał(a):

    Najtrudniejs
    > ze w językach tamtejszych jest tonalność, i w większości krajów regionu także
    > alfabet. Łatwa do granic możliwości jest gramatyka :)

    Tak ta tonalnosc najtrudniejsza, kiedys mnie zaciekawila. Inny ton to juz inna litera, jesli sie nie myle. Trzeba byc sluchowcem zeby sie tego nauczyc.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)