Dodaj do ulubionych

Mężczyzna zaczyna się od 180cm i 6 tys miesięcznie

10.02.18, 23:54
kobieta.wp.pl/mezczyzna-zaczyna-sie-od-180-cm-i-6-tysiecy-miesiecznie-mloda-polka-roszczeniowa-6218887243732609a
Edytor zaawansowany
  • j-k 11.02.18, 00:06
    - dla "prawdziwej kobiety"

    cale szczescie wiekszosc mezczyzn i kobiet - to Ci nieprawdziwi...

    viem - bo jestem takie cus - po srodku - miedzy tymi prawdziwymi i nieprawdziwymi.
  • marek.zak1 11.02.18, 08:10
    Zaczyna się, a nie wiadomo, czy to wszystko, bo jeszcze mieszkanie, wspomniany samochód, wykształcenie i dobry zawód domyślne. A takich wolnych, chcących i sensownych to bardzo mało, bo większość rokujących została ściągnięta z rynku pod koniec studiów.
  • sabat3 11.02.18, 12:35
    Przy czym takie oczekiwania maja chyba mlodki. Ciekawe jak na kwestie meskiego "zestawu obowiazkowego" patrza troche starsze kobiety...
  • marek.zak1 11.02.18, 12:46
    sabat3 napisał:

    > Przy czym takie oczekiwania maja chyba mlodki. Ciekawe jak na kwestie meskiego "zestawu obowiazkowego" patrza troche starsze kobiety...
    ---------------
    W Twoim cytowanym artykule one mają około trzydziestki. Poza tym jestem fanem aplikacji prawdopodobieństwa i rynku, czyli rynek weryfikuje, a prawdopodobieństwo określa szansę. Tak więc wartość, popyt / podaż i matematyka.
  • druginudziarz 11.02.18, 15:04
    marek.zak1 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Przy czym takie oczekiwania maja chyba mlodki. Ciekawe jak na kwestie mes
    > kiego "zestawu obowiazkowego" patrza troche starsze kobiety...
    > ---------------
    > W Twoim cytowanym artykule one mają około trzydziestki. Poza tym jestem fanem a
    > plikacji prawdopodobieństwa i rynku, czyli rynek weryfikuje, a prawdopodobieńst
    > wo określa szansę. Tak więc wartość, popyt / podaż i matematyka.

    Rynek nic to nie ma do rzeczy bo one niczego nie potrzebują kupić. Mają mieszkanie, pracę (=sens życia), internet, kota, a jak ich przypili do można iść do klubu poszukać jakiegoś fastfooda.
  • sabat3 11.02.18, 15:39
    druginudziarz napisał:
    > Rynek nic to nie ma do rzeczy bo one niczego nie potrzebują kupić. Mają mieszka
    > nie, pracę (=sens życia), internet, kota, a jak ich przypili do można iść do k
    > lubu poszukać jakiegoś fastfooda.

    No wlasnie. Wspolczesnej kobiecie mezczyzna nie jest do niczego potrzebny. Jest co najwyzej dodatkiem, z ktorego mozna zrezygnowac (czekac na lepsza oferte). Mam wrazenie, ze kurczy sie margines na "najlepszego z dostepnych". Kobiety coraz czesciej graja "wszystko albo nic".
  • aandzia43 11.02.18, 16:16
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Rynek nic to nie ma do rzeczy bo one niczego nie potrzebują kupić. Mają m
    > ieszka
    > > nie, pracę (=sens życia), internet, kota, a jak ich przypili do można iś
    > ć do k
    > > lubu poszukać jakiegoś fastfooda.
    >
    > No wlasnie. Wspolczesnej kobiecie mezczyzna nie jest do niczego potrzebny. Jest
    > co najwyzej dodatkiem, z ktorego mozna zrezygnowac (czekac na lepsza oferte).

    Wielu wpółczesnym kobietom mężczyzna nie jest potrzebny za wszelką cenę jako gwarant przeżycia fizycznego i przeżycia towarzysko-przyjaźniowego. To chyba dobrze, że nie łapią w panice co się nawinie i nie znęcają się później nad tym nieszczęsnym co się nawinęło? Nadal bardzo mężczyzna jest potrzebny jako ukochany i najbliższy człowiek. Myślę że większości kobiet, tych normalnych na umyśle, bez większych ułomności osobowościowych.


    > Mam wrazenie, ze kurczy sie margines na "najlepszego z dostepnych". Kobiety cor
    > az czesciej graja "wszystko albo nic".

    Tak jak wyłuszczyłam powyżej: nie muszą iść na zbyt daleko posunięte kompromisy. A co dla kogo jest zgniłym kompromisem to sprawa indywidualna. Dla jednej będzie to 6 a nie 10 tysi miesięcznie, dla drugiej nachalne rozglądanie się za obcymi babami czy pierwsza faza alkoholizmu.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 11.02.18, 16:35
    sabat3 napisał:

    > No wlasnie. Wspolczesnej kobiecie mezczyzna nie jest do niczego potrzebny.
    -------------------------
    Współczesna kobieta potrzebuje miłości., chce kochać i być przez niego kochaną.
  • sabat3 11.02.18, 16:57
    marek.zak1 napisał:
    > Współczesna kobieta potrzebuje miłości., chce kochać i być przez niego kochaną.

    Gornolotne bzdety. Takie podejscie tylko zaciemnia sytuacje. Ciekawe jak skonfrontowac te bajeczki o uczuciach i dobrym Mikolaju z tym precyzyjnym i szczegolowym koncertem zyczen wobec mezczyzn? Jedyne co widze, to chec podniesienia wlasnego statusu poprzez posiadanie "atrakcyjnego partnera", "trophy husband". Taki postawny, bogaty mezczyzna podnosi jej stan posiadania w sensie spolecznym, jej dobrostan. Jest podpunktem w jej zestawie oczekiwan, ktorym mozna sie popisac przed kolezankami.
    To ewentualnie moze miec znaczenie, ale coraz mocniej jest akcentowane, ze singielki sa ok, wiec ostatecznie mezczyzni traca na znaczeniu nawet jako "obowiazkowa para gaci w domu".
  • druginudziarz 11.02.18, 17:25
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Współczesna kobieta potrzebuje miłości., chce kochać i być przez niego ko
    > chaną.
    >
    > Gornolotne bzdety. Takie podejscie tylko zaciemnia sytuacje.

    Sabat, nie zapominaj, ze marek ma córki.
    Zresztą ja tez mam i w chyba też bym chciał w to wierzyć.

    > To ewentualnie moze miec znaczenie, ale coraz mocniej jest akcentowane, ze sing
    > ielki sa ok, wiec ostatecznie mezczyzni traca na znaczeniu nawet jako "obowiazk
    > owa para gaci w domu".

    Singielka jest OK na takiej samej zasadze jak puszysty jest OK. To taka kulturowa afirmacja śmierdzących nóg gdy nie ma jak ich umyć.
  • marek.zak1 11.02.18, 18:45
    druginudziarz napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > > > Współczesna kobieta potrzebuje miłości., chce kochać i być przez niego kochaną.
    > >
    > > Gornolotne bzdety. Takie podejscie tylko zaciemnia sytuacje.
    >
    > Sabat, nie zapominaj, ze marek ma córki.
    > Zresztą ja tez mam i w chyba też bym chciał w to wierzyć.
    -----------------------
    Jest tak jak napisała Andzia. Samodzielna kobieta często nie potrzebuje partnera biznesowego, ale pragnie odwzajemnionego uczucia, bycia tą jedyną, kochaną.
    Mam dookoła 3 pokolenia kobiet i to się nie zmienia.
  • druginudziarz 11.02.18, 18:55
    marek.zak1 napisał:

    > Jest tak jak napisała Andzia. Samodzielna kobieta często nie potrzebuje partner
    > a biznesowego, ale pragnie odwzajemnionego uczucia, bycia tą jedyną, kochaną.
    > Mam dookoła 3 pokolenia kobiet i to się nie zmienia.

    Oczywiście, że chce miłości, o tym jest artykuł zalinkowany przez sabata, miłości do 6000+180
  • marek.zak1 11.02.18, 19:06
    druginudziarz napisał:
    >
    > Oczywiście, że chce miłości, o tym jest artykuł zalinkowany przez sabata, miłości do 6000+180
    ---------------
    Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie gwarantuje miłości ale brak wyklucza.
  • sabat3 11.02.18, 19:19
    marek.zak1 napisał:
    > Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie gwarantuje m
    > iłości ale brak wyklucza.

    A, bo Tobie chodzi o taka milosc od 8:00 do 16:00...
  • aandzia43 11.02.18, 19:19
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > >
    > > Oczywiście, że chce miłości, o tym jest artykuł zalinkowany przez sabata,
    > miłości do 6000+180
    > ---------------
    > Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie gwarantuje m
    > iłości ale brak wyklucza.

    Brzegowe dla nielicznej grupy dziewczyn z dużego miasta (ładne, dobrze zarabiające/bogate z domu). Dla wielu brzegowe to: nie pije, nie bije, umie utrzymać robotę albo w razie Niemca znaleźć nową, przypomina człowieka, myje się. Wtedy serduszko może się odsłonić na ewentualne porywy.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 11.02.18, 19:36
    aandzia43 napisała:

    > Dla wielu brzegowe to: nie pije, nie bije, umie utrzymać ro
    > botę albo w razie Niemca znaleźć nową, przypomina człowieka, myje się.

    A jaki to problem znalezc takiego faceta?
  • aandzia43 11.02.18, 19:42
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Dla wielu brzegowe to: nie pije, nie bije, umie utrzymać ro
    > > botę albo w razie Niemca znaleźć nową, przypomina człowieka, myje się.
    >
    > A jaki to problem znalezc takiego faceta?

    Myślę że żaden, toteż wielu z nich jest szczęśliwie zagospodarowanych.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • j-k 11.02.18, 20:29
    aandzia43 napisała:
    Dla wielu brzegowe to: nie pije, nie bije, umie utrzymać robotę albo w razie Niemca znaleźć nową, przypomina człowieka, myje się.


    wyjelas mi to z ust...
    nadzieje na kogos extra (gdy sie taki nie trafi) - to traci sie kolo 30-tki.

    a potem szuka sie kogos takiego - jak opisalas.
    PS. wiem to po sobie - bo spelniam prawie wszystkie te warunki (poza jednym)
    - ale nie ma ludzi bez wad i Slubna jakos 30 lat to toleruje... :)
  • druginudziarz 11.02.18, 20:33
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > >
    > > Oczywiście, że chce miłości, o tym jest artykuł zalinkowany przez sabata,
    > miłości do 6000+180
    > ---------------
    > Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie gwarantuje m
    > iłości ale brak wyklucza.

    Marek, ale przyznaj sie, nie przeczytałęs tego artykułu? bo to nie są warunki brzegowe miłosci.

    "Postawę Michaliny psychoterapeuta porównuje również do psa ogrodnika – sama nie chciała studenckiego życia, ale nie chciała też na nie pozwolić innym. Więc ich wyśmiała. – Ludzie, którzy nie mogą pogodzić się z faktem, że to nie oni powinni zaakceptować świat, lecz świat powinien zaakceptować ich, nie potrafią cieszyć się życiem. Bo jeśli wartość ma tylko to, co sami uznajemy za idealne, to nic nie ma wartości. Kobieta, która deklaruje, że chce się zakochać, poczuć tak zwaną miętę, chce czułości, ale i tak wpisuje parametry kandydatów do swojego formularza, przeczy sama sobie. Jej oczekiwania świadczą o niej. Jeśli facet jest jej potrzeby do zaspokajania potrzeb tak materialnych, jak emocjonalnych, to znaczy, że ma ona ogromne deficyty – dodaje ekspert.

    – Powiedzmy, że znajdzie się Pan Idealny, "pan z formularza" – kontynuuje Mieczysław Jaskulski. - Będzie spełniał wszystkie potrzeby i warunki, nawet między nimi zaiskrzy i pojawi się uczucie. To nic nie warte, bo jeśli tylko straci pracę, zachoruje, albo zwyczajnie się zestarzeje, ona straci nim zainteresowanie. Panie, które szukają męża w ten sposób, wykazują się też niedojrzałością. Dojrzały człowiek rozumie, że nie na wszystko mamy w życiu wpływ. Że czasem los rozdaje karty. Że jednego dnia zarabiamy 10 tysięcy, a drugiego firma się wali i nie mamy nic – podsumowuje psychoterapeuta."
  • marek.zak1 12.02.18, 15:04
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > > >
    > > > Oczywiście, że chce miłości, o tym jest artykuł zalinkowany przez sabata, miłości do 6000+180
    > > ---------------
    > > Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie gwaran
    > tuje miłości ale brak wyklucza.
    >
    > Marek, ale przyznaj sie, nie przeczytałęs tego artykułu? bo to nie są warunki brzegowe miłosci.
    -----------------------------
    Jest to racjonalne ograniczenie targetu. Tak więc, przykładowo, jeśli moja interesowała się wyłącznie studentami, a ja ładnymi licealistkami, były to ówcześnie podobne racjonalne warunki / targety, jak obecnie 1.80 i 6 tys dla opisywanych babek.
    Nie mogłem wcześniej bo podróżowałem.
  • druginudziarz 12.02.18, 15:26
    marek.zak1 napisał:

    > > > Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie
    > gwaran
    > > tuje miłości ale brak wyklucza.
    > >
    > > Marek, ale przyznaj sie, nie przeczytałęs tego artykułu? bo to nie są war
    > unki brzegowe miłosci.
    > -----------------------------
    > Jest to racjonalne ograniczenie targetu. Tak więc, przykładowo, jeśli moja int
    > eresowała się wyłącznie studentami, a ja ładnymi licealistkami, były to ówcześn
    > ie podobne racjonalne warunki / targety, jak obecnie 1.80 i 6 tys dla opisywany
    > ch babek.

    Ale artykuł nie jest o Tobie i Eli.
    Jak możesz nazywać jakiś warunek "racjonalnym" (dobrania się w związek, najlepiej trwały) skoro jest to warunek UNIEMOŻLIWIAJĄCY zawarcie takiego związku?
  • marek.zak1 12.02.18, 15:38
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > > Nie, to dą warunki brzegowe, tak samo jak np wykształcenie. To nie gwarantuje miłości ale brak wyklucza.
    > > >
    > > > Marek, ale przyznaj sie, nie przeczytałęs tego artykułu? bo to nie są warunki brzegowe miłosci.
    > > -----------------------------
    > > Jest to racjonalne ograniczenie targetu. Tak więc, przykładowo, jeśli moja interesowała się wyłącznie studentami, a ja ładnymi licealistkami, były to ówcześnie podobne racjonalne warunki / targety, jak obecnie 1.80 i 6 tys dla opisywanych babek.
    >
    > Ale artykuł nie jest o Tobie i Eli.
    > Jak możesz nazywać jakiś warunek "racjonalnym" (dobrania się w związek, najlepiej trwały) skoro jest to warunek UNIEMOŻLIWIAJĄCY zawarcie takiego związku?
    ----------------
    A to nie ma wolnych facetów, 1.80, zarabiających ponad 6 tysięcy, fizycznie i intelektualnie atrakcyjnych i chętnych do związku? Wielu takich może nie ma....i wg forum, czas na obniżenie poprzeczki.
  • druginudziarz 12.02.18, 15:47
    marek.zak1 napisał:

    > A to nie ma wolnych facetów, 1.80, zarabiających ponad 6 tysięcy, fizycznie i i
    > ntelektualnie atrakcyjnych i chętnych do związku? Wielu takich może nie ma....i
    > wg forum, czas na obniżenie poprzeczki.

    Marek, no nie mam siły z Tobą rozmawiać ;) poważnie pytasz czy sobie jaja ze mnie robisz? :)
    Przecież ta poprzeczka po to jest tak wysokawo ustawiona żeby nikt w razie czego nie przeskoczył.
    A obnizenie poprzeczki pewnie było, pomyśl sobie gdzie ona była gdy były 10 lat młodsze.
  • marek.zak1 12.02.18, 16:03
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A to nie ma wolnych facetów, 1.80, zarabiających ponad 6 tysięcy, fizycznie i itelektualnie atrakcyjnych i chętnych do związku? Wielu takich może nie ma....i wg forum, czas na obniżenie poprzeczki.
    >
    > Marek, no nie mam siły z Tobą rozmawiać ;) poważnie pytasz czy sobie jaja ze mnie robisz? :)
    > Przecież ta poprzeczka po to jest tak wysokawo ustawiona żeby nikt w razie czego nie przeskoczył.
    > A obnizenie poprzeczki pewnie było, pomyśl sobie gdzie ona była gdy były 10 lat młodsze.
    ----------------------
    I tu się z Tobą nie zgadzam. 1.80 i 6 tysięcy w Warszawie, to żaden wyczyn. Problem jest w tych wolnych, chętnych i atrakcyjnych, a te 3 ostatnie sa przynajmniej w Warszawie, dużo trudniejsze do znalezienia.
  • druginudziarz 12.02.18, 16:12
    marek.zak1 napisał:

    > ----------------------
    > I tu się z Tobą nie zgadzam. 1.80 i 6 tysięcy w Warszawie, to żaden wyczyn. Pro
    > blem jest w tych wolnych, chętnych i atrakcyjnych, a te 3 ostatnie sa przynajmn
    > iej w Warszawie, dużo trudniejsze do znalezienia.

    Czyli są ale ich nie ma.
  • marek.zak1 12.02.18, 17:28
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > ----------------------
    > > I tu się z Tobą nie zgadzam. 1.80 i 6 tysięcy w Warszawie, to żaden wyczy n. Problem jest w tych wolnych, chętnych i atrakcyjnych, a te 3 ostatnie sa przynajmniej w Warszawie, dużo trudniejsze do znalezienia.
    >
    > Czyli są ale ich nie ma.
    --------------------
    Nie jest wielu. Jakiś czas temu był temat: Mam 30 lat. Czy mam szanse na znalezienie sensownego faceta? Tam była analiza zjawiska.
  • bgz0702 12.02.18, 19:01
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > >
    > > > ----------------------
    > > > I tu się z Tobą nie zgadzam. 1.80 i 6 tysięcy w Warszawie, to żaden
    > wyczy n. Problem jest w tych wolnych, chętnych i atrakcyjnych, a te 3 ostatnie
    > sa przynajmniej w Warszawie, dużo trudniejsze do znalezienia.
    > >
    > > Czyli są ale ich nie ma.
    > --------------------
    > Nie jest wielu. Jakiś czas temu był temat: Mam 30 lat. Czy mam szanse na znalez
    > ienie sensownego faceta? Tam była analiza zjawiska.

    W sumie tak, ludzie sie wiaza raczej przed trzydziestka, mniejszy wybor rzeczywiscie jest pozniej no i poprzeczek wiecej. Latwiej i chetniej biega sie przez plotki kiedy jest sie mlodym. Potem to juz sie marudzi i kreci nosem bo przychodzi tzw "madrosc zyciowa" i wygoda:) ale to jak ze wszystkim, mniej sie chce, inna jakosc. Kryzys wieku sredniego puka do mych drzwi:)))
  • bgz0702 12.02.18, 16:12
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A to nie ma wolnych facetów, 1.80, zarabiających ponad 6 tysięcy, fizyczn
    > ie i i
    > > ntelektualnie atrakcyjnych i chętnych do związku? Wielu takich może nie m
    > a....i
    > > wg forum, czas na obniżenie poprzeczki.
    >
    > Marek, no nie mam siły z Tobą rozmawiać ;) poważnie pytasz czy sobie jaja ze mn
    > ie robisz? :)
    > Przecież ta poprzeczka po to jest tak wysokawo ustawiona żeby nikt w razie czeg
    > o nie przeskoczył.
    > A obnizenie poprzeczki pewnie było, pomyśl sobie gdzie ona była gdy były 10 lat
    > młodsze.

    Moze w lesie?:))
    Panowie wy rozmawiacie sami ze soba:)) poprzeczki? Jakie poprzeczki? Kryteria intuicyjnie i zdroworozsadkowo ale bez zadnego planu i bez przemyslen to standard u mlodziezy :) Marek ja nie wiem jak ty sie zakochales tak racjonalnie:) Poprzeczki to ja bym dzisiaj miala, co dekade kolejna:)) z wiekiem przybywa:) poprzeczek i problemow:)
  • marek.zak1 12.02.18, 17:33
    bgz0702 napisała:
    Panowie wy rozmawiacie sami ze soba:)) poprzeczki? Jakie poprzeczki? Kryteria intuicyjnie i zdroworozsadkowo ale bez zadnego planu i bez przemyslen to standard u mlodziezy :) Marek ja nie wiem jak ty sie zakochales tak racjonalnie:) Poprzeczki to ja bym dzisiaj miala, co dekade kolejna:)) z wiekiem przybywa:) poprzeczek i problemow:) .
    ------------------------------
    Zakochałem się mega racjonalnie w sensie targetu (wolna, młodsza, ładna, inteligentna), a zupełnie nie, w sensie prawdopodobieństwa sukcesu. No ale cuda się zdarzają :).
  • bgz0702 12.02.18, 18:48
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > Panowie wy rozmawiacie sami ze soba:)) poprzeczki? Jakie poprzeczki? Kryteria i
    > ntuicyjnie i zdroworozsadkowo ale bez zadnego planu i bez przemyslen to standar
    > d u mlodziezy :) Marek ja nie wiem jak ty sie zakochales tak racjonalnie:) Popr
    > zeczki to ja bym dzisiaj miala, co dekade kolejna:)) z wiekiem przybywa:) poprz
    > eczek i problemow:) .
    > ------------------------------
    > Zakochałem się mega racjonalnie w sensie targetu (wolna, młodsza, ładna, inteli
    > gentna), a zupełnie nie, w sensie prawdopodobieństwa sukcesu. No ale cuda się z
    > darzają :).

    To taki target standard bez szalu:) ci ktorym sie nie udalo pewnie dobierali podobnie, co znaczy "nie w sensie prawdopodobienstwa sukcesu"?
  • marek.zak1 12.02.18, 19:40
    bgz0702 napisała:

    > To taki target standard bez szalu:) ci ktorym sie nie udalo pewnie dobierali podobnie, co znaczy "nie w sensie prawdopodobienstwa sukcesu"?
    -------------------
    A jaki byłby z szałem w moim wieku (22)?
  • bgz0702 12.02.18, 21:19
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > To taki target standard bez szalu:) ci ktorym sie nie udalo pewnie dobier
    > ali podobnie, co znaczy "nie w sensie prawdopodobienstwa sukcesu"?
    > -------------------
    > A jaki byłby z szałem w moim wieku (22)?

    Tak mi sie wydawalo ze przypisywales znaczenie spore wyborowi, ze niby w tym tkwi twoj sukces, bo madry byl i przemyslany, a tymczasem " inteligentna, ladna, mlodsza"- nadzieja jak u wszystkich, moze nawet naiwnosc...?:)) ale sie udalo, gratuluje:)
  • marek.zak1 12.02.18, 21:30
    bgz0702 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > bgz0702 napisała:
    > >
    > > > To taki target standard bez szalu:) ci ktorym sie nie udalo pewnie dobierali podobnie, co znaczy "nie w sensie prawdopodobienstwa sukcesu"?
    > > -------------------
    > > A jaki byłby z szałem w moim wieku (22)?
    >
    > Tak mi sie wydawalo ze przypisywales znaczenie spore wyborowi, ze niby w tym tkwi twoj sukces, bo madry byl i przemyslany, a tymczasem " inteligentna, ladna, mlodsza"- nadzieja jak u wszystkich, moze nawet naiwnosc...?:)) ale sie udalo, gratuluje:).
    --------------------------------------
    Jaki wybór, jak ją zobaczyłem, to ten piorun z Sycylii.....ale mnie się zawsze podobały te licealistki :).
    Potem się okazało, że chodziliśmy do tej samej podstawowej na Fabrycznej i liceum Batorego. Gogol wie gdzie to było.
  • gogol77 12.02.18, 21:57
    marek.zak1 napisał:
    >Gogol wie gdzie to było.>

    Tak Cię czytam marku i tak sobie myślę, ze u mnie też to był piorun sycylijski, właśnie tam, w akademiku na Górnośląskiej. 57 lat temu. I starczyło go na 30 kilka lat. Na a potem - wiadomo. Ale jak już kiedyś pisałem, tej ostatniej frazy przysięgi - dotrzymałem. Zresztą nie da się powiedzieć, że jest miedzy nami źle. Żar wystygł, ale bliskość pozostała. Różnie się ludzkie losy plotą.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • bgz0702 12.02.18, 22:11
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > >
    > > > A jaki byłby z szałem w moim wieku (22)?
    > >
    > > Tak mi sie wydawalo ze przypisywales znaczenie spore wyborowi, ze niby w
    > tym tkwi twoj sukces, bo madry byl i przemyslany, a tymczasem " inteligentna, l
    > adna, mlodsza"- nadzieja jak u wszystkich, moze nawet naiwnosc...?:)) ale sie
    > udalo, gratuluje:).
    > --------------------------------------
    > Jaki wybór, jak ją zobaczyłem, to ten piorun z Sycylii.....ale mnie się zawsze
    > podobały te licealistki :).
    > Potem się okazało, że chodziliśmy do tej samej podstawowej na Fabrycznej i lic
    > eum Batorego. Gogol wie gdzie to było.

    wierze :)) piorun byl, piorun jest fajny:))
  • marek.zak1 12.02.18, 22:39
    bgz0702 napisała:

    > > Jaki wybór, jak ją zobaczyłem, to ten piorun z Sycylii.....ale mnie się zawsze podobały te licealistki :).
    > > Potem się okazało, że chodziliśmy do tej samej podstawowej na Fabrycznej i lic
    > > eum Batorego. Gogol wie gdzie to było.
    >
    > wierze :)) piorun byl, piorun jest fajny:))
    ---------------
    Tak. Dzięki niemu i niej moje życie jest bajką :). Wszystko inne jest nieistotne.
  • bgz0702 13.02.18, 06:03
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > > Jaki wybór, jak ją zobaczyłem, to ten piorun z Sycylii.....ale mnie
    > się zawsze podobały te licealistki :).
    > > > Potem się okazało, że chodziliśmy do tej samej podstawowej na Fabry
    > cznej i lic
    > > > eum Batorego. Gogol wie gdzie to było.
    > >
    > > wierze :)) piorun byl, piorun jest fajny:))
    > ---------------
    > Tak. Dzięki niemu i niej moje życie jest bajką :). Wszystko inne jest nieistotn
    > e.
    :) oddawaj pensje i na bezrobocie! :))
  • marek.zak1 13.02.18, 08:56
    bgz0702 napisała:
    > > Tak. Dzięki niemu i niej moje życie jest bajką :). Wszystko inne jest nieistotne. :) oddawaj pensje i na bezrobocie! :)).
    --------------------
    To tu już było omawiane. Miłość kobiety jest bezwarunkowa do jej dzieci. Facet musi czymś się wykazywać ::
  • sabat3 13.02.18, 10:58
    marek.zak1 napisał:
    >To tu już było omawiane. Miłość kobiety jest bezwarunkowa do jej dzieci. Facet
    > musi czymś się wykazywać ::

    Ta "kobieta" to jakis krol czy pan feudalny? Wszyscy musza wokol niej skakac i sie "wykazywac", jak jakies malpy w cyrku przed rozkapryszona ksiezniczka... Smutne.
  • marek.zak1 13.02.18, 11:14
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > >To tu już było omawiane. Miłość kobiety jest bezwarunkowa do jej dzieci. Facet musi czymś się wykazywać ::
    >
    > Ta "kobieta" to jakis krol czy pan feudalny? Wszyscy musza wokol niej skakac i sie "wykazywac", jak jakies malpy w cyrku przed rozkapryszona ksiezniczka... Smutne.
    ----------------
    Mylisz wykazywanie się od skakania wokół niej. Skakanie myślę, że jest nawet źle odbierane.
  • zawle 13.02.18, 11:23
    Warunki brzegowe...z jednej strony 6000 i 180cm a z drugiej bijacy alkoholik. Posrodku wiekszosc normalnego spoleczenstwa.....ale kazdy zerka tam gdzie mu wygodniej. Nawet gdy potem marudzi na baby

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 13.02.18, 13:21
    zawle napisała:

    > Warunki brzegowe...z jednej strony 6000 i 180cm a z drugiej bijacy alkoholik. P
    > osrodku wiekszosc normalnego spoleczenstwa.....ale kazdy zerka tam gdzie mu wyg
    > odniej.

    Tak, kazdy zerka tam gdzie wygodniej, i wtedy jak bijący to tylko alkoholik.

    "5. Zespół maltretowanego męża
    Przemoc psychiczna wobec mężczyzn spotyka się najczęściej z brakiem reakcji ze strony policji i dyskryminacją ze strony sądu, co zniechęca panów do szukania pomocy. Jednak problem jest coraz bardziej popularny i w 1977 roku wprowadzono nawet naukowy termin - „zespół maltretowanego męża”. Mężczyzna wstydzi się przyznać, że żona go bije, bo burzy w ten sposób stereotyp macho. Nie umie „ustawić” własnej żony - to znaczy, że jest mięczakiem i słabeuszem. Bity mężczyzna jest raczej powodem do śmiechów, drwin i wywołuje uśmiech politowania zamiast współczucie.

    Maltretowany małżonek bezustannie znosi krytykę, wyzwiska i obelgi ze strony żony. Z czasem wchodzi w rolę ofiary i czuje się winny za napady agresji partnerki, żywiąc nadzieję, że z czasem sytuacja ulegnie poprawie. Warto przezwyciężyć w sobie wstyd i poprosić o pomoc innych, np. umówić się na wizytę do psychologa, który zapewnia całkowitą dyskrecję. Nie musisz znosić demonstracji siły ze strony swojej partnerki. To, że w pracy zawodowej prezentuje męski styl zachowania, nie oznacza, że ma prawo w sposób agresywny rywalizować z własnym mężem.

    Kobieta może przejawiać agresywne zachowania w momencie, kiedy pozycja partnera słabnie, np. kiedy traci pracę. Staje się on wówczas zależny finansowo od żony, która wykorzystuje swoją przewagę i zaczyna dominować w związku. Jeszcze inne panie, czując się sfrustrowane sytuacją życiową, obwiniają partnera za każdą swoją porażkę. Facet staje się ucieleśnieniem wszelkich niepowodzeń i jego kosztem kobieta chce je sobie powetować. Mężczyzna może być też „workiem treningowym”, kiedy nie potrafi zaspokoić oczekiwań i potrzeb kobiety, które z czasem zaczynają wzrastać. Najtrudniejsze w przypadku przemocy wobec mężczyzn to przyznanie się do słabości i prośba o wsparcie. Warto pamiętać, że terapii wymaga nie tylko ofiara, ale także agresor."
  • sabat3 13.02.18, 14:04
    druginudziarz napisał:
    > Kobieta może przejawiać agresywne zachowania w momencie, kiedy pozycja partnera
    > słabnie, np. kiedy traci pracę. Staje się on wówczas zależny finansowo od żony
    > , która wykorzystuje swoją przewagę i zaczyna dominować w związku. Jeszcze inne
    > panie, czując się sfrustrowane sytuacją życiową, obwiniają partnera za każdą s
    > woją porażkę. Facet staje się ucieleśnieniem wszelkich niepowodzeń i jego koszt
    > em kobieta chce je sobie powetować. Mężczyzna może być też „workiem treningowym
    > ”, kiedy nie potrafi zaspokoić oczekiwań i potrzeb kobiety, które z czasem zacz
    > ynają wzrastać. Najtrudniejsze w przypadku przemocy wobec mężczyzn to przyznani
    > e się do słabości i prośba o wsparcie. Warto pamiętać, że terapii wymaga nie ty
    > lko ofiara, ale także agresor."

    Dobrze napisane. To bardzo powszechna sytuacja.
  • aandzia43 13.02.18, 15:46

    > Kobieta może przejawiać agresywne zachowania w momencie, kiedy pozycja partnera
    > słabnie, np. kiedy traci pracę. Staje się on wówczas zależny finansowo od żony
    > , która wykorzystuje swoją przewagę i zaczyna dominować w związku. Jeszcze inne
    > panie, czując się sfrustrowane sytuacją życiową, obwiniają partnera za każdą s
    > woją porażkę. Facet staje się ucieleśnieniem wszelkich niepowodzeń i jego koszt
    > em kobieta chce je sobie powetować. Mężczyzna może być też „workiem treningowym
    > ”, kiedy nie potrafi zaspokoić oczekiwań i potrzeb kobiety, które z czasem zacz
    > ynają wzrastać. Najtrudniejsze w przypadku przemocy wobec mężczyzn to przyznani
    > e się do słabości i prośba o wsparcie. Warto pamiętać, że terapii wymaga nie ty
    > lko ofiara, ale także agresor."

    Jak baba z natury wredna, histeryczna i skłonna do jechania po kim się.da i z byle powodu jak po łysej kobyle, to jasne że po mężu też będzie jechać. Albo przynajmniej próbować. Przemocowiec.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 13.02.18, 19:21
    Rozmowa z toba drugi robi sie bezproduktywna, pozwol ze bede przewijac. Te taniutkie manipulacje i zwroty akcji mnie w chuj nudza....

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 13.02.18, 22:12
    zawle napisała:

    > Rozmowa z toba drugi robi sie bezproduktywna, pozwol ze bede przewijac. Te tani
    > utkie manipulacje i zwroty akcji mnie w chuj nudza....

    Słusznie!
    Szczególnie, ze Twoje schizy są dla mnie toksyczne.
  • zawle 14.02.18, 06:32
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Rozmowa z toba drugi robi sie bezproduktywna, pozwol ze bede przewijac. T
    > e tani
    > > utkie manipulacje i zwroty akcji mnie w chuj nudza....
    >
    > Słusznie!
    > Szczególnie, ze Twoje schizy są dla mnie toksyczne.

    Obcy ludzie maja na ciebie az taki wplyw? ( tu cmokam z trosks)
    ;)

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • zawle 14.02.18, 06:32
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Rozmowa z toba drugi robi sie bezproduktywna, pozwol ze bede przewijac. T
    > e tani
    > > utkie manipulacje i zwroty akcji mnie w chuj nudza....
    >
    > Słusznie!
    > Szczególnie, ze Twoje schizy są dla mnie toksyczne.




    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 13.02.18, 11:29
    marek.zak1 napisał:
    > Mylisz wykazywanie się od skakania wokół niej. Skakanie myślę, że jest nawet źl
    > e odbierane.

    No ale to niech sie baba tez wykazuje w takim razie.
  • marek.zak1 13.02.18, 11:59
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Mylisz wykazywanie się od skakania wokół niej. Skakanie myślę, że jest nawet źle odbierane.
    >
    > No ale to niech sie baba tez wykazuje w takim razie.
    ------------------------------
    Zaakceptuj świat, jakim jest. Kobiety sa inne.
  • aandzia43 13.02.18, 12:11
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Mylisz wykazywanie się od skakania wokół niej. Skakanie myślę, że jest na
    > wet źl
    > > e odbierane.
    >
    > No ale to niech sie baba tez wykazuje w takim razie.

    A co, baba nie musi się wykazywać żebyś ją kochał? Będziesz kochał wredną zapuszczoną babę o inteligencji pantofelka? Że ekstremy? No dobra: będziesz kochał babę niesympatyczną, pełną pretensji do świata, nieatrakcyjną i mało bystrą?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 13.02.18, 14:12
    aandzia43 napisała:
    > A co, baba nie musi się wykazywać żebyś ją kochał? Będziesz kochał wredną zapu
    > szczoną babę o inteligencji pantofelka? Że ekstremy? No dobra: będziesz kochał
    > babę niesympatyczną, pełną pretensji do świata, nieatrakcyjną i mało bystrą?

    Bardzo wielu mężczyzn, niestety, tak robi, ze względu na poczucie braku alternatywy.
    Natomiast nie chodziło mi o to - kobiety są bardzo niesymetryczne w oczekiwaniach wobec mężczyzn i samych siebie. Takie: mężczyzna ma mieć 6000 na rękę, a kobieta - to powód do dumy, jeśli ma prace. Mężczyzna ma być wysportowany i ma kobiecie przynosić ciastka i chipsy. Nie raz widziałem, jak baba z dupą grubą jak katafalk komentowała wygląd mężczyzn. "Spójrz do lustra!" chciałoby się rzec.
    To czego nie rozumiem, to bycie leniwym w pracy nad sobą i totalnie bezkrytycznie wysokie oczekiwania wobec innych. Zwykłe chamstwo. A niestety, często winnymi są sami mężczyźni, rozpuszczający kobiety nadmiarową atencją i utwierdzający je w przekonaniu o swojej niebotycznej wartości. Trzeba uderzyć się w pierś.
  • aandzia43 13.02.18, 15:30
    Tak Sabat, chamstwo to.chamstwo, nie ma płci. Babska głośno komentujące wygląd osobników płci przeciwnej są równie żenujące jak faceci w tej samej roli.
    A odnośnie odpowiedzi na mój post: co konkretnie według ciebie robią mężczyzni bez alternatywy związkowej którzy mają wredne i zapuszczone baby? Nie porzucają ich, fakt, ale czy kochają, bo ja o uczuciach pisałam?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 13.02.18, 15:34

    > To czego nie rozumiem, to bycie leniwym w pracy nad sobą i totalnie bezkrytyczn
    > ie wysokie oczekiwania wobec innych. Zwykłe chamstwo. A niestety, często winnym
    > i są sami mężczyźni, rozpuszczający kobiety nadmiarową atencją i utwierdzający
    > je w przekonaniu o swojej niebotycznej wartości. Trzeba uderzyć się w pierś.

    Zauważyłes że końcówka jak u Kąbiego? ;-)



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 13.02.18, 17:03
    aandzia43 napisała:
    > Zauważyłes że końcówka jak u Kąbiego? ;-)

    Umyslnie sie przekomarzam :)
    Trudno miec pretensje do ludzi o ekonomie ich zachowan. Relacje miedzy kobietami i mezczyznami definiuje wzajemna zaleznosc popytu i podazy. We wspolczesnych realiach szala bardzo przechylila sie na strone kobiet, paradoksalnie rowniez dzieki pornografii, tak odsadzanej od czci i wiary przez TB. Seksualnosc kobiet stala sie narzedziem nacisku psychicznego na mezczyzn, nie doswiadczajac obcowania z nia czuja sie bezwartosciowi o wiele bardziej niz przed era xxx.
    Wracajac do wzajemnych ocen:
    Przede wszystkim nalezy miec na uwadze, ze atrakcyjnosc seksualna nie definiuje wartosci czlowieka jako jednostki. Wielokrotnie bylem swiadkiem pogardy ludzkiej wobec osob o niskiej atrakcyjnosci seksualnej. To nieuczciwe i wyjatkowo podle.
  • marek.zak1 13.02.18, 17:29
    sabat3 napisał:
    Relacje miedzy kobietam
    > i i mezczyznami definiuje wzajemna zaleznosc popytu i podazy. We wspolczesnych realiach szala bardzo przechylila sie na strone kobiet, paradoksalnie rowniez dzieki pornografii, tak odsadzanej od czci i wiary przez TB.
    ------------------------------
    Tylko do szybkiego seksu. Już tu była o tym mowa wiele razy. Kobietom zależy bardziej na związkach, a tutaj jest rynek facetów, do tego stopnia, że zupełnie przeciętny facet może zazwiązkowić sią z atrakcyjną singielką.

    ------------------------------
    > Przede wszystkim nalezy miec na uwadze, ze atrakcyjnosc seksualna nie definiuje wartosci czlowieka jako jednostki.
    --------------------------
    A kto twierdzi że definiuje?
  • sabat3 13.02.18, 17:54
    marek.zak1 napisał:
    > Tylko do szybkiego seksu. Już tu była o tym mowa wiele razy. Kobietom zależy ba
    > rdziej na związkach, a tutaj jest rynek facetów, do tego stopnia, że zupełnie p
    > rzeciętny facet może zazwiązkowić sią z atrakcyjną singielką.

    Nie tylko. Jest taki serial w TV - "Chlopaki do wziecia". Oni wlasnie w wiekszosci szukaja zwiazku.
    A te panny z poprzeczka zawieszona na 6000+180 to szukaja do zwiazku czy do seksu? Chyba wiekszosc realistycznie myslacych panow nie bierze nawet pod uwage rwania dziewczyn na jednonocne przygody, bo do tego trzeba byc cholernie atrakcyjnym. Przecietniacy uderzaja od strony zwiazkowej, ale i tak jest im niesamowicie trudno.

    > A kto twierdzi że definiuje?

    Nie spotkales sie nigdy ze specyficznym poczuciem wyzszosci u kobijet, ktore uwazaja sie za atrakcyjne? Wedlug mnie zwykle sa bardzo zepsute.
  • marek.zak1 13.02.18, 18:11
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Tylko do szybkiego seksu. Już tu była o tym mowa wiele razy. Kobietom zależy bardziej na związkach, a tutaj jest rynek facetów, do tego stopnia, że zupełnie przeciętny facet może zazwiązkowić sią z atrakcyjną singielką.
    >
    > Nie tylko. Jest taki serial w TV - "Chlopaki do wziecia". Oni wlasnie w wiekszosci szukaja zwiazku.
    > A te panny z poprzeczka zawieszona na 6000+180 to szukaja do zwiazku czy do seksu? Chyba wiekszosc realistycznie myslacych panow nie bierze nawet pod uwage rwania dziewczyn na jednonocne przygody, bo do tego trzeba byc cholernie atrakcyjnym. Przecietniacy uderzaja od strony zwiazkowej, ale i tak jest im niesamowicie trudno.
    -----------------
    Sabat. Opisane warszawskie atrakcyjne, wykształcone i niezależne singielki o wysokich wymaganiach to ułamek procentu populacji. Przeciętniacy uderzają do przeciętnych i to już trudno nie jest, zwłaszcza jak jest opcja związkowa. .

    -----------------------------
    > Nie spotkales sie nigdy ze specyficznym poczuciem wyzszosci u kobiet, ktore uwazaja sie za atrakcyjne?
    ----------------------------
    Nigdy. Gdy nie były mną zainteresowane,( podobnie jak ja niektórymi dziewczynami) to się nie spotykały, ale dlaczego poczucie wyższości?
  • sabat3 13.02.18, 18:29
    marek.zak1 napisał:
    [...]

    Jak to - nie jest trudno? Co Ty wygadujesz, Marku! Wlasnie ze jest bardzo trudno i wiekszosc kandydatow odpada w przedbiegach. Pomysl jakie warunki musi spelbic dobry kandydat na meza i sam sobie odpowiedz.

    > Nigdy. Gdy nie były mną zainteresowane,( podobnie jak ja niektórymi dziewczynam
    > i) to się nie spotykały, ale dlaczego poczucie wyższości?

    Dziwne. Ja typ "krolewna" wylapuje z otoczenia z zamknietymi oczami. Chyba jestes za bardzo zafiksowany na wlasnym zwiazku, albo malo stykasz sie z kobietami.
    Z przymruzeniem oka - widziales kiedys ekranizacje Asterixa i Obeliksa? Pieknosc Falbala to archetypiczne przedstawienie "krolewny". Taka kobieta jest w glebi duszy pogardliwa i zarozumiala, ale zachowuje sie jakby bezustannie wystepowala przed jury konkursu Miss Universum. Osobowosc histeryczna, roszczeniowa i biernoagresywna.
  • marek.zak1 13.02.18, 18:51
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > [...]
    >
    > Jak to - nie jest trudno? Co Ty wygadujesz, Marku! Wlasnie ze jest bardzo trudno i wiekszosc kandydatow odpada w przedbiegach. Pomysl jakie warunki musi spelbic dobry kandydat na meza i sam sobie odpowiedz.
    -------------------
    Statystyka mówi inaczej. Zdecydowana większość facetów ma kobietę.



    > Dziwne. Ja typ "krolewna" wylapuje z otoczenia z zamknietymi oczami. Chyba jestes za bardzo zafiksowany na wlasnym zwiazku, albo malo stykasz sie z kobietami.
    ------------------------
    Może, ale w takim przypadku te kobiety mogłyby powiedzieć, że nie jestem nimi zainteresowany i jestem królewiczem.
  • sabat3 14.02.18, 12:34
    marek.zak1 napisał:
    > Statystyka mówi inaczej. Zdecydowana większość facetów ma kobietę.

    A jednoczesnie wiekszosc jest nieatrakcyjna dla kobiet. Paradoks.
    Masz troche racji, ale to tylko swiadczy o skali kompromisu jaki zawieraly kobiety starszych pokolen w imie "swietego spokoju", zeby byla w domu jakas para gaci. Teraz presja na zwiazki jest o wiele mniejsza i te tendencje moga sie zmieniac. Bedzie mniej malzenstw i duzo wieksza liczba mezczyzn odrzuconych.

    > Może, ale w takim przypadku te kobiety mogłyby powiedzieć, że nie jestem nimi z
    > ainteresowany i jestem królewiczem.

    Uwazasz sie za lepszego od innych?
  • marek.zak1 14.02.18, 13:35
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Statystyka mówi inaczej. Zdecydowana większość facetów ma kobietę.
    >
    > A jednoczesnie wiekszosc jest nieatrakcyjna dla kobiet. Paradoks. Masz troche racji, ale to tylko swiadczy o skali kompromisu jaki zawieraly kobiety starszych pokolen w imie "swietego spokoju", zeby byla w domu jakas para gaci. Teraz presja na zwiazki jest o wiele mniejsza i te tendencje moga sie zmieniac. Bedzie mniej malzenstw i duzo wieksza liczba mezczyzn odrzuconych.
    ------------------------------------
    Presja ekonomiczna jest istotnie mniejsa, ale presja biologii sie nie zmiania.

    ------------------------------------->
    > > Może, ale w takim przypadku te kobiety mogłyby powiedzieć, że nie jestem nimi zainteresowany i jestem królewiczem.
    >
    > Uwazasz sie za lepszego od innych?
    -------------------
    Chyba się nie rozumiemy. Jesli ja kogoś mam i nie jestem zainteresowany, to nie znaczy że jestem od kogokolwiek lepszy. Może te ,,królewny" tez kogoś maja, lub nawet kogos na oku, i Ty odbierasz, że się wywyższają, a one nie są zainteresowane Tobą / innymi.
  • sabat3 14.02.18, 13:58
    marek.zak1 napisał:
    > Może te ,,królewny" tez kogoś maja, lu
    > b nawet kogos na oku, i Ty odbierasz, że się wywyższają, a one nie są zaintere
    > sowane Tobą / innymi.

    Umowmy sie, ze zbior kobiet mna niezainteresowanych jest niemal tozsamy ze zbiorem kobiet w ogolnosci.
    To nie o to chodzi. Wiekszosc nie oczekuje aktow bezustannego serwilizmu, trzymania drzwi, ustepowania miejsca/kolejki, faworyzowania, wyjatkowego traktowania, podwozenia z pracy/do pracy
  • sabat3 14.02.18, 14:01
    sabat3 napisał:

    > Umowmy sie, ze zbior kobiet mna niezainteresowanych jest niemal tozsamy ze zbio
    > rem kobiet w ogolnosci.
    > To nie o to chodzi. Wiekszosc nie oczekuje aktow bezustannego serwilizmu, trzym
    > ania drzwi, ustepowania miejsca/kolejki, faworyzowania, wyjatkowego traktowania
    > , podwozenia z pracy/do pracy

    ... z samego faktu bycia "piekna kobieta". Jak by Ci to powiedziec - coreczka tatusia, przyzwyczajona do tego, ze wszyscy spelniaja jej zachcianki. Taka przerosnieta mala krolewna.
  • bgz0702 14.02.18, 15:58
    sabat3 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > Umowmy sie, ze zbior kobiet mna niezainteresowanych jest niemal tozsamy z
    > e zbio
    > > rem kobiet w ogolnosci.
    > > To nie o to chodzi. Wiekszosc nie oczekuje aktow bezustannego serwilizmu,
    > trzym
    > > ania drzwi, ustepowania miejsca/kolejki, faworyzowania, wyjatkowego trakt
    > owania
    > > , podwozenia z pracy/do pracy
    >
    > ... z samego faktu bycia "piekna kobieta". Jak by Ci to powiedziec - coreczka t
    > atusia, przyzwyczajona do tego, ze wszyscy spelniaja jej zachcianki. Taka przer
    > osnieta mala krolewna.

    Przerosnieta mala krolewna to chyba rzadkie zjawisko w swiecie w ktorym trzeba walczyc o przetrwanie, od bliskich sie " oczekuje" bo sa bliscy, od dalszych chyba juz nie. No i bliskim tez sie daje, to dziala w obie strony.
  • sabat3 14.02.18, 23:04
    bgz0702 napisała:
    > Przerosnieta mala krolewna to chyba rzadkie zjawisko w swiecie w ktorym trzeba
    > walczyc o przetrwanie, od bliskich sie " oczekuje" bo sa bliscy, od dalszych ch
    > yba juz nie. No i bliskim tez sie daje, to dziala w obie strony.

    Żeby była jasność: mówimy o typie "dziewczyny z piły"
    www.youtube.com/watch?v=xaKdfVoY0vo
    Czy rzadkie zjawisko? No kurde, chyba dość rzadkie. Jak komuś w genach się przy urodzeniu tak namiesza, że wygląda tak jak pani z załączonego filmiku, to może się w głowie przewrócić od tego c'nie? :)
    Babki o urodzie tego kalibru po prostu zachowują się inaczej. I potrafią benefity z posiadania takiego wyglądu przekuć w praktyczne zyski. Owszem - facet usługuje, jeśli zechce, nikt go nie zmusza. Ale "genetic superiority" takiej laski wywołuje u wielu panów stan ogłupienia tak daleko idącego, że są skłonni uwierzyć w to, że oni i ona coś "ten tego"... ;) A wtedy zrobią co "pani" każe:
    www.youtube.com/watch?v=6p-lDYPR2P8
  • bgz0702 15.02.18, 10:43
    sabat3 napisał:
    > Żeby była jasność: mówimy o typie "dziewczyny z piły"
    > www.youtube.com/watch?v=xaKdfVoY0vo
    > Czy rzadkie zjawisko? No kurde, chyba dość rzadkie. Jak komuś w genach się przy
    > urodzeniu tak namiesza, że wygląda tak jak pani z załączonego filmiku, to może
    > się w głowie przewrócić od tego c'nie? :)
    > Babki o urodzie tego kalibru po prostu zachowują się inaczej. I potrafią benefi
    > ty z posiadania takiego wyglądu przekuć w praktyczne zyski. Owszem - facet usłu
    > guje, jeśli zechce, nikt go nie zmusza. Ale "genetic superiority" takiej laski
    > wywołuje u wielu panów stan ogłupienia tak daleko idącego, że są skłonni uwierz
    > yć w to, że oni i ona coś "ten tego"... ;) A wtedy zrobią co "pani" każe:
    > www.youtube.com/watch?v=6p-lDYPR2P8

    Hym...? "Babki o urodzie tego kalibru; komus sie w genach namiesza", no ladna, ale czy to jakies zjawisko rzadko wystepujace w przyrodzie i jeszcze w tym wieku...? Czy ja wiem...? Moze jakies niespelnione marzenie ci sie odzywa, poszukujesz, tlumaczysz bo dla mnie to raczej czeste zjawisko, atrakcyjnych kobiet jest wiele, no zdziwilam sie. Mysle ze atrajcyjnych kobiet jest na peczki. Ale mysle, ze tymbardziej atrakcyjna jest ta, ktora stworzy sobie aure nieosiagalnej, trudnej do zdobycia, wtedy wam sie w glowach przewraca, zadza pochloniecia jest wielka;) a potem sie okazuje ze " normalnie se wymyslilem ta laske":)) no ale co jak nie emocje sie licza i przygoda? Wstawaj i walcz!:))
    Motyw oazy vs rock&roll... Gosc nie jedna na pewno mial taka co mu obciagnela na pierwszej randce, a tu taka niewinna slodycza:)) no wiara, nadzieja, milosc. Musi trafic swoj na swego, wtedy jest frajer i jest ksiezniczka:) Dlaczego cie ksiezniczki zajmuja? Na czyms ci bardzo zalezy?
  • marek.zak1 14.02.18, 14:28
    sabat3 napisał:
    Umowmy sie, ze zbior kobiet mna niezainteresowanych jest niemal tozsamy ze zbiorem kobiet w ogolnosci.
    --------------
    Fakt, że znalazłeś chętną jest jawnym tego zaprzeczeniem.

    --------------
    > To nie o to chodzi. Wiekszosc nie oczekuje aktow bezustannego serwilizmu, trzymania drzwi, ustepowania miejsca/kolejki, faworyzowania, wyjatkowego traktowania, podwozenia z pracy/do pracy.
    --------------------
    Chyba coś Ci sie potasowało. Co ma do rzeczy serwilizm, czyli służalczość, z wyjątkowym traktowaniem, ustępowaniem miejsca, przytrzymywaniem drzwi? Dlaczego nie mam traktować wyjątkowo kogoś, kogo kocham, i kto mnie kocha? To sa jakies teorie, podobne do tych, że jak facet sprząta / zmywa, to traci u kobiety i ma mniej seksu.
  • lybbla 14.02.18, 14:48
    marek.zak1 napisał:

    > sabat3 napisał:
    > Umowmy sie, ze zbior kobiet mna niezainteresowanych jest niemal tozsamy ze zbi
    > orem kobiet w ogolnosci.
    > --------------
    > Fakt, że znalazłeś chętną jest jawnym tego zaprzeczeniem.

    A ile się przy tym nagrymasil. Normalnie jak jakaś księżniczka ;)
  • sabat3 14.02.18, 23:13
    marek.zak1 napisał:
    > Fakt, że znalazłeś chętną jest jawnym tego zaprzeczeniem.

    Niby dlaczego, skoro użyłem określenia "niemal"?

    > Chyba coś Ci sie potasowało. Co ma do rzeczy serwilizm, czyli służalczość, z wy
    > jątkowym traktowaniem, ustępowaniem miejsca, przytrzymywaniem drzwi? Dlaczego n
    > ie mam traktować wyjątkowo kogoś, kogo kocham, i kto mnie kocha? To sa jakies t
    > eorie, podobne do tych, że jak facet sprząta / zmywa, to traci u kobiety i ma m
    > niej seksu.

    Ale nie mówimy o kobiecie, którą kochasz, tylko o laskach, które eksploatują swoją urodę, tworząc friendzony przynoszące im benefity.
  • marek.zak1 14.02.18, 23:29
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:

    > Ale nie mówimy o kobiecie, którą kochasz, tylko o laskach, które eksploatują swoją urodę, tworząc friendzony przynoszące im benefity.
    ----------------------------
    Może. Dla mnie kobiety są słabymi tworami, poszukującymi miłości swojego fajnego faceta i samotne, bezradne i nieszczęśliwe, gdy tej miłości nie mają.
  • sabat3 14.02.18, 23:33
    marek.zak1 napisał:
    > Może. Dla mnie kobiety są słabymi tworami, poszukującymi miłości swojego fajneg
    > o faceta i samotne, bezradne i nieszczęśliwe, gdy tej miłości nie mają.

    Strasznie stereotypowe myślenie. Według mnie jest dokładnie odwrotnie. Kobiety są o wiele mocniejsze psychicznie od mężczyzn. Główna różnica jest taka, że rozwiązując problemy rzadko uciekają się do siły fizycznej, a raczej do podstępu i intrygi. Chociaż i to się obecnie zmienia w dość dużym tempie.
  • marek.zak1 15.02.18, 09:27
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Może. Dla mnie kobiety są słabymi tworami, poszukującymi miłości swojego fajnego faceta i samotne, bezradne i nieszczęśliwe, gdy tej miłości nie mają.
    >
    > Strasznie stereotypowe myślenie. Według mnie jest dokładnie odwrotnie. Kobiety są o wiele mocniejsze psychicznie od mężczyzn.
    ------------------------------
    Są zmuszone być mocne słabością swoich facetów. Jaki mają wybór?
  • sabat3 15.02.18, 10:11
    marek.zak1 napisał:
    > Są zmuszone być mocne słabością swoich facetów. Jaki mają wybór?

    To znaczy, ze sa mocniejsze od mezczyzn, bo oni, choc zmuszeni, nie sa zdolni do takiego wysilku, by byc mocnymi. Czyz nie?
  • aandzia43 15.02.18, 10:44
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Są zmuszone być mocne słabością swoich facetów. Jaki mają wybór?
    >
    > To znaczy, ze sa mocniejsze od mezczyzn, bo oni, choc zmuszeni, nie sa zdolni d
    > o takiego wysilku, by byc mocnymi. Czyz nie?


    Nie Marku, te co są mocne to po prostu są mocne, kwestia osobnicza. Są mocne bo mają jakieś talenty, cechy charakteru, motywacje, umiejętności - jak każdy człowiek. Jak mają silnego faceta to nie osiadają na laurach tylko dalej robią co nich należy/co lubią/co wychodzi im najlepiej. Efektem tych dwóch połączonych sił jest dorobek życiowy pary - materialny i niematerialny. Jak facet słaby to ten dorobek pary mniejszy, jak babka słaba też dorobek mniejszy. Logiczne chyba. Inną sprawą jest potrzeba większości kobiet by mieć partnera, związek, być sparowaną. Z przyczyn emocjonalnych oraz praktycznych (co tam u której przeważa).

    Nie wiem Sabat czy są mocniejsze od mężczyzn, na pewno są plastyczniejsze. Poza tym ich siłą napędową jest potrzeba ochrony i wzmacniania słabszych członków stada.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 15.02.18, 11:15
    aandzia43 napisała:
    > > o takiego wysilku, by byc mocnymi. Czyz nie?

    > Inną sprawą jest potrzeba większości kobiet by mieć partnera, związek, być sparowaną. Z przyczyn emocjonalnych oraz praktycznych (co tam u której przeważa).
    -------------------
    To miałem na myśli. Gdy ta potrzeba nie jest spełniona babka jest przeważnie bardzo psychicznie zdołowana.
  • aandzia43 15.02.18, 11:26

    > > Inną sprawą jest potrzeba większości kobiet by mieć partnera, związek, b
    > yć sparowaną. Z przyczyn emocjonalnych oraz praktycznych (co tam u której przew
    > aża).
    > -------------------
    > To miałem na myśli. Gdy ta potrzeba nie jest spełniona babka jest przeważnie ba
    > rdzo psychicznie zdołowana.

    Kiedy nie jest spełniona potrzeba satysfakcjonującego (co tam która przez to rozumie) związku. Nie związku w ogóle.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 15.02.18, 11:41
    aandzia43 napisała:
    Kiedy nie jest spełniona potrzeba satysfakcjonującego (co tam która przez to rozumie) związku. Nie związku w ogóle.
    ---------------
    Pisze skrótami - oczywiście związek nie równa się związek jako taki, tylko satysfakcjonujący.
    >
    >
  • sabat3 15.02.18, 11:45
    aandzia43 napisała:
    > Kiedy nie jest spełniona potrzeba satysfakcjonującego (co tam która przez to ro
    > zumie) związku. Nie związku w ogóle.

    Czyli (na przyklad) z mezczyzna 6000+180? :)
  • marek.zak1 15.02.18, 11:50
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Kiedy nie jest spełniona potrzeba satysfakcjonującego (co tam która przez to rozumie) związku. Nie związku w ogóle.
    >
    > Czyli (na przyklad) z mezczyzna 6000+180? :)
    -------------------
    Sabat, to jest artykuł o warszawskich singielkach, wykształconych, atrakcyjnych i niezależnych, które stanowia ułamek % populacji.
  • sabat3 15.02.18, 14:19
    marek.zak1 napisał:
    > Sabat, to jest artykuł o warszawskich singielkach, wykształconych, atrakcyjnych
    > i niezależnych, które stanowia ułamek % populacji.

    Ale obrazuje poziom oczekiwań, które dla większości kobiet są satysfakcjonujące. Praktyka to zgniły kompromis, który gdy tylko możliwe, zmienia się w brak seksu w związku/małżeństwie.
  • marek.zak1 15.02.18, 14:38
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Sabat, to jest artykuł o warszawskich singielkach, wykształconych, atrakcyjnych i niezależnych, które stanowia ułamek % populacji.
    >
    > Ale obrazuje poziom oczekiwań, które dla większości kobiet są satysfakcjonujące. Praktyka to zgniły kompromis, który gdy tylko możliwe, zmienia się w brak seksu w związku/małżeństwie.
    ---------------------------
    Sabat, ten artykuł jest o bodajże 2 singielkach. Skad teza, że dla wiekszości? Swoją drogą spytam moją, bo mam 1.75 i co teraz? To pewnie ten kompromis o którym piszesz.
  • aandzia43 15.02.18, 16:59
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Sabat, to jest artykuł o warszawskich singielkach, wykształconych, atrakc
    > yjnych
    > > i niezależnych, które stanowia ułamek % populacji.
    >
    > Ale obrazuje poziom oczekiwań, które dla większości kobiet są satysfakcjonujące
    > . Praktyka to zgniły kompromis, który gdy tylko możliwe, zmienia się w brak sek
    > su w związku/małżeństwie.

    Tak Sabat, większość kobiet satysfakcjonuje wyłącznie 6000/180/18. Jeśli tego nie ma to ich relacje z mężczyznami są wyłącznie zgniłym kompromisem. Kąbizm w czystej postaci.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 15.02.18, 17:52
    Jak zgniłym kompromisem musi być jego związek z kochanką- o ile ją ma. Tu również chylę czoła dla osób które chcą jeszcze z takimi tezami dyskutowac.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 15.02.18, 20:19
    zawle napisała:
    > Jak zgniłym kompromisem musi być jego związek z kochanką- o ile ją ma.

    Dla niej. Czy nie taka jest wlasnie kobieca narracja, dotyczaca tego rodzaju zwiazkow? TBiS okreslila kiedys mezczyzn-kochankow mianem obszczymurow, sugerujac, by kobiety szukaly kogos bardziej wartosciowego (rokujacego). Czy wniosek, ktory podalas nie jest tozsamy z tym twierdzeniem? Cos sie nie zgadza?
  • zawle 15.02.18, 20:25
    Zgadza się....jak się w tym masz? Ruchasz więc zapominasz? A ona? Jak się ma z twoją narracją? Czyta? Istnieje?


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 15.02.18, 21:59
    zawle napisała:
    > Zgadza się....jak się w tym masz? Ruchasz więc zapominasz?

    Nie zapominam. Moje asekuranctwo i slabosc mi ciazy. Wierze, ze uda mi sie doprowadzic do konca co zamierzam. Generalnie zgadzam sie, ze zonaty mezczyzna nie jest dobra oferta dla kobiety.

    A ona? Jak się ma z
    > twoją narracją? Czyta? Istnieje?

    Nie wiem jak sie z tym ma. Staram sie pisac co mysle, nawet jesli to brzmi niekorzystnie z punktu widzenia mojego zwiazku. Za duzo tu bylo hipokryzji, celowych nieprawd, wypowiadanych by osiagnac swoje cele. Rzeczywistosc jest trudna, nie ma sensu sie oszukiwac
  • bgz0702 15.02.18, 22:36
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    > > Zgadza się....jak się w tym masz? Ruchasz więc zapominasz?
    >
    > Nie zapominam. Moje asekuranctwo i slabosc mi ciazy. Wierze, ze uda mi sie dopr
    > owadzic do konca co zamierzam. Generalnie zgadzam sie, ze zonaty mezczyzna nie
    > jest dobra oferta dla kobiety.
    >
    > A ona? Jak się ma z
    > > twoją narracją? Czyta? Istnieje?
    >
    > Nie wiem jak sie z tym ma. Staram sie pisac co mysle, nawet jesli to brzmi niek
    > orzystnie z punktu widzenia mojego zwiazku. Za duzo tu bylo hipokryzji, celowyc
    > h nieprawd, wypowiadanych by osiagnac swoje cele. Rzeczywistosc jest trudna, ni
    > e ma sensu sie oszukiwac

    Sabat przepraszam ze sie wtryniam, ale mam nadzieje ze z nia gadasz, bo czytam ze "nie wiesz jak sie z tym ma", jak jej nie powiesz o co ci chodzi i co cie martwi to sie nigdy nie dowiesz. Za duzo emocji w sobie nosisz, wywalaj z siebie i rozmawiaj to cie uspokoi, zawsze cos sie ustali w takiej rozmowie, przynajmniej to na czym stoisz
  • sabat3 16.02.18, 00:57
    bgz0702 napisała:
    > Sabat przepraszam ze sie wtryniam, ale mam nadzieje ze z nia gadasz, bo czytam
    > ze "nie wiesz jak sie z tym ma", jak jej nie powiesz o co ci chodzi i co cie ma
    > rtwi to sie nigdy nie dowiesz. Za duzo emocji w sobie nosisz, wywalaj z siebie
    > i rozmawiaj to cie uspokoi, zawsze cos sie ustali w takiej rozmowie, przynajmni
    > ej to na czym stoisz

    Emocji? Nie. Przecież moja osobista sytuacja jest aktualnie najlepsza z możliwych. Między innymi dlatego, że kobieta, z którą jestem, na tle innych kobiet tak bardzo wyróżnia się systemem oceny atrakcyjności mężczyzny. Gdyby postrzegała świat tak jak większość kobiet, to by ze mną nie była, bo dla innych bab jestem "obszczymurem", bezwartościowym śmieciem itd. Cieszy mnie to, szanuję ją za to (i nie tylko), bo z mojego punktu widzenia to wielka zaleta (spośród wielu innych, które ma).
    Krótko mówiąc - to wyjątkowa osoba, ale fakt jej istnienia nie wpływa na to, jak rozumuje i jakie priorytety ma ogół kobiet, a o to o tym ogóle sobie na tym forum dywaguję. Nie o niej. Czy teraz jest wszystko jasne?
  • zawle 16.02.18, 07:41
    sabat3 napisał:
    > Emocji? Nie. Przecież moja osobista sytuacja jest aktualnie najlepsza z możliwy
    > ch. Między innymi dlatego, że kobieta, z którą jestem, na tle innych kobiet tak
    > bardzo wyróżnia się systemem oceny atrakcyjności mężczyzny. Gdyby postrzegała
    > świat tak jak większość kobiet, to by ze mną nie była, bo dla innych bab jestem
    > "obszczymurem", bezwartościowym śmieciem itd. Cieszy mnie to, szanuję ją za to
    > (i nie tylko), bo z mojego punktu widzenia to wielka zaleta (spośród wielu inn
    > ych, które ma).
    > Krótko mówiąc - to wyjątkowa osoba, ale fakt jej istnienia nie wpływa na to, ja
    > k rozumuje i jakie priorytety ma ogół kobiet, a o to o tym ogóle sobie na tym f
    > orum dywaguję. Nie o niej. Czy teraz jest wszystko jasne?

    jasne, jasne...pokaż mi swoją narrację a powiem Ci kim jesteś:)) I tak Ty wierzysz artykulikowi a nie wierzysz swojej kobiecie. Co to mówi o Tobie?


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 16.02.18, 09:37
    zawle napisała:
    > jasne, jasne...pokaż mi swoją narrację a powiem Ci kim jesteś:)) I tak Ty wierz
    > ysz artykulikowi a nie wierzysz swojej kobiecie. Co to mówi o Tobie?

    Wierze Jej! Przeciez napisalem! Prosze mi niczego nie wmawiac. Stwierdzilem wyraznie, ze nie przypisuje Jej takiego podejscia, przeciez przeczy temu nawet sama praktyka.
    A z taka narracja kobiet jak w artykule spotkalem sie osobiscie wielokrotnie. Mam isc w zaparte wobec faktow, bo sie paniom na forum nie podoba? Wolnosc slowa mamy.
  • zawle 16.02.18, 09:53
    sabat3 napisał:
    > Wierze Jej! Przeciez napisalem! Prosze mi niczego nie wmawiac. Stwierdzilem wyr
    > aznie, ze nie przypisuje Jej takiego podejscia, przeciez przeczy temu nawet sam
    > a praktyka.
    > A z taka narracja kobiet jak w artykule spotkalem sie osobiscie wielokrotnie. M
    > am isc w zaparte wobec faktow, bo sie paniom na forum nie podoba? Wolnosc slowa
    > mamy.

    A ja Ci mówię że sa takie jak panie w artykule i takie jak twoja. Pomiędzy nimi jest też cała masa innych kobiet. Ale Ty ich nie widzisz, tylko ciagle pierdolisz to samo od wielu lat. Nawet gdy coś Ci drgneło w życiu nie przestałeś kwękać. O tym piszę.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 16.02.18, 09:59
    zawle napisała:
    > A ja Ci mówię że sa takie jak panie w artykule i takie jak twoja. Pomiędzy nimi
    > jest też cała masa innych kobiet. Ale Ty ich nie widzisz, tylko ciagle pierdol
    > isz to samo od wielu lat. Nawet gdy coś Ci drgneło w życiu nie przestałeś kwęka
    > ć. O tym piszę.

    Teraz rozumiem co masz na mysli. Owszem, jest wiele typow kobiet.
    W zasadzie idac Twoim tokiem rozumowania powinienem zniknac z forum, bo wiele sytuacji, ktore opisuje przestalo mnie dotyczyc osobiscie.
    Forum jako forma autoterapii a nie platforma wymiany mysli? Okej... w takim razie nasze rozmowy nie maja sensu.

  • zawle 16.02.18, 10:02
    sabat3 napisał:
    > Teraz rozumiem co masz na mysli. Owszem, jest wiele typow kobiet.
    > W zasadzie idac Twoim tokiem rozumowania powinienem zniknac z forum, bo wiele s
    > ytuacji, ktore opisuje przestalo mnie dotyczyc osobiscie.
    > Forum jako forma autoterapii a nie platforma wymiany mysli? Okej... w takim raz
    > ie nasze rozmowy nie maja sensu.

    To nie jest mój tok rozumowania. daruj sobie. Czasy w któryc facet mówił babie co ona myśli widzę nie mineły:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 09:32
    sabat3 napisał:
    >
    > Emocji? Nie. Przecież moja osobista sytuacja jest aktualnie najlepsza z możliwy
    > ch. Między innymi dlatego, że kobieta, z którą jestem, na tle innych kobiet tak
    > bardzo wyróżnia się systemem oceny atrakcyjności mężczyzny. Gdyby postrzegała
    > świat tak jak większość kobiet, to by ze mną nie była, bo dla innych bab jestem
    > "obszczymurem", bezwartościowym śmieciem itd. Cieszy mnie to, szanuję ją za to
    > (i nie tylko), bo z mojego punktu widzenia to wielka zaleta (spośród wielu inn
    > ych, które ma).
    > Krótko mówiąc - to wyjątkowa osoba, ale fakt jej istnienia nie wpływa na to, ja
    > k rozumuje i jakie priorytety ma ogół kobiet, a o to o tym ogóle sobie na tym f
    > orum dywaguję. Nie o niej. Czy teraz jest wszystko jasne?

    Ok, ale widzisz "system wartosci" jest ok, ale obraziloby mnie jako kobiete ze facet z ktorym jestem mysli o sobie ze jest "obszczymurem", to by zanizylo tez moja wartosc i samoocene, w zyciu i seksie to troche przeszkadza. Raczej nie pieprzysz sie z " dobrem i systemem wartosci" bo wtedy to tak slabo troche, a krzyz panski nosic na plecach ciagle to tez jednak wazy troche :) Ale to moj punkt widzenia. Mysle sobie jednak ze ludzie dlugo na "systemie" nie ujada, ani dawca ani biorca, zycze ci jak najlepiej ale w koncu do jakiejs frustracji to moze doprowadzic.
    Nie rob z niej swietej ktora znosi ciebie, bo to sie litosc nazywa i nie stalo nawet nigdy obok seksu:) Troche frajdy, ona cie pieprzy wiec lubi:) A i sam poczujesz sie lepiej bo pieprzyc fajna laske, to wiecej niz swieta ktora z obszczymurem poszlaby nawet.

    Pieprzy sie fajne laski i fajnych kolesi,:)
  • sabat3 16.02.18, 09:43
    bgz0702 napisała:
    > Ok, ale widzisz "system wartosci" jest ok, ale obraziloby mnie jako kobiete ze
    > facet z ktorym jestem mysli o sobie ze jest "obszczymurem", to by zanizylo tez
    > moja wartosc i samoocene, w zyciu i seksie to troche przeszkadza.

    Ale ja nie mam siebie za obszczymura. Stwierdzam jedynie fakt, ze mezczyzni w mojej sytuacji sa w ten sposob postrzegani przez kobiety. Zauwazasz roznice?

    Raczej nie pi
    > eprzysz sie z " dobrem i systemem wartosci" bo wtedy to tak slabo troche, a krz
    > yz panski nosic na plecach ciagle to tez jednak wazy troche :) Ale to moj punkt
    > widzenia. Mysle sobie jednak ze ludzie dlugo na "systemie" nie ujada, ani dawc
    > a ani biorca, zycze ci jak najlepiej ale w koncu do jakiejs frustracji to moze
    > doprowadzic.
    > Nie rob z niej swietej ktora znosi ciebie, bo to sie litosc nazywa i nie stalo
    > nawet nigdy obok seksu:) Troche frajdy, ona cie pieprzy wiec lubi:) A i sam poc
    > zujesz sie lepiej bo pieprzyc fajna laske, to wiecej niz swieta ktora z obszczy
    > murem poszlaby nawet.
    >
    > Pieprzy sie fajne laski i fajnych kolesi,:)

    No tak, sadze ze ma mnie za fajnego kolesia (vide ocena Gogola), a ja ja uwazam za bardzo fajna laske. Wiec uwazam, ze miedzy nami wszystko jest ok.
  • aandzia43 16.02.18, 14:08
    sabat3 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > > Ok, ale widzisz "system wartosci" jest ok, ale obraziloby mnie jako kobie
    > te ze
    > > facet z ktorym jestem mysli o sobie ze jest "obszczymurem", to by zanizyl
    > o tez
    > > moja wartosc i samoocene, w zyciu i seksie to troche przeszkadza.
    >
    > Ale ja nie mam siebie za obszczymura. Stwierdzam jedynie fakt, ze mezczyzni w m
    > ojej sytuacji sa w ten sposob postrzegani przez kobiety. Zauwazasz roznice?

    Ja bym żonatych obszczymurami nie nazwała, ale powiem ci dlaczego jestem faszystką odrzucającą ich przez całe życie (no, kiedyś przez moment się zapomniałam, hipomanię miałam ;-)).
    Nawet kiedy miałam ochotę tylko na układ na seksie oparty obrączka mnie odstręczała, opór był włączony od samego początku i nic mi się w głowie i poniżej nie działo. Pogrzebię w zamierzchłej przeszłości. Otóż od matki dostałam bardzo silny przekaz "z zajętymi się nie zadajemy, nie odbieramy męża innej kobiecie, nie jesteśmy piątym kołem u wozu". To trzy oddzielne rzeczy, każda wisiała nade mną jak jasny neon całe życie do dziś, kiedy już jestem panią w leciech i w biuściech. Mama nie była i nie jest dewotką, osobą pruderyjną, załganą czy nietolerancyjną. Praktycznie nie raz z tonu spuszczała i np.przyjaźniła się z kobietą, która była tą trzecią przez wiele lat, rozumiała motywacje uczestników niełatwej sytuacji. Swoje zasady stosowała wobec siebie. Mam tak samo - rozumiem motywacje ludzkie, wiem że cenne rzeczy rodzą się w różnych nie całkiem prostych i prawidłowych okolicznościach. I za chuj nie wchodzę na trzecią. Blokada. Żonaty, czy zajęty po prostu, jest bez płci.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 16.02.18, 14:12
    aandzia43 napisała:
    > Ja bym żonatych obszczymurami nie nazwała, ale powiem ci dlaczego jestem faszys
    > tką odrzucającą ich przez całe życie (no, kiedyś przez moment się zapomniałam,
    > hipomanię miałam ;-)).
    > Nawet kiedy miałam ochotę tylko na układ na seksie oparty obrączka mnie odstręc
    > zała, opór był włączony od samego początku i nic mi się w głowie i poniżej nie
    > działo. Pogrzebię w zamierzchłej przeszłości. Otóż od matki dostałam bardzo sil
    > ny przekaz "z zajętymi się nie zadajemy, nie odbieramy męża innej kobiecie, nie
    > jesteśmy piątym kołem u wozu". To trzy oddzielne rzeczy, każda wisiała nade mn
    > ą jak jasny neon całe życie do dziś, kiedy już jestem panią w leciech i w biuśc
    > iech. Mama nie była i nie jest dewotką, osobą pruderyjną, załganą czy nietolera
    > ncyjną. Praktycznie nie raz z tonu spuszczała i np.przyjaźniła się z kobietą, k
    > tóra była tą trzecią przez wiele lat, rozumiała motywacje uczestników niełatwej
    > sytuacji. Swoje zasady stosowała wobec siebie. Mam tak samo - rozumiem motywac
    > je ludzkie, wiem że cenne rzeczy rodzą się w różnych nie całkiem prostych i pra
    > widłowych okolicznościach. I za chuj nie wchodzę na trzecią. Blokada. Żonaty, c
    > zy zajęty po prostu, jest bez płci.

    A ja tą zasadę sprawdziłam na własnym tyłku. Chciaż pan był żonaty- nieżonaty. W praniu okazało się że jednak mu jemu/jej/ mi sie zdawało.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • zawle 16.02.18, 14:17
    I jeszcze dodam że nie wchodzę w relacje z żonatymi dlatego że oni tego nie będą chcieć ( chociaż tego nie wiedzą). Nigdy bym mu nie ułatwiała zachowania układu. Dzwoniłam gdy miałam ochotę, oczekiwałam tego samego co z wolnym, nie cichłam gdy żona na linii. Zaoszczędzam im trosk i zgryzoty..tylko tyle:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 16.02.18, 14:59
    zawle napisała:

    > I jeszcze dodam że nie wchodzę w relacje z żonatymi dlatego że oni tego nie będ
    > ą chcieć ( chociaż tego nie wiedzą). Nigdy bym mu nie ułatwiała zachowania ukła
    > du. Dzwoniłam gdy miałam ochotę, oczekiwałam tego samego co z wolnym, nie cichł
    > am gdy żona na linii. Zaoszczędzam im trosk i zgryzoty..tylko tyle:))

    No tak, w ogóle nie nadajesz się na tę trzecią. Żadnej dyplomacji, żadnego poważania dla pozorów ;-) Mam to samo, umordowałabym się okrutnie bez tej swobody nie ukrywania się i nie kombinowania.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 16.02.18, 15:44
    zawle napisała:

    > I jeszcze dodam że nie wchodzę w relacje z żonatymi dlatego że oni tego nie będ
    > ą chcieć ( chociaż tego nie wiedzą). Nigdy bym mu nie ułatwiała zachowania ukła
    > du. Dzwoniłam gdy miałam ochotę, oczekiwałam tego samego co z wolnym, nie cichł
    > am gdy żona na linii. Zaoszczędzam im trosk i zgryzoty..tylko tyle:))

    To niehumanitarne! Facet rucha zone, juz prawie dochodzi, a Ty mu telefon i na caly glos - "co slychac, skarbie?".
    Skurcza mu sie jadra, erekcja straumatyzuje, jeszcze bedzie skakal z ta sluchawka jak zaba, zeby zona nie uslyszala.
    Kto dzwonil?
    Z kotlowni dzwonili! Maja dziesiaty stopien zasilania!
  • zawle 16.02.18, 15:46
    Życie...przecież chodzi o przygodę, czy nie?;))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 18:11
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > I jeszcze dodam że nie wchodzę w relacje z żonatymi dlatego że oni tego n
    > ie będ
    > > ą chcieć ( chociaż tego nie wiedzą). Nigdy bym mu nie ułatwiała zachowani
    > a ukła
    > > du. Dzwoniłam gdy miałam ochotę, oczekiwałam tego samego co z wolnym, nie
    > cichł
    > > am gdy żona na linii. Zaoszczędzam im trosk i zgryzoty..tylko tyle:))
    >
    > To niehumanitarne! Facet rucha zone, juz prawie dochodzi, a Ty mu telefon i na
    > caly glos - "co slychac, skarbie?".
    > Skurcza mu sie jadra, erekcja straumatyzuje, jeszcze bedzie skakal z ta sluchaw
    > ka jak zaba, zeby zona nie uslyszala.
    > Kto dzwonil?
    > Z kotlowni dzwonili! Maja dziesiaty stopien zasilania!

    No bardzo niehumanitarne, glownie dla zony, ale to gosc nie jest czlowiekiem, mogl przeciez oddzwonic:))
  • marek.zak1 16.02.18, 22:45
    Forum. Dzięki za inspirację.

    Facet związkowy

    Nie jest to teza zupełnie nowa,
    Że najważniejszą - zdolność związkowa.
    Może być facet nudny szalenie,
    Lecz u samotnych będzie już w cenie.

    Będzie lekarstwem na dzienne smutki,
    Zwłaszcza gdy w zimie dzień jest tak krótki,
    A wieczór bardzo szybko zapada,
    I chandra samotne babki zjada.

    Facet do związku zawsze się przyda,
    Solidny, żadna efemeryda.
    Niski, otyły? Ważne że chcący
    I już jest taki podniecający.

    Zdolność związkowa jest tak seksowna
    Bo z takim przyszłość będzie cudowna.
    Odrzućcie zatem smutki panowie
    Ci, co ją maja, są jak bogowie.

    One czarują nas seksapilem,
    A my partnerstwa kusimy dilem.
    Ona samotna, on jest gotowy.
    Najlepszy facet – facet związkowy.
  • sabat3 17.02.18, 08:46
    Fajny poemat, ale troche w sprzecznosci z tezami z artykulu ;) Gdyby bylo tak jak piszesz, mezczyzni mieliby raj na ziemi ;)
    Wszyscy wiemy, ze dostepnosc zwiazkowa to warunek konieczny, lecz niewystarczający.
  • marek.zak1 17.02.18, 09:30
    sabat3 napisał:

    > Fajny poemat, ale troche w sprzecznosci z tezami z artykulu ;) Gdyby bylo tak jak piszesz, mezczyzni mieliby raj na ziemi ;)
    > Wszyscy wiemy, ze dostepnosc zwiazkowa to warunek konieczny, lecz niewystarczający.
    ---------------------
    Bo te tezy, oparte na opisach 2 (dwóch) warszawskich singielek, to bzdura.
    A tacy ze zdolnością jak Ty, czy ja, i wielu innych, są genetycznymi zwycięzcami, a nie super atrakcyjni single dookoła, którzy niczego po sobie nie zostawiają, może oprócz zawiedzionych kobiet.
  • sabat3 17.02.18, 09:58
    marek.zak1 napisał:
    > A tacy ze zdolnością jak Ty, czy ja, i wielu innych, są genetycznymi zwycięzcam
    > i, a nie super atrakcyjni single dookoła, którzy niczego po sobie nie zostawiaj
    > ą, może oprócz zawiedzionych kobiet.

    Samiec modliszki tez jest genetycznym zwyciezca...
  • gogol77 17.02.18, 11:18
    marek.zak1 napisał:
    >... tacy ze zdolnością jak Ty, czy ja, i wielu innych, są genetycznymi zwycięzcami, a nie super atrakcyjni single dookoła, którzy niczego po sobie nie zostawiają, może oprócz zawiedzionych kobiet>

    Różnie to bywa. Mam przyjaciela, razem pracowaliśmy, jeździliśmy na nartach, trochę pływaliśmy. Singiel przez długie, długie lata. Bardzo atrakcyjny. Leciały na niego. I na dodatek ma wielkiego. A, że bywał wśród naturystów - to się rozniosło, że ma takiego wielkiego. I mówił mi, że one mu często przy podaniu ręki tak miziały paluszkiem wewnątrz jego dłoni, jak parę dni temu pisałem w temacie o podawaniu ręki.
    Pewnie chciały spróbować jak to jest z takim wielkim? Mnie nigdy żadna tak nie zrobiła :-(.
    Bylem świadkiem różnych jego podbojów, np. jak raz błyskawicznie zbałamucił taką prześliczną młodziutką sikorkę mimo, że była pod czujną opieką mamy w takim pensjonacie co byliśmy na nartach. Potem przyjeżdżała do niego do firmy (widać jej się tamto spodobało) - ale jemu już się nie bardzo chciało i mnie kazał kłamać, że jest na delegacji. Więc ona była... no właśnie - bardzo zawiedziona. No to on mnie namawiał żebym ja ją... ale ona na mnie jakoś nie leciała :-(.
    Był więc on czy nie był genetycznym zwycięzcą?. No bo czy sukces genetyczny liczy się dopiero od ilości zapłodnionych, czy już od ilości wyruchanych. Ja byłbym za tym drugim.
    A może od ilości "aktów małżeńskich" rocznie? - to u Ciebie :-) ale wtedy Sabat byłby bez sukcesu, mimo że geny rozsiał w stopniu zadowalającym.
    Potem ten mój przyjaciel się ożenił .... z taką bankierką. Fajna, ale potomka z nią nie spłodził.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 17.02.18, 11:22
    jak wiadać gool sukcs niejedno ma imię:)) Nigdy żadnego faceta nie miziałam paluszkiem..jak chciałam go ruchać to go sobie brałam. Mam sukces ? Masakra....

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • gogol77 17.02.18, 11:59
    zawle napisała:
    >... Nigdy żadnego faceta nie miziałam paluszkiem..jak chciałam go ruchać to go sobie brałam. Mam sukces ? >

    Masz!!! No ale niedawno napisałaś, że jesteś niczego sobie, a nawet lepiej niż niczego sobie, czy jakoś tak.
    Nie wszystkie tak mają. I co one mają zrobić jak im się facet podoba i im się chce? Może właśnie pomiziać?
    A poza tym widocznie jesteś "dobra w łóżku" jeśli ten co go sobie wzięłaś chce jeszcze.
    Ten mój przyjaciel to był tak rozpuszczony przez takie co na niego leciały, że pewnie nie doceniał takich perełek ze smykałką do tego by te zwykle zabawy zamienić...w misterium.
    Może tej sikorce tego brakowało? Młodziutka była.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 17.02.18, 12:05
    gogol77 napisał:
    > Masz!!! No ale niedawno napisałaś, że jesteś niczego sobie, a nawet lepiej niż
    > niczego sobie, czy jakoś tak.
    > Nie wszystkie tak mają. I co one mają zrobić jak im się facet podoba i im się c
    > hce? Może właśnie pomiziać?
    > A poza tym widocznie jesteś "dobra w łóżku" jeśli ten co go sobie wzięłaś chce
    > jeszcze.
    > Ten mój przyjaciel to był tak rozpuszczony przez takie co na niego leciały, że
    > pewnie nie doceniał takich perełek ze smykałką do tego by te zwykle zabawy zami
    > enić...w misterium.
    > Może tej sikorce tego brakowało? Młodziutka była.

    Wydaje Ci się. Nie jestem ładna..nadrabiałam dostepnością i maniem w dupie społecznych ocen. I nie wpisuję tego do sukcesów. Ale wierzę w zachwyt nad takimi jak ja kobietami skandowany przez takich ja Ty czy wont facetów....kończy się gdy odmówię:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 11:43
    gogol77 napisał:

    > Był więc on czy nie był genetycznym zwycięzcą?. No bo czy sukces genetyczny lic
    > zy się dopiero od ilości zapłodnionych, czy już od ilości wyruchanych. Ja byłby
    > m za tym drugim.
    > A może od ilości "aktów małżeńskich" rocznie? - to u Ciebie :-) ale wtedy Sabat
    > byłby bez sukcesu, mimo że geny rozsiał w stopniu zadowalającym.

    Ale nad czym sie zastanawiasz? sukces genetycznych mieży sie liczba "twoich" genów przekazanych do następnych pokoleń, czyli nawet nie liczba dzeici, no bo jak masz stadko, a kazde umarło bezpotomnie to twój sukces genetyczny = 0

    > Potem ten mój przyjaciel się ożenił .... z taką bankierką. Fajna, ale potomka z
    > nią nie spłodził.

    A jestes pewien że neślubnych nie ma?
    Kilkadziesiat lat temu mówiło się ze w warunkach europejskich 1/5-1/6 dzieci jest z nieprawego łoża, ktos te mężatki wwięc musiał pozapadniać z boku.
  • marek.zak1 17.02.18, 11:44
    gogol77 napisał:

    > Był więc on czy nie był genetycznym zwycięzcą?. No bo czy sukces genetyczny liczy się dopiero od ilości zapłodnionych, czy już od ilości wyruchanych. Ja byłbym za tym drugim.
    ------------------------
    Zwycięzca genetyczny - liczba spłodzonych dzieci.
  • aandzia43 16.02.18, 15:04

    > A ja tą zasadę sprawdziłam na własnym tyłku. Chciaż pan był żonaty- nieżonaty.
    > W praniu okazało się że jednak mu jemu/jej/ mi sie zdawało.

    Bo nader często jest tak, że niezaangażowanie pana w oficjalną jest złudzeniem wszystkich członków układu. Śliska sprawa. Praca domowa dla chętnych. Ja się nie wychylam mimo utraty masy okazji na fajne ruchanko zapewne.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 16.02.18, 07:33
    sabat3 napisał:
    > Nie zapominam. Moje asekuranctwo i slabosc mi ciazy. Wierze, ze uda mi sie dopr
    > owadzic do konca co zamierzam. Generalnie zgadzam sie, ze zonaty mezczyzna nie
    > jest dobra oferta dla kobiety.

    A co się zmieni gdy przestaniesz być słaby i aserancji? Staniesz się marzeniem "przeciętnej"singielki? Nadal nie będziesz miał podstawowych cech. Nadal bedziesz dla niej zgniłym kompromisem. A pomyslałeś czemu ta pani z Toba jest? Może realizuje rodzinny skryp? Córeczki solidaryzującej się z tatusiuem z którym była w relacjach "przeciw" matce? Tatusiem co do którego nie mogła mieć żadnych wymagań a na uwagę musiała zasłużyć? Tatusiem na święto, nigdy na codzień? Wiesz ile jest psychologicznych teorii tłumaczących wchodzenie w związek "na trzeciego"?

    > Nie wiem jak sie z tym ma. Staram sie pisac co mysle, nawet jesli to brzmi niek
    > orzystnie z punktu widzenia mojego zwiazku. Za duzo tu bylo hipokryzji, celowyc
    > h nieprawd, wypowiadanych by osiagnac swoje cele. Rzeczywistosc jest trudna, ni
    > e ma sensu sie oszukiwac

    Jak to nie wiesz? Nie gadacie? Nie dzielicie się emocjami? Nie rozmawicie o sobie, o przyszłości, o wartościach? Tylko seks?

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 16.02.18, 09:46
    zawle napisała:
    > A co się zmieni gdy przestaniesz być słaby i aserancji? Staniesz się marzeniem
    > "przeciętnej"singielki? Nadal nie będziesz miał podstawowych cech. Nadal bedzie
    > sz dla niej zgniłym kompromisem. A pomyslałeś czemu ta pani z Toba jest? Może r
    > ealizuje rodzinny skryp? Córeczki solidaryzującej się z tatusiuem z którym była
    > w relacjach "przeciw" matce? Tatusiem co do którego nie mogła mieć żadnych wym
    > agań a na uwagę musiała zasłużyć? Tatusiem na święto, nigdy na codzień? Wiesz i
    > le jest psychologicznych teorii tłumaczących wchodzenie w związek "na trzeciego
    > "?

    Sadze, ze posuwasz sie za daleko. Nie prosilem o psychoanalize mojego zwiazku.

    > Jak to nie wiesz? Nie gadacie? Nie dzielicie się emocjami? Nie rozmawicie o sob
    > ie, o przyszłości, o wartościach? Tylko seks?

    Jak wyzej. Gadamy o tym, o czym nam sie podoba. Robisz sie wscibska, niefajne to jest.
  • zawle 16.02.18, 09:56
    sabat3 napisał:
    > Sadze, ze posuwasz sie za daleko. Nie prosilem o psychoanalize mojego zwiazku.
    > Jak wyzej. Gadamy o tym, o czym nam sie podoba. Robisz sie wscibska, niefajne t
    > o jest.

    Hehe..jaki delikatny:)) Przecież na forum jest wolność słowa i wolność zadawanych pytań, nie? A diagnozy latają tu jak muszki nad cytryną, więc daruj sobie...
    To jak ..masz tą kochankę czy nie?:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • gogol77 16.02.18, 16:39
    zawle napisała: (do sabata)
    > A pomyslałeś czemu ta pani z Toba jest?....
    ....Wiesz ile jest psychologicznych teorii tłumaczących wchodzenie w związek "na trzeciego"? >

    No, no!!! Jest ich bardzo wiele, a wśród nich jest też taka, że: ona lubi się bzykać - tak w ogóle, a w szczególe, że ma taką potrzebę żeby od czasu do czasu ktoś ja przytulił z autentycznej pożądliwości a nie żeby ... z tego krzyża, wymacał jej to czy tamto co tam ona lubi, żeby potem zrobił jej tak fajnie raz czy drugi i powiedział jej jaka jest piękna gdy wyruchana leży taka rozanielona tym, że było jej tak pięknie.
    I żeby było z kimś sobie sobie pogadać. W łóżeczku po, przy pizzy w M-1, SMS-em itp.
    I żeby był ktoś na kogo może zawsze liczyć w chwilach trudnych, albo jak ją dopadnie chandra.
    Więc Sabat się widać to tego nadał bo jakby się nie nadał to by go odstawiła. Od cipki i tej całej reszty.
    Takie wy jesteście (my zresztą podobnie), że jak się ktoś nie nadaje to mu nie dajecie, a jak już np z desperacji - dałyście obszczymurkowi i teraz związku nie da się już rozpirzyć, to was boli głowa albo dajecie na odczepne. Albo i to nie zawsze bo mi kiedyś taka mężatka powiedziała, że dopiero suma zalet moich i jej męża to jest to czego ona potrzebuje od faceta i, że ona bzyka się z nim z równą ochotą jak ze mną. Ale wredna, nie??

    > Nie gadacie? Nie dzielicie się emocjami? Nie rozmawiacie o sobie, o przyszłości, o wartościach? Tylko seks?>

    Na pewno gadają bo Sabat ma... "gadane". A o pewnych sprawach się nie gada, bo się wie.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • bgz0702 15.02.18, 21:56
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    > > Jak zgniłym kompromisem musi być jego związek z kochanką- o ile ją ma.
    >
    > Dla niej. Czy nie taka jest wlasnie kobieca narracja, dotyczaca tego rodzaju zw
    > iazkow? TBiS okreslila kiedys mezczyzn-kochankow mianem obszczymurow, sugerujac
    > , by kobiety szukaly kogos bardziej wartosciowego (rokujacego). Czy wniosek, kt
    > ory podalas nie jest tozsamy z tym twierdzeniem? Cos sie nie zgadza?

    W twoim przypadku ktos rokujacy to bedzie taki ktory nie szuka dziury w calym, chyba ze masz sygnaly ze cos nie gra i nie pasuje. Skad ci sie wziela taka kobieca narracja? To jedna, dwie laski, ktore znasz, nawet gdyby ich byly setki to w samym twoim miescie jest kilkadziesiat tysiecy kobiet i rozne maja opinie
  • bgz0702 15.02.18, 14:08
    aandzia43 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > > > Są zmuszone być mocne słabością swoich facetów. Jaki mają wybór?
    > >
    > > To znaczy, ze sa mocniejsze od mezczyzn, bo oni, choc zmuszeni, nie sa zd
    > olni d
    > > o takiego wysilku, by byc mocnymi. Czyz nie?
    >
    >
    > Nie Marku, te co są mocne to po prostu są mocne, kwestia osobnicza. Są mocne bo
    > mają jakieś talenty, cechy charakteru, motywacje, umiejętności - jak każdy czł
    > owiek. Jak mają silnego faceta to nie osiadają na laurach tylko dalej robią co
    > nich należy/co lubią/co wychodzi im najlepiej.

    No, tak generalnie jak u ludzi, cechy osobnicze a babka tez czlowiek nie jakas odrebna forma czy gatunek

    Efektem tych dwóch połączonych s
    > ił jest dorobek życiowy pary - materialny i niematerialny. Jak facet słaby to t
    > en dorobek pary mniejszy, jak babka słaba też dorobek mniejszy. Logiczne chyba.
    > Inną sprawą jest potrzeba większości kobiet by mieć partnera, związek, być spa
    > rowaną. Z przyczyn emocjonalnych oraz praktycznych (co tam u której przeważa).
    >
    > Nie wiem Sabat czy są mocniejsze od mężczyzn, na pewno są plastyczniejsze.

    Sa bardziej plastyczne to fakt, latwiej sie adaptuja w roznych sytuacjach, taka ich sila

    Poza
    > tym ich siłą napędową jest potrzeba ochrony i wzmacniania słabszych członków s
    > tada.
    >
    >
    >
  • marek.zak1 15.02.18, 14:43
    bgz0702 napisała:
    > No, tak generalnie jak u ludzi, cechy osobnicze a babka tez czlowiek nie jakas odrebna forma czy gatunek.
    --------------------
    Dla mnie jest odrębną formą człowieka :). Inaczej czuje, rozumuje, postępuje, ocenia itp. Ktos powiedział: nie staraj się zrozumieć kobiety, po prostu ja kochaj.
  • bgz0702 15.02.18, 15:04
    marek.zak1 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > > No, tak generalnie jak u ludzi, cechy osobnicze a babka tez czlowiek nie
    > jakas odrebna forma czy gatunek.
    > --------------------
    > Dla mnie jest odrębną formą człowieka :). Inaczej czuje, rozumuje, postępuje, o
    > cenia itp. Ktos powiedział: nie staraj się zrozumieć kobiety, po prostu ja koch
    > aj.

    :)) masz racje, czasami patrze na was i se mysle "why...? O co chodzi...?" inny swiat:) wszystko kwadratowe, w dwoch kolorach, jak byscie aspergera mieli:))
  • bgz0702 15.02.18, 15:08
    marek.zak1 napisał:

    Ktos powiedział: nie staraj się zrozumieć kobiety, po prostu ja koch
    > aj.

    Ktos powiedzial kiedys: gdzie diabel nie moze, tam babe posle:) - wiecej kompetencji spolecznych na pewno wiec "jak nie drzwiami to oknem" bo dostrzegamy niuanse
  • bgz0702 15.02.18, 10:50
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Są zmuszone być mocne słabością swoich facetów. Jaki mają wybór?
    >
    > To znaczy, ze sa mocniejsze od mezczyzn, bo oni, choc zmuszeni, nie sa zdolni d
    > o takiego wysilku, by byc mocnymi. Czyz nie?

    :)) uwaga! :) motyw slabeusza sie pojawia i maminsynka. Coreczka tatusia, ksiezniczka vs maminsynek, slabeusz:) co drszysz? Taki dylemat. Ksiezniczka... A taka suka "silna" i przebiegla :)
  • bgz0702 14.02.18, 15:53
    sabat3 napisał:

    Wiekszosc nie oczekuje aktow bezustannego serwilizmu, trzym
    > ania drzwi, ustepowania miejsca/kolejki, faworyzowania, wyjatkowego traktowania
    > , podwozenia z pracy/do pracy

    Przekombinowujesz troche, jesli to nie jest twoja potrzeba i nie chcesz tego robic to po prostu nie rob. To nie jest kwestia, ze laski "oczekuja" tylko przejaw sympatii, troski, wsparcia itp, albo sie to odczuwa i sie chce "wyjatkowo traktowac" albo nie, jak nie, to sie nic nie robi
  • druginudziarz 13.02.18, 00:06
    bgz0702 napisała:

    > > A obnizenie poprzeczki pewnie było, pomyśl sobie gdzie ona była gdy były
    > 10 lat
    > > młodsze.
    >
    > Moze w lesie?:))
    > Panowie wy rozmawiacie sami ze soba:)) poprzeczki? Jakie poprzeczki? Kryteria i
    > ntuicyjnie i zdroworozsadkowo ale bez zadnego planu i bez przemyslen to standar
    > d u mlodziezy :) Marek ja nie wiem jak ty sie zakochales tak racjonalnie:) Popr
    > zeczki to ja bym dzisiaj miala, co dekade kolejna:)) z wiekiem przybywa:) poprz
    > eczek i problemow:)

    Własnie tak jak piszesz.
    Dobory w młodości są z kontekstu a nie z kalkulacji. z kalkulacji to kiedyś, gdy swatano.
    Te panie o ktorych w artykule nie załapały się "kiedyś" a teraz to taka racjonalizacja którą sobie budują pt. "po co mi byle kto".
    Pamietasz końcówkę Dnia świra? = scena na plaży. Miauczyński przez cały film tęskni za miłością, a gdy już przychodzi (we śnie) okazuje się że "ale w moim życiu nie ma miejsca na miłość".
  • ina_nova 15.02.18, 16:11
    >>>– Powiedzmy, że znajdzie się Pan Idealny, "pan z formularza" – kontynuuje Mieczysław Jaskulski. - Będzie spełniał wszystkie potrzeby i warunki, nawet między nimi zaiskrzy i pojawi się uczucie. To nic nie warte, bo jeśli tylko straci pracę, zachoruje, albo zwyczajnie się zestarzeje, ona straci nim zainteresowanie. Panie, które szukają męża w ten sposób, wykazują się też niedojrzałością

    Nie czytałam całego artykułu, i nie przeczytam, ale w tym fragmencie dopatruję się szeregu wyolbrzymień. Facet zarabia teraz 10 tysi? Znaczy najpewniej ma łeb na karku! Jak firma się wali to nie jego wina (zazwyczaj), część lasek, która poleci na takiego gościa będzie przy nim nadal trwać, bo jego doskonałe zarobki wynikały z jego inteligencji, błyskotliwości, bla bla bla.

    Facet się zestarzeje? No a babka z nim będąca to już nie? I jak to sobie pan Mieczysław wyobraża?

    Fragment wyjątkowo tendencyjny, strach czytać całość.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • aandzia43 11.02.18, 17:34
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Współczesna kobieta potrzebuje miłości., chce kochać i być przez niego ko
    > chaną.
    >
    > Gornolotne bzdety. Takie podejscie tylko zaciemnia sytuacje. Ciekawe jak skonfr
    > ontowac te bajeczki o uczuciach i dobrym Mikolaju z tym precyzyjnym i szczegolo
    > wym koncertem zyczen wobec mezczyzn?

    Marek ma rację, kobiety chcą miłości (fajne silne emocje plus więź). Teraz bardziej niż kiedyś oczekują tego od związku bo inne profity związku w sporym stopniu mogą sobie zapewnić same. Koncert życzeń? Był zawsze. Proponuę trochę dystansu do artykułów gazetowych.

    Jedyne co widze, to chec podniesienia wlas
    > nego statusu poprzez posiadanie "atrakcyjnego partnera", "trophy husband". Taki
    > postawny, bogaty mezczyzna podnosi jej stan posiadania w sensie spolecznym, je
    > j dobrostan. Jest podpunktem w jej zestawie oczekiwan, ktorym mozna sie popisac
    > przed kolezankami.

    Normalka zawsze i wszędzie dla pewnej grupy kobiet.


    > To ewentualnie moze miec znaczenie, ale coraz mocniej jest akcentowane, ze sing
    > ielki sa ok, wiec ostatecznie mezczyzni traca na znaczeniu nawet jako "obowiazk
    > owa para gaci w domu".

    Postrzegam to zjawisko jako pozytyw. Chroni facetów przed łapaniem ich na stanowisko domowych portek i lekceważeniem potem.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 11.02.18, 19:59
    aandzia43 napisała: Proponuę trochę dystan
    > su do artykułów gazetowych.

    Artykuł pisany przez panią która jest specjalistką od pielegnacji poprzez kuchnią a skonczywszy na problemach społecznych:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 11.02.18, 20:30
    zawle napisała:

    > aandzia43 napisała: Proponuę trochę dystan
    > > su do artykułów gazetowych.
    >
    > Artykuł pisany przez panią która jest specjalistką od pielegnacji poprzez kuchn
    > ią a skonczywszy na problemach społecznych:))

    Racja! powinna poprzestać na poradach kulinarnych, kobiety do garów.
  • zawle 11.02.18, 21:02
    druginudziarz napisał:
    > Racja! powinna poprzestać na poradach kulinarnych, kobiety do garów.

    Taniutkaa manipulacja..wstydż się drugi


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 11.02.18, 21:10
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Racja! powinna poprzestać na poradach kulinarnych, kobiety do garów.
    >
    > Taniutkaa manipulacja..wstydż się drugi

    Tania? no próbowałem taniością zastapić twoja bezwartościowa manipulację (że niby dziennikarka nic nie warta bo o wszystki pisze czyli na niczym sie nie zna?)
    Stanąłem w obronie tej pani, Ty podła płciowa szowinistko :D
  • zawle 11.02.18, 21:22
    druginudziarz napisał:
    > Tania? no próbowałem taniością zastapić twoja bezwartościowa manipulację (że ni
    > by dziennikarka nic nie warta bo o wszystki pisze czyli na niczym sie nie zna?)

    Wystarczyło przeczytać artykuł żeby do tego dojść. I zaraz się znalazł jakiś doagnosta który na podstawie kilku wypowiedzi wsadził panie do kubła.

    > Stanąłem w obronie tej pani, Ty podła płciowa szowinistko :D

    Mrauuuu...będzie kara?;)


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 11.02.18, 21:38
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Tania? no próbowałem taniością zastapić twoja bezwartościowa manipulację
    > (że ni
    > > by dziennikarka nic nie warta bo o wszystki pisze czyli na niczym sie nie
    > zna?)
    >
    > Wystarczyło przeczytać artykuł żeby do tego dojść. I zaraz się znalazł jakiś do
    > agnosta który na podstawie kilku wypowiedzi wsadził panie do kubła.

    No tośmy se pożartowali i ustalili że nie ma się co czepiać autorki, a te porady kulinarne tylko Ci sie niepotrzebnie wypsły.

    > > Stanąłem w obronie tej pani, Ty podła płciowa szowinistko :D
    >
    > Mrauuuu...będzie kara?;)

    Tak, ale ustaw się w kolejce ;)
  • zawle 11.02.18, 21:43
    druginudziarz napisał:
    > No tośmy se pożartowali i ustalili że nie ma się co czepiać autorki, a te porad
    > y kulinarne tylko Ci sie niepotrzebnie wypsły.

    Chyba Ty ustaliłeś?

    > Tak, ale ustaw się w kolejce ;)

    Ale jak mi zakupy za darmo do domu przywożą, co po co ja mam stać w kolejce? Z senstymentu dla komunizmu?;)


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 11.02.18, 21:55
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > No tośmy se pożartowali i ustalili że nie ma się co czepiać autorki, a te
    > porad
    > > y kulinarne tylko Ci sie niepotrzebnie wypsły.
    >
    > Chyba Ty ustaliłeś?

    No dobra, ze mną jak z dzieckiem, nie bedzie jak chcesz. czepiaj sie autorki do woli.

    > > Tak, ale ustaw się w kolejce ;)
    >
    > Ale jak mi zakupy za darmo do domu przywożą, co po co ja mam stać w kolejce? Z
    > senstymentu dla komunizmu?;)

    Taka duża a jeszcze wierzy że coś może być za darmo.
  • zawle 11.02.18, 22:03
    druginudziarz napisał:
    > Taka duża a jeszcze wierzy że coś może być za darmo.

    Jak w tej samej cenie to po co przepłacać?:))
    A może to nauka że za bardzo cenę podniosłeś ? Niech sie sabat uczy...;)


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 12.02.18, 21:37
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    >
    > > > Stanąłem w obronie tej pani, Ty podła płciowa szowinistko :D
    > >
    > > Mrauuuu...będzie kara?;)
    >
    > Tak, ale ustaw się w kolejce ;)

    No patrz pan :) ty masz 180 i 6 tysi. Elegancko:) ale zapisy do ciebie... A ty bys pewnie chcial tak z milosci...?:)))
  • druginudziarz 12.02.18, 23:56
    bgz0702 napisała:

    > No patrz pan :) ty masz 180 i 6 tysi. Elegancko:) ale zapisy do ciebie... A ty
    > bys pewnie chcial tak z milosci...?:)))

    W moim wieku? w moim wieku miłość do dopust boży.
    A tak wogle to skąd wiesz że mam 180+? nigdzie nie pisałem (chyba?) ;)
  • bgz0702 13.02.18, 06:01
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > No patrz pan :) ty masz 180 i 6 tysi. Elegancko:) ale zapisy do ciebie...
    > A ty
    > > bys pewnie chcial tak z milosci...?:)))
    >
    > W moim wieku? w moim wieku miłość do dopust boży.
    > A tak wogle to skąd wiesz że mam 180+? nigdzie nie pisałem (chyba?) ;)

    :)), czytam ze sa kolejki do ciebie, mysle se "jak nic ma 180 i 6 tysi". :))
  • marek.zak1 11.02.18, 16:33
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:

    > > W Twoim cytowanym artykule one mają około trzydziestki. Poza tym jestem fanem aplikacji prawdopodobieństwa i rynku, czyli rynek weryfikuje, a prawdopodobieńst wo określa szansę. Tak więc wartość, popyt / podaż i matematyka.
    >
    > Rynek nic to nie ma do rzeczy bo one niczego nie potrzebują kupić. Mają mieszkanie, pracę (=sens życia), internet, kota, a jak ich przypili do można iść do klubu poszukać jakiegoś fastfooda.
    ------------------
    Rynek atrakcyjnych facetów do związku, bo o tym mowa w artykule.
  • druginudziarz 11.02.18, 17:30
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:

    > > Rynek nic to nie ma do rzeczy bo one niczego nie potrzebują kupić. Mają m
    > ieszkanie, pracę (=sens życia), internet, kota, a jak ich przypili do można iś
    > ć do klubu poszukać jakiegoś fastfooda.
    > ------------------
    > Rynek atrakcyjnych facetów do związku, bo o tym mowa w artykule.

    Rynek jest wtedy gdyktoś chce sprzedać i ktoś chce kupić. One tak sobie zweryfikują ceną mężczyzny, jak Ty weryfikujesz cenę strusich jaj.
  • sabat3 11.02.18, 17:51
    Strusich?.. jaj?..
    Okej!
    Od tej pory bede patrzyl na Twojego nicka z naboznym szacunkiem, Drugi!
  • marek.zak1 11.02.18, 18:40
    druginudziarz napisał:
    > > Rynek atrakcyjnych facetów do związku, bo o tym mowa w artykule.
    >
    > Rynek jest wtedy gdyktoś chce sprzedać i ktoś chce kupić. One tak sobie zweryfikują ceną mężczyzny, jak Ty weryfikujesz cenę strusich jaj.
    -------------------
    Rynek matrymonialny jest przyjętym i szeroko stosowanym pojęciem, także tu, na forum..
  • druginudziarz 11.02.18, 18:51
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > > Rynek atrakcyjnych facetów do związku, bo o tym mowa w artykule.
    > >
    > > Rynek jest wtedy gdyktoś chce sprzedać i ktoś chce kupić. One tak sobie z
    > weryfikują ceną mężczyzny, jak Ty weryfikujesz cenę strusich jaj.
    > -------------------
    > Rynek matrymonialny jest przyjętym i szeroko stosowanym pojęciem, także tu, na
    > forum..

    Jest, ale nie rozumiesz o czym napisałem.
  • marek.zak1 11.02.18, 18:54
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > > > > Rynek atrakcyjnych facetów do związku, bo o tym mowa w artykule.
    > > >
    > > > Rynek jest wtedy gdyktoś chce sprzedać i ktoś chce kupić. One tak sobie z weryfikują ceną mężczyzny, jak Ty weryfikujesz cenę strusich jaj.
    > > -------------------
    > > Rynek matrymonialny jest przyjętym i szeroko stosowanym pojęciem, także tu, na forum..
    >
    > Jest, ale nie rozumiesz o czym napisałem.
    ----------------------------
    Chyba nie. Wyjaśnij prościej.
  • druginudziarz 11.02.18, 19:00
    marek.zak1 napisał:

    > > Jest, ale nie rozumiesz o czym napisałem.
    > ----------------------------
    > Chyba nie. Wyjaśnij prościej.

    Prościej się nie da.
    "Rynek matrymonialny" weryfikuje tylko tych którzy tam chadzają, czego tu nie rozumiesz?
  • kombinerki_pinocheta00 12.02.18, 19:10
    Mogą mieć wymagania, nikt im tego nie zabrania. Nauczone są tego, że otrzymują to, co chcą począwszy od domu rodzinnego (mamusia naciska na tatusia spełniającego zachcianki swoich panienek, Marku, pozdrawiam), przez relacje z młodymi facetami, którym buzują hormony i z tego powodu są wstanie zrobić wiele, by posmakować ciasnej cipki, a skończywszy na państwie, które oferuje dotacje, zapomogi, socjalne profity z faktu bycia kobietą. Do tego należy dodać model pt. otwórz drzwi, podaj płaszcz, przepuść, nie odmawiaj, bądź miły nawet jak ona jest chamska, szanuj kobiety, mimo iż one ciebie nie szanują. Osiągnąwszy słuszny - jak na samicę - wiek okołochrystusowy panna ciągle liczy na to, że to ona rozdaje karty, co stara się czynić przez postawę zgodną ze schematem leżę i pachnę, a ty misiu się staraj, bo ja jestem wybredna. Zderzenie ze ścianą może okazać się bolesne i zapewne takowe będzie, gdyż dla mężczyzny taki układ nie ma sensu, jest zbyt ryzykowny i niewiele otrzymuje w zamian.

    Dzięki Ci Sabacie i przepraszam za to, że wątpiłem w Twoje słowa. Moja wina, moja wina...

    Miałem wątpliwą przyjemność z pewną siebie, wyzwoloną, trzydziestokilkuletnią kosmopolitką uzależnioną od biegów długodystansowych. Sportsmenka, obieżyświat, wiecie, rozumicie, obiady na mieście, mieszkanie w centrum za połowę wypłaty (sic!), międzynarodowe towarzystwo, mleko sojowe, korpo i plany zaciągnięcia kredytu na 30 lat (sic!^2). Kopia kopii, wszystkie takie same, chociaż każdej wydaje się, że jest wyjątkowa w swoim jestestwie. "Ja chcę, idźmy tam, tam nie byłam, ja bym chciała, jedźmy tam, bo ja sobie zaplanowałam..." Czułem się jak balast. Nie obchodziło jej co lubię jeść, czego słucham, jacy są moi ulubieni reżyserzy, jak spędzam wolny czas.
    Było jeszcze kilka innych, ale schemat schematem schemat pogania.
    Zaciążyć z taką to musi być katastrofa. Bo misia chce to, kup tamto, poszłabym z córeczką, więc zrób to, zawieź (ta "moja" nie miała prawka) nas tam...
    Nawet nie chodzi o męski interes (czytaj - zysk), niech będą małe straty + dziecko, ale w takim układzie jest się dostarczycielem dóbr drenowanym do maksimum możliwości. Jak one chcą zachęcić mężczyzn do spełniania roli ich służącego? Sama cipka to za mało.
  • marek.zak1 12.02.18, 19:48
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Mogą mieć wymagania, nikt im tego nie zabrania. Nauczone są tego, że otrzymują to, co chcą począwszy od domu rodzinnego (mamusia naciska na tatusia spełniającego zachcianki swoich panienek, Marku, pozdrawiam),
    ------------------------------
    Moje córki pracowały od 18 roku życia, a syn od 19 za granicą na zmianę z PL.
    Mały przykład:
    www.filmweb.pl/serial/Zosta%C4%87+miss+2-2003-95400/cast/actors
    --------------------------------
    Jak one chcą zachęcić mężczyzn do spełniania roli ich służącego?
    ------------------------
    Temat jest mi obcy.
  • koszmarna.baba 15.02.18, 22:38
    Tak dla ścisłości: na głównej też był ten artykuł ale tam był jeszcze malutki akapit o tym, że mężczyźni zachowują się dokładnie tak samo!!! Też mają swoje listy warunków i też mają kosmiczne wymagania ale tytuł sugerował, że to dotyczy tylko kobiet! I to jest właśnie obrzydliwa manipulacja w czystej postaci!

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • sabat3 16.02.18, 00:45
    koszmarna.baba napisała:
    > Tak dla ścisłości: na głównej też był ten artykuł ale tam był jeszcze malutki a
    > kapit o tym, że mężczyźni zachowują się dokładnie tak samo!!! Też mają swoje li
    > sty warunków i też mają kosmiczne wymagania ale tytuł sugerował, że to dotyczy
    > tylko kobiet! I to jest właśnie obrzydliwa manipulacja w czystej postaci!

    Jeśli już, mężczyźni mający kosmiczne wymagania i listy warunków należą do wzmiankowanej grupy 6 tys miesięcznie i 180 cm wzrostu +
    Oczywiście - na pewnym etapie życia rzeczywiście oczekiwania kobiet i mężczyzn muszą się w jakimś punkcie spotkać, kobiety muszą spuścić z tonu w tej karkołomnej licytacji, bo jeśli chcą założyć rodzinę, to zegar biologiczny nie pozwoli im na bezustanne czekanie, a liczba panów wokół jest skończona i w pewnym momencie życia wręcz topnieje w oczach ;)
    Ale myślę, że jeśli kobieta będzie miała poczucie, że musiała wybrać sobie kompletnego nieudacznika i za długo wysoko licytowała, przez co przeszły jej przed nosem inne, zupełnie rozsądne propozycje, to temu biednemu nieudacznikowi dostanie się w odwecie po uszach, oj dostanie.
    Tak długo przebierała bułki, że zostały same czerstwe... :P
    Co gorsza - taki mężczyzna jest jej przydatny często do momentu, kiedy kobieta nie jest w pełni samodzielna logistycznie i finansowo. Dzieci zrobić, z pieluch pomóc odchować, a potem murzyn może łaskawie spierdalać. Jeśli te dwa warunki są spełnione (samodzielność i swoboda logistyczna), to pan dostaje kopa w dupę i jego marny los robi się jeszcze bardziej marny. Myślę, że ze względu na te pierwotne oczekiwania (dużo wyższy próg przy którym kobiety NAPRAWDĘ uważają danego faceta za atrakcyjnego), wiele związków jest skazanych na kryzys lub rozpad.
  • zawle 16.02.18, 07:38
    sabat3 napisał:
    > Jeśli już, mężczyźni mający kosmiczne wymagania i listy warunków należą do wzmi
    > ankowanej grupy 6 tys miesięcznie i 180 cm wzrostu +

    Dobre. Moje doświadczenia z portalu randkowego temu przeczą. Mam prawie 170 cm, jestem szczupła, mam niezłą figurę, podyplomówkę, niezle zaranbiam, jestem filuterna, niebrzydka, wyglądam nadal ok. Nie uważam się za piekność, ale nieco wyskakuje powyżej przecietnej. Na portalach zaczepiali mnie faceci bez zebów, po zawodówce, starcy, grubi, zapyziali, na tle meblościanek z lat 50-tych. I byli ciężko zdziwieni że nie reflektuję. Niektórzy reagowali agresywnie na moje "nie jestem zainteresowana". Tych była większość. Cała rzesza wymagających ponad miarę.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 16.02.18, 09:32
    zawle napisała:
    > Dobre. Moje doświadczenia z portalu randkowego temu przeczą. Mam prawie 170 cm,
    > jestem szczupła, mam niezłą figurę, podyplomówkę, niezle zaranbiam, jestem fil
    > uterna, niebrzydka, wyglądam nadal ok. Nie uważam się za piekność, ale nieco wy
    > skakuje powyżej przecietnej. Na portalach zaczepiali mnie faceci bez zebów, po
    > zawodówce, starcy, grubi, zapyziali, na tle meblościanek z lat 50-tych. I byli
    > ciężko zdziwieni że nie reflektuję. Niektórzy reagowali agresywnie na moje "nie
    > jestem zainteresowana". Tych była większość. Cała rzesza wymagających ponad mi
    > arę.

    No wiesz, oni "probowali szczescia". Nie znam Twoich kryteriow ocen, moze gdybym to ja do Ciebie napisal, to tez by sie okazalo ze jestem grubym starcem? Zebow niektorych juz nie mam, na szczescie z tylu, a skonczona podyplomowka, ale smieciowa, jak i studia. To moze liczy sie jak zawodowka? ;) Wiesz - nie widzialem tych ludzi, jedyne co tu mam, to Twoja relacja.
  • zawle 16.02.18, 09:48
    sabat3 napisał:
    > No wiesz, oni "probowali szczescia".

    I jak ładnie się terminologia zmieniła. Panowie "próbują szczęścia", panie mają zawyżone oczekiwania:))) Dziękuję..o tym właśnie mówię:))

    Nie znam Twoich kryteriow ocen, moze gdyby
    > m to ja do Ciebie napisal, to tez by sie okazalo ze jestem grubym starcem? Zebo
    > w niektorych juz nie mam, na szczescie z tylu, a skonczona podyplomowka, ale sm
    > ieciowa, jak i studia. To moze liczy sie jak zawodowka? ;) Wiesz - nie widziale
    > m tych ludzi, jedyne co tu mam, to Twoja relacja.

    haha...to se tera powymyślamy:)) Czy podyplomówka jest zawodówką, czy widoczy brak uzębienia to też ten niewidoczny i czy gruby to przy kości czy gruby. A jeszczeczy starcem jest równolatek czy 70 latek:)) Bedziemy się bawić w piaskownicy:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 16.02.18, 09:55
    zawle napisała:
    > haha...to se tera powymyślamy:)) Czy podyplomówka jest zawodówką, czy widoczy b
    > rak uzębienia to też ten niewidoczny i czy gruby to przy kości czy gruby. A jes
    > zczeczy starcem jest równolatek czy 70 latek:)) Bedziemy się bawić w piaskownic
    > y:))

    No wiesz - mialem w zyciu pare razy taka sytuacje, ze znajoma smiala sie z zalotow jakiegos faceta, ktorego opisywala mniej wiecej tak jak Ty, a potem w praktyce wychodzilo, ze koles mnie przerasta atrakcyjnoscia o glowe ;) Wiec dobrze sobie ustalic jakies obiektywne odniesienia, a nie wysluchiwac opinii przetworzonych przez kobiece "krzywe zwierciadlo".
  • zawle 16.02.18, 10:00
    sabat3 napisał:
    > No wiesz - mialem w zyciu pare razy taka sytuacje, ze znajoma smiala sie z zalo
    > tow jakiegos faceta, ktorego opisywala mniej wiecej tak jak Ty, a potem w prakt
    > yce wychodzilo, ze koles mnie przerasta atrakcyjnoscia o glowe ;) Wiec dobrze s
    > obie ustalic jakies obiektywne odniesienia, a nie wysluchiwac opinii przetworzo
    > nych przez kobiece "krzywe zwierciadlo".

    Bo baby sa takie nieobiektywne i nieracjonalne:)) U was prościej to się odbywa....widziałam to na tym portalu. Gdy panowie zainteresowani mna dostawali "nie jestem zainteresowana", nadle stawałam się- przy kolejnym rzucie oka- nieatrakcyjna, za gruba, za stara:)) Ale nie rzutuję tego na cała populację mężczyzn


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 10:45
    zawle napisała:

    > sabat3 napisał:
    > > No wiesz - mialem w zyciu pare razy taka sytuacje, ze znajoma smiala sie
    > z zalo
    > > tow jakiegos faceta, ktorego opisywala mniej wiecej tak jak Ty, a potem w
    > prakt
    > > yce wychodzilo, ze koles mnie przerasta atrakcyjnoscia o glowe ;) Wiec do
    > brze s
    > > obie ustalic jakies obiektywne odniesienia, a nie wysluchiwac opinii prze
    > tworzo
    > > nych przez kobiece "krzywe zwierciadlo".
    >
    > Bo baby sa takie nieobiektywne i nieracjonalne:)) U was prościej to się odbywa.
    > ...widziałam to na tym portalu. Gdy panowie zainteresowani mna dostawali "nie j
    > estem zainteresowana", nadle stawałam się- przy kolejnym rzucie oka- nieatrakcy
    > jna, za gruba, za stara:)) Ale nie rzutuję tego na cała populację mężczyzn
    >

    :) normalnie kosmos. Ja kiedys zostalam szmata i kurwa, normalnie szczena mi opadla:) ale nic mnie tak nie zabolalao jak to ze jestem glupia jak but...:)) rozczarowal mnie dajac sobie taki upust i psujac wszystko:) a bliski znajomy, znamy sie od lat, rozmawiam w tej chwili tylko z jego zona. I nie wiem jak to jest ze po czyms takim laski potrafia z tym zyc, bo to ona zadzwonila do mnie ze slowem " przepraszam", mysle ze wie, zreszta mysle ze moj maz tez wie ale nie byl przy tym obecny i tak mu wygodnie nie poruszsc tematu, po prostu sie nie spotykamy. Takie rozwiazanie:)) masakra

    Panowie, co z wami?
  • zawle 16.02.18, 10:52
    bgz0702 napisała: zreszta mysle ze moj maz tez wie ale nie byl
    > przy tym obecny i tak mu wygodnie nie poruszsc tematu, po prostu sie nie spotyk
    > amy

    A czego byś oczekiwała od męża?



    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 10:59
    zawle napisała:

    > bgz0702 napisała: zreszta mysle ze moj maz tez wie ale nie byl
    > > przy tym obecny i tak mu wygodnie nie poruszsc tematu, po prostu sie nie
    > spotyk
    > > amy
    >
    > A czego byś oczekiwała od męża?
    >
    >
    Juz niczego:) zreszta w tym samym czasie moje dziecko zlamalo reke, wyladowalam w szpitalu, opreracja, zlamanie z przemieszczeniem i jedyne co z tamtego czasu pamietam jak traume to ta reke w ksztakcie litery v
  • zawle 16.02.18, 11:05
    że już to wiem, ale wtedy?

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 11:13
    zawle napisała:

    > że już to wiem, ale wtedy?
    >

    Drazysz pani psycholog?:)) wtedy wiedzialam ze jest mu w chuj ciezko bo to jego "przyjaciel"
  • zawle 16.02.18, 11:20
    Hehe....nie jestem psychologiem. A pytanie było nie jak go wytłumaczyłaś, tylko czego byś oczekiwała?

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 12:19
    zawle napisała:

    > Hehe....nie jestem psychologiem. A pytanie było nie jak go wytłumaczyłaś, tylko
    > czego byś oczekiwała?
    >
    No popatrz...:) taki talent wrodzony:)) to wszystko wydarzalo sie roenoczesnie. Bylam sama z nimi wysoko w gorach, wysoko maja domek, brak zasiegu niemal notoryczny, jedyne co mi przyszlo na mysl to to ze zejde na nogach, ale nir zeszlam bo nie zdarzylam, moj syn zlamal reke, a dzieci ogolnie w wielkim szoku wygonione na dwor zeby nie uczestniczyc w tym wszystkim. Balam sie jak chuj o jego zone ale musialam wybrac i wybralam dzieci wyprowadzone z opresji :)) jak sobie to przypomne...;) w miedzyczasie rozeslslam esemesy z prosba o ratunek i odbior ale dotarly dobre dwie godziny pozniej jak juz bylam w szpitalu.
    Oczyeiscie to wszystko co ma konsekwencje w gorach, trwalo w czasie wczesniej. Panowie sie prxyjaznili od wczesnej mlodosci. Spotykamy sie jak ja mam 21 lat i moze az taka glupia nie jestem bo wiem ze kolega jest pojebsny i w pojebany sposob mnie lubi ale udaje ze nic sie nie dxieje i nie dyskutuje bo przyjaciel. Po paru latach sie ozenil, zreszta z moja kolezanka i jakby zmadrzal ale jedniczesnie zaczal wiecej pic, ma sklonnosc do pierdolenia sie ze soba. W miedzyczasie problemy w domu ridzinnym, umiera mu siostra wiec chleje na umor, starzy i on w wiecznym konflikcie, tesciowie i on tez. Wyprowadza sie pewnego dnia od zony, zeby jej pokazac ze ma czego zalowac bo ta absolutnie kocha go, wiec jedzie na jej emocjach. W hotelu pomieszkuje z jakas blondyna i przy odwiedzinach zony mowi "ze ta laska naga w jego lozku lezy, bo zmokla i zmarzla a nie ma ciuchow na zmiane":))) akurat padal deszcz. No powiem ci milion kurwa milion zdarzen ze znowu ludzi mi zal. Zal mi mojego meza, jego zony, jego nie a ja jakos se radze z tym wszystkim, mam taka sklonnosc ze se potrafie " racjonalizowac":)) nie nadaje temu oficjalnego toku, bo chyba mam lepiej od nich, potrafie sie od tego odciac. Malo tego jak dzwoni jego zona i mowi ze moze bysmy sie spotkali to klamie ze to dobry pomysl:))) ale niechec do tego oblesia jest tak wielka ze nie moge. Mojemu mezowi tez sie oczy swieca na taka propozycje, oni chyba oboje maja nadzieje ze nic sie nie stalo, przykro mi z ich powodu. Dlatego usprawiedliwiam i nie oczekuje;)
  • zawle 16.02.18, 12:43
    Czego byś oczekiwała bgz? Żeby co zrobił/jak się zachował twój mąż? Potem będziesz sobie tłumaczyć czemu tego nie zrobił.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 12:52
    zawle napisała:

    > Czego byś oczekiwała bgz? Żeby co zrobił/jak się zachował twój mąż? Potem będzi
    > esz sobie tłumaczyć czemu tego nie zrobił.
    >
    Niektore rzeeczy wiaza sie z krzywda dla innych i ja ich nie oczekuje, takie wyparcie. Sklonnosc do samoobrony. Oczekuje na to ze kolega F przyjdzie pewnego dnia albo zadzwoni i powie ze jest chujem, to by oczyscilo cala nasza sytuacje
  • bgz0702 16.02.18, 12:55
    bgz0702 napisała:

    > zawle napisała:
    >
    > > Czego byś oczekiwała bgz? Żeby co zrobił/jak się zachował twój mąż? Potem
    > będzi
    > > esz sobie tłumaczyć czemu tego nie zrobił.
    > >
    > Niektore rzeeczy wiaza sie z krzywda dla innych i ja ich nie oczekuje, takie wy
    > parcie. Sklonnosc do samoobrony. Oczekuje na to ze kolega F przyjdzie pewnego
    > dnia albo zadzwoni i powie ze jest chujem, to by oczyscilo cala nasza sytuacje

    Nie draz, i tak pozostanie na tym ze ja nic nie zrobie, wlacznie z tym ze nie zaczne myslec o tym i oczekiwac. Moze kiedys, jak wsxystkim rany sie wygoja to bede zdolna w dobrym momencie pogadac o faktach
  • zawle 16.02.18, 13:09
    Ok, tylko tak sobie myślę, że czasami lepiej jest nazwac/skonkretyzować nasze oczekiwania, a dopiero potem je racjonalizować:)) A pytania są dla Ciebie, nie dla mnie. Mnie nic do tego.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 13:13
    zawle napisała:

    > Ok, tylko tak sobie myślę, że czasami lepiej jest nazwac/skonkretyzować nasze o
    > czekiwania, a dopiero potem je racjonalizować:)) A pytania są dla Ciebie, nie d
    > la mnie. Mnie nic do tego.
    >
    Wiem:) znam cie na tyle, to jeden z pacanow ktorych spotykamy w zyciu, ale byl mega:) chuj na potege
  • zawle 16.02.18, 13:14
    Ale nie mogę się oprzeć żeby nie zadać jeszcze jednego...jak to by oczyściło? Przychodzi i składa samokrytykę..jestem chujem. Co dalej? Spotykacie się? Oczekujesz że się zmieni na lepsze? I co z tym twoim mężem? Jego też by to oczyszczenie objęło?:))Też nie musisz mi odpowiadać....sama wiesz...

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 13:23
    zawle napisała:

    > Ale nie mogę się oprzeć żeby nie zadać jeszcze jednego...jak to by oczyściło? P
    > rzychodzi i składa samokrytykę..jestem chujem. Co dalej? Spotykacie się? Oczeku
    > jesz że się zmieni na lepsze? I co z tym twoim mężem? Jego też by to oczyszczen
    > ie objęło?:))Też nie musisz mi odpowiadać....sama wiesz...
    >
    :))) o zesz ty:) musialby przyjsc ukleknac i sie ukorzyc:) mualby przygotowana liste dobrych uczynkow ktore chce spelnic i nioslby swiatelko pokoju przez swiat:) pewnie jeszcze w starych lachmanach, z laska u boku i bosy, a jego zona plakalaby ze wzruszenia... Co za swiat? Pani, to jest zbyt pojebane
  • zawle 16.02.18, 13:29
    sama widzisz..nie ma szans:)))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 13:33
    zawle napisała:

    > sama widzisz..nie ma szans:)))
    >
    No nie ma kurwa ale kiedys mu przypueprze
  • bgz0702 16.02.18, 13:45
    bgz0702 napisała:

    > zawle napisała:
    >
    > > sama widzisz..nie ma szans:)))
    > >
    > No nie ma kurwa ale kiedys mu przypueprze

    Wiesz ze ona ma dzisiaj uridxiny, wsxystkie moje czesci ciala od rana mowia do mnie nie dzwon!!!!! Ona tez zre moja energie, pieprze sie juz z tym kilka lat, wystsrczy. Nie dzwonie, kurwa zawle...? Spadaj:)
  • zawle 16.02.18, 14:01
    nie ma znaczenia czy zadzwonisz czy nie, bo pieprzyć się z tą historią nigdy nie przestaniesz dopóki jej nie rozkminisz lub dopóki się nie dopełni:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 16.02.18, 13:31
    zawle napisała:

    > Ale nie mogę się oprzeć żeby nie zadać jeszcze jednego...jak to by oczyściło? P
    > rzychodzi i składa samokrytykę..jestem chujem. Co dalej? Spotykacie się? Oczeku
    > jesz że się zmieni na lepsze? I co z tym twoim mężem? Jego też by to oczyszczen
    > ie objęło?:))Też nie musisz mi odpowiadać....sama wiesz...
    >
    A jakby oczyscilo? Czulabym sie bezpiecxna, bo nie wiem o co chodzi, dlaczego ona do mnie dzwoni, dksczego moj maz nie rozmawia (ale nie zna calych faktiw, tu obiektywnie), dlaczego ja mam miec najbardziej przejebane? Osiagnelas cel:) i spadaj:)
  • zawle 16.02.18, 13:59
    no z takiemi niewyjaśnionymi hostoriami to jak z trupem w szafie...pobaw się w detektywa i pozadawaj pytania...dla siebie;)

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 16.02.18, 13:42
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    > > haha...to se tera powymyślamy:)) Czy podyplomówka jest zawodówką, czy wid
    > oczy b
    > > rak uzębienia to też ten niewidoczny i czy gruby to przy kości czy gruby.
    > A jes
    > > zczeczy starcem jest równolatek czy 70 latek:)) Bedziemy się bawić w pias
    > kownic
    > > y:))
    >
    > No wiesz - mialem w zyciu pare razy taka sytuacje, ze znajoma smiala sie z zalo
    > tow jakiegos faceta, ktorego opisywala mniej wiecej tak jak Ty, a potem w prakt
    > yce wychodzilo, ze koles mnie przerasta atrakcyjnoscia o glowe ;) Wiec dobrze s
    > obie ustalic jakies obiektywne odniesienia, a nie wysluchiwac opinii przetworzo
    > nych przez kobiece "krzywe zwierciadlo".

    No wiesz, przebywając dużo z chłopakami jako kumpel lub/i dziewczyna kumpla czyli ktoś "niejadalny" jak powiedział Drugi, nasłuchałam się męskich rozmów od podszewki. Na trzeźwo i nietrzeźwo. W takich jak ty sytuacjach byłam nie raz. I wiesz co? Miałam to w dupie, samooceny mi nie zmiażdżyło, do mężczyzn nie uprzedziło. Ot, ludzie mają różne gusty, ja się wszystkim nie podobam.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 16.02.18, 14:09
    Zęby to nie taki problem..można wstawić;) Byłam 3 lata z takim facetem. To było 3 najlepsze lata mojego życia w związku z facetem.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 16.02.18, 14:26
    zawle napisała:

    > Zęby to nie taki problem..można wstawić;) Byłam 3 lata z takim facetem. To było
    > 3 najlepsze lata mojego życia w związku z facetem.

    Fakt, można wstawić, żaden problem. Zęby to jeden z mierników tego, jak komu zależy na akceptowalnym i prospołecznym wyglądzie. Zadbane (wyleczone, wstawione) świadczą o postawach "zależy mi na odczuciach ludzi", "zależy mi na dobrej pozycji w społeczeństwie", "nie mam fobii" (stomatologicznej np.), "mam kasę".



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 16.02.18, 14:37
    I dbałość o własne zdrowie.....ale przecież da się kochać bezzębne wilki:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 16.02.18, 16:35
    zawle napisała:

    > I dbałość o własne zdrowie.....ale przecież da się kochać bezzębne wilki:))
    >

    Aaa, jak wilka to się da :-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 16.02.18, 13:31
    sabat3 napisał:

    > zawle napisała:
    > > Dobre. Moje doświadczenia z portalu randkowego temu przeczą. Mam prawie 1
    > 70 cm,
    > > jestem szczupła, mam niezłą figurę, podyplomówkę, niezle zaranbiam, jest
    > em fil
    > > uterna, niebrzydka, wyglądam nadal ok. Nie uważam się za piekność, ale ni
    > eco wy
    > > skakuje powyżej przecietnej. Na portalach zaczepiali mnie faceci bez zebó
    > w, po
    > > zawodówce, starcy, grubi, zapyziali, na tle meblościanek z lat 50-tych. I
    > byli
    > > ciężko zdziwieni że nie reflektuję. Niektórzy reagowali agresywnie na moj
    > e "nie
    > > jestem zainteresowana". Tych była większość. Cała rzesza wymagających po
    > nad mi
    > > arę.
    >
    > No wiesz, oni "probowali szczescia". Nie znam Twoich kryteriow ocen, moze gdyby
    > m to ja do Ciebie napisal, to tez by sie okazalo ze jestem grubym starcem? Zebo
    > w niektorych juz nie mam, na szczescie z tylu, a skonczona podyplomowka, ale sm
    > ieciowa, jak i studia. To moze liczy sie jak zawodowka? ;) Wiesz - nie widziale
    > m tych ludzi, jedyne co tu mam, to Twoja relacja.

    Masz też moją relację. Mam identyczne doświadczenia z portali randkowych. Mnie nie przeszkadza, że ktoś szuka szczęścia, próbuje, myśli że a nuż się uda - ok, można. Ale to zdziwienie... dlaczego, no dlaczego? ;-)
    A teraz sobie możemy pogadać czy elokwentny Sabat z zębami na przedzie to to samo co nie potrafący sklecic zdania zrozumiale (nie wymagam poprawnie) pan bez zębów na przedzie ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 17.02.18, 14:14
    zawle napisała:
    > Wydaje Ci się. Nie jestem ładna..nadrabiałam dostepnością i maniem w dupie społecznych ocen. I nie wpisuję tego do sukcesów. Ale wierzę w zachwyt nad takimi jak ja kobietami skandowany przez takich ja Ty czy wont facetów....kończy się gdy odmówię smile)
    No ale to?
    > Mam prawie 170 cm, jestem szczupła, mam niezłą figurę, podyplomówkę, niezle zaranbiam, jestem filuterna, niebrzydka, wyglądam nadal ok. Nie uważam się za piekność, ale nieco wyskakuje powyżej przecietnej. Na portalach zaczepiali mnie faceci bez zebów, po zawodówce, starcy, grubi, zapyziali, na tle meblościanek z lat 50-tych. >

    Więc ja też bym Cię pewnie zaczepiał bo mnie zawsze kręciły takie filuterne.
    A meblościankę mamy z późnego Jaruzelskiego (a konkretnie Ceausescu) więc może nawet miałbym jakieś szanse bo gruby nie jestem.
    PS. A czy dostępna to znaczy że łatwa?
    Bo ja z TJ szydzę, że dała mi na drugiej randce więc jest łatwa. A ona się broni, że była wyposzczona.
    Wczoraj mi powiedziała, że jej się podobam i dlatego mi daje, mając w dupie społeczne oceny.
    Więc wracając do tematu - co ma robić taka, której się gościu podoba ale ona nie wyskakuje (jak Ty) powyżej średniej, a na domiar złego gość nie kuma, że ona na niego leci albo nie ma odwagi. A ona boi się go pomiziać tym paluszkiem bo ona (nie tak jak Ty) - boi się społecznych ocen. Ten mój przyjaciel nie miał tych co go tak miziały za kobiety upadłe, albo desperatki i raczej z dumą mi o tym opowiadał.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 17.02.18, 14:46
    gogol77 napisał:
    > PS. A czy dostępna to znaczy że łatwa?
    > Bo ja z TJ szydzę, że dała mi na drugiej randce więc jest łatwa. A ona się bron
    > i, że była wyposzczona.
    > Wczoraj mi powiedziała, że jej się podobam i dlatego mi daje, mając w dupie spo
    > łeczne oceny.
    > Więc wracając do tematu - co ma robić taka, której się gościu podoba ale ona ni
    > e wyskakuje (jak Ty) powyżej średniej, a na domiar złego gość nie kuma, że ona
    > na niego leci albo nie ma odwagi. A ona boi się go pomiziać tym paluszkiem bo o
    > na (nie tak jak Ty) - boi się społecznych ocen. Ten mój przyjaciel nie miał tyc
    > h co go tak miziały za kobiety upadłe, albo desperatki i raczej z dumą mi o ty
    > m opowiadał.

    a o czym Ty do mnie gadasz gogol....? Bo wątek zgubiłam...


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • gogol77 17.02.18, 21:16
    zawle napisała:
    > a o czym Ty do mnie gadasz gogol....? Bo wątek zgubiłam...>

    No o tym, że jak miałaś apetyt na faceta to go sobie brałaś. I że nie wszystkie mają taki luksus. I że byłaś dostępna. Czyli co? Łatwa? Ale na meblościankę nie poleciałaś!;-)

    To z nudów, bo o stosunkach społecznych na wsi przed epoką industrialną i górnikach to mnie tu nudziło.
    Ale jak przeczytałem, że jesteś szlachcianka po pradziadku to już nie - bo mój dziadek był ziemianinem i....też był trunkowy. Coś więc nas łączy zwale :-).
    A teść był górnikiem. Węglowym. Na grubie!
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 17.02.18, 21:27
    gogol77 napisał:
    > No o tym, że jak miałaś apetyt na faceta to go sobie brałaś. I że nie wszystkie
    > mają taki luksus. I że byłaś dostępna. Czyli co? Łatwa? Ale na meblościankę ni
    > e poleciałaś!;-)

    No pewnie że łatwa. Od kiedy straciłam dziwictwo ( łatwo), juz zawsze dla kogoś mogłam zostać łatwa. Więc...jebać to. Żeby tylko frajda była:)) I żeby było jak najmniej wrogów i trupów za mną.
    A co meblościanki.....gdy sie jest klinetem portali randkowych warto sobie zdawać sprawę z pewnych mechanizmów. Kto płaci to wymaga. Skoro zapłaciłeś/łaś za dostęp to chcesz lepszego towary. To nic osobistego. Dwa....mnogość towaru powoduje że przebiera się oczami i dość szybko przechodzi na inną półkę. To też nic osobistego.

    > To z nudów, bo o stosunkach społecznych na wsi przed epoką industrialną i górni
    > kach to mnie tu nudziło.
    > Ale jak przeczytałem, że jesteś szlachcianka po pradziadku to już nie - bo mój
    > dziadek był ziemianinem i....też był trunkowy. Coś więc nas łączy zwale :-).
    > A teść był górnikiem. Węglowym. Na grubie!

    Szlachcianka po prababci. Po pradziaku szewczykówna:)) Po dziadku pomiot Ubecki. Po babci rozwodnica. Po matce furiatka, po ojcu łajdaczka.
    :))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • koszmarna.baba 16.02.18, 17:52
    Ale się pocieszasz Sabat!
    A w skrócie to sytuacja wygląda tak: faceci naoglądali się panienek w tv i zażądali od swoich kobiet żeby się do tych oglądanych upodobniły, potem wymyślili sobie zainteresowania i zarobki. Kobiety na to poszły i nagle okazało się, że w tej zabawie wyprzedziły panów o kilka długości! Teraz więc biedacy nie mogący nadążyć płaczą, że kobiety mają zbyt wysokie wymagania. :P

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • bgz0702 16.02.18, 18:09
    koszmarna.baba napisała:

    > Ale się pocieszasz Sabat!
    > A w skrócie to sytuacja wygląda tak: faceci naoglądali się panienek w tv i za
    > żądali od swoich kobiet żeby się do tych oglądanych upodobniły, potem wymyślili
    > sobie zainteresowania i zarobki. Kobiety na to poszły i nagle okazało się, że
    > w tej zabawie wyprzedziły panów o kilka długości! Teraz więc biedacy nie mogący
    > nadążyć płaczą, że kobiety mają zbyt wysokie wymagania. :P
    >

    No, tak w skrocie. Jakis szalony skrot:))
  • sabat3 17.02.18, 08:57
    bgz0702 napisała:
    > No, tak w skrocie. Jakis szalony skrot:))

    No, to chyba ten sam skrot, ktorym chodzili przez las Jas i Malgosia ;)
    Chcialoby sie wierzyc, ze emancypacja jest wynikiem dorastania pewnych idei, ale bardziej prawdopodobne wydaje sie, ze przemiany spoleczne sa wynikiem zapotrzebowania fabrykantow na dodatkowe 50% rak do pracy w spoleczenstwie, ktore w erze preindustrialnej marnowaly mnostwo energii na wychowywanie tabuna dzieci i malo przemyslowe zajecia typu kuchta czy praczka... :p
  • zawle 17.02.18, 10:03
    Przecież kobiety pracowały zawsze. Były pokojówkami, służącymi, niańkami, praczkami, kucharkami, mamkami. Przechodziły z rąk do rąk jak przedmioty. Mit łaskawego pana męża który zarabiał na rodzine i pozwalał kobiecie wieść życie kuchty i rodzicielki jest z założenia nieprawdziwy. To nieprawda że faceci przestali być odpowiedzialni nagle. Tacy byli i tacy będą. Teraz mają na to wytłumaczenie. Byli też dobrzy i tacy też są. Ale spójrz na to forum...większość z was panicznie boi się dzieci, rodziny i zobowiązań finansowych. Kiedyś myslisz że było inaczej? Kłopot z głowy ale z głowy tez poddańcza rola kobiety...zawsze muszą być koszty jak sa zyski. Tylko że teraz mamy prawo wyboru. Słabe bo słabe, ale prawo.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 17.02.18, 10:13
    zawle napisała:
    > Przecież kobiety pracowały zawsze. Były pokojówkami, służącymi, niańkami, pracz
    > kami, kucharkami, mamkami.

    Ale dostep do edukacji dostalyscie pozno.
    Owszem, kobiety pracowaly, ale ich status na rynku byl bardzo niski, pelnily zazwyczaj najprostsze i malo odpowiedzialne funkcje.

    Przechodziły z rąk do rąk jak przedmioty. Mit łaskaw
    > ego pana męża który zarabiał na rodzine i pozwalał kobiecie wieść życie kuchty
    > i rodzicielki jest z założenia nieprawdziwy. To nieprawda że faceci przestali b
    > yć odpowiedzialni nagle. Tacy byli i tacy będą. Teraz mają na to wytłumaczenie.
    > Byli też dobrzy i tacy też są. Ale spójrz na to forum...większość z was panicz
    > nie boi się dzieci, rodziny i zobowiązań finansowych. Kiedyś myslisz że było in
    > aczej?

    Mysle, ze moglo byc inaczej, bo panstwo nie egzekwowalo zobowiazan alimentacyjnych. Kobiety musialy bardziej liczyc sie z mezem, bo w razie jego odejscia zostawaly zupelnie bez wsparcia.

    Kłopot z głowy ale z głowy tez poddańcza rola kobiety...zawsze muszą być
    > koszty jak sa zyski. Tylko że teraz mamy prawo wyboru. Słabe bo słabe, ale pra
    > wo.

    Macie lepiej, a mezczyzni gorzej. W obecnym ukladzie prawnym kobieta ma przewage, ze wzgledu na swoje walory naturalne.
  • zawle 17.02.18, 11:10
    sabat3 napisał:
    > Ale dostep do edukacji dostalyscie pozno.
    > Owszem, kobiety pracowaly, ale ich status na rynku byl bardzo niski, pelnily za
    > zwyczaj najprostsze i malo odpowiedzialne funkcje.
    > Macie lepiej, a mezczyzni gorzej. W obecnym ukladzie prawnym kobieta ma przewag
    > e, ze wzgledu na swoje walory naturalne.

    Haha...bo wywalczyłyśmy to co wy mieliście od zawsze? I mamy to czego wy chcielibyście mieć, a co dla nas nie jest wartością? Czyli możem być ruchane przez wielu mężczyzn? Nie widzisz że bredzisz?


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • zawle 17.02.18, 11:12
    jak dziecko....

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 11:11
    zawle napisała:

    > Przecież kobiety pracowały zawsze. Były pokojówkami, służącymi, niańkami, pracz
    > kami, kucharkami, mamkami.

    Sabat pisze o pracy w przemysle, czyli o rewolucji przemysłowej z 2. polowy XIX wieku, która zniszczyła "poprzedni" świat.

    > Przechodziły z rąk do rąk jak przedmioty. Mit łaskaw
    > ego pana męża który zarabiał na rodzine i pozwalał kobiecie wieść życie kuchty
    > i rodzicielki jest z założenia nieprawdziwy.

    To może Twoje prababki "przechodziły z rąk do rąk", współczuję, trauma na wiele pokoleń. Wszystkie moje z rodzin kmiecych i włościanskich, zajmowały sie domem, dziećmi i ogrodem. Niektóre już jako wdowy zgromadziły jakiś majątek.

    > To nieprawda że faceci przestali b
    > yć odpowiedzialni nagle. Tacy byli i tacy będą. Teraz mają na to wytłumaczenie.
    > Byli też dobrzy i tacy też są. Ale spójrz na to forum...większość z was panicz
    > nie boi się dzieci, rodziny

    Ta "większośc" to wont, kutuzow i ew, yoric? 2,5 osoby to większość? nawet na tym osobliwym forum? :D

    i zobowiązań finansowych. Kiedyś myslisz że było in
    > aczej? Kłopot z głowy ale z głowy tez poddańcza rola kobiety...zawsze muszą być
    > koszty jak sa zyski. Tylko że teraz mamy prawo wyboru. Słabe bo słabe, ale pra
    > wo.
    >
  • zawle 17.02.18, 11:19
    druginudziarz napisał:
    > Sabat pisze o pracy w przemysle, czyli o rewolucji przemysłowej z 2. polowy XIX
    > wieku, która zniszczyła "poprzedni" świat.

    Wiem o czym sabat pisze. I wiem że nam o pomogło w zdobyciu wolności. I wojny...zobaczyłysmy że potrafimy same sobie dać radę. Rozwój społeczeństw/zmiany to szereg różnych czynników, a nie jeden. Szereg. Zapominanie o nich to zawężanie perspektywy.

    > To może Twoje prababki "przechodziły z rąk do rąk", współczuję, trauma na wiele
    > pokoleń. Wszystkie moje z rodzin kmiecych i włościanskich, zajmowały sie domem
    > , dziećmi i ogrodem. Niektóre już jako wdowy zgromadziły jakiś majątek.

    Drugi znowu diagnozuje...żałosne. Nic nie wiesz na temat moich przodkiń, więc nie osmieszaj sie.

    > Ta "większośc" to wont, kutuzow i ew, yoric? 2,5 osoby to większość? nawet na t
    > ym osobliwym forum? :D

    Nie...to tez Ty, sabat, proteinowy....nieszczęsliwi w swoich układach...niosący swój krzyż

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 11:35
    zawle napisała:

    > Wiem o czym sabat pisze. I wiem że nam o pomogło w zdobyciu wolności. I wojny..
    > .zobaczyłysmy że potrafimy same sobie dać radę. Rozwój społeczeństw/zmiany to s
    > zereg różnych czynników, a nie jeden. Szereg. Zapominanie o nich to zawężanie p
    > erspektywy.

    Zaiste, zajebista "wolność" :D
    Prawo do posiadania kawalerki na kredyt (ale w dobrej lokalizacji) i kota.
    Wolność do życia w samotności i tanich antydepresantów.
    Sukces!
    "Rozwój spoęczny" polegający na zniszczeniu społaczeństwa (miliony ludzi pozamykane w swoich 4 ścianach to nie społeczeństwo, to zbiór indywiduów) i zrolowaniu go demograficznie, pacjent wprawdzie w agonii ale operacjageneralnie bardzo udana.

    > zobaczyłysmy że potrafimy same sobie dać radę.
    Acha, przed marksem-leninem kobiety były yslepe i niedołężne, nie potrafiły sobie dać rady :D
    Ja pie.dole, ale zryty masz beretek.


    > > To może Twoje prababki "przechodziły z rąk do rąk", współczuję, trauma na
    > wiele
    > > pokoleń. Wszystkie moje z rodzin kmiecych i włościanskich, zajmowały sie
    > domem
    > > , dziećmi i ogrodem. Niektóre już jako wdowy zgromadziły jakiś majątek.
    >
    > Drugi znowu diagnozuje...żałosne. Nic nie wiesz na temat moich przodkiń, więc n
    > ie osmieszaj sie.

    Acha, moje prababcie nie przechodziły z rak do rąk, Twoje też nie to czyje w takim razie? o jakiś afrykankach na polach bawełny piszesz? czy o jakiś urojonych?

    > > Ta "większośc" to wont, kutuzow i ew, yoric? 2,5 osoby to większość? nawe
    > t na t
    > > ym osobliwym forum? :D
    >
    > Nie...to tez Ty, sabat, proteinowy....nieszczęsliwi w swoich układach...niosący
    > swój krzyż

    Acha, diagnozujemy sobie radośnie, nieprawdaż? ja nieszczęśliwy, proteinowy nieszczęśliwy, niie lubiący rodziny, dzieci, ciekawe, ciekawe. Wiele świadczy o zawartości twojej głowy :/
  • zawle 17.02.18, 11:58
    druginudziarz napisał:
    > Zaiste, zajebista "wolność" :D
    > Prawo do posiadania kawalerki na kredyt (ale w dobrej lokalizacji) i kota.
    > Wolność do życia w samotności i tanich antydepresantów.

    Lecisz stereotypem drugi aż śmierdzi. Wolność to posiadanie wyboru. Może byc kawalerka gdy na nią Cię stać z racji możliwości. Może byc kot jeśli je wolisz od psów. Może być samotność jeśli dla Ciebie lepsza niż bycie z kims. Antydepresanty bierze się nie tylko w samotności- jak tam ma się Twoja żona?

    > Acha, przed marksem-leninem kobiety były yslepe i niedołężne, nie potrafiły sob
    > ie dać rady :D
    > Ja pie.dole, ale zryty masz beretek.

    No gdzie...były zaopiekowane przez tych wspaniałych mężów. Gdy zaś zostawały wdowami to potrafiły zgromadzić majątek. Jaki był odesetek tych wzbogaconych wdów? Że mało? A kogo to obchodzi...i ty możesz zostać milionerem;) Co do zrytego beretu.....zostaw to specjalistom...bo chyba nim poprzez kontakt domowy z tematem się nie uważasz?

    > Acha, moje prababcie nie przechodziły z rak do rąk, Twoje też nie to czyje w ta
    > kim razie? o jakiś afrykankach na polach bawełny piszesz? czy o jakiś urojonych
    > ?

    No pewnie że o Afryce..tylko tam krzywda....;)

    > Acha, diagnozujemy sobie radośnie, nieprawdaż? ja nieszczęśliwy, proteinowy nie
    > szczęśliwy, niie lubiący rodziny, dzieci, ciekawe, ciekawe. Wiele świadczy o za
    > wartości twojej głowy :/

    Nie dignozujemy tylko powtarzamy. To co sami napisali. Rozumiem że Ty szczęśliwy Markowym dobrym wybortem? To sie wykreśl z lkisty i nie rób scen.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 12:32
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Zaiste, zajebista "wolność" :D
    > > Prawo do posiadania kawalerki na kredyt (ale w dobrej lokalizacji) i kota
    > .
    > > Wolność do życia w samotności i tanich antydepresantów.
    >
    > Lecisz stereotypem drugi aż śmierdzi. Wolność to posiadanie wyboru. Może byc k
    > awalerka gdy na nią Cię stać z racji możliwości.

    A która z twoich prababć nie miała wolności wyboru? podaj jej imie i nazwisko, co robiła i gdzie mieszkała oraz okolicznosi w których ci o tych brakach wolnosci powiedziała. Podaj też imię i nazwisko jej męża i napisz jakie miał możliwości wyborów.

  • zawle 17.02.18, 12:36
    druginudziarz napisał:
    > A która z twoich prababć nie miała wolności wyboru? podaj jej imie i nazwisko,
    > co robiła i gdzie mieszkała oraz okolicznosi w których ci o tych brakach wolnos
    > ci powiedziała. Podaj też imię i nazwisko jej męża i napisz jakie miał możliwoś
    > ci wyborów.

    odleciałeś drugi:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 14:37
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > A która z twoich prababć nie miała wolności wyboru? podaj jej imie i nazw
    > isko,
    > > co robiła i gdzie mieszkała oraz okolicznosi w których ci o tych brakach
    > wolnos
    > > ci powiedziała. Podaj też imię i nazwisko jej męża i napisz jakie miał mo
    > żliwoś
    > > ci wyborów.
    >
    > odleciałeś drugi:))

    Acha, czyli nie masz żadnych konkretów. W ich miejsce same gołe urojenia.
  • zawle 17.02.18, 14:43
    druginudziarz napisał:
    > Acha, czyli nie masz żadnych konkretów. W ich miejsce same gołe urojenia.

    A "gołe urojenia" to rozumiem Twój konkret?


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 14:49
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Acha, czyli nie masz żadnych konkretów. W ich miejsce same gołe urojenia.
    >
    > A "gołe urojenia" to rozumiem Twój konkret?

    Ja niczego nie udowadniam, więc mnie o konkrety nie pytaj.
    Twierdzisz że pokolenia kobiet przez wieki tęskniły za wolnością, wiec to ja się pytam o konkrety, skad to wzięłaś?
  • zawle 17.02.18, 17:25
    druginudziarz napisał:
    > Ja niczego nie udowadniam, więc mnie o konkrety nie pytaj.
    > Twierdzisz że pokolenia kobiet przez wieki tęskniły za wolnością, wiec to ja si
    > ę pytam o konkrety, skad to wzięłaś?

    Ja tak twierdzę? Za niczym nie tęskniły, bo nie miały żadnego wyboru. Rodzły, zapieprzały i ogarniały codzinność. Nie chce mi się gadać z Tobą drugi


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 17:56
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Ja niczego nie udowadniam, więc mnie o konkrety nie pytaj.
    > > Twierdzisz że pokolenia kobiet przez wieki tęskniły za wolnością, wiec to
    > ja si
    > > ę pytam o konkrety, skad to wzięłaś?
    >
    > Ja tak twierdzę? Za niczym nie tęskniły, bo nie miały żadnego wyboru. Rodzły, z
    > apieprzały i ogarniały codzinność. Nie chce mi się gadać z Tobą drugi

    Acha, no zajebiście w takim razie. Nie tęskniły za niczym, nie miały żadnego wyboru, Wróżka Zawle prawde wam powie, Wróżka zawle ma szklana kule w której wszelkie prawdy wyczytuje.
    Ja z toba nie gadam zawle, jestes nudna i przewidywalna jak frytki z majonezem, nie masz nic do zaoferowania.
  • zawle 17.02.18, 18:02
    druginudziarz napisał:
    > Acha, no zajebiście w takim razie. Nie tęskniły za niczym, nie miały żadnego wy
    > boru, Wróżka Zawle prawde wam powie, Wróżka zawle ma szklana kule w której wsze
    > lkie prawdy wyczytuje.
    > Ja z toba nie gadam zawle, jestes nudna i przewidywalna jak frytki z majonezem,
    > nie masz nic do zaoferowania.

    haha..pogałaszczę Cię po głowie stary drugi nudziarzu bo widzę że Ci zaraz żyłka pierdząca pęknie....ja nie do tego żeby Tobie oferować cokolwiek...a gadac nie musimy. WOBÓR drugi.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • koszmarna.baba 17.02.18, 21:06
    Życzysz sobie konkretów to ja odpowiem za Zawle: siostra mojej prababci została zmuszona (zastosowano wobec niej przemoc psychiczną i fizyczną - została pobita przez ojca) do małżeństwa z wdowcem starszym od niej ok.20 lat, mającym czworo dzieci, bo tak panom pasowało, tak się dogadali. I możesz mi wierzyć, że gdyby miała wybór to 1000 razy wolałaby tę kawalerkę w kredycie nawet bez kota niż to co załatwił jej pazerny tatuś żeby nie musiał dawać posagu!
    I nigdy nie słyszałam żeby jakiegoś faceta w ten sposób zmuszano do ubezwłasnowolniającego ślubu.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • zawle 17.02.18, 21:12
    ooo..koszmarna babo..Ty jeszcze nie znasz nudziarza:)) jemu nie o konkrety chodzi oj nie:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 21:34
    zawle napisała:

    > ooo..koszmarna babo..Ty jeszcze nie znasz nudziarza:)) jemu nie o konkrety chod
    > zi oj nie:))

    Nie o konkrety mi chodzi? a o co? mało razy dziś cie pytałem o konkrety? no i gdzie one?
  • zawle 17.02.18, 21:38
    ochrona danych osobowych drugi plus przyjemnosc patrzenia jak sie wkurwiasz:))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 21:52
    zawle napisała:

    > ochrona danych osobowych drugi plus przyjemnosc patrzenia jak sie wkurwiasz:))

    Znów wyłazi twoje niedoucznie. Jak ktoś umarł to nie jest osobą, więc ma się nijak to ustawie o ochronie
    co do wkurwiania, niektórym się wydaje że sa napoleonem i zdobywają moskwę, innym się wydaje że mnie wkurwiają, pomyśleć że wystarczy na to pastylka i jak ręką odjął
  • zawle 17.02.18, 21:54
    druginudziarz napisał:
    > co do wkurwiania, niektórym się wydaje że sa napoleonem i zdobywają moskwę, inn
    > ym się wydaje że mnie wkurwiają, pomyśleć że wystarczy na to pastylka i jak ręk
    > ą odjął

    Z tymi pastylkami to drugi uważaj, to nie dropsy:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 17.02.18, 22:04
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > ochrona danych osobowych drugi plus przyjemnosc patrzenia jak sie wkurwi
    > asz:))
    >
    > Znów wyłazi twoje niedoucznie. Jak ktoś umarł to nie jest osobą, więc ma się ni
    > jak to ustawie o ochronie
    > co do wkurwiania, niektórym się wydaje że sa napoleonem i zdobywają moskwę, inn
    > ym się wydaje że mnie wkurwiają, pomyśleć że wystarczy na to pastylka i jak ręk
    > ą odjął

    :) boziu... Daj ta pastylke:)) czytalam "kurwa, kurwa, kurwa" myslalam ze sie wkurwiasz, a ty nie?
  • druginudziarz 17.02.18, 22:12
    bgz0702 napisała:

    > :) boziu... Daj ta pastylke:)) czytalam "kurwa, kurwa, kurwa" myslalam ze sie w
    > kurwiasz, a ty nie?

    Bo to było "kurwa, dlaczego i Ty?"
  • bgz0702 17.02.18, 22:17
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > :) boziu... Daj ta pastylke:)) czytalam "kurwa, kurwa, kurwa" myslalam ze
    > sie w
    > > kurwiasz, a ty nie?
    >
    > Bo to było "kurwa, dlaczego i Ty?"

    I ty brutusie?:))) czy...i ty tak glupia?:))
  • druginudziarz 17.02.18, 22:21
    bgz0702 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > bgz0702 napisała:
    > >
    > > > :) boziu... Daj ta pastylke:)) czytalam "kurwa, kurwa, kurwa" mysla
    > lam ze
    > > sie w
    > > > kurwiasz, a ty nie?
    > >
    > > Bo to było "kurwa, dlaczego i Ty?"
    >
    > I ty brutusie?:))) czy...i ty tak glupia?:))

    Brutus nie był głupi ;)
  • bgz0702 17.02.18, 22:35
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > bgz0702 napisała:
    > > >
    > > > > :) boziu... Daj ta pastylke:)) czytalam "kurwa, kurwa, kurwa"
    > mysla
    > > lam ze
    > > > sie w
    > > > > kurwiasz, a ty nie?
    > > >
    > > > Bo to było "kurwa, dlaczego i Ty?"
    > >
    > > I ty brutusie?:))) czy...i ty tak glupia?:))
    >
    > Brutus nie był głupi ;)

    Nie filozuj... ;)) zdaje sie ze nie wyszedl na tym najlepiej
  • druginudziarz 17.02.18, 21:33
    koszmarna.baba napisała:

    > Życzysz sobie konkretów to ja odpowiem za Zawle: siostra mojej prababci została
    > zmuszona (zastosowano wobec niej przemoc psychiczną i fizyczną - została pobit
    > a przez ojca) do małżeństwa z wdowcem starszym od niej ok.20 lat, mającym czwor
    > o dzieci, bo tak panom pasowało, tak się dogadali. I możesz mi wierzyć, że gdyb
    > y miała wybór to 1000 razy wolałaby tę kawalerkę w kredycie nawet bez kota niż
    > to co załatwił jej pazerny tatuś żeby nie musiał dawać posagu!
    > I nigdy nie słyszałam żeby jakiegoś faceta w ten sposób zmuszano do ubezwłasnow
    > olniającego ślubu.

    I co było dalej? Bo opowiedziałaś nawet nie ćwierć historii.
  • druginudziarz 17.02.18, 21:41
    koszmarna.baba napisała:

    > Życzysz sobie konkretów to ja odpowiem za Zawle: siostra mojej prababci została
    > zmuszona (zastosowano wobec niej przemoc psychiczną i fizyczną - została pobit
    > a przez ojca) do małżeństwa z wdowcem starszym od niej ok.20 lat, mającym czwor
    > o dzieci, bo tak panom pasowało, tak się dogadali. I możesz mi wierzyć, że gdyb
    > y miała wybór to 1000 razy wolałaby tę kawalerkę w kredycie nawet bez kota niż
    > to co załatwił jej pazerny tatuś żeby nie musiał dawać posagu!
    > I nigdy nie słyszałam żeby jakiegoś faceta w ten sposób zmuszano do ubezwłasnow
    > olniającego ślubu.

    No więc mało słyszałaś, najwyraźniej.
    Jednego mojego pradziadka rodziny zmusiły po owdowieniu do ślubu ze siostrą zmarłej żony, choć nie miał na to ochoty, bo jak wieść rodzinna głosi, charakter miała paskudny i nie lubiła swojego szwagra.
    Niestety nie wiem czy zmuszony był "przemocą fizyczną" gdyż stosunkowo mało osób miało wtedy smartfony, więc nie można sobie tych negocjacji sprzed wieku obejrzeć, natomiast ciesze się że jesteś pewna jak wyglądało to w twojej rodzinie.
  • bgz0702 17.02.18, 22:11
    druginudziarz napisał:
    >
    > No więc mało słyszałaś, najwyraźniej.
    > Jednego mojego pradziadka rodziny zmusiły po owdowieniu do ślubu ze siostrą zma
    > rłej żony, choć nie miał na to ochoty, bo jak wieść rodzinna głosi, charakter m
    > iała paskudny i nie lubiła swojego szwagra.
    > Niestety nie wiem czy zmuszony był "przemocą fizyczną" gdyż stosunkowo mało osó
    > b miało wtedy smartfony, więc nie można sobie tych negocjacji sprzed wieku obe
    > jrzeć, natomiast ciesze się że jesteś pewna jak wyglądało to w twojej rodzinie.
    >

    No ale to ja tez zmusili chyba, no bo jak nie lubila szwagra to chyba ochoczo nie szla? No chyba ze na zlosc mu chciala zrobic:) no i drugi nie czepiam sie, tak se tylko mysle:))
  • druginudziarz 17.02.18, 22:21
    bgz0702 napisała:

    > No ale to ja tez zmusili chyba, no bo jak nie lubila szwagra to chyba ochoczo n
    > ie szla? No chyba ze na zlosc mu chciala zrobic:) no i drugi nie czepiam sie, t
    > ak se tylko mysle:))

    Ale ona była u siebie. Pradziadek mieszkał u teściów, którzy byli dość majętni, a on przybłęda w sumie, z innego państwa. Usłyszał "bierzesz co jest albo wypad, synek zostaje u nas". Prababcia nie z tych którą można do czegoś zmusić, młodo owdowiała, nikt jej nie zmusił do ponownego zamążpójścia.
    A jak naprawdę było tego się nie dojdzie, tym bardziej śmieszą mnie teksty "zmuszoną ją przemocą psychiczną i fizyczną" na podstawie rodzinnego międzypokoleniowego głuchego telefonu.
  • bgz0702 17.02.18, 22:32
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > No ale to ja tez zmusili chyba, no bo jak nie lubila szwagra to chyba och
    > oczo n
    > > ie szla? No chyba ze na zlosc mu chciala zrobic:) no i drugi nie czepiam
    > sie, t
    > > ak se tylko mysle:))
    >
    > Ale ona była u siebie. Pradziadek mieszkał u teściów, którzy byli dość majętni
    > , a on przybłęda w sumie, z innego państwa. Usłyszał "bierzesz co jest albo wyp
    > ad, synek zostaje u nas". Prababcia nie z tych którą można do czegoś zmusić, mł
    > odo owdowiała, nikt jej nie zmusił do ponownego zamążpójścia.
    > A jak naprawdę było tego się nie dojdzie, tym bardziej śmieszą mnie teksty "zmu
    > szoną ją przemocą psychiczną i fizyczną" na podstawie rodzinnego międzypokoleni
    > owego głuchego telefonu.

    :) nie, nie zgodze sie, wy mogliscie pojsc chocby na budowe, a my w pizdu:)) drugi, nie przesadzaj, zyjesz w tym samym swiecie co ja czy w rownolegkym?:) bo jakby co to zabierz mnie do siebie:))) nie, nie, nie mieliscie latwo ale my mialysmy przejebane, no kurna... Zgodz sie, to nie byl rowny podzial sil
  • druginudziarz 17.02.18, 22:48
    bgz0702 napisała:

    > :) nie, nie zgodze sie, wy mogliscie pojsc chocby na budowe, a my w pizdu:)) dr
    > ugi, nie przesadzaj, zyjesz w tym samym swiecie co ja czy w rownolegkym?:) bo j
    > akby co to zabierz mnie do siebie:))) nie, nie, nie mieliscie latwo ale my mia
    > lysmy przejebane, no kurna... Zgodz sie, to nie byl rowny podzial sil

    Jasne! że ja o tym nie pomyślałem! Idź na budowę, do fabryki albo do kopalni, umrzyj młodo, no ale masz wybór.
  • bgz0702 17.02.18, 22:55
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > :) nie, nie zgodze sie, wy mogliscie pojsc chocby na budowe, a my w pizdu
    > :)) dr
    > > ugi, nie przesadzaj, zyjesz w tym samym swiecie co ja czy w rownolegkym?:
    > ) bo j
    > > akby co to zabierz mnie do siebie:))) nie, nie, nie mieliscie latwo ale
    > my mia
    > > lysmy przejebane, no kurna... Zgodz sie, to nie byl rowny podzial sil
    >
    > Jasne! że ja o tym nie pomyślałem! Idź na budowę, do fabryki albo do kopalni, u
    > mrzyj młodo, no ale masz wybór.

    No nie?:) ale jakby co to sluze pomoca:))
  • koszmarna.baba 17.02.18, 23:28
    Ooo.. z tego co tu widzę to Drugi za chwilę napisze, że faceci zawsze mieli duuużo gorzej od kobiet i w ogóle to oni są tacy biedni, nieszczęśliwi i prześladowani przez te straszne baby! Rodzili dzieci i często umierali przy tych porodach. A kobiety tylko leżały, pachniały i miały wymagania! :D :P

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • druginudziarz 17.02.18, 23:53
    koszmarna.baba napisała:

    > Ooo.. z tego co tu widzę to Drugi za chwilę napisze, że faceci zawsze mieli du
    > uużo gorzej od kobiet i w ogóle to oni są tacy biedni, nieszczęśliwi i prześlad
    > owani przez te straszne baby! Rodzili dzieci i często umierali przy tych poroda
    > ch. A kobiety tylko leżały, pachniały i miały wymagania! :D :P
    >

    Moje gratulacje! jesteś milionowa kobietą, która napisała tego typu komentarz na tym forum! Wygrałaś roczną kurację botoksową (bo łatwo nie będzie), która pomoże ci wygładzić zmarszczki mimiczne, będące widomym śladem Grymasu Wiecznego Niezadowolenia.
  • druginudziarz 17.02.18, 22:31
    bgz0702 napisała:
    >
    > No ale to ja tez zmusili chyba, no bo jak nie lubila szwagra to chyba ochoczo n
    > ie szla? No chyba ze na zlosc mu chciala zrobic:) no i drugi nie czepiam sie, t
    > ak se tylko mysle:))

    Tak na marginesie, to mam też takie historie rodzinne, ale nie "jedna baba drugiej babie" tylko konkretne, metrykalne i katastry kto gdzie jest właścicielem domu, gdzie młoda kobieta poślubia starszego wdowca z dziećmi, ma z nim dzieci, wdowieje, po czym puszcza z torbami pasierbów i majątek po "byłym" przechodzi w ręce jej dzieci. Źle na tym wyszła?
  • bgz0702 17.02.18, 22:34
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > >
    > > No ale to ja tez zmusili chyba, no bo jak nie lubila szwagra to chyba och
    > oczo n
    > > ie szla? No chyba ze na zlosc mu chciala zrobic:) no i drugi nie czepiam
    > sie, t
    > > ak se tylko mysle:))
    >
    > Tak na marginesie, to mam też takie historie rodzinne, ale nie "jedna baba drug
    > iej babie" tylko konkretne, metrykalne i katastry kto gdzie jest właścicielem d
    > omu, gdzie młoda kobieta poślubia starszego wdowca z dziećmi, ma z nim dzieci,
    > wdowieje, po czym puszcza z torbami pasierbów i majątek po "byłym" przechodzi w
    > ręce jej dzieci. Źle na tym wyszła?

    No macocha... Wiesz jak jest...:)
  • druginudziarz 17.02.18, 23:46
    bgz0702 napisała:

    > > wdowieje, po czym puszcza z torbami pasierbów i majątek po "byłym" przech
    > odzi w
    > > ręce jej dzieci. Źle na tym wyszła?
    >
    > No macocha... Wiesz jak jest...:)

    Nie wiem, ale potrafię sobie wyobrazić.
  • sabat3 17.02.18, 11:39
    zawle napisała:
    > Nie...to tez Ty, sabat, proteinowy....nieszczęsliwi w swoich układach...niosący
    > swój krzyż

    Mysl "naukowo". To nieszczescie i krzyz panski nie spadlo z nieba. To ze mezczyzni unikaja zaobraczkowania i ze jest taka masa nieszczesliwych "zaobraczkowanych" jest wynikiem ogolnego ukladu sil. Ja wiem, ze "feministki" wolalyby to widziec w ten sposob, ze "mezczyzni sa do dupy", ale to jest statystycznie niemozliwe.
    W duzych zbiorach jest zwykle jakas srednia, a ich dowolna charakterystyka jest opisywana przez krzywe dzwonowe.
    Mezczyzni czy kobiety nie moga "byc do dupy". Natomiast jest mozliwe, ze ogolne warunki prokuruja konflikt interesow miedzy plciami i faworyzuja w nim jedna z plci.
  • zawle 17.02.18, 12:00
    sabat3 napisał:
    > Mysl "naukowo". To nieszczescie i krzyz panski nie spadlo z nieba. To ze mezczy
    > zni unikaja zaobraczkowania i ze jest taka masa nieszczesliwych "zaobraczkowany
    > ch" jest wynikiem ogolnego ukladu sil. Ja wiem, ze "feministki" wolalyby to wid
    > ziec w ten sposob, ze "mezczyzni sa do dupy", ale to jest statystycznie niemozl
    > iwe.
    > W duzych zbiorach jest zwykle jakas srednia, a ich dowolna charakterystyka jest
    > opisywana przez krzywe dzwonowe.
    > Mezczyzni czy kobiety nie moga "byc do dupy". Natomiast jest mozliwe, ze ogolne
    > warunki prokuruja konflikt interesow miedzy plciami i faworyzuja w nim jedna z
    > plci.

    Ze swoimi tezami musisz sie mierzyc sam sabat.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 17.02.18, 11:44
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Przecież kobiety pracowały zawsze. Były pokojówkami, służącymi, niańkami,
    > pracz
    > > kami, kucharkami, mamkami.
    >
    > Sabat pisze o pracy w przemysle, czyli o rewolucji przemysłowej z 2. polowy XIX
    > wieku, która zniszczyła "poprzedni" świat.

    Uprzemysłowienie i niby nagła potrzeba większej ilości rąk do pracy to kolejna cienka jak dupa węża hipoteza panów spod znaku JKM w "kwestii kobiecej". Jakoś wszyscy zgodnie doznają amnezji w temacie pracy kobiet na roli przed erą industrialną. Pracą na roli jeszcze przed XIX wiekiem parało się coś między 70 a 90 społeczeństw Europy. Kobiety i mężczyzni. Jakoś równe prawa nie były potrzebne do czerpania zysków z bardzo istotnej z punktu widzenia interesuja społecznego pracy zawodowej 70-90% kobiet. Pominę już litościwie rzemiosło, handel i usługi.

    >
    > > Przechodziły z rąk do rąk jak przedmioty. Mit łaskaw
    > > ego pana męża który zarabiał na rodzine i pozwalał kobiecie wieść życie k
    > uchty
    > > i rodzicielki jest z założenia nieprawdziwy.
    >
    > To może Twoje prababki "przechodziły z rąk do rąk", współczuję, trauma na wiele
    > pokoleń. Wszystkie moje z rodzin kmiecych i włościanskich, zajmowały sie domem
    > , dziećmi i ogrodem. Niektóre już jako wdowy zgromadziły jakiś majątek.

    Ciekawe... Byłeś kiedyś na wsi kiedy wieś była jeszcze wsią? Bo moje kmiece babki pracowały razem z mężami na roli wytwarzając płody rolne na sprzedaż i do użytku własnego. Uprawialy ogród, hodowały zwierzęta również na sprzedaż i do użytku rodziny. Jak ich mężowie. Tylko "domem, dziećmi i ogrodem" to się zajmowały niewiasty ciut uprzywilejowane, chłopek (de facto rolniczek) do tego nie mieszaj.





    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 17.02.18, 12:02
    aandzia43 napisała:
    > Uprzemysłowienie i niby nagła potrzeba większej ilości rąk do pracy to kolejna
    > cienka jak dupa węża hipoteza panów spod znaku JKM w "kwestii kobiecej". Jakoś
    > wszyscy zgodnie doznają amnezji w temacie pracy kobiet na roli przed erą indust
    > rialną. Pracą na roli jeszcze przed XIX wiekiem parało się coś między 70 a 90 s
    > połeczeństw Europy. Kobiety i mężczyzni. Jakoś równe prawa nie były potrzebne d
    > o czerpania zysków z bardzo istotnej z punktu widzenia interesuja społecznego p
    > racy zawodowej 70-90% kobiet. Pominę już litościwie rzemiosło, handel i usługi.
    > Ciekawe... Byłeś kiedyś na wsi kiedy wieś była jeszcze wsią? Bo moje kmiece bab
    > ki pracowały razem z mężami na roli wytwarzając płody rolne na sprzedaż i do uż
    > ytku własnego. Uprawialy ogród, hodowały zwierzęta również na sprzedaż i do uży
    > tku rodziny. Jak ich mężowie. Tylko "domem, dziećmi i ogrodem" to się zajmowały
    > niewiasty ciut uprzywilejowane, chłopek (de facto rolniczek) do tego nie miesz
    > aj.

    Drugi miał babcie wdowę..i starczy.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 12:21
    zawle napisała:

    > > niewiasty ciut uprzywilejowane, chłopek (de facto rolniczek) do tego nie
    > miesz
    > > aj.
    >
    > Drugi miał babcie wdowę..i starczy.
    >

    Zawle przeczytała w wyborczej..i starczy.
  • zawle 17.02.18, 12:35
    jedno nadal się nie zmieniło...faceci nadla uważają że widzą co dla nas kobiet jest najlepsze...

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • facettt 17.02.18, 12:41
    zawle napisała:
    > jedno nadal się nie zmieniło...
    faceci nadla uważają że widzą co dla nas kobiet jest najlepsze...


    a to ciekawe...
    gdyz Slubna zawsze mi perorowala - ze to ona wie, co dla mnie jest najlepsze
    - a ja na jej temat (jak i na swoj wlasny) nie mam bladego pojecia...
  • zawle 17.02.18, 12:59
    facettt napisał:
    > a to ciekawe...
    > gdyz Slubna zawsze mi perorowala - ze to ona wie, co dla mnie jest najlepsze
    > - a ja na jej temat (jak i na swoj wlasny) nie mam bladego pojecia...

    Pzrytulam:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 14:23
    zawle napisała:

    > jedno nadal się nie zmieniło...faceci nadla uważają że widzą co dla nas kobiet
    > jest najlepsze...

    A przecież sprawą bezdyskusyjną jest że to zawle wie co dla kobiet jest najlepsze, zwłaszcza dla kobiet w XVIII w. Była, popytała, zanotowała.
  • zawle 17.02.18, 14:41
    druginudziarz napisał:
    > A przecież sprawą bezdyskusyjną jest że to zawle wie co dla kobiet jest najleps
    > ze, zwłaszcza dla kobiet w XVIII w. Była, popytała, zanotowała.

    One sa martwe drugi. Ty nie pytałes, ja nie pytałam...an co to jest argument?


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 14:47
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > A przecież sprawą bezdyskusyjną jest że to zawle wie co dla kobiet jest n
    > ajleps
    > > ze, zwłaszcza dla kobiet w XVIII w. Była, popytała, zanotowała.
    >
    > One sa martwe drugi. Ty nie pytałes, ja nie pytałam...an co to jest argument?

    Jeszcze raz zapytam, a pytanie jest bardzo proste: skąd wiesz co było dobre dla kobiet w XVIII wieku? No bo skądś musisz wiedzieć, piszesz przecież w kółko, że wiesz. Ja nie wiem co było dobre, a chciałbym się dowiedzieć, ale nie wierze Ci na słowo. Więc?
  • druginudziarz 17.02.18, 12:19
    aandzia43 napisała:

    > Ciekawe... Byłeś kiedyś na wsi kiedy wieś była jeszcze wsią? Bo moje kmiece bab
    > ki pracowały razem z mężami na roli wytwarzając płody rolne na sprzedaż i do uż
    > ytku własnego. Uprawialy ogród, hodowały zwierzęta również na sprzedaż i do uży
    > tku rodziny. Jak ich mężowie. Tylko "domem, dziećmi i ogrodem" to się zajmowały
    > niewiasty ciut uprzywilejowane, chłopek (de facto rolniczek) do tego nie miesz
    > aj.

    Nie byłem też na księżycu, Ty byłaś? to skąd wiesz ze to wielki okrągły kamień krażacy po owalnej orbicie? Zawle nie była jaksąszą, chcoć kto to wie? w czasach gdy kobiety przechodzyły z rąk do rąk, ale tego typu bzdurki Ci juz nie przeszkadzaja i nie napiszesz "byłaś? widziałaś?"
    Chcesz dyskutować nt. stosunków społecznych na wsi przed epoka industrialną? To może zróbmy tak, swofografuj teraz sfoją biblioteckę z literaturą na ten temat a ja sfotografuje swoją i w ten sposób wymmienimy sie informacjami kto bazuje na ogólnikach zaczerpniętych z beletrystyki i literatury s-f a kto z literatury przedmiotu? Puki co zakładam, na podstawie tego co napisałaś, że gówno wiesz.
  • aandzia43 17.02.18, 13:04

    > Chcesz dyskutować nt. społecznych na wsi przed epoka industrialną? To
    > może zróbmy tak, swofografuj teraz sfoją biblioteckę z literaturą na ten temat
    > a ja sfotografuje swoją i w ten sposób wymmienimy sie informacjami kto bazuje
    > na ogólnikach zaczerpniętych z beletrystyki i literatury s-f a kto z literatury
    > przedmiotu? Puki co zakładam, na podstawie tego co napisałaś, że gówno wiesz.

    I z tej biblioteczki wyczytałeś, że żona kmiecia zajmowała się tylko domem i ogródkiem przydomowym, w pole nie chodziła, chudoby kilka razy dziennie nie obrabiała? Sfotografuj odpowiadnie cytaty ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 17.02.18, 13:14
    Jak to sfotografuj??? A nazwisko i imię???

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • druginudziarz 17.02.18, 14:34
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Chcesz dyskutować nt. społecznych na wsi przed epoka industrialną? To
    > > może zróbmy tak, swofografuj teraz sfoją biblioteckę z literaturą na ten
    > temat
    > > a ja sfotografuje swoją i w ten sposób wymmienimy sie informacjami kto b
    > azuje
    > > na ogólnikach zaczerpniętych z beletrystyki i literatury s-f a kto z lite
    > ratury
    > > przedmiotu? Puki co zakładam, na podstawie tego co napisałaś, że gówno w
    > iesz.
    >
    > I z tej biblioteczki wyczytałeś, że żona kmiecia zajmowała się tylko domem i og
    > ródkiem przydomowym, w pole nie chodziła, chudoby kilka razy dziennie nie obrab
    > iała? Sfotografuj odpowiadnie cytaty ;-)

    A po co żona kmiecia mała by chodzić w pole? od tego miał parobka, komornika, synów, zięcia. W ogóle wiesz kto to kmieć? ile ziemi miał kmieć?
    Kompromitujesz się w kazdym zdaniu.
    Podział "obowiązków" był czytelny, sprawami "domowymi" zajmowała się kobieta, mężczyzna zajmował się wszystkimi sprawami "na zewnątrz". Czyli wyczyszczenie i napalenie w piecu to zadanie kobiety, natomiast jak trzeba było dach naprawić to już "męska"" sprawa, bo to "na zewnątrz".
    O wsi wiesz tyle ile z Konopielki i tego typu marksistowskiej literatury.
  • aandzia43 17.02.18, 15:02
    druginudzi
    > A po co żona kmiecia mała by chodzić w pole? od tego miał parobka, komornika, s
    > ynów, zięcia. W ogóle wiesz kto to kmieć? ile ziemi miał kmieć?
    > Kompromitujesz się w kazdym zdaniu.
    > Podział "obowiązków" był czytelny, sprawami "domowymi" zajmowała się kobieta, m
    > ężczyzna zajmował się wszystkimi sprawami "na zewnątrz". Czyli wyczyszczenie i
    > napalenie w piecu to zadanie kobiety, natomiast jak trzeba było dach naprawić t
    > o już "męska"" sprawa, bo to "na zewnątrz".
    > O wsi wiesz tyle ile z Konopielki i tego typu marksistowskiej literatury.


    Nie histeryzuj, uzywam słowa kmiec w popularnym znaczeniu mieszkaniec wsi. Żona i córki zamożnego gospodarza (obojętnie jaka nazwę w jakich czasach nosił) to mały procent wszystkich mieszkanek wsi. Reszta kobiet pracowała w rolnictwie i wykonywała zajęcia okołorolnicze. Własnymi rękami. Bawienie bachorów, palenie w piecu, ogarnianie 8 metrów kw.chałupy i warzenie strawy tylko i wyłącznie to strata siły na którą rodzina raczej nie mogła sobie pozwolić.
    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 15:07
    aandzia43 napisała:

    > druginudzi
    > > O wsi wiesz tyle ile z Konopielki i tego typu marksistowskiej literatury.
    >
    >
    > Nie histeryzuj, uzywam słowa kmiec w popularnym znaczeniu mieszkaniec wsi. Żona
    > i córki zamożnego gospodarza (obojętnie jaka nazwę w jakich czasach nosił) to
    > mały procent wszystkich mieszkanek wsi. Reszta kobiet pracowała w rolnictwie i
    > wykonywała zajęcia okołorolnicze. Własnymi rękami. Bawienie bachorów, palenie w
    > piecu, ogarnianie 8 metrów kw.chałupy i warzenie strawy tylko i wyłącznie to
    > strata siły na którą rodzina raczej nie mogła sobie pozwolić.

    Konopielka, tak jak mówiłem.
  • aandzia43 17.02.18, 15:16
    > Konopielka, tak jak mówiłem.

    Moi przodkowie są ze wsi, nadal żyją tam moi krewni. Stara jestem to pamiętam wieś na żywo, a że ciekawski bachor byłam to naciągałam starych na wspominki. Nie znalazłam żadnych wsiowych kobiet (na żywo i w zwierzeniach starego pokolenia), które by miały luksus pracy wyłącznie w domu i ogródku. Mówię o chłopstwie biednym, średniozamożnym i dość zamożnym, obszarników nie znałam. A to były czasy znacznego usprawnienia rolnictwa przez wynalazki różnorakie. Czy możesz Drugi udowodnić, że kobiety na wsi powszechnie (nie jasnie panie) w czasach radła a potem pługa nie pracowały w polu i przy hodowli zwierząt?




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 15:28
    aandzia43 napisała:

    > > Konopielka, tak jak mówiłem.
    >
    > Moi przodkowie są ze wsi, nadal żyją tam moi krewni. Stara jestem to pamiętam w
    > ieś na żywo, a że ciekawski bachor byłam to naciągałam starych na wspominki. Ni
    > e znalazłam żadnych wsiowych kobiet (na żywo i w zwierzeniach starego pokolenia
    > ), które by miały luksus pracy wyłącznie w domu i ogródku. Mówię o chłopstwie b
    > iednym, średniozamożnym i dość zamożnym, obszarników nie znałam. A to były czas
    > y znacznego usprawnienia rolnictwa przez wynalazki różnorakie. ]

    "Dowody" anegdotyczne.

    > Czy możesz Drugi
    > udowodnić, że kobiety na wsi powszechnie (nie jasnie panie) w czasach radła a
    > potem pługa nie pracowały w polu i przy hodowli zwierząt?
    >

    A ty udowodnij, że nie ma ufo.
    Co do zasady nieistnienia czegoś się NIE udowadnia.

    P.S.
    I ta twoja rodzina "warzyła strawę"? naprawdę? też się Konopielki naczytali? :D
  • bgz0702 17.02.18, 17:12
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała
    >
    > > Czy możesz Drugi
    > > udowodnić, że kobiety na wsi powszechnie (nie jasnie panie) w czasach ra
    > dła a
    > > potem pługa nie pracowały w polu i przy hodowli zwierząt?
    > >
    > A ty udowodnij, że nie ma ufo.
    > Co do zasady nieistnienia czegoś się NIE udowadnia.
    >
    > P.S.
    > I ta twoja rodzina "warzyła strawę"? naprawdę? też się Konopielki naczytali? : D

    Ale ze tak w ogole? To chyba nie, pracowaly optymalnie na swoje mozliwosci, wy obiektywnie, ze wzgledu na mozliwosci, wiecej, ale kazdy musial zarobic na siebie. Na slasku do tej pory uzywa sie okreslenia " uwarzyc strawe", slysze czasami i to od uczycielki:) serio. Cos sie tak zaparl ze my nieroby jestesmy? Moje babki pracowaly ciezko, dziadek tez
  • sabat3 17.02.18, 17:16
    bgz0702 napisała:
    > Ale ze tak w ogole? To chyba nie, pracowaly optymalnie na swoje mozliwosci, wy
    > obiektywnie, ze wzgledu na mozliwosci, wiecej, ale kazdy musial zarobic na sieb
    > ie. Na slasku do tej pory uzywa sie okreslenia " uwarzyc strawe", slysze czasam
    > i i to od uczycielki:) serio. Cos sie tak zaparl ze my nieroby jestesmy? Moje b
    > abki pracowaly ciezko, dziadek tez

    Ale babki zawodowo pracowaly? Jestem z gorniczego osiedla i model "chlop robi na grubie, a baba w domu" towciaz silne zarysowana norma...
  • sabat3 17.02.18, 17:20
    Jeszcze bywa tak, ze kobita pracuje na pol etatu, jako sprzataczka czy ekspedientka, a facet tyra na pelen etat pod ziemia albo w fabryce. Jest duza dysproporcja w zaangazowaniu zawodowym.
  • bgz0702 17.02.18, 17:25
    sabat3 napisał:

    > Jeszcze bywa tak, ze kobita pracuje na pol etatu, jako sprzataczka czy ekspedie
    > ntka, a facet tyra na pelen etat pod ziemia albo w fabryce. Jest duza dyspropor
    > cja w zaangazowaniu zawodowym.

    No prawda, prawda ale wiesz ze ciexko dostac sie na grube, tymbardziej kobietom;))
  • sabat3 17.02.18, 17:29
    bgz0702 napisała:
    > No prawda, prawda ale wiesz ze ciexko dostac sie na grube, tymbardziej kobietom
    > ;))

    No raczej, ja bym fizycznie nie wyrobil na przodku. Podziwiam tych ludzi, maja organizmy ze stali.
    Chodzilo mi o to, ze model "chlop - ciezka, dobrze platna praca/kobieta - siedzaca w domu, pracujaca na pol etatu" wciaz jest czesto spotykany.
  • zawle 17.02.18, 17:50
    sabat3 napisał:
    > No raczej, ja bym fizycznie nie wyrobil na przodku. Podziwiam tych ludzi, maja
    > organizmy ze stali.
    > Chodzilo mi o to, ze model "chlop - ciezka, dobrze platna praca/kobieta - siedz
    > aca w domu, pracujaca na pol etatu" wciaz jest czesto spotykany.

    W górniczych zawodach to się kiedyś zarabiało. Ale już żony innych robotników tak sobie siedzieć nie bardzo mogły. A jak siedziały to kombinowały jak przeżyć z tych marnych groszy. Model siedzącej w domu i szczęśliwej kobiety dla wielu kobiet jest marzeniem. Ale pzrecież nadal moga to robić, czemu nie robią? Bo chcą więcej. Wybór.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • sabat3 17.02.18, 18:04
    zawle napisała:
    > Ale pzrecież nadal moga to robić, czemu nie robią? Bo chc
    > ą więcej. Wybór.

    Mysle ze to decyzje thinking tankow, sprawujacych realna kontrole nad polityka spoleczno-gospodarcza w panstwach "demokratycznych", ktore reguluja placami i kosztami zycia w danym kraju.
    Podjeli decyzje by nie dalo sie dalej zyc w tym modelu i wypchneli wiecej kobiet do pracy. Dzialaja tak nie tylko warunki ekonomiczne, ale i "perswazja" plynaca z mediow. Matryca zachowan i oczekiwan, na ktora programuje sie dana jednostke w spoleczenstwie.
    Maja jakis cel. Jaki? Cholera wie. Wiekszosc ludzi nawet nie wie kto to jest, kto naprawde rzadzi. Ja nie wiem.
  • marek.zak1 17.02.18, 18:17
    sabat3 napisał:


    > Mysle ze to decyzje thinking tankow, sprawujacych realna kontrole nad polityka spoleczno-gospodarcza w panstwach "demokratycznych", ktore reguluja placami i kosztami zycia w danym kraju.
    > Podjeli decyzje by nie dalo sie dalej zyc w tym modelu i wypchneli wiecej kobiet do pracy. Dzialaja tak nie tylko warunki ekonomiczne, ale i "perswazja" plynaca z mediow. Matryca zachowan i oczekiwan, na ktora programuje sie dana jednostke w spoleczenstwie.
    > Maja jakis cel. Jaki? Cholera wie. Wiekszosc ludzi nawet nie wie kto to jest, kto naprawde rzadzi. Ja nie wiem.
    -------------------------------
    Dobrze myślisz. Decydujący był skokowy wzrost wydajności przemysłu, i brak konieczności używania siły fizycznej (np, w tekstyliach), co umożliwiło zatrudnianie kobiet.
    Teraz zobacz, kto finansuje masowy napływ Azjatów i Afrykanów. Mamy nowa rewolucję.
  • zawle 17.02.18, 18:19

    sabat3 napisał:
    > Mysle ze to decyzje thinking tankow, sprawujacych realna kontrole nad polityka
    > spoleczno-gospodarcza w panstwach "demokratycznych", ktore reguluja placami i k
    > osztami zycia w danym kraju.
    > Podjeli decyzje by nie dalo sie dalej zyc w tym modelu i wypchneli wiecej kobie
    > t do pracy. Dzialaja tak nie tylko warunki ekonomiczne, ale i "perswazja" plyna
    > ca z mediow. Matryca zachowan i oczekiwan, na ktora programuje sie dana jednost
    > ke w spoleczenstwie.
    > Maja jakis cel. Jaki? Cholera wie. Wiekszosc ludzi nawet nie wie kto to jest, k
    > to naprawde rzadzi. Ja nie wiem.

    Lubimy teorie spiskowe:)) Zarówno kiedyś jak i dzisiaj są fachowcy którym sie udaje i tacy co do końca życia jako robole będą zapierdalać. Mąż mojej koleżanki remonty robi...żyją godnie, ona nie pracuje. A innej jest wynajmowany jako pracownik..ta sama branża. A zarobki różne.

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • bgz0702 17.02.18, 18:09
    sabat3 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > > No prawda, prawda ale wiesz ze ciexko dostac sie na grube, tymbardziej ko
    > bietom
    > > ;))
    >
    > No raczej, ja bym fizycznie nie wyrobil na przodku. Podziwiam tych ludzi, maja
    > organizmy ze stali.
    > Chodzilo mi o to, ze model "chlop - ciezka, dobrze platna praca/kobieta - siedz
    > aca w domu, pracujaca na pol etatu" wciaz jest czesto spotykany.

    No jest, ale to wynika z predyspozycji fizycznych i...troche tez i z "oczekiwan spolecznych", bo to przekaz kultury, ktory ma znowu zrodlo w biologii, ze facet jest silny, a babka slaba, jednakze machina i to nie jedna pozwolila nam na taka sama wydajnosc jak wasza, jestesmy dzieki niej tak samo szybkie silne i sprawne:) i nie ma bata, pracowaliscie ciezej fizycznie to prawda- tu znow mozliwosci sie klaniaja, ale my tez od rana do nocy robilysmy z wami w polu na miare mozliwosci, przy trzodzie i jeszcze trzeba bylo was i innych nakarmic i ogarnac rodzine

    A co do gornikow, to roznie jest, generalnie ciezko tylko, ze to juz nie ten sam etos pracy ktory pamieasz z dziecinstwa i nie ta sama machineria na ktorej pracuja. Ale zeby nie bylo ciezko jest na przodku ńa pewno, pyl, kurz i halas. Jedyny gornik w mojej rodzinie to tesc, a wsrod sasiadow 3/4 aktywnych i emerytow- niektorzy bardzo schorowani, ci z przodku wlasnie
  • bgz0702 17.02.18, 18:15
    bgz0702 napisała:

    >
    > No jest, ale to wynika z predyspozycji fizycznych i...troche tez i z "oczekiwan
    > spolecznych", bo to przekaz kultury, ktory ma znowu zrodlo w biologii, ze face
    > t jest silny, a babka slaba, jednakze machina i to nie jedna pozwolila nam na t
    > aka sama wydajnosc jak wasza, jestesmy dzieki niej tak samo szybkie silne i spr
    > awne:) i nie ma bata, pracowaliscie ciezej fizycznie to prawda- tu znow mozliwo
    > sci sie klaniaja, ale my tez od rana do nocy robilysmy z wami w polu na miare m
    > ozliwosci, przy trzodzie i jeszcze trzeba bylo was i innych nakarmic i ogarnac
    > rodzine
    >
    > A co do gornikow, to roznie jest, generalnie ciezko tylko, ze to juz nie ten
    > sam etos pracy ktory pamieasz z dziecinstwa i nie ta sama machineria na ktorej
    > pracuja. Ale zeby nie bylo ciezko jest na przodku ńa pewno, pyl, kurz i halas.
    > Jedyny gornik w mojej rodzinie to tesc, a wsrod sasiadow 3/4 aktywnych i emeryt
    > ow- niektorzy bardzo schorowani, ci z przodku wlasnie

    Z przodku? Z prxodka? Chyva z przodka:)
  • bgz0702 17.02.18, 17:23
    sabat3 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > > Ale ze tak w ogole? To chyba nie, pracowaly optymalnie na swoje mozliwosc
    > i, wy
    > > obiektywnie, ze wzgledu na mozliwosci, wiecej, ale kazdy musial zarobic n
    > a sieb
    > > ie. Na slasku do tej pory uzywa sie okreslenia " uwarzyc strawe", slysze
    > czasam
    > > i i to od uczycielki:) serio. Cos sie tak zaparl ze my nieroby jestesmy?
    > Moje b
    > > abki pracowaly ciezko, dziadek tez
    >
    > Ale babki zawodowo pracowaly? Jestem z gorniczego osiedla i model "chlop robi n
    > a grubie, a baba w domu" towciaz silne zarysowana norma...

    Prawda, to taki region ale powoli to pokolenie wymiera. Moja mama zawsze pracowala zawodowo, bo przeciez samym wydobyciem wegla btsmy tu nie ujechali, ojciec nie byl gornikiem i nie on jeden:)
  • druginudziarz 17.02.18, 17:37
    sabat3 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > > Ale ze tak w ogole? To chyba nie, pracowaly optymalnie na swoje mozliwosc
    > i, wy
    > > obiektywnie, ze wzgledu na mozliwosci, wiecej, ale kazdy musial zarobic n
    > a sieb
    > > ie. Na slasku do tej pory uzywa sie okreslenia " uwarzyc strawe", slysze
    > czasam
    > > i i to od uczycielki:) serio. Cos sie tak zaparl ze my nieroby jestesmy?
    > Moje b
    > > abki pracowaly ciezko, dziadek tez
    >
    > Ale babki zawodowo pracowaly? Jestem z gorniczego osiedla i model "chlop robi n
    > a grubie, a baba w domu" towciaz silne zarysowana norma...

    Nom i weź tu tłumacz i tłumacz, a one w zaparte :/
  • bgz0702 17.02.18, 18:39
    druginudziarz napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > >
    > > Ale babki zawodowo pracowaly? Jestem z gorniczego osiedla i model "chlop
    > robi n
    > > a grubie, a baba w domu" towciaz silne zarysowana norma...
    >
    > Nom i weź tu tłumacz i tłumacz, a one w zaparte :/

    Kolejny z gorniczego osiedla? U was sol sie wydobywa(walo?) to tak samo ciezka robota jak przy weglu? :)) pradziadek gornik, na morawach to w sumie wegiel oni tam maja chyba, opowiadal ci o tym kiedy byles malym chlopcem? :))
  • druginudziarz 17.02.18, 19:11
    bgz0702 napisała:

    > Kolejny z gorniczego osiedla? U was sol sie wydobywa(walo?) to tak samo ciezka
    > robota jak przy weglu? :)) pradziadek gornik, na morawach to w sumie wegiel oni
    > tam maja chyba, opowiadal ci o tym kiedy byles malym chlopcem? :))

    Nie, zupełnie nie, większość moich z okolic Krakowa, z roli. Dwóch pradziadków pracowało jakiś czas w kopalniach, oboje zmarli młodo, nawet na wiele lat przed urodzeniem się mojego ojca. Przełom XIX/XX wieku to rozwój przemysłu w okolicach śląskich, ściągał do siebie wszelką siłę roboczą. Oboje akurat wcześniej imali się rzemiosła, wiec byli technicznie wykształceni, sądze że mieli dobre posady, w kopalni to nie sam przodek jest, ktoś chodniki musi stemplować, maszyn doglądać, pomp, węzy odwadniających, tory układać etc. Tym niemniej wrócili mniej więcej w rodzinne strony.
  • bgz0702 17.02.18, 19:36
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > Kolejny z gorniczego osiedla? U was sol sie wydobywa(walo?) to tak samo c
    > iezka
    > > robota jak przy weglu? :)) pradziadek gornik, na morawach to w sumie wegi
    > el oni
    > > tam maja chyba, opowiadal ci o tym kiedy byles malym chlopcem? :))
    >
    > Nie, zupełnie nie, większość moich z okolic Krakowa, z roli. Dwóch pradziadków
    > pracowało jakiś czas w kopalniach, oboje zmarli młodo, nawet na wiele lat przed
    > urodzeniem się mojego ojca. Przełom XIX/XX wieku to rozwój przemysłu w okolica
    > ch śląskich, ściągał do siebie wszelką siłę roboczą. Oboje akurat wcześniej ima
    > li się rzemiosła, wiec byli technicznie wykształceni, sądze że mieli dobre posa
    > dy, w kopalni to nie sam przodek jest, ktoś chodniki musi stemplować, maszyn do
    > glądać, pomp, węzy odwadniających, tory układać etc. Tym niemniej wrócili mnie
    > j więcej w rodzinne strony.

    Ok, no to drugi wspolczujemy im wszystkim, ja im wspolczuje, ciezki los mieli. Moi przodkowie to moja krew, zycze sobie zeby przynsjmniej w spokoju odpiczywali teraz. Kurna, zrobili kawal roboty. A moj dziadek przed wojna byl trzecim godpodarzem w powiecie darachowskim, mial dach domu blacha kryty!:) rozumiesz co to bylo za wypasienie?;) i wrocil do polski po trudach wojny i dostal strzeche, strzeche, bol serca i niesprawiedliwisc. Ja mu czlowieku w zyciu nie umniejsze, no ale kobiety nie mialy lepiej. W polu zapieorzali rowno z babka, a z nimi moja mama bo byla najstarsza
  • druginudziarz 17.02.18, 20:15
    bgz0702 napisała:

    > druginudziarz napisał:

    > > dy, w kopalni to nie sam przodek jest, ktoś chodniki musi stemplować, mas
    > zyn do
    > > glądać, pomp, węzy odwadniających, tory układać etc. Tym niemniej wrócil
    > i mnie
    > > j więcej w rodzinne strony.
    >
    > Ok, no to drugi wspolczujemy im wszystkim, ja im wspolczuje, ciezki los mieli.

    Nie sądzę, a nawet jestem pewien, że współczucia nie oczekują.
    Sądzę, też, że nie zgodziliby się, z tym, że "mieli ciężko". To się nazywa anachronizm, odkręcamy dziś kran w kuchni by nalać do garnka wodę, i myślimy "kiedyś to mieli ciężko, do studni trzeba było iść".
    Moja babcia zresztą mówiła nie raz "teraz to młodzież ma ciężko", a mówiła to w latach 90.
  • bgz0702 17.02.18, 20:31
    druginudziarz napisał:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    >
    > > > dy, w kopalni to nie sam przodek jest, ktoś chodniki musi stemplowa
    > ć, mas
    > > zyn do
    > > > glądać, pomp, węzy odwadniających, tory układać etc. Tym niemniej
    > wrócil
    > > i mnie
    > > > j więcej w rodzinne strony.
    > >
    > > Ok, no to drugi wspolczujemy im wszystkim, ja im wspolczuje, ciezki los m
    > ieli.
    >
    > Nie sądzę, a nawet jestem pewien, że współczucia nie oczekują.
    > Sądzę, też, że nie zgodziliby się, z tym, że "mieli ciężko". To się nazywa anac
    > hronizm, odkręcamy dziś kran w kuchni by nalać do garnka wodę, i myślimy "kiedy
    > ś to mieli ciężko, do studni trzeba było iść".
    > Moja babcia zresztą mówiła nie raz "teraz to młodzież ma ciężko", a mówiła to w
    > latach 90.

    :)) nie dasz czlowiekowi sie pochylic nad innymi

    A poza tym moi mieli przerabane, po trudach wojny jak wszyscy, a jeszcze musieli uciekac z ojcowizny, dramaty i smierc braci z reki "sasiadow" i zona ukrainka, a slubowano przed bogiem, a ukrainka miala meza polaka i malzenstwo wcale nie z milosci a jednak przyjechala do polski:) co bog zlaczyl...

    Prosze mi nie mowic nad czym sie mam pochylac
  • aandzia43 17.02.18, 18:47
    > > Ale babki zawodowo pracowaly? Jestem z gorniczego osiedla i model "chlop
    > robi n
    > > a grubie, a baba w domu" towciaz silne zarysowana norma...
    >
    > Nom i weź tu tłumacz i tłumacz, a one w zaparte :/

    No popatrz jakie te baby głupie. Za nic pojąć nie mogą że świat równa się Śląsk ;-) Co tam jakieś inne regiony, z czego innego żyjące, z inną strukturą społeczną ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 17.02.18, 17:54
    sabat3 napisał:

    > bgz0702 napisała:
    > > Ale ze tak w ogole? To chyba nie, pracowaly optymalnie na swoje mozliwosc
    > i, wy
    > > obiektywnie, ze wzgledu na mozliwosci, wiecej, ale kazdy musial zarobic n
    > a sieb
    > > ie. Na slasku do tej pory uzywa sie okreslenia " uwarzyc strawe", slysze
    > czasam
    > > i i to od uczycielki:) serio. Cos sie tak zaparl ze my nieroby jestesmy?
    > Moje b
    > > abki pracowaly ciezko, dziadek tez
    >
    > Ale babki zawodowo pracowaly? Jestem z gorniczego osiedla i model "chlop robi n
    > a grubie, a baba w domu" towciaz silne zarysowana norma...

    A ja z rolniczego wschodu jestem i moje przodkinie pracowały zawodowo na roli. Zawodowo w sensie że kasa dla rodziny za tę pracę była oraz produkty żywnościowe dla rodziny. Sadzenie, zbiory, wykopki, żniwa z mężczyznami ramię w ramię, hodowla zwierząt i codzienny ich obrzadek były głównie na ich głowie. Facet o konia dbał ino. Warzywnik z którego warzywa wszyscy jedli a nadwyżka szła na handel to też babska sprawa. Handlowanie njajkami, kurami czy czym tam jeszcze na targu w.mieście też ich brocha. Górnictwo czy inny przemysł ciężki to dobrze opłacana praca dla bardzo silnych mężczyzn - żona górnika we dobrym układzie może nie pracować zawodowo.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 17.02.18, 18:00
    A moja prababcia to szlachcianka z dobrej szlacheckiej rodziny. Na ziołach się znała, haftować umiała i nic więcej. Za szewca wyszła, bo wąsa kręcił i dobrze tańczył:)) Rodzinna legenda mówi że dopiero poslubie się zorientowała że niższy był o wiele o niej..jak sie na schodach przed kościołem ustawiali. Dalej se te ziółka zbierała..matka pamiętała jak dziciaki zbierała i do lasu czy na łąki ich ciagała przed wshodem słońca. Dzadek z tego jej nieróbstwa pił na umór. A może taki był szewski zwyczaj? :))

    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • marek.zak1 17.02.18, 18:09
    zawle napisała:

    > A moja prababcia to szlachcianka z dobrej szlacheckiej rodziny. Na ziołach się znała, haftować umiała i nic więcej.
    -------------------
    To mało? Ile fortun powstało w ten sposób. Od preparatów ziołowych zaczęła się farmacja, najbardziej zyskowna branża przemysłu na świecie..
  • zawle 17.02.18, 18:15
    marek.zak1 napisał:
    > To mało? Ile fortun powstało w ten sposób. Od preparatów ziołowych zaczęła się
    > farmacja, najbardziej zyskowna branża przemysłu na świecie..

    No popatrz...widać zmykałki do interesów nie miała:)) A mogła te zioła w ładnych haftowanych pudełeczkach na targu zacząć sprzedawać...:))


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • marek.zak1 17.02.18, 18:21
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > To mało? Ile fortun powstało w ten sposób. Od preparatów ziołowych zaczęła się farmacja, najbardziej zyskowna branża przemysłu na świecie..
    >
    > No popatrz...widać zmykałki do interesów nie miała:)) A mogła te zioła w ładnych haftowanych pudełeczkach na targu zacząć sprzedawać...:))
    ----------------------
    Dokładnie. A pewnie przeczytała dokładnie''Potop" a tam jest napisane, jak wachmistrz Soroka uratował Kmicica spleśniałych chlebem z pajęczyną. Stąd to antybiotyków jeden krok.
  • druginudziarz 17.02.18, 18:13
    aandzia43 napisała:

    > A ja z rolniczego wschodu jestem i moje przodkinie pracowały zawodowo na roli.
    > Zawodowo w sensie że kasa dla rodziny za tę pracę była oraz produkty żywnościow
    > e dla rodziny.

    Czyli w PGRze pracowali, tak? czyli nie na swoim? tak? czyli żadni z nich włościanie, a po prostu robotnicy rolni. Czyli tacy sami jak ci we fabryce, tylko nie w mieście. O wsi była mowa, a teraz się okazuje, że o czym innym piszesz.

  • aandzia43 17.02.18, 18:32
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > A ja z rolniczego wschodu jestem i moje przodkinie pracowały zawodowo na
    > roli.
    > > Zawodowo w sensie że kasa dla rodziny za tę pracę była oraz produkty żywn
    > ościow
    > > e dla rodziny.
    >
    > Czyli w PGRze pracowali, tak? czyli nie na swoim? tak? czyli żadni z nich włośc
    > ianie, a po prostu robotnicy rolni. Czyli tacy sami jak ci we fabryce, tylko ni
    > e w mieście. O wsi była mowa, a teraz się okazuje, że o czym innym piszesz.

    Pomyśl Drugi przez chwilę miast.zgodnie.ze swą naturą jazgotać i jadem strzykać. Celowo piszę "pracowały zawodowo na roli" bo praca którą wykonywały w należących do nich ich mężów i rodziców gospodarstwach była pracą de facto zawodowa - przynosiła dochód rodzinie, znały się na niej, były dumne z jej efektów.
    Nie, "dworskich" u mnie w rodzinie nie było przez ostatnie pokolenia na pewno. Na swoim gospodarzyli, albo rzemieślnikami byli.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 19:01
    aandzia43 napisała:

    > Pomyśl Drugi przez chwilę miast.zgodnie.ze swą naturą jazgotać i jadem strzykać
    > . Celowo piszę "pracowały zawodowo na roli" bo praca którą wykonywały w należąc
    > ych do nich ich mężów i rodziców gospodarstwach była pracą de facto zawodowa -
    > przynosiła dochód rodzinie, znały się na niej, były dumne z jej efektów.
    > Nie, "dworskich" u mnie w rodzinie nie było przez ostatnie pokolenia na pewno.
    > Na swoim gospodarzyli, albo rzemieślnikami byli.

    Andzia, weź dogadaj się sama ze sobą, a mnie daj spokój.
    Jak piszesz, że pracowały za pieniądze to kto im płacił? pracodawca chyba, no bo kto? maż? ojciec? kurde, no nie mam siły już do tych głupotek.
    Za kasę robił na wsi parobek który bym zmawiany na rok pracy, czasem parobkiem był syn osobisty, ale to inny temat, częściej styn szedł na parobka do jakiegoś sąsiada. Również komornicy czasem pracowali u właściciela i oprócz prawa do mieszkania mieli jakieś pieniądze za to.
    No wiec jeszcze raz sie ciebie pytam, bo mi się to kupy nie trzyma, u kogo i na jakich zasadach pracowały twoje prababcie za pieniądze?
  • druginudziarz 17.02.18, 17:52
    bgz0702 napisała:

    > Ale ze tak w ogole? To chyba nie, pracowaly optymalnie na swoje mozliwosci, wy
    > obiektywnie, ze wzgledu na mozliwosci, wiecej, ale kazdy musial zarobic na sieb
    > ie. Na slasku do tej pory uzywa sie okreslenia " uwarzyc strawe", slysze czasam
    > i i to od uczycielki:) serio. Cos sie tak zaparl ze my nieroby jestesmy? Moje b
    > abki pracowaly ciezko, dziadek tez

    Załamka :(
    Załamka i rozczarowanie.
    Piszę "a" a ty widzisz gdzieś jakieś "b", o którym nic a nic nie pisałem.
    Czy ja pisałem gdziekolwiek że kobiety na wsi były nierobami? no gdzie coś takiego napisałem albo choć zasugerowałem?? czy ja wyglądam na człowieka który kwestionuje że na wsi KAŻDY musiał zapie.dać żeby nie zemrzeć na przednówku z głodu? o czym Wy tu mówicie? że kobiety nie miały wyboru? a jakiż wybór miał np, mój pradziadek? wybór miał taki, że mógł wybrać kopalnie w której i tak MUSIAŁ kurwa pracować, bo był jednym z młodszych synów i nie miał co liczyć na zostanie na gospodarstwie. No więc wybrał Morawy, (a nie np. Zagłębie) gdzie nabawił się pylicy, która go zresztą dość młodym zabił, ale zarobił jako tako, wrócił pod Kraków i mógł rozejrzeć się za panną. Panna miała wszelako w posagu niecałą morgę, więc pradziadek taki miał zajebisty wybór, że imał się jeszcze pracą u sąsiadów i drobnym rzemiosłem.
    Kurwa, kurwa, kurwa, no nie mogę.
  • zawle 17.02.18, 17:55
    druginudziarz napisał:
    > Załamka :(
    > Załamka i rozczarowanie.
    > Piszę "a" a ty widzisz gdzieś jakieś "b", o którym nic a nic nie pisałem.
    > Czy ja pisałem gdziekolwiek że kobiety na wsi były nierobami? no gdzie coś taki
    > ego napisałem albo choć zasugerowałem?? czy ja wyglądam na człowieka który kwes
    > tionuje że na wsi KAŻDY musiał zapie.dać żeby nie zemrzeć na przednówku z głodu
    > ? o czym Wy tu mówicie? że kobiety nie miały wyboru? a jakiż wybór miał np, mój
    > pradziadek? wybór miał taki, że mógł wybrać kopalnie w której i tak MUSIAŁ kur
    > wa pracować, bo był jednym z młodszych synów i nie miał co liczyć na zostanie n
    > a gospodarstwie. No więc wybrał Morawy, (a nie np. Zagłębie) gdzie nabawił się
    > pylicy, która go zresztą dość młodym zabił, ale zarobił jako tako, wrócił pod K
    > raków i mógł rozejrzeć się za panną. Panna miała wszelako w posagu niecałą morg
    > ę, więc pradziadek taki miał zajebisty wybór, że imał się jeszcze pracą u sąsia
    > dów i drobnym rzemiosłem.
    > Kurwa, kurwa, kurwa, no nie mogę.

    Nikt tego nie kwestionuje.


    --
    -Miałam już dość wymówek że boli go głowa- to obudziło we mnie syndrom modliszki.
  • aandzia43 17.02.18, 18:16

    > Załamka i rozczarowanie.
    > Piszę "a" a ty widzisz gdzieś jakieś "b", o którym nic a nic nie pisałem.
    > Czy ja pisałem gdziekolwiek że kobiety na wsi były nierobami? no gdzie coś taki
    > ego napisałem albo choć zasugerowałem?? czy ja wyglądam na człowieka który kwes
    > tionuje że na wsi KAŻDY musiał zapie.dać żeby nie zemrzeć na przednówku z głodu
    > ? o czym Wy tu mówicie?

    My mówimy że kobiety na roli i wokół roli pracowały intensywnie i efektywnie i nie "siedziały w domu", bo:
    a. rolnictwo to nie przemysł ciężki dla Pudzianów (czego zdaje się nie odróżniać Sabat) i średnio silna kobieta intensywnie pracując wytwarza plony z powodzeniem.
    b. na marnotrawstwo energii zdrowej dorosłej osoby na bujanie kołyską i omiatanie izby rodzina nie mogła sobie pozwolić w dobie tradycyjnego rolnictwa. Od bawienia dzieci były starsze dzieci i starcy.


    że kobiety nie miały wyboru? a jakiż wybór miał np, mój
    > pradziadek? wybór miał taki, że mógł wybrać kopalnie w której i tak MUSIAŁ kur
    > wa pracować, bo był jednym z młodszych synów i nie miał co liczyć na zostanie n
    > a gospodarstwie. No więc wybrał Morawy, (a nie np. Zagłębie) gdzie nabawił się
    > pylicy, która go zresztą dość młodym zabił, ale zarobił jako tako, wrócił pod K
    > raków i mógł rozejrzeć się za panną. Panna miała wszelako w posagu niecałą morg
    > ę, więc pradziadek taki miał zajebisty wybór, że imał się jeszcze pracą u sąsia
    > dów i drobnym rzemiosłem.
    > Kurwa, kurwa, kurwa, no nie mogę.

    Nie histeryzuj. Moja babka co mało mórg w posagu miała od 15 roku życia "na służbie" u państwa była i zarabiała na posag, nie ograniczała się do czekania na kawalera z tymi swoimi trzema morgami jak księżniczka. Po ślubie też nie zajmowała się.wyłącznie kołysaniem dzieciątek, gotowaniem i innymi przyjemnościami.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 18:40
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Załamka i rozczarowanie.
    > > Piszę "a" a ty widzisz gdzieś jakieś "b", o którym nic a nic nie pisałem.
    > > Czy ja pisałem gdziekolwiek że kobiety na wsi były nierobami? no gdzie co
    > ś taki
    > > ego napisałem albo choć zasugerowałem?? czy ja wyglądam na człowieka któr
    > y kwes
    > > tionuje że na wsi KAŻDY musiał zapie.dać żeby nie zemrzeć na przednówku z
    > głodu
    > > ? o czym Wy tu mówicie?
    >
    > My mówimy że kobiety na roli i wokół roli pracowały intensywnie i efektywnie i
    > nie "siedziały w domu", bo:
    > a. rolnictwo to nie przemysł ciężki dla Pudzianów (czego zdaje się nie odróżnia
    > ć Sabat) i średnio silna kobieta intensywnie pracując wytwarza plony z powodzen
    > iem.
    > b. na marnotrawstwo energii zdrowej dorosłej osoby na bujanie kołyską i omiatan
    > ie izby rodzina nie mogła sobie pozwolić w dobie tradycyjnego rolnictwa. Od baw
    > ienia dzieci były starsze dzieci i starcy.

    No więc ja Ci tłumaczę, jak krowie na rowie, że kobiety uprawą roli się NIE zajmowały.
    Praca w ogrodzie przy warzywach nie jest pracą na roli, ogród zawsze był przydomowy (np. nie wliczał się do obliczania wymiaru pańszczyzny) a jak wyraźnie ci pisałem, domem zajmowała się kobieta. Taki podział był czytelny. Kobieta tez NIE zajmowała się zwierzętami gospodarskimi, widziałaś kiedyś kobietę na hali z owcami? kobiety zajmowały się za to DROBIEM a ten jak sama nazwa wskazuje to drób, drobnica, a nie zwierzę. Tak na marginesie, ewentualny dochód ze sprzedaży tegoż drobiu był do wyłącznej dyspozycji kobiety.
    Jedynym wyjątkiem kiedy kobiety pojawiały się na roli to żniwa, kiedy to "wszystkie ręce na pokład". Ale potem zaraz wracał ład - młócką zajmowali się tylko mężczyźni.
    Tak jak już wspomniałem, jesli masz doświadczenia rodzinne związane tylko z najemną pracą na roli (praca u kogoś na dniówki) to wsi po prostu nie rozummiesz.

    > Nie histeryzuj. Moja babka co mało mórg w posagu miała od 15 roku życia "na słu
    > żbie" u państwa była i zarabiała na posag, nie ograniczała się do czekania na k
    > awalera z tymi swoimi trzema morgami jak księżniczka. Po ślubie też nie zajmowa
    > ła się.wyłącznie kołysaniem dzieciątek, gotowaniem i innymi przyjemnościami.

    Nikt na wsi na nic nie "czekał", więc twoja babcia niczego szczególnego nie robiła, pracując "na służbie". Trzy morgi to niewiele, ale to też zalezy od klasy ziemi, jak dwójka-trójak to rodzinę by już wyżywiły.
    Po ślubie robiła zapewne to co inne kobiety w jej otoczeniu, z całą pewnością, czego nie wiem dlaczego nie rozumiesz, nie orała, nie rozrzucała gnoju, nie młóciła zboża, nie wyorywała perzu, nie wymieniała strzechy, nie poprawiała komina, nie kupowała nowego konia, nie jeździła z nim do kowala, nie reperowała wozu, płotu, drzwi od stodoły itd itd. No chyba że mąż zaniemógł, a synowie jeszcze byli nie w sile.
  • aandzia43 17.02.18, 19:06

    > No więc ja Ci tłumaczę, jak krowie na rowie, że kobiety uprawą roli się NIE zaj
    > mowały.
    > Praca w ogrodzie przy warzywach nie jest pracą na roli, ogród zawsze był przydo
    > mowy (np. nie wliczał się do obliczania wymiaru pańszczyzny) a jak wyraźnie ci
    > pisałem, domem zajmowała się kobieta. Taki podział był czytelny. Kobieta tez NI
    > E zajmowała się zwierzętami gospodarskimi, widziałaś kiedyś kobietę na hali z o
    > wcami? kobiety zajmowały się za to DROBIEM a ten jak sama nazwa wskazuje to dró
    > b, drobnica, a nie zwierzę. Tak na marginesie, ewentualny dochód ze sprzedaży
    > tegoż drobiu był do wyłącznej dyspozycji kobiety.
    > Jedynym wyjątkiem kiedy kobiety pojawiały się na roli to żniwa, kiedy to "wszys
    > tkie ręce na pokład". Ale potem zaraz wracał ład - młócką zajmowali się tylko m
    > ężczyźni.
    > Tak jak już wspomniałem, jesli masz doświadczenia rodzinne związane tylko z naj
    > emną pracą na roli (praca u kogoś na dniówki) to wsi po prostu nie rozummiesz.

    Drugi,.powtarzam: moi przodkowie robili na swoim. Część rodziny była małorolna, część całkiem zamożna.
    Do kobiet należał codzienny obrządek czyli wszystko przy zwierzętach, krowach i świniach też. Owcami też się.zajmowały, ale na moich terenach to margines hodowli, to nie góry i redyki. Aha, krowy i gęsi pasały podrośnięte dzieci. Kobiety pracowały w polu przy sadzeniu i zbieraniu buraków i kartofli, przy tytoniu i chmielu, przy żniwach. Siedzi obok mnie mama i potwierdza moje wspomnienia z dzieciństwa. Myślę że rozpowszechniasz bzdury, niebezpieczne bzdury.


    > Nikt na wsi na nic nie "czekał", więc twoja babcia niczego szczególnego nie rob
    > iła, pracując "na służbie". Trzy morgi to niewiele, ale to też zalezy od klasy
    > ziemi, jak dwójka-trójak to rodzinę by już wyżywiły.
    > Po ślubie robiła zapewne to co inne kobiety w jej otoczeniu, z całą pewnością,
    > czego nie wiem dlaczego nie rozumiesz, nie orała, nie rozrzucała gnoju, nie młó
    > ciła zboża, nie wyorywała perzu, nie wymieniała strzechy, nie poprawiała komina
    > , nie kupowała nowego konia, nie jeździła z nim do kowala, nie reperowała wozu,
    > płotu, drzwi od stodoły itd itd. No chyba że mąż zaniemógł, a synowie jeszcze
    > byli nie w sile.

    Perz wyrywała, przy budowie domu i obory brała udział, sprzętów ciężkich nie konserwowała. Poza tym tak jak pisałam wyżej: sadziła i zbierała buraki i kartofle, brała udział w żniwach, sama zajmowała się zwierzętami dużymi, wyrzucala z dziadkiem gnoj i podkladała słomę,



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 19:15
    aandzia43 napisała:

    > pracowały w polu przy sadzeniu i zbieraniu buraków i kartofli, przy tytoniu i
    > chmielu, przy żniwach. Siedzi obok mnie mama i potwierdza moje wspomnienia z dz
    > ieciństwa. Myślę że rozpowszechniasz bzdury, niebezpieczne bzdury.

    Mowa była o czasach przed rewolucją przemysłowa 2. poł XIX wieku i przemianach społecznych z tym związanych, a teraz piszesz o połowie XX wieku. Gdzie rzym gdzie krym?
  • aandzia43 17.02.18, 19:29
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > pracowały w polu przy sadzeniu i zbieraniu buraków i kartofli, przy tyto
    > niu i
    > > chmielu, przy żniwach. Siedzi obok mnie mama i potwierdza moje wspomnieni
    > a z dz
    > > ieciństwa. Myślę że rozpowszechniasz bzdury, niebezpieczne bzdury.
    >
    > Mowa była o czasach przed rewolucją przemysłowa 2. poł XIX wieku i przemianach
    > społecznych z tym związanych, a teraz piszesz o połowie XX wieku. Gdzie rzym gd
    > zie krym?

    Jeśli praca w rolnictwie już mocno zmechanizowanym była tak absorbująca siły wszystkich mieszkańcow wsi (żeby wyżywić wszystkie gęby a za nadwyżki kupić to i owo i dzieci kształcić), to jak musiała być absorbująca w erze bardziej prymitywnych narzędzi? Chcesz nam wmówić że w XVI wieku kobieta na wsi mogła sobie pozwolić na nie pracowanie na chleb, a w XX nie mogła? ;-) Mama chichoce i mówi że się urwałeś z Księżyca :-D


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 20:04
    aandzia43 napisała:

    >
    > Jeśli praca w rolnictwie już mocno zmechanizowanym była tak absorbująca siły ws
    > zystkich mieszkańcow wsi (żeby wyżywić wszystkie gęby a za nadwyżki kupić to i
    > owo i dzieci kształcić), to jak musiała być absorbująca w erze bardziej prymity
    > wnych narzędzi? Chcesz nam wmówić że w XVI wieku kobieta na wsi mogła sobie poz
    > wolić na nie pracowanie na chleb, a w XX nie mogła? ;-) Mama chichoce i mówi że
    > się urwałeś z Księżyca :-D

    I wszystko co wyprodukowała twoja babcia i mama było zjadane na miejscu? czy może po to żeby sprzedać/oddać do skupu? Ty w ogóle nie ogarniasz przemian jakie zaszły również w rolnictwie w ciągu mniej więcej 1,5 wieku.
    Praca jest teraz zmechanizowana bo "trzeba" uzyskać 50 kwintali zboża z hektara, tymczasem kiedyś zbierało się raptem kilka. Pisałaś o ziemniakach, sprawdź sobie więc kiedy wieś zaczęła hodować ziemniaki i z jakiego powodu. Bez sensu taka rozmowa, w której jedna osoba wie o czym się mówi a druga ani trochę.
    Kobieta zawsze pracowała na wsi, równie intensywnie jak mężczyzna, pies i koń.
    "Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj" - mówi ci to coś?
  • aandzia43 17.02.18, 20:30

    Bez sensu tak
    > a rozmowa, w której jedna osoba wie o czym się mówi a druga ani trochę.

    Nie.wiesz o czym mówisz? Tak podejrzewałam.


    > Kobieta zawsze pracowała na wsi, równie intensywnie jak mężczyzna, pies i koń.

    I właśnie to mówię od samego początku tej dyskusji. Cieszę się, że w końcu osiągnęliśmy porozumienie.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 17.02.18, 19:20
    Obrządek czyli karmienie i oporządzanie zwierząt gospodarskich to przygotowanie kilka razy dziennie, nagotowanie (dla świń), zataszczenie kilogramów żarcia. Do tego podrzucenie słomy pod kopyta, czasem wyrzucenie gnoju. To wszystko zwyczajowo należało do kobiety. Do większego wyrzucania gnoju szedł chłop, on też zabijał chlew, reperowal żłoby, koryta, budynki. Albo wolał sąsiada jak nie umiał.
    Przy tej robocie okołozwierzątkowej karmienie drobiu ziarenkami jak mickiewiczowska Zosia to jakaś niepoważna popierdółka ;-) Aha, kurom też się często paszę gotowało.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • koszmarna.baba 17.02.18, 21:58
    >Kobieta tez NIE zajmowała się zwierzętami gospodarskimi, widziałaś kiedyś kobietę na hali z owcami? kobiety zajmowały się za to DROBIEM a ten jak sama nazwa wskazuje to drób, drobnica, a nie zwierzę. Tak na marginesie, ewentualny dochód ze sprzedaży tegoż drobiu był do wyłącznej dyspozycji kobiety.

    Drugi, ale ty masz klapki na oczach zupełnie jak dorożkarski koń! Nie wiem gdzie się wychowałeś, skąd zaczerpnąłeś wiedzę, którą nam tu serwujesz ale o pracy na wsi to masz bardzo kiepskie pojęcie.
    Owszem owiec na halach nie wypasały ale tylko dlatego, że z tymi owcami nie wracało się na noc do zagrody! Ale czy ty widziałeś chłopa zajmującego się dojeniem krów, obrządzaniem świń? To jest Twoim zdaniem drobnica??
    >nie rozrzucała gnoju,
    Mylisz się i to bardzo. Właśnie kobiety ten gnój rozmiatały, mężczyźni go wywozili z gnojnika na pole, wykopywanie ziemniaków to też był babski obowiązek - chłop miał je zawieźć do chałupy!
    Wcześniej trzeba było te ziemniaki "obrobić" tzn. najpierw po wzejściu pielić- to robiły kobiety- potem okopać to już robił chłop.
    >nie wyorywała perzu
    Owszem wyorywał chłop ale baba musiała go potem wytrząsać z ziemi i ładować na wóz.

    Mam więc prośbę: przestań opowiadać o rzeczach o których nie masz pojęcia.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • druginudziarz 17.02.18, 22:10
    koszmarna.baba napisała:

    > Drugi, ale ty masz klapki na oczach zupełnie jak dorożkarski koń! Nie wiem gdzi
    > e się wychowałeś, skąd zaczerpnąłeś wiedzę, którą nam tu serwujesz ale o pracy
    > na wsi to masz bardzo kiepskie pojęcie.

    O! następna orlica wkracza do akcji nie wiedząc o czym było wcześniej :D i pewna że "ja wiem wszystko i lepiej!" :))
    Zanim się rozgrzejesz sprawdź sobie co i jak, a też sprawdź kiedy zaczęto uprawiać ziemniaki na wsi i dlaczego w związku z tym nie ma to związku ze wcześniejsza dyskusją.
    Co do świń do miałaś jakieś archiwalia w ręku? nie musza być bardzo stare, wystarczy jakieś spis z XVIII w., tam jest napisane co kto miał w obejściu, można się dowiedzieć czy tam były świnie.
  • bgz0702 17.02.18, 22:15
    druginudziarz napisał:

    > koszmarna.baba napisała:
    >
    > > Drugi, ale ty masz klapki na oczach zupełnie jak dorożkarski koń! Nie wie
    > m gdzi
    > > e się wychowałeś, skąd zaczerpnąłeś wiedzę, którą nam tu serwujesz ale o
    > pracy
    > > na wsi to masz bardzo kiepskie pojęcie.
    >
    > O! następna orlica wkracza do akcji

    The best! :))

    nie wiedząc o czym było wcześniej :D i pewn
    > a że "ja wiem wszystko i lepiej!" :))
    > Zanim się rozgrzejesz sprawdź sobie co i jak, a też sprawdź kiedy zaczęto upraw
    > iać ziemniaki na wsi i dlaczego w związku z tym nie ma to związku ze wcześniejs
    > za dyskusją.
    > Co do świń do miałaś jakieś archiwalia w ręku? nie musza być bardzo stare, wyst
    > arczy jakieś spis z XVIII w., tam jest napisane co kto miał w obejściu, można s
    > ię dowiedzieć czy tam były świnie.
  • aandzia43 17.02.18, 22:48

    > O! następna orlica wkracza do akcji nie wiedząc o czym było wcześniej :D i pewn
    > a że "ja wiem wszystko i lepiej!" :))
    > Zanim się rozgrzejesz sprawdź sobie co i jak, a też sprawdź kiedy zaczęto upraw
    > iać ziemniaki na wsi i dlaczego w związku z tym nie ma to związku ze wcześniejs
    > za dyskusją.
    > Co do świń do miałaś jakieś archiwalia w ręku? nie musza być bardzo stare, wyst
    > arczy jakieś spis z XVIII w., tam jest napisane co kto miał w obejściu, można s
    > ię dowiedzieć czy tam były świnie.

    Owszem, były świnie i w XVI wieku :-) Więcej procentowo bydła i owiec i bogactwo gatunków ptactwa domowego. A tak w ogóle to chcesz powiedzieć, że brak kartofli w uprawie, a obecność innych okopowych w dajmy na to XVI wieku powodował brak udziału kobiet w pracach rolniczych? ;-) Bo nijak nie mogę zrozumieć o co.ci.chodzi.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 23:04
    aandzia43 napisała:

    > Owszem, były świnie i w XVI wieku :-) Więcej procentowo bydła i owiec i bogactw
    > o gatunków ptactwa domowego. A tak w ogóle to chcesz powiedzieć, że brak kartof
    > li w uprawie, a obecność innych okopowych w dajmy na to XVI wieku powodował bra
    > k udziału kobiet w pracach rolniczych? ;-) Bo nijak nie mogę zrozumieć o co.ci.
    > chodzi.

    Chcę powiedzieć, że twoje opowieści np. o karmieniu przed wiekami świń ziemniakami są funta kłaków warte.
    Świnie były "od zawsze", ale pasły się w lesie razem z innym bydłem, na rowach, nieużytkach, żadna. Tuczeniem świń paszą treściwą zajmowały się wyspecjalizowane osady, ztąd nazwy typu "Świniary".
  • aandzia43 17.02.18, 23:33

    > Chcę powiedzieć, że twoje opowieści np. o karmieniu przed wiekami świń ziemniak
    > ami są funta kłaków warte.
    > Świnie były "od zawsze", ale pasły się w lesie razem z innym bydłem, na rowach,
    > nieużytkach, żadna. Tuczeniem świń paszą treściwą zajmowały się wyspecjalizowa
    > ne osady, ztąd nazwy typu "Świniary".

    Jesuuu, ja pisałam o swoich obserwacjach i wspomnieniach starszych co z nimi gadałam, więc o czasach nieodleglych. Myślałam że to oczywiste. Pytam jeszcze raz: czy w.związku z tym,.że.świnie i bydło letnią porą pasly się na zewnątrz (50 lat temu też się pasly) a zamiast kartofli uprawiano inne okopowe to kobiety na wsi nie pracowały w rolnictwie?



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 17.02.18, 23:45
    aandzia43 napisała:

    > Jesuuu, ja pisałam o swoich obserwacjach i wspomnieniach starszych co z nimi ga
    > dałam, więc o czasach nieodleglych. Myślałam że to oczywiste. Pytam jeszcze raz
    > : czy w.związku z tym,.że.świnie i bydło letnią porą pasly się na zewnątrz (50
    > lat temu też się pasly) a zamiast kartofli uprawiano inne okopowe to kobiety na
    > wsi nie pracowały w rolnictwie?

    Kobiety na wsi pracowały, mężczyźni na wsi pracowali, dzieci na wsi pracowały, konie na wsi pracowały. Nikt wtedy nie zastanawiał się nad tym czy pracuje w rolnictwie czy już aby nie jest to rzemiosło, czy służba zdrowia.
    Jak Cię to nadal męczy to doczytaj sobie co to była pańszczyzna i jak działała, kto ją odrabiał. jak sądzisz, dlaczego?
    Przeczytaj tez powiedzmy pamiętnik Jana Słomki (włościanin z Małopolski), kiedyś był w sieci, teraz pewnie tez do znalezienia. Więcej Ci już nie pomogę.