Dodaj do ulubionych

80% mężczyzn ma atrakcyjność poniżej średniej

09.06.18, 12:03
Niby to było wiadomo dawno ale kolejne potwierdzenie wybredności :)

www.reddit.com/r/OkCupid/comments/2pac0i/men_youre_ugly_women_80_percent_of_men_are_below/

--
Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 09.06.18, 19:18
    - gdy przekrocza trzydziestke...
  • kag73 09.06.18, 20:51
    "ta wybrednosc wobec mezczyzn szybko im mija....
    gdy przekrocza tryzdziestke"

    uzupelnie:
    I wraca znow po 40 stce :)
  • obrotowy 09.06.18, 23:28
    kag73 napisała:
    I wraca znow po 40 stce :)


    znaczy - seks po 40-tce tylko dla niewybrednych ?

    a reszta adieu ? :)
  • sabat3 10.06.18, 06:43
    obrotowy napisał:
    > znaczy - seks po 40-tce tylko dla niewybrednych ?
    >
    > a reszta adieu ? :)

    To zalezy gdzie. W Polsce jest silny spoleczny przymus gwaltownego zestarzenia sie kobiet po czterdziestce. Zrobienia sobie trwalej a la helm i dreptania z siatkami w rekach, kolebiac sie przy tym z boku na bok jak pingwin. Widze wiele kobiet, ktore ida za tym trendem. Na zachodzie ludzie probuja byc w formie caly czas, a u nas mlode laski szaleja ze swoim wygladem dwa razy bardziej niz na zachodzie, za to bardzo szybko totalnie odpuszczaja akcentowanie gotowosci erotycznej po czterdziestce i pozniej. W ogole Polska to zascianek jesli chodzi o seks, w spolecznym dyskursie ten temat jest zamieciony pod dywan. Powiedzialbym, ze w Polskiej swiadomosci seks to cos, czego kobiecie po czterdziestce uprawiac nie wypada.
  • hello-kitty2 10.06.18, 23:18
    sabat3 napisał:

    W Polsce jest silny spoleczny przymus gwaltownego zestarzenia
    > sie kobiet po czterdziestce. Zrobienia sobie trwalej a la helm i dreptania z si
    > atkami w rekach,

    "Przymus gwaltownego zestarzenia sie" ;-) Dwa razy to czytalam i usmiech nie schodzil mi z twarzy. Pamietam jak stawialam pierwsze kroki zawodowe to moja szefowa, kobieta 40+ pracowala, ze swoja synowa, ktora miala juz z jej synem kilkuletnie dziecko, w pale mi sie to nie miescilo, juz wtedy miala ten chelm z trwalej, spodnice prosta do polowy lydki, rozklekotane klapki na mocno zdartym obcasie i niepomalowane paznokcie. POstarzana o 20 lat.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 10.06.18, 23:34
    Nie, to sie bardzo zmienilo/zmienia w Polsce, teraz babki 40+ sa czesto zadbane, zrobione no calkiem niczego sobie, wcale nie zestarzale. Naprawde.
  • proteinawy 09.06.18, 21:15
    No i potwierdzenie stereotypu, ze kobiety nie rozumieją arytmetyki.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • sabat3 09.06.18, 22:43
    proteinawy napisał(a):
    > No i potwierdzenie stereotypu, ze kobiety nie rozumieją arytmetyki.

    Przede wszystkim, że są o wiele mniej zainteresowane mężczyznami niż ma to miejsce w drugą stronę. Średnia arytmetyczna (subiektywna ocena) nawet nie stała w tym wypadku obok dominanty (wyznacznik stanu faktycznego), to tylko potwierdza to, co mówię od dawna. No i że wobec mężczyzn wymagania są znacznie wyższe. Tu mamy dowód w postaci badania.
  • kag73 09.06.18, 22:48
    Ty chyba jeses chory :) Coz mozna poradzic jezli faceci de facto sa ponizej przecietnej, no coz. Niemniej nadal maja szanse, pisla tu kitty o kolezance: gang niech zalozy, pefumami sie spryska i dokas wyprowadzi. No co zrobisz nic nie zrobisz. Jednak prawda jest taka ze babki wiaza i bzykaja sie z roznymi. Na odwrot zreszta to samo.
  • sabat3 09.06.18, 22:58
    kag73 napisała:
    > Ty chyba jeses chory :) Coz mozna poradzic jezli faceci de facto sa ponizej prz
    > ecietnej, no coz.

    Nie "de facto", tylko według oceny kobiet. Tego typu badania wskazują raczej na opinie i nastroje, a nie obiektywny rozkład cech w zbiorowości.
    Bliżej rzeczywistości jest dominanta. Chociaż w tym wypadku i tak opieramy się na opiniach a nie faktach (ocena atrakcyjności jest wyrażoną opinią).
  • kag73 09.06.18, 23:04
    Ano, bo piekno lezy sie w oku patrzacego. A kto mialby wsrod hetero oceniac atrakcyjnosc facetow? no dobra to jak jest zdaniem facetow? Jak wyglada z atrakcyjnoscia u mezczyzn?
    Zaraz sie okaze "nie wiem, bo na facetow nie patrze, nie zwracam uwagi, nie interesuja mnie". Atrakcyjnosc to zawsze kwestia wzgledna, subiektywna ocena.
  • marek.zak1 09.06.18, 23:01
    kag73 napisała:

    > Ty chyba jeses chory :) Coz mozna poradzic jezli faceci de facto sa ponizej przecietnej, no coz.
    -----------------------
    Faceci nie maja być urodziwi i konkurować pięknością z kobietami. Maja to coś i już sa w oczach kobiet piękni, a jak nie maja to i uroda aż tak nie pomaga.
  • kag73 09.06.18, 23:07
    "Faceci nie maja być urodziwi i konkurować pięknością z kobietami. Maja to coś i już sa w oczach kobiet piękni, a jak nie maja to i uroda aż tak nie pomaga.

    A jak kobiety maja to cos? To uroda/atrakcyjnosc tez niepotrzebna? Dla mnie atrakcyjnosc fizyczna jest warunkiem koniecznym, potem cala reszta, co nie znaczy, ze facet to lalka i ma miec ladniutka buzie, niemniej podobac mi sie zewnetrznie musi.
  • marek.zak1 09.06.18, 23:20
    kag73 napisała:

    > "Faceci nie maja być urodziwi i konkurować pięknością z kobietami. Maja to coś i już sa w oczach kobiet piękni, a jak nie maja to i uroda aż tak nie pomaga.
    >
    > A jak kobiety maja to cos? To uroda/atrakcyjnosc tez niepotrzebna? Dla mnie atrakcyjnosc fizyczna jest warunkiem koniecznym, potem cala reszta, co nie znaczy, ze facet to lalka i ma miec ladniutka buzie, niemniej podobac mi sie zewnetrznie musi.
    -----------------------------------
    Jasne. fajna sylwetka, tors, ramiona Cię obejmujące i ten uśmiech. Jesteś bezradna :)
  • marek.zak1 09.06.18, 22:47
    Facjata faceta ma znaczenie marginalne. Jak jest bystry, na poczucie humoru, urok osobisty, perspektywyu i jest fajnie zbudowany staje się INTERESUJĄCY - a to jest kluczem do serc i nie tylko. Tak więc ta statystyka jest nic nie warta, sorry.
  • kag73 09.06.18, 22:54
    No nie wiemy co ma oznaczac "atrakcyjnosc" Dla mnie bydowa to element atrakcyjnosci. U kobiet jak i mezczyzn.
    No i tu jest pytanie ilu jest "fajnie zbudowanych"? I kolko sie zamyka :(
  • szopen_cn 10.06.18, 06:28
    urquhart napisał:

    > Niby to było wiadomo dawno ale kolejne potwierdzenie wybredności :)
    >
    > www.reddit.com/r/OkCupid/comments/2pac0i/men_youre_ugly_women_80_percent_of_men_are_below/
    >

    Kolejna kupa “potwierdzona badaniami”, uzasadniona zarchwizowanym watkiem z reddit publikowanym lata remu.

    Tu nawet zal komentowac.
  • sabat3 10.06.18, 06:51
    szopen_cn napisał:
    > Kolejna kupa “potwierdzona badaniami”, uzasadniona zarchwizowanym watkiem z red
    > dit publikowanym lata remu.
    >
    > Tu nawet zal komentowac.

    Nawet w komentarzach bylo napisane dlaczego to nie jest miarodajne - klikanie wyzszych ocen na tym portalu generowalo zaproszenia do rozmowy z tymi mezczyznami
    Mimo wszystko ten wyzszy prog zainteresowania jakos to obrazuje. Tendencja istnieje, chociaz badania trudno uznac za poprawnie przeprowadzone.
  • szopen_cn 10.06.18, 07:03
    Zainspirowany metodami Urquhart znalazem Potwierdzenie tezy, ze “konserwatywni mezczyzni” maja duzo mniejsze fiuty.
    Niby nic zaskakujacego ale interesujace.
    rationalwiki.org/wiki/Essay:Do_conservatives_have_small_penises%3F

  • proteinawy 10.06.18, 12:39
    > Tendencja istnieje

    Nie tylko istnieje ale jest silnikiem ewolucji gatunków takich jak nasz. Większość populacji samców jest zmotywowana do wyścigu i ma złudzenie bycia w czołówce. Cała populacja samic moze byc „obsłużona” przez czołówkę i tylko nią jest zainteresowana.

    Minusy takiego rozgrywania sprawy (głownie duża dawka śmiertelnej przemocy wsród samców i potomstwa) nasza kultura pacyfikowała do tej pory wymuszoną monogamią. To obarcza sporą grupe samic niechcianymi samcami. Do niedawna (kilkaset lat temu) to był niezły deal w porownaniu z alternatywa.

    Teraz butki okazują sie za ciasne, raz sie żyje kto by chciał marnować życie w ten sposób.

    Czas odpuścić sobie nie tylko zwiazki ale w ogole relacje międzypłciowe, to jest dla większości populacji lose-lose, a alternatywy sa duzo atrakcyjniejsze niz milion lat temu. Porno, opiaty i inne uzależnienia. W ostateczności samobójstwo.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • mmkaa1 10.06.18, 13:27
    Nasza kultura niestety wytwarza masy narcystycznych ludzi, totalnie pozbawionych poczucia ja, nieszczesliwych, odcietych od swoich uczuc, a za to uganiajacych sie za utworzeniem jako takiego wizerunku, by nie zostac poza nawiasem tego spoleczenstwa.
  • urquhart 10.06.18, 13:37
    proteinawy napisał(a):
    > Czas odpuścić sobie nie tylko zwiazki ale w ogole relacje międzypłciowe, to jes
    > t dla większości populacji lose-lose, a alternatywy sa duzo atrakcyjniejsze niz
    > milion lat temu. Porno, opiaty i inne uzależnienia. W ostateczności samobójstw

    Pesymizm godny sceptyka. :)
    No ale jak już problem zdiagnozowany to i można znaleźć rozwiązanie.
    Zmienić układ odniesienia "średniej atrakcyjnośck" zmieniając grupę społeczną.
    Kobiety mężczyzn z krajów bogatszych, a mężczyźni odwrotne z biedniejszych i masz podziw gwarantowany :)
    I ewolucja już tą lukę w systemie eksploatuje , kto się załapie ten ma z górki :)
    Większa część forum i żeńska i męska ostanio poszła w tym kierunku.

    www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/malzenstwa-binacjonalne-w-polsce-polacy-zenia-sie-z-ukrainkami,artykuly,421206,1.html
    Ty zdaje się rzuciłeś się ambitnie wbrew temu trendowi na dziewczynę z bogatszego kraju ktora spaczona jest jeszcze wybredniejszym postrzeganiem "średniej atrakcyjności" to nie dziwota że narzekasz że ciężko...



    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • druginudziarz 10.06.18, 19:55
    urquhart napisał:

    > Pesymizm godny sceptyka. :)
    > No ale jak już problem zdiagnozowany to i można znaleźć rozwiązanie.
    > Zmienić układ odniesienia "średniej atrakcyjnośck" zmieniając grupę społeczną.
    > Kobiety mężczyzn z krajów bogatszych, a mężczyźni odwrotne z biedniejszych i ma
    > sz podziw gwarantowany :)

    Jak ktoś ma obniżona samoocenę, strukturę lękową to będzie skłonny do szukania tego typu eksperymentów matrymonialnych.
    "Polacy żenią się z Ukrainkami" owszem, ale to dotyczy klas nieco wyższych niż średnia, czyli relatywnie dobry materiał ale nie znajdujący uznania w swojej klasie kobiet.
  • hello-kitty2 10.06.18, 20:43
    urquhart napisał:

    > Pesymizm godny sceptyka. :)
    > No ale jak już problem zdiagnozowany to i można znaleźć rozwiązanie.
    > Zmienić układ odniesienia "średniej atrakcyjnośck" zmieniając grupę społeczną.
    > Kobiety mężczyzn z krajów bogatszych, a mężczyźni odwrotne z biedniejszych i ma
    > sz podziw gwarantowany :)
    > I ewolucja już tą lukę w systemie eksploatuje , kto się załapie ten ma z górki
    > :)
    > Większa część forum i żeńska i męska ostanio poszła w tym kierunku.

    Z gorki albo pod gorke: te cholerne jezyki obce. Mi sie juz nie chce czasem w nich produkowac. Chcialabym w koncu z kims normalnie pogadac bez wiekszego zastanawiania sie, a jak to sie literuje, jak o sie wymawia, jak to wyraza... Zobaczcie tutaj czlowiek walnie pojedynczy blad i juz leci poprawic, a w jezykach obcych twoje bledy bombarduja non stop czyjes oczy i uszy, jakie to jest dopiero wkur*****ce. Zaczynasz myslec, ze lepiej powiedziec mniej, lepiej sie nie odzywac, lepiej sie nie wdawac w niepotrzebne tlumaczenia i w koncu chu* relacje strzela. O tak jest z gorki.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 10.06.18, 22:13
    hello-kitty2 napisała:
    > Zaczynasz myslec, ze lepiej powiedziec mniej, lepiej sie nie odzywa
    > c, lepiej sie nie wdawac w niepotrzebne tlumaczenia i w koncu chu* relacje strz
    > ela. O tak jest z gorki.

    No nie wiem... mozna czasem natknac sie w sieci na takie posty nativow jezyka angielskiego, ze pozostaje tylko zlapac sie za glowe. W ogole fenomen jezyka jako takiego nie opiera sie na gramatyce, tylko w wiekszej mierze na wymowie i typowych zlepkach slow. Posluchaj jak mowia Polacy (sproboj to zapisac) a sie przekonasz. To czesto nawet nie sa zdania.
  • aandzia43 10.06.18, 21:31
    > No ale jak już problem zdiagnozowany to i można znaleźć rozwiązanie.
    > Zmienić układ odniesienia "średniej atrakcyjnośck" zmieniając grupę społeczną.
    > Kobiety mężczyzn z krajów bogatszych, a mężczyźni odwrotne z biedniejszych i ma
    > sz podziw gwarantowany :)
    > I ewolucja już tą lukę w systemie eksploatuje , kto się załapie ten ma z górki
    > :)

    Podziw ma gwarantowany na wejście. I dlatego iskrzenie w takich układach jest przez chwilę na pewno i dlatego one o ogóle się zawiązują. O parciu pań wyłącznie na kasę nie będziemy tu nawet rozmawiac. Zaraz potem, jak minie pierwszy ogień, zaczyna się relacja człowiek-człowiek. Kasa, pewność siebie, zadbane zewnętrze mężczyzny powszednieją błyskawicznie, widać jak na dłoni wady i zalety. Utrzymują się (w.stanie satysfakcji rzecz jasna) tylko te związki mieszane, w których człowiek spasował się z człowiekiem, kobieta z mężczyzną. Czyli dokładnie tak, jak w związkach nie mieszanych. W stanie niesatysfakcji (jedno lub obustronnej) trwają te, w których partnerzy nie pasują do siebie. Czyli dokładnie tak, jak w związkach nie mieszanych. Kasa i luz faceta z bogatszego kraju są wabikiem, który pozwala zetknąć ze sobą dwoje ludzi i dodać ognia ich początkom. Reszta rozgrywa się między dwiema osobowościami.
    W wątku Kutuowa lub Wonta pisał Szopena albo ten drugi mężczyzna,.który ma mocno długoletni i satysfakcjonujcy związek z Azjatką (Tajką?). Powiedział, że ostatecznie tylko szacunek do innej kultury i konkretnego człowieka pozwala na obustronne szczęście w związku.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 10.06.18, 13:53
    proteinawy napisał(a):
    > Teraz butki okazują sie za ciasne, raz sie żyje kto by chciał marnować życie w
    > ten sposób.

    A tak na serio to spotkałeś już się wypowiedziami Jordana Petersona który ideologicznie stanął na czele tych dyskryminowanych i wykluczonych samców (inceli)?
    nczas.com/2018/06/01/feministki-go-nienawidza-a-socjalisci-przed-nim-ostrzegaja-kim-jest-jordan-peterson-ktory-porwal-miliony-osob-video/
    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • aandzia43 10.06.18, 14:37

    > A tak na serio to spotkałeś już się wypowiedziami Jordana Petersona który ideol
    > ogicznie stanął na czele tych dyskryminowanych i wykluczonych samców (inceli)?
    > nczas.com/2018/06/01/feministki-go-nienawidza-a-socjalisci-przed-nim-ostrzegaja-kim-jest-jordan-peterson-ktory-porwal-miliony-osob-video/

    Tak serio to nie ośmieszaj się cytatami z badziewiastych portali. Przeleciałam na razie cytaty z Jordana na polskim fb na jego temat. Zgrabne i w większości niegłupie konkluzje. A w temacie forum: m.in. o tym, że między kobietami a mężczyznami nie ma różnic jako takich, są po prostu różnice w osobowości (jeśli się weźmie różnice wynikające z płci i te z osobowości, te pierwsze stają się nieistotne. Dosłownie tak napisał. Zgadzam się z facetem. W wolnej chwili poczytam więcej.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 10.06.18, 14:37
    > A tak na serio to spotkałeś już się wypowiedziami Jordana Petersona który ideologicznie stanął na czele tych dyskryminowanych i wykluczonych samców (inceli)? <

    O tak, przypomina mi Ciebie :)

    Gość sie otarł o ludzi, ktorych lubię (Sam Harris, Matt Dillahunty) no i przy okazji zadymy wokol niesławnej kanadyjskiej uchwały C16. Słucham go z przyjemnoscia, choc to co mowi to nie do konca moja bajka. Moim zdaniem dobrze tłumaczy role mitu, dzielę jego niechęć do postmodernistycznej papki pomieszanej z neo-marksizmem.

    Nie przepadam za mętnym definiowaniem pojęć takich jak Bóg, prawda, rzeczywistość.

    Wróżę mu jeszcze sporo popularności, trafia w niezaspokojone potrzeby wielu ludzi, głownie potrzebę zbalansowania praw z obowiązkami, siły z odpowiedzialnością, wsłuchanie sie w mityczna rzeczywistosc. To znacznie szersza grupa niz po prostu niedoruchane młode samce.

    Tobie tez wróżę wiele cytatów z jego lektur i wywiadów na tym forum :)

    Pewnie widziałeś słynny wywiad z Cathy Newman, ktore jego wystrzelił na orbitę a powaznie zaszkodził jej karierze:

    youtu.be/aMcjxSThD54



    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • aandzia43 10.06.18, 15:19

    > Nie przepadam za mętnym definiowaniem pojęć takich jak Bóg, prawda, rzeczywisto
    > ść.
    >
    > Wróżę mu jeszcze sporo popularności, trafia w niezaspokojone potrzeby wielu lud
    > zi, głownie potrzebę zbalansowania praw z obowiązkami, siły z odpowiedzialności
    > ą, wsłuchanie sie w mityczna rzeczywistosc. To znacznie szersza grupa niz po pr
    > ostu niedoruchane młode samce.
    >
    > Tobie tez wróżę wiele cytatów z jego lektur i wywiadów na tym forum :)

    Coelho?



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 10.06.18, 16:22
    > Coelho?

    Coelho to optymista coach mówiący o nadziei i inspiracji
    Peterson to pragmatyk mówiący o tym ze nie ma lekko i wzięciu odpowiedzialności za swój los.
    W szczególności uporządkowania własnego życia zanim zacznie sie porządkowanie świata.

    Tu masz rzeczowo opis poglądów Petersona i jego rewolucji w mediach z mniej zaagazowanego emocjonalnie portalu :)

    forsal.pl/lifestyle/nauka/artykuly/1120460,zbliza-sie-globalny-bunt-przewodzi-mu-przez-internet-56-letni-profesor.html

    --
    "Jak będzie kochająca i wymarzona to da mu.więcej (...) Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji" (aandzia43)
  • urquhart 10.06.18, 16:15
    > Nie przepadam za mętnym definiowaniem pojęć takich jak Bóg, prawda, rzeczywisto
    > ść.

    A właśnie mi rezonuje Peterson w całej rozciągłości jak na razie w tym jego podejście że zbieżne religijne pryncypia i systemy wierzeń są efektem ewolucji. Mechanizmami których nie można zrozumieć w inny sposób ale których ignorowanie wiąże sie gdzieś ze śmiertelnym zagrożeniem bytu. I że ignorowanie i całkowite odrzucenie ich dziś jest katastrofalną arogancją - co najmniej o ile nie stworzy się lepszych modeli które udowodnią swoją słuszność.

    Cathy Newman widziałem ale tydzień temu zaledwie, powinieneś wcześniej zareklamować :)
    Tu wywiad z polskimi napisami:
    youtu.be/ZdnqFA-mdnI

    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • proteinawy 10.06.18, 21:33
    > > Nie przepadam za mętnym definiowaniem pojęć takich jak Bóg, prawda, rzecz
    > ywisto
    > > ść.
    >
    > A właśnie mi rezonuje Peterson w całej rozciągłości jak na razie w tym jego pod
    > ejście że zbieżne religijne pryncypia i systemy wierzeń są efektem ewolucji.

    Ja nie zgłaszałem zastrzeżeń do tresci, tylko do precyzji wypowiedzi. Jezeli pojęcie X nie jest jasno zdefiniowane (albo co gorsza osoba sie nim posługująca nalega na znaczenia inne niz ogolnie przyjęte) to _technicznie_ nie jestes w stanie sie z nią zgodzić lub nie zgodzić, bo na razie żadna treść nie została w pełni przedstawiona. A jezeli jeszcze uzywa sie czesto najcięższego kalibru pojęć (tragedia istnienia np) łatwo o emocję typu „ten człowiek mówi dokładnie to o czym zawsze widziałem a czego nikt inny nie był w stanie wyrazić”. Peterson jest psychologiem i to jest narzędzie z pudełka psychologów: zostawić słuchaczowi znaczeniowo puste miejsca do wypełnienia ale dostarczyć wsparcia, inspiracji.

    W tym względzie Peterson nie różni sie bardzo od Deepaka Chopry (ten podejrzewam tez Ci podejdzie), choc maja inne zaplecze kulturowe.

    Sam Harris wyprodukował ponad dwugodzinny podkast z Petersonem, ludzie uważają ten podkast za sztandarowy przykład porażki komunikacji z obu stron, bo rozmówcom nie udało sie przejść przez ustalenie definicji „rzeczywistosc” i „prawda obiektywna”. A mi sie wlasnie podobał, przydałoby sie wiecej nalegania na precyzję na forum np.

    Co nie znaczy, że nie doceniam człowieka odwagi, charakteru, pozytywnego wpływu na młodzież itp. Doceniam tez głębszą niz u ateistów-celebrytów analizę religijnego instynktu u ludzi.

    Brakowało kogos takiego od dawna po stornie hm, „uduchowionych”.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • proteinawy 10.06.18, 23:27
    > A właśnie mi rezonuje Peterson w całej rozciągłości

    Jestes pewien, ze widziałby Cypr tak samo jak Ty?

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • proteinawy 11.06.18, 00:48
    > Jestes pewien, ze widziałby Cypr tak samo jak Ty?

    (Sea - przewijaj, ten post Cie znudzi)

    Kładłem dziecko spać, a nie lubię jednolinijkowcow, chociaż sa bardziej cool.

    To dopisze o co mi chodzi. Nie zeby Ci dopiec, uważam ze wszystkie te strategie sa dla ludzi, np uzycie przewagi geograficznej (Polska-Ukraina), czy przewagi genitaliów (vagina-penis). Nie mam tez nic do PUA.

    Natomiast jestem pewien, ze J.Peterson zdecydowanie, bez żadnego kluczenia jest przeciw tym wszystkim rzeczom. Zwłaszcza PUA.

    Tak to jest z „rezonowaniem” z wielbicielami Dostojewskiego i Sołżenicyna. Mają w ofercie głównie obowiązek, pot i łzy.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • urquhart 11.06.18, 09:00
    proteinawy napisał(a):
    > > Jestes pewien, ze widziałby Cypr tak samo jak Ty? (...)
    > Natomiast jestem pewien, ze J.Peterson zdecydowanie, bez żadnego kluczenia jest
    > przeciw tym wszystkim rzeczom. Zwłaszcza PUA.

    A właśnie , myślę że nie wprost o tym mówi w podobnie jak ja to widzę "Dlaczego warto być niebezpiecznym". To konkretne rozwiniecie tego "wewnętrznego dzikusa" Roberta Bly . Świadomość że możesz być niebezpieczny, masz to trenować, oswoić, ale to kontrolujesz z powodu swoich pryncypiów a nie dlatego że jesteś wykastrowany czy z natury łagodny. To różnica miedzy osobą dobrą a jedynie naiwną.
    www.youtube.com/watch?v=p5_OV3wGsJ0





    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • marek.zak1 11.06.18, 09:41
    urquhart napisał:


    > A właśnie , myślę że nie wprost o tym mówi w podobnie jak ja to widzę "Dlaczego warto być niebezpiecznym". To konkretne rozwiniecie tego "wewnętrznego dzikusa " Roberta Bly . Świadomość że możesz być niebezpieczny, masz to trenować, oswoić, ale to kontrolujesz z powodu swoich pryncypiów a nie dlatego że jesteś wykastrowany czy z natury łagodny.
    ---------------------
    Wydaje mi się, że tutaj jest błąd w tłumaczeniu słowa "dangerous". Oznacza ono także "groźny" i chyba w tym rozumieniu o to chodzi. Facet powinien być potencjalnie groźny a nie niebezpieczny.
  • aandzia43 11.06.18, 10:50

    urquhart napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > > > Jestes pewien, ze widziałby Cypr tak samo jak Ty? (...)
    > > Natomiast jestem pewien, ze J.Peterson zdecydowanie, bez żadnego kluczeni
    > a jest
    > > przeciw tym wszystkim rzeczom. Zwłaszcza PUA.
    >
    > A właśnie , myślę że nie wprost o tym mówi w podobnie jak ja to widzę "Dlaczego
    > warto być niebezpiecznym". To konkretne rozwiniecie tego "wewnętrznego dzikusa
    > " Roberta Bly . Świadomość że możesz być niebezpieczny, masz to trenować, oswo
    > ić, ale to kontrolujesz z powodu swoich pryncypiów a nie dlatego że jesteś wyka
    > strowany czy z natury łagodny. To różnica miedzy osobą dobrą a jedynie naiwną.
    > www.youtube.com/watch?v=p5_OV3wGsJ0

    Wewnętrzny dzikus to nie gnida i tchórz. Tak a propos Cypru. A propos PUA: nie wiem, poczytam to się dowiem.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 11.06.18, 14:36
    > Wewnętrzny dzikus to nie gnida i tchórz. Tak a propos Cypru.

    Nie wiem co ty przpisujesz przykladowi z Cypru.
    Ja precyzujac zaobserwowalem i komunikowalem ze piewsza zona matka polka przeszarżowala z traktowaniem go wola pociagowego i psa to okazało sie że faktycznie zachowal sie jak ZŁY pies i urwal ze smyczy i warczy. Jednoczesnie pokazał że w drugim związku potrafi pokazac swoja dobra stronę i byc zaangazowanym ojcem i partnerem o ile partnerka (Rosjanka) sie z nim liczy docenia i zamiast tej ma ta ochote i motywacje zeby też sie starac.

    Dokladnie to odpowiedź na twoj cytat ponizej o ochocie i motywacji.
    --
    "Jak będzie kochająca i wymarzona to da mu.więcej (...) Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji" (aandzia43)
  • kag73 11.06.18, 14:51
    A co chlopie jego byla matka polka ma do jego wlasnych dzieci? Co? Zona zona a dzieciaki dzieciakami. Nie kumasz tego? Odegral sie na niej, wow!
  • urquhart 11.06.18, 14:59
    kag73 napisała:
    > A co chlopie jego byla matka polka ma do jego wlasnych dzieci? Co? Zona zona a
    > dzieciaki dzieciakami. Nie kumasz tego? Odegral sie na niej, wow!

    Prymitywny dzikus , nie?
    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • zawle 11.06.18, 15:28

    urquhart napisał:
    > Prymitywny dzikus , nie?

    E tam dzikus...zwykły chujek. Nie takich facetów kochamy urgu. A wyruchać to można nieomal każdego...tylko po co?

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • urquhart 11.06.18, 17:20
    zawle napisała:
    > E tam dzikus...zwykły chujek. Nie takich facetów kochamy urgu.

    Jak wiec udaje się tym drugim żonom i skąd przekonania że "Łobuz kocha najbardziej"*?
    youtu.be/105WC1U_NdU
    *łobuz. «człowiek podły i brutalny» (PWN)

    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • zawle 12.06.18, 00:50
    urquhart napisał:
    > Jak wiec udaje się tym drugim żonom i skąd przekonania że "Łobuz kocha najbardz
    > iej"*?

    Może trafił wreszcie na kogoś swojego pokroju? Niech im się wiedzie. Znam kilku panów którym się z drugimi, trzecimi i czwartymi nie udaje. Podpowiem żeby celowali w Ukrainki:))

    > youtu.be/105WC1U_NdU
    > *łobuz. «człowiek podły i brutalny» (PWN)

    Np...wielbielkę discopolo?:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • hello-kitty2 11.06.18, 19:43
    urquhart napisał:

    > Ja precyzujac zaobserwowalem i komunikowalem ze piewsza zona matka polka przes
    > zarżowala z traktowaniem go wola pociagowego i psa to okazało sie że faktycznie
    > zachowal sie jak ZŁY pies i urwal ze smyczy i warczy.

    Dziecko mialo ugruntowac pozycje matki, a tu niespodzianka :)

    Jednoczesnie pokazał że
    > w drugim związku potrafi pokazac swoja dobra stronę i byc zaangazowanym ojcem
    > i partnerem o ile partnerka (Rosjanka) sie z nim liczy docenia i zamiast tej m
    > a ta ochote i motywacje zeby też sie starac.
    >
    > Dokladnie to odpowiedź na twoj cytat ponizej o ochocie i motywacji.

    Znam przyklad z drugiej reki, a mianowicie dziecka porzuconego, ktorego ojciec zostawil matke z 3giem dzieci dla innej kobiety i jej dziecka, a teraz po latach, gdy spotyka sie na komuniach prawowitych wnuczat z wlasnymi doroslymi dziecmi pokazuje wnuczki tamtej kobiety na zdjeciach i ewidentnie jest w nich zakochany, a nie we wlasnych. A teraz okolicznosci rozstania> Chlop robil na wszystkich sam. MAtka siedziala w domu, gdy dzieci byly nastolatkami (najmlodsze 12 lat) ojcu przestali placic, zaklad pracy zbankrutowal, ojciec nie wiedzial co ma robic, zaczal pic, cos tam dorabial na czarn, prosil, blagal zone zeby mu pomagla, wsparla, powiedzia 'NIE', jeszcze ganiala za alko i brak kasy na rodzine, do roboty nie poszla, zalamal sie. Spotkal babke z dzieciem (wdowe), ktora przyjela go pod swoj dach, malo tego nawet pila z nim. Zwiazal sie z nia, wyszedl z alkoholizmu, jest szczesliwy, jej dziecko traktuje jak swoje. Z pierwsza zona sie rozwiodl, ona nadal nie pracuje, jedno z dzieci ja utrzymuje.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 11.06.18, 20:17

    > Znam przyklad z drugiej reki, a mianowicie dziecka porzuconego, ktorego ojciec
    > zostawil matke z 3giem dzieci dla innej kobiety i jej dziecka, a teraz po latac
    > h, gdy spotyka sie na komuniach prawowitych wnuczat z wlasnymi doroslymi dziecm
    > i pokazuje wnuczki tamtej kobiety na zdjeciach i ewidentnie jest w nich zakocha
    > ny, a nie we wlasnych. A teraz okolicznosci rozstania> Chlop robil na wszys
    > tkich sam. MAtka siedziala w domu, gdy dzieci byly nastolatkami (najmlodsze 12
    > lat) ojcu przestali placic, zaklad pracy zbankrutowal, ojciec nie wiedzial co m
    > a robic, zaczal pic, cos tam dorabial na czarn, prosil, blagal zone zeby mu pom
    > agla, wsparla, powiedzia 'NIE', jeszcze ganiala za alko i brak kasy na rodzine,
    > do roboty nie poszla, zalamal sie. Spotkal babke z dzieciem (wdowe), ktora prz
    > yjela go pod swoj dach, malo tego nawet pila z nim. Zwiazal sie z nia, wyszedl
    > z alkoholizmu, jest szczesliwy, jej dziecko traktuje jak swoje. Z pierwsza zona
    > sie rozwiodl, ona nadal nie pracuje, jedno z dzieci ja utrzymuje.

    Smutne.
    Znam przykład z pierwszej ręki. Mój kuzyn miał żonę i dziecko. Leniwy i nieudaczny ale nawet miły, ona energiczna, niegłupia i pracowita (do tego kuźwa ładna i seksowna). Kilkanaście lat ze sobą byli, ona się w tym czasie trochę więcej napracowała i nagłówkowała, coraz bardziej widoczne były dysproporcje. Swoją drogą zawsze mocno dziwiło mnie dlaczego ona jeszcze z nim jest i go lubi i kocha, bo to było długo widodczne. Ostatecznie żarli się coraz bardziej, potem ani nie zarabiał, ani nie prowadził domu, ani nie dbał o relację z dzieckiem. Na koniec ją pobił i się rozwiedli. Coż, zdarza się. Ale nie utrzymywał kontaktu z nastoletnim dzieckiem, nie dawał na nie grosza, za to... tadam! poznał Ukrainkę. I se zamieszkali razem. Można? Ano można, byle wziąć kogoś, kto od ciebie niewiele wymaga. Ukrainka jest tu na pozycji mocno przegranej więc nawet taki chłop się nada. On na pewno szczęśliwy, bo nikt nic od niego nie chce, żaden bachor się nei plącze, kasy zarabiać za bardzo nie trzeba a niebrzydka dziewczyna kręci się obok. Nie muszę chyba mówić, że nie utrzymuję kontaktów z kuzynem?
    Jak już pisałam powodzenie drugich związków wynika często z obniżonych wymagań lub pogrzebaniu w puli ludzi zdesperowanych (vide Ukrainka od mojego kuzyna).



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 11.06.18, 21:14
    Na koni
    > ec ją pobił i się rozwiedli. Coż, zdarza się. Ale nie utrzymywał kontaktu z nas
    > toletnim dzieckiem, nie dawał na nie grosza, za to... tadam! poznał Ukrainkę. I
    > se zamieszkali razem. Można? Ano można, byle wziąć kogoś, kto od ciebie niewie
    > le wymaga. Ukrainka jest tu na pozycji mocno przegranej więc nawet taki chłop s
    > ię nada. On na pewno szczęśliwy, bo nikt nic od niego nie chce, żaden bachor si
    > ę nei plącze, kasy zarabiać za bardzo nie trzeba a niebrzydka dziewczyna kręci
    > się obok. Nie muszę chyba mówić, że nie utrzymuję kontaktów z kuzynem?
    > Jak już pisałam powodzenie drugich związków wynika często z obniżonych wymagań
    > lub pogrzebaniu w puli ludzi zdesperowanych (vide Ukrainka od mojego kuzyna).

    Tak sobie właśnie uśiadomiłam: mój kuzyn dopóki dziecko było małe i mieszkali był ojcem co przytuli, zagada,zdjęciami i osiągnięciami chwalił się jak każdy ojciec czy dziadek (to robią nawet ci, co w realu nie bachora okiem nie rzucą). Gdyby jego obecna dziecko czy wnuczę miała to rękę dam sobie uciąć, że ze łzami w oczach pokazywałby zdjęcia i gadał o dzieciaku jak nakręcony. A potem zostawił za sobą bez skrupułów gdy zrobiłoby się niewygodnie i nieatrakcyjnie. Takie tam, tanie męskie wzruszenia. Myślę, że Kutuzow wie o czym mówię, że uświadamia sobie jak kruche są obietnice i płytka głębia miłości rodzicielskiej. Może to widział, może wydedukował. I uczciwie nie chce dzieci. Szacun za uczciwość.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 11.06.18, 22:02
    aandzia43 napisała:
    > Tak sobie właśnie uśiadomiłam: mój kuzyn dopóki dziecko było małe i mieszkali b
    > ył ojcem co przytuli, zagada,zdjęciami i osiągnięciami chwalił się jak każdy oj
    > ciec czy dziadek (to robią nawet ci, co w realu nie bachora okiem nie rzucą). G
    > dyby jego obecna dziecko czy wnuczę miała to rękę dam sobie uciąć, że ze łzami
    > w oczach pokazywałby zdjęcia i gadał o dzieciaku jak nakręcony. A potem zostawi
    > ł za sobą bez skrupułów gdy zrobiłoby się niewygodnie i nieatrakcyjnie. Takie t
    > am, tanie męskie wzruszenia. Myślę, że Kutuzow wie o czym mówię, że uświadamia
    > sobie jak kruche są obietnice i płytka głębia miłości rodzicielskiej. Może to w
    > idział, może wydedukował. I uczciwie nie chce dzieci. Szacun za uczciwość.

    Co u człowieka jest źródłem uczuć, jaki mamy na nie wpływ i jaką odpowiedzialność ponosimy za to, że czujemy w ten a nie inny sposób?
  • aandzia43 11.06.18, 23:02
    A potem z
    > ostawi
    > > ł za sobą bez skrupułów gdy zrobiłoby się niewygodnie i nieatrakcyjnie. T
    > akie t
    > > am, tanie męskie wzruszenia. Myślę, że Kutuzow wie o czym mówię, że uświa
    > damia
    > > sobie jak kruche są obietnice i płytka głębia miłości rodzicielskiej. Moż
    > e to w
    > > idział, może wydedukował. I uczciwie nie chce dzieci. Szacun za uczciwość
    > .
    >
    > Co u człowieka jest źródłem uczuć, jaki mamy na nie wpływ i jaką odpowiedzialno
    > ść ponosimy za to, że czujemy w ten a nie inny sposób?

    Ooo, długo i szeroko by odpowiadać :-) Ale jak te pytania mają się do mojego postu?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 12.06.18, 01:00
    sabat3 napisał:
    > Co u człowieka jest źródłem uczuć, jaki mamy na nie wpływ i jaką odpowiedzialno
    > ść ponosimy za to, że czujemy w ten a nie inny sposób?

    Chdzi Ci o uczucia do bycia przywoitym człowiekiem który wywiązuje się z zobowiązań?:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 12.06.18, 17:25
    Sabat pyta: Co u człowieka jest źródłem uczuć, jaki mamy na nie wpływ i jaką odpowiedzialność ponosimy za to, że czujemy w ten a nie inny sposób?
    a zawle napisała:
    > Chodzi Ci o uczucia do bycia przywoitym człowiekiem który wywiązuje się z zobowiązań?:))

    >Wczoraj na Stopklatce - film "Lepiej Być Nie Może". Nicholson i Helen Hunt.
    On chciałby ją bzyknąć ale ona się droczy.
    I ona w pewnym momencie go pyta czemu on ją.... adoruje.
    A on: że jak na nią patrzy (czy jakoś tak) to staje się lepszym człowiekiem. Jej się to strasznie spodobało i o mało co już by rozłożyła nogi ale on (jak to on) - znów coś chlapnął i znów spieprzył sprawę
    Oczywiście jak przystało na przyzwoitą komedię romantyczną jest happy end.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • marek.zak1 11.06.18, 22:06
    aandzia43 napisała:
    > Tak sobie właśnie uśiadomiłam: mój kuzyn dopóki dziecko było małe i mieszkali był ojcem co przytuli, zagada,zdjęciami i osiągnięciami chwalił się jak każdy ojciec czy dziadek (to robią nawet ci, co w realu nie bachora okiem nie rzucą). Gdyby jego obecna dziecko czy wnuczę miała to rękę dam sobie uciąć, że ze łzami w oczach pokazywałby zdjęcia i gadał o dzieciaku jak nakręcony. A potem zostawił za sobą bez skrupułów gdy zrobiłoby się niewygodnie i nieatrakcyjnie. Takie tam, tanie męskie wzruszenia. Myślę, że Kutuzow wie o czym mówię, że uświadamia sobie jak kruche są obietnice i płytka głębia miłości rodzicielskiej. Może to w
    > idział, może wydedukował. I uczciwie nie chce dzieci. Szacun za uczciwość.
    ------------------------
    Dzieci, rodzina to duża praca i wysokie koszty. Niektórzy wybierają łatwe życie i i koszty niższe. Szkoda tylko, że ich emerytury są wypracowywane przez dzieci innych, tych, którzy te koszty ponosili. Gdyby bezdzietni emerytury nie dostawali, kalkulowaliby inaczej.
  • hello-kitty2 11.06.18, 22:19
    marek.zak1 napisał:

    Szkoda tylko, że ich emerytury są wypracowywane przez dziec
    > i innych, tych, którzy te koszty ponosili. Gdyby bezdzietni emerytury nie dosta
    > wali, kalkulowaliby inaczej.

    Jaka emerytra? Z tego bankruta ZUSu? Bo widzisz w cywilizowanym swiecie emerytura jest imienna i jest dziedziczna.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 11.06.18, 22:22
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > Szkoda tylko, że ich emerytury są wypracowywane przez dziec i innych, tych, którzy te koszty ponosili. Gdyby bezdzietni emerytury nie dostawali, kalkulowaliby inaczej.
    >
    > Jaka emerytra? Z tego bankruta ZUSu? Bo widzisz w cywilizowanym swiecie emerytura jest imienna i jest dziedziczna.
    ---------------------
    W każdym systemie emerytury są wypracowywane przez aktualnie pracujących, którzy utrzymują jeszcze i już nie pracujących.
    >
  • sabat3 11.06.18, 22:26
    marek.zak1 napisał:
    > W każdym systemie emerytury są wypracowywane przez aktualnie pracujących, którz
    > y utrzymują jeszcze i już nie pracujących.

    Nie jeśli to są fundusze emerytalne.
  • marek.zak1 11.06.18, 22:41
    sabat3 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > W każdym systemie emerytury są wypracowywane przez aktualnie pracujących, którzy utrzymują jeszcze i już nie pracujących.
    >
    > Nie jeśli to są fundusze emerytalne.
    --------------------
    Sabat, ja od 30 lat w tym jestem i mam wiele szkoleń w temacie. Fundusze emerytalne w większości są w akcjach, czyli kapitał wspiera firmy, które wypracowują zyski i powiększają wartość kapitału. Te wartość pomnażają pracownicy tychże firm. O spekulacji nie piszę, bo to gra na dwa fronty.
    Oczywiście można inwestować gdzieś tam i pracownicy gdzieś tam zysk będą wypracowywać ale jednak te fundusze po całości są na giełdach w USA, UK, F, CH i tak dalej a gdzie indziej to jednak margines.

  • hello-kitty2 11.06.18, 23:32
    marek.zak1 napisał:

    > W każdym systemie emerytury są wypracowywane przez aktualnie pracujących, którz
    > y utrzymują jeszcze i już nie pracujących.
    > >

    Pisze Ci MArek, ze u mnie kazdy wypracowywuje wlasna emeryture (ponad podstawowa), a nie emeryture kogos innego wiec nie ma co ganiac osob bezdzietnych jako jakis darmozjadow. Inna sprawa kto zdazy te emeryture pobrac skoro pracujemy do 67 roku zycia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 12.06.18, 11:54
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > W każdym systemie emerytury są wypracowywane przez aktualnie pracujących, którzy utrzymują jeszcze i już nie pracujących.
    > > >
    >
    > Pisze Ci MArek, ze u mnie kazdy wypracowywuje wlasna emeryture (ponad podstawowa), a nie emeryture kogos innego wiec nie ma co ganiac osob bezdzietnych jako jakis darmozjadow. Inna sprawa kto zdazy te emeryture pobrac skoro pracujemy do 67 roku zycia.
    -----------------
    Tak w systemie mikro - indywidualnym tak jest i ja też tak mam, ale w systemie ogólnokrajowym, jak pracujących będzie coraz mniej, a emerytów coraz więcej, to system pęknie. W różnych krajach juz to się dzieje, a w Polsce, z podatków najwięcej kasy już dzisiaj idzie na dofinansowywanie systemu emerytalnego, bo z ZUSU nie starcza. Teraz - przy tak niskim bezrobociu i dobrej koniunkturze gospodarczej. Gospodarka to ludzie i kapitał, sam kapitał to za mało.

  • kutuzow 12.06.18, 12:39
    aandzia43 napisała:

    > Myślę, że Kutuzow wie o czym mówię, że uświadamia
    > sobie jak kruche są obietnice i płytka głębia miłości rodzicielskiej. Może to w
    > idział, może wydedukował. I uczciwie nie chce dzieci. Szacun za uczciwość.

    Zobacz, że to Panie na forum piszą o tym jak to mężczyźni chcą dzieci, a tylko ja jestem czarną owcą co to takiego różowego bobaska nie chce mieć. Jak ja tak mogę.

    Prawda jest taka, że większość facetów chce, ale na zasadzie braku wiedzy z czym to się tak na prawdę wiąże. Nikt im tego szczerze nie mówi (bo po co -jeszcze by się rozmyślili). Większość zakłada, że będzie mniej więcej tak samo jak było (w domu i w związku) tylko będzie jeszcze więcej miłych chwil wspólnych...bo będzie jak w reklamach margaryny. Niedziela, wspólne śniadanie itp.

    Znasz jakąś swoją znajomą, która by szczerze PRZED decyzją o dziecku porozmawiała z facetem i powiedziałaby mu wszystkie plusy i minusy związane z pojawieniem się dziecka? Takie jak: brak seksu, zmęczenie obojga, większa presja materialna -bo nowe wydatki itp. Plus te fajne strony: radość z rodzicielstwa, obserwowanie małej wersji ich wspólnych genów, wychowywanie młodego człowieka itp.

    Zobacz, że wszystkie inne decyzji -nawet znacznie mniej zmieniające życie pary - jak np. kupno samochodu, czy przeprowadzka pod miasto są mocno wspólnie dyskutowane zazwyczaj. Tylko nie kwestia dziecka. Ta jest zawsze "sprzedawana" przez kobiety jako same ochy i achy - "będzie tak cudownie". Potem zaś jest zdziwienie, że niektórzy czują się zrobienie w konia. Owszem mogli doczytać sami co jest małym druczkiem, nie doczytali to sorry.

    Gdyby od razu była sprawa jasno przedstawiana przez kobiety na zasadzie: słuchaj, to wiąże się z tym i z tym, będziemy przez jakiś czas mieli trudny okres jako para, ale chyba warto. Coś jak np. rozmawia się o tym czy brać kredyt na większe mieszkanie, czy może dłuzej pomieszkać w kawalerce, odłożyć kasę i kupić później z mniejszym kredytem. W wielu przypadkach taka rozmowa jest...ale nie w kwestii dzieci. Tutaj jest polityka faktów dokonanych. Jest już dziecko...to teraz to nasz wspólny projekt więc wszystkie ręce na pokład.

    Ja jestem po prostu gościem który czyta to co jest napisane małym druczkiem. Znam zarówno zalety jak i wady tej decyzji i potrafię ją podjąć mając pełną wiedzę.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • zawle 12.06.18, 12:56
    kutuzow napisał:
    > Zobacz, że to Panie na forum piszą o tym jak to mężczyźni chcą dzieci, a tylko
    > ja jestem czarną owcą co to takiego różowego bobaska nie chce mieć. Jak ja tak
    > mogę.

    Ależ w ogóle nie o to chodzi. Nie o twoją niechęć do posiadania dzieci. Chodzi o twoją niewiarę że isnieją faceci którzy je chcą i kobiety które ich nie chcą ( bo on już je mają). Ty szukasz w sektorze w którym wystepuje największa grupa kobiet zdecydowanych na dziecko.

    > Prawda jest taka, że większość facetów chce, ale na zasadzie braku wiedzy z cz
    > ym to się tak na prawdę wiąże. Nikt im tego szczerze nie mówi (bo po co -jeszcz
    > e by się rozmyślili). Większość zakłada, że będzie mniej więcej tak samo jak by
    > ło (w domu i w związku) tylko będzie jeszcze więcej miłych chwil wspólnych...bo
    > będzie jak w reklamach margaryny. Niedziela, wspólne śniadanie itp.

    Dokładnie. Gdyby tylko kobiety też miały taką wiedzę:)) Większość młodych mam jest zaskoczonych tym z czym się im idzie zmierzyć. I do tego zostają z tym zazwyczaj same ( to się już zmienia powoli). Z racji biologi nie pakują manatek i nie mówią...a chuj...nie podoba mi się...spieprzam stąd. Nie zwalają całej roboty na panów mówiąc...chcę żyć tak jak dotąd a nawet lepiej. Chociaż takie mamy też nam i robi się ich coraz więcej ( wzorce kulturowe się luzują).

    > Znasz jakąś swoją znajomą, która by szczerze PRZED decyzją o dziecku porozmawia
    > ła z facetem i powiedziałaby mu wszystkie plusy i minusy związane z pojawieniem
    > się dziecka? Takie jak: brak seksu, zmęczenie obojga, większa presja materialn
    > a -bo nowe wydatki itp. Plus te fajne strony: radość z rodzicielstwa, obserwowa
    > nie małej wersji ich wspólnych genów, wychowywanie młodego człowieka itp.

    Haha.....umarłam:)) Mówisz o tych znajomych które już dzieci mają i znają temat?:)) A nowego pana uświadamiają z czym przyjdzie mu się zmnierzyć? Ja byłam kilka lat z panem który swoich nie miał a chciał. To był jeden z moich argumentów przeciw. Że JA nie mam chęci na taką zabawę.

    > Zobacz, że wszystkie inne decyzji -nawet znacznie mniej zmieniające życie pary
    > - jak np. kupno samochodu, czy przeprowadzka pod miasto są mocno wspólnie dysku
    > towane zazwyczaj. Tylko nie kwestia dziecka. Ta jest zawsze "sprzedawana" przez
    > kobiety jako same ochy i achy - "będzie tak cudownie". Potem zaś jest zdziwien
    > ie, że niektórzy czują się zrobienie w konia. Owszem mogli doczytać sami co jes
    > t małym druczkiem, nie doczytali to sorry.

    ?

    > Gdyby od razu była sprawa jasno przedstawiana przez kobiety na zasadzie: słucha
    > j, to wiąże się z tym i z tym, będziemy przez jakiś czas mieli trudny okres jak
    > o para, ale chyba warto. Coś jak np. rozmawia się o tym czy brać kredyt na więk
    > sze mieszkanie, czy może dłuzej pomieszkać w kawalerce, odłożyć kasę i kupić pó
    > źniej z mniejszym kredytem. W wielu przypadkach taka rozmowa jest...ale nie w k
    > westii dzieci. Tutaj jest polityka faktów dokonanych. Jest już dziecko...to ter
    > az to nasz wspólny projekt więc wszystkie ręce na pokład.

    Rozumiem że godzicie się na rolę upośledzonego umysłowo w związku?:))

    > Ja jestem po prostu gościem który czyta to co jest napisane małym druczkiem. Zn
    > am zaró


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • hello-kitty2 12.06.18, 13:32
    zawle napisała:

    Ja byłam kil
    > ka lat z panem który swoich nie miał a chciał. To był jeden z moich argumentów
    > przeciw. Że JA nie mam chęci na taką zabawę.

    Dopytam z ciekawosci: a nie czulas sie w jakims stopniu winna, ze facet zamiast zwiazac sie z mlodsza nierodka 'marnowal' swoje lata z Toba? Nie czulas sie z tym zle?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 12.06.18, 13:50
    hello-kitty2 napisała:
    > Dopytam z ciekawosci: a nie czulas sie w jakims stopniu winna, ze facet zamiast
    > zwiazac sie z mlodsza nierodka 'marnowal' swoje lata z Toba? Nie czulas sie z
    > tym zle?

    Winna czemu? Że on marnował? A co on niepełnosprawny umysłowo? Skąd taka tendencja się wzięła? Ja pierdolę.
    Żeby Cię serducho nie bolało dla niego, powiem Ci że od kilku lat jest w związku małżeńskim z laską 13 lat młodszą i z nią nie chce mieć dzieci. Na ślub się zgodził. Historię znam, bo pracuję z jej rodzoną siostrą. A ja nadal jestem najważniejszą kobietą w jego życiu. To chyba miał farta że mógł ze mną obcować te kilka lat?:))))))

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • hello-kitty2 12.06.18, 14:16
    zawle napisała:

    > Winna czemu? Że on marnował? A co on niepełnosprawny umysłowo? Skąd taka tenden
    > cja się wzięła? Ja pierdolę.
    > Żeby Cię serducho nie bolało dla niego, powiem Ci że od kilku lat jest w związk
    > u małżeńskim z laską 13 lat młodszą i z nią nie chce mieć dzieci. Na ślub się z
    > godził. Historię znam, bo pracuję z jej rodzoną siostrą. A ja nadal jestem najw
    > ażniejszą kobietą w jego życiu. To chyba miał farta że mógł ze mną obcować te k
    > ilka lat?:))))))

    NIepotrzebnie sie emocjonalnie nastawiasz, ze jakoby wrzucam tu jakas moralna ocene twojego postepowania. NIe boli mnie tez serce w zwiazku z sytuacja czy losem obcego faceta. Przypominam: nie jestem empatyczna. Po prostu pytam, poniewaz interesuje sie mna facet bezdzietny, ktory zaklada, ze byc moze chcialby miec dziecko, a ja wiem, ze na pewno nie chce. No i tak rozkminiam czy jest sens go 'blokowac' i jak ja sie bede z tym czula gdybysmy sie jednak zwiazli. Ot co, zwyczajne zlapanie cudzej perspektywy w temacie, ktory mnie interesuje.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 14:28
    "Po prostu pytam, poniewaz interesuje sie mna facet bezdzietny, ktory zaklada, ze byc moze chcialby miec dziecko, a ja wiem, ze na pewno nie chce. No i tak rozkminiam czy jest sens go 'blokowac' i jak ja sie bede z tym czula gdybysmy sie jednak zwiazli. Ot co, zwyczajne zlapanie cudzej perspektywy w temacie, ktory mnie interesuje."

    W takiej sytuacji serwuje sie kawe na lawe, bez owijania w bawelne. I facet moze decydowac czy w to wchodzi czy jednak szuka dalej.
  • marek.zak1 12.06.18, 14:44
    Podsumuję, Dzieci sa kosztowne, obniżaja poziom życia na lata, energochłonne, czasochłonne, utrudniaja kotłowanie, zniechęcają do niego, zmieniają relację ona -on, zabierają sen, wypoczynek. Z racjonalnego podejścia faceta wynika, że nie warto ich mieć, żeby mieć radosne i luźne życie.
    Półtora miliarda Arabów i czarnoskórych jest na miejscu, blisko, w drodze i skoro natura nie znosi próżni, zapewne niedługo staną się nową większością w Europie. W wielu miastach na Zachodzie najpopularniejszym imieniem noworodka jest Mahomet i fajnie. Widocznie tak ma być/.
  • hello-kitty2 12.06.18, 16:08
    kag73 napisała:

    > W takiej sytuacji serwuje sie kawe na lawe, bez owijania w bawelne. I facet moz
    > e decydowac czy w to wchodzi czy jednak szuka dalej.

    Dzieki za opinie. Kag znasz mnie. Kawa na lawe od razu poszla ale nagle okazalo sie, ze facet cudownie zmienil zdanie (!??) i teraz zglupialam, jak mozna miec tak nieugruntowane zdanie w tak podstawowym temacie? NIe mowimy o malolacie. Czy po prostu jakies klamstewka, sciemy, nciaganie? Z calosci rozmow wyglada mi jakby zupelnie zdawal sie na kobiete zeby podjela decyzje w sprawie. Jak trafi na babke z cisnieniem na dziecko, to poplynie, a jak trafi na taka, jak ja, to ok? Swoja droga ciekawy przyklad w biezacej dyskusji, nie?

    Ciekawi mnie co Kutuzow na to?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 16:19
    No wiesz teraz w pierwszej kolejnosci to on ma ochote na babke (Ciebie), wiec jak najbardziej wezmie to na zywiol. I ewentualnie sie zobaczy. Ja znalam przypadek gdzie to facet chcial dziecka a babka zdecydowanie nie. Byli ze soba bardzo dlugo. Facet zaakceptowal jej decyzje i byli nadal razem.
    Moj ex bardzo chcial dziecka (po dluzszym czasie bycia ze mna), ja nie (bylam za mloda, zajeta studiami, chcialam zaczac pracowac zawodowo itd) i zdarzalo mu sie ulewac jak to sie marnuje jego sperma :) Z tym, ze na poczatku nikt o dzieciach sie nie delarowal, ale on po prostu w pewnym momencie tak sobie zaczal marzyc jak by to nosil te swoja coreczke na rekach.
    Hmm, zdanie mozna miec, ze mozna byc szczeliwym i z dzieckiem i bez dziecka, wiec da sie. Tez jestem takiego zdania, chociaz teraz nie wyobrazam sobie, ze by tego dziciaka mojego mialo nie byc.
  • kutuzow 12.06.18, 16:43
    hello-kitty2 napisała:


    > Dzieki za opinie. Kag znasz mnie. Kawa na lawe od razu poszla ale nagle okazalo
    > sie, ze facet cudownie zmienil zdanie (!??) i teraz zglupialam, jak mozna miec
    > tak nieugruntowane zdanie w tak podstawowym temacie?

    > Ciekawi mnie co Kutuzow na to?
    >

    Sprawa prosta. Gdyby gość wprost komunikował że dzieci nie chce - to z miejsca byłby skreślony u ok 90% potencjalnej grupy docelowej. Bezpieczniejsze jest więc takie stanowisko "biorę to pod uwagę", bo nadal pozostawia pole manewru -na zasadzie "nie od razu, za 2-3 lata jak się lepiej poznamy". Jest sporo czasu, żeby się cieszyć seksem z laską która oczekuje dziecka i taka odpowiedź ją zadowala, a jednocześnie nie jest to deklaracja ścisła -w stylu "ok to ja odstawiam pigułki i zaczynamy się starać"

    Gdyb gość zobaczył że trafił na laskę która dzieci nie chce, to odetchnął i powiedział wprost co tak na prawdę myśli. To jest też trochę to czemu ja nie za bardzo wierze w powszechność tych męskich deklaracje, że oni chcą dzieci. Chodzi mi o to co tutaj piszą Panie - że Większość facetów chce. Wg mnie...większość facetów tylko tak mówi....bo wie że tego oczekują Panie i jasna deklaracja "no co Ty - gówniaki wywołują we mnie ból głowy i myśli samobójcze" - jest 100% Pussy Block.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • sabat3 12.06.18, 16:56
    kutuzow napisał:
    > bo wie że tego oczekują Panie i jasna deklaracja "no
    > co Ty - gówniaki wywołują we mnie ból głowy i myśli samobójcze" - jest 100% P
    > ussy Block.

    Heh a wyobraz sobie reakcje kobiet na cos takiego:
    "Na kolana, ty suko! Obciagaj mi kutasa, tak dlugo az sie spuszcze! Wypnij sie, to wyrucham cie w dupe" :))))

    Wiadomo, ze wiekszosc panow zachowuje sie pod dyktando kobiet. To jest chyba najgorsze, ta bezustanna gra, brak mozliwosci bycia soba.
    Pewnie o tym mowi Proteinowy.
  • zawle 12.06.18, 18:50
    sabat3 napisał:
    > Heh a wyobraz sobie reakcje kobiet na cos takiego:
    > "Na kolana, ty suko! Obciagaj mi kutasa, tak dlugo az sie spuszcze! Wypnij sie,
    > to wyrucham cie w dupe" :))))

    Widzę że to jedyna Twoja fantazja, bo ciągle to samo piszesz:)) Zaciułaj i raruchaj w agencji. Marzenia są po to, żeby je spęłniać:)) Jednak przy twoich problemach z wytryskiem to byłyby tortury a nie seks:))

    > Wiadomo, ze wiekszosc panow zachowuje sie pod dyktando kobiet. To jest chyba na
    > jgorsze, ta bezustanna gra, brak mozliwosci bycia soba.
    > Pewnie o tym mowi Proteinowy.

    Nie pod dyktando, tylko kłamliwie. Rozumiem że nie widzisz różnicy/
    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • kag73 12.06.18, 18:52
    "Widzę że to jedyna Twoja fantazja, bo ciągle to samo piszesz:)) Zaciułaj i raruchaj w agencji. Marzenia są po to, żeby je spęłniać:)) Jednak przy twoich problemach z wytryskiem to byłyby tortury a nie seks:))"

    Nie no "w dupe" to by mu przypuszczalnie pomoglo :)
  • sabat3 12.06.18, 19:10
    zawle napisała:
    > Widzę że to jedyna Twoja fantazja, bo ciągle to samo piszesz:))

    Nie, po prostu o innych nie pozwalami pisac autocenzura.

    Zaciułaj i raru
    > chaj w agencji. Marzenia są po to, żeby je spęłniać:))

    A sama se idz i ruchaj. Wszystkie marzenia erotyczne spelnilem. No, prawie... ale wiekszosc :)

    Jednak przy twoich probl
    > emach z wytryskiem to byłyby tortury a nie seks:))

    Chyba mnie z kims pomylilas.
  • rekreativa 12.06.18, 19:15
    "Chyba mnie z kims pomylilas"

    Chyba nie. Pamiętam, że kiedyś pisałeś, iż masz taki problem. Pewnie problem minął, ale pisałeś.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 12.06.18, 19:29
    rekreativa napisała:

    > "Chyba mnie z kims pomylilas"
    >
    > Chyba nie. Pamiętam, że kiedyś pisałeś, iż masz taki problem. Pewnie problem mi
    > nął, ale pisałeś.

    Hmmm... Ale ze nie umiem dojsc? To sie czasem zdarzalo, szczegolnie za drugim razem pod rzad, ale to bylo dawno temu, teraz to powiedzialbym, ze zdarza mi sie troche za szybko niz bym chcial.
  • kag73 12.06.18, 20:03
    Hmmm... Ale ze nie umiem dojsc? To sie czasem zdarzalo, szczegolnie za drugim razem pod rzad, ale to bylo dawno temu, teraz to powiedzialbym, ze zdarza mi sie troche za szybko niz bym chcial.

    Rzecz w tym, sabacie, o czym juz kiedys pisalam, ze Ty nie mozesz przypisywac sobie wszystkich mozliwych przypadlosci, bo tak to wyglada, ze co by nie napisac Ty piszesz, ze to tez Twoj problem i podajesz siebie za przyklad. Owszem pisales o dlugim dochodzeniu czy o problemach z erekcja, ale Ty duzo roznosci pisales :)
  • sabat3 12.06.18, 20:20
    kag73 napisała:
    > Rzecz w tym, sabacie, o czym juz kiedys pisalam, ze Ty nie mozesz przypisywac s
    > obie wszystkich mozliwych przypadlosci, bo tak to wyglada, ze co by nie napisac
    > Ty piszesz, ze to tez Twoj problem i podajesz siebie za przyklad. Owszem pisal
    > es o dlugim dochodzeniu czy o problemach z erekcja, ale Ty duzo roznosci pisale
    > s :)

    Moze czasem wyolbrzymiam, ale w wiekszosci to nie byly konfabulacje. Wez poprawke na to, jak nieudane bylo moje zycie seksualne/jak niska samoocena (czesto slusznie) przez praktycznie cale zycie. Mialem prawo nabawic sie nerwic i zahamowan. Stad potem problemy w tych sferach. Trudno, zeby ich nie bylo.
  • zawle 12.06.18, 22:29
    rekreativa napisała:

    > "Chyba mnie z kims pomylilas"
    >
    > Chyba nie. Pamiętam, że kiedyś pisałeś, iż masz taki problem. Pewnie problem mi
    > nął, ale pisałeś.

    Pisał że mu flaczeje. A jak flaczeje to raczej nie wytryska. Nie ma gorszej rzeczy niż stawianie masztu z peknietej zabawki dmuchanej.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • sabat3 12.06.18, 23:48
    zawle napisała:
    > Pisał że mu flaczeje. A jak flaczeje to raczej nie wytryska.

    Powiedzmy, że temat już nieaktualny :)

    > Nie ma gorszej rze
    > czy niż stawianie masztu z peknietej zabawki dmuchanej.

    Nie no, według mnie jest. Na przykład ruchanie starej, grubej baby.
  • zawle 13.06.18, 10:37
    sabat3 napisał:
    > Nie no, według mnie jest. Na przykład ruchanie starej, grubej baby.

    Nie będę polemizować, nigdy nie ruchałam starej grubej baby. Ty widzę masz doświadczenie w tych dwóch przyypadkach, więc Ci muszę wierzyć:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • sabat3 13.06.18, 10:49
    zawle napisała:
    > Nie będę polemizować, nigdy nie ruchałam starej grubej baby. Ty widzę masz dośw
    > iadczenie w tych dwóch przyypadkach, więc Ci muszę wierzyć:))

    Ja też muszę uwierzyć na słowo, że stawianie sflaczałej gumowej zabawki musi być traumatycznym doświadczeniem. Chciałem tylko (z wrodzoną uprzejmością) zasugerować, że może być istnieć powiązanie przyczynowo skutkowe między tymi dwoma zjawiskami w sferze erotyki. Rzeczy nie dzieją się tak po prostu.
  • kag73 12.06.18, 16:58
    Hmm, owszem moze gosc chcial wybadac sytuacje, dostac sznase, niemniej babka powyzej 40 stki juz dzieciata mialaby miec wielka ochote na dziecko i jeszcze czekac 2 albo 3 lata? Malo prawdopodobne. Niemniej zasygnalizowal, ze nie ma nic przeciwko dzieciom, co dla wielu jest istotne, zwlaszcza jezeli juz dziecko maja.
    Moim zdaniem wiekszosc panow co najmniej nie ma wyklarowanego zdania w temacie, czas ich nie goni, jak goni on kobiety, wiec to czesto kobiety przyspieszaja decyzje. Faceci nie maja sie tez nad czym roztrzasac, to nie oni musza zachodzic w ciaze i rodzic. Zapewne jednak wiekszosc nie jest w tym punkcie Twojego pokroju, bo wtedy rezimowo pilnowaliby antykoncepcji is ie by pilnowali, czego nie robia w wielu przypadkach ida na zywiol. Inaczej akrybicznie pilnowaliby uzywania prezerwatyw, poddawli by sie sterylizaji, mieliby pod kontrola jakies dni plodne i inne takie. Moze inne babki maja inne doswiadczenia, ja miala do czynnienie glownie z zywiolowcami. Dodam jednak, ze nie mam doswiadczenia w tej kwestii z Polakami, wiec nie bede sie wyklocac, ze rozne nacje maja roznie. Pomijamy wzorce kulturowe i "normalnosc" plodzenia i posiadania dzieci.
  • proteinawy 12.06.18, 17:02
    > Moim zdaniem wiekszosc panow co najmniej nie ma wyklarowanego zdania w temacie <

    Dla uściślenia statystyki: ja nie planowałem zadnych dzieci. Planowałem natomiast znaczna elastyczność w zwiazku. Sa rzeczy ktorych ja chce, spodziewałem sie ze kobieta tez moze chcieć czegos np byc matka.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • hello-kitty2 12.06.18, 19:53
    proteinawy napisał(a):

    > Dla uściślenia statystyki: ja nie planowałem zadnych dzieci. Planowałem natomia
    > st znaczna elastyczność w zwiazku. Sa rzeczy ktorych ja chce, spodziewałem sie
    > ze kobieta tez moze chcieć czegos np byc matka.

    No to moze zona bedac przekonana o twojej 'znacznej elastycznosci' sprowokowala wpadke z pierwszym dzieckiem? Wtedy po pierwszym, jak tu zawitales nie wygladales na elastycznego, raczej na wkur*****go ;-) A na powaznie: gdyby zona nie chciala miec dzieci, to bys nie mial, bez zalu?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 13.06.18, 00:57
    > No to moze zona bedac przekonana o twojej 'znacznej elastycznosci' sprowokowala wpadke z pierwszym dzieckiem? <

    Nie musiała wpadać. Pod znaczna elastyczność podpadają rzeczy typu: dziecko, dom czy kariera - do wyboru.

    > A na powaznie: gdyby zona nie chciala miec dzieci, to bys nie mial, bez zalu? <

    Ano. Ciągnęło mnie do kobiet, do dzieci - wcale.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • szopen_cn 13.06.18, 01:33
    proteinawy napisał(a):

    > > Moim zdaniem wiekszosc panow co najmniej nie ma wyklarowanego zdania w te
    > macie <
    >
    > Dla uściślenia statystyki: ja nie planowałem zadnych dzieci. Planowałem natomia
    > st znaczna elastyczność w zwiazku. Sa rzeczy ktorych ja chce, spodziewałem sie
    > ze kobieta tez moze chcieć czegos np byc matka.
    >

    Statystyka rzecz piekna.
    Po kilku latach malzenstwa, zwiedzania swiata i dobrej zabawy w zyciu ja zaczalem namawiac zone na dziecko. Jej to sie wcale nie usmiechalo. Namawianie trwalo pewnie z rok, w koncu ja przekonalem, przygotowalismy sie do tego i zrobilismy sobie dziecko.

    Zona miala lat 30, ja pare lat wiecej.
    Glowny powod namawiania?
    Widzialem w naszej spolecznosci duza grupe ludzi w wieku 40+, ktorzy sprawe odlozyli na zbyt dlugo i kiedy w koncu sie zdecydowali to nie bylo takie proste, tanie, bezpieczne i ogolnie walilo im na mozg.
    Chcialem tego uniknac.
  • aandzia43 13.06.18, 10:37
    > Statystyka rzecz piekna.
    > Po kilku latach malzenstwa, zwiedzania swiata i dobrej zabawy w zyciu ja zaczal
    > em namawiac zone na dziecko. Jej to sie wcale nie usmiechalo. Namawianie trwalo
    > pewnie z rok, w koncu ja przekonalem, przygotowalismy sie do tego i zrobilismy
    > sobie dziecko.
    >
    > Zona miala lat 30, ja pare lat wiecej.
    > Glowny powod namawiania?
    > Widzialem w naszej spolecznosci duza grupe ludzi w wieku 40+, ktorzy sprawe odl
    > ozyli na zbyt dlugo i kiedy w koncu sie zdecydowali to nie bylo takie proste, t
    > anie, bezpieczne i ogolnie walilo im na mozg.
    > Chcialem tego uniknac.

    Ano właśnie, ominąłeś rafę "gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła" ;-) Brak wewnętrznego sprzeciwu wobec rodzicielstwa (podstawa) i dzieciaków ogólnie plus uważne obserwacje ludzi pod kątem "jeśli oni masowo tak mają, to z dużym prawdopodobieństwem mnie też to dotknie".



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 12.06.18, 18:40
    hello-kitty2 napisała:
    > NIepotrzebnie sie emocjonalnie nastawiasz, ze jakoby wrzucam tu jakas moralna o
    > cene twojego postepowania. NIe boli mnie tez serce w zwiazku z sytuacja czy los
    > em obcego faceta.

    Niepotrzebnie mi imputujesz nadmierne emocje:) Skoro Cię cuszy los nie boli i nie jesteś ematyczna, to co cię obchodzi czy kogoś blokujesz czy nie?

    Przypominam: nie jestem empatyczna. Po prostu pytam, poniewaz
    > interesuje sie mna facet bezdzietny, ktory zaklada, ze byc moze chcialby miec
    > dziecko, a ja wiem, ze na pewno nie chce. No i tak rozkminiam czy jest sens go
    > 'blokowac' i jak ja sie bede z tym czula gdybysmy sie jednak zwiazli. Ot co, zw
    > yczajne zlapanie cudzej perspektywy w temacie, ktory mnie interesuje.

    Praktyka forum mówi że nie chciałby:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • aandzia43 12.06.18, 12:57
    Nie wiem czy aż tak detalicznie rozmawiają kobiety z mężczyznami o urokach rodzicielstwa, bo pewnie często same nie wiedzą dokładnie jak będzie ;-) Co do zmęczenia, uwiązania, braku seksu przez jakiś czas to chyba oczywiste dla każdego, wystarczy żyć wśród ludzi, mieć rodzinę, znajomych i jakieś obserwacje.
    Jak się komuś wydaje (bez względu na.płeć), że po pojawieniu się dziecka będzie tak jak do tej pory, tylko na spacerku pochwalimy się dzidzią, to ten ktoś ma poważne braki w socjalizacji. Może brak bliskich i rozległych kontaktów z ludźmi w.różnym wieku i różnych sytuacjach życiowych, może jakieś osobnicze braki. Nie zauważyłam, żeby większość znanychmi.facetów miała ten problem :-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 12.06.18, 14:07
    aandzia43 napisała:

    > tak jak do tej pory, tylko na spacerku pochwalimy się dzidzią, to ten ktoś ma
    > poważne braki w socjalizacji. Może brak bliskich i rozległych kontaktów z ludźm
    > i w.różnym wieku i różnych sytuacjach życiowych, może jakieś osobnicze braki. N
    > ie zauważyłam, żeby większość znanychmi.facetów miała ten problem :-)

    Wg moim obserwacji i doswiadczen, a raczej nie wydaje sie osoba nierozwinieta spolecznie, temat braku seksu w malzenstwie po narodzeniu dziecka jest absolutnym tabu. NIe zdarzylo mi sie zagajac nawet do bliskich przyjaciolek i krewnych kobiet, nie wspominajac o mezczyznach czy rozpoczely juz wspolzycie seksualne po porodzie ;-) Z tematem zapoznalam sie dopiero tutaj na forum. Przeczytalam tez pare ksiazek od deski do deski o porodzie i pologu, a nie przypominam sobie zeby ten temat sie tam w ogole pojawil, stad tak drogocennym okazalo sie to forum. Jest unikatowe pod tym wzgledem.
    W ogole temat seksu jest raczej tabu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 14:20
    "Z tematem zapoznalam sie dopiero tutaj na forum. Przeczytalam tez pare ksiazek od deski do deski o porodzie i pologu, a nie przypominam sobie zeby ten temat sie tam w ogole pojawil, stad tak drogocennym okazalo sie to forum. Jest unikatowe pod tym wzgledem.
    W ogole temat seksu jest raczej tabu."

    Ja tez. Przy czym mnie temat nie dotyczyl/nie dotyczy osobiscie, bo mnie sie seks po dziecku nie zawalil. Poza tym wiem od wielu znajomych, ze nadal seks maja. Mysle, ze to nie jest jednak norma i ze nie dotyka wiekszosci. Ale moge sie mylic. A moim zdaniem powod czesto jest gdzie indziej. np. maly angaz faceta w dziecko, jak u urqu albo babka chciala dziecka i rodziny i faceta wybiera nie pod wzgledem atrakcyjnosci seksualnej/lozkowe, albo seks do bani dla niej(z roznych powodow), dla zajscia w ciaze poswiecic sie warto ale po jakims czasie regularnie sciagac majki...nie warto. Tak to widze.
    Ze tam para potrzebuje chwili po nardodzinach dzieciaka, zeby sie znow odnalesc w sytuacji i dopasowac jasne, nie watpie ale nie oznacza to rezygnowania czy braku seksu na lata albo na zawsze. Przynajmniej nie u wiekszosci.
  • kag73 12.06.18, 12:58
    Kutuzow, uwierz mi, to tak nie dziala. Kobiety wiedza tak samo niewiele na ten temat co ich czeka jak i mezczyzni. Bo tez jeszcze nigdy przedtem nie mialy dziacka i nikt ich w temat nie wprowadzil. U mnie decyzja byla dyskutowana wspolnie, temat byl bardo zywy i poruszany bardzo czesto. Jednak zadne z nas nie mialo obiekcji czy nawet mysli, ze skonczy sie seks. Ten watek nie pojawil sie nigdy, w zadnej z rozmow. Na takie cos zadne z nas nie wpadlo. To, ze w pologu i pod koniec ciazu nie bedzie seksu to taka oczywistosc ale i taka bagatela (te pare tygodni w obliczu wielu lat i seksu po kokarde), ze nie bylo tematem rozmow i nigy tez nie bylo problemu. Watpliwosci mial maz czy bedzie bawic go rodzina i obawy, ze zepsuje mi sie moja rewelacyjna (w jego ocenie) figura. Ja natomiast zwygodniala, bo ta ciaza planowana i pozno, wiec czy rzeczywiscie chce, bo zycie mi sie toczylo milo i instynku macierzynskiego nie mialam. Tyle w temacie.
    Poza tym zapominasz albo nie wiesz, ze ludzie nierozsadni sa (ja tez) wiec pieprza sie bez zabezpiecznia, zapominaja, wiedza ale jest tak dobrze wiec sie dzieje. Wpadki na porzadku dziennym. Do tego sa romantyczni, kochajacy sie, mija pewien etap i przechodza do nastepnego, jezeli w ogole zdazyli zaplanowac. To jest nasza ludzka natura, w ludzkiej naturze lezy rozmanzanie sie.
    I dalej wielu sie odnajduje w rodzinie, dla wielu jest ona wartoscia. Oczywiscie najczesciej dla tych, ktorym seks sie nie zawalil. Ale...nie zwalajamy wszystkiego na dzieci, on mogl sie zawlic z zupelnie innych powodow. Bo to, ze go jakis czas bylo mniej czy rzadziej...to jest pikus w obliczu dlugletniego zwiazku, bo zadoscuczynieniem jest to dziecko i co ono Tobie rodzicowi daje.
  • kag73 12.06.18, 13:22
    Zobacz, że to Panie na forum piszą o tym jak to mężczyźni chcą dzieci, a tylko ja jestem czarną owcą co to takiego różowego bobaska nie chce mieć. Jak ja tak mogę.

    Bo wielu naprawde chce dzieci. A wielu w ogole nie zdazy sie zastanowic czy chce czy nie chce, bo juz zdazy zaliczyc wpadke. A kolejni sie nad tym nie zastanawiaja i /albo nie sa zdecydowanie na "nie". Dlaczego mieliby byc? Przeciez wszyscy wokol maja dzieci. To takie normalne/naturalne :) Wiekszoc mlodych ludzi, plci obojga mysli i palnuje, ze bedzie mialo rodzine, tak jak ich mama i tata. Co najwyzej planuja sobie ile beda miec tych dzieci albo w jakim wieku
  • kutuzow 12.06.18, 13:30
    kag73 napisała:

    > Bo wielu naprawde chce dzieci. A wielu w ogole nie zdazy sie zastanowic czy chc
    > e czy nie chce, bo juz zdazy zaliczyc wpadke. A kolejni sie nad tym nie zastana
    > wiaja i /albo nie sa zdecydowanie na "nie". Dlaczego mieliby byc? Przeciez wszy
    > scy wokol maja dzieci. To takie normalne/naturalne :) Wiekszoc mlodych ludzi, p
    > lci obojga mysli i palnuje, ze bedzie mialo rodzine, tak jak ich mama i tata. C
    > o najwyzej planuja sobie ile beda miec tych dzieci albo w jakim wieku

    Ja mam dokładnie takie same obserwacje jak Ty. Najpierw jest "jakoś to będzie", po czym gdy się okazuje, że to "jakoś" nie jest tak fajne jak im się wydawało to jest problem. Mam w dalszej rodzinie osoby które pracują w szkołach. Mam info z pierwszej ręki jak wielu rodziców traktuje dzieci jako ciężar i zasadniczo najchętniej to odbieraliby dzieciaki tak gdzieś koło 20-tej, żeby ich tylko nakarmić i położyc spać. Chodzi mi właśnie o takie podejście totalnego rozczarowania. Nikt nie mówi/edukuje jak to jest. Zobacz, że nawet w sklepach zoologicznych ostatnio jest np. zakaz sprzedaży królików przed Wielkanocą, żeby nie były to zabawki -na zasadzie -taki fajny, miły żywy królik...ale się szybko nudzi i ląduje z powortem w sklepie. Mam wrażenie, że gdyby dzieciaki można bezkarnie (bez rozterek emocjonalnych) oddawać -to wielu skorzystałoby z takiej opcji.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • sabat3 12.06.18, 13:44
    kutuzow napisał:
    > Mam wrażenie, że gdyby dzieciaki można bezkarnie (be
    > z rozterek emocjonalnych) oddawać -to wielu skorzystałoby z takiej opcji.

    W pewnym sensie można - przez rozwód i dobrowolne nie widywanie się z dziećmi.
  • kutuzow 12.06.18, 14:08
    sabat3 napisał:

    >
    > W pewnym sensie można - przez rozwód i dobrowolne nie widywanie się z dziećmi.

    Pytanie zatem jak interpretować te 80% rozwodników zalegających z alimentami.
    Czy to nie pokazuje bardziej realnie jak to naprawdę jest z facetami i tym ich "chceniem" dzieci?



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 12.06.18, 14:26
    Le no, ja znam takiegp co alimentow nie placi, ale biada jakby ktos chcial sie mieszac albo wychowywac jego dzieci, czy cos o nich decydowac. Przy czy sam zero zaangazowania, oprocz jakichs tam kontaktow co jakis czas. Ale sie nazywa "to MOJE dziecko" ale placic na nie, zeby ta stara miala co wydawac...to wydaje sie byc dla wielu inna bajka.
    Bo te przypadki zazwyczaj maja malo kasy i wola/musza wydac ja na co innego. No i kolejna babka tez chciala dziecka, tez kosztuje. No nie wysra se tej kasy. Dodam, ze jest dla mnie najnizsa polka ale jestem dosc pewna, ze i on w razie potrzeby oddal by jedak te swoja nerke :)
  • sabat3 12.06.18, 15:16
    kutuzow napisał:
    > Pytanie zatem jak interpretować te 80% rozwodników zalegających z alimentami.
    > Czy to nie pokazuje bardziej realnie jak to naprawdę jest z facetami i tym ich
    > "chceniem" dzieci?

    Po części.
    A po części, że wyżej dupy ciężko jest podskoczyć.
    Jasne - to jest wybór - albo będziesz poniżej wegetacji (głód, noclegownie) albo zapłacisz. Przy tak chujowym wyborze, często miłość własna zwycięża. Chociaż teraz chyba jednak większość zaczęła płacić, bo boi się więzienia. Uderzyli facetów tam gdzie bolało, w miłość własną :)
    Żeby nie było - w dużo bardziej skrajnych warunkach wiele matek też odpuszczało dzieci. Np. w Oświęcimiu kobiety czasem uciekały przed własnymi małymi dziećmi, udając że to nie ich (matki z małymi dziećmi od razu gazowano, jako obciążenie). Ale ponieważ instynkt macierzyński jest silniejszy, to trzeba większego bodźca. Z drugiej strony - wymiar kary wymierzanej dziecku (śmierć vs ubóstwo) jest o wiele wyższy.
    Moim zdaniem każdego można złamać używając odpowiedniego klucza. Człowiek jest jak system komputerowy, a życie to hacker :)
  • kag73 12.06.18, 15:45
    "Pytanie zatem jak interpretować te 80% rozwodników zalegających z alimentami.
    "Czy to nie pokazuje bardziej realnie jak to naprawdę jest z facetami i tym ich "chceniem" dzieci?"

    No to akurat nie jest dowod na nic. Bo jak ja chce isc na silownie, spisze umowe i zaplace za caly rok a pozniej jednak nie bede tam chodzic, to nie zmienia faktu, ze podpisujac naprawde chcialam. Tu sie wszystko rozbija o piniondze, jest ich za malo. Czesto nie tak dramatycznie jak pisze Sabat, ale jednak z wielu rzeczy musialoby sie zrezygnowac. Wiec lepiej nie rezygnowac, tym bardziej, ze pan widzi: dziecko opieke (w najlepszcyh rekach) i dach nad glowa ma, zyje (widuje je czasami) wiec i zapewne jada, ubrane jest. Szafunia gra, mozna sobie racjonalnie wytlumaczyc, ze no...gdybym zarabial wiecej albo gdyby ten dzieciak naprawde glodowal...no i w dodatku niech se ta stara nie wyobraza, ze za moj kase se pojdzie nowe buty kupic.
  • aandzia43 12.06.18, 16:00
    kutuzow napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > >
    > > W pewnym sensie można - przez rozwód i dobrowolne nie widywanie się z dzi
    > ećmi.
    >
    > Pytanie zatem jak interpretować te 80% rozwodników zalegających z alimentami.
    > Czy to nie pokazuje bardziej realnie jak to naprawdę jest z facetami i tym ich
    > "chceniem" dzieci?

    W tych 80% miesci się patologia psychiczna nie płacąca alimentów "bo nie", patologia społeczna - wiadomo, mężczyźni zalegający sporadycznie i na niewielkie sumy, mężczyźni nie radzący sobie w życiu okresowo, mężczyźni nie radzący sobie permanentnie. To nei jest monolit "80% facetów nie płaci alimentów na dzieci i basta". A więc interpretować niepłacenie można rózne, bo różne są rodzaje niepłacenia.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kutuzow 12.06.18, 16:48
    aandzia43 napisała:

    > To nei jest monolit "80% facetów nie płaci alimentów na dzieci i b
    > asta". A więc interpretować niepłacenie można rózne, bo różne są rodzaje niepła
    > cenia.

    Aandzia...ale o czym my mówimy. To nie jest 10 czy 15% żeby się zastanawiać czy to jest taka czy inna patologia. To jest 80%. słownie osiemdziesiąt - czyli 4 na 5 nie płaci!
    Ja nie kupuje tego 'musiałby sobie od ust odjąć" bo realne sytuacje z np. spłacaniem kredytu hipotecznego pokazują, że własnie tak to wygląda...ludzie często sobie od ust odejmują...i spłacają. BTW: kredyt hipoteczny w Polsce ma najlepszą "ściągalność". Czyli jak się chce to można.
    Rozumiem gdyby to było np. 20-30% to wtedy moglibyśmy zasłaniać się kwestiami że to gościówie którym nie starcza do 1-szego albo Ci co wojują z żoną bo ona po złości gra dzieckiem.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 12.06.18, 17:00
    kutuzow napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > To nei jest monolit "80% facetów nie płaci alimentów na dzieci i b
    > > asta". A więc interpretować niepłacenie można rózne, bo różne są rodzaje
    > niepła
    > > cenia.
    >
    > Aandzia...ale o czym my mówimy. To nie jest 10 czy 15% żeby się zastanawiać czy
    > to jest taka czy inna patologia. To jest 80%. słownie osiemdziesiąt - czyli 4
    > na 5 nie płaci!

    Powtarzam: co to znaczy "nie płaci"? Bo tymi 80% to się macha od jakiegoś czasu a jeszcze nigdy nie przeczytałam rzetelnego rozłożenia na czynniki pierwsze. Chyba każdy z moich znajomych kiedyś spóźnił się z alimentami, każda znajoma kiedyś czekała na przelew dłużej niż zwykle. Czy te spóźnienia też liczą się do "80% nie płaci alimentów"?


    > Ja nie kupuje tego 'musiałby sobie od ust odjąć" bo realne sytuacje z np. spłac
    > aniem kredytu hipotecznego pokazują, że własnie tak to wygląda...ludzie często
    > sobie od ust odejmują...i spłacają. BTW: kredyt hipoteczny w Polsce ma najlepsz
    > ą "ściągalność". Czyli jak się chce to można.

    Coś mi się zdaje, ze ci skrupulatnie spłacający kredyt hipoteczny na mieszkanie są z gatunku generalnie wywiązującego się ze zobowiązań. Chyba ze przejściowe bezrobocie czy inna tragedia, a potem dalej płacą co do nich należy. Swoją drogą ciekawe jakie są korelacje między mężczyznami z kredytem a alimenciarzami ;-)


    > Rozumiem gdyby to było np. 20-30% to wtedy moglibyśmy zasłaniać się kwestiami ż
    > e to gościówie którym nie starcza do 1-szego albo Ci co wojują z żoną bo ona po
    > złości gra dzieckiem.

    Nie zapomnij o marginesie społecznym. Oni w ogóle nie płacą zasądzonych alimentów. I o naprawdę biednych ludziach. Trochę ich w Polsce jest poza dużymi miastami.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 12.06.18, 17:07
    > Ja nie kupuje tego 'musiałby sobie od ust odjąć" bo realne sytuacje z np. spłac
    > aniem kredytu hipotecznego pokazują, że własnie tak to wygląda...ludzie często
    > sobie od ust odejmują...i spłacają. BTW: kredyt hipoteczny w Polsce ma najlepsz
    > ą "ściągalność". Czyli jak się chce to można.

    Nie, nie, to dziala inaczej. Kredyt musisz splacic, bo przyjdzie bank i ci zabierze chalupe, tu jest ta presja. Ale zauwaz, ze juz inaczej wyglada to jak ktos pozyczyl od osoby prywatnej i nie oddaje. Bo nie ma na niego bata, siekiera na niego nie spadnie. Co mu grozi? Tak to dziala.
    Podobnie jak powiedz komus, kto malo zarabia, ze ma oszczedzac co miesiac 100 zl. Hmm powie Ci, ze nie da rady, bo musi wydac na cos innego. Ale jak wzial kredyt i musi co miesiac placic 100 to jednak daje rade. Serio tak jest.
  • kutuzow 12.06.18, 17:19
    kag73 napisała:


    > Nie, nie, to dziala inaczej. Kredyt musisz splacic, bo przyjdzie bank i ci zabi
    > erze chalupe, tu jest ta presja.

    O to mi własnie chodzi.
    Mogę się założyć o duże pieniądze, że gdyby (hipotetycznie) Proteinowy był w takiej sytuacji, że jest po rozwodzie i ma do wyboru: zapłacić alimenty (i mieć tylko na suchy chleb do pierwszego), albo nie płacić i mieć na chleb, mięsko i czynsz to i tak wybrałby zapłacenie alimentów...bo kocha swe dzieci i wie że to jest kasa dla nich.

    Kredyt hipoteczny dla ludzi jest ważny...bo ew utrata mieszkania to utrata czegoś o dużej wartości. Skoro utrata dzieci nie jest stratą dużej wartości, to można zakładać (moim zdaniem) że te dzieci nigdy nie były jakoś super istotne dla tych alimenciarzy (co nie płacą).

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 12.06.18, 17:32
    kutuzow napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    >
    > > Nie, nie, to dziala inaczej. Kredyt musisz splacic, bo przyjdzie bank i c
    > i zabi
    > > erze chalupe, tu jest ta presja.
    >
    > O to mi własnie chodzi.
    > Mogę się założyć o duże pieniądze, że gdyby (hipotetycznie) Proteinowy był w ta
    > kiej sytuacji, że jest po rozwodzie i ma do wyboru: zapłacić alimenty (i mieć t
    > ylko na suchy chleb do pierwszego), albo nie płacić i mieć na chleb, mięsko i c
    > zynsz to i tak wybrałby zapłacenie alimentów...bo kocha swe dzieci i wie że to
    > jest kasa dla nich.
    >
    > Kredyt hipoteczny dla ludzi jest ważny...bo ew utrata mieszkania to utrata czeg
    > oś o dużej wartości. Skoro utrata dzieci nie jest stratą dużej wartości, to moż
    > na zakładać (moim zdaniem) że te dzieci nigdy nie były jakoś super istotne dla
    > tych alimenciarzy (co nie płacą).

    Chyba porównujesz gruszki z jabłkami. Gdyby Proteinowy miał do wyboru zapłacić raty kredytu pod groźbą utraty np. mieszkania i przez to nie zapłacić przez chwilę alimentów to nie zapłaciłby tych alimentów, apłącił ratę, odbił się od dna i wyrównał długi wobec dzieci za jakiś czas. Wielu mężczyzn tak robi - jak w samolocie- najpierw zakładanie maski tlenowej sobie, potem dziecku. Problemem są ci nie płacący permanentnie.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 12.06.18, 18:19
    Skoro utrata dzieci nie jest stratą dużej wartości, to moż
    > na zakładać (moim zdaniem) że te dzieci nigdy nie były jakoś super istotne dla
    > tych alimenciarzy (co nie płacą).

    A niby ja on je utraci. Przeciez ma kontakt, widuje je co jakis czas, jezeli chce, zyja, nie przymieraja glodem.
  • marek.zak1 12.06.18, 18:40
    kag73 napisała:

    > A niby ja on je utraci. Przeciez ma kontakt, widuje je co jakis czas, jezeli chce, zyja, nie przymieraja glodem.
    ----------------
    Logiczne. Mieszkanie bank mu może zabrać, a dzieci zawsze będą jego.
  • kag73 12.06.18, 18:45
    "Skoro utrata dzieci nie jest stratą dużej wartości, to moż
    > na zakładać (moim zdaniem) że te dzieci nigdy nie były jakoś super istotne dla
    > tych alimenciarzy (co nie płacą).

    Aha, jeszcze dodam, ze to ze nigdy nie byly super istotne dla nich nie znaczy, ze ich nie chcieli (bo tego zaczales ze kobiety tylko chca dzieci, mezczyzni nie). Moze chcieli, moze mieli stosunek obojetny, moze nie zdazyli sie ustosunkowac, bo zaliczyli wpadke/wpadki, moze nie mieli zdania na ten temat, moze im bylo obojetne. Wiec to nie jest dowod na to, ze faceci nie chca dzieci, tak jak nie chcesz ich Ty (Toje prawo). A co sie okazalo jak juz dzieci sa czy jak juz byly to jest inna para kaloszy. i co sie okazuje jak dochodzi do rozwodu to nastepna para. Bo tu juz sie liczy nastawienie/podejscie do tematu i co dla kogo znaczy milosc i waznosc. Ten na Cyprze na pewno powiedzialby, ze jasne kocha swoje dzieci, ale za chlebem wyjechal i zeby stara na nim nie zerowala. A teraz ma inne zobowiazania, wiec na nia placil nie bedzie (taka racjonalizacja), bo tyle nie ma, zeby na obie zaplacic i na wszystkie dzieci.
  • rekreativa 12.06.18, 19:01
    "To jest 80%. słownie osiemdziesiąt - czyli 4 na 5 nie płaci!"

    Ale to świadczy co najwyżej o systemie polskim, a nie o chęci mężczyzn do rodzicielstwa.
    Bo znowu za granicą masz proporcje odwrotne. W niektórych krajach procent niepłacących to jest 6-8.
    To co to znaczy, że we Francji czy Holandii jakiś inny gatunek mężczyzn żyje?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 12.06.18, 19:05
    rekreativa napisała:
    > To co to znaczy, że we Francji czy Holandii jakiś inny gatunek mężczyzn żyje?

    No jasne - bogatszy :)
    Ciekawe czy sytuacja ekonomiczna alimenciarzy we Francji czy Holandii to taki sam pogrom jak w Polsce.
  • rekreativa 12.06.18, 19:13
    "No jasne - bogatszy"

    Ale stan konta nie wpływa na uczucia ojcowskie. Jeśli myślisz, że jak ktoś ma więcej, to chętniej to odda, to się mylisz.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • urquhart 12.06.18, 19:16
    > No jasne - bogatszy :)
    > Ciekawe czy sytuacja ekonomiczna alimenciarzy we Francji czy Holandii to taki s
    > am pogrom jak w Polsce.

    No i procentowo na zachodzie sa tabele, UK alimenty na 2 dzieci to 20% dochodu.
    W Polsce uznaniowo ale biorac pod uwagę srednia pensje netto i srefnie alimenty to typowo 2 dzieci wychodzi powyzej 40%.
    Sady zasadzaja nierelne kwoty


    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • rekreativa 12.06.18, 19:22
    Urqu na dole dał Ci odpowiedź. Nie chodzi bynajmniej o bogactwo, tylko o to, że inaczej te alimenty się nalicza.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 12.06.18, 19:55
    rekreativa napisała:
    > Urqu na dole dał Ci odpowiedź. Nie chodzi bynajmniej o bogactwo, tylko o to, że
    > inaczej te alimenty się nalicza.

    No i zagadka wyjasniona. Takie 20% dochodu placilby pewnie kazdy. Po co miec klopoty? Przeciez pomijajac kwestie moralne, bycie dluznikiem alimentacyjnym to bardzo powazna sytuacja.
  • hello-kitty2 12.06.18, 20:48
    Ja sie zgadzam z Kutuzowem w sensie, ze jest to dziwne, a powiedzialabym, ze argumentem na to, ze na dzieciach im nie zalezy jest to, ze o nie nie walczyli, tak jak KAg zapowiadala, ze w razie rozstania bedzie z mezem ostra walka o dziecko.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 21:04
    "Ja sie zgadzam z Kutuzowem w sensie, ze jest to dziwne, a powiedzialabym, ze argumentem na to, ze na dzieciach im nie zalezy jest to, ze o nie nie walczyli, tak jak KAg zapowiadala, ze w razie rozstania bedzie z mezem ostra walka o dziecko."

    Le teraz to juz bylo minelo, bo dzieciak jest w takim wieku, ze o zdanie pyta sie jego i bierze wzglad. To nie jest juz male dziecko. I w dodatku maz kiedys powiedzial, ze wziawszy pod uwage, ze to ja jestem matka mialabym jednak
    pierwszenstwo :) Ale to tez bylo jak byl maly i czlowiek nie analizowal, ze tak szybko urosnie. Prawie nastolatek to jest inna bajka, ma inne potrzeby i duzo bardziej samodzielny.
    Poza tym bardziej chodzilo o to, ze szlo by w pierwszej linii o dziecko, bo o co innego ni ma sie co klocic. Dlugow do splacania nie ma, kasa po polowie. Co pozostaje? Dziecko.
  • zawle 12.06.18, 13:55
    kutuzow napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Bo wielu naprawde chce dzieci. A wielu w ogole nie zdazy sie zastanowic c
    > zy chc
    > > e czy nie chce, bo juz zdazy zaliczyc wpadke. A kolejni sie nad tym nie z
    > astana
    > > wiaja i /albo nie sa zdecydowanie na "nie". Dlaczego mieliby byc? Przecie
    > z wszy
    > > scy wokol maja dzieci. To takie normalne/naturalne :) Wiekszoc mlodych lu
    > dzi, p
    > > lci obojga mysli i palnuje, ze bedzie mialo rodzine, tak jak ich mama i t
    > ata. C
    > > o najwyzej planuja sobie ile beda miec tych dzieci albo w jakim wieku
    >
    > Ja mam dokładnie takie same obserwacje jak Ty. Najpierw jest "jakoś to będzie",
    > po czym gdy się okazuje, że to "jakoś" nie jest tak fajne jak im się wydawało
    > to jest problem. Mam w dalszej rodzinie osoby które pracują w szkołach. Mam inf
    > o z pierwszej ręki jak wielu rodziców traktuje dzieci jako ciężar i zasadniczo
    > najchętniej to odbieraliby dzieciaki tak gdzieś koło 20-tej, żeby ich tylko nak
    > armić i położyc spać. Chodzi mi właśnie o takie podejście totalnego rozczarowan
    > ia. Nikt nie mówi/edukuje jak to jest. Zobacz, że nawet w sklepach zoologicznyc
    > h ostatnio jest np. zakaz sprzedaży królików przed Wielkanocą, żeby nie były to
    > zabawki -na zasadzie -taki fajny, miły żywy królik...ale się szybko nudzi i lą
    > duje z powortem w sklepie. Mam wrażenie, że gdyby dzieciaki można bezkarnie (be
    > z rozterek emocjonalnych) oddawać -to wielu skorzystałoby z takiej opcji.

    Tak było, jest i będzie. Tyle że kiedyś dzieci się chowały "przy rodzinie" i nikt nie czunił ich panami tego świata. Teraz dużo ciężej jest być rodzicem. Presja inna.

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • kag73 12.06.18, 14:05
    "Tak było, jest i będzie. Tyle że kiedyś dzieci się chowały "przy rodzinie" i nikt nie czunił ich panami tego świata. Teraz dużo ciężej jest być rodzicem. Presja inna. "

    Ano, to po pierwsze, inaczej sie rozkladalo, czesto byla babcia, dziadek, starsze rodzenstwo. A rodzice dzis zapracowani sa, tyraja, zeby starczylo do pierwszego albo zeby temu dziecku nowe NIKI i nowego Iphona kupic. No i spoko, dzieciak zdrowy, w szkole dobrze zajety (zamiast w domu przy kompie albo na smartphonie, taki duch czasu), mozna odetchnac. Natomiast w razie "W" wiekszosc tych rodzicow za tym dzieciakim poszlaby w ogien, nerke oddala, chorobe na siebie wziela. Bo tak to jest z ta miloscia rodzicielska najczesciej.
  • szopen_cn 12.06.18, 01:41
    aandzia43 napisała:

    poznał Ukrainkę. I
    > se zamieszkali razem. Można? Ano można, byle wziąć kogoś, kto od ciebie niewie
    > le wymaga. Ukrainka jest tu na pozycji mocno przegranej więc nawet taki chłop s
    > ię nada. On na pewno szczęśliwy, bo nikt nic od niego nie chce, żaden bachor si
    > ę nei plącze, kasy zarabiać za bardzo nie trzeba a niebrzydka dziewczyna kręci
    > się obok. Nie muszę chyba mówić, że nie utrzymuję kontaktów z kuzynem?
    > Jak już pisałam powodzenie drugich związków wynika często z obniżonych wymagań
    > lub pogrzebaniu w puli ludzi zdesperowanych (vide Ukrainka od mojego kuzyna).
    >

    Czy ktos moglby wyjasnic dlaczego "Ukrainki, Rosjanki, Kubanki, Tajki itd" to obnizanie standartu lub grzebanie w puli ludzi zdesperowanych? Bo ja tego zupelnie tak nie widze.

  • aandzia43 12.06.18, 02:09

    > Czy ktos moglby wyjasnic dlaczego "Ukrainki, Rosjanki, Kubanki, Tajki itd" to o
    > bnizanie standartu lub grzebanie w puli ludzi zdesperowanych? Bo ja tego zupeln
    > ie tak nie widze.

    Wyjaśniam. Kubanek i Tajek nie znam, Ukrainki w Polsce bywają w różnych, czasem nieciekawych finansowo czy prawnie sutuacjach. Ta od mojego kuzyna to niebrzydka dziewczyna z inteligentną buzią (aczkolwiek była żona jest od niej ładniejsza). Jeśli do tego jest pracowita i niegłupia (a wiele na to wskazuje) to znaczy że biorąc go mocno obniżyła standard. A on grzebnął w puli ludzi zdesperowanych i trafiło się fajne ziarno ślepej kurze. Urqu coś bąkał o podziwie kobiet z biedniejszych krajow do mężczyzn z bogatszych. Ja tu powodów do podziwu nie widzę. Moim zdaniem nie spotkał się równy z równym - ona zdaje się mieć większy potencjał. Ale chyba nie ma wyjścia.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 12.06.18, 02:29
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Czy ktos moglby wyjasnic dlaczego "Ukrainki, Rosjanki, Kubanki, Tajki itd
    > " to o
    > > bnizanie standartu lub grzebanie w puli ludzi zdesperowanych? Bo ja tego
    > zupeln
    > > ie tak nie widze.

    Abstrahując od kuzyna i Ukrainek, a trzymając się tematu obniżania wymagań by "powodzenie" drugiego/następnego związku nastąpiło - inny pan z otoczenia po rozwodzie z tytułu jego alkoholizmu ma nową panią której jego alkoholizm nie przeszkadza, bo... go nie widzi. Ot, napić się chłop musi bo złą żonę miał/ciężkie życie/benzyna podrożała/lodowce topnieją - ani ładna, ani inteligentna, ani bogata, za to materiał na współuzależnioną wyśmienity ;-) Nie ma wzrastania, nie ma lepszej wersji siebie, jest doraźna korzyść czyli święty spokój w czynieniu sobie kuku. Sukces następnego związku :-D





    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 12.06.18, 07:07
    szopen_cn napisał:
    > Czy ktos moglby wyjasnic dlaczego "Ukrainki, Rosjanki, Kubanki, Tajki itd" to o
    > bnizanie standartu lub grzebanie w puli ludzi zdesperowanych? Bo ja tego zupeln
    > ie tak nie widze.

    Moze chodzic o to, ze podwladny przed obliczem przelozonego musi miec wyglad lichy i durnowaty, zeby swoim pojmowaniem sprawy nie peszyc zwierzchnika?
    Co do grzebaniu w puli ludzi zdesperowanych, to dorzucilbym jeszcze Polki. Szczegolnie te na zachodzie.
  • hello-kitty2 12.06.18, 09:00
    sabat3 napisał:

    > Moze chodzic o to, ze podwladny przed obliczem przelozonego musi miec wyglad li
    > chy i durnowaty, zeby swoim pojmowaniem sprawy nie peszyc zwierzchnika?
    > Co do grzebaniu w puli ludzi zdesperowanych, to dorzucilbym jeszcze Polki. Szcz
    > egolnie te na zachodzie.

    JA to na bank bylam zdesperowana, 28 lat, samotna, z drugiej reki, po rozwodzie, w wielkim miescie, w wynajetnym mieszkaniu, zaden Polak mnie nie chcial.

    Btw teraz jak Polka sie chce zwiazac z Zachodniakiem czy innej masci obcokrajowcem, to wcale nie musi przekraczac granicy. Spotykam sie z ogloszeniami na portalu randkowym. Pewnie sa na kazdym w dowolnym kraju. Teraz sobie gadam z jednym Francuzem. NIe wiem czy jak z nim gadam, to jestem zdesperowana, bo przeciez gadam z bogatszego kraju ale z biedniejszej, polskiej duszy, to nie wiem jak to podsumowac ;-)

    Krotko: ZADEN POLAK MNIE NIE CHCIAL. No to co mialam zrobic? Byc sama do konca zycia? Ot desperacyjnie chcialam jednak sobie kogos znalezc, nadal chce.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 12.06.18, 11:27
    hello-kitty2 napisała:
    > Krotko: ZADEN POLAK MNIE NIE CHCIAL. No to co mialam zrobic? Byc sama do konca
    > zycia? Ot desperacyjnie chcialam jednak sobie kogos znalezc, nadal chce.

    Pieprzyć to. Zawsze są jakieś zależności między ludźmi, niezależnie od nacji i kultury. A to że partnerki czy partnera można szukać wśród dowolnych nacji, to akurat plus i bym się tym w ogóle nie przejmował. To jest zajebiste, że dziś, jeśli gdzieś ci się nie podoba, to w sumie możesz wziąć dupę w troki i pojechać tam, gdzie jest według ciebie fajniej. Łącznie z szukaniem fajniejszej dupy.
    Mój kolega w Polsce był olewany przez lokalne dziewczyny, a jego pierwszą łóżkową przygodą była studentka z Francji :P
    Tak trochę na złość Bussowi i jego teoriom :D
  • aandzia43 12.06.18, 11:22

    > Co do grzebaniu w puli ludzi zdesperowanych, to dorzucilbym jeszcze Polki. Szcz
    > egolnie te na zachodzie.

    Kiedy moja mama pracowała we Włoszech 20 lat temu łapała się.za.głowę, jakich niepasujących do ładnych, wykształconych i z klasą Polek widzi Włochów sparowanych z tymi Polkami. Aż biło po oczach. To było dawno, potem weszliśmy do Unii, trochę się wyrównało. Teraz Ukrainki BYWAJĄ jeszcze w sytuacji Polek sprzed lat.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 12.06.18, 11:35
    aandzia43 napisała:
    > Kiedy moja mama pracowała we Włoszech 20 lat temu łapała się.za.głowę, jakich n
    > iepasujących do ładnych, wykształconych i z klasą Polek widzi Włochów sparowany
    > ch z tymi Polkami. Aż biło po oczach. To było dawno, potem weszliśmy do Unii,
    > trochę się wyrównało. Teraz Ukrainki BYWAJĄ jeszcze w sytuacji Polek sprzed lat.

    Ale to jest ICH wybór, Aandzia. Nikt im do głowy lufy nie przykładał. Nie znamy motywacji tych ludzi, więc nie oceniajmy pochopnie. Pamiętaj też, że każdy kij ma dwa końce i nawet jeśli ci mężczyźni czerpali jakieś profity ze związków, to również te kobiety zwykle jakieś profity z tego miały.
    Druga kwestia - mówimy o zależnościach, które występują ZAWSZE. Serio widzisz aż taką różnicę, czy to będzie majętny Polak czy Włoch, Francuz, a może Ukrainiec? Niejeden Ukrainiec nakryłby czapką 90% polskiego społeczeństwa swoim majątkiem.
    Ba - nawet włoskiego czy francuskiego. Pieniądz nie ma narodowości.
    A skoro te zależności damsko-męskie występują zawsze i w każdej kulturze, to po cholerę się ograniczać? Co za różnica, czy ktoś swoim majątkiem i statusem zaciągnie do wyra Polkę czy Tajkę albo inną murzynkę? To ta sama gra.
  • hello-kitty2 12.06.18, 11:48
    sabat3 napisał:

    > Druga kwestia - mówimy o zależnościach, które występują ZAWSZE. Serio widzisz a
    > ż taką różnicę, czy to będzie majętny Polak czy Włoch, Francuz, a może Ukrainie
    > c? Niejeden Ukrainiec nakryłby czapką 90% polskiego społeczeństwa swoim majątki
    > em.
    > Ba - nawet włoskiego czy francuskiego. Pieniądz nie ma narodowości.
    > A skoro te zależności damsko-męskie występują zawsze i w każdej kulturze, to po
    > cholerę się ograniczać? Co za różnica, czy ktoś swoim majątkiem i statusem zac
    > iągnie do wyra Polkę czy Tajkę albo inną murzynkę? To ta sama gra.

    TEz uwazam, ze wystepuja pewne regularnosci. Jedna z nich jest, ze kobieta zawsze chce sobie poprawic, szczegolnie z czasem, gdy juz sie rozezna w swojej obecnej sytuacji i rozejrzy dookola. Roznica miedzy Polkami i Ukrainkami w Polsce wynika jedynie z tego, ze Ukrainka startuje z nizszego pulapu poczatkowego. Stad Polce sie wydaje: jak ona tak mogla, poleciala na taki ochlap? Ale dla niej to byl progres rzedu jakby Polka Zachodniaka zlapala czy innego managera/przedsiebiorce z W-wki. Jak to powiedzial mi ostatnio jeden poeta ''prawda jest taka, ze jakby jedna z druga chlopa nie zlapala, to by nadal chodzila srac za obore" ;-)))) W punkt!

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 12.06.18, 16:22
    > TEz uwazam, ze wystepuja pewne regularnosci. Jedna z nich jest, ze kobieta zawsze chce sobie poprawic, szczegolnie z czasem, gdy juz sie rozezna w swojej obecnej sytuacji i rozejrzy dookola. <

    A to moze to Cie rozbawi:
    youtu.be/3dGhsRsHXP8

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • hello-kitty2 12.06.18, 17:11
    proteinawy napisał(a):

    > A to moze to Cie rozbawi:
    > youtu.be/3dGhsRsHXP8

    Kocham Cie ;-) Chyba mamy to samo poczucie humoru. Do kawalka, ktory kiedys linkowales o shotgun'ie wracalam tygodniami. Masz moze jeszcze tego linka pod reka, bo ja gdzies zgubilam?

    Zlote sentencje:

    "When it comes to women and money: nothing dries the pussy quicker than a woman reaching for her wallet."

    "Just because he came does not mean you made him come."

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 12.06.18, 17:34
    hello-kitty2 napisała:

    > proteinawy napisał(a):
    >
    > > A to moze to Cie rozbawi:
    > > youtu.be/3dGhsRsHXP8
    >
    > Kocham Cie ;-)

    Niesamowicie czysto mowi JAK NA czarnoskorego, a ja jestem naprawde fatalny jest chodzi o rozumienie ze sluchu. Normalnie nie rozumiem niemal nic jak mowi czarnoskora ulica, to zaciaganie, slang, dziwne zwroty. No ale to jest show, stara sie i mowi proste rzeczy.
  • kag73 12.06.18, 18:17
    Moze rzecz w tym, ze to nie jest "czarnoskora ulica", operujesz stereotypami, nie kazdy czarnoskory posluguje sie slangiem, albo tylko slangiem.
  • rekreativa 12.06.18, 19:04
    E tam, czarnoskóra ulica...
    Ty se "Peaky Blinders" bez napisów obejrzyj :D

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat3 12.06.18, 19:23
    rekreativa napisała:
    > E tam, czarnoskóra ulica...

    Mowiac o "ulicy" mialem na mysli mowe potoczna, jak bede przy kompie to wstawie przyklady.

    > Ty se "Peaky Blinders" bez napisów obejrzyj :D

    Daj spokoj. Ja rozumiem tylko taki czysty, literacki jezyk. Na FCE listening comprehension i spesaking mialem ledwo powyzej passing grade. Tutaj na foro wszyscy mnie bija na glowe z angielskiego, bo sie wozicie po swiecie, a ja nie mam praktyki. Mowilem juz, ze "Kali ukrasc krowa".
    Poza naprawde paskudna wymowa, ktora zmienia sie w zaleznosci gdzie pojedziesz, kompletnie nie ogarniam phrasali i potocznej gadki. Powiem Ci, ze zwykle nie mam problemu z rozumieniem np. dokumentacji IT, ale nie rozumiem wpisow na tweeterze czy komciow na fejsie ;)
  • rekreativa 12.06.18, 20:35
    " Powiem Ci, ze zwykle nie mam problemu z rozumieniem np. dokumentacji IT, ale nie rozumiem wpisow na tweeterze czy komciow na fejsie"

    Ale jak długo Ty się uczysz, sabat?
    Pouczysz się dobrych parę lat, obejrzysz pierdyliard seriali i filmów bez napisów, pojedziesz gdzieś, gdzie będziesz musiał do nativa się odezwać, to pewnego dnia złapiesz się na tym, że rozumiesz bełkoczącego alkoholika z Luizjany :)

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • proteinawy 13.06.18, 00:19
    > Masz moze jeszcze tego linka pod reka, bo ja gdzies zgubilam?

    PosUkam i wrzucę jak znajdę chwile.

    > "Just because he came does not mean you made him come." <

    :)

    Trafił też z tym, zeby nie winić nas (facetow) za wymagania, tylko nasze ex. Moja diablica ze studenckiej przeszłości powiedziała kiedyś cos w stylu „kiedy juz z Tobą skończę nie bedziesz mógł znaleźć żadnej ktora cie zadowoli”. Pamietam, ze myslalem wtedy ze to linijka z jakiegoś harlequina czy cos. Ale cos w tym było.

    Moze ten nacisk na dziewice to jednak nie wyraz opresji kobiecości, tylko wlasnie ochrona normalnych szarych kurek domowych przed diablicami.

    Trafiłaś kiedys na takiego czarodzieja?

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • kag73 13.06.18, 00:27
    Mnie moj ex kiedys juz po rozstaniu powiedzial: "zaden nie bedzie cie tak uszczesliwial jak ja". Mylil sie. Na moje szczescie :)
  • sabat3 13.06.18, 00:36
    kag73 napisała:
    > Mnie moj ex kiedys juz po rozstaniu powiedzial: "zaden nie bedzie cie tak uszcz
    > esliwial jak ja". Mylil sie. Na moje szczescie :)

    Może uszczęśliwił Cię tym, że poszedł w cholerę?
  • sabat3 13.06.18, 00:47
    proteinawy napisał(a):
    > Trafił też z tym, zeby nie winić nas (facetow) za wymagania, tylko nasze ex.

    No tak, bo jego show jest czymś w rodzaju "rzeczy, które wszyscy wiemy, ale które zwykle zręcznie omijamy w wypowiedziach" :) Komicy często grasują na takich mieliznach.
  • hello-kitty2 13.06.18, 00:58
    proteinawy napisał(a):

    > Trafiłaś kiedys na takiego czarodzieja?

    Nie. Ja mam dosc prosta seksualnosc.

    Choc orgazm zycia mialam pewnego slonecznego, wrzesniowego dnia z facetem, ktory po ilus tam randkach i pewnie dzisiatkach ruchan potrafil mnie zapytac 'przypomnij mi jak lubisz' hehe szok ;) do dzisiaj go pamietam (ten orgazm), choc wiem, ze jego (faceta) wklad byl raczej skromny, troche przypadek przypuszczam. NIemniej nigdy mi sie go nie udalo powtorzyc, a staralam sie jak dzika i kochalam sie potem z mezczyznami, ktorzy bardziej o mnie dbali w lozku i emocjonalnie, a jednak.

    Mialam tez okres kiedy zupelnie nie potrafilam siebie doprowadzic do orgazmu, zupelnie jak bohaterka Nimfomanki, to dopiero bylo przerazajace, wtedy pierwszy facet, z ktorym doszlam byl jak jakis zbawiciel przynoszacy dobra nowine ;-)

    Moze nastepny kamien milowy to jakas udana mineta, w ktorej zaskocze i potem zdarzy sie sytuacja z mojej stopki. Niestety na ten moment spierdo****m wszystkie swoje nagrane randki, nawet z tym, co mnie tak kreci, znowu trzeba odbudowac aktywa ludzkie ;)

    A Tobie w takim razie nie wiem czy gratulowac czy wspolczuc, ze najwyrazniej juz nigdy...?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 13.06.18, 01:19
    > A Tobie w takim razie nie wiem czy gratulowac czy wspolczuc, ze najwyrazniej juz nigdy...? <

    E, z facetami tak nie jest zeby w ogole, czy nigdy. Orgazm pierwszego rodzaju (trzymając sie Chrisa Rocka) jest zawsze w zasięgu.



    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • hello-kitty2 13.06.18, 02:10
    proteinawy napisał(a):

    > > A Tobie w takim razie nie wiem czy gratulowac czy wspolczuc, ze najwyrazn
    > iej juz nigdy...? <
    >
    > E, z facetami tak nie jest zeby w ogole, czy nigdy. Orgazm pierwszego rodzaju (
    > trzymając sie Chrisa Rocka) jest zawsze w zasięgu.

    Ale ja pisalam o Diablicy ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 13.06.18, 09:17
    > Ale ja pisalam o Diablicy ;)

    A, rozumiem. Nie współczuj, nie gratuluj.
    W sumie gratuluj ze choc raz sie trafił ktos taki.
    Nie trafi sie juz bo ja tez nie jestem juz naiwna dziewica (towar do przelecenia, którego szukaja sukkuby), nie mam tez najważniejszych zasobów: mnóstwa czasu, wiary w ludzi itd.

    Np duża czesc dreszczyku stanowiły bluźnierstwa i łamania tabu. Nie tylko tanie i przewidywalne (seks w konfesjonale, seks na cmentarzu) ale troche subtelniejsze: seks ktory wywolywal wściekłość bliźnich, zwłaszcza świętoszkowatych szwagierek z mojej rodziny. Seks ktory ranił jej exow, łazili za nią jak zombie. Seks ktory wywoływał zgorszenie przypadkowych obcych. Generanie - fun kosztem poczciwości bliźnich.

    Nic z tych rzeczy nie wchodzi teraz w rachubę, steruję swoją łódką poczciwie, bezjajecznie prawie, piniondz i „lulajże dziecino”.

    Byc moze projektuje za dużo cech tej diablicy na Ciebie, ale jezeli mam racje to gratuluje Twoim exom, wliczając ojca dziecka i męża.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • sabat3 13.06.18, 11:28
    proteinawy napisał(a):
    > Byc moze projektuje za dużo cech tej diablicy na Ciebie, ale jezeli mam racje t
    > o gratuluje Twoim exom, wliczając ojca dziecka i męża.

    Tak Ją sobie wyobrażasz?
    Ja nie mam pewności, czy Kitty jest dobra w łóżku. Nie mówię, że nie - po prostu jest to dla mnie znak zapytania.

    A Ty, Kitty, uważasz, że jesteś dobrą kochanką?
  • hello-kitty2 13.06.18, 14:35
    sabat3 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > > Byc moze projektuje za dużo cech tej diablicy na Ciebie, ale jezeli mam r
    > acje t
    > > o gratuluje Twoim exom, wliczając ojca dziecka i męża.

    > A Ty, Kitty, uważasz, że jesteś dobrą kochanką?

    To nie jest tak 1 do 1 Proteinowy. GRatulacje nie na miejscu.

    Sabat o tyle jestem dobra kochanka, o ile zawsze dostosowuje sie do mezczyzny. Badam jego updobania, delikatnie macam granice, oferuje mu szklarniane warunki do wzrostu: spirale, dostepnosc, uroczosc, aktualne badania na hiv, kile, zoltaczke B i C, wzorki z owlosienia na cipce wedle zyczenia, brudne foty, ciuchy, makijaz, brak makijazu, prysznic, na brudasa, obiad, sprzatanko, czulosc, masaz, wyjazdy, domatorskosc, dirty talk, co tam komu trzeba. Powoli rozbudowywuje. A potem to juz Dzien dziecka, uprawiam go jak zyzna glebe. A zyzny jest kazdy facet.

    Proteina kogos takiego, jak Ty (z przeszlosci) mialam tylko raz. Tutaj mi sie troche wymykalo spod kontroli. Kiedys w blokach byly w drzwiach takie wielkie grube szyby, wszystkie mu wybilam z czasem, pamietam jak opatrywal mi posladek jak mnie jedna z nich lecac przejechala, wtedy klocilismy sie nago. Kiedys chwilke mieszkalismy z jego ex, ktora nowy facet wystawil na ulice w 9 miesiacu ciazy. Dobra przyznam sie, byl tam epizod z nozem, jakas szarpanina z proba podcinania zyl. Mimo wszystko jakims cudem uniknelismy bijatyk. Po mnie chcial zwiazac sie z dziewczyna i robic od razu blizniaki. Oczywiscie b.szybko, moze w 2 miesiacu tej ich bajki zaczal zdradzac ja ze mna. Wystarczy, ze stanelam mu w drzwiach o 6 rano, przed praca. Poprynal... No to juz go mialam w garsci. Ale w sumie potknal sie sam, gdy ona wyniuchala zapach innej cipki jego w domu, to mnie z nia umowil na spotkanie (jaki pomysl!?) zebym wszystkiemu zaprzeczyla. Wtedy spalilam go do golej ziemi. Znasz moja rozbrajajaca szczerosc. Ale przyznasz, ze sprowokowal. Szybko sie jednak odbudowal z inna laska, slyszalam ze mieszkanie sprzedawal, kredyt z nia bral. Potem jeszcze dzwonil ale ja juz miala innego. Pamietam spotkalam go kiedys na ulicy w drodze do przystanku, on do mnie, ze mi torby poniesie, a potem mi nie chcial oddac zebym z nim wsiadala do autobusu, ciagnal mnie w ten sposob do swojego mieszkania. A mi zalezalo na tych torbach, bo juz w nich mialam nowa kiecke dla tego drugiego. Tyle ze tam zdrady to byly na porzadku dziennym. Nic mnie tak nie podniecalo jak podczas rzniecia opowiadal mi, co im robil. Mial zaledwie 170 cm wzrostu i bylo w nim cos magnetycznego. 170 cm jazdy bez trzymanki :)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 13.06.18, 14:46
    hello-kitty2 napisała:
    > Sabat o tyle jestem dobra kochanka, o ile zawsze dostosowuje sie do mezczyzny.
    > Badam jego updobania, delikatnie macam granice, oferuje mu szklarniane warunki
    > do wzrostu: spirale, dostepnosc, uroczosc, aktualne badania na hiv, kile, zolta
    > czke B i C, wzorki z owlosienia na cipce wedle zyczenia, brudne foty, ciuchy, m
    > akijaz, brak makijazu, prysznic, na brudasa, obiad, sprzatanko, czulosc, masaz,
    > wyjazdy, domatorskosc, dirty talk, co tam komu trzeba. Powoli rozbudowywuje. A
    > potem to juz Dzien dziecka, uprawiam go jak zyzna glebe. A zyzny jest kazdy fa
    > cet.

    Ale chyba na krótko :)
    Jeśli nie masz poważnego haka na mężczyznę, to ci się łatwo wyrwie. Taka nasza siła.

    > Proteina kogos takiego, jak Ty (z przeszlosci) mialam tylko raz.

    To co opowiedziałaś jest przeciwieństwem Proteinowego. Jego nie zdołałabyś uwieść. Ale trzeba przyznać, że "jest szczepiony" ;) Dwa razy na tej samej skórce od banana trudno się poślizgnąć.
  • hello-kitty2 13.06.18, 15:16
    sabat3 napisał:

    > Ale chyba na krótko :)
    > Jeśli nie masz poważnego haka na mężczyznę, to ci się łatwo wyrwie. Taka nasza
    > siła.

    A po co by sie mial wyrywac? Co Ty myslisz, ze ja zadam slubu, dziecka, kasy i kredytu? A Ty sie wyrywasz od kochanki? ;) A jak sie nie wyrywasz, to tylko dlatego, ze nie ma na Ciebie haka?

    > To co opowiedziałaś jest przeciwieństwem Proteinowego. Jego nie zdołałabyś uwie
    > ść. Ale trzeba przyznać, że "jest szczepiony" ;) Dwa razy na tej samej skórce o
    > d banana trudno się poślizgnąć.

    A dlaczego mialabym go uwodzic? Po co? Mnie zonaci nie inetersuja. Tutaj nie roznie sie od innych Pan na forum i mowie o tym od zawsze wprost. Rozumujesz jak typowy facet: odezwij sie do niego, to juz na niego lecisz ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 13.06.18, 15:22
    hello-kitty2 napisała:
    > A Ty sie wyrywasz od kochanki? ;) A jak sie nie wyrywasz, to tylko dla
    > tego, ze nie ma na Ciebie haka?

    Bo nie próbuje mnie "uprawiać".
  • hello-kitty2 13.06.18, 15:54
    sabat3 napisał:

    > Bo nie próbuje mnie "uprawiać".

    Rozmowa jak z gosciem z portalu. W ogniu pytan rzuca czy nie mialabym nic przeciwko temu zeby moj syn uprawial seks z mezczyzna, a ja ze nie, choc wskazalam w nawiasie zdziwnienie pytaniem czyli poddalam w watpliwosc moje zrozumienie, gdyz zadane ni z gruszki ni z pietruszki (zrozumialam oczywiscie, ze pyta gdyby byl gejem). A gosc mi wyskakuje w odpowiedzi parafrazujac: 'jesli zezwalasz zeby twoj 11letni syn uprawial seks z doroslym mezczyzna, to jestes zla matka, niegodna swojej roli!'

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 13.06.18, 16:35
    hello-kitty2 napisała:
    > Rozmowa jak z gosciem z portalu.

    Uzywaj jednoznacznych okreslen, to unikniesz nieporozumien.
  • mabelle2000 13.06.18, 17:09
    sabat3 napisał:

    > Jeśli nie masz poważnego haka na mężczyznę, to ci się łatwo wyrwie. Taka nasza
    > siła.

    Nie potrzeba zadnych hakow, mezczyzna ma prawo sie wyrwac. Wolna wola. On wie ze na jego miejsce sa inni chetni, tak jak ja wiem ze inne tez chetnie mnie zastapia.


  • sabat3 13.06.18, 17:17
    mabelle2000 napisała:
    > Nie potrzeba zadnych hakow, mezczyzna ma prawo sie wyrwac. Wolna wola. On wie z
    > e na jego miejsce sa inni chetni, tak jak ja wiem ze inne tez chetnie mnie zast
    > apia.

    No i tak ma byc. Ale nie zawsze jest.
  • sabat3 13.06.18, 08:20
    proteinawy napisał(a):
    > E, z facetami tak nie jest zeby w ogole, czy nigdy. Orgazm pierwszego rodzaju (
    > trzymając sie Chrisa Rocka) jest zawsze w zasięgu.

    Mnie najlepszy orgazm do tej pory dala kochanka. Sam tak nie potrafie...
  • proteinawy 13.06.18, 09:45
    > Mnie najlepszy orgazm do tej pory dala kochanka. Sam tak nie potrafie... <

    O, i to juz znacznie lepsze niz „Jam butów twych niegodzien całować”. Pozdrów kochankę od całego forum :)

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • hello-kitty2 13.06.18, 01:16
    proteinawy napisał(a):

    > > Masz moze jeszcze tego linka pod reka, bo ja gdzies zgubilam?
    >
    > PosUkam i wrzucę jak znajdę chwile.

    Znalazlam: www.youtube.com/watch?v=x9iYvyffAh4

    NIe bylo trudno. Wrzucaj zawsze jak cos Ci wpadnie na zab.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 13.06.18, 10:30
    > Trafił też z tym, zeby nie winić nas (facetow) za wymagania, tylko nasze ex. Mo
    > ja diablica ze studenckiej przeszłości powiedziała kiedyś cos w stylu „kiedy ju
    > z z Tobą skończę nie bedziesz mógł znaleźć żadnej ktora cie zadowoli”. Pamietam
    > , ze myslalem wtedy ze to linijka z jakiegoś harlequina czy cos. Ale cos w tym
    > było.
    >
    > Moze ten nacisk na dziewice to jednak nie wyraz opresji kobiecości, tylko wlasn
    > ie ochrona normalnych szarych kurek domowych przed diablicami.

    Nacisk na dziewice to ochrona mężczyzn przed bałaganem jaki robią mu w życiu i głowie diablice ;-) Stąd MiL.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 12.06.18, 12:06
    > Ale to jest ICH wybór, Aandzia. Nikt im do głowy lufy nie przykładał. Nie znamy
    > motywacji tych ludzi, więc nie oceniajmy pochopnie. Pamiętaj też, że każdy kij
    > ma dwa końce i nawet jeśli ci mężczyźni czerpali jakieś profity ze związków, t
    > o również te kobiety zwykle jakieś profity z tego miały.

    Nie bardzo wiem dlaczego piszesz mi takie oczywistości? Co mnie obchodzi jak kto sobie życie układa, co chce.a.co musi zrobić. Pewnie ze miały profity, inaczej nie brałyby ślubu z kimś, kogo nie mają za co podziwiac i fascynować się bo jest kompletnie nie z ich półki.


    > A skoro te zależności damsko-męskie występują zawsze i w każdej kulturze, to po
    > cholerę się ograniczać?

    Ale dlaczego coś ograniczać? Jest jak jest, inaczej nie będzie. Ograniczać to można handel żywym towarem, niewolnictwo, a nie świadome decyzje dorosłych ludzi.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 12.06.18, 12:29
    aandzia43 napisała:
    > Ale dlaczego coś ograniczać? Jest jak jest, inaczej nie będzie. Ograniczać to m
    > ożna handel żywym towarem, niewolnictwo, a nie świadome decyzje dorosłych ludzi

    Dokładnie. Dlatego trochę mnie poruszyło, gdy padło stwierdzenie o czerpaniu z puli kobiet zdesperowanych. To jest określenie nacechowane emocjonalnie, a w rzeczywistości sprawa jest prostsza.
    Zarówno dla Polek, Angielek, Tajek, Ukrainek czy Kubanek zależność postrzegania męskiej atrakcyjności przez pryzmat posiadania zasobów i wysokiego statusu istnieje.
    Na co się jednak nie zgodzę, to kategoryzowanie postrzegania mężczyzn przez "dobre" Polki, czy tym bardziej zachodniaczki w kontekście "zaradności życiowej, mocnego charakteru, zdecydowania i przedsiębiorczości", zaś "złe" Ukrainki w kontekście "desperacji, zmuszenia do spania z obleśnym satyrem" albo z drugiej strony "chłodnej chciwości, zimnej kalkulacji".
    To są zwykłe racjonalizacje tej samej zależności - im samiec ma większy dostęp do zasobów, tym jest bardziej atrakcyjny.
  • zawle 12.06.18, 13:01
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Ale dlaczego coś ograniczać? Jest jak jest, inaczej nie będzie. Ogranicza
    > ć to m
    > > ożna handel żywym towarem, niewolnictwo, a nie świadome decyzje dorosłych
    > ludzi
    >
    > Dokładnie. Dlatego trochę mnie poruszyło, gdy padło stwierdzenie o czerpaniu z
    > puli kobiet zdesperowanych. To jest określenie nacechowane emocjonalnie, a w rz
    > eczywistości sprawa jest prostsza.
    > Zarówno dla Polek, Angielek, Tajek, Ukrainek czy Kubanek zależność postrzegania
    > męskiej atrakcyjności przez pryzmat posiadania zasobów i wysokiego statusu ist
    > nieje.
    > Na co się jednak nie zgodzę, to kategoryzowanie postrzegania mężczyzn przez "do
    > bre" Polki, czy tym bardziej zachodniaczki w kontekście "zaradności życiowej, m
    > ocnego charakteru, zdecydowania i przedsiębiorczości", zaś "złe" Ukrainki w kon
    > tekście "desperacji, zmuszenia do spania z obleśnym satyrem" albo z drugiej str
    > ony "chłodnej chciwości, zimnej kalkulacji".
    > To są zwykłe racjonalizacje tej samej zależności - im samiec ma większy dostęp
    > do zasobów, tym jest bardziej atrakcyjny.

    Zasoby i zasoby:))
    Moja przyjaciółka ukrainka wzieła ślub z Polakiem. Sama pochodzi z mega bogatej rodziny. Zdziwiło ją że tu w Polsce ludzie się zastanawiają czy coś kupić a nie jakie. Za Ukraińca by nigdy nie wyszła. Bo tam chłop w domu jest Bogiem. W jej odczuciu Ukraincy jako partnerzy są okropni. Nasi więc górą- w końcu mamy więcej feminizmu;) Polaka poznała na studiach w jej kraju i tak tu razem zawędrowali. Niestety wpadła pod rynnę, ale to już całkiem inna historia.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • aandzia43 12.06.18, 13:09

    > Dokładnie. Dlatego trochę mnie poruszyło, gdy padło stwierdzenie o czerpaniu z
    > puli kobiet zdesperowanych. To jest określenie nacechowane emocjonalnie, a w rz
    > eczywistości sprawa jest prostsza.

    Bo to jest czerpanie z puli kobiet zdesperowanych, przyzwolenie z ich strony czy nawet ochota nie zmienia podstawy relacji. Mam na myśli te Polki we Włoszech 20 lat temu i Ukrainkę od mojego kuzyna.
    Wiesz, status samca podnosi jego atrakcyjnosć erotyczną i taką człowieczą, ale tylko do pewnej granicy dysproporcji między nim a samicą. Jak dysproporcje za duże to mamy wyłącznie desperację. I handel.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • szopen_cn 12.06.18, 13:28
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Dokładnie. Dlatego trochę mnie poruszyło, gdy padło stwierdzenie o czerpa
    > niu z
    > > puli kobiet zdesperowanych. To jest określenie nacechowane emocjonalnie,
    > a w rz
    > > eczywistości sprawa jest prostsza.
    >
    > Bo to jest czerpanie z puli kobiet zdesperowanych, przyzwolenie z ich strony cz
    > y nawet ochota nie zmienia podstawy relacji. Mam na myśli te Polki we Włoszech
    > 20 lat temu i Ukrainkę od mojego kuzyna.
    > Wiesz, status samca podnosi jego atrakcyjnosć erotyczną i taką człowieczą, ale
    > tylko do pewnej granicy dysproporcji między nim a samicą. Jak dysproporcje za d
    > uże to mamy wyłącznie desperację. I handel.
    >
    >

    To co piszesz jest bardzo emocjonalnie nacechowane jak zauwazyl sabat.
    Kto i na jakiej podstawie okresla kiedy dysproporcje sa akurat a kiedy za duze?

    Czy taka desperacja ma miejsce tylko w sytuacjach kobiet przebywajacych w “bogatszym” kraju?
    Co z kobietami zainteresownymi cudzoziemcami w swoim kraju?
    Tez desperacja?



  • kag73 12.06.18, 13:32
    Ja bym jeszcze zapytala kto jest bardziej zdesperowny (jezeli w ogole) w jakichs konkretnych przypadkach, babka czy facet? :)
  • kutuzow 12.06.18, 13:38
    szopen_cn napisał:


    > To co piszesz jest bardzo emocjonalnie nacechowane jak zauwazyl sabat.
    > Kto i na jakiej podstawie okresla kiedy dysproporcje sa akurat a kiedy za duze?

    Jak to kto...same kobiety na zasadzie Prawa Kalego.
    Jak ja (lub moje dziecko) wyjeżdża za granicę i tam pozna lokalesa, to znaczy ze kierowaliśmy się jego inteligencją, zaradnością życiową i ..... (wpisać dowolną cechę danej nacji).

    Jak jakaś obca kobieta przyjeżdża podrywać Polaka, to na pewno jest zdesperowana, no bo kto (o normalnych zmysłach) poleciałby na tych pszenno-buraczanych wymoczków. Przecież ona gusty za grosz nie ma! Przecież to widać że musi być strasznie zdesprowana żeby ze wszystkich tych fajnych nacji: gorący Francuzji, Namiętni Hiszpanie czy Uwodzicielscy Włosi (wpisać własne typu) wybrać przenno-buraczanego Polaka.

    Poza emocjonalnym nacechowaniem -które wali po oczach przebija dodatkowo pewna pogarda do rodaków (zajeżdża trochę takim "gorszym sortem").

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • kag73 12.06.18, 13:45
    "Poza emocjonalnym nacechowaniem -które wali po oczach przebija dodatkowo pewna pogarda do rodaków (zajeżdża trochę takim "gorszym sortem")."


    A to jest bzura kompletna. Zauwaz, ze pisze to osoba, ktora w lozku i zyciu miala wlasnie Polakow. Wiec...jaka pogarda?
    Z perspektywy Ukrainki Polak jest zachodniakiem a wiec do przodu, im dalej na zachod tym lepsze zycie dla kobiet, bo na zachodzie mniej juz meskiego swiata, wiec kobietom zyje sie lepiej.
  • aandzia43 12.06.18, 15:27
    kutuzow napisał:

    > szopen_cn napisał:
    >
    >
    > > To co piszesz jest bardzo emocjonalnie nacechowane jak zauwazyl sabat.
    > > Kto i na jakiej podstawie okresla kiedy dysproporcje sa akurat a kiedy za
    > duze?
    >
    > Jak to kto...same kobiety na zasadzie Prawa Kalego.
    > Jak ja (lub moje dziecko) wyjeżdża za granicę i tam pozna lokalesa, to znaczy z
    > e kierowaliśmy się jego inteligencją, zaradnością życiową i ..... (wpisać dowol
    > ną cechę danej nacji).

    Piszesz o mnie? Myślisz czy cię emocje zalewają? Naprawdę sądzisz, że cieszyłabym się gdyby moja córka wyjechała do Anglii i związała się z tamtejszym sebą nawet jeśli seba ma zasiłek większy niż jej obecna pensja? Chcesz mnie obrazić?

    >
    > Jak jakaś obca kobieta przyjeżdża podrywać Polaka, to na pewno jest zdesperowan
    > a, no bo kto (o normalnych zmysłach) poleciałby na tych pszenno-buraczanych wym
    > oczków. Przecież ona gusty za grosz nie ma! Przecież to widać że musi być stras
    > znie zdesprowana żeby ze wszystkich tych fajnych nacji: gorący Francuzji, Namię
    > tni Hiszpanie czy Uwodzicielscy Włosi (wpisać własne typu) wybrać przenno-burac
    > zanego Polaka.

    Ekhmm Kutuzow, jeśli już mowa o urodzie to nie podobają mi się Hiszpanie i większość Włochów. Lubię blondynów i rudzielców o szerokiej budowie, Słowianie są w sam raz. A w Irlandii Płn. strasznie mi się podobało ;-) Tylu rudzielców naraz nigdy jeszcze nie widziałam.


    > Poza emocjonalnym nacechowaniem -które wali po oczach przebija dodatkowo pewna
    > pogarda do rodaków (zajeżdża trochę takim "gorszym sortem").

    Bredzisz Kutuzow, przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi i przemyśl, albo przyjmij z góry do wiadomości ze się mylisz.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 12.06.18, 15:35
    aandzia43 napisała:

    > Piszesz o mnie? Myślisz czy cię emocje zalewają? Naprawdę sądzisz, że cieszyłabym się gdyby moja córka wyjechała do Anglii i związała się z tamtejszym sebą nawet jeśli seba ma zasiłek większy niż jej obecna pensja?
    -------------------------
    Moje dzieci wyjeżdżały na stałe, bądź okresowo za granicę i nie widziałem w tym żadnego pozytywu, oprócz językowego. Najmłodsza mieszka w Berlinie, czyli prawie za granicą.
  • kutuzow 12.06.18, 16:56
    aandzia43 napisała:


    > Piszesz o mnie? Myślisz czy cię emocje zalewają?

    Jeśli Ty uważasz, ze oceniasz subiektywnie zachowanie tych ludzi (nadając im pozytywne i negatywne konotacje) -to owszem o Tobie. Jeśli uważasz, ze jesteś neutralna i obiektywna, to nie o Tobie. Wtedy traktuj to jako moje własne subiektywne odczucie co do zachowania wielu innych kobiet.


    > Naprawdę sądzisz, że cieszyłab
    > ym się gdyby moja córka wyjechała do Anglii i związała się z tamtejszym sebą na
    > wet jeśli seba ma zasiłek większy niż jej obecna pensja? Chcesz mnie obrazić?

    ..a gdyby to był kolega Proteiny z biurka obok, który zamiast 10 tyś PLN (jako IT specialist) zarabia 10 tyś GBP/miesiąc? Miał skończoną którąś z czołowych uczelni i piękny domek pod Londynem w modnej okolicy.


    > Bredzisz Kutuzow, przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi i przemyśl, albo przyj
    > mij z góry do wiadomości ze się mylisz.

    To moje odczucie. Może się mylę, może inni też tak to odbierają.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 12.06.18, 17:13

    > > Naprawdę sądzisz, że cieszyłab
    > > ym się gdyby moja córka wyjechała do Anglii i związała się z tamtejszym s
    > ebą na
    > > wet jeśli seba ma zasiłek większy niż jej obecna pensja? Chcesz mnie obr
    > azić?
    >
    > ..a gdyby to był kolega Proteiny z biurka obok, który zamiast 10 tyś PLN (jako
    > IT specialist) zarabia 10 tyś GBP/miesiąc? Miał skończoną którąś z czołowych uc
    > zelni i piękny domek pod Londynem w modnej okolicy.

    Nie bardzo rozumiem o co pytasz. Wyraźnie pisałam w swoich poprzednich postach o dysproporcjach między człowiekiem i człowiekiem i o związkach między tymi bardzo niepasującymi do siebie ludźmi. Specjalnie podawałam dość drastyczne przykłady "panna po konserwatorium i typowy hydraulik". Wszystkie moje wypowiedzi odnosiły się tylko i wyłącznie do takich sytuacji. Nie napisałam ani jednego słowa przeciwko związkom międzynarodowym gdzie różnica w poziomie jest niewielka, średnia, w każdym razie do zaakceptowania przez ludzi żeby się ze sobą dobrze czuli na dłuższą metę. Nie pisałam też nic o wieku i urodzie.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 12.06.18, 20:59
    aandzia43 napisała:

    Specjalnie podawałam dość drastyczne przykł
    > ady "panna po konserwatorium i typowy hydraulik". Wszystkie moje wypowiedzi odn
    > osiły się tylko i wyłącznie do takich sytuacji.

    Aandzia nie znasz realiow. Polska panna po konserwatorium na emigracji stoi nizej w hierarchii spolecznej niz ten hydraulik, gdyz dyplom konserwatorium moze se wsadzic w dupe i od razu grzac na szmate do mycia kibli czy do jakiej fabryki kurczakow czy na pole do zbierania truskawek. Dzieki hudraulikowi moze 'awansowac' na Pania domu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 21:08
    "Aandzia nie znasz realiow. Polska panna po konserwatorium na emigracji stoi nizej w hierarchii spolecznej niz ten hydraulik, gdyz dyplom konserwatorium moze se wsadzic w dupe i od razu grzac na szmate do mycia kibli czy do jakiej fabryki kurczakow czy na pole do zbierania truskawek. Dzieki hudraulikowi moze 'awansowac' na Pania domu."

    Nie czujesz o co chodzi, nie o dobra materialne czy prace. Pania domu to ona moze zostac pytanie tylko jak sobie poradzi mentalnie zyjac z nim, inne spojrzenie na wiele. Bo jest to dosc duza przepasc, moze nie dac sie przeskoczyc, nie starczy na lata.
  • kag73 12.06.18, 21:11
    Aandzia nie znasz realiow. Polska panna po konserwatorium na emigracji stoi nizej w hierarchii spolecznej niz ten hydraulik, gdyz dyplom konserwatorium moze se wsadzic w dupe

    Tez sie nie do konca zgadza. Zalezy w jakim kraju i zalezy czy ma opanowany jezyk (jak szybko go opanuje) oraz czy jest elastyczna i odnajdzie sie/dorobi sobie kwalifikacje, zeby pracowac nie w zawodzie ale jednak gdzies gdzie potrzeny jest jednak ten dyplom. Sa firmy z takimi wymogami: dyplom ukonczenia studiow to wymog a reszty mozesz sie douczyc.
  • hello-kitty2 12.06.18, 21:42
    kag73 napisała:

    > Tez sie nie do konca zgadza. Zalezy w jakim kraju i zalezy czy ma opanowany jez
    > yk (jak szybko go opanuje) oraz czy jest elastyczna i odnajdzie sie/dorobi sobi
    > e kwalifikacje, zeby pracowac nie w zawodzie ale jednak gdzies gdzie potrzeny j
    > est jednak ten dyplom. Sa firmy z takimi wymogami: dyplom ukonczenia studiow to
    > wymog a reszty mozesz sie douczyc.

    No we Wloszech pisala Aandzia bodajze. Do reszty wywodu sie tylko pousmiechalam, szczegolnie do tej elastycznosci ;) Mysle, ze tak w pol roku machnie wloski na tyle, zeby dorobic sobie potrzebne kwalifikacje po wlosku, znalezc i polaczyc z powyzszymi nieponizajaca dla niej praca utrzymujac sie przez caly ten okres na niehydraulicznym poziomie :) A potem to juz tylko poszybowac sky is the limit i kosic gosci tylko z najwyzszych polek ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 12.06.18, 22:04
    hello-kitty2 napisała:
    > No we Wloszech pisala Aandzia bodajze. Do reszty wywodu sie tylko pousmiechalam
    > , szczegolnie do tej elastycznosci ;) Mysle, ze tak w pol roku machnie wloski n
    > a tyle, zeby dorobic sobie potrzebne kwalifikacje po wlosku, znalezc i polaczyc
    > z powyzszymi nieponizajaca dla niej praca utrzymujac sie przez caly ten okres
    > na niehydraulicznym poziomie :) A potem to juz tylko poszybowac sky is the limi
    > t i kosic gosci tylko z najwyzszych polek ;)

    Nauczy sie sluchajac popierdywania po wlosku w tych kiblach. No i z samymi kiblami tez mozna pogadac, przy odrobinie wyobrazni. Ciekawe czy wloskie kible znaja idiomy?
  • aandzia43 12.06.18, 22:08

    > No we Wloszech pisala Aandzia bodajze. Do reszty wywodu sie tylko pousmiechalam
    > , szczegolnie do tej elastycznosci ;) Mysle, ze tak w pol roku machnie wloski n
    > a tyle, zeby dorobic sobie potrzebne kwalifikacje po wlosku, znalezc i polaczyc
    > z powyzszymi nieponizajaca dla niej praca utrzymujac sie przez caly ten okres
    > na niehydraulicznym poziomie :) A potem to juz tylko poszybowac sky is the limi
    > t i kosic gosci tylko z najwyzszych polek ;)
    >

    Wyraźnie, chyba dwa razy, pisałam o Italii sprzed dwudziestu lat. Widzisz różnicę? Wejście do Unii, te rzeczy.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 13.06.18, 00:04
    aandzia43 napisała:

    > Wyraźnie, chyba dwa razy, pisałam o Italii sprzed dwudziestu lat. Widzisz różni
    > cę? Wejście do Unii, te rzeczy.

    No a co myslisz, ze "wejscie do Unii, te rzeczy" zmienia cos w kwestii:

    Mysle, ze tak w pol roku machnie wl
    > oski n
    > > a tyle, zeby dorobic sobie potrzebne kwalifikacje po wlosku, znalezc i po
    > laczyc
    > > z powyzszymi nieponizajaca dla niej praca utrzymujac sie przez caly ten
    > okres
    > > na niehydraulicznym poziomie :) A potem to juz tylko poszybowac sky is th
    > e limi
    > > t i kosic gosci tylko z najwyzszych polek ;)

    :-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 13.06.18, 10:13

    > > Wyraźnie, chyba dwa razy, pisałam o Italii sprzed dwudziestu lat. Widzisz
    > różni
    > > cę? Wejście do Unii, te rzeczy.
    >
    > No a co myslisz, ze "wejscie do Unii, te rzeczy" zmienia cos w kwestii:

    Naprawdę ja mam ci takie rzeczy tłumaczyć? Między innymi możliwość pracy na legalu i uczenia się we Włoszech czy innym kraju zachodnim. Z pozycji "jesteś nikim i siedź cicho bo cię deportują" dziewczyny stały się obywatelkami zjednoczonej Europy.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 12.06.18, 21:24
    kag73 napisała:

    > "Aandzia nie znasz realiow. Polska panna po konserwatorium na emigracji stoi ni
    > zej w hierarchii spolecznej niz ten hydraulik, gdyz dyplom konserwatorium moze
    > se wsadzic w dupe i od razu grzac na szmate do mycia kibli czy do jakiej fabryk
    > i kurczakow czy na pole do zbierania truskawek. Dzieki hudraulikowi moze 'awans
    > owac' na Pania domu."
    >
    > Nie czujesz o co chodzi, nie o dobra materialne czy prace. Pania domu to ona mo
    > ze zostac pytanie tylko jak sobie poradzi mentalnie zyjac z nim, inne spojrzeni
    > e na wiele. Bo jest to dosc duza przepasc, moze nie dac sie przeskoczyc, nie st
    > arczy na lata.

    No jak nie o dobra materialne chodzi, jak Aandzia caly czas leci na tym, ze one za kase tak sie tak 'ponizaja'. "Jak sobie mentalnie poradzi z hydraulikiem?'' ;-) Kurna jak ona sobie mentalnie poradzi z myciem kibli moze najpierw ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 21:43
    Ano, gdzies odskocznie miec trzeba, jak robota do bani, to niech by chociaz prywata byla co najmniej zadowalajaca, czytaj: wypas seks z jakis smakowitym samcem i /albo mentalnie na jej poziomie :)
    No tez jezeli o dobra materialne chodzi i zeby se polepszyc, to sie mozna przejechac jednak, bo pytanie na jak dlugo starczy.
  • aandzia43 12.06.18, 21:55

    > > Nie czujesz o co chodzi, nie o dobra materialne czy prace. Pania domu to
    > ona mo
    > > ze zostac pytanie tylko jak sobie poradzi mentalnie zyjac z nim, inne spo
    > jrzeni
    > > e na wiele. Bo jest to dosc duza przepasc, moze nie dac sie przeskoczyc,
    > nie st
    > > arczy na lata.
    >
    > No jak nie o dobra materialne chodzi, jak Aandzia caly czas leci na tym, ze one
    > za kase tak sie tak 'ponizaja'. "Jak sobie mentalnie poradzi z hydraulikiem?''
    > ;-) Kurna jak ona sobie mentalnie poradzi z myciem kibli moze najpierw ;-)

    Nic Kicia nie łapiesz. Jakie poniżenie, skąd ci to do głowy przyszło? Mam na myśli poważne niedopaowanie zatruwające życie jednego i drugiego po pierwszych pomrukach zadowolenia. Nie to żeby mnie szczególnie obchodziło jak sobie dorośli ludzie życie układają, ale skoro mowa o różnych stronach związków ciut niesymetrycznych to mi przyszło do głowy i to.
    O zarabianie myciem kibli się nie troskaj, z tym łatwiej sobie poradzić niż z niedopasowanym partnerem.
    I w drugą stronę: za cholerę nie mogłabym być z kimś dramatycznie bijącym mnie na głowę rozumem. Ludzie poza ruchaniem muszą się dogadywać, nie nudzić się ze sobą smiertelnie i choć trochę podziwiac się.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 13.06.18, 00:10
    aandzia43 napisała:

    > O zarabianie myciem kibli się nie troskaj, z tym łatwiej sobie poradzić niż z n
    > iedopasowanym partnerem.

    Tak? A mylas zawodowo kible ze swoim wyksztalceniem i stazem w zawodzie?

    > I w drugą stronę: za cholerę nie mogłabym być z kimś dramatycznie bijącym mnie
    > na głowę rozumem.

    No widzisz, a ja bym mogla, malo tego b.bym tego chciala, niezaleznie od nacji.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 13.06.18, 10:23
    hello-kitty2 napisała:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > O zarabianie myciem kibli się nie troskaj, z tym łatwiej sobie poradzić n
    > iż z n
    > > iedopasowanym partnerem.
    >
    > Tak? A mylas zawodowo kible ze swoim wyksztalceniem i stazem w zawodzie?

    Jasne, kible też były. Przeceniasz moje "wykształcenie i staż w zawodzie" ;-) I podtrzymuję: lepiej myć kible. Ale jak głód czy beznadzieja i kompletny brak persepktyw w oczy zajrzą to kobiety różne rzeczy są w stanie zrobić, nie mnie oceniać.


    > > I w drugą stronę: za cholerę nie mogłabym być z kimś dramatycznie bijącym
    > mnie
    > > na głowę rozumem.
    >
    > No widzisz, a ja bym mogla, malo tego b.bym tego chciala, niezaleznie od nacji.

    Tak jak udręczyłoby mnie bycie na co dzień z kimś mocno niżej, tak nie dałabym rady w drugą stronę. Nie da się na dłuższą metę.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 12.06.18, 16:32
    > przebija dodatkowo pewna pogarda do rodaków

    Kompleks wsi. Dzisiaj, dzieki internetowi mozna mieć tego typu kompleksy nie ruszając sie z np radomskoego blokowiska.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • aandzia43 12.06.18, 16:38
    proteinawy napisał(a):

    > > przebija dodatkowo pewna pogarda do rodaków
    >
    > Kompleks wsi. Dzisiaj, dzieki internetowi mozna mieć tego typu kompleksy nie ru
    > szając sie z np radomskoego blokowiska.
    >

    Cy możesz mi powiedzieć Protienowy gdzie widzisz w moich postach pogardę dla Polaków? Tak nie kierując się podławymi sugestiami Kutuzowa?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • proteinawy 12.06.18, 16:56
    > Cy możesz mi powiedzieć Protienowy gdzie widzisz w moich postach pogardę dla Polaków? Tak nie kierując się podławymi sugestiami Kutuzowa? <

    To był komentarz do uwagi Kutuzowa.

    Czy ta z kolei była do Ciebie - nie wiem.

    Jak dla mnie to Ty bardzo rzadko, o ile w ogole, wrzucasz jakies skandaliczne czy nieprzewidziane opinie o ludziach czy nacjach.

    Co do tonu żeńskiej czesci forum w temacie polskości (polactwa?) kilka genealizacji lata sobie radośnie. Brzuchaty Polak = źle, zapuszczenie. Brzuchata Portugalka = dobrze, wyzwolenie. Podobnie w temacie ubrań. Podobnie w temacie bycia zależnym finansowo. Zakładałem ze to komentuje Kutuzow. Z tym, ze trzeba zaznaczyć ze to nie sam kompleks prowincji, wyraźniejszy jest element starego dobrego seksizmu i moralności Kalego.

    Jezeli wzięłaś do siebie - przepraszam nie taka była moja intencja.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • rekreativa 12.06.18, 19:11
    "Brzuchaty Polak = źle, zapuszczenie. Brzuchata Portugalka = dobrze, wyzwolenie"

    Jeśli to aluzja do mojego postu, to ja nic o brzuchatych Polakach nie pisałam i żadnej oceny typu "to źle, to dobrze" nie wystawiałam.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • proteinawy 12.06.18, 23:15
    > żadnej oceny typu "to źle, to dobrze" nie wystawiałam. <

    Powtórzę to co pisałem Andzi: mowilem o swoim odbiorze sumy wypowiedzi pań w temacie zapuszczenia.

    Jeżeli przez „Portugalki maja gdzies figurę, i to jest fajne” miałaś na mysli „ludzie z Portugalii maja gdzies figurę, i to jest fajne” - to faktycznie Cie nie zrozumiałem. Ja zrozumiałem Cie „i po co kobitki w Polsce az tak sie spinają?”.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • sabat3 13.06.18, 00:29
    proteinawy napisał(a):
    > Jeżeli przez „Portugalki maja gdzies figurę, i to jest fajne” miałaś na mysli „
    > ludzie z Portugalii maja gdzies figurę, i to jest fajne” - to faktycznie Cie ni
    > e zrozumiałem. Ja zrozumiałem Cie „i po co kobitki w Polsce az tak sie spinają?
    > ”.

    To jest ok.
    Jeśli ludzie mogą nosić wąsy, to niech będzie to wolno robić zarówno mężczyznom jak i kobietom.
    Ktoś ma coś przeciwko wąsom u kobiet?
  • proteinawy 13.06.18, 01:03
    > Jeśli ludzie mogą nosić wąsy,

    Znaczy: kobiecy brzuch = męskie wąsy?

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • sabat3 13.06.18, 01:11
    proteinawy napisał(a):
    > Znaczy: kobiecy brzuch = męskie wąsy?

    Odwrotnie tez pasuje.
  • hello-kitty2 13.06.18, 02:16
    sabat3 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > > Znaczy: kobiecy brzuch = męskie wąsy?
    >
    > Odwrotnie tez pasuje.

    goo.gl/images/etfyU4'
    :-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 12.06.18, 14:37
    szopen_cn napisał:

    > Kto i na jakiej podstawie okresla kiedy dysproporcje sa akurat a kiedy za duze?

    Dokladnie. Spotkalam sie rowniez z podobnymi komentarzami, gdy roznica w urodzie pary jest duza. Sluszne te opinie? Zasadne? Inna sprawa to jak ocenia sie sama kobieta (na ktora polke) vide Zawle 'to chyba on mial farta, ze byl ze mna zwiazany przez tyle lat' vs np ja 'kurw* jestem taka ulana' czy mu sie w ogole spodobam? ;)

    > Czy taka desperacja ma miejsce tylko w sytuacjach kobiet przebywajacych w “boga
    > tszym” kraju?
    > Co z kobietami zainteresownymi cudzoziemcami w swoim kraju?
    > Tez desperacja?

    Tez pisalam wlasnie, ze na portalach pelno cudzoziemcow. Btw wg Kombiego to szmacenie sie z murzynami;)

    Inna sprawa na ile desperacja jest cecha negatywna. Ja np desperacko sie chcialam z kims zwiazac vide 'co jest najwazniejsze w zyciu' prezentowane gdzies ponizej przez KAg i MArka ale tez desperacko szukalam pracy i desperacko chcialam skonczyc studia. Gdyby nie ta desperacja, gdzie bym teraz byla?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 12.06.18, 14:48
    Na portalach pelno cudzoziemcow, bo siat sie zrobil maly, wszedzie mozna doleciec albo dojechac i jezyki obce coraz lepiej opanwane. Natomiast nadal jest roznica miedzy szukam docelowo na portalach cudzoziemek/cudzoziemca a spotkalam/spotkalem na ulicy/na imprezie/w barze/na studiach/w pracy czlowieka i...sie potoczylo.
    A na jakich portalach jestes polskich czy jakichs anglojezycznych?
  • kag73 12.06.18, 15:10
    "Dokladnie. Spotkalam sie rowniez z podobnymi komentarzami, gdy roznica w urodzie pary jest duza. Sluszne te opinie? Zasadne?

    Zasadne nie zasadne, wszystko co sie bardzo rozni rzuca sie w oko. Mowi sie czasem: co on w niej widzi, albo 'taki fajny facet i se wzial taka dziewczyne". Bo tendencyjnie atrakcyjni szukja atrakcyjnych, tak to juz jest, bo maja u nich szanse. Jednak cos kogos urzeklo, cos zadecydowalo o takim wyborze. Sam takies tendencje, ktore obserwujemy i ktore dominuja w statystykach, tak wiec dyspropocja w przpadku wieku np. 25+ dla wiekszosci bedzie duza. Tu domyslamy sie jakiegos dodatkowego czy innego atutu, ktory przekonal pania/pana do wlasnie tej osoby, bo wielu by sie na to jednak nie pisalo. Takie sa obserwacje.
  • aandzia43 12.06.18, 15:17
    szopen_cn napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > >
    > > > Dokładnie. Dlatego trochę mnie poruszyło, gdy padło stwierdzenie o
    > czerpa
    > > niu z
    > > > puli kobiet zdesperowanych. To jest określenie nacechowane emocjona
    > lnie,
    > > a w rz
    > > > eczywistości sprawa jest prostsza.
    > >
    > > Bo to jest czerpanie z puli kobiet zdesperowanych, przyzwolenie z ich str
    > ony cz
    > > y nawet ochota nie zmienia podstawy relacji. Mam na myśli te Polki we Wło
    > szech
    > > 20 lat temu i Ukrainkę od mojego kuzyna.
    > > Wiesz, status samca podnosi jego atrakcyjnosć erotyczną i taką człowieczą
    > , ale
    > > tylko do pewnej granicy dysproporcji między nim a samicą. Jak dysproporcj
    > e za d
    > > uże to mamy wyłącznie desperację. I handel.
    > >
    > >
    >
    > To co piszesz jest bardzo emocjonalnie nacechowane jak zauwazyl sabat.
    > Kto i na jakiej podstawie okresla kiedy dysproporcje sa akurat a kiedy za duze?

    Nie wiem czy szczególnie emocjonalne, ostre na pewno. I przerysowane. Żeby łatwiej było myśli przewodniej nie przeoczyć ;-) Dysproporcje? Zasadniczo każdy sam czuje swoją granicę między akceptowalnym a rzygiem, a z zewnątrz patrząc domyślamy się, że panna po konserwatorium do robotnika długo mięty związkowej (nie łóżkowej na jeden raz) czuć nie będzie, nawet jeśli ten robotnik zarabia kilka razy więcej niż ona w swoim kraju. Dodam ze mam na myśli standardową pannę po konserwatorium i standardowego robotnika.




    > Czy taka desperacja ma miejsce tylko w sytuacjach kobiet przebywajacych w “boga
    > tszym” kraju?
    > Co z kobietami zainteresownymi cudzoziemcami w swoim kraju?
    > Tez desperacja?

    No jasne ze nie tylko między krajami i nie tylko na obczyźnie (choć na obczyźnie dramatyczniej bywa). I nie tylko miedzy ludźmi różnych narodowości się rozgrywa dobór między desperatem/tką a kimś korzystającym z tego.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 11.06.18, 19:59
    urquhart napisał:

    > > Wewnętrzny dzikus to nie gnida i tchórz. Tak a propos Cypru.
    >
    > Nie wiem co ty przpisujesz przykladowi z Cypru.
    > Ja precyzujac zaobserwowalem i komunikowalem ze piewsza zona matka polka przes
    > zarżowala z traktowaniem go wola pociagowego i psa to okazało sie że faktycznie
    > zachowal sie jak ZŁY pies i urwal ze smyczy i warczy. Jednoczesnie pokazał że
    > w drugim związku potrafi pokazac swoja dobra stronę i byc zaangazowanym ojcem
    > i partnerem o ile partnerka (Rosjanka) sie z nim liczy docenia i zamiast tej m
    > a ta ochote i motywacje zeby też sie starac.

    Przykładowi z Cypru przypisuję to, co napisałam i co w delikatniejszej formie usłyszałeś od forumowiczów na przestrzeni dwóch lat - że facet z Cypru to gnida która nie posprzątawszy w jednej piaskownicy poszła srać do drugiej. Wtedy dowiedzieliśmy się od ciebie, że gość nie łoży na dziecko z pierwszego małżeństwa i ukrywa się na Cyprze. O jakichkolwiek kontaktach czy próbach kontaktu z dzieckiem tez nie było mowy. Spisał na straty życie poczęte i narodzone, bo mu z nim nie po drodze. Mały człowieczek chwilowo łaszący się do cwanej laski i jej dzieci, bo... nikt nic od niego nie wymaga. Wbrew temu, co ci się wydaje on daje im aktulanie tylko to, co mu wygodnie i co nie jest dla niego szczególnie trudne. Do czasu. Kiedyś zawsze zaczynają się schody - wtedy słabi ludzie czmychają, silni biorą temat na klatę. A jak już odchodzą to sprzątają po sobie.
    Ten gość to drobny chujek, nie dzikus. Nie pierwszy raz nadajesz rangę czemuś, co jest małe i płaskie.


    > Dokladnie to odpowiedź na twoj cytat ponizej o ochocie i motywacji.

    Chamska, glizdowata, cienka jak dupa węża i płaska jak twoje morale bzdura.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • urquhart 11.06.18, 23:26
    aandzia43 napisała:
    > iem tez nie było mowy. Spisał na straty życie poczęte i narodzone, bo mu z nim
    > nie po drodze. Mały człowieczek chwilowo łaszący się do cwanej laski i jej dzie
    > ci, bo... nikt nic od niego nie wymaga. Wbrew temu, co ci się wydaje on daje im
    > aktulanie tylko to, co mu wygodnie i co nie jest dla niego szczególnie trudne.
    > Do czasu. (...) Nie pierwszy raz nadajesz rangę czemuś, co jest małe i płaskie.

    Twoi bohaterowie są jednowymiarowi i płascy jak Tolkena, źli orkowie i dobre elfki.

    Facet postąpił źle , ale w innych warunkach moim zdaniem się potem zmienił.

    Powiem ci co jest toksyczne i oszustwem:
    Kiedyś było masę łotrów którzy w dupie mieli potomstwo uciekali od niego i faceci którzy mieli szacunek i uznanie że się nimi zajmowali. Brak uzwglednienia inności natury instynktu macierzyńskiego i opieki ojca zmieniły to dawne uznanie w roszczeniowość. I teraz wielokrotnie panie femiaktywistki komunikowały ze zajmowanie sie dziećmi to już jedynie "Psi obowiązek" który należy egzekwować. Odwrócenie zależności.

    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • zawle 12.06.18, 00:57
    urquhart napisał:
    > Twoi bohaterowie są jednowymiarowi i płascy jak Tolkena, źli orkowie i dobre el
    > fki.

    To chyba była odpowiedż na super skomplikowanych, wielowymiarowych i dobrych bohaterów Kici:)) Andzia pociągnęła kontekst.

    > Facet postąpił źle , ale w innych warunkach moim zdaniem się potem zmienił.

    Haha....ideał jak pani Ogórek, Figurska i Chazan;)

    > Powiem ci co jest toksyczne i oszustwem:
    > Kiedyś było masę łotrów którzy w dupie mieli potomstwo uciekali od niego i face
    > ci którzy mieli szacunek i uznanie że się nimi zajmowali. Brak uzwglednienia in
    > ności natury instynktu macierzyńskiego i opieki ojca zmieniły to dawne uznanie
    > w roszczeniowość. I teraz wielokrotnie panie femiaktywistki komunikowały ze zaj
    > mowanie sie dziećmi to już jedynie "Psi obowiązek" który należy egzekwować. Odw
    > rócenie zależności.

    Tyle że tu masz dwóch panów? Jeden olewa swoje potomstwo, drugi się nim opiekuje. Ci drudzy nadal w cenie. Zwłaszcza po rozwodzie:))
    A popatrz..kiedyś żony cnotkiwe miały stawianą kapliczkę, a teraz dawanie dupy to psi obowiązek.



    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • hello-kitty2 12.06.18, 09:17
    zawle napisała:

    > To chyba była odpowiedż na super skomplikowanych, wielowymiarowych i dobrych bo
    > haterów Kici:)) Andzia pociągnęła kontekst.

    No dobra, to niby jakich Wy tych facetow z drugiej czy trzeciej reki dla siebie bierzecie czy szukacie? Bo przysieglabym Zawle, ze pisalas kiedys, ze twoj chlop nie placil (i nie mowie o bylym mezu tylko o jakims z biezacych) alimentow na swoje rodzone dziecko, innemu sie dziecko rodzilo ale radosnie sie z Toba seksil. To tyle w temacie ''nie takich mezczyzn kochamy'' czy jak to gdzies tu chlapnelas. Mabelle to ja wierze, ze ona leci tam jakims wysokim standardem ale reszcie to nie bardzo.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • zawle 12.06.18, 12:45
    hello-kitty2 napisała:
    > No dobra, to niby jakich Wy tych facetow z drugiej czy trzeciej reki dla siebie
    > bierzecie czy szukacie? Bo przysieglabym Zawle, ze pisalas kiedys, ze twoj chl
    > op nie placil (i nie mowie o bylym mezu tylko o jakims z biezacych) alimentow n
    > a swoje rodzone dziecko, innemu sie dziecko rodzilo ale radosnie sie z Toba sek
    > sil. To tyle w temacie ''nie takich mezczyzn kochamy'' czy jak to gdzies tu chl
    > apnelas.

    Innych Kicia. Ja z tych co każdą wartość ugryzłam, strawiłam i zostawiłam w sobie albo wydaliłam w ten czy inny sposób. A to wymaga czasu- i na przeżycie i na rekonwalescencję. Nie pochodzę z przetrenowanej rodziny w której ktoś narzucałby mi w co mam wierzyć i co dla mnie jest wartością. Sama sobie musiałam je znależć. Do tego jestem niedowiarkiem.

    A co do meritum....
    Ludzie się rozchodzą, ludzie zakochują się w innych, ludzie mają kryzysy w życiu. Przez próby można przejść w różny sposób. Rozwieść się zamiast oszukiwać. Spłacić długi. Wspierać w sposób finansowy czy inny sposób własne dziecko.
    Ten od płacenia alimentów alimenty spłacił- żył za 700zł miesięcznie i spłacił. Ten od żony w ciąży nie mieszkał z nią wcześniej kilka lat- ona w PL, on w Stanach. Nie wszyscy są w jednym worze, chociaż mają takie same doświadczenia.

    Mabelle to ja wierze, ze ona leci tam jakims wysokim standardem ale re
    > szcie to nie bardzo.

    Niwe wiem czym dla Ciebie jest "wysoki standart":))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • aandzia43 12.06.18, 01:54
    urquhart napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > iem tez nie było mowy. Spisał na straty życie poczęte i narodzone, bo mu
    > z nim
    > > nie po drodze. Mały człowieczek chwilowo łaszący się do cwanej laski i je
    > j dzie
    > > ci, bo... nikt nic od niego nie wymaga. Wbrew temu, co ci się wydaje on d
    > aje im
    > > aktulanie tylko to, co mu wygodnie i co nie jest dla niego szczególnie t
    > rudne.
    > > Do czasu. (...) Nie pierwszy raz nadajesz rangę czemuś, co jest małe i p
    > łaskie.
    >
    > Twoi bohaterowie są jednowymiarowi i płascy jak Tolkena, źli orkowie i dobre el
    > fki.

    Wiesz, ja bym się nawet chłopa nie czepiała - nie on jedyny na tym świecie słaby jest, grzeszny i trupa ma w szafie. Gdybyś z tym swoim rozregulowanym kompasem i jaraniem się gówniarstwem nie robił z nieszczęśnika bohatera pozytywnego to bym olała temat.


    > Facet postąpił źle , ale w innych warunkach moim zdaniem się potem zmienił.

    Ooo, postąpił źle? Co ja czytam po raz pierwszy? No nie, on tylko sprawiedliwie olał gnojka bo z matką mu nie wyszło. I to olanie mu się należało! ;-)
    Nie zmienił się. Tirli-tirli z dzieciakami świeżej laski to zadna zmiana w temacie. Ludzki pan, nie kopnął, a mógł. Wlazł w nową piaskowcę i siedzi na razie bo jeszcze w niej miło. Zmieniłby się gdyby po stanięciu na nogi, po osiągnięciu stabilizacji, spróbował posprzątać w poprzedniej (dążył do kontaktu ze swoim dzieckiem, wysyłał kasę, czy co tam jeszcze). To nie łatwe, zgadza się, ale jedną ze składowych pokuty jest próba zadośćuczynienia. Coś ty robił w kruchcie przez tyle lat że podstaw nie znasz?





    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • desygnator 11.06.18, 12:31
    urquhart napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > > > Jestes pewien, ze widziałby Cypr tak samo jak Ty? (...)
    > > Natomiast jestem pewien, ze J.Peterson zdecydowanie, bez żadnego kluczeni
    > a jest
    > > przeciw tym wszystkim rzeczom. Zwłaszcza PUA.
    >
    > A właśnie , myślę że nie wprost o tym mówi w podobnie jak ja to widzę "Dlaczego
    > warto być niebezpiecznym". To konkretne rozwiniecie tego "wewnętrznego dzikusa
    > " Roberta Bly . Świadomość że możesz być niebezpieczny, masz to trenować, oswo
    > ić, ale to kontrolujesz z powodu swoich pryncypiów a nie dlatego że jesteś wyka
    > strowany czy z natury łagodny. To różnica miedzy osobą dobrą a jedynie naiwną.
    > www.youtube.com/watch?v=p5_OV3wGsJ0

    Wszystko zależy od tego, co rozumie się pod pojęciem PUA. Jeśli nie jako zestaw trików, które pozwolą na wykreowanie fałszywego wrażenia po to, by dorwać się do majtek jak największej liczby kobiet, tylko raczej pewien model działania i psychicznego nastawienia, którego wdrożenie w życie ma sprawić, że mężczyzna autentycznie stanie się bardziej atrakcyjny dla większości kobiet (głównie poprzez uzyskanie ścisłego kontaktu ze swoją męską naturą), to ja tu widzę ogromną zgodność z tym, co mówi Peterson. Znani mi autorzy, którzy piszą o relacjach damsko-męskich i są poważani w środowisku PUA, czyli np. David DeAngelo, Robert Glover, Mark Manson, W. Anton, David Deida (Deida szczególnie - słuchałem przed chwilą kilku wystąpień Patersona i pomyślałem sobie, że to jest Deida, ale bez tej irytującej, "duchowej" otoczki) podpisaliby się po tym, co mówi/pisze Paterson i myślę, że w bardzo wielu przypadkach z wzajemnością.
  • proteinawy 11.06.18, 14:46
    > podpisaliby się po tym, co mówi/pisze Paterson i myślę, że w bardzo wielu przypadkach z wzajemnością. <

    Nie. Pick-up artist ma w samej nazwie jasno zdefiniowane oszustwo z perspektywy poważnego traktowania interesów kobiety, czy uczciwego partnerstwa. Jezeli z tego pojecia chcesz wyprowadzić coś wzniosłego, czy choćby użytecznego to mylisz mnie z cipciami ktore łapią sie na ten bullshit.

    Urqu: teraz widzisz, dlaczego nie przepadam za brakiem precyzji w jego stylu komunikacji. Jezeli zostawia az tak szerokie pole do interpretacji, że jeden z nas uważa go za zwolennika uczciwego stawiania sprawy a drugi za kogos na poziomie gwiazd PUA - to cos jest nie teges w jasnosci przekazu.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • desygnator 11.06.18, 15:22
    proteinawy napisał(a):

    > > podpisaliby się po tym, co mówi/pisze Paterson i myślę, że w bardzo wielu
    > przypadkach z wzajemnością. <
    >
    > Nie. Pick-up artist ma w samej nazwie jasno zdefiniowane oszustwo z perspektywy
    > poważnego traktowania interesów kobiety, czy uczciwego partnerstwa. Jezeli z t
    > ego pojecia chcesz wyprowadzić coś wzniosłego, czy choćby użytecznego to mylisz
    > mnie z cipciami ktore łapią sie na ten bullshit.

    Którego z wymienionych autorów czytałeś i gdzie konkretnie dostrzegłeś tam oszustwo?
  • proteinawy 11.06.18, 22:18
    > Którego z wymienionych autorów czytałeś i gdzie konkretnie dostrzegłeś tam oszustwo? <

    Oszustwo jest w tym ze termin „pick-up” oznacza z grubsza „wyrwać” czy nawet „zaliczyć”. Jezeli wiec ci mentorzy sprzedają to co reklamują to dymają durne cipcie. Jezeli zas pod płaszczykiem ułatwienia dostępu do cip sprzedają nerdowatym facetom cos w stylu Petersona, czyli przebudowę charakteru w celu zmierzenia sie z „tragedia życia” - to dymają swoich odbiorców. I to jest powód dla którego nie czytam nic z tego środowiska. Tak samo zreszta jak rzeczy New Age, czy intelektualistów przykościelnych.

    Ale moze byc tak, ze sie mylę. Jak masz cos co przekracza ciężarem przemyśleń przeciętną książkę z działu „self help” - to dawaj linki. Przeczytam i przeproszę. Ale jak mi wrzucisz jakies popłuczyny typu „twardym trzeba byc a nie mientkim” to Ci spale chałupę :)


    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • proteinawy 11.06.18, 23:09
    A - jeszcze jedno: nic nie mam do trenerów wyrywania. Kluby sa pełne lasek czekających na cos nietypowego, zeby sie troche zabawić, goście nie umieją rozegrać piłki - kicha. Moze i ci spece potrafią jakos poprawić jakość tej całej gry i wszyscy sa zadowoleni. Tylko nie ma co dorabiać do tego jakiejs filozofii.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • desygnator 12.06.18, 01:13
    proteinawy napisał(a):

    > > Którego z wymienionych autorów czytałeś i gdzie konkretnie dostrzegłeś ta
    > m oszustwo? <
    >
    > Oszustwo jest w tym ze termin „pick-up” oznacza z grubsza „wyrwać” czy nawet „z
    > aliczyć”. Jezeli wiec ci mentorzy sprzedają to co reklamują to dymają durne cip
    > cie. Jezeli zas pod płaszczykiem ułatwienia dostępu do cip sprzedają nerdowatym
    > facetom cos w stylu Petersona, czyli przebudowę charakteru w celu zmierzenia s
    > ie z „tragedia życia” - to dymają swoich odbiorców. I to jest powód dla którego
    > nie czytam nic z tego środowiska. Tak samo zreszta jak rzeczy New Age, czy int
    > elektualistów przykościelnych.

    Gdybyś poczytał lub pooglądał, to miałbyś pełniejszy obraz tego środowiska. Biedny Yoric, jeśli to czyta - tyle lat prób odkłamania obrazu PUA, a wyniki raczej marne. To o czym piszesz jest oczywiście prawdą w odniesieniu do pewnego nurtu PUA - w Polsce np. jest to nurt dominujący, z którego wyłamuje się chyba tylko Paweł Rawski - ale wielu autorów skupia się własnie na tzw. inner game, a nie technikach manipulacji. Sensowne PUA właśnie nie ma nic wspólnego z manipulacją.

    > Ale moze byc tak, ze sie mylę. Jak masz cos co przekracza ciężarem przemyśleń p
    > rzeciętną książkę z działu „self help” - to dawaj linki. Przeczytam i przeprosz
    > ę. Ale jak mi wrzucisz jakies popłuczyny typu „twardym trzeba byc a nie mientki
    > m” to Ci spale chałupę :)

    "Models" Marka Mansona, "Double Your Dating" Davida DeAngelo, dowolne szkolenia DeAngelo. Żeby była jasność: to są rzeczy z działu "self help", w wielu punktach składają się z treści które wyglądają na truizmy, ale jednak rzeczywistość wygląda tak, że większość mężczyzn sobie tych truizmów nie przyswoiła, a gdy to zrobi, to uruchamia to pozytywne zmiany w ich życiu. A naukowej podbudowy należy szukać w książkach z psychologii ewolucyjnej. DeAngelo np. bardzo często odsyła do Bussa.
  • urquhart 11.06.18, 14:54
    > z uzyskanie ścisłego kontaktu ze swoją męską naturą), to ja tu widzę ogromną zg
    > odność z tym, co mówi Peterson. Znani mi autorzy, którzy piszą o relacjach dams
    > ko-męskich i są poważani w środowisku PUA, czyli np. David DeAngelo, Robert Glo
    > ver, Mark Manson, W. Anton,

    Częściowo. Peterson postuluje staniecie w prawdzie jako wartosc jak przedstawila to Mabelle. Materialy PUA to w duzej czesci jedynie trenowanie pozestwa po odklamaniu co jest naprawde podswadomie atrakcyjne dla bab.
    Przyklad z homarami Petersona jest z drugiej strony jak zywcem z paradygmatow PUA . Nie walczysz podporzadkowujesz się dajesz sobie wchodzic na łeb to automatycznie biologicznie karlowaciejesz. Ulegli wykastrowani bierni to odpadek ewolucji , jej ofiary sam decydujesz czy nim bedziesz.


    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • desygnator 11.06.18, 15:25
    urquhart napisał:

    > > z uzyskanie ścisłego kontaktu ze swoją męską naturą), to ja tu widzę ogro
    > mną zg
    > > odność z tym, co mówi Peterson. Znani mi autorzy, którzy piszą o relacjac
    > h dams
    > > ko-męskich i są poważani w środowisku PUA, czyli np. David DeAngelo, Robe
    > rt Glo
    > > ver, Mark Manson, W. Anton,
    >
    > Częściowo. Peterson postuluje staniecie w prawdzie jako wartosc jak przedstawil
    > a to Mabelle. Materialy PUA to w duzej czesci jedynie trenowanie pozestwa po od
    > klamaniu co jest naprawde podswadomie atrakcyjne dla bab.
    > Przyklad z homarami Petersona jest z drugiej strony jak zywcem z paradygmatow P
    > UA . Nie walczysz podporzadkowujesz się dajesz sobie wchodzic na łeb to automat
    > ycznie biologicznie karlowaciejesz. Ulegli wykastrowani bierni to odpadek ewolu
    > cji , jej ofiary sam decydujesz czy nim bedziesz.

    PUA PUA nie równe, dlatego wymieniłem przykłady konkretnych autorów, którzy piszą o relacjach damsko-męskich i którzy cieszą się uznaniem w środowisku seduction.
  • mmkaa1 10.06.18, 14:49
    Z przyjemnoscia obejrzalam rozmowe Petersona z Cathy Newman! Jej sposob prowadzenia rozmowy to po prostu atak i manipulacja, mozna sie przyjrzec, jakich srodkow ponizej pasa uzywa osoba slownie agresywna. Swietny facet, konkretny i silny.
  • druginudziarz 10.06.18, 20:22
    mmkaa1 napisała:

    > Z przyjemnoscia obejrzalam rozmowe Petersona z Cathy Newman! Jej sposob prowadz
    > enia rozmowy to po prostu atak i manipulacja, mozna sie przyjrzec, jakich srodk
    > ow ponizej pasa uzywa osoba slownie agresywna. Swietny facet, konkretny i silny
    > .

    Niee, nie sądzę żeby ta pani manipulowała :) Ona po prostu taka jest.
    Ta pani nie rozumie o czym gość mówi, gada w kółko to samo, jak magnetofon, choć, trzeba to stwierdzić, robi to błyskotliwie ;)
  • mmkaa1 10.06.18, 21:24
    Alez ona wlasnie uzywa wciaz tych samych technik, az staje sie nudna i przewidywalna. Nie jest to blyskotliwe, bo nie ma w niej ani odrobiny zdolnosci do wejscia w perspektywe drugiej osoby.. Ona nie rozmawia, a odtwarza przygotowany wczesniej atak. Ale jej energia czy tez agresja moze sie wydawac blyskotliwa, masz prawo tak ja odbierac. Dla mnie blyskotliwe sa wypowiedzi Petersona, on je tworzy na biezaco.
  • aandzia43 10.06.18, 14:13
    proteinawy napisał(a):

    > > Tendencja istnieje
    >
    > Nie tylko istnieje ale jest silnikiem ewolucji gatunków takich jak nasz. Większ
    > ość populacji samców jest zmotywowana do wyścigu i ma złudzenie bycia w czołów
    > ce. Cała populacja samic moze byc „obsłużona” przez czołówkę i tylko nią jest z
    > ainteresowana.
    >
    > Minusy takiego rozgrywania sprawy (głownie duża dawka śmiertelnej przemocy wsró
    > d samców i potomstwa) nasza kultura pacyfikowała do tej pory wymuszoną monogami
    > ą. To obarcza sporą grupe samic niechcianymi samcami. Do niedawna (kilkaset lat
    > temu) to był niezły deal w porownaniu z alternatywa.

    Zgadza się. Względny spokój i brak większych krwawych jatek. Dodam jeszcze że z kolei wielożeństwo, czyli jeden bogaty samiec bierze kilka samic, obciąża wszystkie samice frustracją, bo trzeba walczyć o szanse swojego potomstwa pod własnym dachem z innymi samicami ;-)





    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 10.06.18, 20:17
    proteinawy napisał(a):

    > > Tendencja istnieje
    >
    > Nie tylko istnieje ale jest silnikiem ewolucji gatunków takich jak nasz. Większ
    > ość populacji samców jest zmotywowana do wyścigu i ma złudzenie bycia w czołów
    > ce. Cała populacja samic moze byc „obsłużona” przez czołówkę i tylko nią jest z
    > ainteresowana.
    >
    > Minusy takiego rozgrywania sprawy (głownie duża dawka śmiertelnej przemocy wsró
    > d samców i potomstwa) nasza kultura pacyfikowała do tej pory wymuszoną monogami
    > ą. To obarcza sporą grupe samic niechcianymi samcami. Do niedawna (kilkaset lat
    > temu) to był niezły deal w porownaniu z alternatywa.

    Niezupełnie oto chodzi.
    "Większa śmiertelność" mężczyzn jest do zaakceptowania.
    Nie do zaakceptowania jest natomiast to, że w warunkach permanentnie wzmożonej rywalizacji wewnątrzpopulacyjnej nie da się zbudować jakieś sensownej cywilizacji.
    ta energia i potencjał agresji powinien być (z punktu widzenia populacji) skierowany na rywalizację międzypopulacyjną.

    > Czas odpuścić sobie nie tylko zwiazki ale w ogole relacje międzypłciowe, to jes
    > t dla większości populacji lose-lose, a alternatywy sa duzo atrakcyjniejsze niz
    > milion lat temu. Porno, opiaty i inne uzależnienia. W ostateczności samobójstw
    > o.

    A skąd wiesz co jest "lose" a co "win"?
  • proteinawy 10.06.18, 21:34
    > Nie do zaakceptowania jest natomiast to, że w warunkach permanentnie wzmożonej rywalizacji wewnątrzpopulacyjnej nie da się zbudować jakieś sensownej cywilizacji. <

    Pełna zgoda.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • sabat3 10.06.18, 22:36
    proteinawy napisał(a):
    > Czas odpuścić sobie nie tylko zwiazki ale w ogole relacje międzypłciowe, to jes
    > t dla większości populacji lose-lose, a alternatywy sa duzo atrakcyjniejsze niz
    > milion lat temu. Porno, opiaty i inne uzależnienia. W ostateczności samobójstw
    > o.

    Alternatywy? To wcale nie muszą być alternatywy - sex, drugs & Rock'n'Roll :D
    Co do odpuszczania sobie - owszem można niektóre rzeczy z tego katalogu odpuścić - ale seksu nie warto. Za fajny :D
  • proteinawy 10.06.18, 23:51
    > Co do odpuszczania sobie - owszem można niektóre rzeczy z tego katalogu odpuścić - ale seksu nie warto. Za fajny :D <

    Kurwa Sabat, jakbym czytał któryś z innych nickow - facepalm. Naprawde, Ty, ogarnięty gość masz mesydż do np Kombiego, ze sex drugs and rock’n’roll i zeby nie odpuszczał seksu bo to fajna rzecz?

    Jeszcze idź poradź anorektyczce ze schabowy jest pyszny.

    Aaaa ić pan...

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • sabat3 11.06.18, 05:39
    proteinawy napisał(a):
    > Kurwa Sabat, jakbym czytał któryś z innych nickow - facepalm. Naprawde, Ty, oga
    > rnięty gość masz mesydż do np Kombiego, ze sex drugs and rock’n’roll i zeby nie
    > odpuszczał seksu bo to fajna rzecz?
    >
    > Jeszcze idź poradź anorektyczce ze schabowy jest pyszny.
    >
    > Aaaa ić pan...

    W kwestii tego kiedy ostatnio uprawiałeś seks, byłeś dość tajemniczy, więc nie wiem czy nie mamy tu casusu anorektyczki bekającej nieskromnie po tłustym schabowym ;D
    Tak coś czuję, że bliżej Ci do Kłapouszka, pasącego się na łące i mruczącego ponurym głosem "ileż można wpierdalać tę trawę?"
  • sabat3 11.06.18, 05:52
    Ponieważ wspomniałeś Kombiego, Proteinowy, to uważam za niewykluczone, że ten gość rucha więcej niż my obaj razem wzięci.
    A ja najmniej... Za to mam najbardziej entuzjastyczny stosunek do seksu. Jak ten, co go przenieśli do sali gimnastycznej.
    To gdzie się sam lokujesz psychicznie też ma dość duże znaczenie, jeśli chodzi o nastrój.
    Człowiek z aspiracjami, który będzie zarabiał 5 tys jako cieć, będzie mniej zadowolony z życia, niż gdyby miał zarabiać 5 tys jako dyrektor. Ze względu na poczucie niespełnienia zawodowego.
    Niestety, powtarzanie pod nosem mantry "nie mam aspiracji, nie mam aspiracji" jest trochę mało skuteczne ;D
  • sabat3 11.06.18, 05:54
    sabat3 napisał:

    > Jak ten, co go przenieśli do sali gimnastycznej.

    SEKCJI, Chryste Panie :)
  • proteinawy 11.06.18, 08:46
    > Tak coś czuję, że bliżej Ci do Kłapouszka, pasącego się na łące i mruczącego ponurym głosem "ileż można wpierdalać tę trawę?" <

    Aaa - Ty to pisałeś cały czas do mnie, prywatnie. To nie ma tu zadnych cudów: wszyscy totalnie niewyspani, przepracowani, mi sie jebie kariera dosłownie w oczach (ale nikt o tym nie wie). Skąd i kiedy by sie miał wziąć jakiś seks?

    Wątkowy kontekst dotyczy innych samców, takich ktorzy nie maja wystarczajaco waluty związkowej, albo nie chcą w to wchodzić na zasadach handlowych.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • hello-kitty2 11.06.18, 09:02
    proteinawy napisał(a):

    > mi sie jebie kariera dosłownie w ocz
    > ach (ale nikt o tym nie wie).

    Aha i nie masz nawet z kim o tym porozmawiac, tak? NIe tylko Ty... Ja na ten przyklad spedzilam caly weekend z rodzina (poprzednie pracowalam na wyjazdach), nawet posponsorowalam rozne aktywnosci/przyjemnosci i poczulam, ze juz dawno nie czulam sie tak samotna. Dol. Przypominaja mi sie slowa kolezanki, ktora gdzies 2 lata po zalozeniu rodziny mowila: mam wymarzony dom, siedze na wymarzonej kanapie w wymarzonym salonie i jestem taka nieszczesliwa.
    CAly czas zachodze w glowe jak to mozliwe, ze twoje zycie jest tak gloryfikowane przez panie tu (temat seksu w ogole nie stnieje w rozmowach, przyklepana uzyteczosc rodzinna, wszystko ladne pieknie tylko czlowiek sie na koncu powiesil :), a Sabata tak gardzone. Az sie chce zapytac co jest w zyciu najwazniejsze?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 11.06.18, 09:29
    hello-kitty2 napisała:
    Aha i nie masz nawet z kim o tym porozmawiac, tak? NIe tylko Ty... Ja na ten przyklad spedzilam caly weekend z rodzina (poprzednie pracowalam na wyjazdach), nawet posponsorowalam rozne aktywnosci/przyjemnosci i poczulam, ze juz dawno nie czulam sie tak samotna. Dol. Przypominaja mi sie slowa kolezanki, ktora gdzies 2 lata po zalozeniu rodziny mowila: mam wymarzony dom, siedze na wymarzonej kanapie w wymarzonym salonie i jestem taka nieszczesliwa.
    > CAly czas zachodze w glowe jak to mozliwe, ze twoje zycie jest tak gloryfikowane przez panie tu (temat seksu w ogole nie stnieje w rozmowach, przyklepana uzyteczosc rodzinna, wszystko ladne pieknie tylko czlowiek sie na koncu powiesil :)
    ------------------------------
    To jeszcze nie wiesz, że lekiem na samotność nie jest wymarzony dom, kanapa, praca ani dzieci, czy użyteczność rodzinna, tylko fajny partner, z którym łączy uczucie, na którego się czeka, dotyka się go przechodząc obok i z którym sie dobrze czujesz?
  • kag73 11.06.18, 11:28
    " Az sie chce zapytac co jest w zyciu najwazniejsze?"

    Jak to nie wiesz? To nawet moj dzieciak, majac lat pewnie 6, krzyczal odpowiedz ogladajac fim gdzie pojawilo sie pytanie co jest najwazniejsze: LOVE!
    I tu widzisz mi sie kojarzy, czesto nie wazne gdzie i jak, najwzniejsze z kim. Wole zwykla budke z frytkami w odpowiednim towarzystwie niz super danie w 5* restauracji w towarzystwie hmm no mnie nie porywajacym.
    Protein ma chwilowo inne rzeczy na glowie niz seks, ale...to sie moze zmienic. Nie robmy z tego dramatu. A zyciem Sabata nie wiem kto "gardzi", ja nie.
    A ze nikt nie wie o proteinowego problemach...miewaja tak niektorzy (czesto faceci) nie mowia, nie dziela sie, zeby nie martwic innych na zapas i nie siac paniki.
  • kag73 11.06.18, 14:04
    "Az sie chce zapytac co jest w zyciu najwazniejsze?"

    Przespacerowalam sie troche po miescie, podumalam i stwierdzilam, ze najwazniejsze w zyciu to byc szczesliwym. Pytanie tylko jak to szczescie osiagnac. Pewnie roznych ludzi uszczesliwi cos innego.
  • marek.zak1 11.06.18, 14:27
    kag73 napisała:

    > "Az sie chce zapytac co jest w zyciu najwazniejsze?"
    >
    > Przespacerowalam sie troche po miescie, podumalam i stwierdzilam, ze najwazniejsze w zyciu to byc szczesliwym. Pytanie tylko jak to szczescie osiagnac. Pewnie roznych ludzi uszczesliwi cos innego.
    ----------------
    To jeszcze popytaj, co jest najważniejsze. Może sie okazać, że będąc samotnym nic nie uszczęśliwia.
  • proteinawy 11.06.18, 14:25
    > Aha i nie masz nawet z kim o tym porozmawiac, tak?

    U mnie w przypadku roboty bardziej chodzi o to, zeby matki z córka nie stresować. Matkowanie nie idzie mojej zonie bezbolesnie, np wkurwia ja jak dziecko płacze itd „Jak ci przyłożę to przynajmniej bedziesz wiedziec o co płaczesz”. Wiec chodzę jak koło jajka, czy gniazda os.

    > NIe tylko Ty... Ja na ten przyklad spedzilam caly weekend z rodzina (poprzednie pracowalam na wyjazdach), nawet posponsorowalam rozne aktywnosci/przyjemnosci i poczulam, ze juz dawno nie czulam sie tak samotna. Dol. <

    Tez mam to samo jak jestem w PL. Różnie ludzie znoszą tego typu samotność, niektórzy od małego sa skryci. Moze im łatwiej? Ty jestes ekstrawertyczką? Z forumowych wpisów wyglądasz na kogos kto potrafi przy stole rzucić głośno tekstem przy ktorym towarzytwu szczęki zjeżdżają na podłogę.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • hello-kitty2 11.06.18, 18:28
    proteinawy napisał(a):

    Matkowanie nie idzie mojej zonie bezbolesnie, np wkurwia ja jak dziecko płac
    > ze itd „Jak ci przyłożę to przynajmniej bedziesz wiedziec o co płaczesz”.

    A w przypadku syna tez ja wkurwialo?

    > Tez mam to samo jak jestem w PL. Różnie ludzie znoszą tego typu samotność, niek
    > tórzy od małego sa skryci. Moze im łatwiej? Ty jestes ekstrawertyczką? Z forumo
    > wych wpisów wyglądasz na kogos kto potrafi przy stole rzucić głośno tekstem prz
    > y ktorym towarzytwu szczęki zjeżdżają na podłogę.

    Jestem ekstrawertyczka i potrzebuje do zycia dyskutantow, jak trafie na mrukow, to sie zaczynam zle czuc. Albo dyskusje bedac w grupie albo wole byc sama i robic swoje rowniez z przyjemnoscia. Siedzenie w restauracji, gdy nikt sie nie odzywa wyssysa ze mnie energie. Bylam kiedys na randce, na ktorej musialam podtrzymywac rozmowe, bo by zmarla oraz 'mily nastroj', bo randkowicz mial grobowa mine. Boze nigdy wiecej. O takiej samotnosci mowie. Na szczescie mam przyjaciol z mojej bajki, ci wpompowywuja we mnie energie nawet jak sie im tylko przysluchuje, niestety nie zawsze sa dostepni, wiadomo.

    Z innej beczki: myslisz czasem o powrocie do Polski?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 11.06.18, 18:30
    Aha i jeszcze Proteinowy: gdzie Ty jezdzisz na wakacje? Po Europie czy do POlski i jak dlugie to sa okresy jednorazowego pobytu? (jesli to nie sekret, chcialam sobie porownac wlasna nostalgie do czyjes - kogos z zewnatrz mojego srodowiska, zlapac perspektywe...zdiagnzowac co mi jest)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 11.06.18, 22:06
    hello-kitty2 napisała:
    > Bylam kiedys na randce, na ktorej musialam podtrz
    > ymywac rozmowe, bo by zmarla oraz 'mily nastroj', bo randkowicz mial grobowa mi
    > ne. Boze nigdy wiecej.

    Co sprawiło, że próbowałaś?
    Zazwyczaj na randkach jest dokładnie odwrotnie - to mężczyzna pełni rolę małpy w cyrku, zabawiającej znudzoną księżniczkę.
  • hello-kitty2 11.06.18, 22:12
    sabat3 napisał:

    > Co sprawiło, że próbowałaś?
    > Zazwyczaj na randkach jest dokładnie odwrotnie - to mężczyzna pełni rolę małpy
    > w cyrku, zabawiającej znudzoną księżniczkę.

    Podobal mi sie ale to jednak bylo krepujace, liczylam jednak, ze 'po' randce mi sie zwroci ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 11.06.18, 22:17
    hello-kitty2 napisała:
    > Podobal mi sie ale to jednak bylo krepujace, liczylam jednak, ze 'po' randce mi
    > sie zwroci ;)

    To zupełnie jak facet :)
  • sabat3 11.06.18, 22:16
    proteinawy napisał(a):
    > Aaa - Ty to pisałeś cały czas do mnie, prywatnie. To nie ma tu zadnych cudów: w
    > szyscy totalnie niewyspani, przepracowani, mi sie jebie kariera dosłownie w ocz
    > ach (ale nikt o tym nie wie). Skąd i kiedy by sie miał wziąć jakiś seks?

    Rozumiem. Swoją drogą, ja się w ogóle trochę dziwię, że udało ci się zrobić jakąś karierę, jednocześnie bezustannie próbując być dobrym człowiekiem. Co sprawia, że taki jesteś? Wydaje mi się, że wyjątkowo często roztrząsasz problem bycia uczciwym człowiekiem, narzucasz sobie bardzo wyśrubowane kryteria moralne. Wysokie standardy.
    Ja nawet nie próbowałem, nigdy. Ba, nawet nie za wiele o tym myślę.
    Nie jest Ci nadmiernie ciężko z tego powodu?
  • kag73 11.06.18, 14:48
    > Czas odpuścić sobie nie tylko zwiazki ale w ogole relacje międzypłciowe, to jes
    > t dla większości populacji lose-lose, a alternatywy sa duzo atrakcyjniejsze niz
    > milion lat temu. Porno, opiaty i inne uzależnienia. W ostateczności samobójstw
    > o.

    Hmm, tak dorzuce w temcie: w tym porno to musialabym chyba sama grac albo je krecic te pornole, zeby porno bylo alternatywa do seksu. A opiaty i inne uzaleznienia sa niebezpieczne dla zdrowia a ja zyc lubie :)
  • hello-kitty2 10.06.18, 21:07
    A jeszcze tak o tej meskiej atrakcyjnosci, kto byl na portalu randkowym ten wie, jak to z ta atrakcyjnoscia meska jest :) A prawie kazdy ma wpisane w zainteresowaniach: sport, podroze. Mezczyzni szukaja mlodszych, bo cytuje 'sie czuja mlodo duchem' i zeby im dotrzymala kroku w sporcie i podrozach. Mlodo duchem niestety nie oznacza mlodo twarza czy cialem. By sie chcialo powiedziec jak panna do Wonta w barze 'Ale pan jest dla mnie za stary'.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 10.06.18, 22:11
    Odnośne młodych duchem, chciałem Ci zameldować, jako przewodniczącej sekcji sportowej, że rano odbyłem chesting w lesie podczas spaceru z Sową, potem w potwornym upale 2 godziny debla, następnie basen, a wieczorem roztrenowanie w lesie podczas spaceru z Sową. Młodość duchem nie wystarczy, regularny trening jest niezbędny.
  • sabat3 10.06.18, 22:27
    hello-kitty2 napisała:

    > Mezczyzni szukaja mlodszych, bo cytuje 'sie czuja ml
    > odo duchem' i zeby im dotrzymala kroku w sporcie i podrozach.

    Jako rzecze poeta "szukam, szukania mi trzeba" :D
    Niech szukają dalej.
    Coś jak w tekście:
    "Założę się, że ma pan w portfelu prezerwatywę. Tak na wszelki wypadek. I założę się też, że jest już tam od baaaardzo dawna" :)
  • obrotowy 11.06.18, 23:18
    (odliczajac garbate i lyse - kulawe moga pozostac, bo w loziu sie tego nie czuje)

    i niech tak pozostanie.
  • sabat3 13.06.18, 00:12
    urquhart napisał:

    > Niby to było wiadomo dawno ale kolejne potwierdzenie wybredności :)
    >
    > www.reddit.com/r/OkCupid/comments/2pac0i/men_youre_ugly_women_80_percent_of_men_are_below/

    Mogę Ci zadać pytanie? Po co właściwie założyłeś ten wątek? Co Ci to daje, skoro o tym wiesz? Przecież uznajesz fakt za pewnik, więc kogo chcesz przekonać?
    Kogo? Te baby tutaj?
    Działamy zwykle z jakichś pobudek, jakie były Twoje?
    To nawet nie jest pytanie, na które spodziewam się usłyszeć odpowiedź. Raczej powinieneś je zadać samemu sobie.
  • urquhart 13.06.18, 09:31
    > Mogę Ci zadać pytanie? Po co właściwie założyłeś ten wątek? Co Ci to daje, skor
    > o o tym wiesz? Przecież uznajesz fakt za pewnik, więc kogo chcesz przekonać?
    > Kogo? Te baby tutaj?

    Wiedzieć to co innego niz uświadamiac sobie.
    Jak w Jungu w stopce.

    --
    "Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
    C.G.Jung
  • proteinawy 13.06.18, 09:48
    > Wiedzieć to co innego niz uświadamiac sobie.
    Jak w Jungu w stopce. <

    Dobrze ze go założyłeś. Ta prawdę trzeba powtarzać bez konca, bo kultura promuje rzeczy szkodliwe w tym temacie. Szkodliwe dla indywidualnych ziutkow, korzystne dla grupy.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • aandzia43 13.06.18, 10:26
    > Dobrze ze go założyłeś. Ta prawdę trzeba powtarzać bez konca, bo kultura promuj
    > e rzeczy szkodliwe w tym temacie. Szkodliwe dla indywidualnych ziutkow, korzyst
    > ne dla grupy.

    Jak według ciebie ta wiedza* przyda się indywidulanym ziutkom?

    *20% na 80% to według mnie mocno przesadzona proporcja.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.06.18, 10:31
    aandzia43 napisała:

    > Jak według ciebie ta wiedza* przyda się indywidulanym ziutkom?
    >
    > *20% na 80% to według mnie mocno przesadzona proporcja.
    ---------------------------------------
    Tak mi się wydaje, że poniżej średniej powinno być 50%, ale jako były naukowiec wiem, jak potężna jest nauka i że może wszystko udowodnić.
  • aandzia43 13.06.18, 10:45
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Jak według ciebie ta wiedza* przyda się indywidulanym ziutkom?
    > >
    > > *20% na 80% to według mnie mocno przesadzona proporcja.
    > ---------------------------------------
    > Tak mi się wydaje, że poniżej średniej powinno być 50%, ale jako były naukowiec
    > wiem, jak potężna jest nauka i że może wszystko udowodnić.

    Ta sama nauka to Wakefield ;-) Ostrożności nigdy za wiele.
    Odkąd żyję przyglądam się pilnie ludziom różnych środowisk i chłopów niepięknych i bez szczególnych talentów całkiem dopieszczonych przez ich baby widzę dużo. Właściwie ci bez bab permanentnie to albo psychiczne odpady (ale damskie psychiczne odpady też są omijane), albo wyjątkowo brzydcy (brzydkie baby też nie mają lekko), albo bardzo uszkodzeni na pewności siebie.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 13.06.18, 10:58
    marek.zak1 napisał:
    > Tak mi się wydaje, że poniżej średniej powinno być 50%, ale jako były naukowiec
    > wiem, jak potężna jest nauka i że może wszystko udowodnić.

    To zależy co uznać za średnią.
    Czy średnią jest średnia arytmetyczna z punktacji w badaniu, dominanta czy mediana?

    W tym wypadku badano stosunek kobiet do mężczyzn, a nie rozkład cech w męskiej populacji.
  • proteinawy 13.06.18, 10:51
    > Jak według ciebie ta wiedza* przyda się indywidulanym ziutkom<

    Pozbawi ich złudzeń. Na złudzeniach zbudujesz kampanie marketingowe, armie, kraje, religie i kultury ale nie dobre zycie indywidualnych ludzi.

    > *20% na 80% to według mnie mocno przesadzona proporcja. <

    Moze, nie mam danych. Wiem ma pewno, ze większość moich znajomych nie ma tej wiedzy. Ich „przygotowanie do zycia w rodzinie” skupiało sie na „jak z z dorastającego cielaka zrobic produktywnego wola roboczego”.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • aandzia43 13.06.18, 11:05
    proteinawy napisał(a):

    > > Jak według ciebie ta wiedza* przyda się indywidulanym ziutkom<
    >
    > Pozbawi ich złudzeń. Na złudzeniach zbudujesz kampanie marketingowe, armie, kr
    > aje, religie i kultury ale nie dobre zycie indywidualnych ludzi.
    >
    > > *20% na 80% to według mnie mocno przesadzona proporcja. <
    >
    > Moze, nie mam danych. Wiem ma pewno, ze większość moich znajomych nie ma tej wi
    > edzy. Ich „przygotowanie do zycia w rodzinie” skupiało sie na „jak z z dorastaj
    > ącego cielaka zrobic produktywnego wola roboczego”.


    Jestem za pozbawianiem złudzeń i rzetelną wiedzą. I mam na to prostą radę: nie żenić się z księżniczkami, dla których będzie się wołem roboczym w zastępstwie nieosiągalnego księcia tylko z dziewczynami dla których jest się gwiazdką z nieba ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 13.06.18, 11:11
    aandzia43 napisała:
    > Jestem za pozbawianiem złudzeń i rzetelną wiedzą. I mam na to prostą radę: nie
    > żenić się z księżniczkami, dla których będzie się wołem roboczym w zastępstwie
    > nieosiągalnego księcia tylko z dziewczynami dla których jest się gwiazdką z nie
    > ba ;-)

    Serio? :)
    Muszę o tym pamiętać, kiedy następnym razem będę się żenił!
  • marek.zak1 13.06.18, 11:14
    aandzia43 napisała:


    > Jestem za pozbawianiem złudzeń i rzetelną wiedzą. I mam na to prostą radę: nie żenić się z księżniczkami, dla których będzie się wołem roboczym w zastępstwie nieosiągalnego księcia tylko z dziewczynami dla których jest się gwiazdką z nieba ;-).
    --------------------
    Ja wolęew już ten pakiet: księżniczka + praca :)
  • sabat3 13.06.18, 11:10
    proteinawy napisał(a):
    > Pozbawi ich złudzeń. Na złudzeniach zbudujesz kampanie marketingowe, armie, kr
    > aje, religie i kultury ale nie dobre zycie indywidualnych ludzi.

    A mnie się wydaje, że tu nie ma żadnych ziutków, którzy by już tego nie wiedzieli, a forum służy jako platforma wymiany wzajemnych uszczypliwości grupce podstarzałych frustratów i frustratek, do której to grupki sam się, co jasne, zaliczam.
  • mabelle2000 13.06.18, 13:36
    proteinawy napisał(a):

    > Wiem ma pewno, ze większość moich znajomych nie ma tej wi
    > edzy. Ich „przygotowanie do zycia w rodzinie” skupiało sie na „jak z z dorastaj
    > ącego cielaka zrobic produktywnego wola roboczego”.
    >

    Woly robocze pracujacych zawodowo kobiet ? A to ciekawe. To moze powiedz im po swojemu " biednys".

  • proteinawy 13.06.18, 14:19
    > Woly robocze pracujacych zawodowo kobiet ? A to ciekawe. To moze powiedz im po swojemu " biednys". <

    Nie jojcza -> nie ma podstaw.

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • mabelle2000 13.06.18, 18:55
    proteinawy napisał(a):

    > Nie jojcza -> nie ma podstaw.

    Wiec skad ten " wol roboczy " ? Zmysliles ? ;-)))
    Jest taki fragment w " Na zachodzie bez zmian" Remarqua, kiedy dowodca mowi chlopakom, ze maja sie zaprzyjaznic. Jakkolwiek groteskowo to brzmi w obliczu wojny i smierci, to wierny kompan bedzie prawdopodobnie jedynym ktory wyciagnie ich rannych spod gradu kul.
    Zycie, zwiazek to troche taka wojna, dzieja sie rozne trudne rzeczy, dlatego najlepsze co mozna zrobic, to nie zbroic sie i czyscic karabin, ale starac sie w drugiej stronie znalezc przyjaciela, aby ratowac sie nawzajem w ciezkich chwilach.

  • proteinawy 13.06.18, 19:50
    > > Nie jojcza -> nie ma podstaw.
    > Wiec skad ten " wol roboczy " ? Zmysliles ? ;-)))

    Ze wszystkich ludzi akurat Ty idziesz w kierunku, ze im kto wiecej jojczy tym tej osobie gorzej ? :-O

    Fundamententalna zaletą woła roboczego jest tryb „morda w kubeł i przynieś wiecej kaski”. Czasem któryś sobie strzeli w łeb, ale to sa przypadki kiedy tresura sie nie powiodła. Prawdziwy wół roboczy nigdy sie poddaje i jest z tego dumny

    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • mabelle2000 13.06.18, 22:32
    proteinawy napisał(a):


    > Fundamententalna zaletą woła roboczego jest tryb „morda w kubeł i przynieś wiec
    > ej kaski”. Czasem któryś sobie strzeli w łeb, ale to sa przypadki kiedy tresura
    > sie nie powiodła.

    W naszym slangu to sie nazywa, ze czlowiek " kleknal ".

    Prawdziwy wół roboczy nigdy sie poddaje i jest z tego dumny
    >

    Wiec najpierw sprawdz dwie rzeczy, bo warto- czy partner/ ka tego wola roboczego nie ora czasem rownie mocno. I druga rzecz- jaka alternatywe ma wol roboczy. Bo jesli bral sie za rodzine i dzieci grubo po trzydziestce, to znaczy ze zanim mu bliscy uwiesili sie kamieniem u szyi, to przepierdolil co najmniej dziesiec lat.
  • proteinawy 14.06.18, 01:03
    (Sea - mam gorączkę i jestem pijany - tego posta nie czytaj).

    (Mabelle - z szacunku napisze od serca, ale używając dwoch ryzykownych metafor: rogacizny i wolnego rynku. Leczę przeziębienie homeopatia - śliwowica - proszę dopytaj jak wyjdzie niezrozumiale)

    > czy partner/ ka tego wola roboczego nie ora czasem rownie mocno <

    Czasem rownie, czasem mniej, czasem bardziej. Jak to w życiu. Zazwyczaj nie ma nawet jak porównać - inne zakresy kompetencji. Czy godzina pracy chirurga jest czy nie jest równa 100 godzinom pracy tragarza? A czy jak tragarz zbiera na białaczkę dziecka, a chirurg na sprzedajne dupy to cos zmienia? Nikt nie wie. Dlatego ludzie umówili sie ze wysiłek ani intencje nie maja znaczenia. Znaczenie ma wylacznie ile ktory wołek jest wart dla oracza i vice versa. Gdy pojawia sie traktor wołki idą na gulasz a kiedy rewolucja - oracze. Czasem rewolucja bierze sie z tego ze pojawił sie traktor.

    > Bo jesli bral sie za rodzine i dzieci grubo po trzydziestce, to znaczy ze zanim mu bliscy uwiesili sie kamieniem u szyi, to przepierdolil co najmniej dziesiec lat. <

    Zakładając ze zakładanie rodziny jest jedynym sensownym zajęciem, a wszystko inne - przepierdalaniem zycia. Nie wydaje mi sie. Sa dwie bardzo ważne misje ktore kazdy facet musi zakończyć zanim zacznie orkę. Najpierw musi sie powycierać po rynsztoku, konkretnie. Potem musi zbudować wieżę mocy i kompetencji. Silne miejsce na świecie. Jego własny środek ciężkości. Być chirurgiem a nie tragarzem. I dopiero wtedy zaczac sie rozgladac za krówka, skłonna czy nie skłonna do orki, porównywania kto ile gdzie i jak zaorał.
    ZANIM pojawia sie dzieci. W przeciwnym przypadku bedzie sie miotał chaotycznie podążając za swoja krówka to tu to tam. Jak mój szwagier ze szwagierka. Dwoje uczciwych, dobrych i pracowitych ludzi. Obecnie: szwagier - kliniczna depresja, szwagierka - troche lepiej. Strzeliło im na studiach do głowy ze nie mozna sie seksic bez ślubu. Zaczęli bycie ze soba od zrobienia dziecka a nie mieszkania czy pracy. Szwagier zaczal prace romantycznie jako „tragarz”.

    Możemy sobie poteorytyzowac o identycznoaci i tabula rasa, ale w praktyce faceci w sprawach zakładania rodziny sa psychicznie opóźnieni o 5, 10, 15 lat w stosunku do kobiet. Patrząc na biologię i ewolucje - nic zaskakującego. Wchodzenie w rodzine przez samca poniżej 25 roku zycia w dzisiejszych warunkach - totalna głupota. 25-35: zalezy od konkretnego przypadku. Niektórzy faceci (wg mnie: ok połowa) nie powinni nigdy zakładać rodziny. Nic z tego dobrego nie wychodzi dla nikogo.



    --
    Zaprzeczanie to forma agresji, na ktora jestem uczulona. (mmkaa1)
  • mabelle2000 14.06.18, 02:35
    proteinawy napisał(a):

    > Zakładając ze zakładanie rodziny jest jedynym sensownym zajęciem, a wszystko in
    > ne - przepierdalaniem zycia. Nie wydaje mi sie.

    Mnie tez sie nie wydaje. Ale powtorze pytanie, bo to mnie szczerze ciekawi - skoro mial te dziesiec czy pietnascie lat i w tym czasie nie oral na leniwa zone/ leniwego meza i wrzeszczace dzieciory, to co robil ? Tylko konkret poprosze.

    Sa dwie bardzo ważne misje ktor
    > e kazdy facet musi zakończyć zanim zacznie orkę.
    Najpierw musi sie powycierać p
    > o rynsztoku, konkretnie. Potem musi zbudować wieżę mocy i kompetencji. Silne mi
    > ejsce na świecie. Jego własny środek ciężkości. Być chirurgiem a nie tragarzem.
    > I dopiero wtedy zaczac sie rozgladac za krówka, skłonna czy nie skłonna do ork
    > i, porównywania kto ile gdzie i jak zaorał.

    Aha i to jest ten konkret. Podroze ? Kariera zawodowa ? Kasa ? Doswiadczenie ? Ilu z nich te rzeczy przypadly w udziale zanim " zeszmacila" ich rodzina, ktora sami zalozyli ? Bo wiesz co Proteinowy, najwiecej to chyba psiocza ci, ktorym czas " przed rodzina" przeciekl przez palce. A teraz to juz hura, hura mamy w koncu na kogo zwalic wszystko to co nam w zyciu nie wyszlo.

    > Wchodzenie
    > w rodzine przez samca poniżej 25 roku zycia w dzisiejszych warunkach - totaln
    > a głupota. 25-35: zalezy od konkretnego przypadku. Niektórzy faceci (wg mnie: o
    > k połowa) nie powinni nigdy zakładać rodziny. Nic z tego dobrego nie wychodzi d
    > la nikogo.

    Mlody sie czuje upupiony, stary sie czuje wolem roboczym. A cos lepszego mogliby zaproponowac ( i zrealizowac ) ? Chetnie bym posluchala.
  • marek.zak1 14.06.18, 08:06
    mabelle2000 napisała:

    > Mlody sie czuje upupiony, stary sie czuje wolem roboczym. A cos lepszego mogliby zaproponowac ( i zrealizowac ) ? Chetnie bym posluchala.-
    -------------
    Wydaje mi się, że ideałem na naszym forum dla wielu kolegów jest Kutuzow. Swoboda, mnóstwo seksu, brak zobowiązań, powodzenie, egzotyczne podróże, finansowy luz. Trochę taki James Bond. Bardzo atrakcyjna alternatywa. Piszę tu bez żadnej ironii.
  • sabat3 14.06.18, 08:43
    marek.zak1 napisał:
    > Wydaje mi się, że ideałem na naszym forum dla wielu kolegów jest Kutuzow. Swobo
    > da, mnóstwo seksu, brak zobowiązań, powodzenie, egzotyczne podróże, finansowy
    > luz. Trochę taki James Bond. Bardzo atrakcyjna alternatywa. Piszę tu bez żadnej
    > ironii.

    Rzeczywiscie :)
    A najbardziej godne podziwu jest u Niego to, ze wszystko jest efektem planowego dzialania i podjecia wlasciwych decyzji w kluczowych decyzjach zycia. Tzw "madrosc zyciowa". To bardzo rzadka cecha, byc "madrym po szkodzie" jest znacznie latwiej.
  • kutuzow 14.06.18, 10:23
    sabat3 napisał:


    > Rzeczywiscie :)
    > A najbardziej godne podziwu jest u Niego to, ze wszystko jest efektem planowego
    > dzialania i podjecia wlasciwych decyzji w kluczowych decyzjach zycia. Tzw "mad
    > rosc zyciowa".

    Fajnie się grzać w blasku chwały....ale szczerze mówiąc to zupełnie niezasłużone (z mojej strony). Po pierwsze jak już nie raz pisałem, facet ma bardzo ograniczoną możliwość skutecznej antykoncepcji. Wystarczyłaby więc wpadka w wieku szczenięcym i cała ta moja obecna "mądrość życiowa" by poszła w pi**du.

    Po drugie finanse. Niby dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale teraz warto poruszyć ten temat. Nie zarabiam dużo (na tyle żeby nie przejmować się finansami) i pewnie gdybym miał dziecko, to cała zaoszczędzona kasa zamiast na moje marzenia (którymi są podróże) musiałaby iść na dziecko. To jest twarda realna rzeczywistość.
    Ciekawsze są jednak dwie kwestie niejako obecne przy okazji...ale chyba o tym jeszcze na forum nie mówiliśmy.

    1. Motywacja.
    Obecnie pewnie mógłbym pewnie zarabiać więcej gdybym ostro wziął się do pracy. Nie zarabiam, bo podoba mi się życie w mniejszym stresie, więcej wolnego czasu itp. Mając rodzinę nie miałbym luksusu wyboru. Będąc odpowiedzialnym musiałbym robić to co dyktuje dobro rodziny (a niekoniecznie moje własne -większy stres, mniej wolnego czasu itp).
    Wydaje mi się że dokładnie o tym pisze Proteinowy - o tym braku możliwości wyboru. Że odpowiedzialny facet ma niejako wbudowany skrypt, że jest odpowiedzialny za rodzinę i stara się z tego wywiązać. To zaś ma całą gamę efektów ubocznych.

    2. Troska o przyszłość dziecka
    Mam wrażenie, że przy decyzji o dziecku, kobieta i mężczyzna patrzą przez inny pryzmat czasowy na efekty tej decyzji. Moim zdaniem mężczyźni patrzą bardziej długoterminowo. Na zasadzie nie "za co kupimy pieluchy", ale raczej ...OK, czy stać mnie na zapewnienie mu odpowiedniej edukacji i np. pomoc w kupnie mieszkania.
    Nie wiem nawet czy to nie oddziaływuje psychicznie mocniej niż pkt 1. O ile bowiem brak kasy może być przejściowy (jakieś perturbacje zawodowe), o tyle lęk o przyszłość w ujęciu 15-25 lat jest obecny non stop.
    Trochę przykładów, żeby lepiej wyjaśnić o co mi chodzi.

    Będąc bezdzietnym obecnie troszczę się o siebie i partnerkę. Nasze potrzeby są w miarę przewidywalne (pomijam kwestie zdrowotne bo to ruletka i nawet Jobs nie podołał mimo kasy). Mam dom, mam auto, to co zaoszczędzę mogę wydawać na swoje pasje. W razie problemów z ew emeryturą -mogę sprzedać to co posiadam, kupić jedno -dwa mieszkania/kawalerki pod wynajem i przenieść się np. do Indii do kawalerki ("Best Marigold Hotel" -to moja wizja starości). Nie mam przymusu gromadzenia tego co mam dla przyszłego pokolenia. To jest niejako brak presji do kwadratu. Nie dość, że nie muszę się martwić, czy coś zostawię na start nowego pokolenia, to jeszcze mogę swobodnie dysponować tym co zgromadziłem. Nie ma stresu, że "przejem" to co młody lub młoda mogłyby wykorzystać (tzw "dom po rodzicach"). To daje ogromny komfort psychiczny. Nawet gdy jest ciężki okres finansowy i kasy jest tyle co kot napłakał, to odpada cały ten stres o którym pisałem w pkt 1 i 2. Mam wrażenie, że Panie tego nie rozumieją, bo to trochę takie wdrukowane kulturowo jest.
    Tak jak facet nie rozumie, że kobieta czuje się oceniana jaką jest Panią domu (czy dom lśni gdy są goście) i jaką jest matką, tak mam wrażenie, że dla mężczyzn ta troska o potomstwo w długim okresie to naturalny skrypt w tym kręgu kulturowym.




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • sabat3 14.06.18, 10:59
    kutuzow napisał:
    > Fajnie się grzać w blasku chwały....ale szczerze mówiąc to zupełnie niezasłużon
    > e (z mojej strony). Po pierwsze jak już nie raz pisałem, facet ma bardzo ograni
    > czoną możliwość skutecznej antykoncepcji. Wystarczyłaby więc wpadka w wieku szc
    > zenięcym i cała ta moja obecna "mądrość życiowa" by poszła w pi**du.

    Powiedzmy, że miałeś tutaj trochę szczęścia. Potem były już świadome decyzje. Nie funkcjonujesz w próżni, w porównaniu do wielu mężczyzn, którzy przewinęli się przez to forum, nie postąpiłeś tak bezmyślnie, by uczestniczyć w świadomym procesie płodzenia potomstwa w nierokujących związkach.

    > Po drugie finanse. Niby dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale teraz war
    > to poruszyć ten temat. Nie zarabiam dużo (na tyle żeby nie przejmować się fina
    > nsami) i pewnie gdybym miał dziecko, to cała zaoszczędzona kasa zamiast na moje
    > marzenia (którymi są podróże) musiałaby iść na dziecko. To jest twarda realna
    > rzeczywistość.

    Wierz mi, na świecie jest chyba z promil takich osób, które uważają, że zarabiają dużo. Zauważ co się często wymyka w rozmowach naszych posłów - zarabiając 10k na rękę mówią, że nie wyobrażają sobie, by można było żyć za mniej :D
    Dla mnie minimum WYGODNEJ egzystencji to kawalerka 20-30m2 (pokój, mała kuchnia i łazienka z wc), własna niewielka toaleta z węzłem sanitarnym, dostęp internetu + stały dostęp do ciepłej wody, prądu, ew. gaz i możliwość zrobienia prania.
    To są bardzo wysokie oczekiwania co do standardu życia, zdaję sobie z tego sprawę.
    Niemniej - są i tacy, dla których to byłoby niewyobrażalne i nie do zaakceptowania.
    Człowiek dostosowuje oczekiwania do możliwości. Dla mnie to marzenia powyżej tego pułapu, dla innego - slumsy.
    A są tacy, którym wystarczy ławka w parku i pobliskie krzaki.

    > Ciekawsze są jednak dwie kwestie niejako obecne przy okazji...ale chyba o tym j
    > eszcze na forum nie mówiliśmy.
    >
    > 1. Motywacja.
    > Obecnie pewnie mógłbym pewnie zarabiać więcej gdybym ostro wziął się do pracy.
    > Nie zarabiam, bo podoba mi się życie w mniejszym stresie, więcej wolnego czasu
    > itp. Mając rodzinę nie miałbym luksusu wyboru. Będąc odpowiedzialnym musiałbym
    > robić to co dyktuje dobro rodziny (a niekoniecznie moje własne -większy stres,
    > mniej wolnego czasu itp).
    > Wydaje mi się że dokładnie o tym pisze Proteinowy - o tym braku możliwości wybo
    > ru. Że odpowiedzialny facet ma niejako wbudowany skrypt, że jest odpowiedzialny
    > za rodzinę i stara się z tego wywiązać. To zaś ma całą gamę efektów ubocznych.
    >
    > 2. Troska o przyszłość dziecka
    > [...]Mam wrażenie, że
    > Tak jak facet nie rozumie, że kobieta czuje się oceniana jaką jest Panią domu (
    > czy dom lśni gdy są goście) i jaką jest matką, tak mam wrażenie, że dla mężczyz
    > n ta troska o potomstwo w długim okresie to naturalny skrypt w tym kręgu kultur
    > owym.

    Ciekawa wypowiedź. Według mnie z tymi skryptami życiowymi jest tak, jak w piramidzie potrzeb Maslova. One odpalają się w zależności od tego, na jakim poziomie funkcjonuje cały system.
    Więcej zasobów systemu - więcej aplikacji i serwisów można na nim odpalić.
    Na początku walczysz o przeżycie samemu, potem odpalasz skrypty bycia dobrym, uczciwym i odpowiedzialnym.
    Jasne - w chwili zagrożenia życia będziesz bronić swojego potomstwa, ale tak jak chyba Kag napisała - wybór pomiędzy opłatą czynszu, albo miski kartofli ze smalcem a nową konsolą dla dzieci na święta jest jednak jednoznaczny.
  • mabelle2000 14.06.18, 12:24
    kutuzow napisal

    > Fajnie się grzać w blasku chwały....ale szczerze mówiąc to zupełnie niezasłużon
    > e (z mojej strony).

    Rozpadl Ci sie kilkuletni zeiazek z jak pisales " kobieta zycia", wiec wszystko co zainwestowales poszlo w pizdu. Przed Toba kolejny zwiazek, w ktorym zabezpieczasz sobie tyly jeszcze bardziej niz w poprzednim, korzystajac z duzej przewagi finansowej i stosunku zaleznosci kobiety od Twojej laski lub nielaski. Poruchasz sobie z pewnoscia, ale ciaglego trzymania reki na pulsie ja osobiscie Ci nie zazdroszcze.

    > Nie zarabiam dużo (na tyle żeby nie przejmować się fina
    > nsami) i pewnie gdybym miał dziecko, to cała zaoszczędzona kasa zamiast na moje
    > marzenia (którymi są podróże) musiałaby iść na dziecko. To jest twarda realna
    > rzeczywistość.

    To sa Twoje marzenia, ktore sobie realizujesz i chwala Ci za to. Co z marzeniami Twojej kobiety ? Zyjesz w swiecie rzeczy, partnerka moze zyc w swiecie ludzi, wiec to ludzie w pewnym momencie ( czytaj rodzina) moga od podrozy okazac sie wazniejsi. Co wtedy ? Bedziesz szukal kolejnej i kolejnej kobiety ? Pytam z ciekawosci, nie musisz odpowiadac.


    > 1. Motywacja.
    > Obecnie pewnie mógłbym pewnie zarabiać więcej gdybym ostro wziął się do pracy.
    > Nie zarabiam, bo podoba mi się życie w mniejszym stresie, więcej wolnego czasu
    > itp. Mając rodzinę nie miałbym luksusu wyboru. Będąc odpowiedzialnym musiałbym
    > robić to co dyktuje dobro rodziny (a niekoniecznie moje własne -większy stres,
    > mniej wolnego czasu itp).
    > Wydaje mi się że dokładnie o tym pisze Proteinowy - o tym braku możliwości wybo
    > ru. Że odpowiedzialny facet ma niejako wbudowany skrypt, że jest odpowiedzialny
    > za rodzinę i stara się z tego wywiązać.

    Cos za cos. Takie jest zycie. Tobie pozostana zdjecia z podrozy, innym bliskie serdeczne relacje z dziecmi i wnukami. Kazdy spelnia swoje marzenia.

    > 2. Troska o przyszłość dziecka
    > Mam wrażenie, że przy decyzji o dziecku, kobieta i mężczyzna patrzą przez inny
    > pryzmat czasowy na efekty tej decyzji. Moim zdaniem mężczyźni patrzą bardziej d
    > ługoterminowo. Na zasadzie nie "za co kupimy pieluchy", ale raczej ...OK, czy s
    > tać mnie na zapewnienie mu odpowiedniej edukacji i np. pomoc w kupnie mieszkani
    > a.

    Pod warunkiem ze wychowujesz zyciowe kaleki, o ktore musisz sie troszczyc do konca ich dni. Jesli masz dzielne, pracowite dzieciaki, to one podobnie jak Ty beda chcialy zdobyc samemu, samemu sie rozwijac, samemu cos dokonac. Zaleznosc i niesymetryczna opieka dziala tylko przez jakis czas, potem - jak sie postarasz oczywiscie- zyskujesz przyjaciol na ktorych zawsze mozesz liczyc.
    To chyba tylko polska i wloska specjalnosc, ze rodzice chcieliby sterowac dziecmi przez cale ich zycie pod plaszczykiem " pomocy".

    > Będąc bezdzietnym obecnie troszczę się o siebie i partnerkę.

    Blad moim zdaniem. Partnerka rowniez w kwestii finansowej powinna troszczyc sie o Ciebie. Tak na zasadzie, ze razem ciagniemy ten wozek i razem jestesmy za niego odpowiedzialni.

    > Tak jak facet nie rozumie, że kobieta czuje się oceniana jaką jest Panią domu (
    > czy dom lśni gdy są goście) i jaką jest matką, tak mam wrażenie, że dla mężczyz
    > n ta troska o potomstwo w długim okresie to naturalny skrypt w tym kręgu kultur
    > owym.

    Jesli naturalnym skryptem nazywasz troske o bliskich, a bliscy to rowniez potomstwo, to chyba dotyczy to wszystkich nacji na calym swiecie. Idee " perfekcyjnej pani domu" pomijam, bo to patologia z ktora trzeba walczyc :-) ( bo seksu z tego nie ma )
    Pod slowem " troska" rozumiem wsparcie, zainteresowanie i pomoc, a nie bezrozumne pompowanie kasy bez konca, zeby bylo jasne. Dlatego w moim pojeciu wychowanie dzieci to danie im skrzydel zeby mogly latac, a nie latanie za nich.I zeby taka idee realizowac- rzeczywiscie nie zal mi zycia.
  • kutuzow 14.06.18, 13:01
    mabelle2000 napisała:


    > Rozpadl Ci sie kilkuletni zeiazek z jak pisales " kobieta zycia", wiec wszystko
    > co zainwestowales poszlo w pizdu.

    Tutaj się totalnie różnimy. Ja uważam, że nasze życie to suma doświadczeń. Pięknych chwil które spędziliśmy i które nikt nam nie odbierze. Ty uważasz (po baksku), że jak się z kimś rozstaje to jest "wbijanie w lata" czy inne "wszystko poszło w pizdu". Czyli tylko związki do grobowej deski mają sens wg takiego podejścia. W dzisiejszym świecie to rzadkość. Sama jesteś rozwódką -czy też uważasz że "przegrałaś życie" bo tyle lat poszło "w pizdu"?


    > Przed Toba kolejny zwiazek, w ktorym zabezpi
    > eczasz sobie tyly jeszcze bardziej niz w poprzednim, korzystajac z duzej przewa
    > gi finansowej i stosunku zaleznosci kobiety od Twojej laski lub nielaski. Poruc
    > hasz sobie z pewnoscia, ale ciaglego trzymania reki na pulsie ja osobiscie Ci n
    > ie zazdroszcze.

    Czy możesz napisać wprost czym to moje zabezpieczanie tyłów się objawia. Czym się różni o tego gdybym był w związku z Polką?


    > Zyjesz w swiecie rzeczy, partnerka moze zyc w swiecie ludzi,

    Zdajesz sobie sprawę, że podróże i przeżycia to nie rzeczy?


    > wiec to ludzie w pewnym momencie ( czytaj rodzina) moga od podrozy okazac sie
    > wazniejsi. Co wtedy ? Bedziesz szukal kolejnej i kolejnej kobiety ? Pytam z cie
    > kawosci, nie musisz odpowiadac.

    Ze swego męskiego punktu widzenia nie widzę w tym nic złego. Dla mnie rodzina nie jest ważna, więc nie mam poczucia wielkiej straty, że mam X lat i jeszcze nie mam dziecka (rozumiem że przez pryzmat takiego podejścia to oceniasz).
    Ty masz nowego faceta. Co jeśli ten okaże się jednak nie spełniać wszystkich pokładanych w nim wymagań i zaczniesz spotykać sie z kolejnym...i kolejnym....i kolejnym?
    To źle? Masz czuć presję, ze jak nie ten, to bierzesz sznur i się wieszasz bo jesteś przegrana?
    (zupełnie nie rozumiem Twego argumentu)



    > Cos za cos. Takie jest zycie. Tobie pozostana zdjecia z podrozy, innym bliskie
    > serdeczne relacje z dziecmi i wnukami. Kazdy spelnia swoje marzenia.

    Nie zdjęcia o przeżycia. Spłycasz.
    Co do serdeczności relacji...na tym można się przejechać (a tego nie dostrzegasz).
    Szczególnie w czasach powszechnej emigracji. Dzieci mogą być w jednym kraju, wnuki w innym a rodzice w jeszcze innym.


    > Pod warunkiem ze wychowujesz zyciowe kaleki, o ktore musisz sie troszczyc do ko
    > nca ich dni. Jesli masz dzielne, pracowite dzieciaki, to one podobnie jak Ty be
    > da chcialy zdobyc samemu, samemu sie rozwijac, samemu cos dokonac.

    Jesteś niczym pokolenie naszych rodziców z MEM-ów, które mając pracę na etacie, gwarancję emerytury i łatwość kredytu na mieszkanie, krytykują nowe pokolenie które tego nie ma.
    Nie dostrzegasz faktu, że obecnie technologia powoduje znaczną redukcję liczby etatów. Bezrobocie wśród młodych jest największe (od lat). Wielu z tych którzy mają pracę, mają ją na zasadach "śmieciowych" -ciężko wtedy o stabilizację, myślenie o własnym mieszkaniu itp.


    > To chyba tylko polska i wloska specjalnosc, ze rodzice chcieliby sterowac dziec
    > mi przez cale ich zycie pod plaszczykiem " pomocy".

    To osobna bajka. Trochę mocno odjechałaś od tematu...sugerujesz (nie wprost), że mógłbym wpływać na swoje dziecko poprzez pomoc finansową....gdy nawet nie chcę dzieci.
    Ja pisałem o odpowiedzialności za decyzje (o rodzicielstwie).... Ty zaś poszłaś o dwie długości dalej z hipotezami. Nieźle!


    > Blad moim zdaniem. Partnerka rowniez w kwestii finansowej powinna troszczyc sie
    > o Ciebie.

    Sorry, ale mam taką wizję związku, że para się wspiera na wzajem. Na początku ona ma "pod górkę" bo aklimatyzacja, obcy język, kwestie prawno-formalne związane z pracą i pobytem.
    Potem gdy stanie pewnie na nogi będzie okazja żeby wspierała też związek.
    Mam wrażenie, że trochę się cepiasz dla samego czepiania się.

    Dodam tylko, że wbrew Twej wizji, czasami mam więcej wsparcia od obecnej partnerki (która co prawda nie zarabia jeszcze, ale bardzo się angażuje w inne prace), niż od tych które zarabiały (i uważały i tak że to facet powinien się starać).


    > Pod slowem " troska" rozumiem wsparcie, zainteresowanie i pomoc, a nie bezrozum
    > ne pompowanie kasy bez konca, zeby bylo jasne.

    Jakoś zupełnie się nie rozumiemy.
    Zobacz, że obecnie prawie każdy chce skończyć jakieś studia. Mówimy więc o jakiś 24-25 latach podczas których dziecko wymaga finansowego wsparcia. Niezależnie od tego czy dla Ciebie będzie to "bezrozumne pompowanie kasy" czy też "rozumne wspieranie" wymaga to zasobów finansowych. To chyba bezsporne.


    > Dlatego w moim pojeciu wychowani
    > e dzieci to danie im skrzydel zeby mogly latac, a nie latanie za nich.I zeby ta
    > ka idee realizowac- rzeczywiscie nie zal mi zycia.

    To już zupełnie Twoja interpretacja. Może przejdziemy do konkretów. Napisz w takim razie gdzie Ty odcinasz finansową pępowinę. Kiedy przestajesz pomagać swemu dziecku?





    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • hello-kitty2 14.06.18, 13:53
    kutuzow napisał:

    Może przejdziemy do konkretów. Napisz w ta
    > kim razie gdzie Ty odcinasz finansową pępowinę. Kiedy przestajesz pomagać swemu
    > dziecku?

    Przylaczam sie do pytania. Mabelle juz tyle nawrzucala na forum o koniecznosci (slowa typu 'to blad', 'powinna') niezaleznosci finansowej kobiet oczywiscie z przypisem nawet duza gwiazka, ze maja za siebie placic wbrew oczywistemu, odwiecznemu trendowi otwartym tekstem rzuconemu w filmiku, ze 'women don't wanna pay for shit', a z drugiej strony akcentuje jak bardzo pomaga (juz doroslym) swoim corkom, jednoczesnie nauczajac je zeby nie byly zalezne od mezczyzn placac chocby za siebie na randkach. ZAchodze w glowe na czym ta pomoc zatem polega? DAje im kase na te randki czy jak? Doklada sie do czynszu za wynajem, w ktorym corki zabawiaja sie z panami? ;-) JUz nawet nie czepiajac sie (bo zaraz Zawle na mnie wsiadzie), ze doroslym corkom to sie 'pomaga', bo to jest normalne, naturalne, bo to twoje dzieci, a jak Ty Kutuzow 'pomagasz' jakies lafiryndzie z Kuby, to to nie jest normalne, wynaturzone jakies ;) A ja patrze i widze po prostu i w tym przypadku (Mabelle) dorosle kobiety, ktore otrzymuja pomoc i to jeszcze dwie i w tamtym przypadku (Kutuzowa) dorosla kobiete otrzymujaca pomoc. Ty? Czym to sie niby rozni, ze w pierwszym przypadku jest 'cacy', a w drugim jest 'be'? Przeciez kazdy pomaga komu chce i w jakim zakresie chce. Dlaczego jedna pomoc jest ok, a druga nie ok?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 14.06.18, 13:59
    > > Rozpadl Ci sie kilkuletni zeiazek z jak pisales " kobieta zycia", wiec ws
    > zystko
    > > co zainwestowales poszlo w pizdu.
    >
    > Tutaj się totalnie różnimy. Ja uważam, że nasze życie to suma doświadczeń. Pięk
    > nych chwil które spędziliśmy i które nikt nam nie odbierze. Ty uważasz (po baks
    > ku), że jak się z kimś rozstaje to jest "wbijanie w lata" czy inne "wszystko po
    > szło w pizdu". Czyli tylko związki do grobowej deski mają sens wg takiego podej
    > ścia. W dzisiejszym świecie to rzadkość. Sama jesteś rozwódką -czy też uważasz
    > że "przegrałaś życie" bo tyle lat poszło "w pizdu"?

    Zasadniczo też uważam ze życie to suma doświadczeń plus (co może ważniejsze) wzrastanie i dojrzewanie. Choć jak najbardziej "wbijanie w lata" ma miejsce w przypadku kobiet w kontekście macierzyństwa na które mamy trochę mniej czasu niż wy. Nie wszystko idzie w pizdu jeśli każdy związek jest związany z ewolucją i sięganiem po nowe jakościowo. Nawet pewnie nie idzie w pizdu jeśli ktoś tylko leci po tych samych obrazkach, odbija tę samą pieczątkę co parę lat i tylko lat mu przybywa - z jego punktu widzenia pewnie też jest ok, nie moja to sprawa.
    Niemniej jednak wiek dojrzały i starość bez rodziny jest straszliwie smutny, obserwuję, na facetach, żeby nei było ze tylko kobiety cierpią ;-) Rodzina to może być partner, dzieci, wnuki, rodzeństwo, dzieci rodzeństwa, itd. Chodzi o bliskich ludzi. Jeśli masz siostrzeńców/bratanków to jest ok, nie musisz mieć dzieci ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mabelle2000 14.06.18, 17:11
    kutuzow napisał:

    > Tutaj się totalnie różnimy. Ja uważam, że nasze życie to suma doświadczeń.

    Postaram sie streszczac, bo w pracy jestem.
    Nie roznimy sie Kutuzow, bo zycie to rzeczywiscie zdobywanie doswiadczen. Wnioski tylko wyciagnelismy rozne z rozpadu naszych zwiazkow. Rozejrzyj sie wokol- handel sie nie sprawdza, wiec moj wniosek jest taki, ze musze budowac na zupelnie innych zasadach niz poprzednio.Ty "zaostrzasz restrykcje" i poszerzasz pole uzaleznienia. Moze tym razem zadziala. Zycze Ci, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi pokazuja, ze nie dziala. Trudno wyegzekwowac wdziecznosc i trudno sprawic zeby obie strony dawaly po rowno.

    > Czy możesz napisać wprost czym to moje zabezpieczanie tyłów się objawia. Czym s
    > ię różni o tego gdybym był w związku z Polką?

    Polka w wieku 23- 28 studiuje/ ma skonczone studia/ ma prace/ oparcie w rodzinie i wsrod przyjaciol/ ma prawa wyborcze/ moze zalozyc wlasna firme/ umie zalatwic sprawe w urzedzie... i mnostwo innych rzeczy. Kobieta ktora sprowadziles jest calkowicie od Ciebie zalezna. Pokaz jej chociaz gdzie jest ambasada :-)

    > Zdajesz sobie sprawę, że podróże i przeżycia to nie rzeczy?

    Nie chcialam Cie obrazic :-) Posluchaj o czym mowia mezczyzni, a o czym rozmawiaja kobiety, to zauwazysz roznice od razu, bedziesz wiedzial o co mi chodzi i w jakich swiatach zyja. Przyklad - z wiekszoscia kobiet nie moge rozmawiac o olejach silnikowych dluzej niz trzy minuty, za to o tym " co slychac u Basi i jak sie biedaczka czuje" moge godzinami " :-)

    > Ze swego męskiego punktu widzenia nie widzę w tym nic złego. Dla mnie rodzina n
    > ie jest ważna, więc nie mam poczucia wielkiej straty, że mam X lat i jeszcze ni
    > e mam dziecka (rozumiem że przez pryzmat takiego podejścia to oceniasz).

    Ja niczego nie oceniam. To Ty piszesz, ze zakladasz zwiazek :-) Zwiazek to dwie osoby.

    > Ty masz nowego faceta. Co jeśli ten okaże się jednak nie spełniać wszystkich po
    > kładanych w nim wymagań i zaczniesz spotykać sie z kolejnym...i kolejnym....i k
    > olejnym?

    Zeby mowic o soelnianiu wymagan, to musi zaistniec zjawisko zaleznosci. A o nas nie da sie powiedziec, ze jestesmy potrzebujacy. Chcemy siebie, pragniemy, ale siebie nie potrzebujemy.

    > To źle? Masz czuć presję, ze jak nie ten, to bierzesz sznur i się wieszasz bo j
    > esteś przegrana?
    > (zupełnie nie rozumiem Twego argumentu)

    Ja nie biore sznura bo nie ma takiej potrzeby, ale Ty bedziesz musial glowkowac jak wyekspediowac z powrotem kobiete, jesli zwiazek wam nie wyjdzie. Oby wyszedl, bo nie chcialabym byc w Twojej skorze.

    > Nie zdjęcia o przeżycia. Spłycasz.

    Moje przezycia to ludzie, w jakimkolwiek miejscu na ziemi.

    > Szczególnie w czasach powszechnej emigracji. Dzieci mogą być w jednym kraju, wn
    > uki w innym a rodzice w jeszcze innym

    No to tym bardziej klopot z glowy, nie ? ;-)

    > Jesteś niczym pokolenie naszych rodziców z MEM-ów, które mając pracę na etacie,
    > gwarancję emerytury i łatwość kredytu na mieszkanie, krytykują nowe pokolenie
    > które tego nie ma.
    > Nie dostrzegasz faktu, że obecnie technologia powoduje znaczną redukcję liczby
    > etatów. Bezrobocie wśród młodych jest największe (od lat). Wielu z tych którzy
    > mają pracę, mają ją na zasadach "śmieciowych" -ciężko wtedy o stabilizację, my
    > ślenie o własnym mieszkaniu itp.

    Czarnowidztwo jak u Sabata. A czy czasem lekarstwem na trudne czasy nie jest rodzina ? Ile Ci pomoze Twoja zalezna od Ciebie kobieta ?

    > Sorry, ale mam taką wizję związku, że para się wspiera na wzajem. Na początku o
    > na ma "pod górkę" bo aklimatyzacja, obcy język, kwestie prawno-formalne związan
    > e z pracą i pobytem.
    > Potem gdy stanie pewnie na nogi będzie okazja żeby wspierała też związek.

    A jak nie bedzie w stanie tego robic, bo nigdy nie doskoczy do pulapu Twoich oczekiwan ? Tylko czy nie wlasnie po to byla Ci kobieta z biednego kraju, zeby miec poczucie wladzy i kontroli ? Gdybys chcial partnerstwa - bylbys z Polka.

    > Mam wrażenie, że trochę się cepiasz dla samego czepiania się.
    >
    > Dodam tylko, że wbrew Twej wizji, czasami mam więcej wsparcia od obecnej partne
    > rki (która co prawda nie zarabia jeszcze, ale bardzo się angażuje w inne prace)

    Ugotuje obiad i posorzata ? A co ma biedna robic przez caly dzien jak jestes w pracy ?

    > Napisz w ta
    > kim razie gdzie Ty odcinasz finansową pępowinę. Kiedy przestajesz pomagać swemu
    > dziecku?

    Przyjaciolom nigdy sie nie odmawia pomocy, rowniez tej finansowej.
  • sabat3 14.06.18, 17:26
    mabelle2000 napisała:
    > Postaram sie streszczac, bo w pracy jestem.
    > Nie roznimy sie Kutuzow, bo zycie to rzeczywiscie zdobywanie doswiadczen. Wnios
    > ki tylko wyciagnelismy rozne z rozpadu naszych zwiazkow. Rozejrzyj sie wokol- h
    > andel sie nie sprawdza, wiec moj wniosek jest taki, ze musze budowac na zupelni
    > e innych zasadach niz poprzednio.Ty "zaostrzasz restrykcje" i poszerzasz pole u
    > zaleznienia. Moze tym razem zadziala. Zycze Ci, ale wszelkie znaki na niebie i
    > ziemi pokazuja, ze nie dziala. Trudno wyegzekwowac wdziecznosc i trudno sprawic
    > zeby obie strony dawaly po rowno.

    Wiesz w czym problem, Mabelle?
    Po pierwsze:
    Związek i pożądanie to dwie różne sprawy. Skupiasz się na niewłaściwej części problemu.
    Jeśli klęknie pożądanie, to nawet najlepsza współpraca zostanie zniszczona przez frustrację seksualną. Ludzie tak mają, że gdy erotyka przestaje funkcjonować, to stają się nieobiektywni, nerwowi, agresywni i nieżyczliwi. W takich warunkach fajne współpracowanie tej twojej wadery i basiora nie będzie możliwe.
    Oczywiście, seks to nie wszystko. Ale pożądanie jest elementem niezbędnym.
    Po drugie i ważniejsze:
    Pożądanie zwykle wyczerpuje się po jakimś czasie. Niestety nie oszukamy biologii, zjawisko habituacji jest nieuniknione.
    Natura jest bardzo mądra i specjalnie zainstalowała nam w umysłach konia trojańskiego, który od momentu rozpoczęcia układu erotycznego między ludźmi odpala skrypt, który będzie powoli trawił więzy pożądania, aż je przeżre i pękną. Prawdopodobnie chodzi o to, żeby nie poświęcić całego okresu rozrodczego na jednego partnera, tylko dywersyfikować geny i rozpowszechniać je w różnych wersjach. I to nie mężczyzn najbardziej dotyka ten problem, ale właśnie kobiety.
    To obserwujemy, to się dzieje. Kobiety mają wrodzony instynkt odejścia od mężczyzny, z którym mają już wystarczającą liczbę potomków. Nie u wszystkich się to odpala, ale to raczej generalna prawidłowość, a dobre, długo pożądające się pary stanowią wyjątek.
    Tu jest problem.
    Bo można utrzymywać sprawnie działającą spółkę z o.o. pt. małżeństwo, ale pożądanie z czasem zacznie przygasać. Tak działa natura. I o tym nie uczą w szkołach.
  • kutuzow 14.06.18, 17:54
    mabelle2000 napisała:


    > Nie roznimy sie Kutuzow, bo zycie to rzeczywiscie zdobywanie doswiadczen. Wnios
    > ki tylko wyciagnelismy rozne z rozpadu naszych zwiazkow. Rozejrzyj sie wokol- h
    > andel sie nie sprawdza, wiec moj wniosek jest taki, ze musze budowac na zupelni
    > e innych zasadach niz poprzednio.

    Sorry Mabelle, ale to tylko Twoje dywagacje na temat mnie, moich wcześniejszych związków i mojego obecnego związku. Śmieszy mnie tylko podejście: "ja to jestem taka oświecona i wyciągam wnioski, a Ty to pewnie cały czas ten sam błąd popełniasz". Nie dostrzegasz tego w całym tym swoim poście (o czym by nie było, czy o pomocy dzieciom, czy o związku).


    > Polka w wieku 23- 28 studiuje/ ma skonczone studia/ ma prace/ oparcie w rodzini
    > e i wsrod przyjaciol/ ma prawa wyborcze/ moze zalozyc wlasna firme/ umie zalatw
    > ic sprawe w urzedzie... i mnostwo innych rzeczy. Kobieta ktora sprowadziles jes
    > t calkowicie od Ciebie zalezna. Pokaz jej chociaz gdzie jest ambasada :-)

    Tak, tak oczywiście.
    P.S. Tak z Ciekawości, Ty chyba także jesteś na obczyźnie...Czy Tobie także ex mąż musiał pokazywać gdzie jest ambasada?


    > Przyklad - z wiekszoscia kobiet nie moge rozmawiac o ole
    > jach silnikowych dluzej niz trzy minuty, za to o tym " co slychac u Basi i jak
    > sie biedaczka czuje" moge godzinami " :-)

    To że Ty nie możesz rozmawiać o olejach, nie świadczy o tym, że ja podróżując coś innego przeżywam niż Ty (czyli raz jeszcze podróże to nie życie nastawione na rzeczy).




    > Ja niczego nie oceniam. To Ty piszesz, ze zakladasz zwiazek :-) Zwiazek to dwie
    > osoby.

    Jak nie oceniasz. Wprost pisałaś że tyle lat w pizdu poszło.


    > Zeby mowic o soelnianiu wymagan, to musi zaistniec zjawisko zaleznosci. A o nas
    > nie da sie powiedziec, ze jestesmy potrzebujacy. Chcemy siebie, pragniemy, ale
    > siebie nie potrzebujemy.

    Tak ja wiem, Ty nie masz potrzeb. Wyjaśnij mi zatem czemu rozwiodłaś się z exMężem? Skoro nie masz potrzeb (których facet mógłby nie spełniać), to powinnaś być dalej w związku z Ex-em.


    > Ja nie biore sznura bo nie ma takiej potrzeby, ale Ty bedziesz musial glowkowa
    > c jak wyekspediowac z powrotem kobiete, jesli zwiazek wam nie wyjdzie. Oby wys
    > zedl, bo nie chcialabym byc w Twojej skorze.


    Jak to miło jak obcy ludzie pochylają się nad moją niedolą. No po prostu jestem wzruszony.
    Ja nie mam takiego podejścia jak Ty że "tyle lat w pizdu" więc nie musisz się martwić o moje główkowanie.


    > Moje przezycia to ludzie, w jakimkolwiek miejscu na ziemi.

    I niby gdzie tu jest różnica między nami?



    > No to tym bardziej klopot z glowy, nie ? ;-)

    Jeśli się liczy na to, że te dzieci i wnuki ochronią nas przed samotnością (tak jak pisałaś) to raczej nie za bardzo to się sprawdza.


    > Czarnowidztwo jak u Sabata. A czy czasem lekarstwem na trudne czasy nie jest ro
    > dzina ?

    Czytałaś wyniki badania jak ew. bezrobocie faceta wpływa na ryzyko rozpadu związku, a jak bezrobocie kobiety wpływa na ryzyko rozpadu związku? Będąc w tzw "czarnej dupie" niejeden już się mocno zdziwił.


    > Ile Ci pomoze Twoja zalezna od Ciebie kobieta ?

    Wszystko zależy od jej nastawienia. Jak na razie pomaga więcej niż te "samodzielne" z wielkimi oczekiwaniami.


    > A jak nie bedzie w stanie tego robic, bo nigdy nie doskoczy do pulapu Twoich oc
    > zekiwan ? Tylko czy nie wlasnie po to byla Ci kobieta z biednego kraju, zeby mi
    > ec poczucie wladzy i kontroli ? Gdybys chcial partnerstwa - bylbys z Polka.

    Skoro Ty wiesz lepiej i znasz mnie (i mój związek) lepiej, to co ja się będę produkował.



    > > Napisz w ta
    > > kim razie gdzie Ty odcinasz finansową pępowinę. Kiedy przestajesz pomagać
    > swemu
    > > dziecku?
    >
    > Przyjaciolom nigdy sie nie odmawia pomocy, rowniez tej finansowej.

    Pytałem jasno o pomoc dziecku, Ty zaś wysmarowałaś coś o pomocy przyjaciołom. Nie zrozumiałaś pytania, czy po prostu stwierdziłaś że trochę się zagalopowałaś w tym doszukiwaniu się dowodów na to że "ja to jestem lepsza, a on popełnia błąd za błędem". Nagle okazało się, że tak samo pomagasz (jak ja sugerowałem) i głupio się przyznać "zagalopowałam się"?




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • sabat3 14.06.18, 21:12
    Jeszcze do Mabelle - proponuje najpierw szukac dobrych wzorcow. Jakie znasz dobre zwiazki? Ja wymienie malzenstwa Marka, Kag i Potwora. Jak postrzegasz role kobiety w ich zwiazkach? Jakis wspolny element zalaczonych obrazkow?
  • mabelle2000 14.06.18, 22:51
    kutuzow napisał:

    > Sorry Mabelle, ale to tylko Twoje dywagacje na temat mnie, moich wcześniejszych
    > związków i mojego obecnego związku. Śmieszy mnie tylko podejście: "ja to jeste
    > m taka oświecona i wyciągam wnioski, a Ty to pewnie cały czas ten sam błąd pope
    > łniasz". Nie dostrzegasz tego w całym tym swoim poście (o czym by nie było, czy
    > o pomocy dzieciom, czy o związku).

    Kutuzow, ja wiem ze Tobie sie podoba idea- dam Ci lizaczka, bo lizaczek smaczny i Ty sie pojdziesz ze mna bawic do mojej piaskownicy. Ale to sie w zyciu nie sprawdza. Ludzie mowia o tym wprost, ze " mielismy sie wymieniac, ja jej zwiazek, ona mi seks" ale nie wypalilo.
    Bo to nie wypala i nawet Ci napisalam dlaczego. Jeszcze raz Ci mowie- rozejrzyj sie wokol i przestan histerycznie wrzeszczec, ze ktos Cie krytykuje. Kolo dupy mi lata z kim spisz i z kim mieszkasz, ale mam oczy i widze dlaczego rozpadaja sie zwiazki wokol.

    > Tak, tak oczywiście.

    No czyli jest duza roznica, a nie jak piszesz " z Polka mialbym to samo".

    > P.S. Tak z Ciekawości, Ty chyba także jesteś na obczyźnie...Czy Tobie także ex
    > mąż musiał pokazywać gdzie jest ambasada?

    Pokazywac nie, ale bez samochodu ciezko bylo mi sie tam dostac.

    > To że Ty nie możesz rozmawiać o olejach, nie świadczy o tym, że ja podróżując c
    > oś innego przeżywam niż Ty (czyli raz jeszcze podróże to nie życie nastawione n
    > a rzeczy).

    Nie rozumiesz. Chcialam Ci napisac jak widza swiat kobiety, przynajmniej wiekszosc kobiet. Mozesz udawac ze widza tak jak mezczyzni, zwisa mi to.

    > Jak nie oceniasz. Wprost pisałaś że tyle lat w pizdu poszło.

    Bo " genialnie" chcesz zawracac swiat do ery patriarchatu, liczac ze to sie sprawdzi :-) Ja wiem co Cie tak urazilo- pierdzielisz o rownosci i jaki to super partnerski zwiazek bedziesz mial w niedalekiej przyszlisci, a wybrales sie na inny kontynent, zeby przywiezc sobie kobiete od siebie zalezna, zeby miec gwarancje regularnego seksu. Nic zlego, nie boj sie, nikogo to tu nie zgorszy :-)

    > Tak ja wiem, Ty nie masz potrzeb. Wyjaśnij mi zatem czemu rozwiodłaś się z exMę
    > żem? Skoro nie masz potrzeb (których facet mógłby nie spełniać), to powinnaś by
    > ć dalej w związku z Ex-em.

    To jest Twoje zalozenie ze ludzie sa ze soba zeby spelniac swoje potrzeby. Wielokrotnie tu pisalam, ze chcialam miec piekny seks. Tylko wiesz, ja jestem z frakcji koniobijcow, wiec nie mam pretensji, ze ktos mi tego seksu nie dal. Nie powinno sie byc z kims kogo sie nie kocha. Tak chyba najprosciej wyjasnic, skoro pytasz.

    > Jak to miło jak obcy ludzie pochylają się nad moją niedolą. No po prostu jestem
    > wzruszony.
    > Ja nie mam takiego podejścia jak Ty że "tyle lat w pizdu" więc nie musisz się m
    > artwić o moje główkowanie.

    Nikt sie nad Toba nie pochyla, bo nie ma takiej potrzeby. To jest Twoj wybor. Zycze Ci powodzenia w kazdym razie.

    > I niby gdzie tu jest różnica między nami?

    A potrzebujesz do seksu sniegow Kilimandzaro ? Musisz miec nad glowa zorze polarna i okno z widokiem na Chinski Mur ?

    > Jeśli się liczy na to, że te dzieci i wnuki ochronią nas przed samotnością (tak
    > jak pisałaś) to raczej nie za bardzo to się sprawdza.

    Przed jaka kurna samotnoscia ? Ja nie mam czasu zeby z przyjaciolmi sie spotkac i biegac wiecej niz bym chciala, a Ty mi o samotnosci ? Mozesz kochac jedna osobe, a mozesz kochac ich kilka. Co wolisz ? Bo wedlug mnie w kupie razniej ;-)

    > Czytałaś wyniki badania jak ew. bezrobocie faceta wpływa na ryzyko rozpadu zwią
    > zku, a jak bezrobocie kobiety wpływa na ryzyko rozpadu związku? Będąc w tzw "cz
    > arnej dupie" niejeden już się mocno zdziwił.

    A czy to czasem nie sa Ci z Twojego genialnego pomyslu- ja ci dupe, ty mi kase ? ;-) Sam widzisz jak watla jest stabilizacja budowana na stosunku zaleznosci.


    > Wszystko zależy od jej nastawienia. Jak na razie pomaga więcej niż te "samodzie
    > lne" z wielkimi oczekiwaniami.

    Serio zmycie garow i posprzatanie chaty to jest dla Ciebie wiecej niz praca zawodowa i wychowanie dzieci ?

    > Skoro Ty wiesz lepiej i znasz mnie (i mój związek) lepiej, to co ja się będę pr
    > odukował.

    A jak sobie wyobrazasz partnerstwo ? Jestem bardzo ciekawa. U Ciebie jest partnerstwo ? Wiec ja mam chyba inna definicje partnerstwa.

    > Pytałem jasno o pomoc dziecku, Ty zaś wysmarowałaś coś o pomocy przyjaciołom. N
    > ie zrozumiałaś pytania, czy po prostu stwierdziłaś że trochę się zagalopowałaś
    > w tym doszukiwaniu się dowodów na to że "ja to jestem lepsza, a on popełnia bł
    > ąd za błędem". Nagle okazało się, że tak samo pomagasz (jak ja sugerowałem) i
    > głupio się przyznać "zagalopowałam się"?

    Oczywiscie ze pomagam, tylko ze to juz nie sa dzieci, to sa dorosle osoby i zaleznosc miedzy nami jest taka jak miedzy doroslymi osobami - czyli WZAJEMNOSC.
  • kutuzow 14.06.18, 23:22
    mabelle2000 napisała:

    > Kutuzow, ja wiem ze Tobie sie podoba idea- dam Ci lizaczka, bo lizaczek smaczny
    > i Ty sie pojdziesz ze mna bawic do mojej piaskownicy. Ale to sie w zyciu nie s
    > prawdza. Ludzie mowia o tym wprost, ze " mielismy sie wymieniac, ja jej zwiazek
    > , ona mi seks" ale nie wypalilo.

    Pokaż jeszcze gdzie tak pisałem. Bo na razie to coś sobie wymyśliłaś i wciskasz to jako niby moje podejście.

    > Bo to nie wypala i nawet Ci napisalam dlaczego. Jeszcze raz Ci mowie- rozejrzyj
    > sie wokol i przestan histerycznie wrzeszczec, ze ktos Cie krytykuje.

    Krytykować może. Jak zaczyna wciskać mi coś innego/obcego jako moje podejście to wtedy przestaje widzieć sens rozmowy.


    > Kolo dupy
    > mi lata z kim spisz i z kim mieszkasz, ale mam oczy i widze dlaczego rozpadaja
    > sie zwiazki wokol.

    No patrz, a Twój się rozpadł z innego powodu...czyli musisz przyznać że różnie to bywa z tymi związkami.



    > No czyli jest duza roznica, a nie jak piszesz " z Polka mialbym to samo".

    Tak, jest duża różnica, ale na plus dla obecnego związku.

    > Pokazywac nie, ale bez samochodu ciezko bylo mi sie tam dostac.

    No popatrz, Ty za granicą to oczywiście dzielna, ambitna, waleczna -Zosia Samosia. Inna kobieta za granicą to kula u nogi. Takim Kalim jedzie, że głowa mała.



    > Nie rozumiesz. Chcialam Ci napisac jak widza swiat kobiety, przynajmniej wieksz
    > osc kobiet. Mozesz udawac ze widza tak jak mezczyzni, zwisa mi to.


    Doskonale wiem jak widzą świat kobiety. Radzę sobie z ich światopoglądem.
    To raczej Panie na forum sprzedają bzdety pt: "to facetom zależy na ślubie", "to mężczyźni chcą dzieci" itp.


    > Bo " genialnie" chcesz zawracac swiat do ery patriarchatu, liczac ze to sie spr
    > awdzi :-) Ja wiem co Cie tak urazilo- pierdzielisz o rownosci i jaki to super p
    > artnerski zwiazek bedziesz mial w niedalekiej przyszlisci, a wybrales sie na in
    > ny kontynent, zeby przywiezc sobie kobiete od siebie zalezna, zeby miec gwaranc
    > je regularnego seksu. Nic zlego, nie boj sie, nikogo to tu nie zgorszy :-)

    Tak słabe, że aż mi się nie chce komentować.



    > To jest Twoje zalozenie ze ludzie sa ze soba zeby spelniac swoje potrzeby. Wiel
    > okrotnie tu pisalam, ze chcialam miec piekny seks. Tylko wiesz, ja jestem z fra
    > kcji koniobijcow, wiec nie mam pretensji, ze ktos mi tego seksu nie dal. Nie po
    > winno sie byc z kims kogo sie nie kocha.

    No tak, bo ta miłość to przeszła tak sama z siebie. Ot po prostu któregoś dnia się obudziłaś i stwierdziłaś "Oj...od dzisiaj już nie jestem zakochana". Nie miało to nic a nic wspólnego z tym jaki był przez lata ten Twój partner. [facepalm]


    > Nikt sie nad Toba nie pochyla, bo nie ma takiej potrzeby. To jest Twoj wybor. Z
    > ycze Ci powodzenia w kazdym razie.

    Jak nie. Ty się martwisz o mnie, że taki biedny jestem, na błędach się nie uczę, czas stracę tylko.




    > A potrzebujesz do seksu sniegow Kilimandzaro ? Musisz miec nad glowa zorze pola
    > rna i okno z widokiem na Chinski Mur ?

    Do seksu nie. Do szczęścia tak. To co zobaczę, przeżyje to moje. To mnie nakreca -daje energię na czas gdy siedzę w Polsce i pracuje.


    > Przed jaka kurna samotnoscia ? Ja nie mam czasu zeby z przyjaciolmi sie spotkac
    > i biegac wiecej niz bym chciala, a Ty mi o samotnosci ? Mozesz kochac jedna os
    > obe, a mozesz kochac ich kilka. Co wolisz ? Bo wedlug mnie w kupie razniej ;-)

    zobacz jak sama odkręcasz kota ogonem. Najpierw pisałaś jaka to jest ważna rodzina. Że dzieci, wnuki. Teraz zaś wyjeżdżasz że w sumie przyjaciele wystarczą. To w końcu rodzina ważna/najważniejsza czy nie - bo ciągle zmieniasz zeznania.


    > A czy to czasem nie sa Ci z Twojego genialnego pomyslu- ja ci dupe, ty mi kase
    > ? ;-) Sam widzisz jak watla jest stabilizacja budowana na stosunku zaleznosci.

    Nie, to jest dość uniwersalne. Nawet tu na forum była dyskusja o tym, że z bezrobotnym facetem Panie by się nie umawiały. Po prostu gdy pojawiają się dzieci - kobiety walczą jak lwice o jak najwyższe zasoby na ich wychowanie.



    > Serio zmycie garow i posprzatanie chaty to jest dla Ciebie wiecej niz praca zaw
    > odowa i wychowanie dzieci ?

    Zmywanie garów i sprzątanie mogę sam robić. Trochę to przykrę, że muszę Ci tłumaczyć takie oczywistości jak to, że związek to głównie emocje, wsparcie w ciężkich chwilach, bycie razem, wspólne śniadania itp.


    > A jak sobie wyobrazasz partnerstwo ? Jestem bardzo ciekawa. U Ciebie jest partn
    > erstwo ? Wiec ja mam chyba inna definicje partnerstwa.

    Nie chce mi się pisać, bo Ty i tak wiesz lepiej jak to u mnie wygląda -to co się będę produkował.


    > Oczywiscie ze pomagam, tylko ze to juz nie sa dzieci, to sa dorosle osoby i zal
    > eznosc miedzy nami jest taka jak miedzy doroslymi osobami - czyli WZAJEMNOSC.

    Czyli pomagasz POMIMO TEGO, że są już dorosłe. No popatrz, a gdzie to odcinanie pępowiny o którym tak pisałaś?




    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 14.06.18, 23:58
    Były mąż Mabelle jest Polakiem, więc na obczyźnie jechali na tym samym wózku (jeśli dobrze pamiętam).
    W kwestii pomocy dorosłym dzieciom: Mabelle pisała o WZAJEMNOŚCI czyli on relacji między dorosłymi bliskimi sobie ludźmi. W pewnym wieku dziecka pępowina jest już odcięta, ludzie nadal są sobie bliscy i jak to bliscy ludzie wspierają się i pomagają sobie. W miarę.symetrycznie. Aż domomentu gdy to starzy rodzice wymagają opieki a sami.już niewiele mogą z siebie dac. Odcięta pępowina u ludzi to nie obojętność. Tak się dzieje w normalnych rodzinach.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kutuzow 15.06.18, 00:33
    aandzia43 napisała:


    > W kwestii pomocy dorosłym dzieciom: Mabelle pisała o WZAJEMNOŚCI czyli on relac
    > ji między dorosłymi bliskimi sobie ludźmi.

    Zobacz że wcześniej pisała o "odcinaniu pępowiny". Po czym okazuje się że inni mają odcinać, a ona dalej pomaga dorosłym. Więc o jakim odcinaniu to mowa?
    Wiesz zasada "wzajemności" to taki listek figowy -ładnie wygląda.


    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 15.06.18, 01:53
    kutuzow napisał:


    > Zobacz że wcześniej pisała o "odcinaniu pępowiny". Po czym okazuje się że inni
    > mają odcinać, a ona dalej pomaga dorosłym.

    Przyklad, bo nie rozumiesz. Mozesz swojemu synowi kupic dom. A moze Twoj syn sam sobie kupic dom, czyli zarobic i kupic za wlasne pieniadze. A Ty mu wykopiesz np. drenaz wokol tarasu, ocieplisz poddasze, albo sprezentujesz rekuperator. Roznica jest dla Ciebie zauwazalna, czy nie bardzo ?
    Dodawac chyba nie musze, ze jak Ci np. strzeli w krzyzu, to on sie zamelduje, zeby Cie do lekarza zawiezc. Mialbys wtedy poczucie Kutuzow, ze masz nieodcieta pepowine ? ;-)


    > Wiesz zasada "wzajemności" to taki listek figowy -ładnie wygląda.

    Kutuzow, wez dopusc w koncu do swojego umyslu mysl, ze dzieci to nie kula u nogi. I ze przychodzi w zyciu czas, szybciej niz myslisz, ze to one ratuja Cie z opresji.
  • aandzia43 15.06.18, 00:17
    > > A czy to czasem nie sa Ci z Twojego genialnego pomyslu- ja ci dupe, ty mi
    > kase
    > > ? ;-) Sam widzisz jak watla jest stabilizacja budowana na stosunku zalezn
    > osci.
    >
    > Nie, to jest dość uniwersalne. Nawet tu na forum była dyskusja o tym, że z bezr
    > obotnym facetem Panie by się nie umawiały. Po prostu gdy pojawiają się dzieci -
    > kobiety walczą jak lwice o jak najwyższe zasoby na ich wychowanie.

    No nie, to nie jest przykład na uniwersalność zasady zależności od mężczyzny i na dążenie kobiet do wchodzenia w takie relacje. Babki z forum nie.chcą się spotykać z permanentnie bezrobotnymi bo nie chcą kogoś, kogo musiałyby utrzymywać ;-) Poza tym albo jesteśmy rozmnożone, albo nie plamujemy już dzieci.


    > > Serio zmycie garow i posprzatanie chaty to jest dla Ciebie wiecej niz pra
    > ca zaw
    > > odowa i wychowanie dzieci ?
    >
    > Zmywanie garów i sprzątanie mogę sam robić. Trochę to przykrę, że muszę Ci tłum
    > aczyć takie oczywistości jak to, że związek to głównie emocje, wsparcie w ciężk
    > ich chwilach, bycie razem, wspólne śniadania itp.

    Naprawdę nigdy nie zaznałeś tego od Polki?! Nie, nie wierzę. Przecież to standard.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mabelle2000 15.06.18, 00:29
    kutuzow napisał:

    > Pokaż jeszcze gdzie tak pisałem. Bo na razie to coś sobie wymyśliłaś i wciskasz
    > to jako niby moje podejście.

    Tzn niczego nie zaoferowales, ani utrzymania, ani wizy, ani mieszkania, a seks dostales bo jestes fajny facet. Rozumiem.

    > Krytykować może. Jak zaczyna wciskać mi coś innego/obcego jako moje podejście t
    > o wtedy przestaje widzieć sens rozmowy.

    Co konkretnie Ci wciskam ?

    > No patrz, a Twój się rozpadł z innego powodu...czyli musisz przyznać że różnie
    > to bywa z tymi związkami.

    Nie, rozpadl sie z tego samego powodu co Twoj. Ty mi seks, ja ci pomoc, albo kase, albo cos tam jeszcze. Ale to sie nie sprawdza. U Ciebie tez sie nie sprawdzilo, Twoja kobieta wolalala trudy macierzynstwa, niz super podroze ktore jej zaoferowales. Wiec cos nie tak z ta wymiana.

    > Tak, jest duża różnica, ale na plus dla obecnego związku.

    Bo jak ma PMS- y i rzuca kurwami bo brazylijsku, to nie rozumiesz ? :-D


    > No popatrz, Ty za granicą to oczywiście dzielna, ambitna, waleczna -Zosia Samos
    > ia. Inna kobieta za granicą to kula u nogi. Takim Kalim jedzie, że głowa mała.

    A gdzie tam dzielna, waleczna. Bylo mi bardzo trudno na poczatku. Stad wiem, ze nie powinno sie zaczynac zwiazku od stosunku zaleznosci. A my zauwaz, oboje bylismy Polakami i dorabialismy sie razem, zaczynajac od glupiej pralki i lodowku, a skonczywszy na domu.
    >

    > Doskonale wiem jak widzą świat kobiety. Radzę sobie z ich światopoglądem.

    Nie jestem taka pewna.

    > Tak słabe, że aż mi się nie chce komentować.

    To bylo stwierdzenie faktu, nie musisz tego komentowac.

    > No tak, bo ta miłość to przeszła tak sama z siebie. Ot po prostu któregoś dnia
    > się obudziłaś i stwierdziłaś "Oj...od dzisiaj już nie jestem zakochana".

    Nie, milosci nie bylo nigdy. I nigdy nie bylo fajnego seksu, dlatego zabraklo mi motywacji zeby ratowac moje malzenstwo. Ile razy mam posypywac glowe popiolem ?

    >

    > Jak nie. Ty się martwisz o mnie, że taki biedny jestem, na błędach się nie uczę
    > , czas stracę tylko.

    Jezu, wez juz skoncz z ta histeria, bo Sabata zaczynasz przypominac.


    > Do seksu nie. Do szczęścia tak. To co zobaczę, przeżyje to moje. To mnie nakrec
    > a -daje energię na czas gdy siedzę w Polsce i pracuje.

    No widzisz, a inni do szczescia potrzebuja ludzi. I Ty mowisz ze znasz kobiety ?

    > zobacz jak sama odkręcasz kota ogonem. Najpierw pisałaś jaka to jest ważna rodz
    > ina. Że dzieci, wnuki. Teraz zaś wyjeżdżasz że w sumie przyjaciele wystarczą. T
    > o w końcu rodzina ważna/najważniejsza czy nie - bo ciągle zmieniasz zeznania.

    Zle mnie zrozumiales. Nie mam tez czasu pojechac na dluzej do moich corek, odwiedzic ukochanego kuzyna czy rodzine brata. To bylo w temacie samotnosci, ktora mnie osobiscie nie grozi. A juz na pewno dzieci nie sa na nia lekarstwem. Ale ciesze sie ze tych bliskich i kochanych jest tak duzo, nawet jesli nie zawsze moge sluzyc im swoja obecnoscia.

    > Nie, to jest dość uniwersalne. Nawet tu na forum była dyskusja o tym, że z bezr
    > obotnym facetem Panie by się nie umawiały. Po prostu gdy pojawiają się dzieci -
    > kobiety walczą jak lwice o jak najwyższe zasoby na ich wychowanie.

    Naprawde wierzysz w to, ze ludzie zyli partnersko, pracowali razem, wspierali sie i bezrobocie jednego z nich jest w stanie przekreslic te relacje ?


    > Zmywanie garów i sprzątanie mogę sam robić. Trochę to przykrę, że muszę Ci tłum
    > aczyć takie oczywistości jak to, że związek to głównie emocje, wsparcie w ciężk
    > ich chwilach, bycie razem, wspólne śniadania itp.

    Bardzo ladnie napisales, tylko zauwaz, ze oprocz tego wszystkiego sa zwiazki gdzie oboje pracuja zawodowo i wspolnie wychowuja dzieci. Tak DODATKOWO do tego miodzia co napisales. Czyli w Twoim zwiazku wystarczy ze jest milo. Inne kobiety, te ktore naprawde maja duzy wklad we wspolne zycie, to roszczeniowe harpie. Ciekawe podejscie.

    > Nie chce mi się pisać, bo Ty i tak wiesz lepiej jak to u mnie wygląda -to co si
    > ę będę produkował.

    Nie potrafisz podac definicji partnerstwa ?

    >
    > Czyli pomagasz POMIMO TEGO, że są już dorosłe. No popatrz, a gdzie to odcinanie
    > pępowiny o którym tak pisałaś?
    >

    "Nieodcieta pepowina" to jest wyreczanie, my mowimy o pomocy. Dwie rozne sprawy. Moi przyjaciele tez sa dorosli i tez im bede pomagac. Do konca zycia, jesli tylko bede w stanie. I bede szczesliwa jesli te pomoc ode mnie przyjma.
  • szopen_cn 15.06.18, 02:29
    mabelle2000 napisała:

    >
    > Tzn niczego nie zaoferowales, ani utrzymania, ani wizy, ani mieszkania, a seks
    > dostales bo jestes fajny facet. Rozumiem.

    >
    > > No popatrz, Ty za granicą to oczywiście dzielna, ambitna, waleczna -Zosia
    > Samos
    > > ia. Inna kobieta za granicą to kula u nogi. Takim Kalim jedzie, że głowa
    > mała.
    >
    > A gdzie tam dzielna, waleczna. Bylo mi bardzo trudno na poczatku. Stad wiem, ze
    > nie powinno sie zaczynac zwiazku od stosunku zaleznosci. A my zauwaz, oboje by
    > lismy Polakami i dorabialismy sie razem, zaczynajac od glupiej pralki i lodowku
    > , a skonczywszy na domu.
    > >

    Tak troche z boku ale dlaczego zakladacie (Ty, Andzia...), ze Kutuzow zwiazal sie z nieporadna i calkowicie od niego zalezna kobieta, ktora bez niego nic nie bedzie potrafila zrobic, wiec musi dawac dupy by "pan wladca" dal jej jesc?


  • mabelle2000 15.06.18, 03:09
    szopen_cn napisał:

    > Tak troche z boku ale dlaczego zakladacie (Ty, Andzia...), ze Kutuzow zwiazal s
    > ie z nieporadna i calkowicie od niego zalezna kobieta, ktora bez niego nic nie
    > bedzie potrafila zrobic, wiec musi dawac dupy by "pan wladca" dal jej jesc?
    >

    A Ty zyjesz w Chinach ze swoja zona i nauczyles sie chinskiego, czy lepiej wychodzi Ci angielski w Australii ? Uwazasz sie w zwiazku z tym za nieporadnego ?
    Nikt nikomu nie musi dupy dawac. Ale jak znam zycie i troche juz Kutuzowa ;-), to bez dawania dupy kobieta wroci do Brazylii.
  • szopen_cn 15.06.18, 05:33
    mabelle2000 napisała:

    > szopen_cn napisał:
    >
    > > Tak troche z boku ale dlaczego zakladacie (Ty, Andzia...), ze Kutuzow zwi
    > azal s
    > > ie z nieporadna i calkowicie od niego zalezna kobieta, ktora bez niego ni
    > c nie
    > > bedzie potrafila zrobic, wiec musi dawac dupy by "pan wladca" dal jej jes
    > c?
    > >
    >
    > A Ty zyjesz w Chinach ze swoja zona i nauczyles sie chinskiego, czy lepiej wych
    > odzi Ci angielski w Australii ? Uwazasz sie w zwiazku z tym za nieporadnego ?

    Ja mieszkalem w Chinach i nauczylem sie chinskiego wiele lat przed poznaniem malzonki. Po zwiazaniu sie z nia mieszkalismy tam jeszcze jakies dziesiec lat. W Chinach ja sobie lepiej radze niz w Polsce. Angielski w Australi wychodzi nam mniej wiecej tak samo. Oboje do grupy nieporadnych sie nie zaliczamy.

    Tak "po ludziach" patrzac to ktos bioracy sobie "nieporadne i zalezne" rozwiazanie problemow zwiazkowych to raczej wyjatek niz norma (zwiazkow mieszanych multi kulti u mnie na wsi jest spory procent).


    > Nikt nikomu nie musi dupy dawac. Ale jak znam zycie i troche juz Kutuzowa ;-),
    > to bez dawania dupy kobieta wroci do Brazylii.

    Ona jest z Kuby, nie wiem dlaczego mialaby wracac do Brazylii?
    Z tego co tu Kutuzow pisal, to jest raczej ogarnieta osoba wiec dziwie sie skad to przekonanie o nieporadnosci i zaleznosci.
    Podobnie jak Tajka Wonta.

    Jest szansa na to, ze zamiast kota w worku panowie dostali tygrysa ale to juz zupelnie inna bajka.
  • urquhart 15.06.18, 07:53
    szopen_cn napisał:
    > Z tego co tu Kutuzow pisal, to jest raczej ogarnieta osoba wiec dziwie sie skad
    > to przekonanie o nieporadnosci i zaleznosci.
    > Podobnie jak Tajka Wonta.
    > Jest szansa na to, ze zamiast kota w worku panowie dostali tygrysa ale to juz z
    > upelnie inna bajka

    Też mi sie nie trzyma to kupy wcale.
    Osoby z zagranicy (dla nas typowo z Ukrainy) mają opinie mniej roszczeniowych za to bardziej zmotywowanych ale nie nieporadnych i zależnych!
    Dokładnie tak samo w związkach które znam i obserwuje!
    Przecież to jak w cytacie z Andzi poniżej chce jej się więcej, ma motywacje to i jest "kochająca bardziej"
    Ogólnie w związkach przecież to główny problem że się "nie chce"
    Bo dlaczego miało by się chcieć?
    Nowy Matriachat to socjalistyczny kult roszczeniowości.

    Dwa nieporadność i zależność mają związek z neurotycznością i lękliwością. Nie tylko sytuacją materialną. A do tych zachowań predysponują i odpowiad