Dodaj do ulubionych

Dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić?

01.07.18, 22:24

Dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić? - Karen Straughan:
"Kiedyś mężczyźni byli w stanie stworzyć sobie pozytywną męską tożsamość ze swojego małżeństwa. Czyli poprzez szanowaną i typowo męska rolę męża i ojca. Gdy ta tożsamość jest coraz częściej określana przez społeczeństwo jako zbędna i przestarzała, czy cytując Harriet Harman: „niepotrzebna do zachowania spójności społeczeństwa” wtedy przestaje być ona dla mężczyzny szansa na powstrzymanie bycia spisanym na straty.
Co więcej, gdy ta tożsamość może być mu odgórnie odebrana na podstawie kaprysu jego żony, nawet gdy nie zrobił niczego złego, to małżeństwo przestaje być dla mężczyzny sposobem definiowania siebie jako mężczyzny.
Staje się dla mężczyzn powodem do definiowania jako frajer i idiota.
A przecież nikt nie chce się identyfikować w ten sposób.
Co więcej, w serialach, w reklamach, na billboardach etc. rola męża i ojca sprowadza się coraz częściej do być niekompetentnym błaznem, w przeciwieństwie do zadziornej, bystrej i lekceważącej żony czy nawet dziecka.
W środkach masowego przekazu nie ma już nic wzniosłego czy godnego szacunku w byciu mężem i ojcem. I gdy role wewnątrz małżeństwa stały się zasadniczo nierozróżnialne i zamienne, to rola mężczyzny stała się mniej męska."

www.youtube.com/watch?v=UYQSvSzuZXo
(po angielsku + polskie napisy)
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 01.07.18, 23:04
    druginudziarz napisał:

    > Co więcej, gdy ta tożsamość może być mu odgórnie odebrana na podstawie kaprysu jego żony, nawet gdy nie zrobił niczego złego, to małżeństwo przestaje być dla mężczyzny sposobem definiowania siebie jako mężczyzny.
    ----------------------------
    Jak facet daje sobie odebrać tożsamość, to zasługuje na to, żeby być traktowany jako dupek.
  • druginudziarz 01.07.18, 23:10
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Co więcej, gdy ta tożsamość może być mu odgórnie odebrana na podstawie ka
    > prysu jego żony, nawet gdy nie zrobił niczego złego, to małżeństwo przestaje by
    > ć dla mężczyzny sposobem definiowania siebie jako mężczyzny.
    > ----------------------------
    > Jak facet daje sobie odebrać tożsamość, to zasługuje na to, żeby być traktowany
    > jako dupek.

    To tak jakbyś napisał "skoro dał się na wojnie zabić to znaczy że na to zasługiwał" ew. "skoro dała się zgwałcić" ciąg dalszy znasz.
  • marek.zak1 01.07.18, 23:17
    druginudziarz napisał:


    > > Jak facet daje sobie odebrać tożsamość, to zasługuje na to, żeby być traktowany jako dupek.
    >
    > To tak jakbyś napisał "skoro dał się na wojnie zabić to znaczy że na to zasługiwał" ew. "skoro dała się zgwałcić" ciąg dalszy znasz.
    -------------------------------
    Nie, to jest czysta erystyka. Stawiasz nieudowodnioną tezę, że mąż jest nieatrakcyjną postacią (reklamy, filmy) i chcesz, żeby się do tego odnosić. Jakim, dowodem są seriale i reklamy? Ja stawiam tezę przeciwną - fajny mąż jest marzeniem prawie wszystkich kobiet, jest męski i seksowny.
  • druginudziarz 01.07.18, 23:29
    marek.zak1 napisał:

    > Nie, to jest czysta erystyka.
    Pozwól ż esię z tobą nei zgodzę.

    > Stawiasz nieudowodnioną tezę, że mąż jest nieatra
    > kcyjną postacią (reklamy, filmy) i chcesz, żeby się do tego odnosić.

    To nie teza i nie moja.
    To wynik obserwacji przez ta pania amerykańskiej popkultury.
    Aczkolwiek ja to w Polsce też widzę, w reklamach mąż jest pierdołowaty i dzwoni zwykle do zony po instrukcje albo czegoś zapomniał. No i oczywiście z seksem u niego słabo, czyż nie?

    > Ja stawiam tezę przeciwną - fajny mąż jest marzeniem
    > prawie wszystkich kobiet, jest męski i seksowny.

    Tak, ale tylko w tych marzeniach jest "męski i seksowny". Bo mimo, że i tak kobiety mają męża z półki wyższej od siebie to i tak jest niewystarczająco dobry.
  • marek.zak1 01.07.18, 23:42
    druginudziarz napisał:

    > > Ja stawiam tezę przeciwną - fajny mąż jest marzeniem prawie wszystkich kobiet, jest męski i seksowny.
    >
    > Tak, ale tylko w tych marzeniach jest "męski i seksowny". Bo mimo, że i tak kobiety mają męża z półki wyższej od siebie to i tak jest niewystarczająco dobry.
    ----------------------
    To nie chodzi o półkę. Czuły barbarzyńca jest zwykle OK :).
  • druginudziarz 02.07.18, 00:02
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > > Ja stawiam tezę przeciwną - fajny mąż jest marzeniem prawie wszyst
    > kich kobiet, jest męski i seksowny.
    > >
    > > Tak, ale tylko w tych marzeniach jest "męski i seksowny". Bo mimo, że i t
    > ak kobiety mają męża z półki wyższej od siebie to i tak jest niewystarczająco d
    > obry.
    > ----------------------
    > To nie chodzi o półkę. Czuły barbarzyńca jest zwykle OK :).

    Różni barbarzyńcy są na różnych półkach. Kobiety sięgają po obiekty na tych wyższych.
    Było o tym na forum z tysiąc razy, a mnie już trzecia rozmowa na ten sam temat nudzi ;)
  • marek.zak1 02.07.18, 08:51
    druginudziarz napisał:

    > > To nie chodzi o półkę. Czuły barbarzyńca jest zwykle OK :).
    >
    > Różni barbarzyńcy są na różnych półkach. Kobiety sięgają po obiekty na tych wyższych.
    > Było o tym na forum z tysiąc razy, a mnie już trzecia rozmowa na ten sam temat nudzi ;)
    ---------------------------------
    Sięgają, a jak facet jest słaby charakterologicznie, nie ma autorytetu, to żadna półka nie pomoże i babka będzie zawiedziona.
  • gogol77 02.07.18, 17:17
    marek.zak1 napisał:
    > Ja stawiam tezę przeciwną - fajny mąż jest marzeniem prawie wszystkich kobiet, jest męski i seksowny.>

    Potwierdzam! Z naciskiem na fajny w najszerszym tego słowa znaczeniu. I to nie jest zadana autoreklama, żeby nie było!
    Moja żona, mimo, że przecież nie bzykana od lat (bo jest już za bardzo babciowata :-( ) - trzęsie się ze strachu jak mnie coś boli.
    Że zostanie wdową! :-(
    I mam nadzieję, że nie dlatego, że mam przyzwoitą emeryturę bo przecież większość jej odziedziczy.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 01.07.18, 23:43
    Sądzę, że faceci nie chcą się żenić, bo wiedzą, że ich to na dłuższą metę nie będzie gratyfikowało. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Głębszy mechanizm widzę w tym, że z czasem słodkie narzeczeństwo i fajne młode małżeństwo może wyczerpać swoje paliwo i stanie się smutną klatką dla dwojga. Za dużo ludzie widzą przykładów, że związki po jakimś czasie padają na pysk, zatem pomysł wiązania się na stałe jest życiowo dość karkołomny i niebezpieczny. Taka głęboka, niskopoziomowa przyczyna, to habituacja i wypalanie się wydzielania neuroprzekazników. Nie jesteśmy stworzeni by kochać i pragnąć wiecznie, a próbujemy tak żyć. To szaleństwo ;)
  • druginudziarz 02.07.18, 00:11
    sabat3 napisał:

    > Sądzę, że faceci nie chcą się żenić, bo wiedzą, że ich to na dłuższą metę nie b
    > ędzie gratyfikowało.

    W tytule jest istotne niedopowiedzenie, powinien brzmieć "Dlaczego mężczyźni WSPÓŁCZEŚNIE nie chcą się żenić?"
    I o tym m.in. mówi ta pani, "kiedyś" wystarczająco gratyfikująco działało pełnienie męskiej roli społecznej. Nie wiem czy rozumiesz ważkość tej obserwacji.

    > Szczególnie w dzisiejszych czasach. Głębszy mechanizm widz
    > ę w tym, że z czasem słodkie narzeczeństwo i fajne młode małżeństwo może wyczer
    > pać swoje paliwo i stanie się smutną klatką dla dwojga. Za dużo ludzie widzą pr
    > zykładów, że związki po jakimś czasie padają na pysk, zatem pomysł wiązania się
    > na stałe jest życiowo dość karkołomny i niebezpieczny.

    To tylko świadczy o rosnącym neurotyźmie i narcyzmie w społeczeństwach "zachodnich".

    > Taka głęboka, niskopozi
    > omowa przyczyna, to habituacja i wypalanie się wydzielania neuroprzekazników. N
    > ie jesteśmy stworzeni by kochać i pragnąć wiecznie, a próbujemy tak żyć. To sza
    > leństwo ;)

    Być może niedoczytałeś o ewolucji "związku/miłości" - jedne neuroprzekaźniki "wypalają się" a inne wchodzą do boju.
  • sabat3 02.07.18, 00:22
    druginudziarz napisał:
    > I o tym m.in. mówi ta pani, "kiedyś" wystarczająco gratyfikująco działało pełni
    > enie męskiej roli społecznej. Nie wiem czy rozumiesz ważkość tej obserwacji.

    Z grubsza, chociaż myślę, że to tylko jeden z czynników.

    > Być może niedoczytałeś o ewolucji "związku/miłości" - jedne neuroprzekaźniki "w
    > ypalają się" a inne wchodzą do boju.

    Czasem wchodzą, a czasem nie wchodzą :) Praktyka pokazuje, że chyba jednak częściej to drugie. To też chyba kwestia tego, jakie schematy ma się w głowie. Ale i ogólnych warunków.
  • rekreativa 02.07.18, 11:57
    " "związku/miłości" - jedne neuroprzekaźniki "w
    > ypalają się" a inne wchodzą do boju.

    Czasem wchodzą, a czasem nie wchodzą"

    Drugi ma rację. Uczucia w relacji zmieniają się z czasem. Początkowe szaleństwo opada, wycisza się, a wchodzi spokojniejsza miłość oparta bardziej na przyjaźni niż namiętności. To ma sens, bo organizm by się wykończył, gdyby miał tkwić w stanie haju zakochania przez 20 lat.
    Problem polega jednak na tym, że w kulturze istnieje obraz tylko tego pierwszego jako ideału miłości męsko-damskiej. Że motylki w żołądku, piorun sycylijski, zrzucanie majtek przez głowę to jest właśnie TO, a jak motylki wyfruną, piorun się uciszy, a majtki trzeba już samemu i bez wielkiego pośpiechu ściągnąć, to znaczy, że miłość umarła i w ogóle tragedia i rozczarowanie.
    Ludzie po prostu utożsamiają miłość z zakochaniem i seksulanym pożądaniem na wysokich obrotach i tego właśnie chcą i oczekują. Nie chcą przyjąć tej spokojnej wersji późnej miłości, nawet jeśli ona ma szansę się zrodzić.


    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • druginudziarz 02.07.18, 12:40
    sabat3 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > I o tym m.in. mówi ta pani, "kiedyś" wystarczająco gratyfikująco działało
    > pełni
    > > enie męskiej roli społecznej. Nie wiem czy rozumiesz ważkość tej obserwac
    > ji.
    >
    > Z grubsza, chociaż myślę, że to tylko jeden z czynników.

    Decydujący. Tłumaczący najlepiej sytuację.
    Szukanie innych, bez uwzględnienia tego to szukanie grzybów na Antarktydzie, strata czasu.

    > > Być może niedoczytałeś o ewolucji "związku/miłości" - jedne neuroprzekaźn
    > iki "w
    > > ypalają się" a inne wchodzą do boju.
    >
    > Czasem wchodzą, a czasem nie wchodzą :) Praktyka pokazuje, że chyba jednak częś
    > ciej to drugie. To też chyba kwestia tego, jakie schematy ma się w głowie. Ale
    > i ogólnych warunków.

    Neurotransmitery nie są prezentem przynoszonym przez świętego Mikołaja grzecznym dzieciom.
    Każdy pracuje nad swoimi neurotransmiterami, na ile oczywiście geny mu pozwalają i środowisko w którym żyje.
    Jeśli ktoś sądzi że sobie usiądzie przy południowej kawie i powie "o, teraz to sobie trochę serotoniny powydzielam" to może być rozczarowany, że to tak nie działa ;)
  • druginudziarz 02.07.18, 00:21
    sabat3 napisał:

    > Sądzę,

    Tak na marginesie, ta pani bardzo trafnie tłumaczy po cholerę tkwimy sabacie tyle lat na tym forum ;)
  • sabat3 02.07.18, 00:24
    druginudziarz napisał:
    > Tak na marginesie, ta pani bardzo trafnie tłumaczy po cholerę tkwimy sabacie ty
    > le lat na tym forum ;)

    Hmmm... Ja tu tkwię w celach towarzyskich :D To chyba oczywiste.
  • mundialvar 02.07.18, 08:43
    Streszczając na jeden z możliwych sposobów: współczesne małżeństwo to orka na ugorze, bez szacunku jakim kiedyś otaczana była rola męża. Lepiej pofikać w internecie, bo tu jeszcze są możliwości zachowania męskiej tożsamości i ekspresji z lepszych czasów.

  • mundialvar 02.07.18, 08:53
    Ta pani dostała bardzo pozytywny odzew, co by potwierdzało siłę konserwatywnego odzewu na konfuzję nowych czasów
  • mundialvar 02.07.18, 08:56
    Książę Harry był taki zmieszany w trakcie ceremonii ślubnej, a Meghan luzik:))
  • marek.zak1 02.07.18, 09:03
    mundialvar napisał(a):

    > Książę Harry był taki zmieszany w trakcie ceremonii ślubnej, a Meghan luzik:))
    ---------------
    Mądra babka. Złapać 3 lata młodszego księcia. Tu na forum babki pytają, czy po 30 stce znajdę jeszcze kogoś sensownego, a tutaj popatrz, nawet książę był do wzięcia :).
  • mundialvar 02.07.18, 09:13
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    >
    > > Książę Harry był taki zmieszany w trakcie ceremonii ślubnej, a Meghan luz
    > ik:))
    > ---------------
    > Mądra babka. Złapać 3 lata młodszego księcia. Tu na forum babki pytają, czy po
    > 30 stce znajdę jeszcze kogoś sensownego, a tutaj popatrz, nawet książę był do w
    > zięcia :).


    Rzeczywiście prowadzi się świetnie w tym trudnym świecie królewskich, wielki sukces i to z trudnej pozycji startowej! Inspiracja dla kobiet w słusznym wieku i po przejściach, masz rację.
  • mundialvar 02.07.18, 09:18
    Za same wspomnienia po rozwodzie otrzyma rekordową gażę, bo pewnie się rozwiodą za trochę lat, tam już sporo rozwodów w rodzinie królewskiej i duże napięcia na świeczniku, życie pod presją wścibskich mediów, do tego dojdą wielkie role filmowe. Będzie bardzo słynna, jeszcze bardziej niż teraz, gdy wróci do Ameryki, do nowych wyzwań.
  • mundialvar 02.07.18, 09:23
    No nie, wspomnień to nie będzie, taka klauzula zostanie zawarta w umowie.
  • aandzia43 02.07.18, 12:22
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    >
    > > Książę Harry był taki zmieszany w trakcie ceremonii ślubnej, a Meghan luz
    > ik:))
    > ---------------
    > Mądra babka. Złapać 3 lata młodszego księcia. Tu na forum babki pytają, czy po
    > 30 stce znajdę jeszcze kogoś sensownego, a tutaj popatrz, nawet książę był do w
    > zięcia :).

    Mądry to książę Harry, bo zerknął na udane drugie małżeństwo ojca z miłością jego życia starszą o chyba rok, udane małżeństwo starszego brata ze starszą o pół roku Kasią i katastrofę czyli małżeństwo jego rodziców i stwierdził, że w dupie ma drobne różnice wiekowe ;-) A tak naprawdę, to różne fetysze ludzie mają. Harry najwyraźniej nie ma fetyszu wieku,raczej fetysz gorącej pięknej i wolno starzejącej się ciemnowłosej babki ;-) Mądrość nie ma tu nic do rzeczy, instynkty to są.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 12:27
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > ---------------
    > > Mądra babka. Złapać 3 lata młodszego księcia. Tu na forum babki pytają, c
    > zy po
    > > 30 stce znajdę jeszcze kogoś sensownego, a tutaj popatrz, nawet książę by
    > ł do w
    > > zięcia :).
    >
    > Mądry to książę Harry, bo zerknął na udane drugie małżeństwo ojca z miłością je
    > go życia starszą o chyba rok, udane małżeństwo starszego brata ze starszą o pół
    > roku Kasią i katastrofę czyli małżeństwo jego rodziców i stwierdził, że w dupi
    > e ma drobne różnice wiekowe ;-) A tak naprawdę, to różne fetysze ludzie mają. H
    > arry najwyraźniej nie ma fetyszu wieku,raczej fetysz gorącej pięknej i wolno st
    > arzejącej się ciemnowłosej babki ;-) Mądrość nie ma tu nic do rzeczy, instynkty
    > to są.
    >
    >
    Wtrącę że Harry był mały gdy stracił matkę i jeszcze nie dawno leczył się u terapeutów w związku z tą stratą. Dla niego partnerka starsza to wręcz naturalna tęsknota serca...
  • mundialvar 02.07.18, 12:34
    Faceci często biorą sobie za żonę kogoś w istotnych aspektach przypominającego matkę i Meghan pasuje. Celebrytka (bo aktorka), z dość burzliwym życiem romantycznym (bo rozwód), z rozbitej rodziny jak Diana...
  • aandzia43 02.07.18, 12:49
    mundialvar napisał(a):

    > Faceci często biorą sobie za żonę kogoś w istotnych aspektach przypominającego
    > matkę i Meghan pasuje. Celebrytka (bo aktorka), z dość burzliwym życiem romanty
    > cznym (bo rozwód), z rozbitej rodziny jak Diana...

    Żartujesz? Diana i Megan? Jakieś podobieństwa poza rozwodem rodziców? To zupełnie inne charakterologicznie typy. No i podstawa: Diana wychodziła za mąż mając 20 lat w stanie kompletnej nieświadomości kim jest, czego chce i na co się pisze. Biedna, nieszczególnie bystra dziewczyna, z niestabilną psychiką i sianem w głowie. Żal było patrzeć.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 12:54
    aandzia43 napisała:

    > mundialvar napisał(a):
    >
    > > Faceci często biorą sobie za żonę kogoś w istotnych aspektach przypominaj
    > ącego
    > > matkę i Meghan pasuje. Celebrytka (bo aktorka), z dość burzliwym życiem r
    > omanty
    > > cznym (bo rozwód), z rozbitej rodziny jak Diana...
    >
    > Żartujesz? Diana i Megan? Jakieś podobieństwa poza rozwodem rodziców? To zupełn
    > ie inne charakterologicznie typy. No i podstawa: Diana wychodziła za mąż mając
    > 20 lat w stanie kompletnej nieświadomości kim jest, czego chce i na co się pisz
    > e. Biedna, nieszczególnie bystra dziewczyna, z niestabilną psychiką i sianem w
    > głowie. Żal było patrzeć.
    >
    Jaka podstawa? Diana umierała mając...36 lat i taką znał Harry przecież nie dziewczynę wychodzącą za mąż zanim Harry się urodził, Andziu...:)
  • aandzia43 02.07.18, 13:12

    > > Żartujesz? Diana i Megan? Jakieś podobieństwa poza rozwodem rodziców? To
    > zupełn
    > > ie inne charakterologicznie typy. No i podstawa: Diana wychodziła za mąż
    > mając
    > > 20 lat w stanie kompletnej nieświadomości kim jest, czego chce i na co si
    > ę pisz
    > > e. Biedna, nieszczególnie bystra dziewczyna, z niestabilną psychiką i sia
    > nem w
    > > głowie. Żal było patrzeć.
    > >
    > Jaka podstawa? Diana umierała mając...36 lat i taką znał Harry przecież nie dzi
    > ewczynę wychodzącą za mąż zanim Harry się urodził, Andziu...:)

    Poznał Dianę zaraz po jej dwudziestce bo go urodziła młodo. Miał bardzo młodą matkę, wziął sobie babkę, która młodą matką nie będzie. Rozziew wyraźny. Chociaż w teorii o chwytaniu zatrzymanego w wieku 36 lat cienia matki może ostatecznie coś być :-) Tylko ze Harry zawsze leciał na takie gorące nie z szablonu laski, więc Megan wpisuje się tu bez względu na tę nieszczęsną drobną różnicę wieku. Megan to owszem celebrytka, ale samodzielna, swoim blaskiem świecąca dziewczyna, inne kręgi, inny charakter celebryctwa. Resztę czas pokaże.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 13:18
    Wystarczy tych podobieństw:), to nie musi być wykapana i nie może, najważniejsze że nie napisałaś że Diana nie była Mulatką:), bo bym musiał odpisać że to nie chodzi o dosłowne podobieństwo lecz np. o to że Diana wiadomo nie pasowała do dworu i Meghan jako że Amerykanka Mulatka też, choć nigdy tak samo
  • marek.zak1 02.07.18, 13:16
    aandzia43 napisała:

    No i podstawa: Diana wychodziła za mąż mając 20 lat w stanie kompletnej nieświadomości kim jest, czego chce i na co się pisze. Biedna, nieszczególnie bystra dziewczyna, z niestabilną psychiką i sianem w głowie. Żal było patrzeć.
    -------------------
    Dlatego wyzwaniem dla starszego od niej faceta było przyjęcie roli tego, który ją będzie kształtować. To wdzięczne zadanie, ale Karol cały czas bujał się w Kamilii i miał swoja żonę gdzieś. Stąd wzięło sie rozchwianie i rozczarowanie Diany.
  • mundialvar 02.07.18, 13:22
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > No i podstawa: Diana wychodziła za mąż mając 20 lat w stanie kompletnej nieświ
    > adomości kim jest, czego chce i na co się pisze. Biedna, nieszczególnie bystra
    > dziewczyna, z niestabilną psychiką i sianem w głowie. Żal było patrzeć.
    > -------------------
    > Dlatego wyzwaniem dla starszego od niej faceta było przyjęcie roli tego, który
    > ją będzie kształtować. To wdzięczne zadanie, ale Karol cały czas bujał się w Ka
    > milii i miał swoja żonę gdzieś. Stąd wzięło sie rozchwianie i rozczarowanie Dia
    > ny.

    Nie wiadomo jak było. Inna wersja mówi że Diana wkrótce po małżeństwie zaczęła w domu atakować męża jako pierdołę i on się podłamywał... Jak przystało na mężczyznę, zobligowanego dworską dyskrecją, zdaje się nigdy nie usiadł przed kamerą tv wyrzucić swoją wersję zdarzeń
  • mundialvar 02.07.18, 13:23


    > > -------------------
    > > Dlatego wyzwaniem dla starszego od niej faceta było przyjęcie roli tego,
    > który
    > > ją będzie kształtować. To wdzięczne zadanie, ale Karol cały czas bujał si
    > ę w Ka
    > > milii i miał swoja żonę gdzieś. Stąd wzięło sie rozchwianie i rozczarowan
    > ie Dia
    > > ny.
    >
    > Nie wiadomo jak było. Inna wersja mówi że Diana wkrótce po małżeństwie zaczęła
    > w domu atakować męża jako pierdołę i on się podłamywał... Jak przystało na mężc
    > zyznę, zobligowanego dworską dyskrecją, zdaje się nigdy nie usiadł przed kamerą
    > tv wyrzucić swoją wersję zdarzeń


    biedne dzieci...
  • mundialvar 02.07.18, 13:29
    Więc Karolowi i Dianie trudno było się tak zaraz rozwieść i stanęło na tym że on spotykał się na zamkach ze starą flamą, a ona romansowała z młodymi przystojniakami
  • marek.zak1 02.07.18, 13:28
    mundialvar napisał(a):
    > Nie wiadomo jak było. Inna wersja mówi że Diana wkrótce po małżeństwie zaczęła> w domu atakować męża jako pierdołę i on się podłamywał...
    ---------------------------
    Chciała wyjśc za księcia a wyszła za pierdołę. To musiało być duże rozczarowanie.
  • mundialvar 02.07.18, 13:30
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    > > Nie wiadomo jak było. Inna wersja mówi że Diana wkrótce po małżeństwie za
    > częła> w domu atakować męża jako pierdołę i on się podłamywał...
    > ---------------------------
    > Chciała wyjśc za księcia a wyszła za pierdołę. To musiało być duże rozczarowani
    > e.

    A to nie widziały gały co brały aaa?:)
  • marek.zak1 02.07.18, 13:37
    mundialvar napisał(a):

    >
    > A to nie widziały gały co brały aaa?:)
    ----------------
    Oślepił ją blask książęcego tytułu. Nie ją jedną.
  • mundialvar 02.07.18, 13:42
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    >
    > >
    > > A to nie widziały gały co brały aaa?:)
    > ----------------
    > Oślepił ją blask książęcego tytułu. Nie ją jedną.

    No właśnie. A 30-paroletni książę był zszokowany poślubną metamorfozą dzikiej jak się okazało, wcześniej nieśmiałej, partnerki
  • aandzia43 02.07.18, 13:49
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    > > Nie wiadomo jak było. Inna wersja mówi że Diana wkrótce po małżeństwie za
    > częła> w domu atakować męża jako pierdołę i on się podłamywał...
    > ---------------------------
    > Chciała wyjśc za księcia a wyszła za pierdołę. To musiało być duże rozczarowani
    > e.

    Wyszła za faceta kompletnie nią nie zainteresowanego. Czy pierdoła to nie wiemy, nie zakładaj ze on w ogóle chciał cokolwiek od niej i z nią.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 13:55
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > mundialvar napisał(a):
    > > > Nie wiadomo jak było. Inna wersja mówi że Diana wkrótce po małżeńst
    > wie za
    > > częła> w domu atakować męża jako pierdołę i on się podłamywał...
    > > ---------------------------
    > > Chciała wyjśc za księcia a wyszła za pierdołę. To musiało być duże rozcza
    > rowani
    > > e.
    >
    > Wyszła za faceta kompletnie nią nie zainteresowanego. Czy pierdoła to nie wiemy
    > , nie zakładaj ze on w ogóle chciał cokolwiek od niej i z nią.
    >
    No więc ja nie rozstrzygałem, to Marek tak zinterpretował że ataki na męża "jako pierdołę" oznaczają że jest pierdołą, gdy mnie chodziło tylko o relację stanu umysłu Diany...
  • aandzia43 02.07.18, 13:47
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > No i podstawa: Diana wychodziła za mąż mając 20 lat w stanie kompletnej nieświ
    > adomości kim jest, czego chce i na co się pisze. Biedna, nieszczególnie bystra
    > dziewczyna, z niestabilną psychiką i sianem w głowie. Żal było patrzeć.
    > -------------------
    > Dlatego wyzwaniem dla starszego od niej faceta było przyjęcie roli tego, który
    > ją będzie kształtować.

    Pigmalionizm jest żałosny, Marku.


    To wdzięczne zadanie, ale Karol cały czas bujał się w Ka
    > milii i miał swoja żonę gdzieś. Stąd wzięło sie rozchwianie i rozczarowanie Dia
    > ny.

    Bez przesady, rozchwianie było przed ślubem i po ślubie, z nieba nie spadło. Była jaka była i miejsce, w którym się znalazła było dla niej zbyt wymagające samo w sobie, bez względu na osobę męża. A co mąż miał kształtować? Ta dziewczyna nie skończyła szkoły średniej, jedyne literki jakie czytała to powieści Barbary Cartland, nic jej nie interesowało poza ciuchami. Karol to facet z zainteresowaniami różnorakimi od lat, bzyknął świeżą dziewczynę parę razy bo to miłe zajęcie i zrejterował bo go śmiertlenie nudziła i wkurwiała histeriami. Wolał bystrą Camilę z jego bajki pod każdym względem. Tragiczne, że ci ludzie w ogóle się pobrali, ktoś z decydentów mocno nawalił dopuszczając do czegoś tak niedobranego i skazanego na porażkę.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 13:53

    > Bez przesady, rozchwianie było przed ślubem i po ślubie, z nieba nie spadło. By
    > ła jaka była i miejsce, w którym się znalazła było dla niej zbyt wymagające sam
    > o w sobie, bez względu na osobę męża. A co mąż miał kształtować? Ta dziewczyna
    > nie skończyła szkoły średniej, jedyne literki jakie czytała to powieści Barbary
    > Cartland, nic jej nie interesowało poza ciuchami. Karol to facet z zainteresow
    > aniami różnorakimi od lat, bzyknął świeżą dziewczynę parę razy bo to miłe zajęc
    > ie i zrejterował bo go śmiertlenie nudziła i wkurwiała histeriami. Wolał bystrą
    > Camilę z jego bajki pod każdym względem. Tragiczne, że ci ludzie w ogóle się p
    > obrali, ktoś z decydentów mocno nawalił dopuszczając do czegoś tak niedobranego
    > i skazanego na porażkę.

    Tak było, że doszło do takiego niedopasowanego małżeństwa - dwór myślał że to zwykła rasowa klaczka która się wychowa przy dworze, na pewno chodziło o ustatkowanie dziedzica, za pewne nieco ociężałego umysłowo choć wykształconego...
  • marek.zak1 02.07.18, 13:58
    aandzia43 napisała:

    > Pigmalionizm jest żałosny, Marku.
    ------------------
    Facet wyedukowany, światowy, może wiele dać i nauczyć młodą dziewczynę, która jest zaangażowana i która jest jego żoną.


    >
    > Bez przesady, rozchwianie było przed ślubem i po ślubie, z nieba nie spadło. Była jaka była i miejsce, w którym się znalazła było dla niej zbyt wymagające sam o w sobie, bez względu na osobę męża. A co mąż miał kształtować? Ta dziewczyna nie skończyła szkoły średniej, jedyne literki jakie czytała to powieści Barbary Cartland, nic jej nie interesowało poza ciuchami.
    ------------------
    Top jest bardzo niesprawiedliwe co piszesz. On ni emusiał się z nią żenić, a skoro to zrobił, musiał widzieć inne u niej przymioty. Facet, a szczególnie atrakcyjny, może bzyknąć dla dupy, ale się dla dupy nie żeni.
  • aandzia43 02.07.18, 14:11
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Pigmalionizm jest żałosny, Marku.
    > ------------------
    > Facet wyedukowany, światowy, może wiele dać i nauczyć młodą dziewczynę, która j
    > est zaangażowana i która jest jego żoną.

    Pewnie tak, ale nie każdemu się chce uprawiać orkę na ugorze. Eliza była z natury swojej bystra, Diana raczej nie. Poza tym wiemy, ze jak ktoś nie załapie smaka na intelektualne frykasy podsuwane do dwudziestki (a ona miała je podsuwane w szkole, bo do dobrych szkół chadzała), to potem też nie załapie.


    > > Bez przesady, rozchwianie było przed ślubem i po ślubie, z nieba nie spad
    > ło. Była jaka była i miejsce, w którym się znalazła było dla niej zbyt wymagają
    > ce sam o w sobie, bez względu na osobę męża. A co mąż miał kształtować? Ta dzie
    > wczyna nie skończyła szkoły średniej, jedyne literki jakie czytała to powieści
    > Barbary Cartland, nic jej nie interesowało poza ciuchami.
    > ------------------
    > Top jest bardzo niesprawiedliwe co piszesz. On ni emusiał się z nią żenić, a sk
    > oro to zrobił, musiał widzieć inne u niej przymioty. Facet, a szczególnie atrak
    > cyjny, może bzyknąć dla dupy, ale się dla dupy nie żeni.

    To nie jest niesprawiedliwe, to są wspomnienia o niej jej koleżanek i nauczycieli. Że się żenić nie musiał? Pewnie ze nie, ale były naciski żeby się następca ożenił, poznano ich czy oni sami się poznali (te same sfery jak by nie było i sądzę, że pochodzenie Diany było jej jedynym poza młodością, płodnością i miłym wyglądem atutem). Na pewno mu się spodobała choć trochę fizycznie (młoda i nie paskudna), była nieśmiała i nim zachwycona a to schlebia. Podsumowując: wymyślił se chłop, że jak już musi się żenić to może być i ona.
    Ktoś nei dopilnował, żeby ocenić kandydatkę na księżnę Walii pod kątem charakterologicznym i psychiatrycznym zamiast napalać się na jej pochodzenie, młodość i pozorną uległość. Tragedia.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 02.07.18, 13:03
    mundialvar napisał(a):
    Wtrącę że Harry był mały gdy stracił matkę i jeszcze nie dawno leczył się u terapeutów w związku z tą stratą. Dla niego partnerka starsza to wręcz naturalna tęsknota serca...
    -----------------
    Właśnie, brak / problemy z matką. Miłość, bezpieczeństwo, których mu brakowało.
  • mundialvar 02.07.18, 13:05
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    > Wtrącę że Harry był mały gdy stracił matkę i jeszcze nie dawno leczył się u ter
    > apeutów w związku z tą stratą. Dla niego partnerka starsza to wręcz naturalna t
    > ęsknota serca...
    > -----------------
    > Właśnie, brak / problemy z matką. Miłość, bezpieczeństwo, których mu brakowało.
    >

    Problemy też były, bo jak słusznie zauważyła Andzia Diana była była świrnięta (nie żeby Karol koniecznie był wzorem zdrowia psychicznego)…
  • mundialvar 02.07.18, 13:08
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    > Wtrącę że Harry był mały gdy stracił matkę i jeszcze nie dawno leczył się u ter
    > apeutów w związku z tą stratą. Dla niego partnerka starsza to wręcz naturalna t
    > ęsknota serca...
    > -----------------
    > Właśnie, brak / problemy z matką. Miłość, bezpieczeństwo, których mu brakowało.
    >

    To dziecko - Harry - potrzebuje matki...
  • aandzia43 02.07.18, 13:15
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    > Wtrącę że Harry był mały gdy stracił matkę i jeszcze nie dawno leczył się u ter
    > apeutów w związku z tą stratą. Dla niego partnerka starsza to wręcz naturalna t
    > ęsknota serca...
    > -----------------
    > Właśnie, brak / problemy z matką. Miłość, bezpieczeństwo, których mu brakowało.


    O rany, Megan jako matka, padłam! :-D Aleś poleciał tanim schematem do tej sytuacji raczej nie pasującym. Przeleć nawet po naszym forum: ilu chłopaków z deficytem miłości ze strony matki wzięło sobie starsze o kilka lat dziewczyny? Żaden.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 13:25
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > mundialvar napisał(a):
    > > Wtrącę że Harry był mały gdy stracił matkę i jeszcze nie dawno leczył się
    > u ter
    > > apeutów w związku z tą stratą. Dla niego partnerka starsza to wręcz natur
    > alna t
    > > ęsknota serca...
    > > -----------------
    > > Właśnie, brak / problemy z matką. Miłość, bezpieczeństwo, których mu brak
    > owało.
    >
    >
    > O rany, Megan jako matka, padłam! :-D Aleś poleciał tanim schematem do tej sytu
    > acji raczej nie pasującym. Przeleć nawet po naszym forum: ilu chłopaków z defic
    > ytem miłości ze strony matki wzięło sobie starsze o kilka lat dziewczyny? Żaden

    Nie każda sierotka ma taką pozycję i wybór jak Harry:))
  • hello-kitty2 02.07.18, 12:33
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > mundialvar napisał(a):
    > >
    > > > Książę Harry był taki zmieszany w trakcie ceremonii ślubnej, a Megh
    > an luz
    > > ik:))
    > > ---------------
    > > Mądra babka. Złapać 3 lata młodszego księcia. Tu na forum babki pytają, c
    > zy po
    > > 30 stce znajdę jeszcze kogoś sensownego, a tutaj popatrz, nawet książę by
    > ł do w
    > > zięcia :).

    TYlko 3 lata? Ludzie tak o tym trabia, ze myslalam conajmniej z dyche starsza. 3 lata, umowmy sie, to jest zazwyczaj niedostrzegalna roznica (procz nastolatkow), a i tez ksiaze uroda nie grzeszy.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mundialvar 02.07.18, 12:37
    hello-kitty2 napisała:

    > TYlko 3 lata? Ludzie tak o tym trabia, ze myslalam conajmniej z dyche starsza.
    > 3 lata, umowmy sie, to jest zazwyczaj niedostrzegalna roznica (procz nastolatko
    > w), a i tez ksiaze uroda nie grzeszy.
    >

    Tylko 3 lata, to rzeczywiście niż takiego. Tylko że to jest 3 lata od 34 Harry'ego, a w tym momencie to już zaczyna dziwić, bo ona za chwilę 40-latka, a on przecież kawaler na medal i dzieci mają się rodzić
  • mundialvar 02.07.18, 12:39
    Ale on właśnie potrzebował dojrzałej, nie młódki, pisałem wyżej. Ludzi to jednak musi dziwić bo 37 lat to stara panna, a nie klasyczna panna młoda. Do tego rozwódka.
  • mundialvar 02.07.18, 12:48
    mundialvar napisał(a):

    > Ale on właśnie potrzebował dojrzałej, nie młódki, pisałem wyżej. Ludzi to jedna
    > k musi dziwić bo 37 lat to stara panna, a nie klasyczna panna młoda. Do tego ro
    > zwódka.

    Chciał koniecznie trochę starszą a gdzie on znajdzie fajną pannę-nie-rozwódkę pod 40tkę;))
  • kag73 02.07.18, 13:39
    A odpowiedz jest bardzo prosta: wpadla mu w oko babka i okazalo sie, ze ma 3 lata wiecej niz on, wielkie mi rzeczy, takich przypadkow znam sporo. Czy moze ktos mysli, ze wszyscy sa sfiksowani na wiek i wybija sobie z glowy babke, na ktora polecieli jak sie okaze, ze ma 3 lata wiecej? otoz NIE
  • mundialvar 02.07.18, 13:44
    kag73 napisała:

    > A odpowiedz jest bardzo prosta: wpadla mu w oko babka i okazalo sie, ze ma 3 la
    > ta wiecej niz on, wielkie mi rzeczy, takich przypadkow znam sporo. Czy moze kto
    > s mysli, ze wszyscy sa sfiksowani na wiek i wybija sobie z glowy babke, na ktor
    > a polecieli jak sie okaze, ze ma 3 lata wiecej? otoz NIE

    Oko to o wiele za mało w przypadku młodzieńca dysponującego tak wielkim potencjałem wyboru. Psychika zadecydowała, w szczególności oczywiście nieświadomość
  • mundialvar 02.07.18, 13:44
    mundialvar napisał(a):

    > kag73 napisała:
    >
    > > A odpowiedz jest bardzo prosta: wpadla mu w oko babka i okazalo sie, ze m
    > a 3 la
    > > ta wiecej niz on, wielkie mi rzeczy, takich przypadkow znam sporo. Czy mo
    > ze kto
    > > s mysli, ze wszyscy sa sfiksowani na wiek i wybija sobie z glowy babke, n
    > a ktor
    > > a polecieli jak sie okaze, ze ma 3 lata wiecej? otoz NIE
    >
    > Oko to o wiele za mało w przypadku młodzieńca dysponującego tak wielkim potencj
    > ałem wyboru. Psychika zadecydowała, w szczególności oczywiście nieświadomość

    Anima, Jung i wszystko jasne
  • marek.zak1 02.07.18, 13:45
    kag73 napisała:

    > A odpowiedz jest bardzo prosta: wpadla mu w oko babka i okazalo sie, ze ma 3 lata wiecej niz on, wielkie mi rzeczy, takich przypadkow znam sporo. Czy moze ktos mysli, ze wszyscy sa sfiksowani na wiek i wybija sobie z glowy babke, na ktora polecieli jak sie okaze, ze ma 3 lata wiecej? otoz NIE
    -------------------
    Dla facetów myślących "long term" ma to znaczenie, dla innych zapewne nie.
  • kag73 02.07.18, 13:55
    "Dla facetów myślących "long term" ma to znaczenie, dla innych zapewne nie."

    Dla jednych tak, dla innych nie i tego sie bede trzymala. Ten tu ksiaze jest tego najlepszym przykladem.
  • mundialvar 02.07.18, 13:59
    Kag i Marek, imho Meghan owinęła sobie Harry'ego wokół palca. Zobaczymy co dalej z tego wyniknie.
  • kag73 02.07.18, 14:01
    "Kag i Marek, imho Meghan owinęła sobie Harry'ego wokół palca."

    No AMEN, widac to jak na dloni. Moze byc dobrze :)
  • mundialvar 02.07.18, 14:05
    kag73 napisała:

    > "Kag i Marek, imho Meghan owinęła sobie Harry'ego wokół palca."
    >
    > No AMEN, widac to jak na dloni. Moze byc dobrze :)

    Jeśli jest genialna w tych sprawach, a wiele na to wskazuje, to Harry będzie mieć wytęsknioną mamę i żonę i będą żyć długo i szczęśliwie, ponieważ on też jej tak wiele dał.
  • mundialvar 02.07.18, 14:13
    A i jeszcze jedno - mama Meghan jest terapeutką i to jest niezwykle ważne zarówno jeśli chodzi o geny jak i wiedzę Meghan, które pomogą Harry'emu.
  • mundialvar 02.07.18, 14:15
    Ps. geny - talenty
  • aandzia43 02.07.18, 13:56
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > A odpowiedz jest bardzo prosta: wpadla mu w oko babka i okazalo sie, ze m
    > a 3 lata wiecej niz on, wielkie mi rzeczy, takich przypadkow znam sporo. Czy mo
    > ze ktos mysli, ze wszyscy sa sfiksowani na wiek i wybija sobie z glowy babke, n
    > a ktora polecieli jak sie okaze, ze ma 3 lata wiecej? otoz NIE
    > -------------------
    > Dla facetów myślących "long term" ma to znaczenie, dla innych zapewne nie.


    Marku, dla facetów (i kobiet) myślących "long term" ma znaczenie wyłącznie to, jak starzeć się będzie z dużym prawdopodobieństwem wybranka/ek, a nie różnica trzech lat w tę czy drugą stronę. To można ocenić po typie skóry, tendencjach do tycia bądź braku takowych, wyglądzie przodków do których wybranka/ek jest podobna/y i po przyzwyczajeniach kosmetyczno-żywieniowo-rekreacyjnych. Ja się przyglądam ludziom z zainteresowaniem i pod tym kątem. Wnioski mam takie: różnica kilku lat w kwestii wyglądu i tempa starzenia się to praktycznie nic przy innych uwarunkowaniach.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 02.07.18, 14:02
    aandzia43 napisała:

    > Marku, dla facetów (i kobiet) myślących "long term" ma znaczenie wyłącznie to, jak starzeć się będzie z dużym prawdopodobieństwem wybranka/ek, a nie różnica trzech lat w tę czy drugą stronę.
    ----------------
    Mylisz się. Tak z przykładów forum, dlaczego Kutuzow i Wont chcą mieć młodsze babki? Bo tak maja faceci i jest to biologia. Faceci nie myślą, jak sie będą starzeć, sorry.
  • kag73 02.07.18, 14:13
    "Mylisz się. Tak z przykładów forum, dlaczego Kutuzow i Wont chcą mieć młodsze babki? Bo tak maja faceci i jest to biologia. Faceci nie myślą, jak sie będą starzeć, sorry."

    Przykladow na odrotnosc tez Ci moge podac. Maz mojej siostry 5 lat mlodszy, mojej przyjaciolki 3. Moj maz byl swego czasu zakochany w babce co byla 8 lat starsza, ale to ona nie chciala jego, moja szwagierka maz 6 lat mlodszy. No o czym my tu rozmawiamy? I skad u Was wszystkich ludzie pomysl, zeby akurat Wonta i Kutozowa serwowac ciagle jako przyklady na "norme" Czy oni sa "normalni"? Wont podstarzaly sie zrobil a po glowie mu chodzi zaplodnienie jakiejs wiec nie moze brac rownolatki. W dodatku wielu zwiazalo sie w wieku 20+ a nie w wieku 40+. I ludzie inaczej wygladaja majac 25 a 40, to chyba jasne. Biologia nie biologia, ja teraz majac 45 tez bym wolala mlodszego ew. rownolatka, bo starsi ode mnie jawia mi sie jako za starzy i nieaktracyjni zewnetrznie (owszem sa wyjatki).Wielu ma mlodsze partnerki, bo swego czasu dziewczyny zainteresowane byly nieco straszymi. Wielu braloby rownolatki, ale no nie mieli szans. Chociaz znam tez wiele par gdzie oboje sa w rownym wieku. Taka jest prawda.
    I w dodatku niektorzy mysla jak i czy sie beda starzec i czy sie starzeja, moj np. mysli.
  • mundialvar 02.07.18, 14:17
    Babka 8 lat starsza może nie chcieć o 8 lat młodszego ze względów strategicznych, dziś mnie pożądasz, a jutro mnie porzucisz
  • sabat3 02.07.18, 14:51
    kag73 napisała:
    > I skad u Was wszystkich ludzie pomysl, zeby akurat Wonta i Ku
    > tozowa serwowac ciagle jako przyklady na "norme" Czy oni sa "normalni"?

    No, nie są. Są zdecydowanie powyżej normy. Obaj nie mają garba w postaci alimentów, zżerających 30-40 procent dochodów przeciętniaka w ich wieku. Nie muszą poświęcać energii i uwagi dzieciom z poprzednich związków, nie muszą użerać się z "byłą". Mają przyzwoite warunki mieszkaniowe i majątkowe, które udało im się uzyskać dzięki samodzielnej egzystencji przez te lata - i nikt ich z niczego nie wykopywał, nikt nie wyganiał. Nie mieszkają "z mamusią", nie kiblują na jakichś stancjach czy w hotelach robotniczych. Jednym słowem nie mają tych wszystkich obciążeń, które są udziałem większej części "kawalerów z odzysku" w ich wieku.
    Dlatego też mają młodsze, atrakcyjne partnerki. Bo choćbyście gwizdali, tupali i pluli - chłopaki po prostu są atrakcyjni, są dobrymi partiami. I praktyka to potwierdza.
  • kag73 02.07.18, 14:58
    "Dlatego też mają młodsze, atrakcyjne partnerki. Bo choćbyście gwizdali, tupali i pluli - chłopaki po prostu są atrakcyjni, są dobrymi partiami. I praktyka to potwierdza."

    Wyjedz dokas, moze i Twoja statystyka sie potwierdzi. Bo Ty w Polszy siedzisz a oni szczescia gdzie indziej poszukali :) Wyjedz chociazby na ten Cypr, bedziesz gnojek ale za to z nowa babka :)
    Sa dobrymi partiami zalezy dla kogo. Na pewno nie dla wszystkich kobiet, inaczej rodaczki (te mlode, ktorymi oni sa zainteresowani) w kolejce by sie do nich ustawialy a nie kojarze, zeby tak bylo.
  • sabat3 02.07.18, 15:12
    kag73 napisała:
    > Sa dobrymi partiami zalezy dla kogo. Na pewno nie dla wszystkich kobiet, inacze
    > j rodaczki (te mlode, ktorymi oni sa zainteresowani) w kolejce by sie do nich u
    > stawialy a nie kojarze, zeby tak bylo.

    No to jakimi partiami są "Kowalscy"? :) Oceniam relatywnie względem przeciętności.
  • kag73 02.07.18, 16:23
    "No to jakimi partiami są "Kowalscy"? :) Oceniam relatywnie względem przeciętności."

    No oczywiscie jezeli Kowalscy rowniez celuja w 10 czy 15 lat mlodsze moze byc ciezko. Ale wtedy trza powiedziec, ze no niesprawiedliwy jest ten swiat, w ktorym mlode babki nie chca o sporo starszych facetow. Niesprawiedliwy dla tych facetow. Ale niesprawiedliwosci na tym swiecie jest duzo wiecej :( Zycie.
  • triss_merigold6 02.07.18, 16:55
    Z czysto pragmatycznego podejścia nie są w ogóle partiami, ponieważ wykluczają ślub i dzieci. Są atrakcyjni jako czasoumilacze, pewnie można z nimi przyjemnie weekend spędzić albo wycieczkę.
  • sabat3 02.07.18, 17:34
    triss_merigold6 napisała:
    > Są atrakcyjni jako czasoumilacze

    Dobry nick na forum randkowe XD
  • druginudziarz 02.07.18, 17:49
    sabat3 napisał:

    > triss_merigold6 napisała:
    > > Są atrakcyjni jako czasoumilacze
    >
    > Dobry nick na forum randkowe XD

    Taki puchaty? na portal randkowy? wg mnie bardzo suaby, zreszta sprawdź ;)
    To dobra nazwa na jakąś nutellę albo wibrator.
  • hello-kitty2 02.07.18, 19:19
    druginudziarz napisał:

    > Taki puchaty? na portal randkowy? wg mnie bardzo suaby, zreszta sprawdź ;)
    > To dobra nazwa na jakąś nutellę albo wibrator.

    Albo kilogramowy kubelek lodow ;) Lepszy: Ruchacz kilkurazowy mlodszy?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 02.07.18, 14:18
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Marku, dla facetów (i kobiet) myślących "long term" ma znaczenie wyłączni
    > e to, jak starzeć się będzie z dużym prawdopodobieństwem wybranka/ek, a nie ró
    > żnica trzech lat w tę czy drugą stronę.
    > ----------------
    > Mylisz się. Tak z przykładów forum, dlaczego Kutuzow i Wont chcą mieć młodsze b
    > abki? Bo tak maja faceci i jest to biologia. Faceci nie myślą, jak sie będą sta
    > rzeć, sorry.

    Long term czyli długoterminowo, prawda? No więc jeśli odnosimy się do różnicy trzy lata, to ci tłumaczę (i chyba rozsądni ludzie się zgodzą), że taka różnica nie ma znaczenia przy uwarunkowaniach, które wymieniłam w poprzednim poście. Nie atakuj przykładami Kutuzowa i Wonta, bo oni mają aktualnie babki młodsze o kilkanaście lat, a to jest inna bajka - tu wymienione przeze mnie uwarunkownia bledną, bo róznica jest po prostu duża.
    Pewnie, ze facea nie interesuje jak on się będzie starzeć, ale już to, jak będzie się starzeć jego wybranka tak. O tym pisałam.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 02.07.18, 14:29
    aandzia43 napisała:

    > Long term czyli długoterminowo, prawda? No więc jeśli odnosimy się do różnicy trzy lata, to ci tłumaczę (i chyba rozsądni ludzie się zgodzą), że taka różnica nie ma znaczenia przy uwarunkowaniach, które wymieniłam w poprzednim poście. Nie atakuj przykładami Kutuzowa i Wonta, bo oni mają aktualnie babki młodsze o kilkanaście lat, a to jest inna bajka - tu mienione przeze mnie uwarunkownia bledną, bo róznica jest po prostu duża.
    > Pewnie, ze facea nie interesuje jak on się będzie starzeć, ale już to, jak bęzie się starzeć jego wybranka tak. O tym pisałam.
    ---------------------
    Właśnie, jak sie ożeni z 20 lat młodszą, jak książę Monaco, to starzeć się nie będzie.
  • aandzia43 02.07.18, 14:47
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Long term czyli długoterminowo, prawda? No więc jeśli odnosimy się do róż
    > nicy trzy lata, to ci tłumaczę (i chyba rozsądni ludzie się zgodzą), że taka ró
    > żnica nie ma znaczenia przy uwarunkowaniach, które wymieniłam w poprzednim pośc
    > ie. Nie atakuj przykładami Kutuzowa i Wonta, bo oni mają aktualnie babki młodsz
    > e o kilkanaście lat, a to jest inna bajka - tu mienione przeze mnie uwarunkowni
    > a bledną, bo róznica jest po prostu duża.
    > > Pewnie, ze facea nie interesuje jak on się będzie starzeć, ale już to, j
    > ak bęzie się starzeć jego wybranka tak. O tym pisałam.
    > ---------------------
    > Właśnie, jak sie ożeni z 20 lat młodszą, jak książę Monaco, to starzeć się nie
    > będzie.

    Właśnie, 20 lat jak słusznie zauważyłeś. A ględzenie o różnicy trzech lat między Harrym a Megan to jakieś bezzasadne bicie piany.
    Spotykam takie kwiatki wyglądowo-wiekowe, ze czasem szczęka opada. Ostatnio miała do zynienia okołozawodowo z panem i jakiś czas później z jego peselem. Długo wpatrywałam się w dwie pierwsze cyfry w zdumieniu. Chłopak ma 40 lat i wygląda na najwyżej 30. Geny i tylko trochę dbałość o kondycję. Nie metroseksualny, nie wypacykowany, nie przetrenowany na siłowni, normalny chłop. SKÓRA. Gładka, czysta, bez zmarszczki, przebarwienia czy krostki. Skóra młodego chłopaka, dar od Matki Natury, dawno czegoś takiego nie widziałam u mężczyzny. Do tego włosy na miejscu, nie na plecach, dobra sylwetka, szczupła, chłopięcy typ urody. Zadbane zęby, styl ubierania się zwykłego młodego chłopa, żadnych przegięć w jedną czy w drugą stronę. Większość równolatek będzie wyglądać przy nim staro. Ale to wyjątek. Wszystkie znajome pary z grubsza równolatków (choć właściwie większość dziewczyn jest starsza od mężów o 1-3lata) wyglądają równo, albo dziewczyny trochę lepiej.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 14:02
    Imho Meghan korzysta z dobrodziejstw nowoczesnej kosmetyki bo jeszcze nigdy nie widziałem tak świeżo wyglądającej w transmisji ze ślubu 37-latki. Dlaczego tak myślę? Bo nie takie jak ona korzystają, więc dlaczego ona by nie miała skorzystać.

    Rodzenie pierwszych dzieci przez 37-latkę nie jest naturalną sytuacją. To mi mówi że ona nie jest naturalnie skłonna do macierzyństwa... ...
  • aandzia43 02.07.18, 12:43

    > > > Mądra babka. Złapać 3 lata młodszego księcia. Tu na forum babki pyt
    > ają, c
    > > zy po
    > > > 30 stce znajdę jeszcze kogoś sensownego, a tutaj popatrz, nawet ksi
    > ążę by
    > > ł do w
    > > > zięcia :).
    >
    > TYlko 3 lata? Ludzie tak o tym trabia, ze myslalam conajmniej z dyche starsza.
    > 3 lata, umowmy sie, to jest zazwyczaj niedostrzegalna roznica (procz nastolatko
    > w), a i tez ksiaze uroda nie grzeszy.

    Trąbi Mareczek z obsesją różnicy wieku kobiety ;-)
    Harry to rudzielec, rudzielcom i blondynom szybko starzeje się skóra. Megan długo będzie gładka i napięta bez siateczki zmarszczek i zwiotczenia skóry. Jeśli nie zacznie przesadzac z głodzeniem się. Chociaż poza tym Harry ma urodę chłopięcą, więc mimo tej cery może z daleka bardzo długo wyglądać na szczawika.
    Tak w ogóle to mój typ, lubię rudzielców z łobuzerskim urokiem ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 02.07.18, 09:35
    mundialvar napisał(a):
    > Streszczając na jeden z możliwych sposobów: współczesne małżeństwo to orka na u
    > gorze, bez szacunku jakim kiedyś otaczana była rola męża. Lepiej pofikać w inte
    > rnecie, bo tu jeszcze są możliwości zachowania męskiej tożsamości i ekspresji z
    > lepszych czasów.

    Moze maja relacje ze strony Sabatow, czym to sie konczy?
  • mundialvar 02.07.18, 09:38
    sabat3 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    > > Streszczając na jeden z możliwych sposobów: współczesne małżeństwo to ork
    > a na u
    > > gorze, bez szacunku jakim kiedyś otaczana była rola męża. Lepiej pofikać
    > w inte
    > > rnecie, bo tu jeszcze są możliwości zachowania męskiej tożsamości i ekspr
    > esji z
    > > lepszych czasów.
    >
    > Moze maja relacje ze strony Sabatow, czym to sie konczy?

    Początek był piękny i romantyczny?:)
  • mundialvar 02.07.18, 09:45
    Bo obawiam się że konceptualizowałeś narzeczoną, a nie percypowałeś jej, patrzyłeś ale nie widziałeś:)
  • mundialvar 02.07.18, 09:31
    2.07.2018, Warszawa (PAP) - Wzrost PKB w jakiejś perspektywie spadnie poniżej poziomu 4 proc. ze względu na brak pracowników - powiedział w wywiadzie dla "Sieci" premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że obecnie na rynku pracy brakuje ok. 150 tys. pracowników.
    Zapytany, czy wzrost powyżej 5 proc. z I kw. 2018 r. jest niezagrożony, Morawiecki powiedział: "Wszystkie analizy mówią, że ten wzrost w jakiejś perspektywie spadnie poniżej 4 proc., ponieważ brakuje głów i rąk do pracy. (...) 350 tys. ludzi wchodzi na rynek pracy co roku, a ok. 500 tys. wychodzi. Na emerytury odchodzi powojenny boom demograficzny. Wszyscy analitycy, także z instytucji międzynarodowych to widzą i uwzględniają. Nie ma cudów".

    Nic tylko zakładać rodziny, jeśli chodzi o warunki ekonomiczne:)
  • obrotowy 02.07.18, 09:40
    mundialvar napisał(a):
    Nic tylko zakładać rodziny, jeśli chodzi o warunki ekonomiczne:)

    tu akurat masz racje
    - to jest wlasnie ten dobry moment historyczny.
    w PL zaczyna brakowac ludzi, a praca wreszcie jest
    w kraju i nie ma koniecznosci emigracji.

    przy spodziewanym wzroscie PKB zacierac rece i brac sie do roboty :)

    obrotowy
    ekonomista.
  • prosty_facet 12.07.18, 13:24
    obrotowy napisał:


    > - to jest wlasnie ten dobry moment historyczny.
    > w PL zaczyna brakowac ludzi, a praca wreszcie jest
    > w kraju i nie ma koniecznosci emigracji.
    >
    > przy spodziewanym wzroscie PKB zacierac rece i brac sie do roboty :)
    >

    Chyba uległeś złudzeniu pisowskiemu ;-)

    Znam co najmniej kilka wykształconych osób, które nie mogą znaleźć pracy.
    Chyba że mówimy o pracy w biedrze na kasie za 1,8 tys na rękę....


    --
    "Jakiś typek mnie szuka, twierdzi, że skradłem mu żonę,
    ale wiesz co mówią - znalezione nie kradzione"
  • druginudziarz 12.07.18, 14:01
    prosty_facet napisał:

    > obrotowy napisał:
    >
    >
    > > - to jest wlasnie ten dobry moment historyczny.
    > > w PL zaczyna brakowac ludzi, a praca wreszcie jest
    > > w kraju i nie ma koniecznosci emigracji.
    > >
    > > przy spodziewanym wzroscie PKB zacierac rece i brac sie do roboty :)
    > >
    >
    > Chyba uległeś złudzeniu pisowskiemu ;-)
    >
    > Znam co najmniej kilka wykształconych osób, które nie mogą znaleźć pracy.
    > Chyba że mówimy o pracy w biedrze na kasie za 1,8 tys na rękę....

    Lidl widziałem ogłoszenia, rekrutuje teraz na 4 tys. zł brutto to jest jakieś 2.800 na rękę.
    Ale 18.letni "pomocnik murarza" robi we wakacje za stawke 4 tys. na ręke.
    Ale dyplomem twoich tych znajomych pewnie cięzko się miesza beton w szafliku :)
    Niech mają pretensje do rodziców że kiepskie szkoły wybrali.
  • obrotowy 12.07.18, 14:31
    prosty_facet napisał:
    Chyba uległeś złudzeniu pisowskiemu ;-)


    nie. jestem po prostu ekonomista z dlugoletnia praktyka.
    nastaly dobre czasy dla zakladania rodzin. - bo ludzi w PL malowato, a praca w koncu sie pojawila.

    a na jakies konflikty zbrojne , czy katastrofy naturalne raczej sie w najblizszym czasie nie zanosi.
  • obrotowy 02.07.18, 09:46
    w byciu mezem... takiego jak kiedys...

    DZISIAJ jedynym celem dla mezczyzny w zawarciu malzenstwa - jest jedynie pragnienie posiadania rodziny i dzieci

    - o seks okazjonalny dzis nietrudno
    - o jedzenie rowniez, fast foodow jest wbrod.
    - salony pralnicze sa na ulicach
    - a jak sie nie chce sprzatac chalupy - to mozna zamowic sprzataczke
    - a gdy nudno czasem - to idzie sie do pubu, a jakies "zywce" do pogadania zawsze sie znajda....
  • marek.zak1 02.07.18, 11:11
    obrotowy napisał:

    > w byciu mezem... takiego jak kiedys...
    >
    > DZISIAJ jedynym celem dla mezczyzny w zawarciu malzenstwa - jest jedynie pragnienie posiadania rodziny i dzieci
    ------------------
    Nie, niedopuszczenei, żeby kobieta którą facet kocha, widząc jego niezdecydowanie, odeszła.
  • obrotowy 02.07.18, 12:24
    marek.zak1 napisał:
    Nie, niedopuszczenie żeby kobieta którą facet kocha, widząc jego niezdecydowanie, odeszła.


    Bywa i tak wsrod tych napalonych i ambitnych...

    Ale te cwane kombinuja inaczej i "wierca dziure w brzuchu" :)

    - zdecyduj sie k... w koncu.!
    - rodzina czeka
    - znajomi czekaja
    - a przede wszystkim dzidzius w brzuchu czeka :)
  • kutuzow 02.07.18, 12:09
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,164031,23612091,szukamy-szczescia-czy-powielamy-bledy-polacy-ida-na-rekord.html#MT2
    kilka ciekawych akapitów:

    "Wyraźnie obserwujemy wzrost zaangażowania mężczyzn w opiekę nad pociechami z powtórnego małżeństwa. Zmniejsza się także zaangażowanie finansowe ojców w dzieci z poprzedniego małżeństwa. Owszem, możemy piać z zachwytu nad patchworkowatością rodzin - rzeczywiście, w pewnych środowiskach: zamożnych, wielkomiejskich ten model się sprawdza, ale w większości przypadków nowe dziecko w naturalny sposób konsumuje czas, pieniądze, zainteresowanie i emocje.

    Poza tym małżeństwa zawierane w dojrzałym wieku bywają bardziej udane. Z biegiem lat łagodniejemy, mniej kierujemy się emocjami. Przestajemy nadmiernie przywiązywać wagę do idealistycznych poglądów, coraz częściej machamy ręką na drobiazgi, na rzeczy czy zachowania, które wcześniej by nas wkurzały. Jako ludzie dojrzalsi mówimy sobie: "Ach, to nie ma większego znaczenia. Jutro już nie będę o tym pamiętać".


    Kobiety są zdecydowanie bardziej krytyczne w ocenie jakości związku, a zwłaszcza w ocenie wpływu sporadycznych zachowań na trwanie związku. Do tej kategorii wchodzą zarówno akty agresji słownej i fizycznej, jak i jednorazowe "skoki w bok".


    Z ciekawostek - jako demograf widzę wyraźnie, że coraz popularniejsze stają się ostatnio małżeństwa polsko-ukraińskie. Oczywiście powodem jest rosnący napływ Ukraińców do Polski. Podejrzewam, że nadchodzące lata będą czasem kontynuacji tego trendu. Nawiasem mówiąc, skoro jesteśmy przy związkach mieszanych, to Polacy najchętniej wybierają Ukrainki i Rosjanki, a Polki - Niemców i Brytyjczyków."



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mundialvar 02.07.18, 12:20
    W 2017r. zawarto w Polsce ponad 700 małżeństw polsko-ukraińskich
  • aandzia43 02.07.18, 12:23
    mundialvar napisał(a):

    > W 2017r. zawarto w Polsce ponad 700 małżeństw polsko-ukraińskich


    Tylko tyle, myślałam ze więcej.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 02.07.18, 12:28
    aandzia43 napisała:

    > mundialvar napisał(a):
    >
    > > W 2017r. zawarto w Polsce ponad 700 małżeństw polsko-ukraińskich
    >
    >
    > Tylko tyle, myślałam ze więcej.
    >

    Dużo randek polsko-ukraińskich w Lublinie?
  • obrotowy 02.07.18, 12:52
    mundialvar napisał(a):
    Dużo randek polsko-ukraińskich w Lublinie?


    - kto by tam tracil czas na randki...

    robi sie "domowke" i po klopocie :)
  • hello-kitty2 02.07.18, 12:24
    kutuzow napisał:

    > "Wyraźnie obserwujemy wzrost zaangażowania mężczyzn w opiekę nad pociechami z p
    > owtórnego małżeństwa. Zmniejsza się także zaangażowanie finansowe ojców w dziec
    > i z poprzedniego małżeństwa. Owszem, możemy piać z zachwytu nad patchworkowatoś
    > cią rodzin - rzeczywiście, w pewnych środowiskach: zamożnych, wielkomiejskich t
    > en model się sprawdza, ale w większości przypadków nowe dziecko w naturalny spo
    > sób konsumuje czas, pieniądze, zainteresowanie i emocje.

    Dlatego nigdy nie zdecydowalabym sie na nowe dziecko z nowym partnerem z prostego powodu: zadnej konkurencji dla juz istniejacych dzieci (moich czy jego). Nie fair.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • obrotowy 02.07.18, 12:26
    typu: Twoje-moje...

    czasem jest to wspolne dopelnienie

    roznie w zyciu bywa.
  • druginudziarz 02.07.18, 12:41
    kutuzow napisał:

    > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,164031,23612091,szukamy-szczescia-czy-powielamy-bledy-polacy-ida-na-rekord.html#MT2
    > kilka ciekawych akapitów:

    Wartościowy wywiad.
  • yesterday56 02.07.18, 14:13
    To co napisała Karen jest w stu procentach prawdziwe. Wolność którą wywalczyły sobie kobiety spowodowała że mężczyźni nie chcą się żenić. Boją się że zaraz po ślubie dziewczyna zacznie przyprawiać im rogi, bo ma wszelkie do tego możliwości. Mam przykład z przed pół roku znajomego chłopaka 27 lat i jego dziewczyny też 27 lat. Chodzili ze sobą przeszło rok, postanowili wziąć ślub, wyznaczyli nawet datę ślubu. Ale ona poznała dwóch kolesi pracujących w Londynie, którzy przyjechali na urlop do Polski. Oni namówili ją żeby rzuciła pracę na kasie za 1800 zł i wyjechała z nimi do Londynu. I ona tak zrobiła. Przedtem jednak wybuchła awantura do której chciano nawet wezwać Policję. On mi później mówił że dziewczyna która pracowała w UK i wróci do Polski nie ma w naszym kraju szansy spotkać przyszłego męża Polaka. Powszechnie chłopcy uważają, że dziewczyny tam puszczają się cały czas z murzynami i arabami.
  • kag73 02.07.18, 14:22
    "On mi później mówił że dziewczyna która pracowała w UK i wróci do Polski nie ma w naszym kraju szansy spotkać przyszłego męża Polaka. Powszechnie chłopcy uważają, że dziewczyny tam puszczają się cały czas z murzynami i arabami."

    No i ? Wymydli jej sie :) ? Czy zwyczajnie boja sie porownania? Cieniasy :))
  • druginudziarz 02.07.18, 15:12
    kag73 napisała:

    > "On mi później mówił że dziewczyna która pracowała w UK i wróci do Polski nie m
    > a w naszym kraju szansy spotkać przyszłego męża Polaka. Powszechnie chłopcy uwa
    > żają, że dziewczyny tam puszczają się cały czas z murzynami i arabami."
    >
    > No i ? Wymydli jej sie :) ? Czy zwyczajnie boja sie porownania? Cieniasy :))

    Nie każdy gustuje w wylizywaniu talerza po kimś.
  • rekreativa 02.07.18, 16:20
    "Nie każdy gustuje w wylizywaniu talerza po kimś."

    Czyli co? Tylko dziewica?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • szopen_cn 03.07.18, 08:30
    rekreativa napisała:

    > "Nie każdy gustuje w wylizywaniu talerza po kimś."
    >
    > Czyli co? Tylko dziewica?
    >

    Szczele Markiem:
    Jak forumowa madrosc pokazuje taki wybor najbardziej zwieksza szanse na BSWM.

    Czekanie na "po slubie" to tez swietna metoda.
  • proteinawy 03.07.18, 13:56
    szopen_cn napisał:

    > Szczele Markiem:
    > Jak forumowa madrosc pokazuje taki wybor najbardziej zwieksza szanse na BSWM.
    >
    > Czekanie na "po slubie" to tez swietna metoda.

    A ja pojadę Kombin ale bez nabijania sie z człowieka . Zamiast śmiać sie ze straw-mana „boisz sie porównań” niech sie zgłosi taki facet, ktory jest z kobieta, ktora przeżyła PRZED nim wielka, dewastującą milosc swojego zycia, a co za tym idzie bardzo głębokie rozczarowanie. Niech sie zgłosi facet ktory jest w stałym związku z taka kobieta a nie w trakcie dożynek resztek jej młodości w hotelowych pokojach.

    Neurotyczne obawy Kombiego to (moim zdaniem) czarna strona maksymy Kag „happy wife = happy life”. Obawa przed „dużym przebiegiem”, to obawa bycia z osobą rozczarowaną życiem, zgorzkniałą, byc moze niezdolną do nawiązania długotrwałej więzi. Prawie na pewno niezdolną do dzielenia nieprzyjemności. Za to potencjalnie biegłą w manipulacji, psychologicznym szantażu i innych trickach jakimi sie obrasta w toksycznych zwiazkach. Potencjalnie projektującą poprzednie porażki na facetow w ogole. Potencjalnie zarażoną mentalnością więziennego cwela (kto mnie nie zgnoi prawdopodobnie zasługuje na zgnojenie). Faceci wizualizują sobie te lęki w postaci poprzednich kutasow. A powinni w postaci laptopa ze starym Windowsem do którego co i rusz ktos wtyka USB stick ze zjebanym oprogramowaniem.

    Zakładam ze wszystkie te obawy mozna odbić w lustrze i czesc kobiet bedzie mieć te same obawy wobec „wielokrotnie rozwiedzionych” facetow. Podejrzewam ze to dlatego taki wysoki procent naszych koleżanek jest teraz sama albo trzyma kochanków na doskok/dojazd.

    Możliwe ze te obawy nie maja pokrycia w rzeczywistości. Ale z logicznego punktu widzenia nie sa nieracjonalne.
  • aandzia43 03.07.18, 14:20
    proteinawy napisał(a):

    > szopen_cn napisał:
    >
    > > Szczele Markiem:
    > > Jak forumowa madrosc pokazuje taki wybor najbardziej zwieksza szanse na B
    > SWM.
    > >
    > > Czekanie na "po slubie" to tez swietna metoda.
    >
    > A ja pojadę Kombin ale bez nabijania sie z człowieka . Zamiast śmiać sie ze str
    > aw-mana „boisz sie porównań” niech sie zgłosi taki facet, ktory jest z kobieta,
    > ktora przeżyła PRZED nim wielka, dewastującą milosc swojego zycia, a co za tym
    > idzie bardzo głębokie rozczarowanie. Niech sie zgłosi facet ktory jest w stały
    > m związku z taka kobieta a nie w trakcie dożynek resztek jej młodości w hotelow
    > ych pokojach.
    >
    > Neurotyczne obawy Kombiego to (moim zdaniem) czarna strona maksymy Kag „happy w
    > ife = happy life”. Obawa przed „dużym przebiegiem”, to obawa bycia z osobą rozc
    > zarowaną życiem, zgorzkniałą, byc moze niezdolną do nawiązania długotrwałej wię
    > zi. Prawie na pewno niezdolną do dzielenia nieprzyjemności. Za to potencjalnie
    > biegłą w manipulacji, psychologicznym szantażu i innych trickach jakimi sie obr
    > asta w toksycznych zwiazkach. Potencjalnie projektującą poprzednie porażki na f
    > acetow w ogole. Potencjalnie zarażoną mentalnością więziennego cwela (kto mnie
    > nie zgnoi prawdopodobnie zasługuje na zgnojenie). Faceci wizualizują sobie te l
    > ęki w postaci poprzednich kutasow. A powinni w postaci laptopa ze starym Window
    > sem do którego co i rusz ktos wtyka USB stick ze zjebanym oprogramowaniem.

    > Możliwe ze te obawy nie maja pokrycia w rzeczywistości. Ale z logicznego punktu
    > widzenia nie sa nieracjonalne.


    Piękne Proteinowy i chwytające za serce. Nie nabijam się. Ale myślę, że prawda jest prostsza: faceci nie chcą kobiet z bogatymi doświadczeniami seksualnymi bo po pierwsze nie chcą bogatego materiału do porównań, a po drugie boją się że będą zdradzani. Pierwsze ma odniesienie do reala (no jest materiał do porównań, co by nei powiedzieć), drugie niekoniecznie (przez lata bycia z mężem nie bzyknęłam się z żadnym innym facetem, przed i po owszem chętnie i bez oporów, nie jestem taka jedyna, nie wszystkie chętne do seksu zdradzają stałych partnerów). Więc lęk przed kobietą zrujnowaną psychicznie poprzednim związkiem czy wesołym życiem i inne takie delikatesy to dla wyjątkowych wrażliwców.


    >
    > Zakładam ze wszystkie te obawy mozna odbić w lustrze i czesc kobiet bedzie mieć
    > te same obawy wobec „wielokrotnie rozwiedzionych” facetow. Podejrzewam ze to d
    > latego taki wysoki procent naszych koleżanek jest teraz sama albo trzyma kochan
    > ków na doskok/dojazd.

    Nie trzymam facetów na dystans bo się boję wad rodu męskiego (w ogóle nie boję się mężczyzn, jacy są widać od razu, nie ma się czego bać ;-)), trzymam bo jestem zrujnowana psychicznie i nie mam do zaoferowania niczego cennego uczciwemu i nastawionemu na emocjonalne pójście na całość mężczyźnie.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 03.07.18, 14:28
    proteinawy napisał(a):
    > Niech sie zgłosi facet ktory jest w stałym związku z taka kobieta a nie w trakcie dożynek resztek jej młodości w hotelowych pokojach.>

    Proteinowy, rozumiem, że łączysz się ze mną w bólu?
    BTW, byłem kiedyś na dożynkach, było pięknie, ale potem tak się schlałem, że mnie wynieśli :-(
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • proteinawy 03.07.18, 15:23
    > Proteinowy, rozumiem, że łączysz się ze mną w bólu?
    BTW, byłem kiedyś na dożynkach, było pięknie, ale potem tak się schlałem, że mnie wynieśli :-( <

    Nieee, to nie było do Ciebie. To był preemtywny strzał w stronę (potencjalnych) świętoszkowatych cwaniaczków ktorych zwierzyna sa łanie juz lekko okulawione przez zycie (metafora dobrana do Twojej ewolucyjnej narracji).
  • gogol77 03.07.18, 17:12
    proteinawy napisał(a):
    > Proteinowy, rozumiem, że łączysz się ze mną w bólu?
    BTW, byłem kiedyś na dożynkach, było pięknie, ale potem tak się schlałem, że mnie wynieśli :-(
    > Nieee, to nie było do Ciebie. To był preemtywny strzał w stronę (potencjalnych) świętoszkowatych cwaniaczków ktorych zwierzyna sa łanie juz lekko okulawione przez zycie (metafora dobrana do Twojej ewolucyjnej narracji).>

    To jednak do mnie! Bo może nie świętoszkowy, ale jednak właśnie taki jak piszesz cwaniaczek.
    Bo w nawiązaniu do tego co w tym wątku piszą andzia, marek im bardziej są rozczarowane poprzednimi związkami tym łatwiej mogą paść łupem nowego cwaniaczka.
    Pierwszy mąż TJ umarł w Kanadzie ale przyczyną był jego problem alkoholowy co kładło się cieniem na ich związku. Ale bardzo go kochała i podobno miała z nim piękne orgazmy. Także przy minecie :-(
    Drugi, nie wiem ale jak czasem nasza rozmowa otrze się o seks z nim - ona się strasznie krzywi. Może miał małego? Albo był jednorazowcem? Co przy jej potrzebach może wyglądać prawdopodobnie. No i generalnie okazał się być dupkiem.
    Stąd więc pewnie łatwość z jaką udało mi się ją doprowadzić do... moralnego upadku (mężatka!) - już na 2-giej randce!
    No dobra, była wyposzczona. Ale, że 25 lat?
    No ale widocznie wystarczyło być trochę lepszym na tle poprzedników!. Bo ja nie piję (już ona więcej!), mam średnią krajową i mogłem kilka razy :-)
    No i ona mówi, że jestem fajny gość :-)
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 03.07.18, 17:56
    Pojechała z córką, Kanadyjką i 3-ma wnuczkami nad morze. Wcześniej jak się żegnaliśmy - wystawiła mi te swoje cycki dokładnie tak jak Dancewicz "Pułkownikowi Kwiatkowskiemu" (Kondratowi) - co to jemu się od tego widoku zbierało na płacz.
    Żebym je zapamiętał. Dzisiaj wraca. To ja jej napisałem, że te jej cycki wciąż pamiętam. Zadzwoniła z pod Kielc i powiedziała, że już niedługo będę je miał. Na Hiszpana :-)
    Ze bajki? Nie! to fuks, że mi się takie coś przydarzyło.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 03.07.18, 18:41
    gogol77 napisał:
    > No ale widocznie wystarczyło być trochę lepszym na tle poprzedników!. Bo ja nie piję (już ona więcej!), mam średnią krajową i mogłem kilka razy :-)>

    No właśnie!!! I Kutuzow/Fronczewski w sąsiednim wątku (nie chce mi się szukać kto ten cytat z "Na biało" wywołał pierwszy) - trafił dokładnie w punkt:

    www.youtube.com/watch?v=FeZYsTVrpMY :

    ...I wtedy ja na dany znak, prężąc i śmiejąc się szampańsko - wchodzę...
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • marek.zak1 03.07.18, 14:36
    proteinawy napisał(a):
    > Neurotyczne obawy Kombiego to (moim zdaniem) czarna strona maksymy Kag „happy w
    > ife = happy life”. Obawa przed „dużym przebiegiem”, to obawa bycia z osobą rozczarowaną życiem, zgorzkniałą, byc moze niezdolną do nawiązania długotrwałej więzi.
    ------------------
    Widzę tutaj nieścisłośc logiczną. Jak jest zadowolona, nierozczarowana, to przeważnie jest nadal w fajnym związku. Skoro jest wolna, musi być rozczarowana byłym/i partnerami i czeka na pocieszyciela.
  • aandzia43 03.07.18, 14:51
    marek.zak1 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > > Neurotyczne obawy Kombiego to (moim zdaniem) czarna strona maksymy Kag „h
    > appy w
    > > ife = happy life”. Obawa przed „dużym przebiegiem”, to obawa bycia z osob
    > ą rozczarowaną życiem, zgorzkniałą, byc moze niezdolną do nawiązania długotrwał
    > ej więzi.
    > ------------------
    > Widzę tutaj nieścisłośc logiczną. Jak jest zadowolona, nierozczarowana, to prze
    > ważnie jest nadal w fajnym związku. Skoro jest wolna, musi być rozczarowana był
    > ym/i partnerami i czeka na pocieszyciela.


    Nie Marku, wolna to nie to samo co rozczarowana. Zależy kiedy i jak skończył się jej związek i jak przepracowała to, co już przeżyła. Nie rób z kobiet niezdrowych i słabowitych lelij snujących się po świecie w stanie albo sparowania, albo degrengolady. To krzywdzące i deprecjonujące.
    I niekoniecznie czeka na pocieszyciela.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 03.07.18, 15:03
    aandzia43 napisała:

    > Nie Marku, wolna to nie to samo co rozczarowana. Zależy kiedy i jak skończył się jej związek i jak przepracowała to, co już przeżyła.
    ---------------
    W każdy związek wchodzi się z nadziejami, więc, jak sie kończy, te nadzieje są niespełnione. Kilka sytuacji. Wolna więc:
    - odeszła od poprzedniego, bo...zły seks, zdrada, nieporozumienia, alko ...
    - poprzedni odszedł od niej,
    - wypaliło sie obojgu,
    - poprzedni umarł,
    - nie miała nigdy,

    W którym z powyższych nie widzisz rozczarowania?
  • aandzia43 03.07.18, 15:09
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Nie Marku, wolna to nie to samo co rozczarowana. Zależy kiedy i jak skońc
    > zył się jej związek i jak przepracowała to, co już przeżyła.
    > ---------------
    > W każdy związek wchodzi się z nadziejami, więc, jak sie kończy, te nadzieje są
    > niespełnione. Kilka sytuacji. Wolna więc:
    > - odeszła od poprzedniego, bo...zły seks, zdrada, nieporozumienia, alko ...
    > - poprzedni odszedł od niej,
    > - wypaliło sie obojgu,
    > - poprzedni umarł,
    > - nie miała nigdy,
    >
    > W którym z powyższych nie widzisz rozczarowania?

    Można nie być szczególnie rozczarowanym po żadnym z powyższych przypadków, ludzie różnie odbierają to, co ich spotyka. Poza tym można być rozczarowanym w momencie kiedy nas coś spotyka, ale jakiś czas potem już nie - czas płynie, ludzi przepracowują traumy, dojrzewają. Nawet w samotności wyobraź sobie ;-) Więc nie zakładaj, że człowiek aktualnie singiel z cała pewnością TRWA w stanie rozczarowania.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 03.07.18, 16:20
    aandzia43 napisała:

    > Można nie być szczególnie rozczarowanym po żadnym z powyższych przypadków, ludzie różnie odbierają to, co ich spotyka. Poza tym można być rozczarowanym w momencie kiedy nas coś spotyka, ale jakiś czas potem już nie - czas płynie, ludzi przepracowują traumy, dojrzewają. Nawet w samotności wyobraź sobie ;-) Więc nie zakładaj, że człowiek aktualnie singiel z cała pewnością TRWA w stanie rozczarowania.
    ----------------------
    Nie, to nie z całą pewnością, bo bywają mało wrażliwi na życiowe porażki. Poza tym czas goi rany, a nadzieja gdzieś tam zawsze tkwi.
    >
  • hello-kitty2 03.07.18, 18:19
    proteinawy napisał(a):

    > A ja pojadę Kombin ale bez nabijania sie z człowieka . Zamiast śmiać sie ze str
    > aw-mana „boisz sie porównań” niech sie zgłosi taki facet, ktory jest z kobieta,
    > ktora przeżyła PRZED nim wielka, dewastującą milosc swojego zycia, a co za tym
    > idzie bardzo głębokie rozczarowanie. Niech sie zgłosi facet ktory jest w stały
    > m związku z taka kobieta a nie w trakcie dożynek resztek jej młodości w hotelow
    > ych pokojach.
    >
    > Neurotyczne obawy Kombiego to (moim zdaniem) czarna strona maksymy Kag „happy w
    > ife = happy life”. Obawa przed „dużym przebiegiem”, to obawa bycia z osobą rozc
    > zarowaną życiem, zgorzkniałą, byc moze niezdolną do nawiązania długotrwałej wię
    > zi. Prawie na pewno niezdolną do dzielenia nieprzyjemności. Za to potencjalnie
    > biegłą w manipulacji, psychologicznym szantażu i innych trickach jakimi sie obr
    > asta w toksycznych zwiazkach. Potencjalnie projektującą poprzednie porażki na f
    > acetow w ogole. Potencjalnie zarażoną mentalnością więziennego cwela (kto mnie
    > nie zgnoi prawdopodobnie zasługuje na zgnojenie). Faceci wizualizują sobie te l
    > ęki w postaci poprzednich kutasow. A powinni w postaci laptopa ze starym Window
    > sem do którego co i rusz ktos wtyka USB stick ze zjebanym oprogramowaniem.

    Ciekawe rozwazania.

    Dorzuce moje zdanie, ze jesli chodzi o obawy stricte Kombiego, to one nie maja drugiego dna. Czlowiek ma ewidentnie kompleks malego penisa. Wystarczy spojrzec jakie dane (co do centymetra) podaje w kwestii preferowanych przez kobiety rozmiarow penisa. NIe wystepuje w nim obawa o zjeba**e kobiety duzym przebiegam, zjeba**e natury emocjonalnej, jakie Ty przedstawiasz. On stosuje inny myk, ktorego mechanizm wyjasnil mi kiedys kochanek z b.malym penisem. A mianowicie rozglada sie za pania z malym doswiadczeniem (wpadla mu tu ostatnio ta pseudonamietna panna trzydziestoletnia, co to zycia seksualnego starczyloby na pokrycie 1 roku kalendarzowego? jakos tak, mniejsza), bo raz nie bedzie mogla sie okreslic w sprawie preferowanych widelek rozmiaru fiuta, z braku porownania, dwa bedzie ja mogl najpierw rozkochac, tak, ze gdy faktycznie sie juz rozbierze, to ona emcjonlanie zaangazowana nie ucieknie nawet na mikrowidok. Pani z przebiegiem ani nie czeka na rozkochanie zeby sciagnac majty ani nie bierze czegos, co jej ewidentnie nie odpowiada vide: kluska, minkutas, pisio (kur*wa moje ostatnie doswiadczenie portalowe: facet nazywa swojego pisiem, absolutny pussyblock :(
    Co jeszcze jest przeslanka, ze KOmbi nosi kompleks malego kutaska (a najprawdopodobniej wcale malego nie ma, nie zdziwilabym sie), to moje obserwacje postaw i zachowan panow z malymi fiutami. Mialam takich 3 sztuki. Kazdy z nich byl bardzo pewny siebie. Zadnych malofiutowych cierpien i rozkmin. I slusznie.

    Inny watek: skad zalozenie istnienia w przeszlosci 'wielkiej, dewastujacej milosci pogrzebujacej kazda pozniejsza szanse na szczescie z drugim czlowiekiem? CZy to nie przypadkiem echa autodoswiadczen?

    NIe tyle sie wymydlasz, co wypalasz emocjonalnie, tak? O to chodzi?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 03.07.18, 18:44
    Przestan, kitty, pierdolenie kotka za pomoca mlodka. Na teze "puszczaja sie z Arabami i Murzynami" proteina wylatuje z jakimis tam rozczarowaniami i pocharataniem po zwiazkach, jakby puszczanie z automatu oznaczalo zwiazek i rozpacz po jego rozpadzie i milosc. I w dodaku porownuje te babki do facetow po wielu rozwodach. Hallo? A najlepsze w tej bajce jest to, ze to puszczanie sie masowe z Arabami i Murzynami to wyimaginowana rzeczywistosc i wyobraznia tych tak twierdzacych facetow. Czy tak jest/bylo nie wie nikt.
    Ja wiem, chlopy sobie zycza, zeby babki mogly tylko z milosci i w zwiazku, wiem, ale....to nie koncert zyczen. KK u wielu sie skonczyl, antykoncepcje mamy, dziewczyny swiadome swojej seksualnosci i potrzeb tez. Wiec nie wmawiajmy sobie i nam kobietom, ze KAZDA kobieta w kazdym wieku i w kazdej fazie zycia chce tylko seks w zwiazku i z miloscia. Nie bylo tak dawniej (przyklad: Gogol i jego podboje) i tym bardziej nie jest tak teraz. A na zachodzie albo w Ameryce lacinskiej jeszcze mniej niz w katolskiej Polsce.
    Po nastepe: stara milosc nie rdzewieje ale nowa tez zla nie jest. Najlepszym lekarstem na milosc z przeszlosci jest nowa milosc. Ex przestal istniec jak sie zakochalam w nowym. I "happy wife=happy life" oznacza, ze to Ty(maz) masz te babe uszczesliwiac :) a wtedy sam bedziesz szczesliwy.
  • proteinawy 03.07.18, 20:38
    > proteina wylatuje z jakimis tam rozczarowaniami i pocharataniem po zwiazkach, jakby puszczanie z automatu oznaczalo zwiazek i rozpacz po jego rozpadzie i milosc <

    Oczywiscie ze nie oznacza. Mowa była o neurotykach. Ludzie bardziej zrównoważeni wiedza, ze mozna a nawet trzeba się dupczyc ze zdrowym dystansem, czyż nie?
  • zawle 03.07.18, 18:46
    proteinawy napisał(a):

    > A ja pojadę Kombin ale bez nabijania sie z człowieka . Zamiast śmiać sie ze str
    > aw-mana „boisz sie porównań” niech sie zgłosi taki facet, ktory jest z kobieta,
    > ktora przeżyła PRZED nim wielka, dewastującą milosc swojego zycia, a co za tym
    > idzie bardzo głębokie rozczarowanie. Niech sie zgłosi facet ktory jest w stały
    > m związku z taka kobieta a nie w trakcie dożynek resztek jej młodości w hotelow
    > ych pokojach.
    >
    > Neurotyczne obawy Kombiego to (moim zdaniem) czarna strona maksymy Kag „happy w
    > ife = happy life”. Obawa przed „dużym przebiegiem”, to obawa bycia z osobą rozc
    > zarowaną życiem, zgorzkniałą, byc moze niezdolną do nawiązania długotrwałej wię
    > zi. Prawie na pewno niezdolną do dzielenia nieprzyjemności. Za to potencjalnie
    > biegłą w manipulacji, psychologicznym szantażu i innych trickach jakimi sie obr
    > asta w toksycznych zwiazkach. Potencjalnie projektującą poprzednie porażki na f
    > acetow w ogole. Potencjalnie zarażoną mentalnością więziennego cwela (kto mnie
    > nie zgnoi prawdopodobnie zasługuje na zgnojenie). Faceci wizualizują sobie te l
    > ęki w postaci poprzednich kutasow. A powinni w postaci laptopa ze starym Window
    > sem do którego co i rusz ktos wtyka USB stick ze zjebanym oprogramowaniem.

    Ty proteinowy też masz mentalność cwela?

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • proteinawy 03.07.18, 20:32
    > Ty proteinowy też masz mentalność cwela?

    A myślisz ze bym Cie zcwelił?
  • zawle 03.07.18, 20:35
    Mentalność cwela to mentalność tego kogo cwelą, a nie tego co cweli. Masz mentalność cwela?

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • proteinawy 03.07.18, 20:43
    > Mentalność cwela to mentalność tego kogo cwelą, a nie tego co cweli. <

    Mylisz sie. To ten sam typ tylko w innym układzie władzy.

    > Masz mentalność cwela?

    Nie. Wlasnie dlatego ani bym Cie nie zcwelił, ani - wrecz przeciwnie. Mam mamtalnosc „szanuje Cie Zawle jako człowieka”. Nuda...
  • zawle 03.07.18, 22:29
    proteinawy napisał(a):
    > Mylisz sie. To ten sam typ tylko w innym układzie władzy.

    Na serio? Rozwin. Bo nie wiem z czym dyskutować.

    > Nie. Wlasnie dlatego ani bym Cie nie zcwelił, ani - wrecz przeciwnie.

    Nie dałbyś się przecwelić? Na tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. Nie masz za sobą związkku który...domniemanie...mógł wepchnąć Cię w taką mentalność? I jak się taka mentalność objawia? Że lubisz być sponiewierany? Tak pisałeś? Ludzie w takich sytuacjach/po takich przeżyciach reagują różnie. Samobójstwo można popełnić na wiele różnych sposobów. Robiąc swoje- też.

    Mam mamta
    > lnosc „szanuje Cie Zawle jako człowieka”. Nuda...

    A chciałoby się inaczej....może o tym myślisz mówiąc że to ten sam mechanizm, tylko w innym układzie? To ja pierdolę ten twój szacunek.




    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • proteinawy 03.07.18, 23:56
    > Na serio? Rozwin. Bo nie wiem z czym dyskutować

    Mało czasu. Tu liczyłem na Twoje doświadczenie zawodowe.

    > Nie dałbyś się przecwelić? Na tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. <

    Ano sprawdzono. Nigdy nie dalem sie przecwelic, choc to popularna strategia, jedna czy druga kolezanka tutaj sugerowała „by Ci zależało, to byś smarował kremem dupala”.

    > To ja pierdolę ten twój szacunek.

    No i git.
  • zawle 04.07.18, 07:20
    proteinawy napisał(a):
    > Mało czasu. Tu liczyłem na Twoje doświadczenie zawodowe.

    Magasz się proteinowy. Najpierw piszesz że się mylę, potem że mam w tych kwestiach doświadczenie. I mam.

    > Ano sprawdzono. Nigdy nie dalem sie przecwelic, choc to popularna strategia, je
    > dna czy druga kolezanka tutaj sugerowała „by Ci zależało, to byś smarował kreme
    > m dupala”.

    Dałeś nie dałeś. Ale to już chyba nie przecwelenie, ale sprzedawanie się.

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • kag73 03.07.18, 18:47
    A a Kombi to sie naogladal pornoli z Murzynami i innych takich i teraz mysli, ze ma za malego. Pisal o tym Starowicz, to cena za ogladanie porno, wielka niepewnosc facetow co do wlasnego rozmiaru i umiejetnosci.
  • kag73 03.07.18, 18:54
    A czekajcie zaraz wpadnie Kutuzow i opowie jak to babki nie chca dawac i takie nieseksualne sa no w porownaniu do tych chetnych mezczyzn. A nie, czekajacie, Polakom to spoko one moga i powinny dawac, nie liczy sie przebieg wazne, ze daja bez zobowian, ale Arabusom i Murzynom NIE. Tu juz przebieg liczy sie podwojnie :), pewnie, bo rozmiarowka wieksza, albo bo skora ciemniejsza :)
    ciemniejsza :)
  • proteinawy 03.07.18, 20:31
    > Inny watek: skad zalozenie istnienia w przeszlosci 'wielkiej, dewastujacej milosci pogrzebujacej kazda pozniejsza szanse na szczescie z drugim czlowiekiem? CZy to nie przypadkiem echa autodoswiadczen? <

    To nie założenie, raczej zarządzanie ryzykiem.

    Prawdopodobieństwo złapania syfa psychicznego rośnie z każdym kolejnym związkiem, tak jak przy syfie fizycznym. Tyle ze nie ma „prezerwatyw” psychicznych - duży przebieg partnerki jest dla mało doświadczonego neurotyka, czy tam incela, zagrożeniem dla psychiki, przynajmniej w jego wyobraźni.

    Schodząc ze skrzywien - zakładam ze neurotyk boi sie jeszcze bardziej zdrowych dziewuch. Bardziej od braku szansy boi sie pojedynczej szansy, zbłaźnienia się i bycia wyrzuconym jak niefortunnie rozdarty papier toaletowy. Droiter tu doradzał, dosc sensownie chyba, zeby sobie to błaźnienie sie poćwiczyć w kontrolowanych warunkach, lodowisko czy cos w tym stylu.

    Co do moich doswiadczen - podejrzewam ze oboje z zona mamy swoje trupy w szafie. Ona nie mówi, ja nie pytam, szafa gra, korpo płaci, dzieci rosną i sie śmieją. Co roku kalendarz robi „klik” - i jesteśmy jeden rok bliżej mogiły.
  • hello-kitty2 03.07.18, 21:29
    proteinawy napisał(a):

    > Prawdopodobieństwo złapania syfa psychicznego rośnie z każdym kolejnym związkie
    > m, tak jak przy syfie fizycznym. Tyle ze nie ma „prezerwatyw” psychicznych - du
    > ży przebieg partnerki jest dla mało doświadczonego neurotyka, czy tam incela, z
    > agrożeniem dla psychiki, przynajmniej w jego wyobraźni.
    >
    > Schodząc ze skrzywien - zakładam ze neurotyk boi sie jeszcze bardziej zdrowych
    > dziewuch. Bardziej od braku szansy boi sie pojedynczej szansy, zbłaźnienia się
    > i bycia wyrzuconym jak niefortunnie rozdarty papier toaletowy.

    EEe ja to inaczej widze. Z jednej strony swiadomosc wlasnych ograniczen, z drugiej mimo tej samoswiadomosci wysokie oczekiwania wobec ewentualnej partnerki, a z trzeciej jak juz ktoras sie zainteresuje to automatyczna ocena, ze najwyrazniej puszczalska, co obrabiala morze ciemnych kutasow, bo nikt 'wartosciowy' jej nnie chcial. Zwroc uwage w kontekscie ostatniej, trzeciej strony jak Kombi zawsze komentuje te panny na randkach z nim? Odnosnie inceli z dluzszym przebiegiem celibatu: jak myslisz nie pokiereszuja psychicznie tej, co im w koncu da?

    Ps jestes neurotykiem?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • druginudziarz 03.07.18, 22:08
    hello-kitty2 napisała:

    > proteinawy napisał(a):
    > > Schodząc ze skrzywien - zakładam ze neurotyk boi sie jeszcze bardziej zdr
    > owych
    > > dziewuch. Bardziej od braku szansy boi sie pojedynczej szansy, zbłaźnieni
    > a się
    > > i bycia wyrzuconym jak niefortunnie rozdarty papier toaletowy.
    >
    > EEe ja to inaczej widze. Z jednej strony swiadomosc wlasnych ograniczen, z drug
    > iej mimo tej samoswiadomosci wysokie oczekiwania wobec ewentualnej partnerki, a
    > z trzeciej jak juz ktoras sie zainteresuje to automatyczna ocena, ze najwyrazn
    > iej puszczalska, co obrabiala morze ciemnych kutasow, bo nikt 'wartosciowy' jej
    > nnie chcial.
    > Ps jestes neurotykiem?

    Mała uwaga, która może Wam zaoszczędzi trochę czasu ;)
    Neurotyk, w pewnym uproszczeniu to nie człowiek który "boi się wszystkiego" (to trochę byłoby niedorzeczne ;) ) tylko człowiek, który ma dość nisko (lub wysoko, zależy jak patrzeć) ustawiony poziom alarmowy na różnego rodzaju niebezpieczeństwa/opresje. Sprawą dyskusyjną jest czy to wynik doświadczeń życiowych czy czynnik genetyczny. Ja zachowawczo przyjmuję że pół na pół.
  • hello-kitty2 03.07.18, 22:38
    druginudziarz napisał:

    > Mała uwaga, która może Wam zaoszczędzi trochę czasu ;)
    > Neurotyk, w pewnym uproszczeniu to nie człowiek który "boi się wszystkiego" (to
    > trochę byłoby niedorzeczne ;) ) tylko człowiek, który ma dość nisko (lub wysok
    > o, zależy jak patrzeć) ustawiony poziom alarmowy na różnego rodzaju niebezpiecz
    > eństwa/opresje. Sprawą dyskusyjną jest czy to wynik doświadczeń życiowych czy c
    > zynnik genetyczny. Ja zachowawczo przyjmuję że pół na pół.

    Dzieki Drugi, ja jak zwykle na bakier z definicjami. To jak Ci sie wydaje: czego boi sie neurotyk (bo Proteina zdaje sie w tych zachowaniach zidentyfikowal neurotyka) uwazajacy, ze Polki na zachodzie puszczaly sie masowo z Arabami i murzynami?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 03.07.18, 22:46
    hello-kitty2 napisała:

    > czeg
    > o boi sie neurotyk (bo Proteina zdaje sie w tych zachowaniach zidentyfikowal ne
    > urotyka) uwazajacy, ze Polki na zachodzie puszczaly sie masowo z Arabami i murz
    > ynami?

    Że w czasie seksu z dupy wyskoczy jej mały murzynek i krzyknie "Ej, kurwa, gdzie się pchasz, pacanie! Kolejka jest!"
  • proteinawy 03.07.18, 23:47
    > Zwroc uwage w kontekscie ostatniej, trzeciej strony jak Kombi zawsze komentuje te panny na randkach z nim? <

    Widziałem. Poza tym widziałem mściwa satysfakcję z rezultatów Twoich poszukiwań związkowych do tej pory. I tu sie zaczyna toksyk: co innego sie nad soba trząść czy użalać a co innego cieszyć ze sie komuś zle dzieje.

    > Odnosnie inceli z dluzszym przebiegiem celibatu: jak myslisz nie pokiereszuja psychicznie tej, co im w koncu da? <

    I to jak :(

    > jestes neurotykiem?

    Chyba nie, zreszta na takie rzeczy nie mam czasu. Nie narzekam na niedorżniecie (az mi głupio, Loppe wyczekuje przypadkow niedorznięcia jak kania dżdżu). Na razie czuje ze dobrze jest nie mieć czasu.

    Tu jest profil psychologiczny grupy z ktora sie identyfikuje, nie wiem na ile słusznie:
    youtu.be/brW33lG29X0

    Jakby Ci sie nie chciało słuchać to: nisko z emocjami, współczuciem, odraza. Punktuje(my) wysoko tylko z analitycznym myśleniem i tzw reaktancja
    czyli potrzeba zaprzeczania wszystkiego i wszystkim.
    pl.m.wikipedia.org/wiki/Reaktancja_(psychologia)

    Ty mi sie zdecydowanie nie kojarzysz z neurotyczką, ale robisz wrazenie jakby ktos zmontował Cie z kilku typów. Elementy miękkie, elementy twarde.

    Jak sie sama widzisz? Diagnozuj, wiwisekcjonuj w wybranym zakresie :)
  • hello-kitty2 04.07.18, 02:03
    proteinawy napisał(a):

    > Tu jest profil psychologiczny grupy z ktora sie identyfikuje, nie wiem na ile s
    > łusznie:
    > youtu.be/brW33lG29X0
    >
    > Jakby Ci sie nie chciało słuchać to: nisko z emocjami, współczuciem, odraza. Pu
    > nktuje(my) wysoko tylko z analitycznym myśleniem i tzw reaktancja
    > czyli potrzeba zaprzeczania wszystkiego i wszystkim.

    >
    > Ty mi sie zdecydowanie nie kojarzysz z neurotyczką, ale robisz wrazenie jakby k
    > tos zmontował Cie z kilku typów. Elementy miękkie, elementy twarde.
    >
    > Jak sie sama widzisz? Diagnozuj, wiwisekcjonuj w wybranym zakresie :)

    Chcialo mi sie wysluchac :) A jesli pytasz o mnie to w profilu randkowym na pierwszym miejscu w punkcie 'Istotne dla mnie rzeczy' wpisalam: relacje miedzyludzkie. Dokladnie odwrotnie do Ciebie. Ty nisko z relacjami, z uczuciami do ludzi, nisko z towarzyskoscia, nisko z dogadywaniem sie z innymi ludzmi, ogolnie nisko z potrzebami socjalnymi. Zupelnie tak, jakby z ludzmi nie bylo Ci po drodze. To poniekad wyjasnia twoje forumowe zachowania i sklania do podziwu za trzymanie wysokiej dyscypliny socjalnej. Ale ja wiem, ze mnie jakos lubisz. Musisz mnie w takim ukladzie traktowac w kategoriach nowego doswiadczenia czy idei, na ktore jestes wysoko otwarty. Biore to z pocalowaniem reki.

    Na pytanie jak widze siebie nie odpowiem, bo sie nie widze. Nigdy sie sama nie wiwisekcjonuje, z zasady, dlatego potrzebuje relacji z innymi ludzmi. Gdyby inni ludzie nie istnieli, nie mialabym sie czym zajmowac. Oczywiscie mam swoich faworytow do obserwacji. Masz tam miejsce w pierwszym rzedzie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • hello-kitty2 04.07.18, 19:13
    Pytales jak sie widze, tak? Tu mi wpadl w oko filmik. Tylko spojrz, nie ogladaj calego, na ta babke: pani Jola, najsilniejszy MILF, ma 50 lat (!), wazy 60 kg i wyciska w ostatniej serii 100 kg na klate na 1 raz. Nieprawdopodobny wynik, szok. Dla porownania ja wyciskam na 6 powtorzen w 5tej serii sztangielki 16 kg na lape (czyli 32 kg razem). Tak sie widze za 7 lat. Wlasnie skonczylam 43 lata. No moze bez tatuazy, bo nie lubie.

    www.youtube.com/watch?v=5m5maNrB4A8
    ...na codzien jest MILFem ;-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • kag73 04.07.18, 22:04
    Fajna pakerka, kitty, ale ona nie ma 5o lat, mlodsza na pewno.
  • aandzia43 04.07.18, 22:38
    kag73 napisała:

    > Fajna pakerka, kitty, ale ona nie ma 5o lat, mlodsza na pewno.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 04.07.18, 22:46
    kag73 napisała:

    > Fajna pakerka, kitty, ale ona nie ma 5o lat, mlodsza na pewno.


    Nie wygląda, fakt. Ale może mieć po prostu wyklepaną o lekko ostrzykniętą. Usta na pewno.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 04.07.18, 23:22
    aandzia43 napisała:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Fajna pakerka, kitty, ale ona nie ma 5o lat, mlodsza na pewno.
    >
    >
    > Nie wygląda, fakt. Ale może mieć po prostu wyklepaną o lekko ostrzykniętą. Ust
    > a na pewno.

    5 dych. Mowi sama w innych filmikach. Ale najlepsze sa te komentarze malolatow. CZasem czytam, bo to tak pod nasze forum pasuja. Np.

    majster majster
    3 months ago
    Jak by ścisła mięśniami kegla to by głowa w kutasie pękła

    Tank Jr
    3 months ago
    chciałbym żeby mnie zdominowała i zmiażdżyła chuja mocarnymi udami i mięśniami kegla

    Fubar YT
    3 months ago
    Taka jak powie dziecku DO LEKCJI to nie ma chuja ;D

    Kuba Ratajczyk
    3 months ago
    Ojeju jak bym mial taka mame to sam bym chyba siebie zrobil , 35 /42 co pomiedzy (lat jej dal)

    Dziewczyny patrzcie jaki patent na legiski: polowa jakby ponczoszki, a szef pionowy na posladkach jest marszczony zeby uwypuklac pupcie. Trzeba zakupic :-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 04.07.18, 23:48

    > Kuba Ratajczyk
    > 3 months ago
    > Ojeju jak bym mial taka mame to sam bym chyba siebie zrobil , 35 /42 co pomied
    > zy (lat jej dal)

    Kuba wymiata :-D

    >
    > Dziewczyny patrzcie jaki patent na legiski: polowa jakby ponczoszki, a szef pio
    > nowy na posladkach jest marszczony zeby uwypuklac pupcie. Trzeba zakupic :-)

    Sprytny patent.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 04.07.18, 23:17
    hello-kitty2 napisała:

    > Pytales jak sie widze, tak? Tu mi wpadl w oko filmik. Tylko spojrz, nie ogladaj
    > calego, na ta babke: pani Jola, najsilniejszy MILF, ma 50 lat (!), wazy 60 kg
    > i wyciska w ostatniej serii 100 kg na klate na 1 raz. Nieprawdopodobny wynik, s
    > zok. Dla porownania ja wyciskam na 6 powtorzen w 5tej serii sztangielki 16 kg n
    > a lape (czyli 32 kg razem). Tak sie widze za 7 lat. Wlasnie skonczylam 43 lata.
    > No moze bez tatuazy, bo nie lubie.
    >
    > www.youtube.com/watch?v=5m5maNrB4A8
    > ...na codzien jest MILFem ;-)
    >

    Fajna jest, naprawdę fajna choć to nie mój świat i nie moje klimaty. Życzę ci, żebyś taka była za 7 lat. I wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :-)
    Ile ona ma wzrostu?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 04.07.18, 23:28
    aandzia43 napisała:

    > Fajna jest, naprawdę fajna choć to nie mój świat i nie moje klimaty. Życzę ci,
    > żebyś taka była za 7 lat. I wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :-)
    > Ile ona ma wzrostu?

    DZieki Aandzia. NIe mam pojecia ile moze miec wzrostu ale one wszystkie sa niskie, co wyciskaja, nizsi ludzie sa silniejsi. Moze ze 160 cm? Ale 60 kg!? Ja tyle to na slubie wazylam I juz potem nigdy wiecej, a mialam 164.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • yesterday56 12.07.18, 14:01
    Ja też nie rozumiem po co kobiety chodzą na siłke. Przecież umięśnione kobiety są niesmaczne, a faceci się ich boją. A jeśli chodzi o to żeby zrzucić kilogramy to lepszym sposobem jest zjeść z michy tylko połowę a drugą połowę wyrzucić do kosza. A jeść tylko wtedy gdy naprawdę czujemy głód.
  • kag73 12.07.18, 14:09
    "Ja też nie rozumiem po co kobiety chodzą na siłke. Przecież umięśnione kobiety są niesmaczne, a faceci się ich boją. A jeśli chodzi o to żeby zrzucić kilogramy to lepszym sposobem jest zjeść z michy tylko połowę a drugą połowę wyrzucić do kosza. A jeść tylko wtedy gdy naprawdę czujemy głód."

    Hmm, zeby nabrac jako kobieta wielkich miesni (zeby faceci sie bali :) ) to by trzeba cos wrzucac, przestrzegac scisle okreslonej diety i jeszcze pakowac do bolu. Nie kazdemu podoba sie tez wychudzona osoba, co niektore/niektorzy lubia jak widac zarysy miesni, no taka ladna rzezba jest, do tego cialo jest jedrniejsze, no i zapobiega sie utracie miesni. Poza tym majac wiecej miesni spalasz wiecej kalorii. Po nastepne nie kazdy ma tyle dyscypliny, by jesc tylko kiedy czuje glod, to tak nawiasem :)
  • gogol77 12.07.18, 21:07
    kag73 napisała:
    > Nie kazdemu podoba sie tez wychudzona osoba>

    Chuda, no dobra - szczupła z dużymi cyckami. To jest to!
    A kitki to ja się boję bo... jest pyskata. Ale co, myślicie, z bym dostał wpierdol w bezpośrednim starciu?
    Podpisano: Stary Dziad :-)
    ------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • kag73 12.07.18, 14:13
    "A jeśli chodzi o to żeby zrzucić kilogramy to lepszym sposobem jest zjeść z michy tylko połowę a drugą połowę wyrzucić do kosza."

    Albo od razu nalozyc sobie tylko pol porcji, bo szkoda wyrzucac jedzenie do kosza.
  • hello-kitty2 12.07.18, 14:32
    yesterday56 napisał:

    > Ja też nie rozumiem po co kobiety chodzą na siłke. Przecież umięśnione kobiety
    > są niesmaczne, a faceci się ich boją.

    Kobiety nie zyja dla smacznosci jakis starych dziadow. Chodza na silke, bo lubia, chca byc w formie i chca byc silne, zeby jak ich jakis pokrecony debil zaatakuje w parku mogly mu skrecic kark, bo przeciez na kogos takiego jak Ty liczyc nie beda mogly liczyc, nie? NIe wiem czy wszyscy sobie zdaja sprawe, ze w dzisiejszym swiecie rownouprawnienia mezczyzna nie bedzie narazal zdrowia ani zycia dla przypadkowej kobiety. Pierwszy spierd*li.

    A jeśli chodzi o to żeby zrzucić kilogram
    > y to lepszym sposobem jest zjeść z michy tylko połowę a drugą połowę wyrzucić d
    > o kosza. A jeść tylko wtedy gdy naprawdę czujemy głód.

    Wyrzucanie jedzenia jest nieetyczne. O zaburzeniach odzywiania, ktorych jednym z powodow jest glodzenie sie (chocby z proponowanego ciecia porcji na pol) tez chyba nie slyszales. Skuteczne odchudzanie (bez jojo) opiera sie na spozywieniu jak najwiekszych (kalorycznie) i najbardziej urozmaiconych racji zywieniowych oraz na utrzymywaniu badz zwiekszaniu masy miesniowej. Wspolczesna dietetyka tez jest Ci chyba obca. Niektorzy nie odczuwaja glodu i co wtedy? Maja nie jesc?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • yesterday56 13.07.18, 09:55
    Hello-kitty2 napisała:
    <<<Kobiety nie zyja dla smacznosci jakis starych dziadow.>>>
    Tu przyznam Ci rację, jestem stary dziad kilka lat przed emeryturą.
    <<<Chodza na silke, bo lubia, chca byc w formie i chca byc silne, zeby jak ich jakis pokrecony debil zaatakuje w parku mogly mu skrecic kark,>>>
    Tu też przyznam Ci rację.
    <<<bo przeciez na kogos takiego jak Ty liczyc nie beda mogly liczyc, nie?>>>
    Tu to jednak przegięłaś. Skąd to wiesz, nie znasz mnie. Ja od dzieciństwa dbałem o swoją sprawność fizyczną. Wychowywałem się w domu jednorodzinnym na obrzeżach miasta. Z chłopakami z naszej ulicy graliśmy w piłkę nożną na opuszczonej działce. Urządziliśmy tam też miejsce do skoku w dal i trójskoku oraz do skoku wzwyż. Pół kilometra ode mnie było nieduże jeziorko gdzie pływaliśmy, jeśli było odpowiednio ciepło, dlatego doskonale pływam. Tak na marginesie to w tym jeziorku utopiło się dwóch chłopaków w różnych odstępach czasu. Jednego znałem z widzenia. Do szkoły podstawowej i później do technikum dojeżdżałem rowerem, to ok. 2-3 kilometry. Więc codziennie miałem trening na rowerze. Zimą pod lasem zamarzała zalana łąka. Graliśmy tam w hokeja, kije mieliśmy z lasu. Często zdarzało się że najpierw trzeba było się mocno naharować przy odśnieżaniu żeby zagrać. Na studiach na politechnice nie opuszczałem WF. Po studiach poszedłem na rok na SPR (Szkoła Podchorążych Rezerwy). Najpierw cztery miesiące byłem na szkole. Tam codziennie po pobudce była zaprawa poranna, czyli bieg na ok. 4-5 kilometrów. Potem ćwiczenia w małpim gaju, czyli na torze przeszkód. Tam najbardziej nienawidziłem czołgania się w masce p-gaz. Nie dało się w niej przez filtr węglowy oddychać. Na sali ćwiczyliśmy kopy we wroga i sposoby zabijania go saperką. Dzisiaj tych kopów też umiałbym użyć. Po tych czterech miesiącach skierowany zostałem do jednostki liniowej na ośmiomiesięczną praktykę. Tam dopiero poznałem prawdziwe wojsko, czyli chlanie i kuestwo. Trepy chodziły bez przerwy narąbane. Połowa z nich miała małżonki i z nimi mieszkała w bloku. Te małżonki niesamowicie znudzone, bo do miasta jakieś piętnaście kilometrów, czekały tylko na to aby małżonek wyjechał np. do lasu na alarm na dłużej. To one wtedy szły w tango. Mój porucznik, z którym dużo rozmawiałem, opowiedział jak to u niego w mieszkaniu przed dwoma miesiącami odbyła się taka impreza. On i dwóch jego żonatych kolegów postanowili urządzić u niego popijawę. Zaprosili na nią jedną samotną małżonkę. Ona bardzo chętnie zgodziła się żeby przyjść na drinka. Po kilku drinkach przeszli do ruuchania jej po kolei a nawet wszyscy trzej naraz. Po dwóch godzinach gdy już mieli dosyć ruuchania, wrócili do drinków żeby zapić się w trupa a ona ulotniła się nawet niezbyt pijana. Opowiedział też o akcji w kantynie oficerskie. Tam namówili nachlaną jakąś małżonkę żeby weszła na stół i zrobiła striptiz i ona dokładnie tak zrobiła. Tańczyła na tym stole nago więc nie była mocno pijana, nie przewracała się. Potem na podłodze ruchał ją kto chciał. Mówił tez o akcji wśród chłopaków z poboru, tych co służyli dwa lata. Zaczepili przez płot jakąś dziewczynę żeby przyszła do nich na drinka. Ona powiedziała że teraz nie może, przyjdzie jutro po południu. Rzeczywiście przyszła, pomogli jej przejść przez płot i poszli na pododdział. Tam wypiła kilka drinków i zaczęli ją po klei ruuchać. W tej kompanii było przeszło dwadzieścioro chłopaków z poboru. Sporo z nich zaliczyło tam swój pierwszy raz. Wielu ruuchało ją po kilka razy i tak do rana. Rano schowali ją na strych i po południu gdy trepy poszły do domu, wrócili do ruuchania i znowu do rana. Opuściła pododdział jeszcze przed pobudką. Jednego w tym nie rozumiem, jak ona wytrzymała te sto kilkadziesiąt stosunków. Przecież z pewnością była poobcierana, może alko ją dobrze znieczulał?
    <<<Wyrzucanie jedzenia jest nieetyczne.>>>
    Z tym całkowicie się zgadzam. Chciałem jakoś plastycznie opisać że należy mniej jeść i wymyśliłem wyrzucanie, a że nie jestem humanistą, to mi się kompletnie nie udało.
    <<< O zaburzeniach odzywiania, ktorych jednym z powodow jest glodzenie sie (chocby z proponowanego ciecia porcji na pol) tez chyba nie slyszales.

    Wspolczesna dietetyka tez jest Ci chyba obca. Niektorzy nie odczuwaja glodu i co wtedy? Maja nie jesc?>>>
    Przyznaję się bez bicia że masz rację. Nigdy takie zagadnienia mnie nie interesowały i nie zajmowałem się nimi.
    <<<Skuteczne odchudzanie (bez jojo) opiera sie na spozywieniu jak najwiekszych (kalorycznie) i najbardziej urozmaiconych racji zywieniowych oraz na utrzymywaniu badz zwiekszaniu masy miesniowej.>>>
    O tym też nie słyszałem. Ale co do jojo, że musi ono zawsze nastąpić jeśli nie przestrzega się tam czegoś, to nie byłbym taki pewny. Żeby nie wystąpił efekt jojo to człowiek musi mieć silną wolę i dyscyplinę wewnętrzną. A z tym u kobiet jest krucho. Ja w wieku dwudziestu lat zacząłem palić papierosy. Z głupoty i z powodu kolegów którzy palili. Ale w wieku 38 lat rzuciłem palenie bez żadnych wspomagaczy i od tego czasu nie wypaliłem ani jednego papierosa. Wystarczyło to że jestem uparty i mam dyscyplinę wewnętrzną.
  • zawle 14.07.18, 14:42
    yesterday56 napisał:
    Ja od dzieciństwa dbałe
    > m o swoją sprawność fizyczną. Wychowywałem się w domu jednorodzinnym na obrzeża
    > ch miasta. Z chłopakami z naszej ulicy graliśmy w piłkę nożną na opuszczonej dz
    > iałce. Urządziliśmy tam też miejsce do skoku w dal i trójskoku oraz do skoku wz
    > wyż. Pół kilometra ode mnie było nieduże jeziorko gdzie pływaliśmy, jeśli było
    > odpowiednio ciepło, dlatego doskonale pływam. Do szkoły podstawowej i później do technikum dojeżdżałem rowerem, to ok.
    > 2-3 kilometry. Więc codziennie miałem trening na rowerze. Zimą pod lasem zamarz
    > ała zalana łąka. Graliśmy tam w hokeja, kije mieliśmy z lasu. Często zdarzało s
    > ię że najpierw trzeba było się mocno naharować przy odśnieżaniu żeby zagrać. Na
    > studiach na politechnice nie opuszczałem WF. Po studiach poszedłem na rok na S
    > PR (Szkoła Podchorążych Rezerwy). Najpierw cztery miesiące byłem na szkole. Tam
    > codziennie po pobudce była zaprawa poranna, czyli bieg na ok. 4-5 kilometrów.
    > Potem ćwiczenia w małpim gaju, czyli na torze przeszkód. Tam najbardziej nienaw
    > idziłem czołgania się w masce p-gaz. Nie dało się w niej przez filtr węglowy od
    > dychać. Na sali ćwiczyliśmy kopy we wroga i sposoby zabijania go saperką. Dzisi
    > aj tych kopów też umiałbym użyć. Po tych czterech miesiącach skierowany zostałe
    > m do jednostki liniowej na ośmiomiesięczną praktykę. Tam dopiero poznałem prawd
    > ziwe wojsko, czyli chlanie i kuestwo. Trepy chodziły bez przerwy narąbane. Poło
    > wa z nich miała małżonki i z nimi mieszkała w bloku. Te małżonki niesamowicie z
    > nudzone, bo do miasta jakieś piętnaście kilometrów, czekały tylko na to aby mał
    > żonek wyjechał np. do lasu na alarm na dłużej. To one wtedy szły w tango. Mój p
    > orucznik, z którym dużo rozmawiałem, opowiedział jak to u niego w mieszkaniu pr
    > zed dwoma miesiącami odbyła się taka impreza. On i dwóch jego żonatych kolegów
    > postanowili urządzić u niego popijawę. Zaprosili na nią jedną samotną małżonkę.
    > Ona bardzo chętnie zgodziła się żeby przyjść na drinka. Po kilku drinkach prze
    > szli do ruuchania jej po kolei a nawet wszyscy trzej naraz. Po dwóch godzinach
    > gdy już mieli dosyć ruuchania, wrócili do drinków żeby zapić się w trupa a ona
    > ulotniła się nawet niezbyt pijana. Opowiedział też o akcji w kantynie oficerski
    > e. Tam namówili nachlaną jakąś małżonkę żeby weszła na stół i zrobiła striptiz
    > i ona dokładnie tak zrobiła. Tańczyła na tym stole nago więc nie była mocno pij
    > ana, nie przewracała się. Potem na podłodze ruchał ją kto chciał. Mówił tez o a
    > kcji wśród chłopaków z poboru, tych co służyli dwa lata. Zaczepili przez płot j
    > akąś dziewczynę żeby przyszła do nich na drinka. Ona powiedziała że teraz nie m
    > oże, przyjdzie jutro po południu. Rzeczywiście przyszła, pomogli jej przejść pr
    > zez płot i poszli na pododdział. Tam wypiła kilka drinków i zaczęli ją po klei
    > ruuchać. W tej kompanii było przeszło dwadzieścioro chłopaków z poboru. Sporo z
    > nich zaliczyło tam swój pierwszy raz. Wielu ruuchało ją po kilka razy i tak do
    > rana. Rano schowali ją na strych i po południu gdy trepy poszły do domu, wróci
    > li do ruuchania i znowu do rana. Opuściła pododdział jeszcze przed pobudką. Jed
    > nego w tym nie rozumiem, jak ona wytrzymała te sto kilkadziesiąt stosunków. Prz
    > ecież z pewnością była poobcierana, może alko ją dobrze znieczulał?
    > <<<Wyrzucanie jedzenia jest nieetyczne.>>>
    > Z tym całkowicie się zgadzam. Chciałem jakoś plastycznie opisać że należy mniej
    > jeść i wymyśliłem wyrzucanie, a że nie jestem humanistą, to mi się kompletnie
    > nie udało.
    Ja w wieku dwudziestu lat zacząłem palić papierosy. Z głupoty i z
    > powodu kolegów którzy palili. Ale w wieku 38 lat rzuciłem palenie bez żadnych w
    > spomagaczy i od tego czasu nie wypaliłem ani jednego papierosa. Wystarczyło to
    > że jestem uparty i mam dyscyplinę wewnętrzną.

    100% mężczyzny.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.



    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • proteinawy 05.07.18, 02:41
    Obejrzałem filmik. No czapki z głów (w sensie masa i rzeźba), zwłaszcza ze kobieta koło 50. Pewnie jakbym w tym siedział to bym jeszcze bardziej sie podjaral.

    Oprócz mięśni i siły uderzyło mnie co innego. Kilkanaście (dziesiąt?) godzin w tygodniu na prace w skupieniu nad czymś niezarobkowm i nie pasywno-towarzyskim. Nie wiem czy to trener czy kumpel, ostatni raz podobna relacje z kims pamietam przy rozkręcaniu własnej firmy z kumplami. 15-20 lat temu. Jakby mi ktos pokazał hamburgera po 20 latach mizerii wegańskiej.

    Niech sie darzy pani Jolce i Tobie tez!
  • szopen_cn 04.07.18, 06:44
    proteinawy napisał(a):

    > szopen_cn napisał:
    >
    > > Szczele Markiem:
    > > Jak forumowa madrosc pokazuje taki wybor najbardziej zwieksza szanse na B
    > SWM.
    > >
    > > Czekanie na "po slubie" to tez swietna metoda.
    >
    > A ja pojadę Kombin ale bez nabijania sie z człowieka . Zamiast śmiać sie ze str
    > aw-mana „boisz sie porównań” niech sie zgłosi taki facet, ktory jest z kobieta,
    > ktora przeżyła PRZED nim wielka, dewastującą milosc swojego zycia, a co za tym
    > idzie bardzo głębokie rozczarowanie. Niech sie zgłosi facet ktory jest w stały
    > m związku z taka kobieta a nie w trakcie dożynek resztek jej młodości w hotelow
    > ych pokojach.

    Zadziwiajacy tok rozumowania nam sie tutaj pojawil.

    Yesterday wspomnial o opini Polek, ktore mieszkaly w UK (bez szans na zwiazek w Polsce bo bzykaly sie z murzynami czy arabami).
    Kag zapytala sie czy to obawy przed "porownaniem".
    Druginudziarz odpisal, ze to chodzi o niechec do "wylizywania talerzy po innych".
    Reaktiva zapytala sie: czy w takim wypadku w gre wchodza tylko dziewice?
    Szopen zazartowal z Markowej metody argumentacji: forumowa madrosc mowi, ze...cos tam (bez zadnych podstaw poza wyrywkowo wybranymi postami jednego czy dwoch uczestnikow).
    Proteinawy wyciagnal shotgun i zapytal sie czy ktos dostal srutem po jajkach?

    Zgadzam sie z tym co kitty pisze gdzies powyzej, ze problem kombiego jest zupelnie inny. Gdyby kombi byl po prostu glupi to nikogo by nie obchodzilo co on sobie wmawia na temat rzeczywistosci damsko meskiej. Problem jest w tym, ze kombi jest bardzo bystry i ciezko zrozumiec dlaczego on sobie te wszystkie rzeczy wmawia.


    Srutem po jajkach.
    Mysle, ze jest zdecydowana roznica pomiedzy wmawianiem sobie wyimaginowanych problemow z "porownywaniem" jak w przypadku "doswiadczen z murzynami" a powazna sprawa zwiazkow z ludzmi (bo to chyba nie tylko kobiet dotyczy) , ktorzy gdzies tam kiedys przezyli swoja "wielka milosc i wielki zawod/rozczarowanie" i do dzis sie nie moga z tego otrzasnac. Chyba tylko w filmach takie sytuacje koncza sie happy endem.

    Obawy przed doswiadczeniami z "murzynami i arabusami".
    Tak naprawde to pokazuje kompleksy i nie jest to problem ograniczony do Polski i Polakow.
    W Korei Poludniowej dziewczyny, ktore studiowaly w US byly (i pewnie dalej sa) okreslane jako "zolte czapeczki" i ponoc nikt lokalny by sie nimi nie zainteresowal z bo maja doswiadczenia z Amerykanami.
    W wiekszosci miejsc na swiecie mezczyzni miewaja podobne schizy.

    Co do Arabow to pamietajmy, ze w miare powszechna niechec do nich zaczela sie w sumie niedawno bo czesc z tu piszacych pamieta czasy kiedy bylismy kumplami.

    Doswiadczenia z murzynami.
    Szybko na palcach liczac to bylem w 3 zwiazkach z kobietami, ktore poprzednio byly w zwiazkach z murzynami i raz czy dwa spotykalem sie z taka, ktora jednoczesnie z jednym krecila. Tyle wiem napewno. Podejrzewam, ze w rzeczywistosc mogla byc duzo bardziej kolorowa ;)
    Nie pamietam zadnych problemow z tego powodu.
  • zawle 04.07.18, 07:47
    szopen_cn napisał: > Mysle, ze jest zdecydowana roznica pomiedzy wmawianiem sobie wyimaginowanych pr
    > oblemow z "porownywaniem" jak w przypadku "doswiadczen z murzynami" a powazna s
    > prawa zwiazkow z ludzmi (bo to chyba nie tylko kobiet dotyczy) , ktorzy gdzies
    > tam kiedys przezyli swoja "wielka milosc i wielki zawod/rozczarowanie" i do dzi
    > s sie nie moga z tego otrzasnac. Chyba tylko w filmach takie sytuacje koncza si
    > e happy endem.

    Zawieszeni w czasoprzestrzeni. Zaniechani. Nie szukają. Nie wychodzą z inicjatywą. O nic nie zabiegają. Znam co najmniej kilka takich osób.

    > Obawy przed doswiadczeniami z "murzynami i arabusami".
    > Tak naprawde to pokazuje kompleksy i nie jest to problem ograniczony do Polski
    > i Polakow.

    Nie jest. I nie dotyczy kopleksów, ale strachu.

    > W Korei Poludniowej dziewczyny, ktore studiowaly w US byly (i pewnie dalej sa)
    > okreslane jako "zolte czapeczki" i ponoc nikt lokalny by sie nimi nie zainteres
    > owal z bo maja doswiadczenia z Amerykanami.
    > W wiekszosci miejsc na swiecie mezczyzni miewaja podobne schizy.

    I niech tam sobie mają. Tak jak kobiety mają swoje. Tylko skąd w tym tyle agresji?

    > Co do Arabow to pamietajmy, ze w miare powszechna niechec do nich zaczela sie
    > w sumie niedawno bo czesc z tu piszacych pamieta czasy kiedy bylismy kumplami.

    Nigdy nie byliśmy. Różnice kulturowe zawsze były zbyt duże. I kolor skóry.

    > Doswiadczenia z murzynami.
    > Szybko na palcach liczac to bylem w 3 zwiazkach z kobietami, ktore poprzednio b
    > yly w zwiazkach z murzynami i raz czy dwa spotykalem sie z taka, ktora jednocze
    > snie z jednym krecila. Tyle wiem napewno. Podejrzewam, ze w rzeczywistosc mogla
    > byc duzo bardziej kolorowa ;)
    > Nie pamietam zadnych problemow z tego powodu.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • szopen_cn 04.07.18, 08:22
    zawle napisała:

    >
    > > Obawy przed doswiadczeniami z "murzynami i arabusami".
    > > Tak naprawde to pokazuje kompleksy i nie jest to problem ograniczony do P
    > olski
    > > i Polakow.
    >
    > Nie jest. I nie dotyczy kopleksów, ale strachu.
    >

    Strach przed?

    >
    > > Co do Arabow to pamietajmy, ze w miare powszechna niechec do nich zaczel
    > a sie
    > > w sumie niedawno bo czesc z tu piszacych pamieta czasy kiedy bylismy kump
    > lami.
    >
    > Nigdy nie byliśmy. Różnice kulturowe zawsze były zbyt duże. I kolor skóry.

    Bylismy, bylismy.
    W latach osiemdziesatych w Polsce bylo sporo studentow z krajow arabskich na stypendiach, spory biznes eksportowy, budowalismy tam fabryki, kontrakty przy wydobywaniu ropy, sprzedawalismy uzbrojenie i technologie robienia sera. Jako kraj wspieralismy PLO.

    Wielokrotnie zdarzylo mi sie urabac sie w trabe w towarzystwie Palestynczykow.
  • zawle 04.07.18, 10:08
    szopen_cn napisał:
    > Strach przed?

    Odrzuceniem. Odrzuceniem tej prawdziwej części. Dlatego łatwiej udawać. Nie pokazywać miękkiego. Nie pokazywać siebie prawdziwego.

    > Bylismy, bylismy.
    > W latach osiemdziesatych w Polsce bylo sporo studentow z krajow arabskich na st
    > ypendiach, spory biznes eksportowy, budowalismy tam fabryki, kontrakty przy wyd
    > obywaniu ropy, sprzedawalismy uzbrojenie i technologie robienia sera. Jako kraj
    > wspieralismy PLO.

    Ty z innego poziomu. Ja oceny stosunków damsko- męskich mieszanych.

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • aandzia43 04.07.18, 11:56
    zawle napisała:

    > szopen_cn napisał:
    > > Strach przed?
    >
    > Odrzuceniem. Odrzuceniem tej prawdziwej części. Dlatego łatwiej udawać. Nie pok
    > azywać miękkiego. Nie pokazywać siebie prawdziwego.

    Jeśli dobrze zrozumiała: faceci wygadują takie rzecz o kobietach podejrzanych tylko o kontakt z inostancami i odrzucają je z góry bo boją się, że one odrzucą ich prawdziwe ja?


    > > Bylismy, bylismy.
    > > W latach osiemdziesatych w Polsce bylo sporo studentow z krajow arabskich
    > na st
    > > ypendiach, spory biznes eksportowy, budowalismy tam fabryki, kontrakty pr
    > zy wyd
    > > obywaniu ropy, sprzedawalismy uzbrojenie i technologie robienia sera. Jak
    > o kraj
    > > wspieralismy PLO.
    >
    > Ty z innego poziomu. Ja oceny stosunków damsko- męskich mieszanych.

    Zgadza się, facet z takiej kultury raczej nie będzie moim kumplem ;-) Sprawdziłam na sobie w latach osiemdziesiątych kiedy to student kolorowy był pan i paw dla dziewcząt. Dla mnie nie, gusta są różne. A męzczyzna patrzy z innej perspektywy.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 04.07.18, 12:22
    aandzia43 napisała:
    > Jeśli dobrze zrozumiała: faceci wygadują takie rzecz o kobietach podejrzanych t
    > ylko o kontakt z inostancami i odrzucają je z góry bo boją się, że one odrzucą
    > ich prawdziwe ja?

    Ich prawdziwe słabosci.
    Ich prawdziwego fiuta.
    Ich prawdziwą naturę.
    Wczoraj widziałam się z pewną młodziutką damą, która odeszła od chłopaka. Ma nadzieję że jeszcze im się uda. Całe dwie godziny spędzła na opowiadaniu mi co robiła jego matka....temat zastepczy. tematy zastępcze i ściama to coś co nam towarzyszy całe życie. Tym chronimy siebie.

    > Zgadza się, facet z takiej kultury raczej nie będzie moim kumplem ;-) Sprawdził
    > am na sobie w latach osiemdziesiątych kiedy to student kolorowy był pan i paw d
    > la dziewcząt. Dla mnie nie, gusta są różne. A męzczyzna patrzy z innej perspekt
    > ywy.

    A ja w latach 90:)) Widziałam jaką uwagą otaczali dziewczyny które sobie wybrali...cześć, chwała, księżniczki. Oczywiście można tu się pokusić o zrobienie diagnozy...kim one były..księzniczkami tatusiów czy też z deficytem uwagi ojcowskiej? A może polowały na bogatych mężów lub zagraniczne wyjazdy? ;)

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • aandzia43 04.07.18, 12:52
    zawle napisała:

    > aandzia43 napisała:
    > > Jeśli dobrze zrozumiała: faceci wygadują takie rzecz o kobietach podejrza
    > nych t
    > > ylko o kontakt z inostancami i odrzucają je z góry bo boją się, że one od
    > rzucą
    > > ich prawdziwe ja?
    >
    > Ich prawdziwe słabosci.
    > Ich prawdziwego fiuta.
    > Ich prawdziwą naturę.
    > Wczoraj widziałam się z pewną młodziutką damą, która odeszła od chłopaka. Ma na
    > dzieję że jeszcze im się uda. Całe dwie godziny spędzła na opowiadaniu mi co ro
    > biła jego matka....temat zastepczy. tematy zastępcze i ściama to coś co nam tow
    > arzyszy całe życie. Tym chronimy siebie.

    Czyli gadanie o skalaniu białej dziewicy kolorowym prąciem i odrzucenie wyżej wymienionej przez białego gadającego to taki temat zastępczy dla mężczyzn lękających się odrzucenia? Może być.


    > > Zgadza się, facet z takiej kultury raczej nie będzie moim kumplem ;-) Spr
    > awdził
    > > am na sobie w latach osiemdziesiątych kiedy to student kolorowy był pan i
    > paw d
    > > la dziewcząt. Dla mnie nie, gusta są różne. A męzczyzna patrzy z innej pe
    > rspekt
    > > ywy.
    >
    > A ja w latach 90:)) Widziałam jaką uwagą otaczali dziewczyny które sobie wybral
    > i...cześć, chwała, księżniczki. Oczywiście można tu się pokusić o zrobienie dia
    > gnozy...kim one były..księzniczkami tatusiów czy też z deficytem uwagi ojcowski
    > ej? A może polowały na bogatych mężów lub zagraniczne wyjazdy? ;)
    >

    Tak, dużo uwagi na początek i chujnia potem, narcyziki ;-) I księżniczka tatusia (emocjonalnie uwiedziona przez narcystycznego ojca), i odrzucona z deficytem ojcowskiej uwagi to deficyt i uszkodzenie. Poza tymi typami interesowały się panami i dawały się uwodzić panom z kultur muzułmańskich również zwyczajnie ciekawskie dziewczyny. Ale te ciekawskie szybko odpadały. Takie mocno uogólniające spostrzeżenia sprzed trzydziestu paru lat.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 04.07.18, 14:45
    aandzia43 napisała:
    >
    >
    > Tak, dużo uwagi na początek i chujnia potem, narcyziki ;-) I księżniczka tatusi
    > a (emocjonalnie uwiedziona przez narcystycznego ojca), i odrzucona z deficytem
    > ojcowskiej uwagi to deficyt i uszkodzenie. Poza tymi typami interesowały się pa
    > nami i dawały się uwodzić panom z kultur muzułmańskich również zwyczajnie cieka
    > wskie dziewczyny. Ale te ciekawskie szybko odpadały. Takie mocno uogólniające s
    > postrzeżenia sprzed trzydziestu paru lat.

    Czyli, generalnie potwierdzasz, że te panie od arabów i murzynów mają fabryczny defekt?
  • kag73 04.07.18, 14:48
    "Czyli, generalnie potwierdzasz, że te panie od arabów i murzynów mają fabryczny defekt?"

    Po pierwsze Arabow i Murzynow bym do jednego worka nie wrzucala, bo jest roznica. Po nastepne nie kazda miala doswiadczenie, ma pojecie kto zacz i z jakim podejsciem. Po nastepne niektore kreci egzotyka o roznicach kulurowych nie wiedza nic. Po nastepne bywaja wyjatki i inne rozne takie decyzje chwili, ktore maja wplyw na nasze dzialania.
  • kag73 04.07.18, 14:49
    A po nastepne zaczelo sie od tego co tam sobie mysla co niektorzy chlopcy o babkach wyjezdzajacych do Londynu. Bo miedzy: sobie tak mysla a rzeczywistosc to jest roznica.
  • aandzia43 04.07.18, 15:35
    druginudziarz napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > >
    > >
    > > Tak, dużo uwagi na początek i chujnia potem, narcyziki ;-) I księżniczka
    > tatusi
    > > a (emocjonalnie uwiedziona przez narcystycznego ojca), i odrzucona z defi
    > cytem
    > > ojcowskiej uwagi to deficyt i uszkodzenie. Poza tymi typami interesowały
    > się pa
    > > nami i dawały się uwodzić panom z kultur muzułmańskich również zwyczajnie
    > cieka
    > > wskie dziewczyny. Ale te ciekawskie szybko odpadały. Takie mocno uogólnia
    > jące s
    > > postrzeżenia sprzed trzydziestu paru lat.
    >
    > Czyli, generalnie potwierdzasz, że te panie od arabów i murzynów mają fabryczny
    > defekt?


    Z tych co obserwowałam niektóre miały defekt. Uogólnienia, napisałam przecież.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 04.07.18, 12:41
    aandzia43 napisała:
    > Zgadza się, facet z takiej kultury raczej nie będzie moim kumplem ;-) Sprawdziłam na sobie w latach osiemdziesiątych kiedy to student kolorowy był pan i paw dla dziewcząt. Dla mnie nie, gusta są różne. A męzczyzna patrzy z innej perspektywy.>

    Zgadza się. Libia Kadafiego. Ponad setka polskich medyczek skoszarowana w wieżowcu, nazywanym przez moich Włochów "Palazzo della Figa". (figa to po włosku cipka). Wiele mężatek, z mężami w kraju i tam ...wyposzczonych!
    Arabowie chodzili wokół tego budynku jak koty dookoła miski z gorącą kaszą.
    Ale przypadki ich dobrania się do tej kaszy były naprawdę zupełnie incydentalne. I kończyły się ostracyzmem wobec tej co dała.
    Włosi - wprost przeciwnie, ruchali aż wióry leciały. Polacy też :-).
    Robiliśmy statystyki ile taka mężatka wytrzymuje w celibacie w tej atmosferze nieprawdopodobnego naporu seksualnego, tych setek głodnych oczu, na ulicy, w pracy. 3 miesiące! W porywach!
    Jedna (absolutny wyjątek) tak się zakochała, że została żoną araba (bogatego!). W kościele katolickim ksiądz (Polak) z ambony odsądził ją za to od czci i wiary i dostał od władz nakaz opuszczenia Libii w ciągu 3 dni.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 04.07.18, 13:07
    gogol77 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Zgadza się, facet z takiej kultury raczej nie będzie moim kumplem ;-) Spr
    > awdziłam na sobie w latach osiemdziesiątych kiedy to student kolorowy był pan i
    > paw dla dziewcząt. Dla mnie nie, gusta są różne. A męzczyzna patrzy z innej pe
    > rspektywy.>
    >
    > Zgadza się. Libia Kadafiego. Ponad setka polskich medyczek skoszarowana w wieżo
    > wcu, nazywanym przez moich Włochów "Palazzo della Figa". (figa to po włosku cip
    > ka). Wiele mężatek, z mężami w kraju i tam ...wyposzczonych!
    > Arabowie chodzili wokół tego budynku jak koty dookoła miski z gorącą kaszą.
    > Ale przypadki ich dobrania się do tej kaszy były naprawdę zupełnie incydentalne
    > . I kończyły się ostracyzmem wobec tej co dała.
    > Włosi - wprost przeciwnie, ruchali aż wióry leciały. Polacy też :-).
    > Robiliśmy statystyki ile taka mężatka wytrzymuje w celibacie w tej atmosferze n
    > ieprawdopodobnego naporu seksualnego, tych setek głodnych oczu, na ulicy, w pra
    > cy. 3 miesiące! W porywach!

    Byłam w Libii u ojca na kontrakcie jako bardzo młoda dziewczyna. Młoda, ale już gorąca i z doświadczeniami seksualnymi i na kontynuację doświadczeń nastawiona. Więc nie przestraszone niewiniątko. Jeśli miałam kiedykolwiek jakąś sympatię do mężczyzn z kultur arabsko-afrykańskich to straciłam ją właśnie tam. Żaden ewentualny ostracyzm nie był mi potrzebny żeby unikać tubylców. Nawet jak wychodziłam na miasto z ojcem i jego kolegą, to i tak nie dało się uniknąć obmacania. Poczucie bycia odczłowieczonym kawałkiem mięsa i przedmiotem, i ofiarą przekraczania granic intymności, ohyda. I co z tego, że jakiś pracujący z ojcem i innymi Polakami i Europejczykami tubylec mógł mieć na salonach nieskazitelne maniery czyli nie macać i nie gapić się obleśnie? On i tak był stamtąd kulturowo, przesiąknięty głęboko tym czymś niedobrym i zagrażającym.


    > Jedna (absolutny wyjątek) tak się zakochała, że została żoną araba (bogatego!).
    > W kościele katolickim ksiądz (Polak) z ambony odsądził ją za to od czci i wiar
    > y i dostał od władz nakaz opuszczenia Libii w ciągu 3 dni.

    Kto dostał nakaz opuszczenai Libii: ksiądz, Libijczyk czy ona?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mundialvar 04.07.18, 13:19
    Ksiądz, za brak szacunku i tolerancji dla libijskiego wyboru Polki
  • mundialvar 04.07.18, 13:25
    Ksiądz katolicki został wpuszczony do Libii by sprawował posługę dla pracujących tam chrześcijan, ale nie żeby agresywnie narzucał w obcej kulturze swój punkt widzenia na te sprawy na świętej ziemi libijskiej.


    Dużym uznaniem w świecie cieszy się podobna postawa części Polaków wobec intruzji z tej drugiej strony, na naszej ziemi:

    www.youtube.com/watch?v=he-ycVqxQPM
  • gogol77 04.07.18, 13:25
    aandzia43 napisała:
    > Poczucie bycia odczłowieczonym kawałkiem mięsa i przedmiotem, i ofiarą przekraczania granic intymności, ohyda. >

    Najtrudniej było przy wyjściu z kina. Luźny potok ludzi, wyłącznie facetów, a wokół mojej żony - atrakcyjnej blondynki - niesamowity tłok.

    > Kto dostał nakaz opuszczenai Libii: ksiądz, Libijczyk czy ona?>
    Ksiądz!
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 04.07.18, 14:18
    gogol77 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Poczucie bycia odczłowieczonym kawałkiem mięsa i przedmiotem, i ofiarą pr
    > zekraczania granic intymności, ohyda. >
    >
    > Najtrudniej było przy wyjściu z kina. Luźny potok ludzi, wyłącznie facetów, a w
    > okół mojej żony - atrakcyjnej blondynki - niesamowity tłok.

    Do kina tam nie chadzałam. Wystarczyły zakupy i spacery po mieście.
    Wiesz, przez całe życie byłam antyrasistowska i z otwartą przyłbicą występująca przeciwko przejawom pogardy dla Innych. I tak zostało. Mój stosunek do mężczyzn i układów obyczajowych afrykańsko-muzułmańskich jest moją prywatną sprawą, nie wywołuje we mnie potrzeby umniejszania Innemu czy tym bardziej agresji. Co nie znaczy ze nie wyrażam głośno tych prywatnych poglądów jak jest okoliczność stosowna ;-) Byłam tam gościem i nie naruszałam ichniejszych dobrych obyczajów, dostosowywałam się. Nawet nie walnęłam w gębę gościa, który otarł się o mój cycek ;-) Chciałabym, żeby w Europie respektowano nasze obyczaje i prawa bez względu na to, co sobie taki czy taka z Arabii w duchu myślą.


    > > Kto dostał nakaz opuszczenai Libii: ksiądz, Libijczyk czy ona?>
    > Ksiądz!

    Gdzie to było, w Trypolisie? Tam były polskie kościelne imprezy? W szpitalach gdzie personel był Polski, w domach prywatnych, w ambasadzie?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kag73 04.07.18, 14:45
    "Nawet nie walnęłam w gębę gościa, który otarł się o mój cycek ;-)"

    No i dobrze, bo z duzym prawdopodobienstwem by Ci oddal :)
    No wlasnie wstretna jest ta ich nachalnosc, taka oblesna. I w dodatku jak za sie ich podejscie do kobiet i relacji seksualnych to zwyczajnie nie chce sie z nimi obcowac seksualnie.

  • zawle 04.07.18, 15:32
    kag73 napisała:
    > No wlasnie wstretna jest ta ich nachalnosc, taka oblesna. I w dodatku jak za si
    > e ich podejscie do kobiet i relacji seksualnych to zwyczajnie nie chce sie z ni
    > mi obcowac seksualnie.

    Ale niektóre Polki to kupują z pocałowaniem ręki. Podobnież teksty o tym że żona mnie nie kocha, że szukam dobrej kobiety z którą będę mógł założyć rodzinę....faceci to drapieżniki...buachcha...aż się posmarkałam:))) Dobrze że żyję w Polsce i mam doczynienia tylko z wychowanymi przez samotne matki i babcie ucywilizowanymi pudelkami;)


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • mundialvar 04.07.18, 15:38
    zawle napisała:

    > kag73 napisała:
    > > No wlasnie wstretna jest ta ich nachalnosc, taka oblesna. I w dodatku jak
    > za si
    > > e ich podejscie do kobiet i relacji seksualnych to zwyczajnie nie chce si
    > e z ni
    > > mi obcowac seksualnie.
    >
    > Ale niektóre Polki to kupują z pocałowaniem ręki. Podobnież teksty o tym że żon
    > a mnie nie kocha, że szukam dobrej kobiety z którą będę mógł założyć rodzinę...

    Że ona mnie nie rozumie, a ty mnie rozumiesz itp. A potem się wycofują z romansu, kobiety jeszcze szybciej niż mężczyźni jeśli czują że ich stały związek zaczyna być zagrożony. Prof. Starowicz w książce o miłości pisze, że wynika najczęściej z zakłamania ta narracja w kontakcie z kochanką lub kochankiem, o złej żonie - gdy naprawdę w chodzeniu na boki najczęściej chodzi o nowe wrażenia...
  • mundialvar 05.07.18, 11:43
    Profesor używa tu wyrazu "racjonalizacja".

    Racjonalizacja (od łac. ratio, rozum) – w psychologii jeden z mechanizmów obronnych – pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością.
  • marek.zak1 05.07.18, 11:57
    mundialvar napisał(a):

    > Profesor używa tu wyrazu "racjonalizacja".
    >
    > Racjonalizacja (od łac. ratio, rozum) – w psychologii jeden z mechanizmów obronnych – pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością.
    --------------
    Podobna definicja ze słownika PAN:

    «wynajdywanie racjonalnych argumentów dla umotywowania własnych czynów i postaw mających źródło w uczuciach i motywach, do których człowiek nie chce się przyznać przed sobą»

    Jak rano nie chce mi się wstać, tłumaczę sobie, że mój organizm się jeszcze nie zregenerował :)
  • mundialvar 05.07.18, 12:14
    marek.zak1 napisał:

    > mundialvar napisał(a):
    >
    > > Profesor używa tu wyrazu "racjonalizacja".
    > >
    > > Racjonalizacja (od łac. ratio, rozum) – w psychologii jeden z mechanizmów
    > obronnych – pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw
    > , kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomośc
    > ią.
    > --------------
    > Podobna definicja ze słownika PAN:
    >
    > «wynajdywanie racjonalnych argumentów dla umotywowania własnych czynów i postaw
    > mających źródło w uczuciach i motywach, do których człowiek nie chce się przyz
    > nać przed sobą»
    >
    > Jak rano nie chce mi się wstać, tłumaczę sobie, że mój organizm się jeszcze nie
    > zregenerował :)

    To jest b.niewinny przypadek:)
  • mundialvar 05.07.18, 12:20
    Jest w ludziach tęsknota, nieuświadamiana często, za kontaktem z obiektywną prawdą. To dlatego wypowiedzi na pierwszej stronie gazety zaczynające się od "mam w dupie X" i przechodzące zaraz do "ale tym razem muszę powiedzieć że X zrobił OK" zdobywają najwięcej plusów. Powstaje bowiem wrażenie że doszło do autentycznego kontaktu z obiektywną prawdą...
  • aandzia43 04.07.18, 15:44
    kag73 napisała:

    > "Nawet nie walnęłam w gębę gościa, który otarł się o mój cycek ;-)"
    >
    > No i dobrze, bo z duzym prawdopodobienstwem by Ci oddal :)
    > No wlasnie wstretna jest ta ich nachalnosc, taka oblesna. I w dodatku jak za si
    > e ich podejscie do kobiet i relacji seksualnych to zwyczajnie nie chce sie z ni
    > mi obcowac seksualnie.

    Pewnie ze by mi oddał ("kobieta mnie bijeeee! ;-)) i wywiązałaby się z tego przykra historia dla mnie i towarzyszących mi mężczyzn.
    Tak, absolutny opad cycków i żądz, najmniejszej chęci na obcowanie. Europejczycy rulez!




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 04.07.18, 15:30
    aandzia43 napisała:
    > Kto dostał nakaz opuszczenai Libii: ksiądz, Libijczyk czy ona?>
    > > Ksiądz!
    > Gdzie to było, w Trypolisie? Tam były polskie kościelne imprezy? W szpitalach g
    > dzie personel był Polski, w domach prywatnych, w ambasadzie?>

    Derna (Darna), 300 km na E od Benghazi. Wielka budowa cementowni, ponad 2000 Polaków, szpital i miejskie przychodnie - ponad 150 głownie pań, które pewnie po tych ich cudzołóstwach to miały potrzebę by ich ktoś z tego rozgrzeszył, inne miejsca pracy jak elektrownia, Balladia czyli Urząd Nadzoru Budowlanego (to oni patrzyli mi na ręce, kontrolowali przy realizacji zamówień rządowych i ja ich potwornie korumpowałem - ha, ha, ha), służby komunalne - w sumie też kilkadziesiąt.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 04.07.18, 15:43
    gogol77 napisał:
    > Derna (Darna), 300 km na E od Benghazi. >

    Cyrenajka. Ten Szymon, starożytne Cyrena, Appolonia, te rzeczy
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 04.07.18, 15:59
    gogol77 napisał:
    >.. starożytne Cyrena, Appolonia, te rzeczy>

    Forum jest o seksie, więc musi być coś z tych rzeczy:
    Cyrena, to duże ruiny starożytnego miasta. I tam była taka starożytna wygódka. Taka mała nisza z marmuru z marmurowym powiedzmy.... sedesem.
    I siedząc na tym...sedesie - taka pani doktor nauk medycznych obdarzyła mnie w blasku dnia swoimi wdziękami. Nie, nie to nie było incydentalne. To była wcześniejsza i dłuższa relacja.
    Ale ona chciała właśnie w tej wygódce.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 04.07.18, 15:49
    > Derna (Darna), 300 km na E od Benghazi. Wielka budowa cementowni, ponad 2000 Po
    > laków, szpital i miejskie przychodnie - ponad 150 głownie pań, które pewnie po
    > tych ich cudzołóstwach to miały potrzebę by ich ktoś z tego rozgrzeszył, inne m
    > iejsca pracy jak elektrownia, Balladia czyli Urząd Nadzoru Budowlanego (to oni
    > patrzyli mi na ręce, kontrolowali przy realizacji zamówień rządowych i ja ich p
    > otwornie korumpowałem - ha, ha, ha), służby komunalne - w sumie też kilkadziesi
    > ąt.

    Państwa w państwie (z księdzem, w Arabii Saudyjskiej czy nei przeszło ;-)), wysepki Europy Środkowej na pustynii, to se ne wrati :-D
    A swoją drogą nie wiesz czy ten ksiądz to byłopłacany przez Libię czy przez polską stronę?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 05.07.18, 09:56
    aandzia43 napisała:
    > A swoją drogą nie wiesz czy ten ksiądz to był opłacany przez Libię czy przez polską stronę? >

    Nie wiem. Ale imho - powinien być opłacany przez Prezesa Firmy czyli Ojca Świętego
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • proteinawy 04.07.18, 09:32
    > wyciagnal shotgun i zapytal sie czy ktos dostal srutem po jajkach?

    Jezeli shotgun - to raczej: czy wzywamy brygadę malarzy do usunięcia rozchalpanej krwi i mózgu ze ścian ;)

    A tak naprawde - postanowiłem wziąć na powaznie narzekania Loppego, ze forum sie wyjaławia i kazdy sie kreci w kółko własnej obsesji. Tez miałem pokusę „szczelenia Markiem” - czyli „a ja to mam rodzine, słyszeliście?”.

    > Nie pamietam zadnych problemow z tego powodu.

    Rzeczywisci wyglądasz na kogoś kto ma duża tolerancje na powierzchowną inność (to nie przytyk). Inne rasy, inne kultury, inne orientacje. Większość mojego środowiska jest taka. Dla nich (nie wiem czy dla Ciebie) odstręczająca jest tylko inność myślenia, poglądów.
  • marek.zak1 04.07.18, 09:39
    proteinawy napisał(a):


    > A tak naprawde - postanowiłem wziąć na powaznie narzekania Loppego, ze forum sie wyjaławia i kazdy sie kreci w kółko własnej obsesji. Tez miałem pokusę „szczelenia Markiem” - czyli „a ja to mam rodzine, słyszeliście?”.
    -------------------------
    W tej kwestii niczym się nie różnimy. Dodatkowo pracujemy w korporacjach.
  • hello-kitty2 04.07.18, 10:45
    proteinawy napisał(a):

    ez miałem pokusę „szcze
    > lenia Markiem” - czyli „a ja to mam rodzine, słyszeliście?”.

    Ale czy masz stala wage? I czy wchodzisz wciaz w swoj slubny garnitur, a nie w poslubny dres z potrojnym paskiem? :)

    JA swojej slubnej wagi nigdy pozniej nie osiagnelam, bo do slubu szlam na/po ostrej diecie, po ktrorej w czasie podrozy poslubnej dwutygodniowej dolozylam z miejsca 5 kg ;-)

    Pamietam te diete do dzis, jakby ktos reflektowal:
    - sniadanie: maly jogurt 125g
    - obiad: gotowana piers z kurczaka 150g + jeden ogorek gruntowy
    - kolacja: 2 mandarynki.

    :-) Boze jaka bylam glupia.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • marek.zak1 04.07.18, 11:25
    Wczoraj.
    Śniadanie:
    2 plasterki salcesonu z pomidorem/ ogórkiem (stawy) + twarożek z owocami (białko, witaminy, antyoksydanty) + kawa z mlekiem,
    Lunch: Chińczyk kurczak z ryżem i surówką (spora porcja), małe ciasteczko/batonik
    Kolacja: Ryba po grecku (Omega 3) lub sałatka itp+ pieczywo, potem czerwone winko na serce :)

    Mam apetyt i bez sportu i spacerów musiałbym bardzo uważać.
  • szopen_cn 04.07.18, 10:55
    proteinawy napisał(a):

    > > wyciagnal shotgun i zapytal sie czy ktos dostal srutem po jajkach?
    >
    > Jezeli shotgun - to raczej: czy wzywamy brygadę malarzy do usunięcia rozchalpan
    > ej krwi i mózgu ze ścian ;)
    >

    Wolf the cleaner?
    Chyba jeszcze niepotrzebny.

    Jak dotad nikt nie naciskal spustu.

    W sasiednim watku yesterday usiluje wyzwac gogola na pojedynek, kto siknie dalej ale kiepsko mu to idzie.


    > A tak naprawde - postanowiłem wziąć na powaznie narzekania Loppego, ze forum si
    > e wyjaławia i kazdy sie kreci w kółko własnej obsesji. Tez miałem pokusę „szcze
    > lenia Markiem” - czyli „a ja to mam rodzine, słyszeliście?”.

    W tym przypadku szczelanie Markiem to byloby: Moja mi powiedziala, ze nigdy murzyn przez mysl jej nie przeszedl. Ja bym jej na takie myslenie nie pozwolil.


    > > Nie pamietam zadnych problemow z tego powodu.
    >
    > Rzeczywisci wyglądasz na kogoś kto ma duża tolerancje na powierzchowną inność (
    > to nie przytyk). Inne rasy, inne kultury, inne orientacje. Większość mojego śro
    > dowiska jest taka. Dla nich (nie wiem czy dla Ciebie) odstręczająca jest tylko
    > inność myślenia, poglądów.

    Takie sie zycie trafilo, ze tego typu powierzchowne innosci okazuja sie nieistotne.

    Innosc pogladow.
    Dla mnie bardziej powod/okazja do dyskusji niz rzeczywisty problem.
    Tego tez zycie mnie nauczylo.
    Dwa lata spedzilem w sytuacji, w ktorej bylo nas razem trzech. Ja dziwny osobnik zza zelaznej kurtyny majacy jakies 20 lat, rok starszy Pekka z Finlandi, sam nie wiedzacy czego w zyciu szuka i Ed lat 36, Ed zaciagnal sie do Marines majac lat 17, spedzil z nimi 14 lat, z tego ostatnie 4 jako drill sergant na Parris Island, jak wyszedl zdecydowal sie zostac najlepszy na swiecie w egzotycznym stylu sztuk walki, cos a la modliszka.
    Jak mozna zgadnac kazdy mial zupelnie inny punkt widzenia na zycie. Sytuacja, w ktorej kumpli sie nie wybiera. Nie ma innych w bliskiej okolicy. Swietnie sobie radzilismy.

    W zyciu ludziom poglady sie zmieniaja (moje sie zmienily dosc znacznie). Z pogladami mozna dyskutowac, z glupota jest trudniej.
  • marek.zak1 04.07.18, 11:19
    szopen_cn napisał:
    > W tym przypadku szczelanie Markiem to byloby: Moja mi powiedziala, ze nigdy murzyn przez mysl jej nie przeszedl. Ja bym jej na takie myslenie nie pozwolil.
    -----------------------------------------
    Ależ mojej podobają się różni faceci. Jak widzi przystojnego np. tenisistę mówi: O jaki dobry tenisista.
    To nie jest zahukana tylko pewna swojej atrakcyjności babka.
  • aandzia43 04.07.18, 11:49
    marek.zak1 napisał:

    > szopen_cn napisał:
    > > W tym przypadku szczelanie Markiem to byloby: Moja mi powiedziala, ze nig
    > dy murzyn przez mysl jej nie przeszedl. Ja bym jej na takie myslenie nie pozwol
    > il.
    > -----------------------------------------
    > Ależ mojej podobają się różni faceci. Jak widzi przystojnego np. tenisistę mówi
    > : O jaki dobry tenisista.
    > To nie jest zahukana tylko pewna swojej atrakcyjności babka.

    No coś ty? A nie może powiedzieć po prostu: "O, jaki przystojny facet"? Musi na okrętkę? Cenzura jakaś? ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 04.07.18, 11:57
    aandzia43 napisała:
    > No coś ty? A nie może powiedzieć po prostu: "O, jaki przystojny facet"? Musi na okrętkę? Cenzura jakaś? ;-).
    --------------
    To nasze zabawy, bo i tak ważniejsze jest jak się to mówi a nie co :)
  • aandzia43 04.07.18, 12:20
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > No coś ty? A nie może powiedzieć po prostu: "O, jaki przystojny facet"? M
    > usi na okrętkę? Cenzura jakaś? ;-).
    > --------------
    > To nasze zabawy, bo i tak ważniejsze jest jak się to mówi a nie co :)

    Aaa, znaczy się małżonka szepcze z przymrużonymi oczami przeciągając samogłoski: "Jaaaakiiii dooobryyy teeeniiisiiistaaaa..." ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 04.07.18, 12:25
    aandzia43 napisała:
    Aaa, znaczy się małżonka szepcze z przymrużonymi oczami przeciągając samogłoski: "Jaaaakiiii dooobryyy teeeniiisiiistaaaa..." ;-)
    -------------
    Nie, mówi zupełnie normalnie a i tak wiadomo, o co chodzi.
  • druginudziarz 04.07.18, 12:45
    marek.zak1 napisał:

    > szopen_cn napisał:
    > > W tym przypadku szczelanie Markiem to byloby: Moja mi powiedziala, ze nig
    > dy murzyn przez mysl jej nie przeszedl. Ja bym jej na takie myslenie nie pozwol
    > il.
    > -----------------------------------------
    > Ależ mojej podobają się różni faceci. Jak widzi przystojnego np. tenisistę mówi
    > : O jaki dobry tenisista.
    > To nie jest zahukana tylko pewna swojej atrakcyjności babka.

    Szopenowi nie chodzi o entuzjazm "O, jaki świetny tenisista!" tylko "O, świetny tenisista! pewnie w łóżku tez świetny!"
  • marek.zak1 04.07.18, 13:26
    druginudziarz napisał:

    > Szopenowi nie chodzi o entuzjazm "O, jaki świetny tenisista!" tylko "O, świetny tenisista! pewnie w łóżku tez świetny!"
    --------------------------
    Mówiąc wprost - jesteśmy istotami biologicznymi i jak ja mówię, o znakomita tenisistka / aktorka / itp, to też w podkekscie seksualnym.
  • aandzia43 04.07.18, 13:56
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Szopenowi nie chodzi o entuzjazm "O, jaki świetny tenisista!" tylko "O, ś
    > wietny tenisista! pewnie w łóżku tez świetny!"
    > --------------------------
    > Mówiąc wprost - jesteśmy istotami biologicznymi i jak ja mówię, o znakomita ten
    > isistka / aktorka / itp, to też w podkekscie seksualnym.

    Kompletnie nei rozumiem toku twojego rozumowania. Jak mowię znakomity aktor, tenisista, łyżwiarka to mam na myśli literalnie właśnie to co mówię. Jaki podtekst seksualny? A jeśli aktor jest brzydki jak kupa jeża i nie podniecający, za to świetny w swoim fachu to mam odmówić sobie wygłoszenia pochwały jego artyzmu? Za to jak człowiek którejś z płci jest piękny czy seksowny to też mówię to bez ogródek. Ludzie z kultur bez specjalnie rygorystycznej cenzury moralnej tak robią, w Polsce też. Zabrnąłeś w kozi róg i teraz uprawiasz sztukę dla sztuki broniąc czegoś nie do obronienia? ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 04.07.18, 14:07
    aandzia43 napisała:
    >
    > Kompletnie nei rozumiem toku twojego rozumowania. Jak mowię znakomity aktor, tenisista, łyżwiarka to mam na myśli literalnie właśnie to co mówię.
    ------------
    To nasz wewnętrzny język i zabawa. Gdy jesteśmy wśród znajomych, moja mówi ,,jaki dobry aktor, wszyscy przyjmuja w kategorii profesji a my wiemy, co druga osoba ma na myśli. Powtarzam, zabawa.
  • aandzia43 04.07.18, 14:21
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > >
    > > Kompletnie nei rozumiem toku twojego rozumowania. Jak mowię znakomity akt
    > or, tenisista, łyżwiarka to mam na myśli literalnie właśnie to co mówię.
    > ------------
    > To nasz wewnętrzny język i zabawa. Gdy jesteśmy wśród znajomych, moja mówi ,,ja
    > ki dobry aktor, wszyscy przyjmuja w kategorii profesji a my wiemy, co druga oso
    > ba ma na myśli. Powtarzam, zabawa.

    A jak różnicujecie dobrego aktora od seksownego aktora, bo profesjonalizm nie zawsze chodzi w parze z urodą?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 04.07.18, 14:38
    aandzia43 napisała:
    A jak różnicujecie dobrego aktora od seksownego aktora, bo profesjonalizm nie zawsze chodzi w parze z urodą?
    ------------
    Tonem głosu :)
  • druginudziarz 04.07.18, 12:48
    proteinawy napisał(a):

    > > Nie pamietam zadnych problemow z tego powodu.
    >
    > Rzeczywisci wyglądasz na kogoś kto ma duża tolerancje na powierzchowną inność (
    > to nie przytyk). Inne rasy, inne kultury, inne orientacje. Większość mojego śro
    > dowiska jest taka. Dla nich (nie wiem czy dla Ciebie) odstręczająca jest tylko
    > inność myślenia, poglądów.

    W punkt!
    I nie myśl sobie że tylko na Wyspach tak jest. W Polsce to samo, może skala inna. W każdym razie w wieku środowiskach jesteś skazany na nieistnienie jeśli nie masz poglądów politpoprawnych.
  • hello-kitty2 03.07.18, 17:28
    kag73 napisała:

    > "On mi później mówił że dziewczyna która pracowała w UK i wróci do Polski nie m
    > a w naszym kraju szansy spotkać przyszłego męża Polaka. Powszechnie chłopcy uwa
    > żają, że dziewczyny tam puszczają się cały czas z murzynami i arabami."
    >
    > No i ? Wymydli jej sie :) ? Czy zwyczajnie boja sie porownania? Cieniasy :))

    haha stary dobry arab z murzynem ma sie dobrze. Najbardziej doskwiera takie myslenie polskim Januszom. Przyklad: rozmowa z portalu z panem o chorobach wenerycznych. Mowi do mnie, ze najbardziej nieodpowiedzialne sa Polki, bo przynosza chorobska od arabusow. Se mysle 'aha?' i zastrzelam pytaniem: 'ale to nie jest problem, w dzisiejeszych czasach mamy skomercjalizowane laboratoria diagnostki na kazdym rogu, zrobisz sobie komplet badan zanim sie spotkamy?' A facet: 'no jeszcze czego, ze zeby sie rznac, to trzeba kwitek od lekarza przyniesc!?!?!' Meska, januszowa logika :-)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mundialvar 04.07.18, 18:50
    Jest polski Murzyn którego warto żebyś poznała Kitty, jeśli jeszcze nie wiesz o Izu! - urodzonym właśnie w Polsce bardzo elokwentnym i przystojnym naszym rodaku:

    www.youtube.com/watch?v=vJ87aKMF8VE
  • mundialvar 05.07.18, 14:20
    Anita tym razem nie wykazała perceptywności. Nie zauważyła nawet że rozmawia z Człowiekiem, a nie kolejnym kijem basebollowym na wybranych wrogów tvn... Stąd uderzające brakiem kultury pytanie, na które Izu odpowiedział - tu specjalne plusy dla niego za chwile milczenia dla refleksji maszyny telewizyjnej - tak jak polski inteligent powinien odpowiedzieć na uprzedmiotawiające! go, próbujące zniewolić umysł, pozbawione podstawowej wrażliwości i szacunku pytanie...
  • mundialvar 05.07.18, 14:26
    I tak wygląda właśnie perfidia naszych czasów wynikająca z rosnącego zakłamania umysłów
  • sabat3 05.07.18, 15:22
    Izu jest kapitalny. Niesamowity sposob wyslawiania sie, rzadko spotykany u wojownika :)
  • mundialvar 05.07.18, 15:26
    sabat3 napisał:

    > Izu jest kapitalny. Niesamowity sposob wyslawiania sie, rzadko spotykany u wojo
    > wnika :)

    Izu jest świetny! To się bierze u niego właśnie m.in. z codziennej szkoły uważności i koncentracji wojownika. Ten facet jest naprawdę przytomny kiedy się spotyka z kimś:). Widziałem to kiedyś u tancerza w konkursie tańców tv, widziałem że jak odpowiada na pytania to idzie w tę koncentrację wyćwiczoną w tańcu:)
  • mundialvar 05.07.18, 15:28
    W kick-boxingu, boksie, tańcu niewiele jest miejsca na myślenie zakłamanego umysłu, jak w dziennikarstwie
  • mundialvar 05.07.18, 15:30
    Tylko pełny kontakt z rzeczywistością. Albo leżysz na matach:)
  • mundialvar 05.07.18, 15:53
    Poza tym Izu wzrastał w obcym otoczeniu, jak Kitty teraz w Holandii żyje w obcym otoczeniu od lat, człowiek o wiele mniej leci na automatycznym pilocie niż kiedy jest wtopiony w tło i w język z natury. Żadne z rodziców Izu nie było polskojęzyczne.
  • mundialvar 05.07.18, 15:56
    Izu włada językiem polskim lepiej niż większość ludzi którzy wyssali go z mlekiem matki i naukami ojca. Język jest najważniejszym elementem kultury narodowej.
  • mundialvar 05.07.18, 17:32
    Dlatego tak wielu emigrantów jak Kitty na tym forum - tutaj ich kultura narodowa może się w pełniej wyrazić, a nie tam. Piękny kontakt z ojczystym językiem tu mają, ekspresję własną.
  • hello-kitty2 05.07.18, 16:08
    sabat3 napisał:

    > Izu jest kapitalny. Niesamowity sposob wyslawiania sie, rzadko spotykany u wojo
    > wnika :)

    O! Sabat, czesc, jak tam odczucia po zlozeniu pozwu rozwodowego?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 05.07.18, 17:53
    hello-kitty2 napisała:
    > O! Sabat, czesc, jak tam odczucia po zlozeniu pozwu rozwodowego?

    Widze ze Cie boli, ze wkrotce zostaniesz sama na forum, z osob tkwiacych w chujowych relacjach :) nie napinaj sie tak, moze i Ty sie kiedys zbierzesz do kupy.
  • hello-kitty2 05.07.18, 19:23
    sabat3 napisał:

    > Widze ze Cie boli, ze wkrotce zostaniesz sama na forum, z osob tkwiacych w chuj
    > owych relacjach :) nie napinaj sie tak, moze i Ty sie kiedys zbierzesz do kupy.

    Tja bardzo mnie boli, bo tu kur*a sami ludzie w 'dobrych' relacjach. Proteina npw jakiej dobrej. Czlowiek az zazdrosci, nie? Gogol se rucha ile chce i gdzie chce i jest w 'dobrej' relacji, a ja se rucham ile chce i gdzie chce ale jestem w 'chujow*j' relacji. Meska logika ;-) Twoj rozwod moze zrobic wrazenie na Mabelle, nie wiem, moze zrobi ale nie sadze, a ja nie jestem mezatka i juz dawno jestem po rozwodzie. Mam inne cele w zyciu niz 'rozwod'/'rozstanie'. I nie porownuj sie do mnie, juz Ci lata temu mowilam, tak samo jak mowilam lata temu, ze miekkich faj do lapy nie biore. Ale co sie tak obrazasz porownujac sie do goscia, ktoremu nie staje, wazne, ze twojej kochance to nie przeszkadza. A jak masz zamiar sie zamienic w MAbelle i mnie pouczac jak mam zyc, to znikam stad i gadaj se do obrazu.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • sabat3 05.07.18, 20:39
    hello-kitty2 napisała:
    > A jak masz za
    > miar sie zamienic w MAbelle i mnie pouczac jak mam zyc, to znikam stad i gadaj
    > se do obrazu.

    E, nie znikaj. Prędzej "ja" zniknę. Za bardzo zżyłem się z awatarem "Sabat", który teraz już żyje własnym życiem, coraz mniej zgodnym z tym kim jestem irl. "Sabat" wydobywa ze mnie to co było kiedyś najgorsze i wciąż sączy to na powierzchnię. Otoczyłem się w tym internetowym wcieleniu dość złymi zbiorami pojęć i poglądów, raczej czas to zmienić.
    To trochę jak teatr - pisząc na forum, "staję się sabatem". Nie jestem już "tym czymś". Przerosłem go. Nie jest mi ta skorupa do niczego potrzebna, wręcz jest źródłem szkodliwych emocji i błędnych osądów.
    To chyba tak jest, że to, jakie poglądy wyznajesz, ciągną Cię w stronę innej wersji rzeczywistości. Czyli - jeśli np. przyjmujesz, że coś jest niemożliwe, to z automatu zaczyna tak być. A lista rzeczy możliwych, albo funkcjonujących inaczej niż do tej pory sądziliśmy zmienia się wraz ze zmianą naszych wewnętrznych przekonań. Oczywiście w ramach jakiegoś szeroko rozumianego porządku rzeczy - pewnych zjawisk fizycznych nie przeskoczymy. Natomiast w sferze społecznej to prawo zdaje się dość fajnie funkcjonować.
    Tutaj trochę uwaga do "stulejarzy". Oni w większości są sami sobie winni. Tzn zbudowali sobie sami więzienia, wyznając takie a nie inne poglądy. Nawet nadali sobie taką wulgarną, prostacką nazwę. W dodatku pieczołowicie je pielęgnują i zdają się je afirmować. Myślę, że to musi mieć jakiś związek z brakiem akceptacji samego siebie. To smutne. To już wolę drugi biegun:
    www.youtube.com/watch?v=DgRhza1gFC4
  • hello-kitty2 05.07.18, 21:01
    sabat3 napisał:

    >> To trochę jak teatr - pisząc na forum, "staję się sabatem". Nie jestem już "tym
    > czymś". Przerosłem go. Nie jest mi ta skorupa do niczego potrzebna, wręcz jest
    > źródłem szkodliwych emocji i błędnych osądów.

    Mozesz sobie zmienic nick po rozwodzie, na znak nowego zycia, jak Urqu. Jak chcesz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • mundialvar 05.07.18, 21:08
    hello-kitty2 napisała:

    > sabat3 napisał:
    >
    > >> To trochę jak teatr - pisząc na forum, "staję się sabatem". Nie jest
    > em już "tym
    > > czymś". Przerosłem go. Nie jest mi ta skorupa do niczego potrzebna, wręc
    > z jest
    > > źródłem szkodliwych emocji i błędnych osądów.
    >
    > Mozesz sobie zmienic nick po rozwodzie, na znak nowego zycia, jak Urqu. Jak chc
    > esz.
    >

    Urqu jest obecnie z drugą żoną...(?)
  • sabat3 05.07.18, 21:15
    hello-kitty2 napisała:
    > Mozesz sobie zmienic nick po rozwodzie, na znak nowego zycia, jak Urqu. Jak chc
    > esz.

    Calkiem niezly pomysl :)
  • mundialvar 05.07.18, 21:34
    "Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka. "

    To hinduizm, miękka sprawczość:)
  • marek.zak1 05.07.18, 22:16
    Wracając do tematu, dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić. Zobowiązania duże, ograniczenia i wymagania też, bswm całkiem prawdopodobny, zwłaszcza po dziecku. Trzeba mieć mocny charakter, żeby to wszystko poukładać. Miękka sprawczość może nie wystarczyć.
  • mundialvar 05.07.18, 22:26
    Urqu jest - Ty też - bardzo zainteresowany sprawczością i m.in. ten cytat umieścił w swojej stopce na forum. Ja niespecjalnie specjalizuję się w problematyce sprawczości, tym niemniej mogę powiedzieć, że ten cytat wywodzi się z pradawnych nauk hinduizmu.
  • mundialvar 05.07.18, 22:44
    Prawdopodobnie będzie lepszą wskazówką dla kogoś kto ma tendencję do zbyt forsownego sprawstwa niż dla kogoś czekającego na cud:)
  • mundialvar 05.07.18, 22:55
    Scena z najlepszego filmu Bollywoodu

    www.youtube.com/watch?v=_ZmEOgCFeI4
  • mundialvar 05.07.18, 23:50
    Ten stary wysoki tańczący dorobił się 400mln dolarów, Amitabh Bachchan, a ten młody Khan 600 mln, więc raczej dostroili się:)

    nawet lepiej niż gwiazdy Hollywood:)
  • mundialvar 06.07.18, 12:09
    Dlatego zalecam Sabatowi żeby poszedł potańczyć, jak Amitabh Bachchan, i po kilku godzinach tańca zobaczy klarownie swoje opcje, dostroi się:)
  • proteinawy 06.07.18, 00:42
    marek.zak1 napisał:

    > Wracając do tematu, dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić. Zobowiązania duże, o
    > graniczenia i wymagania też, bswm całkiem prawdopodobny, zwłaszcza po dziecku.

    Nie wydaje mi sie, nie znam nikogo kto przed ślubem takie kalkulacje przeprowadza. co jest przerażajace dla młodego normalnego faceta to widok żenady jaka prezentują faceci po zaobraczkowaniu. Typ 1 - w kółko jęczy. Typ 2 - mangina, opowiada o dzieciach. Typ 3 -„patriarcha”, z kijem w dupie i bez cienia poczucia humoru i polotu opowiada frazesy, Typ 4 - lisek złodziejaszek, w barze ściąga obrączkę z serdelkowatego palucha w domu uśmiecha sie przymilnie do zony. Typ n-ty ...

    Zreszta co ja tu bede - Bill Burr jak zawsze w minutę trafia lepiej w sedno: youtu.be/mRCRlx8FwZ4

    Moje luźne tłumaczenie:

    8< - - - - początek - - - -

    „Przeraża mnie ze stanę sie jak stereotypowy mężuś. Wydmuszka, cień dawnego siebie. W kazdy weekend na drabince czyszczący syf z rynny. Wpada sąsiad, pyta:
    - Hej, jak leci?
    - „W porzadeczku, w porzedeczku. Żonka Zuzia sie stale powiększa ... jestem w tej samej koszuli od 11 lat ... nie wiem co sie stało z moimi marzeniami ... lubię sobie tu wyjsc bo jest spokój i cisza ...”

    Sąsiad mnie nie słucha, podjarany wężem ogrodowym kupionym w Tesco, przekonany ze zaprojektowała to NASA, opowiada o szczegółach technicznych.

    - Naprawde? A jest na tyle długi, zeby owinąć go wokol komina i naszych szyj, żebyśmy mogli skoczyć sobie razem z tego dachu i nie musieć słuchać tego pitolenia?

    8< - - - - koniec - - - -
  • marek.zak1 06.07.18, 09:04
    proteinawy napisał(a):

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Wracając do tematu, dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić. Zobowiązania duże, ograniczenia i wymagania też, bswm całkiem prawdopodobny, zwłaszcza po dziecku.
    >
    -----------------------
    > Nie wydaje mi sie, nie znam nikogo kto przed ślubem takie kalkulacje przeprowadza.

    -------------------------
    No to już jest naprawdę dziwne, że przed jedną z najważniejszych życiowych decyzji ludzie nie przeprowadzają kalkulacji i nie zastanawiają się, nad plusami i minusami. Jak podejmują decyzje bez zastanowienia, to maja to co mają. Sorry.
  • druginudziarz 06.07.18, 11:00
    marek.zak1 napisał:

    > -------------------------
    > No to już jest naprawdę dziwne, że przed jedną z najważniejszych życiowych decy
    > zji ludzie nie przeprowadzają kalkulacji i nie zastanawiają się, nad plusami i
    > minusami. Jak podejmują decyzje bez zastanowienia, to maja to co mają. Sorry.

    Zdaje się że o sobie piszesz, tylko takim sprzed 30 laty.
    "Ne pamięta wół, jak cielęciem był" ;)
  • marek.zak1 06.07.18, 11:42
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > -------------------------
    > > No to już jest naprawdę dziwne, że przed jedną z najważniejszych życiowych decyzji ludzie nie przeprowadzają kalkulacji i nie zastanawiają się, nad plusami i minusami. Jak podejmują decyzje bez zastanowienia, to maja to co mają. Sorry.
    -------------------------->
    > Zdaje się że o sobie piszesz, tylko takim sprzed 30 laty.
    > "Ne pamięta wół, jak cielęciem był" ;)
    ----------------------
    Emocje emocjami, a ja wszystko dokładnie przemyślałem, zwłaszcza, że moi i jej rodzice nie byli entuzjastami ślubu a i konieczności też nie było.
  • songo3000 06.07.18, 17:19
    Kolega Marek jak zazwyczaj powiedział co wiedział, cóż się czepiać :)

    W temacie: żeby zrobić kalkulacje, biznes plan w zasadzie trzeba mieć dostęp do większości danych. Jak czegoś brakuje to zmienne się szacuje z doświadczenia. No i ci doświadczeni właśnie....

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • marek.zak1 06.07.18, 17:47
    songo3000 napisał:

    > Kolega Marek jak zazwyczaj powiedział co wiedział, cóż się czepiać :)
    >
    > W temacie: żeby zrobić kalkulacje, biznes plan w zasadzie trzeba mieć dostęp do większości danych. Jak czegoś brakuje to zmienne się szacuje z doświadczenia. No i ci doświadczeni właśnie....
    --------------------
    Miałem na myśli, żeby nie poddawać się wyłącznie uczuciom i emocjom, lecz podejść do sprawy (tu ślubu) racjonalnie. Nie jako przeciwstawienie, lecz uzupełnienie procesu decyzyjnego. Pytałem sporo osób, jaka proporcja była u nich przy podejmowaniu decyzji o wyborze partnera i to sie obracało wokół 50-50, więc jest to jakaś norma w naszym obszarze kulturowym.
  • songo3000 06.07.18, 19:04
    No tak, tyle że zarówno emocje jak i wnioskowanie racjonalne mają jakąś tam oś odniesienia opartą o potrzeby danego "kandydata". I najwyraźniej udział tej osi w świadomym i nieświadomym wnioskowaniu wyraźnie wzrasta. Podział procentowy w zasadzie nie ma znaczenia.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • marek.zak1 06.07.18, 22:09
    songo3000 napisał:

    > No tak, tyle że zarówno emocje jak i wnioskowanie racjonalne mają jakąś tam ośodniesienia opartą o potrzeby danego "kandydata". I najwyraźniej udział tej osi w świadomym i nieświadomym wnioskowaniu wyraźnie wzrasta. Podział procentowy w zasadzie nie ma znaczenia.
    --------------------
    Nie ma, jeśli emocje i rozsądek są zgodne. Problem zaczyna się, kiedy są sprzeczne. Co jest wtedy ważniejsze?

  • songo3000 07.07.18, 10:59
    A wtedy to najważniejszym czynnikiem jest zapomniana już na forum "wersja demo" :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • marek.zak1 07.07.18, 11:09
    songo3000 napisał:

    > A wtedy to najważniejszym czynnikiem jest zapomniana już na forum "wersja demo" :)
    >-------------------------
    Zawsze przy poznawaniu jest jakaś tam wersja demo, z tym że istotne jest jaka jest jej odległość od realnej postaci. Poza randkowanie i wspólne życie to dwie różne konkurencje, jak w biegach. Ten co jest najszybszy na 100 metrów, potem często dostaje zadyszki :)
  • songo3000 07.07.18, 12:02
    Do oczywistych oczywistości warto przypomnieć, że wszystko zaczyna i kończy się na indywidualnych potrzebach. Tak jak potrzeba seksu często gęsto implikuje nie-seksualny teatr tak i potrzeba związku generuje wspomniane, zupełnie "nienaturalne demo".
    Pewnie za chwilę niektóre koleżanki wzbudza się ze swoją potrzeba negacji :) że jak to, to nie prawda, to faceci się garną. Z góry uprzedzania, za stary jestem na takie pierdolenie.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • sabat3 07.07.18, 12:30
    songo3000 napisał:
    > Tak jak potrzeba seksu często gęsto implikuje ni
    > e-seksualny teatr tak i potrzeba związku generuje wspomniane, zupełnie "nienatu
    > ralne demo".

    W skrajnych przypadkach. Czesto tez jest tak, ze to nie jest chlodno wykalkulowane demo, ale rzeczywisty instynkt seksualny, albo prawdziwa potrzeba zwiazkowa.
    Jednak fajnie to ujales, widze rzecz podobnie. U kobiet i mezczyzn porzadek potrzeb jest odwrocony.
    U panow potrzeby seksualne sa potrzeba podstawowa, ktora generuje emocje zwiazkowe, a u pan jest odwrotnie. Sila napedowa jest potrzeba zwiazku i to ona sprawia, ze kobiecie robi sie mokro. Odwrocony schemat przyczynowo-skutkowy.
  • sabat3 07.07.18, 12:32
    Co za tym idzie - rada dla panow: chcesz ruchac? Badz atrakcyjnym kandydatem do zwiazku.
  • marek.zak1 07.07.18, 12:32
    songo3000 napisał:

    > Do oczywistych oczywistości warto przypomnieć, że wszystko zaczyna i kończy się na indywidualnych potrzebach. Tak jak potrzeba seksu często gęsto implikuje nie-seksualny teatr tak i potrzeba związku generuje wspomniane, zupełnie "nienaturalne demo".
    ------------------
    Tak to jest z tym że faceci to raczej dla seksu, a babki raczej dla związku. Każdemu według potrzeb. Z tym, że młody rokujący, wyposzczony i nieświadomy reguł, może być bezwiednie złapany na ten seks. Jak jest babka fajna i ten seks lubi, to wszystko w porządku, ale jak z tym seksem ściemnia to problemy gotowe.
  • aandzia43 07.07.18, 19:30
    songo3000 napisał:

    > Do oczywistych oczywistości warto przypomnieć, że wszystko zaczyna i kończy się
    > na indywidualnych potrzebach. Tak jak potrzeba seksu często gęsto implikuje ni
    > e-seksualny teatr tak i potrzeba związku generuje wspomniane, zupełnie "nienatu
    > ralne demo".
    > Pewnie za chwilę niektóre koleżanki wzbudza się ze swoją potrzeba negacji :) że
    > jak to, to nie prawda, to faceci się garną. Z góry uprzedzania, za stary jeste
    > m na takie pierdolenie.

    Ale że faceci mają tak całe życie? Ze przekładają seksik nad stabilizację. Z góry uprzedzam, że za stara jestem na takie pierdolenie. Z racji wieku podeszłego obserwuję różnych starców 50+ oraz wspominam festiwal romansowy mojego eks teścia jak owdowiał był lat temu wiele. Jednym słowem jestem w temacie. Dziadki jak wybierają to patrzą na bardzo praktyczne walory wybranki. Miło jest jak laska jest ładna, zadbana i nie zapuszcza wąsów i kurzajek (fajnie patrzeć na co dzień na estetyczny obrazek a i w towarzystwie można się pokazać i ego podeprzeć jeszcze troche), ale seksik to już ma się nijak do dobrej emerytury ;-)

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 07.07.18, 20:10
    aandzia43 napisała:
    > Z racji wieku podeszłego
    > obserwuję różnych starców 50+

    Omg... 50+ to starcy? :o A Ty wiek podeszly? To musi byc ironia, a u mnie obudzil sie wujek Asperger :)

    Jednym słowem jestem w temacie. Dziadki j
    > ak wybierają to patrzą na bardzo praktyczne walory wybranki.

    Typowe dziadki, ktorym od lat nie staje, maja piskliwe glosy i pomarszczone ciala - byc moze.
    Ale wlasnie ostatnio widzialem w starbucks parke - on tak wlasnie 50+, misio z broda i brzuszkiem, z wygladu skrzyzowanie troche mlodszego Janusza Rewinskiego ze Zbigniewem Holdysem (wiem ze to egzotyczne polacznie, ale gdyby zrobic "morfing" to wyszloby cos po srodku :), ona - taka troche dzidzia piernik po solarce, krzykliwo umalowana, na oko 45, bardzo szczupla, ladnie ubrana. On nie byl zbyt ladny, ale z oczu bilo mu cos w stylu "raczej 10tys na reke niz 5tys" ;)
    No nie wydaje mi sie, zeby ten pan byl ta pania zainteresowany ze wzgledu na epicki wykon pomidorowki. ;))
    A zainteresowani byli soba oboje, i to w rownym stopniu.
  • aandzia43 09.07.18, 11:20
    sabat3 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Z racji wieku podeszłego
    > > obserwuję różnych starców 50+
    >
    > Omg... 50+ to starcy? :o A Ty wiek podeszly? To musi byc ironia, a u mnie obudz
    > il sie wujek Asperger :)

    Tak, trochę ironia, miałam na myśli takich bliżej 60 :-)


    > Jednym słowem jestem w temacie. Dziadki j
    > > ak wybierają to patrzą na bardzo praktyczne walory wybranki.
    >
    > Typowe dziadki, ktorym od lat nie staje, maja piskliwe glosy i pomarszczone cia
    > la - byc moze.
    > Ale wlasnie ostatnio widzialem w starbucks parke - on tak wlasnie 50+, misio z
    > broda i brzuszkiem, z wygladu skrzyzowanie troche mlodszego Janusza Rewinskiego
    > ze Zbigniewem Holdysem (wiem ze to egzotyczne polacznie, ale gdyby zrobic "mor
    > fing" to wyszloby cos po srodku :), ona - taka troche dzidzia piernik po solarc
    > e, krzykliwo umalowana, na oko 45, bardzo szczupla, ladnie ubrana. On nie byl z
    > byt ladny, ale z oczu bilo mu cos w stylu "raczej 10tys na reke niz 5tys" ;)
    > No nie wydaje mi sie, zeby ten pan byl ta pania zainteresowany ze wzgledu na ep
    > icki wykon pomidorowki. ;))
    > A zainteresowani byli soba oboje, i to w rownym stopniu.

    Bywa, przecież po 50 to jeszcze w zielone gramy. Pytanie: z kim pan się ożeni? ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 09.07.18, 11:28
    Aaa, Sabat, pisząc o praktycznych walorach wcale nie miałam na myśli mistrzostwa w gotowaniu pomidorówki tylko ogarnięcie życiowe, niekolizyjny z tym akurat panem charakter, wspólnotę w sposobie spędzania czasu, a na deser nie czepianie się o to, o co czepiała się poprzedniczka i umiejętne schlebianie panu.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • songo3000 08.07.18, 14:02
    No i się wzbudziła. Uuu, koleżanko Andziu, od kiedy to wybieramy sobie margines tematu co by usilnie dowodzić mojszej prawdy? No dobra, od zawsze :)
    Nie zmienia to faktu, że rozmowa jest od związkach zawieranych przez facetów a znakomita większość tych związków to jednak 50- Czyli wtedy kiedy jeszcze stoi a jak nie stoi to tabletki są w aptece. Praktyczne walory są i ważne i na drugim, trzecim kręgu zarazem. Praktyczne walory są ważne jak związek JUŻ jest a partnerka seksualnie np.: okaże się nudna i nierozwojowa.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • aandzia43 09.07.18, 11:00
    songo3000 napisał:

    > No i się wzbudziła. Uuu, koleżanko Andziu, od kiedy to wybieramy sobie margines
    > tematu co by usilnie dowodzić mojszej prawdy? No dobra, od zawsze :)

    Jakiej mojszej prawdy? Części prawdy dotyczącej części (starych) mężczyzn. Nie spychajmy ich w niebyt, nie uprawiajmy ejdżyzmu ;-)


    > Nie zmienia to faktu, że rozmowa jest od związkach zawieranych przez facetów a
    > znakomita większość tych związków to jednak 50- Czyli wtedy kiedy jeszcze stoi
    > a jak nie stoi to tabletki są w aptece. Praktyczne walory są i ważne i na drugi
    > m, trzecim kręgu zarazem. Praktyczne walory są ważne jak związek JUŻ jest a par
    > tnerka seksualnie np.: okaże się nudna i nierozwojowa.


    Praktyczne walory są na pierwszym miejscu przy zawieraniu związku przez zwykłych, niebogatych, starych facetów. Ponieważ do takich nie należysz to zrozumiałe jest, że nie chce ci się uwierzyć, że taki świat istnieje.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • songo3000 09.07.18, 22:54
    ...nie bogatych, starych...
    Oczywiście, istnieje i nie tyle wierzę co go widzę. I zgodzę się, że seks może być tu na n-tym kręgu związkowym.
    Taki margines związków. Nie ma wpływu na większy obraz.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • sabat3 07.07.18, 12:16
    songo3000 napisał:
    > A wtedy to najważniejszym czynnikiem jest zapomniana już na forum "wersja demo"
    > :)

    Nie ma w niej nic zlego, jesli koncowe interesy nie sa skrajnie sprzeczne.
    Przyklad skrajnie sprzecznych koncowych interesow: swinka wesolo obzerajaca sie przy pelnym korycie. Nie sadze by sie zastanawiala, dlaczego pan czlowiek jest dla niej taki dobry ;)
  • gogol77 07.07.18, 15:35
    songo3000 napisał:
    > A wtedy to najważniejszym czynnikiem jest zapomniana już na forum "wersja demo" :) >

    Dziś, na TVP Historia - świetny David Attenborough; www.cda.pl/video/64096406 Life - Insects.
    I po obejrzeniu filmu wysłałem TJ taki SMS:
    "Taki żuczek, jak chce mu się bzykać - to wystawia kilka takich włochatych wypustek - takie pióropusze. Ich wielkość - to uroda żuczka świadcząca o jego walorach. I one mają ładny zapach.
    Panie oceniają te pióropusze, ich zapach i..."rozkładają nogi" temu który ma je najfajniejsze.
    A Ty? 25 lat temu? Tylko dlatego, że byłaś wyposzczona? Bo fiuta przecież jeszcze nie widziałaś!
    A może ładnie pachniałem??"
    Odpowiedzi TJ jeszcze nie mam. Ale mam nadzieję, że nie napisze, że zaserwowałem jej wersję demo.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • songo3000 07.07.18, 16:58
    A nie, nie Panie Rasputin ;) Różki to nie figury a feromony to nie wersja demo. W przypadku załączonego materiału to raczej Look i Status bardziej. Które to oczywiście w ogóle nie mają znaczenia wedle romantyczno-totalnej ideo, hehe.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • aandzia43 07.07.18, 19:00
    songo3000 napisał:

    > A nie, nie Panie Rasputin ;) Różki to nie figury a feromony to nie wersja demo.
    > W przypadku załączonego materiału to raczej Look i Status bardziej. Które to o
    > czywiście w ogóle nie mają znaczenia wedle romantyczno-totalnej ideo, hehe.

    Ale jak to look ma nie mieć znaczenia...? [płacze] Status tez jest całkiem fajny, buuu [jeszcze chlipie]. Ja się zastanawiam gdzie przyporządkować Gogolowe gadane. Czy to jeszcze look (bo ten talent ma w genach bez wątpienia i jest to część jego natury), czy to juz status (swobody jego gadce dodała tez pozycja społeczna).


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • songo3000 08.07.18, 13:51
    > Ja się zastanawiam gdzie przyporządkować Gogolowe gadane.
    Gogolowe działanie chyba? Dd samego gadania to co najwyżej stanąć może.

    Niewątpliwie jest to swego rodzaju superpozycja łącznie z opluwanym tu Money. Ale z praktyki własnej i obserwacji obcej możliwe jest wystąpienie jakiegoś mocnego "breakthrough" i pomimo słabości pozostałych czynników facet ma zdolność wyrywania dużej (nie, nie, nie większości tylko relatywnie dużej) ilości kobiet.
    Ładnych, niegłupich i atrakcyjnych. Niegłupie i nieatrakcyjne nie będą się zbliżać nawet. Głupie i nieatrakcyjne w przyjemny dla oka sposób odbijają się od ściany.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • lybbla 08.07.18, 22:09
    songo3000 napisał:


    > Niewątpliwie jest to swego rodzaju superpozycja łącznie z opluwanym tu Money.

    A możesz podać kto konkretnie opluwa tu Money?
    Ktoś pomija znaczenie Statusu?
    Nawet nadreprezentowane tutaj miłośniczki Looku dobrze wiedzą, że to i tamto ma znaczenie tylko nie takie jak się braciom samcom wydaje.

    Tak jak piszesz, wszystko zależy od Twoich preferencji.

    A) Jeśli chcesz mieć w domu gorącą zupę i letnią nadstawioną dupę
    to wtedy jak najbardziej Money, Status mają znaczenie.

    B) Jeśli po powrocie z fabryki chcesz widzieć kurwiki w oczach kobiety,
    to obiad zjedz na stołówce. Look Ci pomoże, ale już Money i Status?
    Wątpię. Bo wtedy w łóżku wychodzi naga prawda o
    zmyśle obserwacji, wrażliwości, empatii, umiejętnościach i możliwościach:)


    Ale z praktyki własnej i obserwacji obcej możliwe jest wystąpienie jakiegoś mocn
    > ego "breakthrough" i pomimo słabości pozostałych czynników facet ma zdolność wyrywania dużej (nie, nie, nie większości tylko relatywnie dużej) ilości kobiet.
    > Ładnych, niegłupich i atrakcyjnych.

    Sprecyzujmy. Chcesz rozmawiać o tym jak wyrywać dużą liczbę kobiet
    czy jak dokładać do pieca jednej kobiecie tak by ogień rozgrzewał domowe pielesze?
  • sabat3 08.07.18, 23:00
    lybbla napisał:
    > Sprecyzujmy. Chcesz rozmawiać o tym jak wyrywać dużą liczbę kobiet
    > czy jak dokładać do pieca jednej kobiecie tak by ogień rozgrzewał domowe pieles
    > ze?

    Lybbla, to jest absolutnie zasadnicza kwestia. Nie wiem co na to Songo, ale imho, są kobiety, które odkrywa się jak Kolumb Amerykę. Latami. A i tak życia nie starczy, ani sił, ani ramion, żeby objąć ten bezkres :)
    Są takie, którym tylko bardzo odważny i zaangażowany w sprawę mężczyzna może próbować dać radę samodzielnie. Po pojedynku z księżniczką dosiadającą srogiego smoka o siedmiu głowach zwyczajnie nie ma już sił ani miejsca na tą "dużą liczbę innych".
    A jeśli siły są, to... trudno mówić o wysokiej jakości... Co kto lubi :)
  • aandzia43 09.07.18, 11:37
    lybbla napisał:

    > songo3000 napisał:
    >
    >
    > > Niewątpliwie jest to swego rodzaju superpozycja łącznie z opluwanym tu Mo
    > ney.
    >
    > A możesz podać kto konkretnie opluwa tu Money?
    > Ktoś pomija znaczenie Statusu?
    > Nawet nadreprezentowane tutaj miłośniczki Looku dobrze wiedzą, że to i tamto ma
    > znaczenie tylko nie takie jak się braciom samcom wydaje.

    Zgadzam się, panowie mają tendencję do przeceniania Money, a przede wszystkim do nie różnicowania kobiet pod względem wrażliwości na poszczególne elementy.

    Look Ci pomoże, ale już Money i Status?
    > Wątpię. Bo wtedy w łóżku wychodzi naga prawda o
    > zmyśle obserwacji, wrażliwości, empatii, umiejętnościach i możliwościach:)

    Muszę się zgodzić: w łóżku wychodzi naga prawda. Albo król jest nagi mimo bogatej szaty i wtedy pani się miksuje jeśli życzy sobie dobrego seksu, albo ciągnie dalej dla benefitów.


    > Ale z praktyki własnej i obserwacji obcej możliwe jest wystąpienie jakiegoś moc
    > n
    > > ego "breakthrough" i pomimo słabości pozostałych czynników facet ma zdoln
    > ość wyrywania dużej (nie, nie, nie większości tylko relatywnie dużej) ilości ko
    > biet.
    > > Ładnych, niegłupich i atrakcyjnych.
    >
    > Sprecyzujmy. Chcesz rozmawiać o tym jak wyrywać dużą liczbę kobiet
    > czy jak dokładać do pieca jednej kobiecie tak by ogień rozgrzewał domowe pieles
    > ze?

    Nie bądź niesprawiedliwy, Gogol większość pań miał na dłuższy dystans, nie na jedną noc (przynajmniej o takich pisze ;-)). Więc musiał im do pieca dokładać. A żonie to dokładał do pieca przez ćwierć wieku.
    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 09.07.18, 12:34
    aandzia43 napisała:
    > Nie bądź niesprawiedliwy, Gogol większość pań miał na dłuższy dystans, nie na jedną noc (przynajmniej o takich pisze ;-)). Więc musiał im do pieca dokładać. A żonie to dokładał do pieca przez ćwierć wieku.>

    Andziu, dziękuję! A nie boisz się, że Cię posądza o chętkę na danie mi dupy? ;-)
    Policzyłem: Zacząłem ją bzykać dwa lata przed ślubem jako około 24 latek, za co nie dostałem rozgrzeszenia w spowiedzi przedślubnej, bo kazał mi żałować, a ja mu powiedziałem, że gdybym żałował to bym się nie żenił.
    A przestała mnie rajcować jej cipka gdy miałem coś około 56 (wiosen:-()
    Stało się to jakoś tak samoistnie ale nie bez udziału TJ w tej...obiektywnej rzeczywistości. W tym kontekście można by pojawienie się TJ uznać za...zrządzenie losu. Tak czy inaczej 56-24 =32, czyli grubo ponad ćwierć wieku!!!.
    BTW, wczoraj, po lodach na Rynku z okazji 56 rocznicy ślubu gdy kazała mi dokonać jakiejś deklaracji - to pokazałem jej na laptopie wczorajszy tekst Marka z 18.12:
    "Tak, inwestuję w siebie i moje możliwości rosną, podobnie jak możliwości produkcyjne firmy, w którą się inwestuje. Miarą tych możliwości jest żona, która jest miernikiem, na co stać faceta (by Aandzia)"
    I powiedziałem jej, że ...potwierdzam.
    Podobało jej się. A, że to był bajer? A kto nie lubi być bajerowany??? TJ mój bajer nawet zwilża.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 09.07.18, 17:25
    gogol77 napisał:
    > Andziu, dziękuję! A nie boisz się, że Cię posądzą....>

    Chyba trochę przeholowałem, choć wiem z forum, że Ty masz niewyczerpane zasoby poczucia humoru. Byłem na czymś w rodzaju spotkania integracyjnego w takiej Korporacji i.... było trochę alko.
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 09.07.18, 22:31
    gogol77 napisał:

    > gogol77 napisał:
    > > Andziu, dziękuję! A nie boisz się, że Cię posądzą....>
    >
    > Chyba trochę przeholowałem, choć wiem z forum, że Ty masz niewyczerpane zasoby
    > poczucia humoru. Byłem na czymś w rodzaju spotkania integracyjnego w takiej Kor
    > poracji i.... było trochę alko.

    To ładnie z twojej strony, że troskasz się o mą reputację ;-) Jeśli o mnie chodzi, to możemy ją sobie szargać ze smakiem ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 10.07.18, 12:34
    aandzia43 napisała:
    gogol77 napisał:
    > Andziu, dziękuję! A nie boisz się, że Cię posądzą....
    > Chyba trochę przeholowałem, choć wiem z forum, że Ty masz niewyczerpane zasoby
    poczucia humoru. Byłem na czymś w rodzaju spotkania integracyjnego w takiej Korporacji i.... było trochę alko.>

    Bo na tej imprezie ich szef powiedział, że on sobie nie wyobraża żebym ja nie pracował w firmie, która swego czasu zrobiła dla nich wiele dobrego. Więc pracuję (1/2 etatu) i jestem Prezes Senior. To tak jak Ratzinger jest Papież Senior ;-)
    I ja wtedy wpadłem w taki samozachwyt, że z tego samozachwytu wypiłem 2 kolejne drinki.
    A zawsze tak miałem że trochę alko i budziła mi się rozwiązłość ale tylko niewiele więcej i dopadała mnie... impotencja. I bywało, że był straszny obciach :-(.
    No właśnie! I po tych dwóch drinkach zacząłem Aandzi zadawać pytania mogące szargać jej reputację.
    --------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • mimfa 13.07.18, 08:58
    gogol77 napisał:
    BTW, wczoraj, po lodach na Rynku z okazji 56 rocznicy ślubu gdy kazała mi dokon
    > ać jakiejś deklaracji - to pokazałem jej na laptopie wczorajszy tekst Marka z 1
    > 8.12:
    > "Tak, inwestuję w siebie i moje możliwości rosną, podobnie jak możliwości produ
    > kcyjne firmy, w którą się inwestuje. Miarą tych możliwości jest żona, która jes
    > t miernikiem, na co stać faceta (by Aandzia)"
    > I powiedziałem jej, że ...potwierdzam.
    > Podobało jej się. A, że to był bajer? A kto nie lubi być bajerowany??? TJ mój b
    > ajer nawet zwilża.

    Cholernie smutne.

    --
    Żyć bez żalu ...
  • gogol77 13.07.18, 16:14
    mimfa napisała:
    > Cholernie smutne>.

    pl.wikipedia.org/wiki/Poliamoria
    www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zwiazki/poliamoria-na-czym-polega-wielomilosc_33538.html
    -----------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • kag73 13.07.18, 19:04
    Wszystko by bylo dobrze, Gogol, ale...czy zona Twoja wie, ze zyje w zwiazku poliamorycznym? Bo tu napisalii takie cos:

    "Poliamoria jest oparta na jasnych zasadach. Przede wszystkim związek poliamoryczny jest tworzony za zgodą wszystkich osób znajdujących się w nim na taką formę bliskości i jej realizacji. Jego podstawą są wartości, takie jak wzajemne zaufanie, równość i szacunek do siebie. "

    W twoim przypadku Ty masz zone i na boku kochanke, kochanka wie o zonie ale zona nie wie o kochancje (zaden wyjetek, raczej popularna konstelacja).
  • gogol77 14.07.18, 02:52
    kag73 napisała:
    > Przede wszystkim związek poliamoryczny jest tworzony za zgodą wszystkich osób znajdujących się w nim na taką formę bliskości i jej realizacji. Jego podstawą są wartości, takie jak wzajemne zaufanie, równość i szacunek do siebie. "
    W twoim przypadku Ty masz zone i na boku kochanke, kochanka wie o zonie ale zona nie wie o kochancje (zaden wyjetek, raczej popularna konstelacja).>

    Nie doczytałem tamtego. Więc nie poliamoria?
    Ale wiesz, nie byłbym w stanie powiedzieć żonie: Kochanie, mam fajne dupcenie, a twoja cipka mi się znudziła, więc parę razy w tygodniu będę wracał trochę później a czasem u niej zanocuję,
    Nie mógłbym - bo mogłoby się jej zrobić ''przykro'' a jest osobą mi bliską (my nie żyjemy obok siebie jak lokatorzy) i ona jest o delikatnej wrażliwej strukturze psychicznej. I nie kpię jak to mam w zwyczaju ale taka przemowa była by dla mnie o wiele trudniejsza niż rozwodowy podział dorobku (dom, meble pamiątki różnych wydarzeń), skandal rodziny itd
    Ale wolałbym żyć w świecie tak skonstruowanym w którym takie coś było
    by do pomyślenia a nie raniło tej która nie ponosi winy!
    Żona kiedyś chyba coś podejrzewa (ale afer nie robiła), ale teraz pewnie nie mieściło by się jej w głowie, że w tym wieku takie numery.
    ------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 14.07.18, 09:56
    kag73 napisała:
    > W twoim przypadku Ty masz zone i na boku kochanke, kochanka wie o zonie ale zona nie wie o kochancje (zaden wyjetek, raczej popularna konstelacja).

    Skłoniłaś mnie Kag do zastanowienia się co jeśli nie poliamorria.
    Więc chyba jednak typowy trójkąt. No to podsumujmy:

    Na jednym rogu ŻONA (wiedza domyślna):
    - plusy dodatnie – ma dom, rodzinę, zapewniony byt na przyzwoitym poziomie, w środowisku przyjaciółek uważana jest za szczęściarę bo jeden, żyjący, w miarę zdrowy i one mówią, że fajny – mąż (one w 90% to wdowy albo porzucone dla nowszego modelu)
    - plusy ujemne – perfidnie zdradzana, od lat nie ruchana (ale czy 80+ jeszcze ruchają?). „Okradana” z domowego budżetu na hotele, pizzę, piwo itp. z kochanką.

    Na drugim rogu TJ (z jej zeznań):
    - plusy dodatnie – te orgazmy (tak mówi), ma kogoś kto za nią skoczy w ogień, jej kobiecość jest systematycznie dowartościowana tak czuje i tego nie ukrywa i opowiada o zgorzkniałych a dużo młodszych od niej koleżankach (40+ 50+) w pracy – raz się jej wyrwało, że jedzie uprawiać seks to patrzały na nią z odrazą pomieszaną z pogardą.
    - plusy ujemne – facet na godziny w porywach na dni, a chciała by 24/24 365/365. Staram się te braki nadrabiać częstymi telefonami i SMS-ami z chucią nabrzmiałymi tekstami. Mówi, że je uwielbia.

    Na trzecim rogu JA (ja to ja)
    - plusy dodatnie – mam ruchanie! I to jakie!!! Mimo, że już z natury rzeczy mi się nie powinno należeć (ten PESEL!). Pan dr. urolog na rutynowej wizycie pyta czy wypisać wspomagacz (Sildenafil). Mówię, że taaak! A on, że ci wszyscy na korytarzu z o wiele lepszymi peselami - nie chcą, bo nie mają…z kim. A wielu przecież przyprowadzają żony.
    Mam żonę ciepłą, mądrą kobietę, która mówi, że kocha. Kłócimy się o różności ale głównie z tego powodu, że ja jestem zoologicznym antykaczystą, antyrydzykowcem, antybiskupistą, anty, anty, anty. Ale ona ma niektóre rzeczy (to zbawienie, odkupienie itd) tak wdrukowane, że w coś tam wierzy i gdzieś z tyłu głowy ma strach, że za te moje bluźnierstwa – to zaraz mnie piorun strzelisty albo dostanę raka trzustki z przerzutami i…. że ona zostanie wdową.
    - plusy ujemne – w zasadzie brak No może ta konieczność wymyślania alibi na spóźnione powroty. To się wg. niektórych nazywa życie w kłamstwie ale ze względu na długotrwałość tego stanu (już chronicznego?) - jakoś nie specjalnie cierpię.
    PS: Nie wstawiam emoticonek, bo musiały być prawie po każdym zdaniu :-)
    ------------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 14.07.18, 11:57
    Gogol, co Ty się tak przejmujesz? Przecież wystarczy się rozejrzeć dookoła ilu ludzi kłamie w żywe oczy. Ty przynajmniej masz odwagę się do tego przyznać. Kto udowodni, że z połowa osób choćby i na tym forum nie pruje się na boku jak stare prześcieradła, ale publicznie przybierają minę świętoszka. Jak obserwuję ludzi wokół, to jestem po prostu przerażony tym światem. Takie trochę przerażenie hipokryty, bo sam zdradzam żonę, ale martwi mnie poziom udawania. Kobiety, które w "pewnych" sytuacjach (nikt nie widzi), pierdolą się jak nimfomanki z pierwszym lepszym, który się nawinie, a potem łażą z mężem po firmie i grają wspaniałą żonę. Faceci - podobnie. Przecież Ty wyruchałeś ludziom mnóstwo żon, myślisz, że w drugą stronę to nie działało? Życie nie jest tak skonstruowane, że tylko Kali kraść krowy. Czasem ukraść Kalemu. ;) Mnie najbardziej dziwi to powszechne udawanie. Po co to komu potrzebne. Serio żyjemy w społeczeństwie ukrytym za maskami? Doświadczenia w stylu - wyjazd służbowy i połowa załogi wyciera kąty swoimi gołymi dupami, chociaż mają żony, mężów, chłopaków itd. niczego nas nie uczą? Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Rozdźwięk między rzeczywistością deklarowaną a prawdą jest ogromny.
  • kag73 14.07.18, 13:01
    Sabat, ja zwrocilam Gogolowi uwage, ze to moze jednak nie poliamoria, bo wazna zasada nie jest spelniona.
    Co do reszty Twojej wypowiedzi, powiem Ci tak: mnie nieiwle interesuje co robia inni mezowie. Mnie interesuje co robi moj maz, bo ja z innymi nie zyje tylko z nim. Nie interesuje mnie tez jak zyja i co robia inne zony, mnie intersuje co robie i jak zyje ja sama. I to, ze wielu i wszyscy i jeszcze cos, nie znaczy, ze ja chce i moge, bo ja nie chce, to nie jest dla mnie zaden argument. Ja chce zyc w zgodzie ze swoja wizja zwiazku i malzenstwa. Bo malzenstwo to dwojka ludzi i to oni decyduja jakie ono jest.
  • sabat3 14.07.18, 13:24
    kag73 napisała:
    > Bo malzenstwo to dwojka ludzi i to oni decyduja jakie ono jest.

    O tym decyduje spoleczenstwo. Scislej tzw. czynniki kulturowe. Takze o tym, czy jest to dwpjka ludzi czy moze wiecej. Twoj wybor jest pozorny, bo podyktowany przez zespol przyswojonych przez Ciebie przekonan, ktore uznajesz za wlasne wnioski :)
  • proteinawy 14.07.18, 15:21
    > sam zdradzam żonę, ale martwi mnie poziom udawania.

    Toz to czyste lenistwo, Sabat. Jakby to było fajnie gdybym kłamał tylko ja :) Udzielę Ci rozgrzeszenia i namaszcze Gogolem: uderz w darwinizm społeczny, bedzie Ci w środku lepiej i przede wszystkim bedziesz skuteczniejszy.

    Lasie odstręcza smród wewnętrznych konfliktów u potencjalnego kochanka. Innymi słowy - postaraj sie wydupczyc każdego/ą zanim on/a Cie wydupczy. Miej zawsze haka. Bądź góra. Wszystko jest Twoje ;)

    youtu.be/-ijFSkev70Y
  • gogol77 14.07.18, 19:07
    proteinawy napisał(a):
    >... uderz w darwinizm społeczny >

    No! Mam zawodowe prawo do wiary w darwinizm. Na własne oczy widzę i tymi ręcami dotykam jego teorii. W kambrze 542 - 488 milionów lat temu były tylko trylobity (takie male raczki) i niewiele więcej życia na ziemi a.... dziś???
    A czy darwinizm społeczny? Nie wiem, nie jestem socjologiem.
    --------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 14.07.18, 20:46
    gogol77 napisał:
    > W kambrze 542 - 488 milionów lat temu były tylko trylobit
    > y (takie male raczki) i niewiele więcej życia na ziemi a.... dziś???
    > A czy darwinizm społeczny? Nie wiem, nie jestem socjologiem.

    Bo te trylobity chodzily po ziemi i szukaly co by tu jeszcze zezrec i wyruchac. Glownie to zdradzaly zony i mezow na delegacjach urzadzanych przez korporacje trylobitow, wpierdalajac przy tym pieczone algi, bo pech chcial ze w sumie to jeszcze nic do zarcia jeszcze sensownego nie wyewoluowalo. No to jak tu nie ruchac na imprezach? Zrec nie ma co, alkoholu upedzic na czym nie ma. Bida. Chodzily i chodzily, az tu jeden do drugiego: Kurwa, Stefan, ja pierdole! Przeciez my jestesmy stworzeniami morskimi! A tu, rozumisz, chodzimy po ladzie!
    I tak narodzily sie pierwsze stworzenia ladowe.
    Poniewaz jestesmy potomkami najwiekszych matkojebcow wsrod trylobitow, ktore za ruchaniem, zarciem i nieistniejacym jeszcze bimbrem zapedzily sie az na suchy lad, stad nasz wrodzony pociag do tych niecnych rozrywek. Zamiast paczkowac na dnie oceanu, wpierdalac meduzy i ukwialy, my wolimy sie pierdolic po katach, chlac i zrec jakas zacnie upieczona golonke.
  • gogol77 14.07.18, 22:05
    sabat3 napisał:
    > Bo te trylobity chodzily po ziemi i szukaly co by tu jeszcze zezrec i wyruchac. Glownie to zdradzaly zony i mezow na delegacjach urzadzanych przez korporacje
    > trylobitow, wpierdalajac przy tym pieczone algi, bo pech chcial ze w sumie to jeszcze nic do zarcia jeszcze sensownego nie wyewoluowalo. No to jak tu nie ruchac na imprezach? Zrec nie ma co, alkoholu upedzic na czym nie ma. Bida. Chodzily i chodzily, az tu jeden do drugiego: Kurwa, Stefan, ja pierdole! Przeciez my jestesmy stworzeniami morskimi! A tu, rozumisz, chodzimy po ladzie! I tak narodzily sie pierwsze stworzenia ladowe. Poniewaz jestesmy potomkami najwiekszych matkojebcow wsrod trylobitow, ktore za ruchaniem, zarciem i nieistniejacym jeszcze bimbrem zapedzily sie az na suchy lad, stad nasz wrodzony pociag do tych niecnych rozrywek. Zamiast paczkowac na dnie oceanu, wpierdalac meduzy i ukwialy, my wolimy sie pierdolic po katach, chlac i zrec jakas zacnie upieczona golonke.>

    A nie mówiłem, że Sabat ma talent do bajeru?
    --------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • proteinawy 14.07.18, 21:11
    > Mam zawodowe prawo do wiary w darwinizm.

    Temat nie jest w Polsce kontrowersyjny, zwłaszcza ze „nasz papież” klepnął i ewolucja jest cacy.

    Jezeli cos mi nie gra, to to ze za mało finezji przykładasz do tej ewolucji. Nie tylko chodzi o to zeby siać ile wlezie, ale tez bronic swojej samicy i małych, budować kolejne warstwy fizyczne i mentalne zwiększające ich szanse na dominację etc
  • sabat3 14.07.18, 21:24
    proteinawy napisał(a):
    > budować kolejne warstwy fizyczne i mentalne zwiększające ich szanse na domin
    > ację etc

    Ale o czym Ty do nas rozmawiasz, boj sie Boga. Jesli to wszystko wyewoluowalo z jakiegos pancernego gowna pelzajacego po dnie bajora, to nie moze byc az tak skomplikowane :)
  • proteinawy 14.07.18, 23:56
    > Jesli to wszystko wyewoluowalo z jakiegos pancernego gowna pelzajacego po dnie bajora, to nie moze byc az tak skomplikowane :) <

    Gogol Ci zapomniał powiedziec ze te stworki były w sumie bardziej zajebiste od nas. Któryś wymyślił okulary np.

    Chyba ze chodziło o to ze nie smiszne, to wrzucam dyżurny dowcipas: seks jest jak szpinak - kogo zmuszali w dzieciństwie tego cieszy pozniej jakby mniej. Hyhy.

    Ze swojej strony tylko prostuje nestorowi, ze nie chodzi ani o wtykanie fiutow w cipki, ani o poroże, ani pawie ogony, ani wielki łeb - tylko ktore dzieciory zjedzą resztę . Czyli tak proste jak podejrzewałeś.
  • sabat3 15.07.18, 02:22
    proteinawy napisał(a):
    > Gogol Ci zapomniał powiedziec ze te stworki były w sumie bardziej zajebiste od
    > nas. Któryś wymyślił okulary np.

    Pomysł chyba się przyjął, ale w zmodyfikowanej wersji - my mamy miękkie a nie kalcytowe :)
    A wymyślili najprędzej demiurgowie naszej n-symul... khem, khem, naszego wszechświata :)
    Bardzo pomysłowe z nich robaczki, zawsze sobie wyobrażałem kreację naszego uniwersum jako coś w rodzaju mega próbówki, stojącej wśród innych na półce jakiegoś instytutu technologicznego w nadprzestrzeni ;)

    > Ze swojej strony tylko prostuje nestorowi, ze nie chodzi ani o wtykanie fiutow
    > w cipki, ani o poroże, ani pawie ogony, ani wielki łeb - tylko ktore dzieciory
    > zjedzą resztę . Czyli tak proste jak podejrzewałeś.

    Nestorowi jak najbardziej może chodzić o wtykanie fiuta w cipkę, bo na tym polega piękno świadomości, że może trochę ewolucyjne uwarunkowania ponaciągać, albo wybrać sobie z całego wachlarza instynktów te najbardziej ulubione i się na nich skupić :D
  • proteinawy 15.07.18, 10:14
    > Nestorowi jak najbardziej może chodzić o wtykanie fiuta w cipkę bo na tym polega piękno świadomości, że może trochę ewolucyjne uwarunkowania ponaciągać, albo wybrać sobie z całego wachlarza instynktów te najbardziej ulubione i się na nich skupić :D <

    Racja. Gogol fantastycznie ograł i naturę i kulturę na swoja korzyść. Kombo: seks przygodowy, udomowiona zona (i brak dzieci chyba?) to jest cos co powinien wykładać na jakim uniwersytecie.
  • gogol77 15.07.18, 10:25
    proteinawy napisał(a):
    >... i brak dzieci chyba? >
    Mam syna! Dorosłego! Przebojem idącego przez życie. Moja Krew!
    -----------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • druginudziarz 16.07.18, 00:19
    gogol77 napisał:

    > proteinawy napisał(a):
    > >... i brak dzieci chyba? >
    > Mam syna! Dorosłego! Przebojem idącego przez życie. Moja Krew!

    Jeden? To mało, z ewolucyjnego punktu widzenia jesteś do tylu. No chyba że jeszcze jakiś nieslubne. Kibicuj synowi , coby odrobiłam Twoje zaległości.

  • mabelle2000 15.07.18, 11:32
    proteinawy napisał(a):

    > Racja. Gogol fantastycznie ograł i naturę i kulturę na swoja korzyść.

    Powiadaja ze na starosc fajnie miec dobre zdrowie i zla pamiec. Do Gogola pasuje jak ulal.

    Kombo: se
    > ks przygodowy, udomowiona zona (i brak dzieci chyba?) to jest cos co powinien w
    > ykładać na jakim uniwersytecie.

    Poki wol orze, to nalezy z niego korzystac :-)


  • gogol77 15.07.18, 12:14
    mabelle2000 napisała:
    > Powiadaja ze na starosc fajnie miec dobre zdrowie i zla pamiec. Do Gogola pasuje jak ulal.>

    Mabelle, ale ja przecież świetnie pamiętam (co już tu opisywałem) - tą Alkę (naprawdę była b. piękna! :-) ) i te majtki za kaloryferem (jej???).
    A to było 50 lat temu!!! Niech się jakiś psycholog wypowie co się bardziej pamięta? Rzeczy fajne, czy też wielce stresujące przeżycia. Alkę bo było fajnie, czy te majtki bo mógł być straszny obciach?
    Ale ja pamiętam i to i to :-)

    >.. Poki wol orze, to nalezy z niego korzystac>
    A Ty "Misia" pamiętasz? Właśnie skończył się na Zoom!
    To ja: .."jestem miś na miarę moich możliwości. I to nie jest moje ostatnie słowo!"
    -------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 15.07.18, 10:36
    sabat3 napisał:
    >... zawsze sobie wyobrażałem kreację naszego uniwersum jako coś w rodzaju mega próbówki, stojącej wśród innych na półce jakiegoś instytutu technologicznego w nadprzestrzeni ;) >

    Sabat, podoba mi się. Tylko w miejsce kreacji wstawiłbym ewolucję, bo kreacja sugeruje Stwórcę a tymczasem motorem ewolucji jest przypadek.
    I pewnie Ty dożyjesz (jak będziesz o siebie dbał :-) ) czasu gdy nauka odkryje odpowiedź na dotąd pozostające bez odpowiedzi pytanie: skąd to się wszystko wzięło.
    -----------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 14.07.18, 22:05
    proteinawy napisał(a):
    > Temat nie jest w Polsce kontrowersyjny, zwłaszcza ze „nasz papież” klepnął i ewolucja jest cacy.>

    Że co, że cytuję: "ewolucja to coś więcej niż tylko teoria"? koniec cytatu. Typowe unikanie jednoznacznego stanowiska. Jak u Kczystów. Elektorat musi być możliwie szeroki od Ojca Dyrektora po np. Kukiza.
    To tak jakbym im mówił, że dziewictwo Maryi to coś więcej niż.... enuncjacja, supozycja.
    Ale chyba już nie hipoteza. Kupią? Wykluczone!

    > Jezeli cos mi nie gra, to to ze za mało finezji przykładasz do tej ewolucji. Nie tylko chodzi o to zeby siać ile wlezie, ale tez bronic swojej samicy i małych, budować kolejne warstwy fizyczne i mentalne zwiększające ich szanse na dominację etc>

    Każdy orze jak może :-)
    -------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • proteinawy 15.07.18, 00:06
    > Elektorat musi być możliwie szeroki od Ojca Dyrektora po np. Kukiza. <

    A myslalem ze takie kwiatki tylko w USA. Co przypomina mi takiego australijskiego komika: mam nadzieje, ze Ci ludzie maja takie samo nastawienie do teorii grawitacji, przegłosują co trzeba - i odlecą w cholerę.

    Tu masz oryginał, może Ci sie spodoba tak jak mi:
  • proteinawy 15.07.18, 00:07
    youtu.be/-7NL48kRH3A
  • gogol77 15.07.18, 10:22
    proteinawy napisał(a):
    >...uderz w darwinizm społeczny >

    Zmotywowałeś mnie do myślenia (mimo mojego braku socjologicznego przygotowania).
    Darwinizm społeczny to z grubsza: zjeść i nie dać się zjeść.
    Więc ci którzy boją się bycia zjedzonym - wymyślili sobie Boga i śpiewają: w Twoich rękach nasz los, o Panie, Panie nasz! A że Ten ich Bóg jest trochę wg. ich wyobrażeń o porządku świata, na obraz i podobieństwo ....ich - to podlizują mu się by zaskarbić sobie jego laski i nie być zjedzonym: Allach Akbar!, jesteś Wszechmogący a miłosierdzie Twoje jest niezgłębione i takie tam.
    I bezlitośnie zwalczają tych co "błędnie" sądzą, że żeby było fajnie - trzeba swój los wziąć w swoje ręce. I, że tylko od ich wysiłku, talentów i odrobiny szczęścia zależy ich los.
    --------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • proteinawy 15.07.18, 12:05
    > Darwinizm społeczny to z grubsza: zjeść i nie dać się zjeść.

    Darwinizm społeczny to cos takiego jak demokracja ludowa. Rzeczownik do którego ktos przylepił przymiotnik ktory zmienia oryginalne znaczenie (czasem o 180 stopni).

    Wrzuciłem Sabatowi jako podpowiedz jak sobie wytworzyć podsckiolke w mózgu, żeby podejście „mnie tu zaraz dawać najwiecej” nie uwierało za bardzo. Trzeba wytworzyć jakas ideologie (albo znaleźć istniejąca), bo te nie przejmują sie ani danymi ani poczuciem przyzwoitości. Incydentalnie dwie wspomniane wyzej (darwinizm społeczny, demokracja ludowa) swietnie sie nadają.
  • mabelle2000 15.07.18, 14:26
    proteinawy napisał(a):

    > Wrzuciłem Sabatowi jako podpowiedz jak sobie wytworzyć podsckiolke w mózgu, że
    > by podejście „mnie tu zaraz dawać najwiecej” nie uwierało za bardzo. Trzeba wy
    > tworzyć jakas ideologie (albo znaleźć istniejąca), bo te nie przejmują sie ani
    > danymi ani poczuciem przyzwoitości. Incydentalnie dwie wspomniane wyzej (darwin
    > izm społeczny, demokracja ludowa) swietnie sie nadają.

    Zapomniales ze ludzie swiadomi sa spojni :-) Wszystko sie wiec o te spojnosc rozbija.
  • songo3000 14.07.18, 18:27
    Ty Sabacie widzisz rozdźwięk a ja jedyny sposób żeby dalej żyć i nie zwariować :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • sabat3 14.07.18, 18:54
    songo3000 napisał:
    > Ty Sabacie widzisz rozdźwięk a ja jedyny sposób żeby dalej żyć i nie zwariować
    > :)

    Mozliwe. Ja jestem chyba odmiencem jesli chodzi o meska seksualnosc. Jestem zbyt sentymentalny, odczuwam dosc intensywne emocje, szybko sie przywiazuje.
  • lybbla 09.07.18, 19:33
    aandzia43 napisała:

    > > Sprecyzujmy. Chcesz rozmawiać o tym jak wyrywać dużą liczbę kobiet
    > > czy jak dokładać do pieca jednej kobiecie tak by ogień rozgrzewał domowe
    > pieles
    > > ze?
    >
    > Nie bądź niesprawiedliwy, Gogol większość pań miał na dłuższy dystans, nie na j
    > edną noc (przynajmniej o takich pisze ;-)). Więc musiał im do pieca dokładać. A
    > żonie to dokładał do pieca przez ćwierć wieku.

    Ej, to było pytanie do Songo. I żaden osąd tylko pytanie o czym marzy Songo.
    Nie ma tu żadnego Gogola i żadnej niesprawiedliwości. :)
  • songo3000 09.07.18, 23:04

    To wątpij sobie dalej bo te panie, którym faktycznie cieknie po nogach od Statusu+Money przy słabym Look najwyraźniej mają to w dupie.

    Powtórzę może dobitniej. Mówię tu o faktologii z praktyki a nie 'bo ja tak widzę ten pluszowy świat'.
    Coś ala te "nieistniejące" kobiety lubiące anal.


    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • lybbla 10.07.18, 00:31
    songo3000 napisał:

    >
    > To wątpij sobie dalej bo te panie, którym faktycznie cieknie po nogach od Statu
    > su+Money przy słabym Look najwyraźniej mają to w dupie.
    >
    > Powtórzę może dobitniej. Mówię tu o faktologii z praktyki a nie 'bo ja tak widz
    > ę ten pluszowy świat'.
    > Coś ala te "nieistniejące" kobiety lubiące anal.

    Ja nie wątpię, że istnieją panie, którym faktycznie cieknie po nogach
    od Statusu+Money, ja kwestionuję trwałość cieknięcia po nogach w tym przypadku
    czyli, że otrzymujemy wersję demo o której zapominałeś :P
    (abstrahując od tego, że cieknięcie po nogach to nie jest dobre kryterium, że nie wiadomo czy to dobra szkoła aktorska czy efekt adaptacyjny, że to zależy od zamożności społeczeństwa etc.). Look + Yeba-Jedi daje trwałe efekty, jesteś latami pożerany bez względu na twój status i zamożność.
  • gogol77 10.07.18, 10:10
    lybbla napisał:
    > Ja nie wątpię, że istnieją panie, którym faktycznie cieknie po nogach od Statusu+Money>

    Bajer Lybbla, bajer!!!
    Kiedyś rekomendowałem Sabatowi by wykorzystał swój bajer. Może poszedł tym tropem i proszę ....rucha!
    --
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • lybbla 10.07.18, 13:41
    gogol77 napisał:

    r Lybbla, bajer!!!
    > Kiedyś rekomendowałem Sabatowi by wykorzystał swój bajer. Może poszedł tym tropem i proszę ....rucha!

    Jaki tam bajer. I gdzie tam poszedł. W przypadku Sabata wystarczyło zrobić jeden krok.
  • druginudziarz 10.07.18, 10:51
    lybbla napisał:

    > Ja nie wątpię, że istnieją panie, którym faktycznie cieknie po nogach
    > od Statusu+Money, ja kwestionuję trwałość cieknięcia po nogach w tym przypadku
    > czyli, że otrzymujemy wersję demo o której zapominałeś :P
    > (abstrahując od tego, że cieknięcie po nogach to nie jest dobre kryterium, że
    > nie wiadomo czy to dobra szkoła aktorska czy efekt adaptacyjny, że to zależy od
    > zamożności społeczeństwa etc.). Look + Yeba-Jedi daje trwałe efekty, jesteś la
    > tami pożerany bez względu na twój status i zamożność.

    Gdyby sam look wystarczał to rozwody wsród pieknych par nie były by znane :)))
    W ogóle zaczynacie dyskusje gimnazjalistów typu "czy wszechświat ma granice".
    Na to juz od dawna sa odpowiedzi.
    Look nie jest wartością sama w sobie, look manifestuje dobre geny.
    Pawie pisklęta nie nażreja się pieknym długim ogonem swojego taty, natomiast samica wybierając własnie takiego partnera wybrała egzemplarz który całkiem nieźle ucieka przez drapieżnikami, co jest dobra prognozą dla potomstwa.
    Jak człowiek ma look, to znaczy ze najprawdopodobniej inne rzeczy tez ma niezłe i po prostu dobrze będzie sobie radził w życiu. I istotnie, juz dawno odkryto że osoby z lepszym look mają lepszy money&status.
  • kag73 10.07.18, 11:11
    No faceci tez u kobiet wybieraja te urodziwe, bo chodzi o dobre geny. My tu nie o rozwodach, tylko o tym co zwilza kobiety.

    "Jak człowiek ma look, to znaczy ze najprawdopodobniej inne rzeczy tez ma niezłe ..."

    To jest nieprawda. No Ok, moze miec tez dobre zdrowie i dobra kondycje fizyczna. W skali globalnej/swiatowej chociazby calkowicie sie nie zgadza.
  • druginudziarz 10.07.18, 11:32
    kag73 napisała:

    > No faceci tez u kobiet wybieraja te urodziwe, bo chodzi o dobre geny. My tu nie
    > o rozwodach, tylko o tym co zwilza kobiety.

    W długim związku to bez różnicy.
    2/3 - 3/4 powodów rozwodu to "niezgodność charakterów", wg mnie to jest eufemizm niezwilżania.

    > "Jak człowiek ma look, to znaczy ze najprawdopodobniej inne rzeczy tez ma niezł
    > e ..."
    >
    > To jest nieprawda. No Ok, moze miec tez dobre zdrowie i dobra kondycje fizyczna
    > . W skali globalnej/swiatowej chociazby calkowicie sie nie zgadza.

    Nie wiem o co Ci chodzi z tą "skalą globalną" (?) natomiast zasada jest juz dawno odkryta i przebadana w różnych miejscach na świecie. Już na starcie zresztą, bo np. wyszło, że pracodawcy chetniej odpowiadają na CV gdy look jest ciekawszy.
  • kag73 10.07.18, 12:14
    "W długim związku to bez różnicy.
    2/3 - 3/4 powodów rozwodu to "niezgodność charakterów", wg mnie to jest eufemizm niezwilżania.

    Co jest w dlugim zwiazku bez roznicy, bo nie zrozumialam.
    Niedawno byl o tym artykul chyba w wyborczej "niezgodnosc charakterow", czesto tak naprawde oznaczajacza: skoki w bok