Dodaj do ulubionych

Aseksualizm

13.07.18, 01:58
Myslicie, ze aseksualizm jest wygodny? (fajna dziewczyna, nie?)

www.youtube.com/watch?v=n6i5_qWbTH8
--
'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 13.07.18, 08:37
    Fajna babka. Oczy jej się śmieją, a i uśmiecha się jak mówi. Może ma traumę z dzieciństwa (sen?) + dopuszcza możliwość, z kimś, kogo będzie dobrze znać + wysokie wymagania, a na razie ma "wygaszoną" seksualność. Taka księżniczka Turandot.
  • aandzia43 13.07.18, 15:21
    marek.zak1 napisał:

    > Fajna babka. Oczy jej się śmieją, a i uśmiecha się jak mówi. Może ma traumę z d
    > zieciństwa (sen?) + dopuszcza możliwość, z kimś, kogo będzie dobrze znać + wyso
    > kie wymagania, a na razie ma "wygaszoną" seksualność. Taka księżniczka Turandot

    Wygasić można coś co choć trochę kiedyś zapłonęło, ona nie zapłonęła a jest już całkiem ukształtowaną kobietą. Sympatyczna dziewczyna.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 13.07.18, 12:30
    hello-kitty2 napisała:
    > Myslicie, ze aseksualizm jest wygodny? >

    Zależy dla kogo.
    Pewnie niedługo ona poczuje parcie na macierzyństwo. Więc - wersja demo! A po spełnieniu planów: jej wybranka czeka los Sabata i obecność na forum. A ona? Pudle??
    Ale, żeby nie było - wg. moich badań - nie wszystkie wielbicielki pudli nie lubią seksu!
    Ale ja bym do niej o nic pretensji/żalu/niechęci nie miał. Bo natura z definicji tworzy najrozmaitsze cechy gatunku i ich kombinacje. Rude, grube, wredne, cycate itp.
    A co z hiper seksualizmem? Bo i takie przypadki są notowane!
    Ta Kubanka Kutuzowa dzień bez seksu uważa za stracony. Ale co z Kutuzowem?
    Bo (to Fredro):
    Na leżąco, na stojaka,
    W dupę, w cycki i na raka.
    Czy na dworze, czy w salonie,
    Czy w klozecie, czy na tronie,
    W każdej chwili, w każdym czasie
    Wciąż myślała o kutasie
    A potem gdzieś dalej (nie chce mi się szukać), też u Fredry - jest taka fraza: zajebawszy się na śmierć - książę spoczął w trumnie.
    Więc jej (Kubanki?) aseksualizm mógłby być być szansą na uratowanie życia przez Kutuzowa.

    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • marek.zak1 13.07.18, 14:48
    gogol77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Myslicie, ze aseksualizm jest wygodny? >
    >
    > Zależy dla kogo.
    > Pewnie niedługo ona poczuje parcie na macierzyństwo. Więc - wersja demo! A po spełnieniu planów: jej wybranka czeka los Sabata i obecność na forum.
    ------------------
    Ona sie jeszcze nie kotłowała,więc jak już do tego dojdzie, to może sie spodoba i zechce nadrobić stracony czas :).
  • aandzia43 13.07.18, 15:11
    marek.zak1 napisał:

    > Ona sie jeszcze nie kotłowała,więc jak już do tego dojdzie, to może sie spodoba
    > i zechce nadrobić stracony czas :).

    A sądzisz ze jak ktoś wlezie na kobietę która nigdy nie odczuła napięcia w podbrzuszu i pociągu do drugiego człowieka, wsadzi jej i zacznie się rytmicznie poruszać to ona nagle odczuje pożądanie? Równie mądre przemyślenie jak "teoria" o skuteczności leczenia z homoseksualizmu wymuszonymi stosunkami z płcią przeciwną.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.07.18, 16:09
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Ona sie jeszcze nie kotłowała,więc jak już do tego dojdzie, to może sie spodoba i zechce nadrobić stracony czas :).
    >
    > A sądzisz ze jak ktoś wlezie na kobietę która nigdy nie odczuła napięcia w podbrzuszu i pociągu do drugiego człowieka, wsadzi jej i zacznie się rytmicznie poruszać to ona nagle odczuje pożądanie? Równie mądre przemyślenie jak "teoria" o skuteczności leczenia z homoseksualizmu wymuszonymi stosunkami z płcią przeciwną.
    ----------------
    Może się zakocha i zapragnie go. Nie takie rzeczy się działy w przyrodzie. Poza tym to, jak się zachowuje nie do końca jest zgodne z tym, co mówi. Uśmieszek i błysk oczu zaprzeczają słowom.

  • aandzia43 13.07.18, 16:27

    > > A sądzisz ze jak ktoś wlezie na kobietę która nigdy nie odczuła napięcia
    > w podbrzuszu i pociągu do drugiego człowieka, wsadzi jej i zacznie się rytmiczn
    > ie poruszać to ona nagle odczuje pożądanie? Równie mądre przemyślenie jak "teor
    > ia" o skuteczności leczenia z homoseksualizmu wymuszonymi stosunkami z płcią p
    > rzeciwną.
    > ----------------
    > Może się zakocha i zapragnie go. Nie takie rzeczy się działy w przyrodzie. Poza
    > tym to, jak się zachowuje nie do końca jest zgodne z tym, co mówi. Uśmieszek i
    > błysk oczu zaprzeczają słowom.

    Urok, wdzięk i energia nie muszą być połączone z erotycznym odczuwaniem świata. Gej śmiejący się szczerze do kobiet, pławiący się w atmosferze światka kobiecego wcale nie odczuwa do nich pociągu. Choć wielu (i wiele) jakoś nie może w to uwierzyć. Rusz głową, wyjdź poza swoje ograniczenia ;-) Ona może być przeurocza, ale imputowanie jej jakiejś ukrytej pożądliwości i erotycznego uwodzicielstwa to wyłacznei twoje projekcje.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.07.18, 16:45
    Moje kontra Twoje. Jako facet odczytuje lepiej pewne sygnały od kobiet od Ciebie.
  • aandzia43 13.07.18, 17:03
    marek.zak1 napisał:

    > Moje kontra Twoje. Jako facet odczytuje lepiej pewne sygnały od kobiet od Ciebi
    > e.

    Bla, bla, bla. Ona coś wysyłała osobiście do ciebie? ;-) Jak każdy skoncentrowany na sobie samiec projektujesz swoje odczucia na widok miłej dziewczyny na intencje drugiej strony. Weź chłopie, czas dorosnąć ;-)
    Osobiście, z wielkim smakiem, oglądałam kiedyś taniec, który pani brała za godowy, a który był narcystycznym popisem pana-geja. Potem się nawet w nim zakochała nieco. Obydwoje zobaczyłam pierwszy raz w życiu na imprezie, patrzyłam urzeczona jak dziecko na fajerwerki bo iskry się sypały. Przepiękne widowisko, tylko ja widziałam, że to gej. Znałam go dwie godziny. Jakież to było autentyczne i porywające! Czy on jej pożądał? Nie, ale pożądał emocji, widowiska, akcji, reakcji, głasków. I dobry był w zdobywaniu ich. Nie wszystko złoto co się świeci.
    Nie twierdzę oczywiście, że nasza bohaterka jest takim narcyzem jak mój znajomy, może być po prostu ciepłą, energetyczną i pełną pozytywnego stosunku do świata istotą. A świat (w postaci skoncentrowanych na sobie facetów) odbiera jej entuzjazm i iskrzenie jako propozycję.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.07.18, 18:06
    aandzia43 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Moje kontra Twoje. Jako facet odczytuje lepiej pewne sygnały od kobiet od Ciebie.
    >
    > Bla, bla, bla. Ona coś wysyłała osobiście do ciebie? ;-) Jak każdy skoncentrowany na sobie samiec projektujesz swoje odczucia na widok miłej dziewczyny na intencje drugiej strony. Weź chłopie, czas dorosnąć ;-)
    ---------------
    Musisz te personalne uwagi? Gdy słucham i patrzę jak zachowuje się kobieta równie ważne jest jak mówi, zachowuje się, jak co mówi. Pewnych rzeczy nie dostrzegasz, tak samo, jak tylko gej wyczuje geja. Ta babka rozmawia nie ze mną, tylko z tym facetem i ja widzę, że ona go uwodzi oczami i uśmiechem. Może mówić to, co chce. Tak więc generalnie stawiam, że jest to ustawka, czyli ściema na potrzeby programu. Są kobiety aseksualne, ale to nie ona.
  • aandzia43 13.07.18, 18:25

    > > Bla, bla, bla. Ona coś wysyłała osobiście do ciebie? ;-) Jak każdy skonce
    > ntrowany na sobie samiec projektujesz swoje odczucia na widok miłej dziewczyny
    > na intencje drugiej strony. Weź chłopie, czas dorosnąć ;-)
    > ---------------
    > Musisz te personalne uwagi? Gdy słucham i patrzę jak zachowuje się kobieta równ
    > ie ważne jest jak mówi, zachowuje się, jak co mówi. Pewnych rzeczy nie dostrzeg
    > asz, tak samo, jak tylko gej wyczuje geja.

    Nie, nie tylko gej wyczuje geja, co miałeś powyżej tylko chyba przeoczyłeś ;-)


    Ta babka rozmawia nie ze mną, tylko
    > z tym facetem i ja widzę, że ona go uwodzi oczami i uśmiechem. Może mówić to, c
    > o chce. Tak więc generalnie stawiam, że jest to ustawka, czyli ściema na potrze
    > by programu. Są kobiety aseksualne, ale to nie ona.

    Znasz osobiscie kobiety aseksualne? A ustawką może być oczywiście wszystko, czemu nie, mama Madzi też płakała bardzo przekonująco (nota bene mnie się nie podobała od początku całej historii).


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.07.18, 18:43
    aandzia43 napisała:

    > Nie, nie tylko gej wyczuje geja, co miałeś powyżej tylko chyba przeoczyłeś ;-)
    -----------------
    Tylko gej wyczuje geja, a własna żona nie. Znam osobiście kilka takich przypadków. Po kilkunastu latach małżeństwa szok. >

  • sea.sea 13.07.18, 19:04
    No kurczę jakoś ani ja, ani Andzia, ani parę moich znajomych kobiet, nie jesteśmy i nie byłyśmy żonami gejów, ale jesteśmy w stanie w wielu przypadkach rozpoznać, czy ktoś jest. I nie, nie były to stereotypowe "cioty", po których widać od razu. Pewnie mi kilku umknęło na radarze, bo raz się bardzo zdziwiłam, że ktoś faktycznie był gejem, no ale.
  • marek.zak1 13.07.18, 19:22
    sea.sea napisała:

    > No kurczę jakoś ani ja, ani Andzia, ani parę moich znajomych kobiet, nie jesteś my i nie byłyśmy żonami gejów, ale jesteśmy w stanie w wielu przypadkach rozpoznać, czy ktoś jest.
    ------------
    Nie. Poznasz "lalę" ale "pukacza" nigdy. On bywa bardziej męski niż przeciętny facet. Tylko gej go rozpozna.
  • aandzia43 13.07.18, 19:32
    marek.zak1 napisał:

    > sea.sea napisała:
    >
    > > No kurczę jakoś ani ja, ani Andzia, ani parę moich znajomych kobiet, nie
    > jesteś my i nie byłyśmy żonami gejów, ale jesteśmy w stanie w wielu przypadkach
    > rozpoznać, czy ktoś jest.
    > ------------
    > Nie. Poznasz "lalę" ale "pukacza" nigdy. On bywa bardziej męski niż przeciętny
    > facet. Tylko gej go rozpozna.

    Marku, jeszcze raz wróć do mojego postu, w którym opisuję jak poznałam pukacza w akcji bajerowania laski. Czy możesz przestać pieprzyć głupoty i zacząć odnosić się do reala?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.07.18, 19:37
    aandzia43 napisała:
    > Marku, jeszcze raz wróć do mojego postu, w którym opisuję jak poznałam pukacza w akcji bajerowania laski. Czy możesz przestać pieprzyć głupoty i zacząć odnosić się do reala?
    -------------
    Kończę z Toba dyskusję. Na chamskie personalne uwagi nie odpowiadam.
    >
    >
  • aandzia43 13.07.18, 20:19
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > Marku, jeszcze raz wróć do mojego postu, w którym opisuję jak poznałam pu
    > kacza w akcji bajerowania laski. Czy możesz przestać pieprzyć głupoty i zacząć
    > odnosić się do reala?
    > -------------
    > Kończę z Toba dyskusję. Na chamskie personalne uwagi nie odpowiadam.

    Jak zwykle upierasz się jak muł (albo nie czytasz ze zrozumieniem tekstu), brniesz, a na koniec ucieczkowo walisz focha. Standard :-D A potem wracasz jak gdyby nigdy nic ;-) Do zobaczenia. A może jednak wcześniej odniesiesz się do reala i do nieprawdziwości twierdzenia ze tylko gej pozna geja pukacza?




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sea.sea 13.07.18, 20:14
    Muszę sprecyzować: czy "lala" to ten, który udostępnia się do seksu analnego, a "pukacz" to ten czynny, który wkłada?
  • kag73 13.07.18, 20:16
    Ja mysle, ze jezeli to roznica jest gej a kryptogej.
  • sabat3 13.07.18, 20:24
    sea.sea napisała:
    > Muszę sprecyzować: czy "lala" to ten, który udostępnia się do seksu analnego, a
    > "pukacz" to ten czynny, który wkłada?

    Pukaczu, to chyba pokemon co napierdala z ogona piorunami, a lala to jakiś teletubiś, ale możliwe że się mylę, bo nie jestem na bieżąco. Dzieci aktualnie przełączają tv pudło na jakieś zjebane telenowelki dla wczesnych nastolatków :)
  • prosty_facet 13.07.18, 20:30
    sabat3 napisał:

    > Dzieci aktualnie prze
    > łączają tv pudło na jakieś zjebane telenowelki dla wczesnych nastolatków :)

    K....wa to tak jak u mnie - jestem już bliski rozwalenia młotkiem TV, bo jak każę przełączyć to awanturę robią.



    --
    "Jakiś typek mnie szuka, twierdzi, że skradłem mu żonę,
    ale wiesz co mówią - znalezione nie kradzione"
  • aandzia43 13.07.18, 19:19
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Nie, nie tylko gej wyczuje geja, co miałeś powyżej tylko chyba przeoczyłe
    > ś ;-)
    > -----------------
    > Tylko gej wyczuje geja, a własna żona nie. Znam osobiście kilka takich przypadk
    > ów. Po kilkunastu latach małżeństwa szok. >
    >

    Jeszcze raz: bądź tak uprzejmy i wróć do mojego postu w którym piszę o historii z gejem cudnie i przekonująco dla publiki i samej uwodzonej odgrywającym zaloty do laski. Kto wyczuł geja? I przestań opowiadać czerstwe teksty niegdyś zasłyszane. Jeszcze jest czas na przyswajanie nowych informacji zamiast okopywać się w starym.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 13.07.18, 19:35
    aandzia43 napisała:
    >
    > Jeszcze raz: bądź tak uprzejmy i wróć do mojego postu w którym piszę o historii z gejem cudnie i przekonująco dla publiki i samej uwodzonej odgrywającym zaloty do laski. Kto wyczuł geja? I przestań opowiadać czerstwe teksty niegdyś zasłyszane. Jeszcze jest czas na przyswajanie nowych informacji zamiast okopywać się w starym.
    > -------------------
    Powtarzam. Ona go nie wyczuła, tak samo jak nie wyczuły swoich facetów i męzów moje znajome, za których powychodziły. Siedzący obok gej od razu by to wyczuł, czyli maskaradę.
    Wracając do laski z filmu, ja wyczuwam, że ona kłamie, a wyczuwam to, bo NIE jestem zainteresowany i jest mi to obojętne.
  • aandzia43 13.07.18, 20:13
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > >
    > > Jeszcze raz: bądź tak uprzejmy i wróć do mojego postu w którym piszę o hi
    > storii z gejem cudnie i przekonująco dla publiki i samej uwodzonej odgrywający
    > m zaloty do laski. Kto wyczuł geja? I przestań opowiadać czerstwe teksty niegdy
    > ś zasłyszane. Jeszcze jest czas na przyswajanie nowych informacji zamiast okopy
    > wać się w starym.
    > > -------------------
    > Powtarzam. Ona go nie wyczuła, tak samo jak nie wyczuły swoich facetów i męzów
    > moje znajome, za których powychodziły. Siedzący obok gej od razu by to wyczuł,
    > czyli maskaradę.
    > Wracając do laski z filmu, ja wyczuwam, że ona kłamie, a wyczuwam to, bo NIE je
    > stem zainteresowany i jest mi to obojętne.

    Ale ja go wyczulam, chociaż też mi się podobał. Nie jakiś gej siedzący obok tylko kobieta siedząca obok. Pominąłeś sprytnie bo nie pasuje Ci do betonowej teorii, która powtarzasz zamiast słuchać co ludzie mówią?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sea.sea 13.07.18, 20:15
    Może Ci panowie od żon byli jednak biseksualni, z większym odchyłem w stronę mężczyzn?
    No chyba nie było tak, że panie nie zauważyły, że panom w łóżku nie staje, albo ze zachowują się jakoś dziwnie, chcą tylko przy zgaszonym świetle i od tyłu, albo coś?
  • prosty_facet 13.07.18, 20:28
    sea.sea napisała:

    > Może Ci panowie od żon byli jednak biseksualni, z większym odchyłem w stronę mę
    > żczyzn?
    > No chyba nie było tak, że panie nie zauważyły, że panom w łóżku nie staje, albo
    > ze zachowują się jakoś dziwnie, chcą tylko przy zgaszonym świetle i od tyłu, a
    > lbo coś?

    Też mi się wydaje, że gej ze skraju skali (hetero - bi - homo) po prostu by nie stanął na wysokości zadania z kobietą. Mi by po prostu nie stanął z facetem, a gejowi nie stanie z kobietą. Ci faceci byli po prostu bi, a po 15 latach mieli już dość kobiety i po prostu ujawniali swoje potrzeby (żeby życie miało smaczek ....).



    --
    "Jakiś typek mnie szuka, twierdzi, że skradłem mu żonę,
    ale wiesz co mówią - znalezione nie kradzione"
  • kag73 13.07.18, 20:51
    "Też mi się wydaje, że gej ze skraju skali (hetero - bi - homo) po prostu by nie stanął na wysokości zadania z kobietą. Mi by po prostu nie stanął z facetem, a gejowi nie stanie z kobietą."

    Mysle, ze mozesz sie mylisc. Po pierwsze jest jeszcze kino w glowie i w dodatku wewnetrzne nastawienie, poza tym ciala reaguja na odpowiednie bodzce fizycne. Poza tym przy odpowiedniej stymulacji moze bys sie zdziwil, ze by Ci jednak stanal z facetem. I na tym miedzy innymi polega dramat wielu molestowanych chlopakow, bo oni nie chca a ich cialo okazuje sie wielkim zdrajca, bo reaguje, a uciec nie moga.
  • sea.sea 13.07.18, 18:38
    > tak samo, jak tylko gej wyczuje geja

    Yyy, nie :D

    > ja widzę, że ona go uwodzi oczami i uśmiechem

    Nawet jeśli, to być może po prostu lubi flirt jako rodzaj interakcji towarzyskiej, co niekoniecznie wiąże się z tym, że chciałaby, żeby jej się dobrał do majtek. To jest częsty problem: dziewczęta są tresowane, że mają być miłe, ugodowe i się dużo uśmiechać, a panowie często myślą, że jest to oznaka seksualnego zainteresowania. Otóż, niekoniecznie.
  • marek.zak1 13.07.18, 18:49
    sea.sea napisała:

    > Nawet jeśli, to być może po prostu lubi flirt jako rodzaj interakcji towarzyskiej, co niekoniecznie wiąże się z tym, że chciałaby, żeby jej się dobrał do majtek. To jest częsty problem: dziewczęta są tresowane, że mają być miłe, ugodowe i się dużo uśmiechać, a panowie często myślą, że jest to oznaka seksualnego zainteresowania. Otóż, niekoniecznie.
    --------------------
    Ja nie jestem stroną, więc ja niczego nie myślę, ani nie oczekuję, tylko przekazuję odbiór fluidów. Mogę się mylić, ale jestem na pewne rzeczy uczulony, zwłaszcza jak ktoś mówi jedno, a język ciała pokazuje coś innego.
  • prosty_facet 13.07.18, 20:32
    marek.zak1 napisał:

    > Ja nie jestem stroną, więc ja niczego nie myślę, ani nie oczekuję, tylko przeka
    > zuję odbiór fluidów. Mogę się mylić, ale jestem na pewne rzeczy uczulony, zwłas
    > zcza jak ktoś mówi jedno, a język ciała pokazuje coś innego.

    Każdy gwałciciel tak mówi: "mówiła nie, ale jej język ciała mówił co innego ...."


    --
    "Jakiś typek mnie szuka, twierdzi, że skradłem mu żonę,
    ale wiesz co mówią - znalezione nie kradzione"
  • proteinawy 14.07.18, 09:45
    > zwłaszcza jak ktoś mówi jedno, a język ciała pokazuje coś innego.

    Ile kobiet uwiodłeś ostatnio?
  • proteinawy 14.07.18, 09:43
    > dziewczęta są tresowane

    Słyszę to zdanie czesto od znajomej femisi. Jak dla mnie - fatalna wizja kobiet, taka wiktoriańska. Że niby sa słabe, głupsze i bierne. Uważna obserwacja rzeczywistości nie potwierdza tego. W szkole, w pracy, na ulicy - piekne, uśmiechnięte dziewczęta dostają za darmo od życia 5x razy więcej usług, rzeczy i wyróżnień niz brzydkie ponuraski. A te z kolei 5x wiecej niz mezczyzni. Nie zauważyć tego i nie użyć - trzeba by było być idiotką.
  • proteinawy 14.07.18, 10:19
    > Nie zauważyć tego i nie użyć - trzeba by było być idiotką.

    Na wszelki wypadek: mowie o tych uśmiechniętych dziewczętach, ze nie sa idiotkami.
  • sea.sea 14.07.18, 11:18
    Jeśli chodzi o słowo "tresowane", użyłabym go także mówiąc o treningu społecznym chłopców. Tyle, że oni są "tresowani" do czego innego :)

    Tak, uśmiech można wymienić na różne rzeczy. Ale jest wręcz przymus uśmiechu. Jak się nie uśmiechasz, to znaczy, że jesteś smutna, dlaczego jesteś smutna? Ja mam twarz, która w postaci zrelaksowanej, gdy akurat nie używam mimiki, wygląda na smutną, nic na to nie poradzę. Panie, żebym ja dostawała grosik za każdym razem, kiedy siedziałam sobie spokojnie gdziekolwiek i się do mnie dosiadał jakiś koleś i namawiał do tego, żebym się uśmiechnęła, bo czemu ja taka smutna jestem... Aaaargh :D

    No i wspomnianą już konsekwencją uśmiechania się i bycia miłą jest to, że owszem, można coś ugrać, ale też mężczyźni odbierają to za oznakę zainteresowania, a to nie zawsze jest miłe i wygodne. Oj, nie zawsze.
  • sabat3 14.07.18, 11:32
    sea.sea napisała:
    > bo czemu ja taka smutna jestem... Aaaargh :D

    Bo próbuję się zrelaksować w samotności, a co chwila mi się tu jakiś odpychający chuj dosiada.

    > No i wspomnianą już konsekwencją uśmiechania się i bycia miłą jest to, że owsze
    > m, można coś ugrać, ale też mężczyźni odbierają to za oznakę zainteresowania, a
    > to nie zawsze jest miłe i wygodne. Oj, nie zawsze.

    Widziałem ostatnio koszulkę z nadrukiem na cyckach "i'm not interested" :D
  • lybbla 14.07.18, 13:33
    sabat3 napisał:


    > Widziałem ostatnio koszulkę z nadrukiem na cyckach "i'm not interested" :D

    Ja wtedy rozpinam koszulę i ukazuje się podkoszulek z napisem na klacie "#me too" :D
  • proteinawy 14.07.18, 15:05
    > Panie, żebym ja dostawała grosik za każdym razem, kiedy siedziałam sobie spokojnie gdziekolwiek i się do mnie dosiadał jakiś koleś i namawiał do tego, żebym się uśmiechnęła, bo czemu ja taka smutna jestem... Aaaargh :D <

    No biednaś :)

    A powazniej - musisz mieć ładną albo chociaż miła twarz i resztę. Bratowa ma wrodzony grymas przywodzący na mysl 3 rzeczy: anemia, migrena i rozczarowanie otoczeniem. I nawet nie jest az tak nieprzyjemna jak sugerowałaby jej twarz, ale ludzie omijają ja z daleka, nikt nie sugeruje uśmiechu.

    To dlatego bardzo piekne kobiety maja czesto wyraz twarzy sugerujący tygodniowe zatwardzenie (a nie romantyczny smutek) - żeby trzymać ziutkow typu “usmiechnij sie mała” na dystans.

    Co do Twojego świetego spokoju masz we mnie alianta. Nie zagaduje miło do nieznajomych, zwłaszcza atrakcyjnych kobiet, szanuje je „jako ludzi”, #metoo i te sprawy.

    > No i wspomnianą już konsekwencją uśmiechania się i bycia miłą jest to, że owszem, można coś ugrać, ale też mężczyźni odbierają to za oznakę zainteresowania, a to nie zawsze jest miłe i wygodne. Oj, nie zawsze. <

    Jak zawsze kiedy ktos wchodzi w interakcje w jednym trybie przy negocjacji przychodów i zmienia na inny kiedy trzeba sie rozliczyć z kosztów.

    Z tym, ze i tak masz moim zdaniem szerokie pole manewru. Moja ex była mistrzynią negocjacji biznesowych z facetami przez szybka zmianę masek. Z filuternego „jestem słabą kobietka-kokietka” na lodowate „pan mnie chyba źle zrozumiał” na neutralne „przejdźmy do rzeczy”. Zazwyczaj miała w kieszeni kontrakt i faceta ktory sie trzymał z daleka.
  • gogol77 14.07.18, 16:01
    proteinawy napisał(a):
    > ... przez szybka zmianę masek. Z filuternego „jestem słabą kobietka-kokietka” na lodowate „pan mnie chyba źle zrozumiał” na neutralne „przejdźmy do rzeczy”. Zazwyczaj miała w kieszeni kontrakt i faceta ktory sie trzymał z daleka.>

    Krótka opowieść z podobnej beczki.
    W Libii byłem szefem laboratorium budowy. Trwający stan wojenny w kraju. Wiele wysokiej rangi szych komuny uciekło wcześniej na lukratywne kontrakty, bo parę miesięcy wcześniej (festiwal Solidarności) - słyszeli: a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści.
    Szefem działu kadr budowy był niedawny szef milicji w Krakowie. Faryna się nazywał (pierdolę RODO).
    Jeden z moich pracowników (tez ubowiec) - pędził samogon (a Libia - kraj prohibicji).
    Faryna i ten mój pracownik mieli jakieś wcześniejsze zatargi w kraju, więc Faryna polował na niego w Libii i w dniu imienin mojego pracownika zrobił nalot na jego pokój i zobaczył to co chciał.
    I ja jako jego szef zostałem oskarżony o tolerowanie pijaństwa na budowie.
    W ramach śledztwa przesłuchuje mnie Faryna. Sam. A zasada takich przesłuchań jest jedna: dobry policjant - zły policjant. Ale Faryna był sam!
    I wtedy zobaczyłem tę właśnie błyskawiczną zmianę masek. Bo co miał robić Faryna jak był sam. Więc Faryna mnie obejmuje, prawie przytula mówiąc "przecież gramy w jednej drużynie", niech pan powie gdzie on trzyma aparaturę do pędzenia. I takie tam. Ja choć wiedziałem - idę w zaparte ale myślę: Faryna "mnie kocha". I nagle w sekundzie zmiana tonu na ostry, przenikliwy, grożący ton: ja pana karnie wyślę do kraju! Ja drętwieję ze strachu! Ale za chwilę Faryna znów mnie kocha.
    To niesamowicie rozwala psychicznie, ta huśtawka. Policjanci to to świetnie wiedzą!
    Kilkanaście lat później spotkałem Farynę na wysypisku śmieci jak w przetartym trenczyku wyładowywał śmieci z przyczepki zdezelowanego Poloneza. Pamiętam jak zawołałem: Gdzie ja pana spotykam? Na śmietniku historii!!
    --------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 15.07.18, 12:36
    sea.sea napisała:

    > Panie, żebym ja dostawała grosik za każdym r
    > azem, kiedy siedziałam sobie spokojnie gdziekolwiek i się do mnie dosiadał jaki
    > ś koleś i namawiał do tego, żebym się uśmiechnęła, bo czemu ja taka smutna jest
    > em... Aaaargh :D
    Kiedyś wkleiłem tu cytaty z książki Nory Vincent, która przez jakiś czas próbowała "być mężczyzną":
    "Kiedy ludzie widzą w kobiecie słabość, chcą pomóc. Kiedy widzą słabość w mężczyźnie – chcą ją wyplenić."
    Reakcja na forum była w klimacie: Co za brednie? O co chodzi?
    Ano chodzi właśnie o to czego przykład podała sea.sea
  • mabelle2000 15.07.18, 13:35
    morrison9 napisał:

    > "Kiedy ludzie widzą w kobiecie słabość, chcą pomóc. Kiedy widzą słabość w mężcz
    > yźnie – chcą ją wyplenić."
    > Reakcja na forum była w klimacie: Co za brednie? O co chodzi?

    Chodzi o to, ze mezczyzni chca pomoc, ale tylko wtedy jesli laska nadaje sie do wyruchania :-D
    Zalozmy jednak ze kobieta jest na tyle nieudaczna, ze z wieloma rzeczami sobie nie radzi. Wiec jak jej pomoga, to kazdemu bedzie musiala dawac dupy w ramach wdziecznosci ? :-)
  • gogol77 15.07.18, 13:41
    mabelle2000 napisała:
    > Chodzi o to, ze mezczyzni chca pomoc, ale tylko wtedy jesli laska nadaje sie do wyruchania :-D Zalozmy jednak ze kobieta jest na tyle nieudaczna, ze z wieloma rzeczami sobie nie radzi. Wiec jak jej pomoga, to kazdemu bedzie musiala dawac dupy w ramach w dziecznosci ? :-) >

    He, he, Trudno nie przyznać Ci racji. Mimo, że zdarza Ci się być wredną. No dobra - wrednawą.
    -------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 15.07.18, 14:09
    mabelle2000 napisała:

    > Chodzi o to, ze mezczyzni chca pomoc, ale tylko wtedy jesli laska nadaje sie do
    > wyruchania :-D
    I tu dochodzimy do kolejnego punktu.
    Kiedyś napisałem, ze "bycie kobietą daje pewne przywileje"
    Reakcja podobna: Co Ty bredzisz? Ja tych przywilejów nie widzę!! ... itd.
    A jakiś czas temu ktoś tu wrzucił artykuł o tym, że 80% kobiet postrzeganych jest przez mężczyzn jako atrakcyjne natomiast zaledwie 20% mężczyzn postrzeganych jest przez kobiety jako atrakcyjni.

    Toż to po prostu podobne teza jak ta moja ale ujęta w nico inny sposób.
    > Zalozmy jednak ze kobieta jest na tyle nieudaczna, ze z wieloma rzeczami sobie
    > nie radzi. Wiec jak jej pomoga, to kazdemu bedzie musiala dawac dupy w ramach w
    > dziecznosci ? :-)
    Nie będzie musiała i nie daje.
    Ktoś chce jej pomóc, pocieszyć, zabawić.
    A w razie czego jeśli jej nie będzie pasowało to umieści faceta w friendzone.

  • kag73 15.07.18, 14:42
    'Nie będzie musiała i nie daje.
    Ktoś chce jej pomóc, pocieszyć, zabawić.
    A w razie czego jeśli jej nie będzie pasowało to umieści faceta w friendzone.'

    Tutaj nie chodzi o to co ona musi albo nie musi. Tutaj chodzi o to co jest JEGO motywacja. Tak, owszem, 'bycie kobieta daje przywileje', zapomniales dodac ATRAKCYJNA kobieta. I tutaj jest pies pogrzebany.
  • morrison9 15.07.18, 15:25
    kag73 napisała:

    > Tutaj nie chodzi o to co ona musi albo nie musi. Tutaj chodzi o to co jest JEGO
    > motywacja.
    A co złego jest w tej motywacji?
    Oczywiście obowiązuje kultura i pewne normy postępowania społecznego ale jeśli mężczyzna nie robi tego w sposób nachalny czy z użyciem przemocy to jest to taka sama motywacja jak każda inna.
    Jeśli kobieta jest szczęśliwą mężatką to być może motywacja zaczepiającego ją faceta nie różni się od motywacji jej własnego męża w momencie kiedy zawierał on z nią znajomość.
    Tyle, że ten, który jest aktualnie jej mężem (ew partnerem) miał tyle szczęścia, że przypadł jej do gustu.
    Ten, który aktualnie próbuje nawiązać znajomość jeszcze nie wie czy przypadnie jej do gustu.
    I nie dowie się dopóki nie sprawdzi.
    > Tak, owszem, 'bycie kobieta daje przywileje', zapomniales dodac ATR
    > AKCYJNA kobieta. I tutaj jest pies pogrzebany.
    No ale właśnie odwołałem sie do tezy o tym, ze 80% kobiet postrzegana jest jako atrakcyjna
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,166158518,166158518,80_mezczyzn_ma_atrakcyjnosc_ponizej_sredniej.html
    www.reddit.com/r/OkCupid/comments/2pac0i/men_youre_ugly_women_80_percent_of_men_are_below/
    To może wyglądać jak pozornie nic nie znaczący nudny wykres z liczbami.
    Ale konsekwencje tego faktu są znaczące.
  • mabelle2000 15.07.18, 16:30
    morrison9 napisał:

    > A co złego jest w tej motywacji?

    Nic. Jak geje beda chcieli dobrac Ci sie do dupy i beda dla Ciebie mili i pomocni, liczac ze im odbytu uzyczysz, to bedzie to jak najbardziej ok. :-D

    > To może wyglądać jak pozornie nic nie znaczący nudny wykres z liczbami.
    > Ale konsekwencje tego faktu są znaczące.

    Tak, tak, mezczyzni to samarytanie :-) Poniewaz jak mowisz 80 % kobiet jest w grupie " do wyruchania", to meska energia jest inwestowana w czynienie zycia kobiet piekniejszym. Tak zupelnie za darmo oczywiscie :-) Snij dalej.
  • morrison9 15.07.18, 17:43
    mabelle2000 napisała:

    > Nic. Jak geje beda chcieli dobrac Ci sie do dupy i beda dla Ciebie mili i pomoc
    > ni, liczac ze im odbytu uzyczysz, to bedzie to jak najbardziej ok. :-D
    No. Jak najbardziej OK.
    Zawsze będę mógł odmówić przyjęcia pomocy.

    > Tak, tak, mezczyzni to samarytanie :-) Poniewaz jak mowisz 80 % kobiet jest w g
    > rupie " do wyruchania", to meska energia jest inwestowana w czynienie zycia kob
    > iet piekniejszym. Tak zupelnie za darmo oczywiscie :-) Snij dalej.
    A gdzie ja tak napisałem??????
    Jeśli odebrałaś to co napisałem w ten sposób to wyprowadzam Cię z błędu.
    Nie jest moim celem dowodzenie , ze kobiety mają w życiu zawsze lekko i przyjemnie.
    Ogólnie uważam, że per saldo w dłuższej perspektywie bilans wychodzi na zero.
    Natomiast fakt, że jak dowodzą badania, większość kobiet jest postrzegana przez mężczyzn jako atrakcyjne niesie za sobą bardzo znaczące konsekwencje.
    Znaczna część kobiet doświadcza ze strony mężczyzn przejawów większego lub mniejszego zainteresowania.
    I nie mówię tu o tych kobietach 10/10, z ekstraklasy , z wyglądem modelki itd.
    Także te z drugiej czy nawet trzeciej ligi są często obiektem zainteresowań w stopniu, który jest nieosiągalny dla przeciętnego mężczyzny.
    Przy czym wiele z nich uważa taki stan rzeczy za naturalny porządek świata i oczywiście nie postrzega tego w kategorii "przywileju"
    O tym, że jednak jakiś rodzaj przywileju to jest kobiety te przekonują się gdy przemija ich młodość i przybywa kilogramów (co często jest ze sobą powiązane)
    Aż dochodzą do etapu, kiedy stają się dla mężczyzn przezroczyste jak powietrze.

  • gogol77 15.07.18, 18:02
    morrison9 napisał:
    > Przy czym wiele z nich uważa taki stan rzeczy za naturalny porządek świata i oczywiście nie postrzega tego w kategorii "przywileju">

    Bo one odpowiadają za jakość nasienia/faceta (co oceniają patrząc, wąchając, słuchając - ten bajer!) ergo odpowiadają za jakość potomstwa (darwinizm społeczny?)

    > Aż dochodzą do etapu, kiedy stają się dla mężczyzn przezroczyste jak powietrze.>

    Faceci dla kobiet też ale później. Na szczęście!!!
    ----------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 15.07.18, 19:10
    gogol77 napisał:


    > > Aż dochodzą do etapu, kiedy stają się dla mężczyzn przezroczyste jak powi
    > etrze.>
    > Faceci dla kobiet też ale później. Na szczęście!!!
    No faceci zasadniczo dużo wcześniej.
    No chyba, ze udowodnią swoją wartość, pozycję społeczną, zawodową itd.
    Potem mężczyźni mają szansę jeszcze długo podnosić swoją atrakcyjność wraz z upływem lat.
    A że w końcu i na nich przychodzi kres?
    No cóż. Takie życie :-)
    > ----------------------------------------------------
    > Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • mabelle2000 15.07.18, 18:16
    morrison9 napisał:

    > Także te z drugiej czy nawet trzeciej ligi są często obiektem zainteresowań w s
    > topniu, który jest nieosiągalny dla przeciętnego mężczyzny.

    Pytam dalej - co z tego zainteresowania maja ? Bo nadal nie udzieliles odpowiedzi. Tylko litosci- nie pisz o darmowych drinkach i kolacjach za friko w restauracji, bo to juz bedzie zenada.
    Bycie " obiektem zainteresowan" w przeliczeniu na ksztalt dupy i wielkosc cyckow, to zadna wartosc.

    > Przy czym wiele z nich uważa taki stan rzeczy za naturalny porządek świata i oc
    > zywiście nie postrzega tego w kategorii "przywileju"

    O ile sobie przypominam, to cale swoje dotychczasowe zycie zapierdalalam na swoja rodzine, wiec gdzie te przywileje ? A wiekszosc kobiet robi dokladnie to samo co ja.

    > O tym, że jednak jakiś rodzaj przywileju to jest kobiety te przekonują się gdy
    > przemija ich młodość i przybywa kilogramów (co często jest ze sobą powiązane)
    > Aż dochodzą do etapu, kiedy stają się dla mężczyzn przezroczyste jak powietrze.

    Sam sobie przeczysz. Skoro jak piszesz mezczyzni nie sa wybredni i chetnie wyruchaja wiekszosc, to amatorzy ruchania zawsze sie znajda. Czyli o " przywilej" zainteresowania kobieca dziura baby moga byc spokojne ;-))
  • morrison9 15.07.18, 19:29
    mabelle2000 napisała:

    > Pytam dalej - co z tego zainteresowania maja ?
    A Ty nigdy nie doświadczyłaś tych korzyści??
    Ja bardzo przepraszam.
    Pisałem, ze mężczyźni postrzegają jako atrakcyjne ok 80% kobiet.
    Może nalezysz do tych 20% :-)


    > Bycie " obiektem zainteresowan" w przeliczeniu na ksztalt dupy i wielkosc cycko
    > w, to zadna wartosc.
    A co jest wartością?
    Być może to co nią jest zdarzyło Ci się dostać właśnie dlatego, że jakiś facet wcześniej zwrócił uwagę na Twoje cycki i zapragnął je mieć na dłużej.


    > O ile sobie przypominam, to cale swoje dotychczasowe zycie zapierdalalam na swo
    > ja rodzine, wiec gdzie te przywileje ? A wiekszosc kobiet robi dokladnie to sam
    > o co ja.
    A "rodzina" to bardziej "mąż" czy bardziej "dzieci"?


    > Sam sobie przeczysz. Skoro jak piszesz mezczyzni nie sa wybredni i chetnie wyru
    > chaja wiekszosc, to amatorzy ruchania zawsze sie znajda.
    Tylko jakośc tych amatorów z wiekiem spada.
    Na samym końcu zostają zaczepki ze strony żuli.
  • mabelle2000 15.07.18, 19:41
    morrison9 napisał:

    > A Ty nigdy nie doświadczyłaś tych korzyści??
    > Ja bardzo przepraszam.
    > Pisałem, ze mężczyźni postrzegają jako atrakcyjne ok 80% kobiet.
    > Może nalezysz do tych 20% :-)

    Konkret morrison. Jakie korzysci ? Wydus to z siebie w koncu, bo uznam ze zmyslasz.

    > Być może to co nią jest zdarzyło Ci się dostać właśnie dlatego, że jakiś facet
    > wcześniej zwrócił uwagę na Twoje cycki i zapragnął je mieć na dłużej.

    Mowisz o zdarzeniach z mojego zycia erotycznego ? No to chyba jasne, ze fundamentem jest WZAJEMNA atrakcyjnosc seksualna. Ameryki nie odkryles. Ale mam tez duzo innych wzruszen, przezyc i wartosci, ktore dostalam od bliskich i przyjaciol. Jaka tu rola cyckow wedlug Ciebie ?

    > A "rodzina" to bardziej "mąż" czy bardziej "dzieci"?

    Nie wiem jak w Twoim domu, ale u mnie dzialanie na rzecz rodziny, to robienie dobrze wszystkim bez wyjatku.

    > Tylko jakośc tych amatorów z wiekiem spada.
    > Na samym końcu zostają zaczepki ze strony żuli.

    I Ty potrafisz te jakosc ocenic ? A na jakiej podstawie ?
  • morrison9 15.07.18, 19:54
    mabelle2000 napisała:

    > Konkret morrison. Jakie korzysci ? Wydus to z siebie w koncu, bo uznam ze zmysl
    > asz.
    Przeciez nie znam szczegółów Twojego życia.
    Mogę odnosić się do przykladów , które miałem okazję zaobserwować u kobiet, któe znam w realu.
    I one na pewno mieściły się w tych 80%
    Nie wiem czy Ty się mieścisz.
    Nie rozliczaj mnie z tego co dotyczy wiedzy o Twojej osobie.

    > Ameryki nie odkryles. Ale mam tez du
    > zo innych wzruszen, przezyc i wartosci, ktore dostalam od bliskich i przyjaciol
    > . Jaka tu rola cyckow wedlug Ciebie ?
    Nie wiem. Może żadna. Jesli należysz do tych 20% :-)

    > Nie wiem jak w Twoim domu, ale u mnie dzialanie na rzecz rodziny, to robienie d
    > obrze wszystkim bez wyjatku.
    Moje podejście nie ma tu nic do rzeczy
    Pytam o Twoje podejście bo różne kobiety różnie to postrzegają.
    Aha. Czyli mąż to też rodzina.
    Nie wiem skąd u Ciebie taka pewnośc siebie, i przemądrzałość skoro jednocześnie nie straczyło Ci tej mądrości życiowej na to by znaleźć sobie męża, na którego nie będziesz musiała zapieprzać.


    > > Tylko jakośc tych amatorów z wiekiem spada.
    > > Na samym końcu zostają zaczepki ze strony żuli.
    > I Ty potrafisz te jakosc ocenic ? A na jakiej podstawie ?
    Ja nie.
    Ale kobiety, które mi swoje życie relacjonują już tak.
    I to jest ich ocena. Nie moja.

  • mabelle2000 15.07.18, 21:41
    morrison9 napisał:
    > Przeciez nie znam szczegółów Twojego życia.
    > Mogę odnosić się do przykladów , które miałem okazję zaobserwować u kobiet, któ
    > e znam w realu.

    Nie krec oszuscie :-D Dawaj te przyklady.

    > I one na pewno mieściły się w tych 80%
    > Nie wiem czy Ty się mieścisz.
    > Nie rozliczaj mnie z tego co dotyczy wiedzy o Twojej osobie.

    No to jakie korzysci mialy te kobiety ? Powiesz czy nie ?


    > Nie wiem. Może żadna. Jesli należysz do tych 20% :-)

    Trudno Ci sie wycofac z tych glupot ktore piszesz ? :-)

    > Aha. Czyli mąż to też rodzina.
    > Nie wiem skąd u Ciebie taka pewnośc siebie, i przemądrzałość skoro jednocześnie
    > nie straczyło Ci tej mądrości życiowej na to by znaleźć sobie męża, na którego
    > nie będziesz musiała zapieprzać.

    W rodzinie wszyscy dorosli zapieprzaja. Stad moja ciekawosc jakie przywileje moze miec dorosla, zdrowa, pracujaca kobieta. Czesto wychowujaca tez dzieci. Dawaj morrison, bo trace cierpliwosc.

    > Ja nie.
    > Ale kobiety, które mi swoje życie relacjonują już tak.
    > I to jest ich ocena. Nie moja.

    To moze one sa w tych 20 % ? :-)
  • morrison9 16.07.18, 09:29
    mabelle2000 napisała:

    > Nie krec oszuscie :-D Dawaj te przyklady.
    Znam przykłady kobiet, które nie mając nawet stałej pracy w pełni korzystały z uroków życia: egzotyczne wakacje, imprezy itd.
    I wcale nie były to jakieś oszałamiające laski.
    Ot, po prostu przeciętne kobiety.
    Ogólnie: posiadają zdolnośc związkową nie posiadając w ogóle zasobów.
    Zresztą tu nie chodzi tylko o konretne, wyliczalne korzyści.
    W każdej relacji jest tak, ze warunki dyktuje ten, komu mniej zależy.
    Zazwyczaj jest tak, że na początku kobiecie zależy mniej (bo jest w tych 80% atrakcyjnych dla mężczyzny) a mężczyźnie zależy bardziej (bo jest zazwyczaj w tych 80% nieatrakcyjnych dla kobiet)
    Kobieta ma więc pewną przewagę. Co z tą przewagą zrobi, w jaki sposób ją zagospodaruje to już sprawa indywidualna.

    > > Nie wiem. Może żadna. Jesli należysz do tych 20% :-)
    > Trudno Ci sie wycofac z tych glupot ktore piszesz ? :-)
    Jeśli coś jest głupie ale działa to znaczy, ze nie jest głupie.

    > W rodzinie wszyscy dorosli zapieprzaja.
    Czyli mąż też zapieprzał. Czemu więc piszesz, że to "ty zapieprzałaś na rodzinę"
    > Stad moja ciekawosc jakie przywileje mo
    > ze miec dorosla, zdrowa, pracujaca kobieta. Czesto wychowujaca tez dzieci.
    Posiadanie dzieci to zazwyczaj jej potrzeba.
    Nawet jeśli mężczyźnie zależy na posiadaniu dzieci to zazwyczaj kobiecie zależy bardziej (odwrotnie niż s seksem).
    Warunki dyktuje ten, komu mniej zależy.


    > > Ja nie.
    > > Ale kobiety, które mi swoje życie relacjonują już tak.
    > > I to jest ich ocena. Nie moja.
    > To moze one sa w tych 20 % ? :-)
    No w każdym bądź razie powoli do tych 20% zmierzają. Wcześniej na pewno były w tych 80%.
    Teksty typu: "To oczywiste, że oprócz seksu żądamy czegoś ekstra. Przecież faceci są tak napaleni że bardzo chętnie to ekstra nam dadzą" doskonale to obrazowały.
    ("extra" nie oznaczało tu pieniędzy. Oznaczało zaangażowanie, gotowośc do zaspokajania jej oczekiwań, do ponoszenia ryzyka porażki, poświęcenie czasu itd)
    No tak, ale to powiedziała ok 8-9 lat temu.
    2 lata temu powiedziała mi, ze faceci są okropni bo ona ma ochotę na seks ale poprzedzony kolacją , uwodzeniem jej, zabieganiem o nią itd.
    Tak było zawsze. Kiedyś.
    A tymczasem facet, z którym się umówiła wcale nie zamierzał jej "podrywać" tylko bezceremonialnie zaczął się do niej dobierać.

  • mabelle2000 16.07.18, 12:21
    morrison9 napisał:

    > Znam przykłady kobiet, które nie mając nawet stałej pracy w pełni korzystały z
    > uroków życia: egzotyczne wakacje, imprezy itd.

    Czyli tak jak myslalam - nie znasz zadnych przykladow, a podajesz przypadek typowego sponsoringu czyli dupa za kase.


    > Zresztą tu nie chodzi tylko o konretne, wyliczalne korzyści.

    No wlasnie chodzi o te korzysci, ktorych nie potrafisz wymienic i ktorych nie moge sie od Ciebie doprosic. Brzydko natomiast sugerujesz, ze kobiety moga notorycznie sorzedawac swoje cipy, co daje im przywilej lepszego ustawienia sie w zyciu niz mezczyzni.

    > Jeśli coś jest głupie ale działa to znaczy, ze nie jest głupie.

    Co dziala ? Sponsoring dziala ? Dziala jak kazdy handel.

    > Czyli mąż też zapieprzał. Czemu więc piszesz, że to "ty zapieprzałaś na rodzinę
    > "

    A Ty co taki zdziwiony ze kobiety sa wspolodpowiedzialne za los swojej rodziny ? Zyjesz w swiecie kobiecych nierobow ? No to wspolczuje.

    > Posiadanie dzieci to zazwyczaj jej potrzeba.
    > Nawet jeśli mężczyźnie zależy na posiadaniu dzieci to zazwyczaj kobiecie zależy
    > bardziej (odwrotnie niż s seksem).
    > Warunki dyktuje ten, komu mniej zależy.

    Chlopie, dzieci to tylko czesc zycia. Mamy jeszcze prace zawodowa, relacje spoleczne i rodzinne. Jesli probujesz udowadniac, ze kobiecie jest lzej, bo ma cipe miedzy nogami, to musialbys tez udowodnic, ze jej egzystencja opiera sie na pasozytnictwie. Kapujesz o co chodzi czy nie ?

    > Teksty typu: "To oczywiste, że oprócz seksu żądamy czegoś ekstra. Przecież face
    > ci są tak napaleni że bardzo chętnie to ekstra nam dadzą" doskonale to obrazowa
    > ły.
    > ("extra" nie oznaczało tu pieniędzy. Oznaczało zaangażowanie, gotowośc do zasp
    > okajania jej oczekiwań, do ponoszenia ryzyka porażki, poświęcenie czasu itd

    Obracasz sie wsrod jakiejs patologii, nic Ci na to nie poradze. Moze zmien otoczenie, a przynajmniej zacznij uczestniczyc w relacjach symetrycznych. Nie bedziesz wtedy rozczarowany.
  • morrison9 16.07.18, 13:39
    mabelle2000 napisała:

    > Czyli tak jak myslalam - nie znasz zadnych przykladow, a podajesz przypadek typ
    > owego sponsoringu czyli dupa za kase.
    Nie.
    To normalny związek, w którym męzczyzna zarabia dużo więcej niż kobieta. Mnóstwo jest takich.
    Jak zarabia więcej to siłą rzeczy w większym stopniu pokrywa wspólne wydatki.
    Większość kobiet nigdy nie przyjdzie do głowy refleksja dlaczego związki w których bywa odwrotnie są rzadkością.

    > No wlasnie chodzi o te korzysci, ktorych nie potrafisz wymienic i ktorych nie m
    > oge sie od Ciebie doprosic.
    To raczej ty masz ograniczony aparat poznawczy i nie dostrzegasz pewnych rzeczy.
    Przykłady takich korzyści są tutaj wymieniane na tym forum wielokrotnie i to także przez kobiety.
    sea.sea je wymieniła w tym wątku. Kiedyś Kitty pisała coś w podobnym tonie. Kag73 przyznała, że młodej i szczupłej zawsze jakiś mężczyzna pomoże itd
    Opisywały sytuacje, w których to, że były kobietami dawało im pewien bonus, na który mężczyzna liczyć nie mógł.

    Brzydko natomiast sugerujesz, ze kobiety moga notor
    > ycznie sorzedawac swoje cipy, co daje im przywilej lepszego ustawienia sie w zy
    > ciu niz mezczyzni.
    Nawet jak tego nie robią to i tak moga liczyć na bonusy.
    >
    > > Jeśli coś jest głupie ale działa to znaczy, ze nie jest głupie.
    > Co dziala ? Sponsoring dziala ? Dziala jak kazdy handel.
    Ty na prawdę nie ogarniasz tego.
    W sumie nic dziwnego.
    Większosc kobiet nie ogarnia dopóki ten bonus działa (tzn dopóki są w miarę młode, szczupłe, atrakcyjne)
    Potem jak bonus z czasem przestaje działać to są sfrustrowane: "Nie rozumiem co się dzieje" "Dlaczego mi nic ostatnio nie wychodzi", "Nie wiem gdzie się podziali PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI (prawdziwi tzn tacy, których prawdziwość wynika z gotowości do spełniania kobiecych oczekiwań)

    > A Ty co taki zdziwiony ze kobiety sa wspolodpowiedzialne za los swojej rodziny ?
    Sama napisałaś, że "musiałaś zapieprzać na rodzinę" więc dopytuję.
    Rozumiem, ze dla Ciebie bonus byłby wtedy gdybyś nic w życiu nie musiała robić. A jak już coś musiałaś robić to dla Ciebie dowód, ze bonus nie istnieje.

    > Chlopie, dzieci to tylko czesc zycia.
    Ale sama odwołałaś się do rodziny (czyli także dzieci) na którą musiałaś zapieprzać i to rzekomo miało być argumentem, ze bonus ne istnieje.
    Co to za argument z dupy.
    To tak jakbym ja powiedział: "Wiesz, straszne, chciałem jechać na Hawaje i pojechałem, ale musiałem jeszcze dodatku za ten wyjazd zapłacić, Normalnie skandal"
    Chciałaś mieć dzieci to zapieprzałaś. Co to ma wspólnego z bonusem bądź jego brakiem.

    > jej egzystencja opiera sie na pa
    > sozytnictwie. Kapujesz o co chodzi czy nie ?
    Jej egzystencja opiera się w dużej mierze na tym, ze jest obiektem zainteresowania nawet jeśli nie odczuwa takiej potrzeby. I nie ma tutaj znaczenia czy ona chce z tego korzystać czy nie i czy jest swiadoma tego mechanizmu czy nie. To działa bez względu na to czy jest się świadomym istnienia tego mechanizmu.

    > Obracasz sie wsrod jakiejs patologii,
    Patologią jest to, że kobieta oczekuje adoracji, podrywania, zabiegania o nią, wprawiania jej w dobre samopoczucie itd?
    Czy może patologią jest to, że w jakimś okresie kobieta to dostaje?
    A może patologią jest to, ze z czasem przestaje dostawać?
  • mabelle2000 16.07.18, 14:31
    morrison9 napisał:

    > To normalny związek, w którym męzczyzna zarabia dużo więcej niż kobieta. Mnóstw
    > o jest takich.

    Aha i to jest ten bonus. Chlop sponsoruje babe. Robi sie ciekawie.

    > Jak zarabia więcej to siłą rzeczy w większym stopniu pokrywa wspólne wydatki.
    > Większość kobiet nigdy nie przyjdzie do głowy refleksja dlaczego związki w któr
    > ych bywa odwrotnie są rzadkością.

    Wpisujac sie w Twoja narracje - A czy czasem za te "pokrycie wydatkow" nie ma oczekiwan dawania dupy ? No to mi wychodzi ze bonus ma chlop, bo ma dziure dostepna pod reka.


    > Przykłady takich korzyści są tutaj wymieniane na tym forum wielokrotnie i to ta
    > kże przez kobiety.
    > sea.sea je wymieniła w tym wątku.


    Sea. Sea napisala ze jak ma smutna minke, to sie dopytuja dlaczego tak ma :-) Ale kuzwa bonus, rzeczywiscie. Nad niemowleciem co lezy w wozku tez potrzasaja grzechotka. Niedlugo wyjdzie, ze kazdy objaw zyczliwosci i serdecznosci miedzy ludzkiej to jakis wyscig do wsadzenia kutasa w cipe.

    Kiedyś Kitty pisała coś w podobnym tonie. Kag
    > 73 przyznała, że młodej i szczupłej zawsze jakiś mężczyzna pomoże itd
    > Opisywały sytuacje, w których to, że były kobietami dawało im pewien bonus, na
    > który mężczyzna liczyć nie mógł.

    Ty wiesz ile razy przeszla mi fajna praca kolo nosa bo nie jestem chlopem i nie mam fiuta, a na ktora to prace mezczyzna mogl liczyc mimo gorszych ode mnie kwalifikacji ?

    > Ty na prawdę nie ogarniasz tego.
    > W sumie nic dziwnego.
    > Większosc kobiet nie ogarnia dopóki ten bonus działa (tzn dopóki są w miarę mło
    > de, szczupłe, atrakcyjne)
    > Potem jak bonus z czasem przestaje działać to są sfrustrowane: "Nie rozumiem co
    > się dzieje" "Dlaczego mi nic ostatnio nie wychodzi", "Nie wiem gdzie się podz
    > iali PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI (prawdziwi tzn tacy, których prawdziwość wynika z goto
    > wości do spełniania kobiecych oczekiwań)

    Jest dokladnie odwrotnie niz piszesz. Czlowiek buduje swoja wartosc z wiekiem. I nie na tym co mowia o nim inni, ale na tym co potrafi, jakie odnosi w zyciu sukcesy. Wiec z uplywem lat, to raczej przybywa pewnosci siebie, a ubywa potrzeby ogladania sie na innych.
    Jesli wyszukujesz kobiety ktore zyc nie moga bez mezczyzny, bo same niewiele znacza/ niewiele potrafia, to i takie jest Twoje pojecie o kobietach. Nic Ci na to nie poradze.


    > Sama napisałaś, że "musiałaś zapieprzać na rodzinę" więc dopytuję.
    > Rozumiem, ze dla Ciebie bonus byłby wtedy gdybyś nic w życiu nie musiała robić.

    Nie, bonus bylby wtedy gdybym dostawala cos za darmo, gdybym miala taryfe ulgowa. Gdyby ktos mnie wyreczal i gdybym sama nie potrafila ogarnac calego mojego codziennego zycia.

    > A jak już coś musiałaś robić to dla Ciebie dowód, ze bonus nie istnieje.

    Bo nie ustnieje. Bo dawno juz kobiety maja mozliwosc organizowania sobie zycia bez zgody i bez pomocy mezczyzny. Co czynia. Jesli zakladaja rodziny, to nie po to zeby sie nie przemeczac i nie po to, zeby nie pracowac.


    > Chciałaś mieć dzieci to zapieprzałaś. Co to ma wspólnego z bonusem bądź jego br
    > akiem.

    No wlasnie, co to ma z bonusem lub jego brakiem. To samo Ci wlasnie napisalam pare razy. Nie ma bonusu, bo kobiety chcac dzieci licza sie z tym, ze musza na nie / i przy nich zapieprzac.

    > > jej egzystencja opiera sie na pa
    > > sozytnictwie. Kapujesz o co chodzi czy nie ?
    > Jej egzystencja opiera się w dużej mierze na tym, ze jest obiektem zainteresowa
    > nia nawet jeśli nie odczuwa takiej potrzeby. I nie ma tutaj znaczenia czy ona c
    > hce z tego korzystać czy nie i czy jest swiadoma tego mechanizmu czy nie. To dz
    > iała bez względu na to czy jest się świadomym istnienia tego mechanizmu.

    Jeszcze raz. Skoro nie korzysta, to mechanizm mozesz wsadzic sobie w dupe. To chyba jasne, nie ? Jesli korzysta, to OBIE STRONY czerpia zyski i jeszcze trzymaja sie za ryja, zeby nikt nie byl stratny.

    > Patologią jest to, że kobieta oczekuje adoracji, podrywania, zabiegania o nią,
    > wprawiania jej w dobre samopoczucie itd?

    To jest Twoja interpretacja. To dzieci oczekuja zapelniania im czasu, zajecia sie nimi i poswiecenia im swojej energii i zasobow. Dorosli ludzie, jesli chca cos budowac z drugim doroslym czlowiekiem, raczej maja swiadomosc ze istnieje cos takiego jak wzajemnosc.

    > Czy może patologią jest to, że w jakimś okresie kobieta to dostaje?
    > A może patologią jest to, ze z czasem przestaje dostawać?

    Aha, a mezczyzna nie dostaje. Biedaczek.
  • morrison9 16.07.18, 15:06
    mabelle2000 napisała:

    > Wpisujac sie w Twoja narracje - A czy czasem za te "pokrycie wydatkow" nie ma o
    > czekiwan dawania dupy ? No to mi wychodzi ze bonus ma chlop, bo ma dziure doste
    > pna pod reka.
    Ona tez ma seks pod ręką.
    Tyle że be wysiłku.
    Dla niej to żaden bonus bo to dla niej oczywistość.
    Oczywistośc tak długo jak długo działa bonus (tzn jest w miare młoda i nie straszy wyglądem)

    > Sea. Sea napisala ze jak ma smutna minke, to sie dopytuja dlaczego tak ma :-) A
    > le kuzwa bonus, rzeczywiscie.
    Wszedłbym w to.
    Miałem kiedyś smutną minkę (w sensie ch...jowy okres wżyciu) i chciałbym żeby mnie wtedy kobiety takimi tekstami zaczepiały.

    > Niedlugo wyjdzie, ze kazdy objaw zyczliwosci i serdecznosci miedzy l
    > udzkiej to jakis wyscig do wsadzenia kutasa w cipe.
    Właśnie nie każdy i nie do wsadzenia kutasa w cipę.
    Na prawde sądzisz że każdy facet np. zatrzymujący się by wziąc autostopowiczkę liczy realnie że ją przeleci???
    Ja wiem, ze faceci bywają głupi ale nie aż tak.


    > Ty wiesz ile razy przeszla mi fajna praca kolo nosa bo nie jestem chlopem i nie
    > mam fiuta, a na ktora to prace mezczyzna mogl liczyc mimo gorszych ode mnie kw
    > alifikacji ?
    Sama tego nie wiesz bo nie jesteś pracodawcą. Twoje tłumaczenie że "praca przeszła Ci koło nosa bo nie masz fiuta" wiele o Tobie mówi.
    Ja na analogicznej zasadzie kiedyś nie dostałem pracy bo mam fiuta.


    > Jesli wyszukujesz kobiety ktore zyc nie moga bez mezczyzny, bo same niewiele zn
    > acza/ niewiele potrafia,
    Zasadniczo w ogóle nie wyszukuje i raczej unikam.
    Z wiekiem stają się strasznie przewidywalne, powtarzalne i schematyczne.
    Każda mówi to sama i każda sądzi, ze jest oryginalna.
    Nieważne czy ma doktorat, jest managerem, kierownikiem czy lekarzem.

    > > A jak już coś musiałaś robić to dla Ciebie dowód, ze bonus nie istnieje.

    > Bo nie ustnieje. Bo dawno juz kobiety maja mozliwosc organizowania sobie zycia
    > bez zgody i bez pomocy mezczyzny.
    Mają możliwość organizowania bez pomocy mężczyzny.
    Mają tez możliwośc by z tej pomocy skorzystać jeśli mają na to ochotę.
    W zależności od tego jak im to pasuje.


    > No wlasnie, co to ma z bonusem lub jego brakiem. To samo Ci wlasnie napisalam p
    > are razy. Nie ma bonusu, bo kobiety chcac dzieci licza sie z tym, ze musza na n
    > ie / i przy nich zapieprzac.
    Bo tu bonusu nie ma.
    Więc po co się do tego zapieprzania odwołujesz???

    > Jeszcze raz. Skoro nie korzysta, to mechanizm mozesz wsadzic sobie w dupe. To c
    > hyba jasne, nie ?
    Raz korzysta a raz nie. W zalęzności jak jej pasuje.

    > Jesli korzysta, to OBIE STRONY czerpia zyski i jeszcze trzyma
    > ja sie za ryja, zeby nikt nie byl stratny.
    No przecież pisałem, ze w dłuższej perspektywie "bilans wychodzi na zero"
    Ale ta dłuższa perspektywa to czasem kilka, kilkanaście lat.

    > To jest Twoja interpretacja. To dzieci oczekuja zapelniania im czasu, zajecia s
    > ie nimi i poswiecenia im swojej energii i zasobow. Dorosli ludzie, jesli chca c
    > os budowac z drugim doroslym czlowiekiem, raczej maja swiadomosc ze istnieje co
    > s takiego jak wzajemnosc.
    A z kim dorosła kobieta chce dzielić tą wzajemnośc skoro 80% męzczyzn jest dla niej nieatrakcyjnych?
    Ano z tym, który zrekompensuje te braki w inny sposób.

    >
    > > Czy może patologią jest to, że w jakimś okresie kobieta to dostaje?
    > > A może patologią jest to, ze z czasem przestaje dostawać?
    > Aha, a mezczyzna nie dostaje. Biedaczek.
    No znam co prawda facetów, do których podchodziły obce laski i ich podrywały, proponowały wspólne spędzenie czasu ale tacy faceci to unikaty. Na pewno mniej niż 20%
  • aandzia43 16.07.18, 16:18
    Morrison9 , a co mówią kobiety ze są takie przewidywalne? Jakie to są teksty? Interesujące.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 17:01
    aandzia43 napisała:

    > Morrison9 , a co mówią kobiety ze są takie przewidywalne? Jakie to są teksty? I
    > nteresujące.
    Na przykład:
    Po 1-2 godzinie narzekania na byłego, ew obecnego męża (nie mam o to narzekanie pretensji, gdyby były zadowolone z męża to by ich nie było na randce ze mną) następuje sakramentalne:
    "Ale wiesz co mi w życiu na prawdę wyszło?" - tu następuje teatralne zawieszenie głosu
    Ja oczywiście wiem co ma na myśli: dzieci
    Ale staram się być miły więc udaję zaintrygowanego.
    "Dzieci" - odpowiada ona.
    Przerobione kilkukrotnie w róznych wersjach rzecz jasna ale zawsze bardzo do siebie zbliżonych.

    O tym, żeby przez pierwsze2-3 godziny nie mówić o seksie to oczywiste.
    Rozmawiam o filmie, książce, religii, filozofii, psychologii. Na szczęście autentycznie mnie te tematy interesują. Po max 3 godzinach sama kieruje rozmowę w kierunku seksu.
    Oczywiście działa na kobiety, powiedzmy 35+.
    Dwudziestolatkowi na randce z rówieśniczką taka taktyka nie pomoże :-)
  • sabat3 16.07.18, 17:14
    morrison9 napisał:
    > "Ale wiesz co mi w życiu na prawdę wyszło?" - tu następuje teatralne zawieszen
    > ie głosu
    > Ja oczywiście wiem co ma na myśli: dzieci
    > Ale staram się być miły więc udaję zaintrygowanego.

    A moze sproboj rownie teatralnie cos z tego:
    - "wlosy"?
    - "fasolka po bretonsku"?
    - "szydlo z worka"?
    - "gazy na zebraniu w korpo"?
  • morrison9 16.07.18, 17:29
    sabat3 napisał:

    > A moze sproboj rownie teatralnie cos z tego:
    > - "wlosy"?
    > - "fasolka po bretonsku"?
    > - "szydlo z worka"?
    > - "gazy na zebraniu w korpo"?
    Ale po co?
    Jak będe chciał to zmienię temat w inny sposób.
    Mnie chodzi o to, że kobiety w większości mają mgliste pojęcie o systemie wartości, potrzebach, sposobie funkcjonowania mężczyzny
    Coś im tam koleżanki naopowiadały i tego się trzymają a jak im próbowac wytłumaczyć pewne subtelności męskiej psychiki to reagują jak mabelle2000 na tezę o bonusach dla kobiet:"Jak to są bonusy jak ja ich nie widzę to znaczy że ich nie ma"

  • aandzia43 16.07.18, 18:33
    morrison9 napisał:

    > sabat3 napisał:
    >
    > > A moze sproboj rownie teatralnie cos z tego:
    > > - "wlosy"?
    > > - "fasolka po bretonsku"?
    > > - "szydlo z worka"?
    > > - "gazy na zebraniu w korpo"?
    > Ale po co?
    > Jak będe chciał to zmienię temat w inny sposób.
    > Mnie chodzi o to, że kobiety w większości mają mgliste pojęcie o systemie warto
    > ści, potrzebach, sposobie funkcjonowania mężczyzny
    > Coś im tam koleżanki naopowiadały i tego się trzymają a jak im próbowac wytłuma
    > czyć pewne subtelności męskiej psychiki to reagują jak mabelle2000 na tezę o bo
    > nusach dla kobiet:"Jak to są bonusy jak ja ich nie widzę to znaczy że ich nie m
    > a"

    A jak przeszedłeś i jak my mamy połączyć narzekanie kobiet (mężczyzn tez, ale to inna kwwstia) na byłych do nieznajomości męskiej psychiki i potrzeb?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 19:20
    aandzia43 napisała:

    > A jak przeszedłeś i jak my mamy połączyć narzekanie kobiet (mężczyzn tez, ale t
    > o inna kwwstia) na byłych do nieznajomości męskiej psychiki i potrzeb?
    No fakt. Trochę za duży skrót myśłowy. Mea culpa.
    Już wyjaśniam.
    Otóż chodzi mi o to że męzczyzna czy mu się to podoba czy nie musi w jakimś minimalnym stopniu spróbować wyczuć potrzeby kobiety, którą chce sobą zainteresować. A nastęnie musi jakoś te potrzeby w większym lub mniejszym stopniu zaspokoić.
    Może mu to kiepsko wychodzić, może to robić niezbyt udolnie, może popełniać błędy.
    Ale zazwyczaj musi coś w tym kierunku zrobić.
    Przypominam: 80% kobiet postrzeganych jest przez mężczyznę jako atrakcyjne, 80% mężczyzn postrzegana jest przez kobiety jako nieatrakcyjni.
    Więc jakaś presja na zaspokojenie potrzeb kobiety jest. Bo jak nie to przyjdzie inny "nieatrakcyjny" i zaspokoi.
    Natomiast kobieta jeśli jest w tych 80% atrakcyjnych to nic nie musi.
    I się do tego przyzwyczaja.
    Albo kompletnie ignoruje potrzeby mężczyzny albo oferuje mu coś co sama uważa za wskazane.
    Dopóki jest młoda i w miarę atrakcyjna to życie jej takie podejście wybacza.
    A potem zazwyczaj jest już za późno.
    Nie jest w stanie przebudować swojego podejścia i nie jest w stanie w najmniejszym nawet stopniu zdobyć się na refleksję: jak to wygląda z drugiej strony (ze strony mężczyzny)
    Ona nawet nie bardzo wie, że ta druga strona ma jakieś swoje obawy, potrzeby, uczucia, itd.
  • szopen_cn 17.07.18, 06:35
    morrison9 napisał:

    > Przypominam: 80% kobiet postrzeganych jest przez mężczyznę jako atrakcyjne, 80%
    > mężczyzn postrzegana jest przez kobiety jako nieatrakcyjni.

    To jest bzdura wyssana z brudnego palca.

    Jak to bylo w tamtym watku Urquharta dyskutowane.
    Nie ma statystycznego potwierdzenia takiej tezy.
    To, ze ktos cos sobie na jakims forum napisal nie znaczy, ze to jest prawda.

    Budowanie teori stosunkow damsko meskich na podstawie falszywych zalozen prowadzi do nikad.
  • szopen_cn 17.07.18, 06:44
    Statystyka:
    www.cdc.gov/nchs/data/ad/ad362.pdf
  • szopen_cn 17.07.18, 07:37
    Mezczyzni w wieku 15-44:
    63% mialo jedna partnerke seksualna (kobiete) w ciagu ostatnich 12 miesiecy,
    18% mialo wiecej niz jedna partnerke seksualna w ciagu ostatnich 12 miesiecy.

    Kobiety w wieku 15-44:
    68% mialo jedengo partnera seksualnego (mezczyzne) w ciagu ostatnich 12 miesiecy,
    14% mialo wiecej niz jednego partnera seksualnego w ciagu ostatnich 12 miesiecy.

    W grupie 25-44 lata:
    97% mezczyzn uprawialo seks w zyciu z plcia przeciwna,
    98% kobiet uprawialo seks z plcia przeciwna.

  • proteinawy 17.07.18, 09:24
    > Statystyka:
    www.cdc.gov/nchs/data/ad/ad362.pdf <

    Statystyka dotyczy zachowań, zatem rezultatów. Te nieśmiertelne 80-20 dotyczy pożądania, zatem motywacji. Mysle, ze uproszczeniem jest założenie ze seks wynika z podobnego poziomu pożądania. W skrócie - Twoje dane sa nie na temat.

    80-20 moze nie byc precyzyjne, ale nie przeczy ani raportom mezczyzn ani kobiet z tego forum. Powiedziałbym, ze kobiety cześciej, acz subtelniej podkreślają ta różnicę. Ja im wierze.

    A czy jest możliwe, ze wszyscy sie mylą? Jasne. Rzecz dotyczy najbardziej podstawowego instynktu, trudno żeby zwierzoki miały zostawione możliwość chłodnej medytacji w tym temacie.

    I na koniec lekka ad-persona, ale taka z troska, nie złośliwa. Mianowicie wg mnie grzeszysz teraz oczekiwaniem że motywacja _powininna_ sie u układać u bliźnich tak jak u Ciebie. Jednostki utalentowanej, z niezła edukacja, z partnerka z tradycyjnej kultury, żyjącej wsród podobnych sobie. Jestes częścią dzisiejszej arystokracji. I mowisz o życiu seksualnym chłopstwa podobnie jak Maria Antonina o kaloryczności ciastek.

    Taka nieumiejętnosc wejścia w skore takiego pańszczyźnianego chłopa jak ja, czy innych ciekawych przypadkow tutaj rozczarowuje wlasnie u kogos spełnionego.
  • druginudziarz 17.07.18, 09:49
    proteinawy napisał(a):

    > I na koniec lekka ad-persona, ale taka z troska, nie złośliwa. Mianowicie wg mn
    > ie grzeszysz teraz oczekiwaniem że motywacja _powininna_ sie u układać u bliźni
    > ch tak jak u Ciebie. Jednostki utalentowanej, z niezła edukacja, z partnerka z
    > tradycyjnej kultury, żyjącej wsród podobnych sobie. Jestes częścią dzisiejszej
    > arystokracji. I mowisz o życiu seksualnym chłopstwa podobnie jak Maria Antonina
    > o kaloryczności ciastek.

    Gorzej.
    Nie dość że założenie "inni maja tak samo jak ja" to jeszcze drugie, cieższego gatunku "nie ma różnic między kobietami i mężczyznami".
  • szopen_cn 17.07.18, 10:46
    proteinawy napisał(a):

    > > Statystyka:
    > www.cdc.gov/nchs/data/ad/ad362.pdf <
    >
    > Statystyka dotyczy zachowań, zatem rezultatów. Te nieśmiertelne 80-20 dotyczy p
    > ożądania, zatem motywacji. Mysle, ze uproszczeniem jest założenie ze seks wynik
    > a z podobnego poziomu pożądania. W skrócie - Twoje dane sa nie na temat.
    >
    > 80-20 moze nie byc precyzyjne,

    Statystyka rzeczywiscie nie opisuje pozadania.
    Problem lezy w ciut innym miejscu. Orginalny artykul byl o tym, ze 20% mezczyzn bzyka 80% kobiet, napisany na podstawie bardzo kiepskiej analizy jeszcze gorszej ankiety na portalu randkowym. Przez serie interpretacji i tlumaczen w roznych publikacjach i forach dzialajacych jako chinese whispers doszlismy do tego, ze rozne wersje tej regoly powtarzane jest to jak mantra przez ludzi.
    To, ze kwestia jest czesto powtarzana, nie przestaje robic z niej bzdury.


    ale nie przeczy ani raportom mezczyzn ani kobiet
    > z tego forum. Powiedziałbym, ze kobiety cześciej, acz subtelniej podkreślają t
    > a różnicę. Ja im wierze.

    Ja tez im wierze.
    Jak zwykle problem jest w interpretacji.
    Dla dobra dyskusji zalozmy, ze 20-80% jest prawda.
    Zosce podoba sie 20 na 100 chlopakow, Kasce tez 20 na 100, Nataszy 20 na 100 i Mariko 20 na 100.

    Z tego co kobiety na forum pisza i co widac w zyciu to nie jest tych samych dwudziestu z setki.


    >
    > I na koniec lekka ad-persona, ale taka z troska, nie złośliwa. Mianowicie wg mn
    > ie grzeszysz teraz oczekiwaniem że motywacja _powininna_ sie u układać u bliźni
    > ch tak jak u Ciebie. Jednostki utalentowanej, z niezła edukacja, z partnerka z
    > tradycyjnej kultury, żyjącej wsród podobnych sobie. Jestes częścią dzisiejszej
    > arystokracji. I mowisz o życiu seksualnym chłopstwa podobnie jak Maria Antonina
    > o kaloryczności ciastek.
    >
    > Taka nieumiejętnosc wejścia w skore takiego pańszczyźnianego chłopa jak ja, czy
    > innych ciekawych przypadkow tutaj rozczarowuje wlasnie u kogos spełnionego.

    Nie mam problemu z krytyka tego co pisze.
    Jak bede mial chwile to odpisze.
  • gogol77 17.07.18, 11:36
    szopen_cn napisał:
    > Z tego co kobiety na forum pisza i co widac w zyciu to nie jest tych samych dwudziestu z setki.>

    Amen! I z tej to przyczyny prawie każdy/każda kogoś rucha/ruchał/będzie ruchał. Ale czy zawsze mokrą cipkę /z mokrą cipką, to już jest osobne zagadnienie.
    --------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 17.07.18, 11:48
    Szopen, to jak z muzyka. Faktycznie - nie wszyscy podobaja sie tym samym dziewczynom. Z tym ze niektorzy panowie sa jak Eurowizja a inni jak koncert "Warszawskiej Jesieni".
  • lybbla 17.07.18, 12:46
    sabat3 napisał:

    > Szopen, to jak z muzyka. Faktycznie - nie wszyscy podobaja sie tym samym dziewc
    > zynom. Z tym ze niektorzy panowie sa jak Eurowizja a inni jak koncert "Warszaws
    > kiej Jesieni".

    Faktycznie. I Szopen miał racje i Proteina miał rację i nawet Urciu z Drugim mieli rację
    :P
  • lybbla 17.07.18, 12:25
    proteinawy napisał(a):


    > Statystyka dotyczy zachowań, zatem rezultatów. Te nieśmiertelne 80-20 dotyczy pożądania, zatem motywacji. Mysle, ze uproszczeniem jest założenie ze seks wynik
    > a z podobnego poziomu pożądania. W skrócie - Twoje dane sa nie na temat.
    >
    > 80-20 moze nie byc precyzyjne, ale nie przeczy ani raportom mezczyzn ani kobiet
    > z tego forum. Powiedziałbym, ze kobiety cześciej, acz subtelniej podkreślają t
    > a różnicę. Ja im wierze.
    >
    > A czy jest możliwe, ze wszyscy sie mylą? Jasne. Rzecz dotyczy najbardziej podst
    > awowego instynktu, trudno żeby zwierzoki miały zostawione możliwość chłodnej medytacji w tym temacie.

    Forumowy paradygmat to ten że kobiety są bardziej wybredne niż mężczyźni.
    Reszta tej dyskusji wynika z niezrozumienia, że średnie nie oddają całego rozkładu.
    I braku precyzji w tym o czym się mówi.

    Uwaga liczby wyssane z brudnych badań terenowych.

    1) Dla kobiety atrakcyjnych SEKSUALNIE jest 5 % mężczyzn (dla tych bardziej atrakcyjnych kobiet ten % jest mniejszy dużo mniejszy, dla tych mniej atrakcyjnych może dochodzić do 10 %)

    2) Dla kobiety atrakcyjnych ZWIĄZKOWO jest 40 % mężczyzn.

    3) Rozdźwięk między 1) a 2) jest przyczyną istnienia tego forum.

    4) Biorąc pod uwagę wszystkie kobiety znajdujemy, że 20% mężczyzn jest dla wystarczająco dużej liczby kobiet atrakcyjna seksualnie.

    5) Biorąc efekt ogonów Gaussa liczba 20% z pktu 4) urasta do 80%.

    6) Pozostaje 20 %aandzinych odpadów atomowych.

    1M) Dla mężczyzny atrakcyjnych SEKSUALNIE jest 20 % kobiet (dla tych bardziej atrakcyjnych mężczyzn ten % sięga 1%, dla tych mniej atrakcyjnych może dochodzić do 60 %)

    2M) Dla mężczyzny atrakcyjnych ZWIĄZKOWO jest 5 % kobiet.
    No chyba, że motywacją jest branie dupy. To się źle kończy:

    3M) Może wylądowanie na BSwM nie jest takie złe

    4M) Biorąc pod uwagę wszystkich mężczyzn znajdujemy, że 80% kobiet jest dla dosyć dużej liczby mężczyzn atrakcyjna seksualnie.

    5M) Biorąc efekt ogonów Gaussa liczba 80% urasta do 81%.
    Czyli może jednak Gaussa w to nie mieszajmy.

    6M) Pozostaje 19 % aandzinych odpadów atomowych.


    > Jestes częścią dzisiejszej
    > arystokracji. I mowisz o życiu seksualnym chłopstwa podobnie jak Maria Antonina
    > o kaloryczności ciastek.
    >
    > Taka nieumiejętnosc wejścia w skore takiego pańszczyźnianego chłopa jak ja, czy
    > innych ciekawych przypadkow tutaj rozczarowuje wlasnie u kogos spełnionego.

    Oj proteinka z gumofilców, którymi się chełpisz wystaje Ci arystokratyczny pejcz.
    Nie przenoś na nas swoich problemów, wiemy że jesteś dymany w pracy przez lokalnych chłopów. Tutaj też chłopy Cię nie rozumieją a `ellyta' z pobłażaniem
    patrzy na Twoją załganą forumową kreację. ;)
  • lybbla 17.07.18, 12:44
    lybbla napisał:

    Lub krócej

    www.youtube.com/watch?v=H2vN2QXZGnc&t=4m46s
  • gogol77 17.07.18, 13:11
    lybbla napisał:
    > Lub krócej >

    Lybbla :-) !!!
    Najbardziej mi się podoba Men's Hormone Equation!!
    -------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • szopen_cn 18.07.18, 04:15
    proteinawy napisał(a):

    > I na koniec lekka ad-persona, ale taka z troska, nie złośliwa. Mianowicie wg mn
    > ie grzeszysz teraz oczekiwaniem że motywacja _powininna_ sie u układać u bliźni
    > ch tak jak u Ciebie.

    Motywacja do czego?

    Do przygladania sie rzeczywistosci i opisywania jej uzywajac mierzalnych wartosci i wynikow badan prowadzonych przy uzyciu w miare naukowych metod zamiast chwytliwych sloganow?

    Do tego, by krytycznie podejsc do podawanej w mediach papki i zamiast bezrefleksyjnie powtarzac co ktos napisal jako prawde objawiona sprawdzic, czy to jest oparte na rzeczywistych faktach czy nie?

    Do tego by szanowac matematyke i pamietac, ze w zyjemy w gesto zaludnionych i bardzo zroznicowanych spolecznosciach, gdzie preferencje zwiazkowo/seksualne/towarzyskie "wiekszosci" maja maly wplyw na to co sie bedzie dzialo w naszym zyciu bo "mniejszosci" sa na tyle liczne, ze i tak wybor potencjalnych partnerow jest praktycznie nieograniczony.


    Grzesze.
    Nie zaluje i dalej grzeszyl bede.


    Jednostki utalentowanej, z niezła edukacja, z partnerka z
    > tradycyjnej kultury, żyjącej wsród podobnych sobie.

    Ciekawi mnie co rozumiesz przez partnerke z tradycyjnej kultury i jaki to ma miec wplyw na zwiazek?

    Jestes częścią dzisiejszej
    > arystokracji.

    Byc moze.
    Pamietaj jednak prosze, ze ja pracuje w fabryce czyli razem z kompletna mieszanka multi-kulti, ludzi od ledwo umiejacych czytac i liczyc na palcach do wysoko wyksztalconych bez jezyka czy uznawalnych kwalifikacji. To "razem" jest rzeczywiste.
    To jest inny swiat of biura korporacji.


    I mowisz o życiu seksualnym chłopstwa podobnie jak Maria Antonina
    > o kaloryczności ciastek.

    Nie wiem czy ja pisze o zyciu seksualnym innych forumowiczow, zwykle nie wypowiadam sie na takie tematy, porad tez chyba czesto nie udzielam. Czasem napisze o sobie i mojej sytuacji, zwykle by pokazac, ze generalizacje na tematy mesko-damskie donikad nie prowadza.


    > Taka nieumiejętnosc wejścia w skore takiego pańszczyźnianego chłopa jak ja, czy
    > innych ciekawych przypadkow tutaj rozczarowuje wlasnie u kogos spełnionego.

    Chlopa panszczyznianego?
    Waćpan sie przypadkiem do klas wyzszo-srednich obecnie nie zalicza?
    Dochody rodzinne w okolicach gornych 10% spolecznosci, w ktorej mieszkasz?


    Czy to chlop panszczyzniany w sensie zwiazkowo/seksualnym?
    Niedawno pytalem sie, czego Ty w zyciu szukasz: jazdy bez trzymanki, emocji rollercoastera jak w poprzednich zwiazkach czy Eli gotowej z obiadkiem i uznaniem dla Kicia (tak z pamiecy cytujac)? Bo nie rozumiem.
    Nie odpowiedziales.

    Zaden problem.
    Jedno co rozumiem to decyzja o tym by poswiecic pewne aspekty zycia czy aspiracje by zapewnic dzieciom ogolnopojete "lepiej". Co jest chyba dobrym opisem Twojej sytuacji?
    Jak w innym poscie napisales to jest wlasnie sukces ewolucyjny (a nie splodzenie kilku sztuk potomstwa). Zupelnie mnie taki wybor nie dziwi i w podobnej sytuacji byc moze wybralbym to samo.
  • zawle 18.07.18, 07:39
    szopen_cn napisał:> Do tego, by krytycznie podejsc do podawanej w mediach papki i zamiast bezreflek
    > syjnie powtarzac co ktos napisal jako prawde objawiona sprawdzic, czy to jest o
    > parte na rzeczywistych faktach czy nie?
    >
    > Do tego by szanowac matematyke i pamietac, ze w zyjemy w gesto zaludnionych i b
    > ardzo zroznicowanych spolecznosciach, gdzie preferencje zwiazkowo/seksualne/tow
    > arzyskie "wiekszosci" maja maly wplyw na to co sie bedzie dzialo w naszym zyciu
    > bo "mniejszosci" sa na tyle liczne, ze i tak wybor potencjalnych partnerow jes
    > t praktycznie nieograniczony.

    Czyli wbrew temu co się pisze na forum..istniejecie:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • proteinawy 18.07.18, 20:18
    > Motywacja do czego?

    Kontekst: staralem Ci sie przekazac istnienie rozdźwięku miedzy „motywacja” a „końcowym wynikiem” w seksie. Pociągnę w takim razie do absurdu - moze to lepiej rozjaśni. Wyobraz sobie opublikowane rezultaty badań zachowań seksualnych w więzieniach. Pierwszy wniosek: 100% aktów homoseksualnych. Drugi wniosek: spora czesc (połowa?) podczas gry wstępnej ma obita mordę. Itd.

    Jestem daleki od romantycznego popiskiwania ze kultura to wiezienie. Ale z drugiej strony czysty behawioryzm (cos mi krzywo to słowo wyglada po polsku) jest uwłaczający dla tej krytycznej różnicy miedzy tym co jest a tym co mogłoby być.

    Dlatego rezultat “prawie każdy/a z kims sypia” nie oznacza „prawie każdy/a jest pożądany/a”. Cos mi mowi, ze wiecej niz w połowie związkow co najmniej jedna osoba nie jest pociągająca dla drugiej, względnie wychłódło obydwojgu.

    > Do przygladania sie rzeczywistosci i opisywania jej uzywajac mierzalnych wartos
    > ci i wynikow badan prowadzonych przy uzyciu w miare naukowych metod zamiast chw
    > ytliwych sloganow?

    To jest chwalebne o ile nie ma zamieszania co właściwie sie mierzy, jakimi metodami (pamiętasz pamietniczki?), jak jest szacowany błąd i eliminowana stronniczość badaczy. Do ostatniej czesci mam największe zastrzeżenia, ale to oddzielny temat.

    > Do tego by szanowac matematyke i pamietac, ze w zyjemy w gesto zaludnionych i b
    > ardzo zroznicowanych spolecznosciach, gdzie preferencje zwiazkowo/seksualne/tow
    > arzyskie "wiekszosci" maja maly wplyw na to co sie bedzie dzialo w naszym zyciu
    > bo "mniejszosci" sa na tyle liczne, ze i tak wybor potencjalnych partnerow jes
    > t praktycznie nieograniczony.

    Cos czego nie mamy to nieograniczonego czasu, niestepialnej wrażliwości, możliwości usunięcia sie z zyc innych bez nieodwracalnych szkod. Kolejne przerysowanie dla ilustracji: Facebook w teorii daje kazdemu możliwość posiadania kilku miliardów znajomych, ale w praktyce dalej mamy nie wiecej niz 150, tak jak 100.000 lat temu. Przy seksie jest podobnie. Co gorsza - ludzie ktorzy popełnili błąd w zwiazku, maja zwyczaj go powtarzać. Prawo wielkich liczb niewiele tu zmienia.

    reszta - kiedy indziej
  • proteinawy 18.07.18, 20:48
    > Ciekawi mnie co rozumiesz przez partnerke z tradycyjnej kultury i jaki to ma miec wplyw na zwiazek? <

    To mam tylko podejrzenia oparte o obserwacje innych związkow tego typu. Nie opłaca mi sie wchodzić w szczegóły, bo rzecz jest jednak zbyt osobista i mi sie otorbisz w defensywie co jest normalne w takiej sytuacji. Będziemy mieć kiedys czas i okazje to wroce do tego z poziomu: „kolega kolegi” a Ty odpowiesz z bardziej dla siebie komfortowej sytuacji.
  • urquhart 17.07.18, 07:49
    >To jest bzdura wyssana z brudnego palca.

    A ja upieram się że to jak upierasz sie ze to bzdura tp fakt jak iluzorycznie postrzegasz rzeczywistość.
    Przypomina ze to jedunie bylo lokalne odzwiecielenie badan postrzegania atrakcynisci mężczyzn vs kobiet o których pisal powtarzanych w roznych kulturach swiata Dawid Buss w psychologii ewolucyjnmowę
    Peterson tez ma o tym ciekawą mowę że ta miesymetryczna wybrednosc kobiet to impearyw rozwoju ludzkości i nie ma sie na to co obrażać.

    Pozdrawiam z kempingu nudystow .

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć (Lew Starowicz)
  • szopen_cn 17.07.18, 08:15
    Nic nie rozumiem z tego co napisales.
  • druginudziarz 17.07.18, 09:46
    szopen_cn napisał:

    > Nic nie rozumiem z tego co napisales.

    Czego nie rozumiesz? nie wiesz co to jest camping?
  • szopen_cn 17.07.18, 09:52
    druginudziarz napisał:

    > szopen_cn napisał:
    >
    > > Nic nie rozumiem z tego co napisales.
    >
    > Czego nie rozumiesz? nie wiesz co to jest camping?

    Uklon z szacunkiem.
    Bardzo dobre.
  • druginudziarz 17.07.18, 10:07
    szopen_cn napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > szopen_cn napisał:
    > >
    > > > Nic nie rozumiem z tego co napisales.
    > >
    > > Czego nie rozumiesz? nie wiesz co to jest camping?
    >
    > Uklon z szacunkiem.
    > Bardzo dobre.

    ;)
  • morrison9 17.07.18, 13:12
    urquhart napisał:

    > Przypomina ze to jedunie bylo lokalne odzwiecielenie badan postrzegania atrakcy
    > nisci mężczyzn vs kobiet o których pisal powtarzanych w roznych kulturach swiat
    > a Dawid Buss w psychologii ewolucyjnmowę
    > Peterson tez ma o tym ciekawą mowę że ta miesymetryczna wybrednosc kobiet to im
    > pearyw rozwoju ludzkości i nie ma sie na to co obrażać.
    No ja w każdym razie się nie obrażam.
    Nawet bardzo mi się podoba.
    Choć w wieku 20-25 lat inaczej na to patrzyłem.
    Nie przestaje mnie natomiast dziwić, ze nawet inteligentne kobiety zdają się kompletnie nie zdawać sprawy z mechanizmów.
  • gogol77 16.07.18, 17:20
    morrison9 napisał:
    > Po 1-2 godzinie narzekania na byłego, ew obecnego męża (nie mam o to narzekanie pretensji, gdyby były zadowolone z męża to by ich nie było na randce ze mną)

    U moich mężatek temat męża był na ogól tabu. A jedna to mi powiedziała, że dopiero suma walorów jej męża i moich to jest to. Nigdy nie wyjaśniła a jakie moje walory jej chodzi.
    ----------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sea.sea 16.07.18, 17:47
    BTW narzekactwo na randkach czy w ramach prób znalezienia wspólnego tematu podczas prób podrywu, to jest jakaś epidemia, panów to też dotyczy.

    Mnie kiedyś przy okazji długiej kolejki (więc nie miałam za bardzo jak uciec) jakiś delikwent usiłował popodrywać, ale zdążył w tym czasie mi opowiedzieć, jaką suczą jest jego była i jak bardzo mu zatruła życie domaganiem się alimentów.

    Inny z kolei, zaczepiwszy mnie na pewnym portalu NIERANDKOWYM po wymienieniu kilku wiadomości bodajże o jakimś zespole (a propos wpisu, który wrzuciłam na publika) uznał za stosowne mnie poinformować, że ma depresję i w związku z tym ma niskie libido. W T F?
  • aandzia43 16.07.18, 18:31
    sea.sea napisała:

    > BTW narzekactwo na randkach czy w ramach prób znalezienia wspólnego tematu podc
    > zas prób podrywu, to jest jakaś epidemia, panów to też dotyczy.

    Zgadza się, jakaś niesmaczna plaga.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 19:07
    aandzia43 napisała:

    > > BTW narzekactwo na randkach czy w ramach prób znalezienia wspólnego temat
    > u podc
    > > zas prób podrywu, to jest jakaś epidemia, panów to też dotyczy.
    >
    > Zgadza się, jakaś niesmaczna plaga.
    Wiem, że dotyczy.
    Ale ja jestem mężczyzną. Błędy popełniane przez kobiety na randkach bardzo mnie cieszą. A raczej cieszyły.
  • gogol77 16.07.18, 20:35
    morrison9 napisał:
    > Ale ja jestem mężczyzną. Błędy popełniane przez kobiety na randkach bardzo mnie cieszą. A raczej cieszyły. >

    Celowo tak napisałeś czy Ci korektor coś popieprzył?
    Bo mnie to cieszą/cieszyły błędy popełnione przez mężczyzn (ex, czy aktualnych) - bo w porównaniu z nimi - awansujemy do miejsca na podium :-)
    -----------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 16.07.18, 20:52
    gogol77 napisał:

    > morrison9 napisał:
    > > Ale ja jestem mężczyzną. Błędy popełniane przez kobiety na randkach bardz
    > o mnie cieszą. A raczej cieszyły. >
    >
    > Celowo tak napisałeś czy Ci korektor coś popieprzył?
    > Bo mnie to cieszą/cieszyły błędy popełnione przez mężczyzn (ex, czy aktualnych)
    > - bo w porównaniu z nimi - awansujemy do miejsca na podium :-)
    > -----------------------------------------------------------------
    > Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)

    Celowo. Już sobie przypomniałam. To poczucie wyjątkowości, więcej warte niż zwykłe radosne ruchanko, poczciwy Gogolu :-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 21:35
    Oczywiście chodziło o błędy popełniane przez mężczyzn.
    Czeski błąd
  • aandzia43 16.07.18, 18:20
    morrison9 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Morrison9 , a co mówią kobiety ze są takie przewidywalne? Jakie to są tek
    > sty? I
    > > nteresujące.
    > Na przykład:
    > Po 1-2 godzinie narzekania na byłego, ew obecnego męża (nie mam o to narzekanie
    > pretensji, gdyby były zadowolone z męża to by ich nie było na randce ze mną) n
    > astępuje sakramentalne:
    > "Ale wiesz co mi w życiu na prawdę wyszło?" - tu następuje teatralne zawieszen
    > ie głosu
    > Ja oczywiście wiem co ma na myśli: dzieci
    > Ale staram się być miły więc udaję zaintrygowanego.
    > "Dzieci" - odpowiada ona.
    > Przerobione kilkukrotnie w róznych wersjach rzecz jasna ale zawsze bardzo do si
    > ebie zbliżonych.

    Praqde mowiac myslalam, ze chodzi o jakies grubsze/głębsze sprawy. Czyżbyś spotykał się z kopiami panów z którymi ja się spotykałm? To w temacie narzekania na byle ;-) Do tego jeszcze narzekanie na dzieci (niewdzięczne, nie odwiedzają, tylko by kasę ciągnęły). Nie wszyscy przyznam, są mile wyjątki. Tak, to dość przewidywalne, gramy schematami. Nie opowiadam o byłym, o dziecku trochę (dbam o jej prywatność).
    Poza tym tak sobie myślę, że to miło moc powiedzieć (choć nie używam tego sformułowania), że dzieci się udały, bo nie wszyscy mogą to powiedzieć o sobie.


    > O tym, żeby przez pierwsze2-3 godziny nie mówić o seksie to oczywiste.
    > Rozmawiam o filmie, książce, religii, filozofii, psychologii. Na szczęście aute
    > ntycznie mnie te tematy interesują. Po max 3 godzinach sama kieruje rozmowę w k
    > ierunku seksu.
    > Oczywiście działa na kobiety, powiedzmy 35+.
    > Dwudziestolatkowi na randce z rówieśniczką taka taktyka nie pomoże :-)

    Te pierwsze godziny są pi to, by się kobieta mogła zorientować czy ma ochotę na kontakt z tobą. Możecie gadać o sztuce albo łowieniu ryb, wszystko jedno. Obserwuje twoje ciało w ruchu, gesty, zachowania w miejscach publicznych. I przetwarza dane.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 19:30
    aandzia43 napisała:

    > Praqde mowiac myslalam, ze chodzi o jakies grubsze/głębsze sprawy.
    Podałem przykład pierwszy z brzegu.
    Innym jest próba oszołomienia mnie faktem, ze jak się postaram to ona nawet może pójśc ze mną do łóżka.
    I już.
    Koniec.
    Założenie, że chcę z nią iśc do łóżka jest przecież oczywiste.
    Po prostu mężczyzna zawsze chce i kobieta się może na to zgodzić lub nie zgodzić.
    To, żeby mężczyzna miał jakieś oczekiwania i po zapoznaniu się z "ofertą" kobiety mógł powiedzieć OK, albo "sorry nie interesuje mnie to" to się kobiecie w głowie nie mieści.

    > Te pierwsze godziny są pi to, by się kobieta mogła zorientować czy ma ochotę na
    > kontakt z tobą. Możecie gadać o sztuce albo łowieniu ryb, wszystko jedno. Ob
    > serwuje twoje ciało w ruchu, gesty, zachowania w miejscach publicznych. I prze
    > twarza dane.
    Widzisz. Gdyby ona zaczeła rozmowę od seksu to na pewno ten fakt sam w sobie by jej w moich oczach nie zdyskwalifikował (mogłoby inne rzeczy)
    Ale mnie nie wypada albo jest to wielce ryzykowne.
    Niby fajne.
    Wiem co trzeba zrobić, żeby z dużym prawdopodobieństwem wylądować z kobietą w łóżku.
    Ale w sumie jeśli wziąć pod uwagę koszt - konieczność kontrolowania się, wypierania się samego siebie - to w sumie mi się już nie chce.
  • aandzia43 16.07.18, 20:08
    morrison9 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Praqde mowiac myslalam, ze chodzi o jakies grubsze/głębsze sprawy.
    > Podałem przykład pierwszy z brzegu.
    > Innym jest próba oszołomienia mnie faktem, ze jak się postaram to ona nawet moż
    > e pójśc ze mną do łóżka.
    > I już.
    > Koniec.
    > Założenie, że chcę z nią iśc do łóżka jest przecież oczywiste.
    > Po prostu mężczyzna zawsze chce i kobieta się może na to zgodzić lub nie zgodzi
    > ć.
    > To, żeby mężczyzna miał jakieś oczekiwania i po zapoznaniu się z "ofertą" kobi
    > ety mógł powiedzieć OK, albo "sorry nie interesuje mnie to" to się kobiecie w g
    > łowie nie mieści.

    Dziwny świat kota Filemona. Nawet będąc piękną i młodą nie zakładałam ze każdy na pewno mnie pożąda i fajnie czuje się w moim towarzystwie, i że z całą pewnością, bez na to co zrobię i się zachowam i co powiem zechce dzielić ze mną intymnośc. Stąd może jakieś moje starania i próby wyjścia na przeciw w rozmowie i innych działaniach.


    > > Te pierwsze godziny są pi to, by się kobieta mogła zorientować czy ma och
    > otę na
    > > kontakt z tobą. Możecie gadać o sztuce albo łowieniu ryb, wszystko jed
    > no. Ob
    > > serwuje twoje ciało w ruchu, gesty, zachowania w miejscach publicznych.
    > I prze
    > > twarza dane.
    > Widzisz. Gdyby ona zaczeła rozmowę od seksu to na pewno ten fakt sam w sobie by
    > jej w moich oczach nie zdyskwalifikował (mogłoby inne rzeczy)

    Po pierwsze to, jak napisałam, ona nie zacznie rozmowy od seksualnych tematów bo nie wie czy chce się z tobą bzykac po trzech minutach. Potrzebuje czasu na obserwacje. Po drugie wielu facetów nie lubi aż takiej odwagi i inicjatywy u kobiet i mamy tego świadomość.


    > Ale mnie nie wypada albo jest to wielce ryzykowne.
    > Niby fajne.
    > Wiem co trzeba zrobić, żeby z dużym prawdopodobieństwem wylądować z kobietą w ł
    > óżku.
    > Ale w sumie jeśli wziąć pod uwagę koszt - konieczność kontrolowania się, wypier
    > ania się samego siebie - to w sumie mi się już nie chce.

    Ale to każdy wchodząc w relację musi się kontrolować. Nie tylko ty.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 17.07.18, 14:54
    aandzia43 napisała:
    > Nawet będąc piękną i młodą nie zakładałam ze każdy
    > na pewno mnie pożąda i fajnie czuje się w moim towarzystwie, i że z całą pewnoś
    > cią, bez na to co zrobię i się zachowam i co powiem zechce dzielić ze mną inty
    > mnośc. Stąd może jakieś moje starania i próby wyjścia na przeciw w rozmowie i i
    > nnych działaniach.
    To nie jest świat zero-jedynkowy.
    To nie jest tak, ze jedni mają 100% pewności a inni 0%.
    Ale jeśli jesteś zapraszana na randkę a nie zapraszasz (a dla np. 20-letniej dziewczyny to raczej jedyny możliwy scenariusz)
    To możesz z dużym prawdopodobieństwem przyjąc, ze pociągasz seksualnie faceta, który Cię zaprasza.
    Jeśli facet Cię zaprasza a Ty zaproszenie przyjmujesz to jego szanse na to, ze on Cię pociąga nie wynoszą może 0% ale sa mimo to niższe niż to że Ty pociągasz jego

  • hello-kitty2 16.07.18, 17:09
    morrison9 napisał:

    > > Bycie " obiektem zainteresowan" w przeliczeniu na ksztalt dupy i wielkosc
    > cycko
    > > w, to zadna wartosc.
    > A co jest wartością?

    No wlasnie ciekawy temat. Ja np kiedys probowalam wycenic ten 'przywilej' probujac go wymienic go na cos bardziej plynnego, a dokladnie na pieniadz. Spytalam faceta czy jesli zrezygnuje z otrzymywania od niego pewnych drobnych przywilejow, jakimi chcial mnie obdarowywac, to czy moglby mi wzamian za odstepstwo wyplacac kazdarozowo w gotowce 50 zl? Nie zgodzil sie I jeszcze obrazil :) Ale jak to? przeciez ja chcialam tylko spieniezyc moj przywilej... Wiec pytanie brzmi: ile wart jest ten przywilej? Drugie pytanie: I co z jego przeliczeniem na cos wartosciowego = potrzebnego? Czy to przypadkiem nie wychodzi na przywilej typu wyplaty dla gornikow w postaci wegla kamiennego zamiast w PLN, za ktore mozna zarcie kupic?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 16.07.18, 17:23
    hello-kitty2 napisała:

    > No wlasnie ciekawy temat. Ja np kiedys probowalam wycenic ten 'przywilej' probu
    > jac go wymienic go na cos bardziej plynnego, a dokladnie na pieniadz. Spytalam
    > faceta czy jesli zrezygnuje z otrzymywania od niego pewnych drobnych przywilejo
    > w, jakimi chcial mnie obdarowywac,
    Ale jakie to były przywileje?
    Materialne (np perfumy)?
    Czy pozamaterialne?
    > to czy moglby mi wzamian za odstepstwo wypla
    > cac kazdarozowo w gotowce 50 zl?
    To było dawno czy posługujesz się teraz PLN-ami?
    > Nie zgodzil sie I jeszcze obrazil :) Ale jak t
    > o? przeciez ja chcialam tylko spieniezyc moj przywilej... Wiec pytanie brzmi: i
    > le wart jest ten przywilej?
    Nie do końca jestem pewien czy wiem, którego typu przywileje masz na myśli ale dla faceta który jest odpowiednio zamożny nie ma znaczenia to, ze po randce jest uboższy o 500 PLN jeśli te 500 PLN zostało w jakiś sposób wydane na wspólnie spędzone chwile.
    Natomiast dawanie kobiecie 50 PLN (kwota 10-krotnie mniejsza) sugeruje facetowi, ze kobiecie nie zalezy na fajnych chwilach razem tylko na bezpośrednim zysku.
    Choć Twój pomysł Kitty brzmi absurdanie to wbrew pozorom wiele kobiet wykazuje myślenie podobne do Twojego i wydaje się nie zauważać różnicy.
    > Drugie pytanie: I co z jego przeliczeniem na cos wa
    > rtosciowego = potrzebnego? Czy to przypadkiem nie wychodzi na przywilej typu wy
    > platy dla gornikow w postaci wegla kamiennego zamiast w PLN, za ktore mozna zar
    > cie kupic?
    To jest coś przeliczalnego.
    Tylko, że Ty nigdy nie musiałaś za to płacić więc nie czujesz wartości.
    Nie, nie mam na myśli płacenia za seks :-)
  • gogol77 16.07.18, 17:53
    hello-kitty2 napisała:
    > Spytalam faceta czy jesli zrezygnuje z otrzymywania od niego pewnych drobnych przy
    wilejow, jakimi chcial mnie obdarowywac,>
    morrison9 napisał:
    > Ale jakie to były przywileje?>

    Kitty, ale to nie były orgazmy? To by nie było w Twoim stylu!
    ----------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • hello-kitty2 16.07.18, 19:40
    morrison9 napisał:

    > To było dawno czy posługujesz się teraz PLN-ami?

    A co? Sprawdzasz gdzie moje obecne rewiry? ;-) To wrzuce update na szybko. Przegladam polskie miesko na portalu randkowym ;) I nagle gdy juz pogrzebalam nadzieje wpadla mi perelka na pomorzu z domieszka Zachodu. Sama zarabiam teraz grubo w euro i zjezdzam na jesien do Polandii. Bez ton seksu sie nie obejdzie. Ty widze (z paru wpisow, ktore otworzylam w zarobieniu mym) rozczarowany sztampowoscia kobiet. Ale jak to? Napisz co u Ciebie.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 16.07.18, 19:54
    hello-kitty2 napisała:

    > A co? Sprawdzasz gdzie moje obecne rewiry? ;-)
    Tak tylko chciałem update zrobić.
    > Ty widze (z paru wpisow, ktore otworzylam w zarobieniu mym) rozczarowany
    > sztampowoscia kobiet. Ale jak to?
    No w sumie chyba tak.
    Tu na forum zuję się mniej skrępowany jeśli odczuwam potrzebę wsadzenia kija w mrowisko. :-)
    Bo sztampowość z grubsza rzecz biorąc taka sama.
    Spotykałem się w realu z tymi inteligentnymi i wykształconymi ale zdarzyło się też z takimi mniej wyrafinowanymi intelektualnie.
    Powiem szczerze: różnica niewielka.
    :-)
  • sea.sea 16.07.18, 20:57
    Czy można prosić o przykład kobiety niesztampowej, może być literacki lub filmowy, jeśli nie chce Ci się rozpisywać na z życia wziętych przykładach, bo jestem bardzo ciekawa :)
  • hello-kitty2 17.07.18, 12:46
    morrison9 napisał:

    > No w sumie chyba tak.
    > Tu na forum zuję się mniej skrępowany jeśli odczuwam potrzebę wsadzenia kija w
    > mrowisko. :-)
    > Bo sztampowość z grubsza rzecz biorąc taka sama.

    Lee tam. JA tu tyle juz czasu klepie i nadal uwazam nasze babki za niesztampowe, no bo jak kobieta zabiegajaca o seks moze byc sztampowa?

    > Spotykałem się w realu z tymi inteligentnymi i wykształconymi ale zdarzyło się
    > też z takimi mniej wyrafinowanymi intelektualnie.
    > Powiem szczerze: różnica niewielka.
    > :-)

    A moze po prostu nie potrafisz sie juz zakochac. Nie w tym rzecz? Przez tyle czasu nie spotykales sie z nikim na stale? A jak sie relacja z zona uklada?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 17.07.18, 13:24
    hello-kitty2 napisała:

    > Lee tam. JA tu tyle juz czasu klepie i nadal uwazam nasze babki za niesztampowe
    > , no bo jak kobieta zabiegajaca o seks moze byc sztampowa?
    Oj może.
    W większosci przypadków kobieta już przez sam fakt oferowania seksu uważa się za wyjątkową.
    To oczywiste, ze względu na róznice w podaży i popycie.
    Taka jest rzeczywistość.
    Nie ma się na nią co obrażać.
    Ale przynajmniej nie bójmy się tego nazwac po imieniu.

    > A moze po prostu nie potrafisz sie juz zakochac.
    Zdecydowanie nie.

    > Nie w tym rzecz? Przez tyle cz
    > asu nie spotykales sie z nikim na stale?
    Kilkumiesięczne znajomości były. Żadna nie byłą na tyle fascynująca żeby chciało mi się ją podtrzymywać.

    > A jak sie relacja z zona uklada?
    Bezemocjonalnie.
    Nie mam do żony o nic pretensji, nie chciałbym, żeby była inna, nie chciałbym żeby zamiast niej byłą inna kobieta, nie mam nawet krótkiej listy oczekiwań (nawet takich nierealnych czy mało prawdopodobnych do spełnienia)
  • hello-kitty2 17.07.18, 14:48
    morrison9 napisał:

    > > A moze po prostu nie potrafisz sie juz zakochac.
    > Zdecydowanie nie.

    Zdecydowanie nie potrafisz? CZy zdecydowanie potrafisz? Nie wiem czy dobrze zrozumialam?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 17.07.18, 15:02
    hello-kitty2 napisała:

    > Zdecydowanie nie potrafisz? CZy zdecydowanie potrafisz? Nie wiem czy dobrze zro
    > zumialam?
    Zdecydowanie nie potrafię :-)
    Choć ja bym to ujął tak:
    Nie bardzo mam potrzeby, które kobieta mogłaby, choćby w teorii, zaspokoić i sprawić bym się choć trochę zaangażował.
    Założyłem sobie kiedyś nawet konto na profilu randkowym i włożyłem trochę wysiłku by zrobić opis przyciągający uwagę, po czym dostałem kilka sygnałów chęci zawarcia znajomości i uświadomiłem sobie, że w ogóle nie jestem tym zainteresowany.
    Wiem, że głupie ale zawsze jest to jakiś sposób na uświadomienie sobie swojej własnej natury i swoich potrzeb (lub ich braku)

  • hello-kitty2 17.07.18, 15:17
    morrison9 napisał:

    > Zdecydowanie nie potrafię :-)
    > Choć ja bym to ujął tak:
    > Nie bardzo mam potrzeby, które kobieta mogłaby, choćby w teorii, zaspokoić i sp
    > rawić bym się choć trochę zaangażował.
    > Założyłem sobie kiedyś nawet konto na profilu randkowym i włożyłem trochę wysił
    > ku by zrobić opis przyciągający uwagę, po czym dostałem kilka sygnałów chęci za
    > warcia znajomości i uświadomiłem sobie, że w ogóle nie jestem tym zainteresowan
    > y.
    > Wiem, że głupie ale zawsze jest to jakiś sposób na uświadomienie sobie swojej w
    > łasnej natury i swoich potrzeb (lub ich braku)

    Wiesz co Morrison? Powiem Ci zwyczajnie dobrodusznie: to, co napisales b.zle brzmi, naprawde depresyjnie, dolujaco. Sluchaj moze zrob sobie dluzsza przerwe od kobiet, nie wiem czyms innym, absorbujacym sie zajmij? My sie kiedys poznalismy na forum z pare lat temu jakos nie? Ja wtedy mialam presje zmiany swojego zycia 'na lepsze'. NIe potrafilam sie niczym cieszyc, partner mnie wkurwial, mezczyzni nie doskakiwali do moich oczekiwan, nawet mi sie wydawalo, ze nie kocham wlasnego syna. Potem odpuscilam, nie ruchalam chyba ze 2 lata i spowrotem zaczelo mnie zycie cieszyc, kazdy dzien, zwykle rzeczy, kontakt z kazdym i teraz szukam juz pokornie i na spokojnie kogos sobie. Nie mam takiej presji, jak kiedys, ze konecznie musze zmienic zycie ale mam potrzebe zwiazku i wierze, ze kogos znajde. MOze tez jakos sobie odpusc te kobiety na z rok? Zresetujesz sie. Nie chcialbys?

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 15.07.18, 19:32
    > Pytam dalej - co z tego zainteresowania maja ?

    To co białe w szachach. Pierwszy ruch. Co wiecej - oprócz pierwszego ruchu maja nad facetami w tej grze o tyle wiecej wrodzonego talentu o ile faceci - w szachach. Oczywiscie - „zazwyczaj” i inne takie bez których nie sposób wyrazić statystycznego trendu w dzisiejszych czasach
  • morrison9 15.07.18, 19:42
    proteinawy napisał(a):

    > To co białe w szachach. Pierwszy ruch. Co wiecej - oprócz pierwszego ruchu maja
    > nad facetami w tej grze o tyle wiecej wrodzonego talentu o ile faceci - w szac
    > hach.
    Podoba mi się to porównanie.
    Aczkolwiek ująłbym to inaczej:
    Pierwszy ruch należy raczej do faceta.
    Ale to kobieta określa reguły gry.

    (Przynajmniej tak długo jak długo kobieta należy do tych 80%
    A przynależnośc do tej grupy bynajmniej nie jest dożywotnia)
  • gogol77 15.07.18, 20:45
    > proteinawy napisał(a):
    > To co białe w szachach. Pierwszy ruch.
    morrison9 napisał:
    > Podoba mi się to porównanie.
    > Aczkolwiek ująłbym to inaczej:
    > Pierwszy ruch należy raczej do faceta.
    > Ale to kobieta określa reguły gry.
    > (Przynajmniej tak długo jak długo kobieta należy do tych 80%

    Mnie też się podoba. Ale nie do końca podzielam opinię morrisona.
    One mają swoje sposoby by ten pierwszy ruch był ich ale żebyśmy wcale nie byli tacy pewni czy się nam przypadkiem coś nie przywidziało.
    My tak mamy, że głupiejemy gdy jesteśmy już tak nieco bliżej spełnienia naszych oczekiwań. Choć wtedy łatwo o błędne odczytanie sygnałów.
    I to jest ten fajny etap tej gry: Ja łatwa? Coś ci się popierdoliło!!
    Ale jak już w końcu uda się nam wsadzić łapę do majtek to.... cała prawda wychodzi na wierzch.
    ------------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 16.07.18, 09:37
    gogol77 napisał:

    > One mają swoje sposoby by ten pierwszy ruch był ich ale żebyśmy wcale nie byli
    > tacy pewni czy się nam przypadkiem coś nie przywidziało.
    > My tak mamy, że głupiejemy gdy jesteśmy już tak nieco bliżej spełnienia naszych
    > oczekiwań. Choć wtedy łatwo o błędne odczytanie sygnałów.
    Jeśli "my głupiejemy" i jesteśmy podatni to może ona wcale nie mają specjalnie wyrafinowanych sposobów bo istota mechanizmu tkwi w nas.
    "Posiadanie sposobu" w moim odczuciu jest umiejętnością, która z czasem daje coraz lepsze efekty na skutek wzrostu doświadczenia.
    A tymczasem skutecznośc kobiecych sposobów po osiągnięciu pewnego maximum powoli zaczyna spadać.
    Może to wyglądać jakbym się czepiał szczegółów ale wg mnie to sprawa fundamentalna dla oceny mechanizmu.
  • sabat3 16.07.18, 10:15
    morrison9 napisał:
    > Jeśli "my głupiejemy" i jesteśmy podatni to może ona wcale nie mają specjalnie
    > wyrafinowanych sposobów bo istota mechanizmu tkwi w nas.
    > "Posiadanie sposobu" w moim odczuciu jest umiejętnością, która z czasem daje co
    > raz lepsze efekty na skutek wzrostu doświadczenia.
    > A tymczasem skutecznośc kobiecych sposobów po osiągnięciu pewnego maximum powol
    > i zaczyna spadać.
    > Może to wyglądać jakbym się czepiał szczegółów ale wg mnie to sprawa fundament
    > alna dla oceny mechanizmu.

    Zgadzam sie. Kobieca gra jest bardzo prosta i polega na eksploatacji kilku trickow. To jest tak, jakby napisac, ze czekoladki maja "sposob" na gruba, lakoma babe :) Ich "sposob" polega na tym, ze sa smaczne i potrafia skusic bez zadnej akcji wlasnej (Swiadkom sytuacji gdzie czekoladki aktywnie kusza lakomczucha polecam dobrego psychiatre). Kobiety maja ten plus w stosunku do czekoladek, ze potrafia czasem pokrecic zadkiem w powietrzu.
    Techniki w tym wielkiej byc nie musi i zwykle nie ma, bo nie jest potrzebna. To tak jak fighter, ktory opiera sie na przewadze silowej zwykle nie ma szczegolnie wyrobionej techniki walki.
    Dlatego tez kobiety sa bardzo slabymi doradcami dla mezczyzn, jesli chodzi o uwodzenie innych kobiet. Po prostu nie maja o tym pojecia, technika jest im niepotrzebna. Im zwykle wystarczalo, ze sie usmiechaly.
  • morrison9 16.07.18, 11:00
    sabat3 napisał:

    > Dlatego tez kobiety sa bardzo slabymi doradcami dla mezczyzn, jesli chodzi o uw
    > odzenie innych kobiet. Po prostu nie maja o tym pojecia, technika jest im niepo
    > trzebna. Im zwykle wystarczalo, ze sie usmiechaly.
    Zgadza się.
    Równie śmiesznie jest wtedy kiedy kobieta znajdująca się gdzieś powyżej środka tych 80 procent atrakcyjnych doradza innej kobiecie, która znajduje się blisko tych 20% nieatrakcyjnych:
    "Ach moja droga, nalezy w życiu robić swoje facetami się nie przejmować. I tak jacyś zawsze się znajdą nawet jeśli nie będziesz ich szukać"
  • aandzia43 16.07.18, 11:10
    > Zgadzam sie. Kobieca gra jest bardzo prosta i polega na eksploatacji kilku tric
    > kow. To jest tak, jakby napisac, ze czekoladki maja "sposob" na gruba, lakoma b
    > abe :)

    Zgadza się, gra prowadząca do znalezieniu pierwszego lepszego faceta na szybki seks polega na nie byciu odrażającą ;-) Na znalezieniu faceta do dobrego seksu zaczynają się schody. I tu raczej nie gra, tylko bardzo uważna obesrwacja.


    Ich "sposob" polega na tym, ze sa smaczne i potrafia skusic bez zadnej a
    > kcji wlasnej (Swiadkom sytuacji gdzie czekoladki aktywnie kusza lakomczucha pol
    > ecam dobrego psychiatre)

    Tak, hierarchom pierdolącym o dzieciach uwodzących pierdolących ich księży należy się dobry psychiatra ;-) Chociaż właściwie nie wiem po co: zaburzenia osobowości nei leczą się.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hello-kitty2 17.07.18, 13:03
    sabat3 napisał:

    > Zgadzam sie. Kobieca gra jest bardzo prosta i polega na eksploatacji kilku tric
    > kow. To jest tak, jakby napisac, ze czekoladki maja "sposob" na gruba, lakoma b
    > abe :) Ich "sposob" polega na tym, ze sa smaczne i potrafia skusic bez zadnej a
    > kcji wlasnej (Swiadkom sytuacji gdzie czekoladki aktywnie kusza lakomczucha pol
    > ecam dobrego psychiatre). Kobiety maja ten plus w stosunku do czekoladek, ze po
    > trafia czasem pokrecic zadkiem w powietrzu.
    > Techniki w tym wielkiej byc nie musi i zwykle nie ma, bo nie jest potrzebna. To
    > tak jak fighter, ktory opiera sie na przewadze silowej zwykle nie ma szczegoln
    > ie wyrobionej techniki walki.
    > Dlatego tez kobiety sa bardzo slabymi doradcami dla mezczyzn, jesli chodzi o uw
    > odzenie innych kobiet. Po prostu nie maja o tym pojecia, technika jest im niepo
    > trzebna. Im zwykle wystarczalo, ze sie usmiechaly.

    Aha kobiety sa slabymi doradzcami, bo sie tylko usmiechaly, tak? No to pozwol, ze doradze mezczyznom nauczyc sie dobrze lizac loda ;-)

    www.youtube.com/watch?v=DBXIHqzmUDQ
    No i co? Dziala ta technika? Dziala, a taaaaka prosta.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • proteinawy 15.07.18, 20:55
    > Pierwszy ruch należy raczej do faceta.
    Ale to kobieta określa reguły gry. <

    Ciągnąć ta ryzykowna metaforę: do faceta tradycyjnie należało pytanie: to co, zagramy? A kobieta wyciągała „szachownice” albo nie. Tradycyjnie. Tutaj to juz przeszłość.
  • kag73 16.07.18, 00:51
    "O tym, że jednak jakiś rodzaj przywileju to jest kobiety te przekonują się gdy przemija ich młodość i przybywa kilogramów (co często jest ze sobą powiązane)"

    No, no ja wlasnie o tym, jestesmy w domu: jak jestes szczupla i mloda to Ci chetnie pospiesza z pomoca :) I owszem jezeli 80% jest szczuplych i mlodych to sie podobaja facetom, by mi wychodzilo.
  • morrison9 16.07.18, 08:56
    kag73 napisała:

    > No, no ja wlasnie o tym, jestesmy w domu: jak jestes szczupla i mloda to Ci che
    > tnie pospiesza z pomoca :) I owszem jezeli 80% jest szczuplych i mlodych to sie
    > podobaja facetom, by mi wychodzilo.
    No o to właśnie chodzi.
    Mówi się, że "atrakcyjne kobiety mają łatwiej"
    I od razu wyobrażamy sobie superlaskę z figurą modelki i obezwładniającym sex appealem.
    A to dotyczy znacznie większego odsetka kobiet.
    Nawet tych na pozór przeciętnych.
  • hello-kitty2 17.07.18, 13:24
    morrison9 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > No, no ja wlasnie o tym, jestesmy w domu: jak jestes szczupla i mloda to
    > Ci che
    > > tnie pospiesza z pomoca :) I owszem jezeli 80% jest szczuplych i mlodych
    > to sie
    > > podobaja facetom, by mi wychodzilo.
    > No o to właśnie chodzi.
    > Mówi się, że "atrakcyjne kobiety mają łatwiej"
    > I od razu wyobrażamy sobie superlaskę z figurą modelki i obezwładniającym sex a
    > ppealem.
    > A to dotyczy znacznie większego odsetka kobiet.
    > Nawet tych na pozór przeciętnych.

    Przywileje kobiet nie musza sie wcale tak szybko konczyc, bo mozna zamiast byc szczuplym miec duze cycki i duza pupe lub po prostu miec je niezaleznie od rozmiaru reszty i od wieku. Gdyby to nie dzialalo to by kobiety nie nosily stanikow, ktore im powiekszaja piersi. Dalej: nie potrzeba byc mloda, wystarczy byc mlodsza.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 17.07.18, 13:31
    hello-kitty2 napisała:

    > Przywileje kobiet nie musza sie wcale tak szybko konczyc, bo mozna zamiast byc
    > szczuplym miec duze cycki i duza pupe lub po prostu miec je niezaleznie od rozm
    > iaru reszty i od wieku. Gdyby to nie dzialalo to by kobiety nie nosily stanikow
    > , ktore im powiekszaja piersi. Dalej: nie potrzeba byc mloda, wystarczy byc mlo
    > dsza.
    No tylko, ze w przypadku kobiet liczy się nie tyle "wartość bezwględna" a raczej trend.
    W apogeum kobieta słyszy np. kilka sygnałów zainteresowania od nieznajomych mężczyzn tygodniowo, później kilka miesięcznie, potem kilka rocznie.
    Te kilka rocznie to ciągle dużo wiecej niż na przykład słyszę ja ale dla niej to jazda po równi pochyłej w dół.
  • gogol77 17.07.18, 13:58
    morrison9 napisał:
    > W apogeum kobieta słyszy np. kilka sygnałów zainteresowania od nieznajomych mężczyzn tygodniowo, później kilka miesięcznie, potem kilka rocznie. Te kilka rocznie to ciągle dużo wiecej niż na przykład słyszę ja ale dla niej to jazda po równi pochyłej w dół.>

    Jesteś czarnowidzem Morrison. Ale jeśli tak właśnie jest jak piszesz to mnie dołujesz! Bo mogło by to znaczyć, że moje kochanka (65 wiosen, choć świetnie zachowana) to robi się dla mnie mokra bo... na bezrybiu i rak ryba.
    ----------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • mabelle2000 17.07.18, 14:09
    morrison9 napisał:

    > Te kilka rocznie to ciągle dużo wiecej niż na przykład słyszę ja ale dla niej t
    > o jazda po równi pochyłej w dół.

    A Ty tu jeszcze placzesz ze nikt sie Toba nie interesuje? Kobiety lubia mezczyzn, ktorzy lubia kobiety, kropka. Wiec Twoje walenie pogarda na kazdym kroku skutecznie odstrasza te ktore moglyby Ci dac to czego oczekujesz.
    Jesli uroiles sobie, ze to Ty jestes strona dajaca, a glupie baby to pazerne braczki, to znaczy ze tak naprawde nic nie dajesz. Gdybys dawal, to bys dostal z powrotem. Mozesz oczywiscie pomachac kasa przed nosem, ale tego co naprawde ma wartosc i tak nie kupisz.Wiec to raczej Ty nie kumasz podstawowego mechanizmu. I dlatego tez Twoje wyobrazenie, ze posiadanie cipy/ cyckow otwiera bramy do raju- jest bledne.
  • kutuzow 17.07.18, 14:50
    mabelle2000 napisała:

    > A Ty tu jeszcze placzesz ze nikt sie Toba nie interesuje? Kobiety lubia mezczyz
    > n, ktorzy lubia kobiety, kropka.

    Mabelle, własnie udowodniłaś, że jakieś 15-20 postów które napisał Morrison poszło jak krew w piach. Zdajesz sobie sprawę, że on (delikatnie) starał się zasugerować coś zupełnie przeciwnego do wniosków które Ty wysnułaś. Na brak zainteresowania on nie narzeka i tylko nudzi go ta sama śpiewka lasek które uważają się że wyjątkowe.

    P.S. Przyznam się, że po ostatniej naszej wymianie zdań (gdzie ja się poddałem przy próbie tłumaczenia tobie, że jest inaczej niż Ty myślisz) wziąłem popcorn i przyglądałem się próbom Morrisona. Widzę jednak że on także poniósł klęskę. Po prostu Twoja prawda jest najtwojsza i koniec.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 17.07.18, 15:01
    kutuzow napisał:

    > Mabelle, własnie udowodniłaś, że jakieś 15-20 postów które napisał Morrison pos
    > zło jak krew w piach. Zdajesz sobie sprawę, że on (delikatnie) starał się zasug
    > erować coś zupełnie przeciwnego do wniosków które Ty wysnułaś. Na brak zaintere
    > sowania on nie narzeka i tylko nudzi go ta sama śpiewka lasek które uważają się
    > że wyjątkowe.

    Morrison chcialby dostac konkretne rzeczy od kobiet, a tych rzeczy nie dostaje. Stad jego bol dupy i zal ze laski "maja za darmo". Takie jego smetne wyobrazenie, ze kobietom sie trafia za friko a jemu nie. W gruncie rzeczy zdal sobie sprawe ze zainteresowanie niewiele jest warte, bo zadnej z tych lasek nie interesuje jaki jest/ co czuje/ jaki ma pomysl na zycie.
    Jesli nudza go kobiety, to czegu u nich szuka ? Nie wiesz czasem ?


  • aandzia43 17.07.18, 16:18
    zupełnie przeciwnego do wniosków które Ty wysnułaś. Na brak zaintere
    > sowania on nie narzeka i tylko nudzi go ta sama śpiewka lasek które uważają się
    > że wyjątkowe.

    Dospiewałeś sobie. On nie napisał, że one uważają się za wyjątkowe, tylko ze tematy i schemat randek jest przewidywalny.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kutuzow 17.07.18, 16:34
    aandzia43 napisała:


    > Dospiewałeś sobie. On nie napisał, że one uważają się za wyjątkowe, tylko ze
    > tematy i schemat randek jest przewidywalny.

    Spodlałaś kiedyś kobietę, która by otwarcie powiedziała: "ja to jestem podobna do innych" na randce? Jak ja randkowałem, to każda uważała że ona to jest bardzo unikalna i wyjątkowa.
    Możliwe że część oceny wziąłem z autopsji, ale sam Morrison także wprost pisał o tym:

    morrison9 napisał:
    "W większosci przypadków kobieta już przez sam fakt oferowania seksu uważa się za wyjątkową."



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 17.07.18, 16:56
    kutuzow napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    >
    > > Dospiewałeś sobie. On nie napisał, że one uważają się za wyjątkowe, tyl
    > ko ze
    > > tematy i schemat randek jest przewidywalny.
    >
    > Spodlałaś kiedyś kobietę, która by otwarcie powiedziała: "ja to jestem podobna
    > do innych" na randce?

    Ja. Bez najmniejszego problemu przyznaję (na randce tez) ze w kwestii A, B czy C jestem jak większość kobiet (lubię to, robię tamto, itd.).


    Jak ja randkowałem, to każda uważała że ona to jest bardz
    > o unikalna i wyjątkowa.
    > Możliwe że część oceny wziąłem z autopsji, ale sam

    Nie wiem z kim randkowałeś, ewentualnie daczego tak interpretujesz zachowania kobiet (może zwykła projekcja), sprostowałam ze Morrison9 nie napisał tego co mu przypisałeś.


    Morrison także wprost pisał
    > o tym:
    >
    > morrison9 napisał:
    > "W większosci przypadków kobieta już przez sam fakt oferowania seksu uważa się
    > za wyjątkową."

    No i? Jak to się ma do uważana się za wyjątkowa w ogóle? Jeśli to prawda oczywiście, bo ja jako kobieta nie mam takich pomysłów. Ale może koleżanki na forum mają?




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • mabelle2000 17.07.18, 17:06
    kutuzow napisał:

    > Spodlałaś kiedyś kobietę, która by otwarcie powiedziała: "ja to jestem podobna
    > do innych" na randce? Jak ja randkowałem, to każda uważała że ona to jest bardz
    > o unikalna i wyjątkowa.

    Jakbys spotykal tylko takie ktore sa niezadowolone z siebie, krytycznie oceniaja swoj wyglad/ charakter, czuja sie gorsze od innych, to bys tu na forum dumnie obwiescil, ze " kazda kobieta jest zakompleksiona" :-)

    > morrison9 napisał:
    > "W większosci przypadków kobieta już przez sam fakt oferowania seksu uważa się
    > za wyjątkową."

    Typowe zdanie wypowiadane przez mezczyzn co nie dostali seksu na swoich zasadach.
  • zawle 17.07.18, 17:47
    kutuzow napisał:
    > Spodlałaś kiedyś kobietę, która by otwarcie powiedziała: "ja to jestem podobna
    > do innych" na randce? Jak ja randkowałem, to każda uważała że ona to jest bardz
    > o unikalna i wyjątkowa.


    Wam to się nigdy nie dogodzi. Gdy kiedyś jednemu panu napisałam że jestem każdą a kobiet które oglądał na filmie to się obruszył. Ale wyjątkowa też jestem. Dla siebie. Chyba mam prawo?

    > morrison9 napisał:
    > "W większosci przypadków kobieta już przez sam fakt oferowania seksu uważa się
    > za wyjątkową."

    Bo chce dać akurat Tobie. To nie jest wyjątkowe? Dla Ciebie kobieta ma cenę, ale czy któraś jest cenna?



    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • morrison9 17.07.18, 16:28
    kutuzow napisał:

    > P.S. Przyznam się, że po ostatniej naszej wymianie zdań (gdzie ja się poddałem
    > przy próbie tłumaczenia tobie, że jest inaczej niż Ty myślisz) wziąłem popcorn
    > i przyglądałem się próbom Morrisona. Widzę jednak że on także poniósł klęskę. P
    > o prostu Twoja prawda jest najtwojsza i koniec.
    Ha, ha.
    Dzięki.
    Nie jest tak źle.
    Nie postrzegam mabell jako soby zdolnej do refleksji typu: "może coś w tym jest, musze to przemyśleć"
    Ale też taki komunikat nie jest jedynym typem komunikatu mówiącym mi, ze chyba to co piszę, nie jest pozbawione sensu :-)

    Pamiętam jak przy okazji któregoś wątku dawno temu doprowadziłem kilka kobiet do wściekłości i któraś z nich (nie pamiętam która) zdobywając się na wyżyny agresji słownej wobec mnie wypaliła:
    "wiesz co? Nigdy bym z Tobą Morrison do łóżka nie poszła"
    Ha, ha, ha.
    Największą "karą", obelgą dla faceta na jaką była się w stanie zdobyć kobieta było odmówienie mu seksu :-)
    Gdybym przez 100 postów udowadniał że seksualność jest jednym z głownych atutów kobiety w relacjach z mężczyzną pewnie żadna nawet nie dopuściła by do choćby śladowego przyznania mi racji.
    A potem gotowa jest sama to przyznać takim tekstem :-)

  • kutuzow 17.07.18, 16:41
    morrison9 napisał:

    > Gdybym przez 100 postów udowadniał że seksualność jest jednym z głownych atutów
    > kobiety w relacjach z mężczyzną pewnie żadna nawet nie dopuściła by do choćby
    > śladowego przyznania mi racji.
    > A potem gotowa jest sama to przyznać takim tekstem :-)

    Masz nieaktywną skrzynkę pocztową, więc pozwolisz że zapytam tutaj.
    Ciekawi mnie Twoje zdanie w tym temacie (post założycielski):
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,165164160,165164160,Obdzieranie_seksu_z_tajemniczosci_wersja_kobiet_.html





    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • morrison9 17.07.18, 18:37
    kutuzow napisał:

    > morrison9 napisał:
    >
    > > Gdybym przez 100 postów udowadniał że seksualność jest jednym z głownych
    > atutów
    > > kobiety w relacjach z mężczyzną pewnie żadna nawet nie dopuściła by do c
    > hoćby
    > > śladowego przyznania mi racji.
    > > A potem gotowa jest sama to przyznać takim tekstem :-)
    >
    > Masz nieaktywną skrzynkę pocztową, więc pozwolisz że zapytam tutaj.
    > Ciekawi mnie Twoje zdanie w tym temacie (post założycielski):
    > <a href="forum.gazeta.pl/forum/w,15128,165164160,165164160,Obdzieranie_seksu_z_tajemniczosci_wersja_kobiet_.html" target="_blank" rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,165164160,165164160,Obdzieranie_seksu_z_tajemniczosci_wersja_kobiet_.html</aO to, to!!
    :-)
    Ja też miałem mnóstwo dialogów w podobnym klimacie i opartych o te same mechanizmy.
    Niekoniecznie dotyczący tego, że: "jak nie wiemy co nas czeka (w seksie) to jest fajniej"
    Nie, nie jest fajniej!!

    Kompletny brak elementarnej wyobraźni jak ta sama sytuacja wygląda z punktu widzenia mężczyzny.
    Co tam brak wyobrażenia.
    Brak chęci by w ogóle sobie wyobrazić.

    Jakiś czas temu znajoma (nieseksualna), którą zawsze uważałem za dosyć inteligentną, cechującą się wysokim poziomem empatii i wyobraźni emocjonalnej wypaliła mi, że ona "w ogóle nie rozumie po co faceci wchodzą na portale typu Sympatia i w pierwszej wiadomości proponują seks skoro są przecież od tego inne portale (w sensie - erotyczne) gdzie jest pełno osób chętnych do takich relacji i rozmów"
    Powiem szczerze: zatkało mnie
    :-)
    Dawno się z nią nie widziałem.
    Nie chcę.
    Nie wiedziałbym jak z nią rozmawiać.
  • sabat3 17.07.18, 19:37
    morrison9 napisał:

    > ona "w ogóle nie rozumie po co faceci wchodzą na portale typu Sympatia i
    > w pierwszej wiadomości proponują seks skoro są przecież od tego inne portale (
    > w sensie - erotyczne) gdzie jest pełno osób chętnych do takich relacji i rozmów
    > "

    W ogole po cholere wchodzic na jakies portale, przeciez przy barach siedzi samotnie tyle dziewczyn, na potancowki same przychodza w nadziei, ze wpadna w oko jakiemus panu. Sliczne, biedne, samotne i troszeczke zdesperowane. Podpieraja parapety i blaty barow, wzdychaja i rozgladaja sie tesknym wzrokiem. Nic tylko brac i rwac, jak szalony Reksio w magazynie z wedzonymi szynkami :)
  • mabelle2000 17.07.18, 16:52
    morrison9 napisał:

    > Gdybym przez 100 postów udowadniał że seksualność jest jednym z głownych atutów
    > kobiety w relacjach z mężczyzną pewnie żadna nawet nie dopuściła by do choćby
    > śladowego przyznania mi racji.

    A jak myslisz, co jest dla mnie najwiekszym atutem w relacji z mezczyzna ? Jego seksualnosc. Heterycy tak maja, wiec nie wiem co tu teraz chcesz udowadniac. Brak symetrii fascynacji erotycznej, czy co ?
  • kutuzow 17.07.18, 17:00
    mabelle2000 napisała:

    > A jak myslisz, co jest dla mnie najwiekszym atutem w relacji z mezczyzna ? Jego
    > seksualnosc. Heterycy tak maja, wiec nie wiem co tu teraz chcesz udowadniac. B
    > rak symetrii fascynacji erotycznej, czy co ?

    ...i dlatego wyszłaś za gościa z którym miałaś słaby seks....women's logic



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 17.07.18, 17:08
    kutuzow napisał:

    > ...i dlatego wyszłaś za gościa z którym miałaś słaby seks....women's logic

    :-) Przeciez ja mialam wtedy 20 lat i straszna chcice :-D
    Przy kiepskim kochanku kobieta " sie psuje". Cos powinienes wiedziec na ten temat.

  • kutuzow 17.07.18, 17:12
    mabelle2000 napisała:

    > :-) Przeciez ja mialam wtedy 20 lat i straszna chcice :-D

    Czyli mając straszną chcicę wybrałaś kiepskiego kochanka zamiast dobrego...faktycznie ma to sens (womens logic CD)

    > Przy kiepskim kochanku kobieta " sie psuje".

    Rozumiem, że zepsułaś swojego męża i potem miałaś do niego o to pretensję (że sama go zepsułaś). Bo jak rozumiem tylko taki scenariusz znasz i zakładasz.
    Wiem Mabelle, że chcesz mi dokopać, ale sorry musisz się mocniej wysilić, bo na razie to strzelasz sobie po kolanach.

    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • mabelle2000 17.07.18, 17:22
    kutuzow napisał:

    > Czyli mając straszną chcicę wybrałaś kiepskiego kochanka zamiast dobrego...fakt
    > ycznie ma to sens (womens logic CD)

    Nie, kochanka wybralam kiepskiego, tylko wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze erotyka to cos duzo, duzo wiecej. Za to moje reakcje wtedy byly jak najbardziej prawidlowe- podniecalam sie szybko, nie mialam, nie mam kopleksow. I chcialam czestego seksu.

    > Rozumiem, że zepsułaś swojego męża i potem miałaś do niego o to pretensję (że s
    > ama go zepsułaś). Bo jak rozumiem tylko taki scenariusz znasz i zakładasz.

    Moze go zepsulam, nie wykluczam tego. Faktem jest ze on z seksu byl zadowolony- ja nie.

    > Wiem Mabelle, że chcesz mi dokopać, ale sorry musisz się mocniej wysilić, bo na
    > razie to strzelasz sobie po kolanach.

    Nie mam zamiaru Ci dokopywac. Przepraszam, ale niewiele mnie obchodzisz.
  • mabelle2000 17.07.18, 17:22
    kutuzow napisał:

    > Czyli mając straszną chcicę wybrałaś kiepskiego kochanka zamiast dobrego...fakt
    > ycznie ma to sens (womens logic CD)

    Nie, kochanka wybralam kiepskiego, tylko wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze erotyka to cos duzo, duzo wiecej. Za to moje reakcje wtedy byly jak najbardziej prawidlowe- podniecalam sie szybko, nie mialam, nie mam kopleksow. I chcialam czestego seksu.

    > Rozumiem, że zepsułaś swojego męża i potem miałaś do niego o to pretensję (że s
    > ama go zepsułaś). Bo jak rozumiem tylko taki scenariusz znasz i zakładasz.

    Moze go zepsulam, nie wykluczam tego. Faktem jest ze on z seksu byl zadowolony- ja nie.

    > Wiem Mabelle, że chcesz mi dokopać, ale sorry musisz się mocniej wysilić, bo na
    > razie to strzelasz sobie po kolanach.

    Nie mam zamiaru Ci dokopywac. Przepraszam, ale niewiele mnie obchodzisz.
  • zawle 17.07.18, 17:13
    mabelle2000 napisała:
    > :-) Przeciez ja mialam wtedy 20 lat i straszna chcice :-D
    > Przy kiepskim kochanku kobieta " sie psuje". Cos powinienes wiedziec na ten tem
    > at.

    No weż...jak się ma 20 lat i się piewszy raz próbuje bigosu to od razy wiadomo czy smaczny. Czasami sie niestety okazuje że następny to dopiero rozkosz dla podniebienia;)


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • mabelle2000 17.07.18, 17:28
    zawle napisała:

    > No weż...jak się ma 20 lat i się piewszy raz próbuje bigosu to od razy wiadomo
    > czy smaczny.

    Pierwszy bigos z moim obecnym mezczyzna nie byl smaczny dla nas obojga, z powodow o ktorych nie bede tu pisac. Ale to my uczynilismy go z czasem potrawa najlepsza na swiecie. Dosypujemy nowych przypraw, ale wciaz gotujemy w tym samym garnku ;-)
  • hello-kitty2 17.07.18, 14:56
    morrison9 napisał:

    > W apogeum kobieta słyszy np. kilka sygnałów zainteresowania od nieznajomych męż
    > czyzn tygodniowo, później kilka miesięcznie, potem kilka rocznie.
    > Te kilka rocznie to ciągle dużo wiecej niż na przykład słyszę ja ale dla niej t
    > o jazda po równi pochyłej w dół.

    Ale to nie jest problem. Problemem jest znalezienie kogos do zwiazku, a nie brak oznak zainteresowania od tych, ktorych i tak by nigdy nie chciala czyli od tych 80%. Ja obserwuje moja piekna przyjaciolke (35 lat) jak mezczyzni sie do niej kleja zainteresowaniem. Ona nimi gardzi. Myslisz, ze jak jej to zainteresowanie odejdzie z wiekiem, moze juz za 5 lat, to sie tym w ogole przejmie? Ona i tak ma ich wszystkich gleboko w dupie juz teraz.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 17.07.18, 15:11
    hello-kitty2 napisała:
    > Ja obserwuje moja piekna przyjaciolke (35 lat) jak mezczyzni sie do nie
    > j kleja zainteresowaniem. Ona nimi gardzi. Myslisz, ze jak jej to zainteresowan
    > ie odejdzie z wiekiem, moze juz za 5 lat, to sie tym w ogole przejmie? Ona i ta
    > k ma ich wszystkich gleboko w dupie juz teraz.
    Nie rozliczaj mnie ze zgadywania co zrobi Twoja przyjaciółka, której nie znam, która ma 35 lat (ciągle niewiele) i w dodatku jest piękna.
    Ja tego nie wiem.
    Mogę oceniać jedynie mechanizm w skali co najmniej kilku- kilkunastu kobiet.
    Pamiętam jak kilka lat temu (dokładnie 6 lat temu) próbowałem poderwać kobietę, która bardzo mnie kręciła i zostałem grzecznie i kulturalnie skierowany do friendzone.
    Rok temu sama zaczeła sugerować jakieś relacje seksualne (niby żartem) a ja podtrzymałem żartobliwy ton wymawiając się "bólem głowy" i dziękując bogu (w którego nie wierzę) za to, ze normy obyczajowe powstrzymują kobiety przed zbyt natarczywym podrywaniem mężczyzn.
    W ciągu 5 lat (39 lat vs. 44 lata) posypała się tak kompletnie, ze teraz to ja kieruję ją do friendzone.
    Nie wiem jak będzie z Twoją koleżanką.
    Za mało danych.
  • yesterday56 17.07.18, 15:33
    morrison9 napisał:
    <<< ze normy obyczajowe powstrzymują kobiety przed zbyt natarczywym podrywaniem mężczyzn.>>>
    Ja bym powiedział że są takie których nic nie jest w stanie powstrzymać przed natarczywym podrywaniem. Dziewczyna w naszym biurze 35 lat panna w moim wieku, wykształcona biegły niemiecki i angielski podchodziła do mnie od tyłu i łapała mnie obiema rękoma za tyłek. A przy wszystkich stawała za moim fotelem i masowała mi bark. Nie dałem jej szansy, bo wiedziałem że byłaby w stanie zrobić sobie ze mną dziecko bez mojej zgody. A ja miałem żonę i trzy córki. Po pewnym czasie gdy jej starania nie odniosły rezultatu, zadzwoniła do mojej żony i powiedziała że "ja jej już nie kocham." Ile ja musiałem się natłumaczyć żonie że ona ma nierówno pod kopułą i nigdy nie była moją kochanką.
  • hello-kitty2 17.07.18, 15:35
    morrison9 napisał:

    > Rok temu sama zaczeła sugerować jakieś relacje seksualne (niby żartem) a ja pod
    > trzymałem żartobliwy ton wymawiając się "bólem głowy" i dziękując bogu (w któr
    > ego nie wierzę) za to, ze normy obyczajowe powstrzymują kobiety przed zbyt nata
    > rczywym podrywaniem mężczyzn.
    > W ciągu 5 lat (39 lat vs. 44 lata) posypała się tak kompletnie, ze teraz to ja
    > kieruję ją do friendzone.

    To moze trzeba bylo sie zdobyc na odwage i jej to powiedziec w twarz, to by Ci ulzylo, bo nakarmilbys tym swoja zgryzliwosc :) Jak zadajesz sie z przegranymi, to sam nabywasz mentalnosc przegranego. Ja grzecznie studiowalam zapisy forumowe Urqu i wykminilam rowniez dzieki pomocy Kutuzowa jak zostac doceniona przez mezczyzne. Teraz wybieram samych 50+. Wspanialy, wyczekiwany rezultat przez zwykla zmiane chwytu ;)

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • morrison9 17.07.18, 15:55
    hello-kitty2 napisała:

    > To moze trzeba bylo sie zdobyc na odwage i jej to powiedziec w twarz, to by Ci
    > ulzylo, bo nakarmilbys tym swoja zgryzliwosc :) Jak zadajesz sie z przegranymi,
    > to sam nabywasz mentalnosc przegranego. Ja grzecznie studiowalam zapisy forumo
    > we Urqu i wykminilam rowniez dzieki pomocy Kutuzowa jak zostac doceniona przez
    > mezczyzne. Teraz wybieram samych 50+. Wspanialy, wyczekiwany rezultat przez zwy
    > kla zmiane chwytu ;)
    Zgryźliwości jej nie oszczędzam przy innych okazjach.
    Mam tę cholerną wadę, że mam bardzo dobra pamięć do pewnych szczegółów.
    Mogę nie pamiętać gdzie położyłem klucze 10 minut temu a pamiętam co ktoś powiedział 5 lat temu i w jakich okolicznościach to zostało powiedziane oraz potrafię tej osobie to przypomnieć
    zwracając uwagę na to, ze teraz mówi coś zupełnie przeciwnego i jest niekonsekwentna.
    Powiedziałem nawet dobremu kumplowi, że w towarzystwie często gryzę się w język i nie mówię wszystkiego co myślę, żeby nie uchodzić za skurwysyna.
    "I tak za niego uchodzisz" - powiedział mi kumpel :-)
  • mabelle2000 17.07.18, 16:00
    morrison9 napisał:

    > Mogę nie pamiętać gdzie położyłem klucze 10 minut temu a pamiętam co ktoś powie
    > dział 5 lat temu i w jakich okolicznościach to zostało powiedziane oraz potrafi
    > ę tej osobie to przypomnieć

    Alzheimer. Pisze bez zlosliwosci. Pierwszym objawem jest problem z pamiecia " terazniejsza", przy zachowaniu doskonalej pamieci szczegolow sprzed wielu lat.
  • aandzia43 17.07.18, 15:17
    hello-kitty2 napisała:

    > morrison9 napisał:
    >
    > > W apogeum kobieta słyszy np. kilka sygnałów zainteresowania od nieznajomy
    > ch męż
    > > czyzn tygodniowo, później kilka miesięcznie, potem kilka rocznie.
    > > Te kilka rocznie to ciągle dużo wiecej niż na przykład słyszę ja ale dla
    > niej t
    > > o jazda po równi pochyłej w dół.
    >
    > Ale to nie jest problem. Problemem jest znalezienie kogos do zwiazku, a nie bra
    > k oznak zainteresowania od tych, ktorych i tak by nigdy nie chciala czyli od ty
    > ch 80%. Ja obserwuje moja piekna przyjaciolke (35 lat) jak mezczyzni sie do nie
    > j kleja zainteresowaniem. Ona nimi gardzi. Myslisz, ze jak jej to zainteresowan
    > ie odejdzie z wiekiem, moze juz za 5 lat, to sie tym w ogole przejmie? Ona i ta
    > k ma ich wszystkich gleboko w dupie juz teraz.


    Owszem, jest duża szansa ze się przejmie. Mówię ci to jako niemloda kobieta (z tym ze we mnie nie ma pogardy dla mężczyzn, fakt ;-)). Zainteresowanie płci przeciwnej (i tej samej dla niektórych) jest szalenie mile i dowartościowujące. No więc jeśli spada gęstość atmosfery spojrzeń i gestów w której grzejesz się ileś lat, to robi ci się ciut chłodniej. Kobiety budujące na podziwie meskim swoje poczucie wartości mogą dramatycznie przechodzić ten czas i nigdy nie wyjść z traumy spadającego (w końcu do prawie zera) braku męskiego zainteresowania.
    Więc twoja koleżanka może mieć facetów w dupie, ale ich adoracja bez wątpienia niemiła dla niej nie jest. No chyba ze ja ktoś kiedyś zgwałcił i boi się mężczyzn.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • kutuzow 17.07.18, 15:25
    aandzia43 napisała:

    > Więc twoja koleżanka może mieć facetów w dupie, ale ich adoracja bez wątpienia
    > niemiła dla niej nie jest. No chyba ze ja ktoś kiedyś zgwałcił i boi się mężczy
    > zn.

    Widzę to podobnie. To trochę takie narzekanie celebryty na paparazzi (że żyć spokojnie nie dają). Gdy jest się zapraszanym do TV śniadaniowej to paparazzi wkurzają, jednak gdy 5 minut sławy mija i telefony z TV przestają dzwonić, to "przybladłe" gwiazdy nagle same robią rożnego rodzaju "ustawki" zdjęciowe, żeby tylko znów być w środku zainteresowania.



    --
    "... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
  • aandzia43 17.07.18, 15:44
    kutuzow napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Więc twoja koleżanka może mieć facetów w dupie, ale ich adoracja bez wątp
    > ienia
    > > niemiła dla niej nie jest. No chyba ze ja ktoś kiedyś zgwałcił i boi się
    > mężczy
    > > zn.
    >
    > Widzę to podobnie. To trochę takie narzekanie celebryty na paparazzi (że żyć sp
    > okojnie nie dają). Gdy jest się zapraszanym do TV śniadaniowej to paparazzi wku
    > rzają, jednak gdy 5 minut sławy mija i telefony z TV przestają dzwonić, to "prz
    > ybladłe" gwiazdy nagle same robią rożnego rodzaju "ustawki" zdjęciowe, żeby tyl
    > ko znów być w środku zainteresowania.

    Mniej więcej tak zaczynają panikować ci, którzy nie mają nic w zanadrzu, znani z tego ze są znani, gwiazdki. Gwiazdy raczej nie srają żarem z powodu chwili wytchnienia bo dużo już zrobiły i zrobią jeszcze ;-)
    A kobiety? Pewnie różnie tak jak różny mają stosunek do swojej urody i powodzenia i jak różny wpływ na ogolne poczucie wartości ma dla nich powodzenie u mężczyzn. Zwykło się mówić, że piękne kobiety gorzej znoszą starzenie się. Myślę że niekoniecznie. Te narcystyczne na pewno. Te normalne, z rozbudowanymi wieloma sterami życia, z roznymi aktywnościami, z głębokimi kontaktami międzyludzkimi i związkami z ludźmi przechodzą starzenie lepiej.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 17.07.18, 16:10
    aandzia43 napisała:

    > Mniej więcej tak zaczynają panikować ci, którzy nie mają nic w zanadrzu, znani
    > z tego ze są znani, gwiazdki.
    Widzisz Andzia, i teraz rzecz w tym, że pisząc o bonusie, który ma większośc kobiet na jakimś etapie swojego życia (chodzi o ten bonus, o którym Kag73 dobrze wie, Kitty chciała go wymienić na kasę a a mabell twierdzi, ze nie on nie istnieje bo ona go nie widzi) chciałem zwrócić uwagę na fakt, ze on dotyczy nie tylko 10-20% najfajniejszych lasek ale znacznie więszego odsetka kobiet.
    Moja znajoma, która 8-9 lat temu mówiła, że "Oczywiście, ze ona lubi seks ale wy lubicie jeszcze bardziej więc my możemy stawiać dodatkowe żądania" a 2 lata temu narzekała na mężczyzn, że "pchają łapy, a ona chce wcześniej kolacji i wieczoru przy świecach" jest na prawde b. inteligentna, oczytana, skończyła studia, których nigdy bym nie skończył bo bym nie dał rady, potem pracowała na stanowisku kierowniczym w duży koncernie na pewno może się uważać za kobietę, która wiele sobą reprezentuje.
    To nie jest tak, ze bonus dostają tylko "dziunie z tipsami w białych kozaczkach"


    > i związkami z ludźmi przechodzą starzenie lepiej.
    Paradoksalnie najlepiej upływ czasu przechodzą te, które nigdy nie miały bonusu.

  • mabelle2000 17.07.18, 16:36
    morrison9 napisał:

    >"Oczywiście, ze ona lubi seks ale w
    > y lubicie jeszcze bardziej więc my możemy stawiać dodatkowe żądania" a 2 lata t
    > emu narzekała na mężczyzn, że "pchają łapy, a ona chce wcześniej kolacji i wie
    > czoru przy świecach" jest na prawde b. inteligentna, oczytana, skończyła studia

    Nie, no chwila. Tobie sie dwie rzeczy myla. Pierwsza to oczekiwanie od mezczyzny dodatkowych inwestycji ( najczesciej materialnych), a druga to stworzenie etotycznego nastroju. To pierwsze pomine, bo smierdzi sponsoringiem. Drugie wynika z kobiecej seksualnosci, o czym wie kazdy dobry kochanek. Ci ktorzy nie wiedza " pchaja paluchy w sucha lechtaczke" i jeszcze sa oburzeni ze babie nie cieknie po nogach ( patrz sasiedni watek).

    > , których nigdy bym nie skończył bo bym nie dał rady, potem pracowała na stanow
    > isku kierowniczym w duży koncernie na pewno może się uważać za kobietę, która w
    > iele sobą reprezentuje.
    > To nie jest tak, ze bonus dostają tylko "dziunie z tipsami w białych kozaczkach
    > "
    >
    >
    > > i związkami z ludźmi przechodzą starzenie lepiej.
    > Paradoksalnie najlepiej upływ czasu przechodzą te, które nigdy nie miały bonusu
    > .
    >
  • morrison9 17.07.18, 18:16
    mabelle2000 napisała:

    > Nie, no chwila. Tobie sie dwie rzeczy myla. Pierwsza to oczekiwanie od mezczyzn
    > y dodatkowych inwestycji ( najczesciej materialnych), a druga to stworzenie eto
    > tycznego nastroju. To pierwsze pomine, bo smierdzi sponsoringiem. Drugie wynika
    > z kobiecej seksualnosci, o czym wie kazdy dobry kochanek. Ci ktorzy nie wiedza
    > " pchaja paluchy w sucha lechtaczke" i jeszcze sa oburzeni ze babie nie ciekni
    > e po nogach ( patrz sasiedni watek).
    Mabelle. Na litośc boską.
    Wysil się trochę i nie zmuszaj mnie do tłumaczenia rzeczy oczywistych.
    Rzecz w tym, ze ona 10-12 lat temu nie miała problemu by znaleźć faceta, który gotów był zaangażować się w "tworzenie nastroju" i całą otoczkę w zamian za mglistą obietnicę seksu natomiast 1-2 lata temu okazało się, ze jedyne na co może liczyć to facet obmacujący ją po 5 minutach randki.
    Daj już spokój z tym sponsoringiem.
    Dla Ciebie kolacja to sponsoring??
    Dochody mojej znajomej szacuję na jakieś 5-10 średnich krajowych (duży margines ale nie siedziałem w jej kieszeni więc mogę jedynie szacować po stanowisku i po pracodawcy_
    Nasza znajomośc miała charakter kumplowski i czasem umawialiśmy się na kolację i drinka żeby pogadać.
    Jeśli płaciłem za kolację to ona się na to zgadzała tylko pod warunkiem , że ona potem zapłaci za drinki.
    Mabelle
    Uważasz się za mądrą i przenikliwą a rzucasz teksty niczym gimbus, który o otaczającym go świecie wie tyle ile przeczytał na onecie.

    PS.
    Nie widziałem się z tą znajomą już ze 2 lata. Chyba nie chcę. Nie wiedziałbym jak z nią rozmawiać.
  • zawle 17.07.18, 18:41
    morrison9 napisał: > Rzecz w tym, ze ona 10-12 lat temu nie miała problemu by znaleźć faceta, który
    > gotów był zaangażować się w "tworzenie nastroju" i całą otoczkę w zamian za mgl
    > istą obietnicę seksu natomiast 1-2 lata temu okazało się, ze jedyne na co może
    > liczyć to facet obmacujący ją po 5 minutach randki.

    Ja mam zgoła inne doświadczenie. Może dlatego że ja brzydnę z wiekiem a ona pięknieje:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • mabelle2000 17.07.18, 19:01
    morrison9 napisał:

    > Wysil się trochę i nie zmuszaj mnie do tłumaczenia rzeczy oczywistych.
    > Rzecz w tym, ze ona 10-12 lat temu nie miała problemu by znaleźć faceta, który
    > gotów był zaangażować się w "tworzenie nastroju" i całą otoczkę w zamian za mgl
    > istą obietnicę seksu natomiast 1-2 lata temu okazało się, ze jedyne na co może
    > liczyć to facet obmacujący ją po 5 minutach randki.

    Czyli wedlug Ciebie facet " stara sie" tylko wtedy gdy chce zamoczyc ? Acha. Bo mnie sie wydaje ze z wiekiem kobiety to niewiele ma wspolnego.
    Czyli wedlug Ciebie dwudziestolatka moze liczyc na adoracje, randki i gre wstepna, trzydziestolatka na mila rozmowe i pare sympatycznych chwil, a czterdziestolatka moze juz tylko nogi rozlozyc, bo szkoda na nia czasu ? Dobre :-D

    > Daj już spokój z tym sponsoringiem.
    > Dla Ciebie kolacja to sponsoring??
    > Dochody mojej znajomej szacuję na jakieś 5-10 średnich krajowych (duży margines
    > ale nie siedziałem w jej kieszeni więc mogę jedynie szacować po stanowisku i p
    > o pracodawcy_
    > Nasza znajomośc miała charakter kumplowski i czasem umawialiśmy się na kolację
    > i drinka żeby pogadać.
    > Jeśli płaciłem za kolację to ona się na to zgadzała tylko pod warunkiem , że on
    > a potem zapłaci za drinki.

    Na poczatku przedstawiles wersje ze to Ty placisz za " wspolnie spedzony czas " . Teraz jednak wychodzi ze dzielicie sie kosztami. Wez sie wiec zdecyduj. Rowniez co do tego czy kobieta " oczekuje" czy " nie oczekuje".

    > Mabelle
    > Uważasz się za mądrą i przenikliwą a rzucasz teksty niczym gimbus, który o otac
    > zającym go świecie wie tyle ile przeczytał na onecie.

    Mnie natomiast poraza Twoja swiatlosc.

  • morrison9 18.07.18, 09:02

    > Na poczatku przedstawiles wersje ze to Ty placisz za " wspolnie spedzony czas "
    > . Teraz jednak wychodzi ze dzielicie sie kosztami. Wez sie wiec zdecyduj. Rown
    > iez co do tego czy kobieta " oczekuje" czy " nie oczekuje".
    Jezuu. Kobieto.
    Przede wszystkim to pisałem o 2 róznych kobietach:
    Kobieta A:
    Średnio zaradna w życiu, przecietna uroda. Kompletnie nieustawiona zawodowo. Pracowała od jednej pracy dorywczej do drugiej.
    Kiedy ją poznałem miała 32 lata i leczyła się z depresji.
    W ramach tej depresji ciągle ktoś ją zapraszał na randkę, drinka, jakiś wyjazd weekendowy itd.
    W banku praktycznie ciągły debet a mimo to życie całkiem znośne.
    Bardzo szybko weszliśmy na relację kumplowską bo inna mi nie odpowiadała.
    Jej średnio z facetami wychodziło. Każdy ją krzywdził (niezależnie od tego, ze płacił za jej rachunki w knajpie bo przecież ją zapraszał więc w czym problem)
    W końcu znalazła faceta na dłużej.
    Zamieszkała u niego. On to już w praktyce ją utrzymywał a ponieważ miał nieźle prosperującą firmę to stac go było na to. Wiele razy się rozchodzili i schodzili ze sobą. Ona ciągle do niego wracała. Dziwnym trafem z różnymi gołodupcami nie było jej po drodze.
    Nie. Nie była dziunią lecącą na kasę.
    Ona się: "z nim czuła bezpiecznie", "imponował jej", "mieli o czym rozmawiać"
    Żeby było ciekawiej to ona robiła mu wyrzuty, że on pomaga życiowo i finansowo swojej byłej żonie.
    Tu rozumiem jego wkurw.
    Facet mozolnie buduje swoją niezależnośc finansową, tworzy od podstaw firmę co nie każdemu się udaje (większości się nie udaje) a kobieta, która praktycznie nie wnosi nic do budżetu domowego chce nim komenderować na co on nie powinien wydawać osobiście zarobionych pieniędzy.
    W końcu ją kopnął ostatecznie.
    Teraz ona już nie ma podstaw by mu suszyć głowę o to na co wydaje pieniądze.

    Kobieta B.
    Kiedy ją poznałem była managerem w dużym zachodnim koncernie. Wysokie zarobki, wysokie poczucie własnej wartości, pewność siebie, elokwencja.
    Świetnie mi się z nią rozmawiało bo czytała podobne książki co ja.
    Pewne pojęcia i mechanizmy z dziedziny psychologi, psychologi ewolucyjnej, socjologii, biologii były dla niej jasne i nie musieliśmy w rozmowach tracić czasu na tłumaczenie sobie kwestii podstawowych.
    To ona dawno temu wyznała mi z rozbrajającą szczerością, że "Ona bardzo lubi seks ale dobrze wie, że faceci lubią go jeszcze bardziej więc ona może żądać czegoś więcej i wie, że faceci się zmobilizują by jej to dać"
    I to "więcej" to absolutnie nie byłą kasa bo ona ją miała.

    I to ona całkiem niedawno powiedziała mi , ze "ma dość facetów bo ona ma ochotę na seks ale ostatni, z którym się umówiła zaczął się do niej bezceremonialnie dobierać a ona liczyła wcześniej na jakąś kolację, budowanie nastroju itd"

    Czy teraz już jasne?

    A po drugie.
    Pisząc, że "akceptuję to, że idąc na kolację z dziewczyną płace za nią" nie mam na myśli jakiejś konkretnej dziewczyny i konkretnej kolacji.
    Pisze o ogólnym podejściu.
    Moje dochody są dosyć wysokie i nie ma sensu rezygnowac z jakiś wspólnie spędzonych z kobietą chwil (obojętnie czy chodzi o kolację czy o wyjazd na wakacje) tylko dlatego, że jej na to nie stać.
    A to, że akurat jedną z nich było stać bez problemu to niczego nie zmienia.
  • aandzia43 17.07.18, 16:41

    > > i związkami z ludźmi przechodzą starzenie lepiej.

    > Paradoksalnie najlepiej upływ czasu przechodzą te, które nigdy nie miały bonusu

    Nie "paradoksalnie" powinno byc tylko "w zwiazku z tym" - taki bylby logiczny koniec twojego wywodu.
    Nie znam bliżej kobiet bez bonusa prawdę mówiąc, każda z moich koleżanek miała jakiś tam urok i powodzenie, a ty znasz i masz możliwość obserwować je na przestrzeni lat? Ale rozumiem ze bardzo chcesz udowodnić kobiecie z bonusem (kiedyś niezłym, teraz jeszcze), że nie ma prawa spokojnie się zestarzeć ;-)
    To teraz zakomunikuj chłopakom z forum, że lepiej mają ci którzy nie poruchali bo nie wiedzą czego żałować gdy już na pewno z tytułu starości nie poruchają :-D
    Ze starzeniem jest tak, że lepiej się je znosi jak się ma a.) prawidłową osobowość b.) dobre relacje z ludźmi (te bliskie i te dalsze) c.) dorobek (powód do dumy i miłe wspomnienia). Traktując dorobek również jako miriady iskier z męskich ócz wychodzi na to, że lepiej go mieć niż nie mieć by w spokoju zejść z tego świata szepcząc "miałam i to" niż nie mieć i wyrzekać "czemuż ach czemuż nie było mi dane?" ;-)





    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 17.07.18, 17:11
    aandzia43 napisała:
    > Nie znam bliżej kobiet bez bonusa prawdę mówiąc, każda z moich koleżanek miała
    > jakiś tam urok i powodzenie, a ty znasz i masz możliwość obserwować je na prze
    > strzeni lat? Ale rozumiem ze bardzo chcesz udowodnić kobiecie z bonusem (kiedyś
    > niezłym, teraz jeszcze), że nie ma prawa spokojnie się zestarzeć ;-)

    Starzenie się jest ( według mnie) nie bardzo związane z powodzeniem. Okazji brak, bo się na imprezy studenckie nie chodzi. Chłopów coraz mniej, bo albo powymierali albo sparowani. A i wymagania takie jakby bardziej skrystalizowane ( chociaż u mnie Look spadł w hierarchi odkąd zauważyłam że Ci brzydcy potrafią ruchać i gadać tak samo dobrze jak ładni). Ale powodzenie? Stara jestem i należę do tych kobiet które z wiekiem brzydną, ale na brak powiedzenia nie narzekam. Ponadto..nie obserwuję u siebie kłopotów ze staniem jak u większości panów w moim wieku lub starszych. Więc..nadal mam fajnie.

    -
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 17.07.18, 17:33
    zawle napisała:
    > A i wymagania takie jakby bardziej skrystalizowane (chociaż u mnie Look spadł w hierarchii odkąd zauważyłam że Ci brzydcy potrafią ruchać i gadać tak samo dobrze jak ładni).>

    Sabaaaat, czytasz to???

    > Ale powodzenie? Stara jestem i należę do tych kobiet które z wiekiem brzydną, ale na brak powiedzenia nie narzekam.>

    Bo niema brzydkich kobiet (oczywiście poza tymi, które nie chciały nam dać dupy ;-) ) - są tylko takie które nie wiedzą, że są piękne!

    >Ponadto..nie obserwuję u siebie kłopotów ze staniem jak u większości panów w moim wieku lub starszych. Więc..nadal mam fajnie. >

    No właśnie! I to jest ten wasz przywilej.
    Ale ja mam to szczęście, że trafiła mi się taka co mi to wszystko co dotyczy panów w Twoim wieku - wybacza :-). I też mam fajnie.
    --------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 17.07.18, 17:42
    gogol77 napisał:
    > Sabaaaat, czytasz to???

    To sabata w ogóle nie dotyczy. To bardzo ładny facet. Z wiekiem zaczęłam wierzyć w to co faceci mówią o sobie. I tu sabat ma minus.

    > Bo niema brzydkich kobiet (oczywiście poza tymi, które nie chciały nam dać dupy
    > ;-) ) - są tylko takie które nie wiedzą, że są piękne!

    Oczywiście poza tym nadetymi, głupimi, zimnymi sukami które nie chciały wam dać:))
    Mój były mąż twierdził że nie ma brzydkich, potrzeba tylko trochę kasy:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 17.07.18, 17:49
    zawle napisała:
    > gogol77 napisał:
    > > Sabaaaat, czytasz to???
    > To sabata w ogóle nie dotyczy. To bardzo ładny facet. >

    SABAAAAT CZYTASZ TO???
    ----------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 18.07.18, 21:00
    zawle napisała:
    > Stara jestem i należę do tych kobiet które z wiekiem brzydną, ale na brak powiedzenia nie narzekam.>

    Zawle! Do Ciechocinka!
    Aaa nie, bo Ty nie narzekasz.
    Ale w Newsweeku - reportaż z Ciechocinka. Konkluzja? Jeżdżą tam po seks te którym w Siedlcach nie wypada, bo tam wszyscy pilnują żeby starzały się z godnością. Z godnością!!!
    A Ty jak się starzejesz?
    --------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 19.07.18, 08:56
    gogol77 napisał:
    > Zawle! Do Ciechocinka!
    > Aaa nie, bo Ty nie narzekasz.
    > Ale w Newsweeku - reportaż z Ciechocinka. Konkluzja? Jeżdżą tam po seks te któ
    > rym w Siedlcach nie wypada, bo tam wszyscy pilnują żeby starzały się z godności
    > ą. Z godnością!!!

    Nie mam godności. Pozbyłam się tego balastu wieki temu. Na co nosić rzeczy które Ciebie nie chronią, ale zawadzają?

    > A Ty jak się starzejesz?

    W ogóle. Tyle że brzydnę, zewnętrzna gotowość na seks mi spada ( zanęcanie).

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 19.07.18, 10:30
    zawle napisała:
    > ...Tyle że brzydnę, zewnętrzna gotowość na seks mi spada (zanęcanie).>.

    No to nie do Ciechocinka, bo tam jest wg. Newsweeka miażdżąca nierównowaga - ogromny nadmiar pań co to chcą utracić tę godność. A faceci - odpady.
    Ale, żeby nie było ...nie wątpię , że nawet w takiej skrajnie trudnej konkurencji - była byś gwiazda.
    No ale ci faceci...
    -------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 19.07.18, 11:26
    gogol77 napisał:
    > No to nie do Ciechocinka, bo tam jest wg. Newsweeka miażdżąca nierównowaga - og
    > romny nadmiar pań co to chcą utracić tę godność. A faceci - odpady.
    > Ale, żeby nie było ...nie wątpię , że nawet w takiej skrajnie trudnej konkurenc
    > ji - była byś gwiazda.
    > No ale ci faceci...

    Tyle że zwiekiem mi już nie zalezy żeby być gwiazdą. Nabyłam się;) Stąd spadek mojej zalotności i deklarowanej dostepności. Co ja pieprzę...zawsze zwyczajnie sobie brałam a nie pozwalałam się brać. A teraz jestem w związku od 4 lat i jest dobrze. Może nie idelanie dla mnie, nie idealnie dla niego, ale gdzieś tam zwyczajnie dobrze...


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 19.07.18, 11:56
    zawle napisała:
    > Co ja pieprzę...zawsze zwyczajnie sobie brałam a nie pozwalałam się brać.

    A widzisz! A ja kiedyś, w moich wczesno - cielęcych czasach (student) bylem w sanatorium (coś mi znaleźli w płucach) i tam była tak "Panna Krysia co to... królowała (gdzieś tam) nie od dzisiaj". Atrakcyjna (cycki!), ale wulgarna. Wszyscy faceci (wiele starsi ode mnie) się do niej ślinili!
    I ona (coś jej było, leżała w łóżku) przez współlokatorkę zaprosiła mnie, żebym ją nawiedził. Myślałem, że może dlatego, że w piśmie jest powiedziane: chorych nawiedzać!
    Poszedłem, siadłem przy łóżku, coś gadamy a ona nagle mnie przyciąga do siebie. I do tych cycków. A ja? A ja się wyrwałem!!! I uciekłem!!! O kurwa!! Jaki obciach! Ale to dopiero długo potem zrozumiałem!
    I potem wszędzie gdy ją napotkałem w tym sanatorium - widziałem w jej oczach: geeeeej!
    I może to rzuciło się cieniem? (ale nie żałuję) na cale moje dalsze życie seksualne: jak baba nas bierze to się nie odmawia!!!.
    -----------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 19.07.18, 12:12
    na czym jej wulgarność polegała, poza tym że miała duże cyce?:))

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 19.07.18, 12:44
    zawle napisała:
    > na czym jej wulgarność polegała, poza tym że miała duże cyce?:))>

    No nie, duże cyce nie są wulgarne! No może jakieś ogromne, to może już tak.
    Ona była taka wulgarna w obyciu. Pewnie dlatego, że była taka pewna siebie (te cyce!) że ona to jest taka naj... Tych umizgów wielkiej liczby facetów to ona nie przyjmowała z radością, tylko z takim chwilami nawet chamskim tupetem. I urodę też miała taką wg. mnie pospolitą. No ale te cyce!?
    Niektórzy tak mają, że jak im fajnie idzie to na wszystkich patrzą z pogardliwie i z góry.
    A ja byłem wtedy taki romantyczny idealista. Prawiczek! I rajcowały mnie raczej takie skromne panienki.
    No może szkoda, że uciekłem zamiast oddać się doświadczonej kobiecie, bo może wtedy uniknąłbym późniejszego dramatu co to nie umiałem rozprawiczyć pierwszej, wielkiej miłości i... mnie zostawiła.
    ----------------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zawle 19.07.18, 13:36
    Czyli nie że jakaś taka wulgarna wulgarna? Tylko odstraszała chłopów co widzili tylko jej cycki i uważali że ich właścicielka to się nimi powinna dziecić z całym światem?:)) A ona szukała biedna skromnego chłopca co by popatrzyła na nią jak na osobę. Jak w twojej stopce?:))

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 19.07.18, 13:59
    zawle napisała:
    > Czyli nie że jakaś taka wulgarna wulgarna? Tylko odstraszała chłopów co widzeili tylko jej cycki i uważali że ich właścicielka to się nimi powinna dzielić z całym światem?:)) A ona szukała biedna skromnego chłopca co by popatrzyła na nią jak na osobę. Jak w twojej stopce?:)) >

    Nie wiem, może chciała zaliczyć prawiczka?
    Ja te jej cycki może nawet doceniałem (to było tak dawno!), ale co ja się wtedy znalem na cyckach? Jak wtedy jakaś pozwoliła włożyć łapę w stanik to ja uważałem, że spotkało mnie jakieś niebywałe szczęście!
    A co do stopki to rzeczywiście - ona mówi o mojej wrodzonej, niebywałej wprost skromności ;-) - że moje "przypadkowe sukcesy" to fuks!
    Ale rozważam zmianę stopki na: "Nie da się mieć wszystkich dziewcząt na świecie, ale należy do tego dążyć".
    To jest ta przepaść jaka dzieli mój stan ducha z czasu prawiczka i długo potem i faceta co już przeszedł przez większość życia.
    --------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 19.07.18, 15:45
    gogol77 napisał:
    > Ale rozważam zmianę stopki na: "Nie da się mieć wszystkich dziewcząt na świecie
    > , ale należy do tego dążyć".

    A planujesz jeszcze jakas wydupczyc (oprocz TJ, rzecz jasna)? :)
  • gogol77 19.07.18, 18:50
    sabat3 napisał:
    > A planujesz jeszcze jakas wydupczyc (oprocz TJ, rzecz jasna)? :)>

    NIE!
    - Po pierwsze obiektywne uwarunkowania - jestem seksualnie przezroczysty :-(. Lubią ze mną gadać ale od dość dawna - tylko to.
    No ze dwa czy trzy lata temu miałem branie w Busku ale tam to żaden sukces bo tam jest jak w tym Ciechocinku. Ale mi się to bardzo przydało bo mam czym "straszyć" TJ ;-) jak się faceci do niej ślinią :-). Choć ona wie, że jak się ślinią, to ja robię się dumny.
    A mnie zawsze potrzebny był ten...mały impulsik. Bo ja tchórzliwy jestem ale i ambitny więc bałem się startować bez tej małej zachęty: jak się trochę postarasz to...może.
    - Po drugie, jak się dupczyło przez 25 lat tę samą cipkę (no może 20, bo jak mnie zostawiła dla tego dupka, to miałem zastępstwo), to inna, z innymi (nazwijmy to) właściwościami...no nie wiem. I nie chodzi tu o samą cipkę ale bardziej o jej właścicielkę. W pewnym wieku już pewnie się tak łatwo gustów nie zmienia.
    - Po trzecie - ja się trzymam TJ jak rzep psiego ogona - bo uważam ją za "dar niebios" i to niezasłużony, ale wierność jej to raczej nie ze strachu, że się wyda i będzie po ptokach, ale dlatego, że ona spełnia wszystkie moje potrzeby. Raz ją zdradzilem, w Poznaniu, byłem na Targach, z ex - taką panią dr. z Libii (już zabił ją rak piersi). I wyobraź sobie, że TJ coś wyczuła (nie wyczaiła tylko wyczuła!!!). Ona ma jakiś taki dar odbierania sygnałów których zwykły człowiek nie odbiera. Np. jak myślę o niej pożądliwie a jestem daleko. Ale to może też świadczyć o bliskości jaka nas łączy.
    - I po czwarte, z TJ niema obciachu jak jest trochę miękkawy (ten pesel :-( ) A z jakąś inną?
    Tu czytamy bez przerwy: ma stać!!!
    Jej rodzina wyjeżdża i w sobotę będzie się działo!
    ------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 19.07.18, 20:58
    Rozumiem. Czyli Twoja nowa stopka bylaby zupelnie nie na miejscu. To juz lepiej pozostan przy starej :) Jak chcesz zmienic, to napisz cos milego, o uczuciach. To w sumie chyba zupelnie obojetne ile dziewczyn facet w zyciu przedupczyl, najwazniejsze to co nam jeszcze zostalo, to co przed nami. I nie mowie o ilosci, ale o tym czy sie jest blisko kogos sensownego czy nie.
  • gogol77 20.07.18, 10:35
    sabat3 napisał:
    >... to napisz cos milego, o uczuciach.>
    kwiatoslav napisał:
    > Chodziło chyba o to że ja nie chciałem być w niej zakochany >

    A Andzia napisała, że miłość między kochankami to...wypadek przy pracy.
    Więc pytanie. Czy jak kochankowie do siebie mówią "moje kochanie" - to jest miłość?
    Jeśli tak, to my jesteśmy ofiarami takiego właśnie wypadku przy pracy!
    -----------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 17.07.18, 18:20
    aandzia43 napisała:

    > Nie "paradoksalnie" powinno byc tylko "w zwiazku z tym" - taki bylby logiczny k
    > oniec twojego wywodu.
    Tak, tak. Masz rację
    Podoba mi się Twoja dbałośc o logikę i precyzję wypowiedzi :-)
    > Nie znam bliżej kobiet bez bonusa prawdę mówiąc,
    Pozwól, ze Ci przedstawię:
    oto mabel2000
  • mabelle2000 17.07.18, 19:03
    morrison9 napisał:

    > > Nie znam bliżej kobiet bez bonusa prawdę mówiąc,
    > Pozwól, ze Ci przedstawię:
    > oto mabel2000

    A ja nie znam mezczyzn bez bonusa. I co teraz ?
  • morrison9 17.07.18, 19:51
    mabelle2000 napisała:

    >
    > A ja nie znam mezczyzn bez bonusa. I co teraz ?
    Ja tez nie znam.
    Największym bonusem dla większości mężczyzn jest presja ewolucyjna na zarabianie pieniędzy, budowanie pozycji społeczej.
    Wielu się to nie udaje. Ale presja działa na zdecydowaną większość
  • aandzia43 17.07.18, 19:25

    > > Nie znam bliżej kobiet bez bonusa prawdę mówiąc,
    > Pozwól, ze Ci przedstawię:
    > oto mabel2000

    Nie wiem o co ci chodzi, Mabelle nie jest brzydka.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 17.07.18, 19:46
    aandzia43 napisała:
    > Nie wiem o co ci chodzi, Mabelle nie jest brzydka.

    Ja mysle, ze jest zadbana i elegancka kobieta, ale jestem pelen laboratoryjnej ciekawosci jak wypadlaby konfrontacja z rzeczywistoscia. Mysle ze oboje bylibysmy zaskoczeni - i to chyba bylaby ogolna prawidlowosc na forum. Przypominam ze przebywamy w swiecie awatarow i deklaracji.
  • proteinawy 17.07.18, 21:36
    > Ja mysle, ze jest zadbana i elegancka kobieta, ale jestem pelen laboratoryjnej
    > ciekawosci jak wypadlaby konfrontacja z rzeczywistoscia.

    Elegancka? Mabelle jest usmarowana olejem silnikowym:
    i.pinimg.com/736x/a0/6b/77/a06b778cfa431ef4cf8158ae160a4f3f.jpg
  • sabat3 17.07.18, 21:47
    proteinawy napisał(a):
    > Elegancka? Mabelle jest usmarowana olejem silnikowym:
    > i.pinimg.com/736x/a0/6b/77/a06b778cfa431ef4cf8158ae160a4f3f.jpg

    Balem sie ze wrzucisz kogos w stylu szeregowiec Vasquez :)
    Stereotypy myla.
  • proteinawy 17.07.18, 22:16
    > szeregowiec Vasquez

    Kitty jest znacznie bliżej. Nie mogę sie doczekać az któryś z tutejszych chłopców rzuci legendarne
    - Czy zdarza Ci sie, że ludzie mylą cie z facetem?
    - Nie. A tobie?
    youtu.be/HVn2HSHW1aI
  • lybbla 17.07.18, 22:46
    proteinawy napisał(a):

    > > szeregowiec Vasquez
    >
    > Kitty jest znacznie bliżej. Nie mogę sie doczekać az któryś z tutejszych chłopc
    > ów rzuci legendarne
    > - Czy zdarza Ci sie, że ludzie mylą cie z facetem?
    > - Nie. A tobie?
    > youtu.be/HVn2HSHW1aI

    "Stawiam tezę, że Kitty to facet i to taki co niewiele wie o łechtaczkach (poza swoją własną przerośniętą)." Cztery i pół roku temu ;)
  • hello-kitty2 18.07.18, 00:16
    proteinawy napisał(a):

    > > szeregowiec Vasquez
    >
    > Kitty jest znacznie bliżej. Nie mogę sie doczekać az któryś z tutejszych chłopc
    > ów rzuci legendarne
    > - Czy zdarza Ci sie, że ludzie mylą cie z facetem?
    > - Nie. A tobie?
    > youtu.be/HVn2HSHW1aI

    U lala lubie dawac takie klapsy :)
    Odpowiem tak: Wy ludzie kiedy sie wreszcie nauczycie, ze rozmiar nie ma znaczenia. To, ze cos jest wazne nie znaczy, ze nie jest bardzo (male..czy duze...)

    www.youtube.com/watch?v=xRcUcxtaX-Q
    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • lybbla 17.07.18, 22:49
    proteinawy napisał(a):

    > > Ja mysle, ze jest zadbana i elegancka kobieta, ale jestem pelen laborator
    > yjnej
    > > ciekawosci jak wypadlaby konfrontacja z rzeczywistoscia.
    >
    > Elegancka? Mabelle jest usmarowana olejem silnikowym:
    > i.pinimg.com/736x/a0/6b/77/a06b778cfa431ef4cf8158ae160a4f3f.jpg

    Ta Pani ma nieprawidłową odzież ochronną w szczególności rzuca się w oczy brak okularów ochronnych, reszta się zgadza.
  • aandzia43 17.07.18, 19:34

    > Moja znajoma, która 8-9 lat temu mówiła, że "Oczywiście, ze ona lubi seks ale w
    > y lubicie jeszcze bardziej więc my możemy stawiać dodatkowe żądania" a 2 lata t
    > emu narzekała na mężczyzn, że "pchają łapy, a ona chce wcześniej kolacji i wie
    > czoru przy świecach" jest na prawde b. inteligentna, oczytana, skończyła studia
    > , których nigdy bym nie skończył bo bym nie dał rady, potem pracowała na stanow
    > isku kierowniczym w duży koncernie na pewno może się uważać za kobietę, która w
    > iele sobą reprezentuje.

    Mam inne doświadczenia, nie doświadczyłam zmasowanego bezpardonowego traktowania w podeszłym wieku. Poza historią z loczkiem ;-)


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 17.07.18, 19:47
    aandzia43 napisała:

    > Mam inne doświadczenia, nie doświadczyłam zmasowanego bezpardonowego traktowani
    > a w podeszłym wieku
    Ona też już pewnie nie doswiadczy.
    Nie podejmie ryzyka "przegranej" więc szansy na wygraną tez pewnie nie będzie

  • aandzia43 17.07.18, 20:08
    morrison9 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Mam inne doświadczenia, nie doświadczyłam zmasowanego bezpardonowego trak
    > towani
    > > a w podeszłym wieku
    > Ona też już pewnie nie doswiadczy.
    > Nie podejmie ryzyka "przegranej" więc szansy na wygraną tez pewnie nie będzie
    >

    Nie rozumiem, mógłbyś rozjaśnić?
    Mnie chodziło o to, że wśród iluś tam spotkań, mniej czy bardziej udanych, nie doświadczyłam braku atencji i wyczucia. Zasadniczo.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 18.07.18, 09:10
    aandzia43 napisała:

    > Nie rozumiem, mógłbyś rozjaśnić?
    > Mnie chodziło o to, że wśród iluś tam spotkań, mniej czy bardziej udanych, nie
    > doświadczyłam braku atencji i wyczucia. Zasadniczo.
    No a ona doświadczyła
    I w sumie to samo w sobie nie miałoby takiego znaczenia gdyby nie to, ze wiąże się to z ogólnym spadkiem gotowości mężczyzn do dawania jej "seks+" zamiast samego "seks"
    I to jest pewnie głowny powód jej frustracji.
    A nie sam pojedynczy drobny incydent.
  • gogol77 17.07.18, 16:48
    aandzia43 napisała:
    > A kobiety? Pewnie różnie tak jak różny mają stosunek do swojej urody i powodzenia i jak różny wpływ na ogólne poczucie wartości ma dla nich powodzenie u mężczyzn. Zwykło się mówić, że piękne kobiety gorzej znoszą starzenie się. Myślę że niekoniecznie. Te narcystyczne na pewno. Te normalne, z rozbudowanymi wieloma sferami życia, z rożnymi aktywnościami, z głębokimi kontaktami międzyludzkimi i związkami z ludźmi przechodzą starzenie lepiej. >

    Andzia to mądra kobita jest! Nie nie podlizuję się bo stary kurwa jestem. Ale gdybym był młodszy (i wolny!) to.....
    Ale sporo kobiet zestarzało się w moim otoczeniu (nie koniecznie "w moich ramionach" ale też) i jest dokładnie tak jak pisze Andzia!
    ---------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 17.07.18, 19:40
    gogol77 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    > > A kobiety? Pewnie różnie tak jak różny mają stosunek do swojej urody i po
    > wodzenia i jak różny wpływ na ogólne poczucie wartości ma dla nich powodzenie u
    > mężczyzn. Zwykło się mówić, że piękne kobiety gorzej znoszą starzenie się. My
    > ślę że niekoniecznie. Te narcystyczne na pewno. Te normalne, z rozbudowanymi wi
    > eloma sferami życia, z rożnymi aktywnościami, z głębokimi kontaktami międzyludz
    > kimi i związkami z ludźmi przechodzą starzenie lepiej. >
    >
    > Andzia to mądra kobita jest! Nie nie podlizuję się bo stary kurwa jestem. Ale g
    > dybym był młodszy (i wolny!) to.....
    > Ale sporo kobiet zestarzało się w moim otoczeniu (nie koniecznie "w moich ramio
    > nach" ale też) i jest dokładnie tak jak pisze Andzia!

    Dzięki Gogol za dobre słowo, wiem ze się nie podlizujesz :-) Gdybyś nie był podwójnie żonaty... ;-)




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 19.07.18, 09:54
    aandzia43 napisała:
    >... Gdybyś nie był podwójnie żonaty... ;-)

    Boh trojcu ljubit !
    --------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 19.07.18, 09:55
    gogol77 napisał:
    > Boh trojcu ljubit !

    Zapmniałem dodać to : ;-) ;-) i he, he, he !
    -----------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • mabelle2000 17.07.18, 15:56
    kutuzow napisał:

    > Widzę to podobnie. To trochę takie narzekanie celebryty na paparazzi (że żyć sp
    > okojnie nie dają). Gdy jest się zapraszanym do TV śniadaniowej to paparazzi wku
    > rzają, jednak gdy 5 minut sławy mija i telefony z TV przestają dzwonić, to "prz
    > ybladłe" gwiazdy nagle same robią rożnego rodzaju "ustawki" zdjęciowe, żeby tyl
    > ko znów być w środku zainteresowania.

    Jesli celem jest " byc w srodku zainteresowania". Jesli nie jest, a z zainteresowania nie czerpie sie korzysci, nie jest ono zrodlem dowartosciowania, to nie jest ono potrzeba dla kobiety.
    Jesli porownujesz kobiety do celebrytow, to aby zachowac Twoja narracje trzeba by porownac mezczyzn do psow z wywieszonym jezorem, co wyruchaja 80% suk znajdujacych sie w poblizu. Bzdura, nie ? :-D
  • morrison9 17.07.18, 16:11
    mabelle2000 napisała:

    > porownac mezczyzn do psow z wywieszonym jezorem, co wyruchaja 80% suk znajdujacych sie > w poblizu. Bzdura, nie ?
    Nie.
    Jak najbardziej prawda.
    Z drobnymi poprawkami i zastrzeżeniami ale prawda.
  • mabelle2000 17.07.18, 16:19
    morrison9 napisał:

    > Nie.
    > Jak najbardziej prawda.
    > Z drobnymi poprawkami i zastrzeżeniami ale prawda.

    No wlasnie dlatego bzdura bo z roznych powodow nie sa w stanie wyruchac 80 %. Podobnie jak cala populacja kobiet nie karmi sie meskim zainteresowaniem, ani nie buduje na nim poczucia swojej wartosci.
  • sabat3 17.07.18, 16:29
    mabelle2000 napisała:
    > No wlasnie dlatego bzdura bo z roznych powodow nie sa w stanie wyruchac 80 %

    Nie wiem co ma piernik do wiatraka.

    . P
    > odobnie jak cala populacja kobiet nie karmi sie meskim zainteresowaniem, ani ni
    > e buduje na nim poczucia swojej wartosci.

    A to akurat prawda, baby maja generalnie mezczyzn w dupie. A faceci za nimi gonia. Natura byla dla meskiej plci dosc wredna.
  • druginudziarz 17.07.18, 16:44
    sabat3 napisał:

    > . P
    > > odobnie jak cala populacja kobiet nie karmi sie meskim zainteresowaniem,
    > ani ni
    > > e buduje na nim poczucia swojej wartosci.
    >
    > A to akurat prawda, baby maja generalnie mezczyzn w dupie. A faceci za nimi gon
    > ia. Natura byla dla meskiej plci dosc wredna.

    Analogicznie jak prawa fizyki czy arytmetyka, natura nie może być "wredna" ;)
  • mabelle2000 17.07.18, 16:45
    sabat3 napisał:

    > Nie wiem co ma piernik do wiatraka.

    A wiesz co to sa uogolnienia ? Wrzucanie calej meskiej / damskiej populacji do jednego wora ? Ale potem sie okazuje, ze jednak nie wiekszosc i nie nawet polowa.

    > A to akurat prawda, baby maja generalnie mezczyzn w dupie. A faceci za nimi gon
    > ia. Natura byla dla meskiej plci dosc wredna.

    Bzdury gadasz. Nic nie zastapi mojego kutasa. Przy nim to nawet lubie mowic ze " mysle dopiero wtedy jak jestem podlaczona do mozgu " :-D
  • morrison9 17.07.18, 17:17
    sabat3 napisał:

    > A to akurat prawda, baby maja generalnie mezczyzn w dupie. A faceci za nimi gon
    > ia. Natura byla dla meskiej plci dosc wredna.
    Widzisz, rzecz w tym , że to zbyt grube uproszczenie.
    Tak grube, że aż podchodzące pod nieprawdę.

    Moim zdaniem:
    1) Kobiety też lubią seks ale męzczyźni lubią go bardziej.
    2) Są mężczyźni o niskim bądź zerowym libido ale takich kobiet jest więcej
    3) Mężczyźni są w większosci poligamiczni (nawet jeśli się tego wypierają) więc kreują wysokie zapotrzebowanie na seks
    Skutkiem powyższych jest m. inn. Twoje małżeństwo, to forum, piosenki Leonarda Cohena oraz na przykład popyt na czerwone sportowe kabriolety :-)
  • morrison9 17.07.18, 16:30
    mabelle2000 napisała:

    > No wlasnie dlatego bzdura bo z roznych powodow nie sa w stanie wyruchac 80 %.
    Oczywiście, że nie są w stanie.
    Ale by chcieli.
    Może nie 80% tylko 70%
    Może 70% ale tych w miarę młodych.
    (to są te zastrzeżenia o których pisałem)
    Ale by chcieli :-)
  • sabat3 17.07.18, 16:26
    mabelle2000 napisała:
    > Twoja narracje trzeba
    > by porownac mezczyzn do psow z wywieszonym jezorem, co wyruchaja 80% suk znajdu
    > jacych sie w poblizu. Bzdura, nie ? :-D

    Dlaczego bzdura? To dosc trafny opis.
  • hello-kitty2 17.07.18, 19:51
    aandzia43 napisała:

    > Owszem, jest duża szansa ze się przejmie. Mówię ci to jako niemloda kobieta (z
    > tym ze we mnie nie ma pogardy dla mężczyzn, fakt ;-)). Zainteresowanie płci pr
    > zeciwnej (i tej samej dla niektórych) jest szalenie mile i dowartościowujące. N
    > o więc jeśli spada gęstość atmosfery spojrzeń i gestów w której grzejesz się il
    > eś lat, to robi ci się ciut chłodniej. Kobiety budujące na podziwie meskim swoj
    > e poczucie wartości mogą dramatycznie przechodzić ten czas i nigdy nie wyjść z
    > traumy spadającego (w końcu do prawie zera) braku męskiego zainteresowania.
    > Więc twoja koleżanka może mieć facetów w dupie, ale ich adoracja bez wątpienia
    > niemiła dla niej nie jest. No chyba ze ja ktoś kiedyś zgwałcił i boi się mężczy
    > zn.

    Zupelnie nie rozumiem takiego rozumowania. Naprawde obchodzi Cie w oogole jakis brak zainteresowania od strony mezczyzn, korzy nigdy nie byli i nie beda w kregu twojego zainteresowania? Mnie nawet nie boli brak zainteresowania mezczyzn, ktorzy sa w moim kregu zainteresowania z malym wyjatkiem tych, w ktorych zdazylam sie juz emocjonalnie zaangazowac. Brak zainteresowania jaki teraz zaliczam na ulicach jest powiedzialabym teraz powodem poczucia bezpieczenstwa, szczescia, gdy bedac mloda i przemierzajac dystans od przystanku autobusowego do klatki dlugosci 5 min drogi mialam autentycznie serce w gardle ze strachu. Wiecznie zylam w strachu, a moja matka wisiala wiecznie w oknie, gdy mialam wracac czesto do poznej nocy, nawet gdy wstawala nastepnego dnia o 4:00 do roboty, tyle razu za mlodu bylam goniona, probowano mnie obmacywac, pokazywano mi narzady, masturbowano sie przede mna choc lazilam w kieckach do ziemi. Na chuj mi to dalej? Teraz laze po 23:00 na marsze z suchawkami w uszach i wreszcie czuje sie dobrze, bezpiecznie. Pakowanie na silce tez sie do tego przyczynilo. Zainteresowanie meskie nie konczy sie wylacznie na milych usmiechach i ofertach pomocy, jest przeciez ciemna strona mocy meskiego zainteresowania.

    --
    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
  • aandzia43 17.07.18, 20:20

    > Zupelnie nie rozumiem takiego rozumowania. Naprawde obchodzi Cie w oogole jakis
    > brak zainteresowania od strony mezczyzn, korzy nigdy nie byli i nie beda w kre
    > gu twojego zainteresowania? Mnie nawet nie boli brak zainteresowania mezczyzn,
    > ktorzy sa w moim kregu zainteresowania z malym wyjatkiem tych, w ktorych zdazyl
    > am sie juz emocjonalnie zaangazowac.

    Trochę będzie mi brakowało, jestem nieco próżna :-) Może ty nie jesteś i stąd obojętność. Może to lepiej.
    Ale żył sobie akurat z tego powodu nie podetnę ;-)


    Brak zainteresowania jaki teraz zaliczam n
    > a ulicach jest powiedzialabym teraz powodem poczucia bezpieczenstwa, szczescia,
    > gdy bedac mloda i przemierzajac dystans od przystanku autobusowego do klatki d
    > lugosci 5 min drogi mialam autentycznie serce w gardle ze strachu. Wiecznie zyl
    > am w strachu, a moja matka wisiala wiecznie w oknie, gdy mialam wracac czesto d
    > o poznej nocy, nawet gdy wstawala nastepnego dnia o 4:00 do roboty, tyle razu z
    > a mlodu bylam goniona, probowano mnie obmacywac, pokazywano mi narzady, masturb
    > owano sie przede mna choc lazilam w kieckach do ziemi. Na chuj mi to dalej? Ter
    > az laze po 23:00 na marsze z suchawkami w uszach i wreszcie czuje sie dobrze, b
    > ezpiecznie. Pakowanie na silce tez sie do tego przyczynilo. Zainteresowanie mes
    > kie nie konczy sie wylacznie na milych usmiechach i ofertach pomocy, jest przec
    > iez ciemna strona mocy meskiego zainteresowania.

    Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod tym tekstem. Co prawda świry i zolnierze w czasie wojny gwałcą nawet staruszki, ale do burdelu juz od dawna mnie nie porwą. A w autobusach macają młodki i w krzakach pokazują młódkom nie tylko dlatego, że ładniejsze, ale dlatego że dojrzałe kobiety są bardziej pewne siebie i zamiast czerwienić się w szoku i traumy pielęgnować łapią za parasolkę i tłuką nią zboka ;-)



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • zawle 17.07.18, 21:11
    hello-kitty2 napisała: > Zupelnie nie rozumiem takiego rozumowania. Naprawde obchodzi Cie w oogole jakis
    > brak zainteresowania od strony mezczyzn, korzy nigdy nie byli i nie beda w kre
    > gu twojego zainteresowania?

    Czyli 80%:))

    Mnie nawet nie boli brak zainteresowania mezczyzn,
    > ktorzy sa w moim kregu zainteresowania z malym wyjatkiem tych, w ktorych zdazyl
    > am sie juz emocjonalnie zaangazowac.

    Procenty spadają na łeb i szyje:))

    Brak zainteresowania jaki teraz zaliczam n
    > a ulicach jest powiedzialabym teraz powodem poczucia bezpieczenstwa, szczescia,
    > gdy bedac mloda i przemierzajac dystans od przystanku autobusowego do klatki d
    > lugosci 5 min drogi mialam autentycznie serce w gardle ze strachu.

    To tam u was nie napadają rabunkowo?:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • zawle 17.07.18, 21:27
    Siedzę sobie na FB a tam...
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23682383,nowy-dwor-gdanski-22-latek-zaatakowal-biegnaca-kobiete-zgwalcil.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • gogol77 17.07.18, 16:26
    hello-kitty2 napisała:
    > Ja obserwuje moja piekna przyjaciolke (35 lat) jak mezczyzni sie do niej kleja zainteresowaniem. Ona nimi gardzi. Myslisz, ze jak jej to zainteresowanie odejdzie z wiekiem, moze juz za 5 lat, to sie tym w ogole przejmie? Ona i tak ma ich wszystkich gleboko w dupie juz teraz. >

    No to ma tak jak w tytule wątku. Albo jest les. Zły przykład.
    --------------------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • gogol77 15.07.18, 16:55
    morrison9 napisał:
    > Jeśli kobieta jest szczęśliwą mężatką to być może motywacja zaczepiającego ją faceta nie różni się od motywacji jej własnego męża w momencie kiedy zawierał on z nią znajomość.>

    Ale mabelle mówi o motywacji do pomocy, która to motywacja może być nie do końca bezinteresowna. A nie do zaczepiania!
    Zaczepiamy bo chcemy poruchać a pomagamy z pobudek humanitarnych ale czasem. zdarza się, że ....patrz wyżej
    -- ---------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 15.07.18, 17:55
    gogol77 napisał:

    > Ale mabelle mówi o motywacji do pomocy, która to motywacja może być nie do końc
    > a bezinteresowna. A nie do zaczepiania!
    A ja mówię, że to zaczepianie i oferowanie się z pomocą to jednak jest jakiś rodzaj przywileju życiowego.
    Ja doskonale rozumiem, ze na samym fakcie bycia obiektem seksualnym trudno zbudować swoje szczęście , poczucie spełnienia itd ale jeszcze trudniej jest to osiągnąć kiedy tym obiektem się przestaje być.
  • zawle 15.07.18, 17:29
    morrison9 napisał:
    > Kiedyś napisałem, ze "bycie kobietą daje pewne przywileje"
    > Reakcja podobna: Co Ty bredzisz? Ja tych przywilejów nie widzę!! ... itd.
    > A jakiś czas temu ktoś tu wrzucił artykuł o tym, że 80% kobiet postrzeganych je
    > st przez mężczyzn jako atrakcyjne natomiast zaledwie 20% mężczyzn postrzeganych
    > jest przez kobiety jako atrakcyjni.
    >
    > Toż to po prostu podobne teza jak ta moja ale ujęta w nico inny sposób.
    > > Zalozmy jednak ze kobieta jest na tyle nieudaczna, ze z wieloma rzeczami
    > sobie
    > Nie będzie musiała i nie daje.
    > Ktoś chce jej pomóc, pocieszyć, zabawić.
    > A w razie czego jeśli jej nie będzie pasowało to umieści faceta w friendzone.
    A możemy o TWOICH motywacjch....dzielisz się radami czy swoimi lękami?


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • morrison9 15.07.18, 17:51
    zawle napisała:

    > A możemy o TWOICH motywacjch....dzielisz się radami czy swoimi lękami?
    Dzielę się refleksjami i spostrzeżeniami, które nachodzą mnie kiedy skądinąd inteligentne kobiety zdają się kompletnie nie rozumieć pewnych mechanizmów i wyrażają zaskoczenie faktem, że "to tak działa"
    Oczywiście one zdają sobie sprawę, że jeden czy drugi facet oferujący się z pomocą z dużym prawdopodobieństwem odczuwa potrzebe dobrania się do nich.
    Nie wiedzą natomiast, że te wszystkie wspaniałe momenty , które w swoim życiu przeżyły z płcią przeciwną wynikały z podobnych mechanizmów a jedyna różnica byłą taka, ze ten, który je chciał przelecieć akurat był w ich typie albo mówiąc ogólniej: bardziej wpasowywał się w ich oczekiwania i w związku z tym stało się to zalążkiem dłuższej relacji.
  • zawle 15.07.18, 18:30
    morrison9 napisał:
    > Dzielę się refleksjami i spostrzeżeniami, które nachodzą mnie kiedy skądinąd in
    > teligentne kobiety zdają się kompletnie nie rozumieć pewnych mechanizmów i wyra
    > żają zaskoczenie faktem, że "to tak działa"

    To uwielbiam w facetach...że są tak niezmordowani w tłumaczeniu nam świata i pózniejszym osądzanie naszych wyborów.


    > Oczywiście one zdają sobie sprawę, że jeden czy drugi facet oferujący się z pom
    > ocą z dużym prawdopodobieństwem odczuwa potrzebe dobrania się do nich.
    > Nie wiedzą natomiast, że te wszystkie wspaniałe momenty , które w swoim życiu p
    > rzeżyły z płcią przeciwną wynikały z podobnych mechanizmów a jedyna różnica był
    > ą taka, ze ten, który je chciał przelecieć akurat był w ich typie albo mówiąc o
    > gólniej: bardziej wpasowywał się w ich oczekiwania i w związku z tym stało się
    > to zalążkiem dłuższej relacji.

    I na tym polega wasz problem...trudność zaakceptowania że dają innym, a nie mi.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • morrison9 15.07.18, 19:21
    zawle napisała:

    > To uwielbiam w facetach...że są tak niezmordowani w tłumaczeniu nam świata i pó
    > zniejszym osądzanie naszych wyborów.
    Ja jestem jednak "zmordowany"
    Unikam spotkań przy kawie z przyjaciółkami, którym musiałbym powiedzieć:
    "A co sobie myślałaś?? Że mądrość życiową masz??
    Ty po prostu fajną dupą byłaś więc Ci wiele rzeczy wychodziło.
    Teraz już nie jesteś i nagłe zdziwienie jaki ten świat jest okrutny"


    > I na tym polega wasz problem...trudność zaakceptowania że dają innym, a nie mi.
    Mnie takiego podejścia nie przypisuj.
    Uwierz mi. Sam często szydzę z facetów, którzy mają tego rodzaju ból dupy.
    Oj, to zazwyczaj ich czuły punkt :-)
    Dlatego się na mnie obrażają.

  • proteinawy 15.07.18, 20:42
    > To uwielbiam w facetach...że są tak niezmordowani w tłumaczeniu nam świata i pózniejszym osądzanie naszych wyborów. <

    Nie wszyscy. Twoj chlop ogranicza sie do słuchania, jak mówiłaś. Czy chodzi o to ze wszyscy maja siedzieć cicho, względnie łasić sie albo przytakiwać, z forum włącznie?
  • zawle 16.07.18, 11:14
    proteinawy napisał(a):
    > Nie wszyscy. Twoj chlop ogranicza sie do słuchania, jak mówiłaś.

    słuchanie nie przeszkadza mu mieć swojego zdania. Ty z tego co tu piszesz też jesteś z tych milczących ( w domu). Może posiadł Twoją mądrość?:)))

    Czy chodzi o t
    > o ze wszyscy maja siedzieć cicho, względnie łasić sie albo przytakiwać, z forum
    > włącznie?

    Metody podawczo- oceniające nawet w pedagogice odchodzą do lamusa. A co dopiero pomiędzy partnerami. O ile kobieta jest partnerem.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • proteinawy 17.07.18, 02:14
    > słuchanie nie przeszkadza mu mieć swojego zdania.

    Skąd wiesz?

    > Ty z tego co tu piszesz też jesteś z tych milczących ( w domu). Może posiadł Twoją mądrość?:)))

    On najwyraźniej posiadł tajemnice komunikacji w zwiazku (Ty mowisz, on słucha ale moze mieć własne zdanie).

    My z żonka opanowaliśmy tajemnice nie irytowania sie bez potrzeby. I sobie milczymy.
  • proteinawy 15.07.18, 17:42
    > Wiec jak jej pomoga, to kazdemu bedzie musiala dawac dupy w ramach wdziecznosci ? :-) <

    To jest jedna z opcji.

    Druga: nauczyć sie radzić sobie (to Twoj wybór?).

    Trzecia: załatwić frajera na „pan mnie źle zrozumiał” (pod-problem: w każdej kolejnej takiej sytuacji trzeba znaleźć nowego frajera).

    Czwarta: specjalizacja, czyli zamiast spinać sie w tematach ktore ja nie interesują moze zawiązać dwuosobowy team z kims kto te sprawy załatwia od ręki ale nie moze robić czegos co ona moze.
  • morrison9 15.07.18, 18:01
    proteinawy napisał(a):

    > Druga: nauczyć sie radzić sobie (to Twoj wybór?).
    No tu nie chodzi tylko o problemy typu "zmienić koło w samochodzie" albo "zawiesić półkę"
    Mógłbym wskazać kilka znajomych, które stosowały strategię życiową typu
    "rozwiodę się a potem zaraz się kolejka do mnie ustawi bo jak będe wolna to wszystko będzie wyglądało tak jak wtedy kiedy miałam 25 lat"
    No okazało się, że jednak po rozwodzie tak to nie wyglądało a stan w którym ciągle sie jest zaczepianym przez różnych mężczyzn a jedynym wyzwaniem jest wybór tego właściwego bynajmniej nie trwa wiecznie.


    > Trzecia: załatwić frajera na „pan mnie źle zrozumiał” (pod-problem: w każdej ko
    > lejnej takiej sytuacji trzeba znaleźć nowego frajera).
    Otóż to.
    Na prawdę większość kobiet nie ma problemu z wpasowaniem się w taką sytuację i obce są im dylematy typu "jak przyjmę pomoc to będę musiała dac dupy" :-)
  • gogol77 15.07.18, 18:18
    morrison9 napisał:
    > No tu nie chodzi tylko o problemy typu "zmienić koło w samochodzie" >

    Vabank: A na co Natalia zbałamuciła Kramera ? Tak skutecznie, że liczył, baa!, był pewien, że będzie ruchanko. A gdyby ona była.... tylko taka sobie - to by Kramer nie podążył z kwiatami do jej garsoniery. Samo życie!
    ----------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 15.07.18, 19:13
    gogol77 napisał:

    > morrison9 napisał:
    > > No tu nie chodzi tylko o problemy typu "zmienić koło w samochodzie" >
    >
    > Vabank: A na co Natalia zbałamuciła Kramera ? Tak skutecznie, że liczył, baa!,
    > był pewien, że będzie ruchanko. A gdyby ona była.... tylko taka sobie - to by K
    > ramer nie podążył z kwiatami do jej garsoniery. Samo życie!
    Napisałem, ze chodzi NIE TYLKO o zmianę koła.


  • mabelle2000 15.07.18, 18:28
    morrison9 napisał:

    > Mógłbym wskazać kilka znajomych, które stosowały strategię życiową typu
    > "rozwiodę się a potem zaraz się kolejka do mnie ustawi bo jak będe wolna to wsz
    > ystko będzie wyglądało tak jak wtedy kiedy miałam 25 lat"
    > No okazało się, że jednak po rozwodzie tak to nie wyglądało a stan w którym cią
    > gle sie jest zaczepianym przez różnych mężczyzn a jedynym wyzwaniem jest wybór
    > tego właściwego bynajmniej nie trwa wiecznie.

    No teraz to mnie na serio rozbawiles :-D Wolna babka jest wyjatkowo dobrym materialem do wyruchania. Mezczyzni to tchorze, wiec jezeli nie ma meza na horyzoncie, to dostaja doslownie wscieku fiuta na taka " niezagospodarowana". Zwlaszcza jesli ubzdurali sobie, ze samodzielna i nic oprocz seksu od nich nie bedzie chciala :-)

  • morrison9 15.07.18, 19:37
    mabelle2000 napisała:

    > Wolna babka jest wyjatkowo dobrym mate
    > rialem do wyruchania. Mezczyzni to tchorze,
    Kobiety natomiast są odważne.
    I dlatego facet żonaty to facet wartościowy, którego wartość została już zweryfikowana przez inną kobietę.
    I to mi się podoba :-)
  • mabelle2000 15.07.18, 19:47
    morrison9 napisał:

    > I dlatego facet żonaty to facet wartościowy, którego wartość została już zweryf
    > ikowana przez inną kobietę.
    > I to mi się podoba :-)

    Sorry, ale zonaty to odpad. Zwlaszcza ten, ktory probuje sie cwanie urzadzic zakladajac cichaczem haremik. Mozesz miec inne zdanie, nie przeszkadza mi to :-)
  • aandzia43 15.07.18, 19:55
    mabelle2000 napisała:

    > morrison9 napisał:
    >
    > > I dlatego facet żonaty to facet wartościowy, którego wartość została już
    > zweryf
    > > ikowana przez inną kobietę.
    > > I to mi się podoba :-)
    >
    > Sorry, ale zonaty to odpad. Zwlaszcza ten, ktory probuje sie cwanie urzadzic za
    > kladajac cichaczem haremik. Mozesz miec inne zdanie, nie przeszkadza mi to :-)

    Jeśli facet jest trwale związany/żonaty z fajną babką (niebrzydka, zrównoważona, bystra, ogarnięta, seksi) to znaczy ze jest wartościowym egzemlarzem. Juz zajętym oczywiście, ale wartościowym.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 15.07.18, 20:39
    aandzia43 napisała:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > morrison9 napisał:
    > >
    > > > I dlatego facet żonaty to facet wartościowy, którego wartość został
    > a już
    > > zweryf
    > > > ikowana przez inną kobietę.
    > > > I to mi się podoba :-)
    > >
    > > Sorry, ale zonaty to odpad. Zwlaszcza ten, ktory probuje sie cwanie urzad
    > zic za
    > > kladajac cichaczem haremik. Mozesz miec inne zdanie, nie przeszkadza mi t
    > o :-)
    >
    > Jeśli facet jest trwale związany/żonaty z fajną babką (niebrzydka, zrównoważon
    > a, bystra, ogarnięta, seksi) to znaczy ze jest wartościowym egzemlarzem. Juz z
    > ajętym oczywiście, ale wartościowym.

    Nie dopisałam: nie do ruszenia, bo jeśli daje się ruszyć, to jego wartość dramatycznie spada ;-)



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 15.07.18, 20:03
    mabelle2000 napisała:

    > Sorry, ale zonaty to odpad. Zwlaszcza ten, ktory probuje sie cwanie urzadzic za
    > kladajac cichaczem haremik. Mozesz miec inne zdanie, nie przeszkadza mi to :-)
    Droga mabelle.
    Może niczym król Julian wierzysz głęboko, że świat się kręci wokół Ciebie niemniej jednak uświadamiam Ci, że tak nie jest.
    Opisana przeze mnie zależność, podobnie jak i kilka innych (np wzrost atrakcyjności seksualnej mężczyzny z wiekiem) to zależność której doświadczam ja, doświadcza wielu moich znajomych. Obserwuję ją u wielu mężczyzn, których znam choć się z nimi nie przyjaźnię.
    Na prawdę żaden z nich nie przejmuje się tym, że jakaś mabelle ich dyskwalifikuje.
    Oni oceniają trend na podstawie swoich doświadczeń, wzrostu skuteczności "wyrywania", możliwości znalezienia atrakcyjnej kochanki vs. możliwośc znalezienia takiej samej kochanki 15 lat temu itd.
    I to jest dla nich ważne. A nie Twoje podejście
  • mabelle2000 15.07.18, 20:59
    morrison9 napisał:

    > Opisana przeze mnie zależność, podobnie jak i kilka innych (np wzrost atrakcyjn
    > ości seksualnej mężczyzny z wiekiem) to zależność której doświadczam ja, doświa
    > dcza wielu moich znajomych.
    > Oni oceniają trend na podstawie swoich doświadczeń, wzrostu skuteczności "wyryw
    > ania", możliwości znalezienia atrakcyjnej kochanki vs. możliwośc znalezienia ta
    > kiej samej kochanki 15 lat temu itd.
    > I to jest dla nich ważne.

    Krotko. Do czego jestes przydatny ? Dobrze ruchasz czy masz duzo kasy ? I jaka korzysc z atrakcyjnej kochanki skoro zona sapie Ci na plecach ? :-D
  • aandzia43 15.07.18, 22:58
    mabelle2000 napisała:

    > morrison9 napisał:
    >
    > > Opisana przeze mnie zależność, podobnie jak i kilka innych (np wzrost atr
    > akcyjn
    > > ości seksualnej mężczyzny z wiekiem) to zależność której doświadczam ja,
    > doświa
    > > dcza wielu moich znajomych.
    > > Oni oceniają trend na podstawie swoich doświadczeń, wzrostu skuteczności
    > "wyryw
    > > ania", możliwości znalezienia atrakcyjnej kochanki vs. możliwośc znalezie
    > nia ta
    > > kiej samej kochanki 15 lat temu itd.
    > > I to jest dla nich ważne.
    >
    > Krotko. Do czego jestes przydatny ? Dobrze ruchasz czy masz duzo kasy ? I jaka
    > korzysc z atrakcyjnej kochanki skoro zona sapie Ci na plecach ? :-D


    Wieczorowa poweekendową porą coś mi się przypomniało. Moja odpowiedz na pytanie co mozna miec ze starszego zonatego chlopa. Jedyny facet dużo starszy ode mnie co z nim spałam w młodości. Ja studentka 21 lat, z dala od domu i z dala od atrakcji życia na jakiejś pierdolonej studenckiej praktyce. Na zakręcie, znudzona jak mops, wyposzczona. On 37 (jakoś tak), jakis kierownik oddelegowany do zajmowania się studentami, żonaty, dzieciaty, nie mój typ ale nieobleśny, szczupły, energiczny, bystry, wygadany, silny, zwinny, towarzyski i dobrze odnajdujący się wśród młodzieży. Look jakis byl, Status tez. Wiekowych i żonatych do tej pory omijałam, ale tu, w izolacji niejako od świata, zareagowałam pozytywnie na zaloty. Sprofanowaliśmy biurka, dywany, kanapy i fotele gabinetu. Kochanek jako taki, nawet przyjemny, ale nie lepszy od młodzieńców co z nimi miałam do czynienia do tej pory, kondycyjnie niezły. Ani ja pierwsza, ani ostatnia w tym jego gabinecie. Wakacyjna przygoda dla obu stron, co to od poczatku wiadomo ze skończy sie z chwila mojego wyjazdu. I finał. Zbliza sie wyjazd z tego zesłania i on proponuje mi kontynuację milej znajomości, bo...umiem to robić, bo widać ze wiem czego chcę i sobie to biore, a inne jego panny (co je na ten status i jakiś look brał) "to jak co do czego dochodzi to leżą bez ruchu i czekają na koniec". No, to akurat zeznał z opadem szczęki po pierwszej nocy, propozycję kontynuacji złożył na koniec. Oczywiście ja też doznałam opadu szczęki bo w prostocie swojej owczesnej nie rozumiałam po co w ogóle wchodzić w intymną relację z mężczyzną i nie dążyć podczas niej z zapałem do zebrania jak najgrubszej warstwy miodku. No bez sensu kompletnie, strata czasu i energii. Ale do rzeczy: ten pan, pukający laski na boku, z opinią babiarza, miał jakieś smutne, z mojego punktu widzenia, w gruncie rzeczy doświadczenia. Nie to żebym go jakoś szczególnie żałowała ;-) Pukał młode ciała, ciała leciały na jego Status w pierwszej kolejności i nienajgorszy Look w drugiej, ale ciała zaćmiony odbiór swoich potrzeb chyba miały, jeśli sama akcja była im dość obojętna. Czy ktoś może pomóc mi rozkminic to?
    A co można mieć ze starszego żonatego kochanka? No właśnie w lozku nic szczególnego, czego by się nie znalazło u rowiesnika bez żony. Jakieś inne profity może tak, ale konkrety są jakie są - jeden lepszy, drugi gorszy, to ze się facet zestarzal i zarobił trochę kasy nie zrobi z niego nagle lepszego kochanka. Naturalnie zwiększy mu się dostęp do damskich majtek, ale czy się te majtki przy nim ostaną na następne numerki to już inna sprawa, od Statusu niezależna. Jak tu ktoś napisał: w łóżku spadają nie tylko majtki ale i łuski z oczu i wychodzi naga prawda.
    Odmówiłam uprzejmie i wyjechałam.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 16.07.18, 09:53
    aandzia43 napisała:
    > Sprofanowaliśmy biurka, dywany, kanapy i fotele gabinetu.>

    :-) :-) :-)
    Andziu! Uwielbiam Cię!! Za tę frazę!! I za całą resztę opowieści też!!!
    ------------------------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • morrison9 16.07.18, 09:05
    mabelle2000 napisała:

    > Krotko. Do czego jestes przydatny ?
    Najwyraźniej do czegoś jesteśmy przydatni skoro możemy zaobserwować wspomniane przeze mnie trendy i odpowiednią ilośc chętnych kobiet.
    I niekoniecznie musimy wiedzieć jakie potrzeby kobiet zaspokajamy jeśli tylko efekt końcowy jest taki, ze nasze potrzeby także są zaspokajane.

    > I jaka korzysc z atrakcyjnej kochanki skoro zona sapie Ci na plecach ? :-D
    No, posiadanie żony jest bardzo ważne w relacjach z kochanką.
    Uniemożliwia kochance dyktowanie warunków.
    Kochanka świadoma faktu, ze mężczyzna może w każdej chwili odwrócić się na pięcie i odejśc do żony musi w znacznie większym stopniu uwzględniać stanowisko mężczyzny w swoich założeniach, oczekiwaniach itd.
  • aandzia43 16.07.18, 11:02
    morrison9 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > Krotko. Do czego jestes przydatny ?
    > Najwyraźniej do czegoś jesteśmy przydatni skoro możemy zaobserwować wspomniane
    > przeze mnie trendy i odpowiednią ilośc chętnych kobiet.
    > I niekoniecznie musimy wiedzieć jakie potrzeby kobiet zaspokajamy jeśli tylko e
    > fekt końcowy jest taki, ze nasze potrzeby także są zaspokajane.


    To fakt, do czegoś na pewno, bo branie jakieś jest. Nie wnikasz tylko bierzesz, rozumiem, czasem lepiej nie rozgryzać tematu za bardzo. Na zasadzie "nie zadawaj pytań, jeśli nie chcesz usłyszeć odpowiedzi".

    Ale Mabelle chce jednak wiedzieć po co żonaci niemłodzi faceci ze Statusem i Money oraz zakładam ze nienajgorszym Lookiem są potrzebni kobietom. Mogę się pokusić o kilka propozycji:

    - do seksu zadadniczo lepsi są młodsi: ciało, potencja, świeżość, (jak facet jest kiepski w te klocki do trzydziestki potem też jest kiepski), więc jesteście potrzebni do seksu wyłącznie w przypadku gdy jesteście naprawdę dobrymi kochankami, macie dobrą potencję i niezły mimo wieku Look oraz energię i świeżość zachowań (przypuszczalnie Gogol)
    - do sponsoringu mniej lub bardziej zawoalowanego
    - do pasienia ego kobiecego, "taki fajny gość mnie chce". To są rzeczy dla mnie niezrozumiałe duszą i podbrzuszą, ale na rozum wiem ze mają miejsce. I to chyba całkiem często. Może to te laski co je bzykał mój przelotny Kierownik - dawały się uwieść ale po zdjęciu majtek cel osiągnięty i koniec podniet.
    - do realizacji potrzeby "jestem lepsza od niej", w tym wypadku od żony - tzw. ambitne udowadniaczki
    - do wypełnienia czymś rozpaczliwej samotności
    - do zaspokojenia potrzeby nie wiązanie się na stałe - grupa kobiet wchodzących notorycznie w relacje bez przyszłości.

    Ktoś coś jeszcze dorzuci?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 11:21
    aandzia43 napisała:

    > To fakt, do czegoś na pewno, bo branie jakieś jest. Nie wnikasz tylko bierzesz,
    > rozumiem, czasem lepiej nie rozgryzać tematu za bardzo. Na zasadzie "nie zadaw
    > aj pytań, jeśli nie chcesz usłyszeć odpowiedzi".
    No ja akurat wnikam bo lubię analizować (na co zwraca mi uwagę wielu moich rozmówców w realu)
    Ja tylko zaznaczyłem, że niekoniecznie trzeba wnikać jeśli się nie chce a efekty działań są mimo braku analizy zadowalające.
  • gogol77 16.07.18, 11:28
    aandzia43 napisała:
    > - do sponsoringu mniej lub bardziej zawoalowanego
    Ten temat jest mi obcy
    > - do pasienia ego kobiecego, "taki fajny gość mnie chce" >
    Przez skromność (wrodzoną!) - no coments. Ale TJ mówi, że "jej kobiecość jest mile łechtana"
    > - do realizacji potrzeby "jestem lepsza od niej", w tym wypadku od żony
    Tak mi mówiła taka pani dr. w Libii
    > - do wypełnienia czymś rozpaczliwej samotności
    Nie wiem czy tak kiedyś z którąś było? Raczej nie... bo to mądre, wyzwolone kobiety były i faceci na nie lecieli.
    > - do zaspokojenia potrzeby nie wiązanie się na stałe>
    Częsty przypadek (chyba?)
    > Ktoś coś jeszcze dorzuci?>
    A miłość??
    ------------------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • aandzia43 16.07.18, 12:14
    > Częsty przypadek (chyba?)
    > > Ktoś coś jeszcze dorzuci?>
    > A miłość??

    Sorry Gogol, ale to ostatnie z zastosowań żonatych ;-) Raczej wypadek przy pracy.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gogol77 16.07.18, 12:27
    aandzia43 napisała:
    > Sorry Gogol, ale to ostatnie z zastosowań żonatych ;-) Raczej wypadek przy pracy.>

    :-( :-( :-(
    -------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • sabat3 16.07.18, 11:39
    Kwestia odpowiedzi na temat tego do czego zonaci mezczyzni moga byc potrzebni kobietom jest troche niewlasciwie postawiona. Bo w praktyce do niczego, ale zapominacie o dosc waznej sprawie. Rzecz zasadza sie na umiejscowieniu kobiety na skali racjonalna - emocjonalna. Na jednym biegunie sa kobiety chlodno analizujace rzeczywistosc, zadaniowe - i te beda omijac zonatych jak krowi placek na polnej drodze. Ale na drugim znajduja sie dziewczyny podazajace za emocjami, porywami serca - a te nie sa racjonalne i nie koncentruja sie na bilansie zyskow. Reasumujac - zonaty chlop jest babie kompletnie do niczego nie potrzebny, wiec jedyne co moze ich polaczyc to zakochanie, ktore jest kompletnie nieracjonalne i nie zwiazane z kalkulacjami.
    Moim zdaniem kochanki rekrutuja sie glownie z dziewczyn mocno uczuciowych.
  • morrison9 16.07.18, 11:57
    sabat3 napisał:

    > Moim zdaniem kochanki rekrutuja sie glownie z dziewczyn mocno uczuciowych.
    Z drugiej strony mogą rekrutować się spośród tych zamężnych.

  • aandzia43 16.07.18, 12:11
    sabat3 napisał:

    > Kwestia odpowiedzi na temat tego do czego zonaci mezczyzni moga byc potrzebni k
    > obietom jest troche niewlasciwie postawiona. Bo w praktyce do niczego,

    No tak, Morrison się rozpisał, ja się rozpisała, miliony kobiet sypiają z żonatym, a Sabat wie swoje ;-) Zjedz snikersa.


    ale zapo
    > minacie o dosc waznej sprawie. Rzecz zasadza sie na umiejscowieniu kobiety na s
    > kali racjonalna - emocjonalna. Na jednym biegunie sa kobiety chlodno analizujac
    > e rzeczywistosc, zadaniowe - i te beda omijac zonatych jak krowi placek na poln
    > ej drodze. Ale na drugim znajduja sie dziewczyny podazajace za emocjami, porywa
    > mi serca - a te nie sa racjonalne i nie koncentruja sie na bilansie zyskow. Rea
    > sumujac - zonaty chlop jest babie kompletnie do niczego nie potrzebny

    Brednie Sabat, rzeczywistośc przeczy.


    wiec jed
    > yne co moze ich polaczyc to zakochanie, ktore jest kompletnie nieracjonalne i n
    > ie zwiazane z kalkulacjami.
    > Moim zdaniem kochanki rekrutuja sie glownie z dziewczyn mocno uczuciowych.

    Bardziej skomplikowane. Na długie lata to zakochanie, uzależnienie, rozpacz, albo po prostu wygodny i fajny układ.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 16.07.18, 16:24
    aandzia43 napisała:
    > No tak, Morrison się rozpisał, ja się rozpisała, miliony kobiet sypiają z żonat
    > ym, a Sabat wie swoje ;-) Zjedz snikersa.

    Masz rację, przelałem w swoją wypowiedź stanowczo zbyt wiele indywidualnej narracji.
    Owszem, zgadzam się, że lwia część związków kochanek z żonatymi mężczyznami jest zaawansowaną formą sponsoringu (szczególnie układy typu misio i małolata), zdecydowanie zaślepił mnie własny "punkt siedzenia".
    Spróbuję się trochę usprawiedliwić - nie jest to w najmniejszym stopniu część "mojej" rzeczywistości. Śledzę takie układy z oddali, nie wgłębiam się, nigdy mnie to nie interesowało. Ale muszę przyznać, że to chyba jednak mainstream, a nie moje "emocje".
  • mabelle2000 16.07.18, 12:32
    sabat3 napisał:

    > Rzecz zasadza sie na umiejscowieniu kobiety na s
    > kali racjonalna - emocjonalna. Na jednym biegunie sa kobiety chlodno analizujac
    > e rzeczywistosc, zadaniowe - i te beda omijac zonatych jak krowi placek na poln
    > ej drodze. Ale na drugim znajduja sie dziewczyny podazajace za emocjami, porywa
    > mi serca - a te nie sa racjonalne i nie koncentruja sie na bilansie zyskow.

    A skad Ty to wiesz ? A moze wlasnie one sobie przeliczyly, ze wydoje z kasy / pobzykam sie / skorzystam z rozrywek, ale nie bede musiala wspierac i martwic sie jak mu sie noga podwinie / zdrowie posypie. Wygodnie i bez zobowiazan.

    Rea
    > sumujac - zonaty chlop jest babie kompletnie do niczego nie potrzebny, wiec jed
    > yne co moze ich polaczyc to zakochanie, ktore jest kompletnie nieracjonalne i n
    > ie zwiazane z kalkulacjami.

    Na jak dlugo ? Bo zdaje sie, ze stanu zakochania nie daje sie przedluzyc w nieskonczonosc. No chyba ze zacznie sie angazowac / inwestowac w bliska relacje, w uczucia. Z zonatym to raczej zapomnij- zmyje sie szybko jak tylko zona dostanie sraczki ;-)

    > Moim zdaniem kochanki rekrutuja sie glownie z dziewczyn mocno uczuciowych.

    Jasne ;-)
  • zawle 16.07.18, 12:37
    sabat3 napisał:

    > Kwestia odpowiedzi na temat tego do czego zonaci mezczyzni moga byc potrzebni k
    > obietom jest troche niewlasciwie postawiona. Bo w praktyce do niczego, ale zapo
    > minacie o dosc waznej sprawie. Rzecz zasadza sie na umiejscowieniu kobiety na s
    > kali racjonalna - emocjonalna. Na jednym biegunie sa kobiety chlodno analizujac
    > e rzeczywistosc, zadaniowe - i te beda omijac zonatych jak krowi placek na poln
    > ej drodze. Ale na drugim znajduja sie dziewczyny podazajace za emocjami, porywa
    > mi serca - a te nie sa racjonalne i nie koncentruja sie na bilansie zyskow. Rea
    > sumujac - zonaty chlop jest babie kompletnie do niczego nie potrzebny, wiec jed
    > yne co moze ich polaczyc to zakochanie, ktore jest kompletnie nieracjonalne i n
    > ie zwiazane z kalkulacjami.
    > Moim zdaniem kochanki rekrutuja sie glownie z dziewczyn mocno uczuciowych.

    No i to lubię:)) Zgrabnie sobie wytłumaczyć rzeczywistość:))) Kochanki poza tymi co się zakochały ( w czym?), mają wiele innych motywacji. Litość. Wybiórcza empatia. I te mniej ładne..


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • mabelle2000 16.07.18, 12:00
    morrison9 napisał:

    > No, posiadanie żony jest bardzo ważne w relacjach z kochanką.
    > Uniemożliwia kochance dyktowanie warunków.

    Jest dokladnie odwrotnie- poniewaz masz zone, to zadnych warunkow dyktowac nie mozesz. Wiec jesli nie wyskoczysz z kasy / nie spelnisz sie jako dobry kochanek - dostajesz kopa w dupe. Zeby miec luksus posiadania i zony i kochanki, to ci zonaci troche sie musza jednak postarac, nie uwazasz ? Wiec to raczej nie oni dyktuja warunki. Stawiam, ze to jednak zona rozdaje karty w takich patologicznych ukladach.

    > Kochanka świadoma faktu, ze mężczyzna może w każdej chwili odwrócić się na pięc
    > ie i odejśc do żony musi w znacznie większym stopniu uwzględniać stanowisko męż
    > czyzny w swoich założeniach, oczekiwaniach itd.

    Nie, kochanka nic nie musi.Z calej tej pozal sie Boze trojcy czyli kochanka- maz - zona, kochanka moze miec
    dokladnie wyjebane. Niewiele ma do stracenia po prostu. A i swiat pelen jest zonatych, ktorzy szukaja rozrywek seksualnych na boku. Jest w czym wybierac.
  • morrison9 16.07.18, 13:10
    mabelle2000 napisała:

    > Jest dokladnie odwrotnie- poniewaz masz zone, to zadnych warunkow dyktowac nie
    > mozesz.
    Ja nie zakładam, ze żonaty facet ma dyktować warunki.
    Ja zakładam, że w takiej relacji kochanka ma miec ograniczoną możliwośc dyktowania warunków.

    > Wiec jesli nie wyskoczysz z kasy / nie spelnisz sie jako dobry kochanek
    > - dostajesz kopa w dupe. Zeby miec luksus posiadania i zony i kochanki, to ci
    > zonaci troche sie musza jednak postarac, nie uwazasz ?
    Owszem.
    Wolny facet jest na celowniku znacznej części rozwiedzionych kobiet bo uważają, że taki daje szansę na zaoferowanie wyłączności, odpowiedniego zaangażowania itd.
    Słusznie uważają.
    Ale to jeszcze wcale nie znaczy każdy facet z doświadczeniem życiowym będzie chciał podejmowac nowe zobowiązania związkowe.
    Krótko mówiąc:
    Wolnemu facetowi łatwiej znaleźć potencjalne kobiety zainteresowane stałym związkiem natomiast trudniej mu utrzymać w tym związku odpowiednią pozycję
    Żonatemu trudno znaleźć chętną na romans natomiast w przypadku znalezienia chętnej ma wobec niej silniejszą pozycję negocjacyjną :-)
    To są niuanse, których jak widze nie dostrzegasz.

    > Stawiam, ze to jednak zona rozdaje karty w takich patologicznych ukladach.
    Tzn niby w jaki sposób rozdaje??

    > Nie, kochanka nic nie musi.
    A jednak praktyka pokazuje coś innego.
    > Z calej tej pozal sie Boze trojcy czyli kochanka- maz - zona, kochanka moze miec
    > dokladnie wyjebane.
    A jednak rzeczywistośc pokazuje coś zupełnie innego.
    Sprawdzone w praktyce :-)

    > Niewiele ma do stracenia po prostu. A i swiat pelen jest zo
    > natych, ktorzy szukaja rozrywek seksualnych na boku. Jest w czym wybierac.
    Ale ona nie szuka kogoś tylko do seksu więc to jej nie wystarcza.
  • sabat3 16.07.18, 13:38
    Z calym szacunkiem, Morrison, ale uwazam, ze zonaty zawsze ma slabsza pozycje negocjacyjna, poniewaz w oczach kobiet jest to jednak ewidentny "feler". Przy czym oczywiscie moze byc tak (i czesto jest), ze zonaty koles moze miec mocniejsza pozycje u kobiet niz kolega rozwodnik, a to przykladowo z racji posiadania znacznie wiekszej kasy niz wolny zwiazkowo kolega. Jesli jest bardzo bogaty, to dziewczynom moze chciec sie "bardziej postarac" i sprobowac wygryzc zone, a rozwiedziony golodupiec nie bedzie pociagajacy tak czy owak.
  • morrison9 16.07.18, 14:01
    sabat3 napisał:

    > Z calym szacunkiem, Morrison, ale uwazam, ze zonaty zawsze ma slabsza pozycje n
    > egocjacyjna, poniewaz w oczach kobiet jest to jednak ewidentny "feler".
    Rozumiem Twój tok myślenia ale chciałbym zwrócić Twoją uwagę na to, że nie obejmuje on wszystkich niuansów i aspektów skomplikowanej gry damsko-męskiej.
    Czy kiedy poznawałeś swoją żonę miałeś poczucie "przewagi negocjacyjnej"?
    Nie wiem ale sądzę, ze nie miałeś.
    Ja także poznając swoją żonę nie miałem poczucia przewagi co nie zmienia faktu, że bardzo starałem się ten stan maskować.

    To trochę jak w relacji pracodawca vs. kandydat do pracy.
    Kandydat, który aktualnie nigdzie nie pracuje ma plusa u pracodawcy bo może zazwyczaj w każdej chwili rozpocząć pracę.
    Kandydat, który aktualnie ma pracę narzuca zazwyczaj pracodawcy pewne ograniczenia (okres wypowiedzenia u poprzedniego pracodawcy) ale mimo to ma lepszą pozycję negocjacyjną od kandydata, który pracy nie ma.
  • aandzia43 16.07.18, 14:16
    at, który aktualnie nigdzie nie pracuje ma plusa u pracodawcy bo może zaz
    > wyczaj w każdej chwili rozpocząć pracę.
    > Kandydat, który aktualnie ma pracę narzuca zazwyczaj pracodawcy pewne ogranicze
    > nia (okres wypowiedzenia u poprzedniego pracodawcy) ale mimo to ma lepszą pozyc
    > ję negocjacyjną od kandydata, który pracy nie ma.

    No tak, ale żonaty (kandydat pracujący czyli) nie jest żadnym kandydatem do żeniaczki, bo rozwodzić się nie zamierza. Zazwyczaj. Chyba ze ty z tych co ściemniają "jeszcze nie teraz, bo dzieci w przedszkolu/na studiach, nie teraz bo babcia chora". Jeśli weźmiemy pulę facetów żonatych, niemłodych, z siecią interesów wspólnych z żoną (nie tylko finansowych), to analogia powyższa twoja nie pasuje.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 14:33
    aandzia43 napisała:

    > Chyba ze ty z tych co ściemni
    > ają "jeszcze nie teraz, bo dzieci w przedszkolu/na studiach, nie teraz bo babcia chora".
    Daj spokój.
    Oszukiwanie kobiety świadczyłoby o desperacji i byłoby żałosne.
    Wolałem od razu spalić swoją kandydaturę mówiąc prawdę niż liczyć na seks, który bym dostał w efekcie oszustwa.

    > Jeśli weźmiemy pulę facetów żonatych, niemłodych, z siecią interesów
    > wspólnych z żoną (nie tylko finansowych), to analogia powyższa twoja nie pasuje
    No taka analogia nigdy nie jest zupełna bo szukanie partnerki i szukanie pracy rządzi się nieco innymi regułami (pracodawcy na przykład mówi się zazwyczaj bez ogródek że "jutro masz jeszcze 2 spotkania w sprawie pracy" a kandydatce na kochankę lepiej takich informacji nie ujawniać)
    Ale chodzi mi o to, że pewien minus:
    "facet nie jest wolny"
    przynosi mu też pewne plusy:
    "... ale dzięki temu nie jest w sytuacji podbramkowej, ma wybór"
    ja akurat mam poczucie, że należe do tych, u których plusy bycia w związku przeważają nad minusami.
    Przeważały także wtedy kiedy szukałem kochanki.
    Ale oczywiście nie zawsze tak musi być.
  • aandzia43 16.07.18, 14:53

    > > Jeśli weźmiemy pulę facetów żonatych, niemłodych, z siecią interesów
    > > wspólnych z żoną (nie tylko finansowych), to analogia powyższa twoja nie
    > pasuje
    > No taka analogia nigdy nie jest zupełna bo szukanie partnerki i szukanie pracy
    > rządzi się nieco innymi regułami (pracodawcy na przykład mówi się zazwyczaj bez
    > ogródek że "jutro masz jeszcze 2 spotkania w sprawie pracy" a kandydatce na ko
    > chankę lepiej takich informacji nie ujawniać)
    > Ale chodzi mi o to, że pewien minus:
    > "facet nie jest wolny"
    > przynosi mu też pewne plusy:
    > "... ale dzięki temu nie jest w sytuacji podbramkowej, ma wybór"

    Ma wybór bo zawsze w odwodzie ma w domu żonę? No tak ;-) Ale myślę że atrakcyjny na rynku facet w średnim wieku nie potrzebuje żony w zapasie w razie Niemca na otarcie łez, bo przecież jest atrakcyjnym na rynku facetem ;-)

    > ja akurat mam poczucie, że należe do tych, u których plusy bycia w związku prze
    > ważają nad minusami.
    > Przeważały także wtedy kiedy szukałem kochanki.
    > Ale oczywiście nie zawsze tak musi być.

    Bo pewnie masz nieinwazyjna żonę.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 15:15
    aandzia43 napisała:

    > Ma wybór bo zawsze w odwodzie ma w domu żonę? No tak ;-) Ale myślę że atrakcyj
    > ny na rynku facet w średnim wieku nie potrzebuje żony w zapasie w razie Niemca
    > na otarcie łez, bo przecież jest atrakcyjnym na rynku facetem ;-)
    Jakich łez.
    Pamietam siebie w wieku 20-25 lat i wiem jaki jest mój stan teraz.
    Ja teraz nic nie muszę.
    Mam poczucie, ze dokonuję jakiegoś wyboru, że podejmuję decyzję.
    Czy będzie związek, czy będzie seks itd.
    W wieku 20-25 choć wstyd to przyznać zdecydowanie takiego poczucie nie miałem (choć starałem się tego nie okazywać)
    Mimo, ze wtedy byłem singlem.

    > Bo pewnie masz nieinwazyjna żonę.
    Bo w związku z żoną dawałem z siebie dużo, więc, co logiczne, ona na tym związku dużo zyskiwała.
    I w razie jego rozpadu dużo by straciła.
    I nie chodzi o dobra materialne bynajmniej.
  • aandzia43 16.07.18, 16:15
    morrison9 napisał:

    >
    > > Bo pewnie masz nieinwazyjna żonę.
    > Bo w związku z żoną dawałem z siebie dużo, więc, co logiczne, ona na tym związk
    > u dużo zyskiwała.
    > I w razie jego rozpadu dużo by straciła.
    > I nie chodzi o dobra materialne bynajmniej.

    Czyli chodzi na smyczy uzależnienia emocjonalnego i w razie czego nie podskoczy? Nawet jak będzie cierpieć. To faktycznie możesz wszystko.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • morrison9 16.07.18, 16:46
    aandzia43 napisała:

    > Czyli chodzi na smyczy uzależnienia emocjonalnego i w razie czego nie podskoczy
    > ? Nawet jak będzie cierpieć. To faktycznie możesz wszystko.
    A w jaki sposób ją niby uzależniłem?
    Ja jej dałem niezależność
    W związku z tym na rozwodzie nic by nie zyskała.

  • sabat3 16.07.18, 16:52
    Aandzia, a Morrison nie jest czasem w otwartym zwiazku? Chyba cos mi sie tak kojarzy...
  • morrison9 16.07.18, 17:04
    sabat3 napisał:

    > Aandzia, a Morrison nie jest czasem w otwartym zwiazku? Chyba cos mi sie tak ko
    > jarzy...
    Po pierwsze pytanie co to otwarty związek.
    Po drugie nawet gdyby tak mój nazwać to pytanie dlaczego akurat takim się stał.
    Jeśli facet uważa, ze jego psim obowiązkiem wobec nowopoznanej kobiety jest złożenie deklaracji monogamiczności to niech się potem nie dziwi, ze żona wymaga od niego wywiązania się z tych deklaracji.
  • zawle 16.07.18, 19:20
    sabat3 napisał:

    > Aandzia, a Morrison nie jest czasem w otwartym zwiazku? Chyba cos mi sie tak ko
    > jarzy...

    Może w tak otwartym jak u Kici..tylko żona o tym nic nie wie:))


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • zawle 16.07.18, 16:04
    morrison9 napisał:
    > To trochę jak w relacji pracodawca vs. kandydat do pracy.
    > Kandydat, który aktualnie nigdzie nie pracuje ma plusa u pracodawcy bo może zaz
    > wyczaj w każdej chwili rozpocząć pracę.
    > Kandydat, który aktualnie ma pracę narzuca zazwyczaj pracodawcy pewne ogranicze
    > nia (okres wypowiedzenia u poprzedniego pracodawcy) ale mimo to ma lepszą pozyc
    > ję negocjacyjną od kandydata, który pracy nie ma.

    Ale tylko wtedy gdy chce zmienić miejsce zatrudnienia. Czyli kochanka liczy na to, że stanie się żoną? Na co pracodawcy potzrebny pracownik który pracuje gdzie inadziej a od drugiej firmy żada tylko pensji?
    I ciągle powraca temat...co ona z tego może mieć? Na co liczy?



    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • sabat3 16.07.18, 16:14
    morrison9 napisał:
    > Czy kiedy poznawałeś swoją żonę miałeś poczucie "przewagi negocjacyjnej"?
    > Nie wiem ale sądzę, ze nie miałeś.

    Kiedy poznawałem żonę, to faktycznie tej przewagi nie miałem, ponieważ oboje mieliśmy po 20 lat, a u studentów to nie jest jakiś wybitny moment na rozglądanie się za związkiem na stałe. Jako facet nie miałem nigdy specjalnie dobrych kart, myślę, że jestem typowym przedstawicielem grupy mężczyzn, których w generalnym ujęciu dotyczy zależność "związek za seks". Co za tym idzie - rozwijam skrzydła dopiero wtedy, gdy kobiety mają parcie na stałe, poważne związki. Jak się ma 20 lat, to takie dziewczyny są w mniejszości. Większość jeszcze czeka na księcia na białym koniu.

    > To trochę jak w relacji pracodawca vs. kandydat do pracy.
    > Kandydat, który aktualnie nigdzie nie pracuje ma plusa u pracodawcy bo może zaz
    > wyczaj w każdej chwili rozpocząć pracę.
    > Kandydat, który aktualnie ma pracę narzuca zazwyczaj pracodawcy pewne ogranicze
    > nia (okres wypowiedzenia u poprzedniego pracodawcy) ale mimo to ma lepszą pozyc
    > ję negocjacyjną od kandydata, który pracy nie ma.

    No nie do końca - żonaty w ogóle nie jest kandydatem do pracy. To raczej taki typ, który mówi "ja tam lubię swoją robotę, wcale się do was nie wybieram, ale mogę u was w poczekalni wypić kawę i zeżreć wszystkie herbatniki" :D
  • proteinawy 16.07.18, 22:53
    > zonaty zawsze ma slabsza pozycje negocjacyjna, poniewaz w oczach kobiet jest to jednak ewidentny "feler" <

    Pomijasz atrakcyjnych (fizycznie) facetów. Wczuj sie: kobieta uwięziona w jakimś zwiazku zmontowanym w pośpiechu pod wpływem jajnikowego tik-tak tik-tak, widząca dookoła spacerujące stada orków czy trolli i nagle bum! Książę!

    Mogłem juz wspomnieć kolegę-Hiszpana w UK. Egzotyka, uśmiech, przyjemny przyodziewek, sympatyczna gadka. Angielki wpraszały sie na numerek w barowym kiblu, obrączka na palcu tego gościa tylko zwiększała ilosc ofert.

    Obrączka na palcu dyskwalifikuje te legendarne 80% brzydali. Jedyne co tam było do zaorania - jest zaorane.
  • sabat3 16.07.18, 23:13
    proteinawy napisał(a):
    > Obrączka na palcu dyskwalifikuje te legendarne 80% brzydali. Jedyne co tam było
    > do zaorania - jest zaorane.

    Przypominam Ci, że kobiety nie są wzrokowcami i 80% nieatrakcyjnych mężczyzn ogółem wychodzące w badaniach nie jest tożsame z uznaniem 80% mężczyzn za nieatrakcyjnych wizualnie przez kobiety.
    To co napisałeś, można by zinterpretować w ten sposób, że mężczyźni atrakcyjni wizualnie zawsze będą mieli branie, niezależnie od tego czy są żonaci, biedni, nisko w hierarchii społecznej itp, a dopiero ci niepoprawnie brzydcy biją się za pomocą statusów, kasy itd.
    To jest po prostu nieprawda.
  • proteinawy 17.07.18, 01:58
    > To jest po prostu nieprawda.

    Acha. Znaczy - koleś takie zbiorowe haluny nam funduje?
  • sabat3 17.07.18, 09:29
    proteinawy napisał(a):
    > Acha. Znaczy - koleś takie zbiorowe haluny nam funduje?

    Znaczy, ze mozesz blednie interpretowac zwiazki przyczynowo-skutkowe w tym wypadku. Zarwczam Ci, ze znalem osobiscie i dobrze panow, ktorzy wygladali jak z okladki Mens Health i baby ich traktowaly jak smierdzace powietrze. Mimo ze wtedy byli singlami. Po prostu mezczyzni blednie interpretuja sposob postrzegania swiata przez kobiety i twarz mlodego Clooneya w polaczeniu z cialem fitness guru pomoze Ci mniej niz dobra praca i perspektywy na wygodne zycie dla pani i jej potomstwa. Wyglad tez ma znaczenie, ale drugoplanowe. Dodaj dwa do dwoch - kobiety sa silnie nastawione na zwiazki i rownie silnie zadaniowe. Tryb "rokujacy partner" rzadzi.
    Nie wiem co robi ten Twoj egzotyczny kolega, ale interpretacja, ze mimo bycia zonatym jego podstawowa cecha na ktora rwie laski jest wyglad, przeczy ogolnym prawidlom, ktore tymi zjawiskami rzadza.
    Musi byc cos jeszcze, a fajny look jest lukrem na ciastku.
  • morrison9 17.07.18, 14:45
    sabat3 napisał:

    > Nie wiem co robi ten Twoj egzotyczny kolega, ale interpretacja, ze mimo bycia z
    > onatym jego podstawowa cecha na ktora rwie laski jest wyglad, przeczy ogolnym p
    > rawidlom, ktore tymi zjawiskami rzadza.
    > Musi byc cos jeszcze, a fajny look jest lukrem na ciastku.
    Oj Sabat, Sabat.
    Że kobiety tego nie rozumieją to jasne. Ale , ze Ty?
    Mam kumpla, którzy wyrywa jedną laskę za drugą z bardzo wysoką skutecznością i bardzo wysokim przerobem na tydzień/miesiąc/rok.
    Ja na pewno nie mogę się nawet z nimi równać :-) (zresztą nigdy nie postrzegałem siebie jako faceta dobrego w te klocki)
    A i tak byłem świadkiem jak próbował zagadać do jakiejś dziewczyny w klubie i został zlany z góry na dół. Nawet jej się nie chciało "nie" powiedzieć.
    Mężczyzna, który jest atrakcyjny to nie jest mężczyzna, który ma 100% skuteczności.
    Mężczyzna atrakcyjny to taki, który ma wyraźnie niższy współczynnik porażek od innych mężczyzn.

  • proteinawy 17.07.18, 18:03
    > kobiety sa silnie nastawione na zwiazki i rownie silnie zadaniowe. Tryb "rokujacy partner" rzadzi. <

    Jezeli chcesz sie związać.

    Jeżeli chcesz sie zabawić krótkoterminowo twoj brak zdolnosci związkowej oczyszcza rynek z pań zainteresowanych założeniem chomonta na Twoj grzbiet na rzecz tych ktore tez chca sie zabawić. Zupełnie inne kryteria.

    I taka jest sytuacja kolegi-Hiszpana. Panie proponują mu numerek byle gdzie, a nie gadkę: „stoimy teraz na rozdrożu; jedna z tych dróg jest płytka i pobieżna a druga - hoho”.
  • morrison9 17.07.18, 18:42
    proteinawy napisał(a):

    > Jeżeli chcesz sie zabawić krótkoterminowo twoj brak zdolnosci związkowej oczysz
    > cza rynek z pań zainteresowanych założeniem chomonta na Twoj grzbiet na rzecz t
    > ych ktore tez chca sie zabawić. Zupełnie inne kryteria.
    O to właśnie chodzi.
    Będąc żonatym jesteś co prawda spalony na wstępie u jakiejś części kobiet ale to jest część , na której i tak Ci nie zależy (chyba, że ktoś chce się posunąć do oszustwa i ukrywać swoje intencje i stan cywilny)
  • sabat3 17.07.18, 19:24
    morrison9 napisał:
    > proteinawy napisał(a):
    >
    > > Jeżeli chcesz sie zabawić krótkoterminowo twoj brak zdolnosci związkowej
    > oczysz
    > > cza rynek z pań zainteresowanych założeniem chomonta na Twoj grzbiet na r
    > zecz t
    > > ych ktore tez chca sie zabawić. Zupełnie inne kryteria.
    > O to właśnie chodzi.
    > Będąc żonatym jesteś co prawda spalony na wstępie u jakiejś części kobiet ale t
    > o jest część , na której i tak Ci nie zależy (chyba, że ktoś chce się posunąć d
    > o oszustwa i ukrywać swoje intencje i stan cywilny)

    Macie oczywiscie racje, panowie, przy czym dla wiekszosci mezczyzn grupa tych, co tylko chca sie zabawic wynosi zero procent ;) Albo blisko zera.
  • mabelle2000 17.07.18, 19:27
    sabat3 napisał:

    > Macie oczywiscie racje, panowie, przy czym dla wiekszosci mezczyzn grupa tych,
    > co tylko chca sie zabawic wynosi zero procent ;) Albo blisko zera.

    Patrz jakie glupie te baby, nie chca sie zabawiac :-)
  • sabat3 17.07.18, 19:39
    mabelle2000 napisała:
    > Patrz jakie glupie te baby, nie chca sie zabawiac :-)

    Nie no, chca, ale z "wikingami" :)
  • mabelle2000 17.07.18, 19:54
    sabat3 napisał:

    > Nie no, chca, ale z "wikingami" :)

    Z tantrycznymi kochankami :-D
  • morrison9 17.07.18, 19:41
    sabat3 napisał:

    > Macie oczywiscie racje, panowie, przy czym dla wiekszosci mezczyzn grupa tych,
    > co tylko chca sie zabawic wynosi zero procent ;) Albo blisko zera.
    Czy ja coś źle kojarzę czy Ty Sabat znalazłeś sobie kochankę?
    Czy może tylko wyraziłeś gotowość znalezienia?
    Nie wiem. Może coś mi się wydawało.
  • lybbla 17.07.18, 23:03
    sabat3 napisał:

    > Macie oczywiscie racje, panowie, przy czym dla wiekszosci mezczyzn grupa tych,
    > co tylko chca sie zabawic wynosi zero procent ;) Albo blisko zera.

    Szczególnie dla tych co na pierwszych randkach wyskakują z głębokim gardłem, korkami analnymi, kajdankami i kneblami.
    A jak już się łapią to rozczarowanie, że głupie jakieś :)

    A tym czasem piec trzeba umieć rozpalać. Rozbudzać Boginię.
    Po rozbudzeniu zaś sprostać. Ewentualnie można importować piec martenowski
    rozpalony przez innych. Tyle, że dokładać do pieca też trzeba umieć:P
  • sabat3 17.07.18, 23:07
    lybbla napisał:
    > A tym czasem piec trzeba umieć rozpalać. Rozbudzać Boginię.
    > Po rozbudzeniu zaś sprostać. Ewentualnie można importować piec martenowski
    > rozpalony przez innych. Tyle, że dokładać do pieca też trzeba umieć:P

    Wybacz lekki cynizm, ale jak w tym piecu 40+ już od dawna nie bucha ostry ogień, to rozbudzenie go do stanu używalności w obecnej chwili byłoby cudem zbliżonym do wskrzeszenia Łazarza ;)
  • lybbla 17.07.18, 23:29
    sabat3 napisał:

    > Wybacz lekki cynizm, ale jak w tym piecu 40+ już od dawna nie bucha ostry ogień, to rozbudzenie go do stanu używalności w obecnej chwili byłoby cudem zbliżonym do wskrzeszenia Łazarza ;)

    To nie cynizm. To wyobrażenia teoretyka. Chcesz powiedzieć, że wybrałeś dobrze rozpalony piec a we wskrzeszaniu nie masz żadnej praktyki?
    No dobrze to pogadajmy o rozpalonych piecach. Kto bardziej w Twoim układzie lubi seks Ty czy ona?

  • sabat3 17.07.18, 23:46
    lybbla napisał:
    > To nie cynizm. To wyobrażenia teoretyka. Chcesz powiedzieć, że wybrałeś dobrze
    > rozpalony piec a we wskrzeszaniu nie masz żadnej praktyki?

    Nie jestem pewny czy dokładnie można to tak ująć, ale chyba coś koło tego.

    > No dobrze to pogadajmy o rozpalonych piecach. Kto bardziej w Twoim układzie lub
    > i seks Ty czy ona?

    Oj, nie wiem. Stawiam, że mniej więcej po równo.
  • lybbla 17.07.18, 23:58
    sabat3 napisał:

    > > No dobrze to pogadajmy o rozpalonych piecach. Kto bardziej w Twoim układz
    > ie lubi seks Ty czy ona?

    > Oj, nie wiem. Stawiam, że mniej więcej po równo.

    I takiej odpowiedzi oczekiwałem. Czyli pojęcie dobrze rozpalonego pieca nie jest Ci obce. Kobiety lubią seks nie mniej niż mężczyźni.
  • sabat3 18.07.18, 00:10
    lybbla napisał:
    > Kobiety lubią seks nie mniej niż mężczyźni.

    Lybbla, niektóre kobiety lubią seks pewnie znacznie bardziej niż przeciętny mężczyzna. I w takie panie celujemy Ty i ja. Przynajmniej tak mnie się zdaje. Niemniej - stawiam, że to jednak rzadkość. Tym bardziej doceniam.
  • lybbla 18.07.18, 00:24
    sabat3 napisał:

    > lybbla napisał:
    > > Kobiety lubią seks nie mniej niż mężczyźni.
    >
    > Lybbla, niektóre kobiety lubią seks pewnie znacznie bardziej niż przeciętny męż
    > czyzna. I w takie panie celujemy Ty i ja. Przynajmniej tak mnie się zdaje. Niem
    > niej - stawiam, że to jednak rzadkość. Tym bardziej doceniam.

    I na poparcie swojej tezy przytoczysz dane na temat seksu lesbijek i gejów
    (a pewnie nie seksiłeś się z lesbijką i nie znasz motywacji tych, które zostały lesbijkami, ba pewnie dłużej nie rozmawiałeś z lesbijką). :P

    A potem jedziesz na Kubę i cholera jasna jakiś inny gatunek kobiety tam żyje ;)
  • sabat3 18.07.18, 07:58
    lybbla napisał:
    > A potem jedziesz na Kubę i cholera jasna jakiś inny gatunek kobiety tam żyje ;
    > )

    Znam uwarunkowania w Polsce. Na temat reszty świata ciężko mi się wypowiadać, ale rzeczywiście może być tak, że mamy bardzo niesprzyjającą erotyce kulturę. Połączenie kompleksów, pogoni za pieniądzem i zaściankowości nie rokuje zbyt dobrze jeśli chodzi o swobodę seksualną.
  • zawle 18.07.18, 08:07
    sabat3 napisał:
    > Znam uwarunkowania w Polsce. Na temat reszty świata ciężko mi się wypowiadać, a
    > le rzeczywiście może być tak, że mamy bardzo niesprzyjającą erotyce kulturę. Po
    > łączenie kompleksów, pogoni za pieniądzem i zaściankowości nie rokuje zbyt dobr
    > ze jeśli chodzi o swobodę seksualną.

    Skąd znasz??? Bo chyba nie z autopsji?


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • sabat3 18.07.18, 08:26
    zawle napisała:
    > Skąd znasz??? Bo chyba nie z autopsji?

    A co, moze zyje na Marsie?
  • zawle 18.07.18, 08:37
    W Polsce, ale nie masz pojęcia o seksulaności polskich kobiet. Masz reprezentację wierzących na forum....

    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • sabat3 18.07.18, 08:53
    zawle napisała:
    > W Polsce, ale nie masz pojęcia o seksulaności polskich kobiet. Masz reprezentac
    > ję wierzących na forum....

    A Ty masz? Przeciez podobnie jak ja, znasz tylko swoj wycinek rzeczywistosci. Jednak trudno nie zauwazyc pewnych tendencji w sferze publicznej. Na przyklad - niechec do podejmowania tematow erotycznych w ogolnych rozmowach przez kobiety, demonstrowanie niecheci do tych sfer, unikanie zartow zwiazanych z tematyka. Mezczyzni w Polsce o wiele chetniej werbalizuja pewne sprawy, sa zwyczajowo "rubaszni", a kobiety "skromne". Natomiast chec do poruszania tematow zwiazanych z macierzynstwem jest bardzo silna i zauwazana wsrod kobiet. Krotko - tematyka seksu jest wsrod polskich kobiet wstydliwa i spychana na boczny tor, zas macierzynska - dominujaca i chetnie poruszana.
  • zawle 18.07.18, 09:11
    sabat3 napisał: Na przyklad -
    > niechec do podejmowania tematow erotycznych w ogolnych rozmowach przez kobiety,
    > demonstrowanie niecheci do tych sfer, unikanie zartow zwiazanych z tematyka.

    Nie zauważyłam. Może dlatego że jestem kobietą a Ty jako facet oczekujesz więcej?;) A jeśli nawet tak jest...załóżmy....skąd wniosek że wiara, pogoń za kasą i zaściankowość to powoduje?

    M
    > ezczyzni w Polsce o wiele chetniej werbalizuja pewne sprawy, sa zwyczajowo "rub
    > aszni", a kobiety "skromne". Natomiast chec do poruszania tematow zwiazanych z
    > macierzynstwem jest bardzo silna i zauwazana wsrod kobiet. Krotko - tematyka se
    > ksu jest wsrod polskich kobiet wstydliwa i spychana na boczny tor, zas macierzy
    > nska - dominujaca i chetnie poruszana.

    M
    > ezczyzni w Polsce o wiele chetniej werbalizuja pewne sprawy, sa zwyczajowo "rub
    > aszni", a kobiety "skromne".

    Nie zauważyłam. Może dlatego że jestem kobietą?;)

    Natomiast chec do poruszania tematow zwiazanych z
    > macierzynstwem jest bardzo silna i zauwazana wsrod kobiet. Krotko - tematyka se
    > ksu jest wsrod polskich kobiet wstydliwa i spychana na boczny tor, zas macierzy
    > nska - dominujaca i chetnie poruszana.

    Obracasz się widać w gronie kobiet w wieku produkcyjnym. Ale pula kobiet w wieku rębnym jest o wiele większa. Poza tym kto częsciej mówi o seksie..ten kto go ma czy ten kto go nie ma?
    Sabat....ja nie twierdzę że zlepek tego co tam stworzyłeś nie brzmi logicznie- jednak świat jest bardziej skomplikowany. My lubimy seks, tylko inaczej. Uprawiamy seks, ale ciszej. Mówimy o nim ale nie z każdym w formie rubasznej przchwalanki. I nie tylko dlatego że zaściankowość, katole i pogoń za kasą ( ???). Wejdż w to głębiej- lepiej poznasz kobiety. Może Ci się spodoba.


    --
    -Seks napędza wszystkie nasze działania
    - Okropnie męskie podejście.
    -A jakie jest kobiece?
    - Dobry seks.
  • songo3000 18.07.18, 21:43
    zawle napisała:

    > Wejd
    > ż w to głębiej- lepiej poznasz kobiety.
    Od ponad dwóch dekad poznaje kobiety. Fakt, że głównie polskie, gdzież mi do naszych forumowych podróżników. Subiektywne wnioski, za to na relatywnie dużej grupie kontrolnej są dosyć jasne i nieco brutalne.
    1. Znakomita większość kobiet nie jest zainteresowana seksem. Nie jest to ich siła napędowa właściwie w żadnej sytuacji życiowej.
    2. Znakomita większość kobiet ten seks uprawia z powodów zupełnie pozaseksualnych. Na, niektóre z tychże powodów są na tyle satysfakcjonujące, że generują jako taką przyjemność.
    3. Spora część kobiet jak już się seksu z przyjemnością to nierozerwalnie łączy tą przyjemność z osiągnięciem innego czynnika typu związek, władza nad facetem czy cokolwiek innego.
    4. Z powodów powyższych seks ze znakomitą większością kobiet jest NUDNY i schematycznie nastawiony na 'pasywne branie'. Po prostu ta duża grupa kobiet jest i najwyraźniej zawsze będzie ciekną na tym polu.
    5. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć Kobiety (przez duże K :)) które są wysokoerotyczne, lubią seks po prostu dla seksu, lubią go odkrywać. Co nie znaczy że nie są wybredne co do partnerów, oj nie.

    Mówię tu o babkach z naprawdę różnych środowisk, od prawicowych kościółkowych do lewackich bezideowców.

    Tak więc :-) ja bardzo uprzejmie proszę, namawiam i nakłaniam do nierozpowszechniania już więcej tych romantycznych? tez o kobietach, które generalnie to lubią seks tylko jest zawsze jakieś 'tylko'. Tutaj czasami młodzież zagląda, chłopcy jeszcze przed ślubami, zwiazkami, po co im pierdoły opowiadać. Wystarczy już straconych poprzednich pokoleń. Niech choć następne uratuje Internet.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • aandzia43 18.07.18, 22:20

    > 5. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć Kobiety (przez duże K :)) które są wyso
    > koerotyczne, lubią seks po prostu dla seksu, lubią go odkrywać. Co nie znaczy ż
    > e nie są wybredne co do partnerów, oj nie.
    >
    > Mówię tu o babkach z naprawdę różnych środowisk, od prawicowych kościółkowych d
    > o lewackich bezideowców.
    >
    > Tak więc :-) ja bardzo uprzejmie proszę, namawiam i nakłaniam do nierozpowszech
    > niania już więcej tych romantycznych? tez o kobietach, które generalnie to lubi
    > ą seks tylko jest zawsze jakieś 'tylko'.

    Ale jakie "tylko"? Ze chlop musi się podobać? Ze nie z każdym i zawsze?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • sabat3 18.07.18, 22:36
    aandzia43 napisała:
    > Ale jakie "tylko"? Ze chlop musi się podobać? Ze nie z każdym i zawsze?

    Mnie osobiście bardzo podobała się swego czasu analogia do jedzenia czekolady - że kobitki seks lubią, ale zwykle go nie potrzebują. Że potrafią się wyłączyć nawet na wiele lat z życia seksualnego i nie odczuwają z tego powodu dyskomfortu, nie mają poczucia braku i niepełności w swoim życiu. Że jak seks jest, to fajnie, ale jak go długo nie ma, to żaden problem, też może być super.
    Seks jak czekolada, wakacje, ciekawa podróż. Zbytek ponad stan dostatku. Jego brak nie jest tożsamy z nędzą i depresją.
    Że kobiet bez seksu "nie nosi".
  • zawle 19.07.18, 09:03