Dodaj do ulubionych

Zwiększony apetyt seksualny w trakcie kryzysu w ma

07.03.19, 12:02
Witam,
W moim małżeństwie od paru lat bardzo źle się działo. Z mojej strony spowodowało to zmniejszony apetyt na seks (do ok 1 razu na tydzień), ciągłe poczucie że jestem niekochana, że on spędza ze mną za mało czasu, że okazuje mi za mało czułości itp., w konsekwencji ciągle go atakowałam, oraz niestety cały czas miałam pretensje o jakieś pierdoły do niego i dzieci (mamy trójkę 13, 11 i 3 lata). Ciągle chciało mi się spać i byłam zmęczona.
On z kolei odsuwał się ode mnie czując, że w małżeństwie było za mało seksu, że nie wykazuję inicjatywy, że go nie doceniam, nie wspieram, że mniej się domem zajmuję niż on, że inne koleżanki z jego pracy to i dom ogarną i dzieci i jeszcze do fryzjera i na plotki skoczą.
Tydzień temu oznajmił, że od 5 lat kocha namiętnie koleżankę z pracy, i wprawdzie małe są szanse, że do niej odejdzie, chociaż ona też ma problemy w małżeństwie i ich do siebie ciągnie, i że jeżeli ona zdecyduje się odejść od męża to on do niej odejdzie. Jednocześnie mówi, że chce zostać z dziećmi.
Do żadnej zdrady fizycznej nie doszło, ale emocjonalnej tak.
I tu meritum, zamiast czuć złość i wściekłość, to go rozumiem, długo rozmawiamy codziennie i naprawdę zrozumiałam, że traktowałam go jak stary mebel, który jest bo jest. Seks był fajny, ale w sumie bez specjalnej czułości, której nikt z nas już nie czuł (ja dodatkowo jeszcze karmię, dziecko ma 2,5 roku, wiem że długo ;) ) Ja z kolei czułam się niekochana nie bez powodu. Od razu przyznam że najpierw ja zaczęłam być zołzą, a dopiero potem od emocjonalnie uciekł do innej, w formie chyba obrony.
Co dziwne od momentu kryzysu oboje czujemy do siebie niezwykły pociąg seksualny, moje uczucia są zbliżone do tych, które miałam na samym początku naszej znajomości. Jego uczucia się nie zmieniły - nadal mówi, że mnie nie kocha, ale też przyznaje, że go strasznie pociągam.
Zapisaliśmy się na terapię małżeńską, planujemy nadal mieszkać razem i spróbować się dogadać albo jako pełna rodzina albo partnerzy zamieszkujący osobne pokoje itp., wychowujący dzieci, żyjący raczej w przyjaźni. zastanawiam się czy w trakcie terapii (jemu zależy raczej na drugiej opcji, mnie na pierwszej, chociaż przyznał że widzi poprawę w moim zachowaniu tzn jakoś się w ogóle przestałam denerwować, on też jakoś bardziej otwarty i miły jest) wskazane jest w celu pełniejszego zaangażowania stron w odbudowę związku uprawianie seksu?

Strasznie to obszerne i pogmatwane, ale to świeża sprawa i cały czas tylko o niej myślę.

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • allegropajew 07.03.19, 16:29
    Przed wszystkim ODSTAW dziecko od cycka i ZABEZPIECZCIE się przed kolejnym. Jeśli rozumiesz, że jesteś zołzą, to BYĆ MOŻE macie szanse. Ważne żebyś przestała nią być. Wiem, bardzo trudne, ale się zdarza.
    I jeszcze raz PIERWSZE ZDANIE. Bo seks należy uprawiac zawsze i wszędzie, osobliwie tym bardziej, im bardziej kręci!

    Gościula

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.