Dodaj do ulubionych

Zaloty vs zasraniutki obowiązek -dla Proteinowego

24.04.19, 10:39
Proteinowy,
Pozwolę sobie stworzyć nowy wątek na dyskusję w temacie który rzuciłeś. Myślę, że mam jakąś poszlakę w tym temacie.

1. Problem jest już na starcie. Gdy jesteś w tych wspominanych na forum 15% atrakcyjnych facetów, to grasz na zupełnie innych zasadach. Ty jesteś atrakcyjny dla płci przeciwnej i sam szukasz atrakcyjnej partnerki dla siebie. Jesteś takim Lewisem Hamiltonem w Formule 1. Pewny swojej wartości, ostro negocjujesz warunki kontraktu i wybierasz sobie zespół który może Ci także sporo zaoferować.
Pozostałe 85% gra w grupie która musi się ostro wykazać żeby zaistnieć. Jest takim Robertem Kubicą (z całym szacunkiem dla jego dokonań), musi ostro zasuwać na testach, tylko po to, żeby potem jeszcze przytachać 100 mln gotówki dla zespołu, po czym jeździsz co prawda w wymarzonej F1....ale w najsłabszym teamie.

Jeśli nie masz tego farta być w tej grupie 15%, to jest duża szansa że gdzieś, kiedyś w życiu baaaardzo się starałeś o miejsce w fotelu (swojej) Formuły 1, wypruwałeś żyły, żeby się przekonać z czasem, że jeździsz dla Williamsa. Ciężko jest tupnąć nogą i zagrozić odejściem z teamu, gdy nikt inny (z lepszych teamów) nie jest tobą zainteresowany.

2. Miłość =/= pożądanie
Trochę dalszy ciąg pkt 1.
(chyba) nikt obecnie nie uczy młodych ludzi, że miłość nie równa się pożądaniu. Młodzi gostkowie startujący (pretendujący) do swojej Formuły 1 obiecują często dozgonną miłość. Żadna ze stron jednak nie wie co to tak na prawdę oznacza. Myli im się często miłość z pożądaniem. Rodzi to dwa problemy (w przyszłości):
A. Oczekiwania płci pięknej miłości bezwarunkowej (masz mnie kochać taką jaka jestem)
B. Brak świadomości, że pożądanie może zdechnąć mimo iż miłość nadal pozostanie (tylko zamiast pasji w związku, będzie w sypialni brat z siostrą).

Myślę, że trochę edukacji w kwestii związków i emocji, trochę dobrej lektury pomogłoby młodym ludziom nie popełniać tych samych błędów.

Wg mnie takie otwarte postawienie sprawy w stylu: "kocham Cię i będę Cię kochał, ale ew zmiana z rozmiaru S na XXL może odbić się z czasem na moim pożądaniu (bo to coś na co nie mam wpływu)" pozwoliłoby na lepszą komunikację i na bardziej równorzędne traktowanie w związku (patrz pkt 1).

3. MAD (Mutual Assured Destruction)....tylko że jednostronne

Koncepcja MAD sprawdzała się przez kilka dekad....ponieważ obie strony miały możliwość odpowiedzenia taktyką totalnego zniszczenia, gdyby tamta strona zaatakowała pierwsza.
Obecnie (w kręgu Zachodnioeuropejskim) to kobieta trzyma rękę nad przyciskiem atomowym i z uśmiechem na ustach komunikuje (jak mnie zostawisz to Cię zniszczę/ zabiorę dzieci / załatwię łatkę damskiego boksera/ pedofila itp -co na kogo bardziej działa).
W połączeniu z pkt 1 (nierównowaga na starcie) dostajemy także nierównowagę "na wyjściu". Odpowiednio wysokie koszty wyjścia. Trochę tak jakby Kubica miał opcję w kontrakcje, "dziękujemy za Twoje 100 mln, ale będziesz jeździł w naszym zespole tak długo jak MY tego chcemy, a jak zmienisz zdanie nasi prawnicy ogolą Cię do gołego". Trochę demotywujące, czyż nie? Gdy nie ma nawet jednego zdania o ew obowiązkach zespołu, że zadba o to, żeby auto było konkurencyjne (albo choć była szansa na rozwój i nadrobienie różnicy do innych zespołów).


Myślę (z pkt widzenia faceta), że popełnianie tych 3 błędów (wchodzenie coraz głębiej w sytuację bez (sensownego) wyjścia powoduje, że sami budzimy się pewnego dnia w sytuacji gdzie wszystko jest naszym "zasraniutkim obowiazkiem", a na ew miłe rzeczy trzeba ew "zasłużyć/zapracować".
Moim zdaniem pomóc (w zachowaniu równowagi) mogłaby świadomość, że są pewne granice których nie przekraczamy, ponieważ to może zakończyć związek przez faceta (mimo barier wyjścia). Trochę taka reguła 30 sekund z filmu "Heat":
www.youtube.com/watch?v=MImNGJNcvIc

Nie znaczy to że facet od razu musi pakować się na ten (forumowy) Cypr przy każdym niepowodzeniu. Dobrze jednak byłoby gdyby nie dał się szantażować (np. dziećmi). Czasami podejście pt "kocham Cię, ale nie pozwolę sobie na takie traktowanie" może przynieść znaczną poprawę (w związku). Niestety mit miłości bezwarunkowej (którą na początku często gęsto przysięgają panowie) potem po kilku latach gryzie nas boleśnie w tyłek.



--
"... fajny seks jest lepszy od koniobijstwa, ktore jest lepsze seksu slabego." - by Proteinowy


"Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 24.04.19, 13:19

    Na potrzeby dyskusji proponuję wydzielić grupę „prawdziwie i permanentnie zajebistych”. Z moich zajebistych znajomych z liceum i ze studiów, jeden tylko (nazwisko znane więc nie wymienię) był i jest zajebisty. Wszyscy inni:
    - zaniedbali się (utyli, rozalkoholizowali się, itp),
    - sprzeciętnieli z uwagi na własne lenistwo, złe wybory...
    - niczego nie osiągnęli, co zauważyły szybko ich kobiety lub znajome, co spowodowało frustrację.
    Do grupy „permanentnie zajebistych” na potrzebę zobrazowania, zaliczam Clooneya, Schwarzeneggera, czy Craiga, ale też np. Bońka, czy Pazurę.
    Młodzi zajebiści – powinni zatem wykorzystać swój czas i związać się z atrakcyjną babką. Potem atutów będzie ubywało i pozostanie im, tak jak innym przeciętnym facetom zdolność związkowa, jako atut główny .

    A z tezami się zgadzam. W jednej z książek napisałem, jakj tyop bohater mówi: . Nie przysięgaj mi miłości, bo to niemożliwe, możesz jedynie przysiąc, że jak przestaniesz mnie kochać, mi to powiesz, oraz, że będziesz ważyć tyle, ile teraz. To jest możliwe.
  • proteinawy 25.04.19, 11:40
    > Schwarzeneggera

    Ciekawy przypadek, mój idol. Lubię go choc wsród moich znajomych jest dobrze widziane ponapierdalac sie z niego. Gość nie wyglada na inteligenta i ma akcent tak obciachowy, ze nawet Niemcy nie zatrudnili go do dubbingu jego własnych filmów.

    Ale jak dla mnie Schwarzenegger = czapki z głów.

    Gość dosłownie pracą, potem i żelazem wspiął sie na szczyt najpierw kulturystów, potem został gwiazda Hollywood mimo wspomnianego akcentu, potem hajtnał sie z amerykańska „arystokratka” i wisienka na torcie: gubernator stanu.

    Przypadek ciekawy bo i tak skonczyl jak wielu przed nim: młodsza sunia dała mu dupy w małżeńskiej pościeli a ten poleciał na tak ewidentny „podkład” i został rozpruty z forsy jak dorodny szczupak. Nastepnie z lasu wyszły swietojebliwe trolle z odwiecznym: „hańba, hańba”.

    Tu jest mój ulubiony komik ze skeczem w temacie (możliwe ze wrzucałem wczesniej bo lubię): youtu.be/ldIwEG9xQ-M
  • marek.zak1 25.04.19, 12:03
    Arnold za co by się nie wziął, osiągnął maksa. Nawet ze związku pozamałżeńskiego z brzydką pokojówką wyszedł świetny facet, bardzo podobny do ojca. A że musiał płacić, dał radę, bo miał z czego.
  • sabat3 25.04.19, 18:51
    proteinawy napisał(a):
    > Nastepnie z lasu wyszły swietojebliwe trolle z odwiecznym: „hańba, hańba”.

    Z wiankami na głowie i silnym szwedzkim akcentem.

    Arnold miał fajny film wpisujący się w temat związków - "Prawdziwe kłamstwa" :)

    Przy okazji sztuki dotykającej stosunków damsko-męskie, zareklamuję "Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka" autorstwa Szczepana Twardocha. Pisarza można nie lubić, ale TO krótkie opowiadanie jest zupełnie wyjątkowe i bardzo, ale to bardzo dotyka tematyki naszego forum. Właściwie - alegoryczna historia o umierającej męskości w XXI wieku. Warto. Chodzi mi wciąż po głowie po kilku latach od przeczytania.
  • proteinawy 25.04.19, 19:23
    > Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka

    Znajdę, przeczytam, dzieki
  • proteinawy 25.04.19, 09:11
    Czesc Kutuzow,
    Fajny wątek, dorzucę 3 grosze jak tylko znajdę trochę czasu.
  • proteinawy 25.04.19, 09:32
    > Trochę taka reguła 30 sekund z filmu "Heat":
    www.youtube.com/watch?v=MImNGJNcvIc <

    „Heat” - widzę ze ogladamy te same filmy! Tydzień temu wrzuciłem po 10 letniej przerwie, główny wątek taki jak pamiętam, ale wszystkie związki - jak inaczej to sie ogląda z perspektywy zadłużonego mężusia i tatusia :)

    Kazdy zwiazek przedstawiony w kilku tylko scenach, ale ich analiza to by było kilka wątków tutaj. Pierwszy który sie rzuca w oczy: (obaj: Pacino i De Niro), fokus 24/7 - nie pogodzenia z jakimkolwiek związkiem. Scenariusz oczywiscie przewidział ciasteczko dla policjanta ale to był holiłódzki pierd na koniec. Najszczęśliwsze były żony średniaków (po obu stronach), brak ambicji u tych gości był osia swiata tych kobiet. Żona Chrisa (Val Kilmer), nakreślona pobieżnie, w paru scenach ale swietnie zagrana.

    Szukam takiego filmu z ostatnich lat, ale mam wrazenie że gatunek sie wyrodził, pif-paf a pod spodem regularny Disney :)
  • proteinawy 26.04.19, 23:50
    > 15%

    W długich związkach dochodzi do tego taki wektor: piękność partnera sie szybko opatrza, ale niegasnące zainteresowanie tym partnerem „ludzi z boku” trzyma pożądane napięcie wewnątrz. Na długich dystansach pies ogrodnika zazwyczaj ma lepsza kondycję od zakochanego disnejowskiego kundla :)

    > Miłość =/= pożądanie

    Ano. Z ta relacja milosci i pożądania trudno by było coś konkretniejszego powiedzieć hipotetycznym młodym, o których wspomniałeś. Z synem mam zamiar użyć określeń typu zakochanie, przywiązanie, szacunek, nawet dług ...

    Do tych zabezpieczeń ktore podałeś dorzuciłbym zeby ufać instynktowi, zwłaszcza w zakresie wykrywania bullshitu. Nie pamietam zeby mi choc raz coś źle podpowiedział, za to tzw dobre wychowanie czy poczucie obowiązku - porażka.

    Z drugiej strony:
    Nie wiem czy załapałeś się na fazę Petersona sprzed paru miesięcy. W tym co gość opowiada jest jeden aspekt, który wyśmiałbym za młodu, a który przydaje mi się w tej chwili. Gość w interesujący sposób mówi, ze dla faceta najsensowniejsza droga naprzód to dobrowolne przyjęcie obowiązków tak ciężkich jak tylko dasz rade udźwignąć. Taka siłka na codzień.

    Nie jest to coś co bym polecał komuś w Twojej sytuacji: gorąca Kubanka i fajne życie, nie ma co zakładać sobie dobrowolnie chomąta na szyję. Wiecej: tak jak piszesz trzeba uważać zeby sie któregoś dnia nie obudzić niepodziewania z chomątem na szyi. Warto mieć świadomość ze w razie czego - 30 sek i po sprawie. Czy cytując Ciebie „z terrorystami nie negocjuję” :)

    W pewnym momencie dobrowolnie zrzekłem sie prawa do 30 sekund. Od tej pory to juz tylko kwestia czasu kiedy albo złamiesz swoje własne postanowienie albo chomąto zmaterializuje sie na twoim karku. A następny wybór jest miedzy zgorzknieniem albo tą Petersonowską siłką. „Siłka” w kontaktach z dziećmi pomaga. W łóżku: totalne rodzeństwo.

    (Wiem, ze te wypociny sa bez ładu i składu, dziecko usypiam).
  • urquhart 27.04.19, 04:57
    > ię w tej chwili. Gość w interesujący sposób mówi, ze dla faceta najsensowniejsz
    > a droga naprzód to dobrowolne przyjęcie obowiązków tak ciężkich jak tylko dasz
    > rade udźwignąć. Taka siłka na codzień.

    Kutuzow co do całości tez to napisałeś tak że ciężko się z czymś nie zgodzić więc trudno dyskutować.
    W serialu Outlander zwróciłem uwagę na celność zamysłu starej szkockiej przysięgę ślubną ze strony kobiety: "przysięgam ze będę wielbić Cię moim ciałem" (A nie miłość :) )
    To o zalotach.

    Cały system prawny jest taki że nie ma cienia równouprawnienia w obecnym systemie prawnym obowiązków, kobieta może zaorać i zrobić dziada z faceta jeśli tylko zechce a facet najwyżej odejść. I nikomu to nie przeszkadza. Bo baby wiadomo bronią przywilejów z przeszłości a faceci też nie utożsamiają się z frajerami którzy dają się dymać :)
    Tyle tylko wypracowali w zachodnich demokracjach że alimenty na wszystkie dzieci nie mogą przekroczyć około 20% dochodów faceta, co pozwala mu dalej funkcjonować społecznie...

    Proteina pisząc o Petersonie tej siłce trafił w myśl którą nie łatwo mi tu ująć a. Że satysfakcjonujący związek to nie tyko eros freudowska siła promieniująca energią na inne sfery życia ale tez wzajemna empatia wzajemne wsparcie w życiowych problemach i nieraz ciężkich chorobach.
    Peteson mówiąc o braniu na siebie jak najwięcej obowiązków jednocześnie ma do czynienia z empatyczną partnerką która docenia to długoterminowo obdarza go podziwem i uznaniem - to antagonizm nastawienia kuturowego feminizmu z jego roszczeniowością i dominacją. Zobacz o ich relacjach
    www.youtube.com/watch?v=kO93SAHrd1E
    A na codzień oboje zmagają się z przezwyciężaniem ciężkiej choroby córki.
    Do tego trzeba już innego nastawienia niż to przedstawiasz.
    edoergosumblog.blogspot.com/2018/06/dieta-jordana-peterson-i-mikhaila.html




    --
    Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.
  • rybak 27.04.19, 08:04
    To trochę jak z jazdą na tandemie, gdzie kobieta ma tylko trzymać kierownicę, a facet ma tylko do końca życia kręcić pedałami do urzygu za dwójkę , a jedyne co widzieć, to wypiętą na niego d... kobiety.
  • druginudziarz 29.04.19, 19:03
    urquhart napisał:

    > Peteson mówiąc o braniu na siebie jak najwięcej obowiązków jednocześnie ma do c
    > zynienia z empatyczną partnerką która docenia to długoterminowo obdarza go podz
    > iwem i uznaniem - to antagonizm nastawienia kuturowego feminizmu z jego roszcze
    > niowością i dominacją. Zobacz o ich relacjach

    Tak a propos, JBP jest 7.05 w Poznaniu ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.