Dodaj do ulubionych

"Nie tak slodko jak myslisz"? ;)

30.06.19, 08:14
Zastanawiam sie nad pewnym zagadnieniem. Psychoewo pisza o potencjalnym zjawisku "gene shoppingu" ze strony kobiet - ich strategie na dywersyfikacje puli genowej.
No dobrze, ale zastanowmy sie, kiedy ta strategia faktycznie ma przyslowiowe "rece i nogi"?
Wychodzi mi na to, ze dopiero wtedy, gdy kobieta miala stalego dostarczyciela dobr. W przeciwnym wypadku bylaby w trudnej sytuacji, samodzielne wychowanie potomstwa bylo bardzo trudne, o ile w ogole mozliwe.
Czyli ze priorytetem bylo znalezienie stalego dostarczyciela dobr i obroncy, a dopiero potem ewentualnego dostarczyciela jeszcze lepszych genow.
Stad istnienie "plemnikow-wojownikow" w ludzkiej spermie?
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 30.06.19, 10:42
    To wszystko, czyli strategia kobiet, a także plemniki i ich rodzaje, jest opisane w "Wojnie plemników". Niestety komuś pożyczyłem i zapomniałem komu.
    Stąd ideałem jest Grey - młody, atrakcyjny i ma dobra / środki, więc Anastazji nie przeszkadza, że dobiera się do niej z kontraktem, w której jest jego poddaną i z batem.
    W "Pretty woman" miało być podobnie, ale w ostatniech chwili, pod wpływem poprawności, zmieniono scenariusz.
  • aandzia43 30.06.19, 12:06
    Yyyy? :-O A jak te afirmacje bacika i wyrazy osobistych upodobań do sado-maso mają się do zagadnienia rzuconego przez Sabata?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 30.06.19, 13:03
    aandzia43 napisała:

    > Yyyy? :-O A jak te afirmacje bacika i wyrazy osobistych upodobań do sado-maso mają się do zagadnienia rzuconego przez Sabata?
    ----------------
    Sabat poruszył "gene shopping" i ważność dostarczyciela dóbr, wśród których dokonuje się wyboru. Tak więc wysoka wartość tych dóbr, powiązana z bardzo dobrymi genami staje się ważniejsza niż wyznawane zasady. Grey daje Anie do podpisu kontrakt, w którym ona godzi się być jego poddaną (submissive). Czy gdyby to zaproponował inny nawet całkiem interesujący facet, ona by to podpisała? To nie jest kwestia osobistych upodobań, tylko "gene shopping", co napisał sabat.
  • aandzia43 30.06.19, 13:37
    marek.zak1 napisał:

    > aandzia43 napisała:
    >
    > > Yyyy? :-O A jak te afirmacje bacika i wyrazy osobistych upodobań do sado-
    > maso mają się do zagadnienia rzuconego przez Sabata?
    > ----------------
    > Sabat poruszył "gene shopping" i ważność dostarczyciela dóbr, wśród których dok
    > onuje się wyboru. Tak więc wysoka wartość tych dóbr, powiązana z bardzo dobrym
    > i genami staje się ważniejsza niż wyznawane zasady. Grey daje Anie do podpisu k
    > ontrakt, w którym ona godzi się być jego poddaną (submissive).

    Nie, Sabat poruszył kwestię "kiedy puszczenie się z dobrymi genami ma sens".
    Tak, jak oferta super to i zasady mogą iść w kąt. Każdy po swojemu przesuwa granice. Dla większości kobiet tą granicą jest ból i bezpieczeństwo fizyczne.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 30.06.19, 13:51
    aandzia43 napisała:


    > Nie, Sabat poruszył kwestię "kiedy puszczenie się z dobrymi genami ma sens".
    > Tak, jak oferta super to i zasady mogą iść w kąt. Każdy po swojemu przesuwa granice. Dla większości kobiet tą granicą jest ból i bezpieczeństwo fizyczne.
    ------------------------
    Cytuję: "Czyli ze priorytetem bylo znalezienie stalego dostarczyciela dobr i obroncy, a dopiero potem ewentualnego dostarczyciela jeszcze lepszych genow".
    --------------
    Tak więc dla dziewczyny zamożnej punkt pierwszy nie istnieje i może wybierać wśród najlepszych genów. To, wg mnie jest spory (genetyczny) atut.

    Z "super" ofertą zgadzam sie z Toba.
  • aandzia43 30.06.19, 14:15

    > Cytuję: "Czyli ze priorytetem bylo znalezienie stalego dostarczyciela dobr i ob
    > roncy, a dopiero potem ewentualnego dostarczyciela jeszcze lepszych genow".
    > --------------
    > Tak więc dla dziewczyny zamożnej punkt pierwszy nie istnieje i może wybierać wś
    > ród najlepszych genów. To, wg mnie jest spory (genetyczny) atut.
    >
    > Z "super" ofertą zgadzam sie z Toba.


    Nie zrozumiałam, co jest i dla kogo sporym atutem?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • marek.zak1 30.06.19, 14:20
    aandzia43 napisała:

    >
    > > Cytuję: "Czyli ze priorytetem bylo znalezienie stalego dostarczyciela dobr i obroncy, a dopiero potem ewentualnego dostarczyciela jeszcze lepszych genow
    > ".
    > > --------------
    > > Tak więc dla dziewczyny zamożnej punkt pierwszy nie istnieje i może wybierać wś
    > > ród najlepszych genów. To, wg mnie jest spory (genetyczny) atut.
    > >
    > > Z "super" ofertą zgadzam sie z Toba.
    >
    >
    > Nie zrozumiałam, co jest i dla kogo sporym atutem?
    -----------------
    Zamożna babka może brać młodego, przystojnego, rokującego, a nie starszego, brzydszego, ale z kasą, zapewniającą życie na poziomie.
  • sabat3 30.06.19, 13:55
    marek.zak1 napisał:
    > Sabat poruszył "gene shopping" i ważność dostarczyciela dóbr, wśród których dok
    > onuje się wyboru. Tak więc wysoka wartość tych dóbr [...]

    Marku, nie jest do konca jasne, jakimi kanonami kierowaly sie panie w czasach jaskiniowych, ale dzis mamy na zachodzi takie ciekawe, choc marginalne zjawisko jak cuckold/swingers party.
    Sadzisz, ze panie dobieraja tam sobie partnerow na bazie ich statusu materialnego?
    Nie siedze w temacie, ale na ile mi wiadomo to "bull", czyli kochanek, powinien przede wszystkim posiadac silnie rozbudowane fizyczne atrybuty meskosci - wzrost, muskulatura, samczosc, duzy penis itd. Powinien tez byc zdecydowany i dominujacy w zachowaniu.
    Sa to wiec cechy, ktorych poszukuja kobiety zadne przygod, bo nie sadze, zeby cuckolding byl wylacznie wynikiem meskich fantazji i meskiej przemocy w zwiazku wobec kobiety. Czyli - przynajmniej czesc z tych kobiet rzeczywiscie tego chce.
    Wzorzec jest wiec podany, mozna jakos to dopasowac do ewolucyjnych teorii. Nie ma sily, gdzies to musi pasowac, gatunek ludzki nie ewoluuje chyba az tak szybko.
    Takze, ten tego, chyba akurat nie zawsze gene shopping oznacza szukanie "portfela".
  • marek.zak1 30.06.19, 14:18
    sabat3 napisał:


    > Sadzisz, ze panie dobieraja tam sobie partnerow na bazie ich statusu materialnego?
    Takze, ten tego, chyba akurat nie zawsze gene shopping oznacza szukanie "portfela".
    ----------------
    Sabat, przecież to Ty w pierwszym poscie napisałeś: "Czyli ze priorytetem bylo znalezienie stalego dostarczyciela dobr i obroncy, a dopiero potem ewentualnego dostarczyciela jeszcze lepszych genow".
    ------------
    A ten stały dostarczyciel dóbr to nie bzykał tej pani? Może by chciała lepszych genów, ale na codzień miała dostarczyciela dóbr i w konsekwencji jego dzieci, tak więc dobra decydowały..
    Teraz zamożna dziewczyna przeważnie szuka wg statusu klasowego, materialnego i intelektualnego, jak sądzę. Co do obrońcy, to myślę, że to fizyczność, ale nie wiem...
  • dobroslaw 01.07.19, 13:11
    marek.zak1 napisał:

    > To wszystko, czyli strategia kobiet, a także plemniki i ich rodzaje, jest opisa
    > ne w "Wojnie plemników". Niestety komuś pożyczyłem i zapomniałem komu.
    > Stąd ideałem jest Grey - młody, atrakcyjny i ma dobra / środki, więc Anastazji
    > nie przeszkadza, że dobiera się do niej z kontraktem, w której jest jego poddan
    > ą i z batem.

    Anastazję - była także Amelia, obie przed filmami które rozsławiły te imiona - poznałem w pracy w korporacji; pracowaliśmy na odrębnych odcinkach i nasze kontakty ograniczały się do "cześć" na korytarzu, ale to cześć nacechowane było szerokim uśmiechem z obu stron... Jak się okazało ze dwa lata później, gdy już oboje nie byliśmy związani z firmą, a sobotniego wieczoru drogi zeszły się w tancklubie, 30-letnia Anastazja była stanu wolnego...
  • marek.zak1 01.07.19, 13:59
    dobroslaw napisał(a):

    Anastazję - była także Amelia, obie przed filmami które rozsławiły te imiona - poznałem w pracy w korporacji; pracowaliśmy na odrębnych odcinkach i nasze kontakty ograniczały się do "cześć" na korytarzu, ale to cześć nacechowane było szerokim uśmiechem z obu stron... Jak się okazało ze dwa lata później, gdy już oboje nie byliśmy związani z firmą, a sobotniego wieczoru drogi zeszły się w tancklubie, 30-letnia Anastazja była stanu wolnego...
    ----------------------
    Podoba mi się element korporacyjny, który wprowadziłeś. I co dalej? Niedawno wydałem książkę "Korpomisie" w którym niejedno z forum się tam znalazło.
    Apropos, dzisiaj dzień psa. Pracuję z domu, żeby być z moją Sową.
  • dobroslaw 01.07.19, 14:09
    Specific detail - literatura tego wymaga.

    Oczywiście ja nie byłem Greyem, moja tożsamość jest inna, humanistyczna. A jednak mój początek z Anastazją był jakby z Greya, bo tej nocy w nocnym tancklubie (ona pierwsza do mnie się zwróciła, cześć my chyba pracowaliśmy razem) zwróciłem się do niej po kilku tańcach, w których mi stanął - zawsze dobry znak - a ona cnotliwie uciekała łonem od sterczącego stercza - zwróciłem się do Anastazji ze słowami: Proponuję Ci studniowy romans...
  • dobroslaw 01.07.19, 14:15
    Tydzień później w tym samym miejscu, ja tam wtedy byłem mniej więcej co tydzień ponieważ taniec był w tamtych latach dla mnie bardzo ważną częścią życia - właściwie mógłbym żyć tylko z żoną i jedną imprezą taneczną tygodniowo, taką 6-godzinną na maksa w tłumie przy barze i na parkiecie, więcej kontaktów z ludźmi nie ceniłem - Anastazja. Podszedłem, przywitałem się i spytałem: pamiętasz moją propozycję? Tej nocy zostaliśmy kochankami.
  • dobroslaw 01.07.19, 14:18
    Ok. 2-giej w nocy spytałem: może już pojedziemy? Odpowiedziała: jeszcze trochę potańczmy. Czyli to był moment przyjęcia propozycji.
  • marek.zak1 01.07.19, 14:39
    dobroslaw napisał(a):
    Proponuję Ci studniowy romans...
    ---------------
    Jak Napoleona sto dni. Czy skończyło się Twoim Waterloo, czy przełamałeś studniową klątwę?
  • dobroslaw 01.07.19, 14:46
    marek.zak1 napisał:

    > dobroslaw napisał(a):
    > Proponuję Ci studniowy romans...
    > ---------------
    > Jak Napoleona sto dni. Czy skończyło się Twoim Waterloo, czy przełamałeś studni
    > ową klątwę?

    Wyobraź sobie że dokładnie tak samo to kojarzyłem - sto dni Napoleona, znając biografię wielkiego żołnierza i jakby biorąc na klatę końcową utratę która i mnie przecież zawsze dotyczy. Anastazja chciała żebyśmy udali się razem do Paryża (przecież ja sama za siebie zapłacę), gdy moje ambicje nie wybiegały poza miasta stołeczne W i Kraków. Nie zdawałem sobie jeszcze wtedy sprawy z chęci zajścia w ciążę 30-latek, nie czytałem forum.
  • dobroslaw 01.07.19, 14:48
    Byłem w życiowej formie więc Anastazja - mimo niezajścia ciążę - dobrze wspomina ten ubogacający życie romans
  • dobroslaw 01.07.19, 21:56
    marek.zak1 napisał:

    >
    > Podoba mi się element korporacyjny, który wprowadziłeś. I co dalej? Niedawno wy
    > dałem książkę "Korpomisie" w którym niejedno z forum się tam znalazło.

    Gratuluję Marku, książka podoba się czytelnikom, ale przede wszystkim brawa za kreatywność

    lubimyczytac.pl/ksiazka/4870059/korpomisie
  • aandzia43 30.06.19, 12:09
    Też mi wychodzi na to, że dopiero jak jest zapewnione solidne zaplecze czyli albo zaklepany mąż w patriarchacie, albo osadzenie w grupie matriarchalnej.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • druginudziarz 13.07.19, 11:50
    sabat3 napisał:

    > Zastanawiam sie nad pewnym zagadnieniem. Psychoewo pisza o potencjalnym zjawisk
    > u "gene shoppingu" ze strony kobiet - ich strategie na dywersyfikacje puli geno
    > wej.

    Nie ma czegoś takiego jak "dywersyfikacja puli genowej".
    Coś pokręciłe albo czytasz autorów którzy nie wiedza co piszą.

    > No dobrze, ale zastanowmy sie, kiedy ta strategia faktycznie ma przyslowiowe "r
    > ece i nogi"?
    > Wychodzi mi na to, ze dopiero wtedy, gdy kobieta miala stalego dostarczyciela d
    > obr. W przeciwnym wypadku bylaby w trudnej sytuacji, samodzielne wychowanie pot
    > omstwa bylo bardzo trudne, o ile w ogole mozliwe.
    > Czyli ze priorytetem bylo znalezienie stalego dostarczyciela dobr i obroncy, a
    > dopiero potem ewentualnego dostarczyciela jeszcze lepszych genow.
    > Stad istnienie "plemnikow-wojownikow" w ludzkiej spermie?

    Różnie jest.
    Np. w Polinezji mężczyźni o jaśniejszej skórze niż przeciętnego Polinezyjczyka, mieli większe branie u kobiet, wiec każda Odpowiedzialna Mama ;) chciała by jej syn miał jaśniejszą skórę niż jego rówieśnicy, bo wtedy mieli większe powodzenie o tamtejszych pań.
    Przy czym tam mąż nie jest jakoś potrzebny do utrzymania dziecka, bo klimat przyjazny, więc i ochotę na puszczenie się z przygodnymi marynarzami z Europy nie blokowała wizja potencjalnej śmierci głodowej.
  • obrotowy 14.07.19, 21:53
    druginudziarz napisał:
    Np. w Polinezji mężczyźni o jaśniejszej skórze niż przeciętnego Polinezyjczyka,
    > mieli większe branie u kobiet, wiec każda Odpowiedzialna Mama ;) chciała by j
    > ej syn miał jaśniejszą skórę niż jego rówieśnicy, bo wtedy mieli większe powodz
    > enie o tamtejszych pań.


    1. w Indiach jest to samo.

    2. a z kolei w Chnach liczy sie WZROST.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.