Dodaj do ulubionych

Dwubiegunowa żona

28.12.19, 18:54
Cześć

Mam taki problem w moim trzyletnim małżeństwie, którego dotąd chciałem nie widzieć a od kilku miesięcy mnie potwornie boli.

Moja żona jest jakaś dwubiegunowa w kwestii seksu i nie potrafię jej zrozumieć.

Kochamy się rzadko, dla mnie zbyt rzadko, jakieś 1-2 razy na tydzień i to wynika właśnie z tego, że przestałem seks inicjować (ona nigdy tego nie robi i nie robiła), bo czuję, że jest taki... odruchowy. Bez zabawy, bez frajdy, bez sensu. Ot, po to żeby sie poruszać w przód i w tył. W sumie to chyba było tak odkąd zamieszkaliśmy razem 5 lat temu (7 lat razem), wcześniej było jakoś swobodniej i nie potrafię doszukać się, co mogło się popsuć po drodze.

Żona generalnie jest wstydliwa, do seksu trzeba ją namawiać bo się wstydzi, w łóżku pomimo 30 lat na karku zachowuje się jak 16 letnia dziewica, wszystko powoduje, że się czerwieni, zawstydza, każda propozycja na nową pozycję, nowe miejsce spotyka się z niechęcią i reakcją a'la zawstydzona panienka (i wcale nie jest to słodkie, a mocno irytujące i psujące cały nastrój). Przez to właściwie zawsze kochamy się tylko w sypialni i wieczorami i wygląda to identycznie.

Ta wstydliwość przekłada się na brak inicjatywy. Nie dotknie mnie w trakcie, nie pocałuje czulej, nie obejmie, tylko leży... I to się tyczy też jej. Nie chwaląc się, na jednej z moich wczesnostudenckich dziewczyn nbrałem całkiem fajnej wprawy i umiejętnosci w oralu, i moja żona jest chyba pierwszą kobietą którą spotkałem która twierdzi, że nie lubi jak się robi jaj dobrze językiem. Jak tylko zbliżam się tam niżej z całuskami to zaciska nogi i siłą zatrzymuje mi głowę. Sama też nigdy nie zawędrowała mi tam w dół, ale nie mam o to pretensji, pogodziłem się z tym, nie lubi brać do buzi no trudno. Mało tego, mam wrażenie, że ona w ogóle nie lubi gry wstępnej. Gdy robię jej masaż, pieszczę ją, całuję, to nie zdąży się dobrze zacząć a ona już mówi, żebym zakładał gumkę. Dosłownie 5 minut i koniec wstępniaka. Ona w te 5 minut potrzyma mi chwilę penisa, pocałuje raz dwa w szyję i tyle. Ze zmianami pozycji i próbowaniem nowych wracamy do tematu zawstydzonej 16 latki. Po wszystkim nie ma przytulania, rozmów o głupotach, leżenia, tylko ubiera się i idzie.

Do tego żadnych szybkich numerków. Nigdy. No i wieczny rewanżyzm łóżkowy. Kurcze seks zawsze kojarzył mi się z dawaniem przyjemności drugiej osobie dla czystej przyjemności aktu, ja nie zawsze muszę dochodzić, uwielbiam zrobić jej palcówkę, masaż erotyczny itp. i nie oczekuję za to rewanżu, bo uwielbiam kiedy jest zadowolona i spełniona, ale niech ona raz z wielką łaską zrobi mi ręką, to w ciągu tygodnia upomni się o rewanż. Nigdy nie zaspokoiła mnie dla mojej własnej przyjemności, ale to tak jak pisałem, nawet gra wstępna w jej wydaniu to chwila potrzymania za jajka czy penisa i koniec. Jak bierzemy raz na rok razem prysznic, to mam wrażenie, że on też jest po to żeby się umyć taniej, a nie wspólnie pobawić... Mam wrażenie, że ona nie lubi mnie dotykać ani być dotykana...

No i to jest jej jedna twarz, a druga?

Nie mamy kłopotów z nagością. Znaczy publiczną. Plaże nudystów, sauny - wszystko ok i bez skrępowania. Niestety w domu gdy chodzę nago to wracamy do zawstydzonej 16 latki w jej wydaniu, czasem jest oburzona wręcz.

Zabawki w sypialni? Mamy ich pełno - gry, piórka, pejcze, wibratory, kajdanki itd. użyte raz góra dwa i koniec, bo każda następna propozycja użycia kończyła się na zniechęconej minie lub wstydzie - mam wrażenie, że były kupowane przez nią dla mnie, ale jej się nie do końca chciało ich używać, albo myślała, że się przełamie i się nie udało.

Kilka już razy proponowała mi wizytę w klubie dla swingersów lub zaproszenie kogoś żeby popatrzył na nas - ale tu stanowczo oponuję ja. O ile nie miałbym z tym problemu jako ja, bo seks na oczach innych brzmi dla mnie mega podniecająco, to jednak wolałbym abyśmy najpierw doszli do porozumienia między nami i skończyli z tym jej wiecznym sypialnianym wstydem i oporami w dotykaniu jej i mnie zanim wyjdziemy do ludzi. Do tego obawiałbym się, że wizyta w takim klubie choćby i zainicjowana przez nią, nawet jeśli obyło by się bez wymian partnerów, skończyłaby się rozwodem z jej strony, bo byłoby jak z zabawkami.

No i weź tu człowieku ją zrozum. Jak rozmawiam z naszymi znajomymi którzy chodzą z nami na saunę, to mówią, że zazdroszczą takiej żony, co to nie wstydzi się pokazać, nie ma kompleksów, jarają ją swing i zabawki. Szkoda, że nie wiedzą, że jak wchodzimy do sypialni, to ta kobieta znika.

I tak mając 30 lat czuję, że nie mam w sypialni dojrzałej, otwartej kobiety która bawi się wspólną bliskością i ciałami, lecz jakąś niezdecydowaną małolatę.

Oczywiście próbowałem z nią rozmawiać, mówiłem o swoich potrzebach, i mimo że zawsze twierdzi, że rozumie i postara się to następnego dnia jest jak dawniej i jakby rozmowy nie było. Ona cały czas twierdzi, że nie czuje się kobietą, bo nie miała nigdy orgazmu pochwowego i to dla niej frustrujące i od tego jej się odechciewa. W sumie nie dziwię się, że go nie miała nigdy, bo zamiast dać się ponieść i bawić się seksem to się spina i nawet w trakcie widzę, że jest sfrustrowana. Próbowalismy kiedyś bardzo długo żeby jej wyszło, ale ona sama stwierdziła, że to bez sensu, bo ona nie potrafi (łechtaczkowy ma normalnie i to całkiem szybko zazwyczaj). No cóż, według mnie z 5 minutową grą wstępną i seksem bez pasji ciężko o wywołani i nauczenie się do dochodzenia do dobrego orgazmu, ot cała filozofia.

Doszło do tego, że cieszę się jak ona ma okres, bo nie będę musiał inicjować tych aktów, a sam swoją ręką umiem sobie dać większą przyjemność niż w normalnym seksie. Męczy mnie to potwornie.

Jak czytam tu w wątkach o kobietach które jak czują, że ich facet jest twardy to proponują pomoc, albo inicjują stosunek, są aktywne, śmiałe itp. to wpadam w depresję, bo widzę, że tyle nas omija.

I jeszcze żeby nie ta druga jej strona to bym po prostu pomyślał, że jest oziębła, ale nie jest. Trochę jakby seks i bliskość ją paraliżowały...
Obserwuj wątek
        • obrotowy To zdanie 29.12.19, 18:23
          cdefgahc1990 napisał:
          > Mozna jasniej?


          To Twoje zdanie, ktore zacytowalem - stoi w sprzecznosci z zahamowaniami seksualnymi Twojej partnerki

          w koncu te kajdanki i inny cytowany sprzet kupiles za jej wiedza i zgoda ?


          To na nie sie zgadza, ale inne fanaberie - to juz nie ?
            • sabat3 Re: To zdanie 29.12.19, 18:56
              Nie obraz sie, ale najwyrazniej jej nie krecisz. Ona unika seksu konkretnie z Toba, a nie seksu w ogole. Po prostu miedzy wami z jakichs wzgledow zdechla chemia, to sie czasem zdarza.
                • sabat3 Re: To zdanie 29.12.19, 22:29
                  kulka42 napisała:

                  > I co radzisz koledze w związku z postawioną diagnozą?

                  Nic.
                  Jest dorosły, niech decyduje.
                  To nie tak, że umywam ręce, ale to po prostu nie moja sprawa.
                  I to nie jest diagnoza, raczej przypuszczenie, na podstawie tego co napisał. Diagnozuje lekarz :)
                  Ogólnie wiele rzeczy jest możliwych, często nawet takich, co do których mieliśmy wątpliwości, czy mogą się wydarzyć. Większość ma jakieś konsekwencje, trzeba to też mieć na uwadze. Ale nie ma sensu udzielać rad, skoro nie ma się pełnego wglądu do systemu wartości tego, któremu radzimy. Udzielając rad, zawsze robisz to "pod siebie".
              • cdefgahc1990 Re: To zdanie 29.12.19, 21:55
                @sabat3, myslalem o tym, ale jej pierwszy chlopak dawno temu jak ze soba zaczynalismy chodzic spytal mnie czy ona nadal taka jest, jak zapytalem jaka to powiedzial, ze taka wstydliwa przed wszystkim. Wtedy myslalem ze to zlosliwosc z jego strony i skonczylo sie na pyskowce, ale niedawno sobie to przypomnialem i juz wiem co mial na mysli. Znaczy nie tylko ze mna miala ten problem

                @kulka42 dokladnie tak jest. Czyli jednak tekst nie jest chaotyczny, bardziej problem zlozony.

                @obrotowy pozwol ze nie bede ciagnal z Toba tematu bo mam alergie na lufzi typu "kij z sednem sprawy i tak wiem wszystko najlepiej" eot
                • kulka42 Re: To zdanie 29.12.19, 22:11
                  Moje zdanie znasz - ale może jeszcze Ci się tu trafi ktoś, kto miał identyczną sytuację i poradzi Ci co z tym zrobić - nikt kto nie był w identycznej sytuacji raczej Ci nie pomoże. Ja bym stawiała na fachową pomoc w tym przypadku.
                • sabat3 Re: To zdanie 29.12.19, 22:36
                  cdefgahc1990 napisał:
                  > @sabat3, myslalem o tym, ale jej pierwszy chlopak dawno temu jak ze soba zaczyn
                  > alismy chodzic spytal mnie czy ona nadal taka jest, jak zapytalem jaka to powie
                  > dzial, ze taka wstydliwa przed wszystkim. Wtedy myslalem ze to zlosliwosc z jeg
                  > o strony i skonczylo sie na pyskowce, ale niedawno sobie to przypomnialem i juz
                  > wiem co mial na mysli. Znaczy nie tylko ze mna miala ten problem

                  My możemy sobie gdybać, bo przecież bycie wstydliwą i niechętną może wyglądać bardzo podobnie. Moim zdaniem kobieta wstydliwa w życiu nie proponowałaby swingu czy nie zgodziłaby się na zabawki nawet w ramach eksperymentów. Ludzie z awersją seksualną stronią od tematu na wszystkich frontach.
                  Bardziej prawdopodobne, że coś ją hamuje, może nawet nie tyle do Ciebie, ale do seksu z partnerem w związku, ale jaki to czynnik - nie mam pojęcia. Może ma syndrom rycerza i rozpustnika, może jest krypto-les, albo coś w tym stylu. Serio - można sobie zgadywać i nic to nie da. Moim zdaniem nawet nie ma po co, zamiast wchodzić komuś do głowy, trzeba robić swoje. Co? Też nie powiem, bo nie wiem czego chcesz i co możesz :)
                  • bcde Re: To zdanie 30.12.19, 00:42
                    >Moim zdaniem kobieta wstydliwa w życiu nie proponowałaby swingu czy nie zgodziłaby się na zabawki nawet w ramach eksperymentów. Ludzie z awersją seksualną stronią od tematu na wszystkich frontach.
                    Bardziej prawdopodobne, że coś ją hamuje, może nawet nie tyle do Ciebie, ale do seksu z partnerem w związku, ale jaki to czynnik - nie mam pojęcia.

                    Zgadzam się z tym.

                    >Serio - można sobie zgadywać i nic to nie da. Moim zdaniem nawet nie ma po co, zamiast wchodzić komuś do głowy, trzeba robić swoje. Co? Też nie powiem, bo nie wiem czego chcesz i co możesz :)

                    A ja ci powiem autorze wątku. Masz 30 lat. Jeszcze dużo seksu przed tobą. Szkoda życia na męczenie się, jeśli ta kobieta nie odpowiada ci seksualnie. Szkoda też czasu na szukanie przyczyny. Znajdź sobie inną kobietę, a potem jeszcze inną, a tę grzecznie kopnij w dupę.
                • obrotowy Re: To zdanie 30.12.19, 07:04
                  cdefgahc1990 napisał:
                  > @obrotowy pozwol ze nie bede ciagnal z Toba tematu bo mam alergie na lufzi typu
                  > "kij z sednem sprawy i tak wiem wszystko najlepiej" eot


                  nie obrazaj sie, a odpowiadac nie musisz.

                  uwzglednij tylko moje uwagi i uporzadkuj tekst pod katem logiki, bo z tego opisu nie wynika,
                  o co Ci wlasciwie chodzi, poza stwierdzeniem, ze cos Ci nie pasuje i nie wiesz, co z tym zrobic.


                  ERGO: - Twoje "sedno" sie nie ujawnilo i pozostaje gleboko w ukryciu.
            • obrotowy Re: To zdanie 29.12.19, 19:53
              cdefgahc1990 napisał:

              > Czyli tego co bylo napisane w tym samyn zdaniu lecz dalej juz nie doczytales. P


              - doczytalem.
              nic tam nie ma.
              a tekst jest chaotyczny i niespojny i moze po prostu chcesz od niej zbyt wiele - gdyz ona nie ma na to ochoty.

              > podobnie jak nie zrozumiales tego, ze nie o otwartosc na "fanaberie" tu chodzi.

              - no to nazwij to ladniej o co chodzi . - moze o "urozmaicenie" - by bylo ladniej i grzeczniej ?
              • kulka42 Re: To zdanie 29.12.19, 19:56
                Chodzi o to że ona jest zaburzona - jak jest z nim sam na sam to udaje nobliwą dziewicę, a jak wystawiają się na pokaz przed innymi to mogłaby się z nim pruć na wszystkie możliwe sposoby - a przynajmniej tyle z tego wszystkiego wyczytałam.
    • kag73 Re: Dwubiegunowa żona 02.01.20, 14:24
      A moze by tak zonie przed seksem, na rozluznienie, lampke wina albo dwie? Czy juz probowalaliscie i po alkoholu ma tak samo?
      Tp troche tak jakby miala jakies fantazje, ktore ja kreca, ale jak przychodzi do reala to sie krepuje i wstydzi.
      Nawiasem, orgazmy osiagane pochwowo mozna przezywac bez dlugiej gry wstepnej, albo nawet bez zadnej gry wstepnej tez. Kobieta musi sie jednak skoncentrowac glownie na sobie i mezczyzna tez glownie na niej podczas penetracji. Moze sprobuj podczas penetracji piescic czy pocierac jej lechtaczke, albo ona sama niech to robi.

      • cdefgahc1990 Re: Dwubiegunowa żona 03.01.20, 10:23
        próbowaliśmy, nic to nie daje. Nawet kupowała sobie jakieś specyfiki typu sex elixir czy hiszpańska mucha na pobudzenie. Ona to wszystko sama kupuje i wybiera, te wszystkie zabawki, gadżety, ale jak ma przyjść do użycia to się zamyka i jak ją zachęcam, przekonuję, to się wycofuje coraz bardziej a nastrój pryska, bo miało być pikantnie a kończy się na tradycyjnym "dobra, olać to, załóż gumkę". Oczywiście bez żadnej gry wstępnej.
        Z tymi orgazmami to też z nią o tym tak rozmawiałem. Też proponowałem jej stymulację łechtaczki czy to przeze mnie czy sama sobie w trakcie penetracji, ale stanowczo oponowała, stwierdziła, że ją to denerwuje. Kupiliśmy nakładki wibracyjne na penisa, nawet nie zdążylismy użyć, włożyłem i uznała, że to żałośnie wygląda i ona nie chce.

        Zaczęło mnie to irytować niesamowicie, bo kurcze za każdym razem jak mówi że spróbujmy tego, tamtego i owego to się nakręcam a kończy się jak zwykle mechanicznym pukaniem. Serio ani to dla niej przyjemność ani dla mnie, żadnej frajdy. Mam wrażenie, jakby coś ją blokowało w ostatniej chwili, zatrzymywało, powstrzymywało. Przecież to nie jest normalne żeby 30 letnia kobieta wstydziła się męża i miała blokady przed użyciem gadżetów które sama z własnej woli zamawia często jako niespodziankę. Dlatego to dla mnie takie dwubiegunowe, bo zwykle jak kobiety traktują seks na zasadzie "zrób to i sobie idź", to nie mówią o zapraszaniu kogoś do łóżka czy nie kupują zabawek. A jak już mówią takie rzeczy to nie wstydzą się wziąć penisa do ręki czy użyć wibratora. A tu jest rozdroże i stanie na tym rozdrożu.
        • kag73 Re: Dwubiegunowa żona 03.01.20, 15:25
          Rzeczyiscie skomplikowany przypadek :(
          To tak jakby jak przychodzi co do czego nagle miala stracha przed wlasna odwaga, no bo fantazja to fantazja a tu nagle ma dochodzic do konkretow w realu. A moze ona jakas religijna i jej sie wlacza, ze to "nie po Bozemu"? Albo zwyczajnie jej sie nie chce w to wszystko wchodzic, bo za dlugo by trwalo i meczace jest, fantazjujac nie trzeba sie wysilac.
          A moe ona tak wszystko proponuje i kupuje, bo sie czasopism naczytala i chce uchodzic za otwarta na eksperymenty w seksie.
          A tak naprawde jest bardzo skrepowana w zderzeniu z faktami.

          "Ona cały czas twierdzi, że nie czuje się kobietą, bo nie miała nigdy orgazmu pochwowego i to dla niej frustrujące i od tego jej się odechciewa."

          Twoja zona jest niedoinformowana, niech poczyta statystyki, w jakiejs wikipedii albo gdzies: 70% kobiet nie osiaga orgazmu podczas (tylko) penetracji. To bujda na resorach, ze standardowo pan pania 3 minutki puka i oboje jak na komende jednoczesnie szczytuja, w bardzo wielu przypadkach tak sie nie dzieje a jezli sie tak dzieje, to zapewne w bardzo wielu przypadkach pani udaje.
          Poza tym orgazm osiagany w wyniku stymulacji lechtaczki to tez orgazm.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka