Dodaj do ulubionych

Jak znosicie brak seksu ?

20.01.05, 20:22
Prawdopodobnie wszyscy na tym forum mamy ten sam problem, ale napiszcie jak
to znosicie ? Jak radzicie sobie z brakiem seksu, bo ja chwilami juz nie
wyrabiam i mecze sie z tym strasznie.
Obserwuj wątek
    • gooska Re: Jak znosicie brak seksu ? 20.01.05, 20:51
      wiesz co? ja sobie z tym nie radzilam i bylam bliska rozstania. to bylo za duzo
      dla mnie.

      podziwiam ludzi ktorzy nie kochaja sie od roku! nie wiem jak oni to roba. nawet
      ajwieksza milosc nie byulaby w stanie mnie trzymac przy zwiazku bez sexu tak
      dlugo. dla mnie miesiac to meczarnia. ale moze dlatego mam takie zdanie bo zyje
      w wolnym zwiazku i zawsze moge odejsc ...
    • ashton NIE ZNOSIŁAM... 21.01.05, 12:26
      ... i dlatego walczyłam jak lew i sto tygrysów z uporem godnym lepszej sprawy.
      Opłaciło się.
      Najważniejsza jest szczera rozmowa. Bez krzyku, płaczu i wyrzutów wzajemnych.
      Prosto i rzeczowo.
      Pozdrawiam.

      --
      "But I need to drink
      More than you seem to think
      Before I'm anyone's..."
      (DM - A question of lust)
      • frustratka13 Re: NIE ZNOSIŁAM... 21.01.05, 12:37
        Prosto i rzeczowo........
        Prosto i rzeczowo bylo wczoraj o 23:30 po raz n-ty. odpowiedzial, ze to moja
        wina, bo sie w pizame ubieram!!!! No to mowie: czloweku, ostatnio caly tydzien
        jak krazownik kraze wokol ciebe w bieliznie i mini szlafroku! a on: a dlaczego
        ja mam zaczynac??

        jak mu sie wgramole na kolana i biust przed nos wsadze to po 5 minutach zawsze
        cos wymysli, zeby mnie z tych kolan zrzucic. mam dosc takiego upokarzania.

        dzis rano powiedzialam, ze chce sie rozwiesc..... zajal sie dzieckiem cale
        przedpoludnie, ugotowal zupe........ nie wyrabiam juz... a sex jest srednio co
        4-6 tyg bez rewelacji.

        aha wczoraj powiedzial jeszcze, ze mu sie nie chce, bo trzeba byc cicho
        (dziecko). a mamy dwa pokoje, lazienke z prysznicem pietro nizej i kilka pokoi
        pietro nizej - wprawdzie na codzien nie uzywanych, ale wyposazonych i do zabawy
        w sam raz....

        • ashton Bo oni/one tak potrafią... 21.01.05, 13:00
          ...odkręcić ogonem kotka za pomocą młotka. Sto powodów wymyślą, najczęściej
          absurdalnych - nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać. Najlepiej zachować
          spokój, chociaż to niełatwe...
          I dlatego powtarzam - prosto i rzeczowo, nie wdając się w dyskusje. Prędzej czy
          później druga strona MUSI zauważyć, że coś jest nie tak i wspólnie podejmiecie
          decyzję, co dalej.
          A może jestem zbyt wielką optymistką?...


          --
          "But I need to drink
          More than you seem to think
          Before I'm anyone's..."
          (DM - A question of lust)
          • frustratka13 Re: Bo oni/one tak potrafią... 21.01.05, 13:15
            ashton napisała:

            > A może jestem zbyt wielką optymistką?...
            >
            >
            shton napisała:


            > A może jestem zbyt wielką optymistką?...
            >

            chyba tak :) tym bardziej, ze u nas wszystko bylo ok przez wiele lat. problem
            sie zaczal w polowie ciazy. nie przytlam , nie mam pozostalosci po ciazy, nic mi
            nie zwisa i sie nie rozlazlo, maz nie byl przy porodzie. twierdzi tez, ze ciaza
            i porod nie wplynely na jego postrzeganie mnie jako kobiety. mam dosc rozmow
            prost, pisania maili, kartek, sms-ow nt temat. w nalepszym przypadku konczy sie
            na seksie dzien po dniu. pozniej znow 1,5 mies cisza.
            do niedawna jeszcze probowal sciemniac jak mialam okres: ojej, okres, szkoda,
            kiedy ci sie skonczy blablabla. a jak sie skonczyl, to jakos tego ne zauwazal i
            unikal tematu.... szkoda gadac.

            no i ja tez jestem zwolenniczka rozmow - nawet na nabardzie bolesne tematy :(
          • niki114 brak seksu 14.09.05, 17:22
            ja ze swoją partnerką jest od ponad 2 lat. ( choć nie jesteśmy jeszcze po
            ślubie)to wydaje mi się, że u mnie też jest występuje podobny problem.
            W końcu brak seksu to brak seksu.
            Ostatnio to jakaś abstrakcja, bo jak to nazwać kiedy ja w wieku 29 lat nie
            pamiętam kiedy ostatnio sie kochałem ze swoją kobietą?
            co najdziwniejsze wlaśnie na seks, na swój temperament mnie złapała dwa lata
            temu.
            po pewnym czasie zaczęła się cięża praca, jej późniejsze powroty do domu i
            zaypianie z pilotem w ręce.
            Początkowo czyniłem jakieś starania aby zmienić ten stan rzeczy, wmawiałem
            sobie, że może ja juz jej nie pociągam.
            Rozmawialiśmy o tym. Ona przyznaje mi rację, wie, że mnie zaniedbuje ale jak ja
            moge czegoś wymagać od niej jak wraca z pracy po 12 godzinach. Z upływem czasu
            przestałem o tym mówić,żeby jej nie zranić nie pogrążać jeszcze bardziej.
            Dla mnie seks jest bardzo ważny w związku( choć zauważam, że już mniej niż
            kiedyś). szczerze jego brak jest nie do zniesienia mam poczucie upływającego
            czasu, czegoś cop nam się wymyka.
            Ostatnio myslę jak to będzie po ślubię i boję się wniosków, które mogą się
            pojawić.
            • metwoh Re: brak seksu 15.09.05, 09:35
              Człowieku- po jakim ślubie? Będzie tylko gorzej, bądź pewny. Powiem Ci, jako 40
              latek,ponad 16 lat po ślubie że z czasem bywa tylko gorzej. Kiedyś kochaliśmy
              się po kilka razy dziennie, a teraz dobrze jest, jak wyjdzie raz na tydzień. Bo
              tylko na jeden orgazm tygodniowo stać moją żonę. Nie powiem, nawet się stara i
              jak widzi, że jestem w ciężkiej potrzebie, to zrobi mi masaż erotyczny-sama nie
              chce. Tak więc mamy układ, że raz, góra 2 razy w tygodniu. Oczywiście w
              wakacjach bywa troszkę częściej, a zima zdarzają się przerwy 2 tygodniowe. I
              wtedy popadam w deprechę. Po takiej przerwie to ja juz nie chcę, a ona musi
              brać sprawy w swoje ręce, bo normalnie mam problemy z potencją po takiej
              przerwie. Oczywiście jak w końcu się kochamy to jest super-tylko po co te
              przerwy.
              Tak więc chłopie, nie żeń się, bo za parę lat będziesz płakał, albo zdradzał.
              • niki114 Re: brak seksu 15.09.05, 15:51
                No to pocieszenie nie ma co.
                Nigdy nie myślałem, że takie coś mogą się przytrafić właśnie mnie ale fakt co
                jeśli kiedyś dojdzie do zdrady właśnie z powodu braku seksu? Coś w tym jest co
                piszesz. nie chodzi przecież o to, że żona, dziewczyna, partnerka kochała się
                znami z poczucia obowiązku. Nie wierzę, że wtedy może być miejsce na namiętność
                no i tą przysłowiową iskrę.Nie wierzę także, że skoro przed ślubem jest źle to
                10 lat po ślubie moja żona będzie wulkanem seksu.
                Zastanawiam się jednak czy to nie jest tak, że to z większością facetów coś
                jest nie w porządku. Może warto się zastanowić czy nie przewartościować swojego
                związku.Najpierw bezpieczeństwo rodziny, ognisko domowe a potem uciechy.
                No dobra tak chyba się nie da tego rozdzielić :)
                Natura ma swoje prawa i to jak rozładujemy swój popęd seksualny zależy tylko od
                nas,tak mi się wydaje.

                Słuchajcie może to my za dużo wymagamy?
                Dla kobiet podobno wystarczy jak jesteśmy w pobliżu i świadomość, że maja w nas
                podporę i zrozumienie.
                Cz w większości przypadków nie zachowujemy sie jak samce?
        • gemerowa Re: NIE ZNOSIŁAM... 05.05.05, 22:22
          czesc, moja sytuacja jest identyczna. boleje, kombinuje, tlumacze sobie i jemu,
          zloszce sie, szantazuje, jeszce nie zdradzam, ale mysle o tym. szukalam winy w
          sobie, potem w sytuacji, teraz wiem, ze to problem jego. on tez to wie, ale
          uspokaja. powoli obojetnieje, emocjonalnie odsuwam sie. cos zrobie, ale nie
          wiem, co.
        • kalin.a Re: NIE ZNOSIŁAM... 29.10.05, 21:41
          z własnego dwuletniego doświadczenia wiem, ze takie argumenty to bzdura. u mnie
          były i są góry tłumaczeń za każdym razem różnych i nic niestety do sprawy nie
          wnoszących. po tysiącach prób, prośbach, groźbach zastanawiam sie co zrobić bo
          chyba wszystko pomysły wyczerpalam. tylko co dalej????
      • juna_bis Re: Jak znosicie brak seksu ? 23.01.05, 21:14
        zupelnie_nikt napisał:
        > uprawiam seks z inna - ma czarne krecone wlosy dosc dlugie i sprawne i
        ochocze paluszki, jest zawsze przy mnie gotowa na kazde skinienie. do tego malo
        mowi i malo wymaga - reka moze byc niezla kochanka :-)
        >
        > z_n

        Reka w czarnej kreconej peruce??? He, he, to dopiero musi byc zabawa:)
        • zupelnie_nikt Re: Jak znosicie brak seksu ? 24.01.05, 09:06
          juna_bis napisała:

          > zupelnie_nikt napisał:
          > > uprawiam seks z inna - ma czarne krecone wlosy dosc dlugie i sprawne i
          > ochocze paluszki, jest zawsze przy mnie gotowa na kazde skinienie. do tego
          malo
          >
          > mowi i malo wymaga - reka moze byc niezla kochanka :-)
          > >
          > > z_n
          >
          > Reka w czarnej kreconej peruce??? He, he, to dopiero musi byc zabawa:)

          jaka peruka??????? prawdziwe sa ;-)
    • cisza79 Re: Jak znosicie brak seksu ? 25.01.05, 11:09
      Ja próbuje nie zwariować ale w ciągu 4miesiecy może z 6 razy. Coraz bardziej
      boje się ze to się rozpadnie bo ja już dłużej tego nie wytrzymam, a zmuszać jej
      nie będę. Potwornie się boje bo jesteśmy razem 5 lat a ja mam poważne plany co
      do niej – tylko ze seks dla mnie jest bardzo ważny.
      Jak to kiedyś powiedział ktoś :

      Dobre małżeństwo składa się z 1/3 z miłości, 1/3 z zaufania i w 1/3 z seksu.
        • marcin1973 Re: Jak znosicie brak seksu ? 25.01.05, 11:19
          no jasne - biorąc ślub do klasztoru się nie zapisywałem (mam repertuar różnych
          tanich powiedzonek)
          anula36 napisała:

          > to moze sobie raczej daj spokoj z tymi powaznymi planami- laska wyszukuje
          > idiotyczne preteksty ( chocby tez z flirtem) dla chowania sie po katach.
          > Uwazam ze dobre malzenstwo skalda sie w 1/3 z milosci i zaufania i 2/3 z
          seksu.
          > Chyba ze ktos lubi celibat.
          >
          • mia-majta Re: Jak znosicie brak seksu ? 16.09.05, 15:12
            JA przestałam o tym myśleć( tak mi sie przynajmniej wydaje) , przez te trzy
            lata to bylo już ywstzko , rozmowy, szantarz, płac, groźby. Po takich akcjach,
            pan mąz bywa nad wyraz miły, opiekuńczy i w ogole oczywiscie seks nei wchodiz
            do tego reprtuaru bycia miłym. Ja po czyms takim jetsem skolowana na maxa.
            Niktórzy pisza o zdracie no cóż nie polecam lepiej zkończyc jedno o rozpoczac
            drugie , bo tak do rfustracji dojdzie jeszcze morlaniak.
        • hekate Re: Jak znosicie brak seksu ? 18.09.05, 17:06
          Wybaczcie ale czytamy z narzeczonym po kolei posty i ten nas troche zszokowal
          tekst "Uwazam ze dobre malzenstwo skalda sie w 1/3 z milosci i zaufania i 2/3 z
          seksu.
          > Chyba ze ktos lubi celibat." A czy dobry zwiazek polega tylko na seksie?
          Jesli tak to niedlugo zapomnimy jak mamy na imie...
    • aszyrl TV-Sat (kanały XXX), DIVX, self-service, marzenia 02.02.05, 04:24
      Ciekawe jak bardzo za parę lat rozkwitną w tym kraju "SWINGERS CLUBS" albo
      burdele ?!?! :)
      Jak tak dalej pójdzie to będą chyba na każdej ulicy.. (praca / brak pracy =
      zmęczenie i stres, inne problemy "polskie" w rodzinach, małżeństwa zawierane z
      rozsądku i dla bezp. finansowego)

    • rude_jest_piekne Re: Jak znosicie brak seksu ? 02.02.05, 08:34
      Nie znoszę. To najgorsze doświadczenie, szczegolnie, że jestem osobą o dość
      dużych potrzebach. Mój mąż niestety ich nie ma. Seks małżeński uprawiam średnio
      raz na pół roku. Ale jakoś radzić sobie musialam, więc pojawił się ten
      pozamałżeński. Jego intensywność i cudowność usprawiedliwia mnie przed samą
      sobą, choć nigdy nie usprawiedliw mnie przed mężem. Stoję przed decyzją o
      rozwodzie, ale natychmiast przy takiej dyskusji pojawiają się łzy i błagania
      bym została. Jak na razie łamię się ze względu na dziecko, ale już chyba nie
      dlugo...
      Ruda
      • szejtan Re: Jak znosicie brak seksu ? 02.02.05, 08:55
        Moze jakis kurs, jakies wspolne postudiowanie Kamasutry? A chocby i pooglądanie
        Emanuelle...
        Bo takie rozstanie to dla faceta najgorszy koszmar w zyciu, a moze jeszcze moze
        byc fajnie?
        A z tym pozamalzenskim - nies sobie maz pluje w brode ze sam nie daje Ci tego
        czego potrzebujesz. Mialabys w domu to bys nie szukala gdzie indziej.
        Tak samo jak z facetami - jak bedzie dobry obiad w domu to do restauracji
        chodzil nie bedzie :)

        --
        Blessed are the young,
        For they shall inherit the national debt.
        • r.onin Re: Jak znosicie brak seksu ? 02.02.05, 09:26
          Witam
          Ja niestety wcale nie daję sobie rady. Wciąż się oszukuję, że jeszcze może być
          lepiej, ale gdy się zastanowię to wiem, że nie może.
          Mam 28 lat, jestem normalnym facetem z wydawać by się mogło normalnymi
          potrzebami. Ale nie dla tej "jedynej". Nigdy nie zdradziłem, ale niestety ta
          myśl wraca do mnie jak bumerang prawie każdego dnia. Wiem, że gdy zdradzę
          będzie to moja porażka, ale czy tylko ja będę temu winny. Próbuję się tłumaczyć
          przed samym sobą...
          Pozdrawiam i życzę powodzenia
          r.onin@gazeta.pl
      • tojamaja Re: Jak znosicie brak seksu ? 06.05.05, 00:08
        Jezeli go kochasz, to moze z nim zostan a na boku miej drugiego. Jeden milosc ,
        drugi sex. Faceci otrafia to oddzielic to czemu nie my?. Ale na powaznie, nie
        spodziewalam sie ze tyle kobiet ma ten sam problem co ja. Co sie dzieje z tymi
        facetami? Jakos ci obcy bardzo sa chetni a ten jedyny nie. Paranoja. Zebym
        jeszcze o siebie nie dbala. A podobno faceci mysla o seksie bez przerwy?
        • jack1967 Re: Jak znosicie brak seksu ? 06.05.05, 22:17
          czytajac wasze wypowiedzi mam wrazenie ze kazdy facet ma gdzies sex.jest
          zmeczony i nie interesuje sie zona,czy dziewczyna.u mnie w malzenstwie bylo
          wrecz odwrotnie,to zona nigdy nie miala ochoty na sex.bylo fajnie przez 2-
          3dni,a pozniej dluga droga przez pustynie, 2-3m-ce.zawsze marzylem o
          dziewczynie ktora mialaby czesta chote na kochanie sie.z waszych listow wynika
          ze wszystkie jestescie nienasycone.to gdzie wy sie wszystkie chowacie przed
          takimi facetami jak ja?
          • 2wlr3k Re: Jak znosicie brak seksu ? 26.09.05, 08:51
            Odpowiedz jest prosta. Ten watek odwiedzaja tylko ludzie, ktorzy spotkali sie z
            problemem braku seksu.
            Ja rowniez mam podobny problem, ale (mimo, ze nieraz o tym rozmawialismy) watpie
            zeby dla mojej dziewczyny stanowilo to problem. Watpie, zeby ona wpadla na
            przeczytanie takiego watku.
            Boszzzz, kocham ja i chcialbym zeby jej obojetnosc (a moze moja zachlannosc)
            tego nie zepsula. Ja nie potrafie oddzielic seksu od milosci.
            Staramy sie rozmawiac, ja sie staram, ....

            A czy jest ktos u kogo szczere, otwarte i nieraz trudne rozmowy byly w stanie
            cos zmienic? A moze wizyta u seksuologa? A moze jakies pigulki...

            pozdrawiam
        • gziku8 Re: Jak znosicie brak seksu ? 08.05.05, 13:40
          a ja myslalam ze tylko faceci maja problem z wytrzymaniem bez seksu.Nigdy nie
          zdawalam sobie sprawy ze seks -roznica temperamentow moze doprowadzic do
          rozpadu małzenstwa:/czytam i czytam..i zaczynam sie zastanawiac co ma
          powiedziec moj chlopak ,jesli kochamy sie raz na 3 miesiace:$
        • ruda794 Re: Moja rada-trzeba sie dowartościować! 21.05.05, 12:35
          Jesteśmy razem 8 lat.Wszystko wygląda wspaniale.Własne pasje, porozumienie
          niemal bez słów, nocne...no własnie-dyskusje.Mozna by pozazdrościć, tylko że do
          czasu...Tzw. więź intelektualna:)Oj, strasznie znosiłam brak seksu-"nie jestem
          kobieca?nie kocha mnie" itp.blebleble.Pytania, szlochy i typowa(?!panowie?)
          męska reakcja- nie ma tematu.Myslałam sobie, że szkoda, ze jest taki
          przystojny, mogłabym spokojnie sobie spac, zamiast myślec,że taki ładny,że jest
          obok, a tak mi go brakuje. I znalazłam sposób- na razie działa. Zmieniłam
          pracę, znalazłam fantastycznych (w tym szalenie przystojnych...) znajomych i
          juz nie czekam w domu z kolacją. On to rozumie, bo jak wspomniałam, rozumiemy
          sie świetnie-nie słysze wyrzutów, ze wróciłam o północy, bo mi ufa.Ale...no
          własnie. Wychodząc na piwko ze znajomymi zaspokajam wszelkie NASZE potrzeby-
          moja potrzebę dowartościowania i jego męską potrzebę rywalizacji. Nawet przez
          chwilę nie myslę o zdradzie, ale on o tym nie wie. I teraz sie stara-oczywiście
          w ramach swoich ograniczonych ostatnio potzreb i erotycznych chęci.Jednak póki
          co- wystarczy.Czuję sie swietnie. Nie mam juz ochoty zrzucac na Niego całej
          odpowiedzialności za moje poczucie kobiecości. I to działa. Ja się czuje
          kobieco, więc on coraz więcej kobiety we mnie widzi. Zobaczymy jednak jak
          daleko zajdzie ta jego powtórna erotyczna ewolucja...może będzie jak dawniej?
          Trzymajcie kciuki.
          • miroslawc Re: Moja rada-trzeba sie dowartościować! 12.09.05, 12:38
            Hej

            Ja dla przykładu miałem bardzo dłuuugąą przerwę w kontaktach i niedawno
            zacząłem je odnawiać. Kilka nocy trwało po kilka godzin i mogło trwać długo ale
            wolałem pójść już do siebie :) Po jakimś czasie rozstaliśmy się, ciekawe czy z
            powodu odmiennych temperamentów seksualnych?

            Pozdrawiam
            Mirek
    • ania_bm Re: Jak znosicie brak seksu ? 20.04.05, 14:35
      Wiesz jakoś nie wyobrażam sobie bez seksu rok i nawet nie chcę mysleć o takim
      zmęczeniu ciała i umysłu. Ja i mój kochany możemy np nie kochać się przez 2
      tygodnie, ale po 2-óch tygodniach jest seks przez kolejne 7 dni albo nawet
      dłużej i 2 razy dziennie, nie wyobrażam sobie innego pożycia "małżeńskiego",
      jak dla mnie to jest niewykonalne. Mój kochany jeszcze narzeka, że za rzadko
      się kochamy, czasami nie nadążam za nim, ale najważniejsze, że ja również mam
      na niego ochotę, jest dla mnie bardzo atrakcyjnym facetem, czułym, namiętnym
      etc. ale najważniejsze, ze jest boski w łóżku... Kocham Cię MM
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Jak znosicie brak seksu ? 20.04.05, 15:25
      dwa lata próbowałem sobie "radzić", próbowaliśmy oboje [tzw trudne przeżycia
      partnerki] - w końcu dałem za wygraną i zakończyłem związek. Straciłem kobietę,
      za to zyskałem świetną przyjaciółkę. Trudno było się "przestawić", ale teraz, z
      perspektywy prawie 2 miesięcy wiem, że był to słuszny krok. Wiem, że gdybym tego
      nie zrobił - zdradziłbym ją, albo tak się podarł, że nie odzywalibyśmy się do
      siebie...
      Rozejście [ a w zasadzie "zmiana relacji" ] bolało jak cholera, ale czasem,
      niestety, trzeba przestać się łudzić i podjąć trudną decyzję...

      --
      ktoś wypił moje martini...
      • smutna_ja Re: Jak znosicie brak seksu ? 25.04.05, 22:03
        Ja sobie nie radzę. Jest mi z tym źle - najbardziej ze świadomością, że on mnie
        już nie pragnie, że nie jestem dla niego atrakcyjna, może i nie kocha. Myśl o
        tym stała się wręcz obsesją - myśle o tym właściwie bez przerwy. Czasami bardzo
        trudno mi spać z nim w jednym łóżku, bo jesteśmy wtedy tak blisko, a ja wiem, że
        na nic nie mogę liczyć...
        • danajur Re: Jak znosicie brak seksu ? 25.04.05, 23:09
          smutna_ja - doskonale Ciebie rozumiem - gdy idziemy spac -a ON odwraca sie do
          sciany lub zasypia w 10 sekund czuje "delikatnie " ujmujac upokorzenie...Jak
          sobie radzic z takim scenariuszem dzien po dniu ?!
        • log-1968 Re: Jak znosicie brak seksu ? 30.05.05, 11:09
          Chyba musicie porozmawiac.To musi być rozmowa do końca szczera. Do wyjaśnienia
          wszystkich problemów. Po tej rozmowie musisz być pewna na czym stoisz, na co
          możesz liczyć. To musi Tobie wystarczyć na podjęcie decyzji, co dalej. W moim
          przypadku to zawsze pomaga. Przynajmniej na jakiś czas. No i wiemj na czym
          stoję. Czasami też smutny-ja.
        • jaxa3 Re: Jak znosicie brak seksu ? 12.09.05, 14:53
          Czytam i oczom nie wierzę. Kobiety narzekają na brak seksu? Moja żona mówi że
          dla niej seks może nie istnieć poza prokreacją oczywiście! Mało tego dowodzi że
          jej koleżanki też o seksie nie myślą. To taki wymysł facetów bo tylko jedno mają
          w głowie. Jeżeli seks to raz na rok z wielkiej łaski taki dzień litości nad
          zwierzętami. Nie zdradzam żony ale mam już tego dosyć! Dochodzi do tego, że boję
          się jej dotchnąć w obawie, że potraktuje mnie jak natręta albo nawet zboczeńca
          bo czegoz to mi się zachciewa. Kiedy w jakimś filmie pojawia się scena
          erotyczna, Zona kwituje to z obżydzeniem - jak pieski.
    • josepchine Re: Jak znosicie brak seksu ? 26.04.05, 10:13
      zle, coraz bardziej mi to przeszkadza! odsuwam sie od Niego, zaczynam swirowac,
      rzucam sie o pierdoly, gadam jak po sliwkach, jestem rozdrazniona, o tyle jest
      dobrze narazie, ze On sie stara, nie pozwala mi za bardzo sie odsunac, poza tym
      co jak co ale wiem ze mnie Kocha, ze Go pociagam w pewnym stopniu, chociaz
      tyle. W sumie moze nie powinnam marudzic, trwa to jakies 5 miechow, wiec
      stosunkowo krotko, ale dzis mam ochote rzucic to wszystko i wyrwac sie,
      przynajmniej nie bedzie mnie nikt "pobudzal" na daremnie, mi wystarczy ze sie
      pocalujemy to juz jestem hmm gotowa :P
    • madziiorek Re: Jak znosicie brak seksu ? 28.04.05, 13:56
      jestem z moim facetem 7 lat, myslimy o ślubie kochamy sie (w sensie uczuć)
      układa sie nam dobrze. ale naszym problemem jest to ze prawie w ogóle sie nie
      kochamy, on żadko ma no to ochotę. czasem mija miesiąc lub dłużej i wtedy jakoś
      to wychodzi ze trafiamy razem do łózka, ale nidgy nie jest to pełne namiętności
      tylko takie o. co którys dzień ja wychodze z tą inicjatywą, ale zawsze słysze
      te same wymówki : jestem zmęczony, żle sie czuje itd. ale jak ja nie "mogę" to
      zawsze słyszę ze on miał by ochote. ale to są puste słowa. jak mijają 2-3 dni
      ze ja już mogę to on zapomina ze coś takiego kiedyś mówił. jak zaczynam si
      denetwować i rozmawiam z nim na ten temat on twierdzi że robie problemy i nie
      umiem go zrozumieć, ale ile ja mogę rozumieć, a czy on rozumie ze jak nie czuje
      sie dla niego atrakcyjna, taka sytuacje trwa jakieś 2 lata. i przeważnie każda
      rozmowa o seksie kończy sie kłutnią.
      • inter71 Re: Jak znosicie brak seksu ? 06.05.05, 00:13
        Witam madziorek:)
        Nigdy nie udzielalem sie na wyborczej ale dzisiaj jakos mnie natchnelo i
        postanowilem cos napisac. Nie chce zebys myslala ze sie wymadrzam i jako facet
        stoje murem za twoim mezczyzna, bo tak nie jest. Pierwsza sparawa, powinnas
        sobie uswiadomic ze jak facet nie moze, to znaczy ze cos jest nie tak. I na
        pewno problemem nie jest partnerka, tylko organizm troche szwankuje.

        Zeby ci to lepiej zobrazowac podepre to swoim przykladem. Bylem jak kazdy
        facet, gotowy o kazdej porze dnia i nocy do dzialania az tu nagle jednej
        grudniowej nocy cos sie stalo i nie dostalem erekcji. Myslalem ze to
        przemeczenie, stres itd. Po kilku misiacach niemoznosci, rozpoczelem wedrowke
        po lekarzach.

        Na poczatku udalem sie do gabinetu zajmujacego sie leczeniem zaburzen
        seksualnch. Niestety tam nie bylo dla mnie odpowiedzi na moj problem. Nastepnie
        poszedlem do lekarza rodzinnego, ten skierowal mnie do do kilku innch
        specjalistow i tak znalazlem sie u psychiatry zajmujacego sie leczeniem
        zaburzen seksualnch. Nie ukrywam ze wizyte u niego traktowalem z przymrozeniem
        oka i nie wierzylem ze moze mi pomoc. W kazdym razie owy psychiatra skierowal
        mnie do urologa ktory specjazlizuje sie wylacznie leczeniem zaburzen
        sexualnych. Od razu odpowiedzialem mu ze juz mialem wizyte u urologa i nic nie
        znalazl, psychiatra wtedy odpowiedzial ze owy urolg bada wszystkich jego
        pacjetnow od 28 lat i u 9 z 10 pacjentow znajduje problem. Nie majac wyjscia,
        zamowilem wizyte u urologa z pelna swiadomoscia ze mi nie pomoze i juz nic mi
        nigdy nie pomoze.

        I tu sie bardzo pomylilem. Na wizycie urolog mi juz powiedzial ze przypuszcza
        co jest, ale niestety nie chce nic mowic na wyrost. Zwyczajnie musi zrobic
        test, taka mala operacyjka.

        Nie wiem jak nazywa sie ten test po polsku ale po angielsku to brzmi: Post
        Cystoscopy (looking inside the Bladder). Krotko mowic, wszedl mi jakims
        przyzadem do cewki moczowej i usunal z niej dwie scianki ktore blokowaly
        przeplyw krwi. Te dwie blokady takze powodowaly powiekszenie prostaty. Przy
        normalnym tradycyjnym tescie, trzech lekarzy twierdzilo ze prostata jest
        prawidlowa. Po calym zabiegu uslyszalem ze te dwie blokady plus powiekszona
        prostata byly powodem braku erekcji. Ale niestety to nie koniec leczenia.
        Lekarz powiedzial ze leczenie jest dlugie ale powinno zakonczyc sie
        powodzeniem. Dostalem 3 rodzaje tabletek, ktore mam brac przez 6 tygodni.
        Nie wiem co mna kierowalo, ale ja w swej naiwnosci dalej myslalem ze to nic
        powaznego. Dopiero kiedy dostalem lekarstwa cos sie otworzylo w mojej glowie.
        Pomysl, niby nic, tylko brak erekcji a lekarze przepisuje komus antybiotyk 2
        razy dziennie przez szesc tygodni, hormon testosteron cztery tabletki dziennie
        przez szesc tygodni i jeszcze jedna tabletke ktora mam brac co trzy dni przez
        szesc tygodni. Juz nie wspomne o cenie za te lekarstwa za ktore zaplacilem $500
        CAN, cena tez powinna mowic sama za siebie czy bylem chory czy nie.
        Jestem w trakcie kuracji i juz widze duzo poprawe. Miejmy nadzieje ze wszystko
        bedzie dobrze i znow bede funkcjonowal normalnie.

        W miedzyczasie duzo tez czytalem o braku erekcji u mezczyz. Statystycznie 7 ze
        100 facetow ma klopoty z erekcja. Ten problem moze przyjsc w kazdym wieku, i u
        17-latka i 40-lataka, problem jest w tym, ze faceci w swej dumie nie umieja sie
        przyznac do tego i nie szukaja pomocy, mysla ze jutro bedzie lepiej. A lepiej
        nigdy nie bedzie. Mi w Kanadzie zajelo 14 miesiecy zeby trafic do odpowiednigo
        lekarza, wierze ze w polsce o to bedzie duzo fatwiej.

        Tak ze moze madziorek zamiast krzyczec na swojego faceta, porozmawiaj z nim o
        tym, wizyta u dobrego lekarza moze by wiele zmienila w waszym zyciu.

        Kris
      • grzegorz961 Re: Jak znosicie brak seksu ? 05.05.05, 23:47
        niestety nie odkryje Ameryki ale powiem, ze klopoty z sexem sa z regylu efektem
        albo kiepskiego, nudnego zwiazku albo nadmiaru stresu. Sex wbrew pozorom po
        jakims czasie jest bardzo wymagajacy (mowie o fajnym sexie) co do warunkow -
        powinny byc niemal komfortowe a rzadko bywaja. Czasem odnosze tez wrazenie ze za
        duzy nacisk wiele osob kladzie na sam sex, nie zauwazajac ze ogolne pozycie jest
        kiepskie, rutynowe itd. warto sie wysilic zeby byc dla siebie atrakcyjnym ,
        milym, pochwalic kogos, dobrze wygladac zawsze (bardzo wazne) , zadbac o fajne
        chwile poza lozkiem. wtedy i lozko bedzie fajniejsze, to naczynia polaczone.
        Oczywiscie nie znaczy ze mi sie to udaje, wrecz przeciwnie:)))
        • citalinka Re: Jak znosicie brak seksu ? 14.05.05, 13:32
          Cześć Grzesiu, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości problemu.
          A "jak znosicie brak seksu", hm, nie wiem, jak Ty to masz, ale u mnie
          zainteresowanie łóżkiem przychodzi falami, ten temat "trzyma mnie " powiedzmy
          bardziej przez miesiąc, a kolejny miesiąc jestem tak zajęta np. pracą i
          związanymi z nią problemami, że to jest dla mnie drugi plan, o ile nie
          piąty...;). Ale gdy moje zainteresowanie zderzy się ze "ścianą", to strasznie
          frustrujące.
          Dobrze wyglądać na codzień. Oczywiście, tak. Ale to trudne. Zawsze są chwile
          większego "rozmemłania", rzecz ratuje czułość. Ogólnie z tym seksem to czarna
          rozpacz, bo najlepiej jest, niesamowicie jest, gdy znajomość jest świeża. Wtedy
          człowiek czuje, że żyje. Ale co wobec tego - przeskakiwać z jednej znajomości w
          drugą, żeby z zawsze było ekscytująco? Nie wiem. Czasem ogarnia mnie duże
          zwątpienie...
    • metro_nidazol Re: Jak znosicie brak seksu ? 06.05.05, 00:26
      O sporo was tutaj. Czuję się jak w klubie AA. Nie mogę się doczekać, kiedy
      przestanę mieć na to ochotę. Jak na razie (po około rocznej abstynencji
      przerywanej co prawda od czasu do czasu jaką kiepską namiastką bzykania) mam
      głębokiego doła.
      • erika26 Mój celibat 07.05.05, 22:05
        Ja też mam ten problem z moim mężem obecnym. Jestemy razem 9 lat, a małżeństwem
        3 lata. Mamy córeczke roczną. U nas problemy z brakiem checi na sex mojego
        ówczenego chlopaka (a obecnego męża) zaczęły się z rok po rozpoczęćiu
        spotykania się.
        Na początku było super.. a potem raz "nie mógł" i potem coraz rzadziej... i
        rzadziej...Potem przytyłam 20 kg, potem schudłam 20 kg i byłam znow laską... i
        nic
        Wpadałam w straszną frustrację od awantur, po zdradę dwukrotną... ale zawsze
        wracałam, i w koncu uswiadomilam sobie ze po prostu bardzo go kocham i to
        pomimo to ze nie lubi sie ze mna kochac (chyba).
        Po porodzie, moja ochota na sex znacznie sie zmniejszyła. I jest ok.. narazie
        choć to troszkę smutne... nie mam czasu przy małej... Mój mąż jest swietnym
        ojcem i oddanym mi przyjacielem... dobrze nam razem..Wiem ze mnie nie zdradza..
        po prostu ten typ tak ma..
        kiedy czasem mam ochotę na sex.. sama sobie wystarczam jak narazie...
        Przezycia zwiazane ze zdradą były dla mnie okropnie bolesne (dla niego też
        zresztą) i straciłm częśc szacunku do siebie...więc raczej go juz nie zdradzę.
        I tak sobie myślę ze w życiu kazdy musi coś poświęcić... ja poświęciłam
        sexsualne uniesienie... i mój temperament ( a miałam ogromnie gorący
        temperament).
        Kocham męża i skoro tak musi być trudno...
        Moim zdaniem rozmowy niewiele pomagają - zawsze miałam poczucie potem ze kocha
        się ze mną bo wie ze go rozpatrzliwie potrzebuje i poświęca się ... także wolę
        już mój celibat.
        Pozdrawiam
        --
        Erika26

        p.s. ostatnio kochalismy się jakoś tak w lutym ,a poprzednio na wigilię...
      • kura F R A J E R Z Y 06.05.05, 20:50
        nie wierzę w to co czytam!!!
        większość wypowiedzi to zrozpaczone glosy kochających kobiet,żon, matek czy
        dziewczyn, że ich FACETOM się "nie chce" uprawiać seksu !!! skandal !!!

        jak z najpiekniejszymi KOBIETAMI na tej cholernej planecie może się TEGO nie
        chcieć!??! nie wiedzą co tracą, nie doceniają tego co mają!!
        Jak nie chcą uprawiać seksu - to nie zmuszajcie ich do tego, zacznijcie
        kokietować, flirtować z INNYM na ich oczach wtedy im się zechce!
        jak się nie zechce to ..... dajcie sobie z nimi spokój(frajerzy)

        może jestem radykalny w tym co gloszę ale niech przynajmniej zaczną myslec o WAS
        w kategoriach seksu!

        ile czlowiek może wytrzymać i się męczyć! miejmy coś z tego życia, bo co może
        byc piękniejszego niż MILOŚĆ- SEKS dwojga kochających się LUDZI !

        proporcja po 1/3 milości zaufania i seksu jest jak najbardziej wskazana!

        pozdrawiam wszystkie piękne czyli wszystkie Panie

        • aleksandral Egoizm niszczy 06.05.05, 21:31
          Przeczytalam wszystkie posty. Miałam podobny problem w domu.
          Niestety krzyczenie, szantażowanie, prowokowanie zazdrości tylko pogorszy
          sprawę.Wiem, że czujecie się nie kochni i nieatrakcyjni w oczach partnera,
          jednak myślę ze w wiekszości przypadkow tak nie jest.
          Podchodzimy do sexu i zwiąyku za bardzo egoistycznie.
          Pewnie teraz się z tym nie zgodzicie, bo jakiś czas temu też bym tego nie
          zrozumiała.
          Sytuacja wygląda tak:
          1. chce sexu przedewszystkim dla siebie bo mi jest źle
          2. w sexie myśle przeważnie o orgaźmie i o tym żeby nas pieścił
          3. chcemy żeby o nas zabiegali, mówili komplementy, żeby to oni proponowali
          Jednym słowem za bardzo jesteśmy nastawieni na własne potrzeby.
          A w sexie powinno być tak, że to ja myślę o tym żeby dać przyjemność parnerowi.
          Dajemy siebie a nie używamy partnera jak wibratora.
          Zastanawiacie sie czemu nie chcą sexu?
          1.np. bo sex jest męczący fizycznie
          pomyślmy o ich potrzebach, wysilmy się, zaproponujcie, że on nie musi prawie
          nic robić a wy będziecie sparwiać im przyjemność, trzeba ich obudzić na nowo,
          by nie kojarzyli seksu z kapyśną babą której wszystko się nie podoba, chwalmy
          się nawzajem.
          Kochajmu się bo przecież sex to miłość.
        • pustynny Re: F R A J E R Z Y 08.05.05, 12:53
          FAktycznie trudno uwierzyć, że facet nie chce sypiać ze swoją żoną.. kobietą..
          itp....
          ..Są tacy, którzy marnują mase energii starając się znaleźć kogoś (kogokolwiek)
          kto chciałby uprawiać z nim seks.... więc dlaczego? -

          JA nie wiem... też tego nie rozumiem...
          • citalinka Re: Pozdrawiam flores7 14.05.05, 13:34
            Cześć Grzesiu, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości problemu.
            A "jak znosicie brak seksu", hm, nie wiem, jak Ty to masz, ale u mnie
            zainteresowanie łóżkiem przychodzi falami, ten temat "trzyma mnie " powiedzmy
            bardziej przez miesiąc, a kolejny miesiąc jestem tak zajęta np. pracą i
            związanymi z nią problemami, że to jest dla mnie drugi plan, o ile nie
            piąty...;). Ale gdy moje zainteresowanie zderzy się ze "ścianą", to strasznie
            frustrujące.
            Dobrze wyglądać na codzień. Oczywiście, tak. Ale to trudne. Zawsze są chwile
            większego "rozmemłania", rzecz ratuje czułość. Ogólnie z tym seksem to czarna
            rozpacz, bo najlepiej jest, niesamowicie jest, gdy znajomość jest świeża. Wtedy
            człowiek czuje, że żyje. Ale co wobec tego - przeskakiwać z jednej znajomości w
            drugą, żeby z zawsze było ekscytująco? Nie wiem. Czasem ogarnia mnie duże
            zwątpienie...
    • dosia.samosia Nie znoszę.;) 15.05.05, 19:29
      Znosiłam fatalnie. Z pogodnej kobiety stałam się sfrustrowaną wściekłą osą
      dowalającą otoczeniu na każdym kroku. Samooceny mi nie ruszyło bo wiedziałam,
      że nie z mojej strony powstał problem więc żadne: za gruba, za chuda, za mało
      pomysłowa czy seksowna nie wchodziły w grę.
      Po kolejnej odmowie i lekceważeniu problemu ze strony szanownego małżonka
      czułam, że wariuję. Autentycznie wariuję - myślę i mówię tylko o jednym,
      agresja narasta do tego stopnia, że mam ochotę pobić. Niewiele brakowało a
      stałabym na środku ulicy wygłaszając expose na temat konieczności bolesnego
      zabijania ludzi co w małżeństwie zdrowi będąc partnerowi nie dają.

      Znalazłam kochanka i ciśnienie mi zeszło, przynajmniej na tyle, że z mężem moge
      rozmawiać i prowadzić na konieczną terapię do seksuologa.
      Nie jest to rozwiązanie idealne ale jakieś
      • paul.man Re: Nie znoszę.;) 17.05.05, 09:10
        Do wszystkich KOBIET
        Z skąd takie myślenie ze facet jak się nie kocha z żona, to jest bee, egoista,
        na pewno kogoś ma na boku!!! I po drugie własciwie czy brak sexu jest uciazliwy
        tylko dla małżonków???
        Ja jestem juz po malzenstwie, i nie mam sexu juz od 5 m-cy,od kiedy skonczył
        sie wolny zwiazek. I jako facet też się źle się czuję, często wpadam w doły,
        mam oczywiscie możliwość umowić się z koleżanką, i wiem ze ona na to czeka. Ale
        przecież nie o to chodzi, tylko żeby się zaspokoić sexualnie.Chodzi o
        przytulenie się całowanie, pieszczoty.Miałem raz romans z mężatką, oczywiście
        było jej źle w małżenstwie, potrzebowała sie komuś wygadać, potrzebowała
        ciepła, i było dobrze, ale przez chwilę. Ostatecznie wróciła do męża, urodziła
        mu dziecko, doceniła go, bo mimo że w pewnym okresie wieszała na nim psy, to
        jednak zauważyła w nim także coś wiecej. I może czasami ten ktoś trzeci jest
        potrezbny, aby docenić to co się ma w domu. Ja sam przez ten okres bez sexu,
        źle się myślę, często zastanawiam się dlaczego, co robię nie tak,że nie ma tej
        jedynej.Czemu??? I na pewno tak samo myślą Wasi mężowie, ale z jakiś powodów
        sie blokują, stres, jakies problemy w pracy i nie zawsze o tym mowią, męska
        ambicja na to nie pozwala. Więc apeluje do wszystkich Pań, nie rezygnujcie,
        dbajcie o Swoich mężów, a oni na pewno się odwdzięcza.
        Może jako facet, nie powinienem tegopisać, ale przytoczę co na pewno wymyśliła
        jakaś zatwardziała feministka ( a fee) " facet to jest najprostsze urządzenie
        do obsługi, bo ma tylko jedną wajchę" pozdrawiam wszystkie żony, te wierne i
        te niewierne
        paul.man@gazeta.pl
        • drobiazg Re: Nie znoszę.;) 17.05.05, 11:00
          paul.man napisał:
          > I na pewno tak samo myślą Wasi mężowie, ale z jakiś powodów
          > sie blokują, stres, jakies problemy w pracy i nie zawsze o tym mowią, męska
          > ambicja na to nie pozwala. Więc apeluje do wszystkich Pań, nie rezygnujcie,
          > dbajcie o Swoich mężów, a oni na pewno się odwdzięcza.

          pięknie tylko to działa w dwie strony, ta przykładowa mężatka pewnie tez nie
          potrzebowała by pocieszenia u Ciebie gdyby ktoś o nią dbał wysłuchał jej
          problemów, przytulił
          wg mnie problem polega na tym, że z czasem uważamy, że partner który jest w
          domu należy do nas i nie potrzeba sie już wogóle o niego starać, nie potrzeba
          żadnych zabiegów, ma "być gotowy kiedy chcemy go użyć" brzmi dość drastycznie
          i może nie mam racji ale tak to odczuwam ...
          --
          << nadzieję jednak mam osiągnąć błogi stan, bo narazie do wielu łez niewiele
          trzeba mi >>
          • woman-in-love Re: Nie znoszę.;) 17.05.05, 13:31
            paul, może piszesz w dobrej wierze, ale biada kobiecie, jesli da sie nabrać na
            dyrdymałki w stylu :"postaraj się, a mąż ci wynagrodzi" . Moze jeszcze podasz
            przybliżony termin zakończenia akcji "będę starać się bardziej"??? Mnie
            złudzenia kosztowały dziesięć lat życia w koszmarze. Co gorsza, koszmar ten
            maskowałam przed otoczeniem, uchodzilismy za wzorowe małżeństwo. Tylko moje
            dzieci jakoś nie kwapią się teraz do wejścia w formalne związki...
            • petar2 Re: Nie znoszę.;) 17.05.05, 14:32
              No tak, ale przekładasz Woman swoje osobiste doświadczenie na wszystkie
              przypadki po szybkiej diagnozie opartej na często krótkich, emocjonalnych i
              jednostronnych wypowiedziach.
              To tak jakby w medycynie zostawić tylko chirurgię rezygnując z farmakologii,
              profilaktyki, ziołolecznictwa, i całej gamy medycyny alternatywnej :)
              • dosia.samosia Re: drobiazg i petar2 17.05.05, 15:13
                Wybacz, ale jak jeszcze bardziej mam się starać?
                Opiekuję się dzieckiem, psicą,
                pracuję na pół etatu zarabiając nawet sensowne pieniądze (żeby nie było, że mąż
                jako jedyny żywiciel pod presją finansową się stresuje),
                dom jest z obiadem i posprzątany,
                propnuję wspolne spędzanie czasu nie trzymając męża w klatce jednocześnie -
                chce to może wyjść na piwo z kolegami
                jestem zgrabną, zadbaną kobietą bez oporów w łóżku, skłonną spełniać fantazje
                itd., inicjuję seks (bezskutecznie przeważnie)
                Qrwa jak jeszcze miałabym się postarać? Dac czas? Czas był.
                Poczekać aż on wyjdzie z inicjatywą? Czekałam zbyt długo. Ochłapy w postaci
                beznadziejnego puknięcia z łaski raz na miesiąc mnie nie bawią.
                • drobiazg Re: drobiazg i petar2 19.05.05, 08:26
                  Dosiu
                  jak bym znała uniwersalną receptę na ludzkie bolaczki pewnie bym nie robiła nic
                  innego tylko uszczęśliwiała ludzi. To co piszesz o sobie przedstawia wizerunek
                  zadbanej, zorganizowanej, nowoczesnej kobiety ale to tylko net piszemy tu to co
                  chcemy a możliwośc weryfikacji jest naprawdę niewielka nie pomyśl, że chcę Ci
                  zarzucić kłamstwo tylko zawsze jest jakaś druga strona medalu...
                  Nie ma chyba uniwersalnych rad bo nie ma identycznych problemów
                  może spróbuj swojego męża choć na chwile pozbawić choć cześci tego wszystkiego
                  co uważa za tak oczywiste( zapomnij zrobić obiadu, prasowanie niech poczeka na
                  swoją kolej przez pare dni, idź na zakupy z dobra kumpelą (psica Ci wybaczy)
                  może jak straci nieco pewności co do Twojej osoby i tych wszystkich rzeczy
                  które sa tak oczywiste to go zacznie sie zastanawiać co jest nie tak.
                  Ja sama też mam większość domowych obowiązków na głowie i czasem manifestuje
                  swoje niezadowolenie takim buntem....bywa że skutkuje
                  Dobrego dnia ;-)
                  --
                  << nadzieję jednak mam osiągnąć błogi stan, bo narazie do wielu łez niewiele
                  trzeba mi >>
            • paul.man Re: Nie znoszę.;) 19.05.05, 08:00
              Drogi Drobiazgu i kochana Woman-in-Love
              Oczywiście żeby było dobrze muszą się dwie strony "starać". Związek, hmm,
              powiedzmy jak ogródek, trzeba trzeba stale pielęgnować, siać, podlewać,a
              dopiero wówczas zbierzemy plony. Bo jeśli nie szybko porośnie chwastami.
              Nie mam terminu zakończenia "akcji" możesz wogóle nic nie robić, ale co z tego
              może wyjść, można się domyśleć. Ale żeby zaraz uniknąć ataku damskiej części to
              samo dotyczy faceta, w takim samym stopniu jak kobiety, a napisałem tak bo
              sporo wypowiedzi było od kobiet. Zresztą sam jestem facetem i łatwiej mi się
              wypowiadać za facetów.
              pzdr Paul
              paul.man@gazeta.pl
    • kampai Re: Jak znosicie brak seksu ? 19.05.05, 11:15
      Właśnie zacząłem czytać ten wątek z nieukrywanym zainteresowaniem. Podzielę się
      więc swoim doświadczeniem. Niedługo stuknie nam 10 lat małżeństwa. Przed ślubem
      6. Czyli 16 lat znajomości. Dwoje dzieci. Przed urodzeniem dzieci były "ognie
      Moskwy". 3-4 razy tygodniowo. Czasem dwa razy dziennie. Po czterech latach
      urodziła się super córcia!!! Byłem wniebowzięty. W "tych sprawach" przyszedł
      czas wyciszenia z natury rzeczy. Potem niby wszystko zaczęło wracać do normy aż
      do momentu, gdy zauważyłem zmiany. Żona jakby zaczęła mnie unikać. Dodam, że
      seksu nigdy nie traktowałem, jako spełnienie swoich doraźnych potrzeb w stylu:
      chodźmy do łóżka bo nie wytrzymam. Starałem się zawsze zwracać uwagę na jej
      potrzeby. I do dziś tak jest, że nie traktuję u siebie orgazmu jako
      konieczność. Dla mnie najważniejsza jest ta całość. Nie muszę go mieć by czuć
      się zadowolony. I zawsze to żonie powtarzałem. Ale po jakimś czasie, gdy
      powiedzmy w ciągu dnia dawaliśmy sobie sygnały by zrobić to wieczorem, ona
      zaczęła coraz częściej zasypiać. Oglądamy telewizję, godz. 20-21, śpi. Umawiamy
      się z szampanem do wanny, leżymy w pianie ona zasypia. Na początku nie
      zwracałem na to uwagi starając się zrozumieć. Ale po jakimś czasie zaczęło mnie
      to wkurzać, bo czułem się lekko lekceważony. Zauważałem, że nie jest to
      zachowanie wynikające z faktycznego stanu ciała (zmęczenia), tylko jakaś poza.
      Po kilku takich miesiącach wywołałem rozmowę. Wyszło, że się czepiam, że nie
      stwarzam klimatu, że teraz jest dziecko, że wiele się zmienia itp. Okej, mimo
      iż część uwag przyjąłem do siebie i starałem się by wszystko było dobrze, nie
      udawało się. Mimo, iż między nami poza tym relacje były w porządku (odbieranie
      z pracy, żłobek, zakupy itp.) czułem, że coś jest nie tak. U niej w pracy
      pojawiło się nowe towrzystwo, z którym bardzo się zżyła i zauważyłem jakby
      tutaj zaczęła się "realizować" (wspólne imprezy itd.). Też okej, myślę sobie.
      To w końcu ważne, by atmosfera w pracy dawała zadowolenie. Zaczęła nałogowo
      palić. Okazało się, że powodem unikania mnie przezt ten cały okres było właśnie
      to. Zwróciło to moją uwagę, gdy zaczęła unikać tego co było dotychczas
      codziennością, pocałunek na dzieńdobry, na dobranoc, w ciągu dnia. I tu sie
      wkurwiłem, bo mój stosunek do tego nałogu jest radykalny. Ja rozumiem impreza,
      alkohol, kumple (sam to robiłem)- ale na codzień, nigdy!!! A ona, że lubi, że
      nie dużo, że dla towarzystwa i takie tam pierdoły. Powiedziałem, że niczego w
      życiu nie zabraniam, nie stawiam żadnych nadmiernych wymagań, ale z tym koniec.
      Awanturom nie było końca, szczególnie kiedy pojawiało się a to zapalenie krtani
      co miesiąc, a to bóle w klatce piersiowej i jazdy po lekarzach. Dalej mi na
      niej zależało, ale sprawy szły źle. Nie umiałem zapanować u siebie nad
      podejrzliwością, co ona robi w pracy, no i frustracją z braku bliskości. W
      seksie zrobiło się beznadziejnie. Samozaspokajanie się nie przynosi często
      takiej ulgi, jak by się oczekiwało. Odsunąłem się. Żadne buzi na dobranoc,
      wieczorem na drugi bok i cześć itp. I to ją trafiło. Fakt, że się wyizolowałem,
      był dla niej nie do zniesienia. Że parę tygodni mogę od niej nic nie
      potrzebować w "tych sprawach". Znowu zaczęły sie sprzeczki. W międzyczasie
      trafiły mi się kłopoty ze zdrowiem, które z racji przyjmowanych leków
      spowodowały kompletny zanik wszelkich potrzeb seksualnych. Aż sam się sobie
      dziwiłem, że to może tak działać. Wyciszyło mnie to tak, że to Monika (żona)
      zaczęła robić mi uwagi na temat braku zwracania uwagi na jej potrzeby. Dziś juz
      leków nie biorę, wszystko wróciło do normy. Nałóg z domu wygnałem (przynajmniej
      tak mi się wydaje), sam ograniczyłem alkohol, który w tamtym okresie również u
      mnie występował nadmiernie. Urodziło się drugie, wspaniałe dziecko. Seks wrócił
      tak raz w tygodniu. Ale jakby mniej mi na nim zależy. Realizuję sie jako ojciec
      i dobrze mi tym. Seks jest teraz zbyt zaplanowany, z reguły w piątek-sobotę
      wieczór. Kiedy czasem próbuję coś w nocy w ciągu tygodnia i jest bez reakcji, w
      ten piątek, mi się z kolei nie chce, bo wydaje mi się to jakieś sztuczne. Ale
      nie skarżę się. Bo kocham tę kobietę i wraz z dziećmi jest moim całym światem.
      Robimy to, ale mój odbiór seksu jest mieszany. Ostatnio było super, ale
      wcześniej co pocałunek to ją łaskocze, więc gdzie nie położe ust, tam jej ręka,
      jakby w geście "tutaj nie". Irytuje mnie to, raz nawet wręcz zakończyłem
      całą "sprawę", ku jej równiez rozpaczy. Gdy nie mam ochoty widzę, że się
      martwi. To dobrze. Nic tak nie buduje, gdy widać, że mimo wszystko twojemu
      partnerowi zależy. Mi też, więc prosić się nie każę i staram się dać z siebie
      wszystko co w zdrowym małżeństwie powinno istnieć. Każdy związek jest jakiś
      tam, każdy czego innego od niego oczekuje. Gdy się rozpada, to być może często
      też jest to okej. Każde małżeństwo powinno być jak sinusoida. O seksie, gdy go
      nie robimy trudno sie nam rozmawia. Szczególnie mi. Nie wiem czemu. Ale póki
      walizki nie lądują za drzwiami, póki zamykamy drzwi i kłócimy się - to jest
      dobrze. Nie wierzę, by było małżeństwo, w którym oboje partnerzy są zgrani: on
      chce 5 razy dziennie i ona też, on lubi westerny, ona też, on kuchnię japońską
      i ona. To nudne i nie dostarcza żadnych doświadczeń innym. Każdy jest inny a
      małżeństwo jest po to, by razem się zestarzeć. Fajnie posłuchać, że małżeństwo
      on i ona powiedzmy koło 50-tki, czy po, i wciąż między nimi "iskrzy". Chciałbym
      tak, ale czy będzie. Nie wiem. Temperamenty się zmieniają. Poza tym nie należy
      z seksu robić "conditio sine qua non". Bez tego też ludzie żyją i mają się
      dobrze. Tak sobie to czasem tłumaczę, gdy przez dwa tygodnie nie ma seksu.
      wtedy Monika zaczyna się pytać: co jest nie tak. Przypuszczam, że wątek ten
      powstał z czystej ludzkiej i naturalnej ciekawości: jak to jest u innych, a nie
      by szukać pomocy. No chyba, że ktoś z braku seksu się samookalecza. Ja nie, po
      prostu od czasu do czasu dla zdrowia zrobię to sobie sam i jest okej. Nie piszę
      tego bo mam problem i nie szukam porady. Piszę by wam przedstawić jak jest u
      mnie. Pchamy razem wózek do przodu, dzieci rosną, samochód zatankowany po
      korek, rachunki popłacone. U mnie jest właśnie tak. Pozdrawiam.
      • paul.man Re: Jak znosicie brak seksu ? 20.05.05, 10:07
        nic dodać nic ująć, lepiej sam bym tego nie napisał, a przeżyłem podobnie, ale
        nie było happy endu.
        Kampai jestes bardzo mądrym facetem,i dzięki za Twój list, może nasze kobiety
        go przeczytają i zrozumieją że nie chodzi tylko o sam sex, ale o coś więcej,
        żeby razem pchać ten wózek...
          • paul.man Re: Jak znosicie brak seksu ? 21.05.05, 13:09
            kropla10 napisała:

            > ale nawet osioł do ciągnięcia wózka potrzebuje czasem marchewkę a nie tylko
            > kij,i jak długo nie ma tej marchwki to padnie albo zwije na pobliską kuszącą
            > łączkę

            no ta a kobiety dalej swoje,że uciekną na pobliską kuszącą łączkę, a jak tam
            trafią na obcego byka, który wykorzysta i pogoni ?
            • kropla10 Re: Jak znosicie brak seksu ? 23.05.05, 08:12
              paul.man napisał:

              > no ta a kobiety dalej swoje,że uciekną na pobliską kuszącą łączkę, a jak tam
              > trafią na obcego byka, który wykorzysta i pogoni ?

              a jak trafią na soczystą zieloną trawkę i super byka... paul to poprostu chodzi
              o to, że wszystko ma dwie strony i naprawdę prawie nigdy nie ma tak, że jedna
              jest idealna a z drugą jest wszystko źle

              • paul.man Re: Jak znosicie brak seksu ? 23.05.05, 08:23
                kropla10 napisała:

                > paul.man napisał:
                >
                > > no ta a kobiety dalej swoje,że uciekną na pobliską kuszącą łączkę, a jak
                > tam
                > > trafią na obcego byka, który wykorzysta i pogoni ?
                >
                > a jak trafią na soczystą zieloną trawkę i super byka... paul to poprostu
                chodzi
                >
                > o to, że wszystko ma dwie strony i naprawdę prawie nigdy nie ma tak, że jedna
                > jest idealna a z drugą jest wszystko źle
                >

                Kropelko
                jasne ze chodzi o to o czym piszesz, ze i trawka moze byc super i byczek tez,
                ale wybor zalezy od nas. ja wiem jedno, ze raz juz schrzanilem zwiazek-
                malzenstwo, i tego najbardziej żałuje. Moze bylo zle, ale bylismy razem, dlugo
                i wystarczylo siasc szczerze pogadac, a nie leciec zaraz na inną łączkę. A na
                początku było fajnie, nowy teren, fascynacja, rozmawialiśmy o tym o czym nie
                rozmawialiśmy u siebie w domu, o wszystkim, a do tego ten sex. No tak ale teraz
                wiem ze było tylko fizyczne zauroczenie, ale to sie z reguly wie po czasie. I
                mimo ze poźniej miałem wiele kobiet, to wszystkie te bym zamienił na tą jedna,
                moją jedyną, moją żonę. Nikt, nie wymyslił na świecie nic lepszego niż
                monogamia.
        • charl75 Re: Jak znosicie brak seksu ? 12.09.05, 09:13
          > może nasze kobiety
          > go przeczytają i zrozumieją że nie chodzi tylko o sam sex
          A moze to tak czasem jest, ze to nasi kochani faceci, partnerzy, mezowie nie
          chca niczego zrozumiec. U nas posucha trwa juz dluuugo, ale ja kocham meza i po
          prostu nie wyobrazam sobie innego kogos na jego miejscu. Poza tym dla nas
          obojga rodzina jest najwazniejsza, tak jak kampai napisal (rzeczywiscie jestes
          madrym facetem) i to daje mi, jemu satysfakcje. Widze, ze on sam nie bardzo
          radzi sobie z problemem, nie chce go naciskac ani molestowac bo to nic nie
          daje, on obraca w zart, a wydaje mi sie, ze naprawde albo jest chory albo ma
          problem. Nie chce sie namowic na zadna wizyte ani badania,a ja sie coraz
          czesciej martwie.
    • miqa_77 Re: Jak znosicie brak seksu ? 23.05.05, 21:18
      Znoszę źle :(
      Jestem nadwrażliwa, płaczliwa - łatwo się denerwuję - a to wszystko nie sprzyja
      powstaniu odpowiedniej do seksu atmosfery :(
      A jak już z rzadka dochodzi do sytuacji łóżkowych - to zamiast się z nich
      cieszyć i żyć chwilą - zaczynam kombinować: dlaczego akurat teraz?, dlaczego on
      w końcu chce?, czy nie kocha się ze mna wbrew sobie?
      a za chwilę_ dlaczego znowu tak szybko sie skoczyło? i ile będę czekać na
      kolejny raz?
      • kampai Re: Jak znosicie brak seksu ? 24.05.05, 09:50
        To się nazywa frustracja. Ulegasz emocjom i one nad tobą panują. Nie możesz
        wbijać sobie do głowy, że seks jest taki istotny, bo nie wyrobisz. Zrozum, że
        to tylko narzędzie a nie cel sam w sobie. Nie dlatego masz męża, by cię
        zaspokajał seksualnie, ale po to uprawiasz czasem seks by wasze relacje były
        jak najlepsze.
        • petar2 Re: Jak znosicie brak seksu ? 24.05.05, 10:12
          kampai napisał:
          > Nie dlatego masz męża, by cię zaspokajał seksualnie, ale po to uprawiasz
          > czasem seks by wasze relacje były jak najlepsze.

          Właśnie. Kwestia hierarchii. Stąd tyle lamentujących kobiet na forum i porad w
          stylu "załóż seksowną bieliznę" które są równie mało skuteczne jak "porozmawiaj
          z nim" gdy próbuje się leczyć skutki a nie przyczynę.
          • kampai Re: Jak znosicie brak seksu ? 24.05.05, 13:05
            Bo my mężczyźni jesteśmy nieskomplikowani. Kobiety same w sobie bywają
            problemem. Gdy widzą, że my mężczyźni sobie jakoś radzimy, też to je wkurza. I
            ja tego nie piętnuję. To jest w zupełności normalne. Bo kobiety z natury rzeczy
            ulegaja emocjom. Ale po to właśnie dobierają sobie mężczyzn. Dlatego związki
            homoseksualne z logicznego punktu widzenia nie mają racji bytu. Bo jak może
            pomóc mi w moich poweidzmy naturalnych mentalnych problemach osoba o problemach
            dokładnie takich samych? Ja generalnie unikam ludzi z problemami. A jeśli sam
            mam problem to raczę konsultuję się z ludźmi, którzy ten problem zwalczyli, niż
            z tym którzy go wciąż trawią.
    • oczydiabla Re: Jak znosicie brak seksu ? 24.05.05, 13:08
      nie znoszę, nie radzę sobie ... onanizm? seks w necie? to tylko złudzenie
      kochanka realna? jakoś brak odwagi, bo przecież nie chcę niszczyć
      rodziny...więc niszczę siebie, systematycznie już kilka lat.
      Każda próba zbliżenia, tak jak u większości, kończy się zazwyczaj upokorzeniem,
      które prowadzi do frustracji. A krótkie zbliżenie raz na kilka tygodni co raz
      bardziej zniechęca.
      • kampai Re: Jak znosicie brak seksu ? 24.05.05, 22:17
        Twój problem jest natury psychicznej. Jak alkoholizm. Ja sobie kiedyś, w takiej
        sytuacji, wmówiłem, że tego nie potrzebuję. I dobrze mi poszło, ku frustracji z
        kolei mojej żony. Ale kto zrozumie te kobiety, czego one w życiu chcą...
    • framberg Re: Jak znosicie brak seksu ? 12.09.05, 02:56
      Kiedyś poradziłem sobie tak: zmieniłem żonę (chodziło o parę rzeczy ale brak
      seksu był w tym dość ważny). Niestety po parunastu latach nowego związku widzę
      znów symptomy pogorszenia jakości seksu.
      Prawdę mówiąc jestem pesymistą. Nie chce mi się zaczynać jeszcze raz, mam
      dziecko, tęsknię za seksem jaki jeszcze niedawno był mi dany. Popracuję nad
      poprawą a skutek ???
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka