Dodaj do ulubionych

Komputery a zwiazek

05.01.06, 00:41
Nie macie wrazenia, ze komputery i tv rujnuja zycie intymne? Przynajmniej
moje. Wlasciwie beze mnie moj maz potrafilby zyc, ale bez komputera, nie.
Jak sobie tak patrze na znajome pary, to wydaje mi sie kompletna bzdura
gadanie o facetach, ktorzy mogliby na okraglo i zawsze, to chyba takie gadanie
na poprawnienie samopoczucia. Tak naprawde wiekszosc moich znajomych facetow
zasypia przed tv na kanapie, a weekendy spedzaja przed komputerem. To takie
proste i fajne: komputery nie zadaja pytan, nie trzeba sie nad ich emocjami
zastanawiac, ani o nie zabiegac.

Moje malzenstwo nie jest calkiem pozbawione seksu, ale wlasciwie z niego
okradane przez te wszystkie cholerne elektroniczne zabawki. Nie potrafie
zapomniec, ze boom dzieciowy wydarzyl sie w Polsce, kiedy regularnie wylaczano
prad, nie bylo komputerow, a w tv puszczano cos, czego programem nie da sie
nazwac.

Mam wrazenie, ze faceci zrobili sie leniwi w lozku..
Moze kiedys, owiniete zaslonka zabronionego, bylo bardziej rajcujace,
a moze to podswiadome uczcucie, ze i tak kobieta nie zajdzie w ciaze, wiec po
co sie wysilac?
A moze rzeczywiscie seks jest najlepszym sposobem odprezenia facetow, dla
ktorego przez wieki nie bylo alternatywy, a teraz sie pojawila, wiec husia na
elektronike????????????

Co jest z facetami????????????
Edytor zaawansowany
  • glamourous 05.01.06, 01:40
    Hmmmm, nieglupia teza - rzeczywiscie mam wrazenie ze do momentu rozkwitu ery
    elektroniki i mediow, sex (oraz wojny) nalezaly do najatrakcyjniejszych meskich
    rozrywek. Teraz rzeczywiscie dziwnym trafem seksu i wojen (to ostatnie -
    dopukac!!!!!!) jakby mniej...;-p

    No i ta teoria ktora mnie powalila, a ktora mi (jako mlodej i atrakcyjnej
    kobiecie utyskujacej tu na forum na seksualne zobojetnienie juz drugiego(!)
    zyciowego partnera) nie przyszlo do tej pory do glowy (chociaz wiele ludzkich
    zachowan lubie tlumaczyc sobie biologia, podswiadomoscia, atawizmem i gadzim
    mozdzkiem), mianowicie : moze to faktycznie rozwoj antykoncepcji podswiadomie
    zabija w facetach pozadanie??

    No bo jesli samiczka sztucznie ubezplodniona, to po co sie starac?
    Podswiadomosc, moi drodzy!

    Kurcze, tak sobie teraz przypominam, ze jedyny moj staly facet ktorego
    podniecalam dzien i noc bez przerwy, tak bardzo, ze nawet po 3 latach
    monogamicznego zwiazku byl sklonny kochac sie ze mna 3 razy dziennie do upadu,
    to byl moj pierwszy narzeczony z ktorym nie bralam pigulek, a jedyna nasza
    metoda byl ryzykowny "kalendarzyk" na chybil trafil (inna sprawa, ze tez cudem
    nie wpadlismy!)
    A teraz, kiedy juz od lat biore pigulki - moze, kurcze, wydzielam jakies
    cholerne feromony bezplodnej samicy, moze nie ta chemia w zwiazku z tym - a
    facet podswiadomie to wyczuwa? Zreszta, co tam : wyczuwa, on to przeciez WIE,
    leza te pigulki jak wyrzut sumienia, i to na szafce nocnej, tuz przy lozku!!!

    Hmmmmmm, ciekawe co by na to powiedzial nasz spec od "socjobiologii w kontekscie
    zachowan seksualnych", kawitator?
  • witkacy1975 05.01.06, 05:52
    że odstawiasz tabletki i od dzisiaj tylko kalendarzyk. Oczywiście nie odstawiaj
    tabletek, bierz je dalej, ale postaraj się to przed nim ukryć. Ciekawe, czy
    przyniesie to jakiś efekt :))))
  • albacor 05.01.06, 08:40
    Z mojego doswiadczenia wynika (47), że obecnie młodzi sa niesłychanie wygodni i
    leniwi. Dotyczy to nie tylko mężczyzn ale i kobiet. Chciałbym tu uniknąć
    połajanek w stylu "za moich czasów", ale, wybaczcie, coś musze powiedzieć. mam
    skalę porównawczą bo teraz obracam sie często wśród 25-20 latków i to nie na
    poletku służbowym ale prywatnie, majac możliwość podpatrywania ich zachowań
    kiedy są na absolutnym "luzie". I co? W ich wieku bylo w przyslowiowym
    przeciągu, na drągu, plaży i Bóg wie gdzie jeszcze, bez zwrazania uwagi na
    wygody, wymyslne zabezpieczenia i co tam jeszcze. teraz towarzystwo jest tak
    leniwe, że nie dziwię sie dziewczynom, że marudzą, że nie ma z czego wybrać. A
    przykłady? Prosze bardzo: Ostatnie wakacje wspólne wypady dużej grupy osób i
    wierzcie mi bardziej rozbrykanej i dajacej "jaja" części towarzystwa niż 40+
    nie było - i to płcie obie. Wtedy gdy młodzi "zmęczenie dniem" zasypiali, my
    dopiero rozkręcaliśmuy się na dobre. Przykład drugi, bliższy: ostatnia zabawa
    sylwestrowa: 4 osoby w wieku 40+, schodzimy z parkietu o 5 rano, reszta
    znacznie mlodsza, marudzi na zmęczenie, przepicie lub przejedzenie. Ludzie,
    ocknijcie się. Życie uplynie wam na siedzeniu przed komputerkiem, TV. Więcej
    zycia i zaangazowania w to co robicie.W seks także. Nic wam samo nałeb nie
    spadnie jak o to nie zadbacie. Nie wystarczy siedzieć i marudzić że "ona nie
    chce" albp "on nie chce" . Niestety ale zycia w młodej generacji jakby mniej. A
    gdyby jeden z drugim natrudził się trochę ze zdobyciem konbiety zycia,
    nachodził, nazapraszał, nawoził, adorował to może bardziej ceniłby to co ma.
    A teraz? Cóż - idziesz mała do wyra? Nie? - to spadaj, ja sobie pogram.
  • witkacy1975 05.01.06, 08:48
    Zgadzam się z przedmówcą!!! Moi rodzice mają więcej siły do zabawy niż ja! To
    smutne i dziwne, ale zauważam, że młode pokolenie jest "zmęczone". Nie wiem czy
    to akurat telewizja i komputer, ale faktem jest, że z młodym pokoleniem jest
    coś dziwnego...
  • maheda 05.01.06, 09:36
    Byłam niecały rok temu przy jakiejś okazji w większej grupie osób, w różnym
    wieku, w lokalu, gdzie można było tak posiedzieć przy stoliku i wypić piwo, jak
    potańczyć na całkiem pokaźnym parkiecie w sali obok.
    Oczywiście ok. godziny 22giej parkiet był pełen ludzi w różnym wieku, ale około
    4 nad ranem zostało nas kilkoro ludzi w średnim wieku, reszta (20-25 lat) albo
    poszła już do domu, albo siedziała przy stolikach patrząc na nas z bezbrzeżnym
    zdumieniem, że można tyle czasu (liczyli nam - ponad osiem godzin) spędzić na
    parkiecie, szalejąc.
  • drak62 05.01.06, 09:46
    A może jest tak że nam sie bardziej chce (mówię o średnim pokoleniu)- dotyczy
    to wszelkich przejawów życia.:0
  • albacor 05.01.06, 10:00
    Mahedo, ja też patrzę z bezbrzeżnym zdumieniem jak calkiem młodzi ludzie nie
    potrafią być ze sobą. I to nie tylko na parkiecie ale także w życiu codziennym.
    Ze zdumieniem przyjmuje np wiadomość, że znajomy młody facet, zasypia w dzień
    po obiadku, albo wczesnym wieczorem przy włączonym telewizorze. Ja nie żebym
    zasypiał w ten sposób. A wyjście razem ogranicza się czesto do siedzenia u
    znajomych i ględzenia przy piwku. Nie chcę tu piać pochwał starszego pokolenia
    ale wydaje mi się, że w wiekszości właśnie starsi potrafią docenić zalety
    partnerów i zdobyć się na wykrzesanie z siebie ognia.
    A co do sedna sprawy - komputer tak ale w pracy. Zabójstwem dla kontaktów
    dwojga osób jest przenoszenie spraw służbowych na grunt rodzinny. czasem nie da
    sie tego uniknąć, zmieniło się trochę tempo życia, ale wszystkiego na to nie
    można zwalić. I niech się ktoś smieje ze mnie że zapraszam kobietę na bal, do
    restauracji, na spacer, na wspólny wypad np. 2 dniowy w celach
    czysto....seksualnych,i tyle. Może staroswiecko ale działa.
  • glamourous 05.01.06, 09:44
    I zgadzam sie, chociaz naleze do tej wlasnie "mlodej generacji" (mam 29 lat). W
    ogole dzisiaj mlodzi faceci jacys tacy zblazowani sa. Teraz mentalnosc
    konsumpcyjna mlodego pokolenia posunela sie tak daleko, ze ludziom nie chce sie
    o nic starac, zabiegac, a odrobina trudu czy przeciwnosci losu - i depresja!

    A kto tam kiedys np. w latach piecdziesiatych czy szescdziesiatych slyszal o
    depresji - chociaz zylo sie duzo ciezej i mniej wygodnie niz teraz...
  • albacor 05.01.06, 10:09
    Aha,jeszcze jedno. Oczywiscie takie intensywne łapanie życia skutkuje różnymi
    perypetiami w zyciu, niestety. A może stety bo nie wieje nudą jak z niektórych
    mieszkań i łóżek.
  • tajemnicza.petronela 05.01.06, 21:31
    Mlode pokolenie w duzej czesci jest niestety sfrustrowane zyciem. To, o czym
    pisala gazeta, czyli pokolenie 1200 zl brutto nie ma zbyt wielu powodow do
    zadowolenia w rzeczywistosci uczacej czerpania radosci z konsumpcji.
    Zblazowani..moze i tak, ale chyba Ci, ktorzy maja pieniadze. Szpan, blichtr to
    ich dewiza na zycie. Szybka kasa, dziewczynki samochody. Z drugiej storny
    dziewczyny...rozmowy zaslyszane na ulicy, w busach wcale nie wskazuja, ze sa
    szczegolnie uczuciowe, lub interesuja sie jakimis wyzszymi wartosciami w zyciu.
    A pozniej, kiedy minie zauroczenie pozostaje pustka i ucieczka w jakas
    inna "realnosc", chocby te komputerowa. Jestesmy pokoleniem przelomu i chyba
    sobie z nim nie radzimy, nie radzimy sobie z frustracja, coraz wiekszymi
    wymaganiami naszych czasow.
    --
    POLISZYNEL - bohater fr. teatru kukiełkowego, garbaty z przodu i z tyłu, gbur o
    komicznym zachowaniu się i głosie; fr. odmiana
    Pulcinelli; tajemnica poliszynela - publiczna tajemnica, powszechnie znana...
    [za W. Kopalińskim]
  • rosemary4 05.01.06, 10:35
    Mądrze piszecie. Własnie dziś od rana jestem wściekła na mojego m.: jemu sie
    nic nie chce, idzie po najmniejszej linii oporu - ON/OFF, dobrze, że go żona
    choć czasem wychędorzy (sory, jeżeli palnęłam błąd, rozpoczynam powieść o
    Lukrecji Borgia i zwrot jest super).
    A moi rodzice po raz któryś z kolei zabawę sylwestrową zakończyli po piatej nad
    ranem, przy tańcach. Aż wstyd się przyznać, ja tak tylko raz w życiu.
  • anais_nin666 05.01.06, 17:14
    Słó parę w sprawie zabaw różnych pokoleń:)
    Nie wiem jakie jestem pokolenie średnie czy młode (30tka na karku), ale żyję
    intensywnie, baluję do rana (czasem południa nawet), nie unikam spotkań
    towarzyskich, mam sporo znajomych, lubię wychodzić do kina, na koncert, jesli
    moge robie wypady poza miasto. Żyję jedym słowem.
    Obracam się w kręgu ludzi podobnych mnie, ludzi w wieku od 20tki po 50tkę
    (mniej więcej) i wszyscy oni żyją podobnie. Nie zauważam zatem tendencji, o
    których wspominacie. Może właśnie dlatego, ze wokol mnie sami tacy, ktorzy
    imprez i spotkan sie nie boja;) .
    Brak młodych ludzi na imprezach weselnych do rana da sie wytlumaczyc - muzyką.
    Przy polskich szlagierach z lat 70 czy 80tych (lub co gorsza przy disc-polo)
    spiewanych przez jakiegos wąsatego pana przy czesto marnym akomaniamencie
    mlodzi ludzie srednio chetnie sie bawia - uciekaja i to wcale nie do domu, a na
    alternatywna imprezę. Osoby po 40tce nie chodza tak czesto na imprezy jak osoby
    mlodsze, bawia sie wiec, gdy juz wyrusza, do rana. Mlodzi czesto imprezujacy co
    tydzien maja tyle rozrywek, ze potancowki w rodzinnym gronie nie zawsze
    stanowia atrakcje, stąd może ich ucieczka o wczesnijszej godzinie.
    Clubbing, tak popularny obecnie, potwierdza tylko, ze mlodzi ludzie naprawde
    potafia sie bawic i to przez 2 dni pod rzad w każdy weekend;)


    --
    Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
    (Rilke)
  • kawitator 05.01.06, 12:35
    A teraz, kiedy juz od lat biore pigulki - moze, kurcze, wydzielam jakies
    cholerne feromony bezplodnej samicy, moze nie ta chemia w zwiazku z tym - a
    facet podswiadomie to wyczuwa? Zreszta, co tam : wyczuwa, on to przeciez WIE,
    leza te pigulki jak wyrzut sumienia, i to na szafce nocnej, tuz przy lozku!!!

    Hmmmmmm, ciekawe co by na to powiedzial nasz spec od "socjobiologii w kontekscie
    zachowan seksualnych", kawitator?

    Staję do tablicy
    W pierwszej chwili pomyślałem Nie mam najmniejszego pojęcia czy to tak może
    być przyczyna. ale aby nie wypaść na matoła zebrałem informacje
    I tak.
    Jest tylko jedna pigułka antykoncepcyjna nawet podali mi nazwę jedno składnikowa
    która działa trochę tak jak by imitowała ciąże i wtedy cuś może być na rzeczy
    Inne jak to ładnie określili fachowcy dwu i trzy fazowe (?) podobno
    unieruchamiają jajniki, a to cos innego ma być
    Poza tym seks u ludzi w ujęciu socjobiologii dawno oderwał się od swojego
    prokreacyjnego charakteru. Służy jak to się ładnie określa budowaniu więzi
    czyli utrzymania faceta aby łożył wystarczająco długo na odchowanie i wychowanie
    potomstwa. Dlatego dbając o wartość posiadanych walorów kobiety w sensie
    społecznym dbają aby seks nie był zbyt powszechnie dostępny.
  • viqy 05.01.06, 10:16
    Potwierdzam ! Mam 29 lat i teorię dotyczącą takiego stanu rzeczy. Komputery,
    telewizja oraz wszelkiego rodzaju nowe technologie mogą dostarczać tylu wrażeń
    i adrenaliny, że współcześni "młodzi" już nie szukają ich gdzie indziej. Nie
    chce im się starać, szukać i uczyć - bo wszystko co ciekawe jest dostępne po
    wciśnieciu przycisku ON/OFF. Dla starszego pokolenia komputer i inne zabawki są
    tylko narzędziami do wykonania określonego zadania. Pierwotny proces poznawczy
    kierowany jest ku zupełnie innym kierunkom życia.

    Pozdrawiam
  • drak62 05.01.06, 10:43
    Z drugiej strony dużo łatwiej nawiązać w czasach dzieisejszych nowe znajomości.
    Komunikatory i portale randkowe pozwalają w bardzo krótkim czasie nawiązać
    pokaźną ilość znajomości - tak sądzę. Przy czym sądzę że te znajomosci są dosyć
    powierzchowne i płytkie.Wszystko dzieje się dosyc szybko ale chyba trochę byle
    jak. Kto dzisiaj pisze miłosne listy na papierze? i czeka tydzień lub dwa na
    odpowiedź.
  • albacor 05.01.06, 10:52
    Niestety ale komputer, portale randkowe itd. to sa tylko "protezy " kontaktów i
    rzeczywiście sa one dosyć płytkie. Swojego czasu poświęciłem chwilę na takie
    internetowe znajomości i musze stwierdzić, ze na dluższą metę to tylko
    gigantyczna strata czasu i energii. Spotkanie dwojga osób twarzą w twarz to
    jest to nic tego nie zastąpi. Żądne klepanie w klawiaturę na GG nie da wiecej
    niż jedno przelotne nawet spojrzenie.
    Podobnie jak rozpowszechnione wśród 20-30 latków namiętne odlądanie filmów DVD.
    A ja potem siedzę wśród takich gadających o nowych filmach, serialach itd. i
    nie wiem o co chodzi, ale nie załuję. Wolę zająć się kobietką niż TV, DVD, etc.
  • thistle 05.01.06, 11:39
    byłabym pewna,ze fasolka3 to mój M. ;)

    nie przebiłam się przez ciąg połajanek pod adresem młodych ludzi, ale
    podejrzewam, że od paru tysięcy lat "a za moich czasów..." brzmi dość
    podobnie ;)

    przyszło mi do głowy, ze te kilkanaćsie tysięcy lat temu też jedna Jasiniowa
    mogła do drugiej tak " - a ten mój już wogóle nie dba o przyszłosć szczepu,
    bazgroli tylko te mamuty po ścianach i łapy brudzi",a siedzący obok 40letni
    Matuzalem : a za moich czasów to gołymi rekami, sześć jeleni,i huzia na
    skórach,a nie to, co teraz, słaba młodzież..."
    --
    if you love somebody
    set them free
  • drak62 05.01.06, 11:47
    thistle napisała:

    > byłabym pewna,ze fasolka3 to mój M. ;)
    >
    > nie przebiłam się przez ciąg połajanek pod adresem młodych ludzi, ale
    > podejrzewam, że od paru tysięcy lat "a za moich czasów..." brzmi dość
    > podobnie ;)
    >
    > przyszło mi do głowy, ze te kilkanaćsie tysięcy lat temu też jedna Jasiniowa
    > mogła do drugiej tak " - a ten mój już wogóle nie dba o przyszłosć szczepu,
    > bazgroli tylko te mamuty po ścianach i łapy brudzi",a siedzący obok 40letni
    > Matuzalem : a za moich czasów to gołymi rekami, sześć jeleni,i huzia na
    > skórach,a nie to, co teraz, słaba młodzież..."

    Pozwól nam trochę ponarzekać, co tu robić w taki smętny dzień jak dzisiaj:)
  • kawitator 05.01.06, 12:10
    Kiedy byłem młody. Kto to som króle stworzenia ?? MY czyli ja i moi rówieśnicy
    Oczywiście podpisuję się obiema rękami „Prawda obiektywna, subiektywna tyz
    prawda i gówno prawda” ( admini nie tnijcie toż to sam Ksiądz Profesor Józef
    Tiszner powiedział.)
    Sam starszy jestem od najstarszego Indianina z plemienia Irokezów o góralach nie
    wspominając i też raczyłem wrócić z moją dziewczyną z sylwestra po 4 rano. O
    czym to świadczy w sensie pokolenia Dokładnie o niczym W wieku 20-30 lat do
    knajp chodzą wszyscy lub prawie wszyscy Po 40 chodzą juz ci którzy chcą i
    potrafią się bawić tańczyć i swawolić Reszta w kapciach drzemie na fotelu spita
    piwskiem to faceci lub ogłupiona 1352 odcinkiem tajemniczej kochanki czy jak tam
    się to nazywa to kobiałki. Tych 40 i więcej latków w wyśmienitych humorach
    widać bo jest ich niewielu
    Mam dla was smutna wiadomość Was w ich wieku tam nie będzie bowiem to są ludzie
    zadowoleni z życia co znaczy że miedzy innymi mają w dostatku
    satysfakcjonującego ich seksu albo poprzez leki kastrację i inne przypadki seks
    przestał ich ineteresować. W kazdym razie problemu nie mają

    Teraz czekam na połajanki głosy oburzenia a w skrajnym wypadku wybanowania z
    forum ;-PPPP
  • drak62 05.01.06, 12:19
    Samo chodzenie czy nie chodzenie na balety nie ma znaczenia i nie o to chodzi w
    poscie - tak myślę. Zawsze był i będzie kinfilkt pokoleń i basta. I z czasem
    starsi przestaja rozumieć młodszych i vice versa.
  • ewolwenta 05.01.06, 12:49
    wybanowania?
    no coś Ty taką zabawę bym sobie odebrała :)
  • petar2 05.01.06, 13:01
    > Teraz czekam na połajanki głosy oburzenia a w skrajnym wypadku wybanowania z
    > forum ;-PPPP

    Długo nie musisz czekać ;-)
    Jasne, że bawi się tylko część pokolenia 40+ ale tak też jest z młodymi. A
    opisaną tendencję obserwuję od ładnych paru lat na weselach i sylwestrach.
    Młodzież wymięka między 2-gą i 4-tą a starsi się bawią dalej. Ja z najlepszą z
    żon wychodzimy koło 6-tej ale Ona ma pierdolca na punkcie tańca.
    W tym roku wyszliśmy po 7-mej, ale to było w gminnym ośrodku kultury, klimaty
    bardziej ludowe :-)

    Myślę, że wynika to nie tyle ze słabszej kondycji młodzieży co niedocenianiu
    prostej rozrywki wśród ludzi w dobie tele-wirtual-techno-proch-zabaw.
  • thistle 05.01.06, 13:10
    Cośjest na rzeczy...
    nie sądzęjednak, zeby to była kwestia "niedoceniania" prostych uroków
    siermiężnych rozrywek - większość 20 latków nie miała w dzieciństwie do
    czynienia z zabawami w stylu "remiza strazacka" czy potańcówkami , gdzie w
    parach tańczyło sie coś innego niz tylko godowe przytulanki. W zwiazku z tym
    całonocny taniec przy orkiestrze czy zespole jest dla nich tak samo egzotyczny
    i równie atrakcyjny co pogo Masajów czy taniec słońca Apaczów,lub coś w tym
    guście. Ciekawe,ilu 40 latków wysiedziałoby 2 noce przed komputerem
    konstruujac wirtualne armie? A poziom satysfakcji byłby,jak sadzę, podobny.
    --
    if you love somebody
    set them free
  • drak62 05.01.06, 13:19
    thistle napisała:

    > Cośjest na rzeczy...
    > nie sądzęjednak, zeby to była kwestia "niedoceniania" prostych uroków
    > siermiężnych rozrywek - większość 20 latków nie miała w dzieciństwie do
    > czynienia z zabawami w stylu "remiza strazacka" czy potańcówkami , gdzie w
    > parach tańczyło sie coś innego niz tylko godowe przytulanki. W zwiazku z tym
    > całonocny taniec przy orkiestrze czy zespole jest dla nich tak samo
    egzotyczny
    > i równie atrakcyjny co pogo Masajów czy taniec słońca Apaczów,lub coś w tym
    > guście. Ciekawe,ilu 40 latków wysiedziałoby 2 noce przed komputerem
    > konstruujac wirtualne armie? A poziom satysfakcji byłby,jak sadzę, podobny.

    Właśnie o tym mowa , zamiast godów zajmujecie się wirtualnymi zabawkami.
    Remiza strażack może wzbudzać sentymenty w przeciwieństie do paralityczno-
    padaczkowych hiphopowych melorecytacji.:)
    hip hopowych
  • thistle 05.01.06, 16:09
    jeśli "na tym się wychowałeś" to jak najbardziej, jeśli nie - nie zrozumie Cie
    nikt.
    Tak samo o menuecie mówili przeciwnicy "dzikiego i rozwiązłego " - walca ;0)
    --
    if you love somebody
    set them free
  • drak62 05.01.06, 16:17
    thistle napisała:

    > jeśli "na tym się wychowałeś" to jak najbardziej, jeśli nie - nie zrozumie
    Cie
    > nikt.
    > Tak samo o menuecie mówili przeciwnicy "dzikiego i rozwiązłego " - walca ;0)

    Chyba masz rację. Aczkolwiek nie wychowywałem się na muzyce rodem z Remizy -
    słuchałem bluesa, jazzu, soul, hard rock etc.
    generalnie jestem otwarty na nowe trendy muzyczne z jednym niestety wyjątkiem-
    już na pierwsze dźwięku hip hopu wpadam w niczym nie uzasadnioną nerwowość.
    Przy czym nawet sama muzyka nie jest jescze najgorsza, do szału doprowadzają
    mnie te charkterystyczne ruchy kończyn górnych.
  • thistle 06.01.06, 10:38
    Mój tato też, ale jego rodzice tanczyli przy kapelach - i zapamiętał. Teraz też
    jeszcze potrafi pięć "poleczek" pod rząd przetańczyć, podczas gdy my z bratem
    wymiękamy po trzeciej;)
    Moi rodzice za to słuchali rocka, więc dlamnie TO ma wartość sentymentalną. A
    przy Stonesach nie powirujesz na sali ;)
    nb, nie ruchy kończycn górnych a brak koordynacji dolnych jest kłopotem,
    młodzi chłopcy nie potrafią tanczyć, i niewielu rodziców dba o np zapisanie
    chłopca na taniec,lub rytmikę (nawet,jeśli to b.lubią,jak mój synek) .
    I każdy macha, jak potrafi.
    Zwróc jednak uwagę na to, że dziewczeta w tle ruszają sie rytmicznie i
    harmonijnie ;)
    --
    if you love somebody
    set them free
  • drak62 06.01.06, 10:54
    thistle napisała:

    > Mój tato też, ale jego rodzice tanczyli przy kapelach - i zapamiętał. Teraz
    też
    >
    > jeszcze potrafi pięć "poleczek" pod rząd przetańczyć, podczas gdy my z bratem
    > wymiękamy po trzeciej;)
    > Moi rodzice za to słuchali rocka, więc dlamnie TO ma wartość sentymentalną. A
    > przy Stonesach nie powirujesz na sali ;)
    > nb, nie ruchy kończycn górnych a brak koordynacji dolnych jest kłopotem,
    > młodzi chłopcy nie potrafią tanczyć, i niewielu rodziców dba o np zapisanie
    > chłopca na taniec,lub rytmikę (nawet,jeśli to b.lubią,jak mój synek) .
    > I każdy macha, jak potrafi.
    > Zwróc jednak uwagę na to, że dziewczeta w tle ruszają sie rytmicznie i
    > harmonijnie ;)

    Uważam że Rolling Stones to najlepsza kapela wszechczasów:)
    jedyna rzeczą na którą zwracam uwagę oglądając hip hopowe melorecytacje są
    właśnie dziewczyny w tle:) szkoda że tak się marnują :) W zasadzie
    można by wwyciąc całą resztę (front manów i głos) - wtedy sądzę mógłbym zostać
    fanem hip hopu.
  • tomry1 05.01.06, 12:39
    fasolka3 napisała:

    > Nie macie wrazenia, ze komputery i tv rujnuja zycie intymne?

    Mam tez takie wrażenie - odkąd w tv lecą tasiemnce, Bigbrothery i inne Szoły,
    to zapomniałem co to seks. Tak bym chciał chociaż w przerwie na reklame lub co
    trzeci odcinek ....:)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=34336217
  • albacor 05.01.06, 13:44
    Ktoś wspomniał o konflikcie pokoleń. Konfliktu nie ma i ja nikomu nie mówię "za
    moich czasów...." i nikogo nie łaję, co najwyżej mogę zażartować z padniętego
    20-kilkulatka.
    Myślę, ze istota tego zjawiska tkwi jednak w innych warunkach dorastania i
    wychowania. Inne byly rozrywki (jesli już to "prywatka" i wszystkie jej
    dobrodziejstwa :-))),słuchanie płyt lub magnetofonu + gry i zabawy zakazane. O
    konstruowaniu armmii wirtulanych nie bylo nic wiadomo, a o komputerze cośtam
    sie słyszało, że są, podobnie jak o prochach. Trudno bylo sie dodzwonić do
    lubej, a często trzeba było zapierniczać na drugi koniec miasta na piechotkę.
    Nie potepiam w czamuł tego co się teraz dzieje z 20-30 latkami. czasem jednak
    przykro patrzeć jak zwykłe pożadanie zamienia się w pożądanie dojścia do
    poziomu 30 w durniej grze lub odglądaniu filmów "zabili go i uciekł".
    jest jeszcze jedna rzecz którą zauważyłem oprócz wygodnictwa: totalna
    niedojrzałość młodych facetów do wzięcia odpowiedzialności za rodzinę i niechęć
    do kontaktów stalych z kobietami tłumaczona realizacją jakichśtam celów. Teraz
    rzeczywistość produkuje masowo dużych chłopców, nadajacych sie raczej do
    ubrania w gacie na szelkach i tkwieniu w piaskownicy (przepraszam:przy
    komputerze. A w razie czego jesli już szukają to raczej dziewczynu, która by
    im "pomamusiowała" , nakarmiła, dała buzi na dobranoc, zajęła się wszystkim.
    Zero odpowiedzialności. Pozdrawiam mlodych-niedojrzałych i czekam na atak.
    Pozdrawiam mających jeszcze jakieś pretensje do życia dziewczyny i chlopaków
    40+.
  • gomory 05.01.06, 13:25
    Napewno nowe wynalazki zmienily nasze zycia. A czy rujnuja? Hmm... no nie wiem, jednym tak, innym ulatwiaja i dodaja wrecz uroku ;). Mozna sie pokusic o zderzenie swiatow "przed" i "po" rewolucji technologicznej. Ale czy to cos zmieni nam, zyjacym dzisiaj?
    Narzekajacym na to, ze dzisiejsza mlodziez nie umie sie bawic moglbym powiedziec tylko jedno. Ha, ha, ha :). Ludzie, czy wy zapomnieliscie swoja przeszlosc? Ja pamietam jak na weselu lecialy jakies smuty, dziadki szalaly walce, a my czulismy maksymalny obciach gdyby wypadlo nam sie skakac przy takiej muzie. Starszych wspominajacych, aaa za moich czasow to trzeba bylo umiec tanczyc, poruszac sie z gracja w parach, a nie takie dzisiajsze wygibasy. A czego Wy tak siedziecie? Przyjemniej bylo palnac alpage na lawce niz szalec na takiej "balandze". To mlodzi zapelnianiaja obecnie kluby i parkiety. Na rave'ach skacza nonstop po kilkanascie godzin, w tempie rudego kojota. Wykazuja sie w swoim srodowisku, a nie na firmowej balandze, przed oczami lysiejacego kierownika z brzuszkiem ;). Tego zdania bede bronil - mimo, ze absolutnie nie zaliczam sie juz do mlodziezy. Starsi zawsze narzekali na mlodsze pokolenie, i ich sposoby na zabawe.
    A wracajac do tematu:
    Faktycznie, wynalazki moga uderzac w zwiazki miedzyludzkie. Ale z nimi trzeba sie nauczyc zyc, a nie roztrzasac jak bylo przed ich powstaniem. Od tego krok do luddystycznych zachowan, nie uwsteczniajmy sie wiec. Zastanow sie: Zenek 40 lat temu pukal Mariole, bo nie mial nic lepszego do roboty. Brzmi juz jakby mniej romantyczne, nieprawdaz? Zenek mial mniejsze wiadomosci o Ars Amandi bo oswiata seksualna stala na nizszym poziomie. Mariola orgazm miala, lub nie, swobodnie o tym nie rozmawiali bo... bo o tym nie wypada gadac ;). Zyjemy pod tym wzgledem w o wiele lepszych czasach! Mamy dostep do mnostwa publikacji ktore moga oswiecic chetnych. Chetnych podkreslam ;).
    Czlowiek to taki wygodnicki twor, ktory ciagle kombinuje jakby tu sobie zrobic dobrze, latwo i wygodnie. Zauwaz jakie to proste - wystarczy bys byla atrakcyjniejsza od komputerowego Quake'a ;). Wystarczy bym ja byl ciekawszy niz M jak Milosc. Mariola nie musiala sie starac, nie miala wyzwan. Jak chciala miec pralke, to powiedziala Zenkowi - nie dam Ci dzis w nocy, jestem zmeczona praniem. Byla jedyna zabawka Zenka, wiec kupowal pralke.
    Dzis Zenek ma kompa, DVD z cycatymi laskami i panienki na poboczu. Jak go zycie przycisnie i ma miekki kregoslup moralny, to zaczyna szukac po GG i wlogowuje sie na serwisy randkowe.Mariola leb nabity swiatem z codzienych seriali, i tylko trudno im sie razem spotkac. Bo ona musi przeskoczyc przeszkode ktorej jej Matki nie mialy, a on przebic sie przez wizje i ciezar ktorego jego stary nie mial. Z wynalazkami trzeba nauczyc sie zyc. Smsa mozna puszczac do kochanki, a mozna i wspierajacy do zony. Program TV moze byc przyczynkiem do bardzo ciekawej dyskusji.
    Wszystko sie skupia na tym jak bardzo potrafimy wyjsc sobie na przeciw. Trzeba znalezc jakies wspolne plaszczyzny, i na nich sie opierac. Otaczaja nas wynalazki ktore moga nas alienowac. Ale mozna, i da sie je wykorzystac. Albo idziemy na wspolprace, albo bedziemy wokol siebie budowac mur ktory bedzie sie z czasem wzmacnial. Jesli sie da - to trzeba namawiac partnera na wspolprace. Do tego swietnie sie nadaje wspolne hobby. Moze sie uda go wciagnac w jakis serial? Moze kupic 2 komputer i z nim pograc, zaciagnac go na kurs tanca, karate, kurs fotografii erotycznej czy cokolwiek takiego co spowoduje, ze da sie rozmawiac o czyms z pasja. Jak dobrnelismy do etapu, gdy 2 polowka ma swoj swiat, w ktorym nas nie ma, to jest kicha z bula. Bo po co zmieniac cos, gdy moze i nie jest cudowanie, ale jest po prostu "jakos" w miare. Coz, moze kiedys chcial nam zafundowac bilet do "tam", a my z tego zrezygnowalismy. Moze to "tam" nas nie interesuje. Wcale nie chcemy sluchac 2 polowki, bo akurat nas leb napierdziela, gdy on zaczyna opowiadac o czyms z podnieceniem. Jesli obie strony maja swoj swiat, to wiadomo, ze wlasnie jego beda pielegnowac. W koncu wszyscy staramy sie robic to samo co nasi poprzednicy. Zeby nam bylo, milo, przyjemnie i latwo :).
    Abstrahuje od sytuacji i problemow gdy ludzie nie chodza ze soba do lozka ze wzgledow somatycznych, nagromadzonej wrogosci, braku dbalosci o atrakcyjnosc pozycia. Ja tylko o tych wspanialosciach i cudach ktore nas otaczaja :). Ja na miejscu Zenka cierpialbym na chronicznego katza, Werteryzm i degrengolade. Uwazam, ze swiat jest coraz to wspanialszy.
  • drak62 05.01.06, 13:32
    Podałeś bardzo skrajne argumenty. 40 latkowie z cała pewnoscią nie zatrzymali
    się na poziomie pralki "Frani" - wirnikowa pralka produkowana w latach 60 tych.
    Własnie pkolenie 40 latków zaczęło wykorzystywać PC'ty jako narzędzie w pracy i
    życiu prywatnym. Tylko że nie wpadamy w skrajności , mamy zdrowy ddystans do
    życia i również do nowych zabawek.
  • kajetanb52 05.01.06, 14:43
    Jasne, ale w Quake cię sfraguję do zera :D:D
  • drak62 05.01.06, 14:46
    kajetanb52 napisał:

    > Jasne, ale w Quake cię sfraguję do zera :D:D

    Tak , w Quake mnie nie sfragujesz do zera.
    mam nadzieję że "sfraguję" nie znaczy nic niestosownego:)
  • kawitator 05.01.06, 17:02
    Nie nic niestosownego Obiecuje że zabije cię kilka razy w zależności od tego do
    ilu dup sorki żyć gracie.
  • drak62 05.01.06, 17:08
    kawitator napisał:

    > Nie nic niestosownego Obiecuje że zabije cię kilka razy w zależności od tego
    do
    > ilu dup sorki żyć gracie.

    mam wrażenie że to ty jestes tym Queakiem (kłakiem) bo mam problemy ze
    zrozumieniem dialektu którym sie posługujesz.
    Dobrze by było gdybyś mnie zabił nie wicej jak z 5-6 razy ,więcej chyba bym nie
    zdzierżył - umarł bym z nudów.
  • kawitator 05.01.06, 18:19
    STARY!! Muszę rozumiec bowiem od czasu do czasu dzieci co prawda dorosłe ale
    jeszcze młode ze mna rozmawiają. NIE GRAM Jak tak z dobrego serca ;-PPPPP
    chciałem przetłumaczyć abys dyskomfortu nie odczuwał i tylko tyle
  • drak62 06.01.06, 10:35
    kawitator napisał:

    > STARY!! Muszę rozumiec bowiem od czasu do czasu dzieci co prawda dorosłe ale
    > jeszcze młode ze mna rozmawiają. NIE GRAM Jak tak z dobrego serca ;-PPPPP
    > chciałem przetłumaczyć abys dyskomfortu nie odczuwał i tylko tyle

    No to teraz mnie załatwiłeś na cacy:)
  • anais_nin666 05.01.06, 17:34
    Nie macie wrazenia, ze komputery i tv rujnuja zycie intymne?

    Nie mam takiego wrażenia. Moje życie intymne Internet czasem wręcz buduje;). Z
    uwagi na to, że mąż woli starą poczciwą książkę od żony (żonę oczywiście też
    dostrzega, ale nie tak jakby ona sobie życzyła) żona szuka pociechy w
    Internecie i faktycznie ją tam znajduje (to forum np. traktuje jako antidotum).
    Internet zaspakaja także inne potrzeby zony, mogłabym więc nawet rzecz, że
    Internet rujnuje życie mojemu mężowi, bo żona go nie przytula na tyle często na
    ile on by sobie tego życzył zajęta mailowaniem, ggadowaniem, szperaniem na
    stronach www itd;)
    Telewizja w naszym związku istnieje jako odiornik Faktów tudziez Wiadomości,
    czasem jako ekran do wyświetlania filmów na dvd.
    Mimo ze elektronika nie rozwala nam zwiazku, to seksu i tak nie ma w ilosciach
    niezbednych żonie;) i nie mogę tego zwalić na pigułki, bo odstawilam je odkad
    seks zaczal byc sprawa marginalną.

    Mam wrazenie, ze faceci zrobili sie leniwi w lozku..

    Ja mam wrażenie, że seks stał się czymś tak dostępnym, tak oklepanym, tak
    oczywistym, że nie budzi już takich emocji jak kiedyś. Odkąd nie mówi się o
    seksie z rumieńcem na buzi, nie ścisza się głosu opowiadajac o erotyzmie, odkąd
    można kochac się gdziekolwiek i z kimkolwiek - seks stał się czymś równie
    fascynującym dla niektorych jak bułka z masłem. Odarty z tajemnicy,
    sprowadzony do technik przestal byc misterium , a stal sie zaspakajaczem nie
    bardziej fascynujacy niż net.

    A moze rzeczywiscie seks jest najlepszym sposobem odprezenia facetow, dla
    > ktorego przez wieki nie bylo alternatywy, a teraz sie pojawila, wiec husia na
    > elektronike????????????

    Przerzucenie sie na elektronike z żony może byc kwestią nudy w małżeństwie,
    braku rozmów, ale nie rozmów o tym co jutro kupić, albo które pomieszczenie
    odkurzyć, rozmów o czyms znacznie przyjemniejszym, o tym co nas interesuje,
    frapuje, o tym co przezylismy, co zaobserwowalismy itp. Ludzie zapominaja czym
    jest normalna rozmowa, czym jest bycie razem.

    Co jest z facetami????????????

    Z przykrością stwierdzam po lekturze postow na forum, że pytanie można odwrócić
    i zapytac: "co jest z kobietami?".

    --
    Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
    (Rilke)
  • ewolwenta 05.01.06, 19:28
    >Ja mam wrażenie, że seks stał się czymś tak dostępnym, tak oklepanym, tak
    >oczywistym, że nie budzi już takich emocji jak kiedyś. Odkąd nie mówi się o
    >seksie z rumieńcem na buzi, nie ścisza się głosu opowiadajac o erotyzmie,
    >odkąd
    >można kochac się gdziekolwiek i z kimkolwiek - seks stał się czymś równie
    >fascynującym dla niektorych jak bułka z masłem. Odarty z tajemnicy,
    >sprowadzony do technik przestal byc misterium , a stal sie zaspakajaczem nie
    >bardziej fascynujacy niż net.


    Ot i to chyba jest sedno wielu problemów poruszanych na tym forum.
  • misssaigon 05.01.06, 21:31
    a może jednak nie jest tak do końca jak szanowni przedmówcy to kreślą -
    komputery nie zrujnowały pozycia intymnego- one go wrecz ulatwiły- mozna by sie
    nawet pokusic o stwierdzenie że net stła sie jednym wielkim targowiskiem
    próżności, coby nie powiedzieć nwoczesniej - agencja towarzyską. Rożnica- jak
    dla mnie- polega przede wszystkim na przełamaniu tabu szczegolnie w
    komunikowaniu sie i komunikowaniu o swoich potrzebach. Po prostu teraz
    uświadamiamy sobie braki w swoim zyciu-potrafimy je zdefiniować-potrafimy tez o
    tym ponformowac partnera. Do tej bezposredniosci w komunikacji-bez owijania w
    bawełne- na pewno rozwój spoleczny walnie sie przyczynił.
    Dla kontrwagi - wyobraźmy sobie, ze problemy, które poruszamy na naszym forum
    dotykaja naszych rodziców mniej więcej 30 lat temu) Co robią?? - idą do
    seksuologa? wykluczone, do ksiedza? tym bardziej. Ojciec idzie na ryby, do
    knajpy, do garażu grzebac w Syrence, ewentualnie spędza interesujacy wieczór
    pochrapujac przed telewizorem przykryty dla niepoznaki Expressem Wieczornym.
    Tak naprawde niewiele sie zmieniamy jako ludzie - zmieniaja sie atrybuty
    czasów, w których żyjemy.
  • fasolka3 06.01.06, 00:42
    Gwoli wyjasnienia: mam 31 lat,maz niewiele wiecej, 6 lat stazu, nie jestesmy
    soba znudzeni, seks jest fajny, i jest, fakt, ze nie za duzo, ale jest.
    Nnajwiecej, kiedy wyjezdzamy pod namioty (lubimy takie prymitywne urlopy), gdzie
    nie ma tv, nie ma komputera i w ogole to co robic po ciemku?? Jak sie swiatlo
    swieci, to komary leca. Wiec po ciemku najlepiej nam wychodzi sie chichrac i
    kochac. Calkiem mily prymitywizm.

    Niestety rzeczywiscie seksu jest wszedzie mnostwo i co mnie osobisicie
    denerwuje, to fakt, ze wszystko zostalo zmierzone, zbadane i policzone: jak
    dlugo, ktora nacja najczesciej, w ktorym kraju z przodu a w ktorym od tylu.
    Wlasciwie na cholere komu to wiedziec? Nowy Kulturkampf??

    A na pytanie jednego z uczestnikow dyskusji Co sie stalo z kobietami moge
    powiedziec tylko za siebie:
    nie mamy 10 dzieci i pola do obrobienia, za to mamy zmywarki, odkurzacze, pralki
    automatyczne, czasopisma typu "Elle", ktore nam wmawiaja, ze orgazm koniecznie 3
    razy pod rzad i za kazdym razem silniejszy, wiemy, ze bez was i tak przezyjemy,
    dzieci i tak sad nam przyzna, a nastepny facet czai sie za rogiem i czeka kiedy
    na niego gwizdniemy. Matka-Polka, ktora latala z siatami do ziemi, aby jej luby
    zjadl baleron na sniadanie, umarla.. No tak po raz pierwszy w historii kobiety
    osmielaja sie powiedziec, czego chca, i o zgrozo, daza, zeby to osiagnac.

    Malo erotyczne, co???

    FFF
  • drak62 06.01.06, 10:46
    Rozumiem co czujesz i podzielam twój punkt widzenia. Żyjemy w erze totalnej
    konsumpcji i wszechobecny marketing wmawia nam że musimy posiadac to i jescze
    tamto i być właśnie tacy bo inni tez tacy są. Wiele aspektó życia sprowadza sie
    do płytkiej konsumpcji - równiez seks. czesem przeglądam takie czasopisma jak
    Men's Health czy Cosmopolitan i doznaję wtórnego analfabetyzmu i regresu
    intelektualnego.
    Facet ma głównie wygladać . Najważniejszy jest oczywiście "kaloryfer"- czyli
    umieśniona klatka piersiowa (jeżeli jescze takiej nie ma to wogóle nie powinien
    wychodzić z domu.Następną w kolejności rzeczą jest uprawianie seksu (właśnie
    uprawianie - tak jak uprawia się np. buraki cukrowe - nie mylic z kochaniem
    się).
    Idealny Men Health uprawia seks w przerwach pomiędzy siłownią i pubem.
    Na temat Cosmopolitan wogóle nie chce mi sie pisać - ręce opadają .

  • gomory 06.01.06, 11:18
    > Najważniejszy jest oczywiście "kaloryfer"- czyli umieśniona klatka piersiowa

    Gwoli scislosci - "kaloryfer" to potoczna nazwa brzucha z widocznymi miesniami. Skojarzenie z zeberkami kaloryfera ;).
    Z drugiej strony - dlaczego sie dziwisz? Skoro kupisz AutoMoto to beda zachwalali samochody, w Fantastyce przeczytam teksty s-f, w gazetach Fitnesowo-Kulturystycznych bedzie krzewiony kult muskularnego ciala, a w Playboyu nie liczy sie nic poza rozkladowka ;). Specjalizacja kroluje :). Oczekiwalbys, ze w porno-gazecie beda wysmakowane opisy zmyslowych, erotycznych zabiegow bez konsumpcji? Nie ma obowiazku czytania kolorowych periodykow ;).
  • drak62 06.01.06, 12:19
    gomory napisał:

    > > Najważniejszy jest oczywiście "kaloryfer"- czyli umieśniona klatka piersi
    > owa
    >
    > Gwoli scislosci - "kaloryfer" to potoczna nazwa brzucha z widocznymi
    miesniami.
    > Skojarzenie z zeberkami kaloryfera ;).
    > Z drugiej strony - dlaczego sie dziwisz? Skoro kupisz AutoMoto to beda
    zachwala
    > li samochody, w Fantastyce przeczytam teksty s-f, w gazetach Fitnesowo-
    Kulturys
    > tycznych bedzie krzewiony kult muskularnego ciala, a w Playboyu nie liczy sie
    n
    > ic poza rozkladowka ;). Specjalizacja kroluje :). Oczekiwalbys, ze w porno-
    gaze
    > cie beda wysmakowane opisy zmyslowych, erotycznych zabiegow bez konsumpcji?
    Nie
    > ma obowiazku czytania kolorowych periodykow ;).

    Nie kupuję takich czasopism jak Mean's Health- dostaję je razem z innymi
    (zwązane jest to z pracą). Akurat ten periodyk nie jest specjalistycznym
    czasopismem dla kulturystów , z tego co zdążyłem sie zorientować jest to
    propozycja dla współczesnego, nowoczesnego młodego człowieka który chce byc
    zdowy, piękny i bogaty.(to taki męski Cosmopolitan)
  • jasna02 06.01.06, 10:57
    A ja się troszkę dziwię fasolce.....
    Że inicjując taki temat ukręca bicz na samą siebie:).
    Zarzuca mężowi, że spędza czas przy komputerze, a sama pisze posty o północy.
    Czyżby ją ktoś zacignął siłą do komputera?
    "Przyganiał kocioł garnkowi" jak mawia przysłowie.
    O tym, że elektronika i nowoczesne gadżety wtargneły w wasze pożycie, na bok
    zrzucając bliskość, zadecydowaliście chyba oboje :))
    No chyba, ze fasolka miała na celu prowokację do dyskusjii:), może jednak
    trzeba było, jakoś inaczej zagaić?
    Pozdrawiam :)))
  • fasolka3 08.01.06, 23:12
    A co mam robic, gdy chlop przy komputerze????? A ze mamy ich kilka...

    FFF

  • anais_nin666 08.01.06, 23:44
    Rób chłopu konkurencję;) Posiedź parę (perenascie) dni pod rzad przed
    komputerem, nie miej na nic czasu zaferowana zabawami, patrz zdziwona na
    zegarek, ze to juz tak pozna godzina, nie miej ochoty na seks tlumaczac to
    przepracowaniem. Ciekawe jak szybko zacznie mu to przeszkadzac?
    --
    Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
    (Rilke)
  • blankap1 11.01.06, 10:32
    Ja już dawno przegrałam bitwę o mojego męża z wszelkiego rodzaju strzelankami...
    Wymienię dwudziestoparolatka na dojrzałego 40+ z temperamentem...
  • albacor 11.01.06, 10:36
    ....do usług.
  • blankap1 11.01.06, 10:38
    napisałam-wymienię, czyli musisz mieć znudzoną życiem żonę, poznamy ich ze sobą
    i święty spokój:)
  • albacor 11.01.06, 11:39
    Zgadzam się ;-) na takie rozwiązanie. A jeżeli chodzi o seks to tak gwoli
    informacji ostatnio przypomnialy mi się także stare czasy i stwierdziłem, że
    nawet zimno nie przeszkodzi żeby się kochać w samochodzie (no nie ze swoją sqaw
    przecież) :-))).
  • blankap1 11.01.06, 11:53
    Ja pobilam kiedys rekord i wcisnelam sie z 2-metrowym facetem do Matiza z
    kratka...:):) Dobrze, ze sie nam nie zatrzasnely drzwi od bagaznika, bo byloby
    krucho. Tez byla zima, ale kto by na to patrzyl
  • albacor 11.01.06, 12:46
    No właśnie, tylko że ja mimo 40+ mam to na bieżąco a tobie póki co wspomnienia
    zostały. A szkoda. Lenistwo młodych ludzi poruszałem w którymś z wątków.
    Niestety.
  • loppe 11.01.06, 11:05
    Nie da się korzystać z telewizji, internetu i udanego życia miłosnego, za duzo
    tego
  • ann_35 11.01.06, 13:56
    a co powiecie na takiego męża: komp., książki, prasa, film, i baaardzo
    czasochłonne hobby ?
    seks najwyżej 2 x w miesiącu;
    w wieku 34 lat oświadczył, że seks nie jest mu potrzebny do życia;
    wypalenie, o którym tu dyskutujecie nie dotyczy wszystkich - ja zaiwaniam z
    wywalonym jęzorem (odpowiedzialna praca, w domu o 18:00, dziecko, mąż j.w.,
    wszystkie obowiązki na mojej głowie), a jednak mam jeszcze chęć ŻYĆ !!!
    dlatego zamierzam to zmienić :
    1. chcę seksu przynajmniej 2 x w tygodniu
    2. chcę wyjazdów na weekend, albo przynajmniej wspólnych spacerów
    3. chcę normalnych ludzkich rozmów
    4. chcę mieć znajomych i spotykać się z nimi
    itd
    tylko jak to zrobić ?
    dodam tylko, że brak seksu rodzi frustracje; napięcie się kumuluje i w moim
    przypadku kończy się to wybychem gniewu, a mój mąż nie rozumie o co chodzi;
    czy macie podobnie ?
  • prawydolewego 11.01.06, 14:56
    Podobnie...
    U mnie też brak kończy się notorycznie złym homorem i nie wybuchami gniewu.
    Tylko zamiast koputera jest dziecko. Syn. Książeczki, teatrzyki, zajęcia
    plastyczne, place zabaw nic co kiedyś łaczyło nas razem (wyjazdy, znajomi,
    codzienny seks) już jej nie interesuje.
  • fasolka3 12.01.06, 10:55
    Zmienic chlopa!!!!!!!
  • kamao1 11.01.06, 14:49
    Mam wrażenie, że pigółka może być w jakiś sposób winna. Gdy stosujemy
    kalendarzyk jesteśmy przez kilka dni w miesiacu niedostepne, a wiadomo, że
    zakazany owoc smakuje najlepiej. Mężczyzna mając świasomośc, że czegoś nie może
    mieć, może zacząc tego podświadomie pożadać, odezwie się w nim łowca i
    zdobywca. Tylko, że strach odłozyć te pigółki i zaeksperymentować.
  • fasolka3 12.01.06, 11:01
    Wlasciwie z patriotycznego obowiazku trzeba wyrzucic pigulki do pieca i huzia
    robic dzieciaki. Jakbym miala wiecej dzieci nie bylby mi pewnie seks w glowie!
    Ani sily, ani czasu i do tego ten strach przed kolejnym blogoslawienstwem.

    W mojej miejscowosci pod Monachium gdzie mieszkam przerobili zlobek na dom
    starcow. To sie nazywa reagowac na potrzeby rynku.

    FFF

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.