Dodaj do ulubionych

Podjęłam decyzję

08.01.06, 14:17
dać upust swojej potzrebie seksu w ramionach innego mężczyzny. Mój związek a
także tego faceta to fikcja od lat bez seksu, uczuć. Mamy podobny problem
trafiliśmy na oziębłych małżonków a nasze potrzeby są znacznie większe. Czy
uważacie to za zupełna rozpustę, oznakę słabosci czy koło ratunkowe. Mamy
rodziny i nie możemy być razem legalnie ale dobrze nam ze sobą i chcemy aby
jak najdłużej ten układ trwał. Jesteśmy osobami w podobnym wieku, o podobnych
zainteresowaniach, aspiracjach i potrzebach.
Obserwuj wątek
    • charl75 Re: Podjęłam decyzję 08.01.06, 14:20
      Skoro taka podjelas dezycje to widocznie cos pchelo Cie w ramiona tego innego
      mezczyzny, ja jeszcze poszukuje innych rozwiazan, a wlasciwie to oszukuje sama
      siebie, ze moze byc inaczej, ale.... pewnie za jakis czas i ja poszukam
      pocieszenia
      • ambx Jak podjęłaś decyzję... 08.01.06, 18:48
        ...to ją wprowadź w życie. Notoryczne uchylanie się od współżycia daje
        racjonalny powód do szukania innego partnera seksualnego. Jeśli by się to
        kiedyś wydało, to spróbujcie zaproponować waszym bezpłciowym współmałżonkom, że
        ich ze sobą... poznacie. Może znajdą życiową harmonię - w osobnych łóżkach?
        • bmx9 Re: Jak podjęłaś decyzję... 10.01.06, 14:22
          Najtrudniej się zdecydować. Wierzysz ciągle, że jeszcze coś może zmienić ten
          chłód. Ja walczyłam długo i nigdy nie brałam pod uwagę " skoku w bok". Aż
          raz... Wspólna towarzyska impreza. Nocne rozmowy... O życiu.... Moim i jego...
          Gadaliśmy.....Aż mnie dotknął. Wiesz - to był grom z jasnego nieba - ten jego
          niewinny dotyk. Po raz pierwszy , od niewiadomo kiedy poczułam się kobietą. I
          nagle poczułam, że w życiu tak strasznie brak mi właśnie tego - czuć się
          kobietą, a nie żoną, matką, kucharką itp. Zdecydowałam się. Nie żałuję.
          Odżyłam. A do odwróconych pleców męża też mam więcej cierpliwości i nawet
          staram się aby coś zmienić w naszym "pożyciu". Wiele osób zauważyło zmianę w
          moim wyglądzie, (schudłam !!!) Oczywiście - wyrzut sumienia, poczucie winy. Ale
          terapia - rewelacyjna!!!
      • woman-in-love Re: Podjęłam decyzję 10.01.06, 18:01
        niekoniecznie zaraz się trzeba rozstawać. Można spedzić pewien czas "na
        zakładke".Chociaż moje życiowe doświadczenie mówi, że z takich obumarłych
        emocjonalnie i seksualnie małżeństw już nie będzie wyjścia. WEGETACJA UCZUCIOWA.
        • albacor Re: Podjęłam decyzję 12.01.06, 08:29
          Wegetacja uczuciowa w związku, ale zawór bezpieczeństwa w postaci kochanka/ki
          i jakos da się przetrwać. Bez tej instytucji świał byłby nie do zniesienia.
          Wiedza o tym wszyscy, którzy sprobowali - oczywiście mądrze (mężatki-żonaci)
          :-))). A czasem i w małżeństwie może to działać ożywczo.
          • woman-in-love Re: Podjęłam decyzję 12.01.06, 11:10
            apelowałabym tylko do ludzi stanu wolnego, którzy marzą o stworzeniu rodziny,
            posiadaniu dzieci itp., - romans z żonatym/mężatką wbija Was w lata, kłamliwe
            słowa o rozwodzie ("tylko jeszcze dzieci skończą przedszkole, szkołę, studia,
            pożenią się i pójdą na swoje") to fałszywy pieniądz. Nie dawajcie się
            wykorzystywać w ten sposób, żeby po latach usłyszeć:"wiedziałaś/eś w co sie
            pakujesz. Nie wyobrażam sobie życia bez osoby, z którę spędziłam/em całe zycie.
            Juz za póżno." Spełniacie własnie rolę zaworu bezpieczeństwa, w razie czego
            zawsze możecie zostać odstawieni na boczny tor. Nie miejcie złudzeń, zwłaszcza
            kobiety.
            • albacor Re: Podjęłam decyzję 12.01.06, 12:04
              Związek kochanków tkwiacych jednoczesnie w swoich małżeństwach może przetrwac
              lata. Oczywiscie (w obie strony) bez zobowiązań. I jak ognia unikać romansów z
              singlami ;-))).
              • woman-in-love Re: Podjęłam decyzję 12.01.06, 22:22
                albacor napisał:

                > Związek kochanków tkwiacych jednoczesnie w swoich małżeństwach może przetrwac
                > lata. Oczywiscie (w obie strony) bez zobowiązań. I jak ognia unikać romansów
                z
                > singlami ;-))).

                E tam, to własnie single powinni unikać zamęznych! jak ognia piekielnego! :-)
                • albacor Re: Podjęłam decyzję 13.01.06, 08:11
                  No jakie "e tam" - to właśnie ludzie pozostający w swoich związkach - bez ich
                  rozbijania (tu argumenty, bo: dzieci, dom, kasa ...... (wpisz inne)) tworza
                  zwykle najtrwalsze układy kochnków. Bez zobowiązań, na luzie. A z doświadczenia
                  wiem, że jeśli to rozsadny związek to jeszcze są np. sytuacje w ktorych jakies
                  domowe rzeczy (!!!) omawia się z kochanką (i odwrotnie), martwi się o mężą/żonę
                  (dziwne trochę, ale tak jest!!!).
                  A single - zaszumi woda sodowa i masz już chlopaka/dziewczynę na głowie
                  twierdzącą, że się zakochała, wydzwania, spokoju nie daje, rozwodzić się każe -
                  no gdzie tu przyjemność. Już lepiej w drzwiach przyciąć....
                  • woman-in-love Re: Podjęłam decyzję 13.01.06, 12:39
                    czyli zamężni kochankowie - tylko z zamężnymi kochankami. Ale jak tu
                    organizacyjnie wybrnąć? Trzeba niezłego zmysłu organizacyjnego! Ale z tym
                    omawianiem spraw domowych z kochanką/kochankiem to mnie zastrzeliłeś. Jakaś
                    wyższa szkoła jazdy :-)
                    • albacor Re: Podjęłam decyzję 17.01.06, 13:51
                      No w moim przypadku tak własnie jest - ale racja, że organizacyjnie to czasem
                      jest slalom gigant między obowiązkami a kochanką/ami. A z domowymi sprawami?
                      Wiem dokładnie co np. jej mąż nosi, jak się zachowuje, co z bieżącymi domowymi
                      sprawami - wzajemna pomoc (finansowa też, w razie potrzeby) i zrozumienie. Taki
                      spokojny brak równowagi, jeżeli istnieje cos takiego.

                      woman-in-love napisała:

                      > czyli zamężni kochankowie - tylko z zamężnymi kochankami. Ale jak tu
                      > organizacyjnie wybrnąć? Trzeba niezłego zmysłu organizacyjnego! Ale z tym
                      > omawianiem spraw domowych z kochanką/kochankiem to mnie zastrzeliłeś. Jakaś
                      > wyższa szkoła jazdy :-)
    • hipcio108 Właściwie powinnam zmienić nicka. 18.01.06, 07:41
      Ponieważ dla witkacego1975 mam teraz na wadze liczbę 88 i stale chudnę dzięki
      min nowej znajomości.
      A co do nadwagi to włąsnie zajadanie samotnosci w związku i potrzeb naturalnych
      każdemu człowiekowi spowodowały tak dużą nadwagę. Z chwilą jak stres minął waga
      bez specjalnych starań /farmakologia/ wolno spada w dół!
      A co do tłuściochów to - Nawet lłuste baby mają swoje powaby a tak wogule to o
      gustach nie dyskutuje się wg łacińskiej maksimy. Zobaczymy jak Twoja partnerka
      będzie wyglądała za 20 lat i Ty sam.
      Pozdrawiam wzystkich tłustych i chudych, wysokich i niskich.
      Trzymajcie się ciepło bo mróż siarczysty podąża w naszym kierunku.
      Decyzja jest już na warsztacie i jest cudownie, nareszcie szczęście i radośc
      zawitały do mnie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka