Dodaj do ulubionych

brak seksu i niska skala samooceny

29.03.06, 15:14
4 lata bez seksu
temperament spadł do 0 (a kiedyś był duży)
próba pieszczot wywołuje u mnie ból fizyczny
mojego męża traktuje jak brat, generalnie fajny facet, ale..
Moja historia zaczyna się jak większość, poznaliśmy się 10 lat tem,
zakochaliśmy się w sobie, przytulanie przez rok, wspólne wakacje, pierwszy
seks, niezły, czasmi jak sobie go przypomne to uśmiecham sie do siebie. Po
wakcjach powrót na uczelnie, nie częste spotkania, seks tez ie częsty, bo
rodzice w drugim pokoju, bo jestem zmęczony, bo mam prace na trzy zmiany, bo
mój szef to palant, bo własnie jestem bez pracy, bo właśnie dostałem prace.
Powodów do odmawiania było wiele, jednak seks sporadyczny był. Nie byłam
jakimś demonem seksu, ale swoje potrzeby miałam. Myślałam, że po ślubie
będzie inaczej, będziemy mieszkać sami, więc problem rodziców odpada, w pracy
pełna stabilizacja, dzieci nie planujemy, fajny okres w życiu pełen wspólnych
wyjazdów, wspólne projektowanie mieszkania, dużo znajomych, brak nudy. W tym
wszystkim pewnego dnia, mniej więcej po roku mąż ma pierwszy problem, po
długich dośćostrych pieszczotach, bardzo mocne podniecenie nagle ustępuje,
mieknie i nie daje rady. Pierwszy raz skwitował to żartem, drugi raz wywołał
u niego furie, po trzecim razie zamknął się w sobie i do dziś nie dopuszcza
do siebie.
Oczywiście rozmawialiśmy, raz ja raz on inicjował rozmowy, na poważnie, na
zarty, zawsze delikatnie, zawsze dochodził do wniosku, że problem istnieje,
ale na tym się kończyło, zapewniał mnie, ze znajdzie lekarza (już go nawet
żartobliwie nazwaliśmy siusiakologiem)i nic. Po mniejwięcej 2 latachzaczełam
się zastanawiać, ze to może ja jestem winna, że może go nie podniecam, co ma
zmienić? Przekonanie otym, ze wina leży po mojej stronie zaczeło narastać
kiedy odkryłam, ze on się onanizuje, myśłałam, że pewnie ma potrzeby ale ja
nie jestem w stanie ich zaspokoić. Po rozmowach dał do zrozumienia, że gdybym
schudła, to może było by super, ok schudłam dla niego diety i ćwiczenia,
walka samej z sobą, przy okazji dokształcanie, przebrnięcie przez setki
poradników, robienie z siebie dziwki, żebranie o pieszczoty, bielizna,
kolacje, dobre wino i chęć uwiedzenia po pijanemu, wyjazdy i inne historie,
które mogłyby (albo wydawało mi się że mogłyby) pomóc i zawsze jedna
odpowiedź "wiesz myszko nie mam ochotki dziś"
Mam 29 lat, brak poczucia własnej wartości, gdzieś w sobie ogień który nigdy
nie został wydobyty, na powierzchni skorupe lodu i ostatni wykręt męża, wiesz
poszedłbym do jakiegoś lekarza, bo może załatwiłaby to jakaś pigułka, ale
trzeba poprosić o skierowanie od lekarki a ja się wstydze jej powiedzieć.
Nie wytrzymałam, powiedziałam wprost, że jeśli czegoś nie mam w domu to szuka
się poza domem, odpowiedź mojego męża "właściwie to bym się nie zdziwił"
Teraz powinno paść pytanie co jaj mam zrobić?
Wiem, że go nie zdradze, bałabym się że sobie z tym nie poradze
(emocjonalnie, sumienie i te sprawy), pozatym mam tak małe poczucie własnej
wartości, że boje się, że nie miałabym go z kim zdradzić. Nawet gdyby jakiś
biedak się napatoczył, to bałabym się, że jestem beznadziejna i nic z tego
nie wyjdzie.
Niewiem, czy nękać go dalej i namawiać na specjaliste, czy zainwestować w
swoje terapie i wyjść ze swoich lęków? Czy może się pogodzić ze wszystkim,
zainwestować w remont i zrobić dodatkową sypialnie, przynajmniej podczas snu
będzie bardziej komfortowo?
Edytor zaawansowany
  • blackdevil 29.03.06, 15:18
    swiadectwo jak GLUPI CZLOWIEK moze z drugiego czlowieka zrobic klebek nerwow.
    wpolczuje CI a rady pewnie uslyszysz od innych.
    dobrze ze napisalas to moze bedzie przestroga dla innych
    --
    Kobiety pragna wielu rzeczy od jednego mezczyzny. Mezczyzni pragna jednej
    rzeczy od wielu kobiet ;)
  • nutelka79 29.03.06, 15:29
    współczuję ci. Naprawdę. Nie wiem co ci doradzić. Zdradę? ja bym nie zdradziła
    swojego męża. Ale to jest moje zdanie.
    Jeśli facet nie jest w stanie zaspokoić inne kobiety szukają seksu w ramionach
    innych- i czytam z forum że wreszcie czują sie spełnione. Jeśli sam siebie
    zaspokaja stawia ci warunki po czym mowi że jednak nie ma ochoty. To daj sobei
    spokój. Walcz-ale ze swoim stanem. Jesteś warta innego faceta
  • morbius1 29.03.06, 15:29
    rady od innych?

    "Pierwszy raz skwitował to żartem, drugi raz wywołał
    > u niego furie, po trzecim razie zamknął się w sobie i do dziś nie dopuszcza
    > do siebie."

    czy to jest naprawde jedyny powod jego frustracji?
  • kokarda2 29.03.06, 15:49
    Mój facet zrobił ze mną to samo.jestem 25 lat po slubie, i wiem oczym mówie,Tu
    zadne prośby grożby zdrady nic nie zmienią,bo on juz taki jest i to ty powinnas
    sie według niego dostosowac do tego bezseksia.Za nascie lat bedziesz bardzo
    załowac,zuc to w cholere póki czas,jeszcze troche, i tak cie przeczołga ze
    tylko płacz i zgrzytanie zębów ci zostanie i odbicie w lustrze kobiety której
    nikt nie zechce,chocby z powodu tak niskiej samooceny.
  • a.b1 29.03.06, 16:06
    hmmmm, od tylu lat utrzymuje, że jedyny, twierdzi, że boi się kolejnej wpadki i
    woli życie bez seksu, niż poniżenie
    ja jednak nie wierze, dlatego ta niska samoocena
  • morbius1 29.03.06, 16:35
    dla faceta przyznanie sie oficjalne, ze z "jajami cos nie w porzadku i on juz
    nie moze" to psychiczna kleska i ponizenie jego meskosci. bzdurne nieprawdaz,
    przeciez wy potraficie o tych sprawach mowic bez obaw. ale tak jest.
    jezeli to jest jego jedyny problem to znaczy, ze ma blokade/nerwice, z ktorej
    bez pomocy terapeuty nie wyjdzie. glaskajac go pod broda i mowiac mu jaki to on
    portafi byc dobry w lozku uswiadom mu te prawde. ale DELIKATNIE, my tutaj to
    gorzej niz mimoza.
  • a.b1 29.03.06, 17:31
    morbius1 napisał:

    > dla faceta przyznanie sie oficjalne, ze z "jajami cos nie w porzadku i on juz
    > nie moze" to psychiczna kleska i ponizenie jego meskosci. bzdurne nieprawdaz,
    > przeciez wy potraficie o tych sprawach mowic bez obaw. ale tak jest.
    > jezeli to jest jego jedyny problem to znaczy, ze ma blokade/nerwice, z ktorej
    > bez pomocy terapeuty nie wyjdzie. glaskajac go pod broda i mowiac mu jaki to
    on
    > portafi byc dobry w lozku uswiadom mu te prawde. ale DELIKATNIE, my tutaj to
    > gorzej niz mimoza.
    Hmmmmmmmmmm, z jednej strony chętnie się z Tobą zgodze i jeśli tylko to pomoże
    zrobie z siebie dziewczynke kretynke, która slepo zapatrzona w swojego pana
    bedzie mu robic dobrze dniami i nocami, z drugiej strony ja od 4 lat
    dopieszczam, odwieszam godność na hak, niemal błagam o pieszcoty i nic, 0, ja
    nie chce wiele, jedno pożądne bzykanko w roku taki o którym będe marzyć do
    następnego roku. Tymczasem w naszym związku ja nie dostaje nic, jedynie jakieś
    metne obietnice, ze może kiedyś poddam się terapii, a może jakies tabletki z
    internetu.... Ja juz nie wierze, ze kiedykolwiek ktos spełni moje zachcianki,
    takie najgłębsze, umre z góra 20 numerkami na koncie (i to przy duzym
    szczęściu;))
  • morbius1 30.03.06, 09:09
    1) po prostu musisz go pchnac do tego tak aby nie mogl sie wycofac. sam nic nie
    zrobi.
    2) w takich i podobnych sytuacjach + znajac troche wlasna plec zastanawiam sie
    czy twoja ocena (jedyny problem) jest tu wlasciwa. nie chce sugerowac czegos na
    boku. nie. ale inne znane powiedzenie mowi - pokaz mi najpiekniejsza kobiete
    swiata a ja pokaze ci mezczyzne, ktory juz nie bedzie chcial z nia spac - libido
    z czasem spada (u kazdego) i on moze nie miec ZADNEJ motywacji do zmiany sytuacji.
  • charade 29.03.06, 16:37
    Daj spokój kobieto. Każdy facet, który ma problemy ze wzwodem zachowuje się
    podobnie, tzn. kombinuje jak koń pod górę, żeby uniknąć seksu i przerzuca
    (często nieświadomie i nie wprost) winę na partnerkę. Nie daj się zwariować i
    podejmnij jakieś konkretne kroki, chyba że Ci odpowiada takie życie przez
    następne kilkadziesiąt lat.
  • a.b1 29.03.06, 17:23
    charade napisała:

    > Daj spokój kobieto. Każdy facet, który ma problemy ze wzwodem zachowuje się
    > podobnie, tzn. kombinuje jak koń pod górę, żeby uniknąć seksu i przerzuca
    > (często nieświadomie i nie wprost) winę na partnerkę. Nie daj się zwariować i
    > podejmnij jakieś konkretne kroki, chyba że Ci odpowiada takie życie przez
    > następne kilkadziesiąt lat.
    Nie nie odpowiada, ale też nie chce przekreślić tych wielu lat, hmmmm szczerze
    mówiąc już zabrakło mi pomysłu na konkretne kroki, kolacyjki, świece, filmy
    porno, świńskie smsy i wiele wiele wiele innych
    Inna sprawa, że ja się boje, że to ja cos robie nie tak, że w pewnym momecie
    spada u niego podniecenie, zawsze zapewnia, ze to jego wina i wszystko tkwi w
    nim
  • tomek_abc 29.03.06, 17:29
    > Nie nie odpowiada, ale też nie chce przekreślić tych wielu lat, hmmmm
    szczerze
    > mówiąc już zabrakło mi pomysłu na konkretne kroki, kolacyjki, świece, filmy
    > porno, świńskie smsy i wiele wiele wiele innych

    o czym ty dzieczyno piszesz?
    co tu maja do tego swiece i kolacyjki?

    ponadto:
    > spada u niego podniecenie, zawsze zapewnia, ze to jego wina i wszystko tkwi w
    > nim
    podniecenie nie równa sie erekcja....

    zatem
    trzeba zmusić faceta do pójscia do lekarza, a nie wymyslać
    tak nawiasem także dla jego dobra !

  • kokarda2 29.03.06, 17:35
    ja o to pytałam wiele razy czy podniecenie nie równa sie erekcja,i nigdy mi nie
    odpowiedział,teraz juz cos wiecej wiem
  • a.b1 29.03.06, 17:41
    tomek_abc napisał:

    > > Nie nie odpowiada, ale też nie chce przekreślić tych wielu lat, hmmmm
    > szczerze
    > > mówiąc już zabrakło mi pomysłu na konkretne kroki, kolacyjki, świece, fil
    > my
    > > porno, świńskie smsy i wiele wiele wiele innych
    >
    > o czym ty dzieczyno piszesz?
    > co tu maja do tego swiece i kolacyjki?
    Jeśli pisze nie zrozumiale to przepraszam, ale ciężko mi uwierzyć, ze nie
    doczytałeś się w tym odpowiedzi, pisałam komuś że robiłam wszytko, co tylko
    mogłoby doprowadzić do seksu, dlatego świece i kolacyjki (i wiele
    innychsytuacji, rzeczy, pieszczot itp), jest to tak utarty standart, że aż wart
    był wypróbowania, więc doprawdy nie rozumie czemu się czepiasz, nigdy nie
    zabrałeś kogoś po ciężkim dniu na kolacje, żeby się odprężył? jeśli
    wiedziałbym, że podnieca go żaba na głowie też bym tego spróbowała
    Pozatym nie podoba mi się ton krytyczny, kogoś kto nie do końca coś doczyta i
    wytyka
    W sprawie lekarza, rozumie, że ma przystawic pistolet do głowy i liczyć do
    trzech?
  • tomek_abc 29.03.06, 20:22
    nie chciałem nikogo obrazać, ale jak po raz n-ty czytam...
    na kłopoty :
    - kolacja ze świecami
    to mi ręce opadają

    lekarzem nie jestem , ale nie słyszałem aby zaburzenia erekcji leczyło sie
    kolacjami ze świecami



  • charade 29.03.06, 21:10
    Dokładnie, zawsze słyszałam, że to raczej kobiety rajcuje. Nie mogę jednakże
    tego potwierdzić, bo archetyp kolacji ze świecami kompletnie na mnie nie działa.
    Zbyt dosłowne, zbyt oklepane. Poza tym po wystawnej kolacji ciężko na żołądku ! ;)


    omek_abc napisał:

    > lekarzem nie jestem , ale nie słyszałem aby zaburzenia erekcji leczyło sie
    > kolacjami ze świecami
  • a.b1 30.03.06, 10:17
    tomek_abc napisał:

    > nie chciałem nikogo obrazać, ale jak po raz n-ty czytam...
    > na kłopoty :
    > - kolacja ze świecami
    > to mi ręce opadają
    >
    > lekarzem nie jestem , ale nie słyszałem aby zaburzenia erekcji leczyło sie
    > kolacjami ze świecami
    > mnie też, jeszcze bardziej na opcje kolacja ze świecami płatki róż na
    podłodze, zrozum w akcie desperacji chwyta się wszystkiego, tym bardziej jeśli
    delikwent za żadne skarby świata nie chce iść do lekarza z problemem, bo jak
    twierdzi "nie będzie jaj na widok publiczy wystawiał"

  • cytrynka_44 29.03.06, 18:25
    Spróbuj może kupić Viagrę w internecie - to na kilka godzin.
    Levitra na weekend...
    I podaj to męzowi.
    Jak to zrobisz, nie wiem. Czy oficjalnie, czy podstepem...
    Powinno zadziałać, a przynajmniej sprawdzisz czy po tym będzie chciał i mógł..
    A czy moge spytac ile lat liczy Twój mąż?
  • a.b1 30.03.06, 10:19
    cytrynka_44 napisała:

    > Spróbuj może kupić Viagrę w internecie - to na kilka godzin.
    > Levitra na weekend...
    > I podaj to męzowi.
    > Jak to zrobisz, nie wiem. Czy oficjalnie, czy podstepem...
    > Powinno zadziałać, a przynajmniej sprawdzisz czy po tym będzie chciał i mógł..
    > A czy moge spytac ile lat liczy Twój mąż?
    30!!!! ponoć szczyt formy
  • morbius1 30.03.06, 10:29
    z viagra to jest tak - jest bardzo dobra jezeli facet chce i w normalnej
    sytuacji (bez viagry) tez by mu sta..... wowczas viagra daje rzeczywiscie
    kolosalne "korzysci" :-)
    jezeli nie jest zainteresowany (czytaj urkrwienie penisa = 0) to mozesz go
    nafaszerowac viagra az pod szyje bez efektu
  • maheda 29.03.06, 18:28
    namawiać na specjalistę.
    Są tacy, którzy przyjmują prywatnie, i do nich nie trzeba mieć wcale żadnego
    skierowania.
    No i zaiwestowanie we wspólną terapię małżeńską pewnie też by Wam dobrze zrobiło.

    Wydaje mi się, że nie ma co szukać nikogo "na boku", bo to zwyczajnie
    nieuczciwe. Albo się jest z tym, komu się przyrzekało również "na złe", albo się
    odchodzi i układa życie ponownie.

    Życzę miłości i wielu sił.
  • prawie.normalny.facet 30.03.06, 03:25
    Przed wszystkim bardzo Ci wspolczuje i pewnie nawet nie jestem w stanie sobie
    wyobrazic przez co przechodzilas przez te ostatnie cztery lata.

    Chcialem sie podzielic uwagami jakie mi sie tu nasuwaja:

    Z tego co wiem problemy z erekcja maja generalnie jedno z dwoch podlozy:
    fizjologiczne albo psychiczne. Pierwszy rodzaj zazwyczaj latwo wykluczyc -
    prawie kazdy zdrowy mezczyzna budzi sie czesto z silna erekcja i z reguly nie
    ma to nic wspolnego z podnieceniem. Czy wiesz moze, czy Twoj maz miewa takie
    poranne erekcje? Jesli tak to raczej mozesz wyeliminowac podloze fizjologiczne.

    Dodatkowy argument za brakiem problemow o podlozu fizjologicznym jest to, co
    piszesz o onanizmie meza. Wedlug mnie wynika chyba z tego, ze wtedy ma normalna
    erekcje i pewnie osiaga normalny orgazm - gdyby nie to nie zawracalby sobie
    raczej glowy bo, to by go tylko dodatkowo frustrowalo.

    Czy wiesz czy onanizuje sie ogladajac porno? Jesli tak to raczej nie ma tez u
    niego problemu z podnieceniem sie (bo inaczej po co by to ogladal).

    Nasuwa sie wiec przypuszczenie, ze on rzeczywiscie ma jakas powazna blokade
    psychiczna, przy czym chyba na to niestety Viagra nie pomoze i powinien udac
    sie do seksuologa (a tlumaczenie, ze wstydzi sie poprosic lekarke o skierowanie
    czy to do urologa czy seksuologa swiadczy raczej o jego niedojrzalosci).

    Jest oczywiscie jeszcze jedno mozliwe wytlumaczenie jego dotychczasowych
    niepowodzen - moze po prostu w czasie Waszych zblizen nie mial zbyt silnych
    podniecajacych bodzcow i dlatego tracil erekcje. A dodatkowym czynnikiem, ktory
    mogl oslabic jego reakcje na takie bodzce mogl byc np. zbyt czesty onanizm
    poprzedzajacy Wasze zblizeniami. Czy rozmawialas z nim kiedys na ten temat?

    Przepraszam za to o co teraz zapytam ale wydaje mi sie, ze to moze miec
    znaczenie. Otoz jestem ciekaw czy Twoj maz bylby w stanie sie podniecic i odbyc
    stosunek z inna kobieta? Pytam bo zastanawiam sie czy bylby bardziej aktywny
    seksulanie, gdybys np. zaaranzowala jakis "trojkacik" (oczywiscie zdaje sobie
    sprawe, ze mozesz to uznac za bardzo drastyczna metoda, taka ktorej byc moze w
    zadnym razie nie bierzesz pod uwage).

    Pozdrawiam.
  • anula36 30.03.06, 09:17
    gorzej jesli on rzuci sie z wywieszonym jezykiem na ta nowa, a zonie
    powie "skocz po szampana":)
    wybacz ale grzeszysz brakiem empatii- kobieta ktora nie ma seksu z partnerem i
    z tego powodu ma solidnie obnizona samoocene moze miec maly problem z
    beznamietnym pchniem meza w ramiona innej - byc moze atrakcyjnejszej kobiety.
    Ty bys chcial majac problemy ze wzwodem zeby zona sprawdzala twoje mozliwosci
    na innym modelu?
  • morbius1 30.03.06, 09:21
    podobno proces uczenia sie polega na ciaglym porownywaniu i ocenie :-)
  • a.b1 30.03.06, 10:36
    ja mam problemy z samooceną, nie z głową ;)
    jeśli widze cień lub nadzieję na poprawę nie odpuszczam i nie dopuszczam zbyt
    blisko nowych bab, mówiąc brzydko "towar zarezerwowany" ;)
  • prawie.normalny.facet 30.03.06, 20:44
    anula36 napisała:

    > wybacz ale grzeszysz brakiem empatii- kobieta ktora nie ma seksu z partnerem
    i
    > z tego powodu ma solidnie obnizona samoocene moze miec maly problem z
    > beznamietnym pchniem meza w ramiona innej - byc moze atrakcyjnejszej kobiety.

    Mam wrazenie, ze i Ty mnie zle zrozumialas. A odpowiadajac na Twoje zarzuty, to
    tak jak pisalem na samym poczatku bardzo wspolczuje autorce watku ale
    jednoczesnie domyslam sie, ze skoro ona tu napisala, to szuka (byc moze akurat
    w nieodpowiednim miejscu) rady i pomocy w rozwizaniu problemu. A zeby problem
    rozwiazac, to nalezy najpierw go zrozumiec. Moje hipotetyczne rozwaznia mialy
    wlasnie na celu dokladniejsze spojzenie na problem, a przez to lepsze
    zrozumienie problemu. Pytanie jakie probowalem zadac, to czy problemy meza
    autorki sa natury ogolnej czy wynikajace tylko z ich relacji?
  • tomek_abc 30.03.06, 09:55
    bardzo "dobre" rady prawie.normalnego
    zamiast wybrać rozwiazanie najprostsze i najbardziej oczywiste : złapać faceta
    za kołnierz i zaprowadzić do lekarza....to
    kobieta ma mu zorganizować 3kącik ? (zaprosić koleżankę?)




  • morbius1 30.03.06, 09:57
    dlaczego kolezanke? moze kolega balby lepszy. oczywiscie jedynie jako obiekt
    wzorcowy :-))
  • kokarda2 30.03.06, 10:09
    Przerabiałam 20 lat temu.Nic to nie dało, tak jak Anula powiedziała, za drugim
    razem powiedział, skocz po szampana.Nie nie nie polecam.Absurdalny pomysł ,ale
    ja na niego wpadłam,miałam wiele ciekawych,beznadziejnych,pomysłów,ale to w
    koncu az 25 lat.A jak ciezko tą próbe odkrecic:-)Dzis sie smieje kiedys:-(((((
  • a.b1 30.03.06, 10:39
    O kurcze,współczuje
    Nie nigdy nawet nie brałam takiej możliwośći
    Aczkolwiek opcja 2 facetów, bardziej przypada do gustu, hihihihihi, ciekawe
    który miałby wtedy misje z szampanem, hihihih
    kokarda2 napisała:
    > Przerabiałam 20 lat temu.Nic to nie dało, tak jak Anula powiedziała, za
    drugim
    > razem powiedział, skocz po szampana.Nie nie nie polecam.Absurdalny
    pomysł ,ale
    > ja na niego wpadłam,miałam wiele ciekawych,beznadziejnych,pomysłów,ale to w
    > koncu az 25 lat.A jak ciezko tą próbe odkrecic:-)Dzis sie smieje kiedys:-(((((
  • kokarda2 30.03.06, 13:47
    Nie współczuj mi,to było dawno i nie prawda.Ja tak sobie o tobie myslałam,i
    doszłam do wniosku,że skoro podchodzisz do tego tak zartobliwie to i tobie na
    tym nie zależy.Bo sex to emocje.Ja gdybym tak podchodziła do sexu,to nie
    zalezało by mi na partnerze,tylko na kasie.A nie o to tu chodzi,ale mozna tez
    coś za cos.27 lat 4 lata postu to coś nie tak ,lub ty pogadac lubisz i tak nas
    podpuszczasz,jakies drugie dno tej histori,i to :lubi zadbane panie po
    czterdziestce.Dziwne???
  • a.b1 30.03.06, 14:10
    kokarda2 napisała:

    > Nie współczuj mi,to było dawno i nie prawda.Ja tak sobie o tobie myslałam,i
    > doszłam do wniosku,że skoro podchodzisz do tego tak zartobliwie to i tobie na
    > tym nie zależy.Bo sex to emocje.Ja gdybym tak podchodziła do sexu,to nie
    > zalezało by mi na partnerze,tylko na kasie.A nie o to tu chodzi,ale mozna
    tez
    > coś za cos.27 lat 4 lata postu to coś nie tak ,lub ty pogadac lubisz i tak
    nas
    > podpuszczasz,jakies drugie dno tej histori,i to :lubi zadbane panie po
    > czterdziestce.Dziwne???
    Nie nie należe do podpuszczaczy, nie 27 a 29 lat ;)
    O kase też nie chodzi, zwyczajnie dużo przeżyliśmy razem, nie chce tego
    wszystkiego przekreślać, tylko przez problemy z seksem, tym bardziej, że można
    je naprawiać, ja szukam metody, która pozwoli mi przekonac go do poddania
    sieterapii. Wierze, ze ważny jest początek, żeby zacząć, jeśli się już podejmie
    tą decyzje to dalej juz prosta droga.
    Hmmmm, ja bym się nie dopatrywała drugiego dna, poprostu szczerze
    rozmawialiśmy, to że jesteśmy ze sobą nie spowodowało utraty zmysłu wzroku i
    jeszcze oboje reagujemy na impulsy z zewnątrz (czytaj, czasmi ktoś robi na nas
    większe wrażenie)
  • kokarda2 30.03.06, 14:21
    Ja tego nie rozumiem,jest mi to ciezko ogarnąć,jestem pania dobrze po
    czterdziestce i to nie moja półka.Ale pogadac zawsze mozna i nawet trzeba.
  • a.b1 30.03.06, 14:35
    bo jesteśmy ludźmi, każdy z nas ma inaczej, pocieszajace jest dla mnie to, ze
    moge gdzieś o tym napisać, ze ktoś o zupełnie innym spojrzeniu czasami jednym
    zdaniem potrafi zainspirować do działania, tu nie chodzi o wiek, tylko o to że
    pewnie Ty wiele rzeczy zrobisz inaczej niż ja,i super dzięki temu świat nie
    jset nudny, tylko błagam nie pisz że jestem nowym prowokatorem ;)
  • kokarda2 30.03.06, 15:22
    Nie jestem na 1000%,a ty?
  • prawie.normalny.facet 30.03.06, 20:32
    tomek_abc napisał:

    > bardzo "dobre" rady prawie.normalnego
    > zamiast wybrać rozwiazanie najprostsze i najbardziej oczywiste : złapać
    faceta
    > za kołnierz i zaprowadzić do lekarza....to
    > kobieta ma mu zorganizować 3kącik ? (zaprosić koleżankę?)


    Przepraszam ale wydaje mi sie, ze niezbyt wnikliwie przeczytales to co
    napisalem. Cytuje zatem fragment swojego listu:

    "...chyba na to niestety Viagra nie pomoze i powinien udac
    sie do seksuologa (a tlumaczenie, ze wstydzi sie poprosic lekarke o skierowanie
    czy to do urologa czy seksuologa swiadczy raczej o jego niedojrzalosci)."

    A temat "trojkata" poruszylem czysto hipotetycznie bo z opisu nie wiadomo czy
    facet ma problemy natury ogolnej czy to tylko blokada w relacji ze swoja zona.
  • a.b1 30.03.06, 10:32
    Bardzo dziękuje, za Twoją odpowiedź
    więc:
    1) ma poranną erekcje
    2) hmmm, różnie bywa, sporadycznie podniecają go filmy muszą mieć jednak coś,
    ciężko powiedzieć co, wiem, że nie każdy film
    3)masz racje, w wielu sprawach jest mało dojrzały mimo, ze ma 30 na karku
    4)mamy umowe, nie rozmawiamy o byłych partnerach, wiem na pewno, że miał kilka
    kontaktów z prostytutkami, nie wnikałam w szczegóły, jedyne o co poprosiłam to
    o gruntowne badania (było to na początku naszej znajomośći, więc nie robiłam
    wielkiego halo)ale być może, nie jestem aż taką profesjonalistką
    5)ostatnio rozmawialiśmy jakie typy ludzi nas kręcą i on stwierdził, że bardzo
    podobają mu się takie kobiety dobrze po czterdziestce, zadbane, bardzo pewne
    siebie, gustowne
    6)tego typu eksperymenty, nie wchodzą w gre, on z nikim nie rozmawia na temat
    seksu, tego typu forum uważa za kompletny bezsens, kiedyś zapytałam czy
    rozmawiał ze swoim przyjacielem o swoich problemach, stwierdził, ze jestem
    nienormalni i że nikt nie ma prawa plotkować o tym co dzieje się u nas w
    sypialni

    prawie.normalny.facet napisał:

    > Przed wszystkim bardzo Ci wspolczuje i pewnie nawet nie jestem w stanie sobie
    > wyobrazic przez co przechodzilas przez te ostatnie cztery lata.
    >
    > Chcialem sie podzielic uwagami jakie mi sie tu nasuwaja:
    >
    > Z tego co wiem problemy z erekcja maja generalnie jedno z dwoch podlozy:
    > fizjologiczne albo psychiczne. Pierwszy rodzaj zazwyczaj latwo wykluczyc -
    > prawie kazdy zdrowy mezczyzna budzi sie czesto z silna erekcja i z reguly nie
    > ma to nic wspolnego z podnieceniem. Czy wiesz moze, czy Twoj maz miewa takie
    > poranne erekcje? Jesli tak to raczej mozesz wyeliminowac podloze
    fizjologiczne.
    >
    > Dodatkowy argument za brakiem problemow o podlozu fizjologicznym jest to, co
    > piszesz o onanizmie meza. Wedlug mnie wynika chyba z tego, ze wtedy ma
    normalna
    >
    > erekcje i pewnie osiaga normalny orgazm - gdyby nie to nie zawracalby sobie
    > raczej glowy bo, to by go tylko dodatkowo frustrowalo.
    >
    > Czy wiesz czy onanizuje sie ogladajac porno? Jesli tak to raczej nie ma tez u
    > niego problemu z podnieceniem sie (bo inaczej po co by to ogladal).
    >
    > Nasuwa sie wiec przypuszczenie, ze on rzeczywiscie ma jakas powazna blokade
    > psychiczna, przy czym chyba na to niestety Viagra nie pomoze i powinien udac
    > sie do seksuologa (a tlumaczenie, ze wstydzi sie poprosic lekarke o
    skierowanie
    >
    > czy to do urologa czy seksuologa swiadczy raczej o jego niedojrzalosci).
    >
    > Jest oczywiscie jeszcze jedno mozliwe wytlumaczenie jego dotychczasowych
    > niepowodzen - moze po prostu w czasie Waszych zblizen nie mial zbyt silnych
    > podniecajacych bodzcow i dlatego tracil erekcje. A dodatkowym czynnikiem,
    ktory
    >
    > mogl oslabic jego reakcje na takie bodzce mogl byc np. zbyt czesty onanizm
    > poprzedzajacy Wasze zblizeniami. Czy rozmawialas z nim kiedys na ten temat?
    >
    > Przepraszam za to o co teraz zapytam ale wydaje mi sie, ze to moze miec
    > znaczenie. Otoz jestem ciekaw czy Twoj maz bylby w stanie sie podniecic i
    odbyc
    >
    > stosunek z inna kobieta? Pytam bo zastanawiam sie czy bylby bardziej aktywny
    > seksulanie, gdybys np. zaaranzowala jakis "trojkacik" (oczywiscie zdaje sobie
    > sprawe, ze mozesz to uznac za bardzo drastyczna metoda, taka ktorej byc moze
    w
    > zadnym razie nie bierzesz pod uwage).
    >
    > Pozdrawiam.
  • prawie.normalny.facet 30.03.06, 21:46
    a.b1 napisała:

    > Bardzo dziękuje, za Twoją odpowiedź
    > więc:
    > 1) ma poranną erekcje
    > 2) hmmm, różnie bywa, sporadycznie podniecają go filmy muszą mieć jednak coś,
    > ciężko powiedzieć co, wiem, że nie każdy film
    > 3)masz racje, w wielu sprawach jest mało dojrzały mimo, ze ma 30 na karku
    > 4)mamy umowe, nie rozmawiamy o byłych partnerach, wiem na pewno, że miał
    kilka
    > kontaktów z prostytutkami, nie wnikałam w szczegóły, jedyne o co poprosiłam
    to
    > o gruntowne badania (było to na początku naszej znajomośći, więc nie robiłam
    > wielkiego halo)ale być może, nie jestem aż taką profesjonalistką
    > 5)ostatnio rozmawialiśmy jakie typy ludzi nas kręcą i on stwierdził, że
    bardzo
    > podobają mu się takie kobiety dobrze po czterdziestce, zadbane, bardzo pewne
    > siebie, gustowne
    > 6)tego typu eksperymenty, nie wchodzą w gre, on z nikim nie rozmawia na temat
    > seksu, tego typu forum uważa za kompletny bezsens, kiedyś zapytałam czy
    > rozmawiał ze swoim przyjacielem o swoich problemach, stwierdził, ze jestem
    > nienormalni i że nikt nie ma prawa plotkować o tym co dzieje się u nas w
    > sypialni



    Przede wszystkim przepraszam, za moje ostatnie hipotetyczne rozwazania
    o „trojkacie” ale mam nadzieje, ze zrozumialas, ze chodizlo mi tylko o lepsze
    rozpoznanie problemu.

    Odpowiedajac na Twoje odpowiedzi:

    >1) ma poranną erekcje

    tak wiec raczej na pewno jego impotencja nie ma podloza fizjologicznego,
    zwiazanego np. z tym ze cos jest nie tak z ukladem moczowym

    >2) hmmm, różnie bywa, sporadycznie podniecają go filmy muszą mieć jednak coś,
    >ciężko powiedzieć co, wiem, że nie każdy film

    moze jego problem z potencja w czasie Waszych zblizen polegal wlasnie na tym,
    ze brakowalo mu tego bodzca, a po kilku nieudanych probach przestal nawet
    probowac bo pewnie boi sie kolejnej „kompromitacji”

    >3)masz racje, w wielu sprawach jest mało dojrzały mimo, ze ma 30 na karku
    >6)tego typu eksperymenty, nie wchodzą w gre, on z nikim nie rozmawia na temat
    >seksu, tego typu forum uważa za kompletny bezsens, kiedyś zapytałam czy
    >rozmawiał ze swoim przyjacielem o swoich problemach, stwierdził, ze jestem
    >nienormalni i że nikt nie ma prawa plotkować o tym co dzieje się u nas w
    >sypialni

    To niestety niezbyt dobrze rokuje bo z jego posatwy wynika, ze nie zamierza
    zmierzyc sie z problemem – byc moze on nawet nie dostrzega, ze to nie tylko
    jego problem ale takze Twoj.

    Jesli zalezy Ci na tym zwiazku to powinnas chyba mimo wszystko naklonic go do
    wizytu u specjalisty.

    Pozdrawiam i zycze powodzenia.
  • racc 11.12.17, 08:03
    U mnie jest odwrotnie. Tyle, że jaw takim związku tkwie od 21 lat. Właśnie w te święta będiemy mieli 21 rocznice slubu. W nerwach ale spokojnie, ostatnio powiedziałem że brakuje mi seksu i że mam dość skamlania o seks i że chyba się nie dobraliśmy. Po 2 tygodniach przmyśleń i cichych dni wyksztusiła: Ja też mam tego dość - rozstańmy się. Próbuje trzymać fason ale ciężko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka