Dodaj do ulubionych

droga żono...

12.04.06, 10:22
Kiedy poznaliśmy się oboje byliśmy piękni, zadbani i eleganccy.
Nasz seks przypominał sceny najbardziej namietnych filmów, żyliśmy jak w
bajce. Będąc ze sobą związani, mieszkając razem bez ślubu byliśmy szczęśliwi.
Słyszałem od Ciebie miłe słowa, które łechtały moją męską próżność. Mówiłaś o
tym jak mnie podziwiasz, jak cenisz za to o robię. Szeptałaś słowa kocham,
tuliłaś się i całowałaś. Przyszedł czas kłopotów, dużych i małych a my wciąż
razem wspólnie pokonywaliśmy przeszkody w domu zapominając o nich. Tak
przeleciało 3 lata naszego życia. Od początku obiecywaliśmy sobie szczerość.
Bardzo mi na tym zależało. Ja znając Twoje problemy rodzinne, Twoje smutne
dzieciństwo chciałem abyś czuła się bezpieczna u mnie. Nasze zabawy erotyczne
były wspaniałe. Wpadliśmy, fakt już zastanawialiśmy się nad dzieckiem, ale nie
ukrywajmy, że do ślubu pchnęło nas dziecko. Kochaliśmy się, dziecko
niespodziewane scementowało nas mocniej i czuliśmy potrzebę pobrania się.
Nastąpił czas wielkich zmian. Zabrakło nam pieniędzy - straciłas pracę.
Oszczędzaliśmy na wszystkim. Ty na ubraniach, ja też. Oprócz tego zaniedbałem
się. Przyzwyczajony byłem do dobrych ciuchów, dobrych kosmetyków. Skończyło
się to wszystko, nie stać mnie było na dentystę przez co ma ubytki w zębach.
Wciąż marzę o tym, że być może zaoszczędzę pieniądze i zrobię/naprawię zęby.
Wstydzę się uśmiechać do ludzi, dlatego jestem odbierany ostatnio jako ponury
człowiek, a wcale tak nie jest. Jestem poprostu smutny. Ty także siebie
zaniedbałaś. Wciąż mówiłaś mi żeby poszedł zrobić sobie zęby, ale przecież nie
miałęm pieniędzy, kazałaś mi iść do darmowego stomatologa z NFZ, ale ja nie
chcę mieć mostków. Ja chcę mieć ładne zęby zrobione w profesjonalny sposób.
Wiem, że naprawa kosztuje dużo (2000 zł). Czekam, bo powoli wychodzimy z
kłopotów finansowych i chcę na wakacje zrobić. Do pewnego momentu akceptowałaś
mój wygląd, mówiłaś, że doceniasz fakt, iż własnym zdrowiem oszczędzałem aby
tobie i dziecku dać jak najwięcej. Teraz gdy coraz częściej się kłócimy
zaczynasz śmiać się z mojego wyglądu. Oboje wiemy, że wystarczy mi m-ac
siłowni, wizyta u stomatologa i nowy ciuch abym znów wyglądał tak jak kiedyś.
Nic więcej mi nie brakuje. Przynajmniej ja tak myślałem. Ale okazało się, że
moja ułomność, którą znałaś akceptowałaś i podziwiałaś jak sobie z nią radzę
teraz stała się dla Ciebie męcząca. Nie potrafię zrozumieć jak możesz mieć
tyle jadu w sobie. Wiem przecież, że jestem "chory", ale czy to uprawnia
Ciebie do wypominania mi tego? Dlaczego nie widzisz tego tak jak kiedyś, że
pomimo mojej ułomności radzę sobie w życiu czasami lepiej niż normalni zdrowi
ludzie. Przecież Ty między innymi za to mnie kiedyś podziwiałaś! Sama mówiłaś
"nie wiem kim byś był będąc zdrowym, jak daleko byś zaszedł, ale boję się to
sobie wyobrazić." Gdy się poznaliśmy nie kochałem Cię, przeżywałem rozstanie z
kimś innym. Walczyłaś o mnie. I tą walką i oddaniem, swoją dobrocią zdobyłaś
mnie. Zakochałem się w Tobie. Było wspaniale, spełniałaś w łożku moje wszelkie
oczekiwania, czasem nawet mnie zaskakując.

PO ciąży była gruba, nie przeszkadzało mi to, ale jednocześnie starałem się
mobilizować Ciebie do odchudzania, rezygnując z własnych potrzeb inwestowałem
w Ciebie. Kupowaliśmy preparaty odchudzające, które chciałaś. Niektóre z nich
były drogie. Schudłaś, ale zaprzestałaś dalszego odchudzania. Zostało i 10 kg
nadwagi. Nie robisz z tym nic, a jednak wciąż jesteś dla mnie atrakcyjna.
Wciąż Ciebie kocham, a jednak mi odmawiasz seksu. Czujesz się na przemian
atrakcyjna i nie atrakcyjna. Gdy kupisz nowy ciuch czujesz się w nim super,
wtedy nawet seks jest między nami. Ostatnio szarpnęliśmy się na ryzykowny
krok. Postawiliśmy wszystko na jedną kartkę. POwoli zastanawiamy się czy nasza
inwestycja wypali i spełni nasze oczekiwania. Oboje jesteśmy nerwowi i źli, za
kłody jakie rzuca nam życie.

Już bardzo dawno temu nie kochaliśmy się. Odmawiałaś mi z różnych przyczyn.
Zaczęliśmy się mocno kłócić. Podnosisz na mnie rękę. Mam po wczorajszej kłotni
dwa duże siniaki, a ramieniu i pod sercem na zebrach. Ja nie podniosłem na
Ciebie ręki, Ty na mnie tak. Wypomniałaś mi z nienawiśćią moją ułomność.
Powiedziałaś mi, że mam dwie lewe ręce, powiedziałaś mi, że wstydzisz się
mojej ułomności. Ja nie byłem dłużny zarzuciłem Tobie, że jesteś gruba.
Zrobiłem to w akcie desperacji, bo nie mogłem już znieść poniżania.

Rozumiem, że w czasie kłotni ludzie mówią wiele, rzeczy które bolą.
Ale po kłotni chciałem się z Tobą pogodzić, za każdym razem biłaś mnie i
wyzywałaś każąć spier...ć. Powiedziałaś nawet, że jestem mięczak po przychodzę
i proszę o zgodę.

Powiedziałaś, żę inwestycję robiliśmy po to, żebyś mogła mnie w d..e kopnąć i
wygonić z domu.

Dziś rozmawiamy normalnie, ale to boli.
Edytor zaawansowany
  • ak70 12.04.06, 11:04
    Trzymaj się... kimkolwiek jestes i cokolwiek Cie dreczy... lepsze jutro
    naprawde istnieje, czasem trzeba po prostu dłużej poczekać...
    --
    Kiedy Bóg zamyka drzwi, gdzieś otwiera okno :)
  • drak02 12.04.06, 11:36
    To chyba jakaś kryptoreklama stomatologiczna.

  • glamourous 12.04.06, 11:47
    O co chodzi z ta ulomnoscia??
    Czy masz na mysli ubytki w zebach?
    Jesli tak, to gruuuuuba przesada chyba nazywac to ulomnoscia...
  • aska372 13.04.06, 20:59
    Pozdrawiam, udało się jesteś z powrotem. Mam nadzieje, że Twoja żona to przeczyta i spojrzy na życie z innej perspektywy.
  • pewna_kobieta 13.04.06, 23:34
    Ja autentycznie się popłakałam jak to czytałam. Moja gorzka refleksja - nie
    można być nigdy pewnym drugiego człowieka. Najlepiej ufać tylko sobie i kochać
    tylko siebie samego.
  • anula36 13.04.06, 23:48
    no i podstawa to dbac o uzebienie...
    a tak serio kolejna "superowa" rodzinka- wyzwiska, awantury, dolowanie sie
    wzajemne- nic tylko gnac przed oltarz.
  • yvona73pol 14.04.06, 03:49

    mnie zastanawia, jak mozna stracic uzebienie w tak krotkim czasie.... jezeli
    sie stosuje paste i dba o higiene, to chyba trzeba wiecej niz rok-dwa (tak to
    zabrzmialo), no chyba ze ja nie wiem o jakiejs chorobie, albo no, zaniedbaniach
    poprzednich?...
  • gorycz_zycia 14.04.06, 07:05
    Witam

    Jakimś cudem wątek powrócił dziękuję.
    Tak yvona37 niestety tak się składa, że moja ułomność (niepełnosprawność) jest a
    raczej była chorobą, która do pewnyh sytuacji doprowadziła. Mój stan uzębienia a
    raczej kłopoty z nim związane są z przeprowadzonym leczeniem. Tak jak przy
    chemii wypadają włosy, tak przy leczeniu mojej choroby wypadają zęby. O ile stać
    człowieka na regularne wizyty o tyle zęby można ratować długo, ale i tak
    sytuacja jest beznadziejna. Stomatolodzy niestety też mogą co najwyżej łatać
    ubytki bądź wstawiać implanty.
  • dixia 14.04.06, 09:15
    Moim zdaniem w kwestii stomatologicznej powinieneś rozłożyć finansowanie
    leczenia na raty. Weź pożyczke na rok lub dwa i ja spłacaj. Skoro jesteś
    niepełnosprawny masz zapewne rentę na która dostaniesz kredyt a kwota 2tys zł
    nie powala na kolana żaden bank!!! I od tego własnie powinieneś zacząć!!! Nic
    tak nie odsuwa od siebie ludzi jak zaniedbania w wyglądzie!!!
    Kolejna sprawa to kwestia ubioru i markowych ciuchów. Każdy z nas lubi się
    ładnie ubrać w coś fajnego co jest dobrej jakości. Ja np często kupuję sobie
    rzeczy używane. Tak, tak - nie wstydzę się tego, że miałem Levi'sy z "lumpexu"
    za 20 zł a chodziłem w nich 5 lat... Naprawdę - wystarczy pomyśleć i poszukać...
    A po za tym? "miej serce i patrzaj w serce" - pamiętaj, że nawet po największej
    burzy przychodzi słońce!!! Z okazji Świąt Zmartwychwstania życzę Ci by i Twój
    związek się odnowił i właśnie zmartwychwstał! Alleluje Jezus Żyje!!!
  • gorycz_zycia 14.04.06, 09:51
    No cóż, tu przynajmniej mogę się pochwalić.

    Chociaż np. znajomi uważają, że jestem głupi. Nie mam renty, mam do niej
    prawo,ale nie chcę jej :) Odmówiłem przyjęcia renty. Są ludzie bardziej
    potrzebujący, a ja mało nie zarabiam. Teraz zainwestowaliśmy masę pieniędzy
    teraz i czekamy, na zyski. Dlatego kredyty odpadają. Ja wiem, że wygląd gra
    rolę. Ale cierpliwość też popłaca wg. mnie.

  • anula36 14.04.06, 10:04
    naprawde myslisz ze ta renta ktorej odmowiles wspomoze kogos biedniejszego? Bo
    ja mysle ze po prostu kogos sprytniejszego.
  • dixia 14.04.06, 10:14
    No własnie nie ma się czym chwalić... Dzięki tej rencie, która jest
    nienaruszalna mógłbys sobie wyleczyć (naprawić) zęby i kupic czasem coś ładnego
    sobie i żonie... A jak wypali ten interes to zawsze możesz zawesić rentę albo z
    niej zrezygnować... Po za tym zgadzam się z Anulą, że nie masz pewności iż renta
    ta trafi do osoby bardziej potrzebującej... Po za tym to bardzo mylne poczucie
    honoru... Raczej pycha niż honor...
  • anula36 14.04.06, 10:20
    dla mnie to nie pycha - to glupota polaczona z egoizmem- rujnowac jeszcze
    bardziej swoje zdrowie( nieleczone zeby rujnuja caly organizm). Majac juz
    problemy ze zdrowiem trzeba o siebie maksymalnie dbac - jesli juz nie dla
    siebie, to dla dziecka, zeby mialo ojca jak najdluzej.
  • dixia 14.04.06, 10:26
    Jak zwał tak zwał - ale efekt i wnioski te same... :o)))
  • gorycz_zycia 14.04.06, 10:35
    Glamoour - nie słyszałem, aby ktoś z brakiem uzębienia traktowany był jak osoba
    niepełnosprawna. Jeżeli złośliwość jest Twoją naturą, cóż chyba pozostaje
    zignorować dalsze Twoje wypowiedzi.

    Anula, gdy nie daj boże stałoby Ci się cokolwiek, przekonałabyś się jak bardzo
    chciałabyś aby traktowano Cię normalnie. Jak bardzo chciałabyś wszystkim i sobie
    udowodnić, że potrafisz. Ja sobie udowodniłem i nie tylko sobie. Wystarczy mi
    świadomość, że gdy będę musiał się poddać mogę tę rentę dostać bez łaski. Nie
    zapominaj o jednym ważnym aspekcie. O przyszłości właśnie mojego dziecka. Teraz
    przekraczam próg zarobkowy, przez który ZUS i tak zawiesiłby rentę. Pracuję na
    emeryturę, która zawsze jest i będzie wyższa niż renta. Biorąc rentę nie
    mógłbym inwestować pieniędzy, ciągle traktowany byłbym jak oszust. Mając
    przyznaną rentę nie mógłbym już dostać emerytury. Tylko renta by mnie czekała,
    Zreszta każdy rencista w ZUS traktowany jest jak potencjalny oszust, a nawet jak
    człowiek drugiej kategorii. Wystarczy, że poczytacie sobie o wspaniałych
    komisjach lekarskich ZUS i ich orzecznikach. Dziękuję, ale od naszego Państwa
    nie chcę nic. Wystarczy, że dzięki ich urzędnikom i lekarzom, jestem inwalidą.
    Gdyby to ode mnie zależało oddałbym nawet im ten papier z 3 grupą inwalidzką.

    Anula niepełnosprawni mają możliwości zatrudnienia się poprzez PFRON dzięki
    czemu mają szansę na jakąkolwiek pracę. Ja nie korzystam z tych instytucji. Nie
    mam zamrożonej pensji, bo przecież PFRON ustala maksymalne i minimalne stawki
    wynagrodzenia. Zarabiam tyle ile jestem wart. Zawsze za mało, ale cóż, powiem Ci
    tylko, że mój znajomy w Belgii z identycznym schorzeniem zarabia rocznie ponad
    40 tys euro. To nie wina moich kwalifikacji, to wina systemu w jakim żyjemy.
  • dixia 14.04.06, 11:30
    Jest takie powiedzenie: kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę... I niestety
    w Twoim przypadku to się niestety sprawdza doskonale. Nie namawiam Ciebie do
    tego byś kombinował z rentą i oszukiwał. Jednak poprzez mylne poczucie godności
    cierpisz... Co by się stało gdzybyś otrzymywał rentę w wysokości 400zł przez pół
    roku? Potem jak sam napisałeś i tak by Ci ją zawiesili - więc pracowałbyś na
    emeryturę (albo odkładał ją w inny sposób). A brak uzębienia niestety
    przeszkadza! I to bardzo! Każdy pracodawca przygląda się kandydatowi i co powie
    jak zobaczy szczerbatego niepełnosprawnego? Utrwali w sobie jedynie streotyp, że
    kaleka to niedorajda życiowy. W ten sposób nie tylko sobie szkodzisz ale
    wszystkim niepełnosprawnym!!! Pamietaj o tym, że jak Cie widzą tak Cię piszą!!!
    Po za tym w pewnym sensie rozumiem Twoją żonę. Niestety braki w uzębieniu
    potrafią całkowicie odrzucic kogoś... To, że Ty tego nie widzisz, nie rozumiesz
    i nie doceniasz wagi problemu nie zwalnie Cię od wykazania odrobiny zrozumienia
    dla faktu iż czasem ludzie nie potrafią się przemóc... Co najgorsze w tym
    wszystkim to realne zagrożenie, że TRWALE obrzydziś siebie swojej żonie,
    utrwalisz niechęć i potem nie będzie ludzkiej siły by to zmienić!!!!
  • cytrynka_44 14.04.06, 19:35
    dixia, brak zębów u mojego męża nie przeszkadzałby mi wcale!!

    wolałabym brak zębów niz to co ma....
  • glamourous 14.04.06, 12:50
    glamourous napisała:

    >O co chodzi z ta ulomnoscia??
    >Czy masz na mysli ubytki w zebach?
    >Jesli tak, to gruuuuuba przesada chyba nazywac to ulomnoscia...

    W odpowiedzi na Twoje slowa, cytuje : "Teraz gdy coraz częściej się kłócimy
    zaczynasz śmiać się z mojego wyglądu. Oboje wiemy, że wystarczy mi m-ac
    siłowni, wizyta u stomatologa i nowy ciuch abym znów wyglądał tak jak kiedyś.
    Nic więcej mi nie brakuje. Przynajmniej ja tak myślałem. Ale okazało się, że
    moja ułomność, którą znałaś akceptowałaś i podziwiałaś jak sobie z nią radzę
    teraz stała się dla Ciebie męcząca."

    Nie jestem zlosliwa, wrecz przeciwnie staram sie pomagac ludziom piszacym nba
    tym forum. A Twojej wypowiedzi o ulomnosci po prostu NIE ZROZUMIALAM, bo z
    Twojego powyzszego tekstu WYNIKALOBY ze problemy z zebami nazywasz "ulomnoscia".

    Jesli zle zrozumialam i moje pytanie zabrzmialo "Twoim zdaniem zlosliwie", przez
    co Cie urazilam, to przepraszam, chociaz moje intencje byly i sa jak najbardziej
    w porzadku.
  • anula36 14.04.06, 13:35
    na szczescie moj poziom honoru i potrzeby udowadniania czegokolwiek komukowiek
    jest minimalny i gyby teraz mi sie cos stalo bez wahania najpierw wzielabym to
    co mi sie od tego systemu nalezy a potem kombinowala co dalej- ty juz
    wykombinowales i chwala ci za to.
    Szkoda ze kosztem zdrowia, estetyki i zycia malzenskiego.
  • tester3000 14.04.06, 10:27
    Z rentą przyjacielu dałeś ciała, tak jak napisął dixia można sobie zafundowac
    poprawne uzębienie, honor piękna sprawa i honorowym trzeba być tylko nie na
    pokaz. chciałeś pokazać małżonce jaki jesteś honorowy, teraz ona obróćiła Twój
    honor przeciwko Tobie, bardzo skutecznie zresztą.
    Czegoś nie rozumiem, dlczego ciebie bije?
    Jeżeli jesteś niepełnosprawny to skurwysyństwo okładać niepełnosprawnego, chorego.
    Kim jest osoba mogąca wyżyć się na innej osobie, wiedząc że riposty nie będzie z
    powodów oczywistych?
    Wulgarny komentarz ciśnie się pod klawiaturę, pozostawie jednak bez komentarza.

    peees.
    honoru Twja partnerka nie posiada, nie zdobędziesz ponownie jej serca honorem
  • orys100 14.04.06, 14:16
    piekne czasy nastały nie ma co .... o Kimś kto postępuje na wskrość uczciwie
    ludzie mówią "dałeś ciała" ....
    co do cholery ma być normą? miliony naciagaczy na lewe renty czy potępowanie
    Kogoś kto odmawia przyjęcia bo Mu niepotrzebna , bo potrafi sam zarobić na
    siebie i swoją rodzinę? ...
  • dixia 14.04.06, 14:23
    Co ma piernik do wiatraka? Odmowa przyjęcia renty w przypadku gdy mu JEST
    potrzebna jest dla większości forumowiczów idiotyzmem. To, że ktoś potrafi
    zarobić na swoje utrzymanie to nie ma tu nic do rzeczy!!!! Cały problem jest w
    tym, że faceta NIE STAĆ na to by zadbać o siebie a przez to sypie mu sie
    małżeństwo i jeszcze pare innych rzeczy!!!!
    Kiepska Dulszcyzna tutaj wychodzi...
  • gorycz_zycia 18.04.06, 10:47
    Masz rację nie mnie stać na to aby zadbać o siebie, ale stać na to aby utrzymać
    rodzinę, nakarmić, umożliwić mieszkanie w cieple. Zapewnić bezpieczeństwo! To
    mało?? A co ma zrobić górnik, przychodzący do domu, który nigdy nie domyje
    swoich dłoni, co ma zrobić rolnik, który całymi dniami chodzi brudny, w
    gumowcach, bo musi zasiać, oporządzić inwentarz? Co ma zrobić mechanik
    samochodowy, który codziennie ubabrany jest w smarach? Ci ludzie tracą zdrowie
    dla rodziny - czy fakt, że pracuję w innych warunkach, oznacza, że jest mi
    łatwiej? Ja też czasami pracuję po 12h. też po całym dniu mam wszystkiego dosyć.
    Też jestem zmęczony. Kiedyś pracując fizycznie za granicą byłem mniej zmęczony
    aniżeli teraz pracując umysłowo. Każda praca ma swoje zalety i wady. W każdej
    pracy narażeni jesteśmy na różne kontuzje, wypadki i choroby. Czy jeżeli zacznę
    chorować na serce (stres) i odpadnie możliwośc wysiłku fizycznego, zacznę tyć
    czy to ma oznaczać, że dla żony mam przestać być atrakcyjny? Bo nie spełniam
    pewnych kryteriów? Bez przesady proszę. Cudów nie oczekuję i od cudów nie
    oczekujcie od innych.
  • cytrynka_44 14.04.06, 19:26
    "Nic tak nie odsuwa od siebie ludzi jak zaniedbania w wyglądzie!!!"

    dixia, spróbuj wytłumaczyć to mojemu męzowi!!!

    Walka z jego chorobami trwa juz 25 lat. Jedna chorobe zwalczylismy.

    Drugiej juz nie jestem w stanie = trwa strasznie długo, ponad 10 lat. I słyszę
    tylko "przełam się" :(
    I co ja mam zrobić, jak już wszystkiego próbowałam..
  • starydziadyga 14.04.06, 21:09
    yvona73pol napisała:

    >
    > mnie zastanawia, jak mozna stracic uzebienie w tak krotkim czasie.... jezeli
    > sie stosuje paste i dba o higiene, to chyba trzeba wiecej niz rok-dwa (tak to
    > zabrzmialo), no chyba ze ja nie wiem o jakiejs chorobie, albo no,
    zaniedbaniach.

    Przeciez gosc napisal wyraznie ze zona podnosi na niego reke.
    W takim malzenstwie ja bym bez kija bejsbolowego do domu nie wchodzil.

    SD
  • astreja 14.04.06, 07:56
    piekne słowa, pełne uczuć
    niektórzy nie wytrzymują tych problemów iwyrzywają się na bliskich za porażkę,
    to smutne :(

  • black_madonna 14.04.06, 20:40
    List doprawdy wzruszający...
    Nie rozumiem tylko jednej rzeczy: Jak dwoje zakochanych w sobie ludzi może tak
    zaniedbać uczucie, które jest między i doprowadzić swoj związek do takiego
    stanu...mniej lub bardziej skrywanej nienawiści? Czy coś po prostu pewnego dnia
    pękło? czy też może początki nie były tak kolorowe jak Ci sie wydaje? Jak to
    oceniasz z perspektywy czasu gorycz_życia?

    Pozdrawiam i zycze dużo sukcesów:)
  • woman-in-love 14.04.06, 22:12
    Muszę się wypowiedziec. Strasznie to jakies łzawe. Nie podoba mi sie. Nie ufam
    rozgoryczonemu. Na pewno jest jeszcze cos, o czym nie pisze. Mazgajenie do
    kwadratu, a wszelkie rady odrzucane. Widocznie najlepiej sie mazgaić. A moze po
    prostu boi sie dentysty???
  • anula36 14.04.06, 22:19
    mnie jakos uderza roimantyzm w stylu " bylas gruba, wciaz jestes gruba a i tak
    cie kocham"
    Przypomnial mi sie jeden amant ktory raczyl mnie komplementami w stylu" nie
    przeszkadza mi jak wygladasz " i dziwil sie ze nie sciagam majtek przez glowe.
  • gorycz_zycia 18.04.06, 07:20
    Witam po świętach.

    To co mnie uderza w waszych odpowiedziach to ta sama linia spojrzenia co u mojej
    żony. Najlepiej jakbym na każdym kroku kombinował, tu rentę tam inny interesik
    itd. Sęk w tym, że ja ze swoimi zębami powinienem być u dentysty przynajmniej 1
    na 2 miesiące. Żadne super pasty nie pomagają itp. Tylko borowanie i naprawa
    ubytków. Mieliśmy taki okres w życiu, że było naprawdę źle finansowo. Postawiłem
    wszystko na jedną kartę aby wyjść z dołka finansowego. Nikt ani ona ani ja wtedy
    nie myślał o tym, żeby załatwiać jakąś rentę. Ja zarabiam więcej od większości
    moich zdrowych kolegów. Oni muszą sobie też radzić. Z tym, że my wpadliśmy w
    pewien wir następujących po sobie problemów związanych z finansami. Duże
    wydatki. Dotychczas nigdy nie schodziliśmy z pewnego pułapy finansowego i nigdy
    renta nie była potrzebna. Teraz już teraz wypływamy znów na powierzchnię. Za m-a
    lub dwa konieczność oszczędzania na wszystkim zniknie. Będę mógł sobie pozwolić
    na dobrego stomatologa. Na regularną wizytę u niego jak i na wiele innych
    rzeczy. Już teraz znikają problemy finansowe, ale najpierw musi się
    ustabilizować cała sytuacja, aby móc wydawać pieniądze. Tak zaatakowaliście moje
    uzębienie. Zgoda nie wygląda to higienicznie, ale do jasnej cholerki... czy
    jeżeli żona przytyje, po ciąży lub z innego powodu, to ma dla mnie też przestać
    by higieniczna (poci się, jest powolna, itp). Biorąc ślub braliście na dobre i
    na złe. Przysięgaliście kochać w zdrowiu i chorobie. Z tego co widzę, dla
    większości z was same uczucie to nie wszystko. Ktoś tu napisał cytując moje
    słowa "byłaś gruba, wciąż jesteś gruba a i tak cię kocham". Czy oczekujecie, że
    napiszę np. ma trochę nadwagi, albo jesteś puszysta? Cóż za różnica w słowach.
    Dla mnie mówienie o czymś w formie zdrobniałej jest podbudowane fałszem. Ja
    akceptuję wygląd mojej żony, co nie oznacza, że się z nim pogodziłem. Tak samo
    ja oczekuję akceptacji chwilowej zaistniałego faktu, który był niejako
    świadetwem oddania się rodzinie.

    Ja zaznaczam jeszcze raz, nie widzę potrzeby posiadania renty. Gdy pojawiły się
    kłopoty nikt nie myślał o tym żeby załatwiać rentę. Teraz ponownie nie ma takiej
    potrzeby. Tym bardziej, że i tak jej nie dostanę. Jak możecie negować słuszność
    mojego postępowania. Gdybym rzeczywiście nie miał już żadnej możliwości to
    pewnie wziałbym rentę, ale po to aby przeżyć do pierwszego, a nie po to aby
    zrobić sobie zęby dla kaprysu mojej żony. Wiem czym jest atrakcyjny wygląd, też
    chciałbym aby moja żona zrzciła resztę kg. Ją to nic nie kosztuje.

    Smutno się czyta "z tą rentą dałeś ciała".

  • dixia 18.04.06, 08:00
    Ja również witam po Świętach.
    Doszło do dziwnego nieporozumienia i niezrozumienia. Ale po kolei.
    To, że gros osób widzi kwestię Twojego uzębienia jako istotną - to oznacza iż
    rzeczywiście ma to bardzo duże znaczenie. W moim przekonaniu nieatrakcyjny i
    odpychający wygląd pogłębia urazy. Gdy byliscie w ciężkiej sytuacji finansowej
    wówczas dochodziło u Was do niesnasek. Byliście oboje rozdrażnieni. Wtedy
    dokładanie jeszcze jednego powodu jest zbędne. Dlatego właśnie większość
    forumowiczów podkreślała wagę wyglądu - w tym przypadku uzębienia. Zdaję sobie
    sprawę z zaistnienia "błędnego koła", które jest ciężko przerwać. Problem w tym,
    że gdy ludzie pozostają przez dłuższy czas w złych relacjach wówczas rodzi się
    niechęć a potem nawet obrzydzenie, które to odwrócić i cofnąć jest bardzo ale to
    bardzo ciężko... Dlatego były takie głosy...
    Z tego powodu pisaliśmy iż bezsensem było unoszenie się honorem i rezygnacja
    bądź zaniechanie ze starania się o rentę. Stąd cała dyskusja. Jak rozumiem -
    zarabiasz i przez cały czas zarabiałeś tyle iż i tak nie otrzymał byś renty ale
    wydatki innego typu zmusiły Was do zaciśnięcia pasa. Dlatego też cała dyskusja
    była "parą w gwizdek" i niepotrzebnym unoszeniem się :o)))
    .........
    Z mojej strony nie chcę już zabierać dalej głosu - bo i tak nikt Ciebie tu nie
    przekona. Jednakże napiszę jeszcze raz - powinieneś zadbać o zęby tak by nie
    odrzucać swojej żony. By nie rosła w niej niechęć. Abyś mógł sam być wzorem dla
    niej i w ten sposób przekonać ją do tego by zrzuciła wagę. Aby w ten sposób
    wybić jej ów argument z ręki. Pozdrawiam - dixia
  • gorycz_zycia 18.04.06, 08:18
    Dixia - ja bardzo dobrze rozumiem kwestię wyglądu. Przeciez sam wiem, jak
    czułem się kiedyś będąc atrakcyjnym a jak czuję się teraz.

    Mi chodzi tylko o to, że moja żona wie o tym jak bardzo mnie boli fakt,
    posiadania takiego uzębienia i jak bardzo zależy mi na poprawie tego. Wie też,
    że jest to chwilowy stan wymuszony. Spójrz na jedną istotną kwestię. Ja chcę
    zapłacić dużą sumę pieniędzy za naprawę uzębienia, bo nie chcę mieć
    amatorszczyzny w ustach lub mostków, ale profesjonalne implanty.

    Teraz inna sprawa wyobraź sobie, że Twój mąż ulega wypadkowi (odpukać) jego
    twarz jest zniszczona, pokancerowana, wymagana jest operacja plastyczna. Czy z
    tego powodu bedziesz czuła obrzydzenie? Napewno nie. Chociaż dla innych
    postronnych osób jego twarz np. bedzie odrażająca dla Ciebie nie powinna taką
    być. Tak samo jak on nie miał wpływu na wypadek tak samo ja nie mam wpływu
    niestety na moje uzębienie. Nawet najlepsza pasta, najlepsza szczoteczka, i
    wykonywanie wskazówek stomatologów nie ochronią mnie przed degradacją mojego
    uzębienia.


    Czasem na pewne rzeczy nie mamy wpływu lub mamy minimalny, ale jest coś takiego
    jak miłość. Ona powinna pomagać w takich chwilach a nie znikać bo jest
    niewygodnie.

  • anula36 18.04.06, 08:59
    1. dixia to mezczyna
    2. to co napisales o niecheci do zdrabniania czy uprzyjemniania pewnych pojec
    potwierdza moje podejrzenia, ze jestes typem szczerego do bolu krytykanta -
    czemu sie teraz dzwisz ze zona podkresla ze przeszkadza jej twoj wyglad czy
    neipelnosperawnosc- nauczyla sie od ciebie ze szczerosc nade wszystko.
    Tylko taka brutalna szczerosc odrzuca- kazda kobieta chcialaby uslyszec od
    faceta z ktorym jest ze jest piekna bez wiecznego walkowania niedorobek.
  • gorycz_zycia 18.04.06, 09:39
    "to co napisales o niecheci do zdrabniania czy uprzyjemniania pewnych pojec
    > potwierdza moje podejrzenia, ze jestes typem szczerego do bolu krytykanta -
    > czemu sie teraz dzwisz ze zona podkresla ze przeszkadza jej twoj wyglad czy
    > neipelnosperawnosc- nauczyla sie od ciebie ze szczerosc nade wszystko.
    > Tylko taka brutalna szczerosc odrzuca- kazda kobieta chcialaby uslyszec od
    > faceta z ktorym jest ze jest piekna bez wiecznego walkowania niedorobek."

    Anula widzisz to co chesz widzieć czytając posty. Czy ja napisałem, że tak się
    zwracam do żony. Napisałem, że część z was zapewne jest oburzona, iż zamiast
    napisać puszysta piszę gruba. Nie wiesz jak się zwracam do żony, bo nic na ten
    temat nie napisałem. Nie krytykuję też tutaj niczego co mogłoby zostać uznane za
    pospolite zrzędzenie. Czytając Twoje posty zaczynam odnosić wrażenie, że poprzez
    czepianie się sama realizujesz jakiś pomysł na swoje życie. Ja mam jeden pogląd
    anula niezmienny - to wynika z doświadczenia zawodowego - gdy ktoś jest na nie,
    zawsze szuka wad a nie zalet. Ty robisz to tutaj w tym poście i nie tylko.

    Patrząc na całość wypowiedzi jestem przerażony powierzchownością uczuć ludzi.
    Nie jestem zagorzałym katolikiem, ale zaczynam czasami rozumieć po co są
    ustalone pewne zasady i sztuczne granice. Gdy granice są łamane, ludzie
    zaczynają żyć jak w latach 60 hippisi. Brak jasnych reguły współżycia i pożycia
    kończy się anarchią i rozpadem moralnym. Miłość zaczyna być uciążliwa, wolność i
    sobiepaństwo celem w życiu. Rodzina przestaje się liczyć. Liczy się teraz tylko
    pieniądz, dobry ciuch, dobra bryka. Gdy ktoś mając 20 lat powie kolegom, że
    marzy o kominku i dzieciach jest wyśmiewany. Teraz liczy się tylko i wyłącznie
    bycie trendy. I do czego to prowadzi. Do tego, że ja chcę aby moja żona schudła,
    do tego, że zona się stresuje swoim wyglądem, do tego, że ja nie mogę na siebie
    w lustro patrzyć, bo czuję się gorszy. Nie ważne, że 20 lat temu takie uzębienie
    było normą u większości nastolatków. Owszem za higieną idzie też zdrowie, bycie
    szczupłym to także zdrowie. Ale brakuje pewnych norm, wszystko jest przasadzone,
    przesłodzone. Nie masz ciucha markowego jesteś nikim. Nie masz bielusieńskich
    zębów odbijających się słońcu jestes menelem. Ty musisz wyglądać i koniec bo
    inaczej jesteś nikim. No bo jak można kochać kogoś kto wg. cosmopolitan nie jest
    tredny i zadbany. Przestały się liczyć wartości, kiedyś mężczyznę kochało się za
    to, że dbał o bezpieczeństwo domu i rodziny. Kochało się go za to, ze przez 12
    godzin orał pole, aby było co jeść. Kobietę kochało się za to, że w domu było
    ciepło, przytulnie, że pachniało obiadem i tym czymś ulotnym, czego w większości
    wysterylizowanych na wzór cosmo mieszkaniach już nie ma. Kiedyś ludzi podniecała
    nagość, która była na codzień zakryta, wtedy każde odsłonięcie ciała było
    podnietą. Teraz przez modę lansowaną, czasami na ulicy miasta więcej nagości u
    kobiet można zobaczyć, aniżeli w łóżku. Bo czym jeszcze może zaskoczyć nas
    kobieta, gdy już znamy prawie każdy skrawek jej ciała. Ah, tak tak zapomniałem,
    jest przecież cosmo i parę innych czasopism, tam znajdziemy porady jak stać się
    bardziej atrakcyjną, jak zostać idealną kochanką. Bo przecież trzeba czymś
    jednak kobietę i mężczyznę zaskoczyć.

    I znów wracamy do punktu wyjścia. Co się stanie, gdy skończą się dobre rady, gdy
    zabranie pomysłow albo najzwyczajniej w świecie nie będzie nam się już chciało
    tak starać. Co utrzyma tych ludzi przy sobie? Przecież trzeba pracować,
    zarabiać, wychować dzieci. Wtedy nagle okazuje się, że do dentysty idziesz gdy
    naprawdę boli, nie masz sił się dziś wieczorem już ogolić, nie chce ci się po
    całym dniu w szpilkach zakładać fikuśnej bielizny. I co wtedy?? Koniec
    szczęścia, koniec iluzji? A gdyby jednak ważne były pewne wartości, gdyby te
    głupie reklamy pokazywały szczęśliwą rodzinę przy kominku, to ludzie także
    zamiast wystrzałowych ciuchów marzyliby o takiej scence ze swoim udziałem. Bo
    tak bardzo dają się manipulować sobą, że zapominają czego tak naprawdę sami pragną.

    ps/ Aby nie było nieporozumień - higiena jest ważna zawsze i wszędzie. Nikt nie
    lubi spoconych osób, nikt nie lubie rozmawiać z kimś komu śmierdzi z ust. Jednak
    higienia a estetyka nie zawsze idą w parze choćby człowiek starał się ze
    wszystkich sił...

  • anula36 18.04.06, 10:15
    Anula widzisz to co chesz widzieć czytając posty

    Nie mam innego ogladu twojej sytuacji poza twoimi postami, prawda? Moge czerpac
    wiedze nt twojej sytuacji tylko z nich.
    czy ja sie czepiam?
    Po prostu jestem szczera i mowie ( pisze) co mysle.A ze nie zawsze jest to
    glaskanie po glowce...
  • gorycz_zycia 18.04.06, 10:32
    Anula nie oczekuję głaskania po główce, sęk w tym, że Twoje wypowiedzi w wielu
    wątkach, które czytam są osobliwie przesączone pewną dozą złośliwości. A bycie
    złośliwym a szczerym to duża różnica.

    Myślę jednak, że tak jest na każdym forum więc nie odbiegamy od normy.
  • morbius1 18.04.06, 10:41
    wiesz w zyciu jest tak, ze naprawde rzadko tylko jedna strona jest winna. dales
    dupy w paru sprawach, twoja zona tez nie jest idealem zrozumienia.
    nie sadze aby anula chciala cie urazic. przez nia tez przemawia w wielu jej
    postach pewna "gorycz zycia". ja sam po sobie stwierdzilem tylko, ze czesto ta
    zwyczajna zlosliwosc i cynizm pozwala sie obudzic. moze popatrzysz na swoj
    problem z tej wlasnie strony. jezeli wlasciwie odbieram z twoich postow twoj
    wewnetrzny humorek to chaba masz juz niewiele do stracenia.;(
  • anula36 18.04.06, 10:45

    stosuje ironie w celu pobudzenia do myslenia ktore podobno nie boli;) czasem
    bez kopa w d...... ciezko o odrobine samorefleksji, a bez odrobiny
    samorefleksji ciezko o pozytywne zmiany.
    Na szczescie czytanie moich postow nie jest obowiazkowe :)


  • gorycz_zycia 18.04.06, 10:48
    "dales dupy w paru sprawach"

    OK w jakich??

    - ubytek zębów?? - wyjście proszę??
    Pożyczka aby zrobić zęby
  • gorycz_zycia 18.04.06, 10:50
    Zle się wysłało więc jeszcze raz
    "dales dupy w paru sprawach"

    OK w jakich??

    - ubytek zębów?? - wyjście proszę??
    pożyczka aby zrobić zęby, renta, żeby zrobić zęby?

    Dziękuję, ale pożyczka sprawiłaby, że straciłbym płynność finansową całkowicie
    wtedy, renta i tak bym jej nie dostał. Bo wg. norm ZUS ja za dużo zarabiam.
  • morbius1 18.04.06, 11:15
    w wieku 25+/- wierzylem, ze wszyscy ludzie sa "rowni" a kobiety i mezczyzni to
    tylko biologicznie inna zewnetrznie forma tego samego ducha. teraz 25 lat
    pozniej stwierdzam, ze sa to glupoty, ktore mozna tylko mlodym wybaczyc. nadmiar
    honoru i poczucia sprawiedliwosci wsrod "hien" znajdzie moze i podziw wsrod paru
    podobnie honorowych ale na pewno nie przyczyni sie do poprawy twojego zycia
    (chyba, ze jest to twoja nadrzedna wartosc - ale wowczas twoje obecne problemy
    nie mialyby dla ciebie wielkiego znaczenia).

    nadmiar szczerosci wobec kobiet jest tylko wowczas dobry jezeli otrzymuja one
    tylko pozytywne informacje zwrotne. w innym przypadku zrazaja sie dosc szybko a
    juz raz urazona duma czy negatywne nastawienie "odwrocic" jest bardzo, bardzo
    ciezko.

    pytasz o rade co masz zrobic. nie wiem, nie jestem w twojej sytuacji i nie znam
    wszystkich okolicznosci (poza tym to co jest opisane w poscie to tylko TWOJ
    punkt widzenia).
    co bym zrobil sam - jezeli twoja sytuacja poprawila sie finansowo zaczalbym od
    tej silowni i ubioru (dla kobiety niechlujstwo i niezadbanie jest wbitym w
    srodek mozgu argumentem odstraszajacym, ktory zadne argumenty nie sa w stanie
    oslabic) a potem wspolnie z zona zastanowic sie jak przeskoczyc temat zebow.
    musisz jej pokazac (trudne - musisz mowic do niej jej jezykiem), ze ci zalezy na
    powrocie do sytuacji sprzed lat ale to nie moze sie zakonczyc tylko na gadaniu.
    ona bedzie cie obserwowac i na poczatku bedzie bezlitosnie wylapywac wszystkie
    twoje potkniecia. sprobuj ja jakos aktywnie wciagnac w ta "renowacje". moze
    dobrym rozwiazaniem bedzie polityka wspolnych krokow "ty to - ja to staramy sie
    osiagnac w tym miesiacu".
    jezeli nie uda sie wam wspolnie zaczac niwelowac te problemy to obawiam sie, ze
    to obecnie panujace rozgoryczenie rozwali do konca wasz zwiazek.
  • glamourous 19.04.06, 14:43
    gorycz_zycia napisał:

    > Czasem na pewne rzeczy nie mamy wpływu lub mamy minimalny, ale jest coś takiego
    >
    > jak miłość. Ona powinna pomagać w takich chwilach a nie znikać bo jest
    > niewygodnie.

    Na odczuwanie pozadania rowniez nie mamy wplywu, lub mamy minimalny. Milosc
    miloscia, ale pozadanie niestety chadza swoimi drogami.
    Nie mozna wbic komus do glowy "poswiecilem moj estetyczny wyglad dla rodziny,
    tyle dla was zrobilem, to teraz MUSISZ mnie pragnac z wdziecznosci za moje
    poswiecenia"
    Pozadanie wymyka sie niestety wszelkim nakazom typu "musisz", "powinienes",
    "wypadaloby", jest nieczule na prosby, blagania, awantury, rozmowy. Ono po
    prostu jest albo go nie ma, w dodatku to bardzo delikatna i plochliwa materia. A
    jesli po drodze gdzies sie je "zgubi" to potem ciezko jest je odzyskac,
    przywrocic perswazjami, wypominaniem swoich zaslug, rozmowami...
    Nie chce znow byc oskarzona przez autora watku o zlosliwosc, ale tak to juz
    niestety jest...
  • pozlotka 18.04.06, 10:48
    Ja to teraz wszystko przeczytałam i pierwsza mysl jaka mi się nasunęła,to że ty
    juz od początku chciałes usłyszeć usprawiedliwienie dla tych popsutych
    zębów,może ty się dentysty boisz,a wszystkie wymówki, wykręty,
    usprawiedliwienia są lepsze od tego potwora dentysty.Zone odchudzanie nie
    boli,a ja będę musiał cierpieć,tak to zrozumiałam.
  • gorycz_zycia 18.04.06, 10:55
    A doczytałaś do momentu, w którym kilka razy już napisałem, że zęby chcę i
    zrobię za ok. 1-2 miesiące?? Wiesz, to w jaki sposób miałem do czynienia z
    lekarzami - dentysta przy nich to pikuś. Taki malutki pikuś. Doczytałaś może, że
    przed wszystkim ragularnie odwiedzałem dentystę minimu 1x na dwa miesiące? Chyba
    jednak nie wszystkie posty przeczytałaś.

    Nie szukam też dla siebie usprawiedliwienia, na początku napisałem to bo wiem,
    że żona tu bywa wypowiada się na różnych forach. Post był skierowany do niej.
    Albo go jeszcze nie zauważyła, albo wolała się nie odzywać, bo nie ma jej wpisu.

    Później wypowiedzi niektóre zaskoczyły mnie, bo o ile mam świadomośc potrzeby
    higieny i estetyki o tyle znaczenie ranga jaką jej nadajecie samej estetyki w
    pożyciu dwojga ludzi jest porażająca. Więc współczuję partnerom niektórych osób
    wypowiadających się gdy spotka ich jakieś nieszczęście. Przykre to jest.
  • anula36 18.04.06, 11:04

    a czemu nie zapytasz zony wprost czy czytala, co o tym mysli, czemu jej nie
    wyslesz linka do tego postu na skrzynke? o co te uniki i niedopowiedzenia ?
    Mysle ze wszystkie problemy ( lacznie z tymi walkowanymi zebami) to sprawa
    wtorna- podstawa jest brak umiejetnosci porozumienia sie i komunikacji miedzy
    wami.
    A moze zona ma tak odmienna wizje waszego zwiazku ze nawet nie pomyslala ze o
    to o niej/ o was?
  • gorycz_zycia 18.04.06, 11:08
    Jest tu tyle szczegółów z naszego życia, że trzeba by ogromnym ignorantem aby
    tego nie zauważyć. To o czym tutaj piszę, rozmawialiśmy niejednokrotnie.

    Ona doskonale wie, że przyjdzie czas na zrobienie zębów. W przypływie jakiś
    dobrych uczuć sama powie - doceniam to. Jednak gdy się kłócimy wyciąga broń,
    która boli. Nie zna ograniczeń w słowach. Ważen aby wygrać pojedynek słowny.
    Zawsze przegrywam. Bo nie ma nic gorszego, gdy słyszysz cenię Twoje poświęcenie
    a za chwilę to samo określane jest mianem epitetu......
  • anula36 18.04.06, 11:13
    a zastanawiales sie czemu zona jest teraz taka zla, klotliwa i agresywna skoro
    wczesniej byla taka kochajaca i slodka?
  • gorycz_zycia 18.04.06, 11:22
    Wszystkie kobiety na początku są kochające i słodkie.
    Są też takie, które nie tracą radości życia nawet po większym kopniaku.
    Ale są też takie, które nigdy do końca nie dojrzały. Którym wciąż się wydaje, że
    wszyscy dookoła są winni, tylko nie one same. Miała powody do stresy, do nerwów.
    Sytuacja była ciężka, ale nie tragiczna. Nikogo jednak żadna sytuacja nie
    uprawnia do obrażania drugiej osoby. Do wyżywania się na drugim człowieku. Takie
    zachowanie wyzwala odruch obronny. A wtedy już tylko prosta w dół leci.
  • morbius1 18.04.06, 11:26
    gorycz_zycia napisał:

    > Którym wciąż się wydaje, że
    > wszyscy dookoła są winni, tylko nie one same. Miała powody do stresy, do nerwów.
    > Sytuacja była ciężka, ale nie tragiczna. Nikogo jednak żadna sytuacja nie
    > uprawnia do obrażania drugiej osoby. Do wyżywania się na drugim człowieku.

    hej, a czy ona sama nie zaczyna usprawiedliwiac sie sama przed soba - najlepsza
    forma obrony jest atak. zajmujesz sie wowczas faktem i przejawami agresji a nie
    wnikasz w ich przyczyne.
  • morbius1 18.04.06, 11:22
    anula36 napisała:

    > a zastanawiales sie czemu zona jest teraz taka zla, klotliwa i agresywna skoro
    > wczesniej byla taka kochajaca i slodka?

    znalesc prawidlowa odpowiedz na to pytanie jest czesto dla nas ograniczonych
    patafianow, ktorzy tylko potrafia szukac logicznych odpowiedzi czesto
    niemozliwe. podobnie do gatunku science fiction nalezy zaliczyc tzw. "szczere
    rozmowy". sa one ewentualnie mozliwe tylko wowczas gdy wszystkie pozytywne wiezy
    emocjonalne sie skonczyly.

  • anula36 18.04.06, 11:26
    hmm tylko co lepsze - koniec pozytywnych wiezi + szczere rozmowy czy negatywne
    emocje+ klotnie, wyzwiska i rekoczyny?
  • morbius1 18.04.06, 11:28
    troche mieszasz - nie wiem o co ci chodzi.
  • anula36 18.04.06, 11:30
    klotnie wyzwiska i rekoczyny to chleb powszedni u naszego bohatera,
    przynajmniej tak wynika z jego pierwszego postu.
  • morbius1 18.04.06, 11:39
    owszem ale...
    ...ale przynajmniej ja staralem sie argumentow wyrzucanych w powietrze w czasie
    klotni nigdy nie brac pod uwage. mowi sie wowczas rzeczy, ktorych sie tak
    naprawde nie mysli. rekoczyny nie sa najsubtelniejsza forma wyrazania swojego
    zdania ale sa bardzo czesto wyrazem ABSOLUTNEJ bezsilnosci.
  • anula36 18.04.06, 11:42
    wiec co kontruktywnego radzisz naszemu bohaterowi zeby go zona przestala bijac,
    skoro na dramatyczne posty na forum nie reaguje?
  • morbius1 18.04.06, 11:46
    post z 11:15
  • ewolwenta 18.04.06, 11:28
    Ten watek obraca się wokół problemów stomatologicznych, za sprawą samego
    autora. Czegokolwiek by nie powiedzieć i nie zrobić, autor wraca z jednym
    stwierdzeniem – ona jest taka bo ja jestem chory.

    Niestety z tego potoku słów nic więcej nie da się wywnioskować o samej relacji
    autora wątku z żoną. O niej nic nie wiadomo poza tym, że jest gruba i niemiła.

    Na szczęście nie znam ludzi posiadających wyłącznie cechy negatywne, więc ten
    opis nie może być prawdziwy.

    Jedyne, co widzę to osobę, nadużywającą względem najbliższych statusu człowieka
    chorego.
    Oczywiście chorego traktuje się zazwyczaj w szczególny sposób, ale jeśli ktoś
    tego nadużywa, przyjmując postawę roszczeniową i nie starając się coś z siebie
    dać, niestety musi liczyć się z negatywną reakcja otoczenia.
    Nieliczne osoby mają w naturze bycie wieczną pielęgniarką, większość w końcu
    się wypali.

    Zwłaszcza, jeśli sam chory pozwala sobie na bycie niemiłym (np. nazbyt
    szczerym). Wcale się nie dziwię, że kobieta traci nad sobą panowanie. Pewnie
    sama już jest w takim stanie nerwów, że potrzebuje lekarza.

  • gorycz_zycia 18.04.06, 11:47
    Proszę mi pokazać, na jakiej podstawie twierdzisz, że nadużywam choroby wobec
    bliskich?

    - pracuję jak zdrowy człowiek,
    - nie proszę o rentę,
    - nie żądam ulgowego traktowania.

    Myśle, że to wynika z postu, bo wyraźnie starałem się zaznaczyć, że nie liże
    nikomu dupy po to aby ktoś inny lizał moją.

    Gdzie wg Ciebie jest moja postawa roszczeniowa?
    Proszę o wykazanie tego, bo na tricki socjotechniczne to ja się uodporniłem w
    tym dobra jest moja żona.

    Powiedz mi ewolwenta co rozumiesz przez nadużywanie względem najbliższych
    statusu człowieka chorego?

    Czy tym nadużywaniem jest prośba aby własna żona nie obrażała mnie epitetami
    określającymi moją niepełnosprawność? Może jeszcze nie zauważyłaś tego w tym
    wątku, ale ja nie oczekuję od nikogo żadnych względów, ani pomocy. Bo zawsze
    radziłem i radzę sobie sam. Czy oczekiwanie na szacunek za to co człowiek robi
    jest nadużywaniem stanowiska mojego? To jak określić ZDROWYCH ludzi, którzy też
    chcą być szanowani za to co robią. To ja się zastanawiać zaczynam i współczuć
    tym zdrowym jak koń mężczyznom, którzy są mniej zaradni ode mnie. Oni nie mają
    żadnego wytłumaczenia dla siebie, więc żony po nich mogą jeździć jak po nie
    powiem czym.

  • ewolwenta 18.04.06, 12:21
    >Czy tym nadużywaniem jest prośba aby własna żona nie obrażała mnie epitetami
    > określającymi moją niepełnosprawność?

    A czemu ona to robi? W jakich sytuacjach? Próbowałeś odpowiedzieć sobie?
    Nie mówisz swojej żonie, że jest gruba? A przecież to ona jest adresatem
    Twojego postu!

    A poza tym czemu tak to podkreślasz, że jesteś niepełnosprawny?
    Nie wiem jaki to rodzaj choroby. Ale ten nacisk jaki na to sugeruje, że choćby
    podświadomie chcesz by ludzie to wiedzieli a więc inaczej Ciebie traktowali.
    Z jednej strony mówisz jestem niepełnosprawny, z drugiej radzę sobie sam. Z
    trzeciej czegoś oczekujesz w związku z tym?

    Spróbuję wyjaśnić na czym polega nadużywanie. Od dzieciństwa radziłam sobie z
    sytuacją choroby w domu. Kiedy mam do czynienia z niepełnosprawnymi domownikami
    to DOKŁADNIE wiem kiedy potrzebują pomocy, a kiedy uwagi. To pierwsze trzeba
    dać bezwarunkowo a to drugie to już kwesta normalnych relacji międzyludzkich.
    Relacji na które choroba nie powinna mieć w pływu! Jeżeli ktoś woła pogadaj ze
    mną, bo jestem chory to po pewnym czasie dostajesz na te rozmowy szału, bo
    chory odwołuje się do poczucia obowiązku a nie pozytywnych uczuć. Gdy ten ktoś
    powie, pogadaj ze mną bo tak lubię z tobą rozmawiać to wiesz że Ty sam też się
    liczysz a nie tylko chory i jego choroba. Tego może brakować Twojej żonie.
  • pozlotka 18.04.06, 11:28
    Tak wszystko doczytałam ,bardzo dokładnie,i tyle jest sprzeczności ze nie mogę
    całkiem powaznie twego postu brać.Przecież jak pójdziesz do dentysty ,to przy
    takim złym stanie uzębienia troszkę to potrwa, i rozłozy się w czasie
    finansowo,więc juz dziś bym poszła,i wiesz mój znajomy to mówił ze jak będą juz
    wszczepiać nowe zęby,to on pójdzie,i do dziś nie poszedł,Każda wymówka jest
    dobra,i ta o ułomnosci bo to w końcu ułomność.Ja ci się nie dziwie że
    przegrywasz w walce słownej,bo się wstydzisz buzie otworzyć,tak ze nie
    dojeść,kupic ciuch w lumpeksie a zęby mimo wszystko na biegu zrobić.Tylko ze co
    z twoją zoną bedzie jak ona nie schudnie,oj biedna wtedy będzie.
  • gorycz_zycia 18.04.06, 11:37
    Wykonanie implantów trwa maksymalnie od 2-4 dni w zależności od stanu uzębienia.
    U mnie trwałoby to 3 dni:
    1 dzien - mocowanie do kości śruby,
    kolejny dzień mocowanie implantu na śrubie.

    Ot i masz rozciągnięte w czasie
  • pozlotka 18.04.06, 11:42
    Ale to brzmi:-(((((brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
  • morbius1 18.04.06, 11:43
    qrwa, albo chcesz cos zrobic albo szukasz wytlumaczenia dla siebie.
    tydzien dentysta ok - zgadzam sie. masz jakis plan finansowy, czy jest to tylko
    czcze gadanie. jezeli, jak pisales jest to realne w ciagu nastepnych 1-2
    miesiecy to chyba ten argument przemawia do niej (czy nie jest to przypadkiem
    nastepne 1-2 miesiace, ktore juz 5 razy przeszly)?
  • gorycz_zycia 18.04.06, 11:49
    Jeżeli zauważyłeś to nie tylko do mojej żony nie przemawia ten plan finansowy,
    ale także do większości tutaj. Wg. większości forumowiczów i mojej żony
    najlepiej abym wziął kredyt i już hula hop robić zęby. A nie jak sam mówisz
    tłumaczyć się głupio.

    Niezły pomysł.
  • dixia 18.04.06, 11:58
    No miałem siedzieć cicho.... ale znowu mnie sporowokowaliście...
    Czy p.Gorycz Życia nie widzi, że zęby są tu tylko szyldem zakładu o zazwie
    "kryzys małżeński"? Są jedynie tematem zastępczym...
    O ile łatwiej jest wskazać komuś coś co jest oczywiste, widoczne i krzyczy z
    daleka? W Waszym związku problem jest zagrzebany gdzieś głębiej. I niekoniecznie
    w Tobie... Całość jawi mi się jako wielka zasłona dymna...
    Sorcio - ja to tak widzę.
  • anula36 18.04.06, 12:02
    no to widzimy tak samo.
    Konczac moj udzial w tej dyskusji:
    jesli nie rozwiazecie podstawowych problemow swojego zwiazku wspomagajac sie
    pomoca specjalisty - bo widac ze nie jestescie sami ich w stanie rozwiazac
    skoro nie potraficie normalnie rozmawiac naprawa zebow niczego nie zmieni, ani
    silownia, ani ciuchy, ani nawet wspolne wakacje. Zawsze bedzie jakis powod do
    awantur.
    Szkoda tylko tego dziecka ze musi rosnac w takiej atmosferze.
  • dixia 18.04.06, 12:04
    Shake hand - Anula :o))))
  • ewolwenta 18.04.06, 12:22
    i ja się zgadam z dixią
  • dixia 18.04.06, 12:36
    Cmok!!! :o))))
  • morbius1 18.04.06, 12:13
    od razu zastrzezenie na poczatku - NIE ZAMIERZAM CIEBIE URAZIC ANI OBRAZAC.

    moja filozofia (i nie tylko moja wysiada przy tobie). moze powod jest inny.

    mam srednio dobrego znajomego. facet wysportowany, zawsze pelen zycia i
    usmiechu. pewnego dnia BEC. jadac do pracy zostal ztaranowany przez ciezarowke.
    w sumie nie mial wielu obrazen ale za to jedno tragiczne - przerwanie rdzenia
    kregowego w dolnej partii plecow. jest obecnie (4 lata po wypadku) na wozku.
    moge powiedziec, ze w chwili obecnej mozna z nim juz normalnie rozmawiac.
    wczesniej bylo to niemozliwe. reagowal z "WRZASKIEM" na kazda probe pomocy.
    obojetnie czy byla to jego przyjaciolka (nie wytrzymala - rozstali sie rok po
    wypadku), czy znajomi, czy tez przypadkowi ludzie na ulicy. psychika sie w
    takich sytuacjach zmienia i po prostu tzw. "zdrowi" nie potrafia (nie dlatego,
    ze nie chca) rozmawiac na jednej plaszczyznie. czy ty przez swoje nastawienie
    (czasami jest to nawet sytuacja wyimaginowana przez dotknietego) przypadkiem nie
    wywolales podobniej sytuacji (nie chce pomocy, pracuje jako zdrowy, dam sobie
    sam rade, zarabiam dobrze, inni sa bardziej potrzebujacy, nic mi nie potrzeba itd).
    posluchaj - nie wszyscy ludzie sa skurwysyny, ktorzy beda sie tylko nabijac,
    jest o wiele wiecej, ktorzy chca pomoc, wiedzac, ze ich to tez moze spotkac?
  • dixia 18.04.06, 12:01
    Wykonanie - owszem - ale "zagnieżdżenie" się implantu trwa kilka miesięcy... Po
    za tym można było zawsze zastosować tymczasową "szufladę" co by ludzi nie
    razić... Ale już dość z tymi zębami bo jak wspomniałem niżej wg mnie to tylko
    temat zastępczy w waszym związku...
  • elzbieta3223 18.04.06, 12:25
    Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi i powiem szczerze ,mam mętlik w głowie.Jestem mężatka od 18 lat ,normalne z wiekiem zmienia się wygląd zewnętrzny tak u faceta jak i u kobiety,ale ludzie kochacie swoją zone ,męża za wygląd?
  • ewolwenta 18.04.06, 12:29
    Nie!
    Kocham go za to, że kiedy wszystko się wali, on przytuli i nawet bez słów
    powie „jestem tu, nie jesteś sama, wszytko będzie ok., razem sobie poradzimy”.

    PS. 11 lat razem
  • gorycz_zycia 18.04.06, 13:46
    morbius1 - całkowicie się z Tobą zgadzam. Sęk w tym, że tak jak większość tutaj
    tak i moja żona chce mieć tu i teraz natychmiast. Dla innych wypowiadających się
    tutaj głownym problemem był stan uzębienia a nie fakt zaistniałych sytuacji. W
    więc wyzwisk, epitetów i rękoczynów. Jestem wstanie oddać swojej żonie, ale kim
    bym był później. Zero szacunku miałbym do samego siebie. To co napisałeś jest
    realizowane krok po kroku. I koniec kropka.

    Chciałbym tu poruszyć teraz inny problem. Między innymi morbius1 poruszyłeś go
    opisując sytuację swojego kolegi. W takiej sytuacji w jakiej on się znalazł to
    przede wszystkim szok. Zmiana całego życia, tu nie chodzi tylko o utratę
    zdrowia. Tu chodzi o utratę marzeń, planów i znalezienie sensu dalszego życia.
    Większość osób niepełnosprawnych poddaje się i oddaje w opieke innych. Jest to
    podstawowy błąd ponieważ linia między pomocą a nachalnością jest tu bardzo cienka.

    Ci niepełnosprawni chcą uniknąć takiej sytuacji jaką mi np. zaserwowała
    ewowlenta, sugerując niejako, że swoją niepełnosprawnością obarczam innych i
    wykorzystuję do przepychanek. Każdy niepełnosprawny walczy o swoją niezależność
    w różny znany im sposób. Ci, którzy oddadzą się w opiekę rodziny, żony, męża po
    pewnym czasie przestają "walczyć". Stają się "piątym kołem u wozu". I oni to
    czują. Nawet najbardziej zakochana żona jak to zaznaczyła ewowlenta wypali się.

    Osobiście unikam ludzi niepełnosprawnych, ponieważ widzę jak ciężko im się żyje
    ile żalu mają do innych i do Boga. Ja nie mam żalu robie to co robie. Ale
    przebywanie z takimi ludźmi jest ciężkie i trudne. Dlatego wiedząc o tym, staram
    się być jak najmniej uciążliwy dla innych i... udaje mi się. Przynajmniej na
    razie udaje. Od żony chcę tylko jednego, aby sama nie wpędzała mnie w kompleksy
    związane z niepełnosprawnością. Aby nie wytykała mi tego. Bo wg. niej skoro jest
    jak jest to dlaczego mam udawać, że tak nie jest. A ja mówię wiem jak jest, ale
    nie muszę o tym pamiętać i mieć przypominane!! Bo żyje tak jakby tego nie było!!
  • dixia 18.04.06, 14:03
    Mam dobrą znajomą. Była w kadrze Polski na Para-Olimpiadę w Atlancie. Z jej
    opowieści wyłania się bardzo niekorzystny obraz ludzi niepłnosprawnych...
    Zazdrość i złośliwośc to cechy, które najczęsciej ich charakteryzują. Nie
    chciałem o tym pisac ponieważ to nie jest istota problemu by się tu licytować.
    Tak naprawdę to "głodny sytego nie zrozumie i odwrotnie"!
    Po raz kolejny napiszę Ci, że tak naprawdę nie chodzi tu o zęby. Bo gdyby to
    było naprawdę istotne dla Twojej żony - to rozwiązalibyście problem (albo
    ona)... Tu gdzieś tkwi jakaś zadra. Jakieś niespełnione nadzieje, jakiś ból,
    jakieś pretensje... I co najciekawsze moga być również urojone (na zasadzie
    Kowalska ma dobrze bo jej chłop może położyć dachówke samodzielnie) lub
    prawdziwe. Między Wami jest jakiś dysonans... Nie wiem w czym jest problem, co
    tkwi u podstaw... Obawiam się jednak, że gdzieś został utracony wzajemny szacunek.
    Moje wypowiedzi zmierzały raczej w kierunku byś wytrącił jej argument z ręki.
  • morbius1 18.04.06, 14:11
    jakos podswiadomie mam takie samo zdanie jak dixia. jezeli nie uda ci sie
    aktywnie zony zaangazowac do wspolnej likwidacji zwerbalizowanego tematu to
    oznaczac bedzie dla mnie, ze "zadra" jest gdzie indziej.
    zycze powodzenia.
  • ewolwenta 18.04.06, 14:19
    > opowieści wyłania się bardzo niekorzystny obraz ludzi niepłnosprawnych...
    > Zazdrość i złośliwośc to cechy, które najczęsciej ich charakteryzują. Nie

    Dixia to są po prostu ludzkie cechy. Cierpienie sprawia, że trudniej jest je
    skrywać. Dlatego jest bardzo ważne by człowiek niepełnosprawny wiedział, że w
    kwestii obcowania z drugim człowiekiem musi być, właśnie szczególnie „sprawny”.
    Ci, którzy sobie z tym radzą zazwyczaj, mimo fizycznych ograniczeń, nie są
    postrzegani w kategoriach „ułomny”.
  • ewolwenta 18.04.06, 14:13
    > Większość osób niepełnosprawnych poddaje się i oddaje w opieke innych. Jest to
    > podstawowy błąd ponieważ linia między pomocą a nachalnością jest tu bardzo
    cien
    > ka.

    Raaaany! Wiesz, przeczytaj to jeszcze raz. Pomyśl obiektywnie nad tym co
    napisałeś. Zastanów się czy nachalnością jest lęk o zdrowie bliskiej osoby?
    Na czym polega nachalność Twojej żony?

    >Ci niepełnosprawni chcą uniknąć takiej sytuacji jaką mi np. zaserwowała


    Nie wiem czy zauważyłeś, ze określenie „zaserwowała„ jest trochę nieadekwatne?
    Cały ten wywód jest pełen kąśliwości. Żonie też tak mówisz? Przeczytaj to co
    napisałeś i zastanów się czemu odpowiedziałeś mi agresywne. Przed czym się
    bronisz? .


    > ewowlenta, sugerując niejako, że swoją niepełnosprawnością obarczam innych i
    Skoro nie obarczasz to czemu jest ona tak uwypuklona w Twoich postach? Czemu
    ignorujesz wszystkie wypowiedzi które sugerują, że Twoja żona też ma uczucia i
    cierpi. Czemu nie próbujesz nawet zastanowić się nad przyczyną pogorszenia
    relacji między Wami inną niż TWOJA CHOROBA i jej „złe” zachowanie?

    > wykorzystuję do przepychanek. Każdy niepełnosprawny walczy o swoją
    niezależność

    Walczy? Walczy z bliskimi, którzy chcą pomóc? Bo ich pomoc jest nachalnością?
    Wybacz ale teraz żonie się zupełnie nie dziwię.

    Twój największy problem to, to że nie dopuszczasz myśli, że Ty tez możesz
    popełniać błąd.
  • misssaigon 18.04.06, 14:18
    wszystkie powyzsze dywagacje oparte sa li i jedynie na informacjach podawanych
    przez ciebie...samo to juz zmusza do duzej dozy niefnosci w wyrazaniu opinii np
    o zachowaniu twojej zony (nota bene szkoda ze sie nie odezwala)
    chyba jestes rozzalony na forumowiczow ze nie opowiedzieli sie jasno za toba,
    przeciw twojej zonie sadystce - mialbys dobry argument w dyskusji...
    mam pytanie...czemu nie dasz wam szansy i nie poczekasz tego miesiaca kiedy to
    masz zrobic sobie zeby? czemu piszesz ten post wlasnie teraz?
    skoro uzupelnienie twoich brakow w urodzie to taka szybka sprawa to odczekaj
    jeszcze....i jezeli to nie pomoze wtedy pisz na forum.
    piszesz ze twoja zona uprawia socjotechnike? a co ty uprawiasz tutaj?

    ...........
    ps. podaj namiary na twojego dentyste, ktory robi implanty w 2 dni , u mnie
    trwalo to pol roku:((
  • kawitator 18.04.06, 17:35
    Drogi mężu
    Nie jestem Twoją żoną jestem facetem jak Dixia.
    Przeczytałem Twoje wypowiedzi:
    Kiedy poznaliśmy się oboje byliśmy piękni, zadbani i eleganccy.
    Ładnie i co z Tego jak byłem młody to tez byłem piękny elegancki i suuuper

    Przyzwyczajony byłem do dobrych ciuchów, dobrych kosmetyków. Skończyło
    się to wszystko, nie stać mnie było na dentystę przez co ma ubytki w zębach.
    Ale okazało się, że moja ułomność, którą znałaś akceptowałaś i podziwiałaś jak
    sobie z nią radzę teraz stała się dla Ciebie męcząca. Nie potrafię zrozumieć jak
    możesz mieć tyle jadu w sobie. Wiem przecież, że jestem "chory", ale czy to
    uprawnia Ciebie do wypominania mi tego?

    Ty jesteś chłop czyli facet ??? Płaczesz narzekasz ze nie jesteś młody i
    piękny że żona przytyła a ty masz dziury w zębach i nie stać Cię na najlepszego
    (najdroższego) stomatologa w mieście Do tego jesteś niepełnosprawny chory i
    nawet należy Ci się renta .
    Każdy ma swoje ułomności psychiczne i fizyczne z którymi się zmaga.
    Dorośnij chłopaczku ! Może Ojciec cię nie przeczołgał kilka razy to teraz słuchaj .
    Jesteś tu na tym może nie najlepszym ze światów. Chcesz czy nie chcesz grasz w
    grę zwaną życie
    To jest gra do dupy. Nie możesz wygrać, nie możesz zremisować a nawet nie
    możesz wycofać się i powiedzieć pierdolę nie gram Musisz grać i musisz przegrać
    W takiej sytuacji klasy zawodnika nie widać po tym czy wygrywa ale jak gra U
    ciebie klasy nie widzę. Przykro mi ale widziałem w życiu wielu zawodników i
    wiele zawodniczek którzy pomimo że dostawali w dupę od życia nieporównywalnie
    ostrzej niż Ty to grali tak ze czapki z głów O nich pamiętam i będę pamiętał O
    twoich postach postaram się szybko zapomnieć

    Napisałem tylko dlatego, że pomimo wszystko mam nadzieję że to tyko chwilowe
    załamanie i będzie Tobie też można powiedzieć „witaj na pokładzie” .
  • gorycz_zycia 19.04.06, 07:18
    Drogi kawitator - wiele w Tobie złości na ten świat, który wg. Ciebie jest
    niesprawiedliwy. Cóż sam świat jest sprawiedliwy, każdy dostaje to na co
    zasłużył. Widziałem gdzieś w moim wątku narzekanie na życie, świat, lub własną
    chorobę. A może poprzez tego posta postanowiłeś wyrzucić własne żale do świata i
    życia??

    Wybacz, ale tym się różnimy, że od życia biorę to co daję i próbuję jeszcze z
    niego coś "ugrać". Brakuje mi tylko współpracującego zawodnika. Bo jako wytrawny
    gracz chyba powinieneś wiedzieć, że gra zespołowa przynosi więcej korzyści
    aniżeli samotny strzelec.

    Współczuję Ci takiego spojrzenia na życie, które traktujesz jak dopust boży.
  • morbius1 19.04.06, 09:01
    jak zwykle stawiasz na zimno prawidlowa kropke nad "i".
  • glamourous 19.04.06, 22:01
    Kawi, jak zwykle prosto i na temat. Szkoda ze tak rzadko piszesz, bo Twoje
    trzezwe spojrzenie jest na wage zlota.
  • ewolwenta 19.04.06, 23:10
    ;)))
  • gorycz_zycia 19.04.06, 07:20
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • misssaigon 19.04.06, 08:17
    no to gratuluje...widac Warszawka nie nadaza za Poznaniem..;P
  • morbius1 19.04.06, 08:59
    tak a'propos technicznej strony implantatu. moze sie tutaj nie rozumiemy i
    mowimy o dwoch roznych rzeczach.
    dla mnie implantat to odbudowy zeba, ktory juz nie ma korzenia -> konieczne jest
    wszczepienie w okostna przewaznie tytanowego sztyftu, na ktorym bedzie osadzana
    korona.
    jezeli mowimy o tym samym to powinienes dentyste, ktory ci mowi, ze za tydzien
    bedzie gotowe, kopnac tak mocno w dupe zeby zatrzymal sie dopiero za ksiezycem.
    1) zanim wykonasz implantat nalezy wyleczyc stomatologicznie wszystkie zeby tak
    aby nie wystepowaly potem niepotrzebne przesuniecia korzeni innych zebow oraz
    aby zlikwidowac do minimum niebezpieczenstwo ev infekcji w okresie pierwszego
    pol roku po operacji - czasokres 2 tygodnie do pol roku w zaleznosci od stanu
    uzebienia.
    2) nastepuje operacja - borowanie okostnej i wstawianie sztyftu. zabieg jako
    taki nie jest skomplikowany ale mozliwosci komplikacji sa duze. maksymalnie na
    raz nie powinno sie wstawiac wiecej niz jeden sztaft z kazdej strony szczeki.
    sztaft moze sie nie przyjac (szczegolnie gdy to nie jest tytan), mogo nastapic
    infekcje ale co najwazniejsze okostna i dziaslo potrzebuje minimum trzech
    miesiecy (lepiej 6 m-cy) aby sie do nowego nabytku przyzwyczaic i sie
    odpowiednio obkurczyc. w miedzyczasie czesto wstawia sie na implantat
    (szczegolnie gdy jest widoczny) tania plastykowa koronke tymczasowa.
    3) przeszlo pol roku bez komplikacji i wszystko jest w porzadku - dopiero teraz
    robi dentysta stala korone, ktora bedzie wkrecona na sztyft.

    jakiekolwiek inne rozwiazania to partactwo majace na celu tylko wyciaganie
    ludziom pieniedzy z kieszeni. technicznie jest mozliwe przeprowadzenie calosci w
    pare dnie ALE OKOSTNA TEZ MUSI TO ZAAKCEPTOWAC a to trwa. nie na lapu-capu.

  • skakanka6 19.04.06, 09:42
    Sądzę, że autor wątku wiedzę czerpie z bannerów reklamowych - u mnie takowe
    wiszą - NOWE ZĘBY W JEDEN DZIEŃ
  • adamecki26 19.04.06, 08:45
    Nie przejmuj się tak tym, w życiu różnie bywa. Weź się w garść i przede
    wszystkim za siebie. Jeżeli nie stac cię na wszystko, co chciałbys zrobić z
    sobą, swoim wyglądem, zdrowiem, to rób to etapami. Wiem że to boli, jak
    zostajesz odrzucony przez tą , która cie kochała i niby kocha. Wycisz się
    zastanów się i odpowiedz sobie analizując to wszystko, czy ona mnie jeszcze
    kocha. Człowiek, który kocha, robi wszystko by nikt przez niego nie płakał
    Trzymaj się ciepło i nie łam sie, bedzie dobrze
  • ewolwenta 19.04.06, 09:16
    Brakuje Ci zespołu? Z co robisz żeby go mieć? Co Ty dajesz swojej żonie?

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=40166373&a=40469494
    Zadałam Ci już kilka pytań, które wymagają konstruktywnej i pozytywnej
    odpowiedzi. Zignorowałeś je. Odpierasz tylko te posty, które odczytujesz jako
    zarzut. Niestety to do niczego Cię nie doprowadzi. Niczego się o sobie nie
    dowiesz. Nie zrozumiesz czemu gracz nie współpracuje, bo jej jak i nas, nie
    słuchasz, albo może słuchasz wybiórczo.

    Więc jak to jest z Twoją żoną? Co Ty jej dajesz? O co ona może mieć żal?
  • glamourous 19.04.06, 14:45
    gorycz_zycia napisał:

    > Czasem na pewne rzeczy nie mamy wpływu lub mamy minimalny, ale jest coś takiego
    >
    > jak miłość. Ona powinna pomagać w takich chwilach a nie znikać bo jest
    > niewygodnie.

    Na odczuwanie pozadania rowniez nie mamy wplywu, lub mamy minimalny. Milosc
    miloscia, ale pozadanie niestety chadza swoimi drogami.
    Nie mozna wbic komus do glowy "poswiecilem moj estetyczny wyglad dla rodziny,
    tyle dla was zrobilem, to teraz MUSISZ mnie pragnac z wdziecznosci za moje
    poswiecenia"
    Pozadanie wymyka sie niestety wszelkim nakazom typu "musisz", "powinienes",
    "wypadaloby", jest nieczule na prosby, blagania, awantury, rozmowy. Ono po
    prostu jest albo go nie ma, w dodatku to bardzo delikatna i plochliwa materia. A
    jesli po drodze gdzies sie je "zgubi" to potem ciezko jest je odzyskac,
    przywrocic perswazjami, wypominaniem swoich zaslug, rozmowami...
    Nie chce znow byc oskarzona przez autora watku o zlosliwosc, ale tak to juz
    niestety jest...
  • gosiana6 21.04.06, 11:14
    Witam,pozwolę się przyłączyć do dyskusji bo dwie sprawy nie dają mi spokoju; 1-
    Zeby: kurcze nie chciałabym szczerbatego faceta któremu jedzie z gęby bo ma nie
    leczone zęby.Żadnego całowania,przytulania i chuchania brrr...Nie stać Cie na
    najlepszego to zasuwaj na NFZ.Przecież estetyka wyglądu nie należy się tylko
    bogatym,szkoda że nie wiesz o tym 2- Dla Ciebie może nie ma znaczenia czy
    powiesz żonie że jest puszysta czy gruba czy inny epitet.Ale dla NIEJ ma to
    znaczenie!! I trzecia sprawa której nie miało być :) za dużo tego gadania o
    markowych ciuchach,najlepszych dentystach.Było i mineło!A nie lubie jak ktoś
    tylko o forsie mysli...W sumie to chyba rozumiem żonę; nie dość że facetowi ze
    szczerbatej gęby jedzie to jeszcze wyzywa od grubasów i jęczy że nie ma
    pieniędzy bo wszystko na nią wydał.Jeszcze raz brrrr
  • gorycz_zycia 21.04.06, 11:50
    Miałem już się nie wypowiadać w tym wątku bo uznałem, że dyskusja jest
    zakończona. Mam jednak pewną zasadę a mianowice, na chamstwo reaguję zawsze.
    Inaczej pleni się na całego i później trudno go wytępić.

    Może się nie orientujesz, ale ubytek nie jest przyczyną smrodu jak to nazywasz w
    gębie. Przyczyną smrodu jest brak higieny i popsute zęby. Moje zęby opróczy tyh
    dwóch ubytków są zadbane i ładne. Widzę, że pokutuje tu obraz menela z
    zażółconymi zębami i czarnymi korzeniami. No cóż ja na tak wąski horyzont
    spojrzenia nic nie poradzę. Zęby mi się łamią ponieważ w moim organiźmie wapń
    jest nieprawidłowo przyswajany.

    Co zaś do ciuchów markowych i dobrych dentystów - stać mnie będzie już niedługo
    ponownie na to. I chociaż jak napisałem wcześniej stać mnie już teraz to jednak
    czekam na ustabilizowanie sytuacji.

    Już wcześniej napisałem, że do żony nie mówie epitetami. I chyba nie powiesz mi,
    że słowo puszysta jest epitetem. Nawet słowo gruba nie jest epitetem. Epitetem
    można określić np. słowo "tłuścioch" itp. Epitet ma za zadanie obrazić a nie
    zwrócić uwagę na fakt. To jest duża różnica.

    Kończąc jak widzisz spokojnie reagując na Twoje chamskie bądź co bądź odezwanie
    się mam nadzieję, iż na przyszłość przemyślisz zanim coś napiszesz. Jeżeli taka
    jesteś wobec swojego partnera to serdecznie mu współczuję. Jeżeli w sposób jaki
    się tutaj wypowiadasz porozumiewasz się z nim to jeszcze bardziej mu współczuję.

    Miłego dnia :)
  • ewolwenta 21.04.06, 12:14
    a na niewygodne pytania łatwiej nie odpowiadać
  • gosiana6 21.04.06, 12:15
    Witam ponownie.Wiedziałam że moja odpowiedź Cie wzburzy i wyszlo może ostro ale
    chyba nie chamsko.Chciałam w ten sposób zwrócić Twoją uwagę na prozaiczne
    rzeczy które mogą irytować Twoją Żonę.Bo czasem myślimy o wielu skomplikowanych
    przyczynach a prawda leży na wierzchu.Szkoda że znowu zacząłeś o tych
    pieniądzach...za bardzo od nich uzależniasz swoje życie.Moja rada:jest coś
    takiego jak empatia-możesz ją wypróbować na Żonie.Z szacuneczkiem i
    pozdrowionkami pa pa
  • gosiana6 21.04.06, 12:21
    Jeszcze coś!Dla mnie i każdej innej kobiety słowa "gruba' "puszysta" to złe i
    wstrętne EPITETY bo macie nas kochać i szanować i widzieć w nas WENUUUS...:)))
  • gorycz_zycia 21.04.06, 12:31
    Pieniędze szczęścia nie dają, ale bez pieniędzy żyć się niestety nie da. To
    pieniądze zapewniają nam bezpieczeństwo rodziny. Minęły czasy gdy mężczyzna
    maczugą bronił i chronił swoich bliskich. Więc gdy ktoś mówi, że pieniędze nie
    są najważniejsze może i ma rację. Jednak ja patrząc po znajomych widzę, że
    kobiety, które stać na kupno np. nowych butów częściej się uśmiechają od tych
    kobiet, które muszą zastanowić się na co mogą dziś sobie pozwolić. Większośc
    kobiet także nie tylko mężczyzn bardziej szanuje szanuje mężczyznę potrafiącego
    "robić" pieniądze od tzw np. "złotej rączki" którego się poprostu wynajmuje i
    płaci mu grosze.

    Wiesz, jeżeli prośba nie skutkuje odnośnie odchudzenia sie, to nie pozostaje nic
    innego jak np. podczas przymierzania kolejnego za małego ciucha powiedzieć
    "kochanie ciut puszysta jestes". I to ma być epitet?
  • gorycz_zycia 21.04.06, 12:36
    I jeszcze taka uwaga odnośnie tuszy. Jak to jest drogie panie, że najbardziej w
    ciąży i po tyją te najładniejsze i najszczuplejsze. Takich przykładów w moim
    otoczeniu jest mnóstwo. Ostatnio miałem spotkanie klasowe ze szkoły średniej.
    Wszystkie ładne dziewczyny, wyglądały o wiele gorzej od tych szarych myszek,
    którymi kiedyś były. No może nie wszystkie, ale naprawdę duża liczba.

    To jak kupowanie kota w worku. Bierzesz sliczna zadbana kobietę a po kilku
    latach masz... Możesz lepiej podrywać te średniaki bo najlepiej na tym wychodzą :)
  • gosiana6 21.04.06, 12:51
    No cóż może to tak że te kiedyś ładne zostały poderwane i zapłodnione po
    zaobrączkowanie na przykład.I w ciązy mięśnie brzucha się
    rozciąąąągają,podobnie piersi od nadmiaru mleka.Hormony wariują,apetyt
    rosnie,mózg w3ariuje.A te szare myszki co ich nie poderawno i nie zapłodniono w
    nagrode od matki natury zachowały ładne ciałko no i nie muszą wydawać forsy na
    kaszki,pampersy i inne przyjemności.Żeby mnie nikt nie napastowywał że jestem
    wredna to dodam że są piękne i zadbane matki i rozmemłane myszki po
    trzydziestce :) a czasem wystarczy zmienić troszkę guścik i pomyśleć
    sobie "kochanego ciałka nigdy za wiele" i pomyśleć że nie to jest w życiu
    najważniejsze tylko fakt że zawsze można liczyć na drugą osobę.Że nie ważne że
    puszysta,czasem humorzasta ale to przecież ona MOJA DRUGA POŁOWA JABŁKA
  • abdulian 21.04.06, 12:43
    gorycz, daj spokój z tymi epitetami, nie przetłumaczysz jej. Niektórzy nie mają
    pojęcia czym jest epitet i jak go należy rozumieć a ponadto noszą głowe tak
    wysoko, że jakbyś kiwnął palcem nie w tą stronę co trzeba to prawdopodobnie
    oznaczałoby, że ktoś myśli (o niej) że jest gruba...
  • glamourous 21.04.06, 14:11
    A ja nabralam przekonania ze to typowe polskie bezkrytyczne uzalanie sie nad
    soba. Dowod : Gorycz Zycia reaguje nerwowo na jakiekolwiek forumowe slowa
    krytyki, nie przyjmuje zadnych konstruktywnych sugestii, nie podejmuje tez
    zadnej proby zrozumienia zony. Nastawiony jest jedynie na uzalanie sie nad soba
    i tego oczekuje od nas tutaj na forum.
    Pytanie do "Goryczy" : jezeli (tak jak piszesz) wstawienie sobie (raptem tylko
    dwoch!) zebow to tylko kwestia kilku tygodni, to w czym problem?? Jaki jest sens
    pisania teraz na forum lzawych postow? Powodzi Ci sie coraz lepiej, perspektywy
    masz, zeby wstawisz sobie niedlugo, odzyskasz pewnosc siebie (w zwiazku z czym
    zona tez pewnie zlagodnieje). Czyli wszytsko ma szane sie ulozyc juz niebawem -
    wiec skup sie moze na tym co pozytywne, zamiast wylewac tu na forum kilometrowa
    "gorycz zycia"...
  • gorycz_zycia 21.04.06, 14:30
    Gdybyś raczyła glamourous zauważyć to wątek napisałem, po dużej a nawet bardzo
    dużej kłótni. Kłótnia ta była taką kroplą w szklance pełnej wody.

    Co zaś do krytyki przyjmuję ją, ale się z nią nie zgadzam ponieważ ciężko jest w
    kilku zdaniach opisać to wszystko co się dzieje, tym bardziej ciężko jest obcym
    ludziom zrozumieć a co dopiero doradzić. Przecież sam wątek mój nie był wołaniem
    o pomoc, nie był też prośbą o odpowiedzi. Był to niejako list do żony. Dlaczego
    obrałem taką formę a nie inną? Odpowiedź jest skomplikowana a jednocześnie
    prosta. Wysłałem ten list na forum ponieważ wiem, że bywa tutaj także o czym
    pisałem. Ale głównym powodem było ignorowanie mnie przez żonę na komunikatorze.
    Chciałem z nią porozmawiać, chciałem też ustalić kilka zawodowych faktów
    (ważnych), ale jej upór był nie do przeskoczenia. Pozostawało mi rzucić czymś
    ciężkim o ścianę lub.... wyżalić się pisząc do niej i licząc, że przeczyta.
    Zresztą chociaż o tym nie wiem i nie widzę jej wpisów chyba przeczytała. Bo
    atmosfera w domu jest hmm OK a nawet bardzo OK.

    Wracając jeszcze do tych nieszczęsnych zębów tak przez was maltretowanych. W
    kilku słowach trudno opisać jak to wygląda ale: żona czasami widząc moją
    frustrację zębami sama mówiła poczekaj jeszcze cierpliwie ja kocham Twoje ząbki,
    wiem, że robisz to dla mnie i dla "imię" (syna). Problem poprostu pojawiał się
    podczas kłótni, gdy moje zęby stawały się kartą przetargową - kto komu mocniej
    dokopie.

    Myślę, że i tak dużo już napisałem, a jednak patrze i widzę, że nawet małej
    części nie odkryłem tak naprawdę. Ja was i waszą krytykę rozumiem doskonale,
    ponieważ gdy czytam swoje posty widzę w nich, jak łatwo można wyciągnąć
    nieodpowiednie wnioski. Niestety forma pisana w tak krótkiej formie nie daje
    możliwości przedstawienia wszystkiego. A i tak moje posty są długie jak na
    standardy forum przystało.
  • ewolwenta 21.04.06, 17:07

    >ponieważ gdy czytam swoje posty widzę w nich, jak łatwo można wyciągnąć
    >nieodpowiednie wnioski. Niestety forma pisana w tak krótkiej formie nie daje

    Ale Ty oczywiście nigdy nie popełniasz błędu, prawda?

    Ciekawe czy potrafiłabym Cię zmusić do reakcji i odpowiedzi na jakieś pytanie.
    Może Tak Cię obrazić i zwymyślać od głąbów? Odpowiesz wtedy na, któreś z moich
    pytań? :)
    Czy one są za trudne?

    Problem w tym, że ja zakładam że nikt nie jest głąbem i nawet jak mnie ktoś
    wkurzy to staram się unikać etykietek a jak się nie da to unikam człowieka.
    Nawet w chwili najgłębszego kryzysu mój facet pozostawał w moim odczuciu
    uczciwy, inteligentny, nigdy nie zapominam że ma wściekle niebieskie oczy kilka
    innych pozytywnych cech.

    Nie rozumiem jak to możliwe, że ktoś tak elokwentny jest jednocześnie tak
    zamknięty na słuchanie.
  • astreja 21.04.06, 17:10
    nie czytałam wszystkich wypowiedzi jest ich mnóstwo, zastanawiam się czy w
    końcu zamierzasz pogadać z żoną, iśc na terapię, życ tak, rozstać się?
    zamierzasz coś zrobić?


    pozdrawiam
  • tomek_abc 21.04.06, 18:08
    nie śledzę z zapartym tchem tego wątku
    ale ...

    Wstaw sobie chłopie te zęby do cholery
    i nie marudz.
    Nie musisz przecież od razu wstawiać tytanowych implantów.
    Gdyby wszyscy czekali na to, aż będą miec kasę na tytany, to
    pół świata uśmiechałoby sie szczerbato

    Ps Byłoby mi głupio raczyć moją drugą połowę szczerbatym uśmiechem
    dlatego u dentysty (niestety ) byłem ze 100X

  • ewolwenta 21.04.06, 18:32
    Wygląda ma to że Gorycz tylko chce się pożalać nad sobą.
  • morbius1 21.04.06, 18:49
    a dajcie juz temu chlopu spokoj. powyzalal sie nad soba, dostal bure od was.
    teraz musi sam pomyslec. albo do niego cos dotarlo albo pojdzie w zaparte. ten
    proces jednak troche musi potrwac.
    bylbym ciekaw jak ta sytuacja bedzie wygladac za 2-3 miesiace.
  • kawitator 23.04.06, 07:44
    Nie odzywam sie za często bowiem zdaję sobie sprawe ze swojej niewiedzy w
    sprawach stosounków miedzy luźmi. Czasami komentuję postwy ludzi kiedy mnie
    zadziwią wkurża lub rozśmieszą. Tutaj już nie piszę do "Goryczy zycia" . Widac
    po tylu postach napisanych do niego że jest on nieprzemakalny na argumenty .
    Nie ma mu się co dziwic wyznaje bowiem bardzo specyficzną postawę życiową
    Jeżeli wrócimy do jego pierwszego postu z tej przydługiej prawie barokowej
    formy można wyczytac tylko tyle.
    Bylismy dobrym małżenstem w kazdym razie dla mnie. Coś się posuło. Bardzo się
    popsuło. Doszło nawet do tego, że z obu stron padły słowa które z żadnym
    wypadku nie powinny paśc. Winna tego wszystkiemu jest żona i tylko żona ja
    jestem niewinny skrzywdzony . Nie jestem ideałem, ale każde z drobnych moich
    uchybień spowodowane było wściekłymi atakmi żony która niedobra jest . Ty zła
    kobieto dlaczego jestes taka niedobra dla mnie wspaniałego poswiecającego sie
    faceta A jeżeli nawet byłem skurwysynem to porzecież jestem taki chory mam
    dziurę w żębie i należy mi sie wspólczucie żal i opieka bo JESTEM .
    W tej formie która miała przypominac list do żony, rozpaczliwy list bedący
    próbą ratowania związku jest powiedziane tyle że od każdej normalnej kobiety
    dostał by kopa na dalsza droge
    Jestem pełem podziwu dla wielu dyskutantów którzy w łagodnych słowach
    delikatnie chcieliu zasugerowac "goryczy życia", że może sie myli, że może ta
    sytacja dokładnie nie wyglada tak jak on to widzi. W odpowiedzi otrzymywali
    dogłębne charakterystki własnych osób oraz w opzycji do ich czarnych
    charakterów nie rozumiejących "goryczy życia" wykład o jego Goryczy oczywiscie
    wspaniałości i niewinności Taka postawa widoczna jest w praktycznie każdym
    poście i jest dokłądnie taka sama jak w pierwszym skierowanym niby do żony To
    nie jest facet który odezwał się na forum aby usłyszec może czasem przykre ale
    szczere w swej subiektywności opinie z punktu widzenia innych ludzi. Gorycz
    chciał potwierdzenia swojej postawy. Jestem wspaniały i mam wstrętną żonę. To
    ona jest wszystkiemu winna. Dla mnie przykład metroseksualnego nic klasyczny w
    swojej czystości mającego pretensje do świata że nie pada na twarza przed tak
    wspaniała jednostka . Wychowanego przez nadopiekuńczą matkę bez ojca w domu,
    czegoś co uważa się za faceta bo ma fiuta.
    Dla mnie konieec wątku Howgh!
  • gorycz_zycia 04.05.06, 08:39
    Nie odzywam sie za często bowiem zdaję sobie sprawe ze swojej niewiedzy w
    sprawach stosounków miedzy luźmi.

    -------

    Dziękuję kawitator, że zechciałeś się wypowiedzieć w tym wątku doceniam to.
    Skoro tak zaznaczasz bardzo fakt, iż rzadko się udzielasz nie pozostaje mi nic
    innego jak podziękować :).

    Co zaś do Twoich dalszych wypowiedzi pozostawię bez komentarza z drobną sugestią
    z mojej strony, abyś jednak zastosował się do swojego pierwszego zdania na
    przyszłość, szczególnie cytuję "zdaję sobie sprawę ze swojej niewiedzy...."

    pzdr :)
  • ewolwenta 04.05.06, 09:17
    niech Cię gorycz_zycia nie zwodzi skromność Kawitatora
  • gorycz_zycia 04.05.06, 09:38
    A kto mówi o skromności?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka