• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

seks analny??

  • 18.03.07, 18:22
    cześć, pytanie do babek: czy Wasi faceci namawiają Was na seks analny? Pytanie
    do facetów: czy namawiacie swoje dziewczyny na to? i co widzicie w tym takiego
    przyjemnego?? Mój mąż szaleje na punkcie seksu analnego, za każdym razem kiedy
    jesteśmy w łożku zaczyna się dobierać do mnie w taki sposob, ze od razu wiem
    o co chodzi:) Dodam, że nasze "pożycie" jest bardzo udane, a na analny z
    powodu bólu, zgadzam się tylko od czasu do czasu. Jestem ciekawa jaki jest
    Wasz stosunek do tego rodzaju seksu, pozdrawiam
    Edytor zaawansowany
    • 18.03.07, 19:16
      Ja jeszcze nie probowalem anie nie chce tego.
    • 18.03.07, 19:24
      Jestem ciekawa jaki jest
      > Wasz stosunek do tego rodzaju seksu, pozdrawiam

      Bardzo pozytywny jest mój stosunke do seksu analnego i zabaw okołoanalnych
      (pieszczenie okolic pupy). Mąż nie nalega, ale nie protestuje, gdy mam na to
      ochotę. Mąż w zasadzie, to na nic nie nalega ;) A szkoda...:D
      --
      Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
      (Rilke)
    • 18.03.07, 19:31
      Szczerze mówiąc, nie rozumiem czemu w ogóle się zgadzasz na seks analny, skoro
      sprawia Ci on ból.


      Dodam, że nasze "pożycie" jest bardzo udane, a na analny z
      > powodu bólu, zgadzam się tylko od czasu do czasu. Jestem ciekawa jaki jest
      > Wasz stosunek do tego rodzaju seksu
    • 18.03.07, 20:07
      Dawno już wyczułem, że analny seks jest poza dopuszczalną sferą mojej żony,
      więc sobie odpusciłem. Nawet nie nalegam. Aż tak bardzo mi nie zależy. z tego
      co wiem, to anal nie musi być bolesny, więc albo twój facet robi to źle, albo
      Ty instynktownie sieprzed tym bronisz i stąd jest ból. Ja na jego miejscu bym
      sobie odpuscił. Co to za przyjemność kiedy partnerkę boli?
      --
      Nie, tego nie zjem. Wolę, żeby to zjadło mnie.
    • 18.03.07, 20:26
      Jeśli sprawia ci to ból to dlaczego się zgadzasz????????
      próbowaliście stymulacje samym językiem to dla kobiet bardzo fajne i bez bólu.
      Kobieta się podnieca i można bawić się oboma otworkami!!!!!!!!!

      • 18.03.07, 21:23
        może źle się wyraziłam, nie sprawia mi to jakiegoś ogromnego bólu, ale przy
        pierwszym wejściu mnie boli, potem jest ok, ale do przyjemności daleko..mój mąż
        robi wszytsko zeby to dla mnie było przyjemne:)) uwierzcie mi -
        wszystko:)dlaczego się zgadzam? bo widzę jego twarz, aż śmiać mi się chce, że
        jest taki napalony..nie interpretujcie źle tego co napisałam wyżej, jesteśmy
        najlepszymi przyjaciółmi na świecie, strasznie się kochamy i to, że czasem nie
        mówię "nie" wynika z tego, że chce mu zrobić mały prezent:)) ja też lubię dotyk
        i stymulacje językiem, palcami ale już samo wejście to zupełnie inna sprawa...
        • 18.03.07, 22:21
          Rozumiem... ofiara na ołtarzu poświęcenia. Ja nie jestem skłonna do poświęceń,
          więc gdyby cokolwiek mnie bolało, czy powodowało dyskomfort w seksie, to na
          pewno bym nie wyrażała na to zgody. Są pewne granice, poza tym to nie moja wina,
          że wychowani na pornosach faceci forsują na siłę upodobania wzięte z tych filmów.
          Żeby nie było - jeśli seks analny, czy jakakolwiek inna forma seksu sprawia
          obydwu stronom przyjemność, to nie ma sprawy, ale w przypadku, kiedy jedna
          strona się zmusza, to taka sytuacja wywołuje mój wewnętrzny sprzeciw.
          • 19.03.07, 01:35
            Zawsze, kiedy trafiam na takie wątki, dotyczące seksu analnego, mocniej bije mi
            serce, a żołądek niemal podchodzi do gardła, mimo, iż od czasu zmuszania mnie
            do tego typu stosunków minął już pełny rok.
            Ale uraz i poczucie odrazy pozostało.

            Ja byłam zmuszana przez wiele miesięcy przez mojego najlepsiejszego do tego
            typu praktyk. Bolało bardzo, bo nawet nie używaliśmy żadnego nawilżenia, ale
            nawet wtedy, gdy udało się przebić przez granicę bólu, ja nie czułam nic,
            kompletnie nic. Była tylko absolutna pustka.

            Dlaczego się zgadzałam? Nie wiem, pewnie wydawało mi się, że nie mam wyboru, że
            nie mogę odmówić. Może mam taką konstrukcję psychiczną,że jestem uległa, a
            toksyczna matka dołożyła swoje. Ja bardzo ciężko musiałam pracować na to, aby
            nie zawsze robić to, czego ludzie ode mnie oczekują.

            A właściwie to ja się nie zgadzałam przecież. Bo przecież powtarzałam nie, nie,
            nie, a w pewnym momencie poddawałam się, bo co? bo nie miałam siły walczyć?, bo
            bałam się, że odejdzie?, czy też już tyle ludzi wcześniej mnie w różny sposób
            krzywdziło, że uznałam to za normę?

            Często czułam się po fakcie zgwałcona, bo przecież nie było mojej zgody na tego
            typu seks, ja po prostu ulegałam.

            Czułam jak stopniowo narasta we mnie bunt, jeszcze trochę i zaczęłabym go chyba
            nienawidzić, bo w pewnym okresie czasu on nasz seks każdorazowo chciał kończyć
            w ten sposób.
            A ja cierpiałam, zaczęłam mieć problemy zdrowotne, ciągle krwawiłam.

            Któregoś razu coś we mnie pękło.
            Poczułam się jak taka dmuchana lalka z seks shopu, z którą można zrobić
            wszystko. Z której uczuciami nie trzeba się liczyć. A ja po prostu leżałam,
            czujac się upokorzona jak nigdy przedtem, nawet nie próbując udawać, że sprawia
            mi to jakąkolwiek przyjemność.
            Później jeszcze, obolała, pędziłam na wieczorne zajęcia na uczelni.
            Wtedy postawiłam sprawę na ostrzu noża, przynajmniej mnie się wtedy tak
            wydawało. Albo wóz albo przewóz. Nie wiedziałam jaka będzie jego reakcja.

            Myślicie pewnie, że to potwór?
            Nieee, to mój najlepsiejszy, najbliższa mi osoba na całym świecie. Mój
            przyjaciel, kochanek, powiernik.

            Ja naprawdę nie chowam urazy, zapomniałam.
            Ale to siedzi we mnie gdzieś, pod powierzchnią. I czasem przebija się na
            światło dzienne.

            Dlaczego to napisałam? W ramach autoterapii? A może chcę, by on wiedział co ja
            czuję? Zna moje nicki, czasem śledzi, co tworzę, więc pewnie i tu dotrze.
            W oczy mu tego przecież nie powiem. A powinien wiedzieć, co czułam.

            --
            " Bierz od świata to, co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego ci dać nie
            chce. Natomiast prosić możesz zawsze "
            • 19.03.07, 13:10
              a dalej z nim jestes?
              • 19.03.07, 13:26
                ja jeszcze tego nie robiłem, ale bardzo podnieca mnie druga dziurka u kobiety.
                na razie bawimy się w paluszkowanie, i moja żona wreszcie przyznała, że to lubi
                [po długim czasie udawania, że nie...]. minetka z palcem w pupie jest boska ;p
              • 19.03.07, 13:38
                A i owszem, jestem...
                --
                " Bierz od świata to, co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego ci dać nie
                chce. Natomiast prosić możesz zawsze "
            • 20.03.07, 03:19
              To Ty dalej z nim jesteś????????!!!!
              Wiesz co, ja mam podobne doświadczenia, nie tylko z seksem analnym. Nie
              czytałam na razie innych wypowiedzi, bo to mnie poraziło, co napisałaś.
              Przecież ten człowiek ci robie niesamowitą krzywdę, której skutki odczujesz
              najsilnie za parę lat.. Tak było u mnie. Najpierw nie czułam nic. W ogóle długo
              nie czułam nic. A potem nagle okazało się, że mam różne kłopoty.. Nie będę
              opisywała, bo to nie temat tego forum. Też nie umiem odmawiać, też z matką
              kłopoty, podobna historia chyba. Też tak ulegałam..
              O rany.
              Dlaczego nazywasz najbliższą osobą na świecie kogoś, kto cię gwałcił?
              Retoryczne pytanie, bo odpowiedź znam.
              W każdym razie: jeśli zauważysz, że powtarzasz taki schemat, jeśli znowu
              wylądujesz w takim związku, zgłoś się na terapię. Wiem, kosztowne, ale warto
              zainwestować. Ja uskuteczniałam coś podobnego 20 lat, z różnymi osobami i nie z
              miłości.
              • 20.03.07, 03:22
                Charlotte, mogę napisać do Ciebie na maila?
                • 20.03.07, 04:33
                  Klucha...a wiesz, że nie dalej jak wczoraj czytałam Twoją historię. Czytałam
                  bardzo uważnie, z ogromną dozą empatii, ale i też chyba podświadomie wyczuwałam
                  jakieś podobieństwa.

                  Nie wiem, co powiedzieć...To wszystko nie jest takie proste, a publiczne forum
                  nie jest miejscem do analizy mojego wielowymiarowego związku. Ale wiesz co?
                  Dziękuję Ci za to co napisałaś. Chyba właśnie tego potrzebowałam.

                  Tak jak potrzebowałam usłyszeć od sprawcy tak po prostu, po ludzku -
                  przepraszam. Wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny.
                  I dziś to usłyszałam.

                  oczywiście, pisz do mnie na priva, jeżeli tylko masz ochotę.

                  trzymaj się ciepło:-)
                  --
                  " Bierz od świata to, co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego ci dać nie
                  chce. Natomiast prosić możesz zawsze "
          • 19.03.07, 19:42
            Hard-candy napisała:
            Ja nie jestem skłonna do poświęceń,
            > więc gdyby cokolwiek mnie bolało, czy powodowało dyskomfort w seksie, to na
            > pewno bym nie wyrażała na to zgody.

            Widzisz życie składa się z poświęceń. Jako matka poświęcasz swój czas dziecku,
            poświęcasz noce które mogłabyś spokojnie przespać bo to małe stworzonko cię
            potrzebuje. Myślę że z miłością też jest podobnie. Mój mąż w jakimś sensie
            poświęca swój czas który mógłby spożytkować na swoje przyjemności a idzie i
            myje mi samochód tylko dlatego,że ja tego nie znoszę a on chce mi sprawić
            przyjemność.Rozumiem założycielkę wątku,która chcąc sprawić mężowi przyjemność
            daje mu to co on uwielbia a dla niej akurat nie jest to ulubiony rodzaj
            seksu.Myślę że w jakimś sensie miłość na tym polega. Oczywiście nie popieram
            sytuacji w której kobieta absolutnie się nie zgadza na seks analny a partner ją
            do tego przymusza.To już jest w jakimś sensie przemoc seksualna. Ale jak sądzę
            autorka wątku o takiej sytuacji nie wspomina.
    • 19.03.07, 13:26
      kres_2 u mnie identico! Ale mam już patent i jest fajnie:)
      P.s. ale ludzie są zawistni i jacyś tacy zgorzkniali, nie rozumieją że jak
      lekko boli to nie to samo że facet bezwzględnie tobą rzuca na prawo i
      lewo,wyrywa włosy i ty się na to nie godzisz..phi ich sprawa!
      Pozdrawiam
      • 19.03.07, 16:27

        Tak, ludzie są szczególnie zawistni o seks analny ;)))

        mikucha napisała:

        >> P.s. ale ludzie są zawistni i jacyś tacy zgorzkniali, nie rozumieją że jak
        > lekko boli to nie to samo że facet bezwzględnie tobą rzuca na prawo i
        > lewo,wyrywa włosy i ty się na to nie godzisz..phi ich sprawa!
    • 19.03.07, 14:32
      czy namawiam swoja dziewczyne? oczywiscie, jest to zupelnie inny i rownie
      podniecajacy seks. polecam rowniez zabawe jezykiem :)

      do pan ktore boli (jakos tak bardziej) - albo wasi faceci nieumiejetnie
      podchodza do tematu albo tak na prawde wy nie chcecie tego robic.
    • 19.03.07, 16:18
      Tak, namawiam od dawna i bez odzewu.
      Jedyne co osiągnąłem, to pieszczoty dookoła słoneczka palcami.
      Nie potrafię w pełni wyjaśnić dlaczego namawiam. Być może dlatego:
      - bo to zakazany owoc, a ten kusi najbardziej
      - moja męska próżność zostałaby zaspokojona
      - świadomość, że "tam" jeszcze nie byłem jest dla mnie bardzo podniecająca i
      stresująca zarazem
      - ciągnie mnie do tego jakaś zwierzęca siła. Nie panuję nad tym, ale nigdy nie
      potrafiłbym tego zrobić bez, choćby częściowej, satysfakcji partnerki
      - to miejsce, u kobiet, jest wyjątkowo śliczne i nakręcające

      • 19.03.07, 17:19
        hej, mikucha!! a co to za patent?? zdradzisz??
        naprawdę nie jestem zadną ofiarą:)) jestem zdrowa psychicznie, pewna siebie, nie
        ulegam ludziom itd.:)) mam w tym i swój interes - polega on na tym, że mąż jest
        jeszcze bardziej za mną zalatany, szaleje za mną..ale głównie robię to dlatego
        ze bardzo go kocham i chwila dyskomfortu (aż tak bardzo to nie boli, nigdy nie
        krwawiłam itd) to coś co można chwile wytrzymac. Nie robicie czasem czegoś czego
        nie lubicie zeby drugiej osobie zrobić przyjemność?? np. mój mąż robi dla mnie
        lasagne, czego nienawidzi, ale wie, że ja to uwielbiam itd...
        • 19.03.07, 18:30
          szczęściarz z Twojego meza i z Ciebie :) dziwi mnie postawa niektorych
          forumowiczek ktore z nic w zyciu nie zrobilyby czegos zeby uszczesliwic swoja
          druga polowke
          • 19.03.07, 18:54
            Jest masa innych sposobów na "uszczęśliwianie swojej drugiej połówki". Poza tym
            dobrze by było wziąć pod uwagę to, że nie każdy nadaje się do seksu analnego
            (biernego), psychicznie, czy zdrowotnie. A jeszcze poza tym, to nie spotkałam
            żadnej kobiety, której by ten rodzaj seksu sprawiał przyjemność. Jasne, na pewno
            są takie na świecie, niemniej jednak większość się męczy "uszczęśliwiając drugą
            połówkę".

            Ciekawe do jakich poświęceń Ty jesteś zdolny w celu "uszczęśliwienia drugiej
            połówki".

            szablasty napisał:

            > szczęściarz z Twojego meza i z Ciebie :) dziwi mnie postawa niektorych
            > forumowiczek ktore z nic w zyciu nie zrobilyby czegos zeby uszczesliwic swoja
            > druga polowke
            • 19.03.07, 20:47
              hard-candy napisała:
              > Jest masa innych sposobów na "uszczęśliwianie swojej drugiej połówki". Pozatym
              > dobrze by było wziąć pod uwagę to, że nie każdy nadaje się do seksu analnego
              > (biernego), psychicznie, czy zdrowotnie. (...) A jeszcze poza tym, to nie
              > spotkałam żadnej kobiety, której by ten rodzaj seksu sprawiał przyjemność

              Większość to nawet wstydzi się pomyśleć o tym że może sprawiać przyjemność.

              Całkiem duża część żon wychodzi z założenia że jest w ogóle masa innych sposobów
              na "uszczęśliwianie swojej drugiej połówki" niż ten okropny seks, które je
              ogólnie "upokarza".
              Np robienie obiadków, śniadanek, wychowywanie dzieci... A on, wredny, cholerny
              niewdzięcznik łazi w złym humorze, odburkuje coś po nosem i zagląda na porno
              strony (no bo ze masturbuje sie to przez myśl im nie przejdzie).

              • 19.03.07, 21:01
                Sorry, ale teksty o obiadkach, śniadankach i wychowywaniu dzieci to sobie możesz
                darować w stosunku do mojej osoby, bo nie jestem typem takiej żonki i nie
                zamierzam taką być. Ja zresztą tylko pisałam o seksie analnym, więc po co to
                rozciągasz na całą sferę seksu ? To znaczy wiem, dlaczego - przemawia przez
                Ciebie poczucie krzywdy, ale może tak trochę umiaru ?



                your_and napisał:

                > Większość to nawet wstydzi się pomyśleć o tym że może sprawiać przyjemność.>
                > Całkiem duża część żon wychodzi z założenia że jest w ogóle masa innych
                sposobów> na "uszczęśliwianie swojej drugiej połówki" niż ten okropny seks,
                które je ogólnie "upokarza".
                > Np robienie obiadków, śniadanek, wychowywanie dzieci... A on, wredny, cholerny
                > niewdzięcznik łazi w złym humorze, odburkuje coś po nosem i zagląda na porno
                > strony (no bo ze masturbuje sie to przez myśl im nie przejdzie).
                • 19.03.07, 21:16
                  hard-candy napisała:
                  > Sorry, ale teksty o obiadkach, śniadankach i wychowywaniu dzieci to sobie możes
                  > darować w stosunku do mojej osoby, bo nie jestem typem takiej żonki i nie
                  > zamierzam taką być

                  Ty zawężasz to do seksu analnego, inne do seksu oralnego, jeszcze inne do seksu
                  w ogóle.
                  Ale filozofia jest ta sama: jest masa innych sposobów na "uszczęśliwianie swojej
                  drugiej połówki"

                  • 19.03.07, 21:41
                    słuchajcie, naprawde bez sensu się kłócić; każdy chyba wie co uszczęśliwia jego
                    tzw. połówkę i sam decyduje czy chce szczęśliwiać czy nie. Mojego męża
                    uszczęśliwia seks analny i to, że nikt od niego nic nie chce w czasie gdy ogląda
                    skoki naciarskie. Mogłabym mu zrobić obiad z 6 dań, masować stopy itd. ale zadna
                    z tych rzeczy nie daje mu takiej radości jak te dwie w/w. To tak jak postawić
                    rower przed kimś, kto chce jeździć na motorze:)Ja na 1 i 2 się zgadzam, mój
                    wybór. Bardzo spodobała mi się odpowiedź jakiejś osoby powyżej, ze pewne rzeczy
                    robi się dla ukochanych nie myśląc o sobie. Ja w czasie jak się kochamy nigdy w
                    nie myślałam, ze on mnie jakoś poniewiera, że jestem biedna, gwałcona itd - a
                    to pewnie dlatego, ze nigdy nie byłam do tego zmuszana, nigdy nie było tak, że
                    ja powiedziałam, ze nie a on we mnie tak wchodził..Więc chyba też chodzi o
                    podejście do pewnych rzeczy, jakąś wewnętrzną zgodę na to, zero zalu, pretensji,
                    jasna sytuacja i zdrowe podejście.
                  • 19.03.07, 22:14
                    Wybacz... nie udzielam się zbytnio na forum, ale często czytam i zauważyłam już
                    dawno, że z Twoich wypowiedzi wieje lekkim mizoginizmem. Rozumiem, zapewne
                    zostałeś skrzywdzony przez swoją kobietę brakiem seksu i tak dalej, ale
                    rozciąganie swojego zdania na jej temat na wszystkie kobiety jest grubą
                    przesadą. Poza tym nie rozumiem, jak można traktować odmowę seksu analnego, jako
                    świadomą krzywdę wyrządzaną partnerowi ? To znaczy, że jak facet marzy np. o
                    seksie grupowym, to mam się na niego zgodzić ?
                    Zdaję sobie sprawę, że gadamy o tym samym z zupełnie innej perspektywy, dlatego
                    nie możemy się dogadać.


                    your_and napisał:

                    > Ale filozofia jest ta sama: jest masa innych sposobów na "uszczęśliwianie swoje
                    > j
                    > drugiej połówki"
                    • 19.03.07, 23:37
                      hard-candy napisała:
                      > Wybacz... nie udzielam się zbytnio na forum, ale często czytam i zauważyłamjuż
                      > dawno, że z Twoich wypowiedzi wieje lekkim mizoginizmem.

                      Dlatego że zamiast wspierać emocjonalnie wykładam męski punkt widzenia?
                      Oczywiście uważam że należy nieraz dosadnie żeby zwrócić uwagę na pewne mechanizmy.

                      > Rozumiem, zapewne
                      > zostałeś skrzywdzony przez swoją kobietę brakiem seksu i tak dalej,

                      Pozory mylą :)

                      >Poza tym nie rozumiem, jak można traktować odmowę seksu analnego, jak o
                      > świadomą krzywdę wyrządzaną partnerowi?(...)To znaczy, że jak facet marzy np.
                      > o seksie grupowym, to mam się na niego zgodzić ?

                      Jest różnica pomiędzy zrozumieniem potrzeb partnera, otwarciem na nie, a ich
                      akceptacją i realizacją. Ty ucinasz dyskusję już na samym początku "są lepsze
                      sposoby na uszczęśliwienie". Nie dopuszczasz do myśli faktu że właśnie może to
                      jest tym sposobem. Zakładasz że wiesz lepiej od niego samego co jest sposobem na
                      uszczęśliwienie. To niebezpieczna ale i częsta tendencja, blokująca komunikację
                      i na to chciałem Ci zwrócić uwagę.
            • 19.03.07, 21:38
              Jestem zdolny zrobic na prawde wiele zeby uszczesliwic moja ukochana. Wiem ze
              nie poprosi mnie o nic na co bym sie nigdy nie zgodzil. Jesli ona bedzie dzieki
              temu szczesliwa a mi sie krzywda nie stanie to nie widze problemu.

              Widzisz, Ty nie znasz zadnej babki ktorej sprawialo by to przyjemnosc, ja znam
              ich wiele, niektore same naklonily swoich facetow do tego i nikomu sie krzywda
              nie stala.

              Nie mierz innych wlasna miarą.
              • 19.03.07, 22:18
                Jeju, ludzie. Przecież w którejś wypowiedzi w tym watku wyraźnie napisałam, że
                nie ma nic złego w żadnych praktykach seksulanych, pod warunkiem, że sprawiają
                one przyjemność OBYDWU stronom. Wierzę też, że są takie kobiety, którym to
                sprawia przyjemność, napisałam przecież wyraźnie ! Dobierajcie się więc z
                takimi, co lubią.


                szablasty napisał:

                > Jestem zdolny zrobic na prawde wiele zeby uszczesliwic moja ukochana. Wiem ze
                > nie poprosi mnie o nic na co bym sie nigdy nie zgodzil. Jesli ona bedzie dzieki
                > temu szczesliwa a mi sie krzywda nie stanie to nie widze problemu.
                >
                > Widzisz, Ty nie znasz zadnej babki ktorej sprawialo by to przyjemnosc, ja znam
                > ich wiele, niektore same naklonily swoich facetow do tego i nikomu sie krzywda
                > nie stala.
                >
                > Nie mierz innych wlasna miarą.
    • 19.03.07, 22:54
      Taki stosunek, to niesamowite przeżycie dla kobiety /piszę z jej punktu
      widzenia/, ale musi przebiegać naprawdę świdomie w początkowej fazie -poźniej
      raczej sie nie da/ - jezeli partner czyta sygnały płynące z ciała kobiety -
      dokładnie wie co robic, by nie bolało , a było przepięknie ...i naprawdę jest
      to przyjmne
      • 19.03.07, 23:53
        jako laska powiem tak, uwielbiam jak on moja anal dziurke lize :)))) czasem
        wilgotny paluszek, ale nic wiecej :DDDD
        • 20.03.07, 03:38
          Jeśli ktoś czegoś w seksie nie chce robić, to nie robi i nie wolno go do tego
          zmuszać. Mówienie, że "ach, odmawiasz mi seksu analnego i przez to mnie
          unieszczęśliwasz" to zwykły szantaż. Ubieracie w ładne słowa coś, co jest
          ohydne. Nie seks analny jest ohydny, tylko takie gadanie. "Nie chce seksu
          analnego, to nie chce uszczęśliwić swojej drugiej połówki". Ja pier..ę. Seks to
          jest naprawdę bardzo delikatna sprawa. Jeśli jakaś kobieta się na to decyduje,
          ok. Ale jeśli nie, to nie ma co jej w ten sposób szantażować.
          Ja seks analny właściwie lubie, ale raz się przy nim pos..łam i teraz mam uraz.
          Mój partner zresztą też.
          A mój kot robił ostatnio kupę, długo nie mógł zrobić, napiął się i cały
          zwieracz wyszedł mu na zewnątrz.
          I trzeba było mu go wkładać operacyjnie.
    • 20.03.07, 09:15
      www.seksanalny.com/index/

      • 20.03.07, 09:47
        Ja na początkunie byłam przekonana do seksu analnego ale wszystkiego trzeba w
        życiu spróbować. No i spróbowałąm i szczerze mówiąc to poprostu to uwielbiam.
        Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z tego że seks analny moze mi sprawić taką
        przyjemność. Polecam do tego intymny żel nawilżający DUREXA:)
    • 20.03.07, 09:31
      Mó mąż to uwielbia, mnie zresztą też sprawia to przyjemność, więc czasem mu pozwalam:):) Podoba mi się to, że do niczego mnie nie zmusza i stara się być bardzo delikatny.
    • 20.03.07, 13:11
      hard -candy napisała:
      "A jeszcze poza tym, to nie spotkałam
      żadnej kobiety, której by ten rodzaj seksu sprawiał przyjemność."

      Najsilniejszy orgazm jaki w życiu przeżyłam miał miejsce właśnie podczas tej
      formy seksu. Jak się potem okazało, nie był to jednorazowy przypadek, skutek
      lepszego dnia, większego podniecenia, itp. sprawdziłam to potem, że to właśnie
      taka stymulacja daje mi ogromną rozkosz.

      Co do reszty, to stosuję z dużym umiarem ze względu na możliwe skutki uboczne.
      Czyli jest to forma stosowana okazjonalnie, raz na jakiś czas.
      • 20.03.07, 15:35
        Dobierajcie się więc z
        takimi, co lubią.

        Widzisz, nie zawsze to jest możliwe. Na początku mojego małżeństwa nie lubiłam
        tego,odczuwałam lekki ból, ale przede wszystkim mentalnie czułam się
        jak "dziwka" kiedy to robiłm (takie pruderyjne wychowanie). Tylko dzięki
        wielkiej delikatności mojego męża, cierpliwości i naprawdę powolnego
        wprowadzania mnie w świat tego seksu mogę diś powiedzieć że bardzo to lubię.Mąż
        nauczył mnie że można się bardzo szanować uprawiająć nawet "wyuzdany" w
        mniemaniu niektórych osób seks. Jak widzisz nie zawsze da się przewidzieć czy
        dana osoba będzie lubiła seks analny czy nie. Wszystko zależy od tego w jaki
        sposób partner próbuje wprowadzić cię w ten rodzaj seksu.
    • 20.03.07, 17:05
      Z pewnego przejrzanego kiedyś artykułu na ten temat:

      1. Czy seks analny to perwersja? Tak - jeśli wyznajemy moralność katolicką (...)

      Seksuolodzy i psycholodzy nie oceniają stosunków analnych z moralnego punktu
      widzenia, dla nich to po prostu seksualna gra służąca większej ekscytacji
      erotycznej. Zniechęcają do niej, jeśli widzą, że kierujemy się motywacją typu:
      inni to robią, to ja też. Zachęcają natomiast długoletnie pary, których
      pożądanie osłabło i które poszukują nowych, silniejszych podniet.

      2. Dlaczego mężczyźni tak to lubią?

      Nie ma w tym żadnej podniecającej tajemnicy. "Odbyt jest po prostu węższy od
      pochwy, więc dla mężczyzny wrażenia podczas stosunku są silniejsze - tłumaczy
      Andrzej Depko, seksuolog. - Ale z moich obserwacji wynika, że przede wszystkim
      mężczyzn podnieca różnorodność: większości nie chodzi o to, że akt analny jest
      wyjątkowo przyjemny, lecz że robią coś nowego, trochę zakazanego i
      ekscytującego".

      Całość
      kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/perwersja,882926,
      • 20.03.07, 21:35
        Dla mnie seks analny nie jest żadną perwersją, tylko po prostu nie chciałabym za
        ileś tam lat odwiedzać proktologa częściej niż mi się podoba ;)

        • 21.03.07, 09:47
          >Dla mnie seks analny nie jest żadną perwersją, tylko po prostu nie chciałabym z
          > a ileś tam lat odwiedzać proktologa częściej niż mi się podoba ;)

          Ty proktologa a inni psychiatre lub kolko przyjaciol radia maryja.
          • 21.03.07, 10:46
            Jasne, najwygodniej wszystkich wrzucić do jednego wora. Świetna analogia - nie
            chcesz uprawiać seksu analnego, to jesteś moher. Brawo !

            woitec100 napisał:

            > Ty proktologa a inni psychiatre lub kolko przyjaciol radia maryja.
            • 21.03.07, 11:48
              hard-candy napisała:
              > Jasne, najwygodniej wszystkich wrzucić do jednego wora. Świetna analogia -nie
              > chcesz uprawiać seksu analnego, to jesteś moher. Brawo !

              Najpierw sama zamiast napisać: nie lubię, nie przekonuje mnie to, posługujesz
              się stereotypami i dyskredytujesz s.a. piszesz że są lepsze metody na
              uszczęśliwianie, nie znasz kobiet które to lubią, kończy sie to proktologiem, a
              potem dziwisz się że ktoś cie stereotypowo z takimi stereotypami
              zakwalifikował :)
              • 21.03.07, 12:16
                Bo wiem, że nie tylko mnie to nie przekonuje i że nie jest to obojętne dla
                zdrowia - to nie stereotypy, a samo życie :) W sumie, to w ogóle nie powinnam
                wdawać się w dyskusje na ten temat, bo jest on chyba równie drażliwy, co temat
                aborcji. Kajam się i znikam :)


                your_and napisał:

                > Najpierw sama zamiast napisać: nie lubię, nie przekonuje mnie to, posługujesz
                > się stereotypami i dyskredytujesz s.a. piszesz że są lepsze metody na
                > uszczęśliwianie, nie znasz kobiet które to lubią, kończy sie to proktologiem,
                a
                >
                > potem dziwisz się że ktoś cie stereotypowo z takimi stereotypami
                > zakwalifikował :)
    • 21.03.07, 09:55
      ja tam bym nie dał sobie...
    • 21.03.07, 13:09
      Wiele, wiele informacji podanych w kulturalny i rzeczowy sposób na tej stronie:
      republika.pl/sexanalny/kobiety.html
      W dużym skrócie: wystarczy dbać o higienę i dobierać odpowiedni moment, warto
      też trochę "potrenować" paluszkami (wcześniejszymi razy oraz tego wieczoru)
      oswajając się wspólnie z tą zabawą. Ogromnie pomocne są żele nawilżające(!).
      Najważniejsze jest zaś nastawienie psychiczne dziewczyny (podniecenie
      wcześniejszymi pieszczotami i odprężenie zamiast zaciskania mięśni) oraz takt i
      delikatność partnera, a wreszcie ostatni składnik: zaufanie, akceptacja swych
      ciał i podejście do tego doświadczenia na luzie, nieco na wesoło :)
      Pozdrawiam i jeszcze raz polecam ciekawą (długą) lekturę z linku
    • 21.03.07, 13:23
      sexanalny.republika.pl/kobiety.html
      Nie wiem czemu link się nie podświetla - w każdym razie po przeklejeniu w pasek
      adresów oba podane są poprawne.
      Więcej już nie "spamuję" ;)
      Sam seks jest cudowny, jeśli oboje słuchają się także w łóżku, potrafią otwarcie
      rozmawiać o pragnieniach i nie uznają przymusu.
      pozdrawiam! :-)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.