• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Szerokosc pochwy

  • 18.05.07, 12:54
    Zakladam ten watek sprowokowana przesmieszna opowiescia avide
    (watku "najgorszy seks") o zbyt ciasnej partnerce-dziewicy w ktora nie dalo
    sie nijak wejsc ;-)

    Pamietam ze ja jako dziewica mialam podobny problem - moj partner nie mogl we
    mnie wejsc, miesiacami probowalismy i robilismy przymiarki zanim sie w koncu
    z wielkim trudem udalo ;-))
    Teraz zas, po kilkunastu latach, moj aktualny partner nie ma z tym
    najmniejszych problemow - opowiadal mi natomiast o pewnej swojej eks, ktora
    byla tak szeroka, ze ciezko bylo mu w niej dojsc ;-)

    No wiec jak to jest z tymi rozmiarami, panowie?
    Czy rzeczywiscie kobiety az tak sie roznia ta szerokoscia cipki? I od czego
    to zalezy? Kwestia anatomii czy bujnosci zycia seksualnego? Na zasadzie :
    mloda to ciasna, a im starsza (i duzo wspolzyjaca) tym bardziej rozepchana?
    Im dalej w las tym gorzej?

    Zwlaszcza interesuje mnie zdanie panow, ktorzy mieli okazje przespac sie z
    dziewica i byli z nia potem przez jakis czas, tak ze mogli obserwowac jak
    ewoluuje szerokosc jej pochwy przez lata wspolzycia ;-))

    No i kwestia, ktora w tej chwili dosc powanie mnie nurtuje. Mianowicie jak
    szerokosc kobiecej cipki ewoluuje po porodzie? Bardzo chcialabym miec
    dziecko, zaczynamy cos tam z mezem ewentualnie planowac, ALE czasami mysle o
    tym jak to wplynie potem na nasze zycie seksualne od strony....hmmmm moich
    poporodowych rozmiarow ;-)Zastanawiam sie nad tym w kontekscie licznych
    forumowych postow dziewczyn, ktorych partnerzy stracili ochote na wpolzycie
    po urodzeniu dziecka? Moze ma to jakis zwiazek z ich rozmiarami?

    Reasumujac : jaka jest roznica w czuciu kobiety ktora nie rodzila i takiej,
    przez ktorej pochwe przewinal sie slusznych rozmiarow bobas? Albo dwa?

    Strasznie duzo tych pytan, ale podzielcie sie, Panowie swoimi
    spostrzezeniami...

    Edytor zaawansowany
    • 18.05.07, 12:59
      Odnośnie rozmiarów pochwy po porodzie... Jako że nie tak dawno rodziłam, więc
      jak jeszcze kiedyś uda mi się "poseksić" z szanownym małżonkiem, chętnie Ci
      odpowiem :)
      • 18.05.07, 13:08
        No wlasnie :-) zdanie Pan tez mnie bardzo interesuje. Czy urodziwszy dziecko
        nie czuje sie gorzej penisa w pochwie - w porownaniu do tego co bylo przed?
        • 18.05.07, 13:21
          To moze powiem cos ze swojego doswiadczenia.Dziecko urodzilam dosc pozno bo
          majac 34 lata.Nie bylo jakos wyjatkowo duze, srednia waga i dlugosc. Jednak
          teraz to mam "studnie";(.I dlatego tak jak juz tu pewien pan napisal...gdybym
          mogla cofnac czas to tylko cesarka. Bolu mniej i dalsze wspolzycie bez zmian.
          Myslalam, ze moze moj wiek mial cos wspolnego z takim rozciagnieciem, ze moze
          miesnie juz nie takie elastyczne...ale chyba jednak to nie to.Wszystko teraz
          jest inne:(
          • 18.05.07, 15:33
            marzenabo napisała:

            > To moze powiem cos ze swojego doswiadczenia.Dziecko urodzilam dosc pozno bo
            > majac 34 lata.Nie bylo jakos wyjatkowo duze, srednia waga i dlugosc. Jednak
            > teraz to mam "studnie";(.I dlatego tak jak juz tu pewien pan napisal...gdybym
            > mogla cofnac czas to tylko cesarka. Bolu mniej i dalsze wspolzycie bez zmian.
            > Myslalam, ze moze moj wiek mial cos wspolnego z takim rozciagnieciem, ze moze
            > miesnie juz nie takie elastyczne...ale chyba jednak to nie to.Wszystko teraz
            > jest inne:(


            Urodzilam troje dzieci, i studni nie mam. Szerokosc taka sama jak i przed. Maz
            tez potwierdza.

            Pozdr.

            --
            We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
    • 18.05.07, 13:14
      Glamour nie będę Ci może opowiadał o swoich doświadczeniach z kobietami bo nie
      mam tyle czasu.. ale opowiem Ci jeden bardzo istotny fakt, który kiedyś
      wyczytałem... Myślę, że autentyczny bo niektórzy panowie rzeczywiście lubią
      kiedy jest ciasno i można szybko i przyjemnie dojść ;)
      Otóż pewnien pan poznał kobietę sowjego życia.... miała jedną wspaniałą dla
      niego cechę była wyjątkowo wąska ;)
      Ponieważ z innymi kobietami nie było mu tak dobrze - potrzebował stosować różne
      pozycje i podjąć dużo starań żeby było przyjemnie, więc on zażyczył sobie w
      kontrakcie małżeńskim, że pani ta ewentualne dzieci urodzi tylko i wyłącznie za
      pomocą cesarki bo w innym przypadku nie zgadza się na dzieci...
      Niestety ale jest tak, że po narodzinach bobasa jak się taki spory przeciśnie
      to to i owo się rozluźnia i już nie jest tak komfortowo jak przed tem ale to
      generalnie większości facetom nie przeszkadza ......
      • 18.05.07, 13:28
        Mam opory by uwierzyć w Pańską opowieść do końca :-)

        Po pierwsze - po porodzie można sobie dziurkę jeszcze bardziej zwęzić.
        Za to cesarka niestety zmienia pare rzeczy, które mogą zmniejszyć komfort
        współzycia.
        Po drugie - w czasie podniecenia, każda kobieta się rozszerza. Zwęża się zaś w
        trakcie orgazmu.

        Po trzecie - z historii opowiadanych mi przez same Panie wynika, że faktycznie
        liczy się szerokość - ale nie dziurki ale penisa. Każda kobieta rozszerza się w
        trakcie podniecenia i dostosowuje się do rozmiarów penisa. Jedyny feler, to
        kobiety które rodziły i zostaly zaszyte źle. Ale i to można naprawić w trakcie
        ars amandi.
        Mało tego, spotkałem kobietę, której chirurg zrobił prezent - w postaci takiego
        zszycia, że jej p-kt G znalazł się bliżej wejścia do dziurki i kobieta miała
        wiecej orgazmów i byly one intensywne niż normalnie.

        Natomiast faktycznie są Panowie, którzy lubią ciasno. Ale z różnych źródeł
        wiem, że oni mają po prostu wąskie fujareczki stąd ich pogoń za dziewicami i
        kobietami, któe nierodziły. Tak więc jestem w stanie zorzumieć Twojego kolegę...

        --
        Pozdrawiam

        Blog mężczyzny
        • 18.05.07, 14:05
          To co napisałem nie mogę w żaden sposób poprzeć bo jest to coś co sam kiedyś
          przeczytałem a teraz mi się przypomniało więc zamieściłem
          Ale z doświadczenia z jedną ze swoich partnerek mogę z czystym sumieniem
          powiedzieć, że po połogu była/jest nieco luźniejsza... i jest to fakt ;)
          A wszyscy doświadczeni faceci raczej powinni wiedzieć, że jeśli kobieta nie
          jest właściwie pobudzona to nie ma co wciskać rzeczywiście nie wejdzie o ile
          ona wogóle dopuści do wciskania sprzętu kiedy nie jest wystarczająco
          wilgotna... zwyczajnie ja to boli.....
          • 18.05.07, 14:09
            w sprawie wciskania na siłę :-) i wbrew...

            A co do kwestii luzu po porodzie - nie da się ukryć, że niektorzy
            chirurdzy to rzeźnicy i potrawfią tak zszyć kobietę, że można tam nawet swoją
            głowe wsadzić. Ale zdarzają się prawdziwi artyści, którzy
            wykorzystując fakt porodu, mogą Pani wiele rzeczy w tym rejonie
            nawet poprawić, dlatego i Panom (ojcom) i Paniom (mamom) mogę tylko doradzić,
            by dobrali właściwego chirurga do zszywania. :-)
            --
            Pozdrawiam

            Blog mężczyzny
            • 18.05.07, 15:36
              glosatorr napisał:

              > w sprawie wciskania na siłę :-) i wbrew...
              >
              > A co do kwestii luzu po porodzie - nie da się ukryć, że niektorzy
              > chirurdzy to rzeźnicy i potrawfią tak zszyć kobietę, że można tam nawet swoją
              > głowe wsadzić. Ale zdarzają się prawdziwi artyści, którzy
              > wykorzystując fakt porodu, mogą Pani wiele rzeczy w tym rejonie
              > nawet poprawić, dlatego i Panom (ojcom) i Paniom (mamom) mogę tylko doradzić,
              > by dobrali właściwego chirurga do zszywania. :-)


              Glowe wsadzic, oj chlopy alez wy macie wyobraznie :o)
              Kobiete po pordzie zszywa ginekolog.

              Pozdr.
              --
              We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
              • 18.05.07, 20:25
                ma.pi napisała:

                > Glowe wsadzic, oj chlopy alez wy macie wyobraznie :o)
                > Kobiete po pordzie zszywa ginekolog.
                >
                > Pozdr.

                To nie jest kwestia wyobraźni :-)
                W swoim czasie krążył po sieci film, jak to facet robił kobiecie.
                Widziałem więc nie fantazjuję - jak znajdę - pozostawię linka :)))



                --
                Pozdrawiam

                Blog mężczyzny
              • 18.05.07, 20:30
                Ma.pi - byś nie pomyślała, że to niemożliwe.

                Od razu mówię: Tylko dla dorosłych i to o mocnych nerwach

                kaktuz.net/media/kaktuz.com_headinpussy.wmv
                --
                Pozdrawiam

                Blog mężczyzny
                • 18.05.07, 22:12
                  I pomyśleć, że wiele kobiet ma problemy z urodzeniem maleńskiego dziecka :-/
        • 21.05.07, 20:53
          glosatorr napisał:

          > Mam opory by uwierzyć w Pańską opowieść do końca :-)
          >
          > Po pierwsze - po porodzie można sobie dziurkę jeszcze bardziej zwęzić.
          > Za to cesarka niestety zmienia pare rzeczy, które mogą zmniejszyć komfort
          > współzycia.
          > Mam pytanie - co mianowicie powoduje cesarka ze zminiejsza komfort
          wspołzycia - bardzo mnie to zainteresowało?
    • 18.05.07, 13:19
      glamourous napisała:


      >
      > No wiec jak to jest z tymi rozmiarami, panowie?

      A róznie jest. Ja może w jednym jestem do tylu nie miałem
      nigdy do czynienia z dziewicą.
      Ale "tam" Panie się różnicie, ale i Panowie muszą nie tylko o tym pamiętać.
      Problem w tym, że Wasza anatomia jest taka, że tylko w przypadku Waszego
      głebokiego rozluźnienia, podniecenia, Wasze wejście jaskini rozkoszy się
      poszerza. Bez tego podniecenia, nawet wieloródka jest za ciasna a nie bedąc
      podniecona dostatecznie, będzie jeszcze sucha, to i nic nie pomoże, nawet
      wciskanie na siłę paluchów.
      Wiele więc zależy od techniki, czyli od m.in. pieszczot w czasie gry wstępnej.
      Jak się doprowadzi kobietę (niezależnie w jakim wieku czy waską czy szeroką)
      do stanu podniecenia - to wszystko w Was drogie Panie wejdzie. Przecież każda z
      Was rodziła bądź będzie rodzić i pomyślcie, że każda z Was jest przygotowana,
      by przez Waszą "dziurkę" przeszedł obywatel świata, z głowa wielkości piłki do
      ręcznej :-)

      > Czy rzeczywiscie kobiety az tak sie roznia ta szerokoscia cipki?

      Różnią się wieloma rzeczami ale jeśli chodzi o wielkość, kształt, głębokość
      różnice są niewielkie.

      > I od czego
      > to zalezy?

      Od anatomii, przebytych chorób, zabiegów, czy kobieta była wcześniej u
      ginekologa, czy rodziła.

      > Kwestia anatomii czy bujnosci zycia seksualnego? Na zasadzie :
      > mloda to ciasna, a im starsza (i duzo wspolzyjaca) tym bardziej rozepchana?

      A tu nie - nie zależy to zupelnie od wieku.
      Jeśli już to w pierwszej kolejności zależy to od tego czy rodziła i czy miała
      dobrego położnika-chirurga, który ją zszywal. Większość Pań przy okazji porodu
      ma możliwość wybrać, czy chce być zaszyta ciasno czy szeroko.
      I są Panie, które rodzily wielokrotnie, a ich Muszelki sa ciasne jak u
      dziewicy :-) Wielu niedouczonych Panów może być w tej materii wiele zaskoczenia.

      Pochwa zmienia swoją wielkosć - w zależności od stanu podniecenia.
      Weście do pochwy otwiera się, kiedy kobieta się podnieca. Krew napływa do warg
      większych, potem mniejszych i otwiera kobietą na współzycie. Pieszczoty
      powodują wydzielenie się śluzu - kiedy jesteście Panie podniecone czujecie że
      coś w Was plynie, prawda?

      Inną sprawą jest, że Panowie zwracają uwagę często (Panie też) na długość.
      Ale zapominają o szerokości. I tu pojawia się problem - że generalnie Wy
      jesteście w stanie się rozszerzyć i przyjąć prawie każdego penisa, ale nie
      każdy penis może w Was wejść w kazdym momencie.

      W wyniku gry wstępnej (będe powtarzał, że trzeba na niej trochę się znać, bo
      bez niej czasami możecie Panie bardzo cierpiec, albo nawet nie odczuwac
      satysfakcji) facet może Wam dziurkę powiększyć. Tak więc nie wiem ale problem z
      trudnością wejścia w kobiete z błoną dziewiczą nie dotyczy szerokości Waszych
      szparek, ale twardością błony dziewiczej. Wiem, że są przypadki, kiedy nie da
      się po porostu wejść w dziewicę i potrzebna jest interewncja ginekologa, który
      przecina błonę dziewiczą. Błona dziewicza jest zwykle latwa do przebicia, ale
      są kobiety, gdzie ich błona jest grubsza i prawie całkowicie zrośnięta (bez
      dziurki w środku). Wtedy rzeczywiście można mieć trudność.
      Tak na marginesie, jeśli czytają mnie jeszcze dziwice - jeśli nie chcecie aby
      Was bolało, podłużcie sobie w trakcie pierwszego współzycia pod pupę walek,
      albo parę poduszek, byście mialy wejście do pochwy wyżej nieco niż reszta
      waszego ciala. I na pierwszy raz wybierzcie pozycję ala misjonarską (Pani leży,
      Pan klęczy miedzy jej kolanami) - wtedy mnie boli i krwawienie nie jest takie
      duże. Poza tym pamietajcie - na suchego nawet Strażak nie poradzi.
      Jeśli więc nie ma podniecenia, Pani jest sucha - stosujcie lubrikanty.
      To tak na marginesie - bo jak Pani nie jest podniecona, to kochanek jest do
      d... albo się źle dobraliście albo Pani ma opory.

      > Im dalej w las tym gorzej?
      >
      Nie - nic z tego. Tu trzeba naprawdę pamietać o jednym.
      Wasza Pochwa ma jakieś 10 cm głębkości. W trakcie narastania podniecenia, robi
      się szersza, wejście do pochwy się otwiera i rozszerza, w trakcie orgazmu
      kurczy się. Scianki pochwy są rozciagliwe, ale jak ktoś ma bardzo długiego
      penisa, może wam potłuc tylna ściankę pochwy i będzie to bardzo dla Was bolesne
      doznanie. Ważne jest by mężczyzna wiedział jak ma postępować gdy ma dłuższego
      niż średnia europejska albo ma szerszego.
      To na nim spoczywa obowiązek dopasowania swojego postepowania do Was.
      A Wy się zawsze dopasujecie - niezależnie czy rodziłyście czy nie,.
      W przypadku Pań bywa, że były źle zszyte po urodzeniu i są za szerokie.
      Ale oi to można naprawić dając kobiecie i sobie wiele radości we dwoje - jeśli
      wie się jak to się robi.

      > Zwlaszcza interesuje mnie zdanie panow, ktorzy mieli okazje przespac sie z
      > dziewica i byli z nia potem przez jakis czas, tak ze mogli obserwowac jak
      > ewoluuje szerokosc jej pochwy przez lata wspolzycia ;-))
      >
      Nie mialem okazji - ale znam anatomię. A może się w czymś pomylilem?

      > No i kwestia, ktora w tej chwili dosc powanie mnie nurtuje. Mianowicie jak
      > szerokosc kobiecej cipki ewoluuje po porodzie?

      Nie ewoluuje wogóle - za to jak sie miało fatalnego ginekologa- to może po
      prostu źle zszyć - albo za wąsko albo za szeroko.

      >Bardzo chcialabym miec
      > dziecko, zaczynamy cos tam z mezem ewentualnie planowac, ALE czasami mysle o
      > tym jak to wplynie potem na nasze zycie seksualne od strony....hmmmm moich
      > poporodowych rozmiarow ;-)

      Nie wpłynie w żaden sposób jeśli lekarzowi nie powiesz przed porodem jak chcesz
      być zszyta. Powinien o to zadbac lekarz sam, pytając się - ale po prostu trzeba
      być przewidującycm, może być zamieszanie, wiec lepiej przed powiedziec
      lekarzowi albo przygotowac dla niego list, w którym powiesz, że chcesz być
      szyta na 1, 2 lub 3 palce - i on bedzie wiedział.

      >Zastanawiam sie nad tym w kontekscie licznych
      > forumowych postow dziewczyn, ktorych partnerzy stracili ochote na wpolzycie
      > po urodzeniu dziecka?

      Utrata na ochotę wspołzycia po porodzie nie wynika ze zmian anatomicznych.

      > Moze ma to jakis zwiazek z ich rozmiarami?
      >
      Żadnego

      > Reasumujac : jaka jest roznica w czuciu kobiety ktora nie rodzila i takiej,
      > przez ktorej pochwe przewinal sie slusznych rozmiarow bobas? Albo dwa?
      >
      Żadnej róznicy z powodu wielkości nie ma, jeśli kobietę zszył ludzki i normalny
      chirurg a nie jakiś zwolennik fistingu!

      > Strasznie duzo tych pytan, ale podzielcie sie, Panowie swoimi
      > spostrzezeniami...
      >
      Mam nadzieję, że jakos pomogłem. A może coś pokręciłem?



      --
      Pozdrawiam

      Blog mężczyzny
      • 18.05.07, 13:29
        czytając Cię mam czasami wrażenie ze jesteś kobietą...
        • 18.05.07, 13:45
          Ale nie jestem. Czy to coś zmienia?
          Jestem mężczyzną. Ale i w to tez można nie uwierzyć.
          No coż... toz to sieć przecie ;)))

          --
          Pozdrawiam

          Blog mężczyzny
        • 18.05.07, 17:23
          zebroadama1 napisała:

          > czytając Cię mam czasami wrażenie ze jesteś kobietą...

          Jesli masz takie wrazenie, to z pewnoscia jestes mezczyzną ;)

          --
          Trzydziestoletnia - Joanna
          • 18.05.07, 21:37
            Najlepszy tekst jaki ostatnio gdziekolwiek czytałem.
            Pani Trzydziestoletnia, chylę głęboko czoło z pełnym szacunkiem dla bystrości
            Pani odpowiedzi. :-)
            --
            Pozdrawiam

            Blog mężczyzny
      • 18.05.07, 14:53
        glosatorr napisał:


        > Żadnej róznicy z powodu wielkości nie ma, jeśli kobietę zszył ludzki i
        normalny
        >
        > chirurg a nie jakiś zwolennik fistingu!


        ;-))))))))))
        Juz teraz wiem, ze pierwszym pytaniem jakie zadam lekarzowi kiedy trafie na
        porodowke bedzie "Panie doktorze, czy lubi Pan fisting?"
        • 18.05.07, 15:39
          glamourous napisała:

          > glosatorr napisał:
          >
          >
          > > Żadnej róznicy z powodu wielkości nie ma, jeśli kobietę zszył ludzki i
          > normalny
          > >
          > > chirurg a nie jakiś zwolennik fistingu!
          >
          >
          > ;-))))))))))
          > Juz teraz wiem, ze pierwszym pytaniem jakie zadam lekarzowi kiedy trafie na
          > porodowke bedzie "Panie doktorze, czy lubi Pan fisting?"

          Cos panowie z tego watku nie bardzo maja chyba pojecie o rodzeniu :o), bo
          odnosze wrazenie, ze im sie wydaje, ze po kazdym porodzie kobiete trzeba
          zszywac.

          Pozdr.
          --
          We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
          • 18.05.07, 15:50
            > odnosze wrazenie, ze im sie wydaje, ze po kazdym porodzie kobiete trzeba
            > zszywac.

            to tylko wrażenie


            --
            Pozdrawiam

            Blog mężczyzny
          • 18.05.07, 16:02
            a nie trzeba?
            • 18.05.07, 17:30
              > a nie trzeba?

              nie, ale w Polsce robi się to niemal standardowo, rzekomo w trosce o uniknięcie
              pęknieć,
              jeśli się dobrze przygotujesz i będziesz z profesjonalną położną, która w
              trakcie się tym zajmie, to można uniknąć i pęknięcia i cięcia

              glam, poczytaj sobie fora ciążowe, ale nie martw się na zapas, z tego co
              piszesz wynika że jesteś atrakcyjną, pewną siebie kobietą, i tak pewnie
              zostanie, nawet jesli pojawią się jakieś naturalne konsekwencje zostania matką,

              z tego co się czyta na forum dla rodziców, to gorsze skutki dla współżycia po
              narodzinach dziecka ma zaciągnięcie męża wbrew niemu na porodówkę, niż kilka
              rozstępów tu czy tam,
          • 18.05.07, 22:47
            ma.pi napisała:


            > Cos panowie z tego watku nie bardzo maja chyba pojecie o rodzeniu :o), bo
            > odnosze wrazenie, ze im sie wydaje, ze po kazdym porodzie kobiete trzeba
            > zszywac.
            >
            > Pozdr.

            Może ja nie zdaję sobie sprawę (byłem przy dwóch porodach - oba wiązały się z
            nacięciem i szyciem) ale z mojej wiedzy wynika, że dzisiaj większość przypadków
            to szycia. Tak więc brak nacięcia jest wyjątkiem - no tak przynajmniej ja wiem.
            No ja nie rodziłem ;))) mnie nie cieli :)))
            Miłego weekendu

            --
            Pozdrawiam

            Blog mężczyzny
      • 18.05.07, 17:34
        glosatorr napisał:

        > (..)Większość Pań przy okazji porodu
        > ma możliwość wybrać, czy chce być zaszyta ciasno czy szeroko.

        Pierwsze slysze. Drogie panie, jak to jest z tym wyborem zaszycia? Fakt?

        > (..)Pieszczoty
        > powodują wydzielenie się śluzu - kiedy jesteście Panie podniecone czujecie że
        > coś w Was plynie, prawda?

        Tak, rzeka milosci i ocean szczescia ;)

        Ja tam nie czuje, ze 'cos plynie', powiedzialabym raczej, ze pulsuje (sprawa ukrwienia).

        > Tak na marginesie, jeśli czytają mnie jeszcze dziwice

        Dziewice tutaj? To faktycznie bylby wielki problem brakoseksowy w malzenstwie.

        > (..)podłużcie sobie w trakcie pierwszego współzycia pod pupę walek (..)
        > wtedy mnie boli i krwawienie nie jest takie duże.

        Chyba nie o to chodzi, ze mniej boli, ale o to, ze blona jest wtedy bardziej napieta i latwiej ją przebic. Bedzie szybciej, co nie znaczy ze mniej bolesnie. A krwawienie z reguly i tak nie jest duze.

        --
        Trzydziestoletnia - Joanna
    • 18.05.07, 13:20
      przedstawiłas bardzo ciekawe spostrzeżenia (jeśli chodzi o urodzenei
      dziecka)jednak nie poparte praktyką -czego Ci szczerze życzę :-) Też niedawno
      urodziłam słodkiego bobasa. Moim zdaniem urodzenie dziecka specjalnie nie wpływa
      na jakość współżycia, no chyba że jest to 10 lub więcej dziecko.
      Śmieję się teraz do męża że będzie mnie "rozdziewiczał" jeszcze raz... Czekam na
      to hehe.......
      pozdrówka
    • 18.05.07, 14:03
      Owszem kobiety roznia sie rozmiarami, podobnie jak roznia sie mezczyzni. Czyli najmniej jest skrajnosci, a najwiecej przecietniactwa. Co akurat w tym przypadku wcale nie jest takie zle ;). Poniewaz cipka jest rozciagliwa, to sila rzeczy w trakcie pozycia i zycia jej rozmiary ulegaja zmianie. Ja bym to poukladal w kolejnosci tak: najwiekszy wplyw ma budowa genetyczna, pozniej porod i prowadzone pozycie. Gdyby wielkosc nie ewoluowala, toby ginekolog nie byl w stanie odroznic rodzacej, wielorodki, od nierodki - proste no nie :). Zreszta wtedy nikt by nie doradzal kobietom cwiczen na miesnie Kegla bo i po co, skoro to nic nie daje. Dla kogos przywolujacego przyklad z tym, ze skoro przechodzi glowka dziecka to co tam penis. Do tego aktu cialo kobiety przygotowuje sie cala ciaze, i nie jest to zwykly stan u kobiety.
      Mam mozliwosc dosc wnikliwej obserwacji przemian zachodzacej od dziewicy do kobiety prowadzacej wieloletnie wspolzycie. Wiec opierajac sie na swoim doswiadczeniu zadaje klam twierdzeniu "im dalej tym gorzej". Okreslilbym to tak, ze z czasem sie wielkosc stabilizuje i tak juz pozostaje. Na razie nie moge sie wypowiedziec jakie zmiany moga zajsc po porodzie.
      Sypialem z kobietami ktore nie rodzily a prowadzily pozycie, i rodzily. Jakichs specjalnie wielkich roznic nie dostrzegam. Chcac sie wsunac w jedna czy druga zbyt predko, bez podniecenia i nawilzenia natknalbym sie na naturalny "opor". Nawet u pani potrafiacej przyjac w siebie spore gabaryty. Dopiero pod wplywem podniecenia pochwa sie staje elastyczna przybierajac rozmiar "wlasciwy" i gotowy do wspolzycia. Oczywiscie kobieta moze sobie w tym pomagac zelami i roznymi innymi sztucznymi nawilzaczami. Z czego korzystaja panie pracujace w branzy pornograficznej czy tez prostytuujace sie.
      Kluczowe znaczenie ma jednak to co sie otrzymalo w spadku od natury. Stad dla niektorych zabawy z dlonmi, gigantyczne wibratory czy sztuczki z "dwoma na raz" to zaden wielki wysilek. "Trening" ma na to nieco mniejszy wplyw, aczkolwiek tez nie jest bez znaczenia.
      Zreszta patrzac na to logicznie: gdyby ilosc partnerow miala najwieksze znaczenie dla odczuc, to mezczyzni nie chodziliby do prostytutek. Przeciez one odbywajac po kilka stosunkow dziennie, dawalyby mezczyznom nieporownywalnie slabsze odczucia niz zona z wieloletnim "przebiegiem" ;).
    • 18.05.07, 14:49
      A ja uważam, że abstrahując zupełnie od rozmiarów Panów, rozmiar Pań może być
      zupełnie inny i mieć znaczenie.

      Jest wg moich doświadczeń wyczuwalna różnica jeżeli chodzi o głębokość,
      szerokość i "rozciągliwość" wśród młodych kobiet (mam na mysli tylko takie kóre
      nie rodziły). Nie wiem czy dla wszystkich Panów, ale mi najbardziej pasuje jak
      jest ciasno, ale bez przesady, bo można po prostu zrobić krzywdę (i po prostu po
      wszystkim partnerka odczuwa ból).


      --
      Size matters?
      • 18.05.07, 15:22
        A ciekawa jestem jak ma sie do tego budowa anatomiczna?

        Kiedys uslyszalam z ust znanego seksuologa ;-) ze duza role w "rozmiarowce"
        kobiet odgrywa budowa ich ciala. A konkretnie budowa miednicy. Ze niby kobiety
        szerokobiodre maja z natury szersze pochwy niz te drobniej zbudowane. I ze
        ponoc kobiety z nadwaga maja tendencje do bycia bardziej "rozluzniona" niz
        szczuple, umiesnione dziewczyny (bo to niby kwestia tonusu miesni)

        Ciekawe czy to prawda?

        Gwoli wyjasnienia, tak sobie draze ten temat, bo my, kobiety nie mamy zadnej
        skali porownawczej jesli chodzi o nasze rozmiary. Zadna z nas nie ma pojecia,
        czy tak naprawde zalicza sie do "szerokich" czy do "waskich", a podpytywanie
        naszych facetow konczy sie zazwyczaj stwierdzeniem "kochanie, co ty za pytania
        zadajesz, daj spokoj, jestes ciasniutka, slodziutka i odpowiadasz mi pod kazdym
        wzgledem". Pytanie, czy mowia to obiektywne - no bo co wlasciwie facet ma
        powiedziec swojej ukochanej, che byc mily, nie chce jej zranic, wiec mowi to
        czego ona oczekuje. My tez zreszta czasami slodzimy naszym partnerom, tak
        zupelnie bezpodstawnie, w imie ich komfortu psychicznego (tak jak w tym slynnym
        kawale o dyrektorze, ktory przelatuje sekretarke na swoim biurku i ona
        pyta "Panie dyrektorze, czy juz pan wszedl?" -"Tak". -"Ooooch, aaale on wielki!"

        Prawda jest taka, ze my, kobiety, mozemy sie wypowiadac dlugo i barwnie co do
        wielkosci i ksztaltu czlonkow ktore przewinely sie przez nasze zycie seksualne -
        zreszta ogolnie o rozmiarach meskich mowi sie wszedzie duzo, o kobiecych -
        wcale. I nie mamy pojecia jak plasujemy sie same w rozmiarowym rankingu, tym
        bardziej ze "te rzeczy" najwyrazniej ewoluuja pod wplywem wieku, ciaz, porodow
        itp, itd...

        A ja akurat jestem w okresie rozrodczym, mysle ze za najdalej 3 lata zostane
        mama, i nie chce sie obudzic z reka w nocniku, szeroka jak wielki kanion, z
        mezem unikajacym wspolzycia. To juz wole zaplanowac cesarke :-)

        Pozdrawiam :-)
        • 18.05.07, 15:31
          PS. Panowie to moga sobie chociaz porownac wielkosc swojego przyrodzenia z
          facetami z pornosow, albo pod wspolnym prysznicem na basenie. Albo zwyczajnie
          zmierzyc. A my, kobiety? Jak mamy dokonac pomiarow cipki? ;-D
          • 18.05.07, 15:55
            > A my, kobiety? Jak mamy dokonac pomiarow cipki? ;-D

            Usiadz przed lustrem, rozchyl uda -> jesli masz swobodne pole widzenia "wnetrza" to jestes z tych nazwijmy to szerokobiodrzastych.
            Ja bym potrafil to dosc latwo i szybko okreslic - moze dlatego, ze mam wieksza skale porownawcza ;)?
            • 18.05.07, 16:07
              gomory napisał:

              > Usiadz przed lustrem, rozchyl uda -> jesli masz swobodne pole widzenia "wne
              > trza" to jestes z tych nazwijmy to szerokobiodrzastych.


              ;-)
              Robilam to nie raz przy okazji depilacji i... zadnego wnetrza nie dojrzalam,
              wrecz przeciwnie - zauwazylam, ze pomimo duzego rozchylenia jestem
              calkowicie "zamknieta".

              Uffff, no to chyba jest OK.
              • 18.05.07, 17:13
                > Robilam to nie raz przy okazji depilacji i... zadnego wnetrza nie dojrzalam,
                > wrecz przeciwnie - zauwazylam, ze pomimo duzego rozchylenia jestem
                > calkowicie "zamknieta".
                >
                > Uffff, no to chyba jest OK.


                i to między innym się zmienia po naturalnym porodzie (porodach)

                ginekolog mi mówiła, że nawet gdy kobieta nie była pęknięta, ani cięta i
                zszywana, to ona i tak zawsze po samym wyglądzie pochwy, pozna która rodziła, a
                która nie,
              • 18.05.07, 23:37
                nie doczytam do końca, bo bredzicie jak potluczeni
                "szerokobiodrzaste mają luźniejsze pochwy"

                tak!!! a faceci o szczuplej budowie ciala mają chudziutkie peniski, a faceci o
                tęgiej budowie ciala mają grube kutasy
                stuk puk, gdzie jest mój mózg
            • 18.05.07, 17:58
              gomory napisał:

              > (..)jesli masz swobodne pole widzenia "wnetrza" to jestes z tych nazwijmy to szerokobiodrzastych.

              A jak wyglada to "swobodne pole widzenia wnetrza"? Poprosze o wiecej szczegolow, a najlepiej jakas fotke edukacyjną.

              --
              Trzydziestoletnia - Joanna
          • 18.05.07, 22:01
            glamourous napisała:

            > PS. Panowie to moga sobie chociaz porownac wielkosc swojego przyrodzenia z
            > facetami z pornosow,

            Glamorous - faceci z pornosów to mutanty ;))) na viagrze :-)

            >albo pod wspolnym prysznicem na basenie.

            Ja nigdy nie patrzyłem na fujarki innych facetów pod prysznicem, chociaż czasami
            czułem jak oni patrzą. Po drugie pod prysznicem nie za bardzo można porónywac
            długość, wielkość, szerokość, bo raczej nikt się nie podnieca pod prysznicem, a
            penis w stanie spoczynku, nawet dłuższy wcale nie oznacza, że jest długi w
            wzwodzie. Wprost przeciwnie, zwykle te małe w spoczynku, potrafią zamienić się w
            "dymiące" monstra ;))
            A pod prysznicem to może staje, ale gejom :))

            > Albo zwyczajnie
            > zmierzyc. A my, kobiety? Jak mamy dokonac pomiarow cipki? ;-D

            No cóż - możecie się koleżanki spotkać. Przecież porównujecie swoje biusty na
            czysto babskich spotkaniach?


            --
            Pozdrawiam

            Blog mężczyzny
        • 18.05.07, 22:25
          glamourous napisała:

          > A ciekawa jestem jak ma sie do tego budowa anatomiczna?
          >
          > Kiedys uslyszalam z ust znanego seksuologa ;-) ze duza role w "rozmiarowce"
          > kobiet odgrywa budowa ich ciala.

          Zgadza się - każda kobieta się od siebie różni.

          >A konkretnie budowa miednicy. Ze niby kobiety
          > szerokobiodre maja z natury szersze pochwy niz te drobniej zbudowane.

          Tu zastanawiałem się w tym przypadku, bo mi się wydaje, że tu chodzi o szerokość
          miednicy i jej budowy. Ale nie wiem czy szerokość miednicy odpowiada za
          szerokość bioder - może ktoś mnie poprawi?

          > I ze
          > ponoc kobiety z nadwaga maja tendencje do bycia bardziej "rozluzniona" niz
          > szczuple,

          I tu się zupełnie nie zgodzę. Nie znam takiej korelacji a miałem porównania.

          > umiesnione dziewczyny (bo to niby kwestia tonusu miesni)
          >
          Ups... tak jak Panowie na pakierni "tego" mięśnia nie mogą wyćwiczyć
          tak wydaje mi się drogie Panie, że kwestia umieśnienia Pań nie ma tutaj żadnego
          znaczenia. Natomiast moge powiedzieć, że wspomniane ćwiczenie mięśnia Kegla,
          pomagają w przeżywaniu zbliżenia, ale nie jestem pewien, że coś poza tym
          zmieniają w konstrukcji anatomicznej.

          > Ciekawe czy to prawda?
          >

          > Gwoli wyjasnienia, tak sobie draze ten temat, bo my, kobiety nie mamy zadnej
          > skali porownawczej jesli chodzi o nasze rozmiary.

          No poza wielkościami skrajnymi u mężczyzn (czyli penisy wielkie i bardzo małe) -
          tak na prawdę w udanym pożyciu obojętne jest czy panie są wąskie czy czerokie,
          czy mają głębiej czy płyciej w środku. Ja rozumiem, że są panowie np.
          preferujący "wąskie" Panie - można było poczytać ich wpisy.
          Ale moim skromnym zdaniem, satysfakcja seksualna ze zbliżenia nie wynika z
          wielkości narządów kobiety i mężczyzny, ale z umiejętności takiego ich
          wykorzystania, by satysfakcja obu stron była największa. Innymi słowy - "nie
          wymiary ale gra dwóch ciał, sprawi by satysfakcję każdy miał". :-)

          > Zadna z nas nie ma pojecia,
          > czy tak naprawde zalicza sie do "szerokich" czy do "waskich",

          Szczerze mówiąc dla mnie to nie miało nigdy żadnego znaczenia.
          Znajomość anatomii kobiety owszem powinna być obowiązkowa, ale wielu Panów uczy
          się z obrazków na pamięć gdzie znajduje się łechtaczka, punkty A, B, C, D i G
          ale gdy przychodzi co do czego, mają z tym ogromne problemy, bo tak na prawdę
          każda z Was jest dla mężczyzny nieodkrytym lądem, po którym meżczyzna porusza
          się jak traper, który po śladach odkrywa, gdzie i co pieścić, byście odleciały
          do siódmego nieba.

          > a podpytywanie
          > naszych facetow konczy sie zazwyczaj stwierdzeniem "kochanie, co ty za pytania
          > zadajesz, daj spokoj, jestes ciasniutka, slodziutka i odpowiadasz mi pod kazdym
          >
          > wzgledem".

          No jeśli tak mówią, to fakt - macie Drogie Panie przerąbane.
          Mnie jedna rzecz zastanawia - mnie nigdy kobieta o to nie pytała a ja się nie
          zastanawiałem ;)))
          Za to pytają się o coś innego - czy Wasza Muszelka mi się podoba.

          > Pytanie, czy mowia to obiektywne - no bo co wlasciwie facet ma
          > powiedziec swojej ukochanej, che byc mily, nie chce jej zranic,

          Ale czym zranić? Powiedzeniem prawdy?
          Czy kobieta jest wąska czy szeroka - jakie to ma znaczenie?
          Miałem trochę tych kobiet w życiu i czytałem Glomorous Twój post i nie ukrywam,
          że się zastanawiałem nad tym. Jakie to ma znaczenie dla kobiety czy jest wąska
          czy szeroka, jeśli mężczyzna sprawia, że czuje się spełniona, zaspokojona i
          cieszy się kolejnym orgazmem? W pozycji bocznej tylnej (zaciśnięte uda) w
          pozycji od tyłu (zaciśnięte uda) - każda kobieta jest wąska. A w innych
          pozycjach kobiecie nawet z wąską pochwą, w trakcie wchodzenia w fazę plateou -
          pochwa się rozszerza a facet nawet może tego nie poczuć.


          > Prawda jest taka, ze my, kobiety, mozemy sie wypowiadac dlugo i barwnie co do
          > wielkosci i ksztaltu czlonkow ktore przewinely sie przez nasze zycie seksualne
          > -
          > zreszta ogolnie o rozmiarach meskich mowi sie wszedzie duzo, o kobiecych -
          > wcale.

          I właśnie to potwierdza to co napisałem wcześniej. O wielkich cżłonkach mogą
          powiedzieć Panie, które takiego w sobie miały - np. o bólu jaki mógł spowodować
          docierając do tylnej ścianki pochwy. To samo o za małym. Czujecie nas w sobie i
          to daje Wam wspaniałe przeżycia. A my będąc w Was czujemy również wiele, jeśli
          jesteśmy skoncentrowani nie tylko na sobie. Tak na prawdę wspólne doświadczanie
          zbliżenia pomiędzy Partnerami pozwala im odkryć, że nie liczy się wielkość jej
          czy jego organu - ale umiejętność posługiwania się nimi i zdolność do rozwijania
          przerożnych form stymulacji - czyli wyobraźnia, chęci i możliwości.

          > I nie mamy pojecia jak plasujemy sie same w rozmiarowym rankingu, tym
          > bardziej ze "te rzeczy" najwyrazniej ewoluuja pod wplywem wieku, ciaz, porodow
          > itp, itd...

          Tak na prawdę drogie Panie, tam w środku 90% Pań rasy białej ma średnią
          głębokość około 10 cm. Nie różnicie się tutaj prawie niczym. Każda ma wejście do
          macicy takie same, myślę, że bardziej doświadczeni Panowie po wielkości
          rozchylenia czopa główki macicy są w stanie stwierdzić, na jakim stopniu
          realnego podniecenia jesteście. Najważniejsze jednak jest to, na ile Panowie po
          Tym Waszym raju rozkoszy potrafią się poruszać i rozpoznawać sygnały Waszej
          gotowości, na ile czytają Wasze potrzeby - tutaj myślę jest większość Waszych i
          ich sukcesów i niepowodzeń a nie w wielkości Waszych muszelek a naszych penisów.

          >
          > A ja akurat jestem w okresie rozrodczym, mysle ze za najdalej 3 lata zostane
          > mama, i nie chce sie obudzic z reka w nocniku, szeroka jak wielki kanion, z
          > mezem unikajacym wspolzycia. To juz wole zaplanowac cesarke :-)
          >
          Uwierz, że nie ewentualne problemy nie będą konsekwencją zmiany szerokości
          Twojej pochwy, ale są wyłącznie efektem tego co się będzie działo poza nią i co
          z tego pozostanie w głowie faceta.

          > Pozdrawiam :-)

          Ja również
          --
          Pozdrawiam

          Blog mężczyzny
    • 18.05.07, 15:34
      Po 2 porodach czuję luźniej.

      Co do zszywania i tego o czym pisał na ten temat glossar, to owszem, można przy
      zszywaniu krocza zszyć bardziej i zwęzić, ale tylko wejście do pochwy!
      Natomiast w dalszym odcinku pochwy niewiele można zrobić. Czyli obrazowo, można
      zrobić wąskie wejście do szerokiego korytarza.
      Zresztą po drugim porodzie znajomy rodziny tak mnie właśnie zeszył, ale i tak
      odczuwam pewien dyskomfort, bo jednak pochwa jest luźniejsza, mimo ćwiczeń
      Kegla. Może dlatego, że ja na dzieci zdecydowałam się w okolicy trzydziestki,
      więc już nie byłam taką młodą rodzącą.

      Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby z tego powodu decydowac się na
      cesarskie cięcie, czyli operację. Zwłaszcza, że po cięciu z kolei trudniej się
      macica kurczy i takim kobietom trudniej wrócić do płaskiego brzucha, zwłaszcza
      po kilku porodach. Zresztą jeśli ktoś tak bardzo przywiązuje wagę do wygladu,
      to lepiej wogóle nie decydowac się na ciąże, bo rozstępy, bo utrata jędrności
      piersi, itp. co prawda to i tak jest niuniknione z wiekiem, ale ciąże, porody i
      karmienie piersią to przyspieszają.

      I jeszcze jedna uwaga, przy luzach, zwłaszcza gdy duże nawilżenie, pewne
      pozycje są gorzej odczuwane, ale trzeba szukać wtedy odpowiednich dla siebie
      pozycji, kątu nachylenia, nacisku, itp.
      • 18.05.07, 21:57
        Ja tylko tak odpowiem.
        Miałem w swoim życiu kilka partnerek - rodzących i nie i muszę powiedzieć, że
        jakoś nigdy nie miałem dylematu dotyczącego szerokości wejść, szerokości w
        środku, etc. Od tego są przeróżne pozycje, różnorakie formy pieszczot, by każda
        kobieta czuła się w pełni usatysfakcjonowana kochaniem się z partnerem.

        I myślę, że robienie problemu z tego, czy kobieta zrobiła się po porodzie za
        szeroka, jest czymś naprawdę n-rzędnym.
        Muszę tutaj powiedzieć jedno - że tak człowiek został skonstruowany, że fakt
        urodzenia dziecka nie jest problemem w dawaniu sobie wzajemnie przyjemności.

        I myślę, że jest przesadzone to twierdzenie że mężczyzna traci ochotę na seks z
        powodu tego, że konstrukcja pochwy zmienia się po porodzie.
        Kiedyś przeprowadziłem rozmowę z kolegą - ginekologiem, który powiedział mi, że
        występujący syndrom odsunięcia się mężczyzny ojca od żony (partnerki) matki ma
        raczej psychiczne podłoże a nie jest zupełnie związane ze zmianami anatomicznymi
        po porodzie u kobiety.
        Ponieważ sam uczestniczyłem przy porodzie (i to nie raz - nawet nie swojego
        dziecka) mogę powiedzieć jedno.
        Wielu panów pcha się do uczestniczenia w porodzie - a później ma ogromne z tego
        powodu kłopoty - widząc co wyprawia ginekolog z jego kobietą, jak opowiadał mi
        mój kolega, zdarza mu się, że trzeba ojców wyprowadzić.
        Niejeden facet okazuje się zupełnie ograniczony i nie rozumie, że to co robi
        lekarz z kobietą podczas porodu, nie oznacza, że on się do jego żony dobiera.
        Dlatego rozumiejąc, że para chce wspólnie przeżywać poród potomka, Paniom
        doradzam, aby były przekonane, że ich facet wie o roli ginekologa podczas porodu
        - że może np. być świadkiem grzebania palcami obcego mężczyzny tam, gdzie on
        traktował jej "miejsce" jako swój wyłacznie teren.
        Kolega lekarz nie raz o mało nie został pobuty przez zszokowanych tatusiów.
        Po drugie - bycie przy porodzie wymaga naprawdę hartu i sporej odporności,
        pomimo deklarowanej wytrzymałości Panów, większość ma spor kłopoty widząc np.
        odpływające wody, usuwanie albo przebijanie pęcherza owodniowego, pomoc przy
        przesuwaniu główki dziecka. I kiedy w końcu dostaje nożyczki chirurgiczne by
        przeciąć pempowinę - wielu po prostu mdleje. Potem mają traumy.
        Nie ma cudowniejszej chwili dla mężczyzny i tu się rodzi prawdziwy mężczyzna i
        ojciec, kiedy dostaje do rąk dziecko, jeszcze całe w mazi, podaje je matce a
        potem niesie do pediatry. Nie ma bowiem cudowniejszej chwili w życiu mężczyzny,
        jak ta właśnie.
        Dlatego drogie Panie, musicie mieć pewność, czy Wasz facet wytrzyma poród.
        Bo tu się mogą pojawić problemy, które jak opisał mi kiedyś mój inny kolega -
        Nie dają mu już możliwości skupienia się na swojej kobiecie: "Wiesz, jak
        pamiętam co z niej wypływało, jak w nią paluchy lekarz wpychał, no normalnie
        mnie odrzuca"
        Uczestnictwo ojca dziecka, w porodzie moim zdaniem może mieć wpływ później na
        sposób traktowania matki przez ojca jej dziecka.

        --
        Pozdrawiam

        Blog mężczyzny
    • 18.05.07, 20:06
      Poród szczęśliwie nic mi nie rozciągnął. Ciasna, jak i przedtem. Mięśnie Kegla
      chyba niezłe, bo czasem słyszę nieco przerażone: "Oj, bo urwiesz" -niby żartem,
      ale strach na twarzy widać. A może to lęk przed kastracją?
      Natomiast stwierdzam różnice w szerokości związane z cyklem. Abstrahując od
      znanych różnic w nawilżeniu, pod koniec cyklu zawsze było szerzej. Nie mówiąc
      oczywiście o czasie menstruacji. Więc sexik tuż przed menstr. jest jakby... z
      większym rozmachem. A ja u innych pań na przestrzeni cyklu?
    • 18.05.07, 20:42
      Glam, u mnie po cesarkach pochwa niemal jak u dziewicy. Nie miała się za bardzo
      jak rozepchać, bo współżyć też dużo nie miałam ochoty.
      • 18.05.07, 22:05
        Z "zajec praktycznych" zauwazylem, ze glebokosc i szerokosc pochwy nie zmienia
        sie zbytnio- lub inaczej okreslajac, zauwazalnie. W trakcie stosunku partner
        moze odczuwac 2 rzeczy u kobiet, ktore rodzily: rozszerzony przedsionek pochwy i
        to jest zawsze bez wzgledu na to jak kobieta byla szyta i tylko plastyka krocza
        moze to zmienic oraz zmienione ujscie szyjki macicy, ktore u kobiet- matek moga
        powodowac przyjemniejsze doznania dla partnera w trakcie stosunku. Generalnie
        przejscie porodu powoduje u wielu kobiet majacych lechtaczke przesunieta wysoko
        do gory latwiejsze dochodzenie do orgazmu, poniewaz w wyniku rozszerzenia
        przedsionka pochwy latwiej dochodzi draznienia lechtaczki w trakcie stosunku.
        Ogolnie to jest chyba jasne, ze narzady plciowe sa inne u kazdej kobiety. Sa
        kobiety wyjatkowo ciasne i sa kobiety studnie ale na to jest zawsze sposob -
        wybranie odpowiednie pozyjcji, ktora lubi i akceptuje kobieta. Kobiete po
        porodzie zszywa poloznik - ginekolog i od niego zalezy jak zalecza sie rany i
        jakie pozostana blizny. Ciecie krocza to nie rutyna - to zabieg, ktory ma za
        zadanie ochronic oslabiony ciaza organizm kobiety przed niepotrzebnym stresem i
        czesto bolem a nawet cierpieniem. Ciecie moze wykonywac polozna a nie tylko
        lekarz (kiedys przynajmniej tak bylo) O decyzji czy ciac decyduja oznaki
        napiecia krocza i przy zagrozeniu peknieciem, trzeba ciac aby zapobiec krwotokom
        przy samoistnych peknieciach. Co mozna do tej calej sprawy dodac? Jak ktos lubi
        numerek, ostra jazde aby sobie ulzyc albo zrobic dobrze to studnia moze mu
        przeszkadzac ale jak ludzie zyja w zwiazku to sprawy zwiazane z rozmiarem
        schodza na dalszy plan.
    • 20.05.07, 16:31

      Wydaje mi sie, ze szerokosc pochwy ma znaczenie. Nie takie znowy wielkie ale
      np. dla mnie wazna jest rowniez podroz do orgazmu i do spelnienia. Oczywiscie
      dotyczy to pieszczot i samego stosunku. Teraz np. jestem z facetem, ktory ma
      bardzo duzego penisa tzn szerokiego. Facet mnie strasznie kreci i robie sie
      bardzo wilgotna i wladnie przez to doznania w czasie samego stosunku nie sa tak
      intensywne. Nie to zeby mi to pzeszkadzalo ale zastanawiam sie jakie on ma
      odczucia jak jest w srodku.

      Kiedys az tak bardzo nie wilgotnialam i np. moj poprzedni partner mial
      mniejszego penisa ale czulam wiecej doznan jak byl w srodku.


      Nie rodzilam wiec watpie, zeby mi sie szerokosc pochwy zmienila.
      • 20.05.07, 18:01
        Dziewczyny, pomyślcie. Jak wkładacie tampon to Wam wypada? Oczywiście, ze nie.
        Pochwa jest aleastczyna i się rozciąga. A jakość seksu zlaezy od tego na ile
        nasze mięsnie, które są wokół pochwy są wygimnastykowane. Tak samo jeśli chodzi
        o łatwośc porodu i cierpienie jakie podczas niego odczuwamy.
        Moja babcia była zawodową gimanstyczką i dla niej urodzenie każdego z 4 dzieci,
        przy czym ostatnie wazyło 5 kg było jak sama mówi niczym piardnięcie-minimum
        wysiłku. Szerokośc pochwy u kobiety z wygimnastykowanymi, elastcyznymi,
        utrzymanymi w dobrej kondycji mięsniami wraca po około kilkunastu tygodniach do
        pierwotnych kształtów.
        Nie jest prawda, że ilość partnerów czy częśtośc uprawiania seksu rozpycha
        kobietę. Miałam parę inensywmnnych związków i nadal słyszę od obecnego faceta,
        że jestem ciasna.
        • 21.05.07, 11:15
          > wysiłku. Szerokośc pochwy u kobiety z wygimnastykowanymi, elastcyznymi,
          > utrzymanymi w dobrej kondycji mięsniami wraca po około kilkunastu tygodniach
          do
          > pierwotnych kształtów.

          Te mięśnie nie zawsze są wygimnastykowane (zresztą łatwiej wygimnatyskować
          mięśnie brzucha niż pochwy), poza tym zalezy to również od wieku tkanek
          (pojawia się atrofia tkanek), dlatego faktem jest że pochwa kobiety zmienia się
          w czasie, w zalezności od wieku, przebytych porodów, chorób, tak samo jak
          zmienia się cała reszta jej ciała.

          Natomiast racja, ze młoda elastyczna kobieta nie musi mieć problemu z powrotem
          do formy po porodzie.

          • 22.05.07, 01:48
            piesogrodnika2 napisał:

            > jak ludzie zyja w zwiazku to sprawy zwiazane z rozmiarem schodza na dalszy plan.

            Ja się nie zgodzę. Zakończyłem np. związek z przecudowną dziewczyną, która była
            chodzącym ideałem, bo ... miałem z nią wrażenie "studni". Uważam to za ważny
            powód. Seks z nią nie dawał mi odpowiedniej satysfakcji. To był wyraźny
            dyskomfort - w zasadzie miałem seksualne zadowolenie tylko po dłuższej przerwie
            we współżyciu lub w jakiś szczególnych okolicznościach, gdy byłem bardzo
            podniecony. W pozostałych przypadkach wolno dochodziłem, miałem wrażenie, że nic
            nie czuję przy stosunku lub że ledwie go odczuwam. Musiałem często roić sobie
            wtedy w głowie jakieś sprośne historyjki żeby skończyć! Częstsze stosunki z tą
            dziewczyną sprawiały, że w ogóle nie mogłem dojść, męczyłem się na różne sposoby
            i nic. To było wyczerpujące i frustrujące. Myślałem już, że to kwestia mojego
            starczego wieku, ale powrót do seksu z poprzednią partnerką pokazał, że byłem w
            błędzie. Niezależnie od tego, czy byłem mocno podniecony, czy tak sobie, czy
            miałem ochotę szaleńczo się kochać, czy zgoła niespecjalnie, czy ogólnie byłem
            fizycznie zmęczony, czy też nie, itp. itd. - z tą z kolei dziewczyną dochodziłem
            w każdym przypadku bardzo szybko, często dużo ZA SZYBKO;-) I było to związane
            właśnie z tym, że ona była bardzo ciasna.

            Wspominając kilkadziesiąt moich partnerek mogę powiedzieć, że przy większości ta
            kwestia nie odgrywała żadnego znaczenia, bo odczuwałem je po prostu "normalnie".
            Jednak przy tych dwóch wspomnianych powyżej (traf chciał, że związki z nimi
            nastąpiły tuż po sobie) szerokośc pochwy odgrywała rolę kluczową. I tak jak
            napisałem - jedna miała tak ciasną, że wciąż wariowałem z podniecenia, a druga
            tak szeroką, że zupełnie odchodziła mi ochota na seks.

            Co do wypowiedzi przedmówców.
            1. Wcale nie uważam, że przy efekcie studni pozycje mogą dużo naprawić.
            Próbowałem wszelkich układów i było tak sobie. A przy Pani "ciasnej" wystarczyła
            klasyczna, żeby był pełen odlot (notabene jeździec był już na przy przykład dla
            niej powodem bólu)
            2. Kilka Pań po w miarę świeżych porodach nie robiło wrażenia szerokich. Jedna
            zaliczała się wręcz do tych ciaśniejszych.
            3. Figura ma się moim zdaniem nijak do szerokości pochwy. Ta super szeroka to
            była wychudzona modelka o wręcz anorektycznej sylwetce, a ta ciasna miała
            normalną kobiecą budowę i sporą krągłą pupę. Jeśli już coś ma znaczenie, to
            chyba rodzaj tkanki na ciele - te ze skłonnością do celluitu i z mniej jędrnymi
            pośladkami wspominam jako nieco bardziej "luźne".
            4. Glosatorr piszesz bardzo teoretycznie. Ta Pani 'ciasna' rzeczywiście wymagała
            do odbycia stosunku wyraźnego podniecenia z jej strony, inaczej nie było siły
            się w nią wcisnąć. Ale jeśli chodzi o seks z Panią szeroką, to mogłem kierować
            się 'na azymut' o dowolnej porze dnia i nocy;-) członek zawsze wchodził w nią od
            razu i bez problemu. I jak to któraś z Pań napisała - było też zawsze widać u
            niej wnętrze (u tej pierwszej - nie). Powody różnic są moim zdaniem głównie
            anatomiczne, Pani szeroka zawsze taka była, mówiła że np. niespecjalnie poczuła
            utratę dziewictwa... a powtórzę, że to była naprawdę chudziutka top modelka!

            W ekstremalnych przypadkach, takich jak opisałem, ta kwestia może być kluczową
            dla związku.
            • 22.05.07, 09:06
              Zdzichu, wielkie dzieki za wyczerpujace potraktowanie tematu.
              Przeczytalam z zapartym tchem;

              PS. Rozumiem, ze szerokosc "pani szerokiej" nie miala nic wspolnego z jej
              wiekiem ani z porodem...? Czy to w ogole mozliwe, zeby umlodej dziewczyny, ktora
              nie rodzila widac bylo "wnetrze"?
              • 22.05.07, 10:59
                Juz dwie osoby Ci to napisaly, a Ty nadal niedowierzasz ;)?
              • 22.05.07, 14:36
                glamourous napisała:

                > Zdzichu, wielkie dzieki za wyczerpujace potraktowanie tematu.
                > Przeczytalam z zapartym tchem;

                do usług;-)

                > PS. Rozumiem, ze szerokosc "pani szerokiej" nie miala nic wspolnego z jej
                > wiekiem ani z porodem...? Czy to w ogole mozliwe, zeby umlodej dziewczyny,
                > ktora nie rodzila widac bylo "wnetrze"?

                Pani szeroka miała dwadzieścia lat i śladową ilość partnerów na koncie.
                Oczywiście zero dzieci. A "wnętrze" było widać....
            • 22.05.07, 11:34
              zdzichu-nr1 napisał:

              > piesogrodnika2 napisał:
              >
              > > jak ludzie zyja w zwiazku to sprawy zwiazane z rozmiarem schodza na dalsz
              > y plan.
              >
              > Ja się nie zgodzę.

              Każdy ma prawo do swojego zdania.

              >Zakończyłem np. związek z przecudowną dziewczyną, która była
              > chodzącym ideałem, bo ... miałem z nią wrażenie "studni". Uważam to za ważny
              > powód. Seks z nią nie dawał mi odpowiedniej satysfakcji.

              No cóż - nie znam Pani, ale to były Twoje odczucia. A jaki był stan faktyczny
              wie tylko ta Pani i Ty.

              > Myślałem już, że to kwestia mojego
              > starczego wieku,

              W tych sprawach rzadko kiedy wiek ma coś do powiedzenia.

              > Wspominając kilkadziesiąt moich partnerek

              No, no - czy to są Twoje "referencje?"


              > .
              > Jednak przy tych dwóch wspomnianych powyżej (traf chciał, że związki z nimi
              > nastąpiły tuż po sobie) szerokośc pochwy odgrywała rolę kluczową.

              Dla Ciebie tak mogło być w istocie.

              >I tak jak
              > napisałem - jedna miała tak ciasną, że wciąż wariowałem z podniecenia, a druga
              > tak szeroką, że zupełnie odchodziła mi ochota na seks.
              >
              Wiesz, najciekawsze w tych wszystkich opisach "ciasności" i "szerokości" jest
              to, że tak naprawdę nasz penis ma takie 3 punkty, które powodują, że mężczyźni
              odczuwają "tarcie" czyli uzyskują satysfakcję na drodze penetracji. Są to A)
              okolice wędzidełka, B) okolice wzdłuż tętnicy zwrotnej wzdłuż penisa C) okolice
              ujścia cewki moczowej. I jeśli sobie z tego zdać sprawę, "odczuwanie" ciasności
              czy szerokości to wyłacznie sprawa męskiej głowy (tej na karku) i doświadczeń
              wyuczonych w trakcie seksu. Są to więc najczęściej sprawy czysto subiektywnie
              odbierane przez faceta. Wystarczy pozycja boczna od tyłu, albo na jeźdźca
              tylna - by nawet kobieta "szeroka" dostatecznie "darła" penisa by facet miał
              odczucia ściśnięcia. A jak zapytać się czy typowy seks oralny daje facetowi
              satysfakcję, to co się okazuje - że usta kobiece, które są "szersze" niż pochwa
              też dają mężczyźnie satysfakcję.
              Pozwolę sobie po lekturze Twojego tekstu postawić tezę - że Twoje "związki" z
              kobietami były tak nietrwałe, pospieszne i chwilowe, że Twoje odczucia musiały
              być takie płytkie.

              > Co do wypowiedzi przedmówców.
              > 1. Wcale nie uważam, że przy efekcie studni pozycje mogą dużo naprawić.

              Masz prawo tak sądzić.

              > Próbowałem wszelkich układów i było tak sobie.

              Innymi słowy Tobie się nie udało. Ale jeśli miałeś kilkadziesiąt partnerek, wg
              mnie nie miałeś szans tego sprawdzić. Bo satysfakcja z seksu nie płynie z
              techniki ale z kochania.

              > A przy Pani "ciasnej" wystarczył
              > a
              > klasyczna, żeby był pełen odlot (notabene jeździec był już na przy przykład
              dla
              > niej powodem bólu)

              A czemuż to? Czyżby zawiodła technika czy pozycja?


              > 3. Figura ma się moim zdaniem nijak do szerokości pochwy.

              To już tu wszyscy wiedzą.


              > 4. Glosatorr piszesz bardzo teoretycznie.

              Nie będę się przecież zwierzał. Oczywiście przedstawiam tutaj teorię - którą
              należy sprawdzić w praktyce. Moja teoria jednak poparta jest latami praktyki :-)

              >Ta Pani 'ciasna' rzeczywiście wymagał
              > a
              > do odbycia stosunku wyraźnego podniecenia z jej strony, inaczej nie było siły
              > się w nią wcisnąć.

              Może to dla Ciebie będzie zaskoczeniem, ale nawet Pani szeroka wymaga stanu
              podniecenia by w nią wejść.No chyba, że Tobie zależalo wyłącznie na Twojej
              satysfakcji, to wtedy poza noszeniem gumek trzeba było miec pod ręką swoją
              tubke lubrikanta.
              :-)

              > Ale jeśli chodzi o seks z Panią szeroką, to mogłem kierować
              > się 'na azymut' o dowolnej porze dnia i nocy;-) członek zawsze wchodził w nią
              o
              > d
              > razu i bez problemu.

              No to musiała być bardzo szeroka! :-)

              > I jak to któraś z Pań napisała - było też zawsze widać u
              > niej wnętrze (u tej pierwszej - nie).

              No to faktycznie, mógłbyś obserwować przez dziurkę jej zycie wewnętrzne :-)

              > Powody różnic są moim zdaniem głównie
              > anatomiczne, Pani szeroka zawsze taka była, mówiła że np. niespecjalnie
              poczuła
              > utratę dziewictwa... a powtórzę, że to była naprawdę chudziutka top modelka!
              >
              Top modelka! WOW - no to nie wiem czy gratulować czy współczuć :-)

              > W ekstremalnych przypadkach, takich jak opisałem, ta kwestia może być kluczową
              > dla związku.

              A jakie są te ekstremalne przypadki, bo mi się wydawało, że to była wg. Ciebie
              extrema :)???

              --
              Pozdrawiam

              Blog mężczyzny
              • 22.05.07, 14:52
                Glosatorr przepraszam, ale nie mam niestety czasu na taką wiwisekcję tematu,
                jaką Ty proponujesz. Odpowiem Ci w dużym skrócie, tylko na kilka kwestii:

                1. Nie mam dwudziestu lat, więc ilość partnerek nie jest wcale porażająca. Z
                niektórymi byłem faktycznie krótko, ale i były dwa związki po 10 lat, więc
                wybacz, ale moje życie to nie było latanie z ch**em po kweście, co mi
                niedwuznacznie usiłujesz zasugerować.
                2. Przy nieodpartym wrażeniu "luzu" u partnerki, mężczyzna z czasem zaczyna mieć
                słabsze wzwody, może to jest efekt psychologiczny ('łatwo trafić', 'i tak
                wejdzie' itp.). Więc jest ciężko o pozycje od tyłu, bo trudno wprowadzić członka
                do pochwy.
                Poza tym, jak to któraś z Pań napisała - ściśnięcie np. samego wejścia, nie
                spowoduje ściśnięcia środka. Jeśli nie ma wrażenia sprężystości ścianek pochwy,
                to pozycje boczne tylne itp. można sobie o kant d... potłuc, a nienaturalne
                przekombinowanie w łóżkowej gimanstyce może spowodować tylko tyle, że członek
                widowiskowo zakończy wzwód podczas stosunku. I i tak będzie po zawodach.
                3. Nie wiem jak z Twoim doświadczeniem praktycznym, ale to że Panie o ciasnej
                pochwie mogą odczuwać ból przy pozycji na jeźdźca to chyba elementarz.
                4. Top modelek za partnerki w 90% przypadków należy współczuć, ale ta była
                akurat nietypowa dla środowiska i mentalnie bardzo ok.
                5. Napisałem jak krowie na rowie, że to były właśnie dwa ekstremalne przypadki.
                • 22.05.07, 15:29
                  zdzichu-nr1 napisał:

                  > Glosatorr przepraszam, ale nie mam niestety czasu na taką wiwisekcję tematu,
                  > jaką Ty proponujesz.

                  Ja niczego nie oczekuję :-) Mogłeś poczekać albo odpisać na raty.
                  I nie ma się co śpieszyć.

                  > 1. Nie mam dwudziestu lat, więc ilość partnerek nie jest wcale porażająca.

                  Ja też nie mam :-) I dla mnie Twoja ilośc partnerek nie jest porazająca.
                  Zastanawia mnie tylko, że tak bardzo koncentrujesz się na tej szrokości,
                  wąskości i to w przypadku dwóch partnerek.
                  Widzisz - ilość partnerek nie przekłada się nijak na jakoś związków a tym
                  bardziej na jakość współżycia.

                  > Z
                  > niektórymi byłem faktycznie krótko, ale i były dwa związki po 10 lat,

                  Dwa związki po 10 lat, to już 20 lat i jeszcze kilkadziesiąt innych kobiet.
                  No to ok, ale co to zmienia?

                  > więc
                  > wybacz, ale moje życie to nie było latanie z ch**em po kweście,

                  Ja nic takiego nie imputowałem. Tylko mi to dało do myślenia.

                  > co mi
                  > niedwuznacznie usiłujesz zasugerować.

                  Niedwuznaczność to wyłacznie Twoja sugestia.

                  > 2. Przy nieodpartym wrażeniu "luzu" u partnerki, mężczyzna z czasem zaczyna
                  mie
                  > ć
                  > słabsze wzwody,

                  W Twoim przypadku to faktycznie odczuwanie luzu u Partnerki przeklada się na
                  slabsze wzwody a nawet na ich coraz częstsze opadanie. W moim przypadku to się
                  nie przekłada. Może dlatego, że jakość przeżywania seksu z kobietą u mnie
                  opierało się na: "21" palcach, dłoni, skórze, ustach i języku i wszystkich
                  możliwych kombinacji tych elementów plus duża sympatia a nawet miłość i może
                  dlatego pozwalam sobie stwierdzić, że dla mnie jest to obojetne czy Pani jest
                  głęboka czy płytka, kiedy znam się na anatomii, jak reaguje cialo i co należy
                  zrobić by Pani płytka poczuła się szersza (notabene palce mogą w grze wstępnej
                  pomoc - akomodacja pochwy jest faktem)

                  > może to jest efekt psychologiczny ('łatwo trafić', 'i tak
                  > wejdzie' itp.). Więc jest ciężko o pozycje od tyłu, bo trudno wprowadzić
                  członk
                  > a
                  > do pochwy.

                  Ja napisałem o pozycji od tyłu bocznej - albo z nogami kobiet na biodrze. Jeśli
                  kobieta jest podniecona, nie wiem o jaką trudność z wprowadzeniem do pochwy
                  może mieć ktokolwiek. Ale mówię od razu - z tego co piszesz, nasze podejście do
                  kobiet znacznie się różni. Nawetśmiem twierdzić, że coraz bardziej się różni.

                  > Poza tym, jak to któraś z Pań napisała - ściśnięcie np. samego wejścia, nie
                  > spowoduje ściśnięcia środka.

                  Ja nigdzie tak nie twierdzę ani nie twierdziłem, że chodzi o ściskanie
                  czegokolwiek. Napisałem o znmianie pozycji.Wyłacznie. A są takie pozycje, które
                  pozwalają wchodzić pod różnym kątem dając satysfakcję i kobiecie i mężczyźnie -
                  jeśli o tym po prostu wiedzą.

                  > Jeśli nie ma wrażenia sprężystości ścianek pochwy,

                  Nie wiem jak z wrażeniem spręzystości - ale one są sprężyste.

                  > to pozycje boczne tylne itp. można sobie o kant d... potłuc, a nienaturalne
                  > przekombinowanie w łóżkowej gimanstyce może spowodować tylko tyle, że członek
                  > widowiskowo zakończy wzwód podczas stosunku.

                  Mi się to jakoś jeszcze nigdy nie zdarzyło, może dlatego, że jestem w łóżku
                  spokojny a nie nerwowy, traktuję zbliżenie jako formę relaksu, zabawy,
                  wspólnego poczucia bliskości a nie potrzebę szybkiego wsadzenia, wciśnięcia,
                  ściśnięcia jakby to była dyscyplina na czas albo... na szerokość :))

                  >I i tak będzie po zawodach.

                  Ja uważam, że wogole wspolne bycie razem to żadne zawody - jak to są zawody, to
                  o potknięcia nie trudno.

                  > 3. Nie wiem jak z Twoim doświadczeniem praktycznym,

                  Nic o nim nie będę mówił - ale jeśli ktoś uważnie mnie czyta, na pewno nie uzna
                  je za doświadczenie uczniaka.

                  > ale to że Panie o ciasnej
                  > pochwie mogą odczuwać ból przy pozycji na jeźdźca to chyba elementarz.

                  Nie żartuj - jakoś u mnie jak to mówisz "ciasne" Panie nie odczuwały bólu. Przy
                  żadnej pozycji. Może dlatego, że ja wczasie gry wstępnej poznaję Panią
                  dokładnie i wiem co robić a nie stosuję schematow?

                  > 4. Top modelek za partnerki w 90% przypadków należy współczuć, ale ta była
                  > akurat nietypowa dla środowiska i mentalnie bardzo ok.

                  Ja bym tam chcial bardzo mieć za partnerkę Top modelkę i by jeszcze dziewczyna
                  nie tylko piękna byla ale i mądra - to jestem jej forever ;)\
                  Ja w tym co opisałeś nie widzialem niczego nietypowego.

                  > 5. Napisałem jak krowie na rowie, że to były właśnie dwa ekstremalne
                  przypadki.

                  Rozumiem, że zawsze krowom w rowie piszesz - ale ja Ci delikatnie sugeruję, że
                  to co piszesz jest w dużej mierze oznaką, iż Twoja czulość oraz Twoje podejście
                  do kobiet (bardzo egoistyczne) jest powodem Twojego dyskomfortu. A na pewno
                  przeczy pewnej podstawowej wiedzy seksuologicznej - jak np. tego, że kobieta
                  może być za szeroka i z tego powodu mężczyzna może nie mieć żdanej satysfakcji
                  ze współzycia. No chyba, że jego penis jest mikroskopijnej wielkości albo jest
                  bardzo cienki. Ale zdolność akomodacji pochwy jest tak znana, że co post to
                  czasami oczy szeroko otwieram - by coraz częściej zastanowić się - kto co ma za
                  szerokie a kto co ma za wąskie. I raczej przychylam się do opinii ktorejś z
                  Pań, że nie kobiety mają za szeroko, ale to Panowie mają za wąskie swoje
                  organa :-)
                  Milego dnia Panu Zdzichowi zyczę.
                  :-)
                  --
                  Pozdrawiam

                  Blog mężczyzny
                  • 22.05.07, 16:08
                    > A na pewno
                    > przeczy pewnej podstawowej wiedzy seksuologicznej - jak np. tego, że kobieta
                    > może być za szeroka i z tego powodu mężczyzna może nie mieć żdanej satysfakcji
                    > ze współzycia.

                    Glosator ma racje - kazdy seksuolog przyzna, ze mezczyzna uprawiajacy seks moze osiagac satysfakcje na rozne sposoby. By osiagnac orgazm nawet wcale nie musi penetrowac pochwy.
                    Radze wam obu nie brnac dalej w te kanaly daremnych dyskusji, bo kto mial cos sensownego w temacie do napisania to juz to uczynil ;).
                  • 22.05.07, 19:01
                    Jeżeli jest rażąca dysproporcja w jakości współżycia między kolejnymi
                    partnerkami, to żadna jedność intelektualna itp. nie pomoże, bo fiutek bedzie
                    tęsknił za poprzednią Panią. Niezależnie od tego co pomyśli głowa. I to nie jest
                    instrumentalne traktowanie kobiet, po prostu mężczyzna wpierw myśli o jakości
                    seksu, a dopiero potem o wszystkim innym. Zgadzam się, że takim myśleniem
                    wychodzi się często jak Zabłocki na mydle, no, ale tak jest i to jest ponad
                    rozumem. Również miłego dnia życzę.
                    • 23.05.07, 15:09
                      > po prostu mężczyzna wpierw myśli o jakości
                      > seksu, a dopiero potem o wszystkim innym.

                      gdyby tak większość myślała, to nie pisaliby tłumnie na tym forum o swoich
                      związkach, że jest super, tylko seks szwankuje
                      • 23.05.07, 17:51
                        sagittka napisała:

                        > > po prostu mężczyzna wpierw myśli o jakości
                        > > seksu, a dopiero potem o wszystkim innym.
                        >
                        > gdyby tak większość myślała, to nie pisaliby tłumnie na tym forum o swoich
                        > związkach, że jest super, tylko seks szwankuje

                        Jako stały czytelnik tego forum uważam, że w przypadku większości opisywanych tu
                        historii nie było totalnie źle od samego początku, tylko stopniowo się psuło.

                        Z punktu widzenia mężczyzny nie potrafię wyobrazić sobie zawarcia małżeństwa, w
                        którym partnerka by mnie nie "kręciła", a seks z nią był od początku do bani,
                        względnie w ogóle go by nie było.
                  • 23.05.07, 16:08
                    Glosatorr, a ja sie w 2 punktach zgodze ze Zdzichem :

                    > > ale to że Panie o ciasnej
                    > > pochwie mogą odczuwać ból przy pozycji na jeźdźca to chyba elementarz.

                    Kobieta jak najbardziej moze czuc bol przy pozycji na jezdzca, jezeli facet ma
                    dlugiego czlonka. Zalezy to oczywiscie od glebokosci immisji, wiec musze bardzo
                    uwazac zeby sie nie nadziac do samego konca, bo wtedy niestety - boli mnie
                    sklepienie pochwy. To samo jest z bardzo gleboka penetracja w pozycji
                    klasycznej z zalozeniem nog na ramiona faceta. Waskosc pochwy nie ma chyba
                    raczej tu nic do rzezczy, raczej jej glebokosc. I rozmiary czlonka ;-)

                    Poza tym jesli chodzi o kobieca szerokosc/waskosc, to mysle ze kazdy facet ma
                    inne kryteria oceny jakosci wspolzycia i patrzy przez pryzmat innych czynnikow.
                    Jeden woli duze piersi, inny male, jeden jest wyczulony na szerokosc/waskosc
                    kobiety, innemu to kompletnie "wisi".

                    Poza tym choc nie jestem facetem smiem przypuszczac, ze w standardowych
                    przypadkach te roznice moze nie sa az tak istotne, tak sie jednak dzieje ze
                    zapamietujemy glownie ekstremy. Moj maz na przyklad mial kiedys taka wyjatkowo
                    szeroka kochanke (bezdzietna dwudziestokilkulatka) i przeszkadzalo mu to
                    troche, choc wtedy byl w stanie przejsc nad tym do porzadku dziennego, bo byl
                    bardzo zakochany. Ale dzis z perspektywy czasu wspomina to zle, i po prostu
                    przyznaje, ze przyjemniej jest, kiedy mezczyzna nie ma uczucia "plywania" w
                    pochwie.

                    Zreszta z kobietami jest podobnie. Na ogol nie jest dla nas az tak istotna
                    wielkosc czlonka - pod warunkiem, ze mamy do czynienia z akceptowalnym
                    standardem. Jezeli natomiast mezczyzna jest posiadaczem czlonka ekstremalnych
                    rozmiarow - w wersji mikro lub makro - odczujemy roznice na pewno. I
                    zapamietamy ;-) Inna sprawa, ze ta roznica nie musi przesadzic o kontynuowaniu
                    zwiazku, bo na szczescie wchodza w gre jeszcze inne czynniki. Chociaz z tym tez
                    roznie bywa ;-)
            • 22.05.07, 14:32
              I ja potwierdzam... Z mych doświadczeń wynika, że wielkośc futerału nijak sie
              ma do wieku, przebiegu, sylwetki i porodu...

              Rzeczywiście w większości przypadków jest "normalnie", czyli takie czy inne
              róznice nie są w ogóle zauważalne... zwłaszcza że nikt normalny podczas
              kochania nie koncentruje się i nie rozmyśla o kształcie i rozmiarze...

              Równiez miałem do czynienia z dziewczyną bardzo ciasną (szczuplutką i malutką
              28 latką) i - jak to nazywacie - 19 letnią studnią (sylwetka hm... kobieca +
              180 cm wzrostu)

              Z perspektywy czasu powiem, że gdybym miał wybierać kierując się tylko i
              wyłącznie doznaniami związanymi z poziomem "czucia", to jednak wolałbym
              tę "studnię".
              Też było ciężko dojść, też trzeba było ukladać się w przeróżnych (ale
              fajnych :)) pozycjach. I też musiało być długo. Ale się dało!!! Często, mocno,
              po kilka razy z rzędu.

              Natomiast z ciasną - mimo stosowania różnego rodzaju lubbrykantów i innych
              nawilżaczy - to byla droga przez mękę... samo wejście to kilkukrotna utrata
              erekcji i frustracja... potem jej ból... potem obtarcia... do kitu...
              Naturalnie też należało stosowac "techniki" i pozycje.

              Z tym, że ja nie uważam, żeby wielkośc futerału miała dla samego istnienia
              związku jakiekolwiek znaczenie. Zawsze będę powtarzał, do znudzenia, że seks
              jest fajny i ważny ale jednak pozostaje tylko konsekwencją uczucia...
              dodatkiem. I im mniej zwraca się uwagę na takie wyimaginowane "problemy z
              dopasowaniem", tym szybciej same znikają.
              • 22.05.07, 19:06
                Nie mam wprawdzie za dużej wiedzy praktycznej ;-) ale śmiem stwierdzić, że ci
                panowie, którzy tak wychwalają ciasne pochwy to są zwyczajni lenie, którzy do
                celu lubia zmierzać po najmniejszej lini oporu, przy minimum wysiłku (ruchu);
                natomiast panowie, którym szerokie pochwy nie przeszkadzają, muszą pewnie być
                sprawniejsi fizycznie niż ci maruderzy, bo nie przeraża ich myśl o
                pogimnastykowaniu się w seksie i większym co za tym idzie wysiłku.
    • 22.05.07, 11:48
      Nigdy nie przyszłoby mi do głowy fundować sobie cesarki na życzenie z powodu
      ewentualengo rozciagnięcia pochwy...
      Glamourous- zdecydowanie bardzej jestem skłonna zgodizć sie z tezą, ze facet
      nie ma ochoty na seks ze swoja żoną po dziecku bo sie za dużó przy porodzie
      naogądał niż dlatego,ze sie rozciągneła..
      Weic moze to warto rozważyc. No i przeceiż zawsze mozan sie mieśniami Kegla
      pobawić
      • 22.05.07, 16:29
        Glamorous,

        Krótko, bo wątek przydługi:
        - jestem z jedną kobietą od chwili jej rozdziewiczenia;
        - mamy dwoje dzieci, oboje urodzone siłami natury;
        - absolutnie nic nie czuję coby była luźniejsza, a nawet tak jakby w drugą stronę;
        - opinie, że faceci nabierają obrzydzenia do swoich żon bo widzieli jak te
        rodzą to jakieś kosmiczne bzdury;
        - wydaje mi się, że problem zbyt szerokiej pochwy/zbyt małego wacka itp. jest
        najczęściej problemem pozornym, bo ten prawdziwy jest gdzieś w głowach.
    • 22.05.07, 18:29
      1. Podoba mi się wyrazistość autokreacji Forumowicza "Zdzichu-nr-1" :).

      2. Dziwi mnie, że Glamorous jeszcze się nie oberwało za to pytanie. Pamiętam
      podobny wątek (chyba na tym Forum, choć tu mogę się mylić), w którym autorka
      została zjedzona żywcem za obawę/sugestię, że po porodzie można mieć luźniej
      ("nie dorosłaś do macierzyństwa!!!" itd.).

      3. Faktycznie da się zauważyć (i w życiu, i na forum) taki mechanizm, że facet -
      kochający mąż - nagle traci zainteresowanie partnerką po tym, jak ta urodzi mu
      dziecko; często pakuje się w jakiś nowy związek na boku. Dodam szybko, że nie
      jest to jakaś świadoma decyzja, tylko jakoś tak się dzieje. Bardzo wątpliwe, że
      ma to związek ze standardem seksu po porodzie - są setki bardziej
      prawdopodobnych powodów, które zresztą już tu były wałkowane.

      Pozdrawiam
      --
      Umysł-mózg-sztuczna inteligencja.Forum o Cognitive Science
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.