Dodaj do ulubionych

Przestalam byc atrakcyjna seksualnie dla meza

20.08.07, 11:38
Twierdzi, ze mnie kocha, ale po roku jego wymigiwania sie od seksu
wydusilam z niego gorzka dla mnie prawde. Przysiega, ze nie ma
nikogo innego. Po prostu mu sie nie chce i go nie krece. Jest
zapracowany, zestresowany. Oraz przeszkadzaja mu moje pociazowe
kilogramy, jest ich dziesiec, ale startowalam z wagi 55kg, wiec
teraz nie jestem jakims monstrum.
Owszem, mam zamiar je zrzucic, ale cos sie we mnie buntuje.
Przeciez nie moge byc na zawsze mloda i ladna. Mam 35 lat i chocbym
na glowie stanela, nie bede juz nigdy wygladac jak 20 latka.
I dlaczego mialabym tego chciec. Wiem, ze atrakcyjnosc fizyczna jest
wazna, ale przeciez nie tylko modele i modelki uprawiaja seks?
Dodam, ze moj maz rowniez wyglada inaczej niz 12 lat temu (tyle
jestesmy razem), nie uprawia zadnych sportow a jego ulubiona
rozrywka jest siedzenie samotne przed telewizorem po nocach,
chrupanie czipsow i popijanie coca-cola.
Nie slyszalam z jego ust zadnego komplementu od lat. Nie zaprosil
mnie do kina czy na kolacje tylez samo czasu. Mamy male dzieci wiec
malo mozemy wychodzic, ale jesli juz, to on idzie sam z kolegami
(znam ich, dwaj zonaci faceci, watpie, zeby na laski chodzili).
Jestem tym wszystkim znuzona, nie wiem co dalej robic.
Pewnie to poczatek konca. Sama zaczynam miec watpliwosci co do niego
czuje i obawiam sie, ze to poczatek konca.
Edytor zaawansowany
  • nie_wiem 20.08.07, 13:56
    Fortunefaded, naprawdę mi przykro. Trafił Ci się leń życiowy w
    klasycznym wydaniu.
    Nie jesteś gruba i nie daj sobie wmówic, że Twoja atrakcyjność
    fizyczna minęła. Ale może on faktycznie lubi patyczki i to jest
    problem. Bo jeśli mówił szczerze... nie pozostaje Ci nic innego jak
    schudnąć. Brutalne ale prawdziwe. Jeśli cos nie kręci to nie kręci.
    Chociaż mam wrażenie, że to niewiele pomoże. Bo to leń. I minus 10
    kilo u Ciebie z kanapy go nie wyrwie.
  • milywarszawiak 20.08.07, 14:44
    Cóż Ci mogę powiedzieć ... przykro mi.
    Ale tak po prostu w życiu jest. Myślę, że nic nie zrobisz, bo nie
    jesteś w stanie. Skoro już go nie kręcisz to pewnie już nie
    będziesz ...
    Przykro mi naprawdę, tym bardziej, że ja mam dokładnie to samo w
    domu, tyle, że to właśnie ja jestem takim mężem (no może bez tego,
    że ja nic nie robię, ale to nie jest na temat)..., więc niestety
    wiem co to znaczy.
    Cholera, dlaczego te życie jest takie pokręcone ... ja też bym
    wolał, aby mnie kręciła moja własna żona ...
    byłoby i milej i ładniej i po prostu wygodniej.
    A muszę przyznać, że moja żona jest fantastyczną kobietą. Cudowną
    matką, dobrą żoną (w sensie dbania o dom, dzieci, o mnie) ... i
    naprawdę jest mi beznadziejnie z tym, że ... akurat w tej
    kwestii ... nie dam rady ... po prostu mnie nie kręci.
    Wracając do Ciebie to ... naprawdę nie ma co załamywać rąk. Jesteś
    wartościową osobą i na pewno inni faceci "daliby się pokroić" by móc
    Cię mieć koło siebie. A co do męża po prostu na Ciebie nie zasługuje
    i tyle.
    (mówiłem, że wiem co mówię, ja też nie zasługuję na swoją)
  • sylwiamich 20.08.07, 14:48
    Jesoo...jakie to smutne...
    --
    www.wrzuta.pl/audio/ohs3NA2y0F/
  • wiktoriada111 20.08.07, 15:18
    Jest to smutne... i rzeczywiście jak mowi m.warszawiak podwójnie,
    bo i dla Ciebie i pewnie dla twojego męża. Choć dla każdego z Was w
    inny sposób.
    Ale może wrszawiak powie ze swojego punktu widzenia jak to jest, że
    osoba którą kochasz, która tak Cię kręciła nagle przestaje, nic nie
    wróci już tego pożądania? Wiem, że moje pytanie jest naiwne, bo sama
    byłam w podobnej sytuacji i skończyło się rozstaniem, no właśnie
    rozstliśmy się, ale nie mieliśmy dzieci, nie byliśmy po ślubie...
    mogliśmy więc po prostu sie spakowac i wrócić na swoje śmieci, ale
    co robić w takiej sytuacji gdy łączy was coś więcej niż tylko
    wspólny lokal mieszkaniowy, dzieci i kobieta która jest idealną
    żoną, matką, przyjaciółką, siostrą...wszystkim tylko nie kochanką?
  • milywarszawiak 20.08.07, 15:30
    Powiem szczerze, nie wiem. To nie była opowieść z bajki. My byliśmy
    partnerami, a nigdy nie byliśmy aż tak w sobie zakochani. Samo życie.
    Kumple, przyjaciele, dobrzy znajomi ... no i tak się zaczęło ...
    i tyle, na temat.
  • herbatka.jasminowa 20.08.07, 15:19
    zależy ile masz jeszcze do tego wszystkiego wzrostu?

    Widuje często na ulicy mlode 20paroletnie mamusie , wyglądające jak czołgi, z fałdami tłuszczu i powiem wam, ze nie podoba mi sie takie zaniedbanie.
    Szkoda tylko ze mąż podaje taki szczery do bólu, a pewnie sam nie ma idealnej figury.
    Głowa do góry, jak bedziesz chciec to jeszcze go możesz zaskoczyć swoim wyglądem, wystarczy tylko trochę dobrej woli.Powodzenia a moze wszystko wróci do normy ..
  • fortunefaded 20.08.07, 15:27
    Dzieki Wam za odpowiedzi, daja mi do myslenia...
    Chetnie bym sie dowiedziala tez jak to wyglada od strony takiego
    meza, ktorego zona przestala krecic. Czy chodzi tu o jej zaniedbanie?
    Moj maz nie ma na pewno idealnej figury ale jakos nie przeszkadza mi
    to w tym, zeby chciec byc z nim blisko. Nie analizuje podczas seksu
    jego brzucha ani drugiego podbrodka.
    Kilogramom mowie nie, ale dla siebie samej. Nie po to, zeby maz
    laskawie mnie zauwazyl jako kobiete. Bo ja nadal nia jestem, nawet,
    jesli nie mam figury idealnej. I o ile rozumiem, ze wolal mnie w
    postaci szczuplutkiej i ma prawo to powiedziec, to nie zgadzam sie
    na urzadzanie mi kar i obiecywanie ewentualnej nagrody.
  • milywarszawiak 20.08.07, 15:32
    Zdecydowanie masz rację. Każdy ma prawo do godności. Mówiłem, że to
    przykre. Ale skoro Cię nie docenia w tej kwestii, a nawet mówi
    wprost, że go nie pociągasz to ... kiepsko to widzę.
    Ale chciałbym się mylić.
    Życzę Ci powodzenia. I na pewno dużo szczęścia.
  • marek_kolomanski 20.08.07, 15:55
    Jeśli facetowi rzeczywiście chodzi o twoją otyłość, to ja się w sumie nie
    dziwię, że stałaś się dla niego całkowicie aseksualna.
    Dla mnie również TYLKO szczupłe kobiety są atrakcyjne seksualnie, nawet jeśli
    mają krzywe nosy:) Wygląd twarzy nie jest tak ważny jak odpowiednio szczupła
    figura.
    Kobiety mają tak samo. Jedna z moich koleżanek stwierdziła kiedyś, że nie cierpi
    facetów z dużymi brzuchami. Wzbudzają w niej odruch wymiotny. Jeśli jej mąż
    miałby taki brzuch to niewątpliwie by go zdradzała - jak stwierdziła.
    Powiedzonko "cienka w pasie dobrze pcha się" jest jak najbardziej prawdziwe:)

    To przykre ale twój facet (jeśli z nim wszystko w porządku) woli trzepać po
    kryjomu kapucyna niż seks z Tobą.
    Możesz to zmienić - schudnij i zacznij z domu wychodzić wyfiokowana wieczorami
    :) Efekt murowany :)
  • nighthrill 04.09.07, 20:16
    Nie przesadzaj, ja ważę 82 kg i uprawiam seks z moim mężem kilka razy w
    tygodniu...to kwestia zaufania, zauroczenia. Nie przestaliśmy być dla siebie
    atrakcyjni, fakt, że w porównaniu z ludźmi tu z forum staż mamy śmieszny, bo
    niecałe 3 lata związku...Ale nie czuję, żebyśmy ten seks odwalali na e, wręcz
    przeciwnie, chce nam się, jest to dla nas źródło zabawy i przyjemności. Udany
    seks to nie kwestia figury - po prostu chcesz to robić z osobą, którą kochasz.
    Czuję się dobrze i nie mam żadnej motywacji, żeby chudnąć:) Dziewczyny, nie
    dajcie sobie wmówić, że chude tyłki gwarantują super seks. To nie tak.
  • marek_kolomanski 09.09.07, 11:25
    nighthrill napisała:

    Dziewczyny, nie
    > dajcie sobie wmówić, że chude tyłki gwarantują super seks. To nie tak.

    Nie dla wszystkich oczywiście. Dla mnie osobiście tylko szczupłe dziewczyny są
    obiektem pożądania. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że dziewczyna "przy
    kości" może być znakomitą kochanką.
    Dziewczę "przy kości" to dla mnie znakomity materiał na koleżankę, jednak pociąg
    seksualny do takiej osoby, jest identyczny, jak do cioci czy też
    siedemdziesięcioletniej sąsiadki. Niektórzy (większość?) tak już mają...
  • murakami2 20.08.07, 15:36
    miływarszawiaku, naprawdę jest to przygnębiające. Współczuję konieczności
    trwania w takim związku.
    Ale, kurczę, przede wszystkim współczuję twojej żonie i autorce wątku. Bo
    człowiek w takiej sytuacji szuka u siebie wad, błędów w postępowaniu, zastanawia
    się, czy: jestem za gruba/chuda? za mądra/głupia? zła/dobra w łóżku? Potem
    rozpaczliwie chce się zmienić. Traci pewność siebie. Robi się podejrzliwy. Traci
    swój własny świat. I to jest... to jest po prostu straszne! Przeżywanie tego to
    piekło. Sama kiedyś tak myślałam o sobie, zatem wiem, co mówię.
    Mam nadzieję, że przynajmniej Twoja żona nie wie. Bo ja bym wolała nie wiedzieć
    na jej miejscu.

    Autorce wątku mogłabym powiedzieć - schudnij i znajdź kochanka. Nawet nie wiesz,
    jak dobrze ci to zrobi.
  • niunia_167 17.10.07, 21:38
    i zamierzasz z tym nic nie robić, jest wspaniala ale cie nie kreci, i tyle?
    spedzisz reszte zycia z kobieta bo jest dobra matka i zona? nie rozumiem?
    niszczysz sobie zycie a przede wszystkim jej, ona pewnie cie kocha i nie zdradzi
    wiec bedzie sie meczyc z nadzieja na lepsze jutro, a ty z nia bedziesz bo jest
    dobra... szkoda slow, wy faceci jestescie bez serca
  • zimestopy 09.09.17, 12:07
    zgadzam sie w zupelnosci. przechodze przez to samo 10 lat malzenstwa, 3 dzieci. moj maz chyba nie dorosl do zwiazku. Glupie, ale po tak dlugim czasie dochodze to takiego wniosku. Nawet bliskosci jest mniej, nie wspomne juz o seksie. Nie mam tysiecy w portfelu ani czasu zeby odpowiednio o siebie zadbac, z kazdym miesiacem czuje sie bardziej ochydna I bezwartosciowa I marze o romansie, o kims kto sie o mnie zatroszczy I bedzie szanowal. Mojemu mezowi zycze, zeby kiedy trafil na zimna suke ktora go w sobie rozkocha I wypnie na niego chuda dupe.
  • barbra25 18.09.17, 18:31
    zimestopy napisał(a):

    > zgadzam sie w zupelnosci. przechodze przez to samo 10 lat malzenstwa, 3 dzieci.
    > moj maz chyba nie dorosl do zwiazku. Glupie, ale po tak dlugim czasie dochodze
    > to takiego wniosku. Nawet bliskosci jest mniej, nie wspomne juz o seksie. Nie
    > mam tysiecy w portfelu ani czasu zeby odpowiednio o siebie zadbac, z kazdym mie
    > siacem czuje sie bardziej ochydna I bezwartosciowa I marze o romansie, o kims k
    > to sie o mnie zatroszczy I bedzie szanowal. Mojemu mezowi zycze, zeby kiedy tra
    > fil na zimna suke ktora go w sobie rozkocha I wypnie na niego chuda dupe.

    Gdy tylko mój małżonek zarzucił mi raz, że uda mam za grube zakochałam się ale w koledze. Taki zbieg okoliczności. Nie z wyrachowania a raczej ze zrezygnowania bo i teściowa skutecznie mnie w owym czasie gnębila. Kolega nie dostrzegał moich wad ani defektów ale na szczęście był na tyle rozsadny, że przeszkadzał mu mój stan cywilny więc pozostało mi pofantazjować o koledze i liczyć na to, że kiedyś mi przejdzie bo motyle były ale podświadomie czułam, że to nie byłby czlowiek, który zatroszczy sie o mnie i będzie mnie szanować. No i przeszło. Nie ukrywałam jakoś specjalnie przed mężem mojego flirtu w pracy i teraz z perspektywy czasu widzę, że to dobrze się stało bo mąż więcej już nie komentował moich defektów. Taki oto miły zbieg okoliczności. Oczywiście nie polecam zakochiwania się gdy tylko coś się zaczyna psuć a jedynie mogę poradzić aby nie zamykać się na innych bo nie wiadomo gdzie człowieka jeszcze los rzuci.
  • lilyrush 20.08.07, 15:44
    Paskudnie powiem,z ejesli przestałąs go pociagać to shcudniecie
    iewiele zmieni. Moj maz nigdy mnie aż tak bardzo nie krecił, ale
    seks jakis tam był. Z czaem przestał być-tzn technicznie był, ale z
    zerowym zaangażowaniem z mojej strony, bo mąż mnie przestał uszac w
    jakikolwiek sposób i waga była jedna z przyczyn. Tyle tylko, ze jak
    ie dowiedizał o rozwodzie to ise wzial za siebie i schudł ostatnio
    bardzo dużo. I dla mnie nic to nie zmieniło- nadal nie mam na niego
    najmniejszej ochoty...
    --
    Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
  • nie_wiem 20.08.07, 15:49
    Czyli z pociąganiem kogoś jest jak z dziewictem? Raz utracone se ne
    vrati?
  • sylwiamich 20.08.07, 16:04
    nie_wiem napisała:

    > Czyli z pociąganiem kogoś jest jak z dziewictem? Raz utracone se
    ne
    > vrati?


    Z mojego doświadczenia wynika że raczej tak....niestety
    --
    www.wrzuta.pl/audio/ohs3NA2y0F/
  • fortunefaded 20.08.07, 17:27
    Myslicie, ze jak taka para jak ja i moj maz poszlaby do terapeuty
    malzenskiego to uslyszalaby na wstepie, ze szkoda czasu i pieniedzy
    i lepiej rozejrzec sie za jakims instruktorem fitness?
    Albo na serio zaczac szukac nowego partnera?
    Z calym szacunkiem, w wielu wypowiedziach powyzej jest wiele prawdy,
    ale nie wierze, ze na przestrzeni ilus tam lat wzajemne pozadanie
    jest ciagle takie samo, oraz, ze raz nadwatlone nie ma zadnych szans
    na odrodzenie czy wzmocnienie. Oczywiscie, wiem, ze MOZE tak byc...
  • your_and 20.08.07, 18:12
    fortunefaded napisała:
    > ale nie wierze, ze na przestrzeni ilus tam lat wzajemne pozadanie
    > jest ciagle takie samo, oraz, ze raz nadwatlone nie ma zadnych
    szans
    > na odrodzenie czy wzmocnienie.

    Jak nie ma okazji żeby pożadanie się odrodziło czy wzmacniało to
    przecież zakochanie samo drugi raz nie nastąpi! A takie okazje same
    niezorganizowanie sie nie zdarzą. Chyba że już z inną partnerką
    (partnerem).
    A sama piszesz że nie ma wspólnych romantycznych chwil, wieczornych
    wyjśc, wyjazdów we dwoje. A pewno przez to nie ma też okazji żeby
    mąż zobaczył cie wyszykowaną w seksowne cichy pachnąca perfumami.
    Dzieci to olbrzymi problem w utrzymaniu intymności pary. Seks kiedy
    jednym uchem nasłuchujesz czy dziecko za ścianą się nie budzi i o
    tym myślisz - facet czuje że nie jesteś w jego głowie i z jego
    satysfakcji też nici. Nie ma nic gorszego i destukcyjnego niż kiedy
    niby jesteś z nim a tak naprawdę myślisz o kimś innych (choćby
    dziecku).
    Uwierz, nie tylko demonizowane nadmiarowe kilogramy, ale głównie
    problem seksapilu, pogodzenia roli kochanki z rolą matki, które jest
    trudne ale warte wysiłku.
    Parę bardziej fachowych porad w tym kierunku:
    Po urodzeniu dziecka
    kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,3491465.html
  • aandzia43 20.08.07, 23:43
    sylwiamich napisała:

    > nie_wiem napisała:
    >
    > > Czyli z pociąganiem kogoś jest jak z dziewictem? Raz utracone se
    > ne
    > > vrati?
    >
    >
    > Z mojego doświadczenia wynika że raczej tak....niestety



    A z mojego doswiadczenia wynika, ze vrati se, jak najbardziej. Ale jakby mi to
    ktos powiedział dwa lata temu, to bym go smiechem zabiła.

    Droga załozycielko watku, mój małz zaczał mnie pozadac (i nie tylko), jak go
    kompletnie olałam, czym zanudzam od pewnego czasu czytelników tego forum. Zaczał
    mnie pozadac, jak olawszy go odzyskałam dobry humor, poczucie własnej wartosci i
    pare innych fajnych rzeczy, które straciłam gapiac sie codziennie na jego
    skwaszona gebę. Zaczał mnie pozadac, jak rozkwitłam sobie radosnie w swej
    kobiecosci. Moze i schudłam nieco, ale nie na tym ta przemiana polegała. Ja po
    prostu POCZUłAM SIE atrakcyjna i kobieca bez zadnego kontekstu, to znaczy bez
    jego oceny.

    Ktos tu napisał: schudnij i znajdz sobie kochanka. Jak ci to do szczescia
    potrzebne, to sobie schudnij. Przede wszystkim poczuj sie atrakcyjną kobietą nie
    uwzgledniajac w ogóle jego, jako jurora (bo jak go nie zdetronizujesz, to nigdy
    sie nie poczujesz atrakcyjna) Wykresl go z tego procesu. Poczuj sie jak kobieta,
    która bez problemu jest w stanie znalezc sobie fajnego kochanka (fajnego!).
    Potem, kiedy juz bedziesz laska krecaca wszystkich wokół z małzem na czele,
    zdecydujesz, czy chcesz tego ewentualnego kochanka, czy swiezo odzyskanego,
    pałajacego
    pozadaniem małza. Ja akurat wybrałam małza.

    No, chyba, ze małz jest fetyszysta zdecydowanie szczupłych sylwetek. Wtedy mus
    schuść, jak nic!
    A propos, fetyszem mojego jest wyjatkowo gładka skórka. Nie wiem, co by sie
    stało, gdybym w wyniku jakiejs choroby straciła ten swój powab (o jesuuu,
    odpukac!) Moim fetyszem jest mocna sylwetka i ładny zapach. Bez tego nie dałabym
    rady kochac sie z mezczyzna. Chyba kazdy ma jakis warunek niezbedny do tego,
    zeby w ogóle sie podniecic.
  • fortunefaded 21.08.07, 00:43
    Andziu, dziekuje Ci za ten post. Tak po prostu. ;)
  • sherman-doberman 22.08.07, 15:23
    Popieram jak najbardziej!!! Wcale nie musisz szukać kochanka, może
    wystarczą tylko pozory i dobrzy znajomi w konspiracji: jeżel
    wyświeżona, urocza i z uśmiechem na ustach wychodzisz sobie
    wieczorem i późno wracasz z tajemniczym uśmiechem.
    Chodzi głównie o to, abyś uwierzyła w siebie samą - kobieto, jesteś
    o 20 lat młodsza ode mnie - na kobiety takie jak ty lecą jak muchy
    przystojni panowie w wieku średnim - a potrafią być bardzo
    atrakcyjni. mają duże doświadczenie i cenią sobie kobiety na
    pziomie, które ciągle są jescze młode(mówię to z własnego bolesnego
    doświadczenia) - boś młoda !!! i nie daj sobie wmówić, że jest
    inaczej.Z owych 10 nadprogramowych kg wystarczy zrzucić 3 i figura
    poprawi się od razu. Olej faceta, zajmij się sobą to może zazdrość
    ruszy go z kanapy.
    A skoro i tak leży przed TV, to niech zajmie się dziećmi, kiedy
    wychodzisz wieczorem...Zaproponuj to niewinnie.
  • marek_kolomanski 20.08.07, 16:06
    Moja żona też po urodzeniu dziecka przestała mnie kręcić - przybrała na wadze i
    stała się "mamuśką" a nie kochanką:)
    Jednak to się zmieniło po jakimś czasie. Bez specjalnych wyrzeczeń wróciła do
    poprzedniej wagi (albo lepiej) i uważam, że w wieku 32 lat wygląda lepiej niż
    gdy miała 25 :)
    Znów za nią szaleję :) Seks jest prawie codziennie. Prawie - dlatego bo
    potrzebujemy się czasem po prostu wyspać:)

  • glamourous 20.08.07, 16:08
    Zawsze, kiedy na forum czytam posty w stylu : "maz/zona nie chce sie ze mna
    kochac, seksu miedzy nami nie bylo juz od miesiaca/dwoch/trzech/szesciu,
    tlumaczy sie zmeczeniem/przepracowaniem/stresem oraz unika wszelkich
    seksogennych sytuacji" mam nieodparte wrazenie, ze zrodlem problemow jest
    wlasnie tzw. "niekrecenie". Pierwotne lub wtorne ;-) - albo cos sie wypalilo i
    partnerka przestala delikwenta krecic, albo moze nigdy tak naprawde go nie krecila.

    Dlatego jestem przekonana, ze tlumaczenia "jestem przemeczony/a, zestresowany/a
    w pracy" to zwyczajne mydlenie oczu. Prawda jest bowiem o wiele brutalniejsza, a
    nie kazdego stac na to zeby oglosic ja partnerowi prosto w oczy, byc moze nawet
    nie kazdy taki znudzony facet czy zimna kobieta do konca sobie zdaja sprawe z
    tego, ze druga polowka juz ich po prostu nie kreci...

    Przerazajace to swoja droga, zwlaszcza w kontekscie takim o jakim mowi autorka
    watku, kiedy ma sie z tym czlowiekiem dwojke dzieci, figure stracilo sie w
    wyniku ich urodzenia, a tu facet daje do zrozumienia, ze wolalby kazda kobiete
    od wlasnej zony. I nagle okazuje sie ze NIC juz nie mozna zrobic, zeby
    przywrocic jego pozadanie i miec udane pozycie malzenskie, nie bardzo mozna tez
    sie rozstac, bo wspolny dom, dzieci, kredyty...

    Ot i pat. Jedynym wyjsciem jest kochanek, ktory da kobiecie to czego potrzebuje,
    do tego jeszcze jakze fantastycznie dowartosciuje...


    --
    Coraz mniej wierze w tak zwaną "płec mózgu"
  • loppe 20.08.07, 17:07
    Nie, nie - tu przyczyna nie leży w partnerce lecz w nim
  • loppe 20.08.07, 17:06
    Mąż stracił apetyt na życie
  • yoric 20.08.07, 17:53
    Zdecydowanie nie zgadzam się z Loppe, a zgadzam z Glam.

    Ludzie nie znają mechanizmu działania pożądania i dorabiają sobie różne
    ideologie. A do tego traktują małżeństwo jako gwarancję, że pożądanie będzie
    zawsze. Tymczasem nasze wymysły i ideologie sobie, a biologia sobie.
    Pozdrawiam
  • kawitator 20.08.07, 19:46
    Przestalam byc atrakcyjna seksualnie dla meza i co nigdy nie zastawiłaś sie
    dlaczego ?

    Masz małe dzieci prawdopodobnie juz odchowane nieco skoro jesteście razem 12 lat
    Przyszedł wiek 35 w którym to standardowo kobitki nabieraj większej ochoty na
    sex to też i ciebie to spotkało tu klops bo męża nie kręcisz
    Dlaczego ?
    To z nim wcześniej nie rozmawiałaś Rok przerwy i nic Może ty przez ładnych
    kilka lat poświęcałaś się dzieciom i nie w głowie ci były figlę z mężem Może
    to On cię nagabywał przez lat kilka aż wreszcie dał sobie spokój Poczytaj tu
    wynurzenia młodych lacetów których to żonka 20+ po urodzeniu dziecka odstawia
    ich na boczny tor
    Przytycie schudniecie czy pryszcz na nosie nie są żadną przeszkodą bo gdyby tak
    było to sex uprawiało by w Polsce tylko kilka procent młodych bardzo atrakcyjnych
    Miłości i pożądanie to bardzo wrażliwa roślinka i trzeba dużo starań, wiedzy i
    pracy aby szybko nie uschła. Dopuściłaś aby uschła To nie płacz teraz Zostaw
    gościa w spokoju Musiałaś mu ostro zajść za skórę
  • fortunefaded 20.08.07, 20:10
    taaa, nigdy z nim na ten temat nie rozmawialam i nigdy nie
    zastanawialam sie, czemu od roku nie chce mnie bzyknac :-/
    Tak nagle dzisiaj mnie tknelo.
    >Dopuściłaś aby uschła To nie płacz teraz Zostaw
    > gościa w spokoju Musiałaś mu ostro zajść za skórę

    Gratuluje doglebnej wiedzy na temat mojego zwiazku.
    Musisz byc swietnym psychologiem :)
  • kawitator 20.08.07, 21:00
    Nie ma pojęcia o psychologi ;-P
    Widziałem natomiast wiele takich kobitek co to najpierw skąpiły facetom bo
    dzieci bo przecież nie będą się zmuszać a potem dziwiły sie bardzo jak im chcica
    wróciła ze facet woli bzyknąć kozę jak ją Nie mogły pojąc ze swoim wieloletnim
    postępowaniem kiedy to one nie widziały problemu coś im bezpowrotnie uciekło
    Bardzo mi do takiego typowego obrazu pasujesz a wiedze tylko zTwoich postów
    przeca czerpię
    Polecam dogłębne przekopanie się przez starsze posty. Zobaczysz jak twoje
    szczęśliwe lata wyglądały z drugiej strony
  • fortunefaded 20.08.07, 21:31
    kawitator napisał:

    > Nie ma pojęcia o psychologi ;-P
    Za szybko szufladkujesz i dopisujesz wstep do mojej bajki, a nie
    wszyscy zyja wedlug tego samego schematu
    > Widziałem natomiast wiele takich kobitek co to najpierw skąpiły
    facetom bo
    > dzieci bo przecież nie będą się zmuszać
    No moze widziales, ale akurat ja nigdy nie skapilam a wrecz
    odwrotnie, zawsze mialam dosc duzy temperament i nawet zero
    problemow z orgazmem :-/
    a potem dziwiły sie bardzo jak im chcic
    > a
    > wróciła ze facet woli bzyknąć kozę jak ją
    Zeby koze bzykal to by juz byla jakas wskazowka, sek w tym, ze on o
    bzykaniu nie mysli w ogole, chocby i kozy, nie ma czasu ani ochoty
    >Nie mogły pojąc ze swoim wieloletnim
    postępowaniem kiedy to one nie widziały problemu coś im bezpowrotnie
    uciekło
    Widze problem, a jakby chodzilo o sprawy wieloletnie, to spiewalabym
    teraz inaczej, nie zapominajmy, ze zdecydowalam sie miec drugie
    dziecko z nim wlasnie nie przeczuwajac, ze tak sie mu odmieni. Nie
    mial jeszcze stosunkowo niedawno problemu z praca nad potomkiem i
    jakos go krecilam.
    > Bardzo mi do takiego typowego obrazu pasujesz a wiedze tylko
    zTwoich postów
    > przeca czerpię
    Za szybko stwarzasz sobie typowe obrazy
    > Polecam dogłębne przekopanie się przez starsze posty. Zobaczysz
    jak twoje
    > szczęśliwe lata wyglądały z drugiej strony
    Przekopuje sie, a jakze, po to tez dotarlam na to forum.
    A lata podobne do moich wygladalyby na pewno roznie, zalezy kto by
    je analizowal.
    Gdyby wszystko bylo czarne albo biale, zycie byloby proste.
  • kawitator 20.08.07, 21:45
    No widzisz jak ładnie teraz napisałaś Już więcej wiadomo
    czyli nie model ver. 2.o1 ;-)))
    Jak byś powiedziała ile to wiosen liczy sobie ten Twój najmilejszy co to
    zasuszył i powiesił na strychu na zaś fiutka zamiast go używać


  • fortunefaded 20.08.07, 22:40
    wiosen sobie najmilejszy liczy niewiele bo 34.
    No i zapomnialam dodac, ze uwielbia dzieciaki z wzajemnoscia oraz,
    ze w domu mi pomaga. Moze jednak sie okaze, ze model ver.3.01 :-P
  • kawitator 21.08.07, 18:24
    Dałaś po bandzie Gdybyś wiedziała co to jest model ver.3.01 No No.
    Teraz odrobinę poważniej
    Wiek podeszły i związana z tym zmiana priorytetów czyli bzykanie dla pszczół a
    dla mnie miodek lub piwko raczej nie wchodzi w grę chodź i to czyli obniżenie
    poziomu testosteronu też możesz brać pod uwagę. To się objawia nie tylko brakiem
    ochoty na przeciągnięcie połowicy przez łózko albo pod łóżkiem ale tez ogólną
    ospałością życiową bowiem ten hormon to takie paliwo jądrowe faceta co go napędza

    Co poniektórzy postawili by na kobitę na boku. Wiem pamiętam czytałem Chodzi
    tylko z kolegami. Problem w tym ze jeżeli Tobie nie w głowie skoki na bok to za
    nic nie skojarzysz i dowiesz się lub domyślisz ostatnia. Co prawda taki stan
    ślepoty związkowej częściej występuje u facetów jak u kobitek którym te skoki
    ciągle siedzą w głowie i swoich partnerów kontrolują jak ABW z CBA razem ale być
    może należysz do tej prostolinijnej że nie powiem naiwnej mniejszości

    Sam się skłaniam do koncepcji ze jest między wami jakiś konflikt. Twój facet
    może mieć o cos do ciebie pretensje i w taki trochę dziwny sposób to okazuje
    Chce cie za cos ukarać o czym by świadczyło stwierdzenie ze go nie kręcisz bo
    ważysz 65 kilo co jest waga umiarkowaną i jeżeli tylko masz więcej niż 160 cm
    długości to powinnaś być wielce apetyczna osóbką
    Co do przyczyn konfliktu to nie mogę oczywiście nic powiedzieć bo niby na jakiej
    postawie

    Musisz sama ustalić co proste nie będzie bo wariograf lub skopolamina jak
    stwierdzono w innym wątku można zastosować jak wiesz o co pytać
    Możesz spróbować uchlać dobrym trunkiem i tak wstępnie znieczulonego podstępem
    skłonić do zwierzeń co oczywiście „jego koledze” na wątrobie leży

    Musisz sie spieszyć bo taki niewyartykułowany żal czy pretensja po pewnym czasie
    przechodzi w stan chroniczny i dupa zbita trzeba sie pakować i szukać innego
    chłopa.
  • fortunefaded 21.08.07, 20:54
    :)
    Kurcze, moze i mu spadl testosteron. Nieruchawy jakis jest
    faktycznie. Tylko jak to sprawdzic, badanie krwi pewnie, juz widze,
    jak sie na to godzi :-O
    Skoki na bok wykluczam, bo nie widze kiedy mialby to robic.
    Nocuje zawsze w domu, do pracy chadza, dziecko do szkoly odwozi,
    film opowiada po przyjsciu z kina a kolegow nieraz do domu potem
    przytacha. Chodzi z nimi do kina i na piwo raz na miesiac srednio.
    Jesli ma kochanke powinien dostac nagrode za najlepszy kamuflaz
    swiata i udzielac lekcji w tym zakresie.
    Konflikt? Nie wiem, probuje isc tym tropem. Najgorsze, ze on
    nienawidzi tzw. 'rozmow' i jak slyszy, ze powinnismy porozmawiac
    robi miny jakby go na tortury ciagneli. Na zasadzie: 'a dajze ty mi
    swiety spokoj i nie rob problemow'.
    P.S. Mam 165cm, wiec nie jest tak tragicznie jak zreszta mowilam,
    kwestia gustu :)Cos mowi mi, ze po osiagnieciu dawnej wagi maz nie
    rzuci sie na mnie jak na swieze buleczki...Ale moze sie myle :-/
    No ale sprobuje bo co mam zrobic. Na razie rozgladam sie za
    wibratorem.
  • kawitator 21.08.07, 22:25
    badanie krwi pewnie, juz widze,
    > jak sie na to godzi :-O
    Możesz mu zrobić OB, morfologie i cukier zaniepokojona jego stanem zdrowia a ze
    przy okazji zlecisz poziom hormonów to może być twoja i oczywiście laboratorium
    słodka tajemnicą Jak ogólnie ospały mało energiczny to być może to

    > Skoki na bok wykluczam, bo nie widze kiedy mialby to robic.

    To juz Twoja ocena

    > Konflikt? Nie wiem, probuje isc tym tropem. Najgorsze, ze on
    > nienawidzi tzw. 'rozmow' i jak slyszy, ze powinnismy porozmawiac
    > robi miny jakby go na tortury ciagneli. Na zasadzie: 'a dajze ty mi
    > swiety spokoj i nie rob problemow'.

    Kobitko czy ja cos mówiłem o szczerych małżeńskich rozmowach ?????? A kysz siło
    nieczysta
    Facet wie co robi uciekając gdzie pieprz rośnie na taka propozycję Szczera
    rozmowa w pojęciu kobitki to taka gdzie ona wyłoży wszelkie swoje pretensje i
    oczekiwania a facet jak będzie szczery to przyklaśnie i zaraz się zobowiąże do
    kupna futra i samochodu. Przyzna ze Kaśka to jest prawdziwa zołza i nawet
    zobowiąże się do zaprzestania grzebania w nosie Jak nie zaakceptuje wszystkich
    żądań kobitki to rozmowa nie uzyska statusu „szczerej „ i będzie powtarzana do
    skutku
    Czy ja prosty jak cep facet ma uczyć kobitki jak się z chłopa wyciąga jego
    problemy. Rozumiem problemy faceta z reguły nic a nic nie interesują kobitki bo
    ta ma dosyć swoich z muchami w nosie na czele. A Pomyśleć trochę. Przygotować
    zakąskę i wypitkę z gustem chłopa Rozczulić Zabełtać błękit w głowie i juz masz
    go na widelcu


    > P.S. Mam 165cm, wiec nie jest tak tragicznie jak zreszta mowilam,
    > kwestia gustu :)
    Kurde Takie dziewczyny na forum a ja taki żonaty ;-))))))))


    Cos mowi mi, ze po osiagnieciu dawnej wagi maz nie
    > rzuci sie na mnie jak na swieze buleczki...Ale moze sie myle :-/
    > No ale sprobuje bo co mam zrobic. Na razie rozgladam sie za
    > wibratorem.
    Ten wibrator to do odchudzania Dobrze rozumiem ?
  • ewolwenta 22.08.07, 16:03
    kawi uwielbiam Cię ;)
  • loppe 20.08.07, 19:50
    Facet z życiowym biglem dynamicznie przerżnie 50-letnią żonę i
    jeszcze podziękuje. To nie Twoja wina.
  • kawitator 20.08.07, 20:00
    Za co ma dziękować?? ;-)))) Chyba ze kobita podziękuje to rozumiem w tym wieku
    ;-))))
  • loppe 20.08.07, 20:03
    Wiesz, chodziło mi o nastawienie do życia itd.
  • kawitator 20.08.07, 20:38
    Wiem ;-)))) Tak sie przekomarzam
    DokłAdnie o nastawienie do kobitki
  • yoric 21.08.07, 00:21
    Loppe nie chcę się czepiać, bo żywię sympatię głęboką...

    ale naprawdę uważasz, że wystarczy "élan vital", by facet miał przez 40 lat
    ochotę na tę samą babkę? Odkryłbyś tu coś nowego, bo doświadczenia tego forum
    jakoś tego nie potwierdzają.
  • loppe 27.08.07, 18:05
    No pewnie że tak!:) Po pierwsze ludzie sa różni, więc sa wśród nich
    na pewno także fetyszyści tego samego:). Po drugie, pożądanie jest
    funkcją nie tylko rozmaitości kształtów, lecz oczywiście i czasu
    (czasu między zbliżeniami). No i po trzecie - wielka miłość. Pzdr
  • jawarek52 25.08.07, 09:37
    Ech kobiety kobiety jak sie czyta to totalne dno w XXI wieku. Facet
    jest w z r o k o w c e m jak widzi kiepska d to mu sier nie chce.
    Kobieta inaczej m o z e zawsze nawet jak nie chce inaczej by nie
    było gwałtów. faceta trudno zgwałcic jak sie niechce to nie i
    koniec. Trzeba dbac o siebie kobiety. a pierwsz rzecz po slubie jaka
    robicie to obcinacie włosy na krótko bo po co juz nie potrzebne
  • rena-ta49 25.08.07, 11:58
    Czy wedłg ciebie jawarek52zadbana kobieta to ta z długimi włosami? ,
    a te co maja włosy krótkie to niezadbane , co za banialuki chłopie
    pleciesz długie zaniedbane kudły które nie widza fryzjera latami to
    ma być kobieta , to przecież kocmołuch
  • gomory 26.08.07, 09:56
    > faceta trudno zgwałcic jak sie niechce to nie i
    > koniec.

    Sadzisz wszyscy gwalceni w osrodkach odosobnienia mezczyzni tego chca? Zreszta co ja pisze... gwalt z zalozenia wyklucza przyzwolenie.
  • b-b1 26.08.07, 15:19
    Mężczyzni to wzrokowcy-taka ich natura-z wiekiem może im tylko przybyć
    kilka(naście) kg-a kobiety? Co się zmienia? Prawie wszystko-(oczywiście nie u
    każdej). Po zamieszkaniu z wybranym facetem , zaczynaja wskakiwac w rozciągnięte
    dresy, przybierać na wadze tłumacząc sie ciążą, dziećmi-co absolutnie nie ma
    związku, przestaja o siebie dbać!
    W związku z przeprowadzka do rodzinnego miasta spotykam znajomych z
    ogólniaka-jestem w szoku!! Na 10 spotkanych dziewcząt z klasy 2 wygladały
    "normalnie"-znaczy były estetyczne, pociągajace.
    Reszta-masakra- nadwaga, zaniedbanie totalne, tłuste włosy, zero jakiegokolwiek
    zwracania uwagi na to, jak wygladam.
    Dlaczego???
    Przeciez jak kobieta poznaje meżczyznę i zakochuje się w nim-to siła rzeczy sama
    się napedza-dba o siebie, robi makijaz, ubiera się w seksowne ciuchy, aby
    zwrócić na siebie jego uwage-więc co się zmienia, jak związek ma stażu, więcej
    niz czas fascynacji?
    Jak wyglądają kobiety w czasie porodu?-(dośc kontrowersyjne pytanie) jak
    wyglądaja po porodzie? Przeciez po okresie połogu powinny wrócić do
    normalnosci-znaczy do normalnej "postaci". Dlaczego w wiekszości przypadków tak
    nie jest? Dlaczego z fajnej seksownej babki, na która lubiło sie patrzec jak
    przygotowuje posiłek-zrobiła się kobieta, która trudno poznać?
    Oskarżamy meżczyzn, że im się nie chce-ale może to w kobiecie tkwi przyczyna.
    Wystarczy popatrzeć na swoje zdjęcia z okresu wspólnego zafascynowania. Przeciez
    zaiskrzyło-dlaczego? Bo meżczyzna w kobiecie coś zobaczył, co go nakrecało(i
    jesli mówi, że to inteligencja-kłamie:)))
    I potem szybkie wnioski-Jak wygladam teraz-co się zmieniło?
    Czy równie często jestem seksownie ubrana, czy robię makijaż, czy dbam o figurę,
    czy dalej chce być pociągająca dla niego?
    O związek trzeba dbać-i tak mężczyzna jak i kobieta powinien sobie z tego zdawac
    sprawę, przy czym kobieta ma większy orzech do zgryzenia-chociaz jak sie
    postara-jest to w zupełności wykonalne...
  • gracis31 25.08.07, 19:28
    u mnie nie było seksku od czterech lat. jeszcze w ciąży stwierdził,
    że coś sie zmieniło. Po urodzeniu dziecka nigdy nie było nic, nie
    inicjował niczego, nie miał kobiet. Teraz odzedł do innej,
    pozostawiając mnie z refleksją, że nie powinien uczestniczyć w
    porodzie, coś go obrzydziło. I cóż zastanawiać sie nie sposób, nie
    zasłużyl.
  • fortunefaded 25.08.07, 20:07
    Ciekawe, ze gdy sie czyta takie historie dotyczace innych ludzi, to
    odbiera sie to zupelnie inaczej niz jesli dotyczy to nas samych.
    Bo mam ochote Ci napisac: i bardzo dobrze, ze sobie do innej
    poszedl, trzeba bylo mu jeszcze kopa w doope zasadzic na droge.
    Co Ci po takim facecie? Wystarczy, ze Ci pryszcz na nosie wyskoczy i
    krolewiczowi-wzrokowcowi sie na dlugie lata seksu odechce. Jesli o
    to chodzi w tym zyciu, to po jaka cholere wiazac sie z kimkolwiek na
    stale? Dlaczego taki facet nie skacze sobie cale zycie z kwiatka na
    kwiatek i nie jest uczciwy wobec samego siebie i innych? Po co
    rodzine chce zakladac?
    Wiem jak to boli...
    Tak sobie mysle o tym wszystkim od paru dni, wygadalam sie
    przyjaciolce...zapisalam sie na basen i na pilates...zaloze sie, ze
    do swiat bede jak nowa. Bardzo watpie czy po nadchodzacych
    nastepnych miesiacach abstynecji seksualnej bedzie mi sie jeszcze
    chcialo walczyc o laskawe zainteresowanie mojego meza.
    Bardzo jestem ciekawa. W kazdym razie wiem, ze moje
    dalsze 'szczesliwe' pozycie z malzonkiem zalezy wylacznie od tego w
    jakiej bede kondycji fizycznej. A gdzie tu zaufanie, gdzie poczucie
    bezpieczenstwa? Juz czuje, jakby zareagowal, gdybym sie osmielila
    zachorowac np. na raka piersi, to takie nieestetyczne...
    Swoja droga, czemu to moj szanowny pan malzonek nie zabierze sie
    rowniez za zbijanie swojego sadla, ktorego ma na pewno wiecej niz ja?
  • ika5 25.08.07, 21:35

    > Swoja droga, czemu to moj szanowny pan malzonek nie zabierze sie
    > rowniez za zbijanie swojego sadla, ktorego ma na pewno wiecej niz
    ja?

    Bo Ty jestes ambitna, energiczna..a on jest leń.
    Wiesz , facetom czasem zwyczajnie ...nie przychodzi do glowy taka
    mysl , ze trzeba o siebie dbac.Jak już wyrwał fajną laske.....no to
    przeciez "musi " byc lepszy od konkurencji.... i spoczywa na
    laurach.
    Zawsze mnie to dziwiło , ze meżczyzna ok. np. 50-tki probuje
    poderwac 20-parolatke i uwaza , ze jest atrakcyjny????Kobiety sa
    chyba bardziej ...realnie-krytyczne.
    Zycze powodzenia na basenie i na pilates - robisz to dla SIEBIE- nie
    dla niego
  • kawitator 26.08.07, 06:15
    Jak kobitka sobie wbije coś do główki to przepadło I co to jest pilates ?
    A tak nawiasem bo sobie przypomniałem czytając post powyżej . Czy poród drugiego
    dziecka był porodem rodzinnym ?
  • fortunefaded 27.08.07, 22:30
    Pilates to takie zmyslne cwiczenia rzezbiace sylwetke.
    A à propos porodu rodzinnego, tak, porod drugiego dziecka byl
    porodem rodzinnym, ale i pierwszego rowniez. Malzonek bardzo chcial
    byc przy narodzinach corki podobnie jak i syna. Ale nie musial
    pomagac lekarzowi, wiec i nie zagladal mi miedzy nogi, porod tez nie
    byl skomplikowany ani szokujacy.
    Dodam, ze po pierwszym porodzie nasze zycie intymne kwitlo, mimo, ze
    sam porod nie nalezal do sielankowych.
    No a po tym drugim cos nam zdechlo. Zdziwilabym sie okrutnie gdyby
    to tutaj pies byl pogrzebany.
    Kawitator pewnie z krzykiem z porodowki by uciekal? I na sama mysl o
    siedzeniu u wezglowia rodzacej pani mdleje? :)
  • sylwiamich 28.08.07, 04:45
    Dziwne...ja w dresie rozciągniętym, z brzuszkiem i pupką, spocona
    wyglądałam atrakcyjnie dla moich facetów.Może trafiam na samych
    zboczeńców?:))))
    Poza tym znam mężczyzn uwielbiających kobiece krągłości.
    Mój ostatni facet miał do mojego tycia następujący stosunek:
    Kurde..nie wiem co lepsze?Jak jesteś szczupła to masz fajny tyłek, a
    jak przytyjesz to cycki:)))
    Miłość jest ślepa:)))
    --
    www.wrzuta.pl/audio/ohs3NA2y0F/
  • b-b1 28.08.07, 09:24
    sylwiamich napisała:

    > Dziwne...ja w dresie rozciągniętym, z brzuszkiem i pupką, spocona
    > wyglądałam atrakcyjnie dla moich facetów.Może trafiam na samych
    > zboczeńców?:))))
    > Poza tym znam mężczyzn uwielbiających kobiece krągłości.
    > Mój ostatni facet miał do mojego tycia następujący stosunek:
    > Kurde..nie wiem co lepsze?Jak jesteś szczupła to masz fajny tyłek, a
    > jak przytyjesz to cycki:)))
    > Miłość jest ślepa:)))


    Alez oczywiście jak najbardziej się zgadzam , że i w rozciągniętym dresie i
    spocona i przytyta kobieta może być atrakcyjna! Ważne żeby nadal miała to "coś"
    w sobie i była usmiechnieta!-np :witała mężczyznę miłym pocałunkiem , czułym
    gestem...itd....
    Lepsze taka estetyka, niż skwaszona mina dobrze ubranej "modelki":))))
    Mnie chodziło tylko o ogólny przekaz-jesli mąż autorki na pewno po długich
    namowach wydukał w końcu,(co na pewno było dośc cięzkim przeżyciem dla
    niego:)))) że chciałby aby schudła, to jeśli nadal go kocha-i chce dobra
    związku-schudnie!-albo pokaże mu, zalety swojego ciała po przybyciu 10kg-wydebi
    z siebie to, co najlepsze!!

    P>S Być może wzrok Twoich męzczyzn zatrzymuje się na pięknych oczach, albo
    ponętnych ustach-stąd reszta niewazna:))))))) żart oczywiście:)
  • fortunefaded 28.08.07, 10:25
    sylwiamich napisała:

    > Dziwne...ja w dresie rozciągniętym, z brzuszkiem i pupką, spocona
    > wyglądałam atrakcyjnie dla moich facetów.Może trafiam na samych
    > zboczeńców?:))))

    No tak, ale zauwaz, ze ci faceci juz Twoimi facetami nie sa.
    Czyli nie podobalo im sie chyba zbyt dlugo. Nie, zebym chciala byc
    zlosliwa, ale zwiazek dlugoletni to zupelnie inna bajka.
    Jak nowa to i moze sobie byc pewnie w dresie i nawet spocona.
    Ale po trzynastu latach dresik sie mu znudzi.
  • kawitator 28.08.07, 12:24
    > Pilates to takie zmyslne cwiczenia rzezbiace sylwetke.
    Wiem tak jak przy aerobiku, stepie i tysiącu innych mód które polegają na kupnie drogich seksownych strojów i wdzięcznym poruszaniu sie w takt muzyki za duże pieniądze. . Daj sobie spokój dziewczyno. Nie z ćwiczeniami oczywiście ;-) Możesz w szarych szortach i starym Tshircie chodzić po prostu na siłownię Tam jak będzie dobry instruktor to ci ustawi ćwiczenia i będziesz miała rzeczywiste wyniki bo siłownia to nie tylko pakowanie karków na rozrost bicepsa Sam juz głownie ćwiczenia aerobowe uskuteczniam bom stary Dziewczyny z siłowni to choć już trzy tuziny im dawno przeszło to dalej mają figury;-)))

    > A à propos porodu rodzinnego,
    > No a po tym drugim cos nam zdechlo. Zdziwilabym sie okrutnie gdyby
    > to tutaj pies byl pogrzebany.
    Zapytałem bo była w Twoim wątku taka wypowiedź

    _ Po urodzeniu dziecka nigdy nie było nic, nie
    inicjował niczego, nie miał kobiet. Teraz odzedł do innej,
    pozostawiając mnie z refleksją, że nie powinien uczestniczyć w
    porodzie, coś go obrzydziło
    Porody rodzinne przyczyniły się do rozpadu sporej ilości młodych małżeństw. Czytałem artykół w którym podawano, że takim porodzie średnio co 10 facet traci zainteresowanie swoja partnerka jako kobieta i kochanką Właśnie ulatuje gdzieś pożądanie Nie za bardzo wiadomo dlaczego ale jest Niestety rzecz nie poddająca się kontroli woli jak obrzydzenie poniektórych na widok pająka czy wija.
    10% to jest bardzo wysokie ryzyko i nie wiem co za głupia moda każe kobitkom tak ryzykować.


    > Kawitator pewnie z krzykiem z porodowki by uciekal? I na sama mysl o
    > siedzeniu u wezglowia rodzacej pani mdleje? :)
    Kawitator nie miał doświadczeń z porodówką poza dwukrotnym zabraniem żony z dzieckiem i dlatego kilka dni temu świętował radośnie 35 rocznicę ślubu :-)))))
  • fortunefaded 28.08.07, 12:56
    Kawitator nie miał doświadczeń z porodówką poza dwukrotnym zabraniem
    żony z dzieckiem i dlatego kilka dni temu świętował radośnie 35
    rocznicę ślubu :-)))))

    A co on, Kawitator robi na tym forum??
    ;)
  • kawitator 28.08.07, 13:12
    Bawi się. Żartuje. Niesie kaganek oświaty i rozsądku;-PPPPP Tłumaczy co poniektórym że kobiecy punkt widzenia to nie rzeczywistość a tylko punkt widzenia. Czyta sobie przy kawce i koniaku lub podczas przerwy w pracy. Zna osobiście wiele osób z Tego forum i je lubi. Poza tym czasmi można ostro i nawet inteligentnie podyskutować nie tylko o dupie lub waleniu konia przed kompem ;-PPPPP
  • kawitator 28.08.07, 13:25
    Jeszcze jedno Czasami wieczorem przeglądając to forum stwierdza z robawieniem ze sam miał podobne problemy przed 20-30 laty. Może nie tak natężone bo jakoś sobie poradził oraz ze był tak samo durny jak piszące teraz młodziki. No nie wszyscy Sa tu autorzy których czytam z zainteresowniem pomrukując - mądry surczybyk
  • nie_wiem 28.08.07, 16:12
    Przyznam się, Kawi, że mam do Ciebie swoisty sentyment.
    I nic od Ciebie nie chcę!! Żeby nie było.:)
  • kawitator 29.08.07, 08:25
    > Przyznam się, Kawi, że mam do Ciebie swoisty sentyment.
    Adresy z wyrazami uwielbienia przyjmuję w piątki między 10 a 11 ;-)))

    > I nic od Ciebie nie chcę!! Żeby nie było.:)
    Wiem wiem, ale bardzo ściśle staram się pokazywać swoje granice a nauczony doświadczeniem podkreślam_ Żonaty dzieciaty i zadowolony z tego stanu. Żona mnie rozumie !!!! ;-))). Czasmi rzeczywiście jestem zbyt zasadniczy i pozbawiony humoru i komuś się oberwie za niewinność Na kogo trafi na tego bęc Mam nadzieję że nie żywisz urazy
  • nie_wiem 29.08.07, 08:35
    Twoje trzeźwe spojrzenie jest nieocenione mimo wyrażania go w
    szorstkiej formie. Przywalasz czasem w łeb - ale nie obrażasz i nie
    kpisz (no może trochę:)).
    A ponieważ staram się oddzielać fakty od problmeów, nie posiadam
    urazów i innych kontuzji.:)
  • mariolabig 26.08.07, 21:15
    Czytam ze wasze wypowiedzi i uswiadamiam sobie ze u mnie w związku chyba jest
    podobnie.Jestesmy młodzi,mam 29 lat i niedawno urodziłam drugie dziecko.Nie
    jestem gruba-waże 61kg a przed ważyłam 57.Mój mąż tez od jakiegos czasu
    niechętnie zagląda do sypialni!Jak to jest-sex nie trwa długo bo on szybko
    dochodzi-więc chyba go podniecam?Ale to wypada 1-2 w miesiącu.Przed porodem
    bywało że chciał codziennie.I wiem że wchodzi na stony porno w internecie,do
    czego sie nie przyznaje.Jak pytam go o nas to twierdzi ze poprostu nie ma ochoty
    tak często,że go pociągam,że mnie kocha itd.Jak to jest,czy mam mu wierzyc?
    Już sama nie wiem,myślałam że to przejdzie,że jest to może związane z tym iż
    karmie piersia?Co mam myśleć?
  • your_and 26.08.07, 23:59
    mariolabig napisała:
    > bywało że chciał codziennie.I wiem że wchodzi na stony porno w internecie,do
    > czego sie nie przyznaje.Jak pytam go o nas to twierdzi ze poprostu nie ma ochoty
    > tak często,że go pociągam,że mnie kocha itd.

    Powtarzam się ale nazywa sie to zespół madonny i ladacznicy, bycie matką dziecka
    odbiera dużej części mężczyzn zainteresowanie seksualne żoną matką a otwiera lub
    nasila poszukiwanie prawdziwie seksualnych wrażeń w dziwkach i porno i wyuzdaniu.
    Bardzo trudno sie odblokowuje takie wyuczone konserwatywnym wychowaniem wzorce -
    matka kobieta wymagająca szacunku, kobieta zainteresowana seksem - dziwka.

    Więcej o tym :
    kobieta.interia.pl/elle/news/podwojne-zycie-mezczyzny,100081972,2549
  • misssaigon 27.08.07, 18:00
    czekalam, az w koncu ktos to napisze- mam identyczne odczucia w tej sprawie...

    a od sibie,,jakos nie chce mi sie wierzyc, ze mlody zdrowy facet wyzbyl sie
    seksu - i choc droga autorka w to nie wierzy- ja uwazam, ze malzonek na pewno
    zaspakaja swoje potrzeby poza domem
  • fortunefaded 27.08.07, 22:21
    Po pierwsze: nie wiadomo czy jest zdrowy, po drugie: nie pisalam, ze
    nie wierze, ze zaspakaja, jedynie, ze czasowo mialby problem, no
    chyba ze w pracy sie bzyka.
    Po trzecie: nie ma zadnego 'na pewno'. Gdyby bylo, nie trzeba by sie
    nad niczym w zyciu zastanawiac ani niczego dociekac.
  • misssaigon 29.08.07, 09:32
    żeby rozwiązac jakikolwiek problem trzeba miec choć minimum informacji - jedyny
    sposb to delikwent slownie przyprzec do muru i wydusic z niego zeznania -
    sytuacja sie juz zapewne nie pogorszy a moze uda sie znalezc punkt zaczepienia...

    ws zdradzania - uwierz mi, ze mozna wszedzie i w dowolnym momencie - wystaczy
    chec i troche pomyslowosci
  • vivian.darkbloom 28.08.07, 11:22
    oboje macie problemy z waga i atrakcyjnością wiec moze zacznijcie
    wspólne cwiczenia czy odchudzanie - pojdźcie razem na basen, rowery,
    pobiegać, pograć w tenisa albo zapiszcie się na kurs tańca.
    Wybierzcie cos co lubicie. To Was zblizy i oboje staniecie się
    bardziej atrakcyjni. Razem łatwiej jest się odchudzać czy zmienić
    jadłopsis na zdrowszy.
  • antylopa85 05.09.07, 12:34
    No fakt, zgadzam sie z tym :):):) Nic tak niezbliża jak robienie
    czegoś wspólnie : mozna wtedy pogadać i sie pośmiać:) A nawet
    spacery z dziećmi, czy jakas mała wycieczka w góry czy do lasu, albo
    nad rzeczke, to też fajnie działa :)
  • lilyrush 28.08.07, 11:30
    2 głowne wątki- Ty jako kobieta źle wygladasz...noż kurcze...a z kim
    te dizeci masz?? z krasnoludkeim. Najpierw facet chce dzieci,a potem
    sie dziwi, ze ciało kobiety ise po ciazy zmienia. Nie ma cudów, musi
    sie zmienić. Te dodatkowe 10 kg można zrzuci, co jak widac autorka
    juz zaczeła robic. Ale nadal nie widac,zeby jej szanowny małzonek
    zrzucił swoje. Mój maz tez potrafi mi powieidzec mieisac po
    porodzie, ze mi nadal brzuch wystaje a swoich 25 kg nabytych w ciagu
    5 lat bycia ze man nie wiedział w magiczny sposób. Słowem
    aktywizujacym w naszym wypadku okazał sie "rozwód".

    I druga kwestia- madonna i ladacznica...ładne wytłumaczenie, tlyko
    jakos wieksozsc szcześliwych mazeństw, które znam najpeszy seks
    zliczaa własnie po narodiznach dizecka....
    --
    Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
  • glamourous 28.08.07, 16:54
    lilyrush napisała:

    > Ty jako kobieta źle wygladasz...noż kurcze...a z kim
    > te dizeci masz?? z krasnoludkeim. Najpierw facet chce dzieci,a
    potem
    > sie dziwi, ze ciało kobiety ise po ciazy zmienia. Nie ma cudów,
    musi
    > sie zmienić. Te dodatkowe 10 kg można zrzuci, co jak widac autorka
    > juz zaczeła robic.

    Pewnie nikt mi tu nie uwierzy, mam kolezanke, ktora urodziwszy
    dwojke dzieci wyglada jeszcze lepiej niz przed obiema ciazami. Az
    nie do wiary - zero brzucha, rozstepow, tudziez jakiejkolwiek
    nadwagi, skora gladziutka, piersi nie zniszczone bo nie karmila -
    laska ze az zazdrosc bierze, ze tak ja biologia oszczedzila ;-)

    I teraz najlepse - jej maz mimo tego jej nie pragnie, kochaja sie co
    kilka miesiecy z jego winy, ona sie martwi i twierdzi, ze to wlasnie
    przez wspolne uczestnictwo w porodach. Widzialam sie z nia wlasnie
    kilka dni temu przy okazji wizyty w rodzinnym miescie - wygladala
    bosko, ale plakala mi w rekaw, bo dowiedziala sie ze zaczal ja
    zdradzac, w dodatku z mniej atrakcyjna od niej panienka.
    No i rozwod wisi na wlosku.

    Wniosek z tego taki, ze pociazowy wyglad nie ma tu chyba nic do
    rzeczy - chodzi to chyba raczej o to ze "cos zdechlo", moze facet ma
    blokade powstala przy wspolnym porodzie (bo faktycznie - tak jak
    mowi Kawi - to jest jednak cholerne ryzyko oraz rosyjska ruletka czy
    para wyjdzie z tego obronna reka). A moze po kilku latach bycia
    razem po prostu mu sie zwyczajnie znudzila - i nie ma to zadnego
    zwiazku z faktem, ze zostala matka...
    Kto wie? Pozadanie chodzi wlasnymi drogami i czasami najlepszy
    psycholog nie jest w stanie rozgryzc co sie z tymi ludzmi
    porobilo...;-)

    --
    Coraz mniej wierze w tak zwaną "płec mózgu"
  • vivian.darkbloom 29.08.07, 08:52
    została wykreowana moda na rodzinne porody i w efekcie niektórzy
    faceci decydują się na to nie z autentycznej potrzeby ale bo tak
    wypada mimo że nie czują się na siłach.
  • gomory 29.08.07, 10:30
    > I druga kwestia- madonna i ladacznica...ładne wytłumaczenie, tlyko
    > jakos wieksozsc szcześliwych mazeństw, które znam najpeszy seks
    > zliczaa własnie po narodiznach dizecka....

    Moze mieszkasz w niezbyt swietej okolicy i u was same ladacznice ;).
    Ludzie i zwiazki sa rozni. Maja rozne temperamenty, i jednak reaguja odmiennie w tych samych sytuacjach. Otrzymujac te same bodzce krytykujace meskosc feceta jego reakcja moze byc krancowo rozna. Moze zarowno rzucic sie w wir podbojow by udowodnic jej nieprawdziwosc jak i okopac sie impotencja. Ludzie wychowani w domach o prawidlowych relacjach i ze zdrowym podejsciem do zycia i milosci nie wypuszczaja w zycie potomstwa obarczonego meczacymi kompleksami i lekami. Mezczyzna uczestniczacy emocjonalnie w ciazy i porodzie, bedacy erotycznie "wyposzczonym" moze z wielkim glodem rzucic sie na zone po przyjsciu na swiat dziecka. Ale majacy we lbie zly podklad, podbudowany zachowaniem zony ulega podswiadomosci. Te same slowa "jestem senna" moga byc odebrane jako "no to jutro podokazujemy", jak i "dobrze, ze nie powiedzialem o swoich zboczonych fantazjach".
  • sagittka 04.09.07, 20:07
    Na seksualną atrakcyjność partnera można spojrzeć dwojako.

    1. Atrakcyjność obiektywna. Czy jest to mężczyzna, za którym obejrzę
    się na ulicy? Czy na widok takiej kobiety pomyślałbym "ale laska"?
    Większość ludzi jest przeciętna, wraz z wiekiem tracą urok młodości,
    urodę, figurę. Większość także na codzień spotyka osoby bardziej
    atrakcyjne, piękniejsze, przystojniejsze niż własny małżonek,
    zwłaszcza po -nastu lub -dziestu latach związku.
    Wyobraźmy sobie sytuację, że przed mężczyzną stają 2 kobiety - jego
    własna, powiedzmy 40-letnia, nawet ładna żona oraz typowa laska, na
    której większość facetów zatrzymałoby wzrok. Obie są obce, ma wybrać
    z którą pójdzie do łóżka. Jak myślicie, która go będzie bardziej
    kręcić?

    2. Atrakcyjność subiektywna. Jesteśmy pozytywnie zaangażowani
    uczuciowo, seks z partnerem jest satysfakjonujący, więziotwórczy,
    intymność, bliskość i zażyłość jest utrzymana na dobrym poziomie
    mimo upływu lat. Pragniemy tej bliskości, bo jest ważnym czynnikiem
    naszego związku, mimo tego, ze mąż nie jest młodym bogiem, a żona
    jędrną młódką. Jeśli dodać do tego obopólne starania, żeby pożycie
    urozmaicać, to mimo oczywistego spadku namiętności (bo wraz ze
    starzeniem się związku ona zanika) można utrzymać zadowalający
    poziom życia erotycznego.
    Jeśli natomiast ktoś nastawiony jest na przeżywanie fascynacji i
    ekscytacji w tej sferze życia, to będzie zawiedziony specyfika
    współżycia w długim związku. Co za tym idzie, także partnera będzie
    odbierał wyłącznie obiektywnie i wtedy nawet 5 kg wagi za dużo i 2
    nowe zmarszczki staną się przeszkodą.

    I nie oszukujmy się, nawet przy spełnieniu tych warunków, o których
    pisałam wyżej, nie będziemy się wzajemnie kręcić tak jak 15 lat
    wcześniej. Nie ma sensu więc porównywanie starych dziejów i
    romantycznych początków, tylko staranie się, by każdy etap i
    związane z nim możliwości i ograniczenia dawał radość i zadowolenie.
    Tylko, że to już jest wyższy stopień wtajemniczenia (tutaj mrugam do
    kawitatora :)).
  • antylopa85 05.09.07, 12:32
    Nie martw sie głowa do góry :) Idź sobie do fryzjera, pomaluj
    paznokcie, kup nowa bluzke i zacznij ćwiczyc :) To dobrze wpłynie
    nie tylko na tówj wygląd, ale też na zdrowie i samopoczucie:) Musisz
    wskrzesić w mężu to pożądanie ktróre kiedys było... bo pewnie on o
    tym marzy :) a ty jak zobaczysz siebie taką odmienioną, to napewno
    bedziesz chciała to utrzymać tak na długi długi czas :) powodzonka,
    pozdrawiam ;) !
  • zamszowa 07.09.07, 21:43
    ha. dziwne to wszystko. ja wazylam przed ciążą 58 kg przy 170 cm
    wzrostu, strasznie kręciłam mojego faceta w ciąży bo i cycki się
    zrobiły jak balony i tyłeczek ładny (jestem drobnej budowy). przy
    karmieniu schudłam do 50 kg , wyglądałam jak anorexia nervosa i moj
    mąż mi to po prostu powiedział. ze jestem...za chuda. jak widac nie
    ma złotego srodka. nie o to tu bowiem jak mi sie wydaje chodzi.
    Oczywiscie kolezanki się zachwycały , bo 50 kg przy 170 cm to jest
    najwyrazniej szczyt marzen , rozmiar 34/36 i te inne pierdolety.
    Kochalismy się z moim facetem ale juz nie tak często. dla niego
    przytyłam 5 kilo. dzis ważę 55 i widzę ze duzo bardziej go kręcę.
    mówi ze jeszcze ze 3 i byłoby git. Pisze to zeby pokazac ze wszystko
    jest względne. a tak nawiasem mówiąc to NIGDY nie miałam takiego
    powodzenia jak w 6miesiecy-rok po urodzeniu mojego syna. a mam 31
    lat. jest po prostu cos seksownego w kobiecie , ktora urodziła
    dziecko i kazdy dojrzały faect to wie.
    mysle ze w sprawie autorki wątku chodzi o cos innego. mąż mówi o
    tuszy i ciele ale myślę, ze jest jakis problem głębiej. Moze poczuł
    się odsunięty jako kochanek? nie wierzę, ze wskoczyłas mu do łózka
    tydzien po porodzie. moze jednak stałas się mamuską i tego nie
    widzisz? i nie mówię tu o wyglądzie ale o sposobie odnoszenia się do
    niego. Bardzo kocham naszego syna ale moj mężczyzna był i będzie
    zawsze moim mężczyzną i zawsze dbam, zeby to czuł. zyczę powodzenia,
    nie przesadzaj zbytnio z odchudzaniem:)))
  • aneta362 08.09.07, 00:29
    sie nie martw kobieto, rozejrzyj się a zobaczysz ilu chętnych będziesz miała,
    możesz nawet wybierać i to na poważne romanse. To proste, po pewnym czasie, jak
    oboje sie nie starają coś znika, a babom nie zawsze chce się reanimować takich
    miśków od telewizora, i ok jesteśmy nawet w związkach zawsze wolni, zycie nie
    trwa wiecznie, nie ma sensu na własne życzenie sie umartwiać, wyjdź z domu i się
    baw. A tak na marginesie, to kobieta powinna być mięciutka, bo (jak mawia mój)
    worek kości to on sobie może na cmentarzu wykopać.
  • b_masztalska 09.09.07, 11:54
    fortunefaded napisała:

    > czuje i obawiam sie, ze to poczatek konca.
    To na co czekasz? Kup ładną bieliznę. I szlafroczek z jedwabiu. Nie musisz
    wywalać 500 zł. Poszukaj, a znajdziesz coś ciekawego.
    I zapisz się na siłownię. Ominie Ciebie kolejny odcinek opery mydlanej? Cóż, coś
    za coś.
  • misssaigon 09.09.07, 13:09
    gwarantowane, ze w tym szlafroczku wywolasz na silowni furore:))
  • fortunefaded 11.09.07, 17:33
    no, w takim szlafroczku na silownie, to byloby cos.
    Wiesci z frontu sa takie, ze mam obecnie 7 kg do przodu zamiast 10 i
    widze roznice, ba, nawet kolega w pracy zaczal sie do mnie
    przystawiac nie na zarty ;) Odkad zaczelam sie ruszac, czuje sie
    lepiej, mam wiecej energii i ogolnie nastroj nie ten. W sobote
    idziemy z kolezankami na babski wieczor do knajpy a potem moze sie
    potanczy troche. Maz dalej nie ma ochoty na bzykanie :-/ tzn.
    zauwazyl, ze schudlam, nawet powiedzial, ze ladnie wygladam ostatnio
    ale na tym koniec.
    Co dziwne moj zapal w tym temacie rowniez opadl, to znaczy sny
    erotyczne dalej miewam, ale bynamjmniej nie z nim w roli glownej.
    Z dziwnych rzeczy: w jego laptopie wpadlam na trop 3 roznych jego
    adresow emailowych (kombinacje z imienia i nazwiska), ktorych ja
    bynajmniej nie znam. Ciekawe kto zna... Szkoda, ze nie umiem lamac
    hasel, bo chyba bym sie zdobyla na odwage i poczytala co nieco, choc
    wiem, ze to nie fair, ale na tym etapie mam juz to w nosie.
  • misssaigon 12.09.07, 12:51
    wystarczy zainstalowac odpowiedni programm , ktory zapamieta wszystkie hasla
    wprowadzane w komputerze, banalna sprawa:))
  • your_and 12.09.07, 19:46
    misssaigon napisała:
    > wystarczy zainstalowac odpowiedni programm , ktory zapamieta wszystkie hasla
    > wprowadzane w komputerze, banalna sprawa:))

    Ale warto pamiętać że czytanie poczty małżonka za pomocą tak wykradzionych haseł
    to nie tylko brzydka sprawa ale i konkretnie przestępstwo (art. 267 KK)

    § 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną,
    otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do
    przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne
    szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
    albo pozbawienia wolności do lat 2.
  • dadaczka 14.09.07, 13:49
    dobrym wytłumaczeniem zaniku pożądania w takich sytuacjach są teorie
    czysto biologiczne: że facet z natury jest uwarunkowany
    na "rozsiewanie" swojego materiału genetycznego traci po jakimś
    czasie pociąg do już upolowanej i zapłodnionej partnerki.

    Hmm, nie wiem, jak to jest, wiem, że jestem coraz większą
    pesymistką, jeśli chodzi o związki damsko-męskie. A może trzeba
    rzeczywiście zaakceptować, że natura stworzyła nas takimi, że
    wiążemy się głównie po to, aby spłodzić i wychować dzieci? I że
    miłość to tylko dodatek, który ma nas do siebie przyciągać i wiązać
    ze sobą w celu spłodzenia i wychowania...? To czemu ta głupia natura
    nie wygasiła w nas potrzeb seksualnych po zrealizowaniu celu? Po to,
    zeby dalej się rozmnażać? Ech, głupia ta natura, bezlitosna :(
    --
    :D/D:
    wreszcie wolna
  • your_and 17.10.07, 23:05
    > nie wygasiła w nas potrzeb seksualnych po zrealizowaniu celu? Po to,
    > zeby dalej się rozmnażać? Ech, głupia ta natura, bezlitosna :(

    Żeby jak mówi Ojciec dyrektor siać, siać, siać...
    Im więcej możliwych kombinacji genów i potomstwo z róznych partnerów tym większa
    szansa że sie trafi ten wyjątkowy zestaw który umożliwi gatunkowi dalszy rozwój
    i sukces.
  • glamourous 18.10.07, 12:51
    dadaczka napisała:


    To czemu ta głupia natura
    > nie wygasiła w nas potrzeb seksualnych po zrealizowaniu celu? Po
    to,
    > zeby dalej się rozmnażać? Ech, głupia ta natura, bezlitosna :(


    A ja sie zastanawiam, czemu ta glupia natura nie dala jednak
    mezczyznom odrobinke dluzszego czasu na wygasniecie ich chuci
    wzgledem zaplodnionej - czyli "wyeksploatowanej" juz biologicznie -
    patrnerki niz ten ustawowy rok czy 2 lata? Z punktu widzenia logiki
    przetrwania gatunku przydaloby sie przeciez chocby tak z 1O lat
    prawdziwej monogamii i wylacznego pociagu fizycznego miedzy
    partnerami, bez pokus i ciagotek, zeby tak naprawde porzadnie
    odchowac potomstwo... Bo skoro tego pozadania i meskiej monogamii w
    praktyce wystarcza tylko na rok czy 2, to czy naprawde w interesie
    gatunku jest zeby samiec porzucal kobiete z niemowleciem na reku i
    zaraz biegl do innej, zeby ja z kolei zaplodnic?

    Zawsze jak widze te biedne (i czesto atrakcyjne kobietki) w ciazy
    lub z malutkim niemowleciem na reku, skarzace sie ze maz oglada sie
    za spodniczkami/romansuje i zdradza/czy wrecz odchodzi zafascynowany
    inna, to szlag mnie trafia - przy czym niekoniecznie jest to zlosc
    na tego bezdusznego lajdaka ;-) tylko wlasnie na ta cholerna,
    bezlitosna biologie.

    Juz nie wspomne o tych forumowych watkach gdzie mlode, bezdzietne
    kobiety z trzymiesiecznym stazem malzenskim skarza sie ze juz mezow
    nie podniecaja, a przeciez oni nawet jeszcze nie zdazyli ich
    zaplodnic... I co na to biologia???

    A moze to nie biologia, tylko skrzywienie rodem z NASZYCH czasow?


    --
    "Dopoki czlowiek bedzie smiertelny, nigdy sie do konca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • z_mazur 18.10.07, 13:44
    Hmmm, z tego co czytałem to okres jest trochę dłuższy bo wynosi ok 7
    lat. Co pozwala doprowadzić dziecko do wieku w którym w zasadzie nie
    potrzebuje już ciągłej opieki.

    Trzeba też brać pod uwagę, że jako gatunek mamy ok. 30-40 tys. lat i
    z tamtego okresu wywodzi się większość naszych instynktów.
    Cywilizacja i zmiany nią wywołane mają 2-3 tys. lat. Zmiany
    ewolucyjne zachodzą wolniej i stąd ten rozdźwięk. W tej chwili
    dziecko wymaga opieki przez nawet kilkanaście lat.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić ;)))
  • gomory 18.10.07, 13:57
    Jestem piewca wyzszoscu rozumu nad popedem. To nasze mysli najpierw musza pozwalic na "niekontrolowany wybuch" namietnosci. Kladzenie na karb jaskiniowej przeszlosci, wszzelkich ludzkich zachowan jest dla mnie mocno watpliwe. Raczej to taka zabawa dla teoretykow.
    Ale bawiac sie w teoretyzowanie "jak to sie naszym praprzodkom zylo". Wsrod mezczyzn walczacych, polujacych itd. zawsze byla wysoka umieralnosc. W dzikim srodowisku raczej nie mial szans by dozyc 40. W interresie gatunku jest wiec spowodowac by w jak najkrotszym czasie "zaliczyl" jak najwiecej partnerek. Przy jednoczesnej bezwarunkowej milosci matki do potomstwa. Tak silnej, by zaciekawiac swoja osoba kolejnego potencjalnego opiekuna w obliczu pewnej straty poprzedniego.
    U socjobiologow niezle trzyma sie tez teoria o tym, ze kiedys male dzieci byly pilnowane i wychowywane przez cala gromade kobiet. Cos jak u ludow polinezyjskich - glownie starsze panie opiekuja sie dziecmi malolatek, ktore nie maja na to czasu zajmujac sie romansowaniem ;).
  • glamourous 18.10.07, 15:16
    No wlasnie - przyznam, ze juz w kilka sekund po napisaniu i
    kliknieciu tego ostatniego postu przyszlo mi do glowy ze odpowiedz
    na to pytanie kryje sie w stadnym charakterze naszych przodkow.
    Kiedys ludzie zyli w spolecznosciach, gdzie dziecmi opiekowali sie
    wszyscy czlonkowie stada i kazdy po trochu - a glownie rzeczywiscie
    starsze pokolenie. W takiej sytuacji istotnie porzucenie samicy z
    dzieckiem na reku przez ojca tegoz, czy nawet jego smierc - nie byla
    dla niej az taka tragedia. Dla dziecka tez nie, bo meskie wzorce
    czerpalo z innych czlonkow plemienia - wujow, kuzynow, itp.
    Potem jednak, wraz z wyizolowaniem sie pojedynczych rodzin z
    niegdysiejszej zwartej spolecznosci troche sie to wszystko zmienilo.
    Przy czym przez wieki jakos to wszystko trzymalo sie w kupie dzieki
    pojeciom honoru i obyczajnosci - mezczyzna przezywal romanse,
    fascynacje na boku, zdradzal - ale do zony i dzieci wieczorem zawsze
    wracal, bo taki byl jego meski obowiazek : dbac o rodzine za wszelka
    cene, chocby uczucia juz nawet wygasly.

    Dopiero nie tak dawno nasza wspolczesna emancypacja i nasz hedonizm
    pogmatwaly to wszystko na amen...


    --
    "Dopoki czlowiek bedzie smiertelny, nigdy sie do konca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • your_and 18.10.07, 15:44
    > Potem jednak, wraz z wyizolowaniem sie pojedynczych rodzin z
    > niegdysiejszej zwartej spolecznosci troche sie to wszystko
    zmienilo.
    > Przy czym przez wieki jakos to wszystko trzymalo sie w kupie
    dzieki
    > pojeciom honoru i obyczajnosci - mezczyzna przezywal romanse,
    > fascynacje na boku, zdradzal - ale do zony i dzieci wieczorem
    zawsze
    > wracal

    Wracał bo miał władze nad dziećmi i rodziną z jej przywilejami i
    obowiązkami. Grecja i Rzym - dzieci dopóki nie założyły własnej
    rodziny i odeszły z domu nie miały własnej własności. Kobieta bez
    opieki meżczyzny społecznie nie istniała.
    Teraz obowiązki zostały a władzy to już nie ma praktycznie żadnej.
    Więc ja zresztą pisze kawi - obiektywnie wiązanie sie i utrzymywanie
    rodziny to w kontekście interesu czyste frajerstwo.
  • kawitator 18.10.07, 14:18
    I co na to biologia???
    Biologia się tak szybko nie zmienia
    Biologicznie rzecz biorąc stan euforii miłosnej zauroczenia trwa około 4-5 lat Z tym ze liczy się go od spotkania a nie od ślubu czy konsumpcji związku Przez większość czasów swojego rozwoju ludzie tworzyli grupy zbieracko myśliwskie Badając współczesne odpowiedniki tych grup widać ze samodzielność młody człowiek uzyskiwał w wieku 4-5 lat co jest dosyć charakterystyczną zbieżnością Samodzielność ta to możliwość samodzielnej wędrówki w grupie i uczestnictwo w zdobywaniu pożywienia
    Tyle zapewnia statystycznie biologia
    W miarę rozwoju społeczeństwa i wydłużania sie w związku z tym okresu niesamodzielności potomków natura znalazła inny instrument przedłużający trwałość związku i co za tym idzie okresu kiedy to facet świadczył na rzecz swojego potomka Zgadnijcie co to było? Jaką to walutą, wartością dysponowała taka prehistoryczna kobitka ?
    Był to seks Oczywiście w celu podniesienia wartości tej waluty kobitki w swoim dobrym pojętym grupowym interesie reglamentowały dostęp do tej przyjemności Im większa reglamentacja tym większa wartość przysłowiowej dupy. Taki facet aby dorwać się do miodu musiał się zdeklarować podpisać kontrakt na wyłączność i zapewnić swojej kobitce i dzieciom świadczenia różnorakie przez lat wiele
    Obecnie jakiś bardzo sprytny facet ( oby żył długo i dobrze) wytłumaczył idiotkom o przepraszam feministkom i innym wyzwolonym kobitkom , że są wolne , i mogą się bzykać z kim chcą i kiedy chcą Powstała taka sytuacja ze facet tylko odrobinę ładniejszy od diabła ma tego ile chce Dewaluacja nastąpiła taka ze na ten przykład Kawi jako osobnik stary i zupełnie nieatrakcyjny tez się musi odganiać od chętnych.
    To teraz wytłumaczcie mi Po jakiego grzyba młody wykształcony facet ma się żenić, zapewniając i utrzymując do końca życia Chce niezobowiązujące bzykanko chętnych kobitek pełno Chce mały romans j.w. Chce dziecko to zawsze wytłumaczy ze wolny związek to jest to. Że mniłośc to miłośc a nie papiery, a po urodzeniu dziecka i sprawdzeniu czy jego (DNA) odchodzi w siną dal bo przecież kobitka jest samodzielna i się utrzyma a alimenty są zawsze mniejsze niż utrzymanie dziecka z marudzącą niezadowolona żoną.
    Postęp w emancypacji kobitek uwolnił facetów od ciężkiej harówki przez całe życie i pozwolił na realizowanie swoich pasji a kobitki zostawił z ręka w nocniku
    cbdo ;-))))))))
  • glamourous 18.10.07, 15:42
    Zgadzam sie, choc uwazam ze wiecej zla wyrzadzilo kobietom
    obstawanie za mozliwoscia pracy zawodowej i niezaleznoscia
    materialna niz owo nabycie prawa do bzykania sie na prawo i lewo.
    Przeciez w dawnych czasach tez bylo mnostwo chetnych kobitek
    gotowych do bzykania sie za darmo z nie swoim chlopem. Moze nie bylo
    ich az tyle i nie na taka skale, ale jezeli we wsi znalazla sie
    jakas jedna czy dwie temperamentne to juz i tak wystaczylo zeby
    wszystkim zonatym chlopom we lbach zawrocic i od rodziny odciagac.
    Mimo to sluby oraz stabilnosc rodziny trzymaly sie mocno dzieki
    bardzo sztywnym normom obyczajowym. Dzis natomiast ta "obyczajnosc"
    bardzo sie zdewaluowala, glownie przez ogolny konsumpcjonizm (majacy
    z feminizmem jako takim niewiele wspolnego) oraz dlatego, ze kobieta
    po prostu jest w stanie, przynajmniej teoretycznie, uniesc finansowo
    i moralnie ciezar wychowywania dziecka. Facetom odpadly wiec wyrzuty
    sumienia, bo przeciez kobita "robote i pensje ma - poradzi se" ;-).
    Nie wspomne juz o instytucji alimentow, ktora zupelnie zdjela z
    mezczyzn poczucie winy za porzucenie rodziny dla wlasnego kaprysu
    czy innej pary cyckow.


    --
    "Dopoki czlowiek bedzie smiertelny, nigdy sie do konca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • your_and 18.10.07, 16:21
    >kobitka
    > jest samodzielna i się utrzyma a alimenty są zawsze mniejsze niż
    utrzymanie dzi
    > ecka z marudzącą niezadowolona żoną.

    Wśrod ludów pierwotnych pojecie marudzącej i niezadowolonej żony nie
    istnieje. Bo zostaje automatycznie na lodzie.
    Ludzie to wyjatek wśród ssaków gdzie to samica stoi się w piórka
    żeby zainteresować samca a nie odwrotnie i fizjologicznie może
    seksić po porodzie i niezależnie od rui żeby go zatrzymać przy sobie.
  • anais_nin666 18.10.07, 18:17
    kawitator napisał: Był to seks Oczywiście w celu podniesienia wartości tej
    waluty kobitki w swoim dobrym pojętym grupowym interesie reglamentowały dostęp
    do tej przyjemności Im większa reglamentacja tym większa wartość przysłowiowej dupy.

    Nie zapominajmy, że kobitki kiedyś tyle przyjemności z seksu nie miały co teraz,
    bo to kiedys chłopu miało być dobrze - nie kobitce. Poza tym stały stres związny
    z tym czy seks nie skończy sie ciążą powodował, że reglamentacja tego seksu była
    baardzo wygodna dla kobiety. Po prostu przykry obowiazek nie musiał być
    codziennościa;)


    Obecnie jakiś bardzo sprytny facet ( oby żył długo i dobrze)wytłumaczył idiotkom
    o przepraszam feministkom i innym wyzwolonym kobitkom , że są wolne , i mogą się
    bzykać z kim chcą i kiedy chcą

    Ależ od zawsze były kobitki, które bzykały się kiedy chciały i z kim chcialy.
    Pewne sekrety przekazywały kobitki sobie same. Żaden facet w tym procederze nie
    uczestniczył.

    Powstała taka sytuacja ze facet tylko odrobinę ładniejszy od diabła ma tego ile
    chce Dewaluacja nastąpiła taka ze na ten przykład Kawi jako osobnik stary i
    zupełnie nieatrakcyjny tez się musi odganiać od chętnych.

    Zawsze były chętne panie obdarzające swymi wdziękami panów ciut ładniejszych od
    diabła. Tak było, jest i będzie.
    Osobniki paskudne lub mało atrakcyjne, z różnych powodów, i dziś amatorek na swe
    "wdzieki" nie znajdą, bo kobitki są ciut mądrzejsze niż Kawiemu się zdaje i nie
    każdemu swe ciało oferują. Najpierw facet cos musi dać od siebie. I to też się
    nie zmieniło.
    To, że stary i przemądrzały Kawitator nadal ma branie świadczy jedynie, że ma
    szmal na który niektóre (te cwane) kobitki lecą, tudziez urok osobisty, którego
    owa przemądrzałośc nie gasi;) Powiedzmy ze 200 lat temu Kawitator faktycznie nia
    miałby brania, bo wówczas ludzie 50letni byli uważani za starców i pies z kulawa
    noga sie na nich nie łasił:) A Kawi to pewnie z tych wiosen ma więcej niż 50.
    Poza tym Kawi robi sobie rekalmę na forum, a w zasadach jest jasno napisane, ze
    tego robic nie wolno! Pozniej sie nie dziw, ze będą Cie panie mailami z ofertami
    zasypywac;)

    Po jakiego grzyba młody wykształcony facet ma się żenić, zapewniając i
    utrzymując do końca życia Chce niezobowiązujące bzykanko chętnych kobitek pełno
    Chce mały romans j.w. Chce dziecko to zawsze wytłumaczy
    > ze wolny związek to jest to. Że mniłośc to miłośc a nie papiery, a po
    urodzeniu dziecka i sprawdzeniu czy jego (DNA) odchodzi w siną dal bo przecież
    kobitka jest samodzielna i się utrzyma a alimenty są zawsze mniejsze niż
    utrzymanie dziecka z marudzącą niezadowolona żoną.

    A to proste i Ty to wszystko dobrze wiesz:) ale co mi tam, wkręcę sie w prowokację.
    Po pierwsze nadal natura obdarza facetów sercem i niektórzy (idioci!) zakochują
    się. I taki delikwent zwyczajnie chce się żenić nie bacząc na obowiązki itp.
    Po drugie obecnie facet wie, że kobitki nie musi utrzymywac, bo ta świetnie
    (niekiedy) zarabia i może tworzyc z takowa całkiem fajną rodzinkę nie czując
    cięzaru utrzymywania.
    Po trzecie niektóre mamusie nadal wmawiają synkom, że istnieje coś takiego jak
    przyzwoitość oraz honor (Ty Kawi to pojęcie znasz) i jakos tak nie wypada
    porzucac rodziny, tudzież kobiety, której zmajstrowało się dziecko itp.
    Po czwarte - amatorów kawalerstwa zawsze było duzo. Teraz też, ale też
    zwiększyła się liczba amatorek panieństwa oraz tych chcących życ na kocią łapę.
    W świecie wszystko sie wyrównuje.

    --
    Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
    (Rilke)
  • your_and 19.10.07, 09:41
    anais_nin666 napisała:
    > Po trzecie niektóre mamusie nadal wmawiają synkom, że istnieje coś
    takiego jak
    > przyzwoitość oraz honor (Ty Kawi to pojęcie znasz) i jakos tak nie
    wypada
    > porzucac rodziny, tudzież kobiety, której zmajstrowało się dziecko
    itp.

    Jedna uwaga. Samo wpajnie przez mamusie to widocznie syzyfowa praca
    skoro w każdych badaniach wychodzi że synowie wychowani przez
    samotne matki mają drastycznie mniejsze szanse na zbudowanie
    stabilnego i harmonijnego zwiazku i oni w pierwszej kolejności
    pozostawiają zmajstrowane dzieci.
  • aandzia43 18.10.07, 23:43
    kawitator napisał:

    > Postęp w emancypacji kobitek uwolnił facetów od ciężkiej harówki przez całe ży
    > cie i pozwolił na realizowanie swoich pasji a kobitki zostawił z ręka w nocni
    > ku
    > cbdo ;-))))))))


    Postęp w emancypacji kobitek nie uwolnił od ciężkiej harówki na rzecz rodziny
    facetów, którzy czują się zobowiązani do zapewnienia bytu bliskim.
    Postęp w emancypacji kobitek dał kobitkom możliwość zarobienia na życie, gdy
    trafił im się facet z dwiema lewymi raczkami (wbrew głosoznemu przez Kawiego
    etosowi ojca-żywiciela tacy istnieli zawsze w znacznych ilościach). Ot, w końcu
    taka odrobinka wpływu na kwestię: żyć, albo nie żyć.
    Wreszcie postęp w emancypacji kobitek dał kobitkom kasę za robotę, którą i tak
    zawsze odwalały, możliwość zarobienia większej kasy w fuchach zarezerwowanych do
    tej pory dla facetów. Jednym słowem: w końcu jakiś godziwy kawałek tortu, przy
    pieczeniu którego i tak zap...lały.
    Ja tu nie widzę Kawi, żadnego urynału.

    Postęp w emencypacji kobitek zabrał im natomiast jedno: możliwość czucia się
    ofiarą. Jak się dzierży w dłoni narzędzia, a przynajmniej ma się je na
    wyciągnięcie ręki, to nie mozna z czxystym sumieniem jojczyć i upajac się swoją
    bezradnośćią.

    Aaaa, i jeszcze jedno: w/w postęp dał nam realne szanse na przyjemność z
    pożycia, a facetom realne szanse spotkania Partnerki w seksie, a nie
    uprawiającej reglamentację (czyt. prostytucję) gumowej lalki. Chyba, ze taka
    "nowa" formuła kontaktów seksualnych między płciami kogoś nie interesuje.
    Rozumiem, de gustibus non est disputandum.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo,
    sama sobie krzywdę zrobię..."
  • your_and 19.10.07, 10:11
    aandzia43 napisała:
    > Postęp w emancypacji kobitek nie uwolnił od ciężkiej harówki na
    rzecz rodziny
    > facetów, którzy czują się zobowiązani do zapewnienia bytu bliskim.
    > Postęp w emancypacji kobitek dał kobitkom możliwość zarobienia na
    życie, gdy
    > trafił im się facet z dwiema lewymi raczkami

    To co wspominasz to jednak statystycznie ledwie zauważalna
    mniejszość. Ciągle jednak kobiety chcą sie realizować jako matki i
    wkręcają w to facetów, którzy są zawsze określnie jako "niedorośli"
    do tej wizjii. A to najczęściej przecież jedynie po prostu
    realizacja potrzeb jednej strony. Podobnie z tymi lewymi rączkami.

    Natomiast społeczne zmiany na niekorzyść dotyczą właśnie tej
    wiekszości.
    Dla tych co jeszcze nie znają polecam świetny artykuł terapeutki
    rodzinnej Wrzesińskiej:
    Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa?
    Dla mężczyzny ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Ociągają się
    zwłaszcza mili chłopcy, za których chętnie byśmy wychodziły. Co ich
    powstrzymuje?
    serwisy.gazeta.pl/cafe/1,57004,1229406.html
  • aandzia43 19.10.07, 22:27
    Dzięki za link :-) Lubię ostry języczek Milskiej-Wrzosińskiej.
    Człowiek, bez względu na płeć, jak już dostanie palec, to wyciąga łapę po całą
    rękę. Obserwuję i ja takie tendencje wśród pań. No cóż, do praw, by z nich
    rozsądnie korzystać, też trzeba dojrzeć. Ale wizja przyszłości nakreślona przez
    M.-W. jest oczywiście malowniczo przyczerniona. Damy radę jako gatunek, do tej
    pory dawaliśmy ;-)

    Pewnie, ze kobiety, en masse, chcą sie realizować jako matki. Zawsze będą
    chciały. Czasem tak im padnie na mózg, że wkręcą w realizację swoich potrzeb
    mężczyznę kompletnie do tego się nie nadającego. Chodziło mi jednak o coś
    innego. Nie ma chyba nic gorszego, niż bezsilność. A między innymi tego uczucia
    doświadczały kobiety, gdy umierały z głodu wraz z potomstwem, bo pan i władca
    zszedł przedwcześnie z tego świata, popadł w alkoholizm, marazm, wyjechał w
    podróż dookoła świata, lub zawsze był do dupy, a do małżeństwa zostało sie po
    prostu zmuszoną.
    Ja z głodu nie umrę, nawet jak mojemu panu odwali, lub pan odwali kitę, i
    dlatego niezmiernie cenię sobie zdobycze emancypacji kobitek. A mozliwość nie
    zdechnięcia z głodu nie kłóci się wcale z możliwością zrealizowania się
    macierzyńsko. Nie widzę tu żadnej sprzeczności. Byle tylko nie zajeździć
    partnera, jak nam to ładnie opisała M.-W.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo,
    sama sobie krzywdę zrobię..."
  • fiorek22 18.10.07, 09:48
    Hmm, jesli chodzisz na silownie i chcesz sporo schudnac polecam Ci srodek
    Thermal. Kupisz go na allegro. Moja kobieta po 2 miesiacach brania i
    systematycznych cwiczeniach schudla 12kg !! :)
    Pisze to poniewaz widze sporo kobiet po ciazy ma problemy z nadwaga i chce
    zrzucic troszke tluszczyku ;)

    Pozdrawiam i powodzenia zycze. Tak jak pisali przedmowcy - wyjdz i baw sie
    dobrze, a faceta, ktory nie chce sie z Toba bzykac ;P kopnij w tylek....
  • woman-in-love 18.10.07, 16:55
    odradzałabym te wszystkie cudowne środki na schudniecie. Zreszta - jak dziecko
    zaczyna chodzic, jego mama chudnie piorunująco biegając cały dzien za młodym,
    nosżac na rekach itd. A na siłowni pocwiczylabym siłę wykopu. Moze zreszta
    siłownie zamienic na kick-boxing? żeby nie chybić celu podczas zabiegu:
    noga-dupa schody.
    --
    ,
  • yoric 18.10.07, 23:56
    Zauważyłem, że ostatnio kobiety zrobiły się strasznie harde.
    Trzeba przypilnować tematu, bo niedługo będą się jeszcze domagać prawa do
    głosowania.
  • kamomill 19.10.07, 09:52
    zdecydowanie, Twój mąż za duzo ogląda telewzji, tam nie
    pokazują "normalnych" kobiet tylko wychudzone patyczaki, naoglądał
    się chłopina i teraz ma wymagania :). A tak na serio, nie jesteś
    gruba, jesteś normalną, zdrową kobietą co jednak nie oznacza, że nie
    możesz podnieść swej artakcyjności. 35 lat to najpieknieszy wiek dla
    kobiety, a Ty masz świetne warunki na to żeby pokazać swoją
    dojrzałość i seksualność. Dzieciaki masz odchowane, masz czas dla
    siebie więc kobieto rusz cztery litery i zrób coś dla siebie. Zapisz
    się na fitness, jogę czy cokolwiek, idź do kosmetyczki, fryzjera,
    rusz się między ludzi bo tego Ci trzeba. Pewnie masz jakieś
    koleżanki a jesli nie to poszukaj tu na forum osób z Twojej
    miejscowości. Uwierz mi, czas zainwestwany w siebie przyniesie
    korzyści, nie tylko pod zwględem atrakcyjności, ale też dla Twojego
    zdrowia psychicznego. Tylko zmiana Twojego nastawienia może coś
    zmienić, to co teraz robisz to równia pochyła, jeśli dalej będziesz
    dążyć tą drogą skończy się na rozwodzie.
  • zelm71 19.10.07, 13:41
    Uważam że to tylko jego wymówka. Nie odchudzaj się dla niego chyba
    że dla siebie. Ciekawe jak wygląda wasz sex: tradycyjnie
    (wieczorkiem, pod kołderką, zgaszone światełko i reszta rutyna).
    Zaproponuj mu ciekawsze zabawy. Myślę że go zachęcisz - to zazwyczaj
    działa. Wiem bo spotkałem się z takimi problemami jak ty.
  • sabora 20.10.07, 20:53
    Wiesz świetnie Cię rozumię...jestem można powiedzieć w takiej samej sytuacji:( Znam się z moim mężem ponad 10 lat, od 2 lat jesteśmy małżeństwem. Podobnie jak ty przestałam kręcic męża, z powodu kg, w ciągu naszego związku przytyłam jakieś 8 kg;( (a on 30 kg, ale to ja jestem mało atrakcyjna:) U mnie oprócz kg, doszedł jeszcze fakt, że chcę mieć dziecko. Odkąd się o tym dowiedział zaczął mnie omijać. Nie jest tak, że całkiem się nie seksimy ale jest to dwa, trzy razy w miesiącu:( Podobnie jak Twój mąż mój jest leniem,pomijam fakt że jego wygląd pozostawia wiele do życzenia, i nic z tym nie robi. Dziecka tez nie chce bo przecież to kłopot, płacze, nieprzespane noce, ciężarówka żona z zachciankami, która będzie jeszcze grubsza, a poza tym sex z taka kobietą po porodziedzie, nie będzie juz taki sam (będzie luźna) itp.
    I świetnie rozumię jak to Cię boli, ja czasami prawie wyję!!! I wiem że nie pomagają fantazyjne ciuszki, zmiana pozycji, miejsc seksu itp. JEśli o to chodzi mój mąż nie może narzekać, bo wiem że mu dogadzam i zresztą on mnie też ale...
    Fakt faktem żeby się nie dołować i dowarosciować się trzeba coś robic dla siebie fitness świetny pomysł też zaczęłam chodzić. Wiem, że moje ciało nie jest takie jak się poznaliśmy i tu i tam jest fałdka, ale są grubsze ode mnie!!! I to nie tylko mnie się wydaje że nie jest tak źle, ostatnio spotkałam moją dawną miłość którą nie widziałam kilka lat i wiesz co... popatrzył na mnie i moje nogi z blaskiem w oczach i powiedział "... nic się nie zmieniłaś świetnie wyglądasz..." Uniosłam się ponad ziemię i jestem dowartościowana.
    Najbardziej w moim małżeństwie wkurza mnie to że ktoś wymaga ode mnie wysiłku a sam pozostawia wiele do życzenia!!!
    Ja mówię prosto w oczy mojemu mężowi że jak tak dalej pójdzie to znajdę sobie kochanka i ojca dla mojego dziecka.
    Łączę się z Tobą,rozumię, i wierzę tak jak Ty, że jeszcze zaiskrzy i wybuchnie ognisko zyczę tego Tobie i sobie

    p.s ciekawe czy byłoby mnie na to stać...myślę że tak ale musiałabym się najpierw rozwieść
  • fortunefaded 05.11.07, 20:02
    No wiec jesli chodzi o nadprogramowe kilogramy, to piec ubylo.
    Zostalo piec, ktore tak naprawde juz nieszczegolnie chce zrzucac, bo
    nawet mi z nimi do twarzy :) Ale przy okazji tego zrzucania zaczelam
    sie ruszac, wychodzic z domu wieczorami, mam nowa kolezanke i w
    ogole mi fajnie.
    A teraz do rzeczy: on dalej nie ma ochoty, co bylo zreszta do
    przewidzenia. Dalej gnije przed telewizorem. Juz wymyslilam, ze moze
    on ma depresje. Po namowach i grozbach wielu, obiecal, ze pojdzie do
    psychologa.
    Nawet sie umowil, ale w ostatniej chwili odwolal wizyte przez prace.
    Umowil sie na nowo, ale zapomnial pojsc.
    Coraz mniejsza mam ochote na przypominanie sie, zebranie,
    nawolywanie, prosby. Zaczynam wariowac od tej abstynencji.
    Co prawda jakbym sie uparla to ktos tam by mnie pewnie litosciwie
    bzyknal, ale problem w tym, ze jakos seks dla seksu nie bardzo mnie
    interesuje. Z sama soba tez po jakims czasie ma sie dosyc.
    Chyba trzeba bedzie sie rozstac. Nie wyobrazam sobie nastepnych
    dwudziestu lat przezyc w ten sposob :(
  • sabora 05.11.07, 22:41
    fortunefaded napisała:

    > No wiec jesli chodzi o nadprogramowe kilogramy, to piec ubylo.
    > Zostalo piec, ktore tak naprawde juz nieszczegolnie chce zrzucac, bo
    > nawet mi z nimi do twarzy :)

    Kochana zdradz w jaki sposób jej zgubiłaś? Też bym chciała nie ze względu na męża bo tak przypuszaczam że efekt byłby jak u ciebie, ale dla samej siebie chciałabym jej zrzucic:)
    --
    SABORA:)
  • mojdomek24 30.06.17, 09:30
    Zainteresuj się proszę co robi w nocy przed telewizorem. To moze byc jeden z powodów.
  • mysteriousman84 20.09.17, 17:03
    Nie rozumiem dlaczego od razu zakładasz że nigdy nie będziesz atrakcyjne i nie da się z tym nic zrobić.... ja uważam, że jeżeli jest jakiś problem to na pewno nie w tych kilku kilogramach, sexapil to nie tyko wygląd zewnętrzny... to cała Ty, jak się zachowujesz, jak dbasz o sobie, w co ubierasz.. uważam że jeśli się postarasz to z tych ~10 kg. możesz zrobić atut i żaden facet Ci się nie oprze...
    To samo dotyczy Twojego męża... żebyś go pożądała musi to musi być prawdziwy facet a nie jakieś lane kluchy...
  • monika5558 30.09.17, 15:58
    hej, znalazłąm fajny kurs w sieci o atrakcyjności, przerabiam właśnie 2 tydzień i widzę jak zmieniło się moje postrzeganie samej siebie, a zauważam pierwsze zmiany w reakcji otoczenia. Fajna sprawa na długie wieczory, godzinka dziennie opisanych tam ćwiczeń, aby poprawić swój komfort życia i przyciągnąć wymarzonego partnera swoim urokiem. stronka to sekretatrakcyjnosci.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka