Mąż nie chce się ze mną kochać Dodaj do ulubionych


Wiec banalnie - jestesmy ze soba od 10 lat (po slubie 6). Mamy kilkumiesieczne
dziecko. Mąż odmawia uprawiania ze mna seksu od roku i 4 miesiecy. Najpierw
byla ciaza, wiec wynikalo to z jego troski o dziecko i delikatnosci.
Zaakceptowalam, bo pomyslalam sobie: on taki szlachetny a ja taka "zwierzeca".
Potem byl polog, wiec wiadomo. A teraz powodem jest nieustanne zmeczenie. Maz
mowi, ze jest wciaz zmeczony - fizycznie i w ogole zyciem. Teraz jest
przeziebiony, wiec w ogole nie ma o niczym mowy, a od jakiegos czsu skarzy sie
na bole glowy. Nasze dziecko rzeczywiscie jest bardzo absorbujace - domaga sie
zajmowania nim 24h/24, ale chociaz maz mi duzo przy nim pomaga, to jednak gros
czasu spedzam z dzieckiem ja i tez jestem padnieta. Tyle ze w moim przypadku
to padniecie nie jest zadna przeszkoda w uprawianiu seksu. Potrzebuje wrecz
tego jako formy odskoczni od codziennych trudow, jako formy relaksu, zwyklej
ludzkiej przyjemnosci. Potrzebuje bliskosci meza, bo przeciez to scala i
cementuje zwiazek. Oczywiscie przeprowadzalam juz wielokrotnie tak zwane
szczere rozmowy. One meza bardzo irytuja. Wlasciwie nie mowi w ich czasie nic
oprocz tego, ze jest zmeczony albo chory, ze nie mam nad nim litosci, ze wciaz
jestem niezadowolona. I teraz tak: ja oczywiscie rozumiem, ze ktos moze byc
zmeczony, chory, zestresowany, chwilowo niezainteresowany seksem i wtedy
nalezy mu pomoc. Ale moj maz nie jest zainteresowany pomoca. Dla niego
najlepiej by bylo gdyby zostalo tak jak jest, czyli zero seksu i zebym juz w
ogole o tym nie mowila. On nie czuje, ze cos jest nie tak, nie mowi: "wiesz,
to chwilowe, tak bardzo bym chcial, ale teraz to niemozliwe. Ale marze o tym,
zebysmy znowu to robili". Pytalam go o czywiscie, co moge w sobie zmienic, co
jest ze mna nie tak z jego punktu widzenia. Odpowiedź: NIC. O kochanke go nie
podejrzewam, bo wraca prosto po pracy, nie ma delegacji, zadnych dziwnych
spotkan, telefonow. Najdziwniejsze jest to, ze w tym ukladzie to ON widzi sie
jako ofiara, a ja popadam w coraz wieksze poczucie, ze jestem oprawca. To
chyba dosyc normalne, ze okolo 30-letnia kobieta potrzebuje seksu? Czuje sie
odtracano, niechciana, moje rozmowy z nim na ten temat mnie ponizaja. Mowilam
juz pare razy: chodzmy do seksuologa albo psychologa, ale on sie na to oburza.
On nie chce w ogole tego tematu.
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.