• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

brak seksu w malzenstwie Dodaj do ulubionych

  • 30.10.07, 16:55
    Witam!
    Jestem 29 letnia mezatka i mam oczywiscie problem. Moj maz ze mna
    nie sypia a raczej sypia ale bardzo rzadko (raz na miesiac jesli
    nalegam a jesli nie to jeszcze rzadziej). To jest straszne bo nasz
    seks byl zawsze udany (i nie tylko ja tak sadzilam)a teraz pozostala
    mi tylko samotnosc i uczucie odrzucenia. Maz tlumaczy sie ze nie
    ochoty na seks bo jest zmeczony po pracy ale najciekawsze jest to
    czesto spedza czas przed telewizorem albo przy komputerze i to mu
    nie przeszkadza ze jest zmeczony. Nie wiem co mam juz robic bo na
    codzien uklada nam sie rewelacyjnie za wyjatkiem "tych sparaw". Juz
    probowalam wszystkiego rozmow, prozb, tlumaczylam mu jak sie czuje
    ale on uwaza ze to nie jest problem. Uwaza ze to normalne...
    Pomozcie bo juz nie wiem co robic!
    Zaawansowany formularz
    • 30.10.07, 21:16
      Na moje to nie jest normalne, niemożliwe że facet nie ma potrzeb
      seksualnych, bankowo pojawia się napięcie seksualne które trzeba
      w jakiś sposób rozładować, chyba że ma jakieś zaburzenia hormonalne
      i brakuje mu testosteronu, może być jeszcze depresja podobno przy
      depresji nie ma się ochoty na seks tak wyczytałem w necie chociaż
      ja leczę się prawie 7 lat na deprechę i mam zawsze ochotę na seks,
      może być jeszcze pornografia sam mam duże pokusy żeby poddać się
      pornografi ale pojawiają się skutki uboczne jak wyrzuty sumienia,
      że żona leży w łóżku a ja oglądam jakieś lafiryndy.
      Dialog jest bardzo ważny, szczera rozmowa.
      Pozdrawiam
      • 31.10.07, 09:18
        Witam i dziekuje za slowa otuchy.
        Rozmowy juz probowalam i to bardzo czesto ale to nie dziala.Moze
        masz racje to moze byc depresja ale co mam zrobic jesli on nie chce
        isc do lekarza. Najgorsze jest to ze czuje sie jakby zycie uciekalo
        mi miedzy palcami. Moj maz mowi ze mnie kocha, ze jestem atrakcyjna
        i na codzien jest nam ze soba dobrze ale kiedy np. go namietnie
        pocaluje to zaczyna sie smiac jak bym opowiedziala jakis dowcip( to
        chyba nie jest normalne?) Sama juz nie wiem, moze to moja wina, moze
        nie jestem dostatecznie sexi. Najciekawsze jest to ze faceci na
        ulicy sie za mna ogladaja i zdarza mi sie ze zapraszaja na kawe
        (mimo ze nawet ide z dzieckiem) wiec chyba nie jest ze mna az tak
        zle. Naprawde jestem juz bezradna...co mam robic...kocham go ale nie
        wiem czy potrafie tak zyc...
        Najgorsze jest to ze kiedy sie kochamy i jest cudownie przychodza mi
        do glowy dziwne mysli ze on to robi tylko dla mnie, z litosci- to
        wszystko mnie przeraza i potwornie zalamuje. Juz sama nie wiem co
        mam robic...
        • 31.10.07, 13:43
          Napisałaś że sex do tej pory był udany. Co to znaczy udany? Napisz.
          Przypuszczam że facet jest znudzony. Chce czegoś nowego, innego ale
          ma problem z powiedzeniem ci co on by pragnął. Są faceci co walą bez
          ogrudek ale są faceci zakompleksieni, skryci i ciężko od gościa coś
          wyciągnąć. A może jak mówił ci że jest zadowolony to tak nie było?
          • 01.11.07, 14:48
            Witam!
            Jesli chodzi o sexs to wydaje mi sie ze byl udany. A jesli mu sie
            nie podobal to jest naprawde dobrym aktorem bo zawsze po
            wspolnej "nocy" powtarzal jak to bylo cudownie i ze musimy
            koniecznie to robic czescie ale nie jest czesciej. Najgorsze jest to
            ze byl juz taki czas ze nie kochalismy sie pol roku i ja postawilam
            wszystko na ostrzu noza, powiedzialam mu ze jesli sie to nie zmieni
            to odchodze - i faktycznie bylo troche lepiej tz tak 1 na 2 tyg ale
            teraz znowu jest rzadziej. Juz sama nie wiem bo on uwaza ze to nie
            jest problem...moze faktycznie nie jest...moze to ja jestem jakas
            dziwna...
            I jeszcze cos jestem pewna ze inna kobieta nie wchodzi w gre.

            pozdrawiam :)
            • 04.11.07, 01:08
              Witam,
              nie jestem pewna czy ktos to czyta? czy przesiaduje o tej godzinie
              przed kompem?i wogole czy to sie dzieje naprawde?ale..no wlasnie ALE!
              Ale cos mnie skierowalo o pierwszej w nocy(jestem w pracy)na tą
              stronę.Podswiadomie poszukuje pomocy i odpowiedzi juz nawet w
              internecie, a cały czas byłam temu przeciwna.Jednak czytam tu o
              sobie.Dziewczyna ktora opisuje nieudany (a raczej BRAK)sexu z
              facetem-to przeciez wypisz-wymaluj JA!Po krotce:od wielu lat
              razem,zaufani przyjaciele, rozumiejące sie bez słów bratnie
              dusze...a zero sexu!Mówie-wlasciwie pisze-powaznie!Raz na dwa,trzy
              miesiące,bardzo standardowo,bez patrzenia glebiej w oczy-bo przeciez
              to slodki misio!Juz tak dlugo to analizuje ze chyba sama dla siebie
              poniekąd jestem psychologiem.Jestem z nim bo kocham.Bo probowalam z
              innymi- i tylko z nim czuje sie szczesliwa, poza oczywiscie tym
              wyjątkiem.On nie ma na mnie- na nas- ochoty.Mowi, ze praca, szkola,
              tepo zycia go wykanczaja i dlatego odreagowuje przed kompem.A ja
              mysle ze go juz nie podniecam,ze kiedys-jak bylismy mlodsi to szukal
              siebie, chcial sie przypodobac i zapunktowac dlatego kochalismy sie
              jak szaleni, a teraz stabilizacja, pewnosc wspolnego jutra
              spowodowalo ze nie musi sie chyba kryc, ze jest w pelni sobą.No
              wlasnie:czy zdrowy, 30letni męzczyzna, moze nie chciec sexu?
              ps.pisząc o slodkim misiu mialam na mysli,ze nie ma miedzy nami juz
              tego napiecia erotycznego,w ciągu dnia jestesmy dla siebie tak
              slodcy,ze obdziera to naszą relacje z jakiejkolwiek sexualnosci.Po
              pracy zachowuje sie jak maly chlopiec,taki do przytulenia, wiec jak
              ma w nocy przeistoczyc sie w plomiennego kochanka w moich(i co
              najwazniejsze-w swoich)oczach?!
              • 04.11.07, 21:47
                Kurcze dziewczynki nie wiedzialam że nas tyle jest:( Myślałam, że jestem z tym tematem, a tu...Z tymi naszymi facetami coś jest nie tak, objawy mają takie same jak widzę:( Może utworzymy jakąś grupę wsparcia dla siebie?) Wiem, że czasami chce się wyć a wstyd się przyznać koleżanką o co chodzi, szczególnie jak one opowiadają co swoim bujnym żeyciu erotycznym.

                --
                SABORA:)
    • 31.10.07, 14:56
      witam,mam na imie Elwira.dzisiaj dopiero sie tutaj zalogowałam.w
      sumie nie odpowiem na twoje pytania bo mam ten sam problem.mam
      27lat.30 wrzesnia minał rok jak jestem po ślubie.już i dopiero.a
      teraz uwaga od slubu spałam z mezem jeden raz,nawet nie byłonocy
      poślubnej.poprostu straszne.poza tym jest ok jak u Ciebie,z jedną
      róznicą my nie mamy dzieci,bardzo chcę,ale sama ich nie
      zrobię.jestem zdruzgotana juz nie wiem co mam robic.do meza nic nie
      trafia i tak jak Twoj telewizor komputer.mnie juz nosi ile mozna
      zniesc udawania że wszystko jest ok,cała młodość przechodzi przez
      palce,roznosi mnie i sama robie sie nerwowa.najgorsze jest to,ze
      boje sie ze dojdzie do najgorszszego-rozwodu.Kocham go bardzo ale
      nie umiem juz tak żyć.pozdrawiam.
      • 31.10.07, 15:03
        Po co braliście ślub a właściwie po co on się żenił?
        Rok bez sexu i to po ślubie!? Może on to gay.
        Rozmowawiałś z nim? Jeśli tak ma być dalej a nie masz dzieci to
        bierz szybko rozwód.
        Każdy ma prawo do szczęścia.
      • 01.11.07, 12:13
        Nawet w przypadku ślubu konkordatowego nie powinnaś mieć problemów z
        unieważnieniem małżeństwa. Nie czekaj, działaj bo szkoda życia.
        • 01.11.07, 15:00
          Latwo sie mowi- uniewaznij malzenstwo albo odejdz. A co z uczuciami?
          Moze jest jakis sposob? Moze warto jeszcze powalczyc?
      • 01.11.07, 14:58
        Witam!

        Wiem co przezywasz i bardzo ci wspolczuje. Nie macie jeszcze dzieci
        wiec bedzie troche latwiej jesli zdecydujesz sie odejsc, ale jesli
        go jeszcze kochasz to i tak nie bedzie to latwe.
        Nie wiem dlaczego u was tak jest ale wiem napewno ze to nie jest
        normalne. Przeciez jesli sie kogos kocha to chce sie z nim byc jak
        najblizej, sexs jest przeciez taki cudowny! Sama juz nic nie
        rozumiem. Co jest z tymi naszymi mezczyznami ??!!:).
        Trzymaj sie i pamietaj ze nie jestes sama...

        pozdrawiam :)
        • 02.11.07, 19:44
          Co jest z tymi naszymi mezczyznami ??!!:).
          > Trzymaj sie i pamietaj ze nie jestes sama...

          Moja droga, z waszymi mężczyznami na pierwszy rzut oka jest coś zupełnie innego.
          Elwiro - raczej się rozwiedź, chyba że jesteś masochistką i planujesz
          niepokalane poczęcie np. A Tobie, bxxxx, potrzeba np. odrobiny zdecydowania.
          Poszukaj kochanka, odejdź od męża, albo przynajmniej zagroź, że odchodzisz. Mam
          wrażenie jakiegoś totalnego lenistwa wyłażącego z tego typa, który jest twoim
          mężem. Ty leniwa być nie musisz.
          • 04.11.07, 13:01
            brak sexu tłumaczyć lenistwem to dosyć oryginalna hipoteza. Rok po
            ślubie i jeden raz u jednej, raz na miesiąc u drugiej to raczej nie
            jest z lenistwa ich mężów. Nie wiem o co biega nie potrafię się
            postawić w podobnej sytuacji bo najedzony głodnego raczej nie
            zrozumie. Jas tam po ślubie jestem 11 lat i tydzień bez sexu dla
            mnie to tragedia jest. I można by tu długo pisać o rtym jak to
            kobieta podnieca zdowego faceta ale przypadki tyych pań albo raczej
            ich mężów to przypadki wymagające leczenia. mieć kobietę w domu i
            przez rok raz. Gdyby mi żona powiedziała że od dzisiaj sex będzie
            raz w miesiącu to chyba poszedłbym się wieszać.
            Przepraszam za chaos w pisaniu, jestem czytelnikiem raczej...
            Kobiety nie marnujcie sobie życia, sex jest taki piękny
            • 04.11.07, 13:31
              Zasadniczo amen! Jeden raz w ciągu roku - pierwszego roku małżeństwa? To nie jest normalne. Wiem, że są ludzie o minimalnym apetycie na seks, są tacy niemal całkiem go pozbawieni, ale jeśli druga strona ma inne potrzeby, to nie wróży dobrze związkowi.
      • 10.11.07, 17:37
        Mam ten sam problem i też nie wiem, co robić. Z tym że ja z moim
        mężem w ogóle nie uprawiałam seksu. Zdaję sobie sprawę , że brzmi to
        idiotycznie, ale to prawda. Przypuszczam, że udałoby się uzyskać
        uniewaznienie małżeństwa, zwłaszcza, że wszelkie proby rozwiązania
        problemu spełzły na niczym. NIe wiem , co robić, nie mam już siły
        ratować tego związku, a mój mąż sprawia wrażenie jakby w ogóle nie
        widział problemu.
        • 10.11.07, 18:33
          laramia napisała:

          > Mam ten sam problem i też nie wiem, co robić. Z tym że ja z moim
          > mężem w ogóle nie uprawiałam seksu. Zdaję sobie sprawę , że brzmi
          to
          > idiotycznie, ale to prawda.
          Nie to nie brzmi idiotycznie tylko niewiarygodnie, zdrowy facet to
          tak jak kiedyś Glosator napisał nawet jak dwa wagony węgla przerzuci
          to przy odpowiedniej aranżacji ze strony partnerki nie odpuści
          kobiecie. Podkreślam znaczenie słowa ZDROWY. Może mąż twój jest
          Gejem a Ty potrzebna mu jesteś do tego by czuł się normalnie
          traktowany przez otoczenie.
          Ani razu po ślubie niewiarygodne.....
          Przypuszczam, że udałoby się uzyskać
          > uniewaznienie małżeństwa, zwłaszcza, że wszelkie proby rozwiązania
          > problemu spełzły na niczym. NIe wiem , co robić, nie mam już siły
          > ratować tego związku, a mój mąż sprawia wrażenie jakby w ogóle nie
          > widział problemu.
          Pisałem już kiedyś sex jest piękny a życie tak krótkie i każdeemu
          należy się chociaż odrobina szczęścia .
          Życie masz tylko jedno, to nie gra komputerowa, nie marnuj go. Uwież
          w siebie

    • 04.11.07, 14:32
      Bxxx, od kiedy mąż nie przejawia ochoty? Stopniowo jego ochota spadała czy też
      nagle przestał odczuwać chęc na Ciebie?
      Jesli stopniowo, to mogą być tego powodem jakieś problemy zdrowotne. Mężczyźni
      (niektórzy) mają opór przed "chwaleniem" sie swymi chorobami przed kimkolwiek,
      więc byc może nic Ci o tym nie wspomina, a problem jest.
      Druga opcja, to inna kobieta... Ty tylko wiesz/domyslasz się czy ta opcja ma
      rację bytu.
      Trzecia, to znudzenie. Znusdzenie seksem z Tobą. Wówczas rozładowywac napięcie
      seksualne może wieczorem, w łazience, gdy Ciebie nie ma itp.

      Problem znam z utopsji. Mąż nigdy wulkanem seksu nie był, potrzebował mniej
      seksu ode mnie, jednak kochaliśmy się regularnie. Z czasem seks stawał się coraz
      mniej regulany i coraz częściej inicjowany był przeze mnie. Obecnie jest prawie
      na poziomie zerowym, bo ja też odpuściłam (ile można inicjowac i prosić?).
      Niemniej wiem, że jego problem jest natury także medycznej, jednak póki mąz nie
      pójdzie do lekarza, to problem nie zniknie, a mąż ochoty na wizytę u lekarza nie
      wykazuje. Końmi go nie zaciągnę. Poza tym uważam, że to z niego powinno wynikać,
      a nie z mojego przymusu. Do tego dokłada się stałe zmęczenie, stres, brak czasu
      i mamy faceta, który może raz na 2 mc i jemu to wystarcza. A my kobiety piszemy
      na forum BSwM;) oraz zadawalamy sie w inny sposób.
      --
      Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
      (Rilke)
    • 04.11.07, 18:59
      Re: brak seksu w malzenstwie
      bxxxx 01.11.07, 15:00 Odpowiedz
      Latwo sie mowi- uniewaznij malzenstwo albo odejdz. A co z uczuciami?
      Moze jest jakis sposob? Moze warto jeszcze powalczyc?


      Re: brak seksu w malzenstwie
      bxxxx 01.11.07, 14:58 Odpowiedz
      Witam!

      Wiem co przezywasz i bardzo ci wspolczuje. Nie macie jeszcze dzieci
      wiec bedzie troche latwiej jesli zdecydujesz sie odejsc, ale jesli
      go jeszcze kochasz to i tak nie bedzie to latwe.
      Nie wiem dlaczego u was tak jest ale wiem napewno ze to nie jest
      normalne. Przeciez jesli sie kogos kocha to chce sie z nim byc jak
      najblizej, sexs jest przeciez taki cudowny! Sama juz nic nie
      rozumiem. Co jest z tymi naszymi mezczyznami ??!!:).
      Trzymaj sie i pamietaj ze nie jestes sama...

      pozdrawiam :)

      Sama sobie odpowiadasz????
      • 04.11.07, 20:28
        annamariamuff napisała:

        > Sama sobie odpowiadasz????

        Spojrz na drzewko - dziewczyna odpowiadala na post Elwiroma.

    • 04.11.07, 21:31
      Witam!
      Świetnie Cię rozumię. Przeżywam to samo co Ty.:( Mam 31 lat od 2 lat jestem żonata, a od 10 lat z nim jestem. Mój mąż też unika sexu, wykręca się że jest zmęczony, że boli go głowa itp. U mnie problem chyba się pojawił jak zaczęłam mówic o dziecku:( Poza tym jak twierdzi przytyłam i tu i tam nie dużo ale jednak. Ja myślę jednak że powód jest taki, że poprostu jak się już coś zdobyło i ma się to na codzinie to przestaje smakować. A to że ja czy ty naciskamy to działa to jeszcze bardziej odstraszająco:( Wiesz kiedyś usłyszałam taki tekst "... kobieta przestaje być sexi i traci się na nią ochotę kiedy staje się twoją żoną" myślę że coś w tym jest,każda inna pociąga bardziej bo: nie gdera, nie widzi się jej w wyciągniętym podkoszulku gdy myjesz okna,zasapanej z siatami itp. Trzymam kciuki jakbyś chciała pogadać to napisz na priva podam ci nr gg. Może razem coś wymyslimy;)
      --
      SABORA:)
      • 05.11.07, 08:42
        witaj,
        przezywam podobna sytuacje, ciagnie sie dlugawo, sypiamy ze soba raz
        w roku. przestalam rozmawiac i pytac dlaczego, odpuscilam chyba,
        otrzymywalam zdawkowe, wymijajace odpowiedzi.
        naciskanie, bez wzgledu na sile nacisku, byc moze po pewnym czasie
        dziala odstraszajaco, nie zgadzam sie jednak do konca z teza, iz
        wspolmalzonek, jesli nim zostaje, staje sie mniej pociagajacy. jest
        mnostwo grzecznych i tych duzo mniej grzecznych sposobow na
        podtrzymywanie wzajemnej fascynacji, kwestia... wspolnego chcenia.
        jestem wsciekle smutnie zawiedziona, ze nie otrzymuje jasnej
        odpowiedzi. absurdalne
        pozdrawiam
        • 11.11.07, 15:42
          witam ponownie.poczytałam tu wiele odpowiedzi na tego typu problem.i
          powiem szczerze nadal nic z tego nie rozumiem.wiele osób radzi
          odejscie,rozwazałam to rez ale co zrobic z uczuciem miłosci jakim
          mimo wszystko darze nadal swojego męża,to nie jest zabawka,ktora juz
          mnie sie znudzila i moge wymienic na inna.nasze życie poza tym
          jednym problemem jest bardzo ciekawe,tyle ze nie rozumiem dlaczego
          po ślubie przestalismy ze soba sypiać.próbowałam juz wielu
          sztuczek,ale nic z tego mi nie wychodzi,powoli trace checi do
          ponownych.moj małzonek chyba zabardzo przejmuje sie problemami dnia
          codziennego i zabardzo sie angazuje w ich rozwiazanie.ale czy
          praca,pieniadze itp.sa wazniejsze od życia rodzinnego???od pokazania
          swojej zonie odrobine czułosci????naprawde jestem zalamana i
          strasznie smutna czemu tak sie zmienil po ślubie?a moze zawsze był
          taki,tyle ze ja byłam zaślepina??!!bardzo go kocham i on mnie
          równiez wiec nie wiem jak ratowac to małzenstwo bo ja nie wyobrazam
          sobie zycia bez dzieci a jesli nadal tak sie potoczy...wole nie
          mysleć.nie chce rozwodu ale obawiam sie...niedajboże inny mezczyzna
          chociaz mnie przytuli...brak mi czułosci,maze o dniu poczucia
          kochanej osoby tak blisko...
      • 05.11.07, 20:55
        Hej!

        To straszne ze jest nas tak wiele. Czytam wasze historje i widze w
        nich siebie...ale co dalej??????? Moj moz mnie kocha i jest dla mnie
        taki dobry ale jak kladziemy sie do lozka to przytula mnie jak brat
        siostre i tyle... a ja? ja czuje sie potwornie samotna i rozdarta
        wewnetrznie. Tak bardzo potrzebuje milosci! I juz tyle razy
        probowalam zaczynac,zachecac(sexi bielizna,kolacja itp)a i zawsze
        znajduje sie jakas wymowka, wykret, a jesli sie juz uda to mam
        jakies dziwne wrazenie ze on to robi tylko dla mnie, ze z litosci
        (straszne- i dlatego przestalam nalegac-mimo ze jak sie kochamy to
        jest naprawde super)
        Czasami mysle ze moze nie powinnam myslec o sobie...skoro jest nam
        ze soba dobrze moze jestem poprostu egoistka. Ale co z moimi
        potrzebami? Nie jestem przeciez szczesliwa.... Czy tak ma byc juz do
        konca zycia??????????????
    • 06.11.07, 14:37
      Witam, i ja nie sądziłam że jest nas tak dużo! Ja mam 28 lat, od
      dwoch lat mężatka, seks w czasie tego okresu - 3x! Moj mąż oprócz
      unikania seksu, unika również jakichkolwiek kontaktów fizycznych
      (przytulania, całowania itp.) Tłumaczyłam go przed sobą na różne
      sposoby, próbowałam z nim rozmawiać, prosiłam o to, żeby poszedł do
      psychologa. Wszystko na nic. Nie widzi problemu (albo raczej nie
      chce widzieć), mowi ze przesadzam (o ile wogole coś mówi na ten
      temat). To przykre, ale podjęłam decyzję o rozwodzie, być może nawet
      o unieważnieniu tego małżeństwa. Bardzo mi z tym trudno bo mimo
      wszystko to wspaniały człowiek i wciąż go kocham. Wiem jednak, ze
      takie małżeństwo nie ma najmniejszego sensu.
      Chciałabym uniknąć bycia zgorzkniałą, niezadowoloną z życia 30-
      latką. Dziewczyny mamy prawo do szczęścia! Pozdrawiam
      • 06.11.07, 18:54
        Zazdoszczę Ci Twojej siły:) Ja rozważam wyjazd zagranicę, żeby wszystko umarło śmiercią naturalną.
        Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją decyzję.
        Napisz proszę jak zareagował mąż na Twoją decyzję.

        Pozdrawiam powoli gorzkniejąca 30-tka:)
        --
        SABORA:)
      • 07.11.07, 16:09
        Witam was rozgoryczone dziewczyny .Może to zabrzmi śmiesznie ale myślałam że tylko w moim związku jest nie tak ,ale okazuje się że problem z facetami ma nas dużo ,to przykre ale jest mi lżej że jest nas więcej ,podziwiam te które mają odwagę się wyrwać z tych chorych związków.POZDRAWIAM.
    • 10.11.07, 18:16
      laramia napisała:
      > Mam ten sam problem i też nie wiem, co robić. Z tym że ja z moim
      > mężem w ogóle nie uprawiałam seksu. Zdaję sobie sprawę , że brzmi
      > to idiotycznie, ale to prawda.

      > NIe wiem , co robić, nie mam już siły ratować tego związku, a mój
      > mąż sprawia wrażenie jakby w ogóle nie widział problemu.


      Co tu ratować, jak to nie jest zdrowy związek?

      Jest grupa mężczyzn - tradycjonalistów, którzy chętnie się żenią
      (zwłaszcza gdy jest presja rodziny na usamodzielnienie się) w celu
      zdobycia nowej i młodszej "mamusi". Takiej, która ugotuje, wypierze,
      posprząta, poda syropek na kaszel, przytuli i pocieszy. Seksu taki
      wyrośnięty chłopczyk nie potrzebuje, bo po pierwsze nie dorósł do
      roli mężczyzny, po drugie nie będzie grzeszył z wersją "mamusi".
      Potrzeby stricte fizyczne zaspokaja sam (jak to chłopczyk) lub u
      profesjonalistek (gdzie emocje są zbyteczne).
      Jest model raczej niereformowalny.
      • 10.11.07, 18:37
        Presja ze strony rodziny i środowiska rzeczywiście była. Ja tez nie
        jestem tu bez winy, bo sama się tej presji w jakimś stponiu
        poddałam, może wolałam pewnych rzeczy nie widzieć lub za bardzo on
        ich nie mysleć.Ale to nie jest tez tak, że nie było miedzy nami
        uczucia, wręcz przeciwnie. JA go bardzo pragnęłam i kiedy
        zauwazyłam, że cos jest nie tak, to starałam się rozwiązać ten
        problem, pomóc mu. Tylko ,że to wszystko było jak grochem o ścianę,
        on udawał, że nie wie o co mi chodzi, że nie ma żadnego problemu, że
        sobie coś wymyślam. W tej chwili mój mąż zachowuje się tak , jakby
        seks w ogóle nie istniał, wieczorem w jego oczach widzę lekką
        panikę, chyba boi się ,że "znowu będę czegoś chciała", wtedy
        zazwyczaj nadrabia intensywnie zaległości lekturowe. Poza tym , ta
        sytuacja wzbudza we mnie poczucie winy i powoduje niską samoocenę,
        jestem bliska depresji.
        • 11.11.07, 00:02
          u nas tez kryzys... w tym roku seks 1 raz, z tym ze roznica jest
          taka, ze maz chce ale nie moze, albo jak juz moze to minutke, po
          paru latach mi zbrzydlo, nie chce juz. przychodzi taki moment
          blokady i kobieta juz nie moze. oczywiscie nalozylo sie na ten
          nieudany seks permamantne napiecie w domu, awantury, moja
          wyprowadzka, powrot.
          czy tak bedzie juz zawsze? o dziwo, moj maz po wielu wielu
          miesiacach mojego odmawiania wspolzycia, zaczal powoli otwierac oczy.
          wdraza powoli w zycie plan naprawczy (proponowany przeze mnie od lat
          bo chodzilismy wczesniej po lekarzach i wykluczone byly choroby)
          poszedl jak ja przestalam 'marudzic', ograniczenie alkoholu, dieta i
          sport a do tego psycholog!!!, z tym, ze on ma juz 40 lat.
          kolejny przyklad na to ze mezczyzni pozniej dojrzewaja??? ironia
          losu polega na tym, ze ja przestalam marudzic gdy mi przestalo
          zalezec, to jest smutne....
          czy mi minie blokada?? kobieca seksulanosc latwo zepsuc trudno
          naprawic-(((
          jaki jest ten pierwszy seks po takiej przerwie? z doswiadczenia
          wynika ze super nie bedzie wiec po co... ale jest rodzina, dzieci,on
          mnie kocha... trzeba bedzie.. ale nie umiem sobie tego wyobrazic
          inaczej niz jak na tym filmie, pala w leb i do jaskini, ja sama nie
          zdecyduje sie ...
          --
          a jesli nie?
    • 11.11.07, 01:50
      ble ble ble.tobie świeczkę ...jemu ogarek...:)
    • 11.11.07, 15:02
      dziewczyny ale czy naprawdę zrobiłyście WSZYSTKO?myśle,ze chyba nie bardzo.czy
      odstawiłyście Waszych facetów na bok i skupiłyście się na SOBIE?myślę,ze warto
      iść taką drogą.albo spróbować,przez miesiąc dwa.zero nacisków,za to robić się na
      bóstwo(dla WŁASNEJ)sadysfakcji,niby przypadkiem pokazywać im sie w bieliżnie lub
      bez,sprawiać sobie przyjemności cielsne i duchowe.kusić i odganiać ich od
      siebie.faceci to łowcy.a jak zwierzyna nie ucieka to po co ją gonić?
      a pana który dał się zmusić do sexu RAZ jedyny po ślubie również pogoniłabym w
      siną dal.równie dobrze mogę kochać pana piosenkarza z telewizora.jest a jakoby
      go nie było ;)
      • 11.11.07, 15:54
        łatwo mówic.acoz uczuciem?!kochamy sie nadal mimo wszystko.nie
        poddam sie tak szybko,chociaz juz naprawde nie wiem co robic,na
        jakiegos typu terapie meza nie namowie a bielizne i te inne rzeczy
        juz tez wykorzystałam-bez skutku.naszczescie jestem raczej silna
        kobitka i jakos daje rade,przedewszystkim pamietam o sobie i jakos
        daje rade.ale obawiam sie ze w koncu nadejdzie ten dzien i wpadne
        wsidla jednemu z moich adoratorow.narazie bronie sie ale co zrobie
        za tydzien dwa,miesiac???chce i wiem ze potrafie byc kochana i
        pozadana kobieta.TYLKO CZEMU MOJ MAZ PRZESTAŁ TO ZAUWAŻAC???!!!
        • 11.11.07, 16:16
          Elwiromo bardo Cię przepraszam ale nie rozumiem czemu się tak zaparłaś?
          jak jeszcze można Ci przekazać ,ze zachowanie Twojego męża jest chore lub co
          najmniej dziwaczne?jeśli chcesz to będziesz się oszukiwała do końca swoich dni
          tylko po co?po co masz się męczyć ,wysilać,szukać sposobów ,żeby zmusić męża do
          sexu skoro ON tego NIE CHCE!jesteś młoda,masz adoratorów masz więc rozwiązanie
          problemu ,bo to jest TWOJ problem.za przeproszeniem Twój małżonek ma głęboko
          Twoje starania,bo najwyrażniej sex w ogóle albo sex z Tobą albo też sex z
          kobietą nie jest mu do życia potrzebny.a uczucie?chyba tylko z Twojej strony.u
          mężczyzn uczucie łączy się nierozerwalnie z pożądaniem.twój mąż Cię nie
          pożąda.przykre ale prawdziwe.
          proponuję łyk alkoholu dla kurażu i oświadzcenie mu ,że to koniec Waszego
          małeństwa.nawet jeśli naprawdę nie masz takiego zamiaru.ciekawi mnie jego reakcja.
    • 11.11.07, 19:35
      I ja dołączam do tego wszystkiego!! 3 lata po ślubie, przed 30-stką,
      seks 2-3 razy w miesiacu, keidy go najdzie ochota. Moje
      próby:bielizna, swiece ble, be, to po porstu naciski-czuję jakbym
      żebrała o seks!!! Jestem atrakcyjna, realizuję się, optymistycznei
      nastawiona do życia, a najgorsze jest to,że wcześniej było innaczej
      a teraz...dramat, ale co rozwód z braku seksu??!!
      • 11.11.07, 22:35
        Czy to mniej racjonalny powód niż rozwód z powodu
        alkoholizmu/narkomanii/przemocy domowej?
      • 12.11.07, 11:55
        osobiscie,zapieram sie rękoma i nogami jezeli chodzi o rozwód.jednak
        krążą mi ruszne mysli po głowie.za bardzo kocham swojego męza i tak
        szybko sie nie poddam.seks nie popsuje mimo wszystko mojego udanego
        zwiazku.staram sie z całych sił.cos powoli zaczyna sie
        zmieniac,dalej bawie sie w uwodzicielke,swiece i jak mowisz te inne
        ble ble.moj maz zaczyna podrygiwac,mam wrażenie jakbym podrywała
        chłopca,który jeszcze nic nie wie na te tematy,ale po wczorajszej
        kolejnej zreszta probie,cos od nowa zaczyna iskrzyć.-zobaczymy jak
        bedzie dziś i w kolejne dni i wspolne wieczory-walcze.powoli i bez
        zbytnich naciskow,wierze że mi sie uda a moj maz zmieknie i doceni
        mnie jako atrakcyjna nie tylko zone ale i swoja kochanke.rozwod,mimo
        ze przechodzi przez mysl-stawiam na ostatnim miejscu-dopoki czuje ze
        jest o cowalczyc dzielnie walcze.Nina,jezeli tak samo kochasz
        swojego meża jak ja,daj mu jeszcze szanse,niewarto konczyc zwiazku
        ze wzgledu na seks.Owszem pewnie masz walory aby docenił Cie inny
        mężczyzna,ale co z reszta,uczucia rodzina,i inne radosci i problemy
        dnia codziennego jakie łacza cie z mezem?!a jaki bedzie nowy?!tego
        tez nie wiemy,moze po paru latach sytuacja sie powtorzy?poczatki
        zawsze sa piekne.zazdroszcze para ze starzem -nastu lat wspolzycia
        razem-co nie znaczy ze nasze nie maja tez prawa bytu!!!
        walczmy,jezeli pozostałe argumenty sa na + .conajmniej ja dam szanse
        moze jeszcze nawet dwie,a co bedzie z nowym rokiem?-to sie okaze
        poki co bede trwac przy moim kochanym mezu i stopniowo leczyc go z
        tego dziwnego oporu i braku checi na seks.na dobre i zle...
        jezeli chcialabys pogadac napisz na priwa a podam swoj numer
        gg.pogadamy wymienimy sie argumentami.
        narazie trzymam kciuki za nasze małżeństwa.pozdrawiam.
        • 15.01.08, 14:43
          Witam wszystkie bezradne
          Ja też jestem od roku po ślubie i wczesniej na brak seksu nie narzekałam ale od
          dłuższego czasu też mam taki sam problem jak wy.Kurcze jakie to jest żałosne
          żeby własnego mężą prosic o seks w ogole o wszystko nawet o zwykle przytulenie.U
          mnie jest tak samo ciagle zdawkowe wymowki ze nie ma sily ze jest zmeczony itd.
          a ciagle tylko przed komputerem przed praca i przy komputerze po pracy.Jest to
          dla mnie duzym problemem a jak mu o tym mowie to zaraz sie denerwuje i prosi
          abym skonczyla temat.Juz nie wiem co robic od roku tez mamy dziecko i rozne
          mysli mi przychodza do glowy.O innej kobiecie nie ma mowy jestem tego pewna ale
          moze dlatego ze mi przybylo tu i ówdzie i steracilam w jego oczach na
          atrakcyjnosci nie wiem.Jak tak dalej pojdzie to sie to skonczy rozwodem a nie
          chce tego.Pozdrawiam
    • 12.11.07, 13:21
      Witam
      A ja jestem 33 letnią mężatką i mąż bardzo często chce się kochać,tylko ja nie.a
      problem ze mną taki ze nie pociga mnie mój mąż .bardzo dużo pali,ze smierdzi jak
      z kotłowni, dużo pije piwska i mam już tego dośc,tylko jak wychodzi z kumplami
      wieczorem to się umyje,ogoli i perfumą sie popryska..oglada często nagie laski w
      internecie,filmy porno,czyta nawet to forum i zawsze mi podgaduje ze iine
      kobiety to chcą sie kochać tylko ich męzowie nie chcą tak jak opisywała to
      bxxxx,bo maz zmęczony itp.I co ja mam robić?tylko nie piszcie prosze
      -porozmawiaj z nim- bo takie rozmowy nic nie dają
      • 13.11.07, 20:15
        ado74 Przepraszam z góry za to co napiszę:) ale jeśli nie
        rozmowa to co? Jakiej rady oczekujesz, przecież nikt z nas go nie umyje i nie poperfumuje!:( Niestety facet prawdopodobnie się nie zmieni
        taki już jest i albo to zaakceptujesz albo się rozstańcie. Przecież przed ślubem wiedziałaś że pali, i popija piwko. To że ogląda nagie kobiety i filmy (jak prawie jeśli nie każdy facet) prawdopodobnie bierze się z jego niezaspokojonego popędu. A jak rozmawiasz z nim na ten tema to jak on reaguje? Od kiedy to ci zaczęło przeszkadzać?

        --
        SABORA:)
    • 15.11.07, 08:58
      cześć miałam analogiczną sytuację, zapewniam cię ma kochankę tak
      było i u mnie. Pozdrawiam
      • 15.01.08, 15:56
        anka_lwica napisała:

        > cześć miałam analogiczną sytuację, zapewniam cię ma kochankę tak
        > było i u mnie. Pozdrawiam

        hehe
        Nie znasz osoby i wydajesz takie osądy!? Jakieś medium z Ciebie?
        --
        BANITA - "...lecz naprawdę na tułaczkę skazany jest przez własne błędy."
        "Myślał, że dama będzie szczęśliwa, lecz nie wszystkie mosty można spalić, a
        ogień zawsze niesie ofiary"
        • 24.01.08, 00:23
          Ma kochankę?
          Hahahaha.
          Ja bym chciała, żeby mój miał kochankę.
          Wtedy i ja mogłabym mieć kochanka bez wyrzutów sumienia...
    • 25.01.08, 15:50
      Opisalam mj przypadek tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=74745999&a=74846106
      bxxxx - jakbym czytala o sobie. Do tego moj M. potafi siedziec do 2-3 nad ranem,
      ja zasypiam kolo polnocy... Tez mam mam dosyc zebrania o seks...
      • 25.01.08, 16:30
        To niewiele tych kobiet miał w życiu skoro w takie klasyfikowanie
        się bawi, to zazwyczaj kręci tylko małolatów.
        Cóż, urodzisz i albo odechce Ci się seksu na jakiś czas albo nie i
        będziesz jeszcze bardziej wściekła, sfrustrowana, upokorzona. Wtedy
        są dwa wyjścia: być razem dla tzw. "dobra dziecka" albo odejść i
        poszukać innego partnera. Ja odeszłam i jestem przeszczęśliwa a
        jeszcze mąż był i jest dobrym ojcem.
    • 10.02.08, 10:11
      Witam ponownie.
      Jak wspominałam wcześniej, będąc w podobnej sytuacji co Wy wszystkie, podjęłam
      decyzję o rozwodzie. Wyprowadziłam sie od mojego męża kilka miesięcy temu,
      jednocześnie składając pozew o rozwód. W międzyczasie poszukałam sobie dużo
      lepiej płatnej pracy, pielęgnuje kontakty z przyjaciółmi i czuje wielką ulgę.
      Dziewczyny naprawdę nie wyobrażacie sobie jak destrukcyjnie działała na mnie
      sytuacja w moim małżeństwie, zresztą co tu dużo mówić - do niedawna sama nie
      wiedziałam. Nam sie czasem wydaje, ze seks nie jest ważny, że ważny to on jest
      dla mężczyzn, że my sobie jakoś poradzimy bez niego. Otóż nie! Jest niezwykle
      ważny i bez niego tak naprawdę małżeństwo nie ma racji bytu. I nie jest to
      jakieś odkrywcze, bo nawet prawo czy Kościół mówią o trzech więziach które muszą
      istnieć aby istniało małżeństwo: uczuciowa, gospodarcza i ....fizyczna.
      Pozdrawiam Was wszystkie. Trzymam kciuki.
    • 11.02.08, 00:25
      Dziewczyny, nie sądziłam, że jest jeszcze ktoś w takiej niemalże
      samej sytuacji jak ja. Oto mój wątek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=75288840
      Bxxxx, dawno Cię nie było tutaj na forum, jeśli jeszcze czytasz,
      napisz, co u Ciebie?
      Poprosiłam dziś swojego męża o to, żeby szedł do psychologa.
      Powiedział, że z nim jest wszytsko ok i nie czuje potrzeby. Kocham
      go, ale nie mogę żyć dłużej tak jak teraz żyję, zrobiłam się bardzo
      nerwowa. Chyba dojrzewam bardzo powoli do rozstania. Tylko czemu to
      jest takie trudne?
      • 11.02.08, 19:59
        życzę ci aby twój mąż poszedł do psychologa, bo mój mąż to mnie
        wyśmiał jak zaproponowałam, abysmy poszli do specjalisty, a dzis to
        juz i ja nie chcę.Walczcie dziewczyny dopóki jeszcze możecie.
      • 21.02.08, 23:06
        hej witam wszystkich
        dlaczego to wszystko jest tak pokrecone to nie samowite ze tak wiele
        kobiet i facetów zyje w takim okropnym polozeniu wiem tez cos o tym
        jak potrafi czlowieka szlag trafic i odebrac wszelkie checie do
        dzialania do radowania sie chwila takimi tam niby drobnymi zeczami z
        ktorych chyba sklada sie nasze zycie i wiecie co sam juz niewiem co
        sadzic i co robic pomimo tego ze kocham nadal swoja zone to jestem
        juz zmeczony cala ta sytuacja i chyba tez i moja zona rozmawialem
        dzis ze swoim kolesiem powiedzmy o interesach zupelnie nic na temat
        damsko meskich ktorego jakis czas temu zonka puscila kantem byla
        przy nim kobieta z ktora jest od jakiegos czasu i wiecie co ona
        wygladala na bardzo szczesliwa kurka i pozazdroscilem mu tego moze
        tej sytaucji mowie to bo chce uswiadomic sobie i moze komus jeszcze
        ze po pewnym czasie chyba juz niema szansy na poprawe i pozostaje
        tylko deprecha czarne kolory i wogule najlepiej to byloby sie
        rozstac ale zeby to bylo takie proste a przytym wszystkim co chyba
        najistotniejsze to dzieci ja pirdziule koszmar pa pozdrawiam
        wszystkich
    • 11.02.08, 19:54
      jestescie bardzo młodzi, spróbój męża zachecić w inny sposób,bo do
      mężczyzn za bardzo rozmowy nie docierają, każdy nasz problem
      bagatelizują, sama doswiadczam na własnym przykładzie, ale ja mam 51
      lat i też potrzebuje sexu, moze juz nie tak często jak kiedyś, a moj
      mąż jest z mojego roku i od 2-3 lat masz sex jest znikomy, co odbija
      się na naszym zyciu codziennym, odsuwamy się od siebie, stajemy się
      sobie obojetni,i też starałam męża uczulic na ten problem ale on
      twierdził,że ja wyolbrzymiam i nic sie nie dzieje, a nasza miłość
      była chyba duża.Dlatego nie pozwól, aby do waszego małżeństwa
      wkroczyla ruytna, lub zdrada.
      • 12.02.08, 02:59
        Jestem 35 letnim facetem i zona od 2 lat unika jak może sexu.Dużo pracowaliśmy
        wspólna firma, budowa domu, 2 wspaniałych dzieci.w łóżku jest fatalnie i żona
        traktuje go jako poświęcenie dla mnie a ja z tym czuję się jeszcze
        gorzej.Najgorzej jest kiedy staram się kochać całym sobą i delektować każdą
        chwilą a ona każe mi się streszczać.Nie rozumiem tego kiedys było wspaniale
        kochaliśmy się często i to żona potrzebowała więcej sexu niż ja.To jest mój 2
        związek i obawiam się że on wygasa.Próbowałem rozmawiać ale dla mojej żony są to
        męczące fanaberie.Zeby nie dzieci to dawno bym dal sobie spokoj.Coraz czciej
        mysle o separacji.bardzo kocham swoja zone i ona twierdzi ze mnie kocha.Nie wiem
        co robic
        • 12.02.08, 08:19
          wblekit napisał:

          >staram się kochać całym sobą i delektować każdą chwilą a ona każe
          mi się streszczać (=?)i ona twierdzi że mnie kocha.
          # Nie wiem, czy to wymaga jeszcze dla Ciebie komentarza, dla mnie
          nie. Jeśli jednak potrzebujesz dalszych wyjaśnień…Prawda nie zawsze
          jest przyjemna, ale wiesz na czym stoisz i nie pozwalasz się ranić.
          Pozdrawiam
    • 15.02.08, 20:50
      Czytając Wasze problemy czułam się jakbyście o mnie pisały.
      Jestem z chłopakiem(ma 30lat) 3 lata.Nie jesteśmy jeszcze
      małżeństwem.Na początku znajomości było jakoś tak więcej sexu a
      teraz to tak 2-3 razy na miesiąc(chociaż było 2 razy na 2
      miesiące.Rozmawiałam z nim juz nie raz.On tłumaczy że poprostu ma na
      głowie dużo problemów i pracy.Faktycznie przyznam że tak jest.Ale
      jednocześnie uważam że powinien się jakoś zmobilizować i wydobyć z
      siebie trochę siły.
      Poza tym problemem jest wszystko dobrze.On jest bardzo troskliwy i
      naprawdę mi imponuje ale on ma dopiero 30 lat!! i gdzie ten jego
      samczy popęd.Innaą kobietę całkowicie wykluczam.Sama nie czuję się
      nie atrakcyjna więc gnębi mnie to wszystko.Czasami mam tego tak
      dosyć że myślę o zerwaniu tej znajomośći.Bo chciałabym mieć ogniste
      noce.Przecież nie jestem jakąś bacią i należy mi się coś od życia.A
      z 2 strony to dobrze jest mi z nim.Oh,trudna sprawa :( Pozdrawiam
      wszystkie kobietki
    • 16.02.08, 20:53
      Hmmm...
      Pewnie ma jakąś dupcie w pracy, a tobie wciska kit o przemęczeniu.
      satry ograny numer na który nabierają się naiwne młode męzatki.
      Zmęczony karierą mężuś nie ma ochoty na figle w sypialni...
      Uważaj żebyś nie odkryła niedługo "przypadkiem" jakiś miłych
      esemesów, zapachu nowych damskich perfum od niego albo stringów w
      jego torbie od laptopa...
      Niech sobie śpi spokojnie...

      mex33
    • 16.02.08, 22:25
      stawiam ze ma dupcię na boku
    • 17.02.08, 13:58
      Witam, rozumiem Cię doskonale, ja mam 26 lat, mamy dwumiesięczne
      dziecko, znamy się trzy lata, a mój mąż (starszy o 13 lat) nawet nie
      chce słyszeć o sprawach intymnych ze mną. Czuję się fatalnie, ale
      jestem silna... Moja ciąża była trudna, prawie cały czas leżałam,
      było mi zle i może mój mąż mnie nie rozumiał, dlatego kłóciliśmy się
      dość często. Teraz żyjemy osobno pod jednym dachem. Mamy cudownego
      synka. Ja już mam nerwicę, ponieważ chciałabym, żebu było jak
      dawniej. Nic nie mogę zrobić, zostałam sama... Trzeba pamietać, że
      wszystko zależy od dwóch osób. Pozdrawiam ciepło!
    • 19.02.08, 09:27
      Sznowne Panie !
      Ja mam wlasnie na odwrot jak Wy! Moja zona ma coraz mniej ochoty na
      sex ze mna! Aktualnie 1 na tydzien.(po moich naleganiach).Probowalem
      juz wszystkiego (rozmow, wyjazdow, urozmaicen
      ) ale to nic nie daje ! Ma wspaniala wymowke, ze znowu za pozno
      przyszedlem do lozka (jak przychodze o "jej" czasie to mowi DORANOC
      i juz).Musze zebrac o sex ! Jest tak od okolo roku ! Jak sie
      kochamy ZAWSZE staram sie aby miala orgazm ! (i najczesciej sie to
      udaje) Bardzo sie kochamy, w pozostalych sprawach malzenskiech 100%
      OK.
      • 19.02.08, 16:51
        Wiesz, zapytaj ją, o co naprawdę jej chodzi. Myślę, że może coś
        ukrywać i to jej nie pozwala oddać się Tobie w pełni. Kobiety czasem
        tak mają, że jak je coś gnębi, to nic nie pomoże. Przytul, pocałuj i
        zapytaj wprost :) powodzenia!
        • 19.02.08, 18:51
          Witam wszystkich dolacze do waszego grona,moja historia jest
          identyczna jak wielu kobiet na tym forum.Uczucie bezradnosci niszczy
          moja milosc i zaufanie.Nie wiem czy moj partner cos do mnie jeszcze
          czuje.Jestesmy ze soba ok.10 lat[nie mamy slubu].Pierwsze poczatki
          naszego zycia byly jak w harlekinie, namietnosc byla
          szalona ,goraca.Czas mijal sprawy codziennego zycia biegly z
          kosmiczna szybkoscia a my przestalismy dbac o nasz zwiazek, moze nie
          do konca tak bo z mojej strony robilam co moglam by uczucie nie
          wygaslo.Najbardziej co mnie u niego w kurza to jak na widok ladnej
          dziewczyny dostaje buraka na buzi ja sie bardzo zle czuje juz z nim
          mowilam na ten temat.Jak chce podrywac to nie w towarzystwie jak
          jestem ja.Jest odemnie mlodszy o 5 lat,ja mam 38,no i stwierdzilam
          ze sie starzeje. Rozwazam moje zycie wydawalo mi sie ze jest
          udane,lecz ozieblosc mojego faceta doprowadza mnie do szalu.Mam
          coraz wiecej podejrzen,upewnia mnie ze wszystko jest tak jak bylo ze
          mnie kocha itp.ale ja nie moge przestac o tym myslec w padlam w
          depresje zycie przestaje miec sens.Wracam myslami do naszych
          poczadkow kochalismy sie kazdego dnia.Nie wiem co sie stalo z dnia
          na dzien zaczela nas dzielic odleglosc.Lozko juz calkiem zamarlo
          zdarza sie ze kochamy sie raz w miesiacu,jesli to mozna nazwac
          kochaniem sie.Uwielbialam pieszczoty gre wstepna a teraz przestaje
          co kolwiek czuc,gdyz mysli nie daja spokoju.Wiecie uswiadomilam
          sobie ze nigdy mi nie powiedzial ze jestem piekna ,podniecajaca bo
          czemu by mial to mowic.Zadaje sobie rozne pytania i sama na nie
          odpowiadam.Wczesniej nie myslalam o takich sprawach a teraz nie maja
          konca.Ostatnio pytam sie czemu ze mna jest nie wiedzial co
          odpowiedziec,dlaczego nie wzielismy jeszcze slubu itd.mysle ze tak
          mu jest latwiej zyc[moze ma nadzieje ze cos nowego i lepszego stanie
          mu na drodze a ja do lamusa powedroje.Zycie niesie rozne
          niespodzianki.Ja mam dosc czekania ze cos sie zmieni na lepsze a
          latka leca.Moze powinnam dac sobie spokoj i odejsc niz czekac na
          calkowite rozczarowani bo nie wiem czy dam rade przez to
          przejcs.Pomimo mojego wieku nie narzekam na zainteresowanie
          samcow ,czesto mam propozycje seksu ale to nie dla mnie.Chcialabym
          zeby to ten jedyny przypomial sobie ze jeszcze jestem przy nim ze
          czekam i nadal pomimo wszystko kocham go.Nie wiem czy ktos to bedzie
          czytal ale czuje sie lepiej ze czastke bolu wyrzucilam z siebie.
          • 19.02.08, 19:44
            Witam i dilaczam do grona kobiet pragnacych sexu myslalam ze ten problem mnie tylko dotyczy ale jak zauwazylam to nie jestem sama.
            Jestem mezatka moj maz ze mna
            nie sypia a raczej sypia ale bardzo rzadko i po wielkiej awanturze chyba zrobi to z wielkiej laski na odczepnego. To jest straszne bo wiem ze sie osmieszam kiedy oto sie wykucam.
            Nasz seks byl zawsze udany (i nie tylko ja tak sadzilam)a teraz pozostaly mi tylko wspomnienia co bylo kiedys ale tym nie da sie zaspokoic swoich pragnien i uczuc. Maz tlumaczy sie ze nie ma
            ochoty na seks bo jest zmeczony po pracy ale najciekawsze jest to
            ze spedza czas przed telewizorem albo przy komputerze albo ze ktos poniego zqadzwoni zeby cos zrobil to mu
            nie przeszkadza ze jest zmeczony. Nie wiem co mam juz robic bo na
            codzien uklada sie nam OK!!! Juz
            probowalam wszystkiego rozmow,roznych podchodow nawet posunelam sie do tego zeby kupic kropelki na ozieblosc i to poskutkowalo,ale kropelki sie skonczyly i jest spowrotem to samo co bylo...:(
        • 20.02.08, 09:58
          Juz tego probowalem nie RAZ !
          Bez pozytywnego rezultatu !
    • 22.02.08, 23:38
      Odpowiadam na pierwszy list, ale przeczytałem wszystkie. Dziewczyny! Kiedy czytałem ten wątek, to oczy otwierały mi się coraz szerzej ze zdziwienia, a szczęka była coraz niżej. To, co tu piszecie wydaje się całkiem nierealne. Wybaczcie, ale jak czytałem, że jedna z Was organizuje kolację ze świecami, itd, a facet potem się wykręca, to śmiać mi się chciało. To chyba niemożliwe, żeby ZDROWY facet tak się zachowywał.
      Ja mam cztery dychy na karku. Jak żona musiała wyjechać rok temu na dwa tygodnie, to nie mogłem się skupić w pracy. Po 10 dniach, po południu, po pracy wsiadłem w samochód, 220km, noc we dwoje i o świcie 220km do pracy. Rozumiem, ze nie każdy ma ochotę raz na dwa dni albo raz na dwa tygodnie, że są górki i dołki, ale raz na 3 miesiące albo rzadziej i to z musu, to coś nienormalnego.
      Chyba musicie wpisać do google'a 'spadek libido', wydrukować listę przyczyn i odhaczać:
      #choroby organiczne, w tym hormonalne
      #choroby psychiczne (ktoś pisał o depresji)
      #zmiana orientacji, lub wcześniejsze ukrywanie rzeczywistej
      #leki (zajrzyjcie do ulotki)
      #brak miłości, i to w powiązaniu z zaspokojeniem potrzeb w jakiś inny sposób (kochanka, ...)
      #TOTALNY brak atrakcyjności kobiety, też z zastrzeżeniem j.w.
      #.....?
      Jeśli na liście nie znajdzie się realna przyczyna, to chyba trzeba szukać pomocy u psychologa lub seksuologa.
      No chyba, że Wasi panowie są w stanie zaakceptować fakt, że od czasu do czasu przytulicie się do przyjaciela. A może nie muszą tego akceptować?
      Jeśli to wszystko nie pomoże, to chyba zostaje definitywna wymiana męża na nowszy model.
      Mam nadzieję, że nie byłem zbyt bezpośredni i nie uraziłem nikogo.
      3majcie się!
      • 23.02.08, 08:20
        zelos napisała:
        > otem się wykręca, to śmiać mi się chciało. To chyba niemożliwe, żeby ZDROWY fac
        > et tak się zachowywał.

        Ha! Tez mi sie tak wydawało że nie może być zanim trochę poczytałem na tym
        forum!. Rzeczywistość lubi nas zaskakiwać.
        Ale wiele osób jeszcze odnosi sie do rewelacji takich - to nie możliwe bo u mnie
        i u moich znajomych to i tamto.
        • 23.02.08, 13:55
          Czytam Wasze historie i plączę. Myślałam, że tylko ja mam taki problem, ale
          widzę, że nie jestem sama.
          Już nie wiem co robić, żeby rozbudzić mojego męża. Juz nie mam sił żebrać o
          dotknięcie czy pocałunek. Już nie chcę słyszeć jego szyderczego śmiechu, kiedy
          mu grożę, że znajdę sobie kochanka.
          Od początku roku udało mi się go namówić na jedno zbliżenie.
          • 23.02.08, 23:15
            To mnie po prostu rozbija, tracę wiarę w miłość. Jest tylu mężczyzn, którzy na dźwięk obcasów na chodniku, na widok fragmentu dekoltu albo błyszczących włosów dostają gęsiej skórki, a tu młode dziewczyny płaczą, bo nie mają się do kogo przytulić.
      • 23.02.08, 10:45
        Chciałem jeszcze dodać, że na większość mężczyzn bardziej skuteczne będzie raczej wspólne oglądanie filmu dla dorosłych niż kolacja przy świecach. Ale, jak się okazuje, wszystko jest możliwe.
    • 23.02.08, 16:28
      Drogie Panie, przeczytałem Wasze (poniższe) wypowiedzi i wynika z
      nich tylko jedno, żadna z Was nie zna powodu braku ochoty na sex ze
      strony Waszych mężczyzn. Powód takiego zachowania przez Waszych
      mężczyzn jest bardzo , ale to bardzo prosty. Wasi mężowie nie mają
      po prostu hormonów męskich ( Testosteronu ), wyślijcie ich na
      kurację hormonalną, trochę to pomoże, ale mężczyźni bez hormonów to
      potrosze jak kobiety, wyobraźcie sobie ,że używacie wszelkich
      sposobów , żeby zachęcić kobietę ( która nie jest lesbijką ani
      biseksualna ) do seksu z Wami , a tu nic. Dziwicie się ,że tyle
      wysiłku, a ona nic. Podobnie jest z Waszymi mężami ,nic nie pomoże.
      Bóg dał kobietom , którym zależy na udanym życiu
      seksualnym ,wskazówkę. Spowodował mianowicie to , że hormony męskie
      w dużych ilościach powodują osłabienie cebulek włosowych u
      mężczyzn, którzy mają ich dużo i powodują u nich łysienie. I to
      jest wskazówka dla Was kobiet , które chcą spełnić się seksualnie.
      Założę się , że wszyscy partnerzy Pań narzekających na brak seksu
      mają bujne czupryny ,a w wieku ponad 40 lat są również siwiejący.
      Oczywiście zaraz odezwą się panowie, którzy nie łysieją, że to nie
      prawda, ale to jest zrozumiałe. Jeżeli któryś z partnerów Pań
      niezaspokajanych seksualnie nie łysieje to wytłumaczenie braku
      ochoty na sex jest tylko jedno, jest naprawdę chory i wstydzi się
      do tego przyznać lub rzadziej, ma inną kobietę na boku, która go
      lepiej zaspokaja, ale i w takim wypadku stara się zaspokoić własną
      partnerkę, odwrotnie niż kobieta, która jeżeli ma kochanka ,który
      jej dogadza to mężowi już po prostu nie da.
      • 23.02.08, 18:33
        Chyba cos jest w tych hormonach moj maz ma bardzo bujna czupryne no i zaczyna siwiec ama dopiero 36 lat.
      • 23.02.08, 23:03
        > wyślijcie ich na
        > kurację hormonalną,

        Tu może być pies pogrzebany, przynajmniej w niektórych przypadkach. Ale realizacja nie będzie taka prosta. Po pierwsze mężczyzna będzie musiał się zgodzić pójść do lekarza, a wcześniej przyznać przed sobą i żoną, że nie staje na wysokości zadania. Druga sprawa trzeba oprzeć się na decyzji i zaleceniu lekarskim (endokrynolog?, androlog?, urolog?, seksuolog?).

        > (...)wytłumaczenie braku
        > ochoty na sex jest tylko jedno
        > ma inną kobietę na boku, która go
        > lepiej zaspokaja, ale i w takim wypadku stara się zaspokoić własną
        > partnerkę

        Z drugą częścią zdania się zgodzę, stara się. Ale w powyższych relacjach jakoś nie widać tych starań.
      • 23.02.08, 23:47
        markos28mr mój mąż ma 34 lata włosów prawie już nie ma na głowie, wiec niestety
        twoja teoria sie nie sprawdza. Ogierem to on niestety nie jest.
        • 24.02.08, 00:44
          Świat nie jest czarno-biały. Jeśli jedna osoba ma gorączkę z powodu grypy, to nie znaczy, że wszyscy gorączkujący mają grypę. Gorączka może wystąpić również z powodu anginy, zapalenia płuc albo nowotworu. Tak samo jest ze spadkiem popędu. Może u części to zaburzenia hormonalne, ale może być również wiele innych powodów.
      • 24.02.08, 01:16
        > żadna z Was nie zna powodu braku ochoty na sex ze
        > strony Waszych mężczyzn

        Z tym się zgadzam. SZUKAJCIE PRZYCZYN. Leczenie objawowe w rodzaju kolacja ze świecami, filmy dla dorosłych, bielizna z sex-shopu może dać jakiś efekt, ale najwyżej krótkotrwały, chyba, że przypadkiem uderzycie w prawdziwy powód problemów. Musicie znaleźć prawdziwą przyczynę, wtedy będzie można stwierdzić, czy da się problem rozwiązać i w jaki sposób.
    • 24.02.08, 00:21
      Chciałbym Wam pomóc, ale niewiele już mi przychodzi do głowy. Mogę jedynie wyrazić swoje współczucie, frustrację i zdumienie.
      Ja i moja żona sypiamy bez piżam i od ponad 10 lat co wieczór się przytulamy i tak samo się budzimy. Czasem po przytuleniu się od razu mówimy sobie dobranoc, a czasem dłużej to trwa, zależnie od nastrojów. Nie ma ideałów, czasem po kłótni odwracamy się plecami. Ja nie znam innego sposbu, żeby wyrazić i potwierdzić swoją bliskość, zaufanie, oddanie, akceptację i to wszystko, co składa się na miłość. Chyba, że pranie skarpetek z jednej i przynoszenie pensji z drugiej strony ktoś uważa za wyrażenie miłości?
      A może Wasi mężowie nie chcą/nie umieją/nie muszą wyrażać uczuć? Swoich dzieci też nie biorą na kolana i nie obejmują?
      A może ktoś w Waszych związkach jest odrażający? Nie myje się, ma grzybicę, próchnicę i tłuste włosy, sączącą ropną ranę na szyi, waży 200kg? Ale to przecież nie to, opisujecie jak bardzo się staracie, a to są proste przeszkody do pokonania.
      A może nie chcecie albo boicie się przyznać, że Wasi mężowie po prostu Was nie kochają? Pozostajecie w starym formalnym układzie, bo tak jest łatwiej niż rozpoczynać wszystko od nowa i mierzyć się z niepewnością?
      To chyba jednak wymaga pomocy seksuologa. Albo przynajmniej pomocy kogoś, kto wniknie w szczegóły i przeanalizuje wszystko chłodnym okiem, bezstronnie. Spróbujcie może przynajmniej porozmawiać z kimś, kto zna Wasze rodziny i będąc obserwatorem z zewnątrz będzie mógł dostrzec jakiś element, który pomoże trafić na właściwy trop.
      Nic więcej już nie przychodzi mi do głowy.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.