Dodaj do ulubionych

coraz gorzej

05.03.08, 18:32
Chcę tu poruszyć problem,z którym borykam sie od lat.Nasze małżeństwo z początku wydawało się udane.Dopiero po narodzinach drugiego dziecka,syna zaczęły się problemy ze swerą intymną. W jakiś rok po urodzeniu syna skończyła się wspólna sypialnia,a sex był coraz gorszy,moja małżonka straciła zainteresowanie tą sferą życia,
która dla mnie jest ważna i nie mam problemów ze sprawnością w tej dziedzinie. Wszystko to miało początek w 1988 roku.Dziś starsza córka jest na swoim,a 21 letni syn jest na 2 roku studiów.Zaczynam powoli nie widzieć sensu w dalszym trwaniu związku.Kilka lat temu poznałem sympatyczą znajomą,z którą parę razy byliśmy w górach,ale proszę mi wierzyć wyłącznie na stopie koleżeńskiej,a mieszkaliśmy oddzielnie.
Ani ja ani ona nie potrafiliśmy zdobyć się na poważniejszy związek i trochę zaczynam tego żałować.Co mi radzicie,trwać w związku,w którym nic już nie łączy,a dzielą wzajemne pretensje,czy po 50 zaczynać jeszcze od nowa,ale bez gwarancji, że się powiedzie.
Obserwuj wątek
    • miedzianakonefka Re: coraz gorzej 05.03.08, 19:07
      Ja bym zaryzykował. Ale to tylko moja prywatna opinia zgodna z moim
      charakterem. Ty sam musisz ocenić za i przeciw. MHO w wieku słusznym
      warto udowodnić sobie że jeszcze się żyje a nie dać sobie wcisnąć
      kartkę na której ma się napisać własne epitafium i ogląnąć miejsce
      gdzie "tatuś będzie wygodnie spoczywał" Brrrr...

      Alleluja i do przodu...
    • intrygantka1 Re: coraz gorzej 05.03.08, 20:20
      maverick53 napisał:



      >trwać w związku,w którym nic już nie łączy,a
      > dzielą wzajemne pretensje,czy po 50 zaczynać jeszcze od nowa,ale bez gwarancji,
      > że się powiedzie.

      Kto nie ryzykuje, ten nie ma. Ja bym zaryzykowała. Zresztą chyba wolałabym być
      sama niż w nieudanym związku.


      --
      fotki
      • annika23 Re: coraz gorzej 05.03.08, 20:46
        A ja bym próbowała ratować związek...jak mozna mówic, że was nic nie
        łączy. Myślę, że czasem poprzez szczera rozmowę i powiedzenie sobie
        pewnych słów wiele można zmienić. Poza tym jaką masz gwarancję, że w
        kolejnym związku nie będzie tak samo?
        • gardenersdog Re: coraz gorzej 05.03.08, 21:29
          >> Myślę, że czasem poprzez szczera rozmowę i powiedzenie sobie
          pewnych słów wiele można zmienić.

          Aha.
          --
          The ribs do nothing for me, but I buy 'Her pleasure' condoms for political reasons.
          • metalin Re: coraz gorzej 05.03.08, 21:37
            gardenersdog napisała:

            > >> Myślę, że czasem poprzez szczera rozmowę i powiedzenie sobie
            > pewnych słów wiele można zmienić.
            >
            > Aha.

            Podłość ludzka nie zna granic!;)))
            Od rana planuję przerwać ponad miesięczną ciszę w małżeńskim stadle , a tu jedno
            "Acha" , skutecznie mnie od tego odwiodło ;(((
            Jak do tej pory , żadna rozmowa na dłuższą metę niczego nie wniosła....i co,
            walić głową w mur!???
    • maverick53 Re: coraz gorzej 05.03.08, 21:35
      Dziekuję Annika za dobre słowo,ale trudno oceniać sytuację na podatawie jednej wypowiedzi faceta,któremu jest gorzej,coraz gorzej.
      Nie mogę mówić,że moja druga połowka jest niedobra,zła, a ja najlepszy bez wad.Tak nie jest.Życie bywa bardziej skomplikowane niż to się na ogół wydaje. Mogę powiedzieć tak nam nie udało się przez 30 lat małzeństwa stworzyć udanego zwiazku.Wina leży zapewne gdzieś po środku. Dziś jest tak,że żyjemy jak by obok siebie.Żona nie pracuje z powodów zdrowotnych, jest na rencie.Ja pracuję na cały etat i dorabiam na częsci etatu w innej firmie. Dni wyglądają tak samotne sniadanie i do pracy powrót do domu, drobne krzątanie przy domowych sprawach i spanie samemu do pobudki.Czasem z litości raz na niesiąc, dwa sex mogę otrzymać sex typu kończ szybko. Czy warto w tym związku trwać? Czasem gdy byłem w górach zastanawiałem się,czy nie puścić łańcucha na Orlej Perci i w jednej chwili znikaja wszystkie problemy. Puścić ten łańcuch czy nie puscić oto jest pytanie.
      • sylwiamich Re: coraz gorzej 05.03.08, 21:40
        Co byś nie zrobił...masz przesrane.Zostawisz ją...po tylu latach
        opuszczasz ręcistkę bez dochotu, złamaną przez pranie Twoich
        skarpet.Trzeba było pomysleć o tym wczesniej.
        Zostwiłbyś ją wcześniej to usłyszłbyś że jak jej dzieci zrobiłeś to
        trzeba było dokończyc dzieło i wychować je do końca.Odejść pózniej.
        Jak zostaniesz...sam wiesz...tylko wybór miejsca na pochówek może
        zaekscytować.
        Jak będziesz miał kochankę...lepiej było uczciwie się rozejść.
        Po kiego pytasz?I tak w dupę Ty dostaniesz:))
        --
        już nie wystarczy "być sobą".
        Bądż najlepszą wersją siebie!!!!
    • maverick53 Re: coraz gorzej 05.03.08, 21:49
      Wcale nie jest zmęczona praniem moich skarpetek bo pranie swoich ciuchów sam nastawiam w pralce.Z powodu jej niechęci do gotowania stołujemy w barze. Obiady przygotwuje na sobotę i niedzielę kiedy przyjeżdża syn ze studiów.A z efeków mojej pracy kupiłem córce małe mieszkanie, gdzie pomieszkuje u niej syn student.
      • zlosnica100 Re: coraz gorzej 05.03.08, 21:55
        A co ona robiła/robi w tym czasie?
        Otwiera Ci drzwi?
        Skoro tyle dajesz a nic nie dostajesz to po co trwałeś tyle lat w tym...układzie?
        Jest taka zasada ze nikt nie trwa w czymś w czym nie chce być, widocznie
        "dobrze" Ci było...a teraz masz kryzys 50-latka i ....?
        • gardenersdog Re: coraz gorzej 05.03.08, 22:00
          >> Skoro tyle dajesz a nic nie dostajesz to po co trwałeś tyle lat w tym...układzie?
          - ze stagnacji
          - z bierności
          - z emocjonalnego lenistwa
          - z wygody
          - z lęku przed tym, że nową sytuację życiową trzeba sobie zorganizować, a i tak
          nie wiadomo na końcu, jaka ona będzie
          - z lęku przed oceną społeczną ("pan mąż"; "pan, który porzucił rodzinę")
          - bo "cierpienie uszlachetnia"
          - bo "lepszy wróbel w garści...itd., itp.
          --
          The ribs do nothing for me, but I buy 'Her pleasure' condoms for political reasons.
    • maverick53 Re: coraz gorzej 05.03.08, 22:03
      Nie,nie zajmowała sie otwieraniem drzwi. Czemu w tym tkwiłem, no bo miałem poczucie obowiazku wobec rodziny. Wcale nie czuję kryzysu 50-latka,jeżdżę na nartach i staram się raz w roku chodzić w Wysokie Tatry,dla zdrowotności, jak mawiał Pawlak w Samych Swoich.
      • zlosnica100 Re: coraz gorzej 05.03.08, 22:29
        Narty.....Tu nie chodzi o sprawność a o syndrom.
        Obowiązek...Skończył sie?
        ja tego nie rozumiem, kompletnie nie jestem konformistka...mam w d... obowiązek.
        Ty racze też, szukasz emocji, czujesz ze ostatnia chwila ku temu...
        Tylko ze to mimo wszystko nieuczciwe, trzeba było zwinąć żagle 20-scia lat temu....
        Rada?
        Użyj emocji, romans, seks, odmiana, pohasasz i przejdzie.
        Okaże sie ze ta 2-ga, tez zrzędzi, miewa humory i brak chęci na seks...
        Nie szanuje desperackich wyborów, świadome - tak, byl na nie czas 20-lat temu.
        • glamourous Re: coraz gorzej 07.03.08, 15:07
          zlosnica100 napisała:

          > Tylko ze to mimo wszystko nieuczciwe, trzeba było zwinąć żagle 20-
          scia lat temu

          Twoim zdaniem uczciwsze byloby zostawic kobiete z dwojka malych
          dzieci niech sobie radzi sama z ich wychowaniem, skoro nie daje
          seksu?
          Facet wlasnie chcial byc uczciwy i odpowiedzialny wobec rodziny,
          ktora zalozyl, chcial wychowac swoje wlasne dzieci a nie wydywac je
          tylko w weekendy.
          Jak w ogole mozna mowic o uczciwosci w takim kontekscie?
          Autor watku nigdzie nie napisal, ze przestal zupelnie kochac zone 20
          lat temu, wiec nie rozumiem, dlaczego zostanie z nia bylo z jego
          strony nieuczciwoscia...

          > Nie szanuje desperackich wyborów, świadome - tak, byl na nie czas
          > 20-lat temu.

          Ech, zlosnica, chyba bardzo mloda jestes - im czlowiek mlodszy tym
          bardziej zerojedynkowo postrzega swiat.

          Ja na miejscu mavericka odeszlabym, ale z zalozeniem jakejs pomocy
          finansowej dla zony... Bo i tak wyglada na to, ze tak naprawde do
          niczego wiecej ten maz przez te wszystkie lata nie byl jej
          potrzebny....

          --
          "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
          (Woody Allen)
    • maverick53 Re: coraz gorzej 05.03.08, 22:39
      Masz rację,ta druga może wcale nie być lepsza od tej pierwszej.Po początkowym może zachwycie odmianą okaże się,że to nie jest wcale tak wspaniały nowy zwiazek,dlatego może łatwiej jest puścić ten łańcuch na Orlej Perci.
      • zlosnica100 Re: coraz gorzej 05.03.08, 22:50
        I nie będzie, może będzie młodsze ciało, świeże doznania...nowe emocje...
        Jedno mnie zastanawia, w całej twojej historii nie ma śladu prób naprawienia
        sytuacji...jakbyście doszli do wniosku; romans był, ślub był, jest
        rodzina...dajmy spokój wygłupom...
        Co ona o tym myśli? Ta sytuacja nigdy jej nie uwierała?
        • menk.a Re: coraz gorzej 06.03.08, 10:09
          lookbill napisała:

          > Jak już zdecydujesz się coś w życiu zmienić, to koniecznie na
          > kochankę conajmniej 25 lat młodszą od Ciebie ;))) Po co Ci druga
          > stara raszpla?

          ;DDDD właśnie tak.;)
          --
          opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
          • sylwiamich Re: coraz gorzej 06.03.08, 10:46
            W sumie to dobry pomysł z tą młodszą kochanką:))Zawsze można potem
            wrócić do żony, zasłaniając się kryzysem wieku średniego,
            udowadnianiem sobie że jeszcze mężczyzna.Powrót oczywiście z powodu
            lumbago i niezaspokojenia intelektualnego przez młodą gęś:))
            --
            już nie wystarczy "być sobą".
            Bądż najlepszą wersją siebie!!!!
    • menk.a Re: coraz gorzej 06.03.08, 10:08
      maverick53 napisał:

      > Co mi radzicie,trwać w związku,w którym nic już nie łączy,a
      > dzielą wzajemne pretensje,

      Tu chyba mamy odpowiedź.

      czy po 50 zaczynać jeszcze od nowa,ale bez gwarancji,
      > że się powiedzie.

      Za pierwszym razem chyba też nie dostałeś gwarancji, co?;)
      --
      opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
    • maverick53 Re: coraz gorzej 06.03.08, 11:16
      Dziękuję za tak liczne odpowiedzi. Ja rozważam rożne warianty,niestety wśród moich znajomych są tacy, którzy maja nowy model partnerki i nie wszystcy dobrze na tym wyszli.Gdyby to było takie proste to zabieram swoje zabawki i idę do innej piaskownicy,ale w życiu nic jest proste. Mojej małżonce ta sytuacja specjalnie nie przeszkadza.Trochę złościła się na te wyjazdy w góry z koleżanką,zresztą w ubr. to był chyba ostatni wyjazd, ale w maszych relacjach nie było zmiany na lepsze.
      Nie jesteśmy rodziną patologiczną,w domu nie ma kłótni i nawet sprzeczek, ale jak pisałem żyjemy tak jakby obok siebie. Z braku wspólnej sypialni nie ma okazji do wieczornych rozmów przed snem. To kiedy rozmawiać.
    • krissdevalnor100 Re: coraz gorzej 06.03.08, 23:22
      Koleżanke wytestować, zanim się zacznie snuć wielkie plany o
      gruntownych zmianach życiowych. Potem nei wybrzydzać i nie narzekać,
      ze ta druga to też nei ideał, tylko jak sie do czegoś nadaje-
      zacząc z nią żyć i cieszyć sie życiem.

      Nie moge wyczaić jednego: nigdy nie róbowaliście z żoną naprawiać
      związku??? Toż to 20 lat minęło! Wybacz, teraz sie zbudziłeś, że nie
      satysfakcjonuje takie życie? Późno troszkę, acz nad trumną jeszcze
      przecież nie jesteś;P
    • zipka Re: coraz gorzej 07.03.08, 16:46
      maverick53 napisał:
      Co mi radzicie,trwać w związku,w którym nic już nie łączy,a
      > dzielą wzajemne pretensje,czy po 50 zaczynać jeszcze od nowa,ale bez gwarancji,
      > że się powiedzie.

      nic nie łączy??? czy tylko sex was już nie łączy???
      --
      "Kobieta godzi się na seks licząc na miłość, mężczyzna udaje miłość - licząc na
      seks"
    • maverick53 Re: coraz gorzej 07.03.08, 17:05
      Nigdy nie oczekiwałem w małżeństwie sexu codziennie. Bycie dwojga ludzi ze sobą nie sprowadza się li tylko do tego, ważne jest wzajemne zrozumienie,przywiązanie i obdarzanie się czułością.Jeżeli tego brakuje to wszystko pomału zaczyna sie sypać. Jeżeli moja M większoś maszych, że tak powiem osiągnięć materialnych i życiowych przyjmowała z kwaśną miną,a to nie tak,a to mogło być inaczej,a to przdsięwziecie jest do niczego, to wtedy opadaja ręce. I tak krok po kroku zaczęliśmy sie od siebie oddalać, mieszkajac pod jednym dachem, ale w osobnych sypialniach. Ktoś pisze dlaczego nie rozmawiacie, odpowiadam rozmawialiśmy ale niewiele z tego wynikło.Moja M mówi,że jak chodziła do szkoły podatawowej to jej rodzice też spali osobno. Wolałbym zwiazek w którym ludzie są ze sobą bo chcą,a nie dlatego,że muszą. Przymus bycia razem i przymus do intymności to nie jest nic dobrego.
      • krissdevalnor100 Re: coraz gorzej 07.03.08, 18:07
        Może jest wiec ofiarą zimnego chowu w zimnym domu i nawet nie wie, o
        czym do niej mówisz?
        Tak czy siak, może ja się nie znam, ale mam ograniczone zaufanie do
        wielkich akcji naprawczych po 20 czy ilu tam latach stabilnej
        kaszany. Wydaje mi się, że główne momenty, kiedy trzeba było się
        zmieniać i docierać to Wy przespaliście. Może nadal można się
        zmieniać? Może można, ale zapał do tych zmian po OBU stronach wydaje
        się taki sam i niezmienny jak przez ostatnie dwie dekady :P
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka