Dodaj do ulubionych

Dobra rada na udany sex

09.05.08, 13:21
Lubie do was zagladąć , bo jak w zwierciadle widzę odbicie włsnych
problemów, które minęły bezpowrotnie mam nadzieję.
Przeszłam przez poczucie odrzucenia, brak poczucia własnej wartości,
ciche dni tygodnie, nawet miesiace. Przytyłam , popijałam w
samotności alkohol,a w końcu popijałam nim prochy. Miałam
fantastyczne odloty. Zdarzały mi się wekendy przeleżane samotnie w
łóżku w zasadzie bez przytomności. Powód , dokładnie ten sam co
większości z was.
I wiecie co, dzisiaj z perspektywy czasu powiem wam że jesteśmy
twórcami własnych porażek i sukcesów.
Fajny sex i udany związek ,tworzy sie w każdej minucie dnia.
Pogodnym usposobieniem, drobnym czułym gestem, brakiem wyrzutów i
pretensji o cieknący kran czy brak pomocy w sprzataniu.
Generalnie zasada jest prosta. Ile dajesz od siebie tyle
otrzymujesz w zamian.
Za zupełny absurd uważam rozmowy z mężczyznami na temat nieudanego
seksu. Wiecej psują niż naprawiają. Uśmiech i przyjazne nastawienie
do drugiej strony sa gwarancją sukcesu. Narzekanie, zgłaszanie
roszczeń, niezadowolenie, że za żadko, że za czesto , że nie tak to
równia pochyła. Ddlatego zycze Wam duzzo podody ducha i banalnej
radości z zycia , a problemy same znikną.
Pozdrawiam bardzo serdecznie. Czasem najprostsze rozwiązania sa
najlepsze.
Edytor zaawansowany
  • 09.05.08, 13:35
    bardzo mądre słowa. popieram je w 100 %.
    --
    "Na rozstaju dróg, stoi dobry Bóg, On wskaże Ci drogę"

    Ola ma już.....
  • 09.05.08, 13:38
    Większość pewnie o tym wie, tylko... nie wie jak to zrobić. :)
    --
    Kamelia
  • 09.05.08, 14:06
    Ogólnie się zgodzę. To co piszesz zdziała cuda na...partnera
    doskonałego - czyli kogos, kto ma dobre chęci, wyczuwa o co nam
    chodzi bez mówienia i nie ma w sobie ni krzty egoizmu.
    Niestety uśmiech i przyjazne nastawienie, jak i dawanie z siebie
    wszystkiego przy jednoczesnym "nienarzekaniu" może jedynie
    utwierdzić partnera w nieprawidłowym zachowaniu. Jeśli jemu sie
    wydaje, że jest ok - a dla nas nie jest ale jesteśmy jak Matka
    Teresa i z usmiechem na twarzy po całym dniu harówki za faceta
    pozytywnie pochodzimy do błednych zachowań seksualnych - to on nam
    później powie, że myślał, że nam to odpowiada ;-)
    Problem w tym, że nie zawsze dostajemy od drugiej osoby to samo, co
    dajemy, wtedy, kiedy chcemy i tak jak tego potrzebujemy - bez rozmów
    na ten temat.
  • 09.05.08, 14:34
    Problem nie polega na tym zeby nie mówić. Chodzi o formę i treść
    komunikatów. Im mniej jadu, tym lepszy efekt. Sa oczywiście
    ekstremalner przypadki, kiedy jedynym wyjśsciem jest solidny
    kopniak, ale wtedy trzeba go poprostu dać ,bez oszczedzania
    nogi. "życie jest za krótkie żeby pic kiepskie wino......".
    Dzisiejszy ranek juz nie wróci, a nadzieję niesie jutro.
  • 09.05.08, 15:46
    Chodzi o formę i treść
    > komunikatów. Im mniej jadu, tym lepszy efekt. Sa oczywiście
    > ekstremalner przypadki, kiedy jedynym wyjśsciem jest solidny
    > kopniak, ale wtedy trzeba go poprostu dać ,bez oszczedzania
    > nogi.

    Z tym się zgodzę ale skąd wiesz, że osoby, których historie cię
    zainspirowały do napisania tego wątku tak właśnie nie robiły!

    Natomiast wczęsaniej napisałaś, coś o zupełnie innym wydźwięku:
    Za zupełny absurd uważam rozmowy z mężczyznami na temat nieudanego
    seksu. Wiecej psują niż naprawiają. Uśmiech i przyjazne nastawienie
    do drugiej strony sa gwarancją sukcesu. Narzekanie, zgłaszanie
    roszczeń, niezadowolenie, że za żadko, że za czesto , że nie tak to
    równia pochyła.
  • 09.05.08, 14:51
    Bardzo fajny tekst. Zgadzam się całkowicie. Bardzo trudno jest nam
    życ tu i teraz, cieszyc się prostymi rzeczami. Gonimy za tęczą,
    która nas w końcu spala. W trakcie tej gonitwy wytwarzamy w sobie
    sporo jadu, który rozdajemy na lewo i prawo. Dlaczego? Bo ktoś nie
    spełnił naszych potrzeb.

    Problem w tym, że nie zawsze dostajemy od drugiej osoby to samo, co
    dajemy, wtedy, kiedy chcemy i tak jak tego potrzebujemy - bez rozmów
    na ten temat.

    Problem w tym, że nigdy nie dostaniemy od drugiej osoby, co sami jej
    daliśmy. Druga osoba, to nie my i ma inne zasoby. Tak więc daje, to
    co ma. Z próżnego i Salomon nie naleje. Pora się z tym pogodzic,
    żeby móc cieszyc się życiem, a nie chodzic ustawicznie wk...wionym.
  • 09.05.08, 14:54
    > Fajny sex i udany związek ,tworzy sie w każdej minucie dnia.
    > Pogodnym usposobieniem, drobnym czułym gestem, brakiem wyrzutów i
    > pretensji o cieknący kran czy brak pomocy w sprzataniu.
    > Generalnie zasada jest prosta. Ile dajesz od siebie tyle
    > otrzymujesz w zamian.


    Taka sielanka nie zdarza się często. Tak jak piszesz, bywa w
    związkach, w których pozytywne uczucia oraz zaangażowanie we wspólne
    tworzenie codzienności rozkłada się równomiernie.

    Wtedy wystarczy, że żona z uśmiechem pełnym słodyczy powie do męża:
    odpocznij sobie po pracy kochanie, a ja sama posprzątam, ugotuję,
    wyprasuje, wyprowadzę psa, itd., a mąż sam zrywa się z kanapy i
    odpowiada: ależ kochanie, nie pozwolę żebyś się tak przemęczała,
    przecież tez byłaś cały dzień w pracy, chętnie cię wyręczę, a przy
    okazji naprawię ten cieknący kran.
    Po takim pełnym ochoczej pracy domowej popołudniu, oboje rzucają się
    na siebie z dziką namiętnością i ziemia się pod nimi porusza.
    A potem żyli długo i szczęśliwie, bla, bla, bla...


    Ta prosta zasada, o której piszesz, nie sprawdza się w większości
    związków, bo zazwyczaj brakuje równowagi, którejś ze stron zależy
    bardziej, poza tym stopień odpowiedzialności i lenistwa także jest
    różny.
    Zgadzam się, że narzekanie, smędzenie i zatruwanie partnerowi życia
    nie ma sensu, ale nie zawsze "Uśmiech i przyjazne nastawienie do
    drugiej strony sa gwarancją sukcesu". Niestety tak prosto bywa tylko
    w bajkach.
  • 09.05.08, 15:11
    Jest dokłądnie tak jak mówisz , ale staram się nie narzekać , tylko
    jeśli jestem zmęczona , albo poprostu nie mam ochoty to nie gotuję
    obiadku, a nie obrażam się że mąz mi nie pomaga. Przychodze z
    pracy , rozkładam sie na kanapie w salonie i opowiadam o koszmarze w
    pracy, zamiast tłuc pokrywkami , albo popłakiwac w łazience. JaAk ma
    ochote niech przygrzeje mrożzonki, ja także ostetecznie mogę je
    przegryść. Problemy naprawde tworzymy sami, nawarstwiamy je , a w
    małżeństwie jak w polityce, trzeba być dyplomatą
  • 09.05.08, 15:19
    Brzmi idyllicznie, ale nie sadze zeby byla to skuteczna recepta na
    autentyczna ROZNICE TEMPERAMENTOW miedzy partnerami.

    Twoje rady moga byc skuteczne, jesli bezzseksie czy nieudany seks
    spowodowane sa JEDYNIE zla atmosfera miedzy malzonkami.
    Natomiast jesli w gre wchodzi roznica temperamentow - to nie na
    wiele zdadza sie usmiechy, czule gesty oraz przyjazne nastawienie.
    Fizjologii nie da sie przeskoczyc, a Twoje rady poskutkuja co
    najwyzej na ogolna poprawe atmosfery - lecz nie na jakosc ani na
    czestotliwosc wspolzycia.

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • 09.05.08, 15:52
    Popieram. To brzmi jak dobra rada na dobre samopoczucie, natomiast
    jeśli chodzi o problemy w seksie albo nawet rozkładanie obowiązków
    domowych to by raczej nie przeszło.
  • 09.05.08, 16:11
    Zgadzam się z wami dziewczyny. Rady Fiony są fajne i wprowadzane w
    życie pomagają wytworzyć dobrą atmosferę. Między innymi być może
    atmosferę sprzyjającą rozwiązywaniu konfliktów i problemów. Ale
    dobra atmosferea sama w sobie konkretnego problemu nie rozwiązuje.
    Teraz, kiedy relacje z małżem mam dobre (w seksie też), mogę je
    sobie (rady) stosować i podtrzymywać to, co wypracowało się w pocie,
    krzyku i łzach. I podrzymuję z wielką przyjemnością, bo już mam co.
    Takie moje postępowanie natomiast parę lat temu utwierdzało mojego
    misia w przekonaniu, że wszyskto jest świetnie i on już nic nie
    musi. "Żona w dobrych humorze, pretensji i krzyków w domu niet, to
    znaczy ja też jestem OK" Ludzie są różni i różne rzeczy stymulują
    ich do różnch zachowań.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 09.05.08, 20:10
    glamourous napisała: Twoje rady moga byc skuteczne, jesli bezzseksie czy
    nieudany seks
    > spowodowane sa JEDYNIE zla atmosfera miedzy malzonkami.
    > Natomiast jesli w gre wchodzi roznica temperamentow - to nie na
    > wiele zdadza sie usmiechy, czule gesty oraz przyjazne nastawienie.
    > Fizjologii nie da sie przeskoczyc, a Twoje rady poskutkuja co
    > najwyzej na ogolna poprawe atmosfery - lecz nie na jakosc ani na
    > czestotliwosc wspolzycia.

    Ano właśnie. Świetne wyjście dla par mających chwilowy kryzys, dla par, którym
    do jakiegoś czasu super sie układało w seksie, przy założeniu, że chęc zmien
    wyrazaja 2 strony, a nie tylko 1, bo wówczas miła atomsfera niczego nie zmieni.
    Jednak Ci, których pozycie kuleje z uwagi na różnicę potrzeb seksulanych tych
    rad w życiu wprowadzać nie muszą, bo po pierwsze często tak postępują i wiedzą,
    że to potrzeb męża nie zmieni, po drugie, jeśli nawet nie relizują teraz, to
    robiły to kiedyś i wiedzą, że na popęd nie mają wpływu. Jakie byloby to proste:D
    Oczywiście fajnie być miłym dla siebie generalnie, bo to ułatwia życie. MIlej
    się czujemy z czlowiekiem, do ktorego chcemy sie usmiecvhnac i ktory chce sie
    usmiechac do nas.

    --
    Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
    (Rilke)
  • 09.05.08, 16:52
    Ciesze sie,ze Ci sie udalo ale to- "Ile dajesz od siebie tyle
    otrzymujesz w zamian." jest kompletna bzdura!!!!!!!! Sprawdza sie
    jedynie wtedy gdy trafisz na partnera,ktoremu zalezy na
    Tobie,ktoremu chce sie CHCIEC,ktory nie odwraca sie po 5 minutowym
    sexie bez gry wstepnej na drugi bok majac gleboko w.. to,czy Ty
    jestes usatysfakcjonowana.Sprawdza sie gdy w partnerze tkwi choc
    odrobina czulosci,troski o Twoje potrzeby. Co z tego,ze bedziesz sie
    starac,usmiechac,przymilac,gotowac,sprzatac,prasowac,komplementy
    prawic,glaskac,przytulac jak partner traktuje to jak TWOJ ZASRANY
    OBOWIAZEK,bo jemu przeciez sie od zycia nalezy a Ty masz sie
    cieszyc,ze ON LASKAWIE Z TOBA POZOSTANIE.

    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 09.05.08, 19:10
    Co z tego,ze bedziesz sie
    > starac,usmiechac,przymilac,gotowac,sprzatac,prasowac,komplementy
    > prawic,glaskac,przytulac jak partner traktuje to jak TWOJ ZASRANY

    To wcale nie o to chodzi, żeby robić wszystko, a na dokładkę się
    jeszcze uśmiechać, że wszystko gra, jak nie gra. Chodzi o to, żeby
    sobie i jemu trochę odpuścić. Tzn. sprzątnięta chata, czy ugotowany
    obiad nie mogą być celem samym w sobie. Jak masz czas to gotujesz,
    jak nie to można dzień przeżyć i na suchym prowiancie. Co Ci po
    sprzątniętej chacie, jak szczerzycie na siebie kły. Wiesz, bajzel na
    stole można przykryć gazetą i spokojnie napić się razem kawy. To
    kwestia priorytetów. Czasami żądamy rzeczy niemożliwych. Nie wymagam
    od męża np. sprzątania, bo on po prostu nie widzi bałaganu. Robi za
    to tyle innych rzeczy, że to mogę mu odpuścić. Chodzi o to, żeby nie
    robić z siebie cyborgów, bez prawa do odpoczynku i własnych
    zainteresowań.
  • 09.05.08, 21:16
    A co powiesz o calej reszcie przykladow,ktore podalam? Uczepilas sie
    sprzatania i gotowania,olac to-masz racje! Co jesli starasz sie-
    ciuszki,fatalaszki,perfumy,nastroj,propozycje spedzenia milych chwil
    we dwoje-a spotykasz sie z odrzuceniem,z ignorancja,niezadowoleniem?
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 10.05.08, 00:07
    Co jesli starasz sie-
    > ciuszki,fatalaszki,perfumy,nastroj,propozycje spedzenia milych
    chwil

    Olać takie starania. Z niewolnika nie ma pracownika. Każdy przymus
    działa odstręczająco. Kupić sobie dobry dildo, i na zmianę, raz
    facecik, raz dildo.
  • 10.05.08, 00:04
    Zgadzam się. Cóż, kiedy jesteśmy nadal tacy sami. Gdybyśmy byli inni nie było by
    tego forum. Tak fajnie jest przeczytać co piszą inni. Czasem samemu uda się
    napisać coś sensownego. Anonimowi, nieznani!?
  • 10.05.08, 07:43
    Niestety dojście do takiego, co tu mówić, idealnego układu, w którym
    obie osoby nastawione są na dawanie, nieobciązanie partnera
    problememi i wzajemne spokojne zrozumienie bywa niezwykle często
    okupione latami awantur i cichych dni. W tym czasie ludzie się
    wzajemnie poznają, ustalają priorytety i kompromisy a bez tego nie
    będzie sielanki. Później juz sobie można mało gadać i poprostu
    zachowywać sie miło. Wcześniej często jedno lub oboje muszą
    przegryźć własne neurotyczne problemy, wydorośleć, z czegoś
    zrezygnować. Oboje. Jeśli jedno jest na etapie spokojnego dawania a
    drugi ejest niepoukładane, to to drugie zeżre spokojnego partnera
    razem z butami. Dlatego na etapie docierania się mało prawdopodobna
    jest rezygnacja z nieprzyjemnych konfrontacji- taka natura ludzka.
    Więc to wszystko prawda święta tylko w życiu potrzebne są oprócz
    cukru- sól i (nomen omen) pieprz, każde ma swoją funkcję.
  • 11.05.08, 18:42
    Dlatego na etapie docierania się mało prawdopodobna
    > jest rezygnacja z nieprzyjemnych konfrontacji- taka natura ludzka.

    Otóż to, Kriss, otóż to! Święte słowa.
    Chowanie głowy w piach i wystawianie tyłka na ciosy, lukrowanie za
    wszelką cenę, jednym słowem unikanie konfrontacji, jest do dupy.
    Potem trudno już cokolwiek odkręcić i człowiek budzi się z ręką w
    nocniku jako honorowy, dobrowolny dawca krwi dla spasionego wampira.
    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 12.05.08, 02:31

    > Dlatego na etapie docierania się mało prawdopodobna
    > > jest rezygnacja z nieprzyjemnych konfrontacji- taka natura ludzka.
    >
    > Otóż to, Kriss, otóż to! Święte słowa.
    > Chowanie głowy w piach i wystawianie tyłka na ciosy, lukrowanie za
    > wszelką cenę, jednym słowem unikanie konfrontacji, jest do dupy.
    > Potem trudno już cokolwiek odkręcić i człowiek budzi się z ręką w
    > nocniku jako honorowy, dobrowolny dawca krwi dla spasionego wampira.

    Nawet nie wampir, ale zwykły, porządny i przyzwoicie zakochany człowiek sam się
    wszystkiego nie domyśli, ma swoje nawyki, które mogą drugiej osobie
    przeszkadzać, etc. Zawsze będą jakieś konfliktogenne sprawy, nie tylko na etapie
    docierania się. I należy je sobie komunikować, a nie dusić je w sobie. Czasami
    może wyniknąć z tego kłótnia, chwilowo napięta atmosfera, ale to jest nie do
    uniknięcia. Ważne jest, żeby takie konflikty dobrze skończyć; nie należy sobie
    łamać głowy nad tym, co zrobić, żeby ich w ogóle nie było!

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 11.05.08, 01:06
    napisalas te tekst bo co ty wlasciwie chcialas poiwedziec to nie wiem

    a najlepiej to ze problemy same znikna coż...po prochach i alko na pewno
    przynajmniej do rana
  • 12.05.08, 01:37
    Jeden z najbardziej optymistycznych i pozytywnych rzeczy jakie ostatnio
    czytałem/słyszałem. Wszystkiego najlepszego.
  • 12.05.08, 09:54
    Wygląda na to, że większość forumowiczek, które się tu wypowiedziały
    i ja także, jesteśmy sfrustrowanymi pesymistkami, przytłoczonymi
    brutalną codziennością. Tak nie jest, to jedynie reakcja na zbyt
    idyllicznego posta autorki, który ni jak ma się do rzeczywistości w
    większości związków, jest raczej podejściem życzeniowym, a nawet
    bajkowym.
    Reasumując, rady fiony są OK, ale nie wystarczą do szczęścia obojga
    partnerów. Do tego, pisząc w skrócie, "uśmiechu" należy dodać
    jeszcze odrobinę zdrowego egoizmu, asertywność, umiejętność
    komunikowania się bez popadania w zbędne konflikty oraz skłonność do
    kompromisów.
  • 12.05.08, 12:36
    Tak szczęście jak i rozpacz sami sobie przynosimy w darze każdego
    dnia. Przezyłąm to i wiem o czym piszę NIe jestem bajkową królewną ,
    ktora wiedzie życzeniowe i beztroskie żyie, ale uwierzcie moja rada
    sie sprawdza.
    Łatwiej jest narzekac i marudzić , można powiudzieć że to nic nie
    kosztuje.
    Budowanie swojego szczęścia i radości także z seksu, to praca. Nad
    sobą , swoimi nastrojami, wymaganiami. Przeciez w pierwszych dniach,
    kiedy nasza miłość nie jest obciążona bagażem codzienności jest
    fantastyczna, dlaczego taka nie może być za 10 lat ?
  • 12.05.08, 12:58
    Nic dziecko z całego wątku nie przeczytało, do niczego się nie odniosło, tylko
    dalej bajki opowiada.

    Nikt tu nie twierdzi, że nie widzi wielkiej wartości codziennej pogody, dobrego
    nastawienia do partnera, przyjaźni, wsparcia. Ale są w życiu pewne sytuacje, w
    których jedna ze stron, zamiast wspólnie pracować nad sobą, swoimi nastrojami,
    wymaganiami, jedynie korzysta z profitów pracy partnera, sama nic nie robiąc. I
    wcale nie zdarza się to tylko złym ludziom - każdy, każdy z nas jest czasami
    trochę za leniwy, trochę za bezmyślny, każdemu z nas przyda się czasem słowo
    prawdy. Spraw, które nas bolą, nie wolno zamiatać pod dywan. Spróbuj się do tego
    odnieść, bajkowa księżniczko, zanim powtorzysz swoje słodkie słowa o
    fantastycznym szczęściu.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 12.05.08, 13:10
    Zawsze jest jakieś ale , zawsze można sie przyczepić, tylko po co?
    Jeśli potrzebujesz sadysfakcji że twoje słowo zawsze pada ostatnie
    walcz do ostatniej kropli krwi,gryź ,kop i rozrywaj rany.
    Pewnie że są różni ludzie , ale z każdym i w każdej sprawie więcej
    zdziałasz zdrowym rozsądkiem i dystansem. Jest w tym takze pewien
    egoizm,dbam przede wszystkim o siebie o włsny komfort psychiczny
    własne dobre samopoczucie, a przy okazji tra pozytywna energia musi
    byc i jest przekazywana dalej, agodnie a teoria Murphiego
  • 12.05.08, 13:22
    Nie potrzebuję takiej satysfakcji. Nie gryzę cię i nie kopię. Mówię jedynie, że
    twoje rady mają zastosowanie tylko i wyłącznie w laboratoryjnych warunkach, nie
    w prawdziwym życiu. Nawet dwoje doskonale zgodnych, łagodnych i zdystansowanych
    do samych siebie ludzi mogą podzielić o wiele głębsze i ważniejsze różnice niż
    ich stosunek do pary skarpetek na podłodze, wierz mi.

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 12.05.08, 14:45
    fiona-only napisała:

    > Pewnie że są różni ludzie , ale z każdym i w każdej sprawie więcej
    > zdziałasz zdrowym rozsądkiem i dystansem.

    A co z różnicą temperamentów? Tez da się to rozwiązać dystansem i uśmiechem?
    "Rozumiem kochanie, ze już czwarty tydzień nie masz ochoty na seks - no nic,
    poczekam jeszcze kolejne 4 tygodnie, a tymczasem ugotuję ci ulubiona zupkę oraz
    posprzątam biurko żebyś się lepiej poczuł"

    No faktycznie, teoria Murphy'ego w czystej postaci ;-))))

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 12.05.08, 15:31
    fiona-only napisała:

    > Zawsze jest jakieś ale , zawsze można sie przyczepić, tylko po co?

    Po to, że do jednego "ale" można się nie przyczepiać, bo jest
    nieistotne dla całokształtu. Ale inne "ale" to fundamentalna różnica
    w poglądach partnerów na bardzo istotną życiową kwestię. I
    zamiatanie pod dywan brudu, czyli robienie dobrej miny do złej gry
    (możesz to sobie nazwać generowaniem pozytywnej energii na siłę) to
    kiepska inwestycja w związek.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 12.05.08, 17:41
    żle znosisz krytykę
    to forum
    tu ludzie z uwagą przeczytają Twoje przemyslenia, ale niekoniecznie
    się z nimi zgodzą...
    Nie oczekuj głaskania po główce i wspólnego śpiewania alleluja...
    Twoje zdanie jest - dla większości - skrajnie naiwne...
    Podejrzewam, że jesteś w takim stanie ducha - że świat wydaje Ci się
    cudowny a rozwiązania takie proste..
    Pozazdrościć...
    Szkoda, że te rady są całkowicie nieskuteczne...
    al
  • 12.05.08, 18:53
    fiona-only napisała:

    >
    > Fajny sex i udany związek ,tworzy sie w każdej minucie dnia.
    > Pogodnym usposobieniem, drobnym czułym gestem, brakiem wyrzutów i
    > pretensji o cieknący kran czy brak pomocy w sprzataniu.
    To prawda
    > Generalnie zasada jest prosta. Ile dajesz od siebie tyle
    > otrzymujesz w zamian.
    Nie. Czasem dajesz 100% ale ktoś oddaje 200%
    > Za zupełny absurd uważam rozmowy z mężczyznami na temat nieudanego
    > seksu.
    Nie zgadzam się. Rozmowa to podstawa. Może trafiłaś na "ciężki
    model".
    Pozdro

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.