Narodziny dziecka,a seks Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czesto sie slyszy,ze po urodzeniu sie dziecka seks przestaje byc
    wazny,ze opieka nad maluchem wyklucza seks i znacznie go ogranicza.
    Czy zawsze tak musi byc? Czy male dziecko oznacza,ze trzeba
    zrezygnowac z sesku? Rozumiem,ze maluch wymusza pewne
    ograniczenia,ale czy to naprawde jest rownoznacze z rezygnacja z
    seksu?
    Jak zadalam podobne pytanie na innym forum to dostalam odpowiedzi,ze
    wazniejsze jest zastanwainaie sie nad tym czy bedzie sie dobra matka
    niz to czy po porodzie bedzie seks. Podczas gdy ja jakos nie mam
    watpliwosci czy bede umiala przewijac czy karmic malucha (to umie
    kazda matka),podczas gdy boje sie,ze zabraknie seksu,ktory jest
    jedna z integralnych czesci zwiazku. A w konsekwencji,ze zaczniemy
    sie od siebie oddalac (nie wyobrazam sobie funkcjonowania malzenstwa
    bez seksu i tyle).
    • Bardzo dobrze ze się nad tym zastanawiasz już teraz i ze jesteś świadoma, iż
      pojawienie się potomka jest dla związku mniej więcej tym czym dla statku
      wpłyniecie w strefę raf koralowych (trzeba nieźle manewrować, żeby wyjść bez
      szwanku). I nie daj sobie wmówić tym zaślepionym mamuśkom z innych forów, ze po
      porodzie ważne jest TYLKO i WYŁĄCZNIE dziecko...

      Heheh, swoją drogą ja się obawiam o to samo, ale ze strony męża :-/ Tzn. czy
      podczas ciąży i po porodzie będzie jeszcze zainteresowany seksem ;-)oraz czy/jak
      ucierpi nasze życie seksualne, a w konsekwencji stabilność naszego związku.
      O moje własne libido po urodzeniu dziecka jakoś się nie boje - dość dobrze
      siebie znam i mam podstawy żeby przypuszczać ze ja zainteresowania seksem raczej
      nie stracę...

      --
      "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
      • " O moje własne libido po urodzeniu dziecka jakoś się nie boje -
        dość dobrze
        > siebie znam i mam podstawy żeby przypuszczać ze ja zainteresowania
        seksem raczej nie stracę..."

        Oj,zebys sie nie zdziwila... Organizm kobiety jest bardzo
        skomplikowany i psychika rowniez.Burza hormonow najpierw w
        pierwszych tyg. ciazy,potem znow po urodzeniu dziecka...Trudno
        panowac nad hormonami bez interwencji lekow .-)
        Zycze Ci aby Twoje libido nie uleglo nigdy zmianie po urodzeniu
        pierwszego,drugiego czy piatego dziecka ,-))))

        --
        -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
        Josh Demolka
        Mija czas
        • Jeżeli piszę, ze mam podstawy żeby tak sądzić to raczej wiem co mówię ;-)
          Poza tym jestem osoba, której żadne zmęczenie (nawet zupełnie nieprzespane noce
          w ilości ileś tam pod rząd) nie jest w stanie wybić z głowy seksu. Od pigułek (a
          brałam już różne) tez libido mi nigdy nie osłabło. Poza tym wydaje mi się, ze
          wszystko jak zwykle dzieje się w głowie - jeżeli kobieta NAPRAWDĘ lubi seks i
          jej partner podoba jej się tak bardzo, ze na jego widok niezmiennie cieknie jej
          przysłowiowa ślina, to jest podstawa żeby sądzić, ze będzie jednak miała lekki
          problem z odczekaniem tych przepisowych 6 tygodni połogu ;-P
          Zresztą dziewczyny poniżej potwierdzają, ze jest to jak najbardziej możliwe a
          nawet u temperamentnych kobiet zdarza się dość często :-)

          Już prędzej sama ciąża zniechęci mnie do seksu (mam zbyt duża wyobraźnię i
          pewnie na początku będę się bała poronienia potem zaś przedwczesnego porodu
          ;-))) Ale co innego odpowiedzialność za nowe życie które nosi się w sobie i
          łatwo zrobić mu krzywdę, a co innego po porodzie, kiedy dzidziuś śpi w pokoju
          obok i nic już nie stoi na przeszkodzie... :-)


          --
          "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
          • setnie się ubawiłem glamour :). Najważniejsze to wiara w we własne
            siły ;) i nadzieja że będzie dobrze :D

            Piszę jako ojciec małoletniego i mąż kobiety, której libido przed
            ciążą było hmmm :D wielkie jak co najmniej giewont ( żadna inna góra
            nie przychodzi mi teraz do głowy ;) ) a po ciąży jest libido jest
            chęć ale jest też zmęczenie, frustracja, problemy i proza życia ;) I
            w tym wszystkim musi się odnaleźć facet wziaść w garść i pomagać
            pomagać pomagać a nie tylko kwękać jak połowa facetów na różnych
            forach że żona nie daje.

            Ps. Tak na poważnie bardzo mocno odczułem hormonalną burzę jaką
            przechodziła żona. Wierz mi ani to łatwe ani przyjemne tak dla
            kobiety jak i mężczyzny. Oczywiście wszystko da się przezwyciężyć no
            i wcale nie musi być tak źle ;). Powiem to tak jest lepiej niż było
            przez ponad rok po ciąży i inaczej niż było przed ciążą ( aczkolwiek
            nie mogę narzekać bo jest fajnie tylko trzeba się do pewnych spraw
            przyzwyczaić)
            --
            Maksymilian Gabriel moja Duma - nowa galeria !!!
      • glamourous napisała:

        >
        > Heheh, swoją drogą ja się obawiam o to samo, ale ze strony męża :-
        / Tzn. czy
        > podczas ciąży i po porodzie będzie jeszcze zainteresowany seksem ;-
        )oraz czy/ja
        > k
        > ucierpi nasze życie seksualne, a w konsekwencji stabilność naszego
        związku.
        > O moje własne libido po urodzeniu dziecka jakoś się nie boje -
        dość dobrze
        > siebie znam i mam podstawy żeby przypuszczać ze ja zainteresowania
        seksem racze
        > j
        > nie stracę...
        >

        Hehehehe
        Sorki, ale twoje aktualne nastawienie do seksu nie ma nic, NIC
        wspólnego z tym co będzie w czasie ciąży i po porodzie. Na to maja
        wpływ hormony, a one spowodują, że libido znacznie spadnie ;-)
        • prosty_facet napisał:


          > Na to maja wpływ hormony, a one spowodują, że libido znacznie
          spadnie ;-)


          Nie musza niczego spowodowac. Nie wszystkim kobietom spada libido -
          widac chocby po ponizszych wpisach dziewczyn, a i seksuolodzy
          twierdza ze DUZO zalezy od ogolnego podejscia kobiety do seksu,
          macierzynstwa oraz do wlasnego faceta. Wiekszosc tych "zmian" pomimo
          pozornej zaleznosci od hormonow zachodzi jednak w glowie.

          Poza tym naleze akurat do kobiet niezbyt wrazliwych na wplywy
          hormonow. Obojetnie jakie pigulki w zyciu bralam (nawet takie z
          konska dawka hormonow typu Diane), nigdy nie obserwowalam po nich
          zadnych typowych bolow glowy, wahan nastrojow ani najmniejszego
          nawet spadku libido. Istnieja takie kobiety. Wystarczy zapytac
          jakiegokolwiek ginekologa.

          W ciazy zas glownym rzadzacym hormonem jest progesteron - sztuczny
          jego odpowiednik (progestagen) jest glownym skladnikiem pigulek. I
          to on wlasnie jest odpowiedzialny za oslabienie libido. U mnie jakos
          nigdy niczego nie oslabil.
          Prolaktyna tez nie powinna mi jakos strasznie w tej kwestii
          namieszac. Kiedys badalam sobie poziom hormonow, prolaktyne mialam
          podwyzszona, jednak bez najmniejszego wplywu na libido.

          Rozmawialam kiedys nawet na ten temat z seksuologiem. Powiedzial mi
          ze sa ludzie, ktorych libido ma bardziej podloze psychologiczne niz
          fizyczne - jestem po prostu osoba, u ktorej seks sie rodzi w glowie -
          taka, ktora nawet kiedy nie ma fizycznie ochoty na seks to i tak ja
          ma (np. zdarzylo mi juz nie raz miec ochote na seks podczas ciezkiej
          grypy z 39 stopniowa goraczka...) Wiec moze nie bedzie tak zle...
          Oby :-) Coz, nie ma sensu tutaj sie nawzajemn przekonywac - pozyjemy
          zobaczymy ;-)


          --
          "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
          (Woody Allen)
          • > Rozmawialam kiedys nawet na ten temat z seksuologiem. Powiedzial mi ze sa ludzie, ktorych libido ma bardziej podloze psychologiczne niz fizyczne

            To oznacza, ze u tych osob seks spelnia jeszcze inna funkcje niz tylko (sic!) seksualna. Ta sfera jest dla dla nich bardzo wazna i czesto wrecz tutaj skupia sie glownie "przyjemnosc i smak zycia". Uwazam, ze takie funkcjonowanie nie dzieje sie bez przyczyny, nie jest dane od urodzenia, tylko jest wynikiem zyciowych doswiadczen. Warto poznac powody dla wlasnego dobra. Gloryfikowanie tej plaszczyzny w pewnych okolicznosciach moze zabolec w przyszlosci z niesamowita moca.
            --
            ON: 69? ONA: hm.... 96!
            • > To oznacza, ze u tych osob seks spelnia jeszcze inna funkcje niz
              tylko (sic!) seksualna.

              Mnie się wydaje, że w większości związków seks pełni więcej niż rolę
              seksualną. Gdyby było to jedynie fizyczne zaspokojenie naturalnej
              potrzeby, to seks nie byłby tak ważną częścią związku i nie
              oczekiwalibyśmy od partnerów wyłączności. Seks pełni role
              więziotwórczą, wzmacnia bliskość, jest okazją do okazania rozmaitych
              uczuć, daje poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, akceptacji.
              W zależności od stopnia takich potrzeb, seks może być sposobem ich
              zaspokajania. Dlatego zgodzę się z tym, co pisała glam, że libido
              może mieć podłoże psychologiczne.
              Jak inaczej wytłumaczyc chęć odbycia stosunku przez parę emerytów,
              żyjących ze sobą od 35 lat? Czynnik stricte fizyczny będzie tu
              raczej słaby, bo raz że związek długi, dwa że powab erotyczny obu
              stron przywiędnięty. Czy będzie to czysto fizyczna potrzeba
              rozładowania napięcia?
              • sagittka napisała:


                Seks pełni role
                > więziotwórczą, wzmacnia bliskość, jest okazją do okazania rozmaitych
                > uczuć, daje poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, akceptacji.


                I właśnie tak to widzę. Seks nie jest dla mnie jedynie fizycznym rozładowaniem
                kiedy przyciska nas fizjologiczna potrzeba, ale tez ma funkcje więziotwórczą,
                symboliczną, upewnia mnie o wzajemnej atrakcyjności, jest barometrem żywotności
                związku. Dlatego bardzo często zdarza mi się fizycznie nie mieć może specjalnej
                ochoty na seks (zmęczenie, nie ta faza cyklu itp), ale mieć za to niesłabnący
                apetyt psychiczny. Może tak się właśnie wyraża u mnie potrzeba bliskości, nie
                wiem. Wiem, ze kiedy mam regularny seks czuje się kobietą, czuje wewnętrzną
                równowagę - zaś kiedy w moim życiu brak jest seksu lub mam go z mało, odbieram
                to również jako psychiczny głód bliskości mężczyzny a nie tylko fizyczną
                "chcice" i wtedy włącza mi się autentyczny alarm ;-)

                No to się wywnętrzyłam ;-) Ale może teraz łatwiej będzie niektórym zrozumieć, ze
                to nie tylko hormony sterują nasza seksualnością. Gdyby była to wyłącznie sprawa
                hormonów, nie miałyby racji bytu takie zjawiska jak np. seksoholizm czy, jak to
                słusznie zauważyła Sagittka, seks w podeszłym wieku...

                --
                "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
    • Nie, nie zawsze tak musi być. Nie, małe dziecko nie oznacza
      rezygnacji z seksu. To chyba oczywiste. To raczej indywidualna
      kwestia każdej kobiety, jej samopoczucia po porodzie i połogu, pomoc
      i zaangażowanie ze strony męża itd. Z własnego doświadczenia moge
      powiedziec tyle, ze po urodzeniu dziecka miałam tak ogromną ochote
      na sex, ze az sie zastanawialam czy to normalne. Juz w trakcie
      połogu przytulalismy sie, całowaliśmy... Ja po całym dniu (i czesto
      nieprzespanej nocy) z dzieckiem, bycia matką chciałam (nie
      codziennie - wiadomo) poczuć sie tez kobietą, którą pragnie
      mężczyzna. Dużo zalezy od męża, który pokazuje, ze nadal Cie
      pragnie, który widzi w Tobie obiekt poządania, a nie tylko matkę
      swojego dziecka, ktory nie dotknie Twoich piersi, bo cieknie z nich
      mleko.
    • Moja znajoma przed ciaza martwilo, ze przerasta swoja ochota potencjal meza. W czasie pologu stwierdzila, ze stracila ochote na seks. Tak sie przejela spadkiem libido, ze "narzucila sobie" dazenie do zblizen mimo srednich doznan. No i z czasem erotyka znowu zagoscila w jej zyciu. Musiala ja jednak w sobie sporym wysilkiem rozbudzac.
      Oczywiscie moze byc tak, ze sie myli a jej cialo i tak powrociloby do przedporodowej ochoty. Tym niemniej nie ma tez powodu by nie stwierdzc, ze zawdziecza to wlasnym staraniom ;).
      --
      ON: 69? ONA: hm.... 96!
    • w zadnym wypadku nie musi! ja po porodzie mialam taka ochotę, ze 4
      dni po powrocie do domu namowilam meza, (tez chcial, ale naczytal
      sie ksiązek, że połóg, szacunek do zony i takie tam). Wprawdzie za
      pierwszym razem bylo cięzko, bo mialam nacinane krocze i mnie tak
      wąsko scerowali, ze musial bardzo ostroznie wchodzic, ale potem juz
      poszlo.
      Zresztą w ciązy tez nie stronilismy, do 7 miesiąca, bo poźniej
      lekarz powiedzial, ze lepiej nie ryzykowac, wiec nie ryzykowalismy.
    • Wszystko zależy od twojego stanu zdrowia w połogu i po nim, stanu
      zdrowia dziecka, wsparcia ze strony męża i miejsca, jaki seks
      zajmował w waszym życiu do tej pory. Mnie też szybko przyszła ochota
      na seks, mimo cięzkiego porodu, połogu, depresji poporodowej i
      innych takich atrakcji związanych z macierzyństwem. Widocznie ten
      typ tak ma. Ale jeśli tobie nie przyjdzie ta ochota w pierwszych
      miesiącach po porodzie, to nie popadaj w kompleksy, żeś nie gorąca
      kocica, jedno matka karmiąca. Ale też nie odsuwaj tej kwestii zbyt
      długo od siebie i zastanów się nad nią. Jak znajoma Gomorego.

      P.S. Pewnie na niektóych forach okrzyknięto by mnie egoistą, ale
      cierpienia związane z rozpłodem (między innymi one, ale nie tylko)
      zniechęciły mnie do powtórki z rozrywki, czyli do następnych dzieci.
      Ale na pewno nie zniechęciły mnie do seksu. Różnie to różne baby
      majom.

      --
      "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
      jako los"
    • Gdy bedziesz spac po 3h na dobe albo w lepszym przypadku po 4x2h to
      zapewniam Ci,ze nie w glowie Ci bedzie sex. Sila rzaczy pierwsze
      miesiace (a czasem wlasnie te pozniejsze miesiace) sa bardzo trudnym
      egzaminem dla zwiazku. Super jest,gdy ma sie kogos do opieki,do
      podrzucenia malucha na noc,albo na kilka godzin w dzien. Co,gdy jest
      sie samemu i do tego nie ma kasy na opiekunke??? Do tego dochodza
      problemy z gojeniem u kobiety. Mnostwo jest przeszkod na drodze do
      udanego pozycia.
      Mezczyzna czuje sie odrzucony,kobieta wyczerpana i dlatego tak
      czesto sa problemy.
      --
      -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
      Josh Demolka
      Mija czas
      • Znaczy jednak jestem normalna :)
        Zawsze seks byl dla mnie wazny i zawsze szukalam partnera o podobnym
        libido-moj maz jest strzalem w 10 i pasujemy do siebie super. Pomimo
        bycia razem 6 lat (5 lat po slubie) nadal na siebie dzialamy i sekes
        jest czesto-zakaldam,ze po porodzie tez bedzie sie nam chcialo i
        raczej zadna sila nie zmusi nas do odczekania tych 6 tygodni
        (chyba,ze faktycznie samopoczucie bedzie kiepskie),ale zwykle pomimo
        zmeczenia ochota na seks nie przemija-zreszta bol glowy czy inne
        drobne dolegliwosci nie powoduja posuchy w lozku.
        Dlatego ciesze sie,ze odezwaly sie kobiety,ktore pomimo bycia mama
        nadal sa zonami i kochankami dla swoich mezow.
        • odczekałabym te 6 tygodni z podjęciem tradycyjnego współżycia - rany po porodzie
          potrzebują tych 6 tyg a czasem nawet dł żeby się zagoić, ale zaraz po 1 wizycie
          u gin, który stwierdzi że wszystko ok można zabrać się do działania:)
          • Po pierwszym porodzie,po nacieciu goilam sie ...3 miesiace. Nie
            chcialam nawet myslec o bolu,ktory moglby mi sprawic stosunek. Po
            drugim porodzie nie czekalismy 6tyg. Po trzech juz nie wytrzymalam.
            Nic zlego sie nie stalo,na szczescie... ,-)))
            --
            -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
            Josh Demolka
            Mija czas
    • u na sex po porodzie bez porównania lepszy!...tylko wiadomo czasem padamy z nóg i kochamy się rzadziej...ale jest cudownie!!!o niebo lepiej niż przed!!! :D
    • Co ma urodzenie dziecka do sexu? Żona w ciąży jest wspaniała-
      kwitnąca. Po porodzie jest problem przez ok 30 do 60 dni - wszystko
      się musi zagoić. Po tym okresie kobieta dochodzi do swojej formy
      fizycznej. Oczywiście jest problem jeśli jej nie pomożemy-mały
      ciągnie cyca co 2 godziny-ona jest zmęczona, brak snu a to = brak
      ochoty na sex. Wystarczy pomóc żonie-jak mały dokazuje w nocy to
      ojciec musi wstać i zająć się dzieckiem etc. I ugotować obiad i z
      małym na spaser a w tym czasie żona śpi i odpoczywa-regeneruje siły
      i wówczas znajdzie się ochota i siły na sex.
      Dziecko to nie jej obowiązek i szczęście - to Wasz obowiązek i Wasze
      wspólne szczęście.
    • poród był bardzo ciężki, błędem było, że mąż w nim uczestniczył.
      Minęło już 5 miesięcy i nic, ani razu. Nawet najmniejszej próby. Bo
      karmię, bo nie chce kolejnego dziecka. Nie rozumiem tego. Czuję się
      tak, jakby to mąż rodził. Im dalej w las tym wiem, że będzie gorzej.
      Bo to przecież ja przeżyłam masakrę (uwierzcie naprawdę masakrę), i
      to ja jestem inna. Oczekiwałam na wsparcie i pomoc jeśli chodzi o
      powrót do współżycia, a tu totalna katastrofa. A to On potrzebuje
      pomocy. Tylko kto pomoże mi? Szlag by to trafił. Dziecko cudowne, a
      konflikt w małżeństwie tylko się pogłębia. Spore koszty bycia
      rodzicem.
      • Wiem,ze czesto mezczyzna podswiadomie odrzuca kobiete/zone,ktora
        urodzila mu dziecko poniewaz wlasnie traktuje ja jak MATKE a nie
        kochanke.Czuje sie spelniony,bo zaplodnil,dziecie narodzone wiec
        czas na kolejna samice do zaplodnienia.To przejaskrawione ale
        poniekad jest to pozostalosc po naszych praprzodkach.
        Moj maz nie mogl-nie chcial dotykac moich piersi gdy bylo w nich
        mleko. Byly dla niego aseksualne.
        Faceci to jednak SLABA PLEC ,-))))
        --
        -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
        Josh Demolka
        Mija czas
        • gacusia1 napisała:

          > Wiem,ze czesto mezczyzna podswiadomie odrzuca kobiete/zone,ktora
          > urodzila mu dziecko poniewaz wlasnie traktuje ja jak MATKE a nie
          > kochanke.Czuje sie spelniony,bo zaplodnil,dziecie narodzone wiec
          > czas na kolejna samice do zaplodnienia.To przejaskrawione ale
          > poniekad jest to pozostalosc po naszych praprzodkach.


          Tu masz moja pełną zgodę. Rzeczywiście często się zdarza, ze po porodzie facet
          podświadomie odbiera swoja zonę jako samicę już "wyeksploatowana biologicznie" i
          przestaje go ona interesować jako obiekt pożądania. Jest to zupełnie niezależne
          od woli czy jakiejkolwiek świadomej kalkulacji mężczyzny i nie ma nawet
          znaczenia czy był obecny przy porodzie czy nie. A co najgorsze, nie ma żadnych
          symptomów poprzedzających - tzn. ani facet ani jego kobieta nie są w stanie tego
          przewidzieć dopóki nie zostaną rodzicami.

          --
          "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
          • częściej jednak to kobieta nie ma czasu ani chęci na seks. Tyle
            naczytałam się o mężczyznach, którzy przebierali nogami w
            oczekiwaniu końca 6 tygodni połogu, że po prostu kilkumiesięczna
            abstynencja nie mieści mi się w głowie. Wychodzi na to, że są
            małżeństwa, które dotyka ten problem, jedynie Paniom to nie
            przeszkadza, a wręcz jest im to na rękę. I problemu nie widzą. Dla
            mnie problem istnieje, bo nie wiem jak długo będzie jeszcze taki
            stan rzeczy trwał. Poza tym zamykam się w sobie coraz bardziej. Po
            takiej przerwie "pierwszy raz" będzie gorszy jak przed laty. 100
            razy więcej obaw i niewypowiedzianych kwestii.
            • dziudziulek napisała:

              > częściej jednak to kobieta nie ma czasu ani chęci na seks. Tyle
              > naczytałam się o mężczyznach, którzy przebierali nogami w
              > oczekiwaniu końca 6 tygodni połogu, że po prostu kilkumiesięczna
              > abstynencja nie mieści mi się w głowie. Wychodzi na to, że są
              > małżeństwa, które dotyka ten problem, jedynie Paniom to nie
              > przeszkadza, a wręcz jest im to na rękę. I problemu nie widzą. Dla
              > mnie problem istnieje, bo nie wiem jak długo będzie jeszcze taki
              > stan rzeczy trwał. Poza tym zamykam się w sobie coraz bardziej. Po
              > takiej przerwie "pierwszy raz" będzie gorszy jak przed laty. 100
              > razy więcej obaw i niewypowiedzianych kwestii.


              A może powinnaś po prostu pogadać z mężem ????
              • Rozmawiamy. Dla Niego też nie jest ta sytacja normalna, ale uważa,
                że czas zrobi w tym względzie swoje.
                • > Rozmawiamy. Dla Niego też nie jest ta sytacja normalna, ale uważa,
                  > że czas zrobi w tym względzie swoje.

                  Akurat w tej sferze czas działa na niekorzyść.
                  Można się odzwyczaić od seksu z partnerem, można przyjąć nawyk
                  samozaspokajania, można szukać tego poza związkiem.

                  Samo się nie naprawi. Marne szanse, że jakiś piorun strzeli i nagle
                  zapłoniecie do siebie na nowo ogniem namiętności. Nie piszesz o
                  szczegółach i powodach waszego kryzysu, ale naprawa wymaga
                  działania, pracy, aktywności, a nie przeczekania problemu. Im
                  dłuższa przerwa, tym trudniej wrócić.
                  • jestem dla Niego aseksualna, bo karmię piersią. I nie wyobraża
                    sobie, że mógłby mnie "dotknąć". Czy jest to faktycznie jedyny powód
                    okaże się gdy zakończę karmienie. Czasami robi mi się cholernie
                    przykro. Nie jestem optymistycznie nastawiona, zdaję sobie sprawę,
                    że im dłużej to trwa tym będzie trudniej. Jeśli mąż potrzebuje czasu
                    to przecież na siłę nie zaciągnę Go do łóżka, musi sam chcieć. Do
                    tematu wracamy średnio raz na tydzień, gdy już żal i niezrozumienie
                    wylewa mi się uszami. Marzę o dniu, w którym nic nie mówiąc po
                    prostu weźmie się do rzeczy i zakończy się ta paranoja.
                    • To może być syndrom madonna-ladacznica, poczytaj sobie o tym w
                      internecie, w skrócie chodzi o to, że skoro zostałas matką jego
                      dziecka, to już nie nadajesz się do tak brudnych czynności, jak
                      seks.

                      Moze być równiez tak, że zmienił się twój wizerunek, czyli np.
                      chodzisz ciągle w pozalewanej mlekiem koszulinie z tetrową pieluchą
                      na ramieniu poplamioną ulanym przez dziecko mlekiem, a to nie
                      wzbudza pożądania u większości mężczyzn. Oczywiście przejaskrawiłam
                      ten opis, po to bys się nad tym zastanowiła. Spróbuj oddzielić rolę
                      matki karmiącej od kochanki (to faktycznie nie jest łatwe, gdy masz
                      małe niemowlę i karmisz na żadanie, ale możliwe), czyli gdy dziecko
                      zasnie na dłużej, robisz się na bóstwo, wkładasz normalną bieliznę
                      (oczywiście bez wkładek laktacyjnych :)) i uwodzisz męża
                      przypominając mu, jak kiedyś było wam dobrze w łóżku. To może być
                      sposób na przełamanie jego oporu, ale przyznaję, że stwierdzenie, że
                      jesteś dla niego aseksualna oznacza, że on zdaje soebie z tego
                      sprawę i dziwne, ze sam nie stara się tego zmienic.
                      • sagittka napisała:

                        > wkładasz normalną bieliznę (oczywiście bez wkładek laktacyjnych :))

                        To nie jest uniwersalna recepta. Mnie np. strasznie kręcą piersi w staniku do karmienia z opuszczonymi klapkami.
                        Wkładki przebijające przez materię stanika też.
                        Ale przyjmuję że mogę być w mniejszości. :P
                    • dziudziulek napisała:

                      > jestem dla Niego aseksualna, bo karmię piersią. I nie wyobraża
                      > sobie, że mógłby mnie "dotknąć".

                      A dla mnie piersi pełne mleka sa bardzo erotyczne ...
                      • prosty_facet napisał:

                        > dziudziulek napisała:
                        >
                        > > jestem dla Niego aseksualna, bo karmię piersią. I nie wyobraża
                        > > sobie, że mógłby mnie "dotknąć".
                        >
                        > A dla mnie piersi pełne mleka sa bardzo erotyczne ...

                        To tak jak dla mojego m. ...
                        Było ciekawe urozmaicenie w łóżku, strasznie podniecające

                        • nie mam pretensji do męża, aż tak bardzo mi się nie chce. Jest taki
                          malutki żal. Rozmawiamy na ten temat więc przynajmniej wiem co się
                          dzieje i pomału pomału docieramy do sedna problemu. Mąż był przy
                          porodzie. A poród miał fatalny przebieg. Dla zobrazowania powiem, że
                          po porodzie byłam zszywana przez godzinę. Mąż cały czas był ze mną.
                          Przeżył to bardziej niż ja, bo ja na szczęście dosłownie w ostatniej
                          minucie zobaczyłam, że wszystko mogłam widzieć w lampie sufitowej. A
                          tak, nie zdawałam sobie sprawy w jakim tragicznym jestem stanie.
        • > Moj maz nie mogl-nie chcial dotykac moich piersi gdy bylo w nich
          > mleko. Byly dla niego aseksualne.

          U nas jest podobnie, tylko odwrotnie. To dla mnie piersi są
          aseksualne, tak samo jak karmienie. A właściwie nie całe piersi,
          tylko najbardziej interesująca i wrażliwa ich część - czyli
          końcóweczki :-) Branie w dłoń jest ok, ale dotykanie, głaskanie,
          całowanie wchodzi w grę tylko z ominięciem newralgiczej strefy.
          Pieszczoty tej strefy, które do tej pory mnie podniecały i
          nakręcały, teraz drażnią i studzą zapały. Nie wiem, kto bardziej nad
          tym ubolewa - mąż czy ja... Dla niego sexy sa zarówno moje piersi,
          jak i pokarm, który w nich jest.

          Na szczęscie dalszej analogii nie ma - mimo bycia matką, nie
          przestałam być kobietą - i dla niego, i dla siebie.
    • nas-daq napisała:

      > Dopiero po dwóch latach odżyłam, ale na to złożyło
      > się wiele czynników. Teraz to ja mam większe potrzeby, niestety.

      Dlaczego niestety ????
    • To chyba każdy zauważył że obecność dzieci nie mówiąc o płaczu i ich
      ciekawości całkowicie blokuje nastrój seksualny dlatego we wszelkich
      poradach na ten temat radzą żeby zwiazek sie nie rozpadł dzieci
      należy co jakiś czas oddać babci lub opiekunce i planować wieczory
      tylko we dwoje, bo bez planowania większych szans na ochotę i okazję
      na seks nie bedzie.
      Inna sprawa że kobiety tracą po prostu chęć i zainteresowanie seksem
      na długo. Tak było w moim związku i wiem że to nie żaden wyjątek
      Przed dzieckiem moja pierwsza żona była wulkanem seksu, szaleliśmy
      rano wieczorem w ekscytujących miejscach gdzie ktoś mógł nas nakryć,
      wyjeżdżaliśmy na łono natury i tam od rana do wieczora tylko jedno,
      miała cały czas cheć zwężone oczy jak o tym wspomniałem i mokro w
      majtkach. A po urodzeniu dziecka dosłownie żadnych potrzeb. Podobnie
      z bliskością czułością przytulaniem. To znaczy tu miała inny obiekt
      czułości dziecko. Był ciężki poród , potem choroby dziecka i jej ,
      migreny, ale minął rok, drugi, trzeci czwarty i okazało że ja po
      prostu nie pasuje do jej wizji świata w której jedynie dzieci i czas
      dla nich są ważne, a ona do mojej w której seks jest ważny.
      Kobiety po dziecku zmieniają się w temacie seksu strasznie.
      Przegadałem to nieraz ze znajomymi facetami będącymi w takiej samej
      sytuacji który najczęściej radzili sobie łażeniem na dziwki albo
      angażując w romanse bo w końcu kobiet którym brakuje czułości
      bliskości i seksu też nie brakuje.
      • zigler napisał:

        > należy co jakiś czas oddać babci lub opiekunce i planować wieczory
        > tylko we dwoje, bo bez planowania większych szans na ochotę i okazję
        > na seks nie bedzie.

        Nie będzie???
        To dziecko nigdy nie idzie spać???
        A wieczorem, kiedy zaśnie, to nie da rady? Nie da się wykroić nawet pól godzinki
        na seksik? No już nie gadajcie ;-/
        (wydaje mi się ze nawet przy małym dziecku okazji jest mnóstwo - oby tylko
        obustronna ochota była... Przecież chyba nie zawsze muszą to być wielogodzinne,
        wyrafinowane maratony z szampanem i przy świecach...

        --
        "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
        • glamourous napisała:

          > Przecież chyba nie zawsze muszą to być wielogodzinne,
          > wyrafinowane maratony z szampanem i przy świecach...

          Jasne, wystarczy skryty cichorżnięt jakiś na boczku z żoną wygłuszoną za pomocą poduszki. :)
          • mpingo napisał:

            > Jasne, wystarczy skryty cichorżnięt jakiś na boczku z żoną wygłuszoną za pomocą
            > poduszki. :)

            Wy chyba żartujecie. Jaki cichorżnięt? Dzieci śpią o wiele mocniej niż dorośli i
            nie są aż tak bardzo wrażliwe na hałasy dobiegające z rodzicielskiego łózka czy
            z sąsiedniego pomieszczenia. A jeśli nawet pociecha śpi w tym samym
            pomieszczeniu w którym bzykają się rodzice (sytuacja ekstremalna, bo rzadko
            która młoda rodzina w dzisiejszych czasach gnieździ się w jednopomieszczeniowym
            mieszkaniu) to nie obudza jej tak łatwo nawet głośne jęki rodziców. No chyba ze
            ktoś przyzwyczaił swoje dziecko do spania w jednym łóżku z rodzicami, wtedy to
            faktycznie ciężko chyba uprawiać szalony seks...;-) W normalnej sytuacji
            natomiast problemu nie widzę, ludzie sami sobie wymyślają preteksty żeby unikać
            seksu :-/

            --
            "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
            • Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile niektóre kobiety potrafią wyemitować decybeli. Nie panują nad tym oczywiście, więc bez poduszki - ani rusz!
              Może i dzieci śpią kamiennym snem ale to by i kamień ruszyło.
              Jak mamusia grzeczna, cicha to i owszem. :D
              • mpingo napisał:

                > Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile niektóre kobiety potrafią
                wyemitować decybel
                > i. Nie panują nad tym oczywiście, więc bez poduszki - ani rusz!
                > Może i dzieci śpią kamiennym snem ale to by i kamień ruszyło.
                > Jak mamusia grzeczna, cicha to i owszem. :D


                Mpingo. Dzieci w nocy spia naprawde glebokim snem i chocby im na
                trabce obok grac to nie obudza sie tak latwo. Pod warunkiem
                oczywiscie, ze rodzice nie wytworzyli uprzednio w domu jakiejs
                chorej psychozy ze jak dziecko spi to trzeba chodzic na palcach i
                nie przyzwyczaili go do idealnej ciszy. Zauwaz, ze plod w brzuchu
                matki przyzwyczajony jest do snu w kazdych warunkach, rowniez w tych
                bardzo glosnych. Zadna kobieta w ciazy nie zastanawia sie przeciez
                czy jej dziecko akurat nie spi, nie chodzi przeciez na
                palcach "uwaga, prosze o cisze, bo moje dziecko mi spi w brzuchu" ;-
                ))) Taka psychoze ciszy "bo dziecko spi" rodzice tworza dopiero
                POTEM, po porodzie, chociaz dziecku idealna cisza do snu wcale nie
                jest potrzebna.

                A z tymi decybelami to juz nie przesadzaj ;-) Twoim zdaniem kobieta
                w lozku albo jest grzeczniutka i cicha jak mniszka, albo wrzeszczy
                jak banshee pod irlandzka tawerna ;-) Tak jakby nie mozna bylo tego
                odrobine wyposrodkowac...;-) Jesli jednak kobieta jest az tak
                wrzaskliwa ze slychac ja w promieniu 5 kilometrow, to ogolnie
                wspolczuje, bo to chyba musi bardzo ograniczac seksualne mozliwosci
                pary. Nie mowie juz o dzieciach, ale odpada wtedy w ogole seks w
                jakichkolwiek warunkach poza wlasnym domem ;-) Hmmm, to musi byc
                chyba frustrujace nie moc kochac sie w hotelu, w namiocie, na plazy
                czy nocujac np. u znajomych czy tesciow. O innych nietypowych
                miejscach juz nie wspomne ;-) Owszem, fajnie jest jak kobieta sobie
                troche pokrzyczy w ekstazie, ale wydaje mi sie, ze umiejetnosc
                zrobienia tego w miare dyskretnie jest jednak dosyc cenna i daje
                wiecej mozliwosci urozmaicania sobie seksualnego pozycia ;-) To tak
                btw.

                --
                "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
                (Woody Allen)
                • glamourous napisała:

                  > Mpingo. Dzieci w nocy spia naprawde glebokim snem (...)
                  > Zauwaz, ze plod w brzuchu
                  > matki przyzwyczajony jest do snu w kazdych warunkach, rowniez w tych
                  > bardzo glosnych.

                  Ja zauważam również, że on sobie przebywa zanurzony w płynie, w którym dźwięk rozchodzi się z inną prędkością niż w powietrzu i są jeszcze jakieś dodatkowe "materiały" o właściwościach tłumiących, co w sumie daje zarówno stłumienie jak i ograniczenie pasma częstotliwości. Podejrzewam, że z tradycyjnego techno słuchanego przez mamy ciężarne brzmiącego "BUM CINK, BUM CINK", dzieciątko w brzuchu słyszy tylko pozbawione energii "bum" (pisane małymi (bardzo) literami). :D

                  > A z tymi decybelami to juz nie przesadzaj ;-) Twoim zdaniem kobieta
                  > w lozku albo jest grzeczniutka i cicha jak mniszka, albo wrzeszczy
                  > jak banshee pod irlandzka tawerna ;-)

                  Nie pod tawerną itd. ale jak opętaniec w piekle - tak.

                  > (...) odpada wtedy w ogole seks w
                  > jakichkolwiek warunkach poza wlasnym domem ;-) Hmmm, to musi byc
                  > chyba frustrujace nie moc kochac sie w hotelu, w namiocie, na plazy

                  Mam doświadczenia z hotelu. Trzeba było w hotelu, bo recepcjonista bardziej wyrozumiały a gości zajmujących wszystkie 5 pięter już więcej w życiu się nie spotka, więc co tam... :P

                  > umiejetnosc
                  > zrobienia tego w miare dyskretnie jest jednak dosyc cenna

                  Mój kolega z liceum prowadził sobie na końcu zeszytu od fizyki taki harmonogram, cyt. z pamięci:

                  8.00-13.00 Szkoła
                  13.30-13.45 Obiad
                  14.45-15.00 Komputer
                  15.00-17.00 Lekcje
                  17.30-20.00 Dziewczyna

                  Nie wiem czy była dokładna rozpiska na immisję, frykcję i ejakulację, bo tylko mignął mi przed oczami ten dokument ale podejrzewam że ejakulował gdzieś w okolicach 19.42!
    • Po urodzeniu dziecka faktycznie wiele małżeństw przeżywa kryzys w
      tych sprawach. Libido wielu kobiet leci w dół, ale nie trwa to
      przecież do końca życia. To naturalne. Urodzenie dziecka to poważna
      sprawa dla naszego organizmu, musimy mieć czas na dojście do siebie.
      Poza tym nie wszystkie dzieci są takie same, jedne są bardziej inne
      mniej wymagające. Nie można dokładnie przewidzieć co spotka ciebie.
      Ja po porodzie ciągle myślałam o seksie, nie wytrzymałam 6 tygodni
      połogu (myślę że to przez karmienie piersią, które w mnie działało
      stymulująco). Myślę, że jeśli para się kocha a dziecko było owocem
      miłości to nie ma się o co martwić. Jeśli nawet początki będą trudne
      to z czasem wszystko się ułoży. Problemy maja głównie te pary u
      których dziecko było celem życia jednej ze stron, a partner tylko
      potrzebnym do tego dodatkiem. Wtedy faktycznie po urodzeniu dziecka
      okazuje się że seks przestał być nam potrzebny.
      • Ja mam wiele wątpliwości co do narodzin jeszcze nie poczętego dziecka, pierwsze
        to jeszcze nie czuje instynktu, choć wiek -28 już niepokoi. A ta sprawa również,
        boje się o nasze pożycie, a to co przeczytałam pogłębiło moje obawy jeszcze
        bardziej. Już wiem na pewno męża przy porodzie nie będzie!!!
        • becik_s napisała:

          > Już wiem na pewno męża przy porodzie nie będzie!!!

          To jedno z najgłupszych stwierdzen jakie przeczytałem .... A co ma
          poród do seksu ??? Ja byłem przy porodzie, widziałem wszystko ze
          szczegółami łacznie z nacinaniem krocza, sam przecinałem pępowinę.
          Na moje libido nie miało to żadnego wpływu. To jest tylko wymówka
          facetów, żeby się wykręcić od odpowiedzialności, za to co sami
          zmajstrowali. Potem będzie mówił, że nie wytrze dziecku tyłka bo się
          brzydzi, a później, że nie pomoże przy lekcjach bo idzie z kumplami
          na piwo. I pomyśleć, że kobiety same sobie takich dupków chowają ...
          • prosty_facet napisał:


            > A co ma
            > poród do seksu ??? Ja byłem przy porodzie, widziałem wszystko ze
            > szczegółami łacznie z nacinaniem krocza, sam przecinałem pępowinę.
            > Na moje libido nie miało to żadnego wpływu.


            No jasne, TY byles, Ty widziales i zwyciezyles ;-) Fajnie, ze Tobie
            sie udalo, ale nie mozesz sie jednak wypowiadac za caly meski ród.
            Ja z kolei mam kontakt ze spora rzesza mlodych ojcow i wiem, ze nie
            zawsze ich zony maja pod tym wzgledem tyle szczescia co Twoja.

            Zrozum ze tego jak podswiadomosc faceta zareaguje na widok porodu w
            wykonaniu wlasnej zony naprawde nie da sie przewidziec, a ryzyko dla
            zwiazku jest spore. Dziewczyna ma racje ze o tym mysli juz teraz
            zamiast potem plakac nad rozlanym mlekiem i wyzalac sie tu na forum.

            I nie ma to nic wspolnego z meskim wykrecaniem sie od
            odpowiedzialnosci, wycieraniem dziecku tylka czy dupkostwem. To nie
            ma nic wspolnego z ogolna zyciowa postawa, z miloscia do zony czy
            rodziny. Czy z sama checia uczestnictwa w porodzie. Widzialam bardzo
            zaangazowanych w rodzine facetow, ktorzy dzielnie wspierali zone w
            czasie akcji, przecinali pepowine, a potem z perspektywy czasu
            stwierdzali ze porod to cudowna sprawa, ale... pozadanie do zony
            gdzies sie ulotnilo i seks z nia "to juz nie to samo". Tak po prostu
            czasami reaguje meska PODSWIADOMOSC. A na podswiadomosc, jak
            wiadomo, nie ma bata.

            --
            "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
            (Woody Allen)
            • Hmmm...tak się zastanawiam, czy czasem ci mężczyźni tracący
              zainteresowanie żonami po wspólnie przebytym porodzie, nie stracili
              by go również po porodzie przebytym oddzielnie. I czy to nie ten typ
              faceta, który traci zainteresowanie seksem z małżonką już w ciązy.
              Czy to nie ci od Madonny i Ladacznicy.

              Przecież nasi przodkowie wszystko robili w kupie, rodzili też.
              Całkowita izolacja mężczyzny od rodzącej kobiety to świeżutka
              historia. Nie sądzę, by dla faceta sprzed paru tysięcy lat czymś
              szczególnie wstrząsającym był widok jego rodzącej żony, albo
              przynajmniej odgłosy porodu dobiegające z zarośli czy szałasu.
              Pewnie nie raz, z braku doświadczonej niewiasty pod ręką, musiał sam
              odbierać porody żony, siostry czy matki. Poród był elementem życia w
              grupie złożonej z ludzi ściśle zależnych od siebie i spędzających
              całe życie w warunkach prawie całkowitego braku intymności.

              --
              "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
              jako los"
              • Też się nad tym zastanawiam. Czy faktycznie chodzi wspólny poród czy poród sam w
                sobie. Samiec spełnił swój prokreacyjny obowiązek po co ma marnować energię na
                seks z żoną szczególnie że dookoła tyle niezdobytych kobiet... Myślę, że czasami
                działa to tez w drugą stronę.
              • tak andzia tylko to praprzeszłość, wszytsko się zmienia a przede wszytskim
                relacje miedzy kobieta a męzczyzna, postrzeganie kobiety w oczach mężczyzny i
                oczywiście odwrotnie, ja nie uogólniam.
                Proszę nie porównuj dzisiejszym mężczyzn (kobiet) do naszych przodków, bo to
                zadne porównanie.

                A strata zainteresowania do kobiety, nie musi wynikac, ze jest on przy porodzie
                ale to może stać sie powodem, więc jak juz wczesniej napisałam ja podkreślam ja
                nie chcę sie rozczarować.
                • > Proszę nie porównuj dzisiejszym mężczyzn (kobiet) do naszych
                  przodków, bo to
                  > zadne porównanie.

                  Proszę, nie opowiadaj dziwnych rzeczy. Słyszałaś o psychologii
                  ewolucyjnej?


                  > A strata zainteresowania do kobiety, nie musi wynikac, ze jest on
                  przy porodzie
                  > ale to może stać sie powodem, więc jak juz wczesniej napisałam ja
                  podkreślam ja
                  > nie chcę sie rozczarować.

                  Słusznie, trzymaj rękę na pulsie swojego związku.

                  --
                  "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
                  jako los"
    • Uwielbiam wszystkie te uogólnienia na temat seks po dziecku, przy karmieniu i w
      każdej sytuacji.
      Kiedy wreszcie niektórzy dadzą sie przekonać, że każdy reaguje inaczej i nie da
      sie kazać człowiekowi czuć tak, jak akurat większość???
      Ja po dziecku ochotę na seks mam znacznie większą niż przed. Problem jaki miałam
      po porodzie polegał na tym, że ogromna ochota an seks nijak sie miała do ochoty
      na seks z moim wtedy mężem....
      Na szczęście męża można zmienić ;-) i jak sie che to małe dziecko wcale niczemu
      nie przeszkadza

      --
      Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
      • lilyrush napisała:

        > Uwielbiam wszystkie te uogólnienia na temat seks po dziecku, przy
        karmieniu i w
        > każdej sytuacji.
        > Kiedy wreszcie niektórzy dadzą sie przekonać, że każdy reaguje
        inaczej i nie da
        > sie kazać człowiekowi czuć tak, jak akurat większość???
        > Ja po dziecku ochotę na seks mam znacznie większą niż przed.
        Problem jaki miała
        > m
        > po porodzie polegał na tym, że ogromna ochota an seks nijak sie
        miała do ochoty
        > na seks z moim wtedy mężem....
        > Na szczęście męża można zmienić ;-) i jak sie che to małe dziecko
        wcale niczemu
        > nie przeszkadza
        >

        Podoba mi się ten post :-) Brawo, lubię zdecydowane kobiety :-)
        • Samobójca!
          • <To jedno z najgłupszych stwierdzen jakie przeczytałem .... A co ma
            poród do seksu ???

            a to wszytstko o czym mowi ten post i wypowiedzi w nim, chyba, że ich nie czytasz ?
            Mój mąż chce byc przy porodzie, to moj wybór, dmucham na zimne i to moja
            decyzja, której będę sie trzymać, Tobie jak najbardziej może sie to wydawać
            głupie - masz takie prawo!
    • taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.................
      najwięcej zawsze mają do powiedzenia osoby które NIE znalazły się w
      takiej sytuacji tzn nie mają dziecka!!!!!!! ale zakładają że będzie
      tak jak one mówią! tak - wierz w to....;) obyś się nie rozczarowała!
      • marcelina ja własnie nie chcę się rozczarowac... to ze nie mam dziecka, nie mogę
        mieć swojego zdania?
        Mam je co nie oznacza, ze moje poglądy kiedy już w ciąże zajdę się zmienia,
        przypominaja mi się zdania pewnego polityka..., że tylko krowy zdania nie
        zmieniaja, ale póki co tak to widzę.
      • A skąd w ogóle taka pewność ze nie mam dziecka? Przecież to FORUM i nie
        spowiadam się tu nikomu z mojego życia. Nikt mnie tu tez nie legitymuje...
        Na ogol mam tak, ze skoro o czymś mowie, to wiem o czym mowie.

        --
        "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
        • glamourous napisała:

          > A skąd w ogóle taka pewność ze nie mam dziecka? Przecież to FORUM
          i nie
          > spowiadam się tu nikomu z mojego życia. Nikt mnie tu tez nie
          legitymuje...
          > Na ogol mam tak, ze skoro o czymś mowie, to wiem o czym mowie.
          >
          ze sie wtrące...
          bo pisałas o tym wielokrotnie, ze nie masz dziecka
          • Nigdy się tu na forum szczegółowo nie spowiadałam z mojej sytuacji rodzinnej.
            Kto wie, może pisałam w kontekście, ze nie mam dziecka z OBECNYM partnerem i w
            związku z tym JEGO reakcje są dla mnie wielką niewiadomą (bo sama swoje znam)? ;-)
            A może pochodzę z rodziny wielodzietnej i wyniańczyłam pięcioro rodzeństwa od
            noworodka? ;-)
            A może zawodowo zajmuję się małymi dziećmi?

            Znalazłoby się jeszcze co najmniej dziesięć innych wariantów skąd mogę czerpać
            moją wiedzę na ten temat...

            Wiec proszę, dajcie spokój.

            --
            "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
      • marcelina1115 napisała:

        > taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.................
        > najwięcej zawsze mają do powiedzenia osoby które NIE znalazły się
        w
        > takiej sytuacji tzn nie mają dziecka!!!!!!! ale zakładają że
        będzie
        > tak jak one mówią! tak - wierz w to....;) obyś się nie
        rozczarowała!

        Glam ma najwiecej do powiedzenia bo nie ma małego dzicka, któremu
        poswieca reszte czasu, który jej został poza seksem i moze pisac na
        forum
        Ja mam dziecko ponizej lat 2 i gdyby nie to, ze chwilowo od partnera
        dzieli mnie pół świata to tez bym nic nie napisała, bo bym cały
        wolny czas spedzala z nim w łozku.
        zazdroscisz?
        --
        Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
        • Biedna Glamka. :) Tutejsze jędze nie wybaczą jej że jest szczęśliwa. :P

        • lilyrush, Galm nie ma Tobie czego zazdrościć skoro Twój partner daleko i jeszcze
          dalej stąd... i Ty biedna sama w łóżku...
          Ale złosliwa potrafisz być!
          • melania_s napisała:


            > Ale złosliwa potrafisz być!

            A Ty tego nie wiedziałaś? Ja tam mam od urodzienia ;-)
            Skoro ktoś nie ma argumentów w dyskusji i przywołuje teksty "a co Ty tam wiesz"
            to się reaguje tym samym.
            A akurat to, że ja w tej chwili pisze, bo mój facet na drugim końcu świata to
            sama prawda. Jak jesteśmy razem i jeszcze jest normalne życie i dziecko to nie
            mam czasu
            --
            Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
    • Pisząc z anonimowego nicka wyżalę się wam o moim problemie z seksem.
      Mam kochanego rocznego synka i problem z seksem. I wcale nie chodzi
      o to że nie mam ochoty na seks po urodzeniu dziecka, albo mój mąż ma
      z ochotą problem. Mam właśnie wielką ochotę na seks tyle że akurat
      zupełnie nie z moim mężem. Jest zaradny i pomocny, zajmuje się dużo
      małym jest dobrym ojcem. Ale jednocześnie włąśnie dlatego przestał
      zupełnie mnie pociągać. Pociągają mnie niespodziewanie zupełnie inni
      faceci, ich zapach i przypadkowy dotyk budzą emocje, dreszcz i mam
      wtedy wielką ochotę. Jak wracam do domu i widzę męża zajmującego się
      dzieckiem napięcie natychmiast mija i zamienia się w rozdrażnienie.
      Przy dziecku zupełnie ucieka i siada natychmiast mi cały seksualny
      nastrój. Kiedy jestem sama fantazjuje tym że obcy facet bierze mnie
      brutalnie i gwałtownie, zwierzęco wręcz z przemocą. Mój mąż bardzo
      delikatny opiekuńczy wrażliwy jest zaprzeczeniem tych cech. Zmuszam
      się do seksu z mim choć mnie nie pociąga, ale czuję się potem
      okropnie. Wstydzę się tego bo kiedyś miałam takie fantazje bardzo
      rzadko a teraz nie wiem cos sie dzieje w mojej głowie. Z jednej
      strony mój mąż mnie drażni jak próbuje mnie namówić na seks, z
      drugiej strony żal mi go i nie wiem co z nami bedzie.
      • marcelina_0 napisała:
        > wtedy wielką ochotę. Jak wracam do domu i widzę męża zajmującego się
        > dzieckiem napięcie natychmiast mija i zamienia się w rozdrażnienie.

        Znam też jedną taką mężatkę która przy okazji rozmów o seksie i masturbacji na sieci opowiedziała o bardzo podobnych problemach. Chęci na seks do męża nie czuje wcale, ale mimo że inni mężczyźni pociągają ją bardzo, świadomie rezygnuje bo jest dobrym ojcem i dobrym człowiekiem.
        Tylko czy to nie jest w końcu świadome cierpiętnictwo i unieszczęśliwianie się dla dziecka dla obydwojga?
        • urquhart napisał:

          > marcelina_0 napisała:
          > > wtedy wielką ochotę. Jak wracam do domu i widzę męża zajmującego
          się
          > > dzieckiem napięcie natychmiast mija i zamienia się w
          rozdrażnienie.
          >
          > Znam też jedną taką mężatkę która przy okazji rozmów o seksie i
          masturbacji na
          > sieci opowiedziała o bardzo podobnych problemach

          No to ja jestem zupelnie niestandardowa, bo mnie widok ATRAKCYJNEGO
          faceta zajmujacego sie dzieckiem wrecz podnieca. Zawsze patrze na
          takich fajnych tatuskow lakomym okiem. Dlatego ja akurat zupelnie
          nie rozumiem, co tym kobitom odwala...:-/

          --
          "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
          (Woody Allen)
          • glamourous napisała:
            > Dlatego ja akurat zupelnie
            > nie rozumiem, co tym kobitom odwala...:-/

            One same też nie rozumieją. Ciekawe jak kiedyś twój świat zmieni ta burza
            hormonalna :) Oby nie w katastrofę.

            A w ogóle to dość ciekawie i o tym paradoksie jest opisane w polecanej już na
            tym forum książce Inteligencja Erotyczna. Im bardziej zaangażowany dom, kuchnię
            i rodzicielstwo facet tym bardziej traci szanse na namiętność u swojej kobiety.
            Może u innych za to zyskuje :)
    • Przed ciaza libido bardzo duze, seks codzinnie, pare razy dziennie,
      w ciazy jeszcze wieksze, /maz czesto po prostu udawal ze spi bo mial
      dosc kilka razy dziennie/ od 7 miesiaca zagrozenie wczesniejszym
      porodem, wciaz ochota ogromna i seks mimo odradzania przez lekarza
      Dziecko urodizlo sie o czasie, z charakterkiem po mamusi, bardzo
      energiczne, pierwsze pol roku zero snu od 1 w nocy do 7 rano, poza
      tym kolki w ciagu dnia i tez nie spal wcale. Teoretycznie powinnam
      padac na twarz, zwlaszcza ze do pracy wrocilam po 5 miesiacach, a
      ochote na seks mialam i mam do tej pory /maly ma juz 4 lata/. Po 6
      tygodniach obowiazkowej /choc niepelnej w moim przypadku/
      abstynencji, po porodzie zalozona spiralka .. o ktora spytalam
      lekarza lezac na ktg przed porodem /usmiechnal sie ze juz o tym
      mysle/... Teraz seks 3 razy w tyg przecietnie, choc ja wolalabym
      czesciej.. :) Reasumujac-nie sadze zeby moje libido spadlo..
      • U mnie libido nie spadło ani podczas ciąży ani po urodzeniu dziecka,zarówno
        jednego jak i drugiego,w ciąży miałam nawet więcej seksu niż teraz bo mąż chyba
        się bał,że potem nie będzie mi się chciało więc chciał się nasycić zawczasu.Po
        pierwszym dziecku czekaliśmy 5 tygodni,a po drugim kochaliśmy się już po 2
        tygodniach,a libido wciąż mam bardzo wysokie z tym się chyba człowiek po prostu
        rodzi:)
        --
        Spotyka się dwóch kumpli;no jak tam układa ci się z żoną?pyta jeden
        drugiego,rozmawiacie ze sobą?-spoko jakoś się dogadujemy to się z nią rozwiedź
        póki się dogadujecie:)
        • kaachna1 napisała:

          > U mnie libido nie spadło ani podczas ciąży ani po urodzeniu dziecka,zarówno
          > jednego jak i drugiego,w ciąży miałam nawet więcej seksu niż teraz bo mąż chyba
          > się bał,że potem nie będzie mi się chciało więc chciał się nasycić zawczasu.Po
          > pierwszym dziecku czekaliśmy 5 tygodni,a po drugim kochaliśmy się już po 2
          > tygodniach,a libido wciąż mam bardzo wysokie z tym się chyba człowiek po prostu
          > rodzi:)

          No to skoro seks w małżeństwie jest to co robicie na tym forum?
          Podglądactwo? ;)
          pzdr.
          • druginudziarz napisał:
            > No to skoro seks w małżeństwie jest to co robicie na tym forum?
            > Podglądactwo? ;)
            Seks owszem jest,ale nie tak często jak bym chciała ponieważ mam większy
            temperament niż mąż więc ogólnie trochę mi go brakuje ---
            Spotyka się dwóch kumpli;no jak tam układa ci się z żoną?pyta jeden
            drugiego,rozmawiacie ze sobą?-spoko jakoś się dogadujemy to się z nią rozwiedź
            póki się dogadujecie:)
      • Ja mam podobnie wciaz ochota na seks
    • yadrall napisała:

      > Czesto sie slyszy,ze po urodzeniu sie dziecka seks przestaje byc
      > wazny,ze opieka nad maluchem wyklucza seks i znacznie go ogranicza.
      > Czy zawsze tak musi byc? Czy male dziecko oznacza,ze trzeba
      > zrezygnowac z sesku? Rozumiem,ze maluch wymusza pewne
      > ograniczenia,ale czy to naprawde jest rownoznacze z rezygnacja z
      > seksu?

      Temat stary, ale skoro odświeżony to też odpowiem.
      U nas, po drugim dziecku, żona wyraźnie się "rozkręciła" i to dość szybko, chyba
      miesiąc nie minął. Szczegóły toną już w odmętach mojej pamięci, ale było
      zupełnie inaczej niż po pierwszym. No niestety po trzecim nie było już dobrze. A
      więc reguły nie ma.

      • no to teraz ja opowiem...
        Przed dzieckiem ochota dośc słaba..1 do 2 tygodniowo w ciąży juz
        lepiej. Po urodzeniu dziecka ochota zerowa , musiałam sie
        zmuszać...1 na tydzien i tak było do ok 2 lat po urodzeniu dziecka.
        potem było coraz lepiej...teraz mam duże potrzeby codzienne:)
        Ale facet nie daje rady..zrestą nie kocham go...cóż życie...
    • Po pojawieniu dziecka seks nie przestaje byc ważny, a "tylko" staje
      się mniej ważny... przez jakis czas. Podobnie dzieje się z innymi
      sprawami... z kupnem nowej bluzki od czasu do czasu; z pogawędkami z
      koleżankami (ktore wcześniej byly częste i intensywne, potem nie sa
      już tak pasjonujące)... jak z wieloma innymi sprawami. Zwyczajnie
      początkowo na seks nie ma czasu, do tego hormony robią swoje. Ale
      jak już ludzie wszystko sobie poukładają, to i do seksu wrócą ( o
      ile chcą)... i wcale nie trwa to dlugimi miesiącami...
      My po urodzeniu synka nie zrezygnowaliśmy z seksu, nie wiem tak
      naprawdę z jakiego powodu mielibysmy to robić...
    • no nie wiem, jestem od 2 miesiecy Mama, i powiem Ci ze po pierwsze to cala ciaze
      mialam straszna ochote na figle po drugie juz tydzien po porodzie (silami
      natury) nie moglam sie doczekac kiedy lekarz pozwoli na seksik, i jakos opieka
      nad dzieckiem mi z tym nie koliduje - Mala spi przeciez wieczorem ladnie, ja
      owszem, jestem zmeczona i niedospana ale nie przesadzajmy ze to nie pozwala
      wykrzesac z siebie checi. Sa dni kiedy faktycznie ledwo przyloze glowe do
      poduszki juz spie, ale wiecej jest takich kiedy mam ochote zwienczyc dlugi i
      ciezki dzien dobrym seksikiem
      inna sprawa ze go od meza nie dostaje....
      i wcale nie czuje sie zla matka - Ola kiedy nie spi ma ciagle mnie do wylacznej
      dyspozycji. ale male dziecko przesypia jakies 15 godzin na dobe, to mnostwo
      czasu zeby i odespac, i odpoczac, i domem sie zajac, i z mezem poprzytulac :)
      --
      Oleńka
    • Dlaczego ja do cholery nie trafiłem na taką kobietę jak Yadrall? Dla mojej jestem egoistą kiedy mowię jej że brakuje mi seksu. Seks i nagość ją obrzydza tylko czasem pozwala się poprzytulać co mnie jeszcze bardziej dołuje. Nawet jak przestała karmić to woli spać z małym bo twierdzi że jemu potrzebna jest bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Co mi jest potrzebne już jej nie obchodzi. Nawet nie widzi jak wielka zmiana w niej zaszła jak to opisuje Yadrall. Z każdym miesiącem dochodzę do przekonania że dokonałem złego wyboru i że istnieją przecież kobiety których ich mąż i seks jest interesuje także po urodzeniu dziecka
      • chris-tian napisał:
        > widzi jak wielka zmiana w niej zaszła jak to opisuje Yadrall. Z
        każdym miesiące
        > m dochodzę do przekonania że dokonałem złego wyboru

        Nie warto czekać aż twoje narastające z czasem rozgorczenie
        sponiewiera całkiem istniejące uczucie. Jeżeli nie potrafisz dotrzeć
        do niej w zwykły sposób, pomyśl o wyrażeniu oczekiwań i potrzeb z
        pomocą terapii par.
        • ale terapa parr jest dla dwojga, w moim przypadku mąż uważa ,że
          terapia jest absurdem a mój pomysł co najmniej nie na
          miejscu.Niestety to mój mąż mnie unika ( głowa boli, zmęczony
          jestem, niewyspany!- to ja wstaję do dzici w nocy nie On, śpi
          tak ,że wystrzał armatni by go nie obudził:-)), myślę,że jednak
          miłość jest skorelowana z seksem. Jak wygasa miłośc to i też
          porządanie.
          Dla mnie osobiście seks jest integralną częścią związku, miłości,
          bez niego ludzie się oddalją od siebie. Coraz trudniej przecież żyć
          jak brat z siostrą.
      • chris-tian napisał:
        > woli spać z małym bo twierdzi że jemu potrzebna jest bliskość i
        > poczucie bezpieczeństwa.

        To może zapytaj wprost, czy uważa, że:
        1) dziecko jest ważniejsze od Ciebie
        2) tobie nie potrzeba bliskości i poczucia bezpieczeństwa
        3) jak ona sobie wyobraża zaspokajanie Twoich potrzeb (jeżeli uważa
        je za egoistyczne niech zapyta koleżanek czy uważają przytulanie i
        seks za egoistyczne)

        Jeżeli nadal będzie się upierać, przy swoim to powiedz jej bardzo
        spokojnie, że owszem jesteście rodzicami i zawsze nimi będziecie ale
        wasze małżeństwo przestało istnieć. Celem związka dwojga ludzi jest
        wzajemne zaspokajanie potrzeb, a skoro tak to wasz związek jako pary
        nie ma racji bytu.

        --
        Uzależnienie
    • Nie zawsze pojawienie sie dziecka źle wpływa na seks w związku. U
      nas nie wpłynęło. Mimo - demonizowanej przez wiele osób - obecności
      męża przy porodzie. Sam zdecydował o tym, że chce przy mnie być do
      końca - chociaż wcześniej ostrożnie umawialiśmy się tylko na wspólną
      pierwszą fazę. Jasne - nie gapił mi sie między nogi, tylko stał przy
      mojej głowie. Potem mówił, że nie wyobraża sobie, że mogłoby go tam
      nie być.

      Nie zostałam sama z opieką nad dzieckiem. Wszystkie
      kwestie "organizacyjne" mój mężczyzna załatwiał sam, a poza tym
      bardzo mi pomagał i pomaga w sprawach bieżących (nie opiekujemy się
      maluchem "po równo" z wielu względów, a najbardziej prozaiczny to
      taki, że on chodzi do pracy, a ja mam urlop). Dzieki temu mam
      możliwość czasem umyć głowę i pomalować rzęsy :-) i zwykle nie padam
      na twarz po całym dniu spędzonym z synkiem. Dlatego - między innymi -
      i czas, i ochota na zwyczajne bycie ze sobą i na seks nie zniknęły.
      Bycie matką i ojcem nie przeszkadza nam w byciu kobietą i mężczyzną.
      Oprócz ogromnej pomocy maluchem dostałam od męża dużo ciepła,
      delikatności i cierpliwości. Dzięki temu lekki dyskomfort po
      porodzie nie przerodził się w ból i totalną niechęć do zbliżeń.

      Zdaję sobie sprawę, że to wszystko zależy nie tylko ode mnie i
      mojego partnera, ale też od wielu innych czynników. Nie wiem, co by
      było, gdybym np. została nacięta podczas porodu i długo się goiła.
      Nie wiem, co by było, gdyby nasz synek, zamiast czasami spać, non
      stop ryczał - a wiem, że są takie dzieciaki. To znaczy wiem, bo po
      jednorazowych akcjach tego typu miałam wszystkiego serdecznie dosyć
      i wszystkie orgazmy świata znaczyły dokładnie nic w porównaniu do
      snu. Nie wiem, co by było, gdyby dopadła mnie ta słynna burza
      hormonalna i pojawianie się odruchu wymiotnego na myśl o seksie
      zupełnie nie zależało ode mnie. I tak dalej. Dlatego też wolę nie
      głosić z niezachwianą pewnością, że szybki powrót do dobrego seksu
      po porodzie jest oczywistoscią.
    • Po tak postawionym pytaniu można powiedzieć tylko jedno - nie jesteś jeszcze
      gotowa na bycie matką :D
      _______
      Psottka
      • psottka napisała:
        > Po tak postawionym pytaniu można powiedzieć tylko jedno - nie jesteś jeszcze
        > gotowa na bycie matką :D

        A jak jako weteranka forum emama widzisz zatem możliwości i praktykę godzenia instynktu macierzyńskiego i seksualnego u tych które są gotowe do bycia matkami?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.