Dodaj do ulubionych

Narodziny dziecka,a seks

11.05.08, 19:53
Czesto sie slyszy,ze po urodzeniu sie dziecka seks przestaje byc
wazny,ze opieka nad maluchem wyklucza seks i znacznie go ogranicza.
Czy zawsze tak musi byc? Czy male dziecko oznacza,ze trzeba
zrezygnowac z sesku? Rozumiem,ze maluch wymusza pewne
ograniczenia,ale czy to naprawde jest rownoznacze z rezygnacja z
seksu?
Jak zadalam podobne pytanie na innym forum to dostalam odpowiedzi,ze
wazniejsze jest zastanwainaie sie nad tym czy bedzie sie dobra matka
niz to czy po porodzie bedzie seks. Podczas gdy ja jakos nie mam
watpliwosci czy bede umiala przewijac czy karmic malucha (to umie
kazda matka),podczas gdy boje sie,ze zabraknie seksu,ktory jest
jedna z integralnych czesci zwiazku. A w konsekwencji,ze zaczniemy
sie od siebie oddalac (nie wyobrazam sobie funkcjonowania malzenstwa
bez seksu i tyle).
Edytor zaawansowany
  • 11.05.08, 21:15
    Bardzo dobrze ze się nad tym zastanawiasz już teraz i ze jesteś świadoma, iż
    pojawienie się potomka jest dla związku mniej więcej tym czym dla statku
    wpłyniecie w strefę raf koralowych (trzeba nieźle manewrować, żeby wyjść bez
    szwanku). I nie daj sobie wmówić tym zaślepionym mamuśkom z innych forów, ze po
    porodzie ważne jest TYLKO i WYŁĄCZNIE dziecko...

    Heheh, swoją drogą ja się obawiam o to samo, ale ze strony męża :-/ Tzn. czy
    podczas ciąży i po porodzie będzie jeszcze zainteresowany seksem ;-)oraz czy/jak
    ucierpi nasze życie seksualne, a w konsekwencji stabilność naszego związku.
    O moje własne libido po urodzeniu dziecka jakoś się nie boje - dość dobrze
    siebie znam i mam podstawy żeby przypuszczać ze ja zainteresowania seksem raczej
    nie stracę...

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 12.05.08, 16:19
    " O moje własne libido po urodzeniu dziecka jakoś się nie boje -
    dość dobrze
    > siebie znam i mam podstawy żeby przypuszczać ze ja zainteresowania
    seksem raczej nie stracę..."

    Oj,zebys sie nie zdziwila... Organizm kobiety jest bardzo
    skomplikowany i psychika rowniez.Burza hormonow najpierw w
    pierwszych tyg. ciazy,potem znow po urodzeniu dziecka...Trudno
    panowac nad hormonami bez interwencji lekow .-)
    Zycze Ci aby Twoje libido nie uleglo nigdy zmianie po urodzeniu
    pierwszego,drugiego czy piatego dziecka ,-))))

    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 12.05.08, 18:42
    Jeżeli piszę, ze mam podstawy żeby tak sądzić to raczej wiem co mówię ;-)
    Poza tym jestem osoba, której żadne zmęczenie (nawet zupełnie nieprzespane noce
    w ilości ileś tam pod rząd) nie jest w stanie wybić z głowy seksu. Od pigułek (a
    brałam już różne) tez libido mi nigdy nie osłabło. Poza tym wydaje mi się, ze
    wszystko jak zwykle dzieje się w głowie - jeżeli kobieta NAPRAWDĘ lubi seks i
    jej partner podoba jej się tak bardzo, ze na jego widok niezmiennie cieknie jej
    przysłowiowa ślina, to jest podstawa żeby sądzić, ze będzie jednak miała lekki
    problem z odczekaniem tych przepisowych 6 tygodni połogu ;-P
    Zresztą dziewczyny poniżej potwierdzają, ze jest to jak najbardziej możliwe a
    nawet u temperamentnych kobiet zdarza się dość często :-)

    Już prędzej sama ciąża zniechęci mnie do seksu (mam zbyt duża wyobraźnię i
    pewnie na początku będę się bała poronienia potem zaś przedwczesnego porodu
    ;-))) Ale co innego odpowiedzialność za nowe życie które nosi się w sobie i
    łatwo zrobić mu krzywdę, a co innego po porodzie, kiedy dzidziuś śpi w pokoju
    obok i nic już nie stoi na przeszkodzie... :-)


    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 14.05.08, 07:27
    setnie się ubawiłem glamour :). Najważniejsze to wiara w we własne
    siły ;) i nadzieja że będzie dobrze :D

    Piszę jako ojciec małoletniego i mąż kobiety, której libido przed
    ciążą było hmmm :D wielkie jak co najmniej giewont ( żadna inna góra
    nie przychodzi mi teraz do głowy ;) ) a po ciąży jest libido jest
    chęć ale jest też zmęczenie, frustracja, problemy i proza życia ;) I
    w tym wszystkim musi się odnaleźć facet wziaść w garść i pomagać
    pomagać pomagać a nie tylko kwękać jak połowa facetów na różnych
    forach że żona nie daje.

    Ps. Tak na poważnie bardzo mocno odczułem hormonalną burzę jaką
    przechodziła żona. Wierz mi ani to łatwe ani przyjemne tak dla
    kobiety jak i mężczyzny. Oczywiście wszystko da się przezwyciężyć no
    i wcale nie musi być tak źle ;). Powiem to tak jest lepiej niż było
    przez ponad rok po ciąży i inaczej niż było przed ciążą ( aczkolwiek
    nie mogę narzekać bo jest fajnie tylko trzeba się do pewnych spraw
    przyzwyczaić)
    --
    Maksymilian Gabriel moja Duma - nowa galeria !!!
  • 13.05.08, 15:11
    glamourous napisała:

    >
    > Heheh, swoją drogą ja się obawiam o to samo, ale ze strony męża :-
    / Tzn. czy
    > podczas ciąży i po porodzie będzie jeszcze zainteresowany seksem ;-
    )oraz czy/ja
    > k
    > ucierpi nasze życie seksualne, a w konsekwencji stabilność naszego
    związku.
    > O moje własne libido po urodzeniu dziecka jakoś się nie boje -
    dość dobrze
    > siebie znam i mam podstawy żeby przypuszczać ze ja zainteresowania
    seksem racze
    > j
    > nie stracę...
    >

    Hehehehe
    Sorki, ale twoje aktualne nastawienie do seksu nie ma nic, NIC
    wspólnego z tym co będzie w czasie ciąży i po porodzie. Na to maja
    wpływ hormony, a one spowodują, że libido znacznie spadnie ;-)
  • 13.05.08, 16:21
    prosty_facet napisał:


    > Na to maja wpływ hormony, a one spowodują, że libido znacznie
    spadnie ;-)


    Nie musza niczego spowodowac. Nie wszystkim kobietom spada libido -
    widac chocby po ponizszych wpisach dziewczyn, a i seksuolodzy
    twierdza ze DUZO zalezy od ogolnego podejscia kobiety do seksu,
    macierzynstwa oraz do wlasnego faceta. Wiekszosc tych "zmian" pomimo
    pozornej zaleznosci od hormonow zachodzi jednak w glowie.

    Poza tym naleze akurat do kobiet niezbyt wrazliwych na wplywy
    hormonow. Obojetnie jakie pigulki w zyciu bralam (nawet takie z
    konska dawka hormonow typu Diane), nigdy nie obserwowalam po nich
    zadnych typowych bolow glowy, wahan nastrojow ani najmniejszego
    nawet spadku libido. Istnieja takie kobiety. Wystarczy zapytac
    jakiegokolwiek ginekologa.

    W ciazy zas glownym rzadzacym hormonem jest progesteron - sztuczny
    jego odpowiednik (progestagen) jest glownym skladnikiem pigulek. I
    to on wlasnie jest odpowiedzialny za oslabienie libido. U mnie jakos
    nigdy niczego nie oslabil.
    Prolaktyna tez nie powinna mi jakos strasznie w tej kwestii
    namieszac. Kiedys badalam sobie poziom hormonow, prolaktyne mialam
    podwyzszona, jednak bez najmniejszego wplywu na libido.

    Rozmawialam kiedys nawet na ten temat z seksuologiem. Powiedzial mi
    ze sa ludzie, ktorych libido ma bardziej podloze psychologiczne niz
    fizyczne - jestem po prostu osoba, u ktorej seks sie rodzi w glowie -
    taka, ktora nawet kiedy nie ma fizycznie ochoty na seks to i tak ja
    ma (np. zdarzylo mi juz nie raz miec ochote na seks podczas ciezkiej
    grypy z 39 stopniowa goraczka...) Wiec moze nie bedzie tak zle...
    Oby :-) Coz, nie ma sensu tutaj sie nawzajemn przekonywac - pozyjemy
    zobaczymy ;-)


    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • 13.05.08, 16:37
    > Rozmawialam kiedys nawet na ten temat z seksuologiem. Powiedzial mi ze sa ludzie, ktorych libido ma bardziej podloze psychologiczne niz fizyczne

    To oznacza, ze u tych osob seks spelnia jeszcze inna funkcje niz tylko (sic!) seksualna. Ta sfera jest dla dla nich bardzo wazna i czesto wrecz tutaj skupia sie glownie "przyjemnosc i smak zycia". Uwazam, ze takie funkcjonowanie nie dzieje sie bez przyczyny, nie jest dane od urodzenia, tylko jest wynikiem zyciowych doswiadczen. Warto poznac powody dla wlasnego dobra. Gloryfikowanie tej plaszczyzny w pewnych okolicznosciach moze zabolec w przyszlosci z niesamowita moca.
    --
    ON: 69? ONA: hm.... 96!
  • 13.05.08, 17:48
    > To oznacza, ze u tych osob seks spelnia jeszcze inna funkcje niz
    tylko (sic!) seksualna.

    Mnie się wydaje, że w większości związków seks pełni więcej niż rolę
    seksualną. Gdyby było to jedynie fizyczne zaspokojenie naturalnej
    potrzeby, to seks nie byłby tak ważną częścią związku i nie
    oczekiwalibyśmy od partnerów wyłączności. Seks pełni role
    więziotwórczą, wzmacnia bliskość, jest okazją do okazania rozmaitych
    uczuć, daje poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, akceptacji.
    W zależności od stopnia takich potrzeb, seks może być sposobem ich
    zaspokajania. Dlatego zgodzę się z tym, co pisała glam, że libido
    może mieć podłoże psychologiczne.
    Jak inaczej wytłumaczyc chęć odbycia stosunku przez parę emerytów,
    żyjących ze sobą od 35 lat? Czynnik stricte fizyczny będzie tu
    raczej słaby, bo raz że związek długi, dwa że powab erotyczny obu
    stron przywiędnięty. Czy będzie to czysto fizyczna potrzeba
    rozładowania napięcia?
  • 13.05.08, 21:16
    sagittka napisała:


    Seks pełni role
    > więziotwórczą, wzmacnia bliskość, jest okazją do okazania rozmaitych
    > uczuć, daje poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, akceptacji.


    I właśnie tak to widzę. Seks nie jest dla mnie jedynie fizycznym rozładowaniem
    kiedy przyciska nas fizjologiczna potrzeba, ale tez ma funkcje więziotwórczą,
    symboliczną, upewnia mnie o wzajemnej atrakcyjności, jest barometrem żywotności
    związku. Dlatego bardzo często zdarza mi się fizycznie nie mieć może specjalnej
    ochoty na seks (zmęczenie, nie ta faza cyklu itp), ale mieć za to niesłabnący
    apetyt psychiczny. Może tak się właśnie wyraża u mnie potrzeba bliskości, nie
    wiem. Wiem, ze kiedy mam regularny seks czuje się kobietą, czuje wewnętrzną
    równowagę - zaś kiedy w moim życiu brak jest seksu lub mam go z mało, odbieram
    to również jako psychiczny głód bliskości mężczyzny a nie tylko fizyczną
    "chcice" i wtedy włącza mi się autentyczny alarm ;-)

    No to się wywnętrzyłam ;-) Ale może teraz łatwiej będzie niektórym zrozumieć, ze
    to nie tylko hormony sterują nasza seksualnością. Gdyby była to wyłącznie sprawa
    hormonów, nie miałyby racji bytu takie zjawiska jak np. seksoholizm czy, jak to
    słusznie zauważyła Sagittka, seks w podeszłym wieku...

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 11.05.08, 21:31
    Nie, nie zawsze tak musi być. Nie, małe dziecko nie oznacza
    rezygnacji z seksu. To chyba oczywiste. To raczej indywidualna
    kwestia każdej kobiety, jej samopoczucia po porodzie i połogu, pomoc
    i zaangażowanie ze strony męża itd. Z własnego doświadczenia moge
    powiedziec tyle, ze po urodzeniu dziecka miałam tak ogromną ochote
    na sex, ze az sie zastanawialam czy to normalne. Juz w trakcie
    połogu przytulalismy sie, całowaliśmy... Ja po całym dniu (i czesto
    nieprzespanej nocy) z dzieckiem, bycia matką chciałam (nie
    codziennie - wiadomo) poczuć sie tez kobietą, którą pragnie
    mężczyzna. Dużo zalezy od męża, który pokazuje, ze nadal Cie
    pragnie, który widzi w Tobie obiekt poządania, a nie tylko matkę
    swojego dziecka, ktory nie dotknie Twoich piersi, bo cieknie z nich
    mleko.
  • 11.05.08, 22:44
    Moja znajoma przed ciaza martwilo, ze przerasta swoja ochota potencjal meza. W czasie pologu stwierdzila, ze stracila ochote na seks. Tak sie przejela spadkiem libido, ze "narzucila sobie" dazenie do zblizen mimo srednich doznan. No i z czasem erotyka znowu zagoscila w jej zyciu. Musiala ja jednak w sobie sporym wysilkiem rozbudzac.
    Oczywiscie moze byc tak, ze sie myli a jej cialo i tak powrociloby do przedporodowej ochoty. Tym niemniej nie ma tez powodu by nie stwierdzc, ze zawdziecza to wlasnym staraniom ;).
    --
    ON: 69? ONA: hm.... 96!
  • 12.05.08, 00:36
    w zadnym wypadku nie musi! ja po porodzie mialam taka ochotę, ze 4
    dni po powrocie do domu namowilam meza, (tez chcial, ale naczytal
    sie ksiązek, że połóg, szacunek do zony i takie tam). Wprawdzie za
    pierwszym razem bylo cięzko, bo mialam nacinane krocze i mnie tak
    wąsko scerowali, ze musial bardzo ostroznie wchodzic, ale potem juz
    poszlo.
    Zresztą w ciązy tez nie stronilismy, do 7 miesiąca, bo poźniej
    lekarz powiedzial, ze lepiej nie ryzykowac, wiec nie ryzykowalismy.
  • 12.05.08, 10:10
    Wszystko zależy od twojego stanu zdrowia w połogu i po nim, stanu
    zdrowia dziecka, wsparcia ze strony męża i miejsca, jaki seks
    zajmował w waszym życiu do tej pory. Mnie też szybko przyszła ochota
    na seks, mimo cięzkiego porodu, połogu, depresji poporodowej i
    innych takich atrakcji związanych z macierzyństwem. Widocznie ten
    typ tak ma. Ale jeśli tobie nie przyjdzie ta ochota w pierwszych
    miesiącach po porodzie, to nie popadaj w kompleksy, żeś nie gorąca
    kocica, jedno matka karmiąca. Ale też nie odsuwaj tej kwestii zbyt
    długo od siebie i zastanów się nad nią. Jak znajoma Gomorego.

    P.S. Pewnie na niektóych forach okrzyknięto by mnie egoistą, ale
    cierpienia związane z rozpłodem (między innymi one, ale nie tylko)
    zniechęciły mnie do powtórki z rozrywki, czyli do następnych dzieci.
    Ale na pewno nie zniechęciły mnie do seksu. Różnie to różne baby
    majom.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 12.05.08, 16:14
    Gdy bedziesz spac po 3h na dobe albo w lepszym przypadku po 4x2h to
    zapewniam Ci,ze nie w glowie Ci bedzie sex. Sila rzaczy pierwsze
    miesiace (a czasem wlasnie te pozniejsze miesiace) sa bardzo trudnym
    egzaminem dla zwiazku. Super jest,gdy ma sie kogos do opieki,do
    podrzucenia malucha na noc,albo na kilka godzin w dzien. Co,gdy jest
    sie samemu i do tego nie ma kasy na opiekunke??? Do tego dochodza
    problemy z gojeniem u kobiety. Mnostwo jest przeszkod na drodze do
    udanego pozycia.
    Mezczyzna czuje sie odrzucony,kobieta wyczerpana i dlatego tak
    czesto sa problemy.
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 12.05.08, 17:34
    Znaczy jednak jestem normalna :)
    Zawsze seks byl dla mnie wazny i zawsze szukalam partnera o podobnym
    libido-moj maz jest strzalem w 10 i pasujemy do siebie super. Pomimo
    bycia razem 6 lat (5 lat po slubie) nadal na siebie dzialamy i sekes
    jest czesto-zakaldam,ze po porodzie tez bedzie sie nam chcialo i
    raczej zadna sila nie zmusi nas do odczekania tych 6 tygodni
    (chyba,ze faktycznie samopoczucie bedzie kiepskie),ale zwykle pomimo
    zmeczenia ochota na seks nie przemija-zreszta bol glowy czy inne
    drobne dolegliwosci nie powoduja posuchy w lozku.
    Dlatego ciesze sie,ze odezwaly sie kobiety,ktore pomimo bycia mama
    nadal sa zonami i kochankami dla swoich mezow.
  • 12.05.08, 18:19
    odczekałabym te 6 tygodni z podjęciem tradycyjnego współżycia - rany po porodzie
    potrzebują tych 6 tyg a czasem nawet dł żeby się zagoić, ale zaraz po 1 wizycie
    u gin, który stwierdzi że wszystko ok można zabrać się do działania:)
  • 12.05.08, 23:04
    Po pierwszym porodzie,po nacieciu goilam sie ...3 miesiace. Nie
    chcialam nawet myslec o bolu,ktory moglby mi sprawic stosunek. Po
    drugim porodzie nie czekalismy 6tyg. Po trzech juz nie wytrzymalam.
    Nic zlego sie nie stalo,na szczescie... ,-)))
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 12.05.08, 18:14
    u na sex po porodzie bez porównania lepszy!...tylko wiadomo czasem padamy z nóg i kochamy się rzadziej...ale jest cudownie!!!o niebo lepiej niż przed!!! :D
  • 12.05.08, 18:46
    Co ma urodzenie dziecka do sexu? Żona w ciąży jest wspaniała-
    kwitnąca. Po porodzie jest problem przez ok 30 do 60 dni - wszystko
    się musi zagoić. Po tym okresie kobieta dochodzi do swojej formy
    fizycznej. Oczywiście jest problem jeśli jej nie pomożemy-mały
    ciągnie cyca co 2 godziny-ona jest zmęczona, brak snu a to = brak
    ochoty na sex. Wystarczy pomóc żonie-jak mały dokazuje w nocy to
    ojciec musi wstać i zająć się dzieckiem etc. I ugotować obiad i z
    małym na spaser a w tym czasie żona śpi i odpoczywa-regeneruje siły
    i wówczas znajdzie się ochota i siły na sex.
    Dziecko to nie jej obowiązek i szczęście - to Wasz obowiązek i Wasze
    wspólne szczęście.
  • 12.05.08, 23:07
    Lo matko...gdzies Ty sie taki uchowal? ,-)))) "w nocy wstac i zajac
    sie dzieckiem(...)ugotowac obiad" ...ach,tylko pozazdroscic.
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 13.05.08, 12:09
    poród był bardzo ciężki, błędem było, że mąż w nim uczestniczył.
    Minęło już 5 miesięcy i nic, ani razu. Nawet najmniejszej próby. Bo
    karmię, bo nie chce kolejnego dziecka. Nie rozumiem tego. Czuję się
    tak, jakby to mąż rodził. Im dalej w las tym wiem, że będzie gorzej.
    Bo to przecież ja przeżyłam masakrę (uwierzcie naprawdę masakrę), i
    to ja jestem inna. Oczekiwałam na wsparcie i pomoc jeśli chodzi o
    powrót do współżycia, a tu totalna katastrofa. A to On potrzebuje
    pomocy. Tylko kto pomoże mi? Szlag by to trafił. Dziecko cudowne, a
    konflikt w małżeństwie tylko się pogłębia. Spore koszty bycia
    rodzicem.
  • 13.05.08, 17:58
    Wiem,ze czesto mezczyzna podswiadomie odrzuca kobiete/zone,ktora
    urodzila mu dziecko poniewaz wlasnie traktuje ja jak MATKE a nie
    kochanke.Czuje sie spelniony,bo zaplodnil,dziecie narodzone wiec
    czas na kolejna samice do zaplodnienia.To przejaskrawione ale
    poniekad jest to pozostalosc po naszych praprzodkach.
    Moj maz nie mogl-nie chcial dotykac moich piersi gdy bylo w nich
    mleko. Byly dla niego aseksualne.
    Faceci to jednak SLABA PLEC ,-))))
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 13.05.08, 21:27
    gacusia1 napisała:

    > Wiem,ze czesto mezczyzna podswiadomie odrzuca kobiete/zone,ktora
    > urodzila mu dziecko poniewaz wlasnie traktuje ja jak MATKE a nie
    > kochanke.Czuje sie spelniony,bo zaplodnil,dziecie narodzone wiec
    > czas na kolejna samice do zaplodnienia.To przejaskrawione ale
    > poniekad jest to pozostalosc po naszych praprzodkach.


    Tu masz moja pełną zgodę. Rzeczywiście często się zdarza, ze po porodzie facet
    podświadomie odbiera swoja zonę jako samicę już "wyeksploatowana biologicznie" i
    przestaje go ona interesować jako obiekt pożądania. Jest to zupełnie niezależne
    od woli czy jakiejkolwiek świadomej kalkulacji mężczyzny i nie ma nawet
    znaczenia czy był obecny przy porodzie czy nie. A co najgorsze, nie ma żadnych
    symptomów poprzedzających - tzn. ani facet ani jego kobieta nie są w stanie tego
    przewidzieć dopóki nie zostaną rodzicami.

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 14.05.08, 07:56
    częściej jednak to kobieta nie ma czasu ani chęci na seks. Tyle
    naczytałam się o mężczyznach, którzy przebierali nogami w
    oczekiwaniu końca 6 tygodni połogu, że po prostu kilkumiesięczna
    abstynencja nie mieści mi się w głowie. Wychodzi na to, że są
    małżeństwa, które dotyka ten problem, jedynie Paniom to nie
    przeszkadza, a wręcz jest im to na rękę. I problemu nie widzą. Dla
    mnie problem istnieje, bo nie wiem jak długo będzie jeszcze taki
    stan rzeczy trwał. Poza tym zamykam się w sobie coraz bardziej. Po
    takiej przerwie "pierwszy raz" będzie gorszy jak przed laty. 100
    razy więcej obaw i niewypowiedzianych kwestii.
  • 14.05.08, 22:56
    dziudziulek napisała:

    > częściej jednak to kobieta nie ma czasu ani chęci na seks. Tyle
    > naczytałam się o mężczyznach, którzy przebierali nogami w
    > oczekiwaniu końca 6 tygodni połogu, że po prostu kilkumiesięczna
    > abstynencja nie mieści mi się w głowie. Wychodzi na to, że są
    > małżeństwa, które dotyka ten problem, jedynie Paniom to nie
    > przeszkadza, a wręcz jest im to na rękę. I problemu nie widzą. Dla
    > mnie problem istnieje, bo nie wiem jak długo będzie jeszcze taki
    > stan rzeczy trwał. Poza tym zamykam się w sobie coraz bardziej. Po
    > takiej przerwie "pierwszy raz" będzie gorszy jak przed laty. 100
    > razy więcej obaw i niewypowiedzianych kwestii.


    A może powinnaś po prostu pogadać z mężem ????
  • 15.05.08, 14:27
    Rozmawiamy. Dla Niego też nie jest ta sytacja normalna, ale uważa,
    że czas zrobi w tym względzie swoje.
  • 15.05.08, 15:12
    > Rozmawiamy. Dla Niego też nie jest ta sytacja normalna, ale uważa,
    > że czas zrobi w tym względzie swoje.

    Akurat w tej sferze czas działa na niekorzyść.
    Można się odzwyczaić od seksu z partnerem, można przyjąć nawyk
    samozaspokajania, można szukać tego poza związkiem.

    Samo się nie naprawi. Marne szanse, że jakiś piorun strzeli i nagle
    zapłoniecie do siebie na nowo ogniem namiętności. Nie piszesz o
    szczegółach i powodach waszego kryzysu, ale naprawa wymaga
    działania, pracy, aktywności, a nie przeczekania problemu. Im
    dłuższa przerwa, tym trudniej wrócić.
  • 16.05.08, 13:41
    jestem dla Niego aseksualna, bo karmię piersią. I nie wyobraża
    sobie, że mógłby mnie "dotknąć". Czy jest to faktycznie jedyny powód
    okaże się gdy zakończę karmienie. Czasami robi mi się cholernie
    przykro. Nie jestem optymistycznie nastawiona, zdaję sobie sprawę,
    że im dłużej to trwa tym będzie trudniej. Jeśli mąż potrzebuje czasu
    to przecież na siłę nie zaciągnę Go do łóżka, musi sam chcieć. Do
    tematu wracamy średnio raz na tydzień, gdy już żal i niezrozumienie
    wylewa mi się uszami. Marzę o dniu, w którym nic nie mówiąc po
    prostu weźmie się do rzeczy i zakończy się ta paranoja.
  • 16.05.08, 17:07
    To może być syndrom madonna-ladacznica, poczytaj sobie o tym w
    internecie, w skrócie chodzi o to, że skoro zostałas matką jego
    dziecka, to już nie nadajesz się do tak brudnych czynności, jak
    seks.

    Moze być równiez tak, że zmienił się twój wizerunek, czyli np.
    chodzisz ciągle w pozalewanej mlekiem koszulinie z tetrową pieluchą
    na ramieniu poplamioną ulanym przez dziecko mlekiem, a to nie
    wzbudza pożądania u większości mężczyzn. Oczywiście przejaskrawiłam
    ten opis, po to bys się nad tym zastanowiła. Spróbuj oddzielić rolę
    matki karmiącej od kochanki (to faktycznie nie jest łatwe, gdy masz
    małe niemowlę i karmisz na żadanie, ale możliwe), czyli gdy dziecko
    zasnie na dłużej, robisz się na bóstwo, wkładasz normalną bieliznę
    (oczywiście bez wkładek laktacyjnych :)) i uwodzisz męża
    przypominając mu, jak kiedyś było wam dobrze w łóżku. To może być
    sposób na przełamanie jego oporu, ale przyznaję, że stwierdzenie, że
    jesteś dla niego aseksualna oznacza, że on zdaje soebie z tego
    sprawę i dziwne, ze sam nie stara się tego zmienic.
  • 22.05.08, 15:05
    sagittka napisała:

    > wkładasz normalną bieliznę (oczywiście bez wkładek laktacyjnych :))

    To nie jest uniwersalna recepta. Mnie np. strasznie kręcą piersi w staniku do karmienia z opuszczonymi klapkami.
    Wkładki przebijające przez materię stanika też.
    Ale przyjmuję że mogę być w mniejszości. :P
  • 16.05.08, 19:23
    dziudziulek napisała:

    > jestem dla Niego aseksualna, bo karmię piersią. I nie wyobraża
    > sobie, że mógłby mnie "dotknąć".

    A dla mnie piersi pełne mleka sa bardzo erotyczne ...
  • 17.05.08, 13:19
    prosty_facet napisał:

    > dziudziulek napisała:
    >
    > > jestem dla Niego aseksualna, bo karmię piersią. I nie wyobraża
    > > sobie, że mógłby mnie "dotknąć".
    >
    > A dla mnie piersi pełne mleka sa bardzo erotyczne ...

    To tak jak dla mojego m. ...
    Było ciekawe urozmaicenie w łóżku, strasznie podniecające

  • 17.05.08, 16:29
    nie mam pretensji do męża, aż tak bardzo mi się nie chce. Jest taki
    malutki żal. Rozmawiamy na ten temat więc przynajmniej wiem co się
    dzieje i pomału pomału docieramy do sedna problemu. Mąż był przy
    porodzie. A poród miał fatalny przebieg. Dla zobrazowania powiem, że
    po porodzie byłam zszywana przez godzinę. Mąż cały czas był ze mną.
    Przeżył to bardziej niż ja, bo ja na szczęście dosłownie w ostatniej
    minucie zobaczyłam, że wszystko mogłam widzieć w lampie sufitowej. A
    tak, nie zdawałam sobie sprawy w jakim tragicznym jestem stanie.
  • 17.05.08, 16:34
    myślę, że podświadomie boi się, że sprawi mi ból. Poród w nim
    jeszcze "siedzi". Ja już tematu porodu nie wałkuję. Przez ok. 3 m-ce
    był poruszany kilka razy dziennie. Wystarczy.
  • 22.01.09, 10:55
    > Moj maz nie mogl-nie chcial dotykac moich piersi gdy bylo w nich
    > mleko. Byly dla niego aseksualne.

    U nas jest podobnie, tylko odwrotnie. To dla mnie piersi są
    aseksualne, tak samo jak karmienie. A właściwie nie całe piersi,
    tylko najbardziej interesująca i wrażliwa ich część - czyli
    końcóweczki :-) Branie w dłoń jest ok, ale dotykanie, głaskanie,
    całowanie wchodzi w grę tylko z ominięciem newralgiczej strefy.
    Pieszczoty tej strefy, które do tej pory mnie podniecały i
    nakręcały, teraz drażnią i studzą zapały. Nie wiem, kto bardziej nad
    tym ubolewa - mąż czy ja... Dla niego sexy sa zarówno moje piersi,
    jak i pokarm, który w nich jest.

    Na szczęscie dalszej analogii nie ma - mimo bycia matką, nie
    przestałam być kobietą - i dla niego, i dla siebie.
  • 13.05.08, 20:44
    nas-daq napisała:

    > Dopiero po dwóch latach odżyłam, ale na to złożyło
    > się wiele czynników. Teraz to ja mam większe potrzeby, niestety.

    Dlaczego niestety ????
  • 22.05.08, 15:07
    To chyba każdy zauważył że obecność dzieci nie mówiąc o płaczu i ich
    ciekawości całkowicie blokuje nastrój seksualny dlatego we wszelkich
    poradach na ten temat radzą żeby zwiazek sie nie rozpadł dzieci
    należy co jakiś czas oddać babci lub opiekunce i planować wieczory
    tylko we dwoje, bo bez planowania większych szans na ochotę i okazję
    na seks nie bedzie.
    Inna sprawa że kobiety tracą po prostu chęć i zainteresowanie seksem
    na długo. Tak było w moim związku i wiem że to nie żaden wyjątek
    Przed dzieckiem moja pierwsza żona była wulkanem seksu, szaleliśmy
    rano wieczorem w ekscytujących miejscach gdzie ktoś mógł nas nakryć,
    wyjeżdżaliśmy na łono natury i tam od rana do wieczora tylko jedno,
    miała cały czas cheć zwężone oczy jak o tym wspomniałem i mokro w
    majtkach. A po urodzeniu dziecka dosłownie żadnych potrzeb. Podobnie
    z bliskością czułością przytulaniem. To znaczy tu miała inny obiekt
    czułości dziecko. Był ciężki poród , potem choroby dziecka i jej ,
    migreny, ale minął rok, drugi, trzeci czwarty i okazało że ja po
    prostu nie pasuje do jej wizji świata w której jedynie dzieci i czas
    dla nich są ważne, a ona do mojej w której seks jest ważny.
    Kobiety po dziecku zmieniają się w temacie seksu strasznie.
    Przegadałem to nieraz ze znajomymi facetami będącymi w takiej samej
    sytuacji który najczęściej radzili sobie łażeniem na dziwki albo
    angażując w romanse bo w końcu kobiet którym brakuje czułości
    bliskości i seksu też nie brakuje.
  • 22.05.08, 20:12
    zigler napisał:

    > należy co jakiś czas oddać babci lub opiekunce i planować wieczory
    > tylko we dwoje, bo bez planowania większych szans na ochotę i okazję
    > na seks nie bedzie.

    Nie będzie???
    To dziecko nigdy nie idzie spać???
    A wieczorem, kiedy zaśnie, to nie da rady? Nie da się wykroić nawet pól godzinki
    na seksik? No już nie gadajcie ;-/
    (wydaje mi się ze nawet przy małym dziecku okazji jest mnóstwo - oby tylko
    obustronna ochota była... Przecież chyba nie zawsze muszą to być wielogodzinne,
    wyrafinowane maratony z szampanem i przy świecach...

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 22.05.08, 22:05
    glamourous napisała:

    > Przecież chyba nie zawsze muszą to być wielogodzinne,
    > wyrafinowane maratony z szampanem i przy świecach...

    Jasne, wystarczy skryty cichorżnięt jakiś na boczku z żoną wygłuszoną za pomocą poduszki. :)
  • 22.05.08, 22:49
    mpingo napisał:

    > Jasne, wystarczy skryty cichorżnięt jakiś na boczku z żoną wygłuszoną za pomocą
    > poduszki. :)

    Wy chyba żartujecie. Jaki cichorżnięt? Dzieci śpią o wiele mocniej niż dorośli i
    nie są aż tak bardzo wrażliwe na hałasy dobiegające z rodzicielskiego łózka czy
    z sąsiedniego pomieszczenia. A jeśli nawet pociecha śpi w tym samym
    pomieszczeniu w którym bzykają się rodzice (sytuacja ekstremalna, bo rzadko
    która młoda rodzina w dzisiejszych czasach gnieździ się w jednopomieszczeniowym
    mieszkaniu) to nie obudza jej tak łatwo nawet głośne jęki rodziców. No chyba ze
    ktoś przyzwyczaił swoje dziecko do spania w jednym łóżku z rodzicami, wtedy to
    faktycznie ciężko chyba uprawiać szalony seks...;-) W normalnej sytuacji
    natomiast problemu nie widzę, ludzie sami sobie wymyślają preteksty żeby unikać
    seksu :-/

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 23.05.08, 11:15
    Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile niektóre kobiety potrafią wyemitować decybeli. Nie panują nad tym oczywiście, więc bez poduszki - ani rusz!
    Może i dzieci śpią kamiennym snem ale to by i kamień ruszyło.
    Jak mamusia grzeczna, cicha to i owszem. :D
  • 23.05.08, 12:00
    mpingo napisał:

    > Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile niektóre kobiety potrafią
    wyemitować decybel
    > i. Nie panują nad tym oczywiście, więc bez poduszki - ani rusz!
    > Może i dzieci śpią kamiennym snem ale to by i kamień ruszyło.
    > Jak mamusia grzeczna, cicha to i owszem. :D


    Mpingo. Dzieci w nocy spia naprawde glebokim snem i chocby im na
    trabce obok grac to nie obudza sie tak latwo. Pod warunkiem
    oczywiscie, ze rodzice nie wytworzyli uprzednio w domu jakiejs
    chorej psychozy ze jak dziecko spi to trzeba chodzic na palcach i
    nie przyzwyczaili go do idealnej ciszy. Zauwaz, ze plod w brzuchu
    matki przyzwyczajony jest do snu w kazdych warunkach, rowniez w tych
    bardzo glosnych. Zadna kobieta w ciazy nie zastanawia sie przeciez
    czy jej dziecko akurat nie spi, nie chodzi przeciez na
    palcach "uwaga, prosze o cisze, bo moje dziecko mi spi w brzuchu" ;-
    ))) Taka psychoze ciszy "bo dziecko spi" rodzice tworza dopiero
    POTEM, po porodzie, chociaz dziecku idealna cisza do snu wcale nie
    jest potrzebna.

    A z tymi decybelami to juz nie przesadzaj ;-) Twoim zdaniem kobieta
    w lozku albo jest grzeczniutka i cicha jak mniszka, albo wrzeszczy
    jak banshee pod irlandzka tawerna ;-) Tak jakby nie mozna bylo tego
    odrobine wyposrodkowac...;-) Jesli jednak kobieta jest az tak
    wrzaskliwa ze slychac ja w promieniu 5 kilometrow, to ogolnie
    wspolczuje, bo to chyba musi bardzo ograniczac seksualne mozliwosci
    pary. Nie mowie juz o dzieciach, ale odpada wtedy w ogole seks w
    jakichkolwiek warunkach poza wlasnym domem ;-) Hmmm, to musi byc
    chyba frustrujace nie moc kochac sie w hotelu, w namiocie, na plazy
    czy nocujac np. u znajomych czy tesciow. O innych nietypowych
    miejscach juz nie wspomne ;-) Owszem, fajnie jest jak kobieta sobie
    troche pokrzyczy w ekstazie, ale wydaje mi sie, ze umiejetnosc
    zrobienia tego w miare dyskretnie jest jednak dosyc cenna i daje
    wiecej mozliwosci urozmaicania sobie seksualnego pozycia ;-) To tak
    btw.

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • 23.05.08, 22:29
    glamourous napisała:

    > Mpingo. Dzieci w nocy spia naprawde glebokim snem (...)
    > Zauwaz, ze plod w brzuchu
    > matki przyzwyczajony jest do snu w kazdych warunkach, rowniez w tych
    > bardzo glosnych.

    Ja zauważam również, że on sobie przebywa zanurzony w płynie, w którym dźwięk rozchodzi się z inną prędkością niż w powietrzu i są jeszcze jakieś dodatkowe "materiały" o właściwościach tłumiących, co w sumie daje zarówno stłumienie jak i ograniczenie pasma częstotliwości. Podejrzewam, że z tradycyjnego techno słuchanego przez mamy ciężarne brzmiącego "BUM CINK, BUM CINK", dzieciątko w brzuchu słyszy tylko pozbawione energii "bum" (pisane małymi (bardzo) literami). :D

    > A z tymi decybelami to juz nie przesadzaj ;-) Twoim zdaniem kobieta
    > w lozku albo jest grzeczniutka i cicha jak mniszka, albo wrzeszczy
    > jak banshee pod irlandzka tawerna ;-)

    Nie pod tawerną itd. ale jak opętaniec w piekle - tak.

    > (...) odpada wtedy w ogole seks w
    > jakichkolwiek warunkach poza wlasnym domem ;-) Hmmm, to musi byc
    > chyba frustrujace nie moc kochac sie w hotelu, w namiocie, na plazy

    Mam doświadczenia z hotelu. Trzeba było w hotelu, bo recepcjonista bardziej wyrozumiały a gości zajmujących wszystkie 5 pięter już więcej w życiu się nie spotka, więc co tam... :P

    > umiejetnosc
    > zrobienia tego w miare dyskretnie jest jednak dosyc cenna

    Mój kolega z liceum prowadził sobie na końcu zeszytu od fizyki taki harmonogram, cyt. z pamięci:

    8.00-13.00 Szkoła
    13.30-13.45 Obiad
    14.45-15.00 Komputer
    15.00-17.00 Lekcje
    17.30-20.00 Dziewczyna

    Nie wiem czy była dokładna rozpiska na immisję, frykcję i ejakulację, bo tylko mignął mi przed oczami ten dokument ale podejrzewam że ejakulował gdzieś w okolicach 19.42!
  • 22.05.08, 18:17
    Po urodzeniu dziecka faktycznie wiele małżeństw przeżywa kryzys w
    tych sprawach. Libido wielu kobiet leci w dół, ale nie trwa to
    przecież do końca życia. To naturalne. Urodzenie dziecka to poważna
    sprawa dla naszego organizmu, musimy mieć czas na dojście do siebie.
    Poza tym nie wszystkie dzieci są takie same, jedne są bardziej inne
    mniej wymagające. Nie można dokładnie przewidzieć co spotka ciebie.
    Ja po porodzie ciągle myślałam o seksie, nie wytrzymałam 6 tygodni
    połogu (myślę że to przez karmienie piersią, które w mnie działało
    stymulująco). Myślę, że jeśli para się kocha a dziecko było owocem
    miłości to nie ma się o co martwić. Jeśli nawet początki będą trudne
    to z czasem wszystko się ułoży. Problemy maja głównie te pary u
    których dziecko było celem życia jednej ze stron, a partner tylko
    potrzebnym do tego dodatkiem. Wtedy faktycznie po urodzeniu dziecka
    okazuje się że seks przestał być nam potrzebny.
  • 22.05.08, 20:24
    Ja mam wiele wątpliwości co do narodzin jeszcze nie poczętego dziecka, pierwsze
    to jeszcze nie czuje instynktu, choć wiek -28 już niepokoi. A ta sprawa również,
    boje się o nasze pożycie, a to co przeczytałam pogłębiło moje obawy jeszcze
    bardziej. Już wiem na pewno męża przy porodzie nie będzie!!!
  • 23.05.08, 15:59
    becik_s napisała:

    > Już wiem na pewno męża przy porodzie nie będzie!!!

    To jedno z najgłupszych stwierdzen jakie przeczytałem .... A co ma
    poród do seksu ??? Ja byłem przy porodzie, widziałem wszystko ze
    szczegółami łacznie z nacinaniem krocza, sam przecinałem pępowinę.
    Na moje libido nie miało to żadnego wpływu. To jest tylko wymówka
    facetów, żeby się wykręcić od odpowiedzialności, za to co sami
    zmajstrowali. Potem będzie mówił, że nie wytrze dziecku tyłka bo się
    brzydzi, a później, że nie pomoże przy lekcjach bo idzie z kumplami
    na piwo. I pomyśleć, że kobiety same sobie takich dupków chowają ...
  • 23.05.08, 16:49
    prosty_facet napisał:


    > A co ma
    > poród do seksu ??? Ja byłem przy porodzie, widziałem wszystko ze
    > szczegółami łacznie z nacinaniem krocza, sam przecinałem pępowinę.
    > Na moje libido nie miało to żadnego wpływu.


    No jasne, TY byles, Ty widziales i zwyciezyles ;-) Fajnie, ze Tobie
    sie udalo, ale nie mozesz sie jednak wypowiadac za caly meski ród.
    Ja z kolei mam kontakt ze spora rzesza mlodych ojcow i wiem, ze nie
    zawsze ich zony maja pod tym wzgledem tyle szczescia co Twoja.

    Zrozum ze tego jak podswiadomosc faceta zareaguje na widok porodu w
    wykonaniu wlasnej zony naprawde nie da sie przewidziec, a ryzyko dla
    zwiazku jest spore. Dziewczyna ma racje ze o tym mysli juz teraz
    zamiast potem plakac nad rozlanym mlekiem i wyzalac sie tu na forum.

    I nie ma to nic wspolnego z meskim wykrecaniem sie od
    odpowiedzialnosci, wycieraniem dziecku tylka czy dupkostwem. To nie
    ma nic wspolnego z ogolna zyciowa postawa, z miloscia do zony czy
    rodziny. Czy z sama checia uczestnictwa w porodzie. Widzialam bardzo
    zaangazowanych w rodzine facetow, ktorzy dzielnie wspierali zone w
    czasie akcji, przecinali pepowine, a potem z perspektywy czasu
    stwierdzali ze porod to cudowna sprawa, ale... pozadanie do zony
    gdzies sie ulotnilo i seks z nia "to juz nie to samo". Tak po prostu
    czasami reaguje meska PODSWIADOMOSC. A na podswiadomosc, jak
    wiadomo, nie ma bata.

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • 24.05.08, 20:57
    Hmmm...tak się zastanawiam, czy czasem ci mężczyźni tracący
    zainteresowanie żonami po wspólnie przebytym porodzie, nie stracili
    by go również po porodzie przebytym oddzielnie. I czy to nie ten typ
    faceta, który traci zainteresowanie seksem z małżonką już w ciązy.
    Czy to nie ci od Madonny i Ladacznicy.

    Przecież nasi przodkowie wszystko robili w kupie, rodzili też.
    Całkowita izolacja mężczyzny od rodzącej kobiety to świeżutka
    historia. Nie sądzę, by dla faceta sprzed paru tysięcy lat czymś
    szczególnie wstrząsającym był widok jego rodzącej żony, albo
    przynajmniej odgłosy porodu dobiegające z zarośli czy szałasu.
    Pewnie nie raz, z braku doświadczonej niewiasty pod ręką, musiał sam
    odbierać porody żony, siostry czy matki. Poród był elementem życia w
    grupie złożonej z ludzi ściśle zależnych od siebie i spędzających
    całe życie w warunkach prawie całkowitego braku intymności.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 24.05.08, 21:12
    Też się nad tym zastanawiam. Czy faktycznie chodzi wspólny poród czy poród sam w
    sobie. Samiec spełnił swój prokreacyjny obowiązek po co ma marnować energię na
    seks z żoną szczególnie że dookoła tyle niezdobytych kobiet... Myślę, że czasami
    działa to tez w drugą stronę.
  • 24.05.08, 21:14
    tak andzia tylko to praprzeszłość, wszytsko się zmienia a przede wszytskim
    relacje miedzy kobieta a męzczyzna, postrzeganie kobiety w oczach mężczyzny i
    oczywiście odwrotnie, ja nie uogólniam.
    Proszę nie porównuj dzisiejszym mężczyzn (kobiet) do naszych przodków, bo to
    zadne porównanie.

    A strata zainteresowania do kobiety, nie musi wynikac, ze jest on przy porodzie
    ale to może stać sie powodem, więc jak juz wczesniej napisałam ja podkreślam ja
    nie chcę sie rozczarować.
  • 25.05.08, 00:49
    > Proszę nie porównuj dzisiejszym mężczyzn (kobiet) do naszych
    przodków, bo to
    > zadne porównanie.

    Proszę, nie opowiadaj dziwnych rzeczy. Słyszałaś o psychologii
    ewolucyjnej?


    > A strata zainteresowania do kobiety, nie musi wynikac, ze jest on
    przy porodzie
    > ale to może stać sie powodem, więc jak juz wczesniej napisałam ja
    podkreślam ja
    > nie chcę sie rozczarować.

    Słusznie, trzymaj rękę na pulsie swojego związku.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 23.05.08, 10:54
    Uwielbiam wszystkie te uogólnienia na temat seks po dziecku, przy karmieniu i w
    każdej sytuacji.
    Kiedy wreszcie niektórzy dadzą sie przekonać, że każdy reaguje inaczej i nie da
    sie kazać człowiekowi czuć tak, jak akurat większość???
    Ja po dziecku ochotę na seks mam znacznie większą niż przed. Problem jaki miałam
    po porodzie polegał na tym, że ogromna ochota an seks nijak sie miała do ochoty
    na seks z moim wtedy mężem....
    Na szczęście męża można zmienić ;-) i jak sie che to małe dziecko wcale niczemu
    nie przeszkadza

    --
    Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
  • 23.05.08, 16:01
    lilyrush napisała:

    > Uwielbiam wszystkie te uogólnienia na temat seks po dziecku, przy
    karmieniu i w
    > każdej sytuacji.
    > Kiedy wreszcie niektórzy dadzą sie przekonać, że każdy reaguje
    inaczej i nie da
    > sie kazać człowiekowi czuć tak, jak akurat większość???
    > Ja po dziecku ochotę na seks mam znacznie większą niż przed.
    Problem jaki miała
    > m
    > po porodzie polegał na tym, że ogromna ochota an seks nijak sie
    miała do ochoty
    > na seks z moim wtedy mężem....
    > Na szczęście męża można zmienić ;-) i jak sie che to małe dziecko
    wcale niczemu
    > nie przeszkadza
    >

    Podoba mi się ten post :-) Brawo, lubię zdecydowane kobiety :-)
  • 23.05.08, 16:47
    Samobójca!
  • 23.05.08, 18:53
    <To jedno z najgłupszych stwierdzen jakie przeczytałem .... A co ma
    poród do seksu ???

    a to wszytstko o czym mowi ten post i wypowiedzi w nim, chyba, że ich nie czytasz ?
    Mój mąż chce byc przy porodzie, to moj wybór, dmucham na zimne i to moja
    decyzja, której będę sie trzymać, Tobie jak najbardziej może sie to wydawać
    głupie - masz takie prawo!
  • 23.05.08, 20:17
    taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.................
    najwięcej zawsze mają do powiedzenia osoby które NIE znalazły się w
    takiej sytuacji tzn nie mają dziecka!!!!!!! ale zakładają że będzie
    tak jak one mówią! tak - wierz w to....;) obyś się nie rozczarowała!
  • 23.05.08, 20:38
    marcelina ja własnie nie chcę się rozczarowac... to ze nie mam dziecka, nie mogę
    mieć swojego zdania?
    Mam je co nie oznacza, ze moje poglądy kiedy już w ciąże zajdę się zmienia,
    przypominaja mi się zdania pewnego polityka..., że tylko krowy zdania nie
    zmieniaja, ale póki co tak to widzę.
  • 23.05.08, 20:44
    A skąd w ogóle taka pewność ze nie mam dziecka? Przecież to FORUM i nie
    spowiadam się tu nikomu z mojego życia. Nikt mnie tu tez nie legitymuje...
    Na ogol mam tak, ze skoro o czymś mowie, to wiem o czym mowie.

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 24.05.08, 11:41
    glamourous napisała:

    > A skąd w ogóle taka pewność ze nie mam dziecka? Przecież to FORUM
    i nie
    > spowiadam się tu nikomu z mojego życia. Nikt mnie tu tez nie
    legitymuje...
    > Na ogol mam tak, ze skoro o czymś mowie, to wiem o czym mowie.
    >
    ze sie wtrące...
    bo pisałas o tym wielokrotnie, ze nie masz dziecka
  • 24.05.08, 14:10
    Nigdy się tu na forum szczegółowo nie spowiadałam z mojej sytuacji rodzinnej.
    Kto wie, może pisałam w kontekście, ze nie mam dziecka z OBECNYM partnerem i w
    związku z tym JEGO reakcje są dla mnie wielką niewiadomą (bo sama swoje znam)? ;-)
    A może pochodzę z rodziny wielodzietnej i wyniańczyłam pięcioro rodzeństwa od
    noworodka? ;-)
    A może zawodowo zajmuję się małymi dziećmi?

    Znalazłoby się jeszcze co najmniej dziesięć innych wariantów skąd mogę czerpać
    moją wiedzę na ten temat...

    Wiec proszę, dajcie spokój.

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje" (Woody Allen)
  • 25.05.08, 09:04
    marcelina1115 napisała:

    > taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.................
    > najwięcej zawsze mają do powiedzenia osoby które NIE znalazły się
    w
    > takiej sytuacji tzn nie mają dziecka!!!!!!! ale zakładają że
    będzie
    > tak jak one mówią! tak - wierz w to....;) obyś się nie
    rozczarowała!

    Glam ma najwiecej do powiedzenia bo nie ma małego dzicka, któremu
    poswieca reszte czasu, który jej został poza seksem i moze pisac na
    forum
    Ja mam dziecko ponizej lat 2 i gdyby nie to, ze chwilowo od partnera
    dzieli mnie pół świata to tez bym nic nie napisała, bo bym cały
    wolny czas spedzala z nim w łozku.
    zazdroscisz?
    --
    Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
  • 25.05.08, 09:45
    Biedna Glamka. :) Tutejsze jędze nie wybaczą jej że jest szczęśliwa. :P
  • 25.05.08, 10:48

    lilyrush, Galm nie ma Tobie czego zazdrościć skoro Twój partner daleko i jeszcze
    dalej stąd... i Ty biedna sama w łóżku...
    Ale złosliwa potrafisz być!
  • 27.05.08, 10:44
    melania_s napisała:


    > Ale złosliwa potrafisz być!

    A Ty tego nie wiedziałaś? Ja tam mam od urodzienia ;-)
    Skoro ktoś nie ma argumentów w dyskusji i przywołuje teksty "a co Ty tam wiesz"
    to się reaguje tym samym.
    A akurat to, że ja w tej chwili pisze, bo mój facet na drugim końcu świata to
    sama prawda. Jak jesteśmy razem i jeszcze jest normalne życie i dziecko to nie
    mam czasu
    --
    Grawitacja nie jest dostatecznym argumentem przeciwko marzeniom
  • 27.05.08, 19:01
    Pisząc z anonimowego nicka wyżalę się wam o moim problemie z seksem.
    Mam kochanego rocznego synka i problem z seksem. I wcale nie chodzi
    o to że nie mam ochoty na seks po urodzeniu dziecka, albo mój mąż ma
    z ochotą problem. Mam właśnie wielką ochotę na seks tyle że akurat
    zupełnie nie z moim mężem. Jest zaradny i pomocny, zajmuje się dużo
    małym jest dobrym ojcem. Ale jednocześnie włąśnie dlatego przestał
    zupełnie mnie pociągać. Pociągają mnie niespodziewanie zupełnie inni
    faceci, ich zapach i przypadkowy dotyk budzą emocje, dreszcz i mam
    wtedy wielką ochotę. Jak wracam do domu i widzę męża zajmującego się
    dzieckiem napięcie natychmiast mija i zamienia się w rozdrażnienie.
    Przy dziecku zupełnie ucieka i siada natychmiast mi cały seksualny
    nastrój. Kiedy jestem sama fantazjuje tym że obcy facet bierze mnie
    brutalnie i gwałtownie, zwierzęco wręcz z przemocą. Mój mąż bardzo
    delikatny opiekuńczy wrażliwy jest zaprzeczeniem tych cech. Zmuszam
    się do seksu z mim choć mnie nie pociąga, ale czuję się potem
    okropnie. Wstydzę się tego bo kiedyś miałam takie fantazje bardzo
    rzadko a teraz nie wiem cos sie dzieje w mojej głowie. Z jednej
    strony mój mąż mnie drażni jak próbuje mnie namówić na seks, z
    drugiej strony żal mi go i nie wiem co z nami bedzie.
  • 25.06.08, 14:07
    marcelina_0 napisała:
    > wtedy wielką ochotę. Jak wracam do domu i widzę męża zajmującego się
    > dzieckiem napięcie natychmiast mija i zamienia się w rozdrażnienie.

    Znam też jedną taką mężatkę która przy okazji rozmów o seksie i masturbacji na sieci opowiedziała o bardzo podobnych problemach. Chęci na seks do męża nie czuje wcale, ale mimo że inni mężczyźni pociągają ją bardzo, świadomie rezygnuje bo jest dobrym ojcem i dobrym człowiekiem.
    Tylko czy to nie jest w końcu świadome cierpiętnictwo i unieszczęśliwianie się dla dziecka dla obydwojga?
  • 25.06.08, 14:51
    urquhart napisał:

    > marcelina_0 napisała:
    > > wtedy wielką ochotę. Jak wracam do domu i widzę męża zajmującego
    się
    > > dzieckiem napięcie natychmiast mija i zamienia się w
    rozdrażnienie.
    >
    > Znam też jedną taką mężatkę która przy okazji rozmów o seksie i
    masturbacji na
    > sieci opowiedziała o bardzo podobnych problemach

    No to ja jestem zupelnie niestandardowa, bo mnie widok ATRAKCYJNEGO
    faceta zajmujacego sie dzieckiem wrecz podnieca. Zawsze patrze na
    takich fajnych tatuskow lakomym okiem. Dlatego ja akurat zupelnie
    nie rozumiem, co tym kobitom odwala...:-/

    --
    "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
    (Woody Allen)
  • 25.06.08, 16:13
    glamourous napisała:
    > Dlatego ja akurat zupelnie
    > nie rozumiem, co tym kobitom odwala...:-/

    One same też nie rozumieją. Ciekawe jak kiedyś twój świat zmieni ta burza
    hormonalna :) Oby nie w katastrofę.

    A w ogóle to dość ciekawie i o tym paradoksie jest opisane w polecanej już na
    tym forum książce Inteligencja Erotyczna. Im bardziej zaangażowany dom, kuchnię
    i rodzicielstwo facet tym bardziej traci szanse na namiętność u swojej kobiety.
    Może u innych za to zyskuje :)
  • 25.06.08, 14:17
    Przed ciaza libido bardzo duze, seks codzinnie, pare razy dziennie,
    w ciazy jeszcze wieksze, /maz czesto po prostu udawal ze spi bo mial
    dosc kilka razy dziennie/ od 7 miesiaca zagrozenie wczesniejszym
    porodem, wciaz ochota ogromna i seks mimo odradzania przez lekarza
    Dziecko urodizlo sie o czasie, z charakterkiem po mamusi, bardzo
    energiczne, pierwsze pol roku zero snu od 1 w nocy do 7 rano, poza
    tym kolki w ciagu dnia i tez nie spal wcale. Teoretycznie powinnam
    padac na twarz, zwlaszcza ze do pracy wrocilam po 5 miesiacach, a
    ochote na seks mialam i mam do tej pory /maly ma juz 4 lata/. Po 6
    tygodniach obowiazkowej /choc niepelnej w moim przypadku/
    abstynencji, po porodzie zalozona spiralka .. o ktora spytalam
    lekarza lezac na ktg przed porodem /usmiechnal sie ze juz o tym
    mysle/... Teraz seks 3 razy w tyg przecietnie, choc ja wolalabym
    czesciej.. :) Reasumujac-nie sadze zeby moje libido spadlo..
  • 25.06.08, 14:29
    U mnie libido nie spadło ani podczas ciąży ani po urodzeniu dziecka,zarówno
    jednego jak i drugiego,w ciąży miałam nawet więcej seksu niż teraz bo mąż chyba
    się bał,że potem nie będzie mi się chciało więc chciał się nasycić zawczasu.Po
    pierwszym dziecku czekaliśmy 5 tygodni,a po drugim kochaliśmy się już po 2
    tygodniach,a libido wciąż mam bardzo wysokie z tym się chyba człowiek po prostu
    rodzi:)
    --
    Spotyka się dwóch kumpli;no jak tam układa ci się z żoną?pyta jeden
    drugiego,rozmawiacie ze sobą?-spoko jakoś się dogadujemy to się z nią rozwiedź
    póki się dogadujecie:)
  • 25.06.08, 21:25
    kaachna1 napisała:

    > U mnie libido nie spadło ani podczas ciąży ani po urodzeniu dziecka,zarówno
    > jednego jak i drugiego,w ciąży miałam nawet więcej seksu niż teraz bo mąż chyba
    > się bał,że potem nie będzie mi się chciało więc chciał się nasycić zawczasu.Po
    > pierwszym dziecku czekaliśmy 5 tygodni,a po drugim kochaliśmy się już po 2
    > tygodniach,a libido wciąż mam bardzo wysokie z tym się chyba człowiek po prostu
    > rodzi:)

    No to skoro seks w małżeństwie jest to co robicie na tym forum?
    Podglądactwo? ;)
    pzdr.
  • 25.06.08, 22:28
    druginudziarz napisał:
    > No to skoro seks w małżeństwie jest to co robicie na tym forum?
    > Podglądactwo? ;)
    Seks owszem jest,ale nie tak często jak bym chciała ponieważ mam większy
    temperament niż mąż więc ogólnie trochę mi go brakuje ---
    Spotyka się dwóch kumpli;no jak tam układa ci się z żoną?pyta jeden
    drugiego,rozmawiacie ze sobą?-spoko jakoś się dogadujemy to się z nią rozwiedź
    póki się dogadujecie:)
  • 13.07.08, 20:41
    Ja mam podobnie wciaz ochota na seks
  • 13.07.08, 20:51
    yadrall napisała:

    > Czesto sie slyszy,ze po urodzeniu sie dziecka seks przestaje byc
    > wazny,ze opieka nad maluchem wyklucza seks i znacznie go ogranicza.
    > Czy zawsze tak musi byc? Czy male dziecko oznacza,ze trzeba
    > zrezygnowac z sesku? Rozumiem,ze maluch wymusza pewne
    > ograniczenia,ale czy to naprawde jest rownoznacze z rezygnacja z
    > seksu?

    Temat stary, ale skoro odświeżony to też odpowiem.
    U nas, po drugim dziecku, żona wyraźnie się "rozkręciła" i to dość szybko, chyba
    miesiąc nie minął. Szczegóły toną już w odmętach mojej pamięci, ale było
    zupełnie inaczej niż po pierwszym. No niestety po trzecim nie było już dobrze. A
    więc reguły nie ma.

  • 13.07.08, 22:37
    no to teraz ja opowiem...
    Przed dzieckiem ochota dośc słaba..1 do 2 tygodniowo w ciąży juz
    lepiej. Po urodzeniu dziecka ochota zerowa , musiałam sie
    zmuszać...1 na tydzien i tak było do ok 2 lat po urodzeniu dziecka.
    potem było coraz lepiej...teraz mam duże potrzeby codzienne:)
    Ale facet nie daje rady..zrestą nie kocham go...cóż życie...
  • 15.07.08, 09:32
    Po pojawieniu dziecka seks nie przestaje byc ważny, a "tylko" staje
    się mniej ważny... przez jakis czas. Podobnie dzieje się z innymi
    sprawami... z kupnem nowej bluzki od czasu do czasu; z pogawędkami z
    koleżankami (ktore wcześniej byly częste i intensywne, potem nie sa
    już tak pasjonujące)... jak z wieloma innymi sprawami. Zwyczajnie
    początkowo na seks nie ma czasu, do tego hormony robią swoje. Ale
    jak już ludzie wszystko sobie poukładają, to i do seksu wrócą ( o
    ile chcą)... i wcale nie trwa to dlugimi miesiącami...
    My po urodzeniu synka nie zrezygnowaliśmy z seksu, nie wiem tak
    naprawdę z jakiego powodu mielibysmy to robić...
  • 15.07.08, 09:39
    no nie wiem, jestem od 2 miesiecy Mama, i powiem Ci ze po pierwsze to cala ciaze
    mialam straszna ochote na figle po drugie juz tydzien po porodzie (silami
    natury) nie moglam sie doczekac kiedy lekarz pozwoli na seksik, i jakos opieka
    nad dzieckiem mi z tym nie koliduje - Mala spi przeciez wieczorem ladnie, ja
    owszem, jestem zmeczona i niedospana ale nie przesadzajmy ze to nie pozwala
    wykrzesac z siebie checi. Sa dni kiedy faktycznie ledwo przyloze glowe do
    poduszki juz spie, ale wiecej jest takich kiedy mam ochote zwienczyc dlugi i
    ciezki dzien dobrym seksikiem
    inna sprawa ze go od meza nie dostaje....
    i wcale nie czuje sie zla matka - Ola kiedy nie spi ma ciagle mnie do wylacznej
    dyspozycji. ale male dziecko przesypia jakies 15 godzin na dobe, to mnostwo
    czasu zeby i odespac, i odpoczac, i domem sie zajac, i z mezem poprzytulac :)
    --
    Oleńka
  • 22.01.09, 08:58
    Zawsze tak było, że mąż nie spełniał Twoich oczekiwań w łóżku czy dopiero po
    porodzie to się zmieniło?
  • 21.01.09, 18:33
    Dlaczego ja do cholery nie trafiłem na taką kobietę jak Yadrall? Dla mojej jestem egoistą kiedy mowię jej że brakuje mi seksu. Seks i nagość ją obrzydza tylko czasem pozwala się poprzytulać co mnie jeszcze bardziej dołuje. Nawet jak przestała karmić to woli spać z małym bo twierdzi że jemu potrzebna jest bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Co mi jest potrzebne już jej nie obchodzi. Nawet nie widzi jak wielka zmiana w niej zaszła jak to opisuje Yadrall. Z każdym miesiącem dochodzę do przekonania że dokonałem złego wyboru i że istnieją przecież kobiety których ich mąż i seks jest interesuje także po urodzeniu dziecka
  • 22.01.09, 06:20
    chris-tian napisał:
    > widzi jak wielka zmiana w niej zaszła jak to opisuje Yadrall. Z
    każdym miesiące
    > m dochodzę do przekonania że dokonałem złego wyboru

    Nie warto czekać aż twoje narastające z czasem rozgorczenie
    sponiewiera całkiem istniejące uczucie. Jeżeli nie potrafisz dotrzeć
    do niej w zwykły sposób, pomyśl o wyrażeniu oczekiwań i potrzeb z
    pomocą terapii par.
  • 22.01.09, 08:10
    ale terapa parr jest dla dwojga, w moim przypadku mąż uważa ,że
    terapia jest absurdem a mój pomysł co najmniej nie na
    miejscu.Niestety to mój mąż mnie unika ( głowa boli, zmęczony
    jestem, niewyspany!- to ja wstaję do dzici w nocy nie On, śpi
    tak ,że wystrzał armatni by go nie obudził:-)), myślę,że jednak
    miłość jest skorelowana z seksem. Jak wygasa miłośc to i też
    porządanie.
    Dla mnie osobiście seks jest integralną częścią związku, miłości,
    bez niego ludzie się oddalją od siebie. Coraz trudniej przecież żyć
    jak brat z siostrą.
  • 22.01.09, 09:10
    chris-tian napisał:
    > woli spać z małym bo twierdzi że jemu potrzebna jest bliskość i
    > poczucie bezpieczeństwa.

    To może zapytaj wprost, czy uważa, że:
    1) dziecko jest ważniejsze od Ciebie
    2) tobie nie potrzeba bliskości i poczucia bezpieczeństwa
    3) jak ona sobie wyobraża zaspokajanie Twoich potrzeb (jeżeli uważa
    je za egoistyczne niech zapyta koleżanek czy uważają przytulanie i
    seks za egoistyczne)

    Jeżeli nadal będzie się upierać, przy swoim to powiedz jej bardzo
    spokojnie, że owszem jesteście rodzicami i zawsze nimi będziecie ale
    wasze małżeństwo przestało istnieć. Celem związka dwojga ludzi jest
    wzajemne zaspokajanie potrzeb, a skoro tak to wasz związek jako pary
    nie ma racji bytu.

    --
    Uzależnienie
  • 22.01.09, 11:54
    Nie zawsze pojawienie sie dziecka źle wpływa na seks w związku. U
    nas nie wpłynęło. Mimo - demonizowanej przez wiele osób - obecności
    męża przy porodzie. Sam zdecydował o tym, że chce przy mnie być do
    końca - chociaż wcześniej ostrożnie umawialiśmy się tylko na wspólną
    pierwszą fazę. Jasne - nie gapił mi sie między nogi, tylko stał przy
    mojej głowie. Potem mówił, że nie wyobraża sobie, że mogłoby go tam
    nie być.

    Nie zostałam sama z opieką nad dzieckiem. Wszystkie
    kwestie "organizacyjne" mój mężczyzna załatwiał sam, a poza tym
    bardzo mi pomagał i pomaga w sprawach bieżących (nie opiekujemy się
    maluchem "po równo" z wielu względów, a najbardziej prozaiczny to
    taki, że on chodzi do pracy, a ja mam urlop). Dzieki temu mam
    możliwość czasem umyć głowę i pomalować rzęsy :-) i zwykle nie padam
    na twarz po całym dniu spędzonym z synkiem. Dlatego - między innymi -
    i czas, i ochota na zwyczajne bycie ze sobą i na seks nie zniknęły.
    Bycie matką i ojcem nie przeszkadza nam w byciu kobietą i mężczyzną.
    Oprócz ogromnej pomocy maluchem dostałam od męża dużo ciepła,
    delikatności i cierpliwości. Dzięki temu lekki dyskomfort po
    porodzie nie przerodził się w ból i totalną niechęć do zbliżeń.

    Zdaję sobie sprawę, że to wszystko zależy nie tylko ode mnie i
    mojego partnera, ale też od wielu innych czynników. Nie wiem, co by
    było, gdybym np. została nacięta podczas porodu i długo się goiła.
    Nie wiem, co by było, gdyby nasz synek, zamiast czasami spać, non
    stop ryczał - a wiem, że są takie dzieciaki. To znaczy wiem, bo po
    jednorazowych akcjach tego typu miałam wszystkiego serdecznie dosyć
    i wszystkie orgazmy świata znaczyły dokładnie nic w porównaniu do
    snu. Nie wiem, co by było, gdyby dopadła mnie ta słynna burza
    hormonalna i pojawianie się odruchu wymiotnego na myśl o seksie
    zupełnie nie zależało ode mnie. I tak dalej. Dlatego też wolę nie
    głosić z niezachwianą pewnością, że szybki powrót do dobrego seksu
    po porodzie jest oczywistoscią.
  • 28.01.09, 23:16
    Po tak postawionym pytaniu można powiedzieć tylko jedno - nie jesteś jeszcze
    gotowa na bycie matką :D
    _______
    Psottka
  • 29.01.09, 20:08
    psottka napisała:
    > Po tak postawionym pytaniu można powiedzieć tylko jedno - nie jesteś jeszcze
    > gotowa na bycie matką :D

    A jak jako weteranka forum emama widzisz zatem możliwości i praktykę godzenia instynktu macierzyńskiego i seksualnego u tych które są gotowe do bycia matkami?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.