Dodaj do ulubionych

Napięcie seksualne - jak zmniejszyć?

28.09.08, 00:13
...albo najlepiej zlikwidować? Są na to jakieś tabletki?
Jeśli macie jakieś doświadczenia z terapią proszę o opinie.
Zaznaczam ze jestem osobą o niespecjalnie dużym popędzie.
Od czego zacząć żeby wyzbyć się popędu seksualnego?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dadaczka nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 28.09.08, 10:09
      sama sie kiedys nad tym zastanawialam. Chyba sa, ale nie
      sprobowalam. Natomiast warto jednak sprobowac rozwiazac problem z
      ktorego wynika brak seksu - choc oczywiscie to najtrudniejsze.
      A poza tym do bezseksia sie mozna przyzwyczaic - w dosc duzym
      stopniu. Co nie znaczy, ze nie bedzie uwierac
      --
      :Da/D:a
      dzieci i psy - chwilowo wypelniaja mi czas do konca
      • miedzianakonefka Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 28.09.08, 11:14
        A bo dziwne że sobie ktoś chce na siłę problemy stwarzać. Tyle człowieka co
        sobie chociaż poryćka radośnie zanim go zakopią do gleby. Wszyscy się na stypie
        ochleją lachony popodrywaja i pójdą do domu. Za rok pies z kulawa nogą nie
        będzie pamiętał że ktoś taki był i jakieś wyrzeczenia robił. Dlatego szkoda
        czasu i dlatego dziwne się to wydaje.

        Alleluja i do przodu...
        • dadaczka Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 29.09.08, 01:02
          miedzianakonefka napisał:

          > Za rok pies z kulawa nogą nie
          > będzie pamiętał że ktoś taki był i jakieś wyrzeczenia robił.
          Dlatego szkoda czasu i dlatego dziwne się to wydaje.
          >
          > Alleluja i do przodu...

          Jak ja Ci konefka zazdroszczę prostego podejścia do sprawy - faceci
          pod tym względem mają naprawdę lepiej w głowach poukładane niż
          kobiety. I wyjątkowo się z tym zgadzam - za rok nikt nie będzie
          pamiętał tych wyrzeczeń.

          Dziewczyno (teraz do straciatelli)- jak Ty o siebie nie zadbasz to
          nikt, łącznie z Twoim mężem tego nie zrobi. A jak Ty zrobisz z
          siebie męczęnnicę, to wszyscy - łącznie z Twoim mężem i Tobą samą -
          będą się z Tobą męczyć.
          --
          :Da/D:a
          dzieci i psy - chwilowo wypelniaja mi czas do konca
        • aandzia43 Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 29.09.08, 12:27
          Święte słowa, Konefka, święte słowa. Pozwolisz, że ujmę to mową wiązaną, bo
          byłeś, jak ta muza wisząca nad zegarem, co mnie natycha.

          Niechaj człek człeka, nim ich dopadnie kostucha
          ku radości obojga rzetelnie wyrucha.
          Bo choć wszystkich nas dotknie boleśnie sąd boży,
          mniejszy żal nam odchodzić, gdy się nachędożym.

          --
          "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
          • stracatella Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 30.09.08, 12:02
            aandzia43 napisała:

            > Święte słowa, Konefka, święte słowa. Pozwolisz, że ujmę to mową
            wiązaną, bo
            > byłeś, jak ta muza wisząca nad zegarem, co mnie natycha.
            >
            > Niechaj człek człeka, nim ich dopadnie kostucha
            > ku radości obojga rzetelnie wyrucha.
            > Bo choć wszystkich nas dotknie boleśnie sąd boży,
            > mniejszy żal nam odchodzić, gdy się nachędożym.
            >

            :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            :))) :))) :)))) :/
            pozdrawiam
      • stracatella Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 28.09.08, 11:40
        dadaczka,
        widzę że jedna zniewielu odpowiedzi z próbą zrozumienia problemu. No
        więc do stanu bezseksia jak to trafnie nazwałaś można się faktycznie
        przyzwyczaić ;). Mam się za "przyzwyczajoną" - nie wspołżyję już od
        ok. siedmiu lat - z wyboru oczywiście jeśli wybór współmałżonka
        można utożsamić z wyborem życia erotycznego.
        Przez siedem lat myślałam o rożnych rozwiązaniach:
        - kochanek - prozaiczne ale wygodne i w miarę dostępne (zdarzyło mi
        się kilka "okazji" przez te siedem lat ;)) - niestety z moim
        charakterem niewykonalne - musiałabym się zakochać - kocham męża
        (idiotka)
        - masturbacja - rozczarowanie i frustracja - nie o to chodzi.
        - praca - troche pomaga, dzięki niej cierpię w zasadzie teraz już
        tylko raz w miesiącu (hormony)
        - psycholog - porażka chyba nie jestem podatna - uświadomił mi tylko
        że mam nerwice spowodowaną brakiem rozładowania emocjonalnego w
        sferze seksualnej i że problem leży po stronie partnera - sytuacja
        patowa :(
        - lekarz rodzinny - poradził popijać melisę i zaprowadzić męża na
        badanie testosteronu... poddał wiarygodności moje poczucie czasu
        (siedem lat? - pani żartuje) i pogratulował cierpliwości.

        Co mi do cholery jeszcze zostało? Śni mi się po nocach proces
        rozwodowy, tyle że się kochamy i mamy dziecko które nie zasługuje na
        całe te historie z podziałami przez moje wprawdzie ledwie się tlące
        ale jednak libido...
        pozdrawiam
        • malutka-myszka78 Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 28.09.08, 12:04
          Hmm... cięzki problem. Tez sie zastanawiam czemu w ogole chcesz to
          zrobic, no ale Twoj problem. Z ego co wiem, lekarze tak bez
          przyczyny nie przepisuja takich srodków.

          Ja osobiscie polecam (u mnie swojego czasu sprawdzone) intensywny
          sport. Na poczatek moze byc jogging czy rowe, gdy czujesz, ze
          cie "bierze". A potem moze joga czy tai-chi, dla rownowagi
          psychicznej. Pamietaj jednak, ze to w koncu Twoja natura i z nia nie
          da sie tak latwo wygrac.
        • dadaczka Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 29.09.08, 00:58
          ależ ja doskonale rozumiem. Za dobrze niestety :-/. Myślisz, że
          moje pytania o takie środki się wzięły znikąd?

          Mnie poradzono sublimacje. Czyli skupienie się na innych sprawach.
          Tiaa..
          Cóż, jak byłam w Twoim wieku, tez mi było trudniej. Potem się jednak
          trochę przyzwyczaiłam, ale też i bardziej zmęczyłam tą sytuacją.
          Pare lat różnicy, a jednak swoje robi. Ty jesteś w tym najgorszym
          wieku, jeśli o to chodzi, dla kobiety.

          Ale wiesz co - to się tak nie da. Zamiast kochać męża znienawidzisz
          go w końcu. Bo seks to nie tylko sprawa rozładowania fizycznego.
          Sorka, ale po prostu się tak nie da.

          Albo weźmiesz męża za łeb i mu dobitnie uświadomisz (być może
          wielokrotnie), ze Cię unieszczęśliwia i że prostą konsekwencją
          takiego stanu rzeczy będzie rozwód - i on się zacznie leczyć,
          ograniczy pracę lub wreszcie sam zrozumie, w czym ma problem (praca
          tak, ale nie wierzę, ze to tylko to), albo się pomęczysz jeszcze
          jakiś czas, a potem i tak będzie rozwód albo kochanek, a potem
          rozwód. Nie wierzę w to, ze małżeństwo przetrwa na takich zasadach.
          A jeszcze może się zdarzyć, ze po całym swoim poświęceniu obudzisz
          sie z ręką w nocniku, bo się okaże, ze on nie ma problemu... z inną.

          Możesz wymyślać tysiąc rozwiązań. Sport - pomaga, kobietom czasem
          pomaga, mężczyznom ponoć nie. Praca, zainteresowania itp. Może
          chemia. Ale to wszystko substytuty. Żeby było choć zadowalająco,
          choć niewiele - to jeszcze na tym można jechać. Ale jak nie ma nic,
          a Ty się świadomie na to nie pisałaś - to sorka, ale nie wierzę w
          to, ze Twoje małżeństwo przetrwa. Jeśli rzeczywiście chcesz, zeby
          przetrwało, to niestety chyba musisz go zmusić, zeby się zmierzył z
          problemem, a własciwie żebyście się obydwoje zmierzyli z tymi
          problemami, które między Wami są, może bardzo głęboko ukryte.

          U mnie nie było nigdy zupełnego bezseksia, ale było żałośnie mało.
          Teraz jest dużo lepiej, choć może nie jest to szczyt fajerwerków -
          ale na tyle lepiej, że ja się czuję dobrze. Nie było łatwo, ale
          jakby się nie poprawiło, to pewnie bym już mężatką nie była. W
          pewnym momencie zjazd zaczął być już bardzo gwałtowny. I nie chodzi
          o samo rozładowanie, chodzi w gruncie rzeczy o całą resztę.
          --
          :Da/D:a
          dzieci i psy - chwilowo wypelniaja mi czas do konca
          • dadaczka i jeszcze jedno 29.09.08, 01:28
            parę wątków niżej jest wątek dziewczyny, której mąż - mimo leczenia -
            nie może sprostać sytuacji, a bezseksie trzyletnie. No jeśli choć
            probuje - to już jest coś. Można przynajmniej walczyć, razem
            próbować znaleźć rozwiazanie. Ale jeśli mąż nawet nie próbuje,
            to ..to miałabym wątpliwości co do tego, czy poważnie traktuje to
            małżeństwo.
            --
            :Da/D:a
            dzieci i psy - chwilowo wypelniaja mi czas do konca
        • krzysztof-lis Re: nie wiem czemu Cię niepoważnie potraktowano 29.09.08, 08:44
          > Co mi do cholery jeszcze zostało? Śni mi się po nocach proces
          > rozwodowy, tyle że się kochamy i mamy dziecko które nie zasługuje na
          > całe te historie z podziałami przez moje wprawdzie ledwie się tlące
          > ale jednak libido...

          Rzeczywiście... Dla dziecka zdrowsze jest, gdy ma dwoje rodziców mieszkających
          razem, z których jedno jest sfrustrowane i nieszczęśliwe. Gdy uczy się od takich
          rodziców, jak ma budować własne związki. Na pewno będą udane, czułe, ciepłe.
          Takie, jak małżeństwo rodziców.

          Wbij sobie do głowy, że dla dziecka lepiej, żeby miało takich rodziców osobno.
          Przynajmniej oboje będą szczęśliwi.
    • yoric Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 28.09.08, 13:52
      > - psycholog - porażka chyba nie jestem podatna - uświadomił mi tylko
      że mam nerwice spowodowaną brakiem rozładowania emocjonalnego w
      sferze seksualnej i że problem leży po stronie partnera - sytuacja
      patowa :(
      - lekarz rodzinny - poradził popijać melisę i zaprowadzić męża na
      badanie testosteronu... poddał wiarygodności moje poczucie czasu
      (siedem lat? - pani żartuje) i pogratulował cierpliwości.

      Symptomatyczne :/. Potwierdza to moje przekonanie, że wiedza teoretyczna na ten
      temat nie istnieje...
      • stracatella Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 28.09.08, 22:11
        Co by miał pomóc lekarz? Mój mąż jest dyrektorem w dużej firmie,
        dużo podróżuje i dużo pracuje - spełnia się w pracy. W rozmowie
        powiedział że nie potrzebował więcej emocji te które otrzymywał były
        wystarczające.

        Co do środków uspokajających brałam hydroksyzynę - też ma skutki
        uboczne ale nie można na niej jechać za długo. Biorę też beta bloker
        bo serducho z nerwów mi się rozszalało - niby też obniża libido -
        ale widać nie dosyć ;)

        Sport - tak zapomniałam to faktycznie pomaga!!!

        Zielonymotylku, patrząc wstecz widzę ile przeszłam. Worek
        nieprzespanych nocy, wiaderka łez. Dzisiaj pozostało mi na pamiątkę
        kilka przedwczesnych zmarszczek, rozdygotane serducho i niska
        samoocena.
        Zauważyłam że zaczynam się garbić...
        Mam żal że najlepsze lata swojego życia "przespałam" - to się nie
        wróci A przyszłość? Bedę coraz mniej atrakcyjna (mam 32 lata) więc o
        seksie będę mogła pewnie niedługo tylko poczytać.

        Nie mam wprawy w seksie ani porównania - cnotę trzymałam dla męża
        (naiwniara), mimo że spotykałam się z chłopakami przed ślubem.

        Reasumując - jeśli jesteś na początku "tej" drogi usiądź na
        spokojnie z przyjaciółką od serca i pogadaj. Spróbuj znaleźć
        rozwiazanie. Lepiej tej drogi nie przechodzić bo młodość jest jedna
        a lata się nie wrócą.

        pozdrawiam i dziękuję wszystkim za wsparcie :)
            • yoric Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 02:08
              Właśnie, to samo miałem napisać. Wysiłek fizyczny, zwłaszcza umiarkowanej
              długości intensywne ćwiczenia siłowe - z dużymi ciężarami - u facetów podnoszą
              testosteron (u kobiet - nie mam pojęcia :)).Więc teoretycznie powinny zwiększać
              libido. Z drugiej strony ćwiczenia czasami potrafią wyeksploatować
              energetycznie, że nawet seksu się odechciewa :).

              Pozdrawiam
        • estorilla Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 04:08
          jeśli dobrze rozumiem to masz 32 lata i nie współżyjesz od 7-czyli
          przestałąś w wieku 25 lat, tak? rzadko mam takie momenty, ale moja
          kochan, naprawde serdecznie cię przytulam!!! Nie piszesz co wpłynęło
          ma decyzję towjego męża o zaniechaniu współżycia, ale o ile nie jest
          o wiele od ciebie starszy, to poważnie zastanowiłabym się DLACZEGO
          on nie chce się z tobą kochać. jesteś młoda, uciekają ci najlepsze
          lata! Wiem, że miłości się nie da tak po prostu wyłączyć, i że jeśli
          jesteś z mężem nadal, to naprawdę musisz go kochać, ale miłość ludzi
          dorosłych obejmuje też sex. i nie chodzi o banalną kopulację, tylko
          o dotykanie, przytulanie, głaskanie i wszystkie te rzeczy które
          sprawiają, że kobieta czuje się jedyna, wyjątkowa i kochana. z
          własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że w związku bez sexu
          wytrzymałam 8 miesięcy-w tym czasie sex 3 razy i zawsze z mojej
          inicjatywy. rozstalam się z tym facetem, bo pomimo tego, żr byl to
          anioł w ludzkiej skórze to ja z tej calej rodzacej sie we mnie
          frustracji dostrzegalam juz tylko jego wady. czytam to forum i coraz
          bardziej utwierdzam sie w przekonaniu ze dla mnie zwiazek bez
          fizycznej bliskosci nie ma racji bytu-nie przezylabym 'bezseksia". i
          to nie bez 'kopulacji" tylko bez calej tej otoczki...
          straciatella, mam nadzieje ze nie bedziesz musiala zabijac libido,
          ale ze znajdziecie sie z mezem w olowie drogi... trzymaj sie!
          --
          weź ty takie rady gdzieś zapisz, zwiń w ciasny rulonik i rozważ
          znaczenie słowa czopek.
    • zielonymotylek Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 09:15
      stracatella niestety tez mam "swój" wątek na tym forum. Przegadany temat z
      siostrą, przyjaciółka i psychologiem.
      Zastanawia mnie twój mąż: nie brakuje mu seksu z tobą czy możne ma ten seks ale
      nie z tobą?
      Czy mogłabyś napisać coś o tych skokach w bok? Czy mąż o tym wie? Sama jestem na
      etapie "dojrzewania" do tego ale za bardzo się boje, ze trafie na takiego, który
      może wszystko wypaplać. Napisz na maila jeśli chcesz.
      • femme.fatale1978 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 12:37
        Podziwiam ludzi, którzy wybierają celibat, świadomie wybierają celibat. Bo choćbyś nie wiem jak siebie oszukiwała, to prawda jest taka, że świadomie wybrałaś dla siebie życie bez seksu.

        Nie da się zwalić winy na męża, na psychologa, na lekarza rodzinnego itd., to jest twoja decyzja, twój wybór. To ty kierujesz swoim życiem, ty podejmujesz decyzje i ty ponosisz wszystkie ich konsekwencje. A skoro świadomie zgodziłaś się na takie życie, mogę tylko podziwiać.

        Wiesz co jest największym szczęściem dla dzieci? Szczęśliwi rodzicie. Warto o tym pamiętać.
        • zielonymotylek Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 17:30
          femme.fatale1978 wiesz łatwo napisać gorzej wykonać to co napisałaś. Ja wiele
          razy myślałam o tym żeby odejść, stracatella na pewno też rozważała taka
          możliwość.
          Ja nie mam pracy, nie mam własnych pieniędzy więc nierealne jest wyprowadzić
          się. Ale pracuję nad tym by to zmienić.
          Zgadzam się z tobą, ze dziecko jest szczęśliwe tylko wtedy gdy rodzice są
          szczęśliwi. Ja pamiętam o tym, bo nie chcę by moje dziecko wychowywało się nie
          poznając miłości. Tylko trudniej jest to wykonać. Bardzo trudno :(((
          Nie wiem czy to będzie dobre porównanie: pewnie podświadomie myślę jak kobiety
          które są bite przez mężów, które latami wegetują w takim związku mając NADZIEJĘ,
          że on się zmieni. I tak się trwa.
          • femme.fatale1978 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 10:45
            zielonymotylek napisała:

            > femme.fatale1978 wiesz łatwo napisać gorzej wykonać to co napisałaś. Ja wiele
            > razy myślałam o tym żeby odejść, stracatella na pewno też rozważała taka
            > możliwość.
            > Ja nie mam pracy, nie mam własnych pieniędzy więc nierealne jest wyprowadzić
            > się. Ale pracuję nad tym by to zmienić.


            Wiem, że nie jest łatwo, ale nikt z nas nie jest niczyim niewolnikiem. Nie ma
            sytuacji, z której nie byłoby wyjścia lecz przyzwyczajenie, wygoda i ogromny
            strach przed zmianami powodują, że trudno jest przełamać się i zacząć zmieniać
            swoje życie. Ciekawe jest to, że ci którzy odważyli się i wreszcie podjęli
            decyzję, nigdy jej nie żałują. Dlatego wierzę, że tobie też się uda :)


    • stracatella Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 20:43
      Dadaczka napisała:
      "Mnie poradzono sublimacje. Czyli skupienie się na innych sprawach."

      Skupianie się na innych sprawach ćwiczę poświęcając się pracy, ale
      mój mąż... ten to jest mistrzem sublimacji ;)

      Dadaczka napisała:
      "Albo weźmiesz męża za łeb i mu dobitnie uświadomisz (być może
      wielokrotnie), ze Cię unieszczęśliwia i że prostą konsekwencją
      takiego stanu rzeczy będzie rozwód - i on się zacznie leczyć,..."

      No więc chciałam go zaciągnąć do seksuologa, potem do psychologa,
      ale on uważa że jeśli sami sobie z tym nie poradzimy - nikt nam nie
      pomoże. Wszystko fajnie tylko że przez ostatnie siedem lat to
      niestety on był hamulcem. Bierność też nie pomagała. Żeby być
      uczciwą teraz ja jestem już na nie... właściwie łatwiej byłoby mi to
      zrobić z obcym niż z meżem. ups!
      Mąż jest mi tak seksualnie obcy że aż mnie krępuje a jedyne emocje
      jakie czuję myśląc o zbliżeniu z nim to skrępowanie, żal, strach,
      żal, złość, żal.
      Wracają złe chwile we wspomnieniach (wiecie taka baba co wywleka
      zaszłości). Jestem w sytuacji patowej chce i niechce! Najgorsze co
      moze być. Jak mieć udany seks i rodzinne ciepło które daje mi mąż -
      nie do pogodzenia...

      krzysztof-lis napisał:
      "Wbij sobie do głowy, że dla dziecka lepiej, żeby miało takich
      rodziców osobno.
      Przynajmniej oboje będą szczęśliwi."

      Wiesz my na codzień sprawiamy wrażenie szczęśliwych - przynajmniej
      od dwóch lat, kiedy się bardziej przyzwyczaiłam ;)

      estorilla napisała:
      "Nie piszesz co wpłynęło ma decyzję towjego męża o zaniechaniu
      współżycia, ale o ile nie jest
      o wiele od ciebie starszy, to poważnie zastanowiłabym się DLACZEGO
      on nie chce się z tobą kochać. jesteś młoda, uciekają ci najlepsze
      lata!"
      Kochana... nie musisz mi tego mówić - właśnie dlatego jestem
      sfrustrowana ;(
      Mąż jest starszy 6 lat, to chyba nie kwestia wieku. Jego poprzedni
      związek rozpadł się po pół roku z powodu zdrady byłej żony... cóż
      początkowo nie miałam podstaw do podejrzeń że w tym akcie musiało
      być coś więcej sensu niż to się sądowi wydawało ;)

      zielonymotylek napisała:
      "Zastanawia mnie twój mąż: nie brakuje mu seksu z tobą czy możne ma
      ten seks ale nie z tobą?
      Czy mogłabyś napisać coś o tych skokach w bok? Czy mąż o tym wie?"

      To skończony pracoholik, ale oczywiście głupia nie jestem żeby
      ręczyć głową...
      O jakich skokach w bok? Ja prawie dziewica jestem ;))))
      ----------------------------------------------------------------

      Co by nie mówić przegadaliśmy to na lewą stronę moglabym książkę
      napisać echhhhh!
      Od kilku miesiecy prowokuję rozmowę raz na miesiąc - hormony. Kiedy
      się dowiedział że zapisałam sie sama do psychologa zmienił zdanie -
      wczoraj i powiedział ze jednak pójdziemy tam razem bo on się nie
      chce ze mną rozstawać.
      Tylko że mój mąż jest dobrym człowiekiem na którym wszystko da się
      wymóc płaczem - na drugi dzien po dyskusji wspomniał nawet coś w
      stylu "no dobra to już cię przelecę skoro inaczej się nie da"
      Oczywiście nie dosłownie. Upodliło mnie to do końca.
      Na emocje nie ma mocnych!!!! Mamy w polsce kilka dobrych
      psychiatrykow... na szczęście ;)\
      pozdrawiam
      • zielonymotylek Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 21:54
        stracatella myślałam, ze ten podpunkt z opcją "kochanek" został wprowadzony
        przez ciebie w życie ;)
        Fajnie, ze udało ci się zaciągnąć męża do psychologa. Daj znać co Wam doradzi.
        Ja tez chodzę tylko, ze samej z psychologiem problemu nie rozwiążę niestety, a
        mąż ma zdanie, że z takich lekarzy korzystają tylko wariaci.
      • luckylucy Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 22:14
        stracatella napisała:
        > na drugi dzien po dyskusji wspomniał nawet coś w
        > stylu "no dobra to już cię przelecę skoro inaczej się nie da"
        > Oczywiście nie dosłownie. Upodliło mnie to do końca.

        Za taką sugestię, nawet nie dosłowną, można chyba dać w twarz. Trudno o większy
        komplement od współmałżonka. Szczerze współczuję ;-(
      • killarney5 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 29.09.08, 23:51
        Straciatello, w jednym z postów mówisz "kochamy się". Kogo chcesz oszukać?
        Siebie? Przecież wszystkie Twoje posty mówią o czymś zupełnie przeciwnym! Mąż
        Cię odrzuca i nie dba o twoje szczęście, a nawet obraża (może przelecę Cię,
        skoro inaczej się nie da). Ty po tym wszystkim widzisz go jako seksualnie obcego
        i mówisz, ze cię upodlił - i słusznie. Więc zasłaniasz się nieistniejący
        miłością i tkwisz w tym chorym związku? Masz dopiero 32 lata - całe życie przez
        Tobą! Dla sobie szansę i skończ z tym toksycznym pseudomałżeństwem
      • blacky80 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 10:36
        stracatella napisała:


        > Od kilku miesiecy prowokuję rozmowę raz na miesiąc - hormony. Kiedy
        > się dowiedział że zapisałam sie sama do psychologa zmienił zdanie -
        > wczoraj i powiedział ze jednak pójdziemy tam razem bo on się nie
        > chce ze mną rozstawać.


        Czegoś tu nie rozumiem... 7 lat czekałaś na to żeby pójść do psychologa i twierdzisz, że zrobiłaś wszystko żeby ratować wasze małżeństwo? Sorry, ale wydaje mi się, że szukasz tylko usprawiedliwień. Weź się wreszcie kobieto za siebie! Piszesz tak jakbyś była ubezwłasnowolniona i totalne uzależniona od człowieka, który robi z tobą co mu się podoba.


        > Tylko że mój mąż jest dobrym człowiekiem na którym wszystko da się
        > wymóc płaczem - na drugi dzien po dyskusji wspomniał nawet coś w
        > stylu "no dobra to już cię przelecę skoro inaczej się nie da"
        > Oczywiście nie dosłownie. Upodliło mnie to do końca.


        Skoro 7 lat trwasz w tym chorym układzie wygląda na to że to lubisz.



        > Na emocje nie ma mocnych!!!! Mamy w polsce kilka dobrych
        > psychiatrykow... na szczęście ;)\
        > pozdrawiam


        Och jakie to bohaterskie i wzruszające! Teraz całe forum lituje się i współczuje metce polce, która tak bardzo poświęca się dla dziecka, dla męża, że zamiast normalności wybiera psychiatryk. Doprawdy twój altruizm zrobił na mnie piorunujące wrażenie.
        • stracatella Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 11:52
          blacky60
          Z tą wizytą u psychologa, to już druga próba. Pierwsza była półtora
          roku temu.
          Mąż nie uznaje psychologów i faktycznie - oni mogfą być mediatorami
          pomiędzy ludźmi którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać. My
          wyjaśnialiśmy sobie tę kwestię wielokrotnie. Argumenty które zostały
          przedstawione są jednoznaczne i niepodważalne. Psycholog nic więcej
          z nas nie wycisnął, wprawdzie mąż w obecności psychologa złożył
          kilka życiowych obietnic, ale one nie mają przełożenia na życie.

          Czy chciałabyś seksu z mężem dlatego że ktoś mu wytłumaczył że to
          ważne dla szczęścia dziecka, zwiazku dla zdrowia ogólnie i dla
          równowagi hormonalnej? Pozatym to obowiązek małżeński i powinien go
          spełnić ...
          W takiej sytuacji lepiej sobie kupić wibrator, bo podłoże i jakość
          nie będą właściwe.
          Ktoś napisał że tu nie chodzi o kopulacje ale o zespolenie - no i o
          tego mi właśnie brakuje.

          Niestety, muszę cię rozczarować - nie poświecam się dla rodziny.
          Poprosu doceniam wiele innych cech mojego męża, które
          mnie "rajcują", pozatym jest bardzo rodzinny, i zawsze gotowy do
          wsparcia.
          Jest taką naszą ostoją, pozwala mi się nie zgubić w natłoku spraw i
          obowiązków.
          To generalnie pozytywny człowiek. W towarzystwie zawsze budzi
          zainteresowanie i podziw. Jest bardzo wszechstronny i inteligentny -
          co w parze z wyglądem może dać obraz pożądania - wierz mi ;)
          To daje mi poczucie bezpieczeństwa, spokoju o jutro i chyba jednak w
          pewnym stopniu zaspokaja moje poczucie wartości - skoro taki facet
          którego pożądałaby niejedna jest właśnie ze mną... jest hmmmm

          Coś z tym ubezwłasnowolnieniem co napisałaś pewnie jest... jesteś
          sposrzegawcza ;)
          blisko coraż bliżej ;)))))

          pozdrawiam
          • aandzia43 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 14:21
            Po pierwsze: nie przyszło ci do głowy, że może być gejem?

            Po drugie: przystojny, inteligentny, wzbudzający zainteresowanie i
            podziw, niejedna by go chciała, a on wybrał mnie. Żadna kobieta z
            jakimikolwiek potrzebami seksualnymi, jakąkolwiek potrzebą
            intymności NIE CHCIAŁABY GO. Chyba że na spolegliwego rogacza i
            kartę bankomatową. Wybrał ciebie, bo mu tak najwygodniej. Ciebie
            mozna było "ułożyć" sobie w kwestii nieliczenia się z twoimi
            potrzebami.

            Po trzecie: Blacky60 chyba ma rację. Trącisz cierpiętnicą. To też
            moze powodowac, że wasze przdziwne małżeństwo trwa tyle czasu.
            Niecięrpietnica nie realizowałaby się tak długo w cierpieniu.

            --
            "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
            jako los"
            • stracatella Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 15:18
              andzia43
              Poczytałam kilka wątków w których się wypowiadałaś - pozytywnie
              zakręcona z ciebie babka.
              Wprawdzie chciałam się tylko dowiedzieć jak można obniżyć libido, ale
              przy okazji, dzięku temu forum uświadomiłam sobie kilka rzeczy:
              1. Mam naturę męczennicy
              2. Mam niską samoocenę
              3. Jestem uzależniona od meża
              4. Niepotrafię wziać "byka za rogi" ;)

              Czas na walkę (żeby wykreślić pkt 4, potem 3, 1 i 2) - nie zamierzam
              przegrać swojego życia, tylko jeśli się rozwiodę to z kim do cholery
              bedę ten seks uprawiać?
              NAdal będę nieszczęśliwa z powodu braku seksu, (zespolenia) ale
              dodatkowo sama będę się musiała borykać z niełatwym życiem i wziąść
              na siebie winę za zmarnowanie życia dziecku. (notabene chciałabym
              mieć jeszcze jedno - co jest niewykonalne w chwili obecnej).
              Dopadnie mnie setka kłopotów o których nawet jeszcze nie mam
              pojęcia...
              Dodam że nie mam żadnej innej rodziny poza osobą męża i mamą
              inwalidką która wymaga opieki.

              Jeśli sie natomiast nie rozwiodę wiem przynajmniej po czym stąpam i
              co czeka mnie jutro

              (nic ;)) - żart

              może jednak kochanek? ;)

              pozdrawiam
              • blacky80 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 15:33
                stracatella napisała:

                > nie zamierzam
                > przegrać swojego życia, tylko jeśli się rozwiodę to z kim do cholery
                > bedę ten seks uprawiać?


                Daj spokój, zrzędzisz jakbyś miała 70 lat. Pamiętam kiedy w wieku 70 lat mój dziadek żenił się po raz trzeci, po miesiącu wspólnego życia i pierwszej kłótni kochanków żalił się memu ojcu, że jak ona nie przestanie się dąsać i nie wróci do wspólnego łóżka, on się rozwodzi. W końcu nie po to wziął kobietę żeby spać oddzielnie. Wróciła, rozwodu nie było a seks jak najbardziej był :D


                > NAdal będę nieszczęśliwa z powodu braku seksu, (zespolenia) ale
                > dodatkowo sama będę się musiała borykać z niełatwym życiem i wziąść
                > na siebie winę za zmarnowanie życia dziecku.


                Znów tragizujesz, rozwód nie = zmarnowane życie dziecka.


                >(notabene chciałabym
                > mieć jeszcze jedno - co jest niewykonalne w chwili obecnej).
                > Dopadnie mnie setka kłopotów o których nawet jeszcze nie mam
                > pojęcia...
                > Dodam że nie mam żadnej innej rodziny poza osobą męża i mamą
                > inwalidką która wymaga opieki.


                Cóż, życie na własny rachunek łatwe nie jest ale kiedyś trzeba spróbować. 32 lata to odpowiedni wiek by się usamodzielnić.
                Powodzenia


          • blacky80 Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 15:45
            stracatella napisała:

            > blacky60
            > Z tą wizytą u psychologa, to już druga próba. Pierwsza była półtora
            > roku temu.
            > Mąż nie uznaje psychologów i faktycznie - oni mogfą być mediatorami
            > pomiędzy ludźmi którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać. My
            > wyjaśnialiśmy sobie tę kwestię wielokrotnie. Argumenty które zostały
            > przedstawione są jednoznaczne i niepodważalne.


            Ciekaw jestem jakie argumenty przedstawił twój mąż.
            Wiesz, białe małżeństwa się zdarzają ale powinny być zawierane za obopólną
            zgodą. Inaczej to zwykła nieuczciwość i totalne sku....yństwo wobec tej drugiej
            osoby.



            > Czy chciałabyś seksu z mężem dlatego że ktoś mu wytłumaczył że to
            > ważne dla szczęścia dziecka, zwiazku dla zdrowia ogólnie i dla
            > równowagi hormonalnej?


            Na to pytanie trudno mi odpowiedzieć bo ja jestem po tej drugiej stronie :P Ale
            wiem jedno, małżeństwo bez seksu dla mnie NIE ISTNIEJE. gdyby kobieta, którą
            kiedyś wybiorę zafundowała mi kilka lat postu, nie miałbym problemu z podjęciem
            decyzji. Z resztą wydaje mi się, że w takich sytuacjach faceci działają bardziej
            zdecydowanie. Wy się czaicie latami, bo dzieci, bo dom, bo firma, bo kasa itd.



            > Niestety, muszę cię rozczarować - nie poświecam się dla rodziny.
            > Poprosu doceniam wiele innych cech mojego męża, które
            > mnie "rajcują", pozatym jest bardzo rodzinny, i zawsze gotowy do
            > wsparcia.
            > Jest taką naszą ostoją, pozwala mi się nie zgubić w natłoku spraw i
            > obowiązków.


            Tak jak brat, przyjaciel, dobry kolega, na pewno nie mąż.



            > To daje mi poczucie bezpieczeństwa, spokoju o jutro i chyba jednak w
            > pewnym stopniu zaspokaja moje poczucie wartości - skoro taki facet
            > którego pożądałaby niejedna jest właśnie ze mną... jest hmmmm


            Od takiego faceta zdrowa, normalna, stabilna emocjonalnie kobieta z dużym
            poczuciem własnej wartości po 2-3 latach uciekłaby gdzie pieprz rośnie.

            • stracatella Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 30.09.08, 16:55
              Blacky80

              > Ciekaw jestem jakie argumenty przedstawił twój mąż.
              > Wiesz, białe małżeństwa się zdarzają ale powinny być zawierane za
              obopólną
              > zgodą. Inaczej to zwykła nieuczciwość i totalne sku....yństwo
              wobec tej drugiej
              > osoby.

              Przepraszam za pomylenie płci ;)

              Argumenty męża zazwyczaj dotycza pracy - była wyzwaniem, zpewniała
              mu wszelkie emocje i dowartościowywała go.

              Ostatnio dowiedziałam sie że przeszkadza mu mój mało opalony
              brzuch :) No cóż - o tym nie miałam pojęcia, zresztą ostatni raz mój
              brzuch mógł widzieć w ciąży wtedy jego najmniejszą wadą był akurat
              brak opalenizny ;)))
              A do do kolorów, no cóż przed ślubem kolor był... może nie czerwony
              ale napewno mocno różowy :) skąd mogłam wiedzieć że tak szybko się
              wybieli?


              > wiem jedno, małżeństwo bez seksu dla mnie NIE ISTNIEJE. gdyby
              kobieta, którą
              > kiedyś wybiorę zafundowała mi kilka lat postu, nie miałbym
              problemu z podjęciem
              > decyzji. Z resztą wydaje mi się, że w takich sytuacjach faceci
              działają bardzie
              > j
              > zdecydowanie. Wy się czaicie latami, bo dzieci, bo dom, bo firma,
              bo kasa itd.

              No cóż to wszystko co napisałeś to są twoje pobożne zyczenia i
              wyobrażenie o tym jaki chciałbyś być, wierz mi że myślałam kiedyś
              podobnie. Życie dużo weryfikuje i póki się nie przeżyje, nie
              doświadczy można tylko gdybać.

              > Tak jak brat, przyjaciel, dobry kolega, na pewno nie mąż.

              masz rację - tak to czuję, dlatego nawet jeśli myslę o zbliżeniu w
              tej chwili mam opory i dlatego też jest to dla mnie już obce.
              To już nie to samo co kiedyś - długie wieczory przy lampce wina,
              spacery, dotyk i dreszcze aaaaa ja chcę jeszcze! Czuje sie dosć
              młoda żeby coś takiego przeżywać...

              > Od takiego faceta zdrowa, normalna, stabilna emocjonalnie kobieta
              z dużym
              > poczuciem własnej wartości po 2-3 latach uciekłaby gdzie pieprz
              rośnie.

              No przecież nie pisałam ze mam duże poczucie wartości.
              U kobiet tak to jest ze z wiekiem maleje samoistnie, a po drugie
              niepodlewany kwiatek usycha, a wystarczy mieć o sobie niskie
              mniemanie, żeby się skutecznie ubezwłasnowolnić.

              W zeszłym roku starał się o mnie pewien facet - jeśli to można tak
              nazwać (taki dupek), chciał mieć ze mną wygodny romans za plecami
              żony.
              Zaproponował mi klucze do mieszkania - odmówiłam.
              Po kilku dniach zadzwonił do mnie i powiedział żebym się namyśliła i
              bąknął coś w stylu:

              "nie bój się ty naprawde na mnie zasługujesz, należy ci się, nie
              myśl że nie jesteś tego warta"

              Nie wiem co przez to miał na myśli - nigdy nie rozmawialiśmy o
              problemach w związku. Albo miał tak wysokie mniemanie o sobie albo
              ja już wtedy wyglądałam na taką co to nie ma z kim...
              Najpierw mnie wkurzył, ale tym telefonem raczej dał mi do myślenia.

              Powiem szczerze - tak dawno tego nie robiłam że nie byłabym gwiazdą
              w żadnym łóżku.
              "Wtórna dziewica" w moim wieku to kuriozum i raczej śmieszne :/
              Kompletnie nie pamiętam czym to się je sic!

              Reasumując - zdaję sobie sprawe ze tak dalej nie można więc siedzę i
              myslę co dalej.
              pozdrawiam
              • dadaczka proponuję dwie sprawy: 30.09.08, 17:32
                1) męża za łeb - tak, jak pisałam;
                2) sobie zycie zorganizować tak, zeby moc odejsc. Jesli nie masz
                pracy, albo masz za mało platną poszukać innej. I tak dalej,
                drobnymi kroczkami, albo duzym jednym krokiem. I nie zastanawiaj sie
                w nieskonczonosc, bo zycie tyle nie trwa.
                --
                :Da/D:a
                dzieci i psy - chwilowo wypelniaja mi czas do konca
      • stracatella Re: Napięcie seksualne - jak zmniejszyć? 01.10.08, 15:19
        Dziękuję wszystkim, myślę ze dalej i tak nic się tu nie wyciśnie.
        dadaczka, podsumowała poniekąd całość wątku.
        Te rady i uwagi są niezwykle trafione. Sama doszłam już wcześniej do
        podobnych wniosków, tylko odwagi może trochę brakuje zeby odejść
        moze trochę nadzieja jeszcze jest, a trochę dylematy moralne...
        Poczytałam Was i dziękuję że wam sie chciało udzielić w mojej
        sprawie. Jeszcze pewnie sie tutaj pojawię - jeśli nie z prośbą o
        pomoc to (na co mam nadzieję) podzielić sie swoim
        radosnym "chędożeniem" (;) spodobało mi się!)
        pozdrawiam i życzę wam setki orgazmów!

        zielonymotylku, napisz na priv, zamykam wątek :)

        stracatella
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka