Dodaj do ulubionych

sex oralny-fantazja męża

08.10.08, 22:43
Małżeństwem jesteśmy od 5 lat kochamy sie i jest super. Sex
pierwsza klasa, próbowaliśmy już prawie na wszystkie sposoby pelen
odlot, od pewnego czasu mąż mnie namawia na to by skończyć mi w
ustach, ja mam jednak opory. Może macie jakieś doświadczenia?
Edytor zaawansowany
  • 08.10.08, 22:49
    zanim dostaniesz zachęcające recenzje , powiem że mi nie smakuje
    koszmarnie - gorzko - słone białko jajka :( konsystencja też do d... i
    tam w sumie wolę :)
    ale ja mam zahamowania :)
  • 08.10.08, 22:52
    rumpa napisała:
    > ale ja mam zahamowania :)

    W tym przypadku raczej wyrobiony smak (dosłownie) ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 09.10.08, 00:25
    Smak u jednego mężczyzny bywa różny - zależy od tego, co jadł na obiad, czy
    poprzedniego dnia coś wypił, czy jest nadziębiony, itp., itd. Ochota na
    konsumowanie jego darów też jest zależna od różnych czynników. W trakcie
    procedury wykonywania lodzika spokonie mozna dostrzec i przeanalizować, czy
    dzisiejszy smak i mój dzisiejszy nastrój sprawiają, że mam ochotę na konsumpcję
    bądź nie - i czynię wedle własnej ochoty, raz tak, a raz nie :-)



    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 18.10.08, 19:17
    eeela napisała:

    > Smak u jednego mężczyzny bywa różny - zależy od tego, co jadł na obiad, czy
    > poprzedniego dnia coś wypił, czy jest nadziębiony, itp., itd.

    A więc "Daaary, dary losu..." :D

    --
    Uwaga!!! Złodzieje wpisów: anzil, bezame, buters77, kasica-k, macheda, maiht,
    mauząka, tużyca, zezulla!
  • 08.10.08, 22:52
    Czy probowalas kiedys smaku spermy meza?
    Jezeli nie wasz problemu z tym smakiem
    to sprobuj pierwszym razem kontrolowac
    glebokosc i rytm w czasie kiedy on konczy.
    Jezeli juz naprawde probowaliscie prawie wszystkiego
    to ta proba nie powinna byc taka odstraszajaca.
  • 08.10.08, 23:05
    Ja próbowałam nie raz,mi nie pasuje smak i już:(
    Jak koniecznie chce skończyć w buzi możesz przetrzymać ,a potem
    wypluć.
    ja długo nie moge przetrzymać,bo mam odruch wymiotny.
    Ale przecież równie dobrze w kulminacyjnym momencie może Ci sie
    spuścić na piersi,tyłeczek itd.
    Czy to musi być koniecznie buzia?
  • 09.10.08, 08:53
    > Czy to musi być koniecznie buzia?

    Nie masz członka, to nie wiesz, jakie doznania daje delikatne ssanie w
    odpowiednim momencie. ;)

    Poza tym tu chodzi również o doznania bardziej psychiczne niż fizyczne. ;)
  • 09.10.08, 09:31
    krzysztof-lis napisał:
    > Poza tym tu chodzi również o doznania bardziej psychiczne niż
    fizyczne. ;)

    Psychiczne czyli jakie konkretnie?

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 09.10.08, 11:49
    Ta akceptacja wspomniana wcześniej pewnie wchodzi w grę.

    I taka świadomość dominującej pozycji mężczyzny.
  • 09.10.08, 13:26
    krzysztof-lis napisał:
    > I taka świadomość dominującej pozycji mężczyzny.

    Czyli nie dziwota, że sporo kobiet ma opory ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 09.10.08, 16:53
    mujer_bonita napisała:
    > Psychiczne czyli jakie konkretnie?

    totalna akceptacja mężczyzny. nie jest to must have, ale kiedy kobieta zrobi coś
    takiego, to ja odbieram to jako bardzo intymne i akceptujące faceta w 100%.

    --
    bi...
  • 19.10.08, 00:24
    Podpisuję się pod przedmówcami.
    Jest to po pierwsze bardzo podniecająca scena wizualnie, przynajmniej dla faceta.
    Po drugie dochodzi takie psychiczne poczucie tej właśnie dominującej pozycji
    samca, co nota bene jest również piekielnie podniecające.
    I po trzecie i najważniejsze. Jest to taka świadomość pełnej akceptacji faceta.
    Każdej jego części i wszystkiego co z nim związane. Oczywiście jeżeli zrobione
    to jest z odpowiednim zaangażowaniem i CHĘCIĄ kobiety a nie pod przymusem czy po
    długich pertraktacjach i nakłanianiu.
    Kochanka, która sama garnie się do najważniejszej cześci ciała każdego faceta i
    robi z nim wszystko bez oporów, jest czymś niesamowitym. Daje to takie uczucie
    facetowi... w zasadzie nie potrafię tego opisać słowami, ale to coś absolutnie
    boskiego.

    Przy czym podkreślam, całość musi być z własnej nieprzymuszonej woli, z chęcią
    podnieceniem zaangażowaniem. Tak by facet czół jaką jej to frajdę daje.
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.
  • 20.10.08, 00:34
    avide napisał:
    > Kochanka, która sama garnie się do najważniejszej cześci ciała
    każdego faceta

    Nie nieeeee.... NAJWAŻNIEJSZEJ??

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 18.02.09, 17:45
    avide napisał:

    > Podpisuję się pod przedmówcami.
    > Jest to po pierwsze bardzo podniecająca scena wizualnie, przynajmniej dla facet
    > a.
    > Po drugie dochodzi takie psychiczne poczucie tej właśnie dominującej pozycji
    > samca, co nota bene jest również piekielnie podniecające.
    > I po trzecie i najważniejsze. Jest to taka świadomość pełnej akceptacji faceta.
    > Każdej jego części i wszystkiego co z nim związane. Oczywiście jeżeli zrobione
    > to jest z odpowiednim zaangażowaniem i CHĘCIĄ kobiety a nie pod przymusem czy p
    > o
    > długich pertraktacjach i nakłanianiu.
    > Kochanka, która sama garnie się do najważniejszej cześci ciała każdego faceta i
    > robi z nim wszystko bez oporów, jest czymś niesamowitym. Daje to takie uczucie
    > facetowi... w zasadzie nie potrafię tego opisać słowami, ale to coś absolutnie
    > boskiego.
    >
    > Przy czym podkreślam, całość musi być z własnej nieprzymuszonej woli, z chęcią
    > podnieceniem zaangażowaniem. Tak by facet czół jaką jej to frajdę daje.


    naprawdę, bardzo ładnie to napisałeś. I prawdę. Jeśli kobieta akceptuje swojego
    faceta absolutnie, to chce być i dominowana przez niego w seksie (nawet w życiu,
    jeśli on tego wart), i pokazać mu swoje oddanie, i chce go bez wyjątku, całego.
    I chce sama dac mu wszelkie możliwe rozkosze, niczego nie pominąć, aby miał pełnię.
    Oczywiście wzajemność w tym jest oczywista, wynika i dzieje się sama z siebie.
  • 21.02.09, 22:55
    "Tak by facet czół jaką jej to frajdę daje."

    może jak będzie "CZUŁ" to nie będzie już taka frajda? heheheheheh

    oj Avide taki "byk",ty czatowy łobuziaku...
  • 09.01.09, 11:41
    No tak - kobiecy egocentryzm.
    Pieścić kobietę i ją smakować - tak, pieścić mężczyznę - to już nie...
    Dla mnie też lodzik z finałem jest w sferze marzeń - a przyjemność jaka z tego
    płynie jest rzeczywiście bardziej emocjonalno-psychiczna niż fizyczna. To tak
    naprawdę wyraz pełnej akceptacji, pragnienia itd...
  • 08.10.08, 22:58
    To ja się podczepię pod wątek z pytaniem co w zasadzie Panów
    podnieca w kończeniu w ustach partnerki?

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 08.10.08, 23:06
    mujer_bonita napisała:

    > To ja się podczepię pod wątek z pytaniem co w zasadzie Panów
    > podnieca w kończeniu w ustach partnerki?
    >

    Ja mysle, ze nie tyle chodzi o podniecenie (choc oczywiscie milej konczyc w
    cieplych ustach niz chlodnym powietrzu ;) lecz o poczucie akceptacji

    f.
    --
    "obie rzeczy, ktore dla nas urastaja do rangi problemu - starzenie sie i otylosc
    - sa dla wielu ludzi nieosiagalne" [George Michael]
  • 08.10.08, 23:12
    fanny napisała:
    > Ja mysle, ze nie tyle chodzi o podniecenie (choc oczywiscie milej
    konczyc w
    > cieplych ustach niz chlodnym powietrzu ;) lecz o poczucie
    akceptacji

    Akceptacji ????

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 08.10.08, 23:07
    > To ja się podczepię pod wątek z pytaniem co w zasadzie Panów
    > podnieca w kończeniu w ustach partnerki?
    O właśnie miałam o to samo pytać.
    Więc Panowie,co w tym jest?
  • 08.10.08, 23:26
    Dla mnie - jak już wspomniano, akceptacja - większość kobiet jednak ma opory,
    ona w stosunku do mnie nie, to jest fantastyczne uczucie.

    Po drugie, też wspomniano, jest przyjemniej kończyć w buzi, ciepło, czuć
    języczek i w ogóle.

    Po trzecie nie każdy tak ma, więc to pewnie jest coś nadzwyczajnego - proste
    rozumowanie.

    Po czwarte, dla wielu to się kojarzy sprośnie i perwersyjnie, co podnieca.

    Na pupę, piersi czy buzię też jest bardzo fajnie, ale najlepiej jest jak można
    wszystko, prawda? Gdy coś jest zakazane to dopiero kusi!

    Eee, pornografia się z tego robi:-)
  • 08.10.08, 23:31
    manahmanah77 napisał:
    > Dla mnie - jak już wspomniano, akceptacja - większość kobiet
    jednak ma opory,
    > ona w stosunku do mnie nie, to jest fantastyczne uczucie.

    Opory swoją drogą a smak swoją drogą. To że partnerka przełknie
    obrzydliwą dla siebie substancję jest wyrazem jej 'akceptacji'
    i 'fantastycznym uczuciem' dla Ciebie?

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 08.10.08, 23:39
    Widzisz, dlaczego musi być obrzydliwa? Może tu jest pies pogrzebany, że w
    uniesieniu się taka nie wydaje. I może to kręci:-)

    Uściślijmy - gdyby partnerka godziła się na to 'na odczepnego' to pewnie po
    jednym razie 'na spróbowanie' dałbym sobie spokój, bo to rzeczywiście
    fantastyczne nie jest. Ale jeśli widzę, że robi to z radością, to ulatuję do nieba.
  • 08.10.08, 23:43
    manahmanah77 napisał:

    > Widzisz, dlaczego musi być obrzydliwa? Może tu jest pies pogrzebany, że w
    > uniesieniu się taka nie wydaje. I może to kręci:-)

    To chyba klucz do 'polyku'
    Na zimno i z lyzki raczej bym nie wypila, ale w trakcie lodzika to zupelnie co innego.

    f.

    --
    "obie rzeczy, ktore dla nas urastaja do rangi problemu - starzenie sie i otylosc - sa dla wielu ludzi nieosiagalne" [George Michael]
  • 08.10.08, 23:48
    manahmanah77 napisał:
    > Widzisz, dlaczego musi być obrzydliwa? Może tu jest pies
    pogrzebany, że w
    > uniesieniu się taka nie wydaje. I może to kręci:-)

    Nie musi być. Dla niektórych jest - w uniesieniu i bez. Kubki
    smakowe nie mają nic wspólnego z akceptacją.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 08.10.08, 23:50
    mujer_bonita napisała:

    > Nie musi być. Dla niektórych jest - w uniesieniu i bez. Kubki
    > smakowe nie mają nic wspólnego z akceptacją.

    Czy Ty piszesz o sobie czy tylko tak, zeby podbic sobie liczbe
    postow na forum?

    f.


    --
    Chocolate - some things are worth the weight
  • 08.10.08, 23:56
    fanny napisała:
    > Czy Ty piszesz o sobie czy tylko tak, zeby podbic sobie liczbe
    > postow na forum?

    Częściowo o sobie. Spermy nie lubię ale jestem w stanie się przemóc
    jeżeli ma to sprawić przyjemność partnerowi. Czasami - nie zawsze.
    Co wcale nie oznacza braku akceptacji. Dla mnie raczej wyraz tego co
    jestem w stanie zrobić dla drugiej strony (co dla mnie przyjemnie
    nie jest).

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 09.10.08, 00:04
    mujer_bonita napisała:

    > Częściowo o sobie. Spermy nie lubię ale jestem w stanie się
    przemóc
    > jeżeli ma to sprawić przyjemność partnerowi. Czasami - nie zawsze.
    > Co wcale nie oznacza braku akceptacji. Dla mnie raczej wyraz tego
    co
    > jestem w stanie zrobić dla drugiej strony (co dla mnie przyjemnie
    > nie jest).
    >
    Brak polykania nie jest brakiem akceptacji, ale, paradoksalnie,
    polykanie jest wyrazem akceptacji.
    Chodzi o to, ze akceptujesz fakt, ze partner nie finiszuje bita
    smietana a i tak cie to kreci ;)

    f.

    --
    Chocolate - some things are worth the weight
  • 09.10.08, 00:05
    fanny napisała:
    > Chodzi o to, ze akceptujesz fakt, ze partner nie finiszuje bita
    > smietana a i tak cie to kreci ;)

    Nie kręci.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 08.10.08, 23:52
    Wiesz, jak ktoś ma do smaku spermy wstręt lub uraz, to inna sprawa. Większości
    kobiet, które nie chcą, smak zdaje się przeszkadzać mniej niż sam fakt połykania
    spermy. I jeśli to w stosunku do swojego mężczyzny przełamują (bez krzywienia
    się i wywracania oczami, dodam) to jest akceptacja.
  • 09.10.08, 16:57
    mujer_bonita napisała:
    > Nie musi być. Dla niektórych jest - w uniesieniu i bez. Kubki
    > smakowe nie mają nic wspólnego z akceptacją.

    po pierwsze - kubki smakowe mało mają do powiedzenia, kiedy sperma tryska
    właściwie prosto w gardło.
    po drugie - gdybym miał wytrysnąć w ustach kobiety, która potem leci to wypluć,
    to już wolę żeby nasienie poleciało gdziekolwiek.

    po trzecie - tak to akceptacja, bo to oznacza że kobieta akceptuje mnie i moje
    wszystko


    --
    bi...
  • 09.10.08, 18:22
    chyba jesteś starej daty :)))
    i to bardzo :)
    ja mam 35 a u mnie na uczelni patentowane dziewice tak się własnie
    rozrywały - z każdym kto chciał :)))
    raczej to nie akceptacja a nadinterpretacja :)))
  • 10.10.08, 16:56
    też mam 35. myślę że to też kwestia w jaki sposób to się odbywa. mimo wszystko
    jest to dla mnie wyraz akceptacji, aczkolwiek nie jest konieczny :)

    --
    bi...
  • 31.10.08, 05:30
    rumpa napisała:

    > chyba jesteś starej daty :)))
    > i to bardzo :)
    > ja mam 35 a u mnie na uczelni patentowane dziewice tak się własnie
    > rozrywały - z każdym kto chciał :)))
    > raczej to nie akceptacja a nadinterpretacja :)))
    Ja jestem starszej daty bo mam 50.I nie chciałbym takiego lodzika w
    kibelku od patentowanej dziewicy.Przecież nie o to w seksie chodzi!
    Nie chodzi tutaj o wymianę płynów ustrojowych ale o przeżycia.Ja nie
    muszę kochać kobiety,ale też nie zrobię tego z byle kim,chociażby
    niewiem jak tego chciała.
  • 08.10.08, 23:41
    mujer_bonita napisała:


    > Opory swoją drogą a smak swoją drogą. To że partnerka przełknie
    > obrzydliwą dla siebie substancję jest wyrazem jej 'akceptacji'
    > i 'fantastycznym uczuciem' dla Ciebie?

    Chyba nadinterpretujesz..
    Skad wiesz czy dla jego partnerki jego sperma jest 'obrzydliwa substancja'?

    f.

    P.S. Dla mnie! smak spermy mojego meza nie jest 'obrzydliwa substancja'.

    f.


    --
    I always start my diet on the same day - tomorrow!
  • 08.10.08, 23:46
    fanny napisała:
    > Chyba nadinterpretujesz..
    > Skad wiesz czy dla jego partnerki jego sperma jest 'obrzydliwa
    substancja'?

    Nie wiem i nie nadinterpretuję. Moje pytanie miało raczej na
    myśli 'co w sytuacji jeżeli'. Są kobiety, dla których smak spermy
    jest OK i są takie dla których jest obrzydliwy. Nie ma to nic
    wspólnego z akceptają (kubki smakowe nie są na tyle 'myślące').

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 13.01.09, 22:16

    innymi slowy, niech wypije sam siebie a poczuje bezdenna samoakceptacje?

    + + +
    Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego problemu.
    )))))><
  • 09.10.08, 01:30
    Cóż ja mogę radzić, czy też jakie znaczenie ma moje zdanie,
    ale.... ;) jeśli o mnie chodzi tu nie chodzi o samo kończenie w
    ustach partnerki, chodzi o to, że już "po" penis jest baaaardzo
    wrażliwy i delikatny, wtedy pieszczoty (oczywiście z wyczuciem) są
    mega, ale naprawdę mega przyjemne
    I jeszcze jedno ;) cóż podniecającego w widoku powstrzymującej się
    od hmm oddania tego co połknęła kobiety, powykrzywianej i
    zniesmaczonej twarzy? Oczywiście są kobiety, które nie mają oporów i
    takich rzeczy nie ma, ale i są te, które tego nie akceptują.

    Do Pani, która zaczęła wątek... lepiej żałować, że coś się zrobiło
    niż żałować tego, czego się nie zrobiło. Skoro to jest jego fantazja
    to spróbujcie, a jak się nie uda to tragedii przecież nie będzie,
    bez tego macie udany seks :) [możesz poprosić żeby od rana do
    wieczora popijał sok ananasowy i przekąsił czasem ten owoc, a
    wieczorem... ;)]

    Ale tak jak napisałem, ja tam się nie znam :-)
    --
    Smaku Twego nie znam, choć tak często Cię mam na końcu języka...
  • 09.10.08, 10:11
    To tak zapewne, jakby facet lizał ci cipkę i tuż przed orgazmem przestał i
    dokończył, na przykład, ręką. No chyba lepiej, żeby lizał do końca?
  • 09.10.08, 10:22
    stokrotka_pospolita napisała:
    > To tak zapewne, jakby facet lizał ci cipkę i tuż przed orgazmem
    przestał i
    > dokończył, na przykład, ręką. No chyba lepiej, żeby lizał do końca?

    Jasne, że lepiej. Z tą różnicą, że kobieta nie sika facetowi do ust
    przy orgaźmie ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 09.10.08, 11:50
    > Z tą różnicą, że kobieta nie sika facetowi do ust przy orgaźmie ;)

    Mąż też nie sika! :O
  • 31.10.08, 05:32
    mujer_bonita napisała:

    > stokrotka_pospolita napisała:
    > > To tak zapewne, jakby facet lizał ci cipkę i tuż przed orgazmem
    > przestał i
    > > dokończył, na przykład, ręką. No chyba lepiej, żeby lizał do
    końca?
    >
    > Jasne, że lepiej. Z tą różnicą, że kobieta nie sika facetowi do
    ust
    > przy orgaźmie ;)
    >
    Ale też są takie które mają squirt!I co wtedy?
  • 20.02.09, 15:56
    - Is sex dirty?
    - Only when it's done right.

    :D

    a wiec czynniki to:

    1. jest to "dirty". Jest to nieprzyzwoite, gdy na ustach swojej kobiety widac slady tego, co wlasnie "zmajstrowala" ;-)

    2. przyjemnosc fizyczna polaczona z brakiem "wysilku" ('normalny' seks to zawsze pilnowanie sie troche, coby za bardzo nie przygalopowac, dostosowywanie sie do partnerki itd. Nie ze mus - ale jednak "jest co robic" poza oddawaniem sie samej przyjemnosci

    3. jest w tym cos z poczucia dominacji, na zasadzie "ona w ten sposob oddaje rodzaj holdu meskosci, bedac poddana". Chociaz z drugiej strony nie wiem jak z ta dominacja jest, bo tuz przed koncem to kobieta ma 100% kontroli :D Jak zwolni, liznie i zapyta ze slodkimi oczkami "a moge nowe futro", to ktory z nas odmowi? :D

    4. jezeli kobieta robi TO paskudztwo ;-) w sposob zaagazowany, jezeli tez ją to kreci i widac to po niej - jak facet moze sie czuc bardziej mesko i pozadany, jak kobieta nakrecajaca sie calujac jego meskosc?

    A z tipsow technicznych dla pan nielubiacych smaku zbytnio: w czasie finalu wlozyc 'zabawke' najglebiej jak sie da bez powodowania odruchu wymiotnego, chwycic mocno reka tak, aby facet w odlocie nie wbil sie glebiej (kulturany nie zrobi tego raczej) i jak zacznie odlatywac natychmiast przelykac

    nawet nie zauwazycie ani smaku (prawie mijacie jezyk gdzie sa receptory smakowe) ani konsystencji :D

    A dla faceta to tez przyjemne jest - masowanie glowki jezykiem poruszajacym sie przy przelykaniu....

    Dobrej zabawy
  • 08.10.08, 23:43
    Jakieś to takie śmieszne w smaku, do niczego nie podobne, hi,hi;-) Właściwie
    smakowo obojętne. Łykam bez problemu. Dla mnie łatwiej i przyjemniej połknąć,
    niż latać po mieszkaniu i pluć.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
  • 31.10.08, 05:34
    aandzia43 napisała:

    > Jakieś to takie śmieszne w smaku, do niczego nie podobne, hi,hi;-)
    Właściwie
    > smakowo obojętne. Łykam bez problemu. Dla mnie łatwiej i
    przyjemniej połknąć,
    > niż latać po mieszkaniu i pluć.
    >
    Ot,fajna bezproblemowa dziewczyna!
  • 09.10.08, 10:09
    Jesteście 5 lat po ślubie i on ci się jeszcze nie spuścił w ustach? Nie
    wierzę... Naprawdę są jeszcze takie pruderyjne dziewczyny? Ja rozumiem, nie
    lubić tego, ale, kurde, nie spróbować? Dziw bierze...
  • 27.10.08, 01:21
    Jestem 10 lat po ślubie, a moja żona nie zbliżyła twarzy na 20 cm do mojego
    penisa. A kiedy widziała, że kończę, chwytała przygotowany wcześniej
    ręcznik...Czasem, kiedy miała doprowadzić mnie do końca ręką, leżała obok,
    beznamiętnie wykonując jednostajne ruchy i czasem ziewając...dlatego nie mam
    ochoty na seks...skutecznie to we mnie unicestwiła...nie uprawiam z nią seksu od
    dłuższego czasu...ale pamiętam, że ja wobec niej nie miałem żadnych oporów,
    robiłem jej różne rzeczy, które jej się bardzo podobały...dlatego mnie dziw nie
    bierze...
  • 27.10.08, 08:43
    Faktycznie opisane zdarzenie/a nie brzmią zachecajaco ;-)To musi być
    bardzo flustujące-ten brak sexu z małżonką.Piszesz jednak,że nie
    uprawiasz sexu z nia,wiec domyślam sie ,że nie jest tak zle;-)
  • 27.10.08, 21:09
    Rzeczywiście, było to bardzo frustrujące, jeszcze w zestawieniu z baaardzo rzadkim seksem w ogóle. Latami tak było. I w końcu coś we mnie pękło. Nigdy nie próbowałem zdradzać żony. Zajmowałem się pracą...I w jakiś dziwny sposób zacząłem romansować z koleżanką w pracy. Zawsze mi się podobała, ale nigdy nie przywiązywałem do tego wagi. No, a jak już się zaczęło, to obraz mojego życia erotycznego zmienił się diametralnie. Kochaliśmy się co drugi dzień, ale chyba dlatego tak rzadko, bo w konspiracji tylko tak się dało. A jeśli chodzi o to, co jest tematem forum, to dopiero wtedy poznałem to uczucie i spodobało mi się, choć to ona zaproponowała, ja niczego nie narzucałem. Za każdym razem prawie chciała, abym kończył w jej ustach. Szczerze mówiąc nie narzekała na smak, wręcz przeciwnie. Widać było po niej, że to ją podnieca, jej zachowanie, kiedy czuła, że będę kończył...eeeh. Co tu dużo mówić. Rzeczy, o jakich mi się nie śniło w najśmielszych snach. Z mnicha przeistoczyłem się w seksualną bestię...
  • 12.02.09, 21:45
    stokrotka_pospolita napisała:

    > Jesteście 5 lat po ślubie i on ci się jeszcze nie spuścił w ustach? Nie
    > wierzę... Naprawdę są jeszcze takie pruderyjne dziewczyny? Ja rozumiem, nie
    > lubić tego, ale, kurde, nie spróbować? Dziw bierze...

    To jeszcze nic. ;) Znam dziewczyne, ktora nie mogla sie do tego przekonac i jedynie byla w stanie dokonac tego, gdy czlonek byl ubrany w prezerwatywe. Nooo, taka smierdzaca guma to musi byc poezja. :D
  • 09.10.08, 10:48
    Od pewnego czasu namawia? Jakieś namolne molestowanie, rozumiem raz
    czy dwa poruszyć temat.
  • 09.10.08, 12:35
    Sperma jest gorzka i faktycznie niezbyt zjadliwa jezeli facet pali
    papierosy i/albo pije piwo. Gdyby z piwa przerzucil sie na soczki
    (zwlaszcza legendarny juz ananasowy ;-) sperme by mial slodziutka i
    przyjemna w smaku. Powaznie pisze.

    Nie mozna miec wszystkiego. Chce miec polyk, to niech tez cos z
    siebie da. Trzeba mu powiedziec zeby odstawil piwko/papierosy na dwa
    dni przed, a wtedy moze sie uda z polykiem. Coz, luksus wymaga
    poswiecenia ;-)

    Moj maz jest na szczescie niepalacy i tradycja picia piwa jest u
    niego bardziej niz szczatkowa, wiec nie mam najmniejszego problemu z
    polykiem. Przerabialam juz jednak w przeszlosci sperme palaczy -
    faktycznie nic przyjemnego :-/ i nawet jezeli kobieta autentycznie
    lubi robic z polykiem to geba sie wykrzywia ;-)

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
    good...
  • 09.10.08, 12:39
    > Przerabialam juz jednak w przeszlosci sperme palaczy - faktycznie
    > nic przyjemnego :-/ i nawet jezeli kobieta autentycznie
    > lubi robic z polykiem to geba sie wykrzywia ;-)

    Ewentualnie można zrobić "głębokie gardło", wtedy sperma trafia na tyle głęboko,
    że nie masz szans poczuć jej smaku.

    Niestety, ta technika w narodzie jest jeszcze mniej rozpowszechniona, niż
    połykanie samo z siebie.
  • 09.10.08, 13:17
    > Ewentualnie można zrobić "głębokie gardło", wtedy sperma trafia na tyle głęboko
    > ,
    > że nie masz szans poczuć jej smaku.
    >
    > Niestety, ta technika w narodzie jest jeszcze mniej rozpowszechniona, niż
    > połykanie samo z siebie.

    I jeszcze trzeba mieć głębsze rejony jamy ustnej mało wrażliew na odruch
    wymiotny. Znam dziewczyny chętne do lodzika, ale nie dajace rady uskuteczniać
    tych głębszych wariantów oralu. Właśnie ze względu na ten odruch.
    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
  • 09.10.08, 13:30
    > I jeszcze trzeba mieć głębsze rejony jamy ustnej mało wrażliew na
    > odruch wymiotny.

    Można się oduczyć. :) Trzeba tylko chcieć i wiedzieć o tym. :)
  • 14.10.08, 20:09
    krzysztof-lis napisał:

    > > I jeszcze trzeba mieć głębsze rejony jamy ustnej mało wrażliew na
    > > odruch wymiotny.
    >
    > Można się oduczyć. :) Trzeba tylko chcieć i wiedzieć o tym. :)

    Nie można sie oduczyć odruchu. Ale wystarczy wsuwać k... pod odpowiednim kątem i
    tego odruchu nie ma. Zatem potrzebne umiejętności. Oraz chęć. Obu.
    --
    Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
    (Rilke)
  • 31.10.08, 05:39
    krzysztof-lis napisał:

    > > Przerabialam juz jednak w przeszlosci sperme palaczy - faktycznie
    > > nic przyjemnego :-/ i nawet jezeli kobieta autentycznie
    > > lubi robic z polykiem to geba sie wykrzywia ;-)
    >
    > Ewentualnie można zrobić "głębokie gardło", wtedy sperma trafia na
    tyle głęboko
    > ,
    > że nie masz szans poczuć jej smaku.
    >
    > Niestety, ta technika w narodzie jest jeszcze mniej
    rozpowszechniona, niż
    > połykanie samo z siebie.
    Jak Ci pawia puści na jajka to odechce Ci się eksperymentów...
  • 09.10.08, 13:18
    glamourous napisała:

    > Sperma jest gorzka i faktycznie niezbyt zjadliwa jezeli facet pali
    > papierosy i/albo pije piwo.

    Mój pali, ale sperma nie jest gorzka. Może inaczej metabolizuje;-)

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
  • 19.10.08, 17:37
    Ale... że się tak wyrażę... partnerka nie przyjmuje spermy do ust dla smaku...
    Jak to wyjaśnić? Rozmowa o smaku jest trochę nielogiczna, bo sperma to nie truskawki, żeby się nią objadać dla delektowania się smakiem. Chyba sam "akt" przyjęcia w usta wytrysku ma dla obu kochanków inne znaczenie. Metafizyczne, rytualne, mistyczne... na pewno symboliczne.
    Kurde, nie wiem czy zrozumiale to ująłem?
    --
    Wolność dla serbskiego Kosova!
  • 12.02.09, 19:08
    to bardzo ciekawe- przyjemne z pozytecznym- może odzwyczai się od picia piwa a
    coś dostanie w zamian :) ja mam niestety silny odruch wymiotny w ogóle a w
    szczególności jak mam w ustach i gardle coś o mdłym smaku i ciągnącej się
    konsystencji. Sam oral jest bardzo OK ale bez połykania- ciekawe czy faceci by
    się tak garneli do seksu oralnego gdyby kobiety miały wytrysk.Wątpię... W
    połykaniu nie chodzi o żadna akceptację partnera -to akurat to psychologiczna
    gierka. Po prostu przyjemność i bez ideologii!
  • 09.10.08, 14:55
    ;) też kiedyś miałam opory...
    teraz to "norma";)
    jak dla mnie...lepiej połknąć niż się umazać (podobno świetnie działa na cerę;)))
  • 09.10.08, 15:09
    magda0177 napisała:


    > (podobno świetnie działa na cerę;)


    Taaaa... Koszmarnie wysusza! ;-) A juz prawdziwa sodoma i gomora
    dzieje sie, gdy dostanie sie do oczu... Nie polecam!

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
    good...
  • 09.10.08, 15:12
    Jak wysusza...to dobre na trądzik;)))
    i jak nie chcesz połknąć ani się "utopić" to oczy trzeba zamykać;)hahahah
  • 09.10.08, 15:59
    Popieram! Uważać na oczy! Wytrysk w oko to największy koszmar. Nie zrozumie tego
    nikt, kto tego na własnym oku nie doświadczył ;)
  • 09.10.08, 16:06

    rozważyć założenie gogli
  • 09.10.08, 16:07

    do tego elementu ars amandi
  • 09.10.08, 16:09
    Seks nago w goglach i butach narciarskich... hm... to może być interesujące... ;)
  • 31.10.08, 05:45
    loppe napisał:

    >
    > rozważyć założenie gogli
    Do tego kijki-zawsze się mogą przydać- i wprowadzić przepis o
    kaskach!To przecież jazda na krawędzi,po bandzie!
  • 09.10.08, 16:13
    femme.fatale1978 napisała:

    > Popieram! Uważać na oczy! Wytrysk w oko to największy koszmar. Nie
    zrozumie teg
    > o
    > nikt, kto tego na własnym oku nie doświadczył ;)


    Hehe, mi sie kiedys taki wytrysk (pelną parą!) w oko przytrafil jako
    przerywnik w hucznej zabawie Sylwestrowej ;-)) Powrot na sale byl
    spektakularny : elegancka suknia, szpilki, makijaz... i oko jak z
    horroru "Hellraiser" ;-))

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
    good...
  • 09.10.08, 17:35
    To Wam życzę smacznego.
    Mój nie pali ,nie pije,jesteśmy parę lat po ślubie i jak zobaczył,że
    zwróciłam to więcej nie męczył.
    Bardzo bo kocham i szanuje,ale nic na siłę.
    Przecież nie chodzi o to,żeby oral się kończył dla mnie w muszli
    klozetowej.
    Próbowałam i starałam się,przykro mi,bo jak oglądamy filmik i mężuś
    zobaczy,że facetowi robi baba lodzika do ko.ńca to sobie wzdycha,ale
    cóż.
    Nie jestem w stanie przełknąć,choć kończy czasem w buzię.
  • 09.10.08, 18:29
    Czytajac rozne fora odnosze wrazenie, ze kochanki czesciej niz zony
    (i) robia lodzika
    (ii) robia go z polykiem

    Ciekawa jestem z czego to wynika..

    f.
    --
    Oh God, I'm so bloody blonde sometimes!
  • 09.10.08, 18:31
    fanny napisała:
    > Czytajac rozne fora odnosze wrazenie, ze kochanki czesciej niz zony
    > (i) robia lodzika
    > (ii) robia go z polykiem

    W celu pokazania, że się jest lepszym od żony i utrzymania przy
    sobie faceta.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 09.10.08, 20:40
    fanny napisała:

    > Czytajac rozne fora odnosze wrazenie, ze kochanki czesciej niz zony
    > (i) robia lodzika
    > (ii) robia go z polykiem
    >
    > Ciekawa jestem z czego to wynika..


    Jeśli lodzika częściej niż zony robią kochanki, które potem zostają
    zonami tych samcyh panów, to jest to perfidna prezentacja wersji
    demo. Potem zero lodzika, bo chłop złapany. Jeśli natomiast częściej
    niż żony robią go inne panie, to jest szansa, że te panie pożądają
    danego pana bardzo, a zona nie. Może też być tak, że etatowymi
    kochankami różnych panów zostają kobiety bez uczulenia na spermę i
    bez niechęci do jej słono-gorzkeigo smaku;-D
    I tak dalej, i tak dalej...Dobranoc;-)

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
    jako los"
  • 31.10.08, 05:48
    fanny napisała:

    > Czytajac rozne fora odnosze wrazenie, ze kochanki czesciej niz zony
    > (i) robia lodzika
    > (ii) robia go z polykiem
    >
    > Ciekawa jestem z czego to wynika..
    >
    > f.
    To proste! Najczęściej żona musi a kochanka chce!Oczywiście to nie
    jest regułą-wystarczy poczytać wpisy.A to musi to tak w przenośni bo
    przecież nikt nie musi.
  • 10.10.08, 09:52
    Twoj watek mnie natchnal ;) zaproponowalam to mezowi i bylo
    interesujaco:) polecam
  • 31.10.08, 05:50
    paulawr napisała:

    > Twoj watek mnie natchnal ;) zaproponowalam to mezowi i bylo
    > interesujaco:) polecam
    Poszły konie po betonie...
  • 10.10.08, 11:37
    szybciutko wprowadzam zmiany w swoim menu :)
    --
    Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku
    życia
  • 10.10.08, 13:48
    przeciez pisalam ze nie o jedzenie tu chodzi;)
  • 10.10.08, 13:50
    paulawr napisała:

    > przeciez pisalam ze nie o jedzenie tu chodzi;)

    Tobie może nie :D
    --
    Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku
    życia
  • 31.10.08, 05:53
    paulawr napisała:

    > www.szansaspotkania.pl/index.php?pageid=2717
    > co prawda nie chodzi o jedzenie spermy,ale tak mi sie skojarzylo

    Kobiety są spokojniejsze jak Im się natryska tu i tam...Ale chyba
    bardziej tu!
  • 10.10.08, 15:49
    W smaku ohyda,nie da sie opisac.Podobno sok z ananasa pity w duzych
    ilosciach przez faceta zmienia smak spermy. Jesli juz,to polknac,jak
    lekarstwo-bez smakowania ,-))) a najlepiej wypluc natychmiast,co by
    odruchu wymiotnego nie bylo.
    --
    Josh Demolka
    Mija czas
  • 10.10.08, 15:55
    gacusia1 napisała:

    Jesli juz,to polknac,jak
    > lekarstwo-bez smakowania ,-))) a najlepiej wypluc natychmiast,co
    by
    > odruchu wymiotnego nie bylo.

    Co wy z tym wymiotowanie tudziez odruchem wymiotnym?
    Kochanki czesciej niz zony nie maja odruchu wymiotnego czy jka?

    f.


    --
    Chocolate - some things are worth the weight
  • 10.10.08, 21:32
    musisz choć spróbować bo jeśli nie Ty to zrobi to inna, on skorzysta z pierwszej
    lepszej okazji może to być integracja w pracy,wyskok z kolegami na piwo lub
    jakaś inna imprezka lekko zakrapiana alkoholem.To tylko facet jest.A tak w ogóle
    to dziw bierze gdzieś ty się uchowała
  • 10.10.08, 21:42
    ciociuniaklocia napisała:

    > to dziw bierze gdzieś ty się uchowała


    hehe ;)


    --
    Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy M.Monroe
  • 17.10.08, 09:59
    hmm...z tym połykiem to mam inne odczucia
    zdarzało sie prawie z każdą partnerką i ok fajne to , ale jak dla mnie orgazm
    troche przytłumiony, ogólnie wiadomo lepsze to niż gdy miałaby mi tylko ręką na
    swoje piersi polecieć.
    Jednak zdecydowanie polecam inną dla mnie bardzie perwersyjną metodę lodzika,
    która mnie kręci strasznie i w sumie rzadko mi się zdarzała, w zasadzie prawie
    wcale, lub jakoś tak połowicznie.
    Porządny lodzik to :

    Partnerka robi lodzika, najlepiej partner stoi , ona klęczy, pozycja dominują i
    wszystko widać ( co ważne dla partnera )
    partnerka obciąga solidnie skórkę ustami i robi to w urozmaicony sposób raz
    samymi ustami, raz z reką i ustami, na różne sposoby bawi się i co
    najważniejsze z kontaktem wzrokowym, chociaż czasem i kokietowaniem. Gdy
    doprowadza do orgazmu to wyciąga na chwilę z ust i trzepie z całej siły ręką
    prosto sobie na twarz oblewając spermą i otwiera przy tym usta i niewazne czy
    tam coś z połykiem będzie czy nie, może z dwa razy w trakcie jeszcze obciągnąć i
    najważnieje przy samej juz koncówce wytrysku, porządnie obciągną przez parę sekund.
    Tak wygląda porządny lód.:)

    Niestety mi jeszcze się dokładnie taki nie zdarzył:(



  • 17.10.08, 10:47
    Uśmiałam sie po pachy ;-)))))
    Ja w chwili uniesienia nie wiem co sie dzieje do okoła-taka
    rozkosz.Granat mogłby wybuchnąć za moimi plecami i bym go nie
    usłyszała.;-)Euforia przechodzi powoli -dobry sex to taki niejako
    trans....Jestem tylko ja i on.;-)
    Może kobitki które nie potrafia się do konca wyluzowac nie daja
    ukochanemu skonczyc w ustach.Skoro w trakcie tak przyjemnej
    czynnosci jak sex maja czas na myslenie,moze nie polkne bo,a czy mi
    posmakuje?..............Jeśli mu zależy spróbowac można,od tego sie
    nie umiera a jedyne co to najwyżej smak bedzie dla ciebie nie do
    przyjecia i nic na siłe.Chcieć to móc ;-))
  • 17.10.08, 10:56
    Paru panów wypowiada się tu, że lodzik to taka prosta sprawa, że jak
    kobieta nie lubi to znaczy, że 'nie może się do końca wyluzować', że
    sperma 'w uniesieniu' nie wydaje się obrzydliwa, że jak się partnera
    akceptuje to nie ma probelmu z połykaniem, że przy odpowiedniej
    technice i chęciach wszytko jest ok itp.

    Przyznać się - który PRÓBOWAŁ?

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 17.10.08, 11:04
    Jestem kobietą ;-))))Podpisuję sie pod tymi słowami ;-))Probowałam ;-
    ))))
  • 11.11.08, 11:59
    Ja próbowałem. Chciałem tym samym dać do zrozumienia mojej partnerce, że sperma
    to nic strasznego. Ale ona nie i już... nawet nie spróbuje, żeby się o tym
    przekonać.
  • 17.10.08, 12:11
    mujer_bonita napisała:

    > Paru panów wypowiada się tu, że lodzik to taka prosta sprawa, że jak
    > kobieta nie lubi to znaczy, że 'nie może się do końca wyluzować', że
    > sperma 'w uniesieniu' nie wydaje się obrzydliwa, że jak się partnera
    > akceptuje to nie ma probelmu z połykaniem, że przy odpowiedniej
    > technice i chęciach wszytko jest ok itp.
    >
    > Przyznać się - który PRÓBOWAŁ?
    >
    Próbował czego ? Połykania czyjegoś nasienia? Czy smaku nasienia ? ;)
  • 17.10.08, 12:33
    zuk_gnojnik napisał:
    > Próbował czego ? Połykania czyjegoś nasienia? Czy smaku
    nasienia ? ;)

    Loda z połykaniem. Chyba o tym jest dyskusja?

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 17.10.08, 12:41
    mujer_bonita napisała:

    > zuk_gnojnik napisał:
    > > Próbował czego ? Połykania czyjegoś nasienia? Czy smaku
    > nasienia ? ;)
    >
    > Loda z połykaniem. Chyba o tym jest dyskusja?
    >
    O tym jest dyskusja... ale akurat o lodach z połykaniem przez mężczyzn to można
    chyba znaleźć informacje na forum dla tak zwanych mniejszości seksualnych
    ;)Osobiście nie próbowałem. Piłem rzadki budyń ;)Domyślam się jednak, że
    wkładanie sobie du buzi penisa i oczekiwanie na wytrysk to nic przyjemnego :)
  • 17.10.08, 13:46
    mujer_bonita napisała:
    >
    > Loda z połykaniem. Chyba o tym jest dyskusja?

    A czy Ty robilas kiedys cunilingusa, ze tak z ciekawosci zapytam?

    f.



    --
    I always start my diet on the same day - tomorrow!
  • 17.10.08, 14:21
    fanny napisała:
    > A czy Ty robilas kiedys cunilingusa, ze tak z ciekawosci zapytam?

    Nie więc nie wypowiadam się o doznaniach z tym związanych ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 17.10.08, 14:10
    próbowałem. bez przesady, nie jest takie złe :D

    --
    bi...
  • 17.10.08, 16:02
    bi_chetny napisał:
    > próbowałem. bez przesady, nie jest takie złe :D

    Zrobiłeś facetowi loda z połykaniem? Szacun ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 19.10.08, 00:51
    Mujer, a znasz to
    "żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka raz chłopaczek" :D:D:D

    a co do pytania...
    Loda żadnemu facetowi nie robiłem i robić nie zamierzam. Spermy zaś próbowałem,
    swojej oczywiście. Całkiem smaczna, taki lekko słodkawy smak. Na ciepło zupełnie
    znośny, także nie rozumiem o co tyle zamieszania :D.
    Nie mniej świadomość, że "smakuję" partnerce, jest mocno łechcąca po ego.

    Co byście kobitki powiedziały jakby wasz facet powiedział wam, że nie lubi smaku
    waszego łona. ???? To mniej więcej sytuacja analogiczna do łykania spermy.
    Może i podczas orgazmu nie tryskacie niczym, ale za to cieknie z was cały czas w
    trakcie. Faceci liżą to i się jeszcze tym zachwycają a jak nie to zaraz lament
    bo lizanko fajne jest co nie ??? ;-))) A uwierzcie mi łono kobiety może być i
    cudownie "smaczne" i odpychająco paskudne.
    Dlatego następnym razem jak zacznie biadolić nad spermą pomyślcie, że jej jest
    ledwo odrobinę w porównaniu do tego ile śluzu facet bierze na język robiąc Wam
    porządną minetkę. Konsystencja, smak, zapach, wszystko analogiczne. Jedynie
    ilości tak ze 20-30 razy większe. Ale m się jakoś nie skarżymy ;-))))))).

    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.
  • 19.10.08, 01:02
    przepraszam Cie bardzo Avide, mój facet nic na język nie bierze :)
    tak jakoś mam że jestem symetryczna w miarę w relacjach
    ale faktycznie jest trochę dziwne jesli pani WYMAGA minety a sama
    dość ostro odmawia - jest tu jakieś zachwianie równowagi
    jesli nie a facet sam sie pali - no cóż, różne są zboczenia na
    świcie :))) i czego się z miłości nie robi - na przykład znosi nudną
    minetę :)))
    ciekawam czy lubienie bądź nie minety wiąże się jakoś z typem
    orgazmu - znaczy kobieta z łechtaczkowym minetę lubi, a babka z
    tylko pochwowym - nie.
    Nigdy w życiu nie miałam orgazmu łechtaczkowego, ani sama ani z
    partnerem, tego typu pobudzanie mnie ... nie pobudza :)
  • 19.10.08, 01:28
    rumpa napisała:


    > ciekawam czy lubienie bądź nie minety wiąże się jakoś z typem
    > orgazmu - znaczy kobieta z łechtaczkowym minetę lubi, a babka z
    > tylko pochwowym - nie.


    Nie wiem Ty mi powiedz albo inne kolezanki bom facet ;-)))).

    Co do minety. Rozpatrujemy tutaj lubienie "płynów" intymnych swoich partnerów a
    nie samą ochotę na robienie czegoś.
    Są kobiety które nie znoszą orala. Są takie co go znoszą, sa takie co go
    uwielbiają z finałem ale i takie co go lubią, ale nie lubią spermy bo:
    - smak nie ten
    - jakaś taka obslizła i nieprzyjemna substancja
    - zapach nie ten itp.
    A jak tylko zwracam uwagę na to, że to co kobiety mają podczas męskiego finału,
    faceci mają już jako preludium i towarzyszy im podczas całego aktu. I nie skarżą
    się że zapach, że smak, że śliskie to jakieś takie i nieprzyjemne ITP.
    Rozumiesz ????
    A swoją drogą to fakt, że jedna kobieta będzie miała smaczne łono, wręcz
    cudownie i to zarówno pod względem zapachu jak i smaku a inna będzie śmierdziała
    itp. Istnieje równiez cały szereg stadiów pośrednich. I nie chodzi tu o higienę
    tylko o biologię, ale o tym napisałem troszkę niżej. To samo tyczy się kobiet
    jak i mężczyzn.


    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.
  • 19.10.08, 01:34
    A jak tylko zwracam uwagę na to, że to co kobiety mają podczas
    męskiego finału,
    > faceci mają już jako preludium i towarzyszy im podczas całego
    aktu. I nie skarż
    > ą
    > się że zapach, że smak, że śliskie to jakieś takie i nieprzyjemne
    ITP.

    no to dwa wyjścia - albo są tak szlachetni albo ich to naprawdę
    kręci
    ani jednego ani drugiego nie rozumiem ale przyjmuję do wiadomości
    jako fakty :)

    Rozpatrujemy tutaj lubienie "płynów" intymnych swoich partnerów a
    > nie samą ochotę na robienie czegoś.

    no ale jak dla mnie to się raczej silnie wiążę - jakoś trudno
    oddzielić seks oralny od płynów ustrojowych :)
  • 19.10.08, 01:45
    rumpa napisała:

    > A jak tylko zwracam uwagę na to, że to co kobiety mają podczas
    > męskiego finału,
    > > faceci mają już jako preludium i towarzyszy im podczas całego
    > aktu. I nie skarż
    > > ą
    > > się że zapach, że smak, że śliskie to jakieś takie i nieprzyjemne
    > ITP.
    >
    > no to dwa wyjścia - albo są tak szlachetni albo ich to naprawdę
    > kręci
    > ani jednego ani drugiego nie rozumiem ale przyjmuję do wiadomości
    > jako fakty :)

    Słuchaj przeciez to normalne że czasami robimy cos dla drugiej osoby, bo
    kochamy, bo nam na niej zalezy etc. Wtedy jestesmy szlachetni.
    Zaś jeśli trafimy na odpowiednią osobę po prostu nas to kręci i robimy bo
    lubimy, a lubimy bo robimy z ODPOWIEDNIA osobą. I tyle w temacie
    >
    > Rozpatrujemy tutaj lubienie "płynów" intymnych swoich partnerów a
    > > nie samą ochotę na robienie czegoś.
    >
    > no ale jak dla mnie to się raczej silnie wiążę - jakoś trudno
    > oddzielić seks oralny od płynów ustrojowych

    Ano widzisz i tutaj nie do końca tak jest. Seks oralny u mężczyzna jest dużo
    bardziej "suchy". Prawie nic nie leci w trakcie i w zasadzie można prawie
    całkowicie płyny ustrojowe pominąć. Pomijam przypadki kiedy niektórzy faceci w
    silnym podnieceniu wydzielają dużo płynu z siebie który nie jest spermą (on ma
    swoją nazwę ale zapomniałem).

    Z kobietą z definicji niejako jest dokładnie odwrotnie. czemu chyba tłumaczyć
    nie muszę. Wszyscy wiedza co się dzieje z łonem jak się podnieci :D:D:D.

    Dlatego właśnie kobiety niejako z męskimi płynami stykają dużo rzadziej lub
    wcale w trakcie orala. I dlatego mogą lubić sama czynność, ale jako że lubią
    (lub nie)owych płynów maja niejako wybór czy smakować ich czy nie. Faceci tego
    wyboru nie maja ;-)))).
    To jest ta różnica :D
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.
  • 24.10.08, 16:06
    avide napisał:
    Pomijam przypadki kiedy niektórzy faceci w
    > silnym podnieceniu wydzielają dużo płynu z siebie który nie jest spermą (on ma
    > swoją nazwę ale zapomniałem).

    ten płyn akurat jest zdecydowanie słodkawy i smaczniejszy :)


    --
    bi...
  • 20.10.08, 01:01
    > ciekawam czy lubienie bądź nie minety wiąże się jakoś z typem
    > orgazmu - znaczy kobieta z łechtaczkowym minetę lubi, a babka z
    > tylko pochwowym - nie.
    > Nigdy w życiu nie miałam orgazmu łechtaczkowego, ani sama ani z
    > partnerem, tego typu pobudzanie mnie ... nie pobudza :)

    Lubię pieszczoty oralne jako element gry wstępnej. Troszeczkę, czasami, bo
    nadmiar nudzi i denerwuje. Orgazm zwany łechtaczkowym miałam chyba tylko kilka
    razy w życiu. Miłe, ale nie tęsknię, bo pochwowy jest super i na co dzień (no,
    może nie tak znowu codziennie;-) U mnie wpływ na letnie lubienie minetki ma
    letni stosunek do orgazmu osiągniętego poza stosunkiem.

    --
    "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
  • 20.10.08, 00:48
    Zajebista argumentacja - nie narzekajcie, że macie źle bo inni mają
    gorzej :)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 20.10.08, 09:19
    mujer_bonita
    A ja tam lubie sex....;-)
  • 20.10.08, 09:49
    teklana napisała:
    > mujer_bonita
    > A ja tam lubie sex....;-)

    Hmmmm... a ktoś pisał, że nie lubi? Nie bardzo rozumiem skąd ta
    manifestacja.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 20.10.08, 09:56
    Oj mujer_bonita
    Nie ma tu żadnego manifestu.;-)Nie badz zaczepna,nie dam sie
    sprowokować ;-)
    Dla mnie sex jest przyjemny w kazdej postaci Z MOIM
    UKOCHANYM,dlatego moze nie mam tego typu problemów co poniektórzy
    tutaj.Sex kojarzy mi sie jedynie z przyjemnością ;-)
  • 20.10.08, 10:04
    Hmmm... kto tu kogo zaczepia? Jakaś Ty wspaniała - lubisz seks i nie
    masz problemów. Tylko pozazdrościć ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 20.10.08, 10:08
    Ty za to cyniczna ;-) Przyjmuję jednak z pokorą te "wspaniałości"i
    wspólczuję ;-)
    Nie zwykłam zadrościc czegokolwiek,ale nawet gdyby to tobie nie mam
    czego ;-)
  • 20.10.08, 10:14
    Czego mi jeżeli można spytać współczujesz? Mnie jest dobrze i
    uprzedzając pytanie partnerowi też. Nie widzę powodów do
    współczucia, jeżeli już to Tobie współczuję braku umiejętności
    wczucia się w sytuację innych :) Gasami taka umiejętność bradzo się
    przydaje.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 20.10.08, 10:32
    Ale Ty jesteś próżna,widze własnie jak Ty sie wczuwasz w ten wątek
    którego nie jestes nawet autorem.Ja nie jestem tu po to by sie
    wdawac w tego typu dyskusje jaką zapoczątkowałaś,napewno nie w tym
    tonie.Fakt nie posiadam wielu umiejetności ktore posiadasz np.Ty.Nie
    jestem kłotliwa ;-)To wszystko co chciałam Tobie powiedzieć ;-)
  • 20.10.08, 10:34
    Próżna??? No nieźle ;)

    Jeżeli nie zauważyłaś jest to forum DYSKUSYJNE, radzę sprawdzić w
    słowniku co znaczy to słowo.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 17.10.08, 22:41
    Tym sposobem Bi uratował sytuacje ;)
  • 17.02.09, 11:47
    Fajna dyskusja - powiedziałem mojej Kobiecie / po całej akcji
    zakończonej połykaniem / , że dla mężczyzny to poczucie 100%
    akceptacji - Ona odpowiedziała patrząc mi w oczy - to ODDANIE !! -
    o mało nie umarłem ze szczęścia. I tego uczucia tutaj, wszystkim
    życzę. Naprawdę.
  • 17.10.08, 11:32
    teklana napisała:
    > Może kobitki które nie potrafia się do konca wyluzowac nie daja
    > ukochanemu skonczyc w ustach.Skoro w trakcie tak przyjemnej
    > czynnosci jak sex maja czas na myslenie,moze nie polkne bo,a czy
    mi
    > posmakuje?..............

    Taaa... jak zwykle wszytko można zrzucić na brak 'wyluzowania' i
    zahamowania. Ciekawe jak kobitce ma być przyjemnie jeżeli ma
    świadomość, że zaraz tryśnie jej w usta coś, od czego się porzyga.
    Sory za drastyczny przykład ale śmieszy mnie argumentacja 'ja tak
    mam więc jak ktoś ma inaczej to coś jest z nim nie w porządku'.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 17.10.08, 12:45
    Ja niczego i na nikogo nie zrzucam,mało tego-kazdy ma prawo do
    swoich przekonan i odczuc..Ja przedstawilam swoj punkt widzenia tak
    jak i ty przedstawiasz swoj i nie napisałam ze jest z toba cos nie
    tak ;-)
    Zawsze mozna sie odhamowac ;-)Kazdy czerpie przyjemnosci widac
    inaczej.Mimo tego ze masz inne zdanie,nie napisałam ze twoja
    argumentacja jest śmieszna.
    Przyznam ze nie rozumiem tw.niezadowolenia,po przeczytaniu mojego
    postu.Nikogo tu nie oceniam przeciez.;-)
  • 17.10.08, 13:41
    > Taaa... jak zwykle wszytko można zrzucić na brak 'wyluzowania' i
    > zahamowania. Ciekawe jak kobitce ma być przyjemnie jeżeli ma
    > świadomość, że zaraz tryśnie jej w usta coś, od czego się porzyga.
    > Sory za drastyczny przykład ale śmieszy mnie argumentacja 'ja tak
    > mam więc jak ktoś ma inaczej to coś jest z nim nie w porządku'.

    Skoro Ciebie ta argumentacja śmieszy, przestań ją stosować.
  • 17.10.08, 14:11
    mujer_bonita napisała:
    "nie będę lizał twojej cipki, bo się porzygam"

    piękne, nie ?


    --
    bi...
  • 17.10.08, 14:16
    bi_chetny napisał:

    > mujer_bonita napisała:
    > "nie będę lizał twojej cipki, bo się porzygam"
    >
    > piękne, nie ?

    Miłe to nie jest, ale nie pozostałoby mi nic innego jak pogodzić się
    z tym faktem...
  • 17.10.08, 14:22
    bi_chetny napisał:
    > mujer_bonita napisała:
    > "nie będę lizał twojej cipki, bo się porzygam"
    >
    > piękne, nie ?

    Tak samo piekne jak byłoby dla drugiej strony.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 17.10.08, 15:13
    Ani w lizaniu penisa ani w lizaniu cipki nie widzę nic zdrożnego ani
    nieprzyjemnego/ niesmacznego. No, może z tym wyjątkiem, że przy kobiecie mniej
    się trzeba hmm... namęczyć :p
  • 17.10.08, 23:29

    jakniejatokto napisała:


    > Ani w lizaniu penisa ani w lizaniu cipki nie widzę nic zdrożnego ani
    > nieprzyjemnego/ niesmacznego. No, może z tym wyjątkiem, że przy kobiecie mniej
    > się trzeba hmm... namęczyć :p


    Eeee, no, na zdrowy rozum robienie lodzika jest chyba jednak mniej pracochłonne.
    Mięśnie karku które głównie przy tym pracują są chyba bardziej wytrzymałe na
    długotrwałe i jednostajne ruchy niż delikatny język... Ale może się mylę, bo do
    tej pory cipkę zdarzało mi się lizać tylko w snach ;-P

    Ale chyba Bi mógłby nam naświetlić sprawę - co łatwiejsze, przyjemniejsze w
    wykonaniu : lodzik czy minetka (z finiszem of course)?

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
  • 20.10.08, 12:33
    > Ale chyba Bi mógłby nam naświetlić sprawę - co łatwiejsze,
    przyjemniejsze w
    > wykonaniu : lodzik czy minetka (z finiszem of course)?

    Do odpowiedzi nie potrzeba chyba sciagac tylko biseksualnych osob ;).
    Wydaje mi sie, ze nie od rzeczy jest np. stosowana technika. Osoba
    dbajaca o np. chowanie zebow pod wargami predzej odczuje fizyczne
    zdretwienie warg. Smigajaca jezykiem po lechtaczce w duzym tempie
    bedzie miala pozniej przeciazone miesnie.
    Dodatkowo jest to zwiazane z czasem - wiadomo co innego pracowac
    ustami 5 minut, co innego godzine.
    Porownywanie smakow meskiego i kobiecego pod katem tego ktory jest
    mniej przyjemny jest dla mnie co najmniej dziwne.
    Tutaj sie zgadzam z mujer - to nasze indywidualne preferencje.
    Profitem przy oralu dla osoby czynnej moze byc np. zadowolenie
    partnera. Dla jednych to wystarczajace by zniwelowac niespecjalny
    smak.
    Podobnie np. facet wiazac niewygodny krawat cieszy sie, ze spodoba
    sie kobiecie, co analogicznie moze odczuwac ona zakladajac szpilki.
    Zastanawianie sie kto ma gorzej kobieta czy mezczyzna zalatuje mi
    wojnami na koloniach ;).
    --
    ON: 69? ONA: hm.... 96!
  • 24.10.08, 16:01
    trudno powiedzieć, w sumie minetki robie od dawna i nieźle mi wychodzą, lodzika
    robiłem tylko raz :).
    obie czynności są przyjemne, więc gradacja trudności jest dla mnie ciężka

    --
    bi...
  • 17.10.08, 15:42
    właśnie o to mi chodziło :D

    --
    bi...
  • 17.10.08, 22:47
    Taa, namiętne lodziki to są be ale robienie z zaangażowaniem minetki to już jak najbardziej tak, prawda?

    Śmiem twierdzić, że 'wrażenia smakowo-węchowe' są na podobnym poziomie ... a jednak, gdy jest się w stanie tak przez Ciebie obśmiewanym "wyluzowania" i "braku zahamowań" to jednak czysta rozkosz ^^
  • 18.10.08, 00:05
    nie, nie cacy :)))
  • 18.10.08, 17:51
    songo3000 napisał:
    > Taa, namiętne lodziki to są be ale robienie z zaangażowaniem minetki to już jak
    > najbardziej tak, prawda?

    Nie. Nigdzie tak nie napisałam a tym bardziej tak nie twierdzę. Skąd ten atak? Jeżeli wrażenia 'smakowo-węchowe' są dla kogoś nie do przejścia to nie powinien być do niczego zmuszany. Chyba jasne?

    Przypomina mi się dyskusja o problemie chyba Rumpy z lodzikami gdzie spora część twierdziła coś w stylu 'jak by męża kochała to by jej sperma smakowała'. Jak niektórym kubki smakowe potrafią się zakochać to super, dla innych (szczególne tych wrażliwszych 'węchowo-smakowo') jest to nie do przejścia niezależnie od 'wyluzowania' i 'braku zahamowań'.

    Udowadnianie, że 'ja potrafię połknąć więc nie jest tak źle' to IMO nieporozumienie.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 18.10.08, 22:00
    Po prostu jakoś nie zauważyłem narzekań facetów jak to 'zagryzają zęby' i robią 'soczyste' minetki. Przy założeniu, że IMHO problemy są podobne to ... ciekawa sytuacja.
  • 20.10.08, 00:32
    songo3000 napisał:
    > Po prostu jakoś nie zauważyłem narzekań facetów jak to 'zagryzają
    zęby' i robią
    > 'soczyste' minetki. Przy założeniu, że IMHO problemy są podobne
    to ... ciekawa
    > sytuacja.

    Może dowodząca, że faceci są mniej wrażliwi 'węchowo-smakowo'? 5 lat
    mieszkania w akademiku na studiach nauczyło mnie, że faceci potrafią
    mieszkać w takim smrodzie i jeść takie rzeczy na samo wspomnienie
    których robi mi się niedobrze ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 19.10.08, 01:17
    Wiesz co Mujer tu nie chodzi wg mnie o "kochanie", tylko o biologiczna pełną kompatybilność.
    Jakby to napisać... hymm
    Widzisz ludzie są gorzej lub lepiej dopasowani fizycznie (mam na myśli seksualnie). I nie chodzi mi tu o miłość. Miłośc to efekt pewnej długości przebywania ze soba i efekt jakichś tam zazwyczaj kompromisów.

    Widzisz, ja wierze (doświadczyłem na własnej skórze) w coś takiego, że to czy facet smakuje kobiecie czy nie determinuje nasza biologia. Miłoścć nie ma z tym nic wspólnego. Miłość powoduje, że kobieta zrobi to lub tamto, ale nie spowoduje, że nage samiec zacznie jej smakowac. Zatem idąc tym tokiem rozumowania, jeśli ludzie trafią na siebie śmiem twierdzić, że mimo oporów i wczęsniejszych zahamowań kobieta zrobi z danym samcem takie rzeczy o których wcześniej robienie by sie nigdy nie podejrzewała i powiem więcej, zrobi to z PRZYJEMNOŚCIA i sprawi jej to SATYSFAKCJĘ. Dlaczego ? Bo facet bedzie do niej pasował biologicznie. Niestety (albo stety jak kto woli) za partnerów wybieramy sobie osobniki będące wypadkowa biologi oraz czynników społeczno-ekonomicznych. Często z nacieskiem na te drugie. Biologia schodzi na dalszy plan bo:
    "On taki dobry", "On taki zaradny" i tak dalej. Każdy może wpisać swoją listę. Łączymy się w pary, tak nie do końca dobrani i żyjemy. W trakcie się zakochujemy i DOPASOWUJEMY. Następuje wtedy seria kompromisów. Najtrudniejsze do zaakceptowania są te najintymniejsze czyli te najbardziej ocierające się o biologię. Bo biologi nie da się oszukać.

    Oczywiście dobrze, że się dzieje jak się dzieje. Gdybyśmy nieustannie gonili za wiatrem szukając tego jednego jedynego pewnie połowy z nas by nie było na tym świecie. Ale nie zmienia to faktu, że niektóre pary są lepiej dobrane pod tym względem inne gorzej. Naprawdę kobieta która u swego boku ma faceta którego akceptuje w każdym calu, który jest jej przysłowiowym "gralem" robi takie rzeczy o jakie by się sama nie podejrzewała.
    Oczywiście pomijam tutaj fakt że jak to zostało powyżej przez bodajże Rumpę napisane że "koleżanki robiło coś takiego dla sportu z kazdy napotkanym". jakoś tak, cytat to nie jest.
    Zdolność do zrobienia laski facetowi z połykiem nie ma nic wspólnego ze zrobieniem tej samej laski z takim głębokim zaangażowaniem i pociągiem i smakiem. W jednym przypadku jest czysta mechanika i wyuczone zachowania. W drugim przypadku taka wewnętrzna chęć. Jak ona jest, wtedy facet smakuje i sama nie możesz się doczekać aż go poczujesz. A smakuje bo ma taką a nie inną biologię.

    Pozdrawiam.
    Avide

    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.
  • 20.10.08, 00:43
    Gdyby ludzie zdawali sobie sprawę jak nietrafnie wybierają partnerów
    to forum nie miałoby racji bytu ;)Ja też jestem zdania, że należy
    maksymalizować procentową zawartość Graala w partnerze ale 100% to
    czysta teoria.

    Z tym, że według Twojej teorii bilogicznego dopasowania
    mówienie 'próbowałem spermy nie jest taka zła', o technikach
    ułatwiających, czy 'wyluzowaniu' jest totalnie bez sensu. Albo
    partner jest ten i pasuje albo nie.

    Nie zgadzam się, że sperma smakuje lub nie w zalezności od partnera
    ale żadnych badań na ten temat nie przeprowadzono więc jak jest
    naprawdę nikt nie wie.

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 20.10.08, 09:59
    > Nie zgadzam się, że sperma smakuje lub nie w zalezności od
    partnera ale żadnych badań na ten temat nie przeprowadzono więc jak
    jest naprawdę nikt nie wie.

    W zasadzie przeprowadzono.
    Wynikalo z nich, ze kobiety decydujace sie na zdrade sa bardziej
    sklonne do wyuzdanych zachowan ktorych nie wykazuja do stalego
    partnera. Z ankiet wychodzilo, ze np. wielu mezow byloby niezwykle
    zdumionych dokonaniami zony poza ich lozkiem.
    --
    ON: 69? ONA: hm.... 96!
  • 31.10.08, 06:22
    teklana napisała:

    > Uśmiałam sie po pachy ;-)))))
    > Ja w chwili uniesienia nie wiem co sie dzieje do okoła-taka
    > rozkosz.Granat mogłby wybuchnąć za moimi plecami i bym go nie
    > usłyszała.;-)Euforia przechodzi powoli -dobry sex to taki niejako
    > trans....Jestem tylko ja i on.;-)
    > Może kobitki które nie potrafia się do konca wyluzowac nie daja
    > ukochanemu skonczyc w ustach.Skoro w trakcie tak przyjemnej
    > czynnosci jak sex maja czas na myslenie,moze nie polkne bo,a czy
    mi
    > posmakuje?..............Jeśli mu zależy spróbowac można,od tego
    sie
    > nie umiera a jedyne co to najwyżej smak bedzie dla ciebie nie do
    > przyjecia i nic na siłe.Chcieć to móc ;-))

    Brawo!
    Nareszcie ktoś tak napisał!
    Sex to sztuka!-przeżywania i odlotów.Jeżeli ktoś kalkuluje w trakcie
    uniesienia to co to za uniesienie?
  • 20.10.08, 10:45
    slampik napisała:

    > Małżeństwem jesteśmy od 5 lat kochamy sie i jest super. Sex
    > pierwsza klasa, próbowaliśmy już prawie na wszystkie sposoby pelen
    > odlot, od pewnego czasu mąż mnie namawia na to by skończyć mi w
    > ustach, ja mam jednak opory. Może macie jakieś doświadczenia?

    My tu gadu-gadu.A Ty slampik masz już bardziej wyrobiony poglad na
    tę sprawę ;-)Wypowiadało sie tu wiele doświadczonych osob,a Ty
    milczysz.......;-)
  • 27.10.08, 15:22
    Tak czytam i czytam i w głowie mi się to nie mieści...!!!
    Piszecie o prawdziwym, namiętnym lub ostrym seksie a z drugiej strony "jak
    pomyślę, że zaraz zwymiotuję", "to gorzkie i słone". Jeśli w takim momencie
    macie czas na myślenie, zastanawianie się, to znaczy, że nie wiecie czym jest
    prawdziwy seks. Przecież tu górę biorą instynkty! To jak z podejściem do analu -
    "a jak się ubrudzę..?" więc ja pytam - a nie boisz się że w trakcie "normalnego"
    seksu partner/partnerka się posika? Głupia argumentacja? Pewnie, że tak ;)
    Kochając się z kimś pozwalam, żeby górę wzięły uczucia, instynkty - myślenie
    samo się wyłącza.
    Polecam - warto spróbować.
  • 27.10.08, 15:31
    a nie boisz się że w trakcie "normalnego
    > "
    > seksu partner/partnerka się posika? Głupia argumentacja? Pewnie,
    że tak ;)

    oczywiście że głupia :))), najpierw do kibla, potem prysznic :)))

    ile Ty lat jesteś w związku, co?
    bo jakoś nie brzmisz jak po 10 latach z dwojką dzieci :)))
    ale jeśli tak dalej macie, to mój szacunek i czysta zazdrość.

    To jak z podejściem do analu
    > -
    > "a jak się ubrudzę..?"

    to był poważny argument przeciw
    zapoznałam się z literaturą i obawy przeszły
    było fajnie, ale mimo delikatności męża zostało mi bolesne
    peknięcie. ktore od czasu do czasu się odnawia
    niestety o tym w zbyt wyzwolonych ksiażkach które przeczytałam, nie
    napisali :(((

  • 27.10.08, 16:01
    Miło jest prowadzić polemikę, jeśli jest prowadzona z dystansem i uśmiechem -
    dzięki, że nie napadłaś na mnie ;)
    Ile lat w związku...? Wystarczająco długo. Ale nie piszę o doświadczeniach z
    jedną partnerką.
    Każda osoba ma swoje zahamowania - jeden woli anal, drugi oral, trzeci nie
    wyobraża sobie niczego z tych rzeczy, nic na siłę, do wszystkiego można dojść
    powoli. A jeśli po kilku latach cicha i spokojna partnerka staje się w łóżku
    "wyuzdaną dziwką"... tylko się cieszyć:)
    Ci którzy piszą o zahamowaniach związanych ze smakiem/zapachem... hmm... czy
    wiecie jakie doznania może dać (wybaczcie opis) drażnienie pupy językiem?
    Wwiercanie się... A to przecież takie "fe!!!"...;)
  • 27.10.08, 16:10
    no właśnie feee :)
    mnie tam tego co w pieluchach i zapaszku wystarczyło do wypęku :)))

  • 27.10.08, 16:18
    rumpa napisała:

    > no właśnie feee :)
    > mnie tam tego co w pieluchach i zapaszku wystarczyło do wypęku :)))
    >
    Sama pisałaś - PRYSZNIC!!! ;) I higiena!!! Poza tym to nie ty jemu tylko on
    tobie! Jeśli przestaniesz się nad tym zastanawiać to odlecisz...;)))))
  • 27.10.08, 16:28
    nie dam rady :)
    w ogóle za dużo myslę :(

    a poza tym jestem sprawiedliwa i skoro sama czegoś takiego za chiny i
    nigdy w życiu to...
  • 27.10.08, 16:39
    a.lex napisał:
    > pomyślę, że zaraz zwymiotuję", "to gorzkie i słone". Jeśli w takim
    momencie
    > macie czas na myślenie, zastanawianie się, to znaczy, że nie
    wiecie czym jest
    > prawdziwy seks. Przecież tu górę biorą instynkty!

    Idąc tym tokiem myślenia - jak uprawiając dziki seks na kuchennym
    blacie oprzesz się o garnek z wrzącą wodą to nie zauważysz bo
    przecież górę biorą instynkty ;)

    Sorki - bolesne lub mocno nieprzyjemne rzeczy się jednak zauważa ;)

    --
    Hobby czy uzależnienie?
  • 27.10.08, 19:36

    > Tak czytam i czytam i w głowie mi się to nie mieści...!!!
    > Piszecie o prawdziwym, namiętnym lub ostrym seksie a z drugiej strony "jak
    > pomyślę, że zaraz zwymiotuję", "to gorzkie i słone". Jeśli w takim momencie
    > macie czas na myślenie, zastanawianie się, to znaczy, że nie wiecie czym jest
    > prawdziwy seks. Przecież tu górę biorą instynkty! To jak z podejściem do analu


    Wyrazy współczucia dla partnerki. Rozumiem, że w momencie, kiedy biorą górę
    instynkty, nie masz na przykład głowy do tego, żeby wykazać się ostrożnością i
    odpowiednio ją przygotować do seksu analnego, tylko lecisz na żywioł?

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 29.10.08, 10:34
    eeela napisała:
    > Wyrazy współczucia dla partnerki. Rozumiem, że w momencie, kiedy biorą górę
    > instynkty, nie masz na przykład głowy do tego, żeby wykazać się ostrożnością i
    > odpowiednio ją przygotować do seksu analnego, tylko lecisz na żywioł?
    >
    Tego się obawiałem - wyrywania zdań z kontekstu, tylko po to żeby pokazać "ja
    mam rację".
    Cóż - skoro operujemy skrajnościami, proszę bardzo. Być może są kobiety, które w
    momencie uniesienia lubią usłyszeć "wypnij się i poczekaj kochanie, teraz muszę
    cię przygotować - gdzie schowałaś wazelinę?", a partnerowi rewanżują się uwagą w
    stylu "ale pamiętaj, że seks analny może być dla mnie bolesny więc bądź delikatny".
    Wierzę jednak, że większość woli spontaniczność. Nie "lecę na żywioł" jednak
    pewne rzeczy dzieją się naturalnie. Kwestia doświadczenia, wyczucia i
    dopasowania potrzeb/oczekiwań ;)
    Nic na siłę, do wszystkiego trzeba dojrzeć.
    Uwielbiam pieścić ją ustami i widzieć jak się wije - to szalenie podniecające, a
    jej smak i zapach to cudowny afrodyzjak. Ona rewanżuje mi się tym samym - mi
    daje to niesamowite doznania, jej.... poczucie władzy nade mną. Kończę w jej
    ustach, i ona to uwielbia - nie odrzuca jej smak/zapach, nie rozważa tego -
    podniecenie zagłusza tego typu pojmowanie tego aktu.
    Prawdziwą rozkosz można przeżyć poprzez samo dawanie rozkoszy osobie którą się
    kocha.
    Czego każdemu życzę :)
  • 29.10.08, 11:26

    > Wierzę jednak, że większość woli spontaniczność. Nie "lecę na żywioł" jednak
    > pewne rzeczy dzieją się naturalnie. Kwestia doświadczenia, wyczucia i
    > dopasowania potrzeb/oczekiwań ;)


    Jasne, bo do seksu analnego to czysta natura nas pcha, zapewne z celu
    przedłużenia gatunku. I wcale do niego nie trzeba odpowiednich przygotowań, bo
    jestesmy naturalnie do tego typu seksu przygotowani. Nie musisz lecieć po
    wazelinę i nie musisz zwracać uwagi na sygnały partnerki, że coś jej może
    sprawiać ból. Jak już mówiłam - wyrazy współczucia dla niej.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 29.10.08, 12:52
    Odrobinę napastliwa jesteś. To nie jest porno forum więc darowałem sobie
    dokładne opisy co i jak robić, żeby obie strony czerpały z tego przyjemność, ale
    możesz być pewna, że moja partnerka o to wręcz prosi - bo lubi wszystko. Nie
    zawsze tak było ale nauczyliśmy się siebie i swoich potrzeb.
    Z resztą wypowiedzi trudno polemizować. Jedni uprawiają sex dla przyjemności i z
    powodu uczuć, inni żeby przedłużyć gatunek.
    De gustibus non disputandum est.
    Masz jakieś przykre doświadczenia? Więc partner się nie spisał, ale daj mu
    szansę i czas na naukę.
    I więcej uśmiechu! ;)
  • 29.10.08, 13:30

    > Masz jakieś przykre doświadczenia? Więc partner się nie spisał, ale daj mu
    > szansę i czas na naukę.


    Każd ma swoje dobre i złe wspomnienia. Akurat z obecnym partnerem nie mam
    większych problemów, ale pamiętam, jak to jest z takim 'spontanicznym', który
    mało uwagi przykłada do odczytywania wysyłanych przez partnerkę sygnałów.
    A napastliwa jestem, bo nie lubię czytać głupot. Seks jest piekny, gdy jest
    spontaniczny, ale nie można pozwalać sobie na całkowitego spontana zawsze i
    wszędzie, bo ma się do czynienia z drugim żywym człowiekiem, i należy o tym
    pamiętać, aby uważać na jego/jej potrzeby i nie sprawiać mu bólu lub
    dyskomfortu. Wyłączanie myślenia podczas seksu to nie jest to, co powinno mieć
    miejsce. A ty to właśnie postulujesz, jak rozumiem. Ciekawa jestem, jakby to
    było, gdyby pani w akcie spontaniczności zawadzała ci zębami o naskórek - byłbyś
    zadowolony? Wydaje ci się, że to takie proste, wykonac przyjemnego dla faceta
    lodzika? Nie. To wymaga ćwiczeń, skupienia i uwagi, nie tylko spontaniczności.

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 29.10.08, 13:49
    wydaje mi się że nastąpiło niezrozumienie małe. a.lex. chce tylko zaznaczyć, że
    w uniesieniu i podnieceniu nie zwracamy specjalnie uwagi na takie drobiazgi, co
    oczywiście nie znaczy że jedziemy anala bo nagle nam się zachciało i nie zważamy
    na partnerkę...
    --
    bi...
  • 29.10.08, 14:38
    "Tyz" odnioslam takie wrazenie ...
    Nie odebralam Jego (A.Lex-a) wpisu o uniesieniach i pojsciu na
    calosc jako chec zdominowania aktu swoimi potrzebami nie zwracajac
    uwagi na partnerke.
    --
    Życie ma to do siebie, że nie można go powtórzyć
  • 29.10.08, 19:12
    Dziękuję :)
    Czyli jednak dało się to zrozumieć zgodnie z moimi intencjami, a już się bałem
    że faktycznie piszę jak prymitywny samiec co to tylko zaspokoić chce chuć bez
    oglądania się na partnerkę ;)
    Pozdrawiam
  • 29.10.08, 16:01
    > wydaje mi się że nastąpiło niezrozumienie małe. a.lex. chce tylko zaznaczyć, że
    > w uniesieniu i podnieceniu nie zwracamy specjalnie uwagi na takie drobiazgi, co
    > oczywiście nie znaczy że jedziemy anala bo nagle nam się zachciało i nie zważam
    > y
    > na partnerkę...




    >>Tak czytam i czytam i w głowie mi się to nie mieści...!!!
    Piszecie o prawdziwym, namiętnym lub ostrym seksie a z drugiej strony "jak
    pomyślę, że zaraz zwymiotuję", "to gorzkie i słone". Jeśli w takim momencie
    macie czas na myślenie, zastanawianie się, to znaczy, że nie wiecie czym jest
    prawdziwy seks. Przecież tu górę biorą instynkty! To jak z podejściem do analu -
    "a jak się ubrudzę..?"<<


    Jak ktoś nie rozumie charakteru watpliwości 'a jak się ubrudzę', to mi trudno
    uwierzyć, żeby rozumiał kobiece lęki i potrzeby, jeśli chodzi o seks analny. To
    właśnie moim zdaniem jest dowód na to, że woli lecieć i robić, na co mu
    przyjdzie ochota, nie zatrzymując się na chwilę, aby zastanowić się dokładniej
    nad potrzebami partnerki. Jeżeli ktoś pisze, że górę biorą instynkty i nie ma
    czasu na myślenie, to z jakiej racji mam zakładać, że ten ktoś na to myślenie
    poświęca czas i uwagę?


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • 29.10.08, 16:47
    myślę, że takie obawy itd, należy rozwiać na spokojnie wcześniej. nie w trakcie :)

    --
    bi...
  • 31.10.08, 11:54
    slampik napisała:

    > Małżeństwem jesteśmy od 5 lat kochamy sie i jest super. Sex
    > pierwsza klasa, próbowaliśmy już prawie na wszystkie sposoby pelen
    > odlot, od pewnego czasu mąż mnie namawia na to by skończyć mi w
    > ustach, ja mam jednak opory. Może macie jakieś doświadczenia?

    Mamy doświadczenia:)Bardzo dobre.
    Bardzo to mnie kręci:)
    Właśnie to, co mężczyzn w tym podnieca, to mnie również...

    Sara
  • 31.10.08, 14:25
    Uff... Dziękuję!!! Już zaczynałem się bać, że moja kobieta jest jedyną która to
    lubi..;)
  • 23.11.08, 21:57
    ewidentnie mamy wiele doswiadczen...

    znakomity temat. wszystko wlasciwie juz zostalo powiedziane.
    szczegolnie problematyka spermy w oku - usmialam sie serdecznie :)

    powiem tak, wlasciwy mezczyzna - smakuje jak nektar (a jak nie, to
    patrz punkt pierwszy :)),

    moze nie tak do konca wlasciwy mezczyzna - im glebiej w gardle, tym
    mniej kubkow smakowych.

    a zwalczanie odruchu wymiotnego naprawde mozna potrenowac jak sie
    chce.
  • 14.01.09, 01:33
    > a zwalczanie odruchu wymiotnego naprawde mozna potrenowac jak sie
    > chce.

    Sztuczka z przełykaniem śliny przy głębokim gardle - tego się nie zapomina łatwo.
  • 19.01.09, 12:19
    > Sztuczka z przełykaniem śliny przy
    > głębokim gardle - tego się nie zapomina łatwo.

    Tego się nigdy nie zapomina! :-)
  • 07.01.09, 17:04
    CZEŚĆ.JA I MOJA ŻONA TEŻ JESTEŚMY 5 LAT PO ŚLUBIE.TEŻ PRÓBUJĘ JĄ DO TEGO
    NAKŁONIĆ ALE ONA NIE CHCE O TYM SŁYSZEĆ.NAPISZ CZY WAM SIĘ UDAŁO I JAK TO
    ODEBRAŁAŚ ?
  • 14.01.09, 01:30
    > CZEŚĆ.JA I MOJA ŻONA TEŻ JESTEŚMY 5 LAT PO ŚLUBIE.TEŻ PRÓBUJĘ JĄ DO TEGO
    > NAKŁONIĆ ALE ONA NIE CHCE O TYM SŁYSZEĆ.NAPISZ CZY WAM SIĘ UDAŁO I JAK TO
    > ODEBRAŁAŚ ?

    Pogrzeb i podrzuć jej artykuł z Gazety że chęć spróbowania właśnie "tego" jest
    najczęstszym motywem pierwszej wizyty u prostytutek u facetów :)
  • 18.02.09, 20:31
    nie wiem jak jest u innych. Ale co do mnie, to powiem tak: kiedy
    trafiłam na TEGO faceta, to nie mam żadnych odruchów wymiotnych. On
    mi smakuje, pachnie i... ach.... :):) Mogę mu lizać stopy, połykać
    jego spermę, zjeść go w całośći :) Może to właśnie ta chemia?
  • 20.02.09, 18:54
    zapraszam do Francji...mniam...mniam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.