Dodaj do ulubionych

Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typu...

17.01.09, 22:49
Witam. Problem ten co u większości z forumowiczów.Mój Partner ma 31 lat, ja
27, jesteśmy razem dwa lata, od roku mieszkamy razem, nie mamy dzieci, nie
jesteśmy małżeństwem, mamy kota. A ja od prawie pół roku chodzę po ścianach,
mam humory i płaczę z frustracji. Mam duże wymagania, minimum trzy razy w
tygodniu, on może się nie kochać tygodniami. On jest szybki, ja lubię czasem
szybkie numery, ale średnia 5-6 minut zostawia mnie w stanie, w którym mam
ochotę grzecznie i kulturalnie podrapać mu twarz. (Obywa się bez rękoczynów,
na szczęście.) Nie podejrzewam go o zdradę, proszę o pójście do specjalisty,
ale on nigdy nie ma czasu (wiem, że nie ma najmniejszej ochoty żeby pójść do
lekarza). Myślałam już też o wizycie dla mnie i odpowiedniku bromu dla kobiet
(może ktoś coś polecić?)albo o znalezieniu sobie przyjaciela do łóżka. Jestem
bezradna, bo wiem,że mój Kochany prędzej czy później będzie chciał nasz
związek "upgrade'ować" do czegoś więcej niż partnerstwo. A ja nie wiem czy dam
radę powiedzieć tak w tej sytuacji. A tak ogółem to kocham Drania nad życie.
Ratunku.
Obserwuj wątek
    • killarney5 Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 18.01.09, 05:26
      Potem będzie tylko gorzej (patrz forum) - więc jeśli z nim zostaniesz, to
      "miłość nad życie" z czystej frustracji zamieni się w nienawiść i zniszczy
      wszystko. Poza tym jednostronna miłość nad życie bez wzajemności to fatalna
      podstawa do związku - a on Cię najwyraźniej nie kocha: po pierwsze, mężczyzna
      zwykle wyraża swą miłość do kobiety w seksie; po drugie, nic go nie obchodzą
      Twoje potrzeby. Więc na co ty liczysz? A nie muszę Ci chyba przystępnie
      tłumaczyć, że pomysły z bromem czy "fuck buddy", zrodzone z czystej desperacji,
      to leczenie dżumy cholerą..

      Mówiąc krótko: wizyta u specjalisty Ci się przyda - ale u psychologa, który
      pomoże Ci spojrzeć racjonalnie na Twój związek i jego dalsze perpektywy..
    • anais_nin666 Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 18.01.09, 20:13
      Jeśli chcenie wspólne przyszłości, szczęśliwej dodajmy, udajcie się do
      specjalisty. Tylko fachowiec jest w stanie Wam pomóc. Może to chwilowe problemy,
      może grubszy problem, ale do wyleczenia. Poki nie zaciągniesz go do lekarza ...
      wstrzymaj się z "tak", bo zasilisz grono tego forum. Nie warto. Jesli przyszly
      maz kocha, to zrozumie, ze do Twojego szczęścia potrzebny jego potencjal
      erotyczny. Na wibratory masz czas;)
      --
      Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
      (Rilke)
    • nawrotka1 Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 18.01.09, 21:13

      Jak dla mnie wygląda to na przypadek kompletnie niedobranej pary.
      Nie bardzo widzę tu pole do popisu dla seksuologa.
      Pomysły z bromem są absurdalne.
      Trzeba spojrzec prawdzie w oczy - nigdy nie będzie dobrze w waszym łóżku.
      Czy w tej sytuacji związek ma sens - autorka sama musi sobie odpowiedzieć.

      ------
      zmieniłam nick - nawrocona5 :)
        • nawrotka1 Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 19.01.09, 13:43
          anais_nin666 napisała:

          > A skąd wniosek, że ta para jest totalnie niedobrana? Mamy mikro tekst autorki.
          > NIe ma w nim wiele o przeszlosci. Moze bylo super? Nim sie owie "stop" warto da
          > c
          > sobie szanse, chocby idac do lekarza.

          Faktycznie, z pierwszego postu jednoznacznie nie wynika, jak było wczesniej.
          Ja zrozumiałam go tak, że różnice w temperamencie to nie problem ostatnich
          miesięcy, ale wczesniejszy.
          A walczyc o związek na pewno warto, ja pójścia do lekarza nie odradzałam -
          napisałam tylko, że nie wierzę w przemianę faceta w namiętnego kochanka.
          --
          ------
          zmieniłam nick - nawrocona5 :)
    • facet_bez_nicka To początek mojej historii sprzed kilku lat 18.01.09, 22:50
      Kiedy przecztytasz ten wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=88828586
      ... to zobaczysz, jak będzie to wyglądać za kilka lat - jeśli nie zrobicie z tym
      porządku. Ja postępowałem dokładnie tak jak Twój mąż. Nie ma rozsądnego
      wytłumaczenia dla takiego postępowania. Kochałem i kocham moją żone przez cały
      czas, a jednak wtedy, kiedy trzeba było, nie zrobiłem tego, co należało.

      Ponieważ wiem, jak się czułem w tym czasie, wiem, że, z całym szacunkiem dla
      współdyskutantów - uwagi że "nigdy wam się nie uda" i "odpuść sobie" nie są
      godne uwagi. Nikt nie potrafi powiedzieć, dlaczego facet ma taką niechęć do
      rozwiązania problemów.

      Mogę dzisiaj stwierdzić, że była to moja ogólna skłonność do obchodzenia
      problemów, do odkładania na później, do zaniechania. Połączone z nieuzasadnionym
      przekonaniem, że "jakoś to będzie". Głupie, ale prawdziwe. Jest taka teoria
      "gwoździa w bucie". Można się do niego przyzwyczaić, i jeśli gwóźdź nie jest
      wystarczająco dokuczliwy, da się z nim żyć.

      Prawdopodobnie sami sobie nie poradzicie. Moje zaniechania i nastawienie do
      problemów są dzisiaj przedmiotem psychoterapii. Z pewnością nie dlatego w swoim
      czasie olałem seksuologów że miałem żobę z d... i że jej nie kochałem etc. To
      szerszy problem, który w tej postaci się objawił.

      Pamietaj, że możesz trafić na dwa rodzaje seksuologów. Są LEKARZE o specjalności
      seksuolog. Ci zajmują się "mechaniką". Ja trafiłem do takowego, tenże mię
      przebadał, sprawdził działanie sprzętu, zlecił badania. Okazało się ze jestem
      zdrowy jak rybka, wręcz wzorcowo. Myślę, że dobrą motywacją aby pójść do takiego
      mechanika jest "sprawdzić, czy wszystko jest OK", przekonać się o sprawności.

      Drugi typ seksuologa to psycholog zajmujący się sferą seksualności. Do takiego
      równiez warto pójść, mnie takiego zabrakło. Warto.

      Dlaczego mąż nie chce skorzystać? Dlaczego "obchodzi problem?". Coż, jeśli go
      zdradzisz, zacznie mu zależeć i zrobi wszystko co trzeba. Ale nie uważam tego za
      dobre rozwiązanie, szczególnie jeśli "kochasz drania".

      Zastanów się, czy TEN problem jest jedynym, do jakiego mąż podchodzi w taki
      sposób, czyli wcale nie podchodzi. Być może podobnie podchodzi do innych
      niezałatwionych spraw. Jeśli tak, to seks jest jednym z objawów pewnej cechy
      charakteru - KTÓRA JEDNAK W 100% PODLEGA ZMIANIE.

      Nie możesz tylko traktować go jak "zepsutego". On nie dopuści do świadomości
      tego, że jest "zepsuty" na tle seksualnym - jeśli na tym tylko będziecie się
      koncentrować.

      I ważna rzecz - jeśli jest tak jak piszesz, że drań też Ciebie kocha i poza tą
      sprawą układa się Wam dobrze, to jemu też nie jest z tym dobrze. Być może też
      jest z tym nieszczęśliwy, a jednocześnie czuje się bezradny. A może go ten
      gwóźdź nie uwiera wystarczająco.

      Zróbcie co trzeba, ale zróbcie to SZYBKO. Jeśli nie zrobicie tego szybko - patrz
      mój wątek. Piszesz że kochasz drania - czy aby na pewno on to wie? Kiedy
      będziesz się zabierać za przekonanie go do wizyty u fachowca, niech wie, że
      proponujesz to właśnie dlatego. Ze kochasz akurat jego i wolisz szukać takich
      rozwiązań niż kochanków.

      Powodzenia.
      • studnia_beksalala Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 19.01.09, 10:06
        Facet_- dzięki za posta, czasem ludziom łatwiej powiedzieć "zostaw go i uciekaj"
        niż doradzić coś sensownego. A propos tych lekarzy, to jedna wizyta już była,
        póki co u urologa, który potraktował sprawę jak zepsuty zegarek właśnie: nie
        działa, to ma działać. Co do braku uczuć to wiem,że to się może tak skończyć,
        ale póki co tak nie jest, wiedziałabym gdybym była w związku z kimś kto mnie nie
        kocha. Co do niedobrania, to czytając to forum wiele widzę kobiet z większym
        apetytem niż mężczyźni, poza tym za długo znaliśmy się przed zostaniem parą żeby
        wiedzieć że będzie grało. Nie gra tylko seks. I też wiem,że jemu jest źle i
        głupio w tej sytuacji, ale chwilami już mam dość współczucia, każdy jest w
        środku tylko egoistą, prawda?
        • facet_bez_nicka Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 19.01.09, 15:37
          studnia_beksalala napisała:

          > Facet_- dzięki za posta, czasem ludziom łatwiej powiedzieć "zostaw go i uciekaj
          > "
          > niż doradzić coś sensownego. A propos tych lekarzy, to jedna wizyta już była,
          > póki co u urologa, który potraktował sprawę jak zepsuty zegarek właśnie: nie
          > działa, to ma działać. Co do braku uczuć to wiem,że to się może tak skończyć,
          > ale póki co tak nie jest, wiedziałabym gdybym była w związku z kimś kto mnie ni
          > e
          > kocha. Co do niedobrania, to czytając to forum wiele widzę kobiet z większym
          > apetytem niż mężczyźni, poza tym za długo znaliśmy się przed zostaniem parą żeb
          > y
          > wiedzieć że będzie grało. Nie gra tylko seks. I też wiem,że jemu jest źle i
          > głupio w tej sytuacji, ale chwilami już mam dość współczucia, każdy jest w
          > środku tylko egoistą, prawda?

          Prawda, po części tak jest.
          Tylko, że to sprzężenie zwrotne. JA chcę być szczęśliwy. Zależy mi na NIEJ, dla
          MOJEGO szczęścia. ONA będzie ze mną szczęśliwa, jeśli ja spełnie jakieś warunki
          tego jej szczęścia. Czyli reazumując, kiedy robisz komuś dobrze kogo kochasz,
          robisz też dobrze sobie.

          Lekarz który traktuje sprawę jak zepsuty telewizor jest mam wrażenie częstym
          zjawiskiem, nie tylko w tej branży. Wiem, że trzeba szukać dalej, nie
          zniechęcając się. Urolog - OK. Niech będzie lekarz-seksuolog. Ten zbada
          "mechanikę" i będzie wiadomo, czy to ten ślad, czy nie. Może dalej psycholog,
          terapeuta małżeński,, qde, ktokolwiek, z kim pogadacie. Powiem wam, że moja
          terapia póki co niewiele dała w sensie rezultatów, ale sam fakt, że rozmawiacie
          z kimś trzecim, nie mówicie DO SIEBIE NAWZAJEM powoduje, że nabieracie do sprawy
          zdrowego dystansu. O pewnych sprawach rozmawia się łatwiej w taki sposob. Zdrowy
          dystans się przydaje. Slyszy się nawet o tym samym, ale kompletnie inaczej.

          U nas kiedyś zawiodła przede wszystkim komunikacja. Ona może nie tak mówiła, z
          pewnością ja nie tak słuchałem. Taki piard, gdybym PO PROSTU POSZEDŁ WTEDY do
          tego walonego psychologa byłoby to widocznym objawem tego, że mi zalezy na mojej
          żonie.

          Pokaż mężowi mojego posta. Niech zobaczy, jak będzie sie czuł za jakiś czas,
          jeśli nie zrobi czegokolwiek w tym kierunku.
        • gretagarbo13 Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 19.01.09, 18:48
          facet_bez_nicka napisał:

          > Podajcie sobie jeszcze rękę z moją małżonką ;-) Ciężka sprawa, ale
          kurde, dopók
          > i
          > są uczucia, trzeba robić co trzeba.


          czytalam Twoj inny post i chcialabym, aby moj facet chociaz
          zauwazyl, ze JEST problem, ze nie zostawiam go z tym samego, ze
          kazdy jego zwiazek przez to sie skonczyl, bo nie bylo az tak
          wytrwalej...ale jesli 2ga osoba uwaza, ze to jest jak najbardziej
          normalne zachowanie i nie ma mowy o pojsciu do jakiegokolwiek
          lekarza, slowo "terapia"wywoluje usmiech na twarzy i slowa"ze on sam
          wszystko zrobi, aby mu lekarz nie pomogl"...to ręce opadają:(
          • facet_bez_nicka Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 19.01.09, 19:09
            To prawda. Opadają. Pewnie większość facetów, jak słyszy terapia, to się broni.
            "Jaaaa? terapiaaa? Moja droga.... ze mną jest wszystko OK". I wierz mi, nie do
            tyczy to tylko problemów w sferze seksu. Znasz pewnie kogoś, kto w wyścigu
            szczurów zaczyna zwalniać dopiero po drugim zawale. To efekt podobnego
            nastawienia do problemów jak tutaj opisywane - "jakoś to będzie".
              • killarney5 Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 19.01.09, 20:00
                Ty nic - bo sam nic nie zrobisz, a on nic zrobić nie chce. Możesz tylko odejść,
                mówiąc jasno, dlaczego i nie wdając się w jakiekowiek dyskusje. Jeśli mu
                zależy, niech myśli, jak Cię potem odzyskać - ale nie wierz w żadne obiecanki. I
                pamiętaj: mężczyzn jest wielu, a Ty masz tylko jedno życie - szkoda go na
                przypadek beznadziejny. Niestety, kobiety często łudzą się, że kiedyś będzie
                lepiej- a lata mijają.
    • avide Re: Myślałam że nigdy nie wejdę na forum tego typ 20.01.09, 00:23
      Napisałaś powyżej w odpowiedzi na post facet_bez_nicka, że wielu często jest łatwiej napisać "zostaw go" niż podać panaceum na rozwiązanie Twoich problemów.

      Widzisz, byłem dokładnie taki sam jak i TY, jeszcze... hymmmm 1-1,5 roku temu. Ambitny, zdeterminowany, wytrwały w dążeniu do celu. Powiedziałem sobie, że zrobię z żony demona seksu, że będzie w łóżku odlatywać i szczytować i że będzie mnie pragnęła tak mocno (lub przynajmniej w połowie) jak mnie autentycznie kocha. I słowa nie dotrzymałem ;-) A oboje poniekąd chcieliśmy. Oczywiście wielka determinacja doprowadział do poprawi wielu elementów pożycia (i to znacznego) ale wiem to co w tym związku osiągnąłem ciężką pracą z inną kobietą (lepiej dobraną do moich potrzeb) miałbym niejako z urzędu i zamiast równać poziom, odkrywalibyśmy nowe rewiry ludzkij seksualności.

      Niestety miłość i pożądanie to dwie zupełnie różne działki, które czerpią swoją siłę z niekoniecznie tych samych źródeł.
      Można kochać ponad życie i prawie wcale nie pożądać.

      Podsumowując. Pewnych rzeczy nie da się naprawić i ustawić nawet jak OBIE strony bardzo mocno chcą.
      Każdy z nas ma własną seksualność, która rządzi się własnymi prawami. Jak kochamy, chcemy wszystko naprawiać. Niestety, czasami to zwyczajnie niemożliwe. Wtedy pozostaje nam tylko pogodzić się z tym i szukać alternatywnych rozwiązań, które czasami w chwili obecnej (w momencie gdy jeszcze wierzymy) znajdują się poza naszą wyobraźnią.

      Zrozumiałem to jak udałem się kiedyś po poradę do jednego z najbardziej szanowanych specjalistów od tematu seksu w tym kraju.
      Po prawie 25 minutowym szczegółowym opowiedzeniu historii swojego życia, skomentował mnie tymi słowami:
      "Niech Pan usunie przyczynę problemu a problem zniknie"
      Obraziłem się na niego jak na dumnego faceta przystało. Ja do niego idę po panaceum idę a ten mi rady faceta spod budki z piwem sprzedaje. Zrozumiałem jego słowa a tak naprawdę postawę dopiero kilka miesięcy później przy pomocy tego forum. Czytając wiele historii między innymi takich jak Twoja.

      Mamy tutaj na forum taką prawdę objawioną:
      "Jak na początku było dobrze, nic nie gwarantuje, że później będzie też dobrze. Jak na początku było źle, później lepiej nie będzie"

      Podpisuję się pod tym obiema łapkami.


      Dlatego teraz tylko od Ciebie zależy jak długo ta prawda będzie do Ciebie docierała. Trudno oczywiście wyrokować na podstawie tylko Twojej relacji, ale mnie to wygląda na kolejne giga-niedopasowanie. Niskolibidowiec, (pewnie nisko erotyczny ?) w starciu z całkiem słusznym libido swojej kobiety. O erotyzmie się nie wypowiadam bo słowa nie było do tej pory z Twojej strony.

      Może napisz jakie jest wasze podejście do seksu jak już jest ? Lubisz długie pełne napięcia gry wstępne ? Uwodzicie się w ciągu dnia ? Itd. To by dało kilka odpowiedzi na nurtujące pytania. Choć z tego co wspomniałaś jest tak jak podejrzewam powyżej.
      --
      Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka