Z drugiej strony - dlaczego unikam seksu z żoną Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
              • Macias,za mało wiemy o twojej żonie,żeby ci doradzic konkretnie.Może ona tak została wychowana,że facet działa a ona leży jak kłoda.Rozmawiałeś z nią o tym,co ona czuje?Może ona chciałaby przejąć inicjatywę,ale ma blokadę wewn.Ja myślę że tylko szczera rozmowa może wam pomoć,ale nie koncentruj się tylko na tym jakie pozycje chciałbyś wprowadzić do waszego seksu i co chciałbyś z nią robić,tylko powiedz jej jak jest to dla Ciebie ważne,no i dla waszego związku oczywiście.
    • co z tego, ze szczerze opisał problem
      I tak wynika z jego postu, że ani on nie kocha żony, ani ona jego.
      Facet walący konia i usprawiedliwiający się "jędzowatoscią" jest
      żałosny. To nie jego wina, że sie masturbuje. To zona kazała kurze
      pościerać. To on za karę ni tup tup
      Brawo
      Chłopie - ty z każdą dziewczyna będziesz walić konia. Bo to jest
      najprostsze i najłatwiejsze. Jak samotne szympansy. Bo osobniki alfa
      rżną kilka razy na dobę. Usprawiedliwiaj się chłopczyku dalej...
      al
    • hi hi
    • O kurcze, wyrazy wspolczucia. Nie wszystkie kobiety takie sa i jak patrzylam,
      jak niektore kobiety wypowiadaja sie w tym watku to jestem mocno zdziwiona.

      Moze powinniscie poszukac pomocy seksuologa czy cos? Bo to nie jest dobrze, jak
      bedziesz chodzil taki sfrustrowany i zona tez. Albo kiedys ktos z was zaliczy
      skok w bok i okaze sie, ze moze byc zupelnie inaczej i to moze moim zdaniem taki
      zwiazek rozwalic. A jak zona ma tez swoje potrzeby to moze po prostu nie wie do
      konca, jak sie zachowac? Moze naprawde nie umie? Moze sie wstydzi? Nie kazda
      kobieta miala w zyciu kilkunastu partnerow i sporo mozliwosci, zeby zebrac
      roznorodne doswiadczenia. Wiele moich kolezanek przed 30stka prawie czerwieni
      sie na slowo "seks" to jak tu od takiej oczekiwac jakiejs inwencji i
      pomyslowosci?? A swoje potrzeby na pewno maja.

      Swoja droga gdzies czytalam, ze Madonna rozwiodla sie m.in. dlatego, ze zanim
      mogla uprawiac seks przygotowywala sie przez kilka godzin, jej maz nie mial
      prawa jej widziec (nigdy!!) bez super makijazu i stroju, dodatkowo spala w jakis
      pasach wygladzajacych skore cala obandazowana nasmarowana roznymi wynalazkami i
      tylko raz na tydzien laskawie to zdejmowala, robila full-make up i maz mial
      prawo ja dotknac. Ale pewnie tez nie wszedzie, bo kobieta lat 50 moze juz miec
      to i tamto nie takie jedrne i piekne i to bylo dla meza zabronione.
    • ale jak widać nie ja jeden mam taki problem. Myślę, że jest to wina
      złego dobrania się w tych sprawach. Po prostu od początku nie było
      emocji i silnego napęcia seksualnego. Wielu ludzi wręcz unika osób
      które wywołują w nich takie napięcie. I stąd tyle nieudanych zwiazków
    • Z kazdej kobiety czasem diabel wychodzi i zrzedzimy:P. Ale zeby sie
      o to obrazac? A juz nie daj boze - brakiem seksu karac??? Zal mi
      Twojej zony. Moj mezczyzna w takim wypadku zaczyna po prostu
      zartowac. I jakos tak sie atmosfera rozluznia:). Uwielbiam to:).

      CZuje sie jeszcze w obowiazku odniesc do smarowania kremami,
      balsamami, perfumowania i wszelkich inncyh zabeigow
      upiekszajacych:)). Wolalbys, zeby tego nie robila? Sama poswiecam na
      to duzo czasu - bo lubie i potrzebuje - i jakos swiat sie nie
      zawala. Nauczylam sie tylko zbierac do lozka jakies 45 minut
      wczesniej niz zwykle, zeby sie osobnik oczekujacy nie znudzil za
      bardzo czytaniem gazety;).

      Wiesz, az zal sie czyta, ze ty tylko tak narzekasz i narzekasz na
      dziewczyne. Jako kwintesencje Twojej wypowiedzi uznaje cytat:
      > wolę samemu sie zaspokoic - szczegolnie jest to proste gdy dostep
      do pornografi jest tak łatwy, w efekcie kwestię popędu mam zgłowy w
      szybki i łatwy sposób i nie jestem uzależniony od nastrojów żony<

      Zal...

      • axe11 napisała:

        > Z kazdej kobiety czasem diabel wychodzi i zrzedzimy:P. Ale zeby sie
        > o to obrazac? A juz nie daj boze - brakiem seksu karac???
        Z kazdego faceta czasem nieokrzesaniec wychodzi i popelniamy gafy:P. Ale zeby
        sie o to obrazac? A juz nie daj boze - brakiem seksu karac???

        nie brzmi znajomo?? ;P
        • bugmenot2008_2 napisał:

          >> Z kazdego faceta czasem nieokrzesaniec wychodzi i popelniamy
          gafy:P. Ale zeby sie o to obrazac? A juz nie daj boze - brakiem
          seksu karac???
          >
          > nie brzmi znajomo?? ;P

          Haha, nie brzmi, ja tam sobie krzywdy zrobic nie daje - klotnia
          klotnia, obraza tez, ale zeby przez to seksu SOBIE zalowac?
          Zreszta chyba wiele osob tak ma, ze po klotni seksu jeszcze bardziej
          sie chce - juz chocby z czysto technicznych powodow - na
          rozluznienie;)...
          • axe11 napisała:

            > klotnia, obraza tez, ale zeby przez to seksu SOBIE zalowac?
            > Zreszta chyba wiele osob tak ma, ze po klotni seksu jeszcze
            > rdziej
            > sie chce - juz chocby z czysto technicznych powodow - na
            > rozluznienie;)...
            Zależy co kto lubi, mi się po kłótni kompletnie nie chce. Zresztą wedle logiki wypowiedzi niektórych tutejszych babeczek mam prawo oczekiwać 'naprawy' przez partnerkę atmosfery poprzez jej conajmniej półgodzinne umizgiwanie się ;)

            Zresztą przekręciłaś sens wypowiedzi, rozmowa była o czym innym.

            --
            Songo3000 - wredny feminista

    • > 1. pierwsza sprawa to bierność żony w sprawach seksu, przez parę lat
      > wypracowała sobie taką pozycję ktora ja zadowala w 100% i koniec

      Hm, to chyba wiedziałeś na co (nie) możesz liczyć, prawda? Chyba nie sądziłeś,
      że to się uda zmienić za skinieniem magicznej różczki?


      --
      69 i pół forum (Protest FK)
    • mam podobnie. i też to już pieprzę.
    • > nie chce, nie pomagają rozmowy, a facetowi zostaje masturbacja
      > przed kompem to .... należy się rozstać!

      ale jak są dzieci i wspólnota majątkowa to trudniej

      wolę mieć jak jest niż potem dzieciaka z problemami emocjonalnymi bo miało
      rozwód rodziców
    • Hmm daj to żonie do przeczytania.;))
      --
      Przeczytam nagłówek, reszty się domyślam.
    • Wspanialy tekst. Moj maz jest identyczny. Smieje sie ze jest jak
      Panda. Jak nie ma odpowiednich warunkow to nie chce miec seksu,
      czyli przynajmniej kilka dni bez klutni, jak widzi usmiech na mojej
      twarzy zamiast skrzywienia, itd...

      Bardzo sie ciesze ze taki tekst sie ukazal poniewaz wiecej kobiet
      powinno wiedziec o myslach panow na ten temat. Kobietki,
      przemyslijcie to co tu bylo napisane, i zastanowcie sie jak mozecie
      ulepszyc wasze zwiazki.

      Ten tekst to nie jest krytyka na was, a okienko na umysl mezczyzn.
      Oni tylko wygladaja na twardzieli. Tak naprawde to sa uczuciowe
      istotki - nawet bardziej niz kobiety.

      PS: Jedzowatosc to rowniez nr. 1 powod dla ktorego mezczyzni
      zdradzaja zony.
      • To jeszcze parę przemysleń na temat jędzowatosci
        Otóż zauważyłem ze kobiety (tak jak moja) lubią facetom wygarnąć prosto w twarz
        jakieś błędy ktore popełnili, złe decyzje itd. Nawet gdy mają rację to widzę ze
        jednak nie potrafię z pokorą przyjąć krytyki, szczególnie gdy nie do konca
        uwzględnia wszystkie uwarunkowania danych sytuacji.
        Po części rozumiem to gdyż trzeba temperować męską dumę i chęć dominacji - choć
        uważam ze kobiety mają inne narzędzia do kierowania facetem. Ale kij ma dwa końce.

        Jeżeli słyszy się krytykę pierwszy, drugi, trzeci itd. raz to jakby na to nie
        patrzec uraz pozostaje. Jezeli dodamy do tego klasyczne zrzędzenie to obraz żony
        nie jest zbyt ciekawy nawet gdy ma 100% racji w tym co mówi. Potem nawet gdy
        nagle robi się bardzo miła, fajna i uśmiechnięta to może to niewiele pomóc.
        • :) kiedys próbowałem rozmawiać, uważałem, że trzeba. Powinnosie przecież wyjaśnić... Teraz żona dopracowała sie postawy po wielu nieudanych i nieskutecznych rozmowach )"ale o co ci chodzi zono, co takiego znou jest nie tak...") że widząc obrazoną minę, nadchodzące jędzoanie, przyjmuję postawę: "dobra, znowu" i siadam do komputera lub zajmuję sie dzieckiem.

          Powtarzam dla frustratów czytających bez zrozumienia: po wielu próbach rozładowania konfliktów, znalezienia porozumienia, zmiany jedzowatości w normalna rozmowę, w normalne zwrócenie uwagi.
        • IMHO potem po prostu udaje. Raczej ciężko cieszyć się czymś, co jest plastikowe.

          --
          Songo3000 - wredny feminista
    • Witaj w klubie niestety...
      Sytuację mam podobną, niemal identyczną. Początkowo, po poznaniu było bardzo i wogóle, razem, plany, wspólne zycie, dziecko. Kolka lat póxniej żona traktuje seks jak ewidentny _obowiązek_ małżeński, sprowadzony do minimum: najczęściej przez zaakceptowanie że mam ochotę na seks. Resztę muszę sam, co jest poprostu dla faceta upokażające kiedy żona staje się marnym substytutem prawej ręki.

      Tak, też przechodzilem przez te etapy rozmów, podejśc, próbowania.

      Wiesz, dla mnie pozostala nadzieja w biologii. Z każdym rokiem ilośc hormonów maleje, pobudzenie jest coraz słabsze, w końcu mi popęd całkiem wygaśnie, pozostanie mechaniczna masturbacja, a potem już tylko tęsknota za tą zmysłową bliskością.

      Nie liczył bym na domyślanie się żony, zaakceptuje poprostu wygodny dla niej stan - tak to wygląda w każdym razie u mnie.

      I - p czym myślę z nikła satysfakcją - jak pisał ktoś na forum: przyjdzie menopauza i może bedzie znowu chciała.
      Ja już nawet chciał a co dopiero - mógł nie będę.

      Co do masturbacji i panienek róznica jest niewielka, i tu i tu jest element frustracji i wyrzutów sumienia, a panienka prawdopodobnie da poprostu więcej satysfakcji od ręki.
      Bliskośc cielesna, czy zmysłowa nie ogranicza sie do obszaru krocza, potrzebujemy więcej.

      Co może pomóc? może chociaż masaż zamiast obsługi profesjonalistki.
    • ja to mysle gościu ze masz ZA DOBRZE i szukasz dziury w calym. A
      rozmawiałes z nia chociaż? Powiedziales co ci sie nie podoba?
      Powiedziałeś że chcesz pończoch, gorsetów, świeczek i świńskich gaci
      i loda???
      Założe się że nie. HA-to weź nie rób problemów bo założe się że 3/4
      kolesi którzy czytają to forum nie ma tak dobrze. Nie mają ŁADNYCH,
      INTELIGENTNYCH, CZYSTYCH, MIŁYCH ŻON KTÓRE SIĘ DO NICH PRZYTULAJĄ,
      tylko stare gderliwe i brzydkie gargamele.
      Panowie! Większość problemów w łóżku wynika z tego że pary nie
      potrafią rozmawiać o seksie. Proste.
      .pozdrawiam.
    • 17.02.09, 18:11
      Nie mam czasu sledzic teraz calego watku, wiec byc moze sie powtarzam, ale:
      Moim zdaniem powinienes rozbudzic wyobraznie zony. Poogladac jakies filmy erotyczne, pornole, poczytac tzw. harlequiny. Jak cie caluje to pokazac co i jak moze robic innego (wiem ze chodzi o to by sama cos wymyslila, ale po nitce do klebka). Opowiadaj jej o Twoich fantazjach erotycznych i niech ona opowiada o swoich.
      Ja tez kiedys bylam troche podobna do Twojej kobiety. Seks ze mna byl fajny ale nudny (jak mi mowil moj partner). Po 2 latach jego prosb o uzycie mojej inwencji tworczej jakos nam sie sprawy lozkowe rozkrecily. Teraz po 4 latach jest super. Pomogly mi tez portale spoloczenosciowe. Komplementy innych panow na temat mojej pupy czy piersi mile polechataly proznosc kobiety...
      • I to jest podejscie :) Rozumiem troszke maciasa, ale z drugiej strony wydaje mi
        sie, ze zawijanie sie w klebek nie ma za bardzo sensu. Po pierwsze SZCZERA
        rozmowa, a nie pisanie za plecami jak mi zle, a po drugie wspolne rozwiazanie
        sytuacji. Pomoc zonie w odszukaniu wlasnej swiadomosci seksualnej...a potem
        tylko sycic sie owocami tej pracy :)
        • Widzisz, poczytaj, chociaż pierwsze posty...
          Rozmawiał, próbował, dyskutował (monologował raczej).
          Pisze już w stanie ustalonym, po pewnym czasie utrzymywania się sytuacji, nie szuka pomocy ani usprawiedliwienia, tłumaczy.
          Może klika kobiet tutaj weźnmie i się zastanowi, może i jego i moja zona kiedyś to przeczyta i zdobedzie się na chwilę refleksji nad sobą. Widzisz z każdym kolejnym uderzeniem w siane jest trudniej, zwłaszcza kiedy słyszy sie raz kolejny "to co ja mam robić".

          Przez pewien czas masz nadzieję że rozmowa potoczy się innaczej, potem już przestajesz próbować. Żaden ogień nie płonie wiecznie.
          • motosilnik widze ze sie doskonale rozumiemy !

            Mnie zdumiewa jeszcze jedna rzecz a mianowicie egoizm. Tak z czystego ludzkiego
            po prostu punktu widzenia jezeli partner w łóżku przez półgodziny mnie piesci,
            stara się, całuje, masuje i robi wszystko o co tylko poproszę to powinna
            zaświtać w głowie taka malutka myśl " a może ja też się postaram, też zrobię mu
            dobrze, tak jak chce ?"

            Ale niestety nie pojawia się ... i tego nie pojmuję
            ale to tez jest jakos tak ze kobiety mają silną chęć oddania sie mężczynie aby
            ją wziął i robił co chce tyle ze ja oczekuję czegoś innego - aktywnego i
            czynnego okazania ze zona chce ze mną to robic i zalezy jej tez na dawaniu mi
            przyjemnosci
            • tak.... wybacz to określenie, ale marny substytut prawej ręki.... to z "pamiętnika onanisty" ponoć...:)
              Zadziwia mnie czasami żona swoją biernością. Co więcej czesto w rozmowach stwierdzała, że ona tego nie potrzebuje. Nie jako unik, jako fakt. Sęk w tym, że gdyby sam seks był problemem, to usługa profesjonalistki jest przecież w zasięgu finansowym.

              Łbem się chce tłuc o ścianę...
            • Ja Ciebie macias tez rozumiem. Moge sobie jedynie wyobrazic, jak frustrujacy
              jest seks z bierna osoba, ktora sie po prostu przyzwyczaila. Ale z drugiej
              strony wiem, ze nie ma sytuacji bez wyjscia. A onanizm jest uzupelnieniem, a nie
              metoda. Karanie brakiem seksu nie jest dobra lekcja, bo moze przyniesc odwortny
              skutek. Poczytaj forum i zobacz jakie odpowiedzi sa udzielanie na posty typu:
              "maz nie chce sie ze mna kochac, czy ma kochanke". Tak wlasnie za jakis czas
              moze sie poczuc Twoja zona. I uwierz mi, ze przekonanie jej, ze wina lezy po jej
              stronie jeszcze bardziej zepsuje sytuacje. Na pewno latwe to wszystko nie jest,
              ale wiem, ze niedomowienia rodza potem chore relacje. Nazbiera sie wam tych
              ciegielek i trudno z tego bedzie wydobyc sens. A po co burzyc dobry mur, skoro
              jak mowiles, poza seksem jest zycie, ktore Cie satysfakcjonuje?
              • >Karanie brakiem seksu nie jest dobra lekcja, bo moze przyniesc odwortny
                > skutek.
                ale co to za karanie, jak żona seksu nie potrzebuje...
                jak mąż zaspokaja się sam, to ona ma dobrze - bo faceta ma z głowy a na dziwki
                nie chodzi i kasy na boki nie puszcza...
                więc wszystko jest ok.
            • Moim zdaniem trzeba rozbudzic w zonie namietnosc i wyobraznie.
              Egoistyczna jest i leniwa tez. Rozumiem ze Twoje ciagle prosby sa dla
              niej nudne, a dla Ciebie upakarzajace. Ale skoro ona nie wie co z
              Toba mozna robic to pokarz jej film. Jest przeciwna filmom
              erotycznym? Moze taka postawe wyniosla z domu? Seks dla mniej to moze
              tylko swoiste rozladowanie napiecia, a nie sztuka? Jest tez
              literatura o tematyce "jak piescic mezczyze" Moze taki prezent by cos
              w niej rozbudzil?
              No i oczywiscie poczucie, ze Cie traci tez pomoze! Niech bedzie
              zazdrosna o Ciebie.
              Niech sobie wyobrazi (przypomni), ze robi to z Toba pierwszy raz.
              • Mysle ze wzbudzanie zazdrosci to kolejny etap przede mna i na razie nawet nie
                wiem jak mialbym sie za to zabrac. Co do dalszego angazowania sie w tlumaczenie,
                wyjasnianie i edukowanie to mam juz troche dosc ale moze z tą książką warto
                zaryzykować ...
                • Ja sie zle wyrazilam. Bo wiem, ze tluczesz zonie do glowy co lubisz i
                  jak nie od dzis. Chodzilo mi o to, ze moze ona nie wie jak sie za to
                  zabrac, jak zaczac? Moze sie krepuje? Powodzenia w kazdym razie
                  zycze.
            • Mam wrażenie, że niektórym kobietom zwyczajnie nie mieści się w głowie, że
              mężczyzna czegoś takiego oczekuje, chyba są przekonane, że to nie męskie,
              gejowe. Nauczone na stereotypach myślą, że facet rzuci ją na łóżko weźmie od
              tyłu w trzy minuty i będzie kurwa szczęśliwy.
              --
              Told a story about a man who is too afraid to fly so he never did get laid
    • macias, "jaki ogrodnik takie warzywa" wiec przestan biadolic.
      Nie nauczyles dziewczyny , a obecnie zony, dobrego seksu od zarania
      waszej znajomosci. Ona pewnie nie miala zadnych przed seksem z Toba
      doswiadczen seksualnych, a tobie na tamtym etapie wystarczal pewnie
      taki "prosty" seks. Teraz "doksztalciles sie" na pornusach i przyzwy-
      czailes sie do wlasnej raczki. Nie wierze, macias, ze kobieta majaca
      duze potrzeby seksualne (sam to napisales) nie chce uczestniczyc
      w lozkowych figlach. Kto Ci powiedzial, ze jestes "dobry" w lozku?
      zona? a na jakiej podstawie? , lalunie z filmow porno?, a moze twoja
      raczka?
      Kochas, chyba uzalezniles sie od pornusow i raczki. Szukasz wytlumaczenia dla
      swojej masturbacji.


      • leniwakotka napisała:

        twoja

        > Kochas, chyba uzalezniles sie od pornusow i raczki. Szukasz
        wytlumaczenia dla swojej masturbacji.
        >

        a to dziwne nie podnieca cie masturbujacy sie facet? ;D


      • LOL, wylałaś już swoje żale bez choć pobieżnego przeczytania wątku? To papa...

        --
        Songo3000 - wredny feminista
      • > Kochas, chyba uzalezniles sie od pornusow i raczki. Szukasz
        wytlumaczenia dla swojej masturbacji.

        Widzę, że "Pani Doktor" ma receptę na wszystko, brawo.
        A tak naprawdę w Twoim poście uderzają same stereotypy.

        "Nie nauczyles dziewczyny , a obecnie zony, dobrego seksu od zarania
        waszej znajomosci" - a dlaczego to kobieta nie ma nauczyć mężczyzny
        dobrego seksu? Bo jest powszechnie przyjęte, że to mężczyzna ma
        uczyć? Na jakiej podstawie? Do prokreacji nie trzeba wcale seksu
        satysfakcjonującego. Właśnie myślenie kobiet (ale również i
        mężczyzn) i postawa roszczeniowa w stylu "on ma coś zrobić żebym
        chciała seksu", jest wg mnie nieporozumieniem. A wy - kobiety nie
        możecie wyjść z inicjatywą? Dlaczego, bo nie wypada? Bo tak nauczono?
        Dziewczynki mają być bierne, bawić się lalkami i marzyć o księciu z
        bajki, a chłopcy mają pełnić rolę zdobywcy? Kto tak powiedział -
        Bóg? :-)
        Wychodzi brak edukacji seksualnej w domu, w szkole,brak szczerych
        rozmów z rodzicami, z nauczycielami, z partnerami, życie w
        stereotypach, wpajanie dzieciom, że seks to coś nieczystego, złego -
        np. przez kościół. I wszyscy jesteśmy tego ofiarami.

        P.S. chyba nie czytałaś postów autora wątku. Napisał wyraźnie, że im
        bardziej się starał, tym mniej żonie się chciało. Niektórym kobietom
        wygodnie jest obarczać winą zawsze jedną stronę i nie dopuszczać do
        myśli, że obie strony są winne. Albo żadne nie jest, tylko obie są
        ofiarami rzeczywistości, w której sie wychowali. Zdecydowanie
        łatwiej jest kogoś obrazić.
    • Witam w pewnym momencie przyznałeś że żona zapytała "to co mam robić" a potem że
      przecież ona wie co ma robić- a może jednak nie? piszesz że z nią rozmawiałeś
      ale czy ona NAPEWNO cię zrozumiała? jeżeli chodzi o rozmowy między kobietą a
      facetem niestety bywa tak że jedno mówi a drógie rozumie coś zupelnie innego
      jeżeli zapytała "to co mam robić" to co jej wtedy powiedziałeś? może powinneś
      poprostu powiedzieć kochanie zrób teraz to i to będzie mi miło? myślę że problem
      jest w tym że ona naprawdę nie wie co robić może baaardzo się wstydzi, czy
      powiedziała ci otwarcie że nigdy nie zrobi tego o co ją prosisz? może mówisz o
      tym ale za mało konkretnie?
      po
      • wlasnie to mnie najbardziej rozwalilo ze po ilus tam tlumaczeniach co i jak bym
        chcial aby robila to znowu zapytala "a co mam robic"
        no sorry przeciez nie napiszę instrukcji i nie powieszę na ścianie sypialni w
        stylu "1. włóż rękę pod kołdrę 2. wyszukaj członka 3. zacznij go masować
        powolnym ruchem w lewą stronę 4. ...."

        Po drugie średnio kręci mnie wydawanie szczególowych poleceń żonie co ma teraz
        robic jezeli widze ze sama nie ma do tego przekonania i nawet za bardzo nie
        czuje potrzeby robienia tego.

        Uwazam ze jest ogromna różnica pomiędzy sytuacją gdy prosisz kobietę aby wzięła
        do buzi i ona łaskawie się na to zgadza a sytuacją gdy kobieta sama z siebie
        chce sprawic ci przyjemnosc w ten sposob.
        Tak samo jak ty chcesz ją podniecic pieszcząc jej piersi. Nie jest to chyba zbyt
        skomplikowane.
        • masz durzo racii i naprawde cię rozumiem (u mnie jest tak że mój mąż nie lubi
          mówić mi miłych rzeczy więc jeśli czasami go naciskam to pyta dokładnie jak
          twoja żona "to co mam ci powiedziec" więc naprawdę wiem o co chodzi )a wracając
          do ciebie może to być z lekka dziwne z tą instrukcją ale może od tego należy
          zacząć? może kilka razy powiesz jej dokładnie co i jak a potem zacznie to robić
          sama z siebie? jeśli nie masz nic do stracenia spróbój ja myślę że jej niechęć
          wynika z ogromnej blokady a nie z realnej niechęci a co do skomplikowania ...
          czasami pewne rzeczy są trudniejsze niż nam sie wydaje
        • macias, obawiam sie, ze inny facet nie bedzie musial dlugo Jej tlumaczyc w jak
          ma go rajcowac. Widocznie nie masz talentu pedagogicznego;)
        • a moze w odpowiedzi na takie pytanie wez poprostu jej reke i
          poprowadz tam gdzie trzeba, jednoczesnie wyraznie okazujac ze
          sprawia ci to ogromna przyjemnosc. A tak wogole to twoj post jest
          swietny, daje duzo do myslenia i uwazam ze moze stanowic bodziec dla
          tych kobiet ktore sie nad nim zastanowia. Ja sobie go przemyslalam i
          chyba conieco zmienie w swoim zyciu ;) Powodzenia!
          • Dziękuję, fajnie że komuś to pomoże ale z drugiej strony się zastanawiam czy ja
            coś odkrywczego napisałem ?
          • jA również uwazam, że Twój post jest dobrą instrukcją dla nas
            kobiet. Z waszej strony zupełnie inaczej to wyglada niż z naszej.
            Myślę, że mój mąż może mieć podobne odczucia do Twoich, ale nigdy
            się nad tym nie zastanawiałam w ten sposób, więc Twojego posta
            traktuję jak dobrą lekcję.
            Ja na przykład mam duże opory wewnętrzne do działania, bo boję się
            odrzucenia. Choć to się nigdy nie zdarzyło i moja inicjatywa była
            przyjmowana w zasanie w 95%. Mam wpojone, że to facet powinien
            zdobywać. Są momenty, że leżę jak kłoda i czekam aż mąż mi zrobi
            dobrze. Robi, ale nigdy nie sądziłam, że to może być dla niego takie
            nudne. Czasem mam wielką ochotę sprawić mu przyjemność i pieszczenie
            go daje również mi dużo satysfakcji.
            Myślę, że po latach zrobiłam się również czasami zrzędliwa i być
            może to paraliżuje mojego męża.
            Generalnie mamy kłopoty.
            Dzięki Ci za tego posta.
            Daje mi dużo do myślenia.
    • 34 letni facet podpisuje sie pod tym obiema rękami
    • A mnie ta sytuacja (i głosy panów, że to częste) bardzo pasuje do mojego
      wyobrażenia jak ewolucja (optymalizując utrwalanie gatunku) ukształtowała
      seksualność każdej z płci.

      Potrzeba wieloletniej opieki nad potomkiem ( nim jego mózg został właściwie
      zaprogramowany) i pojawianie się kolejnych co rok prowadzące do sporej gromadki
      niesamodzielnych istot doprowadziła do zaangażowania ojca w wychowanie i do
      monogamii. Ta monogamia nie jest "wyrozumowana" a sterowana chemicznie. Stały
      popęd seksualny MĘŻCZYZNY i konieczność jego zaspokajania "na okrągło" trzyma
      faceta przy partnerce. A ona pozwala mu ulżyć sobie, gdy przyniesie mięso dla
      jej dzieci!
      Jej szczęście zapewniają hormony, czy narotyki wydzielające się na widok
      roześmianej buzi dziecka. Seks jest przez nią tolerowany, ale nie może stanowić
      o sensie jej szczęścia! Bo zamiast opiekować się dziećmi latała by bez przerwy
      za chłopami.

      Oczywiście w dzisiejszych warunkach, gdy kobieta nie rodzi 13 dzieci w czasie
      życia (jak moja babcia), te wbudowane biologiczne mechanizmy nam PRZESZKADZAJĄ,
      ale one SĄ.

      Kobiety wmawiają sobie, że powinny mieć tyle orgazmów co mężczyźni, a że to
      (statystycznie, bo są kobiety wyjątki) jest sprzeczne z ich biologią , to
      frustracje.
      Chłopy też uwierzyli, że kobieta ma być zaspokojona, że powinna być partnerką i
      się frustrują.
      Sprawę należy traktować bardziej fizjologicznie. Zerżnąć du.pę i już!
      --
      Jak ja nie lubię mieć stale racji!
    • Dziwie się, że nie znajdziesz sobie kochanki albo się nie rozwiedziesz. Po co
      się męczyć, zwłaszcza, że piszesz, że nie masz ochoty i siły już walczyć.
      Człowieku! Żyjemy w XXI wieku - nie pasujecie do sobie, dajecie sobie spokój! Co
      Cię trzyma przy żonie?
      • Jakis wielkich męczarni nie przeżywam, ludzie na tym forum mają dużo gorsze
        sytuacje.
        Dla mnie seks to tylko jeden z elementów układanki i wcale nie uważam że
        najważniejszy bo są dzieci, rodzina, praca, wspolni znajomi, wspolne
        zainteresowania, plany, rozrywki a ponadto moja żona posiada mnóstwo zalet -
        niestety nie jest doskonała :-).
        Raczej cieszę się ze stabilnosci swojej sytuacji i że spokojnie mogę działać w
        innych dziedzinach.
        • Walcz o swoje, może żona też zawalczy. Może za szybko się poddałeś? I żona też
          spróbuje?
          Myślę, że Wasz seks możecie sprowadzić ma dobrą drogę, chyba warto próbować?? Ja
          na pewno bym tak sprawy nie odpuścił... Walczyłbym do końca, albo skoczyłoby się
          rozwodem. Ale u Was widzę, że spokojnie dacie rade!
          • 18.02.09, 10:01
            Ech, te wszystkie mądre rady... A jak to wygląda z drugiej strony, tej biernej,
            pozbawionej wyobraźni żony? Otóż tak:
            Po 8-9 godzinach pracy, zmęczona wraca do domu z pełnymi siatami (samochód wile
            tu nie zmienia, zakupy ktoś musi zrobić, wnieść do domu, rozpakować), sprząta
            porozrzucane z rana przez innych rzeczy (nawet bez dzieci, uwierzcie mi, rzeczy
            jest pełno), ogarnia mniej więcej mieszkanie/dom (bo faceta albo jeszcze nie ma,
            albo "nie zauważył", że potyka się o wszystko), robi obiad/kolację (sobie, bo
            jest głodna, innym "przy okazji"), prasuje z wielkiej kupy przynajmniej te
            rzeczy, które chce na drugi dzień założyć. W tych wszystkich czynnościach facet
            bierze mizerny udział, a jeżeli zostanie o coś poproszony, to "żona jest jędzą,
            wiercącą dziurę w brzuchu". O 21:00-22:00 mniej więcej kobieta "pada na pysk"
            myśli tylko o tym, żeby się położyć. Kąpie się z wysiłkiem i ląduje z nosem w
            poduszce (jeżeli ma dzieci przygotowuje im jeszcze różne rzeczy do szkoły i
            idzie spać jeszcze później). Wtedy facet, niezmęczony pracami domowymi (nawet,
            jeśli brał w nich aktywny udział, to jednak jest z natury dużo silniejszy
            fizycznie od kobiety i te wszystkie prace nie męczą go aż tak) domaga się od
            żony "inicjatywy". Ha ha ha!!! Żona, nie chcąc odpychać męża zupełnie, godzi się
            na jedną pozycję, która PRAWDOPODOBNIE jest JEDYNĄ POZYCJĄ, która nie sprawia
            jej fizycznego bólu (bo niestety niedopsowanie wielkości narządów rozrodczych
            zdarza się nagminnie). Dlaczego nie potraficie zrozumieć, że kobieta została
            zupełnie inaczej pomyślana przez naturę? Nie potrzebowała "rozsiewać" swoich
            genów jak najczęściej i jak najgęściej, nie ma więc takich potrzeb jak
            mężczyzna. Skoro przez 9 miesięcy jest w ciąży, a potem dochodzi do siebie, to
            jasne, że w tym czasie może obyć się bez seksu, czyli de facto może obywać się
            bez niego latami... Oczywiście, są kobiety, które mają większe potrzeby, ale
            wcale nie są w większości. A wszystkie "napalone małolaty" i większość kochanek
            pokazuje swojemu partnerowi swoje zwiększone potrzeby tylko w jednym celu -
            zdobyć go "na stałe". A potem, nagle przytłoczone obowiązkami dnia codziennego,
            zamieniają się w te bierne i bez wyobraźni...
            • A jak to wygląda ze strony męża, który:
              - w drodze z pracy robi zakupy,
              - po powrocie z pracy przygotowuje obiad lub kolację,
              - co drugi dzień piecze ciasto, żeby było świeżutkie
              - sprząta,
              - zajmuje się dzieckiem,
              - ZAWSZE inicjuje zbliżenie, bo jeszcze nie zdarzyło się, żeby Żona
              zrobiła pierwszy krok, przy czym lubi długo i namiętnie pieścić
              Żonę. W zamian dostaje kłodę z rozłożonymi nogami.

              • > A jak to wygląda ze strony męża, który:
                > - w drodze z pracy robi zakupy,
                > - po powrocie z pracy przygotowuje obiad lub kolację,
                > - co drugi dzień piecze ciasto, żeby było świeżutkie
                > - sprząta,
                > - zajmuje się dzieckiem,
                > - ZAWSZE inicjuje zbliżenie, bo jeszcze nie zdarzyło się, żeby Żona
                > zrobiła pierwszy krok, przy czym lubi długo i namiętnie pieścić
                > Żonę. W zamian dostaje kłodę z rozłożonymi nogami.
                >
                dokładnie...
                odnoszę wrażenie ze "dawanie" przez żonę jest elementem manipulacji: jak
                poodkurzasz, podlejesz kwiatki, wypastujesz podłogę, zrobisz obiad, odbierzesz
                dzieci - to dam ci... pomacać ;)

                przy czym żona pracuje na 0,5 etatu, a mąż na 1,5 i wraca z pracy do
                zapuszczonej chałupy...

                dlatego jak się samemu zaspokaja, to przynajmniej w tej kwestii jest niezależny
                a żona traci możliwość szantażu i manipulacji

            • "A wszystkie "napalone małolaty" i większość kochanek
              > pokazuje swojemu partnerowi swoje zwiększone potrzeby tylko w
              jednym celu -zdobyć go "na stałe".

              pasqda1 - nie generalizuj. Nie znasz wszystkich kobiet, tak jak i
              nie znasz wszystkich mężczyzn, rodzajów związków i relacji. Możesz
              opisywac jedynie własny przypadek, bo ten znasz na różnych
              płaszczyznach. Relacje między ludźmi często są bardziej złożone niż
              może się to wydawać. I wcale nie chodzi w nich o odkurzony dywan,
              czy nieposprzątane skarpety.
            • > Wtedy facet, niezmęczony pracami domowymi (nawet,
              > jeśli brał w nich aktywny udział, to jednak jest z natury dużo silniejszy
              > fizycznie od kobiety i te wszystkie prace nie męczą go aż tak) domaga się od
              > żony "inicjatywy". Ha ha ha!!!

              Rozumiem że żona również nie ma prawa wymagac inicjatywy.
              Ok to zastosujmy to podejscie jednocześnie tzn. mężczyzni zachowują się jak
              kobiety nie wykazując inicjatywy! Fajny jest taki świat ?
      • nie czytałeś, że kocha żonę??
    • wiesz, są takie kobiety, które panicznie boją się porażki, wyśmiania, krytyki.
      Wmawiano im kiedyś, że mają być idealne, albo po prostu juz mają taki charakter.
      takie kobiety, nawet jeśli chcą czegoś nowego w łóżku to się boją; boja się, że
      będą źle wyglądać, że zrobią coś nie tak, że zepsują atmosferę. To takie
      podświadome lęki, które nie pozwalają im się ruszyć:)Myslę, że rzadko się
      zdarza, żeby kobieta była po prostu egoistyczna w łóżku; tym bardziej wobec
      własnego męża, którego kocha i z którym jest żźyta. Musi chodzić o cos innego.
      Kobieta zawsze ma jakiś powód; tak mi sie wydaje i raczej nie jest to wina złego
      charakteru. Sam mówisz, że to tylko w łóżku się nie układa. Co zaś do
      jędzowatości; tu też wychodzi dążenie do tej perfekcji; chce, żeby wszystko było
      super pięknie. Może tym bardziej im bardziej się nie układa w łózku. Nie wiem co
      jeszcze napisać. Może ma kompleksy? Spróbuj jeszcze raz coś zmienić, bo naprawdę
      ta sfera jest ważna. Jeśli jest źle...to tkwi między ludźmi jak zadra. Po prostu
      wyjdź z załozenia, że ona nie chce źle. Mam nadzieję, że nie wyszło na to że się
      wymądrzam. To takie luźne pomysły...
      • Mowisz, ze zona jest jedzowata. Bardzo mozliwe. Jesli tak, to wyrazy
        wspolczucia. Ale nie wiem czy zauwazasz jakie poklady frustracji i
        pretensji do zony sa w tobie. Widac je kiedy czyta sie twoje posty.
        Wydaje sie, ze oboje macie w stosunku do siebie jakies poklady
        niezadowolenia i frustracji. Jesli myslisz, ze zona tego nie
        wyczuwa, to sie mylisz, tak samo jak ty jestes wrazliwy na jej
        niezadowolenie z ciebie, ona rowniez odbiera twoje niezadowolenie z
        niej.
        Nie chce tu jej 'bronic' tylko wydaje mi sie, ze ustalila sie miedzy
        wami jakas sfrustrowana atmosfera, ktora - mysle - stworzyliscie
        oboje. A kazde z was najwyrazniej obwinia te druga osobe. W takiej
        atmosferze trudno o namietnosc.

        I jeszcze cos - opisujesz jak zona cie krytykuje, nawet kilka razy.
        Mozesz na to nie pozwalac. Mnie moj maz tego oduczyl. Kiedy nie mam
        racji, mowi mi to, ale lekko, z poczuciem humoru, nie robi zadnej
        afery, tylko rozladowuje atmosfere i konczy sie tym, ze sie oboje
        smiejemy. Kiedy mam racje, wysluchuje mnie, rozmawiamy, obgadujemy
        sprawe, i potem temat jest zamkniety, nie wracamy do tego. I
        atmosfera w zwiazku jest lekka i naladowana pozytywnymi emocjami. I
        przyznaje, ze tego nauczyl mnie maz. Nie pozwalal mi na
        'jedzowatosc' i mial racje. Ja z drugiej strony tez chetnie sie tego
        oduczylam. Ale to kwestia jakiegos szacunku do siebie, on nie
        pozwala bym go nie szanowala.
        Co do waszych spraw seksualnych, moze faktycznie jestes z osoba nie
        zainteresowanaa seksem - wielka szkoda. Tylko po co w takim razie
        sie z nia zeniles? Nie wiem czy twojej zonie seks nie kojarzy sie z
        wysluchiwaniem jakiejs litanii twoich potrzeb, pragnien, frustracji.
        Moze skuteczniejsze byloby wprowadzenie napiecia erotycznego,
        mowieniu o twoim pozadaniu JEJ, o tym jak cie podnieca, jaka jest
        piekna, wzbudzaniu w niej podniecenia. Tylko to musi byc prawdziwe,
        a nie 'wymeczone' po to zeby dostac od zony to czego sie chce.
        Oczywiscie jesli zona jest naprawde osoba, ktorej seks nie
        interesuje, nie zadziala niestety NIC.
        • Z tą krytyką to chodziło mi o to że to nie jest tak że to jest obojętne. Co z
          tego że żona ma rację ? Nic. Po prostu za którymś razem nie chce mi się tego
          słuchać. Co więcej słyszane słowa krytyki jakoś niespecjalnie wzbudzają we mnie
          ciepłe uczucia do niej.

          Ciekawe czy któraś z Pań chciałaby słyszeć regularnie jakies niepochlebne
          komentarze na temat swojego wyglądu. Co z tego że facet ma rację mówiąc że
          macie złą fryzurę, niezrobione paznokcie i trochę nadwagi ? To jest prawda ale
          czy nalezy to mówić ???
          Ja uważam że nie. Ale w drugą stronę to nie działa i żony moga walić prosto z
          mostu między oczy gdy coś jest nie tak.
          • W ogole mnie nie zrozumiales.
            Rozumiem, ze takie zachowanie zony Cie rani. Rozumiem ze nie
            przysluza sie niczemu w zwiazku. Zgadzam sie w tym z toba.
            Chcialam tylko powiedziec, ze nie musisz tego sluchac. Ze mozesz
            bardzo kategorycznie powiedziec zonie, ze slyszalaes juz te teksty i
            uslyszenie czegos raz ci wystarczy, ze nie masz najmniejszej ochoty
            wysluchiwac ich znowu. To ze ona ma ochote cie krytykowac, nie
            oznacza, ze ty musisz tego sluchac. Mozesz kategorycznbie odmowic
            'wspolpracy'. A ty zamiast odmowic tam gdzie cie boli, to odmawiasz
            seksu.
            Oczywiscie ani panie ani panowie nie chca wysluchiwac ciaglej
            krytyki na swoj temat, i oczywiscie jest to bez sensu. Powiedz to
            jej i odmow sluchania tego. Badz kategoryczny, ale gdybys przy tym
            mogl byc na luzie, byloby nawet lepiej.
            A druga sprawa, chodzilo mi o to, ze widzisz jak rani cie brak
            akceptacji zony. I to normalne, kazdego by ranil.
            Tylko nie widzisz tego jakie ty masz w sobie poklady frustracji,
            zranienia, rozczarowania zona, a przede wszystkim chyba nie masz
            swiadomosci tego, ze ona tez to odbiera i to tez ja rani. To
            wszystko.
            A ten ktos kto mowil o bieganiu rano - zgadzam sie na sto procent.

      • Mowisz, ze zona jest jedzowata. Bardzo mozliwe. Jesli tak, to wyrazy
        wspolczucia. Ale nie wiem czy zauwazasz jakie poklady frustracji i
        pretensji do zony sa w tobie. Widac je kiedy czyta sie twoje posty.
        Wydaje sie, ze oboje macie w stosunku do siebie jakies poklady
        niezadowolenia i frustracji. Jesli myslisz, ze zona tego nie
        wyczuwa, to sie mylisz, tak samo jak ty jestes wrazliwy na jej
        niezadowolenie z ciebie, ona rowniez odbiera twoje niezadowolenie z
        niej.
        Nie chce tu jej 'bronic' tylko wydaje mi sie, ze ustalila sie miedzy
        wami jakas sfrustrowana atmosfera, ktora - mysle - stworzyliscie
        oboje. A kazde z was najwyrazniej obwinia te druga osobe. W takiej
        atmosferze trudno o namietnosc.

        I jeszcze cos - opisujesz jak zona cie krytykuje, nawet kilka razy.
        Mozesz na to nie pozwalac. Mnie moj maz tego oduczyl. Kiedy nie mam
        racji, mowi mi to, ale lekko, z poczuciem humoru, nie robi zadnej
        afery, tylko rozladowuje atmosfere i konczy sie tym, ze sie oboje
        smiejemy. Kiedy mam racje, wysluchuje mnie, rozmawiamy, obgadujemy
        sprawe, i potem temat jest zamkniety, nie wracamy do tego. I
        atmosfera w zwiazku jest lekka i naladowana pozytywnymi emocjami. I
        przyznaje, ze tego nauczyl mnie maz. Nie pozwalal mi na
        'jedzowatosc' i mial racje. Ja z drugiej strony tez chetnie sie tego
        oduczylam. Ale to kwestia jakiegos szacunku do siebie, on nie
        pozwala bym go nie szanowala.
        Co do waszych spraw seksualnych, moze faktycznie jestes z osoba nie
        zainteresowanaa seksem - wielka szkoda. Tylko po co w takim razie
        sie z nia zeniles? Nie wiem czy twojej zonie seks nie kojarzy sie z
        wysluchiwaniem jakiejs litanii twoich potrzeb, pragnien, frustracji.
        Moze skuteczniejsze byloby wprowadzenie napiecia erotycznego,
        mowieniu o twoim pozadaniu JEJ, o tym jak cie podnieca, jaka jest
        piekna, wzbudzaniu w niej podniecenia. Tylko to musi byc prawdziwe,
        a nie 'wymeczone' po to zeby dostac od zony to czego sie chce.
        Oczywiscie jesli zona jest naprawde osoba, ktorej seks nie
        interesuje, nie zadziala niestety NIC.
      • wydaje mi się, że Rachela ma rację. Dziewczynki i chłopców wychowuje sie
        zupełnie inaczej. Dziewczynki mają być grzeczne i spokojne. A najlepiej co
        niedziela biegać do kościoła. Wiesz jaka to tragedia dla kobiety ze sporym
        temperamentem gdy idzie się z facetem do łózka, jest sie strasznie napalonym i
        nagle okazuje sie, że ta kobieta kompletnie nie ma pojęcia jak znaleźć ujście
        dla swojego temperamentu. Nastolatki nie oglądają Playgirl czy innych filmików
        "edukacyjnych". Edukacja seksualna kobiet jest niestety żadna. W sferze łóżkowej
        wiele kobiet jest bardzo niepewnych tego co mogą, co powinny a czego absolutnie
        nie muszą robić w łóżku. Jak trafia na doświadczonego partnera to jest ok, taki
        znajdzie czas i ochotę by przedstawić jej całą feerię możliwości. Gorzej jak
        trafią na równie mało doświadczonego zakompleksionego gościa, to się obydwoje
        męczą. Bo obydwoje chcą tylko nie bardzo wiedzą jak :(
        Może zaprenumeruj Maćku swojej żonie Cosmopolitana. To głupawa ale wyzwalając
        seksualnie gazeta ;) Podpowiada wiele różnych pozycji atrakcyjnych dla kobiety
        jak i dla mężczyzny. Poza tym, ty masz 30 lat. Ile ma Twoja żona? kobieta
        wolniej dorasta do odczuwania przyjemności seksualnej.
        A-ha. Jeśli kobieta inicjuje zbliżenie a ty twierdzisz, ze jesteś zmęczony,
        podczas gdy nie jesteś, to nie dziw sie, że gdy już łaskawie sie zgodzisz to ona
        leży jak kłoda. Po prostu najprawdopodobniej boi się by czegoś nie zepsuć bo
        jeszcze znów się zmęczysz.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
        • Zgadzam sie ze edukacja jest żadna, dlatego edukowałem przez parę lat i żona
          poznała siebie i swoje reakcje i potrafi czerpać znacznie więcej przyjemnosci
          niż jak się poznawaliśmy. Ale ile ta edukacja może trwać ? rok, dwa, trzy ? My
          znamy się 10 lat !

          Wiele osób mówi "widziały gały co brały"
          tak widziałem bo brałem młodą, atrakcyjną i inteligentną kobietę a że bez
          doświadczeń seksualnych to przecież z czasem się nadrobi i rzeczywoscie spory
          postęp sie dokonał

          Ok moge edukować ale wypadałoby aby żona trochę w tej edukacji inicjatywy
          wykazała. Przecież w wielu innych dziedzinach sie rozwija, czyta, dokształaca
          się, aktywnie rozwija sie zawodowo. Chociażby w takiej sferze jak dbanie o urodę
          to doskonale się orientuje w nowościach, dba o swoją sylwetkę, regularne wizyty
          u kosmetyczek itd.
          Ale w seksie jest po prostu beton. Zero czytania i jakiegokolwiek
          zainteresowania tematyką od strony teoretycznej. Wszystko muszę robić ja łącznie
          z kupieniem ciekawszej bielizny dla niej bo sama nie odczuwa takiej potrzeby.

          Ok jest stereotyp faceta zdobywcy, co to dominuje a kobieta mu ulega i się
          oddaje bez reszty. Ale szczerze mówiąc nie do konca mi to odpowiada. Kobieta tez
          powinna sie troche postarać a nie tylko brać.
          I pod pojęciem starania się rozumiem coś więcej niż obrócenie się na bok i
          wypięcie pupy.

          Na obecnym etapie mam wrażenie że moim największym osiągnieciem byłoby
          sprawienie aby moja żona chciała sama z siebie sprawic mi przyjemnosc, żebym
          poczuł że autentycznie chce tego niezaleznie od swojej satysfakcji.
          Wiele bym za to dał.
          Z drugiej strony frustruje mnie niesamowicie to że będąc napalonym mam ochotę
          moją żonę po prostu zjeść, jestem gotów dosłownie wycałować jej każdy centymetr
          ciała ale myśl ze ona potem nawet nie zechce w zaden sposób się zrewanżować po
          prostu mnie rujnuje.
          Przykręcam kurek z seksem na prawdę wbrew sobie.
          Chciałbym aby seks był czymś więcej niż koniecznoscią zgody na jej warunki.

          Odnosnie kilku niezbyt sympatycznych wpisów Pań w tym wątku to :
          1. zastanawia mnie tak alergiczne reagowanie kobiet na słowo masturbacja, tak
          jakby Paniom ciężko byłoby zrozumieć fakt że 95% facetów w młodości się
          onanizuje i nie jest to dla nich jakiś ewenement. Owszem jest to intymna sfera
          ale nie jakaś absurdalna.
          2. kolejna sprawa to reakcja na to iż oczekuję od żony choć trochę inicjatywy
          tak jakbym wymagał niewiadomo czego ? Od razu niektore forumowiczki mają
          jednotorowe skojarzenie z przenoszeniem akcji filmów porno do sypialni. A
          kobiety same oczekują iż mężczyzna będzie je całował po rękach, w szyję, czule
          obejmował i patrzył z pożądliwością. Wiec czy to takie dziwne ze facet tez
          potrzebuje tez trochę zainteresowania i też ma takie potrzeby tylko trochę
          inaczej wyrażone ?
          • > Z drugiej strony frustruje mnie niesamowicie to że będąc napalonym
            > mam ochotę moją żonę po prostu zjeść, jestem gotów dosłownie
            > wycałować jej każdy centymetr ciała ale myśl ze ona potem nawet nie
            > zechce w zaden sposób się zrewanżować po prostu mnie rujnuje.
            > Przykręcam kurek z seksem na prawdę wbrew sobie.
            > Chciałbym aby seks był czymś więcej niż koniecznoscią zgody na jej
            > warunki.

            To kochaj się z żoną, ale na własnych warunkach.

            Ja wiem, jak wielką frajdę mogą sprawiać takie pieszczoty, o których napisałeś,
            choć nie przynoszą one Tobie fizycznej przyjemności. Ale to z nich bym właśnie
            na Twoim miejscu zrezygnował.

            Niech seks będzie dla Ciebie okazją do zrobienia sobie dobrze. Tylko i
            wyłącznie. Po takim czasie pewnie się już nauczyłeś rozpoznawać moment, w którym
            jest ona bliska orgazmu. Z taką wiedzą można żony do orgazmu nie doprowadzić,
            robiąc dobrze tylko sobie.

            Jak się zacznie buntować, odpowiedz, że na przyjemność trzeba zasłużyć. I to nie
            leżąc jak kłoda czy rozkładając nogi.
    • Może za mało sie wspolnie modlicie?
    • chlopie, w co ty pogrywasz ???

      czekasz az ci poroze nie pozwoli wejsc do domu, czy regularnie je
      podcinasz udajac, ze nic nie widzisz ???

      Probowales seksu z inna/innymi ?
      Bylo lepiej, czy tak samo??? Bo jak tak samo - to lepiej idz do
      seksuologa.
      A jesli o niebo lepiej jest z innymi - to sie zastanow, czy nadajesz
      sie na ten zwiazek.

      Kobiety w wieku trzydziestu lat, to najcudowniejsze maszyny do
      seksu... sa boskie!
      Wez ja w aucie, w parku, rusz tylkiem...
      skoncz siedziec na necie, czy przed TV, wstawaj 45 minut wczesniej
      rano - pobiegaj jakies 20, wez prysznic, a zobaczysz, ze pozostale
      20 minut jakie ci zostanie bedze tylko przystawka...


      macias79 napisał:
      > Chciałbym napisać jak to wygląda z drugiej strony tj. dlaczego 30
      letni facet
      > unika seksu ze swoją żoną mimo iż żona ma niemałą ochotę
      • swojski_fr_1 napisał:

        > Wez ja w aucie, w parku, rusz tylkiem...
        Musiał by mieć cabrio, bo wiesz ona tylko na jeźdźca ;)

        > skoncz siedziec na necie, czy przed TV, wstawaj 45 minut wczesniej
        > rano - pobiegaj jakies 20, wez prysznic, a zobaczysz, ze pozostale
        > 20 minut jakie ci zostanie bedze tylko przystawka...
        Co prawda pewnie z uroczą sąsiadką a i tak będzie bombowo :D
        Czego autorowi z całego serca życzę.

        --
        Songo3000 - wredny feminista
        • ba, fotel niech rozlozy, jak nieduza, to zmiesci sie pod
          podsufitka ;-)

          no chyba ze ma peugeota, one dosc niewygodne... ale jak sprawi sobie
          szyberdaszek... to jeszcze zonka swierzy powietrzem plucka
          przepluka ;-) a on sobie bedzie mogl wyobrazic np. kolezanke z net-
          u ;-))

          songo3000 napisał:

          > swojski_fr_1 napisał:
          >
          > > Wez ja w aucie, w parku, rusz tylkiem...
          > Musiał by mieć cabrio, bo wiesz ona tylko na jeźdźca ;)
          • czasami trudno odróżnić skutek od przyczyny, teskt że rozmawiłeś z
            żoną jakoś do mnie nie przemawia, może mówiłeś żonie ? Ona pewnie
            nie chciała zrzedzic i przyznawała rację ale zrozumieć nie
            zrozumiała, ty też nie rozumiesz. Twoja kobieta ma ochotę na seks, a
            ty jej odmawaisz, jakby mnie tak facet upokarzał kilka lat to bym
            się zamkneła w sobie i jakies inowacje ? no raczej sprawdzone metody
            które działały kiedyś, kiedy się z nią kochałeś. Zamkniete koło, Ona
            nie ma pojęcia za co jest karana, jedyne co czuje to czuje się
            zużytą, nieatrakcyjną babką, której mąż woli pornole. No po prostu
            jest to tak podniecające że nic tylko robić laskę. Powiem tylko
            jedno, byłam w trzech długi ch zwiazkach i z seksem było róznie, ale
            nie ma lepszego afrodyzjaku jak pożadanie i akceptacja. tego się nie
            da od tak wykrzesac, karami tego sprowokujesz.
    • > Facet woli pójść z kolegami na piwo lub walić konia przed kompem niż
      > podopieszczać atrakcyjną małżonkę...

      Nic dziwnego, bo jak dopieszcza małżonkę, cytuję:

      ] nic to nie dało i nie zmieniło podejscia żony (no moze pozatym
      ] ze bardziej napalila sie na taki seks kiedy sobie lezy a facet
      ] skacze wokół niej przez półgodziny)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91442495&a=91491394
    • Zgadzam sie z toba macias79.
      Zgadzam sie jako kobieta ktora moze napisac taka sama historie o
      swoim mezu.
      Przydalo mi sie do chwilowej poprawy samopoczucia.
      Pozdrawiam.
    • do macias79.
      wiesz co mi sie zdaje?
      ze i ty i twoja zona mowicie niezrozumiale dla siebie wzajemnie.
      dlatego ona pyta-ale co mam zrobic?i dlatego ty uwazasz ,ze ona jest jedzowata i
      zrzędzi.
      mysle ,ze nie tyle zrzedzi co probuje po swojemu przekazac ci ,zebys cośtam robił.
      moze znajdzcie jakąś spokojna chwile i spiszcie wzajemnie na kartkach swoje
      oczekiwania i wymieńcie sie tymi karteluszkami.
      a jak cos bedzie niejasne ,to sie dopytajcie wzajemnie o co konkretnie chodzi.
      bez oskarżeń,bez pretensji w spokoju.
      moze sie okaze ,ze twoja zona lubi twoj dotyk tylko jest on malo delikatny?a
      moze sie okaże ,ze dajesz jej do zrozumienia ,ze lubiesz dominowac w łóżku więc
      stara sie sprawić ci przyjemność?
      albo boi sie przejąc inicjatywę ,zebys nie myślał ,ze zachowuje sie jak dziwka?
      z tego co piszesz wnioskuje ,ze twoja zona potrzebuje oprawy do seksu,
      przygotowania.
      a ty w jakis sposob w tych przygotowaniach uczestniczysz?mowisz jej np.ze ci sie
      podoba,ze lubisz na nia patrzec ,ze lubisz jej zapach itd?
      albo czy w ciagu dnia w jakis sposob ja dotykasz przelotnie,calujesz,mowisz cos
      milego?
      wiesz niektore kobiety tak mają ,ze zeby sie rozluznic w łóżku potrzebują poczuc
      sie porządane na długo przed pojciem do łozka.
      moze twoja zona tez tak ma.
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-238
(201-238)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.