Dodaj do ulubionych

brak sexu rok po ślubie

18.07.09, 21:59
hej nie nie wiedziałam, że jest takie forum... kiedyś pisałam na
ślub i wesele, podróż pośluna, erotyczne...

a teraz proszę o pomoc!
za dwa miesiące minie pierwsza rocznica naszego ślubu a ja nie
pamiętam kiedy kochałam się z moim mężem.. nawet nie pamiętam kiedy
ostatni raz mnie pocałował, przytulił lub powiedział, że mnie
kocha...

ale tak na prawdę to my sie kochamy i to bardzo.. i on i ja lubimy
sex.. przynajmniej kiedyś lubiliśmy.. i nie wiem co się stało ale
zaczęło się od tego, że parę miesięcy przed ślubem mieliśmy masę
spraw na głowie - ślub, wesele, remont mieszkania (kupiliśmy rok
przed śłubem), praca i jakoś "się nie składało". nawet to sobie
tłumczyłam tak, że to dobrze - zatęsknimy za sobą i noc poślubna
będzie jescze bardziej wyjątkowa i była... trz tygodnie po ślubie -
wczśniej "nie było czasu". myślałm, że w podrózy poślubnej - tak - 1
raz - myślyślałam OK - nie róbmy afery jesteśmy pełni emocji,
stresu, w końcu śub to nie byle co - wszystko ucichnie i będzie tak
jak było na początku...
...nie jest, jest coraz gorzej, mąż mnie zapewnia, że mnie kocha i
żde nie ma nikogo, nie widzi problemu. ostatnio nie wytrzymymałam,
powiedziałam, że żyjemy jak kumple i co? powiedział "jak to przecież
kochamy się", jesteśmy szczęśliwi...

jesteśmy, wiem, że mam przystojnego męża, takiego którego wiele
próbowało mieć i teraz mi zazdroszczą( ;) ) jest pożądnym mężczyzną
dobrym człowiekiem i facetem duszą towarzystwa, uwielbiem go ale...

od miesiąca myślę o kimś innym (...o koledze z pracy) i chociaż
myślałam, że mój mąż będzie tym jedynym, nie potrafię żyć beż uczuć,
bez namiętności, bez...

już kiedyś mi pomogłyście.. co mam robić i co myśleć?
Edytor zaawansowany
  • lurieh 18.07.09, 22:56
    zaczęłam czytać inne posty i widzę, że nie jestem sama. tylko
    większość dziewczyn już urodziło dzieci, ma spory staż małzeński i
    pewnie dlatego ma problemy a ja nie mam i nie mam dzieci i nie znamy
    się 10 lat tylko 3 i to ma znaczenie?
  • de_genesse 18.07.09, 23:26
    Dziewczyny, o czym wy piszecie. Czy seks jest w w waszych związkach tą jedyna i
    wymierną cechą?????. Jeśli tak to po co sobie wybrałyście takich partnerów
    jakich macie??? Bezsens totalny. Jeśli "nie było czasu żeby się poznać" no to
    sorki, złe trafienie, pudło i do kogo teraz te pretensje. W końcu wybiera się
    tylko raz partnera na całe życie jak mówi stereotyp. Czyż nie??????
  • krzysztof-lis 18.07.09, 23:45
    > Dziewczyny, o czym wy piszecie. Czy seks jest w w waszych związkach tą jedyna i
    > wymierną cechą?????. Jeśli tak to po co sobie wybrałyście takich partnerów
    > jakich macie???

    Ale przecież ona wybrała partnera, z którym miała dużo satysfakcjonującego seksu
    -- tylko potem mu się zmieniło. Więc o czym Ty piszesz?

    --
    >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
    głupie gadanie!<< by m********
  • de_genesse 18.07.09, 23:56
    W którym momencie był ten satysfakcjonujący seks bo chyba coś przeoczyłem????
  • krzysztof-lis 19.07.09, 00:27
    > W którym momencie był ten satysfakcjonujący seks bo chyba coś
    > przeoczyłem????

    A to oni lubili ten niesatysfakcjonujący seks?

    --
    >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
    głupie gadanie!<< by m********
  • suazi1 21.07.09, 23:05
    "i on i ja lubimy
    sex.. przynajmniej kiedyś lubiliśmy.. "
  • krzysztof-lis 18.07.09, 23:44
    > nawet to sobie tłumczyłam tak, że to dobrze - zatęsknimy za sobą i
    > noc poślubna będzie jescze bardziej wyjątkowa i była... trz tygodnie
    > po ślubie - wczśniej "nie było czasu".

    Też nie miałem nocy poślubnej i jakoś żyję, ale żonie nigdy tego nie zapomnę. ];->

    --
    >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
    głupie gadanie!<< by m********
  • jesod 19.07.09, 00:04
    lurieh napisała:
    > ale tak na prawdę to my sie kochamy i to bardzo.. i on i ja lubimy
    > sex..
    No, to wszystko jest w porządku. Tak trzymać! :-)))
  • niezapominajka333 19.07.09, 07:15
    A co zrobiłaś w kwestii tego żeby seks był, poza stwierdzeniem, że
    żyjecie jak kumple?
    Rozumiem, że on nie inicjuje i ty też nie inicjujesz?
    Moim zdaniem powinnaś rozważyć, czy w okresie przed ślubem nie
    poznał "miłości swego życia", ale uczucie do ciebie, ślub,
    zobowiązania itp spowodowały, że jest z tobą. Zdarza się, że facet
    ma dwa związki i z żadnego nie potrafi zrezygnować.
    Bo innego wytłumaczenia , poza nagłym spadkiem poziomu hormonów lub
    masturbacją raczej nie widzę.
    Chyba, żeby przed ślubem działał stres organizacyjny, a po ślubie
    poczucie, że jesteś już zdobyta i zaklepana.
    Więc jeszcze raz zadaję pytanie.
    Jak ty radzisz sobie z brakiem seksu? Co robiłaś, żeby go zachęcić?
    Zazwyczaj doradzam szczerą rozmowę, ale żeby rozmawiać, trzeba mieć
    jakieś informacje, czyli obserwować i wyciągać wnioski, a potem
    dopiero pytać.
    Pozdrawiam.
    Pewnie
  • kag73 19.07.09, 14:07
    Bardzo niepokojace, taki krotki staz, dziwi mnie to.
    Moze po prostu troche sie odzwyczaliliscie, warto wpasc znow w rytm.
    Na poczatek sprobuj inicjowac, zobazysz co i jak bedzie, moze facet
    zlapie bakcyla i wreszcie stanie sie aktywny. Jezeli nie, sprobuj
    porozmawiac.
  • lurieh 20.07.09, 11:18
    próbowałam rozmawiać, pytać - mówi, że nie wie dlaczego tak jest, że
    poprostu jest zmęczony pracą i poza tym nie ma czasu. ok rozmuiem
    zmęczony ale np. w weekend? nie ma czasu? przez pół roku? mówiłam
    jakie mam potrzeby czego oczekuję, co chciałabym, mówiłam że
    tęsknię. nic nie skutkuje - żaden sposób rozmów..

    próbowałam też to zainisjować - nie raz, kolacyjka, winko, muzyka,
    już zaczynałam gdy mówił że nie mam siły, "zobacz jaki film leci w
    tv"...
    nadal czasem próbuję na różne sposoby, jak nie romantyzmem to z
    zaskoczenia i nic...
    martwi mnie to tym bardziej, że na początku mogliśmy po 2 razy na
    dzień.

    i to nie jest tak, że sex jest dla mnie najważniejszy w życiu ale na
    pewno jest jego częścią, łączy, to jest coś najbliższego pomiędzy
    dwojgiem osób dlatego boję się, że się od siebie oddalamy.

    a może rzeczywiście gdy jestem jego żoną już "to" go nie kręci?
    wiem, tzn. myślę że nie ma nikogo. może terapia pomoże ale niecały
    rok po ślubie udawać się do specjalisty? może to przesada? już nie
    wiem co robić. nie chcę przesadzić w żadną stronę. a może nic nie
    robić i udawać że wszystko jest ok? czekać aż samo się rozwiąże -
    tylko w którą stronę?
  • kag73 20.07.09, 11:34
    Musisz mu powiedziec, ze sytuacja jest powazna, bo Ty tak na dluzsza
    mete zyc nie potrafisz. Powiedz mu cos na zasadzie "kochanie, musimy
    cos z tym zrobic, bo inaczej oddalamy sie od siebie. Wiem, ze jestes
    zmeczony. Zrobmy tak, umowmy sie na sobote, godzina 20:00 na taka
    lozkowa randke." Wtedy nie bedzie zmeczony i bedzie mial czas sie na
    to psychicznie przygotowac. I nie odpuszczaj, w sobote w poludnie
    przypomnij o randce. Albo jak woli po poludniu, spoko,
    najwazniejsze, ze by nie mial wymowki, ze zmeczony.
    Sama wloz cos ladnego, bielizne pierdolki.
    Jak juz dojdzie do rzeczy, zobaczysz co sie bedzie dzialo.Zacznijcie
    powoli. Moze facet ma problemy z erekcja a moze jeszcze co innego.
    Przynajmniej zobaczysz co i jak. Warto sprobowac.
    Jak sie bedzie wymigiwal i nie bedzie chcial tej "randki", zostan
    stanowcza i powiedz, ze skoro nigdy nie chce, czujesz sie zmuszona
    poszukac tej strony zycia gdzies indziej.

    A moze on na recznym jedzie? Moze ma jakies komleksy, ale z drugiej
    stony kiedys z Toba sypial.
  • mujer_bonita 20.07.09, 11:36
    lurieh napisała:
    > może terapia pomoże ale niecały
    > rok po ślubie udawać się do specjalisty? może to przesada?

    Nie to nie jest przesada. Jeżeli nie ma obiektywnych lub choćby zauważalnych powodów prawie całkowitego braku seksu to znaczy, że leżą one głębiej i specjalista jest jak najbardziej wskazany.

    > a może nic nie robić i udawać że wszystko jest ok?
    > czekać aż samo się rozwiąże - tylko w którą stronę?

    I obudzić się za 10-20 lat z poczuciem zmarnowanego życia?

    --
    Uzależnienie
  • krzysztof-lis 21.07.09, 22:22
    > próbowałam też to zainisjować - nie raz, kolacyjka, winko, muzyka,
    > już zaczynałam gdy mówił że nie mam siły, "zobacz jaki film leci w
    > tv"...

    To nie jest najlepsza metoda na włączenie u faceta pożądania.

    --
    >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za
    głupie gadanie!<< by m********
  • mujer_bonita 03.08.09, 10:38
    krzysztof-lis napisał:
    > To nie jest najlepsza metoda na włączenie u faceta pożądania.

    Może u Ciebie :)

    --
    Uzależnienie
  • aga26natusia 20.07.09, 11:40
    Mam dokładnie tak samo, jesteśmy po ślubie rok i 10 miesięcy :-(
    Nawet mnie nie całuje , nie przytula.. Ta sytuacja trwa odkąd
    wróciliśmy z podróży poślubnej :-(
  • gomory 01.08.09, 23:41
    Masz praktycznego meza.
    Widzialas by jakis wedkarz karmil zaneta juz zlowiona rybke ;)?
    --
    ON: 69? ONA: hm.... 96!
  • the_pariah 20.07.09, 11:58
    lurieh napisała:

    > nie pamiętam kiedy kochałam się z moim mężem.. nawet nie pamiętam
    kiedy
    > ostatni raz mnie pocałował, przytulił lub powiedział, że mnie
    > kocha...

    (...)

    > mąż mnie zapewnia, że mnie kocha

    To jak to w koncu jest?

    > wiem, że mam przystojnego męża, takiego którego wiele
    > próbowało mieć i teraz mi zazdroszczą( ;) ) jest pożądnym
    >mężczyzną
    > dobrym człowiekiem i facetem duszą towarzystwa

    Watpie, zeby zazdroscily gdyby wiedzialy co je czeka...

    Co to znaczy dobrym, pozadnym, itp? Ratuje konie przed rzeznia czy
    przeprowadza starsze panie przez ulice?

    Mam wrazenie ze probujesz sie oklamywac, wmawiajac sobie, jakiego to
    fajnego masz meza. Tylko co Ci po nim, skoro jest fajny dla
    wszystkich, tylko nie dla Ciebie...
  • kag73 20.07.09, 12:06
    Dla niej tez jest mily, tylko z nia nie sypia i nie przytula, jak
    dobry przyjaciel. Takie cos jest mozliwe.
  • the_pariah 20.07.09, 12:17
    > Dla niej tez jest mily, tylko z nia nie sypia i nie przytula, jak
    > dobry przyjaciel. Takie cos jest mozliwe.

    A jakze. Tylko po co?
  • lurieh 20.07.09, 12:52
    the_pariah napisał:
    > (...)
    > > mąż mnie zapewnia, że mnie kocha
    >
    > To jak to w koncu jest?

    zapewnia jak go o to zapytam, nie pamiętam, żeby sam mi to powiedział

    > fajnego masz meza. Tylko co Ci po nim, skoro jest fajny dla
    > wszystkich, tylko nie dla Ciebie...

    jest fajny również dla mnie ale chyba nie jako mąż

    ostatnio jak próbowałam porozmawiać powiedział "przecież wszystko
    jest ok, przecież się kochamy" (tzn. uczuciowo a nie sex).

    jużsama nie wiem, już się w tym gubię. zatsanawiam sięczy to moja
    wina, czy ja się aż tak zmieniłam, że nie może na mnie patrzeć w
    łóku? że go nie pociągam? może myśli o kimś innym tak jak ktoś jużtu
    napisał. już poprostu nie wiem co o tym myśleć.

    a ironią w tym wszystkim jest to, że każdy kto nas zna myśli że
    jesteśmy idealnym małżeństwem, nie kłócimy się, zawsze tacy weseli,
    zgodni i tylko się uśmiecham jak koleżanki mi mówią, że mam fajnego
    męża i to odwieczne pytanie "jak ty to zrobiłaś, że jesteście
    razem?" nic nie zrobiłam poprostu zakochalliśmy się w sobie ...ale
    czy na pewno?

    może nie potrzebnie tu napisałam - teraz jeszcze gorzej się z tym
    czuję ale musiałam się komuś wygadać i zapytać czy to normalne czy
    tylko mnie się wydaje
  • the_pariah 20.07.09, 13:05
    > a ironią w tym wszystkim jest to, że każdy kto nas zna myśli że
    > jesteśmy idealnym małżeństwem, nie kłócimy się, zawsze tacy
    weseli,
    > zgodni i tylko się uśmiecham jak koleżanki mi mówią, że mam
    fajnego
    > męża i to odwieczne pytanie "jak ty to zrobiłaś, że jesteście
    > razem?" nic nie zrobiłam poprostu zakochalliśmy się w sobie ...ale
    > czy na pewno?

    Nie klocicie sie, ale i nie potraficie uczciwie ze soba porozmawiac.
    Ludzie moga byc dobrani, ale gdybym zawsze sie zgadzal z moja
    kobieta, umarlbym chyba z nudow (wiem jednak ludzie szukaja w
    zwiazku roznych rzeczy)

    > jest fajny również dla mnie ale chyba nie jako mąż

    No, skoro tak uwazasz, to moze warto porozmawiac o tym co
    Moglibyscie zmienic, zeby byl dla Ciebie fajny rowniez jako maz.
    Skoro Cie kocha, z pewnoscia chcialby sie dla Ciebie zmianiac i
    starac. Chyba, ze przed slubem nie zdefiniowaliscie co dla Was
    znaczy milosc...
  • mujer_bonita 20.07.09, 14:27
    lurieh napisała:
    > ostatnio jak próbowałam porozmawiać powiedział "przecież wszystko
    > jest ok, przecież się kochamy" (tzn. uczuciowo a nie sex).
    (...)
    > czy to normalne czy tylko mnie się wydaje

    Po pierwsze - przestań myśleć 'co jest normalne'. To Wasz związek i powinniście go układać tak, żeby Wam było dobrze. Inne pary nie mają tu większego znaczenia.

    Po drugie - skoro nie jest Ci dobrze to nie wszystko 'jest ok'. Zamiast pytać się męża 'dlaczego się nie kochamy' powinnaś przejść do 'jest mi źle, ponieważ się nie kochamy'. Jasne i wyraźne komunikowanie potrzeb. Swoich potrzeb a nie powoływanie się na 'normalność'.


    A tak w z innej beczki to urlopowo wpadł mi w ręce 'Kryształowy Anioł' Grocholi i tam taka sytuacja jak Twoja - 'perfekcyjne' małżeństwo, brak seksu i 'wszystko ok przecież się kochamy' okazała się zawierać morze niewypowiedzianych frustracji i romans męża. No ale to tylko fikcja literacka ;)

    --
    Uzależnienie
  • sagittka 20.07.09, 13:44
    Czy poza tym on zachowuje się normalnie? Nie zaobserwowałaś innych
    niepokojących objawów, rozdrażnienia, obniżonego nastroju, niechęci
    do innych aktywności fizycznych?

    Może ma doła, czy nawet depresję poślubną - dotarło do niego, że
    związał się z tobą na dobre i złe, że stworzycie rodzinę, że będzie
    w pewien sposób odpowiedzialny za ciebie i przyszłe dzieci. Może go
    to przerasta psychicznie, może nie jest pewien czy dobrze zrobił,
    moze to nie była jego niezależna decyzja (tylko rodzina naciskała),
    może nie jesteś miłością jego życia (ale po kilku latach razem nie
    wierzy że pozna kogoś innego), itd.

    Pewnie nie to chciałabyś usłyszeć, ale takie reakcje są
    prawdopodobne, on wcale nie musi być taki szczęśliwy jak twierdzi.
    Piszesz zresztą, ze on powtarza "kochamy się", "jesteśmy
    szczęsliwi", mówi to w liczbie mnogiej, a nie powie "kocham cię,
    jestem z tobą szczęśliwy". To daje do myślenia.

    Jedno jest pewne, nie można tej sytuacji tak zostawić. Oddalicie się
    od siebie, pojawią się pokusy poza związkiem (już o tym wspominasz),
    będzie coraz trudniej naprawiać.
  • calineczka2 21.07.09, 19:28
    Jakbym o sobie pare lat temu czytala... Moj (juz eks) maz przestal
    okazywac zainteresowanie seksem zaraz po slubie - w zasadzie podczas
    podrozy poslubnej niewiele sie wydarzylo. Potem przez pierwszy rok,
    moze raz, dwa razy na miesiac kochalismy sie, w drugim roku wcale.
    Potem odeszlam.

    Tak samo jak Twoj maz, moj eks na poczatku powtarzal "przeciez sie
    kochamy", "przeciez jest wszystko w porzadku", "jestem zmeczony
    praca". Potem juz bylo "jestes erotomanka", "nie mam czasu na takie
    bzdury", "zabawa sie skonczyla, teraz sie zaczyna prawdziwe
    zycie", "ooo masz cellulitis". W koncu przyznal sie, ze sie ze mna
    ozenil, bo jego rodzice uwazali, ze juz czas, bo mial ponad 30 lat,
    a ja wydawalam sie dobra kandydatka na zone.
  • lurieh 01.08.09, 22:56
    próbowałam.. rozmawiałam.. powiedziałam potem w prost o moich
    odczuciach i ...umówiliśmy się na randkę na zeszłą sobotę. kupiłam
    nową koronkową bieliznę, już w trakcie kolacji (lekkiej z owocami
    morza i winkiem) zaczęłam pierwsze sygnały tzn całowanie po uchu
    (nie czepiajcie się że nie lubi bo lubi(ł). mimowolne dotykanie
    stref erogennych i już myślałam, że to już kiedy powiedział włącz
    telewizor zobaczymy co leci.

    już nie próbowałam więcej już nie mam sił. jestem atrakcyjna bo
    faceci na mnie lecą ale zawsze myślałam tylko o nim. marzyłam że to
    małżeństwo będzie tym czymś na całę życie..

    teraz śpi a ja nie potrafię już spać spokojnie i myśleć że jest ok..
  • killarney5 02.08.09, 00:38
    I włączyłaś ten telewizor - zamiast powiedzieć wprost, ze chcesz seksu, a nie
    gapienia się w telewizor?? I dałaś mu spokojnie zasnąć po kolejnym olaniu Twoich
    potrzeb? No cóż - ja bym taka pokorna nie była... A mąż bez funkcji seksu szybko
    dostałby wymówienie - bo na co mi taki egzemplarz?
  • mahadeva 02.08.09, 17:16
    ja mam troche podoby problem jak Twoj, ale nie przyszloby mi do glowy, zeby
    umawiac sie na seks na dzien i godzine i zaczynac od romantycznej kolacji!
    jestescie chyba malzenstwem, mieszkacie razem, seks mozna miec w kazdej w
    zasadzie chwili, a kolacja to okazja do zjedzenia czegos i rozmowy!
    ja zrobilam tak: przejelam inicjatywe, nie bedzie mi tu facet marudzil, niech
    wie, kto rzadzi i nie czekalam na kolacyjke, tylko dobralam sie do niego dzis
    rano, gdy jeszcze spal i seks byl - czyli cel osiagniety, podobalo mi sie, moze
    tez wez sprawy w swoje rece
  • juzia214 02.08.09, 18:01
    ale po co ma brać sprawy w swoje rece o poranku?zeby niechcący ją trafił łokciem
    w oko?;)
    Dziewczyno wiesz juz ze na pewno Twoj mąz nie chce seksu z Tobą.musisz się teraz
    dowiedziec czy chodzi o niechęć do seksu TYLKO z Toba,czy to niechęć do seksu z
    kobietą,czy kompletna niechęc do seksu w ogóle.
    a mozna wiedzieć w jakim wieku jestescie?
    zastanawia mnie tez to jak opisujesz męża-jako czlowieka pożadanego przez
    wszystkie niemal kobiety.istnieje bowiem ewentualnośc ,ze facet ozenil sie po to
    zeby miec dom i stabilizacje ale z pozostałych kobiet nie zrezygnowal.taka zona
    jak Ty to wprost ideał -nie awanturuje sie nawet w tak ekstremalnej sytuacji
    ,dodatkowo pokazuje wszystkim wokół ,że małżeństwo z nim jest super...
    tak czy inaczej musisz zapytac męża wprost czy stal się impotentem czy chodzi o
    inną kobiete/faceta czy Ty po prostu przestałas go kręcic.
    jesli sie boisz wypij piedziesiatke dla kurażu i spytaj.
    jesli rozwazasz dalsze zycie w celibacie to warto sie dowiedziec przynajmniej co
    jest tego powodem.
  • kag73 02.08.09, 18:55
    Mahadeva, wiedocznie nie moga miec seksu na co dzien, skoro go nie
    maja. A poniewaz on ma wymowke zmeczenie, pomysl z umowieniem sie na
    randke nie byl zly.
    Sama jestem w malzenstwie a praktykowlam cos takiego, kiedy moj
    synus byl malutki, bo ciagle nie moglismy sie zebrac, zmeczenie,
    brak czasu, chodzenie za pozno spac.
    problem tez w tym, ze nie ciagle ma sie ochote przejmowac inicjatywe.
    Facet moze chwilowo nie ma ochoty na seks, zdarza sie, tez
    przerabialam, kiedys nie mial on, innym razem ja, ale problem w tym,
    ze nie przyznaje sie do tego tylko wymawia sie pierdolami.
  • zakletawmarmur 02.08.09, 19:21

    > ja zrobilam tak: przejelam inicjatywe, nie bedzie mi tu facet
    marudzil, niech
    > wie, kto rzadzi i nie czekalam na kolacyjke, tylko dobralam sie do
    niego dzis
    > rano, gdy jeszcze spal i seks byl - czyli cel osiagniety, podobalo
    mi sie, moze
    > tez wez sprawy w swoje rece

    Nigdy nie miałam problemów z przejęciem inicjatywy. Jak mi się
    chciało to się do niego dobierałam. Uwierz mi, że to wcale dobre nie
    jest:
    - Facet się rozleniwił, przestał sam wychodzić z inicjatywą.
    - Nie ma czegoś takiego jak gra wstępna z jego strony, chyba, że mu
    powiem ale wtedy to już tak nie cieszy.
    - Zbyt częsta dominacja zaczęła go kastrować. Stracił łóżkową
    pewność siebie.

    Nie wiem jaki jest Twój facet, mojemu brakuje pewności siebie. Może
    ci super silni mężczyźni dobrze znoszą takie sytuacje. W normalnych
    przypadkach lepiej ograniczyć proponowanie seksu. Facet powinien
    częściej wykazywać inicjatywę niż kobieta...

    --
    Każda miłość trwa tak długo, na ile zasługuje.
  • ooshy 03.08.09, 10:28
    jak ja bym chcial mieć taką żonę...
    u mnie jest dokładnie na odwrót...
    to ona wykazuje małe zainteresowanie tymi sprawami... wydaje mi się
    że dla niej dwa razy w miesiącu jest już wystarczająco...

    jesteśmy w podobnym wieku 28 lat, rok po ślubie, oboje pracujemy.
    Ona wiecznie zmęczona albo jest zła na cały świat... nie mamy
    dzieci, domem zajmujemy się właściwie po równo... Przez długi czas
    brała tabletki antykoncepcyjne i swój brak chęci tłumaczyła właśnie
    tym (tylko że wtedy nie było jeszcze tak źle), ponad pół roku temu
    odstawiła, przez 2 tyg było lepiej, a obecnie sytuacja wygląda jak
    wygląda - czytaj: brak zainteresowania.
    Jeśli chodzi o stronę inicjującą to w 99% przypadków jestem to ja...
    Często słyszę, że jest zmęczona, nie ma nastroju, albo że później
    (oczywiście nie ma żadnego poźniej)... i tak w koło... kocham ją
    bardzo, ale człowiek jakiś potrzeby też ma... najłatwiej by było
    kochankę znaleźć i żonie głowy nie zawracać, tylko że ja nie po to
    składałem przysięgę, żeby teraz na boki skakać...
    Nasze zbliżenia wydają mi się jakieś wymuszone z mojej strony... tak
    jak by się zgadzała żeby mieć święty spokój...
    ooshy
  • mujer_bonita 03.08.09, 10:47
    ooshy napisał:
    > kocham ją
    > bardzo, ale człowiek jakiś potrzeby też ma..

    Ma - a czy jest w stanie zakomunikować je swojej drugiej połówce wprost? Tak konkretnie wprost - usiąść naprzeciwko i spokojnie powiedzieć 'moją potrzebą jest seks x razy w tygodniu, co z tym zrobić?'. I domagać się konkretów wraz z ich realizacją? Na spokojnie nie w postaci wyrzutów i pretensji?

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 03.08.09, 11:26

    > jak ja bym chcial mieć taką żonę...

    Wychodzę z założenia, że "CHCIEĆ ZNACZY MÓC". Z jakiś powodów
    zdecydowałeś się na taką kobietę i to z nią jesteś w związku...

    > (oczywiście nie ma żadnego później)... i tak w koło... kocham ją
    > bardzo, ale człowiek jakiś potrzeby też ma... najłatwiej by było
    > kochankę znaleźć i żonie głowy nie zawracać, tylko że ja nie po to
    > składałem przysięgę, żeby teraz na boki skakać...

    Żona też z seksu rezygnuje. Może też wolałaby iść do sąsiada i wtedy
    jej libido okazałoby się niespodziewanie wysokie... Ja polecam Ci
    poczytać kilka poradników dla uwodzicieli, możesz zacząć od tego
    (ideał to to nie jest ale na początek ok):

    www.scribd.com/doc/12870028/Tajemnice-Uwodzenia

    możesz na youtubie posłuchać sobie DeAngelo

    www.youtube.com/watch?v=mhDa2NBchuw

    Możesz też otrzymywać od niego darmowy newsletter:

    www.sargenation.com/david-deangelo-double-your-dating.html
    Polecam Ci też książkę Esther Perel "Inteligencja erotyczna".

    To powinno Ci pomóc zobaczyć jakie błędy do tej pory popełniałeś...

    --
    Każda miłość trwa tak długo, na ile zasługuje.
  • zamyslona4 16.08.09, 21:24
    czytam te wszytskie posty i az plakac mi sie chce... jak ja to wszytsko dobrze
    znam. zreszta - juz kiedys tu pisalam, poznej bylo lepiej- zaczelam inicjowac
    sex, starac sie , i na jakis czas pomoglo.

    teraz chyba jest efekt o jakim ktos tu pisze - on poczul sie zdominowany. sex
    jest raz na 2 tygodnie, oczywiscie wtedy on nie moze dlugo wytrzymac, wiec
    konczymy szybko, mi sie juz nie chce udawac ze to jest ok, wiec on robi dluzsze
    przerwe wiec.... błedne koło!

    ostatnio po 3 tygodniach niewiedzenia sie pierwsze raz od 3 lat mial szczera
    ochote na sex, i bylo by super, gdyby nie .. na sex oralny. pomyslalam ok ,
    spuszcze troche soku :) i pozniej sama bardziej zyskam. figa z makiem - pozniej
    - w kolejnych dniach - juz mu sie nie chcialo.

    no ale swietnie sie skladalo - przyszly nasze wakacje, taka odlozona podroz
    poslubna w pierwsza rocznice. i co? najpierw pod namiotem nic- tluamczylam go ze
    sie stresuje sasiadami na polu. no ale po kilku dniach penjonat, super łoże
    malzenskie, klade sie goła obok niego .. a on mocniej owija sie swoja koldrą ...
    peklam, poplakalam sie... rano on zaczal inicjowac sex, ale ja juz nic nie
    czulam , zero pozadania , pomyslalam sobie "spadaj! za duzo mnie to kosztuje!",
    w koncu bzyknal mnie w poczuciu jak mi jest niby super. a ja przez caly czas
    myslalam:
    1. nie rozkrecaj sie i tak sie zaraz skonczy
    2. o cos sie nei konczy, no tak, ale czego oczekuje jak jestem taka łatwa
    3. ale czy z mezem mam analizowac czy jestem latwa czy nie?
    4. skoro tak mysle to chyba nasze pozycie juz niezle leży,,,, zmienilabym
    pozycje ale on mi powie ze przez to szybko konczy, i fakt ze ja lubie od tylu
    nie ma znaczenia
    5. boze, jak majac sex 2/miesiac w ogole mamy myslec o jakims dziecku?
    6. ale sie chłopak stara.. i co z tego? za pozno...
    7. koniec.... no dobra - jest choc jeden plus sexu z nim - mozna sie przytulic i
    pocalowac (uslyszalam ostatnio, ze za reke i buzi to z kolezanka nie z zona....)

    na drugi dzien obrocilam sie tylem do niego , postawialam fiutka w stan
    gotowości i bzyknęłam tak jak chcialam. i mimo uszu puszczalam teksty
    podkreslajace jak sie poswieca aby mnie osluzyc....

    teraz chodzi tak spac, abysmy nei zasypiali razem (w tym samym czasie). albo
    szybko przede mna lub pozno po mnie. wykorzystal druga koldre jakiej uzywal nasz
    gosc wiec w zasadzie przytulania tez unika.

    poza sexem jestesmy fajnym malzenstwem. ale zdecydowanie opartym na przyjazni.
    mam 30 lat i lubie sex. nie chce z tego rezygfnowac. wahalam sie dlugo, liczac
    na zmiane, ale teraz juz mam to w nosie - szukam sobie kochanka. chce czuc
    dreszcz pozadania, byc pozadana, zalozyc kupione 2 lata temu sexowne komplety
    bielizny - z mezem nie bylo okazji :(, przezyc orgazm, pieszczoty prawdziwe a
    nie mechaniczne (na zasadzie : pomacam ja minute żeby nie było).

    z moim mezem prowadzilam juz mnostwo rozmow, kolejna nic nie da. inicjowalam sex
    w sposob wysoce seksualny ... jest jednak pewna granica, za ktora zaczyna sie
    poczucie ponizenia i utraty wartosci jako kobieta. nie chce rezygnowac z potrzeb
    swojego ciala. to nei ja mam problem. zdrada byla dla mnie zawsze straszna. to
    maz gada o innych laskach - co mnie tak boli w kontakscie naszej abstynecji.
    niby zartowal, a ja myslalam sobie juz ostatnio "jak bzykanie jakas na boku to
    mam kolejene 2 tyg. zetro sexu...". teraz mam to w nosie. beda miala udane zycie
    sexulna,a strata mojego meza jest ze on nie bedzie czescia tego zycia. ale na
    wlasnie zyczenie...
  • maaxiu007 24.08.09, 15:58
    Wiesz jak przeczytałem to co napisałas to wiem ze masz racje nie ma
    się co poniżac .Jesli maz jest oziebły powinnas zaradzic coś na to
    tym bardziej ze potrzebujesz czułosci i wsparcia tez tak mam i w
    pewnym stopniu czuje to samo . Nie chce sie tu teraz reklamowac i
    mówic ci zę ze mna bys miała dobrze .Poprostu chciałbym cie poznac a
    jesli bys uznała mnie z tego to moglibysmy pujsc dalej. Pozdrawiam
    życze wszystkiego dobrego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka