• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy to choroba czy normalne zachowanie? Dodaj do ulubionych

  • 25.02.10, 18:14
    Mam córkę 23 lata która zerwała z nami wszelkie relacje-wyrzekła
    się nas bez przyczyny.Nie można z nią się porozumieć,nawet nie
    odbiera komórki,nie odpisuje,wyrzuciła mnie z NK,GG ma zaburzenia
    uczuciowości,jest obojetna,nie chce zadnej komunijacji,,ma
    urojenia,zaburzenia przesladowania w zagrożeniu swojej wolnosci i
    godnosci.Nie mówi o co jej chodzi tylko "daj mi święty
    spokój"odczep się"Traktuje nas jak wrogów choć nimi nie
    jesteśmy.Jest
    uparta,knąbrna,,bezczelna,agresywnamopryskliwa,wulgarna,krzywdzi
    nas ,rani,nie docenia.Nasze życie uczyniła koszmarem.Ma bzika na
    punkcie nie doceniania nie akceptowaniu jej co jest jej
    urojeniem.Raz krzyczy,obraza,rani nie licząc sie z niczym to znów
    milczy,ucieka,nie odpowiada,unika kontaktów,-nie można do niej
    dotrzeć w żaden sposób.Dziwne to jest bo jest tylko taka dla nas a
    dla znajomych jest życzliwa,miła,inteligentna-kończy
    studia.Uczyniła z nas wrogów najgorszych a tak nie jest.Nie wierzy
    w żadne słowa że ją kocham ze zalezy mi na jej dobru ,że jestem
    przyjacielem a nie wrogiem itd. Jestem załamana jej zachowaniem i u
    kresu wytrzymałosci.Czy jej zachowanie jest normalne?czy to
    schizofrenia?czy można mieć tą chorobę jednocześnie kończąc 2
    kierunki studiów? Nie wiemy czy zrobić to smao co ona i zapomnieć o
    niej czy jej jakoś pomóc ale jak? czy to jest normalne zachowanie?
    czy to choroba?
    Edytor zaawansowany
    • 25.02.10, 18:23
      1. Nie jesteśmy lekarzami
      2. Z własnego doświadczenia spytam: jak wyglądało dzieciństwo córki...
      coś mi mówi, że to może być klucz..
      --
      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
      • 25.02.10, 18:34
        Mysle że nie.Była wychowana w normalnej rodzinie otoczona miłoscią.
        Jedyne to to że moze miała za dobrze.Wiem że nie jesteście
        lakarzami ale może moze miał ktoś podobne problemy i może cos
        doradzić.Czy takie zachowanie jest normalne?
    • 25.02.10, 18:59
      Po pierwsze nie jesteśmy lekarzami.
      Po drugie, to córka musiałaby nam jeszcze powiedzieć jaki jest jej punkt widzenia.
      A po trzecie, jak sobie nie radzisz z sytuacją, którą odbierasz tak a nie
      inaczej to idź do psychologa - jest na pewno dużo bardziej kompetentny.
      --
      chinchilla.blox.pl
    • 25.02.10, 21:49
      ewax100 napisała:

      > ma
      > urojenia,zaburzenia przesladowania w zagrożeniu swojej wolnosci i
      > godnosci.
      Co dokładnie tak nazywasz? Jeśli chodzi wyłącznie o jej stosunek do
      Was, to nie widzę w nim niczego, co mogłoby wskazywać na chorobę
      psychiczną. Fatalne relacje dzieci z rodzicami nie są jednostką
      chorobową, a częścią zdrowej rzeczywistości.
      • 26.02.10, 01:43
        Ja również radziłabym Ci pójść na rozmowę do dobrego psychologa.
        • 26.02.10, 10:02
          "Nie mówi o co jej chodzi tylko "daj mi święty
          spokój"odczep się"

          A może nie umiecie uszanować tzw prywatności Waszej córki. Taka nadgorliwość
          rodzicielska potrafi być męcząca i powoduje zupełnie inna reakcję dziecka od
          tej, której spodziewają się rodzice.
          Mówiąc najprościej, nie wolno nikomu wchodzić z butami do jego duszy. A jeszcze
          prościej, kotka można zagłaskać na śmierć.
          Powtórzę za innymi Forumowiczkami: idź do psychologa po pomoc.
          W Twoim mniemaniu jesteś doskonałą matką. Gdyby tak było, córka nie zamykałaby
          się przed Tobą.
          • 26.02.10, 10:13
            Przepraszam, napisałam: "Mówiąc najprościej, nie wolno nikomu wchodzić z butami
            do jego duszy".

            Powinno być: nie wolno nikomu wchodzić z butami do cudzej duszy.
            • 26.02.10, 11:14
              Z tych wypowiedzi wygląda na to że nie widzicie nic złego w
              zachowaniu córki a dopatrujecie sie zła u mnie.Wiem z edla osoby
              postronnej wygląda to aburdalnie bo jak można bez przyczyny na
              dobre słowo,chęć zgody,zrozumenie reagowac wrogo? ale tak jest.
              Nie wiem skąd takie domyłśy? "Nie wolno nikomu wchodzić z butami do
              czyjejś duszy"Myślałam ze tu znajdę jakąś pomoc zrozumienie trudnej
              sytuacji ale widzę że....
              Chcialam sie tylko dowiedzieć czy takie objawy mogą być psychozą
              maniakalno-depresyjną.Czytałam o tym sporo i objawy się niby
              zgadzają ale trudno mi samej w to uwierzyć jak oosba chora moze
              pozornie wyglądać na normalną zdrową dziewczynę i to studiującą dwa
              kierunki.
              1.Trudność w komunikacji-unikanie kontaktw wszelkich z najblizszą
              rodziną bez wyrażnych powodw-zrywa kontakty,nie odpisuje,blokuje w
              NK.GG,najbliższych traktuje jak wrogw

              2.Zaburzenia uczuciowosci-nie okazuje uczuć,jest obojętna na utratę
              zdrowia a nawet życia rodziców

              3.Obojętność-ignorancja-ucieka,milczy,niczego nie docenia

              4.Urojenia ,fałszywe zaburzenia prześladowcze w zagrożeniu swojej
              wolności i godności-wmawia że jej ktoś nie akceptuje,że krytykuje
              choć tak nie jest
              5.Nie przejmuje się otoczeniem

              6.Popada w skrajnosć-raz krzyczy jest agresywna,obraża,jest
              nietaktowna,opryskliwa,wulgarna a raz milczy i nie odpowie o co jej
              chodzi
              7.Nic do niej nie trafia,nie chce zgody,porozumienia-nie reaguje na
              nic a życie najblizszych czyni koszmarem i jest obojętna na to jak
              ich krzywdzi.
              • 26.02.10, 11:25
                ewax100 napisała:

                > Z tych wypowiedzi wygląda na to że nie widzicie nic złego w
                > zachowaniu córki a dopatrujecie sie zła u mnie.

                Nie. Przynajmniej ja niczego się nie dopatruję, ani u Ciebie, ani u Twojej córki. Żeby cokolwiek ocenić trzeba znać - i to dobrze - dwie strony i całą sytuację. Spodziewałaś się tekstów typu: "jak ona tak może, jaka to zła córka"? Pójście do psychologa jest najmądrzejszą radą, jaką możemy Ci dać.
              • 26.02.10, 11:25
                Spokojnie.
                Tak, można mieć schizofrenię kończąc 2 kierunki studiów.
                Usilnie starać się ją przekonać, że powinna porozmawiać z lekarzem. Psychiatrą, żadnym innym. Ideałem byłoby iść razem z nią.
                • 26.02.10, 11:36
                  Należy zacząć od psychologa. Na pewno zrobi dużo lepsze rozeznanie w
                  relacjach rodzinnych niż lekarz. Jeśli będzie potrzeba, skieruje do
                  psychiatry. Choć na dobrą sprawę można zacząć i od drugiej strony.smile
                  Nie wierzę, że dziewczyna da się nakłonić mamie do wizyty u
                  specjalisty.
                  Natomiast matka sama może się zwrócić tam o pomoc i na pewno uzyska
                  potrzebne jej odpowiedzi czy dalsze sugestie, jak należy dalej
                  postępować z córką. Najważniejsze, żeby podjąć kierunkowe działanie.
                  • 26.02.10, 11:42
                    Jedno zdanie i zamykam się w temaciesmile

                    Po co psycholog najsampierw, skoro sytuacja jest już bardzo groźna?
                    Jedna z przyczyn schizofrenii wskazuje na zaburzenia w rodzinie. Ale po co ustalać to teraz, gdy raczej należałoby działać szybko?
                    • 26.02.10, 11:55
                      36.a napisała:

                      > Po co psycholog najsampierw, skoro sytuacja jest już bardzo groźna?
                      Wcale jej za taką nie odbieram. W moim odczuciu opisane są rodzinne
                      przepychanki o bardzo dużym natężeniu i napięciu, do tego mamy
                      przedstawioną relację całkowicie jednostronną. 23letnia osoba ma
                      prawo zerwać stosunki z rodziną i wcale nie musi to wynikać z
                      choroby psychicznej. Skąd wiadomo, że normalna osoba, wywodząca się
                      z rodziny wysoce dysfunkcyjnej nie chce się od niej po prostu
                      uwolnić?
                      Specjalista na pewno zorientuje się w sytuacji w bardzo szybkim
                      czasie. Czasami już pierwszy wywiad daje trafny zarys problemu,
                      niekoniecznie choroby.

                    • 26.02.10, 11:55
                      Kończąc - a skąd wiadomo, że to schizofrenia??? Zastanawia mnie fakt, że opisane
                      zachowania dotyczą tylko najbliższej rodziny (chyba że w pośpiechu nie doczytałam).
              • 26.02.10, 11:28
                Masz rację. Zaatakowaliśmy Cię, choć zwróciłaś się do nas po radę. A znamy tylko jedną opcję. Musisz zrozumieć, że broniąc ją, bronimy też siebie.
                Czy to mogą być objawy CHAD? Tak. Czy mogą to być objawy czegoś innego? Tak. Nie udzielimy Ci jednoznacznej odpowiedzi. Może to zrobić lekarz, do którego córka będąc w takim stanie raczej nie pójdzie.
                Czy można w manii być świetnym studentem? Jak najbardziej. Ja byłam. Ze stypendiami naukowymi, świetnymi stopniami i uznaniem kadry. A właśnie tam powinni byli rozpoznać, że to chorobowe.
                --
                matrioszka.wordpress.com/
                • 26.02.10, 11:35
                  ja nie lekarz... to raczej nie mania, wrogość i inne opisane zachowania wskazują raczej na schizofrenię. nie chcę straszyć, na serio, raczej widzę jedyny kierunek --> lekarz. może ktoś zaprzyjaźniony, kogo córka nie odrzuca, przekona ją o konieczności wizyty, zapewni, że będzie się potem lepiej czuć.
                  • 26.02.10, 11:53
                    No tak rozumiem ale jak sie domyslacie ona nie pójdzie do lekarza-
                    ona mnie tam wysyła.A ja ? owszem leczę się na depresję bo któż by
                    jej nie miał jak takie zachowanie jest latami tylko obecnie gdy się
                    nas wyrzeka,nie odzywa zupełnie -jestem już bezradna zupełnie.
                    Myslicie że nie próbowałam? przedstawić problem jej znajomym? nic
                    to nie daje bo ona mówi im że ja jestem nienormalna a oni mnie nie
                    znają.Buntuje ich i także każe im blokowac mnie.Nie powie jasno o
                    co jej chodzi bo tak naprawdę nie ma argumentów tylko tak się znęca
                    psychicznie nad nami.Czy takie jej zachowanie jest normą?bo
                    jeszcze trochę i uwierzę w to że sama jestem chora.Jestem u kresu
                    wytrzymałości i boję się o siebie.
                    • 26.02.10, 11:55
                      Nie, nie jest normą. Trzymam kciuki, aby udało się coś zmienić w tej ponurej historii (lekarz)
                      • 26.02.10, 12:02
                        Nikt nie poda w tym miejscu trafnej definicji normy. Sytuacje
                        podobne do opisanej zdarzają się wśród ludzi zdrowych z medycznego
                        punktu widzenia, dotyczą zaś rodzin dysfunkcyjnych.
                    • 26.02.10, 11:58
                      Proszę nie dopatrujcie się zaburzeń w rodzinie.Jesteśmy normalna
                      rodziną,a córka zawsze miała dobre przykłady i przykładne więzi
                      rodzinne.
                      • 26.02.10, 12:06
                        Inaczej układ wygląda od środka, inaczej gdy spojrzy na niego ktoś z
                        zewnątrz. Mając okulary na nosie, wcale ich nie widzimy. Warto
                        poprosić o obiektywne spojrzenie specjalistę. W czym widzisz
                        trudność pójścia do psychologa/psychiatry i opowiedzenia mu o
                        wszystkim, o czym tutaj piszesz?
                    • 26.02.10, 11:59
                      ewax100 napisała:

                      > jeszcze trochę i uwierzę w to że sama jestem chora.Jestem u kresu
                      > wytrzymałości i boję się o siebie.
                      Ależ jesteś chora - jak piszesz - na depresję. Czego konretnie się
                      boisz w odniesieniu do swojej osoby?
                      Co mówi na temat sytuacji w rodzinie Twój lekarz? Udzielił Ci
                      jakiejkolwiek rady na temat postępowania z córką?
                      • 26.02.10, 12:06
                        Tak ale moja depersja jest wynikiem zachowania córki,mojej
                        bezradnosci wobec tego. Lekarz nie udzilił mi rady -bo chyba tak
                        napradwę jej nie ma.
                        • 26.02.10, 12:14
                          Boję się że kiedyś dłużej tego nie wytrzymam bo żyć mi się już nie
                          chce.Wyczerpałam wszelkie możliwości.Corka uważa że ja jestem
                          toksyczna -myślę że jest odwrotnie. Nie wiem jak ktoś kto pragnie
                          spokoju,dobra,porozumienia,prosi o wyjasnienie o co chodzi jej może
                          być toksycznym?jakimś złem chodzącym,wrogiem? a ten kto
                          krzyczy,obraza,wykazuje agresję albo milczenie,nie chce
                          porozumienia żadnego,woli zrwać relacje rodzinne niż
                          wyjasnić,porozmawiać -to to jest dobre?to jest nietoksyczne?jesli
                          tak to ja naprawdę nie wiem czym jest dobro a czym zło?
                          • 26.02.10, 12:25
                            ewax100 napisała:

                            > Boję się że kiedyś dłużej tego nie wytrzymam bo żyć mi się już nie
                            > chce.
                            Czy myślisz o samobójstwie?
                        • 26.02.10, 12:15
                          ewax100 napisała:

                          > Tak ale moja depersja jest wynikiem zachowania córki,mojej
                          > bezradnosci wobec tego. Lekarz nie udzilił mi rady -bo chyba tak
                          > napradwę jej nie ma.
                          Czy lekarz wskazał na przyczynę depresji?
                          Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że rady nie ma. Tylko śmierć
                          jest niereformowalna.
                          Kiedy już skorzystasz z pomocy z zewnątrz, w co wierzę, bo przecież
                          bijesz się o to, aby Twoje dziecko miało rodzinę, i niczego nie
                          osiągniesz, skoncentrujesz się na sobie. Zaakceptujesz wybór swojej
                          córki i zajmiesz się swoim zdrowiem i życiem. Potem będziesz żywić
                          nadzieję, że któregoś dnia córka do Ciebie wróci, co na pewno nie
                          jest wykluczone.
                        • 26.02.10, 12:19
                          do skwr2 -wiesz? nie mam już sił.... nawet jak to piszę to łzy mi
                          się leją.. chyba i tak łatwiej jest napisac niz to powiedzieć bo
                          kosztuje to więcej zdrowia.Pozatym trafić na dobrego psychologa tez
                          łatwo nie jest.Co ż on moze poradzić? odciąc się,zrobić to smao i
                          nie odzywac sie? zapomnieć o niej? trudno jest wyrwać ze swgo serca
                          kogoś kogo się kocha nad zycie i wybaczyłoby chyba wszystko tylko
                          jesli ten ktoś tego nie chce to chyba nie ma na to rady...
                          • 26.02.10, 12:22
                            Lekarz bez udziału tej osoby nic nie stwierdzi.
                            • 26.02.10, 12:41
                              Oczywiście, że żaden lekarz nie zdiagnozuje człowieka na podstawie
                              relacji osoby uwikłanej w konflikt pomimo tego, że dysponuje ogromną
                              wiedzą medyczną. Może i powinien jednak zainteresować się Twoją
                              sytuacją rodzinną jako pacjentki i udzielić Ci pewnych sugestii.
                              Mało tego, rutynowym działaniem jest włączenie rodziny w proces
                              zdrowienia pacjenta. Jeżeli sama cierpisz na depresję, wynikającą z
                              ostrego konfliktu z córką, córka już powinna się znaleźć w gabinecie
                              wraz z Tobą.
                          • 26.02.10, 12:30
                            Serdecznie Ci współczuję, bo w jakimś stopniu wyobrażam sobie, jak
                            cierpisz. Pewnie, że o sensownego psychologa nie jest łatwo, ale
                            lepiej podjąć pracę nawet ze słabszym niż wcale. Nie jesteś w
                            stanie sobie wyobrazić, jak może pomóc psycholog. Gdyby dysponował
                            tylko taką wiedzą i umiejętnościami jak Ty i ja, nie zarobiłby na
                            chleb. Tłum Forumowiczów moze potwierdzić, jak wielki korzyści
                            wynieśli ze współpracy z terapeutami.
                            Przeszłaś kamienisty szmat drogi, warto zrobić jeszcze parę kroków.
                            • 26.02.10, 12:34
                              Szukaj psychoterapeuty, nie psychologa. Pamiętaj, że nie jest to równoznaczne!
                              --
                              matrioszka.wordpress.com/
                              • 26.02.10, 12:58
                                Cóż ja mogę zrobić ? ona nie mieszka w domu tylko w akademiku bo
                                studiuje.Co mam do niej napisać -przyjedż do domu bo wymagasz
                                pomocy bo jesteś chora? wtedy jeszcze bardziej wzbudzi to jej
                                wrogośc do mnie.Nawiasem mówiąc nie odpisze bo nie odbiera nic ode
                                mnie.Dlatego nie ma wyjscia z tej sytuacji.Dziękuję Wam za rozmowę
                                i pozdrawiam..
                                • 26.02.10, 13:10
                                  A jednak to Ty powinnaś pójść do lekarza po pomoc.
                                  Pięć lat temu też miałaś problem z córką. Twój problem polega na tym, że Ty
                                  oczekujesz od córki wdzięczności.

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,210,20636062,20723720,Re_PROBLEMY_Z_18_LETNIM_SYNEM.html
                                  • 26.02.10, 13:30
                                    Do Sapiencji-Wiesz co jak nie znasz problemu to nie osądzaj.Nie
                                    oczekuję zadnej wdzięczności ale normalności i spokoju a czesem
                                    tylko dobrego słowo-czy to tak wiele?
                                    Czy Ty uważasz ze samo słowo wdzięczność jest czymś złym? że ten
                                    kto oczekuje wdzieczności w Twoim mniemnaiu powinien się leczyć?
                                    jest nienormlany?smile)bo ja nie-zawsze okazują wdziecznośc koumuś kto
                                    jest dla mnie miły,przyjazny..
                                    A co to ma do rzeczy że 5 lat temu miałam problem-bo miałam i mam i
                                    nie zmienia się to od lat bo od dawna była agresywna,uparta itd.. a
                                    jest coraz gorzej-to tłumaczy wg Ciebie że ja wymagam pomocy?
                                    pewnie ze wymagam bo mam dośc tego bo jestem u kresu wytrzymałosci
                                    ale ...
                                    To tłumaczy wg Ciebie że ja jestem nierównoważona czy chora? a ona
                                    nie pomimo co ona nam robi jak wyżej pisałam?a to że odszukałaś
                                    watek sprzed 5 lat to już jest naprawdę dziwne...ale to potwierdza
                                    tylko fakt jak długo to trwa...
                                    • 26.02.10, 13:49
                                      fajnie to brzmi: ona jest chora (bez rozpoznania postawionego przez
                                      lekarza), ty (z rozpoznaniem z kodem F. i lekami) - masz problem, bo
                                      cię przerosło... egzaltacja godna 15-latki, albo schemat
                                      arcyskomplikowanych zaprzeczeń...

                                      mnie naprawdę mocno śmierdzi ten wątek sytuacją z mojego własnego
                                      domu rodzinnego... ojjjjj, dlatego nie będę się wypowiadała, choć
                                      język mnie świerzbi niemożebnie, bo mogę przenosić swoje emocje na tę
                                      sytuację i oceniać nieadekwatnie.
                                      --
                                      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
                                      • 26.02.10, 15:10
                                        lolinka2 napisała:

                                        > mnie naprawdę mocno śmierdzi ten wątek sytuacją z mojego własnego
                                        > domu rodzinnego...

                                        To witaj w klubie, Lolinko...
                                    • 26.02.10, 15:36
                                      Z lektury Twoich postów aż bije, że największy problem masz Ty, nie
                                      radzisz sobie i próbujesz swoje problemy wsadzić w córkę.
                                      Wcale się nie dziwię, że zrywa kontakt jeśli słyszy od Ciebie to
                                      wszystko co my możemy przeczytać.
                                      --
                                      Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu,
                                      by następnie pokonać doświadczeniem
                                      http://smileys.smileycentral.com/cat/36/36_12_8.gif
                                      • 26.02.10, 18:55
                                        Świetne macie to forum-jak tak ma wyglądać Wasze wsparcie czy pomoc
                                        to dziękuję Wam bardzo.Zamykam temat bo nie z kim tu rozmawiać.Jak
                                        takie zachowanie jest dla Was pozytywne to nie mam nic więcej do
                                        dodania.Jeśli Waszym celem było dobicie mnie to bądżcie dumni z
                                        siebie. Jasne ten kto dąży do zgody,porozumienia,chce
                                        spkoju,zrozumienia,chce normalnych relacji jest chory i wymaga
                                        leczeniasmile).Całkiem rozsądne rozumowaniesmile)
                                • 26.02.10, 13:13
                                  Trzymaj się na przekór wszystkiemu. Nie trać wiary, że czas Wam
                                  pomoże. Życzę z całego serca, żeby wszystko się pomyślnie ułożyło.
                                  Pozdrawiam
              • 26.02.10, 21:30
                nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi do końca ale napiszę coś niepopularnego

                wiem, że ja podobnie się zachowywałam dość długo przed diagnozą a moja Mama
                odchodziła od zmysłów i nie mogła zrozumieć dlaczego tak się zmieniłam i ją
                znienawidziłam. Bo tak to wyglądało z jej strony. Ja to wtedy widziałam zupełnie
                inaczej.

                Żeby nie było wątpliwości: nie stawiam tu diagnozy i nie mówię, że Twoja
                córka jest chora. Chcę powiedzieć tylko, że to mogą być objawy
                choroby
                .

                Tak jak reszta, też bym sugerowała wizytę u dobrego psychologa najlepiej
                klinicznego, lub nawet psychiatry. Tylko specjalista może rozwiać bądź
                potwierdzić Twoje obawy i wątpliwości
    • 26.02.10, 17:51
      "Miała za dobrze"

      "Zaburzenia uczuciowosci-nie okazuje uczuć,jest obojętna na utratę
      zdrowia a nawet życia rodziców " (to wy się posuwacie aż do szantażu
      emocjonalnego??? grozisz że coś sobie zrobić, jeśli ona nie będzie tańczyć tak
      jak jej zagrasz?)

      "Obojętność-ignorancja-ucieka,milczy,niczego nie docenia"

      "Urojenia ,fałszywe zaburzenia prześladowcze w zagrożeniu swojej
      wolności i godności-wmawia że jej ktoś nie akceptuje,że krytykuje
      choć tak nie jest " - a to co robisz choćby teraz na forum to nie brak
      akceptacji i nie krytyka?

      "Nic do niej nie trafia,nie chce zgody,porozumienia-nie reaguje na
      nic a życie najblizszych czyni koszmarem i jest obojętna na to jak
      ich krzywdzi. "

      właściwie tyle mi wystarczy w ocenie, KTO tu wymaga pomocy.

      przeczytałam wszystkie posty autorki wątku i w tych opisach nie widzę żadnych
      powodów do wysłania córki do psychiatry - jeśli już to do psychoterapeuty, który
      pomógłby dziewczynie zachowywać zdrowy dystans i wyjść cało z tej toksycznej
      sytuacji, a choćby kosztem całkowitego odcięcia od bluszczowatej matki.

      --
      skowronki - złe złe ptaszydła
      • 26.02.10, 18:27
        dlaczego odnosimy sie wrogo do osób które zwyczajnie potrzebują pomocy?
        -- MOże ma problem córka a może matka,tylko po co od razu chamsko komuś
        wytykać że popełnia błąd.
        nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
        • 26.02.10, 18:57
          Świetne macie to forum-jak tak ma wyglądać Wasze wsparcie czy pomoc
          to dziękuję Wam bardzo.Zamykam temat bo nie z kim tu rozmawiać.Jak
          takie zachowanie jest dla Was pozytywne to nie mam nic więcej do
          dodania.Jeśli Waszym celem było dobicie mnie to bądżcie dumni z
          siebie. Jasne ten kto dąży do zgody,porozumienia,chce
          spkoju,zrozumienia,chce normalnych relacji jest chory i wymaga
          leczenia).Całkiem rozsądne rozumowanie)
          • 26.02.10, 19:03
            Żałuję ze tu trafiłam Wy odstraszaci a nie zachęcacie -gdyby ktoś
            po przeczytaniu tych wypowiedzi -załamany,u kresu wytrzymałości
            odebrał sobie zycie to nie dziwiłabym się.Robicie więcej zła niż
            dobrego.Dla Niektórych to -komus kto prosi o pomoc nalezy jeszcze
            pchnąć w przepaść a naganne zachowanie nalezy popierać tak?
            gratuluję takiego rozumowania.
            • 26.02.10, 19:11
              i co wy na to?
              --
              nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
              • 26.02.10, 19:36
                czubata napisała:

                > i co wy na to?


                Kto nie jest z ewax, ten jest przeciwko niej.
                Weszła na forum z prośbą o pomoc. Pomoc dostała, ale jej nie doceniła.

                • 26.02.10, 19:44
                  Nie chodzi o to aby ktoś był ze mną czy nie ale o odniesienie się
                  do wybitnie nagannego zachowania,do wrogosci bez
                  podstawy,ignorancji,braku szacunku dla drugiego człowieka,wmawiania
                  komuś czegos czego nie ma,niszczenie kogoś,ranienie go -jak można
                  coś podobnego pochwalać?a zresztą szkoda słów...
            • 26.02.10, 19:47
              Ewax, weszłaś na forum CHAD.
              Jakim prawem piszesz do nas: "robicie więcej zła niż dobrego"? Obrażasz nas.
              Tutaj są bardzo życzliwe i pomocne osoby.
              Ale Ty nie dajesz sobie pomóc. Nie przyjmujesz do wiadomości żadnych uwag, bo
              tylko Ty masz rację.
              Szkoda,że nie mamy możliwości wysłuchać Twojej córki.
              • 26.02.10, 20:33
                No własnie zauważyłam tą życzliwość i pomocsmile)dziękuję bardzo za
                niąwink) nie chodzi tu o moje racje tylko o odniesienie się do samych
                w sobie złych ,nagannych zachowań kto by to nie był.Zauważ ze to ja
                zostałam obrażona najpierw ale na pewno nie dotyczy to wszystkich
                wiadomo.
            • 26.02.10, 20:45
              Jesteś osobą obytą z Internetem, zdajesz więc sobie sprawę, że forum
              dyskusyjne ze swej natury nie służy potakiwaniu temu, kto na nie
              zawita. Z tej formy kontaktu z ludźmi można odnieść ogromne
              korzyści, ale jest jeden warunek - należy analizować także te
              wypowiedzi, które jako pierwszy odruch budzą protest. Branie pod
              uwagę racji innych ludzi to jedyna droga do rozszerzenia swojego
              oglądu sprawy. Wziąć pod rozwagę zdanie innych, wcale nie znaczy, że
              trzeba się z nim zgadzać, ale warto, naprawdę warto go wysłuchać.
              • 26.02.10, 21:04
                Przeczytałam wszystko i podtrzymuję swoje zdanie - Ewax idź do psychoterapeuty, jak się NAPRAWDĘ chce to się znajdzie, to nie jest takie trudne.
                Odnoszę również wrażenie, ze jesteś zła, ponieważ nie usłyszałaś tego co CHCIAŁAŚ, a to co ludzie naprawdę myślą. Zauważ, że znamy wersje tylko JEDNEJ strony. A sokor wyszło, że przez 5 lat nic nie zrobiłaś ze SWOIM problemem to chyba warto, żebyś zastanowiła się czemu.
                Zachowania, które ty odbierasz za całkowicie naganne, wcale takie nie muszą być. Znam całkowicie normalną osobę, która zerwała relacje ze swoimi rodzicami i wyszło wszystkim to na dobre. Po jakimś czasie je odnowiła i teraz dobrze się dogadują. Wina leżała po OBU stronach. Zrozum, nie możesz kontrolować dorosłego człowieka, ma prawo żyć własnym życiem. A ty się zajmij swoim.
                --
                chinchilla.blox.pl
                • 26.02.10, 21:19
                  Kontrolować ? co Ty piszesz? nikt nikogo nie kontroluje -nie
                  zrozumiałaś problemu chyba.
              • 26.02.10, 21:12
                Nie wiedziałam że bez względu na sytuację chodzi o to na tym forum
                aby kogoś na wstępie zgnębić tak dla zasady.Potakiwaniu? nie
                rozumiem? chodzi o odniesienie się do problemu do tego co jest samo
                w sobie złe,niszczenie drugiego człowieka.Ja zawsze doceniam
                krytykę gdy ona jest uzasadniona ale nie tak dla przekory aby kogoś
                kto stoi nad przepaścią pchnąć go tam jeszcze.Nie pomóc a go dobić.
                Dziwię sie bo na pewno wiele tu osób jest po róznej stronie-jedne
                tych chorych a inne tych którzy chca im pomóc.Jedna i druga strona
                wymaga zrozumienia i wsparcia a nie terapii wstrząsowej ,która
                zamiast pomóc to zaszkodzi.
                • 26.02.10, 21:34
                  Dobrze więc. Napiszę to wszystko co chcesz usłyszeć a nikt nie powiedział -
                  twoja córka jest zła, nie dobra, źle was traktuje i w ogóle jak ona tak moze. To
                  na pewno nie dlatego, ze zostały popełnione jakieś błędy po obu stronach
                  konfliktu, ale dlatego, ze ona jest chora. Przecież musi być nienormalna, zeby
                  tak się zachowywać. Wybór masz szeroki, od zaburzeń osobowości po psychozy,
                  usiądź i wybierz coś sobie, a potem jej to radośnie zakomunikuj. Powiedz jeszcze
                  o tym jej znajomym, ogłoś na nszej klasie i daj podpis pod gg - gwarantuje,
                  poczujesz się lepiej.
                  Tylko wiesz co? To nie poprawi sytuacji. A może córki nie da się zmienić? Może
                  nie trzeba? Może jest szczęśliwa? Pomyślałaś o tym.
                  Uważam, że potrzebujesz kogoś kto nauczy cię jak radzić sobie z TWOIM problemem,
                  kto pomoże ci zdać sobie z niego sprawę. Bo nie o to chodzi jak ona sie
                  zachowuje ale jak TY sie z tym czujesz jak TY sobie z tym radzisz i o tym
                  powinnaś przede wszystkim myśleć.
                  Byłoam nie miła, uraziłam cię? Sorry - chciałam tobą wstrząsnąć. Tutaj ludzie w
                  sposób w miare kulturalny starają ci przekazać swoje opinie, pokazać ci, że nie
                  wszystko jest czarno-białe. Jak ci się to nie podoba to idź gdzie indziej -
                  forów dostatek mamy na gazecie.
                  Nikt cię nie zmieszał tak naprawdę z błotem, większość z nas stara się być
                  delikatna i wskazać kierunek.
                  ALE NIE MAMY MORALNEGO PRAWA OCENIAĆ I DIAGNOZOWAĆ NIEZNANEJ NAM OSOBY! NIKT BY
                  SOBIE TEGO NIE ŻYCZYŁ.
                  --
                  chinchilla.blox.pl
                  • 26.02.10, 22:00
                    chin_chilla - jesli na tym polega Twoja kultura to ja nie mam juz
                    nic do dodania-żegnam
                    • 26.02.10, 22:07
                      Poproszę o jakiś skrócony poradnik specjalnej etykiety wink, bo jak widać jakaś
                      niedouczona jestem, niekulturalna. Wszak chamstwo zionie z moich postów, a juz
                      nad biedną ewax znęcam się ze szczególnym okrucieństwem wink
                      Ręce opadają.
                      Zostawmy ewax w spokoju - niech tkwi we własnym świecie gdzie jest
                      najszczęśliwsza wink
                      Córce głęboko współczuję.
                      --
                      chinchilla.blox.pl
                      • 26.02.10, 22:33
                        chin_chilla napisała:


                        " Poproszę o jakiś skrócony poradnik specjalnej etykiety wink, bo jak widać jakaś
                        niedouczona jestem, niekulturalna. Wszak chamstwo zionie z moich postów, a juz
                        nad biedną ewax znęcam się ze szczególnym okrucieństwem wink
                        Ręce opadają."

                        Tobie ręce opadają,( mnie też), a poza tym ciśnienie mi wzrosło i obejdę się
                        bez kawy przez najbliższy tydzień, a może i miesiąc wink
        • 26.02.10, 19:36
          Do Czubatej-dzięki za zrozumeinie
          • 26.02.10, 21:27
            A może przenieś się ze swoim problemem na inne forum?
            Na takie, na którym wszyscy będą Ci potakiwać?
            Np na swoje własne:
            forum.gazeta.pl/forum/f,36118,Fibromialgia.html
            • 26.02.10, 21:36
              Spiencja - spokojnie, spokojnie smile Cierpliwości trochę (ZNP mi zszedł,
              złagodniałam wink
              --
              chinchilla.blox.pl
              • 26.02.10, 21:41
                chin_chilla napisała:

                > Spiencja - spokojnie, spokojnie smile Cierpliwości trochę (ZNP mi zszedł,
                > złagodniałam wink

                Staram się. Naprawdę staram się wink
                • 26.02.10, 21:49
                  Do sapiencji-Twoje zachowanie i to co robisz swiadczy tylko o Tobie
                  wiesz? jesteś zadowolona z siebie?brak słów... żegnam
            • 27.02.10, 00:17
              Wyobraż sobie że na moim forum nie ma takiego chamstwa.Nikt nikogo
              nie obraża tylko wspiera,okazuje życzliwośc i zrozumeinie ale tu
              chyba wiele osób nie zna tego słowasmile a jeszcze nikogo tak nie
              potraktowłam jak tu się traktuje ludzi.
    • 26.02.10, 23:42
      ewax100-ewita100? tylko wtedy to były problemy z synem .
      • 27.02.10, 07:20
        to jest tylko taka moja obserwacja,ale zauważyłam że my tu
        obcych nie tolerujemy,doszukujemy się jakiś spisków.Jeżeli ktoś nie
        jest taki jak my,to niema tu dla niego miejsca.Uważam że skoro ktoś
        tu zagląda i interesuje się tym tematem,to ma ku temu powody.A
        zresztą przecież chodzi nam o to aby nie żyć w ukryciu,aby ludzie
        zaznajamiali się z dylematem naszej choroby,oswajali się.A my ich
        zniechęcamy.Autorka wątku nie jest pierwszą i ostatnią osobą która z
        tąd uciekła.Rozumiem że są osoby w śród nas które są bardzo
        bezpośrednie,i że nie zawsze trzeba przytakiwać, ale można mieć też
        odrobine taktu.Gdyby mi przyszło np.dowiedzieć się że mam ze sobą
        problem w taki sposób jak w tym wątku,to poczułabym się głeboko
        zdołowana.Zwłaszcza gdybym już była w depresji.Ja to widze jako
        kopanie już leżącego...
        --
        nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
        • 27.02.10, 08:00
          A ja widzę kogoś kto usłyszał nie to co mu wygodne. Jeśli chce wiedzieć o naszej
          chorobie - są strony. Jeśli chce pogadać o tym jak ma sobie radzić - proszę
          bardzo. Jeśli chce diagnozować córkę przy pomocy obcych ludzi, przez internet,
          kiedy nie są oni lekarzami - czy naprawdę uważasz, że to jest fair? Od tego są
          specjaliści - chociażby telefon zaufania. Ale wtedy psycholog zadałby niewygodne
          pytania, prawda?
          Są tu osoby z lekka agresywne, jednak pomija się te, ktore nie są. Wiele osób w
          sposób delikatny usiłowało wskazać dosyć delikatnie kierunek, jaki uważało za
          najlepszy. I co je za to spotkało? Wyzywanie od chamów i obrazanie się.
          Wybacz, ale jak dla mnie postawa ewax jest bardzo nie dojrzała. Zamiast przez
          chwilę posłuchać i zastanowić się ona woli nas dyskredytować i to w sposób
          poniżej krytyki. Z takimi osobami naprawdę cięzko się dyskutuje i na dłuższą
          metę nie ma to sensu.
          --
          chinchilla.blox.pl
          • 27.02.10, 08:15
            wiesz wydaje mi sie że naturalnym odruchem jest reagowanie obroną na
            atak,a nie zawsze prawda wychodzi komuś na dobre w danej chwili.My
            jesteśmy jacy jesteśmy,a z kąd mają o tym wiedzieć ludzie którzy tu
            zaglądają w poszukiwaniu pomocy,Dla nas to logiczne że po pomoc idzie
            sie do psychiatry,ale dla innych to jest sprawa trudna,wiadomo jak
            sie społeczeństwo zapatruje na tego typu porady.Trzeba się
            przełamać.Pozatym prawda boli i jest trudna do zaakceptowania,czyż
            nie?Czy taka bolesna prawda służy człowiekowi pogrążonemu w depresji?
            --
            nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
            • 27.02.10, 08:19
              Jeżeli nie możemy pomóc to przynajmniej nie krzywdzmy
              --
              nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
              • 27.02.10, 11:14
                czy uważasz, że powiedzenie prawdy osobie, która KRZYWDZI swoją córkę i nie chce
                przyjąć tego do wiadomości - jest krzywdzeniem? to jest właśnie pomoc -
                wskazanie kierunku (psychoterapeuta), której ona nie chce przyjąć.
                krzywdzeniem byłoby utrzymywanie kobiety w jej chorej wizji świata.

                --
                skowronki - złe złe ptaszydła
                • 27.02.10, 11:20
                  Pytanie:czy powiedzenie prawdy pomogło w czymkolwiek?Nie odniosłam
                  takiego wrażenia.
                  --
                  nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                  • 27.02.10, 11:33
                    może jak usłyszy to samo od 100 różnych osób, to zacznie się zastanawiać. jak
                    nie dziś, to za tydzień, miesiąc, rok...

                    --
                    skowronki - złe złe ptaszydła
                    • 27.02.10, 11:36
                      amen.jak sobie przedtym czegoś nie zrobi pogrążona w wyżutach
                      sumienia.Ja musze mieć ostatnie słowo dzisiaj chiba.
                      --
                      nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                      • 27.02.10, 17:23
                        Piszesz o krzywdzie tej kobiety a pomyślałaś, jak bardzo skrzywdzili byśmy jej
                        córkę? Co daje nam moralne prawo, lub jakiekolwiek inne prawo do jej oceniania?
                        Mamy podtrzymywać matkę w być może fałszywym przekonaniu, że jej córka jest
                        chora? Z jakiej racji? Tylko dlatego, ze ona ma depresję? Wybacz, ale to nie
                        jest powód, to tylko świadczy o tym, ze ewax nie wstydzi się iść do lekarza i
                        nie jest nieporadna, jak próbuje nam to przedstawić.
                        Chciała byś aby ciebie ktoś obcy, ktoś kogo nie znasz i kto zna tylko relacje
                        jednej strony, ktoś kto nawet nie jest lekarzem diagnozował? Nasze próby
                        tłumaczenia, ze nie tędy droga spotykają się z agresją i inwektywami - to też
                        świadczy o człowieku. Nie bronię tu osób agresywnych, ale te które w sposób
                        spokojny tłumacza swoje racje i próbują pokazać drugą stronę medalu.
                        Niniejszym, ponieważ autorka tego postu zachowuje się jak rozkapryszone dziecko,
                        które nie potrafi przyjąć zdania odmiennego od swojego wyłączam się z dyskusji.
                        Szkoda tylko, że wszelka dobra wola i próba pomocy z naszej strony spotkała się
                        z przyjęciem poniżej wszelkiej krytyki.
                        P.S.
                        Jeśli ty byś chciała, żeby własna matka tak z tobą rozmawiała jak ewax z nami to
                        cię podziwiam czubata - masz stalowe nerwy. Nie można chronić kogoś krzywdząc
                        zaocznie kogoś innego - ewax może się chociaż bronić, a odmawia tego prawa
                        własnej córce.
                        --
                        chinchilla.blox.pl
                      • 27.02.10, 17:40
                        jak sobie od pięciu lat nic nie zrobiła (tylko szantażuje córkę), to raczej nic
                        już sobie nie zrobi.

                        --
                        skowronki - złe złe ptaszydła
                        • 27.02.10, 18:14
                          Autorka napisała-Chcialam sie tylko dowiedzieć czy takie objawy mogą
                          być psychozą
                          maniakalno-depresyjną.-dowiedziała się wiele ponad to.Nie jestem w
                          stanie pojąć jakie to straszliwe krzywdy wyżądza ta matka swojej
                          biednej córce,ale to może dlatego że ja odbieram świat według
                          własnych doświadczeń,i dałabym wiele za to aby mieć matke lub
                          kogokolwiek kto by chciałby mi okazać chociarz odrobine takiego
                          zainteresowania jak autorka swojej córce.
                          --
                          nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                          • 27.02.10, 18:35
                            > Autorka napisała-Chcialam sie tylko dowiedzieć czy takie objawy mogą
                            > być psychozą
                            > maniakalno-depresyjną.

                            chciała się dowiedzieć, czy chciała abyśmy potwierdzili, że córka na pewno jest
                            chora i potrzebuje prawnie usankcjonowanej kontroli (bo w inny sposób tej
                            konroli się wymykała)?

                            > i dałabym wiele za to aby mieć matke lub
                            > kogokolwiek kto by chciałby mi okazać chociarz odrobine takiego
                            > zainteresowania jak autorka swojej córce.

                            wierz mi, TAKIEGO zainteresowania raczej byś nie chciała.

                            --
                            skowronki - złe złe ptaszydła
                            • 27.02.10, 18:59
                              Gdybym miała w życiu taką kontrole to też bym była dzisiaj na studiach
                              i mieszkała w akademiku.Bywają gorsze opcje,jak pozostawienie na pastwe
                              losu i być bezdomnym szczeniakiem.
                              --
                              nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                              • 27.02.10, 19:02
                                do tego psychicznie chorym.
                                --
                                nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                                • 27.02.10, 19:06
                                  i generalnie,z ogólnie przyjetej zasady do rodziców należy mieć
                                  szacunek,i przynajmniej nie obrzucac ich obelgami.
                                  --
                                  nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                                  • 27.02.10, 20:17
                                    czubata napisała:

                                    > i generalnie,z ogólnie przyjetej zasady do rodziców należy mieć
                                    > szacunek
                                    Uważasz, że co ogólnie przyjęte, jest bez wątpienia słuszne?
                                    Czasami "generalne" przekonania wchodzą w skład skansenu umysłowego
                                    i etycznego.
                                    Moim zdaniem szacunek nie jest nikomu dany z automatu. Każdy, w tym
                                    rodzic, na niego pracuje. Może się nim cieszyć, lecz może także
                                    zaprzepaścić.
                              • 27.02.10, 20:34
                                czubata napisała:

                                > Bywają gorsze opcje,jak pozostawienie na pastwe
                                > losu i być bezdomnym szczeniakiem.
                                Uporałaś się z tym? Chyba nie bardzo.sad((
                                • 27.02.10, 20:52
                                  > Uporałaś się z tym? Chyba nie bardzo.sad(( skwr2,tak
                                  najprawdopodobniej się z tym nie uporałam,a jako osoba porzucona
                                  przez rodzine powinnam pierwsza się tu wypowiadać się na temat tego
                                  jak to rodzice muszą sobie zapracować na szacunek,tylko że to dla
                                  mnie brzmi nieco absurdalnie.Rodzic-człowiek
                                  niedoskonały,popełniajacy nieraz wielkie błędy i należy się z tym
                                  pogodzić.Ale do tego by się z tym pogodzić trzeba do tego też
                                  dojrzeć.
                                  --
                                  nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                                  • 28.02.10, 11:24
                                    czubata napisała:

                                    > Rodzic-człowiek
                                    > niedoskonały,popełniajacy nieraz wielkie błędy i należy się z tym
                                    > pogodzić.Ale do tego by się z tym pogodzić trzeba do tego też
                                    > dojrzeć.
                                    Masz absolutną rację.
                                  • 01.03.10, 14:40
                                    to skoro się nie uporałaś, to nie projektuj swoich potrzeb na córkę i
                                    matkę w tej relacji....
                                    --
                                    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
            • 27.02.10, 20:23
              czubata napisała:

              > Pozatym prawda boli i jest trudna do zaakceptowania,czyż
              > nie?Czy taka bolesna prawda służy człowiekowi pogrążonemu w
              depresji?
              Tylko prawda może przynieść pomoc, w przeciwnym razie zainteresowana
              osoba będzie "pogrążona w deprsji" po wiek wieków. Sytuacja wymaga
              postawienia trafnej diagnozy, a więc opartej na prawdzie. Z niej
              można wyprowadzić tok racjonalnego, naprawczego działania.
              • 27.02.10, 20:56
                prawde trzeba też wypowiedzieć w odpowiednim momencie majac nieco
                wzgląd na uczucia danej osoby.Ale oczywiscie nie każdy potrafi
                przejawiać empatię.
                --
                nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
    • 27.02.10, 19:56
      Czytam Was od dawna,mam chorą córkę.Gdy jest w złym stanie zachowuje się jak córka
      ewax! Nie naskakujcie na nią,nie wiecie jak to wygląda z tej drugiej strony.
      Podobają mi się wypowiedzi Czubatej.
      • 28.02.10, 21:46
        Również popieram Czubatą. Więcej empatii. Mam wrażenie, że rozegrał się tu jakiś sąd. I bez wchodzenia w szczegóły i zaznajomienia się bardziej ze sprawą,padł werdykt - winna!(matka). Tak bardzo wzbranialiście się przed zdiagnozowaniem córki(i słusznie)a zdiagnozowaliście - osądziliście matkę. Ja przeszłam dużo złego ze strony swoich rodziców. Musiałam się zdystansować. Wyjechałam nawet mieszkać do innego miasta. Nie przyszło by mi jednak do głowy,żeby się do swoich rodziców przestać odzywać. Moim zdaniem córkę Ewax100 powinno być stać na jakąś dojrzałą rozmowę i wyjaśnienia.Ona nie ma 15-tu lat ale 23. Nie chcę absolutnie powiedzieć,że matka na pewno jest kryształowa a z córką jest coś nie tak.Nawet jeśli matka ma jakiś problem i powinna przepracować go z terapeutą, to nie neguje tego,że córka może być chora. Dziwi mnie,że córka Ewax postrzega rzeczywistość tak czarno białą - rodzice są cali źli. Oczywiście nie możemy mieć pewności, że Ewax mówi prawdę. Bo równie dobrze może być to kobieta, która wymyśla sobie różne rzeczy i wypisuje po forach bzdury. Zakładamy zwykle jednak, że ludzie piszą tutaj prawdę. To forum, jak i wiele innych opiera się na tym minimum zaufania. Można komuś bez złośliwości odpowiedzieć,zachowując odrobinę dystansu(wiem tylko tyle, ile przedstawiła ta pisząca osoba).
        A tak poza tym witam serdecznie, czytam was od kilku m-cy.
        • 28.02.10, 22:45
          witamy koleżankesmile
          --
          nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
        • 28.02.10, 23:34
          dokacpe1 napisała:
          > I bez wchodzenia w szczegóły i zaznajomienia się bardziej ze sprawą,padł
          > werdykt

          Po pierwsze -jak sobie wyobrażasz wejście w szczegóły i zaznajomienie się ze sprawą przez internetowe forum? No chyba że jesteś tak zdolna, że to, co specjalistom w tej dziedzinie zajmuje jednak trochę czasu, potrafisz osiągnąć i wirtualnie, i szybko, i do tego poznawszy relację jednej tylko strony. Sorry, ale oprócz empatii potrzeba trochę rozsądku.
          Po drugie - przeczytaj uważnie - wiele osób, w tym i ja, nie wydawało żadnego werdyktu, więc sobie wypraszam.
          • 01.03.10, 14:42
            No cóż? miałam się nie odzywać ale skoro ten wątek tak się rozwinął
            jak żaden inny że jest tu juz ponad 90 wypowiedzismile) więc wypada mi
            się odnieść...
            Czy Wy napradwę uważacie że moją intencją jest przypisanie mojej
            córce choroby?smile) Oczywiście że nie-jesli już to sama wolałabym
            otrzymać taką diagnozę i się leczyć aby uzdrowiać sytuację.N
            apewno byłoby to łatwiejesze.Napisałam to co powyżej tylko dlatego
            że miałam i dalej chciałbym mieć nadzieję że tak nie jest,że te
            nawet wydawałoby się podobne objawy nie muszą o tym świadczyć wcale
            i uwierzcie że byłabym wtedy szczęśliwa.No ale czy mogę to
            wykluczyć? nie wiem.Rozumiem że i Wy nie wiecie bo skąd?Myślałam
            tylko że Wy jako oosby jedne chore, inne obcujące z chorymi
            potraficie może coś podpowiedzieć-może ktoś miał cos podobnego.
            Chciałam tylko odnieść sie do takich a nie innych zachowań
            córki.Nie do osoby a do zachowań pokreślam.Oczywiście że piszę
            prawdęsmile)jaki miałabym cel aby robić sobie żarty jakieś z poważnego
            problemu-napradwę brzmi to niewiarygodnie? wiem że może tak brzmieć
            jednak bo trudno zrozumieć pewne zachowania każdego człowieka tak
            bez przyczyny jakotakiej. W życiu róznie bywa można mieć nawet
            jakies odmienne zdania na jakiś temat ale to tez nie jest powód
            wyrzekania się tymbardziej wiedzac że ten ktoś pragnie dobra,jest
            przyjacielem a nie wrogiem..I proszę nie dopatrujcie sie
            przyczyny w rodzinie jakiejś patologii czy dysfunkcji bo tak nie
            jest.I jeśli coś jest nie logiczne nie ma uzasadnienia takiego
            zachowania to usprawiedliwieniem że tak powiem może być choroba
            choć wiadomo nie musi i oby nie była..Powiedzcie mi czy umiecie
            uzasadnić dlaczego ktoś jest chory?chyba nie, dlaczego uczynił
            wrogiem swoich najblizszych? czy jest jakaś przyczyna choroby?I
            tylko gdy wytłumaczylibyśmy to chorobą można byłoby to jeszcze
            zrozumieć czy wytłumaczyć choć tego napradwę nie chcę.Zastanawia
            mnie skąd Wasza taka wroga reakcja neiktórych? braku zrozumienia
            nie dla mnie samej ale dla takich zachowań.Nie chodzi tu o
            przytakiwanie żadne,o wydawanie diagnozy komukolwiek ale o
            odniesienie się do zachowań conajmniej niezrozumiałych,nagannych
            delikatnie mówiąc.
            A gdybym opisała sytuację nieco odwrotną dla przykładu tylko, że to
            matka czyni tak z córką i zrywa z nią kontakty,wyrzeka się jej,nie
            odpowiada na maile,sms,blokuje ją aby ta nie mogła sie porozumieć i
            dowiedzieć sie o co jej chodzi,nie chce żadnych rozmów wyjaśnień
            nawet gdy ta córka ją prosi błagalnie o co jej chodzi,aby
            przedstawiła swój punkt widzenia i pozwoliła się jej odnieść do
            tego.Ciągle popada w skrajnosć albo obraża,krzyczy albo
            milczy ,ucieka,ignoruje totalnie.Matka jest ciągle
            arogancka,opryskliwa,używa wulgarnych słów,jest nie czuła,nie ma
            czasu dla córki,olewa ją jak tylko można,nie interesuje się nią,jej
            problemami,nie powie jej jednego ciepłego słowa,wmawia tej córce
            nieprawdziwe historie ,ogólnie traktuje matka córkę jak wroga
            najgorszego choć ta corka chce zgody,zrozumienia.Matka jest taka
            dla córki choć dla swoich znajomych koleżanek jest inna o 180
            stopni.Córka nie wytrzymuje takiego napięcia,popada w
            depresje,płacze a matka ma to gdzieś.Uważacie że takie zachowanie
            zasługuje na aprobatę obojętnie kto by to zrobił?Mało tego córka
            chce przeprosić matkę choć nic złego nie zrobiła tak dla świętego
            spokoju,dla zgody -wiem niby to absurdalne ale tak własnie.. Co
            byście powiedzieli? kto tu kogo krzywdzi?kto kogo rani i udaje
            jeszcze zranionego? Jeśli ktoś wyraził że to ja krzywdzę córkę-OK
            ale powiedz czym?Ja naprawdę nie chcę się kłocić ani nikogo
            obrażać,zawsze każdego staram się uszanować dlatego proszę o
            wzajemność..
            Powiem Wam tylko tyle że znalazło się kilka osób które do mnie
            napisały mając zupełnie podobną sytuację.Dziękuję tym ,którzy
            rozumieją mój problem.Pozdrawiam...


            • 01.03.10, 14:52
              Przeczytałam ten wątek, jakoś, choć nie cały. Powiedz mi, czego
              oczekujesz od nas? Chcesz porady? Bo ja myślę, że chciałaś tylko
              ponarzekać trochę na swój los. Cóż, jak każdy - masz do tego pełne
              prawo. Zaznacz wtedy tylko - proszę przeczytać i nie komentować w
              sposób jaki mnie się nie podoba, oczekuję tylko głaksania po główce.
              Powtarzam za większością osób z forum : najbardziej pomocy
              psychologicznej potrzebujesz Ty. Choćby po to, aby wiedzieć, jak
              postępować z córką, w jaki sposób jej pomóc.
              Trzymaj się.
              --
              Codziennie na nowo uczę się żyć.........
              ---
              poetkowewiersze.blox.pl/html
              • 01.03.10, 15:17
                Skoro tak to odbierasz to nic nie dodam.Niczego nie oczekuję i
                proszę nie komentować więcej a ja wg wskazań udam się po pomoc do
                psychiatrysmile)
                • 01.03.10, 15:36
                  Poetkam tylko psychologa polecała wink
                  • 01.03.10, 15:44
                    OK może być jedno i drugiesmile)Sorry zapomniałam gdzież ja jestemsmile)
                    Trzymajcie sie ciepło ale raczej rad to nie udzielajcie tylko
                    leczcie się...
                    • 01.03.10, 15:51
                      co do leczenia - to wzajemnie.
                    • 01.03.10, 15:55
                      ewax100 napisała:

                      > Trzymajcie sie ciepło ale raczej rad to nie udzielajcie tylko
                      > leczcie się...

                      No to właśnie pojechałaś. Moje szczere gratulacje, najlepiej zawoalowane posłanie inwektywy jakie w życiu widziałam. Właśnie nam powiedziałaś że do niczego się nie nadajemy poza leczeniem. I to tylko dlatego, ze nie usłyszałaś tego co chciałaś.
                      Pytałaś jak byśmy potraktowali sytuację odwrotną? Tak samo ewax, dokładnie tak samo, bo to nie to kto komu się liczy ale to co się dzieje.
                      Niestety ja wiem, że takim osobom jak ty nie da się niczego przetłumaczyć, wyjaśnić, bo człowiek spotyka się z agresją i inwektywami. To ty nas pierwsza zaatakowałaś po życzliwych odpowiedziach (przeczytajcie sobie uważnie sam początek tego wątku). To my się mamy prawo obrazić - odwiedziłaś nasze forum i rościsz sobie prawo do oceny nas, mieszania z błotem i poniżania.
                      Naprawdę gratuluje - jeśli tak rozmawiasz z córką jak z nami, to ja też bym nie chciała mieć z tobą nic wspólnego.


                      --
                      chinchilla.blox.pl
                      • 01.03.10, 16:42
                        Nie wiem czy Ty czytasz sama siebie?i w taki sposób solidaryzuje
                        się tych kilka osób? tyllko że nikt nie uzasadnia swoich
                        wypowiedzi -tylko ogólnie jesteś winna "no bo tak" Pomijacie
                        milczeniem naganne zachowania jakby to było zupełnie
                        nieważne.Chciałabys aby ktoś w stosunku do Ciebie się tak
                        zachowywał? moze kiedyś córka czy syn?czy ktokolwiek?No ciekawe kto
                        tu kogo obraża?kto miesza Was z błotem? kto jest agresywny?jeśli
                        już to odwrotnie i nie tylko ja to odczuałam ale wiele innych
                        osob.To właśnie ja mogę sądzić że takim osobom jak Ty nie da sie
                        niczego przetłumaczyć bo ja przynajmniej posługuję się przykładami
                        wziętymi z życia a TY obrażasz mnie bezpodstawnie cały czas a tego
                        nie dostrzegasz.To ja pierwsza zostałam zaatakowana i nie wiem o
                        co? nawet Czubata i inni to zauważyli.Ludzie uciekają z tego forum
                        a jesli to tylko czytają nie wypowiadając się bo obawiają się
                        własnie takiego ataku.Nikomu nie jest łatwo zwierzyć sie ze swojego
                        problemu ale jesli to zrobi i jest zaatakownay to chyba nie jest to
                        czymś czego by oczekiwał-prawda?
                        Skoro jednak uwazasz mnie za osobę chorą wymagającą leczenia bo
                        jak piszesz "nie da się takim niczego wytłumaczyć" to powinnam być
                        tym bardziej zrozumianasmile) tylko własnie TY nie tłumaczysz a
                        obrażasz dlatego nalezy to zakończyć.Pozdrawiam..
                    • 01.03.10, 16:18
                      sad
                      --
                      nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                    • 01.03.10, 16:21
                      no wiesz...
                      --
                      nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
                    • 01.03.10, 17:00
                      ewax100 napisała:

                      > OK może być jedno i drugiesmile)Sorry zapomniałam gdzież ja jestemsmile)
                      > Trzymajcie sie ciepło ale raczej rad to nie udzielajcie tylko
                      > leczcie się...

                      zraniłaś mnie na wskroś big_grin
                    • 29.06.10, 20:54

                      A tutaj Pani sprawia przykrość dużej ilości osób.ciekawe po co.
                      leczymy się.proszę o rady ,więc,zwracać się do spe cja li stów.
                      Zeby za późno nie byłi kiedyś,a tak bywa.
            • 29.06.10, 20:51

              Dlaczego nie skorzystasz z porady specjalisty?Ten czas i energię włożoną w
              pisanie tych odpowiedzi mogłabyś wg mnie poświęcić na znalezienie kontaktu do
              specjalistów.Mam na myśli psychologa ,psychoterapeutę albo psychiatrę,tego
              ,którego uważasz za właściwego.
              Nic innego nie popchnie tej sytuacji w jakimś kierunku i raczej nikt
              kto nie ma odpowiedniej wiedzy i dystansu do ludzkich czyt.twoich
              emocji.Namawiam,nie ma innego wyjścia.Moja mama nigdy nie poszłą do
              lekarza,m.inn.dlatego moja diagnoza nastąpiłą po 20 latach cierpienia .

              pozdrawiam
          • 01.03.10, 19:14
            ergo_pl napisał(a)

            > Po pierwsze -jak sobie wyobrażasz wejście w szczegóły i zaznajomienie się ze sp
            > rawą przez internetowe forum? No chyba że jesteś tak zdolna, że to, co specjali
            > stom w tej dziedzinie zajmuje jednak trochę czasu, potrafisz osiągnąć i wirtual
            > nie, i szybko, i do tego poznawszy relację jednej tylko strony. Sorry, ale opró
            > cz empatii potrzeba trochę rozsądku.
            > Po drugie - przeczytaj uważnie - wiele osób, w tym i ja, nie wydawało żadnego w
            > erdyktu, więc sobie wypraszam.

            ergo_pl, pisząc,że padł werdykt chciałam przekazać ogólne moje wrażenie z tego wątku.Nie kierowałam tego do konkretnych osób. Poza tym, ja się z Tobą zgadzam, nie damy rady dobrze poznać sprawy ewax. Dlatego napisałam też,że należy to wyważyć między zaufaniem do przedstawiającego sprawę a zdrowym dystansem. Naprawdę nie ma nic w wypowiedziach ewax, z czym można by się zgodzić? Czy ewax od początku do końca nie ma racji?
            Do ewax: Nie znam Twoich win jako rodzica. Może stworzyłaś kiedyś swojej córce ciepły, bezpieczny dom a może tak nie było.Ale uważam,że to nie sprawiedliwe,że nie możesz się dowiedzieć od córki, o co chodzi. Myślę,że gdybyś miała tę pewność,że córka jest zdrowa i świadomie decyduje się z Tobą nie kontaktować, to w pewnym sensie mogło by być Ci lżej. Miałabyś jasność, że jest bezpieczna, że sobie poradzi. Z żalem do niej z czasem byś sobie poradziła. Ale Ty nic nie wiesz. Ona może być chora i potrzebować pomocy a Ty nic nie możesz zrobić. Nie jestem matką, ale wyobrażam sobie,że jest Ci wyjątkowo trudno. Nie potrafię Ci nic więcej poradzić. Tylko to,zajmij się w miarę możliwości sobą.

            • 01.03.10, 19:48
              dokacpe1 napisała:

              >Naprawdę nie ma nic w wypowiedziach ewax, z czym można by się >zgodzić? Czy ewax od początku do końca nie ma racji?

              Widzisz, chodzi o to, że nie znając wersji drugiej strony i w ogóle całej sytuacji rodzinnej (byłabym skłonna zastanowić się nad chorobą córki, gdyby wszelkie jej relacje - a nie wyłącznie rodzinne - uległy załamaniu), nie znając więc wspomnianych rzeczy nie mogę się zgodzić (lub nie zgodzić) z czymkolwiek, co napisała ewax. Dlatego - jak większość piszących - zachowałam pozycję neutralną, podpowiadając kobiecie pójście do psychologa, ponieważ widać, że sytuacja jest i trudna, i zadawniona.
              Trzeba swoje przeżyć (Lolinka na pewno to wie) albo być dobrym specjalistą w tej dziedzinie, żeby wiedzieć, że sprawy nie zawsze wyglądają tak, jak je przedstawia jedna ze stron.

              A poza tym Dokacpe1 - ujęłaś mnie swoją postawą. Pozdrawiam smile
    • 01.03.10, 21:18
      Ewax jest jak zacięta płyta. Powtarza jedno i to samo, innych nie słuchając,
      albo nie chcąc słuchać. Mam zasadę : jeśli kilka osób mówi, że coś źle robię,
      źle wyglądam, etc. warto ich posłuchać, bo skoro jest taki jednomyślny głos, z
      pewnością coś w tym jest.
      Ewax, powodzenia Ci życzę. Szczerze.
      Jeszcze jedno : leczę się.
      Drugie: dla mnie jesteś trollem.
      --
      Codziennie na nowo uczę się żyć.........
      ---
      poetkowewiersze.blox.pl/html
      • 02.03.10, 14:57
        Do poetkam-" Napisałaś-trollem jesteś" i co jeszcze tu
        przeczytam?smile))
        no dzięki za zrozumienie i kulturę -nie mówiąc o niezwykłym
        takciesmile)Jeśli jednak dane zachowanie podyktowane jest chorobą to
        nie znajduje żadnego uzasadnienia,wytłumaczenia bo na chorobę nikt
        nie ma wpływu.
        I widzisz tym sie różnimy od siebie, że ja w przeciwieństwie do
        Ciebie nikogo nie obrażam a Ty to robisz cały czas.Wyobraś sobie
        że wiekszość osób które mówią inaczej niż TY -piszą do mnie z
        wielkim zrozumeiniem tematu ale prywatnie,przedstawiając identyczny
        problem a dlaczgo prywatnie to sama się domyślsmile Pomimo wszystko
        życzę Ci zdrowia bo to napradwę trudna choroba i uwierz wolałabym
        sama tą diagnozę otrzymać niż miałaby być to moja ukochana córka
        czego się bardzo obawiam.
        Dokacpe1 -zgadzam się z Tobą-tak właśnie jest jak piszesz. Gdybym
        wiedziała ze córka jest zdrowa to mogłabym nie odzywać się jak
        ona,milczeć,ignorować -choć uważam że nie ma w tym nic dobrego bo
        zawsze lepiej sobie coś wyjaśnić,zrozumieć a nie ranić ,krzywdzić
        innych.I to nie chodzi nawet o relacje rodzice-dzieci ale o zwykłe
        kontakty międzyludzkie.Przyczynianie sie do tego aby druga osoba
        cierpiała psychicznie i fizycznie jest sama w sobie już ogromnym
        złem już na samym wstępie a jesli ktoś uważa inaczej to nie mam
        więcej argumentów..
        Tego niestety nie wiem- czy córka nie wymaga pomocy i wtedy
        milczenie spokoju mi nie da.Na dzisiaj -nie wiem co jest lepsze?i
        możliwe do zrealizowania?
        Zapewniam że moja córka była wychowana w dobrym domu i otoczona
        wielką miłościąsmile)zapewnione miała też dobre wychowanie,wzorce i
        wykształcenie-stąd kończy 2 kierunki studiów. Pozdrawiam
        serdeczniesmile)
        • 02.03.10, 15:04
          wszyscy sie w tym wątku pogubilisad
          --
          nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
        • 02.03.10, 18:07
          dwa kierunki studiów nie są miarą jakości relacji rodzinnych
          --
          Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
          • 02.03.10, 19:13
            Oczywiście że 2 kierunki nie są miarą jak widać jakosci relacji
            rodzinnych ale są miarą jakiejś inteligencji a taki człowiek
            tymbardziej nie pownien ranić,wyniszcać bezpodstawnie drugiego
            człowieka kto by to nie był.Piszac o studiach -miałam na uwadze że
            nie zdawałam sobie sprawy dotąd że i tak się zdarza że nie
            koliduje to z chorobą.
            • 02.03.10, 19:23
              inteligencja nie musi wykluczać choroby, ani choroba
              inteligencji, ani żadna z powyższych nie musi wykluczać 2 kier.
              studiów, podobnie 2 kier. studiów nie wykluczają inteligencji ani
              choroby

              i żadne z nich nie jest miarą jakości relacji rodzinnych
              --
              Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
        • 02.03.10, 21:32
          Co do Wielkiej Kłótni, może raczej Wielkiego Nieporozumienia?
          Nikt Ewy nie nazwał złą matką, dziewczyny próbowały opisać możliwe
          problemy (nie wady!), a ona poczuła się zaatakowana i zaczęła się
          bronić. No i poleciało...

          > Tego niestety nie wiem- czy córka nie wymaga pomocy i wtedy
          > milczenie spokoju mi nie da.Na dzisiaj -nie wiem co jest lepsze?i
          > możliwe do zrealizowania?

          Ewo, usiądź w spokoju z kartką i ołówkiem i wypisz możliwe formy
          pomocy z Twojej strony. Czy są możliwe? Jeśli okaże się, że nie, może
          wycofaj się trochę i obserwuj... Jeśli ona się na Was gniewa, wścieka
          i co tam jeszcze, to Twoje próby nawiązania kontaktu czy udzielenia
          pomocy będą działać jak płachta na byka. Prawdopodobnie.
          --
          razemnabiegunach.blogspot.c
          om

          kumaty.blogspot.com
    • 02.03.10, 17:09
      Nie będę si e wypowiadać co do samego problemu ewax100.

      Robię to na priv.

      Czegoś tu nie rozumiem

      - o co tu chodzi?

      Czy o to by ewax coś wytłumaczyć?

      Raczej nie o to.

      - to chyba oczywiste, że osoba na którą robi się nagonkę okopuje się na własnych pozycjach i staje się głucha na wszystkie argumenty i robiąc coś takiego można się właśnie takiej reakcji spodziewać.

      Więc może tu nie chodzi o to by cokolwiek komukolwiek wytłumaczyć, ale o coś zupełnie innego...?

      Bo raczej wierzyć mi się nie chce, że inteligentne skądinąd osoby nie zdają sobie sprawy z tego, że w sposób jaki stosują do nikogo nie są wstanie dotrzeć.

      Niestety to nie pierwsza nagonka na osobę, która przychodzi tu ze swoimi problemami....
      • 02.03.10, 17:33
        awanturko wybacz,ale ja tu nie widze nagonki. wszyscy sa zgodni,że
        Ewax powinna skonsultować swój problem z psychologiem.
        nikt nie napisze:córkę trzeba zamknąć ,bo piszesz ,że to i to ( a
        chyba takiej rdy sie ona spodziewała?). dziwnym wydaje się fakt,że
        wrogość przejawia sie wyłącznie wobec rodziny(o ile dobrze
        zrozumiałam). pani bardzo brzydko zareagowała na mój post,który
        absolutnie nie był złośliwy.
        pozdrawiam
        • 02.03.10, 20:11
          Mnie nie chodzi o treść wypowiedzi - róznie mozna widzieć tą sprawę i rózne rzeczy pisać.

          Mnie raczej chodzi o formę.

          Wiem, nie od razu była taka, że można było ją okreslić tak jak ją okresliłam - ewax poczuła się w pewnym momencie dotknięta (może nie słusznie), odpowiedziałaś jej ostro (albo Ty albo ktoś inny i już nie pamiętam) a potem to już poleciało - przypisywanie sobie nawzajem złych intencji, okazywanie niechęci a nawet wrogości...

          Tak to widzę.

          Czy tak trudno zrozumieć, że kobieta na lekach, z depresją, przybita postępowaniem córki z poczuciem bezradności wobec problemu może się zafiksować na temacie własnej krzywdy (może było jej o tym najłatwiej pisać poprostu niz o czymkolwiek innym), może nie być w tym stanie zdolna do podjęcia jakiejś bardzo pogłębinej refleksji, że może nie być od razu otwarta na sugestie innych, że może upierać się przy swoim widzeniu sprawy?

          Przecież to w tej sytuacji zupełnie normalne - nie przychodzi tu osoba bez problemów psychicznych, ale właśnie z problemami tago typu. Gdyby ich nie miała pewnie poradziłaby sobie sama z problemem (co nie oznacza - zmieniła postępowania córki)i nie szukała rady na forach.

          A może nawet jej o radę nie chodziło, tylko o zrozumienie?

          Niekoniecznie ludzie swoje oczekiwania formułują wprost - raczej nikt nie napisze - "jest tak i tak, jest mi cholernie ciężko - oczekuję od Was zrozumienia" (zrozumienia - a nie zgodzenia się z jej punktem widzenia - to są dwie rózne sprawy). Może opisując całą sprawę tego własnie szukała, a pytanie o chorobę córki było własnie pretekstem.

          To są moje domysły. Ale moim zdaniem dość uprawdopodobnione.

          • 02.03.10, 20:17
            awanturko,jak bym mogła to by tu zaczęła klaskać.smile
            --
            nie ogarnę tej kuwety.tongue_out
          • 02.03.10, 20:44
            Wydaliscie wyrok -zła matka.Na jakiej podstawie?Nie dziwię się,że poczuła się osaczona.,a szukała pomocy,wsparcia,zrozumienia.
            Podzielam poglądy awanturki !
            • 02.03.10, 21:29
              nie widzę wyroku. jakieś przemyślenia owszem.i dobrą radę,żeby skontaktować się
              z psychologiem,który być może coś doradzi w tej sytuacji.jestem matką, nie tylko
              chorą.
              • 24.06.10, 20:06
                Witam Was gorąco!
                Mam 22-letniego syna, który zachowuje się podobnie jak córka Ewy zakładającej
                wątek. Na pewno część z Was bierze leki. Powiedzcie mi, co Was najbardziej
                irytuje w rodzicach i czego absolutnie nie tolerujecie? Bo ja pewnie jestem z
                innej gliny ulepiona. Mam w sobie zbyt dużo miłości dla syna, jestem za bardzo
                życzliwa i uczynna, jego to nadskakiwanie wkurza do granic możliwości. Dlatego
                poradźcie mi jak się powinnam zachowywać? Nie chcę zrywać kontaktów z synem, bo
                tego nie umiem. I wiem, że będzie przychodził po pieniądze, po listy, na obiady
                czasem. Zupełnie nie wiem jak się zachowywać. Ale na pewno pójdę do psychologa
                lub psychoterapeuty. Tylko chciałabym od Was usłyszeć, co tak najbardziej wkurza
                w depresji i schizofrenii czy też CHAD.
    • 12.02.11, 22:49
      No i w ten sposób pani ewa po roku czasu z tym samym problemem przyszła na nasze forum córek toksycznych matek (f.kafeteria.pl/temat.php? id_p=3610685&start=780) i otrzymała takie same odpowiedzi i tak samo zareagowała. Pani ewa lata po wszelakich forach i wypisuje bzdury na temat swojej córki, jednak rację mieli ci którzy obstawiali dom i nadgorliwość matki oraz jej a nie córki problem. Pani ta jest skrajną egocentryczką uzależnioną od internetu i użalania się nad sobą, nie umie rozmawiać, nie umie przyjąć krytyki. Bardzo poruszyła mnie historia Ani, córki pani ewy, która mierzyć musi się z tym, że z łatwością dzieki jej matce mozna się dowiedziec z internetu jak ma na nazwisko, gdzie mieszka jak wygląda i oczywiście, że jest to właśnie TA wyrodna córka.
      Przytoczę wypowiedz Ani z innego forum, na którą to wiadomość matka już nie odpisała.
      Cytat: "droga mamo
      chciałam ci tylko napisać, że to co wypisujesz tutaj przechodzi wszelkie granice, ale skoro piszesz takie bzdury i kłamstwa to nic dziwnego, że postronni ludzie, którzy nie znają tej sytuacji przyznają ci rację i powiedzą, że mój chłopak jest złym kandydatem na męża. problem jednak polega nie w tym, że on jest zły, ale w tym, że ty jesteś osobą zaborczą i nie potrafisz zaakceptować tego, że jestem osobą samodzielną i dorosłą i że chcę sobie ułożyć życie po mojemu. czy faktycznie ktoś kto ciężko pracuje, wspiera mnie w każdej sytuacji, pociesza, pomaga mi i kocha ponad wszystko, może być złym mężem?jak śmiesz oceniać mojego narzeczonego, skoro tak naprawdę wcale go nie znasz? ułożyłaś sobie w głowie jakiś skrzywiony obraz jego osoby, bo nie potrafisz pogodzić się z tym, że mieszkam 100 kilometrów od ciebie, a nie razem z tobą?i co ty myślisz, że on cię będzie szanował i kochał po tym, co od ciebie usłyszał pod swoim adresem? jakim prawem obrażasz i znieważasz człowieka, którego kocham? skoro jesteś taka wylewna i szczera na tym forum (które znalazłam zupełnie przez przypadek) to dlaczego nie napiszesz o tym, że mnie straszysz i szantażujesz, że napiszesz do mojego pracodawcy, albo pójdziesz do telewizji i "wszyscy się dowiedzą, jaką złą jestem córką"?! A potem się dziwisz, że nie wytrzymuję i piszę ci jakieś wulgarne słowa?Kto normalny wytrzymałby takie piekło i ciągłe poniżanie? Skoro jestem taka zła, to po co do mnie w ogóle piszesz? Czy normalne jest, aby wypisywać do swojej córki co chwilę maile z pogróżkami i obelgami? Mam już zebranych ponad 150 stron twoich maili i to jest normalne? Jesteś osobą zaborczą i zaślepioną, nie widzisz za grosz swoich błędów a potem masz pretensje, że wszyscy się od ciebie odwracają. Jak można ci coś uzasadniać logicznie skoro do ciebie NIC nie dociera?Zrobiłaś z mojego życia jedno wielkie piekło, zmieszałaś mnie z błotem na forach i przy moich znajomych, zniszczyłaś wszelkie zaufanie i uczucia, pod płaszczykiem swojej "wielkiej miłości do mnie". Gdybyś naprawdę mnie kochała, to byś nie wypisywała na mnie takich strasznych rzeczy. Ani ja, ani mój narzeczony, ani jego mama nie zrobiliśmy ci żadnej krzywdy, a to co ty wypisujesz zaprzecza samo sobie. W całym moim dorosłym życiu nie doczekałam się od ciebie ani jednego słowa pochwały, tylko ciągle słyszę od ciebie krytykę. Gdy zaczęłam drugie studia, gadałaś mi po co ci to, nie dasz rady. Gdy znalazłam sobie chłopaka, od razu go skreśliłaś, bo jest złym kandydatem (no tak, nie mieszka tam gdzie ty i jest biedny), gdy znalazłam sobie pracę - dałaś mi do zrozumienia że jest kiepska i że stać mnie na coś więcej. Ile mam takie coś znosić, pytam? Czy normalnego człowieka nie trafiłby szlag? Jestem cierpliwa, ale to co ty zrobiłaś z moim życiem przechodzi wszelkie granice. Tak sie okazuje miłość do dziecka? Rodzice są po to, aby dzieci wspierać, a nie po to,aby je zadręczać psychicznie, a ty właśnie to robisz. Nie dziw się potem, że nie chcę mieć z tobą nic wspólnego i że nie odpowiadam na twoje smsy czy maile. I jeszcze piszesz, że mama mojego chłopaka ma "swój cel" w tym, że kupuje nam mieszkanie, bo chce,żebyśmy się nią zajmowali?jak możesz gadać takie rzeczy? ona pomaga nam, bo robi to przede wszystkim dla swojego syna,a nie z powodu jakiś chorych intryg! A ty zamiast też nam pomóc, nie mówię już finansowo, ale chociaż jakimś wsparciem psychicznym, to rzucasz jeszcze kłody pod nogi. To, że jesteś moją matką nie daje ci prawa do obrażania mnie i nachalnego wtrącania się w moje życie. Kiedyś miałam jeszcze nadzieję, że się coś zmieni i że zrozumiesz swój błąd, ale niestety, są takie matki, które nigdy nie godzą się z dorosłością swoich dzieci i nie potrafią pozwolić im samemu dokonywać życiowych wyborów. Jesteś matką toksyczną i dopóki nie uświadomisz sobie, że swoją toksyczną miłością niszczysz zarówno siebie jak i mnie, dopóty nie dojdziemy do żadnego porozumienia. "

      www.psychologia.net.pl/forum.php?level =172890&post=172890&sortuj=0&cale=1
      • 12.02.11, 23:04
        biedna dziewczyna....
        ależ mi jej żal
        ta baba jest szurnięta najzwyczajniej. Jestem pełna podziwu, że córka jeszcze żyje... niejeden by się załamał i dał zjeść.
        --
        Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
        • 13.02.11, 00:02
          O rany.........
          Aż mnie to wbiło w ziemię... Świetnie znam problem od strony córki, ale nie aż w takim natężeniu.... Tzn do tej pory mi się wydawało, że moja matka jest najbardziej "bluszczowata" z możliwych (świetne czyjeś określenie notabene), ale jak widać może być jeszcze gorzej. To pisanie po forach to już choroba moim zdaniem. Od początku byłam pewna, że to z matka jest coś nie tak, zwłaszcza, jak napisała, że pisze do znajomych córki - to jest przecież totalne nieposzanowanie godności drugiej osoby. Te odpowiedzi... Przecież to chora osoba... Nawet, jakby się córka od niej w ogóle odwróciła - to niestety dorosłego człowieka nie można do niczego zmusić a na dobrą relacje trzeba sobie zapracować. Uważam, że nie ma czegos takiego, jak niewdzięczne dzieci.

          Ale mnie powalił ten wątek, naprawdę. Że się dziewczynie udało wyrwać to trzeba ja podziwiać. Ja tkwiłam prawie 30 lat w czymś takim, przy czym matka razem z ojcem kasowali każdą moja próbę samodzielności, wmawiając mi, że jestem wszystkiemu winna. Kanał. Identyczny rodzaj manipulacji, na którą wiele osób się nabiera. Rozpoznam z kilometra te argumenty...

          Zrobiłam jakiś offtop pisząc tu o sobie, ale mnie to wcięło. Zresztą i tak wątek już martwy, mam nadzieję..
          • 13.02.11, 09:38
            Chylę czoła. Ta chora kobieta została zdemaskowana rok temu u was.
            Niestety nic sobie z tego nie robi i dalej nadaje na córkę na całą Polskę. Jest to już tak zaawansowany stalking, że chyba podlega pod wymiar sprawiedliwości.
            Teraz przeszkadza jej przyszły zięć - psychopata. I teściowa, chcąca Anię omotać kredytem na mieszkanie, który bierze sama.
            A jeśli chodzi o kredyt, ta baba usiłowała już w 2008 dowiedzieć się na forum o kredytach studenckich, jak można zabrać córce jej kredyt. Lub chociaż zablokować, żeby nie wypłacano dalszych transz, bo nie rokuje. Nie rokuje w znaczeniu, że nie słucha matki. Chciała się zemścić na dziecku.
            www.kredytstudencki.fora.pl/preferency jny-kredyt-studencki ,1/poreczyciel-stracil-prace,573.html#2615
            Na naszym forum (córek toksycznych matek) też nam kazała się leczyć, bo wg. niej jest z czego i nazwała nas patologią.
            Wszystko dlatego, że nikt nie dał nabrać się na jej manipulacje i gierki.
            Rzeczywiście, te argumenty są nam wszystkim znane i trudno nas oszukać.
            • 13.02.11, 09:47
              PS. Wydaje mi się że jednym z jej celów mogło być (jak ktoś już tu wcześniej zauważył) prawne ubezwłasnowolnienie Ani, zrobienie z niej osoby niepoczytalnej i chorej.
          • 13.02.11, 15:10
            tlustaklucha myślę że to niestety nie koniec, pewnie pani ewa po ucieczce z naszego forum toksycznych matek pewnie przeniesie się na inne forum, może dopiero za rok znowu coś wypłynie, choć mam nadzieję że już da sobie spokój. Dałam namiary na te fora na których się wypowiadała i wkleiłam wypowiedź jej córki aby każdy kto kiedykolwiek tu zajrzy nie miał wątpliwości, żeby nikt tej kobiety już nie bronił i nie utwierdzał w jej chorym światku. Moja matka też swego czasu latała po moich znajomych, szczuła na mnie ojca, który łaził po lokalach i wypytywał o mnie kiedy ja uciekałam z domu i chowałam się przed nią przede wszystkim u ówczesnego chłopaka. To było dla mnie straszne i poniżające, znajomi ze zdziwieniem śmiali się ze mnie, że pewnie znowu coś przeskrobałam. Solidaryzuję się z córkami matek toksycznych i chciałabym aby trochę więcej się na ten temat mówiło, bo matka nie zawsze znaczy "kochana mamusia", to może też być domowy prześladowca, ale kiedy my córki ośmielamy się o tym mówić głośno często spotykamy się ze skrajnym niezrozumieniem i nieprzyjemnymi dywagacjami na temat naszej moralności.
            Pola z forum "toksyczna matka zatruwa mi życie"
            • 13.02.11, 20:50
              Poszukam waszego forum, choć u mnie sytuacja jest teraz bardziej złożona, bo już nie mogę jednoznacznie się wściekać na matkę, bo jest umierająca, w bardzo złym stanie. Ale też nie mogę się zdobyć, żeby tam jeździć. W związku z tym życie zatruwa mi teraz ojciec, który mnie szantażuje samobójstwem, żebym rzuciła własne życie, które dopiero co sobie unormalizowałam i zajęła się matką 24h bo on sobie nie radzi. A jest opiekunka. Nie zrobię tego, nie chcę do tego wracać.
        • 13.02.11, 19:00
          To nie jest trolling?
          Dwa wątki, oba z kilkoma setkami wpisów.
          Jednakowy uklad graficzny
          IMO: się ktoś tu bawił...

          --
          Nie oczekuję już/Od życia samych burz
          • 13.02.11, 19:04
            Obudzilam się późno z ta myśląbig_grin
            Nic to.
            --
            Nieważne ile przed nami zim
            • 13.02.11, 20:01
              O fu** ! Nie mam nic do dodania. A chciałam załagodzić sytuację i w najdelikatniejszy sposób spróbować przekazać ewax o co nam chodziło - bynajmniej nie o obelgi, lekceważenie jej problemów.
              http://emotikona.pl/emotikony/pic/036.gif
              --
              Najbardziej wyniszczająca wojna, to bitwy twoich myśli.
              • 13.02.11, 20:45
                Może to i trollica, faktycznie, też tak pomyślałam. Ale jednocześnie takie wieśniacko prymitywne odpowiedzi do dobrze przemyślanego tematu - to mi się gryzie.
          • 14.02.11, 01:36
            Do 36.a nie rozumiem tej twojej wypowiedzi: To nie jest trolling?
            Dwa wątki, oba z kilkoma setkami wpisów.
            Jednakowy uklad graficzny
            IMO: się ktoś tu bawił...

            i tej następnej twojej co jest pod spodem, jakiejś wykładni mi potrzeba sad
        • 13.02.11, 20:50
          Ja przepraszam, ale nie łapię, ktoś tu wyciąga jakiś stary wątek i zaczyna uprawiać prywatę... mam ciąć?
          --
          Leki są dobre tylko ludzie do dupy - copyright by Euforyk
          Pomóż zwierzakom
          • 13.02.11, 21:55
            Tak, przepraszam
          • 14.02.11, 00:53
            Przepraszam, ale rowniez nie lapie. Dlaczego chcesz ciac i pokazywac "wladze"? gdzie tu widzisz prywate?
            Kobieta chciala corce zrujnowac zycie oskarzajac ja na forum o chorobe i zakladajac ten watek a ty mowisz prywata? Po roku sie to wydalo dlatego watek stary. A ona nadal krzywdzi corke. Ludzie ludzie, skad ta znieczulica, kazdy jest zainteresowany czubkiem wlasnego nosa i nie widzi co sie dzieje, nawet nie chce dowiedziec sie o co chodzi.
            Niektore tematy sa przykre ale to nie znaczy ze trzeba je zamiatac pod dywan.
            • 14.02.11, 10:07
              To nie jest trolling. Ewax buszuje na forach od kilku (chyba ponad sześciu lat) ciągle narzekając na córkę. Albo opowiadając o swoich wyimaginowanych chorobach i znieczulicy córki na te wyimaginowane choroby. To jest kobieta niereformowalna. Niestety, na prośby forumowiczów aby podjęła leczenie, odpowiada agresją.


              --
              Bogaci są ci, którzy potrafią sprostać wymaganiom swej wyobraźni.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.