Dodaj do ulubionych

Słowa do przemyślenia

21.03.10, 09:49
Dziwnie się ustosunkowujecie do zdrowych, którzy chcą poznać waszą chorobę. Inni chorzy psychicznie sami wychodzą do zdrowych i obcych ludzi. Umieszczają na przykład filmiki na youtubie, pokazując nierzadko swoją twarz. Sami im opowiadają o swojej chorobie, właśnie po to, by zmniejszyć dystans między chorymi a zdrowymi. Ludzie się boją chorób psychicznych, bo ich nie rozumieją. Strach przed nieznanym to rzecz naturalna.

Moim zdaniem traktując chorobę jako "pilnie strzeżoną tajemnicę" odbieracie sobie szanse na empatię ze strony zdrowej części społeczeństwa. Skoro społeczeństwo nie ma szansy zdrozumieć choroby, poczuć się za pomocą wyobraźni choć przez chwilę w skórze chorego, to zawsze będziecie uważani za "dziwaków i furiatów".

Samo czytanie podręcznków przez zdrowych to nie to samo. Odnosząc się do schizofrenii przeczytanie, że chory ma omamy (i sucha wymiana ich rodzajów) niewiele zdrowym mówi. Zdrowy by poczuć empatię chce wiedzieć, co to znaczy je odczuwać, jakie to wywołuje emocje itd.

Tak samo z filmami. Niby powstają filmy o chorobach psychicznych, np. "Piękny umysł", ale co z tego, skoro i tak pokazują one świat widziany oczami zdrowego, a nie chorego. A w dodatku przeinaczają wiele obiektywnych faktów z życia chorego.

Jak chcecie, by wasza choroba była tylko waszą prywatną sprawą, to macie tego skutki. Nie mówię, że od razu macie wystąpić w reality show i ujawniać swoją tożsamość, ale anominowo odpowiedzieć na pytania zdrowej użytkowniczki forum byście mogli. Tym bardziej, że przed innymi chorymi to robicie, więc unoszenie się dumą przed osobą zdrową jest dla mnie niezrozumiałe.

Tak na marginesie, to wchodzę na to forum nie tylko z ciekawości (w pozytywnym sensie, choć słowo to ma w języku polskim różne konotacje). Mając chorych krewnych w rodzinie mam większe prawdopodobieństwo zachorowania. Muszę więc zachowywać w życiu nadzwyczajną ostrożność i mieć dalece rozwiniętą samoobserwację. Dlatego chciałabym te choroby poznać, by w razie czego rozpoznać ich objawy we wczesnej fazie, albo nawet same zwiastuny objawów. Optymistycznie jednak patrząc, mam nadzieję, że to nigdy nie nastąpi.
Edytor zaawansowany
  • awanturka 21.03.10, 09:55
    Tu nie o to chodzi. Gdyby tu chodziło o strzeżenie tajemnic to forum byłoby zamknięte. A tu każdy może wejść i czytać.

    Tu chodzi o podejscie tych co się chcą czegoś dowiedzieć.
    "to jest megaciekawe" - sensacja? jak cielę z dwoma głowami?
  • corka_1 21.03.10, 11:27
    awanturka napisała:
    > Tu chodzi o podejscie tych co się chcą czegoś dowiedzieć.
    > "to jest megaciekawe" - sensacja? jak cielę z dwoma głowami?

    Nie przesadzajcie z tymi zwierzętami i zoo. To są wasze słowa - ja za nie odpowiedzialności nie ponoszę. To takie wasze odwracanie kota ogonem.

    A co do tego "megaciekawe" - co w tym złego? Przecież jak dla człowieka coś nie jest interesujące, ciekawe, to w ogóle sobie tym nie zawraca głowy. Dlatego mimo iż forum jest otwarte nikt ze zdrowych tu nie wchodzi (może od czasu do czasu jakiś magistrant, ewentualnie żony chorych). Jak pojawi się ktoś zdrowy z konkretnymi pytaniami, to ignorujecie.

    Bycie ciekawym czegoś nie musi mieć wydźwięku negatywnego - w języku polskim ma ono zarówno konotacje pozytywne, jak i negatywne. Ty próbujesz je przeinaczyć na negatywne, czyniąc odległe porównanie do zwierząt.

    Negatywne znaczenie byłoby wtedy, gdyby ktoś próbował od was wyciągnąć jakieś informacje po to, by później się z was wyśmiewać. Moje intencje są zupełnie inne.

    I tak przez waszą postawę błędne koło się zamyka. Na siłę izolujecie się od zdrowych, nie rozmawiając z nimi o chorobie zakładając z góry, że i tak was nie zrozumieją z tego tylko względu że są zdrowi. O.K. może 100-procentowe zrozumienie nie jest możliwe gdy się nie przeżyło tego samego, ale 80-procentowe jest realne (a to już dużo).

    Skoro się izolujecie od zdrowych, to nie dziwcie się potem, że oni też się od was izolują. Nie dajecie sobie szansy, by zlikwidować lub choć zmniejszyć stereotypy na temat osób leczących się psychiatrycznie. Potem narzekacie, że np. jesteście dyskryminowani w środowisku pracy.

    Powiedziałabym, że to właśnie wy powinniście pierwsi wyciągać rękę do zdrowych, informować ich, pokazywać świat swoich przeżyć, tłumaczyć - jako grupa najbardziej zainteresowana zmianą stereotypów i zarazem najlepiej poinformowana na temat choroby. To wy pierwsi powinniście zacząć przełamywać bariery społeczne. Tymczasem nic nie robiąc oczekujecie chyba jakiejś bajkowej czarodziejskiej różdżki w tym zakresie. Bo nawet zdrowym odbieracie prawo do zainteresowania się waszą chorobą.
  • skwr2 21.03.10, 18:00
    awanturka napisała:

    > Tu chodzi o podejscie tych co się chcą czegoś dowiedzieć.
    > "to jest megaciekawe" - sensacja? jak cielę z dwoma głowami?
    Taka postawa to chyba rzadkość. W realu mam 2 koleżanki. Obydwie
    wiedzą, że jestem stałą klientką psychiatry, z jedną nawet umawiam
    się często w poczekalni, żeby skrócić czas oczekiwania, a żadna z
    nich nie okazuje szczególnego zainteresowania moją chorobą.
    Swobodnie mówię o swoich dolegliwościach, czy zostaje to przyjęte ze
    zrozumieniem, tego nie wiem, jednakże moja choroba stanowi jeden z
    wielu równorzędnych tematów, wokół których się obracamy w naturalny
    sposób.
  • jasminka28 25.03.10, 10:38
    Hej. dawaj mi tu program w którym moge wystapic i jazda....Nie
    wstydze sie swojej choroby baa nawet chciałabym zeby moi znajomi sie
    dowiedzilei bo milczą i samej tak smutno!!Wiec jak gdzie mam
    wystapic z moja usmiechnieta mordką???smile
    --
    „... i każda myśl, każdy odruch, czyn, słowo, wszystko wydawało się
    nie moje, lecz jakby gdzieś ustalone poza mną, zrobione dla mnie – a
    ja właściwie jestem inna! I wtedy straszne ogarnęło mnie wzburzenie.
    Ach, stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się!
    Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony
    mi ...”
  • chin_chilla 21.03.10, 11:00
    Czytam zwykle twoje posty, z którymi raz się zgadzam a raz nie. Poruszyłaś
    złożony problem na który trudno odpowiedzieć a sama przy tym, moim zdaniem
    jesteś nie do końca fair. Czemu? Ano temu, ze jak się rzuca jakieś oskarżenia,
    to warto je czymś poprzeć - np. KONKRETNĄ SYTUACJĘ. Jeśli tak pilnie studiujesz
    to o czym piszesz, to powinnaś wiedzieć, że ludzie na wszelkie uogólnienia
    reagują negatywnie i prowadzą one do eskalacji konfliktu. Taki mały bonus z
    psychologii masz. Więc nie zdziw się, jeśli za chwilę posypią się odpowiedzi
    obronno-zaczepne - reakcja jak najbardziej uzasadniona.

    Jeśli chodzi o twój ogólny zarzut, to owszem - nastawienie piszącego ma
    znaczenie i to wielkie. My przeważnie odpowiadamy na pytania konkretne, bo nie
    jesteśmy ani omnipotentni ani upoważnienie do wyrokowania o czyimś życiu. Jeśli
    ktoś pyta o jedną określona rzecz to ok, ale decydować za kogoś o jego życiu
    (były takie przypadki) - chciałabyś?
    No i na koniec - ja mówię bez ogródek, że jestem chora - wybranym ludziom! Jak
    się miało zawał to też się nie chodzi z tatuażem na czole prawda? Tak samo jak
    się ma padaczkę, cukrzycę czy HIV. Chociaż ci z HIV mają nawet bardziej
    przesrane niż my wszyscy razem wzięci.

    --
    chinchilla.blox.pl
  • corka_1 21.03.10, 12:06
    chin_chilla napisała:
    > No i na koniec - ja mówię bez ogródek, że jestem chora - wybranym ludziom! Jak
    > się miało zawał to też się nie chodzi z tatuażem na czole prawda? Tak samo jak
    > się ma padaczkę, cukrzycę czy HIV. Chociaż ci z HIV mają nawet bardziej
    > przesrane niż my wszyscy razem wzięci.

    To twój pogląd. Co nie znaczy, że są chorzy, którzy potrafią mówić wszystkim i to za pomocą środków masowego przekazu. Osobiście ich za to cenię. Wy pewnie tego nie pchwalacie, ale tak naprawdę korzystacie na ich odwadze. Bo w jakimś tam procencie oni zmieniają postawy społeczne na lepsze również i wobec was.

    Wy nawet anominowo w internecie nie chcecie - niezrozumiałe. Zainteresowanie w dobrej wierze ze strony zdrowych traktujecie jako atak (!).

    Skoro mówisz tylko wybranym osobom o chorobie, to konsekwentnie oczekuj, że tylko znikomy procent społeczeństwa cię zrozumie. Pewnie tylko ten, który sam jest chory albo miał w rodzinie/najbliższym otoczeniu kogoś chorego i "dostąpił zaszczytu" poznania choroby dzięku innemu choremu. Problem w tym, że żyjąc musisz mieć do czynienia z różnymi ludźmi, a nie tylko z wybranymi.

    Porównanie do zawału, cukrzycy czy padaczki nie trafione. Bo o ile oni w sensie dosłownym tego na czole nie mają wypisanego, to zapytani o to nie robią z tego tajemnicy. A już na pewno nie kombinują ze zwolenieniami lekarskimi w pracy przez lekarza rodzinnego, by ukryć pieczątkę specjalisty. Informowanie otoczenia o chorobie ułatwia zresztą udzielenie pierwszej pomocy w razie nagłej niedyspozycji.

    Ja bym uczyniła bardziej trafne porównanie do dyskryminacji homoseksualistów. Dawniej gdy homoseksualiści ukrywali swoją orientację, dyskryminacja była bardzo duża. Odkąd coraz więcej osób zaczęło się przełamywać i mówić o tym głośno, to uległa ona znacznemu zmniejszeniu. Nawet to tego stopnia, że homoseksualiści wywalczyli sobie uprawnienia w wielu krajach. Jednym słowem żyje im się teraz lepiej niż 20-30 lat temu. Odkryto nawet, że seksualność człowieka ma charakter kontinuum, więc nawet osoba heteroseksualna też ma w sobie pewien pierwiastek homoseksualny, tylko mniejszy. Więc w zasadzie nie różnimy się od siebie aż tak bardzo jak zakładano na początku.

    Podobnie z waszą chorobą. Gdyby społeczeństwo dowiedziało się, że różnica między chorobą psychiczną a zdrowiem ma w głównej mierze charakter ilościowy, a nie jakościowy, to zauważyłoby pewne podobieństwo do siebie. Zdrowy człowiek tez ma wahania nastroju, tyle że w mniejszym zakresie niż chory. Istnieje zatem pewien obszar wspólny, mogący stanowić płaszczyznę do szukania porozumienia.

    Dlaczego prawa osób chorych psychicznie są niewielkie i nie są przestrzegane? Ano dlatego, że nikt się ich nie dopomina i nie walczy o ich rozszerzenie, bo każdy się ukrywa ze swoją chorobą. To nie chodzi tylko o to, że część pacjentów z uwagi na ciężki przegieg choroby nie jest w stanie tego robić. Jest jeszcze szeroka grupa chorych lepiej leczonych lub/i w lepszej kondycji, którzy się wstydzą albo źle pojęta duma im na to nie pozwala.
  • corka_1 21.03.10, 12:25
    Przepraszam za literówki.

    Uświadomcie sobie, że interes leży po waszej stronie. W zwiazku z tym inicjatywa też powinna należeć do was. Większość z was to ludzie młodzi, w perspektywie macie kilkadziesiąt lat życia. Mielibyście więc szansę doświadczyć zmian postaw społecznych w stosunku do was samych. Nie byłaby to tylko walka "ku potomnym".

    Tymczasem wasze aktualne zamykanie się w twierdzy nie wróży niczego dobrego. Zdrowa część społeczeństwa nie ma interesu w tym, by się do tej twierdzy dobijać. Może co najwyżej delikatnie wyciągnąć dłoń, ale jak usłyszy "Nie, bo...(wstaw dowolne)", to pomyśli po prostu "Jak nie to nie". Nikt nie będzie was błagał, byście raczyli uchylić rąbka tajemnicy o samych sobie, a zarazem o chorobie, która jest waszą integralną częścią.
  • skwr2 21.03.10, 18:15
    Że też Ci się tak chce agitować na internetowym forum. Nie byłoby
    skuteczniej zorganizować jakieś konkurencyjne formy działania?
    Choćby grupy wolontariuszy krążące po ulicach z ulotkami lub
    wygłaszające pogadanki na skrzyżowaniu ulic uświadamiające
    przechodniom, czym jest Chad.
  • corka_1 21.03.10, 21:47
    Aha, i ja jako osoba zdrowa i niemająca kwalifikacji zawodowych mam to robić? Powinny to czynić osoby znające chorobę z pierwszej ręki, czyli chorzy i psychiatrzy (ewentualnie psychologowie kliniczni).

    Zresztą co takie akcje społeczeństwu dadzą, jak i tak chorych nie zobaczą na własne oczy i nie będą mogli z nimi porozmawiać (bo się ukrywają w wysokiej twierdzy, kpiąc ze zdrowych). Będzie to jedynie teoretyzowanie na temat choroby, a w tym wszystkim chodzi przede wszystkim o to, by ludzie mogli zobaczyć, że chory psychicznie może wyglądać całkiem normalnie i być interesującym partnerem do rozmowy.
  • 36.a 21.03.10, 13:30
    Nie jestem zwierzątkiem, takim do pokazywania. I jeśli ktoś wchodzi
    tu jak do ZOO, to pokazuję środkowy palec.

    IMO - Tobie tej empatii właśnie brak. A szkoda.


    --
    Nieważne ile przed nami zim
  • lolinka2 21.03.10, 13:38
    a że niby KTO, KIEDY i PRZED KIM się chowa?

    słowotok fajny... nie powiem, tylko konkretów ani ciut ciut...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 38takatam 21.03.10, 15:12
    Moze sprobuj na innym forum? Te jest takie...rodzinne.Ale wierz mi sa
    inne,ktore moment tak Ci odpowiedza na Twoje pytania,ze Ci w piety
    pojdziesad
    Widac syty glodniego nie zrozumie.Nara.
    --
    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

    Terri Cheney
  • xsenia 21.03.10, 16:04
    wiesz córcia, swój problem z chorą mamą, tatą, babcią, czy kimśtam
    przepracują z psychologiem.
  • daikte 21.03.10, 16:08
    Przyszłam na to forum, ponieważ potrzebowałam pomocy i zupełnie nie miałam już
    pojęcia, co robić.
    Zaczęłam się zwierzać z tą jedną myślą - że może ktoś, kto czuje, tak, jak ja i
    jakoś mi pomoże lub przynajmniej znajdę zrozumienie.

    Z drugiej strony czytając posty innych zorientowałam się, że ja również mogę
    podzielić się moimi odczuciami z innymi. Że to, co piszę, może też pomoże komuś.

    Wydaje mi się, że na tym polega pisanie na forum.

    Natomiast zupełnie nie czuję potrzeby uzewnętrzniania moich problemów w pracy.
    Przede wszystkim dlatego, że wówczas najprawdopodobniej nie miałabym już pracy.
    Możesz to nazwać tchórzostwem i przeciwstawiać mi walecznych gejów i lesbijki,
    ale ja nie będę walczyć z szefowymi w imię Chad, ponieważ przegrałabym.
    Podwójnie - to znaczy i z chorobą i z systemem.
    Nie mogłabym nawet argumentować, że dyskryminuje się mnie przez wzgląd na
    chorobę (rany, nie jestem nawet zdiagnozowana). Po prostu - nie przedłużono by
    ze mną umów o pracę.
    Rozstano by się ze mną po angielsku - umowy dobiegły końca, godzin jest mało,
    nadchodzi niż demograficzny, ograniczamy godziny...
    Koniec.
    Wydawca natomiast ma w d..pie, czy jestem chora czy zdrowa, tak długo, jak
    wywiązuję się ze zobowiązań.
    Jeśli mi się uda i kiedyś będę sławna, bogata (dziś chyba mam hipomanięwink, a
    przede wszystkim niezależna od prowincjalnych układów i układzików, w których
    żyję, może zapragnę podzielić się z innymi moimi problemami natury zdrowotnej.
    Może... Choć, znając samą siebie - bardzo w to wątpię - z natury nie przepadam
    bowiem za podobnym ekshibicjonizmem.
    Zwierzenia na forum to jednak coś zupełnie innego...
  • dr.zabba 21.03.10, 17:42
    "Piękny umysł" to genialnie zrobiony film. Bardzo dobra gra Crowa.
    Mnóstwo sytuacji, objawów pokazanych jest takimi są. (Choć mam chad
    nie schi.) Pamiętacie scenę gdy Nash siedzi na werandzie trzymając
    swoje dziecko w ramionach?
    Widocznie tylko osoba chora może to dostrzec i zrozumieć.
    --
    razemnabiegunach.blogspot.c
    om

    kumaty.blogspot.com
  • chattetoutenoire 21.03.10, 17:48
    Wydaje mi się, że teraz jesteś trochę niesprawiedliwa. Przyglądam się Waszej wymianie zdań i mam wrażenie, że ten konflikt nie powinien mieć miejsca, jednak im więcej piszesz tym bardziej zaczynam się czuć lekko urażona jako osoba z diagnozą ChAD.

    > Inni chorzy psychicznie sami wychodzą do zdrowych i obcych ludzi. > Umieszczają na przykład filmiki na youtubie, pokazując nierzadko > > swoją twarz. Sami im opowiadają o swojej chorobie (...)

    Cóż, nie zauważyłam aby to forum miało pełnić takie funkcje. Jeśli zostało założone w celu wychodzenia ze swoimi problemami do zdrowych psychicznie ludzi to proszę uświadomienie mnie, wtedy zniknę z tego forum. Nie po to się na nim wypowiadam. Szukam na nim wsparcia lub informacji osób o podobnych problemach, bo nie chcę czuć się tą "inną". I tak wystarczająco się taka czuję.

    > Moim zdaniem traktując chorobę jako "pilnie strzeżoną tajemnicę"
    > odbieracie sobie szanse na empatię ze strony zdrowej części
    > społeczeństwa.

    Moja choroba nie jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Mówię o niej osobom, z którymi się stykam. Oczywiście jesli wiem, że mogą one doświadczyć nieprzyjemnych skutków mojego zachowania i jednocześnie mogę liczyć na ich empatię. Nie uśmiecha mi się wywnętrzanie się przed ludźmi, którzy mnie potem skrzywdzą.

    > Samo czytanie podręcznków przez zdrowych to nie to samo. Odnosząc
    > się do schizofrenii przeczytanie, że chory ma omamy (i sucha
    > wymiana ich rodzajów) niewiele zdrowym mówi. Zdrowy by poczuć
    > empatię chce wiedzieć, co to znaczy je odczuwać, jakie to wywołuje
    > emocje itd.

    Wydaje mi się, że na tym forum wystarczy być i czytać to co piszą w wątkach osoby chore, jak sobie radzą i co przeżywają, aby poznać odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.

    > Nie mówię, że od razu macie wystąpić w reality show i ujawniać
    > swoją tożsamość, ale anominowo odpowiedzieć na pytania zdrowej
    > użytkowniczki forum byście mogli.

    Z tego co pamiętam pytanie dotyczyło wywołania u siebie hipomanii bez użycia leków. Odpowiedź na to pytanie chyba nie jest Ci potrzebna (po co chcieć hipomanii gdy jest się zdrowym?), a odpowiedzenie publicznie na forum na Twoje pytanie, a nawet napisanie publiczne "napisz, to megaciekawe" to jest wielka nieodpowiedzialność! I chyba to mnie zdenerwowało. Sugerowanie, że osoba chora powinna dążyć do hipomanii, a nie do jakby nie było stanu względnej remisji, to niedobra bardzo rzecz.

    > Tak na marginesie, to wchodzę na to forum nie tylko z ciekawości
    > (w pozytywnym sensie, choć słowo to ma w języku polskim różne
    > konotacje). Mając chorych krewnych w rodzinie mam większe
    > prawdopodobieństwo zachorowania.

    Mając w rodzinie chore osoby powinnaś chyba mieć rozeznanie jakie są objawy, masz pewnie też możliwość porozmawiania z lekarzami itp. Wydaje mi się, że gdybyś zadała inne pytanie i lepiej je zaargumentowała, nie spotkałabyś się z aż takim niemiłym przyjęciem... Przy okazji to Twoją ciekawość odebrałam jako podejście, że jesteśmy tylko przypadkami choroby, a nie po prostu ludźmi, których choroba dotknęła. Najpierw chyba powinien być jednak człowiek...
    --
    Gdy się miało szczęście, które sie nie trafia:
    czyjeś ciało i ziemię całą,
    a zostanie tylko fotografia,
    to-to jest bardzo mało...
  • corka_1 21.03.10, 22:01
    chattetoutenoire napisała:
    > Cóż, nie zauważyłam aby to forum miało pełnić takie funkcje. Jeśli zostało zało
    > żone w celu wychodzenia ze swoimi problemami do zdrowych psychicznie ludzi to p
    > roszę uświadomienie mnie, wtedy zniknę z tego forum.

    To nie chodzi o główną funkcję forum. Bo oprócz funkcji głównej są zwykle funkcje poboczne. I jedną z nich powinno być informowanie osoby zdrowej, jeśli taka się pojawi. A że nie pojawia się często, to nie jest to jakieś szczególne dla was obciążenie. Tymczasem ja zostałam "zjechana" za to, że odważyłam się zainteresować chorobą psychiczną sama jej nie mając. Zewsząd spotkała mnie od was tylko kpina.

    Problem jednak w tym, że wy w ogóle nie jesteście otwarci na ludzi zdrowych, uważacie ich od razu za swych wrogów. Skoro na anominowym forum tak ich traktujecie, to co dopiero w realu. Pewnie tak samo, albo i gorzej.
  • chattetoutenoire 21.03.10, 23:19
    Na górze forum są 3 linki, które można przeczytać aby się cokolwiek dowiedzieć na temat tej choroby. I proszę nie pisać do mnie per "wy chorzy", nie odpowiadam za innych, odpowiadam za siebie.

    Jeszcze raz napiszę: poinformować możesz się sama. Jeśli czegoś nie wiesz, masz prawo zapytać, ale wtedy zapytaj konkretnie kogoś a nie "tych odmieńców z chad, tych chorych" jako ogół. Tutaj każdy, mimo iż anonimowy, jest osobną jednostką, każdy ma swoją historię, każdy przeżywa inaczej, różne ma nasilenia objawów. Jeśli chcesz znać jak to jest bardziej "ogólnie" polecam podręczniki do psychiatrii.
    I nie wiem gdzie się wypowiadałaś wcześniej na forum, że aż tak nerwowo reagujesz. Zauważyłam tylko jedną Twoją kontrowersyjną wypowiedź na forum dotyczącą tego nieszczęsnego wywoływania u siebie hipomanii bez leków. Moim zdaniem trzeba było zadać to pytanie inną drogą i w innej formie, bo publiczne rozważania na ten temat są nie na miejscu. Według mnie to w ogóle nie było pytanie o chorobę.

    Poza tym ja jestem otwarta na ludzi i zdrowych i chorych, ba na starych i młodych, na kobiety i mężczyzn, na humanistów i ścisłowców, czy na co tam chcesz, i nie uwierzysz ale ogólnie na ludzi jestem otwarta. Przestań dzielić na kategorie i racz zauważyć, że to Ty traktujesz ludzi chorych psychicznie z góry.
    --
    Gdy się miało szczęście, które sie nie trafia:
    czyjeś ciało i ziemię całą,
    a zostanie tylko fotografia,
    to-to jest bardzo mało...
  • skwr2 21.03.10, 17:53
    corka_1 napisała:

    > Mając chorych krewn
    > ych w rodzinie mam większe prawdopodobieństwo zachorowania. Muszę
    więc zachowyw
    > ać w życiu nadzwyczajną ostrożność i mieć dalece rozwiniętą
    samoobserwację. Dla
    > tego chciałabym te choroby poznać, by w razie czego rozpoznać ich
    objawy we wcz
    > esnej fazie, albo nawet same zwiastuny objawów.
    Wydaje mi się, że jesteś na dobrej drodze do hipochondrii.smile

  • drugikoniecswiata 21.03.10, 19:15
    W tym co piszesz jest dużo racji, brak jedynie empatii, delikatności i odrobiny
    wyobraźni. Zgadzam się z chattetoutenoire, że w dialogu z tobą czuję się
    przypadkiem, nie człowiekiem. To boli.

    Nie rozumiesz, że już samo sformułowanie "wy chorzy" jest zwyczajnie obraźliwe.
    Dlatego że jest tu ileś oddzielnych osób, które najprawdopodobniej nie
    identyfikują się ze sobą nawzajem. Samo to, że każdy z nas ma diagnozę F3X
    powoduje, że robisz z nas jedno ciało, odmienne od tego, którym jesteś ty. Ja
    nie czuję się podgatunkiem człowieka. Postrzegasz nas przez pryzmat diagnozy, a
    jesteśmy najpierw ludźmi. Jednostkowymi.

    Wychodzisz z założenia, że mam się odsłaniać tylko dlatego, że posiadam tę czy
    inną diagnozę, a dla mnie to nie jest powód wystarczający. Nie będę szła z
    facetem do łóżka tylko i wyłącznie dlatego, że jestem niezamężną kobietą. Co nie
    znaczy, że nigdy i z nikim do łóżka nie pójdę. Tyle, że oczekuję NAJPIERW
    zbudowania relacji i płaszczyzny zaufania. Nie widzę z twojej strony żadnych
    starań w tym kierunku. Czy ty choć raz odsłoniłaś się przed nami? Przedstawiłaś
    się? Przyszłaś tu ze swoimi jedynie słusznymi poglądami i nie znalazłaś
    zrozumienia. Dało ci to do myślenia? Chyba nie, bo przecież to piszemy "my chorzy".

    Dotykasz sfer, które są bardzo intymne i zazwyczaj łączą się z głębokim
    cierpieniem. Nie robisz tego delikatnie, łagodnie mówiąc. Wyobrażasz sobie, że
    nikt chory "somatycznie" nie wstydzi się swoich objawów - więc czy z automatu
    będziesz np. odpytywać chorych na SM, czy mają problemy z nietrzymaniem moczu,
    erekcją lub orgazmem i jak sobie z tym radzą? To przecież częste przy tej chorobie.

    PS I wiesz, gdy chwilę się zastanowiłam, doszłam do tego, że post skierowany do
    ciebie był JEDYNYM postem, w którym na kogoś nawrzeszczałam - w całej mojej
    forumowej karierze.

    Jestem naprawdę ostatnią osobą, która przegania / zbywa ludzi z zewnątrz i
    często nie rozumiałam, dlaczego niektóre osoby to robią. Teraz rozumiem.
    Wystarczy, że parę razy spotkały się z takim podejściem, jak twoje. To rani, a
    gdy się ileś razy zostało zranionym, to nie jest łatwo pokonać opór i zwykle
    wymaga to jakiegoś wysiłku z drugiej strony.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • 36.a 21.03.10, 19:33
    Przychodzi mi do głowy jeszcze cos takiego...

    W depresji jednak jest skrajne zamknięcie na świat, innych. Po to by
    w hipo/manii sobie to odbić. I dali Bóg, ale nie chciałoby mi się
    wtedy społecznie uświadamiać etc. Wtedy się ŻYJE.

    Córko, jesteśmy egoistami, skrajnymi, szeroki uśmiech.

    --
    Nieważne ile przed nami zim
  • corka_1 21.03.10, 22:30
    Ależ gdy chodzi o waszą energię, to wy ją w znacznym stopniu przeznaczacie na ukrywanie. Podwójne bieganie po lekarzach, byleby tylko nie było pieczątki od psychiatry, jeżdżenie do odległych miejscowości, byleby tylko nikt ze znajomych nie wykrył przypadkowo że się leczycie, jeżdżenie do apteki na drugi koniec miasta, żeby znów przypadkiem ktoś was nie zauważył. Nie mówiąc już o codziennym "graniu" wobec ludzi, bo o tym też często piszecie. Niektórzy nawet próbują "grać" wśród bliskich.

    Czasami się właśnie zastanawiam, skąd osoby w depresji mają tyle energii, by to ukrywanie w tak doskonały sposób wykonywać.

    Tak więc moglibyście tę samą ilość energii po prostu przeznaczyć na inną aktywność: zamiast na ukrywanie, to na informowanie/uświadamianie.
  • corka_1 21.03.10, 22:39
    To samo zresztą dotyczy refundacji leków. Płacicie za nie niesłusznie duże pieniądze, narzakacie, ale nikt w tym kierunku nie chce podjąc walki. Podczas gdy inne grupy chorych, np. na nowotwory, potrafili od razu podjąć walkę gdy były problemy z refundacją chemioterapii. Tylko że oni mieli odwagę zadzwonić do dziennikarzy, powiedzieć kilka słów do kamery, podpisać się pod petycją...

    Nawet przedstawiciele chorób o mniejszej częstości występowania są w stanie wywalczyć dla siebie refundacje. Tymczasem psychiatria notorycznie niedofinansowana mimo że chorych ostatnimi czasy przybywa... Sami sobie odpowiedzcie dlaczego.
  • ssig.ma 21.03.10, 22:46
    Może znajdź sobie inne hobby i odpuść wariatom? Widzisz,że same freaki
    tutaj, w ogóle cię nie rozumieją i nie szanują twojego przesłania.
    Zaoszczędzisz zdrowia sobie i innym.
  • kamyczek_0 22.03.10, 16:32
    >Czasami się właśnie zastanawiam, skąd osoby w depresji mają tyle >energii, by
    to ukrywanie w tak doskonały sposób wykonywać.

    Od tego mam męża, mamę. Chcę mieć za co żyć. Proste.
    BTW osłabiasz mnie.
    Napisz to tvn-u, uwagi. Udziel wywiadu, opowiedz to, co tutaj piszesz. Ulży ci,
    że zrobiłaś coś dobrego w "naszym imieniu".
    --
    Nie ma ludzi idealnych, są tylko idealnie udający.
  • 36.a 22.03.10, 17:49
    Sorry, Kobieto.

    Nie szkoda Ci czasu na pisanie tu?
    To jakieś działanie "zamiast"?

    W mojej miejscowości nie będę się leczyć, bo nie.
    Apteka w centrum Warszawy - bo taniej leki i mam kartę stałego klienta. I mają fajne kosmetyki wink

    Mam w nosie, czy i jak społeczeństwo bedzie zorientowane w zaburzeniu. O schizo pomimo akcji uswiadamiających dalej wiem mało. O innych schorzeniach też. I dobrze mi z tym. Ale czytam, gdy choruje ktoś bliski.
    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • skwr2 24.03.10, 11:11
    corka_1 napisała:

    > Czasami się właśnie zastanawiam, skąd osoby w depresji mają tyle
    energii, by to
    > ukrywanie w tak doskonały sposób wykonywać.
    Pogłębiona refleksja chwalebną rzeczą jest, ponieważ zawsze do
    czegoś prowadzi, przynajmniej powinna, bo inaczej myślenie nabiera
    wymiaru bicia piany. A nie o to nam przecież chodzi, prawda?
    >
    > Tak więc moglibyście tę samą ilość energii po prostu przeznaczyć
    na inną aktywn
    > ość: zamiast na ukrywanie, to na informowanie/uświadamianie.
    Moglibyśmy także 100 innych rzeczy. Trudność, jaką masz do
    pokonania, to zmuszenie nas, żebyśmy zechcieli chcieli tego, czego
    Ty sobie od nas życzysz. Nie chcę wypowiadać w imieniu ogółu, ale
    wydaje mi się, że wolimy własne wolenia wybierać sami.
  • corka_1 21.03.10, 22:23
    drugikoniecswiata napisała:
    > Nie rozumiesz, że już samo sformułowanie "wy chorzy" jest zwyczajnie obraźliwe.

    Stwierdznie obiektywnego faktu ma być obraźliwe? Z całym szacunkiem, ale z waszej strony pod moim adresem padło o wiele większych "obraźliwości". Zostałam nazwana "panienką", ktoś tam mi insynuował psychologa, bo mam problem z rodziną itd. (standardowe teksty w takich sytuacjach, choć niemiłe). Gdybym została nazwana symetrycznie "ty zdrowa" to na pewno bym się nie obrażała.

    Po drugie, neutralne określenie "wy chorzy" wzbudza u was niewspółmierne emocje chyba przez to, że wolicie się zamykać we wzajemnym kółku zainteresowań, zdrowych traktujecie od razu jako wrogów. I kto tu ma problem?

    > Wychodzisz z założenia, że mam się odsłaniać tylko dlatego, że posiadam tę czy
    > inną diagnozę, a dla mnie to nie jest powód wystarczający. Nie będę szła z
    > facetem do łóżka tylko i wyłącznie dlatego, że jestem niezamężną kobietą. Co ni
    > e
    > znaczy, że nigdy i z nikim do łóżka nie pójdę. Tyle, że oczekuję NAJPIERW
    > zbudowania relacji i płaszczyzny zaufania.

    Idąc tym tropem to nigdy postaw społeczeństwa do siebie nie zmienicie. Bo waszym problemem nie jest chyba akceptacja choroby ze strony osób bliskich z którymi już macie określoną relację (choć i z tymi nierzadko bywa źle o czym od czasu do czasu piszecie na forum), tylko akceptacja ze strony osób dalszych lub/i społeczeństwa jako ogółu. Przecież niemożliwością jest mieć z każdym człowiekiem, z którym macie kontakt, bliskiej relacji. A osoby dalsze mogą mieć znaczny wpływ na wasze życie. I chodzi o to, by one was nie skreślały za sam fakt choroby, zanim was poznają, bo poznawać was dogłębnie nie mają potrzeby!!! Przykład: pracodawca (żeby nie ukrywać zwolenień ze strachu przed zerwaniem współpracy), sąsiadka (żeby nie jeździć do odległej poradni ze strachu przed przypadkowym wykryciem że się leczycie, bo inaczej cała klatka przestanie wam mówić dzień dobry).

    > Dotykasz sfer, które są bardzo intymne i zazwyczaj łączą się z głębokim
    > cierpieniem. Nie robisz tego delikatnie, łagodnie mówiąc. Wyobrażasz sobie, że
    > nikt chory "somatycznie" nie wstydzi się swoich objawów - więc czy z automatu
    > będziesz np. odpytywać chorych na SM, czy mają problemy z nietrzymaniem moczu,
    > erekcją lub orgazmem i jak sobie z tym radzą? To przecież częste przy tej choro
    > bie.

    Ależ wy się nie wstydziecie opowiadać o intymnych sprawach osobom przedstawiającym się jako chorzy, nawet jeśli są nowi. Wy macie tylko jakiś nieuzasadniony strach/wstyd/źle pojętą dumę jedynie w stosunku do zdrowych.
  • chin_chilla 21.03.10, 23:05
    Córko ja mam dla ciebie taką propozycję - w ramach eksperymentu idź i powiedz
    10-u osobom, ze masz ChAD.
    a) szefowi
    b) współpracownikom
    c) przyjaciołom
    d) znajomym
    e) sąsiadom.
    Następnie odczekaj miesiąc do trzech na ich reakcje. Podejrzewam że osoby od
    pktu c do e albo to zaakceptują albo oleją w zleżności od stopnia zażyłości.
    Za to te z punktów a i b... Nie wiem gdzie pracujesz, ale jak ja bym tak ludzi
    uświadamiała na prawo i lewo to bym dawno z roboty wyleciała. I przed tym
    ostrzegła mnie lekarz, który sam ma ChAD i z tymi samymi ludźmi robi co i ja.
    Jak mi będziesz na bezrobociu opłacała rachunki wszystki i leki kupowała, to ja
    bardzo chętnie ich uświadomię.
    Na studiach mogłam sobie pozwolić na nieukrywanie tego - pedagodzy obowiązkowo
    mają psychologię na studiach. Jeśli chodzi o innych - jeśli pojawia się temat
    dzielę się swoją wiedzą, ale to nie znaczy jeszcze, że muszę się przyznawać.
    Dlaczego miałabym być chodzącym punktem informacyjnym wywlekającym swoje życie
    na forum publicznym? A ty o swoim życiu też tak opowiadasz? Bo chyba nie bardzo.
    --
    chinchilla.blox.pl
  • drugikoniecswiata 21.03.10, 23:49
    Powiedziało ci to już ileś osób, niektóre wielokrotnie, a ty cały czas nie
    słyszysz. To gdzie tu jest ta otwartość, ta ciekawość, ta chęć poznania? Raczej
    nie poznasz nikogo, gdy nie będziesz słyszała i szanowała tego, co mówi. A nie
    słyszysz i nie szanujesz.

    Są tu różne osoby, jedne się ukrywają, inne nie. Zgodzę się z tobą, że ukrywanie
    pochłania energię. Ja od pewnego czasu tego nie robię. Ale wybacz, to nie ktoś z
    zewnątrz będzie decydował, kto kiedy zdecyduje się na taki krok.

    Ogólny przekaz tego wątku jest w moim odbiorze jak najbardziej słuszny,
    tylko..... oprócz treści jest też forma. Postawa. Ton. I nie rozumiesz, nie
    chcesz zrozumieć, że to to przeszkadza. Nie zależy ci na poznaniu NAS, tylko
    naszej choroby - a my mamy być narzędziem. Nikt nie lubi być narzędziem, i tyle.

    Nie jesteś w stanie usłyszeć choćby tak elementarnej wiadomości, że nikt z nas
    nie chce być traktowany jako element kolektywu. Nawet tyle nie. To smutne.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • xsenia 22.03.10, 00:04
    nie piszesz jak osoba zrównoważnona, tylko jak ktoś kto
    przeniósł frustracje spowodowaną pochodzeniem z dysfunkcjonalnej
    rodziny na uczestników forum

  • poetkam 22.03.10, 08:18
    przeniósł frustracje spowodowaną pochodzeniem z dysfunkcjonalnej
    > rodziny na uczestników forum
    >


    Kurczę... zgadzam się z tym. Może to o to chodzi...

    Córko...
    Nie chcę mówić w pracy. Mówię tylko osobom nielicznym.
    Poleciłam mojej dyrekcji osobę z ChAD, powiedziałam o chorobie, bo
    ta osoba jest na rencie, a na pytanie z jakiego powodu ta renta,
    musiała paść odp.: choroba taka i taka. Dyrekcja grzecznie
    podziękowała, mówiąc, że boi się zatrudniać osoby z chorobami
    psychicznymi, bo najczęściej z nimi jest tylko kłopot...
    I co, myślisz, że teraz ja do niej pofrunę głośno wyśpiewując, jaką
    mam diagnozę? Po moim trupie!
    Nie mam zamiaru walczyć. Jakim kosztem?
    --
    Codziennie na nowo uczę się żyć.........
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • drugikoniecswiata 22.03.10, 00:43
    > > Nie rozumiesz, że już samo sformułowanie "wy chorzy"
    > > jest zwyczajnie obraźliwe.
    >
    > Stwierdznie obiektywnego faktu ma być obraźliwe?

    Potwierdzasz moją diagnozę: NIE ROZUMIESZ. Spróbuję wyjaśnić po raz dziesiąty.
    Samo słowo "chory" nie jest obraźliwe. Jest po pierwsze nieostre, a po drugie -
    stosowane w sposób kategoryzujący - totalnie niedelikatne.

    Nie masz przypadkiem skoliozy, nadciśnienia, alergii, astmy, hashimoto,
    próchnicy, grzybicy, hemoroidów, itd itp? Ani żadnej innej dolegliwości? Co
    decyduje o tym, że diagnoza psychiatryczna wrzuca mnie do grupy chorych, a inna
    diagnoza - już nie? A jak będę miała grypę, to co, jestem wtedy chora do kwadratu?

    Sprowadzasz moje życie do choroby - ja tego nie robię, więcej: ja bardzo walczę
    o to, żeby tak nie było. Wtłaczasz mnie w grupę społeczną, nawet jeśli sama bym
    się z nią nie utożsamiała. Choroba to kawałek mnie, nie cała ja.

    Czytasz to forum i czytasz, a nie widzisz, że ile osób, tyle odmian chad. Jeśli
    chcesz uogólnień, naprawdę podręczniki będą lepszym źródłem.

    Prawdę mówiąc, gdybym znalazła się na twoim miejscu - ktoś zakomunikowałby mi,
    że jakaś forma go rani [ja sama zrobiłam to co najmniej 3 razy], a mi zależałoby
    na kontynuowaniu dialogu, to pierwszą rzeczą, jaką bym zrobiła, byłoby
    zaprzestanie jej używania. O krótkim "przepraszam, nie chciałam urazić" nie
    wspominając. Ale nie, po co. Obrażajmy dalej, i dziwmy się, że z nami nie chcą
    gadać.

    > Z całym szacunkiem, ale z waszej strony

    CZYJEJ?

    > pod moim adresem
    > padło o wiele większych "obraźliwości". (...)
    > ktoś tam mi insynuował psychologa, bo mam problem z rodziną
    > itd. (standardowe teksty w takich sytuacjach, choć niemiłe).

    zacytuję: "Stwierdznie obiektywnego faktu ma być obraźliwe?"

    Na miłość boską, jeśli radzenie komuś pójścia na terapię jest obraźliwą
    insynuacją, to chyba obraziłam już większość użytkowników tego forum i połowę
    moich znajomych. Nawet nie rozważyłaś tej sugestii, nawet jeśli złożyło ją parę
    osób, prawda? Po co, przecież jesteś zdrowa. A my się tu tak nawzajem obrażamy.
    Ciekawe, czy gdyby cię ktoś wysłał na rehabilitację kolana, to też byś to
    odebrała jako insynuację.

    > na symetrycznie "ty zdrowa" to na pewno bym się nie obrażała.

    Z pewnością nie. Przychodzi mi do głowy parę analogicznych sytuacji.
    "ej, ślepy, przeprowadzić cię przez te pasy?"
    "halo, pani garbata, która godzina?"

    > Po drugie, neutralne określenie "wy chorzy" wzbudza u
    > was niewspółmierne emocje chyba przez to, że wolicie się
    > zamykać we wzajemnym kółku zainteresowań, zdrowych traktujecie
    > od razu jako wrogów.

    Uważasz, że nasze życie toczy się wyłącznie na forum?
    A może potrzebujemy od czasu do czasu po prostu porozmawiać z osobami, którym
    nie trzeba tłumaczyć tego, co się z nami dzieje?

    > I kto tu ma problem?

    Ja tam wiem, ale nie powiem wink

    > Przecież niemożliwością jest mieć z każdym człowiekiem,
    > z którym macie kontakt, bliskiej relacji.

    Ale w imię czego ja mam uświadamiać każdego człowieka że jestem wariatką? Jajek
    od szczęśliwej kury też nie każę każdemu kupować, ani zakręcać wody przy myciu
    zębów, ani baterii do śmieci nie wyrzucać - za to moim bliskim systematycznie
    truję w tej materii głowę.

    > Ależ wy się nie wstydziecie opowiadać o intymnych sprawach
    > osobom przedstawiającym się jako chorzy, nawet jeśli
    > są nowi. Wy macie tylko jakiś nieuzasadniony
    > strach/wstyd/źle pojętą dumę jedynie w stosunku do zdrowych.

    KTO opowiada? Jedni opowiadają, inni nie. Skąd wiesz, kto na forum jest nowy, a
    kto nie? Skąd wiesz, z kim nie chcemy rozmawiać? Może po prostu z tobą, a nie z
    całym kolektywem zdrowych? Wreszcie - jaki jest wyznacznik intymności?

    Dla mnie bardziej intymne jest to, jak wygląda mój dzień gdy jestem w depresji,
    i to, co choroba robi z moim życiem, niż to, czy miewam orgazm czy nie. Patrzysz
    wyłącznie swoimi oczami. W całej ciekawości, którą masz, naprawdę mogłabyś
    spróbować na chwilę zdjąć te okulary. I przyjąć na starcie założenie, że
    ponieważ sama nie doświadczasz ani depresji, ani manii, to być może nie jesteś w
    stanie tego doświadczenia zrozumieć, tak jak ktoś, kto nie ma słuchu muzycznego
    nie będzie w stanie nastroić instrumentu.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • lolinka2 22.03.10, 08:27
    podziwiam cię, drugikoniec, że jeszcze ci się chce uświadamiać... ja
    ten kaganek oświaty w tym konkretnie temacie dawno w kąt rzuciłam...
    przeglądałam biżuterię jakiś czas temu, natknęłam się na perły i tak mi
    się przypowieść skojarzyła adekwatna - więc przestałam się udzielać...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • drugikoniecswiata 22.03.10, 15:15
    Obiecałam sobie, że to będzie ostatnie słowo (co biorąc pod uwagę moje gadulstwo
    nie wiem, czy się uda). Nie, nie chce mi się, ale zabolało i dałam się ponieść
    caps lockowi. A teraz sobie stukam, przyczyna jest prosta i nie będę jej w tym
    wątku prezentować, bo to byłby samobój. Kto ma uszy, niechaj słucha wink

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • awanturka 22.03.10, 11:29
    Z tą panienką to ja wyskoczyłam.
    Przepraszam.
    Co do merituum wypowiedzi zdania nie zmieniam.
    to co napisałam dotyczyło tego Twojego postu pod jakim było napisane i niczego więcej.

    Co do reszty Twojej działalności na forum nie chcę się teraz wypowiadać.
  • skwr2 24.03.10, 11:16
    awanturka napisała:

    > Z tą panienką to ja wyskoczyłam.
    > Przepraszam.
    Od kiedy słowo "panienka" jest obraźliwe?
  • chattetoutenoire 24.03.10, 13:19
    Może nie obraźliwe, ale lekceważące. Przynajmniej ja to tak odbieram.
    --
    Gdy się miało szczęście, które sie nie trafia:
    czyjeś ciało i ziemię całą,
    a zostanie tylko fotografia,
    to-to jest bardzo mało...
  • kamyczek_0 22.03.10, 16:21
    >Nie jestem zwierzątkiem, takim do pokazywania. I jeśli ktoś wchodzi
    >tu jak do ZOO, to pokazuję środkowy palec.

    >IMO - Tobie tej empatii właśnie brak. A szkoda.

    Amen.

    --
    Nie ma ludzi idealnych, są tylko idealnie udający.
  • corka_1 23.03.10, 19:57
    W zasadzie to jestem wdzięczna za dyskusję, która tutaj została wywołana na podstawie przypadkowego incydentu. Niestety przekonałam się, że dyskryminowane grupy społeczne w pewnym zakresie ponoszą odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Między innymi swoją opozycyjną postawą lub/i swoją biernością lub/i swoją nieuzasadnioną nadwrażliwością (np. na obiektywne kategorie pojęciowe).

    To cenne spostrzeżenie. Relacje międzyludzkie są przecież kształtowane przez dwie strony. Nawet gdy jedna ze stron jest nieco słabsza, to jej zachowanie na zasadzie sprzeżenia zwrotnego wpływa na zachowanie drugiej strony (tj. wzmacnia lub osłabia zachowania dyskryminacyjne).

    Spostrzeżenie te ma charakter ogólny, dotyczy różnych grup społecznych. Przykładowo dyskryminacja na rynku pracy kobiet w ciąży też nie wzięła się z powietrza, bez ich udziału. Niedawno na łamach gazety publikowano badania, zgodnie z którymi 100% kobiet w ciąży bierze zwolnienia. Niemożliwe, by aż tyle ciąż było zagrożonych lub przebiegało z powikłaniami. Do dyskryminacji doprowadziło więc nadużywanie swoich praw z premedytacją.

    Co do was, to niestety przeraziła mnie wasza opozycyjność wobec zdrowych (hipoteza: ukryta i nieuświadomiona zazdrość) i nadwrażliwość na obiektywne pojęcia (co sprawia, że człowiek zdrowy nie wie, jak ma się do was odezwać, bo wszystko może was urazić). Wy w ogóle odbieracie ludziom zdrowym prawo do wypowiadania się o chorobach psychicznych - cokolwiek nie powiedzą, to będzie źle (a to pojęcie nie takie, a to ton nie taki, a to w nieodpowiednim czasie). Pogłębiacie w ten sposób swoją izolację. Szkoda, że w walce o zmianę publicznego wizerunku chorego psychicznie nie jesteście tak samo solidarni, co w walce ze zdrowymi w imię źle pojętej dumy.

    Co do poprawności językowej, to nasuwa mi się pewien przykład. Dawniej na osobę kaleką mówiono po prostu "kaleka". Z czasem przestało się to podobać, bo niby jest "obraźliwe". Wprowadzono nowy termin "niepełnosprawny", ale i ten termin z czasem zaczął być uznawany za "obraźliwy". Więc stworzono nowy poprawny "pełnosprawny inaczej". Przecież to kuriozalne.

    Mnie obiektywne kategorie nie obrażają, jeżeli tylko są zgodne ze stanem faktycznym. Po to są, by język był komunikatywny. Przypisanie mojej osoby do "dzieci schizofreników" ani trochę mnie nie obraża, natomiast przypisanie mnie do grona "alkoholików" już tak, bo ja alkoholu nie piję. I w przeciwieństwie do was nie wymagam, by przed zaliczeniem mnie do grona "dzieci schizofreników" rozmówca musiał poznać mnie indywidualnie i się ze mną zaprzyjaźnić. Przecież to kuriozalne. Są różne dyskusje, na różnym poziomie ogólności. Nie wymagam od rozmówcy, który chce się wypowiedzieć na tematy ogólne, żeby musiał po kolei każdemu robić studium przypadku.
  • chin_chilla 23.03.10, 20:11
    No, w pewnym sensie. Napisałam do gazety wyborczej list, aby napisali o ChAD i
    ChAD-owcach. To chyba dużo lepszy sposób na uświadamianie mas prawda?
    Zgadnij jaki był odzew.
    Twojej mowy nawet nie chciało mi się szczerze mówiąc czytać do końca. Twoja
    retoryka... cóż jak zwykle pokazałaś się z negatywnej strony - czyli osoby która
    kompletnie nie potrafi zaakceptować i zrozumieć poglądów odmiennych od swoich.
    Współczuję. Dalej komentować nie będę.
    --
    chinchilla.blox.pl
  • drugikoniecswiata 23.03.10, 21:26

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • daikte 23.03.10, 21:37
    To, co piszesz i w jaki sposób piszesz... Czy nie kojarzy Ci się z zespołem
    Aspergera? Znasz się na psychologii lepiej ode mnie i podejrzewam, że lepiej od
    większości i chorych i zdrowych.
  • 38takatam 24.03.10, 14:48
    Jestem niepijaca alkoholiczka.Nie wstydze sie tego.AA mnie z tego
    wyleczylo.Nie chwale sie tym,choc w oczach madrych ludzi(Ludzi tez i
    z tego forum)jestem bohaterka.Ktos kiedys tu napisal"chadowiec
    potrafi"smilew kontekscie mojej rocznicy.Ale...juz chyba kiedys o tym
    pisalam.Chce przytoczyc moja historie apropo informowania o
    chorobie(alkoholizm jest choroba) spoleczenstwa.Kiedy przestalam
    pic,odebralam komfort niejednemu pijacemu.Zemsta byla takatongue_outewnego
    wieczora moje dzieci wracajace do domu,przechodzace obok sklepeu z
    alkoholem zostaly zaatakowane przez kobiete.Pijana,ledwo sie na
    nogach trzymala,krzyczala:"to dzieci alkoholiczki!"
    Pozostawie to bez komentarza.
    O moim pobycie w szpitalu dowiedziala sie konkubina mojego
    bylego"zamkneli cie tam gdzie klamek nie ma wariatko!"nieomieszkala
    mi dokuczyc.
    Moi wlasni rodzice nie rozumieja mojej choroby.Dla nich to wstyd,a ja
    jak zwykle nie spelniam ich oczekiwan.Rodzenstwo tez nie.
    Pewien moj (jak sadzilam)przyjaciel ostrzegl przede mna drugiego"no
    wiesz Asia jest chora psychicznie..."nadajac temu wymiar mojej
    nieobliczalnoscisad
    Kiedys moja szefowa poprosila mnie,zebym chorobowe nie przynosila od
    psychatry,bo to zle wyglada...Przynioslam od pediatry i bylo oksad
    To z najblizszego otoczenia.Wiec gdzie mam z tym startowac?
    Ale nie łudzę się,że zrozumiesz.Jesteś cholerną ignorantką.
    --
    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

    Terri Cheney
  • xsenia 24.03.10, 14:54
    dziecko, ty sama żyjesz w izolacji i masz duży problem ze sobą
  • 36.a 25.03.10, 10:53
    corka_1 napisała:

    > Wy w ogóle odbieracie ludziom zdrowym prawo do wypowiadania s
    > ię o chorobach psychicznych - cokolwiek nie powiedzą, to będzie źle

    Wiesz co, dziecko? (a specjalnie tak, protekcjonalnie, jeszcze
    poklepię Cię po plecach; nick aż prosi się o traktowani z góry)

    Jest takie indiańskie przysłowie:

    Nie masz prawa osądzać innego, dopóki przez tydzień nie pochodzisz w
    jego mokasynach.

    Miej Ty dziecko przez 3 dni depresję, zdychaj, gap się na ścianę,
    kontempluj oślepiająco biały sufif albo palmy na nim, potem 4 dni
    miej jazdę jak nie przymierzając na roller-coastrze

    I WTEDY DOPIERO ZABIERAJ GŁOS.

    WCZESNIEJ NIE - ZABRANIAM CI smile


    Mowa końcowa ---> Hyde Park. Tam mnogo głosicieli własnych prawd.

  • binom 25.03.10, 11:10
    Przeczytałam całą dyskusję i wiecie co? pachnie mi to jakąś
    prowokacją. Córka drażni się z nami. Nie dajmy się sprowokować, to
    do niczego nie prowadzi. Ta pretensja do "nas chorych", że nie
    obnażamy sie przed całym światem. Żenada. Najlepiej w ogóle nie
    komentować prowokacyjnych postów Córki, bo my się wtedy nakręcamy ,
    a Córka ma frajdę z tego...
    Amen
  • chattetoutenoire 25.03.10, 11:33
    Szczerze to mnie zaczęła ta dyskusja denerwować w połowie dopiero, kiedy się córka1 rozkręciła.
    A w sumie to "nakręcenie" może nie być takie złe. Dawno nie czułam takiego wyrzutu adrenaliny, jak po przeczytaniu jednego jej posta. Ba, po miesiącach depresji w ogóle poczułam coś i uważam, że akurat za to mogę jej podziękować... No ale chyba już nie wróci dziewczyna na forum. I właściwie dzięki Bogu.
    --
    Gdy się miało szczęście, które sie nie trafia:
    czyjeś ciało i ziemię całą,
    a zostanie tylko fotografia,
    to-to jest bardzo mało...
  • drugikoniecswiata 25.03.10, 23:51
    ...że ja się w zasadzie zgadzam z główną tezą tego wątku. Napisałam to
    kilkakrotnie w "polemice" z autorką (lub raczej próbach polemiki), wcześniej
    również to parę razy pisałam, np. przy wątkach o podmienianiu zwolnień, urlopach
    itp itd. Tyle, że ta treść moich postów nie została w ogóle zauważona - psułoby
    to ogólny obraz forumowej społeczności.

    Polemikę córka1 podjęła wyłącznie z treścią, która moim zdaniem do polemiki się
    nie kwalifikuje - kwestionując zasadność moich odczuć i dopasowując to do
    interpretacji zjawiska, totalnie ignorując zaś PROŚBĘ o zmianę formy
    komunikacji. Poniekąd fascynujące, gdyby nie to, że takie smutne.

    Ja też uważam, że jeśli chcemy, żeby coś się w Polsce w kwestii uprzedzeń /
    stereotypów / dyskryminacji zmieniło, to nie możemy czekać, aż spadnie to z
    nieba - po prostu trzeba pokazać, że jesteśmy tak samo ludźmi jak inni. Ludzie
    boją się tego, czego nie znają.

    Tyle, że uniwersalne panaceum na dyskryminację w postaci natychmiastowego,
    narzuconego z góry coming-outu niezależnie od okoliczności kojarzy mi się z
    białą misją w dżungli. Misjonarz przyjeżdża, opowiada o jedynie słusznym Bogu,
    każe się modlić tylko do niego, zabrania plemiennych obrzędów i czarów. Chrzci,
    zostawia święte medaliki i odjeżdża. Gdy choruje dziecko, szaman siedzi i się
    modli do nowego Boga. Tyle, że ta modlitwa jakoś nie leczy - w przeciwieństwie
    do poprzednich rytuałów, połączonych z zastosowaniem leczniczych ziół i innymi
    zabiegami. Misjonarze zapomnieli zostawić odrobiny infrastruktury. Poznać
    obyczajów, nauczyć się trochę języka, zbudować relacji... Chcieli dobrze,
    prawda? Wykonali swoją misję.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • corka_1 26.03.10, 08:29
    36.a napisała:

    > Miej Ty dziecko przez 3 dni depresję, zdychaj, gap się na ścianę,
    > kontempluj oślepiająco biały sufif albo palmy na nim, potem 4 dni
    > miej jazdę jak nie przymierzając na roller-coastrze

    Podpinam się pod twój post, choć ta uwaga dotyczy większości, ale właśnie u ciebie zazdrość/zawiść do zdrowych dlatego że są zdrowi osiągnęła apogeum. Do tego dochodzi jeszcze chęć "wyżycia się" na zdrowych - tutaj macie okazję, bo was jest więcej, ja jestem jedna. W większości jest siła. W realu niestety role się odwracają - to zdrowi jakby nie było dyktują wam warunki, bo ich jest więcej.

    Wiedziałam, że większość zdrowych ma uprzedzenia wobec chorych psychicznie. Ale że chorzy mają uprzedzenia do zdrowych, to dowiedziałam się dopiero dzięki temu forum i oczy przecieram ze zdziwienia. Któraś ze stron musi ustąpić i zmienić postawę, inaczej spirala konfliktu będzie się w nieskończoność nasilała. Nie chcę się powtarzać - ale kto ma większy interes w tej zmianie? Komu powinno na tym bardziej zależeć?

    Nie możecie tak jak 36.a za bezwzględny warunek porozumiania traktować życzenia zdrowemu tej samej choroby. Po pierwsze, świadczy to o braku pogodzenia się z faktem własnej choroby (a to chyba podstawa do dalszych konstruktywnych działań życiowych). Gadanie: "Skoro ja choruję i się męczę, to niech inni też chorują i się męczą" jest prymitywne. Po drugie, jest to nierealne, bo cała populacja chora psychicznie występuje tylko w filmach s-f.
  • agao_72 26.03.10, 08:41
    rzadko się tu wypowiadam, bo jestem leniwa, jak kot.

    podsumuję Twoją wypowiedź krótko:

    Dziecko, ale pieprzysz.

    btw. od paru lat prowadzę blog, w ktorym opisuję w zasadzie
    wszystko, nie kryję się z chorobą, dzikimi pomysłami. i dzięki mojej
    pisaninie pare osób przełamało strach przed pójściem do psychiatry,
    strach przed napiętnowaniem terminem "choroba psychiczna, zaburzenia
    nastroju". ale nie życzę sobie pytań w stylu "a Chad to jaka jest
    choroba?"
    albo "czy widzisz zależność pomiędzy swoją
    kreatywnością a chorobą?"


    -
    Kołysz się w miętowej mgle...

    Świat widziany kocim okiem. Zapraszam do kociej kuchni.
  • 36.a 26.03.10, 11:19
    Hihi, to po co tu jesteś?
    My tu mamy nasze sf.

    Nie zazdroszczę, puknij się czymś, ale mocno.
    Ty zdrowa - z całym szacunkiem - ale nie jesteś.
    Skierowałabyś w przeciwnym przypadku aktywność na bardziej płodne obszary.
    Cieszę się, ze bliscy w większości nie mają świra: dziadek, lat 85, dobrze ustawione leki, ojciec, niezdiagnozowany, ale jakoś sobie radzi.
    CIESZĘ SIĘ, ZE SĄ ZDROWI.

    Nie zrozumiałaś.
    Napisałam, że nie masz prawa do oceny.
    Bo nie rozumiesz. IMO - literalnie nic.
    Empatia - szczątkowa. Ktoś tu napisał Ci o zespole Aspergera.
    Celne.

    Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie: jestem pogodzony z chorobą/nie jestem.
    W remisji, w przypływach bdb nastroju - jest duuuża zgoda.
    W depresji - jak myślisz?

    Przepraszam, idź się leczyć.
    Jesteśmy od Ciebie lepsi, juz to robimy.

    Buziaki wink
  • drugikoniecswiata 26.03.10, 16:19
    > Wiedziałam, że większość zdrowych ma uprzedzenia
    > wobec chorych psychicznie. Ale że chorzy mają uprzedzenia
    > do zdrowych, to dowiedziałam się dopiero dzięki temu
    > u forum i oczy przecieram ze zdziwienia.

    Ciekawe, czym sobie zasłużyli "zdrowi", że w przeciwieństwie do "chorych",
    dzielisz ich na większość i mniejszość. Tym, że sama należysz do ich grona, i
    gdyby napisać "zdrowi mają uprzedzenia", to wyszłoby, że ty też je masz - prawda?

    To, że stereotypy działają w obie strony to fakt mniej więcej tak samo
    oczywisty, jak to, że Warszawa leży nad Wisłą. Nie bardzo rozumiem, skąd to
    twoje wielkie zdziwienie, lub raczej rozumiem, i to po raz kolejny mnie przeraża
    - jesteś w prezentowanych poglądach do bólu spójna i za każdym razem
    potwierdzasz, że to, co można wyczytać z twojej retoryki, nie jest tylko kwestią
    języka.

    Ktoś (zdrowy) ma wobec mnie (chorej) uprzedzenia - logiczne. Ja (chora) mam
    wobec niego (zdrowego) uprzedzenia - nielogiczne. Przecież jestem innym
    gatunkiem człowieka, więc niby dlaczego miałabym się zachowywać tak samo jak
    "zdrowa" część społeczeństwa?

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!
  • beata-68130 26.03.10, 09:34
    Bardzo mi sie podoba to co napisałaś. Też weszłam na forum, zeby
    poznać chorobę i umiec pomóc mężowi. Tylko pewnie to jest też objaw
    choroby, że chorzy żyją w swoim swiecie, odgradzają się , udają
    zdrowych i nie dopuszczają nas do siebie.Tak naprawdę choruje cała
    rodzina. Ja czuję się nie kochana , odtrącona i jeszcze martwię się
    o faceta, który zachowuje się jak skończony łajdak. Ale przeciez
    pamiętam go jako kochanego, dobrego człowieka.

    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie
    możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • chin_chilla 26.03.10, 10:12
    Mówisz na prawo i lewo że mąż ma ChAD? Wszystkim członkom dalszej i bliższej rodziny? Chwalisz się tym w pracy, w sklepie, u fryzjera? Czy może jednak nie?
    Chciałaś coś o nas wiedzieć to przyszłaś i czytasz sobie - nikt ci tego nie zabrania. I tak jesteśmy o wiele bardziej tolerancyjni - w przeciwieństwie do wielu nasze forum jest OTWARTE, nie trzeba się zapisywać.

    Miałam nie komentować, ale im bardziej to czytam tym bardziej mnie krew zalewa. Jak wy to sobie wyobrażacie w ogóle? Że ja mam na przykład jak kogoś poznam to od razu wyjeżdżać z tekstem "Cześć, mam na imię Lidia i jestem chora na ChAD"? A jak nie to kiedy? Może mam przed zajęciami stanąć na katedrze? I ogłosić dla 100 osób hurtem? Owszem, część osób wie o mnie, ale dlatego, że to wypłynęło w rozmowie samo, naturalnie.
    Ja tu nie widzę powodów do agitacji, do rozpowiadania na prawo i lewo, do obnażania się - przecież o własnych problemach małżeńskich w sypialni też nie gadacie ze wszystkimi!
    My się nie zamykamy, my chcemy mieć jak każdy odrobinę prywatności. Wyczuwamy kiedy możemy być otwarci a kiedy lepiej trzymać buzię na kłódkę. Mamy prawo decydować komu mówić i kiedy.
    Nie mamy obowiązku najmniejszego uświadamiać innych. Jeśli ktoś jest ograniczonym gburem, który nie ma własnego życia i żyje obrabiając dupę innym to ja mu swojej choroby tłumaczyć nie będę.
    P.S.
    Był u mnie kurier, powiedziałam mu że na szkolnym forum trwa dyskusja. I zapytałam, czy jakby miał kogos w rodzinie chorego to czy by się tym ze wszystkimi dzielił. I czy taka osoba też powinna się dzielić. Stwierdził, ze on uważa że nie, bo nie każdy zrozumie, a jak sie powie nieodpowiedniej osobie to można wylecieć z pracy i mieć dużo innych kłopotów.
    Macie niezalezną opinię zwykłago człowieka.
    Co do niezwykłych - opinia znajomego z pracy który też ma ChAD i świetnie zna szefa szefów - niech Pani broń Boże nikomu nie mówi bo jak to do niego dojdzie to od razu znajdzie pretekst, żeby panią zwolnić. Ja też nic nie mówię. Wiecie kim jest szef szefów? Prof. dr hab. med. Dziękuję serdecznie za uwagę. I życze powodzenia w poronionej misji uzdrawiania świata i mówienia nam jacy to my jesteśmy okropni, bo chcemy sami o sobie decydować.
    --
    chinchilla.blox.pl
  • binom 26.03.10, 10:36
    chin_chilla spokojnie . Ta gra nie warta jest świeczki. Z "tymi
    zdrowymi" to sobie można pogadać jak "ze ślepym o kolorach".
    Powiem tak: U mnie w pracy przyszła fala zwolnień, Nie wiadomo było
    kto poleci. Byłam w tej firmie od samego początku. I co? padło na
    mnie. Dzis wiem , że jednym z ważniejszych kryteriów do wywalenia
    mnie były zwolnienia od psychiatry.
    No i co powiecie "zdrowe mądrale" he ??
  • beata-68130 26.03.10, 11:55
    W chwili obecnej jestem zmuszona o tym mówić. Może nie że mąż ma
    CHAD ale że ma kłopoty zdrowotne, a że psychiczne to ludzie z
    banków, kontrahenci, księgowi i jego przyjaciele widzą. I nie
    wsytdzę się tego bo nie ma czego. Każdego z nas moze to spotkać. Nie
    kąże ci podchodzić do ludzi na ulicy i informować o chorobie, ale
    jeżeli weszłas na forum to tez możesz mi odpowiedzieć na pytania
    które mnie nurtują. Ja chiałabym pomóc męzowi ale on mi nie powie
    jak się czuje, nie jest na tym etapie zycia, zresztą nie mam z nim
    kontaktów.
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie
    możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • chin_chilla 26.03.10, 12:10
    Nigdy nie zwróciłaś się do mnie ze swoimi pytaniami bezpośrednio. A nie raz
    rozmawiałam na czacie czy na gg z ludźmi, którzy pisali i pytali wprost.
    Wyjątkiem był okres, kiedy nie miałam nawet siły spojrzeć w pocztę. Wiec nie
    wyskakuj mi tutaj z pretensjami, ja nie jestem wyrocznia, żeby wiedzieć że TOBIE
    akurat muszę odpisywać. I nikt tutaj nie jest. To jedno.
    A drugie - nie mam obowiązku odpowiadać na każdy post na forum. Nikt z nas nie ma.
    Jeszcze jakieś MERYTORYCZNE uwagi?

    --
    Jeśli gryzę to dajcie mi gryzak wink
  • beata-68130 26.03.10, 12:17
    sorry, ale nie wkurzaj sie tak bardzo. Ja własciwie napisałam
    dalczego weszłam na to forum i czego oczekuję. A tak napradę nie
    zaliczam sie do tych super zdrowych, bo mam w rodzinie chorobę,
    która ogarnia nas wszystkich. Ale nie mam zamiaru się tego wsytdzić,
    nie opowiadam tez ludziom na ulicy.
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie
    możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • chattetoutenoire 26.03.10, 10:33
    Przestałam łapać o co w tym wątku chodzi. Teraz widzę, że forum podzieliło się na grupę "za" i grupę "przeciw" i każdy pod adresem grupy przeciwnej stara sie napisać coś niemiłego, chyba nawet nie mając argumentów na poparcie swoich tez...
    Nie zauważyłam na razie (jestem na forum niecały miesiąc), żeby trwała tutaj walka "chorych" ze "zdrowymi". Ale też jakoś nieszczególnie poczułam się wywołana do tablicy, żeby musieć się tłumaczyc dlaczego się nie ujawniam, czy potywierdzić że przecież się ujawniłam.
    Cały ten wątek polega chyba na tym, żeby jak najgłębiej wbić drugiej stronie wbić szpilkę w tyłek. Nie macie podobnych odczuć?
    --
    Bycie kotem nie zwalnia z obowiązku myślenia!
  • binom 26.03.10, 10:44
    ja w zasadzie bardzo mało sie udzielam na forum, ale jak czytam
    takie rzeczy to mi sie nóż w kieszeni otwiera. Nikt mi nie bedzie
    mówił co mam robić , a tym bardzie opowiadać ludziom co mi dolega i
    to najczęściej nieodpowiednim ludziom . To tyle
    Pozdrawiam
  • chattetoutenoire 26.03.10, 11:22
    Binom, to tak na temat tej dyskusji całej czy tego co ja napisałam? Bo już nie wiem, też właśnie kogoś obraziłam? Jeśli tak to przepraszam. Dzisiaj jestem wyjątkowo pokojowo nastawiona do świata i żadnego noża w kieszeni nie mam, nawet więc się nie ma mi co nie otwieraćsmile
    --
    Bycie kotem nie zwalnia z obowiązku myślenia!
  • binom 26.03.10, 15:50
    chattetoutenoire napisała:

    > Binom, to tak na temat tej dyskusji całej czy tego co ja
    napisałam? Bo już nie
    > wiem, też właśnie kogoś obraziłam? Jeśli tak to przepraszam.
    Dzisiaj jestem wyj
    > ątkowo pokojowo nastawiona do świata i żadnego noża w kieszeni nie
    mam, nawet w
    > ięc się nie ma mi co nie otwieraćsmile

    moja wypowiedź była na temat całości dyskusji. Nie obraziłaś mnie smile
    pozdrawiam
  • matrioszka42 26.03.10, 11:37
    Czytam, czytam i też mi się zebrało (może to przez dzisiejszą wizytę o świrolożkiwink).
    Są rzeczy, o które warto walczyć i marzy mi się tu integracja naszego środowiska. Takim czymś jest np. refundacja leków. Nadal wierzę, że to się może udać.
    Co do ujawniania się wszędzie i każdemu. Jestem przeciw! Choroba, każda, nie jest czymś z czym się obnosimy po całym świecie. Jestem farciarą, bo mój szef wie o chorobie. Nie zwolnił i mogę do niego zadzwonić i powiedzieć, że nie dam rady dotrzeć do firmy. Nie nadużywam, ale cieszę się, że mogę. O tym, że jestem chora mówię osobom, które mogą się zetknąć z moimi objawami. Tłumaczę w skrócie czego mogą się spodziewać. Na szczęście są na tyle inteligentni, że potrafią czytać ze zrozumieniem, więc sobie doczytują. Czasem pytają, czy to co robię to zaostrzenie choroby, czy się np. się nawaliłam. Tzw. kontrola społeczna. Nie widzę jednak powodu by rozwieszać plakaty, że ja to CHAD-owiec.
    Jako czerniakowiec dałam się opisać w pewnym czasopiśmie i nawet sfotografować. Czy zrobiłabym to jako CHAD-owiec? Nie wiem. Miałam napisać artykuł i byłam pewna, że podpiszę go imieniem i nazwiskiem. Projekt niestety przesunął się na jesień. Może wtedy już nie podpiszęwink
    --
    matrioszka.wordpress.com/
  • jasminka28 26.03.10, 19:56
    Matrioszko podpisuj podpisuj a ja sie podpisze pod swoją ksiazka
    jesli kiedykolwiek ja napisze!!!!Ja nie wstydze sie swojej choroby
    ale tego co pisze tzw. córka, albo ona głupia albo tez na cos chora.
    Ja nie wiem. Wymądrza się aż włos sie jerzy na głowie! Pewnie
    skrzywdzona przez jakiegos naszego pobratyńca! Córko idz po rozum do
    głowy i zlituj sie nad nami wszystkimi....nie pisz więcej u nas na
    forum. Amen
    --
    „... i każda myśl, każdy odruch, czyn, słowo, wszystko wydawało się
    nie moje, lecz jakby gdzieś ustalone poza mną, zrobione dla mnie – a
    ja właściwie jestem inna! I wtedy straszne ogarnęło mnie wzburzenie.
    Ach, stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się!
    Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony
    mi ...”
  • drugikoniecswiata 26.03.10, 19:59
    heh, ja też mam książkę w (bardzo) (dalekosiężnych) planach wink

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
    Poszedł na przyprawę do północnego bieguna i znalazł bloga, najpierw jednego, a potem drugiego. Zajrzyj na bieguny,
    zostaw ślad!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka