• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

GDZIE STACJONARNIE LECZYĆ CHAD?

  • 24.05.10, 11:53


    Chciałam prosić Was o to, abyście napisali coś o szpitalach i

    leczeniu stacjonarnym CHAD.

    Mogą to być szpitale państwowe, jak i niepubliczne.

    Jak wygląda takie leczenie???

    Może znacie szpital, który naprawdę Wam pomógł??? Albo pomógł Waszym

    bliskim???


    Napiszcie, proszę. Będę ogromnie wdzięczna.

    --
    Kiedy chcę żyć krzyczę
    Edytor zaawansowany
    • 24.05.10, 12:27
      nie od szpitala zależy ale od lekarza na którego się trafi.Byłam dwa razy w tym
      samym szpitalu,raz bardzo pomogli,drugi raz bardzo zaszkodzili.Czy byłam tam
      trzy razy?Nie pamiętam.
      --
      Marta.Czubek.pl
      • 24.05.10, 14:50
        Z państwowych polecam szpital w Toruniu - ul. Mickiewicza.
        Mały szpital, kameralna atmosfera, miły personel, brak chorych o bardzo ostrym przebiegu choroby.
        Tylko, że sale przeważnie są 4-5 osobowe.
        W tym szpitalu byłam. Pomógł bardzo. Nic złego się tam mi nie stało.

        Niepubliczny - Centrum Medyczne Gizińscy, Bydgoszcz, ul. Leśna.
        Nowy oddział, pięknie wykończony, cicho, spokojnie - nie jest to także wielki oddział. Zupełnie szpitala nie przypomina, a na pewno nie szpitala państwowego smile
        Nie leżałam tam, ale bywam często na oddziale u mojej Pani Ładnej - którą też jako lekarza polecić można.
        Centrum owe ma stronę internetową więc możesz sobie wygooglować.

        Tylko nie wiem, czy geograficznie by Ci pasowała Bydgoszcz czy Toruń?

        Co do Bydgoszczy jeszcze - także w szpitalu wojskowym [klinika wojskowa ta jest baaardzo dobra] jest mały oddział psychiatryczny. Także godny polecenia, jednak trudno się do niego dostać ot tak. Albo trzeba leczyć się u tamtejszych lekarzy, albo trzeba mieć "wtyki" do wojskowej służby zdrowia.

        --
        "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
        Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich, was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
    • 24.05.10, 20:31
      elfi, ty z W-wy jesteś, więc tu najsensowniej na Sobieskiego smile
      kliniczny - więc wiedza lekarzy raczej nowa i raczej sprawdzana na
      bieżąco...

      ja leżałam w Lublinie, Klinika Psychiatrii UM, Głuska 1, pobyt
      wspominam b. miło, choć warunki lokalowe kiepskie.
      --
      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
    • 24.05.10, 21:14
      Skąd ty wzięłaś 10-osobowe koedukacyjne sale??? Oddziały mogą być koedukacyjne ale nigdy sale!

      Jeśli nie masz pojęcia jak wygląda oddział psychiatryczny to może idź najpierw jako odwiedzający? Na oddziały z wolnymi wyjściami wpuszczą cię bez problemu, będziesz mogła sobie spojrzeć. Poproś też może swojego lekarza, albo psychologa żeby ci to opisał.

      Czy ty masz w ogóle skierowanie do szpitala? Jeśli nie to i tak na razie nie ma o czym mówić bo przy skierowaniu do szpitala państwowego to się czeka przeciętnie ok 3 miesięcy, tudzież aż kolejka przypadnie co może trwać nawet dłużej. Im szybciej weźmiesz skierowanie i się gdziekolwiek zapiszesz tym lepiej dla ciebie.

      Co do klinik prywatnych - wszystko fajnie ale nikt tu nie mówi o kosztach. Nie wiem jak jest u ciebie, ale mojej przeciętnie zarabiającej rodziny nie było stać na prywatny szpital jaki jest u mnie na przedmieściach. Niestety ale NFZ albo wcale nie refunduje takiego pobytu, albo tylko częściowo- rzadko umowa jest tak podpisana że masz wszystko za free.

      Chciałabym również zauważyć, że kilku znajomych psychologów i psychiatrów dosłownie skarżyło (!) się mi, że przywożą do nich ludzi z takich prywatnych klinik kiedy nie mogą sobie tam z nimi poradzić, bo bardziej przypominają one hotele niż prawdziwe kliniki. Nie wiem - może tak jest tylko w moich okolicach, ale i z takimi opiniami pacjentów się spotkałam.

      Na koniec - nie mitologizuj pobytu w szpitalu, tam naprawdę nie jest tak źle. To nie wygląda jak z horroru amerykańskiego! Tam są normalni ludzie i normalna kadra - przynajmniej w tych w których ja byłam. Raz leczyli lepiej, raz gorzej ale jedyną rzeczą jaka mnie spotkała z tych złych to umycie moim szamponem wszystkim chętnym głowy przez koleżankę na górce. Szampon przebolałam. Poznałam fajnych ludzi, który mi bardzo pomogli, zaliczyłam całkiem sympatyczne zajęcia terapeutyczne i ogólnie nie było tak źle. A pierwszy raz dostarczyli mnie tam dosłownie z ulicy! Miałam trzyosobową salę.

      Słyszałam, ze podobno w Krakowie jest niezły szpital psychiatryczny, ja zaś mogę co najwyżej polecić z doświadczenia szpital na Czechosłowackiej z Łodzi, ale o dziwo klinike z oddziałem dla schizofreników (spokojnie, nie są ani groźni, ani uciążliwi i generalnie są raczej już podleczeni tudzież uspokojeni) bo leczą w niej o wiele lepiej niż w tej dla afektywnych (oni akurat mają beznadziejną kierowniczkę kliniki i ordynatorkę - normalnie masakra). Dostać się? Szybko to tylko po znajomościach normalnie trzeba czekać kilka tygodni.
      • 24.05.10, 22:09
        Albo ja przeoczyłam jakiś post / został wycięty, albo jestem ciemna masa i nie
        rozumiem skąd tak emocjonalna reakcja na proste pytanie?

        Przecież elfica tylko pyta co, gdzie i jak? Nie dziwię jej się że się boi i nie
        dziwię się, że pyta, rok temu też stanęłam pod ścianą w tej kwestii i zapewniam,
        że kwestia skierowań i terminów była dla mnie czystą abstrakcją, a np. warunki
        lokalowe [a przynajmniej wiedza o nich] czymś ważnym. I wielu rzeczy się bałam.
        I jak byłam w tak paskudnej depresji, to nie byłam w stanie o tym konstruktywnie
        myśleć... Teraz nadal się boję, ale przynajmniej wiem czego smile

        Tak naprawdę Czubata napisała coś bardzo ważnego. Najważniejszy w całej imprezie
        jest lekarz. Ja też bym ci radziła wizytę "rozpoznawczą", np. konsultację w PZP
        na Sobieskiego i zadanie wtedy wszystkich pytań. Ja słyszałam lepiej o
        Sobieskiego niż o Nowowiejskiej, ale na własnej skórze nie sprawdziłam. Warunki
        z tego co wiem na psychiatrii mocno średnie, sale 6-8 osobowe (?).

        A co do klinik prywatnych - kurde, dlaczego od razu zakładać, że tam jest
        gorzej? zazdrość? Myślę, że obowiązuje ta sama zasada: najważniejszy lekarz.
        Sama chętnie weszłabym w posiadanie wiedzy o możliwościach leczenia prywatnego,
        niezależnie od tego, czy mnie na nie stać, czy nie. Wiem że w innych działkach
        funkcjonują szpitale prywatne z kontraktami NFZ - mój znajomy miał w takim
        operację, szybko [przyjęcie i zabieg w ciągu tygodnia], ślicznie, kulturalnie,
        bez bólu i za darmo.


        --
        Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
        • 25.05.10, 12:12
          drugikoniecswiata napisała:

          > A co do klinik prywatnych - kurde, dlaczego od razu zakładać, że tam jest
          > gorzej? zazdrość? Myślę, że obowiązuje ta sama zasada: najważniejszy lekarz.
          > Sama chętnie weszłabym w posiadanie wiedzy o możliwościach leczenia prywatnego,
          > niezależnie od tego, czy mnie na nie stać, czy nie. Wiem że w innych działkach
          > funkcjonują szpitale prywatne z kontraktami NFZ - mój znajomy miał w takim
          > operację, szybko [przyjęcie i zabieg w ciągu tygodnia], ślicznie, kulturalnie,
          > bez bólu i za darmo.
          >

          Centrum Medyczne Gizińscy, o którym pisałam powyżej jest prywatną placówką, ale
          ma podpisany kontrakt z NFZ.
          Jest to placówka o bardzo szerokim wachlarzu usług, z większości z nich można na
          NFZ korzystać. Są tam także wykonywane zabiegi, operacje na koszt NFZ. Tylko
          chyba piersi nie można sobie gratis powiększyć wink
          Jest tam miło, jest tam ładnie, jest tam nowocześnie, bez kolejek, bez wrednej
          pani w recepcji. Z szacunkiem i uśmiechem na twarzy.
          I oddział psychiatryczny nie jest jakimś hotelem, gdzie się pacjentów tylko
          przechowuje w miłej atmosferze, ale także się ich leczy. Założyciel owego
          centrum to znany psychiatra, a nie jakiś pan, który tylko kasę zarabiać chce.
          Chodzę tam od listopada do mojej Pani Ładnej. Ani razu idąc tam nie czekałam na
          wejście do gabinetu dłużej niż 10 min. - w zwykłej przychodni potrafiłam czekać
          w kolejce 4 godz.
          A sama Pani Ładna - chociaż młoda, dopiero po studiach, ale ma świetne podejście
          do człowieka. Jest uprzejma, uśmiechnięta, potrafi rozmawiać, a przy tym zna się
          na rzeczy. Idąc do niej czuję się jak człowiek, a nie jak przysłowiowy "kolejny
          proszę".
          U lekarza innej specjalności, u którego też tam bywam - jest podobnie. Miło,
          sprawnie i z szacunkiem dla pacjenta.

          --
          "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
          Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich,
          was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
          • 25.05.10, 16:48
            Żeś pojechała drugikońcu z ta zazdrością. A emocjonalna reakcja? Nie raczej nie emocjonalna ile może przesadzona, coś zniecierpliwiona ostatnio jestem. Ale posty elficy czytam bardzo uważnie i wszystkie,podkreślam bardzo uważnie i jak mi ktoś pisze o 10-osobowych salach koedukacyjnych to mi ręce do podłogi opadają. Bardziej ze względu może na świadomość społeczną (niech będzie, że uogólnię). jeśli sami pacjenci wygadują takie bzdury to jestem ciekawa co o szpitalach myślą normalsi.

            Wracając do klinik prywatnych - ja słyszałam na nie wiele skarg zarówno (podkreślam) ze strony pacjentów jak i psychologów i lekarzy. Podkreślę również, ze moich znajomych, żeby nie było, że to propaganda jakaś. Jeśli macie lepsze doświadczenia to tylko pozazdrościć.

            Jeśli chodzi o moją poradnię (przy szpitalu klinicznym) nigdy nie czekam dłużej niż 5-10 minut, wizyty nigdy nie są przekładane, chyba, że ktoś zachoruje albo zamykają oddział. Grypa np. ostatnio była. Zawsze wizyta trwa tyle ile potrzebuję. W ciężkim stanie nigdy nie odmówiono mi przyjęcia do szpitala. Dietę można dostosować do potrzeb pacjenta, ale żarcie średnio ciekawe. Chociaż ujdzie. I tyle.

            Ach no i w pełni zgadzam się, ze najważniejszy lekarz! Ja spotkałam naprawdę fantastycznych oddanych swojej pracy, nastawionych na pacjenta, szczerych, godnych zaufania i w ogóle poemat pochwalny mogłabym napisać. Również, poza jednym przypadkiem, spotkałam tez fantastycznych terapeutów. Szczerze przyznam, że na niektórych zajęciach czułam się... to wiem, ze będzie nie najlepsze określenie, ale w pełni sobą.

            Jeśli nie masz stałego lekarza przy klinice to uważam, ze to na kogo trafisz w szpitalu to i tak czysta loteria. Ale to moje prywatne (nie emocjonalne wink) zdanie.
      • 25.05.10, 17:52
        czytam i czytam i chyba cos wycieto, bo nie wiem do czego to komentarz i to o
        mitologizowaniu

        kebli napisała:
        Skąd ty wzięłaś 10-osobowe koedukacyjne sale??? Oddziały mogą być koedukacyjne
        ale nigdy sale!


        • 26.05.10, 08:46
          Bydgoszcz ul:Kurpinskiego-Katedra i Kilnika Psychiatri-odzial lekowo-
          afektywny.Warunki moze nie najlepsze,ale lekarze o nieprzecietnej
          wiedzy,podejsciu,wgladu w chorobe.Kazdy ma swojego prowadzacego,ale
          raz w tygodniu odbywaja sie tzw"wchody",kiedy to pacjent staje przed
          calym gronem pracujacych tam lekarzy i indywidualnie razem wszyscy
          decyduja co dalej.Pani ordynator to aniolsmileNaprawili mnie.Trwalo to
          13-tygodni-tyle czasu potrzeba bylo,zeby dobrac leki.Obecnie jestem
          na oddziale dziennym i mam indywidualna terapie,ktora moze trwac pol
          roku.Wiec nie zostalam pozostawiona sama sobie po wyjsciu z kliniki.
          Ale jak widac bardzo indywidualne jest podejscie nasze do szpitala,bo
          ja osobiscie w centrum Gizinscy dostalam takiego łupnia,ze zapilam
          10-miesieczna abstynencje i nigdy juz tam nie wroce.
          Nie boje sie szpitala.Tam sa tacy sami ludzie jak my.Nie musialam
          udawac,grac.Moglam zle sie czuc,zachowac czy plakac i nikt nie
          zwracal uwagi.Najwyzej przytulili,ot tak spontanicznie.Czulam sie
          rozumiana i rozumialam innych.Do tego stopnia sie tam dobrze
          czulam,ze myslalam sobie-to tu sa normalni ludzie,a poza szpitalem
          jest chory swiat.Wiele cennych znajomosci utrzymuje do dzis.
          --
          "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
          nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

          Terri Cheney
          • 26.05.10, 09:34
            No tak. Jeszcze Kurpińskiego u nas jest. Wyleciało mi z głowy smile
            Ale tego szpitala nie znam. Lekarza jednego tylko stamtąd znam - prof. A., którego niekoniecznie polecam - może zna się on na rzeczy, na pierwszej mojej konsultacji, dawno temu już podejrzewał u mnie CHAD, ale cała otoczka wizyty, jego stosunek do pacjenta, cena wizyty spowodowały, że i tak go nie lubię..

            38takatam a bywasz na Kapuściskach w BORPIE?

            --
            "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
            Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich, was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
            • 26.05.10, 11:24
              macie jednego profesora na stanie w Bydgoszczy - więc nie cnoć się
              tylko napisz konkretnie że prof. Araszkiewicza niekoniecznie polecasz
              smile
              --
              Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
              • 26.05.10, 11:29
                lolinka2 napisała:

                > macie jednego profesora na stanie w Bydgoszczy - więc nie cnoć się
                > tylko napisz konkretnie że prof. Araszkiewicza niekoniecznie polecasz
                > smile

                Nie lubię rzucać nazwiskami.. smile

                --
                "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
                Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich, was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
        • 26.05.10, 09:43

          zwiatrem napisała:

          > czytam i czytam i chyba cos wycieto, bo nie wiem do czego to
          komentarz i to o
          > mitologizowaniu
          >
          > kebli napisała:
          > Skąd ty wzięłaś 10-osobowe koedukacyjne sale??? Oddziały mogą być
          koedukacyjne
          > ale nigdy sale!
          >
          >

          Nic nie wycięto smile
          Też nie mogę znaleźć tych 10-osobowych sal koedukacyjnych...
          Zupełnie nie rozumiem irytacji w tym wątku.
          Ale ja nieco zamrocvzona jestem-ból gardła, do mamy przed chwilą
          dzwoniłam-płacze, że omamy ma.
          Drugikońcu pokaż nam - wklej wątek, gdzie jest coś wspomniane o
          salach 10-os.koedukacyjnych?
          --
          Codziennie na nowo uczę się żyć.........
          ---
          poetkowewiersze.blox.pl/html
          • 26.05.10, 09:46
            Oj.. Nie Drugikoniec, tylko Kebli pisała o tych salach.. Przepraszam.
            --
            Codziennie na nowo uczę się żyć.........
            ---
            poetkowewiersze.blox.pl/html
            • 26.05.10, 09:55
              Ja juz po terapi uzaleznien jestem,a mialam ja w poradni uzaleznien na
              Dworcowejsmile
              Za to moja corka jezdzi do borpy jako DDA i ma tam terapie i lekarzasmile
              --
              "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
              nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

              Terri Cheney
              • 26.05.10, 10:06
                A i jeszcz z profesorem A nie mialam za bardzo do czynienia,byl
                zaledwie tylko raz przez caly moj pobyt i to na chwile.
                --
                "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
                nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

                Terri Cheney
                • 26.05.10, 10:19
                  W Borpie jest fajnie. Więc córka na pewno będzie zadowolona smile
                  Przechodziłam tam też przez terapię dla uzależnionych. Moja siostra chodziła tam jako DDA.

                  A prof. A. przyjmuje chyba tylko prywatnie na Dworcowej w Sanitasie. Płaci się straszne pieniądze, a traktuje gorzej jak w zwykłej przychodni. Byłam strasznie zdegustowana, że nie miał czasu nawet wyjaśnić mi troszkę, porozmawiać ze mną. Posłuchał 5 min, dał receptę i "następny proszę".
                  No ale tu się płaci już chyba tylko za nazwisko..
                  A na Kurpińskiego jest szefem więc leczyć już nie musi smile

                  --
                  "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
                  Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich, was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
                  • 26.05.10, 12:59
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15184,111887837,111913847,Re_Probuje_zrozumiec_dlaczego.html
                    Żeby nie było, że sobie coś wymyśliłam.
        • 26.05.10, 12:57
          forum.gazeta.pl/forum/w,15184,111887837,111913847,Re_Probuje_zrozumiec_dlaczego.html
          Tak pro forma, żeby nie było, że sobie coś wymyśliłam. Mówiłam, ze czytam uważnie, bardzo uważnie.
          • 26.05.10, 23:40
            kebli - a skąd ktoś, kto nigdy nie był w szpitalu, ma wiedzieć jak on wygląda????

            przyznam, że gdy rozważałam tę opcję to to, ile osób mieszka razem w kołchozie,
            jak wygląda łazienka i co dają jeść było dla mnie bardzo istotną informacją. i
            podpiszę się pod pierwotnym pytaniem w tym wątku - chętnie poczytam o różnych
            szpitalach i warunkach w nich panujących (nie tylko sanitarnych, także sposobie
            leczenia).

            --
            Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.