Dodaj do ulubionych

Czy nasi parterzy są od nas uzależnieni?

07.06.10, 12:06
Często ich krzywdzimy na różne sposoby,a pomimo to nie chcą odchodzić.Wydaje
mi się to nienormalne,że to jest jakiś zespół uzależnienia od partnera chadowca...
--
Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
Edytor zaawansowany
  • lolinka2 07.06.10, 12:25
    ja tam swojego nie krzywdzę smile
    najbliższym bliźnim się numerów nie wycina.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 07.06.10, 12:45
    Bo ty Lolinko jesteś nietypowy przypadek choroby afektywnej dwubiegunowej.U
    ciebie jest zawsze wszystko ok.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • lolinka2 07.06.10, 12:49
    Nie zawsze i nie wszystko, ale próbuję wyciągać wnioski z faktu
    pionizacji postawy człowieka smile - głowa na górze = głowa kieruje. Serce
    poniżej = emocje mają mniej do powiedzenia. D**a jest najniżej - niech
    zatem cicho siedzi smile smile smile
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 07.06.10, 12:54
    Zrównoważona choroba psychiczna.Oby wszyscy tak mieli.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • madau 07.06.10, 13:01
    ja co prawda mam schizofrenie i ataki psychozy ale moj partner wydaje sie kochac
    mnie nad zycie. Moze dlatego ze go nie krzywdze, ze u mnie psychozy bywaja
    raczej lagodne... no i juz od tylu miesiecy ich nie mialam smile
    --
    Dziura w Bucie
  • czubata 07.06.10, 13:08
    Tak,kiedy psychozy są łagodne to tak.Ale znam osoby z chadem które nie mają
    łagodnych psychoz,(ja sama do tych należę.)Partnerzy to znoszą,nie
    odchodzą,trwają pomimo upokorzeń.Czy to jest miłość czy coś w rodzaju
    współuzależnienia jak w alkoholizmie?Zastanawiam się gdzie jest granica między
    miłością a zaburzeniem.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • madau 07.06.10, 13:25
    Ja mam czasami wrazenie ze moj narzeczony jest ode mnie uzalezniony. Jestesmy
    razem juz 7 lat. Ciagle powtarza ze mnie kocha, dba o mnie w czasie psychoz...
    ale patrzac sie z boku tez czasami mam wrazenie ze to nie milosc, to
    uzaleznienie... Smutne a jednak chyba prawdziwe.
    --
    Dziura w Bucie
  • 38takatam 07.06.10, 17:26
    Na początku bywało źle...Ale później jakby dojżeliśmy.Staram sie żeby On wiedział wszystko o chorobie.Duuuzzzzoooo rozmów,cholernie szczerych,aż do bólu.
    Regularne i konsekwentne leczenie.Obecnie terapia.Tam nauczyłam się,że On ma prawo mieć zły dzień,inne zdanie,inne zainteresowanie.Uczę się szacunku do siebie i innych.
    Wspiera mnie i jest całym moim światem.Wiem,że czasem jest zmęczony,czy zniechęcony,ale daje radęwink
    Wiem,że mnie kocha.Czuję to.I zawsze mi powtarza,że jestem wielka,że jestem bardzo mądra,inna,lepsza od innychtongue_out Mówi,że dużo sie ode mnie uczy.
    Fakt nie byłam w manii odkąd jesteśmy razem,ale w depresji tak i to 10-miesięcznej.Inny by uciekł gdzie pieprz rośnie,a On został...Przetrzymał też długi pobyt w szpitalu,gdzie odwiedzał prawie codziennie,a na głowie miał prace i dom z moimi dziećmi.

    Myślę,że fakt naszej diagnozy nie upoważnia nas do braku szacunku do partnera,ani nikogo innego.
    Różnie to ze mną bywa,ale mam nadzieję,że będzie coraz lepiejsmile
    Pozdrawiam.

    --
    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

    Terri Cheney
  • czubata 07.06.10, 17:55
    Zdrada,znikanie z domu i brak zainteresowania rodziną.Wrogie
    nastawienie,kłótnie,podejrzenia na skutek urojeń,odgrażanie się
    rozwodem,obwinianie partnera o wszelkie zło.Przepuszczanie pieniędzy,nadużywanie
    alkoholu.To są rzeczy które się dzieją w manii.
    W depresji,jest inaczej,bo człowiek jest zbyt słaby by cokolwiek mieszać w
    związku,więc to oblicze choroby jest chyba dla partnerów bardziej znośne.Dziwię
    się natomiast jak można znosić to co się dzieje w manii.Gdyby mania nie była
    stanem dokuczliwym,nie byłaby manią,gdyby człowiek był w stanie nie wpadać w
    manię i nie zachowywać się tak kontrowersyjnie,to nie byłoby choroby zwanej
    chadem.Diagnoza nie upoważnia,ale mania jest manią,i człowiek w manii że tak
    powiem odlatuje.

    38takatam napisała:

    > Fakt nie byłam w manii odkąd jesteśmy razem.

    Więc mężczyzna twój nie przeżył przy tobie pełnego oblicza tej choroby.To bardzo
    dobrze,i oby się to nigdy nie wydarzyło.
    Mój facet niestety przeżył,i pomimo to,kocha,kocha albo jest ode mnie
    uzależniony i udaje że nic się nigdy nie stało.

    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • 38takatam 07.06.10, 18:58
    Czubata...czy aby nie szukasz dziury w całymwink
    Poniekąd miłość jest uzależnieniem,jedynym pozytywnym uzależnieniemsmile
    --
    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

    Terri Cheney
  • lolinka2 07.06.10, 20:37
    z wyliczonych przez ciebie przeżyliśmy: zdradę, znikanie z domu (w
    sensie wyprowadzanie się, bo służbowo znikam na codzień tongue_out), kłótnie,
    odgrażanie się rozwodem, obwinianie o wszelkie zło, zniknięcie kasy
    (zgubiona chyba.....), wydawanie mało rozsądne kasy, alkohol.

    Tyle, że ... my oboje mamy ChAD, więc raz na wozie, raz pod wozem tongue_out
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 09.06.10, 18:25
    Więc jednak się krzywdzicie.Bo uważam że to krzywdy są.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • lolinka2 09.06.10, 18:29
    były takie akcje, repety żadne z nas nie planuje smile wyszliśmy z tego
    mocniejsi niż wcześniej, znając siebie samych i siebie nawzajem
    lepiej

    i mimo wszystkiego co się działo, nawet na chwilę nie przestaliśmy ze
    sobą rozmawiać - to wyglądało kabaretowo momentami, ale gadaliśmy...
    Jak sobie chcesz, analizuj choćby analnie tongue_out, ja się nie czuję
    krzywdzona ani krzywdzicielem. Chłop wg stanu na chwilę obecną
    (spytałam) również nie.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 09.06.10, 20:36
    lolinka2 napisała:
    > Jak sobie chcesz, analizuj choćby analnie tongue_out, ja się nie czuję
    > krzywdzona ani krzywdzicielem. Chłop wg stanu na chwilę obecną
    > (spytałam) również nie.

    Nie wiem cóż korzystnego mogłabym wynieść dla siebie z analizy twojego życia w
    małżeństwie,więc analizować nie będę ani analnie ani oralnie. smile

    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • lolinka2 09.06.10, 21:16
    to "analizuj" odnosiło się do twojego wgryzania się w detale tam, gdzie
    moim zdaniem można zaprzestać na stwierdzeniu "działa jeszcze? to
    dobrze" smile

    nie to, żeby moje małżeństwo było "cnót wszelkich bezdenną głębiną" i
    superidealnym wzorcem do naśladowania...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • majagor 09.06.10, 22:11
    lolinka2 napisała:

    > z wyliczonych przez ciebie przeżyliśmy: zdradę, znikanie z domu (w
    > sensie wyprowadzanie się, bo służbowo znikam na codzień tongue_out), kłótnie,
    > odgrażanie się rozwodem, obwinianie o wszelkie zło, zniknięcie kasy
    > (zgubiona chyba.....), wydawanie mało rozsądne kasy, alkohol.
    >
    > Tyle, że ... my oboje mamy ChAD, więc raz na wozie, raz pod wozem tongue_out

    No to "podziwiam". To słowo wzięłam w cudzysłów bo to takie dziwne "podziwianie"
    - może lekko zdziwienie.
    Ani zdrady bym nie przeżyła. Ani wyprowadzania się z domu, ani grożenia
    czymkolwiek...
    Za takie coś robi się "wypad z baru" - w moim mniemaniu.
    I nieważne czy on by miał CHAD, czy czy nie wiem co jeszcze.. nie i KONIEC. Kropka.

    P.S. Gadają, że mój Marciś taki zły, że taki zły związek. Ale kurcze, przy tym
    wszystkim, co czytam tu i ówdzie to my prawie idealni smile Czyż nie mam Riba
    racji? [Wiem, że to czytasz wink]


    --
    "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
    Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich,
    was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
  • beata-68130 09.06.10, 22:23
    ja zawsze uważąłam że zdrady fizycznej nie wybaczę ale nie wybaczę innej zdrady,
    a fizyczna mnie nie obchodzi tylko boli mnie że suka jeżdzi naszym samochodem
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • lolinka2 09.06.10, 22:27
    wywrzeszczałam parę razy: WYNOŚ SIĘ Z MOJEGO DOMU!!!!!!!!!!!!!!!!
    Raz wyszedł - i wrócił po 3 dniach bo chciałam, raz nie wyszedł - bo
    poczekał aż mi przejdzie (2 tyg na paluszkach).
    Dwa razy on coś rozwalił na ścianie, dwa razy ja.
    Raz ja go zdzieliłam (wiadrem na proszek), raz dostałam w twarz
    (dłonią, w odwecie natychmiastowym za wiadro).
    Akcje miały miejsce 6 lat temu.....

    Mania w tym samym czasie zdarza się ponoć w wyjątkowych sytuacjach smile
    smile smile

    Osobno zaliczyliśmy ją każde po razie, ale to było lajtowe..... bo
    jedno nadal pozostawało przytomne - to raz, a dwa - jesteśmy dla
    siebie autorytetami jednak, więc jeśli mu powiedziałam "siedzisz w
    domu, bo ci odwala" to siedział.... i nawzajem smile
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • majagor 09.06.10, 22:50
    lolinka2 napisała:

    > wywrzeszczałam parę razy: WYNOŚ SIĘ Z MOJEGO DOMU!!!!!!!!!!!!!!!!
    > Raz wyszedł - i wrócił po 3 dniach bo chciałam, raz nie wyszedł - bo
    > poczekał aż mi przejdzie (2 tyg na paluszkach).
    > Dwa razy on coś rozwalił na ścianie, dwa razy ja.
    > Raz ja go zdzieliłam (wiadrem na proszek), raz dostałam w twarz
    > (dłonią, w odwecie natychmiastowym za wiadro).
    > Akcje miały miejsce 6 lat temu.....

    Mam nadzieję, że Wasze dzieci mają więcej niż 6 lat..
    I czegoś takiego nie widziały..
    --
    "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
    Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich,
    was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
  • lolinka2 09.06.10, 23:03
    8.5 i 4

    starsza tego NIE widziała - była w tym czasie w przedszkolu......
    padło tylko pytanie gdzie tata - pojechał do wujka (w sensie swojego
    brata), nie pytała kiedy wróci...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • majagor 09.06.10, 23:08
    Oczywiście odnośnie mojego postu powinno być napisane, że mam nadzieję, iż
    dzieci mają MNIEJ niż 6 lat. Zakręciłam się smile

    --
    "Die Menschen haben diese Wahrheit vergessen, sagte der Fuchs.
    Aber du darfst sie nicht vergessen. Du bist zeitlebens für das verantwortlich,
    was du dir vertraut gemacht hast. Du bist für deine Rose verantwortlich..."
  • czubata 10.06.10, 07:10
    majagor napisała:
    > Za takie coś robi się "wypad z baru" - w moim mniemaniu.
    > I nieważne czy on by miał CHAD, czy czy nie wiem co jeszcze.. nie i KONIEC. Kro
    > pka.

    W moim mniemaniu też,gdybym stała po drugiej stronie barykady oczywiście.Dlatego
    dziwię się i podziwiam,a może po prostu nie umiem kochać...
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • czubata 10.06.10, 07:28
    Z wyliczonych przeze mnie rzeczy nie przeżyliśmy zdrady w sensie seksualnym,może
    tylko i wyłącznie dlatego że moje "namiętności" mają zarys na poziomie kilku
    letniego dziecka,bez podtekstu seksualnego.
    Wszelkie zainteresowania pozamałżeńskie uznaję jednak za zdradę,emocjonalną być
    może,ale zawsze.
    Przypuszczam jednak że gdyby doszło do zdrady jako takiej,zostałoby to wybaczone.

    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • corka_1 07.06.10, 23:16
    czubata napisała:
    > Gdyby mania nie była
    > stanem dokuczliwym,nie byłaby manią,gdyby człowiek był w stanie nie wpadać w
    > manię i nie zachowywać się tak kontrowersyjnie,to nie byłoby choroby zwanej
    > chadem.Diagnoza nie upoważnia,ale mania jest manią,i człowiek w manii że tak
    > powiem odlatuje.


    Mądrze napisane.
  • corka_1 07.06.10, 23:10
    czubata napisała:
    > Zastanawiam się gdzie jest granica między
    > miłością a zaburzeniem.

    Czyli co - jak się kocha kogoś pięknego i zdrowego to jest się "w porządku", a jak się kocha kogoś chorego to jest się od razu zaburzonym?

    Nie powiedziałabym tak. Oczywiście jest pewna różnica między sytuacją, gdy ktoś celowo na partnerów wybiera sobie zawsze kogoś chorego psychicznie, ale jak ktoś wybrał zdrowego który w trakcie związku zachorował i mimo to go nie opuścił - to powiedziałabym raczej że jest osobą odpowiedzialną, dojrzałą i silną psychicznie.

    Pewnie ten zdrowy związany z chorym jakieś tam konsekwencje dla swej psychiki poniesie, będzie miał w obniżoną jakość życia i wielokrotnie odczuwał dyskomfort psychiczny, ale nazywanie tego od razu "uzależnieniem" z wydźwiękiem pejoratywnym jest nadużyciem semantycznym.
  • xsenia 07.06.10, 19:28
  • dr.zabba 07.06.10, 20:26
    Oooo! Jakże podoba mi się to, co napisałaś! smile
    --
    razemnabiegunach.blogspot.com

    kumaty.blogspot.com
  • beata-68130 07.06.10, 20:45
    Czubata jesteśmy uzależnieni. ale z tego co zrozumiałam prze te wszystkie
    miesiące miedzy innymi czytając forum inaczej chorują kobiety inaczej mężczyźni.
    Niestety kobiety są tak silne że nawet dają sobie radę z tym zdrowiem
    psychicznym inaczej. Mężczyźni robią większe piekło swoim partnerkom, samo
    przyznanie się do choroby jest niemożliwe.Jka ranią to i tak tego pózniej nie
    widzą. Natomiast partnerzy kobiet z chadem chyba nie są tak uzależnieni i
    szybciej dochodzi do rozstań.Marta masz wspaniałego męża, który jest dla ciebie
    oparciem i staraj mu się wynagrodzić całe zło, które naprawdę czynisz mu
    nieświadomie. Nie rozkładaj tego na czynniki proste. Nie zostawił cie wspiera i
    tworzycie razem rodzinę.
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • lolinka2 07.06.10, 21:04
    ja sobie wypraszam, bo mój ChADowy małżonek
    a) przyznaje się do choroby bez problemu
    b) nie robi mi większego piekła niż ja jemu - bo nie robimy z zasady
    piekła jedno drugiemu
    c) mając żonę z ChADem nie wybiera się nigdzie o ile mi wiadomo
    d) żadne z nas nie czuje klimatu wynagradzania drugiemu czegokolwiek,
    bo nic sobie nie odbieraliśmy. Miewamy różne nastroje, czasem większa
    drażliwość, ale zwykle nie w tym samym czasie i to drugie jest w
    stanie spojrzeć przytomniej, pokazać z pozycji obserwatora jak to
    wygląda, a ponieważ liczymy się wzajemnie ze swoim zdaniem i ufamy
    sobie, to jest moment kiedy polegamy na ocenie drugiego po prostu.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • dr.zabba 07.06.10, 21:21
    Lolinko, ja także raczej na stabilnych nogach stoję, ale chcę zauważyć,
    że Ty, daj Boże także ja, nie jesteśmy reprezentatywne. Chyba?
    --
    razemnabiegunach.blogspot.com

    kumaty.blogspot.com
  • lolinka2 07.06.10, 21:31
    choroba - tu też nie pasuję crying
    buuuuuuuuuuuuu
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • dr.zabba 07.06.10, 21:39
    Lolciu,
    jesteś filologiem, a nie rozróżniasz znaczeń? wink

    niereprezentatywny nie znaczy niepasujący smile
    --
    razemnabiegunach.blogspot.com

    kumaty.blogspot.com
  • lolinka2 07.06.10, 21:46
    och, poużalać się chciałam i kiepsko wyszło tongue_out
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • beata-68130 07.06.10, 23:13
    wiem że ci nie pasuje choroba ale dla mnie na razie tak jest.
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • lolinka2 07.06.10, 23:48
    odpisywałam dr zabba nt mojego dopasowania vel nie tudzież bycia
    jednostką reprezentatywną dla grupy smile

    nie komentowałam tego, czy mi (vel komukolwiek) choroba pasuje, czy
    nie.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • drugikoniecswiata 07.06.10, 22:15
    > Lolinko, ja także raczej na stabilnych nogach stoję,
    > ale chcę zauważyć, że Ty, daj Boże także ja,
    > nie jesteśmy reprezentatywne. Chyba?

    Kiedy zaczynałam pisywać na forum, ktoś (czareg?) zwrócił uwagę, że
    niereprezentatywna to jest populacja forumowiczów, ponieważ większość ludzi z
    poukładanym lekowo i życiowo chadem po prostu ma inne rzeczy do roboty niż
    nałogowe przesiadywanie na forum i pisanie o chorobie i lekach.

    Więc ja sobie myślę, że wy jesteście jak najbardziej reprezentatywne. Nie mniej
    i nie więcej niż cała reszta, tylko tutaj krzywa Gaussa jest chyba co nieco
    zaburzona. Ale na reprezentatywność składa się całe spektrum populacji, nie
    tylko średnia. Dobrze, że jesteście, to odbiera pokusę urawniłowki i daje i co
    nieco nadziei. Uśredniony chadowiec jest dobry w podręczniku, w życiu są
    konkretne egzemplarze.

    A co do pytania Czubatej.

    1) jak zwykle oponuję przeciwko temu, by postrzegać siebie wyłącznie przez
    pryzmat choroby. To jest tylko jedna z okoliczności, składowych związku - nie
    główna i nie jedyna. Na to, czy związek jest zdrowy, czy chory (kto to
    definiuje?) składa się też cała reszta. Dlaczego myśleć o sobie "jestem
    chaderką" zamiast "jestem Martą chorą na chad"? Sądzę, że dopóki partnerzy
    zachowują tę drugą perspektywę, związek stoi na mocnych nogach. Mania czy
    depresja są epizodami, dłuższymi bądź krótszymi, ale nie osią związku.

    2) każdy związek, czy to z osobą chorą, czy zdrową, zwykle ma to do siebie, że
    zaspokaja ważne potrzeby obu stron - tak się ludzie dobierają. Współuzależnienie
    również na tym polega, gdyby żona alkoholika nic nie "miała" z faktu bycia jego
    żoną, to by nie było żon alkoholików. Być może wasi partnerzy mają w sobie dużą
    potrzebę zaopiekowania się kimś, bycia dla kogoś oparciem - i związek z wami tę
    potrzebę zaspokaja, a mania jest tylko "kosztem", który trzeba ponieść. To nie
    jest tak, że z opieki profity czerpie tylko ten, którym się opiekujemy.

    3) demonizujemy manię. fakt, demoniczna jest, ale ile osób będących w związkach
    robi takie same rzeczy (zdrady, oszustwa, manipulacje, wydatki, agresja,
    przemoc...) nie będąc w manii. Czy ich partnerzy też są uzależnieni? Przykładamy
    ostrzejszą miarę, tak jak do depresji. Odbieramy sobie sprawczość, podmiotowość,
    a oddajemy ją chorobie. Niedobrze.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • lolinka2 07.06.10, 22:30
    mądrą kobietą jesteś, wiesz?
    Cieszę się, że się znamy osobiście.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • drugikoniecswiata 11.06.10, 14:46
    dowartościowana wink

    szczawiu, szczawiu, szczawiu i igrzysk, a nie mi się ktoś tutaj komplementami
    wykpić próbuje...

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • lolinka2 12.06.10, 20:31
    możesz przyjść i mi ugotować. Za igrzyska dziękuję - 3 dni w pracy
    wystarczą. I jeden idiota, co mi nastrój totalnie rozwalił.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • drugikoniecswiata 13.06.10, 16:14
    a... to na tym ten dożywotni układ miał polegać???
    ktoś tu się umie urządzić.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • lolinka2 13.06.10, 16:22
    nie, ja dopiero dziś wróciłam z kilkudniowego zlecenia
    jestem trupem fizycznie, psychicznie pozytywniej ale też wyczerpana

    Ocknę się pewnie na dniach i zobaczymy co ze szczawiem big_grin
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • beata-68130 07.06.10, 23:20
    tak naprawdę to jesteśmy uzależnione od swoich partnerów, bo tak kochamy.
    Choroba, chad, zaburzenia osobowości czy alkoholizm to jeszcze pogłębiają bo
    musimy się zaopiekować naszymi ukochanymi. Tłumaczymy ich zachowanie chorobą,
    sami się nakręcamy.Warto pamiętać że nikomu nie pomozemy jeśli nie zadbamy o
    swoje ja.
    Powiem tylko że podziwiam każdą osobę z zaburzeniami ponad przeciętność która
    sie leczy. ja też po swoich przeżyciach byłam u psychiatry,byłam u psychologa i
    postawili mnie na nogi. Na tym też polega zadbanie o siebie.
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • lolinka2 08.06.10, 21:43
    zaopiekować???????

    zaopiekować to ja się mogę własnym dzieckiem, albo - na ten przykład
    - kotkiem znalezionym na ulicy.
    Przypominam że w tytule wątku jest "PARTNERZY", nie dzieci albo
    podopieczni....
    Ojjj, beata, dopóki niańczysz dorosłego człowieka - dobrze NIE
    będzie.......
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • beata-68130 09.06.10, 11:00
    niańczyłam. Bład ale chyba usprawiedliwiony, przezyliśmy wypadek, 3
    lata powrotu do zdrowia. Pózniej odchodziłam od tego. Na poczatku
    zaburzeń to do mnie powróciło ale juz od tego odeszłam. Człowiek sie
    na błędach uczy. Może to brak dziecka tez tak powoduje
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie
    możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • drugikoniecswiata 11.06.10, 14:53
    > zaopiekować???????
    > zaopiekować to ja się mogę własnym dzieckiem, albo -
    > na ten przykład
    > - kotkiem znalezionym na ulicy.

    Nieprawda. Nic złego nie ma we wchodzeniu w stosunku do partnera w różne role i
    zaspokajaniu potrzeb z różnych półek (także dziecięco- rodzicielskich) - tyle,
    że lepiej rokuje związek, w którym role te są niewyłączne i rotacyjne. Każdy
    czasem potrzebuje opieki i wsparcia, z chad i bez chad. Ale też nie tylko
    opieki. Wylewasz dziecko z kąpielą, lolinka...

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • lolinka2 12.06.10, 21:08
    ja się panicznie boję pełnić wobec facetów role opiekuńcze. Panicznie.
    Napatrzyłam się.....
    Unikam jak szamba.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • drugikoniecswiata 13.06.10, 16:13
    no ale pomiędzy "panicznie się boję" a stwierdzeniem "to jest niezdrowe" czy
    jakoś tak - jest dosyć duża różnica. ja też się boję, btw. też się napatrzyłam.
    ale na chorą niezależność też się napatrzyłam, ani jedno, ani drugie nie jest
    zdrowe.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • corka_1 07.06.10, 23:33
    drugikoniecswiata napisała:
    > Kiedy zaczynałam pisywać na forum, ktoś (czareg?) zwrócił uwagę, że
    > niereprezentatywna to jest populacja forumowiczów, ponieważ większość ludzi z
    > poukładanym lekowo i życiowo chadem po prostu ma inne rzeczy do roboty niż
    > nałogowe przesiadywanie na forum i pisanie o chorobie i lekach.

    Ja bym powiedziała, że odwrotnie - na forum nie piszą ci, którzy mają się na tyle źle, że:
    - nie są w stanie o własnych siłach włączyć komputera
    - nie są w stanie złożyć komunikatywnej wypowiedzi
    - zostali zepchnięci na margines społeczny i nie mają nawet pieniędzy na komputer i internet

    Między innymi dlatego na forum schizofrenia pisuje mało osób. Zdaniem większości ta choroba jest cięższa niż ChaD.
  • 36.a 09.06.10, 09:38
    Dolepie sie do Twojego postu bo chce o tej reprezentatywnosci i bo Cie lubie. Aha smile

    Nie wiem kto, ale napisal jeszcze inaczej. Gros ludzi zaburzonych jak my ma gorzej. Brak kasy, netu, pracy. Ludzik w manii nie bedzie tu pisal tylko walczyl z wiatrakami i podbijal swiat, a poteznej depresji rowniez sie nie pisze tu. Jesli sa ludzie "poukladani lekowo" - to ja ich nie znam. Nie uwierze, poki nie zobacze. Jestesmy tu sobie byc moze towarzysko i dla przyjemnosci pisania. Ot, netowa grupa wsparcia.

    A propos partnerstwa. Mialam jakos zakodowane, ze kochani, pozadani to sa silni ludzie. Pomijam, ze slabosc/sila to oba bieguny istniejace w kazdym, no ale slabosci nalezaloby nie ujawniac. I "ja w depresji" nie jestem odrzucana. Duze zdziwko. Pomijam, czego ja wtedy chce, ale dotarl do mnie komunikat "jestem Twoim przyjacielem, jestem dla Cebie, wsparcia szukaj u mnie" (pomijam, ze biada mi, jesli szukam gdzie indziej; przyznaje mu racje, ze czasem niepotrzebnie zwierzam sie gdzie indziej). Chce byc potrzebny. Czy jest uzalezniony - a nie wiem. Zapytam smile

    --
    W ogrodzie naszym/Gałęzie drżą
  • beata-68130 07.06.10, 23:11
    masz sczęście Lolinka ale wyjątki się zdarzają. ja walczę cały czas z
    uśwoadomieniem jemu potrzeby pójścia do lekarza i takich kobiet jak ja jest sporo
    --
    „Boże, daj nam pogodę ducha Abyśmy zgadzali się z tym, czego nie możemy zmienić
    Odwagę, abyśmy zmieniali to, co zmienić możemy
    I mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedne sprawy od drugich”.
  • poetkam 08.06.10, 08:49
    Ja miałam i mam nadal do czynienia z mężczyznami chorymi na ChAD, z
    tym, że jeden-zaburzenia schizoafektywne (były).
    Każdy człowiek jest inny. To samo ma się do facetów wink i tych
    chadowych i tych "normalnych". Z D. przeżyłam piekło, takie jakie
    opisują mężatki chadowców. Obecnie mam ambiwalentne uczucia- pluję
    sobie w twarz, że wcześniej go nie zostawiłam, ba, że w ogóle za
    niego wyszłam... a jednocześnie cieszę się, że w końcu zdobyłam się
    na rozwód.
    Obecny mój partner, owszem choruje, ale zdaje sobie sprawę z takiego
    stanu rzeczy. Jesteśmy razem już ponad dwa lata. Cóż, jak w życiu-
    raz jest lepiej raz gorzej. Jesteśmy razem. On patrzy na mnie będącą
    w niewesołym stanie i opiekuje się mną, czasem jak trzeba stanowczo
    wprowadza swoją wolę. I na odwrót - ja widzę zbliżającą się
    depresję, ale zwyżkę nastroju-zaczynam działać.

    Co do pisania na forum. Kiedy jest dobrze - ma się inne rzeczy "na
    głowie", poukładane, uporządkowane mniej więcej życie. Forum schodzi
    na dalszy plan. Tak sobie myślę...

    Czubata, Twój mąż jest z Tobą, wspiera Cię, kocha Cię. Ty
    odwzajemniasz mu tym samym, na tyle ile możesz, prawda? Choć
    rozumiem te dylematy... Sama nieraz zastanawiam się..: nie
    zasłużyłam na takiego dobrego czlowieka...
    Marto, słoneczko, tulę Cię. Jesteś dobrym człowiekiem, naprawdę.
    --
    Codziennie na nowo uczę się żyć.........
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • czubata 09.06.10, 18:37
    Szukam życia idealnego,ale jakoś się wpasować nie mogę. wink
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • 38takatam 10.06.10, 10:01
    Przez szukanie związku idealnego straciłam prawie 40 lat życia...

    Czubata...czy Ty aby nie byłaś mocno skrzywdzonym dzieckiem?
    --
    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

    Terri Cheney
  • czubata 10.06.10, 17:25
    Zostawiam pytanie bez odpowiedzi.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • peterunited 19.06.10, 02:02
    Drogie Panie jestem chłopakiem swojej dziewczyny, która jest chora na
    CHAD(prawdopodobnie). Przeczytałem to wszystko chcąc wysnuć jakieś
    wnioski, parę mam, ale liczę na małą pomoc. Pisze prawdopodobnie bo
    to nie trwa długo, udało mi namówić się ją na lekrza, ale wszystkie
    objawy pasują jak ulał. Jesteś dość młody nie wszystko mnie w życiu
    spotkało, ale wiem jedno Kocham ją nad życie, mimo Tego nie chce
    odejść. Chce jej pomóc, być przy niej, chce być jej oparciem.
    Wychodzi mi to różnie, czasem mnie wini, że nie pomagam, staram się
    to naprawić. Jestem tylko człowiekiem, nie wszystko wiem. Czuje
    czasem taką nie moc, nie wiem co zrobić, aby było dobrze. Czasem
    siadam tak zastanawiam się czy to ma sens, jak żołnierz na wojnie,
    może zadać sobie to pytanie czy ta woja jest moja? długo nie myślę,
    bo nie ma czasu, jak żołnierz biorę swój karabin i walczę dalej, ból
    dusząc w sobie. Bezsprzeczne jest to, że ją Kocham, nigdy nie
    skrzywdziłem, ale mam momenty załamania. Oczywiście ona o tym nie
    wiem, uznaje, że nie potrzebne są jej kolejne problemy. Ze wszystkim
    nie jest łatwo, gdy ma dobry humor potrafi nawet zapomnieć o mnie na
    chwilę, wtedy jestem zły, bo nie zawsze jest dobrze, staram się
    wszystko zrozumieć. Gdy jest źle czuje się bezsilny bo co mam robić
    jak płacze... Jak jestem przy niej siadam przytulam i milczę nic
    innego nie potrafię. Widze jak mnie Kocha, nie zawsze zdarza się
    różnie w jej nastrojach. Często nie widzi co mnie rani, ja nie chce
    się kłócić. Bywało tak, że ciągle się kłóciliśmy, obwiniała mnie, że
    szukam problemów, może i tak nie wiem, staram się pewne rzeczy
    zmienić. Tylko czasem nie wiem czy mam po prostu przemilczeć i
    przeczekać, cierpiąc po cichu, czy odezwać się po czym będzie
    kłótnia. Brakuje mi tego oręża, chciałbym żebyście mi pomogły chociaż
    trochę. Chce trwać przy niej, nawet gdy Tego nie docenia. Czasem
    dostaje tą nagrodę i słyszę jaki jestem dobry i wgl to mnie buduje
    daje mi siły. Lecz czasem długo długo nic... Ale nie zamierzam jej o
    tym mówić, nie chce by wyszło, że jestem samolubny. Nie zamierzam
    odejść, bywało gorzej, chce dać radę, Kocham ją tak, że jestem wiele
    poświęcić. Kilka rad by się przydało, zawsze te parę kroków do
    przodu..
    --
    Jedno jest tylko w życiu szczęście: kochać i być kochanym.
  • lolinka2 19.06.10, 08:56
    albo się nauczysz komunikować bez agresji ale i bez poczucia winy,
    albo to się wam szybciutko rozwali

    Ja żyję w związku dwojga ChADowców, o chorobie dowiedzieliśmy się po
    ślubie, każde w innym momencie, natomiast gdyby nie otwarta
    komunikacja "wkurza mnie gdy ty..."/ "poczucie winy mnie ogarnia,
    kiedy ty..."/ "boję się..."/ "najtrudniej jest mi...." - to w życiu,
    żadnym odłamkiem szansy nawet nie przetrwalibyśmy tych lat razem.
    Mówić, co czujesz i słuchać co czuje druga osoba - w atmosferze
    szacunku dla godności drugiego człowieka - dla mnie to podstawa
    wszystkiego.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 19.06.10, 13:30
    Żeby Misiek zechciał chociaż zerknąć na forum to może i by coś doradził,co ja
    się będę wypowiadać.
    Ale nie,pisanie na tym forum to pławienie się w chorobie.Lepiej iść skosić
    trawnik.Halo,nie jestem traktor. wink
    --
    i cały czas do przodu.
  • drugikoniecswiata 19.06.10, 16:31
    > albo się nauczysz komunikować bez agresji ale i bez poczucia winy,
    > albo to się wam szybciutko rozwali

    Jak ty to ładnie i zwięźle ujęłaś.

    Peterunited, w tym co opisujesz głównym problemem nie jest chad partnerki. To
    tylko jeden z wielu elementów, którymi toczycie rozgrywkę między sobą. Zastanów
    się, czy tak samo traktowałbyś ją i pozwalał się traktować jej, gdyby nie
    diagnoza, która najwyraźniej związuje ci ręce. To, że ktoś jest chory, nie
    oznacza, że dobry związek zbuduje mu się sam.

    A duszenie problemów w sobie, czy to przed dziewczyną, czy przed przyjacielem,
    to najgłupsza i najmniej skuteczna z możliwych metod ich rozwiązywania. Z jednej
    strony oczekujesz od dziewczyny, że będzie z tobą rozmawiać, z drugiej sam
    rozmowy unikasz. Halo, ziemia...

    Dobrze by było, żebyś rozpoznał, czego ty tak naprawdę chcesz: dobrego
    partnerskiego związku, czy satysfakcji z bycia supermenem. Bo to może nie iść w
    parze.

    --
    Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
  • peterunited 19.06.10, 16:43
    Przeczytaj po niżej. Chce rozmawiać to nie, dziś odwróciła głowe. Jak
    coś mówię o sobie to, że tylko myśle o sobie... Więc nie mówię o swoim
    cierpieniu. Ja ciągle coś robie nie tak. Chce rozmawiać mówię o tym
    ciągle...
    --
    Jedno jest tylko w życiu szczęście: kochać i być kochanym.
  • lolinka2 19.06.10, 17:29
    ty też poczytaj siebie z poprzedniego wpisu "nie chcę jej o tym
    mówić" itp itd - a niby dlaczego NIE? Bo jest chora? Nie zrozumie??
    Chyba nie jest upośledzona umysłowo, tylko zaburzona psychicznie, w
    normie intelektualnej, nieprawdaż?

    Robisz namiot wokół tego co nieznane, czego się boisz.... i czekasz
    aż ktoś cię pogłaska że jesteś cudny i piękny - a tu lipa.... smile bo
    ani to cudne ani piękne tylko normalne, że jeśli kogoś kocham to z
    dobrodziejstwem inwentarza i że jest to DECYZJA o ponoszeniu
    konsekwencji tego związku (tu: że będzie trudniej niż ustawa
    przewiduje).

    A naprawdę wystarczy pogadać, bez durnych gierek jak w
    piaskownicy....
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • ramos672 19.06.10, 14:34
    Witaj.Jestem partnerem osoby chorej na chad i zaburzenia
    osobowosci.Przeczytalem uwaznie co napisales i doskonale Cie
    rozumiem.Opowiem Ci jak to wyglada u mnie. Na poczatku kompletnie nie
    radzilem sobie z ta choroba,nie rozumielem ani jej ani pewnych
    zachowan mojej partnerki.Bylo duzo nieporozumien,klotni,a nawet mysli
    o roztaniu.Jednak jest cos o czym Ty takze duzo wspominasz, to
    MILOSC.Ja takze bardzo kocham swoja partnerke i chcac jej pomoc
    zaczolem bardziej interesowac sie ta choroba.Rozmowy z
    lekarzami,czytanie tego forum i wiele innych publikacji pomogly mi
    duzo bardziej zrozumiec i ta chorobe i pewne zachowania
    partnerki.Oprocz tego wiele godzin przegadanych wspolnie i to bardzo
    bardzo szczerze.Jestem w nieco lepszej sytuacji bo od kiedy jestesmy
    razem z moja partnerka nigdy nie byla ona w typowej mani ktora jak
    wiadomo czesto powoduje rozne przykre delikatnie mowiac sytuacje.Byly
    za to depresje i dlugie dni wylaczenia z zycia.Ale nie chcialem nigdy
    jej zostawic.Nie rozumialem,ale chcialem pomoc.Poczatki byly z mojej
    strony malo skuteczne i jedyne co moglem zrobic to zajac sie
    domem,dziecmi i dac partnerce jak najwiecej spokoju.Wielka wiara ze
    to minie i duzo cierpliwosci bardzo mi pomogly.Wiesz od tamtych
    poczatkow minelo sporo czasu,i teraz wiem ze warto byc przy takiej
    osobie i ze ozna mocno zlagodzic oblawy tej choroby.Wazne jest tez
    aby Twoja partnerka jesli faktycznie jest chora na chad miala
    odpowiednie leczenie i dobra terapie. Ma Ciebie a to bardzo
    wiele.Osoby z ta choroba sa naprawde fantastycznymi,madrymi
    ludzmi.Czytam na tym forum wypowiedzi i sam sie od nich ucze zycia
    oraz spojrzenia na zycie ktore wczesniej wydawalo mi sie bardzo
    ubogie.Nie boj sie zycia z chaderka. Wybacz jesli moja wypowiedz nic
    Ci nie pomogla,ale chcialem Ci pokazac ze nie jestes sam i ze
    problemy mamy podobne.To wazne mie czuc sie odludkiem.Pozdrawiam.
  • ramos672 19.06.10, 14:36
    zacząłem*
  • peterunited 19.06.10, 15:59
    Ramos dzięki to ciekawe co napisałeś. My znów się pokłóciliśmy...
    znów wyszło, że to ja zacząłem i przeze mnie źle się czuje. Nie
    chciała rozmawiać nawet, olewała mnie, boli mnie to bo pójdzie i
    porozmawia ze swoim przyjacielem. Ostatnio słyszę, że wszystko robię
    źle, z nim to potrafi się dogadać, a ze mnie nie chce rozmawiać,
    padłem nie lubie być porównowany usłyszałem że on się o nią troszczy
    a ja...? Nic nie usłyszałem, nie odeszła, powiedziała ze jak nie
    zaczynam to jest dobrze... Uznała, że chce jechać do domu. Nie wiem
    co robić, czasem powiem coś w złości, tłumacze jej, że jak nie
    będziemy rozmawiać to będzie gorzej, tłumacze, że jestem
    człowiekiem... ciężko mi się odnaleźć staram się ona tego nie widzi.
    Patrzyła się w drugą stronę olewając mnie. Nie chce się poddać, ale
    ciągle myślę, że to nie musi być moja wojna. Staram się odsunąć od
    tych myśli. Ale nie wiem co zrobić, nie odeszła ale olała mnie i
    sobie pojechała. Nie chciała rozmawiać po prostu tracę siłę, ciągle
    robię coś źle, jak się odezwę to że atakuje, gubię się w tym. Nie
    wiem czy ona uważa, że jak Kocham to zniosę wszystko. Chyba najgorzej
    jest cierpieć samemu. Bo duszę to w sobie. Mam przyjaciela, ale nie
    chce tego mu mówić on tego nie zrozumie, wolę dusić to w sobie.
    Ciagle słyszę od niej jak ja jej robie krzywde. I jeszcze jak
    usłyszałem, że on się o nią troszczy to co ja mam kurwa powiedzieć.
    Staram się pytam co dziennie jak się czuje, przyjeżdżam i tak źle...
    Nie jestem ideałem. Może mam czekać...? Przejdzie jej...? Pocierpieć,
    a potem udawać, że nic się nie stało...? Poddać się nie chce, ale
    jestem teraz na lodzie. Bo nie wiem kiedy jej przejdzie, kiedy się
    odezwie, nie wiem nic...
    --
    Jedno jest tylko w życiu szczęście: kochać i być kochanym.
  • beata-68130 19.06.10, 15:33
    tak miło słyszeć że niektórzy mogą to wszystko uporządkować i poukładać. Daje to
    wiarę w to że będzie lepiej

    --
    "Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą. Dziś jest darem."
  • 38takatam 19.06.10, 18:18
    Czy Twoja partnerka leczy się regularnie?
    Czy ma świadomość choroby?
    Czy jest w terapii?
    Zachowanie o którym piszesz nie da się "zwalić" na chad.
    --
    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

    Terri Cheney
  • peterunited 19.06.10, 21:04
    To już pisałem wcześniej... Co do wcześniejszych wypowiedzi nie
    zawsze robię dobrze, nie wiem czy zachowując się tak czy inaczej nie
    popełniam błędów. Czasem czuje się w tej walce sam. Teraz nawet nie
    wiem jak jest, czy nie wpadnie na pomysł, że beze mnie lepiej. Pewnie
    jest mnie za co krytykować, wiem, ale jak pisałem jestem człowiekiem,
    staram się udźwignąć ten ciężar, nie jest łatwo. Nie mówię jej o
    wszystkim, bo wiem jakie ma problemu, po prostu nie chce jej dokładać
    swoich. Bolą mnie pewne rzeczy, teraz jestem na granicy załamania
    nerwowego, są chwile gdy nawet facetowi chce się płakać to jedna z
    nich. Chce jej pomóc, ale co robię to źle... Sam nie wiem, gdy słyszę
    wszędzie krytykę, zaczynam w to wierzyć. Kiedyś myślałem mówi tak,
    ale wiem, że to nie prawda jest po prostu zła. Teraz już nie wiem, a
    może tak jest wcale nie pomagam i jestem nieudacznikiem. Nie wiem w
    co wierzyć. Jednego czego jestem pewien to miłością jaką ją darze w
    to nie wątpiłem nigdy.
    --
    Jedno jest tylko w życiu szczęście: kochać i być kochanym.
  • lolinka2 19.06.10, 21:17
    jejjjjja, ty się w jakieś melodramaty harlequinopodobne bawisz, a nie
    normalny zdrowy związek.....
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • peterunited 19.06.10, 22:57
    Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
    --
    Jedno jest tylko w życiu szczęście: kochać i być kochanym.
  • lolinka2 19.06.10, 23:06
    ale brniesz jak koń w najbardziej ślepą z ulic....
    i dalej swoje o bohaterach romantycznych wink

    my ty w xxi wieku, wiesz, śpiący książę? rumaki też nie w cenie -
    prędzej mustangi...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • peterunited 19.06.10, 23:22
    Tylko gdy ja naprawdę nie wiem co mam robić. Siedzę jak małe dziecko w
    piaskownicy bez rodziców, płacząc i nie wiedząc czy siedzieć tam dalej
    czy szukać rodziców. Z jednej strony ile można czekać, a z drugiej,
    gdzie pójdę.
    --
    Jedno jest tylko w życiu szczęście: kochać i być kochanym.
  • lolinka2 09.06.10, 21:50
    a jakby tak dało radę doprecyzować zdziwienie?????

    bo ja nie do końca kumam, co je wywołało...

    bardziej łopatologicznie poproszę smile
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • lolinka2 09.06.10, 22:21
    kwestia spojrzenia na temat, robię świństwo wiedząc co robię z
    premedytacją - tak to prawo definiuje
    wychodząc z tej definicji nie zrobiłam mu świństwa w życiu i nigdy
    będąc w pełni władz umysłowych. Jak się jarnęłam po 8 tyg manii czego
    nawarzyłam to zaczęłam reperować i łatać dziury. Chłop z wrażenia
    wrócił do normy i się przyłączył do działań odbudowujących, bo swoje
    miał również za uszami smile
    I potem nigdy nigdy więcej nie doprowadziłam do powtórki z rozrywki
    smile
    Wnioski wyciągnięte, żyjemy dalej smile
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 10.06.10, 07:15
    Najbliższym bliznim się świństw nie robi przecież. No chyba że było się nie w
    pełni władz umysłowych. Tak,to kwestia spojrzenia na sprawę,o kwestię niepełnych
    władz umysłowych mi chodziło gdy zakładałam wątek.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile
  • czubata 11.06.10, 16:54
    Odbieramy sobie sprawczość i oddajemy ją chorobie.A ja myślę że to choroba
    odbiera mi sprawczość.
    --
    Nie każdy remont oznacza że to już mania. smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka