Dodaj do ulubionych

Odpowiedziałam na ofertę pracy

01.03.11, 12:14
Jako niania do 6miesięcznej dziewczynki. Ogłoszenie znalazłam w necie, i sprawa na tyle zabawna że przyszli pracodawcy mieszkają na tej samej ulicy co ja,w tym samym mieście co ja,i nie wykluczone że ich znam. Ale jajca.Boję się big_grin
--
Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
Edytor zaawansowany
  • czubata 01.03.11, 12:20
    Już przeżywam jak mrówka okres,chociaż nie wiadomo czy ją dostanę. Ale napisałam piękny list motywacyjny, co do braku doświadczenia przy opiece nad dziećmi w moim przypadku nie można powiedzieć.smile
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • madau 01.03.11, 12:29
    czubatku nie boj sie. Bedzie dobrze smile
    --
    Dziura w Bucie
  • czubata 01.03.11, 12:36
    Myślę że byłoby fajnie,to nie byłaby praca stresująca smile O cześć Madau,miło cię znowu czytać kiss
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • poetkam 01.03.11, 12:41
    Opieka nad dziećmi jest bardzo sympatyczna, wymaga jednak uwagi. Dasz radę!
    A co z Twoją działalnością -spawanie, kucie?
    --
    Codziennie na nowo uczę się żyć
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • dr.zabba 01.03.11, 12:44
    Czubatku, a do swoich dzieci masz kogoś?
    Witaj, Madau http://emotikona.pl/emotikony/pic/16icon_kiss.gif
    --
    zapiski z paranoi
    razem na biegunach
  • czubata 01.03.11, 13:12
    Plany spawalnicze muszą odejść na plan dalszy, chodzi o to że chyba już teraz należałoby się czymś zająć/zarobić. Moje dzieci to już duże konie są,większość czasu siedzą w szkole,a nawet jakby miały same posiedzieć w domu to jest to nie problem,ale co to byłby za problem gdybym była dwa domy dalej i mogła sobie do domu przychodzić między jednym spacerkiem a drugim.Mam jeszcze do dyspozycji świetlice,jak pracowałam wcześniej,to dzieci chodziły na świetlice i zajęcia dodatkowe,także czas miały wypełniony o 8 do 17. No zobaczymy. Dostałam emeil zwrotny z informacją że są teraz na urlopie i się odezwą po powrocie. Byłoby fajnie,kurcze.
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • czubata 01.03.11, 13:16
    Oczywiście zadzwoniłam do Miśka żeby się podzielić moim małym krokiem do przodu,ale wiadomo było co usłyszę : - Tyyyyyyy? Do dzieciiiiiii????? No ale to było do przewidzenia,cokolwiek bym nie wymyśliła to jest jakieś ale. big_grin Znalazłam jeszcze kilka innych ofert pracy w moim mieście,nawet się jedna chałupnicza znalazłam,ale tu pewnie zaraz będzie trzeba wkład własny,pompki,szmery,bajery. Piszę gdzie się da big_grin
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • corka-matki 01.03.11, 13:52
    Nie potrafię zrozumieć jak osoba chora na chad może zajmować się dziećmi-zwłaszcza cudzymi. Ma Pani zamiar ukrywać chorobę? Nie przyznać się do niej? A co jeśli Pani zachoruje-zacznie się mania? Nie lada problem występuje wtedy przy swoich pociechach a obcych?Nie boi się Pani tego ryzyka? Przecież można komuś wtedy nieźle namieszać, nie mówiąc o Pani. Myślę, że dla chorych to zbyt odpowiedzialna praca i nie chodzi oto, że Pani sobie nie poradzi tylko o ten strach. Ja bym nie powierzyła takiej osobie dziecka-przepraszam, ale tak bym postąpiła. No chyba, że znałabym Panią osobiście i wiedziała, że przyjmuje Pani leki i stan remisji jest u Pani.
    Ja sobie nie wyobrażam, że moja mama wróciłaby do pracy-byłoby to dla mnie nienormalne niewłaściwe, za duża odpowiedzialność. Inne prace ok, ale nie z dziećmi.

  • czubata 01.03.11, 14:29
    Oceniam swoje szanse pozytywnie.

    A co
    > jeśli Pani zachoruje-zacznie się mania?

    A co się robi gdy się choruje? Idzie się na zwolnienie,i tak też zawsze robiłam.
    >Myślę, że dla chorych to zbyt odpowied
    > zialna praca i nie chodzi oto, że Pani sobie nie poradzi tylko o ten strach

    Chodzi o strach który sama odczuwam? Taki normalny strach,jak przed każdą nową pracą.

    > Ja sobie nie wyobrażam, że moja mama wróciłaby do pracy-byłoby to dla mnie n
    > ienormalne niewłaściwe, za duża odpowiedzialność. Inne prace ok, ale nie z dzi
    > ećmi.

    No i jak można liczyć na integrację ze społeczeństwem,skoro ma ono takie podejście?
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • lolinka2 01.03.11, 17:24
    Powiem tak - czubatą znam, czubatej opiekę nad dziećmi (moimi) też znam i cenię. Jak będziesz potrzebowała referencji, wal jak w dym - chętnie cię powychwalam potencjalnym pracodawcom.

    czubata nie idzie do pracy w żłobku, gdzie jest grupa 20 szt. Jedno dziecko w spokojnych, domowych warunkach

    córko-matki (weź zmień nicka, bo ten taki infantylny jest...), nie przenoś sytuacji twojej domowej na życie innych osób. Czubata nie twierdzi - w przeciwieństwie do twojej mamy - że jest zdrowa i że to tylko tarczyca. Jest czubata, jak świadczy sam nick, ale przy dzieciakach naprawdę odpowiedzialna. Wiem, bo widziałam - miałam okazję przez okrągły rok przyglądać się z bliska.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • czubata 01.03.11, 17:44
    Dzięki Lolinko za wiarę we mnie, ja też w siebie wierzę smile
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • corka-matki 01.03.11, 17:54
    Lolinko 2 zgadzam się z tobą, że sytuacja mojej mamy jest inna. Jednak nie wiesz jak się u niej sprawy toczą więc też nie przytaczaj dawno przestarzałych argumentów.I nie ma znaczenia-warunki domowe czy państwowe;dzieci, dziecko i etc. Opieka nad dzieckiem tak czy siak wymaga o ile wiem zdrowia psychicznego. Jak same mnie uczyłyście choroba to choroba, stan remisji dłuższy nawet jeśli występuje to i tak nadal jest się chorym.
    Ja rozumiem, że Czubata to być może odpowiedzialna osoba pomimo choroby i pewnie też fajna osoba i cudowna matka być może dla swoich dzieci, ale skoro taka odpowiedzialna to niech przyzna się do choroby a nie zatai bardzo istotne fakty.Już kiedyś w programie UWAGA był podobny omawiany przypadek. Ja się nie znam, ale psycholodzy i pedagodzy wypowiadali kategoryczny sprzeciw by osoby z jakimkolwiek problemem psychicznym mogły pracować z dziećmi-nawet jednym w warunkach domowych. Ja jako pedagog z wykształcenia też tak uważam, nie potępiam jednak do pracy w innych zawodach.
    Czubata i o jakim zwolnieniu ty piszesz, przecież nikt na ciebie by nie czekał zanim się wyleczysz, zwolnienia prawie nie wchodzą w rachubę przy opiece nad dziećmi.
    A co do mojego"infantylnego nicku" trudno taki już mam dla lepszego oddźwięku nie zmienię, by ciebie zadowolić.Każdy ma własne skojarzenia. Dla mnie Lolinka ma zabarwienie trochę kurewskie.
  • lolinka2 01.03.11, 17:58
    bo program UWAGA jest programem wysoce opiniotwórczym i należy przestrzegać, co powiedziano tamże.

    Czy o wrzodach żołądka, cukrzycy i miażdżycy też mówiłabyś potencjalnemu pracodawcy???
    Stygmatyzujesz, pani pedagog. I nie wulgaryzuj na forum, bo będę musiała ciąć.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • corka-matki 01.03.11, 18:12
    lolinka2 napisała:

    > bo program UWAGA jest programem wysoce opiniotwórczym i należy przestrzegać, co
    > powiedziano tamże. Wysoce niekoniecznie, aczkolwiek wielu specjalistów się wypowiadało i podzielam ich zdanie jak pewnie większość społeczeństwa. Głowa to nie noga, ręka, paluszek itp.
    >
    > Czy o wrzodach żołądka, cukrzycy i miażdżycy też mówiłabyś potencjalnemu pracod
    > awcy???j. w. Jeżeli zależałoby mi na pracy a choroba kolidowałaby z pracą to myślę, że może zataiłabym ten fakt. Chociaż nie byłam nigdy w takiej sytuacji to nie wiem jakbym postąpiła. Z natury jednak jestem uczciwa i prawdomówna.
    > Stygmatyzujesz, pani pedagog. I nie wulgaryzuj na forum, bo będę musiała ciąć. Bez przesady pisałam o skojarzeniachsmile, nie bierz tego tak do siebie.
    Powiem wam tak wy czy w chorobie czy w remisji potraficie zawsze wszystkich piętnować kto się wam sprzeciwi. Zawsze jest kontra. Dlaczego nie przyznacie racji, że tak z dziećmi zbyt odpowiedzialna dla nas praca. ??? To zbyt trudne. Próbujecie równać się ze zdrowymi a przecież nie musicie być tacy jak oni, bo jesteście chorzy!!! I ja wam współczuje. Tyle na zakończenie.Pa
  • sapiencja 01.03.11, 18:18
    corka-matki napisała:
    "Próbujecie równać się ze zdrowymi a przecież nie musicie być tacy jak oni, bo jes
    teście chorzy!!! I ja wam współczuje. "

    Żeby Cię pogięło.



    --
    Falowanie i spadanie. Falowanie i spadanie...
  • beatrix-kiddo 01.03.11, 18:30
    sapiencja napisała:

    > corka-matki napisała:
    > "Próbujecie równać się ze zdrowymi a przecież nie musicie być tacy jak oni, bo
    > jes
    > teście chorzy!!! I ja wam współczuje. "
    >
    > Żeby Cię pogięło.
    >
    Dokładnie, popieram.
    Znam jeszcze lepsze: "a żebyś upadła mordą na jeża" smile

    --
    Leki są dobre tylko ludzie do dupy - copyright by Euforyk
    Pomóż zwierzakom
  • agao_72 01.03.11, 22:00
    odpowiem wrednie, sporo byś dała córko-matki, żeby być w mojej sytuacji. serio. a jeszcze byś więcej dała, żeby być w sytuacji mojej córy.

    --
    Kołysz się w miętowej mgle...

    Świat widziany kocim okiem. Zapraszam do kociej kuchni.
  • lolinka2 01.03.11, 18:24
    Z TĄ STRASZNĄ chorobą, ja - skrajnie jak wiadomo nieodpowiedzialna - pracowałam w szkole z dziećmi i młodzieżą. Całe 4 lata. Uczniowie mówią na ulicy dzień dobry po latach, odzywają się na maila nadal (a to już są misie ok. 20stki).
    Teraz spod moich palców skażonych TĄ STRASZNĄ chorobą wychodzą podręczniki, na podstawie których lekarze leczą ciebie, twoją mamę, twoją córeczkę. Ha - to dopiero zobowiązanie i odpowiedzialność smile Z ust moich wychodzą treści wykładów dla tychże lekarzy, słuchają i się stosują. To też odpowiedzialność. Spod palców moich wychodzi dokumentacja pacjentów, którzy jadą się leczyć gdzieś poza PL. W tym momencie moja pomyłka potencjalna może skutkować uszczerbkiem na zdrowiu pacjenta lub nawet utratą życia (jeśli np zapomnę zamieścić informacje o alergiach, bo coś przeoczę, albo mi się cyfry poplączą w wynikach badań...). I nie uważam, że mnie to przerasta w jakikolwiek sposób.

    Ja się nie próbuję z nikim równać. Ja po prostu znam swoje ograniczenia i wiem, że nie dotyczą one mojej nieodpowiedzialności w żadnej z wykonywanych prac. Mogą i dotyczą wahań nastroju - tego, że on może stopniowo się obniżać, energii będzie coraz mniej, aż nie wstanę z łóżka pewnego dnia, albo podnosić, czyli będzie pięknie i wydajnie, aż pewnego pięknego dnia się skapnę, że jest za pięknie i za szybko - i pójdę po tabletki na spowolnienie. Wsio.

    I wsadź sobie w buty współczucie, to ci się kompleksy wyrównają
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • sensi41 01.03.11, 21:27
    corka-matki napisała:
    >... Ja jako pedagog z wykształcenia....

    Brrrrrrr-mam alergię na ten tekst uncertain
    A tak nawiasem, czy nie uważacie,że praca w pomarańczowych kamizelkach jest dla nas najodpowiedniejsza? wink
  • kisunob 01.03.11, 21:32
    No nie !!!
    Ja wysiaaadam...
  • sensi41 01.03.11, 21:55
    To była ironia-o ile zostałam źle zrozumiana. Córka-matki usilnie chce zrobić nas osoby ciężko chore i zagrażające społeczeństwu- więc może w takiej pracy widziałaby nas najchętniej.
    Jeżeli uraziłam-sorki.
  • lolinka2 01.03.11, 21:57
    hehehe, a ja mam w domu takiego samego pedagoga, jak córka-matki, z chadem pedagoga. Po tej samej uczelni są.... smile Nie zdziwiłabym się, jeśli ten sam rok zresztą...

    i on mówi - a jest pedagogiem - że jeśli ktoś jest chory a nie jest wariatem, to spokojnie może pracować z dziećmi. I co teraz? Mamy słowo pedagoga przeciwko słowu pedagoga....
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • awanturka 02.03.11, 08:22
    Ja chciałam tylko napisać, że przez 18 lat byłam nauczycielką mimo, że lekarz pracy dokładnie wiedział, że choruję psychicznie i na co oraz jaki jest przebieg choroby (niczego nie zatajałam miał wgląw całą dokumentację medyczną.

    jak podejmowłam pracę nauczyciela byłam już po dwóch pobytach w szpitalu, w trakcie pracy zwodowej doszły jeszce dwa (poza tymi o których napiszę za chwilę)

    . Po każdym długim L_4 lekarz musiał na nowo wydawać opinię o zdolności do pracy w zawodzie nauczyciela. Przez 18 lat nigdy nie miałam z tym kłopotu

    -lekarz medycyny pracy nie dopuścił mnie do pracy gdy w ciągu po dwóch lat byłam trzykrotnie dwukrotnie hospitalizowana i do lekarza zgłosiłam się w stanie ciężkiej depresji, zupełnie niezdolna do jakiejkolwiek pracy (nie tylko pracy nauczyciela)

    Więc to chyba nie tak jak piszesz.

    Wiele ludzi ma pełną swiadomość choroby i nawet w hipomanii wie, że dzieje się co się z nimi dzieje (ja też tak mam).

    Zwróć uwagę, że na tym forum pełno jest wpisów "mam hipomanię" - więc świadomość stanu w jakim się jest nie jest niczym niezwykłym ani rzadkim.


    jeżeli ma się taką świadomość to przerywa się na ten czas pracę (tak jak na przykład nie chodzi się do pracy z pwodu ojawów przeziębienia tak silnych, że pracę uniemożliwiają)

  • kamyczek_0 01.03.11, 17:37
    Do cudzych dzieci mam większą cierpliwość niż do własnego. Zazdroszczę. Sama będę szukała takiej pracy. Rzeczywiście spokojna.
    --
    Najbardziej wyniszczająca wojna, to bitwy twoich myśli.
  • czubata 01.03.11, 17:47
    Poczekaj nie ma co zazdrościć,ja dopiero odpowiedziałam na ogłoszenie smile Kamyczku, ja też już przerobiłam kilka prac,bywało ciężko.Rezygnowałam. Ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło kiss
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • czubata 01.03.11, 19:09
    Boszzzz.... co za paskudne babsko z tej córki-matki. Córko-matki,twoja matka ma lata przepracowane,pracowała w żłobku,przy dziesiątkach dzieci,nigdy się żadnemu żadna krzywda nie stała. A ty sobie teraz nie wyobrażasz żeby ona miała pracować.PRACOWAŁA.Z tą STRASZNĄ chorobą,jak to dobrze ujęła Lolinka. Dlaczego tak koniecznie chcesz degradować cudze osiągnięcia? Świat nie jest na wyłączność ludzi "zdrowych". A program UWAGA pokazuje najczęściej patologie tych tzw. ludzi zdrowych,i tam dopiero można zobaczyć jak zdrowi ludzie katują swoje dzieci."zabiliśmy bo za dużo jadło". No wybacz,ale bredzisz dziewczyno.
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • kisunob 01.03.11, 19:13
    Nie ma się czego bać, 6-cio miesięczne dziewczynki nie gryzą.
    A i do pracy będzie niedaleko.
    Miodzik. wink
  • czubata 01.03.11, 19:17
    smile
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • czubata 01.03.11, 19:32
    Nie boję się dziecka,to kontakty z innymi ludźmi,obcymi,trochę mnie onieśmielają.Zawsze miałam ten kłopot,o czym tu z kimś gadać, i ten kompleks by zachowywać się naturalnie,nie poddawać się wewnętrznej blokadzie i paraliżującemu strachowi. Ale pracowałam między ludźmi,no jakoś to szło,w zależności od nastroju,raz bardziej gadatliwa,raz bardziej zamknięta w sobie. Zawsze się spotykam ze stwierdzeniem że ja sobie rady nie dam,gdy wybierałam się do ostatniej pracy to też było : "tyyyyyy? W takich ciężkich warunkach pracy?" No i wytrzymałam rok czasu kiedy inne dziewczyny "zdrowe" odchodziły po jednym dniu i nie było po nich śladu. Także mam podstawy by sądzić że jednak daję sobie radę w rozmaitych warunkach zwłaszcza odkąd mam leki.smile
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • 36.a 01.03.11, 19:38
    [mam dół, stąd takie a nie inne myśli, ale...]

    ja też przy całej sympatii dla Czubatej nie powierzyłabym opieki nad własnym półrocznym dzieckiem osobie z zaburzonym nastrojem. to nie patyk w mrowisko.
    jestem smętnego zdania, że osoby z ChAD mogą sobie pracować w dziedzinach niezwykłych: polityka (Churchill), twórczych, wszelkich free-lancerskich, moje zajęcie jest też do pewnego stopnia kolorowe. nauczyciel z ChAD? opiekunka do dzieci? lekarz? depresja sobie przyjdzie, pójdzie, mania też. a odpowiedzialność za dziecko?

    w warunkach gdy dziecko jest moje (spekuluję i teoretyzuję) - liczę na przytomnego partnera, dziadków etc. ale mówimy o powiedzmy o całym etacie opiekunki... ryzykowne. Nie chcę podcinać skrzydeł. Moje smutne zdanie.


    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • lolinka2 01.03.11, 19:49
    jedyne ryzyko, to takie, że ona się rozłoży na dłużej w pewnym momencie....
    ALE
    - istnieje z drugiej strony szansa, że odpowiedzialność ją zmobilizuje to lepszego wsłuchiwania się w siebie i działań zaradczych - wczesnych i skutecznych.

    36.a - Czubata zajmowała się moją młodszą, gdy ta miała.... 1.5 roku? czy mniej? coś koło tego, takie zwiercone mocno dziecię już, łażące i brojące smile I chociaż byłam w stanie z kilometra stwierdzić stan nastroju opiekunki, dziecko było zadowolone, dopilnowane pod każdym względem, na którym mi zależało i absolutnie żadnych zarzutów nie mam.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • sapiencja 01.03.11, 19:50
    36 napisała:
    "...
    w warunkach gdy dziecko jest moje (spekuluję i teoretyzuję) - liczę na przytomnego partnera, dziadków etc. ale mówimy o powiedzmy o całym etacie opiekunki... "


    Jaką masz gwarancję, przyjmując opiekunkę, której nie znasz, że nie zataiła choroby psychicznej?
    Gdybym miała oddać dziecko pod opiekę nieznanej opieknuce, lub czubatej, wybrałabym czubatą. Nawet nie widząc jej na oczy.
    Ma wielkie serce, kocha dzieci, jest wrażliwa, jest odpowiedzialna. I zna swoje zachowania się.
    Tyle zdążyłam zauważyć, czytając jej wypowiedzi.





    --
    Falowanie i spadanie. Falowanie i spadanie...
  • 36.a 01.03.11, 20:05
    sapiencja napisała:


    > Jaką masz gwarancję, przyjmując opiekunkę, której nie znasz, że nie zataiła ch
    > oroby psychicznej?

    No właśnie, żadnej (puszczam oko). Zatajanie wśród nas jest powszechne. To tylko moje zdanie. Na nie. 99% głosów jest pozytywnych.

    --
    W ogrodzie naszym/Gałęzie drżą
  • czubata 01.03.11, 23:41
    > w warunkach gdy dziecko jest moje (spekuluję i teoretyzuję) - liczę na przytomn
    > ego partnera, dziadków etc. ale mówimy o powiedzmy o całym etacie opiekunki...
    > ryzykowne. Nie chcę podcinać skrzydeł. Moje smutne zdanie.

    W warunkach gdy dziecko jest moje mogę liczyć na przytomnego partnera.W warunkach pracy mogę jeszcze zrezygnować gdy widzę że sytuacja jest nie za ciekawa,powiedzmy, "niebezpieczna",aczkolwiek do takich sytuacji to ja nie dopuszczam.Nigdy nie byłam nieodpowiedzialna względem dzieci,tak iż można byłoby powiedzieć że były one zagrożone,pierwsza się pakowałam do szpitala i nie protestowałam gdy wiedziałam że w gre wchodzi dobro dzieci,bo o dobro dzieci zawsze tylko i wyłącznie mi chodziło.Od momentu diagnozy udało mi się wypracować takie systemy postępowania ze sobą,aby się to trzymało kupy,i kupy że tak powiem się trzyma i trzymać będzie.Obce dziecko to jeszcze większa odpowiedzialność i mobilizacja,wiem,bo przez mój dom takich dzieci przeszło kilkoro.wink
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • corka-matki 01.03.11, 22:14
    Nie rozumiem dlaczego tak zawrzało i niektórych tak ponosi...WSPÓŁCZUJĘ WAM- miałam na myśli, że naprawdę wam współczuję, bo trudne jest wasze życie i zmagania z tą chorobą. Ja próbuję ją zrozumieć, poznać...A wy jakoś dziwnie interpretujecie moje wypowiedzi. Nie miałam nic złego na myśli. Czy niektórzy lepiej by się poczuli, gdyby usłyszeli: DOBRZE WAM TAK!?
    To, że napisałam że z wykształcenia jestem pedagogiem, też niewiele wnosi i proszę uważnie czytać całość a nie wyrywać zdania z kontekstu, bo nie napisałam, że jestem fachowcem albo, że pracuje w zawodzie i znam się na tym.
    Moja mama 30 lat pracowała i ja nie przekreślam tego, wspaniale opiekowała się dziećmi,ale uważam, że w takich stanach jakie ją dopadają lepiej dla jej dobra zrezygnować. Bo i tak przykre rzeczy z tym związane ją nie ominą. Nikt nie chce z nią już pracować-a w takiej atmosferze można jedynie pogłębić swoją chorobę-tak uważam. Własne dziecko jak najbardziej jej powierzę bo znam ją, troszkę wiem o tej chorobie i wiedziałabym w jakim momencie należałoby zastopować. Wiem też jacy są ludzie, dlatego chciałabym jej tego oszczędzić.
    Czubata nie miej mi za złe, ale sama pewnie wiesz, że gdyby twoja choroba wyszła na jaw to nie byłoby zapewne ciekawie dla ciebie. Ja nie podważam twoich umiejętności. Uważam jednak, że przy zaburzeniach nastroju nie powinno się opiekować dziećmi. Przy twoich własnych na pewno masz pomoc w kryzysowych momentach. Może ty jesteś jakaś wyjątkowa, ustabilizowana, bierzesz leki itp. Pytanie jednak tyczy się ogółu. Czy osoby z chorobą afektywną powinny pracować z dziećmi? Bo tu nie chodzi oto jak to wam ma dobrze robić ale o dobro dzieci.


  • kisunob 01.03.11, 22:26
    No zawrzało, bo bardzo ciężkie tematy poruszasz w sposób dość mało precyzyjny i wyszła burza mózgów, ale nie ma tego złego...
    Też jesteśmy ludźmi.
    Darując już sobie wszelkie osobiste wycieczki powiem Ci, że ze mną jak z dzieckiem... za rączkę i do baru. wink
  • lolinka2 01.03.11, 22:27
    hipokryzja czystej wody

    po co powierzasz swojej matce swoje dziecko (matka chorobę wypiera, przypomnę, twój wpis dość świeży; matka twierdzi że leczy tarczycę ergo - w dupie ma leczenie z grubsza...) skoro czubata (która choroby NIE wypiera, leczy się, pilnuje... i na bieżąco opiekuje dwójką własnych z powodzeniem) nie może z racji choroby - nie z innych względów - zająć dzieckiem w wieku bodaj twojej córki, nie?

    widzisz różnicę? bo ja tak... i to na NIEKORZYŚĆ twojej idealizowanej matki.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • corka-matki 02.03.11, 10:35
    lolinka2 napisała:

    > hipokryzja czystej wody ZALEŻY JAK NA TO SPOJRZEĆ!
    >
    > po co powierzasz swojej matce swoje dziecko- BO JĄ KOCHAM, BO UWAŻAM, ŻE W STANACH REMISJI MOGĘ JEJ UFAĆ I POWIERZYĆ WŁASNE DZIECKO I GDYBY COKOLWIEK ZACZĘŁO SIĘ DZIAĆ BYŁABYM PIERWSZA , KTÓRA TO ZAUWAŻYŁA. NIE SĄDZĘ JEDNAK BY INNI LUDZIE MYŚLELI PODOBNIE(matka chorobę wypiera, przypomnę,
    > twój wpis dość świeży; matka twierdzi że leczy tarczycę ergo - w dupie ma lecze
    > nie z grubsza...NIE WIEM JAK BĘDZIE TERAZ, PÓKI CO MA CHĘĆ LECZENIA,BO LEKARZ PROWADZĄCY W TYM ROKU ORZEKŁ CHOROBĘ A W TAMTYM SAMI NIE WIEDZIELI, BYŁO JEDYNIE PODEJRZENIE, ALE JESZCZE NIE ROZMAWIAŁYŚMY BO NADAL JEST W SZPITALU) skoro czubata (która choroby NIE wypiera, leczy się, pilnuje.
    > .. i na bieżąco opiekuje dwójką własnych z powodzeniem) nie może z racji chorob
    > y - nie z innych względów - zająć dzieckiem w wieku bodaj twojej córki, nie?JEŻELI SĄ TACY WSPANIALI LUDZIE , KTÓRZY JEJ POWIERZĄ SWOJE DZIECKO TO TAK. JA BYM MUSIAŁA JĄ POZNAĆ DOBRZE ABY POWIERZYĆ SWOJE
    >
    > widzisz różnicę? bo ja tak... i to na NIEKORZYŚĆ twojej idealizowanej matki. WIDZĘ RÓŻNICĘ. WIADOMO, ŻE W PLACÓWCE PAŃSTWOWEJ JEST ZGOŁA INACZEJ. JEDNAK ZAUWAŻ, ŻE REAKCJA I CHĘĆ POWIERZENIA OPIEKI NAD DZIECKIEM OSOBIE CHOREJ JEST ZAZWYCZAJ TAKA SAMA. W DODATKU NIE ZNASZ MOJEJ MAMY. NIE UWAŻAM, ŻEBYM JĄ IDEALIZOWAŁA. JEST OK JAK NIE MA TYCH SWOICH NAPADÓW-TYLE, ŻE JA JUŻ POWOLI NIE ODDZIELAM KIEDY MA STAN REMISJI A KIEDY NIE...DŁUGI CZAS SAMA WIERZYŁAM, ŻE JEST CHORA NA TARCZYCE I DLATEGO TAKIE JEJ ZACHOWANIA...WYPIERAŁAM FAKTY, NIE CHCIAŁAM OTWARCIE SAMA PRZED SOBĄ PRZYZNAĆ, ŻE JEST CHORA. PRZEPRACOWAŁAM TO JEDNAK SAMA Z SOBĄ I POGODZIŁAM SIĘ Z TĄ CHOROBĄ. ZA MAMĘ ŻYCIA NIE PRZEŻYJE WIADOMO, ALE NIE ZOSTAWIĘ JEJ Z TYM SAMEJ PÓKI ONA TEGO FAKTU NIE ZAAKCEPTUJE.
  • ergo_pl 02.03.11, 10:41
    chciałam przeczytać, ale się nie da.
    użycie caps locka świadczy, że krzyczysz.
    i kto tu nie panuje nad sobą?
  • corka-matki 02.03.11, 10:51
    żadne krzyczenie tą samą trzcionką by się zlewało-kolorowych tu nie ma, pa
  • ergo_pl 02.03.11, 10:55
    oj, dziewczyno.
    na dodatek jesteś uparta.
    i do kogo nic nie trafia?
  • ergo_pl 02.03.11, 10:57
    > żadne krzyczenie tą samą trzcionką by się zlewało-kolorowych tu nie ma

    jesteś tak wkurzona, że tutaj już nawet nie wstawiłaś znaków interp.
    i piszesz o merytorycznej, spokojnej rozmowie?
    sama daj przykład.
  • czareg 09.03.11, 21:22
    Chiba jednak som
    --
    <Szalony Pączek> A Ty żonaty?
    <Joe> Tak .. ale nie praktykujący!
  • lolinka2 02.03.11, 10:47
    Po pierwsze: proszę do mnie nie krzyczeć. Przypominam, że caps lock to podniesiony ton. Możesz w ten sposób zaakcentować jeden wyraz, ale na litość Boską, nie cały post!

    Po drugie: czytam i widzę jedno - ty się dowartościowujesz nami. Ratujesz swoją b. b. niską samoocenę i leczysz kompleksy trzymając się ostatniej deski ratunku - ty jesteś zdrowa a my nie. Dlaczego uważasz to za swój jedyny atut? Wiesz, gdzie to czytam? Już ci pokazuję:

    > po co powierzasz swojej matce swoje dziecko- BO JĄ KOCHAM, BO UWAŻAM, ŻE
    > W STANACH REMISJI MOGĘ JEJ UFAĆ I POWIERZYĆ WŁASNE DZIECKO I GDYBY
    > COKOLWIEK ZACZĘŁO SIĘ DZIAĆ BYŁABYM PIERWSZA , KTÓRA TO ZAUWAŻYŁA. NIE
    > SĄDZĘ JEDNAK BY INNI LUDZIE MYŚLELI PODOBNIE

    i dalej piszesz o czubatej

    > JEŻELI SĄ TACY WSPANIALI LUDZIE , KTÓRZY JEJ POWIERZĄ SWOJE DZIECKO TO TAK

    Czyli jak rozumiem, żeby powierzyć swoje dziecko osobie psychicznie chorej trzeba być wspaniałym człowiekiem. Ty masz w sobie gotowość powierzenia dziecka swojej matce (przypomnę: która aktualnie z odpałami znajduje się w szpitalu, czubata od kawała czasu w domu...), więc możesz się gratyfikować stwierdzeniem, że jesteś wspaniałym człowiekiem. I samoocena rośnie (przynajmniej na moment).

    No, ale potem wystarczy wspomnieć, że współczujesz nam chorym i ogólnie to masz pozytywne nastawienie do nauki - i to umacnia twoją samoocenę na poziomie choć trochę powyżej zera.

    Nie podoba mi się takie instrumentalne potraktowanie mnie i osób, które uważam za moich forumowych przyjaciół, do ratowania własnego morale. To sobie zorganizuj u terapeuty, a nie się onanizujesz terapeutycznie o nas.


    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • beatrix-kiddo 01.03.11, 23:21
    Wiesz co, nie tłumacz się, napisałaś, co napisałaś, a teraz odkręcasz kota ogonem.
    --
    Leki są dobre tylko ludzie do dupy - copyright by Euforyk
    Pomóż zwierzakom
  • ergo_pl 01.03.11, 23:52
    Ja nie wiem, coście tak napadli (większość).
    Jak mnie ktoś by widział w różnych stanach, to bym się nie zdziwiła, że poważnie by się zastanowił, czy dać mi do pilnowania swoje dziecko teraz.
    Mało tego, gdybym o kimś wiedziała, że jest na jakichś lekach "psychicznych", też bym się
    mocno zastanawiała.
    Czasem pilnuję sąsiadce, ale ona mnie zna. Widzi często. I wiem, że poznaje moje stany.
    Już się nauczyła.
    Myslę, że tej Córce-matce czy jak tam, chodziło o zwykłą odpowiedzialność.
    Czy Czubata sobie poradzi.
    Ale to ona zna siebie najlepiej, swoją wydolność, odpowiedzialność i cierpliwość.
    Jeśli czuje się na siłach, to po sprawie.


  • czubata 01.03.11, 23:54
    corka-matki napisała: > Czubata nie miej mi za złe, ale sama pewnie wiesz, że gdyby twoja choroba wy
    > szła na jaw to nie byłoby zapewne ciekawie dla ciebie.

    Kiedy w pracy wyszła na jaw moja choroba,no bo niestety musiałam przedstawić zaświadczenie o pobycie w szpitalu,to powiedziano mi w kadrach że nie mam absolutnie czego się wstydzić.Nie dość że mnie nie zwolniono,to jeszcze kiedy się zwalniałam sama usłyszałam że szkoda,że dlaczego,i zaproponowano abym chociaż wykorzystała urlop jaki mi przysługiwał.Też byłam potencjalnym zagrożeniem,pracując przy niebezpiecznych maszynach z innymi ludźmi,można było pomyśleć,"a wiadomo co jej do łba strzeli".Kiedy rozmawiałam ze swoją kierowniczką i wyznałam że muszę iść do szpitala psychiatrycznego bo choruję przewlekle to usłyszałam że ja dziecko,nie mam się czego bać i takie rzeczy mówić śmiało,bo to "normalne" rzeczy są.Skoro taka panowała o mnie opinia,to najwyraźniej dobrze sie umiem w karbach 3mać.Da się?Da się. nie ma co demonizować.
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • sensi41 02.03.11, 00:10
    corka-matki napisała:
    > To, że napisałam że z wykształcenia jestem pedagogiem, też niewiele wnosi i
    > proszę uważnie czytać całość a nie wyrywać zdania z kontekstu...

    Wyrwałam,bo akurat to stwierdzenie mnie bardzo uczula(osobista wycieczka).

    >Czy osoby z chorobą afektywną powinny pracować z dziećmi?

    Jedni mogą, a inni nie powinni pracować z dziećmi. O "zdrowych jednostkach" można powiedzieć dokładnie tak samo.
    Nie jestem stanowiącą zagrożenie wariatką- a tak odczytuję Twoje wypowiedzi.
  • ergo_pl 02.03.11, 00:27
    > Czy osoby z chorobą afektywną powinny pracować z dziećmi?

    Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie.
    Jedni mogą, jak napisała sensi, inni nie.
    Jedni super działają rano, inni wieczorem.
    Jedni są łagodniejsi, inni mniej itp., itd., itp.
    Każdy afektywny jest inny, jak każdy niechorujący na chad człowiek.
    I każdy zna swoją wydolność.

    No i to nie jest tak, że sru i za sekundę pojawia się myśl, że kogoś zatłukę.

  • kamyczek_0 02.03.11, 13:33
    > No i to nie jest tak, że sru i za sekundę pojawia się myśl, że kogoś zatłukę.

    Ojj, ja bym mogła jedną taką Córkę-Polkę.

    Co do choroby. Owszem każdy jest inny. Jasne, że są chadowcy, którzy nie powinni podejmować się takiego zadania jeżeli ich stan jest poważny i sami bardzo ciężko funkcjonują na zewnątrz. Ale są tacy, którzy leczą się, wyłapuję swoje górki i dołki, reagują. Mnie na przykład takie dziecko mobilizowało by. Lubię dzieci, nie pracowałam z nim, odbywałam tylko dwumiesięczną praktykę na studiach. To było TO. Na samą myśl się uśmiecham.

    Po drugie Lolinka pisze, że zna Czubatą dobrze z forum, w realu, wspomina o opiece nad dzieckiem. Kurde, no to chyba o czymś świadczy. Skoro ona mówi, że Czubata sobie poradzi to ja nie mam żadnych pytań.

    Moja...nasza ciocia-opiekunka chorowała na nerwicę, brała leki. Miała b. ciężki okres za sobą (śmiertelna choroba syna, strata córki). Zrobiłam casting. Młoda zareagowała świetnie. rozmawiałam z poprzednią rodziną (lekarzy). Opinia była bardzo dobra. Do teraz odwiedzamy "ciocię" z przyjemnością.

    Córko, ja mam przedni pomysł. Skoro chore "nianie" są be bo są chore, to może zabierzmy im własne dzieci, przecież dla nich TEŻ SĄ zagrożeniem. No chyba, że własne dziecko jest gorsze niż cudze i nie ma takiej potrzeby.
    Mam wrażenie, że z dziką satysfakcją podpisałabyś taką petycję.

    --
    Najbardziej wyniszczająca wojna, to bitwy twoich myśli.
  • kara.mija 02.03.11, 14:19
    Sensi dobrze to ujęła. Miałam kiedyś opiekunkę do starszej córki jak miała coś ok 7 mies. - śliczna miła, uśmiechnięta dziewczyna, mający bardzo dobry kontakt z dziećmi ... coś mi jednak nie pasowało intuicyjnie - widziałam jej minę na spacerze kiedy mnie nie widziała - promienny uśmiech znikł, jak wracałam z pracy ona zawsze stała uśmiechnięta w drzwiach z dzieckiem na rękach - rzecz dla mnie jako matki niemal niemożliwa witać tak codziennie męża ........ było więcej takich sygnałów ale tak naprawdę nie miałam jej nic do zarzucenia. W końcu okazało się, że cały czas szuka czegoś innego czyli wyszło szydło z worka ... po prostu nie chciała tego robić bo nie miała serca do takiej pracy .... Ja też mam do cudzych dzieci więcej cierpliwości i wyrozumiałości i myślę, że sporadycznie mogłabym się czyimiś dziećmi zajmować bo lubię dzieci i lubię się z nimi bawić. Na co dzień jednak bym się chyba nie podjęła takiego zadania i to nie dlatego, że mogłabym się okazać nieodpowiedzialna tylko dlatego, że jest ono jak dla mnie zbyt monotonne a monotonność mnie męczy. Wierzę, że nasza choroba w dodatku na dobrze ustawionych lekach nie jest przeszkodą i że jeżeli ktoś wie, że to praca dla niego i że da radę to dlaczego nie. Inna sprawa co na to rodzice dziecka gdyby im powiedzieć lub gdyby prawda wyszła na jaw .... raczej wiedza przeciętnego człowieka jest na tyle mała, że ktoś uznany za chorego psychicznie jest niemal uznawany za osobę wykluczoną społecznie. Córka-matki taką własnie postawę prezentuje. A my przecież w większość czasu funcjonujemy na zewnątrz zupełnie normalnie tyle, że jest nam często trudniej. I nie jest nam potrzebne współczucie. Raczej należy nam się podziw bo dajemy z siebie znacznie więcej niż normalniasy. Dodam też, że nie każdy z nas ma pomoc i wsparcie w domu przy własnych dzieciach a mimo to dajemy radę i to właśnie dzięki świadomości choroby.
    --
    Apetyt mam wielki - zjadam i przestawiam literki.
    Mały Maciek i Wielcy Czarodzieje
  • kebli 02.03.11, 14:43
    Mnie kiedyś pani psycholog powiedziała tak "Pani jest normalna. Ma pani pewne ograniczenia, ale każdy normalny człowiek ma. Tylko nie każdy sobie z nich zdaje sprawę, a pani tak. I dopóki się pani będzie pilnować, to będzie dobrze." Ja wiem, że dla wielu stwierdzenie, że jest się NORMALNYM z ChAD jest nie do pojęcia i proszę o nieatakowanie mojej pani psycholog. Jej chodziło o to, że z ChAD można normalnie funkcjonować i pracować. Trzeba tylko trochę więcej wysiłku.
    Ja też jestem pedagogiem. I gdybym je miała, powierzyłabym czubatej własne dzieci. Ale czutabej, bo wierzę lolince, że umie się nimi zajmować. Wiem również, że spokojnie bym mogła pracować z dziećmi bo mam takie doświadczenia. Pracowałam z dziećmi również jako opiekunka i to u ludzi, którzy wiedzieli, że jestem chora!!!! Podkreślam to z całą mocą, WIEDZIELI! I byli bardzo zadowoleni, dzieci były zaopiekowane i zadbane, chociaż była ich trójka. Można? Można. Jeśli miałabym cokolwiek radzić czubatej, to żeby udała się na kurs pierwszej pomocy - to bardzo ważne żeby opiekunka wiedziała co ma robić w razie gdy dziecko się na przykład zakrztusi. Sama mam w planach taki kurs, jak tylko czasu mi styknie.
    I taki papier, że się ma taki kurs jest też bardzo pomocny.
    --
    Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
    I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
    http://www.suwaczek.pl/cache/60411be2c7.png
  • kamyczek_0 02.03.11, 14:46
    "Pani jest normalna. Ma pani pewne ograniczenia, ale każdy normalny człowiek ma. Tylko nie każdy sobie z nich zdaje sprawę, a pani tak. I dopóki się pani będzie pilnować, to będzie dobrze.

    Chyba mamy tą samą psychoterapeutkę big_grin
    --
    Najbardziej wyniszczająca wojna, to bitwy twoich myśli.
  • olga_w_ogrodzie 02.03.11, 18:17
    miałam się nie odzywać, ale mnie poruszyło za bardzo zbyt.

    znałam Czubatą czytając to forum już dość dawno temu.
    i porównując to, co kiedyś z tym co teraz, to uważam, iż zrobiła ona masę dobrej roboty.
    tak, jak piszecie, można zauważać, iż coś niedobrego się zbliża i nawet w hipo podjąć mądre działania.
    Czubata ma już tę umiejętność kontroli siebie.
    nie leci w manię z rozkoszą ćmy, która się spala w ogniu.
    patrzy w siebie i wie dokładnie co się dzieje.
    decyzję o próbie podjęcia pracy, IMO, podjęła rozważnie, spokojnie i z pełną odpowiedzialnością.

    nie mam CHAD.
    jestem jednobiegunowa.
    ale też nauczyłam się wyczuwać symptomy nadciągającej depresji i walczyć, by nie wejść w totalne doły.
    ostatnio również podjęłam pracę.
    zajmowałam się chorą na raka Panią.
    Ona umarła, ale mam świadomość potwierdzoną przez Zmarłą, przez sąsiadów i rodzinę tej Pani, że dałam Jej wszystko, co dać mogłam, by było Jej choć odrobinę lepiej.

    czytając wątek, zastanowiłam się czy opiekę nad dziećmi, kimś innym z bliskich powierzyłabym Czubatej.
    długo myśleć nie musiałam.
    tak, tak, tak.
    z całą pewnością i zaufaniem, zatrudniłabym Czubatą.


  • czubata 02.03.11, 18:45
    Dziękuję wam za wsparcie kiss
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • lolinka2 02.03.11, 20:06
    prawda, olgo?
    widać ten ogrom pracy nad sobą, który czubata wykonała w ciągu ostatnich kilku lat. zdecydowanie widać.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • sapiencja 02.03.11, 20:16
    olga_w_ogrodzie napisała:

    "tak, tak, tak.
    z całą pewnością i zaufaniem, zatrudniłabym Czubatą."

    No przeca wczoraj naskrobałam to samosmile
    Cyt: „Gdybym miała oddać dziecko pod opiekę nieznanej opiekunce, lub czubatej, wybrałabym czubatą. Nawet nie widząc jej na oczy.
    Ma wielkie serce, kocha dzieci, jest wrażliwa, jest odpowiedzialna. I zna swoje zachowania się.
    Tyle zdążyłam zauważyć, czytając jej wypowiedzi”






    --
    Falowanie i spadanie. Falowanie i spadanie...
  • olga_w_ogrodzie 02.03.11, 20:42
    lolinka2 napisała:

    > prawda, olgo?
    > widać ten ogrom pracy nad sobą, który czubata wykonała w ciągu ostatnich kilku
    > lat. zdecydowanie widać.

    widać bardzo, bardzo.
    Czubatko, już pisałam gdzie indziej - Ty jesteś już całkiem inną osobą.

    dodam do tego, że można się podbudować czytając Czubatkę : mogła Czubata, mogą inni, mogę i ja.
  • czubata 02.03.11, 21:04
    Pomimo burzliwości wątku ja również czuję się podbudowana smile
    --
    Kto pod kim dołki kopie, ten sam jest... Grabarzem
  • czubata 07.03.11, 15:57
    Przepraszam że truję,ale odezwali się na maila.Numer telefonu podałam.Czekam aż zadzwonią,skoro się odezwali to chyba jeszcze niani nie mają. smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    --
    Z prochu powstałeś... to się otrzep.
  • czubata 07.03.11, 15:58
    Lolinka pisz te referencje big_grin Nie sądziłam że się odezwą a jednak głupi to ma zawsze szczęście smile))))))))
    --
    Z prochu powstałeś... to się otrzep.
  • lolinka2 07.03.11, 22:31
    Daj mi maila tych ludzi, to im wyślę osobiście
    I napisz im, że się odezwę.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • ergo_pl 07.03.11, 15:59
    Czubatko, cieszę się i trzymam mocno kciuki!!!
  • ergo_pl 07.03.11, 16:05
    Ja Ci dam głupi http://emotikona.pl/emotikony/pic/dziadek.gif
  • czubata 07.03.11, 16:28
    ergo_pl napisała:

    > Ja Ci dam głupi

    big_grin

    Się zastanawiam czemu w tej kwestii mam na ogół szczęście.Być może dlatego że nigdy zbyt mocno do tej pracy się nie rwę big_grin Przypuszczam że będą chcieli spotkania,skoro się odezwali.Na pewno pisało do nich wiele innych osób,patrzyłam,wejść na ich ogłoszenie było sporo.Musiał im się spodobać mój mail motywacyjny,a napisałam prawdziwie i od serca.smile
    --
    Z prochu powstałeś... to się otrzep.
  • dr.zabba 07.03.11, 17:00
    zobaczysz, czubatku, będziesz miała tą pracę http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif
    --
    zapiski z paranoi
    razem na biegunach
  • eydur8791 09.03.11, 21:37
    dołączam się do życzeń powodzenia i ściskam kciukismile
    --
    Mniemam, że mam powody by drogi swej nie zmieniać.
  • poetkam 07.03.11, 16:12
    Ja też trzymam kciuki, ja też!
    I życzę Ci zadowolenia z pracy smile
    --
    Codziennie na nowo uczę się żyć
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • czubata 09.03.11, 22:35
    A ja czekam na telefon.Między czasie składam podania gdzie się da.Dzisiaj dostałam jedną odmowę,ale nie rwę się do tej pracy aż tak mocno by rozpaczać big_grin Cieszę się za to ostatnimi chwilami błogiego wegetowania w domciu smile))))))))))))))))))))) Wiosna idzie,wszystko się budzi do życia smile)))))))))) uczę się wstawać wcześnie by się przyzwyczaić,męka to i katorga,ale o 7 już jestem na nogach,nieprzytomna obijam się o szafki w kuchni robiąc herbatę,no i jest dobrze.Doczekam się.smile)))))))
    --
    Z prochu powstałeś... to się otrzep.
  • kara.mija 10.03.11, 09:18
    7 to szczyt marzeń smile Ja wstaję o 5.30 żeby o 7 wyprawić towarzystwo z domu ...... czasem już nie mam siły i zastanwiam sięjak to będzie jak zacznę znowu pracować ...... o ile kiedyś zacznę bo na razie ciągle brak odpowiedzi na składane oferty sad
    --
    Apetyt mam wielki - zjadam i przestawiam literki.
    Mały Maciek i Wielcy Czarodzieje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka