Alkoholizm Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • 20.07.11, 10:48
    Czy jeśli ktoś pije codziennie, lub prawie codziennie to jest alkoholikiem? Jeśli to jest jedno albo dwa piwa? A od czasu do czasu się schla, ale nie codziennie?
    Sorry za chaotyczność, ale nie mogę pozbierać myśli.
    --
    Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
    I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
    • wg tego, jak mnie uczyli na studiach, to jest
      pewnie jeszcze ważne od jakiego czasu tak pije

      tylko że ja osobiście spełniam ostatnio te kryteria sad
      --
      zapiski z paranoi
      razem na biegunach
    • Z tego co ja pamiętam [pracę mgr pisałam nt. temat] niekoniecznie zależy to od częstotliwości, ilości, rodzaju wypijanego alkoholu, ale od stylu picia, celu picia.
      Czyli alkoholikiem może być osoba, która np. pije tylko 1-2 piwa codziennie lub prawie codziennie, albo osoba, która pija tylko i wyłącznie w weekendy.

      Pijesz w samotności? Pijesz "na smutki"? Masz wyrzuty sumienia z powodu picia? Ktoś zwrócił Ci uwagę, że przesadzasz z piciem? Zaniedbałaś coś bo byłaś pijana/skacowana? Miałaś próby [nieudane próby] odstawienia alkoholu? Ukrywasz się z piciem? Pijesz choć wiesz, że nie powinnaś pić [problemy zdrowotne, przyjmowane leki, obowiązki np. służbowe]? Przeżywasz czasami tzw. "urwanie filmu"?

      Odpowiedzi na te pytania są w tym problemie kluczowe.

      O ile dobrze pamiętam [jeśli źle, to mocno przepraszam], to nie Twój pierwszy taki post. Post odnośnie picia, wątpliwości związanych z tym. Samo to może świadczyć już o tym, iż jakiś problem istnieje... Prawdopodobnie jesteś w fazie ostrzegawczej, czyli czujesz już przymus picia, ale momentami zapala Ci się czerwone światełko, bo sama widzisz, że coś tu nie gra. Tyle, że światełko to próbujesz wyłączyć np. szukaniem potwierdzenia [np. tu na forum], że inni też piją, że to normalne itd.

      Ostatni akapit to tylko moje wywody, domysły. Niekoniecznie muszę mieć rację. Bo nie znam Ciebie, nie znam dokładnej sytuacji. Proszę wziąć to pod uwagę.

      --
      "Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
      Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
      Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."
      • Jaka jest korelacja między naszą chorobą a alkoholizmem? Problem wypływa często na forum, a więc jest w jakis sposób istotny.
        • 20.07.11, 17:02
          zależność jest spora. z osobistej wiedzy naiwnej: wielu jest pijących panów chadowców. czy alkohol wygenerował chad? a głównie stany maniakalne? nie wiem
          poznalam ostatnio człowieka ze schi (paranoidalną). prostolinijnie wyznał, że długo "brał".

          --
          Nie oczekuję już/Od życia samych burz
    • 20.07.11, 13:06
      Z dużą pewnością - tak.
      Co niepokoi. Mieszasz leki z alkoholem niemal codziennie.

      --
      Nie oczekuję już/Od życia samych róż
      • 36.a napisała:

        > Co niepokoi. Mieszasz leki z alkoholem niemal codziennie.
        Jakie to ma znaczenie? Odnoszę wrażenie, że antydepy z alko komponują się całkiem dobrze. Stabilizatory, zdaje się, także.
        • uzależnienie krzyżowe
          • Jak wiecie jestem niepijącą alkoholiczką.
            Lekarze orzekli,że najpierw był chad,potem się uzależniłam od alko.On na początku doskonale regulował mi nastrójsad
            Kobiecie wystarczy rok picia,żeby się uzależnić.
            Leki mieszane z alko nie działają.
            Resztę bardzo trafnie i fachowo przedstawili moi przedmówcy.

            "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
            nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

            Terri Cheney
        • 20.07.11, 16:59
          kpisz czy o drogę pytasz?
          (wybacz)
          --
          Nieważne ile przed nami zim
    • Moja lekarz powtarza, że wszystko dla ludzi także dla CHADowców, ale z umiarem. Najważniejsze to się nie nawalić. Piwo czy wódkę można pić, ale bez przesady. Ale czasem się boję czy picie z lekami mi nie szkodzi. Kiedyś zrobiłem test nie piłem pół roku i obserwowałem nastrój biorąc leki. Bez różnicy czy piję czy nie (mam na myśli picie z umiarem). Natomiast zdarzyło mi się upić i urwać film. I rzeczywiście 2 dni po miałem zniżkę, ale tak jak szybko przyszła tak i poszła.
      Może ktoś fachowo wyjaśni temat picia z lekami? I czy tyczy się to wszystkich psychotropów czy tylko pewnych? Gdy czytam ulotki to w każdej jest napisane unikać alkoholu. A trochę tych leków już brałem.
      --
      Dekalog jest tak zwięzły i prosty, tylko dlatego, że nie pisali go prawnicy.
      Adam i Ewa się nie rozwiedli, tylko dlatego, że nie znaleźli dobrego prawnika.
      • 20.07.11, 17:03
        Żaden odpoiedzialny lekarz nie powie głośno: Tak, proszę sobie pić.

        --
        Nie oczekuję już/Od życia samych róż
        • Problem nie dotyczy mnie, Tylko bliskiej mi osoby. Za to dzisiaj moja pani psycholog powiedziała mi że wpadam w mechanizm współuzależnienia.
          Majagor zadała dobre pytania, na które odpowiedzi mnie martwią. Tylko, że te odpowiedzi nie dotyczą mnie.
          --
          Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
          I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
          http://www.suwaczek.pl/cache/60411be2c7.png
          • Bardzo przepraszam!
            Myślałam, że Ciebie dotyczy problem, bo chyba kiedyś coś o tym pisałaś, tzn. o sobie.

            A współuzależnienie jest tak samo destrukcyjne jak uzależnienie. Możesz zgłosić się do poradni leczenia uzależnień? Tam są terapeuci, grupy pomocy dla takich osób jak Ty i oczywiście osoby bliskiej, która ma problem - pod warunkiem, że ona widzi ten problem i chce coś z nim zrobić.

            Jeszcze raz przepraszam.
            --
            "Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
            Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
            Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."
            • Nie przepraszaj, nie mogłaś wiedzieć. Twoje uwagi były bardzo cenne.
              Jak na razie chodzę do psychologa, który mi pomaga. Jeśli chodzi o wizytę w poradni to jest to raczej na obecnym etapie nierealne. Osoba, o której piszę nie widzi problemu, uważa że wszystko jest w najlepszym porządku. Jednak analizując to co słyszałam od niej, tej osoby, to w przeszłości zdarzały nawet tygodniowe okresy ciągłego picia na umór. Na początku mnie to nie niepokoiło, chyba do mnie nie dotarło, teraz to wygląda zupełnie inaczej, widzę to w innym świetle.
              Odpowiedziałam na pytania, które zadałaś, wynik jest wysoce niepokojący.
              Wczoraj ta osoba piła, dzisiaj pije, nie wiem co będzie jutro. Wiem, że w niedzielę piła, nie wiem jak z poniedziałkiem. Wiem, że nie upilnuję. Nie mam szans.
              Najbardziej boję się tego, że mogłam przegrać już na samym początku sad
              --
              Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
              I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
              • Tylko tak po cichu napiszę.

                Jeśli osoba nie widzi problemu, zupełnie temu zaprzecza... to nie wskórasz nic. NIC.
                Albo ona zrozumie, zechce się leczyć, albo będzie sobie piła nadal.
                Nie kontroluj, nie patrz ile, kiedy pije, nie pilnuj. To nic nie da. A tylko nerwów ci przysporzy.

                Ja - podkreślam - ja, odcięłabym się od takiej osoby. Choć na chwilę. Oczywiście zaznaczając, że jeśli tylko zechce się leczyć, chętnie jej pomogę. Ale w nianię pijaka bawić się nie będę. Dla mnie ważne jest też moje samopoczucie, moje życie.
                Ale to ja. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy chciałby/umiałby tak postąpić.

                Są testy diagnozowania uzależnienia w Internecie, które są także stosowane na pierwszym spotkaniu z terapeutą. Może wypełnij wspólnie z tą osobą taki test, wspólnie odczytajcie wynik?

                --
                "Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
                Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
                Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."
                • bo to jest jedyny sposób - odciąć się. Ratować siebie, bo potem - jeśli pijący namyśli się na skorzystanie z pomocy - tylko silny człowiek może mu pomóc. Zdrowy człowiek, a nie współuzależniony.
                  --
                  Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
                  • Musi zrozumieć, że picie daje większe straty niż korzyści. Niech straci (na jakiś czas) Ciebie. Jeśli to ta osoba, o której myślę, to pewnie będzie Ci trudno...
                    --
                    zapiski z paranoi
                    razem na biegunach
                    • > Musi zrozumieć, że picie daje większe straty niż korzyści.

                      Raczej chyba musi dotknąć dna i wtedy ewentualnie ma szansę się odbić, bo to zdaje się tak działa.

                      A przynajmniej tak to wygląda kiedy patrzę na walkę znajomego o jego żonę, która aktualnie jest chyba na etapie "przebijania się przez muł". To znaczy jak nie znajdzie alkoholu to popija podpałkę do grila albo inne tego typu trunki ...

                      Just Me
      • Łączenie leków z alkoholem, oprócz innych zagrożeń, zwiększa ryzyko uszkodzenia wątroby.
        Przy naszych lekach kumuluje się w nieprzewidziany sposób efekt psychoaktywny.
        Można sobie zrobić niewydolność ośrodka oddechowego.
        I pewno jeszcze trochę innych skutków.
        --
        zapiski z paranoi
        razem na biegunach
        • No dobrze. A co to jest , że tak naiwnie zapytam, te współuzależnienie ?
          Jak się to diagnozuje ? Bo coś czuję , że mnie dotyczy ten problem, niestety jako osobę współuzależnioną.
          Skoro u członka rodziny następuje wyparcie problemu picia , a ja jestem bezsilna i w zasadzie ignoruję problem to się tak głośno zastanawiam czy to jest współuzależnienie ?
    • przypomniało mi się jak kiedyś, w studenckich czasach po większym piciu łyknęłam kilka Stilnoxów - takiego KACA najstarsi górale nie pamiętają
      • No to raczej niebezpieczne było i to bardzo.
        --
        Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
        I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.